 |
Dlaczego nie mógłbym być ateistą Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-01-2014 18:43 | ZXfi (176 punktów) | Dlaczego nie mógłbym być ateistą
-15 na 15 | Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy, dotyczy to makroświata jak i mikroświata. Czy stwierdzenie, że nie ma w nim złota, jest wiedzą czy przekonaniem? Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to oznacza że w pudełku nie ma złota? Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną. Czułość przyrządu - słowa kluczowe, do tego zaraz wrócę. Wiemy teraz tylko tyle, że złota nie może być dużo. I teraz temat Boga: Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł. Umysł nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie materialnym, a przecież każdy się zgodzi że coś takiego istnieje. Czyli mamy dwa byty z tej samej parafii, przy czym o jednym z nich niczego nie wiemy na pewno, jedynie wierzymy albo nie wierzymy. Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy. Wierzący natychmiast wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje? Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami schizofrenikami, co widzą to czego nie ma. Co więc jest nie tak z przyrządem wierzących? Wracamy do zagadnienia czułości. Ateista to przeciętnie ktoś kto sporo myślał, sporo czytał, ma o wiele większy zasób wiedzy, w odróżnieniu od przeciętnego wierzącego, który wykazuje się wręcz dziecinną naiwnością. Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga... Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość. Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..#256 4 na 4 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Nie rozumiecie Panowie (...). Nie chodzi o żadną zmianę kolorów.Polecam przejrzeć powtórnie mój post, tym razem doczytaj do punktu b) - który nie postulował zmiany kolorów. > Nie rozumiecie, że każdy z zaobserwowanych dotąd szmaragdów JEST grueNo niestety, ale NIE JEST. Przypomnij mi, w którym momencie pozwoliłeś sobie na włączenie "koloru" grue do modelu świata? Możesz to zrobić tylko i wyłącznie wtedy, kiedy wykażesz przewagę H2 nad H1, co przed chwilą t nie mogło się zdarzyć - a to dlatego, że przed chwilą t, Twoja H2 była niefalsyfikowalna. Nie wspominając już o tym, że do modelu świata wprowadza cuda podpadające pod Brzytwę. > A zatem którą i dlaczego wybrać?Oczywiście H1, jako tę która ma maksymalną moc predykcyjną, jednocześnie pozostając najoszczędniejszą w sensie Ockhama. Napisałem to już wyżej, czytałeś w ogóle? |
#257 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
Czyli teoria nie określa koloru po czasie t. Przedmiot będzie grue niezależnie, jaki będzie po czasie t. Jaka teoria? Która? Komplikuje Pan wszystko niepomiernie. Pomyślmy o czymś innym: 1. Jedziemy pewną drogą począwszy miejsca M. Jadąc cały czas prosto docieramy do miejsca P. Załóżmy, że nie widzimy dalszej części drogi, ale chcemy jechać nią dalej. A zatem, zatrzymawszy się w miejscu P mówimy: H1. Trasa ta ma to do siebie, że jest prosta, nie ma nigdzie skrętów, ani w lewo, ani w prawo. A więc w dalszym ciągu będziemy jechać prosto. Nasz kolega, siedzący obok mówi: H2. A ja uważam, że ta droga ma to do siebie, że jest prosta do miejsca P, a po nim następuje jeden skręt w lewo. Drugi kolega, jadący z nami mówi: H3. Nie, jest prosta do miejsca P, ale potem następuje jeden skręt w prawo. Każdy z nas, jadących samochodem, ma prawo twierdzić, że dotychczasowe doświadczenie stanowi doskonałe potwierdzenie dla jego hipotezy. Którą hipotezę mamy wybrać, jeżeli mamy wybierać między H1, H2 i H3, i jeżeli mamy wybierać teraz, znajdując się w miejscu P? |
#258 1 na 3 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Bardzo często w wypowiedziach Jezusa widzimy prawdy, które były już znane przed nim. Które były znane przed nim (nie licząc oczywistych odwołań do Starego Testamentu) i skąd Pan wie, że były znane. Co to znaczy "często"? > Czasem również te proste prawdy bywają tylko na pozór trafne. Np. historia z nadstawianiem drugiego policzka nijak nie prowadzi do dobrych konsekwencji. Rozumiem, że należy się cofnąć do kodeksu Hammurabiego. |
#259 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > tak czy inaczej ciężko traktować słowa Jezusa jako wyrocznie w> kategoriach moralności. Jak widać po omawianym cytacie nie była to sama słodycz.Przepraszam szanownych panów za mój wtręt. Osoby wierzące często właśnie powołują się na te, czy podobne słowa Jezusa. Pomaga im to trwać w wierze, pomimo braku słodyczy. Albo w ostatnich czasach: samego dziegciu. łącząc pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#260 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Jaka teoria? Która?Eh, przytoczyłem ją, żeby nie było wątpliwości, o czym mówię: Przyjmijmy, że przedmiot jest "grue" jeżeli a) jest zielony w chwili t lub wcześniej lub b) jest błękitny w którejś z chwil późniejszych od t. Czy z tego wynika, że przedmiot musi być błękitny po czasie t? Jeśli tak, to patrz dalsza część mojego poprzedniego posta. Ale niech będzie że za bardzo to skomplikowałem. Wobec tego uprośćmy. Pisałeś wcześniej, że teoria grue ma moc predykcyjną. Pytam: CO ona przewiduje? > Którą hipotezę mamy wybrać, jeżeli mamy wybierać między H1, H2 i H3, i jeżeli mamy wybierać teraz, znajdując się w miejscu P?Dopóki nie sprawdzimy, wszystkie są jednakowo słuszne. Ten przykład jedna znacznie różni się od poprzedniego, bo tutaj wszystkie 3 teorie są jednakowo sprawdzalne. |
#261 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > skąd Pan wie, że były znane. Co to znaczy "często"?Przyznam, że nie do końca dobrze się wyraziłem. Opisy, w których przedstawia się Jezusa, styl jego życia, rzeczy, które mu się przydarzają itp. Popatrz: kult Dionizosa, czyli grecka adaptacja kultu Ozyrysa/Horusa: wędrowny nauczyciel, który czynił cuda podróżował na osiołku. Był nazywany zbawcą, pomazańcem, odkupicielem, alfą i omegą. Perskiego Mitrę czczono, jako dobrego pasterza, odkupiciela, zbawcę i czyniącego cuda mesjasza setki lat przez Chrystusem. Kult Mitry obejmował eucharystię na pamiątkę "wieczerzy pańskiej", podczas której Mitra powiedział, że "ten, kto nie będzie spożywał jego ciała i nie będzie pił jego krwi, nie dostąpi zbawienia". Apoloniusz z Tiany, żyjący ponad 100 lat przed Chrystusem grecki filozof, który był prześladowany przez Rzymian - cudotwórca i uzdrowiciel (podający sie za syna bożego) po śmierci miał być zabrany do nieba. Jedna z form egipskiego boga Horusa: tuż po jego narodzinach miał go zgładzić niejaki Herud. Jako dwunastolatek nauczał w świątyni. W wieku trzydziestu lat został ochrzczony w rzece przez człowieka, któremu ścięto później głowę. Czynił cuda, w tym chodził po wodzie, wypędzał złe duchy, uzdrawiał chorych i wskrzeszał zmarłych. Został ukrzyżowany pomiędzy dwoma złodziejami, zmartwychwstał. Był nazywany pasterzem, jego symbole to laska pasterska, ryby i wino. > > Np. historia z nadstawianiem drugiego policzka nijak nie prowadzi do dobrych konsekwencji.> Rozumiem, że należy się cofnąć do kodeksu Hammurabiego.A kto Ci tak powiedział? Bynajmniej  Zawsze, gdy widzi się tylko dwa wyjścia z dużą dozą prawdopodobieństwa można znaleźć trzecie. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#262 2 na 4 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Przyznam, że nie do końca dobrze się wyraziłem. Opisy, w których przedstawia się Jezusa, styl jego życia, rzeczy, które mu się przydarzają itp.... Można doliczyć niekanoniczne ewangelie itp. rzeczy. To jednak zupełnie coś innego. Ważna jest nauka, którą głosił. Faktem jest także (to a propos kiedyś prowadzonej dyskusji na ten temat, tzn. za mojej poprzedniej bytności na forum), że ciała Jezusa nie odnaleziono, a przecież ortodoksyjni Żydzi powinni byli dopilnować, żeby z ciałem nic się nie stało, zwłaszcza w ciągu trzech dni po zgonie. Mogliby wtedy pokazać jego ciało np. tydzień po ukrzyżowaniu i powiedzieć: "oto wasz mesjasz". Albo więc nie chcieli (?), albo nie mogli tego zrobić. |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Można doliczyć niekanoniczne ewangelie itp. rzeczy.Nie do końca można. Przecież to się działo wcześniej i są zapisy. Dlaczego faworyzujesz tylko jedną linię jednej historii? > To jednak zupełnie coś innego. Ważna jest nauka, którą głosił.Zgadzam się, na to też patrzę. Oczywiście są tam i rzeczy wielkie jak na owe czasy, ale i na nasze. Np. przypowieść z Jawnogrzesznicą (bez końcowych słów, które są nieco ocenne i niszczą wcześniejszą wiekość postawy Jezusa) > Faktem jest (..) że ciała Jezusa nie odnaleziono, a> przecież ortodoksyjni Żydzi powinni byli dopilnować, żeby> z ciałem nic się nie stało, zwłaszcza w ciągu trzech dni po zgonie.Z tym się nie zgodzę. Nikt wtedy nie przewidywał takiego rozwoju chrześcijanstwa. W praktyce nie doceniliby grobu ani ciała takiej osoby, jaką był Jezus. Z podobnej przyczyny Cezar i senat CR nie mógł wydać edyktu ułaskawienia Jezusa, dlatego ta część tej opowieści jest a-historyczna, tu równeiż bardziej uczciwym będzie powiedzenie, że ważniejsza jest nauka, którą głosił niż sposób w jaki opisano, że został skazany i umarł. > Mogliby wtedy pokazać jego ciało np. tydzień po ukrzyżowaniu> i powiedzieć: "oto wasz mesjasz". Albo więc nie chcieli (?),> albo nie mogli tego zrobić.Patrz wyżej. * Nie chcesz znać mojego sposobu patrzenia na "drugi policzek"?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#264 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > >Jaka teoria? Która?> Eh, przytoczyłem ją, żeby nie było wątpliwości, o czym mówię:> Przyjmijmy, że przedmiot jest "grue" jeżeli> a) jest zielony w chwili t lub wcześniej> lub> b) jest błękitny w którejś z chwil późniejszych od t.To nie jest teoria tylko definicja "grue". Wolno mi taką definicję przyjąć. Określa ona fizyczną własność polegająca na byciu a) lub b), czyli na byciu grue. > Pisałeś wcześniej, że teoria grue ma moc predykcyjną. Pytam: CO ona przewiduje?Nie "teoria grue", tylko hipoteza H2, do której sformułowania używa się słowa "grue", mającego bardzo dobra definicję (powyżej). Hipoteza grue przewiduje, że szmaragd, na który natrafię w przyszłości (po chwili t), będzie mieć własność grue, a więc będzie błękitny. > >Którą hipotezę mamy wybrać, jeżeli mamy wybierać między H1, H2 i H3, i jeżeli mamy wybierać teraz, znajdując się w miejscu P?> Dopóki nie sprawdzimy, wszystkie są jednakowo słuszne. Otóż to. A więc nie jest tak, że dane doświadczenia, nawet tak prostego jak to, że wszystkie zaobserwowane przez nas szmaragdy były zielone, "implikowały", czy "popierały" tylko jedną hioptezę. Dane doświadczenia są zgodne z nieskończenie wieloma odmiennymi hipotezami (lub raczej na odwrót: nieskończenie wiele hipotez zgadza się nawet z bardzo prostym materiałem doświadczeniowym). Jeżeli są jednakowo słuszne, jak zauważyłeś, to nie istnieje racjonalny wybór którejś z nich, a wydawało się, że właśnie doświadczenie decyduje o tym, którą hipotezę empiryczną należy wybierać! Związek między hipotezą empiryczną a doświadczeniem nie jest tak więc ścisły i prosty, jak nam się wydaje. Pozdrawiam. > |
#265 5 na 5 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > To jednak zupełnie coś innego. Ważna jest nauka, którą głosił. Faktem jest także (to a propos kiedyś prowadzonej dyskusji na ten temat, tzn. za mojej poprzedniej bytności na forum), że ciała Jezusa nie odnaleziono, a przecież ortodoksyjni Żydzi powinni byli dopilnować, żeby z ciałem nic się nie stało, zwłaszcza w ciągu trzech dni po zgonie. Mogliby wtedy pokazać jego ciało np. tydzień po ukrzyżowaniu i powiedzieć: "oto wasz mesjasz". Albo więc nie chcieli (?), albo nie mogli tego zrobić.A co z ciałami Horusa lub Mitry ?? Ach zapomniałem; ci bogowie, w przeciwieństwie do boga Chrześcijan, to tylko postacie mitologiczne.... |
#266 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> >To jednak zupełnie coś innego. Ważna jest nauka, którą głosił.> Zgadzam się, na to też patrzę. Oczywiście są tam i rzeczy wielkie jak na owe czasy, ale i na nasze. Np. przypowieść z jawnogrzesznicą (bez końcowych słów, które są nieco ocenne i niszczą wcześniejszą wielkość postawy Jezusa) Dodam do tego coś, co niech będzie komentarzem do wyliczeń p. Fizyka, tyczących się prawdopodobieństwa zmartwychwstania Jezusa. Powiedziałbym tak: biorąc pod uwagę historię ludzkości, prawdopodobieństwo, że ktoś 2000 lat temu odważy się głosić taką naukę jak Jezus (sprzeciwiającą się właściwie całemu znanemu mu światu), jest bardzo małe. Jeżeli nie chcemy nazwać tego wydarzenia "cudem", na pewno możemy nazwać ewenementem. Myślę, ze do takich "ewenementów" należy autorytet w określonych dziadzinach - np. ewenementem w dziedzinie muzyki była postać Mozarta (i on miałby prawo rozstrzygać, co dobrze, a co źle skomponowane), itd. > Z tym się nie zgodzę. Nikt wtedy nie przewidywał takiego rozwoju chrześcijanstwa.W takim razie nie ukrzyżowano by go. Jeżeli ukrzyżowano, był niebezpieczny, a jako rzekomy mesjasz był groźny także trzy dni po śmierci. Można więc było poświęcić te trzy dni i pokazać ciało Jezusa - ostudziłoby to zapędy przyszłych "mesjaszów" i "królów żydowskich". > Nie chcesz znać mojego sposobu patrzenia na "drugi policzek"?Chętnie się dowiem. |
#267 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > To nie jest teoria tylko definicja "grue".Tak sobie w skrócie nazwałem tą hipotezę. Nie sądziłem, że to będzie źródłem nieporozumienia. > Hipoteza grue przewiduje, że szmaragd, na który natrafię w przyszłości (po chwili t), będzie mieć własność grue, a więc będzie błękitny.1. Czy aby na pewno musi być błękitny, skoro hipoteza zakłada, że albo jest ziekony w czasie t, albo błękitny później? 2. Hipoteza w żadnym razie nie zakłada, że natrafię na ten szmaragd w przyszłości, wręcz przeciwnie - zakłada, że nigdy na niego nie natrafię. (Takie zrobiliśmy założenie, że nie będzie ponownego oglądania) > Jeżeli są jednakowo słuszne, jak zauważyłeś, to nie istnieje racjonalny wybór którejś z nich, a wydawało się, że właśnie doświadczenie decyduje o tym, którą hipotezę empiryczną należy wybierać!Tak, nie istnieje racjonalny wybór, bo też nie było w czym wybierać. Żadna z tych hipotez nie była poparta doświadczeniem ani dowodami. Hipotez może być wiele, ale wybrać można tylko wtedy, gdy sprawdzą się jej przewidywania. Jeśli nie ma możliwości sprawdzenia hipotezy, to nie ma nawet sensu rozważanie jej. Jeśli jest możliwość sprawdzenia hipotezy, to trzeba sprawdzać, a nie rozmyślać. |
#268 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > > Zgadzam się, na to też patrzę. Oczywiście są tam i rzeczy wielkie> > jak na owe czasy, ale i na nasze. Np. przypowieść z jawnogrzesznicą> > (bez końcowych słów, które są nieco ocenne i niszczą wcześniejszą> > wielkość postawy Jezusa)> ewenementem w dziedzinie muzyki była postać Mozarta (i on miałby> prawo rozstrzygać, co dobrze, a co źle skomponowane), itd.To jest dalekie od mojego sposobu myślenia i rozumowania. Nie rozstrzygam końcówki tej przypowieści, tyko ważę. Możesz kogoś deceniać w jakimś zewnętrznym aspekcie bardziej niż siebie, ale nie wolno Ci mieć z tego powodu kompleksów a propos własnej osoby. Już tu kiedyś odpisałem bodajże Konowalowi, że dla mnie koncepcja grzechu jest nieco niejasna, wręcz niepotrzebna. Albo coś służy życiu i zdrowiu, albo sprowadza chorobę i przedwczesną śmierć. Jest korzystne lub destruktywne. Nie sądzę, aby autorytet Jezusa w tym względzie miał jakieś szczególnie znaczenie. Ja nic nie przyjmuję na wiarę. Zawsze słucham, ważę, sprawdzam z innymi źródłami + testuję w praniu. > >Z tym się nie zgodzę. Nikt wtedy nie przewidywał takiego rozwoju chrześcijanstwa.> W takim razie nie ukrzyżowano by go. Jeżeli ukrzyżowano, był niebezpieczny,> a jako rzekomy mesjasz był groźny także trzy dni po śmierci.Lokalnie. Był potencjalnie groźny lokalnie. Dlatego go jednak ukrzyżowano, co robiono wtedy nagminnie z wszelkiej maści rzezimieszkami, ale i z ludźmi którzy mienili się "Królami Żydowskimi" ponieważ szedł za nimi jakiś tam tłumek. > Można więc było poświęcić te trzy dni i pokazać ciało Jezusa -> ostudziłoby to zapędy przyszłych "mesjaszów" i "królów żydowskich".Wybacz, ale w swoich ocenach tamtej sytuacji jesteś trochę naiwny. Przeceniasz inteligencję i wizjonerstwo Rzymian na peryferiach peryferiów Cesarstwa. Oni nie kombinowali dzień i noc jakby tu na stałe uciszyć Żydów. Byli ponad tym. Ostatecznie zawsze mogli zawezwać legiony na pomoc, co z resztą stało się około 70 roku n.e. ale to już inna historia. > >Nie chcesz znać mojego sposobu patrzenia na "drugi policzek"?> Chętnie się dowiem.Gdy ktoś Ci wyrządzi jakąś krzywdę - oddajesz mu, tylko nieco mniej. Gdy ktoś wyświadczy Ci jakąś przysługę i otrzymasz od niego coś cennego - reanżujesz się, ale nieco więcej. Oczywiście niekoniecznie tym samym. Ważny też jest wysiłek i intencja. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#269 6 na 6 | maceox (6766 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Szczerze powiedziawszy nie znajduję w Pana odpowiedzi żadnej merytorycznej treści.Merytoryczna treść w moich wypowiedziach jest tu zupełnie nieistotna dlatego, że to na Panu, jako na osobie przedstawiającej twierdzenie o - tak bez owijania w bawełnę - istnieniu Boga spoczywa ciężar merytorycznego uzasadnienia. Tymczasem jakimś dziwnym zrządzeniem losu trafił Pan na forum, na którym filozofia i logika nie stanowią wystarczającego kryterium merytorycznosci, a to dlatego, ze nawet gdy Pan filozoficznie i zgodnie z prawidłami logiki wywiedzie istnienie Boga, to ja zgodnie z tymi samymi prawidłami wywiodę istnienie sadystycznego demiurga. Równie dobrze mógłbym z Panem zagrać w karty, w "wojnę". To bardzo pouczająca gra. |
#270 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> To jest dalekie od mojego sposobu myślenia i rozumowania.Ważne jakie się ma argumenty w ręku. > Nie rozstrzygam końcówki tej przypowieści, tyko ważę. Możesz kogoś deceniać w jakimś zewnętrznym aspekcie bardziej niż siebie, ale nie wolno Ci mieć z tego powodu kompleksów a propos własnej osoby. Już tu kiedyś odpisałem bodajże Konowalowi, że dla mnie koncepcja grzechu jest nieco niejasna, wręcz niepotrzebna.Znowuż psychologizacja zagadnień. Czy jeżeli się kogoś radzę, to zwiększa się ryzyko, że popadnę w kompleksy? Naprawdę nie rozumiem tego rodzaju obserwacji. > Albo coś służy życiu i zdrowiu, albo sprowadza chorobę i przedwczesną śmierć. Jest korzystne lub destruktywne.> Nie sądzę, aby autorytet Jezusa w tym względzie miał jakieś szczególnie znaczenie. Ja nic nie przyjmuję na wiarę. Zawsze słucham, ważę, sprawdzam z innymi źródłami + testuję w praniu.Zgoda, ale może to stać w poprzek wyborów o charakterze moralnym. Jeżeli jestem na odludziu np. z małym dzieckiem, a wody starczy tylko dla jednej osoby (do czasu nadejścia pomocy), to co i dlaczego powinienem Twoim zdaniem zrobić? Co dyktuje Ci Twoja busola moralna? Jaki wynik daje (dałaby) Twoja refleksja, zważenie i sprawdzenie? > Lokalnie. Był potencjalnie groźny lokalnie. Dlatego go jednak ukrzyżowano, co robiono wtedy nagminnie z wszelkiej maści rzezimieszkami, ale i z ludźmi którzy mienili się "Królami Żydowskimi" ponieważ szedł za nimi jakiś tam tłumek.Mówisz o Rzymianach. Czy uważasz, że był groźny dla Żydów (w ich ocenie)? > Gdy ktoś Ci wyrządzi jakąś krzywdę - oddajesz mu, tylko nieco mniej.> Gdy ktoś wyświadczy Ci jakąś przysługę i otrzymasz od niego coś cennego - reanżujesz się, ale nieco więcej. Oczywiście niekoniecznie tym samym. Ważny też jest wysiłek i intencja.Sentencja, ale nie dająca się zastosować w praktyce. Jeżeli ktoś ukradł mi samochód, ja mam mu ukraść rower? Pomijam już fakt, że rzeczy nie mają naturalnego, wspólnego przelicznika, a użyte tu słowa "mniej" i "więcej" zakładają wspólną miarę. Trzeba by jakiś przelicznik ustalić. Kto to ma zrobić? Co w przypadku, gdy dwie strony sporu posługują się odmiennymi przelicznikami? Milcząco zakładasz, że człowiek, który czyni źle, jest w istocie dobry i zdolny do poprawy, i że jeżeli oddasz mu "nieco mniej" doceni Twój gest, potraktuje to jako nauczkę i stanie się lepszy. Jest to jednak założenie fałszywe. Prawdziwe jest co najwyżej twierdzenie ostrożniejsze: Jeżeli człowiek, który wyrządził ci krzywdę, jest w istocie dobry i zdolny do poprawy, to oddaj mu "nieco mniej". Myślę, że z takim twierdzeniem można się zgodzić (przy założeniu, że przelicznik jest ustalony i nie wzbudza wątpliwości). Nie wyklucza się ono jednak z traktowaniem ludzi zdemoralizowanych z pełną surowością. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|