Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dowód na nieistnienie.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
25-03-2012 19:54Aseret (-1 punktów)Dowód na nieistnienie.
Ocena -5 na 13
Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma. Osobiście uważam ateizm za swego rodzaju religię. Ateiści zresztą mówią "nie wierzę w Boga" a nie "wiem, ze Boga nie ma". Waszą ostoja i odp na wszystkie życiowe dylematy jest nauka i logika- jesteście ich wyznawcami; proszę więc o naukowy i logiczny dowód na to że Bóg nie istnieje.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

25-03-2012 20:12
 Ocena 12 na 12
setarkos (10757 punktów)
>.. proszę więc o naukowy i logiczny dowód na to że Bóg nie istnieje.
Jeśli dowód ma być logiczny, to wpierw należałoby określić pojęcie "Bóg" (o ile podpada ono pod logikę).
[A tak z ciekawości - o którego boga pytasz?]
25-03-2012 21:26 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Jeśli dowód ma być logiczny, to wpierw należałoby określić pojęcie "Bóg" (o ile podpada ono pod logikę).
Ech, taki duży, racjonalny chłopiec i nie zna definicji pojęcia "Bóg"!!
A zajrzeć do dowolnej encyklopedii zawierającej intelektualny dorobek ludzkości: "Bóg - postać z różnych opowieści, niekoniecznie religijnych".
Tego może nie wiedzieć troll z gatunku zaczepnych, ale setarkos?!

>[A tak z ciekawości - o którego boga pytasz?]
A coś taki drobiazgowy!? W opowieściach istnieją wszyscy!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
25-03-2012 20:20
 Ocena-12 na 16
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Osobiście uważam ateizm za swego rodzaju
>religię.

Nie , ateizm ( czyli faktycznie materializm ) to skutek nie respektowania zasad logiki:

rozważmy podstawowe twierdzenia materialistów:

A- materia samopowstała

B-materia samoistnieje

C- materia istnieje wiecznie czyli jest bez przyczyny (bowiem w przeciwnym razie przyczyna materii musiałaby poprzedzać w istnieniu materię i przez to materia nie byłaby wieczna).

Czy te zdania sa prawdziwe czy też fałszywe?

Przyczyna skutku nie może być skutkiem np. piekarz nie jest chlebem.

Zatem zdania A i B są fałszywe.

Zdanie C ignoruje zasadę przyczynowo-skutkową: jest zatem nienaukowe (nieracjonalne) bowiem podstawą nauki jest zasada p-s.

Zatem prawdziwe jest zdanie :

Istnieje przyczyna zaistnienia a potem istnienia materii i jest ona niematerialna , nazywana w naszej kulturze Bogiem.
25-03-2012 20:28 
 Ocena 9 na 9
maruda (5550 punktów)
Wielokrotne i uporczywe wstawianie tego samego tekstu jest zwyczajnym spamem. Bardzo proszę o odpowiednią dla spamu reakcję.
25-03-2012 20:35 
 Ocena-4 na 8
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Wielokrotne i uporczywe wstawianie tego samego tekstu jest zwyczajnym spamem. Bardzo proszę o odpowiednią dla spamu reakcję.
>
Wskaż błąd logiczny w moim rozumowaniu , jeśli potrafisz - to byłoby właściwa reakcja a nie niedopuszczanie innych do głosu.
25-03-2012 21:02 
 Ocena 7 na 7
mrSpock (2845 punktów)
>>Wielokrotne i uporczywe wstawianie tego samego tekstu jest zwyczajnym spamem. Bardzo proszę o odpowiednią dla spamu reakcję.
>>
>Wskaż błąd logiczny w moim rozumowaniu , jeśli potrafisz - to byłoby właściwa reakcja a nie niedopuszczanie innych do głosu.
>
Błędy były Ci wielokrotnie wytykane (bodajże w którymś z tematów Jacka Tabisza) jak widać niczego się nie nauczyłeś.
Zamilcz i skończ błaznować
25-03-2012 21:30 
 Ocena-2 na 6
Parys (592 punktów)
(zablokowany)

>Błędy były Ci wielokrotnie wytykane

To chyba żart? - nikt nie wskazał na błąd logiczny w moim rozumowaniu: owszem były jakieś wypowiedzi emocjonalne ( nikt nie lubi , gdy ktoś wytyka mu błędy logiczne) ale nic ponad to.

>Zamilcz

Czasy z cenzurą chyba się już skończyły, nie zauważyłeś?
25-03-2012 21:35 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

>Czasy z cenzurą chyba się już skończyły, nie zauważyłeś?
Przecież nie chodzi o cenzurę, ale ewentualne położenie kresu nadmiernej jałowości i upierdliwości niektórych niereformowalnych trolli, Parysie.
Twoje nawracające, nieprzytomne wizje z samo-coś-tam są tak cierpliwie tolerowane, że nie masz powodu do burczenia.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-03-2012 20:00 
 Ocena 3 na 5
mrSpock (2845 punktów)
Logika chrześcijaństwa:
Jezus jest synem boga Jahwe, ale jednocześnie jest Nim samym
, czyli jest swoim własnym ojcem. Ale dodatkowo jest mężem swojej
własnej matki. Jego hobby to przybieranie postaci gołębia. Reszty tych absurdów
przytaczać nie muszę
26-03-2012 21:02 
 Ocena 4 na 4
Amai (3012 punktów)
>Ale dodatkowo jest mężem swojej
>własnej matki.

Tak dla formalności: mężem to akurat był kto inny.
27-03-2012 17:55 
 Ocena 1 na 1
mrSpock (2845 punktów)
>>Ale dodatkowo jest mężem swojej
>>własnej matki.
> Tak dla formalności: mężem to akurat był kto inny.
>
Oj tam oj tam. Józek to tylko figurant
25-03-2012 22:11 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Osobiście uważam ateizm za swego rodzaju religię.
>Nie , ateizm ( czyli faktycznie materializm ) to skutek nie respektowania zasad logiki:
Bzdura! Ateizm jest tylko zaprzeczeniem teizmu, czyli głupoty.

>rozważmy podstawowe twierdzenia materialistów:
>A- materia samopowstała
>B-materia samoistnieje
>C- materia istnieje wiecznie czyli jest bez przyczyny (bowiem w przeciwnym razie przyczyna materii musiałaby poprzedzać w istnieniu materię i przez to materia nie byłaby wieczna).
>Czy te zdania sa prawdziwe czy też fałszywe?
Czym - według Pana jest materia?

Fizyk - teolog: Osobliwość to miejsce, w którym nie było czasu i przestrzeni. Te podstawowe dla dla naszego pojmowania świata pojęcia załamują po przekroczeniu progu Plancka, a gdy nie ma czasu i przestrzeni, nie można mówić, o geometrii, a więc o żadnym punkcie.[...] Jeżeli Wszechświat istniał przed osobliwością, zapomniał jaki był, wszelkie informacje o czymkolwiek, co mogło istnieć przedtem, zostały wymazane z obecnej fizyki. Tak napisał katolicki teolog - "materialista".

>Przyczyna skutku nie może być skutkiem np. piekarz nie jest chlebem.
>Zatem zdania A i B są fałszywe.
>Zdanie C ignoruje zasadę przyczynowo-skutkową: jest zatem nienaukowe (nieracjonalne) bowiem podstawą nauki jest zasada p-s.
>Zatem prawdziwe jest zdanie :
>Istnieje przyczyna zaistnienia a potem istnienia materii i jest ona niematerialna , nazywana w naszej kulturze Bogiem.
Każda wiara intelektualnie ogranicza, a im jest głębszą, to tym bardziej.
To, że Pan nie potrafi czegoś zrozumieć, nie jest najmniejszym dowodem na to, że tak właśnie nie jest. Setki razy, na różne sposoby i w rożnych dziedzinach nauki Panu tu udowadniano, że nie wszystko musi mieć przyczynę i pytano co to znaczy w naukach przyrodniczych "Bóg", czy też "materia"? Jak na razie niczego sensownego nie potrafił Pan tu powiedzieć. Klepie Pan tylko uparcie te same frazesy.
Sam też już Pana prosiłem aby nareszcie trochę Pan poczytał i powiedział coś mądrego.
Cokolwiek!

Miłego dnia.

@@@
.
25-03-2012 22:47 
 Ocena 2 na 2
popers (129 punktów)
>Bzdura! Ateizm jest tylko zaprzeczeniem teizmu, czyli głupoty.
Oto lista przykładowych głupców, oczywiście zdaniem pana Andrzeja(ograniczyłem się do przedstawicieli tzw. kleru, żeby nie było wątpliwości, że w "głupoty" wierzą/li):

Mikołaj Kopernik - 1473-1543, polski astronom, matematyk, duchowny katolicki

Piotr Skarga - 1536-1612, polski jezuita, teolog, pisarz, pierwszy rektor Uniwersytetu Wileńskiego

Jakub Wujek - 1541-1597, polski jezuita, teolog, rektor Akademii Wileńskiej, autor przekładu Biblii na język polski

Stanisław Staszic - 1755-1826, polski ksiądz, działacz oświeceniowy, filozof, pisarz

Władysław Fabisz - 1819-1881, polski ksiądz, teolog, historyk

Gregor Mendel - 1822-1884, austriacki ksiądz, prekursor genetyki

Stanisław Kozierowski - 1874-1949, polski ksiądz, historyk i językoznawca, prof. UAM

Józef Janiszewski - 1880-1940, polski ksiądz, historyk, publicysta

Georges Lemaitre - 1894-1966, belgijski ksiądz katolicki, astronom

Włodzimierz Sedlak - 1911-1993, polski ksiądz, prof. KUL, biolog

Jan Twardowski - 1915-2006, polski ksiądz, poeta

Józef Kudasiewicz - ur. w 1926 roku polski ksiądz, filozof, teolog, biblista i pisarz, ma tytuł profesora

Janusz Artur Ihnatowicz - ur. w 1929r. polski ksiądz, filozof, poeta i tłumacz

Józef Tischner - 1931-2000, polski ksiądz, prof. filozofii, pisarz, w 1999 roku otrzymał Order Orła Białego

Adam Boniecki - 1934, polski ksiądz, filozof, publicysta

Michał Heller - 1936, polski ksiądz, fizyk, prof. filozofii, teolog, autor naukowych publikacji, laureat wielu nagród

Jacek Stryczek - 1963, polski ksiądz, prezes stowarzyszenia Wiosna

-------------

A jednego z wymienionych "głupców" to nawet Pan Andrzej raczył zacytować.
25-03-2012 23:10 
 Ocena 9 na 9
spellbinder (8577 punktów)
Powyższa lista dowodzi tylko jednego:

Można być idiotą wybiórczo.
26-03-2012 13:32 
 Ocena 2 na 2
popers (129 punktów)
>Powyższa lista dowodzi tylko jednego:
>Można być idiotą wybiórczo.

Ciekawe jakie dziedziny Pan sobie wybrał do bycia idiotą, no chyba, że nie ma takich.
26-03-2012 13:39 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Ciekawe jakie dziedziny Pan sobie wybrał do bycia idiotą...

Tu nie chodzi o żadne dziedziny. Chodzi o to, że część ludzi postanawia zrezygnować z myślenia, kiedy przychodzi do pewnych tematów - zwłaszcza religijnych.
26-03-2012 13:50 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>>Ciekawe jakie dziedziny Pan sobie wybrał do bycia idiotą...
>Tu nie chodzi o żadne dziedziny. Chodzi o to, że część ludzi postanawia zrezygnować z myślenia, kiedy przychodzi do pewnych tematów - zwłaszcza religijnych.

No i wszystko OK, póki siłą swoich poglądów nie zaczną innym narzucać;

My wierzymy, że po w miarę przyzwoitym życiu przenosimy się do Lepszego Świata. I nam to sprawia przyjemność! Lubimy tak właśnie umierać. A Wy nam chcecie tę przyjemność popsuć! Niby dlaczego?! Być może Pana Boga nie ma - ale my wierzymy że jest, i nam jest z tym dobrze.
- Janusz Korwin-Mikke (List do PT Ateistów)
26-03-2012 13:57 
 Ocena 5 na 7
spellbinder (8577 punktów)
>No i wszystko OK, póki siłą swoich poglądów nie zaczną innym narzucać;

Jak na razie, jeśli ktokolwiek komuś coś narzuca, to kościół. Religeusze obnoszą się z tą swoją religijnością i dziwią się, że jest ona przedmiotem publicznych debat.

Dlatego mam taki swój komunikat - niech ludzie spieprzają ze swoją religią do domu, jeśli nie chcą o niej dyskutować. Niech sobie ustalają posiłki zgodnie z tą religią, ale wara im od tego jakie posiłki jadają inni ludzie.
26-03-2012 14:04 
 Ocena-3 na 7
popers (129 punktów)
>Jak na razie, jeśli ktokolwiek komuś coś narzuca, to kościół.
Co Kościół narzuca?

>Religeusze obnoszą się z tą swoją religijnością i dziwią się, że jest ona przedmiotem publicznych debat.
Tak samo jak geje, lesbijki, feministki, ateiści, cylkiści... debatować można o wszystkim, byle z szacunkiem dla człowieka.

>Dlatego mam taki swój komunikat - niech ludzie spieprzają ze swoją religią do domu, jeśli nie chcą o niej dyskutować.
Jedni chcą inni nie chcą.

>Niech sobie ustalają posiłki zgodnie z tą religią, ale wara im od tego jakie posiłki jadają inni ludzie.
Przewrażliwiony chyba jesteś. Czy jacyś szamani układają Tobie dietę?
26-03-2012 14:33 
 Ocena 9 na 9
spellbinder (8577 punktów)
>Co Kościół narzuca?

Począwszy od przynależności do grupy, przez światopogląd, skończywszy na konkretnych zachowaniach.

Kościół wykracza poza swoje poletko, kiedy wpieprza się do telewizji, szkół, itd. - niech sobie głosi swoje pierdoły w kościele. Niech się nie miesza w politykę.

>Tak samo jak geje, lesbijki, feministki, ateiści, cylkiści... debatować można o wszystkim, byle z szacunkiem dla człowieka.

Kościół jest wszechobecny. Pokaż mi natomiast przejawy wszędobylstwa ateistów? Albo pedałów propagujących swój styl życia?

Pedały mówią - "odpieprzcie się od nas" - w znacznej większości. Katolicy mówią - "moralnośc jest tylko nasza, musicie się zmienić, będziemy walczyć z waszym podejściem do życia, jesteście źli, niemoralni..." itd.

>Jedni chcą inni nie chcą.

Jak nie chcą, to niech się ze swoją wiarą nie obnoszą i z tym jacy to oni są cacy, a reszta świata zła i trzeba ją nawracać.

>Przewrażliwiony chyba jesteś. Czy jacyś szamani układają Tobie dietę?

A szamani tobie diety nie układają? Nie masz specjalnych dni, kiedy wolno ci jeść tylko określone produkty? A jedzenie innych jest "grzechem"?
26-03-2012 17:18 
 Ocena-1 na 5
popers (129 punktów)
>Począwszy od przynależności do grupy, przez światopogląd, skończywszy na konkretnych zachowaniach.
Kościół nic nie narzuca, a jedynie głosi swoje stanowisko w tej czy innej kwestii, i ma do tego prawo. Jeżeli już ktoś coś społeczeństwu naszemu narzuca, to demokratycznie wybrany parlament. Więc trzeba brać udział w wyborach.

>Kościół wykracza poza swoje poletko, kiedy wpieprza się do telewizji, szkół, itd. - niech sobie głosi swoje pierdoły w kościele. Niech się nie miesza w politykę
Na siłę nigdzie Kościół nie włazi.

>Pedały mówią - "odpieprzcie się od nas" - w znacznej większości.
No właśnie,"w większości", bo ci co tańcują goli na paradach to im chyba opinię psują, tak samo jak "obrońcy krzyża" psuli ją większości polskich katolików.

>Katolicy mówią - "moralnośc jest tylko nasza, musicie się zmienić, będziemy walczyć z waszym podejściem do życia, jesteście źli, niemoralni..." itd.
Nie wszyscy tak mówią, ale przyznam - oszołomy się zdarzają.

>A szamani tobie diety nie układają? Nie masz specjalnych dni, kiedy wolno ci jeść tylko określone produkty? A jedzenie innych jest "grzechem"?
Nie jestem religijny, jem co chcę i kiedy chcę. Ty jako ateista(chyba?) także nie powinieneś się przyjmować religijnymi nakazami.
26-03-2012 17:36 
 Ocena 5 na 5
spellbinder (8577 punktów)
>Kościół nic nie narzuca, a jedynie głosi swoje stanowisko w tej czy innej kwestii, i ma do tego prawo.

Jedynie? Jedynie wciąga małe dzieci pod swoje "skrzydełka", straszy je śmiercią i potępieniem zanim jeszcze mogą myśleć abstrakcyjnie. Piekło pokazane przez księdza i rytuały te wszystkie, zabawne, są dla dziecka niepodważalnie prawdziwe.

Tak więc kościół nie - "głosi swoje stanowisko", ale straszy, oszukuje, zwodzi, manipuluje dla osiągnięcia korzyści majątkowej.

>Na siłę nigdzie Kościół nie włazi.

Włazi. Włazi mi do skrzynki na listy. Wiesza mi się na drzwiach.

Włazi mi bębnieniem dzwonów do mieszkania o 6.00 rano. Puka mi w drzwi przy okazji bożego narodzenia. Przede zaś wszystkim, kościół wpierdzielił się w moje życie mocząc mnie w wodzie, zmuszając do brania udziału w komunii;
wieprza się do telewizji ze swoimi dziwacznymi "prawdami".

Więcej - mimo iż nie wpuszczam księdza po kolędzie, to bydlak ma czelność pytać moich sąsiadów co ja jestem za człowiek!

>No właśnie,"w większości", bo ci co tańcują goli na paradach to im chyba opinię psują, tak samo jak "obrońcy krzyża" psuli ją większości polskich katolików.

Piszę w większości, bo część pedałów uważa się za chorych i chce pomocy. Nie dlatego, że chodzą goli.

Ludzie, którym przeszkadza czyjś wygląd, tudzież czyjaś nagość - przepraszam najmocniej - to według mnie idioci. Dali sobie, ciemniacy, wmówić, że czyjaś goła dupa może im zaszkodzić.

Kolejna sprawa - dlaczego nie piszesz, że laski chodzące po plaży psują opinię wszystkim heterykom? Dlaczego dupodajki-"grzybiarki" leśne nie robią wstydu wszystkim kobietom?

>Nie jestem religijny, jem co chcę i kiedy chcę. Ty jako ateista(chyba?) także nie powinieneś się przyjmować religijnymi nakazami.

Ja, mimo iż ateista, widzę to religijne szambo i w związku z tym, że sukienkowe ciołki próbowały mnie na siłę wciągnąć w swój zabobon, mam prawo członków klubu synchronicznego klękania krytykować.
26-03-2012 18:16 
 0 na 2
popers (129 punktów)
>Jedynie? Jedynie wciąga małe dzieci pod swoje "skrzydełka", straszy je śmiercią i potępieniem zanim jeszcze mogą myśleć abstrakcyjnie. Piekło pokazane przez księdza i rytuały te wszystkie, zabawne, są dla dziecka niepodważalnie prawdziwe.

Czyli co, przychodzą tacy do człowieka z kościoła, zabierają z domu dzieciaka i dawaj wtłaczać do łba katechizm??

>Włazi. Włazi mi do skrzynki na listy. Wiesza mi się na drzwiach.

Nie poddawaj się!

>Włazi mi bębnieniem dzwonów do mieszkania o 6.00 rano. Puka mi w drzwi przy okazji bożego narodzenia. Przede zaś wszystkim, kościół wpierdzielił się w moje życie mocząc mnie w wodzie, zmuszając do brania udziału w komunii;

Ciekawe kto Ciebie do tego kościoła zaniósł, i jeszcze pewno zapłacił za to "moczenie w wodzie" i dalej...

>wieprza się do telewizji ze swoimi dziwacznymi "prawdami".

W jaki sposób? Do jakiej telewizji?

>Piszę w większości, bo część pedałów uważa się za chorych i chce pomocy. Nie dlatego, że chodzą goli.
>Ludzie, którym przeszkadza czyjś wygląd, tudzież czyjaś nagość - przepraszam najmocniej - to według mnie idioci. Dali sobie, ciemniacy, wmówić, że czyjaś goła dupa może im zaszkodzić.

Jakie szkodzić? Gorszyć. Ja tam homoseksualistów nie dyskryminuje, ale jeżeli widzę ich prawie nagich w sile ok.200-2000 osób obściskujących się i tańczących w środku miasta w biały dzień, to mnie na wymioty zbiera.

>Kolejna sprawa - dlaczego nie piszesz, że laski chodzące po plaży psują opinię wszystkim heterykom?

Bo niby czym?

>Dlaczego dupodajki-"grzybiarki" leśne nie robią wstydu wszystkim kobietom?

Trochę robią, ale najczęściej nie z własnej woli.
26-03-2012 18:33 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Czyli co, przychodzą tacy do człowieka z kościoła, zabierają z domu dzieciaka i dawaj wtłaczać do łba katechizm??

Czyli dokładnie to. Oczywiście rodzice również są odpowiedzialni, ale istnieje też coś takiego jak współodpowiedzialność i namawianie do czynu.

Ksiądz siedzi na ambonie i do czynu namawia, w związku z tym jest współodpowiedzialny.

>Jakie szkodzić? Gorszyć.

Zobacz co księża mówią i do czego nawołują.

>Ja tam homoseksualistów nie dyskryminuje, ale jeżeli widzę ich prawie nagich w sile ok.200-2000 osób obściskujących się i tańczących w środku miasta w biały dzień, to mnie na wymioty zbiera.

Mi się chce rzygać, jak widzę katolika. Ale to nie zmienia tego, że nie mogę i nie chcę ograniczać temu katolikowi swobody. Niech łazi - niech wierzy, byle by się odpierdolił od innych. Niech swoje symbole bierze i z nimi się wyburaczy do siebie do mieszkania. Bo mnie oburza jakiś zasrany krzyż dokładnie tak samo, jak katolika oburza postawienie pomnika zespołu np. Rotting Christ.

>Bo niby czym?

To dupa goła nie jest rzeczą naganną? W pedałach ci ta dupa przeszkadza...

>>Dlaczego dupodajki-"grzybiarki" leśne nie robią wstydu wszystkim kobietom?
>Trochę robią,

Oj, biedaku...

>ale najczęściej nie z własnej woli.

No oczywiście. Z woli bożej......
26-03-2012 18:56 
 0 na 2
popers (129 punktów)
>Ksiądz siedzi na ambonie i do czynu namawia, w związku z tym jest współodpowiedzialny.
To nie chodzić tam gdzie są ambony i księża nań siedzący, do czynu namawiający

>Zobacz co księża mówią i do czego nawołują.

Piszesz o jakichś nagłaśnianych wyjątkach, za dużo TV.

>Mi się chce rzygać, jak widzę katolika. Ale to nie zmienia tego, że nie mogę i nie chcę ograniczać temu katolikowi swobody. Niech łazi - niech wierzy, byle by się odpierdolił od innych. Niech swoje symbole bierze i z nimi się wyburaczy do siebie do mieszkania. Bo mnie oburza jakiś zasrany krzyż dokładnie tak samo, jak katolika oburza postawienie pomnika zespołu np. Rotting Christ.

Jednak nawiedzony jesteś, przez takich jak Ty wybuchają wojny.

>To dupa goła nie jest rzeczą naganną? W pedałach ci ta dupa przeszkadza...

Plaża to plaża, na niej prawie nadzy ludzie latem przebywają. Odwiedz plażę latem, nie zimą

>Oj, biedaku...

A to po co?

>No oczywiście. Z woli bożej......

Tego się po Tobie nie spodziewałem!
26-03-2012 19:14 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>To nie chodzić tam gdzie są ambony i księża nań siedzący, do czynu namawiający

To trzeba nie gadać, jak się jest księdzem. A jeśli się gada, to trzeba się liczyć z tym, że dzieci dorosną, niektórym nie spodoba się to, żeby były ochrzczone wbrew swojej woli i się wkurwią.

Żeby jeszcze zgadzali się na łatwe usunięcie zapisów o ateiście ze swoich ksiąg przepastnych... ale procedura odejścia od kościoła jest maksymalnie utrudniona.

>Piszesz o jakichś nagłaśnianych wyjątkach, za dużo TV.

Zobacz lepiej jakie ludzie mają doświadczenia z lekcji religii.

>Jednak nawiedzony jesteś, przez takich jak Ty wybuchają wojny.

Hehe. Ja się nikomu nie wpieprzam ze swoim światopoglądem. Siedzę sobie spokojnie na racjonalista.pl i piszę bzdety, które raczej ludziom specjalnie nie przeszkadzają.

>Plaża to plaża

A dupa to dupa. Teraz mi wyjaśnij dlaczego męska dupa jest na plaży do przyjęcia, a na ulicy jest nagle obrzydliwa?

Dlaczego dwóch gołych facetów może się przytulać na ringu, ale na ulicy dwóch ubranych przytlić się nie może, bo to kogoś gorszy?

Powiedzieć Ci dlaczego?
27-03-2012 00:17 
 Ocena 2 na 4
popers (129 punktów)
>To trzeba nie gadać, jak się jest księdzem. A jeśli się gada, to trzeba się liczyć z tym, że dzieci dorosną, niektórym nie spodoba się to, żeby były ochrzczone wbrew swojej woli i się wkurwią.

To na rodziców raczej się wkurwią.

>Zobacz lepiej jakie ludzie mają doświadczenia z lekcji religii.

Ja mam dobre. To czy zajęcia te są ciekawe bardzo zależy od katechety. Ale uważam też, że religii nie powinno się uczyć w państwowych szkołach, jeżeli już to uczyć o religiach, ich wpływie na kultury, i o tym co na temat ich i Boga sądzili różni ludzie. A konkretnej religii niech uczą jej kapłani w swoich salkach za "co łaska", wstęp dla wszystkich chętnych. Takie jest moje zdanie.

>A dupa to dupa. Teraz mi wyjaśnij dlaczego męska dupa jest na plaży do przyjęcia, a na ulicy jest nagle obrzydliwa?

Bo plaża to plaża, a ulica to ulica. Dlaczego samochód na ulicy jest do przyjęcia, a na plaży może komuś przeszkadzać?

>Dlaczego dwóch gołych facetów może się przytulać na ringu, ale na ulicy dwóch ubranych przytlić się nie może, bo to kogoś gorszy?
>Powiedzieć Ci dlaczego?

Dawaj
27-03-2012 06:58 
 Ocena 6 na 6
spellbinder (8577 punktów)
>To na rodziców raczej się wkurwią.

Być może też.

>Bo plaża to plaża, a ulica to ulica. Dlaczego samochód na ulicy jest do przyjęcia, a na plaży może komuś przeszkadzać?

Mylisz dwie różne rzeczy. Dupa nie jest niebezpieczna - jak samochód. Dupa na nikogo nie wpadnie, nie potrąci i nie zabije. A nawet gdyby była śmiercionośna, przykrycie jej materiałem róznicy nikomu nie zrobi.

>>Dlaczego dwóch gołych facetów może się przytulać na ringu, ale na ulicy dwóch ubranych przytlić się nie może, bo to kogoś gorszy?
>>Powiedzieć Ci dlaczego?
>Dawaj

Bo ludzie to kretyni, którzy dają sobie wmawiać rozmaite głupoty.
27-03-2012 14:17 
 0 na 2
popers (129 punktów)
>Mylisz dwie różne rzeczy. Dupa nie jest niebezpieczna - jak samochód. Dupa na nikogo nie wpadnie, nie potrąci i nie zabije. A nawet gdyby była śmiercionośna, przykrycie jej materiałem róznicy nikomu nie zrobi.
Zapomniałem tam dodać - zaparkowany samochód, albo dajmy na to - wielki zamykany kontener na śmieci.

>Bo ludzie to kretyni, którzy dają sobie wmawiać rozmaite głupoty.
Ty to masz szczęście, że jesteś elfem.
27-03-2012 16:49 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Zapomniałem tam dodać - zaparkowany samochód, albo dajmy na to - wielki zamykany kontener na śmieci.

Albo dajmy na to... ładne.

Ale obecność samochodu jest utrudnieniem - po pierwsze dlatego, że taki samochód musi jakoś wjechać na tą plażę, a to stwarza zagrożenie, sypie piachem i ogólnie - przeszkadza. Po drugie - gdyby zezwolić ludziom na wjeżdżanie, to po krótkim czasie nie byłoby żadnej plaży.

Kontener z kolei nie jest potrzebny. Na plażach stoją kosze na śmieci i wystarczą. Po co wstawiać kontener? To by było bez sensu.

>Ty to masz szczęście, że jesteś elfem.

Jeśli już jestem czymś z bestiariusza fantasy, to raczej ogrem

A odniesienie do kretynów z mojej strony oczywiście celowało w idiotyczne procesy socjalizacji człowieka, które to potrafią z rzeczy całkowicie neutralnej zrobić rzecz obrzydliwą.

Są ludzie którzy uważają, że normalne jedzenie (ośmiornica, krewetki, albo kebab, albo konina, psina, chomiczyna) jest obrzydliwe. Dlaczego? Bo nigdy go nie jedli? Bo w naszej kulturze się nie jada?

To w końcu jest obrzydliwe, czy nie?

Człowiek, który uważa, że dwóch facetów ściskających się za półdupki jest obrzydliwych to najzwyczajniejszy na świecie matoł, który nie potrafi zrozumieć, że jego pogląd w prostej linii pochodzi od debilnego, katolickiego bełkotu.

Męska dupa budzi w prawdziwym homofobie niewyobrażalny wstręt, konsekwentnie realizowany. Ale to dobrze. Dzięki temu łatwo jest takiego homofoba poznać - po muchach lecących za jego portkami.
27-03-2012 19:08 
 0 na 2
popers (129 punktów)
>Ale obecność samochodu jest utrudnieniem - po pierwsze dlatego, że taki samochód musi jakoś wjechać na tą plażę,...
W nocy powoli wjedzie facet tirem, przecież mógłby i co komu do tego, na nikogo "nie wpadnie, nie potrąci i nie zabije".

>Kontener z kolei nie jest potrzebny. Na plażach stoją kosze na śmieci i wystarczą.
To gospodarz plaży może pozabierać małe kosze i poustawiać duże, bardziej widoczne(kontenery :p) Czasami jak jestem na plaży to myślę, że zwykłe kosze nie wystarczają. Bo znajduje na niej kiepy, papierki, puszki, siateczki, ale raz nawet ucieszyłem się ze znaleziska, bo było nim 5zł.

>Po co wstawiać kontener? To by było bez sensu.
A żeby dać ludowi do myślenia, że wcale nie trzeba zostawiać po sobie syfu, że są odpowiednie miejsca na śmieci.

>Są ludzie którzy uważają, że normalne jedzenie (ośmiornica, krewetki, albo kebab, albo konina, psina, chomiczyna) jest obrzydliwe. Dlaczego? Bo nigdy go nie jedli? Bo w naszej kulturze się nie jada?
>To w końcu jest obrzydliwe, czy nie?
Jedzenie kebabu nie jest. Reszty nie próbowałem.

>Człowiek, który uważa, że dwóch facetów ściskających się za półdupki jest obrzydliwych to najzwyczajniejszy na świecie matoł, który nie potrafi zrozumieć, że jego pogląd w prostej linii pochodzi od debilnego, katolickiego bełkotu.
A człowiek, który uważa, że na plaży nie należy parkować tirów to zwykły matoł, który nie rozumie, że jego pogląd to efekt dziwnych obyczajowo-kulturowych naleciałości z nieokreślonego bliżej zródła.

>Męska dupa budzi w prawdziwym homofobie niewyobrażalny wstręt, konsekwentnie realizowany.
Aj tam, żaden wstręt. Ja zwyczajnie w dupie mam męskie dupy, nie myślę o nich, są mi całkowicie obojętne dopóki nie zobaczę ich prawie gołych w znacznej ilości w niestosownym miejscu, czyli np. gdy idę ulicą po zakupy.
27-03-2012 19:25 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>W nocy powoli wjedzie facet tirem, przecież mógłby i co komu do tego, na nikogo "nie wpadnie, nie potrąci i nie zabije".

Ale porobi koleiny. Wjedzie tirem, rozwali ałą drogę dojazdową, zrobi dziury w plaży i plaży nie będzie. Po jaką cholerę poza tym ma wjeżdżać tirem na plażę?

>Jedzenie kebabu nie jest. Reszty nie próbowałem.

A są tacy co nie spróbują, bo uważają, że to obrzydliwe.

>A człowiek, który uważa, że na plaży nie należy parkować tirów to zwykły matoł, który nie rozumie, że jego pogląd to efekt dziwnych obyczajowo-kulturowych naleciałości z nieokreślonego bliżej zródła.

Nie grab sobie ziutek.

Można znaleźć tysiąc powodów dla których tiry na plaży nie powinny się znaleźć. Praktycznych powodów.

Dla nieuznania męskich uścisków na ulicy nie ma nawet jednego praktyczneg powodu.

>Aj tam, żaden wstręt. Ja zwyczajnie w dupie mam męskie dupy, nie myślę o nich, są mi całkowicie obojętne dopóki nie zobaczę ich prawie gołych w znacznej ilości w niestosownym miejscu, czyli np. gdy idę ulicą po zakupy.

I co ci robi taka męska dupa? Masz na każdym skrzyżowaniu kobiece dupy wyzierające z plakatów. Przy każdym niemal koosku masz stronice z faktu uzbrojone w damskie cyce. Jeszcze trochę i dołączą do nich męskie dupy.
28-03-2012 00:19 
 0 na 2
popers (129 punktów)
>Po jaką cholerę poza tym ma wjeżdżać tirem na plażę?
A po jaką cholerę 20/200/2000 homoseksualistów ma się ze swoją orientacją wulgarnie obnosić w centrum miasta i do tego w biały dzień?? A jeżeli nie podoba się Tobie przykład z tirem na plaży, to zastąp go załatwianiem potrzeb fizjologicznych gdzie się komu podoba. Masz coś przeciw temu?

>Można znaleźć tysiąc powodów dla których tiry na plaży nie powinny się znaleźć. Praktycznych powodów.
Za to jest co najmniej tysiąc powodów żeby po ulicach paradowało mnóstwo półnagich homosi.

>Masz na każdym skrzyżowaniu kobiece dupy wyzierające z plakatów. Przy każdym niemal koosku masz stronice z faktu uzbrojone w damskie cyce.
To nie znaczy, że ja to popieram. Rozumiem, że są ludzie którym się to nie podoba.

>Jeszcze trochę i dołączą do nich męskie dupy.
Oby nie!
28-03-2012 00:57 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)

>Za to jest co najmniej tysiąc powodów żeby po ulicach paradowało mnóstwo półnagich homosi.

Skoro aż tyle to wymień te 10 najistotniejszych.
28-03-2012 08:52 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>A po jaką cholerę 20/200/2000 homoseksualistów ma się ze swoją orientacją wulgarnie obnosić w centrum miasta i do tego w biały dzień??

A to dlatego, że mają dokładnie takie samo prawo obnosić się z czymkolwiek w centrum miasta, co cała reszta. W dodatku nie mówimy o propagowaniu jakichkolwiek zachowań, ani namawianiu kogokolwiek do zostania pedałem.

Ty byś z kolei chciał pedałowi zabrać prawo do pójścia do parku i potrzymania się z chłopakiem za rączkę.

>A jeżeli nie podoba się Tobie przykład z tirem na plaży, to zastąp go załatwianiem potrzeb fizjologicznych gdzie się komu podoba. Masz coś przeciw temu?

Widać, że nie umiesz się w ogóle zdystansować do tematu i zacząć logicznie myśleć. Kupka - prócz tego, że śmierdzi - stwarza zagrożenie dla zdrowia. Pozwolić ludziom srać i zaraz nie byłoby plaży.

Ale jak wpuścisz na plażę pedałów, to nic się nie zmieni. Będą sobie leżeli na kocykach, może się któryś tam do któregoś poprzytula. I tyle. Ponieważ to co robi dwóch facetów nie wchodząc w twoją przestrzeń - powinno cię guzik obchodzić.

A jak ci wlezą na ręcznik - cóż. Wtedy możesz się wkurzać i kazać im spieprzać... oczywiście tylko ze swojego ręcznika.

>Za to jest co najmniej tysiąc powodów żeby po ulicach paradowało mnóstwo półnagich homosi.

Dajesz jeden przeciwko...

>To nie znaczy, że ja to popieram. Rozumiem, że są ludzie którym się to nie podoba.

No tak... bo poparcie tych ludzi jest w jakikolwiek sposób ważne.

>Oby nie!

Ty potłukłeś wszystkie lustra u siebie w domu, prawda?
28-03-2012 19:29 
 0 na 2
popers (129 punktów)
>A to dlatego, że mają dokładnie takie samo prawo obnosić się z czymkolwiek w centrum miasta, co cała reszta. W dodatku nie mówimy o propagowaniu jakichkolwiek zachowań, ani namawianiu kogokolwiek do zostania pedałem.
Mają, ale czy często widzisz naraz wiele heteroseksualnych i skąpo ubranych par, obściskujacych się na głównej ulicy miasta w dzień. Nawet w nocy za często nie zobaczysz.

>Ty byś z kolei chciał pedałowi zabrać prawo do pójścia do parku i potrzymania się z chłopakiem za rączkę.
Ależ nie! Ty chyba nie rozumiesz o co mi chodzi. Otóż, wg mnie urządzane od czasu do czasu homo parady, nie dość, że - jak dla mnie - niesmacznie wyglądają i utrudniają ruch w mieście, to jeszcze szkodzą środowiskom homo tak, jak nauczanie religii w państwowych szkołach szkodzi KK. A co np. pan A.Bogusławski dobrze rozumie.

>Ponieważ to co robi dwóch facetów nie wchodząc w twoją przestrzeń - powinno cię guzik obchodzić.
I tak m/w jest.

>Dajesz jeden przeciwko...
Obyczajowość.

>Ty potłukłeś wszystkie lustra u siebie w domu, prawda?
Nie prawda. Wybacz, ale swojej dupy w nich prawie nie oglądam, a już na pewno nie z lubością. Lubię za to rzucić okiem na tyłek mojej kobiety, i to nawet goły! i bez pośrednictwa lustra.
28-03-2012 19:44 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Ależ nie! Ty chyba nie rozumiesz o co mi chodzi. Otóż, wg mnie urządzane od czasu do czasu homo parady, nie dość, że - jak dla mnie - niesmacznie wyglądają i utrudniają ruch w mieście, to jeszcze szkodzą środowiskom homo tak, jak nauczanie religii w państwowych szkołach szkodzi KK. A co np. pan A.Bogusławski dobrze rozumie.

Szkodzą nie szkodzą. Z jednej strony oczywiście szkodzą. Z drugiej strony, gdyby się pedzie nie pokazywały, to by dalej byli dyskryminowani w tym samym stopniu.

Można powiedzieć, że w pewien sposób przerysowany - paradowy wizerunek pedalstwa pomaga takim zwykłym pedziom. Dlaczego? Dlatego, że jak ktoś ma porównanie z gołymi dupami tańczącymi na tej paradzie, to pedzio-sąsiad, który wygląda normalnie i zachowuje się normalnie nie jest już taki straszny.

>>Dajesz jeden przeciwko...
>Obyczajowość.

A od kiedy obyczajowość jest czymś, co obliguje kogoś do robienia czegoś? Gdyby zachować obyczajowość, to żaden facet nie mógł by nosić długich włosów.

Obyczajowość jest w wielu wypadkach czymś szkodliwym, nośnikiem stereotypów, podstawą do oceniania człowieka po kilku cechach zewnętrznych.

>Nie prawda. Wybacz, ale swojej dupy w nich prawie nie oglądam, a już na pewno nie z lubością.

Coś masz do tych męski dup...
27-03-2012 14:39 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Zobacz lepiej jakie ludzie mają doświadczenia z lekcji religii.
>Ja mam dobre. To czy zajęcia te są ciekawe bardzo zależy od katechety. Ale uważam też, że religii nie powinno się uczyć w państwowych szkołach, jeżeli już to uczyć o religiach, ich wpływie na kultury, i o tym co na temat ich i Boga sądzili różni ludzie.
Widzi Pan i już są punkty, w których teista i ateista mogą się zgodzić. Całkowicie się tu zgadzam z Panem.

>A konkretnej religii niech uczą jej kapłani w swoich salkach za "co łaska", wstęp dla wszystkich chętnych.
A tu już nie bardzo. Nie ma lepszej ateizacji jak religia w szkołach. Nawet komuchom nie udało się tyle osób zateizować, co katechetom. Polecam tu bardzo dobrą - choć trudniej dostępną, gdyż wydana w 1934 roku książkę: Janiny Baryckiej Choć pod podanym linkiem można się zorientować o co w niej chodzi.
Cholera już osiemdziesiąt lat minęło, a wciąż tyle tam aktualności.

Miłego dnia.

@@@
.
27-03-2012 16:38 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>A tu już nie bardzo. Nie ma lepszej ateizacji jak religia w szkołach. Nawet komuchom nie udało się tyle osób zateizować, co katechetom. Polecam tu bardzo dobrą - choć trudniej dostępną, gdyż wydana w 1934 roku książkę: Janiny Baryckiej Choć pod podanym linkiem można się zorientować o co w niej chodzi.
>Cholera już osiemdziesiąt lat minęło, a wciąż tyle tam aktualności.

Ach, skojarzyło mi się z Boya-Żeleńskiego Rozmyślaniami przed Popielcem
27-03-2012 22:17 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>Cholera już osiemdziesiąt lat minęło, a wciąż tyle tam aktualności.
>Ach, skojarzyło mi się z Boya-Żeleńskiego Rozmyślaniami przed Popielcem
" Wszystko, co jest w nas z uczuć religijnych, ma swoje źródło gdzie indziej; wszystko, co daje szkoła, jest powolnym i systematycznym tych uczuć niszczeniem".
Choćby właśnie dlatego jestem za religią w szkołach.
Hierarchia zdaje sobie sprawę jak negatywne skutki dla ich indoktrynacji przynosi szkolna katecheza, ale kasa jest ważniejszą. Gdyby Kościołowi zabrać kasę za nauczanie głupot, to sami by się ze szkół szybko wynieśli. Kościół nigdy o nic bardziej się nie troszczył, niż o dobra doczesne.
Religijne bajeczki, to kit dla owieczek - pasterze muszą zbierać runo (najlepiej w złocie).

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
27-03-2012 11:53 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Katolicy mówią - "moralnośc jest tylko nasza, musicie się zmienić, będziemy walczyć z waszym podejściem do życia, jesteście źli, niemoralni..." itd.
I jeszcze obiecują "będziemy się za was modlić".
26-03-2012 20:23 
 Ocena 10 na 10
farmer (22440 punktów)
>>Jak na razie, jeśli ktokolwiek komuś coś narzuca, to kościół.
>Co Kościół narzuca?

Jak to co. Przerwali zajęcia w szkole syna na rzecz rekolekcji. Cała szkoła na baczność przed religią to mało?
26-03-2012 00:05 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Bzdura! Ateizm jest tylko zaprzeczeniem teizmu, czyli głupoty.
>Oto lista przykładowych głupców, oczywiście zdaniem pana Andrzeja(ograniczyłem się do przedstawicieli tzw. kleru, żeby nie było wątpliwości, że w "głupoty" wierzą/li):
>A jednego z wymienionych "głupców" to nawet Pan Andrzej raczył zacytować.
Szkoda, że nie udało się Szanownemu Panu więcej moich wypowiedzi na naszym forum przeczytać.
Może Pan z tego, co poniżej, coś zrozumie, choć z Pańskiej wypowiedzi wynika, że będzie to dla Pana bardzo trudne.
Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. [...] Wykorzystując je możemy dążyć szlakami wytyczonymi dla nas przez prekursorów lub po przeprowadzeniu analiz, syntez i wyborów pójść własną drogą.

Nie wolno zapominać przy tym, że profetyczne wizje i intelektualne hipotezy myślicieli weryfikowała biegnąca równolegle praktyczna działalność człowieka. A także o tym, że choć ten bieg był równoległy to nigdy nie prowadził on po liniach prostych, a raczej przypominał wznoszącą się spiralę i jeszcze do tego często wyczyniał skomplikowane łamańce. Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka. [...]

Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.

Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.

Natomiast z dorobku przywołanego tu przez Pana księdza Kudasiewicza przeczytałem wiele i mimo że to profesor jakiegoś specjalnego szacunku, dla jego wiedzy, nie nabrałem.
Co do innych to jakoś dziwnie jestem pewien, że - poza Kozierowskim, Janiszewskim, Stryczku - o dorobku każdego przez Pana wymienionego księdza mógłbym więcej powiedzieć niż Pan. No może z poezją Twardowskiego miałbym trochę więcej kłopotów.

Dalej podtrzymuję, że teizm jest przejawem ograniczenia intelektualnego, a teologia wyrazem głupoty, choć jestem całkowicie pewien, że to moje stwierdzenie jest poza możliwościami zrozumienia przez fideistę.

Miłego dnia.

@@@
.
26-03-2012 00:47 
 Ocena-5 na 5
popers (129 punktów)
>Szkoda, że nie udało się Szanownemu Panu więcej moich wypowiedzi na naszym forum przeczytać.
rzadko tutaj przesiaduję

>Może Pan z tego, co poniżej, coś zrozumie, choć z Pańskiej wypowiedzi wynika, że będzie to dla Pana bardzo trudne.
>Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości...
Bardzo to ładne(bo niebieskie a co tu napisane to jeszcze przez tydzień będę trawił, bo to dla mnie bardzo trudne) ale domyślam się, lub chociaż kojarzę, że wszystko to o czym na niebiesko, zastępuje Pan czasem pisząc - głupota.

>Co do innych to jakoś dziwnie jestem pewien, że - poza Kozierowskim, Janiszewskim, Stryczku - o dorobku każdego przez Pana wymienionego księdza mógłbym więcej powiedzieć niż Pan.
cuś jak wróżbiarstwo

>Dalej podtrzymuję, że teizm jest przejawem ograniczenia intelektualnego, a teologia wyrazem głupoty,
eh za grosz romantyzmu, Szekspira, Mickiewicza to Pan pewnie nie lubi co? Zapodam innego cudaka:

Boga widzą ci, którzy potrafią Go widzieć, to znaczy ci, co mają otwarte 'oczy duszy'. Chociaż bowiem wszyscy mają oczy, u niektórych są one zaćmione i dlatego nie mogą zobaczyć światła słonecznego. Z tego jednak, że ślepi nie widzą, nie wynika, że słońce nie świeci, lecz że oni są dotknięci ślepotą. (Teofil z Antiochii)

>Miłego dnia.
Dziękuję, dobranoc
26-03-2012 08:58 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Boga widzą ci, którzy potrafią Go widzieć, to znaczy ci, co mają otwarte 'oczy duszy'. Chociaż bowiem wszyscy mają oczy, u niektórych są one zaćmione i dlatego nie mogą zobaczyć światła słonecznego. Z tego jednak, że ślepi nie widzą, nie wynika, że słońce nie świeci, lecz że oni są dotknięci ślepotą. (Teofil z Antiochii)
Bezmyślni powtarzacze uwielbiają takie głupie cytaty pełne nienawiści, pełne pogardy, ale wyprane z rozumu i jakiejkolwiek treści.
Przed przytoczonym przez Ciebie cytatem padło coś co ja z kolei zacytuję:
Dalej podtrzymuję, że teizm jest przejawem ograniczenia intelektualnego, a teologia wyrazem głupoty, (Bogusławski z Racjonalisty)

Potrafisz skonfrontować te cytaty pod względem merytorycznej zawartości?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-03-2012 13:34 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Bezmyślni powtarzacze uwielbiają takie głupie cytaty pełne nienawiści, pełne pogardy, ale wyprane z rozumu i jakiejkolwiek treści.

Przepraszam, zapomniałem, zarówno ks. Tischner jak i autor "pełnego pogardy cytatu" rozumu nie posiadali.

>Przed przytoczonym przez Ciebie cytatem padło coś co ja z kolei zacytuję:

Pan Bogusławski autorytetem dla mnie nie jest, niestety nie znam bliżej jego twórczości. Swoją drogą ciekawe co o poglądach pana Bogusławskiego powiedzieliby jego przodkowie.
26-03-2012 14:51 
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)

>Przepraszam, zapomniałem, zarówno ks. Tischner jak i autor "pełnego pogardy cytatu" rozumu nie posiadali.
Daruj sobie złośliwostki i skup się na tym co się do Ciebie mówi. Nie potrafisz rozumnie wyjaśnić treści cytatów tak Józefa jak i Teofila, bo to są tylko wyznania ich wiary. Nic rozumnego tylko wyznania wiary.

>Pan Bogusławski autorytetem dla mnie nie jest, niestety nie znam bliżej jego twórczości.
Miałeś dokonać konfrontacji cytatów, konkretnych, przedstawionych Ci wypowiedzi a nie wykręcać się sztuczkami.
I rzecz nie w argumentacji autorytetami, ale w cytowaniu własnych poglądów, które ktoś wcześniej już wyraził; w braniu pełnej odpowiedzialności za treść cytatów - tak jest w cywilizowanej rozmowie.

>Swoją drogą ciekawe co o poglądach pana Bogusławskiego powiedzieliby jego przodkowie.
Jeśli nie umiesz odpowiedzieć na zadane problemy to nie próbuj tego maskować wymyślaniem tematów zastępczych. Chyba że Twoje wymysły są istotne dla tematu, a ja po prostu tego nie rozumiem...?

>To może w tych zródłach znajdzie się choć jedna rozumna wypowiedz teisty, powodzenia:
"Może"??!! To niby ja mam szukać? Zgłębiłeś tyle "mądrych" lektur i nie wiesz czy "może" w nich jest jedno rozumne zdanie o jakie proszę?
Widzisz, ja zdecydowaną większość z Twojej listy lektur czytałem (a z ks. Osuchem nawet rozmawiałem na portalu deon, wiec tym bardziej wiem, że to bęcwał co nie odpowiada za swoje wypowiedzi), czytałem także wiele innych rzeczy z Dokumentami Kościoła włącznie i śmiem twierdzić, że nie dasz rady przytoczyć i obronić jednego rozumnego zdania o Bogu spłodzonego przez kogokolwiek kiedykolwiek. Choćbyś się modlił tygodniami do potrójnego Boga z Mamusią, albo nawet do samego Wojtyły; choćbyś prosił o wsparcie intelektualne Hołownię, Terlikowskiego czy nawet dr. Rydzyka nie przytoczysz jednego rozumnego zdania o Bogu jako elemencie czy cesze rzeczywistości, bo Bogowie należą do kategorii wiary, a nie rozumu.

>albo np. - wiara.pl
Taka sama podłość jak na każdym katolickim portalu. Brak umiejętności dyskusji rekompensują sobie banami dla oponentów.
Przyprowadź jakiegoś mądralę tutaj, gdzie nie ma cenzury na kwestie merytoryczne i niech rozwija swoje brednie z uzasadnieniem, oczywiście.

A nie pomyślałeś, popersie, czemu tu nie przyłażą mędrcy katoliccy nawracać tylu zagubionych owieczek? Przecie żniwo by tu mieli że hej!
Ja namawiałem Osucha z kolegami i tych od Gancarczyka , pisałem do Episkopatu - czemu mają w d... zagubione owieczki co to wedle bredni biblijnych warte są więcej, niż te co się nie zagubiły? Czemu silni Boską mocą i mądrością świętego Wojtyły nie zorganizują otwartych debat? Czemu jako jedyne narzędzia ewangelizacji służą tylko typy jak popers czy Konowal co to otumanieni poczuciem misji czują się w obowiązku piskać za całą orkiestrę kiedy kaci waszych umysłów spokojnie nawracają nawróconych i straszą przestraszonych w cieple i bezpieczeństwie swoich kościołów?
Nie ośmieszaj się już - idź do swoich nauczycieli i Bogów po argumenty, którymi zgnieciesz nas na miazgę. Albo uznaj pokornie, że masz tylko bezrozumną wiarę - ona nie wymaga argumentów (choć sama argumentem też, niestety dla Ciebie, nie jest).

>My wierzymy, że po w miarę przyzwoitym życiu przenosimy się do Lepszego Świata. I nam to sprawia przyjemność! Lubimy tak właśnie umierać. A Wy nam chcecie tę przyjemność popsuć! Niby dlaczego?! Być może Pana Boga nie ma - ale my wierzymy że jest, i nam jest z tym dobrze.
>- Janusz Korwin-Mikke (List do PT Ateistów)
Nie zaśmiecajcie wspólnego państwa swoimi zabobonami i będzie zgoda!

P.S.
>albo np. - wiara.pl
Zobacz sobie mój ostatni post na forum wiara.pl
Administartor saxon widząc jak obnażam głupotę katolików zainterweniował osobiście wysuwając cytowaną w poscie groźbę pod moim adresem, a po linkowanej odpowiedzi po prostu mnie zamknął na zawsze. Tak samo inni na wszystkich portalach mianują się sędziami we własnej sprawie i nie boją się Jezusowych bredni, że sami będą sadzeni.
- A na deser masz jeszcze mój post z portalu katolik.pl - post, który zniknął z portalu po niecałej godzinie, a ja w ślad za nim.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-03-2012 17:54 
 Ocena-1 na 3
popers (129 punktów)
>"Może"??!! To niby ja mam szukać? Zgłębiłeś tyle "mądrych" lektur i nie wiesz czy "może" w nich jest jedno rozumne zdanie o jakie proszę?
Na pamięć ich nie znam. Nawiasem pisząc zapomniałem tam wspomnieć o encyklikach papieskich, ale możliwe, że już je czytałeś.

>Widzisz, ja zdecydowaną większość z Twojej listy lektur czytałem (a z ks. Osuchem nawet rozmawiałem na portalu deon, wiec tym bardziej wiem, że to bęcwał co nie odpowiada za swoje wypowiedzi), >czytałem także wiele innych rzeczy z Dokumentami Kościoła włącznie i śmiem twierdzić, że nie dasz rady przytoczyć i obronić jednego rozumnego zdania o Bogu spłodzonego przez kogokolwiek >kiedykolwiek. Choćbyś się modlił tygodniami do potrójnego Boga z Mamusią, albo nawet do samego Wojtyły; choćbyś prosił o wsparcie intelektualne Hołownię, Terlikowskiego >czy nawet dr. Rydzyka...
No nie wiem, nie wiem TVN, Trwam, RM, fronda i popers w jednej krucjacie, jakby jeszcze Konowal dopomógł to zasypalibyśmy Was rozumnymi zdaniami.

>...nie przytoczysz jednego rozumnego zdania o Bogu jako elemencie czy cesze rzeczywistości, bo Bogowie należą do kategorii wiary, a nie rozumu.
Ładnie, i prawie jak Pascal;
Boga czuje serce, nie rozum. Oto co jest wiara: Bóg dotykalny dla serca, nie dla rozumu.
- Blaise Pascal


Bo widzisz, ja też jestem zdania, że teizmu trudno jest bronić, zwłaszcza na gruncie samego racjonalizmu. Postaraj się zrozumieć o co im chodziło:

Za ateizmem przemawia wiele argumentów. Więcej niż za religią. W gruncie rzeczy to logiczne, żeby być ateistą. Tak jak logiczne i rozumne jest to, żeby się nie zakochać... A przecież ludzie nie są w tym przypadku logiczni. Na szczęście.
- Józef Tischner

Z ateistami zgadzam się chyba we wszystkim, poza jednym, że Boga nie ma.
- Tomas Halik

Ludzie potrzebują wiary w bogów, choćby dlatego, że tak trudno jest wierzyć w ludzi. Bogowie są niezbędni.
- Terry Pratchett
(niewierzący

>Taka sama podłość jak na każdym katolickim portalu. Brak umiejętności dyskusji rekompensują sobie banami dla oponentów.Przyprowadź jakiegoś mądralę tutaj, gdzie nie ma cenzury na kwestie merytoryczne i niech rozwija swoje brednie z uzasadnieniem, oczywiście.
Nie maiłem na myśli samego tylko ichniejszego forum. Na wiara.pl można przeczytać sporo publikacji, głównie pobożnych, ale i zdarzają się te mniej

>A nie pomyślałeś, popersie, czemu tu nie przyłażą mędrcy katoliccy nawracać tylu zagubionych owieczek? Przecie żniwo by tu mieli że hej!
Mnie przysłali


>Ja namawiałem Osucha z kolegami i tych od Gancarczyka , pisałem do Episkopatu - czemu mają w d... zagubione owieczki co to wedle bredni biblijnych warte są więcej, niż te co się nie >zagubiły? Czemu silni Boską mocą i mądrością świętego Wojtyły nie zorganizują otwartych debat?
Chyba coś tam organizują, a jeżeli nie, to nie wiem dlaczego. Może dlatego - ...teizmu trudno jest bronić, zwłaszcza na gruncie samego racjonalizmu.

>Czemu jako jedyne narzędzia ewangelizacji służą tylko typy jak popers czy Konowal co to otumanieni poczuciem misji...
I po co tyle jadu, skąd? Czy jakiś ksiądz krzywdę Tobie zrobił, albo w totka nie wygrałeś choć na tacę dałeś? Już wcześniej pisałem, że religijny nie jestem, a i wiara ma wątła i z wiekiem wątlejsza, że prawie jej nie ma...

>Nie ośmieszaj się już - idź do swoich nauczycieli i Bogów po argumenty, którymi zgnieciesz nas >na miazgę. Albo uznaj pokornie, że masz tylko bezrozumną wiarę - ona nie wymaga argumentów (choć sama argumentem też, niestety dla Ciebie, nie jest).
Jestem trochę sado-maso, dlatego tu przylazłem kłócić się nie mając argumentów.

>Nie zaśmiecajcie wspólnego państwa swoimi zabobonami i będzie zgoda!
Dlaczego im tego zabraniasz? Jesteś racjonalistą fanatykiem?

>A na deser masz jeszcze mój post z portalu katolik.pl - post, który zniknął z portalu po >niecałej godzinie, a ja w ślad za nim.
Pilastra kojarzę, bystry gościu i trochę chyba od niego zebrałeś co?

Cytat:
Mielibyście też więcej pokory, bo musielibyście liczyć się z tym, że kiedyś na swoje skamlenie:
"Panie, czyż w Twoim imieniu nie pluliśmy na astrotaurusa...?!" usłyszycie: "Nie znam was czynieciele bezprawia"

Fajne to, naprawdę, męczenniku a dzięki temu screenowi już zawsze będziesz online na katoliku
27-03-2012 11:26 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Na pamięć ich nie znam.
No popatrz, popatrz, tyle lat proszę wszystkich dostępnych wierzących o jedno rozumne zdanie i nie jesteś wyjątkiem - nikt nie zna na pamięć, bo nikt nie może takiego od siebie czy od kogo innego przytoczyć. Bo nie ma skąd wyguglać ani od kogo wymodlić.

>Nawiasem pisząc zapomniałem tam wspomnieć o encyklikach papieskich, ale możliwe, że już je czytałeś.
Ano możliwe, możliwe. Przeciem nie katolik, muszę wiedzieć co w trawie piszczy.

>Bo widzisz, ja też jestem zdania, że teizmu trudno jest bronić, zwłaszcza na gruncie samego racjonalizmu.
No ba, na gruncie nieracjonalizmu wszystko jest możliwe i łatwe zwłaszcza gdy zaczyna się i kończy w gębie.

>Postaraj się zrozumieć o co im chodziło:
A Ty postaraj się zrozumieć o co mnie chodzi: wiara to stan umysłu i opis obiektów nią objętych jest opisem stanu umysłu, a nie stanu świata poza nim. Kiedy mamy opisywać świat możemy to czynić poprawnie jedynie na gruncie racjonalizmu, a wiara powinna zostać w domu.

>Tak jak logiczne i rozumne jest to, żeby się nie zakochać...- Józef Tischner
Lubię Tischnera (za "Historię filozofii po góralsku" wręcz uwielbiam), ale to nie znaczy, że zakochanie jest nielogiczne i nierozumne. Uległ tu zwyczajowej fiksacji katolików rzucania paszkwilami, że racjonalista to wyrachowany, wyprany z "wartości" hedonista.

>Z ateistami zgadzam się chyba we wszystkim, poza jednym, że Boga nie ma.- Tomas Halik
Ble ble.

>Ludzie potrzebują wiary w bogów, choćby dlatego, że tak trudno jest wierzyć w ludzi. Bogowie są niezbędni. - Terry Pratchett (niewierzący
Ble ble. Są tacy co potrzebują i tacy co nie potrzebują, a ci co potrzebują potrzebują dlatego, że im zrobiono wodę z mózgu, a nie dlatego, że nie mogą zmienić obiektu wiary z Boga na ludzi.

>Mnie przysłali
Żebym umarł ze śmiechu? Dobry strzał.

>I po co tyle jadu, skąd?
Jakie jadu, popersie? Oklepany, nudny wręcz opis nudnej wręcz rzeczywistości.

>Czy jakiś ksiądz krzywdę Tobie zrobił, albo w totka nie wygrałeś choć na tacę dałeś?
Psychoanaliza dla ubogich rutynowo wręcz prowadzi takich jak Ty do wniosku, że "walczący ateista" to skrzywdzony wierzący co się buntuje za swoje krzywdy.
Dobrze Ci poruszać się w takim prostackim schemacie?

>Już wcześniej pisałem, że religijny nie jestem, a i wiara ma wątła i z wiekiem wątlejsza, że prawie jej nie ma...
Tym lepiej rokujesz...

>Dlaczego im tego zabraniasz?
A dlaczego nie? Nie widzisz jak się toto rozwydrzyło? Zawłaszczyłoby całe życie społeczne, rozkradłoby całą Polskę. Najwyższy czas na asertywne "dość".

>Jesteś racjonalistą fanatykiem?
Nie wiem co rozumiesz przez to, ale zapewne gdzieniegdzie jestem i jestem z tego zadowolony.

>Pilastra kojarzę, bystry gościu i trochę chyba od niego zebrałeś co?
Bystry w dziedzinie racjonalizmu, naukowego widzenia świata, ale tępy w dziedzinie swej religii, więc muszę Cię zmartwić, ale to on ode mnie zbierał.
Ja w ogóle unikałem rozmów o czymś poza religią - nie chadzałem na religijne fora rozmawiać o nauce, a na polu religii każdy religijny musi zebrać. Z natury rzeczy.
Oczywiście kiedy miesza religię do realu, bo ani nie nawracam, ani nie potępiam ludzi wierzących dla których wiara jest drogowskazem, motywacją, a nie powodem do wynoszenia się nad innych czy do opowiadania bzdur o świecie realnym.

>Fajne to, naprawdę, męczenniku
Wiem że fajne - nie na darmo jestem uczonym w piśmie. Ale czemu z tym męczennikiem wyjechałeś...?

>a dzięki temu screenowi już zawsze będziesz online na katoliku
A zrobiłem se, a co? Parę razy już się przydał dla okazania katolikom jacy są schematyczni. W czasie rozmowy z ks. Osuchem też go zaprezentowałem, ale post z linkiem zniknął w niewytłumaczonych okolicznościach.
A na katolik.pl funkcjonuje jeszcze nawet mój jeden wątek i tam widać jak niezdolni do rozmowy o religii są religijni, tam widać jak tępy i zołzowaty jest pilaster. I widać pilastrowy uraz do Mariusza Agnosiewicza; zresztą na tle jego artykułu - "polemiki" z artykułem Mariusza dostawał ode mnie najboleśniejsze dla siebie bęcki.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
27-03-2012 14:31 
 Ocena 1 na 3
popers (129 punktów)
>A Ty postaraj się zrozumieć o co mnie chodzi: wiara to stan umysłu i opis obiektów nią objętych jest opisem stanu umysłu, a nie stanu świata poza nim. Kiedy mamy opisywać świat możemy to czynić poprawnie jedynie na gruncie racjonalizmu...
A kto Wam broni?

>Lubię Tischnera (za "Historię filozofii po góralsku" wręcz uwielbiam),...
Że też mogłem o nim zapomnieć, kilka książek przecież na mojej półce stoi. Ale Tischner wydał mi się tak oczywisty, że zapomniałem umieścić go pośród wymienionych autorów.

>>Z ateistami zgadzam się chyba we wszystkim, poza jednym, że Boga nie ma.- Tomas Halik
>Ble ble.
Żadne ble ble tylko coś jakby potwierdzenie tego co już sam raczyłeś zauważyć czyli - "Bogowie należą do kategorii wiary, a nie rozumu" . Więc tym bardziej zastanawiające jest, że taki np. ks. Halik - teolog, prof. filozofii, jak również teolog i fizyk ks. Heller, czy ks.prof. Józef Tischner jedno i drugie posiadali/ją.

>Ble ble. Są tacy co potrzebują i tacy co nie potrzebują, a ci co potrzebują potrzebują dlatego, że im zrobiono wodę z mózgu,...
ble ble

>...a nie dlatego, że nie mogą zmienić obiektu wiary z Boga na ludzi.
Lenin próbował uczynić tak na szeroką skalę, i starczy.

>Żebym umarł ze śmiechu? Dobry strzał.
Chociaż tyle pożytku z mojej obecności tutaj, wszak śmiech to zdrowie

>Jakie jadu, popersie? Oklepany, nudny wręcz opis nudnej wręcz rzeczywistości.
Ja widzę, że Twoje postrzeganie treści tu pisanych jest bardzo wypaczone. Na słowa Teofila zareagowałeś z oburzeniem, bo nie wiem jakim cudem ale dopatrzyłeś się w nich nienawiści i pogardy, natomiast sam jedziesz z pogardą i nie Ty jeden zresztą:

spellbinder napisał:
Cytat:
Dlatego mam taki swój komunikat - niech ludzie spieprzają ze swoją religią do domu, jeśli nie chcą o niej dyskutować. Niech sobie ustalają posiłki zgodnie z tą religią, ale wara im od tego jakie posiłki jadają inni ludzie.

Kościół wykracza poza swoje poletko, kiedy wpieprza się do telewizji, szkół, itd. - niech sobie głosi swoje pierdoły w kościele. Niech się nie miesza w politykę.

Mi się chce rzygać, jak widzę katolika. Ale to nie zmienia tego, że nie mogę i nie chcę ograniczać temu katolikowi swobody. Niech łazi - niech wierzy, byle by się odpierdolił od innych. Niech swoje symbole bierze i z nimi się wyburaczy do siebie do mieszkania. Bo mnie oburza jakiś zasrany krzyż dokładnie tak samo, jak katolika oburza postawienie pomnika zespołu np. Rotting Christ.

szkoda, że tego nie dostrzegasz, baa, możliwe, że i plusa przy tym postawiłeś.

>Psychoanaliza dla ubogich rutynowo wręcz prowadzi takich jak Ty do wniosku, że "walczący ateista" to skrzywdzony wierzący co się buntuje za swoje krzywdy.
Pytam, bo nie wiem co jest powodem tego jadu. Może rzeczywiście te dzwony o 6 rano? Bo jeżeli tak, to co ma powiedzieć mój wujek, który ma spory stadion blisko domu? A nawiasem tylko wspomnę, że wujek piłki nożnej nie cierpi, ale i tak musi dokładać się na pensję ludzi z PZPN, czyli m.in. dla pana Kręciny(37,5tys./mies.), który notabene do końca 2012 pobierał będzie takie pieniądze nie pracując. Bo takie umowy podpisują sobie panowie w PZPN.( www.futbol.pl/node/431263 ) Darmozjady! - krzyczy wujek, niczym spellbinder kiedy przejezdza koło kurii

>Tym lepiej rokujesz...
Mam nadzieję, że z czasem nie zacznę uważać się za mędrca i opluwać wszyskich co mi nie przytakną. A już zupełnie nie wyobrażam sobie stać się fanem zespołu Rotting Christ, toż jako bezbożnik niszczyłbym chyba każdy napotkany pomnik na cześć tych muzyków. Muzyków? Niestety, ale chyba w ten poczet trzeba ich zaliczyć.

>A dlaczego nie? Nie widzisz jak się toto rozwydrzyło? Zawłaszczyłoby całe życie społeczne, rozkradłoby całą Polskę. Najwyższy czas na asertywne "dość".
Do kochania Kościoła katolickiego nikt nie zmusza, a najlepsza droga do zmian to brać udział w wyborach.

>>Jesteś racjonalistą fanatykiem?
>Nie wiem co rozumiesz przez to, ale zapewne gdzieniegdzie jestem i jestem z tego zadowolony.
Tylko żeby nie przyszło ci do głowy wysadzić się w tłumie wiernych pod jakimś kościołem!

>Bystry w dziedzinie racjonalizmu, naukowego widzenia świata, ale tępy w dziedzinie swej religii, więc muszę Cię zmartwić, ale to on ode mnie zbierał.
W wolnej chwili poszperam na katoliku, bo nie dowierzam. Słynny pilaster to połączenie wiedzy, inteligencji, z uwielbieniem dla liczb i specyficznym poczuciem humoru.

>Wiem że fajne - nie na darmo jestem uczonym w piśmie. Ale czemu z tym męczennikiem wyjechałeś...?
Wywnioskowałem tak czytając Twoją pożegnalną jeremiadę na katoliku.
27-03-2012 14:55 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Wywnioskowałem tak czytając Twoją pożegnalną jeremiadę na katoliku.
Bardzo proszę Panowie, nie przenoście tu poziomu dyskusji z katolickich, czy innych fideistycznych portali. Jesteśmy forum dla racjonalistycznej inteligencji i niech tak pozostanie. Pierwszy lepszy przykład z "Katolika" z dyskusji o ateistach:

Katolik.pl. Serwis dla wszystkich wierzących, wątpiących i poszukujących.

Re: Richard Dawkins,Christopher Hitchens i inni
Kiedyś był taki dowcip o tym, jak mąż żonie relacjonował kazanie pewnego znanego kaznodziei. "O czym mówił?" - "O grzechach" - "A co o nich mówił?" - "Był przeciw". Mniej więcej tyle jestem w stanie merytorycznego powiedzieć na tak szerokie pytanie jak "co sądzę o ogóle ludzi negujących religię chrześcijańską".

Natomiast jeśli chodzi o konkretnych ludzi, to np. podziwiam intelekt i wiedzę Dawkinsa, ale w rozważaniach o religii czyni on fałszywe założenia. Zakłada np, że Bóg jest złożony, podczas gdy według chrześcijan Bóg jest prosty.

Z poglądami Dawkinsa można więc polemizować i wskazywać konkretne błędy. Z Hitchensem polemizować nie ma sensu. Takich ludzi należy izolować zanim zginą kolejne miliony.

Re: Richard Dawkins,Christopher Hitchens i inni
Ale obydwaj mają jeden wspólny cel: zaprzeczają Biblii i wierzeniom poprzez fakty i dowody.

Nic podobnego. Nie obaj

Dawkins owszem, natomiast Hitchens w żadnej mierze, jak zauważył zefciu.

Dawkins to ktoś, z kim można się nie zgadzać, ale z kim można dyskutować merytorycznie. Natomiast Hitchens to oszust, nieuk i kłamca, miłośnik największych w dziejach ludzkości zbrodniarzy i kanalii

Re: Richard Dawkins,Christopher Hitchens i inni
Tak jak bert podsumował, tego typu pasterze ateistów (przywódcy duchowi ateistów) grają na emocjach, braku wiedzy ich słuchaczy - wmawiając im że to oni są światli, inteligentni, jedyni i prawdziwi a cały świat jest idiotyczny, zły a Bog )którego nie ma) jest pastwiącym się mordercą.

Człowiek który myśli, poszuka i zweryfikuje wypowiedzi.

A co mamy na tutaj na forum? A dzieci tych pasterzy... jak się im poda encyklikę do przeczytania, w której każdy argument takich pasterzy jest omówiony, to "nie kumają". Ale przecież, po co czytać to bzdura.

Szatan jest kłamcą, jest logiczny. Dobiera fakty tak, żeby świat okazał się potworny... same trzęsienia ziemi, choroby, śmierć, morderstwa i gwałty. Od razu widać czyim poddanym jest Pan Hitchens i jego słuchacze.

Jego bóg jest mordercą, katuje kobiety, zsyła choroby, śmierć... On ma rację, tylko że to nie jest Bóg a Szatan. On tego nie chce zrozumieć, nie chce pokochać innego...

Świat który opisuje jest światem Szatana, w którym nie potrzeba przykazań (szczególnie przykazania miłości do wroga, które Jezus nakazał trzeba wywalić), zasad i norm. Przecież każdy sam wie... lepiej jak "dobrze" żyć. Jak stać się bogiem samego siebie i służyć SOBIE a nie Bogu i bliźniemu.

Przeszkadza mu Papież , który uczy miłości do bliźniego, który daje szansę ludziom stania się świętymi. Przeszkadza mu Bóg, który wybacz każdy grzech i zło. Ten Bóg nie pasuje do jego zbrodniczej wersji świata, w której człowiek jest niewolnikiem innego człowieka.


Mnie to w zupełności wystarcza.
Naprawdę na tym poziomie merytorycznym, to nie warto - na naszym forum - rozmawiać.

Miłego dnia.

@@@
.
27-03-2012 14:51 
 Ocena 13 na 15
Meretseger (61860 punktów)

>spellbinder napisał:
Bardzo dobrze napisał. Pogarda? Nie, tylko wkurzenie wtykaniem nosa w cudze sprawy. Słyszę (i czytam) nader często: "zobaczysz, uwierzysz, jak będziesz umierać", "nie wierzysz w Boga? to w co wierzysz?" i inne takie, po pewnym czasie na womity człeka zbiera, jak w kółko słyszy takie teksty. Najgorsze ze wszystkiego jest "będę się za ciebie modlić". Odpowiedź "nikt cię o to nie prosi" odbierana jest jako atak na katolików. Weźcież się, katolicy, zastanówcie nad sobą, zamiast protekcjonalnie poklepywać ateistów po ramieniu i potem szlochać, że strząsają te poklepujące łapy.
27-03-2012 16:33 
 Ocena-2 na 6
popers (129 punktów)
>Bardzo dobrze napisał. Pogarda? Nie, tylko wkurzenie wtykaniem nosa w cudze sprawy. Słyszę (i czytam) nader często: "zobaczysz, uwierzysz, jak będziesz umierać", "nie wierzysz w Boga? to w co wierzysz?" i inne takie, po pewnym czasie na womity człeka zbiera, jak w kółko słyszy takie teksty. Najgorsze ze wszystkiego jest "będę się za ciebie modlić". Odpowiedź "nikt cię o to nie prosi" odbierana jest jako atak na katolików.

Może to pomoże - www.doz.pl/leki/p77-Krople_walerianowe

>Weźcież się, katolicy, zastanówcie nad sobą, zamiast protekcjonalnie poklepywać ateistów po ramieniu i potem szlochać, że strząsają te poklepujące łapy.

Albo przenieście się z spellbinderem do Czech, Japonii względnie do Afganistanu, tam jest znacznie mniej katolików niż w Polsce.
27-03-2012 16:48 
 Ocena 11 na 11
Amai (3012 punktów)
>Albo przenieście się z spellbinderem do Czech, Japonii względnie do Afganistanu, tam jest znacznie mniej katolików niż w Polsce.

A może niech katolicy - ci, którym przeszkadzają ateiści, geje i cała reszta wstrętnego, zepsutego świata - przeniosą sie do Watykanu? U siebie będą. Nikt im nie będzie chciał krzyży z sejmowych ścian zdejmować, nikt nie będzie świętości JPII podważał, nie będą musieli gejów na platformach oglądać... Ideał.
27-03-2012 19:15 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>A może niech katolicy - ci, którym przeszkadzają ateiści, geje i cała reszta wstrętnego, zepsutego świata - przeniosą sie do Watykanu?
To im zaproponuj, tylko może niech jadą od razu do Betlejem. A tak w ogóle, to chyba jednak ciągle w Polsce więcej jest katolików niż ateistów. A mamy demokrację
27-03-2012 20:08 
 Ocena 9 na 9
Amai (3012 punktów)
>To im zaproponuj, tylko może niech jadą od razu do Betlejem.

Tam to zdaje się nie katolicy rządzą, o ile mi wiadomo.

>A tak w ogóle, to chyba jednak ciągle w Polsce więcej jest katolików niż ateistów.

Fakt, i to widać na każdym kroku. Kiedy to ich jest mniej, chowają się jak te myszy po kościelnych kątach.

A przy okazji, jeśli twoim zdaniem większość ma prawo robić z mniejszością co chce, to katolicy chyba nie powinni mieć pretensji, że ktoś, gdzieś, w innych krajach, im z kolei utrudnia życie? Powinni uznać, że skoro ich bóg ich doświadcza, to widać ma powody. Dziękować wręcz, że mogą się siłą wiary wykazać, powalczyć z przeciwnościami...
28-03-2012 00:22 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Tam to zdaje się nie katolicy rządzą, o ile mi wiadomo.
A co? Obchodzi to Ciebie?

>A przy okazji, jeśli twoim zdaniem większość ma prawo robić z mniejszością co chce,...
Ja gdzieś tak napisałem? Demokracja nie oznacza dla mnie bezprawia i zamordyzmu.

> ...to katolicy chyba nie powinni mieć pretensji, że ktoś, gdzieś, w innych krajach, im z kolei utrudnia życie?
Zależy o jakie utrudnianie chodzi. O niechęć wsparcia budowy kościoła, czy o mordowanie w biały dzień.

>Powinni uznać, że skoro ich bóg ich doświadcza, to widać ma powody. Dziękować wręcz, że mogą się siłą wiary wykazać, powalczyć z przeciwnościami...
Część pewnie tak robi.
28-03-2012 09:27 
 Ocena 10 na 10
Amai (3012 punktów)
>>Tam to zdaje się nie katolicy rządzą, o ile mi wiadomo.
>A co? Obchodzi to Ciebie?

Bardzo inteligentna odzywka, popers. Bardzo. A teraz może cofnij się o kilka postów i przypomnij sobie, od jakiej twojej wypowiedzi się zaczęło, kto pierwszy zaproponował wynoszenie się z Polski tym, którym się tu nie podoba, i dlaczego to, kto w danym miejscu "rządzi", stanowi różnicę.

>Ja gdzieś tak napisałem? Demokracja nie oznacza dla mnie bezprawia i zamordyzmu.

Podano ci przykłady wkurzających zachowań katolików. Ty odpowiedziałeś, że katolików jest w Polsce więcej i mamy tu demokrację. W tym kontekście to wygląda dokładnie jak "jest nas więcej, więc nam wolno".

Naprawdę trzeba ci tłumaczyć nawet twoje własne wypowiedzi?
28-03-2012 17:21 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>A teraz może cofnij się o kilka postów i przypomnij sobie, od jakiej twojej wypowiedzi się zaczęło, kto pierwszy zaproponował wynoszenie się z Polski tym, którym się tu nie podoba, i dlaczego to, kto w danym miejscu "rządzi", stanowi różnicę.
Jeżeli komuś jest tu bardzo zle, ciężko znosi widok katolików, "obsranych Krzyży" itd., to ja tylko zaproponowałem wyjazd jako rozwiązanie jego problemu. Może też czekać na wybory, po czym zagłosować w nich na antykatolicką partię, bądz też samemu taką założyć.
Ja np. nie widzę sensu organizowania parad prawie nagich homoseksualistów, lecz jeżeli staną się one legalną normą w naszym kraju, to albo wyjadę, albo jakoś będę to znosił, psiocząc jednocześnie na demokrację

>Podano ci przykłady wkurzających zachowań katolików. Ty odpowiedziałeś, że katolików jest w Polsce więcej i mamy tu demokrację. W tym kontekście to wygląda dokładnie jak "jest nas więcej, więc nam wolno".
Jakie to przykłady podano? O niechęć do homoseksualistów Tobie chodzi? O programy katolickie w TV? O religię w szkołach? A może o Ojca Mateusza w TVP? Co do braku tolerancji dla homo, to nie moja wina, że część katolików nie rozumie Ewangelii, albo żyje nie przestrzegając jej esencji. O nauczaniu religii w państwowych szkołach już się na tutejszym forum wypowiedziałem.
Więc jeżeli nie podoba się Tobie obecna polska rzeczywistość, to jak już na forum pisałem nie raz - warto znać programy partii politycznych i brać udział w wyborach.

>Naprawdę trzeba ci tłumaczyć nawet twoje własne wypowiedzi?
Naprawdę nie trzeba.
28-03-2012 18:16 
 Ocena 10 na 10
Amai (3012 punktów)
>Jeżeli komuś jest tu bardzo zle, ciężko znosi widok katolików...

Nie widok, tylko konkretne zachowania, do tego bezpośrednio dotykające ateistów. I nie porównuj tego do parad równości, których nie masz ochoty oglądać. Do udziału w paradach nikt nie próbuje cię zmuszać i mogę się założyć, że żaden gej nie łazi za tobą i nie powtarza, że powinieneś się "nawrócić" na homoseksualizm, bo to taka piękna sprawa i jak już spróbujesz, to się przekonasz, że nie miałeś racji, kiedy ją odrzucałeś.

>Ja np. nie widzę sensu organizowania parad prawie nagich homoseksualistów,

Naprawdę nie musisz. Nie widzisz sensu -> nie organizujesz ani nie uczestniczysz. Wszystko w temacie.

>lecz jeżeli staną się one legalną normą w naszym kraju, to albo wyjadę, albo jakoś będę to znosił, psiocząc jednocześnie na demokrację

Co to oznacza "legalną normą"? Parady są legalne, jak widać, chyba, że jakiś homofob u władzy akurat ma ochotę ich zakazać. Prawo do ich organizacji, w XXI wieku w demokratycznym państwie, jest normą.
Już wyjeżdżasz, czy na razie tylko psioczysz?

>>Podano ci przykłady wkurzających zachowań katolików. Ty odpowiedziałeś, że katolików jest w Polsce więcej i mamy tu demokrację. W tym kontekście to wygląda dokładnie jak "jest nas więcej, więc nam wolno".
>Jakie to przykłady podano?

Naprawdę muszę się powtarzać? OK: cofnij się o kilka postów i przypomnij sobie, od jakiej wypowiedzi się zaczęło.

>>Naprawdę trzeba ci tłumaczyć nawet twoje własne wypowiedzi?
>Naprawdę nie trzeba.
>
Jak widać, jednak tak. I wygląda na to, że to nie tylko moje wrażenie.
A że nie mam ochoty na dyskusje z kimś, kto gubi się we własnych słowach i komu trzeba palcem pokazywać, co i gdzie napisał... EOT
28-03-2012 18:49 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Naprawdę nie musisz. Nie widzisz sensu -> nie organizujesz ani nie uczestniczysz. Wszystko w temacie.
OK. Ty tak samo masz z obrzędami religijnymi.

>Co to oznacza "legalną normą"? Parady są legalne, jak widać, chyba, że jakiś homofob u władzy akurat ma ochotę ich zakazać. Prawo do ich organizacji, w XXI wieku w demokratycznym państwie, jest normą.
legalne-->w zgodzie z prawem
norma-->reguła, kanon , przy tym wyrazie miałem na myśli także - często występujące

>Już wyjeżdżasz, czy na razie tylko psioczysz?
Nie wyjeżdżam i nie psioczę.

>Jak widać, jednak tak. I wygląda na to, że to nie tylko moje wrażenie.
>A że nie mam ochoty na dyskusje z kimś, kto gubi się we własnych słowach i komu trzeba palcem pokazywać, co i gdzie napisał...
To nie moja wina, że ktoś nie zrozumiał zdania, które przecież zrozumieć się dało i mogę tego dowieść rozkładając je na 'części'. A może jednak górę wzięły emocje, bo przecież to popers napisał, a on głupi jest i katolików lubi.

>EOT
Pozdrawiam i do zobaczenia.
29-03-2012 08:32 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>OK. Ty tak samo masz z obrzędami religijnymi.
Nie z obrzędami, bo te mi nie przeszkadzają. Nie muszę w nich uczestniczyć. Nawet jeśli z powodu bożocielnej procesji robi się korek, to jeśli nie muszę, nie wyjeżdżam w tym dniu na ulicę. A to, co się dzieje w kościele, to już całkiem nie moja sprawa, bo ja tam nie bywam. Chodzi o katolicką namolność w stosunku do mnie, te próby zmiany prawa pod kościelne dyktando, kościelni dostojnicy demonstracyjnie uczestniczący w świętach państwowych jako najważniejsze osoby na imprezie, okrzyżowanie instytucji państwowych, święcenie autostrad i włazów kanalizacyjnych, trudności z zastosowaniem prawa wobec funkcjonariuszy kościelnych (zalecenie niedonoszenia do prokuratury na księży łamiących prawo na zasadzie "sami pierzemy swoje brudy", tak jakby księża nie byli obywatelami polskimi) i inne tego typu wybryki. To mnie uwiera, a nie to, że ktoś sobie organizuje mszę czy procesję. Przecież mu wolno, a ja wcale nie muszę na to patrzeć. Ty też nie musisz patrzeć na paradę gejów, idź sobie w tym czasie do parku albo pooglądaj dobry film na DVD.
>legalne-->w zgodzie z prawem
>norma-->reguła, kanon , przy tym wyrazie miałem na myśli także - często występujące
I prawo, i normy zmienne są. O normach pisałam gdzie indziej, łatwo znaleźć.
29-03-2012 13:29 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Nie z obrzędami, bo te mi nie przeszkadzają. Nie muszę w nich uczestniczyć. Nawet jeśli z powodu bożocielnej procesji robi się korek, to jeśli nie muszę, nie wyjeżdżam w tym dniu na ulicę. A to, co się dzieje w kościele, to już całkiem nie moja sprawa, bo ja tam nie bywam. Chodzi o katolicką namolność w stosunku do mnie, te próby zmiany prawa pod kościelne dyktando, kościelni dostojnicy demonstracyjnie uczestniczący w świętach państwowych jako najważniejsze osoby na imprezie, okrzyżowanie instytucji państwowych, święcenie autostrad i włazów kanalizacyjnych, trudności z zastosowaniem prawa wobec funkcjonariuszy kościelnych (zalecenie niedonoszenia do prokuratury na księży łamiących prawo na zasadzie "sami pierzemy swoje brudy", tak jakby księża nie byli obywatelami polskimi) i inne tego typu wybryki. To mnie uwiera, a nie to, że ktoś sobie organizuje mszę czy procesję. Przecież mu wolno, a ja wcale nie muszę na to patrzeć. Ty też nie musisz patrzeć na paradę gejów, idź sobie w tym czasie do parku albo pooglądaj dobry film na DVD.

Jak kilkakrotnie już pisałem, mamy takie nie inne społeczeństwo, a trudno dogodzić wszystkim. Ale nie mieszkamy przeciez w dzungli, czy Korei Płn. , mamy konstytucję, przepisy prawa, policję, sądy, demokrację, pluralizm polityczny i wolność słowa. Trzeba być świadomym, aktywnym obywatelem i starać się zmieniać to co nam nie pasuje, oczywiście -zmieniać -w zgodzie z panującym prawem.

Mi np. nie odpowiada to, że panowie w PZPN zarabiają po ok.40-50tys.zł miesięcznie, a i efekty ich pracy mnie nie zadowalają. Wkurzają mnie wrzeszczący, wracający tłumnie z meczu kibice, którzy czasem pozostawią po sobie takie spustoszenie jak by tornado przeszło. W ogóle, jak dla mnie to dyscyplina taka jak piłka nożna i wiele innych, mogłaby nie istnieć, ale chcąc nie chcąc dokładam się na nią płacąc podatki. Co zrobić? Staram się zmieniać wokół siebie to co mogę, i pogodzić się z tym czego zmienić nie mogę.
27-03-2012 21:54 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A tak w ogóle, to chyba jednak ciągle w Polsce więcej jest katolików niż ateistów. A mamy demokrację
Strasznie kiepska ta przymiotnikowa demokracja [tu katolicka], w której prawa mniejszości nie są szanowane.

W dzisiejszym państwie demokratycznym decyduje większość, a więc wola narodu nigdy nie jest jednością. Demokracja funkcjonująca jako wola większości społeczeństwa, w bardzo łatwy sposób mogłaby się przerodzić w rządy jednostki, w tyranię. Większość nie zawsze ma jednak rację. Aby zapobiec rządom tyrana wprowadzono zasadę poszanowania praw mniejszości. Władza większości społeczeństwa została w ten sposób ograniczona, a mniejszościom zostały przyznane prawa. Są to prawo do zachowania i praktykowania swojej religii, do swobody wypowiedzi czy posiadania możliwości udziału w życiu publicznym i politycznym państwa.

Miłego dnia.

@@@
.
27-03-2012 22:04 
 Ocena 6 na 6
rdest (2492 punktów)

>A tak w ogóle, to chyba jednak ciągle w Polsce więcej jest katolików niż ateistów. A mamy demokrację
Jasne. Państwo jednak, jak mi się wydaje, mamy neutralne światopoglądowo. Skąd więc krzyże w państwowych urzędach i placówkach oświatowych? Proszę o Twoją opinię na ten temat.


Konformizm gwarantem spójności grupy
28-03-2012 00:42 
 0 na 2
popers (129 punktów)
>Państwo jednak, jak mi się wydaje, mamy neutralne światopoglądowo. Skąd więc krzyże w państwowych urzędach i placówkach oświatowych? Proszę o Twoją opinię na ten temat.
Ponieważ na państwo nie składają się li tylko zapisy tej czy innej ustawy, ale przede wszystkim społeczeństwo, żywi ludzie. A jeżeli gdzieś w miejscu publicznym przeszkadza Tobie np. Krzyż, to idz do najważniejszej osoby w budynku/mieście i z nią porozmawiaj. Możesz też słać listy do prezydenta, posłów, albo agitować na ulicach w tej sprawie.

Ja jestem zdania, że w miejscach publicznych nie powinno się wieszać tych czy innych symboli nie związanych bezpośrednio z państwowością, pełna neutralność poglądowa(choć mi Krzyże jakoś mocno nie przeszkadzaja). A jeżeli się komuś nie podobają nasze symbole państwowe, to niech sobie wyjedzie gdzie mu będzie lepiej.

PS. Jak ktoś ma alergię na wielkie krzyże, to będąc w Gdańsku niech omija Plac Solidarności, a w Poznaniu Plac A.Mickiewicza. Podobnych pomników jest w Polsce więcej, także mógłby ktoś z Was zrobić odpowiednią mapę, żeby móc po kraju jezdzić nie narażając się na zgorszenie, spellbinder pewnie by chciał mieć taką mapę
28-03-2012 00:57 
 Ocena 7 na 7
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>A jeżeli się komuś nie podobają nasze symbole państwowe, to niech sobie wyjedzie gdzie mu będzie lepiej.
A od kiedy krzyż jest symbolem państwowym???
28-03-2012 16:29 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>A od kiedy krzyż jest symbolem państwowym???
Zaszło nieporozumienie. Czasem warto jeszcze raz przeczytać zanim się odpowie. Napisałem:

jestem zdania, że w miejscach publicznych nie powinno się wieszać tych czy innych symboli nie związanych bezpośrednio z państwowością,(...) A jeżeli się komuś nie podobają nasze symbole państwowe, to niech sobie wyjedzie...

Czy teraz widać co miałem na myśli? A napisałem tak, bo pewnie znajdą się w Polsce i tacy, którym nie podoba się wiszące w polskim urzędzie polskie godło czy flaga. Nie sami autochtoni u nas mieszkają, a "nawiedzenie" czasem przekracza granice absurdu.
28-03-2012 16:51 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>A od kiedy krzyż jest symbolem państwowym???
>Zaszło nieporozumienie. Czasem warto jeszcze raz przeczytać zanim się odpowie. Napisałem:
>jestem zdania, że w miejscach publicznych nie powinno się wieszać tych czy innych symboli nie związanych bezpośrednio z państwowością,(...) A jeżeli się komuś nie podobają nasze symbole państwowe, to niech sobie wyjedzie...

Napisał Pan dokładnie: Cytat:
A jeżeli gdzieś w miejscu publicznym przeszkadza Tobie np. Krzyż, to idz do najważniejszej osoby w budynku/mieście i z nią porozmawiaj. Możesz też słać listy do prezydenta, posłów, albo agitować na ulicach w tej sprawie.

Ja jestem zdania, że w miejscach publicznych nie powinno się wieszać tych czy innych symboli nie związanych bezpośrednio z państwowością, pełna neutralność poglądowa (choć mi Krzyże jakoś mocno nie przeszkadzaja). A jeżeli się komuś nie podobają nasze symbole państwowe, to niech sobie wyjedzie gdzie mu będzie lepiej.

I logika całego wywodu jest tu dosyć jednoznaczna.

>Czy teraz widać co miałem na myśli?
Już przed tym było wiadome i stąd nasze ostre komentarze.

>A napisałem tak, bo pewnie znajdą się w Polsce i tacy, którym nie podoba się wiszące w polskim urzędzie polskie godło czy flaga.
Jakoś nie bardzo przebijają się do powszechnego dyskursu i w tym wątku jakoś nikomu poza Panem, nawet przez myśl nie przeszło, że Pański wywód może dotyczyć tak jednostkowych przypadków.

>a "nawiedzenie" czasem przekracza granice absurdu.
Dokładnie się z Panem zgadzam, że fideistyczne "nawiedzenie" i "kręcenie" przekracza granice absurdu. Ten spasły na ludzkiej krzywdzie twór - Kościół Katolicki, całkiem udanie wmawia swoim baranom i owieczkom, że wszystko dla ich dobra czyni. Nawet te symbole okrutnej szubienicy, to dla naszego dobra stoją, aby przypominać czym grozi nieposłuszeństwo wobec każdej władzy, która wszak od Boga pochodzi.

Miłego dnia.

@@@
.
>
28-03-2012 11:23 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Państwo jednak, jak mi się wydaje, mamy neutralne światopoglądowo.
Nie prawda, już sam krzyż w sali sejmowej temu przeczy, ale pal diabli i ten krzyż i wszystkie inne, gorszą jest nachalna propaganda fideizmu, a szczególnie jednej religii oraz ustawowa penalizacja czynów z tą religią niezgodnych. Zdecydowanie mamy państwo wyznaniowe, tyle że w Polsce, na szczęście, nic zbyt ostrych form nie przybiera. Komunizm w PRL-u też niezbyt wychodził.

>Ponieważ na państwo nie składają się li tylko zapisy tej czy innej ustawy, ale przede wszystkim społeczeństwo, żywi ludzie.
Wszyscy obywatele (a nawet mieszkańcy) danego państwa muszą przestrzegać, pod groźbą sankcji, zapisów prawa. Bezkarne nieprzestrzeganie (co ma miejsce w Polsce) przez niektórych - świadczy o tym, że nie jest to państwo prawa, tylko bezprawia.

>A jeżeli gdzieś w miejscu publicznym przeszkadza Tobie np. Krzyż, to idz do najważniejszej osoby w budynku/mieście i z nią porozmawiaj.
Jeżeli został postawiony zgodnie z prawem, to tylko zmiana posłów może coś zmienić, gdyż tylko oni mogą zmienić ustawy. Natomiast, gdy ktoś np. przy drogach nastawiał bezprawnie krzyżyków - jak patyków w gówno, czy zawiesił krzyż w budynku państwowym przedstawiciele władzy, zgodnie z obowiązującym prawem, powinni sami (bez wezwania) te krzyże usuwać.

>Możesz też słać listy do prezydenta, posłów, albo agitować na ulicach w tej sprawie.
"Pisz na Berdyczów" abo całuj nas w czoło i będzie wesoło, a niektórzy na PRL tu narzekają. Wtedy też była pełna jedność narodowa. "Partia z narodem, a naród z partią" i w KC był nawet specjalny dział listów - można było się skarżyć.

>Ja jestem zdania, że w miejscach publicznych nie powinno się wieszać tych czy innych symboli nie związanych bezpośrednio z państwowością, pełna neutralność poglądowa(choć mi Krzyże jakoś mocno nie przeszkadzają).
> A jeżeli się komuś nie podobają nasze symbole państwowe, to niech sobie wyjedzie gdzie mu będzie lepiej.
To prymitywne ideologiczne chamstwo wyrzucanie z kraju ludzi ze względu na światopogląd. Przeczy to poglądom niektórych, iż we współczesnej Polsce do stosów daleko.

Wielce Szanowny Panie, prawda że Polak = katolik jest dokładnie taką samą prawdą, że katolik = idiota. (Choć czasem mam wrażenie, że to drugie jest bardziej prawdziwe.)
To normalne, że dyskryminujący nie odczuwają zdyskryminowania dyskryminowanych.
Polak, który nie jest zidiociałym religiantem winien wiedzieć, że krzyż do symboli narodowych nie należy i równie dobrym obywatelem i patriotą polskim może być ktoś, kto nie uznaje tego symbolu, a nawet nim pogardza.

>PS. Jak ktoś ma alergię na wielkie krzyże, to będąc w Gdańsku niech omija Plac Solidarności, a w Poznaniu Plac A.Mickiewicza. Podobnych pomników jest w Polsce więcej, także mógłby ktoś z Was zrobić odpowiednią mapę, żeby móc po kraju jezdzić nie narażając się na zgorszenie, spellbinder pewnie by chciał mieć taką mapę
Czy naprawdę wydaje się Panu, że ewangelizacja racjonalistycznej inteligencji uda się Panu takimi prymitywnymi metodami. Toż tego inteligentniejsze dzieci na katechezie nie kupią. Podpiął się Kościół pod Solidarność jak podpina się pod każdą władzę, to mu i krzyżyków nastawiali, ale te jakoś mało mi te krzyże przeszkadzają, a poza tym, to co ciasnej głowie zrozumieć trudno, że ateista może sobie bardzo cenić sztukę sakralną, a chrześcijaństwie bez krzyżyków trudno. Krzyż na ulicy, na kościele, czy w kościele, to symbol zupełnie czegoś innego od krzyża w urzędzie państwowym, czy na urzędzie. Krzyż w sali katechetycznej poza szkoła jest czymś naturalnym, krzyż w świeckiej szkole złamaniem zasad demokratycznego państwa prawa.

To taki elementarz zasad obowiązujących w demokratycznym państwie prawa, który każdy mieniący się patriotą powinien znać. Tylko, że wychowani przez Kościół ludzie wiedzą, że co innego się głosi, a co innego czyni. To taka chrześcijańska stara tradycja.

Miłego dnia.

@@@
.
28-03-2012 17:06 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Wszyscy obywatele (a nawet mieszkańcy) danego państwa muszą przestrzegać, pod groźbą sankcji, zapisów prawa. Bezkarne nieprzestrzeganie (co ma miejsce w Polsce) przez niektórych - świadczy o tym, że nie jest to państwo prawa, tylko bezprawia.

>Jeżeli został postawiony zgodnie z prawem, to tylko zmiana posłów może coś zmienić, gdyż tylko oni mogą zmienić ustawy. Natomiast, gdy ktoś np. przy drogach nastawiał bezprawnie krzyżyków - jak patyków w gówno, czy zawiesił krzyż w budynku państwowym przedstawiciele władzy, zgodnie z obowiązującym prawem, powinni sami (bez wezwania) te krzyże usuwać.
Jest w Polsce spisane prawo, jest policja i sądy, można działać.

Wszystko co Pan dalej napisał jest wynikiem niezrozumienia w pełni tego, co napisałem ja. A z tą mapą to był taki żart, dlatego dałem uśmiechniętą buzkę na końcu. Więc uśmiechnij się Pan!
28-03-2012 17:41 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jest w Polsce spisane prawo, jest policja i sądy, można działać.
A słyszał Pan o społecznym klimacie.
A słyszał Pan jak zakończyły się kariery policjantów, którzy chcieli ukrócić bezprawie kleru.

To fajnie, tak głupiego udawać. Są sądy, jest prawo i jest policja.
W Albanii Envera Hodży, też to wszystko było i jak tam było wtedy miło. Warto nawet teraz pojechać i pozostałości zobaczyć. Pomyśl Pan trochę zanim Pan tu coś napisze, to nie jest poziom "Katolika.pl", czy "Frondy".

>Wszystko co Pan dalej napisał jest wynikiem niezrozumienia w pełni tego, co napisałem ja.
Trzeba potrenować pisanie w taki sposób aby być zrozumianym. To nie teologia tu jasność i precyzję wypowiedzi wysoko się ceni.

>A z tą mapą to był taki żart,
Co do mapy, to niech Pan Spellbinder się wypowie, ja tematu mapy nie poruszałem.

>dlatego dałem uśmiechniętą buzkę na końcu. Więc uśmiechnij się Pan!
"Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie, dla was to igraszka, nam idzie o życie!"
Tak, rozumiem dla Pana i Pańskich przyjaciół to zabawa, ale dla mnie to poważna sprawa.

Chciałbym żyć w świeckim demokratycznym państwie prawa - neutralnym światopoglądowo, aby nikt mnie na pouczał co mam myśleć i jak mam żyć. Jestem oburzony, gdy moi rodacy niszczą święte miejsca żydów, czy protestantów, byłbym oburzony, gdyby niszczyli święte miejsca katolików, ale wymagam podobnego szacunku dla siebie.
Niech nikt nie włazi mi ze swoją nachalną propagandą do mojego domu, do mojego łóżka i nie pcha się też z tym kitem do miejsc świeckich wspólnych nam wszystkim i dobrze Pan wie, że nie mówimy tu ani o krzyżach na kościołach, ani o przydrożnych kapliczkach.

Dla mnie okradanie państwa przez Kościół wcale nie jest śmieszne i żadną buźką tego Pan nie załatwi. Zupełnie też nie śmieszy mnie czarny terror ideologiczny, tak jak nie śmieszył mnie i czerwony. Ale zupełnie zgadzam się z Panem, że warto znać programy partii politycznych i brać udział w wyborach.
A nie głosować najpierw na panów Gowina, Niesiołowskiego, Macierewicza - panią Kempę i Sobecką oraz na 186 innych posłów, którzy głosowali np za "projektem ustawy chroniącej życie ludzkie od poczęcia" i później mieć poczucie dyskomfortu.

Przepraszam, ale aż tak dużego poczucia humoru, to ja chyba nie mam.
Miłego dnia.

@@@
.
28-03-2012 18:18 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>A słyszał Pan o społecznym klimacie.
Społeczeństwo takie a nie inne, chyba o tym wspomniałem. Ale może niezbyt jasno.

>W Albanii Envera Hodży, też to wszystko było i jak tam było wtedy miło.
Jeżeli pan Hodza wyprał programowo z wyższych wartości swoje państwo prawie do cna, to co miało tam być? Kraj zaczął się staczać...

>...to nie jest poziom "Katolika.pl", czy "Frondy".
Stale nie, bo czasem jest wyższy, czasem niższy.

>>A z tą mapą to był taki żart,
>Co do mapy, to niech Pan Spellbinder się wypowie, ja tematu mapy nie poruszałem.
Mapa z zaznaczonymi miejscami, gdzie występują duże pionowe krzyże, mogą być to pomniki do których się Pan odniósł - o to mi chodziło, to był żart.

Btw.Trzeba by zapytać spellbindera czy małe krzyże też wywołują u niego oburzenie/agresję/niesmak, bo jeżeli tak, to wtedy z uwagi na mnogość ich przy naszych drogach, stworzenie takiej mapy Polski byłoby nader trudne. Ale może chociaz mapę powiatu...

>Chciałbym żyć w świeckim demokratycznym państwie prawa - neutralnym światopoglądowo, aby nikt mnie na pouczał co mam myśleć i jak mam żyć.(...)
A ja chciałbym żyć w... i żeby było... I robię co w zgodzie z prawem mogę, żeby miejsce w którym żyję ile się da takie właśnie się stawało.

28-03-2012 19:02 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>...to nie jest poziom "Katolika.pl", czy "Frondy".
>Stale nie, bo czasem jest wyższy, czasem niższy.
Pańska odpowiedź jest - w mojej ocenie - właśnie na poziomie "Katolika.pl", czy "Frondy".
Mnie ten poziom nie odpowiada, choć czasem się na ten poziom łapię, a więc już tu kończę.
Chyba że stać Pana na trochę wyższy poziom. Proponuję wrócić np. do Kopernika i jego wpływu na światopogląd i teologię chrześcijańską.
Co poważny duchowny, to poważny duchowny.

Miłego dnia.

@@@
.
28-03-2012 17:33 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>Wszystko co Pan dalej napisał jest wynikiem niezrozumienia w pełni tego, co napisałem ja.

Jeżeli jedna osoba nie rozumie twojej wypowiedzi to może być jej wina, ale jeżeli kilka to raczej oznacza że masz problemy z jakością przekazu. Może popracuj nad tym?
28-03-2012 17:45 
 Ocena-1 na 3
popers (129 punktów)
>>Wszystko co Pan dalej napisał jest wynikiem niezrozumienia w pełni tego, co napisałem ja.
>Jeżeli jedna osoba nie rozumie twojej wypowiedzi to może być jej wina, ale jeżeli kilka to raczej oznacza że masz problemy z jakością przekazu. Może popracuj nad tym?

Może tak jest. Postaram się pisać zrozumialej.

________

I jeszcze do Pana Andrzeja Bogusławskiego

>Jakoś nie bardzo przebijają się do powszechnego dyskursu i w tym wątku jakoś nikomu poza Panem, nawet przez myśl nie przeszło, że Pański wywód może dotyczyć tak jednostkowych przypadków.

Bo ja jestem zapobiegawczy, i wiem, że dzisiejsza walka z symbolami religijnymi w przestrzeni publicznej, może jutro oznaczać walkę ze wszystkimi innymi. Bo trzeba być otwartym, zacierać granice...itd. Pani E.Steinbach jak była w Polsce, to pewnie nie było jej miło patrzeć na symbole naszego państwa.
29-03-2012 08:31 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Bo ja jestem zapobiegawczy, i wiem, że dzisiejsza walka z symbolami religijnymi w przestrzeni publicznej, może jutro oznaczać walkę ze wszystkimi innymi.
Bez przesady.
>Pani E.Steinbach jak była w Polsce, to pewnie nie było jej miło patrzeć na symbole naszego państwa.
A za to minus jak stąd do Melbourne i z powrotem. Trzeba mieć jakieś poczucie przyzwoitości.
29-03-2012 09:35 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. dzisiejsza walka z symbolami religijnymi w przestrzeni publicznej, może jutro oznaczać walkę ze wszystkimi innymi. Bo trzeba być otwartym, zacierać granice...itd. Pani E.Steinbach jak była w Polsce, to pewnie nie było jej miło patrzeć na symbole naszego państwa.
Cóż ma znaczyć takie porównanie?
Jeśli niemieckim patriotom bywa przykro, że część ich dawnego Heimat podlega dziś polskiej administracji,
to polscy patrioci też powinni wiedzieć, że ich Ojczyzna jest dziś w rękach watykańskich i może im być z tego powodu co najwyżej przykro?
To znaczy, że przegraliśmy jakąś wojnę o kształt przestrzeni publicznej we własnym kraju na rzecz rzymskiego kościoła?

[Przepraszam za wtrącenie do rozmowy z Panem Andrzejem.
Pański wpis może jednak być źle odbierany, dlatego proszę o wyjaśnienie.]
29-03-2012 12:12 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Przepraszam za wtrącenie do rozmowy z Panem Andrzejem.
Wydawało mi się, że tu wtrącanie się do dyskusji jest ogólnie przyjęte. Tylko nasze wypowiedzi należy kierować do konkretnych osób.
W każdym razie mnie wtrącanie - o ile jest merytoryczne lub dowcipne - zupełnie nie przeszkadza.

Pozdrawiam.

@@@
.
01-04-2012 17:51 
 Ocena 2 na 2
de Vill (1165 punktów)

>Pytam, bo nie wiem co jest powodem tego jadu. Może rzeczywiście te dzwony o 6 rano? Bo jeżeli tak, to co ma powiedzieć mój wujek, który ma spory stadion blisko domu? A nawiasem tylko wspomnę, że wujek piłki nożnej nie cierpi, ale i tak musi dokładać się na pensję ludzi z PZPN, czyli m.in. dla pana Kręciny(37,5tys./mies.), który notabene do końca 2012 pobierał będzie takie pieniądze nie pracując. Bo takie umowy podpisują sobie panowie w PZPN.( www.futbol.pl/node/431263 ) Darmozjady! - krzyczy wujek, niczym spellbinder kiedy przejezdza koło kurii

Finanse PZPN za Money PL
"PZPN zarabia i wydaje rocznie około 60 mln złotych. Największe wpływy stanowią umowy sponsorskie i dotacje z UEFA to blisko 45 mln złotych. Z tego około 20 mln to wpłaty od firmy Sportfive za transmisje telewizyjne meczów.
Prawie 9 mln ma w tym roku przynieść sprzedaż biletów na mecze reprezentacji. Półtora miliona to opłaty klubów z tytułu transferów krajowych i zagranicznych. Dwa razy tyle stowarzyszenie zbierze z rocznych składek członków oraz od klubów na utrzymanie sędziów, delegatów i obserwatorów.

Niewiele ponad 3 mln złotych to dotacje z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Te pieniądze są przekazywane na dofinansowanie Uczniowskich Klubów Sportowych i piłkarskich szkółek. To by było na tyle jeżeli chodzi o wpływy.

Poszukaj ilu jest podatników Polsce podziel to przez te 3 miliony dotacji i będziesz wiedział ile ile groszy Twój wujek rocznie dokłada na nie pensję Kręciny., a na cały PZPN.
26-03-2012 16:21 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pan Bogusławski autorytetem dla mnie nie jest, niestety nie znam bliżej jego twórczości.
Bardzo proszę: www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,15061
Diabeł wcielony i jeszcze czerwony.

>Swoją drogą ciekawe co o poglądach pana Bogusławskiego powiedzieliby jego przodkowie.
Ze względu na przodków, to mógłbym zostać nawet do zakonu jezuitów przyjętym - w czasach gdy było to ważnym warunkiem. Ponad dziesięć katolickich pokoleń z każdej strony, a i sam jestem katolikiem - zaprzyjaźnionym z kilkoma księżmi profesorami.

Na naszym forum to łatwo o autorytet. Nawet świadectwa maturalnego nie trzeba nikomu tu przedstawiać - wystarczy trochę mądrze popisać np. jak pan Konowal, czy pan Parys i już się ma autorytet.

Miłego dnia.

@@@
.
26-03-2012 18:03 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Bardzo proszę: www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,15061
>Diabeł wcielony i jeszcze czerwony.


apage satanas!

Moze coś z tego przeczytam, czasu mało.

>Ze względu na przodków, to mógłbym zostać nawet do zakonu jezuitów przyjętym...
Ale o zmianie nazwiska -mam nadzieję, że Pan jeszcze nie myślał

>Na naszym forum to łatwo o autorytet. Nawet świadectwa maturalnego nie trzeba nikomu tu przedstawiać - wystarczy trochę mądrze popisać np. jak pan Konowal, czy pan Parys i już się ma autorytet.
To dobrze, że znalezli się tacy, co to burzą Wam nieco tą egzystencjalna 'sielankę'.
26-03-2012 20:49 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ale o zmianie nazwiska -mam nadzieję, że Pan jeszcze nie myślał
Wprost odwrotnie. Bardzo mi się ono podoba.

>To dobrze, że znaleźli się tacy, co to burzą Wam nieco tą egzystencjalna 'sielankę'.
Cholera, ale jak na razie tacy się nie znaleźli. Nawet ci odrobinę bardziej oczytani szybko wymiękają. Pozostają tylko ci dosyć głupi i bardzo upierdliwi. Wymienia Pan bardzo ciekawe nazwiska uczonych księży oraz uczonych opowiadających się za teizmem.
Gdy Pan je rzeczywiście przeczytał - to może nareszcie będzie z kim pogadać. Choć nie wydaje mi się. Wrzucił Pan księdza Kopernika, gdy chcieliśmy o nim porozmawiać, to Pana już nie ma.

No to, o którym chce Pan porozmawiać? Woli Pan teologów, czy uczonych?
Ja tam wolę uczonych, to o kim z Pańskiej listy porozmawiamy? Mamy taki wybór: Mendel, Lemaitre, Sedlak, Heller, ale może Pan dorzucić i innych jeszcze paru było.

Z drugiej listy - już czytałem:
Wyznania - św. Augustyn
Szatańskie urojenie. Ateizm i jego pretensje naukowe - David Berlinski
Bóg nie jest urojeniem. Złudzenie Dawkinsa - Alister McGrath
Urojony Bóg Richarda Dawkinsa - Paweł Bloch
Bóg istnieje-wyznanie ateisty - Antony Flew

Ale jak Pan się przygotuje i powie, że akurat ta pozycja jest bardzo mądra i gotów jest Pan jej uparcie bronić, to kupię i przeczytam. Nie jestem odpornym na wiedzę.
Mam też w domu znacznie więcej pozycji w obronie wiary, niż Pan je tu wymienił i bez problemu też sięgać do nich też mogę.

Jeżeli jest Pan merytorycznie przygotowanym, to proszę rozpocząć jakiś nowy mądry wątek. Tylko proszę przestać mielić sprawy już stokroć tu przemielone. (Poniżej jest spis wątków i można trochę zobaczyć o czym tu już mówiliśmy).
Naprawdę większość z nas wprost marzy aby ktoś nam zburzył tą egzystencjalna 'sielankę'.
A więc śmiało.
Wal Pan!

PS. Zapytał Pan drogą mailową, czy prowadzę bloga? Nie, nie prowadzę, nie pisuję też na żadnych innych portalach i nie utrzymuję żadnej - poza prywatną - korespondencji mailowej.

Mam dzień dosyć zajęty - między innymi - pisaniem trochę dłuższych tekstów i merytorycznym redagowaniem tekstów innych autorów.
Nasze forum traktuję jako intelektualną zabawę, która winna przynosić inspiracje i korzyści dydaktyczne.
Naprawdę większość z nas bardzo sobie ceni ludzi od odmiennych poglądach i zdarzają się tu nawet kilkuletnie poważne rozmowy. Gdy powstrzyma Pan trochę własną agresję i przejdzie do meritum, to z tej strony agresja i złośliwości też ogromnie się zmniejszą. I choć "Wersalu", to tu jednak bym nie oczekiwał, to jednak bardzo warto skonfrontować swoje poglądy i własną wiedzę i ideowym przeciwnikiem.

Miłego dnia.

@@@
.
26-03-2012 09:54 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>rzadko tutaj przesiaduję

>Bardzo to ładne(bo niebieskie a co tu napisane to jeszcze przez tydzień będę trawił, bo to dla mnie bardzo trudne) ale domyślam się, lub chociaż kojarzę, że wszystko to o czym na niebiesko, zastępuje Pan czasem pisząc - głupota.

>cuś jak wróżbiarstwo

>eh za grosz romantyzmu, Szekspira, Mickiewicza to Pan pewnie nie lubi co? Zapodam innego cudaka:
> Boga widzą ci, którzy potrafią Go widzieć, to znaczy ci, co mają otwarte 'oczy duszy'. Chociaż bowiem wszyscy mają oczy, u niektórych są one zaćmione i dlatego nie mogą zobaczyć światła słonecznego. Z tego jednak, że ślepi nie widzą, nie wynika, że słońce nie świeci, lecz że oni są dotknięci ślepotą. (Teofil z Antiochii)
Od czasu, do czasu wejdzie na nasze forum jakiś fideista z pretensjami, że kpimy z durnoty wierzących. Już człowiek się ucieszy, że znajdzie jakiegoś partnera do rozmowy o odmiennych poglądach, a tu pełna klapa. Fiasko nadziei na rozmowę lub zupełne potwierdzenie, iż każda wiara ogranicza intelektualnie, a im głębsza tym bardziej. Obrażona za całokształt efemeryda wpadła - po obrażała mnie i innych i obrażona uciekła.
Liczyłem, że porozmawiamy na przykład o pierwszym księdzu z Pańskiej listy o Mikołaju Koperniku. Gdyż chciałbym wiedzieć czy ma większe zasługi dla teologii (religii) czy naturalistycznej nauki (a w sumie dla ateizmu).
www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843

Dzień dobry i miłego dnia.

@@@
.
26-03-2012 00:33 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>>Bzdura! Ateizm jest tylko zaprzeczeniem teizmu, czyli głupoty.
>Oto lista przykładowych głupców, oczywiście zdaniem pana Andrzeja(ograniczyłem się do przedstawicieli tzw. kleru, żeby nie było wątpliwości, że w "głupoty" wierzą/li):
A czy potrafisz przytoczyć jedno rozumne zdanie o Bogu w wykonaniu kogokolwiek z wyliczonej przez siebie plejady czy kogokolwiek spoza niej?
To że ktoś jest np. dobrym astronomem nie oznacza wcale, że jego wiara w niedorzeczności zyskuje legitymację mądrości.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-03-2012 00:56 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>A czy potrafisz przytoczyć jedno rozumne zdanie o Bogu w wykonaniu kogokolwiek z wyliczonej przez siebie plejady czy kogokolwiek spoza niej?

Są rzeczy, które przerastają możliwości ludzkiego rozumu. Tak jest z Bogiem.

Józef Tischner


>To że ktoś jest np. dobrym astronomem nie oznacza wcale, że jego wiara w niedorzeczności zyskuje legitymację mądrości.
zgadza się, ale przyznaj, dziwne to dla Ciebie zjawisko - ponadprzeciętnie inteligentny człowiek, o dużej wiedzy, bywający w świecie, i o zgrozo! - W Boga wierzący... he, mało tego! - ksiundz

Mod:
Zaprawdę, powiadam ci, za ignorowanie uwag moderacji czeka cię ban.

26-03-2012 01:00 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

> Są rzeczy, które przerastają możliwości ludzkiego rozumu. Tak jest z Bogiem.
> Józef Tischner

Prosiłem o zdanie rozumne, a nie o teologiczny bzdet bez treści

>zgadza się, ale przyznaj, dziwne to dla Ciebie zjawisko - ponadprzeciętnie inteligentny człowiek, o dużej wiedzy, bywający w świecie, i o zgrozo! - W Boga wierzący...
Czasem się dziwię. Wiem jakim upośledzeniem zdolności poznawczych jest wiara, ale czasem nie mogę oprzeć się zdziwieniu, że że aż takim, że nieraz "ponadprzeciętnie inteligentny człowiek, o dużej wiedzy, bywający w świecie" zaczyna bełkotać jakieś nieskładne, niedorzeczne historyjki, których nijak nie umie wyjaśnić.

P.S.
Jeśli ta uwaga dotyczy ciągle Tischnera i z niego cytatu to zapytaj go (dla wierzących to ponoć normalka rozmawiać z trupami) jak to przełożyć na język ludzi rozumnych, czyli po prostu wyjaśnić co mówi:
- co to jest Bóg?
- skąd wiadomo, że to coś przerasta możliwości ludzkiego rozumu (i skąd wzorzec takiego rozumu)?
- czy całe przerasta, czy tylko częściowo, a jeśli częściowo to co konkretnie nie przerasta; skąd wyrasta to co przerasta i skąd w ogóle wiadomo o tym co przerasta?
...takie rzeczy...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-03-2012 13:43 
 Ocena 2 na 2
popers (129 punktów)
>Czasem się dziwię. Wiem jakim upośledzeniem zdolności poznawczych jest wiara, ale czasem nie mogę oprzeć się zdziwieniu, że że aż takim, że nieraz "ponadprzeciętnie inteligentny człowiek, o dużej wiedzy, bywający w świecie" zaczyna bełkotać jakieś nieskładne, niedorzeczne historyjki, których nijak nie umie wyjaśnić.

To może w tych zródłach znajdzie się choć jedna rozumna wypowiedz teisty, powodzenia:

Wyznania - św. Augustyn
Traktat o Bogu Jedynym - ks. Jerzy Szymik
Szatańskie urojenie. Ateizm i jego pretensje naukowe - David Berlinski
Bóg nie jest urojeniem. Złudzenie Dawkinsa - Alister McGrath
Dlaczego nie jestem ateistą - Marek Lipski
Bóg tak wysoko cię ceni - Krzysztof Osuch SJ
Tabletki z krzyżykiem - Szymon Hołownia
Bóg. Życie i twórczość - Szymon Hołownia
Przewodnik apologetyczny - Josh McDowell
Urojony Bóg Richarda Dawkinsa - Paweł Bloch
Bóg istnieje-wyznanie ateisty - Antony Flew
W obronie wiary - Włodzimierz Bednarski
Rozum, wiara i rewolucja. Refleksje nad debatą o Bogu - Terry Eagleton
Chata - William P. Young

albo np. - wiara.pl
26-03-2012 16:30 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To może w tych zródłach znajdzie się choć jedna rozumna wypowiedz teisty, powodzenia:
Zdanie - na pewno. Akapit - z dużym prawdopodobieństwem. Strona - już mało prawdopodobna, a rozdział wprost - niemożliwym.
Ale to poglądy Pańskiej strony i prosimy zacytowanie tych rozumnych wypowiedzi teistów, tak aby można było się im przyjrzeć od racjonalnej strony bezbożników.

Miłego dnia.

@@@
.
26-03-2012 10:36 
 Ocena 2 na 2
Nunki (96 punktów)
>... dziwne to dla Ciebie zjawisko - ponadprzeciętnie inteligentny człowiek, o dużej wiedzy, bywający w świecie, i o zgrozo! - W Boga wierzący... he, mało tego! - ksiundz

Ciekawych książek o Koperniku kilka by się znalazło, ja jednak polecam Ci ... Czyta się ją z łatwością
a i zobaczysz jaki z niego ksiundz
26-03-2012 11:20 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>polecam Ci

A ja bym jednak radził polecić tę



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-03-2012 13:47 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Ciekawych książek o Koperniku kilka by się znalazło, ja jednak polecam Ci tą... Czyta się ją z łatwością a i zobaczysz jaki z niego ksiundz

A jesteś pewny, że wszystko o czym tam napisane to prawda? Poza tym, ja nie tylko Kopernika wymieniłem.
26-03-2012 21:21 
 Ocena 1 na 1
Nunki (96 punktów)
>A jesteś pewny, że wszystko o czym tam napisane to prawda?

To tylko książka - jedna(mnie się podobała)... Jeśli temat ciekawy, można sięgnąć po inne - porównać
i wnioski samemu wyciągnąć.

>Poza tym, ja nie tylko Kopernika wymieniłem.
Tak mi się te Twoje "ksiundz" spodobało, że odniosłem się tylko do niego
26-03-2012 23:53 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>>Poza tym, ja nie tylko Kopernika wymieniłem.
>Tak mi się te Twoje "ksiundz" spodobało, że odniosłem się tylko do niego

Czyli, że ksiundz skojarzył się Tobie z Kopernikiem właśnie. Ale na tamtej liście przecież sami księża są
26-03-2012 08:58 
 Ocena 5 na 5
Nunki (96 punktów)
>Oto lista przykładowych głupców, oczywiście zdaniem pana Andrzeja(ograniczyłem się do przedstawicieli tzw. kleru, żeby nie było wątpliwości, że w "głupoty" wierzą/li):
[... ciach lista]

Mógłbym podać podobną listę, równie znanych lecz niewierzących, ale po co? Mitologia - choćby nie wiem ilu w nią wierzyło, nadal pozostaje tylko mitologią...
25-03-2012 21:41 
 Ocena 5 na 5
Ratatoskr (4439 punktów)
>Zatem prawdziwe jest zdanie :
>Istnieje przyczyna zaistnienia a potem istnienia materii i jest ona niematerialna , nazywana w naszej kulturze Bogiem.

Nuuuda i standardowe pytanie: A kto stworzył boga? :p

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
25-03-2012 21:53 
 Ocena 7 na 7
webmaster (moderator)
>>Istnieje przyczyna zaistnienia a potem istnienia materii i jest ona niematerialna , nazywana w naszej kulturze Bogiem.
W naszej kulturze jest nazwa na takiego, kto wciąż robi to samo i za każdym razem oczekuje innego rezultatu.

>Nuuuda i standardowe pytanie: A kto stworzył boga? :p
Człowiek, a kto człowieka? Bóg. Proste
27-03-2012 12:09 
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)
>rozważmy podstawowe twierdzenia materialistów:
>A- materia samopowstała
>B-materia samoistnieje
>C- materia istnieje wiecznie czyli jest bez przyczyny...

Brakuje twierdzenia podstawowego: istnieje tylko materia. Wszystkie inne byty są wyłącznie formą istnienia materii.

>Przyczyna skutku nie może być skutkiem np. piekarz nie jest chlebem.

Co nie znaczy, że piekarz jest jakimś niematerialnym bytem. Relacja przyczyny i skutku nie wymaga, aby jej człony były innymi kategoriami ontologicznymi. Jedna forma materii jest przyczyną innej. Sprawdź to młotkiem na swoim czole.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-03-2012 21:22 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Brakuje twierdzenia podstawowego: istnieje tylko materia. Wszystkie inne byty są wyłącznie formą istnienia materii.

To prawda i z tego podstawowego twierdzenia wynikają twierdzenia B i C . Twierdzenie A jest sprzeczne z C ale jest spotykane w dyskusjach.

>>Przyczyna skutku nie może być skutkiem np. piekarz nie jest chlebem.
>Co nie znaczy, że piekarz jest jakimś niematerialnym bytem. Relacja przyczyny i skutku nie wymaga, aby jej człony były innymi kategoriami ontologicznymi. Jedna forma materii jest przyczyną innej.

Ale tutaj chodzi o przyczynę materii jako takiej a nie o jej formy.

Sprawdź to może nie młotkiem na swoim czole, ale bardziej subtelnie przez zastanowienie .
27-03-2012 22:26 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>tutaj chodzi o przyczynę materii jako takiej a nie o jej formy.

Jeśli przyjąć, że istnieje tylko materia, to nie ma mowy o innych, pozamaterialnych bytach, w tym i przyczynie (przyczynach) materii jako takiej. Podobnie byłoby, gdyby przyjąć istnienie wyłącznie ducha, słowem - jakiegoś jedynego iksa. Konsekwentny monizm znosi pytanie o zewnętrzną przyczynę istnienia jedynej substancji (materii, boga, czy diabli wiedzą czego jeszcze).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
28-03-2012 16:33 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Konsekwentny monizm znosi pytanie o zewnętrzną przyczynę istnienia jedynej substancji (materii, boga, czy diabli wiedzą czego jeszcze).

Nie! Każdy "konsekwentny" monizm rozpada się jak domek z kart pod wpływem prostego a jakże potężnego pytania : dlaczego tak jest , jaki jest powód? Aby to pytanie nie padło należałoby objąć cenzurą cały świat.

To pytanie jest źródłem rozwoju a rezygnacja stawiania tego pytania jest powodem zastoju.
31-03-2012 18:58 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
> Każdy "konsekwentny" monizm rozpada się jak domek z kart pod wpływem prostego a jakże potężnego pytania : dlaczego tak jest , jaki jest powód?

W ramach monizmu pytanie dlaczego jest możliwe, o ile nie odnosi się ono do całości istniejącego (tego, co przyjmiemy za jedną substancję). Monizm nie rozpada się, ale bezzasadne staje się samo pytanie. Nie można jednej substancji (np. materii) traktować tak, jak rzeczy znanych z potocznego doświadczenia. Dlaczego pada deszcz? jest pytaniem, na które możemy podać jakieś sensowne odpowiedzi. Natomiast Dlaczego istnieje materia? (by ograniczyć się do tej substancji) jest pytaniem pozornym. Słówko dlaczego? nie jest wytrychem filozofii.

>To pytanie jest źródłem rozwoju a rezygnacja stawiania tego pytania jest powodem zastoju.

Monizm materialistyczny (czy fizykalny) ma się dobrze.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
31-03-2012 21:01 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Monizm materialistyczny (czy fizykalny) ma się dobrze.
..... ale tylko wg materialistów - na szczęście są inni , którzy zadają pytanie: jaki jest powód istnienia materii? i od razu jest ciekawie !
31-03-2012 21:11 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>>Monizm materialistyczny (czy fizykalny) ma się dobrze.
..... ale tylko wg materialistów - na szczęście są inni , którzy zadają pytanie: jaki jest powód istnienia materii? i od razu jest ciekawie !
Poza tym rezygnacja z pytania "dlaczego?" jest postawą nieracjonalną , gdyż ignoruje zasadę p-s , kóra jest podstawą nauki.
31-03-2012 22:02 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>rezygnacja z pytania "dlaczego?" jest postawą nieracjonalną ,...

Wyjaśnieniem faktu jest inny fakt. Dlaczego wszystkie fakty należałoby wyjaśniać zmianą ontologii na teistyczną? Skąd w ogóle taki pomysł? To jest salto w urojony świat Pisma, świat czysto werbalny i wyobrażony.

>i od razu jest ciekawie !

Tak, rydzykowo.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
01-04-2012 12:44 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)

>Wyjaśnieniem faktu jest inny fakt.

Jeśli przesłanki są prawdziwe to stosując odpowiednie formy dedukcji otrzymujemy zdania prawdziwe:

zdanie: " Przyczyna zaistnienia i istnienia materii jest niematerialna" jest właśnie takim zdaniem.

Czy racjonalnym zatem jest odrzucać to prawdziwe zdanie?

>To jest salto w urojony świat Pisma, świat czysto werbalny i wyobrażony.

Przyczyna materii jest niematerialna a więc niepoznawalna w bezpośrednim doświadczeniu fizycznym, ale wiemy ,że na podstawie skutków możemy opisać ich przyczynę i to robi teologia. Fizyka zresztą również: czy ktoś widział elektron , albo kwarki czy foton? Nie!- a jednak wszyscy są przekonani ,że istnieją na podstawie dedukcji z wyników różnych eksperymentów.

>i od razu jest ciekawie !

>Tak, rydzykowo.

a może : Tak racjonalnie.
02-04-2012 10:21 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli przesłanki są prawdziwe...

Otóż to, jeśli są prawdziwe, ale to trzeba pokazać na innej drodze, niż droga dedukcji. Ewentualna prawda zdania: Przyczyna istnienia materii jest niematerialna. jest zupełnie innego rodzaju niż prawda zdania x=x (by ograniczyć się do tej jednej logicznej prawdy). Zdania Jeśli x istnieje, to... i x istnieje. dzieli poznawcza otchłań (za x można podstawić cokolwiek, z bogiem włącznie).

>" Przyczyna zaistnienia i istnienia materii jest niematerialna" jest właśnie takim zdaniem.
>Czy racjonalnym zatem jest odrzucać to prawdziwe zdanie?

Należy pokazać, że zdanie to jest prawdziwe. Dopiero wtedy i tylko wtedy jego logiczne konsekwencje będą również prawdziwe. Nie widzę żadnej konieczności w przyjmowaniu przyczyny zewnętrznej wobec materii.

>czy ktoś widział elektron , albo kwarki czy foton? Nie!- a jednak wszyscy są przekonani ,że istnieją na podstawie dedukcji z wyników różnych eksperymentów.

Nieobserwowalność nie znaczy niematerialność. Podobnie było z bakteriami czy wirusami. One robiły swoje, a ludziskom wydawało się, że to wola nieba.

Dzisiaj przysłuchiwałem się rozmowie staruszków w szpitalu. Po dramatycznym opowiadaniu, jak to lekarze robili, co mogli, aby uratować jednemu z nich życie, pada znana konkluzja: no i dzięki bogu mnie uratowali. Uważam, że uratowali go lekarze, a przyśpiewka o bogu, czyli czymś zewnętrznym wobec tej sytuacji, jest zbędna. Czy hydraulik kończąc przepychanie zlewu lub muszli klozetowej też powinien odwołać się do boskiej ingerencji?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-04-2012 12:56 
 Ocena 1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli przesłanki są prawdziwe...
>Otóż to, jeśli są prawdziwe, ale to trzeba pokazać na innej drodze, niż droga dedukcji.

Oczywiście: przesłanką jest fakt istnienia materii- przesłanka ta jest niewątpliwie prawdziwa: fizycy nieustannie ją badają a więc materia jest.

Stawiamy teraz pytanie : dlaczego zaistniała i istnieje materia? i przeprowadzamy rozumowanie stosując zasady logiki formalnej:

Możemy sformułować hipotezy:

a)materia jest wieczna czyli jest bez przyczyny, bo gdyby była przyczyna zaistnienia materii to nie byłaby wieczna(przyczyna skutku musi poprzedzać w istnieniu jej skutek )

b)materia ma niematerialna przyczynę zaistnienia

c)materia ma niematerialną przyczynę istnienia

Która hipoteza jest prawdziwa?

Hipoteza a) ignoruje zasadę p-s i każdy racjonalista ją odrzuca jako niedorzeczną

Hipoteza b) jest zgodna z zasada p-s i z faktu ,że skutek nie może być tym samym co przyczyna ,dedukujemy ,że przyczyna materii jest niematerialna

Hipoteza c) jest prawdziwa, gdyż jest negacją fałszywego zdania , że materia samoistnieje:

materia samoistniejaca jest absurdem: skutek nie może być tożsamy ze swoją przyczyną.

>Nieobserwowalność nie znaczy niematerialność.

Nie chodzi tu o nieobserwalność a o dedukcję : tezę o istnieniu elektronu, fotonu czy kwarku sformułowano na podstawie dedukcji czyli wnioskowania z rezultatów eksperymentów czyli na podstawie prawdziwych przesłanek.

To samo dotyczy niematerialnej przyczyny zaistnienia i istnienia materii : ona też jest wnioskiem z rozumowania logicznego ,które powyżej przedstawiłem.
02-04-2012 13:14 
 Ocena 5 na 5
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Zainteresowałeś mnie.

>Hipoteza a) ignoruje zasadę p-s i każdy racjonalista ją odrzuca jako niedorzeczną
Jeśli możesz, napisz zasadę p-s literalnie, a później zdefiniuj, co to jest skutek, a co przyczyna.

>Hipoteza b) jest zgodna z zasada p-s i z faktu ,że skutek nie może być tym samym co przyczyna ,dedukujemy ,że przyczyna materii jest niematerialna
Nie może być tym samym? Jaki fakt to pokazuje?
Ale można zapytać głębiej: co jest przyczyną "niematerialnej przyczyny materii"? Czyżby materia?

>Hipoteza c) jest prawdziwa, gdyż jest negacją fałszywego zdania , że materia samoistnieje:
> materia samoistniejaca jest absurdem: skutek nie może być tożsamy ze swoją przyczyną.
Doprawdy? A czas jest materialny czy niematerialny?

(...)
>To samo dotyczy niematerialnej przyczyny zaistnienia i istnienia materii : ona też jest wnioskiem z rozumowania logicznego ,które powyżej przedstawiłem.
Przedstawiłeś? Kilka skrótów myślowych i to już? No zrób że to porządnie...

Pozdrawiam


02-04-2012 14:03 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>przesłanką jest fakt istnienia materii- przesłanka ta jest niewątpliwie prawdziwa...

Nie byłbym taki pewny. Materia jest (raczej) kategorią poznania, a nie czymś istniejącym. W każdym razie istnieje w innym sensie jak np. klawiatura, na której piszę, czy szklanka herbaty. Punktem wyjścia konstrukcji kategorii materii pozostają rzeczy (procesy) dostępne potocznemu, zmysłowemu doświadczeniu. Nikt nie doświadcza wszystkich rzeczy en masse, ani materii jako takiej. Równie ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że procedury poznawcze, które odnosimy do rzeczy zmysłowych nie można bezkrytycznie odnosić do kategorii z innego porządku. Podobnie jest z rozróżnieniem elementu zbioru od zbioru: jeśli tego nie zrobimy, powstaną paradoksy...

>dlaczego zaistniała i istnieje materia?

Czy istnienie materii ma tu podobny status do istnienia konkretu, drzewa lub obłoku? Czy w takim samym sensie używamy słowa dlaczego w pytaniu Dlaczego wieje wiatr? jak i w pytaniu Dlaczego istnieje materia? lub Dlaczego istnieje świat?
Dla mnie pytanie o istnienie materii czy świata to pytanie raczej o kategorie poznawcze, a nie o istnienie konkretnych bytów (rzeczy): ani materia, ani świat nie jest rzeczą pośród innych rzeczy. Pokaż krok po kroku, jak konstruujesz te kategorie i jakich reguł ich użycia stosujesz, a zobaczymy, czym naprawdę są.

>tezę o istnieniu elektronu, fotonu czy kwarku sformułowano na podstawie dedukcji czyli wnioskowania z rezultatów eksperymentów czyli na podstawie prawdziwych przesłanek.

Zgoda. Tym niemniej nie przypisano tym bytom jakiejś innej, pozamaterialnej (duchowej) bytowości. Jeśli rowerzysta, planeta czy cząstka zmienia tor ruchu, nie potrzeba odwoływać się do sprawczej siły boga, ducha czy anioła. Ruch materii (a raczej materialnych rzeczy) wystarczy tłumaczyć zewnętrznymi materialnymi przyczynami.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-04-2012 21:41 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Ruch materii (a raczej materialnych rzeczy) wystarczy tłumaczyć zewnętrznymi materialnymi przyczynami.

Tu nie chodzi o ruch materii ale o jej przyczynę istnienia: materialna przyczyna materii to absurd podobnie jak powiedzenie, że powodem mleka jest mleko a masła masło.
02-04-2012 22:26 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Ruch materii (a raczej materialnych rzeczy) wystarczy tłumaczyć zewnętrznymi materialnymi przyczynami.

>Tu nie chodzi o ruch materii ale o jej przyczynę istnienia: materialna przyczyna materii to absurd podobnie jak powiedzenie, że powodem mleka jest mleko a masła masło.
Ale Pan Diogenes napisał także. Cytat:
Materia jest (raczej) kategorią poznania, a nie czymś istniejącym.
W każdym razie istnieje w innym sensie jak np. klawiatura, na której piszę, czy szklanka herbaty.

Materia
- w potocznym znaczeniu: ogół obiektywnie istniejących przedmiotów fizycznych, poznawalnych zmysłami.


Materia jest filozoficzną kategorią, która dana jest człowiekowi we wrażeniach, którą nasze wrażenia kopiują, fotografują, odzwierciedlają, a która istnieje niezależnie od nich

W związku z rozwojem badań fizycznych nad cząstkami elementarnymi filozofia przejęła stanowisko fizyki w rozumieniu czym jest oraz czym nie jest materia. pl.wikiped(*)_(fizyka)#Cztery_definicje

Gdy człowiek jest na tyle inteligentnym, że potrafi zrozumieć czym jest materia, przestaje podpinać pod tą kategorię wyspekulowane bajdy o jej powstaniu lub przyczynie.
Materii żadna przyczyna nie jest konieczną, gdyż istnieje ona od początku czasu i zgodnie z opisami zawartymi w "teorii chaosu" - cały czas ewoluuje.

@@@
.
03-04-2012 09:12 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Nie odróżniasz materii jako takiej od rzeczy materialnej i stąd Twój problem. Między materią a - powiedzmy - masłem jest spora różnica, której wyraźnie nie rozumiesz. Radzę uważnie poczytać wątek, a znajdziesz kilka wypowiedzi, które mogą Ci coś wyjaśnić. Znajdziesz błąd w swoim rozumowaniu i może przestaniesz się upierać przy czymś, co nijak nie da się obronić - ani logicznie, ani w żaden inny sposób.
03-04-2012 12:30 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Tu nie chodzi o ruch materii ale o jej przyczynę istnienia...

To uproszczenie problemu. Chodzi również o granice języka, o sensowność zadawania pewnych pytań i formułowania na nie odpowiedzi. Poprawne pod względem gramatycznym pytanie może być pozbawione sensu. Obawiam się, że pytanie o przyczynę istnienia materii (czy wszystkiego w ogóle) należy do tego rodzaju wypowiedzi. Język skrojony jest na modłę naszego doświadczenia. Tam, gdzie je przekracza, nie tylko nie staje się hipotetyczny, ale po prostu traci walor poznawczy. W tym momencie zmieniamy optykę z poznawczej na inną, religijną na przykład. Taki język jest raczej wyrazem emocji, życzeń wobec świata, a nie jego poznawania. To dlatego od metafizyki (wykładanej np. w seminariach) lekko przechodzi się do religijnych obrzędów (o których mówi się z ambony, również telewizyjnej), będących niczym innym, jak tylko praktykowaniem metafizyki. A wszystko to rzecz jasna w ramach doktrynalnej i instytucjonalnej jedności kościoła.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
03-04-2012 13:01 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tu nie chodzi o ruch materii ale o jej przyczynę istnienia: materialna przyczyna materii to absurd podobnie jak powiedzenie, że powodem mleka jest mleko a masła masło.

Nie to, co z Bogiem, który jest powodem istnienia Boga, kurde .


Nikt w PiS, ani nieoficjalnie ani w sposób złośliwy, nie nazywa Jarosława Kaczyńskiego Kaczafim. (Joachim Brudziński)
03-04-2012 13:20 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> materialna przyczyna materii to absurd podobnie jak powiedzenie, że powodem mleka jest mleko a masła masło.

A tak z ciekawości, co jest powodem mleka?
03-04-2012 13:27 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>materialna przyczyna materii to absurd podobnie jak powiedzenie, że powodem mleka jest mleko a masła masło.
>A tak z ciekawości, co jest powodem mleka?
Krowa!
Robi tu za Boga.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-04-2012 13:49 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>Krowa!Robi tu za Boga.

No i Parys ma wreszcie swój upragniony dowód:


01-04-2012 14:17 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Poza tym rezygnacja z pytania "dlaczego?" jest postawą nieracjonalną , gdyż ignoruje zasadę p-s , kóra jest podstawą nauki.
Podstawy nauki mogą być różne np.: Podstawy nauki Kościoła Katolickiego. lub Metoda naukowa
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej, istniejącej niezależnie od poznającego ją podmiotu. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych.
Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.


Jak pisze Piotr Bylica
W moim wystąpieniu spróbuję bronić dość silnej i ryzykownej tezy, że współczesna nauka nie pozostawia żadnych luk ani w naszej wiedzy (nie mam bynajmniej na myśli tego, że wszystkie problemy zostały już przez naukę rozwiązane), ani w porządku świata, których wyjaśnienie wymagałoby odwołania do jakiejś nadnaturalnej, transcendentnej sfery postulowanej przez religie teistyczne. Sytuacja taka ma miejsce na przykład w tak istotnych dla światopoglądu teistycznego kwestiach, jak pochodzenie wszechświata, życia i człowieka bądź natura świadomości. Będę argumentował, że obraz nauki, skłaniającej do ateizmu, jest wynikiem podstawowego założenia wszelkich badań naukowych, jakim jest postulat naturalizmu metodologicznego oraz roli, jaką pełni nauka we współczesnej kulturze Zachodu.

Zgodnie z postulatem naturalizmu metodologicznego świat przyrody, włączając ludzi, wyjaśnia się w nauce jedynie przy pomocy pojęć odnoszących się do przedmiotów i procesów występujących w przyrodniczym porządku przyczynowym.
Nie stosuje się żadnych odwołań do czynników nadnaturalnych czy transcendentnych wobec przyrody. [...]

Wciskana {stara rozmowa na forum: [Załącznik] } przez Pana niby podstawa nauki "zasada p-s" była istotną do ostatniego maga i pierwszego należącego już do współczesności uczonego - jakim był Newton, ale później - po nim i dzięki niemu - nauka poszła sporo do przodu i dzisiaj jej podstawą jest naturalizm - przynajmniej metodologiczny.
A więc tylko - to jest i może być prawdziwe - co jest dostępnie bezpośrednio lub pośrednio (za pomocą różnorodnych narzędzi) ludzkim zmysłom. Wszystko to - co tu napisałem - było już Panu wielokrotnie powtarzane na rożne, sposoby przez różnych uczestników naszego forum.
I co?
I to!
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.

@@@
.
01-04-2012 13:29 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Monizm materialistyczny (czy fizykalny) ma się dobrze.
>..... ale tylko wg materialistów - na szczęście są inni , którzy zadają pytanie: jaki jest powód istnienia materii? i od razu jest ciekawie !
Do poważnej rozmowy włącza się mały Dyzio z pytaniem: A dlaczego? I od razu robi się głupio.
Nie, nie dlatego, że pytanie jest głupie, tylko dlatego, że ile razy można zaczynać od abecadła, jak Dyzio i tak nic nie potrafi z tego zrozumieć.

@@@
.
28-03-2012 04:09 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>Istnieje przyczyna zaistnienia a potem istnienia materii i jest ona niematerialna

Niech świat [ś] składa się z materii [m] oraz jej przyczyny [p(m)] -: ś=m+p(m).

Jeśli dla tego świata istnieje przyczyna istnienia i jest ona nieświatowa,
to należy chyba rozważyć superświat [sś] taki, że sś=ś+p(ś), czyli -: sś=m+p(m)+p(m+p(m)).

Jeśli dla superświata istnieje niesuperświatowa przyczyna istnienia,
to hipersuperświat [hsś=sś+p(sś)] składa się z -: m+p(m)+p(m+p(m))+p(m+p(m)+p(m+p(m))).

Jeśli dla hipersuperświata istnieje niehipersuperświatowa przyczyna istnienia,
to magahipersuperświat [mhsś=hsś+p(hsś)] składa się z -: m+{kopiuj/wklej, kopiuj/wklej, ..}.
...

Która to pozamaterialna przyczyna istnienia jest
> nazywana w naszej kulturze Bogiem.
28-03-2012 16:51 
 Ocena 3 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
Ten ciąg (jeśli rzeczywiście istnieje) nie może być nieskończony wstecz, musi mieć początek skoro nasz świat materialny realnie istnieje.

Ten początek to inaczej niematerialna przyczyna świata materialnego nazywana Bogiem.
28-03-2012 17:26 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>Ten ciąg (jeśli rzeczywiście istnieje) nie może być nieskończony wstecz, musi mieć początek skoro nasz świat materialny realnie istnieje.
>Ten początek to inaczej niematerialna przyczyna świata materialnego nazywana Bogiem.

Bóg przyczyną Boga, to chyba urąga logice?
02-04-2012 15:44 
 Ocena 6 na 6
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>Ten ciąg (jeśli rzeczywiście istnieje) nie może być nieskończony wstecz, musi mieć początek

...powiedział Arystoteles, a za nim powtórzyli Majmonides i św. Tomasz. Na to Immanuel Kant spytał - właściwie dlaczego?
Krytyka czystego rozumu:
Niedawno temu powiedziałem, że w tym dowodzie kosmologicznym kryje się całe gniazdo uroszczeń dyalektycznych, które krytyka transcendentalna łatwo może odsłonić i zburzyć. Obecnie przywiodę ją tylko, pozostawiając wyćwiczonemu już czytelnikowi dalsze zbadanie zwodniczych zasad i ich usunięcie.
Otóż mieszczą się tam np. (...) Wniosek, wywodzący z niemożliwości nieskończonego szeregu piętrzących się nad sobą przyczyn w świecie zmysłowym pierwszą przyczynę, do czego nawet w doświadczeniu nie uprawniają nas zasady użytkowania z rozumu, tem zaś mniej mogą rozciągać tę zasadę poza nie (dokąd łańcucha tego wcale nie można przedłużyć).

Potrafisz wykazać, dlaczego taki ciąg przyczyn nie mógłby ciągnąć się w nieskończoność?


If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
02-04-2012 18:13 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Potrafisz wykazać, dlaczego taki ciąg przyczyn nie mógłby ciągnąć się w nieskończoność?

Istniejący realnie ciąg p-s musi mieć początek czyli element pierwszy bo w przeciwnym przypadku nie byłoby elementu drugiego , którego przyczyną jest element pierwszy.Gdyby zaś nie było elementu drugiego to by nie było trzeciego itd. czyli w kosekwencji nie byłobu ciągu p-s a przecież jest!
02-04-2012 18:40 
 Ocena 9 na 9
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>>Potrafisz wykazać, dlaczego taki ciąg przyczyn nie mógłby ciągnąć się w nieskończoność?
> Istniejący realnie ciąg p-s musi mieć początek czyli element pierwszy bo w przeciwnym przypadku nie byłoby elementu drugiego

Wcale nie musi. Niby dlaczego przypisanie "pierwszemu" elementowi numeru innego niż jeden musiałoby wykluczać zaistnienie elementu numer dwa? Zaistnienie tego "drugiego" elementu nie zależy w najmniejszym stopniu od tego, jaką cyferką go opatrzymy. To tylko kwestia numeracji. Jeżeli jest tak, że łańcuszek przyczyn i skutków nie ma punktu początkowego, lecz cofa się w nieskończoność, wówczas jego elementów po prostu nie da się policzyć ani ponumerować. Mimo to twój "drugi" element oczywiście może istnieć, choć nie będzie miał numeru 2, tylko ∞+2. Nieskończony ciąg przyczyn nie stanie się jednak przez to ani trochę mniej logiczny.
Argument "przyczyna pierwsza musi być pierwsza, bo inaczej przyczyna druga nie byłaby druga" pokazuje dość dobitnie, że do wnioskowania wkradło się stare, poczciwe petitio principii: za przesłankę obrałeś sobie tezę, którą chcesz udowodnić.


If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
02-04-2012 21:18 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>To tylko kwestia numeracji. Jeżeli jest tak, że łańcuszek przyczyn i skutków nie ma punktu początkowego, lecz cofa się w nieskończoność, wówczas jego elementów po prostu nie da się policzyć ani ponumerować. Mimo to twój "drugi" element oczywiście może istnieć, choć nie będzie miał numeru 2, tylko ∞+2. Nieskończony ciąg przyczyn nie stanie się jednak przez to ani trochę mniej logiczny.

To prawda w świecie pomyślanym (matematycznym) ale nie w świecie realnym:

Jeżeli uwzględnimy fakt ,że przyczyna poprzedza w czasie skutek i elementów ciągu ma być nieskończenie wiele (brak początku), to żaden element ciągu nieskończonego nie może zaistnieć - nie ma na to czasu. A przecież nasz świat jako aktualny koniec tego ciągu istnieje.

>Argument "przyczyna pierwsza musi być pierwsza, bo inaczej przyczyna druga nie byłaby druga"

Nigdzie tego nie napisałem.
02-04-2012 23:00 
 Ocena 6 na 6
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)

>To prawda w świecie pomyślanym (matematycznym) ale nie w świecie realnym:

W świecie realnym można się opierać na empirii - a jak daleko można empirycznie (po nitce do kłębka, wychodząc od skutku do coraz wcześniejszych przyczyn) prześledzić przyczynowy łańcuch wszechbytu? Wszystkie dowody kosmologiczne mają tę wadę, że wpierw odwołują się do empirii, po czym w pewnym momencie w sposób nieuprawniony wykonują zwrot ku wnioskowaniu czysto apriorycznemu, niepoddającemu się empirycznej weryfikacji (podążając od arbitralnie ustanowionej "pierwszej przyczyny" do kolejnych skutków).

>Jeżeli uwzględnimy fakt ,że przyczyna poprzedza w czasie skutek i elementów ciągu ma być nieskończenie wiele (brak początku), to żaden element ciągu nieskończonego nie może zaistnieć - nie ma na to czasu. A przecież nasz świat jako aktualny koniec tego ciągu istnieje.

Po pierwsze, jest dosyć czasu, by zaistniało nieskończenie wiele skutków - kłania się paradoks strzały Zenona z Elei Po drugie, nie ma na gruncie logiki żadnego powodu, by odrzucić możliwość nieskończonego następstwa zdarzeń - a zatem, nie da się wykazać konieczności istnienia pierwszej przyczyny, jakkolwiek by ją rozumieć: bo z formuły mówiącej, że dla każdego x istnieje jakieś y, z którego owo x wynika, nie można wywieść formuły, wg której istnieje jedno y, poprzedzające (logicznie bądź fizycznie) wszystkie iksy. Po trzecie, przyczynowość można rozumieć różnie, wg niektórych ujęć nie musi ona wiązać się z następstwem chronologicznym, bo przyczyna może występować jednocześnie ze swoim skutkiem, co więcej, można ją zdefiniować z pominięciem czynnika czasu (np. jako konieczny i wystarczający warunek skutku). Po czwarte, w świecie realnym przyczynowość nie działa linearnie, bo dowolne zdarzenie może być skutkiem kombinacji wielu przyczyn, z których żadna z osobna nie byłaby wystarczającym warunkiem do zajścia konkretnego zdarzenia. Po piąte, odwoływanie się do pierwotnej osobliwości jako absolutnego początku całego świata fizycznego też jest kłopotliwe, bo aby uznać takie wnioskowanie za przekonujące, trzeba by najpierw wykazać, że model cyklicznego wszechświata jest zupełnie niemożliwy.

>>Argument "przyczyna pierwsza musi być pierwsza, bo inaczej przyczyna druga nie byłaby druga"
>Nigdzie tego nie napisałem.

Ale do tego się sprowadza twój sposób wnioskowania (wraz z ukrytą przesłanką).

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
03-04-2012 09:18 
 Ocena 1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
> Po drugie, nie ma na gruncie logiki żadnego powodu, by odrzucić możliwość nieskończonego następstwa zdarzeń - a zatem, nie da się wykazać konieczności istnienia pierwszej przyczyny, jakkolwiek by ją rozumieć: bo z formuły mówiącej, że dla każdego x istnieje jakieś y, z którego owo x wynika, nie można wywieść formuły, wg której istnieje jedno y, poprzedzające (logicznie bądź fizycznie) wszystkie iksy.

A jednak można:

Aby coś istniało musi najpierw zaistnieć. Ciąg p-s na pewno istnieje realnie co odkryła nauka. Zatem ciąg ten nie może być nieskończony wstecz musi mieć początek czyli moment zaistnienia.

> trzeba by najpierw wykazać, że model cyklicznego wszechświata jest zupełnie niemożliwy.

Proszę bardzo: istnienie realne czegokolwiek bez aktu zaistnienia jest absurdem.
03-04-2012 09:45 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zatem ciąg ten nie może być nieskończony wstecz musi mieć początek czyli moment zaistnienia.
Za mojej młodości mawiano:
"Musi - to na Rusi, a w Polsce - to jak kto chce!"
Teraz kit wstawia Pan Parys:
"Tak być nie może, a tak być musi", gdyż tak głosi największy mądrala świata - Genialny Pan Parys..

>>>>trzeba by najpierw wykazać, że model cyklicznego wszechświata jest zupełnie niemożliwy.
>Proszę bardzo: istnienie realne czegokolwiek bez aktu zaistnienia jest absurdem.
Absurdem jest to, tylko dla ciasnych fideistycznych umysłów - inni mogą obyć się bez takich "aktów".
Znane i zrozumiałe fakty im zupełnie wystarczają.

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.

@@@
.
03-04-2012 09:48 
 Ocena 7 na 7
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)

>A jednak można:
> Ciąg p-s na pewno istnieje realnie co odkryła nauka. Zatem ciąg ten nie może być nieskończony wstecz musi mieć początek czyli moment zaistnienia.

Nic podobnego. "Przyczyna" i "skutek" nie są realnymi bytami, lecz pojęciami, które powstały na gruncie filozofii (i są zresztą różnie definiowane), a nauka posługuje się nimi po to, by opisywać pewne relacje między zdarzeniami, faktami.
Poza tym - wciąż kręcisz się w kółko. Przytoczyłeś dwa zdania, które można ująć tak:
1) Istnieje ciąg przyczynowo-skutkowy.
2) Ciąg ten nie może być nieskończony.
Połączyłeś je spójnikiem "zatem", ale nie wykazałeś, że jedno wynika z drugiego. Powtórzę zatem moje pytanie: w jaki sposób zdanie 2 wynika ze zdania 1?
Możesz to przedstawić np. w postaci sylogizmu? Albo przekształcić wyrażenie

˄x˅y (y→x)

tak, aby uzyskać z niego wyrażenie

˅y˄x (y→x)?

>> trzeba by najpierw wykazać, że model cyklicznego wszechświata jest zupełnie niemożliwy.
>Proszę bardzo: istnienie realne czegokolwiek bez aktu zaistnienia jest absurdem.

Proszę to wykazać (ze zdefiniowaniem użytych pojęć).

--

Edit: A co z Absolutem/Bogiem? Czy jego istnienie też jest absurdem?

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
03-04-2012 13:51 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>>A jednak można:
>> Ciąg p-s na pewno istnieje realnie co odkryła nauka. Zatem ciąg ten nie może być nieskończony wstecz musi mieć początek czyli moment zaistnienia.
>Nic podobnego. "Przyczyna" i "skutek" nie są realnymi bytami, lecz pojęciami, które powstały na gruncie filozofii (i są zresztą różnie definiowane), a nauka posługuje się nimi po to, by opisywać pewne relacje między zdarzeniami, faktami.

Elementami ciągu ,o którym mówimy są rzeczy materialne realne częściowo już odkryte przez naukę:
elektrony, protony, neutrony a następnie atomy i dalej związki chemiczne a z nich różne rzeczy . Ze względu na to ,że istnienie np. kamienia musi być poprzedzone istnieniem tlenków krzemu a te muszą być poprzedzone istnieniem atomów tlenu i atomów krzemu a te z kolei itd. zauważamy ciąg zalezności jednych rzeczy od drugich. To co poprzedza w istnieniu jednej rzeczy nazywamy jej przyczyną a ją samą skutkiem- więc w tym przypadku przyczyna i skutek to jak najbardziej byty realne.


>Poza tym - wciąż kręcisz się w kółko. Przytoczyłeś dwa zdania, które można ująć tak:
>1) Istnieje ciąg przyczynowo-skutkowy.
>2) Ciąg ten nie może być nieskończony.
>Połączyłeś je spójnikiem "zatem", ale nie wykazałeś, że jedno wynika z drugiego. Powtórzę zatem moje pytanie: w jaki sposób zdanie 2 wynika ze zdania 1?

Istnienie czegoś musi być poprzedzone aktem zaistnienia- np .aby powstał atom krzemu muszą protony ,neutrony i elektrony odpowiednio połączyć się - ciąg nieskończony wstecz nie ma początku ( aktu zaistnienia ) a więc nie jest możliwe aby ciąg,o którym mowa, był nieskończony - przecież istnieje.
03-04-2012 14:15 
 Ocena 1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Edit: A co z Absolutem/Bogiem? Czy jego istnienie też jest absurdem?

Nie , jest koniecznością w przeciwnym razie ciąg p-s o którym mówimy nie miałby początku i nie mógłby zaistnieć a przecież istnieje.
03-04-2012 14:32 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>jest koniecznością w przeciwnym razie ciąg p-s o którym mówimy nie miałby początku i nie mógłby zaistnieć a przecież istnieje.
Jest koniecznością, w przeciwnym razie wierzący by umarli ze zgryzoty nie mając ostatecznej odpowiedzi na ostateczne pytania o istnienie królika z kapelusza (imieniem Bóg) co nie ma początku ale i tak istnieje.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-04-2012 16:27 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>jest koniecznością w przeciwnym razie ciąg p-s o którym mówimy nie miałby początku i nie mógłby zaistnieć a przecież istnieje.
>Jest koniecznością, w przeciwnym razie wierzący by umarli ze zgryzoty nie mając ostatecznej odpowiedzi na ostateczne pytania o istnienie królika z kapelusza (imieniem Bóg) co nie ma początku ale i tak istnieje.
To bajanie o jakimś Bogu nie ma końca.
Natomiast Bóg ma początek w ludzkich głowach naprutych winem, napalonych ziołami lub po konsumpcji grzybków.
Stare dzieje.
Przed wiekami, za górami sobie ludzie fajnie pokombinowali.
-------------------

Dziś!
W europejskim kraju w XXI wieku w tevałenie robią za naukowe i moralne autorytety mądrale w sukienkach: czarnych, fioletowych, purpurowych, czy białych, którzy w oparciu o te starożytne bzdury za najwyższe autorytety robią.
A polskie intelektualisty i redaktory pieją z zachwytu nad głębią religii chrześcijańskiej i katolickiej myśli teologicznej.
- Ło Boze, Bozisicku, ale łone - te księża - mądre!
I wtedy wyciągają np. tego królika z pana Parysowego kapelusza - jako ostateczne naukowe wyjaśnienie istnienia rzeczywistości - jakiś "samopoczynający się Początek"! Ten drugi - lepsiejszy koniec - ciągu p - s.
----------------------------

Co my tam możemy wiedzieć?
Pan Parys już wielokrotnie nam swoją rację udowodnił.
Pozostało nam tylko w Pana Parysa wierzyć.
Ło Boze!

@@@
.
03-04-2012 10:25 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Aby coś istniało musi najpierw zaistnieć. Ciąg p-s na pewno istnieje realnie co odkryła nauka. Zatem ciąg ten nie może być nieskończony wstecz musi mieć początek czyli moment zaistnienia.
Jaka jest przyczyna istnienia czasu? Czyżby czas nie miał przyczyny istnienia?
Tak łatwo obaliłem Twoje twierdzenia. Zasada p-s wymaga istnienia kategorii czasu, by ją stosować. Jest więc poniekąd ograniczona.

Pozdrawiam

03-04-2012 13:25 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Aby coś istniało musi najpierw zaistnieć. Ciąg p-s na pewno istnieje realnie co odkryła nauka. Zatem ciąg ten nie może być nieskończony wstecz musi mieć początek czyli moment zaistnienia.
>Jaka jest przyczyna istnienia czasu? Czyżby czas nie miał przyczyny istnienia?
Jak to nie ma?
Ograniczonyś Pan swym ateizmem to i zrozumieć tak prostej sprawy, tak prostym językiem wyjaśnionej, Pan nie potrafi.
Przeczytaj Pan, to co poniżej - pomyśl Pan trochę i wykaż Pan zrozumienie dla mądrości Pana Parysa.
Podczas rozmowy z przyjacielem na temat naszego stosunku do Boga zaczęliśmy się zastanawiać: to znaczy do czego? Cóż znaczy ten termin? Czy obaj tak samo go rozumiemy i czy takie rozumienie jest powszechne?
Żyjemy w Polsce, a więc najważniejszym dla nas jest, jak to pojęcie jest rozumiane przez wiernych Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz chrześcijan innych wyznań, [...]

Zacząłem szukać. Najpierw zajrzałem do najnowszego Katechizmu Kościoła Katolickiego (wprowadzonego mocą Konstytucji Apostolskiej Fidei Depositum z 1992 r.), gdzie znalazłem Symbol Nicejsko-Konstantynopolski. Jest to połączenie Nicejskiego wyznania wiary (325), symbolu który "nie dawał żadnego określenia Ducha Świętego; nie rozróżniał jasno hypostasis od ousia", z Symbolem Konstantynopolskim (381), uzupełniającym braki, oraz dodatkiem "filioque", czyli wyraźnym orzeczeniem pochodzenia Ducha Świętego wprowadzonym na soborze w Toledo (589), wraz z dodatkami stosowanymi obecnie. Brzmi on: "Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.(...) Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. (...)".

W Brewiarium Fidei, czyli wyborze doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, znalazłem dopełnienie katolickiego rozumienia Boga pochodzące z Soboru Powszechnego Laterańskiego w 1215 roku, gdzie został On opisany w poniższy sposób: "Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, odwieczny i nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec, Syn i Duch Święty: Trzy wprawdzie Osoby, ale jedna istota, substancja, czyli natura zupełnie niezłożona. Ojciec od nikogo nie pochodzi, syn tylko od Ojca, Duch Święty od Obydwóch, i to bez początku, zawsze i bez końca. Ojciec Rodziciel, Syn zrodzony, Duch Święty pochodzący: współistotni i równi sobie, wszechmocni i współwiekuiści. Są jedynym wszystkich rzeczy początkiem, stwórcą wszystkiego co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne. [Ten jeden Bóg] wszechmocną swoją potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń, tj. istoty duchowe i materialne: aniołów i ten świat, a na koniec naturę ludzką łączącą te dwa światy, złożoną z duszy i ciała".

Chcąc porównać tamte, wywodzące się ze starożytności, opisy z opisem wyrażonym dzisiejszym językiem przez współczesnych teologów zajrzałem do kilku encyklopedii i słowników, które już w założeniach dążą do lapidarności tekstu.

Były to: Mały słownik teologiczny pod redakcją K. Rahnera i H. Vorgrimlera, Słownik teologiczny pod redakcją A. Zuberbiera oraz Leksykon religii pod redakcją F. Königa i H. Waldenfelsa, znajdując chyba najbardziej typowy dla filozofii chrześcijańskiej opis charakterystyki Boga w Małym słowniku terminów i pojęć filozoficznych "dla studiujących filozofię chrześcijańską": "[Bóg] byt pierwszy, rozpoznawany dzięki analizie struktury bytów niesamoistnych, (...). Będąc samoistnym istnieniem, jest na mocy tego realny sam z siebie i jest czystym aktem. Nie przenikniony możnością ani nie uzupełniony przypadłościami, także fizycznymi, jest bytem duchowym. Różni się od innych bytów odrębnym obszarem bytowym (...), posiada tożsame z samym sobą własności transcendentalne".

Ale najbardziej encyklopedycznie streścił uniwersalistyczną ideę Boga zgodnie z teraźniejszym, tradycyjnym teizmem R. Swinburne w Spójności teizmu, gdzie określa go jako "osobę bez ciała, tj. ducha, który jest wieczny, wolny, zdolny do zrobienia wszystkiego, wszystko wiedzący, doskonale dobry, będący odpowiednim obiektem ludzkiej czci i posłuszeństwa oraz stwórcą i podstawą wszechświata".

Bogom monoteistycznym - nawet wtedy, a może wręcz szczególnie wtedy, gdy są trynitarni (troiści - od Trinitas = Trójca św.) przypisuje się transcendencję (zewnętrzność, istnienie poza zasięgiem naszego doświadczenia i poznawalności), immanencję (wewnętrzność, pozostawanie w świecie dostępnemu naszemu poznaniu) omniprezencję (wszechobecność), immortalizm (nieśmiertelność) omnipotencję (wszechpotężność), omnisciencję (wszechwiedzę) omnibenewolencję (wszechmiłosierność). Gdy wszystkie powyższe atrybuty będziemy przypisywać jednej postaci, niektóre z nich staną się wzajemnie lub wewnętrznie sprzeczne, ale tu nie obowiązują znane nam prawa logiki i według niektórych religii Bóg może być np. jednocześnie transcendentny i immanentny, omnibenewoletny i zgadzać się na istnienie zła. Religijna wiara umożliwia umysłowe przyjęcie za oczywistość, że zarówno poszczególne cechy Boga jak również tych cech zestawienie nie muszą być (i najczęściej nie są) logicznie spójne, a wręcz czasami paradoksalność zestawień jest wprost podkreślana, [...]

www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa

Przecież to takie proste i jedno z drugiego wynika, tak jak Pana Parysowa logika.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
03-04-2012 16:17 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Jaka jest przyczyna istnienia czasu? Czyżby czas nie miał przyczyny istnienia?

Czas to pojęcie wymyślone przez człowieka do opisu zjawiska polegającego na tym ,że jedne zdarzenia nastepują po drugich.

Tak więc przyczyną tego pojęcia jest człowiek.
03-04-2012 16:33 
 Ocena 7 na 7
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Wszystkie pojęcia wymyślił człowiek: także pojęcia przyczyny, skutku, materii, zasad.

Dziękuję za rozmowę. Straciłem zainteresowanie tematem.

Pozdrawiam

03-04-2012 21:18 
 Ocena 9 na 9
i.czaplicka (5782 punktów)

>Czas to pojęcie wymyślone przez człowieka do opisu zjawiska polegającego na tym ,że jedne zdarzenia nastepują po drugich.
>Tak więc przyczyną tego pojęcia jest człowiek.
A jak człowiek zmądrzał, wymyślił koło...
04-04-2012 10:28 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Jaka jest przyczyna istnienia czasu? Czyżby czas nie miał przyczyny istnienia?
>Czas to pojęcie wymyślone przez człowieka do opisu zjawiska polegającego na tym ,że jedne zdarzenia nastepują po drugich.
>Tak więc przyczyną tego pojęcia jest człowiek.
Coś człowiekowi łaskawie Pan oddaje, a ja myślałem, że to iż reguła p-s działa w czasie jest też wymysłem Boga (czyt. Pana Parysa).
Tylko ni cholery - poza spekulacjami religijnymi o wieczności Bogów - nie ma dowodów, że czas istniał zawsze.

@@@
.
03-04-2012 08:17 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>.. prawda w świecie pomyślanym (matematycznym) ale nie w świecie realnym:
Czy kategoria związku p-s albo niematerialnej przyczyny należy do świata pomyślanego czy realnego?
Jeśli za realne uznawać wynik skończonego ciągu zdarzeń, to "Boga" należy uznać za byt nierealny czy skończony?
Jeśli między światem pomyślanym a realnym ma istnieć jakaś odpowiedniość, to niematerialna przyczyna powinna być tłumaczalna na realia?
Jeśli do pomyślenia jest świat 'przed-realny', to czy równoprawnie można myśleć o świecie 'po-realnym' tzn. takim, którego przyczyną jest świat realny?
16-04-2012 11:12 
 Ocena 1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Czy kategoria niematerialnej przyczyny należy do świata pomyślanego czy realnego?
>Jeśli za realne uznawać wynik skończonego ciągu zdarzeń, to "Boga" należy uznać za byt nierealny czy skończony?

Oczywiście za realny ale niepoznawalny- przyczyna materii jest niematerialna a więc niepoznawalna wprost dla człowieka .
16-04-2012 12:31 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Jeśli coś jest niepoznawalne, to skąd wiadomo, że w ogóle istnieje? Nie można tego stwierdzić. Nie można stwierdzić realności tego czegoś, albowiem to coś jest niepoznawalne.
Można sobie jedynie pomyśleć.
Byt "pomyślany" nie jest realny. Sam tak napisałeś o ciągach. Ergo - Bóg nie jest realny.
16-04-2012 13:19 
 0 na 4
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli coś jest niepoznawalne, to skąd wiadomo, że w ogóle istnieje?

Byty realne materialne są wewnętrznie i zewnętrznie np.krzesło jest zewnętrznie meblem a wewnętrznie zbiorem atomów.

Bóg jest zewnętrznie jako konieczna niematerialna przyczyna materii- w przeciwnym razie należałoby mówić absurdalnie o samozaistnieniu i następnie istnieniu materii. Bóg jest natomiast niepoznawalny wewnętrznie jako byt realny ale niematerialny .

16-04-2012 13:27 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
> Byty realne materialne są wewnętrznie i zewnętrznie np.krzesło jest zewnętrznie meblem a wewnętrznie zbiorem atomów.

Krzesło zewnętrznie i wewnętrznie jest strukturą zbudowaną z atomów. Mebel, to pojęcie mówiące o funkcjonalności tego konkretnego zbioru atomów i jemu podobnych (funkcjonalnie).

> Bóg jest zewnętrznie jako konieczna niematerialna przyczyna materii- w przeciwnym razie należałoby mówić absurdalnie o samozaistnieniu i następnie istnieniu materii. Bóg jest natomiast niepoznawalny wewnętrznie jako byt realny ale niematerialny .

Znów tautologia.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
16-04-2012 14:05 
 Ocena 1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Znów tautologia.

Tautologia to wyrażenie , które staje się zdaniem prawdziwym przy każdej interpretacji zmiennych czyli wyrażenie prawdziwe w każdej niepustej dziedzinie np. wyrażenie p lub nie-p.

Pokaż zatem gdzie jest tautologia w mojej wypowiedzi .
16-04-2012 14:34 
 Ocena 7 na 7
Przemek J. (3008 punktów)
Chodziło mi o tautologię językową, redundancję. Czyli piszesz 2 razy to samo, zupełnie jakby mając nadzieję, że jak powtórzysz tę samą hipotezę innymi słowami, to uprawomocni ona samą siebie.

Po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że może lepiej było użyć rzeczownika werbalizm (pustosłowie). Bo chyba jest lepiej opisuje Twoje wypowiedzi bez treści.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
16-04-2012 13:03 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)

>Oczywiście za realny ale niepoznawalny- przyczyna materii jest niematerialna a więc niepoznawalna wprost dla człowieka .
Przyczyna materii - tej jakiej znamy (a jest jeszcze przecież sporo czegoś co nazywamy ciemną materią, a o czym wiemy nieporównanie mniej) jest jeszcze nieznana, ale nie znaczy, że masz prawo twierdzić iż niepoznawalna, a jeszcze mniejsze, że wiesz o niej coś więcej poza niepoznawalnością - że jest niematerialna (co by to nie miało znaczyć, a Ty to słowo tylko bełkoczesz bez sensu, bo Ci pasuje do religijnych idiotyzmów, którymi jesteś nafaszerowany).

Parysie! Spłodziłeś na tym forum kilkaset postów, choć wszystko co masz do powiedzenia daje się zamknąć w kilku krótkich zdaniach bez sensu. Jesteś kompletnie jałowy, kompletnie obleśny w swoich wyznaniach wiary.
Dla Twoich ograniczonych potrzeb intelektualnych jakiś "niematerialny" byt nad byty wyskakujący z kapelusza - taki co to nie musi samopowstawać i samoistnieć aby być - może być satysfakcjonujący - wiara to głębokie upośledzenie i masz prawo z nim żyć do samej śmierci, ale na forum dyskusyjnym to mniej niż zero.

Zacznij wyjaśniać co mówisz , co skąd wiesz, zacznij definiować w pełni wszystkie używane pojęcia, albo jako pierwszy zgłoszę Moderacji propozycje usunięcia Cię z forum.
Na pokazanie wątpiącym do czego może prowadzić wiara wystarczy aż nadto Twoich postów archiwalnych


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
16-04-2012 13:52 
 0 na 4
popers (129 punktów)
>Przyczyna materii - tej jakiej znamy (a jest jeszcze przecież sporo czegoś co nazywamy ciemną materią, a o czym wiemy nieporównanie mniej) jest jeszcze nieznana, ale nie znaczy, że masz prawo twierdzić iż niepoznawalna, a jeszcze mniejsze, że wiesz o niej coś więcej poza niepoznawalnością - że jest niematerialna (co by to nie miało znaczyć, a Ty to słowo tylko bełkoczesz bez sensu, bo Ci pasuje do religijnych idiotyzmów, którymi jesteś nafaszerowany).
>Parysie! Spłodziłeś na tym forum kilkaset postów, choć wszystko co masz do powiedzenia daje się zamknąć w kilku krótkich zdaniach bez sensu. Jesteś kompletnie jałowy, kompletnie obleśny w swoich wyznaniach wiary.
>Dla Twoich ograniczonych potrzeb intelektualnych jakiś "niematerialny" byt nad byty wyskakujący z kapelusza - taki co to nie musi samopowstawać i samoistnieć aby być - może być satysfakcjonujący - wiara to głębokie upośledzenie i masz prawo z nim żyć do samej śmierci, ale na forum dyskusyjnym to mniej niż zero.

Cytat:
Historia dotyczy zaprzyjaźnionego z Newtonem uczonego, o którym wiadomo było, że jest ateistą. Człowiek ten przyszedł do domu fizyka w momencie, gdy kończył on budowę skomplikowanego modelu Układu Słonecznego. Mężczyzna zobaczył maszynę i z zachwytem stwierdził: "Jakie to piękne...". Po chwili zaczął kręcić korbką, uruchamiając urządzenie i powodując, że modele planet zaczęły się poruszać.
Kto to stworzył? - spytał.
Nikt - odpowiada Newton i wraca do wcześniej wykonywanych czynności.
Chyba źle mnie usłyszałeś, kto zrobił tę maszynę? - ponawia pytanie mężczyzna.
Na to Newton; już ci powiedziałem - nikt.
Przyjaciel naukowca przestał kręcić korbką i lekko zdenerwowany zwrócił się do niego: "Słuchaj Isaac, ta wspaniała maszyna musiała być przez kogoś zrobiona. Nie mów mi, że przez nikogo, bo nie uwierzę".
Newton przestał pisać, wstał, spojrzał na przyjaciela i stwierdził: "Czyż to nie dziwne? Mówię ci, że nikt nie zrobił tej prostej zabawki, a ty mi nie wierzysz. A przecież przyglądając się właśnie Układowi Słonecznemu - tej skomplikowanej cudownej maszynie - równocześnie śmiesz mówić, że nikt jej nie stworzył. Ja w to nie uwierzę".



Cytat:
Johannes Kepler, XVII-wieczny niemiecki matematyk i astronom napisał - "Bóg stworzył świat zgodnie z inteligentnym planem. Bóg jest matematykiem". Ponad sto lat później wtóruje mu filozof G. W. Leibniz - "Logika kosmosu i całego stworzenia jest ciągłym przejawem obecności Boga". I wreszcie XX wiek, relacja z wyprawy w kosmos Apollo 8, w której przeczytać możemy:
Kontrolerzy z zapartym tchem czekali na wznowienie łączności. Kiedy to nastąpiło i na dużym ekranie w Houston ponownie pojawił się obraz z pokładowej kamery, wszystkim w sali zaparło dech w piersiach. Choć obraz nadal był mocno niedoskonały, wszyscy byli w stanie rozpoznać widok Ziemi wschodzącej nad tarczą Księżyca. Jak wspomina szef kontrolerów lotu Chris Kraft - nie było wówczas nikogo, kto miałby suche oczy. Dzięki transmisji telewizyjnej miliony ludzi na całym świecie mogły zobaczyć swoją planetę z tak odległej perspektywy i zrozumieć jak w kosmicznej skali małe są problemy z jakimi borykamy się na co dzień. Niedługo potem na Ziemię popłynęły życzenia świąteczne, a każdy z astronautów odczytał fragment biblijnej Księgi Rodzaju. Nigdy jeszcze słowa nie pasowały tak bardzo do obrazu: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię..."

I na koniec słowa jedynego Polaka, który był w kosmosie:
"Nie znam nikogo, kto był wierzący i wrócił stamtąd ateistą, ale znam takich, co polecieli w kosmos jako niewierzący, a wrócili z wiarą. Mam tu na myśli głównie kolegów ze wschodu. Właściwie 95 procent radzieckich kosmonautów nawróciło się".

Mirosław Hermaszewski

16-04-2012 14:28 
 Ocena 5 na 5
Przemek J. (3008 punktów)
I o czym te dwie anegdoty mają świadczyć? O tym, że nawet tak światły umysł jak ten Newtona, był ograniczony i podatny na błędy poznawcze? Jeśli tak to źle przykład wybrałeś, bo dużo ciekawsze i zabawniejsze są jego anegdoty dotyczące innych fiksacji nad czymś co dzisiaj nazywa się ezoteryką.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
16-04-2012 14:50 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
>.. realny ale niepoznawalny
Skoro niepoznawalny, to i nie wiadomo czy ma atrybut realności lub jakikolwiek inny - wtedy o czym mowa i po co - równie dobrze można gadać np. o "nicości".
Jeśli chcesz powiedzieć, że faktycznie nie wszystko wiadomo, czyli że są zjawiska nieznane, to chyba wyważasz otwarte drzwi.
>.. przyczyna materii jest niematerialna a więc niepoznawalna
Proponowałbym jednak zajmować się zjawiskami poznawalnymi - pisanie o niepoznawalnych musiałoby być z konieczności niezrozumiałe.

[Taki fragment dialogu przypomniał się:
- Z samym Bogiem Ty gadał? I co?
- Ano nic. Język mi w gębie pomieszał i tylko same ble ble.
/To chyba z "Siekierezady" E.Stachury/.]
16-04-2012 15:58 
 Ocena 5 na 5
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
> przyczyna materii jest niematerialna a więc niepoznawalna wprost dla człowieka .

Moje myśli są niematerialne, a więc niepoznawalne dla mnie samego.

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
16-04-2012 20:58 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>> przyczyna materii jest niematerialna a więc niepoznawalna wprost dla człowieka .
>Moje myśli są niematerialne, a więc niepoznawalne dla mnie samego.

Tak z wyjątkiem tresci które zawierają.

>
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.


Jezeli ja mam młotek i szukam gwoździ to ty masz śrubokręt i wszędzie widzisz śrubki.
16-04-2012 21:14 
 Ocena 4 na 4
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>>> przyczyna materii jest niematerialna a więc niepoznawalna wprost dla człowieka .
>>Moje myśli są niematerialne, a więc niepoznawalne dla mnie samego.
>Tak z wyjątkiem tresci które zawierają.

Czyżby ich treści były materialne?

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
16-04-2012 21:37 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Czyżby ich treści były materialne?

Nie, ale to pan jest ich autorem, a więc?
16-04-2012 22:02 
 Ocena 8 na 8
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>>Czyżby ich treści były materialne?
>Nie, ale to pan jest ich autorem, a więc?

A więc niematerialność czegoś nie jest wystarczającym powodem, by wykluczyć jego poznawalność. Co więcej, chyba zgodzimy się, że oprócz tego, że poznajemy własne myśli, mamy również dostęp do innych - intersubiektywnie komunikowalnych, a najzupełniej niematerialnych - obiektów poznania, takich jak np. abstrakcyjne idee (np. pojęcia związane z liczbami, działaniami algebraicznymi, czy wreszcie takie trudno definiowalne idee jak "doskonałość", "inność" albo "nieistnienie"). W przeciwnym razie ten nasz dialog byłby niemożliwy.
Wracając zatem do punktu wyjścia - proponuję wypracować inne uzasadnienie tezy, jakoby "przyczyna materii" musiała być "niepoznawalna" - bo jej niematerialny charakter wcale do takiego wniosku nie prowadzi.

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
17-04-2012 09:52 
 0 na 4
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Co więcej, chyba zgodzimy się, że oprócz tego, że poznajemy własne myśli,

Poznawać to co sami tworzymy to absurd.

17-04-2012 10:25 
 Ocena 2 na 2
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>>Co więcej, chyba zgodzimy się, że oprócz tego, że poznajemy własne myśli,
>Poznawać to co sami tworzymy to absurd.

A zatem maksyma nosce te ipsum jest absurdalna?
W jaki sposób zatem da się odróżnić własne myśli od cudzych?
Czy akt poznania dotyczący myśli innych ludzi też jest absurdem?

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
17-04-2012 20:14 
 Ocena 2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>A zatem maksyma nosce te ipsum(poznaj siebie samego) jest absurdalna?

Tak , jeśli chodzi o nasze Ja a nie o np. naszą rękę bowiem:

poznawać można to co jest na zewnątrz naszego Ja a nie samo Ja: poznanie polega bowiem na oddziaływaniu przedmiotu poznania na podmiot poznania czyli na nasze Ja - nasze Ja nie może oddzialywać z samym sobą.

>W jaki sposób zatem da się odróżnić własne myśli od cudzych?

Po ich treści.
17-04-2012 21:31 
 Ocena 2 na 2
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)

>>W jaki sposób zatem da się odróżnić własne myśli od cudzych?
>Po ich treści.

A skąd mamy znać treść własnych myśli, skoro ich poznanie jest absurdem?
Rozumiem, że dla ciebie absurdem i niemożliwością jest poznawanie jakichkolwiek własnych procesów psychicznych?

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
17-04-2012 22:18 
 Ocena 3 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>A skąd mamy znać treść własnych myśli, skoro ich poznanie jest absurdem?

Jesteśmy autorami swoich myśli a więc treść tych myśli znamy.

>Rozumiem, że dla ciebie absurdem i niemożliwością jest poznawanie jakichkolwiek własnych procesów psychicznych?

Nie : niemożliwością i tym samem absurdem jest poznawanie podmiotu przez ten podmiot .
17-04-2012 22:36 
 Ocena 2 na 2
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>>A skąd mamy znać treść własnych myśli, skoro ich poznanie jest absurdem?
>Jesteśmy autorami swoich myśli a więc treść tych myśli znamy.

Wytłumacz mi zatem, jaka jest różnica między sformułowaniami:
  • znamy własne myśli oraz
  • własne myśli są przedmiotem naszego poznania


Pomijam kwestię nieświadomych procesów i stanów umysłu, które można sobie uświadomić. Ważniejsza w tym kontekście jest np. możliwość poznawania cudzych myśli - a więc zewnętrznych wobec podmiotu i niematerialnych przedmiotów poznania. Bo to samo można powiedzieć o twojej Praprzyczynie Wszechrzeczy. Z tą różnicą, że w przypadku Praprzyczyny jej niematerialność ma nam rzekomo uniemożliwiać poznanie, a w przypadku cudzych myśli już tak nie jest. Z czego wynika, że niematerialny charakter Praprzyczyny nie może być jedynym "wyjaśnieniem" jej "niepoznawalności", jak twierdziłeś kilka postów wcześniej.

>Nie : niemożliwością i tym samem absurdem jest poznawanie podmiotu przez ten podmiot .

A to niby dlaczego?


If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
02-04-2012 20:37 
 Ocena 10 na 10
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Potrafisz wykazać, dlaczego taki ciąg przyczyn nie mógłby ciągnąć się w nieskończoność?
>Istniejący realnie ciąg p-s musi mieć początek czyli element pierwszy bo w przeciwnym przypadku nie byłoby elementu drugiego , którego przyczyną jest element pierwszy.Gdyby zaś nie było elementu drugiego to by nie było trzeciego itd. czyli w kosekwencji nie byłobu ciągu p-s a przecież jest!
A gucio! Było i bywa różnie. To wcale nie jest zasada absolutna.

Ksiądz Profesor Michał Heller - fizyk, teolog: Osobliwość to miejsce, w którym nie było czasu i przestrzeni.
Te podstawowe dla dla naszego pojmowania świata pojęcia załamują po przekroczeniu progu Plancka, a gdy nie ma czasu i przestrzeni, nie można mówić, o geometrii, a więc o żadnym punkcie.[...] Jeżeli Wszechświat istniał przed osobliwością, zapomniał jaki był, wszelkie informacje o czymkolwiek, co mogło istnieć przedtem, zostały wymazane z obecnej fizyki.

Po po przekroczeniu progu Plancka siedzi sobie Stary Pan z długą siwą brodą i pilnuje, aby Brat Parys ślubów dotrzymywał.

Nie, nie znamy wszystkich odpowiedzi, ale nie jest to jeszcze powodem zatykania dziur w naszej wiedzy - jakimś tam wydumanym "Bogiem"

Miłego dnia.

@@@
.
02-04-2012 22:19 
 Ocena 11 na 11
Ignorancja (4718 punktów)

>>Potrafisz wykazać, dlaczego taki ciąg przyczyn nie mógłby ciągnąć się w nieskończoność?
> Istniejący realnie ciąg p-s musi mieć początek czyli element pierwszy bo w przeciwnym przypadku nie byłoby elementu drugiego , którego przyczyną jest element pierwszy.Gdyby zaś nie było elementu drugiego to by nie było trzeciego itd. czyli w kosekwencji nie byłobu ciągu p-s a przecież jest!

Ależ, ależ...

Któryś z filozofów zauważył taką banalną sprawę, jak to, iż to tylko człowiek podąża widząc skutek za przyczyną.
Owa sytuacja została opisana w postaci opowiastki o rzuconej piłeczce.
Leci sobie piłeczka więc...
człowiek momentalnie rozgląda się skąd leci, kto ją puścił w ruch, ale kotek po prostu pobiegnie za piłeczką, nie zastanawiając się w ogóle nad przyczyną jej ruchu i bytu.

Teraz moje pytanie. Czy aby znowu nie mamy do czynienia, rozważając pierwszą przyczynę (niektórzy wstawiają tu bozię), z antropomorfizmem, a raczej z tendencją ludzkiego umysłu do rozglądania się za mocą sprawczą?

Tymczasem jak wiemy zdolności ludzkich organów nie są jedyne we wszechświecie i tak jak nasze ucho rejestruje ograniczony zakres fal dźwiękowych nie znaczy, że nie ma innych naszemu uchu niedostępnych. Nasze oko nie widzi w podczerwieni, ale dzięki technice jednoznacznie przekonaliśmy się, iż coś takiego jak podczerwień istnieje. Tak więc może nasze dążenie do opisania praw wszechświata na zasadzie p-s nie jest jedynym, a tym bardziej słusznym jego postrzeganiem.

Wreszcie dlaczego w miejsce inności, bądź niedomówień wstawiać boga? To już było w historii homo sapiens nagminne. I nagminnie wraz w rozwojem nauki i osiągnięć technicznych waliło się w gruzy. Rozwiązaliśmy zagadkę trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów (wcześniej utożsamianych z bogami), wreszcie przekonaliśmy się, że choć nasze zmysły czegoś nie rejestrują (ot ta wspomniana podczerwień) to jeśli dzięki aparaturze je dostrzega, nie ma w tym nic boskiego.

To powinno być wystarczającym ostrzeżeniem dla tych, którzy w miejsce niewiadomej, bądź niedoskonałości naszej percepcji na siłę chcą wetknąć coś nadprzyrodzonego.

Wreszcie z najnowszych (choć już nieco pokrytych patyną) spostrzeżeń. Obserwujemy coś takiego jak fluktuacje kwantowe. Pojawianie się cząstki i antycząstki znikąd, choć się natychmiast anihilują należałoby zapytać, czy rzeczywiście są znikąd? A może jedynie jeszcze nie potrafimy wskazać źródła? Tylko czy aby się nie okaże, że to źródło jest znowu jak najbardziej zwyczajne, czyli pozbawione boskości, a co ważniejsze świadomości?

Nauka, która nabrała rumieńców i tempa od niespełna wieku z kawałkiem (hm... może już te rumieńce wcześniej były, tylko teraz mamy do czynienia z postępem geometrycznym?) dopiero jest na początku stawiania pytań i znajdowania na nie odpowiedzi. Póki co wszystkie odpowiedzi doskonale obywają się bez hipotezy zwanej bogiem.
Inna sprawa, że ciągle wraz z poznaniem odpowiedzi rodzą się nowe pytania i tam twardogłowi i nie wyciągający wniosków z lekcji historii usiłują dalej uparcie wstawiać siły nadprzyrodzone. Można i tak.

Tyle, że nawet inicjacja wielkiego wybuchu wcale nie musi mieć boskiej przyczyny, tylko najzwyklejsze niczego nieświadome siły, których jeszcze nie znamy, nie potrafimy opisać, ani znaleźć dowodów na ich istnienie. I bardzo możliwe, iż czas naszej ludzkiej jako gatunku egzystencji jest zbyt krótki, aby te dziwy zbadać.
Póki co dotarliśmy faktycznie (choć część wierzących te koncepcje odrzuca -no ale w tym momencie zdaje się nie rozpatrujemy poglądów każdej sekty i każdego odłamu jaki się po naszej planecie plącze) do pewnego punktu, który przyjmujemy jako zerowy, albo inaczej ujmując, jako ten od którego DLA NAS zaczął płynąć czas.

I tu faktycznie rodzi się pokusa, by spytać o laboranta bawiącego się Wielkim Zderzaczem Hadronów.
Ale po pierwsze:
czytaj wyżej, jak to z tymi bogami upatrywanymi w zwyczajnych procesach było
po drugie:
może jednak odkryjemy przyczynę Wielkiego Wybuchu, a wtedy pojawi się pytanie o przyczynę przyczyny (jak wcześniej wykazałam to ludzka przypadłość poszukiwanie inicjacji) i może znajdziemy nawet odpowiedź na przyczynę przyczyny, tylko ...
inny ciężko wierzący na innym wątku przytoczył przykład z mrówką, która nie rozumie procesów kwantowych, choć człowiek wie, iż są one rzeczywistością i faktem.
To ja zapytam:
Do czego mrówce mechanika kwantowa?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-04-2012 22:19 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
>Zatem prawdziwe jest zdanie :
>Istnieje przyczyna zaistnienia a potem istnienia materii i jest ona niematerialna

Przepraszam, a skąd taki wniosek?

Cofanie się w związku przyczynowym w nieskończoność przerywasz ideą Boga. Zauważ, że czynisz to arbitralnie.

Jest to tylko Twoja idea.

Czy nie jest uczciwiej powiedzieć "nie wiem"?

To co możemy powiedzieć z pewną dozą pewności, to tylko to, co empirycznie doświadczalne. Cała reszta to spekulacje - niektóre mogą mieć lepsze uzasadnienie - inne gorsze. Twoja spekulacja mnie nie przekonuje.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
16-04-2012 09:34 
 Ocena 1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Przepraszam, a skąd taki wniosek?
>Cofanie się w związku przyczynowym w nieskończoność przerywasz ideą Boga. Zauważ, że czynisz to arbitralnie.
>Jest to tylko Twoja idea.

Aby coś realnie istniało musi najpierw zaistnieć czyli musi mieć swój początek.

Ciąg p-s realnie istnieje a więc musiał zaistnieć czyli nie może być nieskończony wstecz - ma zatem początek.

Podobnie jest z ciągiem pokazującym strukturę materii: rzecz materialna, związki chemiczne,atomy, neutrony,protony, kwarki itd- ten ciąg w głąb materii również musi być skończony bo realnie istnieje- zatem ma początek i to niematerialny (nazywany powszechnie Bogiem) bo w przeciwnym razie absurd- materia sama się stwarza.

Dzięki za merytoryczną wypowiedż- przeważnie spotykam się tutaj z wypowiedziami agresywnymi nie mającymi nic wspólnego z racjonalizmem co jest dziwne ze względu na nazwę portalu.
16-04-2012 10:10 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>Aby coś realnie istniało musi najpierw zaistnieć czyli musi mieć swój początek.
To znaczy, że ciągowi {..., 1/8, 1/4, 1/2, 1, 2, 4, 8, ...} nie powinno się przypisywać istnienia (lub wolno twierdzić, że istnieje on jakby słabiej niż zwykłe liczby naturalne)?
16-04-2012 10:32 
 Ocena 1 na 3
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>>Aby coś realnie istniało musi najpierw zaistnieć czyli musi mieć swój początek.
>To znaczy, że ciągowi {..., 1/8, 1/4, 1/2, 1, 2, 4, 8, ...} nie powinno się przypisywać istnienia (lub wolno twierdzić, że istnieje on jakby słabiej niż zwykłe liczby naturalne)?

Ciągi matematyczne to rzecz pomyślana a nie realna.
16-04-2012 10:43 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Ciągi matematyczne to rzecz pomyślana a nie realna.
A może zechciałbyś odpowiedzieć na moje pytania z 03 bm. (kilka postów wyżej)?
16-04-2012 10:57 
 Ocena 1 na 1
Przemek J. (3008 punktów)
> Ciągi matematyczne to rzecz pomyślana a nie realna.

To identycznie jak bóg. A może jednak nie, bo ciągi czemuś się przysłużyły, są dość istotne np. w mechanice.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
16-04-2012 12:44 
 Ocena-1 na 5
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>> Ciągi matematyczne to rzecz pomyślana a nie realna.
>To identycznie jak bóg. A może jednak nie, bo ciągi czemuś się przysłużyły, są dość istotne np. w mechanice.

Nie, istnienie realne Boga jako niematerialnej przyczyny materii jest konieczne aby materia zaistniała a następnie istniała- w przeciwnym razie mamy absurd czyli samozaistnienie i samoistnienie materii. Racjonaliści raczej powinni unikać absurdów, czyż nie?
16-04-2012 12:55 
 Ocena 5 na 5
Przemek J. (3008 punktów)
>Racjonaliści raczej powinni unikać absurdów, czyż nie?

Oczywiście. Niestety Twoje wywody nie mają nic wspólnego z racjonalizmem, a na Twoje absurdy brak już nieabsurdalnych argumentów.

>Nie, istnienie realne Boga jako niematerialnej przyczyny materii jest konieczne aby materia zaistniała a następnie istniała- w przeciwnym razie mamy absurd czyli samozaistnienie i samoistnienie materii.

Tautologia. I wszystko na ten temat, skoro domagasz się racjonalnej oceny.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
16-04-2012 12:53 
 Ocena-1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pan Parys: Cytat:
Nie, istnienie realne Boga jako niematerialnej przyczyny materii jest konieczne aby materia zaistniała a następnie istniała- w przeciwnym razie mamy absurd czyli samozaistnienie i samoistnienie materii.
Racjonaliści raczej powinni unikać absurdów, czyż nie?

Jest to tylko Twoja idea.
>Dzięki za merytoryczną wypowiedż- przeważnie spotykam się tutaj z wypowiedziami agresywnymi nie mającymi nic wspólnego z racjonalizmem co jest dziwne ze względu na nazwę portalu.
Można pełnej merytoryczności - w odpowiedzi na wypisywane tu przez Pana głupoty - poszukać, gdzie indziej.
Proponuję np. zobaczyć co George Carlin mówi o Bogu i religii. Bardziej poważnie już nie sposób tych głupot traktować.

@@@
.
16-04-2012 13:42 
 Ocena-1 na 5
popers (129 punktów)
>Proponuję np. zobaczyć co George Carlin mówi o Bogu i religii. Bardziej poważnie już nie sposób tych głupot traktować.

A co o dzieciach powiedział ten Pan Otóż to jego w ogóle nie można traktować poważnie wszak to błazen.
16-04-2012 15:14 
 Ocena 5 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A co o dzieciach powiedział ten Pan
Wielce Szanowny Panie, nie wiem co George powiedział o dzieciach i tu mnie to wcale nie interesuje.
Nie uznaję żadnych autorytetów i nie opieram na nich swoich poglądów. Uznaję natomiast mądre i głupie wypowiedzi różnych ludzi, które warto poddać krytycznej ocenie.
Jeżeli znajdę np. mądry akapit u najbardziej głupiego i podłego z papieży, to ten akapit nie przestanie być dla mnie być mądrym, gdy poznam łajdacką biografię tego księżula.
Na tym polega właśnie krytyczne czytanie (słuchanie) ze zrozumieniem.

W przedstawionym filmiku George Carlin wypowiada się bardzo sensownie o Bogu oraz religii i dlatego inteligentnym ludziom go polecam.

>Otóż to jego w ogóle nie można traktować poważnie wszak to błazen.
Wybaczy Pan, ale akurat każdy mądry błazen (np. Stańczyk) jest godnym mojego szacunku. Natomiast zdecydowanie pogardzam nadętymi durniami, udającymi powagę i mądrość. Czyli np. najwyżej notowanymi współczesnymi polskimi filozofami chrześcijańskimi i katolickimi teologami. Mielącymi na wszystkie strony, to co już zostało dokładnie i wielokrotnie przemielone. Zalinkowany tu występ - moim zdaniem - jest więcej wart od całej biblioteki ich dzieł.
Ale oczywiście Pan ma zupełnie inne zdanie.

Miłego dnia.

@@@
.
16-04-2012 16:42 
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)
>Aby coś realnie istniało musi najpierw zaistnieć czyli musi mieć swój początek.
Wcale nie jestem tego taki pewien. To, że coś istnieje, wcale nie oznacza, że musiało zaistnieć, albo, że musi mieć początek.
To tylko człowiek jest bardzo przywiązany do takich idei, jak "początek", być może dlatego, że sam jest świadom swego nieuchronnego końca.

W każdym razie Twoja wizja stworzenia materii z duchowego Boga wydaje mi się być dużo bardziej skomplikowana i dużo bardziej wymyślna (wręcz fantastyczna) od przyjęcia, że materia (pojęta filozoficznie) jest wieczna.

Przyznaję, że to dużo prostsze twierdzenie (iż materia jest wieczna) też mi trudno pojąć, jednak nie staram się tego problemu rozwiązać wymyśleniem duchowego stwórcy.

Spójrz zresztą co to za rozwiązanie: by rozwiązać nasze filozoficzne rozterki związane z niekończącym się regresem przyjmujemy, że materię stworzyło coś transcendnetnego, a więc co nas przerasta, i czego sami nie potrafimy pojąć. Czy nie tak? Co zatem dzięki temu zabiegowi zrozumieliśmy? Że materię stworzyło coś niezrozumiałego?

Ale niezrozumiałość mamy już przecież przy zwykłej wieczności materii - po co więc dodawać coś, co tę niezrozumiałość tylko potęguje o dodatkowe nieweryfikowalne idee?

>Ciąg p-s realnie istnieje a więc musiał zaistnieć czyli nie może być nieskończony wstecz - ma zatem początek.
Mi wystarczy, że po prostu istnieje - najciekawsze są te zjawiska, których przyczyn w pełni jeszcze nie wyjaśniono. Sądzę, że naukowe próby ich wyjaśniania są najbardziej owocne i ... szczere.

Filozofia również jest interesująca, tylko że tu już na prawdę nikt nic nie musi, a każdy baje jak mu się zdaje. Logika w bajaniu nie przeszkadza, a czasem do pewnego stopnia rozwijaniu IDEI pomaga.

Jednak w Twojej idei istnieje moim zdaniem poważny błąd logiczny, a mianowicie taki, że przyjmujesz, że skoro coś materialnie istnieje, to musi mieć początek. A skąd to wiesz? Może nie musi. JA NIE WIEM.

Tak - myśl o wieczności wobec świadomości własnej skończoności przyprawia mnie o zawrót głowy i moim zdaniem refleksja ta stanowiła w przeszłości i po dziś dzień dla wielu osób stanowi jeden z elementów genezy myśli religijnej.
Twoja idea aż nader wyraźnie to ilustruje.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
martok (1115 punktów)

>Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma.

Z przyczyn logicznych takiego dowodu przeprowadzić się nie da. Tak samo, jak nie da się przeprowadzić dowodu, że nie ma krasnoludków. To ci, którzy twierdzą, że Bóg jest (albo że są krasnoludki) mają obowiązek swoje twierdzenie udowodnić. Ateiści nie uwierzą w Boga, dopóki ktoś nie wykaże jego istnienia.
26-03-2012 22:21 
 Ocena-1 na 7
Aseret (-1 punktów)

>Z przyczyn logicznych takiego dowodu przeprowadzić się nie da. Tak samo, jak nie da się przeprowadzić dowodu, że nie ma krasnoludków. To ci, którzy twierdzą, że Bóg jest (albo że są krasnoludki) mają obowiązek swoje twierdzenie udowodnić. Ateiści nie uwierzą w Boga, dopóki ktoś nie wykaże jego istnienia.

Ci co wierzą mówią że dowodów nie ma. Krasnoludki są akurat głupim przykładem- nikt nie widzi skutków ich działania. To prostacki przykład. Jako Boga rozumiem Kogoś/Coś kto odpowiada za istnienie świata- i śmiem przypuszczać jest to Ktoś/Coś kto obdarzony swego rodzaju rozumem Ani na istnienie ani na nieistnienie dowodów nie ma ale dla mnie osobiście istnienie Boga wydaje się bardziej prawdopodobne.
26-03-2012 22:37 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ci co wierzą mówią że dowodów nie ma. Krasnoludki są akurat głupim przykładem- nikt nie widzi skutków ich działania.

Akurat. Twoim zdaniem, to mleko samo z siebie kwaśnieje może?

Nikt w PiS, ani nieoficjalnie ani w sposób złośliwy, nie nazywa Jarosława Kaczyńskiego Kaczafim. (Joachim Brudziński)
26-03-2012 22:44 
 Ocena 8 na 8
martok (1115 punktów)

> mleko samo z siebie kwaśnieje może?

Wiadomo, że nie. Tylko jedno nie jest pewne: jedni mówią, że krasnoludki do niego szczają, a inni - że szczą.
27-03-2012 11:25 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Krasnoludki są akurat głupim przykładem- nikt nie widzi skutków ich działania.
A widzisz skutki działania boga (dowolnego)?
27-03-2012 12:40 
 Ocena 8 na 8
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>Ci co wierzą mówią że dowodów nie ma. Krasnoludki są akurat głupim przykładem- nikt nie widzi skutków ich działania. To prostacki przykład.

Jeśli nie widziałaś skutków działań krasnoludków, to może zwróć uwagę na to, że całe pokolenia naszych przodków dostrzegały efekty działań np. złośliwych domowych duszków, które m.in. zaplatały (a może i nadal zaplatają?) warkoczyki ze zwierzęcych grzyw. Trudno nie zauważyć skutków działania UFO (np. piramidy, Stonehenge, rysunki na pustyni Nazca), poltergeistów (trzaski, szmery, gwizdy, szuranie bez określonego źródła dźwięku, przesuwanie się mebli, tajemnicze materializowanie się, spadanie lub unoszenie przedmiotów) itp. Nie podzielasz wiary, że kiedy czarny kot przebiegnie ci drogę albo gdy stłuczesz lustro, przytrafią ci się nieszczęścia, czego można uniknąć, np. przez splunięcie przez lewe ramię albo odpukanie w niemalowane drewno? Ja w to nie wierzę, choć można wskazać wielu ludzi, którzy podzielają przynajmniej niektóre z tych przekonań. Ale czy to ja w związku z tym powinienem udowodnić nieistnienie poltergeistów, psychokinezy, ektoplazmy wydzielanej przez media - czy raczej teza o ich istnieniu wymaga choćby uprawdopodobnienia?

PS. Jeśli to prawda, że nikt nie widzi skutków działania krasnoludków, to tylko dowód na to, że się szelmy świetnie maskują!


If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
27-03-2012 13:24 
 Ocena 5 na 5
Ratatoskr (4439 punktów)
>Krasnoludki są akurat głupim przykładem- nikt nie widzi skutków ich działania. To prostacki przykład.

Bo niby czemu prostacki? Nasi przodkowie wykładali przecież bożętom jadło na spodeczkach, żeby one bożęta opiekowały się domem i zapewniały mu dostatek.

Uważasz, że to bardziej prostackie niż składanie Jahwe ofiary z baranka, żeby pola dobrze rodziły?

>Ani na istnienie ani na nieistnienie dowodów nie ma ale dla mnie osobiście istnienie Boga wydaje się bardziej prawdopodobne.

Mi osobiście istnienie boga wydaje się równie prawdopodobne, co istnienie bożąt/skrzatów. Istnienie skrzatów wydaje mi się nawet bardziej prawdopodobne, bo ich charakterystyka nie zawiera takich absurdów i sprzeczności, jak: wieczny, wszechmocny (czy może stworzyć kamień tak ciężki, by nie mógł go podnieść), wszechwiedzący i znający przyszłość (za wyjątkiem ludzkich decyzji, czyli de facto nie wszechwiedzący), doskonale dobry (ale Kanaejczyków, to kazał wymordować), jeden w trzech osobach, itp.

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
27-03-2012 14:44 
 Ocena 2 na 2
popers (129 punktów)
>Mi osobiście istnienie boga wydaje się równie prawdopodobne, co istnienie bożąt/skrzatów. Istnienie skrzatów wydaje mi się nawet bardziej prawdopodobne, bo ich charakterystyka nie zawiera takich absurdów i sprzeczności, jak: wieczny, wszechmocny (czy może stworzyć kamień tak ciężki, by nie mógł go podnieść),...

Ta zagwozdka o kamieniu jest dla dzieci, poczytaj filozofów.

>wszechwiedzący i ...

I właśnie z uwagi na przymioty przypisywane Bogu, porównywanie wiary weń do wiary w krasnoludki, jeti etc. jest nieporozumieniem. Chyba, że zatrzymamy się na pojęciu samej tylko wiary, bez żadnych odniesień.
27-03-2012 14:54 
 Ocena 6 na 6
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)

>I właśnie z uwagi na przymioty przypisywane Bogu, porównywanie wiary weń do wiary w krasnoludki, jeti etc. jest nieporozumieniem. Chyba, że zatrzymamy się na pojęciu samej tylko wiary, bez żadnych odniesień.

Od dzisiaj wierzę we wszechwiedzące i nieskończenie dobre krasnoludki.

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
27-03-2012 14:54 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>I właśnie z uwagi na przymioty przypisywane Bogu
Otóż to. Przypisywane. Cóż, stworzonemu przez siebie bytowi człowiek może przypisać dowolne cechy, nawet najbardziej niedorzeczne.
27-03-2012 15:08 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Otóż to. Przypisywane. Cóż, stworzonemu przez siebie bytowi człowiek może przypisać dowolne cechy, nawet najbardziej niedorzeczne.

Może tak, ale dlaczego człowiek wymyślał te byty? Bo nie wiedział co i jak, bo się bał... Możliwe ze taka jest geneza wiary w Boga/ów, ale np. Kartezjusz napisał - Bóg jest przyczyną idei Boga w nas, a zarazem wszystkich prawd wiecznych, a Kant i Hegel uważali "Boga" za jedno z podstawowych zagadnień filozofii. Wiem, ich czasy już minęły, ale warto wiedzieć.
27-03-2012 15:19 
 Ocena 2 na 2
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
> Kant i Hegel uważali "Boga" za jedno z podstawowych zagadnień filozofii. Wiem, ich czasy już minęły, ale warto wiedzieć.

Dzięki, że nas łaskawie oświeciłeś

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
27-03-2012 15:49 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

Ze sceptycyzmem podchodzę zarówno do wiary jak i niewiary w Boga; uważam je za dwie strony tej samej, fideistycznej monety.
Zgadzam się z Panem Andrzejem
- a mianowicie
Cytat:
bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".


Niegłupi ten Kartezjusz. Nie czytałem go, ale na własny użytek wymyśliłem, że ludzie przeczuwali Boga.


Konformizm gwarantem spójności grupy
27-03-2012 16:28 
 Ocena 2 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>... wymyśliłem, że ludzie przeczuwali Boga.<

Hmmm, ciekawa ta Twoja bliskość do naturalizmu-ontologicznego Pana A.Bogusławskiego, oj ciekawa.
Odnoszę wrażenie (po przeczytaniu w/w zdania) iż ta "bliskość" poglądu tylko życzeniowa jest.
W nic nie wierzysz,(!) a wymyśliłeś "przeczuwanie Boga"?
Czuli "to" nosem, dotykiem, siódmym zmysłem czy tak transcendentnie, gdzieś pomiędzy atomami lub synapsami albo w komórkach glejowych, w ogonkach kwarków, czy w co drugim kwancie?
Ale prawda, ludzie mają ogromną wyobraźnię i tak wiele wymyślają, wymyślają, wymyślają.
Wybacz ironię, ale -IMO- zasłużyłeś na nią. Nawet w ramach licentia poetica teza z tego zdania - "skrzeczy rdzą w zawiasach"


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
rdest (2492 punktów)

>Odnoszę wrażenie(po przeczytaniu w/w zdania) iż ta "bliskość" poglądu tylko życzeniowa jest.
[wytłuszczenie-moje/rdest]
Twoje przeczucie, Twoja sprawa ; nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem.


Konformizm gwarantem spójności grupy
27-03-2012 21:02 
 Ocena 1 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>.. nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem.<
Wyrażenia "odnosze wrażenie" użyłem świadomie, jako formę (delikatnego) zwrócenia uwagi, iż Twoja wypowiedź jest wewnętrznie sprzeczna, przy jednoczesnym pozostawieniu Ci marginesu na wyjaśnienie, zinterpretowanie tej sprzeczności lub/i wykazaniu mi jej "pozorności".
Nie istotne jest to kim jesteś - zwracam uwagę na to co piszesz i tylko to poddaje ocenie.
Brak refleksji i retoryczne sztuczki - dalekie są od racjonalnego, empirycznego sceptycyzmu
(a i "tłuszczu" używać trzeba rozsądnie).
Deklarować możesz wiele, ale zawsze należy pamiętać :
"Nikt nie jest wstanie skompromitować nas bardziej niż uczynimy to sami" - Pan Andrzej bardzo często to powtarza, jak widać nie wystraczająco często.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
27-03-2012 22:14 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Brak refleksji i retoryczne sztuczki - dalekie są od racjonalnego, empirycznego sceptycyzmu
>(a i "tłuszczu" używać trzeba rozsądnie).
Za głupi jestem na retoryczne sztuczki.

> "Nikt nie jest wstanie skompromitować nas bardziej niż uczynimy to sami" - Pan Andrzej bardzo często to powtarza, jak widać nie wystraczająco często.

>Nie istotne jest to kim jesteś - zwracam uwagę na to co piszesz i tylko to poddaje ocenie.
A kompromituj się do woli, Panie "Nie istotny".
Polski być trudna język.

Zapomniałbym; dziękuję za "dyskusję".


Konformizm gwarantem spójności grupy
28-03-2012 00:05 
 Ocena 2 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>A kompromituj się do woli, Panie "Nie istotny".
>Polski być trudna język. <

Prawda, język polski do łatwych nie należy i błędy się przytrafiają (nie tylko ortograficzne).
Za zwrócenie uwagi - jestem wdzięczny.
Merytoryczność wypowiedzi ocenią czytelnicy - toż to Forum przecież.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
27-03-2012 17:18 
 Ocena 4 na 4
martok (1115 punktów)

>Ze sceptycyzmem podchodzę zarówno do wiary jak i niewiary w Boga; uważam je za dwie strony tej samej, fideistycznej monety.

Chyba nie za bardzo chwytam tę myśl. Wydaje mi się bowiem, że jest w niej pewna usterka logiczna. Przypuśćmy, że zadam ci pytanie: Czy wierzysz w Boga? Co na takie pytanie odpowiesz? Masz do wyboru wyłącznie odpowiedzi: TAK albo NIE. Jak domyślam się z Twojego postu wybierzesz drugą z nich, czyli NIE. Jest to jednak automatycznie równoważne z oświadczeniem: Nie jest prawdą, że wierzę w Boga. Od tego się nie wykręcisz. Nie da się bowiem uniknąć problemu przez stwierdzenie, że ani w niego wierzysz, ani nie wierzysz, bo takie postawienie sprawy zawierałoby jawną sprzeczność: koniunkcję pewnego zdania i równocześnie jego negacji (Zarówno nie jest prawdą to, że wierzę, jak i nie jest prawdą to, że nie wierzę). A więc ten unik jest niedozwolony logicznie. Sądzę, że w Twoim wypadku prawdziwy jest po prostu pierwszy człon tej koniunkcji (nie wierzysz).

Stwierdzenia, że nie wierzysz, nie musisz się jednak obawiać, gdyż nie pociąga ono za sobą negacji istnienia Boga. Możesz bowiem nie wierzyć, dopuszczając równocześnie możliwość jego istnienia. Byłoby to tak samo, jak gdybyś powiedział: Nie wierzę w istnienie życia poza Ziemią. Ty nie wierzysz, że istnieje, ale możesz się mylić, i możliwość pomyłki swoją wypowiedzią dopuszczasz - nie powiedziałeś przecież: Wiem, że poza Ziemią nie ma życia.

Zdanie Nie wierzę w istnienie Boga jest bardzo słabe logicznie (tzn. jego treść jest bardzo skromna) i nie pociąga za sobą żadnych zobowiązań intelektualnych. Znaczy ono tylko: Nie przedstawiono mi dowodu na jego istnienie.

Czy Cię przekonałem?
29-03-2012 19:19 
 Ocena 2 na 2
rdest (2492 punktów)

>Czy Cię przekonałem?
Tak - i dziękuję Ci.
Długo to co prawda trwało, ale w końcu dotarło...

Po weryfikacji stan obecny wygląda następująco:
teista - osoba, która wierzy w istnienie Boga
ateista - osoba, która nie wierzy w istnienie Boga

Boga zdefiniuję jako Stwórcę/Pierwszego Poruszyciela/Przyczynę Wszystkiego - a więc Kreatora Wszechświata wraz z prawami, które w nim obowiązują.
Wiarę zdefiniuję jako głębokie, graniczące z pewnością przekonanie, które nie wymaga dowodu.

Do tej pory uważałem, że w przeciwieństwie do teisty, który jest głęboko przekonany o istnieniu Boga, ateista jest głęboko przekonany, że Bóg nie istnieje.
Teraz teiście, głęboko przekonanemu o istnieniu Boga, przeciwstawiam ateistę, który przekonania owego nie podziela/nie jest przekonany, że Bóg istnieje -> nie wierzy w Boga.

Interesującym wydaje się, jak zresztą zauważyłeś w swoim poście,
Cytat:
Możesz bowiem nie wierzyć, dopuszczając równocześnie możliwość jego istnienia.

że z powyższego nie wynika fakt nieistnienia Boga; ateista jawi się jako sceptyk: wątpiący i domagający się dowodu na istnienie Boga, nie mający przeświadczenia, że Bóg istnieje.

Tak więc z czystym sumieniem mogę odpowiedzieć: "Nie wierzę"(nie mam przeświadczenia/nie jestem przekonany), że Bóg istnieje.

Dlaczego wcześniej błądziłem? Otóż dlatego, ze sami ateiści wprowadzali - i nadal wprowadzają zamieszanie.
Problemem jest fakt, że często osoby, które uważają się za ateistów wypowiadają się następująco:
-Boga nie ma
-Bóg nie istnieje
Są to zdania twierdzące, świadczące nie o braku wiary, ale wręcz o czymś przeciwnym, o głębokim przekonaniu; o wierze właśnie.
Czy zdanie: "Twierdzę, że Bóg nie istnieje" wymaga dowodu? Czy na gruncie logiki owo zdanie jest do zaakceptowania/ma sens?


Konformizm gwarantem spójności grupy
martok (1115 punktów)

> sami ateiści wprowadzali - i nadal wprowadzają zamieszanie.

Całkowicie się z tym zgadzam.

>Problemem jest fakt, że często osoby, które uważają się za ateistów wypowiadają się następująco:
>-Boga nie ma
>-Bóg nie istnieje

Ten, kto twierdzi: Boga nie ma, musi umieć swoje twierdzenie udowodnić, dokładnie tak samo jak ten, kto twierdzi: Bóg jest. Tylko ten, kto mówi: Nie wierzę w Boga nie musi niczego dowodzić.

>Są to zdania twierdzące

Akurat nazywamy je przeczącymi, ale to nie zmienia istoty rzeczy.

>Czy zdanie: "Twierdzę, że Bóg nie istnieje" wymaga dowodu?

Oczywiście, że wymaga.

Dziękuję za podjęcie rozmowy i pozdrawiam - M
30-03-2012 01:39 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Boga zdefiniuję jako Stwórcę/Pierwszego Poruszyciela/Przyczynę Wszystkiego - a więc Kreatora Wszechświata wraz z prawami, które w nim obowiązują.
Pamiętaj jednak, że jest to opis stanu umysłu człowieka wierzącego, a nie opis stanu świata rzeczywistego. To definicja postaci literackiej, jednej z wielu.

>Wiarę zdefiniuję jako głębokie, graniczące z pewnością przekonanie, które nie wymaga dowodu.
A czemu tak? Czemu uznałeś za stosowne pominąć z lekceważeniem moje pytania i uwagi?

>Czy zdanie: "Twierdzę, że Bóg nie istnieje" wymaga dowodu? Czy na gruncie logiki owo zdanie jest do zaakceptowania/ma sens?
Weź pod uwagę, że jak ateizm jest wtórny wobec teizmu i bez niego by nie zaistniał, tak twierdzenia "Boga nie ma" są wtórne wobec twierdzeń "Bóg jest" i bez nich by nigdy nie zaistniały - tak jak nikt nie twierdzi "Blambuły nie ma" dopóki w czyimś umyśle nie uroi się twierdzenie : "Blambuła jest".
Ktoś twierdzący "Boga nie ma" nie wprowadza nowego pojęcia do dyskusji, ale odnosi się do już istniejących niedorzecznych, często wewnętrznie sprzecznych definicji Boga - choćby jak ta Twoja kiedy podajesz definicę postaci literackiej, a nie czegoś mającego związek z rzeczywistością.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-03-2012 09:43 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Ze sceptycyzmem podchodzę zarówno do wiary jak i niewiary w Boga; uważam je za dwie strony tej samej, fideistycznej monety.
Wiara - fideizm.
Niewiara - afideizm.
To nie są dwie strony tej samej monety, to jest rzecz i jej odwrotność. Zdaje się, że (nieświadomie być może) popełniasz częsty błąd - mylisz "nie wierzę" z "wierzę, że nie", a to zupełnie co innego.
28-03-2012 18:27 
 Ocena 4 na 4
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>To nie są dwie strony tej samej monety, to jest rzecz i jej odwrotność. Zdaje się, że (nieświadomie być może) popełniasz częsty błąd - mylisz "nie wierzę" z "wierzę, że nie", a to zupełnie co innego.

Są to dwie strony tej samej monety przeważnie z perspektywy ludzi wierzących, ponieważ większość z nich reprezentuje "wiarocentryczny" ogląd rzeczywistości. Gdyby - analogicznie - podzielić świat przyrody na roślinny i "nieroślinny", wówczas kanarek, jeż, kamień i woda byłyby przykładami bytów "nieroślinnych". Trudno zarzucić takiej klasyfikacji brak logiki, choć jej użyteczność w opisie rzeczywistości jest wątpliwa.


If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
28-03-2012 09:32 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Może tak, ale dlaczego człowiek wymyślał te byty? Bo nie wiedział co i jak, bo się bał...
Właśnie.
>Kartezjusz napisał - Bóg jest przyczyną idei Boga w nas, a zarazem wszystkich prawd wiecznych
Sam sobie bogów nie musiał stwarzać, już był zaimprintowany. Przyjmował istnienie Boga za pewnik i na tej podstawie snuł filozoficzne rozważania. Wnioski niekoniecznie muszą być prawdziwe, jak to w filozofii, choć niewątpliwie są logiczne. Jak w informatyce - "garbage in, garbage out", ale tok rozumowania poprawny, niezależnie od prawdziwości założeń.
>Kant i Hegel uważali "Boga" za jedno z podstawowych zagadnień filozofii.
Mieli rację. To z pewnością jest jedno z podstawowych zagadnień filozofii.
28-03-2012 10:01 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)
>np. Kartezjusz napisał - Bóg jest przyczyną idei Boga w nas, a zarazem wszystkich prawd wiecznych,

Coś mi umknęło czy też jego dzieła są dalej na indeksie ksiąg zakazanych?

Co prawda łaskawcy spłodzili coś takiego

Cytat:
W notyfikacji z dnia 14 czerwca 1966 Kongregacja Nauki Wiary stwierdziła, że Indeks pozbawiony jest znaczenia dyscyplinarno-karnego, natomiast zachowuje swoją wartość moralną jako ostrzeżenie przed treściami szkodliwymi dla wiary i dobrych obyczajów.


no aleć przecie to, że im zabrali zabawki, nie oznacza, że już każdy sobie może czytać to co chce gdyż (za wiki):

Cytat:
Działania te reguluje Kodeks prawa kanonicznego w pp. 822-832. "Dla zachowania nieskazitelności wiary i obyczajów, pasterze Kościoła posiadają prawo i są zobowiązani czuwać, by wiara i obyczaje wiernych nie doznały uszczerbku przez słowo pisane lub użycie środków społecznego przekazu[6]." (p. 823).
27-03-2012 15:17 
 Ocena 2 na 2
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)

> Ta zagwozdka o kamieniu jest dla dzieci, poczytaj filozofów.

A czy wszechmogący bóg jest w stanie unieważnić zasady niesprzeczności i wyłączonego środka?

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
28-03-2012 06:43 
 Ocena 7 na 7
Ratatoskr (4439 punktów)
>> wszechmocny (czy może stworzyć kamień tak ciężki, by nie mógł go podnieść),...
>Ta zagwozdka o kamieniu jest dla dzieci, poczytaj filozofów.

Ta zagwozdka o kamieniu ukazuje wewnętrzną sprzeczność pojęcia wszechmocy. Jeśli chcesz, możesz tu przytoczyć jakieś filozoficzne wywody, w mniemaniu autorów, rozwiewające tą sprzeczność, to poddamy je logicznemu rozbiorowi.

Poza tym wszechmoc w ogólności jest mocno absurdalnym przymiotem (zwłaszcza w połączeniu z resztą dogmatyki KK).

Bóg jest wszechmocny, ale:
- nie może się zabić,
- nie może zniszczyć duszy (dusza ludzka jest nieśmiertelna),
- nie może stworzyć innego Boga,
itp.

>>wszechwiedzący i ...
>I właśnie z uwagi na przymioty przypisywane Bogu, porównywanie wiary weń do wiary w krasnoludki, jeti etc. jest nieporozumieniem. Chyba, że zatrzymamy się na pojęciu samej tylko wiary, bez żadnych odniesień.

Czyli Niewidzialnego Różowego Jednorożca uznajesz za bardziej prawdopodobnego od krasnoludków?

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
28-03-2012 07:34 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Ta zagwozdka o kamieniu ukazuje wewnętrzną sprzeczność pojęcia wszechmocy. Jeśli chcesz, możesz tu przytoczyć jakieś filozoficzne wywody, w mniemaniu autorów, rozwiewające tą sprzeczność, to poddamy je logicznemu rozbiorowi.

W pewnym sensie to pytanie o kamień jest bardzo stare, tak stare że powinniśmy je zarzucić. Kamień w tym rozważaniu pełni rolę "czegoś ciężkiego", pokazuje w jakiej skali myśleli ówcześni ludzie, jak wielkie było ich bóstwo. Jeżeli człowiek jest w stanie bez problemu podnieść 10 kilogramowy kamień to bóstwo podnoszące 10 ton jest potężniejsze od człowieka, choć do wszechmocy tu jeszcze daleko.

Takim większym "kamieniem" jest planeta, kolejnym słońce, ostatnim pojedynczym obiektem jest czarna dziura. Tu dochodzimy do sedna, na niebie widocznym z ziemi nie ma żadnych widocznych przejawów nadnaturalnych mocy.

Wracając do kamienia, to rozważania o nim są zwyczajnym nadużyciem. To konkretne bóstwo nie ma nawet tyle siły by unieść drobinkę kurzu, jest to kolejne religijne oszustwo.
28-03-2012 16:50 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Ta zagwozdka o kamieniu ukazuje wewnętrzną sprzeczność pojęcia wszechmocy. Jeśli chcesz, możesz tu przytoczyć jakieś filozoficzne wywody, w mniemaniu autorów, rozwiewające tą sprzeczność, to poddamy je logicznemu rozbiorowi.

Pytanie o Boga i kamień jest bezsensu, ponieważ odpowiadając na nie twierdząco czy przecząco i tak wychodzi nam sprzeczność, bo; albo wszechmogący Bóg mógłby stworzyć coś co obnażyłoby brak jego wszechmocy, albo, jako wszechmogący stworzyć czegoś by nie potrafił. Mimo tego ja skłaniałbym się raczej do odpowiedzi przeczącej, a to dlatego, że sprzeczność z niej wynikająca jest tylko pozorna - Bóg nie może(nie umie) stworzyć tak ciężkiego/wielkiego kamienia, którego nie mógłby podnieść, a to dlatego, że jest wszechmogący właśnie. A cecha ta jest dla Boga podstawowa, i dziwne byłoby żeby dzięki niej mógł zrobić coś, co jednocześnie zaprzeczeniem jej (tej cechy) by było.
Jest też taka odpowiedz: jeśli zdefiniować wszechmoc jako cechę bytu, który jest w stanie wykonać każdą pojedynczą czynność, to paradoks omnipotencji nie zachodzi. Według tej definicji wszechmogący jest w stanie stworzyć kamień, którego nigdy nie mógłby podnieść. Dokonując takiego czynu pozbawiłby się on wszechmocy i nie mógłby przez to podnieść owego kamienia.

Czyli, że Bóg może sam z własnej woli ograniczyć swoją wszechmoc w przypadku czegokolwiek, wezmy poniższe przykłady:

>Bóg jest wszechmocny, ale:
- nie może się zabić
pewnie może ale po co miałby to zrobić

>- nie może zniszczyć duszy (dusza ludzka jest nieśmiertelna),
a może postanowił, że nie będzie niszczył, lecz nie dlatego, że nie mógłby

>- nie może stworzyć innego Boga,
może, ale po co miałby stwarzać

Tak nawiasem; jeżeli teolog mówi - Bóg nie może zabić duszy, to nie dlatego że Bóg by nie umiał, ale jest to przekaz dla słuchacza - Bóg tego nie może, bo objawił ludziom, że tak nie zrobi, a my wierzymy, że Bóg nie kłamie.

Generalnie to nie wiemy dokładniej na czym wszechmoc Pana Boga polega, tak więc realne jest, że może On działać tylko w jakimś zakresie, albo jednak - dosłownie wszystko może, i pytania takie jak to o kamień są dla niego śmieszne. Możliwe też, że nic to dla Niego - zadziałać wbrew własnej naturze, albo, że nie obowiązują go prawa znanej nam fizyki/matematyki/logiki. Kartezjusz: istota wszechmogąca może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe. Lecz czy tak jest tego nie wiemy, ale z lekcji logiki niektórzy pewnie wiedzą, że; przed postawieniem pytania bada się jego założenia, by stwierdzić, że pytanie jest dobrze postawione i by móc na nie odpowiedzieć. Wszystkie jego założenia muszą być prawdziwe. Czyli z pytaniem o Boga i kamień nie wszystko jest w porządku. Pewnie dlatego, że Bóg jest tematem nieco abstrakcyjnym Jak to pisał ks.Tischner - Bóg jest ponad ludzki rozum i można go poznać tylko częściowo.

I na koniec:
Cytat:
...paradoks "podnoszenia kamienia" nie istnieje, ponieważ, z definicji, system omnipotentny może też pozbawić się omnipotencji we wszystkich działaniach, ale zachowując sobie tylko możliwość jej odzyskania. Zależnie od własnej woli, może też jeśli zechce, pozbawić się tej własności "na zawsze" ale nie musi tego koniecznie chcieć.
(wikipedia)

>Czyli Niewidzialnego Różowego Jednorożca uznajesz za bardziej prawdopodobnego od krasnoludków?
Nie. Ale jeżeli przypisano mu podobne cechy co JHWH czy Allahowi, to bardziej zasadne jest porównywanie wiary weń do wiary w JHWH/Allaha.
28-03-2012 17:05 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pytanie o Boga i kamień jest bezsensu,
Tak, pytanie o Boga jest zupełnie bez sensu.
W tematycznych encyklopediach znajdziemy tysiące bogów, bóstw, bóstewek i różnych sił nadprzyrodzonych, w które ludzie wierzyli, oraz sporo takich, w które wierzą nadal. W których ręce oddawali swój los i gotowi byli poświęcić w ich obronie życie własne, nie mówiąc już o cudzym. Wszak wyłącznie, jedynie prawdziwym, nasz Bóg jest, a jeżeli już godzimy się, że nie jest wyłącznym, to już na pewno jest najpotężniejszym wśród znanych. Pomimo wszelakich poświęceń, w zawierusze dziejów wraz z wyznawcami umierają ich bogowie. Gdy trwają przez pokolenia, to pomimo doniosłości tradycji i dogmatu o niezmienności, rzeczywistość wymusza permanentną aktualizację ich atrybutów.

Przechodząc do konkretnych wyobrażeń natkniemy się na różnorodność ujęć: w panteonach politeistycznych bogowie są liczni, bez mała równoprawni w strefach swego zarządzania, zaś w panteonach monoteistycznych wszystkie siły nadprzyrodzone podporządkowano bogowi naczelnemu. W panteizmie bóg występuje jako siła bezosobowa tkwiąca w przyrodzie, a niekiedy z nią utożsamiana. W deizmie występuje jako siła sprawcza. W religiach dualistycznych (np. w najstarszej wyznawanej religii świata - mazdaizmie), występuje w dwóch osobach: Oblicza Dobrego - boga światła (Ahura Mazda, Ormuzd) i Oblicza Złego - boga ciemności i zła (Angra Manju, Aryman), które pozostają z sobą w stałym konflikcie.

Bogom monoteistycznym - nawet wtedy, a może wręcz szczególnie wtedy, gdy są trynitarni (troiści - od Trinitas = Trójca św.) przypisuje się transcendencję (zewnętrzność, istnienie poza zasięgiem naszego doświadczenia i poznawalności), immanencję (wewnętrzność, pozostawanie w świecie dostępnemu naszemu poznaniu) omniprezencję (wszechobecność), immortalizm (nieśmiertelność) omnipotencję (wszechpotężność), omnisciencję (wszechwiedzę) omnibenewolencję (wszechmiłosierność).

Gdy wszystkie powyższe atrybuty będziemy przypisywać jednej postaci, niektóre z nich staną się wzajemnie lub wewnętrznie sprzeczne, ale tu nie obowiązują znane nam prawa logiki i według niektórych religii Bóg może być np. jednocześnie transcendentny i immanentny, omnibenewoletny i zgadzać się na istnienie zła. Religijna wiara umożliwia umysłowe przyjęcie za oczywistość, że zarówno poszczególne cechy Boga jak również tych cech zestawienie nie muszą być (i najczęściej nie są) logicznie spójne, a wręcz czasami paradoksalność zestawień jest wprost podkreślana, jak w XIX-wiecznej kolędzie będącej mottem tego artykułu.


"Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony
Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice - Nieskończony
Wzgardzony - okryty chwałą, śmiertelny - król nad wiekami
A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami"


Polecam oczywiście cały artykuł:
www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa

Miłego dnia.

@@@
.
29-03-2012 09:43 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>>- nie może zniszczyć duszy (dusza ludzka jest nieśmiertelna),
>a może postanowił, że nie będzie niszczył, lecz nie dlatego, że nie mógłby
A może, jak mówi Pismo, nie panuje nad całością swojej magii.

>>- nie może stworzyć innego Boga,
>może, ale po co miałby stwarzać
A choćby żeby pierwsze przykazanie Dekalogu nie było pustym bzdetem: żebyś miał kogo nie mieć przed nim.

>Kartezjusz: istota wszechmogąca może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe.
Ludzie pod wpływem wiary plotą najdziksze niedorzeczności. Nawet tacy jak Kartezjusz.

>Jak to pisał ks.Tischner - Bóg jest ponad ludzki rozum i można go poznać tylko częściowo.
A konkretnie to coś znaczy, czy to tylko teologiczny bełkot? Co to jest Bóg i jak poznajesz tę część co jest możliwa do poznania? I skąd wiesz, że to część Boga, i że tylko część, a nie całość?

>Jest w Polsce spisane prawo, jest policja i sądy, można działać.
Chyba że na straży prawa w policji czy sądzie stoi katolik.

>Bo ja jestem zapobiegawczy, i wiem, że dzisiejsza walka z symbolami religijnymi w przestrzeni publicznej, może jutro oznaczać walkę ze wszystkimi innymi.
Zwyczajowa retoryka kościelnych - pusta i nienawistna, a przecież nie chodzi o walkę z symbolami religijnymi tylko z warcholstwem katolików.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
30-03-2012 22:14 
 Ocena 3 na 3
Ratatoskr (4439 punktów)
>Pytanie o Boga i kamień jest bezsensu, ponieważ odpowiadając na nie twierdząco czy przecząco i tak wychodzi nam sprzeczność,

To nie pytanie jest bez sensu tylko atrybut wszechmocy.

> albo wszechmogący Bóg mógłby stworzyć coś co obnażyłoby brak jego wszechmocy,
> albo, jako wszechmogący stworzyć czegoś by nie potrafił.

> Bóg nie może(nie umie) stworzyć tak ciężkiego/wielkiego kamienia, którego nie mógłby podnieść, a to dlatego, że jest wszechmogący właśnie.

No popatrz, a ja potrafię np. utoczyć tak wielką kulę śniegu, że nie będę jej już w stanie podnieść. Potrafię zatem zrobić coś, czego nie potrafi zrobić wszechmogący bóg - ciekawe p

>>Bóg jest wszechmocny, ale:
>- nie może się zabić
>pewnie może ale po co miałby to zrobić

Nie, nie może, bo jest przecież wieczny, a nawet ponadczasowy.
(A ja np. mogę - no popatrz, kolejna rzecz, którą ja jestem w stanie zrobić, a wszechmogący(?) nie potrafi).

>>- nie może zniszczyć duszy (dusza ludzka jest nieśmiertelna),
>a może postanowił, że nie będzie niszczył, lecz nie dlatego, że nie mógłby

A zatem księża okłamują dzieci na katechezach !!! 8-|

>>- nie może stworzyć innego Boga,
>może, ale po co miałby stwarzać

Bo wtedy to dopiero by się zrobiło ciekawie. Wyobraź sobie dwóch takich:
wszechmocnych, nieskończonych, wszechwiedzących, nieskończenie doskonałych itp


>Generalnie to NIE WIEMY dokładniej na czym wszechmoc Pana Boga polega,
> ...
>Czyli z pytaniem o Boga i kamień nie wszystko jest w porządku.

Nie. Nie w porządku jest twierdzenie, że Bóg jest wszechmogący, w sytuacji kiedy twierdzący sam nie wie, co to właściwie znaczy. Jedynym uczciwym twierdzeniem w takiej sytuacji było by: nie wiemy jaki jest Bóg.


>Cytat:
...paradoks "podnoszenia kamienia" nie istnieje, ponieważ, z definicji, system omnipotentny może też pozbawić się omnipotencji we wszystkich działaniach, ale zachowując sobie tylko możliwość jej odzyskania. Zależnie od własnej woli, może też jeśli zechce, pozbawić się tej własności "na zawsze" ale nie musi tego koniecznie chcieć.
(wikipedia)


Hm... wnioskuję stąd, że Bóg nie jest nieśmiertelny (?) Ale nie, Bóg nie może być śmiertelny (na własne życzenie), bo przecież Bóg jest wieczny. Ale Bóg nie może być wieczny, bo wtedy nie byłby wszechmogący, bo nie mógłby pozbawić się wszechmocy.
Wnioskuję, że Bóg nie może być. <--- (kropka) A w każdym razie taki Bóg, jakiego sobie wymyślili judeochrześcijanie.

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
02-04-2012 20:00 
 Ocena 4 na 4
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>>> wszechmocny (czy może stworzyć kamień tak ciężki, by nie mógł go podnieść),...
>>Ta zagwozdka o kamieniu jest dla dzieci, poczytaj filozofów.
>Ta zagwozdka o kamieniu ukazuje wewnętrzną sprzeczność pojęcia wszechmocy. Jeśli chcesz, możesz tu przytoczyć jakieś filozoficzne wywody, w mniemaniu autorów, rozwiewające tą sprzeczność, to poddamy je logicznemu rozbiorowi.

Wszechmocny bóg mógłby stworzyć wszechświat, który cały byłby tylko jednym nieskończonym kamieniem - wówczas pojęcie "podnoszenia" straciłoby wszelki sens, a w takim wypadku Bóg nie mógłby go podnieść

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
25-03-2012 20:31
 Ocena 11 na 11
maruda (5550 punktów)
> Osobiście uważam ateizm za swego rodzaju religię.

Jeżeli ateizm jest religią to jak każda religia wymaga kilku składników, proszę o podanie przynajmniej:
a) rytuałów tej religii,
b) sfery sacrum,
c) bóstw,
d) wymień podstawy wiary,
e) wskaż przynajmniej jedną sformalizowaną wspólnotę religijną.
astrotaurus (12445 punktów)
Czytałaś w ogóle coś na tym portalu czy tak prosto z rekolekcji wpadłaś nabuzowana i trzeba zaczynać od poziomu przedszkola, żeby Ci pomóc?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Ratatoskr (4439 punktów)
A od kiedy to niemożność przeprowadzenia dowodu na nieistnienie jest dowodem istnienia czegoś? To raz. A dwa, że gdyby nawet sam brak dowodu nieistnienia stanowił (sam w sobie) dowód istnienia, to prawdziwy jest nie tylko Jahwe, ale też Zezus, Odyn, Quetzalcoatl, Sziwa, Swaróg (i Latający Potwór Spagetti).

Potrafisz udowodnić nieistnienie któregoś z nich?

A generalnie to jakieś logiczno-teologiczne przedszkole, ale co tam, czasami mam ochotę na pracę u podstaw.


www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
spellbinder (8577 punktów)
>Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma.

Chodzi ci o tego twojego? Katolickiego?

Bóg katolicki stworzył świat w ciągu siedmiu dni.
Wiemy - mamy na to dowody - że świat powstawał "ciutkę" dłużej.
Tym samym możemy uznać, że bóg katolicki NIE ISTNIEJE.

Nie możemy udowodnić, że jakiś tam bóg nie istnieje. Ale nieistnienie boga katolickiego to bułeczka z masłem. Za dobrze żeście konusa opisali, żeby nie dało się znaleźć na niego haka...
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Osobiście uważam ateizm za swego rodzaju religię.

Osobiście uważam, że jak my, jesteś ateistką wobec tej ekipy:
himalaya-w(*)Indeks_Bogów_i_Bogiń

i wobec tej ekipy:
www.insomnia.pl/Bogowie__słownik-t154889.html

Właściwie to nie ma między nami różnicy, tylko ten jeden, jedyny borok. Wywal go tam, gdzie tę całą bandę pozostałych i ... witaj w domu córko.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma.

Chrześcijanie twierdzą, że nie ma Allaha bo tak im powiedział Bóg.

Muzułmanie twierdzą, że nie ma Jezusa bo tak im powiedział Bóg.

Boga nie ma, bo Bóg tak twierdzi. QED

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
26-03-2012 01:11 
 Ocena 3 na 3
Artaso (380 punktów)
>Muzułmanie twierdzą, że nie ma Jezusa bo tak im powiedział Bóg.

Really? A mi sie zdawalo, ze figurowal u nich na liscie prorokow. Zreszta w samym Koranie stoi o owym Jeszui z Nazaretu niemalo (3:44, 3:48, 3:50 i troche innych).


26-03-2012 01:28 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Skrót myślowy. Oczywiście "nie ma Jezusa" miało znaczyć "nie jest Bogiem", co prowadzi do tego samego wniosku -> Bóg Jezus nie istnieje. Wniosek ten sam, te pisma uznające go za proroka (czyli mówiące "nie jest Bogiem") też to potwierdzają, ale tak przyznaję - przesłanka niedookreślona, niedopowiedziana.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
27-03-2012 02:12 
 Ocena 1 na 1
martok (1115 punktów)

>... Jezus (...) figurowal u nich na liscie prorokow ...

Zgadza się.
Meretseger (61860 punktów)
Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów)
>Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma.

Ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat. Innymi słowy, udowodnij, że krasnoludki nie istnieją.

If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
Aseret (-1 punktów)
ok dzieki za wyjasnienia. To prawda jestem jak z przedszkola i trzeba mi wszystko tlumaczyc. Ale swoja droga- zeby byc ateistka musze czytac jakies artykuly? Ciekawe. W ogole trzeba byc strasznie obeznanym zeby sie tu moc wypowiadac i nie bac sie ze zaraz Cie wszyscy wysmieja. Musze przyznac ze jestem pod wrazeniem Waszej wiedzy na temat roznych religii, pism religijnych itd. Nie znam ludzi ktorzy umieja wymienic jednym tchem tyle roznych bostw co niektorzy z Was.
Mimo to zadam jeszcze jedno prymitywne pytanie: dlaczego Waszym zdaniem jest tak ze jedni ludzie wierza a inni nie? To znaczy wiadomo- wychowanie, tradycja, edukacja. Ale sa osoby wychowane w katolickich rodzinach ktore potem odchodza od tej religii; sa tacy co maja rodzicow tak srednio wierzacych a mimo to sami sa religijni? Niektorzy zmieniaja wyznanie w ciagu zycia. Od czego to zalezy Waszym zdaniem? I prosze nie piszcie ze od inteligencji bo tak wcale nie jest.
26-03-2012 22:56 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Używaj, proszę, poprawnej polszczyzny.
26-03-2012 23:19 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Mimo to zadam jeszcze jedno prymitywne pytanie: dlaczego Waszym zdaniem jest tak ze jedni ludzie wierza a inni nie? To znaczy wiadomo- wychowanie, tradycja, edukacja. Ale sa osoby wychowane w katolickich rodzinach ktore potem odchodza od tej religii; sa tacy co maja rodzicow tak srednio wierzacych a mimo to sami sa religijni? Niektorzy zmieniaja wyznanie w ciagu zycia. Od czego to zalezy Waszym zdaniem? I prosze nie piszcie ze od inteligencji bo tak wcale nie jest.
>

Konformizm, brak analizy zagadnienia, zwykły strach.
27-03-2012 00:04 
 Ocena 3 na 3
popers (129 punktów)
>Konformizm, brak analizy zagadnienia, zwykły strach.
zgaduj-zgadula; dopasuj do nazwiska powód zmiany poglądów(do wyboru trzy powyższe)

Alessandro Manzoni - pisarz włoski
Emil Zola - pisarz francuski
Lew Tołstoj - pisarz rosyjski
Alexis Carrel - lekarz francuski
Antony Flew - filozof angielski
Frantisek Vyskocil - biolog czeski
Peter Steele - muzyk amerykański
Aleksander Sołżenicyn - pisarz rosyjski
Anne Rice - pisarka amerykańska
Andre Frossard - dziennikarz francuski
Bernard Nathanson - lekarz amerykański
C. S. Lewis - pisarz brytyjski
Stephen Baldwin - aktor amerykański
Vittorio Messori - dziennikarz włoski
Robert Friedrich - muzyk polski
Dariusz Malejonek - muzyk polski
Wesley Sneijder - piłkarz holenderski
Piotr Stępniak - nawrócony recydywista
Bartłomiej Longo - były satanista
27-03-2012 00:15 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
Po co?
27-03-2012 10:52 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Konformizm, brak analizy zagadnienia, zwykły strach.
>zgaduj-zgadula; dopasuj do nazwiska powód zmiany poglądów(do wyboru trzy powyższe)
Bardzo chętnie porozmawiam - z Pańskiej listy - o ostatnio medialnie sławnym filozofie o niezłym dorobku.
>Antony Flew - filozof angielski

Ale dorzucę tu małą książeczkę z internetu:
strebski.d(*)t/texts/philosophy/Religia.pdf

Gdyby Pana, a i panią Aseret, to zainteresowało, to niedawno prowadziłem ciekawą dyskusję na ten temat z panem Maceoxem: www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,478028#w483001 Bardzo polecam.

Miłego dnia.

@@@
.
04-04-2012 12:04 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> Konformizm, brak analizy zagadnienia, zwykły strach.

> zgaduj-zgadula; dopasuj do nazwiska powód zmiany poglądów(do wyboru trzy powyższe)
> (...)
> Peter Steele - muzyk amerykański
> (...)

Wychowałem się na muzyce Type'O'Negative, ale chyba nieco wypadłem z obiegu, bo pierwszą smutną niespodzianką było dla mnie nazwisko Petera na liście - a drugą informacja z Wikipedii, że zmarł w 2010. Wielka szkoda (podwójna...), bo bardzo fajne klimaty grali.

A wracając do tematu, w angielskiej wiki (na dole strony), jest fragment wywiadu udzielonego w 2007 dla magazynu "Decibel" (wytłuszczenia moje):

Peter Steele:
There are no atheists in foxholes, they say, and I was a foxhole atheist for a long time. But after going through a midlife crisis and having many things change very quickly, it made me realize my mortality. And when you start to think about death, you start to think about what's after it. And then you start hoping there is a God. For me, it's a frightening thought to go nowhere. I also can't believe that people like Stalin and Hitler are gonna go to the same place as Mother Teresa.

Czyli możemy (z przykrością) zakwalifikować ten przypadek jako "brak analizy zagadnienia" oraz "zwykły strach".
05-04-2012 18:47 
 Ocena 1 na 1
popers (129 punktów)
>Czyli możemy (z przykrością) zakwalifikować ten przypadek jako "brak analizy zagadnienia" oraz "zwykły strach".
Może i tak, ale to tylko jeden przypadek. Odwrót od ateizmu zrobiło więcej ludzi, tak kobiet jak i mężczyzn, w różnym wieku, z różnych miejsc świata i o różnym stopniu wykształcenia. I nie do każdej z tych osób będzie pasował jeden z trzech wspomnianych powodów. Ale żeby nie było - odwroty od teizmu też się zdarzają

Co by tu nie pisać, w jednym z Peterem się zgodzę, mianowicie, że smutna jest myśl, iż największego skurwiela i największego dobroczyńcę koniec końców może spotkać ten sam los.
06-04-2012 08:12 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Odwrót od ateizmu zrobiło więcej ludzi (...) odwroty od teizmu też się zdarzają
No i jest ruch w interesie
>smutna jest myśl, iż największego skurwiela i największego dobroczyńcę koniec końców może spotkać ten sam los.
E tam. Czemu smutna? Los jak los, każdy umrze, to jest prawo przyrody i nie ma co się zastanawiać. Mnie to nie smuci nawet w najmniejszym stopniu. Wiara w zaświaty niczego tu nie zmieni, może najwyżej poprawić samopoczucie wierzącego. Jeśli ktoś woli żyć iluzją niż twardymi realiami, to proszę bardzo, czemu nie... Ja tylko proszę o niewciskanie innym ludziom tej iluzji jako prawdy ostatecznej i objawionej.
09-04-2012 15:39 
 Ocena-2 na 6
popers (129 punktów)
>>smutna jest myśl, iż największego skurwiela i największego dobroczyńcę koniec końców może spotkać ten sam los.
>E tam. Czemu smutna? Los jak los, każdy umrze, to jest prawo przyrody i nie ma co się >zastanawiać. Mnie to nie smuci nawet w najmniejszym stopniu. Wiara w zaświaty niczego tu nie >zmieni, może najwyżej poprawić samopoczucie wierzącego.

No i dobrze, że może poprawić samopoczucie.
Ludzie szlachetni pragną sprawiedliwości, a ona nie zawsze spotyka tych, którzy na nią zasługują. Ludzie są ułomni, Bóg nie, i prawdziwej wiary, dającej przekonanie o ostatecznej sprawiedliwości można wierzącym tylko pozazdrościć. Chyba, że ktoś sam ma sporo na sumieniu...

>Jeśli ktoś woli żyć iluzją niż twardymi realiami, to proszę bardzo, czemu nie...

Twarde realia niektórych to choroba tak upadlająca i nie dająca szans, że tylko "iluzja" im pozostaje.

>Ja tylko proszę o niewciskanie innym ludziom tej iluzji jako prawdy ostatecznej i objawionej.

Czasy wciskania dawno się skończyły.
09-04-2012 19:32 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)

>Ludzie są ułomni, Bóg nie,
Ksiądz plecie byle co, proszę księdza.

>i prawdziwej wiary,
A co to jest wiara nieprawdziwa?!
Wiara jak jest to jest prawdziwa, a jak jej nie ma to jej nie ma.

>prawdziwej wiary, dającej przekonanie o ostatecznej sprawiedliwości można wierzącym tylko pozazdrościć.
A ja im mogę tylko współczuć

>Chyba, że ktoś sam ma sporo na sumieniu...
Ksiądz plecie byle co, proszę księdza.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
15-04-2012 01:40 
 Ocena 2 na 2
popers (129 punktów)
>Ksiądz plecie byle co, proszę księdza.
Nie jestem księdzem.

>A co to jest wiara nieprawdziwa?!
Prawdziwą czyli prawdziwą, nie - udawaną, nie tą od święta, nie typu - jestem wierzący, ale nie praktykuję.

>Wiara jak jest to jest prawdziwa, a jak jej nie ma to jej nie ma.
Prościej będzie, jeżeli we wcześniejszym moim poście wyraz - prawdziwą, zastąpisz wyrazem - silną.

>A ja im mogę tylko współczuć
Jednak zazdrościć, ale w swoim zacietrzewieniu nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
15-04-2012 12:06 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
Mylisz wiarę z religią a zacietrzewienie z racjonalnym spojrzenie na problem.
No i chyba pomyliłeś forum.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
15-04-2012 17:05 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie jestem księdzem.
Owmordejeża! Trudno odróżnić! W każdym razie nadajesz się.
Człowieku, żartowałem, następnym razem podkreślę wężykiem. To religijni mają poczucie humoru ze złomu i zamiłowanie do węszenia spisków (np. wśród wyznawców religii smoleńskiej nie ma ateistów).

>Prawdziwą czyli prawdziwą, nie - udawaną, nie tą od święta, nie typu - jestem wierzący, ale nie praktykuję.
To mów do rzeczy o co Ci chodzi.

>Prościej będzie, jeżeli we wcześniejszym moim poście wyraz - prawdziwą, zastąpisz wyrazem - silną.
Zamienił stryjek...
Wiara jest, albo jej nie ma. Nie jest ani silna, ani słaba, ani czerwona, ani gruba, ani puchata, ani łaciata tylko jest, albo nie!
Wiara to uznanie za prawdę jakiegoś twierdzenia. Jak nie ma uznania nie ma wiary!
Co to by były za dziwolągi: "Bóg jest silnie", albo "Bóg jest słabo". Wiara znaczy: "Bóg jest" i koniec!

>Jednak zazdrościć, ale w swoim zacietrzewieniu nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
Oczywiście nie jesteś w stanie tego uzasadnić i w dodatku jesteś z siebie zadowolony, więc Ci współczuję.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
27-03-2012 13:12 
 Ocena 8 na 8
Ratatoskr (4439 punktów)
>Mimo to zadam jeszcze jedno prymitywne pytanie: dlaczego Waszym zdaniem jest tak ze jedni ludzie wierza a inni nie? To znaczy wiadomo- wychowanie, tradycja, edukacja. Ale sa osoby wychowane w katolickich rodzinach ktore potem odchodza od tej religii; sa tacy co maja rodzicow tak srednio wierzacych a mimo to sami sa religijni?

Moim zdaniem tendencja jest taka, że im więcej dana osoba jest ciekawa świata (w tym także swojej własnej religii) tym większe prawdopodobieństwo, że dostrzeże nielogiczności, sprzeczności, niesprawiedliwości obecne w religii i sprzeczność pomiędzy przekazem religijnym a wiedzą naukową. Większość ateistów z tego forum ma np. większe pojęcie o katolicyzmie niż przeciętny, letni katolik.

Są też naturalnie inteligentni, wykształceni ludzie, którzy mogą być jednocześnie np. duchownymi. Te przypadki trochę trudno mi zrozumieć, ale wydaje mi się, że zachowanie wiary wynika z ich konstrukcji psychofizycznej. Wielokrotnie można usłyszeć, że wiara to efekt nie dedukcji, ale osobistego przeżycia, że wiara jest emocjonalna. Oni tak czują i wierzą w to, co czują, a jeśli ich uczucie sprzeczne jest z wiedzą i logiką, to budują skomplikowane gmachy wywodów mające (w ich mniemaniu) usunąć te sprzeczności, ew. odwołują się do ultymatywnego argumentu(?) teistów: Bóg jest niepojęty / wielka tajemnica wiary = nie staraj się tego zrozumieć, tylko wierz i kochaj Boga.

Dla mnie taka postawa jest nie do przyjęcia, bo uznaję prymat zdrowego rozsądku nad emocjami, ale widać niektórzy mają odwrotnie.

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
27-03-2012 13:26 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Mimo to zadam jeszcze jedno prymitywne pytanie: dlaczego Waszym zdaniem jest tak ze jedni ludzie wierzą a inni nie?
Bardzo proszę:
www.racjon(*)m.php/s,491829/z,0/d,4#w492226

Miłego dnia.

@@@
.
rdest (2492 punktów)

>Osobiście uważam ateizm za swego rodzaju religię.
Ateizm nie jest religią, jest graniczącym z pewnością przekonaniem, że Bóg nie istnieje.
Teizm, z kolei, jest graniczącym z pewnością przekonaniem, że Bóg istnieje.
Kto ma rację?

>Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma.
Proszę o podanie jasnego dowodu na to, że Bóg jest.

Osoby wierzące, z definicji, nie muszą niczego udowadniać.

Konformizm gwarantem spójności grupy
27-03-2012 17:47 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Ateizm nie jest religią, jest graniczącym z pewnością przekonaniem, że Bóg nie istnieje.
Ateizm jest brakiem teizmu

>Teizm, z kolei, jest graniczącym z pewnością przekonaniem, że Bóg istnieje.
O!
Znasz teizm, który mówi: "być może Bóg jest"?; "prawdopodobnie Bóg jest"?

Teizm jest oparty na wierze - to pewność, że Bóg jest.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
27-03-2012 19:07 
 Ocena 2 na 2
rdest (2492 punktów)

>>Ateizm nie jest religią, jest graniczącym z pewnością przekonaniem, że Bóg nie istnieje.
>Ateizm jest brakiem teizmu
Za Wiki:
Cytat:
Ateizm - odrzucenie teizmu[1] lub stanowisko, że bogowie nie istnieją[2]. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw[3].

Ateiści są przekonani/wierzą(niektórzy nawet twierdzą!), że Bóg nie istnieje.
Cytat:
Przekonania to zdania twierdzące wyrażające nasze wierzenia - to subiektywne
"prawdy".
[wytłuszczenie-moje/rdest]

>>Teizm, z kolei, jest graniczącym z pewnością przekonaniem, że Bóg istnieje.
>O!
>Znasz teizm, który mówi: "być może Bóg jest"?; "prawdopodobnie Bóg jest"?
Za Wiki:
Cytat:
Teizm (gr. θεoς theos - bóg) to wiara w istnienie boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami ingerującymi w losy świata lub jest on ich dziełem; czuwającymi nad biegiem wydarzeń lub podtrzymującymi świat w istnieniu. Antonimem wyrazu "teizm" jest słowo "ateizm", czyli zaprzeczenie istnienia Boga/bogów.

Teista mówiąc: "wierzę w Boga" mówi, że jest przekonany o tegoż istnieniu.
Podtrzymuję swoją opinię, "podpierając się" Panem Andrzejem.
Cytat:
Osobiście alternatywę teizm/ateizm wolę nazywać przekonaniem, a nie poglądem:
Przekonanie - pewność co do słuszności czegoś, wyrobiony pogląd na coś; przeświadczenie.


>Teizm jest oparty na wierze - to pewność, że Bóg jest.
Wiara nie ma nic wspólnego z pewnością - inaczej nie nazywałaby się wiarą; sprawdź definicję.
Teiści wierzą w Boga.
Cytat:
Wierzę w Boga (Skład Apostolski)
Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi.
I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego;
który się począł z Ducha Świętego;
narodził się z Maryi Panny;
umęczon pod pontskim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;
zstąpił do piekłów, trzeciego dnia zmartwychwstał;
wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego;
stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

Wierzę w Ducha Świętego;
święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie;
grzechów odpuszczenie;
ciała zmartwychwstanie;
żywot wieczny.

Amen.

Credo in Deum (Symbolum Apostolorum)
Credo in Deum Patrem omnipotentem, Creatorem caeli et terrae.
et in Iesum Christum, Filium eius unicum, Dominum nostrum;
qui conceptus est de Spiritu Sancto;
natus ex Maria Virgine;
passus sub Pontio Pilato, crucifixus, mortuus et sepultus;
descendit ad inferos; tertia die resurrexit a mortuis;
ascendit ad caelos, sedet ad dexteram Dei Patris omnipotentis;
inde venturus est iudicare vivos et mortuos.

Credo in Spiritum Sanctum;
sanctam Ecclesiam catholicam, sanctorum communionem;
remissionem peccatorum;
carnis resurrectionem;
vitam aeternam.

Amen.


>>Osoby wierzące, z definicji, nie muszą niczego udowadniać.
Zgadzasz się?

Konformizm gwarantem spójności grupy
28-03-2012 09:11 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Za Wiki:
>Cytat:
Ateizm - odrzucenie teizmu[1] lub stanowisko, że bogowie nie istnieją[2]. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw[3].

Zwracam uwagę na [3]: a-teizm i wszystko jasne. W pierwszych dwóch przypadkach niezbędne są wyjaśnienia, uściślenia, jakieś przymiotniki...

>Cytat:
Przekonania to zdania twierdzące wyrażające nasze wierzenia - to subiektywne "prawdy".

Nieprawda, źródłem przekonań może być każda działalność umysłu bardziej czy mniej rozumna, a nie tylko wiara. O czym można się przekonać choćby tu.

>Podtrzymuję swoją opinię, "podpierając się" Panem Andrzejem.
>Cytat:
Osobiście alternatywę teizm/ateizm wolę nazywać przekonaniem, a nie poglądem:
>Przekonanie - pewność co do słuszności czegoś, wyrobiony pogląd na coś; przeświadczenie.

Podtrzymujesz będąc za, a nawet przeciw...
Podpierasz się cytatem "Przekonanie - pewność", ale sam mówisz "graniczącym z pewnością przekonaniem". Przekonanie to nie jest koniecznie pewność, choć głównie chodzi mi o źródło przekonań - niekoniecznie bezrozumne.
Ponadto zauważ, że każde przekonanie jest poglądem, natomiast nie każdy pogląd jest przekonaniem.

>Wiara nie ma nic wspólnego z pewnością - inaczej nie nazywałaby się wiarą; sprawdź definicję.
Sprawdziłem. Wiara to pewność.
Gdzie można sprawdzić definicję mówiącą inaczej? Żeby jednak ta definicja dotyczyła wiary, a nie używanych w mowie potocznej chybionych synonimów jak nadzieja, oczekiwanie, przypuszczenie itp. Niech to będzie definicja wiary, na której budowane są religie - niezastępowalnej żadnym , bardziej adekwatnym pojęciem.

>Wiara nie ma nic wspólnego z pewnością
>Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego,
Jak pogodzisz te dwa cytaty? Że istnienie Boga na pewno nie jest pewne? Tak deklarują wierzący?

>Osoby wierzące, z definicji, nie muszą niczego udowadniać.
>Zgadzasz się?
Nie niczego, ale tylko tego co jest objęte wiarą i nieweryfikowalne. Z definicji wiary. Tak samo jak nie trzeba uzasadniać gustu (to ten sam rodzaj zjawiska co wiara).
"Wierzę w Boga, lubię kluski" - to wyznanie wiary i gustu, tego nie trzeba uzasadniać.
"Bóg istnieje realnie, kluski są najzdrowsze" - to już trzeba,

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-03-2012 09:38 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Kto ma rację?
Ty Teizm nie jest religią, podobnie jak ateizm.
>Osoby wierzące, z definicji, nie muszą niczego udowadniać.
Nie muszą. Istnienia przedmiotu wiary nie da się udowodnić, więc od początku do końca będzie to bez sensu. Podobnie jak udowadnianie nieistnienia, a zatem niewierzący również nie muszą niczego udowadniać i również z definicji.
05-04-2012 20:20 
 Ocena 3 na 3
martok (1115 punktów)

>Osoby wierzące, z definicji, nie muszą niczego udowadniać.

Zgoda - nie muszą. Ale tylko pod warunkiem, że nie próbują wpływać na przekonania innych osób. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynają przekonywać do swej wiary. Wówczas ciąży na nich obowiązek dowodu, albo przynajmniej obowiązek podania przekonywających argumentów. Ma się rozumieć przekonywających nie dla nich samych, lecz dla adresatów. To samo oczywiście dotyczy tych, którzy w Boga nie wierzą. Dopóki nie próbują nikogo nawracać, nie muszą dowodzić, że Boga nie ma. Ale chyba zaczynam się powtarzać.

EDIT: Dopiero w tej chwili zauważyłem, że niemal identyczne uwagi umieściła wyżej Meretseger. Proszę o wybaczenie - M
Vytautas (4394 punktów)
>Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma. Osobiście uważam ateizm za swego rodzaju
>religię. Ateiści zresztą mówią "nie wierzę w Boga" a nie "wiem, ze Boga nie ma". Waszą ostoja i odp
>na wszystkie życiowe dylematy jest nauka i logika- jesteście ich wyznawcami; proszę więc o naukowy i
>logiczny dowód na to że Bóg nie istnieje.
   Pierwszy: Udowodnij mi, że nie istnieje gluś.
   Drugi: Glusia nikt nigdy nie widział.
   Pierwszy: Bo gluś jest niewidzialny.
   Drugi: O glusiu nie istnieją pisane świadectwa, ani kościół (sekta) czcicieli glusia.
   Pierwszy: Ależ tak, ja jestem pierwszym czcicielem glusia.
   I tak dalej, itd., itp., itd..
   Aby móc udowodnić nieistnienie glusia, krasnoludków, Quetzalcoatla, gonimitki, czy Boga, trzeba najpierw stworzyć ścisłą definicję tych pojęć. Dowód na nieistnienie będzie wtedy wskazaniem, że jakaś część tej definicji nie jest zgodna z faktami. Jeśli taka definicja nie istnieje przedtem, można ad hoc tworzyć definicję w ten sposób, aby "zbić" argumenty przeciwnika. Dlatego właśnie istnieje stara zasada obowiązująca w postępowaniach sądowych i w logice: Ei incumbit probandum, qui dicit, non qui negat. Na tym spoczywa ciężar dowodu, kto twierdzi, nie na tym, kto zaprzecza.
   Oto powód i przyczyna dla której nie da się udowodnić nieistnienia glusia, krasnoludków, Quetzalcoatla, gonimitki, Boga, ani innej bzdury, którą ktoś sobie wyduma.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Ateiści zresztą mówią "nie wierzę w Boga" a nie "wiem, ze Boga nie ma".

Naprawdę? Bo ja mówię, że jeżeli słowo "wiedza" ma mieć jakieś praktyczne zastosowanie poza obszarem logiki i matematyki (a mógłbym argumentować, że ma) - to według naszej najlepszej, aktualnej wiedzy: bogów nie ma.

> Waszą ostoja i odp na wszystkie życiowe dylematy jest nauka i logika- jesteście ich wyznawcami

Raczej pokornymi użytkownikami, ze świadomością ograniczeń metodologicznych naszej "ostoi".

> proszę więc o naukowy i logiczny dowód na to że Bóg nie istnieje

"Bóg" majuskułą pisany to pewnie będzie ten judeochrześcijański, z nieodłącznym atrybutem omnipotencji?
Służę uprzejmie:

1. Bóg jest wszechmogący.
2a. Jeżeli Bóg może zawiesić prawa logiki, wówczas gu-gu, a zatem: Bóg nie istnieje.
2b. Jeżeli Bóg nie może zawiesić działania praw logiki, wówczas nie jest wszechmogący.
3. Wniosek: Bóg wszechmogący nie istnieje.
05-04-2012 18:21 
 Ocena-2 na 4
popers (129 punktów)
>> proszę więc o naukowy i logiczny dowód na to że Bóg nie istnieje
>"Bóg" majuskułą pisany to pewnie będzie ten judeochrześcijański, z nieodłącznym atrybutem omnipotencji?
>Służę uprzejmie:
>1. Bóg jest wszechmogący.
>2a. Jeżeli Bóg może zawiesić prawa logiki, wówczas gu-gu, a zatem: Bóg nie istnieje.
Wtedy tym bardziej Bóg może istnieć, nawet jeżeli Ojciec Ateusz napisze 1000 razy, że nie istnieje, bo wywnioskuje, że przecież nie może.

>2b. Jeżeli Bóg nie może zawiesić działania praw logiki, wówczas nie jest wszechmogący.
Może może, może nie, nijak nie wychodzi z tego, że wszechmogący nie może istnieć.

Wyrokować o cechach Boga to jak zabierać się do mierzenia Rowu Mariańskiego szkolną linijką, albo bez doświadczeń z fortepianem brać udział w Konkursie Chopinowskim.
06-04-2012 08:17 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>Wyrokować o cechach Boga to jak zabierać się do mierzenia Rowu Mariańskiego szkolną linijką, albo bez doświadczeń z fortepianem brać udział w Konkursie Chopinowskim.
Może powiedz o tym różnym Ojcom i Doktorom Kościoła oraz innym hierarchom, bo racjonaliści to wiedzą. Nie racjonaliści bowiem wymyślili sobie te rozmaite boskie cechy i przymioty i z uporem godnym mierniczego Rowu Mariańskiego opisywali je w tysiącach dzieł, które w świetle tego, co sam napisałeś powyżej można sobie spokojnie podłożyć pod tramwaj.
06-04-2012 11:19 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> (...) opisywali je w tysiącach dzieł, które (...) można sobie spokojnie podłożyć pod tramwaj

Bez dywersji proszę... U mnie komunikacja miejska jest już dostatecznie niewydolna!
Artur@R (7115 punktów)
>> (...) opisywali je w tysiącach dzieł, które (...) można sobie spokojnie podłożyć pod tramwaj
>Bez dywersji proszę... U mnie komunikacja miejska jest już dostatecznie niewydolna!

U mnie na szczęście są, wciąż, trolejbusy - mogą (z trudem, bo z trudem) ominąć...kupę.
Ale uwaga słuszna - Meretseger, popraw się, oj popraw.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
09-04-2012 15:40 
 Ocena 2 na 2
popers (129 punktów)
>Może powiedz o tym różnym Ojcom i Doktorom Kościoła oraz innym hierarchom, bo racjonaliści to wiedzą. Nie racjonaliści bowiem wymyślili sobie te rozmaite boskie cechy i przymioty i z uporem godnym mierniczego Rowu Mariańskiego opisywali je w tysiącach dzieł, które w świetle tego, co sam napisałeś powyżej można sobie spokojnie podłożyć pod tramwaj.

Lepiej je przeczytać i się zastanowić.
09-04-2012 16:13 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Lepiej je przeczytać i się zastanowić.
Nad czym? Chyba tylko nad głupotą i łatwowiernością ludzką...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-04-2012 16:20 
 Ocena 2 na 2
popers (129 punktów)
>>Lepiej je przeczytać i się zastanowić.
>Nad czym? Chyba tylko nad głupotą i łatwowiernością ludzką...

Może tak, ale możliwe, że nie "tylko".
09-04-2012 16:15 
 Ocena 2 na 2
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)

>Lepiej je przeczytać i się zastanowić.
Jeszcze lepiej wpierw się zastanowić i nie czytać!
09-04-2012 16:22 
 Ocena 3 na 3
popers (129 punktów)
>Jeszcze lepiej wpierw się zastanowić i nie czytać!
Nie ma przymusu czytania czegokolwiek. Jak ktoś nie lubi się zastanawiać to tym bardziej.
09-04-2012 17:26 
 Ocena 2 na 2
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)

>Nie ma przymusu czytania czegokolwiek. Jak ktoś nie lubi się zastanawiać to tym bardziej.
Dobra dobra, rozmowa jest o cegłach "ojcow" Kościoła.
wicia (-23 punktów)
(zablokowany)
Ja podam naukowy dowód na to, że DUCHOWOŚĆ ISTNIEJE
Wykład pt. "NOWA BIOLOGIA" autor BRUCE LIPTON.
Fizyka kwantowa w swojej złożoności prosto wam tą duchowość wyjaśni.
Facet jest biologiem i pracował przy klonowaniu ludzkich komórek. Serdecznie polecam.
zboj1410 (44 punktów)
>Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma. Proszę więc o naukowy i
>logiczny dowód na to że Bóg nie istnieje.

Takim jedynym dla mnie jasnym i niepodważalnym dowodem na nieistnienie w/w jest gruba księga zwana "Biblią". Wystarczy się z nią zapoznać.
23-04-2012 23:30 
 Ocena 2 na 2
popers (129 punktów)
>Takim jedynym dla mnie jasnym i niepodważalnym dowodem na nieistnienie w/w jest gruba księga zwana "Biblią". Wystarczy się z nią zapoznać.

Nie wystarczy. Mógłbym tu wymienić ze 30 teologów, filozofów i pisarzy jako przykład, tak duchownych jak i świeckich. Wymienię jednego - pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Brandstaetter
24-04-2012 00:15 
 Ocena 1 na 1
"Nie świadom" zboj1410 (44 punktów)
>>Takim jedynym dla mnie jasnym i niepodważalnym dowodem na nieistnienie w/w jest gruba księga zwana "Biblią". Wystarczy się z nią zapoznać.
>Nie wystarczy. Mógłbym tu wymienić ze 30 teologów, filozofów i pisarzy jako przykład, tak duchownych jak i świeckich. Wymienię jednego - pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Brandstaetter
Wymiień sam siebie jeżeli istniejesz.

Iskierko-czemuż tak krótko istniejesz? "Proszę nie wskrzeszać"
exeqtor (359 punktów)
>Proszę o podanie jasnego dowodu na to że Boga nie ma. ...(...)

Jak wygląda Bóg ? Bo żeby Go znaleźć trzeba wiedzieć jak wygląda.

Jak dla mnie jednym z możliwych jest to że religie powstały jako nośniki zasad etycznych ówczesnej inteligencji, filozofów-etyków, aby miały swą moc sprawczą funkcjonowania musiały wywodzić się od tego który jest najwyższy. Zakładając nawet że był to wymysł z przyświecającym temu celu doskonalenia życia społecznego, powodując choćby zmniejszenie napięć społecznych, poczucia jedności, zrzeszenia. Wieńczę to tym że jeśli religia jest tylko wymysłem człowieka to nie zmienia faktu że przyczyniła się do polepszenia życia społecznego, przynajmniej taką mogła mieć rolę. Oczywiście znaleźli się też wrogowie ładu życia społecznego (z mojego założenia przeciwieństwo tych którzy ją założyli)którzy wykorzystali ją do podziału a następnie rządzenia. Choć i bywali i bywają założyciele którzy skonstruowali religię do spełnienia swoich odgórnych egoistycznych celów.

To czy jednak nie może być tak że wszystkie religie mogą się mylić co do istnienia absolutu, siły sprawczej. Równolegle do tego ten absolut, siła sprawcza istnieje (w nie opisanej nie dostrzeżonej formie). A my tutaj wszyscy zniechęceni niedoskonałością wymysłów ludzkich, dostrzegamy te niedociągnięcia, improwizacje posługujemy się nimi do stwierdzenia że to co opisują jest nieprawdą. Choć Bóg którego nie znamy może istnieć.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365