Racjonalista - Strona głównaDo treści
Skąd wzięła się materia i energia?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
11-09-2014 17:11Brzostowski (7067 punktów)Skąd wzięła się materia i energia?
Ocena 6 na 6
Istnieją dwie znane chyba odpowiedzi na to pytanie:

1. Powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia,
2. Istniała od zawsze i ulega tylko zmianom.

Znacie może inne możliwe odpowiedzi? Co przemawia za jedną lub drugą opcją? Czy można w ogóle naukowo rozważać/badać te problemy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
A może warto zacząć od definicji materii?
www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,38#w554718
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,626503#w628047

>Istnieją dwie znane chyba odpowiedzi na to pytanie:
>1. Powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia,
>2. Istniała od zawsze i ulega tylko zmianom.
>Znacie może inne możliwe odpowiedzi? Co przemawia za jedną lub drugą opcją?
>Czy można w ogóle naukowo rozważać/badać te problemy?
www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,618913#w625208
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,627117#w627916
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,573743#w576082

@@@
.
11-09-2014 19:11 
 Ocena 4 na 4
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Niestety ale taki metod linkowanej dyskusji jest zupełnie niezrozumiały.
11-09-2014 19:47 
 Ocena 7 na 7
farmer (22440 punktów)
>Niestety ale taki metod linkowanej dyskusji jest zupełnie niezrozumiały.

Założenia są proste z linkami. Możesz tu wyprodukować kilometry zdań....gość na samym końcu i tak skwituje to tak......nie rozumiesz bo nie wierzysz...bóg bla bla.

"Siedzę" tu 4 lata na forum. Nawet gdyby tu sam Richard Feynman pisał to nie miało by znaczenia bo ....bóg bla bla bla nie rozumiesz wiara...bla bla bla.

aha

Jeśli chcesz jako fizyk zrobić kawałek naprawdę dobrej roboty, to musisz ją robić nieprzerwanie. A to dlatego, że jeśli układa się w całość pomysły mgliste i trudne do zapamiętania, to tak jakby budowało się domek z kart, bardzo chwiejny, a zapomnienie choćby jednej z nich powoduje rozsypanie się całej konstrukcji. Nie wiesz, jak doszedłeś do tego, co już miałeś i musisz zaczynać budowę od początku. a jeśli masz obowiązki administracyjne lub coś w tym rodzaju, to zawsze coś ci przerywa.



Richard Feynman
11-09-2014 20:01 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Niestety ale taki metod linkowanej dyskusji jest zupełnie niezrozumiały.
>Założenia są proste z linkami. Możesz tu wyprodukować kilometry zdań....gość na samym końcu i tak skwituje to tak......nie rozumiesz bo nie wierzysz...bóg bla bla.
>"Siedzę" tu 4 lata na forum. Nawet gdyby tu sam Richard Feynman pisał to nie miało by znaczenia bo ....bóg bla bla bla nie rozumiesz wiara...bla bla bla.

Czy ja coś piszę o bogu? Czy chociażby o nim wspominam? Interesuje mnie zdanie forumowiczów na temat problemu zarysowanego w tytule. Nie chcesz to nie pisz, ale pozwól innym.

11-09-2014 20:06 
 Ocena 5 na 5
farmer (22440 punktów)
>>>Niestety ale taki metod linkowanej dyskusji jest zupełnie niezrozumiały.
>>Założenia są proste z linkami. Możesz tu wyprodukować kilometry zdań....gość na samym końcu i tak skwituje to tak......nie rozumiesz bo nie wierzysz...bóg bla bla.
>>"Siedzę" tu 4 lata na forum. Nawet gdyby tu sam Richard Feynman pisał to nie miało by znaczenia bo ....bóg bla bla bla nie rozumiesz wiara...bla bla bla.
>Czy ja coś piszę o bogu? Czy chociażby o nim wspominam? Interesuje mnie zdanie forumowiczów na temat problemu zarysowanego w tytule. Nie chcesz to nie pisz, ale pozwól innym.

Cieszy mnie to niezmiernie że będziesz dbał o to by nikt nie kłapał o bogu w tym temacie.
Ale jak to zniesiesz?
Brzostowski (7067 punktów)
>Cieszy mnie to niezmiernie że będziesz dbał o to by nikt nie kłapał o bogu w tym temacie.
>Ale jak to zniesiesz?
Potrafię rozmawiać na ustalony temat, bez nieporzebnych wątków pobocznych.
12-09-2014 14:21 
 Ocena 3 na 3
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Cieszy mnie to niezmiernie że będziesz dbał o to by nikt nie kłapał o bogu w tym temacie.
>>Ale jak to zniesiesz?
>Potrafię rozmawiać na ustalony temat, bez nieporzebnych wątków pobocznych.
To będzie dość trudne.
W pytaniu podstawowym tego wątku sugerujesz już odpowiedź.
Musiała się skądś wziąć czyli wcześniej jej nie było. Zatem druga opcja Twoich dociekań jest już na wstępie przez Ciebie jakby zdegradowana jako niewiarygodna.
Jeśli natomiast powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia to można wnioskować, że zwolennikom tej odpowiedzi jest bliżej do uznania, że powstała z niczego, z bliżej nieokreślonej "nicości" bo z czegóż miałaby powstać. Problemem dodatkowym jest, że tę "nicość" także niełatwo jest zdefiniować, bez zmysłu fantazji.
Zatem pozostaje tutaj chyba ukryta teza, że "fizyka" wzięła się z metafizyki, czyli
"Na początku było słowo".
13-09-2014 11:53 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>>>>"Siedzę" tu 4 lata na forum. Nawet gdyby tu sam Richard Feynman pisał to nie miało by znaczenia bo ....bóg bla bla bla nie rozumiesz wiara...bla bla bla.
>Czy ja coś piszę o bogu? Czy chociażby o nim wspominam? Interesuje mnie zdanie forumowiczów na temat problemu zarysowanego w tytule.
www.racjon(*)m.php/s,634952/z,0/d,6#w635299

>Nie chcesz to nie pisz, ale pozwól innym.
Bo ....materia bla bla bla, bo ....bóg bla bla bla nie rozumiesz wiara...bla bla bla.

@@@
.
Jacholek (5699 punktów)
Po pierwsze nie należy rozdzielać, w tym przypadku, energii i masy biorąc pod uwagę ich równoważność. Pytanie z zakresu metafizyki gdyż trudno sformułować weryfikowalne hipotezy dotyczące starego pytania "Czy wszechświat mógł powstać z niczego" -http://www.youtube.com/watch?v=sbsGYRArH_w " Być może z kolei odpowiedź jest trywialna, gdyż całkowita energia Wszechświata jest równa ... zeru; negatywna energia grawitacyjna kompensuje pozytywna energię wypełniającej ją materii i pól.
Przykład naukowej odpowiedzi na to pytanie - www.astros(*)tions/a-universe-from-nothing/
11-09-2014 19:09 
 Ocena 2 na 2
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze nie należy rozdzielać, w tym przypadku, energii i masy biorąc pod uwagę ich równoważność.

Obawiam się że ta równoważność jedynie dematerializuje materię, a tym samym chyba ten naiwny materializm.
Może nadszedł czas na energetyzm filozoficzny.

Zresztą to już chyba jest znane - tzw. fenomenalizm.

> Pytanie z zakresu metafizyki gdyż trudno sformułować weryfikowalne hipotezy dotyczące starego pytania "Czy wszechświat mógł powstać z niczego"

Nie mógł... zatem nie powstał.

> Być może z kolei odpowiedź jest trywialna, gdyż całkowita energia Wszechświata jest równa ... zeru; negatywna energia grawitacyjna kompensuje pozytywna energię wypełniającej ją materii i pól.

Zapominasz że pojęcie energii potencjalnej powstały tylko w tym celu, tj. do wyzerowania bilansu energii, czy też równań.

Energia grawitacyjna nieskończonego Wszechświata daje po prostu tą stałą kosmologiczną, czyli równowagę.
11-09-2014 20:24 
 Ocena 6 na 6
Jacholek (5699 punktów)
>Obawiam się że ta równoważność jedynie dematerializuje materię, a tym samym chyba ten naiwny materializm.
Niestety więc to Einstein był tym naiwnym materialistą skoro wprowadził zasadę E=mc2.
>Może nadszedł czas na energetyzm filozoficzny.
>Nie mógł... zatem nie powstał.
Aha, więc na jakim świecie żyjesz ? A może jesteśmy już w jakimś raju ?
>Zapominasz że pojęcie energii potencjalnej powstały tylko w tym celu, tj. do wyzerowania bilansu energii, czy też równań.
To dlaczego tyle energii trzeba wydatkować by wprowadzić satelitę na orbitę ziemską ?
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Niestety więc to Einstein był tym naiwnym materialistą skoro wprowadził zasadę E=mc2.

Szkoda tylko, że ten wzór w wersji Einsteina nie mówi o realnej przemianie energia - masa, lecz o takiej względnej, czyli pozornej...
coś jak te dylatacje czasu i kontrakcje przestrzeni z STW, które nie mają przecież nic wspólnego z rzeczywistym zwalnianiem zegarów atomowych, które mierzą od lat w laboratoriach.

>>Nie mógł... zatem nie powstał.
>Aha, więc na jakim świecie żyjesz ?

W tym który jest.

>>Zapominasz że pojęcie energii potencjalnej powstały tylko w tym celu, tj. do wyzerowania bilansu energii, czy też równań.
>To dlaczego tyle energii trzeba wydatkować by wprowadzić satelitę na orbitę ziemską ?

Bo raczyliśmy dawno zauważyć, że tam siła działa w dół, zatem możemy sobie wyliczyć pracę:
dW = Fdr

ale my lubimy wszystko zerować - bilansować, zatem sobie zerujemy:
dW + dEp = 0, czyli: Ep = -W
11-09-2014 20:25 
 Ocena 5 na 5
ślusarski (750 punktów)
>Po pierwsze nie należy rozdzielać, w tym przypadku, energii i masy biorąc pod uwagę ich równoważność. Pytanie z zakresu metafizyki gdyż trudno sformułować weryfikowalne hipotezy dotyczące starego pytania "Czy wszechświat mógł powstać z niczego" -http://www.youtube.com/watch?v=sbsGYRArH_w " Być może z kolei odpowiedź jest trywialna, gdyż całkowita energia Wszechświata jest równa ... zeru; negatywna energia grawitacyjna kompensuje pozytywna energię wypełniającej ją materii i pól.
>Przykład naukowej odpowiedzi na to pytanie - www.astros(*)tions/a-universe-from-nothing/
>
Została też wydana w języku polskim książka Lawrence Krauss "Wszechświat z Niczego" Prószyńscy. To jest niesamowite, jak mogło powstać coś z niczego i to dotyczące Wszechświata!
Kaganek (669 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze nie należy rozdzielać, w tym przypadku, energii i masy biorąc pod uwagę ich równoważność. Pytanie z zakresu metafizyki gdyż trudno sformułować weryfikowalne hipotezy dotyczące starego pytania "Czy wszechświat mógł powstać z niczego" -http://www.youtube.com/watch?v=sbsGYRArH_w " Być może z kolei odpowiedź jest trywialna, gdyż całkowita energia Wszechświata jest równa ... zeru; negatywna energia grawitacyjna kompensuje pozytywna energię wypełniającej ją materii i pól.
>Przykład naukowej odpowiedzi na to pytanie - www.astros(*)tions/a-universe-from-nothing/
>

Jakieś tam ale zawszeć po polsku krótkie podsumowanie tego artykułu zauważyłem tutaj:

www.foruma(*)mechanika-kwantowa/#entry73147

BTW

Atto powinien wiedzieć, że istnieje też teoria pulsującego wszechświata albo przynajmniej jednokrotnego odbicia. Wtedy energio-materia była zawsze.
Rupson (1793 punktów)
>Istnieją dwie znane chyba odpowiedzi na to pytanie:
>1. Powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia,
>2. Istniała od zawsze i ulega tylko zmianom.

-Głosuję na punkt pierwszy. Ale cholera wie jakie to zdarzenie.

>Czy można w ogóle naukowo rozważać/badać te problemy?
-Można, trzeba i się to czyni, co nie znaczy, że na wszystko da się znaleźć odpowiedź. Niektóre ślady mogą być już bezpowrotnie zatarte, bo to nie był niczyj plan, a ewolucja i powstanie człowieka to zbieg przypadków. Nasze istnienie to ledwie mrugnięcie w stosunku do czasu istnienia Wszechświata. Może gdzieś na innej planecie istnieją osobniki bardziej zaawansowane w rozwoju, które wiedzą nieco więcej...
TyDraniu (6569 punktów)
Połączę obie odpowiedzi. Niewielkie zaburzenie próżni spowodowało powstanie Wszechświata i Antywszechświata. Jednocześnie energia istniała w obu wszechświatach od zawsze, gdyż czas jest wewnętrzną własnością danego wszechświata. "Zawsze" jest niestety bardzo lokalne .



11-09-2014 21:39 
 Ocena 3 na 3
niestadny (2492 punktów)

>Połączę obie odpowiedzi. Niewielkie zaburzenie próżni spowodowało powstanie Wszechświata i Antywszechświata.
Wybacz, ale według mnie to piramidalna bzdura, ponieważ próżnia już jest "czymś" - a mianowicie przestrzenią nie zawierającą materii.
Generalnie naukowcy beztrosko/niezobowiązująco sobie fantazjują a ludziska łykają owe "mądrości" jak pelikany.

Pytanie: Skąd się wzięła próżnia? Zapewne se była... Hahaha

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
11-09-2014 23:43 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Połączę obie odpowiedzi. Niewielkie zaburzenie próżni spowodowało powstanie Wszechświata i Antywszechświata.
>Wybacz, ale według mnie to piramidalna bzdura, ponieważ próżnia już jest "czymś" - a mianowicie przestrzenią nie zawierającą materii.
>Generalnie naukowcy beztrosko/niezobowiązująco sobie fantazjują a ludziska łykają owe "mądrości" jak pelikany.
>Pytanie: Skąd się wzięła próżnia? Zapewne se była... Hahaha
pl.wikipedia.org/wiki/Mechanika_kwantowa
tiger.chem(*)/edytam/kwant-A/ktm/node1.html
www.proszy(*)e_zmienily_swiat-p-31025-.html
pl.wikiped(*)zna_próżnia_kwantowa
www.kwantowo.pl/2012/10/byla-sobie-osobliwosc/

@@@
.
11-09-2014 23:21 
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)
>Wybacz, ale według mnie to piramidalna bzdura, ponieważ próżnia już jest "czymś" - a mianowicie przestrzenią nie zawierającą materii.
>Generalnie naukowcy beztrosko/niezobowiązująco sobie fantazjują a ludziska łykają owe "mądrości" jak pelikany.
>Pytanie: Skąd się wzięła próżnia? Zapewne se była... Hahaha

Też uważam to tłumaczenie za bardzo.. bajkowe. Teorie mówią jednak nie o próżni, lecz o osobliwości, niesłychanie małej i gęstej, poza którą nic nie było, a która to w pewnym momencie zaczęła się nagle rozszerzać tworząc przestrzeń i czas, a razem z nimi nasz Wszechświat.
Jak jednak coś mogło być nie będąc w żadnej przestrzeni albo jak mogło dojść do jakiegoś zdarzenia, jeżeli nie istniał czas, tego nikt nie wie.
Ogólnie: Jakkolwiek uważam Wielki Wybuch za możliwy, tak tłumaczenie czym była osobliwość strasznie kuleje. Tego po prostu nie wiemy i prawdopodobnie nigdy wiedzieć nie będziemy.
TyDraniu (6569 punktów)
>Też uważam to tłumaczenie za bardzo.. bajkowe.

Cóż, szanowny autor tego wątku zaczął go po to, by usłyszeć kilka bajek i niespójnych definicji ze strony racjonalistów. Nie mógłbym rozczarować naszego kolegi.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,634952#w635162


atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Wybacz, ale według mnie to piramidalna bzdura, ponieważ próżnia już jest "czymś" - a mianowicie przestrzenią nie zawierającą materii.

Masz tylko spore tyły z matmy.

>Generalnie naukowcy beztrosko/niezobowiązująco sobie fantazjują a ludziska łykają owe "mądrości" jak pelikany.

No właśnie - samo podałeś piękny dowód tej swojskiej ignorancji.

>Pytanie: Skąd się wzięła próżnia? Zapewne se była...

Próżnia jest niczym z definicji... to całkiem podobnie jak i przestrzeń.
13-09-2014 23:25 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Próżnia jest niczym z definicji... to całkiem podobnie jak i przestrzeń.
Może przytoczysz te definicje?
14-09-2014 16:29 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Powiedziałem.
Próżnia to nic - brak czegoś, czyli negacja występowania czegoś.

W angielskim, czy raczej z łaciny jest to vacuum, czyli negacja plenum.

Natomiast stwierdzenie typu: 'próżnia to pusta przestrzeń',
jest formalnie błędne, a wzięło się to chyba stąd,
że my zwykle trzymamy coś w naczyniach, pojemnikach,
np. wodę w butelce, cukier w torebce... świat w szklanej kuli,
więc po opróżnieniu pojemnik mam nie znika;

Po prostu są tam te ściany, czyli powierzchnie graniczne, znaczy skończone - zamknięte przestrzenie 2D... no a chyba z twierdzenia Ostrogradskiego-Gaussa:
całka po takiej zamkniętej surface = volume enclosed...
14-09-2014 20:35 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>Natomiast stwierdzenie typu: 'próżnia to pusta przestrzeń',
>jest formalnie błędne, a wzięło się to chyba stąd,
>że my zwykle trzymamy coś w naczyniach, pojemnikach,
>np. wodę w butelce, cukier w torebce... świat w szklanej kuli,
>więc po opróżnieniu pojemnik mam nie znika;
Dobrze, że napisałeś "formalnie"... Poczytałem sobie w Wiki o próżni i mamy tam, Panie Kolego, różne próżnie. Niemniej podtrzymuję to co napisałem wcześniej, ponieważ Wszechświat także jest pojemnikiem. Hahaha
Najprościej mówiąc próżnia to stan przestrzeni cechujący się brakiem w niej jakiejkolwiek materii - a więc także cząstek elementarnych czy też usilnie poszukiwanych cząstek fundamentalnych.

I pytanie do Ciebie: Co jest "poza" Wszechświatem?

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
14-09-2014 21:01 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dobrze, że napisałeś "formalnie"... Poczytałem sobie w Wiki o próżni i mamy tam, Panie Kolego, różne próżnie. Niemniej podtrzymuję to co napisałem wcześniej, ponieważ Wszechświat także jest pojemnikiem. Hahaha
>Najprościej mówiąc próżnia to stan przestrzeni cechujący się brakiem w niej jakiejkolwiek materii - a więc także cząstek elementarnych czy też usilnie poszukiwanych cząstek fundamentalnych.
W fizyce współczesnej (zarówno ogólnej teorii względności jak i w modelu standardowym) pojęcie próżni absolutnej jest pozbawione jakiegokolwiek konkretnego, fizykalnego znaczenia. Próżnia absolutna jest stanem czysto teoretycznym i nie tylko niemożliwym do uzyskania w praktyce, lecz nieistniejącym w sensie fizycznym. Niemniej niektóre teorie używają w praktyce tego pojęcia, wprowadzając przybliżenia zakładające pomijanie słabszych oddziaływań (np. elektrodynamika kwantowa pomija istnienie oddziaływań słabych i grawitacyjnych).
technopoli(*)-czy-wszechswiat-gra-jak-z-nut

@@@
.
niestadny (2492 punktów)

Czytałem, Panie Andrzeju, tyle że według mnie jedynie próżnia absolutna zasługuje na miano próżni.
Poza tym skąd wiadomo, że próżnia absolutna nie istnieje w sensie fizycznym?

Za link dziękuję.



stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czytałem, Panie Andrzeju, tyle że według mnie jedynie próżnia absolutna zasługuje na miano próżni.
>Poza tym skąd wiadomo, że próżnia absolutna nie istnieje w sensie fizycznym?
Poza "średnim" to formalnie mam tylko humanistyczne wykształcenie, ale uważam, iż nie można mieć pojęcia o istniejącej obiektywnie rzeczywistości bez oczytania - choćby tylko na poziomie upowszechniania wiedzy - w aktualnym dorobku fizyki
i biologii. Czytam co różni uczeni piszą i staram się - z miernym skutkiem - to zrozumieć.

Według mojej - powyżej opisanej wiedzy - idealna "próżnia absolutna" to tylko model nie istniejący w obiektywnie istniejącej rzeczywistości. "Kwantowa próżnia w rzeczywistości kipi od nieustannie powstających (wirtualnych) cząstek, takich jak elektrony i pozytony, które pojawiają się na chwilę i natychmiast znikają nie jest to niczym niepotwierdzona teoria, gdyż taki model próżni ma swoje doświadczalne konsekwencje. Kipiące morze kwantowej próżni oddziałuje
z elektronami w atomach w taki sposób, że zmienia nieco energię światła emitowanego przez atomy"
. Ale jesteśmy tu w dobrym towarzystwie, gdyż jak powiedział Feynman: "Mogę spokojnie stwierdzić, że nikt nie rozumie mechaniki kwantowej" Może coś więcej na temat próżni oraz wiedzy o jej istnieniu napisze nam pan Fizyk lub pan Jacholek.

Pozdrawiam.

@@@
.
16-09-2014 20:51 
 Ocena-1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
> Kipiące morze kwantowej próżni oddziałuje z elektronami w atomach w taki sposób, że zmienia nieco energię światła emitowanego przez atomy"[/color].

Kwantowa próżnia to taka nieudolna próba odnowienia tego plenum = eter.

Ale to nie zmienia emitowanego światła, po prostu to kalectwo pt. QM produkuje różne błędny... z dość oczywistych powodów - za dużo tam fikcji.

> Ale jesteśmy tu w dobrym towarzystwie, gdyż jak powiedział Feynman: [color=blue]"Mogę spokojnie stwierdzić, że nikt nie rozumie mechaniki kwantowej"

Pewnie był za głupi i pogubił się w tych swoich sztuczkach matematycznych, który inni marni fizycy już w ogóle nie rozumieli, bo mieli za duże tyły z matmy.
17-09-2014 11:19 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>> Ale jesteśmy tu w dobrym towarzystwie, gdyż jak powiedział Feynman:
>>>>"Mogę spokojnie stwierdzić, że nikt nie rozumie mechaniki kwantowej".
>Pewnie był za głupi i pogubił się w tych swoich sztuczkach matematycznych, który inni marni fizycy już w ogóle nie rozumieli, bo mieli za duże tyły z matmy.
www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,51602
pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Feynman
Pewnie tak.

@@@
.
15-09-2014 16:48 
 Ocena-1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Najprościej mówiąc próżnia to stan przestrzeni cechujący się brakiem w niej jakiejkolwiek materii - a więc także cząstek elementarnych czy też usilnie poszukiwanych cząstek fundamentalnych.

Chyba zapomniałeś zapoznać się z tym drugim pojęciem: co to jest przestrzeń?

No, i to jest oczywiście relacja, którą zwykle zapisujemy wzorami, np.:
x+y+z = 1 - płaszczyzna,
x^2 + y^2 + z^2 = 1, albo sfera, x^2 + y^2 = 1 - a to walec... itd.

I teraz pojawia się tu problem: to są relacje, no ale czego?
Oczywiście że czegoś, bo relacja niczego nie ma po prostu sensu.

A czym jest tu to coś jeśli nie materia, ciała, które składają się z tych cząstek, które chcesz pominąć?

>I pytanie do Ciebie: Co jest "poza" Wszechświatem?

Nic, bo Wszechświat nie jest wypełnioną przestrzenią.
Pełna przestrzeń i i pusta przestrzeń są jednakowo nieformalnymi stwierdzeniami.
Przestrzeń nie ma żadnych cech własnych, czy 'wsobnych' - to jest tylko ta relacja na elementach i cześć.
28-09-2014 19:57 
 Ocena 2 na 2
niestadny (2492 punktów)

>A czym jest tu to coś jeśli nie materia, ciała, które składają się z tych cząstek, które chcesz pominąć?
Niczego nie zamierzam pomijać. Zechciałbyś uzasadnić?

>>I pytanie do Ciebie: Co jest "poza" Wszechświatem?
>Nic, bo Wszechświat nie jest wypełnioną przestrzenią.
Tja... Wystarczy rozejrzeć się wokół.
Nie kupuję tego. Zapytam jednakże z ciekawości: Czym jest według Ciebie Wszechświat?

>Pełna przestrzeń i i pusta przestrzeń są jednakowo nieformalnymi stwierdzeniami.
Postulowaną przez wyznawców hipotezy BB osobliwość można byłoby od biedy nazwać pełną przestrzenią.
Pusta przestrzeń to próżnia absolutna, która podobno nie istnieje.

>Przestrzeń nie ma żadnych cech własnych, czy 'wsobnych' - to jest tylko ta relacja na elementach i cześć.
Ano ma. Skończoną bądź nieskończoną objętość. Paradoks Olbersa zdaje się wskazywać na to, że Wszechświat jest nieograniczony przestrzennie. Idąc tym tropem można dojść do wniosku, że próżnia absolutna jednak istnieje w miejscach, gdzie nie dotarła jeszcze materia powstała podczas BB.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
01-10-2014 21:12 
 Ocena-1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Tja... Wystarczy rozejrzeć się wokół.

Obawiam się że w pustce, w tej twojej pustej przestrzeni, raczej niewiele to pomoże.

>Nie kupuję tego. Zapytam jednakże z ciekawości: Czym jest według Ciebie Wszechświat?

Tym czymś co jest.
Ty chcesz żeby on był także tym niczym, czyli wierzysz w takie prawdy:
coś < coś + nic, matematycznie:

1 < 1 + 0 => 1 < 1, i co, prawda to?

>Ano ma. Skończoną bądź nieskończoną objętość. Paradoks Olbersa zdaje się wskazywać na to, że Wszechświat jest nieograniczony przestrzennie. Idąc tym tropem można dojść do wniosku, że próżnia absolutna jednak istnieje w miejscach, gdzie nie dotarła jeszcze materia powstała podczas BB.

Nic tu nie powstawało...

a stwierdzenie typu: 'próżnia absolutna jednak istnieje'
jest nonsensem: nicość jest zaprzeczeniem istnienia,
zatem nie może już istnieć... bo to nie jest coś... co mogłoby istnieć.
11-10-2014 19:15 
 Ocena-1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>>>I pytanie do Ciebie: Co jest "poza" Wszechświatem?
>>Nic, bo Wszechświat nie jest wypełnioną przestrzenią.
>>Tja... Wystarczy rozejrzeć się wokół.
>Obawiam się że w pustce, w tej twojej pustej przestrzeni, raczej niewiele to pomoże.
Rozglądasz się wokół i widzisz wokół siebie przestrzeń w różnym stopniu wypełnioną materią(a więc przestrzeń o różnej gęstości). Przynajmniej ja tak mam - tu, na Ziemi. A Ty?

>>Nie kupuję tego. Zapytam jednakże z ciekawości: Czym jest według Ciebie Wszechświat?
>Tym czymś co jest.
Acha... Mógłbyś rozwinąć?

>Ty chcesz żeby on był także tym niczym, czyli wierzysz w takie prawdy:
>coś < coś + nic, matematycznie:
>1 < 1 + 0 => 1 < 1, i co, prawda to?
Chciałbym by Wszechświat był niczym? Nic takiego nawet przez myśl mi nie przeszło. Skąd ta absurdalna teza?

>>Idąc tym tropem można dojść do wniosku, że próżnia absolutna jednak istnieje w miejscach, gdzie nie dotarła jeszcze materia powstała podczas BB.
>Nic tu nie powstawało...
Skąd wiesz?

>a stwierdzenie typu: 'próżnia absolutna jednak istnieje'
>jest nonsensem: nicość jest zaprzeczeniem istnienia,
>zatem nie może już istnieć... bo to nie jest coś... co mogłoby istnieć.
Dla wierzących w hipotezę BB(jak mniemam nie zaliczasz się do nich), w których skórę - pozostając nadal "zewnętrznym" obserwatorem - wchodzę, Wszechświat powstał w wyniku tegoż BB, rozszerzając się - no własnie - w czym/w jakim ośrodku? Można byłoby założyć, że ośrodkiem tym była właśnie próżnia absolutna, która następnie/stopniowo wypełniała się powstałą w wyniku BB materią.
Hipotezę BB uważam zresztą za przykład prostej, rzekłbym nawet prostackiej ekstrapolacji.

"Nicość" to zaprzeczenie istnienia raczej w kategoriach filozoficznych, natomiast wątek traktuje o materii i energii - a więc należałoby mówić o próżni korespondującej branżowo z fizyką.

Jeśli chodzi o książkę Kraussa, który próbuje oczarować czytelników wizją Wszechświata, który powstał z niczego, to według mnie kolejna bajeczka dla naiwnych, łykających owe sensacje jak przysłowiowe młode pelikany. Widać BB nie jest już tak chwytliwy jak niegdyś, więc trza było wymyślić coś nowego. Tym razem są to kwantowe bąbelki w "próżni", która tak naprawdę żadną próżnią - a więc rzeczonym "niczym" - nie jest.
Pytam więc Pana Kraussa: Skąd się wzięła owa próżnia? Tak jak on pyta skąd się wziął Bóg... Hahaha


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
12-10-2014 11:45 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Wszechświat powstał w wyniku tegoż BB, rozszerzając się - no właśnie - w czym/w jakim ośrodku?

W żadnym ośrodku, nic "na zewnątrz" Wszechświata nie było, lub przynajmniej nie musiało być. To przede wszystkim przestrzeń (zakrzywiona!) rozszerzała się, a wraz z nią odległości między obiektami w niej zawartymi.

> Jeśli chodzi o książkę Kraussa, który próbuje oczarować czytelników wizją Wszechświata, który powstał z niczego, to według mnie kolejna bajeczka dla naiwnych, łykających owe sensacje jak przysłowiowe młode pelikany.

Nie! To jest całkiem sensowna hipoteza. Nie potwierdzona, ale też nie sfalsyfikowana. Jej sensowność opiera się na obserwacjach mówiących nam, iż w granicach błędu pomiarowego suma energii masy Wszechświata (mc2 dodatnie) i energii grawitacyjnej tej masy (ujemna) wynosi zero. A więc do zapoczątkowania BB była potrzebna znikoma ilość energii, a może nawet żadna, a więc ten proces mógł powstać w wyniku fluktuacji kwantowej.
12-10-2014 12:05 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

Dzięki, że zechciałeś zabrać głos. Nawet nad ranem - kiedy się przebudziłem - myślałem o Tobie(i o Jacholku).

Wracając do rzeczy.
No właśnie - przecież podczas domniemanego BB wyłoniła się nie tylko materia, ale i przestrzeń. W związku z powyższym poza osobliwością było "nic". Jak je zdefiniować i jak owo "nic" sobie wyobrazić?

>A więc do zapoczątkowania BB była potrzebna znikoma ilość energii, a może nawet żadna, a więc ten proces mógł powstać w wyniku fluktuacji kwantowej.
Czyli - jak rozumiem - hipoteza BB pozostaje nadal aktualna? Gdzie - skoro poza początkową osobliwością było "nic"/nic nie było - w takim razie owa fluktuacja zaszła?

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
12-10-2014 12:49 
 Ocena 11 na 11
Fizyk (17637 punktów)
> No właśnie - przecież podczas domniemanego BB wyłoniła się nie tylko materia, ale i przestrzeń. W związku z powyższym poza osobliwością było "nic". Jak je zdefiniować i jak owo "nic" sobie wyobrazić?

Najlepiej sobie nie wyobrażać. Myślenie o niczym jest mało owocne. Chyba, że w celach rozrywkowych.

>> A więc do zapoczątkowania BB była potrzebna znikoma ilość energii, a może nawet żadna, a więc ten proces mógł powstać w wyniku fluktuacji kwantowej.
> Czyli - jak rozumiem - hipoteza BB pozostaje nadal aktualna? Gdzie - skoro poza początkową osobliwością było "nic"/nic nie było - w takim razie owa fluktuacja zaszła?

Ta osobliwość to tylko matematyczna idealizacja naszej niewiedzy - niewiedzy o kwantowej teorii grawitacji, której nie potrafimy sformułować - optymistycznie - jak na razie tylko. Na początku BB niewątpliwie było "coś", może w sensie wcześniejszego świata, a może to był zarazem początek czasu co pozbawia sensu wszelką "wcześniejszość", a może coś innego. Może początek BB to nie tyle granica naszej wiedzy, co granica naszej wyobraźni.
Episode_2 (3284 punktów)
>w granicach błędu pomiarowego suma energii masy Wszechświata (mc2 dodatnie) i energii grawitacyjnej tej masy (ujemna) wynosi zero.
Dlaczego uważa się, że energia grawitacyjna ma ujemną wartość?
12-10-2014 19:27 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> w granicach błędu pomiarowego suma energii masy Wszechświata (mc2 dodatnie) i energii grawitacyjnej tej masy (ujemna) wynosi zero.
> Dlaczego uważa się, że energia grawitacyjna ma ujemną wartość?

Potencjalna energia grawitacyjna wynosiłaby zero, gdyby masa Wszechświata była równomiernie w nim rozłożona. No ale nie jest: mamy skupiska masy w postaci planet, gwiazd, czy galaktyk. Wobec tego energię potencjalną należy wyliczyć z prawa powszechnego ciążenia sumując przyczynki -Gmimj/rij od wszystkich par ciał i,j, co daje wartość ujemną.

Dla kopletności należałoby jeszcze obliczyć energię kinetyczną (która nie jest nigdy ujemna), ale z twierdzenia o wiriale wiadomo, że nie skompensuje ona więcej niż połowy energii potencjalnej. Tak więc całkowita energia grawitacyjna jest ujemna.
12-10-2014 21:01 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
Dziękuję.
Zastanawiam się teraz, jak ciemna energia wpisuje się w bilans energetyczny Wszechświata.
Bo skoro mamy już wyzerowane (suma energii masy Wszechświata (mc2 dodatnie) i energii grawitacyjnej tej masy (ujemna) wynosi zero)...
12-10-2014 23:43 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Zastanawiam się teraz, jak ciemna energia wpisuje się w bilans energetyczny Wszechświata.

Ciemna materia i ciemna energia też są wliczane w ten bilans energetyczny. I wiemy, że bilans ten jest bliski zera. Wynika to z faktu obserwacyjnego, iż Wszechświat jest płaski (w dużej skali ma geometrię Euklidesową) z dokładnością do 0,4%. map.gsfc.nasa.gov/universe/uni_shape.html
Episode_2 (3284 punktów)
>> Zastanawiam się teraz, jak ciemna energia wpisuje się w bilans energetyczny Wszechświata.
>Ciemna materia i ciemna energia też są wliczane w ten bilans energetyczny.
Chciałem zapytać, czy ciemna energia jest energią dodatnią czy ujemną, tylko mi nie wyszło.
17-11-2014 18:01 
 Ocena-1 na 1
Aaltonen (85 punktów)
(zablokowany)
>>> Zastanawiam się teraz, jak ciemna energia wpisuje się w bilans energetyczny Wszechświata.
>>Ciemna materia i ciemna energia też są wliczane w ten bilans energetyczny.
>Chciałem zapytać, czy ciemna energia jest energią dodatnią czy ujemną, tylko mi nie wyszło.

Ani jedną, ani drugą. Jest energią urojoną.
18-11-2014 08:54 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>>> Zastanawiam się teraz, jak ciemna energia wpisuje się w bilans energetyczny Wszechświata.
>> Ciemna materia i ciemna energia też są wliczane w ten bilans energetyczny.
> Chciałem zapytać, czy ciemna energia jest energią dodatnią czy ujemną, tylko mi nie wyszło.

Sama ciemna energia jest dodatnia, ale sprawa się komplikuje przy liczeniu bilansu energetycznego między innymi z tego powodu, że ciemna energia wywiera ujemne ciśnienie, które też trzeba brać pod uwagę w ogólnej teorii względności. Więcej na ten temat pisze Sean Carroll.
18-11-2014 11:28 
 Ocena 1 na 1
Kaganek (669 punktów)
(zablokowany)
Sean Carroll ...

To w końcu istnieje ta ciemna energia czy jest tylko niezerową stałą kosmologiczną we wzorach?

Pozdrawiam
18-11-2014 13:57 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> To w końcu istnieje ta ciemna energia czy jest tylko niezerową stałą kosmologiczną we wzorach?

Istnienie ciemnej energii jest prawie pewne, bo zostało stwiedzone kilkoma niezależnymi faktami obserwacyjnymi.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Ciemna materia i ciemna energia też są wliczane w ten bilans energetyczny. I wiemy, że bilans ten jest bliski zera. Wynika to z faktu obserwacyjnego, iż Wszechświat jest płaski (w dużej skali ma geometrię Euklidesową) z dokładnością do 0,4%. map.gsfc.nasa.gov/universe/uni_shape.html

Kto taki wie - na kogo ty tu pozujesz?

Czyżby ci sami geniusze matematyczni, którzy nie potrafili wyliczyć grawitacji dysku,
więc sobie uprościli robotę zakładając że galaktyki spiralne są sferami, i tym sposobem otrzymali z 5 razy większe ilości masy?
13-10-2014 04:54 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>> Dlaczego uważa się, że energia grawitacyjna ma ujemną wartość?
>Potencjalna energia grawitacyjna wynosiłaby zero, gdyby masa Wszechświata była równomiernie w nim rozłożona. No ale nie jest: mamy skupiska masy w postaci planet, gwiazd, czy galaktyk. Wobec tego energię potencjalną należy wyliczyć z prawa powszechnego ciążenia sumując przyczynki -Gmimj/rij od wszystkich par ciał i,j, co daje wartość ujemną.
   Niech będą dwa ciała. Ich wzajemna energia potencjalna byłaby zerem, gdyby nie oddziaływały na siebie grawitacyjnie, a więc gdyby były od siebie oddalone na nieskończenie wielką odległość. Jeżeli są bliżej, mają jakąś skończoną energię. Podczas oddalania ich od siebie wkładamy pracę, a więc ich energia potencjalna rośnie w nieskończoności osiągając wartość aż 0, a wzrost do zera może zachodzić tylko po wartościach ujemnych.
Episode_2 (3284 punktów)
>   Niech będą dwa ciała. Ich wzajemna energia potencjalna byłaby zerem, gdyby nie oddziaływały na siebie grawitacyjnie, a więc gdyby były od siebie oddalone na nieskończenie wielką odległość. Jeżeli są bliżej, mają jakąś skończoną energię. Podczas oddalania ich od siebie wkładamy pracę, a więc ich energia potencjalna rośnie w nieskończoności osiągając wartość aż 0, a wzrost do zera może zachodzić tylko po wartościach ujemnych.
Też to znalazłem i teraz nie wiem, dlaczego potencjalna energia grawitacyjna wynosiłaby zero, gdyby masa Wszechświata była równomiernie w nim rozłożona.
Jakby nie rozkładać, musi istnieć jakoś środek masy, który będzie przyciągał.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>W żadnym ośrodku, nic "na zewnątrz" Wszechświata nie było, lub przynajmniej nie musiało być. To przede wszystkim przestrzeń (zakrzywiona!) rozszerzała się, a wraz z nią odległości między obiektami w niej zawartymi.

Puste i błędne improwizacje.

> Nie potwierdzona, ale też nie sfalsyfikowana. Jej sensowność opiera się na obserwacjach mówiących nam, iż w granicach błędu pomiarowego suma energii masy Wszechświata (mc2 dodatnie) i energii grawitacyjnej tej masy (ujemna) wynosi zero. A więc do zapoczątkowania BB była potrzebna znikoma ilość energii, a może nawet żadna, a więc ten proces mógł powstać w wyniku fluktuacji kwantowej.

W tej wersji stacjonarny system ma E < 0.
Np. Ziemia na orbicie ma: Ep = -k/r = -0.5 mv^2
No więc bujdy opowiadasz, bo E jest tu sumą: EP + EK = -G/2r < 0, wyraźnie i nigdy zero.

Dlatego też BB zakłada istnienie ciemnej energii, co jest i tak błędem formalnym.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Paradoks Olbersa[/url] zdaje się wskazywać na to, że
> Wszechświat jest nieograniczony przestrzennie. Idąc
> tym tropem można dojść do wniosku, że próżnia absolutna
> jednak istnieje w miejscach, gdzie nie dotarła jeszcze
> materia powstała podczas BB.

Może tak, może nie.
Słyszałem o teorii, gdzie w miejscach do których nie dotarła jeszcze materia ni fala z BB znajduje się nie tyle próżnia, co po prostu nic.
A różnica jest poważna.
W próżni nie ma co prawda cząstek, ale panują prawa fizyczne, fala może się rozprzestrzeniać z prędkością światła, przenoszą się oddziaływania grawitacyjne, upływa czas itp.

Poza zasięgiem BB tego wszystkiego nie ma. W teorii o której słyszałem (niestety nie potrafię podać nazwy) pędząca "na przodku" materia niejako stwarza wokół siebie przestrzeń i ustala reguły fizyczne. Tą materię niejako otula jej przestrzeń ze wszelkimi jej atrybutami.
Teoretycznie możesz wylecieć statkiem kosmicznym bardzo daleko od ostatniej gwiazdy, ale pewności odległości i czasu który upłynął mieć nie można, ponieważ trudno powiedzieć jakie prawa i stałe fizyczne stwarza mały statek. Coś w tym rodzaju.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
ślusarski (750 punktów)
>Istnieją dwie znane chyba odpowiedzi na to pytanie:
>1. Powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia,
>2. Istniała od zawsze i ulega tylko zmianom.
>Znacie może inne możliwe odpowiedzi? Co przemawia za jedną lub drugą opcją? Czy można w ogóle
>naukowo rozważać/badać te problemy?

Badacze zaobserwowali zmarszczki pola grawitacyjnego w przestrzeni międzygalaktycznej, które mogą świadczyć o istnieniu jakiegoś stanu materii przed Wielkim Wybuchem. Być może BB nie jest początkiem wszystkiego, lecz momentem przejścia jednego stanu materii w drugi. To są hipotezy i nauka rozkłada tu ręce, czekając na następne obserwacje. Jednak to da się badać w przeciwieństwie do bytów niematerialnych, czyli żadnych.
12-09-2014 13:06 
 Ocena 3 na 3
Jacholek (5699 punktów)
>Badacze zaobserwowali zmarszczki pola grawitacyjnego w przestrzeni międzygalaktycznej
Gwoli ścisłości - odkryto (i zmierzono) polaryzację promieniowania szczątkowego będące świadectwem istnienia fal grawitacyjnych w epoce tzw. inflacji czyli w niewyobrażalnie krótkim czasie po Wielkim Wybuchu: bicep.caltech.edu/public/
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Kanały na marsie też kiedyś odkryli...
a i wiele innych podobnych kuriozów bywało zatwierdzanych... przez papieża, jak np. ekspansja przestrzeni, żeby daleko nie szukać.

Dwie rzeczy nie mają granic: Wszechświat i ludzka naiwność.
15-09-2014 18:28 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
>Kanały na marsie też kiedyś odkryli...
Nic na to nie poradzę jeśli ktoś nie potrafi odróżnić nauki od pseudo-nauki czy tez wręcz mitologii. Polecam przeczytanie en.wikipedia.org/wiki/Pseudoscience
Pouczająca może też być historia domniemanych kanałów na Marsie. To nie Schiaparelli głosił istnienie na Marsie sztucznych kanałów (canali z jęz. włoskiego niepoprawnie przetłumaczono na angielskie channels) lecz fantazyjni interpretatorzy tych obserwacji. Pomysł sztucznych kanałów umarł śmiercią maturalną po dokładniejszej obserwacji Czerwonej Planety, podczas gdy religijne mity nie poddają się żadnej weryfikacji naukowej i ciągle maja swoich zwolenników: en.wikipedia.org/wiki/Giovanni_Schiaparelli
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Nic na to nie poradzę jeśli ktoś nie potrafi odróżnić nauki od pseudo-nauki czy tez wręcz mitologii. Polecam przeczytanie en.wikipedia.org/wiki/Pseudoscience

Niestety ale mainstream nie potrafi tego odróżniać:
coś, czy ktoś, kto tylko uzurpuje sobie nieomylność myli się na 100%.

Zgadywanie wzorów pasujących do obserwacji to za mało, niestety.

A te fale grawitacyjne w cmb to nie pierwszy z rozpaczliwych pomysły ratowania samego konceptu BB, i nic poza tym.

Podobnie było chyba już z 5 razy: redshift, cmb, kwazary, itp.

Tu wystarczy jeden uczciwy test i amen - nonsensy matematyczne bardzo łatwo wyeliminować, no ale niestety: żaby, ryby i dzieci nie uznają dowodów formalnych.
Scorp (5381 punktów)
>1. Powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia, 2. Istniała od zawsze i ulega tylko zmianom.
>Czy można w ogóle naukowo rozważać/badać te problemy?

Zastrzegam się z góry, że nie jestem ani fizykiem ani filozofem, dzięki czemu moja odpowiedź nie musi być ani precyzyjna ani głęboka.

Tytułowe pytanie jest pytaniem filozoficznym z niewielką presupozycją, że materia i energia 'gdzieś' były i stamtąd się wzięły w zasięgu naszego umysłu, dlatego możemy zapytać 'skąd'. Ale przyjmijmy, że to 'skąd', to tylko pewien sposób zapytania o pochodzenie.

Te problemy można rozważać filozoficznie a badać naukowo. Moim zdaniem pochodzenie materii-energii można opisać tak: powstanie bytu określanego jako materia-energia jest efektem procesu 'Stawania Się'. Jest to proces wykraczający poza obecną fizykę mniej więcej tak jak mechanika kwantowa wykracza poza Archimedesa i Newtona. Proces ten polega na przekształcaniu się Bytu istniejącego wcześniej w rozpraszającą się Energię i skupiającą się Materię. Reguły tego procesu są nam na razie całkowicie nieznane, ani substrat wyjściowy też nie. Nic o nim nie wiemy. Znamy tylko i badamy powstały emergentnie produkt: materia-energia. Emergentnie nie oznacza tu, że proces "Stawania Się' nie jest możliwy do zbadania, lecz że nie znamy wewnętrznych relacji tego wyjściowego Bytu, kierujących powstaniem m-e. Byt ten bowiem nie może być strukturalnie jednolity, lecz musi zawierać wewnętrzne napięcia.

Odpowiedź moja jest zatem taka:
1. Powstała i powstaje ciągle (jak się to mówi 'na bieżąco') w wyniku podmaterialno-energetycznego procesu 'Stawania Się'.
2. Nie ma odpowiedzi na pytanie czy istniała 'od zawsze', bo to pytanie zawiera presupozycję istnienia czasu przed zaistnieniem m-e, co wydaje się nieuprawnione. Proces 'Stawanie Się' toczy się, jak sądzę 'od zawsze' (tzn. nie ma początku ani końca), ale nie jestem bynajmniej przekonany, że dotyczy go pojęcie czasu, jakie znamy.
-
13-09-2014 19:05 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
>Odpowiedź moja jest zatem taka:
>1. Powstała i powstaje ciągle (jak się to mówi 'na bieżąco') w wyniku podmaterialno-energetycznego procesu 'Stawania Się'.
A ja nie użyłbym słów "powstała" lub "stawanie się", bo "m-e" w najogólniejszej definicji to raczej coś niż nic i jeśli istniała zawsze to tylko ciągle się zmienia. To ostatnie wiąże się z pojęciem czasu, który jest funkcją zmiany. Podobnie z materią związana jest przestrzeń.

Jeżeli nie była materią i energią to zachodzi pytanie czym była z czego powstawała w "procesie przedm-e". Tego się nie dowiemy z pewnością tak samo jak i tego co znajduje się w nieskończoności. Pewnie nie dowiemy się także tego jeśli nawet cały proces zachodzi cyklicznie.

>2. Nie ma odpowiedzi na pytanie czy istniała 'od zawsze', bo to pytanie zawiera presupozycję istnienia czasu przed zaistnieniem m-e, co wydaje się nieuprawnione. Proces 'Stawanie Się' toczy się, jak sądzę 'od zawsze' (tzn. nie ma początku ani końca), ale nie jestem bynajmniej przekonany, że dotyczy go pojęcie czasu, jakie znamy.
Wydaje się jednak, że bardziej racjonalnym lub logicznym jest twierdzenie, że istniała zawsze tylko ciągle się zmienia podlegając jakby jakiejś ewolucji. Nauka jak dotąd nie zna przykładów istnienia nicości, pustki fizycznej, czy próżni absolutnej; te pojęcia są tylko ideami a materia i energia jest wszędzie namierzalna.. Stąd racjonalnym wydaje się pogląd, że tak było zawsze, a mniej racjonalne, że coś powstało z niewiadomoczego i nie wiadomo jak.
Ta mniej racjonalna opcja wywodzi się, jak się zdaje, z zakorzenionego w ludziach instynktownego przekonania, że wszystko ma swoją przyczynę, a wyjaśnienie zdarzeń tworzy łańcuch przyczyn, na którego początku znajduje się praprzyczyna. Nie bez znaczenia jest fakt, że ludzie nie potrafią zrozumieć i zaakceptować nieskończoności (z wyjątkiem tej jedynie słusznej , która wyzwala ich z dręczącego poczucia samotności i bezsensu istnienia we wszechświecie.
Scorp (5381 punktów)
> bo "m-e" w najogólniejszej definicji to raczej coś niż nic i jeśli istniała zawsze to tylko ciągle się zmienia.

'Raczej coś niż nic' pochodzi z siedemnastego wieku; to jeszcze nie argument, ale nasuwa podejrzenie, że Twoja opinia opiera się na rozumowaniach z długą brodą.

>'Jeśli istniała zawsze'

? A jeśli nie?

Przekonanie o wiecznym istnieniu m-e przypomina mi mądrostki w rodzaju 'człowiek jest zawsze człowiekiem' albo 'natura ludzka się nie zmienia'. Jednak wbrew ludowym sentencjom człowieka nie było, ale jest. Istnieje ciągłość biologiczna, ale nie ma ciągłości gatunkowej. Emergencja, rozumiesz Waść. Nie było a jest!

Podobnie z m-e. Jest, widzimy ją, ale nie rozciągajmy jej istnienia w nieskończoność, bo popełnimy błąd nieuzasadnionego wyboru opcji. Mogła powstać. Na razie nie wiemy z czego.

>Tego się nie dowiemy z pewnością...

Twierdzono też, że maszyny nie mogą unosić się w powietrzu...

>...instynktownego przekonania, że wszystko ma swoją przyczynę, a wyjaśnienie zdarzeń tworzy łańcuch przyczyn,

Przyznaję się do tego przekonania, ale nie nazwałbym go instynktownym, raczej rozsądnym. Gdyby przyjąć, że coś dzieje się bez przyczyny, to... nie ma o czym gadać.

> na którego początku znajduje się praprzyczyna.

A to już teofilozofia. Chyba mnie o to nie posądzasz?

> Nie bez znaczenia jest fakt, że ludzie nie potrafią zrozumieć i zaakceptować nieskończoności (z wyjątkiem tej jedynie słusznej , która wyzwala ich z dręczącego poczucia samotności i bezsensu istnienia we wszechświecie.

To już inny temat. Ale wracając do powstania m-e. Wydaje się, że już mechanika kwantowa zachwiała pojęciem istnienia, 'istnienia zawsze' w szczególności. Istnienie zależne od prawdopodobieństwa, od matematyki? Co to za dziwoląg?

Poczytaj Frank Wilczek 'Lekkość Bytu'. Materia istnieje na naszym poziomie percepcji. Poniżej tego poziomu powstaje. Te wszystkie drgające w n wymiarach struny i podlegające prawdopodobieństwu cząstki elementarne, to koncepcje na skraju procesu Stawania Się.

-
14-09-2014 20:27 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>> bo "m-e" w najogólniejszej definicji to raczej coś niż nic i jeśli istniała zawsze to tylko ciągle się zmienia.
>'Raczej coś niż nic' pochodzi z siedemnastego wieku; to jeszcze nie argument, ale nasuwa podejrzenie, że Twoja opinia opiera się na rozumowaniach z długą brodą.
Dociekania dotyczące natury wszechświata są jeszcze starsze, ale jak sam piszesz "to jeszcze nie argument" tym bardziej, że w tej dziedzinie i dzisiaj nie widać końca owych dociekań. A Twoja uwaga, podejrzewam, może się opierać na nie zawsze słusznym przekonaniu, że to co się sądzi dzisiaj jest prawdą. Prawdopodobnie dokładnie tak samo myśleli ludzie w przeszłości.

>>'Jeśli istniała zawsze'
> ? A jeśli nie?
To trzeba odpowiedzieć na parę niewygodnych pytań na które nie ma dzisiaj dobrej odpowiedzi.

>Emergencja, rozumiesz Waść. Nie było a jest!
Naprawdę ? A nie przekręcasz Waćpan odrobinę ? Emergencja to pojawienie się tylko nowych cech, ale przed tym nowym było "raczej coś niż nic". To procesy, a nie jakieś hokus pokus.

>Podobnie z m-e. Jest, widzimy ją, ale nie rozciągajmy jej istnienia w nieskończoność, bo popełnimy błąd nieuzasadnionego wyboru opcji. Mogła powstać. Na razie nie wiemy z czego.
Można teoretycznie nie wykluczać żadnej z opcji, ale do rozważań na temat wyjaśnienia wszechświata trzeba przyjąć jakieś założenia, lepiej bardziej racjonalne niż mniej.

>>Tego się nie dowiemy z pewnością...
>Twierdzono też, że maszyny nie mogą unosić się w powietrzu...
To nie jest dobra analogia. To zdanie wyciągnąłeś z kontekstu by "błyskotliwie" odpowiedzieć, ale pogubiłeś to co istotne. Pytanie brzmiało: Czym był substrat z którego powstała materia. Wiąże się to z definicją materii, której w ten sposób uniknąłeś.

>>...instynktownego przekonania, że wszystko ma swoją przyczynę, a wyjaśnienie zdarzeń tworzy łańcuch przyczyn,
>Przyznaję się do tego przekonania, ale nie nazwałbym go instynktownym, raczej rozsądnym. Gdyby przyjąć, że coś dzieje się bez przyczyny, to... nie ma o czym gadać.
No właśnie, tak tworzy się ten nawyk myślowy. Rozsądek w takich przypadkach kończy się gdy zaczyna się myśleć o praprzyczynie, początku, powodzie jak o warunku koniecznym.
Czy tak trudno się przełamać i pomyśleć, że wszechświat istnieje bez powodu, bez początku i bez przyczyny ?
Każde inne myślenie prowadzi do tego o co Ciebie nie posądzałem .

>> na którego początku znajduje się praprzyczyna.
>A to już teofilozofia. Chyba mnie o to nie posądzasz?
Mam tutaj dylemat .

>Ale wracając do powstania m-e. Wydaje się, że już mechanika kwantowa zachwiała pojęciem istnienia, 'istnienia zawsze' w szczególności.
Nie wiem co masz na myśli. Mechanika kwantowa dokładniej opisuje materię we "wszechświecie mikro" i pozwala lepiej poznać naturę materii, może z tego wyjdą przesłanki do wyjaśnienia przedmiotu tego sporu, ale mam "przekonanie graniczące z pewnością", że ja już się tego nie dowiem.

>Poczytaj Frank Wilczek 'Lekkość Bytu'. Materia istnieje na naszym poziomie percepcji. Poniżej tego poziomu powstaje.
Łatwo powiedzieć, papier jest cierpliwy. W kwestii ostatecznego wyjaśnienia wszechświata wyprodukowano już chyba tysiące różnych modeli i jeszcze więcej krytyk tych modeli, a my nadal możemy posłużyć się w tej kwesti konstatacją sprzed naszej ery:
"Wiem, że nic nie wiem."
Pozdrawiam.
Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
>Istnieją dwie znane chyba odpowiedzi na to pytanie:
>1. Powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia,
>2. Istniała od zawsze i ulega tylko zmianom.

Wszystko to i nie tylko to odwieczne 'cienie matematyki: en.wikiped(*)thematical_universe_hypothesis

Moim zdaniem, losowej emanacji nieskończonej Nicości, tak w ogóle cokolwiek - konieczne struktury matematycznych relacji - istnieje.
Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
>Czy można w ogóle naukowo rozważać/badać te problemy?

Klerycy już od dawna badają te i owe sprawy m.in czy metafizyczna wartość istnieje w rzeczywistości co jest już sprzeczne na fazie zapoznania się ze zjawiskiem metafizyki.

Poważniej: Próżnia = Nicość = Brak dyskusji - szkoda czasu.
wsx666 (1067 punktów)
>Istnieją dwie znane chyba odpowiedzi na to pytanie:
>1. Powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia,
>2. Istniała od zawsze i ulega tylko zmianom.
>Znacie może inne możliwe odpowiedzi? Co przemawia za jedną lub drugą opcją? Czy można w ogóle
>naukowo rozważać/badać te problemy?

Jeżeli początek znanego nam wszechświata a co za tym idzie powstanie energii i materii miał miejsce i czas w wielkim wybuchu to moim zdaniem naukowo nie będzie się dało rozwiązać problemu skąd i dlaczego się to wzięło. Jeżeli istniało to "od zawsze" czyli jako takiego początku nie było to również nie będzie się dało naukowo wytłumaczyć skąd i po co, logiczne. Tak więc skłaniam się ku odpowiedzi zarówno na punkt pierwszy jak i drugi, że nie da się tego problemu rozwiązać a jedynie gdybać.
ślusarski (750 punktów)
>Istnieją dwie znane chyba odpowiedzi na to pytanie:
>1. Powstała w wyniku jakiegoś zdarzenia,
>2. Istniała od zawsze i ulega tylko zmianom.
>Znacie może inne możliwe odpowiedzi? Co przemawia za jedną lub drugą opcją? Czy można w ogóle
>naukowo rozważać/badać te problemy?

Na pytanie skąd się wzięła materia i energia trudno odpowiedzieć, wszak to to samo. Jednak dwie strony medalu to też medal i jego pochodzenie można wyjaśnić, jak również materii. Tylko czy ludzkości starczy czasu i możliwości, by tą zagadkę rozwikłać? Czy w czterowymiarowym świecie jest to możliwe? Do próby opisu rzeczywistości fizycznej potrzeba nawet 11 wymiarów, a to jest przepaść wobec naszych czterech. Wystarczy sobie uświadomić ile jest kombinacji 4 liczb, a ile 11. Chyba jesteśmy żywcem pogrzebani na zawsze w naszej trumnie czterowymiarowej!

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365