 |
Dlaczego nie mógłbym być ateistą Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-01-2014 18:43 | ZXfi (176 punktów) | Dlaczego nie mógłbym być ateistą
-15 na 15 | Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy, dotyczy to makroświata jak i mikroświata. Czy stwierdzenie, że nie ma w nim złota, jest wiedzą czy przekonaniem? Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to oznacza że w pudełku nie ma złota? Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną. Czułość przyrządu - słowa kluczowe, do tego zaraz wrócę. Wiemy teraz tylko tyle, że złota nie może być dużo. I teraz temat Boga: Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł. Umysł nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie materialnym, a przecież każdy się zgodzi że coś takiego istnieje. Czyli mamy dwa byty z tej samej parafii, przy czym o jednym z nich niczego nie wiemy na pewno, jedynie wierzymy albo nie wierzymy. Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy. Wierzący natychmiast wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje? Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami schizofrenikami, co widzą to czego nie ma. Co więc jest nie tak z przyrządem wierzących? Wracamy do zagadnienia czułości. Ateista to przeciętnie ktoś kto sporo myślał, sporo czytał, ma o wiele większy zasób wiedzy, w odróżnieniu od przeciętnego wierzącego, który wykazuje się wręcz dziecinną naiwnością. Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga... Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość. Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..#331 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Jest możliwie maksymalnie egalitarne i w związku z tym szczególny szacunek należy się forumowiczom szczególnie wyróżniającym się wiedzą. Zaraz, zaraz, to przecież "Racjonalista.pl", a nie "FolwarkZwierzęcy.pl". Nic mi nie wiadomo o zmianie nazwy. "Szczególny szacunek należy się forumowiczom szczególnie wyróżniającym się wiedzą" - kuriozum. Bardzo Pan pobłądził w swoim "racjonalizmie". Pańska myśl zmierza na manowce. |
#332 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > >> Racjonalizm świecki jest nielogiczny..> Bo walczy z przesądami i mitami a głosi mit ludzkiej racjonalności, rozumiejąc> przez nią zdolność do areligijnego myślenia. Ułamek ludzkości jest zdolny do takiego> myślenia.Ach głosi mit - odważne założenie  Ale z tym ułamkiem to się zgadzam. Na marginesie - czy to czasem nie teraz wpadłeś na trop słowa "awangarda"?  > >>.. i jawnie antyhumanistyczny.> Jeżeli bycie człowiekiem to bycie istotą racjonalną, a bycie istotą> racjonalną to umiejętność myślenia areligijnego, to tylko> ułamek ludzkości zasługuje na miano człowieka.Zachwyca mnie Twoja nieustająca zdolność do tworzenie błędnych założeń. A jeśli teza ma błędne złożenia (tak tu) to sama może być błędna. Prawda? My nie zawężamy pojęcia "człowiek", nawet "człowiek myślący" do istoty racjonalnej. Popatrz, wg Twojego założania nawet zwierzaka można by nazwać człowiekiem. Na swój sposób przecież podejmuje działania racjonalne: wiewiórka gromadzi zapasy na zimę, pszczoły gromadzą miód również w tym celu, a koty przytulają się do człowieka w całkiem racjonalnym celu. Ba, bywa że i człowiek zazdości im racjonalnych z goła zdolności, które sam zatracił; albo prozaicznie został na nie uwarunkowany negatywnie np. przez religie. List do mojego kota Codziennie obserwuję istotę, którą uważam dla siebie za wzór - mojego kota. Uczę się od niego (choć on o tym nie wie i wcale nie chce mnie pouczać - to ważna różnica!) i stwierdzam ku mojej wielkiej radości, że już bardziej jestem kotem niż kiedyś. Mój nauczyciel leży teraz rozluźniony, zwinięty w kłębek w bujanym fotelu i nie dba wcale o to, ile dla mnie znaczy. Chciałabym być jeszcze bardziej podobna do ciebie: Ja nie chcę już analizować i wyjaśniać, lecz po prostu być: jak ty, kiedy wygrzewasz się na słońcu, nie wiedząc nic o prognozie pogody. Ja chciałabym z poczuciem bezpieczeństwa zbliżać się do ludzie i móc odchodzić od nich, kiedy nie są dla mnie dobrzy: jak ty, kiedy bez wahania unikasz, faworyzujesz, kochasz, opuszczasz. Ja chciałabym potrafić zdobywać sobie czułość i miłość, kiedy ich potrzebuję: jak ty, kiedy delikatnie wskakujesz na moje kolana. Ja chciałabym potrafić dyskretnie i nie narzucając "dobrych rad" pocieszać: jak ty, kiedy po prostu przychodzisz do mnie i słuchasz, bo widzisz, że jestem smutna. Ja chciałabym potrafić unikać narzucanej mi "miłości" i zbyt wielu roszczeń kierowanych do mnie: jak ty, kiedy spokojnie wstajesz i odchodzisz, jeśli obdarzam cię pieszczotami w nadmiarze. Ja chciałabym móc bez poczucia winy wyróżniać i "niesprawiedliwie" dzielić swoje względy: jak ty nocą, kiedy B. wraca do domu, wstajesz z mojego łóżka i idziesz do jej pokoju - nie zastanawiając się czy nie sprawia mi to przykrości. Ja chciałabym móc zawsze przede wszystkim troszczyć się o siebie i siebie uważać za najważniejszą: jak ty, który stale robisz coś tylko dla siebie - i wspaniale jest, kiedy nasze życzenia się zgadzają. Ja chciałbym ufać mojej sile i być pewną swoich możliwości: jak ty, który zawsze dobrze oceniasz swój skok i dokładnie wiesz, co jest dla ciebie zbyt niebezpieczne, czego nie osiągniesz. Ja chciałbym być uważną i ostrożną, stąpać swoją drogą niczego nie niszcząc: jak ty, kiedy spacerujesz po moim pełnym parapecie niczego nie przewracając. Ja chciałabym być pełna wdzięku, silna, harmonijna i piękna: jak ty, który nie zastanawiasz się, czy na pewno jesteś bardziej uroczy, piękny...; jak ty, który nie napinasz się, ponieważ na nic nie naciskasz. Ja chciałabym radzić sobie przy pomocy mniejszej ilości słów: jak ty, kiedy ufasz temu, że wystarczająco cię lubię, aby zrozumieć cię również bez słów; jak ty, kiedy robisz to, co chcesz, nie pytając o pozwolenie, ani nie usprawiedliwiając się. Ja chciałabym potrafić głośno się skarżyć, zamiast przyjmować wszystko z westchnieniem: jak ty, kiedy zbyt brudna jest dla ciebie twoja podstawka z piaskiem. Ja chciałbym tak po prostu móc kłaść się do łóżek innych ludzi i nie wątpić o mojej wartości, kiedy mnie tam nie chcą: jak ty. Ja chciałabym być ciekawa i odważać się na wszystko: jak ty, dla którego nie ma miejsc zbyt ciemnych i zbyt niesamowitych. Ja chciałabym w moim otoczeniu odkrywać wciąż nowe zjawiska, ludzi, okazje do radości, partnerów do pieszczot, podniecające sprawy do zbadania i zabawy: jak ty, który nigdy się nie nudzisz. Ja chciałabym móc bez ograniczeń oddać się rozkoszy, kiedy dana mi jest miłość: jak ty, który nigdy nie liczysz, ile pieszczot jesteś mi winien, nigdy nie zastanawiasz się czy jutro również będę cię pieścić i jak mógłbyś zdobyć tego gwarancję, co powinieneś w tym celu zrobić i kogo jeszcze oprócz ciebie pieszczę... Ja chciałabym pozwolić sobie być próżną i godzinami zajmować się sobą, jak ty, który tak dokładnie i z przyjemnością myjesz się, dla siebie. Ja chciałabym żyć w zgodzie ze wszystkimi moimi cechami i żadnej się nie wypierać: jak ty, który nigdy nie pytasz sam siebie, czy polowanie na myszy jest moralne; który nie posądzasz się o schizofrenię tylko dlatego, że równocześnie jesteś i delikatny i okrutny. Ja chciałbym trzymać się z dala od obcych spraw i nie zastanawiać się, co jest dla nich dobre: jak ty, który nie zabraniasz mi palenia papierosów czy picia Coca-Coli. Ja chciałabym być bezpieczna, nie poddawać się manipulacji ani wychowaniu: jak ty, który chodzisz tylko swoimi drogami, tylko siebie słuchasz, tylko do siebie należysz. Ja nie chciałabym pytać innych, co zrobić: jak ty, który nigdy nie wpadłbyś na pomysł, aby zapytać innego kota, co powinieneś robić. Ja nie chciałabym już więcej szukać, lecz po prostu żyć: jak ty, który bezczelnie kładziesz się na mojej książce i zakrywasz druk, w którym być może ukrywało się moje zaklęcie i pokazujesz mi: tu jest życie, teraz!Toni. Epilog książki H. von Schonebecka "Kocham siebie jakim jestem
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#333 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Ach głosi mit - odważne założenie  > Ale z tym ułamkiem to się zgadzam. Na marginesie - czy to czasem nie teraz wpadłeś na trop słowa "awangarda"?  Nie, słowo "awangarda" byłoby tu nadużyte. Awangarda to zapowiedź przyszłej (niedalekiej) epoki. Nie ma podstaw sądzić, że nieliczni ateiści są zapowiedzią społeczeństwa ateistycznego, zwłaszcza takiego, które miałoby niedługo nastać. > A jeśli teza ma błędne złożenia (tak tu) to sama może być błędna. Prawda?Tak. > My nie zawężamy pojęcia "człowiek", nawet "człowiek myślący" do istoty racjonalnej.> Popatrz, wg Twojego założenia nawet zwierzaka można by nazwać człowiekiem.Dzieje się tak samo wtedy, gdy "nie zawężamy pojęcia "człowiek", ... do istoty racjonalnej". Jeżeli powiemy, że bycie człowiekiem jest wyznaczone przez geny, to musiałoby się okazać, że istota, która ma 99,99% genów takich jak człowiek nie będzie człowiekiem. Ale gdybyśmy spotkali taką istotę (nie będącą dzieckiem dwojga ludzi), i ta różnica polegałaby w jej przypadku tylko na tym, że miałaby ona np. żółte źrenice, to machnęlibyśmy ręką (i słusznie) na różnice genetyczne, mimo że jest prawdą, że 99,9 to jednak nie to samo, co 100. To, co mówię, daje mi natomiast możliwość powiedzenia, że seryjni mordercy nie są ludźmi, co pozwala na zgodę na ich uśmiercanie (przy założeniu, że ludzi uśmiercać nie można). Być człowiekiem to mieć pewne cechy intelektualne i wolitywne. Wygląd i jego genetyczna podbudowa tak naprawdę nie mają znaczenia. Wynika stąd, że nie można położyć znaku równości między człowiekiem a konkretnym ciałem, bo cechy, o których mówię, mogą się rozmaicie ucieleśnić. W tym znaczeniu (i w tym zakresie) człowiek jest z pewnością istotą niecielesną. Racjonalistyczny pogląd na człowieka jest zaściankowy, plemienny, by nie powiedzieć - prostacki. Dlatego jest nieodzowne spojrzeć na sprawę z odmiennej perspektywy. |
#334 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
Nie rozumiesz - nie zgłaszaj niemądrych uwag. Pomyśl racjonalnie, zanim zabierzesz się za pisanie. Nie twierdzę, że "długowieczność" jako taka stanowi kryterium, bo wtedy należałoby oczywiście przyjąć, że warunku tego nie spełniały nauki Jezusa w czasach w których działał (wiadomo, że każda tradycja była kiedyś nowością). Rozpatruję "długowieczność" przyjmując punkt widzenia człowieka współczesnego, żyjącego w roku 2014, "długowieczność 2014", jeżeli tak można powiedzieć. Ten punkt na osi czasu jest ważny. Poza tym drugą zmienną, którą trzeba wziąć pod uwagę, jest powszechność, o której ewidentnie zapominasz w pkt. 1. |
#335 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Nie, słowo "awangarda" byłoby tu nadużyte. Awangarda> to zapowiedź przyszłej (niedalekiej) epoki. Nie ma podstaw> sądzić, że nieliczni ateiści są zapowiedzią społeczeństwa> ateistycznego, zwłaszcza takiego, które miałoby niedługo nastać.W kwestii czy nie ma podstaw to nie wiem, znów prorok z Ciebie wychodzi. A raczej niedowidzący. A czy słyszałeś nasz Ewangelizatore o tym, że awangarda ma więcej niż jedno znaczenie? Określenia, które są z nią m.in. związane to opozycja, szukanie nowej wizji. Awangarda bywa odpowiedzią na rozpowszechnioną świadomość kryzysu danej kultury i próbę dostosowania światpoglądu do nowych warunków. > Jeżeli powiemy, że bycie człowiekiem jest wyznaczone przez geny,> to musiałoby się okazać, że istota, która ma 99,99% genów takich> jak człowiek nie będzie człowiekiem.Zgadza się. Jeżeli powiemy. > Ale gdybyśmy spotkali taką istotę (nie będącą dzieckiem dwojga> ludzi), i ta różnica polegałaby w jej przypadku tylko na tym, że> miałaby ona np. żółte źrenice, to machnęlibyśmy ręką (i słusznie)> na różnice genetyczne, mimo że jest prawdą, że 99,9 to jednak nie to samo, co 100.Gdyby babcia miała wąsy, byłaby dziadkiem. Oczekuję, że wytłumaczysz się z tego co napisałeś wyżej, jak odnosi się to do naszej rzeczywistości tutaj. > To, co mówię, daje mi natomiast możliwość powiedzenia, że> seryjni mordercy nie są ludźmi, co pozwala na zgodę na ich> uśmiercanie (przy założeniu, że ludzi uśmiercać nie można).Seryjni mordercy są ludźmi, jak Ty czy ja. Zgoda na ich uśmiercanie natomiast to kompletnie inna kwestia. > Być człowiekiem to mieć pewne cechy intelektualne i wolitywne. > Wygląd i jego genetyczna podbudowa tak naprawdę nie mają znaczenia.Nie chcę rozpętywać tu na nowo dyskusji o aborcji, jaka toczy się równolegle u nas na wielu wątkach już od paru lat. Nieśmiało tylko zwracam uwagę, że zarodek ludzki wg powyższej definicji którą przytaczasz, a którą pogrubiłem nie jest człowiekiem. > Wynika stąd, że nie można położyć znaku równości między> człowiekiem a konkretnym ciałem, bo cechy, o których mówię,> mogą się rozmaicie ucieleśnić. W tym znaczeniu (i w tym zakresie)> człowiek jest z pewnością istotą niecielesną.Nie bardzo rozumiem, skąd wyprowadziłeś twierdzenie o niecielesności człowieka, skoro wszystkie atrybuty o których napsiałeś (z cechami wolitywnymi, intelektualnymi itp.) są wynikiem aktywności mózgu w ciele. > Racjonalistyczny pogląd na człowieka jest zaściankowy, plemienny,> by nie powiedzieć - prostacki. Dlatego jest nieodzowne spojrzeć> na sprawę z odmiennej perspektywy.Skąd te złe emocje Elaspie?  Nie poznaję kolegi. Cóż, gdy brak argumentów - brnie się obrażanie. Dziękuję, że unaoczniasz nam, jaki zaścianek tu tworzymy, w domysłe jakie żródło żywej wiedzy i wody omija nas bez asymilacji prawd objawionych w interpretacji KUL, Episkopatu Polski, Watykanu oraz twórczości autorów natchnionych wraz z doktorami Kościoła. Za kontynuację tego ewidentnego i prymitywnego trolizmu powinieneś być odpowiednio potraktowany przez Moderację, co mam nadzieję wkrótce nastąpi. Serdecznie pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#336 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Prawdziwe (prawdziwsze) - te, które istnieją tysiące lat, a więc nie są efemerydami jak powyższe.Hm, wraz z latami prawdziwość wiary rośnie... ciekawe.  Czyli Hinduizm, który rozpoczął się razem z rozkwitem kultury Ariów w Indiach (Ariowie - odłam ludów indoeuropejskich, który w III i II tysiącleciu p.n.e. zamieszkiwał Azję Środkową) jest nie tylko prawdziwszy od kultu "nauki" Jima Jonesa, ale i prawdziwszy od Chrześcijaństwa. Tja.. W związku z tym wiara - kult Latającego Spagetii może nie ma imponujących wyników, ale zerowej prawdziwości też nie.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#337 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Poza tym drugą zmienną, którą trzeba wziąć pod uwagę, jest> powszechność, o której ewidentnie zapominasz w pkt. 1.Rozmaite odłamy hinduizmu wyznaje prawie 1 miliard ludzi, z których ok. 910 milionów mieszka w Indiach i Nepalu (łącznie). Reszta mojej argumentacji tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,600722#w602283
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#338 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> A czy słyszałeś nasz Ewangelizatore o tym, że awangarda ma więcej niż jedno znaczenie? Określenia, które są z nią m.in. związane to opozycja, szukanie nowej wizji.Słowo "awangarda" w tym znaczeniu nie ma jednak żadnego związku z rozważaną tu kwestią. Ja mówię, że areligijny jest ułamek ludzkości - co z tego, że jakiś ułamek "szuka nowej wizji". Wspominanie o awangardzie ma tylko wtedy sens, gdy istnienie takiej grupy jest zapowiedzą zmiany jakościowej. > Zgadza się. Jeżeli powiemy.A nie powiemy? > Oczekuję, że wytłumaczysz się z tego co napisałeś wyżej, jak odnosi się to do naszej rzeczywistości tutaj.Myślę, że jest to wystarczająco jasne. > Seryjni mordercy są ludźmi, jak Ty czy ja.Dlaczego są ludzm? Jakie cechy przesądzają o tym, że są ludźmi? Geny (patrz wyżej)? > Nieśmiało tylko zwracam uwagę, że zarodek ludzki wg powyższej definicji którą przytaczasz, a którą pogrubiłem nie jest człowiekiem.Jest człowiekiem, tyle że in nuce. > Nie bardzo rozumiem, skąd wyprowadziłeś twierdzenie o niecielesności człowieka, skoro wszystkie atrybuty o których napsiałeś (z cechami wolitywnymi, intelektualnymi itp.) są wynikiem aktywności mózgu w ciele.Powiedziałem w pewnym sensie, w pewnym zakresie niecielesny. Tak jak niecielesny jest projekt, który może uzyskać nieskończenie wiele rozmaitych realizacji. > > Racjonalistyczny pogląd na człowieka jest zaściankowy, plemienny,> > by nie powiedzieć - prostacki. Dlatego jest nieodzowne spojrzeć> > na sprawę z odmiennej perspektywy.Mówię nie emocjonalnie. Nie każda negatywna opinia jest podszyta emocją (zwłaszcza negatywną). Zamiast "prostacki", można użyć słowa "prymitywny", chyba na jedno wyjdzie. Mam prawo twierdzić, że jakieś stanowisko teoretyczne jest prymitywne w swojej konstrukcji i uzasadnieniu. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
Być może jest prawdziwszy. Warto wybrać jedną spośród powszechnych i tradycyjnych religii. Trochę tak jak z bankiem - wybieramy bank mający odpowiednią renomę. Jeżeli tak rozporządzamy dobrami materialnymi, dlaczego nie rozporządzać podobnie przedmiotami ze sfery duchowej? Zgodnie z zasadą "koszula bliższa ciału", chrześcijaństwo jest naturalnym wyborem dla mieszkańca Europy, hinduizm dla mieszkańca Indii, itd. Nie ma w tym nic paradoksalnego. |
#340 6 na 6 | Barbiel (1106 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Trochę tak jak z bankiem - wybieramy bank mający odpowiednią renomę. Jeżeli tak rozporządzamy dobrami materialnymi, dlaczego nie rozporządzać podobnie przedmiotami ze sfery duchowej?Tylko jakby każdy trzymał pieniądze w banku, zamiast zainwestować w swój biznes albo w edudukację... |
#341 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Wspominanie o awangardzie ma tylko wtedy sens, gdy istnienie> takiej grupy jest zapowiedzą zmiany jakościowej.Przyjmij to w ten sposób. > >Zgadza się. Jeżeli powiemy.> A nie powiemy?Nie, nie powiemy. > >Oczekuję, że wytłumaczysz się z tego co napisałeś> > wyżej, jak odnosi się to do naszej rzeczywistości tutaj.> Myślę, że jest to wystarczająco jasne.W Twojej głowie, czy w mojej?  > >Seryjni mordercy są ludźmi, jak Ty czy ja.> Dlaczego są ludzm? Jakie cechy przesądzają o tym, że są ludźmi? Geny (patrz wyżej)?Nie same, choć też. Geny to tylko mała cząstka. Wybrany cytat za PWN: Cytat:człowiek stał się jedyną istotą, która kształtuje swoje własne środowisko życia przez pracę i społeczną działalność celową, istotą, która stawia sama sobie wymagania i zadania do spełnienia. To charakterystyczne dla filogenezy człowieka zespolenie czynników biologicznych i społecznych, ściśle ze sobą sprzężonych i warunkujących się wzajemnie, powtarza się również w rozwoju osobniczym. Człowiek jest w przyrodzie jedyną istotą, której do prawidłowego rozwoju psychicznego jest niezbędne wychowanie w społecze. Co masz tutaj lub gdzie indziej, co dyskwalifikuje mordercę jako człowieka? Oj coś mi się zdaje, że jesteś za wyrokiem śmierci w sprawach ewidentnie zdegenerowanych morderców, ale nie masz śmiałości zrobić tego człowiekowi.. > Jest człowiekiem, tyle że in nuce.Zarodek nie posiada cech intelektualnych ni wolitywnych. To trzeba było od razu dodać z przodu "posiada, lub posiada in nuce (..)". > Powiedziałem w pewnym sensie, w pewnym zakresie> niecielesny.W jakim konkretnie zakresie niecielesny? I skąd to przypuszczenie? > Tak jak niecielesny jest projekt, który może uzyskać> nieskończenie wiele rozmaitych realizacji.Projekt a astralność człowieka to jednak nie ta sama klasa. Projekt jest pewną nieożywioną koncepcją w głowie, na papierze - procedurą czynności a nie istotą żyjącą. Człowiek to.. człowiek z wielością jego cech fizycznych, spełecznych, psychologicznych, biologicznych itp. > Mówię nie emocjonalnie. Nie każda negatywna opinia> jest podszyta emocją (zwłaszcza negatywną).Tym gorzej Elasp, tym gorzej..  > Mam prawo twierdzić, że jakieś stanowisko teoretyczne> jest prymitywne w swojej konstrukcji i uzasadnieniu.W uzasadnieniu. Acha.  No nic. Mimo wszystko niekoniecznie osiągnięć, ale wszystkiego dobrego życzę - zwłaszcza w ewangelizacji na naszym forum.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#342 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
Tak, ale nikt nie mówi o lokowaniu wszystkiego - trzeba zostawić sobie jakiś margines (= zdolność do pomyślenia sobie "a może to wszystko nieprawda"?). |
#343 6 na 6 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Być może jest prawdziwszy. Warto wybrać jedną> spośród powszechnych i tradycyjnych religii.A o "Dominus Iesus" kol. Elasp słyszał? > Zgodnie z zasadą "koszula bliższa ciału", chrześcijaństwo jest> naturalnym wyborem dla mieszkańca Europy, hinduizm dla> mieszkańca Indii, itd. Nie ma w tym nic paradoksalnego.Po pierwsze, po co w takim razie byłby zapis w Biblii "Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody" (Mt 28,19)? Cytat:Z takimi słowami zwrócił się Pan Jezus do swoich uczniów, posyłając ich na pracę misyjną. Pragnieniem Chrystusa było, by Dobra Nowina o zbawieniu dotarła tam, gdzie to tylko możliwe, by Jego nauka przedstawiająca prawdziwy obraz Boga i nowa prawda o odkupionym człowieku była poznana i przyjęta ku radości i zbawieniu wszystkich. Owo misyjne posłanie, mające uniwersalny wymiar dla Chrystusowego Kościoła, znajduje i w naszych czasach aktualne wyzwanie ale także pozytywny odzew i entuzjazm.
abp Józef Michalik, 2010r.
Tyle, że Papież i cała nauka Kościoła Katolickiego wraz z Tobą jako wierzącym Eurpejczykiem wespół wzespół uważają, że koszula duchowa - w tym zbawienie - bierze się tylko od Jezusa. Przynajmniej tak mi się zdaje, że uważają.  Hinduizm uważa natomiast, że nie od Jezusa, tylko od przestrzegania pewnych ścisłych reguł można zaznać moszky (wraz z pomocą Ramy, Kryszny itp). Buddyzm uważa jeszcze coś innego, Islam i tak dalej. Nie widzisz tu żadnej sprzeczności? To gratuluję. Czyżby racji było tyle, ile punktów widzenia? Czy może tylko jedna? A może wcale? Trochę mi Ciebie żal Elaspie, plączesz się strasznie w tej "logice" religii.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#344 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > zdolność do pomyślenia sobie "a może to wszystko nieprawda"?Wszystko, czyli co konkretnie nieprawda?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#345 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
To w co wierzymy, wybrawszy już daną religię. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|