 |
Dlaczego nie mógłbym być ateistą Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-01-2014 18:43 | ZXfi (176 punktów) | Dlaczego nie mógłbym być ateistą
-15 na 15 | Co to znaczy że czegoś nie ma? Mamy zamknięte pudełko, symbolizuje ono obszar naszej niewiedzy, dotyczy to makroświata jak i mikroświata. Czy stwierdzenie, że nie ma w nim złota, jest wiedzą czy przekonaniem? Pudełko zostało przebadane wykrywaczem metalu, który niczego nie wykrył, czy to oznacza że w pudełku nie ma złota? Pewności nie ma, bo wykrywacz ma swoją czułość, zawsze skończoną. Czułość przyrządu - słowa kluczowe, do tego zaraz wrócę. Wiemy teraz tylko tyle, że złota nie może być dużo. I teraz temat Boga: Wiemy, że nie ma raczej technicznego przyrządu zdolnego wykryć Boga, ze względu na niematerialny charakter obiektu. Jedyny przyrząd który może tego dokonać, to jest chyba tylko ludzki umysł. Umysł nie jest materią, nie można wskazać palcem, to jest umysł. Nie ma czegoś takiego w sensie materialnym, a przecież każdy się zgodzi że coś takiego istnieje. Czyli mamy dwa byty z tej samej parafii, przy czym o jednym z nich niczego nie wiemy na pewno, jedynie wierzymy albo nie wierzymy. Spróbujmy teraz powykrywać - ateiści jak i wierzący "odpalili" przyrządy. Wierzący natychmiast wykryli Boga, a u ateistów ani śladu. Co się dzieje? Z miejsca wierzących okrzyknięto idiotami schizofrenikami, co widzą to czego nie ma. Co więc jest nie tak z przyrządem wierzących? Wracamy do zagadnienia czułości. Ateista to przeciętnie ktoś kto sporo myślał, sporo czytał, ma o wiele większy zasób wiedzy, w odróżnieniu od przeciętnego wierzącego, który wykazuje się wręcz dziecinną naiwnością. Jeden "mały drobiazg" z natury zmysłów, faktem jest że jak ktoś traci na którymś z pól zmysłowości to zyskuje na innym (głuchy ma lepszy wzrok, niewidomy zyskuje lepszy słuch), odwrotnie też to działa. Ateista poszerzając pole rozumowe czasem do monstrualnych rozmiarów, traci czułość na polu odczuć głębokich, które są akurat niezbędne przy wykrywaniu Boga... Ateizm jak i fanatyczną wiarę, określiłbym jako choroby umysłu, przetaczające się przez ludzkość. Przy czym choroba nie koniecznie oznacza coś niepożądanego. Może być naturalną fazą przejściową do stanów lepszych niż obecne. Czasem trzeba coś zniszczyć by powstało coś nowego, lepszego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej..#136 7 na 7 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > >>Ale bezwarunkowym nakazem moralnym jest: "dotrzymuj raz danego słowa".> >Tu się mogę zgodzić - łamanie danego słowa jest niemoralne (w mojej wersji moralności).> Więc jednak.> >Jeśli zobowiążesz się do dotrzymania wierności i dasz słowo, to to słowo Cię wiąże, a nie "bezwarunkowy nakaz wierności". Rozumiesz?> Z jednego wynika drugie:> 1. Jeżeli zobowiązujesz się czynić X, musisz czynić X (bezwarunkowa zasada moralna).> 2. Zobowiązuję się czynić W (treść dobrowolnie i świadomie przyjętej umowy).> 3. Muszę czynić W (konsekwencja 1. i 2.).> Jestem więc zobowiązany czynić W bez względu na okoliczności, jeżeli zachodzi 1. i 2. W tym znaczeniu 3. jest bezwarunkowe.> > No i właśnie dlatego maleje ilość ślubów a rośnie ilość tzw. wolnych związków. Ludzie nie chcą się oszukiwać, ani siebie samych, ani wzajemnie. Nie wierzą w ścisłą wierność, bo fakty pokazują, że coś takiego istnieje tylko w kościelnych pismach, a nie w realnym świecie. Nie chcą zatem przysięgać sobie czegoś, czego wiedzą oboje, że nie dotrzymają. I co z tym zrobisz? Zmienisz rzeczywistość, ludzi, czy ponownie wprowadzisz kary więzienia za "życie na kocią łapę"? Tymczasem blada Ewa Wytłumaczyć pragnie wszystko, Bo komisarz wszedł przez okno A spod łóżka wylazł biskup
Co masz w kieszeni King? Komisarz spytał w drzwiach Wy palicie wciąż to świństwo Mieliśmy wiele skarg A biskup łypie z boku To na Kinga, to na Ewę Wy żyjecie tu bezbożnie Myślicie, że nic nie wiem
Za posiadanie zielska Ty dostaniesz dziesięć latek Za nielegalny związek z nią Następnych parę kratek
Dziś King siedzi w celi I wspomina dobre dni Napisał do papieża Bardzo długi list Świąteczną wysłał kartkę Do samego prezydenta Lecz nikt o nim już nie mówi Nikt o nim nie pamięta
--- T.Love - King
|
#137 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Mam wytłumaczyć skąd dodatkowa jakość w człowieku, skoro z tej samej gliny ulepiony co zwierzę?> Z tego co da się z łatwością zaobserwować, rozbudowany jest język u człowieka. Język stanowi podstawę rozumu, i bez języka rozum nie startuje. Mózg bez języka to jak muzyka bez tytułu. Można słuchać, cieszyć się nią, ale nic ponad to. Kot nic nie zrobi z obrazem myszy, póki go nie nazwie, jedynie reaguje według programu, w tym przypomina robota. Gdybyśmy się pozbyli języka, bylibyśmy dokładnie tacy jak inne zwierzęta. Nie przeczę, że język wynikł z wyjątkowo wielkiego skomplikowania się materii mózgowej. Ja swoją uwagę głównie skupiam na samym ja, czyli na obserwatorze dowolnego procesu. Człowiek zwykle nie jest świadomy, jak wielki może być to obserwator, jak wielkie możliwości ma w mąceniu/zmianie/programowaniu procesów. Przeważnie myśli że ograniczony jest tylko do mózgu ludzkiego, a tymczasem może być filarem całego kosmosu... nie słoniem  > No ale przecież inne zwierzęta też się komunikują za pomocą języka, tylko nie jest on tak rozwinięty jak u ludzi. Po raz kolejny nie ma tzw. nieredukowalnej złożoności. |
#138 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> Efektem praktycznym tego nie jest wcale to, że mamy ten właśnie ścisły monogamizm, gdyż jest on swego rodzaju inżynierią społeczną, częściowo tylko zgodną z ewolucyjnym rozwojem ludzkości. Efektem faktycznym jest tzw. seryjny monogamizm z cichymi romansami na boku. I to jest rzeczywistość przez moralistów zakłamywana. Prawo karzące na kradzież też nigdzie na świecie nie wyeliminowało zjawiska kradzieży. Jest więc Pan przeciwnikiem takiego prawa jako "zakłamującego rzeczywistość"? Człowiek jest wszak z natury skłonny podwędzić coś komuś innemu. > Oczywiście nikt rozsądny nie ma zamiaru zabraniać KrK nauczać i propagować swojego rozumienia moralności. Ale rozsądni ludzie mają prawo do stwierdzenia hipokryzji oraz zakłamywania rzeczywistości, poprzez budowanie tez na oficjalnym obrazie rzeczywistości, która jest inna.Kościół nie mówi jak jest, mówi jak być powinno. To, że mówi Pan o "zakłamywaniu" dowodzi, że nie rozróżnia Pan sfery faktycznej i sfery powinności. Z tego, że jest tak a tak (np. ludzie często kradną) jeszcze nie wynika, że tak a tak być powinno. > To co KrK uważa za przejaw niemoralności jest faktycznie normą społeczną.Normą (co najwyżej) w znaczeniu statystycznym, nie deontycznym. Znowu miesza Pan dwie rożne sfery. |
#139 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> No i właśnie dlatego maleje ilość ślubów a rośnie ilość tzw. wolnych związków. Ludzie nie chcą się oszukiwać, ani siebie samych, ani wzajemnie. Nie wierzą w ścisłą wierność, bo fakty pokazują, że coś takiego istnieje tylko w kościelnych pismach, a nie w realnym świecie. Proszę o źródła pokazujące powody, dla których ludzie żyją w wolnych związkach. Skąd Pan wie, że takie są powody tego rodzaju decyzji, a nie np. względy ekonomiczne? > I co z tym zrobisz? Zmienisz rzeczywistość, ludzi, czy ponownie wprowadzisz kary więzienia za "życie na kocią łapę"? Jak to co? Jak racjonalista może mieć wątpliwości? Oczywiście jako zacofaniec najpierw będę ich torturować, a potem spalę na stosach. |
#140 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Czyli uważa Pan, że ze zdania "wiara ogranicza nas moralnie i intelektualnie" nie wynika zdanie "wiara ogranicza nas moralnie"?> Pan uznaje pierwsze zdanie, ja na mocy praw logiki przypisuję więc Panu uznanie i drugiego zdania, przeciw czemu Pan usilnie protestował.Zlituję się jednak nad Tobą i wyłożę wprost to, czego nie zrozumiałeś (a jak sądzę, w rzeczywistości tylko udałeś, że nie zrozumiałeś). Wróćmy do miejsca, w którym zarzuciłeś Panu Andrzejowi nielogiczność: www.racjonalista.pl/forum.php/s,600722#w600951 Cytat:>Tyle, że religijność, jak pokazują badania socjologiczne, nie ma żadnego wpływu na moralność. Postępowanie zgodne z poczuciem dobra i zła przez poszczególnych ludzi.
Innymi słowy badania socjologiczne nie potwierdzają Pańskiej tezy, że "wiara ogranicza nas moralnie". To pocieszająca wiadomość. To jest więc punkt wyjścia i od razu widzimy Twoje naciąganie. W ogóle nie można się zgodzić na Twoje "innymi słowy". Czym innym jest religijność w cytacie słów Pana Andrzeja, a czym innym jest wiara, którą natychmiast utożsamiłeś z religijnością. Religijność w tym kontekście (badań socjologicznych) to wszystko to, co stanowi zewnętrzną, społeczną manifestację fenomenu religii - np. udział w uroczystościach religijnych, obecność symboli religijnych w sferze publicznej itd, czyli to, co właśnie można mierzyć metodami socjologii. Tymczasem wiara jest wewnętrzną postawą, przyjmującą za prawdziwe twierdzenia nie mające empirycznych podstaw, nabyta na ogół we wczesnym dzieciństwie w związku z ideologiczną indoktrynacją i jako taka stanowi w większym stopniu przedmiot zainteresowania psychologii, aniżeli socjologii. Dlatego też o ile zrozumiałe są słowa Pana Andrzeja "religijność, jak pokazują badania socjologiczne, nie ma żadnego wpływu na moralność", o tyle Twoja ich przeróbka "badania socjologiczne nie potwierdzają Pańskiej tezy, że 'wiara ogranicza nas moralnie'" są już głupstwem. Po pierwsze badania socjologiczne nie zajmują się wysoce indywidualnym i psychologicznym fenomenem wiary (chyba że chodzi o wiarę mas - ale wówczas i tak należy sięgnąć do dorobku psychosocjologii z koniecznością nacisku na psychologię). Po drugie w ogóle badania socjologiczne w żadnym razie nie są w stanie wydać moralnej oceny, typu "co nas moralnie ogranicza". Wydawanie takich ocen po prostu nie stanowi przedmiotu badań socjologicznych i dlatego tak zmodyfikować ("innymi słowy") zdanie Pana Andrzeja mogłeś tylko Ty, ale on sam nigdy by takiego bzdurnego zdania nie napisał. Czym innym jest bowiem - po trzecie - wpływanie fenomenu socjologicznego (religijności) na moralność grupy, co można mierzyć metodami socjologii, a czym innym jest indywidualne ograniczenie moralne jednostek poprzez wiarę. Gdyby nawet udało Ci się wykazać, że religijność i wiara są w kontekście tej rozmowy synonimami (z czym się nie zgadzam), to i tak należy mieć na uwadze kontekst konkretnych zdań, w których te słowa padły. I tak - zdanie "religijność, jak pokazują badania socjologiczne, nie ma żadnego wpływu na moralność" - dość oczywiście oznacza, że ludzie religijni nie zachowują się w grupie bardziej moralnie (np. nie popełniają mniej przestępstw lub wcale nie rzadzej się zdradzają itp.). Tymczasem zdanie "wiara ogranicza nas moralnie" oznacza coś zupełnie innego, a mianowicie, że przyjmowanie kodeksów moralnych tylko ze względu na autorytet wiary (np. księdza, papieża, autorów pisma świętego itp, itd.) jest samo w sobie niemoralne i to jest ocena wartościująca taką postawę, a nie stwierdzanie jakichś faktów społecznych. Ostatecznie nawet gdyby badania socjologiczne wykazały, że w jakiejś grupie religijnej rzeczywiście religijność ma wpływ na moralność i to taki że moralność wzrasta (mniej przestępstw, mniej zdrad), a te w tym znaczeniu moralnie lepsze zachowania byłyby indywidualnie podyktowane silną wiarą w rządzącą ideologię, to i tak uważałbym, że w sumie jest to system antyhumanistyczny i tym samym niemoralny, właśnie dlatego, że opiera się na wierze, a nie na racjonalnym myśleniu, które dopiero czyni z nas ludzi. Świat oparty na dogmatach absolutnej wiary w jedynosłuszność jakichś pozaempirycznych bzdetów - nawet gdyby nie było na nim w ogóle przestępstw - byłby dla mnie całkowicie niemoralny, gdyż eliminowałby to, co stanowi istotę człowieczeństwa - swobodne myślenie. Czyli zdania "religijność, jak pokazują badania socjologiczne, nie ma żadnego wpływu na moralność" i "wiara ogranicza nas moralnie" są jednocześnie prawdziwe, a wszelka próba podmieniania pojęć z jednego zdania do drugiego to czysta, zupełnie dziecinna, manipulacja. Tak więc, Elasp masz wybór: łap nas dalej za logiczne słówka albo rozwiń horyzonty, gdyż to nie przedszkole. Twoje odesłania do logiki są dobrym przykładem na to, jak nie należy jej używać w rozmowie. Tu liczy się również kontekst dyskusji i poszczególnych zdań, a także ogólna wymowa całych wpisów i zalinkowanych artykułów, a nade wszystko dobra wola, bez której trudno byłoby zrozumieć w ogóle cokolwiek. Wykaż trochę dobrej woli, a nie przypindalaj się tak naprawdę bez sensu do słówek, by je podmieniać na symbole logiczne. Come on - wiesz, że to dziecinada! |
#141 2 na 2 | Christos (2696 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Ateista to przeciętnie ktoś kto sporo myślał, sporo czytał, ma o wiele większy zasób wiedzy, w odróżnieniu od przeciętnego wierzącego, który wykazuje się wręcz dziecinną naiwnością.< www.filmy-(*)em-czy-ludzkosc-stworzyla-boga[/url] Jeśli odczuwasz wstręt do czytania i myślenia - obejrzyj. |
#142 12 na 12 | maceox (6766 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > >>>Bezwarunkowe prawa moralne są z gruntu niemoralne.> Proszę tylko nie mówić tego swojej żonie, bo ona (zakładam)> wymaga od Pana bezwarunkowej wierności - niezależnej od czasu, miejsca i okoliczności. Mogłaby się więc zdziwić, gdyby usłyszała, że jej mąż uznaje bezwarunkową wierność za głęboko niemoralną.No właśnie, gdy powiedzieć religiantowi o moralności, to natychmiast wpieprza się do Twojego łóżka. A skąd, Ty kurde wiesz, czego wymaga moja żona? > Jeżeli to jest "racjonalizm", to uchowaj nas Boże przed nim.To nie moja wina, że Bóg stworzył człowieka myślącym. Dokładnie uważam wszelkie bezwarunkowości za głęboko niemoralne. Już choćby dlatego, że czyny należy oceniać adekwatnie do wszelkich istotnych okoliczności, a nie da się ich wszystkich przewidzieć. Zresztą - bezwarunkowość to tylko głupia chęć ludzkiego, upraszczającego automatyzmu, nieadekwatengo do zmieniającej się rzeczywistości. Jednak głupotą horendalną jest twierdzenie, jakoby jakieś konkretne (bezwarunkowe oczywiście, a jakże) nakazy moralne możnaby odczytać z transcendentu poprzez objawienia jakieś i tym podobne ciumciumaki srebrzyste... To może najpierw pomówmy, jak w ogóle prawidłowo boskie nakazy z eteru odczytać, a dopiero potem wyjaśnijmy, czy mają być bezwarunkowe. |
#143 8 na 8 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> 1. Słowo "stwarzać" znaczy m.in. "powodować pewnego rodzaju zmiany w obiektywnej rzeczywistości". Argument pragmatyczny ("ze stwarzania") zakłada już istnienie obiektywnej rzeczywistości.> 2. Słowo "stwarzać" w trochę rozluźnionym sensie może być użyte nawet bez domniemania obiektywnej rzeczywistości. Prawnicy mogą np. działać w stosunku do prawa, poprawiać je, tworzyć, badać, opisywać, pomimo iż jest tylko ich wytworem.> Zamiast brodzić w znaczeniach słów, minimalizuj definicje i wstępne założenia, a opieraj się na wynikach. W przeciwnym wypadku będziesz żył w Matrixie, a to bezużyteczne z poznawczego i co gorsza praktycznego punktu widzenia.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie. |
#144 1 na 1 | ZXfi (176 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > No ale przecież inne zwierzęta też się komunikują za pomocą języka, tylko nie jest on tak rozwinięty jak u ludzi. Po raz kolejny nie ma tzw. nieredukowalnej złożoności.Wydawało mi się, że uwzględniłem redukowalność złożoności. Wspomniany obserwator odpowiada za nieprzypadkowość procesów, a sam proces może od zera rozciągać się do nieskończoności. Od pierwszego klocka do całej budowli, po kolei i stopniowo. Skracając już to moje prymitywne pisanie  Ewolucja nie działa na oślep. |
#145 5 na 5 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > Prawo karzące na kradzież też nigdzie na świecie nie wyeliminowało zjawiska kradzieży. Jest więc Pan przeciwnikiem takiego prawa jako "zakłamującego rzeczywistość"? Człowiek jest wszak z natury skłonny podwędzić coś komuś innemu.Dokładnie. Dlatego najlepszym "rozwiązaniem" na tę naturę ludzką jest egalitaryzm społeczeństw, a nie prawo karne. Prawo karne ma tylko likwidować prawdziwe wynaturzenia. Tymczasem w Polsce, dzięki m.in. fałszywej kościelnej moralności, gdzie większym grzechem jest kradzież niż aplikowanie biedy i niesprawiedliwości społecznych, postępuje gwałtownie tzw. kryminalizacja biedy. > Kościół nie mówi jak jest, mówi jak być powinno. To, że mówi Pan o "zakłamywaniu" dowodzi, że nie rozróżnia Pan sfery faktycznej i sfery powinności. Z tego, że jest tak a tak (np. ludzie często kradną) jeszcze nie wynika, że tak a tak być powinno.Kościół mówi jak wg niego być powinno, nie zważając na to czy coś jest możliwe. "Powinno być" to oczekiwana realna zmiana społeczna, nie ukrywanie problemu pod fałszywymi statystykami, jak np. aborcja. > Normą (co najwyżej) w znaczeniu statystycznym, nie deontycznym. Znowu miesza Pan dwie rożne sfery.Niekoniecznie tylko w znaczeniu statystycznym. Napisałem wyraźnie, iż wyobrażenia kościelne o seksualnej moralności, tylko częściowo pokrywają się z prawdziwą ludzką naturą, czyli prawdziwym rozróżnieniem tego co jest dobre, a tego co jest złe. Jeśli np. w społeczności istnieje nadreprezentacja samotnych i poszukujących partnerów osób jednej płci, usilne propagowanie ścisłej monogamii będzie zwyczajnie amoralne i szkodliwe. A ponieważ okresowe i miejscowe takie nadreprezentacje są dość częste, najwłaściwsze etycznie jest pozwolenie ludziom tych spraw ogarniać w ramach wolności sumienia i wyznania bez regulacji prawnej. I to się właśnie stało. KrK może głosić co chce i o tym pisałem. Ważne, aby prawo państwowe się tu nie mieszało. |
#146 5 na 5 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > >No i właśnie dlatego maleje ilość ślubów a rośnie ilość tzw. wolnych związków. Ludzie nie chcą się oszukiwać, ani siebie samych, ani wzajemnie. Nie wierzą w ścisłą wierność, bo fakty pokazują, że coś takiego istnieje tylko w kościelnych pismach, a nie w realnym świecie.> Proszę o źródła pokazujące powody, dla których ludzie żyją w wolnych związkach. Skąd Pan wie, że takie są powody tego rodzaju decyzji, a nie np. względy ekonomiczne?Choćby z tego, że sam prowadzę życie w którym nigdy nie prosiłem ani księdza ani urzędnika o zgodę na relacje intymne z kobietami, znam wiele takich osób i większość z nich nie narzeka na taką biedę, aby nie móc na 1 dzień udać się do urzędu po takie pozwolenie. Trudno mi nawet wyobrazić sobie biedę, Polskę w której występuje tak powszechna skrajna bieda, która uniemożliwia osobom raz w życiu udanie się na 1 dzień do urzędu, aby zarejestrować swój związek. Oczywiście, że oficjalnie w TV przywołuje się argumenty ekonomiczne. Jak widać po Twojej wypowiedzi jest to niejako na zamówienie KrK, który nie może pozwolić, aby oficjalnie mówić prawdę, iż ludzie odchodzą po prostu od jego nauk i rozumienia świata. Tymczasem rezygnacja ze ślubu jest powszechniejsza pośród bogatszej części społeczeństwa. Zresztą nawet tzw. katolickie media analizując zjawisko względy ekonomiczne stawiają na odległych pozycjach (np. rodzina.op(*)my_zycie_w_wolnym_zwiazku.html) |
#147 6 na 6 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | > >No ale przecież inne zwierzęta też się komunikują za pomocą języka, tylko nie jest on tak rozwinięty jak u ludzi. Po raz kolejny nie ma tzw. nieredukowalnej złożoności.> Wydawało mi się, że uwzględniłem redukowalność złożoności. Wspomniany obserwator odpowiada za nieprzypadkowość procesów, a sam proces może od zera rozciągać się do nieskończoności. Od pierwszego klocka do całej budowli, po kolei i stopniowo. Skracając już to moje prymitywne pisanie Ewolucja nie działa na oślep.> Czyli o ile dobrze zrozumiałem, istotą tak rozumianego przez Ciebie Inteligentnego Projektu jest to, że ewolucja i te wszystkie mniej doskonałe "stadia pośrednie" były niezbędne, aby mógł na końcu rozwinąć się człowiek, jako istota doskonała, filar kosmosu. Dwa gwoździki do tej tezy: 1. (większy gwoździk) Większość z ww. zwierząt nie stanowi stadium pośredniego na drodze ewolucji człowieka, są na słynnym drzewie gałęziami zupełnie w innych miejscach*. 2. (maluteńki gwoździk) Jak to się ma do doskonałości i wszechmocy Boga, że musi się tak "ograniczać" zasadami ewolucji. ______ * Biorąc pod uwagę systematyczne okresy wymierań i ich skutki, prędzej można by pomyśleć, iż takie np. Delfiny, to czekają na swoją szansę tworzenia cywilizacji po wymarciu ludzi. |
#148 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą | Interesująca odmiana logiki, z taką się jeszcze nie spotkałam. Rozumiem, że kościelna? A, to nic dziwnego, że nie znam. No, ale ad rem: Nie, 3) nie jest bezwarunkowe. Warunkiem jest 1) i 2). Tymczasem ani 1), ani 2) nie są stałe i obowiązkowe, tylko dobrowolnie przyjmowane. Nie może być bezwarunkowe coś, co wynika z luźnej umowy, która dziś jest, a jutro jej może nie być. Bezwarunkowa jest tylko, jak widać, Twoja wiara w bozię i odgórne, pozarzeczywiste nakazy i zakazy. Ja się tak bawić nie zamierzam. Za bardzo mi zależy na rzeczywistości, by się zajmować urojonymi bytami. Ponadto życzyłabym sobie, by firma o nazwie Kościół Rzymskokatolicki nie próbowała mi narzucać swoich wydumanych norm. Wasza piaskownica, wasze foremki, więc się bawcie na zdrowie, tylko proszę nie sypać piasku na moją huśtawkę. Czy to wystarczająco jasne? |
#149 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
> >Proszę o źródła pokazujące powody, dla których ludzie żyją w wolnych związkach. Skąd Pan wie, że takie są powody tego rodzaju decyzji, a nie np. względy ekonomiczne?> Choćby z tego, że sam prowadzę życie w którym nigdy nie prosiłem ani księdza ani urzędnika o zgodę na relacje intymne z kobietami, znam wiele takich osób i większość z nich nie narzeka na taką biedę, aby nie móc na 1 dzień udać się do urzędu po takie pozwolenie. Trudno mi nawet wyobrazić sobie biedę, Polskę w której występuje tak powszechna skrajna bieda, która uniemożliwia osobom raz w życiu udanie się na 1 dzień do urzędu, aby zarejestrować swój związek. To mimo wszystko dość miałkie uzasadnienie. W ocenach kieruje się Pan własnymi wyobrażeniami - o Polsce i kościele. > Oczywiście, że oficjalnie w TV przywołuje się argumenty ekonomiczne. Jak widać po Twojej wypowiedzi jest to niejako na zamówienie KrK, ? > który nie może pozwolić, aby oficjalnie mówić prawdę, iż ludzie odchodzą po prostu od jego nauk i rozumienia świata.Nawet jeżeli odchodzą, to co z tego? Mierzysz prawdę popularnością? W takim razie prawdziwa jest wizja świata przekazywana przez Justina Bibera. Zachęcaj więc córkę lub syna do przejmowania jego wzorców. > Tymczasem rezygnacja ze ślubu jest powszechniejsza pośród bogatszej części społeczeństwa.Trzeba jeszcze pokazać, że to odejście czyni ich bardziej szczęśliwymi. Milcząco zakładasz, że ludzie zawsze wybierają to, co dla nich lepsze, a to nieprawda. Wybierają to, co uważają za lepsze. |
#150 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Dlaczego nie mógłbym być ateistą |
Wypowiada się Pani w sposób niepotrzebnie emocjonalny. Po pierwsze, nie jestem adwokatem Kościoła Katolickiego. Po drugie, przeczy sobie Pani, bo wcześniej uznała Pani 1) za bezwarunkowe. Po trzecie, napisałem także, w jakim sensie 3) jest bezwarunkowe: wynika ono bezwzględnie z bezwarunkowego 1) oraz dobrowolnie przyjętego 2). Po czwarte wreszcie, "luźna umowa" nie jest wcale umową. Jeżeli jest, proszę kupić ode mnie mieszkanie lub dom na "luźną umowę", "która dziś jest, a jutro jej może nie być". Każda umowa rodzi zobowiązanie. Jeżeli ja umawiam się z kimś: "oddam ci pieniądze najpóźniej za tydzień, chyba że za ten czas ustalimy wspólnie nowy termin", to jestem bezwzględnie zobowiązany albo do oddania pieniędzy do tygodnia, albo do ustalenia wraz z nim nowego terminu w ciągu tygodnia. Na tej zasadzie bezwzględność nie ogranicza więc wolności, jeżeli wolność była elementem umowy. Myli więc Pani "luźną umowę" z "umową z luźnymi warunkami". Jeżeli zawieram umowę z liberalnymi warunkami, nie znaczy to, ze mam liberalnie wywiązywać się z warunków, ale mam bezwzględnie wywiązywać się z liberalnych warunków. > |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|