Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego nie mógłbym być ateistą

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
12-01-2014 18:43ZXfi (176 punktów)Dlaczego nie mógłbym być ateistą
Ocena -15 na 15
Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy, dotyczy to makroświata jak i mikroświata. Czy stwierdzenie, że nie ma w nim złota, jest wiedzą czy przekonaniem? Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to oznacza że w pudełku nie ma złota? Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną. Czułość przyrządu - słowa kluczowe, do tego zaraz wrócę. Wiemy teraz tylko tyle, że złota nie może być dużo.
I teraz temat Boga:
Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł. Umysł nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie materialnym, a przecież każdy się zgodzi że coś takiego istnieje. Czyli mamy dwa byty z tej samej parafii, przy czym o jednym z nich niczego nie wiemy na pewno, jedynie wierzymy albo nie wierzymy. Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy. Wierzący natychmiast wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje? Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami schizofrenikami, co widzą to czego nie ma. Co więc jest nie tak z przyrządem wierzących? Wracamy do zagadnienia czułości. Ateista to przeciętnie ktoś kto sporo myślał, sporo czytał, ma o wiele większy zasób wiedzy, w odróżnieniu od przeciętnego wierzącego, który wykazuje się wręcz dziecinną naiwnością. Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga...
Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość. Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..
#1
12-01-2014 19:21
 Ocena 20 na 20
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
>Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy,

Znaczy że czego nie ma? Zeusa? Sziwy? Bachusa?

>Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny
>charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł. Umysł
>nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie

Jest materią. Mieści się w czaszce i można go wskazać palcem. U niektórych jest tak mały, że trudno wcelować i stąd Twoje doświadczenie.

>też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na
>polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga...

Odczucia więc mają wyższość nad zmysłami? Jeżeli np. jest Ci zimno, to wystarczy sprawić by czuć ciepło i nie trzeba się ubierać?

>Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość.
>Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do
>stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego.

Chcesz zniszczyć ateizm? Czy ateiści też powinni czuć się zagrożeni?
P.S. Wiele w Tobie boskiej miłości bliźniego...
P.S. Wierzysz we wszystkich bogów, czy negujesz istnienie wszystkich za wyjątkiem jednego ulubionego?

#2
12-01-2014 19:24
 Ocena 23 na 23
Przemek J. (3008 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
>Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to
>oznacza że w pudełku nie ma złota?
>Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną.

Złoto też ma skończoną wielkość, więc bardzo łatwo określić czy w pudełku jest czy nie. Jeśli interesują nas ilości użytkowe, to jak najbardziej wystarczy wzmiankowany wykrywaczy. Jeśli chcemy mieć pewność na poziomie atomowym, to użyjemy np. spektometru masowego.

>Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy. Wierzący natychmiast
>wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje?

Mylisz pojęcia. Teiści nie odpalili żadnych przyrządów do wykrywania bogów, oni ich wymyślili. Wracając do analogi, to jak jakby ktoś się uparł, że w pudełku jest pierwiastek orewnolestu, a fakt, że nie wykrywają go żadne przyrządy wynika tylko z tego, że mają one za małą czułość.

>Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami

Na początku tylko kłamcami lub oszukanymi (zależnie od tego czy religię tworzą, czy zostali poddani indoktrynacji). Idiotami dopiero wówczas gdy wiara zagarnęła im taką część umysłu, że są niezdolni do logicznego wnioskowania i samodzielnego myślenia.

>Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól
>zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie
>też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na
>polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga...

Masz na to jakieś dowody? Co to są odczucia głębokie? Jak się je bada i rozpoznaje?

>Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość.
>Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do
>stanów lepszych niż obecne.

Z powyższego wnioskuję, że nie wiesz czym są choroby umysłu, nie wiesz czym jest ateizm. Dlaczego podejmujesz się dyskusji na tematy, o których nie masz pojęcia? Faktycznie szukasz wiedzy, czy jesteś kolejny trollem?

>Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego.

Tu się zgadzam. Dlatego zniszczyłem całe swoje uzależnienie od religii żebym teraz mógł się cieszyć wolnością i życiem.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]

#3
12-01-2014 19:50
 Ocena 13 na 13
farmer (22440 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą

>I teraz temat Boga:
>Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny
>charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł.

Wykrycie to zależy głównie od regionu w którym mieszkasz. "Dziwne" że ten wszech ach och ech bóg ukazuje się głównie lokalnie i to poprzez przekaz ustny rodziców dzieci.

>Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość.

Dzieci w wieku 3-4 lat nie mające styku z religią nie wyglądają wcale na chore. Później zresztą też. Nie odróżniłbyś tych wierzących od nie wierzących. Szurnięte są równo.

#4
12-01-2014 20:29
 Ocena 15 na 15
Ratatoskr (4439 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
>Umysł nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł.
>Nie ma czegoś takiego w sensie materialnym, a przecież każdy się zgodzi
>że coś takiego istnieje. Czyli mamy dwa byty z tej samej parafii,
>[Boga i umysł]

Mylisz się. Umysł chociaż sam nie jest materialny posiada jednak materialny nośnik, a podstawą procesów umysłowych jest biochemia mózgu. Bytem z tej samej parafii co umysł będzie zatem np: treść książki, muzyka, film, program komputerowy, albo ten post.

Bóg jest natomiast bytem z parafii skrzatów, gnomów i koboldów - koncepcją wytworzoną przez ludzki umysł.

#5
12-01-2014 23:24
 Ocena 12 na 12
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
.
>Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość.
Popieprzyć każdy se może,
trochę lepiej, lub trochę gorzej,
ale nie oto chodzi,
jak co komu wychodzi.
Czasami człowiek musi,
inaczej się udusi,
uuu

Rozumiem Pan musiał dać głos i to wcale nie szkodzi, iż sam Pan nie rozumie, o co mu tu chodzi.
A może przed napisaniem, to warto trochę poczytać i coś samemu przemyśleć.

Ateistą, to może i mógłby Pan zostać. Wystarczy obrazić się na Boga i zacząć wierzyć, iż on nie istnieje.
Natomiast aby został Pan racjonalistą to prawie niemożliwe, a my tu raczej racjonalizmu bronimy.

Miłego dnia.

@@@
.

#6
12-01-2014 23:23
 Ocena 10 na 10
Marek Matejewski (3695 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
>Dlaczego nie mógłbym być ateistą

Ależ mógłbyś. Wystarczy trochę dobrej woli, czasu i chęci dążenia do prawdy.
Póki co jesteś o kilkaset książek w plecy...

Podałbym Ci przynajmniej z 10 tytułów lektur i np. linki do 10 dobrych wykładów na YouTube, które znacznie poszerzyłyby Twoją wiedzę i pozwoliły zrozumieć fundamentalne błędy, przez które formułujesz dosyć dziecinne twierdzenia. Myślisz, że mógłbym spróbować? Zainteresujesz się? Czy nie mam się co wysilać?

>Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu.

A co z "poganami" takimi jak np.: buddyści? tatarscy muzułmanie? Też są chorzy na umyśle? Twoim zdaniem 80% mieszkańców planety, którzy nie są chrześcijanami ciężko choruje? Przecież oni tak samo jak ateiści nie wierzą w Twojego Boga.
Co do mnie, to widzisz... Jestem ateistą, akonserwatystą, akomunistą, afaszystą i trochę tego jeszcze da się wymienić...

#7
13-01-2014 00:47
 Ocena 18 na 18
Ojciec Ateusz (9201 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
> Wierzący natychmiast wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje?
> Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami schizofrenikami, co widzą to czego nie ma.

Kluczowa jest różnica pomiędzy wykryciem czegoś, a samym stwierdzeniem że się wykryło.
Skąd niby mam wiedzieć, że wierzący rzeczywiście coś wykryli?

Kiedy trafisz na wyspę daltonistów i zaczniesz im opowiadać o kolorze czerwonym, z miejsca okrzykną cię idiotą, który widzi to czego nie ma. Wtedy poproś o kosz jabłek (czy pomidorów) i podziel je na zielone i czerwone. Daltoniści będą mogli sprawdzić, używając zmysłu smaku, że podzieliłeś jabłka na dojrzałe i niedojrzałe. Powtórz eksperyment, żeby zminimalizować szansę szczęśliwego trafu. W ten sposób wykażesz, że potrafisz zobaczyć coś, czego nie widzą inni.

Teraz pokaż mi proszę analogiczny sposób weryfikacji, że wykryłeś Boga.

#8
13-01-2014 01:04
 Ocena 12 na 12
hamp (3461 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Ojciec Ateusz
>Teraz pokaż mi proszę analogiczny sposób weryfikacji, że wykryłeś Boga.

Ale Biblia...


#9
13-01-2014 02:21
 Ocena 10 na 10
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
>Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy,
>dotyczy to makroświata jak i mikroświata. Czy stwierdzenie, że nie ma w nim złota, jest wiedzą czy
>przekonaniem?

Ja tam bym otworzył pudełko, ale mnie to jakichś głupot na tej uczelni uczą.

>Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to
>oznacza że w pudełku nie ma złota? Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną.
>Czułość przyrządu - słowa kluczowe, do tego zaraz wrócę. Wiemy teraz tylko tyle, że złota nie może
>być dużo.

Należy więc zbudować lepszy wykrywacz. Kompletnie poronione jest domniemywanie o czymś, o czym kompletnie się nic nie wie.

>I teraz temat Boga:
>Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny
>charakter obiektu.

A jaśnie oświecony Pan wie coś już o tym Bogu a priori. No no, niebywałe

>Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł.
>Umysł
>nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie
>materialnym, a przecież każdy się zgodzi że coś takiego istnieje.

Istnieje zdolność mózgu człowieka do przetwarzania danych. Czy nazwiemy to umysłem, świadomością, czy kanapką z szynką nie zmieni faktu, że jest to jedynie własność. Sam umysł nie jest detektorem niczego.

>Czyli mamy dwa byty z tej samej
>parafii, przy czym o jednym z nich niczego nie wiemy na pewno, jedynie wierzymy albo nie wierzymy.

Że niby co, umysł chce Pan z Bogiem zrównywać ? Tu kolejność jest odwrotna, bo mamy obserwowalną zdolność homo sapiens do przetwarzania danych, której nadajemy pewną nazwę (umysł). Z Bogiem to jest kompletnie w drugą stronę, bo najpierw ktoś go postuluje, a potem dobudowuje do niego niego nie wiadomo co.

>Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy.

I nic nie wykryli, bo dobrze działający umysł nic nie wykrywa. Jak wykrywa - zapraszam do psychiatry.

>Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól
>zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie
>też to działa.

To gdzie jest narząd zmysłu wykrywania Boga ? Bo jak znowu powiesz, że w umyśle, to mi wskaż, gdzie masz umysł.

>Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na
>polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga...

Myli się Pan niebywale, po pierwsze postulując, że ateizm od razu implikuje rozumowe poznanie świata (co jest nietrafione, bo wśród ateistów spotka Pan idiotów i geniuszy), a po drugie, rozumowe poznanie świata i wszechświata uczula na świat i rodzi coraz więcej pytań.

>Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do
>stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego.

Pozbądźmy się tego szkodliwego memu boga.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.

#10
13-01-2014 04:09
 Ocena-3 na 7
ZXfi (176 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
Nie mam siły aby odpowiedzieć każdemu, jestem raczej z tych zamyślonych niż aktywnych społecznie. Wiedzcie że nie jesteście nieomylni, tak jak i ja nie jestem. Widzę błędy w wypowiedziach, ale nie jestem w stanie się rozpisać. Wybaczcie, ale nie porozmawiamy sobie, będę jedynie o tym nadal rozmyślał. Ogólnie dzięki za zainteresowanie, a przesadzacie z tymi minusami. No niestety żeby się przebić w dzisiejszych czasach trzeba być kontrowersyjnym...
Po prostu trudno mi uwierzyć, że ze wszystkich ludzi żyjących we wszystkich czasach, akurat ateiści znają największą prawdę. Nie wykluczam tego, ale nie mogę się na to zgodzić bez jasnego dowodu. Nie potrafię zignorować uczucia, a czuję że to nie może być przypadek, że istnieje rozum zdolny nawet stwarzać wszechświaty. Widzę co tworzy człowiek i takie odczucie rodzi się samoistnie, bez wspomagania ze strony religii. Zobaczcie jak wiele może ludzki umysł we śnie, a ile na jawie, a co mógłby umysł choćby o jeden poziom bardziej rozwinięty... Jak można w ogóle myśleć, że jesteśmy pierwsi świadomi rozumni w calutkim wszech kosmosie?
No może z tą chorobą nieco przesadziłem. Pogląd jak każdy pogląd kiedyś przeminie wraz z pojawieniem się szerszej wiedzy.

#11
13-01-2014 07:53
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi ZXfi
>Wybaczcie, ale nie porozmawiamy sobie
To po co zakładasz wątek na forum dyskusyjnym? Żeby sobie potrollować?
Bardzo rzadko stawiam minusy, ale Ty zasłużyłeś sobie jak mało kto.

#12
13-01-2014 09:25
 Ocena 15 na 15
Ratatoskr (4439 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi ZXfi
>Po prostu trudno mi uwierzyć, że ze wszystkich ludzi żyjących we wszystkich czasach, akurat ateiści znają największą prawdę.

A jesteś w stanie uwierzyć, że ze wszystkich ludzi żyjących we wszystkich czasach (i przeważnie uznających Słońce za boga) to akurat my znamy na jego temat największą prawdę, uznając je za wielki piec termojądrowy, skoro większość ludzi we wszystkich czasach (a nawet i dzisiaj) nie ma nawet pojęcia, czym są reakcje termojądrowe?

#13
13-01-2014 10:19
 Ocena 7 na 7
Paul Figura (1368 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi Meretseger
>>Wybaczcie, ale nie porozmawiamy sobie
>To po co zakładasz wątek na forum dyskusyjnym? Żeby sobie potrollować?

Wydaje mi się, że kolega "ZXfi" jak każdy inny człowiek szuka akceptacji swoich poglądow.Zakładajac nowy wątek na forum który, z oczywistych przyczyn nie miał żadnych szans na powodzenie poczuł sie odrzucony.

>Bardzo rzadko stawiam minusy.

Ponieważ masz zbyt miękkie serce (śmiech) i za to cię bardzo lubię.


#14
13-01-2014 11:14
 Ocena 7 na 7
antyreligijna (25 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
Nie karmić trolla

#15
13-01-2014 12:51
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą
W odpowiedzi ZXfi
.
>Nie mam siły aby odpowiedzieć każdemu,
Tak, to widać, ale może warto najpierw zapoznać się z forum - z tematami i uczestnikami różnych dyskusji. Na górnym pasku menu jest wyszukiwarka, która ogromnie to ułatwia.

>jestem raczej z tych zamyślonych niż aktywnych społecznie.
No i widzi Pan jak pozory mylą, z Pańskiej wypowiedzi zdaje się sądzić odwrotnie.
Wlazł Pan tu i od pierwszej wypowiedzi zaczął się wymądrzać i pouczać innych. Nikt z nas Pana do ateizmu nie namawia, tym bardziej, że odrzucenie nadprzyrodzoności ma przeróżne formy. www.racjon(*).php/z,0/d,22/s,492101#w514189

>Wiedzcie że nie jesteście nieomylni, tak jak i ja nie jestem.
Ależ Szanowny Panie, my swoją omylność z góry zakładamy. Tak, szukamy, błądzimy i jesteśmy omylni - tylko na trochę innym poziomie. Ot parę książek przestudiowanych. Czy Pan myśli, że Hawking wie jak wszechświat jest zbudowany? Nie, on też poszukuje odpowiedzi, tylko w tych poszukiwaniach wychodzi z innego poziomu wiedzy naukowej.
I co? I Pan chciałby mu swoją podpowiedź podrzucić, gdyż obaj jesteście omylni?

>Widzę błędy w wypowiedziach, ale nie jestem w stanie się rozpisać.
Dokładnie jest to opisane przez psychologów zajmujących się fenomenem wiary. Wierzący zawsze mają lepsze argumenty od uczonych, tyle że nie są w stanie tak dobrze ich wyrazić. Dlatego z wiarą nie ma dyskusji.

>Wybaczcie, ale nie porozmawiamy sobie, będę jedynie o tym nadal rozmyślał.
Wybaczamy, gdyż uważamy, że to Pańska strata, natomiast gorąco polecamy inspirującą lekturę naszego forum, ale przeczytane ze zrozumieniem książki najlepiej rozwijają.

>No niestety żeby się przebić w dzisiejszych czasach trzeba być kontrowersyjnym...
Moim zdaniem, na naszym forum do "przebicia się" wiedza i mądrość wystarczą, a u Pana żadnej kontrowersyjności nie dostrzegam - raczej podstawowe braki w wiedzy pokrywane zadufaniem we własną rację.

>Po prostu trudno mi uwierzyć, że ze wszystkich ludzi żyjących we wszystkich czasach, akurat ateiści znają największą prawdę.
I słusznie. Na naszym forum najbardziej preferujemy nie teistów/ateistów, tylko ludzi w nic niewierzących (naukowo sceptycznych) i poszukujących samodzielnych odpowiedzi.

>Nie wykluczam tego, ale nie mogę się na to zgodzić bez jasnego dowodu.
Dowodu na co? Na prawdę, czy na Prawdę?
Szanowny Panie racjonalni ateiści, na podstawie dorobku nauki, nie znajdują nawet najmniejszej naukowej przesłanki na istnienie nadprzyrodzoności, więc od strony naukowej (science) nadprzyrodzonością się nie interesują. Jak Pan zacznie uczyć się logiki to powiedzą Panu, że obowiązek dowodu leży na twierdzącym, a nie na przeczącym.

>Nie potrafię zignorować uczucia, a czuję że to nie może być przypadek, że istnieje rozum zdolny nawet stwarzać wszechświaty. Widzę co tworzy człowiek i takie odczucie rodzi się samoistnie, bez wspomagania ze strony religii. Zobaczcie jak wiele może ludzki umysł we śnie, a ile na jawie, a co mógłby umysł choćby o jeden poziom bardziej rozwinięty... Jak można w ogóle myśleć, że jesteśmy pierwsi świadomi rozumni w calutkim wszech kosmosie?
Niech Pan nie ignoruje, tyle tylko, że niech Pan nie narzuca swojej wiary innym:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469
www.racjonalista.pl/forum.php/s,518799
My swoich poglądów nie opieramy na odczuciach, tylko na dorobku wiedzy naukowej.

>No może z tą chorobą nieco przesadziłem.
Tak przesadził Pan. Wiara jest normą psychologiczną, to niewiara jest rzadkością. Racjonalny ateizm, któremu świat nadprzyrodzony nie jest do niczego potrzebnym występuje u ludzi poniżej promila populacji. Za Panem większość, a miliardy much nie mogą się mylić.

>Pogląd jak każdy pogląd kiedyś przeminie wraz z pojawieniem się szerszej wiedzy.
Jak Panu poglądy w konieczność własnej racji przeminą i zacznie Pan poszukiwać argumentów, to zapraszamy ponownie do racjonalnej dyskusji.

Miłego dnia.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365