 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-06-2014 12:05 | Verne95 (95 punktów) | Wieczna religijność
5 na 5 | Ostatnio zainteresowałem się starożytnością, a w szczególności religiami antycznymi. Nie będę opisywał tutaj jak wiele jest podobieństw między dawnymi kultami ''pogańskimi'', a współczesną jedyną ''prawdziwą'' religią katolicką, ponieważ to już wiele osób poruszało, a nie chciałbym się powtarzać. Zaczytałem się w literaturze antycznej i urzekł mnie ten sam sposób myślenie co współczesnych. Zresztą poczytajcie:
''Co do mnie, już szmaty swoje sprzedałem, a jeśli drożyzna potrwa, sprzedam chałupy! A co, jeśli nie zlitują się nad tym miastem ani ludzie, ani bogowie? Jak z dzieci pragnę pociechy, tak myślę, że to wszystko ze zrządzenia bożego. Nikt przecież nieba nie uważa za niebo, nikt nie zachowuje postu, nikt sobie nic nie robi z Jowisza. Wszyscy zamknąwszy oczy liczą swe własne korzyści. Dawniej kobiety w długich sukniach szły boso na wzgórze, z rozpuszczonymi włosami, w czystych szatach, i tam prosiły Jowisza o deszcz. No i zaraz lało jak z cebra. Albo w tej chwili - albo nigdy! I wszyscy wracali mokrzy jak myszy. A tak - to bogowie mają nogi z wełny; bo nie jesteśmy pobożni. Pola leżą...''
To fragment ''Satyriconu'' Petroniusza. Akcja dzieje się w I w. n.e. w jednym z miast Kampanii.
Kiedy to przeczytałem to dotarło do mnie, że to samo mógłby powiedzieć przeciętny Polak. Że jest coraz gorzej, ludzie się całkiem od pana boga odwrócili, młodzi już w nic nie wierzą, wszyscy tylko myślą o swoim własnym zysku, kiedyś było lepiej itd.
To znaczy, że to nasze jakże swojskie 'narzekactwo' wcale ne jest tylko nasze. A tak zwany kryzys wiary, który niby jest efektem współczesności był obecny od zawsze.
Co o tym sądzicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | KORUND (4922 punktów) | >Kiedy to przeczytałem to dotarło do mnie, że to samo mógłby powiedzieć przeciętny Polak. Że jest >coraz gorzej, ludzie się całkiem od pana boga odwrócili, młodzi już w nic nie wierzą, wszyscy tylko >myślą o swoim własnym zysku, kiedyś było lepiej itd.
-Niestety za mało ludzi odwraca się od Pana Boga i całkiem spora masa młodych wierzy w totalne głupoty, obficie gromadząc się na "dniach młodzieży", w "Oazach" i jeżdżąc po różnych "Lednicach".
|
|
 | 6 na 6 | Verne95 (95 punktów) | >-Niestety za mało ludzi odwraca się od Pana Boga i całkiem spora masa młodych wierzy w totalne głupoty, obficie gromadząc się na "dniach młodzieży", w "Oazach" i jeżdżąc po różnych "Lednicach". >
Owszem, całkowicie się z tobą zgadzam. Jednak katolicyzm (nie tylko polski) jest niewiarygodnie płytki - czysto rytualny, obrzędowy. Spowodowane jest to konformizmem i brakiem jakichkolwiek wewnętrznych refleksji. Tak naprawdę osobami, które najwięcej myślą o sensie życia, świata, bogu czy bogach są ateiści. Są to najczęściej młodzi, inteligentni i wykształceni ludzie, którzy próbują myśleć niezależnie. Niestety jeśli dojdzie do masowej laicyzacji to jakość tej społeczności się gwałtownie obniży. Większość ludzi z konformizmu i wygodnictwa zacznie masowo przechodzić na ''ateizm'' znowu bez większych refleksji. A ateistyczna elita zostanie zalana masą niedouczonych, bezmyślnych, nieinteresujących się światem ludzi z których składa się niestety w większości nasze społeczeństwo. Ateizm to nie wiara. Nie wystarczy powiedzieć: Nie wierzę w Boga. Prawdziwy ateizm wymaga dłuższego zastanowienia się, czytania odpowiednich książek, artykułów, poznania przynajmniej podstaw najważniejszych dziedzin nauki. Ateizm, w przeciwieństwie do wiary, musi być odpowiednio mocno uargumentowany. Na pytanie - Dlaczego nie wierzysz? - Nie można odpowiedzieć: Bo nie. Bo tak czuję. Bo nikt nie wierzy. Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia. Dlatego to ''odwracanie się od Boga'' powinno następować stopniowo, nie pod przymusem, ale na zasadzie edukacji, promowania pewnych postaw. Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych. Przybiorą one po prostu inne kształty i nazwy.
|
|
|  | 3 na 3 | hamp (3461 punktów) | > Owszem, całkowicie się z tobą zgadzam. Jednak katolicyzm (nie tylko polski) jest niewiarygodnie płytki - czysto rytualny, obrzędowy.Dlatego ma tylu wyznawców. Wyznania wymagające więcej myślenia i zaangażowania (protestantyzm, Świadkowie, itp.) mają znacznie mniej dusz - chociaż należy tu uwzględnić wpływy historyczne i kulturowe, wtedy dominacja katolicyzmu zupełnie nie dziwi. Religie wykorzystują najprymitywniejsze metody sterowania ludźmi, i to się sprawdza. > Tak naprawdę osobami, które najwięcej myślą o sensie życia, świata, bogu czy bogach są ateiści. Są to najczęściej młodzi, inteligentni i wykształceni ludzie, którzy próbują myśleć niezależnie. Niestety jeśli dojdzie do masowej laicyzacji to jakość tej społeczności się gwałtownie obniży.Otóż to. "Na szczęście" do masowej laicyzacji nie dojdzie (może nigdy, na pewno nie w najbliższych dekadach), bo ludzi na to zwyczajnie intelektualnie nie stać. Ateiści jeszcze długo będą grupą, w której poziom inteligencji będzie ponadprzeciętny (i naprawdę nie mogę pojąć jak ludzie wykształceni, wybitni wręcz, mogą trwać w wierze...). Z religijnością nie ma co walczyć, bo ona zawsze będzie się przejawiać w tej czy innej formie - ludzie lubią magię, mistycyzm, potrzebują obietnic, sprawiedliwości, poczucia opieki... Walczyć należy z religią - dążyć do jej uczłowieczenia i uwolnienia z dogmatów. Generalnie, z chrześcijaństwa zostałoby przykazanie o miłowaniu bliźniego  > Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.Według mnie religia nie jest przyczyną zła, ale jest jego doskonałym nośnikiem - najgorsze okropieństwa można usprawiedliwić tylko wolą bożą. Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu i pogardy, ale pozwoli na skuteczniejsze przeciwdziałanie tym zjawiskom. Teraz są nietykalni ze względu na "uczucia religijne".
|
|
|  | 11 na 11 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >A ateistyczna elita zostanie zalana masą niedouczonych, bezmyślnych, nieinteresujących się światem ludzi z których składa się niestety w większości nasze społeczeństwo. Ateistyczna elita? Ateizm to tylko brak wiary w boga, nie oznaka cudowności danego osobnika. Można być ateistą bez większej podbudowy intelektualnej. >Ateizm to nie wiara. Owszem. >Nie wystarczy powiedzieć: Nie wierzę w Boga. Wystarczy. Wierzącym się w końcu nikt nie rodzi. >Prawdziwy ateizm wymaga dłuższego zastanowienia się, czytania odpowiednich książek, artykułów, poznania przynajmniej podstaw najważniejszych dziedzin nauki. Cóż to jest ten "prawdziwy ateizm"? I dlaczego ma niby wymagać wyżej wymienionych czynności? Ateizm nie wymaga nic poza brakiem wiary w bóstwa, a do tego niekoniecznie trzeba czytać mądre książki, czy poznawać podstawy najważniejszych dziedzin nauki. >Na pytanie - Dlaczego nie wierzysz? - Nie można odpowiedzieć: Bo nie. Bo tak czuję. Bo nikt nie wierzy. Bez trudu jednak można odpowiedzieć: bo nic mnie do wiary nie przekonało. >Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia. Nieszczególnie sobie wyobrażam jak brak wiary w niewiadomo co może być równie idiotyczny jak ta wiara. >Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. Doprawdy? >Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych. To z pewnością nie zniknie, uważam jednak, że uniknie stopniowej atrofii wraz ze śmiercią religii. Czy raczej uległoby bo końca religii wcale się nie spodziewam.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 1 na 1 | Verne95 (95 punktów) | >Ateistyczna elita? Ateizm to tylko brak wiary w boga, nie oznaka cudowności danego osobnika. Można być ateistą bez większej podbudowy intelektualnej. ''ateistyczna elita'' to oczywiście pewien skrót myślowy. Chodzi o to, że w środowiskach typowo religijnych (Polska) osoby deklarujące się jako ateiści muszą wykazać się pewnymi cechami: indywidualizmem, odwagą, samodzielnym myśleniem itd. Natomiast w społeczeństwach laickich te cechy są zbędne i w gruncie rzeczy wystarczy konformizm.
>>Nie wystarczy powiedzieć: Nie wierzę w Boga. >Wystarczy. Wierzącym się w końcu nikt nie rodzi. Owszem wierzącym nikt się nie rodzi, ale ateistą również. Tak samo jak nikt nie rodzi się liberałem czy socjalistą. Nasz światopogląd kształtuje się przez całe życie. >>Prawdziwy ateizm wymaga dłuższego zastanowienia się, czytania odpowiednich książek, artykułów, poznania przynajmniej podstaw najważniejszych dziedzin nauki. >Cóż to jest ten "prawdziwy ateizm"? I dlaczego ma niby wymagać wyżej wymienionych czynności? Ateizm nie wymaga nic poza brakiem wiary w bóstwa, a do tego niekoniecznie trzeba czytać mądre książki, czy poznawać podstawy najważniejszych dziedzin nauki. Prawdziwy ateizm oznacza uargumentowaną niewiarę w siły nadnaturalne opartą na własnych przemyśleniach. Różni się tym od pseudo-ateizmu, który opiera się głównie na modzie, naciskom grupy, sile autorytetów. >>Na pytanie - Dlaczego nie wierzysz? - Nie można odpowiedzieć: Bo nie. Bo tak czuję. Bo nikt nie wierzy. >Bez trudu jednak można odpowiedzieć: bo nic mnie do wiary nie przekonało. Owszem, ale to bardzo uboga odpowiedź.
>>Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia. >Nieszczególnie sobie wyobrażam jak brak wiary w niewiadomo co może być równie idiotyczny jak ta wiara. Widać to doskonale na zachodzie, gdzie ateizm staje się niemal nowym fundamentalizmem. Jeśli uznaje się nieistnienie Boga jako dogmat to odchodzi się od racjonalnych korzeni ateizmu.Zdogmatyzowany ateizm nie jest w niczym lepszy od religii, bo w praktyce jest jedną z nich.
>>Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. >Doprawdy? Owszem. Wszelka religia jest wytworem ludzkim. Jeśli uznamy, że religia jest zła sama w sobie toteż naprawdę sami siebie rozgrzeszamy. ''To nie człowiek zabił tylko pistolet'' Religie były wykorzystywane jako pretekst do uzewnętrzniania naturalnych ludzkich żądz. >>Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych. >To z pewnością nie zniknie, uważam jednak, że uniknie stopniowej atrofii wraz ze śmiercią religii. Czy raczej uległoby bo końca religii wcale się nie spodziewam. I dobrze, że się nie spodziewasz, ponieważ religijność jest psychologicznie uwarunkowana. I tu nie chodzi już tylko o wiarę w Boga, czy bogów, ale dogmatyczne postrzeganie rzeczywistości. To kolejny dowód, że zło nie tkwi w religiach,bo gdyby tak było wystarczyło by się ich pozbyć. Korzenie zła, wbrew opiniom Dawkinsa są dużo głębiej.
|
|
| | |  | 7 na 7 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >''ateistyczna elita'' to oczywiście pewien skrót myślowy. Chodzi o to, że w środowiskach typowo religijnych (Polska) osoby deklarujące się jako ateiści muszą wykazać się pewnymi cechami: indywidualizmem, odwagą, samodzielnym myśleniem itd. Nie zawsze, sztandarowym przykładem Kwaśniewski i jego brak łaski wiary. Prawdziwą odwagą trzeba wykazać się w krajach islamskich. Ateizm to tylko brak wiary, jak dla mnie nie jest oznaką przynależności do elity. >Owszem wierzącym nikt się nie rodzi, ale ateistą również. Tak samo jak nikt nie rodzi się liberałem czy socjalistą. Nasz światopogląd kształtuje się przez całe życie. Powiedziałbym jednak, że ludzie ateistami się rodzą. Ewentualnie można by powiedzieć, że rodzą się obojętni wobec religii. Dopiero późniejsza indoktrynacja to zmienia. >Prawdziwy ateizm oznacza uargumentowaną niewiarę w siły nadnaturalne opartą na własnych przemyśleniach. Nie ma czegoś takiego jak prawdziwy ateizm. Każdy jest prawdziwy, może jednak mieć inne uzasadnienia. No i jak bardzo trzeba tą niewiarę uargumentowywać? Brak przekonujących dowodów jest jak dla mnie argumentem wystarczającym. >Różni się tym od pseudo-ateizmu, który opiera się głównie na modzie, naciskom grupy, sile autorytetów. A gdzież to ten pseudo-ateizm tak bogato występuje? >Owszem, ale to bardzo uboga odpowiedź. To bardzo uczciwa odpowiedź i nic z ubogości w niej nie ma. Koncepcja katolickiego boga nie jest nadmiernie sensowna i jej odrzucenie wielkiej mądrości nie wymaga, za to jej przyjęcie jest możliwe dzięki cokolwiek intensywnej indoktrynacji. >Widać to doskonale na zachodzie, gdzie ateizm staje się niemal nowym fundamentalizmem. W jaki sposób? >Jeśli uznaje się nieistnienie Boga jako dogmat to odchodzi się od racjonalnych korzeni ateizmu. Jeśli. I jaki dogmat? I jakiego boga wreszcie? >Zdogmatyzowany ateizm nie jest w niczym lepszy od religii, bo w praktyce jest jedną z nich. Czym jest ten zdogmatyzowany ateizm? >Owszem. Wszelka religia jest wytworem ludzkim. Jeśli uznamy, że religia jest zła sama w sobie toteż naprawdę sami siebie rozgrzeszamy. W jaki sposób? Postępowanie zgodnie z zasadami religii to dalej wybór człowieka. Tłumaczenie, że tylko się wykonywało rozkazy jest już nieaktualne. Nie ma tu żadnej możliwości rozgrzeszenia, działanie według religijnych nauk nie zwalnia od odpowiedzialności. >Religie były wykorzystywane jako pretekst do uzewnętrzniania naturalnych ludzkich żądz. Gdyby religii nie było do przeróżnych zbrodni mogłoby nie dojść. Religia i wiara w jej dogmaty nie jest tylko pretekstem, może być również powodem. >I dobrze, że się nie spodziewasz, ponieważ religijność jest psychologicznie uwarunkowana. I tu nie chodzi już tylko o wiarę w Boga, czy bogów, ale dogmatyczne postrzeganie rzeczywistości. To kolejny dowód, że zło nie tkwi w religiach,bo gdyby tak było wystarczyło by się ich pozbyć. Jaki to niby dowód? Religie hamują postęp, służą za uzasadnienie do krzywdzenia innych, mogą być i są antyintelektualne? Co więc dobrego jest w religiach? Jestem też przekonany, że gdyby udało się ich pozbyć to znalezienie pretekstu do krzywdzenia innych byłoby trudniejsze, tak samo jak narzucanie innym ludziom sposobu życia. >Korzenie zła, wbrew opiniom Dawkinsa są dużo głębiej. Gdzie?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Dawkins nie uważa, że korzeniem wszelkiego zła jest religia. Taki tytuł jego programu wymyślili inni - producent czy ktoś podobny. D. wcale tak nie uważa.
|
|
| | | | |  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Ateizm, w przeciwieństwie do wiary, musi być odpowiednio mocno uargumentowany.Ej tam, ej tam! www.racjon(*)m.php/z,0/d,0/s,621809#w621946www.racjonalista.pl/forum.php/s,621809#w622057Za ateistę może się uważać każdy! www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,7#w475646www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,9#w475688www.racjon(*).php/s,474361/z,0/d,10#w475750 Ateizm więc jest tylko zwyczajnym przekonaniem, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony) nie istnieje i może mieć przeróżne uzasadnienia, które należy jakoś tam intelektualnie (najlepiej racjonalnie, choć można i przez wiarę) uargumentować.Niektórzy głośno krzyczący o swoim racjonalizmie, czy ateizmie w niczym intelektualnie nie górują nad fundamentalistami głęboko wierzącymi w swoich bogów i w swoje religie. Oczywiście, że znakomita większość racjonalistów myśli samodzielnie i wyciąga z tego wnioski np. do ateizmu ich prowadzące, ale dalece nie wszyscy. Samo określanie się pięknym, czy mądrym, a na dokładkę ateistą jeszcze o niczym, poza samochwalstwem, nie świadczy. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Verne95 (95 punktów) | Dlatego istnieje również ateistyczny fanatyzm. Niewierzący powinni brać pod uwagę, że mogą się mylić (jak każdy).
''Wiem, że nic nie wiem'' jak powiedział Sokrates. To mądre zdanie - uczy pokory wobec świata i wobec własnej ignorancji. I tu nie chodzi o poczucie wyższości ateistów nad wierzącymi. W rzeczy samej wszyscy jesteśmy równie głupi.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Dlatego istnieje również ateistyczny fanatyzm.Nie widzę tu żadnego dlatego. Wśród rożnych ludzi nazywających się ateistami występuje także fanatyzm. > Niewierzący powinni brać pod uwagę, że mogą się mylić (jak każdy).Niektórzy z niewierzących to biorą, a inni wierzą, iż nie wierzą. > ''Wiem, że nic nie wiem'' jak powiedział Sokrates.Czy aby na pewno? filozofy.blox.pl/2009/07/Wiem-ze-nic-nie-wiem.html> To mądre zdanie - uczy pokory wobec świata i wobec własnej ignorancji.Nie przesadzajmy. Tak jak ja zrozumiałem jego przesłanie, to przekułem je na powiedzenie: Uczę się przez całe życie aby poznać obszary własnej niewiedzy. Gdy się wie, czego się nie wie, to łatwiej poruszać się tym zakresie, który się potrafi zrozumieć. > I tu nie chodzi o poczucie wyższości ateistów nad wierzącymi.Proszę Szanownego Pana, życie nauczyło mnie jednego na pewno, że ludzie w niczym nie są sobie równi, a jeżeli są mądrzejsi ode mnie, to muszą być i głupsi. > W rzeczy samej wszyscy jesteśmy równie głupi.To Pański wybór lub Pańska nadzieja. Ja zupełnie się z tą równością nie zgadzam. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>''Wiem, że nic nie wiem'' jak powiedział Sokrates. To mądre zdanie - uczy pokory wobec świata i wobec własnej ignorancji.
hej, Rozmarzyłem się ... W głównych wydaniach wiadomości na całym świecie padają takie słowa : Papież , główny rabin , najważniejsi mułłowie , główni kapłani przeróżnych wyznań oświadczyli dziś rano na wspólnym spotkaniu że : Wiedzą , że nic nie wiedzą ... ale dobrze mi się na sercu zrobiło ... przyjemnie ... bezpiecznie ... makuś
|
|
|  | 4 na 4 | KORUND (4922 punktów) | >>-Niestety za mało ludzi odwraca się od Pana Boga i całkiem spora masa młodych wierzy w totalne głupoty, obficie gromadząc się na "dniach młodzieży", w "Oazach" i jeżdżąc po różnych "Lednicach". >> >Owszem, całkowicie się z tobą zgadzam. Jednak katolicyzm (nie tylko polski) jest niewiarygodnie płytki - czysto rytualny, obrzędowy. Spowodowane jest to konformizmem >i brakiem jakichkolwiek wewnętrznych refleksji. -Szkodliwość polskiego katolicyzmu nie polega jednak na jego na płytkości i nie w obrzędowości problem. Wychowani w katolickich rodzinach ludzie, nawet gdy wątpią w to co im wszczepiono nie potrafią podejmować odważnych decyzji. Chrzczą dzieci na wszelki wypadek, posyłają je na religię, potem do 1.komunii, urządzają z tej okazji przyjęcia, biorą kościelne śluby, utrzymując w ten sposób masy kleru. Wybierają religijnych polityków, powołujących się na "wartości" i ulegają obłąkanej papieżomanii.
>Ateizm to nie wiara. Nie wystarczy powiedzieć: Nie wierzę w Boga. -To brak wiary. Bez wchodzenia w motywy, nawet jeśli te są ważne.
>Prawdziwy ateizm wymaga dłuższego zastanowienia się, czytania odpowiednich książek, artykułów, poznania przynajmniej podstaw najważniejszych dziedzin nauki. -A prawdziwa religijność wymaga często uporczywej indoktrynacji zastosowanej we wczesnych latach życia.
>Ateizm, w przeciwieństwie do wiary, musi być odpowiednio mocno uargumentowany. -Jak dla kogo. Gdy ktoś jest mocno zindoktrynowany to tak. Ale zazwyczaj jest odwrotnie, to wiara w rzeczy sprzeczne z obserwowaną rzeczywistością musi być mocno wtłaczana i "argumentowana" rzekomymi cudami.
>Na pytanie - Dlaczego nie wierzysz? - Nie można odpowiedzieć: Bo nie. Bo tak czuję. Bo nikt nie wierzy. -Ależ można, ja tak odpowiadam, gdy nie życzę sobie długiej dyskusji z ignorantem. Chyba, że chodzi o inne znaczenie słowa "można", czyli że się nie powinno lub, że niczego ono nie tłumaczy. Ale nie musi tłumaczyć.
>Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia. -Nic nie jest równie idiotyczne jak religia. A jeżeli czegoś nie wiem, to nie wierze bezpodstawnie, nawet jeśli nie mogę tego uzasadnić. Ateizm jest po prostu uczciwszy wobec samego siebie i innych. Uważasz że prosty, niewykształcony człowiek musi wierzyć, a jak nie to jego ateizm jest płytki?
>Dlatego to ''odwracanie się od Boga'' powinno następować stopniowo, nie pod przymusem, ale na zasadzie edukacji, promowania pewnych postaw. -Nie znam przypadków przymuszania do ateizmu, które byłyby w jakikolwiek sposób podobne do tych, gdzie mamy do czynienia z przymuszaniem do wiary.
>Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych. -Ależ będzie. Całe zło nigdy nie zniknie, ale będzie mniej zła wyrządzanego w imię religii. Słyszałeś i dżihadzie? A co deklaracją lekarzy katolickich? A prześladowania innowierców, ateistów i wojny religijne na przestrzeni dziejów? Nie chodziło czasami wcale o władzę i pieniądze, a jedynie by wyznawca danego boga czuł, że dobrze mu służy i zbiera u niego punkty.
|
|
|  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Niestety jeśli dojdzie do masowej laicyzacji ... Przecież już żeśmy to przerabiali, w okres powojennym, gdy implementowano komunizm. Wielu młodych faktycznie było zafascynowanych tą ideologią. Nie zastanowiło cię nigdy, że najżarliwszymi orędownikami komunizmu byli Żydzi z najbardziej ortodoksyjnych środowisk religijnych? Porzucili religię przodków, ale nie porzucili religijności. Na szczęście w Polsce to było przejściowe, a ci, co dziś wypierają się fascynacji komunizmem i w dodatku przepraszają zachowują się po prostu głupio. Tym bardziej, jeśli deklarują powrót do katolicyzmu. Znaczy, że nic w ich życiu się nie zmieniło. >Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia. Ateizm jest jak oddychanie - naturalny, nie trzeba go uzasadniać. To religia wymaga indoktrynacji, a uwolnienie się od niej - otrzeźwienia. >Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. Tu pełna zgoda. >Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych. Koniec religii nie nastąpi, bo to jest najlepsze narzędzie do usprawiedliwiania fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Jasne, wystarczy poczytać co się dzieje w krajach ateistycznych. Ludzie odrzucają katolicyzm bo nie chcą by księża ingerowali im w sprawy łóżkowe, ale szaleją taroty, wróżby, jasnowidzenia, New Age. Ludzkość jest zaprogramowana na myślenie religijne.
|
|
| | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Jasne, wystarczy poczytać co się dzieje w krajach ateistycznych. Mógłbyś podsunąć stosowną lekturę?
[Pytam, bo zdawało mi się, że jeszcze nie ma krajów ateistycznych.]
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Polecam rozmowę z Mariuszem Szczygłem: www.youtube.com/watch?v=O8w09yQV1xI" target=_blank rel=nofollow class=e> Szczygieł mówi: czesi poszukują absolutu, duchowości, widziałem jak w... Hehe. Chciał powiedzieć że chodzą do wróżek albo coś podobnego - w jakichś innych jego wywiadach to słyszałem. Tutaj nie dali mu skończyć, ale stwierdza i tak, że stale szukają duchowych bodźców.
|
|
 | | Heremis (587 punktów) |
> -Niestety za mało ludzi odwraca się od Pana Boga i całkiem spora masa młodych wierzy w totalne głupoty, obficie gromadząc się na "dniach młodzieży", w "Oazach" i jeżdżąc po różnych "Lednicach".Oj tam, wiara w Boga sama w sobie nie musi być wcale taka zła  Choć mnie nigdy nie pociągały Oazy, Lednice itd.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
1 na 1 | Heremis (587 punktów) | Trochę czytałem literatury starożytnej i rzeczywiście wiele się nie zmieniło w ludziach. Pamiętam choćby postać Aleksandra z Abonuteichos, który stworzył sobie wyrocznię. Nieźle na tym wyszedł, jedynie chrześcijanie i epikurejczycy nie byli przekonani (dzieło Lukiana, "Aleksander albo rzekomy prorok"). Tak w wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że obecna sytuacja jest podobna do tej jaką mamy w starożytności w tzw. okresie niepokoju. Polecam książkę E. R. Doddsa, Chrześcijaństwo i pogaństwo w okresie niepokoju". Katolicyzm można przyrównać do całego konglomeratu pogaństwa. W zasadzie można go nazwać religię "tradycyjną", opartą na rycie. Mamy trochę ateistów i agnostyków, w starożytności w pewnym sensie odpowiednikiem mogli być sceptycy, epikurejczycy (choć ci bardziej byli deistami). Poza tym w tym okresie myśl pogańska coraz bardziej zachwycała się Wschodem, rozwija się teurgia, były wpływy buddyzmu, wiara w magię, wyrocznie, kulty misteryjne. To wszystko wchłaniał neoplatonizm zwłaszcza od Jamblicha. Obecnie także na Zachodzie oraz w Polsce mamy zainteresowanie duchowością Wschodu, działa bardzo różnorodny nurt New Age. Pod tym względem niewiele się zmieniło.
"Com napisał, napisałem" J 19, 22
|
|
1 na 1 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
> Co o tym sądzicie?Sądzę, że trzeba obowiązkowo zobaczyć Satiricon Felliniego. I pamiętaj - lepiej powiesić zwłoki męża martwego, niż stracić kochanka żywego... 
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
2 na 2 | Jacholek (5699 punktów) | >Co o tym sądzicie? Cóż, istnieją pewne niezmienniki natury ludzkiej, twarde memy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wszak zbyt krótki to czas by spodziewać się jakiejkolwiek biologicznej ewolucji mózgu ludzkiego. Zmieniło się oczywiście środowisko naturalne, społeczne i technologiczne (dzięki temu procentowi ludzi odważnie i niekonwencjonalnie myślących) lecz słabości natury ludzkiej mają, jak widać, twarde życie. Czyli Nihil Novi sub Sole.
|
|
| Hejtibeats (210 punktów) | >LNie będę opisywał tutaj jak wiele jest podobieństw między dawnymi kultami ''pogańskimi'', a współczesną jedyną ''prawdziwą'' religią katolicką, ponieważ to już wiele osób poruszało, a nie chciałbym się powtarzać.
I ja nie chciałbym się powtarzać, jak wiele luk ma teoria przypisująca Biblii podobieństwa do mitów, tak pięknie przez niektórych komentujących obalane i to na tym właśnie forum. Abstrahując, czy podobieństwo to plagiat ? Różne imiona postaci, różne cele i misje. Wierzę jak i w Boga, tak w upadłe istoty, złe siły, jak zwał tak zwał, które się od niego odwróciły i sieją zamęt wiedząc, że ich czas się kończy. Nie trzeba udowadniać nieistnienia Boga, bo istoty te wiedzą, że musiałyby go pokazać ludziom, a to dałoby efekt odwrotny, wystarczy zasiać w sercach ludzi wątpliwość, a plon może zakwitnąć i część zwątpi i się od niego odwróci.
Kryzys wiary był obecny i jest i będzie. Dawniej ludzie byli nie mniej wierzący jak dzisiaj, i nie bardziej jak dzisiaj. Wiara i poznanie Boga jest indywidualne. Dzisiaj niewierzący zasłaniają się nauką, która w żaden sposób nie neguje Boga. Za 200 lat tak samo będą ludzie wierzyć, nie wierzyć, nawracać się lub odwracać od Boga, argumentując to "logicznie" i "nielogicznie". Nic się nie zmieni do końca świata. Ziemia będzie farmą, gdzie będą szkolić się lub upadać silne bądź słabe charaktery.
|
|
 | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | >I ja nie chciałbym się powtarzać, jak wiele luk ma teoria przypisująca Biblii podobieństwa do mitów, tak pięknie przez niektórych komentujących obalane i to na tym właśnie forum. Abstrahując, czy podobieństwo to plagiat ? Różne imiona postaci, różne cele i misje.
Krytycznie byłoby zadać sobie pytanie na ile te cele i misje były w rzeczywistości (to jest, o ile w ogóle były w rzeczywistości), a na ile post factum były zmieniane, żeby plagiaty nie były aż tak oczywiste.
>Wierzę jak i w Boga, tak w upadłe istoty, złe siły, jak zwał tak zwał, które się od niego odwróciły i sieją zamęt wiedząc, że ich czas się kończy. Nie trzeba udowadniać nieistnienia Boga, bo istoty te wiedzą, że musiałyby go pokazać ludziom, a to dałoby efekt odwrotny, wystarczy zasiać w sercach ludzi wątpliwość, a plon może zakwitnąć i część zwątpi i się od niego odwróci.
Wypadałoby jednak udowodnić w jakiś sposób istnienie tychże bytów, bo w przeciwnym razie wiara ma tyle osadzenia w rzeczywistości, co urojenia chorego psychicznie.
>Kryzys wiary był obecny i jest i będzie. Dawniej ludzie byli nie mniej wierzący jak dzisiaj, i nie bardziej jak dzisiaj. Wiara i poznanie Boga jest indywidualne.
Kryzys wiary w dużej mierze związany jest kompletną bezużytecznością bytu, jakim jest bóstwo do czegokolwiek. No, może za wyjątkiem generowania kapitału kleru.
>Dzisiaj niewierzący zasłaniają się nauką, która w żaden sposób nie neguje Boga.
Bo się nim nie zajmuje, jako byt bezużyteczny do czegokolwiek. Nie powołuje się niepotrzebnych bytów w nauce. Jedynie kler różnych religii o nim co chwila biadoli.
>Za 200 lat tak samo będą ludzie wierzyć, nie wierzyć, nawracać się lub odwracać od Boga, argumentując to "logicznie" i "nielogicznie". Nic się nie zmieni do końca świata. Ziemia będzie farmą, gdzie będą szkolić się lub upadać silne bądź słabe charaktery.
A Bóg jak nie był tak nie będzie udowodniony a wierzenia rzesz będą nadal nieuzasadnione i niepotrzebne. Miejmy choć nadzieję, że stosunki społeczne w tej kwestii się poprawią.
|
|
|  | -1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | Udowodnienie Boga moim zdaniem jest celowo niemożliwe. Jeżeli istnieje Bóg, to po co się męczyć z naszymi ciałami, zaczęłyby się masowe samobójstwa z nadzieją dotarcia do niego i wiecznego życia w spokoju, ten świat nie miałby już sensu.
Pan z góry już chce zaprzeczyć biblii, to nie racjonalizm i obiektywizm. Ale taki racjonalizm tu dominuje. Ślepe ukierunkowanie i nienawiść do religii, ponieważ niektórzy wykorzystują ją do celów prywatnych. Bóg Panu nie jest do niczego potrzebny, Wyrzekł się Pan go. Proszę bardzo.
Czas pokaże i mi i Panu, kto z nas był bliżej prawdy. To mogę Panu obiecać.
|
|
| |  | 4 na 4 | Sygnał (4252 punktów) | >Udowodnienie Boga moim zdaniem jest celowo niemożliwe. Jeżeli istnieje Bóg, to po co się męczyć z naszymi ciałami, zaczęłyby się masowe samobójstwa z nadzieją dotarcia do niego i wiecznego życia w spokoju, ten świat nie miałby już sensu.
Przede wszystkim wszystkie znane mi koncepcje Boga twierdzą, że on i tak jest nieogarnialny umysłem, dlatego jakiekolwiek próby zajmowania się nim są troszkę bez sensu.
A ta jego celowa nieudowadnialność ... To jak u Latającego Potwora Spaghetti?
>Pan z góry już chce zaprzeczyć biblii, to nie racjonalizm i obiektywizm.
Zaprzeczam każdej książce, która ma małe zagnieżdżenie w rzeczywistości. Zdziwiłby się Pan, ale podobnie nie ufam książkom do fizyki tylko wynikom, które są tam opisane.
>Ale taki racjonalizm tu dominuje. Ślepe ukierunkowanie i nienawiść do religii, ponieważ niektórzy wykorzystują ją do celów prywatnych.
Nie, tutaj dominuje odrzucenie religii jako bezsensowną nadbudowę do rzeczywistości. Ona nic nie tłumaczy, a tylko mąci obraz tego, jak wygląda rzeczywistość.
>Czas pokaże i mi i Panu, kto z nas był bliżej prawdy. To mogę Panu obiecać.
Argument o zerowej jakości. "Obaj nie wiemy, ale zobaczy Pan, to ja będę miał rację !".
|
|
| |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Moją wiarę nazywa Pan wprost bzdurą,Nie Pańską, a każdą - włącznie z własną - gdy zastępowana wiarą jest naukowa wiedza. > choć doprowadziła mnie do niej sama nauka,Oczywiście to żart. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,617075#w617370> a nie Biblia, którą poznaję od niedawna.My tu Biblię znamy dobrze: www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami A "Nowy Testament, to wprost na wyrywki: www.racjonalista.pl/forum.php/s,447659/z,0 www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,23304> Skoro doprowadziła mnie do niej nauka,I co uważa Pan, iż tą deklarację mam obowiązek przyjęcia na wiarę? Odpowiem szczerze, iż wcale w nią nie wierzę, gdyż nie mam dla tej wiary nawet najmniejszych racjonalnych przesłanek. > Pan uważa, że moja logika w takim razie jest jakaś bezsensowna?Gorzej ja w bezsensie Pańskich wywodów nawet logiki nie dostrzegam. > Sama nauka dała mi te dowody, dowody na to, że nauka sama nic nie wie, a ktoś rości sobie prawo do mówienia "Bóg nie istnieje" cóż za próżność i pycha.Myślę, iż lepsza egzemplifikacja ograniczonego intelektualnie przez wiarę fideisty nie jest potrzebną. Tyle tylko, iż z wiarą nie ma żadnej dyskusji. Pańska wiara jest Pańską sprawą. > Zapoznałem się z Pana linkami wiele, wiele wcześniej.To jest i możliwe, ale to, że Pan nic z zawartych w nich wywodach nie zrozumiał - to jest pewne. __________________ > taki racjonalizm tu dominuje.www.racjonalista.pl/kk.php/d,67pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowywww.racjonalista.pl/forum.php/s,558739www.racjonalista.pl/kk.php/d,3I dziwnym jest tylko co Pan tu robi? Czy tego boga się Pan nie boi? > Ślepe ukierunkowanie i nienawiść do religii, ponieważ niektórzy wykorzystują ją do celów prywatnych.I jakiego komentarza na zestaw powyższych - niczym poza Pańską ślepą wiarą nie uargumentowanych - Pan oczekuje. Nie ma we mnie nawet najmniejszej nienawiści do religii, natomiast jest rzeczywista nienawiść do głupoty i nie moją już to jest winą, iż ta najczęściej z wiarą jest powiązaną. Uważam, iż każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu/podmiotu) ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie - usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Wiara im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, tym jest społecznie groźniejszą. > Bóg Panu nie jest do niczego potrzebny,Nie, nie jest, choć czasem sobie myślę, iż może by się przydał. > Wyrzekł się Pan go.Niczego się nie wyrzekałem, aby się czegoś wyrzec, to najpierw trzeba to mieć. > Proszę bardzo.Dziękuje uprzejmie za pozwolenie, szczególnie gdy w zakresie zabronienia jest Pan tu całkowitym impotentem. > Czas pokaże i mi i Panu, kto z nas był bliżej prawdy.Gówno prawda! Obaj w pewnym momencie stracimy świadomość i "po ptokach". > To mogę Panu obiecać.Ile ja już w życiu solennych obietnic usłyszałem, a ich dotrzymania było strasznie niewiele. Niech więc Pan nikomu niczego nie obiecuje, gdy w rzeczywistości niewiele Pan nie może, ot popieprzyć sobie trochę bzdur na otwartym forum. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Udowodnienie Boga moim zdaniem jest celowo niemożliwe. Jeżeli istnieje Bóg, to po co się męczyć z naszymi ciałami, zaczęłyby się masowe samobójstwa z nadzieją dotarcia do niego i wiecznego życia w spokoju, ten świat nie miałby już sensu. Widzę, że się powtarzasz, więc ja też. Przecież zabić się to grzech, za to się idzie do piekła. Ale gdyby nie było za to kary po śmierci, to właśnie, dobre pytanie - po co się męczyć? Co byłoby w tym złego, że ludzie zabijaliby sami siebie? Po co manifestować się w materialnym świecie, skoro można istnieć bez tego i to w lepszych warunkach?
|
|
| | |  | 6 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Ciekawe po co w ogóle temu zmyślonemu idiocie jakieś kwalifikacje w tymczasowej rzeczywistości, podczas których szantażuje i straszy, a na końcu skaże niezakwalifikowanych na wieczne cierpienie? Trzeba było od razu zrobić niebo z właściwymi i umiłowanymi, jak podobno wszechmogący. Nie umie palant, czy co? Jednak lepiej zrobić selekcję, jak na rampie w Auschwitz. Tamci przynajmniej niezakwalifikowanych od razu zagazowali, unicestwili. Ten jest tak mściwy, że tych, co przegrają w konkursie czekają wieczne męki. Wieczne, znaczy bez końca, jezioro ognia i takie tam... ot, nieskończona miłość. W sam raz obiekt kultu i miłości dla Chazanów, Terlikowskich, Epidiaskopu i innych katoli (nie mylić z odświętno-obrzędowymi katolikami).
|
|
 | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Nic się nie zmieni do końca świata.
hej, A jakże wiele się zmieniło ... Choćby kwestia przyzwolenia bicia dzieci , niewolnictwa , dyskryminacji społecznej czy rasowej ... jest wiele rzeczy które się zmieniły ... i będą się dalej zmieniać czyli ewoluować ... Twoje przekonanie jest więc błędne i nie prawdziwe ! makuś
|
|
|  | | Hejtibeats (210 punktów) | > Nic się nie zmieni do końca świata. >hej, >A jakże wiele się zmieniło ... >Choćby kwestia przyzwolenia bicia dzieci , niewolnictwa , dyskryminacji społecznej czy rasowej ... jest wiele rzeczy które się zmieniły ... i będą się dalej zmieniać czyli ewoluować ... >Twoje przekonanie jest więc błędne i nie prawdziwe ! >makuś
Nie zmieniła się istota świata, jego prawa i niewiedza o jego powstaniu.. ale patrząc w mikroskali i "wielkim" jak się wydaje niektórym postępie, zapewne wiele.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|