 |
Czy w Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-12-2011 15:29 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Czy w Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm?
18 na 18 | . Publikuje u nas bardzo wielu chrześcijan - głównie katolików (ostatnio - przynajmniej w moim odczuciu - wprost narzucających nam tematykę i wolność wypowiedzi. Pan Rdest nawet twierdzi, że ponieważ każdy człowiek używa własnego rozumu, to każdy jest racjonalistą.
Wiemy, że Kościół jest instytucją bardzo bogatą i materialnie oraz kadrowo i stać go na wiele dla powstrzymania procesów laicyzacji społecznej. Badania socjologiczne potwierdziły ważność w tym procesie mas-mediów, a w tym także internetu i portali społecznościowych. Dlatego podjęto starania dla przygotowania kadr zdolnych do podjęcia walki (a nawet wojny) o internetowe dusze. W moim odczuciu awangarda już weszła na nasze forum i zaczyna narzucać nam swoje poglądy i swój poziom prowadzenia rozmów. Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego słowa) większość i myśląca mniejszość, dlatego ilościowo przegramy na pewno, a czy damy sobie radę intelektualnie? Nie wiem?
W roku 1910, pewien bogaty wierny zaczął finansować pismo pod tytułem "The Fundamentalis" (podstawowe zasady) i było rozpowszechniane w wielomilionowych nakładach. [...] Groźbie powszechnego rozkładu chrześcijańskich prawd wiary przeciwstawiało ono następujące fundamentals: 1. Biblia jest absolutnym, niepodważalnym fundamentem wiary chrześcijańskiej, jest wolna od wszelkich historycznych uwarunkowań, bezbłędna, w dosłownym sensie nieomylna. Jest przekazanym słowem Boga, którego nie należy traktować symbolicznie, lecz dosłownie; 2. wszystkie nowoczesne nauki nauki, filozofia i teologia są nieważne jeśli zaprzeczają wierze w Biblię, są nieważne; 3. należy wierzyć w grzeszność świata wobec bliskiego nadejścia Chrystusa i w nieodzowność nawrócenia się, a także w 4. cielesne zmartwychwstanie człowieka; 5. ofiarę za grzechy ludzi i fizyczny powrót Jezusa Chrystusa oraz wdrażać 6. przekonanie, że prawdziwe chrześcijaństwo polega na bezwzględnym uznawaniu tych podstawowych pryncypiów. Hubertus Mynarek "Zakaz myślenia. Fundamentalizm w chrześcijaństwie i islamie. Porównaj też: Bassam Tibi "Fundamentalizm religijny". -----------------------
Od przedstawienia fundamentals minęło sto lat. Wchodzący na nasze forum propagandziści katoliccy zdają sobie też sprawę co to jest za forum ( nota bene - jeden z nich obłudnie poczuł się urażonym za zakwalifikowanie go [w domyśle] do katolików). Znają też doskonale sztukę manipulacji (choć stosują tu jej najbardziej prymitywne formy). Moim zdaniem - radzą sobie na naszym forum nader dobrze. To otwarte forum i otwartość jest jego wartością, ale czy nie podzielający racjonalistycznych ideałów (a nawet się im przeciwstawiający) nie mają się tu za dobrze?
Dobrze jest czasem zadać pytanie i dlatego pytam: Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum.
Jest to tylko moje przewrażliwienie? Czy dostrzegają to też inni forumowicze?
Pozdrawiam serdecznie.
Andrzej Bogusławski.
@@@ .
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | asmodai (2845 punktów) | No właśnie mnie osobiście do Racjonalisty przekonała ta tolerancja dla różnych poglądów. Owszem, czasem ktoś dostanie po nosie (sam nie raz dostałem), ale zawsze są to dyskusje na poziomie i często z humorem. Ale co do tej zafałszowanej tolerancji ze strony wierzących to czego innego można się spodziewać po człowieku, dla którego drugi człowiek to żyd pedał komuch czy mason? Czego się spodziewać po ludziach, którym żadna siła na świeci nie wmówi, że białe jest białe a czarne jest czarne?
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >No właśnie mnie osobiście do Racjonalisty przekonała ta tolerancja dla różnych poglądów. Tolerancja, to wcale nie znaczy jeszcze akceptacja. Ponadto czy jest Pan zwolennikiem tolerancji dla nietolerancji?
>Owszem, czasem ktoś dostanie po nosie (sam nie raz dostałem), Miedzy pstryczkiem w nos, a obuchem w łeb, to ja jednak dostrzegam drobną różnicę. Za celną ripostę mam zwyczaj klikać plusy. Nie lubię tylko prostactwa - czyli chamstwa i głupoty. Niezależnie od poglądów (i całego światopoglądu) człowieka.
>ale zawsze są to dyskusje na poziomie i często z humorem. Oceny są zawsze subiektywne. O żadnym "zawsze" ani o "nigdy", to ja rozmawiać nawet nie chcę. Podoba mi się to forum. Jestem tu już od wielu lat. W tym wątku poniosłem problem dyskusji na niskim poziomie merytorycznym - wypowiedzi raczej żenujących niż rozśmieszających, ale przecież zaznaczyłem, że to tylko moje subiektywne odczucie. Każdy może mieć swoje.
>Ale co do tej zafałszowanej tolerancji ze strony wierzących to czego innego można się spodziewać po człowieku, dla którego drugi człowiek to żyd pedał komuch czy mason? Czego się spodziewać po ludziach, którym żadna siła na świeci nie wmówi, że białe jest białe a czarne jest czarne? No właśnie czy nie dostrzega Pan sprzeczności swojego początku postu i z jego zakończeniem? Nie można mówić jednocześnie o wszystkim - ja w swoim wątku chcę poruszać tylko to czym Pan swój post zakończył. Wydaje mi się, że jest z tym problem, choć mogę się mylić.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | DEMONICON (4893 punktów) |
> Tolerancja, to wcale nie znaczy jeszcze akceptacja.Słusznie napisane. Tolerować kogoś, to nie znaczy zawsze szczerze przepadać za tym kimś. Np. "Toleruję czarnuchów, bo mi nie przeszkadzają, ale jakby ich nie było, to nie pogniewałbym się." "Mama mi mówiła, że tolerancja jest ważna, więc muszę tolerować gejów." Akceptacja jest szczera, bezkompromisowa. Albo jest, albo jej nie ma. Słysząc: "Toleruję Ciebie(, choć mnie wk... )." "Akceptuję Ciebie." (Ot tak, po prostu.) Wolałbym słyszeć to drugie. Pozdrawiam
|
|
|  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
>Tolerancja, to wcale nie znaczy jeszcze akceptacja.
Srsly, ten frazes wprost z podręcznika prawackich moralistów to subtelna ironia czy epic fail?
Co do reszty wypowiedzi nie zgadzam się o tyle, że jeszcze trzy a na pewno z pięć lat temu, poziom katotrollerki był znacznie wyższy. Wątpię by moderacja była w stanie bardziej to ukrócić bez zamieniania się w portalową Policję Słusznej Myśli.
Zaś gdy o Polskę idzie - to nawet jeśli postawy pewnych sfer katolickich się radykalizują, towarzyszy temu liberalizacja innych części społeczeństwa.
|
|
| |  | 1 na 1 | DEMONICON (4893 punktów) |
> Zaś gdy o Polskę idzie - to nawet jeśli postawy pewnych sfer katolickich się radykalizują, towarzyszy temu liberalizacja innych części społeczeństwa.I to byłby dobry kierunek.  Pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 | kogut59 (3090 punktów) | >Tolerancja, to wcale nie znaczy jeszcze akceptacja. >Ponadto czy jest Pan zwolennikiem tolerancji dla nietolerancji?
Tolerancja nietolerancji prowadzi do nietolerancji. Nietolerancja nietolerancji prowadzi do tolerancji.
|
|
11 na 11 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >To otwarte forum i otwartość jest jego wartością, ale czy nie podzielający racjonalistycznych ideałów (a nawet się im przeciwstawiający) nie mają się tu za dobrze? Czyli mamy zrobić coś, aby mieli się źle?
>Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? W Polsce groźny jest katolicki fanatyzm. Fundamentalistów, w sensie ludzi literalnie traktujących Biblię, pewnie można by na palcach jednej ręki policzyć. Większość katolików Biblii na oczy nie widziało. Natomiast fanatycznych wyznawców, ale nie tyle religii co Kościoła Katolickiego jest sporo, co gorsza wielu ich jest we władzach państwowych.
>Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum. Myślisz, że na tym forum buszują absolwenci WSKSiM w Toruniu? A niech sobie będą. Lepiej tu niż w Sejmie.
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
|
|
9 na 9 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | >Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm?
Trudno powiedzieć, czy jest to fundamentalizm. Z całą pewnością zdają sobie sprawę (katoliccy działacze), że muszą działać. W obliczu postępującej laicyzacji Europy, w tym i Polski walczą o każdą "duszę". Czy jest to zjawisko groźne? Moim zdaniem, dopóki nie zaczną robić tego w agresywny sposób, jak na przykład robią to w Ameryce, nie jest jeszcze źle. Młodzież coraz częściej odwraca się od strzyżących.
>Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum. >Jest to tylko moje przewrażliwienie? >Czy dostrzegają to też inni forumowicze?
Nie jest to pańskie przewrażliwienie. Widać wyraźnie obecność koloratkowych, niektórzy nie są jawni jak mbielecki czy gegecośtam, ale swoją aktywnością zdradzają zamiary i poglądy. Brak reakcji na forum spowodowany być może tym, iż wielu z kolegów i koleżanek woli siedzieć w swojej klatce pod nazwą "indywidualizm", a słowo "kolektyw" budzi wśród nich złe skojarzenia. Cóż, jeśli o mnie chodzi to już wielokrotnie zostałem nazwany walczącym ateistą (cokolwiek to znaczy) i jestem z tego dumny. Może czas zaatakować na forum...?
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? >Trudno powiedzieć, czy jest to fundamentalizm. Nie wiem!? W oparciu o te dwie (wyżej przywołane) książki oraz lekturę katolickich wydawnictw, a także obserwację świeckich mas-mediów wydaje mi się, że to zjawisko w Polsce występuje, a nawet narasta.
Podobnie na naszym forum - w swoim subiektywnym odbiorze - dostrzegłem tendencję wzrostu katolickiej agresji, przy zmniejszeniu się racjonalistycznej riposty. Ponieważ nie opieram tego przekonania na najmniejszych badaniach, tylko na powierzchownych obserwacjach, to uznałem za stosowne zapytać innych - co o tym sądzą?
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
 | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Brak reakcji na forum spowodowany być może tym, iż wielu z kolegów i koleżanek woli siedzieć w swojej klatce pod nazwą "indywidualizm", a słowo "kolektyw" budzi wśród nich złe skojarzenia.
Zasadniczo bardziej niż "koloratkowych" obawiałbym się wpływu klapkookich antysemitów kryjących się pod eufemizmem "antysyjonizmu". Polskojęzyczny internet jest (niestety i o zgrozo!) pełen takich indywiduów, plujących jadem na "obrzezanych", "beznapletkowców", "pejsatych", "goldbergów" czy zwyczajnie, pejoratywnie i z małej litery "żydów". Stąd też- dla zachowania poziomu Racjonalisty rugowałbym.
>Cóż, jeśli o mnie chodzi to już wielokrotnie zostałem nazwany walczącym ateistą (cokolwiek to znaczy) i jestem z tego dumny. Może czas zaatakować na forum...?
Ataki są o tyleż nieskuteczne, że trafiają na niewzruszalny beton i o tyle niesmaczne, że zniżają użytkowników Racjonalisty do poziomu dyskutantów wątpliwej próby. Uważam, że ignorowanie w myśl: "nie karmić trolla" jest najlepszym wyjściem.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Zasadniczo bardziej niż "koloratkowych" obawiałbym się wpływu klapkookich antysemitów kryjących się pod eufemizmem "antysyjonizmu". Polskojęzyczny internet jest (niestety i o zgrozo!) pełen takich indywiduów, plujących jadem na "obrzezanych", "beznapletkowców", "pejsatych", "goldbergów" czy zwyczajnie, pejoratywnie i z małej litery "żydów". Stąd też- dla zachowania poziomu Racjonalisty rugowałbym. Każdy ma swój subiektywny odbiór i każdego co innego boli. Mnie się wydaje, że na naszym forum antysemici dostają dostateczny odpór. Osobiście ode mnie też. Gorzej jest oczywiście w całym internecie, ale od krytykowania antysemityzmu nie można przechodzić do antypolonizmu. Co to znaczy "polskojęzyczny" internet? Portale prowadzone przez Żydów mówiących po polsku? ("Żyd" pisany z małej litery w języku polskim oznacza wyznawcę judaizmu i dlatego pisany jest - tak jak chrześcijanin - z małej litery).
>>>>Cóż, jeśli o mnie chodzi to już wielokrotnie zostałem nazwany walczącym ateistą (cokolwiek to znaczy) i jestem z tego dumny. Może czas zaatakować na forum...? >Ataki są o tyleż nieskuteczne, że trafiają na niewzruszalny beton i o tyle niesmaczne, że zniżają użytkowników Racjonalisty do poziomu dyskutantów wątpliwej próby. Może dziwnym, ale niczego mi nie ujmuje, gdy zostanę nazwany przez fideistę "walczącym ateistą", tak jak i "niewzruszalnym betonem". Oczywiście oba epitety są nieprawdziwe, ale oddają dobrze fideistyczne emocje i ich intelektualną niemoc.
>Uważam, że ignorowanie w myśl: "nie karmić trolla" jest najlepszym wyjściem. Teoretycznie to piękne hasełko, w praktyce nie zwalczane trolle zaczynają dominować. Szczególnie, gdy ich trollizm jest wynikiem głębokiego poczucia misji. Chrześcijanin, to nie żyd. Żyd odradza i każe się zastanowić, chrześcijanin nawraca wszystkim dostępnymi mu środkami.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Uważam, że ignorowanie w myśl: "nie karmić trolla" jest najlepszym wyjściem. >Teoretycznie to piękne hasełko, w praktyce nie zwalczane trolle zaczynają dominować. Ale trolla nie zwalcza się poprzez wdawanie się z nim w dyskusję, czyli poprzez "karmienie trolla". Pozbywanie się upierdliwego trolla należy do moderatorów.
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
|
|
5 na 5 | kkuj (614 punktów) | Nie jestem na tyle aktywnym użyszkodnikiem (sic) forum, aby odpowiedzieć na te pytania w sposób możliwie obiektywny. Jednak wydaje mi się, że nie jest to aż takie powszechne. Staram się odróżnić trolli od osób próbujących argumentować swoją wypowiedź. Trolli spotykam częściej niż fundamentalistów.
Przykładowo, kiedyś w jednym poście wypowiedziałem się, że nie czuję wspólnoty kulturowej z kościołem między innymi dlatego, że jest to instytucja, która ma na rękach wieki uciskania ludzkości, morderstw, handlu żywym towarem etc. i użyłem analogii do faszystowskiego NSDAP. Organizację rozwiązano ze względu na jej "dokonania" i słusznie. O kościele pod tym kątem się nie rozmawia. Analogia brutalna, ale mniejsza. Odpowiedź z forum dostałem taką, że pogrożono mi sądem za taką wypowiedź. Nie kontynuowałem wątku, bo albo troll i się żywi emocjami swoich rozmówców, albo fundamentalista z którym rozmowa i tak nie ma sensu.
|
|
1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | Fundamentalizm chrzescijanski istnieje nwet w kaickiej Francji, co bylo niedawno widoczne przy okazji wystawiania sztuki teatralnej Golgota Picnic. Co ciekawe jednak, od akcji tych ekstremistow odcinala sie wiekszosc "normalnych" czy tez tak zwanych umiarkowanych katolikow. Nie sadze zeby akcje dywersyjne prowadzone na Racjonaliscie przez walczacych katolikow mozna bylo zakwalifikowac do fundamentalizmu. Sieja niewatpliwie pewien zamet korzystajac z panujacych tu swobod i osobiscie wolalbym rozmowy otwarte w miejsce gry podwojnych agentow, lecz nie ma tu chyba prostych rozwiazan. Temat warty dalszych dyskusji.. w gronie autentycznych racjonalistow oczywiscie.
|
|
2 na 2 ratus (4786 punktów) (zablokowany) |
> Za celną ripostę mam zwyczaj klikać plusy. Nie lubię tylko prostactwa - czyli chamstwa i głupoty. Niezależnie od poglądów (i całego światopoglądu) człowieka.
W odniesieniu do dbałości o jakość tego forum, już kilkukrotnie wnioskowano o zmianę metody oceny komentarzy, przy pomocy plusów i minusów. O ile nagrodzenie plusem jest jednoznaczne z deklaracją "zgadzam się z komentarzem", o tyle minusa można otrzymać ot, tak, np. za bycie/niebycie wierzącym, za bycie/niebycie kobietą, za popieranie/niepopieranie jakiejś sprawy, itd. Postuluję: wyrażanie sprzeciwu, tylko w postaci merytorycznej wypowiedzi! Uważam też, że tolerowanie wypowiedzi pisanych bez uwzględniania zasad pisowni i ortografii obniża jakość tego forum, dając możliwość ośmieszenia bardzo wartościowych treści.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Postuluję: wyrażanie sprzeciwu, tylko w postaci merytorycznej wypowiedzi! >Uważam też, że tolerowanie wypowiedzi pisanych bez uwzględniania zasad pisowni i ortografii obniża jakość tego forum, dając możliwość ośmieszenia bardzo wartościowych treści. Cholera! Powinienem ustawić flagę offtopic na Pańskiej wypowiedzi. Zupełnie nie na temat, ale całkowicie zgadzam się z wyżej wyrażoną treścią, a flagi też stawiać nie lubię. Do tego mi Bozia rozum dała, żebym umiał swoje zdanie wyrazić, a oceniają nas i tak inni czytelnicy.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
 | 2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) | Ja osobiście minusa nigdy nikomu nie postawiłem i nie mam najmniejszego zamiaru (może przez przypadek, pomyłkę, niedopatrzenie), nie ważne, czy mnie ktoś wkurzy, czy jest katolikiem, faszystą, gejem (kolejność bez najmniejszych powiązań). Uważam, że minusa człowiek sobie sam wystawia swoją wypowiedzią. Zgadzam się, stawiam plusa. Uważam wypowiedź za interesującą, także. Nie zgadzam się, ale widać że dana wypowiedź, bądź seria wypowiedzi wnosi energię dialogową do wątku, plusy się należą. Nie czuję potrzeby karania kogoś za bzdury, inne poglądy na dany temat, inny światopogląd, nie jestem sędzią jedynie słusznym i sprawiedliwym, mógłbym niesłusznie kogoś skrzywdzić, mógłbym się równie dobrze mylić, a każdy wystawia sam sobie ocenę społeczną. Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Trollius (550 punktów) | > Wchodzący na nasze forum propagandziści >katoliccy zdają sobie też sprawę co to jest za forum ( nota bene - jeden z nich obłudnie >poczuł się urażonym za zakwalifikowanie go [w domyśle] do katolików). To o mnie panie Andrzeju?
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > To o mnie panie Andrzeju?A skądże, gdzież bym śmiał: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,466519#w467958Przecież Pan nigdy sam nie określił się katolikiem. (Przynajmniej ja takiej deklaracji nie czytałem). Pan tylko - tak dla zasady - broni chrześcijaństwa z katolicyzmem na czele. Tak samo jak wykazuje Pan powinowactwo ideowe z fideistami na naszym forum. Jak jednoznacznie wynika z Pańskich wypowiedzi - to tak naprawdę - jest Pan afideistycznym racjonalistą i dlatego znalazł się Pan z nami na tym forum. Wystarczy umieć czytać, a jak już napisałem jest intelektualne minimum, aby brać udział w rozmowach na naszym forum. Z czym był Pan łaskaw się nie zgodzić: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,468919#w469129Miłego dnia. @@@
Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej - niż uczynimy to sami. .
|
|
|  | 3 na 5 | Trollius (550 punktów) | >. >>To o mnie panie Andrzeju? >A skądże, gdzież bym śmiał >Przecież Pan nigdy sam nie określił się katolikiem. Ciesze się, że to do pana dotarło. Już myślałem, że robi pan z siebie durnia.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Ciesze się, że to do pana dotarło. Już myślałem, że robi pan z siebie durnia. Zapewne niejednokrotnie to mi się przydarzyło, a Wielce Szanownemu Panu, to lustereczko by się nie przydało. Gratuluję "onetowego" poziomu dyskusji. Ma Pan dobrą szkołę i wysoką kulturę rozmowy.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 3 | Trollius (550 punktów) | Odp: ajmsory | > Gratuluję "onetowego" poziomu dyskusji.I am sorry wiele much I am just a new boy A stranger in this townlp.moc@maiwardzopYoung Lust .
|
|
2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) | Odp: Czy w Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? | > Publikuje u nas bardzo wielu chrześcijan - głównie katolikówTego do wad Racjonalisty bym nie zaliczył.  > (ostatnio - przynajmniej w moim> odczuciu - wprost narzucających nam tematykę i wolność wypowiedzi. Pan Rdest nawet twierdzi, że> ponieważ każdy człowiek używa własnego rozumu, to każdy jest racjonalistą.Widocznie tak są, że ładnie się wyrażę, wyszkoleni. Nie stawiałbym równości między używaniem własnego rozumu, a racjonalną wypowiedzią, czy postawą jako efekt tego używania. Oj i mi się zdarza "byki" strzelać. Tu się rozchodzi o konflikt między wiarą, a myśleniem i no cóż, pogodzenia nie widać. Nie widzę osobiście sensowności w splocie bycia jednocześnie myślącym i niesamodzielnym. Ufającym ideologii, kapłanowi, autorytetowi, bogu (mój znajomy określa go przepysznie: 'złośliwie kochający napierdalator zahipnotyzowanych'{proszę o wybaczenie za wulgaryzm, ale nie mogłem się powstrzymać}). Samodzielny i jednocześnie ufający opiekunowi, to się zwyczajnie gałęzi Drzewa Sensu nie trzyma. > Wiemy, że Kościół jest instytucją bardzo bogatą i materialnie oraz kadrowo i stać go na wiele dla> powstrzymania procesów laicyzacji społecznej.Aby zachować swoje wpływy, kościół na pewno nie będzie pieścił się ze społeczeństwem, to przecież tylko mięso armatnie w grze marionetkowej boskich wodzów duchowych. Bóg każe kochać (zazwyczaj w różnoraki sposób i bardzo często nieszablonowy, takie ...... (wstaw cokolwiek)=miłość) wszystkich kochających boga. > Badania socjologiczne potwierdziły ważność w tym> procesie mas-mediów, a w tym także internetu i portali społecznościowych.I bardzo wyraźnie to widać, że działa ten informacyjny mechanizm. Siła propagandy. Kościół dostosuje się do takiego minimum, aby trwać i mieć jak najwięcej dla siebie. > Dlatego podjęto starania> dla przygotowania kadr zdolnych do podjęcia walki (a nawet wojny) o internetowe dusze.Taka przykładowo szkoła toruńskiego boga emerytek. W moim > odczuciu awangarda już weszła na nasze forum i zaczyna narzucać nam swoje poglądy i swój poziom> prowadzenia rozmów.Awangarda.  Ona jest, zawsze była. Tylko jakby teraz donioślejsza. Mniej owiec musi głośniej beczeć, aby wilk nie rozgryzł mniejszej liczebności. > Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego> słowa) większość i myśląca mniejszość, dlatego ilościowo przegramy na pewno, a czy damy sobie radę> intelektualnie?Czy przegramy, czy nie, tego nie wiemy przecież. Któż na przyszłość. Czy mniejszość da sobie radę intelektualnie? Pewnie tak. Dla samych siebie, czy w swoim małym społeczeństwie na pewno tak. Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Nie stawiałbym równości między używaniem własnego rozumu, a racjonalną wypowiedzią,
Zwłaszcza że w umysłach upośledzonych wiarą rozum jest jest jej podporządkowany i zobligowany do jej ochrony.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
4 na 6 | zupełna (2507 punktów) | W moim >odczuciu awangarda już weszła na nasze forum i zaczyna narzucać nam swoje poglądy i swój poziom >prowadzenia rozmów. Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego >słowa) większość i myśląca mniejszość, dlatego ilościowo przegramy na pewno, a czy damy sobie radę >intelektualnie? Ja mam wrażenie, że nieteiści są w mniejszości na tym forum. Myślę, że nie tylko intelekt jest potrzebny by nie dać się manipulacji. Tu potrzeba też zwykłej bezczelności.
>Dobrze jest czasem zadać pytanie i dlatego pytam:Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? Tak. Przekonały mnie o tym wpisy aktywnych tu fideistów, religiantów i innych światopogladowych manipulantów. W moim najbliższym otoczenu poziom np. użytkownika gegebege reprezentuje jedynie katecheta szkolny.
> Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum. >Jest to tylko moje przewrażliwienie?> Ja widzę, ale jestem dość emocjonalna.
|
|
1 na 1 | DEMONICON (4893 punktów) |
> 1. Biblia jest absolutnym, niepodważalnym fundamentem wiary chrześcijańskiej, jest wolna od> wszelkich historycznych uwarunkowań, bezbłędna, w dosłownym sensie nieomylna. Jest przekazanym> słowem Boga, którego nie należy traktować symbolicznie, lecz dosłownie;Jakbym słyszał naszych pastuszków. > 2. wszystkie nowoczesne nauki nauki, filozofia i teologia są nieważne jeśli zaprzeczają wierze w> Biblię, są nieważne;Jak powyżej. > 3. należy wierzyć w grzeszność świata wobec bliskiego nadejścia Chrystusa i w nieodzowność> nawrócenia się, a także wTu względem wygody, chcemy straszyć wiernych, to powyższe na tak, chcemy odsuwać od siebie odpowiedzialność, to już niekoniecznie. > 4. cielesne zmartwychwstanie człowieka;Są na tak panowie w purpurze. > 5. ofiarę za grzechy ludzi i fizyczny powrót Jezusa Chrystusa oraz wdrażaćOfiara koniecznością, a Chrystusa z pieniądzem związanego zakotwiczono w umysłach owczarni. Ale znajdziemy i zatwardziałych lornetkowców wyczekujących swojego pana, merdających ślepo ogonkami. > 6. przekonanie, że prawdziwe chrześcijaństwo polega na bezwzględnym uznawaniu tych podstawowych> pryncypiów.O tak. Czy w naszym pięknym kraju propagowany jest fundamentalizm katolicki? Wg mnie tak. Jest to pewien rodzaj nakładki na społeczeństwo, dodatkowa flaga, a nawet taki rzep przyczepiony do koszulki. Na ile jesteśmy chrześcijanami, na ile katolikami? Ilu takich jest? Tu jest istotny podział na tą nakładkę, wmawianą przez kler i co poniektórych polityków, czy arcyministrantów społecznych, oraz na to kim się faktycznie czują dane jednostki. Są ludzie noszący krzyżyk "na klacie" bo tak trzeba, bo jest taka tradycja, bo to symbol mojego stada, ale religijności w nich jest tyle, co prawie nic. Polakom wmówiono katolicyzm. Ciekawi mnie jak by się proporcje religijności (różnych rodzajów i jej braku) rozkładały przy zupełnie wolnym wyborze światopoglądu. > Od przedstawienia fundamentals minęło sto lat. Wchodzący na nasze forum propagandziści> katoliccy zdają sobie też sprawę co to jest za forum ( nota bene - jeden z nich obłudnie> poczuł się urażonym za zakwalifikowanie go [w domyśle] do katolików). Znają też doskonale sztukę> manipulacji (choć stosują tu jej najbardziej prymitywne formy).Wszyscy się uczą. Zaślepiony nie znaczy nieinteligentny. > To otwarte forum i otwartość jest jego wartością, ale czy nie podzielający racjonalistycznych> ideałów (a nawet się im przeciwstawiający) nie mają się tu za dobrze?Cy jesteśmy tak tolerancyjni, że tolerujemy nietolerancję dla innych? Nie wiem. Czy mają się za dobrze? Może inaczej. Czy się już uodpornili emocjonalnie na inność? Ja osobiście nie odczułem, że ktoś przekroczył moją granicę. Ot tyle, co możliwość czyjejś kompromitacji, bo taką właśnie sobie zrobił reklamę, jako np. ignoranta wiedzy o rzeczywistości, czy zajmującego się bajkami o krasnalach. Czy nie za poważnie traktujemy głupotę? Czasami wystarczy śmiech z tego. > Dobrze jest czasem zadać pytanie i dlatego pytam:Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm?Jest groźnym. Zawsze był. To samo można powiedzieć o każdym fundamentalizmie. > Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum.Jest. Nie tylko na naszym, ale tutaj jakby mniej. > Jest to tylko moje przewrażliwienie?Zależy od przypadku. Wiele jest do brania pod śmiech. > Czy dostrzegają to też inni forumowicze?Ja tak. Społeczeństwo w Polsce się radykalizuje, tzn. umacnia swoje barykady. Przygotowanie do ideowych rywalizacji. My dopiero teraz budujemy podwaliny pod autentyczną oddolną świeckość państwa. Przejawy, bądź powody to np. ten cyrk smoleński, klerykalizacja, nacjonalizm. Za dużo wszystkiego wymieszało się w jednym garze. Poczekajmy do 13 grudnia, może być "ciekawie". Ogólnie rzecz biorąc, ja się obawiam i nie. Obawiam się chorych jednostek i społecznego przyzwolenia na agresywne ekscesy. Obawiam się, że społeczeństwo może skupić się na tym czego nie chce i będzie to zwalczać, zapominając o tym, że trzeba wiedzieć, czego właściwie się chce, bo inni za nas wtedy "zechcą". Z drugiej strony nie obawiam się i coraz lepiej czuję w moim otoczeniu, liberalizm społeczny postępuje, coraz więcej jest ludzi otwartych, czego też objawem jest wykrzykiwanie "nergalopodobne" w mediach przez tłustych kapłanów. Autentycznie spotkałem dresiarza uważającego, że gdyby w Polsce było więcej żydów, kraj by lepiej prosperował.  > Pozdrawiam serdecznie.Pozdrawiam
|
|
3 na 5 bask (466 punktów) (zablokowany) | myślenie ma przyszłość | "Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego słowa) większość i myśląca mniejszość" - wniosek z tego jest taki, że większość jest niemyśląca, a skoro jest wierząca to wierzący nie myślą czyli są głupcami. Jeżeli nie jest to to pomyłka(łudzę się jeszcze że miało być "wierząca większość, niewierząca mniejszość"), to godnym ubolewania pozostaje fakt, iż znajduje Pan upodobanie w takich - co tu dużo mówić - dosyć niewybrednych sposobach dowartościowywania się. Tworzenie czarno - białych schematów sprowadza zawsze na manowce, bo rzeczywistość odbiega od takiego scenariusza. Proszę nie twierdzić, iż Erazm z Roterrdamu nie myślał - bo twierdząc tak wystawi Pan sobie a nie jemu takie a nie inne świadectwo. Proszę też nie utrzymywać, iż taki np. Michał Heller - żeby sięgnąć do współczesności - nie myśli. Z nimi można polemizować, nie zgadzać się, wytykać im określone przywary ale to tędzy myśliciele i kto tego fakty nie uznaje albo jest złośliwy albo sam nie jest nawet nietęgim myślicielem. Co do owych "fundamentals", najpewniej zostały opublikowane one przez jakiegoś protestanta. Wnoszę tak - chociaż mogę się mylić - na podstawie treści punktu pierwszego, który ustanawia niemalże idolatryczny kult biblii - cecha bardzo charakterystyczna dla ortodoksji protestanckiej. Katolicy wielokrotnie przecież w tradycji swej odchodzili od biblii. A skoro na "Racjonaliście" dominują katolicy lepiej byłoby - podpowiadam - sięgnąć po syllabusa Piusa IX.
|
|
 | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: myślenie ma przyszłość | . "Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego słowa) większość i myśląca mniejszość"Powyższe stwierdzenie tym bardziej mi się podoba, że jego autorem jest prof. Hubertus Mynarek, który studiował teologię katolicką, filozofię i psychologię, a ponadto przez wiele lat był katolickim księdzem. > - wniosek z tego jest taki, że większość jest niemyśląca, a skoro jest wierząca to wierzący nie myślą czyli są głupcami.Wniosek całkowicie słuszny! Mój pogląd, który już na tym forum przedstawiałem wielokrotnie brzmi: Każda wiara upośledza nas intelektualnie, a im jest głębsza to tym bardziej. Pytanie czy wierzący nie myślą jest dla mnie absurdalne. Przecież, to ludzie, a ja uważam, że poza człowiekiem nawet wiele innych zwierząt też potrafi myśleć. Wydaje mi się, że racjonalistom chodzi o "jakość" myślenia. Bogdan Miś na przykład napisał: racjonalistą można nazwać - i w języku potocznym tak się właśnie chyba czyni najczęściej - człowieka wyznającego pogląd, iż jedynym wartościowym poznaniem jest poznanie racjonalne, przez co rozumie on podporządkowywanie się rezultatom i metodologii nauki.
Racjonalista w tym pojmowaniu tego słowa neguje więc możliwość poznawania świata przez - na przykład - objawienie, czy nawet intuicję (choć tej ostatniej nie odrzuca całkowicie, dopuszczając ją jako - powiedzmy - źródło inspiracji do sformułowania jakiejś hipotezy; ta jednak dowodzona musi już być metodami nauki).
Racjonalista - obojętnie, w pierwszym czy drugim rozumieniu terminu - jest krytyczny, sceptyczny i antydogmatyczny. Niczego nie przyjmuje "na wiarę"; wiarę więc - w sensie wyznawania jakiejkolwiek religii - musi odrzucić. Tą wypowiedź i inne równie ciekawe - znajdzie Pan pod adresem: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67> Jeżeli nie jest to to pomyłka(łudzę się jeszcze że miało być "wierząca większość, niewierząca mniejszość"), to godnym ubolewania pozostaje fakt, iż znajduje Pan upodobanie w takich - co tu dużo mówić - dosyć niewybrednych sposobach dowartościowywania się.Nie wydaje mi się aby prof. Mynarek potrzebował dowartościowania. Ja chciałbym nareszcie przeczytać jakąś mądrą wypowiedź broniącą fideizmu. Jak na razie nie udało mi się takiej znaleźć. Może mi Pan coś poleci, lub sam coś mądrego na ten temat tu napisze. > Tworzenie czarno - białych schematów sprowadza zawsze na manowce, bo rzeczywistość odbiega od takiego scenariusza. Proszę nie twierdzić, iż Erazm z Roterrdamu nie myślał - bo twierdząc tak wystawi Pan sobie a nie jemu takie a nie inne świadectwo.Mam zwyczaj, gdy chcę wejść z kimś w poważniejszą polemikę, poznać jego poglądy. Wielokrotnie już się wypowiadałem, że nie wolno osądzać ludzi ahistorycznie. Polecałem takie wspaniałe pozycje jak: "Odrzucony obraz", "Wioska heretyków" czy "Ser i robaki". Erazm jest podziwianym przeze mniej mędrcem, ale ja jestem mądrzejszym od niego, z tej prostej przyczyny, że miałem możliwość przestudiować jego dorobek, a on żadnej możliwości, aby zapoznać się z moim. Ponadto trzeba być rzeczywiście bardzo ograniczonym intelektualnie człowiekiem, aby uważać, że to co ludzie wytworzyli intelektualnie przed wiekami, jest mądrzejsze i ważniejsze od tego co wytwarzają współcześnie. > Proszę też nie utrzymywać, iż taki np. Michał Heller - żeby sięgnąć do współczesności - nie myśli.Daj Boże Polsce aby choć 10% katolików rozumiało myśli ks. prof. Hellera. A czy prof. Obirek i Węcławski już przestali myśleć? Czy zrzucając "sukienki" przestali myśleć profesorowie Keller, Wierusz-Kowalski, Tyloch? > Co do owych "fundamentals", najpewniej zostały opublikowane one przez jakiegoś protestanta.Dokładnie tak, ale od tamtego czasu używamy pojęcia "fundamentalizm" (nie tylko religijny, choć prawie zawsze w religijny lub parareligijny się przekształcający) Ponadto w fundamentalizmie wcale nie te lub inne in extenso "Zasady wiary" są najważniejsze. Najważniejszym jest to, że są i że są nienaruszalne. Fundamentalizm islamski, czy komunistyczny ma inne "Zasady wiary". > Wnoszę tak - chociaż mogę się mylić - na podstawie treści punktu pierwszego, który ustanawia niemalże idolatryczny kult biblii - cecha bardzo charakterystyczna dla ortodoksji protestanckiej. Katolicy wielokrotnie przecież w tradycji swej odchodzili od biblii.Nie tylko katolicy kręcą jak im wygodnie - co można zaobserwować również na naszym forum - inne religie też. Natomiast moim zdaniem dałoby się obronić stanowisko, że Kościół Katolicki dzieląc swoje owieczki na tzw. "Kościół ludowy" propaguje w nim prawie "idolatryczny kult biblii" oraz na "Kościół Castel Gandolfo", w którym intelektualistom pozwala się nawet wchodzić na poziom heretyckich rozważań. > A skoro na "Racjonaliście" dominują katolicy lepiej byłoby - podpowiadam - sięgnąć po syllabusa Piusa IX.Wielce Szanowny Panie, racjonaliści to nawet religijnej literatury więcej od fideistów czytają i nie bardzo trzeba im wskazywać co i jak mają pisać. Może ja Panu polecę książkę Ks. Jeana Francoisa Six "Od 'Syllabusa' do dialogu", tak by Pan bardziej na dialog się otworzył. Nie sądzę, że uda mi się zmienić Pańskie poglądy i proszę mi uwierzyć, że bardzo trudno zmienić moje. Są naprawdę mocno przemyślane i ugruntowane. Więc niech Pan się zastanowi, czy warto jest ze mną Panu rozmawiać i co intelektualnie taka rozmowa może Panu przynieść. Osobiście jestem "materialistą" więc zgodnie z najprostszym rozumieniem tego terminu - z wszystkiego muszę mieć korzyści. Miłego dnia. @@@ .
|
|
|  | 1 na 5 | Trollius (550 punktów) | > Erazm jest podziwianym przeze mniej mędrcem, ale ja jestem mądrzejszym od niego, z tej prostej przyczyny, że miałem możliwość przestudiować jego dorobek, a on żadnej możliwości, aby zapoznać się z moim. Powalająca sofistyka. Pan to się umie dowartościować jak mało kto.
|
|
| |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Powalająca sofistyka. Pan to się umie dowartościować jak mało kto.
Nie rozumiesz chyba spraw podstawowych. Na co przeróżni mędrcy strawili życie ich następcy dostają w pigułce. Dzisiaj myślący student ma większa wiedzę, niż wielu dawniejszych mędrców razem wziętych.
A czy dawni mędrcy urodziwszy się dzisiaj potrafiliby odcisnąć takie samo piętno na dorobku kulturowym ludzkości, i czy wypowiedź Andrzeja Bogusławskiego była całkiem serio czy okraszona dowcipem to rzecz inna - Twoja "riposta" jest zbyt płytka
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 2 na 4 | Trollius (550 punktów) | > Dzisiaj myślący student ma większa wiedzę, niż wielu dawniejszych mędrców razem wziętych. Zauważ tylko, że pan Andrzej mówił o mądrości nie zaś o wiedzy. Te dwa pojęcia to nie są synonimy. Rozważ to.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Zauważ tylko, że pan Andrzej mówił o mądrości nie zaś o wiedzy. Te dwa pojęcia to nie są synonimy. Rozważ to. Zauważ tylko, że wspomniałem celowo o myślącym studencie.
Wiedza bez mądrości pozwalającej ją porządkować i celowo stosować jest niewarta rozmowy - jak wiedza religijna, której wierzący przez swe upośledzenie poznawcze nie jest w stanie odróżnić od wiedzy rzetelnej, rozumnej, naukowej, a co za tym idzie weryfikować jej w jakikolwiek sposób. Rozważałem to nie raz.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Trollius (550 punktów) | >>Zauważ tylko, że pan Andrzej mówił o mądrości nie zaś o wiedzy. Te dwa pojęcia to nie są synonimy. Rozważ to. >Zauważ tylko, że wspomniałem celowo o myślącym studencie. >Wiedza bez mądrości pozwalającej ją porządkować i celowo stosować jest niewarta rozmowy. Widzę więc, mój drogi, że jednak pojmujesz co do ciebie mówię nie wiedząc nawet o tym. Wiedza Erazma choć nie obejmowała teorii kwantów ani zagadnień z psychologi poznawczej, to jednak dzięki bardzo wydajnemu procesowi myślenia (inteligencji) wzbogaciła jego mądrość do takiego poziomu, o jakim niejeden dzisiejszy "myślący student" może sobie tylko pomarzyć.
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Widzę więc, mój drogi, że jednak pojmujesz co do ciebie mówię nie wiedząc nawet o tym. Ach, jaka łaskawa pochwała... za to chyba nigdy nie zrozumiem jaka satysfakcję czuje ktoś zachowując się jak gnojek. Biednyś, choć nadętyś.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Panowie Trollius i astrotaurus, bardzo proszę, przenieście tę dyskusję na łącza prywatne.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | Ojezu, muszę...??!! Nie możesz po prostu kazać nam przestać? 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >>>>Dzisiaj myślący student ma większa wiedzę, niż wielu dawniejszych mędrców razem wziętych. >Zauważ tylko, że pan Andrzej mówił o mądrości nie zaś o wiedzy. Te dwa pojęcia to nie są synonimy. Rozważ to. Tak - zdecydowanie mówiłem o mądrości, gdyż z mojego punktu widzenia (ahistorycznie właśnie) wiedza Erazm z Roterrdamu była żenująca. Jego wielkością jest właśnie to, jak na podstawie tak słabej wiedzy (kłania się tu Panu C.S.Lewis) potrafił napisać tak ciekawe (wielokrotnie ponadczasowe) mądre przemyślenia. Za to podziwiam starożytnych, Biblię, Ojców Kościoła i wielu, wielu mędrców dawnych czasów, ale pełną żenadą dla mnie jest, gdy ktoś uważa, że tamte wypowiedzi mędrców, są od współczesnej wiedzy ważniejsze, a nawet tylko równoważne z dzisiejszym naukowym dorobkiem.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | Trollius (550 punktów) | >Tak - zdecydowanie mówiłem o mądrości, gdyż z mojego punktu widzenia (ahistorycznie właśnie) wiedza Erazm z Roterrdamu była żenująca. Jeżeli weźmiemy za przykład jego wiedzę proceduralną, to istotnie może się ona wydawać żenująca bo dziś jest (prawie) zupełnie nieprzydatna. Drugą kwestią jest to, że wg. mnie nie można rozpatrywać stanu czyjejś wiedzy nie mając możności zbadania empirycznie jej poziomu. Możemy jedynie domniemywać a domniemywanie ahistoryczne uważam za bardzo złą metodę badawczą. >Jego wielkością jest właśnie to, jak na podstawie tak słabej wiedzy (kłania się tu Panu C.S.Lewis) potrafił napisać tak ciekawe (wielokrotnie ponadczasowe) mądre przemyślenia. I tu dochodzimy do zagadnienia jakim jest mądrość.
PS Nie rozumiem o co panu chodzi z tym ukłonem C.S. Lewisa w nawiasie.
|
|
| |  | 4 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Powalająca sofistyka. Pan to się umie dowartościować jak mało kto. Wielokrotnie stwierdzałem, że choć to otwarte forum, to forum nie dla wszystkich. W tym stwierdzeniu nie ma żadnej sofistyki ani próby dowartościowania - tylko banalne wprost stwierdzenie. Od wielkiego mędrca, który już nie żyje (dawnych epok), mądrzejszym może być każdy, kto jest w stanie przyswoić (przestudiować ze zrozumieniem) jego dorobek. Ale trudno dziwić się kompleksom ludzi, którzy mają trudności ze zrozumieniem prościutkich tekstów Bogusławskiego na naszym forum. Trzeba dużo czytać, to prowadzi do wiedzy, ale często także do racjonalizmu i ateizmu. Więc ponownie ostrzegam.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Trollius (550 punktów) | > >Powalająca sofistyka. Pan to się umie dowartościować jak mało kto.> Od wielkiego mędrca, który już nie żyje (dawnych epok), mądrzejszym może być każdy, kto jest w stanie przyswoić (przestudiować ze zrozumieniem) jego dorobek.Z tego wynika, że nikt nie można być mądrzejszym od Heraklita, Sokratesa i wielu innych mędrców bo niemożliwe jest studiowanie ich dorobku. Jest też inny problem. Problem z czytaniem Heraklita ze zrozumieniem  A tak poważniej, to muszę panu wyznać, że przestudiowanie Erazma z pełnym zrozumieniem wymaga najsamprzód przyswojenia sobie ogromnej wiedzy, którą on posiadł (np. ze starożytności), zrozumienia epoki w której żył, a także sporej dozy inteligencji a także ciut mądrości. > Ale trudno dziwić się kompleksom ludzi,To jest chyba przykład owej "psychologi dla ubogich" o której mówił pański kolega. > Trzeba dużo czytać, to prowadzi do wiedzy,Och, proszę pana. Ja dużo czytam. Wczoraj przeczytałem 2 opowiadania Sartre'a. A przed wczoraj wspaniały komiks z rysunkami Boucq i scenariuszem Jodorowsky'ego (tak to ten szarlatan). Dziś być może poczytam Melancholię Kępińskiego albo Regres człowieczeństwa Lorenza. Kuszą także Ryszard K. i Oriana F., ale niestety media ostatnio donoszą, że oboje zmyślali więc może jednak poczytam Goethego ewentualnie Wyznania Augustyna. > ale często także do racjonalizmuJeśli pan jest klasycznym przykładem racjonalisty to ja nie chce być racjonalistą. > i ateizmu.Wbrew temu, co sobie pan usilnie wmawia, ja ateistą jestem od dawna.
|
|
| | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Kuszą także Ryszard K. i Oriana F., ale niestety media ostatnio donoszą, że oboje zmyślali więc może jednak poczytam Goethego ewentualnie Wyznania Augustyna.
No to masz luz. Media nie donoszą, że Augustyn zmyślał. I długo jeszcze nie doniosą. Możesz spokojnie czytać.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Trollius (550 punktów) | >No to masz luz. Media nie donoszą, że Augustyn zmyślał. I długo jeszcze nie doniosą. Możesz spokojnie czytać. Rzecz polega na tym, że Wyznania nie mają dla mnie statusu literatury faktu. To zupełnie inny gatunek i można je czytać tak samo, jak Zmyślenie i prawdę Goethego.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Rzecz polega na tym, że Wyznania nie mają dla mnie statusu literatury faktu. To zupełnie inny gatunek i można je czytać tak samo, jak Zmyślenie i prawdę Goethego.
No to się chwali, że właściwie autobiografii ojca i doktora kościoła nie uznajesz za literaturę faktu. Racjonalne podejście. Plus.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Trollius (550 punktów) | >No to się chwali, że właściwie autobiografii ojca i doktora kościoła nie uznajesz za literaturę faktu. Racjonalne podejście. Plus. Powiem więcej. Nie znam żadnego katolika, który uznawałby Wyznania za literaturę faktu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Czytałem to ze 20 lat temu i niewiele pamiętam, ale wiem, że się to dobrze czytało i momentami było interesujące. Pewne spostrzeżenia były mi nawet bliskie, te czysto życiowe (coś tu było podobnego między nami, ale już nie pomnę), a nie religijne oczywiście. Uważam, że ten pan doszedł Nigdzie i w sumie szkoda, że nie żył później, a najlepiej dzisiaj, bo potencjał intelektualny w nim ewidentnie był, tylko te czasy determinowały ku owemu Nigdzie. Dzisiaj miałby znacznie wiekszą przestrzeń.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Trollius (550 punktów) | >czasy determinowały ku owemu Nigdzie. Hmm... to ciekawy wątek.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | > te czasy determinowały ku owemu Nigdzie. Dzisiaj miałby znacznie wiekszą przestrzeń.Bolesna prawda. Iluż genialnych mędrców przeszłości trawiło życie na kopanie się z koniem (jak choćby wspomniany Newton) urodziwszy się w mrocznych czasach. Z drugiej strony: ktoś jednak musiał, inaczej te mroczne czasy trwałyby do dzisiaj w całym świecie, a nie tylko w Polsce.... 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Newton gro czasu i zdrowie stracił na alchemii, ustalił datę końca świata na 2060 i jeszcze tam były jakieś dziwne rzeczy. To naprawdę niezwykłe, jak się zastanowić. Dobrze nam się krytykuje czasami tamtych ludzi, ale co oni mogli? Tych najwybitniejszych można tylko podziwiać. Ja nawet tym ówczesnym zaboboniarzom zupełnym odpuszczam (z dzisiejszymi już mam gorzej, choć też to często nie ich wina) a z tych inteligentniejszych, nawet religijnych, jak Augustyn i Tomasz chociażby, można coś tam na siłę wyciągnąć, tylko czy to ma dziś jakieś większe znaczenie? Nie sądzę. Problem jest dla mnie w tym, że dziś większość ludzi również jest Nigdzie, a to wcale nie chodzi o to, żeby być Gdzieś (co wielu ludzi lubi i musi), ale by być w drodze ze świadomością, że Gdzieś najprawdopodobniej nie istnieje, a droga prowadzi tylko poprzez, a nie dokądś. I można tylko obserwować, cieszyć się, że możemy wiedzieć więcej niż Newton czy Augustyn i utyskiwać, że wiemy znacznie mniej, niż wiedzieć będzie jakiś uczniak za ileśset lat. Chciałoby się uszczknąć, odsłonić więcej, ale sprawiedliwego rozkładu tu nie ma. Umrzemy wiedząc w sumie niewiele. To mnie chyba najbardziej wkurza w tej całej grze w życie i świat.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Trollius (550 punktów) | Odp: myślenie ma przyszłość z przeszłości | |
|
| | | |  | 1 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: myślenie ma przyszłość | . > >>Powalająca sofistyka. Pan to się umie dowartościować jak mało kto.> > Od wielkiego mędrca, który już nie żyje (dawnych epok), mądrzejszym może być każdy, kto jest w stanie przyswoić (przestudiować ze zrozumieniem) jego dorobek.> Z tego wynika, że nikt nie można być mądrzejszym od Heraklita, Sokratesa i wielu innych mędrców bo niemożliwe jest studiowanie ich dorobku.To już swoiście Pańskie rozumienie czyjegoś tekstu, Jego własna interpretacja i Jego szczególna logika! > A tak poważniej, to muszę panu wyznać, że przestudiowanie Erazma z pełnym zrozumieniem wymaga najsamprzód przyswojenia sobie ogromnej wiedzy, którą on posiadł (np. ze starożytności), zrozumienia epoki w której żył, a także sporej dozy inteligencji a także ciut mądrości.A to już przejaw swoiście Pańskiej (nie może się tu mylę, gdyż na "Onecie" jest ona powszechną) kultury. Zawsze można wysuwać przeróżne zarzuty w stosunku do każdego, ale trzeba mieć do tego przesłanki, gdyż inaczej jest to zwyczajne i prymitywne opluwanie. > Och, proszę pana. Ja dużo czytam. Wczoraj przeczytałem 2 opowiadania Sartre'a. A przed wczoraj wspaniały komiks z rysunkami Boucq i scenariuszem Jodorowsky'ego (tak to ten szarlatan). Dziś być może poczytam Melancholię Kępińskiego albo Regres człowieczeństwa Lorenza. Kuszą także Ryszard K. i Oriana F., ale niestety media ostatnio donoszą, że oboje zmyślali więc może jednak poczytam Goethego ewentualnie Wyznania Augustyna.Naprrrrawdę Pan tyle czyta i tyle tylko - co Pan tu prezentuje - w Panu pozostaje? > Jeśli pan jest klasycznym przykładem racjonalisty to ja nie chce być racjonalistą.Nie wiem i nigdy nie wiedziałem - kogo można uznać za klasycznego, czy wzorcowego racjonalistę, choć wiele osób do zwyczajnego racjonalnego myślenia aspirowało. Ja tylko staram się być racjonalistą. > Wbrew temu, co sobie pan usilnie wmawia, ja ateistą jestem od dawna.Na tym forum mało komu można cokolwiek wmówić. Znakomita większość to ludzie myślący (racjonaliści) samodzielnie dokonują ocen. Ateistą to ja byłem w wieku kilkunastu lat, a od prawie półwiecza jestem naturalistą ontologicznym. Dla mnie wiara, że Bóg istnieje, wcale nie jest lepszą lub gorszą od wiary w to, że Bóg nie istnieje. Każda wiara ogranicza, a im jest głębszą, to tym bardziej. Człowiek inteligentny (racjonalista) powinien swoje przekonania opierać na naukowej wiedzy, a nie na wierze. Zresztą wcale nie irytują mnie Pańskie poglądy, natomiast w moim subiektywnym odbiorze żenujące jest ich uzasadnianie. Połączenie apodyktyczności własnej racji z tupetem. Tu jest egzemplifikacja Pańskiego sposobu prowadzenia dyskusji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,468919Gratuję. Ja tak nie umiem. Miłego dnia. @@@ . PS. Najmądrzejszy i najbardziej wszechstronny czytelnik naszego forum 'mbielecki' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: myślenie ma przyszłość' Pan Mbielecki znowu nazbierał parę punktów i zaczął na mnie polować rąbiąc mi minusy. Gdyby tylko taki fundamentalizm reprezentowany tu przez Pana Mbieleckiego nam groził to byłbym szczęśliwym. Pan Mbielecki już sobie właściwy jego intelektualnym przymiotom autorytet na naszym forum wyrobił i większość z nas dobrze wie z jakim katolickim tuzem intelektu ma do czynienia. Od takich czytelników minus, to dla mnie plus wielki. To wprost znaczy, że mam rację, gdyż ja najbardziej z głupotą walczę. Miłego dnia. @@@ .
|
|
|  | 1 na 3 bask (466 punktów) (zablokowany) | Proszę nie być takim bardzo "ciasnym" materialistą. Nie należy wszystkiego mierzyć sumą ewentualnych korzyści, którą osięgniemy poprzez naszą aktywność. Czasami warto zrobić coś dla bezinteresownej przyjemności. Na przykład wymienić się poglądami z osobą prezentującą trochę inną optykę. Jeżeli jest Pan aż tak bardzo przekonany co do 100 - procentowej słuszności poglądów, zaznajomienie się z innymi opiniami można potraktować jako doświadczenie poznawcze, rozszerzające Pana wiedzę o spectrum poglądów innych. Nie wiem kim jest prof. Hubertus Mynarek. Nie neguję jego wiedzy i doświadczenia ale fakt, że on coś stwierdził nie musi oznaczać, iż tak rzeczywiście jest. Co mu daje prawo bycia wyrocznią ostateczną? Dlaczego ucieka pan w cień jego autorytetu? Zresztą jako były ksiądz jest on osobą której poglądy należy poddawać szcególnej weryfikacji. Jest bowiem grupa byłych ksieży, która porzuciła stan duchowny po konflikcie z kościołem i która w swej nowej swoiście neofickiej żarliwości dokonuje swoistego odreagowania na tej instytucji. Absolutnie nie twierdzę, iż poglądy tych osób są apriori bezwartościowe. Uważam tylko, iż mogą być czasami skażone błędem subiektywizmu. Stwierdza Pan, iż każda wiara upośledza intelektualnie, a zaraz potem pisze Pan, iż ks. Hellera najpewniej nawet 10 10% katolików nie rozumie, uznając - jak rozumiem - jego dorobek. Jak więc ks. Heller jest upośledzony intelektualnie wiarą? Sięgnięcie po koncepcję "jakości myślenia" jest - w mej opinii - krokiem w dobrym kierunku. Jest to bowiem - de facto - wycofanie się ze skrajnego stanowiska, iż "wierzący nie myślą" i przyjęcie nowego "wierzący myślą ale gorzej niż niewierzący". Jakkolwiek nie jest to jeszcze uznanie RACJONALNEJ Z GRUNTU PRAWDY, iż tak wśród wierzących jak i niewierzących są myślący i niemyślący, tym niemniej jednak jest to spory postęp. Obrona fideizmu ma się nijak do zagadnienia tutaj dyskutowanego. Najpewniej są jakieś apologie fideizmu(przypuszczam, iż Heller miałby sporo do powiedzenia na ten temat) ale my debatujemy o tym, czy wierzący nie myślą i jak już wspomniałem jest multum przykładów tak obecnie jaki w przeszłości ludzi, którzy byli tęgimi myślicielami prezentując postawę fideistyczną. A więc jakoś potrafili pogodzić jedno z drugim. Innymi słowy, prof.Hubertus Mynarek przywołany przez Pana albo niezbyt precyzyjnie się wyraził albo CELOWO niezbyt precyzyjnie się wyraził zeby wsadzić szpilę fideistom. Pozostawiając ocenę Pana dorobku i dorobku Erazma z Rotterdamu na boku jeszcze raz podkreślę, iż był to tęgi myśliciel, czego Pan zresztą nie neguje. A przecież był to także sensu stricto fideista, trochę heretyk w relacji do katolicyzmu ale z całą pewnością fideista. Proszę nie negować dorobku przeszłości. Bez tego dorobku przeszłości nie byłoby żadnej nauki. Jeśteśmy tylko karłami które wspięły się na barki olbrzymów i z takiej perspektywy możemy sięgać wzrokiem w dal. Wcale nie uważam, że prof. Obirek i Węcaławski przestali myśleć. Szanuję ich i mam uznanie dla ich dorobku. Natomiast według koncepcji pod którą Pan się podpisuje oni DOPIERO ZACZĘLI MYŚLEĆ PO WYJŚCIU ZE STANU DUCHOWNEGO. A ja uważam że wcześniej też myśleli. W kościele katolickim nie uprawia się idolatrycznego kultu biblii. Biblia jest zaniedbywana, nie jest czytana , jest pewna obawa przed czytaniem powszechnym biblii w kościele katolickim. Jeżeli już jest coś idolatrycznego w kościela katolickim, to np. mariolatria.
|
|
| |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | >Proszę nie być takim bardzo "ciasnym" materialistą. Proszę nie mierzyć wszystkiego własną miarą, własnym wypaczonym widzeniem inności.
>Nie należy wszystkiego mierzyć sumą ewentualnych korzyści, którą osięgniemy poprzez naszą aktywność. Czasami warto zrobić coś dla bezinteresownej przyjemności. Bezinteresowna przyjemność to też korzyść. A że nie mieści się w głowie wielu fideistom, iż ludzie wolni od religijnych urojeń mogą nie być potworami w ludzkiej skórze to inna rzecz.
>Na przykład wymienić się poglądami z osobą prezentującą trochę inną optykę. No to pokaż te inną optykę. Wymiana poglądami z fideistą jest bardzo nieadekwatna. Dostaje się w zamian wyłącznie stek bzdur jako wyznanie wiary.
>Jak więc ks. Heller jest upośledzony intelektualnie wiarą? Ano tak, że próbuje na siłę swoje urojenie wcisnąć gdziekolwiek w opis świata. On stawia Boga w roli obserwatora wszystkich cząstek tak by miały spin i inne własności jakich trzeba dla uniknięcia chaosu. Poza upośledzeniem poznawczym nie jest Heller wolny od upośledzenia społecznego/moralnego. W wywiadach prasowych odcinał się dość wyraźnie od ludowych bajęd o wcieleniu Boga itp. Co robi zatem w szatach organizacyjnych Kościoła? Na to pytanie ani wywiadujące go gazety, ani sam Heller mi nie odpowiedzieli. Natomiast odpowiedź Hellera na pewne moje opinie z nim związane brzmiała: "Z takimi nie warto rozmawiać. To kwestia psychiki, nie argumentów". Oczywiście już nie wydusił z siebie informacji o jakież to argumenty miałoby niby chodzić. Jak każdy fideistyczny troll chowa się w swojej wieży z kości słoniowej rzucając z łaski psychoanalizą dla ubogich mającą poniżyć oponenta. I, żeby nie było, że wujek zły: czytałem od dawna kilka książek popularyzatorskich Hellera i szanuję jego dokonania w tej dziedzinie.
>Jest to bowiem - de facto - wycofanie się ze skrajnego stanowiska, iż "wierzący nie myślą" i przyjęcie nowego "wierzący myślą ale gorzej niż niewierzący". Wierzący myślą jedynie jak tu ochronić tę bzdurę w swych umysłach.
>wśród wierzących jak i niewierzących są myślący i niemyślący, Tyle że wierzący są zdolni do każdej nikczemności w obronie swego niemyślenia
>jest multum przykładów tak obecnie jaki w przeszłości ludzi, którzy byli tęgimi myślicielami prezentując postawę fideistyczną. A więc jakoś potrafili pogodzić jedno z drugim. Nie potrafisz wyjaśnić jak to potrafili pogodzić, bo to jest niemożliwe. Wiara i rozum zajmują odrębne obszary w umyśle. Obiekty objęte wiarą są wolne od wpływu rozumu, za to część rozumu jest wykorzystywana do obrony wiary. I nie bredź o jakimś "jakoś" tylko rzuć konkretem. Wskaż jakieś rozumne dzieło Hellera o Bogu. I co tam Heller?! Moim ulubieńcem tu jest Newton - jeden z najgenialniejszych umysłów wszech czasów: "Principia" to wykwit naukowego geniuszu, rozważania o Trójcy to bełkot fideistycznego nieuka. Nawet tu po forum błąka się dysponujący potężnym słowotokiem fideista z wykształceniem fizycznym. Jego elokwencja zamienia się w niemotę kiedy jest pytany o to Twoje "jakoś".
>Wcale nie uważam, że prof. Obirek i Węcaławski przestali myśleć. {...}A ja uważam że wcześniej też myśleli. I dlatego byli kneblowani. I dlatego odeszli.
>W kościele katolickim nie uprawia się idolatrycznego kultu biblii. Biblia jest zaniedbywana, nie jest czytana , jest pewna obawa przed czytaniem powszechnym biblii w kościele katolickim. Jeżeli już jest coś idolatrycznego w kościela katolickim, to np. mariolatria. Chyba nie zrozumiałeś wypowiedzi Andrzeja Bogusławskiego (nie tylko w tym fragmencie)... A katolicyzm to najciemniejsza, najprymitywniejsza z religii odbiblijnych z wielkim pomieszaniem pojęć i rozbudowanym pustosłowiem.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 2 na 4 bask (466 punktów) (zablokowany) | wierzący Newton myśli | " I co tam Heller?! Moim ulubieńcem tu jest Newton - jeden z najgenialniejszych umysłów wszech czasów: "Principia" to wykwit naukowego geniuszu, rozważania o Trójcy to bełkot fideistycznego nieuka" Czyli twierdzi Pan, że wierzący jednak myślą. Poddaje Pan w wątpliwość dogmat profesora Hubertusa Mynarka - BO WEDŁUG NIEGO WIERZĄCY NEWTON NIE MIAŁ PRAWA NAPISAĆ DZIAŁA, KTÓRE PAN UWAŻA ZA GENIALNE. To, że czasami piszą bzdury, nie oznacza że nie myślą, oznacza że się mylą - bo errare humanum est. Zresztą niewierzący też piszą bzdury i też się mylą. Proszę pamiętać, że Newton nie cierpiał na rozszczepienie jaźni, ni emiał dwóch dychotomicznych osobowości z przeciwstawnymi światopoglądami. To był jeden umysł, w ktorym było i genialne, racjonalne myślenie i - w Pana odczuciu - teistyczne żałosne zawodzenia.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: wierzący Newton myśli |
> Poddaje Pan w wątpliwość dogmat profesora Hubertusa Mynarka - BO WEDŁUG NIEGO WIERZĄCY NEWTON NIE MIAŁ PRAWA NAPISAĆ DZIAŁA, KTÓRE PAN UWAŻA ZA GENIALNE.Nie czytałem dogmatów Mynarka na temat Newtona, ale wygląda na to, że sobie przeinterpretowałeś czy nadinterpretowałeś to i owo na swoje kopyto, bo Mynarek chyba nie kwestionował ani autorstwa, ani geniuszu dzieła Newtona. > To, że czasami piszą bzdury, nie oznacza że nie myślą, oznacza że się mylą - bo errare humanum est.Weź pod uwagę, że nad dogmatami religijnymi nie wolno jest myśleć! Owszem, umysł kontrolowany przez wiarę podejmuje zabiegi by usprawiedliwić, uprawdopodobnić to zakażenie, czyli podejmuje myślenie, które - mając założony nierozumny wynik - jest już na starcie skazane na omylność. > Proszę pamiętać, że Newton nie cierpiał na rozszczepienie jaźni, ni emiał dwóch dychotomicznych osobowości z przeciwstawnymi światopoglądami. To był jeden umysł, w ktorym było i genialne, racjonalne myślenie i - w Pana odczuciu - teistyczne żałosne zawodzenia.Pamiętam, pamiętam... gdyby dało się to tak czysto, klinicznie diagnozować byłoby dawno zdiagnozowane. Tak, tak, nie można tu zdiagnozować rozdwojenia jaźni, choć może kiedyś wiara religijna będzie diagnozowana jako jednostka chorobowa. Na razie z racji tradycji i powszechności zjawiska nie ma o czym mówić.  Wiara gra pierwsze skrzypce w umyśle, choć nie znaczy to, że robi co chce. Zagnieżdża się na pewnym obszarze zależnym od cech osobniczych, od procesu socjalizacji, indoktrynacji i ten zajęty obszar wyłącza spod kontroli rozumu. Obszary przez wiarę zajęte i od niej wolne mogą się zmieniać - to jest proces żywy, procesy myślowe mogą wiarę z umysłu usunąć. Każdy stan bieżący jest jednak taki, że dopóki wiara w umyśle jest - dominuje. Podam znów przykład ks. Hellera z wywiadów z nim: kiedy mówił o fizyce, o kosmosie był jasny, rozumny, zrozumiały. Zagadnięty o sprawy swej religii włączał ponury, metaforyczny bełkot: "Bóg jest matematyką", "dusza to paczka falowa" itp. - część jego umysłu zajmująca się nauką była zmuszona do ochrony jakichś dogmatów religijnych.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: myślenie ma przyszłość | . > Proszę nie być takim bardzo "ciasnym" materialistą. Nie należy wszystkiego mierzyć sumą ewentualnych korzyści, którą osiągniemy poprzez naszą aktywność. Czasami warto zrobić coś dla bezinteresownej przyjemności.Jeżeli sprawienie sobie przyjemności jest według Pana działalnością bezinteresowną, to ja rozumiem całą "ideowo-duchową" działalność kleru katolickiego. Moje doświadczenie życiowe mówi mi, że za przyjemności trzeba płacić. (Oczywiście w różnej walucie). > Na przykład wymienić się poglądami z osobą prezentującą trochę inną optykę.Mnie wymiana poglądów sprawia przyjemność tylko wtedy, gdy rozmawiam z osobami inteligentnymi. Mogą mieć różny poziom wiedzy i różne poglądy, ale nie mogą być głupie. Głupota najczęściej łączona jest z głęboką wiarą w słuszność swoich poglądów i rozpaczliwą obroną nienaruszalności swojej wiedzy. Na wymianie poglądów z takimi osobami tylko tracę na co mi mój "ciasny" (jak był Pan łaskaw go nazwać) materializm nie pozwala. > Jeżeli jest Pan aż tak bardzo przekonany co do 100 - procentowej słuszności poglądów, zaznajomienie się z innymi opiniami można potraktować jako doświadczenie poznawcze, rozszerzające Pana wiedzę o spectrum poglądów innych.Zdobywanie wiedzy jest procesem, który u inteligentnych ludzi trwa całe życie i jedno co możemy wiedzieć na pewno, to to, że nigdy jej w całości nie przyswoimy. Zresztą za mędrcem mogę powiedzieć, iż uczę się dlatego aby poznać obszary własnej niewiedzy, czyli aby w miarę dobrze wiedzieć, to czego się nie wie. Tylko, gdzie Pan tą wiedzę chce zdobywać? W internecie? Na naszym forum? Nie mój Panie, wiedzę zdobywa się albo bezpośrednio uprawiając jakąś gałąź nauki, albo z książek. Tam poznałem poglądy różnych mądrych ludzi o przeróżnych poglądach. > Nie wiem kim jest prof. Hubertus Mynarek.A szkoda, gdyż to mądry człowiek. > Nie neguję jego wiedzy i doświadczeniaCzy aby na pewno? > ale fakt, że on coś stwierdził nie musi oznaczać, iż tak rzeczywiście jest.Absolutnie nie znaczy, ale czy poznawanie jego poglądów nie jest rozszerzającym wiedzę o spectrum poglądów innych> Co mu daje prawo bycia wyrocznią ostateczną?Jak przestał być księdzem, to już nie ma prawa być żadną wyrocznią. Nie mówiąc już o ostatecznej. > Dlaczego ucieka pan w cień jego autorytetu?A dlaczego Pan nie potrafi przeczytać mojego tekstu ze zrozumieniem. Doszedłem intelektualną drogą do bardzo podobnych poglądów i już wielokrotnie je tu prezentowałem. (Dlaczego Pan odwołał się do autorytetu Erazma? Ogólnie, to lubimy odwoływać się do autorytetów www.racjon(*)6/q,Znani.o.religii.i.Kosciele ludzi, których uznajemy za mądrych). Podobne spostrzeżenie do Mynarka i mnie miał Steven Weinberg (ur. 1933) - amerykański fizyk, noblista, który to zgrabnie i lapidarnie ujął: • Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii. Miłego dnia. CDN. @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 4 bask (466 punktów) (zablokowany) | znów sztywny dogmat | "Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii". No własnie, kolejny dogmat, jasno obwieszczający nie znoszącą sprzeciwu prawdę. I znów czarno - biały schemat, że co złe to zawsze wina religii. N amarginesie, jeżeli ludzie źle sie zachowują to już w zasadzie nie są dobrymi ludźmi ale pominąwszy tę kwstię, dlaczego zawsze i wszędzie jak - powiedzmy przeciętny śmiertelnik - robi coś złego, tro należy z ato winić religie. To jakiś apriorystyczny absurd. Bo czasami winien będzie król, państwo, rodzina, zwichrowana psychika tego człowieka. czy to jest aż tak trudne żeby to zrozumieć?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: znów sztywny dogmat | . > >>> "Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii".> No własnie, kolejny dogmat, jasno obwieszczający nie znoszącą sprzeciwu prawdę.No właśnie, ludzie, którzy opierają swój światopogląd na fideistycznych dogmatach, wprost uwielbiają epitetować naukowe ustalenia dogmatami. Wystarczy średnia znajomość historii ludzkości aby potwierdzić, że podstawową przyczyną największych zbrodni jest wiara, a największym mistrzem fideistycznych zbrodni jest chrześcijaństwo. Od niego uczyli się i gestapowcy i enkawudziści. Następną przyczyną jest chciwość, a dopiero następną chęć sprawowania władzy. Najlepiej absolutnej. Te dwie cechy też były ogromnie popularne wśród funkcjonariuszy chrześcijaństwa. > I znów czarno - biały schemat, że co złe to zawsze wina religii. N amarginesie, jeżeli ludzie źle sie zachowują to już w zasadzie nie są dobrymi ludźmi ale pominąwszy tę kwstię, dlaczego zawsze i wszędzie jak - powiedzmy przeciętny śmiertelnik - robi coś złego, tro należy z ato winić religie. To jakiś apriorystyczny absurd. Bo czasami winien będzie król, państwo, rodzina, zwichrowana psychika tego człowieka. czy to jest aż tak trudne żeby to zrozumieć?Tak - czasem był winnym Franek, a czasem niewinnym Franciszek, ale tu nie mówimy o poszczególnych postaciach tylko socjologicznie uogólniamy. Zwichrowana psychika wśród katolickiego kleru to norma. Polecam np. Eugena Drewermana "Kler", czy książki Józefa Baniaka. Tygodnik Powszechny: Z najnowszych, niepublikowanych dotąd badań przeprowadzonych przez prof. Józefa Baniaka z UAM wynika, że ponad połowa polskich księży chciałaby mieć pełne rodziny. Co to znaczy?
Argumentem w głośnych odejściach dr. Tadeusza Bartosia czy prof. Stanisława Obirka było rozczarowanie Kościołem. A to rzadkie wśród odchodzących księży. Zrzucający sutannę robią to, bo czują się samotni, wyizolowani, niezrozumiani, czasem wypaleni źle rozumianą gorliwością. Do tego czują, że społeczeństwo patrzy na nich z mniejszym szacunkiem niż dawniej. Nie wszyscy potrafią radzić sobie z tym, że ksiądz początku XXI w. nie jest odbierany tak samo jak kapłani, na których patrzyli w młodości. A to jego wcześniejsza praca. www.google(*)-MtdlJmiZvEdr31zL0AZzg&cad=rjaZresztą literatura na ten temat jest bogata. To co podaję, to świeżutkie bułeczki. Prosto z pieca. Jeszcze coś - przy czym muszę się emocjonalnie hamować - to obłuda. Zdecydowanie łatwiej jest mi wybaczyć Kościołowi jego wszelakie zbrodnie, jak hipokryzję jego funkcjonariuszy. Przecież choćby inkwizytorzy - oni czynili wyłącznie dobro. Mordowali przecież na chwałę "Boga Miłości". Albo Pan udaje, albo nie przeczytał żadnej książki historycznej dotyczącej czasów, gdy klechy sprawowały władzę. Ile tam jest "zgodnie z wolą Boga" "na Boską chwałę" w obronie "Świętego Kościoła Katolickiego", to zliczyć trudno. Wielce Szanowny Panie, pół żartem, pół serio: Dla mnie istnienie chrześcijaństwa jest najmocniejszym dowodem na nieistnienie Boga. Sprawiedliwy Dobry Bóg - nie pozwoliłby na te wszystkie łajdactwa czynione w jego imieniu. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>No własnie, kolejny dogmat, jasno obwieszczający nie znoszącą sprzeciwu prawdę. I znów czarno - biały schemat, że co złe to zawsze wina religii. Nie umiesz odróżnić dogmatu od złotej myśli opisującej powszechną prawidłowość?
>dlaczego zawsze i wszędzie jak - powiedzmy przeciętny śmiertelnik - robi coś złego, tro należy z ato winić religie. To jakiś apriorystyczny absurd. Twoje nadinterpretacje to absurd! Podrzucę Ci ku rozwadze inną złotą myśl: Nie ma dobra, które nie zaistniałoby bez religii. Jest wiele zła, które nie zaistniałoby bez religii.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: myślenie ma przyszłość | >Proszę nie być takim bardzo "ciasnym" materialistą. Nie należy wszystkiego mierzyć sumą ewentualnych korzyści, którą osięgniemy poprzez naszą aktywność. Czasami warto zrobić coś dla bezinteresownej przyjemności. Na przykład wymienić się poglądami z osobą prezentującą trochę inną optykę. Jeżeli jest Pan aż tak bardzo przekonany co do 100 - procentowej słuszności poglądów, zaznajomienie się z innymi opiniami można potraktować jako doświadczenie poznawcze, rozszerzające Pana wiedzę o spectrum poglądów innych. Twój pouczający ton jest nie do zaakceptowania. Masz prawo wyrażać swoje poglądy i przedstawiać własne argumenty. Pouczanie innych co i jak mają myśleć jest uzurpacją. Przypadłością pouczania innych dotknięci są księża i po części, nauczyciele. Musisz zdać sobie jednak sprawę, że my znajdujemy się na zewnątrz twojego świata z prawem do pouczeń. Tutaj obowiązują inne normy. Można dyskutować ze swadą, bez ciosów poniżej pasa. Umiejętność kulturalnego wyrażania swych myśli nie jest aż takim wielkim wysiłkiem intelektualnym, i powinieneś spróbować go podjąć. Inaczej, czas rozpadu twoich postów może być bardzo krótki i będzie w twoim duchu. Czyż nie jest bowiem napisane że należy oddzielać ziarno od plew.
|
|
| | |  | 3 na 3 bask (466 punktów) (zablokowany) | plewy | W sposób nad wyraz kulturalny wyraziłem swoją opinię? Co pana tak zabolało, że postraszył mnie Pan cytując - nomen omen - biblijną maksymę?
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: myślenie ma przyszłość | > Zresztą jako były ksiądz jest on osobą której poglądy należy poddawać szcególnej weryfikacji.No właśnie! Mądrość, która nie pochodzi od uznanych przez Pana autorytetów należy poddawać szcególnej weryfikacji. Szanowny Panie, ja każdą wypowiedź - niezależnie od kogo pochodzi poddaje szczególnej weryfikacji swojego rozumu. A autorytetów a priori, to nie uznaję żadnych. > Jest bowiem grupa byłych ksieży, która porzuciła stan duchowny po konflikcie z kościołem i która w swej nowej swoiście neofickiej żarliwości dokonuje swoistego odreagowania na tej instytucji.Marny to był ksiądz, który nie był "żarliwym", ale czy przestanie bycia wyznawcą jakieś doktryny ma zaraz świadczyć o zgłupieniu tego człowieka? Dlatego, że zaczął myśleć krytycznie, że ostrzej dostrzega ideologiczną miałkość i patologię instytucji? > Absolutnie nie twierdzę, iż poglądy tych osób są apriori bezwartościowe. Uważam tylko, iż mogą być czasami skażone błędem subiektywizmu.Jeszcze nie udało mi się poznać ani jednej pracy nie skażonej błędem subiektywizmu. Uczciwość intelektualna wcale nie polega na zapewnianiu o obiektywizmie, tylko na poinformowaniu czytelnika zaraz na wstępie o swoim subiektywizmie. > Stwierdza Pan, iż każda wiara upośledza intelektualnie, a zaraz potem pisze Pan, iż ks. Hellera najpewniej nawet 10 10% katolików nie rozumie, uznając - jak rozumiem - jego dorobek.No właśnie, czy może przynieść mi dużą satysfakcję wymiana poglądów z Panem, gdy nie potrafi Pan zrozumieć tego co piszę. > Jak więc ks. Heller jest upośledzony intelektualnie wiarą?Jest i to bardzo. Nie mogę robić tu wykładu z zakresu funkcjonowania mózgu, ale tak ekstremalnie, to o sawantach Pan nie słyszał: pl.wikipedia.org/wiki/SawantWedług mnie ks. prof. Heller jest mądrym człowiekiem ograniczony swoją wiarą. > Sięgnięcie po koncepcję "jakości myślenia" jest - w mej opinii - krokiem w dobrym kierunku. Jest to bowiem - de facto - wycofanie się ze skrajnego stanowiska, iż "wierzący nie myślą" i przyjęcie nowego "wierzący myślą ale gorzej niż niewierzący".Niewiele mnie Pańskie opinie interesują. Nie wiem z kim Pan polemizował. Ja w tym zakresie mam podobne zdanie od prawie półwiecza. Z niczego nie musiałem się wycofywać. > Jakkolwiek nie jest to jeszcze uznanie RACJONALNEJ Z GRUNTU PRAWDY, iż tak wśród wierzących jak i niewierzących są myślący i niemyślący, tym niemniej jednak jest to spory postęp.No właśnie już w następnym zdaniu opowiada Pan bzdury przeczące poprzedniemu. Nie ma ludzi niemyślących, chodzi tylko o "jakość" myślenia. > Obrona fideizmu ma się nijak do zagadnienia tutaj dyskutowanego.To jednak mój wątek. Nie należę wprawdzie do ludzi, którzy gdy zabraknie im argumentów ustawiają flagę offtopic, ale to mój wątek (do którego Pan się włączył, lub został włączony) i wiem o czym chciałem tu mówić. Fideizm jest zasadniczym elementem fundamentalizmu. Bez fideizmu żaden fundamentalizm by nie zaistniał. Fundamentalizm jest postawieniem Zasad wiary ponad wszystko!> Najpewniej są jakieś apologie fideizmu(przypuszczam, iż Heller miałby sporo do powiedzenia na ten temat) ale my debatujemy o tym, czy wierzący nie myślą i jak już wspomniałem jest multum przykładów tak obecnie jaki w przeszłości ludzi, którzy byli tęgimi myślicielami prezentując postawę fideistyczną.No i o czym z Panem rozmawiać. Przywołuje Pan czyjś autorytet, a nawet nie zna prac tego autorytetu. > A więc jakoś potrafili pogodzić jedno z drugim. Spójna niespójność
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.
Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.
Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.CDN @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 4 | Trollius (550 punktów) | > Fideizm jest zasadniczym elementem fundamentalizmu. Bez fideizmu żaden fundamentalizm by nie zaistniał. Fundamentalizm jest postawieniem Zasad wiary ponad wszystko!>Musi pan koniecznie poprawić Wikipedię gdyż ta mówi, że Cytat: Fundamentalizm - rygorystyczne trzymanie się zasad i norm wyznaczonych przez daną religię (fundamentalizm religijny), doktrynę polityczną (fundamentalizm polityczny) lub ideologię (np. fundamentalizm "światopoglądu naukowego" w komunizmie).
Zarzut fundamentalizmu, ze względu na pejoratywną wymowę tego określenia, często jest umyślnie wykorzystywany w mowie nienawiści w celu zdyskredytowania oponenta. Nazwanie kogoś mianem "fundamentalisty" we współczesnym społeczeństwie zwykle skutkuje przeniesieniem sporu ze sfery merytorycznej dyskusji na płaszczyznę emocjonalną. Takie działanie ma na celu skojarzenie z przeciwnikiem odczuć negatywnych, i tym samym ustawienie się po stronie przeważającej.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | > >>>Fideizm jest zasadniczym elementem fundamentalizmu. Bez fideizmu żaden fundamentalizm by nie zaistniał. Fundamentalizm jest postawieniem Zasad wiary ponad wszystko!> Musi pan koniecznie poprawić Wikipedię gdyż ta mówi, że Cytat: Fundamentalizm - rygorystyczne trzymanie się zasad i norm wyznaczonych przez daną religię (fundamentalizm religijny), doktrynę polityczną (fundamentalizm polityczny) lub ideologię (np. fundamentalizm "światopoglądu naukowego" w komunizmie). Różne brednie już w Wikipedii spotkałem i nie mam najmniejszego zamiaru ich korygować. Ale tu autor Pańskiego cytatu dokładnie mówi to samo co ja - tyle tylko, że trochę innym słowami. Zupełnie nie jest moją winą, iż tak prostych tekstów nie potrafi Pan zrozumieć. > Cytat:Zarzut fundamentalizmu, ze względu na pejoratywną wymowę tego określenia, często jest umyślnie wykorzystywany w mowie nienawiści w celu zdyskredytowania oponenta. Nazwanie kogoś mianem "fundamentalisty" we współczesnym społeczeństwie zwykle skutkuje przeniesieniem sporu ze sfery merytorycznej dyskusji na płaszczyznę emocjonalną. Takie działanie ma na celu skojarzenie z przeciwnikiem odczuć negatywnych, i tym samym ustawienie się po stronie przeważającej. Tak istnieje i taki sposób wykorzystywania tego terminu, ale czy to miałoby unieważnić istnienie tego groźnego zjawiska, lub założenie na dyskusje o nim - fundamentalistycznej cenzury. (Czyżby chciałby Pan to uczynić?) Dla mnie w Polsce istnieje groźne zjawisko katolickiego fundamentalizmu, któremu należy się przeciwstawić, głównie przez uświadamianie takiego zjawiska inteligencji. Co w swoim skromnym zakresie uczyniłem. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Nie wiem kim jest prof. Hubertus Mynarek. Nie neguję jego wiedzy i doświadczenia ale fakt, że on coś stwierdził nie musi oznaczać, iż tak rzeczywiście jest. Co mu daje prawo bycia wyrocznią ostateczną?Nikt nie jest wyrocznią ostateczną. Prawo bycia wyrocznią ostateczną nadał sobie tylko papież. Hubertus Mynarek jest ofiarą własnego idealizmu i krk. Studiował teologię, filozofię i psychologię na KUL. Tutaj się doktoryzował i tu otrzymał święcenia kapłańskie. Uwięziony przez MO w 1945, podjął decyzję o wstąpieniu do kapłaństwa w czasie pobytu w więzieniu. W 1958 emigruje do RFN. W latach 1966-68 pracuje na Uniwersytecie w Bambergu - Filozofia Religii . W 1968 - 1972 przenosi się na Uniwersytet Wiedeński - Religioznawstwo, gdzie awansuje do dziekana wydziału. W 1972 występuje z krk. [wiki podaje tu błędnie że nastąpiło to w czasie pobytu w Bamberg]( oczywiście wystąpienie ma charakter formalny, w Austrii i Niemczech odbywa się to przez zgłoszenie urzędowi o swym wystąpieniu z Kościoła. Jako osoba ochrzczona pozostał katolikiem odpadłym od wiary. Jak to lapidarnie ujęła prof. Uta Ranke-Heinemann, "do katolicyzmu wchodzimy przez chrzest a wychodzimy przez stos". ). Uzasadnienie swej decyzji podał w Liście Otwartym do papieża Pawła VI. Postulował w nim zniesienie celibatu i demokratyzację Kościoła. Po ekskomunice i usunięciu z uczelni otrzymywał pogróżki telefoniczne z groźbą zabójstwa. Nieznajoma osoba spełniła te pogróżki uszkadzając hamulce jego samochodu, co skończyło się tylko wypadkiem bez skutku śmiertelnego, na autostradzie Wiedeń - Salzburg. Jako emerytowany prof. w wieku 43 lat, przenosi się w 1972 do Bawarii. Kończy swoją książkę "Herren und Knechte der Kirche" zawierającą m.in. jego osobiste doświadczenia z hierarchią kościelną. Wkrótce pojawia się u niego w domu przedstawiciel biskupa, proponując mu powrót na łono Kościoła i przywrócenie katedry, jeżeli zrezygnuje z publikacji tej książki. W przeciwnym razie "wprawdzie nie mamy już stosów, ale zniszczymy Pana finansowo zasypując procesami". Procesów tych odbyło się 15, w ich następstwie Mynarek musiał sprzedać swój dom. Komornik sądowy zarekwirował mu nawet maszynę do pisania. "Paszkwile na Kościół może Pan pisać odręcznie" - usłyszał uzasadnienie.(Maszyna do pisania była narzędziem pracy i utrzymania siebie i rodziny). Dziś zalicza się do największych krytyków religijnych i kościelnych w obszarze niemieckojęzycznym. Jego książki charakteryzuje ostra logika i precyzyjne wnioskowanie. Najnowszą pozycją jest książka "Die Neue Atheisten". Ten "żarliwy neofita" polemizuje w niej z tezami Richard Dawkins, Daniel C. Dennett, Sam Harris, Christopher Hitchens i Michel Onfrays. Teraz, gdy wiesz już więcej o prof. Mynarku, możesz łatwiej dokonać jego oceny.
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . CD
Spójna niespójność. Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.
Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.
>Innymi słowy, prof.Hubertus Mynarek przywołany przez Pana albo niezbyt precyzyjnie się wyraził albo CELOWO niezbyt precyzyjnie się wyraził zeby wsadzić szpilę fideistom. Moim zdaniem precyzyjnie się wyraził opisując zjawisko, bez wsadzania czegokolwiek fideistom. Może jedynie - podobnie do mnie - im współczując.
>Pozostawiając ocenę Pana dorobku i dorobku Erazma z Rotterdamu na boku jeszcze raz podkreślę, iż był to tęgi myśliciel, czego Pan zresztą nie neguje. A przecież był to także sensu stricto fideista, trochę heretyk w relacji do katolicyzmu ale z całą pewnością fideista. >Proszę nie negować dorobku przeszłości. Bez tego dorobku przeszłości nie byłoby żadnej nauki. Jeśteśmy tylko karłami które wspięły się na barki olbrzymów i z takiej perspektywy możemy sięgać wzrokiem w dal. Pan wybaczy. ale pozostawię to bez komentarza. Jeżeli nie potrafił Pan zrozumieć tego co dotychczas napisałem, to już Pan nie zrozumie. Stąd moje współczucie dla fideistów.
>Wcale nie uważam, że prof. Obirek i Węcaławski przestali myśleć. Szanuję ich i mam uznanie dla ich dorobku. Natomiast według koncepcji pod którą Pan się podpisuje oni DOPIERO ZACZĘLI MYŚLEĆ PO WYJŚCIU ZE STANU DUCHOWNEGO. A ja uważam że wcześniej też myśleli. Wielce Szanowny Panie, ja szacunek wyrażam ludziom przez to, że staram się przeczytać lub wysłuchać ze zrozumieniem to co starają się przekazać. Teksty prof. Węcławskiego czytuję od bardzo wielu lat, a z prof. Obirkiem od wielu lat znam się osobiście. Nie przeszkadzało mi to, że byli księżmi, jak nie przeszkadza mi to, że się ze stanem duchownym rozstali. Zresztą obaj pozostali ludźmi wierzącymi.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 bask (466 punktów) (zablokowany) | paradoks | "Wielce Szanowny Panie, ja szacunek wyrażam ludziom przez to, że staram się przeczytać lub wysłuchać ze zrozumieniem to co starają się przekazać. Teksty prof. Węcławskiego czytuję od bardzo wielu lat, a z prof. Obirkiem od wielu lat znam się osobiście. Nie przeszkadzało mi to, że byli księżmi, jak nie przeszkadza mi to, że się ze stanem duchownym rozstali. Zresztą obaj pozostali ludźmi wierzącymi". Cieszy mnie to, bo ja też cenię tych dwóch naukowców. Tym niemniej jednak muszę Panu wytknąć - w mym odczuciu - oczywistę niekonsekwencję. Bo przecież i Prof. Obirek o prof. Węcławski w ujęciu dogmatycznej maksymy prof. Hubertusa Mynarka są ludźmi KTÓRZY NIE MYŚLĄ. Bowiem zarówno jako księża katoliccy jak i obecnie, po zrzuceniu sukienki duchownej, nadal są osobami wierzącymi. A Hubertus Mynarek jednoznacznie, schematycznie, dogmatycznie postawił sprawę jasno:"Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca większość i myśląca mniejszość". Skoro oni wierzą i wierzyli i skoro są to przeciwstawne klasy to niestety nie należą do tej elitarnej mniejszości. Oczywiście ja nie podzielam poglądu Hubertusa Mynarka, którego biogram - dziękuję za jego zamieszczenie - wskazuje an to, iż jego poglądy na temat wiary i religii mogą być wyprofilowane subiektywnie piętnem jego osobistego doświadczenia.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: paradoks | . Prosiłbym jednak o oddzielanie swoich wypowiedzi od moich.> Cieszy mnie to, bo ja też cenię tych dwóch naukowców.Taaak!? A jakie Pan zna ich publikacje? Może podzieliłby się Pan refleksjami na ten temat? > Tym niemniej jednak muszę Panu wytknąć - w mym odczuciu - oczywistę niekonsekwencję. Bo przecież i Prof. Obirek o prof. Węcławski w ujęciu dogmatycznej maksymy prof. Hubertusa Mynarka są ludźmi KTÓRZY NIE MYŚLĄ. To komu wytyka Pan niekonsekwencję - mnie czy Mynarkowi? Ja zacytowałem skrót jego stwierdzenia, a On napisał wiele książek, w których to udowadnia. Polecam lekturę. W żadnej z mi znanych nie przejawia nawet śladów dogmatyzmu.> Bowiem zarówno jako księża katoliccy jak i obecnie, po zrzuceniu sukienki duchownej, nadal są osobami wierzącymi. A Hubertus Mynarek jednoznacznie, schematycznie, dogmatycznie postawił sprawę jasno:"Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca większość i myśląca mniejszość". Skoro oni wierzą i wierzyli i skoro są to przeciwstawne klasy to niestety nie należą do tej elitarnej mniejszości.Zacytowałem Panu duży tekst o światopoglądzie. Szkoda, że Pan go nie przeczytał lub niczego zeń nie zrozumiał. Nasze światopoglądy rzadko są spójne. Polecam tu znakomitą książkę "Wiara oświeconych" Stanisława Witwickiego. www.racjon(*)q,O.Templetona.dla.WitwickiegoOsobiście uważam, a myślę że Mynarek uważa podobnie, iż w tym zakresie, w którym ich umysł jest spętany dogmatami wiary intelekt mają mocno ograniczony. Zaś odwrotnie o wielkości ich intelektu świadczy to, że w dużym stopniu potrafią się przez te ograniczenia przebić. To naprawdę są bardzo mądrzy ludzie, choć z wieloma ich stwierdzeniami zupełnie się nie zgadzam. > Oczywiście ja nie podzielam poglądu Hubertusa Mynarka,Czy Pan nawet sam siebie nie czyta: Cytat:Jakkolwiek nie jest to jeszcze uznanie RACJONALNEJ Z GRUNTU PRAWDY, iż tak wśród wierzących jak i niewierzących są myślący i niemyślący, tym niemniej jednak jest to spory postęp. > którego biogram - dziękuję za jego zamieszczeniePodziękowanie nie do mnie, ale się przyłączam. > - wskazuje an to, iż jego poglądy na temat wiary i religii mogą być wyprofilowane subiektywnie piętnem jego osobistego doświadczenia.Dosyć długo żyję na tym świecie i jeszcze nie zdarzyło mi się poznać poglądów, które nie byłyby wyprofilowane subiektywnie piętnem osobistego doświadczenia. W mojej subiektywnej ocenie prof. Mynarek jest o niebo bardziej obiektywnym niż Pan we wszystkich swoich poglądach na temat wiary i religii , a jego subiektywne doświadczenia są o wiele dłuższe i bardziej od Pańskich traumatyczne. Po prostu - sądząc tylko z Pańskich wypowiedzi - ma bardziej otwarty umysł i jest bardziej tolerancyjny dla innych pogladów. Jeżeli jeszcze chce Pan ze mną rozmawiać, to bardzo proszę o staranie się zrozumienia tego co piszę i nie dopisywanie mi poglądów, których nie posiadam. Mam dosyć czarny charakter i dodatkowe uczernianie go nie jest już potrzebnym. Miłego dnia. @@@ .
|
|
3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy w Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? |
>Dobrze jest czasem zadać pytanie i dlatego pytam:Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? Jasne! Politycy przez głupie kunktatorstwo wykreowali siłę Kościoła, na której wyrosła ogromna hucpa. Tak hierarchii jak i bezmyślnych mas. Trzeba by z tym powalczyć nie licząc na polityków (także choćby dla Palikota wierzący to część elektoratu) debatując asertywnie. Asertywnie do bólu. Jakieś wykłady, zaproszenia, listy otwarte... Dawkins, Hitchens i inni mogliby być dobrym wzorem.
>Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum. O, tak! Ale tu można łatwiej wprowadzić zasady koszenia trolli. 1. Można kurtuazyjnie gdzieś obok Bazgrołów umieścić dział Wyznania wiary gości. I niechże tam bezkarnie każdy wierzący gość produkuje ile wlezie: "Wierzę w Boga debila z roztrojeniem jaźni co zapłodnił swoją mamusię zanim się z niej urodził i co bez tej mamusi i gromady świętych Wojtyłów nie umie zarządzać Działem Boskich Interwencji, i którego największym marzeniem jest zostać Królem Polski w 3-metrowej złotej koronie na głowie..." etc., etc. 2. Za to zakazać wyznań wiary w wątkach merytorycznych. I kiedy jakiś troll wyjedzie z debilnym pojęciem "Boga" czy "stwórcy" jako elemencie czy cesze rzeczywistości, a którego nie będzie umiał uzasadnić czy wyjaśnić niczym poza wiarą - banować bez pardonu (nie dożywotnio jak na forach katolickich, ale do obietnicy poprawy). Przecie takich dyrdymałów można napleść wiele choćby w dziale Filozofia i światopogląd czy nawet Nauka, gdzie jakaś rozumna, ciekawa hipoteza Boga byłaby nawet mile widziana, skoro jeszcze nikt nigdy takiej nie wysunął.
I nie chodzi brońboże o eliminację jakiejkolwiek argumentacji religią, o udawanie, że religii nie ma! Tylko niech to będzie argumentacja na bazie religioznawstwa, psychologii itp, a nie na bazie czystej religii. Ja sam nauczyłem kilka osób z mojego środowiska mówienia w swoim imieniu, a nie w imieniu Boga co całkowicie zmienia i sens wypowiedzi, i relacje wypowiadającego z otoczeniem. Np.: "Moja wiara mi nie pozwala..." to coś diametralnie innego, niż "Bóg nie pozwala..." Wiara może być motywem przyjmowanych postaw, ale nie argumentem na forum racjonalista.pl
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > .> Publikuje u nas bardzo wielu chrześcijan - głównie katolików (ostatnio - przynajmniej w moim> odczuciu - wprost narzucających nam tematykę i wolność wypowiedzi. Pan Rdest nawet twierdzi, że> ponieważ każdy człowiek używa własnego rozumu, to każdy jest racjonalistą.> Wiemy, że Kościół jest instytucją bardzo bogatą i materialnie oraz kadrowo i stać go na wiele dla powstrzymania procesów laicyzacji społecznej. Badania socjologiczne potwierdziły ważność w tym procesie mas-mediów, a w tym także internetu i portali społecznościowych. Dlatego podjęto starania dla przygotowania kadr zdolnych do podjęcia walki (a nawet wojny) o internetowe dusze. W moim odczuciu awangarda już weszła na nasze forum i zaczyna narzucać nam swoje poglądy i swój poziom prowadzenia rozmów. Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego słowa) większość i myśląca mniejszość, dlatego ilościowo przegramy na pewno, a czy damy sobie radę intelektualnie? Wchodzący na nasze forum propagandziści > katoliccy zdają sobie też sprawę co to jest za forum ( nota bene - jeden z nich obłudnie poczuł się urażonym za zakwalifikowanie go [w domyśle] do katolików). Znają też doskonale sztukę manipulacji (choć stosują tu jej najbardziej prymitywne formy).> Moim zdaniem - radzą sobie na naszym forum nader dobrze.> To otwarte forum i otwartość jest jego wartością, ale czy nie podzielający racjonalistycznych> ideałów (a nawet się im przeciwstawiający) nie mają się tu za dobrze?> Dobrze jest czasem zadać pytanie i dlatego pytam:Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm?> Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum.> Jest to tylko moje przewrażliwienie?> Czy dostrzegają to też inni forumowicze?> Pozdrawiam serdecznie.> Andrzej Bogusławski.> @@@> .> Panie Andrzeju ! Ponieważ z braku czasu nie bywam tu tak często jak bym to chętnie czynił, nie umiem ocenić stopnia inwazji misjonarzy katolickich na forum. Ale pytam się, jakby ich nie było to z kim chcemy dyskutować? Niech sobie będą, będziemy dyskutować i wymieniać argumenty. Dusz nie zdobywa się na forach, tak sądzę. Dusze które tu przychodzą, albo dawno odpadły od wiary, albo przyprowadził ich tutaj duch święty. Dlatego zmiana frontów nie wchodzi w grę. Uważam że Polsce nie grozi fundamentalizm. Zgadzam się w pełni z opinią kulki na mole. Polski katolicyzm jest płytki, bezrefleksyjny i plebejski. Fanatyzm religijny pewnej części wiernych jest faktem. Ale fanatyzm jest paranoją religijną a paranoik nie reaguje na argumenty. Pan Rdest nie zna definicji racjonalizmu religijnego jeżeli uważa że reakcje chemiczne które zachodzą w jego mózgu, czynią go racjonalistą. Dlatego nie jest partnerem do dyskusji. Można mu udzielić kwarantanny na lekturę Descartes'a i Leibniza, na początek.
|
|
2 na 2 | Kaszman (396 punktów) |
> Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego >słowa) większość i myśląca mniejszość
"Zawsze" ? W takim razie kto jest myślącą mniejszością w krajach w którym większość to ateiści ? Może teraz trzeba raczej patrzyć pod kątem globalnym niż tylko krajowym.
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >>>>Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego słowa) większość i myśląca mniejszość >"Zawsze" ? W takim razie kto jest myślącą mniejszością w krajach w którym większość to ateiści ? Może teraz trzeba raczej patrzyć pod kątem globalnym niż tylko krajowym. Nie ja jestem autorem tej wypowiedzi, ale moim zdaniem zawsze. Autor nie przeciwstawia tu teizmu ateizmowi lub odwrotnie - ale mówi o fideizmie i afidedeizmie, a nawet antyfideizmie.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>i dlatego pytam A ja odpowiadam. > Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? Nie jest. Ruch Palikota wszedł do sejmu i co? Nikt na razie nie zastrzelił jeszcze ani Palikota ani Kotlińskiego. Wydaje się ateistyczne książki typu Bóg urojony, czy Bóg nie jest wielki. Jest po prostu, mimo wszystko, wolność słowa. Ukazuje się tygodnik NIE i Fakty i Mity. Co prawda kler miesza się za dużo do życia ludzi, ale zmiany idą w kierunku ograniczania jego roli. > Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum. Forum jest ogólnodostępne. Można dyskutować. > Jest to tylko moje przewrażliwienie? Na to wygląda. > Czy dostrzegają to też inni forumowicze? Jakieś konkrety Panie Andrzeju. Nazwiska (nicki). Przykłady.
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
1 na 1 | Ryszard3141 (52 punktów) | >. >Publikuje u nas bardzo wielu chrześcijan - głównie katolików (ostatnio - przynajmniej w moim >odczuciu - wprost narzucających nam tematykę i wolność wypowiedzi. Pan Rdest nawet twierdzi, że >ponieważ każdy człowiek używa własnego rozumu, to każdy jest racjonalistą. >Wiemy, że Kościół jest instytucją bardzo bogatą i materialnie oraz kadrowo i stać go na wiele dla >powstrzymania procesów laicyzacji społecznej. Badania socjologiczne potwierdziły ważność w tym >procesie mas-mediów, a w tym także internetu i portali społecznościowych. Dlatego podjęto starania >dla przygotowania kadr zdolnych do podjęcia walki (a nawet wojny) o internetowe dusze. W moim >odczuciu awangarda już weszła na nasze forum i zaczyna narzucać nam swoje poglądy i swój poziom >prowadzenia rozmów. Zawsze istniały dwie przeciwstawne klasy: wierząca (w najszerszym pojęciu tego >słowa) większość i myśląca mniejszość, dlatego ilościowo przegramy na pewno, a czy damy sobie radę >intelektualnie? > Nie wiem? W roku 1910, pewien bogaty wierny zaczął finansować pismo pod tytułem "The >Fundamentalis" (podstawowe zasady) i było rozpowszechniane w wielomilionowych nakładach. [...] >Groźbie powszechnego rozkładu chrześcijańskich prawd wiary przeciwstawiało ono następujące >fundamentals: >1. Biblia jest absolutnym, niepodważalnym fundamentem wiary chrześcijańskiej, jest wolna od >wszelkich historycznych uwarunkowań, bezbłędna, w dosłownym sensie nieomylna. Jest przekazanym >słowem Boga, którego nie należy traktować symbolicznie, lecz dosłownie; >2. wszystkie nowoczesne nauki nauki, filozofia i teologia są nieważne jeśli zaprzeczają wierze w >Biblię, są nieważne; >3. należy wierzyć w grzeszność świata wobec bliskiego nadejścia Chrystusa i w nieodzowność >nawrócenia się, a także w >4. cielesne zmartwychwstanie człowieka; >5. ofiarę za grzechy ludzi i fizyczny powrót Jezusa Chrystusa oraz wdrażać >6. przekonanie, że prawdziwe chrześcijaństwo polega na bezwzględnym uznawaniu tych podstawowych >pryncypiów. Hubertus Mynarek "Zakaz myślenia. Fundamentalizm w >chrześcijaństwie i islamie. Porównaj też: Bassam Tibi "Fundamentalizm religijny". >----------------------- >Od przedstawienia fundamentals minęło sto lat. Wchodzący na nasze forum propagandziści >katoliccy zdają sobie też sprawę co to jest za forum ( nota bene - jeden z nich obłudnie >poczuł się urażonym za zakwalifikowanie go [w domyśle] do katolików). Znają też doskonale sztukę >manipulacji (choć stosują tu jej najbardziej prymitywne formy). >Moim zdaniem - radzą sobie na naszym forum nader dobrze. >To otwarte forum i otwartość jest jego wartością, ale czy nie podzielający racjonalistycznych >ideałów (a nawet się im przeciwstawiający) nie mają się tu za dobrze? >Dobrze jest czasem zadać pytanie i dlatego pytam:Czy we współczesnej Polsce jest groźnym katolicki fundamentalizm? >Czy nie jest on już dostrzegalnym na naszym forum. >Jest to tylko moje przewrażliwienie? >Czy dostrzegają to też inni forumowicze? >Pozdrawiam serdecznie. >Andrzej Bogusławski. >@@@ >. > Myślę, że takie próby, czy wręcz akcje są wielce prawdopodobne choćby dlatego, że istnieją takie organizacje jak Opus Dei. Uczestnictwo w naszym Forum może też spełnić funkcję wychowawczą i dydaktyczną, a poza tym dobrze jest mieć przeciwnika mądrego i sprawnego intelektualnie niż zaślepionego głupca.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Myślę, że takie próby, czy wręcz akcje są wielce prawdopodobne choćby dlatego, że istnieją takie organizacje jak Opus Dei. Uczestnictwo w naszym Forum może też spełnić funkcję wychowawczą i dydaktyczną, a poza tym dobrze jest mieć przeciwnika mądrego i sprawnego intelektualnie niż zaślepionego głupca. Bardzo prosimy o wycinanie niepotrzebnych w odpowiedzi tekstów poprzedników. Pozostawiać tylko to, co jest koniecznym dla jasności wypowiedzi. W tej sprawie sądzę podobnie do Pana.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|