 |
Jak ateista mógłby przekonać idealnego agnostyka? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-05-2014 21:45 | worek kości (2937 punktów) | Jak ateista mógłby przekonać idealnego agnostyka?
-2 na 4 | Zwykle w sporach między ateistami i teistami pojawia się stary problem ciężaru dowodu - mówi się, że to teista coś twierdzi o świecie (że Bóg istnieje), więc to on powinien najpierw wykazać prawdziwość swojego stanowiska. Ale z drugiej strony ateista także coś twierdzi - twierdzi, że Bóg nie istnieje. Innymi słowy ateista utrzymuje, że posiada pewną wiedzę o naturze świata - ateista wie, że nie ma w nim niczego takiego, jak Bóg.
Załóżmy teraz, że mamy przed sobą audytorium złożone z idealnych agnostyków, czyli ludzi, którzy w sposób całkowicie neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu istnienia Boga, podobnie jak w sposób neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu czy liczba drzew w puszczy Kampinoskiej jest parzysta czy nieparzysta. No i przed takie idealnie agnostyczne audytorium zostaje zaproszony ateista, który ma okazję przedstawić swoje stanowisko. Ateista nie będzie więc spierał się z teistą - ma wyłącznie podać racje za przyjęciem ateizmu. Czyli w tym konkretnym przypadku to na nim będzie spoczywał ciężar dowodu, a zadaniem idealnych agnostyków będzie cierpliwie i uczciwe rozważenie przedstawionego rozumowania.
No i teraz pojawia się moje oczywiste pytanie do tutejszych forumowych ateistów - jaki argument na rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium? I z góry uprzedzam, że jako założyciel wątku daję sobie prawo do ewentualnego czepiania się.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Można obalić bogów z ziemskich wierzeń. To z całą pewnością. Nie da się natomiast wykazać, że nie istnieje Bóg deistyczny - bo nic o nim nie wiemy, więc nawet nie bardzo jest co obalać.
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >Można obalić bogów z ziemskich wierzeń. To z całą pewnością.
Jako głos z audytorium poprosiłbym o takie obalenie.
Z punktu widzenia teizmu, deizm jest właściwie ateizmem (teista twierdzi, że Bóg jest osobą).
bembergiem w berg
|
|
|  | 11 na 11 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Można sobie wymyślić jakiś dowolny byt i teraz kazać komuś ten byt obalić. To nie ma sensu. Ateizm jest odpowiedzią na teizm, innymi słowy: obalanie Boga może zaistnieć tylko wtedy, kiedy ktoś daje argumenty przemawiające za jego istnieniem. Inaczej nie ma czego obalać.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >Można sobie wymyślić jakiś dowolny byt i teraz kazać komuś ten byt obalić. To nie ma sensu.
Naukowcy nieustannie postulują istnienie różnych dziwnych bytów - np. eteru lub cieplika - i jakoś udaje się innym uczonym obalić te postulaty. Pojęcie Boga obecne jest w naszej kulturze od tysięcy lat, więc to nie jest nic nowego, a mimo to wciąż brakuje dowodu, że coś takiego nie istnieje.
>obalanie Boga może zaistnieć tylko wtedy, kiedy ktoś daje argumenty przemawiające za jego istnieniem. Inaczej nie ma czego obalać.
Aby obalić istnienie czegoś, żadne dowody na istnienie tego czegoś nie są potrzebne. Wystarczy definicja tego obiektu.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Trafnym argumentem może być to, że skoro byt ten powstał w ludzkim umyśle i nie był zaobserwowany, to nie istnieje. Tak samo jak nie istnieje Harry Potter.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Trafnym argumentem może być to, że skoro byt ten powstał w ludzkim umyśle
Twierdzenie, że Bóg jest wyłącznie wytworem ludzkiej wyobraźni wymaga oddzielnego uzasadnienia.
>i nie był zaobserwowany, to nie istnieje.
Istnieli ludzie, którzy twierdzili, że widzieli Boga (np. siostra Faustyna).
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Jedna babcia zeznała pod przysięgą, że widziała jak Bush zamienił się przypadkiem w jaszczura. I co, też jesteś wobec tej tezy niezdecydowany, nie rozstrzygasz o jej autentyczności?
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Jedna babcia zeznała pod przysięgą, że widziała jak Bush zamienił się przypadkiem w jaszczura. I co, też jesteś wobec tej tezy niezdecydowany, nie rozstrzygasz o jej autentyczności?
Czy zeznania babci są jednorazowym przypadkiem, czy potwierdzonym przez inne osoby? W historii było sporo osób - mistyków - którzy opisywali swoje kontakty z Bogiem, a ich opisy były dość podobne.
Należałoby także zapytać o zdrowie babci. Jeśli podkreślasz, że ta kobieta była już stara, to można przypuszczać, że jej percepcja nie była najwyższej jakości. Natomiast spisane doświadczenia mistyków uznaje się za wybitną literaturę, co świadczy jednak o ich umysłowej sprawności.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Mistycy są osobami nawiedzonymi, nie do końca wszystko z nimi w porządku. Nie znaczy to, że nie mogą być inteligentni i pisać wielkiej literatury - ale z racjonalnego punktu widzenia ich pisma są nie do przyjęcia. Czytałem nawet, że naukowcy potrafią sztucznie wywołać stany mistyczne poprzez stymulację mózgu.
Znamy przypadki osób chorych umysłowo, które potrafią tworzyć literaturę wysokiego lotu. Einstein głosił wykłady do pustych krzeseł.
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Mistycy są osobami nawiedzonymi, nie do końca wszystko z nimi w porządku.
Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Bo coś tak czuję, że z góry zakładasz, że mistycyzm jest czymś nienormalnym, bo przecież Bóg nie istnieje.
>z racjonalnego punktu widzenia ich pisma są nie do przyjęcia.
Czy raczej - z ateistycznego punktu widzenia?
>Czytałem nawet, że naukowcy potrafią sztucznie wywołać stany mistyczne poprzez stymulację mózgu.
Stan mistyczny to jedno - jakieś uczucie euforii itd. Co innego jednak, gdy ten stan wypełniony jest treścią, którą można wyartykułować. Myślę, że naukowcy mogliby wywołać określone emocje, ale wywołanie nowej wiedzy na jakiś temat (np. natury jakiegoś bytu), wydaje mi się czymś zupełnie innym.
>Znamy przypadki osób chorych umysłowo, które potrafią tworzyć literaturę wysokiego lotu.
Na przykład?
>Einstein głosił wykłady do pustych krzeseł.
O czym to miałoby świadczyć?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 8 na 8 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Racjonalista nie dopuszcza bajek o stanach mistycznych ponieważ uznanie ich za prawdę pociąga za sobą całą masę konsekwencji. Że kiedyś Maryja naprawdę urodziła syna Boga, że człowiek ma duszę, że istnieją cuda. Te rzeczy są niedorzeczne, człowiek racjonalnie myślący nie będzie brał ich pod uwagę jeżeli nie napotka wyraźnego dowodu.
Natomiast twój tok rozumowania jest dziwny. Chcesz abym udowodnił, że ktoś opowiadając niestworzone historie naprawdę ma urojenia. Przecież Budda też miał objawienie, w którym oglądał miliardy swoich wcieleń. Nie setki tylko miliardy. Za życia, chodząc po ziemi.
Póki nie ma dowodu, że jakieś niestworzone historie się dzieją, nie ma ich. Jeżeli stawiam tezę o rzeczach nie z tej ziemi, łamiących prawa fizyki, powinienem to dowieść - w przeciwnym razie przeczę rozumowi.
|
|
| | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Te rzeczy są niedorzeczne
Tylko z punktu widzenia kogoś, kto z góry je odrzuca. Dla teisty te rzeczy nie są niczym dziwnym.
>Chcesz abym udowodnił, że ktoś opowiadając niestworzone historie naprawdę ma urojenia.
Zgadza się - jeśli zarzucasz komuś chorobę umysłową wyłącznie na podstawie tego, że ten ktoś twierdzi, iż czegoś doświadczył, to powinieneś się z tego jakoś wytłumaczyć.
>Póki nie ma dowodu, że jakieś niestworzone historie się dzieją, nie ma ich.
Uprawiając historię, aby uznać dane wydarzenie za wydarzone, zwykle wystarcza potwierdzona przynajmniej przez dwie osoby relacja z tego wydarzenia.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Celecrin (6386 punktów) | > >Te rzeczy są niedorzeczne> Tylko z punktu widzenia kogoś, kto z góry je odrzuca. Dla teisty te rzeczy nie są niczym dziwnym.Chodzi generalnie o to, że bogowie teistyczni muszą być zdefiniowani. Im bardziej są zdefiniowani, tym bardziej są nierealni. Każdego boga teistycznego można obalić poprzez zerwanie jego "przyczepów" z naszą rzeczywistością. Pozwól, że wykorzystam jako przykład wspomniany dogmat o narodzeniu Jezusa boga z dziewicy, który sam rodził się w bólach całe stulecia. Zaczęło się w 431r a skończyło w 1854r. Ponad 1400 lat! I "O Bożym Macierzyństwie Maryi" Dogmat został ogłoszony na soborze w Efezie w 431 r. - święta Dziewica jest Matką Boga, ponieważ urodziła Słowo Boże, które stało się ciałem. II "O Maryi zawsze Dziewicy" Dogmat ogłosił papież Marcin I na Synodzie Laterańskim w Rzymie w 649 r. - Maria z Nazaretu została zapłodniona przez Ducha Świętego bez nasienia, następnie urodziła zachowując swe nienaruszone dziewictwo. III "O Niepokalanym Poczęciu Maryi" Dogmat ogłoszony w 1854 r. przez papieża Piusa IX bullą Ineffabilis Deus - Najświętsza Maryja Panna w pierwszej chwili swego poczęcia za szczególną łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana wolna od wszelkiej zmazy winy pierworodnej. Gdzie zatem znajduję FAŁSZ? Otóż zadziwiająco wiedza na tematy boskie jest ściśle związana z naszą wiedzą na temat rzeczywistości. Do roku 1827 uważano, że kobieta jest tylko naczyniem. "istniało przekonanie, że w męskiej spermie znajdował się miniaturowy człowiek, który podczas aktu seksualnego zostawał wprowadzony w łono kobiety i tam wzrastał." W 1927 niejaki Karl Ernst von Baer odkrył żeńską komórkę jajową. Kobieta brała CZYNNY udział w zapłodnieniu! Dogmat z 649 roku zacząl wyglądać dość głupio. Co prawda duch św mógł włożyć w Marię malutkiego Jezusa, ale teraz wszyscy wiedzieli, że kobieta nie jest tylko naczyniem! Ba! Kobieta daje 50% informacji genetycznej! Stąd, na wszelki wypadek, KK ogłosił dogmat o niepokalanym poczęciu i tak jedymym człowiekiem jaki żył kiedykolwiek na Ziemi bez grzechy pierworodnego (co by to nie znaczyło) była KOBIETA  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Czy zeznania babci są jednorazowym przypadkiem, czy potwierdzonym przez inne osoby? W historii było sporo osób - mistyków - którzy opisywali swoje kontakty z Bogiem, a ich opisy były dość podobne.Niestety bog nigdy nie objawil sie wiekszej grupie osob. Spotykal sie zawsze z pojedynczymi osobnikami. I jakos nigdy nikomu nie udalo sie pstryknac zdjecia z takiego spotkania  > Należałoby także zapytać o zdrowie babci. Jeśli podkreślasz, że ta kobieta była już stara, to można przypuszczać, że jej percepcja nie była najwyższej jakości. Natomiast spisane doświadczenia mistyków uznaje się za wybitną literaturę.....Kto uznaje? Ty? Fidesci? Ja twierdze, ze istnieje banknot 1500-zlotowy. Zgodzisz sie na wypozyczenie mi Twojego auta na tydzien jesli zaplace Ci (oczywisie po uplywie tygodnia) takim banknotem?
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Niestety bog nigdy nie objawil sie wiekszej grupie osob. Spotykal sie zawsze z pojedynczymi osobnikami. I jakos nigdy nikomu nie udalo sie pstryknac zdjecia z takiego spotkania  Ano, tak właśnie było. > Ja twierdze, ze istnieje banknot 1500-zlotowy. Zgodzisz sie na wypozyczenie mi Twojego auta na tydzien jesli zaplace Ci (oczywisie po uplywie tygodnia) takim banknotem?Sorki, ale nie 
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 10 na 10 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> >Ja twierdze, ze istnieje banknot 1500-zlotowy. Zgodzisz sie na wypozyczenie mi Twojego auta na tydzien jesli zaplace Ci (oczywisie po uplywie tygodnia) takim banknotem?> Sorki, ale nie  Nie? Przeciez nie mozesz obalic tezy, ze taki banknot nie istnieje. I pomimo tego nie bedziesz chcial zarobic?  Tak to juz jest z wiara - dopoki nic nie kosztuje to mozna twierdzic doslownie wszystko. Ale jesli pokazanie, ze wlasna wiare traktuje sie powaznie mialoby kosztowac twarde pieniadze to zwycieza zwykle, trzezwe myslenie i logika  Ale dopoki wszystko jest za friko to sie mowi, ze sie wierzy w zmartwychwstanie i manne z nieba
|
|
| | | | | | | | | |  | -3 na 3 | worek kości (2937 punktów) | >Przeciez nie mozesz obalic tezy, ze taki banknot nie istnieje.
Mogę, wystarczy skontaktować się z najbliższym bankiem z pytaniem, czy takie banknoty istnieją. W kwestiach banknotów czymś racjonalnym jest powołać się na opinię banku. Być może - przez analogię - w kwestii istnienia Boga racjonalnie jest powołać się na opinię filozofa.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >Przeciez nie mozesz obalic tezy, ze taki banknot nie istnieje.> Mogę, wystarczy skontaktować się z najbliższym bankiem z pytaniem, czy takie banknoty istnieją. W kwestiach banknotów czymś racjonalnym jest powołać się na opinię banku. Być może - przez analogię - w kwestii istnienia Boga racjonalnie jest powołać się na opinię filozofa.Czyli nie liczy sie wiara a twarde fakty?  A co jak w banku pracuje osoba, ktora z premedytacja chce mi i Tobie zaszkodzic i po prostu klamie, ze takiego banknotu nie ma (tak jak ateisci klamia, ze bog niby nie istnieje)? Filozofa? A ktorego? A co jak jeden filozof mowi, ze bog jest a drugi, ze go nie ma? Ktory ma racje?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > A co jak w banku pracuje osoba, ktora z premedytacja chce mi i Tobie zaszkodzicNo to cóż - zostaniemy wrobieni. > Filozofa? A ktorego? A co jak jeden filozof mowi, ze bog jest a drugi, ze go nie ma? Ktory ma racje?Należałoby wysłuchać argumentów obu stron, a następnie spytać audytorium złożonego z idealnych agnostyków o końcowy werdykt 
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | ? A co jak jeden filozof mowi, ze bog jest a drugi, ze go nie ma? Ktory ma racje? > Należałoby wysłuchać argumentów obu stron, a następnie spytać audytorium złożonego z idealnych agnostyków o końcowy werdykt  I to sprawi, ze bog zacznie istniec? Idealni agnostycy zadecyduja, czy bog istnieje czy nie - oczywiscie tylko na papierze bo po tej dyskusji boga jak nie bylo tak nie bedzie
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > po tej dyskusji boga jak nie bylo tak nie bedzie  Upierasz się, że nieistnienie Boga jest oczywiste, a ciągle nie podałeś uzasadnienia dla tego przekonania.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >po tej dyskusji boga jak nie bylo tak nie bedzie  > Upierasz się, że nieistnienie Boga jest oczywiste, a ciągle nie podałeś uzasadnienia dla tego przekonania.Dla Ciebie nieistnienie banknotu 1500zl bedzie oczywiste po zadzwonieniu do banku i zasiegnieciu informacji (tak stwierdziles) a dla mnie niestnienie boga jest oczywiste, bo tak powiedzial mi filozof
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > bo tak powiedzial mi filozof  Który?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>No to cóż - zostaniemy wrobieni. Dokładnie tak samo, jak w wiarę w bóstwo i jego przykazania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>No to cóż - zostaniemy wrobieni. >Dokładnie tak samo, jak w wiarę w bóstwo i jego przykazania.
No cóż, masz prawo do swojej opinii.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | KORUND (4922 punktów) | >Natomiast spisane doświadczenia mistyków uznaje się za wybitną literaturę, co świadczy jednak o ich umysłowej sprawności.
-Mistycy, sala nr 5, Oddział Nadnaturalnej Sprawności Umysłowej.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >W historii było sporo osób - mistyków - którzy opisywali swoje kontakty z Bogiem, a ich opisy były dość podobne. A, tak, owszem. Szpitale pełne są Jezusów, Napoleonów i potomków rodu Romanowych. Wszystkie zeznania Napoleonów są niemal identyczne. "Gdy ty mówisz do Boga, to jest religia. Gdy Bóg mówi do ciebie, to jest choroba psychiczna." Tę odwieczną prawdę włożono w usta dr. House'a (postaci oczywiście fikcyjnej), ale podpisać się pod tym mogę czterema łapami. >Natomiast spisane doświadczenia mistyków uznaje się za wybitną literaturę, co świadczy jednak o ich umysłowej sprawności. Nie neguję znakomitości literatury, ale pomnij, że wielu geniuszy było zarazem szaleńcami.
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>W historii było sporo osób - mistyków - którzy opisywali swoje kontakty z Bogiem, a ich opisy były dość podobne. >Wszystkie zeznania Napoleonów są niemal identyczne.
Masz dostęp do tych zeznań?
>"Gdy ty mówisz do Boga, to jest religia. Gdy Bóg mówi do ciebie, to jest choroba psychiczna." Tę odwieczną prawdę
Zanim coś uznamy za odwieczną prawdę, wypadałoby to udowodnić. W tym przypadku mamy odwieczne powoływanie się na opinię serialowej postaci.
>Nie neguję znakomitości literatury, ale pomnij, że wielu geniuszy było zarazem szaleńcami.
Na przykład kto?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | |
|
| | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | >Istnieli ludzie, którzy twierdzili, że widzieli Boga (np. siostra Faustyna). Możesz im wierzyć, Twoje prawo.
|
|
| | | | | |  | -2 na 2 | nie-wiem (38 punktów) | >Możesz im wierzyć, Twoje prawo. Możesz wierzyć, że kłamią. Twoje prawo.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >>Możesz im wierzyć, Twoje prawo. > Możesz wierzyć, że kłamią. Twoje prawo. Kłamią? Wręcz przeciwnie, sadzę, że całkiem szczerze opisują doświadczone stany swego umysłu. A Ty wierzysz wszystkim psycholom z urojeniami?
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >A Ty wierzysz wszystkim psycholom z urojeniami?
Rozumiem, że tę opinię potwierdzasz dyplomem w dziedzinie psychiatrii?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | >>A Ty wierzysz wszystkim psycholom z urojeniami? >Rozumiem, że tę opinię potwierdzasz dyplomem w dziedzinie psychiatrii? Nawet, gdybym był psychiatrą to jednak nie katolickim, więc i tak by się nie liczyło. W związku z tym zadam pytanie pomocnicze: A Ty każdemu wierzysz, w to, co on mówi?
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | nie-wiem (38 punktów) | >A Ty wierzysz wszystkim psycholom z urojeniami?
Pytanie jest sformułowane tak, że zakłada, iż osoba, której miałbym wierzyć, cierpi na urojenia. Jeśli zakładam, że ma urojenia, to naturalne, że nie uwierzę.
Tylko ja nie mam pewności, czy mam do czynienia z urojeniami.
|
|
| | | | |  | 11 na 11 | maniek1 (3407 punktów) |
>Istnieli ludzie, którzy twierdzili, że widzieli Boga (np. siostra Faustyna). >< Worek, nie tylko istnieli, ale nadal istnieją ludzie, którzy twierdzą, że widzieli białe myszki w transie alkoholowym. Trans "religijny" bywa często głębszy od pijackiego. Ot i cała przyczyna - dlaczego ludzie głęboko (w głębokim transie) wierzący widzą rzeczy, których nie ma, istnieją wyłącznie w ich chorej wyobraźni. Jeśli uważasz, że nie mam racji - udowodnij to. Ja podam argument taki: dlaczego ludzie niewierzący, bądź np. wyznawcy hinduizmu nigdy nie zobaczyli Jezusa, Zeusa, Horusa, czy choćby hipisa z brodą w wieku ok 33 lat? Bo (jak w przypadku Hindusów) mieli prany mózg innymi bożkami?? Zawsze "przytrafia" się (zakładając, że zwyczajnie nie kłamią) to gorliwym wyznawcom watykańskiej instytucji finansowo-usługowej, która skutecznie pierze mózgi swoim owieczkom, aby móc na ich naiwności pasożytować, póki żyją, a i po ich śmierci na ich rodzinie. Jak dla mnie - wystarczającym dowodem za nieistnieniem boga made in Watykan, są jego marketingowcy, spijający śmietankę tego świata, do cna zdemoralizowani bogactwem, władzą nad ludzkimi lękami i nieludzko skrzywieni seksualnie celibatem. Stworzony wieki temu bóg, jest tylko narzędziem w ich rękach do zarabiania niewyobrażalnych pieniędzy na ludzkich słabościach, niewiedzy i często zwykłej głupocie. P.S> Troszkę złośliwości - Worek czyja to siostra?
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Worek, nie tylko istnieli, ale nadal istnieją ludzie, którzy twierdzą, że widzieli białe myszki w transie alkoholowym.Czy wizje białych myszek zostały kiedykolwiek spisane? > Trans "religijny" bywa często głębszy od pijackiego. Ot i cała przyczyna - dlaczego ludzie głęboko (w głębokim transie) wierzący widzą rzeczy, których nie ma, istnieją wyłącznie w ich chorej wyobraźni. Jeśli uważasz, że nie mam racji - udowodnij to.W swojej książce "Koniec wiary" Sam Harris - neurobiolog - wypowiadał się bardzo pozytywnie o medytacji. To, że Ty nie doświadczasz takich stanów niekoniecznie musi oznaczać, że ci, którzy ich doświadczają są chorzy. To Ty możesz być np. niewytrenowany. www.racjonalista.pl/kk.php/s,520> Ja podam argument taki: dlaczego ludzie niewierzący, bądź np. wyznawcy hinduizmu nigdy nie zobaczyli Jezusa, Zeusa, Horusa, czy choćby hipisa z brodą w wieku ok 33 lat?Jeśli ktoś nie słyszał o danej religii, to ta symbolika nic mu nie powie. Teiści zakładają, że Bóg jest racjonalny i używa takiego języka, który będzie dla danej osoby zrozumiały. > Stworzony wieki temu bóg, jest tylko narzędziem w ich rękach do zarabiania niewyobrażalnych pieniędzyTo nagle może istnieć coś, czego nie jesteś sobie w stanie wyobrazić?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | maniek1 (3407 punktów) |
>Jeśli ktoś nie słyszał o danej religii, to ta symbolika nic mu nie powie. Teiści zakładają, że Bóg jest racjonalny i używa takiego języka, który będzie dla danej osoby zrozumiały. >>
Widzisz jak pięknie przyznałeś mi rację, dziękuję. Gdyby (zakładając oczywiście) Twój bóg (watykański) istniał, to nie chciałby ukazać się hindusowi, buddyście, muzułmaninowi i w końcu bezbożnikowi, a nawet pastarafianinowi, udowadniając swoje istnienie, zamiast własnemu fanatykowi, który i tak nie ma wątpliwości co do jego istnienia (oczywiście bez braku jakichkolwiek dowodów)? Język zrozumiały (jak to słusznie zauważyłeś), to dogmaty i doktryny wbijane do mózgu siłą małemu dziecku, celem wyeliminowania logicznego myślenia, wykształcenia poczucia winy, oraz całkowitego podporządkowania i uzależnienia od zdemoralizowanego stada bydła, żerującego (jak pisałem wcześniej) na ludzkich słabościach, lękach, niewiedzy i wreszcie zwykłej głupocie. Kasta katolickich księży (z bardzo nielicznymi wyjątkami)gwałcących dzieci i ukrywających ich bydlaków (biskupów, bez wyjątku) dla ratowania zgniłej reputacji firmy, to niezaprzeczalny dowód (o który pytałeś)na nieistnienie miłosiernego żydowskiego bożka - pomijając oczywisty plagiat (naukowo potwierdzony) wcześniejszych przed chrześcijaństwem religii rzecz jasna. Miłego dnia w życiu pełnym bajek i iluzji.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | A ilu znasz biskupów, że oceniasz wszystkich bez wyjątku? Bo ja znam dwóch i są to ludzie wielkiego serca, którzy nawet płacili odszkodowania molestowanym.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | pawel_wr (4297 punktów) | >A ilu znasz biskupów, że oceniasz wszystkich bez wyjątku? Bo ja znam dwóch i są to ludzie wielkiego serca, którzy nawet płacili odszkodowania molestowanym.
Podpowiedz tym znanym sobie biskupom,żeby wysłali list do Franka w sprawie Wesołowskiego.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | >Istnieli ludzie, którzy twierdzili, że widzieli Boga (np. siostra Faustyna). Wiesz, sorki że się wtrącam, chociaż kiedyś obiecałam już tego nie robić, ale boga to nawet Mojżesz nie widział. A chyba o tego samego chodziło. Więc albo ty coś pokręciłeś albo słowa owej Faustyny były herezją.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >>Można sobie wymyślić jakiś dowolny byt i teraz kazać komuś ten byt obalić. To nie ma sensu. >Naukowcy nieustannie postulują istnienie różnych dziwnych bytów - np. eteru lub cieplika - i jakoś udaje się innym uczonym obalić te postulaty.
Piękno nauki polega na tym, że uczy pokory. Kiedyś koncepcja eteru zakładała, że coś musi istnieć coś w czym mogłyby poruszać się fale elektromagnetyczne (później - okazała się ona niepotrzebna). Teraz - po odkryciu "boskiej cząstki" - bozon Higgsa, okazuje się, że rzeczywiście istnieje pole odpowiedzialne za to, że istnieje coś takiego jak masa. Nie wspomnę o "ciemnej materii", o której nikt nie wie czym ona jest.
>Pojęcie Boga obecne jest w naszej kulturze od tysięcy lat, więc to nie jest nic nowego, a mimo to wciąż brakuje dowodu, że coś takiego nie istnieje. >>obalanie Boga może zaistnieć tylko wtedy, kiedy ktoś daje argumenty przemawiające za jego istnieniem. Inaczej nie ma czego obalać. >Aby obalić istnienie czegoś, żadne dowody na istnienie tego czegoś nie są potrzebne. Wystarczy definicja tego obiektu.
Wydaje się, że istnienie bóstw jest najzwyczajniej potrzebne. Nie ma być racjonalnie udowadniane, stąd problem. Ewolucyjnie wykształcona potrzeba religii, jako odpowiedzi na nieznany świat, wprowadza egzystencjalne bezpieczeństwo dopóty dopóki poziom wiedzy naukowej nie umożliwi refleksji, że to wytwór umysłu - właściwie umysłów. Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto chce coś zmienić, a z uwagi na fakt zastania religii w dziejach ludzkości dowodzić należało by brak bogów, a to trudne zadanie, bo istnieje wystarczająca ilość miejsca (zgodnie ze współczesnym stanem wiedzy) aby bogów "bezpiecznie" ulokować.
|
|
16 na 16 | KORUND (4922 punktów) | >Zwykle w sporach między ateistami i teistami pojawia się stary problem ciężaru dowodu - mówi się, >że to teista coś twierdzi o świecie (że Bóg istnieje), więc to on powinien najpierw wykazać >prawdziwość swojego stanowiska. -Zaiste.
>Ale z drugiej strony ateista także coś twierdzi - twierdzi, że Bóg >nie istnieje. Innymi słowy ateista utrzymuje, że posiada pewną wiedzę o naturze świata - ateista >wie, że nie ma w nim niczego takiego, jak Bóg. -Nie kombinuj. Ateista twierdzi, że twierdzenia teistów nie mają żadnych racjonalnych podstaw i że nie są oni w stanie przedstawić jakichkolwiek dowodów na ich poparcie. Brak tych dowodów, a nie wiedza o nieistnieniu boga, jest wystarczającym argumentem do odrzucenia twierdzenia teistów.
>Załóżmy teraz, że mamy przed sobą audytorium złożone z idealnych agnostyków, czyli ludzi, którzy w >sposób całkowicie neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu istnienia Boga, podobnie jak w >sposób neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu czy liczba drzew w puszczy Kampinoskiej jest >parzysta czy nieparzysta. No i przed takie idealnie agnostyczne audytorium zostaje zaproszony >ateista, który ma okazję przedstawić swoje stanowisko. Ateista nie będzie więc spierał się z teistą >- ma wyłącznie podać racje za przyjęciem ateizmu.
-W sposób neutralny i nieuprzedzony powiem, że agnostycy nie nadają się na żadne audytorium, które miałoby cokolwiek rozstrzygać. Sami przed tym się bronią rękami i nogami i wolą trwać w błogim niezdecydowaniu, z jednoczesnym nieuzasadnionym przekonaniem, że i tak nigdy niczego rozstrzygnąć się nie da.
>No i teraz pojawia się moje oczywiste pytanie do tutejszych forumowych ateistów - jaki argument na >rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium? -Właśnie ten, że żaden teista nie przedstawi racjonalnego dowodu na korzyść teorii boga. A poza tym, jesteś tu na tyle długo, że spotkałeś się już z chyba z setkami argumentów przedstawianych przez ateistów. Przecież i tak żaden Cię nie przekona, a i specjalnie mi na tym nie zależy, byś uczynił mi tę łaskę i przyjął mój punkt wiedzenia.
>I z góry uprzedzam, że jako założyciel wątku daję sobie prawo do ewentualnego czepiania się. -A w to, że z tego prawa skorzystasz, wierzę. Jak w przypadku boga, nic nowego.
|
|
 | -3 na 3 | worek kości (2937 punktów) | >>jaki argument na rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium? >-Właśnie ten, że żaden teista nie przedstawi racjonalnego dowodu na korzyść teorii boga.
1. Audytorium może odpowiedzieć, że przecież istnieje cała masa dowodów (w sensie logicznym) na istnienie Boga - kosmologiczne, ontologiczne, moralne, epistemiczne itd. 2. Audytorium może także powiedzieć, że nawet jeśli dowody teisty są nieprzekonujące, to nie wynika z tego jeszcze prawdziwość stanowiska przeciwnego - wynika z tego co najwyżej, że problem istnienia Boga jest póki co nierozstrzygalny, czyli racjonalnie jest być agnostykiem.
bembergiem w berg
|
|
|  | 6 na 6 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie jest racjonalnie być agnostykiem ponieważ ważną rolę odgrywa tu jeszcze jeden czynnik. Jest tu rozumność. Jeżeli jakaś teza jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i dziecinna to należy się do niej ustosunkować ateistycznie. A nie udawać, że niby nie ma dostatecznych argumentów. Jeżeli mówię, że jestem Bogiem - to jak udowodnisz, że tak nie jest? Będziesz więc agnostykiem w stosunku do mojej tezy?
|
|
| |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >Jeżeli jakaś teza jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i dziecinna to należy się do niej ustosunkować ateistycznie.
Teiści uważają, że świat posiada rację/przyczynę swojego istnienia, ponieważ - z punktu widzenia zdrowego rozsądku - wszystko ma swoją przyczynę. Ateiści uważają, że świat powstał bez przyczyny. I kto tutaj jest bardziej zdroworozsądkowy?
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 5 na 5 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Ale skąd od razu pomysł, że Bóg stworzył świat? Bo z faktu, że świat ma przyczynę, wcale nie wynika istnienie Boga.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >Ale skąd od razu pomysł, że Bóg stworzył świat? Bo z faktu, że świat ma przyczynę, wcale nie wynika istnienie Boga.
Z tego, co wiem, mamy dwie opcje: przyjąć, że łańcuch przyczyn ciągnie się w nieskończoność, lub założyć, że istnieje przyczyna, która nie posiada swojej przyczyny. Jednak istnienie aktualnej nieskończoności wydaje się sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, bo zakłada istnieje nieskończonej ilości materii, nieskończonej ilości czasu, nieskończonej energii itd.
W przypadku przyczyny, która nie posiada swojej przyczyny, powstaje pytanie, jaka musiałaby być jej natura? Wydaje się, że nie mogłaby to być przyczyna materialna, ponieważ wszystko, co istnieje w naszym świecie, posiada swoją przyczynę materialną, a żadna przyczyna materialna nie jest racją swojego własnego istnienia, no i łańcuch przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność. Czyli przyczyna odpowiedzialna za istnienie świata powinna mieć rację swojego istnienia w sobie - powinna istnieć na sposób konieczny. Czy póki co zgadasz się, że z punktu widzenia zdrowego rozsądku należałoby przyjąć istnienie takiej koniecznej przyczyny?
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | To bardzo trudne zagadnienie. Początek jest czymś absolutnie nieznanym i nawet nie wiem, czy człowiek jest w stanie zrozumieć tę przyczynę. Może nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. Raczej przyczyna świata nie znajduje się w nim, bo świat jest jej tworem. Z tego punktu widzenia mogę zgodzić się na inteligencję wyższą, która dla nas jest absolutnie niepoznawalna i obojętna.
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Z tego punktu widzenia mogę zgodzić się na inteligencję wyższą, która dla nas jest absolutnie niepoznawalna i obojętna.
Ja tam nie wiem, ale coś tak czuję, że przy takiej postawie idealni agnostycy zaczną pochrząkiwać w kierunku teisty.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Dlatego napisałem na początku, że obalić można bogów religii, nie Boga deistów.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | tatajarek (1122 punktów) | "Z tego punktu widzenia mogę zgodzić się na inteligencję wyższą"
Jacek - nie bądź durak, inteligencja wyższa zrobiłaby na gotowo w sześć dni...
Wybuch Wielki wskazuje na amatora pirotechnika o ograniczonej inteligencji (albo inteligenta, ale pechowca).
|
|
| |  | 1 na 3 | bohandas (842 punktów) | > Nie jest racjonalnie być agnostykiem ponieważ ważną rolę odgrywa tu jeszcze jeden czynnik. Jest tu rozumność. Jeżeli jakaś teza jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i dziecinna to należy się do niej ustosunkować ateistycznie.Argument o sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem to chyba żart jakiś - spora część współczesnej nauki jest z nim sprzeczna. Ponadto jest to zdrowy rozsądek małpy, której się wydaje, że jest jakimś niebywałym intelektem, a tak naprawdę to tylko zlepek instynktów mających na celu przetrwanie gatunku. Bo cóż to za intelekt, któremu zadek samicy może przesłonić świat cały?
|
|
| | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Jeżeli ktoś twierdzi, że widział ducha, to tylko zdrowy rozsądek może nas uratować przed daniem temu wiary. Nic więcej. Współcześnie istnieje bardzo dużo pseudonauki: bioetyka, jakieś teorie wieloświatów Evereta i temu podobne insynuacje obrażające rozum ludzki. Nie można się na to godzić.
|
|
| | | |  | 1 na 3 | bohandas (842 punktów) | >Jeżeli ktoś twierdzi, że widział ducha, to tylko zdrowy rozsądek może nas uratować przed daniem temu wiary. Nic więcej. Współcześnie istnieje bardzo dużo pseudonauki: bioetyka, jakieś teorie wieloświatów Evereta i temu podobne insynuacje obrażające rozum ludzki. Nie można się na to godzić.
Naukowcy od dawna nie posługują się zdrowym rozsądkiem, bo to droga na manowce. Żeby daleko nie szukać, teoria względności, fizyka kwantowa nic ze zdrowym rozsądkiem wspólnego nie mają.
Zdrowym rozsądkiem to się można posłużyć, jak się kaszę w garncu miesza, coby się nie przypaliła albo cegły na budowie układa, żeby ścianę prostą postawić.
|
|
| | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | A żeby nie wierzyć w duchy? Dowodami naukowymi na nieistnienie duchów czy czym się posłużysz?
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | tatajarek (1122 punktów) | >Naukowcy od dawna nie posługują się zdrowym rozsądkiem, bo to droga na manowce. >Żeby daleko nie szukać, teoria względności, fizyka kwantowa nic ze zdrowym rozsądkiem wspólnego nie mają.
Nauka, a mechanika kwantowa w szczególności, mają wszystko wspólne ze zdrowym rozsądkiem. Zdrowy rozsądek je stworzył, zdrowy rozsadek je rozwija, i zdrowy rozsadek z nich korzysta.
Rozsadek mikroświata jest inny niz świata kamyków i siłomierzy, ale nie widzę w nim nic niezdrowego.
|
|
| | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | > Nauka, a mechanika kwantowa w szczególności, mają wszystko wspólne ze zdrowym rozsądkiem.> Zdrowy rozsądek je stworzył, zdrowy rozsadek je rozwija, i zdrowy rozsadek z nich korzysta.Teorię względności i mechanikę kwantową stworzyli błyskotliwi ludzie, potrafiący nieszablonowo myśleć, wbrew zdroworozsądkowym wnioskom i oczekiwaniom, a ich rozumowanie często stało w sprzeczności z opartym o zdrowy rozsądek pojmowaniem świata przez im współczesnych. Jakże często oczekiwanie podyktowane zdrowym rozsądkiem sprzeczne jest z wynikami obliczeń.  Banalny przykład: zdroworozsądkowe podejście nakazuje ludziom twierdzić, że liczb całkowitych jest więcej niż naturalnych, podczas gdy w rzeczywistości jest ich dokładnie tyle samo. Żeby było ciekawiej liczb wymiernych też nie jest więcej.
|
|
| |  | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | > Nie jest racjonalnie być agnostykiem ponieważ ważną rolę odgrywa tu jeszcze jeden czynnik.Zdanie bez sensu. Właśnie agnostykiem wypada być racjonalnie. pl.wikipedia.org/wiki/Ignostycyzm
|
|
|  | 10 na 10 | KORUND (4922 punktów) | >1. Audytorium może odpowiedzieć, że przecież istnieje cała masa dowodów (w sensie logicznym) na istnienie Boga - kosmologiczne, ontologiczne, moralne, epistemiczne itd.
-To są dowody tylko dla wierzących. Dla racjonalisty nie stanowią nawet poszlak.
>2. Audytorium może także powiedzieć, że nawet jeśli dowody teisty są nieprzekonujące, to nie wynika z tego jeszcze prawdziwość stanowiska przeciwnego - wynika z tego co najwyżej, że problem istnienia Boga jest póki co nierozstrzygalny, czyli racjonalnie jest być agnostykiem. -Ateiście wystarcza nieprawdziwość stanowiska teisty.
-Wydaje mi się, że ta chęć zrzucenia ciężaru dowodzenia na ateistów wynika ze słabej wiary teistów. Boją się swoich narastających wątpliwości, a wszelkie teologiczne "dowody" nie są w stanie ich rozwiewać, bo są naiwne, staroświeckie i absurdalne. Obala je sama rzeczywistość. Dlatego usiłują się pokrzepiać tym, że ateiści nie są w stanie udowodnić nieistnienia boga ponad wszelką wątpliwość. Nie są, nie będą i nie jest im to potrzebne, by być ateistami. Żałosne jedynie jest, że milionom wyznawców wystarcza to, do poświęcania sporej części (czasami całego) swojego życia na dziwaczne rytuały, dopasowywanie światopoglądu do starych ksiąg, ograniczania swobód swoich i współobywateli, wywoływania wojen, hamowania postępu, budowania gigantycznych świątyń i utrzymywania masy urzędników urojonego pana boga.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >>1. Audytorium może odpowiedzieć, że przecież istnieje cała masa dowodów (w sensie logicznym) na istnienie Boga - kosmologiczne, ontologiczne, moralne, epistemiczne itd. >-To są dowody tylko dla wierzących. Dla racjonalisty nie stanowią nawet poszlak.
W tych dowodach w żadnym miejscu nie występuje odwołanie do Objawienia. Jeśli uważasz inaczej, to przypomnij jakiś dowód.
>>2. Audytorium może także powiedzieć, że nawet jeśli dowody teisty są nieprzekonujące, to nie wynika z tego jeszcze prawdziwość stanowiska przeciwnego - wynika z tego co najwyżej, że problem istnienia Boga jest póki co nierozstrzygalny, czyli racjonalnie jest być agnostykiem. >-Ateiście wystarcza nieprawdziwość stanowiska teisty.
Na jakiej podstawie stwierdza nieprawdziwość?
>-Wydaje mi się, że ta chęć zrzucenia ciężaru dowodzenia na ateistów
Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym coś. Ateista ma coś do powiedzenia z asercją, więc powinien móc to wykazać. Jakiś czas już spędziłem na racjonaliście i wielu teistów tłumaczyło się tutaj ze swoich przekonań, ale nie pamiętam wątku, w którym to ateiści uzasadnialiby prawdziwość swojego stanowiska.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 6 na 6 | KORUND (4922 punktów) | >>-Ateiście wystarcza nieprawdziwość stanowiska teisty. >Na jakiej podstawie stwierdza nieprawdziwość?
-I tu ponownie się zapętliłeś. Na takiej, że brak jest jakichkolwiek dowodów potwierdzających prawdziwość twierdzeń teisty.
>Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym coś. Ateista ma coś do powiedzenia z asercją, więc powinien móc to wykazać. Jakiś czas już spędziłem na racjonaliście i wielu teistów tłumaczyło się tutaj ze swoich przekonań, ale nie pamiętam wątku, w którym to ateiści uzasadnialiby prawdziwość swojego stanowiska.
-Uzasadniają i wykazują ciągle. Choćby poprzez ukazywanie absurdów zawartych w świętych księgach, fałszywości tzw. cudów, pokazywanie, że wszelkie zjawiska niegdyś kojarzone z mocą nadprzyrodzoną dają się dziś wytłumaczyć racjonalnie i nie ma podstaw by się upierać, że są takie, które nigdy wytłumaczyć się nie dadzą. Ciągle podkreślamy brak potrzeby istnienia boga do wytłumaczenia czegokolwiek, co już jest wyjaśnione. Wiek Wszechświata, wiek Ziemi, powstawanie gwiazd, ewolucja biologiczna, definitywnie zwierzęca fizjologia człowieka, brak dowodów na istnienie duszy, na życie po śmierci mózgu. Wszystkie fakty na temat otaczającej rzeczywistości, udowodnione i jakby niezgodne z poglądami fideistów. Naprawdę nic na te tematy tu nie czytałeś? A może dasz przykład zjawiska, procesu, który wymaga istnienia boga i jego interwencji? Udowodnisz, że to czego nie rozumiemy to siła, którą teiści nazywają bogiem?
|
|
| | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >brak jest jakichkolwiek dowodów potwierdzających prawdziwość twierdzeń teisty.
Teista twierdzi, że jeśli istnieje racjonalny stwórca świata, to jego dzieło - świat - będzie racjonalnym, uporządkowanym mechanizmem. No i okazuje się - dzięki nauce - że świat rzeczywiście jest takim matematycznie opisywalnym racjonalnym mechanizmem, co wspiera tezę teistyczną. Jakie wyjaśnienie racjonalności świata przyjmuje ateista?
>ukazywanie absurdów zawartych w świętych księgach, fałszywości tzw. cudów, pokazywanie, że wszelkie zjawiska niegdyś kojarzone z mocą nadprzyrodzoną dają się dziś wytłumaczyć racjonalnie i nie ma podstaw by się upierać, że są takie, które nigdy wytłumaczyć się nie dadzą.
To krytyka poszczególnych religii. W definicji Boga nie ma nic o świętych księgach. Bóg jest tutaj rozumiany jako byt posiadający następujące właściwości: 1. Bycie osobą - można się do Boga zwrócić. 2. Wszechmoc - jest w stanie zrobić wszystko, co jest metafizycznie możliwe. 3. Doskonałość moralną - nie jest w żadnym sensie przedmiotem możliwej krytyki moralnej. 4. Niezmienność - boskie atrybuty się nie zmieniają. 5. Wszechwiedzę - zna wartość logiczną każdego zdania. 6. Wieczność - zawsze istniał. 7. Konieczność - nie może nie-istnieć. 8. Bycie stwórcą wszystkiego, poza Nim samym.
>A może dasz przykład zjawiska, procesu, który wymaga istnienia boga i jego interwencji?
1. Istnienie świata. 2. Racjonalność (matematyczna opisywalność) świata.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Bóg jest tutaj rozumiany jako byt posiadający następujące właściwości: >(...) Czyli urojony. >>A może dasz przykład zjawiska, procesu, który wymaga istnienia boga i jego interwencji? >1. Istnienie świata. >2. Racjonalność (matematyczna opisywalność) świata. Nie, to absolutnie nie wymaga istnienia żadnych bogów. Wymaga to wyłącznie istnienia energii/materii oraz oddziaływań podstawowych.
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>1. Istnienie świata. >>2. Racjonalność (matematyczna opisywalność) świata. >Nie, to absolutnie nie wymaga istnienia żadnych bogów. Wymaga to wyłącznie istnienia energii/materii oraz oddziaływań podstawowych.
Czyli aby istniał świat i prawa fizyki, musi istnieć świat (energia/materia) i prawa fizyki. Seems legit.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Czyli aby istniał świat i prawa fizyki, musi istnieć świat (energia/materia) i prawa fizyki. Zaraz, zaraz. Napisałeś "Istnienie świata". Świat to trochę więcej niż sama energia/materia i prawa fizyki.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Celecrin (6386 punktów) | > Czyli aby istniał świat i prawa fizyki, musi istnieć świat (energia/materia) i prawa fizyki. Seems legit.Przeskok na boga deistycznego. Jakakolwiek dyskusja (z góry skazana na niepowodzenie), nawet wygrana przez Ciebie legitymuje jedynie boga deistycznego. To jest typowy, kardynalny błąd teistów. Nie mogąc obronić boga osobowego, uciekają się do tej sztuczki, do tej gierki, którą zacząłeś prowadzić z Meretseger. Ta drogą dojdziesz jedynie do ateizmu  .
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Celecrin (6386 punktów) | >Teista twierdzi, że jeśli istnieje racjonalny stwórca świata, to jego dzieło - świat - będzie racjonalnym, uporządkowanym mechanizmem. No i okazuje się - dzięki nauce - że świat rzeczywiście jest takim matematycznie opisywalnym racjonalnym mechanizmem, co wspiera tezę teistyczną. To absolutnie nie wspiera żadnej idei boga teistycznego tylko DEISTYCZNEGO. Jak sam napisałeś deiści to praktycznie ateiści...
|
|
| | |  | 4 na 4 Hejdasz (92 punktów) (zablokowany) |
>Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym coś. Ateista ma coś do powiedzenia z asercją, więc powinien móc to wykazać.
Tak dokładnie to ta zasada mówi, ze ciężar dowodu spoczywa na tym kto twierdzi a nie na tym kto zaprzecza (i Ty doskonale o tym wiesz). Ateista ma do powiedzenia tyle, że zaprzecza twierdzeniom teisty.
Natomiast gdyby zastosować Twoją karykaturalną interpretację tej zasady (w tym wątku, bo przecież doskonale wiesz jak ta zasada ma działać) to w zasadzie zawsze można przerzucić ciężar dowodu na przeczącego.
Popatrz tylko:
Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym coś. Oskarżony o morderstwo twierdzi, że nie było go na miejscu zbrodni, więc powinien móc to wykazać.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Ateista ma do powiedzenia tyle, że zaprzecza twierdzeniom teisty.
Moim zdaniem istnieje różnica między zaprzeczaniem istnienia jakiegoś przedmiotu, a zaprzeczaniem prawdziwości jakiegoś twierdzenia. Pierwsze podejście jest przedmiotowe, a drugie meta-przedmiotowe.
Przedmiotowy teista: Bóg istnieje. Metaprzedmiotowy teista: Twierdzenie, że Bóg istnieje jest prawdziwe. Przedmiotowy ateista: Bóg nie istnieje. Metaprzedmiotowy ateista: Twierdzenie, że Bóg istnieje jest fałszywe.
Ten wątek jest adresowany do przedmiotowych ateistów - jeśli tacy tu w ogóle są.
> Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym coś. Oskarżony o morderstwo twierdzi, że nie było go na miejscu zbrodni, więc powinien móc to wykazać.
I w takich przypadkach domaga się zwykle od oskarżonego okazania jakiegoś alibi.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Przedmiotowy teista: Bóg istnieje. >Metaprzedmiotowy teista: Twierdzenie, że Bóg istnieje jest prawdziwe. >Przedmiotowy ateista: Bóg nie istnieje. Bogusławski: A co to jest Bóg? Nauki przyrodnicze nie znają takiego terminu, a terminy nie posiadające definicji nie podlegają żadnej weryfikacji. Nauki przyrodnicze nie znają ani pojęcia Boga, ani nic na ten temat powiedzieć nie mogą.
>Metaprzedmiotowy ateista: Twierdzenie, że Bóg istnieje jest fałszywe. Bogusławski: Twierdzenie (na gruncie nauk przyrodniczych), że "Bóg istnieje" - nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe - jest bezsensowne. Nie wiemy co miałoby by istnieć?
>Ten wątek jest adresowany do przedmiotowych ateistów - jeśli tacy tu w ogóle są. Jestem ciekawym czy się zgłoszą? Ja nawet nie rozumiem kim są jacyś tam "przedmiotowi ateiści". Ja np. nawet za ateistę nie się nie uważam tylko za naturalistę ontologicznego z wszystkimi konsekwencjami takiej postawy poznawczej.
Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym coś. Oskarżony o morderstwo twierdzi, że nie było go na miejscu zbrodni, więc powinien móc to wykazać. >I w takich przypadkach domaga się zwykle od oskarżonego okazania jakiegoś alibi. Myli się Pan. W cywilizowanych państwach, to oskarżyciel musi udowodnić przestępstwo, a nie oskarżony swoją niewinność. Zweryfikowane alibi jest tylko dowodem podważającym zasadność oskarżenia. Oskarżonemu przydaje się, ale nie jest wcale konieczne i domaganie się takiego dowodu jest oparte tylko na prawie Kaduka.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | Ok, ok, myślę, że jest już jasne, że jest Pan tzw. ateistą semantycznym.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ok, ok, myślę, że jest już jasne, że jest Pan tzw. ateistą semantycznym.Nie, przecież wyżej napisałem wyraźnie: Ja np. nawet za ateistę się nie uważam tylko za naturalistę ontologicznego z wszystkimi konsekwencjami takiej postawy poznawczej. Jeżeli już poszukiwał bym uzasadnienia swojego ateistycznego przekonania to szukał bym gdzieś pomiędzy ignostycyzmem a apateizmem, choć argumenty ateizmu semiotycznego też mają tu ważkie znaczenie. @@@ .
|
|
| | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym coś. Dokładnie tak.
>Ateista ma coś do powiedzenia z asercją, A skąd Pan taką wiedzę zaczerpnął? Ateista tyko nie uznaje asercji zdań mówiących o Bogu i je deneguje, odrzuca. Sam niczego w tym aspekcie nie twierdzi.
>więc powinien móc to wykazać. Więc niczego tu nie musi wykazywać.
>Jakiś czas już spędziłem na racjonaliście i wielu teistów tłumaczyło się tutaj ze swoich przekonań, ale nie pamiętam wątku, w którym to ateiści uzasadnialiby prawdziwość swojego stanowiska. Pozwoli Pan, Panie Piotrze, że zaproponuję Panu wypowiedzi Bogusławskiego, które znam najlepiej. Uzasadniał swoje stanowisko odrzucające wiarę w istnienie jakiekolwiek świata nadprzyrodzonego na przeróżne racjonalne sposoby, tak przekonywająco i komunikatywnie, iż tylko ludzie mocno ograniczeni intelektualnie przez wiarę ludzie mogą tego nie zrozumieć. Odrzucenie argumentów Bogusławskiego jest odrzuceniem a priori - jeszcze przed rozumnym rozpoznaniem jego argumentacji.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jak ateista mógłby przekonać idealnego agnostyka? Przed "jak" warto by się zastanowić "po co", gdyż irracjonalnym zajęciem jest przekonywanie wierzących. Ateizm, to ogromnie szerokie pojęcie, zaś co to znaczy "idealny agnostyk", to tylko Bóg raczy wiedzieć? No, może jeszcze Pan Worek kości. (Nie sądzę abym praktycznie gdzieś znalazł przedstawicieli spełniających kryteria Pańskiego opisu, tacy agnostycy to stwór podobnie wyspekulowany jak Bóg.) Miłego dnia.
@@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Przekonywanie wierzących jest irracjonalne? Przecież to chęć dobra dla drugiego, chęć wyprowadzenia go z zabobonu, który krzywdzi go. Są na świecie przypadki, że się udaje.
|
|
|  | 15 na 15 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Przekonywanie wierzących jest irracjonalne? Zdecydowanie tak, gdyż z wiarą nie ma dyskusji. Nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej.
>Przecież to chęć dobra dla drugiego, chęć wyprowadzenia go z zabobonu, który krzywdzi go. Niech się Pan tak nie poświęca. Poczucie misji - ateistyczna ewangelizacja wierzących - jest nie tylko irracjonalna, ale wprost głupia, gdyż efektów nie przynosi.
>Są na świecie przypadki, że się udaje. Tak tylko się Panu wydaje. Inteligentni ludzie sami wykuwają sobie swój światopogląd i my co najwyżej ludziom samodzielnie poszukującym możemy dostarczyć argumentów. Materiału do samodzielnych przemyśleń. To jest bardzo dużo i dlatego warto tu pisać oraz podejmować polemiki z zupełnie niereformowalnymi fideistami. Im już nic nie pomoże, ale inni czytają i z tego korzystają.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Ma pan 100% racji. Zgadzam się.
|
|
|  | 2 na 2 | KORUND (4922 punktów) | >Przekonywanie wierzących jest irracjonalne? Przecież to chęć dobra dla drugiego, chęć wyprowadzenia go z zabobonu, który krzywdzi go. Są na świecie przypadki, że się udaje.
-Tyle, że z tą chęcią "dobra dla drugiego" mamy do czynienia zbyt często. Tak tłumaczy się także natrętną indoktrynację religijną. Ważna jest wolność przedstawiania dowolnego światopoglądu i z drugiej strony swoboda jego krytykowania, bez przymusu i okazywania jak bardzo nam zależy by inni nam uwierzyli. Każdy ma prawo poznać prawdę, a czy z tego skorzysta, czy mu się ona spodoba, czy woli się oszukiwać, to już jego sprawa. Gorzej gdy oszukuje innych.
|
|
|  | 8 na 8 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Przekonywanie wierzących jest irracjonalne? Mało skuteczne i raczej niepotrzebne. To nie wiara jest problemem a próby narzucania jej innym. >Przecież to chęć dobra dla drugiego, chęć wyprowadzenia go z zabobonu, który krzywdzi go. Nie zdziwiłbym się gdyby największych zbrodni dokonano właśnie w imię czyjegoś dobra. A czy wierzącego krzywdzi jego wiara czy nie, to dla mnie bez większego znaczenia. Jego życie, jego sprawa przynajmniej tak długo jak swojej wiary nie narzuca.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >Nie sądzę abym praktycznie gdzieś znalazł przedstawicieli spełniających kryteria Pańskiego opisu
To jest tylko pewna idealizacja, która ma nam pomóc wyobrazić sobie warunki doskonałej dyskusji (coś, czego nie ma, ale do czego warto dążyć).
bembergiem w berg
|
|
3 na 3 | qerfy (677 punktów) | >No i teraz pojawia się moje oczywiste pytanie do tutejszych forumowych ateistów - jaki argument na >rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium? I z góry uprzedzam, >że jako założyciel wątku daję sobie prawo do ewentualnego czepiania się.
Sprytny ateista przyprowadzi ze sobą katolika oraz muzułmanina i pozwoli im mówić. Pierwszy dowiedzie, że nie istnieje Allah, a drugi dowiedzie, że nie istnieje Jahwe. W tym czasie ateista się zdrzemnie, by nie zatruwać sobie głowy wydumanymi problemami.
|
|
3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > Ateista nie będzie więc spierał się z teistą.Ty nie jesteś teistą? (dobra wiem, ad personam  ) > ma wyłącznie podać racje za przyjęciem ateizmu.racja jest prosta: brak jakichkolwiek danych doświadczalnych potwierdzających słuszność teizmu.
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >brak jakichkolwiek danych doświadczalnych potwierdzających słuszność teizmu.
Dane doświadczalne mogą wspierać nieskończenie wiele hipotez.
Słynny przykład "zielbieskości":
Dane doświadczalne - wszystkie znalezione szmaragdy - potwierdzają tezę, że: 1. Każdy szmaragd jest zielony. 2. Każdy szmaragd jest zielbieski.
"Zielbieski" oznacza: Zielony do roku 2050, a niebieski po tym czasie.
Dane doświadczalne nie narzucają jednej teorii, a wybór jednej z kilku możliwych interpretacji danych doświadczalnych zależy często od przyjęcia zupełnie arbitralnych, poza-merytorycznych kryteriów (np. prostota, elegancja czy piękno danej teorii).
bembergiem w berg
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | >>brak jakichkolwiek danych doświadczalnych potwierdzających słuszność teizmu. >Dane doświadczalne mogą wspierać nieskończenie wiele hipotez. Wręcz przeciwnie. To brak danych doświadczalnych wspiera nieskończenie wiele hipotez.
Ale to dobrze, że ujmujesz Boga jako hipotezę, gdyż w takim razie już wiemy gdzie go szukać. Źródłem wszelkich hipotez jest ludzki umysł.
>Słynny przykład "zielbieskości": >Dane doświadczalne - wszystkie znalezione szmaragdy - potwierdzają tezę, że: >1. Każdy szmaragd jest zielony. >2. Każdy szmaragd jest zielbieski. >"Zielbieski" oznacza: Zielony do roku 2050, a niebieski po tym czasie. Stare, ale jare. Ale tu dostrzegam pewien problem. Skoro hipotez jest nieskończenie wiele, to dlaczego różni fideisci podnoszą te same argumenty?
>Dane doświadczalne nie narzucają jednej teorii, a wybór jednej z kilku możliwych interpretacji danych doświadczalnych zależy często od przyjęcia zupełnie arbitralnych, poza-merytorycznych kryteriów (np. prostota, elegancja czy piękno danej teorii). Mogę się zgodzić, że hipoteza Boga jest arbitralna, poza-merytoryczna, a nawet piękna, ale z danymi doswiadczalnymi nie ma ona nic wspólnego.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Dane doświadczalne mogą wspierać nieskończenie wiele hipotez. >Wręcz przeciwnie.
Ja pokazałem, że te same dane doświadczalne mogą wpierać różne hipotezy, a Ty bez uzasadnienia rzucasz, że a właśnie, że nie. Mhm.
>Źródłem wszelkich hipotez jest ludzki umysł.
Czy to znaczy, że przedmiot danej hipotezy nie może istnieć poza ludzkim umysłem?
>Stare, ale jare. Ale tu dostrzegam pewien problem. Skoro hipotez jest nieskończenie wiele, to dlaczego różni fideisci podnoszą te same argumenty?
Nie rozumiem tego problemu. Wyjaśnij.
>Mogę się zgodzić, że hipoteza Boga z danymi doswiadczalnymi nie ma ona nic wspólnego.
W definicji Boga mówi się, że jest on racjonalnym stwórcą świata, co może potwierdzać: 1. Istnienie świata. 2. Racjonalność świata.
Obie te doświadczalne dane - istnienie i racjonalność świata - zdają się potwierdzać hipotezę Boga rozumianego jako racjonalny stwórca świata.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | >>>Dane doświadczalne mogą wspierać nieskończenie wiele hipotez. >>Wręcz przeciwnie. >Ja pokazałem, że te same dane doświadczalne mogą wpierać różne hipotezy, A gdzie tak napisałeś? Nawet tu u góry wyświetla sie Twój tekst, ale tam jest napisane co innego.
>a Ty bez uzasadnienia rzucasz, że a właśnie, że nie. Mhm. Zawsze można dopytać. Dane doświadczalne mogą wspierać tylko te hipotezy, które tym danym nie przeczą. A następnie hipotezy są znów weryfikowane doświadczalnie. Nieskończona ilość hipotez to jest znacznie przesadzone, gdy jabłka z drzewa jakoś dziwnym trafem zawsze na dół spadają.
>Czy to znaczy, że przedmiot danej hipotezy nie może istnieć poza ludzkim umysłem? Może. Dopóki go nie wykażemy doświadczalnie, dopóty jest czystą hipotezą.
>>Skoro hipotez jest nieskończenie wiele, to dlaczego różni fideisci podnoszą te same argumenty? >Nie rozumiem tego problemu. Wyjaśnij. To proste. Hipotez jest nieskończenie wiele, a przedmioty ludzkiej wiary są u wielu ludzi bardzo podobne. Dlaczego?
>W definicji Boga mówi się, że jest on racjonalnym stwórcą świata, co może potwierdzać: >1. Istnienie świata. >2. Racjonalność świata. Wiele zależy od tego, kto definiuje. W mojej definicji ten Bóg, który stworzył świat jest zły. Popiera mnie cała tradycja gnostycka. I co?
>Obie te doświadczalne dane - istnienie i racjonalność świata - zdają się potwierdzać hipotezę Boga rozumianego jako racjonalny stwórca świata. Można sobie mówić wiele słów, wiele dedukować i wnioskować, ale dopóki stary dobry świat rządzi się naturalnymi prawami i gruszki nie rosną na wierzbie, dopóty ja naprawdę mam się w co bawić, a wobec przeróżnych intelektualnych koncepcji pozostaję sceptykiem.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Ja pokazałem, że te same dane doświadczalne mogą wpierać różne hipotezy, >A gdzie tak napisałeś?
Gdy pisałem o zielbieskości.
>>a Ty bez uzasadnienia rzucasz, że a właśnie, że nie. Mhm. >Zawsze można dopytać. Dane doświadczalne mogą wspierać tylko te hipotezy, które tym danym nie przeczą.
Dane zmysłowe mogą wspierać hipotezę, że szmaragdy są zielone i że są zielbieskie. Dawniej dane zmysłowe wspierały hipotezę, że Słońce krąży wokół Ziemi, a później, że jest na odwrót.
>>Czy to znaczy, że przedmiot danej hipotezy nie może istnieć poza ludzkim umysłem? >Może. Dopóki go nie wykażemy doświadczalnie, dopóty jest czystą hipotezą.
Jak można wykazywać doświadczalnie istnienie zjawisk w przeszłości? Jeśli tylko doświadczalność gwarantuje nam poznanie, to możemy wyrzucić do kosza całą historię, astronomię, matematykę i większość fizyki teoretycznej. Historia i astronomia zajmuje się bytami, które są niemożliwe do doświadczenia (wydarzenia historyczne już nie istnieją, podobnie jak np. wielki wybuch), a nauki formalne operują na abstrakcyjnych modelach.
>To proste. Hipotez jest nieskończenie wiele, a przedmioty ludzkiej wiary są u wielu ludzi bardzo podobne. Dlaczego?
Być może ci wszyscy ludzie mają podobne doświadczenie.
>W mojej definicji ten Bóg, który stworzył świat jest zły.
Więc mówimy o czym innym. Tradycyjnie w teizmie Bogu przypisuje się takie cechy: 1. Bycie osobą - można się do Boga zwrócić. 2. Wszechmoc - jest w stanie zrobić wszystko, co jest metafizycznie możliwe. 3. Doskonałość moralną - nie jest w żadnym sensie przedmiotem możliwej krytyki moralnej. 4. Niezmienność - boskie atrybuty się nie zmieniają. 5. Wszechwiedzę - zna wartość logiczną każdego zdania. 6. Wieczność - zawsze istniał. 7. Konieczność - nie może nie-istnieć. 8. Bycie stwórcą wszystkiego, poza Nim samym.
>Można sobie mówić wiele słów >wobec przeróżnych intelektualnych koncepcji pozostaję sceptykiem.
A jakieś uzasadnienie?
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | > >>Ja pokazałem, że te same dane doświadczalne mogą wpierać różne hipotezy,> >A gdzie tak napisałeś?> Gdy pisałem o zielbieskości.www.racjonalista.pl/forum.php/s,600722#w601814www.racjonalista.pl/forum.php/s,600722#w601917www.racjonalista.pl/forum.php/s,600722#w602026 Cytat:Tak, można dowoli mnożyć słowa i wymyślać grue, true, a nawet SRUE [a także zielbieskość] i w każdą z tych kategorii ładować jakieś inne wartości fizyczne LUB wydumane. Weźmy na przykład kategorię SRUE: człowiek powstał w wyniku ewolucji lub w wyniku boskiej kreacji. Hipoteza SRUE: człowiek powstał w wyniku SRUE. Dopóki nauka potwierdza, że człowiek powstał w wyniku ewolucji, dopóty hipoteza SRUE jest prawdziwa. A skoro hipoteza SRUE jest prawdziwa, to zawsze może się jeszcze okazać, że prawdziwa jest druga część jej alternatywy. > Dane zmysłowe mogą wspierać hipotezę, że szmaragdy są zielone i że są zielbieskie.I co z tego? Tak klasyfikujesz zjawiska, jak sobie ułożyłeś szufladki. To Ty określiłeś takie dwie szufladki i jedną włożyłeś do drugiej. > Dawniej dane zmysłowe wspierały hipotezę, że Słońce krąży wokół Ziemi, a później, że jest na odwrót.Tak, rozwinęła się nauka i dzięki niej coraz lepiej poznajemy otaczający nas świat, a nawet nas samych. > Jak można wykazywać doświadczalnie istnienie zjawisk w przeszłości?Może zwyczajnie warto się zaznajomić z udokumentowanymi dowodami? > Jeśli tylko doświadczalność gwarantuje nam poznanie, to możemy wyrzucić do kosza całą historię, astronomię, matematykę i większość fizyki teoretycznej. Historia i astronomia zajmuje się bytami, które są niemożliwe do doświadczenia (wydarzenia historyczne już nie istnieją, podobnie jak np. wielki wybuch), a nauki formalne operują na abstrakcyjnych modelach.Jakoś mi negacjonizmem pachnie... i źle mi się to kojarzy. {Najbardziej lubię zawsze właśnie ten moment w takich dyskusjach, gdy adwersarz zamienia się w tak dalece sceptycznego SCEPTYKA do kwadratu, że zaraz mi tu jeszcze oświadczy, że niepewne jest nie tylko istnienie przeszłości, ale wręcz i jego własne istnienie... Wszystko SUPER i pochwalam nawet takie filozoficzne ćwiczenie. Tylko proszę mi szanowni fideiści wytlumaczyć, jakim cudem Wy z tego ABSOLUTNEGO sceptycyzmu nagle sobie bez żadnej żenady BOGA - niczym prestidigitator królika z kapelusza - wyciągacie? No i oczywiście - druga sprawa - trochę poważniejsza nawet: Waszym (drodzy fideiści) celem jest między innymi wykazanie - właśnie również w drodze tego Waszego pozorowanego absolutnego sceptycyzmu - że zupełnie wszystko, również nauka, opiera się na wierze. Ma być tak np. dlatego, że nie musimy przecież do końca ufać swym zmysłom, że może żyjemy w rzeczywistości solipsystycznej, że może nie ma historii, a to cały czas jedynie w teraźniejszości nasz umysł wplata nam różne wizje w pamięć itd, itp. Ostatecznie ma wyjść na to, że zarówno Bóg, jak i oparta na empirii nauka są w jednakowym stopniu oparte na wierze. A więc są równie uprawnione. Tylko weźcie łaskawie pod uwagę taki drobny myk, że jeżeli wszystko - absolutnie wszystko - jest oparte na wierze i to w równym stopniu, to w zasadzie dlaczego lepsze ma być staranie się o życie w zgodzie i harmonii z innymi ludźmi i z całym naszym naturalnym środowiskiem, a nie np. odpalenie na sobie ładunku wybuchowego w autobusie pełnym ludzi z wiary w uzyskanie po śmierci x zarąbistych lasek i domu z basenem + ferrari? No jest jedno i drugie oparte na wierze, czy nie? Co? A skoro tak, to każda wiara jest równie fajna. Mi się tam jakoś wydaje, że chociażby ilość powtórzeń tego, czego doświadczamy poprzez to, co nazywamy zmysłami (nawet gdyby to był tylko jakiś film wyświetlany nam przed oczami) - w tym również powtórzenia cierpienia - jakoś tam ukierunkowywują nas na takie, a nie inne zachowania. Jednak nasze decyzje zależą również od naszego nastawienia i tu racjonalizm zorientowany na humanizm jest ostatecznie korzystniejszy od wiary religijnej. Świat i drugi człowiek zwyczajnie są tu, a o Bogu nic nie wiadomo. Wiara w niego lub w inne piękne idee odwodzi nas od swiata czyniąc z nas marionetki wydane na pastwę pociągających za sznurki.} Wracając do doświadczalności, to dysponujemy wieloma narzędziami i środkami dowodowymi ułatwiającymi nam dochodzenie do tego co było lub do tego co jest i samo naoczne ujrzenie czegoś w danej chwili zupełnie tych środków nie wyczerpuje. Dowodem jest wszystko co wskazuje na dany fakt, ale liczy się również ilość zebranych różnorodnych dowodów popierających daną hipotezę. Gorzej, że tu nawet niektórzy doświadczeni racjonaliści cenią sobie Twój intelekt, a ja jakoś na razie dostrzegam tyle, że Ty mnie w zasadzie za słówka próbujesz łapać. > >To proste. Hipotez jest nieskończenie wiele, a przedmioty ludzkiej wiary są u wielu ludzi bardzo podobne. Dlaczego?> Być może ci wszyscy ludzie mają podobne doświadczenie.Być może w ogóle wszyscy ludzie mają podobne mózgi, choć różne mogą być skłonności do religijności. > >W mojej definicji ten Bóg, który stworzył świat jest zły.> Więc mówimy o czym innym.Tak, Ty mówisz o swoim Bogu, a ja powiedzmy, że o moim. (słucham sobie ostatnio za pośrednictwem itunes university wykładów z antropologii i tam profesor Wolfgang Eßbach interesująco przedstawia historię idei dotyczącej genezy ZŁA w świecie jako ścieranie się poglądów gnostyckich i antygnostyckich). > >Można sobie mówić wiele słów> >wobec przeróżnych intelektualnych koncepcji pozostaję sceptykiem.> A jakieś uzasadnienie?Należę do gatunku homo sapiens i to moim zdaniem zobowiązuje do uczciwości intelektualnej. Jeżeli czegoś nie wiem, to to przyznaję i nie buduję intelektualnych konstrukcji, które jakoś mają wypełnić niewiedzę.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | elektryk (27 punktów) | >1. Bycie osobą - można się do Boga zwrócić. Co znaczy "się zwrócić", ludzie zwracają się do psów, kotów, figur, czy to znaczy że to są osoby? >2. Wszechmoc - jest w stanie zrobić wszystko, co jest metafizycznie możliwe. Kto ustala co jest metafizycznie możliwe? A jeśli ten ktoś ustali, że możliwe jest tylko drapanie się po lewym uchu, a ja tak potrafię to wynika z tego, że jestem wszechmocny? >3. Doskonałość moralną - nie jest w żadnym sensie przedmiotem możliwej krytyki moralnej. Czyli jeśli w pędzącym aucie na autostradzie pęka opona i dochodzi do wypadku to: a) jeśli nikt nie ginie to zasługa Boga, b) jeśli giną ludzie to wina ich samych? >4. Niezmienność - boskie atrybuty się nie zmieniają. Nie zmieniają się bo są niezmienne w czasie, czy nie mogą się zmieniać bo istnieją poza czasem >5. Wszechwiedzę - zna wartość logiczną każdego zdania. W jakiej logice? Dwuwartościowej, trójwartościowej (prawda, fałsz, nie wiadomo) czy może logice rozmytej. Jeśli w pokoju siedzi dwóch ludzi i jeden mówi "jest tutaj zimno" a drugi "jest tutaj ciepło" to, który mówi prawdę? >6. Wieczność - zawsze istniał. Czyli teraz już nie istnieje? >7. Konieczność - nie może nie-istnieć. To znaczy musi istnieć, nie ma wyboru. Tylko Bóg, który coś musi to jakiś dziwny Bóg. >8. Bycie stwórcą wszystkiego, poza Nim samym. Czyli korzystając ze słowa wszystko muszę pamiętać, że nie obejmuje ono Boga. Jeśli Bóg wszystko kocha to znaczy, że nie kocha Siebie.
Wiem, że w znacznej części było to czepianie się słówek, wyczuwam intencje, ale ludzie wiary mało precyzyjnie się wyrażają przerzucając cały trud ich zrozumienia na odbiorcę. pozdrawiam
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> "Zielbieski" oznacza: Zielony do roku 2050, a niebieski po tym czasie.Szmaragdy tak nie robią, tylko malachit z azurytem mogą się bawić w zmianę koloru  Ściślej, azuryt poddany działaniu dwutlenku węgla przeobraża się w malachit. Przykład "zielbieskości" szmaragdów jest tedy głupi.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >>"Zielbieski" oznacza: Zielony do roku 2050, a niebieski po tym czasie. >Szmaragdy tak nie robią
Skąd wiesz, jak szmaragdy będą się zachowywać po roku 2050? Czy jakieś niezwykle zatrucie atmosfery lub promieniowanie nie wpłyną na ich strukturę?
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Akurat szmaragd (odmiana glinokrzemianu berylu z podstawionymi jonami chromu) jest bardzo stabilnym minerałem i barwy z byle czego nie zmienia. Zakładanie jakiegoś absurdalnego kataklizmu, po którym szmaragd zmieni barwę, jest zwyczajnie pozbawione sensu. Dlaczego zajmujesz się takimi - excusez le mot - pierdołami? Ja odpadam. Nie chce mi się rozważać, ile diabłów mieści się na końcu szpilki. A może piszesz powieść SF? W powieściach szmaragd może być nawet fioletowy w pomarańczowe kropki, bo dlaczego nie.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Zakładanie jakiegoś absurdalnego kataklizmu, po którym szmaragd zmieni barwę, jest zwyczajnie pozbawione sensu.
Bo takie rzeczy się nie zdarzają? Nieuprawniony optymizm.
>Dlaczego zajmujesz się takimi - excusez le mot - pierdołami?
Bo to ciekawe.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Bo takie rzeczy się nie zdarzają? Szmaragdom nie... >Nieuprawniony optymizm. Raczej wiedza o szmaragdach...
|
|
|  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > (...) zależy często od przyjęcia zupełnie arbitralnych, poza-merytorycznych kryteriów (np. prostota...
P(A*B) <= P(A). Jeżeli teoria postulująca A i B jest równie dobra jak teoria postulująca tylko A, to rachunek prawdopodobieństwa nakazuje wybór teorii prostszej.
> ...elegancja czy piękno danej teorii).
Tu zgoda, natura ma gdzieś ludzkie poczucie estetyki. Choć nie vice versa, stąd możliwość konfuzji.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >Jeżeli teoria postulująca A i B jest równie dobra jak teoria postulująca tylko A, to rachunek prawdopodobieństwa nakazuje wybór teorii prostszej.
No cóż, z definicji Bóg ma być bytem prostym, a jakoś tak proste wyjaśnienie początku wszechświata nie kręci tutejszych racjonalistów. Wolą np. spekulacje o multi-wszechświatach.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > No cóż, z definicji Bóg ma być bytem prostymZ definicji ma też istnieć - i też nic z tego. A bytem prostym to jest kryształ. Byty myślące nie mogą być proste. Sugeruję poczytać jak się mierzy złożoność, np. tutaj. > a jakoś tak proste wyjaśnienie początku wszechświata nie kręci tutejszych racjonalistówW skrócie - algorytm generujący Boga będzie niebotycznie dłuższy niż zapis praw fizyki. > Wolą np. spekulacje o multi-wszechświatachNie znam przykładu czegoś, co Natura wytworzyła tylko w jednym egzemplarzu.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Byty myślące nie mogą być proste.
A z czego złożone są myśli?
>Sugeruję poczytać jak się mierzy złożoność
Można przy zastosowaniu tej techniki zmierzyć złożoność np. krzesła?
A jeśli chodzi o prostotę Boga, to przyjmuje się, że jego prostota dotyczy struktury, a nie funkcji.
>algorytm generujący Boga będzie niebotycznie dłuższy niż zapis praw fizyki.
Algorytm taki jest niepotrzebny, ponieważ Bóg nie może zostać wygenerowany - istnieje odwiecznie.
>> Wolą np. spekulacje o multi-wszechświatach >Nie znam przykładu czegoś, co Natura wytworzyła tylko w jednym egzemplarzu.
Ty, np.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> Byty myślące nie mogą być proste. > A z czego złożone są myśli?
Z elektryczności na synapsach.
>> Sugeruję poczytać jak się mierzy złożoność > Można przy zastosowaniu tej techniki zmierzyć złożoność np. krzesła?
Tak, "weźmij parę desek i skleć w prosty sposób". Krzesła są proste.
> A jeśli chodzi o prostotę Boga, to przyjmuje się, że jego prostota dotyczy struktury, a nie funkcji.
Przyjmuje się więc bzdurę. Pokaż mi mechanizm, żebym wiedział że wiesz o czym mówisz.
>> algorytm generujący Boga będzie niebotycznie dłuższy niż zapis praw fizyki. > Algorytm taki jest niepotrzebny, ponieważ [bla, bla, bla]
Nie mówimy jednak o Twoich potrzebach, tylko o złożoności, misiu.
>> Nie znam przykładu czegoś, co Natura wytworzyła tylko w jednym egzemplarzu. > Ty, np.
Aha. Czy jest jakiś powód, dlaczego udajesz głupiego?
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>> Byty myślące nie mogą być proste. >> A z czego złożone są myśli? >Z elektryczności na synapsach.
Czy ta elektryczność różni się czymś szczególnym od elektryczności w gniazdku? Bo jeśli nie, to ciekawe o czym myślą nasze odkurzacze?
>>> Sugeruję poczytać jak się mierzy złożoność >> Można przy zastosowaniu tej techniki zmierzyć złożoność np. krzesła? >Tak, "weźmij parę desek i skleć w prosty sposób". Krzesła są proste.
Uważasz, że byty myślące nie mogą być proste, a na pytanie o myśli powiedziałeś, że składają się one z elektryczności na synapsach. Opis myślenia zajął ci mniej miejsca, niż opis krzesła.
>> A jeśli chodzi o prostotę Boga, to przyjmuje się, że jego prostota dotyczy struktury, a nie funkcji. >Przyjmuje się więc bzdurę. >Pokaż mi mechanizm, żebym wiedział że wiesz o czym mówisz.
Nie rozumiem pytania, ale jeśli masz problem z prostą struktury i złożonością funkcji, to wyobraź sobie maszynkę elektryczną i brzytwę. Maszynka elektryczna jest bardziej złożona niż brzytwa, ale brzytwa może być wykorzystana na więcej sposobów niż maszynka.
>> Algorytm taki jest niepotrzebny, ponieważ [bla, bla, bla] >Nie mówimy jednak o Twoich potrzebach, tylko o złożoności, misiu.
To inaczej - algorytm taki jest niemożliwy, ponieważ z definicji Bóg nie może zaistnieć - jest wieczny.
>>> Nie znam przykładu czegoś, co Natura wytworzyła tylko w jednym egzemplarzu. >> Ty, np. >Aha. Czy jest jakiś powód, dlaczego udajesz głupiego?
Co ci się nie podoba w mojej odpowiedzi - nie sądzisz, że jesteś indywiduum?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Opis myślenia zajął ci mniej miejsca, niż opis krzesła
To był opis części składowych systemu, cała złożoność tkwi w strukturze. Jeżeli Bóg ma "prostą" strukturę to nie myśli, bo nie ma prostych struktur myślących.
> To inaczej - algorytm taki jest niemożliwy, ponieważ z definicji Bóg nie może zaistnieć - jest wieczny
Tak, tak. To może napisz prostszy algorytm, np. Zeusa - ma "tylko" myśleć, rzucać pioruny i zmieniać się w łabędzia.
>> Nie znam przykładu czegoś, co Natura wytworzyła tylko w jednym egzemplarzu. > Ty, np.
Ja i miliard innych ludzi. Nasza planeta i gazylion innych planet. Nasza galaktyka i bilion innych. Tylko Bóg i Wszechświat występują pojedynczo, zadziwiające.
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | W zasadzie ateista i agnostyk nie mają się o co spierać, bo dla obydwu kwestia bóstw nie wydaje się zbyt istotna. > w sposób neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu czy liczba drzew w puszczy Kampinoskiej jest parzysta czy nieparzysta.Analogia jest tendencyjna!  - dlaczego np. nie pytasz czy ilość drzew wyraża się liczbą typu 2 n? > jaki argument na rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium?Sądzę, że zajęlibyśmy się z agnostykami czymś bezbożnym (np. dosadzilibyśmy w każdym lesie po jednym drzewku)).
|
|
5 na 5 | lipschitz (1674 punktów) | Czy agnostycy się modlą, bo a nuż bóg, który być może istnieje, być może tego także oczekuje? Czy chadzają do świątyń, bo przecież nie ma dowodu na to, że wolno im nie chodzić. Wymyślili sobie, że zatrzymają się jedynie na jednej ewentualności i resztę mogą sobie już odpuścić? Na wszelkie zaś niech robią te różne rzeczy, by nie skończyć w piekle, bo przecież nie można udowodnić, że piekła nie ma. Dotyczy to też wszystkich innych, bo gdyby dla świętego spokoju zostawić ewentualność istnienia boga, to przecież potem nie udowodnię, że nie oczekuje on czegoś ode mnie. Tak się właśnie grzęźnie w absurdach, dlatego dobrze jest zatrzymać się już na samym początku tej drogi donikąd, dlatego nie można się właśnie zgodzić na pierwszy postulat udowadniania, że czegoś nie ma. Ale załóżmy, że jakiś ważny eksperyment naukowy działa tylko przy założeniu istnienia boskiej mocy i nagle wszyscy na świecie mają już tę pewność, że bóg istnieje. Ale co z tego, nie jest to żaden dowód na to, że bogu do tej pory zależało, by brać jego ewentualne istnienie pod rozwagę, bo niby z jakiego powodu miałoby zależeć komuś, kto się ukrywał przed otoczeniem, by to otoczenie miało o nim w jakikolwiek sposób myśleć i jakoś to uwzględniać w swoim życiu? A ponieważ nikt tego nie będzie w stanie udowodnić znowu padnie magiczne - udowodnij, że bóg tego nie wymagał. Jeśli komuś na czymś zależy, powinien się starać wykazać jakie korzyści, efekty, wartości z tego płyną. Korzyścią w przypadku nie brania boga uwagę jest to, że unika się kolejnego udowadniania, że czegoś nie ma, że coś nie jest pożądane, wskazane itd. Nie będzie trzeba w którymś momencie dowodzić, że nie ma dowodu na to, iż nie należy palić ludzi na stosach, bo nie można udowodnić, że nie uprawiali czarów. Mam nadzieję, że bóg istnieje, bo zrobi w końcu porządek z tym koszmarnym sposobem rozumowania
|
|
4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
>Załóżmy teraz, że mamy przed sobą audytorium złożone z idealnych agnostyków >No i przed takie idealnie agnostyczne audytorium zostaje zaproszony ateista, który ma okazję przedstawić swoje stanowisko
Już to ludzkość przerabia od tysięcy lat. Rada starszych, papieże, duchowni, szamani, zbory, badacze pisma św, duchowni, ojcowie itd. itd.
Jak ktoś był za cwany i wyszczekany to musiał przejść pewne testy
Do jednej z metod zaliczano próbę wody, która w praktyce dawała niewielkie szanse oskarżonej, która wrzucona do wody zazwyczaj nie szła na dno (co świadczyłoby o niewinności), ponieważ noszone wówczas obfite spódnice utrzymywały ją na powierzchni. Do dowodzenia winy stosowano także próby łez (jeśli nie potrafiła płakać miała być czarownicą), wagi (waga taka znajdowała się np. w Utrechcie, jeśli oskarżona była lżejsza niż 49,5 kg uważano, że może być czarownicą i wzlecieć na miotle) lub ognia. Czasem też szukano na ciele lub pod skórą domniemanej czarownicy diabelskiego znamienia, wiązało się to z nakłuwaniem ciała. Po "udowodnieniu" winy skazywano na spalenie na stosie
"Oj cni się cni"
|
|
3 na 3 | myprecious (7170 punktów) | Nie wiem czy ktoś już Ci to wytknął, ale agnostycyzm to nie jest pozycja między teizmem a ateizmem. To nie jest pozycja neutralna, to irracjonalna pozycja podobna do sceptycyzmu filozoficznego - pewne obszary rzeczywistości nie są dostępne dla ludzkiego rozumu. Jeśli ktoś tytułuje się agnostykiem to tylko temu, że nie wie co to implikuje.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >pewne obszary rzeczywistości nie są dostępne dla ludzkiego rozumu.
Jeśli uważasz, że nieistnienie/istnienie Boga można rozumowo wykazać, to przedstaw swój argument. O tym jest ten wątek.
bembergiem w berg
|
|
|  | 2 na 2 | myprecious (7170 punktów) | >>pewne obszary rzeczywistości nie są dostępne dla ludzkiego rozumu. >Jeśli uważasz, że nieistnienie/istnienie Boga można rozumowo wykazać, to przedstaw swój argument. O tym jest ten wątek. > bembergiem w berg
Jeżeli coś z definicji jest poza dostępem jedynego naszego aparatu kognitywnego, to skąd w ogóle postulat o istnieniu tego czegoś? Nie widzisz tu sprzeczności?
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >Jeżeli coś z definicji jest poza dostępem jedynego naszego aparatu kognitywnego
W definicji nie ma nic na ten temat. W tej dyskusji będę się posługiwał definicją Boga jako bytu, który posiada ten zestaw własności: 1. Bycie osobą - można się do Boga zwrócić. 2. Wszechmoc - jest w stanie zrobić wszystko, co jest metafizycznie możliwe. 3. Doskonałość moralną - nie jest w żadnym sensie przedmiotem możliwej krytyki moralnej. 4. Niezmienność - boskie atrybuty się nie zmieniają. 5. Wszechwiedzę - zna wartość logiczną każdego zdania. 6. Wieczność - zawsze istniał. 7. Konieczność - nie może nie-istnieć. 8. Bycie stwórcą wszystkiego, poza Nim samym.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 2 na 2 | myprecious (7170 punktów) | Ja nie mówię o bogu, a o agnostycyzmie. Agnostycyzm zakłada, że są obszary rzeczywistości niedostępne dla naszego poznania. Pytam więc - skąd postulat, że istnieją.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Agnostycyzm zakłada, że są obszary rzeczywistości niedostępne dla naszego poznania.
Istnieje słaby i mocny agnostycyzm. Mocny twierdzi, że istnieją obszary permanentnie niedostępne dla naszego poznania, a słaby, że istnieją obszary tymczasowo niedostępne dla naszego poznania. Idealni agnostycy będą agnostykami słabymi.
bembergiem w berg
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | myprecious (7170 punktów) | >>Agnostycyzm zakłada, że są obszary rzeczywistości niedostępne dla naszego poznania. >Istnieje słaby i mocny agnostycyzm. Mocny twierdzi, że istnieją obszary permanentnie niedostępne dla naszego poznania, a słaby, że istnieją obszary tymczasowo niedostępne dla naszego poznania. Idealni agnostycy będą agnostykami słabymi.
Na jakiej podstawie postuluje się coś co jeszcze nie jest dostępne dla naszego poznania?
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Na jakiej podstawie postuluje się coś co jeszcze nie jest dostępne dla naszego poznania?
To agnostyk twierdzi, że coś nie jest dostępne. Ateista z teistą uważają, że te sprawy można rozstrzygnąć już teraz.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | myprecious (7170 punktów) | >>Na jakiej podstawie postuluje się coś co jeszcze nie jest dostępne dla naszego poznania? >To agnostyk twierdzi, że coś nie jest dostępne. Ateista z teistą uważają, że te sprawy można rozstrzygnąć już teraz. > bembergiem w berg
Brak wiary w boga, to nie to samo co twierdzenie, że go nie ma. Teizm i ateizm dotyczą innych aspektów rzeczywistości niż agnostycyzm i gnostycyzm.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Brak wiary w boga, to nie to samo co twierdzenie, że go nie ma. Teizm i ateizm dotyczą innych aspektów rzeczywistości niż agnostycyzm i gnostycyzm.
Według mnie ateista to ktoś, kto twierdzi, że Bóg nie istnieje. Osoba, która twierdzi, że nie wierzy w Boga, byłaby po prostu osobą niewierzącą. W tym kontekście nawet teista mógłby powiedzieć, że on nie wierzy, że Bóg istnieje, ponieważ on to wie. W moim rozumieniu ateista to ktoś, kto twierdzi, że posiada pewną wiedzę - wie, że Bóg nie istnieje (analogicznie - teista wie, że Bóg istnieje) - a wątek dotyczy tego, jak on tę wiedzę uzasadnia. Póki co jedynym uzasadnieniem, jakie tu znalazłem, to pretensja do teisty, że ma zbyt słabe dowody. Sęk w tym, że tego typu postawa charakteryzuje raczej agnostyka.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Według mnie ateista to ktoś, kto twierdzi, że Bóg nie istnieje. Tak i dlatego ja za ateistę się nie uważam, choć mnie - bez mojego poczucia obrazy - fideiści tak epitetują. Osobiście nie uważam aby zaprzeczanie istnienia nieistniejącego było zbyt racjonalne, a skoro teiści się upierają, że cosik takiego istnieje to niech go naukowo (z podaniem sposobu falsyfikacji) zdefiniują i przedstawią dowody na jego istnienie. Rzucanie bezsensownym - pustym znaczeniowo - terminem wraz z twierdzeniem, iż istnieje - jest, od strony naukowo-racjonalnej, tylko wynikającą z wiary głupotą.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | myprecious (7170 punktów) |
>Według mnie ateista to ktoś, kto twierdzi, że Bóg nie istnieje. Osoba, która twierdzi, że nie wierzy w Boga, byłaby po prostu osobą niewierzącą. W tym kontekście nawet teista mógłby powiedzieć, że on nie wierzy, że Bóg istnieje, ponieważ on to wie. W moim rozumieniu ateista to ktoś, kto twierdzi, że posiada pewną wiedzę - wie, że Bóg nie istnieje (analogicznie - teista wie, że Bóg istnieje) - a wątek dotyczy tego, jak on tę wiedzę uzasadnia. Póki co jedynym uzasadnieniem, jakie tu znalazłem, to pretensja do teisty, że ma zbyt słabe dowody. Sęk w tym, że tego typu postawa charakteryzuje raczej agnostyka. > bembergiem w berg >
Jesteś zatem w błędzie - albo rozmawiając trzymamy się semantyki, albo nasza rozmowa nie ma sensu. Ateista nie posiada wiary- zatem nawet Ci, którzy nazywają się agnostykami są ateistami. Agnostycyzm zaś to postawa irracjonalna tak samo jak teizm. Pomyśl- jeśli boga zastąpimy jednorożcami - nie istenieje możliwość dowiedzenia, że nie istnieją, ale czemu miałbym to robić? Osoba postulująca jednorożce powinna dowieść ich istnienia, albo w ogóle nic nie postulować. Ty jako osoba nie wierząca w jednorożce, nie jesteś agnostykiem jednorożcowym, jesteś jednorożcowym ateistą. I wystarczy, że wskażesz, iż postulat nie ma podstaw - to tylko wystarczy.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Osoba postulująca jednorożce powinna dowieść ich istnienia, albo w ogóle nic nie postulować.
Jednorożce są bytami, które mogłyby istnieć. Skąd wiesz, że w wyniku jakiejś mutacji, jakiś koń - o którym jeszcze nie słyszeliśmy - nie będzie miał na nosie rogu? Na jakiej podstawie twierdzisz, że taki jednorożec nie istnieje w sytuacji, gdy jego istnienie jest możliwe?
I nieco przeformułuję pytanie w eksperyment myślowy. Dzisiaj twierdzisz: "Jednorożce nie istnieją." Załóżmy, że jutro - gdzieś w Afryce - odkryto jednorożca. Co wtedy powiesz? Będziesz upierał się, że jednorożce wciąż nie istnieją, czy zmienisz zdanie i uznasz, że jednorożce jednak istnieją? Jeżeli to drugie, to musiałbyś wytłumaczyć, na jakiej podstawie wcześniej sądziłeś, że jest inaczej. Powiesz - bo nie było dowodów, że istnieją. Ale zwolennicy istnienia jednorożców odpowiedzą Ci, że istniała przecież możliwość, że jednorożce istnieją, a mimo to wykluczałeś ich istnienie (a przez ludzi takich jak Ty ministerstwo obcięło im fundusze na poszukiwania, przez co znalezienie jednorożca trwało tak długo). Dodatkowo każda kolejna Twoja deklaracja, że skoro coś nie zostało udowodnione, to nie istnieje, przestanie być traktowana poważnie - od czasu odnalezienia jednorożca wszyscy wiedzą, że wykluczanie istnienia czegoś możliwego (nawet przy braku dowodów) prowadzi na manowce. I co Ty na to?
I dodatkowo - czy mógłbyś jeszcze zdefiniować teizm, ateizm i agnostycyzm? Tak, jak Ty to rozumiesz.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | myprecious (7170 punktów) | > >Osoba postulująca jednorożce powinna dowieść ich istnienia, albo w ogóle nic nie postulować.> Jednorożce są bytami, które mogłyby istnieć. Skąd wiesz, że w wyniku jakiejś mutacji, jakiś koń - o którym jeszcze nie słyszeliśmy - nie będzie miał na nosie rogu? Na jakiej podstawie twierdzisz, że taki jednorożec nie istnieje w sytuacji, gdy jego istnienie jest możliwe?> I nieco przeformułuję pytanie w eksperyment myślowy. Dzisiaj twierdzisz:> "Jednorożce nie istnieją."> Załóżmy, że jutro - gdzieś w Afryce - odkryto jednorożca. Co wtedy powiesz? Będziesz upierał się, że jednorożce wciąż nie istnieją, czy zmienisz zdanie i uznasz, że jednorożce jednak istnieją?Powoli zaczynam tracić wiarę w ludzkość  Jednorożce były tylko przykładem, ale po pierwsze: nie napisałem, że nie istnieją - napisałem, że nie moża dowieść ich nieistnienia, ale kto miałby postulować ich istnienie bez dowodów? Zatem albo kłamiesz, albo nie rozumiesz tego co czytasz? Nie wierzyć w coś, to nie twierdzić, że to coś nie istnieje! Zrozum to w końcu. > Jeżeli to drugie, to musiałbyś wytłumaczyć, na jakiej podstawie wcześniej sądziłeś, że jest inaczej. Powiesz - bo nie było dowodów, że istnieją. Ale zwolennicy istnienia jednorożców odpowiedzą Ci, że istniała przecież możliwość, że jednorożce istnieją, a mimo to wykluczałeś ich istnienie (a przez ludzi takich jak Ty ministerstwo obcięło im fundusze na poszukiwania, przez co znalezienie jednorożca trwało tak długo). Dodatkowo każda kolejna Twoja deklaracja, że skoro coś nie zostało udowodnione, to nie istnieje, przestanie być traktowana poważnie - od czasu odnalezienia jednorożca wszyscy wiedzą, że wykluczanie istnienia czegoś możliwego (nawet przy braku dowodów) prowadzi na manowce. I co Ty na to?> I dodatkowo - czy mógłbyś jeszcze zdefiniować teizm, ateizm i agnostycyzm? Tak, jak Ty to rozumiesz.Chcesz moje definicje przeczytaj wyżej. Jeśli ktoś postuluje X i nie ma na to żadnych dowodów - nie kontynuuję z nim rozmowy. Koniec. Nie ma sensu - bo skąd postulat X skoro nie było powodów by taki postulat sformułować? Jeśli ktoś mówi - mam niewidzialne pomarańcze - żebyś się nie przyczepił, to bez dowodów nawet nie zareagujesz na jego postulat. A jeśli doda, że są nie tylko niewidzialne, ale w żaden sposób nie można ich wykryć, ale istnieją - to skąd postulat, że istnieją? Czemu w ogóle mam rozważać ich istnienie. Ludzkość stworzyła tysiące bogów, czy sędzają ci oni sen z oczu? Oczywiście, że nie - bóg polinezyjski Lono - zajmuje twój umysł? NIe, to jesteś hipokrytą - powinieneś rozważyć jego istnienie. Poza tym popełniasz jeszcze jeden błąd, dokładnie ten, że piszesz bóg - a co masz na myśli? bez definiccji co to jest ten twój bóg nie wiemy o czym rozmawiamy, a biorąc pod uwagę, że nie znasz znaczeń słów, którymi się posługujesz np. ateista, to ważny problem.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >nie moża dowieść ich nieistnienia, ale kto miałby postulować ich istnienie bez dowodów?
Ktoś, kto twierdzi, że ich istnienie jest możliwe. Zgadasz się, że ich istnienie jest możliwe? Jeśli istnienie czegoś jest możliwe, to czas działa na korzyść osoby, która uważa, że jednorożce istnieją - prędzej czy później coś, co jest możliwe, zostanie poznane.
>Nie wierzyć w coś, to nie twierdzić, że to coś nie istnieje!
Rozumiem, że odróżniasz zdania:
Nie wierzę, że istnienie X. Wierzę, że nie istnieje X. Nie istnieje X.
Jeśli X to Bóg, to jakie poglądy byś podpiął pod poszczególne zdania?
>Chcesz moje definicje przeczytaj wyżej.
Ok, wklejam twoje definicje:
>Agnostycyzm zakłada, że są obszary rzeczywistości niedostępne dla naszego poznania.
Próbowałem ci pokazać, że agnostycyzm może być mocny lub słaby, czyli niedostępność może być permanentna lub tymczasowa.
>Ateista nie posiada wiary
Czy jeśli ktoś mówi, że nie wierzy, że Bóg istnieje, tylko wie, że Bóg istnieje - to według ciebie to jest ateista? Wszak ten ktoś nie posiada wiary. Posiada wiedzę.
>Agnostycyzm to postawa irracjonalna tak samo jak teizm.
Tego nie kumam.
Napisz wprost - ateizm/teizm/agnostycyzm to pogląd zgodnie z którym...
>Jeśli ktoś postuluje X i nie ma na to żadnych dowodów - nie kontynuuję z nim rozmowy.
A jeśli ktoś udowadnia możliwość istnienia czegoś? Czy warto rozmawiać o możliwościach?
>Poza tym popełniasz jeszcze jeden błąd, dokładnie ten, że piszesz bóg - a co masz na myśli?
Kilka postów wyżej już ci pisałem: W tej dyskusji będę się posługiwał definicją Boga jako bytu, który posiada ten zestaw własności: 1. Bycie osobą - można się do Boga zwrócić. 2. Wszechmoc - jest w stanie zrobić wszystko, co jest metafizycznie możliwe. 3. Doskonałość moralną - nie jest w żadnym sensie przedmiotem możliwej krytyki moralnej. 4. Niezmienność - boskie atrybuty się nie zmieniają. 5. Wszechwiedzę - zna wartość logiczną każdego zdania. 6. Wieczność - zawsze istniał. 7. Konieczność - nie może nie-istnieć. 8. Bycie stwórcą wszystkiego, poza Nim samym.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | myprecious (7170 punktów) | >>nie moża dowieść ich nieistnienia, ale kto miałby postulować ich istnienie bez dowodów? >Ktoś, kto twierdzi, że ich istnienie jest możliwe. Zgadasz się, że ich istnienie jest możliwe? Jeśli istnienie czegoś jest możliwe, to czas działa na korzyść osoby, która uważa, że jednorożce istnieją - prędzej czy później coś, co jest możliwe, zostanie poznane.
For f**k sake, w naukach empirycznych posługujemy się prawdopodobieństwem - wszsytko jest możliwe, ale prawdopodobieństwo niektórych zdarzeń jest niezwykle małe. Parafrazując, hipotetycznie wszystko jest możliwe, ale to nie znaczy, że tak jest. Czy może istnieć jakiś bóg? Może. Czy istnieje bóg chrześcijański albo muzułmański, z dużym prawdopodobieństwem nie!
>>Nie wierzyć w coś, to nie twierdzić, że to coś nie istnieje! >Rozumiem, że odróżniasz zdania: >Nie wierzę, że istnienie X. >Wierzę, że nie istnieje X. >Nie istnieje X. >Jeśli X to Bóg, to jakie poglądy byś podpiął pod poszczególne zdania?
Jeśli ktoś postuluje X - pytam jakie masz ku temu podstawy - jeśli takowych nie potrafi wskazać, dalsza rozmowa nie ma sensu. 1. Ateizm; 2. teizm; 3. naukowy ignorant;
>>Chcesz moje definicje przeczytaj wyżej. >Ok, wklejam twoje definicje: >>Agnostycyzm zakłada, że są obszary rzeczywistości niedostępne dla naszego poznania. >Próbowałem ci pokazać, że agnostycyzm może być mocny lub słaby, czyli niedostępność może być permanentna lub tymczasowa.
Ktoś postuluje X, bez żadnych wartościowych epistemologicznie podstaw - nie muszę nawet tego weryfikować. Agnostycyzm niezależnie od postaci jest irracjonalny. Jeśli nie mam dostępu do tych obszarów rzeczywistości by zweryfikować X, to na jakiej podstawie X zostało postulowane?
>>Ateista nie posiada wiary >Czy jeśli ktoś mówi, że nie wierzy, że Bóg istnieje, tylko wie, że Bóg istnieje - to według ciebie to jest ateista? Wszak ten ktoś nie posiada wiary. Posiada wiedzę.
Twierdzić, że posiada się wiedzę, a posiadać wiedzę to dwie różne sprawy.
>>Agnostycyzm to postawa irracjonalna tak samo jak teizm. >Tego nie kumam. >Napisz wprost - ateizm/teizm/agnostycyzm to pogląd zgodnie z którym...
Agnostycyzm - postuluje niemożliwość dostępu do pewnych obszarów rzeczywistości - tymczasowo, czy permanentnie, skoro nie da się tych obszarów potwierdzić, to na jakiej podstawie zostało postulowane ich istnienie?
>>Jeśli ktoś postuluje X i nie ma na to żadnych dowodów - nie kontynuuję z nim rozmowy. >A jeśli ktoś udowadnia możliwość istnienia czegoś? Czy warto rozmawiać o możliwościach?
To dwie różne sprawy, jeśli możliwy jest bóg chrześcijański, to możliwy jest też każdy inny. Z tym, że wiemy, że chrześcijański z dużym prawdopodobieństwem nie istnieje.
>>Poza tym popełniasz jeszcze jeden błąd, dokładnie ten, że piszesz bóg - a co masz na myśli? >Kilka postów wyżej już ci pisałem: >W tej dyskusji będę się posługiwał definicją Boga jako bytu, który posiada ten zestaw własności: >1. Bycie osobą - można się do Boga zwrócić. >2. Wszechmoc - jest w stanie zrobić wszystko, co jest metafizycznie możliwe. >3. Doskonałość moralną - nie jest w żadnym sensie przedmiotem możliwej krytyki moralnej. >4. Niezmienność - boskie atrybuty się nie zmieniają. >5. Wszechwiedzę - zna wartość logiczną każdego zdania. >6. Wieczność - zawsze istniał. >7. Konieczność - nie może nie-istnieć. >8. Bycie stwórcą wszystkiego, poza Nim samym.
Ale twoje atrybuty są sprzeczne nie tylko wewnętrznie, także między sobą. Np. Co to jest wszechwiedza? To jakaś bzdura - o wiedzy możemy mówić tylko w kontekście ludzkiego poznania, w każdym innym przypadku słowo to zatraca sens. Jest jakimś bełkotem.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | | |  | 4 na 4 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Istnieje słaby i mocny agnostycyzm. Mocny twierdzi, że istnieją obszary permanentnie niedostępne dla naszego poznania, a słaby, że istnieją obszary tymczasowo niedostępne dla naszego poznania. Idealni agnostycy będą agnostykami słabymi.
Istnieje rownież agnostycyzm średni, obszary dostępne pomiędzy 9.00, a 16.00, albo w wersji hard, po ukonczeniu Mario Bros w lewo.
|
|
| | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | Słaby trolling.
bembergiem w berg
|
|
| Jacholek (5699 punktów) | > POlecam, jako miły przerywnik w tej dyskusji, obejrzenie tego mini wykładu na temat genezy religii i jej związku z astrologią (niestety w wersji oryginalnej - w jęz. angielskim) www.youtube.com/watch?v=88GTUXvp-50
|
|
1 na 3 | Scorp (5381 punktów) | >>Załóżmy teraz, że mamy przed sobą audytorium złożone z idealnych agnostyków,
Powiedzmy, jacyś przedstawiciele obcej cywilizacji. OK.
>ateista, który ma okazję przedstawić swoje stanowisko. Ateista (...) - ma wyłącznie podać racje za przyjęciem ateizmu. Czyli w tym konkretnym przypadku to na nim będzie spoczywał ciężar dowodu,(...)
No i tu mamy pierwsze wnyki. "Racje za przyjęciem ateizmu", które podsunąłeś jako przynętę, nie oznaczają tego samego co "dowód", którego żądasz na końcu! Zdecyduj się, czego żąda audytorium: przekonujących racji, czy niezawodnego dowodu? Od tego wyboru będzie zależało postępowania ateisty.
Jest takie coś jak "wyjaśnienie", które dowodem nie jest, ale prowadzi do uznania czegoś za prawdę, również w przypadku twierdzeń egzystencjalnych. Nie można udowodnić nieistnienia cieplika (może być poza zasięgiem aparatury pomiarowej), ale wyjaśnienie ruchu ciepła wyeliminowało go z roli jaką mu przypisywano. Nikt się już nie kłóci, czy cieplik istnieje czy nie, bo sprawa jest wyjaśniona.
Dokładnie tak samo jest z Bogiem. Spory o istnienie są jałowe, natomiast wyjaśnienia wiary religijnej są coraz dokładniejsze i bardziej przekonujące. Sam, nie chwaląc się, niemało grzeszę w tej dziedzinie. Niestety, minimalny zestaw wyjaśnień jest dużo większy niż największa możliwa wypowiedź na forum.
Najlepiej więc byłoby, gdyby adwersarze przedstawili tym Marsjanom swoje stanowisko pisemnie: jedni Biblię, Koran i inne podstawowe pozycje a drudzy wyjaśnienia z psychologii, neurologii, antropologii, kulturoznawstwa, medycyny itd. Byłaby tych wyjaśnień książka porównywalna grubością ze Starym Testamentem. Przypuszczam, że Marsjanie zażądaliby dodatkowych wyjaśnień od teistów, przede wszystkim uzgodnienia aktualnej wersji Boga, i sprawa istnienia wkrótce by się skończyła przegraną teistów.
Anegdotka na marginesie: na tym forum wyczytałem (autora, przepraszam, nie pamiętam), że najlepszym dowodem na nieistnienie Boga jest istnienie Kościoła Katolickiego...
>że jako założyciel wątku daję sobie prawo do ewentualnego czepiania się.
Ile chcesz! -
|
|
10 na 10 | diogenes (42753 punktów) | > ateista także coś twierdzi - twierdzi, że Bóg nie istnieje.
Tak twierdzi tylko bardzo zaawansowany ateista, ktoś, kto uważa, że teza teisty o istnieniu boga jest sensowna. Jeśli ktoś np. twierdzi, że na dnie Rowu Mariańskiego żyją ludzie, to zarówno terminy wchodzące w skład tej tezy, jak i procedura jej sprawdzenia jest sensowna. Tak więc zanim przypiszemy Xowi istnienie, musimy w dyskursie być pewni, że X jest terminem skonstruowanym w (logicznie) przejrzystych procedurach. Rozumiem ideę komputera, liścia, kropli wody, słońca, dnia, nocy, ale nie rozumiem idei boga. Dlaczego? Gdzie biegnie granica między jasnymi terminami, a tymi, które tylko udają, że nimi są? Czy tego rodzaju mętne byty głoszone przez mętnych ich czcicieli mogą mnie determinować w sensie egzystencjalnych wyborów? Moja odpowiedź jest - nie. Dlatego, bez względu na istnienie czy nieistnienie boga, pytam: Co to jest bóg? Kwestia istnienia tego czegoś ( ewentualnie kwestia negacji jego istnienia) to druga sprawa. Aby rozważać problem istnienia czegoś, trzeba najpierw przekonać krytycznych uczestników dyskursu, że terminy dyskursu mają zrozumiały dla stron sens.
Co to jest bóg? Co to znaczy istnieć?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 4 na 4 | Hodża (11172 punktów) | >Co to jest bóg? Co to znaczy istnieć?
O ile rozumiem wywody tomistów, Rzecz Cała sprowadza się do pojęcia formy. Czyli porządku. Bóg wg nich to porządek. Ordnung muss sein. Quod erat demonstrandum.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >Co to jest bóg?
Byt, który posiada następujący zestaw cech: 1. Bycie osobą - można się do Boga zwrócić. 2. Wszechmoc - jest w stanie zrobić wszystko, co jest metafizycznie możliwe. 3. Doskonałość moralną - nie jest w żadnym sensie przedmiotem możliwej krytyki moralnej. 4. Niezmienność - boskie atrybuty się nie zmieniają. 5. Wszechwiedzę - zna wartość logiczną każdego zdania. 6. Wieczność - zawsze istniał. 7. Konieczność - nie może nie-istnieć. 8. Bycie stwórcą wszystkiego, poza Nim samym.
bembergiem w berg
|
|
|  | 8 na 10 | Fizyk (17637 punktów) | > > Co to jest bóg?> Byt, który posiada następujący zestaw cech:> 1. Bycie osobą - można się do Boga zwrócić.> 2. Wszechmoc - jest w stanie zrobić wszystko, co jest metafizycznie możliwe.Wystarczy. Istnienie takiego Boga praktycznie można wykluczyć, o czym niedawno pisałem.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >Wystarczy. Istnienie takiego Boga praktycznie można wykluczyć, o czym
"Każda osobowość wymaga istnienia fizycznego nośnika o bardzo dużej komplikacji informatycznej".
No cóż - a znasz tylko jedną osobowość - ludzką. To trochę za mało, żeby z taką pewnością wypowiadać się o "każdej osobowości".
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > No cóż - a znasz tylko jedną osobowość - ludzką.
No cóż - nie znasz żadnej innej.
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >> No cóż - a znasz tylko jedną osobowość - ludzką. >No cóż - nie znasz żadnej innej.
Ty też, stąd moje wątpliwości o zasadności mówienia o "każdej".
bembergiem w berg
|
|
|  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >Byt, który posiada następujący zestaw cech: >(...) Jeśli ktoś by twierdził, że byt o podanych cechach nie może istnieć, to patrz punkt >7. Konieczność - nie może nie-istnieć.
[Zestaw samo-dowodzący-się nie podlega dyskusji.]
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >[Zestaw samo-dowodzący-się nie podlega dyskusji.]
To nie jest dowód, tylko zestaw cech.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>To nie jest dowód, tylko zestaw cech. Cech, które wykoncypowali filozofowie. Znaczy - byt obdarzony tymi cechami jest konstruktem myślowym, wykoncypowanym przez filozofów. Znaczy - urojonym.
|
|
| | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >To nie jest dowód, tylko zestaw cech.
Otóż to. Na pytanie:
>Co to jest bóg?
odpowiedziałeś:
>>Byt, który posiada następujący zestaw cech: (...)
Powtórzę: zestaw cech niczego nie dowodzi, z istnieniem włącznie. To t_y_l_k_o zestaw cech, które możemy dowolnie in abstracto tworzyć i łączyć w zbiory tworząc - dzięki maszynce języka - domniemane przedmioty. Teoretycznie jest to "mniej niż zero". To, czy bytom takim przypiszemy praktyczne znaczenie jest kwestią innego rodzaju.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 8 na 8 | diogenes (42753 punktów) | >Byt, który posiada następujący zestaw cech (...):
Z cech (własności) nie wynika, że istnieje przedmiot je posiadający. Mitologia, bajki, sny i halucynacje pełne są tego rodzaju stworów, ale nawet zdrowy rozsądek odnosi się do nich sceptycznie. Ostatnio karierę robi Niewidzialny Różowy Jednorożec(vide google), potomek fantastycznego jednorożca. W tej kwestii fundamentalną sprawą jest różnica między swobodą wyobraźni (bytów wyobrażonych) a jej reprezentacją np. w sferze empirycznej czy innej. Można też odwołać się do teorii mnogości: cechy nie zawsze definiują zbiór (antynomie).
>1. Bycie osobą ... >2. Wszechmoc ... >3. Doskonałość moralną ... >4. Niezmienność - ...
Itd.
Prześledźmy wprowadzanie pojęć podczas socjalizacji człowieka. Dziecko uczy się języka od pojęć konkretnych. Zaczyna od zmysłowych przedmiotów, od tych, które dostępne są wspólnemu doświadczeniu ucznia i nauczyciela. Jeśli z pewnymi kłopotami jesteśmy w końcu dorosłemu człowiekowi opisać osobę, osobowość, to na jakiej podstawie cechy te przeniesiemy do rzekomej transcendencji? Podobnie możemy opisać empiryczne pojęcie mocy, ale jaka reguła pozwala ją "dokleić" do transcendentnej osobowości. To samo z doskonałością, niezmiennością, itd.Procedura ta to pewnego rodzaju idealizacja empirycznie danych cech; za idealizacją wcale nie musi iść istnienie. Nawiasem mówiąc dotyczy to również bytów matematycznych: punkty, proste, figury i bryły wcale nie muszą istnieć w idealnym świecie. Tak więc problem istnienia boga w ogóle się nie pojawia, a domniemany przedmiot jest zaledwie zbitką kilku wyidealizowanych cech opatrzonych nazwą. Podobna procedura to np. utworzenie fikcji typu: wszechczerwoność, zrzędzeniowatość, wiecznocykliczność,..którą nazwalibyśmy bzdurem twierdząc z uporem, że istnieje.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >Z cech (własności) nie wynika, że istnieje przedmiot je posiadający.
W filozofii chodzi tylko o to, żeby sprawdzić, czy byt posiadający takie cechy przynajmniej MOŻE istnieć.
>Prześledźmy wprowadzanie pojęć podczas socjalizacji człowieka.
Równie dobrze w sporze o zalety demokracji, zamiast skupić się na temacie, mógłbyś snuć rozważania na temat powstawania pojęć. To wszystko jest bardzo ładne, ale nie dotyczy przedmiotu dyskusji.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >W filozofii chodzi tylko o to, żeby sprawdzić, czy byt posiadający takie cechy przynajmniej MOŻE istnieć.
Zgoda. Ale te możliwości rozpatrywane są wyłącznie w kontekście tego, co i jak istnieje. Punktem wyjścia nie są czyste możliwości, ale empiryczna rzeczywistość. Filozofia (podobnie jak nauka) zajmuje się tym, co jest i jego transformacjami. Możliwość jest problemem, ale to wciąż możliwość empiryczna (np. czy można z kawałka węgla otrzymać diament). To po pierwsze. Po drugie, idealizacje naukowe mają za punkt wyjścia istniejące przedmioty o danych cechach i relacjach (słowem - świat). Czerwień nie jest jakimś bytem oderwanym od przedmiotów, ale pewnym konstruktem, którego podstawą jest czerwone jabłko, kwiat czy minerał. Dla tego rodzaju konstruktów nie tworzy się oddzielnej sfery bytowej niezaleznej od świadomości badacza. Zupełnie inaczej jest w dywagacjach na temat boga: tu pewne cechy odrywa się całkowicie od świata tworząc "królestwo nie z tej ziemi" (poza czasem i przestrzenią) postulując jego obiektywne istnienie. Przejście od istnienia cech danych w przedmiotach do istnienia przedmiotów złożonych z oderwanych cech (np. własności boga) jest poznawczą alchemią bez pokrycia.
>Równie dobrze w sporze o zalety demokracji, zamiast skupić się na temacie, mógłbyś snuć rozważania na temat powstawania pojęć.
Absolutnie nie. Kwestia nabywania pojęć jest jak najbardziej kwestią związaną z naturą poznania. Proszę zerknąć do koncepcji genetycznej teorii poznania Piageta, która odżyła w koncepcjach konstuktywizmu. To dlatego ludzie klepią do grobowej deski w dzieciństwie bezrefleksyjnie zaimplementowany słownik religijnych terminów. Tylko idiota może uważać, że dziecko idące do komunii rozumie formułki, które wklepało na pamięć. Podstawową zasadą wyjaśniania tego rodzaju terminów jest zasada ignotum per ignotum: jedną bzdurę zaciemnia się kolejną.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > 8. Bycie stwórcą wszystkiego, poza Nim samym.Przykładowy fragment ateistycznej mowy: Cytat:O ile u teistów wszystko robią bogowie (oprócz samych bogów, bo tych stwarza kto inny), zaś u Was, o idealni agnostycy, rzeczy się dzieją nie wiadomo za czyją sprawą - o tyle w świecie ateistów sami robimy co nam się podoba, a ręka boska nas nie prowadzi ani duch święty, bośmy bezbożni. Pilnujemy dróg naszych, by nawet kuchennymi drzwiami bóstwa się do nas nie wkradały (o czym marzą może teiści, którzy stworzyli to swoje wszędobylskie, zaborcze nasienie).
|
|
6 na 6 | Hodża (11172 punktów) | >No i teraz pojawia się moje oczywiste pytanie do tutejszych forumowych ateistów - jaki argument na rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium?
W moim przypadku pytanie Twoje trafia kulą w płot. Jestem agnostykiem, bo jestem ateistą - neguję propozycje Boga podsuwane przez istniejące religie. Nie jestem zaś na tyle szalony, by samemu wymyślać możliwe Jego koncepcje, wobec których musiałbym potem zajmować stanowisko światopoglądowe. Za dużo tego by było i szkoda na to czasu.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
3 na 3 Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | Dlaczego agnostycy się mylą i powinni "zamieniać się" w ateistów. Pisałem już tu i ówdzie o paradoksach i "wpadkach" wiary (Bóg znający przyszłość jest jej niewolnikiem i nie powinien karać za grzechy; dusza jest bez sensu w obliczu naszych pół-zwierzęcych przodków, z którymi nawet się krzyżowaliśmy "kazirodczo" co udowodniono; w Biblii nie ma nic o wielkim wybuchu i o dinozaurach; Jan Chrzciciel zaprzeczył w jednej z Ewangelii słowo Jezusa że jest "Eliaszem" [to kontrargument dla agnostyków dopuszczających istnienie tego, konkretnego Boga]). Według starannego badania ankietowego i artykułu w Świat Nauki(1999) ponad 90% wiodących uczonych amerykańskich nie wierzy w Boga. Jednak nie aż 90% tylko trochę mniej (bodajże 70 czy 80%) jeśli chodzi o matematyków, wśród nich. To jest typowe zaplecze agnostyków. Wynika do z dwóch rzeczy. 1.Rywalizacja (naukowa)w matematyce jest najostrzejsza na świecie bo to najtańsza dziedzina dostępna wszystkim krajom. Dlatego matematyk nie ma czasu na czytanie o biologii, medycynie (praca mózgu) bo musi doskonalić się w swoim obszarze. 2.Matematyka bazuje na "ślicznych" abstrakcyjnych założeniach. Tam wszystko jest możliwe. Zakładamy, na przykład, że mogą być coraz mniejsze odległości wykresu od osi poziomej i tak aż do nieskończoności. Tylko, że to jest właśnie liczenie ile diabłów zmieści się na ostrzu szpilki, a tam się blisko nieskończenie małego ułamka nic realnego nie zmieści  3.Będąc takimi bystrzakami matematycy zaczynają wierzyć, że mają dusze (a nie tylko mózg). Tylko zapominają, że za trzydzieści lat mogą już być infantylnym prymitywem, jeśli w międzyczasie zdarzy się wylew krwi do mózgu albo choroba tkanki nerwowej albo zatrucie jakiś ołowiem przypadkiem obecnym w pożywieniu od ich dostawcy żywności czy napojów itp. Albo popadną w alkoholizm jak najwybitniejszy fizyk naszych czasów (po Einsteinie, którego idee wstepnie zostały nie docenione) Everett! ("nowoczesna interpretacja wieloświatów Everetta" jest najpopularniejszą dziś interpretacją pozornych paradoksów mechaniki kwantowej) . Do nieba poszedłby wtedy prymityw (w kwestii poglądów nawet). Pozdrawiam p.s. W roku 1999 na konferencji w Cambridge odbyło się głosowanie wśród wielu zgromadzonych wybitnych fizyków zajmujących się Mechaniką kwantową. Głosowanie dotyczyło interpretacji Mechaniki kwantowej. Zdecydowana większość z nich opowiedziała się za "nowoczesną interpretacją wieloświatów Everetta". Mówi ona, że "każdy możliwy wynik eksperymentu Mechaniki kwantowej można traktować jako prawdziwe zdarzenie w jednym z realnych wszechświatów".
|
|
 | Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | |
|
 | Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | A jeszcze jedno co powinno dać do myślenia agnostykom (Bóg zbędny, nie mający nic do nas jest bez znaczenia) Słowa "myślanie" przez "uduchowionego" rzekomo człowieka są już uchwytne dla MATERIALNYCH urządzeń skanujących jego mózg! wiadomosci(*)zie__ktore_skanuje_mozg_i.htmlPozdrawiam
|
|
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Załóżmy teraz, że mamy przed sobą audytorium złożone z idealnych agnostyków, czyli ludzi, którzy w sposób całkowicie neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu istnienia Boga, podobnie jak w sposób neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu czy liczba drzew w puszczy Kampinoskiej jest parzysta czy nieparzysta.Takich założeń można założyć wiele, tyle tylko, iż one - tak samo jak Bóg - są nierealne. > No i przed takie idealnie agnostyczne audytorium zostaje zaproszony ateista, który ma okazję przedstawić swoje stanowisko.Jaki ateista - "idealny"? A czymże/kimże w Pańskich założeniach jest ateista. > Ateista nie będzie więc spierał się z teistą - ma wyłącznie podać racje za przyjęciem ateizmu.No, właśnie i już jest sęk. Wg mojego założenia czym jest ateizm wcale nie musi, gdyż on wprost nie wie o czym tu mowa? > Czyli w tym konkretnym przypadku to na nim będzie spoczywał ciężar dowodu,Jakiego dowodu? Na co dowodu? Dowodu, gdy nic się nie twierdzi? > a zadaniem idealnych agnostyków będzie cierpliwie i uczciwe rozważenie przedstawionego rozumowania.A skąd wezmą takie rozumowanie? > No i teraz pojawia się moje oczywiste pytanie do tutejszych forumowych ateistów - jaki argument na rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium?Żadnego! Zdziwioną minę o co tu chodzi? Wtedy jako minimum powstałby by problem sformułowania sensownego pytania. Niech Pan spróbuje takie sformułować. > I z góry uprzedzam, że jako założyciel wątku daję sobie prawo do ewentualnego czepiania się.Czepiaj się Pan do woli, to wszak intelektualna rozrywka. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,525822#w526446www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,538650#w538868www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102Ja też przyczepiłem się do Pańskich "założeń", gdyż moim zdaniem pomimo ich "idealności" na racjonalnym gruncie bronią się słabo. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
8 na 8 | farmer (22440 punktów) |
>No i teraz pojawia się moje oczywiste pytanie do tutejszych forumowych ateistów - jaki argument na >rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium? I z góry uprzedzam, >że jako założyciel wątku daję sobie prawo do ewentualnego czepiania się.
Pomidor.
Audytorium- przedstaw nam swoje stanowisko Człowiek- jakie stanowisko?
A - no że jesteś ateistą C - kim ?
A - no, że wiesz że nie ma boga... C- kogo?
A -boga, przecież wiesz... C- Kto to?
A- Co kto? Bóg? Stworzył to wszystko albo i nie.....(od tej pory stajesz się ateistą bo usłyszałeś słowo bóg) C- q*wa ....Czekaj bo nie kapuje. Na opowiadałeś mi tu jakiś historyjek o bogu absolucie Maryji ( słychać lekki pomruk niezadowolenia z sali) i od tego momentu mam ci powiedzieć czemu jestem ateistą?
A- no dokładnie C- Ale jaja, to już? Może byście udowodnili tą swoją gadkę
A- udowodnili go na racjonaliście( komuś się wyrwało) Cicho mrukną ktoś, my jesteśmy agnostykami asekuracja niech on się tłumaczy. C- ej ludziki, czytałem kiedyś "Skandale" za młodu ale co to ma do rzeczy
A- to że, skoro słyszałeś o bogu a w niego nie wierzysz to jesteś ateistą C- f...k dom wariatów... Wiesz czemu jestem ateistą bo ty wierzysz w swego boga...ale ani teraz ani jak stąd wyjdę nim nie byłem nie jestem i nie będę. To twój problem. Jestem człowiekiem.
A-Co za prostak ( widać ostentacyjne wyplucie winogrona podanego przez młodą kapłankę) nie użył ani jednego trudnego słowa np. metanoja
Wtem.....szast prast......
idealnie agnostycznym audytorium stanęło przed idealnie wierzącym audytorium.....w kolejce byli zapisani jeszcze idealne audytorium scjentologiczne oraz......
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >Audytorium- przedstaw nam swoje stanowisko >Człowiek- jakie stanowisko?
Ciekawy pomysł z tym dialogiem, ale lepiej by było, gdybyś pociągnął go od tego momentu:
A: Jakie jest twoje stanowisko w kwestii istnienia Boga? C: Jestem ateistą. A: Co przez to rozumiesz? C: Uważam, że Bóg nie istnieje. A: Na jakiej podstawie tak sądzisz? C: Sądzę tak, ponieważ...
bembergiem w berg
|
|
|  | 5 na 5 | pawel_wr (4297 punktów) |
>A: Jakie jest twoje stanowisko w kwestii istnienia Boga? >C: Jestem ateistą. >A: Co przez to rozumiesz? >C: Uważam, że Bóg nie istnieje. >A: Na jakiej podstawie tak sądzisz? >C: Sądzę tak, ponieważ...
C: Sądzę tak, ponieważ NIKT nie udowodnił jego istnienia i działania, a tzw. Święte Księgi są zlepkiem różnych podań , legend , bajek oraz kompilacją innych Świętych Ksiąg.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | >C: Sądzę tak, ponieważ NIKT nie udowodnił jego istnienia i działania
Pytanie tylko, czy istnieje uzasadnione przejście od "nikt póki co nie udowodnił, że X istnieje", do "X nie istnieje".
bembergiem w berg
|
|
| | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | A jak sądzisz? Czy brak dowodów na istnienie krasnoludków przesądza o ich nieistnieniu?
|
|
| | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >A jak sądzisz? Czy brak dowodów na istnienie krasnoludków przesądza o ich nieistnieniu?
Nie przesądza.
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) | >Pytanie tylko, czy istnieje uzasadnione przejście od "nikt póki co nie udowodnił, że X istnieje", do "X nie istnieje".
Pytanie tylko,po co udowadniać ,czy istnieje X ? Bez wyimaginowanego IKSa człowiek tłumaczy coraz więcej zjawisk..... Gdy powstawały starohebrajsko-testamentowe mity, X był bezwzględnie potrzebny dla ówczesnych "myślicieli".
Dziś biologia,fizyka i matematyka wyeliminowały IKSa.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
|  | 10 na 10 | farmer (22440 punktów) | >>Audytorium- przedstaw nam swoje stanowisko >>Człowiek- jakie stanowisko? >Ciekawy pomysł z tym dialogiem, ale lepiej by było, gdybyś pociągnął go od tego momentu: >A: Jakie jest twoje stanowisko w kwestii istnienia Boga?
Wersja "A" Takie jak w kwestii istnienia pogody. Mogę Ci podać temperaturę ciśnienie wilgotność itd. Ale Ty pytasz czy jest ładnie czy brzydko.
Podaj mi jakąś publikacje naukową z jakiejś renomowanej uczelni z definicją Boga i jej stanowisko do istnienia boga. To podam Ci parametry i.....
Na chwilę obecną Wersja "B"
>A: Jakie jest twoje stanowisko w kwestii istnienia Boga?
Gdy człowiek wychodził usłyszał za plecami jakieś stęki szepty......pomyślał sobie ożesz wy małe cwaniaczki dobra....
Człowiek- chrząknięcie dobra lesz.. Bo to ja jestem bogiem.... Audytorium- .......cisza.....ha hahahahahahahahahahah co on pier...haha haha ha ha ha i co to ma być ha ha ha ha (przerywane gdzieniegdzie małą propozycją.. ukrzyżować go...oraz korektą że to już było...no to co)
A-Co ty bredzisz jakim bogiem udowodnij to.... C- Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli
A- Weź co to za bełkot....konkretnie proszę jakieś cuda może tylko nie jakieś tanie sztuczki z piłeczką ? C- Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego...
A- Co to konkurs recytatorski czy jakaś pier... Wielka Gra (rozglądanie się za panią Ryster)? To może powiesz skąd jesteś?
C-Królestwo moje nie jest z tego świata
A- łech...grymas na twarzy nie idzie pogadać... jakie królestwo, jakiego świata? To jakieś kpiny C- Kto ma rozum, niech liczbę bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć
A-weź co to ma być kabała? C-Tak też i ja przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże
A-ludzie pomału się rozchodzą (o której przerwa głosy z tyłu sali, ktoś inny opowiadał jak lało u nich wczoraj ponoć wylało....to teraz Korwin da popalić)
C-Człowiek odchodząc pomyślał sobie że po co te szkoły jak każdy może przyjść sobie popier...ć i nagle stwierdził że truskawki staniały bo po 12 chodziły ostatnio.
|
|
| |  | | Ulydighet (242 punktów) | Wincyj poproszę przyjacielu.
|
|
| |  | | worek kości (2937 punktów) | Zdaje się, że nie rozumiesz tematu tego wątku - jest on adresowany do ludzi, którzy deklarują się ateistami. Na przesłuchanie do agnostyków nikt nie jest zmuszony przyjść, ale wolałbym, aby wyzwanie przyjął jakiś ateista. Czyli jeszcze raz, jeśli ci się chce, dokończ historyjkę od tego momentu:
C: Sądzę, że Bóg nie istnieje, ponieważ...
bembergiem w berg
|
|
| | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >Zdaje się, że nie rozumiesz tematu tego wątku - jest on adresowany do ludzi, którzy deklarują się ateistami. Na przesłuchanie do agnostyków nikt nie jest zmuszony przyjść, ale wolałbym, aby wyzwanie przyjął jakiś ateista. Czyli jeszcze raz, jeśli ci się chce, dokończ historyjkę od tego momentu: >C: Sądzę, że Bóg nie istnieje, ponieważ...
C: Dycha znaleziona w ledwo co pranych spodniach przez chwilę zawładnęła umysłem. Wszystko rozegrało się błyskawicznie, najpierw uśmiech na twarzy a kątem oka dostrzeżone truskawki leżące w kobiałkach przez chwilę wprawiły rozum w stan krytycznej analizy.....staniały, ciekawe czy polskie czy hiszpańskie, długo tak leżą.....postanowił że nie podda się temu stanowi i wybrał.....piwo. Nie zdążył....
A: Hej ty.... C: Ręka ścisnęła kurczowo znalezioną przed chwilą dychę.....
A: Hej nic nie rozumiesz C: Pomyślał o spranym banknocie(skąd wiedział?)
A: Nie rozumiesz pytania... C: Ręka powoli wsunęła dychę z powrotem do ledwo co pranych spodni....zagada mnie i zapomnę o niej...Trudno zaryzykował...
A: Ta cała twoja gadka to o kant C: A twoja to......nie dokończył myśli bo głośno powiedział....słuchaj...już miał zadać mu pytanie gdzie idzie jak mu się piecyk w łazience zjeb...ale zrozumiał że mieszkają w Polsce i tu wszystko naprawia szwagier.....i on od tego boga to właśnie taki szwagier co zna się na wszystkim....nie przegadasz takiego na trzeźwo.....on będzie swoje. Ludzie ciągle coś mają do powiedzenia. Może zapytam w jakim periodyku naukowym analizują ten problem....? Czy on się na tym zna.....że mnie sklasyfikował tak......w między czasie ręka już dawno gnietła dyszkę w kieszeni
|
|
2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >
Drobner, kompleksowo ujmujący meritum zagadnienia.
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | Jeśli Twój post jest odpowiedzią na moje pytanie, to rozumiem go tak, że ateista po prostu nie potrafi uzasadnić swojego stanowiska.
bembergiem w berg
|
|
|  | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | >ateista po prostu nie potrafi uzasadnić swojego stanowiska Nie musi uzasadniać!
Drobner, nieprzymuszalny...
|
|
6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > ateista utrzymuje, że posiada pewną wiedzę o naturze świata - ateista wie, że nie ma w nim niczego takiego, jak BógDlaczego tylko ateista...? To jest wiedza powszechna. Patrz punkty [2] - [2.5] - [3.2]. > jaki argument na rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium?1. krótki wstęp epistemologiczny (na bazie zalinkowanego tekstu) 2. wskazanie (prostszego niż prawdziwość tezy teizmu) wyjaśnienia zjawiska religii 3. opcjonalnie, na życzenie słuchaczy: szybki przegląd błędów w popularnych argumentach teistycznych
|
|
3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | > Zwykle w sporach między ateistami i teistami pojawia się stary problem ciężaru dowodu - mówi się, że to teista coś twierdzi o świecie (że Bóg istnieje), więc to on powinien najpierw wykazać prawdziwość swojego stanowiska. Ale z drugiej strony ateista także coś twierdzi - twierdzi, że Bóg nie istnieje. Innymi słowy ateista utrzymuje, że posiada pewną wiedzę o naturze świata - ateista wie, że nie ma w nim niczego takiego, jak Bóg.... jak się to mawia - "gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze (korzyści)". Prawdziwość tezy powinien wykazać (w pierwszej kolejności) ten kto chce ze swej tezy "ciągnąć korzyści". Jako, że to właśnie teiści chcą "ciągnąć korzyści" z tezy o istnieniu "Boga" (np. władza duchowa, materialna i polityczna, i wiele innych korzyści), to własnie oni (teiści) powinni udowodnić istnienie "Boga". Z tezy o braku "Boga", ateiści żadnych korzyści (oprócz wyrównania pozycji społecznej i politycznej wszystkich ludzi) "ciągnąć" nie chcą - bo i nie ma jak... > Załóżmy teraz, że mamy przed sobą audytorium złożone z idealnych agnostyków, czyli ludzi, którzy w sposób całkowicie neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu istnienia Boga, podobnie jak w sposób neutralny i nieuprzedzony podchodzą do problemu czy liczba drzew w puszczy Kampinoskiej jest parzysta czy nieparzysta. No i przed takie idealnie agnostyczne audytorium zostaje zaproszony ateista, który ma okazję przedstawić swoje stanowisko. Ateista nie będzie więc spierał się z teistą - ma wyłącznie podać racje za przyjęciem ateizmu. Czyli w tym konkretnym przypadku to na nim będzie spoczywał ciężar dowodu, a zadaniem idealnych agnostyków będzie cierpliwie i uczciwe rozważenie przedstawionego rozumowania.> No i teraz pojawia się moje oczywiste pytanie do tutejszych forumowych ateistów - jaki argument na rzecz ateizmu przedstawilibyście przed takim idealnie agnostycznym audytorium?... dowodu dostarczają sami teiści, różnych wyznań. Gdyby "Bóg" istniał, zwłaszcza ten jeden jedyny i wszechmocny, to dlaczego np. judaista, katolik i muzułmanin takk zawzięcie toczą "spory i wojny" o to czyj "Bóg" jest lepszy i ważniejszy. Wszak (podobno, jak wynika z ich pism świętych) wierzą w tego samego "Boga". Czyżby jednak nie był "jeden jedyny"? A jeżeli jest wszechmocny, to dlaczego nie mógł stworzyć (ot, tak sobie dla widzimisię, choćby) wielu różnych religii?. A więc same religie, ich "spory i święte wojny" są dowodem, że "Bóg" nie istnieje... > I z góry uprzedzam, że jako założyciel wątku daję sobie prawo do ewentualnego czepiania się.... nie tylko jako założyciel wątku "czepiasz się". Po co więc to - "uprzedzam"?... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
3 na 3 | Karton.R (392 punktów) | Najpierw musimy zrozumieć, co różni ludzie nazywają ateizmem. Albo inaczej: jacy ludzie nazywają się ateistami. Część tak zwanych ateistów to de facto ignostycy, których problem istnienia boga/bogów nie obchodzi, głównie z powodu braku możliwości falsyfikacji tego twierdzenia/źle sformułowanej hipotezy boga/bogów. Inni zaś (jest to większość) to agnostycy szacujący prawdopodobieństwo istnienia boga jako bardzo niskie. Reszta odrzuca tę tezę, nie zaprzeczając jej w inny sposób lub wierzy (znaczna mniejszość) w to, że boga nie ma.
Mówiłeś coś o objawieniach, prawda? A ilu ludziom objawili się bogowie innych religii? A przyczyną tego, że babcie widzące Reptilian występują rzadziej, niż babcie widzące Maryję jest ilość babć wierzących w jedno i drugie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|