 |
Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-09-2014 13:45 | Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości
7 na 7 | Bóg jakikolwiek (dopuszczany przez niektórych agnostyków).
Bóg który nie wpływałby na wszechświat, nie mógł nas ochronić przed taką czy inną katastrofą z kosmosu i sam wyznaczyć datę końca ludzkości jest dziwny!
Jeszcze bardziej dziwny i bez sensu (jak kwiatek do kożucha) jest Bóg który nie oferuje nam życia pozagrobowego.
Życie pozagrobowe "dusz" jest dziwne po pierwsze z racji materialnej natury myślenia i decydowania wynikającej wprost z ewolucyjnego pochodzenia naszego mózgu od zwierzęcego.
A teraz najciekawsze. Znam z autopsji (to znaczy z pewnego środowiska, w którym mieszkałem) dwa podobne przypadki.
Pierwszy. Chłopca w szkole podstawowej co miał nierozpoznany w porę wylew krwi do mózgu. O mało nie umarł. Stał się osobą co prawda chodzącą oraz mówiąca od biedy ale bardzo infantylną i niesamodzielną. Sytuacja poprawiała się z latami ale bardzo powoli i nigdy nie wróci do normy.
Drugi. Jakiś wypadek, nurkowanie, czy nieudana narkoza, nie pamiętam ale duża już dziewczynka (liceum) straciła przytomność i doznała niedotlenienia. Wróciła do siebie na tyle, że wróciła do szkoły i dała rade ją skończyć.
Ale była już inna. Szczególnie głupia i ujawniająca sporą AMORALNOŚĆ gdy na imprezach poczęstowano ją alkoholem.
Obie te osoby mogą w życiu trafić w towarzystwo które wykolei je do reszty.
Mając 12 czy 17 lat te osoby były inteligentnymi, oczytanymi osobami mającymi już ciekawe poglądy. Ale przeżyją jeszcze kilkadziesiąt lat. W jakiej wersji pójdą do nieba.
Bóg gdyby był musiałby wpuścić do nieba kopie takiego człowieka z każdego tygodnia życia.
W sumie kilkanaście tysięcy różnych klonów (z różnych chwil). To samo dotyczy każdego innego człowieka. Z wiekiem można zinfantylizować się z powodu zwykłej, podstępnej choroby neurologicznej.
Dlatego dusz nie ma bo nie ma ani jednego konkretnego człowieka. Chyba ze niebo jest pełne zidiociałych (medycznie to rozumiem) staruszków, staruszek i pół-debili (w sensie medycznym - nie obrażam tych ludzi) PRZEMIESZANYCH z tymi co im się udało dotrwać do zgonu w wyśmienitej formie intelektualnej i poglądowej - to ostatnie słowo (poglądy w chwili śmierci) też ważne bo kształtują tożsamość człowieka. Ktoś powie, a może one wszystkie nagle zmądrzeją? Nielogiczne! Uczynić mądrymi takich ludzi to dać im ogrom nowej wiedzy, nowych poglądów, nowego sposoby rozumowania. To będzie stwór całkowicie sztuczny. Równe dobrze Bóg mógłby sobie od razu (z pominięciem życia na Ziemi) stworzyć bilion takich dusz i z nimi gadać i gadać i gadać! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej..#346 -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości |
> [Względem ew. "Istoty Najwyższej" także wierzący weń są pyłkami i nie widać powodu, by niewierzących 'wdeptywali w ziemię' (co próbujesz Waść czynić) li tylko z racji wybujałej wyobraźni.> Jeśli kto chce klękać przed bóstwem, niech klęka - nie powinni go jednak drażnić ci, co nie klękają.] Oni mnie nie drażnią. Oni mnie śmieszą. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości |
> Stara bajka o człowieku pozbawionym moralnego oparcia w Bogu, bez którego się zawsze degeneruje. Nie powiedziałem, że zawsze. Wystarczy, że często albo bardzo często. Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia. Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im. Widzę, że będę potrzebować kolejnych 1800 postów, żeby racjonaliści zatrybili najprostsze rzeczy. Pomyśleć, że w swojej naiwności myślałem, że wystarczy jeden (tzn. pierwszy) post. > Co do owych "ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa" dla mnie to przykład zwyłego wyprojektowania przez ludzi wierzących własnych zdolności i wielkości na kogoś z zewnątrz.> Jeśli Bóg istnieje (czemu osobiście nie przeczę), z pewnością nie ma cech takich, jak kol. Elasp nam tu maluje min. dlatego, że od kilkudziesięciu lat wiadomo, skąd te cechy (a w człowieku potrzeby) się biorą. - Tato, jeżeli w morzu żyją jakieś zwierzęta, to czy mają oczy tak jak my? - Głupstwa opowiadasz, to tylko twoja projekcja. Istoty żyjące w morzu z pewnością nie mają oczu. |
#348 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | . > Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia. Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.Odkąd możemy zapoznać się z zapisaną historią ludzkości, to wyznawcy jednych religii prześladowali wyznawców innych religii. Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie, usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Im jest głębszą (fundamentalną) tym jest groźniejszą. Religia jest obrazą ludzkiej godności. W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli. Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia. /Steven Weinberg/www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816W mojej niechęci do religii chrześcijańskiej motywy natury moralnej są ważniejsze aniżeli sytuacja argumentacyjna tej religii. Jest to niechęć do moralnego zniewolenia, które religia ta w sobie zawiera; wiara w absolut, przeciwko któremu nigdy i w żadnych warunkach niepodobna się zbuntować. Jest to również niechęć do fałszywych pocieszeń; każda religia jest dla mnie podszyta strachem przed uznaniem autentycznej sytuacji człowieka w świecie. Jest to również niechęć do okrucieństwa: na przykład przypuszczenie, że może istnieć świat, gdzie szczęście doskonałe pewnej grupy ludzi może współistnieć z maksymalnym nieszczęściem innych, że więc Bóg może cześć ludzi zmuszać do tego, aby się czuli doskonale szczęśliwi, chociaż wiedzą, że inni, choćby najbliżsi im ludzie, znajdują się na dnie nieszczęścia - a nie bo i piekło na tym polega; innymi słowy - w wyobraźni katolickiej nie piekło jest dla mnie świadectwem największego okrucieństwa, ale niebo - szczęśliwi zbawieni, których błogości nie może poruszyć los potępionych. (...)
Nie oburza mnie ani mnie nie irytuje irracjonalność wiary; nudzą mnie i niecierpliwią próby budowania fałszywych zasad racjonalizujących. Przestałem już czytywać literaturę tomistyczną, nie sposób słuchać wiecznie tych samych i tak samo nieudolnych prób racjonalizacji. Nic tam, proszę państwa, z niczego nie wynika: nigdy Bóg nie 'wyniknie' z żadnego ruchu, z żadnego życia, z żadnej konieczności natury czy przypadkowości natury - mogą być tylko dalsze wieki daremnego oczekiwania na geniusza, który by wreszcie dowiódł czegoś, czego dowieść niepodobna. /Leszek Kołakowski/> Widzę, że będę potrzebować kolejnych 1800 postów, żeby racjonaliści zatrybili najprostsze rzeczy. Pomyśleć, że w swojej naiwności myślałem, że wystarczy jeden (tzn. pierwszy) post. Jak wszyscy wiedzą, mamy co niemiara dowodów na istnienie Boga. To już samo przez się pewne podejrzenie budzi, bo jeżeli w jakiejkolwiek sprawie, dla jakiegokolwiek twierdzenia istnieje choćby jeden dowód niezbity, to innych nam nie potrzeba. A jeżeli jest ich dużo, to pewnie nie są niezbite. Jednak w kwestii istnienia Boga nie mamy dowodów w takim sensie, w jakim możemy przeprowadzić dowód, że szereg liczb pierwszych jest nieskończony. Nie znaczy to jednak, że w ogóle są one bezwartościowe czy bezsensowne.
Ludzie robią sobie jednak dowody z różnych rzeczy - właściwie z byle czego. Dzieje się tak, ponieważ świat jest dziwny. Ta dziwność świata sama w sobie bywa dla wielu świadectwem istnienia Boga. Niedawno Czesław Miłosz przypomniał zdanie Józefa Wittlina, który twierdził, że Julian Tuwim był dowodem na istnienie Boga, bo inaczej nie można by zrozumieć, jak człowiek tak głupi był jednocześnie tak genialny. Przeczytałem też kiedyś, że Salvadore Dali dowiedziawszy się o odkryciu DNA, uznał, że oto znaleziono dowód na istnienie Boga. Salvadore Dali nie był autorytetem w dziedzinie genetyki, lecz możemy zrozumieć sposób jego reakcji.
Nie mamy więc na istnienie Boga niezbitych dowodów. Tym jednak nie należy się martwić, bo wynikać to może z natury naszego poznania i języka. Wielu myślicieli chrześcijańskich, np. Pseudo-Dionizy albo Mikołaj z Kuzy, tłumaczyło nam, że o Bogu nic dosłownie powiedzieć nie można, wszystko jest bowiem uwikłane w język, który kształtuje się w wyniku naszego obcowania z rzeczami i zjawiskami przyziemnymi. Język nie sięga więc Boga i musimy się z tym pogodzić. I nawet mówienie o analogii nie jest przekonujące, bo jakaż jest analogia między skończonym i Nieskończonym? Myśliciele chrześcijańscy, którzy argumentowali, że język nasz nie nadaje się do tego, by uchwycić Boską rzeczywistość, byli głęboko przeświadczeni o istnieniu Boga, ale jednocześnie uważali, że nawet słowo "istnieć" nie jest w tym wypadku dobre, bo urobione jest z naszego kontaktu z rzeczami i jako takie nie nadaje się do charakteryzowania istoty Boskiej. Istnieje drzewo - i wiemy mniej więcej, co to znaczy. Ale co to znaczy, że istnieje Bóg? Owi myśliciele nie byli jednak z tego powodu w desperacji, tylko zwracali nam uwagę na bardzo ograniczone zasoby i możności naszego rozumu, czyli m.in. naszego języka. Rozum nasz jest ograniczony, nie powinien zatem aspiracji swoich zbyt daleko rozciągać, bo to nas w pychę tylko wbija.
W dziejach myśli chrześcijańskiej zawsze istniał nurt, który uważał, że zajmować się Bogiem wypada tylko w tym sensie, by się do Niego modlić, cześć Mu składać i za dar istnienia dziękować. I tylko Bóg jest dobrym przedmiotem naszego zainteresowania. Natomiast to, co nazywano filozofią, czyli wszelkie świeckie nauki są do niczego i grzechem jest poświęcanie im uwagi.@@@ . |
#349 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | W dalszym ciągu obserwuję kierunek dyskusji, jego zakończenie zapewne może być takie jak większości. Nadal uważam, że największą bolączką ludzkości jest egoizm i brak chęci zrozumienia drugiego człowieka.
Nie możemy się ze sobą dogadać = bariera. Ja jestem bliżej prawdy, on coś bredzi = bariera. Ja mam dowody, on nie ma dowodów, zatem bredzi = bariera. Ok, on wie swoje, ja swoje, niech mi tylko nie miesza się z tym do życia = bariera.
W większości ludzi nie ma chęci porozumienia, nawet jeżeli je deklarują. Mnie wydaje się, że doświadczanie samo w sobie stoi ponad nauką, i jak mówię, wiedza choć piękna być może, jest jedynie marnością, zbiorem opisów doświadczeń innych ludzi, może przydać się w naszym układzie odniesienia, ale być może nie nadaje się do niczego innego, tym bardziej mowy o nieskończoności, nieśmiertelności czy potencjalnym stwórcy tego co widzimy. Wiedza każe odnosić się do czegoś, porównywać, zatem coś jest bardziej, a coś mniej.
Doświadczanie potrafi natomiast wybaczać, wcielać się w rolę, zmieniać punkt widzenia, zbliżyć się do odczuwania tego co nasz rozmówca, a więc zbliżać się do niego. Nawet wiedzą nie można się cieszyć lub smucić bez doświadczania. Co mi to mówi ? Że posługiwanie się jedynie wiedzą i wykluczanie przeświadczeń o czymś więcej nie da odpowiedzi na nic, poza tym, jak ułatwić sobie życie w naszym układzie odniesienia.
Nauka wyrosła na doświadczaniu i ciekawości, emocjach, odczuwaniu, a teraz mainstream naukowy chce wykluczyć świadomość i dopisać ją pod siebie jako funkcję mózgu, który w zasadzie powstał na drodze bliżej nieokreślonej ewolucji, która zaistniała z powodu bliżej nieokreślonego wybuchu, co w rezultacie wszystko było bezsensownym przypadkiem. Czy to właściwy kierunek ? Nie wiem, ale prawda jest taka, że nikt nie wie, a kto myśli, że wie, jest głupcem.
Wiecie jak jest w mainstreamie w sztuce ? Często górą i na topie leci gówno, a sztuka właściwa dołem, warto pomyśleć, może gdybanie nie jest trendy, ale z jakiegoś powodu człowiek ma taką potrzebę od setek lat, a to znaczy, że za czymś tęskni i czegoś szuka, więc kto nazywa się racjonalistą, nie zignoruje tego faktu, ani nie przypisze go na zapas do standardowej funkcji mózgu bez jednoznacznych dowodów, a takich nie ma.
Jak więc dogadać się jeżeli jedni kierują się wyłącznie tym, a drudzy tamtym ? Ilu jest ludzi, którzy to widzą i szukają wspólnego języka.
Znajdzie się wielu, którym się wydaje, że wiedzą o czym mówię, ale zapewniam - pewnie im się tylko zdaje.
W ślepocie i zawiści na drugiego człowieka robią się z igły widły i to dosłownie. Większość tak się zapętla, że już chce jedynie udowodnić swoje racje, byle je udowodnić, bo tak.
Pokora do świata, dystans do zabobonów ale i nauki oraz własne doświadczenie śmierci przyniesie odpowiedź każdemu z osobna.
Mądry człowiek, to nie człowiek, który przeczytał jedynie wiele ksiąg, to człowiek, który zada sobie pytanie dlaczego mój rozmówca ma takie zdanie, a nie inne, co przeżył, czego doświadczył, czy potrafię go zrozumieć i poczuć to co on. Człowiek, który zada sobie trud, by zdobyć się na zrozumienie. Nie ocenia, obserwuje i wciąż się uczy. Pokornie i uważnie. Ten człowiek będzie mędrcem, choćby nie znał całek, bo poruszy wszystkie serca, znajdzie każdą drogę do każdego człowieka.
Wniosek jest taki, że nic nie wiemy na nieuchwytne tematy, ale fajnie się pospierać, bo można poczuć się lepiej jak się komuś dowali szpilę, zabije klina = bariera. Myślę, że nie tędy droga. |
#350 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | > Oni mnie nie drażnią. Oni mnie śmieszą.PAP 2012-08-18: Cytat:Szczekający piesek pisowski, który szarpał za nogawkę polski Kościół i trzymał, żeby noga nie poszła za bardzo na wschód, został z kawałkiem szmaty w zębach. To jest początek końca PiS -powiedział w rozmowie z dziennikarzami Roman Giertych po spotkaniu Cyryla I i abp Józefa Michalika (podpisali wtedy wspólne przesłanie wzywające do pojednania narodów Polski i Rosji) O pieskach szarpiących nogawki było również u polskich biskupów. A można by się spodziewać, że jabłko spadnie od jabłoni trochę dalej.. Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#351 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | > >Stara bajka o człowieku pozbawionym moralnego oparcia w Bogu, bez którego się zawsze degeneruje.> Nie powiedziałem, że zawsze. Wystarczy, że często albo bardzo często. Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia. Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.Co to znaczy z natury dobrych/złych? Czyli czym jest ta natura i jak te procesy w człowieku przebiegają, że można go określić jako złego albo dobrego? I jak doszedłeś do takich proporcji? I oczywiście kolejne pytanie, jak ta natura działa, że niemożliwą jest zmiana? Bez tego nie zatrybimy. > Pomyśleć, że w swojej naiwności myślałem, że wystarczy jeden (tzn. pierwszy) post.A może to nie jest naiwność, tylko twoja głupota? Której w sobie nie widzisz, choć kilku życzliwych ludzi próbuje cię na to naprowadzić? |
#352 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | > Niewielu ludzi jest z natury dobrych (..) Większość ludzi to ludzie z natury źli (ciach).Bardzo celne pytania zadał tutaj kol. darkside, oddaję mu zatem pałeczę w rozmowie z Panem www.racjonalista.pl/forum.php/s,635357#w637854> - Tato, jeżeli w morzu żyją jakieś zwierzęta, to czy mają oczy tak jak my?> - Głupstwa opowiadasz, to tylko twoja projekcja. Istoty żyjące w morzu z pewnością nie mają oczu... ma Pan rację. Tak, niskie poczucie własnej wartości objawia się u ludzi tym, że nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa. Zostałem oświecony przez czołowego specjalistę od powszechnej wiedzy psychologicznej na naszym forum, przecież ta prawda nawet z oczu zwierząt morskich bije. Że też wczesniej na to nie wpadłem  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#353 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | > Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia.> Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.Nie ma czegoś takiego jak bycie z natury dobrym, albo z natury złym. To zwykły prymitywizm wieków średnich, dziś już przy odkryciach medycyny i psychologii na szczęście odchodzący do lamusa. A Pan przy swojej inteligencji tego się trzyma. Wstyd. Źli ludzie potrzebują wychowania przez ludzi mądrych, ponieważ z reguły tego wychowania w przeszłości nie było, albo było prowadzone opacznie. Możliwe są również pewne schorzenia, na które "i Bóg nie pomoże", jak śpiewa solista pewnego polskiego zespołu. Z braku laku, czy też z pobudek prestiżowych, kiedyś religijni ludzie zajmowali się ludźmi 'złymi' (w sensie zachowania) a nie duchowością i tak to szło. Jak widać w niektórych przypadkach pokutuje to do dzisiaj, taki skansen. Smutne  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#354 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | > Bardzo celne pytania zadał tutaj kol. darkside, oddaję mu zatem pałeczę w rozmowie z PanemO nie! Za co?! Przecież to nie ma najmniejszego sensu. Wypowiedzi Elaspa to albo inwektywy, albo nieustanne deklaracje wiary, zbiór przesądów robiących za fakty, nieoczywistych oczywistości i widzimisię, których jak nie podzielasz, to jesteś głupcem albo i idiotą. Wszystkie jego konstrukcje wyglądają tak, że najczęściej na początku jest jakiś śmieć, czyli coś z zestawu z poprzedniego mojego zdania. Jak trzeba (albo nawet jak nie trzeba) to w trakcie, jak królik z kapelusza wyskakuje kolejna elaspowska oczywista oczywistość, czyli kolejny niczym nieumocowany śmieć. I tak ta zabawa leci. Ja na tą karuzelę czasem popatrzę, ale nie mam z tego żadnej satysfakcji, ani tym bardziej zysku. Wszystko jest najczęściej schrzanione u źródła i kierowane do z góry upatrzonego celu. Starta czasu. Raz kiedyś był jakiś bardzo fajny komentarz Elaspa, miał nawet z osiem czy dziewięć punktów. Ale to raz. Może było więcej, ale ja tak tego nie śledzę. |
#355 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | Chciałem tylko podrasować nacisk na odpowiedź Tobie. Masz rację. Dla mnie cała ta monstrualnie wypleciona filozofia życiowa (tu trzeba przyznać, że absolutnie nie trzymająca się żadnego świata, który znamy) to przechwałki sfrustrowanego acz inteligentnego człowieka. Dla mnie to kolejny dowód na to, że Bóg jeśli istnieje - ani nie jest osobowy, ani nie kieruje światem. Ale Elasp będzie się trzymał niczym brzytwy przekonania, że "w logice jest przynajmniej cień szansy na jego istnienie". Bo co w to miejsce? Jego życie, które w widoczny sposób nie daje mu satysfakcji? Apokaliptyczne wizje zniszczenia zmyślnie pokładanego w średniowieczu świata przez masonów, oświecenie i humanizm? Wolne żarty. Pozdrawiam serdecznie PS podziwiam Twojego kolegę, który w swoim barze mlecznym daje radę. To jest właśnie praktyka życia versus filozofowanie w oderwaniu od realiów. Można to nawet nazwać staroświeckim słowem cnonta.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#356 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | > Dla mnie cała ta monstrualnie wypleciona filozofia życiowa (tu trzeba przyznać, że absolutnie nie trzymająca się żadnego świata, który znamy)Lubię, jak się jakaś filozofia nie trzyma żadnego znanego świata, a już zwłaszcza mi znanego. Zawsze można się czegoś nauczyć i zmniejszyć poziom swojej głupoty, szkoda tylko, jak tego typu filozofie nie tylko żadnego świata się nie trzymają, ale nawet kupy, argumentacji, wnioskowania, logiki itd. > to przechwałki sfrustrowanego acz inteligentnego człowieka.Tak się zastanawiam, na ile te przechwałki są mechanizmem obronnym na potrzeby uczestnictwa w przestrzeni, w której jest się w skrajnej mniejszości. Czyli ustawieniem wszystkich opornych na "argumenty" z góry na pozycji głupców, idiotów, ignorantów. > Dla mnie to kolejny dowód na to, że Bóg jeśli istnieje - ani nie jest osobowy, ani nie kieruje światem. Ale Elasp będzie się trzymał niczym brzytwy przekonania, że "w logice jest przynajmniej cień szansy na jego istnienie". Bo co w to miejsce? Jego życie, które w widoczny sposób nie daje mu satysfakcji?Kiedy to ma służyć satysfakcji (a tak to jest z posiadaczami swoich Bogów i bożków), to wszystko inne zaczyna szwankować. Z logiką na czele. W końcu chodzi o popędową gratyfikację. Kiedy nie otrzymuje się tego pod postacią akceptacji dla własnej, mesjańskiej wizji, to można użyć radykalniejszych środków. Agresja też dobrze zaspokoi w razie czego. Albo można powiedzieć, że winogrona kwaśne, a kruk to łajdak, idiota, żarłok, piwożłop i posuwa pół lasu. To też dobrze niektórym robi. > Apokaliptyczne wizje zniszczenia zmyślnie pokładanego w średniowieczu świata przez masonów, oświecenie i humanizm? Wolne żarty.Ciszej nad tą trumną. Albo, przed chwilą obejrzałem film. Jakoś mi tu tak pasuje to, co Łapicki mówi do matki. www.youtub(*)etailpage&v=NtRooV1UK74#t=4800> PS podziwiam Twojego kolegę, który w swoim barze mlecznym daje radę. To jest właśnie praktyka życia versus filozofowanie w oderwaniu od realiów. Można to nawet nazwać staroświeckim słowem cnota.To jest szkoła życia, choć to nie bar, ale stołówka i nawet nie mleczna  . Ale to szczegół. Dzisiaj byłem tam przed 13-stą, bo o tej 13-tej otwiera, a chciałem pogadać. Przy okazji zjedliśmy razem u niego w biurze. Kiedy wyszedłem za trzy pierwsza, kolejka była może piętnastoosobowa i ciskała we mnie piorunami ze swych oczodołów. Część z tych osób miała na czołach wypisane: "ten skurwy.yn już zeżarł bez kolejki". Normalka. Pozdrawiam. |
#357 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości |
> Masz rację. Dla mnie cała ta monstrualnie wypleciona filozofia życiowa (tu trzeba przyznać, że absolutnie nie trzymająca się żadnego świata, który znamy) to przechwałki sfrustrowanego acz inteligentnego człowieka. Itd. Każdy może sobie "popieprzyć głupoty" i bawić się w jakąś pseudo-psychologię. Lepiej jednak posłuchać dobrej muzyki, wszak muzyka łagodzi obyczaje. Będzie z tego większy pożytek aniżeli ze wszystkich racjonalistycznych bajęd o wierze, Kościele, racjonalności i z całej tej myślowej popeliny. Naprawdę, szkoda czasu i atłasu. Oto moje propozycje: youtu.be/pMUTt5rPo4U youtu.be/9NqY2aEYJ4c youtu.be/XJraIa9CfCE youtu.be/fO_-esmcsv4 youtu.be/AITZCJzLn74 |
#358 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | Hrabia do Jana: - Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie. - Ale przecież pada deszcz! - To weź parasol.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#359 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości | . > Lepiej jednak posłuchać dobrej muzyki, wszak muzyka łagodzi obyczaje.Wszelki kontakt ze sztuką jest bardzo wartościowy. Warto też słuchać muzyki, ale dlaczego lepiej? Dlatego, iż znowu zabrakło Szanownemu Panu merytorycznych argumentów do poważnej rozmowy z poważnymi ludźmi? > Będzie z tego większy pożytek aniżeli ze wszystkich racjonalistycznych bajęd o wierze, Kościele, racjonalności i z całej tej myślowej popeliny. Naprawdę, szkoda czasu i atłasu.Dla kogo? Dla Pana i wszystkich ograniczonych przez wiarę umysłów? Zapewne będzie, ale na szczęście ani Wielce Szanowny Pan, ani Episkopat Polski, ani sam papież z Rzymską Kurią nie może nawet w Boga imieniu nakazywać wszystkim ludziom co im wolno myśleć i robić. Ważną jest sztuka, a w tym muzyka, ale ważniejszą jest nauka i zrozumienie całej otaczającej nas rzeczywistości. Tu o tym staramy się porozmawiać. > Oto moje propozycje: (...)A to moja: I ty, moralisto, co kutasa Zawiązanego masz na supeł, Żeby ci czasem nie pohasał, Całujcie mnie wszyscy w dupę.@@@ . |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości |
> Zapewne będzie, ale na szczęście ani Wielce Szanowny Pan, ani Episkopat Polski, ani sam papież z Rzymską Kurią nie może nawet w Boga imieniu nakazywać wszystkim ludziom co im wolno myśleć i robić. Ważną jest sztuka, a w tym muzyka, A więc wolność! ...ale i zakaz na deser: > ale ważniejszą jest nauka i zrozumienie całej otaczającej nas rzeczywistości. Tu o tym staramy się porozmawiać. Dlaczego "ważniejszą"? "Ważniejszą" obiektywnie? Może dla wielu ludzi ważniejsze jest zrozumienie rzeczywistości, ale dla innych może być np. ważniejsze jej przeżywanie, samo cieszenie się zmysłowym powabem i kolorytem świata. Udaje Pan wolnościowca, a jest Pan ciasnym i tępym doktrynerem. A na dodatek ślepym, bo tego nie dostrzega. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|