 |
Racjonalizm a poszukiwanie prawdy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-06-2012 22:21 | Grancy (169 punktów) | Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
1 na 1 | Różne są definicje racjonalizmu i jego rodzaje, ale ja często się spotykam z twierdzeniem, że racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody. Załóżmy że tak jest i cofnijmy się teraz np. z 1000 lat do tyłu. Wtedy nie było żadnych przekonywujących dowodów na to że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, nie wspominając już o ewolucji biologicznej. Ale jedno i drugie było tak samo prawdą jak i jest dzisiaj. Jednak nie było na to dowodów, więc rozumiem, że ówcześni racjonaliści w to nie wierzyli? Mogli w to wtedy wierzyć wyłącznie ludzie nieracjonalni. Czyli z tego wynika, że racjonaliści się mylili i wierzyli w kłamstwo, że to Słońce krąży wokół Ziemi, a tylko ludzie nieracjonalni bez dowodów mogli uwierzyć w prawdę, że jest odwrotnie. Tak więc, podobnie może być i dzisiaj: racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie pozornie nieracjonalni. Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody. Co o tym sądzicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | maruda (5550 punktów) | Masz jakąś obsesję na punkcie słowa WIARA. Może przewertuj słownik, jest tyle innych pięknych słów. Próbujesz swoją wiarę wcisnąć nawet do rzeczy już dawno zbadanych i opisanych, czemu?
|
|
 | | Grancy (169 punktów) | Chyba jednak ty masz jakąś obsesję na tym punkcie, skoro w ogóle zwracasz uwagę na takie szczegóły. Tak poza tym, jaką "swoją wiarę" wciskam, o czym ty mówisz?
|
|
|  | 7 na 7 | maruda (5550 punktów) | >Chyba jednak ty masz jakąś obsesję na tym punkcie, skoro w ogóle zwracasz uwagę na takie szczegóły. Tak poza tym, jaką "swoją wiarę" wciskam, o czym ty mówisz?
W pierwszej wypowiedzi 5 razy używasz słowa wiara w połączeniu z racjonalizmem, staraj się formułować swoje wypowiedzi tak by nie mieszać pewnych zjawisk zupełnie nieprzystających do siebie w poruszonych przez ciebie kontekstach. Upieranie się przy "racjonalista to człowiek który wierzy" nazywam obsesją niepasującą do tego forum.
|
|
7 na 7 | TyDraniu (6569 punktów) | > Różne są definicje racjonalizmu i jego rodzaje, ale ja często się spotykam z twierdzeniem, że racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody.Nie. Wiemy tylko to, na co są przekonywujące dowody. Nie ma to nic wspólnego z wiarą. > Załóżmy że tak jest i cofnijmy się teraz np. z 1000 lat do tyłu. Wtedy nie było żadnych przekonywujących dowodów na to że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, nie wspominając już o ewolucji biologicznej. Ale jedno i drugie było tak samo prawdą jak i jest dzisiaj.Jednak były na to pewne przesłanki, można było w jakiś sposób te twierdzenia uzasadnić, nawet jeżeli nie można było podać dowodów. > Jednak nie było na to dowodów, więc rozumiem, że ówcześni racjonaliści w to nie wierzyli? Mogli w to wtedy wierzyć wyłącznie ludzie nieracjonalni.Ówcześni racjonaliści mogli również odłożyć swój osąd do czasu znalezienia dowodów, nie zastanawiać się nad danym zagadnieniem, lub po prostu nie wpaść na to, że jest taka alternatywa. > Czyli z tego wynika, że racjonaliści się mylili i wierzyli w kłamstwo, że to Słońce krąży wokół Ziemi, a tylko ludzie nieracjonalni bez dowodów mogli uwierzyć w prawdę, że jest odwrotnie.Teorie heliocentryczne tworzono już 2 tysiące lat temu na podstawie wiedzy astronomicznej kapłanów egipskich. Arystarch z Samos w III wieku p.n.e., twórca hellenistycznej szkoły astronomii, miał świadomość ruchu obrotowego Ziemi dookoła osi oraz dookoła Słońca, potrafił wyjaśnić zmianę pór roku, umieszczając Słońce w centrum świata. Rozumiał, że Słońce musi być większe od Ziemi, a gwiazdy bardzo od niej oddalone. > Tak więc, podobnie może być i dzisiaj: racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie pozornie nieracjonalni.Jeżeli już, to wyjątkowym fuksem  . Zdaje mi się, że nie będziesz umiał podać żadnego historycznego przypadku takiego zdarzenia. > Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody.Jednak zawsze są pewne przesłanki, można stawiać pewne hipotezy - badać je; jeżeli są spójne logicznie i niesprzeczne z wiedzą, można to traktować poważnie.
|
|
 | | Grancy (169 punktów) |
>Jednak były na to pewne przesłanki, można było w jakiś sposób te twierdzenia uzasadnić, nawet jeżeli nie można było podać dowodów. Widocznie przesłanki wtedy były takie, że to Słońce krąży wokół Ziemi, skoro tak twierdziła większość ówczesnych uczonych.
|
|
|  | | TyDraniu (6569 punktów) | > Widocznie przesłanki wtedy były takie, że to Słońce krąży wokół Ziemi, skoro tak twierdziła większość ówczesnych uczonych.Którzy konkretnie uczeni tak twierdzili?
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Widocznie przesłanki wtedy były takie, że to Słońce krąży wokół Ziemi, skoro tak twierdziła większość ówczesnych uczonych. >Którzy konkretnie uczeni tak twierdzili?
Co widzi obserwator kiedy krąży Słońce wokół Ziemi, a co widzi jeżeli jest odwrotnie?
|
|
| | |  | 1 na 1 |
| | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Co widzi obserwator kiedy krąży Słońce wokół Ziemi, a co widzi jeżeli jest odwrotnie? >Jeśli odwrotnie, to inne planety poruszają się po śmiesznych orbitach:
Ale jak widzi Słońce w obu przypadkach? No jaka jest różnica?
|
|
| | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > >Co widzi obserwator kiedy krąży Słońce wokół Ziemi, a co widzi jeżeli jest odwrotnie?> Jeśli odwrotnie, to inne planety poruszają się po śmiesznych orbitach:> upload.wikimedia.org/wikipedia/commonsA co się dzieje jak obserwator jest ślepy ?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | | Grancy (169 punktów) | A o co chodzi konkretnie, o ruch Słońca?
|
|
 | | maturmi (9 punktów) |
To chyba oczywiste, że jak mamy przekonywujące dowody to WIEMY i nie musimy WIERZYĆ. Nic w tym nadzwyczajnego i tak zachowują się wszyscy ludzie, nie tylko "racjonaliści". Co jednak w przypadku, gdy takich przekonywujących dowodów nie ma, a racjonaliści i tak WIEDZĄ, bo przecież przenigdy się przyznają, że to tylko WIARA.
|
|
|  | 8 na 10 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Stoisz przed wielką ciemną jaskinią. Może być ona zamieszkana przez a) niedźwiedzia, b) borsuki, c) zagubione plemie ludzi pierwotnych, d) chrząszcze i pająki, e) jest pusta. Racjonalista myśli - załóżmy, że jest pusta i w miarę możliwości postarajmy się ją zbadać. Wierzący reagują tak - wyznawcy niedźwiedzia biorą się za łby z wyznawcami borsuków, wyznawcy plemienia ludzi pierwotnych walczą z wyznawcami chrząszczy i pająków. Oczywiście jeśli się da, to wyznawcy starają się dokopać każdemu, kto ma inne poglądy. Jednak dla racjonalisty nie to jest najstraszniejsze - najstraszniejsze jest, że żaden wyznawca nie stara się sprawdzić, co jest w jaskini. Za to walczą przed jaskinią (bo widniej). A jeśli sprawdzanie jest za trudne, to i tak wyznawcom nie powstaje w głowie myśl, by przyjąć rozejm i poczekać na możliwości sprawdzenia. Może nawet próbować sprawdzać wspólnym wysiłkiem. Straszne prawda.
Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm.
|
|
| |  | 1 na 3 | maturmi (9 punktów) | Zamieszczona bajeczka nie dotyczy jednak poruszonego przeze mnie problemu. Chyba się nie zrozumieliśmy. To może zapytam jeszcze raz: Na czym "racjonaliści" opierają swój światopogląd? Czy wyłącznie na tym co WIEDZĄ, na tym co zostało NAUKOWO UDOWODNIONE? W takim razie co np. z waszym przekonaniem, że życie powstało samoistnie? Z tego co mi wiadomo nauka potwierdza, że życie powstaje WYŁĄCZNIE z życia już istniejącego. Czy wasze poglądy nie stoją w opozycji do naukowych faktów? Jest to zatem WIEDZA czy WIARA?
|
|
| | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Jest to zatem WIEDZA czy WIARA? Wiedza i to wiedza tak tajemna, że żaden fideista ani poznać, ani pojąć jej nie może! Szkoda nawet próbować.
@@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | maturmi (9 punktów) | Oj, ciężko "racjonaliście" przyznać przed sobą i innymi, że ta "tajemna wiedza" to po prostu WIARA
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Oj, ciężko "racjonaliście" przyznać przed sobą i innymi, że ta "tajemna wiedza" to po prostu WIARAWiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.A więcej tu: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,506804#w507946 i w całym naszym portalu, ale to dla Pani o wiele za trudne do zrozumienia, a więc już na zawsze pozostanie "wiedzą tajemną". @@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | maturmi (9 punktów) | "Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką."
Zgadzam się z tym w zupełności! I proszę zauważyć, że w żadnym momencie nie stoję w opozycji do WIEDZY. Wiem też, że wiedza i wiara, to nie to samo. Mam natomiast wątpliwości, czy rozumieją to niektórzy "racjonaliści" wypowiadający się na tym forum. NIE WIEDZĄ jak powstało życie, ale nawet nie dopuszczają myśli, że mogło zostać stworzone. Skąd ta pewność? Skoro nie wynika z WIEDZY, to z czego?
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . "Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką."> Zgadzam się z tym w zupełności!To cieszy, ale czy z całością postu także: www.racjon(*)m.php/s,506804/z,0/d,2#w507946> I proszę zauważyć, że w żadnym momencie nie stoję w opozycji do WIEDZY.Do jakiej wiedzy? Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej. Do naukowej - moim zdaniem - tak. (Swoich wypowiedzi nie opiera Pani na wiedzy naukowej)> Wiem też, że wiedza i wiara, to nie to samo.Ale wcale nie muszą kolidować ze sobą. Natomiast w kolizji jest racjonalne i fideistyczne (oparte na wierze) poznanie i zrozumienie rzeczywistości. > Mam natomiast wątpliwości, czy rozumieją to niektórzy "racjonaliści" wypowiadający się na tym forum.Tu każdy wypowiada się za siebie. Moim zdaniem - znakomita większość racjonalistów doskonale wie o czym pisze, czego zupełnie już nie mogę powiedzieć o fideistach. Wybitnie rzadko zdarza się tu, ktoś merytorycznie przygotowany do obrony postawy teistycznej. > NIE WIEDZĄ jak powstało życie,Doskonale wiedzą, choć jak na razie nie mogą laboratoryjnie odtworzyć tego procesu. Ciągle brakuje tego ostatniego "pstryczka"www.racjon(*)m.php/s,506804/z,0/d,3#w507961> ale nawet nie dopuszczają myśli, że mogło zostać stworzone.Jak to nie dopuszczają? Ja dopuszczam promil z promila, że stało się tak, jak to Stanisław Lem opisał w "Solaris" czy "Głosie Pana". Polecam, to ogromnie inspirujące w myśleniu o "Bogu". > Skąd ta pewność?Z dorobku nauk przyrodniczych. www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf> Skoro nie wynika z WIEDZY, to z czego?Wynika z wiedzy, ale tylko tej naukowej. Rzeczywistość stawia przed nami problemy praktyczne oraz poznawcze, które stopniowo rozwiązujemy, a rozwiązania stawiają przed nami nowe problemy itd. Religia daje odpowiedź na wszystko: Artykuł sprzed wieku H. L. Menckena - "Homo Neanderthalensis""Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". Ale religia praktycznie niczego nie rozwiązuje.Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | maturmi (9 punktów) |
"Doskonale wiedzą, choć jak na razie nie mogą laboratoryjnie odtworzyć tego procesu." Dlaczego nie mogą, skoro wiedzą doskonale?
"Ciągle brakuje tego ostatniego "pstryczka" Można wiedzieć, co należy rozumieć pod wielce naukowym pojęciem "pstryczek"?
"Skąd ta pewność? Z dorobku nauk przyrodniczych." Niestety nadużywa tu Pan autorytetu nauk przyrodniczych, które NIE UDOWODNIŁY, że życie powstało samoistnie!
"Swoich wypowiedzi nie opiera Pani na wiedzy naukowej" A Pan?
"Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować NA WIARĘ. Ja akurat się z tym ZGADZAM w zupełności! Gorzej niestety z Panem...
|
|
| | | | | | | | |  | 8 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | >"Doskonale wiedzą, choć jak na razie nie mogą laboratoryjnie odtworzyć tego procesu." >Dlaczego nie mogą, skoro wiedzą doskonale? Bo im czasu brakuje. Człowiek jako gatunek istnieje dopiero kilkaset tysięcy lat, a jako podgatunek Homo sapiens sapiens - ledwo kilkadziesiąt tysięcy, a Ty chcesz, żeby w laboratorium poleciał kilkusetmilionoletni proces w ile, w trzy dni?
|
|
| | | | | | | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > a Ty chcesz, żeby w laboratorium poleciał kilkusetmilionoletni proces w ile, w trzy dni?Ano, cóż - niektórzy nie mogą wybaczyć nauce, że nie jest religią i na pstryknięcie nie daje odpowiedzi na każde pytanie. Tylko się, kurde, męczyć trzeba. Całe stulecia czasem. Oj, nie lubią się męczyć niektóre typy umysłu, nie lubią... 
Jeśli nie masz nic lepszego do roboty: secure.avaaz.org/pl/justice_for_lal_bibi_c/?tta
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | dorias (722 punktów) |
>Bo im czasu brakuje. Człowiek jako gatunek istnieje dopiero kilkaset tysięcy lat, a jako podgatunek Homo sapiens sapiens - ledwo kilkadziesiąt tysięcy, a Ty chcesz, żeby w laboratorium poleciał kilkusetmilionoletni proces w ile, w trzy dni?
Najlepiej w 7 dni ;]
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>"Doskonale wiedzą, choć jak na razie nie mogą laboratoryjnie odtworzyć tego procesu."pl.wikipedia.org/wiki/Pochodzenie_życia> Dlaczego nie mogą, skoro wiedzą doskonale?Pani Meretseger:Bo im czasu brakuje. Człowiek jako gatunek istnieje dopiero kilkaset tysięcy lat, a jako podgatunek Homo sapiens sapiens - ledwo kilkadziesiąt tysięcy, a Ty chcesz, żeby w laboratorium poleciał kilkusetmilionoletni proces w ile, w trzy dni? > "Skąd ta pewność?> >>>Z dorobku nauk przyrodniczych."Jaką literaturę zna Pani na ten temat? Proszę podać abym wiedział do czego mam się odnosić. Mamy na naszym forum kilku biologów i kilku lekarzy, myślę, że gdy jest Pani oczytana w temacie rozproszą Pani wątpliwości. > >>>"Ciągle brakuje tego ostatniego "pstryczka"> Można wiedzieć, co należy rozumieć pod wielce naukowym pojęciem "pstryczek"?Przeczytała Pani notatkę? Na ile wiem - jeszcze sztucznie nie stworzono życia. Może jutro, albo pojutrze. To jest ten "pstryczek". "Wielce naukowo" można rozprawiać z wielce uczonym, a ja "wielkiej naukowości" w Pani wypowiedziach dopatrzyć się nie umiem. > Niestety nadużywa tu Pan autorytetu nauk przyrodniczych, które NIE UDOWODNIŁY, że życie powstało samoistnie!To jest Pani zdanie, osoby która moim zdaniem nie orientuje się ani w zadaniach, ani w metodologii nauk przyrodniczych. Tak, nauka stawia przed sobą pytanie: Jak powstało życie? (I już wie bardzo wiele na ten temat). Ale zupełnie nie zajmuje się problemem samoistności po obaleniu teorii samorództwa. pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_samorództwa , gdyż nawet gdyby życie nie rozpoczęło się nie na ziemi pl.wikipedia.org/wiki/Panspermia to tylko problem zostaje przeniesiony na czasy wcześniejsze i inny obiekt kosmiczny, ale dalej mówimy o naturalnym powstaniu życia. > >>>"Swoich wypowiedzi nie opiera Pani na wiedzy naukowej"> A Pan?Tylko i wyłącznie. "Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować NA WIARĘ.> Ja akurat się z tym ZGADZAM w zupełności!Tylko szkoda, że istotny kawałek Pani tu wykastrowała. "Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką."Wypowiedzi Pani Maturni:Na czym "racjonaliści" opierają swój światopogląd? Czy wyłącznie na tym co WIEDZĄ, na tym co zostało NAUKOWO UDOWODNIONE? W takim razie co np. z waszym przekonaniem, że życie powstało samoistnie? Z tego co mi wiadomo nauka potwierdza, że życie powstaje WYŁĄCZNIE z życia już istniejącego. Czy wasze poglądy nie stoją w opozycji do naukowych faktów?
Zgadzam się z tym w zupełności! I proszę zauważyć, że w żadnym momencie nie stoję w opozycji do WIEDZY. Wiem też, że wiedza i wiara, to nie to samo. Mam natomiast wątpliwości, czy rozumieją to niektórzy "racjonaliści" wypowiadający się na tym forum. NIE WIEDZĄ jak powstało życie, ale nawet nie dopuszczają myśli, że mogło zostać stworzone. Skąd ta pewność? Skoro nie wynika z WIEDZY, to z czego? Jest to zatem WIEDZA czy WIARA? > Gorzej niestety z Panem...Tak, że mną jest zupełnie źle, ale to Pani twierdzi, że życie nie powstało samoistnie. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką."Proszę o dowody na to, a choćby jakąś przyzwoitą naukową hipotezę? Przez metodę badawczą rozumiemy sposób dochodzenia do celu jaki stawia sobie nauka. Do głównych wymagań metodologicznych należą: metody badawcze i metody poznania, które powinny kierować się zasadami naukowej metody poznania, tj. naturalizmem metodologicznym. Metoda ta wymaga rozpatrywania zjawisk dostępnych ludzkiemu poznaniu jako wzajemnie ze sobą powiązanych i uwarunkowanych, wymaga od badacza wszechstronnego poznania całego bogactwa konkretnego materiału faktycznego, z którego mają wynikać wnioski niezbędne dla praktyki.
W trakcie całego procesy badawczego wyróżniamy trzy fazy: fazę koncepcji, fazę badań oraz analiza tych badań i wyciągnięcie wniosków. W pierwszej fazie przygotowujemy się do badań i musimy dokonać takich czynności jak: Określenie przedmiotu i celu badań - to zadanie staje przed nami w momencie uświadomienia sobie konieczności przeprowadzenia badań empirycznych. Sformułowanie problemów badawczych - zabieg werbalny polegający na precyzyjnym rozbiciu tematu na pytania i problemy. Jeśli chcemy aby był prawidłowy musi spełniać kilka warunków: - sformułowane problemy muszą wyczerpywać zakres naszej niewiedzy zawartej w temacie badań - sformułowania powinny zawierać wszystkie generalne zależności między zmiennymi - problem powinien być rozstrzygalny empirycznie i praktycznie (w fazie koncepcji nie można mieć co do tego pewności). Sformułowanie hipotez - konieczna jest tu pewna suma wiedzy teoretycznej o badanych zjawiskach, wiedza ta powinna być szczegółowa. Po uzyskaniu odpowiedniej wiedzy można przystąpić do formułowania hipotez.Nauka zajmuje się poznawaniem istniejącej obiektywnie (niezależnie od poznającego ją podmiotu) rzeczywistości za pomocą zmysłów. Bezpośrednio lub pośrednio zmysłami uzbrojonymi w narzędzia. Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia. Zaś o "stworzeniu naturalnym", to najciekawiej pisał Stanisław Lem. Polecam - inspirujące! Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 3 | maturmi (9 punktów) |
"Tak, nauka stawia przed sobą pytanie: Jak powstało życie? (I już wie bardzo wiele na ten temat)." Zgadza się, nauka rzeczywiście WIE bardzo wiele, ale na temat budowy i funkcjonowania organizmów żywych. Tu postęp jest rzeczywiście ogromny i imponujący! Natomiast nie oszukujmy się - odnośnie kwestii POWSTANIA życia nauka nie WIE, podaje jedynie HIPOTEZY. Zgodzi się Pan, że czym innym są naukowo udowodnione FAKTY, a czym innym nie udowodnione HIPOTEZY. Poddawanie w wątpliwość naukowo udowodnionych faktów jest niewątpliwie godne potępienia. Ale do hipotez naukowych należy chyba podchodzić sceptycznie? Bezkrytyczne ich przyjmowanie nie ma nic wspólnego z nauką.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>"Tak, nauka stawia przed sobą pytanie: Jak powstało życie? (I już wie bardzo wiele na ten temat)."> Zgadza się, nauka rzeczywiście WIE bardzo wiele, ale na temat budowy i funkcjonowania organizmów żywych. Tu postęp jest rzeczywiście ogromny i imponujący!Co wiemy? Kiedyś nie było Ziemi, a na początku Ziemi nie było na niej życia. Wiemy, że związki organiczne niezbędne do życia mogą powstawać spontanicznie (nawet w obłokach międzygwiazdowych, co wykazano spektralnie), wiemy, że wykazują tendencje do polimeryzacji, bipolarne cząsteczki tworzą błony i pęcherzyki, itp. itd. Dlatego możemy stawiać tezę, że życie powstało na Ziemi (a może i gdzie indziej) z materii nieożywionej.
Teza ta oczywiście nie została na razie udowodniona laboratoryjnie (choć udało się np. skonstruować z prostych cegiełek działającego wirusa, a także doprowadzić do powstawania koacerwatów, mikrosfer, kwasu nukleinowego TNA, domniemanego prekursora DNA i RNA, itp.). Nie możemy więc jednoznacznie wskazać warunków brzegowych procesu biogenezy (ale to nic nadzwyczajnego w przypadku procesów stochastycznych i zdarzeń historycznych).
Wiemy dziś, że proces biogenezy jest łatwiejszy niż sądzono przed półwieczem. Wtedy zdawało się, że powstanie życia zajęło kilka miliardów lat - dziś wiadomo, że powstało ledwie Ziemia ostygła poniżej temperatury skraplania wody i przeszła Wielkie Bombardowanie: najstarsze ślady życia sięgają 3,8 mld lat (a barierą jest głównie brak odpowiednio starych a nieprzetopionych skał). Oznacza to, że nawet na Ziemi mogło dochodzić do wielokrotnego pojawiania się chemicznych autoreplikatorów, ale wczesne życie było sterylizowane kolejnymi bombardowaniami. No i może istnieje gdzieś przedmiot badań egzobiologii (istnienie pozaziemskich globów zdatnych do życia może być pospolitsze niż sądzono - księżyc Jowisza Europa, układy planetarne innych gwiazd).> Natomiast nie oszukujmy się - odnośnie kwestii POWSTANIA życia nauka nie WIE, podaje jedynie HIPOTEZY.Szanowna Pani, już tu wielokrotnie pisałem np. tu, że hipotezy badawcze, to nie urojenia "naprutych winem i palących jakieś zioła" i muszą spełniać określone warunki. Tak nauka - w chwili obecnej - ma, na temat powstania życia, tylko mocno podparte dowodami hipotezy. Szkoda, że pomimo moich wyjaśnień nadal Pani nie rozumie co to znaczy "hipoteza badawcza". www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,506804#w508173Dla bardziej inteligentnych i ambitnych polecam te dwa artykuły:www.nauka-(*)ismo/pdf/download.php?file=209www.nauka-(*)ismo/pdf/download.php?file=210> Zgodzi się Pan, że czym innym są naukowo udowodnione FAKTY, a czym innym nie udowodnione HIPOTEZY.Z podstaw wiedzy o nauce wiadomo, że czymś innym jest "fakt", a czym innym "hipoteza". Nie jestem pewien, czy rozumie Pani jakie znaczenie w nauce ma termin "fakt" i jestem prawie pewien, że nie rozumie Pani terminu "hipoteza". > Poddawanie w wątpliwość naukowo udowodnionych faktów jest niewątpliwie godne potępienia. Ale do hipotez naukowych należy chyba podchodzić sceptycznie? Bezkrytyczne ich przyjmowanie nie ma nic wspólnego z nauką.Znowu Pani nie odrobiła Pani nawet podstawowych lekcji. Niech Pani spokojnie przeczyta i postara się zrozumieć informacje, które Pani już podałem np. dotyczące racjonalistycznego podejścia do zrozumienia rzeczywistości. Może też trochę o nauce: Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy o obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę. Dla minimalnej wiedzy w temacie polecam starą już, gdyż z 1999 roku (ale ja też młody nie jestem) J. Williama Schopfa "Kolebka życia". Nowsze pozycje zapewne mogą Pani podać forumowicze bardziej wyspecjalizowani w problematyce - tylko po co? Czy zrozumiała Pani zakończenie postu, na który odpisuje? Nauka zajmuje się poznawaniem istniejącej obiektywnie (niezależnie od poznającego ją podmiotu) rzeczywistości za pomocą zmysłów. Bezpośrednio lub pośrednio zmysłami uzbrojonymi w narzędzia. Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia. Zaś o "stworzeniu naturalnym", to najciekawiej pisał Stanisław Lem. Polecam - inspirujące! Moim zdaniem - wcale! PS. Dalej czekam na Pani hipotezę "stworzyciela"!
Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | maturmi (9 punktów) |
Niestety obrażanie mnie, poprzez imputowanie mi nieuctwa, niczego nie wnosi do naszej dyskusji (no chyba, że poprawia to Panu samopoczucie). Jeszcze raz podkreślam, że przyjmuję wszystkie naukowo udowodnione fakty (jeżeli twierdzi Pan inaczej, proszę podać na to chociaż jeden przykład). Poddaję jedynie w wątpliwość naukowe hipotezy, bo chociażby były nawet "mocno podparte dowodami", to nadal pozostają jedynie hipotezami. I w tym momencie to ja mam wątpliwość, czy rozumie Pan jakie znaczenie w nauce ma termin "fakt" i czy rozumie Pan termin "hipoteza".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Niestety obrażanie mnie, poprzez imputowanie mi nieuctwa, niczego nie wnosi do naszej dyskusji (no chyba, że poprawia to Panu samopoczucie).Wielce Szanowna Pani, przed chwilą ktoś mi imputował obrażanie katolicyzmu. Daję słowo, że jedyną rzeczą jaką świadomie obrażam, to głupota, której nie wolno utożsamiać z niewiedzą. Wszyscy mamy jakieś luki w wiedzy, a głupota dotyczy nawet najbardziej utytułowanych np. ks. abp prof. zw. dr hab, czyli wielce uczony, a może być skończonym głupkiem. Brak podstawowego oczytania w temacie, przed zabraniem głosu też na ogół szkodzi, a u Pani jest to ewidentnie widoczne. > Jeszcze raz podkreślam, że przyjmuję wszystkie naukowo udowodnione fakty (jeżeli twierdzi Pan inaczej, proszę podać na to chociaż jeden przykład).Bardzo proszę - podaję go Pani po raz trzeci: Nauka zajmuje się poznawaniem istniejącej obiektywnie (niezależnie od poznającego ją podmiotu) rzeczywistości za pomocą zmysłów. Bezpośrednio lub pośrednio zmysłami uzbrojonymi w narzędzia. Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia. Tylko po co - jak i tak wcale Pani tego nie rozumie. > Poddaję jedynie w wątpliwość naukowe hipotezy, bo chociażby były nawet "mocno podparte dowodami", to nadal pozostają jedynie hipotezami.To nie imieniny u cioci, gdzie można poddawać w wątpliwość dobre prowadzenie się Zosi. Poddanie w wątpliwość naukowej hipotezy wymaga naukowych procedur. Cytat:Szanowna Pani, już tu wielokrotnie pisałem np. tu, że hipotezy badawcze, to nie urojenia "naprutych winem i palących jakieś zioła" i muszą spełniać określone warunki. Tak nauka - w chwili obecnej - ma, na temat powstania życia, tylko mocno podparte dowodami hipotezy. Szkoda, że pomimo moich wyjaśnień nadal Pani nie rozumie co to znaczy "hipoteza badawcza". www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,506804#w508173Dla bardziej inteligentnych i ambitnych polecam te dwa artykuły:> www.nauka-(*)ismo/pdf/download.php?file=209> www.nauka-(*)ismo/pdf/download.php?file=210Pani Maturmi: Zgodzi się Pan, że czym innym są naukowo udowodnione FAKTY, a czym innym nie udowodnione HIPOTEZY.Z podstaw wiedzy o nauce wiadomo, że czymś innym jest "fakt", a czym innym "hipoteza". Nie jestem pewien, czy rozumie Pani jakie znaczenie w nauce ma termin "fakt" i jestem prawie pewien, że nie rozumie Pani terminu "hipoteza". > I w tym momencie to ja mam wątpliwość, czy rozumie Pan jakie znaczenie w nauce ma termin "fakt" i czy rozumie Pan termin "hipoteza".No i o czym z Panią rozmawiać? Ja podałem konkretne definicje, a Pani na swoim poziomie bawi się w ping-ponga dla ograniczonych intelektualnie. Dokładnie nic nie ma Pani merytorycznego do powiedzenia i wypisuje tu Pani same bzdury. Mnie to nie bawi. Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami!Miłego dnia. @@@ . www.racjon(*)m.php/s,506804/z,0/d,5#w508185
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | maturmi (9 punktów) |
"Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia."
Jeżeli powyższe stwierdzenie jest dla Pana FAKTEM naukowym, to co Pan powie na taki naukowy FAKT:
Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na żywy organizm, który nie powstałby z innego żywego organizmu i to praktycznie zamyka możliwość samoistnego powstania organizmu żywego.
"Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami!" Tu się z Panem całkowicie zgadzam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . "Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia."> Jeżeli powyższe stwierdzenie jest dla Pana FAKTEM naukowym,Zdecydowanie tak! Jest to faktem naukowym> > to co Pan powie na taki naukowy FAKT:Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na żywy organizm, który nie powstałby z innego żywego organizmu i to praktycznie zamyka możliwość samoistnego powstania organizmu żywego.Jeżeli Pani uważa to za fakt, to poproszę o dowód?( Czyżby Pan Parys zmienił płeć? www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,22690) Jest Pani wspaniała "udowodniła" właśnie Pani, że materialne życie jest wieczne. Wszak każde pochodzi z innego materialnego życia. Gratuluję i naukowej wiedzy i umiejętności skorzystania z praktycznej logiki. Popisuje się Pani, jak przemądrzała 12 latka i wypisuje Pani niedorzeczne bzdury. Nauka natknęła się na ogromną ilość form pierwotnych z naszej planety sprzed 3,8 - 3,5 miliarda lat, gdyż życie wcale nie powstało raz, w jeden sposób i jednym miejscu i to jest fakt naukowy. Następnym faktem naukowym jest to, że życie rozwija się ewolucyjnie, ku coraz większej złożoności. Nawet według św. Augustyna z nicości została stworzona "pierwotna bezkształtna materia", z której Bóg później ukształtował pozostałe byty.Tak, nauka - jeszcze w tym tygodniu - nie potrafi sztucznie odtworzyć procesu powstania życia z martwej materii. Trzeba chwilę jeszcze poczekać. "Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami!"> Tu się z Panem całkowicie zgadzam.Bardzo mnie to cieszy, choć smuci Pani kompromitacja na własne żądanie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,506804#w508258@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | maturmi (9 punktów) |
"Tak, nauka - jeszcze w tym tygodniu - nie potrafi sztucznie odtworzyć procesu powstania życia z martwej materii. Trzeba chwilę jeszcze poczekać."
Ok, mogę poczekać. To w takim razie zawieszamy dyskusję do przyszłego tygodnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 7 | Artur@R (7115 punktów) | > Ok, mogę poczekać.> To w takim razie zawieszamy dyskusję do przyszłego tygodnia.<A ja mam nadzieję, że Szanowna przez tydzień się znudzi i więcej tutaj nie zajrzy - obyśmy dostąpili tej łaski. wiki: Dyskusja (od łac. discussio, aby to omówić) - jeden ze sposobów wymiany poglądów na określony temat, popartych argumentami (...) Żeby dyskutować należy dysponować argumentami - Szanowna dysponuje jedynie umiejętnością użycia "słownego ping-ponga" - jak słusznie zauważył Pan Andrzej na poziomie nastolatki lub ulicznych przekupek. A do tego całkowity brak umiejętności czytania ze zrozumienie (nawet własnych wypowiedzi), nie wspominając już nie rozumienia prostych definicji: hipotezy naukowej, faktu, dowodu, metodologii naukowej. Do tego tupet upstrzony ignorancją. Proszę już nie wracać - z takim nastawieniem nieczego Pani tu nie zyska - szkoda marnować czas. Anonimowość na Forum też nie powinna wprawiać Pani w zadowolenie - w/w "przymioty" równie doskonale są zauważalne w realnym świecie i w realnych kontaktach - proszę mi uwierzyć na słowo 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>"Tak, nauka - jeszcze w tym tygodniu - nie potrafi sztucznie odtworzyć procesu powstania życia z martwej materii. Trzeba chwilę jeszcze poczekać."> Ok, mogę poczekać.> To w takim razie zawieszamy dyskusję do przyszłego tygodnia.A może warto wziąć się solidnie za naukę zamiast wypisywać tu bzdury? www.racjon(*)m.php/s,506804/z,0/d,3#w507961To forum dla racjonalistycznej inteligencji, a więc ludzi reprezentujących jakiś minimalny poziom merytoryczny. Tu znacznie więcej się czyta niż pisze. Miłego weekendu życzę. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Ania... (14138 punktów) | > Poddaję jedynie w wątpliwość naukowe hipotezy, bo chociażby były nawet "mocno podparte dowodami", to nadal pozostają jedynie hipotezami. >I w tym momencie to ja mam wątpliwość, czy rozumie Pan jakie znaczenie w nauce ma termin "fakt" i czy rozumie Pan termin "hipoteza". Poddanie w wątpliwość hipotezy powinno wskazać, w którym dokładnie miejscu coś się nie zgadza, a najlepiej powinno być połączone z zaproponowaniem innej, lepszej hipotezy.
Z którą dokładnie hipotezą się Koleżanka nie zgadza? Z hipotezą agregatów, koacerwatów, kompartmentacji? Z hipotezą spontanicznego powstawania związków organicznych, z hipotezą świata RNA lub wcześniejszego prekursora? A jak już ustalimy, z którą hipotezą, to poproszę o wskazanie, w jakim konkretnie miejscu hipoteza jest niejasna, niespójna. Czy dane obserwacyjne wskazują na jakąś niezgodność? A może jest lepsze wyjaśnienie, a my go nie znamy?
Bez takiego RACJONALNEGO, a wręcz naukowego podejścia, niezgadzanie się z hipotezami naukowymi jest po prostu tupaniem nóżką i marudzeniem "nie, bo tak nie jest, bo ja się nie zgadzam!"
A zatem czekam, bo jakoś nie widzę odpowiedzi na moje posty w tym temacie. Czy kolejny też będzie zignorowany? Czy poprzednie zostały przeczytane? Przemyślane? Czy znowu coś się nie zgadza, tylko nie wiemy co?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ania... (14138 punktów) | > "Tak, nauka stawia przed sobą pytanie: Jak powstało życie? (I już wie bardzo wiele na ten temat)." >Zgadza się, nauka rzeczywiście WIE bardzo wiele, ale na temat budowy i funkcjonowania organizmów żywych. Tu postęp jest rzeczywiście ogromny i imponujący! Natomiast nie oszukujmy się - odnośnie kwestii POWSTANIA życia nauka nie WIE, podaje jedynie HIPOTEZY. >Zgodzi się Pan, że czym innym są naukowo udowodnione FAKTY, a czym innym nie udowodnione HIPOTEZY. W nauce nie ma faktów. Mamy wyniki eksperymentów, w kwestii biogenezy są ich dziesiątki, setki, jak nie tysiące. Mamy hipotezy, w których wyjaśniamy znane nam dane, pochodzące zarówno z eksperymentów, jak i obserwacji, do których zaliczam badania stanu istniejącego, np. analizę porównawczą sekwencji nukleotydów. Hipotezy są poparte wynikami i argumentami, gdyby nie były, zostałyby odrzucone. Tak działa nauka. Stawiamy hipotezę popartą danymi, jeśli kolejne dane są zgodne z hipotezą, zostaje ona. Jeśli dane będą niezgodne, weryfikujemy, co jest nie tak. Czasem poprawiamy hipotezę, czasem ją odrzucamy i stawiamy nową, lepszą. Jeśli hipotezy rozbudowują się, łączymy je i tworzymy teorię. To jest najbliższe prawdy, pełne wyjaśnienie złożonych zjawisk i procesów, poparte obserwacjami i wynikami, a więc dowodami.
>Poddawanie w wątpliwość naukowo udowodnionych faktów jest niewątpliwie godne potępienia. Ale do hipotez naukowych należy chyba podchodzić sceptycznie? Bezkrytyczne ich przyjmowanie nie ma nic wspólnego z nauką. Poddawanie w wątpliwość jest czczym gadaniem, o ile nie wskażesz, w którym miejscu hipoteza Ci się nie zgadza, oraz nie zaproponujesz hipotezy alternatywnej, takiej która rozwiązuje ten problem i wyjaśnia więcej / lepiej. Czekam, jak dasz lepszą, to będę zachwycona! Szczerze.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | maturmi (9 punktów) |
Pan Bogusławski pisze: "Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia."
Na moje pytanie czy powyższe stwierdzenie jest FAKTEM naukowym, Pan B. odpowiada: Zdecydowanie tak! JEST TO FAKTEM NAUKOWYM>
Z kolei pani Ania (która tak bardzo czeka na moją odpowiedź) pisze: "W NAUCE NIE MA FAKTÓW. Mamy wyniki eksperymentów, w kwestii biogenezy są ich dziesiątki, setki, jak nie tysiące. Mamy hipotezy, w których wyjaśniamy znane nam dane..."
I jak tu nie wątpić, że jednak nie wszyscy tak samo rozumieją terminy "fakt" i "hipoteza". Mam propozycję, żebyście najpierw dogadali się między sobą w tej kwestii. Jak ustalicie wspólne stanowisko, dajcie znać.
I jeszcze na koniec pytanie do Pani Ani (przepraszam, że wykorzystuję tu po części Pani autorski tekst): Z którą dokładnie hipotezą się Koleżanka zgadza? Z hipotezą agregatów, koacerwatów, kompartmentacji? Z hipotezą spontanicznego powstawania związków organicznych, z hipotezą świata RNA lub wcześniejszego prekursora? A jak już ustalimy, z którą hipotezą, to poproszę o wskazanie, w jakim konkretnie miejscu hipoteza ta jest tak jasna i spójna, że Panią przekonuje. A może zgadza się Pani z wszystkimi hipotezami jednocześnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >Pan Bogusławski pisze: >"Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia." >Na moje pytanie czy powyższe stwierdzenie jest FAKTEM naukowym, Pan B. odpowiada: >Zdecydowanie tak! JEST TO FAKTEM NAUKOWYM>Z kolei pani Ania (która tak bardzo czeka na moją odpowiedź) pisze: >"W NAUCE NIE MA FAKTÓW. >Mamy wyniki eksperymentów, w kwestii biogenezy są ich dziesiątki, setki, jak nie tysiące. >Mamy hipotezy, w których wyjaśniamy znane nam dane..." >I jak tu nie wątpić, że jednak nie wszyscy tak samo rozumieją terminy "fakt" i "hipoteza". Mam propozycję, żebyście najpierw dogadali się między sobą w tej kwestii. Jak ustalicie wspólne stanowisko, dajcie znać.
Pan Andrzej uprościł, widocznie stracił nadzieję na rzeczową dyskusję na poziomie. Ja, będąc pracownikiem naukowym w dziedzinie nauk przyrodniczych, spróbowałam wytłumaczyć.
> I jeszcze na koniec pytanie do Pani Ani (przepraszam, że wykorzystuję tu po części Pani autorski tekst): >Z którą dokładnie hipotezą się Koleżanka zgadza? >Z hipotezą agregatów, koacerwatów, kompartmentacji? Z hipotezą spontanicznego powstawania związków organicznych, z hipotezą świata RNA lub wcześniejszego prekursora? A jak już ustalimy, z którą hipotezą, to poproszę o wskazanie, w jakim konkretnie miejscu hipoteza ta jest tak jasna i spójna, że Panią przekonuje. A może zgadza się Pani z wszystkimi hipotezami jednocześnie? Te hipotezy, gdyby je spróbować poznać, nie są wykluczające się. Tak, zgadzam się zz nimi. Nie będę ich tłumaczyć, proszę sobie zadać trud, i teraz odpowiedzieć wreszcie rzeczowo. Zbycie mnie potraktuję, jak dowód na trolling i miernotę umysłową - nie żeby obrażać, ale może zmusić do odrobiny wysiłku, to co dostajemy to tupanie nóżką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Pan Andrzej uprościł, widocznie stracił nadzieję na rzeczową dyskusję na poziomie. Stracił nadzieję, ale nie uprościł. Pisał trochę o czymś innym, gdyż ma trochę inne przygotowanie merytoryczne. Wyjaśnienie w odpowiedzi Pani Maturmi, a cały tok mojego rozumowania można prześledzić w wątku.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > >Pan Andrzej uprościł, widocznie stracił nadzieję na rzeczową dyskusję na poziomie.> Stracił nadzieję, ale nie uprościł. Pisał trochę o czymś innym, gdyż ma trochę inne przygotowanie merytoryczne. Wyjaśnienie w odpowiedzi Pani Maturmi, a cały tok mojego rozumowania można prześledzić w wątku.> Pozdrawiam serdecznie.Tak, łatwo mówić o faktach w np. życiu politycznym, kulturalnym, nawet w historii. Trudniej w naukach, gdzie fakty obserwujemy przez skomplikowane urządzenia. Dlatego właśnie nauki ścisłe nie rozmawiają o faktach - są zwykle dla nas niedostępne bezpośrednio, w przeciwieństwie do faktu, że celebryta X wywinął orła na chodniku - ten fakt jest bezpośrednio dostępny i może być utrwalony na setkach kamer. Ja mówię o naukach ścisłych, gdzie fakty się dzieją, ale trudno jest do nich dotrzeć, stąd nasza spora ostrożność w używaniu tego słowa. Również pozdrawiam serdecznie Jak to mówią - mądrej głowie dość dwie słowie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Tak, łatwo mówić o faktach w np. życiu politycznym, kulturalnym, nawet w historii.> Trudniej w naukach, gdzie fakty obserwujemy przez skomplikowane urządzenia. Dlatego właśnie nauki ścisłe nie rozmawiają o faktach - są zwykle dla nas niedostępne bezpośrednio, w przeciwieństwie do faktu, że celebryta X wywinął orła na chodniku - ten fakt jest bezpośrednio dostępny i może być utrwalony na setkach kamer.> Ja mówię o naukach ścisłych, gdzie fakty się dzieją, ale trudno jest do nich dotrzeć, stąd nasza spora ostrożność w używaniu tego słowa.Ostrożność nigdy nie zawadzi, ale ponieważ nigdy nie uprawiałem nauk doświadczalnych, to cała moja wiedza z mądrych ksiąg pochodzi. Nie wiem czy łatwo mówić o faktach w naukach przyrodniczych. Sądzę, że trudno, ale takiego terminu się używa, a także, że ja używam go prawidłowo. Jest choćby w Wikipedii: Fakty naukowe to pewne uogólnienia, oparte na wielu spostrzeżeniach dokonanych w trakcie pracy badawczej. Składają się na teorię naukową. Stwierdzanie faktów naukowych jest więc zarazem budowaniem czy też rozbudowywaniem teorii naukowej.
Niektóre z faktów naukowych przyjęto nazywać prawami naukowymi; są to fakty naukowe dokładnie ustalone, dotyczące zjawisk powtarzających się i mające szczególnie doniosłe znaczenie dla teorii naukowej.
Wydobywaniu faktów z zebranego materiału i możliwym stwierdzeniu prawd naukowych służy opracowanie materiału naukowego.
Stwierdzanie faktów naukowych to uogólnianie w świetle spostrzeżeń i ze względu na dany problem naukowy czy hipotezę. pl.wikipedia.org/wiki/Fakt_naukowyNiedowiedziona faktami lub dowodem matematycznym teoria to hipoteza. Zbiór podstawowych pojęć i twierdzeń teorii danej nauki nazywa się jej paradygmatem. pl.wikipedia.org/wiki/TeoriaPan profesor - też nauki ścisłe uprawia, a terminu "fakt" używa: Wiedza nie jest po prostu rosnącą kolekcją faktów. Wręcz przeciwnie, nadrzędnym celem wiedzy jest redukowanie tego natłoku informacji poprzez łączenie faktów w spójny obraz świata. Im prostszy ten obraz i im więcej faktów tłumaczy, tym głębsza jest nasza wiedza. www.racjon(*)m.php/s,506804/z,0/d,3#w508002 Jestem przekonanym, że wie co pisze. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Pan Bogusławski pisze:> >>>"Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia."> Na moje pytanie czy powyższe stwierdzenie jest FAKTEM naukowym, Pan B. odpowiada:> >>>Zdecydowanie tak!> >>>JEST TO FAKTEM NAUKOWYMMoje rozumienie "faktu", jest zgodne z Wikipedią. Fakt w rozumieniu potocznym jest to wydarzenie, które miało miejsce w określonym miejscu i czasie. W tym sensie faktem nie może być zdarzenie, które nie miało jeszcze miejsca, można jednak mówić o przewidywaniu przyszłych faktów - czyli zdarzeń które najprawdopodobniej się wydarzą. Zdarzenia te jednak stają się faktami dopiero wtedy, gdy się już wydarzą.
W sensie filozoficznym fakt jest to zaistniały stan rzeczy. Fakty to elementy składowe świata rzeczywistego. W dyskursie językowym faktom zachodzącym w świecie odpowiadają zdania syntetyczne prawdziwe.pl.wikipedia.org/wiki/Fakt> Mam propozycję, żebyście najpierw dogadali się między sobą w tej kwestii.Jakoś nie widzę najmniejszych kłopotów dogadania się z Panią Anią w żadnej z kwestii dotyczącej nauki i to pomimo tego, że jej wiedza biologiczna jest znacznie wyższa od mojej. Natomiast jest ogromny problem z tym, aby Pani cokolwiek z tego zrozumiała. Znacznie przekracza to nasze zdolności dydaktyczne. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | maturmi (9 punktów) |
No proszę, Pani Ania twierdzi, że w nauce nie ma faktów, Pan twierdzi wręcz przeciwnie i świetnie się dogadujecie! Super!
A wracając do zacytowanej przez Pana definicji faktu, skoro "faktem NIE MOŻE być zdarzenie, które NIE MIAŁO jeszcze miejsca", to jak może mi Pan imputować, że odrzucam fakty naukowe, podając taki oto przykład faktu naukowego: "Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu NIE NATKNĘŁA SIĘ na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia." Jak to się ma do zacytowanej przez Pana definicji faktu?
Twierdzi Pan drugiej strony, że faktem naukowym nie jest skonstruowana analogicznie wypowiedź: Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu NIE NATKNĘŁA SIĘ na żywy organizm, który nie powstałby z innego żywego organizmu i to praktycznie zamyka możliwość samoistnego powstania organizmu żywego. Można wiedzieć dlaczego w pierwszym przypadku uznaje Pan "NIE NATKNIĘCIE SIĘ" za "praktyczne zamknięcie możliwości" a w drugim już nie? Przyznaję, że rzeczywiście tego NIE ROZUMIEM.
A swoją drogą dobrze by było, żeby "racjonalistyczna inteligencja" reprezentowała nie tylko "jakiś minimalny poziom merytoryczny" ale także jakiś minimalny poziom kultury wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > No proszę, Pani Ania twierdzi, że w nauce nie ma faktów,Gdzie Pani Ania tak twierdzi? Proszę o konkretny cytat. Ja czytałem i nie znalazłem. > Pan twierdzi wręcz przeciwnie i świetnie się dogadujecie! Super!Tak, gdyż nawet nie zgadzając się w czymś z Panią Anią, to dobrze rozumiem o czym ona pisze, a dogadywanie się racjonalistów wcale nie polega na wierze w jakąś wspólną doktrynę. > A wracając do zacytowanej przez Pana definicji faktu, skoro "faktem NIE MOŻE być zdarzenie, które NIE MIAŁO jeszcze miejsca", to jak może mi Pan imputować, że odrzucam fakty naukowe, podając taki oto przykład faktu naukowego:"Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu NIE NATKNĘŁA SIĘ na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia."> Jak to się ma do zacytowanej przez Pana definicji faktu?Idealnie. Proszę powolutku przeczytać co tam jest napisane. Co by chciała Pani tu podważyć? Że nauka nigdy się nie natknęła? Szanowna Pani, gdyby się natknęła byłby większy krzyk medialny niż przy odkryciu bozonu. A może praktyczne wykluczenie? Tylko dlatego "tylko praktyczne", iż teoretycznie - zgodnie z postawą sceptycyzmu naukowego - pozostawia się promil promila wątpliwości. > Twierdzi Pan drugiej strony, że faktem naukowym nie jest skonstruowana analogicznie wypowiedź:Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu NIE NATKNĘŁA SIĘ na żywy organizm, który nie powstałby z innego żywego organizmu i to praktycznie zamyka możliwość samoistnego powstania organizmu żywego.Zdecydowanie nie jest. To proste jak konstrukcja cepa. Nauka i nikt na świecie nie wie czy nie natknięto się na taki organizm, a nawet więcej nie jest to możliwe nigdy do stwierdzenia. Przecież wyraźnie Pani napisałem: Nauka natknęła się na ogromną ilość form pierwotnych z naszej planety sprzed 3,8 - 3,5 miliarda lat, gdyż życie wcale nie powstało raz, w jeden sposób i jednym miejscu i to jest fakt naukowy. Następnym faktem naukowym jest to, że życie rozwija się ewolucyjnie, ku coraz większej złożoności.Jest to zupełnie teoretycznie możliwe, że na taki organizm już się natknięto, tylko jak to stwierdzić? Powiem więcej - nikt ze stuprocentową pewnością - nie stwierdzi, że nowe formy życia z materii nieożywionej nie powstają aktualnie. Chyba nie, ale czy na pewno? > Można wiedzieć dlaczego w pierwszym przypadku uznaje Pan "NIE NATKNIĘCIE SIĘ" za "praktyczne zamknięcie możliwości" a w drugim już nie? Przyznaję, że rzeczywiście tego NIE ROZUMIEM.Nie tylko ja staram się Pani bezskutecznie wyjaśnić to wszystko na przeróżne sposoby. Widocznie Pani to taki typ, a taki typ, to już tak ma. > A swoją drogą dobrze by było, żeby "racjonalistyczna inteligencja" reprezentowała nie tylko "jakiś minimalny poziom merytoryczny" ale także jakiś minimalny poziom kultury wypowiedzi.Szanowna Pani, kultura to ma do siebie, że obowiązuje obie strony, a Pani nie wykazuje tu szacunku dla swoich interlokutorów. Takim minimum przy prowadzeniu dyskusji, to jest dokładne zapoznanie się z wypowiedzią oponenta, wraz z podanymi w niej linkami. Próba zrozumienia i zastanowienie się nad tym co on pisze i przy swoich odpowiedziach brania tych wywodów pod uwagę. Większość z nas - nawet gdy sobie z Pani pokpiwa - bierze to pod uwagę i odpowiada merytorycznie, a Pani stale: Nie będę czytać, nie będę myśleć, ale nikt mnie nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Szanowna Pani nie umiem zajmować się ludźmi sprawnym intelektualnie inaczej. Traktuję tu wszystkich poważnie i dlatego bezlitośnie wykazuję głupotę (nie mylić z niewiedzą). Natomiast traktuję życzliwie wszystkich ludzi ciekawych świata - nawet gdy jeszcze niewiele wiedzą. Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67Tak, że zamiast skarg, to warto popracować nad sobą. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | maturmi (9 punktów) |
1/ Przykro mi, ale proszę czytać uważniej (co tak bardzo zaleca Pan innym). Pani Ania jednak napisała to czego Pan jakoby nie znalazł: "W nauce nie ma faktów. Mamy wyniki eksperymentów, w kwestii biogenezy są ich dziesiątki, setki, jak nie tysiące. Mamy hipotezy, w których wyjaśniamy znane nam dane, pochodzące zarówno z eksperymentów, jak i obserwacji, do których zaliczam badania stanu istniejącego, np. analizę porównawczą sekwencji nukleotydów."
2/ Pisze Pan: "teoretycznie - zgodnie z postawą sceptycyzmu naukowego - pozostawia się promil promila wątpliwości". I właśnie o te WĄTPLIWOŚCI chodzi. Ja je mam (zgodnie z postawą sceptycyzmu naukowego), i właśnie z tego powodu jestem na tym forum nieustannie obrażana.
3/ Skoro przyznaje Pan, że teoretycznie wątpliwości jednak istnieją, to jak stwierdzenie: "Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia." może Pan nazywać faktem naukowym, w rozumieniu jakie zacytował Pan za Wikipedią?
4/ Proszę także bezpodstawnie nie zarzucać mi braku kultury wypowiedzi. Ja jedynie "śmiem" posiadać inne niż Pan poglądy. Jeżeli to Pana obraża, to niestety Pana problem. Pan natomiast w niemal każdym poście obrzuca mnie coraz to nowymi epitetami, i to jest właśnie brak kultury dyskusji. Chyba w tym miejscu muszę przypomnieć, że jedna z podstawowych zasad prowadzenia dyskusji brzmi: "Pamiętaj że dyskutujesz z tezą. Nie rób nikomu osobistych uwag." A na dodatek swoje niestosowne zachowanie próbuje Pan w przewrotny sposób usprawiedliwić . Pisze Pan: "Szanowna Pani, kultura to ma do siebie, że obowiązuje obie strony". Czy chce Pan przez to powiedzieć, że jeżeli jedna ze stron zachowuje się niekulturalnie, to druga jest automatycznie zwolniona z dobrych manier? Muszę przyznać, że wychowano mnie inaczej - nic nie usprawiedliwia niekulturalnego zachowania.
5/ Radzę też trochę krytyczniej przyjrzeć się poziomowi swoich wypowiedzi, zanim zacznie Pan "pokpiwać" ze mnie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > >proszę czytać uważniej> Medice, cura te ipsum...Aż się teraz naraziłaś Meretseger  . Zaraz będzie post, "że obrażasz i szydzisz, że chamstwo" - na jak to od "miednicy", "kury" wyzywać i do tego ta bezczelna poufałość zwracaniem się do "dyskutanta" per, upsss, przez "te". Nie ładnie , oj nie... ładnie. 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >1/ Przykro mi, ale proszę czytać uważniej (co tak bardzo zaleca Pan innym). Znowu z Panią problem, iż nie potrafi Pani zrozumieć tego co ktoś napisał. Gdybym polemizował z Panią Anią, to prawdopodobnie znalazłbym ten konkretny zapis, ale prowadzę mało sensowną rozmowę z Panią i do tego wcale nie muszę czytać wszystkich innych wpisów.
Pani Ania jednak napisała to czego Pan jakoby nie znalazł: "W nauce nie ma faktów. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale to ani na trochę nie zmienia mojej bardzo wysokiej oceny intelektualnej Pani Ani. Racjonaliści ani nie zgadzają się we wszystkim, ani we wszystkim nie muszą się zgadzać. Mam też inne wykształcenie niż Pani Ania i inny intelektualny dorobek.
Mamy wyniki eksperymentów, w kwestii biogenezy są ich dziesiątki, setki, jak nie tysiące. Mamy hipotezy, w których wyjaśniamy znane nam dane, pochodzące zarówno z eksperymentów, jak i obserwacji, do których zaliczam badania stanu istniejącego, np. analizę porównawczą sekwencji nukleotydów." Z tą częścią wypowiedzi zgadzam się całkowicie.
>2/ Pisze Pan: "teoretycznie - zgodnie z postawą sceptycyzmu naukowego - pozostawia się promil promila wątpliwości". I właśnie o te WĄTPLIWOŚCI chodzi. Ja je mam (zgodnie z postawą sceptycyzmu naukowego), i właśnie z tego powodu jestem na tym forum nieustannie obrażana. Wielce Szanowna Pani, to już takie forum, na którym głupota jest nieustannie obrażana, a Pani wypowiedzi na tym forum są najlepszą - takiej właśnie przemądrzałej głupoty - egzemplifikacją. To Pani wprost zmusza nas do wyśmiewania Pani wypowiedzi, a to wyśmiewanie odbiera Pani (chyba słusznie) osobiście.
Fatalnie Pani tu zaczęła i może Pani stać się dla nas dyskutantem podobnym do pani "Katechetki", czy panów "Konowala" lub "Parysa". Może, ale wcale nie musi, gdyż to od Pani zależy, jak będzie Pani traktowała tu innych. Proszę bardziej zastanowić się nad własnym zachowaniem, niż potraktowaniem tu Pani przez innych.
Nie chce mi się szukać konkretnych cytatów, ale właśnie o to chodzi, iż mając minimalną wiedzę w temacie nie ma Pani żadnych wątpliwości i bezzasadnie podważa wiedzę (czasem ogromną) innych, którzy próbują Pani merytorycznie odpowiedzieć.
>3/ Skoro przyznaje Pan, że teoretycznie wątpliwości jednak istnieją, to jak stwierdzenie: "Nauka nigdy, nigdzie i w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy wpływ jakiejkolwiek nadrzeczywistości na rzeczywistość i to praktycznie zamyka możliwość jakiekolwiek nadnaturalnego stworzenia." >może Pan nazywać faktem naukowym, w rozumieniu jakie zacytował Pan za Wikipedią? Konkretnie wyjaśniłem w poprzednim poście i nie mam już nic do dodania. To nie przedszkole, tu trzeba myśleć.
>4/Proszę także bezpodstawnie nie zarzucać mi braku kultury wypowiedzi. Wykazałem to wielokrotnie. Wykazali też inni.
>Ja jedynie "śmiem" posiadać inne niż Pan poglądy. Jeżeli to Pana obraża, to niestety Pana problem. Już choćby w tym zdaniu wypisuje Pani bezpodstawne głupoty. Jestem na naszym forum od lat i bardzo szanuję wszystkie inne poglądy, ale wprost jestem uczulony na głupotę. Pani wcale nie ma "innych poglądów". Pani wprost tu wypisuje niczym nieuargumentowane głupoty.
>Pan natomiast w niemal każdym poście obrzuca mnie coraz to nowymi epitetami, i to jest właśnie brak kultury dyskusji. Cieszę się, że nie jestem monotematyczny, ale to dzięki Pani inspiracji. Chciałbym tylko nieśmiało zauważyć, że odnoszę się merytorycznie do Pani wypowiedzi - co Pani prawie się nie zdarza w stosunku do nikogo.
>Chyba w tym miejscu muszę przypomnieć, że jedna z podstawowych zasad prowadzenia dyskusji brzmi: "Pamiętaj że dyskutujesz z tezą. Nie rób nikomu osobistych uwag." Chyba ani razu nie napisałem, że jest Pani "długonogą blondynką". Nie znam Pani, nic o Pani nie wiem? Odnoszę się tylko do Pani wypowiedzi na naszym forum, a kto je pisał jakiś "Teza" czy Pani "Maturmi"?
Teza: Słownik wyrazów obcych twierdzenie, zawierające ważną dla pewnej dyscypliny treść, które ktoś zamierza uzasadnić, udowodnić: Przedstawił tezę, a następnie argumenty, które za nią przemawiają. W dyskusji obalono sformułowane przez nią tezy. w filozofii twierdzenie lub stan rzeczy, które jest punktem wyjścia pewnego rozumowania i rozwoju: Heglowska triada to teza, antyteza i synteza. [...]
Słownik języka polskiego twierdzenie zawierające treść podstawową dla jakiejś dziedziny; twierdzenie, założenie, które ktoś zamierza udowodnić w logice: teoretyczne założenie, twierdzenie wymagające dowodu Postawienie tezy nie można zestawiać z głośnym zepsuciem powietrza. Postawienie tezy wymaga pewnych procedur - uargumentowania.
>A na dodatek swoje niestosowne zachowanie próbuje Pan w przewrotny sposób usprawiedliwić . Pisze Pan: "Szanowna Pani, kultura to ma do siebie, że obowiązuje obie strony". >Czy chce Pan przez to powiedzieć, że jeżeli jedna ze stron zachowuje się niekulturalnie, to druga jest automatycznie zwolniona z dobrych manier? Dosyć dobrze posługuję się językiem polskim i potrafię w miarę precyzyjnie wyrazić to co chcę powiedzieć i nigdy bym sobie nie pozwolił na stwierdzenie, że skoro wypisuje Pani tu głupoty, to automatycznie musi Pani być durniem. Powody tego mogą być zupełnie różnorodne.
>Muszę przyznać, że wychowano mnie inaczej - nic nie usprawiedliwia niekulturalnego zachowania. Tak, to że Panią wychowano inaczej rzuca się w oczy. Czy żąda Pani powszechnej akceptacji dla swojego procesu socjalizacji.
>5/ Radzę też trochę krytyczniej przyjrzeć się poziomowi swoich wypowiedzi, zanim zacznie Pan "pokpiwać" ze mnie. To ma niewielkie znaczenie, gdyż wszyscy mamy tendencję do samousprawiedliwienia. Sprawiedliwych ocen dokonują nasi czytelnicy i dlatego tu powtarzam, że nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | maturmi (9 punktów) |
Przede wszystkim nie musi mi Pan odpowiadać, skoro tak Pana irytuję. Jednakże sam Pan tego najwyraźniej chce i bardzo się Pan tym podnieca (świadczy o tym bardzo emocjonalny ton Pana wypowiedzi). Szkoda też, że tak się Pan natrudził, pisząc tyle niepotrzebnych rzeczy (nie na temat). Proszę też zauważyć, że moje pierwsze pytanie dotyczyło bardzo intrygującego mnie zagadnienia, a mianowicie, na czym racjonaliści opierają swój światopogląd. Jakoś nie był mi Pan w stanie odpowiedzieć na to pytanie wprost, stąd próba rozmycia dyskusji i skierowanie jej na inne tory. Niestety trudno Panu przyznać, że "król jest nagi". I wie Pan dlaczego pomimo tylu podejmowanych przez Pana prób nie udało się nam dojść do porozumienia? Nie zauważył Pan, że nasza dyskusja ma charakter ŚWIATOPOGLĄDOWY? Zresztą świadczy o tym dział Forum, na którym się ona toczy: "Filozofia i światopogląd". Rozpoczynając moją dyskusję miałam świadomość, że tak będzie ona przebiegać. Spodziewałam się zajadłych ataków i braku kultury. Tak to już jest, że anonimowość sprawia, że niektórzy pokazują swoje prawdziwe oblicze. Dziękuję Panu mimo wszystko za poświęcony czas.
>
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Przede wszystkim nie musi mi Pan odpowiadać, skoro tak Pana irytuję.Pani mnie wcale nie irytuje, co najwyżej bawi, choć też zastanawia jak można reprezentować taki światopogląd i taki sposób myślenia w XXI wiecznej Europie? Gdyby tylko Pani czytała moje wypowiedzi, to nawet przy pierwszej Pani wypowiedzi bym nie zareagował, ale to otwarte forum i każdą naszą wypowiedź czyta wiele osób. Także ludzie młodzi. Inteligentni i ciekawi świata, samodzielnie myślący i poszukujący własnych odpowiedzi. Prawie całe zawodowe życie zajmowałem się różnymi formami dydaktyki i przynosi mi satysfakcję pomoc innym w tych poszukiwaniach. Pani publiczne wypowiedzi inspirują mnie do artykułowania dla nich różnych sugestii, gdzie warto czegoś szukać i jak nie narażać się na śmieszność. > Jednakże sam Pan tego najwyraźniej chce i bardzo się Pan tym podnieca.Stary już jestem, ale jeszcze podniecają mnie zupełnie inne rzeczy niż Pani jest w stanie zaprezentować. > (świadczy o tym bardzo emocjonalny ton Pana wypowiedzi).Tak, ironia, sarkazm, drwina, których używam jako orężu do walki z głupotą, czy też jako narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą - to też emocje. > Szkoda też, że tak się Pan natrudził, pisząc tyle niepotrzebnych rzeczy (nie na temat).Miałaby Szanowna Pani 100% racji, gdyby tylko Pani te wypowiedzi czytała, ale je czytają także inni. To, że czegoś Pani nie potrafi zrozumieć wcale nie znaczy, że wszyscy inni są głupi lub przeciw Pani. > Proszę też zauważyć, że moje pierwsze pytanie dotyczyło bardzo intrygującego mnie zagadnienia, a mianowicie, na czym racjonaliści opierają swój światopogląd.Wypowiadałem się w tym wątku już wielokrotnie, ale jeszcze raz: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> Jakoś nie był mi Pan w stanie odpowiedzieć na to pytanie wprost, stąd próba rozmycia dyskusji i skierowanie jej na inne tory.Tu ma Pani świętą rację - nie jestem zupełnie w stanie odpowiedzieć Pani na wiele pytań. Mój kurs pedagogiki nie obejmował pedagogiki specjalnej. Cytat: Pani Maturmi: Na czym "racjonaliści" opierają swój światopogląd? Czy wyłącznie na tym co WIEDZĄ, na tym co zostało NAUKOWO UDOWODNIONE? W takim razie co np. z waszym przekonaniem, że życie powstało samoistnie? Z tego co mi wiadomo nauka potwierdza, że życie powstaje WYŁĄCZNIE z życia już istniejącego. Czy wasze poglądy nie stoją w opozycji do naukowych faktów? Jest to zatem WIEDZA czy WIARA?
Bogusławski: Wiedza i to wiedza tak tajemna, że żaden fideista ani poznać, ani pojąć jej nie może! Szkoda nawet próbować. > Niestety trudno Panu przyznać, że "król jest nagi".Jaki "król", gdzie jest "nagi"? Czy nie jest to próba rozmycia dyskusji i skierowania jej na inne tory.Czy Pani wie jaki według nauki był ostatni uniwersalny wspólny przodek. Czy Pani wie jak powstały chemolitoautotroficzne hipertermofile? Czy Pani wie co się dzieje np. w wulkanach błotnych w Parku Yellowstone? Czy Pani zna aktualny stan badań nad sztucznym życiem? O czym z Panią można podyskutować? Popieprzyć głupoty to każdy sobie może. > I wie Pan dlaczego pomimo tylu podejmowanych przez Pana prób nie udało się nam dojść do porozumienia?Wiem, ale to bardzo smutna dla Pani konstatacja i bardzo osobista. Dlatego ją pominę. > Nie zauważył Pan, że nasza dyskusja ma charakter ŚWIATOPOGLĄDOWY? Zresztą świadczy o tym dział Forum, na którym się ona toczy: "Filozofia i światopogląd".Tak rzeczywiście jestem ciele i musi mnie Pani Maturmi poduczyć, a jak widać z jej wypowiedzi ma stosowny ku temu poziom merytoryczny. > Rozpoczynając moją dyskusję miałam świadomość, że tak będzie ona przebiegać.No właśnie, a ja wybrałem nasze forum spodziewając się na nim wysokiego poziomu merytorycznego i kulturalnego i przez te parę uczestnictwa lat zupełnie się nie zawiodłem. Choć to otwarte forum i wchodzą tu przeróżne przypadki, ale w większości - na szczęście - to tylko efemerydy. > Spodziewałam się zajadłych ataków i braku kultury.To dobrze się Pani spodziewała, niektórych z nas, a przynajmniej mnie, nic bardziej nie drażni jak głupota, a też nic nie jest bardziej drażliwe na kpinę od głupoty. Stąd różni fideiści czują się ciągle obrażani i obrażeni. Nie zwracając uwagi, że ich prymitywizm myślenia obraża moją inteligencję. > Tak to już jest, że anonimowość sprawia, że niektórzy pokazują swoje prawdziwe oblicze.W tym miejscu wypadało by przedstawić się z imienia i nazwiska i wykazać swoim merytorycznym dorobkiem. Nie znam Pani i Pani nie oceniam, ale to co Pani tu zechciała napisać jest żenujące pod każdym względem, tak że chyba lepiej, iż jest Pani anonimowa. > Dziękuję Panu mimo wszystko za poświęcony czas.Nie płaczę nad straconym, gdyż jak sądzę - coś z moich wypowiedzi innym się przydało. Miłego dnia. @@@ . PS. www.racjonalista.pl/forum.php/s,508763.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | Nie ma dogmatów bo są fakty .............. a fakty zawsze można zmienić bo nie są dogmatami - nie :-D
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | Jak napisałam wcześniej, zbycie mojego pytania o konkretne zarzuty stawiane konkretnym hipotezom dowodzi trollingu. Czy dowiem się, z którym elementem, której hipotezy dotyczącej biogenezy się nie zgadzasz? Czy też nie zgadzasz się bo nie?
|
|
| | | | | | |  | 12 na 12 | Fizyk (17637 punktów) | > ... w żadnym momencie nie stoję w opozycji do WIEDZY. Wiem też, że wiedza i wiara, to nie to samo.
Podejrzewam, że wiarę znasz dobrze. Jednak warto sobie przypomnieć czym jest i czym nie jest wiedza. Wiedza nie jest po prostu rosnącą kolekcją faktów. Wręcz przeciwnie, nadrzędnym celem wiedzy jest redukowanie tego natłoku informacji poprzez łączenie faktów w spójny obraz świata. Im prostszy ten obraz i im więcej faktów tłumaczy, tym głębsza jest nasza wiedza.
> Mam natomiast wątpliwości, czy rozumieją to niektórzy "racjonaliści" wypowiadający się na tym forum. NIE WIEDZĄ jak powstało życie, ale nawet nie dopuszczają myśli, że mogło zostać stworzone.
Owszem, dopuszczają, ale chwila zastanowienia wystarcza aby porzucić tę hipotezę.
> Skąd ta pewność?
Pewności nie ma, niemniej hipoteza stworzenia nie tylko jest wysoce nieprawdopodobna, ale też nie pogłębia naszej wiedzy.
> Skoro nie wynika z WIEDZY, to z czego?
Wynika z brzytwy Ockhama. Stworzenie wymaga inteligentnego stworzyciela. Jest to hipoteza niezmiernie komplikująca obraz świata, bo inteligencji nie można przypisać prostemu obiektowi. Dużo bardziej prawdopodobne, proste i kompletne jest wytłumaczenie, że życie na Ziemi powstało w wyniku reakcji chemicznych.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Artur@R (7115 punktów) | > Wiem też, że wiedza i wiara, to nie to samo. Mam natomiast wątpliwości, czy rozumieją to niektórzy "racjonaliści" wypowiadający się na tym forum.<"Pomysł" NOMA(y)Stephena J. Goulda znamy dobrze i ta "zmiękczająca intelektualna galareta" poddana została krytyce już wielokrotnie - a ostatnio np. tu. Nic nowego Pani nam tu nie odkrywa."Nienakładające się magisteria" w odniesieniu do wiary i nauki - to po prostu bzdura i absurd. Oba obszary ludzkiej działalności są "produktem" naszego mózgu (i zmysłów) - opisywanym, wyjaśnianym, odkrywanym przez ludzi nauki...metodologicznie, krok po kroku..."bozon po bozonie" 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | |  | 12 na 12 | maruda (5550 punktów) | >Zgadzam się z tym w zupełności! I proszę zauważyć, że w żadnym momencie nie stoję w opozycji do WIEDZY. Wiem też, że wiedza i wiara, to nie to samo. Mam natomiast wątpliwości, czy rozumieją to niektórzy "racjonaliści" wypowiadający się na tym forum. NIE WIEDZĄ jak powstało życie, ale nawet nie dopuszczają myśli, że mogło zostać stworzone.
Nie wystarczy powiedzieć: "życie i świat został stworzony przez jakichś bogów, a to jak został stworzony jest tajemnicą". Taka odpowiedź jest tylko protezą, która mogła wystarczyć tysiąc lat temu, nie dziś.
Mam przykrą wiadomość, niestety żadna religia też nie odpowiada na pytanie jak życie zostało stworzone. Chyba nie chcesz powiedzieć że te bajki zawarte w Księdze Rodzaju tłumaczą wszystko z wystarczającą poprawnością i starannością. Nawet jeżeli te bajki potraktujemy jako alegorię, to nadal jest tu zbyt duża różnica pomiędzy tym co dzisiaj wiemy na temat historii wszechświata a tą opowieścią. Tak więc na dzień dzisiejszy nawet wierzący nie mają wystarczająco dobrej odpowiedzi na to pytanie.
|
|
| | | | | | |  | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > proszę zauważyć, że w żadnym momencie nie stoję w opozycji do WIEDZY.Ależ stoisz, stoisz jak wół. Tylko brak Ci WIEDZY właśnie, byś w ogóle mogła zdawać sobie z tego sprawę...  > Wiem też, że wiedza i wiara, to nie to samo.Powiedzmy, że wierzę na słowo. > Mam natomiast wątpliwości, czy rozumieją to niektórzy "racjonaliści" wypowiadający się na tym forum. NIE WIEDZĄ jak powstało życie, ale nawet nie dopuszczają myśli, że mogło zostać stworzone.Ależ dopuszczają. Rzuć okiem choćby tutaj  . > Skąd ta pewność? Skoro nie wynika z WIEDZY, to z czego?Z ogólnych zasad odróżniania sensu od bezsensu. Życie na Ziemi - owszem - (teoretycznie) mogli stworzyć Bann i Pugg, sami jednak też skądś się wziąć musieli. Jeśli nie wyewoluowali w naturalnym procesie, a również pochodzą z mniej czy bardziej inteligentnego zamysłu Projektanta kolejnego poziomu, pojawia się oczywiście kwestia pochodzenia owego Projektanta... i Projektanta Projektanta... i Projektanta Projektanta Projektanta... tudzież Projektanta Projektanta Projektanta Projektanta... i tak póki się nie Znudzi. Na końcu musi być bezrozumna ewolucja w naturalnym procesie. No - chyba, żeby Bóg... który jednak skądś też się musiał wziąć... zaprojektowany przez NadBoga, zaprojektowanego przez NadNadBoga, zaprojektowanego przez NadNadNadBoga... Chyba, że Bóg (jak Pouczają m. in. Tomasz i Kościół Święty, a na swojskim forumowym gruncie niejaki Parys) bierze się sam z siebie, bo tak. Trochę, kurde, pech, że nieskończenie łatwiej o biorący się sam z siebie głupi świat niż o biorący się sam z siebie jakowyś "Superumysł"... 
Jeśli nie masz nic lepszego do roboty: secure.avaaz.org/pl/justice_for_lal_bibi_c/?tta
|
|
| | | | | | |  | 9 na 9 | Ania... (14138 punktów) | >"Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką." >Zgadzam się z tym w zupełności! I proszę zauważyć, że w żadnym momencie nie stoję w opozycji do WIEDZY. Wiem też, że wiedza i wiara, to nie to samo. Mam natomiast wątpliwości, czy rozumieją to niektórzy "racjonaliści" wypowiadający się na tym forum. NIE WIEDZĄ jak powstało życie, ale nawet nie dopuszczają myśli, że mogło zostać stworzone. Skąd ta pewność? Skoro nie wynika z WIEDZY, to z czego? Znamy sporą liczbę eksperymentów weryfikujących różne elementy hipotezy biogenezy. Wiemy i mamy udokumentowane powstanie różnych związków organicznych, w tym nukleotydów i pewnych polimerów. Wiemy i mamy sprawdzone powstawanie błoniastych pęcherzyków i agregatów różnego rodzaju związków. Znamy związki, działające zarówno jak nośnik informacji i enzym, a więc możliwe prekursory DNA. Znamy zasady chemii, jakie umożliwiają wyjaśnienie procesu biogenezy.
Dlatego wiemy, że to hipoteza dużo bardziej twórcza niż jakakolwiek inna. Hipoteza cały czas rozbudowywana o nowe szczegóły.
A dlaczego nie bierzemy pod uwagę kreacji? Bo nauka nie stosuje pozorów odpowiedzi, nie wykorzystuje protez wyjaśnień. Bóg zapchajdziura to pomysł dobry dla leniwych intelektualnie, nie dla dociekliwych.
Aby taki pomysł stał się hipotezą, należałoby: wyjaśnić naturę boga wyjaśnić mechanizm aktu kreacji udokumentować akt kreacji, np. namawiając boga na powtórkę.
Dlaczego dowody cząstkowe, których mamy setki, jak nie tysiące, nie przekonują Cię i oczekujesz powtórzenia całego procesu, od początku do końca w probówce, a akt kreacji jesteś skłonna przyjąć bez żadnych weryfikacji? Bądź sprawiedliwa.
Udokumentuj akt kreacji pozytywnie, a nie przez wytykanie pozornego niedociągnięcia hipotezie biogenezy. Pozornego, bowiem żaden naukowiec, ba! żaden zdrowo myślący człowiek nie oczekuje od dowodu, aby stanowił dokładne powtórzenie procesu badanego. Fajnie wyglądałyby sprawy w sądzie, gdzie prokurator musiałby ponownie zabić ofiarę, skoro informacje o możliwym przebiegu i dowody cząstkowe, jak np. DNA sprawcy w określonym miejscu nie wystarczałyby.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > namawiając boga na powtórkę.Eee... może lepiej odpuścić...
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | O kurde, maturmi, ale Ci tu armada bystrych ludzi wypłynęła naprzeciw. Czytaj, myśl, polemizuj jak czujesz taką potrzebę, pytaj. I to jeszcze wszystko za darmo. Korzystaj, bo nie każdy ma tak dobrze.
|
|
| | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >O kurde, maturmi, ale Ci tu armada bystrych ludzi wypłynęła naprzeciw. Czytaj, myśl, polemizuj jak czujesz taką potrzebę, pytaj. I to jeszcze wszystko za darmo. Korzystaj, bo nie każdy ma tak dobrze. Nie ma to jak zignorować tego typu wypowiedzi, prawda? Jakoś nie widzę odpowiedzi...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Nie ma to jak zignorować tego typu wypowiedzi, prawda?> Jakoś nie widzę odpowiedzi...Ignoruje, bo się nie zna, ale przynajmniej wie, że nie ten poziom. Uwiesiła się tylko za nogawkę pana Andrzeja i mu odszczekuje typowymi głupotami. A po Twoim wpisie z nocy, to co ona może powiedzieć? Chyba tylko "dziękuję". No może jeszcze "przepraszam"  . Ale cudów nie ma.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > A po Twoim wpisie z nocy, to co ona może powiedzieć? Chyba tylko "dziękuję". No może jeszcze "przepraszam" . Ale cudów nie ma.Byłam zainspirowana, właśnie wróciłam z wykładu Sanala i after party po wykładzie, co widocznie było niezłą pożywką intelektualną  Polecam, jeśli będziecie mieli okazję
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Jeżeli masz możliwość, to jutro na BBC knowledge będzie dwa razy, o 9.15 i 15.00 powtórzony program Cuda wszechświataJest to genialne wprowadzenie w piękno nauki, a podsumowanie, które wygłasza na koniec prowadzący Brian Cox znakomicie oddaje wielkość nauki i kompletną nieprzydatność takiego czy innego mamrotania o stworzeniu.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | >.. NIE WIEDZĄ jak powstało życie, ale nawet nie dopuszczają myśli, że mogło zostać stworzone. Zechcesz może podpowiedzieć czy powstało za sprawą "Boga" żywego, czy z nieżywego?
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Zechcesz może podpowiedzieć czy powstało za sprawą "Boga" żywego, czy z nieżywego? Ech, człowieku małej wiary! Z żywego to byle małpa czy inna rozwielitka potrafi; z nieżywego coś tam ludzie kombinują i to i owo już im wychodzi (choćby badania Lincoln i Joyce'a), a Bóg to jest Gościu: on umie z NICZEGO. To prawdziwe czary! A czary fideistów nie dziwią ani trochę.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) |
>Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką. Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry?
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Ania. (14138 punktów) | >Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Paradygmatem było przekonanie o geocentyzmie, samorództwie i parę innych. Paradygmatem było np. przekonanie, że wszystkie reakcje metaboliczne opierają się na przekształceniach związków chemicznych. Z mojego osobistego podwórka - paradygmatem był udział wzrostu intruzywnego we wzroście obwodowym kambium waskularnego. > Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry? Jeżeli dana teoria przestaje odpowiadać obserwacjom, wynikom, weryfikuje się paradygmaty i w ten sposób falsyfikuje się je.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów?> Paradygmatem było przekonanie o geocentryzmie, samorództwie i parę innych.pl.wikipedia.org/wiki/Paradygmatpl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowaOd Darwina najpowszechniej przyjętym naukowym paradygmatem jest "naturalizm metodologiczny", który najlepiej sprawdza się w naukowej praktyce. Często prowadzi on do "naturalizmu ontologicznego" - uznającego istnienie tylko obiektywnej rzeczywistości. > Jeżeli dana teoria przestaje odpowiadać obserwacjom, wynikom, weryfikuje się paradygmaty i w ten sposób falsyfikuje się je.Dokładnie tak! Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką. >Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry? Nie mogę, gdyż w swoim zacietrzewieniu nawet nie rozumie Pan krótkiego tekstu, do którego odnosi. Proszę przeczytać powolutku może ze dwa razy i jak Pan zrozumie co tam jest zawarte - to będzie można dalej rozmawiać.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | kaktus5 (306 punktów) | >>Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry? >Nie mogę, gdyż w swoim zacietrzewieniu nawet nie rozumie Pan krótkiego tekstu, do którego odnosi. Proszę przeczytać powolutku może ze dwa razy i jak Pan zrozumie co tam jest zawarte - to będzie można dalej rozmawiać. Odnoszę się proszę Pana do definicji,którą raczył nam Pan zaprezentować.Dlatego tez pytania, które postawiłem nawiązują do niej bezpośrednio.Co więcej definicja ta jest na tyle ostra i pełna,ze jak sądzę, zarówno Pan jak i ja nie powinniśmy mieć większych trudności z jej rozumieniem.Zamiast zarzucać mojej skromnej osobie zacietrzewienie skupmy się lepiej na meritum sprawy.Pytania postawiłem nie bez powodu-warto przyjrzeć się bliżej kluczowej kwestii z zakresu metodologii nauk,dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej. Zapytałem Pana wprost mając nadzieję na jakieś interesujące spostrzeżenia lub przemyślenia z Pańskiej strony.Koniec końców to pytania są przyczynkiem do dyskusji.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Odnoszę się proszę Pana do definicji,którą raczył nam Pan zaprezentować. Nie, nie odnosi się Pan do mojej zaprezentowanej tu definicji.
>Dlatego tez pytania, które postawiłem nawiązują do niej bezpośrednio. Nie, postawił Pan pytań tylko ją zaatakował, a atak przed zrozumieniem jest żenujący. Muszę powiedzieć, że dziwi mnie ten stopień natężenia agresji i nie bardzo rozumiem, czy ona jest bezpośrednio do mnie skierowaną, czy przeciwko współczesnej nauce wraz z jej metodologią.
>Co więcej definicja ta jest na tyle ostra i pełna,ze jak sądzę, zarówno Pan jak i ja nie powinniśmy mieć większych trudności z jej rozumieniem. Ja się z tą definicją całkowicie zgadzam i dlatego się do niej odwołałem.
>Zamiast zarzucać mojej skromnej osobie zacietrzewienie skupmy się lepiej na meritum sprawy. To co mam Panu zarzucić? Głupotę nie pozwalającą jej zrozumieć? Wszystko możliwe, ale w tym przypadku występuje jedno lub drugie. Głupotę podejrzewam znacznie mniej.
>Pytania postawiłem nie bez powodu-warto przyjrzeć się bliżej kluczowej kwestii z zakresu metodologii nauk,dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej. Niech się Pan przygląda. Mnie kluczowość zawarta w przytoczonej przez siebie definicji całkowicie satysfacjonuje: Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką. Wystarczy ją zrozumieć i nie zastępować komunikatywności enigmatycznym bełkotem. Widocznie jestem mocno niedouczonym, gdyż zupełnie nie rozumiem Pańskiej kluczowatości dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej.
>Zapytałem Pana wprost mając nadzieję na jakieś interesujące spostrzeżenia lub przemyślenia z Pańskiej strony. Tak wyglądało Pańskie "pytanie": Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry? Musiałbym Pański (nazwijmy grzecznie) tekst rozbierać na czynniki pierwsze, a wcale mi się nie chce. Na tej wymianie poglądów zbyt wiele bym stracił, a satysfakcja z ewentualnego udowodnienia (ewentualnego, gdyż może jestem za głupi dla zrozumienia Pańskich wywodów), że to co Pan tu pisze to tylko pseudonaukowy bełkot - naprawdę jest niewielka. Przemyśleń z mojej strony można wiele tu znaleźć.
>Koniec końców to pytania są przyczynkiem do dyskusji. Nie każde pytania i w nie każdym przypadku. Przyczynkiem do dyskusji są tylko pytania służące poszerzeniu wiedzy. Ja takich Pytań u Pana nie znajduję. W moim odbiorze są to tylko stwierdzenia prowokujące do pyskówki. Dlatego bardzo Pana przepraszam, ale tematu nie podejmuję.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >Nie, nie odnosi się Pan do mojej zaprezentowanej tu definicji. >Nie, postawił Pan pytań tylko ją zaatakował, a atak przed zrozumieniem jest żenujący. >Muszę powiedzieć, że dziwi mnie ten stopień natężenia agresji i nie bardzo rozumiem, czy ona jest bezpośrednio do mnie skierowaną, czy przeciwko współczesnej nauce wraz z jej metodologią. Jeżeli każdy wpis na tym forum niezależnie od jego treści traktuje Pan jako agresję z kogoś strony,rzeczywiście zakończmy. >Ja się z tą definicją całkowicie zgadzam i dlatego się do niej odwołałem. Ja tez się z nią zgadzam, dlatego postawiłem pytania,na które nie chciało się Panu udzielić żadnej odpowiedzi,zamiast tego opowiedział nam Pan smutną historię o agresywnych atakach na Pańską osobę. >To co mam Panu zarzucić? Głupotę nie pozwalającą jej zrozumieć? Wszystko możliwe, ale w tym przypadku występuje jedno lub drugie. Głupotę podejrzewam znacznie mniej. Najlepiej agresywny atak.W ten sposób znowu dyskusja sprowadzi się do opowieści o Pańskiej osobie. >Niech się Pan przygląda. Mnie kluczowość zawarta w przytoczonej przez siebie definicji całkowicie satysfacjonuje: Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką. Wystarczy ją zrozumieć i nie zastępować komunikatywności enigmatycznym bełkotem. Jeżeli wszystko przyjmuje Pan na zasadzie dogmatu,również naukowe definicje pozostaje pogratulować pewności siebie. >Widocznie jestem mocno niedouczonym, gdyż zupełnie nie rozumiem Pańskiej kluczowatości dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej. Myślę,ze mało kogo interesuje poziom Pańskiego wyedukowania,podobnie jak sprowadzanie każdego wątku do snucia opowieści o własnej osobie. >Musiałbym Pański (nazwijmy grzecznie) tekst rozbierać na czynniki pierwsze, a wcale mi się nie chce. Na tej wymianie poglądów zbyt wiele bym stracił, a satysfakcja z ewentualnego udowodnienia (ewentualnego, gdyż może jestem za głupi dla zrozumienia Pańskich wywodów), że to co Pan tu pisze to tylko pseudonaukowy bełkot - naprawdę jest niewielka. Przemyśleń z mojej strony można wiele tu znaleźć. Z tego,co możemy zobaczyć są to głowie przemyślenia o sobie samym-o tym, co by Pan musiał,czego pan chce,a czego nie.Mało interesujące dla forumowiczów. >Nie każde pytania i w nie każdym przypadku. Przyczynkiem do dyskusji są tylko pytania służące poszerzeniu wiedzy. >Ja takich Pytań u Pana nie znajduję. W moim odbiorze są to tylko stwierdzenia prowokujące do pyskówki. Ja natomiast nie znajduję u Pana przestrzegania elementarnych zasad prowadzenia jakiegokolwiek dialogu.Życzę owocnych dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Jeżeli każdy wpis na tym forum niezależnie od jego treści traktuje Pan jako agresję z kogoś strony,rzeczywiście zakończmy.A na jakiej podstawie wyciągnął Pan taką tezę? Większością na tym forum są mądrzy ludzie bardzo życzliwi innym ludziom. Oczywiście ponieważ jest to otwarte forum zdarzają się przeróżni. > >>>Ja się z tą definicją całkowicie zgadzam i dlatego się do niej odwołałem.> Ja tez się z nią zgadzam, dlatego postawiłem pytania,na które nie chciało się Panu udzielić żadnej odpowiedzi,zamiast tego opowiedział nam Pan smutną historię o agresywnych atakach na Pańską osobę.Myślę, że każdy kogo to interesuje, może wrócić i przeczytać, to co każdy z nas napisał. > Jeżeli wszystko przyjmuje Pan na zasadzie dogmatu,również naukowe definicje pozostaje pogratulować pewności siebie.Znowu - na jakiej podstawie wyciągnął Pan taką tezę. Jeżeli w powyższym zdaniu nie jest zawarty ogromny ładunek agresji, to ja mogę robić za Dziewicę orleańską. > >>>Widocznie jestem mocno niedouczonym, gdyż zupełnie nie rozumiem Pańskiej kluczowatości dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej. > Myślę,ze mało kogo interesuje poziom Pańskiego wyedukowania,Ja też tak myślę, a napisałem tak grzecznie aby zastanowił się Pan nad swoim. Nie umiem zbyt wysoko ocenić ani formy, ani treści powyższego sformułowania. Wolę wziąć to na karb swojego niedouczenia niż wdawać się z Panem w młócenie słomy. > podobnie jak sprowadzanie każdego wątku do snucia opowieści o własnej osobie.Jestem wdzięcznym za zainteresowanie. > Z tego,co możemy zobaczyć są to głowie przemyślenia o sobie samym-o tym, co by Pan musiał,czego pan chce,a czego nie.Mało interesujące dla forumowiczów.Czy Pan czuje się odpowiedzialny za masy i w ich imieniu chce przemawiać? Dostał Pan do tego jakiś mandat? > >>>Nie każde pytania i w nie każdym przypadku. Przyczynkiem do dyskusji są tylko pytania służące poszerzeniu wiedzy.> >>>Ja takich Pytań u Pana nie znajduję. W moim odbiorze są to tylko stwierdzenia prowokujące do pyskówki.> Ja natomiast nie znajduję u Pana przestrzegania elementarnych zasad prowadzenia jakiegokolwiek dialogu.Życzę owocnych dyskusji.Każdy ma prawo do własnych ocen i często powtarzam, że nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Pan Kaktus:Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry? Proszę Szanownego Pana, ja nie znam żadnych aksjomatów, "na których bazuje cała naukowa wiedza"? Niech Pan łaskawie je poda? Nie znane też mi są "naukowe dogmaty"? Może Pan zechce podać paradygmaty, które Pana interesują? Mnie interesuje tylko paradygmat nauk przyrodniczych, którym jest naturalizm metodologiczny i którego najlepszą weryfikacją jest praktyka. (Cały dorobek nauk stosujący ten paradygmat). Może warto by też podać ważniejsze "przykłady fideistycznego przyjmowania pewnych twierdzeń", ja ich nie znam? Hipotezy naukowe muszą spełniać określone parametry i trudno tu mówić o fideizmie. Trudno rozmawia się o teoretycznych spekulacjach wymyślonych przez kogoś, bez konkretów, a tych tu trudno się doszukać. Znowu wolę robić za niedouczonego. Pan Kaktus: Odnoszę się proszę Pana do definicji,którą raczył nam Pan zaprezentować.Dlatego tez pytania, które postawiłem nawiązują do niej bezpośrednio.Co więcej definicja ta jest na tyle ostra i pełna,ze jak sądzę, zarówno Pan jak i ja nie powinniśmy mieć większych trudności z jej rozumieniem.Zamiast zarzucać mojej skromnej osobie zacietrzewienie skupmy się lepiej na meritum sprawy.Pytania postawiłem nie bez powodu-warto przyjrzeć się bliżej kluczowej kwestii z zakresu metodologii nauk,dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej. Zapytałem Pana wprost mając nadzieję na jakieś interesujące spostrzeżenia lub przemyślenia z Pańskiej strony.Koniec końców to pytania są przyczynkiem do dyskusji. Dotychczas nie czytałem ani nie słyszałem o kluczowej kwestii z zakresu metodologii nauk,dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej.Skąd Pan to zaczerpnął? Sądzę, że jest ta Pański osobisty wkład w rozwój metody naukowej. Może się mylę, ale należałoby podać źródła lub napisać bardziej komunikatywnym językiem. Moim zdaniem - aksjomaty nie tylko nie są podstawą dla każdej teorii naukowej, ale są ograniczone głównie do matematyki i logiki, które są (tylko i aż) narzędziami w naukach przyrodniczych. Oczywiście aksjomaty występują także w metodach dedukcyjnych stosowanych w nauce. No i głównie w teologii - o ile zaliczymy ją do nauki. Nie chce mi się z Panem dyskutować. Ta dyskusja niczego merytorycznego nie wnosi. Jesteśmy z innych planet. Używamy innego języka opisu świata i inaczej rozumiemy rzeczywistość.@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > W jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?
Przez sprawdzanie ich zgodności ze światem rzeczywistym.
> Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów?
Żaden problem. O którym paradygmacie chciałbyś usłyszeć?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?
A czy możesz wskazać niepokojący Cię przykład aksjomatu/paradygmatu co to został czy grozi mu zostanie "dogmatem naukowym", choć to tylko oksymoron?
Naukowa wiedza, kaktusie, bazuje nie na aksjomatach, ale co najwyżej na jednym aksjomacie - gromadzenie jej zastosowaniem metody naukowej co po prostu wynika z definicji nauki. Wszelkie inne aksjomaty przyjmuje się lub odrzuca (choć to drugie bywa że z żalem) dla rozpatrywania poszczególnych zagadnień.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) |
>A czy możesz wskazać niepokojący Cię przykład aksjomatu/paradygmatu co to został czy grozi mu zostanie "dogmatem naukowym", choć to tylko oksymoron? >Naukowa wiedza, kaktusie, bazuje nie na aksjomatach, ale co najwyżej na jednym aksjomacie - gromadzenie jej zastosowaniem metody naukowej co po prostu wynika z definicji nauki. Niestety tutaj zgody nie ma.Zacznijmy jednak od tego co zgodne.Co do gromadzenia wiedzy z pomocą metody naukowej sprawa jest jasna i prosta.Nauka niewątpliwie wypracowała swoją metodę zdobywania i gromadzenia wiedzy,co jak słusznie zauważyłeś wynika z jej definicji.Niestety nie zgodzę się z tym ,że bazuje ona na jednym jakimś aksjomacie,ponieważ bazuje na ich ogromnej ilości.Aksjomat jest niczym innym jak podstawowym twierdzeniem danej teorii naukowej.Jak powszechnie wiadomo teorii naukowych,a wiec zgodnych z naukową metodą jest całe mnóstwo i stanowią one nic innego jak pewnego rodzaju konstrukt teoretyczny bazujący własnie na konkretnych w przypadku każdej teorii aksjomatach.Same zaś aksjomaty nie podlegają kryterium falsyfikacji w obrębie danej teorii naukowej,przeciwnie stanowią one kryterium wedle którego można falsyfikować konkretnie naukowe twierdzenie, zawarte w konkretniej teorii. >Wszelkie inne aksjomaty przyjmuje się lub odrzuca (choć to drugie bywa że z żalem) dla rozpatrywania poszczególnych zagadnień. Dokładnie tak.Jeżeli dany aksjomat nie pozwala na skonstruowanie w obrębie danej teorii konkretnego sądu,inaczej mówiąc jeśli nie sposób wyprowadzić danego twierdzenia naukowego z danego aksjomatu, na którym opiera się dana teoria,wówczas nauka zmienia założenia pierwotne, a wiec same aksjomaty, tak aby było to możliwe.Mamy więc do czynienia z sytuacją,w której na potrzeby wyjaśnienia jakiegoś zjawiska,zmieniamy założenia pierwotne w taki sposób, aby można było uzyskać pożądany efekt w postaci włączenia jakiegoś twierdzenia, które nas zadowala, ponieważ dzięki temu może ono być zgodne z cała teoretyczną konstrukcją.Nie zmienia to jednak sytuacji,w której zawsze możemy zapytać o zasadność czy słuszność nowego pierwotnego założenia jakim jest dany aksjomat,ponieważ jest on z definicji niefalsyfikowalny, a jedynym kryterium jego przyjęcia jest nasze "widzi mi się", przez które rozumiem stworzenie takiego konstruktu teoretycznego ,który nas zadowala,tzn. który w całości będzie spójny i pozbawiony błędów,które sami wcześniej zdefiniowaliśmy jako to, co niezgodne z naukową metodą.Tego rodzaju postawa jest wyjątkowo niebezpiecznym paradygmatem naukowym,skrzętnie pomijanym za cenę szeroko rozumianej "naukowości".
|
|
| | | | | | | | |  | 9 na 9 | Fizyk (17637 punktów) | > [...] aksjomaty nie podlegają kryterium falsyfikacji w obrębie danej teorii naukowej
Tak jest tylko w matematyce.
> Jeżeli dany aksjomat nie pozwala na skonstruowanie w obrębie danej teorii konkretnego sądu, inaczej mówiąc jeśli nie sposób wyprowadzić danego twierdzenia naukowego z danego aksjomatu, na którym opiera się dana teoria, wówczas nauka zmienia założenia pierwotne, a wiec same aksjomaty, tak aby było to możliwe. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której na potrzeby wyjaśnienia jakiegoś zjawiska, zmieniamy założenia pierwotne w taki sposób, aby można było uzyskać pożądany efekt w postaci włączenia jakiegoś twierdzenia, które nas zadowala, ponieważ dzięki temu może ono być zgodne z cała teoretyczną konstrukcją.
Zgoda. Z tym tylko istotnym uzupełnieniem, że "nasze zadowolenie" jest obiektywne, bo wynika ze zgodności teorii z obserwacjami świata rzeczywistego.
> Nie zmienia to jednak sytuacji, w której zawsze możemy zapytać o zasadność czy słuszność nowego pierwotnego założenia jakim jest dany aksjomat, ponieważ jest on z definicji niefalsyfikowalny, a jedynym kryterium jego przyjęcia jest nasze "widzi mi się"...
Nie! Tylko w matematyce aksjomaty są niefalsyfikowalne. W naukach przyrodniczych założenia teorii (bo tak są one poprawnie nazywane, włącznie z aksjomatami formalizmu matematycznego) podlegają obiektywnym testom eksperymentalnym i nie ma tu miejsca dla jakiegoś "widzi mi się".
Weźmy jako przykład piąty aksjomat Euklidesa o istnieniu jednej i tylko jednej prostej równoległej do danej prostej i przechodzącej przez dany punkt. W geometrii euklidesowej (jako czystej matematyce) aksjomat ten rzeczywiście ma status dogmatu i nie ma tu o czym dyskutować. Ale jeżeli zapytamy się, czy geometria świata rzeczywistego jest euklidesowa, to mamy metodę testowania matematyki wykraczającą poza nią samą. Przesunięcie obrazów gwiazd w pobliżu zaćmionego Słońca pokazuje, że w polu grawitacyjnym geometria czasoprzestrzeni jest nieeuklidesowa, a konkretnie piąty aksjomat Euklidesa został sfalsyfikowany.
Tak jest ze wszystkimi teoriami nauk przyrodniczych. Wszystkie te teorie, włącznie z ich aksjomatami, są w zasadzie falsyfikowalne. A "w zasadzie" bo czasem ich testowanie wykracza poza obecne możliwości techniki doświadczalnej - wtedy dana teoria (oraz jej aksjomaty) mają status hipotezy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | kaktus5 (306 punktów) | >> [...] aksjomaty nie podlegają kryterium falsyfikacji w obrębie danej teorii naukowej >Tak jest tylko w matematyce. Ciesze się,że zwrócił Pan uwagę na rozróżnienie nauk dedukcyjnych i indukcyjnych.Tym samym zgadzamy się co do wymienionej matematyki jako systemu dedukcyjnego.Warto jednak zauważyć,że sytuacja ta odnosi się nie tylko do matematyki ale również innych wszelkich systemów dedukcyjnych,a w każdym z nich wspomniane wyżej aksjomaty są niefalsyfikowalne.Podobnie sprawa ma się z metodologią nauk jako dziedziną dostarczającą poszczególnym metodykom szczegółowym pierwotnych założeń,chociażby w postaci podstawowych praw logicznych,przyjętych w ramach metody naukowej,reguł wnioskowania,czy dowodzenia.Tak więc każda z nauk szczegółowych niezależnie,czy ma charakter indukcyjny,tak jak nauki przyrodnicze,czy stanowi system dedukcyjny, opiera się na fundamentalnych aksjomatach,które nie poddają się kryterium falsyfikacji. >Zgoda. Z tym tylko istotnym uzupełnieniem, że "nasze zadowolenie" jest obiektywne, bo wynika ze zgodności teorii z obserwacjami świata rzeczywistego. Nasze zadowolenie wynika ze zgodności obserwowanego zjawiska z konkretnym naukowym twierdzeniem,nie zaś z obserwacją świata rzeczywistego jak Pan napisał.Nauka,nie zajmuje się światem rzeczywistym, a jedynie zjawiskami,które opisuje przy pomocy naukowych twierdzeń danej teorii.Jeszcze ściślej rzecz ujmując jeżeli nauka zajmuje się światem rzeczywistym to tylko dlatego,że redukuje pojęcie rzeczywistości do tego co zjawiskowe.Niestety to własnie pierwotne założenie jest niczym innym jak niefalsyfikowalnym paradygmatem samej nauki, wprowadzonym na potrzeby intersubiektywnego weryfikowania jej poszczególnych twierdzeń,samo zaś nie podlega falsyfikacji.Inaczej mówiąc-najpierw zakładamy,że rzeczywistość sprowadza się do tego, co ma charakter zjawiskowy, a więc czasowo-przestrzenny, a później możemy z zachwytem twierdzić,że badamy obiektywną rzeczywistość.Równie dobrze możemy założyć,że to co niezjawiskowe stanowi rzeczywistość, a później wzorem nauki wypracować taką metodę,która pozwoli nam na badanie tak określonej przez nas rzeczywistości,przy pomocy metody,którą zbudujemy w taki sposób, aby tworzone przez nas konstrukty teoretyczne licowały z naszym zadowoleniem w postaci zgodności pierwotnych założeń i naszej metody,a przy tym dały się doskonale weryfikować przy pomocy odpowiednio dobranego przez nas kryterium. >Nie! Tylko w matematyce aksjomaty są niefalsyfikowalne. W naukach przyrodniczych założenia teorii (bo tak są one poprawnie nazywane, włącznie z aksjomatami formalizmu matematycznego) podlegają obiektywnym testom eksperymentalnym i nie ma tu miejsca dla jakiegoś "widzi mi się". Aksjomat nie jest pojęciem stricte matematycznym ale logicznym.Matematyka jest niczym innym jak tylko pewnym systemem dedukcyjnym opartym na określonych aksjomatach, o czym z cała pewnością doskonale Pan wie.Nie zmienia to jednak faktu,że termin "aksjomat" rozumiany jest najogólniej jako pierwotne założenie danego systemu dedukcyjnego,niekoniecznie matematyki.Podobnież możemy powiedzieć o aksjomatach każdego innego systemu niezależnie od jego dedukcyjnego, czy tez indukcyjnego charakteru.Jeśli natomiast chce Pan zarezerwować termin "aksjomat" tylko dla matematyki zapytam jaką spełnia on w matematyce funkcję? Otóż stanowi pierwotne założenie w postaci jakiegoś niefalsyfikowalnego twierdzenia do którego dają się sprowadzić inne zdania matematyki.Tę samą funkcję spełniają w każdej innej dziedzinie nauki niezależnie od jej charakteru takie zdania,na których bazują pozostałe sądy danego systemu,co więcej, aby w ogóle można było mówić o jakimś systemie,są one niezbędne- np. "rzeczywistość ma charakter fenomenalistyczny".Z tym się nie dyskutuje,tego się nie falsyfikuje,to się zakłada,niezależnie czy nazwiemy to aksjomatem,czy założeniem pierwotnym.Jeśli jednak aksjomat znaczy tyle, co twierdzenie podstawowe danego systemu,który jak każdy inny sprowadza się do połączonych ze sobą twierdzeń wyrażonych w konkretnym języku,określonym przy pomocy reguł formowania danego systemu, mamy niewątpliwie do czynienia z aksjomatem. >Tak jest ze wszystkimi teoriami nauk przyrodniczych. Wszystkie te teorie, włącznie z ich aksjomatami, są w zasadzie falsyfikowalne. A "w zasadzie" bo czasem ich testowanie wykracza poza obecne możliwości techniki doświadczalnej - wtedy dana teoria (oraz jej aksjomaty) mają status hipotezy. Z hipotezą mamy do czynienia, jeśli dane zdanie wyrażone wedle reguł formowania danego systemu nie zostało włączone do danej teorii, ponieważ nie podlega ono przyjętemu kryterium weryfikacji.Jeśli natomiast jesteśmy w stanie zweryfikować wedle ustalonego kryterium dane zdanie,wówczas uzyskuje ono status sądu wchodzącego w skład danej teorii.tutaj zgoda.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | >> Zgoda. Z tym tylko istotnym uzupełnieniem, że "nasze zadowolenie" jest obiektywne, bo wynika ze zgodności teorii z obserwacjami świata rzeczywistego.
> Nasze zadowolenie wynika ze zgodności obserwowanego zjawiska z konkretnym naukowym twierdzeniem, nie zaś z obserwacją świata rzeczywistego jak Pan napisał. Nauka, nie zajmuje się światem rzeczywistym, a jedynie zjawiskami [...]
Niestety, nie potrafię się odnieść do tej części Pana wypowiedzi bo nie rozumiem znaczenia jakie nadaje Pan słowu "zjawisko". Czym się różni obserwacja zjawiska od obserwacji rzeczywistości? Co to jest "zjawiskowość" a co "niezjawiskowość"? Jak "zjawiska" mają się do zdarzeń w czasoprzestrzeni?
> Tak więc każda z nauk szczegółowych niezależnie, czy ma charakter indukcyjny, tak jak nauki przyrodnicze, czy stanowi system dedukcyjny, opiera się na fundamentalnych aksjomatach, które nie poddają się kryterium falsyfikacji.
No właśnie nie! Nauki przyrodnicze potrafią falsyfikować aksjomaty! Podałem przykład falsyfikacji piątego aksjomatu Euklidesa. Czyżby twierdził Pan, że w silnym polu grawitacyjnym jest on prawdziwy? W tym sensie, że geometria Euklidesowa poprawnie opisuje geometrię czasoprzestrzeni, np. w pobliżu czarnej dziury?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >No właśnie nie! Nauki przyrodnicze potrafią falsyfikować aksjomaty! Podałem przykład falsyfikacji piątego aksjomatu Euklidesa. Czyżby twierdził Pan, że w silnym polu grawitacyjnym jest on prawdziwy? W tym sensie, że geometria Euklidesowa poprawnie opisuje geometrię czasoprzestrzeni, np. w pobliżu czarnej dziury? Nie zrozumieliśmy się w tym punkcie,więc wyjaśnijmy.Jak bardzo słusznie Pan zauważył nauki przyrodnicze,będące systemami indukcyjnymi w ramach przedmiotu swoich badań,a więc zakresu budowanych przez siebie teorii wielokrotnie zmieniają założenia pierwotne, na tym polega ich istota.Tutaj jak najbardziej zgoda.Stąd podał Pan trafny przykład falsyfikacji aksjomatu Euklidesa.Jak dobrze wiemy dzieje się tak dlatego,że aby dana teoria mogła przyjąć nowe twierdzenie,które stoi w sprzeczności z dotychczasowym aksjomatem,a które wymaga przyjęcia np.ze względu na kryterium empiryczne,musimy zmieniać aksjomaty i zmieniać dotychczasową teorię.To jak najbardziej istota nauk przyrodniczych.Ja zwracałem uwagę na to,że nauki przyrodnicze,czerpią chociażby z metodologi nauk tego rodzaju założenia,które pozostają poza zakresem przedmiotowym konkretnej teorii.Bez względu na to, czy dana nauka przyrodnicza zmienia w przypadku konkretnej teorii jakiś aksjomat, czy tez nie,zawsze korzysta z takich założeń,które wykraczają poza jej zakres.Mowa tutaj chociażby o pewnych zasadach logicznych.zasadach wnioskowania,dowodzenia itd., z których korzysta każda nauka przyrodnicza.Te własnie pierwotne założenia wywiedzione z metodologii nauk nie poddają się kryterium falsyfikacji w obrębie danej nauki przyrodniczej, ponieważ dana dziedzina nauki się nimi nie zajmuje, tylko je po prostu zakłada i to własnie dzięki nim może falsyfikować chociażby swoje własne wew aksjomaty.Jeśli natomiast chcielibyśmy je sfalsyfikować na poziomie metodologii nauk, mamy do czynienia z sytuacją,w której potrzebujemy do tego innych pierwotnych założeń dostarczających nam odpowiednich do tego narzędzi w postaci innych założeń pierwotnych.Jeśli przykładowo chcemy sfalsyfikować logiczną zasadę niesprzeczności,potrzebujemy innych założeń pierwotnych ,które nam to umożliwią i na których zbudujemy odpowiedni system kolejnych twierdzeń dających się sprowadzić do tych pierwotnych aksjomatów.Koniec końców zawsze będziemy w sytuacji,w której opieramy się na niefalsyfikowalnych założeniach pierwotnych.Żeby była jasność,zgadzam się z Panem,że konkretna nauka przyrodnicza może falsyfikować twierdzenia pierwotne ale tylko te, które mieszcżą się w zakresie jej kompetencji.Natomiast wyraźnie podkreślam to,ze korzysta ona w tym celu z takich założeń,których nie sposób sfalsyfikować w jej obrębie i o nich własnie pisałem.Dlatego też,czy się to komu podoba, czy nie, zawsze dochodzimy do momentu, w którym cała naukowa wiedza opiera się na niefalsyfikowalnych założeniach pierwotnych nauki w ogóle (nie mylić z poszczególnymi jej dziedzinami)chociażby w postaci pewnych reguł formowania zdań,sposobów wnioskowania,praw logicznych itd.Te zaś budować można jedynie na podstawie niefalsyfikowalnych założeń pierwotnych,a stanowiących własnie kryterium falsyfikacji dla chociażby nauk przyrodniczych.Zatem zawsze jesteśmy w sytuacji,w której musimy coś po prostu założyć,aby cokolwiek można było sfalsyfikować.Moja uwaga skupia się na wyakcentowaniau tego właśnie momentu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | >> No właśnie nie! Nauki przyrodnicze potrafią falsyfikować aksjomaty!
> Ja zwracałem uwagę na to, że nauki przyrodnicze, czerpią chociażby z metodologi nauk tego rodzaju założenia, które pozostają poza zakresem przedmiotowym konkretnej teorii. Bez względu na to, czy dana nauka przyrodnicza zmienia w przypadku konkretnej teorii jakiś aksjomat, czy tez nie, zawsze korzysta z takich założeń, które wykraczają poza jej zakres.
To prawda, że twierdzenie Goedla położyło kres nadziei aksjomatycznego sformalizowania nauk ścisłych, czy choćby tylko wszystkich dziedzin matematyki. Ale zdaje się Pan wyciągać z tego fiaska zbyt daleko idące wnioski dotyczące metodologii nauk przyrodniczych.
> Mowa tutaj chociażby o pewnych zasadach logicznych, zasadach wnioskowania, dowodzenia itd., z których korzysta każda nauka przyrodnicza. [...] Jeśli przykładowo chcemy sfalsyfikować logiczną zasadę niesprzeczności, potrzebujemy innych założeń pierwotnych, które nam to umożliwią i na których zbudujemy odpowiedni system kolejnych twierdzeń dających się sprowadzić do tych pierwotnych aksjomatów.
Trzymając się tego przykładu, aby uznać zasadę niesprzeczności za nieadekwatną do rzeczywistości, nie ma potrzeby budowania nowego systemu formalnego. Wystarczy zbudować np. aparat fotograficzny używający logiki rozmytej do ustawiania przysłony i czasu naświetlenia i jeżeli aparat ten robi lepsze zdjęcia od aparatu używającego logiki dwuwartościowej, to praktycznie sfalsyfikowaliśmy zasadę niesprzeczności w zakresie fotografii.
Oczywiście zasada ta nadal pozostaje użyteczna w wielu innych dziedzinach nauki i techniki. Należy jednak podkreślić, że nie ma potrzeby formalnego ujednolicenia tych różnych dziedzin (co jest zresztą zazwyczaj niemożliwe - patrz twierdzenie Goedla). Jeżeli coś w jednej dziedzinie szwankuje, to nic nie stoi na przeszkodzie aby użyć pojęć z innej dziedziny aby przetestować tę pierwszą i ewentualnie sfalsyfikować jej założenia. Nie ma tu jakiegoś odgórnego podziału na rozłączne dziedziny nauki. Jedynie pewne pojęcia z jednej dziedziny tracą sens w innych. (Na przykład, nie ma sensu pytać jaki kolor mają elektrony.)
> Koniec końców zawsze będziemy w sytuacji,w której opieramy się na niefalsyfikowalnych założeniach pierwotnych. Żeby była jasność, zgadzam się z Panem, że konkretna nauka przyrodnicza może falsyfikować twierdzenia pierwotne ale tylko te, które mieszcżą się w zakresie jej kompetencji.
Ja również zgadzam się z tym z czym Pan się zgadza. Nadal jednak nie zgadzam się z tym z czym Pan się nie zgadza...
> Natomiast wyraźnie podkreślam to, że korzysta ona w tym celu z takich założeń, których nie sposób sfalsyfikować w jej obrębie i o nich własnie pisałem.
... i proszę o podanie konkretnego przykładu założenia, którego nauka nie jest w stanie sfalsyfikować.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >Niestety, nie potrafię się odnieść do tej części Pana wypowiedzi bo nie rozumiem znaczenia jakie nadaje Pan słowu "zjawisko". Czym się różni obserwacja zjawiska od obserwacji rzeczywistości? Co to jest "zjawiskowość" a co "niezjawiskowość"? Jak "zjawiska" mają się do zdarzeń w czasoprzestrzeni? Terminu "zjawisko" użyłem w rozumieniu współczesnych nauk przyrodniczych,które to nauki przyjęły określenie zjawiska jako tego, czemu przysługuje charakterystyka czasowo-przestrzenna.Ten wątek znany jest już od Immanuela Kanta(Krytyka czystego rozumu).Odpowiadając od razu na ostatnie pytanie,które Pan postawił,dotyczące relacji między zjawiskami, a zdarzeniami w czasoprzestrzeni,współczesna nauka odpowiada,że jest to relacja tożsamości.Inaczej mówiąc, zjawiskiem wedle nauki jest to, co jak Pan to zgrabnie ujął własnie "zdarza się" w czasoprzestrzeni,czyli wszelkie zdarzenia,którym przysługuje charakterystyka czasowo-przestrzenna.Taki model zjawiska przyjęto w nauce od czasów wspomnianego Kanta. Niestety dosyć szybko wraz z rozwojem nauki,jej rozpowszechnieniem,określonymi "sukcesami" wielu jej dziedzin, rozpowszechniło się mniemanie,że nauka jako taka nie tylko zajmuje się tym, co sama określiła jako przedmiot swoich badań,a więc zjawiskiem ale nastąpiło błędne utożsamienie (nawet wśród naukowców) pojęcia rzeczywistości i pojęcia zjawiska.Inaczej mówiąc,ze względu na to,że nauka zajmowała się i zajmuje dalej zjawiskami,zapomniano o znaczeniu pojęcia "rzeczywistość",które jest zdecydowanie szersze zakresowo,a którego określeniem zajmują się dziedziny filozoficzne,ponieważ kategorii rzeczywistości przysługuje cecha istnienia,nie zaś tylko czasowość i przestrzenność jak w przypadku "zjawiska".Inaczej mówiąc rzeczywistość to to, co istnieje.Sama zaś nauka określając przedmiot swych badań jako "zjawisko",dokonała zredukowania "rzeczywistości" do tego, co nazwała "zjawiskiem",stąd panuje powszechne mniemanie,że to, co bada nauka to właśnie rzeczywistość.Oczywiście jeśli nauka definiuje "rzeczywistość" jako to,czemu przysługuje charakterystyka czasowo-przestrzenna zbędne staje się pojęcie "zjawisko",ponieważ zachodzi miedzy tymi dwoma pojęciami relacja tożsamości.Jeśli natomiast rozróżnimy te dwa pojęcia, tzn przyjmiemy definicję zjawiska jako tego, co czasowo-przestrzenne oraz "rzeczywistości", jako tego czemu przysługuje kategoria istnienia (jest to kategoria ontyczna, a nie naukowa, podkreślam)wówczas mogę odpowiedzieć Panu na pierwsze pytanie.Obserwacja zjawiska jest obserwacją tego, co zachodzi w czasie i przestrzeni,dzięki temu nauka spełnia kryterium intersubiektywności tego, co obserwuje,a tym samym spełnia jedno z podstawowych swoich założeń a więc tzw. obiektywności tego, czym się zajmuje.Natomiast wszystko to, czemu nie przysługuje zarówno cecha czasowości jak i przestrzenności nie może być przedmiotem naukowej obserwacji.Zatem wobec powyższego rozróżnienia tych pojęć, "rzeczywistość" nie może być przedmiotem naukowej obserwacji,chyba że utożsamimy ją ze "zjawiskiem".Zjawiskowość jest zatem niczym innym jak zakresem badań nauki,niezjawiskowość zaś tym,co poza ten zakres wykracza.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | >> Niestety, nie potrafię się odnieść do tej części Pana wypowiedzi bo nie rozumiem znaczenia jakie nadaje Pan słowu "zjawisko". Czym się różni obserwacja zjawiska od obserwacji rzeczywistości? Co to jest "zjawiskowość" a co "niezjawiskowość"? Jak "zjawiska" mają się do zdarzeń w czasoprzestrzeni?
> Terminu "zjawisko" użyłem w rozumieniu współczesnych nauk przyrodniczych, które to nauki przyjęły określenie zjawiska jako tego, czemu przysługuje charakterystyka czasowo-przestrzenna.
Dziękuję za wyjaśnienie. Rozumiem, że nazywa Pan zjawiskiem, to co w fizyce nazywane jest zdarzeniem (czyli punktem w czasoprzestrzeni), ewentualnie zbiorem zdarzeń. Jak Pan poprawnie zauważa, zdarzenia grają ważną rolę w poznaniu empirycznym, ale nie jest prawdą, że...
> ... wszystko to, czemu nie przysługuje zarówno cecha czasowości jak i przestrzenności nie może być przedmiotem naukowej obserwacji.
Mogę podać kontrprzykład: energia jest mierzalną wielkością fizyczną, a niekoniecznie ma cechy czasu czy przestrzeni. Na przykład, energia potencjalna (grawitacyjna) układu Ziemia-Księzyc nie jest umiejscowiona w jednym, czy drugim ciele niebieskim. Można uważać, że jest ona zawarta w polu grawitacyjnym, ale ono rozciąga się w zasadzie aż do nieskończoności, czyli energia ta jest wszędzie, a zatem i... nigdzie.
Podobnie energetyczne stany kwantowe atomów nie mają lokalizacji przestrzennej, bo funkcja falowa tych stanów w zasadzie również rozciąga się do nieskończoności. Co więcej, stany te nie zmianiają się w czasie (bo są rozwiązaniami równania Schroedingera niezależnego od czasu), a więc również nie mają lokalizacji czasowej! Choć tych stanów nie można nazwać zdarzeniami czy zjawiskami, są one łatwo mierzalne: wystarczy przez szkolny spectroskop popatrzyć na Słońce aby z linii widmowych Fraunhofera wywnioskować jakie są stany kwantowe tamtejszych atomów.
Tak więc nie jest prawdą, że tylko zdarzenia są dostępne nauce.
> Zatem wobec powyższego rozróżnienia tych pojęć, "rzeczywistość" nie może być przedmiotem naukowej obserwacji, chyba że utożsamimy ją ze "zjawiskiem". Zjawiskowość jest zatem niczym innym jak zakresem badań nauki, niezjawiskowość zaś tym, co poza ten zakres wykracza.
Ciekawi mnie co można zaliczyć do tej "niezjawiskowości" niedostępnej naukom przyrodniczym. Może jakiś przykład?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >Dziękuję za wyjaśnienie. Rozumiem, że nazywa Pan zjawiskiem, to co w fizyce nazywane jest zdarzeniem (czyli punktem w czasoprzestrzeni), ewentualnie zbiorem zdarzeń. Jak Pan poprawnie zauważa, zdarzenia grają ważną rolę w poznaniu empirycznym, ale nie jest prawdą, że... Zjawiskiem nazywam to, co dane jest w doświadczeniu zmysłowym Proszę Pana,a więc to co sprowadza się do zmysłowych spostrzeżeń.Natomiast zjawisko w rozumieniu nauki tym różni się od zjawiska w ogóle,że przysługuje mu charakterystyka czasowo-przestrzenna,o czym pisałem wcześniej.Nauka przyjęła takie rozumienie zjawiska aby zagwarantować jego intersubiektywność,ponieważ nie wystarczy aby coś było postrzegane przez kogoś ale konieczne jest aby dane zjawisko mogło być postrzegane przez innych obserwatorów-stąd konieczna cecha czasowości i przestrzenności przysługująca zjawisku w nauce. >> ... wszystko to, czemu nie przysługuje zarówno cecha czasowości jak i przestrzenności nie może być przedmiotem naukowej obserwacji. >Mogę podać kontrprzykład: energia jest mierzalną wielkością fizyczną, a niekoniecznie ma cechy czasu czy przestrzeni. Na przykład, energia potencjalna (grawitacyjna) układu Ziemia-Księzyc nie jest umiejscowiona w jednym, czy drugim ciele niebieskim. Można uważać, że jest ona zawarta w polu grawitacyjnym, ale ono rozciąga się w zasadzie aż do nieskończoności, czyli energia ta jest wszędzie, a zatem i... nigdzie. Energia nie jest przedmiotem obserwacji proszę Pana,tak samo jak nie jest zjawiskiem.Jedyne co w tym przypadku nauka obserwuje to zjawiska,które wyjaśnia przy pomocy określonej przez nią kategorii fizycznej, jaką jest energia.Natomiast sama obserwacja dotyczy przykładowo położenia przytoczonej przez Pana Ziemi, czy Księżyca w przestrzeni i czasie.Inaczej mówiąc posługując się Pańskim przykładem, nie obserwujemy energii, tylko przy pomocy kategorii energii, nauka wyjaśnia zjawisko zmiany położenia np.ciał niebieskich w czasie i przestrzeni. >Podobnie energetyczne stany kwantowe atomów nie mają lokalizacji przestrzennej, bo funkcja falowa tych stanów w zasadzie również rozciąga się do nieskończoności. Co więcej, stany te nie zmianiają się w czasie (bo są rozwiązaniami równania Schroedingera niezależnego od czasu), a więc również nie mają lokalizacji czasowej! Choć tych stanów nie można nazwać zdarzeniami czy zjawiskami, są one łatwo mierzalne: Jak sam słusznie Pan napisał nie są to zjawiska,tym samym nie mogą być postrzegane zmysłowo, a więc obserwowane.Mierzenie proszę Pana to nie obserwacja zjawiska. >wystarczy przez szkolny spectroskop popatrzyć na Słońce aby z linii widmowych Fraunhofera wywnioskować jakie są stany kwantowe tamtejszych atomów. Słusznie Pan zauważył "wywnioskować".Ja pisałem o obserwacji zjawiska, nie o wnioskowaniu.Jeśli obserwuję,że sierść mojego kota,robi się gęstsza i bardziej lśniąca po miesięcznym podawaniu reklamowanej karmy,mogę wywnioskować,że karma ma na to wpływ.Natomiast to,co mogę obserwować, to tylko poszczególne wyglądy sierści mojego kota zmieniające się w czasie. >Tak więc nie jest prawdą, że tylko zdarzenia są dostępne nauce. Nigdy nie wypowiadałem się na ten temat ani tak nie twierdziłem.Pisałem jedynie o zjawisku w rozumieniu nauki oraz zjawisku w szerszym rozumieniu tego pojęcia. >Ciekawi mnie co można zaliczyć do tej "niezjawiskowości" niedostępnej naukom przyrodniczym. Może jakiś przykład? Skoro nauka określa zjawisko jako to, czemu przysługuje charakterystyka czasowo-przestrzenna i co może być intersubiektywinie postrzegane,niezjawiskowość będzie obszarem wszystkiego, co nie spełnia tych kryteriów.Sam Pan może podać sobie tysiące przykładów. Np. aksjomaty systemów dedukcyjnych, związki i stosunki logiczne, to co Pan widzi kiedy mówi "czerwony",to co ja czuje kiedy mówię "słodki" itd. etc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Zjawiskiem nazywam to, co dane jest w doświadczeniu zmysłowym Proszę Pana, a więc to co sprowadza się do zmysłowych spostrzeżeń. Natomiast zjawisko w rozumieniu nauki tym różni się od zjawiska w ogóle, że przysługuje mu charakterystyka czasowo-przestrzenna, o czym pisałem wcześniej. Nauka przyjęła takie rozumienie zjawiska aby zagwarantować jego intersubiektywność, ponieważ nie wystarczy aby coś było postrzegane przez kogoś ale konieczne jest aby dane zjawisko mogło być postrzegane przez innych obserwatorów-stąd konieczna cecha czasowości i przestrzenności przysługująca zjawisku w nauce.
Nie ma w nauce takiego podziału na zjawiska i niezjawiska, i nie ma on sensu. Intersubiektywność energii (ponoć niezjawiskowej) zawartej w akumulatorze jest równie dobra jak jego położenie (ponoć zjawiskowe) pod maską samochodu. W teorii względności czterowektor pędu-energii (ponoć niezjawiskowy) ma taki sam status obiektywizmu jak czterowektor położenia-czasu (ponoć zjawskowy). W mechanice kwantowej obserwowalne wielkości fizyczne są reprezentowane przez operatory hermitowskie, które istnieją zarówno dla zjawiskowych położeń jak i niezjawiskowych pędów.
Intuicyjność zjawisk i nieintuicyjność niezjawisk jest dana nam przez ewolucję. Mamy naturalną umiejętność pojmowania rzeczywistości w kategoriach czasu i przestrzeni, natomiast inne pojęcia wymagają wiekszego wysiłku umysłowego. Jednak nauka dawno pokonała te trudności i wyszła poza ewolucyjne ograniczenia człowieka. Budowanie jakiejś filozofii na zjawiskach i niezjawiskach jest krokiem wstecz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | >Nie ma w nauce takiego podziału na zjawiska i niezjawiska, i nie ma on sensu. Oczywiście,że nie ma ponieważ nie jest to naukowe zagadnienie.Nauka zajmuje się jedynie tym co sama określiła jako przedmiot swoich badań,w tym przypadku tym, co jest intersubiektywnie postrzegalne oraz posiada charakterystykę czasowo-przestrzenną, czyli zjawiskiem.W ten sposób nauka określiła przedmiot swoich badań odnośnie zjawisk,którymi się zajmuje.Pisałem o tym dużo wcześniej. >Intersubiektywność energii (ponoć niezjawiskowej) zawartej w akumulatorze jest równie dobra jak jego położenie (ponoć zjawiskowe) pod maską samochodu. Nie zmienia to faktu,że energia nie jest przedmiotem obserwacji,w przeciwieństwie do położenia akumulatora,a zatem nie jest zjawiskiem wedle nauki. >W teorii względności czterowektor pędu-energii (ponoć niezjawiskowy) ma taki sam status obiektywizmu jak czterowektor położenia-czasu (ponoć zjawskowy). W mechanice kwantowej obserwowalne wielkości fizyczne są reprezentowane przez operatory hermitowskie, które istnieją zarówno dla zjawiskowych położeń jak i niezjawiskowych pędów. Po drugie to,ze zjawisko naukowo rozumiane musi posiadać cechę intersubiektywności inaczej nie jest wedle nauki zjawiskiem,nie oznacza,że wszystko, co intersubiektywne np. przytoczone przez Pana wektory musi być zjawiskiem.Intersubiektywne mogą być również pewne konstrukcje teoretyczne takie jak np. pewne pojęcia,bądź naukowe sądy.Niemniej nie są to zjawiska,tylko konstrukty teoretyczne. >Intuicyjność zjawisk i nieintuicyjność niezjawisk jest dana nam przez ewolucję. >Mamy naturalną umiejętność pojmowania rzeczywistości w kategoriach czasu i przestrzeni, natomiast inne pojęcia wymagają wiekszego wysiłku umysłowego. To jedna z naukowych koncepcji niewątpliwie.Tylko jak to się ma do naszej dyskusji? >Jednak nauka dawno pokonała te trudności i wyszła poza ewolucyjne ograniczenia człowieka. Nauka, czy człowiek? Nie sądzę aby nauka była jakimś samoświadomym i samorozwijającym się bytem ale wytworem człowieka.Natomiast jeśli twierdzi Pan ,że człowiek wyszedł poza swoje ewolucyjne ograniczenia zapytam na jakiej zasadzie? ewolucyjnej,czy tez niewytłumaczalnego skoku jakościowego? >Budowanie jakiejś filozofii na zjawiskach i niezjawiskach jest krokiem wstecz. Po pierwsze, co to ma do naszej dyskusji?Po drugie kto taką "filozofię"jak Pan to nazwał "buduje"? Po trzecie, co to znaczy "wstecz"? Proszę wybaczyć ale nie rozumiem,co ma Pan na myśli.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >No właśnie nie! Nauki przyrodnicze potrafią falsyfikować aksjomaty! Podałem przykład falsyfikacji piątego aksjomatu Euklidesa. Czyżby twierdził Pan, że w silnym polu grawitacyjnym jest on prawdziwy? W tym sensie, że geometria Euklidesowa poprawnie opisuje geometrię czasoprzestrzeni, np. w pobliżu czarnej dziury?
Nie rozumiem z tego zbyt wiele, ale zachwyca mnie harmonijna budowa zdań.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | martok (1115 punktów) |
> Otóż [aksjomat] stanowi pierwotne założenie w postaci jakiegoś niefalsyfikowalnego twierdzenia do którego dają się sprowadzić inne zdania matematyki.
To stwierdzenie wymaga pewnej korekty. W dzisiejszej matematyce aksjomat to nie to samo co pewnik czy dogmat. Pytanie współczesnego matematyka zawsze brzmi tak: Jakie właściwości będzie na pewno miała każda struktura, spełniająca pewne wstępne założenia, zwane aksjomatami. Matematyk obecnie nigdy nie wypowiada się na temat prawdziwości aksjomatów; on jedynie pyta co z nich wynika. Geometryczno-topologiczny przykład Fizyka, negujący aksjomat o równoległych, nawiązuje do tej właśnie sytuacji. Jeszcze bardziej spektakularne są przykłady odrzucania niektórych "pewników" w logice. Neguje się na przykład prawo wyłączonego środka: p lub nie-p (logika intuicjonistyczna) a nawet prawo przemienności koniunkcji: p i q jest równoważne q i p (logika konwersacyjna Grice'a). *
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | > To stwierdzenie wymaga pewnej korekty. W dzisiejszej matematyce aksjomat to nie to samo co pewnik czy dogmat. Pytanie współczesnego matematyka zawsze brzmi tak: Jakie właściwości będzie na pewno miała każda struktura, spełniająca pewne wstępne założenia, zwane aksjomatami. Matematyk obecnie nigdy nie wypowiada się na temat prawdziwości aksjomatów; on jedynie pyta co z nich wynika. Geometryczno-topologiczny przykład Fizyka, negujący aksjomat o równoległych, nawiązuje do tej właśnie sytuacji. Zgadza się. Cały czas piszę o tym ,że nauka nieustannie zakłada pewne aksjomaty, czy jak kto woli twierdzenia pierwotne na zasadzie "co z nich wynika".Niezależnie od tego jaka jest ich żywotność mamy do czynienia z sytuacją przyjmowania "z góry" pewnych założeń w tym sensie można nazwać je dogmatami,chociaż jak słusznie Pan zauważył od dogmatów różni je okres obowiązywalności,ponieważ nie przysługuje im status wiecznych.nie zmienia to jednak faktu,że sposób ich przyjmowania jest identyczny jak w przypadku dogmatów. >Jeszcze bardziej spektakularne są przykłady odrzucania niektórych "pewników" w logice. Neguje się na przykład prawo wyłączonego środka: p lub nie-p (logika intuicjonistyczna) a nawet prawo przemienności koniunkcji: p i q jest równoważne q i p (logika konwersacyjna Grice'a). Zgadza się.Tak samo jak próbuje się zerwać z zasadą niesprzeczności, czy tożsamości,tworzy się systemy wielowartościowe itd.Ciągle jednak pojawiają się z góry przyjmowane założenia,dzięki którym własnie można to robić.
|
|
| | |  | 5 na 5 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Zamieszczona bajeczka nie dotyczy jednak poruszonego przeze mnie problemu.Prościej powiedzieć sie nie da. Jak tego nie rozumiesz, to niestety kończą mi się środki pedagogiczne. Jesteś poza moją strefą wpływu. Bywaj. Mam nadzieję, że ewolucja w końcu "wykończy" takich "logików", jak Ty. www.youtube.com/watch?v=o_12E1EN6fsPozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm.
|
|
| | | |  | 1 na 3 | maturmi (9 punktów) |
"Prościej powiedzieć się nie da." Nie schlebiaj sobie. A niby CO tak prosto powiedziałeś? Widzę, że raczej unikasz prostych odpowiedzi i wymigujesz się bajeczkami.Jeżeli masz ochotę mi odpowiadać (bo przecież nie musisz), to jeszcze raz przeczytaj moje pytanie i spróbuj na nie odpowiedzieć poważnie.
A tak w nawiązaniu do Twojej bajeczki, to co w sytuacji, gdy wiadomo, że jaskini NIE DA RADY zbadać? Jaka jest wtedy różnica między racjonalistą, który MYŚLI, że jaskinia jest pusta, a człowiekiem, który WIERZY, że jest tam niedźwiedź?
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>"Prościej powiedzieć się nie da."> Nie schlebiaj sobie. A niby CO tak prosto powiedziałeś?> Widzę, że raczej unikasz prostych odpowiedzi i wymigujesz się bajeczkami.Jeżeli masz ochotę mi odpowiadać (bo przecież nie musisz), to jeszcze raz przeczytaj moje pytanie i spróbuj na nie odpowiedzieć poważnie.Tak, Panie Sceptymucha, dostał Pan słuszne pouczenie, to racjonalistyczne forum i jak sama nazwa wskazuje irracjonaliści, jako przypadki specjalnej troski, powinni się tu cieszyć specjalnym szacunkiem. Mamy tu od lat panów Parysa, Konowala, Marcucha, Vancalara i kilku innych. Czy Pan - czy my im coś prosto wyłożyliśmy? Czy tak - aby przez te lata oni cokolwiek zrozumieli? Ja bardzo w to wątpię. Teraz przychodzą do nas nowe panie, na tak wysokim poziomie intelektualnym, że mnie aż pani Teresy żal. Czy nie może Pan prościej odpowiedzieć? Oj, Panie Sceptymucha! Miłego dnia. @@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >"Prościej powiedzieć się nie da." >Nie schlebiaj sobie. A niby CO tak prosto powiedziałeś? >Widzę, że raczej unikasz prostych odpowiedzi i wymigujesz się bajeczkami.Jeżeli masz ochotę mi odpowiadać (bo przecież nie musisz), to jeszcze raz przeczytaj moje pytanie i spróbuj na nie odpowiedzieć poważnie. Są rzeczy, które możesz sprawdzić i na ich podstawie wyciągać logiczne wnioski. Wyciąganie logicznych wniosków to nie to samo, co wiara.
>A tak w nawiązaniu do Twojej bajeczki, to co w sytuacji, gdy wiadomo, że jaskini NIE DA RADY zbadać? Jak nie da rady zbadać. Przecież wtedy obojętne, co tam jest. Każdy, kto ma jakiekolwiek zdanie na temat tego, co tam jest - popełnia nadużycie.
>Jaka jest wtedy różnica między racjonalistą, który MYŚLI, że jaskinia jest pusta, a człowiekiem, który WIERZY, że jest tam niedźwiedź? Ci, co wierzą, że jest tam niedźwiedź lubią się bić ze wszystkimi innymi o swoje przekonania. Lubią się narzucać innym, jakby w środku nie byli pewni, czy jest tam niedźwiedź i musieli nadrabiać przemocą.
Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm.
|
|
| | |  | 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >Z tego co mi wiadomo nauka potwierdza, że życie powstaje WYŁĄCZNIE z życia już istniejącego. Czy wasze poglądy nie stoją w opozycji do naukowych faktów? >Jest to zatem WIEDZA czy WIARA? "Racjonaliści" nie wiedzą jak powstało życie. Jeszcze nie. Ale już co nieco wiedzą. Na tyle, aby nie upierać się, że "Bóg" stworzył świat 6 tys. lat temu, a kości dinozaurów podrzuca Szatan dla zmyłki.
|
|
| | |  | 7 na 7 | rysiek (4593 punktów) | >Zamieszczona bajeczka nie dotyczy jednak poruszonego przeze mnie problemu. Chyba się nie zrozumieliśmy. Przypuszczam że "rozumiemy" Cię aż za dobrze.
>To może zapytam jeszcze raz: Na czym "racjonaliści" opierają swój światopogląd? Czy wyłącznie na tym co WIEDZĄ, Nie wiem na czym "racjonaliści", raczej nie opieram światopoglądu na tym czego nie "wiem".
>na tym co zostało NAUKOWO UDOWODNIONE? Tak, w dużym stopniu. Ale z Twojej wypowiedzi można odczuć, że traktujesz osiągnięcia nauki jako coś niezmiennego, nienaruszalnego, a to tylko ciągle zmieniany i weryfikowany stan wiedzy i ciągłe ulepszanie modeli tłumaczących działanie świata.
>W takim razie co np. z waszym przekonaniem, że życie powstało samoistnie? Co znaczy samoistnie? Jeśli to, że nie zostało stworzone/tchnięte czy coś w tym rodzaju, przez jakiegoś bożka, to owszem. Skąd znasz przekonania na ten temat wszystkich racjonalistów? Czy każdy racjonalista musi mieć wyrobiony pogląd na powstanie życia? Nauka ma na ten temat ciekawe i poparte dobrymi argumentami hipotezy, ale, o ile wiem, te zagadnienia ciągle są przedmiotem badań. Stawiasz tylko opozycję: wiara - wiedza, jest też "jeszcze nie wiem" itp.
>Z tego co mi wiadomo nauka potwierdza, że życie powstaje WYŁĄCZNIE z życia już istniejącego. Nauka nie twierdzi, ani nie dowodzi że życie nie powstało drogą procesów naturalnych. Te zagadnienia są przedmiotem badań. Nauki przyrodnicze odkrywają historię życia, ewolucja od organizmów najprostszych do coraz bardziej skomplikowanych, sugeruje że ten najprostszy mógł powstać w sposób naturalny. Chyba niewielu kreacjonistów zadowoliłoby się obrazem Boga tchnącego życie w jakiś jednokomórkowy organizm. Może należy przemalować znany fresk z Kaplicy Sykstyńskiej?
>Czy wasze poglądy nie stoją w opozycji do naukowych faktów? Nauka nie jest zbiorem skończonych i zamkniętych dogmatów, to obszar ciągłych poszukiwań, tworzenia hipotez i ich weryfikacji. Natomiast nie mieści się w niej żadna wersja boga zapchajdziury.
>Jest to zatem WIEDZA czy WIARA? I wiedza, i "jeszcze nie wiemy, obserwujemy, badamy, weryfikujemy różne hipotezy". Natomiast wiara (religijna), owszem też jest przedmiotem badań naukowych.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Nauka nie twierdzi, ani nie dowodzi że życie nie powstało drogą procesów naturalnych.Oj, nawet zdecydowanie tak twierdzi, Panie Ryszardzie, choć ciągle brakuje nam tego ostatniego "pstryczka". (Sądzę, że najdalej do początku lat dwudziestych jej się to uda). Opracowania dla liceum: biologia.o(*)powstania_życia_na_ziemi/www.bryk.p(*)taniu_życia_na_ziemi.htmlI poważniejsze: www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf> Te zagadnienia są przedmiotem badań. Nauki przyrodnicze odkrywają historię życia, ewolucja od organizmów najprostszych do coraz bardziej skomplikowanych, sugeruje że ten najprostszy mógł powstać w sposób naturalny.Naukowym paradygmatem jest "naturalizm metodologiczny" i nauka zajmuje się tylko tym co można bezpośrednio lub pośrednio stwierdzić za pomocą zmysłów. Reszta to tylko rzeczywistość bajeczna (religijna), którą nauka (science) się nie zajmuje. Polecam także: www.racjon(*)/q,Malpi.ogon.homo.teologicusawww.racjonalista.pl/kk.php/t,4858Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | rysiek (4593 punktów) | > >Nauka nie twierdzi, ani nie dowodzi że życie nie powstało drogą procesów naturalnych.> Oj, nawet zdecydowanie tak twierdzi, Panie Ryszardzie, choć ciągle brakuje nam tego ostatniego "pstryczka". (Sądzę, że najdalej do początku lat dwudziestych jej się to uda).Chyba niezbyt szczęśliwie zbudowałem zdanie. Chodziło mi o to, że stwierdzenie Maturmi: Z tego co mi wiadomo nauka potwierdza, że życie powstaje WYŁĄCZNIE z życia już istniejącego. Czy wasze poglądy nie stoją w opozycji do naukowych faktów?sugeruje iż nauka nie dopuszcza możliwości powstania życia w drodze procesów naturalnych. Co uznaję za nieprawdę, i o to mi w tym zdaniu chodziło. > >Te zagadnienia są przedmiotem badań. Nauki przyrodnicze odkrywają historię życia, ewolucja od organizmów najprostszych do coraz bardziej skomplikowanych, sugeruje że ten najprostszy mógł powstać w sposób naturalny.> Naukowym paradygmatem jest "naturalizm metodologiczny" i nauka zajmuje się tylko tym co można bezpośrednio lub pośrednio stwierdzić za pomocą zmysłów. Reszta to tylko rzeczywistość bajeczna (religijna), którą nauka (science) się nie zajmuje.Nauka nie zajmuje się, ale Maturmi tak, i stąd to sformułowanie. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Chyba niezbyt szczęśliwie zbudowałem zdanie. Wiem, ale tu w polemikach z fideistami bardzo ważna jest precyzja wypowiedzi.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | >.. co np. z waszym przekonaniem, że życie powstało samoistnie? Moim zdaniem jest to przekonanie zakładające subtelniejsze rozwiązania niż cudowna kreacja.
|
|
| |  | -1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >Straszne prawda. >Pozdrawiam
Tak tylko że wiadomo ze tam coś mieszka - wie to większość, ale racjonalista to przecież wie lepij niż ten walczący motłoch i ciemnogród, bo jest najmądrzejszy i basta.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | 5 na 5 | maruda (5550 punktów) | >Tak tylko że wiadomo ze tam coś mieszka - wie to większość, ale racjonalista to przecież wie lepij niż ten walczący motłoch i ciemnogród, bo jest najmądrzejszy i basta.
Interesuje mnie ta twoja pewność że w jaskini musi coś mieszkać. Po czym się poznaje że co tam mieszka i skąd na pewno wiadomo co.
Swoją drogą to interesujący temat, jak możesz mieć wiedzę że coś mieszka w jaskini wymyślonej w głowie Sceptymuchy.
|
|
| | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >Interesuje mnie ta twoja pewność że w jaskini musi coś mieszkać. Po czym się poznaje że co tam mieszka i skąd na pewno wiadomo co. Wiara >Swoją drogą to interesujący temat, jak możesz mieć wiedzę że coś mieszka w jaskini wymyślonej w głowie Sceptymuchy. Nadzieja
a Miłość pozwala wysłuchiwać bez złości że muszę się mylić :-D
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Straszne prawda.> Tak tylko że wiadomo ze tam coś mieszka - wie to większość,Wie? Tak bez sprawdzenia? Czy wierzy, że jacyś "napruci winem i napaleni ziołem" przed wiekami samą prawdę napisali? pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna> ale racjonalista to przecież wie lepij niż ten walczący motłoch i ciemnogród, bo jest najmądrzejszy i basta.Żeby to tylko ten "walczący motłoch i ciemnogród" to by jakoś szło żyć, ale to także sprawni intelektualnie inaczej o różnym poziomie formalnego wykształcenia. Od małomiasteczkowego ćwierćinteligenta - po ks. abp. prof. zw. Jak trzeba być bardzo intelektualnie ograniczonym aby nie zrozumieć tego prostego zapisu. Racjonalizm światopoglądowy odrzuca przyjmowanie na samą tylko wiarę religijnych, filozoficznych, społecznych i politycznych dogmatów, choć nie jest całkowicie ateistyczny, ani rewolucyjny społecznie. Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania. Wśród zwolenników racjonalizmu znajdują się zarówno ateiści, jak i agnostycy oraz deiści i teiści.
Racjonalizm jest raczej bliższy sceptycyzmowi - odrzucając wszelkie dogmaty ideologiczne, oprócz wiary w potęgę nieskrępowanego, logicznego myślenia oraz możliwości rozumnego poznawania świata. Światopogląd ten bazuje na jak najbardziej konsekwentnym stosowaniu logicznego i racjonalnego myślenia w każdej dziedzinie powiązanej z poznawaniem i opisywaniem świata (kiedy poznanie jest celem lub środkiem) - bazuje na przekonaniu, że takowe poznanie jest jedynym sposobem mogącym prowadzić do pozyskania rzetelnej wiedzy o rzeczywistości.
Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami. Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom.
Światopogląd racjonalistyczny, w przeciwieństwie do filozoficznego racjonalizmu, za główne kryterium i źródło poznania świata stawia metodologię naukową, rozum i zmysły (doświadczenia empiryczne).
Racjonalizm ostro sprzeciwia się akceptowaniu pseudonauki, a także paranauki oraz wszelkim dogmatom ustanawianym bez potwierdzenia (naukowego lub empirycznego). Nie uznaje także pozbawionego wątpliwości i bezkrytycznego akceptowania autorytetów.
W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. Jeśli dany pogląd można uzasadnić i uzasadnienie to broni się w polemikach oraz przed krytyką i nie ma w nim błędów merytorycznych (a więc broni się tak, jak muszą się obronić teorie naukowe, choć ścisłość nie musi być aż tak duża) to jest on racjonalny. Chociaż każdy pogląd racjonalisty może ulec zmianie, to czym lepiej sprawdzona jest dana hipoteza, tym mniejsze są szanse na jej podważenie, a więc jest ona bardziej trwała. Dlatego racjonaliści najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy), a odrzucają te niesprawdzone lub negatywnie zweryfikowane. Odrzucenie polega tu - w przypadku niesprawdzonych lub słabo sprawdzonych hipotez - nie na negacji, lecz na braku zaufania do takiego poglądu, nie przyjmowaniu go. pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowyPrzykro mi, Wielce Szanowny Panie, ale racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania i żebyś Pan padł na kolana i na Boga Ojca przysięgał i zapewniał, że miliardy w to wierzą, to oni bez dowodów nie uwierzą. PS. Po Panu cała argumentacja spływa jak woda po kaczce. Pan jest nieprzemakalny na jakąkolwiek argumentację. Co udowodnił Pan już przez lata całe. @@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
| | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Tak tylko że wiadomo ze tam coś mieszka. Mialo być: a) Tak, tylko że wiadomo ze tam coś mieszka... b) Tak tylko, że wiadomo ze tam coś mieszka... ?
Nie jestem w 100% pewien, co chciałeś przekazać.
Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm.
|
|
4 na 4 | Michał96 (412 punktów) | >Jednak nie było na to dowodów, więc rozumiem, że ówcześni racjonaliści w to nie wierzyli?
Ówcześni racjonaliści nie wierzyli także, że Ziemia jest dyskiem będącym środkiem wszechświata z centrum dokładnie w Jerozolimie. Nie wierzyli, że Słońce mające co najwyżej 20 km średnicy kręci się wokół wspomnianego dysku w odległości kilkuset kilometrów. Nie wierzyli, że z krańca Ziemi można spaść wprost w czeluście piekieł. Ówcześni racjonaliści tak samo jak współcześni racjonaliście nie wierzyli w nic, albowiem wiara jest uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnionych twierdzeń. Można wiedzieć. Lub nie wiedzieć. Oni nie wiedzieli, lub nie byli pewni z powodu zbyt słabych dowodów.
|
|
 | 2 na 2 | Lodowy (1486 punktów) | >Ówcześni racjonaliści tak samo jak współcześni racjonaliście nie wierzyli w nic, albowiem wiara jest uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnionych twierdzeń. >Można wiedzieć. Lub nie wiedzieć. Oni nie wiedzieli, lub nie byli pewni z powodu zbyt słabych dowodów. W takim razie nie można stwierdzić że bogowie nie istnieją, można jedynie powiedzieć, że nie wiemy nic o ich istnieniu. O to chyba autorowi wątku chodzi.
|
|
|  | 3 na 3 | Klapaucjusz (3379 punktów) | >W takim razie nie można stwierdzić że bogowie nie istnieją, można jedynie powiedzieć, że nie wiemy nic o ich istnieniu. Jeżeli nie wiemy nic o istnieniu bytu X to już na bazie tego faktu możemy stwierdzić że byt X nie istnieje. Między innymi dlatego że nie udowadnia się nieistnienia czegokolwiek, bo to nie ma sensu i jest tylko stratą czasu. Tego jednak ktoś wierzący w bóstwa za nic nie potrafi zrozumieć, bo gdyby zrozumiał to już by stanął jedną nogą w świecie przeklętych ateistów, a to przecież niedopuszczalne.
>O to chyba autorowi wątku chodzi. Prawdopodobnie tak, ale pewności nigdy nie można mieć. Z moich obserwacji wynika że praktycznie każdy wierzący (w sensie religijnym) posiada własny obraz bóstwa i w niego wierzy. Trudno w takiej sytuacji przewidzieć o czym tak naprawdę mówi. Pół biedy jeżeli potrafi przynajmniej podać w miarę sensowną definicję swojego bóstwa, to wtedy jest jakiś punkt zaczepienia i można się pokusić o dyskusję na rozsądnym poziomie. Niestety z reguły wierzący nie potrafi podać nawet definicji własnego bóstwa i dlatego dyskusje wyglądają jak wyglądają. No ale to już tutaj było tyle razy..
Był tu nawet kiedyś ktoś kto twierdził że zna definicję bóstwa której nie da się obalić, ale jej nie przedstawi bo wtedy ktoś inny by ją sobie przywłaszczył. Pomysłowość wierzących nie zna granic..
|
|
| |  | 2 na 2 | Lodowy (1486 punktów) | >Jeżeli nie wiemy nic o istnieniu bytu X to już na bazie tego faktu możemy stwierdzić że byt X nie istnieje. Nie możemy tego stwierdzić. Jeśli człowiek w XV wieku nie wiedział nic o promieniowaniu rentgena to nie znaczy, że ono nie istniało.
>Między innymi dlatego że nie udowadnia się nieistnienia czegokolwiek, bo to nie ma sensu i jest tylko stratą czasu. Tego jednak ktoś wierzący w bóstwa za nic nie potrafi zrozumieć, bo gdyby zrozumiał to już by stanął jedną nogą w świecie przeklętych ateistów, a to przecież niedopuszczalne. Wierzący wcale nie oczekują, żeby ktokolwiek udowadniał istnienie lub nie istnienie Boga.
|
|
| | |  | 4 na 4 | TyDraniu (6569 punktów) | > Wierzący wcale nie oczekują, żeby ktokolwiek udowadniał istnienie lub nie istnienie Boga....ale spróbuj mieć inną opinię na ten temat! Co tam kwestia Boga - w Boga nie wierzą jedynie lewaki i komuchy, nie jest to w ogóle kwestia dyskusyjna. Spróbuj choć napomknąć np. że Maria nie była niepokalanie poczęta lub dotykaj najpierw prawego ramienia, lub miej inne zdanie na temat drugiego przykazania. Kiedyś to mógł być cassus belli, dziś zostaniesz jedynie "kociarzem". To oczywiste, że wierzący nie chcą, żeby ktokolwiek udowadniał istnienie lub nie istnienie Boga. Bo choćby dyskusja na ten temat powoduje dysonans, odruch odrzucenia idei braku Boga przez immunologię umysłu, trenowaną tydzień w tydzień przez całe życie, w końcu - wściekłość.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Lodowy (1486 punktów) | >...ale spróbuj mieć inną opinię na ten temat! Co tam kwestia Boga - w Boga nie wierzą jedynie lewaki i komuchy, nie jest to w ogóle kwestia dyskusyjna. Spróbuj choć napomknąć np. że Maria nie była niepokalanie poczęta lub dotykaj najpierw prawego ramienia, lub miej inne zdanie na temat drugiego przykazania. Kiedyś to mógł być cassus belli, dziś zostaniesz jedynie "kociarzem". Jeśli w czasie rozmowie powiesz po prostu że jesteś ateistą to olbrzymia większość wierzących nie podejmie z Tobą dyskusji. Jeśli natomiast powiesz coś w stylu "to całe niepokalane poczęcie Maryji jest totalną bzdurą" to nie dziwię się nieprzychylnej Ci rozmowy. Mam wielu znajomych i przyjaciół wierzących i nie odczuwam potrzeby dyskusji na tematy światopoglądowe.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >Jeśli w czasie rozmowie powiesz po prostu że jesteś ateistą to olbrzymia większość wierzących nie podejmie z Tobą dyskusji. Jeśli natomiast powiesz coś w stylu "to całe niepokalane poczęcie Maryji jest totalną bzdurą" to nie dziwię się nieprzychylnej Ci rozmowy. Mam wielu znajomych i przyjaciół wierzących i nie odczuwam potrzeby dyskusji na tematy światopoglądowe. Zgadza się, ale niekiedy napotykam reakcje na samo wyartykułowanie mojej niewiary. W MAiA to właśnie najmniej agresywny transparent, z prostym wyznaniem "nie wierzę w boga" powodował najbardziej agresywne komentarze. Byłam tym bardzo zaskoczona.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Lodowy (1486 punktów) | >W MAiA to właśnie najmniej agresywny transparent, z prostym wyznaniem "nie wierzę w boga" powodował najbardziej agresywne komentarze. Byłam tym bardzo zaskoczona. W każdej grupie znajdą się ekstremiści, zarówno wśród wierzących jak i wśród ateistów. Ważne, żeby nie uogólniać. Chyba, że komuś zależy na ciągłej walce i udowadnianiu swojej wyższości, a takie czasem mam wrażenie czytając niektóre osoby.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Klapaucjusz (3379 punktów) | >>Jeżeli nie wiemy nic o istnieniu bytu X to już na bazie tego faktu możemy stwierdzić że byt X nie istnieje. >Nie możemy tego stwierdzić. Jeśli człowiek w XV wieku nie wiedział nic o promieniowaniu rentgena to nie znaczy, że ono nie istniało. Nietrafione porównanie. To że obecnie wiele bytów zostało udowodnionych nie znaczy że można postulować istnienie dowolnego innego bytu. Zaś przykład istnienia promieniowania rentgenowskiego nijak nie pasuje do istnienia bóstw, bo istnienie bóstw postulowano od bardzo dawna i nadal nikt nie potrafi przedstawić sensownych powodów ich istnienia, a istnienie promieniowania rentgenowskiego zaobserwowano i nazwano praktycznie natychmiast choć nikt wcześniej specjalnie nie postulował jego istnienia. Dodatkowo promieniowanie rentgenowskie odkryto, czyli nazwano jedną z cech obserwowanej rzeczywistości, o której już sporo wiemy, a istnienie bóstw jest postulowane choć nic nie wskazuje na to że jest cechą obserwowanej rzeczywistości i niewiele sensownego można o nich powiedzieć. W zdaniu: "Jeżeli nie wiemy nic o istnieniu bytu X to już na bazie tego faktu możemy stwierdzić że byt X nie istnieje" kluczowe jest "nie wiemy nic". Jeżeli o jakimś bycie nic nie wiemy to nie ma absolutnie żadnych podstaw aby postulować jego istnienie. W przypadku zaś bóstw trudno nawet ustalić czy wierzący cokolwiek o nim wiedzą. Jeżeli jednak sami przyznają że nic nie wiedzą to z pewnością mówią o czymś nieistniejącym.
>Wierzący wcale nie oczekują, żeby ktokolwiek udowadniał istnienie lub nie istnienie Boga. To dlaczego ateistów którzy nie zamierzają udowadniać nieistnienia bóstw nazywają wierzącymi w nieistnienie bóstw?
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Lodowy (1486 punktów) | > To że obecnie wiele bytów zostało udowodnionych nie znaczy że można postulować istnienie dowolnego innego bytu.Można i należy. Tak się dziś rozwija współczesna nauka. Tworzy się modele zakłada istnienie czegoś. Wiele z tych modeli później ląduje w koszu. Są też takie których prawdziwości prawdopodobnie nigdy nie zweryfikujemy. Ale nie to chodziło w tej dyskusji. > Zaś przykład istnienia promieniowania rentgenowskiego nijak nie pasuje do istnienia bóstw, bo istnienie bóstw postulowano od bardzo dawna i nadal nikt nie potrafi przedstawić sensownych powodów ich istnienia, a istnienie promieniowania rentgenowskiego zaobserwowano i nazwano praktycznie natychmiast choć nikt wcześniej specjalnie nie postulował jego istnienia.> W zdaniu: "Jeżeli nie wiemy nic o istnieniu bytu X to już na bazie tego faktu możemy stwierdzić że byt X nie istnieje" kluczowe jest "nie wiemy nic".> Jeżeli o jakimś bycie nic nie wiemy to nie ma absolutnie żadnych podstaw aby postulować jego istnienie.To co napisałeś jest słuszne, tyle, że nie oto chodziło w zdaniu które napisałem. Nie dyskutujemy czy można postulować istnienie czegoś bez dowodów czy nie można. Nie można natomiast postawić znaku równości pomiędzy brakiem dowodów i nieistnieniem. > W przypadku zaś bóstw trudno nawet ustalić czy wierzący cokolwiek o nim wiedzą.> Jeżeli jednak sami przyznają że nic nie wiedzą to z pewnością mówią o czymś nieistniejącym.To, że nie wiedzą oznacza jedynie ich niewiedzę. Zapewniam Cię, że wiedza statystycznego człowieka np. w dziedzinie fizyki jest bardzo nikła co nie mówi zupełnie nic o samej fizyce. Jeśli zaś interesuje Cię wiara w Boga to od tego jest teologia. Z kolei istnienie teologi wcale nie musi być dowodem na istnienie Boga.  > To dlaczego ateistów którzy nie zamierzają udowadniać nieistnienia bóstw nazywają wierzącymi w nieistnienie bóstw?Pierwszy raz coś takiego słyszę. Twoje stwierdzenie "nazywają" jest tu nieuprawnione.
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Można i należy. Tak się dziś rozwija współczesna nauka. Tworzy się modele zakłada istnienie czegoś. I długo jeszcze tak Pan może Panie Lodowy? Hipotezy badawcze, to nie urojenia "naprutych winem i palących jakieś zioła"
CECHY CHARAKTERYSTYCZNE HIPOTEZ BADAWCZYCH:
§ Hipotezy muszą być jasno sformułowane. Badacz musi zdefiniować pojęciowo i operacyjnie wszystkie zmienne.
§ Hipotezy są konkretne. Badacz określa jakie są związki pomiędzy zmiennymi w terminach kierunku i warunków, w jakich dany związek będzie zachodził.
§ Hipotezy są sprawdzalne za pomocą dostępnych metod. Ocena hipotezy zależy od tego, czy istnieją odpowiednie metody pozwalające na jej przetestowanie.
§ Hipotezy naukowe są pozbawione elementów wartościujących. Ponieważ badania np. w naukach społecznych dzieją się w społecznym otoczeniu, badacz musi być świadomy własnej stronniczości i starać się uczynić ją jawną (stronniczość badacza czy jego subiektywne preferencje nie powinny w żadnym wypadku wpływać na proces badawczy).
Według Janusza Sztumskiego hipoteza naukowa musi spełniać kilka warunków: nowość; ogólność (obejmuje swoim zakresem wszelkie zjawiska, których dotyczy); jednoznaczność pojęciowa; wolność od sprzeczności wewnętrznych; empiryczna sprawdzalność.
Do sformułowania hipotez - konieczna jest pewna suma wiedzy teoretycznej o badanych zjawiskach, wiedza ta powinna być szczegółowa. Po uzyskaniu odpowiedniej wiedzy można przystąpić do formułowania hipotez.
Podstawowym warunkiem sformułowania poprawnej pod względem metodologicznym oraz użytecznej hipotezy jest wstępne rozpoznanie problemu i przedmiotu badań, znajomość fachowej literatury. Od trafności i poprawności teoretycznej i metodologicznej hipotezy badawczej zależy skuteczność przeprowadzonych badań oraz możliwość wykrycia rzeczywistych uwarunkowań, struktur i dynamiki badanych zjawisk czy rzeczy.
>W zdaniu: "Jeżeli nie wiemy nic o istnieniu bytu X to już na bazie tego faktu możemy stwierdzić że byt X nie istnieje" kluczowe jest "nie wiemy nic". W naukach przyrodniczych urojenia "naprutych winem i palących jakieś zioła" nie są i nie mogą być poważnie rozpatrywane. Nauka poznaje tylko jeden byt całkowicie poznawalny, choć jeszcze nie poznany i jest nim "obiektywnie istniejąca rzeczywistość".
>>>>Jeżeli o jakimś bycie nic nie wiemy to nie ma absolutnie żadnych podstaw aby postulować jego istnienie. >To co napisałeś jest słuszne, tyle, że nie oto chodziło w zdaniu które napisałem. Nie dyskutujemy czy można postulować istnienie czegoś bez dowodów czy nie można. >Nie można natomiast postawić znaku równości pomiędzy brakiem dowodów i nieistnieniem. Znowu matactwa! O jakim istnieniu/nieistnieniu tu mowa? Jeżeli o istnieniu/nieistnieniu w ramach tego co jest - obiektywnie istniejącej rzeczywistości, poznawanej za pomocą zmysłów bezpośrednio lub pośrednio za pomocą narzędzi - to rzeczywiście jeszcze wiele nie wiemy. Ale to wszystko jest w obszarze tego "jednego i jedynego bytu istniejącego". "Tego co jest". Cała filozoficzno-teologiczna "bytologia" - zgodnie ze współczesną nauką - to jedna wielka bzdura.
To proste jak budowa cepa i nie wierzę aby Pan tego nie rozumiał, ale wiem, że Pan tego nie chce przyjąć do wiadomości.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Klapaucjusz (3379 punktów) | >Można i należy. Tak się dziś rozwija współczesna nauka. Tworzy się modele zakłada istnienie czegoś. Wiele z tych modeli później ląduje w koszu. Są też takie których prawdziwości prawdopodobnie nigdy nie zweryfikujemy. Zakłada się istnienie czegoś jeżeli założenie tego czegoś pomaga wyjaśnić jakieś inne zjawiska/teorie. Nie zakłada się istnienia bytów które niczego nie wyjaśniają.
>Ale nie to chodziło w tej dyskusji. Dyskusja zaczęła się od przypuszczeń co Michał98 miał na myśli. Trudno będzie to ustalić bez niego.
>Nie można natomiast postawić znaku równości pomiędzy brakiem dowodów i nieistnieniem. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie wierzył w jakiś byt na którego istnienie brak dowodów. Co nie znaczy że wiara wystarcza aby status takiego bytu nagle się zmienił i przestał być bytem wymyślonym, nieistniejącym.
>To, że nie wiedzą oznacza jedynie ich niewiedzę. Jeżeli ktoś powie: nic nie wiem o bycie X, to nie tylko przyznaje się do niewiedzy na temat cech tego bytu ale przyznaje też że to byt nieistniejący. To że przyzna dodatkowo że w byt X wierzy nic nie zmienia.
>Pierwszy raz coś takiego słyszę. Twoje stwierdzenie "nazywają" jest tu nieuprawnione. Ależ bardzo często ludzie religijni nazywają ateistów wierzącymi w nieistnienie bóstw. Trudno nawet się dziwić, bo gdyby przyznali że istnieją ludzie którzy zwyczajnie odrzucają wiarę w bóstwa to musieli by się zastanawiać dlaczego tak postępują i czy ich pogląd w tym temacie jest uzasadniony. No a to już jest niewygodne, więc lepiej jest wmówić ateistom wiarę.
|
|
| |  | | Konowal (6291 punktów) | > Jeżeli nie wiemy nic o istnieniu bytu X to już na bazie tego faktu możemy stwierdzić że byt X nie istnieje.chyba zabrakło słówka prawdopodobnie > Między innymi dlatego że nie udowadnia się nieistnienia czegokolwiek, bo to nie ma sensu i jest tylko stratą czasu.No popatrz a tu 90% dyskusji idzie o to że Boga nie ma  > Tego jednak ktoś wierzący w bóstwa za nic nie potrafi zrozumieć, bo gdyby zrozumiał to już by stanął jedną nogą w świecie przeklętych ateistów, a to przecież niedopuszczalne.Oczywiście że dopuszczalne - bo człowiek ma wolną wolę > Pomysłowość wierzących nie zna granic..Bo wierzymy że jakieś wytłumaczenie znajdziemy żeby przekonać niewierzących 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | 3 na 3 | Klapaucjusz (3379 punktów) | > chyba zabrakło słówka prawdopodobnieNie zabrakło. Jest tam zbędne. > No popatrz a tu 90% dyskusji idzie o to że Boga nie ma  Może kilka lat temu tak było. Teraz, gdy pojawi się tutaj ktoś religijny, to dyskusja kręci wokół tłumaczenia czym jest ateizm, ewentualnie racjonalizm i dlaczego racjonalizm jest tutaj łączony z ateizmem. Dyskusje gdzie jest mowa o istnieniu/nieistnieniu bóstw to obecnie margines ogółu dyskusji, bo religianci, którzy rozpoczynają tego typu dyskusje są słabo przygotowani i bardzo często szybko przestają odpowiadać. > >Tego jednak ktoś wierzący w bóstwa za nic nie potrafi zrozumieć, bo gdyby zrozumiał to już by stanął jedną nogą w świecie przeklętych ateistów, a to przecież niedopuszczalne.> Oczywiście że dopuszczalne - bo człowiek ma wolną wolęChyba nie zrozumiałeś. Chodziło o to że ateiści, agnostycy czy ogólnie niewierzący potrafią przeskoczyć próg i roboczo założyć istnienie jakiegoś bóstwa aby testować teorie jakie na tej podstawie można zbudować. Teiści zaś mają wyraźne opory z uznaniem roboczo że bóstwa są bytami zbędnymi, aby w ten sposób sprawdzać sprawdzać światopoglądy jakie na tej podstawie można zbudować. To jest przysłowiowy Rubikon, który boją się przekroczyć. Tak jakby po takim czynie miało nastąpić coś strasznego. Tak jakby nawet chwilowe i tylko robocze postawienie się po stronie niewierzących było niebezpieczne. Ten strach jest symptomatyczny. > >Pomysłowość wierzących nie zna granic..> Bo wierzymy że jakieś wytłumaczenie znajdziemy żeby przekonać niewierzących  Wątpliwe. Powody są według moich obserwacji często zupełnie inne. Chodzi o dowartościowanie się w starciu z tymi obrzydliwymi ateistami. Co nie jest raczej sensowne, ale niektórym ludziom religijnym przynosi radość. Chodzi też o sprawdzenie własnych argumentów za wiarą w bezpośrednim starciu z niewierzącym. Co akurat jest sensowne, choć nie często efekty takich testów przebiegają tak jak sobie dany religiant zaplanował. Zdarza się też że religiant próbuje dyskutować z niewierzącymi tylko po to aby go zmieszać z błotem. Tylko po to aby w ten sposób jedynie wyartykułować wstręt do niewierzących, nic więcej.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | > >chyba zabrakło słówka prawdopodobnie> Nie zabrakło. Jest tam zbędne.Mylisz się. > Chyba nie zrozumiałeś.> Chodziło o to że ateiści, agnostycy czy ogólnie niewierzący potrafią przeskoczyć próg i roboczo założyć istnienie jakiegoś bóstwa aby testować teorie jakie na tej podstawie można zbudować.Jak można testować religię bez wiary - jakieś dyrdymały prawisz. > Teiści zaś mają wyraźne opory z uznaniem roboczo że bóstwa są bytami zbędnymi, aby w ten sposób sprawdzać sprawdzać światopoglądy jakie na tej podstawie można zbudować. To jest przysłowiowy Rubikon, który boją się przekroczyć. Tak jakby po takim czynie miało nastąpić coś strasznego.Bo nie musimy tego robić. Parę krajów pokazało na co stać ludzi bez religii i wiary to co tu przekraczać ?? > Tak jakby nawet chwilowe i tylko robocze postawienie się po stronie niewierzących było niebezpieczne.Bo jest. > Chodzi też o sprawdzenie własnych argumentów za wiarą w bezpośrednim starciu z niewierzącym. Co akurat jest sensowne, choć nie często efekty takich testów przebiegają tak jak sobie dany religiant zaplanował.No cóż Pan nas wystawia na różne próby  > Zdarza się też że religiant próbuje dyskutować z niewierzącymi tylko po to aby go zmieszać z błotem. Tylko po to aby w ten sposób jedynie wyartykułować wstręt do niewierzących, nic więcej.To wtedy błądzi i grzeszy.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | |  | 4 na 6 | Klapaucjusz (3379 punktów) | > Mylisz się.Wypadałoby poprzeć to stwierdzenie argumentami. No, ale nie nalegam. > Jak można testować religię bez wiary - jakieś dyrdymały prawisz.A dlaczego nie? Prawdopodobnie każdy to robił, choć nie zawsze się do tego przyznaje. Wystarczy postawić prostą tezę za istnieniem i sprawdzić co z tego wyniknie. Dla przykładu przyjmijmy roboczo że istnieje jakiś byt, który: - jest niewidzialny i niewykrywalny, - stworzył świat, zaczynając od góry, drzew i karła; wszystkie dowody na rzecz ewolucji zostały specjalnie podłożone przez niego, - stworzył świat pod wpływem alkoholu. Następnie spróbować przetestować tak zdefiniowany byt. Ten byt może od biedy być pomocny do wyjaśnienia istnienia Homo Sapiens, ale nie trzeba chyba tłumaczyć dlaczego trudno uznać istnienie takowego za wyjaśniające cokolwiek. Może tylko wyjaśniać istnienie ślepo wierzących w kreacjonizm. > Bo nie musimy tego robić. Parę krajów pokazało na co stać ludzi bez religii i wiary to co tu przekraczać ??Wcześniej twierdziłeś że każdy wierzący może choć roboczo dla testów przyjąć pogląd że bóstwa nieistnieją, bo podobno posiada wolną wolę, a teraz sam sobie zaprzeczasz. Przy okazji jeszcze atakujesz wysuwając wątpliwej jakości teoriami, co świadczy o kompletnym zagubieniu w temacie i możliwe że jest to próba odwrócenia uwagi od głównego tematu. Ileż to już razy było przerabiane.. > >Tak jakby nawet chwilowe i tylko robocze postawienie się po stronie niewierzących było niebezpieczne.> Bo jest.Co również potwierdza moje słowa. > No cóż Pan nas wystawia na różne próby  A może przydałaby się chwila refleksji z efektów tych prób? Może nie tylko chodzi o to że wiara poddanych próbie była za słaba, a raczej trudno przygotować argumenty przy pomocy których będzie można wybronić własną wiarę dyskutując z niewierzącym? > To wtedy błądzi i grzeszy.Ta. Gdy się religianta poprosi o opinię działań krzyżowców to od biedy przyzna że oni błądzili, ale jeżeli zapytać o opinię JP2 na temat prezerwatyw to nadal znajdzie się wielu religiantów, którzy twierdzą że słusznie prawił. Religiantów wciąż trzeba edukować, bo inaczej powybijali by się między sobą. Nie mówiąc już o stosunku do niewierzących, bo tych nadal w niektórych krajach skazuje się na karę śmierci.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | > >Mylisz się.> Wypadałoby poprzeć to stwierdzenie argumentami.> No, ale nie nalegam.Nie możesz udowodnić w 100% że bytu X nie ma - to że o czymś nie wiemy nie oznacza automatycznie że tego nie ma. > >Jak można testować religię bez wiary - jakieś dyrdymały prawisz.> A dlaczego nie?> Prawdopodobnie każdy to robił, choć nie zawsze się do tego przyznaje.Jak już stworzysz ten świat - to podejmiemy dalszą dyskusję  > >Bo nie musimy tego robić. Parę krajów pokazało na co stać ludzi bez religii i wiary to co tu przekraczać ??> Wcześniej twierdziłeś że każdy wierzący może choć roboczo dla testów przyjąć pogląd że bóstwa nieistnieją, bo podobno posiada wolną wolę, a teraz sam sobie zaprzeczasz.A gdzie tu sprzeczność widzisz, to że coś możemy a nie musimy to chyba nie jest sprzeczność. > Ileż to już razy było przerabiane..I patrz nie uwierzyli Ci. Może jakoś żle przerabiałeś. > >No cóż Pan nas wystawia na różne próby  > A może przydałaby się chwila refleksji z efektów tych prób?> Może nie tylko chodzi o to że wiara poddanych próbie była za słaba, a raczej trudno przygotować argumenty przy pomocy których będzie można wybronić własną wiarę dyskutując z niewierzącym?Jako ludzie wolni wierzymy nawet bez argumentów  > Religiantów wciąż trzeba edukować, bo inaczej powybijali by się między sobą.Wow, dobrze że jesteś by świat ratować. > Nie mówiąc już o stosunku do niewierzących, bo tych nadal w niektórych krajach skazuje się na karę śmierci.Tak jak i wierzących.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Klapaucjusz (3379 punktów) | > Nie możesz udowodnić w 100% że bytu X nie ma - to że o czymś nie wiemy nie oznacza automatycznie że tego nie ma.Nie o czymś tylko o konkretnym bycie. Nie ma żadnego sensu w zdaniu: Nic nie wiem o X, ale wierzę że X istnieje. Gdyby to zdanie mało sens to dało by się z niego wyprowadzić dla przykładu: Nic nie wiem o NIC, ale wierzę że NIC istnieje. Jeżeli twierdzimy że nic nie wiemy o X, to dokładnie nic o nim nie możemy powiedzieć. Nawet że wierzymy że istnieje, bo wtedy to już jest jakaś cecha tego X. > Jak już stworzysz ten świat - to podejmiemy dalszą dyskusję  Świat istnieje. To jest pewne. Jeżeli uważasz że został stworzony to wypadałoby przynajmniej podać jakieś argumenty na poparcie tej hipotezy. > A gdzie tu sprzeczność widzisz, to że coś możemy a nie musimy to chyba nie jest sprzeczność.Cały czas nie rozumiesz, lub nie chcesz zrozumieć. Tłumaczę ostatni raz. Nikt nie zmusza teistów aby roboczo przyjmowali pogląd że bóstwa nie istnieją. Sprzeczność polega na tym że w jednym miejscu twierdziłeś że jak najbardziej potrafią przyjąć roboczo że bóstwa nie istnieją, bo mają wolną wolę, aby po chwili stwierdzić że jednak tego nie robią bo nie muszą. Wypadałoby przynajmniej pamiętać co się chwilę wcześniej powiedziało. > I patrz nie uwierzyli Ci. Może jakoś żle przerabiałeś.Nigdy nie miałem zamiaru sprawić aby ktokolwiek uwierzył mi na słowo. Wręcz przeciwnie jeżeli dyskutuje z kimś na tematy religii, to jedyne co chcę osiągnąć to aby osoba religijna spojrzała nieco bardziej sceptycznie na wszystko w co wierzy. Nigdy nie dążyłem do tego aby kogokolwiek pozbawić wiary. Co więcej według mnie jest mało prawdopodobne aby samą dyskusją zamienić wierzącego w niewierzącego. Lepiej też jeżeli każdy sam w pełni decyduje o swoim światopoglądzie i sam go buduje. Taki światopogląd jest najsilniejszy i trudno go zmienić byle dyskusją. Jeżeli zaś ludzie wierzący obawiają się otwartej dyskusji z niewierzącymi to ten strach świadczy o słabości ich wiary i ogólnie światopoglądu. Ale aby wszystko było jasne to dodam że nie uważam aby sam fakt czy ktoś jest wierzący lub niewierzący wystarczało aby jednoznacznie określić że jego światopogląd jest tym właściwym, najlepszym. To jest o wiele bardziej skomplikowane. To że ktoś nazywa siebie wierzącym czy niewierzącym niczego nie przesądza. Może tylko wszelkie nieracjonalne elementy w poglądach nie powinny być traktowane za coś chwalebnego. Dopiero wtedy jest problem. Pozostałych odpowiedzi nie komentuję, bo potwierdzają tylko to co cały czas próbuję przekazać.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) |
>>A gdzie tu sprzeczność widzisz, to że coś możemy a nie musimy to chyba nie jest sprzeczność. >Cały czas nie rozumiesz, lub nie chcesz zrozumieć. >Tłumaczę ostatni raz. >Nikt nie zmusza teistów aby roboczo przyjmowali pogląd że bóstwa nie istnieją. >Sprzeczność polega na tym że w jednym miejscu twierdziłeś że jak najbardziej potrafią przyjąć roboczo że bóstwa nie istnieją, bo mają wolną wolę, aby po chwili stwierdzić że jednak tego nie robią bo nie muszą. >Wypadałoby przynajmniej pamiętać co się chwilę wcześniej powiedziało.
No ale gdzie tu widzisz sprzeczność? To że coś MOŻNA zrobić nie oznacza że to TRZEBA zrobić.
>Co więcej według mnie jest mało prawdopodobne aby samą dyskusją zamienić wierzącego w niewierzącego. Lepiej też jeżeli każdy sam w pełni decyduje o swoim światopoglądzie i sam go buduje. Taki światopogląd jest najsilniejszy i trudno go zmienić byle dyskusją. Jeżeli zaś ludzie wierzący obawiają się otwartej dyskusji z niewierzącymi to ten strach świadczy o słabości ich wiary i ogólnie światopoglądu. Dlaczego strach, raczej rozsądek. >Ale aby wszystko było jasne to dodam że nie uważam aby sam fakt czy ktoś jest wierzący lub niewierzący wystarczało aby jednoznacznie określić że jego światopogląd jest tym właściwym, najlepszym. Bogu dzięki i za takie drobne łaski.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Klapaucjusz (3379 punktów) | >No ale gdzie tu widzisz sprzeczność? To że coś MOŻNA zrobić nie oznacza że to TRZEBA zrobić. Nie będę ponownie tłumaczył. Jeżeli nie widzisz sprzeczności to już jej nie zobaczysz.
>>Jeżeli zaś ludzie wierzący obawiają się otwartej dyskusji z niewierzącymi to ten strach świadczy o słabości ich wiary i ogólnie światopoglądu. >Dlaczego strach, raczej rozsądek. Obrona przed utratą wiary przez niedopuszczanie do siebie nawet roboczo założenia że bóstwa nie istnieją trudno nazwać działaniem rozsądnym. Gdybyśmy w każdej dziedzinie życia odrzucali testowanie najróżniejszych założeń/hipotez to wszelkie postępy w naszej wiedzy byłyby bardzo trudne. Historia jest najlepszym na to dowodem.
>Bogu dzięki i za takie drobne łaski. Nie wiem co chciałeś przekazać tym zdaniem. Może dlatego że to język czysto religijny, którego już od dawna trudno mi zrozumieć.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | > >No ale gdzie tu widzisz sprzeczność? To że coś MOŻNA zrobić nie oznacza że to TRZEBA zrobić.> Nie będę ponownie tłumaczył.> Jeżeli nie widzisz sprzeczności to już jej nie zobaczysz.> >>Jeżeli zaś ludzie wierzący obawiają się otwartej dyskusji z niewierzącymi to ten strach świadczy o słabości ich wiary i ogólnie światopoglądu.> >Dlaczego strach, raczej rozsądek.> Obrona przed utratą wiary przez niedopuszczanie do siebie nawet roboczo założenia że bóstwa nie istnieją trudno nazwać działaniem rozsądnym.Dlaczego? Jeżeli wiesz że coś cię może zmienić na niekorzyść to zagłębianie się w to nie nalezy do rozsądnych działań. > Gdybyśmy w każdej dziedzinie życia odrzucali testowanie najróżniejszych założeń/hipotez to wszelkie postępy w naszej wiedzy byłyby bardzo trudne.Nie rozmawiamy o każdej dziedzinie życia. > Historia jest najlepszym na to dowodem.Mimo wszystko wolałbym żeby świat nie testował narodowego socjalizmu, komunizmu, czy też inżynierii społecznej za Pol Pota czy innych eksperymentatorów > >Bogu dzięki i za takie drobne łaski.> Nie wiem co chciałeś przekazać tym zdaniem.No cóż nie czuję się tu zbytnio równo traktowany ze względu na światopogląd więc cieszę się że Ty tak do tego nie podchodzisz 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Ania... (14138 punktów) | >>Obrona przed utratą wiary przez niedopuszczanie do siebie nawet roboczo założenia że bóstwa nie istnieją trudno nazwać działaniem rozsądnym. >Dlaczego? Jeżeli wiesz że coś cię może zmienić na niekorzyść to zagłębianie się w to nie nalezy do rozsądnych działań. Dlaczego na niekorzyść? Skoro ateizm nie skutkuje np. większym odsetkiem rozwodów, przeciwnie, skutkuje niższym ryzykiem popełnienia przestępstwa, skoro racjonalizm daje niesamowitą przyjemność poszukiwania prawdy, dlaczego odrzucać racjonalizm w imię... czego? Przekonania, że religia czyni kogoś lepszym? Nie czyni, a bynajmniej nie mamy powodu aby tak sądzić.
Dywagacje o systemach totalitarnych pominę milczeniem, bowiem przyczyną systemu totalitarnego nigdy nie był racjonalizm. Znamy dziesiątki zbrodni za które odpowiadają systemy związane z wiarą, w tym miliony osób zabite w imię ewangelizacji, więc proszę bez głodnych kawałków, to poniżej godności rozmówców w tym wątku i na pewno nie chcesz zniżać się do tego poziomu wypowiedzi, więc udamy, że nie miał miejsca ten tekst.
>> Gdybyśmy w każdej dziedzinie życia odrzucali testowanie najróżniejszych założeń/hipotez to wszelkie postępy w naszej wiedzy byłyby bardzo trudne. >Nie rozmawiamy o każdej dziedzinie życia. Przeciwnie, kwestia światopoglądu dotyczy każdej dziedziny życia, nie ma powodu, aby kwestie wiary w bóstwa traktowane były odrębnie od reszty.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | Konowal (6291 punktów) | > Dlaczego na niekorzyść?Szatan. Zło. Piekło - takie tam sprawy  > Skoro ateizm nie skutkuje np. większym odsetkiem rozwodów, przeciwnie, skutkuje niższym ryzykiem popełnienia przestępstwa,Ja nie znam takich badań. > skoro racjonalizm daje niesamowitą przyjemność poszukiwania prawdy,wierzący też szuka prawdy i też ma z tego przyjemność  > dlaczego odrzucać racjonalizm w imię... czego?A co takiego daje racjonalizm żeby odrzucać wiarę ??? > Dywagacje o systemach totalitarnych pominę milczeniem, bowiem przyczyną systemu totalitarnego nigdy nie był racjonalizm. Znamy dziesiątki zbrodni za które odpowiadają systemy związane z wiarą, w tym miliony osób zabite w imię ewangelizacji, więc proszę bez głodnych kawałków, to poniżej godności rozmówców w tym wątku i na pewno nie chcesz zniżać się do tego poziomu wypowiedzi, więc udamy, że nie miał miejsca ten tekst.Ja nic nie muszę udawać i to co piszę nie muszę ukrywać. Rozumiem że uważasz że Stalin był głęboko wierzący i dlatego chciał panowania komunizmu na świecie, podobnie jak Lenin w 1920 roku. To dosyć oryginalne twierdzenie ...... > >> Gdybyśmy w każdej dziedzinie życia odrzucali testowanie najróżniejszych założeń/hipotez to wszelkie postępy w naszej wiedzy byłyby bardzo trudne.> >Nie rozmawiamy o każdej dziedzinie życia.> Przeciwnie, kwestia światopoglądu dotyczy każdej dziedziny życia, nie ma powodu, aby kwestie wiary w bóstwa traktowane były odrębnie od reszty.No tak jak ktoś bada np. przyśpieszenie ziemskie i jest wierzący to pewnie mu inny wynik wyjdzie niż niewierzącemu - to też oryginalne stwierdzenie....
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Ania... (14138 punktów) | > >Dlaczego na niekorzyść?> Szatan. Zło. Piekło - takie tam sprawy  Niezweryfikowane, zakładane jedynie, niepewne a raczej nieistniejące... > >Skoro ateizm nie skutkuje np. większym odsetkiem rozwodów, przeciwnie, skutkuje niższym ryzykiem popełnienia przestępstwa,> Ja nie znam takich badań.Poszukaj, są. > >skoro racjonalizm daje niesamowitą przyjemność poszukiwania prawdy,> wierzący też szuka prawdy i też ma z tego przyjemność  Nie, wierzący dostaje pozór prawdy i ma przyjąć go na wiarę. A zwątpienie jest niemile widziane. > >dlaczego odrzucać racjonalizm w imię... czego?> A co takiego daje racjonalizm żeby odrzucać wiarę ???Daje narzędzie analityczne, dzięki któremu bierze się pod uwagę tylko te tezy, co do których mamy podstawy, argumenty sugerujące że są prawdziwe. Bajki się odrzuca. > >>> Gdybyśmy w każdej dziedzinie życia odrzucali testowanie najróżniejszych założeń/hipotez to wszelkie postępy w naszej wiedzy byłyby bardzo trudne.> >>Nie rozmawiamy o każdej dziedzinie życia.> >Przeciwnie, kwestia światopoglądu dotyczy każdej dziedziny życia, nie ma powodu, aby kwestie wiary w bóstwa traktowane były odrębnie od reszty.> No tak jak ktoś bada np. przyśpieszenie ziemskie i jest wierzący to pewnie mu inny wynik wyjdzie niż niewierzącemu - to też oryginalne stwierdzenie....Anatom Cuvier badał budowę różnych zwierząt. To dobre prace były, nadal są wykorzystywane. Jednak on był przekonany, że to dowód na kreatywność boga, natomiast obecnie te same dane wskazują na pokrewieństwo między gatunkami. Ten sam wynik oznacza często co innego dla osoby myślącej logicznie, a co innego dla osoby, która na siłę próbuje udowodnić istnienie bytu wymyślonego, albo aktu, który nie miał miejsca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | > >>Dlaczego na niekorzyść?> >Szatan. Zło. Piekło - takie tam sprawy  > Niezweryfikowane, zakładane jedynie, niepewne a raczej nieistniejące...Zło nie istnieje? a dobro? Sądy nie weryfikują co dobre a co złe? > Poszukaj, są.Pewnie jakbym poszukał to i odwrotne bym znalazł - zależy na jakim portalu bym szukał. > >>skoro racjonalizm daje niesamowitą przyjemność poszukiwania prawdy,> >wierzący też szuka prawdy i też ma z tego przyjemność  > Nie, wierzący dostaje pozór prawdy i ma przyjąć go na wiarę. A zwątpienie jest niemile widziane.Uuuu widzę że aspirujesz do roli wszystkowiedzącej, ale czy to jest racjonalne? > >>dlaczego odrzucać racjonalizm w imię... czego?> >A co takiego daje racjonalizm żeby odrzucać wiarę ???> Daje narzędzie analityczne, dzięki któremu bierze się pod uwagę tylko te tezy, co do których mamy podstawy, argumenty sugerujące że są prawdziwe. Bajki się odrzuca.Dobrze że Schliemann latał za bajkami, bo jakże ubogie byłyby dziś fakty. > Ten sam wynik oznacza często co innego dla osoby myślącej logicznie, a co innego dla osoby, która na siłę próbuje udowodnić istnienie bytu wymyślonego, albo aktu, który nie miał miejsca.Ale czy determinuje który wynik jest prawdziwy? Tak z ciekawości wolałabyś mieć zegarek który 2 razy na dobę wskazuje prawidłowo (czyli zepsuty) czy zegarek który chodzi ale nigdy nie pokazuje prawdziwej godziny bo się śpieszy sekundę na dobę ?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Ania... (14138 punktów) | > >>>Dlaczego na niekorzyść?> >>Szatan. Zło. Piekło - takie tam sprawy  > >Niezweryfikowane, zakładane jedynie, niepewne a raczej nieistniejące...> Zło nie istnieje? a dobro? Sądy nie weryfikują co dobre a co złe?Sądy weryfikują, co jest zgodne z prawem, a co nie jest. Zło nie istnieje jako byt. Dobro również. > >Poszukaj, są.> Pewnie jakbym poszukał to i odwrotne bym znalazł - zależy na jakim portalu bym szukał.No i widzisz, sednem sprawy jest, że nie powinieneś szukać na portalach, a w publikacjach naukowych. > >>>skoro racjonalizm daje niesamowitą przyjemność poszukiwania prawdy,> >>wierzący też szuka prawdy i też ma z tego przyjemność  > >Nie, wierzący dostaje pozór prawdy i ma przyjąć go na wiarę. A zwątpienie jest niemile widziane.> Uuuu widzę że aspirujesz do roli wszystkowiedzącej, ale czy to jest racjonalne?Nie aspiruję. Ale to wiem. Nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby odróżnić poszukiwanie prawdy od zwykłej bajki. > >>>dlaczego odrzucać racjonalizm w imię... czego?> >>A co takiego daje racjonalizm żeby odrzucać wiarę ???> >Daje narzędzie analityczne, dzięki któremu bierze się pod uwagę tylko te tezy, co do których mamy podstawy, argumenty sugerujące że są prawdziwe. Bajki się odrzuca.> Dobrze że Schliemann latał za bajkami, bo jakże ubogie byłyby dziś fakty.Schliemann tak bardzo wierzył w bajki, że odkrycia archeologiczne mylnie interpretował. > >Ten sam wynik oznacza często co innego dla osoby myślącej logicznie, a co innego dla osoby, która na siłę próbuje udowodnić istnienie bytu wymyślonego, albo aktu, który nie miał miejsca.> Ale czy determinuje który wynik jest prawdziwy? Tak z ciekawości wolałabyś mieć zegarek który 2 razy na dobę wskazuje prawidłowo (czyli zepsuty) czy zegarek który chodzi ale nigdy nie pokazuje prawdziwej godziny bo się śpieszy sekundę na dobę ?Wynik jest taki sam, interpretacja jest najważniejsza. Wynik bez interpretacji jest pustym punktem na mapie nauki. Interpretacja tworzy trasę, rysuje mapę. Dlatego wierzący nie przyjmują do wiadomości np. prac Oro czy Szostaka - nie same wyniki ich dręczą, a interpretacja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Konowal (6291 punktów) | >Sądy weryfikują, co jest zgodne z prawem, a co nie jest. >Zło nie istnieje jako byt. Dobro również. I dlatego wole być wierzacym, bo przynajmniej wiem co jest dobre a co złe.
>No i widzisz, sednem sprawy jest, że nie powinieneś szukać na portalach, a w publikacjach naukowych. No tak a na portalu to nie może być umieszczona publikacja naukowa. To na czym może być umieszczona ? tak na przyszłość się pytam? Na kamiennych tablicach może być czy nie ?
>>Uuuu widzę że aspirujesz do roli wszystkowiedzącej, ale czy to jest racjonalne? >Nie aspiruję. Ale to wiem. Ja tam wyznaję klasykę "Wiem że nic nie wiem" >Nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby odróżnić poszukiwanie prawdy od zwykłej bajki. A niby jak ? Jakiś papierek lakmusowy do bajki przykładasz żeby zobaczyć ile w niej ziaren prawdy ??
>Schliemann tak bardzo wierzył w bajki, że odkrycia archeologiczne mylnie interpretował. No i co z tego ?
>Wynik jest taki sam, interpretacja jest najważniejsza. >Wynik bez interpretacji jest pustym punktem na mapie nauki. Interpretacja tworzy trasę, rysuje mapę. >Dlatego wierzący nie przyjmują do wiadomości np. prac Oro czy Szostaka - nie same wyniki ich dręczą, a interpretacja. A dlaczego ateiści nie przyjmują nauk doktorów Kościoła? też ich interpretacje dręczą?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ania... (14138 punktów) | >>Sądy weryfikują, co jest zgodne z prawem, a co nie jest. >>Zło nie istnieje jako byt. Dobro również. >I dlatego wole być wierzacym, bo przynajmniej wiem co jest dobre a co złe. Tak samo jak palący akuszerki wiedzieli?
>>No i widzisz, sednem sprawy jest, że nie powinieneś szukać na portalach, a w publikacjach naukowych. >No tak a na portalu to nie może być umieszczona publikacja naukowa. To na czym może być umieszczona ? tak na przyszłość się pytam? Na kamiennych tablicach może być czy nie ? W czasopismach naukowych. Zwykle publikowane w internecie, ale przede wszystkim w czasopismach naukowych, dodam, recenzowanych.
>>>Uuuu widzę że aspirujesz do roli wszystkowiedzącej, ale czy to jest racjonalne? >>Nie aspiruję. Ale to wiem. >Ja tam wyznaję klasykę "Wiem że nic nie wiem" Widać.
>>Nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby odróżnić poszukiwanie prawdy od zwykłej bajki. >A niby jak ? Jakiś papierek lakmusowy do bajki przykładasz żeby zobaczyć ile w niej ziaren prawdy ?? >>Schliemann tak bardzo wierzył w bajki, że odkrycia archeologiczne mylnie interpretował. >No i co z tego ? To, że właśnie wiara w bajki zaburza nasz osąd sytuacji.
>>Wynik jest taki sam, interpretacja jest najważniejsza. >>Wynik bez interpretacji jest pustym punktem na mapie nauki. Interpretacja tworzy trasę, rysuje mapę. >>Dlatego wierzący nie przyjmują do wiadomości np. prac Oro czy Szostaka - nie same wyniki ich dręczą, a interpretacja. >A dlaczego ateiści nie przyjmują nauk doktorów Kościoła? też ich interpretacje dręczą? Bo doktorzy kościoła to nie są naukowcy. To doktorzy specjalizujący się w analizach bajek. Science - a nie bajeczki. Mam nadzieję, że za jakiś czas będzie to oczywiste, ale pewnie nie w najbliższej przyszłości, że doktor nauk teologicznych nie jest naukowcem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >Tak samo jak palący akuszerki wiedzieli? Palący co? jakoś niejasno się wyraziłaś. >W czasopismach naukowych. Zwykle publikowane w internecie, ale przede wszystkim w czasopismach naukowych, dodam, recenzowanych. No to odpowiedz czy na portalu nie może być opublikowana recenzowana praca naukowa? Długo będziesz jeszcze udawała greka że nie wiesz o co mi chodzi ? >To, że właśnie wiara w bajki zaburza nasz osąd sytuacji. Ale jest naszym dziedzictwem, no chyba że Tobie bajek nie opowiadali wtedy faktycznie ciężko może być zrozumieć że kreatywność wiąże się z marzeniami często branymi z bajek. >Bo doktorzy kościoła to nie są naukowcy. To doktorzy specjalizujący się w analizach bajek. Muszę przyznać że Twoja Wiara jest wielka, choć błędna. >Science - a nie bajeczki. Kiedyś bajeczki dziś science. >Mam nadzieję, że za jakiś czas będzie to oczywiste, ale pewnie nie w najbliższej przyszłości, że doktor nauk teologicznych nie jest naukowcem. No tak kiedy tylko wygracie rewolucję oczywista oczywistość będzie najoczywistsza i wtedy Ziemia pogrąży się w szczęśliwości. Mam tylko nadzieję że to nie nastąpi zbyt szybko.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | Się wetnę. >>Tak samo jak palący akuszerki wiedzieli? >Palący co? jakoś niejasno się wyraziłaś. Stosy/inkwizycja/czarujące kobietki zwane obecnie akuszerkami (palenie rzecz jasna dla ich dobra się odbywało żeby duszę ich uratować -- choć rzecz jasna żadna dusza nie istnieje -- oprócz tych w dawnych żelazkach).
>No tak kiedy tylko wygracie rewolucję oczywista oczywistość będzie najoczywistsza i wtedy Ziemia pogrąży się w szczęśliwości. Mam tylko nadzieję że to nie nastąpi zbyt szybko. 33.000 sakralnych budowli w Niemczech jest wystawionych na sprzedaż --ze 100.000. Na dyskoteki kościoły idą i na ścianki wspinaczkowe--więcej apostazji w tym roku niż chrztów u Niemców. 85% ateistów w Szwecji. 90% w Czechach.
Nowy Ateizm już się zbliża już puka do Twych drzwi. ZERO szacunku dla urojeń religijnych .
Czas na egzorcyzmy ratujące osoby opętane przez boga .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Każdy może być przekonany o słuszności swoich argumentów, oczywiście o ile je ma. Jakieś wybrane fragmenty statystyk są mało przekonywujące, zaś głupawe teksty o urojeniach religijnych od razu sprowadzają rozmowę do poziomu błota, czemu się zresztą nie za bardzo dziwię bo większość tu moich adwersarzy ponad ten poziom nie wyrasta.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | maciejo (3492 punktów) | >Każdy może być przekonany o słuszności swoich argumentów, oczywiście o ile je ma. Jakieś wybrane fragmenty statystyk są mało przekonywujące, zaś głupawe teksty o urojeniach religijnych od razu sprowadzają rozmowę do poziomu błota, czemu się zresztą nie za bardzo dziwię bo większość tu moich adwersarzy ponad ten poziom nie wyrasta.
Typowe dla osób wierzących. Jak się ich siłą argumentów zagoni do rogu, zaczynają adwersarza obrażać. A racjonalizm to najpiękniejsza postawa. Logiczne myślenie, badanie świata, poznawanie, zdobywanie wiedzy, zadawanie sobie kolejnych pytań i nie zadowalanie się byle jakimi odpowiedziami bądź ich tanimi namiastkami.
Piszesz, że każdy może być przekonany o słuszności swoich argumentów. Mylisz się. Można mieć takie przekonanie wtedy i tylko wtedy, gdy dane eksperymentalne na to wskazują. Nie może być tak, że jak fakty nie zgadzają się z własnymi poglądami, to tym gorzej dla faktów. Podawane w trakcie dyskusji twierdzenia muszą być logiczne, spójne, zwięzłe i mające potwierdzenie w publikacjach naukowych. Nie można stosować widzimisizmu i teologicznych bajdurzeń. Zrozum, iż teologia nie jest nauką. Poczytaj trochę o jej historii, o tym kiedy i jak ustalano kolejne dogmaty. To jest pomieszanie polityki z tanią filozofią i urojeniami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >Typowe dla osób wierzących. Jak się ich siłą argumentów zagoni do rogu, zaczynają adwersarza obrażać.
Ja nikogo nie obraziłem. Zaś co do argumentów to czekam na jakieś?
>A racjonalizm to najpiękniejsza postawa. Logiczne myślenie, badanie świata, poznawanie, zdobywanie wiedzy, zadawanie sobie kolejnych pytań i nie zadowalanie się byle jakimi odpowiedziami bądź ich tanimi namiastkami.
No a do tego jeszcze najlepiej być pięknym młodym i bogatym - fajna utopia wyszła z tego.
>Piszesz, że każdy może być przekonany o słuszności swoich argumentów. Mylisz się. Można mieć takie przekonanie wtedy i tylko wtedy, gdy dane eksperymentalne na to wskazują.
A jakieś przeprowadzono ??
> Zrozum, iż teologia nie jest nauką.
za wiki "nauki społeczne w skład wydziału wchodzą komitety nauk: demograficznych; ekonomicznych; etnologicznych; filozoficznych; historycznych; o kulturze; o kulturze antycznej; o literaturze; o pracy i polityce społecznej; organizacji i zarządzania; orientalistycznych; o sztuce; pedagogicznych; politycznych; pra- i protohistorycznych; prawnych; psychologicznych; teologicznych; słowianoznawstwa; socjologii; statystyki i ekonometrii oraz Badania Polonii; Historii Nauki i Techniki; Językoznawstwa."
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Typowe dla osób wierzących. Jak się ich siłą argumentów zagoni do rogu, zaczynają adwersarza obrażać.> Ja nikogo nie obraziłem.Permanentnie obraża Pan tu ludzką inteligencję. > Zaś co do argumentów to czekam na jakieś?Już się Pan wykazał, iż z tysięcy argumentów nawet 1 promila Pan nie zrozumiał. Podawanie następnych komuś po kim racjonalne argumenty spływają jak woda po kaczce nie jest racjonalne. > >>>A racjonalizm to najpiękniejsza postawa. Logiczne myślenie, badanie świata, poznawanie, zdobywanie wiedzy, zadawanie sobie kolejnych pytań i nie zadowalanie się byle jakimi odpowiedziami bądź ich tanimi namiastkami.> No a do tego jeszcze najlepiej być pięknym młodym i bogatym - fajna utopia wyszła z tego.Ma Pan rację racjonalizm jest elitarny, a Pan Bóg nierówno dzielił i dawał albo rozum, albo wiarę. > >>>Piszesz, że każdy może być przekonany o słuszności swoich argumentów. Mylisz się. Można mieć takie przekonanie wtedy i tylko wtedy, gdy dane eksperymentalne na to wskazują.> A jakieś przeprowadzono ??Ogromne ilości. Nauka bez tego obejść się nie może. > >>>Zrozum, iż teologia nie jest nauką.> za wiki "nauki społeczne w skład wydziału wchodzą komitety nauk: demograficznych; ekonomicznych; etnologicznych; filozoficznych; historycznych; o kulturze; o kulturze antycznej; o literaturze; o pracy i polityce społecznej; organizacji i zarządzania; orientalistycznych; o sztuce; pedagogicznych; politycznych; pra- i protohistorycznych; prawnych; psychologicznych; teologicznych; słowianoznawstwa; socjologii; statystyki i ekonometrii oraz Badania Polonii; Historii Nauki i Techniki; Językoznawstwa."Tu ma Pan świętą rację. Nareszcie wolna Rzeczypospolita przywróciła teologię na państwowych uczelniach i utrzymuje jako państwowe uczelnie wyznaniowe. Profesury od prezydenta dostają teologowie, to jak teologia może nie być nauką? Odwrotnie w wolnej Polsce coraz więcej uczonych teologii się podporządkowuje. Inni - po cichu - marzą choć o takiej wolności nauki jaka była w obrzydłym PRL-u, gdy nawet dla partyjnych profesorów najbardziej liczył się naukowy dorobek. Polecam też mojego ulubionego profesora Zbigniewa Jacynę-Onyszkiewicza:  Nawet nie teolog - a jaki człek mądry i uczony: www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/@@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | Urojenia (łac. delusiones) - zaburzenia treści myślenia polegające na fałszywych przekonaniach, błędnych sądach, odpornych na wszelką argumentację i podtrzymywane mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość. Obecne w wielu psychozach, w tym w przebiegu schizofrenii.
Szczególnie rozbudowany system urojeń charakteryzuje religie gdzie bóg podsłuchuje myśli i obserwuje zachowania człowieka oraz wie o wszystkich jego uczynkach i gdzie magiczne czynności takie jak zaklęcia kapłanów i święcona woda czy opłatki lub modlitwy mogą pomóc. Religie tworzą też swoiste omamy zwane objawieniami.
Pewna grupa psychiatrów proponuje urojenia religijne określać "RELUSION". (zawsze padam ze śmiechu jak mówię o tym wierzącemu --reakcje są super (szok i światełko auto-zwątpienia we własne wierzenia))
Pan raczy być od 10 lat na forum tym szacownym i jest Pan idealnie odporny na wszelką argumentację dzięki opętaniu i upośledzeniu Pańskiego pojmowania i rozumowania przez mem boga . To miłe i ładnie ilustruje powyższą definicję UROJENIA.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >Pan raczy być od 10 lat na forum tym szacownym i jest Pan idealnie odporny na wszelką argumentację dzięki opętaniu i upośledzeniu Pańskiego pojmowania i rozumowania przez mem boga . To miłe i ładnie ilustruje powyższą definicję UROJENIA.
Znaczy się jaką argumentację??? Taką że wg pana mam urojenia ? - to są te argumenty? Z tego co pamiętam nie przeprowadziliśmy żadnej wymiany zdań a pan już wie że jestem odpory na wszelką argumentację - ot prorok. Co zaś do urojeń i obsesji to łącząc takie słownictwo jak "opętanie" z nickiem wnioski nasuwają się same.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Każdy może być przekonany o słuszności swoich argumentów, oczywiście o ile je ma. Jakieś wybrane fragmenty statystyk są mało przekonywujące, zaś głupawe teksty o urojeniach religijnych od razu sprowadzają rozmowę do poziomu błota, czemu się zresztą nie za bardzo dziwię bo większość tu moich adwersarzy ponad ten poziom nie wyrasta. Nasi moderatorzy są bezlitośni. Już tyle lat zmuszają Jaśnie Oświeconego Pana Konowala, aby się nurzał w błocie. Ciekawy jestem co on przez dziesięć lat wniósł merytorycznego do naszego dyskursu. Czy on ma stanowić dla nas wzornik z Sèvres poziomu kultury. Czy można od niego się czegokolwiek nauczyć. Wszystko możliwe, ale ja pozostaje sceptykiem. Myślę, że to taki typ, a ten typ już tak ma.
@@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >I dlatego wole być wierzacym, bo przynajmniej wiem co jest dobre a co złe. Gucio prawda! Pan wie tylko tyle, to co ludzkie autorytety, w które Pan wierzy Panu nakazują. Tylko człowiek dokonywujący samodzielnych wyborów musi wiedzieć co jest dobre, a co złe i dlaczego. Jego wybór nie podlega też jakiemuś rozgrzeszeniu tylko ocenie własnego sumienia, a ono bywa surowym sędzią.
Każde zwierzę można przymusić do wielu złych i dobrych czynów, a nawet zapędzić do świątyni, ale przez to wcale nie staje lepsze. Świadomy człowiek postępuję zgodnie nakazami rozumu i wiedzą. Wolna wola (nawet gdy jest tylko złudzeniem) jest zasadniczą jakościową różnicą różnicą nas od zwierząt.
W chrześcijańskich indetermistycznych koncepcjach wolnej woli, w których nie do pojęcia jest, aby wspaniały człowiek, twór Boży nie był istotą wolną, z wyjątkiem tylko jedynego ograniczenia, jakim jest sam Bóg. Jednostka jest zawsze wolna, gdyż jej świat wewnętrzny niedostępny jest z zewnątrz. Człowieka - co najwyżej - można zmusić do wykonania określonej czynności, ale nie do zmiany woli. Zatem wolność jest ograniczonym odcinkiem umysłu, w którym można się zamknąć przed otaczającym nas światem. [...]
Chrześcijanin, katolik - Człowiek szuka Boga, kocha Boga, przywiązuje się do Boga poprzez swoją wolę. Ostatecznym, zatem szczęściem człowieka jest osiągnięcie ostatecznego celu, a ponieważ tym celem jest poznanie Boga, zatem ostateczne szczęście człowieka polega na akcie poznania Boga. Jak napisał Etienne Gilson, katolicki filozof dążący swą myślą za świętym Tomaszem, i dalej: Najwyższe dobro, jakim jest Bóg, jest przyczyną dobra we wszystkich dobrych rzeczach? Znaczy to, że jest ono dla wszystkich poszczególnych celów przyczyną tego, że są celami, ponieważ każda rzecz o tyle jest celem, o ile jest dobrem; konsekwentnie, Bóg jest najwyższym celem wszelkiego dążenia na świecie. (...) W człowieku nawet pożądanie zmysłowe jest częściowo kierowane rozumem, a samo pożądanie intelektualne, całkowicie zależne od poznania rozumowego, jest tak samo wolne jak sąd rozumu. Nie znaczy to jednak, że jest ono 'uniwersalnie wolne'. Nie zapominajmy, że nawet wola jest naturą; jako natura jest pożądaniem dobra poznanego rozumem. Jeśli zatem ludzka wola stanie dzięki rozumowemu poznaniu wobec absolutnie dobrego przedmiotu, prawdopodobnie nie może nie pragnąć go. Znaczyłoby to zatem, że wola jest całkowicie zdeterminowana, a jednak całkowicie wolna. Ale przy tym nie wolno zapominać, że Prawa więc autentycznej i miarodajnej interpretacji depozytu wiary nie udzielił Boski Zbawiciel ani poszczególnym wiernym, ani nawet samym teologom, lecz tylko Magisterium Kościoła, o czym mówi Pius XII w "Humani Generis" i o czym przypomina za II Soborem Watykańskim Jan Paweł II w "Redemptor hominis": -Odczuwamy głęboko zobowiązujący charakter prawdy, która została nam została nam objawiona przez Boga. Odczuwamy szczególnie wielką za tę prawdę odpowiedzialność. Kościół z ustanowienia Chrystusa jest jej stróżem i nauczycielem, obdarzonym szczególną pomocą Ducha Świętego, aby mógł tej prawdy pilnie strzec, aby mógł jej bezbłędnie nauczać, a więc "całkowita wolność" w ramach określonych katechizmem i papieskimi encyklikami.
@@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
> Anatom CuvierTo, zdaje się, o nim krążyła anegdota, jak to studenci chcieli go postraszyć i wtargnęli nocą do jego sypialni, w tym jeden przebrany za diabła, a Cuvier uznał, że diabeł jest nieszkodliwy, ponieważ ma rogi i kopyta, a zatem zgodnie z zasadą korelacji jest poczciwym roślinożercą. Nie wiadomo, ile w tym prawdy, ale jedno jest pewne: studenci zawsze i wszędzie są tacy sami
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > >Anatom Cuvier> To, zdaje się, o nim krążyła anegdota, jak to studenci chcieli go postraszyć i wtargnęli nocą do jego sypialni, w tym jeden przebrany za diabła, a Cuvier uznał, że diabeł jest nieszkodliwy, ponieważ ma rogi i kopyta, a zatem zgodnie z zasadą korelacji jest poczciwym roślinożercą. Nie wiadomo, ile w tym prawdy, ale jedno jest pewne: studenci zawsze i wszędzie są tacy sami  Hehe dobre  - + za tak fajną agendotkę
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Jako ludzie wolni wierzymy nawet bez argumentów  Wątpliwa to wolność, co wolę stawia przed mamysłem.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | > >Jako ludzie wolni wierzymy nawet bez argumentów  > Wątpliwa to wolność, co wolę stawia przed mamysłem.Może tak może nie  - wersja z rozwagą byłą lepsza.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> No popatrz a tu 90% dyskusji idzie o to że Boga nie ma  Wielce Szanowny Pan Konowal: Data pierwszego wpisu na Forum: 2002-06-03Duuuużo przez te lata zrozumiał! Moje gratulacje!@@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie. .
|
|
 | | Grancy (169 punktów) |
>Ówcześni racjonaliści tak samo jak współcześni racjonaliście nie wierzyli w nic, albowiem wiara jest uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnionych twierdzeń. >Można wiedzieć. Lub nie wiedzieć. Oni nie wiedzieli, lub nie byli pewni z powodu zbyt słabych dowodów.
Co ty piszesz? Jak to "nie wierzyli w nic" bo "wiara jest uznawaniem za prawdziwe nieuzasadnionych twierdzeń"? Jeśli wczoraj grałby w piłkę np. Real Madryt z jakimś osiedlowym klubikiem, ale ja nie znałbym jeszcze wyniku, to oczywiście że wierzyłbym w to, że wygrał Real, i to twierdzenie byłoby bardzo uzasadnione, choć nie wiedział bym przecież kto wygrał. Nie byłbym pewien. W ogóle dlaczego piszesz, że wiara jest uznawaniem za "prawdziwe" nieuzasadnionych twierdzeń? Raczej 'za prawdopodobne'. Chyba, że masz na myśli fanatyków. Zapomnij na chwilę o fanatykach.
Wiemy tylko coś co jest pewne na 100 %, ale jeśli coś jest prawdopodobne na 90 %, to pozostaje wtedy już wiara. Całkiem rozsądna i racjonalna, choć inaczej byłoby gdyby prawdopodobieństwo wynosiło 10 %.
Co do racjonalistów i w ogóle ludzi sprzed tysiąca czy kilku tys. lat, to właśnie oni "wiedzieli" że Słońce krąży wokół Ziemi, tzn. wydawało im się, że wiedzą. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka, tak też twierdziła większość ówczesnych naukowców, a racjonaliści chyba zawsze słuchają się naukowców, co nie? No i wszyscy się mylili.
|
|
|  | 2 na 2 | Michał96 (412 punktów) | > Jeśli wczoraj grałby w piłkę np. Real Madryt z jakimś osiedlowym klubikiem, ale ja nie znałbym jeszcze wyniku, to oczywiście że wierzyłbym w to, że wygrał Real, i to twierdzenie byłoby bardzo uzasadnione, choć nie wiedział bym przecież kto wygrał. Nie byłbym pewien.W tym przypadku możesz na podstawie wyników historycznych ocenić prawdopodobieństwo wygrania danej drużyny. Różni się to znacznie z np. wiarą w boga gdzie z powodu braku jakichkolwiek przesłanek świadczących o jego istnieniu nie można policzyć jak bardzo prawdopodobne jest jego istnienie. > Wiemy tylko coś co jest pewne na 100 %, ale jeśli coś jest prawdopodobne na 90 %, to pozostaje wtedy już wiara.Wtedy pozostaje wiedza, że "Coś jest prawdopodobne na 90%" > Co do racjonalistów i w ogóle ludzi sprzed tysiąca czy kilku tys. lat, to właśnie oni "wiedzieli" że Słońce krąży wokół Ziemi, tzn. wydawało im się, że wiedzą. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka, tak też twierdziła większość ówczesnych naukowców, a racjonaliści chyba zawsze słuchają się naukowców, co nie? No i wszyscy się mylili.Jakich naukowców?
|
|
6 na 6 | Ratatoskr (4439 punktów) | > racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie> pozornie nieracjonalni. Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody. Co o tym sądzicie?W zasadzie tak. Były takie przypadki. Przykładowo: - Teoria dryfu kontynentalnego została początkowo odrzucona przez świat naukowy, bowiem jej twórca nie potrafił przedstawić na jej poparcie żadnych dowodów poza przesłanką, wskazującą, że ich kształty składają się do kupy jak puzzle. - Świat naukowy nie wierzył w istnienie meteorytów, bowiem jedynym potwierdzeniem ich istnienia były pojedyncze relacje obserwatorów. Zasadniczo zatem może być tak, że część hipotez obecnie nieudowodnionych znajdzie w przyszłości swoje potwierdzenie. Dopóki jednak owo potwierdzenie dowodami nie nastąpi posiadają one jedynie status hipotezy. Nie znaczy to jednak, że każda taka hipoteza zostanie w przyszłości udowodniona. Liczba sfalsyfikowanych hipotez grubo przekracza liczbę tych udowodnionych. www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
|
|
1 na 1 | Maciej Stachowski (255 punktów) | Ówcześni racjonaliści może w to nie wierzyli, ale nie wierzyli też w to, że jest inaczej. Racjonalistę wyróżnia to, że kiedy trafia na coś, czego nie potrafi wytłumaczyć, nie szuka pierwszego lepszego uzasadnienia - a stara się znaleźć takie uzasadnienie, które potrafi udowodnić.
I may disapprove of what you say, But I will defend to the death your right to say it.
|
|
Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Załóżmy że tak jest i cofnijmy się teraz np. z 1000 lat do tyłu. Wtedy nie było żadnych >przekonywujących dowodów na to że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, nie wspominając już o
Jak to nie było? A to że jest dzień i noc to jest niby czego dowodem?
|
|
 | 3 na 3 | Michał96 (412 punktów) | >>Załóżmy że tak jest i cofnijmy się teraz np. z 1000 lat do tyłu. Wtedy nie było żadnych >>przekonywujących dowodów na to że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, nie wspominając już o >Jak to nie było? A to że jest dzień i noc to jest niby czego dowodem? >
Tego, że Ziemia kręci się wokół własnej osi. Skutkiem ruchu obiegowego Ziemi są pory roku.
|
|
|  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>Załóżmy że tak jest i cofnijmy się teraz np. z 1000 lat do tyłu. Wtedy nie było żadnych >>>przekonywujących dowodów na to że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, nie wspominając już o >>Jak to nie było? A to że jest dzień i noc to jest niby czego dowodem? >> >Tego, że Ziemia kręci się wokół własnej osi. >Skutkiem ruchu obiegowego Ziemi są pory roku.
Jak bez obliczeń i znajomości astronomii odróżnisz to że Ziemia kręci się wokół Słońca, a nie odwrotnie? Jak by to wyglądało gdyby było odwrotnie? Gdzie by Słońce zachodziło i wschodziło?
|
|
 | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | >>Załóżmy że tak jest i cofnijmy się teraz np. z 1000 lat do tyłu. Wtedy nie było żadnych >>przekonywujących dowodów na to że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, nie wspominając już o >Jak to nie było? A to że jest dzień i noc to jest niby czego dowodem? Jeśli można to niech autor albo admini wywalą tego posta, bo to żenujace jak na forum racjonalisty.
|
|
 | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >>Załóżmy że tak jest i cofnijmy się teraz np. z 1000 lat do tyłu. Wtedy nie było żadnych >>przekonywujących dowodów na to że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, nie wspominając już o >Jak to nie było? A to że jest dzień i noc to jest niby czego dowodem? Jest to dowód na to, że wszechświat jest skończony. Gdyby był nieskończony, to by nie było nocy.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody. Jeśli są dowody, to już niepotrzebna jest wiara.
|
|
 | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody. >Jeśli są dowody, to już niepotrzebna jest wiara. A co jak są niejednoznaczne dowody? Albo są różnice w interpretacji?? A tak z drugiej strony czy wiedza wyklucza wiarę ?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
|  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >>>racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody. >>Jeśli są dowody, to już niepotrzebna jest wiara. >A co jak są niejednoznaczne dowody? Albo są różnice w interpretacji?? To wtedy nie mamy pewności i tyle. >A tak z drugiej strony czy wiedza wyklucza wiarę ? Nie wyklucza. Pytanie tylko, czy w ogóle wiara jest do czegoś potrzebna.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | >>>>racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody. >>>Jeśli są dowody, to już niepotrzebna jest wiara. >>A co jak są niejednoznaczne dowody? Albo są różnice w interpretacji?? >To wtedy nie mamy pewności i tyle. >>A tak z drugiej strony czy wiedza wyklucza wiarę ? >Nie wyklucza. Pytanie tylko, czy w ogóle wiara jest do czegoś potrzebna. No jak to do zdobywania wiedzy. Bez wiary w znalezienie nierozwiązanego problemu do tej pory jakbyśmy się rozwijali?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >>>A tak z drugiej strony czy wiedza wyklucza wiarę ? >>Nie wyklucza. Pytanie tylko, czy w ogóle wiara jest do czegoś potrzebna. >No jak to do zdobywania wiedzy. Bez wiary w znalezienie nierozwiązanego problemu do tej pory jakbyśmy się rozwijali? Nie bardzo rozumiem. Chodzi Ci chyba o wiarę w znalezienie rozwiązania uprzednio nierozwiązanych problemów? Uważaj! Mamy tu do czynienia z wieloznacznością słowa wiara. W tym zanczeniu, w którym tu je teraz używasz - wiara w znalezienie rozwiązania (czyli wiara we własne siły, wiara w siebie) jest tylko pewnym psychologicznym nastawieniem, pewnym rodzajem pewności siebie, które wynika z tego, że coś bardzo chcemy osiągnąć i być może wizualizując sobie sukces łatwiej go osiągamy.
Tymczasem nie ma to nic wspólnego z przyjmowaniem jakichś prawd bez racjonalnego uzasadnienia, ani uleganiem ideom prezentowanym przez autorytety (co zresztą tez jest ściśle psychologiczne, ale inaczej) - a to dopiero jest wiara, która jest nie do pogodzenia z metodą weryfikowalnego sposobu zdobywania wiedzy.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >A tak z drugiej strony czy wiedza wyklucza wiarę ? >>>>Nie wyklucza. Pytanie tylko, czy w ogóle wiara jest do czegoś potrzebna. >No jak to do zdobywania wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.
>Bez wiary w znalezienie nierozwiązanego problemu do tej pory jakbyśmy się rozwijali? Tak, jak się rozwijamy. Rzeczywistość stawia przed nami problemy praktyczne oraz poznawcze, które stopniowo rozwiązujemy, a rozwiązania stawiają przed nami nowe problemy itd. Religia daje odpowiedź na wszystko: Artykuł sprzed wieku H. L. Menckena - "Homo Neanderthalensis" "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". Ale niczego praktycznie nie rozwiązuje.
Hipoteza - osąd, który podlega weryfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku.
Podstawowym warunkiem sformułowania poprawnej pod względem metodologicznym oraz użytecznej hipotezy jest wstępne rozpoznanie problemu i przedmiotu badań, znajomość literatury przedmiotu. Od trafności i poprawności teoretycznej i metodologicznej hipotezy badawczej zależy skuteczność przeprowadzonych badań oraz możliwość wykrycia rzeczywistych uwarunkowań, struktur i dynamiki badanych zjawisk czy rzeczy.
Wiara jest terminem wieloznacznym: Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą.[...] Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
@@@ .
|
|
5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | >Tak więc, podobnie może być i dzisiaj: racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie pozornie nieracjonalni. Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody. Racjonalista tym się różni od fideisty, że pod ciężarem dowodów nie będzie się upierał przy trwaniu w błędzie. Natomiast nieomylności nic nie gwarantuje.
|
|
1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >Tak więc, podobnie może być i dzisiaj: racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie >pozornie nieracjonalni. Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody. Co o tym sądzicie?
To oczywiste. Racjonalista po prostu zajmuje się tylko tym lub uznaje istnienie tylko czegoś co jest udowodnione, obserwowalne lub są jakieś przeslanki (fizyczne) aby to coś mogło istnieć. Nie zajmuje się rzeczami, których wg aktualnej wiedzy po prostu nie ma. Nie oznacza to, że tych rzeczy nieobserwowalnych faktycznie nie ma. Co więcej, jest ich cała masa, co jest pewne, bo każdego roku coś tam odkrywamy. Nie ma tylko pewności, co odkryjemy.
Racjonalista może się mylić i myli się często, bo pomyłka jest wpisana w odkrywanie świata.
Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić.
|
|
 | 3 na 3 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | > udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić.Na pewno nie. Sprzeczności biblii ze sobą, z tym co wiemy o świecie i z sensem są tak liczne, że ten boguś (jahve) jest ewidentnym krasnoludkiem z bajki dla ślepo wierzących . Każdy inny bóg to mglista deistyczna konstrukcja-obiekt, który nie ingeruje i nigdy nie zaingeruje w nasz wszechświat - więc może nam "skoczyć". Tak więc nie pomodlimy się na pewno. Pozdrawiam p.s. Przy okazji ponownie zaproponuje hasło: " Dinozaury były więc biblia jest bzdurą" może i prostackie ale skorzystajmy z afery dodowej  szkoda że doda wykręcała się, że zioła to nie zioło - bo tym rozmydliła sprawę kłamstwa/zaćmienia mojżeszowego (które wszak udowodniła - brakiem opisu gadów ITP [np big bangu])
|
|
|  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | Twierdzisz, że na pewno nigdy nie znajdziemy dowodów na istnienie Boga Jahwe?
|
|
| |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Twierdzisz, że na pewno nigdy nie znajdziemy dowodów na istnienie Boga Jahwe? Na 99,999999999999999999999% nie znajdziemy.
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Twierdzisz, że na pewno nigdy nie znajdziemy dowodów na istnienie Boga Jahwe? >Na 99,999999999999999999999% nie znajdziemy.
Zgadzam się z symboliką tej liczby. Twierdzę, że wysoce prawdopodobne jest to, że nie znajdziemy. Co do konkretnych wartości, to zachowuję "umiar".
|
|
| |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Twierdzisz, że na pewno nigdy nie znajdziemy dowodów na istnienie Boga Jahwe?Nie jest możliwe znalezienie dowodów na prawdziwość sprzeczności (sprzeczność z definicji jest poza kategorią prawda/fałsz, więc nie ma o czym gadać); a gdyby nawet roboczo jakieś "dowody" dla jaj na użytek JHVH wyprodukować - to równie dobrze stosować się będą do każdego Umba-Dżumba, Puku-Muku, Wąkli, Fumfasów, Dżudżunków i czegokolwiek  .
Jest równym niedowiarstwem podawać w wątpliwość istnienie czarowników, jak przeczyć istnieniu Boga i szatana. Kto w swej wierze uznał jedno, musi uznać i drugie. (Jean Bodin)
|
|
| | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > Nie jest możliwe znalezienie dowodów na prawdziwość sprzeczności (sprzeczność z definicji jest poza kategorią prawda/fałsz, więc nie ma o czym gadać); a gdyby nawet roboczo jakieś "dowody" dla jaj na użytek JHVH wyprodukować - to równie dobrze stosować się będą do każdego Umba-Dżumba, Puku-Muku, Wąkli, Fumfasów, Dżudżunków i czegokolwiek .Ustalenie tego co jest sprzeczne podlega zmianom, ponieważ cały czas poznajemy nowe zjawiska i to co dziś uważamy za sprzeczne może być wyjaśnione w przyszłości. To podstawa racjonalnego myślenia - sceptycyzm.
|
|
| | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Ustalenie tego co jest sprzeczne podlega zmianom, ponieważ cały czas poznajemy nowe zjawiska i to co dziś uważamy za sprzeczne może być wyjaśnione w przyszłości. To podstawa racjonalnego myślenia - sceptycyzm.Brzostowski, qurwa, zlituj się i nie odpowiadaj na moje posty. Zbyt wiele razy już publicznie wykazałem Ci Twój wrodzony kretynizm, żeby bawiło mnie robienie tego znowu i znowu i znowu...  Króciutko tylko: sprzeczność jest pojęciem z dziedziny logiki (matematyki); zatem jest, by tak rzec, wieczna - jak tabliczka mnożenia. Nie ruszają jej (jak nie ruszają tabliczki mnożenia) nowe zjawiska, nowe empirie i nowe paradygmaty - jakie by nie były. Niby proste. Ale jest jeszcze Brzostowski...
Jest równym niedowiarstwem podawać w wątpliwość istnienie czarowników, jak przeczyć istnieniu Boga i szatana. Kto w swej wierze uznał jedno, musi uznać i drugie. (Jean Bodin)
|
|
 | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) |
> Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić."I za to wypiję" 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
|  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | > >Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić.> "I za to wypiję" www.racjonalista.pl/forum.php/s,506804#w507672
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
 | 8 na 8 | maceox (6766 punktów) | >Racjonalista może się mylić i myli się często, bo pomyłka jest wpisana w odkrywanie świata. >Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić Jeśli Boga odkryjemy lub udowodnimy to znaczy, że poznamy go poprzez zmysły, a on będzie musiał w takim razie przybrać postać materialną. W związku z tym będzie częścią poznawalnej przyrody i będziemy go odkrywać naukowo. Modlenie się do niego stanie się wówczas zbędne, ale przede wszystkim całkowicie zbędna stanie się wiara.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
|  | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Racjonalista może się mylić i myli się często, bo pomyłka jest wpisana w odkrywanie świata. >>Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić >Jeśli Boga odkryjemy lub udowodnimy to znaczy, że poznamy go poprzez zmysły, a on będzie musiał w takim razie przybrać postać materialną. W związku z tym będzie częścią poznawalnej przyrody i będziemy go odkrywać naukowo. >Modlenie się do niego stanie się wówczas zbędne, ale przede wszystkim całkowicie zbędna stanie się wiara.
Wiara z pewnością w takiej sytuacji będzie zbędna, ale modlenie się to już niekoniecznie.
|
|
| |  | | maceox (6766 punktów) | >>>Racjonalista może się mylić i myli się często, bo pomyłka jest wpisana w odkrywanie świata. >>>Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić >>Jeśli Boga odkryjemy lub udowodnimy to znaczy, że poznamy go poprzez zmysły, a on będzie musiał w takim razie przybrać postać materialną. W związku z tym będzie częścią poznawalnej przyrody i będziemy go odkrywać naukowo. >>Modlenie się do niego stanie się wówczas zbędne, ale przede wszystkim całkowicie zbędna stanie się wiara. >Wiara z pewnością w takiej sytuacji będzie zbędna, ale modlenie się to już niekoniecznie. Jestem w stanie zinterpretować to Twoje stwierdzenie w taki sposób, że ma ono sens. Jednak wolałbym najpierw poznać Twoje uzasadnienie.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Wiara z pewnością w takiej sytuacji będzie zbędna, ale modlenie się to już niekoniecznie. >Jestem w stanie zinterpretować to Twoje stwierdzenie w taki sposób, że ma ono sens. Jednak wolałbym najpierw poznać Twoje uzasadnienie.
Jest kilka powodów: 1. Skoro bóg istnieje, pomodlisz się, to coś może dostaniesz. 2. Skoro bóg istnieje, pomodlisz się, to może poczujesz się lepiej.
Wystarczy?
|
|
| |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >Wiara z pewnością w takiej sytuacji będzie zbędna, ale modlenie się to już niekoniecznie. Póki co jest zbędne. Wiemy z analizy statystycznej, że modlenie się o coś nie ma sensu. Nie ma wpływu na rzeczywistość, no, chyba że jako forma medytacji, ale znam o wiele przyjemniejsze metody medytacji. Nie zmienia częstotliwości wyzdrowień, nie poprawia szans na udane małżeństwo czy uniknięcie śmierci w powodzi lub trzęsieniu ziemi. To wiemy już teraz, bez wiedzy na temat istnienia boga, więc spokojnie mogę powiedzieć, że jest zbędne już teraz. Nasza wiedza o istnieniu czy nieistnieniu boga nie ma znaczenia - modlitwy nie działają.
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | >To wiemy już teraz, bez wiedzy na temat istnienia boga, więc spokojnie mogę powiedzieć, że jest zbędne już teraz. Nasza wiedza o istnieniu czy nieistnieniu boga nie ma znaczenia - modlitwy nie działają.
Może masz jakiś link do opisu tego badania. Ciekawym jaką to metodologie zastosowali naukowcy żeby zbadać wpływ modlitwy na zdrowie.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | > >To wiemy już teraz, bez wiedzy na temat istnienia boga, więc spokojnie mogę powiedzieć, że jest zbędne już teraz. Nasza wiedza o istnieniu czy nieistnieniu boga nie ma znaczenia - modlitwy nie działają.> Może masz jakiś link do opisu tego badania. Ciekawym jaką to metodologie zastosowali naukowcy żeby zbadać wpływ modlitwy na zdrowie.www.ahjonl(*)2-8703(05)00649-6/abstract"Intercessory prayer itself had no effect on complication-free recovery from CABG, but certainty of receiving intercessory prayer was associated with a higher incidence of complications." Tak na przykład.
|
|
| | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | Niestety przydałoby się tłumaczenie.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >Niestety przydałoby się tłumaczenie. Ucz się albo skorzystaj z translatora. Nauka dzieje się w języku angielskim.
|
|
| | | | | | |  | -4 na 4 | Konowal (6291 punktów) | >Nauka dzieje się w języku angielskim. 1+1=2 to też angielski ?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 7 | Ania... (14138 punktów) | >>Nauka dzieje się w języku angielskim. >1+1=2 to też angielski ? Tym razem już minus. Za próbę zidiocenia dyskusji.
Możesz nie odpowiadać, na żaden z moich postów w sumie. Nie warto.
|
|
| | | | | | | | |  | -3 na 3 | Konowal (6291 punktów) | Podajesz jakieś twierdzenie a jak Ci wytykam że nie masz racji to minus? a proszę bardzo. Jak zwykle jak brak argumentów to się dyskredytuje przeciwnika.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >Podajesz jakieś twierdzenie a jak Ci wytykam że nie masz racji to minus? a proszę bardzo. Jak zwykle jak brak argumentów to się dyskredytuje przeciwnika. Nie mam racji? Każda licząca się publikacja ukazuje się w języku angielskim, a publikacje to narzędzie nauki. Dlatego właśnie nauka dzieje się w języku angielskim.
A Ty mi tu z dziecinnym równaniem matematycznym wyjeżdżasz. Udajesz czy serio?
O ile nie zirytujesz mnie znowu, to spróbuję zignorować kolejne popisy. Obiecuję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Artur@R (7115 punktów) | > O ile nie zirytujesz mnie znowu, to spróbuję zignorować kolejne popisy. Obiecuję.<I chyba to najlepszy sposób na "tego typu-typy" - ignorować, Pani Aniu. Konowal "klika" tu na forum od ponad 10lat!!! - i niczego nie przyswoił przez ten czas (wystarczy poczytać jego posty), aż trudne do pojęcia, jak twarde zbroje noszą "dzisiejsi krzyżowcy"  Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>Podajesz jakieś twierdzenie a jak Ci wytykam że nie masz racji to minus? a proszę bardzo. Jak zwykle jak brak argumentów to się dyskredytuje przeciwnika. >Nie mam racji? >Każda licząca się publikacja ukazuje się w języku angielskim, a publikacje to narzędzie nauki. >Dlatego właśnie nauka dzieje się w języku angielskim.
Oczywiście że nie masz racji, bo publikacja to nie jest nauka. Chciałaś błysnąć bon motem, a jak Ci wytknąłem że nie to mi dałaś minusa ? Język nauki to działania matematyczne, fizyczne wzory, zapisy nutowe itd., a podstawy nauki spisane były w językach greckim, łacińskim itd. To co nauka nie miała języka przed angielskim? Wcale nie jesteś taka mądra jak Ci się wydaje.
>A Ty mi tu z dziecinnym równaniem matematycznym wyjeżdżasz. Udajesz czy serio? Serio, serio. >O ile nie zirytujesz mnie znowu, to spróbuję zignorować kolejne popisy. Obiecuję. No cóż każdy człowiek ma wolną wolę i może z niej korzystać jak chce.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | martok (1115 punktów) | > Nasza wiedza o istnieniu czy nieistnieniu boga nie ma znaczenia - modlitwy nie działają.> www.ahjonl(*)2-8703(05)00649-6/abstractAle super badanie znalazłaś, serdeczne dzięki. Nie miałem pojęcia, że ktoś się pofatygował, żeby to przebadać. Opisane w podanym przez Ciebie abstrakcie wyniki obserwacyjne są jednoznaczne... ale z jednym małym wyjątkiem. Chodzi mi o ostatnie zdanie, które oczywiście najbardziej mnie zafascynowało (i Ciebie pewnie też, bo reszta była łatwa do przewidzenia): > "certainty of receiving intercessory prayer was associated with a higher incidence of complications."Moim zdaniem wyniki liczbowe nie uzasadniają w sposób wystarczający tej zaskakującej konkluzji. Komplikacje po bypassach wystąpiły u 59% pacjentów świadomych, że się w ich intencji modlono, i u 52% pacjentów, którzy nie mieli pewności, czy się za nich modlono. Taka różnica jest na granicy wyniku przypadkowego i chyba - w oparciu o to pojedyncze badanie - nie jest ona konkluzywna. Ale gdyby dalsze eksperymenty potwierdziły ten wniosek, to byłoby coś! PS. Komentuję tak późno, bo dopiero teraz natknąłem się na Twój post. *
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Jest na granicy, ale już statystycznie istotna. Interpretuje się to tak, że świadomość znalezienia się w grupie za którą się modlą może powodować efekt typu "widać jest ze mną źle!"
|
|
| | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >To wiemy już teraz, bez wiedzy na temat istnienia boga, więc spokojnie mogę powiedzieć, że jest zbędne już teraz. Nasza wiedza o istnieniu czy nieistnieniu boga nie ma znaczenia - modlitwy nie działają. No tak zapewne jest, skoro to zbadano. Ale tylko tyle można powiedzieć na dziś. Jeśli fakt istnienia boga zostałby udowodniony, to modlitwy mogą mieć wtedy zupełnie inną siłę oddziaływania. Zmieniają się bowiem warunki doświadczenia, nie ma już wiary, jest pewność. Dlatego nie możesz z taką nonszalancją przekładać wyników eksperymentu przeprowadzonych w określonych warunkach, na zupełnie nowe okoliczności. Wiedza o istnieniu czy nieistnieniu boga może mieć kluczowe znaczenie dla tego typu eksperymentu.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Uzasadnij to założenie. Czy wiedza o istnieniu ewolucji, fotosyntezy miała jakikolwiek wpływ na ich przebieg? Czy znamy jakikolwiek przykład, gdzie znajomość mechanizmu, obiektu ma wpływ na jego działanie?
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Uzasadnij to założenie. >Czy wiedza o istnieniu ewolucji, fotosyntezy miała jakikolwiek wpływ na ich przebieg? Oczywiście, że nie, bo mówimy tutaj o mechanizmach psychologicznych, a nie o mechanizmie kół zębatych. >Czy znamy jakikolwiek przykład, gdzie znajomość mechanizmu, obiektu ma wpływ na jego działanie? Tak, tym mechanizmem/obiektem jest człowiek. Jeśli wiem, że po mleku i ogórkach kiszonych będę miał rozwolnienie, to nie zjem tych ogórków, aby uniknąć rozwolnienia. Znajomość mechanizmu/obiektu wpływa na jego działanie.
W postach powyżej przytoczyłaś badania dotyczące wpływu modlitwy i wiedzy o tej modlitwie na zdrowie pacjentów. Wniosek z badań interpretujesz tak: >Interpretuje się to tak, że świadomość znalezienia się w grupie za którą się modlą może powodować efekt typu "widać jest ze mną źle!"
Czy mam Ci wobec tego tłumaczyć swój pogląd o tym, że wiedza (nie wiara) na temat istnienia boga może mieć wpływ na wynik eksperymentu? Dlaczego przyjmujesz, że wiedza pacjentów na temat tego, że za nich się modlą wpływa na ich zdrowie (wiedza - wpływ), a odrzucasz założenie o tym, że gdyby byli pewni że bóg istnieje, to modlitwa nie miała by wpływu (wiedza - wpływ)? Chyba jest oczywiste,że wiedza na temat istnienia boga do którego są kierowane modlitwy, to zupełnie inna sytuacja niż wiara w jego istnienie.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Uzasadnij to założenie. >>Czy wiedza o istnieniu ewolucji, fotosyntezy miała jakikolwiek wpływ na ich przebieg? >Oczywiście, że nie, bo mówimy tutaj o mechanizmach psychologicznych, a nie o mechanizmie kół zębatych. Nie jestem nadal przekonana, dlaczego udowodnienie istnienia boga miałoby mieć na efekt jakikolwiek wpływ. No ale zostawmy to w gronie hipotez nieweryfikowalnych, przynajmniej póki co. A jak do tej pory ani istnienie boga, ani pozytywny wpływ modlitw należą do tej grupy.
>W postach powyżej przytoczyłaś badania dotyczące wpływu modlitwy i wiedzy o tej modlitwie na zdrowie pacjentów. Wniosek z badań interpretujesz tak: >>Interpretuje się to tak, że świadomość znalezienia się w grupie za którą się modlą może powodować efekt typu "widać jest ze mną źle!" >Czy mam Ci wobec tego tłumaczyć swój pogląd o tym, że wiedza (nie wiara) na temat istnienia boga może mieć wpływ na wynik eksperymentu? >Dlaczego przyjmujesz, że wiedza pacjentów na temat tego, że za nich się modlą wpływa na ich zdrowie (wiedza - wpływ), a odrzucasz założenie o tym, że gdyby byli pewni że bóg istnieje, to modlitwa nie miała by wpływu (wiedza - wpływ)? Chyba jest oczywiste,że wiedza na temat istnienia boga do którego są kierowane modlitwy, to zupełnie inna sytuacja niż wiara w jego istnienie. Oczywiście, ale nadal pozostawali by w tej samej sytuacji - bóg nie musi spełnić prośby, bo nakazu nie ma. Nawet bóg istniejący na pewno. A skoro dali mnie do tej grupy, to widać źle ze mną.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | >>Czy znamy jakikolwiek przykład, gdzie znajomość mechanizmu, obiektu ma wpływ na jego działanie? >Tak, tym mechanizmem/obiektem jest człowiek. Jeśli wiem, że po mleku i ogórkach kiszonych będę miał rozwolnienie, to nie zjem tych ogórków, aby uniknąć rozwolnienia.
Przykład jest kompletnie "od pieca". To, co opisujesz, to prosty związek przyczynowo - skutkowy, a nie żadna znajomość mechanizmu. Bo przecież nie wiesz, dlaczego masz, za przeproszeniem, sraczkę po tych specjałach, wiesz tyle tylko, że ją masz i koniec. Co więcej, będziesz ją miał dokładnie tak samo w sytuacji, gdy tego mechanizmu znać nie będziesz, jak również wtedy, gdy np. dowiesz się że taka reakcja Twego organizmu spowodowana jest, dajmy na to, nietolerancją laktozy.
|
|
|  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Modlenie się do niego stanie się wówczas zbędne,No, właśnie niekoniecznie. Może się okazać akurat takim Bogiem, który po prostu Bardzo Lubi, jak się do niego modlą; a jak nie - to Wpierdol... 
Jest równym niedowiarstwem podawać w wątpliwość istnienie czarowników, jak przeczyć istnieniu Boga i szatana. Kto w swej wierze uznał jedno, musi uznać i drugie. (Jean Bodin)
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Tak więc, podobnie może być i dzisiaj: racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie pozornie nieracjonalni. Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody.> >>>Co o tym sądzicie?> To oczywiste.Co dla Pana takie oczywiste, że każdy człowiek może się mylić i że każdy człowiek może "tkwić w błędzie"? To banał! Czy, że racjonalne i nieracjonalne podejście metodologiczne w poznaniu świata są sobie równe? To bzdura! > Racjonalista po prostu zajmuje się tylko tym lub uznaje istnienie tylko czegoś co jest udowodnione, obserwowalne lub są jakieś przeslanki (fizyczne) aby to coś mogło istnieć.Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami. Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom. pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy W starożytności fizyka była traktowana jako część filozofii. Arystoteles dokonał podziału filozofii na fizykę - dział traktujący o zjawiskach przyrodniczych i metafizykę (ontologię i epistemologię, czyli nauki dotyczące samej istoty bytu i możliwości jego poznania) oraz etykę i logikę. Fizyka aż do XVI w. uprawiana była, podobnie jak pozostałe działy filozofii, głównie poprzez rozważania teoretyczne. Dopiero od czasów Kopernika zaczęła wzrastać rola pomiaru i doświadczenia w poznaniu rzeczywistości i fizyka zaczęła wyrastać na niezależną naukę ze specyficznym dla siebie aparatem pojęciowym i metodami badawczymi. Reliktem pozostałym po filozoficznej genezie fizyki jest termin filozofia naturalna w języku angielskim będący jeszcze często synonimem fizyki (w Oxfordzie nadaje się tytuły naukowe nie z fizyki, tylko z filozofii naturalnej).
Obecny zakres zainteresowania fizyki ukształtował się w XIX i na początku XX wieku, również wówczas zarysował się podstawowy podział fizyki na klasyczne działy: mechanikę, optykę, naukę o cieple, elektryczność i magnetyzm. Fizyka odkrywając nowe zjawiska, opisując je, tworząc teorie pozwalające przewidywać nowe efekty, stała się motorem napędowym gwałtownego rozwoju techniki i doprowadziła do rewolucyjnych zmian cywilizacyjnych. Proces ten trwa do dzisiaj ulegając, co więcej ulega ciągłej akceleracji.Co Pan rozumie jako "fizykę"? Wszystko "co jest" (istnieje)? Dla mnie wszystko "co jest", to "obiektywna rzeczywistość". > Nie zajmuje się rzeczami, których wg aktualnej wiedzy po prostu nie ma.Racjonalność nakazuje trzymać się dorobku nauki, a nauka zajmuje się obiektywnie istniejącą (niezależną od poznającego ją podmiotu) rzeczywistością, badając ją bezpośrednio lub pośrednio przy wykorzystaniu dostępnych narzędzi, za pomocą zmysłów. Nauka zajmuje się tylko tym "co jest", choć jeszcze dalece wszystkiego nie odkryła (poznała, zrozumiała). Peter Ware Higgs już w 1964 roku postulował istnienie cząstki będącej kwantem pola skalarnego nadającego masę, która została odkryta (potwierdzono jej istnienie) parę dni temu, a więc nauka zajmuje się również tym o czym nie wiemy, czy istnieje, ale są na to naukowe hipotezy, a nie fantastyczne wymysły. Zgodnie z naturalizmem metodologicznym świat przyrody, włączając ludzi, wyjaśnia się jedynie przy pomocy pojęć odnoszących się do przedmiotów i procesów występujących w przyrodniczym porządku przyczynowym. Nie stosuje się żadnych odwołań do czynników nadnaturalnych czy transcendentnych wobec przyrody.
Uczonym wolno formułować tylko takie idee, które odnoszą się do materialnego wszechświata, a mogą je formułować tylko w taki sposób, który pozwala na ich testowanie za pomocą świadectw empirycznych wykrywalnych dla naszych zmysłów.
Naturalizm metafizyczny to stanowisko ontologiczne, według którego istnieje tylko materialna przyroda - materia i energia - a jeśli nawet istnieje także Bóg, to nie miał i nie ma on wpływu na losy wszechświata. Wszystko, co istnieje, wraz wszystkimi istotami żyjącymi rozwinęło się w niekierowanym, bezcelowym, materialnym procesie.
Naturalizm metodologiczny jest więc stanowiskiem, które można wyróżnić w ramach teorii poznania, zaś naturalizm metafizyczny jest stanowiskiem ontologicznym. Naturalizm metafizyczny nie jest też logiczną konsekwencją stanowiska metodologicznego. www.google(*)bRO4AqIzIUZCCUmxwfV5qw&cad=rja> Nie oznacza to, że tych rzeczy nieobserwowalnych faktycznie nie ma. Co więcej, jest ich cała masa, co jest pewne, bo każdego roku coś tam odkrywamy. Nie ma tylko pewności, co odkryjemy.Tak, jeżeli chodzi o rzeczy niezaobserwowane, gdyż tych "nieobserwowalnych", to faktycznie nie ma. > Racjonalista może się mylić i myli się często, bo pomyłka jest wpisana w odkrywanie świata.Tak, choć co to znaczy często? Uważam że zdecydowanie rzadziej od nieracjonalistów. > Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić.Niech na tylko fideiści/teiści go odkryją, to hurmem z czołobitnością - Bogu, bóstwom i boginkom - się rzucimy. A co mi tam!Miłego dnia. @@@ .
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >. >>>>>Tak więc, podobnie może być i dzisiaj: racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie pozornie nieracjonalni. Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody. >>>>>Co o tym sądzicie? >>To oczywiste. >Co dla Pana takie oczywiste, że każdy człowiek może się mylić i że każdy człowiek może "tkwić w błędzie"? To banał! Oczywiście, że banał, dlatego napisałem "to oczywiste". >Czy, że racjonalne i nieracjonalne podejście metodologiczne w poznaniu świata są sobie równe? To bzdura! Nic takiego nie napisałem. Napisałem tylko, że racjonalista może się mylić. Pan też, daje bogu szanse istnienia na jakieś tam promile, prawda? Czy to oznacza, że Pan uważa, iż racjonalne i nieracjonalne podejście metodologiczne w poznaniu świata są sobie równe? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. >Co Pan rozumie jako "fizykę"? Wszystko "co jest" (istnieje)? Dla mnie wszystko "co jest", to "obiektywna rzeczywistość". Nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi, jeśli o przesłanki fizyczne, to rozumiem je jako "nieirracjonalne". >>Nie zajmuje się rzeczami, których wg aktualnej wiedzy po prostu nie ma. >Racjonalność nakazuje trzymać się dorobku nauki, a nauka zajmuje się obiektywnie istniejącą (niezależną od poznającego ją podmiotu) rzeczywistością, badając ją bezpośrednio lub pośrednio przy wykorzystaniu dostępnych narzędzi, za pomocą zmysłów. >Nauka zajmuje się tylko tym "co jest", choć jeszcze dalece wszystkiego nie odkryła (poznała, zrozumiała). >Peter Ware Higgs już w 1964 roku postulował istnienie cząstki będącej kwantem pola skalarnego nadającego masę, która została odkryta (potwierdzono jej istnienie) parę dni temu, a więc nauka zajmuje się również tym o czym nie wiemy, czy istnieje, ale są na to naukowe hipotezy, a nie fantastyczne wymysły. Ooooo, to właśnie przesłanka fizyczna. > Zgodnie z naturalizmem metodologicznym świat przyrody, włączając ludzi, wyjaśnia się jedynie przy pomocy pojęć odnoszących się do przedmiotów i procesów występujących w przyrodniczym porządku przyczynowym. Nie stosuje się żadnych odwołań do czynników nadnaturalnych czy transcendentnych wobec przyrody.Uczonym wolno formułować tylko takie idee, które odnoszą się do materialnego wszechświata, a mogą je formułować tylko w taki sposób, który pozwala na ich testowanie za pomocą świadectw empirycznych wykrywalnych dla naszych zmysłów. Dziękuję za info. >Naturalizm metafizyczny to stanowisko ontologiczne, według którego istnieje tylko materialna przyroda - materia i energia - a jeśli nawet istnieje także Bóg, to nie miał i nie ma on wpływu na losy wszechświata. Wszystko, co istnieje, wraz wszystkimi istotami żyjącymi rozwinęło się w niekierowanym, bezcelowym, materialnym procesie. >Naturalizm metodologiczny jest więc stanowiskiem, które można wyróżnić w ramach teorii poznania, zaś naturalizm metafizyczny jest stanowiskiem ontologicznym. Naturalizm metafizyczny nie jest też logiczną konsekwencją stanowiska metodologicznego. Dziękuję za info. >>Nie oznacza to, że tych rzeczy nieobserwowalnych faktycznie nie ma. Co więcej, jest ich cała masa, co jest pewne, bo każdego roku coś tam odkrywamy. Nie ma tylko pewności, co odkryjemy. >Tak, jeżeli chodzi o rzeczy niezaobserwowane, gdyż tych "nieobserwowalnych", to faktycznie nie ma. "Nieobserwowalny" odnosi się do aktualnego stanu wiedzy i możliwości technicznych. Coś co dzisiaj jest niemożliwe do zaobserwowania, może być możliwe za 1000 lat. przy
>>Racjonalista może się mylić i myli się często, bo pomyłka jest wpisana w odkrywanie świata. >Tak, choć co to znaczy często? Uważam że zdecydowanie rzadziej od nieracjonalistów. Zgadzam się. >>Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić. >Niech na tylko fideiści/teiści go odkryją, to hurmem z czołobitnością - Bogu, bóstwom i boginkom - się rzucimy. Wtedy, to będzie racjonalne wyjście. A jeśli ktokolwiek go odkryje to raczej racjonaliści. Taki chichot losu...
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Skarży się Pan na niezrozumienie. Jeżeli tylko ja nie umiem Pana zrozumieć to drobiazg, ale jeżeli więcej osób - co daje się jednak zauważyć - to trzeba popracować nad własną komunikatywnością. W tym poście też średnio rozumiem o co Panu chodzi, ale spróbuję odpowiedzieć.-------- > Nic takiego nie napisałem. Napisałem tylko, że racjonalista może się mylić. Pan też, daje bogu szanse istnienia na jakieś tam promile, prawda? Czy to oznacza, że Pan uważa, iż racjonalne i nieracjonalne podejście metodologiczne w poznaniu świata są sobie równe? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.Daję szansę nie tyle "Bogu" czy "bogu", gdyż to w ogóle w naukach przyrodniczych bzdurne terminy, co wpływowi jakiejś "nadrzeczywistości" na rzeczywistość i tylko promil promila, a czynię tak głównie ze względów metodologicznych, aby niczego nie wykluczyć "na pewno" i pozostawić cień wątpliwości. > >>>Co Pan rozumie jako "fizykę"? Wszystko "co jest" (istnieje)? Dla mnie wszystko "co jest", to "obiektywna rzeczywistość".> Nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi, jeśli o przesłanki fizyczne, to rozumiem je jako "nieirracjonalne".Trudno to Panu wytłumaczyć, ale spróbuję. Po prostu nie wiem, czy absolutnie wszystkie zjawiska dziejące się w rzeczywistości można określić jako fizyczne - chyba tak, ale czy na pewno? Znam wszystkie definicje materii i z nimi się zgadzam, ale czy te definicje obejmują absolutnie wszystko - chyba tak, ale czy na pewno? Dlatego wolę określenie "obiektywna rzeczywistość" - niezależna od poznającego podmiotu, jeszcze nie poznana, ale poznawalna. Co mieści się naukowym paradygmacie naturalizmu metodologicznego i filozoficznym naturalizmu ontologicznego, którego jestem zwolennikiem. ----------------------------- > Nie zajmuje się rzeczami, których wg aktualnej wiedzy po prostu nie ma.www.racjon(*)m.php/s,506804/z,0/d,6#w508466www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,506302#w508482> >>>Racjonalność nakazuje trzymać się dorobku nauki, a nauka zajmuje się obiektywnie istniejącą (niezależną od poznającego ją podmiotu) rzeczywistością, badając ją bezpośrednio lub pośrednio przy wykorzystaniu dostępnych narzędzi, za pomocą zmysłów.> >>>Nauka zajmuje się tylko tym "co jest", choć jeszcze dalece wszystkiego nie odkryła (poznała, zrozumiała).> >>>Peter Ware Higgs już w 1964 roku postulował istnienie cząstki będącej kwantem pola skalarnego nadającego masę, która została odkryta (potwierdzono jej istnienie) parę dni temu, a więc nauka zajmuje się również tym o czym nie wiemy, czy istnieje, ale są na to naukowe hipotezy, a nie fantastyczne wymysły.> Ooooo, to właśnie przesłanka fizyczna.Dla mnie przesłanki fizyczne to np.: wannaczy jabłko , a tu chodzi o hipotezy naukowe w naukach przyrodniczych (science). www.racjon(*)m.php/s,506804/z,0/d,4#w508024 Zgodnie z naturalizmem metodologicznym świat przyrody, włączając ludzi, wyjaśnia się jedynie przy pomocy pojęć odnoszących się do przedmiotów i procesów występujących w przyrodniczym porządku przyczynowym. Nie stosuje się żadnych odwołań do czynników nadnaturalnych czy transcendentnych wobec przyrody. Uczonym wolno formułować tylko takie idee, które odnoszą się do materialnego wszechświata, a mogą je formułować tylko w taki sposób, który pozwala na ich testowanie za pomocą świadectw empirycznych wykrywalnych dla naszych zmysłów.> Dziękuję za info.Bardzo proszę. > Nie oznacza to, że tych rzeczy nieobserwowalnych faktycznie nie ma.Dokładnie tak! rzeczy nieobserwowalnych faktycznie nie ma! > Co więcej, jest ich cała masa, co jest pewne, bo każdego roku coś tam odkrywamy. Nie ma tylko pewności, co odkryjemy.> >>>Tak, jeżeli chodzi o rzeczy niezaobserwowane, gdyż tych "nieobserwowalnych", to faktycznie nie ma.> "Nieobserwowalny" odnosi się do aktualnego stanu wiedzy i możliwości technicznych. Coś co dzisiaj jest niemożliwe do zaobserwowania, może być możliwe za 1000 lat.Według mojej znajomości języka "nieobserwowalny" to nie dający się zaobserwować. Natomiast permanentnie odkrywamy rzeczy dotychczas "niezaobserwowane". > Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić.> >>>Niech na tylko fideiści/teiści go odkryją, to hurmem z czołobitnością - Bogu, bóstwom i boginkom - się rzucimy.> Wtedy, to będzie racjonalne wyjście.Tak. > A jeśli ktokolwiek go odkryje to raczej racjonaliści.Zupełnie niemożliwe racjonaliści nie zajmują się bzdurami. pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> Taki chichot losu...Chichot losu, to światopogląd wielu Polaków na początku XXI wieku. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > .> Skarży się Pan na niezrozumienie. Jeżeli tylko ja nie umiem Pana zrozumieć to drobiazg, ale jeżeli więcej osób - co daje się jednak zauważyć - to trzeba popracować nad własną komunikatywnością. W tym poście też średnio rozumiem o co Panu chodzi, ale spróbuję odpowiedzieć.--------Dziękuję za uwagi o komunikatywności, będę się starał, chociaż przełomu nie należy się spodziewać i nie tylko z mojej winy. Ale będę się starał. > Daję szansę nie tyle "Bogu" czy "bogu", gdyż to w ogóle w naukach przyrodniczych bzdurne terminy, co wpływowi jakiejś "nadrzeczywistości" na rzeczywistość i tylko promil promila, a czynię tak głównie ze względów metodologicznych, aby niczego nie wykluczyć "na pewno" i pozostawić cień wątpliwości.Rozumiem Pana, tyle tylko że w tej "nadrzeczywistości" może być i Pan Bóg i bóg, i co tam chcemy, czyż nie? Pisze Pan o względach metodologicznych, i to jest zupełnie jasne. Ale czy są inne względy? Nie może być tak, że racjonalista, mówi: boga nie ma, ale ze względów metodologicznych to daję mu ten 1 promil szansy na istnienie. Po prostu racjonalne podejście pozwala mówić tylko o prawdopodobieństwie, można zatem powiedzieć, jak Dawkins, boga prawie na pewno nie ma, ale nie można powiedzieć na pewno nie ma. Czym innym jest dostosowywanie całego swojego życia do tego "promila" szansy, to zupełnie inna historia. > >>>>Co Pan rozumie jako "fizykę"? Wszystko "co jest" (istnieje)? Dla mnie wszystko "co jest", to "obiektywna rzeczywistość".> >Nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi, jeśli o przesłanki fizyczne, to rozumiem je jako "nieirracjonalne".> Trudno to Panu wytłumaczyć, ale spróbuję. Po prostu nie wiem, czy absolutnie wszystkie zjawiska dziejące się w rzeczywistości można określić jako fizyczne - chyba tak, ale czy na pewno? Znam wszystkie definicje materii i z nimi się zgadzam, ale czy te definicje obejmują absolutnie wszystko - chyba tak, ale czy na pewno? Dlatego wolę określenie "obiektywna rzeczywistość" - niezależna od poznającego podmiotu, jeszcze nie poznana, ale poznawalna.> Co mieści się naukowym paradygmacie naturalizmu metodologicznego i filozoficznym naturalizmu ontologicznego, którego jestem zwolennikiem.A dlaczego Pan wyrzuca boga z "obiektywnej rzeczywistości"? Według mnie to on tam może sobie siedzieć - niezależny od poznającego podmiotu, jeszcze nie poznany, ale poznawalny. Nie trzeba żadnej "nadrzeczywistości". > Dla mnie przesłanki fizyczne to np.: wannaczy jabłko , a tu chodzi o hipotezy naukowe w naukach przyrodniczych (science). www.racjon(*)m.php/s,506804/z,0/d,4#w508024To co mieści się w obiektywnej rzeczywistości, jest dla mnie "fizyczne". Spadające jabłko jest tak samo fizyczne jak oddziaływanie czy foton czy jakikolwiek ślad czegokolwiek zarejestrowany na dowolnym detektorze. > Według mojej znajomości języka "nieobserwowalny" to nie dający się zaobserwować. Natomiast permanentnie odkrywamy rzeczy dotychczas "niezaobserwowane".O to nie będziemy się spierać, dla mnie "nieobserwowalny" oznacza nie dający się zaobserwować w przy dzisiejszym rozumieniu świata. > >Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić.> >>>>Niech na tylko fideiści/teiści go odkryją, to hurmem z czołobitnością - Bogu, bóstwom i boginkom - się rzucimy.> >Wtedy, to będzie racjonalne wyjście.> Tak.> >A jeśli ktokolwiek go odkryje to raczej racjonaliści.> Zupełnie niemożliwe racjonaliści nie zajmują się bzdurami.To co dzisiaj jest bzdurą, może nią nie być w przyszłości. Przecież zostawia Pan sobie ten promil szansy na istnienie "nadrzeczywistości", prawda? Kto ją będzie ewentualnie odkrywał? Teiści? > pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> >Taki chichot losu...> Chichot losu, to światopogląd wielu Polaków na początku XXI wieku.Możliwe. Mnie natomiast bardzo bawi to, że większość racjonalistów nie jest w stanie przyznać, że racjonalizm musi zakładać, to, że może się mylić, i że z przyczyn metodologicznych (czyli racjonalnie) trzeba dać bogu ten promil szansy na istnienie, bo jeśli się tego nie robi przestaje się być racjonalistą. Pan akurat nie należy do tej większości, czego gratuluję. > Miłego dnia.Również.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Dziękuję za uwagi o komunikatywności, będę się starał,To jest podstawa intelektualnego rozwoju. > chociaż przełomu nie należy się spodziewaćNa pewno, ja się nie spodziewam. Nie zawsze jestem optymistą. > i nie tylko z mojej winy.I tu jest pies pogrzebany. Szukanie niemożliwości zrozumienia przez innych. > >>>Daję szansę nie tyle "Bogu" czy "bogu", gdyż to w ogóle w naukach przyrodniczych bzdurne terminy, co wpływowi jakiejś "nadrzeczywistości" na rzeczywistość i tylko promil promila, a czynię tak głównie ze względów metodologicznych, aby niczego nie wykluczyć "na pewno" i pozostawić cień wątpliwości.> Rozumiem Pana, tyle tylko że w tej "nadrzeczywistości" może być i Pan Bóg i bóg, i co tam chcemy, czyż nie?Po pierwsze proszę o najmniejszy dowód na istnienie tego wyspekulowanego filozoficznie pojęcia. Po drugie czy do aby zmieścić krasnoludki i Babę Jagę, to musimy sięgać aż do "nadrzeczywistości"? Rzeczywistość bajeczna już nie wystarcza? Termin rzeczywistość w najszerszym znaczeniu zawiera wszystkie byty, zarówno obserwowalne jak i pojęciowe, wprowadzone przez naukę czy filozofię.pl.wikipedia.org/wiki/RzeczywistośćW tej "rzeczywistości" mieszczą się wszystkie ludzkie wymysły. Dlatego ja bardzo często tu podkreślam, że mówię o "istniejącej obiektywnie rzeczywistości"Wielokrotnie już Pana prosiłem, aby podał Pan spójną logicznie definicję "Boga" lub "boga". odsyłałem Pana do artykułu Izdebskiego lapidarnie artykułującego problem i co i dalej z tego nici. Dzieje się tak ze zrozumiałych przyczyn - za wszelakimi próbami zdefiniowania Boga kryje się bezsensowny bełkot, a więc o czym mamy rozmawiać? > Pisze Pan o względach metodologicznych, i to jest zupełnie jasne.Z Pańskich wywodów wynika, że dla Pana już nie nie bardzo, a dla innych wcale. > Ale czy są inne względy?Według mnie nie ma. > Nie może być tak, że racjonalista, mówi: boga nie ma, ale ze względów metodologicznych to daję mu ten 1 promil szansy na istnienie.Dlaczego coś być nie może co jest faktem. Tak twierdzi wielu racjonalistów. > Po prostu racjonalne podejście pozwala mówić tylko o prawdopodobieństwie,Jakim prawdopodobieństwie? Pan mówi o promilu, a ja o promilu promila co to znaczy może ktoś o przygotowaniu matematyczno-fizycznym Panu wytłumaczy, ja się nie podejmuję. pl.wikiped(*)Teoria_prawdopodobieństwa> można zatem powiedzieć, jak Dawkins, boga prawie na pewno nie ma,Mówię tu podobnie. > ale nie można powiedzieć na pewno nie ma.No cóż - nie można, ale zdecydowanie bardziej prawdopodobne są twory Stanisława Lema. Dla nich chyba na jakąś setną promila bym się zgodził. > Czym innym jest dostosowywanie całego swojego życia do tego "promila" szansy, to zupełnie inna historia.Moim zdaniem, nie bardzo zupełnie inna. Na tym promilu wielu inteligentów zupełnie irracjonalnie się zawiesza. > A dlaczego Pan wyrzuca boga z "obiektywnej rzeczywistości"?Ja niczego nie wyrzucam. Powiem więcej nauka niczego nie wyrzuca, ale zajmuje się tylko tym co istnieje lub, chociaż można w jakimś minimalnym stopniu istnienie tego czegoś założyć. Niech Pan sobie poczyta np o bozonie Higgsa . Może na tej podstawie dokona Pan to czego dotychczas nikt nie zrobił i przedstawi naukową hipotezę istnienia "boga" przy okazji definiując ten zupełnie bezsensowny, z punktu widzenia nauk przyrodniczych, termin. > Według mnie to on tam może sobie siedzieć - niezależny od poznającego podmiotu, jeszcze nie poznany, ale poznawalny. Nie trzeba żadnej "nadrzeczywistości".Tak się schował, że ani śladu nie pozostawia, ani nikt w żaden sposób jego istnienia potwierdzić nie może. Niech Pan powie, a co nas taki stwór obchodzi? Tyle samo co czajniczek Russella. > To co mieści się w obiektywnej rzeczywistości, jest dla mnie "fizyczne". Spadające jabłko jest tak samo fizyczne jak oddziaływanie czy foton czy jakikolwiek ślad czegokolwiek zarejestrowany na dowolnym detektorze.Ja nazywam to "obiektywnie istniejącą rzeczywistością" i bliskie jest to filozoficznemu pojęciu materii. Filozoficzny materializm jest poglądem o obiektywnie istniejącej rzeczywistości możliwej do poznania za pośrednictwem zmysłów. Znowu jest to uproszczenie, ale nie chce mi się za każdym razem przeprowadzać całego wywodu, który już wielokrotnie na naszym forum przedstawiłem. Zgadzam się tu też z Panem Fizykiem. Pan Fizyk: Pojęcie materii jest rzadko używane w nauce, bo nauka nie napotkała innych bytów oprócz materii. W nauce w zasadzie wszystko jest materią. Wynika to z dążenia do unifikacji wszystkich teorii. Na przykład, w teorii pola wszystko jest polem i pole zastępuje pojęcie materii.
Jeżeli ktoś mówi o bytach niematerialnych to powinien tę niematerialność zawsze jasno zdefiniować, bo różni ludzie różnie ją rozumieją. Nie ma w tej kwestii naukowej definicji bo to teren filozofii a nie nauki.
Ciąg dalszy nastąpi. @@@ .
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odpowiem tylko na merytoryczne fragmenty. > Po pierwsze proszę o najmniejszy dowód na istnienie tego wyspekulowanego filozoficznie pojęcia. Po drugie...Dowód istnienia? Pan żartuje? Takiego dowodu nie ma! Ja prezentuję swój pogląd. Ja rozumiem rzeczywistość w tym potocznym znaczeniu: "wszystko co istnieje". To co Pan przedstawił jako rzekomo najszersze znaczenie, właśnie jest ograniczone. Nie zawiera bowiem tego, czego jeszcze nie znamy, tego co nie zostało "wprowadzone przez naukę czy filozofię". A chyba nie sądzi Pan, że istnieje tylko to, co zostało wprowadzone do słownika pojęć? > W tej "rzeczywistości" mieszczą się wszystkie ludzkie wymysły...Szanowny Panie, tutaj nie chodzi tylko o definicję boga, ale bardziej o sposób postrzegania świata. Bezsensowność definicji boga zależy od jej szczegółowości. I da się go zdefiniować tak, że będzie spójną koncepcją. > >Pisze Pan o względach metodologicznych, i to jest zupełnie jasne.> Z Pańskich wywodów wynika, że dla Pana już nie nie bardzo, a dla innych wcale.Dla mnie jest to jasne. > >Ale czy są inne względy?> Według mnie nie ma.Według mnie też. > >Nie może być tak, że racjonalista, mówi: boga nie ma, ale ze względów metodologicznych to daję mu ten 1 promil szansy na istnienie.> Dlaczego coś być nie może co jest faktem. Tak twierdzi wielu racjonalistów.Proszę Pana, fakty nie muszą być zgodne z tym co Pan określa jako obiektywną rzeczywistość. Także fakt jest taki, że boga nie ma. Nie przeczy to poglądowi, że bóg może istnieć i siedzieć w obiektywnej rzeczywistości lub poza nią. > >Po prostu racjonalne podejście pozwala mówić tylko o prawdopodobieństwie,> Jakim prawdopodobieństwie? Pan mówi o promilu, a ja o promilu promila co to znaczy może ktoś o przygotowaniu matematyczno-fizycznym Panu wytłumaczy, ja się nie podejmuję. pl.wikiped(*)Teoria_prawdopodobieństwaCzyli mógłby Pan objaśnić co Pan ma na myśli pisząc promil promila? Bo ja to rozumiem, jako 0,0001% szansy na to że istnieje pańska "nadrzeczywistość", inaczej pisząc na milion możliwości konstrukcji świata, jedna posiada "nadrzeczywistość". A Pan jak sam siebie rozumie? > >można zatem powiedzieć, jak Dawkins, boga prawie na pewno nie ma,> Mówię tu podobnie.> >ale nie można powiedzieć na pewno nie ma.> No cóż - nie można, ale zdecydowanie bardziej prawdopodobne są twory Stanisława Lema. Dla nich chyba na jakąś setną promila bym się zgodził.Tutaj nie ma sporu. Faktem jest że obydwaj uważamy, że bóg może istnieć. Pan twierdzi że może istnieć jakaś "nadrzeczywistość", co oznacza, że bóg tam może siedzieć. Ja uważam, że nie ma żadnej nadrzeczywistosci, wszystko "co istnieje" jest rzeczywistością, tylko są takie jej cześci, ktorych nie znamy, i być może je poznamy. I tam może siedzieć "mój" bóg. Obydwoje dajemy mu małe szanse na istnienie. W mojej opinii, ja jestem nawet "bardziej" racjonalny od Pana, bo nie piszę o "nadrzeczywistości", co trochę pachnie bajką i wg mnie jest mniej prawdopodobne niż to co ja piszę. > >A dlaczego Pan wyrzuca boga z "obiektywnej rzeczywistości"?> Ja niczego nie wyrzucam. Powiem więcej nauka niczego nie wyrzuca, ale zajmuje się tylko tym co istnieje lub, chociaż można w jakimś minimalnym stopniu istnienie tego czegoś założyć. Niech Pan sobie poczyta np o bozonie Higgsa . Może na tej podstawie dokona Pan to czego dotychczas nikt nie zrobił i przedstawi naukową hipotezę istnienia "boga" przy okazji definiując ten zupełnie bezsensowny, z punktu widzenia nauk przyrodniczych, termin.Szanowny Panie, w takim razie nasze poglądy w tym aspekcie są bardziej zbliżone niż myślałem. > >Według mnie to on tam może sobie siedzieć - niezależny od poznającego podmiotu, jeszcze nie poznany, ale poznawalny. Nie trzeba żadnej "nadrzeczywistości".> Tak się schował, że ani śladu nie pozostawia, ani nikt w żaden sposób jego istnienia potwierdzić nie może. Niech Pan powie, a co nas taki stwór obchodzi? Tyle samo co czajniczek Russella.Jednych obchodzi, innych nie. Z bogiem jest trochę inaczej niż z wymyślonymi na potrzeby dyskusji filozoficznych i naukowych pojęciami. Bóg bowiem towarzyszy ludziom, jakby od zawsze, stąd to silne zainteresowanie. A dlaczego nie mógł się schować? Miliony rzeczy, zjawisk i procesów odbywających się w przyrodzie jest poza naszym zasięgiem. To co? Bóg nie może? Może. > >To co mieści się w obiektywnej rzeczywistości, jest dla mnie "fizyczne". Spadające jabłko jest tak samo fizyczne jak oddziaływanie czy foton czy jakikolwiek ślad czegokolwiek zarejestrowany na dowolnym detektorze.> Ja nazywam to "obiektywnie istniejącą rzeczywistością" i bliskie jest to filozoficznemu pojęciu materii.W kontekście naszej dyskusji to jasne, tu nie ma sporu. > Filozoficzny materializm jest poglądem o obiektywnie istniejącej rzeczywistości możliwej do poznania za pośrednictwem zmysłów. Znowu jest to uproszczenie, ale nie chce mi się za każdym razem przeprowadzać całego wywodu, który już wielokrotnie na naszym forum przedstawiłem. Zgadzam się tu też z Panem Fizykiem.> [cytat=Pan Fizyk] [color=yellow]Pojęcie materii jest rzadko używane w nauce, bo nauka nie napotkała innych bytów oprócz materii. W nauce w zasadzie wszystko jest materią. Wynika to z dążenia do unifikacji wszystkich teorii. Na przykład, w teorii pola wszystko jest polem i pole zastępuje pojęcie materii.I ja się z tym zgadzam. > Jeżeli ktoś mówi o bytach niematerialnych to powinien tę niematerialność zawsze jasno zdefiniować, bo różni ludzie różnie ją rozumieją. Nie ma w tej kwestii naukowej definicji bo to teren filozofii a nie nauki."Mój" bóg jest materialny.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Odpowiem tylko na merytoryczne fragmenty.Pan raczy żartować. Na podstawie dotychczasowych Pańskich postów nie spodziewam się jakiejkolwiek merytoryczności w Pańskich wypowiedziach. Nie można do czegokolwiek merytorycznie się ustosunkowywać nie rozumiejąc tego co interlokutor pisze. Nie tylko mnie Pan nie rozumie, ale większości polemizujących z Panem racjonalistów. > >>>Po pierwsze proszę o najmniejszy dowód na istnienie tego wyspekulowanego filozoficznie pojęcia. Po drugie...> Dowód istnienia? Pan żartuje? Takiego dowodu nie ma!Jeżeli nie ma dowodu, to pozostaje tylko wiara, a z wiarą nie ma dyskusji. Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.> Ja prezentuję swój pogląd.Pan raczy żartować. Jaki pogląd, gdzie Pan go przedstawił i najważniejsze, kto poza Panem go zrozumiał. > Ja rozumiem rzeczywistość w tym potocznym znaczeniu: "wszystko co istnieje".Różni ludzie, różnie rozumują. Wolno Panu i tak rozumieć tylko co z tego wynika? Czy Pańskie rozumienie mamy przyjąć jako prawdę objawioną? Napisałem: Termin rzeczywistość w najszerszym znaczeniu zawiera wszystkie byty, zarówno obserwowalne jak i pojęciowe, wprowadzone przez naukę czy filozofię.> pl.wikipedia.org/wiki/RzeczywistośćW tej "rzeczywistości" mieszczą się wszystkie ludzkie wymysły. Dlatego ja bardzo często tu podkreślam, że mówię o "istniejącej obiektywnie rzeczywistości"> To co Pan przedstawił jako rzekomo najszersze znaczenie, właśnie jest ograniczone.Tak podaje Wikipedia, do której się w linku odwołuję. Czy na pewno właśnie znaczenie to jest ograniczone? > Nie zawiera bowiem tego, czego jeszcze nie znamy, tego co nie zostało "wprowadzone przez naukę czy filozofię".Właśnie dlatego używamy pojęcia: "obiektywnie istniejąca rzeczywistość", iż ona jest niezależna od poznającego ją podmiotu. Ta rzeczywistość jest poznawalna, choć jeszcze nie do końca poznaną. Zawiera więc wszystko co zostało poznane i kiedykolwiek będzie poznane, a nawet więcej ona może zawierać elementy, które poznane nie będą. Tylko to wcale nie znaczy, że można tam wetknąć tam jakiegoś zapchajdziurę. > Szanowny Panie, tutaj nie chodzi tylko o definicję boga, ale bardziej o sposób postrzegania świata. Wyimki z artykułu "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena prawie sprzed wieku: "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". Nie jest Pan sam, za ideowych przyjaciół może Pan nawet przyjąć prof. zw. dr hab. www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/ tylko na tym forum trudno Panu znaleźć zrozumienie. > Bezsensowność definicji boga zależy od jej szczegółowości.Wszystko możliwe, ale nie udało mi się poznać żadnej sensownej, a trochę już na ten temat już przeczytałem. > I da się go zdefiniować tak, że będzie spójną koncepcją.Obiecanki cacanki, już od paru lat na naszym forum Pan to obiecuje, ale jak na razie nie tylko takiej definicji nie dość, że nie przedstawił, ale nic mądrego na temat tego - pustego od strony nauk przyrodniczych - terminu nie powiedział. CDN@@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy: > Proszę Pana, fakty nie muszą być zgodne z tym co Pan określa jako obiektywną rzeczywistość.Tak, Szanowny Panie Brzozowski, fakty muszą być zgodne z naszą wiedzą o obiektywnej rzeczywistości. Może kiedyś Pan to zrozumie, chociaż bardzo w to wątpię. W sensie filozoficznym fakt jest to zaistniały stan rzeczy. Fakty to elementy składowe świata rzeczywistego. W dyskursie językowym faktom zachodzącym w świecie odpowiadają zdania syntetyczne prawdziwe.Filozofia - wychodzi od obiektywnie istniejącego bytu, obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Obiektywnie istniejący byt, obiektywnie istniejącą rzeczywistość poznajemy dzięki zmysłom i rozumowi. Dopiero poznając - adekwatnie - dzięki zmysłom i rozumowi obiektywnie istniejący byt, obiektywnie istniejącą rzeczywistość, możemy się do tegoż bytu, do tejże rzeczywistości adekwatnie odnieść, zachować, ustosunkować. Rzeczywistość obiektywna jest to rzeczywistość niezależna od nas i sposobu obserwacji. W tej rzeczywistości istnieją ciała i oddziaływają ze sobą. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że rzeczywistości obiektywnej jako takiej nie jesteśmy w stanie zaobserwować. Możemy zaobserwować jedynie ciała i wynik oddziaływania ciał w tej obiektywnej rzeczywistości. > Także fakt jest taki, że boga nie ma.Pierwszym faktem jest to, że nauka (science) zupełnie nie wie o czym Pan tu mówi? Jak nie wiem kogo/czego? To nie wiem czy jest? Czy też go nie ma? > Nie przeczy to poglądowi, że bóg może istnieć i siedzieć w obiektywnej rzeczywistości lub poza nią.Kto, co i gdzie? Są różne "rzeczywistości" i wcale nie dają się mieszać. > A Pan jak sam siebie rozumie?Doskonale i wszyscy racjonaliści jakich spotkałem rozumieją mnie bez trudu. Istnienie jakiejkolwiek nadrzeczywistości jest tak mało prawdopodobne, że racjonalnie to nie warto ich brać go pod uwagę. > Tutaj nie ma sporu. Faktem jest że obydwaj uważamy, że bóg może istnieć.Tu jest zasadniczy spór. Ja twierdzę - na podstawie całego dorobku nauki - że żadna nadrzeczywistość istnieć nie może. Pozostawiam tylko ze względów metodologicznych nikłe prawdopodobieństwo. Tak nikłe, że trafienie przy jednym losie szóstki stanowi przy nim pewność. > Pan twierdzi że może istnieć jakaś "nadrzeczywistość", co oznacza, że bóg tam może siedzieć.Cały czas uparcie twierdzę, że dla nauk przyrodniczych istnieje tylko "obiektywna rzeczywistość". Szkoda, że tak prostych rzeczy jak konstrukcja cepa nawet Pan zrozumieć nie potrafi. Oczywiście istnieje jeszcze rzeczywistość symulakr i tam jest miejsce dla bogów wszelakich i wszelakiej nadrzeczywistości. > W mojej opinii, ja jestem nawet "bardziej" racjonalny od Pana,Zapewne w Pańskiej opini.... > Jednych obchodzi, innych nie. Z bogiem jest trochę inaczej niż z wymyślonymi na potrzeby dyskusji filozoficznych i naukowych pojęciami. Bóg bowiem towarzyszy ludziom, jakby od zawsze, stąd to silne zainteresowanie. A dlaczego nie mógł się schować? Miliony rzeczy, zjawisk i procesów odbywających się w przyrodzie jest poza naszym zasięgiem. To co? Bóg nie może? Może.Czy Pan chce porozmawiać o religioznawstwie/kulturoznawstwie, psychologii/ psychiatrii - to zupełnie inny przedmiot rozważań. Tu mówimy o naukach przyrodniczych (science). > "Mój" bóg jest materialny.A bliżej mu do Hitlera, czy do Stalina. Poza tym, to już nic więcej Panu nie dolega? A poważnie to proponuję aby czytał Pan co piszą inni i starał się to zrozumieć. Nie mówię o jakiejkolwiek zgodzie, tylko o zrozumieniu tekstu. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy:> Także, jeśli któregoś dnia odkryjemy/udowodnimy, że jednak bóg istnieje, większość racjonalistów pójdzie się pomodlić.> >>>Niech na tylko fideiści/teiści go odkryją, to hurmem z czołobitnością - Bogu, bóstwom i boginkom - się rzucimy.> Wtedy, to będzie racjonalne wyjście.> >>>Tak.> A jeśli ktokolwiek go odkryje to raczej racjonaliści.> >>>Zupełnie niemożliwe racjonaliści nie zajmują się bzdurami.> To co dzisiaj jest bzdurą, może nią nie być w przyszłości.www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf[Załącznik]> Przecież zostawia Pan sobie ten promil szansy na istnienie "nadrzeczywistości", prawda?Nieprawda - tylko z promil z promila.  > Kto ją będzie ewentualnie odkrywał? Teiści?A kogo to poza teistami może jeszcze interesować? pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> Taki chichot losu...> >>>Chichot losu, to światopogląd wielu Polaków na początku XXI wieku.> Możliwe. Mnie natomiast bardzo bawiTrudno z tym dyskutować. Osobiście uważam np, że kabarety w Polsce straciły sens istnienia wraz z upadkiem PRL-u. Wtedy 9/10 skeczy mnie bawiło, a teraz 1/10. Każdy ma inne poczucie sensu i każdy ma inne poczucie humoru. > to, że większość racjonalistów nie jest w stanie przyznać, że racjonalizm musi zakładać, to, że może się mylić, i że z przyczyn metodologicznych (czyli racjonalnie)Nigdy nie chciałem ani cierpieć za miliony, ani w imieniu milionów się wypowiadać. Mnie ten zapis z Wikipedii odpowiada: Racjonalizm jest raczej bliższy sceptycyzmowi - odrzucając wszelkie dogmaty ideologiczne, oprócz wiary w potęgę nieskrępowanego, logicznego myślenia oraz możliwości rozumnego poznawania świata. Światopogląd ten bazuje na jak najbardziej konsekwentnym stosowaniu logicznego i racjonalnego myślenia w każdej dziedzinie powiązanej z poznawaniem i opisywaniem świata (kiedy poznanie jest celem lub środkiem) - bazuje na przekonaniu, że takowe poznanie jest jedynym sposobem mogącym prowadzić do pozyskania rzetelnej wiedzy o rzeczywistości.
Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami. Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom.
Światopogląd racjonalistyczny, w przeciwieństwie do filozoficznego racjonalizmu, za główne kryterium i źródło poznania świata stawia metodologię naukową, rozum i zmysły (doświadczenia empiryczne).
Racjonalizm ostro sprzeciwia się akceptowaniu pseudonauki, a także paranauki oraz wszelkim dogmatom ustanawianym bez potwierdzenia (naukowego lub empirycznego). Nie uznaje także pozbawionego wątpliwości i bezkrytycznego akceptowania autorytetów.
W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. Jeśli dany pogląd można uzasadnić i uzasadnienie to broni się w polemikach oraz przed krytyką i nie ma w nim błędów merytorycznych (a więc broni się tak, jak muszą się obronić teorie naukowe, choć ścisłość nie musi być aż tak duża) to jest on racjonalny. Chociaż każdy pogląd racjonalisty może ulec zmianie, to czym lepiej sprawdzona jest dana hipoteza, tym mniejsze są szanse na jej podważenie, a więc jest ona bardziej trwała. Dlatego racjonaliści najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy), a odrzucają te niesprawdzone lub negatywnie zweryfikowane. Odrzucenie polega tu - w przypadku niesprawdzonych lub słabo sprawdzonych hipotez - nie na negacji, lecz na braku zaufania do takiego poglądu, nie przyjmowaniu go.> trzeba dać bogu ten promil szansy na istnienie,A dlaczego trzeba? Przecież to tak samo prawdopodobne jak "czajniczek" - czy nie jest bardziej racjonalnym podejściem odrzucić takie nieprawdopodobne prawdopodobieństwo? > bo jeśli się tego nie robi przestaje się być racjonalistą.A czy jest Pan w stanie tę tezę udowodnić? > Pan akurat nie należy do tej większości, czego gratuluję.Ja już chyba urodziłem się takim "niewiernym Tomaszem, że we wszystko choć trochę powątpiewam i nigdy nikomu - tak do końca - nie wierzę, ale to moja postawa. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf> [Załącznik]>Poczytam. > >Przecież zostawia Pan sobie ten promil szansy na istnienie "nadrzeczywistości", prawda?> Nieprawda - tylko z promil z promila.  O to zmienił Pan zdanie, kiedyś pisał Pan tylko o promilu, chociaż jak Pan wie to niczego nie zmienia. > >Kto ją będzie ewentualnie odkrywał? Teiści?> A kogo to poza teistami może jeszcze interesować?> pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> >Taki chichot losu...> >>>>Chichot losu, to światopogląd wielu Polaków na początku XXI wieku.> >Możliwe. Mnie natomiast bardzo bawi> Trudno z tym dyskutować.Słusznie, każdy śmieje się z różnych rzeczy. Nie musi Pan przytaczać tych zapisów o racjonalizmie itd... Ja to doskonale znam i jestem racjonalistą. > >trzeba dać bogu ten promil szansy na istnienie,> A dlaczego trzeba? Przecież to tak samo prawdopodobne jak "czajniczek" - czy nie jest bardziej racjonalnym podejściem odrzucić takie nieprawdopodobne prawdopodobieństwo?Napisałem: "racjonalizm musi zakładać, to, że może się mylić, i że z przyczyn metodologicznych (czyli racjonalnie) trzeba dać bogu ten promil szansy na istnienie, bo jeśli się tego nie robi przestaje się być racjonalistą." > >bo jeśli się tego nie robi przestaje się być racjonalistą.> A czy jest Pan w stanie tę tezę udowodnić?Racjonalista musi być sceptyczny (Zgadza się Pan?), skoro jest sceptyczny musi także wątpić trochę w sposób w jaki poznaje świat (Zgadza się Pan?), skoro tak, to musi zakładać (metodologia), że istnieje świat jeszcze przez ludzi niepoznany, skoro taki świat istnieć może, to i bóg w nim może istnieć. Nie ma przy tym znaczenia, ile o tym świecie wiemy i jakie szanse dajemy tej "nadrzeczywistosci" lub bogu. Racjonalista musi dawać mu niezerowe szanse istnienia. Tak jak to robi Pan. > >Pan akurat nie należy do tej większości, czego gratuluję.> Ja już chyba urodziłem się takim "niewiernym Tomaszem, że we wszystko choć trochę powątpiewam i nigdy nikomu - tak do końca - nie wierzę, ale to moja postawa.Właśnie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Nie musi Pan przytaczać tych zapisów o racjonalizmie itd... Bardzo chciałbym nie musieć, ale cały czas po wypowiedziach niektórych dyskutantów (i Pańskich także) widzę, że muszę.
>Ja to doskonale znam i jestem racjonalistą. Cholera - jak to pozory mylą nigdy bym tego nie odgadł.
>Napisałem: >"racjonalizm musi Nie wiem czy musi?
>zakładać, to, że może się mylić, Osobiście tak zakładam.
> i że z przyczyn metodologicznych (czyli racjonalnie) trzeba dać bogu ten promil szansy na istnienie, Zupełnie u mnie to niemożliwe. Nie wiem co to znaczy "bóg" - jest to dla mnie pusty znaczeniowo termin. (Oczywiście w naukach przyrodniczych).
> bo jeśli się tego nie robi przestaje się być racjonalistą." Bzdura, odrzucenie nie wiadomo czego o nikłym prawdopodobieństwie świadczy właśnie o racjonalizmie. Nie można weryfikować pustych terminów.
>Racjonalista musi być sceptyczny (Zgadza się Pan?), skoro jest sceptyczny musi także wątpić trochę w sposób w jaki poznaje świat (Zgadza się Pan?), skoro tak, to musi zakładać (metodologia), że istnieje świat jeszcze przez ludzi niepoznany, skoro taki świat istnieć może, to i bóg w nim może istnieć. Już Panu mówiłem, że o ile istnieją jeszcze rzeczy przez ludzi nie poznane, to świat jest poznawalny. Ponadto już wielokrotnie odesłałem Pana do referatu Piotra Bylicy. To wcale nie jest tak, że mogę się nie powtarzać. Powtarzam. Nie istnieje już żadna dziura w obiektywnie istniejącej rzeczywistości, w której można by jakiekolwiek boga schować.
>Nie ma przy tym znaczenia, ile o tym świecie wiemy i jakie szanse dajemy tej "nadrzeczywistości" lub bogu. Racjonalista musi dawać mu niezerowe szanse istnienia. Dla racjonalisty stopień prawdopodobieństwa ma bardzo duże znaczenie. Jest to ważna część wiedzy o rzeczywistości.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | |  | 6 na 6 | maruda (5550 punktów) | > Rozumiem Pana, tyle tylko że w tej "nadrzeczywistości" może być i Pan Bóg i bóg, i co tam chcemy, czyż nie? > Pisze Pan o względach metodologicznych, i to jest zupełnie jasne. Ale czy są inne względy? Nie może być tak, że racjonalista, mówi: boga nie ma, ale ze względów metodologicznych to daję mu ten 1 promil szansy na istnienie.
Otwierając każde nieprzeźroczyste drzwi nie możesz ze 100% pewnością wykluczyć że za nimi nie czeka na ciebie smok (10 metrowa bestia zionąca ogniem). To że dotychczas badana magia obiektywnie nie działa nie oznacza że nie może pojawić się KTOŚ kto magią dysponuje i potrafi dokonać nie tylko magicznych cyrkowych sztuczek, ale też użyć potężnych magicznych mocy. Tak samo samochód spadający z klifu może spontanicznie na niego powrócić nienaruszony, nie łamie właściwie zasady fizycznej tylko statystycznie istotną obserwowalną prawidłowość.
Niby nie mamy podstaw by wykluczać żadnej z powyższych ewentualności, jednak zwyczajnie to robimy. To upieranie się przy "możliwym do wykrycia bóstwie" jest właśnie takim nadużyciem. Nadajesz istotne znaczenie i nadreprezentujesz pewną możliwość znikomej wartości i możliwości wystąpienia. To właśnie tej nadreprezentacji się sprzeciwiam.
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Otwierając każde nieprzeźroczyste drzwi nie możesz ze 100% pewnością wykluczyć że za nimi nie czeka na ciebie smok (10 metrowa bestia zionąca ogniem). To że dotychczas badana magia obiektywnie nie działa nie oznacza że nie może pojawić się KTOŚ kto magią dysponuje i potrafi dokonać nie tylko magicznych cyrkowych sztuczek, ale też użyć potężnych magicznych mocy. Tak samo samochód spadający z klifu może spontanicznie na niego powrócić nienaruszony, nie łamie właściwie zasady fizycznej tylko statystycznie istotną obserwowalną prawidłowość. > Niby nie mamy podstaw by wykluczać żadnej z powyższych ewentualności, jednak zwyczajnie to robimy. To upieranie się przy "możliwym do wykrycia bóstwie" jest właśnie takim nadużyciem. Nadajesz istotne znaczenie i nadreprezentujesz pewną możliwość znikomej wartości i możliwości wystąpienia. To właśnie tej nadreprezentacji się sprzeciwiam.
Mylisz się co do mojej nadinterpretacji, pisałem o promilu szansy na istnienie boga. Ja twierdzę dokładnie tak jak Ty. Nic więcej nie piszę, nie jestem ewangelizatorem, fideistą który zastawia pułapki na racjonalistów. Podjąłem jakiś wątek, który jest dla mnie ważny i chciałem uzyskać info od innych. To ja mam wrażenie, że moje posty są odbierane jako próba udowodnienia istnienia boga, albo innych wymysłów i ciągle muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Najgorsze jest to, że niby większość się ze mną zgadza, ale nie chcą tego napisać wprost.
Dzięki za głos.
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>pisałem o promilu szansy na istnienie boga. Szansa jest o wiele mniejsza niż promil, to nikły ułamek promila. Taki rząd wielkości można z powodzeniem pominąć we wszelkich obliczeniach. Przecież licząc w gigaparsekach nie bierzesz pod uwagę nanometrów.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Ania. (14138 punktów) | >>pisałem o promilu szansy na istnienie boga. >Szansa jest o wiele mniejsza niż promil, to nikły ułamek promila. Taki rząd wielkości można z powodzeniem pominąć we wszelkich obliczeniach. Przecież licząc w gigaparsekach nie bierzesz pod uwagę nanometrów. Podobnie jak w analizie danych np. dotyczących fotosyntezy istnieje mikro-mikro-promilowa szansa, że elektron przenosi maciupki krasnoludek. Żaden naukowiec nie powie, że na 100% udowodniono nieistnienie takich krasnoludków. Ale żaden nie bierze pod uwagę takiej możliwości.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | maruda (5550 punktów) | >>pisałem o promilu szansy na istnienie boga. >Szansa jest o wiele mniejsza niż promil, to nikły ułamek promila.
Zamiast licytować się promilami może lepiej podejść do tego obrazowo. Szansa na istnienie konkretnego wybranego boga jest podobna jak szansa na to, że podczas rzutu monetą, moneta zacznie lewitować gwiżdżąc przy tym Marsyliankę.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Artur@R (7115 punktów) | > ... że podczas rzutu monetą, moneta zacznie lewitować gwiżdżąc przy tym Marsyliankę. <...i kilkoma atomami z pierwiastków swego stopu salutuje rewersowi  Dodałem kolejny promi od promila  I proponuję sformułowanie "racjonalista Brzostowski" - traktować jako...oksymoron lub/i licentia poetica 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > ówcześni racjonaliści w to nie wierzyli?
Racjonalizm w naszym stylu jest zjawiskiem stosunkowo nowym. Aby to sobie dobrze uzmysłowić trzeba przeczytać kilka dobrze dobranych lektur. Osobiście polecam "Przygody Dyla Sowizdrzała" de Costera i "Iliadę". W Iliadzie mamy całą masę różnorodnych typów ludzkich i nie ma wśród nich żadnego racjonalisty. Coster opisuje czas i miejsce narodzin naszej cywilizacji - narodzin pierwszych protoracjonalistów. Przed rewolucją niderlandzką cały świat był, z naszego punktu widzenia, pogrążony w mrokach totalnego irracjonalizmu: magii, wiary, przesądów, tradycji, obyczajów, autorytetów... Nawet taoiści nie byli racjonalistami. To nie jest kwestia ani wiary ani wiedzy "ówczesnych racjonalistów". To kwestia innego sposobu myślenia - niewykształconych niektórych zdolności umysłowych. Dopiero Holendrzy po raz pierwszy w historii ludzkości dostrzegli w sobie zalążek samodzielności, wolności i suwerenności w myśleniu - oni pierwsi potrafili rozdmuchać mgły i opary zasnuwające umysły i spojrzeć na świat i na siebie poprzez czyste powietrze.
Będąc racjonalistą, zaglądam w swoje myśli, oglądam uczucia innych ludzi, słucham tego, co mówią o swoich myślach... nie zasłaniam sobie widoku nieistniejącymi bytami w rodzaju duszy, zamiast tego widzę zasłony rzeczywiste, w postaci mitów, stereotypów, mechanizmów obronnych, rozszerzonego fenotypu innych organizmów... staram się jak potrafię odsuwać te zasłony, aby mieć rozległy widok; rozumiem, która dyscyplina jest nauką, a która pseudonauką. Ówcześni nie mieli żadnej szansy, żeby myśleć w sposób wolny.
Czasem ulegamy złudzeniu, czytając źle dobrane lektury, że ówcześni byli w pewnym stopniu racjonalistami. Złudzenie to bierze się z antropomorfizowania autorów. Większość autorów idzie na łatwiznę, jak kiepscy aktorzy grający w filmach historycznych - postacie przez nich kreślone są kopiami ludzi współczesnych, z dzisiejszym sposobem myślenia, współczesną mimiką, poczuciem humoru. Odbiorcom łatwiej jest identyfikować się z takimi bohaterami, łatwiej zrozumieć postacie historyczne, gdy przedstawiamy je jak cofnięci w czasie ludzie współcześni. To jednak jest fałsz. Ówcześni ludzie byli inni... wszyscy, bez wyjątku.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | | finerbijk (17282 punktów) | >złudzenie to bierze się z antropomorfizowania autorów Jak można ludzi antropomorfizować?
>Ówcześni ludzie byli inni... wszyscy, bez wyjątku. Nie tak bardzo. Pod wpływem nowych odkryć zmieniło się postrzeganie świata, ale popędy i hamulce pozostają od wieków te same. Ateiści byli już w starożytności, a ilu dzisiaj jest teistów to wiadomo, pomimo całej dostępnej wiedzy.
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>złudzenie to bierze się z antropomorfizowania autorów >Jak można ludzi antropomorfizować?
To przenośnia, wydawało mi się, że klarowna w tym kontekście
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | >Różne są definicje racjonalizmu i jego rodzaje, ale ja często się spotykam z twierdzeniem, że racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody. Jeśli są dowody, to po prostu wiem. Są jeszcze np. hipotezy i argumenty.
>(..) Jednak nie było na to dowodów, więc rozumiem, że ówcześni racjonaliści w to nie wierzyli? Mogli w to wtedy wierzyć wyłącznie ludzie nieracjonalni. Czyli z tego wynika, że racjonaliści się mylili i wierzyli w kłamstwo, że to Słońce krąży wokół Ziemi, a tylko ludzie nieracjonalni bez dowodów mogli uwierzyć w prawdę, że jest odwrotnie. Różnica tkwi w znajomości faktów, wiedzy i metodologii naukowej, im dawniej tym mniej. Racjonalista (jeśli w ogóle mógł wtedy istnieć) miał niewielkie możliwości weryfikacji popularnych wierzeń, a krytycyzm mógł być traktowany o wiele gorzej niż obecnie. Wyobraź sobie członka plemienia kwestionującego skuteczność modłów o deszcz, w razie niepowodzenia jego wina byłaby "oczywista". Poza tym chyba porównujesz dwie odmienne sytuacje, jedna to wiedza zdobyta zgodnie z metodami nauki, druga na zasadzie "trafiło się ślepej kurze ziarno".
>Tak więc, podobnie może być i dzisiaj: racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie pozornie nieracjonalni. Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody. Co o tym sądzicie? Jeśli są dowody to sprawa jest prosta. Jeśli nie ma to mówimy "nie wiemy" i szukamy dalej. Bezpodstawne fantazje zamiast badań i wiedzy naukowej? To Ci wystarczy?
|
|
2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody. Wierzyć, to znaczy przyjmować za prawdę bez dowodu. Jeśli mam na coś dowód, wtedy nie wierzę w to, lecz to wiem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|