 |
Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-08-2010 16:53 | Iwona Przybyła (801 punktów) | Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
-1 na 13 | Coś czuję, że będzie się działo.
Po miesiącach przemyśleń, pracy z podświadomością, medytacji, przejścia przez skrajny ateizm (Boga nie ma i już) i doświadczenia uroku złej dewoty (zobaczysz, że Bóg Cię pokaże), po licznych bojach samemu ze sobą i z innymi stwierdzam, że...
WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT.
Jak to uzasadniam i jak do tego doszło? Zastanawiałam się nad tym, do czego prowadzi ślepa wiara w Boga, myślałam o tym, co się stanie, gdy ludzie uwierzą w moc nauki i kult technologii, analizowałam siebie w różnych sytuacjach. Trafiła mi w ręce książka mojego promotora o społeczeństwie informacyjnym, w której zawierał on sugestię, że świat podzieli się na informatycznych geniuszy i na wielką grupę wykluczonych. Wyglądało to naprawdę strasznie. Jego koncepcja nie dawała mi sprać chyba 3 noce z rzędu, zastanawiałam się nad globalizacją, nanotechnologią, neoliberalnymi eksperymentami i wiecie do jakich wniosków doszłam...
ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ, ŻE PO PRZEJŚCIU WIELU ŚWIATÓW ZA ŻYCIA, MIMO ZUŻYCIA NASZEGO WEHIKUŁU, BYĆ MOŻE COŚ SIĘ DZIEJE, O CZYM NIE MAMY POJĘCIA, BO NASZE UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ.
To wcale nie oznacza, że nie wierzę w ewolucję. Wierzę w ewolucję umysłu i ewolucję myślenia, która zakłada, że staram się unikać cierpienia i oszczędzać go innym istotom. Nie wierzę natomiast, że człowiek jest w czymś lepszy, mądrzejszy od małpy. Raczej wierzę w koncepcje wszechświata w atomie, milionów wszechświatów w atomach.
Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI. Wolność jest możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej doprowadzimy świat do paranoi technologicznej.
Czy zastanawialiście się nad tym, że Bóg wcale nie musi w niczym przeszkadzać, że Absolut to po prostu prawda, do której każdy zmierza własną drogą? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 12 | i.czaplicka (5782 punktów) | Oczywiście, wszystko zostało stworzone przez ID- Italian Dish. Ramen
|
|
8 na 8 | Mariusz Pracki (436 punktów) | Ech radzę jeszcze się douczyć, poczytać i pomyśleć, bo bardziej bezsensowne od wiary w boga jest wiara w ID. PS. Plusa dałem przez przypadek. Po kilku drinach trudno trafić w minusa... www.moherowo.pl
|
|
 | 3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Plusa dałem przez przypadekwyrównam rachunek
|
|
 | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) | > bo bardziej bezsensowne od wiary w boga jest wiara w ID. Proszę nie obrażać Jego Węglowodanowosci. Plus jak najbardziej zasłużony.
|
|
 | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Ech radzę jeszcze się douczyć, poczytać i pomyśleć,
Chętnie dowiem się od bardziej uczonego, oczytanego i myślącego kolegi. Oczywiście po tym, jak wytrzeźwieje.
|
|
20 na 20 | MarcinK (9189 punktów) | > Wolność jest możliwa tylko z Absolutem,
Z tym jednym mogę się zgodzić, ale wyłącznie z dobrze schłodzonym.
|
|
 | 1 na 5 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >> Wolność jest możliwa tylko z Absolutem, >Z tym jednym mogę się zgodzić, ale wyłącznie z dobrze schłodzonym.
Tak myślałam, że na tym racjonalna mądrość polega. Cóż... przykre.
|
|
|  | 5 na 5 | MarcinK (9189 punktów) | >Tak myślałam, że na tym racjonalna mądrość polega. Cóż... przykre.
Przykre jak dla mnie jest odejście od ateizmu do tych poglądów. Doprawdy nie wiem jak godzisz wiarę w Id i ewolucję (jakkolwiek ją rozumiesz), ale to zdaje się Twój problem. Jeśli chcesz dyskutować to jednak musisz uściślić Twą powyższą wypowiedź:
1. Co na polski znaczy to zdanie: "Z Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI."
No chyba bóg jest nad nami, a to już jakaś hierarchia?
2. Jakieś dowody na poparcie tej tezy? "Wolność jest możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej doprowadzimy świat do paranoi technologicznej."
Co to w ogóle jest paranoja technologiczna i dlaczego wiara w boga miałaby nas przed nią uchronić? To śmierdzi kolejnym procesem Galileusza.
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>Tak myślałam, że na tym racjonalna mądrość polega. Cóż... przykre. >Przykre jak dla mnie jest odejście od ateizmu do tych poglądów. Doprawdy nie wiem jak godzisz wiarę w Id i ewolucję (jakkolwiek ją rozumiesz), ale to zdaje się Twój problem.
A ja doprawdy nie rozumiem, jak można twierdzić, że ufa się nauce, podczas, gdy promuje się ateistyczną ideologię?
Nauka właśnie dlatego jest wspaniała, że wciąż pyta i niczego nie jest pewna!
|
|
| | |  | 5 na 5 | Madman (7811 punktów) | >A ja doprawdy nie rozumiem, jak można twierdzić, że ufa się nauce, podczas, gdy promuje się ateistyczną ideologię? Bo najwidoczniej nie rozumiesz ani nauki, ani ateizmu.
|
|
| | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nauka właśnie dlatego jest wspaniała, że wciąż pyta i niczego nie jest pewna!Jakiś czas temu ustaliła, że 2 + 2 to jednak nie równa się 5. I tego się z maniackim zaiste uporem ideologicznym trzyma po dziś dzień. Podobno  .
|
|
| | |  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) |
>A ja doprawdy nie rozumiem, jak można twierdzić, że ufa się nauce, podczas, gdy promuje się ateistyczną ideologię? >Nauka właśnie dlatego jest wspaniała, że wciąż pyta i niczego nie jest pewna!
Zgodnie z tym co twierdzisz poniżej
>Po prostu uważam, że lepiej być w mniejszości. Nie dlatego, że tak wygodniej, ale dlatego, że tak trudniej. O wiele trudniej, ale lubię takie trudne relacje.
rzeczywiście jesteś w mniejszości głosząc tak oryginalne poglądy, że to ateizm jest przeciwstawny nauce, a nie teizm.
Czy Ty aby na pewno rozumiesz pojęcie ateizmu? Jakaż to ideologia wg Ciebie się za nim kryje? Czy aby na pewno ateista zna odpowiedzi na wszystkie pytania?
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Narkotyk wiary, który każe przebudowywać rzeczywistość na skróty byleby "wiedzieć", że przeżyje się własną śmierć, jest dużo silniejszy i groźniejszy dla zdrowia, niż wódka Absolut. Dodam na wszelki wypadek, że przez kilka lat wogóle nie piłem alkoholu (nie dlatego, że kiedyś go piłem za dużo - po prostu dekoncentruje przy pisaniu wierszy). Teraz piję bardzo rzadko lekkie alkohole, bo pomagają mi trawić (logika rodem z Francji, nie taka zła  ).
|
|
2 na 2 | Cehe (103 punktów) | ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ,
Zainteresowało mnie to, i mógł bym poprosić o małe rozwinięcie? Tego nie czaję, może dlatego że moja dzisiejsza forma nie jest szczytowa.
btw. Jak by tak było, fajnie by było.
|
|
16 na 16 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ,A gdzie tak bierze?  > Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością.No, to - odwagi. To będzie mały krok dla ludzkości, ale Wielki Skok dla Iwony Przybyły  .
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ,> A gdzie tak bierze?  Na rybach w Kruszwicy  > >Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością.> No, to - odwagi. To będzie mały krok dla ludzkości, ale Wielki Skok dla Iwony Przybyły  Tej samej odwagi w odwrotnym kierunku życzę Tobie  Podsumowując Waszą dyskusję: Czyli wszyscy naukowcy, którzy wierzą w Boga, to kretyni, z którymi nie warto dyskutować? Nie warto dyskutować z pojęciem Absolutu przedstawionym przez Leszka Kołakowskiego? Nie warto dyskutować z pojęciem wiary wyrażanym przez Richarda Feynmana? Nie warto dyskutować z innymi kulturami, religiami i wyznaniami, bo bez paru głębszych taki Agnosiewicz nie jest w stanie z ludźmi o odmiennych poglądach rozmawiać? Za to tolerancja wobec homoseksualizmu jak najbardziej go kręci. Dziwne to pojęcie tolerancji - takie trochę wybiórcze.
|
|
|  | 10 na 12 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Czyli wszyscy naukowcy, którzy wierzą w Boga, to kretyni, z którymi nie warto dyskutować? To Pani powiedziała. Ja nazwałbym ich "sprawnymi intelektualnie inaczej". Naprawdę chciałbym, ale o czym z nimi dyskutować?
>Nie warto dyskutować z pojęciem Absolutu przedstawionym przez Leszka Kołakowskiego? Kołakowski od ekstremalnego marksistowskiego ateizmu przeszedł do spekulatywnego agnostycznego idealizmu. Pamiętając, iż to filozof, a nie uczony, czytać go warto, ale żeby zaraz weń wierzyć?
>Nie warto dyskutować z pojęciem wiary wyrażanym przez Richarda Feynmana? Nie nie warto, tak jak nie warto ze starym Flew'em i dziesiątkami innych fideistów.
>Nie warto dyskutować z innymi kulturami, religiami i wyznaniami, Z kulturami dyskutować trudno, z ludźmi zawsze warto, ale nie z każdym na każdy temat. Rozmowa może źle się skończyć dla obydwu stron.
>bo bez paru głębszych taki Agnosiewicz nie jest w stanie z ludźmi o odmiennych poglądach rozmawiać? Ale jako starzy alkoholicy, choć Mariusz sporo młodszy, często jesteśmy w stanie porozmawiać.
>Za to tolerancja wobec homoseksualizmu jak najbardziej go kręci. Mariusza to już nawet nie tolerancja różnych seksualizmów kręci - on lubi jak ktoś (choć jednak woli, gdy czyni to ktosia) dupcią kręci, ale nie znosi jak ktoś dupę z głową na miejsce zamieni.
>Dziwne to pojęcie tolerancji - takie trochę wybiórcze. Tak, tolerancja jest wybiórcza i jedne sprawy łatwiej tolerujemy, a inne przychodzi nam trudniej. Mnie najtrudniej przychodzi głupotę (opartą na wrodzonej tępocie) tolerować. A homoseksualiści bywają niesłychanie inteligentni.
@@@ . >
|
|
| |  | |
| |  | 1 na 5 | Iwona Przybyła (801 punktów) | Otrzymał Pan oklaski, o które jak zwykle Panu chodziło. Można sobie usiąść przy kominku i przy lampce koniaku podumać nad swoją wyższością umysłową.
Nie wierzę ani w prof. Kołakowskiego, ani w ateizm, ani w żadną religię. Wierzę, że są rzeczy wyższe ode mnie, a także od Pana i dlatego uważam, że z każdym warto rozmawiać. Czasami człowiek, którego uznajemy za głupca wie więcej niż my jesteśmy w stanie przypuszczać. Mam nadzieję, że Pana wiek pozwolił już Panu odkryć tą mądrość.
Mnie z kolei najtrudniej jest tolerować ludzi mądrych, którzy radykalizują się w swoich poglądach. Trudniej mi ich tolerować niż głupców, bo głupców chociaż głupota potrafi rozgrzeszyć, a mądrych???
|
|
| | |  | 7 na 7 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Otrzymał Pan oklaski, o które jak zwykle Panu chodziło. Można sobie usiąść przy kominku i przy lampce koniaku podumać nad swoją wyższością umysłową.Pani, widzę, oprócz trenowania ogłaszania Boga "dużymi" słowami i usiłowania wepchnąć teologię w fizykę cząsteczek, ćwiczy również tą popularną wśród wielu inteligentnych wierzących metodę obrażania ludzi pod pozorem kwaśnych komplementów. Widziałam to i słyszałam niezliczone razy - proszę przestać. Jakkolwiek może się Pani wydawać, że jest pani w tych zapędach unikalna, to się robi nudne jako trend. Nie ma sensu tego kontynuować. > Nie wierzę ani w prof. Kołakowskiego, ani w ateizm, ani w żadną religię. Wierzę, że są rzeczy wyższe ode mnie, a także od Pana i dlatego uważam, że z każdym warto rozmawiać. Czasami człowiek, którego uznajemy za głupca wie więcej niż my jesteśmy w stanie przypuszczać. Mam nadzieję, że Pana wiek pozwolił już Panu odkryć tą mądrość.Mnie wiek i przejścia pozwoliły odkryć, że "mądrość maluczkich", jakkolwiek momentami zabawna i wydająca się głęboką, jednak ma się nijak do mądrości nauki wypływającej z doświadczenia, eksperymentu i dowodu. Sadzenie róż koło pomidorów to piękny sposób na naturalną ochronę przed szkodnikami, ale to badanie naukowe dowodzi, jak używać substancji chemicznych podobnych do tych z łodyg pomidora do efektywnego zabezpieczenia większego ogrodu, który ma nie być częściowo warzywnym. > Mnie z kolei najtrudniej jest tolerować ludzi mądrych, którzy radykalizują się w swoich poglądach. Trudniej mi ich tolerować niż głupców, bo głupców chociaż głupota potrafi rozgrzeszyć, a mądrych???A gdzie niby ta radykalizacja? Fakt ewolucji, tej Darwina, a nie jakiegoś konstruktu zmotanego z wiary, strachu i wybranych tu-i-tam kawałków tego faktu, pozwala człowiekowi powiedzieć: cóż, fakt, dawno przedstawiony, opisany, teoria udowodniona, chyba trzeba być inteligentnym inaczej, żeby tego nie zrozumieć. Przecież można chociaż być uczciwym i powiedzieć: ja rozumiem, tak to jest - ale mnie się to nie podoba, nie zgrywa się z moim światopoglądem religijnym, ja tego nie mogę przyjąć, mam swoją teorię i będę się jej trzymać. Półprawdy i wygodne, małe kłamstewka (z punktu widzenia dowiedzionej teorii, pamiętajmy, nie prywatnego, wygodnego miejsca, w którym wierzący siedzi!) nie są w stanie zastąpić przyznania się do tego, że widzi się rzeczywistość inaczej i stwierdzenia, że się tego zdania nie zmieni. To trochę tak, jakby się podlizywać tej uroczej kujonicy w swojej klasie, twierdząc, że zasadniczo to lubi się matematykę i wiersze Staffa, kiedy w rzeczywistości męczy się z tą cholerną matmą i nie łapie o co chodzi z poezją, ale człowiekowi już się nie chce być samemu, a ona taka oczytana i urocza, można się razem wybrać na spacer i kawę... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Mnie wiek i przejścia pozwoliły odkryć, że "mądrość maluczkich", jakkolwiek momentami zabawna i wydająca się głęboką, jednak ma się nijak do mądrości nauki wypływającej z doświadczenia, eksperymentu i dowodu.Czy dobrze zrozumiałam, że Pani zdaniem doświadczenie, eksperymenty i dowody potwierdzają ateistyczne koncepcje? > Sadzenie róż koło pomidorów to piękny sposób na naturalną ochronę przed szkodnikami, ale to badanie naukowe dowodzi, jak używać substancji chemicznych podobnych do tych z łodyg pomidora do efektywnego zabezpieczenia większego ogrodu, który ma nie być częściowo warzywnym.Tak. W istocie. Podobnie jak nauka dowodziła przez wiele lat prawdziwość neoliberalnych koncepcji stosowanych w gospodarce i ekonomii. > >Mnie z kolei najtrudniej jest tolerować ludzi mądrych, którzy radykalizują się w swoich poglądach. Trudniej mi ich tolerować niż głupców, bo głupców chociaż głupota potrafi rozgrzeszyć, a mądrych???> A gdzie niby ta radykalizacja? Fakt ewolucji, tej Darwina, a nie jakiegoś konstruktu zmotanego z wiary, strachu i wybranych tu-i-tam kawałków tego faktu, pozwala człowiekowi powiedzieć: cóż, fakt, dawno przedstawiony, opisany, teoria udowodniona, chyba trzeba być inteligentnym inaczej, żeby tego nie zrozumieć.Wg mnie trzeba być inteligentnym inaczej, by nie rozumieć, że najważniejsze w nauce są wątpliwości, a nie teorie, które przybierają formę prawd wiary. Dla mnie naukowiec, który bawi się w wyznawanie prawd wiary, jak Dawkins, niczym się nie różni od ludzi, których krytykuje. Rzetelny naukowiec nigdy nie powie, że jest czegoś pewien! Co to jest fakt? Co to jest udowodniona teoria? > Przecież można chociaż być uczciwym i powiedzieć: ja rozumiem, tak to jest - ale mnie się to nie podoba, nie zgrywa się z moim światopoglądem religijnym, ja tego nie mogę przyjąć, mam swoją teorię i będę się jej trzymać.Będąc naprawdę uczciwym należy przyjąć, że słuszna jest jedynie teoria, która przynosi dobro światu, pomaga się ludziom rozwijać i rozwiązuje ważne problemy ludzkości. Nie można jednak uznać jej za jedynej słusznej, gdyż nie wiemy czy nie pojawi się ktoś, kto będzie w stanie obalić tą teorię i przedstawić hipotezy, które w wyniku sprawdzania wydadzą się nie mniej słuszne. > Półprawdy i wygodne, małe kłamstewka (z punktu widzenia dowiedzionej teorii, pamiętajmy, nie prywatnego, wygodnego miejsca, w którym wierzący siedzi!) nie są w stanie zastąpić przyznania się do tego, że widzi się rzeczywistość inaczej i stwierdzenia, że się tego zdania nie zmieni.Każdy widzi rzeczywistość z miejsca, w którym siedzi. Ludzie z wadą wzroku widzą rzeczywistość pewnie inaczej niż Ci, co mają sokoli wzrok. Niepełnosprawni też widzą rzeczywistość inaczej. Czy to oznacza, że kłamią? Nie, każdy dopasowuje sobie rzeczywistość tak, by było mu wygodnie, by nie krzywdzić ludzi w swoim otoczeniu i chronić kulturę, w której się wychował. Narzucanie komukolwiek, że posiada się patent na wyłączność ze swoją teorią, trąci faszyzmem, choć zamaskowanym. > To trochę tak, jakby się podlizywać tej uroczej kujonicy w swojej klasie, twierdząc, że zasadniczo to lubi się matematykę i wiersze Staffa, kiedy w rzeczywistości męczy się z tą cholerną matmą i nie łapie o co chodzi z poezją, ale człowiekowi już się nie chce być samemu, a ona taka oczytana i urocza, można się razem wybrać na spacer i kawę...  Pewnie, że lepiej na spacer i kawę - w tym rzecz. Chodzi o to, by jak najwięcej ludzi udawało się na spacer i kawę, zamiast toczyć spory ideologiczne.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Czy dobrze zrozumiałam, że Pani zdaniem doświadczenie, eksperymenty i dowody potwierdzają ateistyczne koncepcje?Nie. Powiedziałam coś innego. I jakoś nie chce mi się tego tłumaczyć... > Tak. W istocie. Podobnie jak nauka dowodziła przez wiele lat prawdziwość neoliberalnych koncepcji stosowanych w gospodarce i ekonomii.> Wg mnie trzeba być inteligentnym inaczej, by nie rozumieć, że najważniejsze w nauce są wątpliwości, a nie teorie, które przybierają formę prawd wiary. Dla mnie naukowiec, który bawi się w wyznawanie prawd wiary, jak Dawkins, niczym się nie różni od ludzi, których krytykuje. Rzetelny naukowiec nigdy nie powie, że jest czegoś pewien!> Co to jest fakt?2+2=4. Mam Brata. Internet działa, więc za chwilę wyślę tego posta. > Co to jest udowodniona teoria?Ziemia jest okrągła (generalnie rzecz biorąc, bo przecież nie jest kulą). Cefalosporyny III generacji są skuteczne w leczeniu zapalenia opon mózgowych. > Będąc naprawdę uczciwym należy przyjąć, że słuszna jest jedynie teoria, która przynosi dobro światu, pomaga się ludziom rozwijać i rozwiązuje ważne problemy ludzkości. Nie można jednak uznać jej za jedynej słusznej, gdyż nie wiemy czy nie pojawi się ktoś, kto będzie w stanie obalić tą teorię i przedstawić hipotezy, które w wyniku sprawdzania wydadzą się nie mniej słuszne.I tu dochodzimy do jednego z zasadniczych punktów - nauka opiera się między innymi na zasadzie, że dopóki nie znajdziesz lepszego dowodu, jeśli nie obalisz teorii, to w zasadzie możesz siedzieć cicho i pracować nad tymi nowymi objawieniami. Dopóki nie obalisz teorii, dopóki nie znajdziesz lepszego wyjaśnienia i dopóki nie jesteś w stanie go przedstawić i udowodnić, dopóty ten drugi człowiek ma rację. Nie można wyskoczyć nagle ze stwierdzeniem: od dziś nie leczymy zapalenia opon mózgowych ceftazydymem, tylko amoksiklavem. Bo tak, bo mam głębokie wewnętrzne przekonanie, że to zadziała i będzie świetnie działało na grupie starszych pacjentów, w końcu amoksiklav ma mniej działań ubocznych, staruszkom będzie lepiej. Avanti! I o ile w kwestii zagadnień natury filozoficznej można się bawić w "co to będzie, jak się okaże, że jednak jest inaczej i jakie to ma implikacje dla obecnie przyjmowanej zasady", tak trudno się kłócić o rzeczy fundamentalnie sprawdzalne: grawitację, ewolucję, medycynę, matematykę... Są teorie, które istnieją, że się tak wyrażę, zasadniczo. Trzeba by doprawdy poważnej rewolucji, żeby obalić ich fakt (proszę sobie wyobrazić obalenie teorii grawitacji). Tłumaczenia można sobie dorabiać, a jakże. W dzieciństwie sama słyszałam, jak to Pan Bóg przeprowadził ewolucję własnoręcznie. Jeśli komuś do szczęścia potrzebne są te wszystkie byty magiczne, poza-naturalne, nadnaturalne czy jak to się inaczej nazwie - proszę bardzo. Tyle, że np ewolucja świetnie sobie radzi bez tych pomysłów i jak dla mnie my jej wystarczająco pomagamy  > Każdy widzi rzeczywistość z miejsca, w którym siedzi. [..]Dokładnie to powiedziałam. Może prościej: to, że ja (jak wiele innych osób) uważam, że religii nie powinno się uczyć w szkołach, jakoś nie zmienia faktu, że się jej tam nadal uczy. Kiedy przestanie się uczyć, zmieni się rzeczywistość i moje "uważanie" stanie się zbędne. Nie zmieni się moje przekonanie, że religii w szkołach być nie powinno. To, że ktoś uważa, że religia jest potrzebna każdemu, nie zmienia faktu, że mnie jest ona osobiście kompletnie zbędna. Taki ktoś może uważać, że bez religii jestem nieszczęśliwa i pusta duchowo, i jakkolwiek ja należę do naturalnych pesymistów, jestem jednakże jednostką zasadniczo szczęśliwą, a moja duchowość czerpie z etyki i sztuki, więc "pusta" się nie czuję. Jakbym o tym nie zapewniała, wspomniany ktoś może - mimo wszystko - nadal ubolewać nad moją nadciągającą depresją i ubóstwem ducha. To, że są na świecie ludzie wierzący w leczenie raka cieciorką, nie znaczy, że to leczenie ma skutki pozytywne dla pacjenta. W każdym razie żaden normalny, certyfikowany onkolog tego nie potwierdził. Nie ma realnych, szerokich badań wskazujących na taki wniosek. A ludzie wierzą. To, że ktoś wierzy w ID, nie oznacza, że TE jest ni z tego, ni z owego obalona, a istnienie Absolutu dowiedzione. Rzeczywistość można kwestionować, ale nie można jej znacznie zmienić. Nie zacznę latać, chociaż - zapewniam - strasznie bym chciała i czasem mi się to nawet śni. Ale poza snami nie potrafię się unieść w powietrze bez pomocy techniki. > Narzucanie komukolwiek, że posiada się patent na wyłączność ze swoją teorią, trąci faszyzmem, choć zamaskowanym.Zdanie to dowodzi, że nie przeczytała Pani uważnie mojego posta lub go nie zrozumiała. Sugeruję zwrócić uwagę na to, co napisałam, a nie na to, co Pani myśli, że napisałam. A propos: autorytarne stwierdzenie nauczyciela, że zadanie jest nieprawidłowo wykonane, nie oznacza koniecznie, że pod marynarką skrycie nosi opaskę ze swastyką. W większości przypadków, jak bardzo bym tego nie nienawidziła, oznaczało to, że coś schrzaniłam i nie mam racji.. > Pewnie, że lepiej na spacer i kawę - w tym rzecz. Chodzi o to, by jak najwięcej ludzi udawało się na spacer i kawę, zamiast toczyć spory ideologiczne.Wzdych... A taką ładną metaforę mi się udało zbudować. I znów nic z tego.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | -2 na 2 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Nie. Powiedziałam coś innego. I jakoś nie chce mi się tego tłumaczyć...Jak Ci się nie chce, to Twoja sprawa. > >Wg mnie trzeba być inteligentnym inaczej, by nie rozumieć, że najważniejsze w nauce są wątpliwości, a nie teorie, które przybierają formę prawd wiary. Dla mnie naukowiec, który bawi się w wyznawanie prawd wiary, jak Dawkins, niczym się nie różni od ludzi, których krytykuje. Rzetelny naukowiec nigdy nie powie, że jest czegoś pewien!> >Co to jest fakt?> 2+2=4. Mam Brata. Internet działa, więc za chwilę wyślę tego posta.Podam inny przykład: www.fakt.pl/www.faktyimity.pl/Oni też twierdzą, że opierają się WYŁĄCZNIE NA FAKTACH. NAUKA TO NIE JEST WIEDZA OPARTA NA FAKTACH: "Nauka - autonomiczna część kultury służąca wyjaśnieniu funkcjonowania świata, w którym żyje człowiek[1]. Nauka jest budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami nauki poprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań. Proces publikowania i wielokrotne powtarzanie badań w celu weryfikacji ich wyników, prowadzi do powstania wiedzy naukowej dostępnej dla całej ludzkości. Zarówno ta wiedza jak i sposoby jej gromadzenia określane są razem jako nauka. Owoce nauki nie są ani dobre ani złe. Tylko od etycznej postawy badaczy oraz społeczeństwa zależy sposób ich wykorzystania". Mam tylko pewne wątpliwości - a mianowicie: "prowadzi do powstania wiedzy naukowej dostępnej dla całej ludzkości". Teraz pytanie: skąd biorą się wzorce i postawy etyczne? Z teorii ewolucji? Dobre sobie. Wg mnie wynikają z KULTURY, tego tworu, który big_zyd określił jako ILUZJĘ. > >Co to jest udowodniona teoria?> Ziemia jest okrągła (generalnie rzecz biorąc, bo przecież nie jest kulą).A wiesz, że kiedyś za udowodnioną teorię uważano "fakt", że ziemia jest płaska? Mamy sprzęt, który jest tylko maszyną, mamy umysł, który nie potrafi wyjść poza świadomość samego siebie. Z czasem wszystko ulega zmianie, a więc wszystko jest względne, jeśli spojrzymy na to z dzisiejszej perspektywy. Nie ma czegoś takiego jak udowodniona teoria - może co najwyżej być teoria, w efekcie której ludzkość się rozwija, lub która przynosi dobro tej ludzkości. > I tu dochodzimy do jednego z zasadniczych punktów - nauka opiera się między innymi na zasadzie, że dopóki nie znajdziesz lepszego dowodu, jeśli nie obalisz teorii, to w zasadzie możesz siedzieć cicho i pracować nad tymi nowymi objawieniami.Nie rozumiem za bardzo, co to ma wspólnego ze mną? Ja nie mam żadnych objawień. Nie mam objawień ani religijnych, ani ateistycznych. Po prostu: nie wiem. Nie wiem i dlatego nie zamierzam nikogo do swoich poglądów namawiać. Wierzę w Boga i to moja prywatna sprawa. Nie widzę potrzeby, dla której ktokolwiek miałby mnie z tego powodu piętnować, prześladować czy nienawidzić. Nie widzę też powodu, dla którego ktoś z powodu mojej wiary, ma mnie uznać za osobę ułomną czy gorszą, a takie słowa już tutaj padały. Moja wiara - mój problem i nic nikomu do tego. Dopóki nie obalisz teorii, dopóki nie znajdziesz lepszego wyjaśnienia i dopóki nie jesteś w stanie go przedstawić i udowodnić, dopóty ten drugi człowiek ma rację. Zgadzam się z tym. I co z tego? Czy to w czymś przeszkadza? Czy to zaprzecza mojej wierze? > Nie można wyskoczyć nagle ze stwierdzeniem: od dziś nie leczymy zapalenia opon mózgowych ceftazydymem, tylko amoksiklavem. Bo tak, bo mam głębokie wewnętrzne przekonanie, że to zadziała i będzie świetnie działało na grupie starszych pacjentów, w końcu amoksiklav ma mniej działań ubocznych, staruszkom będzie lepiej. Avanti!Po Twojej wypowiedzi poczułam się jakbym żyła nie w Polsce, ale na jakiejś wyspie szczęśliwej, gdzie lekarze nigdy nie testują leków na swoich pacjentach i gdzie zawsze przypisują im leki, które są dla nich odpowiednie. Nie wiem, może Ty leczysz się u samych szlachetnych specjalistów, ale ja stykałam się z polską służbą zdrowia i polskie realia nijak się mają do rzeczywistości przez Ciebie opisanej. Prawda jest taka, że staruszki po odstaniu 5 godzin przed gabinetem (tak! takie rzeczy w XXI wieku się zdarzają), dostają receptę na lek, który nijak ma się do objawów chorobowych. Dlaczego? Ano dlatego, że konkurencja między koncernami doprowadza do sytuacji, w której szlachetny Pan doktor, woli przypisać lek, który staruszkowi wprawdzie nie pomoże, ale za to jemu zapewni udane wakacje nad morzem śródziemnym. Twoje zaufanie do medycyny być może bierze się z wiedzy, tj. sama sobie aplikujesz to, co faktycznie trafia w Twoją chorobę. Tylko, że świat to nie tylko Ty. Rzeczywistość nijak się ma do Twoich wspaniałych opisów. > I o ile w kwestii zagadnień natury filozoficznej można się bawić w "co to będzie, jak się okaże, że jednak jest inaczej i jakie to ma implikacje dla obecnie przyjmowanej zasady", tak trudno się kłócić o rzeczy fundamentalnie sprawdzalne: grawitację, ewolucję, medycynę, matematykę...I nikt się o to nie kłóci. Kłócę się jedynie o przypisywanie grawitacji, ewolucji, medycynie i matematyce ideologicznego kontekstu, bo takowego żadna dziedzina naukowa nie ma, a wśród wielu wybitnych naukowców są osoby wierzące. Kwestionowanie tego FAKTU jest wg mnie głupie. > Są teorie, które istnieją, że się tak wyrażę, zasadniczo. Trzeba by doprawdy poważnej rewolucji, żeby obalić ich fakt (proszę sobie wyobrazić obalenie teorii grawitacji).Nikt niczego nie chce obalać. > Tłumaczenia można sobie dorabiać, a jakże. W dzieciństwie sama słyszałam, jak to Pan Bóg przeprowadził ewolucję własnoręcznie. Jeśli komuś do szczęścia potrzebne są te wszystkie byty magiczne, poza-naturalne, nadnaturalne czy jak to się inaczej nazwie - proszę bardzo. Tyle, że np ewolucja świetnie sobie radzi bez tych pomysłów i jak dla mnie my jej wystarczająco pomagamy  No i dobrze. Czy wiara w Boga w czymś przeszkadza w zrozumieniu ewolucji?
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Nie. Powiedziałam coś innego. I jakoś nie chce mi się tego tłumaczyć...> Jak Ci się nie chce, to Twoja sprawa.Odzwyczaiłam się od tłumaczenia, co czytający sobie przeinaczył. Przynajmniej tutaj. > >>Co to jest fakt?> >2+2=4. Mam Brata. Internet działa, więc za chwilę wyślę tego posta.> Podam inny przykład:> www.fakt.pl/> www.faktyimity.pl/> Oni też twierdzą, że opierają się WYŁĄCZNIE NA FAKTACH.*faints* > NAUKA TO NIE JEST WIEDZA OPARTA NA FAKTACH:> "Nauka - autonomiczna część kultury służąca wyjaśnieniu funkcjonowania świata, w którym żyje człowiek[1]. Nauka jest budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami nauki poprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań. Proces publikowania i wielokrotne powtarzanie badań w celu weryfikacji ich wyników, prowadzi do powstania wiedzy naukowej dostępnej dla całej ludzkości. Zarówno ta wiedza jak i sposoby jej gromadzenia określane są razem jako nauka.> Owoce nauki nie są ani dobre ani złe. Tylko od etycznej postawy badaczy oraz społeczeństwa zależy sposób ich wykorzystania". I czytamy jeszcze raz. I jeszcze raz... > Teraz pytanie: skąd biorą się wzorce i postawy etyczne? Z teorii ewolucji? Dobre sobie. Wg mnie wynikają z KULTURY, tego tworu, który big_zyd określił jako ILUZJĘ.Kultura jest efektem ewolucji. I nie epatuj mi tu Bigiem. Ja wiem, co Big sądzi o kulturze  > A wiesz, że kiedyś za udowodnioną teorię uważano "fakt", że ziemia jest płaska? Mamy sprzęt, który jest tylko maszyną, mamy umysł, który nie potrafi wyjść poza świadomość samego siebie. Z czasem wszystko ulega zmianie, a więc wszystko jest względne, jeśli spojrzymy na to z dzisiejszej perspektywy.Tam, gdzieś na górze, pisałam o filozofii i pochodnych w kontekście "gdybania" itp. Faktem było, jest i raczej definitywnie będzie, że Ziemia płaska nie jest. To, że na podstawie mocno nazmyślanego pseudo-źródła historycznego jedna z panujących sekt forsowała pomysł, że tak nie jest, nie zmieniało tego faktu. > Nie rozumiem za bardzo, co to ma wspólnego ze mną? Ja nie mam żadnych objawień. Nie mam objawień ani religijnych, ani ateistycznych. Po prostu: nie wiem. Nie wiem i dlatego nie zamierzam nikogo do swoich poglądów namawiać.Wiesz co (skoro już przeniosłaś nas na Ty), ja Ci serdecznie radzę nie myśleć tylko w swoim kontekście... Pisałam ogólnie. Każda teoria bez mocnych podstaw pada przed tą, która owe podstawy ma. Ta, którą można udowodnić, jest lepsza od tej, którą można co najwyżej przemyśliwać. Podałam przykłady - ot, tyle. > Wierzę w Boga i to moja prywatna sprawa. Nie widzę potrzeby, dla której ktokolwiek miałby mnie z tego powodu piętnować, prześladować czy nienawidzić. Nie widzę też powodu, dla którego ktoś z powodu mojej wiary, ma mnie uznać za osobę ułomną czy gorszą, a takie słowa już tutaj padały. Moja wiara - mój problem i nic nikomu do tego.Nadal czytasz to, co chcesz. Tłumaczę jak komu dobremu: wierz nawet w leczącą moc energii z Alfa Centauri, ale nie mów, że ta energia jest podstawą życia na Ziemi dopóty, dopóki nie będziesz miała na to weryfikowalnych dowodów. Ogłaszaj z gór szczytów, że w to wierzysz, ale nie opowiadaj o przewagach tej energii nad węglem. > Zgadzam się z tym. I co z tego? Czy to w czymś przeszkadza? Czy to zaprzecza mojej wierze?Tak się zastanawiam - a może Ty to robisz specjalnie? Tak się droczysz? Ile razy mam pisać, że wiara i rzeczywistość to dwie różne rzeczy? > Po Twojej wypowiedzi poczułam się jakbym żyła nie w Polsce, ale na jakiejś wyspie szczęśliwej, gdzie lekarze nigdy nie testują leków na swoich pacjentach i gdzie zawsze przypisują im leki, które są dla nich odpowiednie. Nie wiem, może Ty leczysz się u samych szlachetnych specjalistów, ale ja stykałam się z polską służbą zdrowia i polskie realia nijak się mają do rzeczywistości przez Ciebie opisanej. [..] Twoje zaufanie do medycyny być może bierze się z wiedzy, tj. sama sobie aplikujesz to, co faktycznie trafia w Twoją chorobę. Tylko, że świat to nie tylko Ty. Rzeczywistość nijak się ma do Twoich wspaniałych opisów.Rzeczywistość ma się tak, że jak samemu się o siebie nie zadba, to się nic nie będzie miało. Faktycznie, pilnuję lekarzy. Faktycznie, pilnuję podawanych mi leków. Faktycznie, jestem chora w bardzo poważnym stopniu - obecnie zajmuje się mną stale czterech specjalistów. Faktycznie, nie pogarsza mi się (bo o poprawie nie ma co mówić), bo potrafię postawić na swoim. Nie zmienia to obiektywnego faktu działania pewnych związków chemicznych i standardowej procedury ich podawania. Zapewniam Cię, że na jakiego lekarza nie trafisz mając ZOM, nie dostaniesz aspiryny. To jest fakt.> I nikt się o to nie kłóci. Kłócę się jedynie o przypisywanie grawitacji, ewolucji, medycynie i matematyce ideologicznego kontekstu, bo takowego żadna dziedzina naukowa nie ma, a wśród wielu wybitnych naukowców są osoby wierzące. Kwestionowanie tego FAKTU jest wg mnie głupie.Achem... Racja, one nie mają kontekstu innego, jak racjonalny. Ateiści często adoptują takie idee jako swoje. Bo, może nie en masse, ale zasadniczo najczęściej są racjonalni. Wynika to z ich, że tak to ujmę, nastawienia do życia. > Nikt niczego nie chce obalać.A przepraszam, racja. Ty chcesz tylko dodawać. > No i dobrze. Czy wiara w Boga w czymś przeszkadza w zrozumieniu ewolucji?Zapewne nie. Nie znam się, jako iż od wczesnego dzieciństwa żyję w przekonaniu, że żadnego boga nie ma. Zakładam jedynie, że skoro TE świetnie się udowadnia bez dowolnego teologicznego dodatku, to... działa bez tego dodatku. Tak jak zupa pomidorowa świetnie daje się gotować bez buraków. Zasadniczo można je dodać. Tylko po co?
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Dokładnie to powiedziałam. Może prościej: to, że ja (jak wiele innych osób) uważam, że religii nie powinno się uczyć w szkołach, jakoś nie zmienia faktu, że się jej tam nadal uczy. Kiedy przestanie się uczyć, zmieni się rzeczywistość i moje "uważanie" stanie się zbędne. Nie zmieni się moje przekonanie, że religii w szkołach być nie powinno.
Co ma religia do wiary? Nie bardzo rozumiem. W szkołach nie powinno być żadnych form indoktrynacji i nie chodzi wcale o religię. Zetknęłam się z tym, że dyrektor szkoły jest jednocześnie politykiem PiSu i wg mnie jest to jeszcze większy problem niż religia. Warto go też zauważyć.
>To, że ktoś uważa, że religia jest potrzebna każdemu, nie zmienia faktu, że mnie jest ona osobiście kompletnie zbędna.
A kto tak twierdzi?
>Taki ktoś może uważać, że bez religii jestem nieszczęśliwa i pusta duchowo, i jakkolwiek ja należę do naturalnych pesymistów, jestem jednakże jednostką zasadniczo szczęśliwą, a moja duchowość czerpie z etyki i sztuki, więc "pusta" się nie czuję. Jakbym o tym nie zapewniała, wspomniany ktoś może - mimo wszystko - nadal ubolewać nad moją nadciągającą depresją i ubóstwem ducha.
Masz tendencję do przesady.
>To, że są na świecie ludzie wierzący w leczenie raka cieciorką, nie znaczy, że to leczenie ma skutki pozytywne dla pacjenta. W każdym razie żaden normalny, certyfikowany onkolog tego nie potwierdził. Nie ma realnych, szerokich badań wskazujących na taki wniosek. A ludzie wierzą.
Ludzie też wierzą, że Boga nie ma. Też tak można. Co mi do tego. Podobnie, jak wierzą, że technologia rozwiąże wszystkie problemy tego świata - też ich problem.
>To, że ktoś wierzy w ID, nie oznacza, że TE jest ni z tego, ni z owego obalona, a istnienie Absolutu dowiedzione.
Nigdzie tak nie twierdziłam.
>Rzeczywistość można kwestionować, ale nie można jej znacznie zmienić. Nie zacznę latać, chociaż - zapewniam - strasznie bym chciała i czasem mi się to nawet śni. Ale poza snami nie potrafię się unieść w powietrze bez pomocy techniki.
Wg mnie niedługo przy pomocy nanotechnologii będziesz mogła śledzić każdego kogo zechcesz. Zobaczymy czy wtedy technika będzie zasługiwała nadal na taką pochwałę. Nieograniczona prawami moralnymi nauka i technika w żadnej mierze nie służy człowiekowi. Służy jedynie grupie, która rządzi i dzieli ludzi, wg własnych potrzeb.
>Zdanie to dowodzi, że nie przeczytała Pani uważnie mojego posta lub go nie zrozumiała. Sugeruję zwrócić uwagę na to, co napisałam, a nie na to, co Pani myśli, że napisałam.
Ten argument zwala z nóg. Jeśli ja coś inaczej rozumiem, to od razu oznacza, że jestem w błędzie, ale jeśli Pani źle odczytuje moje intencje, to na pewno ja je źle przekazuję. Strasznie stronnicze podejście, szczególnie jak na osobę interesującą się paradygmatem naukowym.
>A propos: autorytarne stwierdzenie nauczyciela, że zadanie jest nieprawidłowo wykonane, nie oznacza koniecznie, że pod marynarką skrycie nosi opaskę ze swastyką.
Wszelkie formy autorytaryzmu tłamszą ludzką wyobraźnię i tworzą z człowieka podległą maszynę. Tak, Panie profesorze. Oczywiście, Panie profesorze. Normalnie Huxley jako żywy. A Pan profesor dumny ze swoich dokonań, pręży się i wygina z powodu własnej nieomylności.
>W większości przypadków, jak bardzo bym tego nie nienawidziła, oznaczało to, że coś schrzaniłam i nie mam racji..
Tak, tylko że nikt o tym nie musi nikogo przekonywać autorytarnie.
>>Pewnie, że lepiej na spacer i kawę - w tym rzecz. Chodzi o to, by jak najwięcej ludzi udawało się na spacer i kawę, zamiast toczyć spory ideologiczne. >Wzdych... A taką ładną metaforę mi się udało zbudować. I znów nic z tego.
Mam nadzieję, że w końcu osiągniemy kompromis.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Co ma religia do wiary? Nie bardzo rozumiem. W szkołach nie powinno być żadnych form indoktrynacji i nie chodzi wcale o religię. Zetknęłam się z tym, że dyrektor szkoły jest jednocześnie politykiem PiSu i wg mnie jest to jeszcze większy problem niż religia. Warto go też zauważyć.Przykład. To był przykład przełożenia dowolnej wiary w cokolwiek na rzeczywistość. > Masz tendencję do przesady.Mam tendencję do podawania przykładów, które bierzesz do siebie. Skup się. Nie wszystko odnosi się do Ciebie. Może być napisane do Ciebie, dla Twojego zrozumienia. Nie musi być o Tobie. > >Rzeczywistość można kwestionować, ale nie można jej znacznie zmienić. Nie zacznę latać, chociaż - zapewniam - strasznie bym chciała i czasem mi się to nawet śni. Ale poza snami nie potrafię się unieść w powietrze bez pomocy techniki.> Wg mnie niedługo przy pomocy nanotechnologii będziesz mogła śledzić każdego kogo zechcesz. Zobaczymy czy wtedy technika będzie zasługiwała nadal na taką pochwałę. Nieograniczona prawami moralnymi nauka i technika w żadnej mierze nie służy człowiekowi. Służy jedynie grupie, która rządzi i dzieli ludzi, wg własnych potrzeb.Po pierwsze: sugeruję przeczytanie "Społeczeństwa ryzyka" Ulricha Beck'a (moje wydanie pochodzi z 2004 roku, nie wiem, czy było aktualizowane). Mnie znajomi okrzykują Paranoiczką Stulecia, ale Ty mnie przebijasz... Po drugie: znów odpływasz w dygresje. Postaram się mówić prosto i bez przykładów. Najwyraźniej Cię rozpraszają. > Ten argument zwala z nóg. Jeśli ja coś inaczej rozumiem, to od razu oznacza, że jestem w błędzie, ale jeśli Pani źle odczytuje moje intencje, to na pewno ja je źle przekazuję. Strasznie stronnicze podejście, szczególnie jak na osobę interesującą się paradygmatem naukowym.Patrz wyżej. Po prostu stresuję się, kiedy tłumaczę coś najprościej, jak się da, a słyszę, że mówię o kompletnie innym temacie. Tu nie chodzi o brak zrozumienia: tu chodzi o bijące z Twoich wypowiedzi zniekształcenie przekazu. Najprościej - słyszysz to, co chcesz. Spróbuj słyszeć to, co inni emitują. > >A propos: autorytarne stwierdzenie nauczyciela, że zadanie jest nieprawidłowo wykonane, nie oznacza koniecznie, że pod marynarką skrycie nosi opaskę ze swastyką.> Wszelkie formy autorytaryzmu tłamszą ludzką wyobraźnię i tworzą z człowieka podległą maszynę. Tak, Panie profesorze. Oczywiście, Panie profesorze. Normalnie Huxley jako żywy. A Pan profesor dumny ze swoich dokonań, pręży się i wygina z powodu własnej nieomylności.Znów... Jeśli mówisz na lekcji matematyki, że w zadaniu z funkcji jest błąd, a nauczyciel Ci tłumaczy, że źle je rozwiązałaś przez pokazany palcem błąd, to najprawdopodobniej on ma rację, razem z podręcznikiem i pokoleniami matematyków opracowujących teorię, której się uczysz. Ale to znów dygresja! > >W większości przypadków, jak bardzo bym tego nie nienawidziła, oznaczało to, że coś schrzaniłam i nie mam racji..> Tak, tylko że nikt o tym nie musi nikogo przekonywać autorytarnie.Wzdych. No dobrze. Nawet jeśli nauczyciel ogłosi to autorytarnie, to jego błąd będzie polegał tylko na użyciu nieodpowiedniego tonu, a nie na kwestii tego, co zrobiłam nie tak. Teraz? > >Wzdych... A taką ładną metaforę mi się udało zbudować. I znów nic z tego.> Mam nadzieję, że w końcu osiągniemy kompromis.Nadzieja dobra rzecz. Problem w tym, że ja widzę marne szanse na porozumienie się w kwestii ingerencji boskich w ewolucję kogoś, kto nie uznaje istnienia elementów boskich z kimś, kto uważa, że taka ingerencja istnieje. Ale pogadać można. Tylko chyba już nie dziś, ja wstaję wcześnie 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Otrzymał Pan oklaski, o które jak zwykle Panu chodziło. Nawet jeżeli bywałem artystą, to w dziedzinach, w których o oklaski trudno. Reprezentuję światopogląd, który podziela poniżej promila ludzkości. Też o poklask trudno.
>Można sobie usiąść przy kominku i przy lampce koniaku podumać nad swoją wyższością umysłową. Na ogół boleję nad swoimi niedostatkami umysłowymi, ale poglądy swoje opieram na nauce, która posiada własną metodologię, w filozofii zwaną naturalizmem. Jestem jeszcze bardziej konsekwentnym i swoje poglądy określam jako naturalizm ontologiczny.
>Nie wierzę ani w prof. Kołakowskiego, ani w ateizm, ani w żadną religię. Brawo!
>Wierzę, że są rzeczy wyższe ode mnie, a także od Pana Mam tylko 178 cm i nie ulega wątpliwości, iż są wyżsi. Mówiąc o rzeczach wyższych nie rozumiem o czym Pani mówi. O Pałacu Kultury?
A co do wiary, to podzielam całkowicie poglądy Andrzeja Izdebskiego, który wychodząc od retorycznego pytania fideistów: "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba". Odpowiedział: "Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym." www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971
>i dlatego uważam, że z każdym warto rozmawiać. To nakazuje kultura i o "dupie Maryni" oraz o pogodzie można sobie z każdym pogadać, ale do merytorycznej rozmowy to już trzeba być przygotowanym. Poza tym są ludzie - jak dla mnie np. Pan Pospieszalski - z którymi nie warto rozmawiać. Na żaden temat. Ale przecież ma on swoich dyskutantów i zwolenników. Nawet przy najlepszej woli, nie z każdym na każdy temat można porozmawiać. Chyba że ktoś lubi "bicie piany".
>Czasami człowiek, którego uznajemy za głupca wie więcej niż my jesteśmy w stanie przypuszczać. Dlatego bardzo powoli wyrabiam sobie opinię o człowieku, ale niektórzy bardzo szybko starają się pokazać co sobą reprezentują. Na przykład tak głęboką myślą: >Mnie z kolei najtrudniej jest tolerować ludzi mądrych, którzy radykalizują się w swoich poglądach. Trudniej mi ich tolerować niż głupców, bo głupców chociaż głupota potrafi rozgrzeszyć, a mądrych???
>Mam nadzieję, że Pana wiek pozwolił już Panu odkryć tą mądrość. Dobre wychowanie nauczyło mnie aby nie wytykać ludziom ich ułomności, a z wiekiem drogie dziecko bez pracy intelektualnej to się tylko idiocieje. Aby to powstrzymać trzeba przemyśliwać myśli innych i tworzyć własne intelektualne syntezy. Jako minimum dużo czytać, a później to oczytanie znać z naszych wypowiedzi. Z ludzkim umysłem podobnie jest jak z komputerem, efekty są mocno uzależnione od wkładu. Żyje Pani w wolnym kraju i może Pani sobie wkładać tam co się Pani podoba, ale tu jest forum racjonalistów i gdy ktoś próbuje nam głupoty wcisnąć, to trzeba reagować. Tu nie zawsze odpowiedź pod konkretnym adresem tylko tego adresata dotyczy. Pani już się wykazała na naszym forum trudnością w zrozumieniu swoich polemistów, ale wszakże porozmawiać to Pani sobie z każdym może. Dalszego dobrego samopoczucia życzę.
@@@ .
>
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Mam tylko 178 cm i nie ulega wątpliwości, iż są wyżsi. Mówiąc o rzeczach wyższych nie rozumiem o czym Pani mówi. O Pałacu Kultury?Nie o Pana ego, rozdętego do niebotycznych rozmiarów  > A co do wiary, to podzielam całkowicie poglądy Andrzeja Izdebskiego, który wychodząc od retorycznego pytania fideistów: "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".Zgadzam się z jego odpowiedzią. Nie uważam, że w coś wierzyć trzeba. Można się wciąż stykać z pustką. Nie moja sprawa, ja się z pustką nie stykam. > Dobre wychowanie nauczyło mnie aby nie wytykać ludziom ich ułomności, a z wiekiem drogie dziecko bez pracy intelektualnej to się tylko idiocieje.Proszę Pana. Rozumiem, że śmieszy Pana tylko własna ironia. To była ironia, gwoli ścisłości. > Aby to powstrzymać trzeba przemyśliwać myśli innych i tworzyć własne intelektualne syntezy. Jako minimum dużo czytać, a później to oczytanie znać z naszych wypowiedzi.Dlaczego Pan nie uznał, że aby lepiej zrozumieć społeczeństwo, w którym się przecież żyje, zamiast jako minimum dużo czytać, należy jako minimum rozmawiać ze zwykłymi ludźmi. Może wówczas Pana poglądy, które rzekomo popiera tylko ułamek promila mieszkańców kuli ziemskiej, byłyby nieco bardziej uniwersalne, a więc jak mniemam przynoszące więcej dobra ogółowi. > Żyje Pani w wolnym kraju i może Pani sobie wkładać tam co się Pani podoba, ale tu jest forum racjonalistów i gdy ktoś próbuje nam głupoty wcisnąć, to trzeba reagować.Nikt Panu nic nie próbuje wciskać. Co do życia w wolnym kraju też mam poważne wątpliwości. > Pani już się wykazała na naszym forum trudnością w zrozumieniu swoich polemistów, ale wszakże porozmawiać to Pani sobie z każdym może.Być może Pan nie mniejszą trudnością w zrozumieniu moich wypowiedzi się wykazał, ale poświęcony mi czas odbieram jako nadzieję na polepszenie mojego intelektualnego stanu. W przeciwnym razie: po cóż miałby Pan odpowiadać, prawda?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >Mam tylko 178 cm i nie ulega wątpliwości, iż są wyżsi. Mówiąc o rzeczach wyższych nie rozumiem o czym Pani mówi. O Pałacu Kultury?> Nie o Pana ego, rozdętego do niebotycznych rozmiarów  Gratuluję jasności wypowiedzi. Ja odniosłem się do Pani poniższej wypowiedzi, a Pani jak wyżej do mojej /tu najwyższej/. Wszystko już jasne! > Wierzę, że są rzeczy wyższe ode mnie, a także od Pana i dlatego uważam, że z każdym warto rozmawiać.****************************************************************************** > >A co do wiary, to podzielam całkowicie poglądy Andrzeja Izdebskiego, który wychodząc od retorycznego pytania fideistów: "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".> Zgadzam się z jego odpowiedzią. Nie uważam, że w coś wierzyć trzeba. Można się wciąż stykać z pustką. Nie moja sprawa, ja się z pustką nie stykam.Ponowne gratulacje, ale tego Pani Iwonko nie musi Pani podkreślać. Poznać to można już po jednym Pani zdaniu, nie mówiąc już o akapicie. Proszę uwierzyć, że nikt nas nie skompromituje bardziej, niż jesteśmy zdolni uczynić to sami i odwrotnie daje się zauważyć się naszą kulturę i styczność z różnymi wielkościami bez podkreślania tego. > >Dobre wychowanie nauczyło mnie aby nie wytykać ludziom ich ułomności, a z wiekiem drogie dziecko bez pracy intelektualnej to się tylko idiocieje.> Proszę Pana. Rozumiem, że śmieszy Pana tylko własna ironia. To była ironia, gwoli ścisłości.Tak, muszę przyznać, że trafna i śmieszna. Cha, cha, cha! > >Aby to powstrzymać trzeba przemyśliwać myśli innych i tworzyć własne intelektualne syntezy. Jako minimum dużo czytać, a później to oczytanie znać z naszych wypowiedzi.> Dlaczego Pan nie uznał, że aby lepiej zrozumieć społeczeństwo, w którym się przecież żyje, zamiast jako minimum dużo czytać, należy jako minimum rozmawiać ze zwykłymi ludźmi. Może wówczas Pana poglądy, które rzekomo popiera tylko ułamek promila mieszkańców kuli ziemskiej, byłyby nieco bardziej uniwersalne, a więc jak mniemam przynoszące więcej dobra ogółowi.Dlatego, że potrzeba jest więcej wiedzy i inteligencji aby coś napisać /poza internetem - tu można prawie wszystko/ niźli powiedzieć /chlapnąć/ w luźnej rozmowie, a że prace naukowe są publikowane, to też muszą być przedstawione na piśmie. "Zwykli ludzie" wyrażają poglądy jednostkowe, dla nich najważniejsze, ale to wcale nie znaczy, aby miały one znaczenie dla innych. Oczywiście poza rodziną i przyjaciółmi. Nie dążę do rzeczy niemożliwych, a więc do uniwersalności moich poglądów. W sumie prostych - przyznających pierwszeństwo w wyjaśnianiu zjawisk naukowemu naturalizmowi. Ale - jak można zrozumieć np. z Pani wypowiedzi - dla niektórych zupełnie nie do przyjęcia. > >Żyje Pani w wolnym kraju i może Pani sobie wkładać tam co się Pani podoba, ale tu jest forum racjonalistów i gdy ktoś próbuje nam głupoty wcisnąć, to trzeba reagować.> Nikt Panu nic nie próbuje wciskać. Co do życia w wolnym kraju też mam poważne wątpliwości.> >Pani już się wykazała na naszym forum trudnością w zrozumieniu swoich polemistów, ale wszakże porozmawiać to Pani sobie z każdym może.> Być może Pan nie mniejszą trudnością w zrozumieniu moich wypowiedzi się wykazał, ale poświęcony mi czas odbieram jako nadzieję na polepszenie mojego intelektualnego stanu. W przeciwnym razie: po cóż miałby Pan odpowiadać, prawda?Szanowna Pani Iwonko, tu własne poglądy się upublicznia, a więc własne przemyślenia poddaje się osądowi wielu czytających i próbuje się przekonać do nich innych. Jest tu także szkoła jasnego artykułowania własnych myśli i dyskursu na pewnym poziomie intelektualnym. Bardzo jestem z udziału w tym przedsięwzięciu zadowolony i uczestniczę w nim od kilku lat, choć nie zawsze znajduję partnerów do dyskusji, to z większością mamy wspólny język i podobne rozumienie świata. Czasem spotykam tu ludzi, którzy - tak jak ja - chcą się dowiedzieć czegoś ciekawego od mających większą wiedzę w jakimś temacie, a czasem służą innym własną wiedzą i przemyśliwaniami. Nie każdy mój tekst jest bezpośrednią odpowiedzią polemiście, czasem jest szerszym poglądem na daną sprawę lub oceną poziomu czy sposobu wypowiedzi. Kieruję go wówczas nie tyle do interlokutora, co do pozostałych czytelników. Z naszego forum każdy bierze co chce i gdy zauważam polepszenie jakości czyiś wypowiedzi odbieram to zawsze z satysfakcją. Tak, można zauważyć parę osób, które z udziału w naszym forum sporo skorzystały i polepszyły swój stan intelektualny. Sam się tu sporo nauczyłem i wierzę, że jeszcze się czegoś nauczę. @@@ .
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> >Proszę Pana. Rozumiem, że śmieszy Pana tylko własna ironia. To była ironia, gwoli ścisłości.> Tak, muszę przyznać, że trafna i śmieszna. Cha, cha, cha!Podobnie reagowałam na Pana "ironię", ale nie śmiałam zwracać Panu uwagi, że dla mnie Pana uwagi względem mojej osoby nie były ani trafne, ani śmieszne. > "Zwykli ludzie" wyrażają poglądy jednostkowe, dla nich najważniejsze, ale to wcale nie znaczy, aby miały one znaczenie dla innych. Oczywiście poza rodziną i przyjaciółmi.Rozumiem. Historia zna takich "niezwykłych ludzi", co wyrażali poglądy masowe, najważniejsze rzekomo dla całego świata. Oczywiście poza rodziną i przyjaciółmi. Cóż... chyba wolę rodzinę i przyjaciół. > Nie dążę do rzeczy niemożliwych, a więc do uniwersalności moich poglądów. W sumie prostych - przyznających pierwszeństwo w wyjaśnianiu zjawisk naukowemu naturalizmowi. Ale - jak można zrozumieć np. z Pani wypowiedzi - dla niektórych zupełnie nie do przyjęcia.Ja nie kwestionuję Pana poglądów. Bardzo podoba mi się wyrażana przez Pana krytyka neoliberalizmu i chętnie przeczytałam Pana wątek na ten temat. Był bardzo ciekawy i sporo się z niego dowiedziałam. > Szanowna Pani Iwonko, tu własne poglądy się upublicznia, a więc własne przemyślenia poddaje się osądowi wielu czytających i próbuje się przekonać do nich innych. Jest tu także szkoła jasnego artykułowania własnych myśli i dyskursu na pewnym poziomie intelektualnym.Całe szczęście, że napisał Pan, że jest to "szkoła", bo już sądziłam, że masowy pogrom  Jak na razie poza Panem niewielu zauważyłam tu nauczycieli. Najwyżej cenię wypowiedzi smitha i big_zyda, choć jestem tu za krótko, by wyrobić sobie zdanie. Zresztą - internet tworzy złudzenia i nie wiem, co za ludzie siedzą po drugiej stronie. Można zakładać kolejne maski, a im ktoś mądrzejszy, tym lepiej mu to wychodzi. Pod tym względem mądrość nie jest dla mnie żadną wartością. Proponuję Panu trochę złagodzić ton, a to dlatego, że w moim zmiemaniu "pewien poziom intelektualny" wcale nie oznacza, że Pan ma rację, ale jedynie tyle, że umie Pan swojej "prawdy" lepiej bronić. Ja nie wierzę w retorykę jako formę broni, choć wiem, że przynależy ona do zachodniego świata i jest elementem jego kultury. Nie interesuje mnie przeciąganie liny w swoją stronę. Historyjki opowiadane przez ludzi mądrych są zazwyczaj bardzo podobne, zmieniają się tylko nazwiska i miejsce akcji. > Czasem spotykam tu ludzi, którzy - tak jak ja - chcą się dowiedzieć czegoś ciekawego od mających większą wiedzę w jakimś temacie, a czasem służą innym własną wiedzą i przemyśliwaniami.Czy mógłby Pan wskazać szczególnie mądrą dyskusję forumową? Tak, bym poczuła się oświecona jej poziomem merytorycznym i wymianą ciekawych argumentów? > Z naszego forum każdy bierze co chce i gdy zauważam polepszenie jakości czyiś wypowiedzi odbieram to zawsze z satysfakcją. Tak, można zauważyć parę osób, które z udziału w naszym forum sporo skorzystały i polepszyły swój stan intelektualny. Sam się tu sporo nauczyłem i wierzę, że jeszcze się czegoś nauczę.Zatem się kłaniam nisko i życzę miłego wieczoru. Dziś w nocy na Jedynce film Bergmana - polecam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Podobnie reagowałam na Pana "ironię", ale nie śmiałam zwracać Panu uwagi, że dla mnie Pana uwagi względem mojej osoby nie były ani trafne, ani śmieszne.Jak nie były śmieszne, to musiały być trafne. Choć najważniejszym tu jest to, że Pani je zrozumiała. > >"Zwykli ludzie" wyrażają poglądy jednostkowe, dla nich najważniejsze, ale to wcale nie znaczy, aby miały one znaczenie dla innych. Oczywiście poza rodziną i przyjaciółmi.> Rozumiem. Historia zna takich "niezwykłych ludzi", co wyrażali poglądy masowe, najważniejsze rzekomo dla całego świata.Każdy ma swoich bohaterów. Pani odwołuje się do populistów /poglądy masowe/ i demagogów / poglądy najważniejsze rzekomo dla całego świata/. Ja odwołuję się do uczonych i myślicieli. > Ja nie kwestionuję Pana poglądów. Bardzo podoba mi się wyrażana przez Pana krytyka neoliberalizmu i chętnie przeczytałam Pana wątek na ten temat. Był bardzo ciekawy i sporo się z niego dowiedziałam.Nie dokonałem tu krytyki neoliberalizmu, a zaledwie wyraziłem kilka swoich poglądów związanych z dyskusją o neoliberalizmie. Zastanawiam się czy nie napisać całego artykułu pokazującego utopijność doktryny neoliberalnej na podobieństwo doktryny komunizmu. Uważam przy tym, że dogmatyczni doktrynerzy są bardziej szkodliwi od wyznawanych przez nich doktryn. Moim zdaniem, praktyka jest ważniejszą od wszelakich spekulacji, a ustroje polityczne muszą służyć ludziom /zdecydowanej większości w określonym społeczeństwie/, a ludzie nie muszą poddawać się żadnej ideologicznej niewoli wydumanych ustroi. > Całe szczęście, że napisał Pan, że jest to "szkoła", bo już sądziłam, że masowy pogrom  Pisząc o "szkole" myślałem bardziej o antycznych akademiach, niźli szkole podstawowej. > Jak na razie poza Panem niewielu zauważyłam tu nauczycieli.Dlatego - co napisałem wyżej - czuję się tu bardziej uczniem, jak nauczycielem. Uczymy się na naszym portalu wszyscy wzajemnie i zapewniam Panią, że wśród naszych "uczniów" spotka Pani poza prof. Grabowską jeszcze kilkoro uniwersyteckich profesorów. Takie to już forum i taka "szkoła". > Najwyżej cenię wypowiedzi smitha i big_zyda, choć jestem tu za krótko, by wyrobić sobie zdanie.Nie wymienię tu tych, których wypowiedzi sobie cenię. Zbyt wielu ich by było. Nie wymienię też efemeryd i trolli, gdyż nie warto. > Zresztą - internet tworzy złudzenia i nie wiem, co za ludzie siedzą po drugiej stronie. Można zakładać kolejne maski, a im ktoś mądrzejszy, tym lepiej mu to wychodzi.Inteligencja i mądrość pozwalają na ogół szybko rozpoznać interlokutora. Choć trochę ufności w rozumność dyskutanta też ma swoją wartość. Nie wiem, jak komu wychodzi zakładanie masek, mnie się nie udaje. Zawsze Andrzej na wierzch wychodzi. > Pod tym względem mądrość nie jest dla mnie żadną wartością.Tu się różnimy dla mnie mądrość jest zawsze wartością. Jeżeli ktoś jest złym, to nie może być mądrym. > Proponuję Panu trochę złagodzić ton, a to dlatego, że w moim zmiemaniu "pewien poziom intelektualny" wcale nie oznacza, że Pan ma rację, ale jedynie tyle, że umie Pan swojej "prawdy" lepiej bronić.Stary już jestem i nie tak łatwo o zmiany, ale jestem też racjonalistą i dokonywanie zmian musi mieć jakiś cel i przynosić jakąś korzyść. Nie wierzę, że przekonam kogokolwiek do swoich racji, gdyż każdy człowiek dochodzi do rozumu samodzielnie, na bazie odziedziczonych genów. Wierzę, że niektórzy ludzie /np. ja/ słysząc lub czytając mądre wypowiedzi wybierają sobie co im odpowiada i włączają to we własne poglądy. Np. już z naszego forum sporo się nauczyłem, przyjąłem części czyiś poglądów jako własne /i nie zawsze dotyczyło to wymiany poglądów ze mną/. To wszak ja oceniam jakie argumenty i racje stoją za każdą wypowiedzią i czy ta obrona mnie przekonywuje. Choć czasem walczę na naszym forum z głupotą, to nigdy nie wierzę aby głupiego udało mi się przekonać do swoich racji. A więc złagodzenie tonu nie ma sensu. Wypowiadam się tylko dla tych, którzy potrafią z tego skorzystać. Nawet gdy czasem zaboli! Bawi mnie, gdy otrzymam celną odpowiedź, gdyż wiem wtedy, że zostałem zrozumianym. > Ja nie wierzę w retorykę jako formę broni, choć wiem, że przynależy ona do zachodniego świata i jest elementem jego kultury.W retorykę wierzyć, jak i w cokolwiek innego, wierzyć nie należy, ale trzeba ją znać, gdyż uczy właśnie kultury i efektywności dyskusji, a o to nam przecież chodzi. > Historyjki opowiadane przez ludzi mądrych są zazwyczaj bardzo podobne, zmieniają się tylko nazwiska i miejsce akcji.Muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem. > Czy mógłby Pan wskazać szczególnie mądrą dyskusję forumową? Tak, bym poczuła się oświecona jej poziomem merytorycznym i wymianą ciekawych argumentów?Znajduję tu takich wiele, najbardziej - co chyba zrozumiałe - pamiętam te, w których sam brałem udział. Nie znam wątku, w którym wszystkie wypowiedzi byłyby mądre i autora, który miałby same mądre wypowiedzi. Ale tu się rodzi duża trudność ze zdefiniowaniem "mądrości". Może Pani zobaczyć co tu od kilku lat nawypisywałem, a wśród artykułów na portalu Racjonalista.pl - co powypisywał mój intelektualny przyjaciel Andrzej B. Izdebski. > Zatem się kłaniam nisko i życzę miłego wieczoru. Dziś w nocy na Jedynce film Bergmana - polecam  Tak, Bergman też wpłynął na moje widzenie świata, ale przecież nie wyraża poglądów masowych, tylko poglądy - nie do końca zrozumiałego - intelektualisty. Inaczej jego filmy oglądało się w studyjnych kinach, a inaczej ogląda się teraz w telewizji, ale miłego wieczoru. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Podobnie reagowałam na Pana "ironię", ale nie śmiałam zwracać Panu uwagi, że dla mnie Pana uwagi względem mojej osoby nie były ani trafne, ani śmieszne.> Jak nie były śmieszne, to musiały być trafne. Choć najważniejszym tu jest to, że Pani je zrozumiała.I vice versa. > >>"Zwykli ludzie" wyrażają poglądy jednostkowe, dla nich najważniejsze, ale to wcale nie znaczy, aby miały one znaczenie dla innych. Oczywiście poza rodziną i przyjaciółmi.> >Rozumiem. Historia zna takich "niezwykłych ludzi", co wyrażali poglądy masowe, najważniejsze rzekomo dla całego świata.> Każdy ma swoich bohaterów. Pani odwołuje się do populistów /poglądy masowe/ i demagogów / poglądy najważniejsze rzekomo dla całego świata/. Ja odwołuję się do uczonych i myślicieli.W którym miejscu odwołuję się do populistów i demagogów? Proszę o wskazanie? Pisałam tylko, że "zwykli ludzie" też mogą okazać się przydatni w zrozumieniu naszego świata, obok uczonych i myślicieli, którzy nie do końca świat zawsze rozumieli. To Pan twierdzi, że poza rodziną i przyjaciółmi zdanie "zwykłych ludzi" się dla Pana nie liczy, więc rozumiem, że woli Pan tych "niezwykłych". Cóż... żeby chociaż można im rękę podać i faktycznie ocenić jak ich poglądy miały się do praktyki. > Nie dokonałem tu krytyki neoliberalizmu, a zaledwie wyraziłem kilka swoich poglądów związanych z dyskusją o neoliberalizmie.> Zastanawiam się czy nie napisać całego artykułu pokazującego utopijność doktryny neoliberalnej na podobieństwo doktryny komunizmu. Uważam przy tym, że dogmatyczni doktrynerzy są bardziej szkodliwi od wyznawanych przez nich doktryn.Chętnie przeczytam taki artykuł. > Moim zdaniem, praktyka jest ważniejszą od wszelakich spekulacji, a ustroje polityczne muszą służyć ludziom /zdecydowanej większości w określonym społeczeństwie/, a ludzie nie muszą poddawać się żadnej ideologicznej niewoli wydumanych ustroi.Jak Pan w takim razie ocenia rozwój technologiczny? Nie widzi Pan tutaj zagrożenia dla wolności jednostki? > >Całe szczęście, że napisał Pan, że jest to "szkoła", bo już sądziłam, że masowy pogrom  > Pisząc o "szkole" myślałem bardziej o antycznych akademiach, niźli szkole podstawowej.Nadal czekam na wskazanie dyskusji w "antycznym" stylu, jakie Pan prowadził na tym forum. > Inteligencja i mądrość pozwalają na ogół szybko rozpoznać interlokutora. Choć trochę ufności w rozumność dyskutanta też ma swoją wartość. Nie wiem, jak komu wychodzi zakładanie masek, mnie się nie udaje. Zawsze Andrzej na wierzch wychodzi.To cieszy. > Stary już jestem i nie tak łatwo o zmiany, ale jestem też racjonalistą i dokonywanie zmian musi mieć jakiś cel i przynosić jakąś korzyść. Nie wierzę, że przekonam kogokolwiek do swoich racji, gdyż każdy człowiek dochodzi do rozumu samodzielnie, na bazie odziedziczonych genów. Wierzę, że niektórzy ludzie /np. ja/ słysząc lub czytając mądre wypowiedzi wybierają sobie co im odpowiada i włączają to we własne poglądy. Np. już z naszego forum sporo się nauczyłem, przyjąłem części czyiś poglądów jako własne /i nie zawsze dotyczyło to wymiany poglądów ze mną/. To wszak ja oceniam jakie argumenty i racje stoją za każdą wypowiedzią i czy ta obrona mnie przekonywuje.Rozumiem. > Choć czasem walczę na naszym forum z głupotą, to nigdy nie wierzę aby głupiego udało mi się przekonać do swoich racji. A więc złagodzenie tonu nie ma sensu.Myślę, że warto do swoich racji przekonywać "głupca w sobie". > W retorykę wierzyć, jak i w cokolwiek innego, wierzyć nie należy, ale trzeba ją znać, gdyż uczy właśnie kultury i efektywności dyskusji, a o to nam przecież chodzi.Są różne kultury i różne jej poziomy prymarne. > >Historyjki opowiadane przez ludzi mądrych są zazwyczaj bardzo podobne, zmieniają się tylko nazwiska i miejsce akcji.> Muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem.Nic nie szkodzi. > >Czy mógłby Pan wskazać szczególnie mądrą dyskusję forumową? Tak, bym poczuła się oświecona jej poziomem merytorycznym i wymianą ciekawych argumentów?> Znajduję tu takich wiele, najbardziej - co chyba zrozumiałe - pamiętam te, w których sam brałem udział. Nie znam wątku, w którym wszystkie wypowiedzi byłyby mądre i autora, który miałby same mądre wypowiedzi.Skoro Pan powołuje się na wysoki merytoryczny poziom tego forum, a nawet porównuje go Pan z "akademią", to chyba nie stanowi aż tak wielkiego problemu podanie JEDNEGO wątku, który ten poziom udowadnia? Czy ja proszę o zamianę wody w wino? > Tak, Bergman też wpłynął na moje widzenie świata, ale przecież nie wyraża poglądów masowych, tylko poglądy - nie do końca zrozumiałego - intelektualisty.Ale się Pan przyczepił tej masowości.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > >>>"Zwykli ludzie" wyrażają poglądy jednostkowe, dla nich najważniejsze, ale to wcale nie znaczy, aby miały one znaczenie dla innych. Oczywiście poza rodziną i przyjaciółmi.> >>Rozumiem. Historia zna takich "niezwykłych ludzi", co wyrażali poglądy masowe, najważniejsze rzekomo dla całego świata.> >Każdy ma swoich bohaterów. Pani odwołuje się do populistów /poglądy masowe/ i demagogów / poglądy najważniejsze rzekomo dla całego świata/. Ja odwołuję się do uczonych i myślicieli.> W którym miejscu odwołuję się do populistów i demagogów? Proszę o wskazanie? Pisałam tylko, że "zwykli ludzie" też mogą okazać się przydatni w zrozumieniu naszego świata, obok uczonych i myślicieli, którzy nie do końca świat zawsze rozumieli. To Pan twierdzi, że poza rodziną i przyjaciółmi zdanie "zwykłych ludzi" się dla Pana nie liczy, więc rozumiem, że woli Pan tych "niezwykłych". Cóż... żeby chociaż można im rękę podać i faktycznie ocenić jak ich poglądy miały się do praktyki.Ja nie łapię takich "logik", ja znam tylko prostą logikę, gdzie jedno wynika z drugiego. Nie jestem w stanie bardziej wytłumaczyć Pani swoich myśli, a jednocześnie nie jestem w stanie zrozumieć, jak można tak prostych rzeczy nie rozumieć. > >Moim zdaniem, praktyka jest ważniejszą od wszelakich spekulacji, a ustroje polityczne muszą służyć ludziom /zdecydowanej większości w określonym społeczeństwie/, a ludzie nie muszą poddawać się żadnej ideologicznej niewoli wydumanych ustroi.> Jak Pan w takim razie ocenia rozwój technologiczny? Nie widzi Pan tutaj zagrożenia dla wolności jednostki?Nie, nie widzę, to ludzie a nie maszyny są zagrożeniem dla innych ludzi. > >>Całe szczęście, że napisał Pan, że jest to "szkoła", bo już sądziłam, że masowy pogrom  > >Pisząc o "szkole" myślałem bardziej o antycznych akademiach, niźli szkole podstawowej.> Nadal czekam na wskazanie dyskusji w "antycznym" stylu, jakie Pan prowadził na tym forum.Rodzi się tu niegrzeczne pytanie za które z góry przepraszam, czy Pani jakieś tam szkoły kończyła? I dalej. Czy Pani ma więcej jak 15 lat? > >Choć czasem walczę na naszym forum z głupotą, to nigdy nie wierzę aby głupiego udało mi się przekonać do swoich racji. A więc złagodzenie tonu nie ma sensu.> Myślę, że warto do swoich racji przekonywać "głupca w sobie".Tak, ale potrzebna jest tu siła i motywacja. Moim największym podziwem oraz szacunkiem cieszą ci, którzy pracują z i dla upośledzonych umysłowo. Może właśnie dlatego, że zupełnie nie stać mnie na to. Nie mam nawet cierpliwości do wolniej rozumujących. Ja też mam wady. > >>Historyjki opowiadane przez ludzi mądrych są zazwyczaj bardzo podobne, zmieniają się tylko nazwiska i miejsce akcji.> >Muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem.> Nic nie szkodzi.Tępy jestem, gdyż dalej nie rozumiem? > >Znajduję tu takich wiele, najbardziej - co chyba zrozumiałe - pamiętam te, w których sam brałem udział. Nie znam wątku, w którym wszystkie wypowiedzi byłyby mądre i autora, który miałby same mądre wypowiedzi.> Skoro Pan powołuje się na wysoki merytoryczny poziom tego forum, a nawet porównuje go Pan z "akademią", to chyba nie stanowi aż tak wielkiego problemu podanie JEDNEGO wątku, który ten poziom udowadnia? Czy ja proszę o zamianę wody w wino?Mówiąc o akademii mówiłem o pewnej technice /sposobie/ przekazywania wiedzy, a nie o jej poziomie. Zdaje mi się, że antyczni akademicy z naszych rozmów wiele by nie zrozumieli, pomimo wielkich umysłów jakie były im dane. Są rzeczy nieporównywalne i naszą przewagą jest choćby to, że my ich możemy czytać /i podziwiać/, a oni nas nie mogli. Są też rzeczy dziwne na tym świecie: O wiele łatwiej zrozumieć mi ludzi tak odległych czasowo, od współczesnej Polki. Ale ja lubię się dziwić! @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Iwona Przybyła (801 punktów) | Dziękuję za poświęcony mi swój cenny czas. Naprawdę uważam, że lepiej go pożytkować na osoby, które skończyły "jakieś" szkoły.
Dziwne, tak mądry człowiek, a wykształcenie wiąże z inteligencją.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Wierzę, że są rzeczy wyższe ode mnie, a także od Pana i dlatego uważam, że z każdym warto rozmawiać. Oczywiście, masz rację (zaskoczona?). Bez energii Słońca nie byłoby życia na Ziemi i nas. Jest zatem "rzeczą wyższą od nas", nawet w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ale nie jest bogiem i nie wytopiło nam w dali hoteliku dla żyjących umarłych.
|
|
|  | 12 na 12 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Nie warto dyskutować z innymi kulturami, religiami i wyznaniami, bo bez paru głębszych taki Agnosiewicz nie jest w stanie z ludźmi o odmiennych poglądach rozmawiać?
Jest w stanie rozmawiać, ale nie o bogach ani projektantach. Wiesz, jak się przez 10 lat o tym nasłuchało opowieści od tysięcy wierzących, to nie sądzę, aby mnie wiele mogło jeszcze na temat bogów i projektantów zaskoczyć. Mogę z wierzącym rozmawiać o ważnych sprawach, tj. o układaniu tego co nas otacza. Ty chcesz rozmawiać o sprawach zdecydowanie nieważnych, o świecie projekcji fideistycznych, a jednocześnie tak mocno potrzebujesz się utwierdzać w tym, że jesteś jakoś wyjątkowa, inna niż tłuszcza ateistyczna i religijna. A to tylko dlatego, że zadałaś sobie parę banalnych pytań, które przeciętny ateista przechodzi na początku swojej drogi światopoglądowej.
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Mogę z wierzącym rozmawiać o ważnych sprawach, tj. o układaniu tego co nas otacza. Ty chcesz rozmawiać o sprawach zdecydowanie nieważnych, o świecie projekcji fideistycznych, a jednocześnie tak mocno potrzebujesz się utwierdzać w tym, że jesteś jakoś wyjątkowa, inna niż tłuszcza ateistyczna i religijna.
Za daleko posuwasz się w swoich spekulacjach. Nie jestem wyjątkowa dla nikogo poza sobą, a i to nie zawsze. Ale Ty wiesz lepiej...
>A to tylko dlatego, że zadałaś sobie parę banalnych pytań, które przeciętny ateista przechodzi na początku swojej drogi światopoglądowej.
Jeśli na końcu tej drogi stoi na stole już tylko Absolut, to faktycznie wolę podążać inną drogą, na której zawsze stoi znak zapytania.
Jeśli nie widzisz, jak płytki poziom reprezentuje pisemko, dla którego piszesz to chyba zatraciłeś zmysł oceny.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Za daleko posuwasz się w swoich spekulacjach. Nie jestem wyjątkowa dla nikogo poza sobą, a i to nie zawsze. Ale Ty wiesz lepiej...
Ale ja nie pisałem że jesteś wyjątkowa, tylko że poprzez swoje wyniosłe sformułowania, typu "tłuszcza" retorycznie budujesz swą wyjątkowość, której tak naprawdę nie ma (nie piszę o sensie czysto ludzkim!): twoja wiara w projektanta jest banalna i nie stanie się inną, tylko dlatego, że będziesz uciekać w wycieczki personalne.
Życzę powodzenia w poszukiwaniu boga czy absoluta, ale na forum Racjonalisty nie znajdziesz za wielu tego rodzaju "filozofów". I to bynajmniej nie dlatego, że wszyscy się tutaj zapijają na umór czy że mają umysły zamknięte.
Z mojej strony: koniec dyskusji.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Za daleko posuwasz się w swoich spekulacjach. Nie jestem wyjątkowa dla nikogo poza sobą, a i to nie zawsze. Ale Ty wiesz lepiej...> Ale ja nie pisałem że jesteś wyjątkowa, tylko że poprzez swoje wyniosłe sformułowania, typu "tłuszcza" retorycznie budujesz swą wyjątkowość, której tak naprawdę nie ma (nie piszę o sensie czysto ludzkim!): twoja wiara w projektanta jest banalna i nie stanie się inną, tylko dlatego, że będziesz uciekać w wycieczki personalne.Żeby było jasne: nie uważam, że sama nie jestem w jakimś sensie "tłuszczą". Dla mechanika samachodowego, który jest fachowcem pewnie będę "tłuszczą", która nie zna się na samochodach. Nie wiem jakie masz na myśli wycieczki personalne, ale wydaje mi się, że przesadzasz. Znacznie bardziej wyzłośliwia się na Twój temat Pan Bogusławski, ale jak mawiała moja matka: co wolno wojewodzie to nie Tobie smrodzie. Aż się wzruszyłam na wspomnienie tych uroczych momentów  > Życzę powodzenia w poszukiwaniu boga czy absoluta, ale na forum Racjonalisty nie znajdziesz za wielu tego rodzaju "filozofów".Ja nie szukam ludzi, co mają podobne zdanie. Szukam tych, co mają zdanie odmienne. Tylko od nich mogę się czegoś nauczyć! > I to bynajmniej nie dlatego, że wszyscy się tutaj zapijają na umór czy że mają umysły zamknięte.Myślę, że biorąc pod uwagę różnice w liczebności i odnosząc je do proporcji to pewnie liczba zapijaczonych i zamkniętych umysłów w kręgach ateistów jest podobna do tej w kręgach katolików. Nie wszystkich mierzyć jedną miarą - ot co! > Z mojej strony: koniec dyskusji.Nie ma końca dyskusji dla ludzi z otwartymi umysłami, a już na pewno nie ma końca dyskusji dla osób, które podążają ścieżkami nauki.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Nie ma końca dyskusji dla ludzi z otwartymi umysłami, a już na pewno nie ma końca dyskusji dla osób, które podążają ścieżkami nauki.Piękne słowa - i jakże gorzkie, biorąc pod uwagę ich adresata!  Już jakiś czas temu zauważyłem, że niektórzy racjonaliści nie są wolnomyślicielami a raczej dogmatykami dla których ratio oznacza "racja"(faktycznie, brzmi podobnie  ). Stąd też przeświadczenie o własnej nieomylności, podobne przeświadczeniu choćby Świadków Jehowy. Oni nie poszukują, oni już wiedzą, oni poznali Prawdę. Strasznie mnie to zmartwiło, ale także nauczyło czegoś - nauczyło by nie nabierać się na piękne słówka, słowa bez treści, słowa za którymi kryje się pustka. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  (agnostyk/ignostyk/sceptyk)
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Już jakiś czas temu zauważyłem, że niektórzy racjonaliści nie są wolnomyślicielami a raczej dogmatykami dla których ratio oznacza "racja"(faktycznie, brzmi podobnie ). Stąd też przeświadczenie o własnej nieomylności, podobne przeświadczeniu choćby Świadków Jehowy.Ostatnio, Zbyszku, ładnie pokazałeś, że sam nie bardzo masz ochotę szukać i dyskutować. Wolisz swoje oparte na własnym "widzimisię" przekonania.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Miło cię widzieć Zbyszku, choć Mariusz wypowiadał się super, tak więc nie oceniaj go tak ostro. Ja jestem otwarty na wszelkie koncepcje. Na pytania stawiane uczciwie. Na preparowanie sobie narkotyków mających uśmierzyć lęk przed śmiercią (wzmacniany przez te narkotyki - zaklęte koło) nie jestem otwarty. Co mam bowiem zrobić, gdy ktoś mi powie "moją filozofią jest branie heroiny?". Uszanować tę filozofię i brać razem z nim w imię wolnomyślicielstwa?
Jestem uczciwy i w pełni otwarty. Swego czasu otworzyłem na Racjonaliście topik dla teistów, którzy po prostu pragną, aby był jakiś bóg, ale nie wierzą w zaświaty. Chciałem w ten sposób porozmawiać, a nie udawać że rozmawiam częstując się heroiną rozmówcy.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>w projektanta jest banalna i nie stanie się inną, tylko dlatego, że będziesz uciekać w wycieczki personalne. >Żeby było jasne: nie uważam, że sama nie jestem w jakimś sensie "tłuszczą". >Dla mechanika samachodowego, który jest fachowcem pewnie będę "tłuszczą", która nie zna się na samochodach.
Tłuszcza - hołota, motłoch, zgraja.
>Nie wiem jakie masz na myśli wycieczki personalne, ale wydaje mi się, że przesadzasz. Znacznie bardziej wyzłośliwia się na Twój temat Pan Bogusławski, ale jak mawiała moja matka: co wolno wojewodzie to nie Tobie smrodzie.
Zastanawiam się poważnie, czy przy procentowym zwiększeniu ludzi Pani podobnych istnienie kabaretów miałoby sens? Jak widać, rozumienie tekstów innych ludzi jest Pani najmocniejszą stroną. Żeby to chociaż była tylko moja złośliwość.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > .> >>w projektanta jest banalna i nie stanie się inną, tylko dlatego, że będziesz uciekać w wycieczki personalne.> >Żeby było jasne: nie uważam, że sama nie jestem w jakimś sensie "tłuszczą".> >Dla mechanika samachodowego, który jest fachowcem pewnie będę "tłuszczą", która nie zna się na samochodach.> Tłuszcza - hołota, motłoch, zgraja.radykał - zwolennik radykalizmu, osoba bezkompromisowa, o skrajnych poglądach, metodach działania; radykał - osoba domagająca się głębokich, zasadniczych reform działania państwa: w polityce, stosunkach społecznych, czy gospodarce; > Zastanawiam się poważnie, czy przy procentowym zwiększeniu ludzi Pani podobnych istnienie kabaretów miałoby sens?Nie miałoby sensu. I o to chodzi
|
|
| | | | | | |  | 2 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>Dla mechanika samachodowego, który jest fachowcem pewnie będę "tłuszczą", która nie zna się na samochodach.> >Tłuszcza - hołota, motłoch, zgraja.> radykał - zwolennik radykalizmu, osoba bezkompromisowa, o skrajnych poglądach, metodach działania;> radykał - osoba domagająca się głębokich, zasadniczych reform działania państwa: w polityce, stosunkach społecznych, czy gospodarce;> >Zastanawiam się poważnie, czy przy procentowym zwiększeniu ludzi Pani podobnych istnienie kabaretów miałoby sens?> Nie miałoby sensu. I o to chodzi  Przepraszam, a o co Pani z tym radykałem chodzi. Słowa tego w naszym wątku nie użyłem, z definicją się zgadzam, a co własnej bezkompromisowości, to uważam że dotyczy ona tylko wrodzonej tępoty (nie niewiedzy, gdyż na nią cierpimy wszyscy, choć w różnym stopniu), pokrywanej tupetem. Tak, na hałaśliwą tępotę jestem uczulony i przewrażliwiony. Każdy z nas ma swoje obszary niewiedzy, każdy się gdzieś zapędzi, gdzieś się pomyli, gdyż jesteśmy tylko ludźmi, a nie bogami. Ale im ktoś jest bardziej tępym i im mniej wie tym łatwiej mu przychodzi epitetowanie innych, a tym tym trudniej przyznanie się do błędu. Tępak najbardziej czuje się obrażony, gdy nie potrafi zrozumieć o co polemiście chodziło i doszukuje jednoznaczności w wieloznaczności, a wieloznaczności w jednoznaczności. Oczywiście, te uwagi są uwagami ogólnymi - dotyczącymi wszelkich dyskusji, a nie Pani Iwony.Co do Pani Iwony - chciałbym porozmawiać na wywołany przez Panią temat, ale do takiej rozmowy należy się przygotować na początek chciałbym polecić Pani dorobek intelektualny Zielonogórskiej Grupy Lokalnej, z którym, w zasadniczej jego części, zapoznać się Pani może na stronie / www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/. Grupę zainspirował i sprawuje nad nią opiekę Kazimierz Jodkowski, absolwent filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Doktorat z filozofii obronił na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej, a habilitację na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. W 2000 roku otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych z rąk prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Zapozna tam się Pani tam z omówieniem światowego dorobku myślicieli opowiadających się za "inteligentnym projektem", a także z wybranymi wypowiedziami jego znaczących przedstawicieli. Jak sądzę wtedy wiele osób z naszego forum chętnie z Panią podyskutuje. ***************************************************************************** Moje stanowisko na zadany przez Panią w wątku temat przedstawiam niżej:Wieloletnie badania i doświadczenia naukowe zdecydowanie potwierdziły teorię ewolucji. Jest ona tak samo pewna jak Kopernikański heliocentryzm czy Einsteinowska teoria względności. Nie znaczy to wcale, że we wszystkich zagadnieniach mamy już jasność. Zadania stojące teraz przed przyrodnikami są nie mniej fascynujące, niż były dawniej. Obszary wymagające szczegółowych wyjaśnień prowadzących do zrozumienia całości ciągle się zmieniają, ale w sposób widoczny nie ulegają zmniejszeniu. Dzisiaj - gdy na naszych oczach powstaje nowy gatunek - biologia molekularna poszukuje odpowiedzi na podstawowe pytania we wnętrzu pojedynczych komórek. W latach 90. literatura tematu w języku polskim wzbogaciła się o kilkadziesiąt pozycji. Napisane komunikatywnym językiem mogą dotrzeć do szerokiej grupy odbiorców, a polemiki uczonych, na przykład Goulda z Dawkinsem uatrakcyjniają lekturę. Czytając, możemy zastanawiać się, czy już czas na Niewczesny pogrzeb Darwina, a także nad Naturą umysłów czy Przepisem na człowieka. W drodze nad Wymarzone jezioro Darwina oświeci nas Światełko mydliczki i pozwoli zrozumieć Różnorodność życia, w którym Samolubne geny walczą o przetrwanie (powielenie), a organizmy są zaledwie swoistymi przystankami na stałej drodze w przyszłość. Gdzie tworzona przez Ślepego zegarmistrza, Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa sprawia mylne wrażenie planu i celowości w przyrodzie. Przestudiowana literatura pozostawia nas w przeświadczeniu, że znany nam świat istot żyjących, pomimo jego ogromnej różnorodności, zbudowany jest z jednorodnego materiału. Komórki niezależnie od tego, do jakiego osobnika należą i jakie pełnią w nim funkcje, mają taką samą strukturę. Zasadnicze różnice są w zapisie genetycznym, ale różnica między ludzkim i szympansim DNA wynosi zaledwie 1% i jest mniejsza niż między szympansem a gorylem czy orangutanem. Różnice w mózgu są ilościowe, a nie jakościowe. Szympansy i bonobo "są zdolne do abstrahowania. Niekiedy wydaje się, że używają języka, aby kłamać i oszukiwać. Istnieje w nich elementarne zrozumienie związku między przyczyną a skutkiem. Potrafią być autorefleksyjne, (...) ewidentnie posiadają i świadomość, i język, i kulturę, przynajmniej w prymitywnej formie. Być może są mniej zdyscyplinowane i mniej błyskotliwe niż my, lecz także potrafią myśleć. Wszelakie piedestały na jakie wyniesiono człowieka, odróżniając go od zwierząt, mają bardzo kruche podstawy". Nie ulega wątpliwości, że w wyniku postępu nauk, za kilkadziesiąt (a może już za kilka) lat obraz ewolucji biologicznej będzie różnił się od obecnego. Na podstawie tego, co wiemy obecnie możemy przypuszczać, iż istnieje promilowe prawdopodobieństwo, że życie dotarło do nas z Kosmosu. Promile promili, że otrzymaliśmy stamtąd umysłowość. Ale jeszcze mniej w tym wszystkim jest prawdopodobny udział Absolutu - jakiejkolwiek transcendentalnej wobec świata inteligencji. Niezależnie jak nam trudno dojść do konsiliencji i jak nam daleko do poznania prawd ostatecznych - to pewne jest, że jesteśmy z tego Wszechświata. Proszę choć przejrzeć wymienione wyżej pozycje i chętnie wrócę do dyskusji z Panią. Miłych lektur życzę. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ogromny plus! Cieszę się, że widzisz w każdym rozmówcy istotę zasługującą na szacunek.
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Ogromny plus! Cieszę się, że widzisz w każdym rozmówcy istotę zasługującą na szacunek. Panie Jacku, z niczym nie należy przesadzać. Napisałem w tym wątku również:
a co własnej bezkompromisowości, to uważam że dotyczy ona tylko wrodzonej tępoty (nie niewiedzy, gdyż na nią cierpimy wszyscy, choć w różnym stopniu), pokrywanej tupetem.
Tak, na hałaśliwą tępotę jestem uczulony i przewrażliwiony. Każdy z nas ma swoje obszary niewiedzy, każdy się gdzieś zapędzi, gdzieś się pomyli, gdyż jesteśmy tylko ludźmi, a nie bogami. Ale im ktoś jest bardziej tępym i im mniej wie tym łatwiej mu przychodzi epitetowanie innych, a tym tym trudniej przyznanie się do błędu. Tępak najbardziej czuje się obrażony, gdy nie potrafi zrozumieć o co polemiście chodziło i doszukuje jednoznaczności w wieloznaczności, a wieloznaczności w jednoznaczności.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Madman (7811 punktów) | > Ja nie szukam ludzi, co mają podobne zdanie. Szukam tych, co mają zdanie odmienne.Taaa... Cytat:Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
|
|
|  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >>ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ,> >A gdzie tak bierze?  > Na rybach w Kruszwicy  Aaaa... trzeba tak było od razu...  > >>Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością.> >No, to - odwagi. To będzie mały krok dla ludzkości, ale Wielki Skok dla Iwony Przybyły  > Tej samej odwagi w odwrotnym kierunku życzę Tobie  Znaczy się, żebym przestał stykać się z własną świadomością? Hmmm...  > Podsumowując Waszą dyskusję:> Czyli wszyscy naukowcy, którzy wierzą w Boga, to kretyni, z którymi nie warto dyskutować?Jeśli wierzą na zasadzie nienakładających się magisteriów, to o kwestiach naukowych - owszem, bywa, że warto. Jeśli treści swej wiary w procedury naukowe wplątują, to po prostu przestają być naukowcami. > Nie warto dyskutować z pojęciem Absolutu przedstawionym przez Leszka Kołakowskiego?"Absolut - taka rzecz, o której nic, ale to nic nie można powiedzieć." (Leszek Kołakowski "Wielka encyklopedia filozofii i nauk politycznych" w: tegoż "Moje słuszne poglądy na wszystko", wyd. Znak, Kraków 1999, s. 422). > Nie warto dyskutować z pojęciem wiary wyrażanym przez Richarda Feynmana?Wstyd się przyznać, ale nie znam pojęcia wiary wyrażanego przez Richarda Feynmana. Mogłabyś rozwinąć? > Nie warto dyskutować z innymi kulturami, religiami i wyznaniami,Dyskutuje się zawsze z ludźmi, "kultury", "religie", "wyznania" to abstrakcje w naszych głowach. > Za to tolerancja wobec homoseksualizmu jak najbardziej go kręci. Dziwne to pojęcie tolerancji - takie trochę wybiórcze.Po pierwsze: to, że np. nie ma się z kimś ochoty dyskutować, lub też nie widzi się w tym sensu, ciągle jeszcze w pojęciu tolerancji mieści się jak najzgrabniej. Po drugie: dziwna byłaby raczej tolerancja całkowicie bezwzględna. Nigdy nie zetknąłem się z tolerancją, która nie byłaby jakoś-tam wybiórcza. Rzecz tylko w kryteriach tej wybiórczości.
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >>>ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ,> >>A gdzie tak bierze?  > >Na rybach w Kruszwicy  > Aaaa... trzeba tak było od razu...  No widzisz... od razu wiadomo o co chodzi. > Znaczy się, żebym przestał stykać się z własną świadomością? Hmmm...  Ważne, żeby synaps nie przepalić, jak mawia mój kwantowy brat. > Jeśli wierzą na zasadzie nienakładających się magisteriów, to o kwestiach naukowych - owszem, bywa, że warto. Jeśli treści swej wiary w procedury naukowe wplątują, to po prostu przestają być naukowcami.Mogę poprosić o konkretne przykłady? Wdzięczna też będę za podanie tych naukowców, co to żadnym światopoglądem nie grzeszą, tj. są naukowo neutralni! Wydaje mi się, że jednak w nauce o coś innego chodzi, ale ja się nie znam i pod tym względem jestem "szara masa". > "Absolut - taka rzecz, o której nic, ale to nic nie można powiedzieć." (Leszek Kołakowski "Wielka encyklopedia filozofii i nauk politycznych" w: tegoż "Moje słuszne poglądy na wszystko", wyd. Znak, Kraków 1999, s. 422).Nie ma to nic wspólnego z ateizmem, a wiele wspólnego z buddyzmem czy zen. Mam nadzieję, że rozróżniasz te dwa podejścia? > >Nie warto dyskutować z pojęciem wiary wyrażanym przez Richarda Feynmana?> Wstyd się przyznać, ale nie znam pojęcia wiary wyrażanego przez Richarda Feynmana. Mogłabyś rozwinąć?Mogę pożyczyć "Sens tego wszystkiego" do poduszki. > >Nie warto dyskutować z innymi kulturami, religiami i wyznaniami,> Dyskutuje się zawsze z ludźmi, "kultury", "religie", "wyznania" to abstrakcje w naszych głowach.A co nie jest abstrakcją w naszych głowach? Ludzie nie są abstrakcjami, które mają potwierdzać jakieś teorie? Bytami tworzonymi tylko po to, by brać udział w naukowych eksperymentach? > Po pierwsze: to, że np. nie ma się z kimś ochoty dyskutować, lub też nie widzi się w tym sensu, ciągle jeszcze w pojęciu tolerancji mieści się jak najzgrabniej.> Po drugie: dziwna byłaby raczej tolerancja całkowicie bezwzględna. Nigdy nie zetknąłem się z tolerancją, która nie byłaby jakoś-tam wybiórcza. Rzecz tylko w kryteriach tej wybiórczości.Masz rację.
|
|
| | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > No widzisz... od razu wiadomo o co chodzi.  > Ważne, żeby synaps nie przepalić, jak mawia mój kwantowy brat.Jak wyżej. > >Jeśli wierzą na zasadzie nienakładających się magisteriów, to o kwestiach naukowych - owszem, bywa, że warto. Jeśli treści swej wiary w procedury naukowe wplątują, to po prostu przestają być naukowcami.> Mogę poprosić o konkretne przykłady?Naukowcami wierzącymi na zasadzie nienakładających się magisteriów są choćby fizycy-kosmolodzy Michał Heller i John Polkinghorne. > Wdzięczna też będę za podanie tych naukowców, co to żadnym światopoglądem nie grzeszą, tj. są naukowo neutralni!"Światopogląd" nauki da się sprowadzić do dwóch zasad: 1. Rzeczywistość ma zawsze rację. 2. Jeżeli nie ma racji - patrz punkt 1. > Wydaje mi się, że jednak w nauce o coś innego chodzi,Wydaje Ci się. > ale ja się nie znam i pod tym względem jestem "szara masa".Ot, co. > >"Absolut - taka rzecz, o której nic, ale to nic nie można powiedzieć." (Leszek Kołakowski "Wielka encyklopedia filozofii i nauk politycznych" w: tegoż "Moje słuszne poglądy na wszystko", wyd. Znak, Kraków 1999, s. 422).> Nie ma to nic wspólnego z ateizmem, a wiele wspólnego z buddyzmem czy zen. Mam nadzieję, że rozróżniasz te dwa podejścia?Jakby Ci to... Może tak: 30 września 1996 w Instytucie Etnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego obroniłem (z wynikiem bardzo dobrym) pracę magisterską pt. "Perspektywa antropologii a perspektywa buddyzmu. Problemy poznawcze w antropologii", w której szczególnie wiele uwagi buddyzmowi zen poświęciłem. Ocenę bardzo dobrą wystawiła m.in. recenzentka prof. dr hab. Beata Szymańska, ówczesna kierownik Zakładu Filozofii Wschodu Instytutu Filozofii UJ. > >Wstyd się przyznać, ale nie znam pojęcia wiary wyrażanego przez Richarda Feynmana. Mogłabyś rozwinąć?> Mogę pożyczyć "Sens tego wszystkiego" do poduszki.Tak się składa, iż plan lektur mam już zapełniony na kilka lat naprzód. Moich studentów zwykłem rozliczać zwłaszcza z umiejętności zwięzłego przedstawienia własnymi słowami zasadniczych idei autorów omawianych prac. Takie samo oczekiwanie ku Tobie niniejszym kieruję. > A co nie jest abstrakcją w naszych głowach?Tzw. "świat". > Ludzie nie są abstrakcjami, które mają potwierdzać jakieś teorie?Nie. > Bytami tworzonymi tylko po to, by brać udział w naukowych eksperymentach?Też nie. > Masz rację.Pewnie, że mam.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Masz rację.> Pewnie, że mam.Law ju  Wiesz, ta miła pani twierdzi, że powiedziałeś jej, że kultura jest iluzją. Tak chciałam zwrócić Twoją uwagę. Jak zwykle 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Law ju  Law ju tu [rozgląda się nerwowo, czy Kowalska nie podsłuchuje]> Wiesz, ta miła pani twierdzi, że powiedziałeś jej, że kultura jest iluzją.Wow!  > Tak chciałam zwrócić Twoją uwagę. Jak zwykle  [się czochra leżąc na grzbiecie  ]
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Law ju  > Law ju tu [rozgląda się nerwowo, czy Kowalska nie podsłuchuje][dostałam histerii, ja nie mogę tak spadać z krzesła, jeszcze się nie zaleczyłam po ostatnim wypadku na rowerze!  ] > Wiesz, ta miła pani twierdzi, że powiedziałeś jej, że kultura jest iluzją.> Wow!  Tu miało wystąpić kilka komentarzy, ale zdałam sobie sprawę, że to byłoby jak obgadywanie i pokazywanie palcem - a to nie wypada. > >Tak chciałam zwrócić Twoją uwagę. Jak zwykle  > [się czochra leżąc na grzbiecie ]Tak przy ludziach...? No wiesz co.. [płoni się jak róża wiosenna]
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > [dostałam histerii, ja nie mogę tak spadać z krzesła, jeszcze się nie zaleczyłam po ostatnim wypadku na rowerze! ]Daj, rozmasuję  . > >[się czochra leżąc na grzbiecie ]> Tak przy ludziach...? No wiesz co.. [płoni się jak róża wiosenna]No, dobra  . [przestaje się czochrać i zwyczajnie merda ogonkiem  ]
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Naukowcami wierzącymi na zasadzie nienakładających się magisteriów są choćby fizycy-kosmolodzy Michał Heller i John Polkinghorne.
Polkinghorne łączy Boga z nauką. Czytałam niedawno wywiad z nim w "Polityce" - niestety nie jest dostępny w sieci, a szkoda.
>"Światopogląd" nauki da się sprowadzić do dwóch zasad: >1. Rzeczywistość ma zawsze rację. >2. Jeżeli nie ma racji - patrz punkt 1.
Co to jest rzeczywistość? A czym są iluzje?
>>Wydaje mi się, że jednak w nauce o coś innego chodzi, >Wydaje Ci się. >>ale ja się nie znam i pod tym względem jestem "szara masa". >Ot, co.
Słodkie. Chyba się zakocham.
>>>"Absolut - taka rzecz, o której nic, ale to nic nie można powiedzieć." (Leszek Kołakowski "Wielka encyklopedia filozofii i nauk politycznych" w: tegoż "Moje słuszne poglądy na wszystko", wyd. Znak, Kraków 1999, s. 422). >>Nie ma to nic wspólnego z ateizmem, a wiele wspólnego z buddyzmem czy zen. Mam nadzieję, że rozróżniasz te dwa podejścia? >Jakby Ci to... >Może tak: 30 września 1996 w Instytucie Etnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego obroniłem (z wynikiem bardzo dobrym) pracę magisterską pt. "Perspektywa antropologii a perspektywa buddyzmu. Problemy poznawcze w antropologii", w której szczególnie wiele uwagi buddyzmowi zen poświęciłem. Ocenę bardzo dobrą wystawiła m.in. recenzentka prof. dr hab. Beata Szymańska, ówczesna kierownik Zakładu Filozofii Wschodu Instytutu Filozofii UJ.
Nie wiem, co ma Twoja praca magisterska do wypowiedzi Leszka Kołakowskiego? Nadal pytam czy uważasz, że zacytowana przez Ciebie wypowiedź wskazuje na światopogląd ateistyczny profesora?
>>>Wstyd się przyznać, ale nie znam pojęcia wiary wyrażanego przez Richarda Feynmana. Mogłabyś rozwinąć? >>Mogę pożyczyć "Sens tego wszystkiego" do poduszki. >Tak się składa, iż plan lektur mam już zapełniony na kilka lat naprzód.
Trudno. Nie ma jak otwarty umysł.
>Moich studentów zwykłem rozliczać zwłaszcza z umiejętności zwięzłego przedstawienia własnymi słowami zasadniczych idei autorów omawianych prac. Takie samo oczekiwanie ku Tobie niniejszym kieruję.
Nie jestem Twoją studentką.
>>A co nie jest abstrakcją w naszych głowach? >Tzw. "świat".
Możesz to rozwinąć?
>>Ludzie nie są abstrakcjami, które mają potwierdzać jakieś teorie? >Nie.
A kim?
>>Bytami tworzonymi tylko po to, by brać udział w naukowych eksperymentach? >Też nie.
Tzn? Możesz jaśniej?
>>Masz rację. >Pewnie, że mam.
Pewna jest tylko niepewność.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Polkinghorne łączy Boga z nauką.Aha  . Równania Opatrzności piątego stopnia wyprowadza i całkuje przez pierwiastek z Łaski Uświęcającej?  > Co to jest rzeczywistość? A czym są iluzje?Zrób tak: skocz z drugiego piętra na główkę... Oczy możesz zamknąć - boli tak samo, ale przynajmniej nie widać krwi  . > Słodkie. Chyba się zakocham.Byle nie we mnie. > >>>"Absolut - taka rzecz, o której nic, ale to nic nie można powiedzieć." (Leszek Kołakowski "Wielka encyklopedia filozofii i nauk politycznych" w: tegoż "Moje słuszne poglądy na wszystko", wyd. Znak, Kraków 1999, s. 422).> >>Nie ma to nic wspólnego z ateizmem, a wiele wspólnego z buddyzmem czy zen. Mam nadzieję, że rozróżniasz te dwa podejścia?> Nie wiem, co ma Twoja praca magisterska do wypowiedzi Leszka Kołakowskiego?Odpowiedziałem na zadane mi pytanie o moje kompetencje w sprawie buddyzmu. Uprzejmy być chciałem. Ha - coż, snadź prawdę mówią, że każdy dobry uczynek zostanie ukarany. > Nadal pytam czy uważasz, że zacytowana przez Ciebie wypowiedź wskazuje na światopogląd ateistyczny profesora?O ateizmie Kołakowskiego nie wypowiadałem się w ogóle. Ograniczyłem się do zacytowania podanej przezeń żartobliwej definicji Absolutu, co z kolei miało być odpowiedzią na Twe pytanie: Nie warto dyskutować z pojęciem Absolutu przedstawianym przez Leszka Kołakowskiego?, odpowiedzią, która - w założeniu - miała temat zamknąć. Cóż, czasem zdarza mi się przecenić bystrość rozmówcy. > Trudno. Nie ma jak otwarty umysł.Żebyś wiedziała  . Doczekam się w końcu jakiejś prezentacji rozumienia wiary przez Richarda Feynmana, czy się nie doczekam?  > Nie jestem Twoją studentką.O, widzisz!  I to jest wreszcie jakiś dowód - co prawda nie na istnienie Boga, ale na Jego Niezmierzone Miłosierdzie  . > >>A co nie jest abstrakcją w naszych głowach?> >Tzw. "świat".> Możesz to rozwinąć?Jeśli skok z drugiego piętra okazał się mało przekonujący, możesz próbować z trzeciego. > >>Ludzie nie są abstrakcjami, które mają potwierdzać jakieś teorie?> >Nie.> A kim?pl.wikipedia.org/wiki/Człowiek> >>Bytami tworzonymi tylko po to, by brać udział w naukowych eksperymentach?> >Też nie.> Tzn? Możesz jaśniej?Jak dotąd żaden człowiek nie został przez nikogo "stworzony". Nauka - we współczesnym rozumieniu tego słowa - liczy zaś sobie raptem 400 lat, co stanowi ledwie 0,002 historii gatunku Homo sapiens.
|
|
| | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Polkinghorne łączy Boga z nauką.> Aha . Równania Opatrzności piątego stopnia wyprowadza i całkuje przez pierwiastek z Łaski Uświęcającej?  A już myślałam, że masz pojęcie o różnicy między wiarą i wiedzą. > >Co to jest rzeczywistość? A czym są iluzje?> Zrób tak: skocz z drugiego piętra na główkę...> Oczy możesz zamknąć - boli tak samo, ale przynajmniej nie widać krwi .Skąd wiesz, że boli tak samo? Metoda prób i błędów? Rozumiem, że jako człowiek nauki lubisz sprawdzać doświadczalnie? > >Słodkie. Chyba się zakocham.> Byle nie we mnie.Nie jestem masochistką. > >Nie wiem, co ma Twoja praca magisterska do wypowiedzi Leszka Kołakowskiego?> Odpowiedziałem na zadane mi pytanie o moje kompetencje w sprawie buddyzmu.Proszę wskazać miejsce, w którym zadałam pytanie o Twoje kompetencje w sprawie buddyzmu? > Uprzejmy być chciałem.... a znowu Ci nie wyszło? Smutne  > >Nadal pytam czy uważasz, że zacytowana przez Ciebie wypowiedź wskazuje na światopogląd ateistyczny profesora?> O ateizmie Kołakowskiego nie wypowiadałem się w ogóle. Ograniczyłem się do zacytowania podanej przezeń żartobliwej definicji Absolutu, co z kolei miało być odpowiedzią na Twe pytanie:> Nie warto dyskutować z pojęciem Absolutu przedstawianym przez Leszka Kołakowskiego?,> odpowiedzią, która - w założeniu - miała temat zamknąć. Cóż, czasem zdarza mi się przecenić bystrość rozmówcy.Zdarza Ci się też przecenić swoją bystrość. > >Trudno. Nie ma jak otwarty umysł.> Żebyś wiedziała . Doczekam się w końcu jakiejś prezentacji rozumienia wiary przez Richarda Feynmana, czy się nie doczekam?  Nie. > >Nie jestem Twoją studentką.> O, widzisz! I to jest wreszcie jakiś dowód - co prawda nie na istnienie Boga, ale na Jego Niezmierzone Miłosierdzie .Cały czas to powtarzam w tym wątku. Dobrze, że wreszcie to zrozumiałeś, choćby i ironicznie. Jego miłosierdzie jest olbrzymie  > Jeśli skok z drugiego piętra okazał się mało przekonujący, możesz próbować z trzeciego.Poczekam na wyniki Twoich obserwacji. > >>>Ludzie nie są abstrakcjami, które mają potwierdzać jakieś teorie?> >>Nie.> >A kim?> pl.wikipedia.org/wiki/CzłowiekLiczyłam na coś więcej, ale cenię ludzi, którzy cenią minimalizm.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > A już myślałam, że masz pojęcie o różnicy między wiarą i wiedzą.Nie ja pisałem: Polkinghorne łączy Boga z nauką.> Skąd wiesz, że boli tak samo? Metoda prób i błędów? Rozumiem, że jako człowiek nauki lubisz sprawdzać doświadczalnie?Przyjmujesz, że świat znika, gdy zamykasz oczy? > Proszę wskazać miejsce, w którym zadałam pytanie o Twoje kompetencje w sprawie buddyzmu?Służę uprzejmie: Nie ma to nic wspólnego z ateizmem, a wiele wspólnego z buddyzmem czy zen. Mam nadzieję, że rozróżniasz te dwa podejścia?Daruj, ale na przyszłość nie proś mnie więcej o tłumaczenie Ci Twoich własnych tekstów. > >Uprzejmy być chciałem.> ... a znowu Ci nie wyszło? Smutne  Przeciwnie, wyszło mi. Tylko po co? > Zdarza Ci się też przecenić swoją bystrość.Może teraz ja o przykłady poproszę? > >Doczekam się w końcu jakiejś prezentacji rozumienia wiary przez Richarda Feynmana, czy się nie doczekam?  > Nie.Czemuż, ach, czemuż wcale mnie to nie dziwi?  > Cały czas to powtarzam w tym wątku. Dobrze, że wreszcie to zrozumiałeś, choćby i ironicznie. Jego miłosierdzie jest olbrzymie  W każdym razie wystarczające, by oszczędzić mi studentek... > >Jeśli skok z drugiego piętra okazał się mało przekonujący, możesz próbować z trzeciego.> Poczekam na wyniki Twoich obserwacji....które nawet nie pojmują różnicy między faktami a pojęciami. > Liczyłam na coś więcej, ale cenię ludzi, którzy cenią minimalizm.Znalazłem Ci ciekawą dyskusję minimalistów intelektualnych - spodoba Ci się  . No, już dobrze, nie dziękuj, nie dziękuj... Nie po rękach! To pod innym adresem...  .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >A już myślałam, że masz pojęcie o różnicy między wiarą i wiedzą.> Nie ja pisałem:> Polkinghorne łączy Boga z nauką.To nie ja twierdzę, że wierzący naukowcy są gorsi od niewierzących. Uważam, że wiara w Boga może być dobra i zła, podobnie jak wiara w naukę - też może być dobra, jak i zła. Nie uważam, że wiara jest wirusem. Wirusem jest człowiek dla Ziemi - z wiarą czy bez niej. Ateizm niczego nie odkrywa i niczego nie załatwia. Jest kolejną pozbawioną sensu ideologią, szczególnie gdy trafia pod strzechy. Czyli dzieje się z nim dokładnie to samo, co z wiarą. Ja uważam, że moja wiara to moja sprawa. Przy okazji - coś zabawnego dla Ciebie: www.youtube.com/watch?v=QERyh9YYEis> >Skąd wiesz, że boli tak samo? Metoda prób i błędów? Rozumiem, że jako człowiek nauki lubisz sprawdzać doświadczalnie?> Przyjmujesz, że świat znika, gdy zamykasz oczy?Zależy, co bierzesz. > >Proszę wskazać miejsce, w którym zadałam pytanie o Twoje kompetencje w sprawie buddyzmu?> Służę uprzejmie:> Nie ma to nic wspólnego z ateizmem, a wiele wspólnego z buddyzmem czy zen. Mam nadzieję, że rozróżniasz te dwa podejścia?> Daruj, ale na przyszłość nie proś mnie więcej o tłumaczenie Ci Twoich własnych tekstów.Zapytam ponownie, bo widzę, że nie ja jedna mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem: czy uważasz, że przytoczona wypowiedź prof. Kołakowskiego ma coś wspólnego z ateizmem, czy raczej z buddyzmem? Niezależnie od Twoich kompetencji nie odpowiedziałeś na to pytanie. > >>Uprzejmy być chciałem.> >... a znowu Ci nie wyszło? Smutne  > Przeciwnie, wyszło mi. Tylko po co?No właśnie. > >Zdarza Ci się też przecenić swoją bystrość.> Może teraz ja o przykłady poproszę?Tylko po co? > >>Doczekam się w końcu jakiejś prezentacji rozumienia wiary przez Richarda Feynmana, czy się nie doczekam?  > >Nie.> Czemuż, ach, czemuż wcale mnie to nie dziwi?  boś się widocznie tak zaprogramował  > >>Jeśli skok z drugiego piętra okazał się mało przekonujący, możesz próbować z trzeciego.> >Poczekam na wyniki Twoich obserwacji.> ...które nawet nie pojmują różnicy między faktami a pojęciami.Studenci są po to, by się uczyć. Jakby wszystko potrafili nie miałbyś pracy. Takie to cholerne ekstensje dwunożne  > >Liczyłam na coś więcej, ale cenię ludzi, którzy cenią minimalizm.> Znalazłem Ci ciekawą dyskusję minimalistów intelektualnych - spodoba Ci się . No, już dobrze, nie dziękuj, nie dziękuj... Nie po rękach! To pod innym adresem... .Ksiądz dziś nie spowiada. Nie szkoda Ci czasu?
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > To nie ja twierdzę, że wierzący naukowcy są gorsi od niewierzących.Nauka nie zasadza się na czyichkolwiek osobistych przymiotach, a na procedurach, które są z istoty swej bezosobowe (i faktycznie często realizowane przez automaty). Orzeczenia naukowe o świecie wydawane są w oparciu o wyniki właściwie przeprowadzonych procedur nie zaś o to, w co sobie ktoś tam wierzy albo nie. Twierdzenie Goedla pozostaje prawdziwe bez względu na to, że Goedel zagłodził się na śmierć wierząc w spisek zmierzający do jego otrucia. > Uważam, że wiara w Boga może być dobra i zła,Co to jest "dobro" i "zło"? > podobnie jak wiara w naukęNie ma czegoś takiego, jak "wiara w naukę". > Nie uważam, że wiara jest wirusem. Wirusem jest człowiek dla Ziemi - z wiarą czy bez niej.Poezje sobie pisz, jakie chcesz. > Ateizm niczego nie odkrywa i niczego nie załatwia.A co by Ci miał niby "załatwić"? > Jest kolejną pozbawioną sensu ideologią, szczególnie gdy trafia pod strzechy.Ateizm jest dobrze ugruntowanym stanowiskiem filozoficznym (o ile uprzednio uznaje się jakąkolwiek filozoficzną prawomocność teizmu). > Czyli dzieje się z nim dokładnie to samo, co z wiarą.Ple, ple. > Ja uważam, że moja wiara to moja sprawa.Bóg z Tobą  . > Przy okazji - coś zabawnego dla Ciebie:> www.youtube.com/watch?v=QERyh9YYEisGłupie. > Zapytam ponownie, bo widzę, że nie ja jedna mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem:Masz problemy przede wszystkim z pisaniem do rzeczy. > czy uważasz, że przytoczona wypowiedź prof. Kołakowskiego ma coś wspólnego z ateizmem, czy raczej z buddyzmem?Wypowiedź Kołakowskiego jest przewrotnym żartem, który można sobie interpretować, jak kto chce. Z jakichś tajemniczych powodów nasunęły Ci się akurat skojarzenia z ateizmem i buddyzmem. A czemu nie z filozofią języka, taoizmem, mistyką nadreńską, hinduskim Brahmanem, plotyńską "Jednią", pozytywizmem Koła Wiedeńskiego czy teologią apofatyczną Pseudo-Dionizego Areopagity? Pasują równie dobrze. > >>>Doczekam się w końcu jakiejś prezentacji rozumienia wiary przez Richarda Feynmana, czy się nie doczekam?  > >>Nie.> >Czemuż, ach, czemuż wcale mnie to nie dziwi?  > boś się widocznie tak zaprogramował  Pozostanę przy własnych w tym przedmiocie domysłach. > Studenci są po to, by się uczyć. Jakby wszystko potrafili nie miałbyś pracy.Rzecz w tym, że na pewne rzeczy to na studiach jest już trochę późno. O ile dobrze pamiętam ustalenia Piageta, to zdolność odróżniania faktów świata od ich reprezentacji symbolicznych u normalnego dziecka wykształca się między 10 a 12 rokiem życia. > Ksiądz dziś nie spowiada.Jest wierszyk na takie okazje, ale mało "kulturalny" więc się powstrzymam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Nauka nie zasadza się na czyichkolwiek osobistych przymiotach, a na procedurach, które są z istoty swej bezosobowe (i faktycznie często realizowane przez automaty). Orzeczenia naukowe o świecie wydawane są w oparciu o wyniki właściwie przeprowadzonych procedur nie zaś o to, w co sobie ktoś tam wierzy albo nie.Rozumiem i tego nie kwestionuję. > Twierdzenie Goedla pozostaje prawdziwe bez względu na to, że Goedel zagłodził się na śmierć wierząc w spisek zmierzający do jego otrucia.Nie wiem o czym piszesz? Możesz podać jakiś odnośnik? > >Uważam, że wiara w Boga może być dobra i zła,> Co to jest "dobro" i "zło"?Nie wiem, co to jest, ale chyba wiem czym powinno być: - dobro - zrównoważony rozwój; - zło - niezrównoważony rozwój. Takie są moje pierwsze skojarzenia. > >podobnie jak wiara w naukę> Nie ma czegoś takiego, jak "wiara w naukę".A jest coś takiego jak wiara w Boga? > >Nie uważam, że wiara jest wirusem. Wirusem jest człowiek dla Ziemi - z wiarą czy bez niej.> Poezje sobie pisz, jakie chcesz.Bądź opryskliwy, jak bardzo chcesz. Jeśli dzięki temu czujesz się lepiej. > >Ateizm niczego nie odkrywa i niczego nie załatwia.> A co by Ci miał niby "załatwić"?Ja nic nie próbuję sobie załatwić i nigdy nie próbowałam, a jak już to nieświadomie. Mam w nosie czy do kogoś docierają moje przekonania czy nie. Po prostu widzę pewną zależność, jaka występuje pomiędzy głoszonymi poglądami a chęcią zdobycia władzy (wpływania na społeczeństwo czy to przez kościół czy przez ateistów). Gdy już się to władzę zdobędzie sytuacja i jej ocena zmienia się diametralnie. Nagle to, o co się walczyło nie jest już takie oczywiste. > Ateizm jest dobrze ugruntowanym stanowiskiem filozoficznym (o ile uprzednio uznaje się jakąkolwiek filozoficzną prawomocność teizmu).Stanowisko filozoficzne, a praktyka to zupełnie odmienne sprawy. > >Czyli dzieje się z nim dokładnie to samo, co z wiarą.> Ple, ple.A nie? > >Ja uważam, że moja wiara to moja sprawa.> Bóg z Tobą .I nikomu nic do tego. > >Przy okazji - coś zabawnego dla Ciebie:> >www.youtube.com/watch?v=QERyh9YYEis> Głupie.Doprawdy? > >Zapytam ponownie, bo widzę, że nie ja jedna mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem:> Masz problemy przede wszystkim z pisaniem do rzeczy.Więcej zrozumienia, cierpliwości i uśmiechu, a Bóg Ci to jakoś wynagrodzi  > >czy uważasz, że przytoczona wypowiedź prof. Kołakowskiego ma coś wspólnego z ateizmem, czy raczej z buddyzmem?> Wypowiedź Kołakowskiego jest przewrotnym żartem,rozumiem - tyle interpretacji, ile czytelników... > który można sobie interpretować, jak kto chce.... ooo, z ust mi to wywlekłeś. Tfu... bo się udławię. > Z jakichś tajemniczych powodów nasunęły Ci się akurat skojarzenia z ateizmem i buddyzmem.Mroczne siły okultyzmu atakują. > A czemu nie z filozofią języka, taoizmem, mistyką nadreńską, hinduskim Brahmanem, plotyńską "Jednią", pozytywizmem Koła Wiedeńskiego czy teologią apofatyczną Pseudo-Dionizego Areopagity? Pasują równie dobrze.Pochwal się, co jeszcze umiesz i jakie jeszcze studia skończyłeś, bo to chyba nie wszystko? Słabo, słabo... > >>>>Doczekam się w końcu jakiejś prezentacji rozumienia wiary przez Richarda Feynmana, czy się nie doczekam?  > >>>Nie.> >>Czemuż, ach, czemuż wcale mnie to nie dziwi?  > >boś się widocznie tak zaprogramował  > Pozostanę przy własnych w tym przedmiocie domysłach.Z domysłami, jak z wiarę. Nigdy nie wiesz czy wiesz  > >Studenci są po to, by się uczyć. Jakby wszystko potrafili nie miałbyś pracy.> Rzecz w tym, że na pewne rzeczy to na studiach jest już trochę późno. O ile dobrze pamiętam ustalenia Piageta, to zdolność odróżniania faktów świata od ich reprezentacji symbolicznych u normalnego dziecka wykształca się między 10 a 12 rokiem życia.Muszę poprosić swojego chłopaka, żeby sobie poczytał Twoje wypowiedzi. Są takie... hmmm... podniecające (jeb, Iwona tarza się po podłodze ze śmiechu). Powiedzmy, że Piaget się mylił, ale ustalenia Iwony są takie, że zdolność porozumiewania się ze światem zmniejsza się wraz ze wzrostem czasu poświęcanego na przeświadczanie samego siebie o swojej wyjątkowości. Tzn. pod pewnymi względami jesteś wyjątkowy, ale... > >Ksiądz dziś nie spowiada.> Jest wierszyk na takie okazje, ale mało "kulturalny" więc się powstrzymam.... to dość "zabawne" względy więc się powstrzymam. Niestety, tendencja do alienacji wzrasta z wiekiem. Ciao Bambini Di Praga
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Twierdzenie Goedla pozostaje prawdziwe bez względu na to, że Goedel zagłodził się na śmierć wierząc w spisek zmierzający do jego otrucia.> Nie wiem o czym piszesz? Możesz podać jakiś odnośnik?Mogę. > >Co to jest "dobro" i "zło"?> Nie wiem, co to jest, ale chyba wiem czym powinno być:> - dobro - zrównoważony rozwój;> - zło - niezrównoważony rozwój.> Takie są moje pierwsze skojarzenia.To ja poczekam na te drugie. > >>podobnie jak wiara w naukę> >Nie ma czegoś takiego, jak "wiara w naukę".> A jest coś takiego jak wiara w Boga?Tak mówią  . > Ja nic nie próbuję sobie załatwić i nigdy nie próbowałam, a jak już to nieświadomie. Mam w nosie czy do kogoś docierają moje przekonania czy nie.Ale co Ci szkodzi ludziom na forum głowę pozawracać, nieprawdaż?  > Po prostu widzę pewną zależność, jaka występuje pomiędzy głoszonymi poglądami a chęcią zdobycia władzy (wpływania na społeczeństwo czy to przez kościół czy przez ateistów).Żądza władzy jest zjawiskiem biologicznym u wielu gatunków zwierząt obserwowanym - sama w sobie jest więc od światopoglądu całkowicie rozłączna. > Gdy już się to władzę zdobędzie sytuacja i jej ocena zmienia się diametralnie. Nagle to, o co się walczyło nie jest już takie oczywiste.Trudno, żeby było inaczej. > >Ateizm jest dobrze ugruntowanym stanowiskiem filozoficznym (o ile uprzednio uznaje się jakąkolwiek filozoficzną prawomocność teizmu).> Stanowisko filozoficzne, a praktyka to zupełnie odmienne sprawy.Z ateizmu nie wynika w sposób konieczny żadna konkretna praktyka. > >>Ja uważam, że moja wiara to moja sprawa.> >Bóg z Tobą .> I nikomu nic do tego.Jasne. > >A czemu nie z filozofią języka, taoizmem, mistyką nadreńską, hinduskim Brahmanem, plotyńską "Jednią", pozytywizmem Koła Wiedeńskiego czy teologią apofatyczną Pseudo-Dionizego Areopagity? Pasują równie dobrze.> Pochwal się, co jeszcze umiesz i jakie jeszcze studia skończyłeś, bo to chyba nie wszystko? Słabo, słabo...Żałosny argument ad personam. > Muszę poprosić swojego chłopaka, żeby sobie poczytał Twoje wypowiedzi. Są takie... hmmm... podniecające (jeb, Iwona tarza się po podłodze ze śmiechu).Musi ciężko Ci z takim chłopakiem...  . > Powiedzmy, że Piaget się mylił, ale ustalenia Iwony są takie, że zdolność porozumiewania się ze światem zmniejsza się wraz ze wzrostem czasu poświęcanego na przeświadczanie samego siebie o swojej wyjątkowości. Tzn. pod pewnymi względami jesteś wyjątkowy, ale...Żałosny argument ad personam... aha, już było. Nno, taaak...  .
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
|  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) |
>Czyli wszyscy naukowcy, którzy wierzą w Boga, to kretyni, z którymi nie warto dyskutować?
Przyzwyczaj się. Jeżeli oczekujesz modlitwy ku pokrzepieniu , to pomyliłaś forum.
A może ja zacznę domagać się dyskusji o jednorożcach ? Dziwisz się , że ludzie muszą pić żeby go zobaczyć ? Jeżeli rozmawiasz z bogiem bez jakiś dodatkowych "dopalaczy" , sporo na nich zaoszczędzisz.
|
|
| |  | 4 na 4 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>Czyli wszyscy naukowcy, którzy wierzą w Boga, to kretyni, z którymi nie warto dyskutować? >Przyzwyczaj się. Jeżeli oczekujesz modlitwy ku pokrzepieniu , to pomyliłaś forum.
Nie, nie oczekuję modlitwy, ale nie oczekuję też wyśmiania. To tak dużo wznieść się ponad swoje ograniczenia?
>A może ja zacznę domagać się dyskusji o jednorożcach ? Dziwisz się , że ludzie muszą pić żeby go zobaczyć ? Jeżeli rozmawiasz z bogiem bez jakiś dodatkowych "dopalaczy" , sporo na nich zaoszczędzisz.
Wybitne!
|
|
1 na 1 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
Każdy ma prawo wierzyć w co chce. Kwestia jest nie do rozstrzygnięcia a spekulacje średnio mnie interesują - chyba, że na zasadzie "pogadać zawsze można"... Potrzebny jest skok jakościowy, możliwy wyłącznie za sprawą inżynierii genetycznej. Inaczej ludzkość będzie dreptała w miejscu. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  (agnostyk/ignostyk/sceptyk)
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
 | 1 na 1 | webmaster (moderator) | >Każdy ma prawo wierzyć w co chce. Wynika to wyłącznie z tego, że nie można nikomu zakazać czegoś myśleć. Jednak w praktyce są sprawy, w które nie wolno wierzyć (w szerszym znaczeniu słowa).
>Kwestia jest nie do rozstrzygnięcia .. Skąd taki wniosek? Czemu ma być nierozstrzygalna, skoro zwolennicy ID właśnie uważają, że może być rozstrzygnięta?
|
|
|  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Skąd taki wniosek?Wiara nie oznacza wiedzy. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  (agnostyk/ignostyk/sceptyk)
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Wiara nie oznacza wiedzy. Czyżby? Andrzej B. Izdebski napisał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4867"Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności. Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy. Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej." (podkreślenie moje). Prawdopodobnie chodziło Panu o "wiedzę naukową", a wtedy zgoda, gdyż:"Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką." ************************************************************************** Nie istnieje taką głupota, w którą ludzie nie są w stanie uwierzyć. Inteligentny projekt ma tyle wspólnego z inteligencją, co wiara z nauką. Trochę ma! Czego dowodem są ich przedstawiciele. Ile? To już każdy musi sobie sam odpowiedzieć.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
7 na 7 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > BO NASZE UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ. Zawsze mnie fascynowało pojęcie słabego umysłu. Co to znaczy? Zupełnie, moim zdaniem, pojęcie to nie pasuje do tematu. Kiedyś, gdy nie mieliśmy komputerów miało ono jakiś sens, bo nie potrafiliśmy w rozsądnym czasie policzyć 123567890 razy 98765321 i wyciągnąć pierwiastek kwadratowy z wyniku. Ale dziś wystarczy myślenie jakościowe i posiadanie znajomych potrafiących obsługiwać odpowiednie programy komputerowe, gdy trzeba coś przeliczyć. Ogarnięcie praw logiki i logicznego wnioskowania jest wystarczające, by umysł był "mocny". No i jeszcze używanie powyższych. Argument słabego umysłu odpada.
Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
 | 15 na 15 | Madman (7811 punktów) | >> BO NASZE UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ. >Zawsze mnie fascynowało pojęcie słabego umysłu. Co to znaczy? To coś w stylu argumentu z braku wyobraźni. "Wierzę w Boga, bo nie wyobrażam sobie świata bez Niego"... Trochę to niepokojące zjawisko, wytrwale pielęgnowane przez światopogląd religijny, coraz popularniejsze w kulturze ponowoczesnej i nasilające się wraz ze wtórnym analfabetyzmem. Ludzie po prostu nie potrafią myśleć. Docierają do punktu, który przerasta ich możliwości i się poddają, akceptując wyjaśnienia pozorne, łatwiejsze, przyjmując 'gotowce' serwowane przez Zorganizowane Systemy Oduczania Myślenia. "Nie ogarniasz ewolucji? Mamy dla Ciebie ID albo kreacjonizm!" "Nie wiesz, co o tym myśleć? Nasz teolog Ci powie!"
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Piszesz tu o słabym lub skorym do lenistwa charakterze. Tak mi się to widzi.
Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
| |  | 2 na 2 | Madman (7811 punktów) | > Piszesz tu o słabym lub skorym do lenistwa charakterze. Tak mi się to widzi.To też niskie poczucie własnej wartości, wtłaczane ludziom w głowy z ambony. I ludzie nie rozmawiają o rzeczach, które xionc nazywa "niepojętą tajemnicą". Ba, nie chcą nawet o tym myśleć. Bo i po co, skoro ktoś im powiedział, że i tak tego nie ogarną... Mało to ludzi woli wierzyć w Boga, bo Big Bang wydaje im się niedorzeczną bzdurą? Bo ewolucji nie da się zobaczyć? Bo świat jest zbyt skomplikowany? Bo coś MUSI, ale to koniecznie i absolutnie MUSI być ponad nami? A najgorsze jest to, że taka wiara wymaga nie tylko zakazu myślenia o rzeczach niewygodnych dla pokornych owieczek, ale także założenia klapek na oczy i ignorowania wszelkich przesłanek, które mogłyby taką wiarą zachwiać. Nie tylko nie możesz szukać faktów, ale nawet jak dostaniesz faktem prosto w twarz, musisz udawać, że go nie widzisz. I tak kreacjoniści ciągle krzyczą "show me the fossils" a zwolennicy ID wciąż jeszcze powołują się na nieredukowalną złożoność. Katolicy udają, że to, co wygląda jak wino, smakuje jak wino i ma skład chemiczny wina, jest tak naprawdę krwią. I muszą w to wierzyć, bo inaczej będą przeklęci. A myślenie o tym nie ma sensu, bo przecież nawet 'najpotężniejsze umysły' nie ogarną transsubstancjacji: Cytat:Stosując w odniesieniu do dogmatu o Eucharystii określone kryteria, musimy stwierdzić, że w czasie przeistoczenia za sprawą słów Chrystusa, cała substancja chleba i wina przemienia się w Ciało i Krew Pańską. Tym samym protony, neutrony i elektrony wchodzące w skład zakonserwowanej materii, jej atomy, cząstki, jony, zespoły molekularne, mikrokryształy - słowem całość składników, z których składa się chleb i wino, przestaje istnieć, przekształcając się w Ciało i Krew Chrystusa. Pozostają natomiast wszystkie formy zewnętrzne charakterystyczne dla tych substancji: rozmiar, masa, ładunki elektryczne wraz ze związaną z tym całą aktualną i potencjalna energią magnetyczną, elektryczna i tym samym wszystkie efekty optyczne, akustyczne, termodynamiczne, elektromagnetyczne, które te siły mogą wytworzyć. Wszystko to razem stanowi cechy eucharystyczne, czyli całość zjawisk bezpośrednio eksperymentalnych...". "Głupia konsekwencja jest postrachem małych umysłów." R.W.Emerson
|
|
|  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | Załóżmy, że się mylę, bo faktycznie jestem wtórną analfabetką i nie umiem myśleć. Niech Ci będzie. Zakładam więc wątek, który opisuje to, w jaki sposób ja widzę świat i jestem ciekawa, jak świat widzą inni ludzie: mądrzejsi, wykształceni. Później czytam odpowiedzi tych światłych umysłów i jedyna mądrość jaka z nich wynika to fakt, że bez paru głębszych nie są w stanie nawet "pomyśleć" o innym punkcie widzenia.
Jednocześnie Ci wielcy myśliciele wpisują się masowo do mojego wątku, tylko po to, by potęgą swojego umysłu mnie wyśmiać! Wow!
Rozumiem, że wszyscy Ci wielcy ludzie i intelekty, których potęgi nie jestem w stanie pojąć tworzą na forum Racjonalisty ZORGANIZOWANY SYSTEM UCZENIA MYŚLENIA. Metoda edukacyjna: nauka przez wyśmianie. Nowość! Dla pierwszych 10 wyedukowanych 10% rabatu na książki Racjonalisty. Niezły pomysł, prawda?
Powiem Ci tak: wydaje mi się, że ogarniam ewolucję. Tylko uważam, że są rzeczy wyższe od człowieka i od tego, co on swoim umysłem jest w stanie ogarnąć! Nadążasz?
Umysł jest narzędziem poznania świata. Tego świata, którego holograf jest Ci wyświetlany.
Logika jest tylko narzędziem poznania Twojego umysłu. Istnieją inne logiki (pisał o tym Edward T. Hall), wcale nie mniej prawomocne od naszej. Inne! Inne! Rozumiesz znaczenie tego słowa? Rozumiesz, że inne nie znaczy gorsze? Nie znaczy też lepsze? Inne!
Ewolucja zakłada, że w biologicznej różnorodności tkwi siła. Zrozum, że taka sama różnorodność musi panować wśród ludzi.
Leszek Kołakowski: "Wiara jest prawomocna. Niewiara jest prawomocna. Nie są to jednak dwa sprzeczne wzajem korpusy doktrynalne, dwa zbiory twierdzeń, ale raczej przeciwstawne postawy umysłowej i moralne. Mniemam, że obie są potrzebne naszej kulturze".
|
|
| |  | 4 na 4 | Madman (7811 punktów) | > Załóżmy, że się mylę, bo faktycznie jestem wtórną analfabetką i nie umiem myśleć. Niech Ci będzie.Faktycznie, czytanie ze zrozumieniem to nie jest Twoja najmocniejsza strona. > Rozumiem, że wszyscy Ci wielcy ludzie i intelekty, których potęgi nie jestem w stanie pojąć > Powiem Ci tak: wydaje mi się, że ogarniam ewolucję. Tylko uważam, że są rzeczy wyższe od człowieka i od tego, co on swoim umysłem jest w stanie ogarnąć! Nadążasz?Nadążam. Tylko że mój wspaniały i potężny umysł nie potrafi zrozumieć, dlaczego w te "rzeczy wyższe od człowieka" wcisnęłaś Inteligentnego Projektanta? Skoro ludzki umysł nie jest w stanie nawet się zbliżyć do tych sfer, to dlaczego zaakceptowałaś czyjeś urojenie Absolutu? Dlaczego przyjmujesz wyjaśnienie pozorne, pseudonaukowego 'gotowca', zamiast po prostu powiedzieć tylko i wyłącznie "nie wiem"?
|
|
| | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Załóżmy, że się mylę, bo faktycznie jestem wtórną analfabetką i nie umiem myśleć. Niech Ci będzie.> Faktycznie, czytanie ze zrozumieniem to nie jest Twoja najmocniejsza strona.Powiedzmy, że jeszcze potrafię czytać między wierszami  > Nadążam. Tylko że mój wspaniały i potężny umysł nie potrafi zrozumieć, dlaczego w te "rzeczy wyższe od człowieka" wcisnęłaś Inteligentnego Projektanta?Zatem chętnie przeczytam, jak Ty to widzisz? Tj. jak wygląda Twoje uprawomocnienie "rzeczy wyższych od człowieka"? > Skoro ludzki umysł nie jest w stanie nawet się zbliżyć do tych sfer, to dlaczego zaakceptowałaś czyjeś urojenie Absolutu?Bo mój umysł jest nadludzki  Z tej samej przyczyny, dla której inni akceptują czyjeś urojenie darwinizmu. Czy argumenty tego typu naprawdę mają znaczenie dla dyskusji? Nie zaakceptowałam czyjegoś urojenia Absolutu, aczkolwiek zgadzam się z niektórymi kolegami, że jak się odrzuci Absolut to już tylko wódka pozostaje. Ja uważam, że umysł jest niedoskonałym narzędziem i dlatego pozorna pustka kryje w sobie dużo tajemnic i rzeczy wartych odkrycia, a więc nicość nie jest nicością. Jest "czymś", a "coś" to "coś", a nie "nic" - ot moje wyobrażenie. Wymień 10 najwybitniejszych dzieł, których autorzy byli ateistami, a chętnie przeczytam, by zweryfikować swój pogląd. > Dlaczego przyjmujesz wyjaśnienie pozorne, pseudonaukowego 'gotowca', zamiast po prostu powiedzieć tylko i wyłącznie "nie wiem"?Jaki pseudonaukowy "gotowiec" masz na myśli, bo nie wiem? Nie wierzę w Boga, w jakiego wierzą inni poza mną, a to z prostej przyczyny, że nie wiem, w co wierzą inni i nie mam dostępu do innych umysłów. Nie wierzę w psychopatę opisanego w Biblii, w piekło i w niebo i w inne brednie, gdyż nauka już dawno pokazała, że w porównaniu z jej potęgą metafora Boga to taki mały pikuś, że się tak wyrażę. Nie wiem co jest ważne, a co nie, co jest prawdą, a co kłamstwem, bo to po prostu zależy, po której stronie systemu staniemy, a jeszcze i to się może zmienić. Nikt z szanownych rozmówców nie był zainteresowany rozwinięciem mojej koncepcji Inteligentnego Projektu, bo Ci wielbiciele współczesnej nauki niewiele z nauką mają wspólnego. Ja też z nauką nie mam wiele wspólnego (poza tym, że uczestniczę w tym eksperymencie zwanym życiem i cieszę się z tego niezmiernie), ale nie próbuję przynajmniej dowodzić, że moje teorie mają potwierdzenie w nauce, a ateiści próbują to robić. Natura jest cudem i ja chcę w tym cudzie uczestniczyć, będąc sobą. Ponadto nadal polecam zapoznać się z koncepcjami Feynmana, bo są fascynujące. Znacznie bardziej ciekawe niż ateizm, ciekawsze też niż religie. Po prostu: CZYSTA NAUKA, tj. - nauka wątpiąca; - nauka zakładająca słabość umysłu jako narzędzia poznania; - nauka nie wysuwająca jedynych słusznych założeń, ustalająca, że prawdą nie musi być zasada, którą uznaliśmy za prawdę po wielokrotnym sprawdzaniu, ale wyjątek, który obali regułę. Mnie śmieszą ateiści, którzy uważają się za bojowników o wolność, bo ateizm istniał zawsze i zawsze walczył, ale nigdy nie tworzył nauki, a co najwyżej potwierdzał, że umysły dzielą się zasadniczo na dwie kategorie: - tych, co wierzą; - tych, co nie wierzą. Ja znacznie wyżej cenię tych, którzy wątpią, ale oczywiście znów to tylko moje zdanie i wynika ono z mojego sposobu postrzegania rzeczywistości. Po prostu uważam, że lepiej być w mniejszości. Nie dlatego, że tak wygodniej, ale dlatego, że tak trudniej. O wiele trudniej, ale lubię takie trudne relacje.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Madman (7811 punktów) | Teraz to już naprawdę nie wiem, o czym Ty do mnie rozmawiasz. >Zatem chętnie przeczytam, jak Ty to widzisz? Tj. jak wygląda Twoje uprawomocnienie "rzeczy wyższych od człowieka"? Jakie uprawomocnienie? Czy ja muszę uprawomocniać Twoje pomysły? >Z tej samej przyczyny, dla której inni akceptują czyjeś urojenie darwinizmu. Czy argumenty tego typu naprawdę mają znaczenie dla dyskusji? Jeśli darwinizm jest dla Ciebie urojeniem, to jakakolwiek dyskusja w ogóle nie ma znaczenia. >Ja uważam, że umysł jest niedoskonałym narzędziem i dlatego pozorna pustka kryje w sobie dużo tajemnic i rzeczy wartych odkrycia Ty już jedną rzecz odkryłaś - Inteligentnego Projektanta. Czy masz jakiś argument przemawiający za jego istnieniem, czy to jest Twoja 'tajemnica'? Bo na razie piszesz coś w stylu "Jest coś, co przerasta nasze umysły, ergo wierzę w ID." >Wymień 10 najwybitniejszych dzieł, których autorzy byli ateistami, a chętnie przeczytam, by zweryfikować swój pogląd. A o co Ci chodzi? Bo ja między wierszami widzę tylko interlinię... >Jaki pseudonaukowy "gotowiec" masz na myśli, bo nie wiem? Ten pseudonaukowy gotowiec zwie się ID. >Nikt z szanownych rozmówców nie był zainteresowany rozwinięciem mojej koncepcji Inteligentnego Projektu, bo Ci wielbiciele współczesnej nauki niewiele z nauką mają wspólnego. Aha. Nie mamy nic wspólnego z nauką bo nie rozwijamy pseudonaukowych koncepcji? >ale nie próbuję przynajmniej dowodzić, że moje teorie mają potwierdzenie w nauce, a ateiści próbują to robić. Nie tylko próbują, ale i robią to ze znacznymi sukcesami. Zresztą nie tylko ateiści. >Po prostu: CZYSTA NAUKA, tj. >- nauka wątpiąca; >- nauka zakładająca słabość umysłu jako narzędzia poznania; >- nauka nie wysuwająca jedynych słusznych założeń, ustalająca, że prawdą nie musi być zasada, którą uznaliśmy za prawdę po wielokrotnym sprawdzaniu, ale wyjątek, który obali regułę. Tak, to jest prawdziwa Czysta Nauka, Inteligentnie Zaprojektowana. Poczytaj, proszę, czym jest pure science. >Mnie śmieszą ateiści, którzy uważają się za bojowników o wolność, bo ateizm istniał zawsze i zawsze walczył, ale nigdy nie tworzył nauki, a co najwyżej potwierdzał, że umysły dzielą się zasadniczo na dwie kategorie: >- tych, co wierzą; >- tych, co nie wierzą. Tego też nie rozumiem. Wymyślasz sobie jakieś teorie i potem z zadowoleniem je krytykujesz... >Po prostu uważam, że lepiej być w mniejszości. Nie dlatego, że tak wygodniej, ale dlatego, że tak trudniej. O wiele trudniej, ale lubię takie trudne relacje. Obawiam się, że wiara w Wielkiego Kreatora nie jest taka niszowa...
|
|
| | | |  | 4 na 4 |
| | | | |  | -1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | |
|
| | | | | |  | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) | > >>Wymień 10 najwybitniejszych dzieł, których autorzy byli ateistami, a chętnie przeczytam, by zweryfikować swój pogląd.> >pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Nobla> Kłamstwo.> Pomidor.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Ania... (14138 punktów) | > >>Wymień 10 najwybitniejszych dzieł, których autorzy byli ateistami, a chętnie przeczytam, by zweryfikować swój pogląd.> >pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Nobla> Kłamstwo.> Wiadomym jest, że odsetek ateistów rośnie wraz z kolejnymi stopniami wykształcenia. Wśród noblistów wynosi nawet ponad 70%. "Badania przeprowadzone głównie w Stanach Zjednoczonych wśród tamtejszych naukowców dowodzą, że wiara w boga jest odwrotnie skorelowana z posiadaniem wykształcenia naukowego. W 1914 odsetek naukowców w USA negujących bądź wątpiących w istnienie boga wynosił 58%[126], podczas gdy wśród naukowców "wybitnych" (greater) odsetek ten wynosił 70%[127]. W takich samych badaniach powtórzonych w 1934 roku odsetki te powiększyły się odpowiednio do 67% i 85%[128]. Wpływ "wybitności" albo jej brak na religijność został dalej zbadany w 1998 roku. Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences[129] (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla[130]; dla porównania, wśród wszystkich absolwentów uniwersytetów Cambridge i oksfordzkiego od 1901 roku jest łącznie 140 laureatów[131][132]), 7% z nich wierzyło w boga[133]. Badania przeprowadzone w 1996 roku a opublikowane w Nature wskazały, że wśród naukowców 60,7% nie wierzy w boga[134]. Badania przeprowadzone w latach 2005-2006 ujawniły, iż jako niewierzący deklaruje się 64% naukowców[135]. Wyniki badań wskazują również, że istnieje statystycznie istotna rozbieżność pomiędzy odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk przyrodniczych a odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk społecznych[135]. Korelację między wykształceniem naukowym a niewiarą w boga odzwierciedla też fakt, że podczas gdy 60-93% amerykańskich naukowców nie wierzy w boga, wśród przeciętnych obywateli USA odsetek ten wynosi od 8%[135] do 14%[136]." pl.wikipedia.org/wiki/AteizmW oryginalnym artykule podano oryginalne źródła. Prawda jest taka - nasza nauka opiera się na atestach  Zarzucanie komuś kłamstwa bez podstaw w wielu krajach było karane obcięciem języka
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | Powiedz mi tak szczerze:
JAKIE TO MA ZNACZENIE?
Jakie ma znaczenie czy naukowiec jest wierzący czy niewierzący?
Czy ateista, które swoje poglądy próbuje podeprzeć nauką jest więcej wart od księdza, który wiarę podpiera religią?
Nauka może przynosić ludziom wiele dobrego, jeśli pozbawiona jest JAKIEJKOLWIEK IDEOLOGII. Jeśli wciąż przyjmujemy postawę wątpiącą. Jeśli się mylę to mnie popraw?
Nie bardzo wiem, do czego i po co próbujesz mnie przekonać? Do tego, że Biblię wymyślili ludzie? I co z tego? Do tego, że religie to wymysł ludzkości? Wiem o tym.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Powiedz mi tak szczerze: >JAKIE TO MA ZNACZENIE? >Jakie ma znaczenie czy naukowiec jest wierzący czy niewierzący? Pomijam, że nie o tym pisałam. Zarzuciłaś kłamstwo rozmówcy, który przytoczył noblistów jako to, co dobrego zrobili ateiści. Poparłam jego wypowiedź. A tak całkiem poza nawiasem - ma to znaczenie. Wiara nie sprzyja nauce. Stanowi pewne ograniczenia założeń, które potem skutkują takimi dyrdymałkami jak pociskanie koncepcji "młodej Ziemi" jako hipotezy naukowej. Naukowiec, który w pewnym momencie stwierdza - tego tematu się nie rusza, bowiem bóg jest wystarczającą odpowiedzią to nie naukowiec. Albo taki naukowiec jak z koziej pragęby trąbka. >Czy ateista, które swoje poglądy próbuje podeprzeć nauką jest więcej wart od księdza, który wiarę podpiera religią? Oczywiście. Czy wsiadłabyś do samolotu skonstruowanego przez osobę podpierającą się wiarą w to, że jego maszyna poleci? Czy też zaufasz konstruktorom, którzy polegają na wiedzy, doświadczeniu, fizyce i matematyce? >Nauka może przynosić ludziom wiele dobrego, jeśli pozbawiona jest JAKIEJKOLWIEK IDEOLOGII. Jeśli wciąż przyjmujemy postawę wątpiącą. Jeśli się mylę to mnie popraw? No i słusznie. Nauka to nauka. To nasza wiedza o świecie. Ideologia to ideologia - zwykle jest zła. Nawet, jak jest dobra, to wkrótce ją przerobią na paskudną. Tak jak pierwsi chrześcijanie, którzy naukę o ofiarowaniu swojego majątku na rzecz komuny przerobili na usprawiedliwienie zabicia tych, którzy coś dla siebie zostawili. >Nie bardzo wiem, do czego i po co próbujesz mnie przekonać? Do tego, że Biblię wymyślili ludzie? I co z tego? Do tego, że religie to wymysł ludzkości? Wiem o tym. Nie przekonuję Cię. Piszę tylko, że albo się mylisz, albo świadomie manewrujesz danymi tak, aby podeprzeć własne poglądy. Nie naukowo, za to bardzo religijnie wyszło.
|
|
| | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>Powiedz mi tak szczerze: >>JAKIE TO MA ZNACZENIE? >>Jakie ma znaczenie czy naukowiec jest wierzący czy niewierzący? >Pomijam, że nie o tym pisałam. >Zarzuciłaś kłamstwo rozmówcy, który przytoczył noblistów jako to, co dobrego zrobili ateiści. Poparłam jego wypowiedź.
Ja to widzę tak: człowiek, który zajmuje się nauką nie zajmuje się Bogiem i nie może się nim zajmować. Nie oznacza to też, że od razu zostaje ateistą i zajmuje się nauką, po to, by podtrzymać swoje ateistyczne stanowisko. Nauka wg mnie leży poza jakąkolwiek ideologią, a niektórzy starają się jej doprawić gębę światopoglądową w postaci ateizmu. Po co? Ano po to, by być w zwycięskiej grupie walki o władzę. Ja tak to widzę. I dlatego brzydzą mnie oba środowiska: tak religijne, jak ateistyczne.
>A tak całkiem poza nawiasem - ma to znaczenie. >Wiara nie sprzyja nauce. Stanowi pewne ograniczenia założeń, które potem skutkują takimi dyrdymałkami jak pociskanie koncepcji "młodej Ziemi" jako hipotezy naukowej.
To nie wiara nie sprzyja nauce, ale zaściankowość umysłowa. Zaścianek umysłowy może mieć postać zarówno religijną, jak ateistyczną (był taki wątek Sałaty o 1 bicie - tak jakby ilość bitów świadczyła o jakości - takie durne ateistyczne wypociny).
>Naukowiec, który w pewnym momencie stwierdza - tego tematu się nie rusza, bowiem bóg jest wystarczającą odpowiedzią to nie naukowiec. Albo taki naukowiec jak z koziej pragęby trąbka.
Zgadzam się: czytaj wyżej.
>>Czy ateista, które swoje poglądy próbuje podeprzeć nauką jest więcej wart od księdza, który wiarę podpiera religią? >Oczywiście. Czy wsiadłabyś do samolotu skonstruowanego przez osobę podpierającą się wiarą w to, że jego maszyna poleci? Czy też zaufasz konstruktorom, którzy polegają na wiedzy, doświadczeniu, fizyce i matematyce?
A czy Ty wsiadłabyś do samolotu skonstruowanego przez osoby wierzące, które pracują jako konstruktorzy i są najlepsi na świecie czy wybrałabyś samolot skonstruowany przez ateistów, którzy nie są w prawdzie tak dobrzy, ale za to nie wierzą w Boga? Mam nadzieję, że dostrzegasz jałowość takiej argumentacji? WIARA TO NIE WIEDZA, A WIEDZA TO NIE WIARA!
>No i słusznie. Nauka to nauka. To nasza wiedza o świecie. Ideologia to ideologia - zwykle jest zła. Nawet, jak jest dobra, to wkrótce ją przerobią na paskudną. Tak jak pierwsi chrześcijanie, którzy naukę o ofiarowaniu swojego majątku na rzecz komuny przerobili na usprawiedliwienie zabicia tych, którzy coś dla siebie zostawili.
Zgadzam się.
>>Nie bardzo wiem, do czego i po co próbujesz mnie przekonać? Do tego, że Biblię wymyślili ludzie? I co z tego? Do tego, że religie to wymysł ludzkości? Wiem o tym. >Nie przekonuję Cię. >Piszę tylko, że albo się mylisz, albo świadomie manewrujesz danymi tak, aby podeprzeć własne poglądy. Nie naukowo, za to bardzo religijnie wyszło.
A jakie są moje poglądy, skoro twierdzisz, że próbuję coś potwierdzać? Uważam, że Bogowie, jakich sobie wymyśliliśmy byli ludźmi, którzy jako pierwsi uzyskali nieśmiertelność, ale nie wiem czy w wyniku teorii gier, czy w wyniku loterii, bo nie wiem, na ile nasze prawa logiczne są słuszne. Ludzkość jest na etapie, w którym lada moment, za sprawą medycyny, ktoś uzyska nieśmiertelność. I teraz pytanie: na ile jest to nasze odkrycie, a na ile idziemy po śladach, które ktoś nam zostawił, bo już to odkrył dawno w przeszłości? Moim zdaniem nic nie odkrywamy, tylko idziemy po śladach. W związku z tym nasuwa się pytanie: czy należy trzymać się Boga? Wg mnie należy słuchać "Innego", ale też próbować negocjować swoje przeznaczenie. Bóg to pojęcie znajdujące się poza dobrem i złem, ale w jakiś sposób wplecione w naszą tożsamość. Uważam za słuszne podążanie tą drogą i tutaj widzę zasadniczą różnicę między mną, a ateistami. Po prostu nie ma dla mnie prawdy i być nie może, bo nie ma celu, nie ma początku, nie ma środka, nie ma końca. Liczy się tylko trwanie, o ile wplatam do niego miłość i szacunek. O ile rozumiem, że są rzeczy wyższe do człowieka i ich nie kwestionuję.
Życie ma sens i jest elementem większego planu - dlatego wierzę.
|
|
|  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>> BO NASZE UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ. >>Zawsze mnie fascynowało pojęcie słabego umysłu. Co to znaczy? >To coś w stylu argumentu z braku wyobraźni. "Wierzę w Boga, bo nie wyobrażam sobie świata bez Niego"...
Jak to fajnie jest wciskać komuś coś, czego nigdy by nie napisał.
|
|
| |  | 1 na 1 | Madman (7811 punktów) | >Jak to fajnie jest wciskać komuś coś, czego nigdy by nie napisał. Naucz się czytać ze zrozumieniem, przeczytaj jeszcze raz i powiedz, gdzie Ci coś wcisnąłem.
|
|
6 na 6 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z >Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI.
No wiesz... bez boga jesteśmy śmiertelni, a z bogiem? Włala - nieśmiertelna dusza.
Bez boga ten świat nie jest sprawiedliwy: jedni są biedni inni bogaci, tylko część łotrów spotka zasłużona kara, a z bogiem? Niebo, piekło, błogosławieni ubodzy itd.
Bez boga jesteśmy produktem ewolucji i nasze życie nie posiada samo z siebie żadnego sensu i celu (ponad ten, który sami w nim sobie znajdziemy), a z bogiem? Z bogiem jesteśmy dziećmi bożymi zesłanym na ten świat, by zasłużyć na życie wieczne.
Czy któreś z powyższych dowodzi jednak, że bóg istnieje?
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z >>Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI. >No wiesz... bez boga jesteśmy śmiertelni, a z bogiem? Włala - nieśmiertelna dusza. >Bez boga ten świat nie jest sprawiedliwy: jedni są biedni inni bogaci, tylko część łotrów spotka zasłużona kara, a z bogiem? Niebo, piekło, błogosławieni ubodzy itd. >Bez boga jesteśmy produktem ewolucji i nasze życie nie posiada samo z siebie żadnego sensu i celu (ponad ten, który sami w nim sobie znajdziemy), a z bogiem? Z bogiem jesteśmy dziećmi bożymi zesłanym na ten świat, by zasłużyć na życie wieczne. >Czy któreś z powyższych dowodzi jednak, że bóg istnieje?
Wszystkie z powyższych dowodzą, że nie masz szacunku dla swoich rozmówców, jeśli nie przedstawiają światopoglądu, który by Ci odpowiadał. Jeśli sądzisz, że ja utożsamiam Boga z niebem, piekłem i błogosławieństwem to wybacz, ale nie mamy o czym rozmawiać. Nie zostałam tutaj zesłana, by zasłużyć na życie wieczne, ale by zbierać informacje i obserwować "ten" świat oraz uczyć się tego, co wydaje mi się niezbędne dla dalszego rozwoju. Proponuję Ci poczytać o koncepcji "wieloświata", bo jest to jedna z ciekawszych hipotez... NAUKOWYCH. Oczywiście mogą być dwa podejścia do tematu: jedno zakładające, że wraz z naszą śmiercią życie się "wyczerpuje" oraz druga - zakładająca, że stanowimy maleńką część wielkiego planu.
|
|
|  | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | > >No wiesz... bez boga jesteśmy śmiertelni, a z bogiem? Włala - nieśmiertelna dusza.> >Bez boga ten świat nie jest sprawiedliwy: jedni są biedni inni bogaci, tylko część łotrów spotka zasłużona kara, a z bogiem? Niebo, piekło, błogosławieni ubodzy itd.> >Bez boga jesteśmy produktem ewolucji i nasze życie nie posiada samo z siebie żadnego sensu i celu (ponad ten, który sami w nim sobie znajdziemy), a z bogiem? Z bogiem jesteśmy dziećmi bożymi zesłanym na ten świat, by zasłużyć na życie wieczne.> >Czy któreś z powyższych dowodzi jednak, że bóg istnieje?> Wszystkie z powyższych dowodzą, że nie masz szacunku dla swoich rozmówców, jeśli nie przedstawiają światopoglądu, który by Ci odpowiadał.Czyli za "brak szacunku" uznajesz wykazywanie ci błędów przedstawionej argumentacji? > Jeśli sądzisz, że ja utożsamiam Boga z niebem, piekłem i błogosławieństwem to wybacz, ale nie mamy o czym rozmawiać.> Nie zostałam tutaj zesłana, by zasłużyć na życie wieczne, ale by zbierać informacjeNo wiesz... to jest tylko trochę inna forma metafizycznego uzasadniania swojego bytu. Każda religia uzasadnia to trochę inaczej, jedni zasłużyć na niebo, inni wyrwać się z cyku wcieleń, ty zostałaś zesłana, żeby zbierać informacje. Ergo: jesteś tu w jakimś celu. Ergo: nie jesteś przypadkowym produktem fizyki i biochemii. Ergo: czujesz się lepiej. Ale tezy, że zostałaś tu zesłana w jakimś celu, to nawet nie zaczęłaś jeszcze udowadniać, zaczęłaś się za to obrażać, że ktoś nie zamierza przyjąć twoich tez na wiarę. > Proponuję Ci poczytać o koncepcji "wieloświata", bo jest to jedna z ciekawszych hipotez... NAUKOWYCH.Ciekawa, acz mocno kontrowersyjna. Niemniej nie rozumiem, jak się ma Wieloświat do Boga? Jeśli jeden wszechświat dowodzi/nie dowodzi boga, to kolejny miliard wszechświatów niczego tu nie zmieni. > Oczywiście mogą być dwa podejścia do tematu: jedno zakładające, że wraz z naszą śmiercią życie się "wyczerpuje" oraz druga - zakładająca, że stanowimy maleńką część wielkiego planu.Jakieś dowody? seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Czyli za "brak szacunku" uznajesz wykazywanie ci błędów przedstawionej argumentacji?
Nie. Za brak szacunku uważam takie stwierdzenia: "jedni są biedni inni bogaci, tylko część łotrów spotka zasłużona kara, a z bogiem? Niebo, piekło, błogosławieni ubodzy itd". Strasznie to prymitywna i uboga wizja wiary.
>No wiesz... to jest tylko trochę inna forma metafizycznego uzasadniania swojego bytu. Każda religia uzasadnia to trochę inaczej, jedni zasłużyć na niebo, inni wyrwać się z cyku wcieleń, ty zostałaś zesłana, żeby zbierać informacje.
Co ma JAKAŚ UROJONA RELIGIA do WIARY?
>Ergo: jesteś tu w jakimś celu. Ergo: nie jesteś przypadkowym produktem fizyki i biochemii. Ergo: czujesz się lepiej.
Kiepski z Ciebie psycholog, jeśli uważasz, że moja wiara służy temu, bym poczuła się lepiej.
>Ale tezy, że zostałaś tu zesłana w jakimś celu, to nawet nie zaczęłaś jeszcze udowadniać, zaczęłaś się za to obrażać, że ktoś nie zamierza przyjąć twoich tez na wiarę.
Nie chcę, by ktoś cokolwiek przyjmował. Gdyby mnie interesowało organizowanie sobie ogniska wśród wierzących to bym to zrobiła.
>>Proponuję Ci poczytać o koncepcji "wieloświata", bo jest to jedna z ciekawszych hipotez... NAUKOWYCH. >Ciekawa, acz mocno kontrowersyjna.
Dla mnie mocno wiarygodna. Oczywiście z punktu widzenia mojej wiary.
>Niemniej nie rozumiem, jak się ma Wieloświat do Boga? Jeśli jeden wszechświat dowodzi/nie dowodzi boga, to kolejny miliard wszechświatów niczego tu nie zmieni.
Wszechświat nie dowodzi Boga? A kiedy Ci o tym powiedział?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Kiepski z Ciebie psycholog, jeśli uważasz, że moja wiara służy temu, bym poczuła się lepiej.Racja, Twoja wiara służy temu, byś poczuła się wolna: > Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNIWracając zatem do punktu wyjścia: to że wiara w boga sprawia iż, czujemy że: - nasze życie służy do zapracowania na raj, - dbając o karmę wyrwiemy się z cyklu wcieleń, - czujemy się wolni i jesteśmy tu by zbierać informacje nie legitymizuje w żaden sposób naszej wiary w boga. Wyobraź sobie taki przypadek: jest sobie nastoletnia bibliotekarka z małego miasteczka i wszystko wskazuje na to, że całe życie przyjdzie jej spędzić przekładając książki w bibliotece w małym miasteczku. Ale pewnego dnia ktoś powiedział jej, że tak naprawdę jest nieślubną wnuczką księcia Walii i któregoś dnia jej dziadek przypomni o sobie o niej i wyrwie z takiego małomiasteczkowego życia. Z początku wydawało jej się to głupie, ale długo się nad tym zastanawiała i stwierdziła, że bez wiary w dziadka z Walii dochodzi do muru, poza którym nie ma nic oprócz kolejnych regałów z zakurzonymi lekturami. Czy to jednak w jakikolwiek sposób uzasadnia tezę o tym, iż jest potomkinią brytyjskiej rodziny królewskiej? seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>Kiepski z Ciebie psycholog, jeśli uważasz, że moja wiara służy temu, bym poczuła się lepiej. >Racja, Twoja wiara służy temu, byś poczuła się wolna:
Dokładnie tak.
>Wracając zatem do punktu wyjścia: to że wiara w boga sprawia iż, czujemy że: >- nasze życie służy do zapracowania na raj,
Nie rozumiem, o czym do mnie piszesz. Taką retorykę łykałam w przedszkolu.
>- dbając o karmę wyrwiemy się z cyklu wcieleń,
nie bardzo czuję potrzebę wyrywania się z czegokolwiek.
>- czujemy się wolni i jesteśmy tu by zbierać informacje
Nie wiem po co Ty jesteś. Nie mam w to wglądu i nie chcę mieć.
>nie legitymizuje w żaden sposób naszej wiary w boga.
Dokładnie, bo to co napisałeś to kompletne bzdury.
>Wyobraź sobie taki przypadek: jest sobie nastoletnia bibliotekarka z małego miasteczka i wszystko wskazuje na to, że całe życie przyjdzie jej spędzić przekładając książki w bibliotece w małym miasteczku. >Ale pewnego dnia ktoś powiedział jej, że tak naprawdę jest nieślubną wnuczką księcia Walii i któregoś dnia jej dziadek przypomni o sobie o niej i wyrwie z takiego małomiasteczkowego życia. Z początku wydawało jej się to głupie, ale długo się nad tym zastanawiała i stwierdziła, że bez wiary w dziadka z Walii dochodzi do muru, poza którym nie ma nic oprócz kolejnych regałów z zakurzonymi lekturami. >Czy to jednak w jakikolwiek sposób uzasadnia tezę o tym, iż jest potomkinią brytyjskiej rodziny królewskiej?
Wolałabym życie bibliotekarki niż za męża księcia Karola. Myślę, że niejedna kobieta się ze mną zgodzi.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Ratatoskr (4439 punktów) | > >Racja, Twoja wiara służy temu, byś poczuła się wolna:> Dokładnie tak.No i niech ci dobrze będzie z tą Twoją wiarą  Nie dorabiaj tylko do niej na siłę uzasadnień. > Nie rozumiem, o czym do mnie piszesz. Taką retorykę łykałam w przedszkolu.Cóż... widzę. > >- dbając o karmę wyrwiemy się z cyklu wcieleń,> nie bardzo czuję potrzebę wyrywania się z czegokolwiek.Jeśli nie odczuwasz potrzeby wyrwania się z czegokolwiek, wtedy nie masz najmniejszej szansy z czegokolwiek się wyrwać. Droga do wolności prowadzi poprzez uświadomienie sobie tego, co nas ogranicza i doświadczenie potrzeby wyzwolenia się. No, ale skoro nie bardzo czujesz... > >- czujemy się wolni i jesteśmy tu by zbierać informacje> Nie wiem po co Ty jesteś. Nie mam w to wglądu i nie chcę mieć."Może Darwin pochodzi od małpy, ale nas - katolików - stworzył Bóg". > Wolałabym życie bibliotekarki niż za męża księcia Karola. Myślę, że niejedna kobieta się ze mną zgodzi.Ja w sumie też, ale jak widzę, nie bardzo potrafisz wyciągać ogólniejsze wnioski, abstrahując od konkretnych przypadków - nie tylko z resztą w tym akapicie. Nie wiem, czy ci to coś pomoże, ale dla ułatwienia podpowiem: "Bibliotekarka nie istnieje. Bibliotekarka w ogóle nie jest tu istotna". > bo to co napisałeś to kompletne bzdury.Zmiażdżona potęgą Twej argumentacji, jej nieskalanym pięknem, żelazną logiką, precyzją wewnętrznych rozwiązań i niepodważalnych odniesień do faktów zewnętrznych, zmuszona jestem wycofać się z tego wątku i pójść porozmawiać z kimś, kogo będę miała jakąś szansę przekonać. Pozdrawiam  seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> No i niech ci dobrze będzie z tą Twoją wiarą Nie dorabiaj tylko do niej na siłę uzasadnień.Nie dorabiam do niej żadnych uzasadnień. Po prostu twierdzę, że jesteśmy częścią większego projektu. Tak trudno to zrozumieć? > Jeśli nie odczuwasz potrzeby wyrwania się z czegokolwiek, wtedy nie masz najmniejszej szansy z czegokolwiek się wyrwać. Droga do wolności prowadzi poprzez uświadomienie sobie tego, co nas ogranicza i doświadczenie potrzeby wyzwolenia się. No, ale skoro nie bardzo czujesz...Możesz jaśniej? > >>- czujemy się wolni i jesteśmy tu by zbierać informacje> >Nie wiem po co Ty jesteś. Nie mam w to wglądu i nie chcę mieć.> "Może Darwin pochodzi od małpy, ale nas - katolików - stworzył Bóg".Mnie stworzył czas - Darwin nic o tym nie pisał. > Ja w sumie też, ale jak widzę, nie bardzo potrafisz wyciągać ogólniejsze wnioski, abstrahując od konkretnych przypadków - nie tylko z resztą w tym akapicie. Nie wiem, czy ci to coś pomoże, ale dla ułatwienia podpowiem: "Bibliotekarka nie istnieje. Bibliotekarka w ogóle nie jest tu istotna".A kto twierdził, że istnieje? > >bo to co napisałeś to kompletne bzdury.> Zmiażdżona potęgą Twej argumentacji, jej nieskalanym pięknem, żelazną logiką, precyzją wewnętrznych rozwiązań i niepodważalnych odniesień do faktów zewnętrznych, zmuszona jestem wycofać się z tego wątku i pójść porozmawiać z kimś, kogo będę miała jakąś szansę przekonać.Ty też jak na razie nie przedstawiłaś żadnych argumentów, poza zwykłą ludzką złośliwością. Mam nadzieję, że nie na tym polega ewolucyjny postęp.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Ratatoskr (4439 punktów) | > >>bo to co napisałeś to kompletne bzdury.> >Zmiażdżona potęgą Twej argumentacji,> Ty też jak na razie nie przedstawiłaś żadnych argumentów, poza zwykłą ludzką złośliwością. Mam nadzieję, że nie na tym polega ewolucyjny postęp.Obowiązek przedstawienia argumentów i dowodów spoczywa na osobie wysuwającej daną tezę (wieloświata, inteligentnego projektu, Latającego Potwora Spagetti, łotewer). Niedopuszczalna jest natomiast postawa: "twierdzę, że... (bo tak) i udowodnijcie mi, że nie mam racji". Tym się właśnie różni nauka od pseudonauki. Inaczej nie zajmowalibyśmy się niczym innym, niż tylko poszukiwaniem dowodów nieistnienia: Yeti, Loh Ness, Potwora Spagetti i Czajniczka Russela, a każdy "wizjoner" mógłby się mienić twórcą "teorii naukowej", której nikomu dotąd nie udało się obalić. seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Obowiązek przedstawienia argumentów i dowodów spoczywa na osobie wysuwającej daną tezę (wieloświata, inteligentnego projektu, Latającego Potwora Spagetti, łotewer).
Poza Darrenem Brownem coś ciekawego jeszcze czytałeś?
>Niedopuszczalna jest natomiast postawa: "twierdzę, że... (bo tak) i udowodnijcie mi, że nie mam racji".
Ale ja nikomu nic nie każę udowadniać.
>Tym się właśnie różni nauka od pseudonauki.
Brown, Brown... tak łatwo dajesz się programować?
>Inaczej nie zajmowalibyśmy się niczym innym, niż tylko poszukiwaniem dowodów nieistnienia: Yeti, Loh Ness, Potwora Spagetti i Czajniczka Russela, a każdy "wizjoner" mógłby się mienić twórcą "teorii naukowej", której nikomu dotąd nie udało się obalić.
znowu Brown. Aleś się tym Brownem najadł.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ratatoskr (4439 punktów) | > >Obowiązek przedstawienia argumentów i dowodów spoczywa na osobie wysuwającej daną tezę (wieloświata, inteligentnego projektu, Latającego Potwora Spagetti, łotewer).> Poza Darrenem Brownem coś ciekawego jeszcze czytałeś?Nie znam Darrena Browna - a kto to? Napisał coś ciekawego? > >Niedopuszczalna jest natomiast postawa: "twierdzę, że... (bo tak) i udowodnijcie mi, że nie mam racji".> Ale ja nikomu nic nie każę udowadniać.Aaa... to przeprasza. W takim razie wierzę, że wierzysz w to, o czym mówisz i szanuję twoje prawo do własnego światopoglądu, nawet jeśli mnie on ani trochę nie przekonuje  > >Tym się właśnie różni nauka od pseudonauki.> Brown, Brown... tak łatwo dajesz się programować?Łatwo chyba nie, nawet jak ktoś w kółko powtarza to samo. > >Inaczej nie zajmowalibyśmy się niczym innym, niż tylko poszukiwaniem dowodów nieistnienia: Yeti, Loh Ness, Potwora Spagetti i Czajniczka Russela, a każdy "wizjoner" mógłby się mienić twórcą "teorii naukowej", której nikomu dotąd nie udało się obalić.> znowu Brown.Brązowy! Zgadłam? seksualnosc-kobiet.pl
|
|
2 na 2 | Michał (2046 punktów) | >WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT. >To wcale nie oznacza, że nie wierzę w ewolucję. Wierzę w ewolucję umysłu i ewolucję myślenia
A co z ewolucją biologiczną? Wierzysz, że człowiek został stworzony przez Inteligentnego Projektanta?
>Wyglądało to naprawdę >strasznie. Jego koncepcja nie dawała mi sprać chyba 3 noce z rzędu, zastanawiałam się nad >globalizacją, nanotechnologią, neoliberalnymi eksperymentami i wiecie do jakich wniosków doszłam...
Nie chcesz, żeby straszne wizje się spełniły, dlatego chcesz, żeby był ktoś wyżej? Skąd wiesz, że rzeczywistość musi zgadzać się z Twoim życzeniem, żeby był Projektant?
>ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ
W którym miejscu nauka tak twierdzi?
>ŻE PO PRZEJŚCIU WIELU ŚWIATÓW ZA >ŻYCIA, MIMO ZUŻYCIA NASZEGO WEHIKUŁU, BYĆ MOŻE COŚ SIĘ DZIEJE, O CZYM NIE MAMY POJĘCIA, BO NASZE >UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ.
Czy to mgliste "być może dzieje się coś" oznacza życie pozagrobowe?
>Wolność jest >możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej >doprowadzimy świat do paranoi technologicznej.
Siła ponad nami istnieje - są to prawidłowości rządzące naszym światem fizycznym, a więc również rządzące nami. Martwi mnie słowo "inaczej". Dajesz do wyboru dwie opcje: albo Absolut, albo paranoja technologiczna. Z tych opcji zdajesz się sugerować, że lepszy jest Absolut. Być może jest lepiej z Absolutem, ale skąd założenie, że w rzeczywistości ma miejsce to, co jest lepsze?
>Czy zastanawialiście się nad tym, że Bóg wcale nie musi w niczym przeszkadzać, że Absolut to po >prostu prawda, do której każdy zmierza własną drogą?
Bóg nie musi przeszkadzać, może być zły, dobry, inteligentny, opiekuńczy. Natomiast dla mnie ważniejszą kwestią jest czy w rzeczywistości w ogóle istnieje coś takiego jak Bóg.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT. >>To wcale nie oznacza, że nie wierzę w ewolucję. Wierzę w ewolucję umysłu i ewolucję myślenia > A co z ewolucją biologiczną? Wierzysz, że człowiek został stworzony przez Inteligentnego Projektanta?
Wierzę w INTELGENTNY PROJEKT, a nie w Inteligentnego Projektanta. Projektant jest moim skromnym zdaniem głupi i tak o sobie myśli, jak widzi nasz skomplikowany świat. Może się zastanawia: czemu Ci ludzie są tacy mądrzy?
|
|
6 na 6 | Joanna Rutkowska (2844 punktów) |
> Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością.Pani dała tu, może bezwiednie, niemal poetycką metaforę ateizmu, nawet będę ją stosowała jako motto - przyznaję bez ironii. Tylko że, osoba celebrująca swój ateizm zamieni smutne dojście do opustoszałego muru na proste stwierdzenie: "Ateizm jest spotkaniem z własną świadomością". Czyli ateizm może m.in. motywować do samodzielnego dociekania i analizowania naszych myśli, czy zjawisk, które w nas zachodzą - bez sił nadprzyrodzonych jako podpórki. Czy to nie jest wyzywające, bardzo trudne, a jednocześnie rozwijające zadanie? Nad nim mrówczo pracuje psychologia. 
Nie jestem lewakiem, nie jestem liberałem. Lubię żyć i szukam rozwiązań. MT
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | Witam,
Bardzo dziękuję za ten wpis. Jest naprawdę ciekawy. Rozumiem Pani punkt widzenia. Jedyne w czym widzę problem to brak tolerancji. Dotyczy on zarówno osób wierzących, ale jak widać po wypowiedziach w tym wątku - wielu ateistów też nie ma nic do zaproponowania. Uznaję, że istnieje mój świat wewnętrzny, świat zewnętrzny, z którym się stykam i... ścieżka prawdy po której idę. Jest to droga, którą szły osoby dostarczające mi inspiracji w postaci literatury, muzyki, filmu. Dzięki temu mam dostęp do ich myśli, mogę odczuć ich obecność w moim życiu. Potrzebuję tego trzeciego elementu i to jest dla mnie Absolut. Uważam, że świat, który poznajemy może być hologramem. Życie (moje, bo do innych umysłów nie mam dostępu) to tak niezwykły produkt, że ewolucja przy całym swoim bogactwie, nie jest w stanie uchwycić jego złożoności. Może doskonale opisać to, co dla umysłu osiągalne, ale jak już sugerowałam wyżej: zawsze coś nam umyka. Nauka może być dla światłego umysłu arcydziełem, dlaczego? Dlatego, że nigdy nie styka się z pustką, ale wiecznie z niepewnością! Niepewność naukowego poznania nie jest czymś złym. Jest zawsze otwartą furtką, przez którą wciąż możemy przechodzić. Zamykanie tej furtki poprzez kategoryzowanie swojego poznania, do jednej słusznej teorii, nie wydaje mi się właściwe.
|
|
1 na 1 | nomilk (1013 punktów) | Pani Iwono!
Wszystkiego najlepszego z okazji wiary w Inteligentny Projekt!
three of a perfect pair
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Pani Iwono!> Wszystkiego najlepszego z okazji wiary w Inteligentny Projekt!Dziękuję. Upiję się dzisiaj Absolutem, to może lepiej zrozumiem ateistów
|
|
|  | | nomilk (1013 punktów) | Dziękuję. Upiję się dzisiaj Absolutem, to może lepiej zrozumiem ateistów  Nie rozumiem... Niemniej, jeszcze raz: wszystkiego najlepszego!
three of a perfect pair
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Dziękuję. >Upiję się dzisiaj Absolutem, to może lepiej zrozumiem ateistów  > Nie rozumiem...Tu nie ma nic do rozumienia  > Niemniej, jeszcze raz: wszystkiego najlepszego!and a Happy New Year
|
|
3 na 3 | spray (5875 punktów) | (...) > Jak to uzasadniam i jak do tego doszło?(...) Jak dla mnie - krzyk rozpaczy*. Nieumiejetność wyjścia ponad siebie. Siebie - w kontekście istoty społecznej przez społeczność uformowanej. (Ale żeby aż taka presja była... to nie wiedziałam!) W czym nie ma nic złego, a tylko samo dobro - wszak w ten sposób i tylko w ten, możemy się uczyć świata. Ale... poprzestając na rozwiązaniach najprostszych i naiwnych wprawdzie łatwiej osiągamy pewność dająca pokój duszy, lecz wyrzekamy się niepewności i niepokoju, które nie przynoszą komfortu, jednak są nieodłącznym korelatem tej drogi, co to przez ciernie prowadzi... Czy po to sie świata uczymy, żeby jeden wynalazek służył nam do zdarcia? I to szybciej siebie, niz onego, hehe.. No, to brewiarz na drogę  PS - z tym brewiarzem to nie kpina, tylko konkluzja. Może być nie brewiarz, ale "coś na podób", jak to w starym kawale-autentyku chadzało... ____________________________________________________________________ *Albo dowcip, w celu rozruszania towarzystwa - co nasza droga ekhm... prof. lubi tyż  Bo żeby tak poważnie... to ja nie wiem... trzeba mieć niezły burdel pod tzw. deklem.
|
|
3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT... >To wcale nie oznacza, że nie wierzę w ewolucję. Wierzę w ewolucję umysłu i ewolucję myślenia, która >zakłada, że staram się unikać cierpienia i oszczędzać go innym istotom. Nie wierzę natomiast, że >człowiek jest w czymś lepszy, mądrzejszy od małpy. Raczej wierzę w koncepcje wszechświata w atomie, >milionów wszechświatów w atomach... >Z >Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI. Wolność jest >możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej >doprowadzimy świat do paranoi technologicznej.
Wierzysz - nie wiesz.
>Czy zastanawialiście się nad tym, że Bóg wcale nie musi w niczym przeszkadzać, że Absolut to po >prostu prawda, do której każdy zmierza własną drogą?
Jeśli utożsamiasz Bóg=Absolut=prawda to nie jest to odpowiedź na żadne pytanie i nic nie wnosi do naszego życia, a już na pewno nie ma nic wspólnego z inteligentnym projektem. Bóg to tylko słowo. Bóg rzymsko-katolicki, różni się od protestanckiego i każdego innego. Na istnienie każdego istnieją "miliardy" dowodów. Jedyny pomysł z inteligentnym projektem, który wyjaśniałby ewolucję i istnienie "bogów" przedstawił według mnie Daniken. Ale to można między bajki wcisnąć, bo na to nie ma dowodów.
Dlaczego 2+2=4? Inteligentny projekt? Czy może po prostu tak jest?
Jeśli inteligentny projekt - to czyj? Jeśli po prostu tak jest to po prostu mamy spokój.
Niezależnie od odpowiedzi 2+2=4. Więc po co ten cały inteligentny projekt?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Wierzysz - nie wiesz.
Nie wierzysz i wiesz, że jest tylko "ten" świat. I nie umiesz wyjść poza niego.
Nie umiesz wyjść poza historie, które tworzy umysł - ot co.
|
|
1 na 1 | Medieval (3004 punktów) | Dopuszczam możliwość inteligentnego projektu w jednym przypadku. Ingerencji obcej cywilizacji w ewolucję człowieka. Moim zdaniem jest to hipoteza godna badań naukowych.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Dopuszczam możliwość inteligentnego projektu w jednym przypadku. Ingerencji obcej cywilizacji w ewolucję człowieka. Moim zdaniem jest to hipoteza godna badań naukowych. > Właśnie to mam na myśli.
|
|
 | 5 na 5 | Madman (7811 punktów) | > Dopuszczam możliwość inteligentnego projektu w jednym przypadku. Ingerencji obcej cywilizacji w ewolucję człowieka.Biorąc pod uwagę to, jak wiele rzeczy zostało w tym projekcie spartaczonych, dopuszczam dwie opcje - albo projekt był przypadkowy, albo wyjątkowo nieinteligentny. Coś jak sfermentowane pomyje z rakietowego wiadra.
|
|
|  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Dopuszczam możliwość inteligentnego projektu w jednym przypadku. Ingerencji obcej cywilizacji w ewolucję człowieka.> Biorąc pod uwagę to, jak wiele rzeczy zostało w tym projekcie spartaczonych, dopuszczam dwie opcje - albo projekt był przypadkowy, albo wyjątkowo nieinteligentny. Coś jak sfermentowane pomyje z rakietowego wiadra.  Gdyby nie był spartaczony nie miałbyś co robić. Właściwie nikt nie miałby nic do roboty.
|
|
| |  | | MarcinK (9189 punktów) |
>Gdyby nie był spartaczony nie miałbyś co robić. Właściwie nikt nie miałby nic do roboty.
Jest dokładnie odwrotnie. Ponieważ jest tak spartaczony to mamy co robić.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Madman (7811 punktów) | > >Gdyby nie był spartaczony nie miałbyś co robić. Właściwie nikt nie miałby nic do roboty.> Jest dokładnie odwrotnie. Ponieważ jest tak spartaczony to mamy co robić.Dokładnie odwrotnie, o 360 stopni.
|
|
| | | |  | | MarcinK (9189 punktów) | > >>Gdyby nie był spartaczony nie miałbyś co robić. Właściwie nikt nie miałby nic do roboty.> >Jest dokładnie odwrotnie. Ponieważ jest tak spartaczony to mamy co robić.> Dokładnie odwrotnie, o 360 stopni.  Plus za pół dokładnie, pół odwrotnie
|
|
11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) | > Coś czuję, że będzie się działo.E, chyba nie... > (zobaczysz, że Bóg Cię pokaże)Pisze się "Bóg Ci pokaże"  > WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT.Wolno Ci. > myślałam o tym, co się stanie, gdy ludzie uwierzą w moc nauki i kult technologii, analizowałam siebie w różnych sytuacjach. Trafiła mi w ręce książka mojego promotora o społeczeństwie informacyjnym, w której zawierał on sugestię, że świat podzieli się na informatycznych geniuszy i na wielką grupę wykluczonych.W mojej opinii przesadził. > ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJNauka na ogół nie bierze tego pod uwagę. Nauka zajmuje się tym, co jest tu i teraz, a nie "gdzieś wyżej". Takimi rzeczami zajmuje się teologia i może czasem niektóre nurty filozofii. > O CZYM NIE MAMY POJĘCIA, BO NASZE UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ.Co mianowicie pojąć? Inteligentny projekt? To, że "ktoś stoi wyżej"? Co tu jest do pojmowania? To sprawa wiary, a nie pojmowania. > Wolność jest możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej doprowadzimy świat do paranoi technologicznej.Chyba za bardzo wzięłaś sobie do serca krakanie swojego promotora. Może lepiej iść na spacer pooglądać przyrodę, zamiast czytać jego książki? Bo widzę, że zupełnie nie masz do niego dystansu. > że Absolut to po prostu prawda, do której każdy zmierza własną drogą?Może. Ale po co w takim razie nazywać go Bogiem, Jehową, dodawać mu proroków, syna, ducha, święte obrazki i piekło? A wracając do tematu, czyli inteligentnego projektu - tylu autorów wykazało już kompletny brak inteligencji w tym projekcie, że szkoda doprawdy sobie nim dalej głowę zawracać 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Co mianowicie pojąć? Inteligentny projekt? To, że "ktoś stoi wyżej"? Co tu jest do pojmowania? To sprawa wiary, a nie pojmowania.
No właśnie, Mer, no właśnie. Tego nijak nie da się pojąć, że można wierzyć w krasnoludki mając skończonych 7 lat. Chyba, że nawet po czterdziestce zachowuje się umysł dwulatka (casus Piotrusia Pana).
>Chyba za bardzo wzięłaś sobie do serca krakanie swojego promotora. [...] Bo widzę, że zupełnie nie masz do niego dystansu.
Ile Ty masz lat, Mer? Nigdy nie byłaś zakochana? Nie wiesz, że miłość jest ślepa? Iwona nie wzięła sobie do serca krakania, tylko kraczącego. Krakanie samo tam weszło.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ile Ty masz lat, Mer?Za dużo. To pewnie dlatego...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ Nauce wystarczy wiedza, że nie wie 'wszystkiego'. Zbędne jej personifikacje obszarów niewiedzy, bo zajmuje się konstruktywną robotą, a nie bezwiednymi mniemaniami.
> .. prawda, do której każdy zmierza własną drogą? Skoro ktoś idzie wyłącznie "własną drogą", to po cóż innym głowę 'własnymi' słowy miałby zawracać - niechby sam ze sobą gadał.
[Sens nauki polega na znajdowaniu prawd dla wielu.]
|
|
 | | zachaj (5239 punktów) |
> [Sens nauki polega na znajdowaniu prawd dla wielu.]Cytat z Ciebie ?
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | Tak. Uzurpuję sobie prawo wyłączności. Cytowanie podlega prawu autorskiemu. Tantiemy proszę odprowadzać na konto, które dla zainteresowanych podam przez pocztę prywatną. Użycie mojego sformułowania bez zgody autora grozi wszelkimi sankcjami prawnymi!
|
|
| |  | | zachaj (5239 punktów) | >Tak. Uzurpuję sobie prawo wyłączności.
Jeżeli tak , to pozwolę sobie na delikatną polemikę. Otóż śmiem twierdzić , że prawdy znajdowane przez naukę , nierzadko rozumiane są jedynie przez nielicznych.
|
|
3 na 3 | Łukasz Romanowicz (128 punktów) | HA! To prowokacja! Nie sądzę, żeby ktoś na tym portalu "Po miesiącach przemyśleń, pracy z podświadomością, medytacji, przejścia przez skrajny ateizm (Boga nie ma i już) i doświadczenia uroku złej dewoty (zobaczysz, że Bóg Cię pokaże), po licznych bojach samemu ze sobą i z innymi..."  mógł wypisywać takie głupoty. Szkoda czasu na czytanie takich śmieszności  Dziękuje za uwagę. Ramen.
Subiektywny obraz nieobiektywnej rzeczywistości.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > HA! To prowokacja! Nie sądzę, żeby ktoś na tym portalu "Po miesiącach przemyśleń, pracy z podświadomością, medytacji, przejścia przez skrajny ateizm (Boga nie ma i już) i doświadczenia uroku złej dewoty (zobaczysz, że Bóg Cię pokaże), po licznych bojach samemu ze sobą i z innymi..." mógł wypisywać takie głupoty. Szkoda czasu na czytanie takich śmieszności Dziękuje za uwagę. Ramen.Nie wydaje mi się, by ktoś, kto ufa nauce mógł kiedykolwiek zakwestionować niepewność jako jej największą wartość.
|
|
|  | | Łukasz Romanowicz (128 punktów) | to nie jest niepewność, to jest bezhołowie... ale każdy wg swego uznania
Subiektywny obraz nieobiektywnej rzeczywistości.
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > to nie jest niepewność, to jest bezhołowie... ale każdy wg swego uznania  Niech i tak będzie. Jak mawiał buddyjski mnich: "ten sam klucz, który otwiera bramy raju, otwiera też bramy piekła". Ja nie poszukuję klucza, tylko zamka, a potem sobie własny klucz stworzę.
|
|
 | | zachaj (5239 punktów) | >HA! To prowokacja! Nie sądzę, żeby ktoś na tym portalu "Po miesiącach przemyśleń, pracy z podświadomością,...
Widzisz , w każdym z nas siedzi troll ...
Wystarczy na chwilę uśpić umysł ...
|
|
|  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>HA! To prowokacja! Nie sądzę, żeby ktoś na tym portalu "Po miesiącach przemyśleń, pracy z podświadomością,... >Widzisz , w każdym z nas siedzi troll ... >Wystarczy na chwilę uśpić umysł ...
To widać.
|
|
-2 na 2 | Iwona Przybyła (801 punktów) | Ja zakładam, że jedyną wiedzą jaką posiadam jest niewiedza i ograniczenie moich narzędzi poznania, tj. umysłu.
Fascynują mnie ludzie, którzy twierdzą, że cokolwiek wiedzą, a nawet potrafią bronić jednej teorii, jak niektórzy krzyża. Nie widzę między tymi dwoma grupami specjalnych różnic mentalnych. Myślę, że nie są gotowi, by iść dalej, bo tkwią w okopach.
Eksperyment, zwany moim życiem, jest w istocie dość dziwaczny i cieszę się, że mogę w nim uczestniczyć, aczkolwiek trudno mi zrozumieć zarówno religijną tłuszczę, jak i ateistyczną tłuszczę. W ogóle trudno mi zrozumieć jakiekolwiek towarzystwa wzajemnej adoracji. Nie rozumiem, jak człowiek myślący, może gdziekolwiek przynależeć i utożsamiać się z jakąkolwiek grupą. Dlatego bardziej wartościowe wydają mi się projekty naukowe, które składają się z ludzi o różnych kompetencjach, różnych wyznań, o urozmaiconych poglądach. Na tym polega prawdziwa wartość nauki.
Ateizm jako wyjaśnienie złożoności? Nie, dziekuję. Religia jako wyjaśnienie? Nie.
Inteligentny projekt? Jak najbardziej, bo wierzę, że życie na Ziemi to tylko przystanek. Klucz do większej całości.
|
|
 | 4 na 4 | Mateusz (879 punktów) | > Fascynują mnie ludzie, którzy twierdzą, że cokolwiek wiedzą, a nawet potrafią bronić jednej teorii, jak niektórzy krzyża. Nie widzę między tymi dwoma grupami specjalnych różnic mentalnychMoże dlatego, że... > (...)jedyną wiedzą jaką posiadam jest niewiedza i ograniczenie moich narzędzi poznania, tj. umysłu. > W ogóle trudno mi zrozumieć jakiekolwiek towarzystwa wzajemnej adoracji.Czy tytuł wątku: > Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?nie służy chwilowemu utworzeniu takiegoż towarzystwa? > Nie rozumiem, jak człowiek myślący, może gdziekolwiek przynależeć i utożsamiać się z jakąkolwiek grupą.Ja nie rozumiem natomiast tego cytatu powyżej. > Ateizm jako wyjaśnienie złożoności? Nie, dziekuję.Skąd założenie, że ma wyjaśniać? > Inteligentny projekt? Jak najbardziej, bo wierzę, że życie na Ziemi to tylko przystanek. Klucz do większej całości.Pewnie tak, mamy szanse być przecież pochłonięci przez Słoneczko, kiedy się przeistoczy w czerwonego olbrzyma... Ostatecznie sam kres życia łączy nas po pewnym czasie na powrót z z(Z)iemią, więc to, co mówisz jest poniekąd słuszne.
|
|
|  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Pewnie tak, mamy szanse być przecież pochłonięci przez Słoneczko, kiedy się przeistoczy w czerwonego olbrzyma...
Tak, jeśli nie znajdziemy stanu równowagi.
|
|
| |  | 3 na 3 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Tak, jeśli nie znajdziemy stanu równowagi.Nie mamy na to wpływu, życie gwiazd rządzi się własnymi prawami. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  (agnostyk/ignostyk/sceptyk)
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Tak, jeśli nie znajdziemy stanu równowagi.> Nie mamy na to wpływu, życie gwiazd rządzi się własnymi prawami.Ależ mi Zbyszku zrobiłeś numer. Na tej stronie pierwsze, co zwróciło moją uwagę to reklama, a tam napis "Zabawna opowieść o kobiecie, którą prześladuje pech". I to chwilę po tym, jak uderzyłam się w palec  A potem przeczytałam: "inna nazwa ewolucji gwiazd, której przebieg zależy przede wszystkim od masy danej gwiazdy". Hmmm... zatem trzeba schudnąć  > Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  Ja toże.
|
|
| | | |  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Ależ mi Zbyszku zrobiłeś numer.To nie ja, to Projektant...  > A potem przeczytałam: "inna nazwa ewolucji gwiazd, której przebieg zależy przede wszystkim od masy danej gwiazdy". Hmmm... zatem trzeba schudnąć  Eee tam, im więcej kochanego ciała tym lepiej.  Chociaż, jak przeczytałem w ściądze: Cytat:A zatem, im większa masa, tym krótszy jest czas życia gwiazdy (okres, kiedy jest normalną gwiazda -reaktorem, w którym zachodzi reakcja syntezy termojądrowej). Z drugiej strony Cytat:największe gwiazdy świecą najjaśniej, a ich koniec jest bardziej spektakularny. , więc wybór należy do Ciebie. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  (agnostyk/ignostyk/sceptyk) P.S: Kolorowych snów, gwiazdo! 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | |  | | Mateusz (879 punktów) | > Nie mamy na to wpływu, życie gwiazd rządzi się własnymi prawami.Bardzo podoba mi się to określenie - życie gwiazd. Od razu czuje się, jak niezwykły i bogaty jest ich świat*, co często chyba nam umyka, gdy widzimy go li tylko oczami cyfrowych matryc. BTW, fajne masz zdjęcie w profilu  Jaka apertura tego kolosa po lewej? *nasz świat
|
|
| | | |  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Od razu czuje się, jak niezwykły i bogaty jest ich świat*, co często chyba nam umyka.Warto zerknąć na to co nad naszymi głowami by nabrać dystansu. Kiedy zimą 1990 roku spojrzałem po raz pierwszy na Plejady, łzy cisnęły mi się do oczu, serce rosło w piersi a wzruszenie ściskało za gardło. A mróz, pamiętam, był srogi. Aż sam się sobie dziwię, że wytrzymałem...  > BTW, fajne masz zdjęcie w profilu Jaka apertura tego kolosa po lewej?14",światłosiła 5,7 - moja robota z bodajże 1994 roku. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  (agnostyk/ignostyk/sceptyk)
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | |  | | Mateusz (879 punktów) | > Kiedy zimą 1990 roku spojrzałem po raz pierwszy na Plejady, łzy cisnęły mi się do oczu, serce rosło w piersi a wzruszenie ściskało za gardło. A mróz, pamiętam, był srogi. Aż sam się sobie dziwię, że wytrzymałem...Obraz pewnie był żyleta na takim mrozie. Plejady mają swój niepowtarzalny urok, to fakt. Ja miałem to samo z chichotkami, też mam do nich teraz wielki sentyment. > 14",światłosiła 5,7 - moja robota z bodajże 1994 roku. Musisz mieć bardzo dobre niebo, bo chyba raczej go nigdzie ze sobą nie weźmiesz...
|
|
| | | | | |  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) | |
|
 | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | >Fascynują mnie ludzie, którzy twierdzą, że cokolwiek wiedzą, a nawet potrafią bronić jednej teorii, jak niektórzy krzyża. Nie widzę między tymi dwoma grupami specjalnych różnic mentalnych. Myślę, że nie są gotowi, by iść dalej, bo tkwią w okopach. >Eksperyment, zwany moim życiem, jest w istocie dość dziwaczny i cieszę się, że mogę w nim uczestniczyć, aczkolwiek trudno mi zrozumieć zarówno religijną tłuszczę, jak i ateistyczną tłuszczę. W ogóle trudno mi zrozumieć jakiekolwiek towarzystwa wzajemnej adoracji. Nie rozumiem, jak człowiek myślący, może gdziekolwiek przynależeć i utożsamiać się z jakąkolwiek grupą. Dlatego bardziej wartościowe wydają mi się projekty naukowe, które składają się z ludzi o różnych kompetencjach, różnych wyznań, o urozmaiconych poglądach. Na tym polega prawdziwa wartość nauki. (Iwonka)
Wartosciowe kolko wzajemnej adoracji?
Deya vue. Procz wspolnych watkow biograficznych ta sama impertynecja. Wszystkie z powyższych dowodzą, że nie masz szacunku dla swoich rozmówców, jeśli nie przedstawiają światopoglądu, który by Ci odpowiadał. (Iwonka)
A ty masz? Poobrazalas juz wiekszosc swoich rozmowcow, mniej lub bardziej wybrednie. Ponadto byla szalenie pouczajaca lekura twej rozmowy z Marcinem K. i jeszcze jedna pania (przepraszam, ze nie wymienie nicka - zapomnialam) o przewazajacej wiekszosci ateistow wsrod noblistow, co skwitowalas lakonicznym: "nie wierze". Rozkoszne. Do ktorej tluszczy siebie zaliczasz? Inteligentnej? Szczerze watpie. Nie odpowiedzialas jeszcze konkretnie na zadne pytanie. Przypierana do muru, ktory jest dla ciebie nie do przebycia z powodu braku wiedzy, uciekasz sie do pyskowek, ripost nie na temat i zawstydzajacych unikow. Nie pokryjesz swoich niedostatkow, ktore wala po oczach, az furczy. Aluzja o ogladaniu filmow Bergmana nie nobilituje, choc moze ci sie tak wydaje, wrecz przeciwnie forma w jakiej ja uczynilas obnarza jedynie twa mialkosc, byc moze zakompleksienie. A propos podobno im bardziej widzowie wychodzili z seansu z poczuciem niezrozumienia tym bardziej film sobie chwalili. Ciekawe jakie stosowali kryterium oceny? Zachowanie przed sasiadem z rzedu statusu konesera sztuki filmowej?
Naukowe opisywanie swiata nie ma nic wspolnego z niezrozumieniem, czy niepewnoscia, wrecz przeciwnie. Pomylilo ci sie nieco z metodologia naukowa, ktora w rzeczy samej w momencie sprawdzania ucieka sie, a przynajmniej powinna do surowego sceptycyzmu (mam nadzieje, ze taki lotny umysl jak twoj juz natknal sie kiedys na ojca tej zasady) oraz z inspiracja naukowa, czerpana tylko po czesci z watpliwosci, w pierwszej kolejnosci zaczynem naukowym jest ciekawosc. Zas fakt, ze nie wszystko zostanie do konca wyjasnione nie umniejsza ani jej nauki dotychczasowym osiagnieciom, ani jej charakterowi.Jesli zyczysz sobie owe niewyjasnienia pokrywac czyms wyzszym pono, czyli absolutem to nie jestes oryginalna. Co ci juz zreszta adwersarze probowali uprzytomnic. Ale ty rozkochana w swej wydumanej wyjatkowosci oburzasz sie, iz szkoda im czasu na kolejne jalowe dysputy z infantylna pannica, ktorej calosc zalosnych wystapien to jedynie troche formy i praktycznie zero trescì:
Dlatego, że nigdy nie styka się (nauka-moj Ignorancji dopisek)z pustką, ale wiecznie z niepewnością! Niepewność naukowego poznania nie jest czymś złym. Jest zawsze otwartą furtką, przez którą wciąż możemy przechodzić. Zamykanie tej furtki poprzez kategoryzowanie swojego poznania, do jednej słusznej teorii, nie wydaje mi się właściwe. (Iwonka)
Cos odkrywczego zawarlas w tej mysli? A skad. Poza tym wyrazenie "niepewnosc naukowego poznania" jest falszywe, oczym juz bylo wyzej. Metafory tez masz niecelne, piszac o furtce "przez ktora wciaz mozemy przechodzic" wlasnie zasugerowalas, ze drepczemy w miejscu, albo ... o tym za chwile. Do opisu pracy naukowca dorzuce ci jeszcze jedno: pokora, wykazuja sie odpowiednia jej doza uczeni, tym bardziej przystoi adeptom, wiec moze troche spokorniej jesli pragniesz by ci udzielono nauk. No ale ty przeciez wcale tu po nie przyszlas, po wymiane mysli tez nie:
Uważam, że Bogowie, jakich sobie wymyśliliśmy byli ludźmi, którzy jako pierwsi uzyskali nieśmiertelność, ale nie wiem czy w wyniku teorii gier, czy w wyniku loterii, bo nie wiem, na ile nasze prawa logiczne są słuszne. Ludzkość jest na etapie, w którym lada moment, za sprawą medycyny, ktoś uzyska nieśmiertelność. I teraz pytanie: na ile jest to nasze odkrycie, a na ile idziemy po śladach, które ktoś nam zostawił, bo już to odkrył dawno w przeszłości? Moim zdaniem nic nie odkrywamy, tylko idziemy po śladach. (Iwonka)
Jeszcze nie mozesz sie otrzasnac po lekturze "Zaginionego symbolu"? Czy moze zanurzylas sie na dobre w oparach ezoteryki i chwalisz po trzykroc Hermesa Trismegistosa? Lubisz poezje? Mam cos dla ciebie: ujrzec wszechswiat w ziarnku piasku i niebiosa w polnym kwiecie zawrzec nieskonczonosc w dloni i wiecznosc w godzinie
Ladne prawda?
Życie (moje, bo do innych umysłów nie mam dostępu) to tak niezwykły produkt, że ewolucja przy całym swoim bogactwie, nie jest w stanie uchwycić jego złożoności (Iwonka)
I ty cos komus, bodajze Andrzejowi Boguslawskiemu, wspominalas o jego nadetym ego? Nie widzialam takiego wybuchu milosci odkad Narcyz zakochal sie sam w sobie . To nie z Bergmana, z kreskowki jeno.
Potraktuj powyzsze jako moj przyczynek do twych poszukiwan prawdy, w tym wypadku mialam nadzieje pomoc ci nieco poznac sama siebie.
A co do Feynmana o ktorym barwnie prawisz, choc BigZydowi nie udzielilas odpowiedzi odnosnie osoby tegoz, jak sie domyslam oczekiwania BigZyda przerosly twe mozliwosci ... Znam jednego czlowieka, ktory studiowal fizyke kwantowa. Masz szczescie, ze poza drobnym epizodem przed dwoma laty, nie udziela sie na tym forum, bo by ci niezle kuper przerzepal.
Poswiecilam tak wiele czasu edukacji zarozumialej pannicy. Zaiste ma dobroc jest wielka, a jej poklady niewyczerpane ... az sama sie dziwuje.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
|  | -2 na 4 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Poswiecilam tak wiele czasu edukacji zarozumialej pannicy. Zaiste ma dobroc jest wielka, a jej poklady niewyczerpane ... az sama sie dziwuje.
Poświęciłaś tyle czasu, tylko po to, by zebrać oklaski i pokazać swoją wyższość. Kierował Tobą czysty egoizm, więc nie przypisuj sobie "społecznego" działania, bo go nie ma.
Ani nie jestem "zarozumiała", ani "pannica". Interesuje mnie obserwacja. Im więcej obserwuję i manipuluję, tym bardziej odkrywam, że ideologiczny ateista niczym się nie różni od fanatycznego katolika. Cele mają te same: zniszczenie!
|
|
| |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | Chwalilas sie, ze umiesz czytac miedzy wierszami, a nie wyczulas, ze w tym zdaniu: >>Poswiecilam tak wiele czasu edukacji zarozumialej pannicy. Zaiste ma dobroc jest wielka, a jej poklady niewyczerpane ... az sama sie dziwuje.
sobie kpie w najlepsze?
>Poświęciłaś tyle czasu, tylko po to, by zebrać oklaski i pokazać swoją wyższość. Kierował Tobą czysty egoizm, więc nie przypisuj sobie "społecznego" działania, bo go nie ma.
Jesli zdanie nr 2 mialoby byc konsekwentna kontynuacja mysli zawartej w zdaniu nr 1 to winnac uzyc terminu "egocentryzm". I owszem, spoleczne dzialanie bylo, ale ty jego sedna nie pojmiesz, gdyz najwyrazniej w twym wychowaniu ominieto tak istotny obszar jak wpojenie tobie wlaciwego budowania relacji miedzyludzkich. Laurke z goracymi podziekowaniami przeslij opiekunom.
>Ani nie jestem "zarozumiała", ani "pannica". Interesuje mnie obserwacja. Im więcej obserwuję i manipuluję, tym bardziej odkrywam, że ideologiczny ateista niczym się nie różni od fanatycznego katolika. Cele mają te same: zniszczenie!
No i wszystko jasne. Socjolog bada zachowania w spoleczenstwie, czyni obserwacje manipuluje socjopata.
Jestes zarozumiala, rzeklabym nawet, iz zadufana, tylko umilowanie wlasnej doskonalosci nie pozwala ci tego dostrzec.
Zapomnialam, wiec edytuje. Zdradz nam prosze, ktorych to z racjonalistow na bazie swoich nieocenionych obserwacji juz zakwalifikowalas do dzialu "ideologiczny ateista". Coby nie posial wiekszego zniszczenia nie dostanie kalacha.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | |  | -2 na 4 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Chwalilas sie, ze umiesz czytac miedzy wierszami, a nie wyczulas, ze w tym zdaniu: >>>Poswiecilam tak wiele czasu edukacji zarozumialej pannicy. Zaiste ma dobroc jest wielka, a jej poklady niewyczerpane ... az sama sie dziwuje. >sobie kpie w najlepsze?
Wyczułam, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia.
>>Poświęciłaś tyle czasu, tylko po to, by zebrać oklaski i pokazać swoją wyższość. Kierował Tobą czysty egoizm, więc nie przypisuj sobie "społecznego" działania, bo go nie ma. >Jesli zdanie nr 2 mialoby byc konsekwentna kontynuacja mysli zawartej w zdaniu nr 1 to winnac uzyc terminu "egocentryzm".
Tak - winnać użyć i winnać użyć jeszcze "polish marks" na "polish pages".
>I owszem, spoleczne dzialanie bylo, ale ty jego sedna nie pojmiesz, gdyz najwyrazniej w twym wychowaniu ominieto tak istotny obszar jak wpojenie tobie wlaciwego budowania relacji miedzyludzkich. Laurke z goracymi podziekowaniami przeslij opiekunom.
"Ad personam". Coś jeszcze mam przekazać moim rodzicom?
>No i wszystko jasne. Socjolog bada zachowania w spoleczenstwie, czyni obserwacje manipuluje socjopata.
Powiedz o tym Darrenowi Brownowi, którego książki wspiera ten portal. No i Richardowi Dawkinsowi.
>Jestes zarozumiala, rzeklabym nawet, iz zadufana, tylko umilowanie wlasnej doskonalosci nie pozwala ci tego dostrzec.
Kto ma lustro?
>Zapomnialam, wiec edytuje. Zdradz nam prosze, ktorych to z racjonalistow na bazie swoich nieocenionych obserwacji juz zakwalifikowalas do dzialu "ideologiczny ateista". Coby nie posial wiekszego zniszczenia nie dostanie kalacha.
Kto to kalacha?
Masz coś do powiedzenia, co odnosiłoby się do założonego wątku?
Przy okazji: retoryka identyczna jak w postach Liliac. Czyżby klon?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | Cicho, baby! Bo jak nie - to janosikowe przyńdom i nas uratujom!
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | >Wyczułam, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia.
A powinno slodyczy.
>>I owszem, spoleczne dzialanie bylo, ale ty jego sedna nie pojmiesz, gdyz najwyrazniej w twym wychowaniu ominieto tak istotny obszar jak wpojenie tobie wlaciwego budowania relacji miedzyludzkich. Laurke z goracymi podziekowaniami przeslij opiekunom. (ja) >"Ad personam". Coś jeszcze mam przekazać moim rodzicom? (ty)
Wroc teraz do swoich wypowiedzi kierowanych do BigZyda. Poprzez swoje wczesniejsze zachowanie stracilas mandat do wytykania komukolwiek na tym forum argumentu "ad personam", za to nie zaszkodzi, bys posmakowala sama tego,czym innych czestujesz na ich posesji. Zdradze ci dlaczego w ogole zajelam sie twoja osoba. Z poczucia solidarnosci z ludzmi, ktorych cenie i szanuje (tak, takie kolko wzajemnej adoracji), a ktorych traktujesz w sposob jaki mi sie nie podoba. Moze zdradzisz przy okazji, jakiego rodzaju argumentem w dyskusji mial byc ten, ktorego uzylas do Mariusza Agnosiewicza (o jego artykulach pisywanych do wydawnictwa, ktore sie tobie nie podoba) oraz co mial wnosic wartosciowego do dyskusji?
>>No i wszystko jasne. Socjolog bada zachowania w spoleczenstwie, czyni obserwacje manipuluje socjopata. (ja) >Powiedz o tym Darrenowi Brownowi, którego książki wspiera ten portal. No i Richardowi Dawkinsowi. (ty)
Uporzadkujmy moze nieco. Ty:Ani nie jestem "zarozumiała", ani "pannica". Interesuje mnie obserwacja. Im więcej obserwuję i manipuluję, tym bardziej odkrywam, że ideologiczny ateista niczym się nie różni od fanatycznego katolika. Cele mają te same: zniszczenie! Moja odpowiedz:No i wszystko jasne. Socjolog bada zachowania w spoleczenstwie, czyni obserwacje manipuluje socjopata. A na to odpowiadasz ty:Powiedz o tym Darrenowi Brownowi, którego książki wspiera ten portal. No i Richardowi Dawkinsowi.
Sama przyznalas, ze manipulujesz, wiec moja reakcja jest jak najbardziej uzasadniona jako skutek twej wlasnej szczerosci, moze przez roztrzepanie poczynionej. Nie slyszalam, aby R. Dawkins oglaszal, ze manipuluje. Skoro ty tak uwazasz to wykaz to. Inaczej pozostawisz po sobie smrod goloslownosci.
>>Zapomnialam, wiec edytuje. Zdradz nam prosze, ktorych to z racjonalistow na bazie swoich nieocenionych obserwacji juz zakwalifikowalas do dzialu "ideologiczny ateista". Coby nie posial wiekszego zniszczenia nie dostanie kalacha. (ja) >Kto to kalacha? (ty)
Jak juz to wypadaloby spytac "co?". Zreszta to kolejny przyklad udowadniajacy moja wczesniej postawiona diagnoze, ze najlepiej wychodza tobie pyskowki i produkcja bazgrolow, byle cos odszczekac. Jest to zapewne rowniez przyklad tchorzliwego wykretu od odpowiedzi. Zalosne.
>Masz coś do powiedzenia, co odnosiłoby się do założonego wątku? (Iwonka)
Owszem. I ci to juz wylozylam. A jesli chodzi o twoj post inauguracyjny to nie ma do czego sie odnosic. Kolejne credo. Zapewne nie miesci sie to w twej lepetynie, ale mnie nie obchodzi w co kto sobie wierzy, dopoki swoja wiara nie wywola takich skutkow, ktore oceniam jako niepozadane i szkodliwe. A to wlasnie uczynilas. Wpadlas tu ze swoimi "zlotymi myslami" dokladnie wiedzac, ze nie uzyskasz ich poparcia. To jeszcze nie problem. Problemem jest twoje zachowanie na z gory przewidziana reakcje oponentow. Impertynecja, ubogosc rzeczowych argumentow, wreszczie brak elementarnego zrozumienia co przekazuje rozmowca, albo po prostu celowa manipulacja cudzymi wypowiedziami, no i zawstydzajace uniki na pytania, ktore sprawiaja ci trudnosc, chocby z powodu nieprzygotowania merytorycznego, ale uniki maskowane tupetem i cala masa innych tanich chwytow. Oczekujesz tolerancji dla twych niskich prowokacji? Proponuje zatem pomyslec nad konotacjami tolerowania niewlasciwych zachowan.
>Przy okazji: retoryka identyczna jak w postach Liliac. Czyżby klon?
Nie przeszkadzaj sobie zupelnie i konfabuluj dalej. Wierzacym trudno sie pozbyc nieznosnych sklonnosci, w tym do imaginacji.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | |  | -1 na 3 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> >Przy okazji: retoryka identyczna jak w postach Liliac. Czyżby klon?Piszesz: > Nie przeszkadzaj sobie zupelnie i konfabuluj dalej.Po czym sama konfabulujesz pisząc: > Wierzacym trudno sie pozbyc nieznosnych sklonnosci, w tym do imaginacji.Pięknie o imaginacji: youtu.be/okd3hLlvvLwCałości nie przeczytałam - jest nie na temat.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | > Po czym sama konfabulujesz pisząc: (ty)> >Wierzacym trudno sie pozbyc nieznosnych sklonnosci, w tym do imaginacji.(ja)Ja jedynie stwierdzam. Przyczynek do tego dalas sama konfabulujac/imaginujac na temat moj i Liliac, jakoby jednym jestesmy. > Całości nie przeczytałam - jest nie na temat. (Iwonka)Skoro nie przeczytalas to skad wiesz, ze nie na temat? Pisalas wczesniej cos o roznych logikach do kogos. Kolejna bzdura. Logika jest jedna, albo ktos sie potrafi nia poslugiwac, albo nie. Tobie ta zdolnosc zostala dana w bardzo ograniczonym zakresie. Za to do zbioru cnot twych wszelakich mozna jeszcze dorzucic zaklamanie. Dosyc jaskrawo krzyczace z twych postow, albowiem j.w. walorow umyslu (logiki, zmyslnosci, bystrosci, etc.) jakos ci inteligentny projektant poskapil. Rozwijaj sie dalej Iwonko w tym kierunku. Jak podejrzewam nic innego nie potrafisz, dlatego znowu umykasz, zamiast podjac sie chocby obrony opinii (zapomnialam ci wczesniej napisac, ze nadwyrezasz strasznie termin "teoria", bazujac li tylko na jego podworkowym znaczeniu) o manipulacjach Dawkinsa, ktorez to mu zarzucilas, a tej witrynie, iz wspiera jego i jemu podobnych manipulatorow. Psioczylas na tolerancje na Racjonaliscie. Na innych forach o okreslonym swiatopogladzie za popisy jakie tu zaprezentowalas juz by cie dawno spuszczono do scieku. Tu pozwala sie tobie dalej trwac i dawac upust jadowi. A jestes tak nieudolna, ze nawet nie potrafisz tego nalezycie zamaskowac: I dlatego brzydzą mnie oba środowiska: tak religijne, jak ateistyczne. (z sentecji Iwonki) wiec z tego obrzydzenia postanowilas tu wpasc i nieco sobie na nas pouzywac, naturalnie zaklinajac sie przy tym na swoja niewinnosc, ugodowosc, lagodnosc, zamilowanie kompromisu, tolerancji. Prawde powiedziawszy to nie potrafilabym zdecydowac, czy przewaza w tobie hipokryzja, czy glupota. Jedno z drugim ida slicznie w parze. Acha. Czy mam rozumiec, ze ciebie nie brzydzi tylko to, co jest zgodne z twoim zapatrywaniem: wierzacy niepraktykujacy religijnie? Tolerancja to twoje drugie ja. 
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Ja jedynie stwierdzam. Przyczynek do tego dalas sama konfabulujac/imaginujac na temat moj i Liliac, jakoby jednym jestesmy.Gdyby głupota umiała fruwać...  Na mnie koleżanka Iwona się, wyobraź sobie, Ignorancjo, obraziła  Powiedziała, że na jednym forum z takimi arogantami przebywać nie chce i że idzie sobie na zawsze, po czym nadąsała się i zniknęła. Na tygodni parę. Może znów się nadąsa
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ignorancja (4718 punktów) | > Na mnie koleżanka Iwona się, wyobraź sobie, Ignorancjo, obraziła Powiedziała, że na jednym forum z takimi arogantami przebywać nie chce i że idzie sobie na zawsze, po czym nadąsała się i zniknęła. Na tygodni parę. Może znów się nadąsa  Witaj Cie, na mnie tez sie wlasnie obrazila. Nie wiem, czy juz mam sobie zyly otworzyc, czy jeszcze sie uchwycic rozpaczliwie iskierki nadziei... Niewiadoma jest rowniez, czy obraze na mnie rozciagnie na calosc niewatpliwie zrozpaczonej jej krokiem spolecznosci i pozbawi nas (przynajmniej na jakis czas) przyjemnosci obcowania ze soba i jej powalajacym umyslem. Ja bym na jej miejscu zniknela taktycznie. W koncu nazbieralo sie troche niewygodnych pytan i oczekiwan. Moze jednak siegne po cykute 
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Na mnie koleżanka Iwona się, wyobraź sobie, Ignorancjo, obraziła Powiedziała, że na jednym forum z takimi arogantami przebywać nie chce i że idzie sobie na zawsze, po czym nadąsała się i zniknęła. Na tygodni parę. Może znów się nadąsa  > Witaj Cie,> na mnie tez sie wlasnie obrazila. Nie wiem, czy juz mam sobie zyly otworzyc, czy jeszcze sie uchwycic rozpaczliwie iskierki nadziei...> Niewiadoma jest rowniez, czy obraze na mnie rozciagnie na calosc niewatpliwie zrozpaczonej jej krokiem spolecznosci i pozbawi nas (przynajmniej na jakis czas) przyjemnosci obcowania ze soba i jej powalajacym umyslem.> Ja bym na jej miejscu zniknela taktycznie. W koncu nazbieralo sie troche niewygodnych pytan i oczekiwan.> Moze jednak siegne po cykute  Obawiam się, że nic nie pomoże. Na nikogo się nie obraziłam. Żeby się obrazić trzeba żywić do kogoś jakieś uczucia. Ja tylko współczuję.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>Po czym sama konfabulujesz pisząc: (ty) >>>Wierzacym trudno sie pozbyc nieznosnych sklonnosci, w tym do imaginacji.(ja) >Ja jedynie stwierdzam. Przyczynek do tego dalas sama konfabulujac/imaginujac na temat moj i Liliac, jakoby jednym jestesmy.
Podobna retoryka.
>>Całości nie przeczytałam - jest nie na temat. (Iwonka) >Skoro nie przeczytalas to skad wiesz, ze nie na temat?
Strzelam. Lubie takie zabawy.
>Pisalas wczesniej cos o roznych logikach do kogos. Kolejna bzdura. Logika jest jedna, albo ktos sie potrafi nia poslugiwac, albo nie.
Napisz o tym do Edwarda T. Halla. A najlepiej wytłumacz całemu światu, że logika jest jedna i stoi zawsze tam, gdzie Ty.
> Tobie ta zdolnosc zostala dana w bardzo ograniczonym zakresie.
Nie Tobie to oceniać.
> Za to do zbioru cnot twych wszelakich mozna jeszcze dorzucic zaklamanie.
Też nie Tobie to oceniać.
> Dosyc jaskrawo krzyczace z twych postow, albowiem j.w. walorow umyslu (logiki, zmyslnosci, bystrosci, etc.) jakos ci inteligentny projektant poskapil.
Nie pisałam o żadnym projektancie. Tobie dał za to w nadmiarze jak widzę. Poza własną logikę nic więcej zobaczyć nie jesteś w stanie.
>Rozwijaj sie dalej Iwonko w tym kierunku. Jak podejrzewam nic innego nie potrafisz, dlatego znowu umykasz, zamiast podjac sie chocby obrony opinii (zapomnialam ci wczesniej napisac, ze nadwyrezasz strasznie termin "teoria", bazujac li tylko na jego podworkowym znaczeniu) o manipulacjach Dawkinsa, ktorez to mu zarzucilas, a tej witrynie, iz wspiera jego i jemu podobnych manipulatorow.
Jeszcze jakieś komplementy?
>Psioczylas na tolerancje na Racjonaliscie.
Prześledź sobie od początku mój mały eksperyment, a dokładnie od momentu, w którym zaczęłam wypowiadać się krytycznie o ateizmie i zobacz, że NIC WAS NIE RÓŻNI OD ZATWARDZIAŁYCH KATOLI. JESTEŚ W STANIE WBIĆ NÓŻ W PLECY KAŻDEGO, KTO CHOCIAŻ ODWAŻY SIĘ WYRAZIĆ INNĄ OPINIĘ. JASNE, TY W WIEŻE WTC NIE RĄBNIESZ, ALE ZŁOŚLIWOŚCIĄ, CYNIZMEM I ZAWZIĘTOŚCIĄ OPLUŁAŚ MNIE OSTRO.
> Na innych forach o okreslonym swiatopogladzie za popisy jakie tu zaprezentowalas juz by cie dawno spuszczono do scieku. Tu pozwala sie tobie dalej trwac i dawac upust jadowi.
Wszelkie fora to siedlisko frustratów. Już mnie to nie interesuje. Sama sobie lecz swoje kompleksy.
>A jestes tak nieudolna, ze nawet nie potrafisz tego nalezycie zamaskowac:
Tak: jestem nieudolna i do tego wierząca. Jestem głupią tupeciarą, która nigdy w życiu nic nie przeczytała i nic nie rozumie. Zgadzam się, że z Twojego pięknego punktu widzenia tak to właśnie może wyglądać. I niech tak zostanie.
>wiec z tego obrzydzenia postanowilas tu wpasc i nieco sobie na nas pouzywac, naturalnie zaklinajac sie przy tym na swoja niewinnosc, ugodowosc, lagodnosc, zamilowanie kompromisu, tolerancji.
Bardzo chętnie wyzwę Cię na pojedynek słowny w realu, gdzie zaprezentuję swoje niecne, złe, wyrachowane i obrzydliwe oblicze. Już nie wiem sama: śmiać się czy płakać?
>Prawde powiedziawszy to nie potrafilabym zdecydowac, czy przewaza w tobie hipokryzja, czy glupota. Jedno z drugim ida slicznie w parze.
Dokładnie. I co jeszcze? Może jeszcze dorzuć jakieś cechy moich rodziców, o których nie zdążyłaś wspomnieć, o Alfo i Omego?
>Acha. Czy mam rozumiec, ze ciebie nie brzydzi tylko to, co jest zgodne z twoim zapatrywaniem: wierzacy niepraktykujacy religijnie?
Nikt mnie nie brzydzi. Nawet Tobie już tylko współczuję, choć przyznać muszę, że w pewnym momencie miałam odruch wymiotny, ale przeszło mi.
Żegnam.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ignorancja (4718 punktów) | 1. Nawet jesli retoryka Liliac i moja wyda sie komus podobna to domniemywanie, zesmy dwa w jednym jest konfabulacja. I tyle. 2. >>>Całości nie przeczytałam - jest nie na temat. (Iwonka) >>Skoro nie przeczytalas to skad wiesz, ze nie na temat? (ja) >Strzelam. Lubie takie zabawy. (Iwonka) Innymi slowy: mielesz ozorem bez zastanowienia, wydajesz sady bezpodstawnie. Kaze to w takim wypadku rowniez i twoj sad odnosnie Dawkinsa jako manipulatora oraz strony tej jako popierajacej manipulatora potraktowac jako nic znaczace gaworzenie niemowlecia do maskotki w ramach zabawy.
3. >Nikt mnie nie brzydzi. Nawet Tobie już tylko współczuję, choć przyznać muszę, że w pewnym momencie miałam odruch wymiotny, ale przeszło mi.
Moze sie zdecyduj w koncu na cos. Co chwila zmieniasz zdanie. Probujesz nadrabiac dobra mina i pozowac na twardziela. Jakas ty nieprawdziwa. Nie wspolczuj mnie, wspolczuj sobie. I dam ci rade, ktorej mi kiedys ktos udzielil: jak rozdajesz ciosy, musisz tez nauczyc sie je przyjmowac. Ja sie nauczylam, a raczej uodpornilam. Przed toba jeszcze dlugie cwiczenia.
4. >Żegnam.
Ucieczka taktyczna? Czy jednak moja ocena twej osoby okazala sie tak prawdziwa, ze bol stal sie nie do wytrzymania?
Moze porozmawiamy choc o Hallu i logice.
5. Nie pisalam nic na temat charakteru twoich rodzicow, ale ty sie juz nagminnie dopatrujesz czegos, czego nie ma. Co najwyzej ocenilam twoj charakterek (na podstawie twej wyczerpujacej autoprezentacji) , a za jego ksztaltowanie w sporej mierze odpowiedzialni sa wychowawcy. Nieprawdaz?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >1. Nawet jesli retoryka Liliac i moja wyda sie komus podobna to domniemywanie, zesmy dwa w jednym jest konfabulacja. I tyle.
Po prostu: IDENTYCZNA RETORYKA. Ten sam rodzaj "poczucia humoru". Mnie bawi już wyłącznie latający cyrk. Cynizm i arogancja pod otoczką "nauki" na mnie nie robią wrażenia.
>Innymi slowy: mielesz ozorem bez zastanowienia, wydajesz sady bezpodstawnie.
Kolejne piękne komplementy. Mężczyzn też takimi raczysz czy może urodziłaś się feministką?
>Kaze to w takim wypadku rowniez i twoj sad odnosnie Dawkinsa jako manipulatora oraz strony tej jako popierajacej manipulatora potraktowac jako nic znaczace gaworzenie niemowlecia do maskotki w ramach zabawy.
Powiedzmy, że cenię swój czas. Uf... coraz bardziej chyba. Kto chce to przeczyta i Biblię i Dawkinsa i "Fakty i mity" i co mu się tam jeszcze podoba. Wyraziłam swoje zdanie po przeczytaniu kilku popularnonaukowych książek Dawkina (bardzo ciekawych) i jednej pseudonaukowej publikacji, nastawionej na pomnażanie majątku.
>3. >>Nikt mnie nie brzydzi. Nawet Tobie już tylko współczuję, choć przyznać muszę, że w pewnym momencie miałam odruch wymiotny, ale przeszło mi. >Moze sie zdecyduj w koncu na cos. Co chwila zmieniasz zdanie.
Na szczęście jestem kobietą i mam do tego prawo. Zresztą spodobało mi się to, co bodaj Diogenes miał w stopce - znajdź sobie, bo mi się nie chce tracić czasu.
>Probujesz nadrabiac dobra mina i pozowac na twardziela. Jakas ty nieprawdziwa.
Wprost przeciwnie. Taki ze mnie twardziej jak z koziego kupra trąbka. Każdy kto mnie zna wie, że jestem wyjątkowo wrażliwą osobą.
>Nie wspolczuj mnie, wspolczuj sobie.
Bardzo sobie współczuję. Naprawdę. Na szczęście wierzę w loterię z nagrodami.
>I dam ci rade, ktorej mi kiedys ktos udzielil: >jak rozdajesz ciosy, musisz tez nauczyc sie je przyjmowac.
A kto Ci jej udzielił i w jakiej sytuacji? Proszę o te ciosy? W pełnym kontekście.
>Ja sie nauczylam, a raczej uodpornilam. Przed toba jeszcze dlugie cwiczenia.
Może tak, może nie. Ja się nie zamierzam szkolić z bycia podobną do Ciebie.
>4. >>Żegnam. >Ucieczka taktyczna? Czy jednak moja ocena twej osoby okazala sie tak prawdziwa, ze bol stal sie nie do wytrzymania?
Jasne. Twoje uwagi są w 100% prawdziwe. Zbierz je do kupy i wymień jeszcze raz dla przypomnienia, by mi się utrwaliły. Podeprzyj je jeszcze naukowymi dowodami, bo jak do tej pory masz wiarygodność mojego proboszcza, gdy przemawia z ambony.
>Nie pisalam nic na temat charakteru twoich rodzicow, ale ty sie juz nagminnie dopatrujesz czegos, czego nie ma.
Nie chce mi się szukać cytatu na temat tego, jak to mnie moi opiekunowie wychowali na podłą tupeciarę. Normalnie z takim charakterem dziś powinnam być na szczycie. A tu klops.
>Co najwyzej ocenilam twoj charakterek (na podstawie twej wyczerpujacej autoprezentacji) , a za jego ksztaltowanie w sporej mierze odpowiedzialni sa wychowawcy. Nieprawdaz?
Ależ prawdaż. Twoja prawda bardzo mnie kłuje w oczy. Z moimi strasznymi rodzicami też Cię mogę umówić, byś sprawdziła jak Twoje piękne analizy mają się do rzeczywistości.
Widzę, że pominęłaś milczeniem moją propozycję osobistego spotkania i skonfrontowania mojej podłego charakteru z Twoją krystaliczną osobą? Czemu?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Wątek zamienia się w analizy personalne. Proszę o zatrzymanie tego, bo będę musiał go zamknąć.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ignorancja (4718 punktów) |
>>1. Nawet jesli retoryka Liliac i moja wyda sie komus podobna to domniemywanie, zesmy dwa w jednym jest konfabulacja. I tyle.(ja) >Po prostu: IDENTYCZNA RETORYKA. Ten sam rodzaj "poczucia humoru". Mnie bawi już wyłącznie latający cyrk. Cynizm i arogancja pod otoczką "nauki" na mnie nie robią wrażenia.(ty) Prosze przepros, a nie brnij.
Porozmawiajmy. Bez znieczulenia. Dziecko drogie. Płaczesz, a jedynie próbujesz swoj płacz markować. Owszem. Jestem cyniczna do takich hipokrytek, jak ty.
>>Innymi slowy: mielesz ozorem bez zastanowienia, wydajesz sady bezpodstawnie.(ja) >Kolejne piękne komplementy. Mężczyzn też takimi raczysz czy może urodziłaś się feministką?(ty)
Wyobraź sobie, ze choc mi to nie pasuje to mam od większości mężczyzn to o czym jedynie na razie pomarzyć możesz: szacunek. A co z Dawkinsem-manipulatorem. Ten wątek interesuje mnie bardziej.
>>Kaze to w takim wypadku rowniez i twoj sad odnosnie Dawkinsa jako manipulatora oraz strony tej jako popierajacej manipulatora potraktowac jako nic znaczace gaworzenie niemowlecia do maskotki w ramach zabawy. >Powiedzmy, że cenię swój czas. Uf... coraz bardziej chyba. Kto chce to przeczyta i Biblię i Dawkinsa i "Fakty i mity" i co mu się tam jeszcze podoba. Wyraziłam swoje zdanie po przeczytaniu kilku popularnonaukowych książek Dawkina (bardzo ciekawych) i jednej pseudonaukowej publikacji, nastawionej na pomnażanie majątku.
Nie kłam. Nie cenisz. Nie masz nic do powiedzenia. Dalej życzę sobie wykazania, w którym momencie Dawkins manipuluje. To tak niewiele przecież.
>>>Nikt mnie nie brzydzi. Nawet Tobie już tylko współczuję, choć przyznać muszę, że w pewnym momencie miałam odruch wymiotny, ale przeszło mi.(ty) >>Moze sie zdecyduj w koncu na cos. Co chwila zmieniasz zdanie.(ja) >Na szczęście jestem kobietą i mam do tego prawo. Zresztą spodobało mi się to, co bodaj Diogenes miał w stopce - znajdź sobie, bo mi się nie chce tracić czasu.(ty)
Nie interesuje mnie co sie tobie podoba. I nie interesuje mnie czy jestes kobieta. Odpowiedz na pytanie. Pytanie brzmi: masz obrzydzenie do ateistów, czy tez nie masz?
>>Probujesz nadrabiac dobra mina i pozowac na twardziela. Jakas ty nieprawdziwa.(ja) >Wprost przeciwnie. Taki ze mnie twardziej jak z koziego kupra trąbka. Każdy kto mnie zna wie, że jestem wyjątkowo wrażliwą osobą.(ty)
Twoja ocena, ktorą subiektywnie zapodajesz... dla poklasku...
>>Nie wspolczuj mnie, wspolczuj sobie.(ja) >Bardzo sobie współczuję. Naprawdę. Na szczęście wierzę w loterię z nagrodami. (ty)
Najpierw moze odpowiedz mi nt. logiki i Halla w jej kontekście. Upraszam kornie.
>>I dam ci rade, ktorej mi kiedys ktos udzielil: >>jak rozdajesz ciosy, musisz tez nauczyc sie je przyjmowac.(ja) >A kto Ci jej udzielił i w jakiej sytuacji? >Proszę o te ciosy? W pełnym kontekście.(ty)
Udzielił mi mój przyjaciel. Jedyny jakiego znam i mam, a raczej miałam.
>>Ja sie nauczylam, a raczej uodpornilam. Przed toba jeszcze dlugie cwiczenia.(ja) >Może tak, może nie. Ja się nie zamierzam szkolić z bycia podobną do Ciebie.(ty)
Myslę, że świat by zyskał bys do mnie podobną się stała ... przynajmniej intelektualnie.
>>>Żegnam.(ty) >>Ucieczka taktyczna? Czy jednak moja ocena twej osoby okazala sie tak prawdziwa, ze bol stal sie nie do wytrzymania?(ja) >Jasne. Twoje uwagi są w 100% prawdziwe. Zbierz je do kupy i wymień jeszcze raz dla przypomnienia, by mi się utrwaliły. Podeprzyj je jeszcze naukowymi dowodami, bo jak do tej pory masz wiarygodność mojego proboszcza, gdy przemawia z ambony.(ty)
Powtarzam. By stac się wiarygodną. Podyskutujmy o logice i manipulacjach (domniemanych) Dawkinsa. Albo o logice Halla. Dasz radę dzidziusiu?
>>Nie pisalam nic na temat charakteru twoich rodzicow, ale ty sie juz nagminnie dopatrujesz czegos, czego nie ma.(ja) >Nie chce mi się szukać cytatu na temat tego, jak to mnie moi opiekunowie wychowali na podłą tupeciarę. Normalnie z takim charakterem dziś powinnam być na szczycie. A tu klops.(ty)
Nie chce ci sie? Przytoczę z pamięci. Poleciłam, abys wysłała laurkę z podziękowaniami opiekunom. To wszystko.
>>Co najwyzej ocenilam twoj charakterek (na podstawie twej wyczerpującej autoprezentacji) , a za jego ksztaltowanie w sporej mierze odpowiedzialni sa wychowawcy. Nieprawdaz?(ja) >Ależ prawdaż. Twoja prawda bardzo mnie kłuje w oczy. Z moimi strasznymi rodzicami też Cię mogę umówić, byś sprawdziła jak Twoje piękne analizy mają się do rzeczywistości.
Nie interesuja mnie twoi rodzice, ty mi wystarczysz, jesli naprawde chcesz sie spotkac...
>Widzę, że pominęłaś milczeniem moją propozycję osobistego spotkania i skonfrontowania mojej podłego charakteru z Twoją krystaliczną osobą? Czemu?(Iwonka)
Ależ dziecko drogie. Chcesz się ze mną spotkać ? Nie widzę przeszkód. Pomiędzy 8, a 10 października będę w Krakowie. I wtedy możemy sie spotkać. 1. Innych spotkań dodatkowych nie przewiduje. Nie jesteś dla mnie tak atrakcyjna bym dostosowywała pod ciebie moje kroki. Jasne? Szanujesz swoj czas, szanuj mój. 2. Zastrzegam. Ludzie z którymi wiążą mnie więzy sympatii wiedzą, iz nawet spotkanie w Krakowie może być przeze mnie odwołane w ostatniej chwili. Widzisz dziecino, taki mam tryb życia. Więc się później nie pluj, że coś nie wyszło. Jasne?
Ale spotkam sie chętnie
Zrozumiałaś dziecinko|?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Ani nie jestem "zarozumiała", ani "pannica". Interesuje mnie obserwacja. Im więcej obserwuję i manipuluję, tym bardziej odkrywam, że ideologiczny ateista niczym się nie różni od fanatycznego katolika. Cele mają te same: zniszczenie!> No i wszystko jasne. Socjolog bada zachowania w spoleczenstwie, czyni obserwacje manipuluje socjopata.Jestes zarozumiala, rzeklabym nawet, iz zadufana, tylko umilowanie wlasnej doskonalosci nie pozwala ci tego dostrzec.Norman Davies poczynił niedawno taką uwagę o Jarosławie, iż ten zachowuje się jak ktoś, kto podbiega do przechodnia na ulicy, kopie go w kostkę, po czym Skarży się światu, że tamten tak brzydko klnie. A taka Iwona ma jeszcze całe życie przed sobą...  .
|
|
| | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Norman Davies poczynił niedawno taką uwagę o Jarosławie, iż ten zachowuje się jak ktoś, kto podbiega do przechodnia na ulicy, kopie go w kostkę, po czym Skarży się światu, że tamten tak brzydko klnie.Zazwyczaj zgadzam się z Normanem Daviesem. Nie wypada i tutaj odmówić mu racji. > A taka Iwona ma jeszcze całe życie przed sobą... .Wolę psy i one też mnie lubią. Szczególnie te małe, bezdomne i bezbronne. Widocznie wyczuwają moją agresję, zło, które wydobywa się z każdej komórki mojego ciała i nienawiść, jaką wysyłam do wszystkich istot na świecie. Do tego moje skłonności schizofreniczne i socjopatyczne, jakimi zostałam tu ładnie określona. Ale oczywiście to ja używam argumentów "ad personam"  Analizę myśli Feynmana przygotowałam na drugim komputerze. Wyślę Ci w poniedziałek. Dobranoc, Iwona
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Ignorancja (4718 punktów) | > Norman Davies poczynił niedawno taką uwagę o Jarosławie, iż ten zachowuje się jak ktoś, kto podbiega do przechodnia na ulicy, kopie go w kostkę, po czym Skarży się światu, że tamten tak brzydko klnie.> A taka Iwona ma jeszcze całe życie przed sobą... .Celna. A tu mamy odpowiedz o przyczyny takiego zachowania: I dlatego brzydzą mnie oba środowiska: tak religijne, jak ateistyczne. (Iwonka)Jarka tez brzydzi wszystko, co inne od Jarka, wiec kopie, jak Iwonka ... 
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > (Iwonka)Jarka tez brzydzi wszystko, co inne od Jarka, wiec kopie, jak Iwonka ...  Akurat nie jestem elektoratem Jarka: nie odpowiada mi jego światopogląd, zachowanie, osobowość i wygląd. Natomiast w stopniu obrony własnych jedynych słusznych poglądów raczej nadawałby się na Twojego kawalera.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > [...] manipuluje socjopata. Nie tylko, ale niech tam... 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Przepraszam, ale to jakiś groch z kapustą. > istnienia jakiejś siły ponad nami Jakiej siły? Siła to zdaje się wyrażenie z fizyki, tak jak masa. Ale może być siła mięśni, siła argumentu, "siła" w gniazdku elektrycznym itp. > Bóg wcale nie musi w niczym przeszkadzać, że Absolut to po prostu prawda Jeżeli Bóg, to proszę zdefiniować o co chodzi. Bóg filozofów, czy Bóg objawienia? A może bóg Einsteina jako metafora. Bóg jako Osoba, czyli dobry tatuś troszczący się o swoje dzieci, czy Bóg deistów, który nie dba o stworzony przez siebie świat. Czy Absolut to to samo wg. Pani co Bóg? Prawda jest pojęciem logicznym, np.zdania mogą być prawdziwe lub fałszywe, albo metafizycznym (adaequatio rei et intellectus). Mówi się , że Bóg jest Prawdą, Pięknem i Dobrem. Przy tak rozmytych pojęciach nie da się nic sensownego "w tym temacie" powiedzieć.
Tylko krowa nie zmienia poglądów.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Przepraszam, ale to jakiś groch z kapustą.Po grochu z kapustą można mieć co najwyżej wzdęcia, więc to nie dla mnie. Nie lubię wzdęć  > Przy tak rozmytych pojęciach nie da się nic sensownego "w tym temacie" powiedzieć.Dlaczego Pani uważa, że tylko rzeczy sensowne są warte rozważenia? Moim zdaniem znacznie ciekawsze są rzeczy bezsensowne, które powstają nie pytając nas o chęci, przyczynę, cel i sens! Ot, cała magia.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | |
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | |
|
| zachaj (5239 punktów) | Wiara w Absolut jest czymś do zaakceptowania , moim Absolutem są prawa Natury (Bóg Einsteina).
Jednak niema to nic wspólnego z inteligentnym projektem. Bardzo nienaukową i nieinteligentną robotę robią właśnie twórcy ideologii religijnej zwanej "Inteligentnym Projektem".
|
|
1 na 1 | Kasza (396 punktów) | Cytat:Coś czuję, że będzie się działo. Też tak myślałem, gdy zakładałem swój temat. Cytat:Po miesiącach przemyśleń, pracy z podświadomością, medytacji, przejścia przez skrajny ateizm (Boga nie ma i już) i doświadczenia uroku złej dewoty (zobaczysz, że Bóg Cię pokaże), po licznych bojach samemu ze sobą i z innymi stwierdzam, że... O, u mnie aż tak drastycznie nie było. Cytat:WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT. A ja jestem agnostykiem, bóg może istnieje, może nie, ale jego istnienie i tak w moim życiu by nic nie zmieniło. Cytat:Czy zastanawialiście się nad tym, że Bóg wcale nie musi w niczym przeszkadzać, że Absolut to po prostu prawda, do której każdy zmierza własną drogą? Nie odkryłaś niczego, nie będą o tobie pisali w książkach do historii, blablabla... Sobie też to musiałem powiedzieć.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Nie odkryłaś niczego, nie będą o tobie pisali w książkach do historii, blablabla... Sobie też to musiałem powiedzieć.  Nie zamierzałam nic odkryć. Jedyna co można odkryć za swojego życia to bezmiar własnej głupoty, a każdy kto widzi cudzą jest jeszcze większym głupcem.
|
|
3 na 3 | sztejkat (4743 punktów) | Istnienie "bytu absolutnego" a "inteligenty projekt" to chyba dwie różne sprawy?
Czy nie jest tak, że inteligenty projekt zakłada gdzieś tam istnienie pewnego celu, do jakiego zmierza rzeczony absolut?
>(...)Wolność jest możliwa tylko z Absolutem(...)
Wiedząc, że istnieje absolut o wielkiej mocy i wiedząc, że kieruje się on ku nieznanemu celowi... gdzie tu miejsce na wolność?
Gdyby przyjąć, iż celem absolutu jest takie kreowanie świata by promować wszytkie pojedyncze inteligentne byty do własnego poziomu, wówczas mógłbym zrozumieć pokładane w nim zaufanie. Bo tylko bezgraniczne zaufanie moim zdaniem może stwarzać w takim układzie poczucie wolności i bezpieczeństwa.
Czy jednak można przyjąć takie założenie? Czy jest ono realne?
Załóżmy, że rzeczywiście mamy do czynienia z takim absolutem, ale działającym w ramach znanej nam fizyki - bez cudów, ochnastego wymiaru duchowego itp. Niech nawet będzie uznana za dowiedzioną kwantowa natura funkcjonowania naszych umysłów z najszerszymi możliwymi tego implikacjami (splecenie i holistyczna natura procesu).
Pytania jakie należy sobie postawić to: - jak daleko nam w rozwoju do absolutu? - jakimi realnymi środkami rozwoju dysponujemy, w sensie fizycznym, to jest jakie procesy może użyć absolut by osiągnąć swój cel?
Moim zdaniem odpowiedzi to: - daleko - ewolucją i technologią
Odpowiedzi nie nastrajają pozytywnie, jeśli idzie o poczucie bezpieczeństwa. Ewolucja jest procesem masowym, składającym się z nieuniknionych(*1) cykli śmierci-zmiany-narodzin. Przy czym nie dotyczy ona tylko jednostek, gatunków ale może z powodzeniem dotyczyć całych światów. Gdyby absolut poszukiwał rozwiązania ograniczonego do wariacji homo-sapiens nie byłoby dlań potrzeby kreowania aż tak wielkiego wszechświata. Jeśli jednak podjął się takiego aktu kreacji to albo było to niezbędne ze względów technicznych, albo zakres przeszukiwanych rozwiązań został określony dużo szerzej. W tym drugim wypadku możemy być jedynie jednym z miliardów ewolucyjnych spazmów. I to najprawdopodobniej tym, który nie zbiega się do poszukiwanego przez absolut rozwiązania.
A co jeśli założenie o celu absolutu nie jest prawdą? Co jeśli nasz świat został stworzony w pamięci jakiegoś komputera i zniknie jak tylko użytkownik znajdzie coś ważniejszego do roboty (np. - będzie chciał obejrzeć pornola )?
Nie, ze względu na poczucie bezpieczeństwa i wolności koncepcja Inteligentnego Projektu zdecydowanie nie jest dobrą. Raczej budzi zgrozę.
Wracając do aspektów bardziej naukowych: jest to koncepcja dobrze wyjaśniająca niewyjaśnione. Niestety, posługuje się w tym celu wprowadzeniem niewyjaśnialności wyższego rzędu, czyli zamiast rozwiązywać problem jedynie go maskuje. Dobra, użyteczna koncepcja pozwala nie tylko na wyjaśnienie stanu obecnie znanego, ale także na przewidywanie stanów i procesów obecnie nieznanych. Oznacza to, że z dobrej koncepcji można wyciągnąć wnioski co do istnienia pewnych obiektów lub procesów (np. teoretyczne przewidzenie istnienia pewnych cząstek elementarnych) po czym zweryfikować poprawność przewidywania na drodze eksperymentu lub obserwacji rzeczywistości. Nie widzę w jaki sposób Inteligentny Projekt miałby posiadać taką cechę.
Pozdrawiam,
(*1) nieuniknionych, bo system w którym wyewoluują jednostki immanentnie nieśmiertelne przestaje ewoluować;
Tomasz Sztejka
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | Bardzo Panu dziękuję za wypowiedź, która jest pierwszą w tym wątku próbą dyskusji. > Istnienie "bytu absolutnego" a "inteligenty projekt" to chyba dwie różne sprawy?Myślę, że istnieje możliwość ich połączenia. > Czy nie jest tak, że inteligenty projekt zakłada gdzieś tam istnienie pewnego celu, do jakiego zmierza rzeczony absolut?Myślę, że nie ma celu i nie ma sensu. Zwykły przypadek. > >(...)Wolność jest możliwa tylko z Absolutem(...)> Wiedząc, że istnieje absolut o wielkiej mocy i wiedząc, że kieruje się on ku nieznanemu celowi... gdzie tu miejsce na wolność?Wydaje mi się, że my możemy własnym życiem i decyzjami ustanawiać jego cel. Kiedyś rozmawiałam ze znajomym jaka jest rola buntowników w społeczeństwie. Powiedział: pchają ten świat do przodu i myślę, że miał rację, bo sam żyje jak pustelnik - totalny minimalizm. Wolność jest formą buntu, gdy nie boimy się korporacji, powiązań biznesowych, gdy walczymy o możliwość niezależnego myślenia. Tylko takie życie wg mnie na sens. Dziś staliśmy się strachliwym narodem, boimy się technologii, boimy się sąsiadów, boimy się inwigilacji. Powoli ogarnia nas coś, co było kilka lat temu widoczne w Stanach. Tylko czekać, aż w prezydencie zobaczymy antychrysta. Bez wolności nie ma postępu - tutaj czai się największe zagrożenie. Ludzie stali się wygodni, tj. wzięli urlop od myślenia, analizowania, wymyślania. Podczas, gdy to wyobraźnia stwarza... > Gdyby przyjąć, iż celem absolutu jest takie kreowanie świata by promować wszytkie pojedyncze inteligentne byty do własnego poziomu, wówczas mógłbym zrozumieć pokładane w nim zaufanie. Bo tylko bezgraniczne zaufanie moim zdaniem może stwarzać w takim układzie poczucie wolności i bezpieczeństwa.Tak i o tym pisał prof. Kołakowski, a w ostatnio wydaniu "Kronosa" jest artykuł o wyczuciu przez podmiot "Innego". Zabicie religii to ustanowienie kultu dla psychoanalizy. Tylko czy to wystarczy? Wydaje się, że nie, bo "inny" jest niezbędny by ewoluować, choć nigdy nie będziemy w stanie określić jego "tożsamości", że się tak wyrażę, ani proporcji względem naszego świata, ani czasu w jakim funkcjonuje. Myślę, że doświadczenie w pełni "innego" jest możliwe tylko w buddyzmie. Myślę, że wiem, kto dla mnie jest "innym", ale nie wiem, czy "Inny" wie o istnieniu "innego" względem siebie i nie wiem czy go zna. Coś jak światło fraktali. > Czy jednak można przyjąć takie założenie? Czy jest ono realne?Wydaje mi się, że jest bardziej realne niż wszelkie inne koncepcje, a to dlatego, że jest do granic możliwości absurdalne. Ad absurdum świata stanowi wg mnie klucz do zrozumienia tego problemu. > Załóżmy, że rzeczywiście mamy do czynienia z takim absolutem, ale działającym w ramach znanej nam fizyki - bez cudów, ochnastego wymiaru duchowego itp. Niech nawet będzie uznana za dowiedzioną kwantowa natura funkcjonowania naszych umysłów z najszerszymi możliwymi tego implikacjami (splecenie i holistyczna natura procesu).> Pytania jakie należy sobie postawić to:> - jak daleko nam w rozwoju do absolutu?> - jakimi realnymi środkami rozwoju dysponujemy, w sensie fizycznym, to jest jakie procesy może użyć absolut by osiągnąć swój cel?> Moim zdaniem odpowiedzi to:> - daleko> - ewolucją i technologiąWidzi Pan: mi się wydaje, że nie ma celu i to jest piękne. Po co tworzyć cel? Dlaczego nie uznać, że coś się po prostu kręci w kółko. Czy musimy tworzyć drogę? > Odpowiedzi nie nastrajają pozytywnie, jeśli idzie o poczucie bezpieczeństwa.Myślę, że nastrój zależy do naszego nastawienia. Dlatego warto pracować nad pozytywizmem. Wtedy możemy dojść do sytuacji, gdy na końcu zostaniemy po prostu wybitnymi malarzami innych światów  > Ewolucja jest procesem masowym, składającym się z nieuniknionych(*1) cykli śmierci-zmiany-narodzin. Przy czym nie dotyczy ona tylko jednostek, gatunków ale może z powodzeniem dotyczyć całych światów. Gdyby absolut poszukiwał rozwiązania ograniczonego do wariacji homo-sapiens nie byłoby dlań potrzeby kreowania aż tak wielkiego wszechświata.Pan swoim umysłem określa wszechświat jako wielki, a dla Dalajlamy wszechświat może się mieścić w atomie. Naprawdę polecam jego książkę "Wszechświat w atomie". Myślę, że możliwe jest nawet, że mój świat mieści się w tej chwili w kupie zrobionej przez jakiegoś psa, którego właściciel patrzy w chmury i myśli sobie, jaki ten świat jest wielki. Ja z tej kupy piszę sobie na komputerze, ale nie mam świadomości, że jestem w kupie, a gdy się rozłożę, będę pisać unosząc się w powietrzu i nie wiedząc, że jestem w powietrzu jakiegoś przeogromnego wszechświata. Możliwe nawet, że jestem czyimś snem. Lubię takie wyobrażenia... > Jeśli jednak podjął się takiego aktu kreacji to albo było to niezbędne ze względów technicznych, albo zakres przeszukiwanych rozwiązań został określony dużo szerzej. W tym drugim wypadku możemy być jedynie jednym z miliardów ewolucyjnych spazmów. I to najprawdopodobniej tym, który nie zbiega się do poszukiwanego przez absolut rozwiązania.Znów Pan poszukuje celu, a wg mnie tym celem nie jest nic innego jak zabawa. Dlaczego miałoby istnieć rozwiązanie? Nie lepiej, gdyby istniały miliardy alternatywnych rozwiązań? Wtedy faktycznie okazałoby się prawdą, że każde życie ma wartość i każdy jest hmmm... kochany przez Absolut. Wiem, jak trudno pojąć mój tok myślenia, ale ja już jestem taki atlas niezwyciężony, jak w książce Rand  > A co jeśli założenie o celu absolutu nie jest prawdą? Co jeśli nasz świat został stworzony w pamięci jakiegoś komputera i zniknie jak tylko użytkownik znajdzie coś ważniejszego do roboty (np. - będzie chciał obejrzeć pornola )?Być może wtedy nasz wszechświat zniknie z jego świadomości, ale my wytworzyliśmy własną świadomość. Coś na zasadzie: czy mrówka przerywa pracę, gdy na nią nie patrzysz? A jeśli nawet zabijesz mrówkę to skąd wiesz, że ona ma świadomość "śmierci"? Może akt zdeptania wydarza się tylko w Twoim hologramie.
|
|
|  | | alkaloid (14 punktów) | Jeśli tu: >Bez wolności nie ma postępu - tutaj czai się największe zagrożenie. pośrednio zakładasz jakiś cel, to dlaczego tutaj: > mi się wydaje, że nie ma celu i to jest piękne. Po co tworzyć cel? ... celu już nie potrzebujesz?
Jeżeli masz wątpliwości co do potrzeby postępu tutaj: >Czy musimy tworzyć drogę? ... to po co (wyżej) wolność dla kreowania postępu? Postęp jest procesem, drogą.
>Znów Pan poszukuje celu, a wg mnie tym celem nie jest nic innego jak zabawa. Sama poszukujesz celu bawiąc się w udawanie, że nie? Zabawa też, chyba, nie jest celem sama w sobie?
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Jeśli tu: >>Bez wolności nie ma postępu - tutaj czai się największe zagrożenie. > pośrednio zakładasz jakiś cel, to dlaczego tutaj: >> mi się wydaje, że nie ma celu i to jest piękne. Po co tworzyć cel? >... celu już nie potrzebujesz?
Wolność nie jest żadnym celem. Jest dana człowiekowi, by się nią cieszył. Cel zakłada dochodzenie do czegoś, a do wolności nie trzeba dochodzić.
>Jeżeli masz wątpliwości co do potrzeby postępu tutaj: >>Czy musimy tworzyć drogę? >... to po co (wyżej) wolność dla kreowania postępu? Postęp jest procesem, drogą.
WOLNOŚĆ NIE KREUJE POSTĘPU. Wolność akceptuje to, co jest. Nie ma potrzeby kreowania.
>>Znów Pan poszukuje celu, a wg mnie tym celem nie jest nic innego jak zabawa. >Sama poszukujesz celu bawiąc się w udawanie, że nie? >Zabawa też, chyba, nie jest celem sama w sobie?
A czemu by nie?
|
|
| | |  | -2 na 4 | alkaloid (14 punktów) | > Wolność nie jest żadnym celem. Jest dana człowiekowi, by się nią cieszył.W tym zdaniu: > Bez wolności nie ma postępu - tutaj czai się największe zagrożenie... cel, (wartość?) widzisz w postępie, a nie w wolności, bo brak postępu uważasz za zagrożenie. Proszę dokładniej czytać.  Dla kogo brak postępu jest zagrożeniem? > WOLNOŚĆ NIE KREUJE POSTĘPU. Wolność akceptuje to, co jest. Nie ma potrzeby kreowania.Jeśli piszesz, że: "bez wolności nie ma postępu", to uważasz wolność za czynnik niezbędny do zaistnienia postępu. Nie upieram się przy "kreowaniu", ale nadal z Twojego tekstu wynika, że piszesz o postępie, jak o celu uzyskiwanym przy koniecznym udziale wolności. Skąd te rozbieżności w jednym tekście? Zmieniłaś zdanie w trakcie pisania, zapomniałaś jakie miałaś zdanie na początku, czy nie masz zdania w ogóle i piszesz, by pisać? Czy też masz inną wersję wydarzeń? > >Sama poszukujesz celu bawiąc się w udawanie, że nie?> >Zabawa też, chyba, nie jest celem sama w sobie?> A czemu by nie?Na które pytanie jest to odpowiedź? I proszę uzasadnić.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >WOLNOŚĆ NIE KREUJE POSTĘPU. Wolność akceptuje to, co jest. Nie ma potrzeby kreowania. >Jeśli piszesz, że: "bez wolności nie ma postępu", to uważasz wolność za czynnik niezbędny do zaistnienia postępu. Nie upieram się przy "kreowaniu", ale nadal z Twojego tekstu wynika, że piszesz o postępie, jak o celu uzyskiwanym przy koniecznym udziale wolności.
Ty cały czas widzisz drogę, a ja nie widzę drogi, tylko pęknięte drzewo, z milionami dróg. Masz wolność - postęp generuje się sam. Poza Twoim umysłem, poza Twoją świadomością.
Wielu ludzi, gdy coś odkrywa, to zgodnie z racjonalnymi przesłankami utwierdza się w przekonaniu, że są tacy świetni, bo coś odkryli.
Wg mnie nie ma świetnych ludzi i nie ma ludzi wybitnych. Wszyscy mówią tym samym językiem, ale trudno jest nam złapać wspólny rytm, jedną synchronizację.
Gdy ja coś odkrywam to uważam, że odkrywam to dlatego, że ktoś mi na to pozwolił, że postawił to na mojej drodze. Wyrażam wdzięczność za to, że takie sytuacje mają miejsce.
>Skąd te rozbieżności w jednym tekście?
Nie wiedzę rozbieżności. Myślę, że po prostu nie próbujesz mnie zrozumieć.
>Zmieniłaś zdanie w trakcie pisania, zapomniałaś jakie miałaś zdanie na początku, czy nie masz zdania w ogóle i piszesz, by pisać?
Jak wyżej.
>>>Zabawa też, chyba, nie jest celem sama w sobie? >>A czemu by nie? >Na które pytanie jest to odpowiedź? >I proszę uzasadnić.
Co mam uzasadniać? I w jakim celu?
|
|
| | | | |  | -2 na 4 | alkaloid (14 punktów) | Zapomniałaś o pierwszym akapicie w brzmieniu: Cytat:>Wolność nie jest żadnym celem. Jest dana człowiekowi, by się nią cieszył. W tym zdaniu: > Bez wolności nie ma postępu - tutaj czai się największe zagrożenie. .. cel, (wartość?) widzisz w postępie, a nie w wolności, bo brak postępu uważasz za zagrożenie. Proszę dokładniej czytać.
Dla kogo brak postępu jest zagrożeniem? > Ty cały czas widzisz drogę, a ja nie widzę drogi, tylko pęknięte drzewo, z milionami dróg.> Masz wolność - postęp generuje się sam.Jeśli odpowiesz dla kogo brak postępu jest zagrożeniem, to może całość stanie się jaśniejsza, bo mi żadna "droga" do niczego nie jest potrzebna. > Wielu ludzi, gdy coś odkrywa, to zgodnie z racjonalnymi przesłankami utwierdza się w przekonaniu, że są tacy świetni, bo coś odkryli.Ja na razie odkryłem nieścisłości i dysonanse w twoim tekście, ale przy swojej świetności się nie upieram, tylko proszę o ich wyjaśnienie, a nie omijanie i udawanie, że nie zauważasz moich pytań. > >Skąd te rozbieżności w jednym tekście?> Nie wiedzę rozbieżności. Myślę, że po prostu nie próbujesz mnie zrozumieć.A ja widzę rozbieżności, więc proszę o odpowiedź, a nie szukanie winnego w moim niezrozumieniu. > >Zmieniłaś zdanie w trakcie pisania, zapomniałaś jakie miałaś zdanie na początku, czy nie masz zdania w ogóle i piszesz, by pisać?> Jak wyżej.Jak wyżej. > Co mam uzasadniać? I w jakim celu?Na które pytanie, bo ja zadałem 2 pytania (słownie: dwa) - Cytat:Sama poszukujesz celu bawiąc się w udawanie, że nie? Zabawa też, chyba, nie jest celem sama w sobie? ...odpowiedziałaś jednym, wymijającym pytaniem: "a czemu by nie?"
|
|
| | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>...odpowiedziałaś jednym, wymijającym pytaniem: "a czemu by nie?"
Nie czuję potrzeby, aby cokolwiek uściślać i być zrozumianą. Być może nie pasuję do obecnej epoki, ale trudno - tak widocznie musi być. Nie rozumiem ludzi, dla których wyjaśnianie musi mieć sens.
Nie wierzę w wieloświat - ja to wiem, aczkolwiek poznanie intuicyjne zawsze poprzedza wgląd rozumu, więc na dowody poczekam, aż rozumy się rozruszają.
|
|
| | | | | | |  | | alkaloid (14 punktów) | >Nie czuję potrzeby, aby cokolwiek uściślać i być zrozumianą. I wyrazem tego braku potrzeb są twoje rozmowy z ludźmi, rozumiem.
>Być może nie pasuję do obecnej epoki, ale trudno - tak widocznie musi być. Ależ pasujesz, pasujesz jak ulał ze swoją schizofreniczną zmianą poglądów co drugi akapit, oraz argumentacją Kalego. Z tymi cechami plasujesz się w znakomitej, statystycznej większości osobników gatunku Homo sapiens. Drugiego sapiens nie dopiszę, bo i tak nie pasujesz do tej epoki.
>Nie rozumiem ludzi, dla których wyjaśnianie musi mieć sens. I tylko po to z ludźmi rozmawiasz, by ich nie rozumieć, rozumiem. No i po to, by nie odpowiadać im na niewygodne dla ciebie pytania.
>Nie wierzę w wieloświat - ja to wiem, aczkolwiek poznanie intuicyjne zawsze poprzedza wgląd rozumu, więc na dowody poczekam, aż rozumy się rozruszają. Na rozruch swojego też poczekasz, czy już nic nie jest w stanie ruszyć go z fundamentów?
Co do inteligentnego projektu, to masz rację, że jesteś zwolenniczką, ale wątpię czy się załapiesz.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | Piszę o celu bo odwołuję się do Twojego stwierdzenia: "Inteligentny Projekt". Projekt to o ile się nie mylę proces celowego działania. Tym bardziej, że nadaje mu się jeszcze przymiotnik "inteligentny". Dla przypomnienia - pod hasłem "Inteligentny Projekt" funkcjonuje koncepcja starająca się wyjaśnić przy pomocy "Wielkiego Projektanta" pewne wydające się na "zbyt dobrze pasujące" okoliczności przyrody.
Być może więc pisałem o czymś innym, niż Ty masz na myśli.
>(...)Dlaczego miałoby istnieć rozwiązanie(....)
Pojęciem "rozwiązanie" posługuję się tu w nieco matematycznym stylu - inaczej "osiągnięcie celu","sukces","rozwiązanie postawionego przed procesem problemu". W tym sensie, zakładając że istnieje "Inteligentny Projekt", rozwiązaniem może być na przykład określona cywilizacja, określone zjawisko fizyczne itp. Zasadniczo diabli wiedzą co, bo nie jest znany ani cel ani przyjęty proces zmierzania do celu. Biorąc zaś pod uwagę doświadczany rozmiar wszechświata mówimy tu o "maszynie poszukującej rozwiązania" w naprawdę wielkiej skali szczególnie jeśli przyrównać ją do pojedynczego osobnika gatunku homo-sapiens-sapiens. Tak patrząc i biorąc pod uwagę nieznany cel wydaje się wielce naiwnym optymizmem myślenie, że to właśnie JA jestem "rozwiązaniem".
Nawet jeśli celem jest zabawa.... to skąd wiedzieć CO absolut śmieszy? Taniec galaktyk? A może zabawne ruchy frykcyjne pewnego gatunku małpy?
Nawet jeśli przyjąć, że jesteśmy istotnym, a więc nie przeznaczonym na ześmiecenie elementem celu absolutu to warto zadać sobie pytanie: co się stanie, gdy ten cel zostanie osiągnięty? Nie wiem jak inni, ale ja po skończeniu obliczeń WYŁĄCZAM program.
>(....)Myślę, że możliwe jest nawet, że mój świat mieści się w tej chwili w kupie zrobionej przez jakiegoś psa, którego właściciel patrzy w chmury i myśli sobie,(...)Być może wtedy nasz wszechświat zniknie z jego świadomości, ale my wytworzyliśmy własną świadomość(....)
Świat w świecie, szkatułka w szkatułce. Ale nie do końca. Nie mówimy tu o światach fizycznych gdzie możliwym jest do pomyślenia koncepcja taka, że świat o zewnętrznej niewielkiej złożoności (kupa) zawiera zdolność tworzenia świata o wyższej złożoności (choć nie wyobrażam sobie podobnej teorii fizycznej). Raczej mówimy tu o egzystencji jako procesie pewnego umysłu. I tu istnieje dość istotna bariera, której doświadcza każdy kto potrafi świadomie śnić - poziom złożoności snu, a więc procesu umysłu, może co najwyżej zmierzać w granicy do poziomu możliwości śniącego umysłu. Innymi słowy, dysponując umysłem o określonych zdolnościach nie można wyśnić/wymyślić procesu bardziej złożonego od tego umysłu. Pewnym wyjątkiem jest zmiana skali czasu, to jest poświęcenie godziny myślenia na obmyślenie sekundy "świata wewnętrznego", ale to ma swoje oczywiste ograniczenia związane z dostępnym czasem.
Nie widzę też, jak mógłby istnieć proces umysłu bez umysłu go procesującego. Czy sen może się śnić bez śniącego?
Jest do odmiana koncepcji "jesteśmy myślą boga" i jest w pewnym sensie atrakcyjna ale znowóż widzę w niej raczej zagrożenie niż poczucie bezpieczeństwa. Skoro bowiem ja jestem czyimś podprocesem, to czy kto inny nie może być moim podprocesem? Ergo, czy nie mogę być dla kogoś bogiem/absolutem? Jeśli zaś mogę, to czy jestem dlań godnym zaufania? Czy moja osoba, moje podejście do istot pomyślanych daje im jakikolwiek powód do posiadania poczucia bezpieczeństwa? Znając historyjki jakie wymyślam - nie widzę takiej możliwości.
Czy w takim świetle mogę mieć zaufanie do mojego absolutu?
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Piszę o celu bo odwołuję się do Twojego stwierdzenia: "Inteligentny Projekt". Projekt to o ile się nie mylę proces celowego działania. Tym bardziej, że nadaje mu się jeszcze przymiotnik "inteligentny". Dla przypomnienia - pod hasłem "Inteligentny Projekt" funkcjonuje koncepcja starająca się wyjaśnić przy pomocy "Wielkiego Projektanta" pewne wydające się na "zbyt dobrze pasujące" okoliczności przyrody.> Być może więc pisałem o czymś innym, niż Ty masz na myśli.1. Analogie są sztuczkami umysłu i choć czasami pomagają wyjaśnić rzeczywistość to nie uważam metody nauki przez analogie za właściwą. 2. Nie spotkałam nigdy Wielkiego Projektanta, więc nie mam potrzeby, by się do jakiejś "ułudy" odwoływać. 3. Projekt nie zakłada celu, ale zbiór podpowiedzi i ideę, na której należy budować. > Pojęciem "rozwiązanie" posługuję się tu w nieco matematycznym stylu - inaczej "osiągnięcie celu","sukces","rozwiązanie postawionego przed procesem problemu". W tym sensie, zakładając że istnieje "Inteligentny Projekt", rozwiązaniem może być na przykład określona cywilizacja, określone zjawisko fizyczne itp. Zasadniczo diabli wiedzą co, bo nie jest znany ani cel ani przyjęty proces zmierzania do celu. Biorąc zaś pod uwagę doświadczany rozmiar wszechświata mówimy tu o "maszynie poszukującej rozwiązania" w naprawdę wielkiej skali szczególnie jeśli przyrównać ją do pojedynczego osobnika gatunku homo-sapiens-sapiens. Tak patrząc i biorąc pod uwagę nieznany cel wydaje się wielce naiwnym optymizmem myślenie, że to właśnie JA jestem "rozwiązaniem".Rozumiem. Myślę, że to rodzaj puzzli, które niekoniecznie muszą ułożyć się w jeden obraz. Sądzę raczej, że obraz każdego człowieka będzie w efekcie inny, tj. złożony z jego marzeń, planów, koncepcji. Pod tym względem każdy dla siebie jest owym rozwiązaniem i dlatego też każde życie ma wartość. > Nawet jeśli celem jest zabawa.... to skąd wiedzieć CO absolut śmieszy? Taniec galaktyk? A może zabawne ruchy frykcyjne pewnego gatunku małpy?Może przyjąć, że wszystko, co śmieszy nas, śmieszy też Absolut. Po co się tym tak przejmować, jakby był złym wujkiem ze Starego Testamentu? Dla mnie Biblia to ironia. Niby tyle tu osób pisze, że ironia świadczy o inteligencji, a odmawiają tej inteligencji Absolutowi? > Nawet jeśli przyjąć, że jesteśmy istotnym, a więc nie przeznaczonym na ześmiecenie elementem celu absolutu to warto zadać sobie pytanie: co się stanie, gdy ten cel zostanie osiągnięty? Nie wiem jak inni, ale ja po skończeniu obliczeń WYŁĄCZAM program.bo Pan widocznie ogranicza się do racjonalnych teorii, tj. zakładających, że ludzki mózg ze swoją potrzebą analizowania wszystkiego jest doskonałym narzędziem. Wg mnie nie jest. Ja po ukończeniu gry Baldur's Gate czekałam na drugą część  > Świat w świecie, szkatułka w szkatułce. Ale nie do końca. Nie mówimy tu o światach fizycznych gdzie możliwym jest do pomyślenia koncepcja taka, że świat o zewnętrznej niewielkiej złożoności (kupa) zawiera zdolność tworzenia świata o wyższej złożoności (choć nie wyobrażam sobie podobnej teorii fizycznej). Raczej mówimy tu o egzystencji jako procesie pewnego umysłu. I tu istnieje dość istotna bariera, której doświadcza każdy kto potrafi świadomie śnić - poziom złożoności snu, a więc procesu umysłu, może co najwyżej zmierzać w granicy do poziomu możliwości śniącego umysłu. Innymi słowy, dysponując umysłem o określonych zdolnościach nie można wyśnić/wymyślić procesu bardziej złożonego od tego umysłu.Tylko, że o ile to, czego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jest w stanie się wydarzyć? Rozumiem absurd tego pytania, ale przecież wystarczy sobie uświadamiać każdego dnia, że jesteśmy tylko małym ziarenkiem piasku, choć z drugiej strony bardzo cennym ziarenkiem. Myślę, że to absurdalnie piękna teoria  > Pewnym wyjątkiem jest zmiana skali czasu, to jest poświęcenie godziny myślenia na obmyślenie sekundy "świata wewnętrznego", ale to ma swoje oczywiste ograniczenia związane z dostępnym czasem.Czas jest wytworem umysłu. Podobno niektórzy szamani i buddyści doświadczają metaczasu. Mandala czasu pięknie też została rozrysowana w książce Edwarda T. Halla "Taniec życia" i zawiera w sobie wszystkie dostępne naszemu umysłowi pojęcia czasu: czas świecki, duchowy, sakralny, fizyczny, biologiczny, pracy, relaksu, itp., itd. Myślę, że kluczem nie jest zmiana skali czasu, ale odkrycie bezczasu, choć jest to niemożliwe do uzyskania dla wszystkich ludzi. Nie umiem sobie tego wyobrazić, tylko czytałam na ten temat. > Nie widzę też, jak mógłby istnieć proces umysłu bez umysłu go procesującego. Czy sen może się śnić bez śniącego?Nie wiem. Nie odpowiadam na tak trudne pytania  > Jest do odmiana koncepcji "jesteśmy myślą boga" i jest w pewnym sensie atrakcyjna ale znowóż widzę w niej raczej zagrożenie niż poczucie bezpieczeństwa. Skoro bowiem ja jestem czyimś podprocesem, to czy kto inny nie może być moim podprocesem? Ergo, czy nie mogę być dla kogoś bogiem/absolutem? Jeśli zaś mogę, to czy jestem dlań godnym zaufania?Myślę, że zasadnicze pytanie jakie należy tu sobie postawić brzmi: czy warto ślepo wierzyć czy mądrze wierzyć? Religie i cywilizacje, których już nie ma pozostawiły nam wiele fantastycznych znaków i symboli, którymi możemy się zajmować. Możemy je oceniać, badać, analizować i wyciągać wnioski. Pytać: dlaczego oni wyginęli? Dlaczego dinozaury wyginęły (pomijając czynniki racjonalne, a biorąc pod uwagę konflikt jako katalizator zmian w przyrodzie)? > Czy moja osoba, moje podejście do istot pomyślanych daje im jakikolwiek powód do posiadania poczucia bezpieczeństwa?Dlaczego "coś" wyżej jest "wyżej"? Wg mnie jest wyżej, bo dało świadectwo swojej wiary poprzez swoje życie. > Znając historyjki jakie wymyślam - nie widzę takiej możliwości.> Czy w takim świetle mogę mieć zaufanie do mojego absolutu?Chyba na tyle, na ile masz zaufanie do siebie  > Pozdrawiam,Dzięki za dyskusję.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | ciąg dalszy |
>Nie, ze względu na poczucie bezpieczeństwa i wolności koncepcja Inteligentnego Projektu zdecydowanie nie jest dobrą. Raczej budzi zgrozę.
Zależy jak na to spojrzeć. Ja na to patrzę pozytywnie, choć oczywiście mam za małą wiedzę, by trwać w tym optymizmie. Codziennie staram się to zmienić i widzę, że to działa.
>Wracając do aspektów bardziej naukowych: jest to koncepcja dobrze wyjaśniająca niewyjaśnione. Niestety, posługuje się w tym celu wprowadzeniem niewyjaśnialności wyższego rzędu, czyli zamiast rozwiązywać problem jedynie go maskuje.
Myślę, że maski przynależne są ludziom. Człowiek wolny nie ma potrzeby zakładania takowych, niezależnie od tego czy nazwą go głupcem, idiotą, naiwniakiem. Nie boję się tych określeń, a nawet więcej: są wskazane do dalszego rozwoju. Nie ma nic gorszego niż znalezienie sobie przytakiwaczy.
>Dobra, użyteczna koncepcja pozwala nie tylko na wyjaśnienie stanu obecnie znanego, ale także na przewidywanie stanów i procesów obecnie nieznanych. Oznacza to, że z dobrej koncepcji można wyciągnąć wnioski co do istnienia pewnych obiektów lub procesów (np. teoretyczne przewidzenie istnienia pewnych cząstek elementarnych) po czym zweryfikować poprawność przewidywania na drodze eksperymentu lub obserwacji rzeczywistości. Nie widzę w jaki sposób Inteligentny Projekt miałby posiadać taką cechę.
Jeśli będziemy w stanie sami stworzyć alternatywny wszechświat, obserwować go i wpływać na niego oraz dbać o jego rozwój, wówczas być może zrozumiemy jak to działa.
>nieuniknionych, bo system w którym wyewoluują jednostki immanentnie nieśmiertelne przestaje ewoluować;
I co wtedy?
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | Odp: ciąg dalszy | >(...) zamiast rozwiązywać problem jedynie go maskuje. >Myślę, że maski przynależne są ludziom. Człowiek wolny nie ma potrzeby zakładania takowych, niezależnie od tego czy nazwą go głupcem, (....)
"Maskuje" w sensie: ukrywa czy przesuwa poza pole widzenia zamiast rozwiązywać. Nie w sensie - zmienia wygląd.
>>Dobra, użyteczna koncepcja pozwala nie tylko na wyjaśnienie (...)rzeczywistości. Nie widzę w jaki sposób Inteligentny Projekt miałby posiadać taką cechę.
>Jeśli będziemy w stanie sami stworzyć alternatywny wszechświat, obserwować go i wpływać na niego oraz dbać o jego rozwój, wówczas być może zrozumiemy jak to działa.(...)
Nie. Zrozumiemy jak stworzyć "Inteligentny Projekt" ale nie w żaden sposób nie damy koncepcji inteligentnego projektu zdolności przewidywania. To jest - spoglądając z zewnątrz na inny świat możemy wiedzieć jak funkcjonuje nasz projekt, jednak w żaden sposób nie będzie to dane istotom zamkniętym w tamtym świecie. Tak samo, dopóty, dopóki nie pozna się w sposób rzeczywisty "Wielkiego Projektanta" nam nie będzie dane poznać inteligentnego projektu jaki miałby w tej teorii kierować naszym światem.
Jedyną furtką jaka pozwoliłaby koncepcji inteligentnego projektu (patrząc z wnętrza zaprojektowanego świata, czyli tak jak my możemy patrzeć) uzyskać zdolności rzeczywistego przewidywania zjawisk/procesów/praw rzeczywistości byłoby pozostawienie przez Projektanta informacji o CELU lub METODZIE według jakiej rozwijał swój projekt. Zawsze jednak może to być informacja spreparowana, przykrojona lub po prostu skrajnie źle zrozumiana.
>>nieuniknionych, bo system w którym wyewoluują jednostki immanentnie nieśmiertelne przestaje ewoluować; >I co wtedy?
W dzisiejszej technice bywają stosowane tak zwane "algorytmy ewolucyjne". Są to procesy obliczeniowe naśladujące cechy rzeczywistej ewolucji i uruchamiane w skrajnie uproszczonych, wirtualnych światach mających za zwyczaj na celu rozwiązanie określonego zadania matematycznego. Na przykład niektóre z dostępnych darmowo solverów zagadnień nieliniowych dla OpenOffice Calc są procesami ewolucyjnymi.
W swoim myśleniu zakładam, że ewolucja wszechświata została uruchomiona w ramach Inteligentnego Projektu w określonym celu, przy czym celem tym nie jest raczej podziwianie układu statycznego, bo przecież świat jest wielce dynamiczny, a raczej jakiś proces.
Wracając do twojego pytania: "I co wtedy?" - proces który przestał ewoluować jest likwidowany gdyż nie rokuje żadnych szans na znalezienie poszukiwanego rozwiązania.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
1 na 1 | Klapaucjusz (3379 punktów) | Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze? | Prawie wszyscy już zabrali głos więc również się dołączę.
Ma Pani za dużo wolnego czasu i próbuje udowodnić że prowokacja to najlepsza metoda na dyskusję?
Zabawię się jeszcze w jasnowidza: następny wątek będzie związany z tematem homoseksualizmu lub o wrednych ateistach, a może o jednym i drugim równocześnie.
Dziękuję za uwagę.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Prawie wszyscy już zabrali głos więc również się dołączę. >Ma Pani za dużo wolnego czasu i próbuje udowodnić że prowokacja to najlepsza metoda na dyskusję?
Nie. Czekałam na wypowiedź Pana Tomasz Sztejka. Tylko dla niej ( i jeszcze opinii Joanny Rudzkiej) warto było zakładać ten wątek.
>Zabawię się jeszcze w jasnowidza: następny wątek będzie związany z tematem homoseksualizmu lub o wrednych ateistach, a może o jednym i drugim równocześnie.
Kiepski z Pana jasnowidz.
>Dziękuję za uwagę.
A proszę bardzo.
P.S. Czas to pojęcie względne. Nie oglądam telewizji.
|
|
1 na 1 | devares (605 punktów) | (Proszę spojrzeć na mą, ekhm, stopkę.) [zawstydzony] 
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > (Proszę spojrzeć na mą, ekhm, stopkę.)> [zawstydzony]  Trudno. A ja myślę, że... bierze się z myślenia - pleonazm jak dla mnie. Radzę poprawić stopkę
|
|
|  | 1 na 1 | devares (605 punktów) | A jak dla mnie - ironia, w wykonaniu AS'a (Andrzej Sapkowski) zresztą, która pozwala lepiej radzić sobie z rzeczywistością niż 'inteligentny projekt' (zważywszy na treść, to niemal oksymoron). Oczywista, według mnie. Swoją drogą, swego czasu dodałem do 'zakładek' ten oto tekst. Natychmiast po przeczytaniu Twego posta sobie o nim przypomniałem. 
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Swoją drogą, swego czasu dodałem do 'zakładek' ten oto tekst.> Natychmiast po przeczytaniu Twego posta sobie o nim przypomniałem. Można spojrzeć na to zupełnie inaczej: dlaczego mężczyźni są przywiązani do racjonalizmu: perspektywa rewolucyjna! Dlaczego mężczyźni przywiązani są do ewolucji? Bo im daje moc rządzenia i władzy. Może w końcu zauważą do czego to prowadzi, ale obawiam się, że wtedy na tym świecie pozostaną już wyłącznie babochłopy lub lalki nowej generacji. Rozrywki dla ubogich.
|
|
 | | PiotrPęciak (634 punktów) | Zależy co nazywamy "złem". Czy mówimy o "źle" w sensie etycznym, czy o subiektywnym postrzeganiu "czegoś" przez nas nieakceptowanego. W sensie etycznym to brak jest związku - i myślenie i nie myślenie może tworzyć "zło". A w sensie subiektywizmu - słynne twierdzenie Kalego jest adekwatne. Mówimy więc o źle jednego człowieka, co stanowi jakiś nanopromil przy 6 miliardach ludzi.
|
|
| PiotrPęciak (634 punktów) | Większość ludzi w coś wierzy, chociażby podświadomie ma życzenia niezbyt ukształtowane. Mnie przeraża, że dyskusja na temat tego co jest po śmierci nadal jest taka istotna w XXI wieku. Nie sądzę, by miało to determinować nasze zachowanie. Ba, sądzę, że kompromitujący "sam w sobie się" konstrukt piekła jest archaizmem totalnym. Każdy żyje jak potrafi i jak najlepiej czuje się ze sobą. Pomarzyć o życiu po śmierci można, czemu nie.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Większość ludzi w coś wierzy, chociażby podświadomie ma życzenia niezbyt ukształtowane. Mnie przeraża, że dyskusja na temat tego co jest po śmierci nadal jest taka istotna w XXI wieku. Nie sądzę, by miało to determinować nasze zachowanie. Ba, sądzę, że kompromitujący "sam w sobie się" konstrukt piekła jest archaizmem totalnym. Każdy żyje jak potrafi i jak najlepiej czuje się ze sobą. Pomarzyć o życiu po śmierci można, czemu nie. > Ja marzę o życiu po życiu. Śmierć wg mnie nie jest faktem w życiu.
|
|
2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | >Coś czuję, że będzie się działo. >Po miesiącach przemyśleń, pracy z podświadomością, medytacji, przejścia przez skrajny ateizm (Boga >nie ma i już) i doświadczenia uroku złej dewoty (zobaczysz, że Bóg Cię pokaże), po licznych bojach >samemu ze sobą i z innymi stwierdzam, że... >WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT.
No cóż... możesz ale nie zauważasz, że ten "inteligentny" projekt to nic innego jak wycofywanie się kreacjonistów z wcześniej zajmowanych pozycji? Widzą oni, że dotychczasowych głupot nie mogą obronić to wymyślają inne.
>Jak to uzasadniam i jak do tego doszło? >Zastanawiałam się nad tym, do czego prowadzi ślepa wiara w Boga, myślałam o tym, co się stanie, gdy ludzie uwierzą w moc nauki i kult technologii, analizowałam siebie w różnych sytuacjach. Trafiła mi w ręce książka mojego promotora o społeczeństwie informacyjnym, w której zawierał on sugestię, że świat podzieli się na informatycznych geniuszy i na wielką grupę wykluczonych.
Do której grupy należę jak umiem obsługiwać Racjonalistę, Google i Facebooka?
> Wyglądało to naprawdę >strasznie. Jego koncepcja nie dawała mi sprać chyba 3 noce z rzędu, zastanawiałam się nad >globalizacją, nanotechnologią, neoliberalnymi eksperymentami i wiecie do jakich wniosków doszłam...
Że nic o tym nie wiem?
>ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ
Nauka nigdy tego nie zakłada.
>PO PRZEJŚCIU WIELU ŚWIATÓW ZA >ŻYCIA, MIMO ZUŻYCIA NASZEGO WEHIKUŁU, BYĆ MOŻE COŚ SIĘ DZIEJE, O CZYM NIE MAMY POJĘCIA, BO NASZE >UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ.
Jest wiele rzeczy, których nie możemy pojąć ale to nie oznacza by wciskać tam boga albo coś innego. Historia ludzkości wyraźnie to pokazuje. Nisze ekologiczne bogów się kurczą.
>To wcale nie oznacza, że nie wierzę w ewolucję. Wierzę w ewolucję umysłu i ewolucję myślenia, która >zakłada, że staram się unikać cierpienia i oszczędzać go innym istotom. Nie wierzę natomiast, że >człowiek jest w czymś lepszy, mądrzejszy od małpy. Raczej wierzę w koncepcje wszechświata w atomie, >milionów wszechświatów w atomach. >Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z >Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI.
Wcale nie jesteśmy. Za złe postępowanie trafisz do piekła więc co to za wolność. Ja wole uważać, że życie to coś więcej niż zwykły sprawdzian. Bez boga jesteś wolna. Ty decydujesz o swoim życiu. Musisz być uczciwa wobec siebie, a nie wobec zwyrodniałego zboczonego sadysty tam na górze.
|
|
| Ania... (14138 punktów) | >Jego koncepcja nie dawała mi sprać chyba 3 noce z rzędu, zastanawiałam się nad >globalizacją, nanotechnologią, neoliberalnymi eksperymentami i wiecie do jakich wniosków doszłam... >ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ, ŻE PO PRZEJŚCIU WIELU ŚWIATÓW ZA >ŻYCIA, MIMO ZUŻYCIA NASZEGO WEHIKUŁU, BYĆ MOŻE COŚ SIĘ DZIEJE, O CZYM NIE MAMY POJĘCIA, BO NASZE >UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ.
Mam tylko jedno pytanie. Jaka nauka tak twierdzi, bo raczej nie biologia... Z tego co wiem, fizycy również są raczej dalecy od koncepcji inteligentnego projektu... A więc? >To wcale nie oznacza, że nie wierzę w ewolucję. Wierzę w ewolucję umysłu i ewolucję myślenia, która >zakłada, że staram się unikać cierpienia i oszczędzać go innym istotom. Nie wierzę natomiast, że >człowiek jest w czymś lepszy, mądrzejszy od małpy. Nauka tego nie twierdzi. Tak twierdzi religia. >Raczej wierzę w koncepcje wszechświata w atomie, >milionów wszechświatów w atomach. >Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z >Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI. Wolność jest >możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej >doprowadzimy świat do paranoi technologicznej. Dlaczegóż? Ja czuję się doskonale wolna bez Absolutu... To stwierdzenie to tylko wyrażone "życzenie", a nie faktyczny stan rzeczy. >Czy zastanawialiście się nad tym, że Bóg wcale nie musi w niczym przeszkadzać, że Absolut to po >prostu prawda, do której każdy zmierza własną drogą? Nie. Prawda to prawda. Absolut - idea która jest zbędna.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Nie. Prawda to prawda. Absolut - idea która jest zbędna.> Prawda jest tam, gdzie się więcej osób ustawi. Nauka może chronić, ale może też zabijać. Naukowcy z Chicago - twórcy neoliberalizmu - też byli ludźmi mądrymi i inteligentnymi, zwolennikami doświadczalnego sprawdzania swoich teorii w praktyce. Ludzie Hitlera też byli naukowcami i też twierdzili, że PRAWDA TO PRAWDA. Oto ich sylwetki: www.trzeciarzesza.info/articles.php?cat_id=5Powodzenia w kreowaniu "Nowego wspaniałego świata". Moim zdaniem PRAWDA nie istnieje. Droga prawdy wiedzie natomiast poza nauką i poza religią. Poza Absolutem, choć zgodnie z jego podpowiedziami.
|
|
|  | 5 na 5 daddy (2737 punktów) (zablokowany) |
> Ludzie Hitlera też byli naukowcami i też twierdzili, że PRAWDA TO PRAWDA. Oto ich sylwetki:> www.trzeciarzesza.info/articles.php?cat_id=5> Powodzenia w kreowaniu "Nowego wspaniałego świata"> Wiedziałem, że żadna dyskusja z wierzącym nie może się obejść bez odniesień do Hitlera  Śledząc wątek, czekałem na potwierdzenie swoich przypuszczeń i nie zawiodłem się. Absolutnie... Fara fara fara fara Farafafa
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Ludzie Hitlera też byli naukowcami i też twierdzili, że PRAWDA TO PRAWDA. Oto ich sylwetki:> >www.trzeciarzesza.info/articles.php?cat_id=5> >Powodzenia w kreowaniu "Nowego wspaniałego świata"> >> Wiedziałem, że żadna dyskusja z wierzącym nie może się obejść bez odniesień do Hitlera Śledząc wątek, czekałem na potwierdzenie swoich przypuszczeń i nie zawiodłem się.> Absolutnie...Chciałam tylko zauważyć, że Kościół kolaborował z Hitlerem, więc moja wypowiedź nie miała na celu zdyskredytowanie moich rozmówców, a jedynie wskazanie, że jakiekolwiek radykalizowanie się nie ma sensu: ani w stronę religii, ani w stronę ateizmu. > Fara fara fara fara> FarafafaNie rozumiem. Czy to coś w rodzaju: ale się cieszę, że Ci dowaliłem? W takim razie: współczuję.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> >Fara fara fara fara> >Farafafa> Nie rozumiem. Czy to coś w rodzaju: ale się cieszę, że Ci dowaliłem? W takim razie: współczuję.Jako osoba młoda wiekiem masz prawo nie wiedzieć, co to jest. www.teksto(*)iech_mlynarski,absolutnie.html
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >>Fara fara fara fara> >>Farafafa> >Nie rozumiem. Czy to coś w rodzaju: ale się cieszę, że Ci dowaliłem? W takim razie: współczuję.> Jako osoba młoda wiekiem masz prawo nie wiedzieć, co to jest.> www.teksto(*)iech_mlynarski,absolutnie.htmlDo wszystkiego można dorobić gębę, jak się uprzeć
|
|
| Jerzy Drozd (1 punktów) | > WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT.> To wcale nie oznacza, że nie wierzę w ewolucję. Wierzę w ewolucję umysłu i ewolucję myślenia, która> zakłada, że staram się unikać cierpienia i oszczędzać go innym istotom. Nie wierzę natomiast, że> człowiek jest w czymś lepszy, mądrzejszy od małpy. Raczej wierzę w koncepcje wszechświata w atomie,Urodziłem się 12 lutego, podobnie jak Darwin. Przez długi czas pobierania nauk przyrodniczych, tych oficjalnie uznanych, akademickich, Darwin był dla mnie niekwestionowanym guru. Ale kiedy zdobytą wiedzę zacząłem używać do myślenia, pojawiało się coraz więcej pytań i wątpliwości. Bo jak niby mogło powstać życie, czy może według teorii Oparina (coś niewiele się o tej teorii ostatnio mówi). Według mnie życie i śmierć to tylko różne formy przejawiania się odwiecznej energii Kosmosu, inteligentnego projektu, istniejącego przez wsze czasy. Boskiego planu przejawiania się, manifestacji.
|
|
 | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >Urodziłem się 12 lutego, podobnie jak Darwin. Przez długi czas pobierania nauk przyrodniczych, tych oficjalnie uznanych, akademickich, Darwin był dla mnie niekwestionowanym guru. Ale kiedy zdobytą wiedzę zacząłem używać do myślenia, pojawiało się coraz więcej pytań i wątpliwości. Bo jak niby mogło powstać życie, czy może według teorii Oparina (coś niewiele się o tej teorii ostatnio mówi). Jestem jedynie ciekawy, czy Darwin nadal pozostał tym guru ? Bo przecież on nie próbował wyjaśniać powstania życia tylko wyjaśnił powstawanie gatunków drogą doboru naturalnego. To mało ?
|
|
3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | > WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT.A ja nie. Trudno w to wierzyć, skoro samemu jest się przykładem wyjątkowo nieinteligentnego projektu  Moje uzębienie zostało tak zaprojektowane, że oprócz wystarczająco kłopotliwych i niepotrzebnych ósemek wyrosła mi jedna dziewiątka - obiekt niezdrowej fascynacji stomatologów ...
|
|
1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | Jest jednak coś w tym skeczu Monty Pythona o pobieraniu organów za życia. Człowiek, jak tylko się zetknie z pojęciem wszechświata, to od razu czuje się malutki. Kiedy wchodzi do kościoła, czuje się malutki. Przytłoczony ciężarem minionych wieków i od razu zdaje mu się, że wszystko po prostu musi mieć sens.
Nic sensu mieć nie musi, jest bo jest. Człowiek natomiast potrzebuje sensu, musi sobie narzucić jakieś zasady, jakieś cele i usprawiedliwić je w swoich oczach.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Jest jednak coś w tym skeczu Monty Pythona o pobieraniu organów za życia. Człowiek, jak tylko się zetknie z pojęciem wszechświata, to od razu czuje się malutki. Kiedy wchodzi do kościoła, czuje się malutki. Przytłoczony ciężarem minionych wieków i od razu zdaje mu się, że wszystko po prostu musi mieć sens. >Nic sensu mieć nie musi, jest bo jest. Człowiek natomiast potrzebuje sensu, musi sobie narzucić jakieś zasady, jakieś cele i usprawiedliwić je w swoich oczach.
Czy ja gdzieś pisałam o sensie i celu? Ja tego sensu i celu nie widzę, co nie wyklucza, że on istnieje, ale jego poznanie nie jest dostępne dla ludzi.
Wg mnie ideologiczny ateizm jest o wiele bardziej niebezpieczny, bo uznaje, że celu i sensu na pewno nie ma. Taka postawa nie ma nic wspólnego z nauką - przynajmniej ja naukę postrzegam jako ciągłe zwątpienie. Co innego popularyzatorzy nauki, w rodzaju Dawkinsa, którzy biorą się za filozofię, nie bardzo posiadając talent ku temu (żeby nie było, ja cenię Dawkinsa i łatwo się go czyta, ale wg mnie stosuje uproszczenia). To dopiero Monty Python - naukowiec, który wie na pewno!
Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami.
Czy myślicie, że gdyby Tesli udało się przenieść do naszych czasów, to pojawiłby się w nich jako naukowiec? Czy może przebrałby się za żebraka? Tak sobie tylko fantazjuję, co nie zmienia faktu, że najbardziej cenię szalonych naukowców, którzy chcą naprawiać świat, by był po prostu przyjemnym miejscem dla każdego. Ech... idealizm.
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | > Czy ja gdzieś pisałam o sensie i celu? Ja tego sensu i celu nie widzę, co nie wyklucza, że on istnieje, ale jego poznanie nie jest dostępne dla ludzi.W dwóch miejscach. Inteligentny projekt i że Absolut to prawda do której każdy zmierza własną drogą. > Wg mnie ideologiczny ateizm jest o wiele bardziej niebezpieczny, bo uznaje, że celu i sensu na pewno nie ma. Taka postawa nie ma nic wspólnego z nauką - przynajmniej ja naukę postrzegam jako ciągłe zwątpienie.Z nauką nic wspólnego nie ma raczej wymyślanie jakichś absolutów i szukanie odpowiedzi poza zdolnościami postrzegania. > Co innego popularyzatorzy nauki, w rodzaju Dawkinsa, którzy biorą się za filozofię, nie bardzo posiadając talent ku temu (żeby nie było, ja cenię Dawkinsa i łatwo się go czyta, ale wg mnie stosuje uproszczenia). To dopiero Monty Python - naukowiec, który wie na pewno!Oni wszyscy się zachowują jakby wiedzieli na pewno  Ale to akurat właśnie jedna z przyczyn dla których są bestsellerzystami - inaczej się czyta tekst, który mówi "tak jest", a inaczej "słuchajcie, bo może się zdarzyć, że tak jest". Ludzie chcą odpowiedzi a nie gdybania. > Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami.Zgadzam się w 100% > Czy myślicie, że gdyby Tesli udało się przenieść do naszych czasów, to pojawiłby się w nich jako naukowiec? Czy może przebrałby się za żebraka? Tak sobie tylko fantazjuję, co nie zmienia faktu, że najbardziej cenię szalonych naukowców, którzy chcą naprawiać świat, by był po prostu przyjemnym miejscem dla każdego. Ech... idealizm.Dawkins jest bestsellerzystą. Musi robić pewne rzeczy aby się sprzedawać. Niemniej jakkolwiek prawdziwa nauka miałaby być, dla większości ludzi i tak będzie nieogarniona. Trzeba wierzyć na słowo, bo nie można znać się na wszystkim. Często nie ma nawet możliwości weryfikowania takiej naukowej wiedzy, dlatego też "nauka" również będzie, czy nawet już jest, religią. Teraz świata nie wyjaśnia się Bogiem, a jakimiś tam prawami, których nikt nie widział, ale wiadomo przecież że zawsze były. Trzy osoby na świecie wiedzą o co w tym chodzi, ale to nic. Trzeba iść za tłumem przecież
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Czy ja gdzieś pisałam o sensie i celu? Ja tego sensu i celu nie widzę, co nie wyklucza, że on istnieje, ale jego poznanie nie jest dostępne dla ludzi.> W dwóch miejscach. Inteligentny projekt i że Absolut to prawda do której każdy zmierza własną drogą.1. Jeśli nie pasuje Ci sformułowanie "inteligentny projekt" to może warto zapoznać się z tytułem ostatniej książki Hawkinga? 2. Absolut, prawda i droga? Co to ma wspólnego z sensem i celem? Mi nie brakuje wyobraźni, by dostrzec, że tego sensu i celu na drodze być nie musi, by droga istniała. > >Wg mnie ideologiczny ateizm jest o wiele bardziej niebezpieczny, bo uznaje, że celu i sensu na pewno nie ma. Taka postawa nie ma nic wspólnego z nauką - przynajmniej ja naukę postrzegam jako ciągłe zwątpienie.> Z nauką nic wspólnego nie ma raczej wymyślanie jakichś absolutów i szukanie odpowiedzi poza zdolnościami postrzegania.Nie szukam odpowiedzi poza zdolnościami postrzegania, co nie pozwala mi zwątpić w zdolność postrzegania człowieka. Na szczęście nie jesteśmy doskonali. Ja Absolutu nie wymyślam. Tak jak nie wymyśliłam dźwięku. > Oni wszyscy się zachowują jakby wiedzieli na pewno Ale to akurat właśnie jedna z przyczyn dla których są bestsellerzystami - inaczej się czyta tekst, który mówi "tak jest", a inaczej "słuchajcie, bo może się zdarzyć, że tak jest". Ludzie chcą odpowiedzi a nie gdybania.Dlatego mnie nie obchodzi, co ludzie chcą. Obchodzi mnie tylko to, czego ja chcę, a raczej czego nie chcę. Ludzie dążą do głupoty. > >Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami.> Zgadzam się w 100%Dobra robota  > Dawkins jest bestsellerzystą. Musi robić pewne rzeczy aby się sprzedawać. Niemniej jakkolwiek prawdziwa nauka miałaby być, dla większości ludzi i tak będzie nieogarniona. Trzeba wierzyć na słowo, bo nie można znać się na wszystkim.Tylko, że ja nie chcę wierzyć na słowo. Nie po tym, jak uwierzyłam w Dawkinsa, jak głupia naiwna nastolatka, by odkryć, że nie kryje się za tym nic, poza chęcią zysku. > Często nie ma nawet możliwości weryfikowania takiej naukowej wiedzy, dlatego też "nauka" również będzie, czy nawet już jest, religią.Dlatego uważam, że Bóg istnieje. I właśnie rozpatruję go w kategorii intuicji stojącej przed rozumem i nawet ponad nim. > Teraz świata nie wyjaśnia się Bogiem, a jakimiś tam prawami, których nikt nie widział, ale wiadomo przecież że zawsze były. Trzy osoby na świecie wiedzą o co w tym chodzi, ale to nic. Trzeba iść za tłumem przecież Nie trzeba i cieszę się, że nie jestem jedyną osobą, która tak myśli. Tłum to jak dom publiczny, w którym rządzą alfonsi, tj. ludzie, którzy kierują się jedynie własnym lenistwem i chęcią zysku jak najmniejszym kosztem - bez własnego wkładu, bez pracy nad sobą. Wolę Absolut od alfonsa. Cieszą mnie naukowcy, tacy jak John Polkinghorne, którzy potrafią dostrzec więcej niż czystą naukę. Cieszy mnie istnienie ludzi niezłomnych, silnych, odważnych, zdolnych do wyrzeczeń, poświęceń. Takich, którzy nie plączą się w żadne ideologie, bo nie są im potrzebne w życiu. No i im zazdroszczę, ale mam nadzieję na zazdrości nie poprzestać. Dziękuję za interesujący punkt widzenia.
|
|
|  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) |
>Czy ja gdzieś pisałam o sensie i celu? Pisałaś.
>Ja tego sensu i celu nie widzę, co nie wyklucza, że on istnieje, ale jego poznanie nie jest dostępne dla ludzi. To o czym tyle gadasz? O niczym?
>Wg mnie ideologiczny ateizm jest o wiele bardziej niebezpieczny, bo uznaje, że celu i sensu na pewno nie ma. Taka postawa nie ma nic wspólnego z nauką - przynajmniej ja naukę postrzegam jako ciągłe zwątpienie. Co innego popularyzatorzy nauki, w rodzaju Dawkinsa, którzy biorą się za filozofię, nie bardzo posiadając talent ku temu (żeby nie było, ja cenię Dawkinsa i łatwo się go czyta, ale wg mnie stosuje uproszczenia). To dopiero Monty Python - naukowiec, który wie na pewno! Co wie na pewno? Czy aby tego samego Dawkinsa czytałyśmy?
>Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami. Rozumiem, że nie są Ci obce opracowania czysto naukowe...i dlatego tak sprawnie odróżniasz "popularnego" Hawkinga od "suchego" - nomen omen - Einsteina?
>Czy myślicie, że gdyby Tesli udało się przenieść do naszych czasów, to pojawiłby się w nich jako naukowiec? Czy może przebrałby się za żebraka? Tak sobie tylko fantazjuję, co nie zmienia faktu, że najbardziej cenię szalonych naukowców, którzy chcą naprawiać świat, by był po prostu przyjemnym miejscem dla każdego. Ech... idealizm. > Jaki znowu i...dealizm? Mnie to na i...gnorancję się patrzy.
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>Czy ja gdzieś pisałam o sensie i celu? >Pisałaś. >>Ja tego sensu i celu nie widzę, co nie wyklucza, że on istnieje, ale jego poznanie nie jest dostępne dla ludzi. >To o czym tyle gadasz? >O niczym?
A Ty? O czym gadasz w tylu wątkach? Skoro w Boga nie wierzysz to czemu nie spuścisz go w kiblu, a zamiast tego nie zajmiesz się tym, co ważne?
>>Wg mnie ideologiczny ateizm jest o wiele bardziej niebezpieczny, bo uznaje, że celu i sensu na pewno nie ma. Taka postawa nie ma nic wspólnego z nauką - przynajmniej ja naukę postrzegam jako ciągłe zwątpienie. Co innego popularyzatorzy nauki, w rodzaju Dawkinsa, którzy biorą się za filozofię, nie bardzo posiadając talent ku temu (żeby nie było, ja cenię Dawkinsa i łatwo się go czyta, ale wg mnie stosuje uproszczenia). To dopiero Monty Python - naukowiec, który wie na pewno! >Co wie na pewno? >Czy aby tego samego Dawkinsa czytałyśmy?
Nie. Ja czytałam innego Dawkinsa. Bo przecież "prawdziwy Dawkins" to tak wybitne dzieło, że plebs jego geniuszu nie jest w stanie pojąć. Nie to, co Ty, prawda?
>>Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami. >Rozumiem, że nie są Ci obce opracowania czysto naukowe...i dlatego tak sprawnie odróżniasz "popularnego" Hawkinga od "suchego" - nomen omen - Einsteina?
Opracowania "czysto" naukowe są dostępne nielicznym. Co nie zmienia faktu, że wydaje mi się, że umiem określić konkretną książkę mianem "popularnonaukowej". I tak też traktuję dostępne pozycje Dawkinsa i Hawkinga.
>>Czy myślicie, że gdyby Tesli udało się przenieść do naszych czasów, to pojawiłby się w nich jako naukowiec? Czy może przebrałby się za żebraka? Tak sobie tylko fantazjuję, co nie zmienia faktu, że najbardziej cenię szalonych naukowców, którzy chcą naprawiać świat, by był po prostu przyjemnym miejscem dla każdego. Ech... idealizm. >> >Jaki znowu i...dealizm? >Mnie to na i...gnorancję się patrzy.
Mam gdzieś na co Ci to wygląda. Nie interesuje mnie Twoja opinia o mnie, która nie niesie w sobie ziarna prawdy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) |
> A Ty? O czym gadasz w tylu wątkach? Skoro w Boga nie wierzysz to czemu nie spuścisz go w kiblu,Takie słowa nie przystoją wyznawcy Absolutu... A, fe! > a zamiast tego nie zajmiesz się tym, co ważne?Toż nie robię nic innego. Jakem ignostyczka. Jedynie czasem bawi mnie przekomarzanie sie z ideami. To jest ważne. Tyle, że czasem trochę mniej, a czasem trochę bardziej. Ważne. > Nie. Ja czytałam innego Dawkinsa. Bo przecież "prawdziwy Dawkins" to tak wybitne dzieło, że plebs jego geniuszu nie jest w stanie pojąć. Nie to, co Ty, prawda?No... jak by to powiedzieć... Wygląda na to, że tak! I zaraz tłumaczę: Dawkins jest świetny. Ale czy genialny? Zdaje się, że w przeciwieństwie do Dawkinsa, to plebs sam domaga się właściwych sobie praw...jako plebs... QED > >>Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami.> >Rozumiem, że nie są Ci obce opracowania czysto naukowe...i dlatego tak sprawnie odróżniasz "popularnego" Hawkinga od "suchego" - nomen omen - Einsteina?> Opracowania "czysto" naukowe są dostępne nielicznym. Co nie zmienia faktu, że wydaje mi się, że umiem określić konkretną książkę mianem "popularnonaukowej". I tak też traktuję dostępne pozycje Dawkinsa i Hawkinga.Cytuję w całości - na dowód  > >>Czy myślicie, że gdyby Tesli udało się przenieść do naszych czasów, to pojawiłby się w nich jako naukowiec? Czy może przebrałby się za żebraka? Tak sobie tylko fantazjuję, co nie zmienia faktu, że najbardziej cenię szalonych naukowców, którzy chcą naprawiać świat, by był po prostu przyjemnym miejscem dla każdego. Ech... idealizm.> >>> >Jaki znowu i...dealizm?> >Mnie to na i...gnorancję się patrzy.> Mam gdzieś na co Ci to wygląda. Nie interesuje mnie Twoja opinia o mnie, która nie niesie w sobie ziarna prawdy.> Och... zasiałaś w mej duszy ziarno niepokoju! Jednakowoż... nie widzę szans, żeby ono wykiełkowało... No, poważnie  A jeszcze poważniej : weź się, dziewczyno, ucz od podstaw. Nie kombinuj po zaczerpnięciu paru prawd objawionych. Na skróty chadzając - najczęściej trafia się na manowce!
|
|
| | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> No, poważnie  > A jeszcze poważniej : weź się, dziewczyno, ucz od podstaw.> Nie kombinuj po zaczerpnięciu paru prawd objawionych.> Na skróty najczęściej trafia się na manowce!> Wystarczyło na tym poprzestać. Tak właśnie zamierzam robić. Właśnie za namową Pana Sztejki zaopatrzyłam się w "Podstawy fizyki", ale dziękuję za dobrą radę. Przy okazji: nigdy nie chodziłam na skróty. Wprost przeciwnie. Żegnam się, Iwona
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mam wrażenie, że czujesz się trochę urażona, ale naprawdę wygląda to tak, jak powiedzieli ci chyba wszyscy. A to forum bynajmniej nie jest zrzeszeniem osób myślących podobnie.
|
|
| | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Mam wrażenie, że czujesz się trochę urażona, ale naprawdę wygląda to tak, jak powiedzieli ci chyba wszyscy. A to forum bynajmniej nie jest zrzeszeniem osób myślących podobnie.
Wiesz co: zrób może mały eksperyment i wynotuj co obraźliwego napisałam i o kim, a potem zestaw to z tym, co napisali tutaj inni forumowicze na mój temat. Potem mogę dać Ci linka do forum zamieszkanego przez katolików, gdzie pisałam o ateizmie. Zobaczysz co napisałam i o kim, a potem zestawisz to z tym, co napisali zaściankowi katole na mój temat i porównasz.
Jeśli dojdziesz do wniosku, że się mylę i że nie mam podstaw do urazy, to przyznam Ci rację.
Przy okazji: NIKT, POZA DWOMA OSOBAMI NIE BYŁ ZAINTERESOWANY POZNANIEM MOJEGO PUNKTU WIDZENIA. ANI NA TYM FORUM, ANI WŚRÓD KATOLIKÓW. Na obu forach otrzymałam natomiast niewielkie wsparcie mailowe, od ludzi, którzy boją się pisać, by nie zostać opluci. Taka demokracja made in Poland.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | webmaster (moderator) | >Taka demokracja made in Poland. Ad vocem, w naszej kulturze jak coś się nie udaje to obwiniamy wszystkich dookoła. W kulturach Azji, kiedy coś im się nie udaje, błędu zaczynają szukać u siebie, zamiast wszystkich obwiniać. Mądry człowiek zmienia strategię nieskuteczną na lepszą, zamiast próbować zmienić świat do przyjętej strategii.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | C'est sa! Mądrze powiedziane Moderatorji.
|
|
| | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>Taka demokracja made in Poland. >Ad vocem, w naszej kulturze jak coś się nie udaje to obwiniamy wszystkich dookoła. W kulturach Azji, kiedy coś im się nie udaje, błędu zaczynają szukać u siebie, zamiast wszystkich obwiniać. Mądry człowiek zmienia strategię nieskuteczną na lepszą, zamiast próbować zmienić świat do przyjętej strategii.
Nie próbuję zmieniać świata. Nie interesuje mnie zmiana strategii. Nie uczestniczę w grze, bo nie jestem pionkiem, ani marionetką.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | 1. Znam doskonale twój punkt widzenia, nie zgadzam się z nim, gdyż jest oparty na błędnych przesłankach. 2. Obraźliwe jest na przykład pisanie czegoś, po czym czepianie się rozmówców, którzy odnieśli się do tego, co sama napisałaś (i co nie było niestety szczególnie błyskotliwe). 3. Obraźliwe jest podawanie źródła (pogląd Feymana) i nie przytaczanie go mimo uporczywych próśb rozmówcy. 4. Obraźliwe jest zasłanianie milczeniem i tupetem własnych błędów.
|
|
| | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >1. Znam doskonale twój punkt widzenia, nie zgadzam się z nim, gdyż jest oparty na błędnych przesłankach.
Możesz przedstawić zatem "mój punkt widzenia", skoro go doskonale znasz?
>2. Obraźliwe jest na przykład pisanie czegoś, po czym czepianie się rozmówców, którzy odnieśli się do tego, co sama napisałaś (i co nie było niestety szczególnie błyskotliwe).
Przykład?
>3. Obraźliwe jest podawanie źródła (pogląd Feymana) i nie przytaczanie go mimo uporczywych próśb rozmówcy.
Poglądy Feynmana opisane są w małej około 50 stronnicowej książeczce. To trudno dostępna pozycja, której wysłanie zaproponowałam big_zydowi (napisałam, że mogę mu ją pożyczyć). Uznałam, że osoba, która wykazywała brak zainteresowania moimi poglądami i ignorancję względem mojej osoby, będzie chciała poznać oryginał, a nie nędzne opracowanie (bo i ono pewnie nie byłoby zbyt błyskotliwe, jak sami zauważyliście). Big_zyd na moją niecodzienną propozycję zbeształ mnie, że nie potrafię mu przybliżyć w kilku zdaniach poglądów Feynmana, ale gdybym je przybliżyła, to sądząc po tym, jak miło mnie potraktował, pewnie i tak by uznał, że coś źle zrozumiałam. Zresztą, co tu kryć. Każda osoba, która w coś wierzy, po prostu, zdaniem większości forumowiczów cierpi na: - brak wyobraźni; - posiada nieumiejętność czytania ze zrozumieniem; - ma ograniczony umysł i zdolności poznawcze; - jest niedokształcona i za mało przeczytała; - jest zwykłym trollem, prowokatorem, itp. Warto dodać, że identyczne argumenty padają, gdy na forum katolik.pl wpada ktoś, kto myśli inaczej niż ogół. Ja zatem pier... ogół tak racjonalistów, jak katolików.
>4. Obraźliwe jest zasłanianie milczeniem i tupetem własnych błędów. >
Gdybym chciała odpowiadać na każdy zarzut, jaki się tu pojawił to nie starczyłoby mi tego życia. Rozmawiałam z Panem Tomaszem Sztejką, spodobała mi się też wypowiedź Pani Joanny Rudkowskiej. Ponadto niektórzy mieli chęć prowadzić dyskusję ze mną, ale nie na tym forum. Jak myślisz, dlaczego?
Kiedyś myślałam, że ateizm to taka wspaniała postawa, której celem jest zmierzanie w kierunku prawdy. Wiem, że biblijna mitologia jest słaba, a nauka znacznie bardziej fascynująca - zgadzam się. Jednocześnie uważam, że życie ma sens i jest znacznie bardziej złożone, niż nam się nawet może wydawać, choć my tego sensu i celu nie musimy widzieć. Znów zaczynam się tłumaczyć.
Mój eksperyment Cię nie zainteresował? Nie lubisz doświadczeń?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Możesz przedstawić zatem "mój punkt widzenia", skoro go doskonale znasz? Wmówiono ci, a później sama sobie wmawiałaś, że życie które nie trwa w nieskończoność nie ma sensu. Chodzi oczywiście o twoje życie. Inne rzeczy niech się walą, co tam logika, prawa fizyki, szacunek do prawdy, czy szacunek wobec złożoności świata. Wmówiłaś sobie baśń o transcendentnej nagrodzie dla ciebie, ale nie czujesz się z tym dobrze. Coś w tobie się temu sprzeciwia. Jedyne wyjście - jak największy tłum myślących tak samo jak ty. Zatem próbujesz wszędzie odnaleźć w innych echo swoich wizji i marzeń. Cel - żyć po fizycznej śmierci. Ja to opisałem szczerze, bez zaciemnień i pięknych słów przesłaniających prostą ekonomię twojej onirycznej (lecz jakże praktycznej!) autosugestii. Cytat:>>2. Obraźliwe jest na przykład pisanie czegoś, po czym czepianie się rozmówców, którzy odnieśli się do tego, co sama napisałaś (i co nie było niestety szczególnie błyskotliwe). >Przykład? Przeczytaj swoje wypowiedzi na tej stronie, a znajdziesz wiele przykładów. Cytat:>Big_zyd na moją niecodzienną propozycję zbeształ mnie, że nie potrafię mu przybliżyć w kilku zdaniach poglądów Feynmana, ale gdybym je przybliżyła, to sądząc po tym, jak miło mnie potraktował, pewnie i tak by uznał, że coś źle zrozumiałam. Prosił cię o streszczenie, zanim cię słusznie zbeształ. Skoro tak się przejęłaś poglądami Feynmana powinnaś z łatwością je przytoczyć. Dodam, że wielu wybitnych naukowców było wybitnymi tylko w pewnym zakresie. A w innym byli bardzo ograniczeni. Zdarza się też, że ktoś głupieje na starość. Naukowiec, który broni bzdur przeczących nauce jest bardzo przykrym przykładem żałosnego oszusta. Cytat:>Zresztą, co tu kryć. Każda osoba, która w coś wierzy, po prostu, zdaniem większości forumowiczów cierpi na: >- brak wyobraźni; To prawda. Osoba wierząca nazywa swoją chuć wiecznego istnienia "wielką tajemnicą" nie dostrzegając wcale pięknej złożoności prawdziwego świata, w którym nie ma żadnych urojonych bogów zajmujących się budowaniem pośmiertnych hotelików dla Homo sapiens. Cytat:>- posiada nieumiejętność czytania ze zrozumieniem; Zastanów się nad twoją wymianą zdań z Big_Zydem na temat Kołakowskiego. Cytat:>- ma ograniczony umysł i zdolności poznawcze; Owszem, narkotyki wiary ograniczają umysł i zdolności poznawcze. Wiele religii stwierdza, że grzechem jest wiedzieć za dużo. WIedza rozwiewa urojenia. Taki na przykład Chrystus (o ile wogóle istniał jako postać historyczna) rzekł: "błogosławieni ubodzy duchem". Cytat:>- jest niedokształcona i za mało przeczytała; Niestety, bardzo często zjawiają się tu prorocy z wypiekami na twarzy wołający banały powtarzane od setek lat. Mają wrażenie, że odkryli jakąś rewolucyjną prawdę. Ty też zarzuciłaś na przykład Big_Zydowi nieznajomość zen. Okazało się, że trafiłaś kulą w płot. Jest dość prawdopodobne, że nawet ja, roztrzepany poeta, wiem o zen więcej niż ty. Cytat:>- jest zwykłym trollem, prowokatorem, itp. Gdy ktoś wierzy, aby żyć po śmierci własnej, musi powtarzać swoją formułkę i staje się trolem. Im bardziej odchodzi się od prawdy, im bardziej głuchnie się na coraz to nowe argumenty osób nie szukających w rzeczywistości zaspokojenia najbardziej prymitywnych chuci (przeżyć za wszelką cenę...) tym bardziej się trolowacieje. A prowokujące jest to, że przecież każdy ma choć odrobinę mózgu. Osoby zaćpane religią na amen obrażają po prostu człowieczeństwo jako takie. Przyznasz, iż jest to pewien rodzaj prowokacji. Cytat:>Warto dodać, że identyczne argumenty padają, gdy na forum katolik.pl wpada ktoś, kto myśli inaczej niż ogół. Ja zatem pier... ogół tak racjonalistów, jak katolików. Pod wieloma względami myślisz tak samo jak katolik. Wymyślasz sobie różne rzeczy, aby przeżyć własną śmierć - to sedno religii chrześcijańskiej. Po drugie szukasz współwyznawców, gdyż ćpanie grupowe jest łatwiejsze. Natomiast słowo katolik wywodzi się od słowa greckiego "powszechny". Chodzi o powszechne ćpanie. Idiotyzm łatwo obnażyć w samotności. W tłumie bełkoczącym zdrowaśki najbardziej prymitywne hasła stają się esencją mądrości. Cytat:Gdybym chciała odpowiadać na każdy zarzut, jaki się tu pojawił to nie starczyłoby mi tego życia. Rozmawiałam z Panem Tomaszem Sztejką, spodobała mi się też wypowiedź Pani Joanny Rudkowskiej. Ponadto niektórzy mieli chęć prowadzić dyskusję ze mną, ale nie na tym forum. Jak myślisz, dlaczego? Nie musisz odpowiadać na żaden zarzut. Ale możesz zacząć myśleć. Na przykład o tym, że sens życia sprowadzony do chuci wiecznego istnienia nie jest wcale dobrym punktem odniesienia. Dlaczego niektórzy chcieli dyskutować z tobą poza tym forum? Może są agnostykami, którzy nie lubią kleru, ale zażywają te same narkotyki wiary, które rozprowadza kler? A może wysłałaś im zdjęcie i podbiłaś ich swoją urodą? Nie wiem. Ja z tobą ciągle dyskutuję i to uczciwie. Nie wmawiam ci żadnych bzdur. Cytat:>Kiedyś myślałam, że ateizm to taka wspaniała postawa, której celem jest zmierzanie w kierunku prawdy. Wiem, że biblijna mitologia jest słaba, a nauka znacznie bardziej fascynująca - zgadzam się. Jednocześnie uważam, że życie ma sens i jest znacznie bardziej złożone, niż nam się nawet może wydawać, choć my tego sensu i celu nie musimy widzieć. Znów zaczynam się tłumaczyć. Wszystko ma sens i jest piękne. Ja jestem zakochany po uszy w Naturze. Ale sens nie polega na wmawianiu sobie transcendencji, zaświatów. Nie starcza ci piękno gwiazd? Poznałaś je kiedyś? Pomyślałaś na przykład tak - "kiedyś umrę, raz i na zawsze, ale te wielkie dalekie słońca dalej będą świecić na niebie, może dając życie niewyobrażalnym dla mnie istotom, które kiedyś spotkają się z moimi pra...prawnukami. Cieszę się, że mogłam je oglądać i myśleć o nich, i tworzyć, i odkrywać..." Cytat:Mój eksperyment Cię nie zainteresował? Nie lubisz doświadczeń? Jaki eksperyment?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Wmówiono ci, a później sama sobie wmawiałaś, że życie które nie trwa w nieskończoność nie ma sensu. Chodzi oczywiście o twoje życie.A uczestniczysz ze swoją świadomością w innym życiu niż własne? > Inne rzeczy niech się walą, co tam logika, prawa fizyki, szacunek do prawdy, czy szacunek wobec złożoności świata.Logik jest tyle, ile jest kultur. Co to jest prawda? > Wmówiłaś sobie baśń o transcendentnej nagrodzie dla ciebie, ale nie czujesz się z tym dobrze. Coś w tobie się temu sprzeciwia. Jedyne wyjście - jak największy tłum myślących tak samo jak ty.Gdzie ten tłum? > Zatem próbujesz wszędzie odnaleźć w innych echo swoich wizji i marzeń.Gdzie? > Cel - żyć po fizycznej śmierci.Gdzie o tym napisałam? Wcale nie chcę żyć po fizycznej śmierci. Po prostu uważam, że fizyczna śmierć nie jest faktem w życiu. > Prosił cię o streszczenie, zanim cię słusznie zbeształ. Skoro tak się przejęłaś poglądami Feynmana powinnaś z łatwością je przytoczyć. Dodam, że wielu wybitnych naukowców było wybitnymi tylko w pewnym zakresie. A w innym byli bardzo ograniczeni.Rozumiem, że Ci, którzy nie są ograniczeni to zdeklarowani ateiści, a reszta to ograniczona ciemna masa? Bo tylko ateista jest na tyle mądry, by pojąć złożoność świata. > Zdarza się też, że ktoś głupieje na starość. Naukowiec, który broni bzdur przeczących nauce jest bardzo przykrym przykładem żałosnego oszusta.Aha. Jak ktoś zostaje wierzącym, jak Polkinghorne znaczy, że zgłupiał na starość. Zapamiętam to sobie. > >- brak wyobraźni;[/cytat]> To prawda. Osoba wierząca nazywa swoją chuć wiecznego istnienia "wielką tajemnicą" nie dostrzegając wcale pięknej złożoności prawdziwego świata, w którym nie ma żadnych urojonych bogów zajmujących się budowaniem pośmiertnych hotelików dla Homo sapiens.Nie rozumiem za bardzo o co chodzi z tym "hotelikiem" - nie trafia to do mojej ograniczonej wyobraźni i nie mieści się w zakresie mojej wiary. Pytam nadal: co to jest prawda? Czy uważasz, że istnieje prawda absolutna? > Cytat:>- posiada nieumiejętność czytania ze zrozumieniem; > Zastanów się nad twoją wymianą zdań z Big_Zydem na temat Kołakowskiego.Zastanowiłam się i co? > Cytat:>- ma ograniczony umysł i zdolności poznawcze; > Owszem, narkotyki wiary ograniczają umysł i zdolności poznawcze.Aha. A co sądzisz o innych narkotykach, dostępnych w umiłowanej przez Ciebie naturze lub stworzonych w laboratoriach? > Wiele religii stwierdza, że grzechem jest wiedzieć za dużo. WIedza rozwiewa urojenia. Taki na przykład Chrystus (o ile wogóle istniał jako postać historyczna) rzekł: "błogosławieni ubodzy duchem".Wiedza prowadzi do zwątpienia, a nie do przejęcia jakiegokolwiek światopoglądu i walki z każdym, kto ma inne zdanie. Chrystus ma na koncie jeszcze sporo innych wypowiedzi, mniej lub bardziej udanych. Nie interesuje mnie ta postać. > Cytat:>- jest niedokształcona i za mało przeczytała; > Niestety, bardzo często zjawiają się tu prorocy z wypiekami na twarzy wołający banały powtarzane od setek lat. Mają wrażenie, że odkryli jakąś rewolucyjną prawdę. Ty też zarzuciłaś na przykład Big_Zydowi nieznajomość zen. Okazało się, że trafiłaś kulą w płot. Jest dość prawdopodobne, że nawet ja, roztrzepany poeta, wiem o zen więcej niż ty.To możliwe. > Cytat:>- jest zwykłym trollem, prowokatorem, itp. > Gdy ktoś wierzy, aby żyć po śmierci własnej, musi powtarzać swoją formułkę i staje się trolem. Im bardziej odchodzi się od prawdy, im bardziej głuchnie się na coraz to nowe argumenty osób nie szukających w rzeczywistości zaspokojenia najbardziej prymitywnych chuci (przeżyć za wszelką cenę...) tym bardziej się trolowacieje.Ja nie wierzę w życie po śmierci. Chyba mnie źle zrozumiałeś. Co to jest prawda? > A prowokujące jest to, że przecież każdy ma choć odrobinę mózgu. Osoby zaćpane religią na amen obrażają po prostu człowieczeństwo jako takie. Przyznasz, iż jest to pewien rodzaj prowokacji.A osoby w inny sposób naćpane? > Pod wieloma względami myślisz tak samo jak katolik. Wymyślasz sobie różne rzeczy, aby przeżyć własną śmierć - to sedno religii chrześcijańskiej. Po drugie szukasz współwyznawców, gdyż ćpanie grupowe jest łatwiejsze.Gdzie Ci współwyznawcy i gdzie ta grupa, do której się odwołujesz? > Natomiast słowo katolik wywodzi się od słowa greckiego "powszechny". Chodzi o powszechne ćpanie. Idiotyzm łatwo obnażyć w samotności. W tłumie bełkoczącym zdrowaśki najbardziej prymitywne hasła stają się esencją mądrości.Jakie zdrowaśki, w jakim tłumie? Ani się nie modlę, ani nie wchodzę w tłum, poza koncertami. > Nie musisz odpowiadać na żaden zarzut. Ale możesz zacząć myśleć. Na przykład o tym, że sens życia sprowadzony do chuci wiecznego istnienia nie jest wcale dobrym punktem odniesienia.Tak właśnie uważam. > Dlaczego niektórzy chcieli dyskutować z tobą poza tym forum?Myślę, że nie każdy ocenia tak wysoce poziom tego forum, jak Ty. Myślę, że niektórzy dostrzegają, że niewiele tu wolnomyślicielstwa, a raczej ciągłe doszukiwanie się ateizmu we wszystkim. > Wszystko ma sens i jest piękne. Ja jestem zakochany po uszy w Naturze. Ale sens nie polega na wmawianiu sobie transcendencji, zaświatów. Nie starcza ci piękno gwiazd?Ja sobie nie wmawiam transcendencji i zaświatów. Dla mnie magia i życie to jedność. Nie muszę odwoływać się przy tym do bytów nadprzyrodzonych. Po prostu dostrzegam w mechanizmie działania świata inteligentny projekt, za którym nie stoi wcale grupa ateistów, ale ludzie, którzy zawsze idą pod prąd, nie poddają się, szukają, dociekają, i ciągle wątpią. Porzucenie zwątpienia to klęska dla świata. > Pomyślałaś na przykład tak - "kiedyś umrę, raz i na zawsze, ale te wielkie dalekie słońca dalej będą świecić na niebie, może dając życie niewyobrażalnym dla mnie istotom, które kiedyś spotkają się z moimi pra...prawnukami. Cieszę się, że mogłam je oglądać i myśleć o nich, i tworzyć, i odkrywać..."Wciąż tak myślę. > Jaki eks
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) |
Cytat:A uczestniczysz ze swoją świadomością w innym życiu niż własne? Moja świadomość istnieje w dużej mierze poprzez kontakt z innymi przedstawicielami mojego gatunku. I oczywiście, one mogą zachować na jakiś czas PAMIĘĆ o mojej świadomości po jej ostatecznej śmierci (bez reinkarnacji i hoteliku). Cytat:Logik jest tyle, ile jest kultur. Nie prawda. Intuicyjna logika jest taka sama u wszystkich ludzi. Logika kształcona, która ma jakiś sens i odniesienie do rzeczywistości, istnieje też tylko w wersji naukowej. Są plemiona, które uważają, iż kobiety nie są zapładniane przez członek mężczyzny, lecz w inny sposób. NIe mają racji. Chińczycy uważali, że Ziemia jest sześcianem, nie mieli racji. Ptolemeusz uważał, iż ziemia jest płaska - nie miał racji. Wyznawcy vodoo uważają, iż mogą wskrzesić rozkładającego się trupa - nie mają racji. Chrześcijanie uważają, iż człowiek zrodzony z dziewicy był bogiem dającym wieczne istnienie - nie mają racji. Muzułmanie uważają, że ich prorok latał nad Azją Mniejszą na dziwnej chybrydzie - nie mają racji. Cytat:Gdzie ten tłum? Poczytaj sobie zestawienia statystyczne dotyczące Francji, Polski etc. Pytanie - czy wierzy Pan/Pani w życie pośmiertne? Cytat:Gdzie? W każdym rozmówcy, we mnie też. Cytat:Gdzie o tym napisałam? Wcale nie chcę żyć po fizycznej śmierci. Po prostu uważam, że fizyczna śmierć nie jest faktem w życiu. Uważasz, że twoja świadomość jest śmiertelna, czy nieśmiertelna? Jeśli uważasz, że jest śmiertelna, to napisz koniecznie, bo oznaczać to będzie, iż się myliłem. Ale nie sądzę abyś tak napisała. Cytat:Rozumiem, że Ci, którzy nie są ograniczeni to zdeklarowani ateiści, a reszta to ograniczona ciemna masa? Bo tylko ateista jest na tyle mądry, by pojąć złożoność świata. Nauka nie potwierdza pośmiertnych hotelików i reinkarnacji dusz. Jeśli mimo to naukowiec się przy tym upiera, jest nieuczciwym idiotą. A Cytat:ha. Jak ktoś zostaje wierzącym, jak Polkinghorne znaczy, że zgłupiał na starość. Zapamiętam to sobie. Owszem, jest to godne najwyższej pogardy. Gdy kostucha się zbliża, człowiek, wbrew wszystkim swoim zasługom dla innych, sięga po popularny narkotyk który przyczynił się do wielu ofiar i do wielu cierpień. Cytat:Nie rozumiem za bardzo o co chodzi z tym "hotelikiem" - nie trafia to do mojej ograniczonej wyobraźni i nie mieści się w zakresie mojej wiary. Pytam nadal: co to jest prawda? Czy uważasz, że istnieje prawda absolutna? Uważam, że manipulujesz rzeczywistością i własną inteligencją dla zapewnienia sobie kontinuum po śmierci. Cytat:Zastanowiłam się i co? Zrób to jeszcze raz czytając swoje posty. Cytat:Aha. A co sądzisz o innych narkotykach, dostępnych w umiłowanej przez Ciebie naturze lub stworzonych w laboratoriach? Bywają tak samo groźne jak opium religii, zrzeszonej i niezrzeszonej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Moja świadomość istnieje w dużej mierze poprzez kontakt z innymi przedstawicielami mojego gatunku.Czyli jednak tłum? > I oczywiście, one mogą zachować na jakiś czas PAMIĘĆ o mojej świadomości po jej ostatecznej śmierci (bez reinkarnacji i hoteliku).Co rozumiesz przez pojęcie REINKARNACJA? Nie rozumiem o co chodzi z tym hotelikiem i jak już pisałam - nie dociera do mnie ten aspekt Twoich wyobrażeń, co do mojej religijności. > Cytat:Logik jest tyle, ile jest kultur. > Nie prawda.? > Intuicyjna logika jest taka sama u wszystkich ludzi. Logika kształcona, która ma jakiś sens i odniesienie do rzeczywistości, istnieje też tylko w wersji naukowej.Ja myślę, że logika "kształcona" jest tylko jedna: PIENIĄDZ. Nie widzę w tym nic złego, ale nie rozumiem po co zakładać, że innych logik nie ma. One są i funcjonują, ale po prostu są dla nas niewygodne, bo niewymienialne na kasę. Ot, cały problem z ludźmi na ziemi. > Są plemiona, które uważają, iż kobiety nie są zapładniane przez członek mężczyzny, lecz w inny sposób. NIe mają racji. Chińczycy uważali, że Ziemia jest sześcianem, nie mieli racji. Ptolemeusz uważał, iż ziemia jest płaska - nie miał racji. Wyznawcy vodoo uważają, iż mogą wskrzesić rozkładającego się trupa - nie mają racji. Chrześcijanie uważają, iż człowiek zrodzony z dziewicy był bogiem dającym wieczne istnienie - nie mają racji. Muzułmanie uważają, że ich prorok latał nad Azją Mniejszą na dziwnej chybrydzie - nie mają racji.Nie obchodzą mnie baśnie. Co nie przekreśla faktu, że nauka też bywa baśnią i to nie zawsze piękną. Wiedział o tym Albert Einstein, wiedział John Nash, ale Jacek Tabisz już tego nie widzi. > Cytat:Gdzie ten tłum? > Poczytaj sobie zestawienia statystyczne dotyczące Francji, Polski etc. Pytanie - czy wierzy Pan/Pani w życie pośmiertne?Ale ja nie wierzę w życie pośmiertne, więc chyba coś Ci się pomieszało. > Uważasz, że twoja świadomość jest śmiertelna, czy nieśmiertelna?Uważam, że moja świadomość jest nieśmiertelna już w tej chwili w jakiej to piszę, dlatego właśnie, że piszę i przez sam fakt pisania. Nie potrzebuję do tego przebywać w żadnym hoteliku, co Ty mi próbujesz wmówić. > Jeśli uważasz, że jest śmiertelna, to napisz koniecznie, bo oznaczać to będzie, iż się myliłem. Ale nie sądzę abyś tak napisała.Nie wiem czy jest śmiertelna, bo nie doświadczyłam nigdy śmierci, choć otarłam się o śmierć i byłam w stanie "hibernacji", że się tak wyrażę. Do dziś nie wiem jak to możliwe, że nadal siedzę przed komputerem. Nie umiem wyjaśnić zjawiska, które Ty pewnie nazwałbyś postępem medycznym, ale ja to oceniam zupełnie inaczej. Pisał o tym prof. Religa, bo sam, mimo że był ateistą, spotkał się z przypadkami, których po prostu nie umiał wyjaśnić językiem czystej nauki. > Nauka nie potwierdza pośmiertnych hotelików i reinkarnacji dusz. Jeśli mimo to naukowiec się przy tym upiera, jest nieuczciwym idiotą.Nie rozumiem o czym piszesz w związku z tym hotelikiem? Polecam Ci natomiast ostatni "Niezbędnik inteligenta" pod tytułem "CZEGO SZUKA NAUKA". Nie ma tam słowa i ateizmie, a wiele jest o Bogu. Napisz do redakcji, że są po prostu bandą nieuczciwych idiotów! > ACytat:ha. Jak ktoś zostaje wierzącym, jak Polkinghorne znaczy, że zgłupiał na starość. Zapamiętam to sobie. > Owszem, jest to godne najwyższej pogardy.Natomiast próby uznania Hawkinga za zdeklarowanego ateistę to już doznanie na starość "oświecenia"? Piękna ta LOGIKA? > Gdy kostucha się zbliża, człowiek, wbrew wszystkim swoim zasługom dla innych, sięga po popularny narkotyk który przyczynił się do wielu ofiar i do wielu cierpień.Gdy kościół traci na wartości lepiej ustawić się po stronie ateistów - większe szanse na wygraną. Biedni ludzie zawsze sięgają po jakieś używki, podobnie jak ludzie, którzy pragną za wszelką cenę poszerzyć swój zakres percepcji, więc sięgają po trawę, amfę lub LSD. Obie postawy są dla mnie równie niebezpieczne. > Uważam, że manipulujesz rzeczywistością i własną inteligencjądo tego momentu jak każdy... > dla zapewnienia sobie kontinuum po śmierci.... potraktuję to jako dowcip. Nic sobie nie próbuję zapewnić. > Cytat:Aha. A co sądzisz o innych narkotykach, dostępnych w umiłowanej przez Ciebie naturze lub stworzonych w laboratoriach? > Bywają tak samo groźne jak opium religii, zrzeszonej i niezrzeszonej.O to własnie chodzi : BYWAJĄ. RELIGIE TEŻ BYWAJĄ GROŹNE, ALE BYWAJĄ!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Co rozumiesz przez pojęcie REINKARNACJA? Nie rozumiem o co chodzi z tym hotelikiem i jak już pisałam - nie dociera do mnie ten aspekt Twoich wyobrażeń, co do mojej religijności. Wierzysz, że twoja jaźń będzie istniała po rozkładzie mózgu i coraz doskonalsza dostąpi wyzwolenia. Nazywam to drogą do hoteliku. Cytat:Ja myślę, że logika "kształcona" jest tylko jedna: PIENIĄDZ. Nie widzę w tym nic złego, ale nie rozumiem po co zakładać, że innych logik nie ma. One są i funcjonują, ale po prostu są dla nas niewygodne, bo niewymienialne na kasę. Ot, cały problem z ludźmi na ziemi. Ludzie często rozwijają naukę z zamiłowania do prawdy, a nie dla pieniędzy. Chuć istnienia po śmierci wynika z podobnych źródeł co pożądanie bogactwa. Posługuje się tą samą logiką - załatwić sobie dominującą i niezbywalną pozycję za wszelką cenę. Cytat:Nie obchodzą mnie baśnie. Co nie przekreśla faktu, że nauka też bywa baśnią i to nie zawsze piękną. Wiedział o tym Albert Einstein, wiedział John Nash, ale Jacek Tabisz już tego nie widzi Chyba chodziło ci o technikę? Bo jeśli naukowcy odkryją coś, co nam nie leży, to tak będzie, choćbyśmy nie wiem co zrobili. Nie będzie to baśnią, a stanie się niezależnie od naszej wiedzy, czy niewiedzy. Na przykład lecąca na ziemię planetoida odpowiednich wymiarów. Czy ktoś ją odkryje, czy nie - doleci. Cytat:>Uważam, że moja świadomość jest nieśmiertelna już w tej chwili w jakiej to piszę, dlatego właśnie, że piszę i przez sam fakt pisania. Nie potrzebuję do tego przebywać w żadnym hoteliku, co Ty mi próbujesz wmówić. Wierzysz w reinkarnację jażni. I w mokszę - hotelik. Cytat:>Nie wiem czy jest śmiertelna, bo nie doświadczyłam nigdy śmierci, choć otarłam się o śmierć i byłam w stanie "hibernacji", że się tak wyrażę. Do dziś nie wiem jak to możliwe, że nadal siedzę przed komputerem. Nie umiem wyjaśnić zjawiska, które Ty pewnie nazwałbyś postępem medycznym, ale ja to oceniam zupełnie inaczej. Pisał o tym prof. Religa, bo sam, mimo że był ateistą, spotkał się z przypadkami, których po prostu nie umiał wyjaśnić językiem czystej nauki. Starasz się chyba unikać myślenia o własnych wierzeniach. Co jakiś czas deklarujesz się jako wyznawczyni reinkarnacji. To oznacza, iż - twoim zdaniem - jesteś etapem w wędrówce duszy. Umarłaś już wiele razy i jeszcze wiele razy to zrobisz, ale twoja jaźń nieśmiertelna posuwa się w drodze do hoteliku. Cytat:>Nie rozumiem o czym piszesz w związku z tym hotelikiem? Polecam Ci natomiast ostatni "Niezbędnik inteligenta" pod tytułem "CZEGO SZUKA NAUKA". Nie ma tam słowa i ateizmie, a wiele jest o Bogu. Napisz do redakcji, że są po prostu bandą nieuczciwych idiotów! Są bandą nieucziciwych idiotów. Cytat:>Natomiast próby uznania Hawkinga za zdeklarowanego ateistę to już doznanie na starość "oświecenia"? Piękna ta LOGIKA? Hawking dowiódł, że umie się wyzwolić z narkotyku wiary. Cytat:>O to własnie chodzi : BYWAJĄ. RELIGIE TEŻ BYWAJĄ GROŹNE, ALE BYWAJĄ! > Pozbawianie ludzi ich jedynej rzeczywistości zawsze jest groźne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Wierzysz, że twoja jaźń będzie istniała po rozkładzie mózgu i coraz doskonalsza dostąpi wyzwolenia. Nazywam to drogą do hoteliku.A Twoim zdaniem jak jest naprawdę? > Ludzie często rozwijają naukę z zamiłowania do prawdy, a nie dla pieniędzy.Pieniądz nie jest tym samym co prawda? > Chuć istnienia po śmierci wynika z podobnych źródeł co pożądanie bogactwa. Posługuje się tą samą logiką - załatwić sobie dominującą i niezbywalną pozycję za wszelką cenę.Tylko, że pożądanie bogactwa jest dominującą ideologią w życiu wielu ludzi. Nie istnieje szczęście bez pieniędzy. Nawet, gdy chcesz się realizować potrzebujesz pieniędzy. > Cytat:Nie obchodzą mnie baśnie. Co nie przekreśla faktu, że nauka też bywa baśnią i to nie zawsze piękną. Wiedział o tym Albert Einstein, wiedział John Nash, ale Jacek Tabisz już tego nie widzi > Chyba chodziło ci o technikę?Nauka i technika są dla mnie tożsame. Jedno wynika z drugiego. > Bo jeśli naukowcy odkryją coś, co nam nie leży, to tak będzie, choćbyśmy nie wiem co zrobili. Nie będzie to baśnią, a stanie się niezależnie od naszej wiedzy, czy niewiedzy. Na przykład lecąca na ziemię planetoida odpowiednich wymiarów. Czy ktoś ją odkryje, czy nie - doleci.Nie to miałam na myśli. Chodziło mi raczej o nieograniczony rozwój technologiczny. > Cytat:>Uważam, że moja świadomość jest nieśmiertelna już w tej chwili w jakiej to piszę, dlatego właśnie, że piszę i przez sam fakt pisania. Nie potrzebuję do tego przebywać w żadnym hoteliku, co Ty mi próbujesz wmówić. > Wierzysz w reinkarnację jażni. I w mokszę - hotelik.Nie wiem. > Starasz się chyba unikać myślenia o własnych wierzeniach. Co jakiś czas deklarujesz się jako wyznawczyni reinkarnacji. To oznacza, iż - twoim zdaniem - jesteś etapem w wędrówce duszy.Dusza i ciało to jedność, by mogło dojść do jakiejś wędrówki duszy musiałoby nastąpić ich rozdzielenie, a ja w to nie wierzę. Raczej wierzę w nieświadomy "przeskok", czyli pewną sytuację, która załamuje zasadę przyczyny i skutku. Po prostu śmierć nie jest faktem w życiu, a takim nagłym bum. Dziś zresztą miałam bardzo niesamowity sen na ten temat, jak większość moich snów, które pamiętam. Po prostu umarłam we śnie w wyniku wielkiej eksplozji, poczułam nagłe ciepło, białe światło i obudziłam się w swoim pokoju. Aż do teraz nie mogę się otrząsnąć z równoległego świata mojego snu - był tak niesamowity i złożony. Przedstawiał całkiem inny świat niż rzeczywistość. Świat nieświadomy swego istnienia. Tylko ja jako obserwator byłam w nim świadoma. Piękny sen. Andrzej Szczypiorski powiedział kiedyś "Razem ze mną umiera mój świat" i miał rację, ale fakt, że ja mogę dziś przeczytać książkę Andrzeja Szczypiorskiego oznacza, że jest on nieśmiertelny. > Umarłaś już wiele razy i jeszcze wiele razy to zrobisz, ale twoja jaźń nieśmiertelna posuwa się w drodze do hoteliku.W takim razie dokąd wiedzie Twoja droga i dlaczego nią idziesz? > Są bandą nieucziciwych idiotów.Czytałeś? > Hawking dowiódł, że umie się wyzwolić z narkotyku wiary.W jaki sposób? > Pozbawianie ludzi ich jedynej rzeczywistości zawsze jest groźne.A Ty znasz inną rzeczywistość niż Twoja własna?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A Twoim zdaniem jak jest naprawdę? 200 lat temu nie istniałem w żaden sposób i będzie tak samo za 200 lat. I nie ma w tym nic tragicznego. Piękne jest to, że wogóle zaistniałem i z ogromną przyjemnością delektuję się moim śmiertelnym (skończonym w czasie) życiem. Cieszę się, że nie lubię się łudzić, co pozwala mi odczuwać radość z prawdziwych doznań nie oczekując doznań nieprawdziwych. Cytat:Pieniądz nie jest tym samym co prawda? Oczywiście, że nie. Cytat:Tylko, że pożądanie bogactwa jest dominującą ideologią w życiu wielu ludzi. Nie istnieje szczęście bez pieniędzy. Nawet, gdy chcesz się realizować potrzebujesz pieniędzy. Jakkolwiek by nie było z żądzą bycia bogatym, dodawanie do tego chuci wiecznego istnienia jest jeszcze gorsze. Cytat:Nauka i technika są dla mnie tożsame. Jedno wynika z drugiego. Nie są tożsame. Wiemy dziś bardzo dużo o innych organizmam zamieszkujących Ziemię i niekoniecznie ma to wiele wspólnego z techniką. Cytat:Nie to miałam na myśli. Chodziło mi raczej o nieograniczony rozwój technologiczny. Chciałabyś żyć w epoce feudalnej? Krótko i boleśnie? Cytat:>>Wierzysz w reinkarnację jażni. I w mokszę - hotelik. >Nie wiem. Sądząc po twoich innych wypowiedziach, wiesz doskonale, że w to wierzysz. Cytat:Raczej wierzę w nieświadomy "przeskok", czyli pewną sytuację, która załamuje zasadę przyczyny i skutku. Po prostu śmierć nie jest faktem w życiu, a takim nagłym bum. Dziś zresztą miałam bardzo niesamowity sen na ten temat, jak większość moich snów, które pamiętam. Po prostu umarłam we śnie w wyniku wielkiej eksplozji, poczułam nagłe ciepło, białe światło i obudziłam się w swoim pokoju. Aż do teraz nie mogę się otrząsnąć z równoległego świata mojego snu - był tak niesamowity i złożony. Przedstawiał całkiem inny świat niż rzeczywistość. Świat nieświadomy swego istnienia. Tylko ja jako obserwator byłam w nim świadoma. Piękny sen. Sen nie ma nic wspólnego ze śmiercią. Łączenie tych dwóch zjawisk to barokowa poezja. Służąca wsparciu zaświatowej wiary i wyrastająca z niewiedzy. Gdy śnisz, żyjesz tak samo jak na jawie. A śnisz o tym, czego doznałaś. Cytat:Andrzej Szczypiorski powiedział kiedyś "Razem ze mną umiera mój świat" i miał rację, ale fakt, że ja mogę dziś przeczytać książkę Andrzeja Szczypiorskiego oznacza, że jest on nieśmiertelny. Gdy pamiętamy o ludziach utalentowanych, albo nam bliskich (lub jedno i drugie) przedłużamy życie ich idei. Tego co osiągnęli, co chcieli osiągnąć. Czasem pielęgnujemy wrażenie, jakie w nas pozostawiali za życia. To, że możesz przeczytać książkę Szczypiorskiego nie oznacza, że jest on nieśmiertelny. Oznacza to, iż to co tworzył nie zostało zapomniane wraz z jego śmiercią. Ale i tu nie ma żadnej nieśmiertelności. Jaką masz gwarancję, że za 1000 lat ktoś będzie czytał książki Szczypiorskiego? Albo, że za milion lat wogóle będzie istniał nasz gatunek? Cytat:W takim razie dokąd wiedzie Twoja droga i dlaczego nią idziesz? To, że (zgodnie z prawdą) moja jaźń umiara wraz z moim mózgiem nie stanowi dla mnie jakiegoś tragicznego punktu, do którego muszę się odnosić. Moja droga polega na tym, że za życia, jako śmiertelna istota, żyję na planecie Ziemia i staram się z tego korzystać. Tworzyć wiersze, grać muzykę, poznawać ciekawych ludzi, zastanawiać się nad naturą etc. Cytat:Czytałeś? Starczy, że są bogotematyczni. Cytat:Hawking dowiódł, że umie się wyzwolić z narkotyku wiary. W jaki sposób? Czynem. Cytat:A Ty znasz inną rzeczywistość niż Twoja własna? Na przykład prawo grawitacji. Most nie trzyma się kupy tylko dlatego, że trzyma go "duchowa energia" jego inżyniera.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Piszesz o życiu i magii, broniąc tej ostatniej. Pomyśl o biologii, o tym jak wiele niewyobrażalnych tajemnic zdradziła nam ta nauka. Komórki, geny, dziedziczenie cech fizycznych i mentalnych, miliony lat zupełnie innej Ziemi, z innym niż dzisiaj życiem... Czy sądzisz, że jakiś magowróżbita typu Nostrodamus mógłby wyobrazić sobie coś ciekawszego? Albo mistyk pokroju Ekhardta? Natura "uczy" nas rzeczy absiolutnie niezwykłych, które są bardzo piękne. Ale nie jesteśmy w tym wszystkim na centralnym miejscy, gwiazdy nie służą mówieniu o naszych losach, nie ma też pośmietnych hotelików. To niektórych nie satysfakcjonuje. Są oni nudnymi typami. Gdy w czymś nie ma prymitywnego dealu (chcę wiedzieć, że jestem wyjątkowy, że się wzbogacę, że będę żył po własnej śmierci) uważają oni iż dana rzecz jest nieinteresująca. Nie bądź taka - zapomnij o magii i czytaj Dawkinsa. Znajdziesz w jego książkach (i innych tego typu) wiele piękna. Ale nie będą ci one schlebiać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Piszesz o życiu i magii, broniąc tej ostatniej.Nie. Życie i magia są dla mnie równorzędne. > Pomyśl o biologii, o tym jak wiele niewyobrażalnych tajemnic zdradziła nam ta nauka.Pomyśl o mistyce, o tym jak wiele wspaniałych dzieł powstało za jej sprawą. > Komórki, geny, dziedziczenie cech fizycznych i mentalnych, miliony lat zupełnie innej Ziemi, z innym niż dzisiaj życiem... Czy sądzisz, że jakiś magowróżbita typu Nostrodamus mógłby wyobrazić sobie coś ciekawszego? Albo mistyk pokroju Ekhardta?Matematyka i mistyka są dla mnie tożsame. Póki nikt nikomu krzywdy nie robi. > Natura "uczy" nas rzeczy absiolutnie niezwykłych, które są bardzo piękne.Tak: jak muchomory w lesie  > Ale nie jesteśmy w tym wszystkim na centralnym miejscy, gwiazdy nie służą mówieniu o naszych losach, nie ma też pośmietnych hotelików.Naćpałeś się tymi hotelikami, czy jak? Umów się z jakąś kobitą w jakimś hoteliku za życia to może Ci przejdzie  > To niektórych nie satysfakcjonuje.To widać, że się tak wyrażę. > Są oni nudnymi typami.Przepraszam Cię, ale właśnie nieomal sturlałam się ze śmiechu pod stół. Ups... już siedzę na miejscu, Atrakcyjny Typie  > Gdy w czymś nie ma prymitywnego dealu (chcę wiedzieć, że jestem wyjątkowy, że się wzbogacę, że będę żył po własnej śmierci) uważają oni iż dana rzecz jest nieinteresująca.Mi nie imponuje bycie naturystą. Cenię sobie ubiór i modę. Wszystko jest jednak kwestią gustu i akceptuję ludzi, co to z naturą za pan brat  > Nie bądź taka - zapomnij o magii i czytaj Dawkinsa. Znajdziesz w jego książkach (i innych tego typu) wiele piękna. Ale nie będą ci one schlebiać.Nie to co Jacek Tabisz  Toś mnie rozbawił do łez
|
|
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ, ŻE PO PRZEJŚCIU WIELU ŚWIATÓW ZA ŻYCIA, MIMO ZUŻYCIA NASZEGO WEHIKUŁU, BYĆ MOŻE COŚ SIĘ DZIEJE, O CZYM NIE MAMY POJĘCIA, BO NASZE UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ. Właśnie, to co wytłuściłem jest narkotykiem, którego poszukują wierzący. Nie chodzi o żadne poznanie, ani o miłość do boga, bogów, bogiń. Tylko i wyłącznie deal, marzenie o hoteliku po śmierci. Dystkusja wtedy polega na tym, aby przekonać się o prawdziwości dealu zarażając innych wiarą w niego. Dyskutant, czyli ty, czeka tylko na wypowiedzi typu. "tak, tak, ten hotelik istnieje, ja też mam rezerwację" Zaś sam absolut jest wymyślany tylko i wyłącznie po to, aby uzasadnić istnienie takiego hoteliku. Poza tym Chrystus, Jahwe, Budda są mniej ważni niż zużyty papier toaletowy. Chodzi tylko o to, aby wiedzieć o tym, że "być może coś się dzieje"... Aż mi trochę żal tych wymyślonych bogów.
|
|
1 na 1 | Piękny Lolo (2082 punktów) | >Czy zastanawialiście się nad tym, że Bóg wcale nie musi w niczym przeszkadzać
Mnie nie przeszkadza. Widzę w świecie powstałym w Wielkim Wybuchu miejsce dla Boga.
>, że Absolut to po prostu prawda, do której każdy zmierza własną drogą?
O, tak. Kwestia Boga jest dla mnie kwestią niezwykle osobistą, rzekłbym nawet, że intymną i z tego powodu unikam dyskusji o Nim.
>Coś czuję, że będzie się działo. Dzieje się, ale nic nadzwyczajnego. Otworzyłaś się i usłyszałaś śmiech.
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> >Coś czuję, że będzie się działo.> Dzieje się, ale nic nadzwyczajnego. Otworzyłaś się i usłyszałaś śmiech.No i zrozumiałam dlaczego konserwy mają taką długą datę ważności  Lepiej się nie otwierać przed nikim.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Konserwatywna jest wiara w zaświaty. Już wielu spłonęło na stosach dla jej zaspokojenia.
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Konserwatywna jest wiara w zaświaty. Już wielu spłonęło na stosach dla jej zaspokojenia.
Dużo więcej osób zginęło w obronie jedynego słusznego światopoglądu. Ja nie wierzę w żadne "za". Jest tylko "świat".
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?"
|
|
| | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >"Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?"
Poczytaj moją wymianę zdań z Panem Tomaszem Sztejką, bo on jako jeden z nielicznych miał chęć poznać, co mam na myśli.
|
|
| natalia_88poz (817 punktów) | Z tego co wiem to domena tej strony to "racjonalista.pl" wiec jakim cudem się kobieto tu wzięłaś? Zapraszm na www.apostol.pl/forum/tam mozesz zakładać do woli takiech wątków, a nie, że z racjonalnego portalu urządasz sobie śmietnik z bandą swoich przyjaciół. My ateiści czy agnostycy nie wchodzimy na wasze fora i nie nawijamy o ewolucji. Wróć lepiej na forum bliższe Twemu sercu, tam znajdziesz zrozumienie, może jakiś ksiądz Cie też przygarnie  Pozdro. i strzałeczka.
"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary" Jan Meslier - "Testament".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|