 |
"Bóg urojony" - dla kogo ksiązka Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-09-2012 22:12 | r4aven (93 punktów) | "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka
4 na 4 | Witam, Niedawno łyknąlem sobie książkę Dawkinsa "Bog urojony" i jedna rzecz nie daje mi spokoju...
Pamiętam podczas czytania fragmentu kiedy autor rozprawia się z kolejnymi argumentami dygnitarzy boga, pojawia się stwierdzenie skąd inąd które było dla mnie oczywiste, w którym autor arbitralnie stwierdza, ze wiara to nie jest akt woli, ze można być "obrytym" teologiem, recytować z pamięci wierszyki, modlitwy etc, a tak naprawdę nie wierzyć w boga.
Skoro tak, to dla kogo jest ta ksiązka, której przecież cala siła składa się z logicznych wniosków, faktów, dowodów i odnośników do zaczerpniętych źródeł, z których czerpał Dawkins?
Może coś mi umknęło podczas czytania?
Pzdr r4aven | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..#61 6 na 6 | Ania. (14138 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > >>Raz w tygodniu szło się z kolegami do kościoła...> >Opisujesz, co robi osoba z już częściowo ukształtowanym światopoglądem. Zapomniałeś o wcześniejszym okresie życia?, czy wiarę "przyjąłeś" dopiero w wieku szkolnym?> Mhm, myślisz, że da się wychować dzieci w takiej światopoglądowej próżni, wolnej od wszelkich "bajek"? Zabroniłbyś nawet lektur typu Władca Pierścieni lub Narnia? Słowo daję, sporo dzieciaków zamykało się po nich np w szafie, szukając magicznych przejść. To dopiero musiało im skrzywić psyche. Na resztę życia pewnie.A czy opowiadając o smoku wawelskim mówisz dziecku, że to autentyczne wydarzenia? Bajki są przydatne dla dziecka. Płynie z nich morał, edukujemy dziecko, za co dostajemy nagrodę, a co będzie ukarane. Ale z Biblii nie płynie żaden morał warty przekazania. Jeśli przemyśli się opowieści, to większość z nich jest nie do przyjęcia moralnie. Co więcej - gdyby sprzedawać je jako koszmarne opowiastki, to proszę bardzo. Ale nie usprawiedliwiaj bajkami wciskania dzieciom, że to prawda najprawdziwsza. |
#62 3 na 3 | Ania. (14138 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > >Wiara nie jest aktem woli.> Jak nie jest, jak jest?> Aby uklęknąć do paciórka, musisz najpierw chcieć to zrobić.Uklęknięcie jest czynem woli - decydujesz, że klękasz teraz. Wiara nie. Nie decydujesz o niej. Tak samo jak nie decydujesz się na syndrom sztokholmski. |
#63 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | . > Wychowanie dzieci. Jeśli przekazanie tradycji przodków to dla pana pranie mózgu, to, no cóż, to trudno.Jeżeli w tych przykazaniach katolickich psychologów doczytał Pan się tylko wskazówek jak przekazywać tradycję, to znacznie gorzej jak trudno, to katolickie zaślepienie. > Anthony Flew. Wbrew pozorom nie miałem zamiaru robić tych śmiesznych licytacji na wybitnych teistów/ateistów, po której stronie jest ich więcej itd.Zgoda tu niczego takiego nie zauważyłem. > Podałem przykład zmiany poglądów.Tyle, że jak sławny - tak kiepski. > A teraz jedni jadą po zmarłym Flew, że zdziecinniał na starość biedaczek,Jestem tu jeszcze bardziej ostry. Po lekturze "Bóg nie istnieje" uważam, że na tyle na starość zidiociał, że "pozwolił sobie wkładać w usta". Szkoda mi go, gdyż każdego z nas może to spotkać, że nasze starcze zmiany patologiczne wykorzystają ideolodzy bez sumień. > Flew kilka razy przy okazji różnych wywiadów deklarował się jako deista,Proszę przypomnieć te deklaracje i lata, w których to deklarował. Oczywiście poniższy zapis z Wikipedii czytałem: Od roku 2001 krążyły plotki o tym, że Flew porzucił ateizm. Zaprzeczył on wówczas tym pogłoskom na stronie Secular Web. Pełne przedstawienie swoich zrewidowanych poglądów na istnienie Boga ogłosił w wywiadzie udzielonym w roku 2004 czasopismu "Philosophia Christi", w którym mimo wszystko wyraża m.in. nadzieję i wiarę w brak istnienia życia po śmierci oraz niewiarę w zmartwychwstanie Jezusa jako historyczny fakt.> a przekłamania odnośnie książki i jego domniemanego jej autorstwa to oddzielna sprawa.Nie, to nie jest oddzielna sprawa, to jest pokazanie obrzydliwości do jakiej mogą posunąć się ludzie deklarujący się jako chrześcijanie. I muszę Pana zmartwić, tą niby swoją ostatnią książką, w żaden sposób, nie przekreślił swojego dorobku i argumentacji za ateizmem. Nadal jego cały jego dorobek jest dorobkiem jednego z największych krytyków religii, w tym głównie chrześcijaństwa. Z pozycji ateizmu semantycznego głosił, że wszystkie wypowiedzi na temat Boga jako niesprawdzalne empirycznie są pozbawione sensu. Zdaniem Flewa istnienie na świecie zła czyni fałszywym pogląd o istnieniu dobrego, wszechmocnego i wszechwiedzącego Boga. Krytykował sensowność poglądu o możliwości życia po śmierci oraz idee zmartwychwstania.A ta niby jego ostatnia książka, jest tylko chrześcijańskim smrodem, jaki próbują chrześcijanie uczynić z ludźmi, którzy nie mogą się już bronić. Na polskim gruncie np sprawa Tadeusza Kotarbińskiego i wielu innych osób. PS. Oppenheimer Rozmawiał z Antony Flewem już po jej wydaniu. Flew, który na wiele lat przed śmiercią cierpiał na zanik pamięci, przyznał, że nigdy tej książki nie napisał i że kiedy Roy Varghese pokazał mu ją odpowiedział: "O.K., jestem już za stary na tego rodzaju pracę." Krótko mówiąc, Antony Flew nie tylko tej książki nie napisał, ale i jej również nie przeczytał. www.racjonalista.pl/kk.php/s,8356Miłego dnia. @@@ . |
#64 1 na 3 | worek kości (2937 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > A po co i do czego bezmyślnemu światu matematyka? Ludziom jest bardzo przydatną i zgodną z ich ewolucyjnymi strukturami mózgu: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5952Autor bardzo przystępnie opisuje struktury mózgu odpowiedzialne za odbiór matematyki. Na końcu, pisząc o swoich kolegach, matematykach-platonikach, mówi, że sprzeciwia się tezie o istnieniu "matematycznego świata", a jako powód podaje nieadekwatność naszych modeli go opisujących. Jednak jak sam na końcu przyznaje, modele te w przyszłości będą wymagały korekty, czyli gdzieś tam, jeszcze nie odkryte, istnieją jakieś bardziej precyzyjne wzory - sam więc sobie zaprzecza. Platoniczne spekulacje odnośnie natury matematyki wspiera przypadek chociażby Newtona, który przy pomocy czystej matematyki, bez oparcia w empirycznych obserwacjach, potrafił przewidzieć ruchy planet. Rzeczywistość "słucha się" matematyki, i na pewno nie robi tego tylko z szacunku dla naszych mózgowych struktur. Wydaje się, że to nie mózgowe struktury odpowiadają za powstanie matematyki, ale to właśnie dzięki matematyce jesteśmy tak a nie inaczej ukształtowani.
bembergiem w berg |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > To, o czym piszesz to była fuszerka z punktu widzenia kościoła.> Wychowano Cię nie w duchu katolicyzmu, a katolicyzmu deklaratywnego, to ogromna różnica. Czyli do kościoła w święta wypada iść. A tradycje wypada zachowywać.> Ale bez wpojenia treści ideologicznych.> Ale to nie o tym piszę - piszę o wpojeniu treści, dogmatów, poglądów, fobii i poczucia winy. O straszeniu piekłem i wmawianiu, że jesteś winny śmierci boga, ale jak będziesz się kajał i karał, to może zrekompensujesz mu to cierpienie.Mhm, musisz doskonale znać punkt widzenia kościoła. Potrafisz jakoś udokumentować, że celem katolicyzmu jest wpojenie w ludziach fobii i poczucia winy? Bo z tego co ja słyszałem z różnych ambon, to często padały tam słowa o "dobrej nowinie", o "radowaniu się", o czynieniu dobra, wybaczeniu krzywd itd. Nic o fobiach. Albo to Ty jakieś dziwne kościoły odwiedzasz, albo to ja miałem szczęście trafić na normalnych księży.
bembergiem w berg |
#66 1 na 3 | worek kości (2937 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > Kto Ci takich głupot nagadał?Nie będę krytykował Twoich prywatnych świąt, masz prawo świętować co chcesz i kiedy.
bembergiem w berg |
#67 2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > Ale z Biblii nie płynie żaden morał warty przekazania.No ok, spróbuję zaprzeczyć temu twierdzeniu: 1. Przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie? Pamięta ze szkoły? Było tam coś o tym, żeby troszczyć się o słabszych i biednych - nic nie warte? 2. Przypowieść o Synu Marnotrawnym? Wybaczyć i dać szansę? - Nic? 3. Przypowieść o talentach? Aby nie marnować swoich, no, talentów. - Niedobre? I na pewno wiele innych - jeśli nie dostrzega tam uniwersalnego przesłania, to znaczy, nie wiem, że kiepsko uważałaś na polskim.
bembergiem w berg |
#68 8 na 8 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > >Ale z Biblii nie płynie żaden morał warty przekazania.> No ok, spróbuję zaprzeczyć temu twierdzeniu:> 1. Przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie? Pamięta ze szkoły? Było tam coś o tym, żeby troszczyć się o słabszych i biednych - nic nie warte?No to akurat Ci się udało - coś w tym jest: Cytat:Jezus nawiązując do tego, rzekł: "Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. 31 Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął.  > 3. Przypowieść o talentach? Aby nie marnować swoich, no, talentów. - Niedobre?Znakomite: Cytat:Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. 30 A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". > I na pewno wiele innych - jeśli nie dostrzega tam uniwersalnego przesłania, to znaczy, nie wiem, że kiepsko uważałaś na polskim.Chyba religii. |
#69 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | . > >>>A po co i do czego bezmyślnemu światu matematyka? Ludziom jest bardzo przydatną i zgodną z ich ewolucyjnymi strukturami mózgu: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5952> Autor bardzo przystępnie opisuje struktury mózgu odpowiedzialne za odbiór matematyki. Na końcu, pisząc o swoich kolegach, matematykach-platonikach, mówi, że sprzeciwia się tezie o istnieniu "matematycznego świata", a jako powód podaje nieadekwatność naszych modeli go opisujących. Jednak jak sam na końcu przyznaje, modele te w przyszłości będą wymagały korekty, czyli gdzieś tam, jeszcze nie odkryte, istnieją jakieś bardziej precyzyjne wzory - sam więc sobie zaprzecza.Zawsze twierdziłem, że gdy dwóch mówi to samo, to wcale nie musi to to samo znaczyć, ale tu dostrzegam też jeszcze inną prawidłowość, gdy dwóch czyta to samo to doczytuje się zupełnie różnych rzeczy. Oto zakończenie artykułu Stanislasa Dehaene: Wielu matematyków jest platonistami. Myślą, że wszechświat składa się z matematycznych struktur i zadaniem matematyka jest jedynie odkrycie ich. Gorąco sprzeciwiam się temu poglądowi. Nie znaczy to jednak, że jestem "społecznym konstruktywistą" jak to Martin Gardner chciałby mnie widzieć. Zgadzam się z Gardnerem i na przekór wielu społecznym konstruktywistom, że matematyczne wytwory wykraczają poza określone kultury ludzkie. Jednakże moim zdaniem dzieje się tak, ponieważ wszystkie ludzkie kultury mają tę samą architekturę mózgu, która 'rezonuje' z tą samą matematyczną melodią. Dzięki Bogu, wartość liczby pi, nie zmienia się zależnie od kultury! (przypadek afery Sokala). Co więcej, nie neguję w żaden sposób tego, że świat zewnętrzny dostarcza wielu struktur, które zostają włączone do matematyki. Sprzeciwiam się jedynie nazywaniu wszechświata 'matematycznym'. Rozwinęliśmy matematyczne modele świata, ale są to tylko modele, nie są nigdy całkowicie adekwatne. Planety nie poruszają się po elipsach - eliptyczne trajektorie są dobre, ale dalekie od perfekcyjnego przybliżenia. Materia nie jest zbudowana z atomów, elektronów lub kwarków - wszystko to są dobre modele (rzeczywiście, bardzo dobre), ale będę one potrzebowały korekty pewnego dnia. Sporo trudności konceptualnych mogłoby być wyjaśnionych jeśli matematycy i fizycy teoretyczni zwracaliby więcej uwagi na podstawowe dystynkcje pomiędzy modelem a rzeczywistością, koncept dobrze znany biologom.> Platoniczne spekulacje odnośnie natury matematyki wspiera przypadek chociażby Newtona, który przy pomocy czystej matematyki, bez oparcia w empirycznych obserwacjach, potrafił przewidzieć ruchy planet.Nie bardzo wiem, jak to Newtonem i planetami było. Może ktoś lepiej będzie zorientowany. > Rzeczywistość "słucha się" matematyki, i na pewno nie robi tego tylko z szacunku dla naszych mózgowych struktur.A może jakieś dowody tego "posłuszeństwa", ja uważam matematykę tylko za bardzo dobre (choć uczeni odkrywają również jego wady) narzędzie opisu rzeczywistości. > Wydaje się, że to nie mózgowe struktury odpowiadają za powstanie matematyki, ale to właśnie dzięki matematyce jesteśmy tak a nie inaczej ukształtowani.Panu wydaje się tak, a mnie zupełnie inaczej i obaj tu stosujemy mniemalogię stosowaną. Swoje poglądy staram się opierać na nauce, a "naukowe" dowody na "platonizm" są dla mnie zupełnie nieprzekonywujące. Miłego dnia. @@@ . |
#70 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka |
> Cytat:Jezus nawiązując do tego, rzekł: "Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. 31 Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. A na to wszystko patrzyła "bozia". |
#71 6 na 6 | doppelganger (3218 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > Wychowanie dzieci. Jeśli przekazanie tradycji przodków to dla pana pranie mózgu, to, no cóż, to trudno.Jeśli bezmyślne i bezkrytyczne przekazywanie tradycji przodków jest taką cnotą, to, no cóż, to trudno. Chociaż po dłuższym namyśle trzeba przyznać, że tradycja to piękna rzecz. Np. w średniowiecznej Anglii istniał ciekawy zwyczaj testowania dzieci urodzonych w piątek - gdyż uważano, że osoba urodzona tego dnia będzie wiodła ponure życie. Dlatego dziecko sadzano w niebezpiecznym miejscu - np. na wysokiej gałęzi i czekano. Jeżeli zaczynało płakać, było uznawane za nieprzydatne i zabijane, jeżeli się śmiało mogło dalej żyć. Albo takie tradycyjne leczenie kataru: poprzez włożenie choremu do nosa cebuli z musztarda. Ból głowy leczony tradycyjnymi metodami też był dość pouczający: wywiercano otwór w czaszce wyciągano mózg, solono i wkładano z powrotem. Z kolei jeśli ktoś miał ranę nogi, ową nogę ucinano. Wszystkie te przypadki miały miejsce w czasach kiedy Kościół był absolutnym hegemonem, co oczywiście jest tylko wyjątkowo niefortunnym zbiegiem okoliczności. |
#72 -4 na 4 bioslawek (-28 punktów) (zablokowany) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | Cz:2
(.....)Następnie Richard Dawkins bardzo szczegółowo wyjaśnia swoje wnioski:
"(....)Ten zasadniczy krok jest jednak bardzo trudny, bo kryje w sobie pewien paradoks. Wydaje się mianowicie, że do działania procesów replikacji potrzebna jest cała skomplikowana maszyneria. W obecności narzędzi z replikazy odcinki RNA ewoluują, dążąc za każdym razem do tego samego punktu końcowego - punktu, którego prawdopodobieństwo wydaje się znikomo małe dopóty, dopóki nie uwzględni się siły doboru kumulatywnego. Ale żeby ten dobór mógł wystartować, trzeba mu dopomóc. Nie zacznie on działać, dopóki nie dostarczy mu się takiego katalizatora jak narzędzia z replikazy, o których była mowa w poprzednim rozdziale. Jak się jednak zdaje, taki katalizator nie może powstać spontanicznie - chyba że pod kierunkiem innych cząsteczek RNA. Cząsteczki DNA ulegają reprodukcji w skomplikowanej maszynerii wewnątrzkomórkowej tak, jak pismo ulega reprodukcji w kserokopiarce, ale bez owych urządzeń kopiujących nie dojdzie do reprodukcji ani DNA, ani pisma. Kserokopiarka może skopiować projekt siebie samej, ale nie może powstać spontanicznie z niczego.
Biomorfy bardzo łatwo ulegają replikacji w środowisku wytworzonym przez odpowiedni program komputerowy, ale nie mogą ani napisać takiego programu, ani wyprodukować komputera do wykonania go. Teoria ślepego zegarmistrza ma wyjątkową moc wyjaśniającą - pod warunkiem jednak, że wolno nam założyć replikację, a zatem i dobór kumulatywny.
*Skoro jednak replikacja wymaga skomplikowanej maszynerii i skoro jedynym znanym nam sposobem powstania skomplikowanej maszynerii jest dobór kumulatywny, to w takim razie napotykamy tutaj poważną trudność. (....)*
O jaką konkretnie 'TRUDNOŚĆ' Richardowi Dawkinsowi tutaj chodzi ? Nie pozostawia nas co do tego w niepewności!
Richard Dawkins dodaje:
"(....)Bez wątpienia współczesna maszyneria komórkowa - aparat replikacji DNA i syntezy białek - ma wszystkie cechy wysoce zaawansowanego, specjalnie zaprojektowanego urządzenia. Widzieliśmy już, jak niesłychanie spektakularne jest jej działanie jako urządzenia precyzyjnie przechowującego informację (....)"
I dalej:
"(....) Nikt, kto zastanowił się chwilę nad tą kwestią, nie zaprzeczy, że urządzenie tak skomplikowane jak ludzkie oko nie mogło powstać wskutek doboru jednorazowego.
*Wydaje się, niestety, że to samo odnosi się też przynajmniej do tych części maszynerii wewnątrzkomórkowej, które służą samo odtwarzaniu się DNA - i to nie tylko u organizmów stosunkowo zaawansowanych, takich jak człowiek czy ameba, ale również u istot bardziej prymitywnych, takich jak bakteria czy sinica.*
Dobór kumulatywny może zatem wytwarzać złożoność, a dobór jednorazowy nie może. Dobór kumulatywny nie może jednak działać dopóty, dopóki nie powstanie choćby rudymentarna maszyneria replikacji, dopóki nie powstaną replikatory, a tymczasem jedyna maszyneria tego rodzaju, jaką znamy, jest zbyt skomplikowana, żeby mogła powstać inaczej niż wskutek wielu pokoleń doboru kumulatywnego! "
A więc jak widzimy, kiedy bliżej przyjrzeć się argumentacji Dawkinsa, przedzierając się skutecznie przez zawijasy myślowe, jakie produkuje, dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę Dawkins dochodzi do tego samego wniosku, co i Fred Hoyle.
pozdrawiam
|
#73 1 na 3 bioslawek (-28 punktów) (zablokowany) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > Jeżeli następną myślą nie jest "a skąd się wzięło to Multiwersum" itd?> bembergiem w berg.Chyba największą porażką w książce Dawkinsa jest rozważanie "kto zaprojektował Projektanta". Skoro z definicji Bóg nie miał poczatku, to po co Dawkins zadaje takie głupawe pytania? Faktem jest, że z NICZEGO nie może powstać COŚ. a więc COŚ,pod postacią czegoś nieżywego, czy żywego Projektanta, musiało nie mieć poczatku. Dawkins ponadto popadł w jakiś atropomorfizm i darwinocentryzm, bo twierdzi,że Projektant musiałby być bardziej skomplikowany od ziemskiego życia, a więc powstać na drodze darwinowskiej ewolucji. Widać Dawkins może wydostać się z naszego ziemskiego wymiaru, ktory miał POCZATEK i używając narzędzi wynalezionych w tym wymiarze badać stopień komplikacji bytów niebiańskich. Nie tylko mi podpadła taka argumetacja. Wiele osób przedstawia Teorię Inteligentnego Projektu w fałszywym świetle. Robią to na rozmaite sposoby: poprzez karykaturalne prezentowanie naszych wniosków, przeinaczenia, manipulację,szyderstwa i nieustanne powtarzanie tych samych sofizmatów (dyskusja na zasadzie zaciętej płyty). Często-jako, że nauki przyrodnicze, to moja wielka pasja-serfuję po blogach założonych przez biologów ewolucyjnych. Na jednym z nich trafiłem na bardzo ciekawą recenzję jednej z książek, która zasłynęła z rzekomo dobrej krytyki Teorii Inteligentnego Projektu . Autor najpierw skrytykował Richarda Dawkinsa, jednego z autorów z serii esejów z zamieszczonych w tej książce. Skrytykował argumentację, którą ja też często krytykuję (choć ja uzasadniam dodatkowo dlaczego!). Zacytujmy, co napisał autor recenzji: rozplataja(*)ka-kreacjonizm-wacz-swoja.html"(...)Eseje umieszczone w "Nauka a kreacjonizm" trzymają różny poziom. Niektóre niezwykle wciągają, inne można skwitować wzruszeniem ramion (rozczarował mnie Dawkins, którego esej obraca się wokół jednego argumentu przeciw ID: kto zaprojektował projektanta?). Tak naprawdę to tematyka samych esejów jest bardzo rozległa: niektóre skupiają się na wykazywaniu nienaukowości ID, inne nie wspominają o ID ani słowem, a zamiast tego skupiają się na dowodach ewolucji (...)." Krytykę hipotezy Richarda Dawkinsa 'Ostateczny boeing 747 - gambit' ( pl.wikiped(*)Ostateczny_boeing_747_-_gambit ) można znalezć tutaj: bioslawek.(*)c582o-powstac487-z-niczego.pdfAutor ciągnie wywód do przodu: "(...)Niestety, jak dla mnie całość jest trochę chaotyczna. W jednym momencie czytam o ewolucji moralności, by za chwilę przeskoczyć na kosmologię. Po przeczytaniu esejów uświadomiłem sobie, czego podświadomie oczekiwałem od książki: pewnego rodzaju wsparcia merytorycznego w dyskusji ze zwolennikami kreacjonizmu bądź poglądów, że Kościół wspiera ewolucję(...). " Kiedy przeczytałem powyższe uwagi oczom własnym nie wierzyłem. Parafrazując słowa autora można napisać: "biologowie ewolucyjni, którym zaufałem nie dostarczyli mi broni do walki z argumentami IP w postaci ARGUMENTÓW NAUKOWYCH, które by popierały Teorię Ewolucji. Mogli oni chociaż powołać się na stanowisko Kościołów w tych kwestach. Przecież wiele kościołów poszło na kompromisy w tych sprawach! Wówczas miałbym ułatwione zadanie i w celu prób łamania blokady umysłowej wierzących, uniemożliwiającej im przyjęcie teorii ewolucji do świadomości, jako faktu naukowego, zawsze można by było (z braku laku) powołać się np. na autorytet papieża...". Autor recenzji nie czuje się jednak do końca zawiedziony! Przecież jak się nie dało argumentami naukowymi, to przecież zawsze można przemocą. Np. wodząc przeciwników przed Sądy i sędziów, którzy nie mają o biologii żadnego pojęcia,a w dodatku muszą być politycznie poprawni. Jak się będą stawiać naukowcom/biologom/ewolucjonistom,którzy na swoich esejach zarabiają ciężką forsę [choć żaden nie wytrzymuje próby czasu!], to kto politykom wynajdzie broń biologiczną? "(...)Najbardziej przydatny pod tym względem jest aneks do książki zawierający fragment uzasadnienia orzeczenia amerykańskiego sądu okręgowego środkowego Okręgu Pensylwanii w sprawie Kitzmiller vs. Dover (była to sprawa wytoczona Dover Area School Distrcit po tym jak rada szkolna w Dover wprowadziła ID do programu nauczania). (....)" Bez dalszego komentarza... |
#74 2 na 2 | zinnyck (182 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > Chyba największą porażką w książce Dawkinsa jest rozważanie "kto zaprojektował Projektanta". Skoro z definicji Bóg nie miał poczatku, to po co Dawkins zadaje takie głupawe pytania? Faktem jest, że z NICZEGO nie może powstać COŚ. a więc COŚ,pod postacią czegoś nieżywego, czy żywego Projektanta, musiało nie mieć poczatku.A z jakiej to Niepodważalnej Definicji wnioskujesz, że "Bóg" nie może mieć początku? Jeśli tak, to ja z Innej Niepodważalnej Definicji wywodzę, że Wszechświat też nie musi mieć początku. I co, rzucimy monetą? |
#75 1 na 1 | zinnyck (182 punktów) | Odp: "Bóg urojony" - dla kogo ksiązka | > >Wiara nie jest aktem woli.> >Odrzucenie wiary, przez przyjęcie pewnych argumentów - już tak.> Też nie jest. Wierzący nie może zostać ateistą bo tak chce.Może, może. Abstrahując już od takich prostych przykładów, jak wyleczenie się z wiary w krasnoludki czy Świętego Mikołaja, racjonalnie myślący człowiek (wstępnie wierzący) potrafi uwolnić się od wiary w problematyczne byty pozaempiryczne. Wiem z autopsji  |
1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|