Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego nie mógłbym być ateistą

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
12-01-2014 18:43ZXfi (176 punktów)Dlaczego nie mógłbym być ateistą
Ocena -15 na 15
Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy, dotyczy to makroświata jak i mikroświata. Czy stwierdzenie, że nie ma w nim złota, jest wiedzą czy przekonaniem? Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to oznacza że w pudełku nie ma złota? Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną. Czułość przyrządu - słowa kluczowe, do tego zaraz wrócę. Wiemy teraz tylko tyle, że złota nie może być dużo.
I teraz temat Boga:
Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł. Umysł nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie materialnym, a przecież każdy się zgodzi że coś takiego istnieje. Czyli mamy dwa byty z tej samej parafii, przy czym o jednym z nich niczego nie wiemy na pewno, jedynie wierzymy albo nie wierzymy. Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy. Wierzący natychmiast wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje? Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami schizofrenikami, co widzą to czego nie ma. Co więc jest nie tak z przyrządem wierzących? Wracamy do zagadnienia czułości. Ateista to przeciętnie ktoś kto sporo myślał, sporo czytał, ma o wiele większy zasób wiedzy, w odróżnieniu od przeciętnego wierzącego, który wykazuje się wręcz dziecinną naiwnością. Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga...
Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość. Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..
#196
18-01-2014 16:10
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Elasp
.
>Nie rozumie Pan, bo nie rozumie Pan zwrotu "eo ipso".

> Gdyby Pan podejrzewał, że nie rozumie, to by Pan sprawdził, itd., a nie gdyby Pan nie rozumiał, to by Pan sprawdził, itd. Można nie rozumieć nie mając podejrzeń, że się nie rozumie, i tak też było w tym przypadku.
Każdy sądzi według siebie, a nasze wypowiedzi bronią się lub nie przed inteligentnym czytelnikiem.

>Naprawdę szkoda Pańskiego i mojego czasu na dyskusję na tym poziomie.

Tak, szkoda wieść dyskurs na Pańskim poziomie,
ale jak już napisałem Pańskie głupie wypowiedzi mogą być mądrą inspiracją:
Proszę pokazać metodologa nauki, który eo ipso (tym samym, właśnie dlatego, z tego wynika {AB}) nie jest filozofem.
Muszę przyznać, że nie rozumiem o co Panu tu chodzi? Uważa Pan, iż filozofowanie uczonym jakiś wstyd przynosi?
A znajomość nauk przyrodniczych przynosi wstyd filozofom? (Na przykład Thomas Samuel Kuhn uprawiał filozofię nauki, ale przed tym studiował fizykę na Uniwersytecie Harvarda, uzyskał stopień doktora w jej zakresie.)

Mnie ani trochę znajomości filozofii, ani teologii w niczym nie przeszkadza, a jest wprost odwrotnie. Dawkinsowi zarzucacie zbyt małą znajomość filozofii, a metodologia, aby stała się "czystą" nauką miałaby wiedzę filozoficzną odrzucić.

Oj, Szanowny Panie, broniąc swojego stanowiska, które jest nie do obrony, plącze się Pan i opowiada Pan tu brednie.
Wywód uczonego ma być racjonalny i bronić się w praktyce (doświadczalnie), a jego oparcie się na takiej, czy innej wiedzy jest rzeczą wtórną


Panie Samochwała, naprawdę zanim zacznie Pan innych pouczać wypada się trochę samemu pouczyć, tu nie szkoła podstawowa, a nawet nie gimnazjum, gdzie się Pan swoim poziomem przed katechetą może popisywać.

Miłego dnia.

@@@
.

#197
18-01-2014 16:15
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą

>Trudno na naszym forum znaleźć dużo porównywalnych tekstów z postami pana Fizyka wyjaśniających prosto najtrudniejsze problemy fizyki, ale tak się przypadkiem składa, że jest on profesorem fizyki.

Wiem o tym doskonale, przy okazji poprzedniej bytności na forum sprawdzałem profil p. Fizyka. Traktuję p. Fizyka jako niekwestionowany autorytet w dziedzinie problemów fizycznych, kiedyś zresztą prosiłem p. Fizyka o przyjęcie roli arbitra w sporze, który prowadziłem z p. Szarleyem i przyjąłem odpowiedz p. Fizyka (przeciwną mojemu przypuszczeniu) tak jak się przyjmuje werdykt bezdyskusyjnie kompetentnej instancji. Kwestia, o której tu teraz mowa, nie jest jednak zagadnieniem z zakresu fizyki.

Proszę Pana uprzejmie, aby Pan nie próbował mnie konfliktować z innymi Forumowiczami i nie bronił p. Fizyka, bo on z łatwością obroni się bez Pańskiej pomocy. Próba ośmieszenia mnie też nie odniesie skutku. Nigdy niczego nie biorę ad personam, bo czytając czyjąś wypowiedź w świadomości odsiewam sprawy pozamerytoryczne od merytorycznych i po prostu zastanawiam się tylko nad drugimi. Tak też pojmuję postawę racjonalistyczną. Naprawdę nie uda się Panu wyprowadzić mnie z równowagi, zresztą nie tylko Pan próbował to zrobić.

Niechże więc Pan zrozumie, że nie interesują mnie przepychanki słowne, epitety, itd., tylko zagadnienia teoretyczne oraz ewentualne argumenty za i przeciw. Gdyby sam Belzebub przedstawił np. przekonujący dowód na nieistnienie Boga, oczywiście uznałbym ten dowód. Tym bardziej uznam Pańskie racje lub kogokolwiek innego, jeżeli wydadzą mi się przekonujące.


#198
18-01-2014 17:45
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Elasp
.
Wielce Szanowny Panie Elasp, już starożytni zauważyli, iż nikt nie może być sędzia we własnej sprawie
i Pańskie osądy i pouczania dotyczące mnie oraz moich wypowiedzi, krytykujących to co Pan tu wypisuje wcale mnie nie interesują.


>Proszę Pana uprzejmie, aby Pan nie próbował mnie konfliktować z innymi Forumowiczami
Uprzejmie Pana informuję, że wszelakie Pańskie pouczania mam w wielkim poważaniu. Natomiast nigdy nie próbuję nikogo konfliktować.

>i nie bronił p. Fizyka, bo on z łatwością obroni się bez Pańskiej pomocy.
Oczywiście, że pan Fizyk doskonale obroni się bez mojej pomocy i nawet nieuzasadnionym zarozumialstwem byłaby jakakolwiek próba jego obrony. Nie wypowiedziałem się na temat problemu tylko na temat Pańskiego stosunku do interlokutorów. To co Pan napisał jest chamską wypowiedzią - niezależnie od meritum. Przypominam, to co Pan napisał:
> Sugerowałbym Panu nie wypowiadać się z takim przekonaniem na temat spraw dla których najwyraźniej nie ma Pan dostatecznego zrozumienia.
I mój komentarz do tego:
Na forum żadne formalne wykształcenie nie ma większego znaczenia. Najważniejsze są teksty, które się bronią lub nie. Trudno na naszym forum znaleźć dużo porównywalnych tekstów z postami pana Fizyka wyjaśniających prosto najtrudniejsze problemy fizyki, ale tak się przypadkiem składa, że jest on profesorem fizyki.

Czy trzeba jeszcze coś więcej dodawać do Pańskiej kompromitacji, wszystkich dookoła Pan tu poucza, a sam nie może się odbić od intelektualnego dna. Pan Fizyk, tak jak my wszyscy może się mylić, może coś źle rozumieć, popełniać błędy, ale Pańskie zamykanie ust profesjonaliście świadczy tylko Panu samym i środowisku, które Pan reprezentuje.

>Próba ośmieszenia mnie też nie odniesie skutku.
Zgadzam się tu w 100% z Panem i dlatego tu dosyć często powtarzam.
Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Nawet największe staranie będzie bezskuteczne, gdy nasze wypowiedzi są sensowne. Czytelnicy w swej masie są bardzo sprawiedliwi, choć pojedynczo różne rzeczy nam się zdarzają.

>Nigdy niczego nie biorę ad personam,
To inaczej jak ja. Liczę się ze zdaniem czytelników, szczególnie tych których szanuję za ich wiedzę i mądrość, ale ogólnie wszystkich i cieszą mnie oceny. Bardziej te pozytywne, ale te negatywne także, gdyż wtedy znać, iż trafiłem w sedno.

>bo czytając czyjąś wypowiedź w świadomości odsiewam sprawy pozamerytoryczne od merytorycznych i po prostu zastanawiam się tylko nad drugimi.
Wówczas musiałby Pan bardzo poważne podchodzić do moich wypowiedzi, gdyż są one w powyżej 90% merytoryczne, a zupełnie tego nie zauważyłem. Pan moich wypowiedzi abo nie czyta ze zrozumieniem, albo niewiele z nich potrafi zrozumieć, choć większości na naszym forum się to znakomicie udaje.

>Tak też pojmuję postawę racjonalistyczną.
Tu Pan bardzo dobrze opisał jak Pan pojmuje racjonalizm: www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739

>Naprawdę nie uda się Panu wyprowadzić mnie z równowagi, zresztą nie tylko Pan próbował to zrobić.
Tak, to się daje zauważyć! Jest Pan 100% nieprzemakalny na wszelką racjonalną argumentację i wszystkie choćby i najbardziej wyszukane argumenty spływają po Panu jak woda po kaczce. Tyle tylko, że Pan nachalnie tu ewangelizuje, poucza i epitetami na myślących samodzielnie rzuca.

>Niechże więc Pan zrozumie, że nie interesują mnie przepychanki słowne, epitety, itd.,
Gucio prawda, stara się Pan jak może, tyle że niewiele może, tu też przydaje się wiedza i inteligencja.

>tylko zagadnienia teoretyczne oraz ewentualne argumenty za i przeciw.
O kurtka na wacie i co i nikt Szanownemu Panu nie przedstawił poważnych argumentów?
A potrafi Pan czytać ze zrozumieniem?

>Gdyby sam Belzebub przedstawił np. przekonujący dowód na nieistnienie Boga, oczywiście uznałbym ten dowód.
Jest Pan z nami od roku (2012-12-05) i nie zauważył Pan, iż istotnie tylko Belzebub mógłby Panu przedstawić przekonujący dowód na nieistnienie Boga, gdyż nauka (science) takimi bzdurami się nie zajmuje:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,564542#w565006
www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,562660#w565089

>Tym bardziej uznam Pańskie racje lub kogokolwiek innego, jeżeli wydadzą mi się przekonujące.
Przecież już Pan tu dowiódł niezbicie, iż żadne racje przeczące Pańskiej wierze nie są dla Pana przekonujące. Gorzej Pan je odrzuca a priori jeszcze przed ich poznaniem. Jest Pan święcie przekonanym, że Szatan istnieje; Ks. Andrzej Ziółkowski CM ostrzega: "diabeł lubi, gdy się o nim mówi, pisze, rozważa, snuje ciekawe domysły, studiuje, rysuje, maluje, rzeźbi... Wierzymy, że on istnieje, ale nienawidzimy go. Diabeł boi się czystego sumienia, dobroci, miłości do Boga i bliźniego. Ci, którzy pragną studiować demonologię (nauka o szatanie), powinni najpierw mieć silną wiarę i poznać bardzo dobrze angelologię (nauka o aniołach)." "- toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności." (Gaudium et spes. II Sobór Watykański). Przypominają o jego istnieniu ostatni papieże, Kongregacja Doktryny Wiary oraz jej prefekt. Zło nie jest więc jakimś brakiem, lecz siłą działającą, istnieje w postaci żywej istoty duchowej, istoty przewrotnej (...) Jest to rzeczywistość straszna, tajemnicza, budząca grozę (...) Szatan i jego wpływ, jaki wywierać może na poszczególne jednostki i na zbiorowości, na całe społeczeństwa - to mógłby być jeden z ważniejszych rozdziałów nauki katolickiej, który należałoby na nowo studiować. (Paweł VI (15. 11. 1972)). I nie słucha jego podszeptów, których pełne jest nasze forum.

Miłego dnia.

@@@
.

#199
18-01-2014 16:59
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Elasp
> Dla człowieka.
>Bardzo metaforycznie, wręcz sentencjonalnie powiedziane.

Wkładasz w swoje odpowiedzi serce, interpretację oraz szkołę filozofii, której jesteś wierny.
Odpowiedź z mojej strony była w porównaniu do Twojej jak najbardziej prosta i przyziemna, wg zasady: wybierz to, co najprostsze. Autentyczność, odnalezienie i poznanie siebie jest dla nas najistotniejsze - niezależnie czy sprawa dotyczy Ciebie, czy mnie. Być może na pewnym etapie naszego życia się przeciw temu zbuntujemy, wybierzemy inną ścieżkę, ale najważniejsze podążać za tym co zgrabnie ubrał w słowa Kierkegaard:
"Być właśnie tym kimś, kim się naprawdę jest"

> Nie rozumiem. To tak jakby powiedzieć: "Jedźmy na wycieczkę.
> Nieważne, kto zadecyduje dokąd mamy jechać. A więc jedziemy? Jedziemy!"

Najpierw zastanawiasz się, czy chcesz jechać na wycieczkę czy nie. A jeśli nadszedł odpowiedni czas - odpowiedzenie sobie na to pytanie staje się dla ciebie najważniejsze. Uświadomienie sobie, czego naprawdę ci potrzeba i co z tego wyjdzie jest b. pomocne i cenne.
Dopiero później szukasz w myślach osoby (osób) z kim chciałbyś się wybrać. Tak działa dorosły człowiek.
Tylko dziecko patrzy najpierw na osobę, później zaczyna wokół niej wyobrażać sobie fabułę. Czy zastanawiałeś się keidyś z jakiego powodu?

> Argumentum ad verecundiam.

Widzę to tak, że nie uznajesz dorobku Dawkinsa, a nie chciałeś go otwarcie zakwestionować ni zniżać się do polemiki z jego tezami będąc skrępowanym uczuciami szacunku do nas, lub nieśmiałością, nie chcesz również narazić się na zarzut zarozumiałości. Ok.

> trzeba pamiętać, że rozwój nowożytnej nauki trwa
> zbyt krótko, abyśmy mogli w pełni ocenić zyski i straty wynikające
> z jej rozwoju. Na razie na pewno saldo jest dodatnie. Na razie.

Zgadzam się. W każdym razie nowożytna nauka obaliła parę mitów i stereotypów chrześcijańskiego teizmu (i nie tylko - również zwykłych ludzkich zabobonów) a to już jest coś.

> Jeżeli nadal znajdują się chętni do dyskusji, to może mój błąd
> w podejściu nie jest zbyt wielki? Nieświadomie wracasz do zagadnienia
> "kto decyduje o tym, co jest istotne, a co nie?".

Nie widzę związku. Raczej rozgraniczam co jest dla mnie istotne, a co dla Ciebie - robię to m.in. abyś łatwiej mógł sięgnąć, przetrawić albo odrzucić to co moje, by nie mieszało Ci się z tym co Twoje.
Zauważ, że chętni do dyskusji z Tobą są raczej ci sami.

>>> To, że ludzie coś odkrywają, nie znaczy, że wynajdują.
>>Możesz sprecyzować, jaka jest różnica?
>Odkrywamy to, co jest, co było jeszcze przed odkryciem, inaczej niż w przypadku wynajdywania.

To owoc wynajdywania wcześniej nie istniał..? Hm. A jaki podałbyś tego przykład, abym mógł to zrozumieć?
Zaciekawiłeś mnie Elsapie.

> Dyskusja dotyczy czegoś innego, tzn. tego, skąd wywieść normy
> bezwzględne. Nie przeczę, że może istnieć rozmaitość norm względnych,
> warunkowych (postaci "jeżeli chcesz osiągnąć ..., powinieneś ....").

Rozumiem. A czy też nie jest tak, że w danym zbiorze istnieje rozmaitość norm bezwzględnych?
Widzę, że znów odruchowo zmierzasz do tego, by zastanawiać się ze mną "skąd" zamiast "jak".
Po co Ci wiedzieć "skąd", skoro jeszcze nie do końca nie wiesz "jak"? Co jest bardziej dla Ciebie i dla Twojej egzystencji naglące? Czy zginiesz, będziesz chory lub Twoje dzieci wymrą, jeśli nie będziesz wiedział "skąd"? Czy rzeczwiście masz na tyle bogactwa wolnego czasu, aby go tracić?

>Doskonale wyobrażam go sobie. Wiem nawet, jak się nazywa - Robinson Crusoe.

Świetna odpowiedź. To postać częściowo fikcyjna. Jednak i Robinson po czterech latach surviningo-ascezy na wyspie dostrzega przybijający do niej statek, którym kierują zbuntowani marynarze. Robinson pomaga kapitanowi odzyskać panowanie nad statkiem i wreszcie może wrócić wraz z Piętaszkiem do swojej rodzinnej Anglii, gdzie czeka go jeszcze parę przygód oraz małżeństwo.
Do czego zmierzam: każda jednostka podlega prawu danej wspólnoty, w której chce lub musi trwać. I zarazem nie podlega prawom innej. Chyba, że następuje jakiś przymus, działa na niego trudny los albo inna grupa / wspólnota dominuje.
łącząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#200
18-01-2014 18:35
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
> I nie słucha jego podszeptów, których pełne jest nasze forum.

Ponieważ mógłby się Pan Elsap skalać byciem bardziej człowiekiem, w którym dobro i zło przebiega na wskroś, a nie poza? (G.Lucas)

łacząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#201
18-01-2014 18:56
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Elasp
>> Jeżeli pofatyguje się Pan przedstawić ten rzekomy paradoks krótko i jasno, to ja Panu podam krótkie i jasne jego rozwiązanie.
> Paradoks "grue": en.wikipedia.org/wiki/New_riddle_of_induction

Miałem nadzieję, że potrafi Pan przedstawić ten "paradoks" własnymi słowami. Ale skoro nie, to ja też w podobny sposób go rozwiążę: fitelson.org/confirmation/sober_grue.pdf

#202
18-01-2014 18:56
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Elasp
> co będzie, jeżeli wszyscy ludzie tak powiedzą, tzn. powiedzą,
> że tego nie akceptują? Wszystkie moralne podstawy, by kogokolwiek
> pociągać do jakiejkolwiek odpowiedzialności, przestaną wtedy istnieć.

Nie bardzo rozumiem po co rozpatrujesz nieistniejące nigdy w rzeczywistosci alternatywy. Mowa była o wspólnocie i dbałości o jej przetrwanie (równeiż jej wartości).
Barbiel próbował Ci unaocznić, do czego Twoja postawa prowadzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,600722#w601742
a Ty nic.

> My mówimy o moralności bezwarunkowej.

Twój interlokutor mówił o moralności. Tylko Ty postanowiłeś ubrac ją w szaty transcendencji.

> Tylko do istnienia moralności bezwarunkowej potrzebna
> jest dodatkowa (transcendentna) sankcja.

Do istnienia moralności nie jest potrzebna żadna dodatkowa (transcendentna) sankcja. Nic obiektywnego na to nie wskazuje oprócz osób, które z nie do końca wiadomych sobie powodów chcą, by było inaczej i firmują to swoim imieniem i nazwiskiem.
Tysiące lat ludzie żyli bez tej sankcji, albo ubierali ją w szaty różne od Rzymskokatlockiego Boga. I kataklizmu nie było. Z jakiego powodu kataklizm miałby nastąpić teraz? Elsapie, jeśli masz jakieś przekonujące argumenty to chętnie się z nimi zapoznam, jeśli nie będą przekonujące - chętnie je skrytykuję nie zostawiając na nich suchej nitki.
łącząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#203
18-01-2014 19:28
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi maceox
.
>Zresztą, kurde - szympansy mają zarówno moralność, jak i poczucie sprawiedliwości (np. potrafią odmówić jedzenia, jeśli nie dostanie go również inny szympans) - czy uważa Pan, że to z ich religii wynika?
Słusznie Pan tu te małpy wstawił, gdyż dla zrozumienia moralności nagiej małpy nauka z tego płynie wielka, ot tylko trzeba mieć wiedzę i możliwości refleksji intelektualnej.

PS. www.racjonalista.pl/kk.php/t,4815

Pozdrawiam.

@@@
.

#204
18-01-2014 19:27
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Fizyk

>>> Jeżeli pofatyguje się Pan przedstawić ten rzekomy paradoks krótko i jasno, to ja Panu podam krótkie i jasne jego rozwiązanie.

Napisał Pan "krótko i jasno", a nie "własnymi słowami". Tymczasem miał Pan podać własne rozwiązanie, a przedstawia cudze.

Dobrze, przedstawię więc paradoks własnymi słowami, a Pan własnymi słowami paradoks rozwiąże. Nie sięgam już do internetu, ufam własnej pamięci.

Przyjmijmy, że przedmiot jest "grue" jeżeli:

a) jest zielony w chwili t lub wcześniej

lub

b) jest błękitny w którejś z chwil późniejszych od t.

Przypuśćmy, że badaliśmy barwę szmaragdów i że do chwili t włącznie wszystkie sprawdzone szmaragdy były zielone.

W naturalny sposób nasuwa się hipoteza:

H1. Wszystkie szmaragdy są zielone.

Nietrudno jednak wysunąć hipotezę:

H2. Wszystkie szmaragdy są grue.

Hipoteza H2 jest tak samo zgodna ze wszystkimi obserwacjami, jak hipoteza H1. Zwróćmy uwagę, że H1 i H2 wykluczają się, a jednak są tak samo dobrze potwierdzone przez doświadczenie Ponadto, jeżeli hipoteza H2 jest zgodna z obserwacjami, jest z obserwacjami zgodna nieskończona wielość odmiennych hipotez. Którą więc wybrać i dlaczego? Jakie rzeczowe względy miałyby przemawiać za wyborem akurat tej a nie innej (poza estetycznymi lub psychologicznymi)?




#205
18-01-2014 19:35
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Jacek Głodzik

Odpowiem powyżej kol. Barbielowi, o którego uwadze wcale nie zapomniałem. Po prostu nie mogę dopowiedzieć na wszystkie wiadomości na raz.

#206
18-01-2014 20:05
 Ocena-2 na 6
Elasp (6859 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Barbiel

Jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaje mi się przyjęcie autorytetu tych instancji, które miały już okazję sprawdzić się w historii ludzkości, a zarazem ostrożne podchodzenie do instancji świeższej daty.

Wszystko to, co mówię, to (mówiąc trochę górnolotnie) próba obrony tezy, że człowiek jest istotą autentycznie moralną, tzn. zdolną do działania zgodnie z pewną zasadą nie dla korzyści (jaką jest samozachowanie, przyjemność, szczęście, czy cokolwiek innego), ale z uwagi na nią samą, z uwagi na to, że "po prostu tak trzeba". Działanie bezinteresowne wydaje mi się ważnym elementem człowieczeństwa; być człowiekiem ("człowiek to brzmi dumnie"), to być zdolnym do czynów bezinteresownych.

Jeżeli oddaję znalezione pieniądze "bo tak trzeba" - jestem istotą moralną. Jeżeli oddaję znalezione pieniądze (deklarując wprawdzie: "Bo tak trzeba"), ale tak naprawdę będąc powodowanym chęcią (długofalowego) zysku, jakim jest przetrwanie w stabilnym społeczeństwie, mój czyn moralny nie jest, tak jak nie jest moralnym czyn kogoś, kto oddaje pieniądze mając na uwadze (krótkofalową) nagrodę ("znaleźne").

Racjonalizm świecki pozbawia nas w tym względzie złudzeń.

Czas sobie uświadomić, że słowo "człowiek" jest słowem normatywnym, a nie opisowym. Być człowiekiem to być zdolnym to pewnego rodzaju postępowania (czy to o charakterze intelektualnym, czy praktycznym). Jeżeli więc jakaś istota z innej planety miałaby te cechy, to mogłaby być nazywana człowiekiem, bez względu na odmienność budowy
(trochę tak jak np. zegar - nie jest w sumie ważne, z jakiego jest wykonany materiału).



#207
18-01-2014 20:51
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Elasp
.
> Jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaje mi się przyjęcie autorytetu tych instancji, które miały już okazję sprawdzić się w historii ludzkości, a zarazem ostrożne podchodzenie do instancji świeższej daty.
Bardzo słuszne podejście, zdecydowanie należy odrzucić autorytet chrześcijaństwa, a szczególnie jego rzymskiej wersji. Kościół Katolicki wykazał się przez dwa tysiąclecia wszystkim co najgorsze. Ostrożnie zaś należy podchodzić do XX wiecznych religii państwowych, gdyż one mogą się jeszcze naprawić. Pieprzy Pan strasznie.

Należy pochodzić bardzo krytycznie do wszystkich bez wyjątku religii/ideologi, gdyż wiara w każdą z nich, wcześniej lub później tylko do nieszczęść prowadzi.

>Wszystko to, co mówię, to (mówiąc trochę górnolotnie) próba obrony tezy, że człowiek jest istotą autentycznie moralną, tzn. zdolną do działania zgodnie z pewną zasadą nie dla korzyści (jaką jest samozachowanie, przyjemność, szczęście, czy cokolwiek innego), ale z uwagi na nią samą, z uwagi na to, że "po prostu tak trzeba". Działanie bezinteresowne wydaje mi się ważnym elementem człowieczeństwa; być człowiekiem ("człowiek to brzmi dumnie"), to być zdolnym do czynów bezinteresownych.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,536532#w537078
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,595442#w595490

> Racjonalizm świecki pozbawia nas w tym względzie złudzeń.
Tak, gdyż rozróżnia moralność według swojego wyboru od moralności ze strachu.

> Czas sobie uświadomić, że słowo "człowiek" jest słowem normatywnym, a nie opisowym. Być człowiekiem to być zdolnym to pewnego rodzaju postępowania (czy to o charakterze intelektualnym, czy praktycznym).
pl.wikipedia.org/wiki/Homo
pl.wikipedia.org/wiki/Człowiek_rozumny
pl.wikipedia.org/wiki/Człowiek
www.racjon(*).php/z,0/d,30/s,537149#w548388

>Jeżeli więc jakaś istota z innej planety miałaby te cechy, to mogłaby być nazywana człowiekiem, bez względu na odmienność budowy (trochę tak jak np. zegar - nie jest w sumie ważne, z jakiego jest wykonany materiału).
Bzdura. Mogłaby zostać wspólnie z nami nazywana istotą rozumną, ale nie byłaby człowiekiem, właśnie ze "względu na odmienność budowy", choć jej poziom intelektualny mógłby być nawet sporo wyższym od naszego.

Miłego dnia.

@@@
.

#208
18-01-2014 20:25
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Elasp
> Jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaje mi się przyjęcie
> autorytetu tych instancji, które miały już okazję sprawdzić
> się w historii ludzkości

O sprawdzaniu się instancji którą masz tu na myśli raczej wstyd mówić, mamy tu o niej zdecydowanie negatywne zdanie - niestety poparte faktami. Skrótowo: stosunek Kościoła do seksualności, inkwizycja, wojny na tle religijnym, przekłamywanie prawdy historycznej w Biblii, pochwała niewolnictwa oraz ograniczanie osobistych aspiracji kobiet.

> a zarazem ostrożnie podchodzić do instancji świeższej daty.

Jednak to co świeższe zawsze będzie świeższe

> Jeżeli oddaję znalezione pieniądze "bo tak trzeba" - jestem istotą
> moralną. Jeżeli oddaję znalezione pieniądze (deklarując wprawdzie:
> "Bo tak trzeba"), ale tak naprawdę będąc powodowanym chęcią
> (długofalowego) zysku, jakim jest przetrwanie w stabilnym
> społeczeństwie, mój czyn moralny nie jest, tak jak nie jest moralnym
> czyn kogoś, kto oddaje pieniądze mając na uwadze (krótkofalową)
> nagrodę ("znaleźne").

Rozumowanie, które tu przedstawiasz ma niestety mankamet krótkich nóg. Będąc człowkekiem wrażliwym, dbającym o swój rozwój intelektualny nie wyzbędziesz się refleksji, rozumowania że "jeżeli oddaję znalezione pieniądze "bo tak trzeba" to z jakiegoś powodu chyba to robię".

Jesteś przede wszystkim istotą myślącą. Żeby poprzestać na "bo tak trzeba" chyba musiałbyś sobie wypalić żelazem szare komórki, co z resztą wielu teistów robi.

W tej refleksji, że przyczyni się to do stabilizacji społeczeństwa jest jeszcze więcej dobra, świadomosci i dbałości o nie (oraz o siebie i o swoich bliskich) niż w pierwszym przypadku. Same dobre rzeczy.
Zdecydowanie nie rozumiem powodu, z którego tak się tego boisz i kurczowo chcesz stanąć w pół drogi.

> Jeżeli więc jakaś istota z innej planety miałaby te cechy, to
> mogłaby być nazywana człowiekiem, bez względu na odmienność budowy
>(trochę tak jak np. zegar - nie jest w sumie ważne, z jakiego jest wykonany materiału).

Zgadzam się. Bardzo często wykorzystują to filmowcy w swoich filmach science fiction.
Mimo wszystko znów pusty, bardzo oderwany od realiów przykład.
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#209
18-01-2014 20:53
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Elasp
> Przyjmijmy, że przedmiot jest "grue" jeżeli:
> a) jest zielony w chwili t lub wcześniej
> lub
> b) jest błękitny w którejś z chwil późniejszych od t.
> Przypuśćmy, że badaliśmy barwę szmaragdów i że do chwili t włącznie wszystkie sprawdzone szmaragdy były zielone.
> W naturalny sposób nasuwa się hipoteza:
> H1. Wszystkie szmaragdy są zielone.
> Nietrudno jednak wysunąć hipotezę:
> H2. Wszystkie szmaragdy są grue.
> Hipoteza H2 jest tak samo zgodna ze wszystkimi obserwacjami, jak hipoteza H1. Zwróćmy uwagę, że H1 i H2 wykluczają się, a jednak są tak samo dobrze potwierdzone przez doświadczenie.

Nie, te hipotezy nie są jednakowo prawdopodobne, bo przedmioty rzadko zmieniają kolory, a już prawie nigdy nagle. Nawet jeżeli ktoś widzi szmaragd po raz pierwszy w życiu, to uprzednia znajomość podobnych przedmiotów mówi, że jest wysoce nieprawdopodobne aby ten szmaragd stał się nagle błękitny. Opisuje to ilościowo wnioskowanie Bayesowskie.

#210
18-01-2014 21:19
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Fizyk

Przecież nie chodzi o zmianę kolorów. Niech Pan zwróci jeszcze raz uwagę na znaczenie słowa "grue" i obecność słowa "lub" w definicji. Nie spójnika "i", ale spójnika "lub".

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365