 |
Dlaczego nie mógłbym być ateistą Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-01-2014 18:43 | ZXfi (176 punktów) | Dlaczego nie mógłbym być ateistą
-15 na 15 | Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy, dotyczy to makroświata jak i mikroświata. Czy stwierdzenie, że nie ma w nim złota, jest wiedzą czy przekonaniem? Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to oznacza że w pudełku nie ma złota? Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną. Czułość przyrządu - słowa kluczowe, do tego zaraz wrócę. Wiemy teraz tylko tyle, że złota nie może być dużo. I teraz temat Boga: Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł. Umysł nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie materialnym, a przecież każdy się zgodzi że coś takiego istnieje. Czyli mamy dwa byty z tej samej parafii, przy czym o jednym z nich niczego nie wiemy na pewno, jedynie wierzymy albo nie wierzymy. Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy. Wierzący natychmiast wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje? Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami schizofrenikami, co widzą to czego nie ma. Co więc jest nie tak z przyrządem wierzących? Wracamy do zagadnienia czułości. Ateista to przeciętnie ktoś kto sporo myślał, sporo czytał, ma o wiele większy zasób wiedzy, w odróżnieniu od przeciętnego wierzącego, który wykazuje się wręcz dziecinną naiwnością. Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga... Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość. Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..#676 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę |
> Miłość różni się od wiary tym, że w świecie poznawanym za pośrednictwem naszych zmysłów Kobiety są, a boga nie ma. 1. Nawet jeżeli istnieje różnica, trzeba pokazać, że jest to różnica istotna. Śnieg poniedziałkowy tez różni się od wtorkowego. 2, W pewnym sensie tak samo nie ma przedmiotów miłości. Człowiek kocha bowiem zawsze istotę wyidealizowaną, a więc osobę, której nie ma w realnym świecie, o czym zwykle przekonuje się ex post, na ogół boleśnie. > ________________________________________________________ |
#677 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | > >Miłość różni się od wiary tym, że w świecie poznawanym za pośrednictwem naszych zmysłów Kobiety są, a boga nie ma.> 1. Nawet jeżeli istnieje różnica, trzeba pokazać, że jest to różnica istotna. Śnieg poniedziałkowy tez różni się od wtorkowego.Wydaje mi sie, ze miedzy tym co istnieje, a tym co nie istnieje zachodzi co najmniej drobna i istotna różnica. > 2, W pewnym sensie tak samo nie ma przedmiotów miłości.Zgadza sie. Ja pisałem o Kobietach z dużej litery, a Pan je chce uprzedmiotowic? > Człowiek kocha bowiem zawsze istotę wyidealizowaną, a więc osobę, której nie ma w realnym świecie, o czym zwykle przekonuje się ex post, na ogół boleśnie.Człowiek ZAWSZE? Co to za ideologia? Uważam, ze podstawa do zrozumienia Pańskiej ideologii i w szczególności postawy wobec racjonalistow na tym forum jest mechanizm projekcji. To jest z mojej strony argument at hominem, ale moim zdaniem bez osobistego i indywidualnego podejścia Pańskich wpisów nie da sie zrozumieć, gdyż są one ścisle związane z Pańska postawą. Nadaremno szukać w nich prawdy obiektywnej, za to wszystko jest przyginane do Pańskiej wizji swiata. > >________________________________________________________> |
#678 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | > > Wchodzi chłopak> 195 cm, spędzający czas głównie na siłowni, nieustannie> potrzebujący "kasy". Jest dzisiaj akurat w złym humorze.Wielkość w tym wypadku znaczenia nie ma. Nie będzie mnie przecież bił w swoim własnym domu przy rodzicach. Po drugie - na początku nie wie, co chcę zrobić, to wytwarza w nim niepewność. Przejęcie inicjatywy jest silniejsze, niż "buły" na bicepsie i kwadratowa szczęka Gołoty. Po trzecie: zawsze można wziąć ze sobą paralizator lub gaz, gdyby coś poszło nie tak. > ...i na jego widok nieco ścina mnie z nóg.Wersja, która podaję nie jest dla słabeuszy. Nie należy brać się za egzekwowanie swoich praw, jeśli jest się całkowicie pozbawionym jaj. To już lepiej zapłać spora kasę (więcej, niż wart jest rower) i wynajmij firmę ochroniarską. Albo odpuść. > Zaraz dostanę kolację - płynną (bo mam zadrutowaną szczękę).> W wolnych chwilach nie leżę, tylko chodzę, a właściwie jeżdżę, bo> na razie jestem na wózku (powiedziano mi, że spadłem ze schodów).Typowo katolickie czarnowidztwo. Życie, sukces nie jest dla tych, którzy całkowicie się go boją, nie w smak im ryzyko, potrafią tylko malować świat czarnymi barwami. > P. S. Córka nie odwiedziła mnie ani razu, ale to dobra dziewczyna. Bo przecież ludzie są dobrzy, nieprawdaż?Córka nie odwiedza Cię, ponieważ: a) nigdy nie widziałeś tak naprawdę jej potrzeb b) nie brałeś udziału ani w jej sukcesach, ani rozterkach c) już od dłuższego czasu planowała czmychnąć od Ciebie i Twojej żony z jakimś 'karczkiem' d) wtedy, gdy bardzo potrzebowała Cię - albo chodziłeś długo do kościoła i na posiadówki KIKu, albo bywałeś w delegacjach. Ale Ty tego wszystkiego nie rozumiesz, jak istotny wpływ ma to na wychowanie dziecka. Nie rozumiesz, bo całe życie zajmujesz się swoim ukochanym konikiem: logiką i teorią. A czas ucieka. Kiedyś w swoim samozadowoleniu z "właściwe obranej drogi" wracasz do domu i zastajesz puste mieszkanie. Tak jest przez długie tygodnie. Z tego wszystkiego rozpijasz się i pewnego dnia idąc po butelkę spadasz ze schodów, dotkliwie tłuczesz sobie głowię i łamiesz parę kości. Budzisz się w szpitalu. Rozumiesz tylko, że zaraz dostaniesz kolację przez rurkę. Można sobie poleżeć, o wszystkim "zapomnieć", poczytać. Niedługo załatwią wózek (nie taki elektryczny, takie kosztują sporo pieniędzy, których nigdy w życiu nie zarobiłeś - teoretyzowanie nigdy nie jest w cenie). Taki z poręczami przy kółkach. Jest jeszcze jeden plus tej sytuacji: teraz ze stłuczona głową nie możesz sobie już przypomnieć, że masz żonę czy córkę, może nigdy ich właściwie nie miałeś.. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#679 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę |
> > 2, W pewnym sensie tak samo nie ma przedmiotów miłości.> Zgadza sie. Ja pisałem o Kobietach z dużej litery, a Pan je chce uprzedmiotowic?Można powiedzieć "obiekt miłości", jeżeli słowo "przedmiot" miałoby budzić kontrowersje. > >Człowiek kocha bowiem zawsze istotę wyidealizowaną...> Człowiek ZAWSZE?> Co to za ideologia?Nie tyle ideologia, co psychologia. Mówiąc o miłości cały czas miałem na myśli silne, przemożne uczucie, afekt, którego zapewne i Pan doświadczył. Taka miłość zawsze idealizuje, kieruje się więc w stronę istoty, która tak naprawdę nie istnieje, o czym zwykle przekonujemy się poniewczasie. Proszę zwrócić uwagę, że Bóg jest także istotą wyidealizowaną ("naj..."). Racjonalista powinien zwalczać taką irracjonalną miłość, a przynajmniej minimalizować jej wpływ na własne życie i życie innych. Oczywiście nie robi tego, lubując się w atakach na Boga, czym kolejny raz dowodzi swojej niekonsekwencji. > Uważam, ze podstawa do zrozumienia Pańskiej ideologii i w szczególności postawy wobec racjonalistow na tym forum jest mechanizm projekcji.Postawa jest taka sama jak w stosunku do wszystkich ludzi, a posłużenie się pojęciem mechanizmu projekcji może być owocne w przypadku interpretacji wszystkich postów na forum, nie tylko moich. Ileż osób obrażonych na Pana Boga (panie Moderatorki), iluż nawiedzonych (p. Bogusławski np.), iluż zagubionych pięknoduchów (pp. Głodzik i Maceox), itd. Nie ma niczego takiego jak "obiektywna wizja świata". Z konieczności spostrzegamy świat przyjmując pewien punkt widzenia. > >>________________________________________________________> >> |
#680 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę |
> Wielkość w tym wypadku znaczenia nie ma. Nie będzie mnie przecież bił w swoim własnym domu przy rodzicach.Bo ludzie są dobrzy. > Po drugie - na początku nie wie, co chcę zrobić, to wytwarza w nim niepewność.Bo ludzie są rozsądni - jak nie wiedzą, co robić, nie robią nic. > Po trzecie: zawsze można wziąć ze sobą paralizator lub gaz, gdyby coś poszło nie tak.Wreszcie głos rozsądku. > Wersja, która podaję nie jest dla słabeuszy. Nie należy brać się za egzekwowanie swoich praw, jeśli jest się całkowicie pozbawionym jaj. To już lepiej zapłać spora kasę (więcej, niż wart jest rower) i wynajmij firmę ochroniarską. Albo odpuść.To jest właśnie moralność dla słabeuszy - jesteś silny, egzekwuj. Jesteś słaby - odpuść. Takie pojmowanie moralności czyni z nas zwierzęta, które właśnie w taki sposób działają. > Typowo katolickie czarnowidztwo. Życie, sukces nie jest dla tych, którzy całkowicie się go boją, nie w smak im ryzyko, potrafią tylko malować świat czarnymi barwami.Patrz wyżej. > Córka nie odwiedza Cię, ponieważ:> a) nigdy nie widziałeś tak naprawdę jej potrzeb> b) nie brałeś udziału ani w jej sukcesach, ani rozterkach> c) już od dłuższego czasu planowała czmychnąć od Ciebie i Twojej żony z jakimś 'karczkiem'> d) wtedy, gdy bardzo potrzebowała Cię - albo chodziłeś długo do kościoła i na posiadówki KIKu, albo bywałeś w delegacjach.Mylisz wyjaśnienie z usprawiedliwieniem. Okoliczności a)-d) wyjaśniają postawę córki, ale jej nie usprawiedliwiają. Nawet jeżeli a)-d) zachodzą, mam prawo oczekiwać od córki należytej postawy. Moralność to nie handel ("nie zapłaciłeś, nie dam towaru"). _____________________________________________________________________________________ |
#681 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | > Bo ludzie są dobrzy.O, zaczynasz już rozsądnie myśleć  > >Po drugie - na początku nie wie, co chcę zrobić, to wytwarza w nim niepewność.> Bo ludzie są rozsądni - jak nie wiedzą, co robić, nie robią nic.Po prostu czekają, co się zdarzy. Nie można od razu zakładać tysiąca plag egipskich w postaci choroby psychicznej chłopca, wzmożonej agresywnosci itp. A nie, przepraszam - można. Nie przewidziałem takich przewidujacych optymistów, jak kol. Elasp. > To jest właśnie moralność dla słabeuszy - jesteś silny, egzekwuj.> Jesteś słaby - odpuść. Takie pojmowanie moralności czyni z nas> zwierzęta, które właśnie w taki sposób działają.No i mamy znów przed oczami przykład swoistej logiki katolickiej, w odróżnieniu od zwykłej logiki. Elaspie, mylisz siłę z agresją i szafowaniem tymczasową przewagą. To nie o to chodzi. Racjonalisci mówią inaczej: jesteś silny, to wykorzystuj swoją siłę w dobrym celu. Jesteś słaby - ucz się od mądrzejszych i silnych jak zbierać siły i zbieraj je. Zdecydowanie to bardziej humanitarne od swoistej moralności katolickej czyniącej z człowieka słabą ofiarę. > Mylisz wyjaśnienie z usprawiedliwieniem.Nic tu, ani nigdzie indziej nie usprawiedliwiam. Zawsze tylko wyjaśniam. > Okoliczności a)-d) wyjaśniają postawę córki, ale jej nie usprawiedliwiają.Pośpieszyłeś się - z resztą jak zwykle. Daleki jestem od ściągania z niej winy i tanich usprawiedliwień. Została wplątana w sytuację, którą odmalowałeś zniekształacając mój przykład, po prostu urodziła się w takiej dysfukncyjnej rodzinie, jaką nakreśliłeś. Poczucie winy dziedziczy odruchowo. Będzie musiała sobie sama z nim kiedyś poradzić, bo problemy do niej wrócą. Nikt za nią tego nie zrobi: żaden ksiądz, żadna wróżka, żaden 'karczek-partner' nawet Bóg. Nikt, tylko ona sama. Niestety takie bycie ofiarą w imię naśladownictwa boskich postaw ciągnie się przez pokolenia, będzie to dla niej niełatwe. Żadna teoria tego nie zmieni. > mam prawo oczekiwać od córki należytej postawy. Moralność> to nie handel ("nie zapłaciłeś, nie dam towaru").Masz prawo od córki oczekiwać moralnej postawy, jeśli sam byłeś prawy i Twoje postępowanie przynosiło jej kiedyś korzyść, wzmacniało jej pewnosć siebie i miłośc do Ciebie. Jeśli ją wychowywałeś w dobrym sensie, innymi słowy rzeczywiście od ciebie wzięła. Wtedy wymagasz. Ale jeśli realnie nie dałeś nic, tylko oczekujesz "należytej postawy" to próżne Twoje starania. W praktyce poniesiesz porażkę bynajmniej to nie teoria.pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#682 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę |
> Racjonalisci mówią inaczej: jesteś silny, to wykorzystuj swoją siłę w dobrym celu.> Jesteś słaby - ucz się od mądrzejszych i silnych jak zbierać siły i zbieraj je.Nie trzeba być laickim racjonalistą, aby uznawać taką postawę. Za chwilę ktoś powie, że zdrowy rozsądek i ateizm to jedno o to samo, a to oczywista nieprawda. > > Mylisz wyjaśnienie z usprawiedliwieniem.> Nic tu, ani nigdzie indziej nie usprawiedliwiam. Zawsze tylko wyjaśniam.W takim razie nie mówisz nic o tym, co ktoś powinien był zrobić, tylko co zrobił i dlaczego. > Pośpieszyłeś się - z resztą jak zwykle.... Przypominam, że rozpatrujemy przykład fikcyjny i nieprecyzyjny, a taki zawsze można dookreślić w dowolny sposób. > Masz prawo od córki oczekiwać moralnej postawy, jeśli sam byłeś prawy i Twoje postępowanie przynosiło jej kiedyś korzyść, wzmacniało jej pewnosć siebie i miłośc do Ciebie. Jeśli ją wychowywałeś w dobrym sensie, innymi słowy rzeczywiście od ciebie wzięła.> Wtedy wymagasz.Czyli handel, a nie moralność. Powinieneś szanować rodziców bez względu na to, jak Cię wychowali i kim są. Zresztą jesteś ich dłużnikiem (jeżeli już upierasz się przy handlu) już przez fakt własnego istnienia. ____________________________________________________________________________________ |
#683 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | > Mówiąc o miłości cały czas miałem na myśli silne, przemożne uczucie, afekt, którego zapewne i Pan doświadczył. Taka miłość zawsze idealizuje,Gdybyś zamiast o miłości pisał o zakochaniu się, byłoby to bardzie oczywiste. |
#684 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę |
Zgoda, tylko że słowo "zakochanie się" sugeruje zdarzenie, mnie zaś chodzi o trwalszy stan, niekiedy bardzo uporczywy. Prawdą jest jednak, że chodzi mi o taki stan umysłu, jaki występuje w tym, co nazywamy "zakochaniem się". |
#685 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | Ja tam nie toleruję ani wyidealizowanej, idiotycznej "miłości" ani głupkowatych, wyidealizowanych obiektów zmyślonych typu Bóg. Żyję na trzeźwo. |
#686 4 na 4 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | > Ja tam nie toleruję ani wyidealizowanej, idiotycznej "miłości" ani głupkowatych, wyidealizowanych obiektów zmyślonych typu Bóg. Żyję na trzeźwo.A ja dodam, że względnie trzeźwo w niektóre piątkowe wieczory
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie. |
#687 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | Ja też lubię się czasami napić, ale nie lubię się upić  Jakoś tak mam. |
#688 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | > Ja tam nie toleruję ani wyidealizowanej, idiotycznej "miłości" ani głupkowatych, wyidealizowanych obiektów zmyślonych typu Bóg. Żyję na trzeźwo. Wcielasz więc w życie konsekwentny racjonalizm. Obawiam się, że niewielu racjonalistów potrafi to zrobić. |
#689 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | Ja nie mam nic przeciw zakochaniu, pod warunkiem, żeby nie przesadzać w idealizowaniu obiektu. Jeśli ktoś zakocha się w kimś, kogo prawie nie zna, przypisuje mu swoje ulubione cechy a potem ma pretensje, że ten ktoś tych cech nie posiada, to to jest porażka. Takie zjawisko, uważam trzeba zwalczać. Podobnie nie mam nic przeciw różnym rodzajom mistycyzmu ani używkom. Wszystko jest dla ludzi, jeśli służy wzbogaceniu życia, oderwaniu się od szarej codzienności, jeśli daje radość. Natomiast zasługuje na zwalczanie, jeśli pogarsza relacje z rzeczywistością albo z ludźmi, albo stwarza jakieś inne problemy. |
#690 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistąhoć, ja jeszcze raz Ci wytłumaczę | . > Racjonalista powinien zwalczać taką irracjonalną miłość, a przynajmniej minimalizować jej wpływ na własne życie i życie innych.Wpadnie na forum byle niedouczony Wacek i zaczyna pieprzyć co powinni, a czego nie powinni robić racjonaliści. Ma b... bałagan we własnej głowie, a innym stara się myślenie uporządkować. Oczywiście nie piszę tu o konkretnym Wacku, gdyż byłoby to wtedy ad hominem.> Oczywiście nie robi tego, lubując się w atakach na Boga, czym kolejny raz dowodzi swojej niekonsekwencji.Ćwierć inteligentny teista fideista (znowu nie piszę tu o nikim konkretnym) nawet nie potrafi zrozumieć, że racjonalni ateiści nie atakują tego co nie istnieje. Krytycznie zaś podchodzą do głupoty, czyli ludzkich wyobrażeń i stworów. > >>>Uważam, ze podstawa do zrozumienia Pańskiej ideologii i w szczególności postawy wobec racjonalistów na tym forum jest mechanizm projekcji.> Postawa jest taka sama jak w stosunku do wszystkich ludzi, a posłużenie się pojęciem mechanizmu projekcji może być owocne w przypadku interpretacji wszystkich postów na forum, nie tylko moich.Ależ oczywiście. Podwórkowy poziom dyskusji: - "Jasiu jesteś głupi, nie to ty jesteś głupi". Pan Elasp jest wybitnym specjalistą od przekierowywania zarzutów pod jego adresem na stronę przeciwną, z małymi modyfikacjami, a czasem i bez. > Ileż osób obrażonych na Pana Boga (panie Moderatorki), iluż nawiedzonych (p. Bogusławski np.), iluż zagubionych pięknoduchów (pp. Głodzik i Maceox), itd.No właśnie! Największe łajdactwa zostały popełnione na chwałę Boga i w imię Boga. Byle niedouczony Kazio teista stwierdza, że racjonaliści są ludźmi obrażonymi na Boga, czy wręcz "osobistymi wrogami Pana Boga". On ma bezpośredni kontakt z Bogiem i ma święte prawo pieprzenia głupot w jego imieniu. I panie moderatorki i Bogusławski nie są i nigdy nie byli obrażonymi na żadne wytwory ludzkiej wyobraźni. Co najwyżej kpią z ludzkiej głupoty przypisującym tym stworom nieziemskie możliwości, przy braku podstawowej umiejętności obrony własnego dobrego imienia. Bóg gdyby istniał na pewno by nie pozwolił do dokonania tego bezmiaru zła jakie zostało dokonane w jego imieniu. A tak od wieków byle głupek twierdzi, że on zna wolę Boga i dlatego należy się jemu podporządkować. Racjonaliści: panie moderatorki, Bogusławski i większość forumowiczy, nie wierzy w głupoty wciskane nam przez ludzi uważających, iż mają jakikolwiek patent na prawdę i mogą ją narzucać innym w imieniu wymyślonego stwora. > Nie ma niczego takiego jak "obiektywna wizja świata". Z konieczności spostrzegamy świat przyjmując pewien punkt widzenia.Ale istnieje obiektywna rzeczywistość i naturalizm metodologiczny jest od kilkuset lat najlepiej sprawdzającą si drogą do jego poznania. www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiarywww.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf_______________ Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. Później wraz ze wzrostem złożoności stosunków społecznych powstawały coraz bardziej skomplikowane religijne kosmogonie (ideologiczne nadbudowy ziemskich struktur politycznych) przedstawiane przez proroków i kapłanów. Miłośnicy mądrości, filozofowie zastanawiali się nad tym co jest bytem, a co nim nie jest i jakie są przyczyny jego istnienia? Nad stosunkiem ducha do materii i nad tym co jest pierwotne? Nad możliwościami poznania świata - podstawowymi pojęciami, strukturą i rolą wiedzy ludzkiej - oraz zasadami kierującymi tym wszystkim? Większość z nich swoje przemyślenia zapisywało, dzięki czemu teraz mamy do dyspozycji przeogromne zbiory. Wykorzystując je możemy dążyć szlakami wytyczonymi dla nas przez prekursorów lub po przeprowadzeniu analiz, syntez i wyborów pójść własną drogą.
Nie wolno zapominać przy tym, że profetyczne wizje i intelektualne hipotezy myślicieli weryfikowała biegnąca równolegle praktyczna działalność człowieka. A także o tym, że choć ten bieg był równoległy to nigdy nie prowadził on po liniach prostych, a raczej przypominał wznoszącą się spiralę i jeszcze do tego często wyczyniał skomplikowane łamańce. Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka.
Dziś stoimy na najwyższym (z dotychczasowych, gdyż stale następuje przyrost) naukowym poziomie poznania zasad rządzących wszechświatem. Równocześnie następuje stały wzrost poziomu technologicznego (w tym budowy nowych narzędzi poznawczych) będącego wynikiem sprzężenia zwrotnego pomiędzy teorią a praktyką. Dlatego też, pomimo świadomości uczonych o istniejącym nadal ogromie ich niewiedzy, obszary dla bytów (szczególnie tych inteligentnych) istniejących poza możliwościami ludzkiego zrozumienia i poznania kurczą się gwałtownie.@@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|