 |
Dlaczego nie mógłbym być ateistą Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-01-2014 18:43 | ZXfi (176 punktów) | Dlaczego nie mógłbym być ateistą
-15 na 15 | Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy, dotyczy to makroświata jak i mikroświata. Czy stwierdzenie, że nie ma w nim złota, jest wiedzą czy przekonaniem? Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to oznacza że w pudełku nie ma złota? Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną. Czułość przyrządu - słowa kluczowe, do tego zaraz wrócę. Wiemy teraz tylko tyle, że złota nie może być dużo. I teraz temat Boga: Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł. Umysł nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie materialnym, a przecież każdy się zgodzi że coś takiego istnieje. Czyli mamy dwa byty z tej samej parafii, przy czym o jednym z nich niczego nie wiemy na pewno, jedynie wierzymy albo nie wierzymy. Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy. Wierzący natychmiast wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje? Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami schizofrenikami, co widzą to czego nie ma. Co więc jest nie tak z przyrządem wierzących? Wracamy do zagadnienia czułości. Ateista to przeciętnie ktoś kto sporo myślał, sporo czytał, ma o wiele większy zasób wiedzy, w odróżnieniu od przeciętnego wierzącego, który wykazuje się wręcz dziecinną naiwnością. Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga... Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość. Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..#481 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Nie zamierzam nikogo denerwować, nawet na myśl mi to nie przyszło.Tylko tak samo jakoś wyszło.. > Od dawna twierdzę, że postawa ateistyczna jest logicznie> i psychologicznie niemożliwa (dziesiątki postów na ten temat)Widzimy, widzimy. Trzmiel też według wielu teorii nie ma prawa latać. Ale on o tym nie wie, i lata  > i takie przetłumaczenie jest po prostu kolejnym argumentem,> jaki mogę przedłożyć dla obrony tej tezy.Że czyjś ugruntowany pogląd można poddać żąglerce słownej i niby go realnie odwrócić? Wolne żarty. Elaspie, Twoja pseudologika wprost powala na kolana. > W takim też celu tego przetłumaczenia dokonałem, nota bene> idealnie wkomponowując się w temat "dlaczego nie mogę być ateistą".Hm. A kto jeszcze tak ocenia, że idealnie i że wkomponowałeś? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#482 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > A udało Ci się już komuś udowodnić, że jego> postawa jest niemożliwa?Elaspowi chyba nie, choć trzeba uczciwie przyznać, że nie on jeden czegoś podobnego próbował  
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#483 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> 1. W przeszłości...Tak, ale mówimy o tym, co tu i teraz. > 2. Nawet dziś, nie patrząc na metrykę nowocześnieszym 'środkiem transportu' jest buddyzm niż chrześcijaństwo.Tak czy inaczej, w grę wchodzą (a przynajmniej mogą wchodzić) inne okoliczności o charakterze pragmatycznym. Tak samo bank A może dawać wyższe oprocentowanie niż B, ale względy dodatkowe mogą przemawiać za wyborem A. |
#484 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > >1. W przeszłości...> Tak, ale mówimy o tym, co tu i teraz.To trzeba się jednak koniecznie odciąć od przeszłości?  Hm.. > bank A może dawać wyższe oprocentowanie niż B, ale> względy dodatkowe mogą przemawiać za wyborem A.Wiem wiem, zawsze znajdą się jakieś nieprzewidziane i niekonkretne 'względy dodatkowe' w rozmiarze A przemawiające za chrześcijaństwem, a już w szczególności względy dodatkowe B za katolicyzmem, gdzie B>A (oczywiście konkurencja tego nie ma, bo nie może mieć). Teoretyczny dowód-samograj i sumienie oraz potrzeby pana Elaspa zaspokojone. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#485 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Że czyjś ugruntowany pogląd można poddać żąglerce słownej i niby go realnie odwrócić? Wolne żarty. Elaspie, Twoja pseudologika wprost powala na kolana.To dwie zupełnie rożne sprawy. Ludzie też nagminnie mówią "cofnąć się do tyłu" i żadna siła nie może tego zmieni. Na podobnej zasadzie istnieją ludzie, którzy z pełnym przekonaniem deklarują: "jestem ateistą" nie rozumiejąc, że konstrukcja - może nie gramatyczna, ale ich własnego umysłu - sprawia, iż nie mogą być ateistami. Rzekomy ateista zawsze absolutyzuje jakiś inny przedmiot, czy jest nim jego własne ego, czy jest nim ludzkość i jej szczęście (niedorzeczny zabobon - jeżeli nie stawiam na pierwszym miejscu konkretnego człowieka, jak mogę stawiać na pierwszym m. konkretnych ludzi?), czy jest nim "postawa w której niczego się nie absolutyzuje" (szczególnie rażąca i niedorzeczna sprzeczność myśli z działaniem, charakteryzująca świecki racjonalizm). Podejrzewam, że to absolutyzowanie jest spadkiem odziedziczonym po przodkach, którzy żyjąc w stadzie myśleli hierarchicznie (vide "samiec alfa"). Lepiej dla człowieka, jeżeli absolutyzuje byt transcendentny (nawet jeżeli miałoby nie być czegoś takiego, co sobie wyobraża), niż jak rozdyma coś ponad miarę, co w realnym świecie ma właściwe sobie rozmiary. Niszczenie myśli o absolucie transcendentnym sprawia, że idea absolutu pojawia się wewnątrz myśli o czymś innym. Opłakane skutki takiego przesunięcia - widzimy. |
#486 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Wiem wiem, zawsze znajdą się jakieś nieprzewidziane i niekonkretne 'względy dodatkowe' Nikt nie mówi, ze zawsze. Myślę, że można przy odrobinie namysłu ustalić zamkniętą listę niezmiennych warunków, jakie należałoby wziąć pod uwagę. Nie musi to więc być przetarg robiony pod KK. Strategią, o o której mówisz, posługują się przeciwnicy religii, którzy zawsze wynajdą jakąś jej (religii) niedoskonałość. |
#487 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Na podobnej zasadzie istnieją ludzie, którzy z pełnym przekonaniem> deklarują: "jestem ateistą" nie rozumiejąc, że konstrukcja -> może nie gramatyczna, ale ich własnego umysłu -> sprawia, iż nie mogą być ateistami.Przepraszam, ale chyba mocniej by wyszło "już niestety nie gramatyczna, ale własnego umysłu" > Rzekomy ateista zawsze absolutyzuje jakiś inny przedmiot,> czy jest nim jego własne ego, czy jest nim ludzkość i jej szczęście> (niedorzeczny zabobon - jeżeli nie stawiam na pierwszym miejscu> konkretnego człowieka, jak mogę stawiać na pierwszym m. konkretnych ludzi?)A dlaczego nie? Siebie, swoje szczęście? Jesteś dla siebie kimś szczególnym, temu mam nadzieję nie zaprzeczysz. Nie wiem, czy Cię dobrze wyżej zrozumiałem, ale z moich obserwacji wynika jedna związana z tym rzecz: ludzie przez lata indoktrynacji i oduczania się od świeżego patrzenia, przez lata zniechęcania do rozwoju oduczyli się doceniać własne zdolności i cechy. A nauczyli się wobec nich nietolerancji. Wtedy właśnie szukają tych cech w Bogu. > czy jest nim "postawa w której niczego się nie absolutyzuje"> (szczególnie rażąca i niedorzeczna sprzeczność myśli z działaniem,> charakteryzująca świecki racjonalizm).Odrzuć iluzje typu wszechmoc i dobroć boska. Zostanie Ci garść naprawdę ciekawych cech. Spróbuj je jedna po drugie odnaleźć w sobie. Ale podejdź do tego z pokorą, bez sentymentów, ale i bez uprzedzeń. > Podejrzewam, że to absolutyzowanie jest spadkiem odziedziczonym> po przodkach, którzy żyjąc w stadzie myśleli hierarchicznie (vide "samiec alfa").Bardzo możliwe. Z rzadka, ale czasem myślisz jednak rozsądnie. Plusik. > Lepiej dla człowieka, jeżeli absolutyzuje byt transcendentny> (nawet jeżeli miałoby nie być czegoś takiego, co sobie wyobraża),> niż jak rozdyma coś ponad miaręZnów wychodzą z Ciebie lęk przed nieznanym i to czasem za kogoś, kogo nie znasz. Spróbuj, ale nie absolutyzować i nie rozdymać tylko wejść z tym w kontakt, spróbować zrozumieć albo zaprzyjaźnić się. > co w realnym świecie ma właściwe sobie rozmiary.No właśnie. Czyli lepiej byłoby poznać tego właściwe rozmiary?  > Niszczenie myśli o absolucie transcendentnym sprawiaA kto Ci mówi, że to brutalne niszczenie? Gdzie w moich wpisach znalazłeś tą brutalność? > że idea absolutu pojawia się wewnątrz myśli o czymś innym.> Opłakane skutki takiego przesunięcia - widzimy.Masz na myśli albo projekcję, albo przesunięcie w psychologicznym sensie - o ile dobrze Cię rozumiem. Tu jest nieco racji. Nie dla każdego jest mierzenie się z własnymi cechami, które zwykł uważać za boskie. Nie każdy jest na to w danym momencie gotów.. jeszcze  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Przepraszam, ale chyba mocniej by wyszło "już niestety nie gramatyczna, ale własnego umysłu"Z pewnością Twoje sformułowanie jest o wiele lepsze. > A dlaczego nie? Siebie, swoje szczęście? Jesteś dla siebie kimś szczególnym, temu mam nadzieję nie zaprzeczysz.Czy powiedziałbyś to samo np. żołnierzom polskim 31 sierpnia 1939 r.? Dlaczego mieliby oni "ginąc za ojczyznę", skoro liczy się ich indywidualne szczęście i ono powinno być na pierwszym miejscu? Przekonanie o naszej wyjątkowości, choć naszemu sercu miłe, jest myślowym anachronizmem - każdy z nas jest w coraz mniejszym ułamku tożsamy z kolejnymi pokoleniami przodków. Nie wiem, czy racjonalista ma prawo uważać to przekonanie o wyjątkowości za racjonalne. > ...ludzie przez lata indoktrynacji i oduczania się od świeżego patrzenia, przez lata zniechęcania do rozwoju oduczyli się doceniać własne zdolności i cechy. A nauczyli się wobec nich nietolerancji.> Odrzuć iluzje typu wszechmoc i dobroć boska. Zostanie Ci garść naprawdę ciekawych cech. Spróbuj je jedna po drugie odnaleźć w sobie. Ale podejdź do tego z pokorą, bez sentymentów, ale i bez uprzedzeń.Fragmenty jakby żywcem wyjęte z traktatu jakiegoś renesansowego humanisty. Po Renesansie przyszło jednakże Oświecenie, którego katastrofalne skutki odczuwamy do dzisiaj. Nie chcieliście katolickiej Francji, panowie wolnomularze, macie oto Francję islamską, o wiele mniej przychylną tolerancji, jak tamta. > Znów wychodzą z Ciebie lęk przed nieznanym i to czasem za kogoś, kogo nie znasz.Nawet jeżeli lęk, to cóż z tego? Czy każdy lęk jest zły i należy go eliminować? Lęki także odziedziczyliśmy po przodkach, i chyba też nie bez powodu. ------------------------------------------------------------------------------------- |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Nikt nie mówi, ze zawsze. Myślę, że można przy odrobinie namysłu ustalić> zamkniętą listę niezmiennych warunków, jakie należałoby wziąć pod> uwagę. Nie musi to więc być przetarg robiony pod KK.Trudna sprawa, bo m.in. religii dużo. Zwłaszcza w hinduskiej jest tyle historii, tyle mitów i bogów.. Jeśli już - myślę, że należałoby rzecz uściślić. Mógłby to być np. rachunek ocen, każda wg paru uzgodnionych przez oceniających wcześniej kryteriów. Ale i to nie oznacza, że wyłoniona w ten sposób religia byłaby lepsza od tej drugiej dla kogoś z zewnątrz. Ile ludzi, tyle kryteriów a do tego ludzie z czasem się zmieniają, popełniają błędy, ulegają wpływom.. syzyfowe prace. > Strategią, o o której mówisz, posługują się przeciwnicy> religii, którzy zawsze wynajdą jakąś jej (religii) niedoskonałość.Złoto, jak mówią nam mędrcy oczyszcza się w ogniu  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Wiadomo!? A co Wielce Szanowny Pan wie na ten temat, jeszcze mniej niż o teologii, a której Pan się tu wypowiada. Nie, proszę Szanownego Pana, zupełnie odwrotnie niż Pan nie budowałem swojego światopoglądu na żadnej ideologii. Średnio rozgarnięty czytelnik naszego forum już dawno to zauważył.Niech Pan nie opowiada. Przede wszystkim nie odżegnuje się Pan od bredni marksistowskich. Wręcz przeciwnie, Pana pogląd na religię jest de facto marksistowski. Nawet na naukę ma Pan pogląd marksistowski. Stężenie marksizmu w Pana wywodach oceniam ze swej strony na 95%. Gdy zapalić zapałkę i chuchnąć, pojawi się płomień. Rewolucji oczywiście. Tam, gdzie znajduje Pan rozmówcę, który myśli podobnie, tam wyjmuje Pan bimber marksizmu i machorkę socjalizmu i bez skrępowania raczy się Pan do woli i jednym, i drugim. Uprawia Pan intensywny kolportaż pisemek niejakiego p. Izdebskiego, marksistowskich z ducha (tzn. "z chucha"). > To co się Panu wydaje jeszcze wcale nie musi być prawdą, tu zademonstrował Pan tylko stan swojego umysłu.Argumentum ad hominem. > Jak dla mnie, to pieprzy Pan tu (i gdzie indziej też) jak ciężko potłuczony.Ad hominem. > Niech Szanowny Pan zwróci się do jakiegoś specjalisty z tym bełkotem i to nawet gdy jest Pan faktycznym...Ad hominem. Coś za dużo tego "humanizmu" (i "chuchmanizmu") jak na jeden post. Pozdrawiam. ------------------------------------------------------------------------------------ |
#491 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > 1939 r.? Dlaczego mieliby oni "ginąc za ojczyznę", skoro> liczy się ich indywidualne szczęście i ono powinno> być na pierwszym miejscu?Właśnie, dlatego zdecydowali się jej bronić, bo swoje szczęście widzieli w jej granicach, bronić wolności, którą dotychczas mieli. W dalszej konsekwencji chodzi o to samo. Źle jest utożsamiać własne szczęście z egocentryzmem. To coś szerszego, ale absolutnie nie w sposób dowolny. Są pewne rzeczy, które są do szczęścia potrzebne, ale i są takie, które mu przeszkadzają. Na przykład własnemu szczęściu sprzyja zablokowanie wdrożenia czyjegoś pomysłu wysłania Cię do komory gazowej. > Przekonanie o naszej wyjątkowości, choć naszemu sercu miłe,> jest myślowym anachronizmem - każdy z nas jest w coraz mniejszym> ułamku tożsamy z kolejnymi pokoleniami przodków.Podzielam tu Twoją opinię, tak w pewnej mierze jest. Ale czy to coś nam rzeczywiście odbiera? > Nie wiem, czy racjonalista ma prawo uważać to przekonanie o wyjątkowości za racjonalne.Myślę, że można tylko powiedzieć, że absolutnie nieracjonalne jest twierdzenie o swojej 100% wolności i 100% wyjątkowości. > Renesansie przyszło jednakże Oświecenie, którego katastrofalne> skutki odczuwamy do dzisiaj.Katastrofalne, bo religia nie ma takiej władzy, jak miała wcześniej? Bo nie ma już Inkwizycji? Upadła koncepcja o nieomylności papieża? Bo weryfikuje się dziś obiektywnie pewne twierdzenia, zamiast wierzyć, że choroby typu syfilis to kara boska?  > Nie chcieliście katolickiej Francji, panowie wolnomularze, macie> oto Francję islamską, o wiele mniej przychylną tolerancji, jak tamta.Elaspie, dostrzegasz zjawiska socjologiczne w bardzo specyficznym i dość wykrzywionym zwierciadle. Francuzi wpuścili tyle milionów islamistów co najmniej z kilku przyczyn, z których dwie są chyba najważniejsze: mnogość swoich kolonii oraz pionierska tolerancja demokracji. Każdy jednak uczy się na błędach. Choć może lepiej jeszcze by było, by uczył się na cudzych (Australia). > >Znów wychodzą z Ciebie lęk przed nieznanym i to czasem za kogoś, kogo nie znasz.> Nawet jeżeli lęk, to cóż z tego?Zupełnie nic. Warto je sobie czasem uświadamiać, zwłaszcza to, z czego wypływają. > Czy każdy lęk jest zły i należy go eliminować?Dobrze by życiem nie kierowały lęki, tylko Ty sam. > Lęki także odziedziczyliśmy po przodkach, i chyba też nie bez powodu.Owszem, odziedziczyliśmy. Czasem jednak bywa tak, że przyczyna lęku dawno zniknęła, a człowiek dalej się boi.  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#492 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Fragmenty jakby żywcem wyjęte z traktatu jakiegoś renesansowego humanisty.Definicji humanizmu i humanistów było i jest wiele. Ponoć JP II też nim był.  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#493 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | . > Przecież wiadomo, co wypisywano nt. religii w PRL-u, w którym budował Pan swój światopogląd,> >>>Wiadomo!? A co Wielce Szanowny Pan wie na ten temat, jeszcze mniej niż o teologii, a której Pan się tu wypowiada. Nie, proszę Szanownego Pana, zupełnie odwrotnie niż Pan nie budowałem swojego światopoglądu na żadnej ideologii. Średnio rozgarnięty czytelnik naszego forum już dawno to zauważył.> Niech Pan nie opowiada.Średnio rozgarnięty czytelnik naszego forum już dawno to zauważył. Widocznie należy Pan do innej grupy. > Przede wszystkim nie odżegnuje się Pan od bredni marksistowskich.Specjalistą od bredni na naszym forum, to jest Szanowny Pan i paru innych fideistów. Marksizm, to ogromny, wielonurtowy kierunek filozoficzny. Do kogo z marksistów Pan mnie przypisuje? Tak, ma Szanowny Pan rację uważam Marksa za ważnego filozofa i ekonomistę i nie odżegnuję się od niego. Zupełnie odwrotnie - cieszę się, że udało mi się go poznać i zrozumieć, ale ponieważ nie mam żadnego pojedynczego autorytetu, to zaliczam go do kilkudziesięciu najważniejszych, którzy wpłynęli na mój światopogląd. (Pisałem na forum już o tym). Pan zaś swoją wiedzę o marksizmie, to czerpie od księdza Oko i jemu podobnych autorytetów, którzy swoją wiedzę czepią od takich marksologów, którzy znowu o Marksie wiedzą z trzeciej ręki i antymarksowskiej prymitywnej propagandy. > Wręcz przeciwnie, Pana pogląd na religię jest de facto marksistowski.Szkoda, że nie ma Pan nawet zielonego pojęcia o marksowskiej teorii religii, to bardzo mądra i ciekawa teoria, tyle że Marks umarł w 1883 i od tamtego czasu wielu bardzo mądrych religioznawców przedstawiło swoje teorie. Jest od kogo czerpać. > Nawet na naukę ma Pan pogląd marksistowski.Tu już Pan się zupełnie myli. Marksa w tych poglądach są ilości śladowe - natomiast Darwin wysuwa się tu na poczesne miejsce. > Stężenie marksizmu w Pana wywodach oceniam ze swej strony na 95%.Tak, Pańska tu ocena, gdy nie ma Pan żadnego pojęcia o Marksie i marksizmie, jest tu rozstrzygająca. Po dociśnięciu do muru i wykazaniu intelektualnej pustki jaka za Panem stoi, stara się Pan obrzucić mnie błotem, ale to błoto, to tylko w Pańskim ograniczonym umyśle. Przeczytałem, a nawet poważnie przestudiowałem sporo tekstów chrześcijańskich myślicieli i ani ze mnie chrześcijanin (nawet w 10%), ani nie uważam aby mi to w czymkolwiek zaszkodziło. > Gdy zapalić zapałkę i chuchnąć, pojawi się płomień. Rewolucji oczywiście.> Tam, gdzie znajduje Pan rozmówcę, który myśli podobnie, tam wyjmuje Pan bimber marksizmu i machorkę socjalizmu i bez skrępowania raczy się Pan do woli i jednym, i drugim. Uprawia Pan intensywny kolportaż pisemek niejakiego p. Izdebskiego, marksistowskich z ducha (tzn. "z chucha").No i właśnie doskonała ilustracja poziomu Pańskich argumentów (inni forumowi fideiści reprezentują podobny poziom) "Niejaki" Izdebski, to mój serdeczny przyjaciel, a którym zbieżność moich poglądów jest ogromna (przekracza sporo 90%)> >>>To co się Panu wydaje jeszcze wcale nie musi być prawdą, tu zademonstrował Pan tylko stan swojego umysłu.> Argumentum ad hominem.No muszę przyznać, iż ma Pan ogromne poczucie humoru, albo katolickiego małego sprytu. Najpierw przeprowadzić pozamerytoryczny - wprost chamski - atak personalny, a następnie obronę nazwać argumentami do osoby. > Coś za dużo tego "humanizmu" (i "chuchmanizmu") jak na jeden post.Staram się dopasować do Pańskiego poziomu i sposobu argumentacji, to nie moją opcja głosi obłudnie hasło nadstawiania drugiego policzka. Po chamsku atakowany staram się wykorzystując daną mi od Boga inteligencję bronić. To czysta żenada co Pan tu nam opowiada. Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.Miłego dnia. @@@ . |
#494 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Czy powiedziałbyś to samo np. żołnierzom polskim 31 sierpnia 1939 r.? Dlaczego mieliby oni "ginąc za ojczyznę", skoro liczy się ich indywidualne szczęście i ono powinno być na pierwszym miejscu?Ano właśnie. W bardzo wielu krajach w tym czasie nie szło się ot tak "ginąć za ojczyznę" i większość tam dużo lepiej na tym wyszła. > Nie chcieliście katolickiej Francji, panowie wolnomularze, macie oto Francję islamską, o wiele mniej przychylną tolerancji, jak tamta.Widzę, że łączenie religii z polityką dalej w modzie. Pytanie tylko jak ma się to do prawdziwości religii i dlaczego mamy od siebie wymagać zakłamywania się z imię polityki. Trudno mi też znaleźć odpowiedzialność ateistów za to, że do tego czy innego państwa swoje brudne łapska pcha ta a nie inna religia. Poczekam, aż ten wątek głębiej wyjaśnisz. |
#495 5 na 5 | Barbiel (1106 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Lepiej dla człowieka, jeżeli absolutyzuje byt transcendentny (nawet jeżeli miałoby nie być czegoś takiego, co sobie wyobraża), niż jak rozdyma coś ponad miarę, co w realnym świecie ma właściwe sobie rozmiary.> Niszczenie myśli o absolucie transcendentnym sprawia, że idea absolutu pojawia się wewnątrz myśli o czymś innym. Opłakane skutki takiego przesunięcia - widzimy.No rozumiem. Jeśli i tak coś jest dla nas ważne, to lepiej, żeby to był byt transcendentny niż np. nasze szczęście, bo w pogoni za szczęściem możemy narobić dziadostwa, a jak będziemy chcieli przypodobać się bytowi transcendentnemu to nie narobimy dziadostwa. Z tym absolutyzowaniem trochę przesadziłeś. Jeśli coś występuje w realnym świecie, zawsze można poznać jego prawdziwe rozmiary. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|