Racjonalista - Strona głównaDo treści
Filozoficzne podstawy ateizmu.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-04-2014 09:40Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Filozoficzne podstawy ateizmu.
Ocena 2 na 4
Sygnał ciekawego tematu do przemyślenia. Nie sposób nie zgodzić się z autorką tekstu źródłowego, zważywszy ilość i jakość infantylizmu niektórych profesjonalnych bełkociarzy tego forum.


<<[...]Gdy więc ktoś mówi „Jestem ateistą”, to oświadcza, że centralną tezę naiwnego, ludowego teizmu odrzuca na takich samych podstawach, na jakich odrzuca istnienie krasnoludków, czarownic i jednorożców; stwierdza też, że próby nadania tej tezie bardziej wyszukanego, intelektualnie „wysmakowanego” znaczenia (z zachowaniem jej nadprzyrodzonych konotacji) zawsze owocują pretensjonalnym bełkotem. [...]>> www.humanizm.net.pl/podstawy.htm
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

28-04-2014 10:30
 Ocena 21 na 21
KORUND (4922 punktów)
>Sygnał ciekawego tematu do przemyślenia. Nie sposób nie zgodzić się z autorką tekstu źródłowego,
>zważywszy ilość i jakość infantylizmu niektórych profesjonalnych bełkociarzy tego forum.

-Biorąc pod uwagę twoje poprzednie wątki i wpisy, nie wiem czy dobrze zrozumiałeś zacytowane zdanie, co chcesz nim udowodnić i dlaczego akurat na tym forum szukasz profesjonalnych "bełkociarzy"? Wystarczyło wczoraj włączyć telewizor, aby ich zobaczyć i usłyszeć.

><<[...]Gdy więc ktoś mówi "Jestem ateistą", to oświadcza, że centralną tezę naiwnego,
>ludowego teizmu odrzuca na takich samych podstawach, na jakich odrzuca istnienie krasnoludków,
>czarownic i jednorożców; stwierdza też, że próby nadania tej tezie bardziej wyszukanego,
>intelektualnie "wysmakowanego" znaczenia (z zachowaniem jej nadprzyrodzonych konotacji)
>zawsze owocują pretensjonalnym bełkotem. [...]>> www.humanizm.net.pl/podstawy.htm

-Jestem ateistą więc odrzucam ludowy teizm, ten nieludowy również. Może nie na tej samej zasadzie co istnienie jednorożców, bo istnienie takiego zwierzęcia nie byłoby niczym nadzwyczajnym, ani nawet krasnoludków, ale na tej samej zasadzie co istnienie czarownic. Odrzucam więc istnienie czarów, magii, mocy nadprzyrodzonych i niewidzialnych bóstw dysponujących tymi mocami. Stwierdzam też, że wszelkie próby nadania takim tezom bardziej wyszukanego, intelektualnie wysmakowanego znaczenia zawsze owocują pretensjonalnym bełkotem, w którym mieści się także teologia.
-Jeśli więc chciałeś "dokopać" teologom, Kościołowi oraz ogólnie religii i podobnym irracjonalizmom to nawet ci się udało.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>zważywszy ilość i jakość infantylizmu niektórych profesjonalnych bełkociarzy tego forum.
Sporządź może listę "profesjonalnych bełkociarzy", bo to Twoje "ważenie ilości niektórych" jest bełkotliwe.
01-05-2014 22:47 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Lista "profesjonalnych bełkociarzy" (bóg jest/ nie ma, wczoraj go ktoś widział/ nie prawda - udowodnij, skąd wiesz?, Byt - odbyt, katolik wierzy, ateista nie wierzy, i tak w kółko) znajduje się pod spodem. Wszystko nie na temat.
01-05-2014 23:01 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Lista "profesjonalnych bełkociarzy" (bóg jest/ nie ma, wczoraj go ktoś widział/ nie prawda - udowodnij, skąd wiesz?, Byt - odbyt, katolik wierzy, ateista nie wierzy, i tak w kółko) znajduje się pod spodem.
www.racjon(*)m.php/s,617075/z,0/d,4#w617337
www.racjon(*)m.php/s,617075/z,0/d,4#w617338
www.racjon(*)m.php/s,617075/z,0/d,4#w617342
Choć - w moim subiektywnym odbiorze - jest to bełkot mało profesjonalny.

@@@
.
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Przychodzi baba do lekarza z żabą na głowie.
Lekarz pyta:
- Co pani jest?
Żaba na to:
- Coś mi się przykleiło do dupy.
02-05-2014 11:33Nie na temat 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Tak, to zastanawiające dlaczego otwarte fora dyskusyjne są tak wielkim magnesem dla przeróżnych trolli-głupoli.
Zaś poziom ich głupoty jest przeróżny i najwyższy występuje u przeróżnych rozparzeńców. Ćwierćinteligentów, którzy gdzieś tam liznęli odrobinę wiedzy, są seminarzystami, studentami, a czasem nawet mają jakiś tam tytuł zawodowy i wydaje się im, że już wszelkie rozumy pozjadali.

Przychodzą np. tu i nauczają, pouczają oraz swój kit sprzedają. Zacietrzewieni, upierdliwi i epitetujący. Sprowadzający dyskusje merytoryczne do poziomu pyskówek, w których starają się albo podporządkować, albo obrazić innych.

Próbowałem zastanowić się trochę nad tym w wątku: "Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum".
Polecam.

PS. Dlatego - moim zdaniem - mądra moderacja na poważnym forum jest wprost konieczną.

@@@
.
02-05-2014 13:15 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Następnym razem takie prymitywne teksty będę usuwał.
02-05-2014 15:09 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Prawa Uczestników

§ 9. Każdy zalogowany Uczestnik ma prawo do inicjowania nowych wątków w dostępnych dla niego działach.

§ 10. Autor wątku może w jego ramach usuwać te wypowiedzi, które wyraźnie odbiegają od tematu wątku, lub wobec których zachodzi uzasadnione podejrzenie, że łamią Regulamin. Nadużywanie tego uprawnienia może skutkować zablokowaniem Konta lub przywróceniem usuniętych wypowiedzi.

§ 11. Każdy z Uczestników ma prawo do udzielania odpowiedzi w istniejących wątkach, o ile są one otwarte i dla niego dostępne.

__________________________

>Następnym razem takie prymitywne teksty będę usuwał.
Prymitywne teksty, bez większej merytorycznej wartości, to Wielce Szanowny Pan tu nam przedstawia. Moja wypowiedź odnosiła się do prymitywnych i obraźliwych dla uczestników naszego forum wypowiedzi inicjatora wątku: "zważywszy ilość
i jakość infantylizmu niektórych profesjonalnych bełkociarzy tego forum"
itd. w innych wypowiedziach.

Zresztą Pańską konkretną wypowiedź, do której się tematycznie odnoszę w swojej wypowiedzi zalinkowałem. Dlatego nie miał Pan również podstaw do wyszarzenia mojego tekstu, ale gdy brak kota (moderacji), to myszy harcują.

Bzdury Pan tu wypisuje, a ma pretensje do wykazania jakiejś swojej wyższości ponad forumowe audytorium. Tu autorytetu takim sposobem się nie zdobywa. Parę tekstów Pan opublikuje i już wiadomo, z kim mamy do czynienia.

@@@
.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Wszystko nie na temat.
Bo dla ateisty nie ma tu tematu.

Wg ateisty na naiwny teizm odkrasnoludkowienie faktycznie jest w sam raz oraz zupełnie nie ma widoków, by ewentualne próby podbudowania teizmu filozofią dało się uformować w jakąś spójną teorię.

Barbara Stanosz tak stwierdziła, Ty się z nią zgodziłeś i nie inaczej sądzą ateiści.
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
<<Wzorce Zachowań Dyskusyjnych
Poniżej przedstawiamy najpopularniejsze taktyki dyskusyjne zatwierdzone przez Międzygalaktyczny Kościół Niebytującego Boga:
"W koło Macieju" - taktyka dla początkujących ateistów. Należny przez cały czas trwania dyskusji powtarzać "Boga nie ma!"" i "Jesteś głupi!". Bardziej zaawansowani mogą dodać "Nie zobaczę to nie uwierzę katolu!". Taktyka spotykana w gimnazjum.
Mądrala - taktyka ścisłowców. Należy nauczyć się na pamięć kilku nazwisk sławnych naukowców-ateistów i przez cały czas trwania dyskusji mówić np. "Darwin nie wierzył w Boga". Jeśli sam jesteś sławnym naukowcem możesz mówić "Ja nie wierzę w Boga".
Filozof - taktyka humanistów. Podobnie jak w przypadku "Mądrali" należny wykuć na pamięć nazwiska pisarzy i filozofów-ateistów i powtarzać je ile wlezie! Zalecane cytowanie Nietzschego!
Obcokrajowiec - taktyka defensywna. Kiedy widzisz, że przegrywasz w dyskusji zacznij udać, że jesteś obcokrajowcem i nie rozumiesz co do ciebie mówią. Następnie użyj kulki dymnej i ucieknij czym prędzej.
Nasienie Zła - taktyka bardzo ofensywna. Mów, że wszelkie zło na świecie spowodowała religia. Możesz podać tu przykłady krucjat i Hitlera. Jeśli przeciwnik wyjedzie ze Stalinem, to powiedz "Stalin był w seminarium!".
"Badania dowiodły..." - każde swoje zdanie rozpoczynaj od "Badania dowiodły...". Taktyka defensywna, ale łatwo wykonać kontratak. Jeśli przeciwnik powie, że jest tak a nie inaczej, odpowiedz że "badania dowiodły, że jest inaczej!"
"Udowodnij!" - taktyka pozwalające zyskać na czasie. Każ wierzącemu udowodnić swoje racje. Jeśli faktycznie udowodni, to znaczy, że po prostu to mu się tylko wydaje prawdziwe - pamiętaj, że wszystkie objawienia albo opętania to zwykłe choroby psychiczne, cuda to zbiegi okoliczności (ew. fałszerstwo), a dowody logiczne opierają się na błędnym rozumowaniu.
"Aaa kotki dwa..." - taktyka ostatniego ratunku. Kiedy wiesz, że nie wygrasz w dyskusji zacznij nucić kołysankę. Możliwe, że twój przeciwnik zaśnie i wygrasz walkowerem.
Dryblas - kiedy już nie masz żadnych argumentów, ale jesteś wysoki, zaproponuj swojemu przeciwnikowi, że dyskusję wygra ten kto jest wyższy. Najpierw upewnij się, że przeciwnik nie ma przy sobie szczudeł!
Stos papierów - taktyka wymagające wcześniejszych przygotowań. Zaopatrz się w 150- 200 kartek zapisanych małym drukiem. Następnie mów, że to wyniki najnowszych badań przeprowadzonych przez NASA i według nich Boga nie ma. Kiedy przeciwnik będzie chciał przeczytać papiery nazwij go nacjonalistą i nazistą, bo nie uwierzył ci na słowo. W ostateczności rzuć kulkę dymne i ucieknij.
"Boże jeśli istniejesz..." - najbardziej ryzykowna ze wszystkich taktyk. Stań na zewnątrz i krzyknij: "Boże, jeśli istniejesz, uderz mnie piorunem". Taktyka sprawdza się w 62%. W pozostałych 38% Bóg traci cierpliwość i uderza delikwenta piorunem! Warto mimo wszystko stać na gumie!>>
nonsensope(*)k_być_dobrym_ateistą
02-05-2014 12:11 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
No dobra, przedstawiłeś "najpopularniejsze taktyki dyskusyjne zatwierdzone przez Międzygalaktyczny Kościół Niebytującego Boga", a ja mam pytanie na jaki temat chcesz porozmawiać i jakie jest Twoje stanowisko?
02-05-2014 10:24 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>>Wszystko nie na temat.
>Bo dla ateisty nie ma tu tematu.
Zaproponujesz jakiś temat, wokół którego da się (być może) sformułować spójną teorię podbudowującą teizm?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>>Wszystko nie na temat.
>>Bo dla ateisty nie ma tu tematu.
>Zaproponujesz jakiś temat, wokół którego da się (być może) sformułować spójną teorię podbudowującą teizm?
Dlaczego ja?
02-05-2014 12:40 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>>>Zaproponujesz jakiś temat, wokół którego da się (być może) sformułować spójną teorię podbudowującą teizm?
>Dlaczego ja?
W zasadzie nieistotne kto (nie wywieram specjalnego nacisku akurat na Ciebie) - tyle że dopóki nie ma tematu, dopóty nie ma tematu.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>nie wywieram specjalnego nacisku akurat na Ciebie
A ja tutaj nikogo prócz siebie nie reprezentuję.
05-05-2014 02:23 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> ja tutaj nikogo prócz siebie nie reprezentuję.
Nie wątpię. Zastanawia mnie tylko, czy Twoje zdanie o ateistach
>Wg ateisty (..) zupełnie nie ma widoków, by ewentualne próby podbudowania teizmu filozofią dało się uformować w jakąś spójną teorię.
da się szerzej uzasadnić, czy też ma pozostać Twym wewnętrznym przekonaniem.
05-05-2014 07:16 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>czy Twoje zdanie o ateistach
>>Wg ateisty (..) zupełnie nie ma widoków, by ewentualne próby podbudowania teizmu filozofią dało się uformować w jakąś spójną teorię.
>da się szerzej uzasadnić...
Twierdzenie "bóg jest i boga nie ma" jest niespójne i taka też byłaby ew. teoria uformowana wokół niego.

>...czy też ma pozostać Twym wewnętrznym przekonaniem.
Powyższe uzasadnienie ma uniwersalną szerokość.
pawel_wr (4297 punktów)
źródłowego,
>zważywszy ilość i jakość infantylizmu niektórych profesjonalnych bełkociarzy tego forum.
><<[...]Gdy więc ktoś mówi "Jestem ateistą", to oświadcza, że centralną tezę naiwnego,
>ludowego teizmu odrzuca na takich samych podstawach, na jakich odrzuca istnienie krasnoludków,
>czarownic i jednorożców;

A ja tam jestem przekonany,że krasnoludki sikają do mleka i dlatego ono kwaśnieje.
W czarownice wierzą panowie Posacki,Tekieli,Terlikowski,Bashobora itd.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
Myślę, że to ciekawe pytanie, żeby zadać ateiście - czy mógłby przedstawić rozumowanie - od przesłanek do wniosku - które przekonuje go do ateizmu?

bembergiem w berg
28-04-2014 13:41 
 Ocena 9 na 9
Sygnał (4252 punktów)
>Myślę, że to ciekawe pytanie, żeby zadać ateiście - czy mógłby przedstawić rozumowanie - od przesłanek do wniosku - które przekonuje go do ateizmu?

Brak dowodów na istnienie któregokolwiek z bóstw. Logiczna sprzeczność któregokolwiek z postulowanych bóstw. To jest w zupełności wystarczające.
28-04-2014 14:00 
 0 na 6
worek kości (2937 punktów)
>>Myślę, że to ciekawe pytanie, żeby zadać ateiście - czy mógłby przedstawić rozumowanie - od przesłanek do wniosku - które przekonuje go do ateizmu?
>Brak dowodów na istnienie któregokolwiek z bóstw.

Jest całkiem sporo "dowodów" - kosmologiczne, ontologiczne, epistemiczne, moralne itd.

>Logiczna sprzeczność któregokolwiek z postulowanych bóstw.

Pozorna sprzeczność.


bembergiem w berg
28-04-2014 14:07 
 Ocena 9 na 9
Sygnał (4252 punktów)
>Jest całkiem sporo "dowodów" - kosmologiczne,

Modele fizyczne wystarczają, czyniąc bóstwo zbytecznym.

>ontologiczne, epistemiczne,

Wtórne pojęcia filozoficzne, generowane przez aktywność mózgu zwaną popularnie rozumem. Jako, że to jedynie filozofia niczego nie udowadnia w kontekście istnienia/nieistnienia w świecie.

>moralne itd.

Moralność skutecznie tłumaczy biologia. Znów, żaden to dowód.

>Pozorna sprzeczność.

Nie wiem, czy chce mi się zaczynać tę dyskusję, bo wiem, że do niczego nie dojdzie, jeśli będziesz nagle dodawał parametry swojemu bóstwu. To do niczego nie będzie prowadzić.
28-04-2014 22:44 
 Ocena 3 na 5
worek kości (2937 punktów)
>>Jest całkiem sporo "dowodów" - kosmologiczne,
>Modele fizyczne wystarczają, czyniąc bóstwo zbytecznym.

Żaden fizykalistyczny model nie wyjaśnia, jaka była pierwsza przyczyna powstania wszechświata.

>>ontologiczne, epistemiczne,
>Wtórne pojęcia filozoficzne, generowane przez aktywność mózgu zwaną popularnie rozumem.

W ten sposób można zbyć każdą teorię.

>filozofia niczego nie udowadnia w kontekście istnienia/nieistnienia w świecie.

A jaka nauka udowadnia istnienie np. szczęścia lub dobra? No chyba że twierdzisz, że szczęście lub dobro nie istnieją. No a jeśli istnieją, to jaka nauka ich istnienie udowadnia?

Filozofia dostarcza kryteriów, co za istniejące w świecie można uznać.

>>moralne itd.
>Moralność skutecznie tłumaczy biologia.

Jak biologia tłumaczy zachowania bohaterskie, np. poświęcenie życia dla dobra jakiejś idei?

>>Pozorna sprzeczność.
>Nie wiem, czy chce mi się

Daj znać, jak się dowiesz.


bembergiem w berg
28-04-2014 23:25 
 Ocena 3 na 3
zaqmko (15 punktów)

>A jaka nauka udowadnia istnienie np. szczęścia lub dobra? No chyba że twierdzisz, że szczęście lub dobro nie istnieją. No a jeśli istnieją, to jaka nauka ich istnienie udowadnia?
Tutaj mógłby się pojawić o tym czym jest dobro, szczęście, co to za stany, jak są ukształtowane przez system, jakie maja dla nas korzyści(fizyczne), z biologicznego punktu widzenia np. jakie substancje są odpowiedzialne za takie doznania i jak to się dzieje że dochodzi to do naszej świadomości i czym w ogóle ona jest.
>Jak biologia tłumaczy zachowania bohaterskie, np. poświęcenie życia dla dobra jakiejś idei?
To nie jest sprawa biologii tylko ukształtowania nas samych przez różne systemy, wychowanie. I teraz można rozpocząć całkiem nowy temat o tym czym jest świadomość i jak ma się do biologii. Tutaj przydała by się wiedza nt. działania ludzkiego mózgu np. analiza informacji, wiedzy (chodzi tu o jakąkolwiek informację ze świata zewnętrznego) i świadomosć.
29-04-2014 08:17 
 Ocena 10 na 10
KORUND (4922 punktów)
>Żaden fizykalistyczny model nie wyjaśnia, jaka była pierwsza przyczyna powstania wszechświata.

-Tym bardziej nie wyjaśnia tego istnienie hipotetycznego stwórcy. Ani jak miałby to uczynić, ani skąd sam miałby się wziąć. Teoria istnienia stwórcy nie jest potrzebna do wyjaśnienia niczego, co dotąd wiemy.

>A jaka nauka udowadnia istnienie np. szczęścia lub dobra? No chyba że twierdzisz, że szczęście lub dobro nie istnieją. No a jeśli istnieją, to jaka nauka ich istnienie udowadnia?
-Neurologia. Także to, że dobro i szczęście nie dla każdego oznacza to samo.

>Jak biologia tłumaczy zachowania bohaterskie, np. poświęcenie życia dla dobra jakiejś idei?
-A gdzie jest napisane, że każde zachowanie człowieka musi być wyjaśnione? Jeśli nie będzie coś do końca jasne, to jest to dowód na coś? Ilu ludzi jest zdolnych do poświęceń i czy zawsze jest to mądre i korzystne? Dlaczego nie wszyscy są do tego zdolni, a wręcz przeciwnie, niektórych bawi wykorzystywanie innych? Stwórca niesprawiedliwy, czy taki dowcipny? Każdego stworzył innego, nie na swój obraz? Czy ma wiele obrazów siebie? A jeśli już pytasz o biologię, to dzisiaj bez ewolucji, w tym genetyki, rozpatrywać się jej nie da. Mówi wam to coś?
29-04-2014 14:13 
 Ocena 1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Teoria istnienia stwórcy nie jest potrzebna do wyjaśnienia niczego, co dotąd wiemy.

Fakt, że świat rządzi się stałymi prawami fizyki, które są matematycznie opisywalne, nie jest wyjaśniony. A jeśli korzystanie z matematyki jest cechą inteligencji, to powstanie opisywalnego matematycznie świata wydaje się także pochodną jakiegoś intelektu. Jakie jest alternatywne wyjaśnienie?

>>A jaka nauka udowadnia istnienie np. szczęścia lub dobra? No chyba że twierdzisz, że szczęście lub dobro nie istnieją. No a jeśli istnieją, to jaka nauka ich istnienie udowadnia?
>-Neurologia. Także to, że dobro i szczęście nie dla każdego oznacza to samo.

Neurologia zajmuje się dobrem i szczęściem, serio? A jakiś przykładowy tekst neurologiczny na ten temat mógłbyś polecić?

>>Jak biologia tłumaczy zachowania bohaterskie, np. poświęcenie życia dla dobra jakiejś idei?
>-A gdzie jest napisane, że każde zachowanie człowieka musi być wyjaśnione?

Dobra teoria naukowa musi sobie radzić szczególnie z nietypowymi zjawiskami. Tak się zwykle falsyfikuje teorie - szuka się przypadków, które nie pasują do założeń teorii.


bembergiem w berg
29-04-2014 15:02 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>>Teoria istnienia stwórcy nie jest potrzebna do wyjaśnienia niczego, co dotąd wiemy.
>Fakt, że świat rządzi się stałymi prawami fizyki, które są matematycznie opisywalne, nie jest wyjaśniony. A jeśli korzystanie z matematyki jest cechą inteligencji, to powstanie opisywalnego matematycznie świata wydaje się także pochodną jakiegoś intelektu.
-Który to intelekt wziął się skąd? Z poprzedniego intelektu? Baba w babie? Jedyny intelekt to mózg ludzki, którego ewolucja jest znana tym, którzy go używają. To panujące prawa fizyki doprowadziły do powstania intelektu, a nie odwrotnie.

>Neurologia zajmuje się dobrem i szczęściem, serio? A jakiś przykładowy tekst neurologiczny na ten temat mógłbyś polecić?
-Może elektrowstrząsy? Podłącz sobie elektrodę do jednej półkuli. Leczy się tak depresję.

>>-A gdzie jest napisane, że każde zachowanie człowieka musi być wyjaśnione?
>Dobra teoria naukowa musi sobie radzić szczególnie z nietypowymi zjawiskami. Tak się zwykle falsyfikuje teorie - szuka się przypadków, które nie pasują do założeń teorii.
-No to teoria boga kiepsko sobie z tym radzi.
29-04-2014 09:39 
 Ocena 11 na 11
Fizyk (17637 punktów)
> Jak biologia tłumaczy zachowania bohaterskie, np. poświęcenie życia dla dobra jakiejś idei?

Skutecznie:

29-04-2014 13:59 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>> Jak biologia tłumaczy zachowania bohaterskie, np. poświęcenie życia dla dobra jakiejś idei?
>Skutecznie:

Czyli jak?

bembergiem w berg
29-04-2014 14:20 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>>> Jak biologia tłumaczy
>>Skutecznie:
>Czyli jak?
Może byś tak sam książkę przeczytał?
29-04-2014 14:44 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>Może byś tak sam książkę przeczytał?

Mam tę książkę i ją czytałem, ale uważam, że taki sposób dyskusji jest niesprawiedliwy. Ja nikogo do lektur nie odsyłam, tylko wszystkie argumenty staram się tutaj w miarę poprawnie przedstawiać.

bembergiem w berg
29-04-2014 20:09 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
>> Może byś tak sam książkę przeczytał?

> Mam tę książkę i ją czytałem, ale uważam, że taki sposób dyskusji jest niesprawiedliwy. Ja nikogo do lektur nie odsyłam, tylko wszystkie argumenty staram się tutaj w miarę poprawnie przedstawiać.

No więc skoro udajesz, że nie zrozumiałeś, więc Ci powiem bez ogródek...

Worku kości! Jesteś maszyną na usłudze swoich genów. To te geny są dyrygentem wszystkiego co robisz i jakieś bajdy o wolnej woli są ucieczką w krainę fantazji. Udajesz, że chcesz, a tak naprawdę to musisz pisać tu o swoim wzdychaniu do Boga, bo takie geny masz w każdej komórce swojego ciała. Miej tylko nadzieję, że nie zagnieździł się w Tobie gen, który kazałby Ci zginąć za jakąś bzdurną ideę.
29-04-2014 21:33 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Jesteś maszyną na usłudze swoich genów.

To nie jest argument, tylko deklaracja jakichś dziwnych animistycznych wierzeń.


bembergiem w berg
30-04-2014 20:11 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> To nie jest argument, tylko deklaracja jakichś dziwnych animistycznych wierzeń.

Przylepienie etykietki konkurencyjnej religii jest dobrą odpowiedzią na niektórych forach. Ale nie na tym.
30-04-2014 21:45 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>> To nie jest argument, tylko deklaracja jakichś dziwnych animistycznych wierzeń.
>Przylepienie etykietki konkurencyjnej religii

Animizm - forma wierzeń polegająca na przypisywaniu posiadania duszy (dusza, czyli jakaś forma świadomości) zwierzętom, roślinom, zjawiskom, a także tworom przyrody nieożywionej i przedmiotom.

W kontekście tej definicji, zdanie: "Jesteś maszyną na usłudze swoich genów. To te geny są dyrygentem wszystkiego co robisz", wydaje się być dość oczywistym przykładem animizmu.

bembergiem w berg
01-05-2014 10:27 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> Animizm - forma wierzeń polegająca na przypisywaniu posiadania duszy (dusza, czyli jakaś forma świadomości) zwierzętom, roślinom, zjawiskom, a także tworom przyrody nieożywionej i przedmiotom.
> W kontekście tej definicji, zdanie: "Jesteś maszyną na usłudze swoich genów. To te geny są dyrygentem wszystkiego co robisz", wydaje się być dość oczywistym przykładem animizmu.

Skoro Ci wyszło, że geny mają duszę, to nic mi innego nie pozostaje tylko ponownie odesłać Cię do książek Dawkinsa. Najlepiej zacznij czytać od "Samolubnego genu", w którym zasadnicza teza jest jasno przedstawiona. "Fenotyp rozszerzony" jest tylko uzupełnieniem i może być niezrozumiały bez pierwszej części.
29-04-2014 22:43 
 Ocena 3 na 3
niestadny (2492 punktów)

>Worku kości! Jesteś maszyną na usłudze swoich genów. To te geny są dyrygentem wszystkiego co robisz i jakieś bajdy o wolnej woli są ucieczką w krainę fantazji. Udajesz, że chcesz, a tak naprawdę to musisz pisać tu o swoim wzdychaniu do Boga, bo takie geny masz w każdej komórce swojego ciała. Miej tylko nadzieję, że nie zagnieździł się w Tobie gen, który kazałby Ci zginąć za jakąś bzdurną ideę.
Czy w związku z powyższym możliwa jest u człowieka jakakolwiek "intelektualna refleksja"? Człowiek jest bezwolną maszyną sterowaną przez geny. Jeśli tak to dlaczego ma odpowiadać przed sądem za popełnione przestępstwa(także morderstwa)? Nie posiadając wolnej woli, nie ma wpływu na własne zachowanie. Winne są geny.

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
30-04-2014 07:59 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
>> Jesteś maszyną na usłudze swoich genów.

> Czy w związku z powyższym możliwa jest u człowieka jakakolwiek "intelektualna refleksja"?

Jest możliwa, bo jedno nie przeszkadza drugiemu.

> Człowiek jest bezwolną maszyną sterowaną przez geny.

Ale nie tylko przez geny. Okoliczości środowiska też się liczą.

> Jeśli tak to dlaczego ma odpowiadać przed sądem za popełnione przestępstwa(także morderstwa)?

Żeby perspektywa kary działała odstraszająco.

> Nie posiadając wolnej woli, nie ma wpływu na własne zachowanie.

Wymiar sprawiedliwości też ma wpływ.

> Winne są geny.

Genetyczne skłonności do popełnienia przestępstwa nie powinny go usprawiedliwiać.
30-04-2014 21:43 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Genetyczne skłonności do popełnienia przestępstwa nie powinny go usprawiedliwiać.

Bycie na usługach genów nie zwalania z odpowiedzialności?

bembergiem w berg
30-04-2014 21:59 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Genetyczne skłonności do popełnienia przestępstwa nie powinny go usprawiedliwiać.
>Bycie na usługach genów nie zwalania z odpowiedzialności?
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536173
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536178
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536187
Wynika z tego, że w jakiś sposób nie jesteśmy całkiem wolni, a konsekwencją tego powinno być uznanie, że nie odpowiadamy za wszystko, co robimy. Tylko za w pełni wolną decyzję można ponosić pełne konsekwencje. Decyzje ludzkie podlegają przeróżnym świadomym i nieświadomym uwarunkowaniom, ale przecząc indeterministycznie rozumianej "wolność woli" determinizm nie pozbawia człowieka wszelkiej wolności. Ludzie działający w określonej sytuacji - prawie zawsze - mają więcej niż jedną możliwość wyboru, i wraz z dokonaniem wyboru ponoszą odpowiedzialność moralną za podjętą decyzję.

Inni uczeni i filozofowie próbują pogodzić uznanie wolnej woli z determinizmem. Ale ani nauka, ani historia nie dostarczają materiału do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Wolność, to znaczy, że możemy działać zgodnie z naszą wolą i nie działać, gdy tego nie chcemy. Rozum jest korzeniem, źródłem, początkiem prawdziwej wolności. Wolność jest zdolnością wyboru racjonalnej woli, czyli przysługuje tylko ludziom. Nie przysługuje zwierzętom, nawet tym, które mogą robić, co chcą. Wydaje się też, że człowiek jako jedyne ze zwierząt posiada - jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym. Mamy taką możliwość, ale czy z niej korzystamy, to już inna historia.


@@@
.
01-05-2014 18:03 
 Ocena 2 na 2
niestadny (2492 punktów)

Pytanie w jakim stopniu ludzie są suwerenni w podejmowanych decyzjach.
Ile mamy procent wolnej woli a na ile jesteśmy niewolnikami? Czy zostało to ustalone przez naukowców?

>Wolność, to znaczy, że możemy działać zgodnie z naszą wolą i nie działać, gdy tego nie chcemy.
Nie bardzo "możemy"(nie mamy wyboru). Posiadanie takich a nie innych genów determinuje zachowanie. W związku z powyższym musimy albo działać, albo nie działać(zależnie od typu zainstalowanych "sterowników").

"Wydaje się też[...]" Dobre sobie. Na jakiej podstawie?

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
01-05-2014 19:10 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>"Wydaje się też[...]" Dobre sobie. Na jakiej podstawie?
Proponuję najpierw powolutku przeczytać sobie całą mój post i postarać się zrozumieć to co tam jest napisane.

>Pytanie w jakim stopniu ludzie są suwerenni w podejmowanych decyzjach. Ile mamy procent wolnej woli a na ile jesteśmy niewolnikami?
Bardzo dobre pytanie, na które jeszcze nikt nie udzielił ostatecznej odpowiedzi i na ten temat są właśnie rozważania
w zalinkowanych fragmentach artykułu.

>Czy zostało to ustalone przez naukowców?
Według mojej wiedzy nie zostało to ustalone: www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,546248#w549900 Ale o tym właśnie są zacytowane fragmenty artykułu.

>>>>Wolność, to znaczy, że możemy działać zgodnie z naszą wolą i nie działać, gdy tego nie chcemy.
>Nie bardzo "możemy"(nie mamy wyboru). Posiadanie takich a nie innych genów determinuje zachowanie. W związku z powyższym musimy albo działać, albo nie działać(zależnie od typu zainstalowanych "sterowników").
Zupełnie determinuje i całkowicie nie pozostawia nam wyboru? Ma Pan na to jakieś niezaprzeczalne dowody? Dawkinsa czytałem i z większością jego stwierdzeń się zgadzam, ale i on wcale nie twierdzi, że geny mają inteligencję i podejmują
za nas decyzje.

Jakoś nie bardzo potrafię odnaleźć związku Pańskich pytań z przesłaniem, czy też treścią zalinkowanych przeze mnie dużych wycinków artykułu. Jeszcze raz tu ich część powtarzam:
Koncepcje biofilozoficzne powstawały od dawna, ale ostry wybuch sporu wokół nich wywołał Edward O. Wilson, swoją opublikowaną w 1975 "Socjobiologią", i trzy lata później "O naturze ludzkiej", w których stwierdził, że jesteśmy trzymani
na dość krótkiej smyczy genów. Robiąc wszystko co nam każą, aby zapewnić sobie dalsze istnienie. Tezy Wilsona obecnie potwierdza i uzupełnia psychologia ewolucyjna z jej znakomitym przedstawicielem Davidem M. Bussem.

Mówiąc o determinizmie biologicznym warto także wspomnieć filozofów takich jak np. Place, Smart i Armstrong, opowiadających się za jednorodnością psychofizyczną świata zwierząt - jednorodnością mózgu i ducha, a także o neurobiologach np. o Changeux i Endelmanie, których postęp nauk neurologicznych skłonił do światopoglądu materialistycznego.

Osobiście sądzę, że dzisiaj jeszcze nie można udzielić pewnej odpowiedzi dotyczącej wolnej woli człowieka. Przyczyn jego decyzji i działań.


_______________________________________________

Czy posiadamy wolną wolę, czy też jesteśmy wytworami łańcuchów przyczyn i skutków? Czy podlegając koniecznościom przyczynowym możemy być wolni i w jakim zakresie?

Philippe Meyer w "Złudzeniu koniecznym" napisał: Zdanie sobie sprawy z sił, którymi rozporządzamy, i sił, którym jesteśmy podporządkowani, prowadzi w sposób naturalny do poruszenia problemu wolności, a dokładniej wolności wyboru. Jaki margines swobody pozostaje każdej jednostce w kierowaniu własnymi działaniami po własnej myśli? Teraz, gdy w badaniach i dyskusjach naukowych wykazano, że zachowania ludzkie są po części sterowane genetycznie. (...) Rządy genów odznaczają się siłą i energią istoty żywej; przypadek ma w nich duży udział, natomiast fantazja - już nie, a tym mniej inicjatywa osobista. Na to nakłada się doniosła rola środowiska, które ingeruje w los ludzki już na etapie życia płodowego, przyswajania języka i formowania się świadomości. Rodzi się tu pytanie: Czy w głębinach ludzkiej osobowości zostało, choć trochę miejsca wolnego od podwójnej ingerencji: genów i środowiska; jakaś przestrzeń, w której człowiek dokonywałby wolnych wyborów? (...) Problem sił wrodzonych i nabytych wiedzie nas wprost do takich podstawowych pytań, obejmujących również pojęcie odpowiedzialności.

Wynika z tego, że w jakiś sposób nie jesteśmy całkiem wolni, a konsekwencją tego powinno być uznanie, że nie odpowiadamy za wszystko, co robimy. Tylko za w pełni wolną decyzję można ponosić pełne konsekwencje. Decyzje ludzkie podlegają przeróżnym świadomym i nieświadomym uwarunkowaniom, ale przecząc indeterministycznie rozumianej "wolność woli" determinizm nie pozbawia człowieka wszelkiej wolności. Ludzie działający w określonej sytuacji - prawie zawsze - mają więcej niż jedną możliwość wyboru, i wraz z dokonaniem wyboru ponoszą odpowiedzialność moralną za podjętą decyzję.

Inni uczeni i filozofowie próbują pogodzić uznanie wolnej woli z determinizmem. Ale ani nauka, ani historia nie dostarczają materiału do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Wolność, to znaczy, że możemy działać zgodnie z naszą wolą i nie działać, gdy tego nie chcemy. Rozum jest korzeniem, źródłem, początkiem prawdziwej wolności. Wolność jest zdolnością wyboru racjonalnej woli, czyli przysługuje tylko ludziom. Nie przysługuje zwierzętom, nawet tym, które mogą robić, co chcą. Wydaje się też, że człowiek jako jedyne ze zwierząt posiada - jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym. Mamy taką możliwość, ale czy z niej korzystamy, to już inna historia.


Pozdrawiam.

@@@
.
03-05-2014 11:31 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Pytanie w jakim stopniu ludzie są suwerenni w podejmowanych decyzjach. Czy zostało to ustalone przez naukowców?

Owszem, i to już w zeszłym stuleciu. en.wikipedia.org/wiki/Neuroscience_of_free_will

> Posiadanie takich a nie innych genów determinuje zachowanie. W związku z powyższym musimy albo działać, albo nie działać (zależnie od typu zainstalowanych "sterowników").

W zasadzie to prawda, ale ponieważ nie jesteśmy świadomi tych "sterowników", to wydaje nam się, że wybraliśmy to co zrobiliśmy. Ot i cała tajemnica wolnej woli.
03-05-2014 15:26 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>W zasadzie to prawda, ale ponieważ nie jesteśmy świadomi tych "sterowników", to wydaje nam się, że wybraliśmy to co zrobiliśmy. Ot i cała tajemnica wolnej woli.
Nie mam satysfakcjonującej mnie wiedzy w tej problematyce, ale w moim rozumieniu kognitywistyki blisko mi do tego co prof. Duch napisał np. tu: Neuronauki poznawcze dostarczają nam wyniki wielu eksperymentów i teoretyczne modele, które wymagają głębszego filozoficznego namysłu zanim znajdziemy dobry sposób ich zrozumienia. Chociaż "ja" jako obdarzony wolną wolą czynnik sprawczy jest iluzją to pozbywając się tej iluzji więcej zyskujemy niż tracimy. Podchodzimy z większą pokorą do wiedzy o sobie, zdajemy sobie sprawę ze stopnia komplikacji procesów zachodzących w mózgu, w całym organizmie i środowisku, dzięki którym w naszym umyśle pojawiają się decyzje i idee. Częścią mojego wielkiego "ja" jest nie tylko cały mózg, cały mój organizm, ale i znaczna część świata, ludzie, którzy mieli na mnie bezpośredni wpływ, lub wywarli wpływ pośredni przez swoje dzieła. Utożsamianie się z wielkim "ja" nie oznacza, że czuję się bezwolny, a tylko że powinienem działać w mniej egoistyczny sposób. (...)

W filozofii umysłu idee "rozszerzonego umysłu" pojawiły się w 1998 roku i są dokładniej omówione w książce Clarka (2008). Myślenie nie ogranicza się tylko do tego, co dzieje się w naszej głowie, ale w istotny sposób związane jest możliwością manipulacji obiektami czy robienia notatek. Richard Feynman mówił o swoich notatkach, że nie jest to tylko zapis jego pracy, ale właściwa praca (Clark, 2008). W japońskiej praktyce zarządzania obowiązuje filozofia kaizen, ciągłych dyskusji w grupie i stopniowego, ciągłego ulepszania rozwiązań poprzez proces długotrwałej interakcji.

Przyznanie, że decyzje nie pojawiają się znikąd, a są rezultatem planów, które tworzą mózgi, pozwoli zwrócić większą uwagę na ich ukryte przyczyny, na związek intencji, uwagi i świadomości z procesami uczenia się zachowań. Głębsze zrozumienie mechanizmów poznawczych pokazuje potrzebę większej odpowiedzialności, pełnej integracji szybkich, instynktownych reakcji z ocenami opartymi na głębszej refleksji. Jesteśmy odpowiedzialni za swój rozwój, za to kim się staniemy w przyszłości, za rozkwit lub zmarnowanie swojego talentu, swojego umysłu, za poznanie siebie i własną edukację.

Jesteśmy odpowiedzialni za rozwój swoich dzieci, za dostarczenie im wzorów godnych naśladowania. Jesteśmy odpowiedzialni za środowisko, świat w którym żyjemy. Nie można jednak wymagać takiej odpowiedzialności bez odpowiednich wzorców, dostarczanych przez społeczeństwo, wypracowania kompromisu pomiędzy indywidualną wolnością a narzuconymi normami akceptowalnych zachowań.

Samorealizacja, pełna integracja wyznawanych wartości z codziennym zachowaniem, jest naszym moralnym obowiązkiem. Albert Einstein w liście do rabina z 1950 roku (cyt. za Eves 1977) wyraził to w piękny sposób: "Człowiek jest częścią całości, którą nazywamy 'Wszechświatem', częścią ograniczoną w czasie i przestrzeni. Człowiek doświadcza siebie samego, swoich myśli i uczuć, jako czegoś odrębnego od reszty - jest to rodzaj złudzenia optycznego świadomości. To złudzenie jest dla nas rodzajem więzienia, ograniczając nas do osobistych pragnień i związków uczuciowych z kilkoma najbliższymi osobami. Naszym zadaniem jest wyzwolić się z tego więzienia poszerzając obszar naszego zrozumienia i współczucia, aż ogarnie on wszystkie żyjące istoty i całą naturę w jej pięknie. Nikt nie jest w stanie tego w pełni osiągnąć, ale wysiłek w tym kierunku jest sam w sobie częścią wyzwolenia i podstawą wewnętrznego bezpieczeństwa."
www.fizyka(*)ations/kmk/09-Wolna wola.pdf Oraz w innych jego wypowiedziach dotyczącej "wolnej woli". (Cudzysłów jest tu świadomie postawiony, gdyż ile jej faktycznie jest, to moim zdaniem jeszcze niezbyt wiadomo.)

Pozdrawiam.

@@@
.
05-05-2014 02:52 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> wydaje nam się, że wybraliśmy to co zrobiliśmy. Ot i cała tajemnica wolnej woli.
Chyba ew. wolna wola nie polega na szczegółowych mechanizmach decyzyjnych, które (jak trafnie zauważasz) są zwykle szybsze od świadomości. Zdaje się, że umiejętność długofalowego planowania przyszłych działań byłaby dla niezbędna dla tej specyficznie ludzkiej cechy.
Wolność polegałaby na wyborze - trzymać się planu, czy być spontanicznym.

[Krótko mówiąc: szybka wola nie jest wolna. ]
05-05-2014 13:32 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Chyba ew. wolna wola nie polega na szczegółowych mechanizmach decyzyjnych, które (jak trafnie zauważasz) są zwykle szybsze od świadomości. Zdaje się, że umiejętność długofalowego planowania przyszłych działań byłaby dla niezbędna dla tej specyficznie ludzkiej cechy.

Długofalowe planowanie nie jest tylko ludzką cechą. Na przykład ptaki budują gniazda i wędrują na duże odległości w przewidywaniu zmian pór roku.

> Krótko mówiąc: szybka wola nie jest wolna.

Nie powiedziałbym. Jak szybko odpowiesz na pytanie "Kawę czy herbatę?", to raczej miałeś wolny wybór.
07-05-2014 10:42 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Długofalowe planowanie nie jest tylko ludzką cechą. Na przykład ptaki budują gniazda i wędrują na duże odległości w przewidywaniu zmian pór roku.
U ptaków to chyba tylko mechanizm adaptacyjny, daleki od rozmyślnego działania - zaś ludzie potrafią zbudować np. LHC, uniezależniając się od zmian pogody.
[Poza tym umiemy chyba czasem odmówić racji porywom serca lub powściągać popędy.]

> Jak szybko odpowiesz na pytanie "Kawę czy herbatę?", to raczej miałeś wolny wybór.
Na pierwszy rzut oka tak - jesli jednak w menu nie ma kakao, wody i (zwłaszcza)) piwa, to jaka to wolność?
07-05-2014 14:33 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> U ptaków to chyba tylko mechanizm adaptacyjny, daleki od rozmyślnego działania - zaś ludzie potrafią zbudować np. LHT, uniezależniając się od zmian pogody.

To prawda, że plany ludzkie zazwyczaj są dokładniejsze i potrafią lepiej sięgnąć w przyszłość niż ptasie, choć zdarza się i na odwrót: to jaskółki mówią nam o nadejściu wiosny, a nie my im.
01-05-2014 10:06 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
>> Genetyczne skłonności do popełnienia przestępstwa nie powinny go usprawiedliwiać.
> Bycie na usługach genów nie zwalania z odpowiedzialności?

Nie powinno. A że sądownictwo nie zawsze trzyma się tej zasady, to inna sprawa.
29-04-2014 17:05 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Żaden fizykalistyczny model nie wyjaśnia, jaka była pierwsza przyczyna powstania wszechświata.
Pan kpi, czy o drogę pyta? Rzeczywiście nikt nie przedstawił jeszcze niepodważalnej teorii powstania wszechświata. (Znane są różne spekulacje). Istotnie nie wiemy jeszcze co było przed "wielkim wybuchem", ale nie jest to nawet najmniejszą przesłanką, aby wpychać tam "starego pana z długą brodą". Naprawdę nie dlatego mleko się kwasi, iż sikają doń krasnoludki.
Nie, nie cała współczesna filozofia zajmuje się bzdurami. Oczywiście bzdurami zajmuje teologia - nawet tak mądra i otwarta, jak np. prof. Stanisława Obirka.
_________________

Ostro, choć w dużym stopniu zasadnie ocenia filozofię prof. Bernard Korzeniewski w książce Trzy ewolucje: Wszechświata, życia, świadomości. Kraków 1998. - Istnieje pewna istotna różnica pomiędzy nauką i filozofią. O ile rozwój nauk ścisłych jest kumulatywny to znaczy nowa wiedza nie zastępuje wiedzy już posiadanej, lecz jest do niej dodawana, stanowi jej uzupełnienie i rozwinięcie, to w filozofii, mówiąc w niewielkim uproszczeniu, trzeba ciągle zaczynać od nowa. Jeżeli przyrodnik próbuje wypowiadać się na tematy filozoficzne, to często zarzuca mu się niekompetencję, bo np. nie orientuje się on w subtelnościach systemu filozoficznego pana X lub też nie zna pięćdziesięciu wyróżnionych rodzajów tautologii. Pytanie tylko, czy taka wiedza jest mu na cokolwiek potrzebna? Albowiem filozofia, tracąc kontakt z rzeczywistością, zaczyna coraz bardziej zajmować się samą sobą, swoimi wytworami i ustanowionymi przez tradycję schematami, otorbia się w autystycznej izolacji od świata. Aby osiągnąć w niej coś nowego, rozsądne wydaje się więc pozbycie się całego tego balastu i zaczęcie od podstaw, od wiedzy pojęć i paradygmatów oferowanych przez nauki przyrodnicze. Ale zgadzając się, że grzechem filozofii, jest dowolność spekulacji, brak weryfikowalności twierdzeń, tworzenie pojęć pustych (hipostaz), co generalnie sprowadza się po prostu do braku jakiejkolwiek wiarygodnej metodologii, a nawet, że Mimo z górą dwóch tysięcy lat istnienia filozofia zachodnia nie doczekała się rozwiązania żadnego ze swych najbardziej podstawowych problemów, ani też nie dopracowała zadawalających kryteriów oceny czy selekcji poszczególnych koncepcji filozoficznych. To należy uznać jej niekwestionowany dorobek w zakresie metodologii nauki (teorii poznania), obejmujący kryteria ścisłości języka i logiczną zasadność twierdzeń. Ważną też jest jej rola scalająca całość naszej wiedzy o wszechświecie wraz z możliwościami i sposobami jego poznania (światopoglądowa) oraz dyscypliny stawiającej pytania najważniejsze: o naturę tego wszystkiego co istnieje. Dlatego jej znaczenie jest nadal ogromne i trudno byłoby bez filozofii się obejść.

Miłego dnia.

@@@
.
28-04-2014 14:22 
 Ocena 10 na 10
KORUND (4922 punktów)
>>>Myślę, że to ciekawe pytanie, żeby zadać ateiście - czy mógłby przedstawić rozumowanie - od przesłanek do wniosku - które przekonuje go do ateizmu?
>>Brak dowodów na istnienie któregokolwiek z bóstw.
>Jest całkiem sporo "dowodów" - kosmologiczne, ontologiczne, epistemiczne, moralne itd.

-Tyle "dowodów", a mimo wszystko brak przesłanek, które mogłyby przekonać ateistę do teizmu.
-Znowu się bawisz w odwracanie kota ogonem i chcesz, aby to ateista coś udowadniał? Jeszcze Cię to nie znudziło?
28-04-2014 22:37 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>chcesz, aby to ateista coś udowadniał?

Tak, jestem ciekawy, czy ateista posiada jakiś dowód na poparcie swojego stanowiska.

bembergiem w berg
29-04-2014 07:52 
 Ocena 9 na 9
KORUND (4922 punktów)
>>chcesz, aby to ateista coś udowadniał?
>Tak, jestem ciekawy, czy ateista posiada jakiś dowód na poparcie swojego stanowiska.

-Ateizm wynika z braku dowodów uzasadniających teizm.
29-04-2014 14:01 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>>>chcesz, aby to ateista coś udowadniał?
>>Tak, jestem ciekawy, czy ateista posiada jakiś dowód na poparcie swojego stanowiska.
>-Ateizm wynika z braku dowodów uzasadniających teizm.

Z braku dowodów wynika agnostycyzm. Ateizm jest twierdzeniem z wysokim stopniem asercji, czyli na jego rzecz powinno się przedstawić jakiś dowód.


bembergiem w berg
29-04-2014 14:43 
 Ocena 3 na 3
KORUND (4922 punktów)
>>-Ateizm wynika z braku dowodów uzasadniających teizm.
>Z braku dowodów wynika agnostycyzm. Ateizm jest twierdzeniem z wysokim stopniem asercji, czyli na jego rzecz powinno się przedstawić jakiś dowód.

-Nie. Agnostycyzm to twierdzenie, że nie ma i nie będzie nigdy rozstrzygających dowodów. Dla teistów brak dowodów "przeciwko" jest wystarczający by wierzyć, dla ateistów brak dowodów "za" jest wystarczający by nie wierzyć.
29-04-2014 14:51 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>-Nie. Agnostycyzm to twierdzenie, że nie ma i nie będzie nigdy rozstrzygających dowodów.

Agnostycyzm może być słaby lub mocny. Ten, o którym piszesz, jest mocny. Słaby agnostycyzm mówi, że aktualnie dowodów nie ma, ale w przyszłości mogą się pojawić.

>Dla teistów brak dowodów "przeciwko" jest wystarczający by wierzyć

Dla większości teistów, czyli dla teistów o nachyleniu egzystencjalnym, wystarczającym dowodem jest ich własne doświadczenie Boga - ich zdaniem, oni czegoś faktycznie doświadczają. Ateista, który nie posiada takiego doświadczenia, nie może powiedzieć, że doświadcza "nieistnienia Boga". On po prostu nie posiada doświadczenia Boga.

A intelektualni teiści opierają się na różnych logicznych dowodach na istnienie Boga.

>dla ateistów brak dowodów "za" jest wystarczający by nie wierzyć.

Mam wrażenie, że jednak jest jakaś subtelna różnica między zdaniem "wiem, że Bóg nie istnieje", a "nie wierzę, że Bóg istnieje".

bembergiem w berg
29-04-2014 17:12 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>Mam wrażenie, że jednak jest jakaś subtelna różnica między zdaniem "wiem, że Bóg nie istnieje", a "nie wierzę, że Bóg istnieje".

A mi się wydaje, że zbyt mocno skupiasz się na tych subtelnościach. Sam Dawkins w swojej skali teista-ateista jest jedną pozycję w dół od ateisty. Ten margines wymagany jest przez intelektualną szczerość osoby. W tym sensie można być agnostykiem albo kretynem.

Agnostycyzm jest jednak kiepskim stanowiskiem dającym przyczynek do formułowania poglądów na temat moralności (w sensie budowania moralności tak jakby bóg był, albo jakby go nie było). Tu, w praktycznej implementacji wybór jest wręcz konieczny.

W myśl powyższego jestem intelektualnie agnostykiem, a praktycznie w implementacji ateistą.
29-04-2014 23:19 
 Ocena 4 na 4
Rafał Holewski (224 punktów)
(zablokowany)

>Mam wrażenie, że jednak jest jakaś subtelna różnica między zdaniem "wiem, że Bóg nie istnieje", a "nie wierzę, że Bóg istnieje".

Worku kości, wiem że boga nie ma; nie widzę, nie czuję, nie słyszę. Przeczytałem wypowiedzi na tej stronie czekając na dowód, że poza Twoim umysłem bóg istnieje. Przedstawisz ten weryfikowalny dowód czy nie, ponieważ póżno już i spać się chce.
30-04-2014 12:47 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
>Przedstawisz ten weryfikowalny dowód

Przesłanki:

1. Nic nie może powstać z niebytu.
2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
4. Świat materialny istnieje na sposób przygodny, czyli nie posiada przyczyny swojego istnienia w samym sobie (np. człowieka trzeba urodzić) oraz nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (np. człowiek nie potrafi istnieć bez powietrza).

Rozumowanie:

1. Jeśli łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność, to musi istnieć jakaś przyczyna pierwsza.
2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.
3. Przyczyna, która nie jest przygodna, jest konieczna. Przyczyna konieczna posiada rację istnienia w samej sobie oraz może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy.
4. Świat więc posiada rację swojego istnienia, tą racją jest jedna przyczyna, a przyczyna ta jest konieczna, czyli posiada rację istnienia w samym sobie.

Zgadzasz się na istnienie jednej koniecznej przyczyny świata (nie mówię jeszcze, że to Bóg, o przyczynie koniecznej wiadomo póki co tylko tyle, że ma rację istnienia w sobie)? Jeśli nie, to który etap rozumowania odrzucasz?

bembergiem w berg
30-04-2014 14:36 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Przesłanki:
>1. Nic nie może powstać z niebytu.
>2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
>4. Świat materialny istnieje na sposób przygodny, czyli nie posiada przyczyny swojego istnienia w samym sobie (np. człowieka trzeba urodzić) oraz nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (np. człowiek nie potrafi istnieć bez powietrza).
>Rozumowanie:
>1. Jeśli łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność, to musi istnieć jakaś przyczyna pierwsza.
>2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.
>3. Przyczyna, która nie jest przygodna, jest konieczna. Przyczyna konieczna posiada rację istnienia w samej sobie oraz może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy.
>4. Świat więc posiada rację swojego istnienia, tą racją jest jedna przyczyna, a przyczyna ta jest konieczna, czyli posiada rację istnienia w samym sobie.

To sa zalozenia a nie przeslanki i rozumowanie.

>Zgadzasz się na istnienie jednej koniecznej przyczyny świata (nie mówię jeszcze, że to Bóg, o przyczynie koniecznej wiadomo póki co tylko tyle, że ma rację istnienia w sobie)? Jeśli nie, to który etap rozumowania odrzucasz?

Odrzucam etap I (zalozenie, ze przyczyna istnienia swiata musi byc konieczna) oraz etap II (zalozenie, ze ta przyczyna byl jakikolwiek bog).

Jak zwykle Twoje dowody to zwykla semantyczna ekwilibrystyka. Nic poza slowami i manipulacja semantyczna
30-04-2014 21:56 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>To sa zalozenia a nie przeslanki i rozumowanie.

Czym dla ciebie różni się założenie od przesłanki?

>Odrzucam etap I (zalozenie, ze przyczyna istnienia swiata musi byc konieczna)

Zakładałem tylko przygodną naturę świata oraz niemożliwość nieskończonej ilości przyczyn.

>oraz etap II (zalozenie, ze ta przyczyna byl jakikolwiek bog).

Nigdzie nie pisałem o Bogu.


bembergiem w berg
30-04-2014 22:15 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Czym dla ciebie różni się założenie od przesłanki?

Zalozeniem moze byc kazdy absurd. Zalozyc mozesz istnienie Jahwe.
Przeslanka natomiast jest zdanie stanowiace podstawe do uznania innego zdania.

Twoje
Cytat:
1. Nic nie może powstać z niebytu.


nie jest przeslanka ino zwyklym zalozeniem a priori, z ktorego ma wyniknac, ze bog istnieje i ze to on stworzyl swiat.
30-04-2014 22:20 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
Jeśli uważasz, że moja przesłanka "nic nie może powstać z niebytu" jest fałszywa, to czy prawdą będzie jej odwrotność, że "coś może powstać z niebytu"?


bembergiem w berg
30-04-2014 22:43 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli uważasz, że moja przesłanka "nic nie może powstać z niebytu" jest fałszywa, to czy prawdą będzie jej odwrotność, że "coś może powstać z niebytu"?

Niebyt to twor tylko i wylacznie jezykowy. Zadna nauka i zaden naukowiec nie zajmuje sie niebytem i nie definiuje niebytu. Niebyt uzywany jest przez filozofow oraz ludzi wierzacych. Ci pierwsi uzywaja go bo takie maja hobby (filozof pieprzy o wszystkim i o niczym) a ci drudzy uzywaja tego terminu jako (w ich mniemaniu) koronnego dowodu na istnienie boga.

>Jeśli uważasz, że moja przesłanka "nic nie może powstać z niebytu" jest fałszywa...

Nie twierdze tego. Twierdze jedynie, ze to nie przeslanka (a wiec nic o falszywosci nie twierdze) ino filozoficzny belkot.
30-04-2014 16:41 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)
>.
>2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.

Naprawdę bardzo ciekawe. Warto zaglądać na ten portal,aby przeczytać
taką wysublimowaną kwintesencję filozoficznej teorii bytu-niebytu.

A jaki będzie wniosek, gdy świat materialny będzie miał rację swego istnienia w sobie,
a ilość zewnętrznych przyczyn będzie nieograniczona w ilości , a ograniczona
czasem działania ? Czy wtedy prapczyczyna zaistnienia świata będzie materialna
i celowa (ukierunkowana<uwarunkowana) ?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
30-04-2014 21:52 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>A jaki będzie wniosek, gdy świat materialny będzie miał rację swego istnienia w sobie

Panteizm.

bembergiem w berg
01-05-2014 11:22 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>1. Nic nie może powstać z niebytu.
Niebytu nie ma - nic nie wskazuje na istnienie nieistnienia.
>2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
Tak (z reguły wiele przyczyn) - istnienie czegoś poznaje się po oddziaływaniu z innymi 'cosiami' - jedne materialne rzeczy powstają z innych materialnych rzeczy.
>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
Raczej nie - także przy skończonej ilości obiektów może dochodzić do nieskończonej mnogości 'korespondencji' między nimi.
>4. Świat materialny istnieje na sposób przygodny, czyli nie posiada przyczyny swojego istnienia w samym sobie (np. człowieka trzeba urodzić) oraz nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (np. człowiek nie potrafi istnieć bez powietrza).
Z przygodności fragmentów świata (np. człowieka) nie wynika chyba przygodność 'w ogóle' - gdyby się upierać na pierwotną nicość, to odpowiednio (nieskończenie) długo trwająca jej niestabilność doprowadzi pewnie (koniecznie) do 'wychynięcia' świata.

[Tyle z grubsza co do przesłanek, bo należy je wpierw starannie rozważyć (przed podjęciem rozumowania).]
worek kości (2937 punktów)
>>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
>Raczej nie - także przy skończonej ilości obiektów może dochodzić do nieskończonej mnogości 'korespondencji' między nimi.

Korespondencje to skutki. Wcześniej zgodziłeś się, że każda materialna rzecz ma swoją materialną przyczynę. Powstaje pytanie, czy można się w tym łańcuchu przyczyn cofać w nieskończoność?

>Z przygodności fragmentów świata (np. człowieka) nie wynika chyba przygodność 'w ogóle'

Należałoby wykazać, że świat jako całość jest czymś jakościowo innym, niż jego materialne części.

bembergiem w berg
05-05-2014 02:32 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> czy można się w tym łańcuchu przyczyn cofać w nieskończoność?
A ten "łańcuch" może być pozapętlany, czy musi mieć jakieś (i ile) 'wolne końce'?

>>Z przygodności fragmentów świata (np. człowieka) nie wynika chyba przygodność 'w ogóle'
>Należałoby wykazać, że świat jako całość jest czymś jakościowo innym, niż jego materialne części.
Wpierw wątpię czy nasze fragmentaryczne obrazy można rozciągać na dowolną skalę.
W szczególności na "całość" nie da się chyba (bez popadania w sprzeczność logiczną) spojrzeć z zewnątrz, ponieważ obserwator z definicji tkwi wewnątrz.
Karton.R (392 punktów)
>>Przedstawisz ten weryfikowalny dowód
>Przesłanki:
>1. Nic nie może powstać z niebytu.
Nieprawda.
>2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
Potwierdź tę tezę. Puki co nie możemy o tym nic powiedzieć, oprócz tego, co zaobserwowaliśmy.
>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
Racja.
>4. Świat materialny istnieje na sposób przygodny, (...) oraz nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (np. człowiek nie potrafi istnieć bez powietrza).
Druga część argumentu jest nieistotna dla sprawy.
>Rozumowanie:
>1. Jeśli łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność, to musi istnieć jakaś przyczyna pierwsza.
"Przyczyna"? "Kiedy", że się tak w dużym uproszczeniu wyrażę, nie było czasu i miejsca?
>2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.
Link na górze.
>3. Przyczyna, która nie jest przygodna, jest konieczna. Przyczyna konieczna posiada rację istnienia w samej sobie oraz może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy.
>4. Świat więc posiada rację swojego istnienia, tą racją jest jedna przyczyna, a przyczyna ta jest konieczna, czyli posiada rację istnienia w samym sobie.
Argument z lingwistyki w nowym wydaniu? Hmm...
02-05-2014 17:37 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>1. Nic nie może powstać z niebytu.
>Nieprawda.

Próżnia w fizyce nie jest przecież zupełnie pusta - znajduje się w niej energia.

>>2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
>Potwierdź tę tezę. Puki co nie możemy o tym nic powiedzieć, oprócz tego, co zaobserwowaliśmy.

Więc potwierdzenie jest empiryczne i indukcyjne - wszystko, co wiemy o świecie, jest właśnie takie - posiada przyczynę swojego istnienia. Jeśli uważasz to zdanie za fałszywe, wskaż coś, co nie posiada przyczyny.

>>1. Jeśli łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność, to musi istnieć jakaś przyczyna pierwsza.
>"Przyczyna"? "Kiedy", że się tak w dużym uproszczeniu wyrażę, nie było czasu i miejsca?

Nie rozumiem. Zgodziłeś się, że przyczyn nie może być nieskończenie wiele. Skoro ilość przyczyn jest skończona, to można z tych przyczyn stworzyć dobrze uporządkowany zbiór wszystkich przyczyn. A w dobrze uporządkowanym zbiorze można wskazać element pierwszy - pierwszą przyczynę.

>>2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.
>Link na górze.

Tylko czy próżnia w rozumieniu fizycznym jest pozbawiona wszelkiego bytu, jest tożsama z brakiem wszelkiego istnienia?


bembergiem w berg
02-05-2014 19:17 
 Ocena 1 na 1
Karton.R (392 punktów)
>Próżnia w fizyce nie jest przecież zupełnie pusta - znajduje się w niej energia.
To co definiujesz jako niebyt?
>>>2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
>>Potwierdź tę tezę. Puki co nie możemy o tym nic powiedzieć, oprócz tego, co zaobserwowaliśmy.
>Więc potwierdzenie jest empiryczne i indukcyjne - wszystko, co wiemy o świecie, jest właśnie takie - posiada przyczynę swojego istnienia. Jeśli uważasz to zdanie za fałszywe, wskaż coś, co nie posiada przyczyny.

Ruch elektronów.
I znowu przypomnę ci o zasadzie Ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat. Jeśli twierdzisz, że tak jest też w tym przypadku-udowodnij to. Analogia do wiedzy nie stanowi o faktach.

>>>1. Jeśli łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność, to musi istnieć jakaś przyczyna pierwsza.
>>"Przyczyna"? "Kiedy", że się tak w dużym uproszczeniu wyrażę, nie było czasu i miejsca?
>Nie rozumiem. Zgodziłeś się, że przyczyn nie może być nieskończenie wiele. Skoro ilość przyczyn jest skończona, to można z tych przyczyn stworzyć dobrze uporządkowany zbiór wszystkich przyczyn. A w dobrze uporządkowanym zbiorze można wskazać element pierwszy - pierwszą przyczynę.

Przyczyny mają to do siebie, że są zjawiskami. Zjawiska potrzebują czasu. "Przed" Wielkim Wybuchem najprawdopodobniej nie było czasu, więc nie było i "przed".
Pierwszą przyczyną materii i antymaterii był wielki wybuch, który nie miał "przyczyny", bo o przyczynie ciężko wtedy rozmawiać. Może w jakiś sposób powstał z powodu fluktuacji kwantowych, ale skąd mielibyśmy o tym wiedzieć? Przecież nie możemy tego zbadać.

>>>2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.
>>Link na górze.
>Tylko czy próżnia w rozumieniu fizycznym jest pozbawiona wszelkiego bytu, jest tożsama z brakiem wszelkiego istnienia?
Skąd wiesz, że Wszechświat musiał powstać z absolutnego braku czegokolwiek, nawet energii? Masz dowód na istnienie (albo nieistnienie!) czegoś takiego?
W sumie nie możesz mieć
29-04-2014 17:15 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
01-05-2014 18:41 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>Cytat:
Ateizm jest tylko zwyczajnym przekonaniem, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony) nie istnieje i może mieć przeróżne uzasadnienia, które należy jakoś tam intelektualnie (najlepiej racjonalnie, choć można i przez wiarę) uargumentować.

Znaczy się jest czymś w rodzaju opinii/poglądu, podobnie jak teizm. Znaczy się może nijak mieć się do rzeczywistości/stanu faktycznego/prawdy.
Niesłychanie ważne są moim zdaniem uzasadnienia i argumentacja, o których Pan pisze.
Generalnie wielkie brawa za definicję!

Nasuwa mi się - być może nieadekwatna - analogia.
Weźmy przekonanie o istnieniu/nieistnieniu pozaziemskich cywilizacji. Która wersja jest Pańską, Panie Andrzeju?

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
01-05-2014 19:41 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

Bogusławski:
Ateizm jest tylko zwyczajnym przekonaniem, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony)
nie istnieje i może mieć przeróżne uzasadnienia, które należy jakoś tam intelektualnie (najlepiej racjonalnie, choć można
i przez wiarę) uargumentować.

>Znaczy się jest czymś w rodzaju opinii/poglądu, podobnie jak teizm.
Słownik PWN: Przekonanie «sąd, zdanie oparte na przeświadczeniu o prawdziwości, słuszności czegoś»
Wikipedia: Przekonanie - w logice i filozofii: X jest przekonany, że p dokładnie wtedy, gdy X uznaje treść zdania stwierdzającego to, że p za prawdziwą lub co najmniej wysoce prawdopodobną.
Tak, "czymś w rodzaju", ale mamy odpowiednie słowo "przekonanie".

>Znaczy się może nijak mieć się do rzeczywistości/stanu faktycznego/prawdy.
Tak, przekonanie może się mieć nijak do rzeczywistości.

>Niesłychanie ważne są moim zdaniem uzasadnienia i argumentacja, o których Pan pisze.
>Generalnie wielkie brawa za definicję!
Tyle tylko, że to samo piszę tu już od ośmiu lat. To jeden z postów, który znalazłem przez wyszukiwarkę: www.racjon(*).php/s,383808/z,0/d,16#w393443
Można znaleźć i inne.

>Nasuwa mi się - być może nieadekwatna - analogia.
>Weźmy przekonanie o istnieniu/nieistnieniu pozaziemskich cywilizacji.
Dlaczego? Może być dosyć trafną.

>Która wersja jest Pańską, Panie Andrzeju?
Żadna, gdyż mam zbyt mało informacji abym chciał mieć tu przekonanie. Natomiast jestem dosyć mocno przekonanym, że w kosmosie możemy natknąć się na życie. Tu już jest trochę więcej informacji, choć nadal są niedostatecznymi aby przyjąć to za pewnik.

Pozdrawiam.

@@@
.
01-05-2014 20:34 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Weźmy przekonanie o istnieniu/nieistnieniu pozaziemskich cywilizacji. Która wersja jest Pańską, Panie Andrzeju?

Co innego przekonanie i twierdzenie, ze byc moze istnieje zycie pozaziemskie a co innego twierdzenie, ze zycie pozaziemskie istnieje, ze napisalo ksiazke o tym jak ludzie maja sie zachowywac, ze nie lubi aborcji, zwiazkow partnerskich i homoseksualizmu i ze wymaga czczenia i padania na kolana
28-04-2014 16:20 
 Ocena 2 na 2
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)

>Jest całkiem sporo "dowodów" - kosmologiczne, ontologiczne, epistemiczne, moralne itd.

Trzeba tylko zaznaczyć że podczas dyskusji z użyciem tych "dowodów" dyskutanci mrugaja jednym okiem, ci o przekonaniach prawicowych lewym.
29-04-2014 11:24 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Jest całkiem sporo "dowodów"
No właśnie - "dowodów", a nie dowodów.
worek kości (2937 punktów)
>>Jest całkiem sporo "dowodów"
>No właśnie - "dowodów", a nie dowodów.

To są dowody w sensie logicznym - na podstawie uznanych przesłanek, przechodzi się do wniosku.

bembergiem w berg
29-04-2014 14:18 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>To są dowody w sensie logicznym - na podstawie uznanych przesłanek, przechodzi się do wniosku.
Aha.
A które to są te uznane przesłanki? Cały czas podejrzewam... nie! nie podejrzewam, mam niemal całkowitą pewność, że to religijne wnioskowanie żywcem przypomina poniższe:
1. Przesłanka: mleko skisło.
2. Wniosek: krasnoludek nasikał.
29-04-2014 14:39 
 Ocena-2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>A które to są te uznane przesłanki?

Spróbuję przedstawić krok po kroku całe rozumowanie:

Przesłanki:

1. Nic nie może powstać z niebytu.
2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
4. Świat materialny istnieje na sposób przygodny, czyli nie posiada przyczyny swojego istnienia w samym sobie (np. człowieka trzeba urodzić) oraz nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (np. człowiek nie potrafi istnieć bez powietrza).

Rozumowanie:

1. Jeśli łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność, to musi istnieć jakaś przyczyna pierwsza.
2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.
3. Przyczyna, która nie jest przygodna, jest konieczna. Przyczyna konieczna posiada rację istnienia w samej sobie oraz może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy.
4. Świat więc posiada rację swojego istnienia, tą racją jest jedna przyczyna, a przyczyna ta jest konieczna, czyli posiada rację istnienia w samym sobie.

Zgadzasz się na istnienie jednej koniecznej przyczyny świata (nie mówię jeszcze, że to Bóg, o przyczynie koniecznej wiadomo póki co tylko tyle, że ma rację istnienia w sobie)? Jeśli nie, to który etap rozumowania odrzucasz?

bembergiem w berg
29-04-2014 17:45 
 Ocena 10 na 10
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Spróbuję przedstawić krok po kroku całe rozumowanie:
>Przesłanki:
>1. Nic nie może powstać z niebytu.
A co to jest niebyt? Nauka zna tylko byt.

>2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
A skąd Pan to wie? Według nauki materia cały czas pojawia się znikąd i dokładnie w takiej ilości, że kompensuje ekspansję i utrzymuje stałą gęstość wszechświata.

>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
Dlaczego nie może? Skąd Pan wie, że ilość materii jest skończona? Nie, bardzo znamy wielkość Wszechświata i wcale nie wiemy, czy nie jest on jednym z nieskończonej ilości wszechświatów.

>4. Świat materialny istnieje na sposób przygodny, czyli nie posiada przyczyny swojego istnienia w samym sobie (np. człowieka trzeba urodzić) oraz nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (np. człowiek nie potrafi istnieć bez powietrza).
A skąd Pan to wie? Nie znamy ani przyczyny "wielkiego wybuchu", ani tego, że nie jest on jednym z nieskończonej ilości wybuchów w jakimś tam cyklu.

>Rozumowanie:
Jeżeli przesłanki są wyspekulowane i niejasne, nie mają oparcia w dorobku nauk przyrodniczych, to wszelakie oparte na nich rozumowania są pozbawione sensu. Nauka - tu kosmologia - jeszcze niewiele wie i potrafi wytłumaczyć, ale aby sensownie rozmawiać, to jej ustalenia należy koniecznie brać pod uwagę, gdyż inaczej jest to tylko pseudofilozoficzne pieprzenie o Szopenie.
_______________________

>Zgadzasz się na istnienie jednej koniecznej przyczyny świata (nie mówię jeszcze, że to Bóg, o przyczynie koniecznej wiadomo póki co tylko tyle, że ma rację istnienia w sobie)?
Zupełnie nie dostrzegam takiej potrzeby, a tym bardziej konieczności. Oczywiście mam świadomość, że więcej ze złożoności świata jeszcze nie wiemy niż już wiemy.

>Jeśli nie, to który etap rozumowania odrzucasz?
Żenującą intelektualnie koncepcję Boga-Zapchajdziury!

Miłego dnia.

@@@
.
29-04-2014 18:25 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>A co to jest niebyt?

Brak bytu.

>>2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
>A skąd Pan to wie?

Założenie, że zjawiska występujące w świecie posiadają swoją przyczynę, wydaje mi się podstawowym warunkiem uprawiania nauki w ogóle.

>>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
>Dlaczego nie może? Skąd Pan wie, że ilość materii jest skończona?

Wydaje mi się, że w nauce przyjmuje się pojęcie nieskończoności, ale tylko w rozumieniu potencjalnym (jako ideę), a nie aktualnym (jako stan faktyczny).

>>4. Świat materialny istnieje na sposób przygodny, czyli nie posiada przyczyny swojego istnienia w samym sobie (np. człowieka trzeba urodzić) oraz nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (np. człowiek nie potrafi istnieć bez powietrza).
>A skąd Pan to wie?

Z obserwacji. Wszystko, co do tej pory wiemy o świecie wskazuje, że ma on takie właśnie cechy - że nie posiada racji swojego istnienia w sobie oraz że nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy. Jeśli się Pan z tym nie zgadza, to niech Pan wskaże w świecie coś, co nie podpada pod takie określenia.


bembergiem w berg
30-04-2014 16:53 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
A dlaczego Pan wykastrował mój tekst? Czy na całe akapity zabrakło argumentów? W wyciętych kawałeczkach stara się
Pan nie tyle odpowiedzieć, co odbić piłeczkę. Postępuje Pan tu podobnie do filozofów chrześcijańskich, którzy spekulują
w oderwaniu od istniejącej obiektywnie rzeczywistości poznawanej przez nauki przyrodnicze. www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,612740#w615636

>>>>A co to jest niebyt?
>Brak bytu.
Czyli jest to podobnie pusty termin w naukach przyrodniczych jak "Bóg".

>2. Wszystko, co materialne, posiada przyczynę swojego istnienia.
>>>>A skąd Pan to wie?
>Założenie, że zjawiska występujące w świecie posiadają swoją przyczynę, wydaje mi się podstawowym warunkiem uprawiania nauki w ogóle.
To źle się Panu wydaje, to jest prawidłem w zmodyfikowanej fizyce newtonowskiej, tylko w pewnej części jest zgodne z fizyką einsteinowską i w niewielkim stopniu z fizyką kwantową. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,559919#w560941
www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,612740#w614633 Wydaje mi się, że ten temat przemaglowaliśmy dostatecznie dobrze z panem Parysem, a na gruncie filozofii zakwestionował go już David Hume. Tu i dalej w tym samym wątku, a także:
www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,562660#w571547
www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,562660#w571722

>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
>>>>Dlaczego nie może? Skąd Pan wie, że ilość materii jest skończona?
>Wydaje mi się, że w nauce przyjmuje się pojęcie nieskończoności, ale tylko w rozumieniu potencjalnym (jako ideę), a nie aktualnym (jako stan faktyczny).
W naukach przyrodniczych akurat to założenie nie ma zbyt istotnego znaczenia, gdyż wchodzimy tu w zakres - mniej lub bardziej uzasadnionych - spekulacji, a nie potwierdzonych faktów. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,422259#w426249
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,573743#w576082

>4. Świat materialny istnieje na sposób przygodny, czyli nie posiada przyczyny swojego istnienia w samym sobie (np. człowieka trzeba urodzić) oraz nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy (np. człowiek nie potrafi istnieć bez powietrza).
>>>>A skąd Pan to wie?
>Z obserwacji. Wszystko, co do tej pory wiemy o świecie wskazuje, że ma on takie właśnie cechy - że nie posiada racji swojego istnienia w sobie oraz że nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy. Jeśli się Pan z tym nie zgadza, to niech Pan wskaże w świecie coś, co nie podpada pod takie określenia.
Z jakich obserwacji? Nauki przyrodnicze - co pokazałem w swoich wypowiedziach (tu - w tym poście - są do nich linki) - wcale takiej absolutnej konieczności nie wykazują.

Wykazywałem już tu - choć nie tylko ja, gdyż są na naszym forum ludzie lepiej rozumiejący, tak fizykę teoretyczną, jak i kosmologię - to wielokrotnie. Natomiast nigdzie - nie tylko u Pana - nie spotkałem się z uzasadnionym naukowo, a choćby tylko racjonalnie argumentem konieczności istnienia bytu koniecznego. Oczywiście, że gdy się przyjmie, tą nieweryfikowalną bzdurę na wiarę, to dalej można już logicznie wywodzić istnienie bytów wszelakich do woli.

Panie Piotrze, wolno Panu tak czynić, tyle że wtedy nie można wyspekulowanych wytworów wyobraźni zestawiać z dorobkiem nauk przyrodniczych - albo jedno, albo drugie.

Pozdrawiam.

@@@
.
30-04-2014 22:06 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Czyli jest to podobnie pusty termin w naukach przyrodniczych jak "Bóg".

Nie sądzę, aby nauki przyrodnicze korzystały w ogóle z takich terminów jak "niebyt" lub "Bóg".

>>Założenie, że zjawiska występujące w świecie posiadają swoją przyczynę, wydaje mi się podstawowym warunkiem uprawiania nauki w ogóle.
>To źle się Panu wydaje

Jeżeli zgodzimy się, że w świecie występują zjawiska bez przyczyny, czyli bez-racji, to żadne próby wyjaśniania tych zjawisk nie mają sensu - świat staje się pozbawiony racji, nieracjonalny.

I nieco dziwne jest to mieszanie Hume'a z fizyką kwantową, skoro ten pierwszy uważał relację przyczynowo-skutkową za złudzenie, efekt przyzwyczajenia, a w fizyce nie tyle mówi się o braku przyczyn, co o niemożliwości wskazania przyczyn. Brak przyczyn jest ograniczeniem metafizycznym (zjawisko nie posiada swojej przyczyny), natomiast brak możliwości wskazania przyczyn jest ograniczeniem poznawczym (jakieś przyczyny istnieją, ale nie potrafimy ich znaleźć).

>>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
>>>>>Dlaczego nie może? Skąd Pan wie, że ilość materii jest skończona?
>>Wydaje mi się, że w nauce przyjmuje się pojęcie nieskończoności, ale tylko w rozumieniu potencjalnym (jako ideę), a nie aktualnym (jako stan faktyczny).
>W naukach przyrodniczych akurat to założenie nie ma zbyt istotnego znaczenia

Teraz nie ma, ale może kiedyś będzie miało.

No i wydaje mi się, że na tym forum nie uprawia się nauki, bo od tego są laboratoria. Ludzie tu przychodzą, by oddawać się różnym spekulacjom.

>>Z obserwacji. Wszystko, co do tej pory wiemy o świecie wskazuje, że ma on takie właśnie cechy - że nie posiada racji swojego istnienia w sobie oraz że nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy. Jeśli się Pan z tym nie zgadza, to niech Pan wskaże w świecie coś, co nie podpada pod takie określenia.
>Z jakich obserwacji? Nauki przyrodnicze - co pokazałem w swoich wypowiedziach - wcale takiej absolutnej konieczności nie wykazują.

Konieczności może i nie. Ale ja od początku mówię właśnie o przygodnej naturze świata.

bembergiem w berg
30-04-2014 22:47 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>Jeżeli zgodzimy się, że w świecie występują zjawiska bez przyczyny, czyli bez-racji, to żadne próby wyjaśniania tych zjawisk nie mają sensu - świat staje się pozbawiony racji, nieracjonalny.

Od kiedy przyczyna to racja ? Założenie o racjonalności wszechświata gwarantuje jego wytłumaczalność, a nie przyczynowość. Wydaje mi się, że Twoje zrozumienie przyczyny jest ściśle teistyczne i lepszym słowem będzie tu "powód". Spieszę powiedzieć: wszechświat nie ma powodu, to Ty generujesz w swoim modelu.

>I nieco dziwne jest to mieszanie Hume'a z fizyką kwantową, skoro ten pierwszy uważał relację przyczynowo-skutkową za złudzenie, efekt przyzwyczajenia, a w fizyce nie tyle mówi się o braku przyczyn, co o niemożliwości wskazania przyczyn. Brak przyczyn jest ograniczeniem metafizycznym (zjawisko nie posiada swojej przyczyny), natomiast brak możliwości wskazania przyczyn jest ograniczeniem poznawczym (jakieś przyczyny istnieją, ale nie potrafimy ich znaleźć).

Ty z kolei jako profesor fizyki czujesz się na siłach postulować sensowne modele nieprobabilistyczne mechaniki kwantowej.

>Teraz nie ma, ale może kiedyś będzie miało.

Nie dość, że fizyk znamienity to jeszcze wróżbita.

>No i wydaje mi się, że na tym forum nie uprawia się nauki, bo od tego są laboratoria. Ludzie tu przychodzą, by oddawać się różnym spekulacjom.

Które powinny być uzasadnione. Jeśli negujemy jakiś fizyczny model wypadałoby zapostulować lepszy, albo się zwyczajnie zamknąć.
30-04-2014 23:07 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Jeżeli zgodzimy się, że w świecie występują zjawiska bez przyczyny, czyli bez-racji, to żadne próby wyjaśniania tych zjawisk nie mają sensu - świat staje się pozbawiony racji, nieracjonalny.
>Od kiedy przyczyna to racja ?

Można to oddzielić, ale to kwestia poziomu opisu. Przyczyna to coś empirycznego, a racja to zdanie (np. opisujące jakiś fakt), na podstawie którego wyciągamy wniosek.

>Założenie o racjonalności wszechświata gwarantuje jego wytłumaczalność, a nie przyczynowość.

Mhm, a to co znaczy - wytłumaczyć coś, jakieś zjawisko? Według mnie, to znaczy podać przyczynę, czyli wskazać "czynnik, który dane zjawisko wywołał".

>wszechświat nie ma powodu

A ma wytłumaczenie?

>Nie dość, że fizyk znamienity to jeszcze wróżbita.

Mów mi Joe.

>Które powinny być uzasadnione.

Podałem zestaw założeń oraz rozumowanie. Póki co nikt nie wykazał ich fałszywości, a jedynie spekulacje "że może być inaczej". Nikt nie przedstawił jednak dowodu, że moje rozumowanie było błędne.


bembergiem w berg
30-04-2014 23:21 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>Można to oddzielić, ale to kwestia poziomu opisu. Przyczyna to coś empirycznego, a racja to zdanie (np. opisujące jakiś fakt), na podstawie którego wyciągamy wniosek.

Więc racja, jako zdanie, generowana jest przez Ciebie, nie wszechświat.

>Mhm, a to co znaczy - wytłumaczyć coś, jakieś zjawisko? Według mnie, to znaczy podać przyczynę, czyli wskazać "czynnik, który dane zjawisko wywołał".

A według mnie to tylko wygenerowanie modelu, który odpowiednio dobrze pokrywa się z rzeczywistością (poznawalną i wytłumaczalną).

>A ma wytłumaczenie?

Tylko jak je dostarczysz.

>Podałem zestaw założeń oraz rozumowanie. Póki co nikt nie wykazał ich fałszywości, a jedynie spekulacje "że może być inaczej". Nikt nie przedstawił jednak dowodu, że moje rozumowanie było błędne.

Nie ma pomiarów, które Twoje rozumowanie potwierdza. Więc póki co nie rozmawiamy o tym wszechświecie, a potencjalnym wszechświecie worka kości. Dopóki nie sprowadzi się tego do obiektywnych danych, czyli takich, które dotyczą tego wszechświata będziemy krążyć na ślepo w nieskończonej przestrzeni modeli a priori. To po to, żeby uniknąć poznawczej próżni.
Po co się tak błąkać po omacku?
01-05-2014 09:50 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)

>Jeżeli zgodzimy się, że w świecie występują zjawiska bez przyczyny, czyli bez-racji, to żadne próby wyjaśniania tych zjawisk nie mają sensu - świat staje się pozbawiony racji, nieracjonalny.
Racjonalność to sposób myślenia i działania ludzi, a nie cecha świata.

>[...] w fizyce nie tyle mówi się o braku przyczyn, co o niemożliwości wskazania przyczyn.
Lepiej by było, gdyby wypowiedział się Fizyk, ale w oparciu o jego (i nie tylko jego) wyjaśnienia mogę stwierdzić, ze w fizyce mówi sie zarówno o jednym jak i o drugim.

>[...] brak możliwości wskazania przyczyn jest ograniczeniem poznawczym
Tak, to ograniczenie wynika z zasady nieokreśloności.

>(jakieś przyczyny istnieją, ale nie potrafimy ich znaleźć).
Niekoniecznie! Zgodnie z dominująca w fizyce interpretacją kopenhaską nie istnieją żadne przyczyny dla niektórych konkretnych skutków.

>Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność
Czyli w ogóle nie musi istnieć łańcuch przyczyn. To przyzwyczajenie ludzkiego umysłu działającego w warunkach świata makroskopowego.

>>Z jakich obserwacji? Nauki przyrodnicze - co pokazałem w swoich wypowiedziach - wcale takiej absolutnej konieczności nie wykazują.
>Konieczności może i nie. Ale ja od początku mówię właśnie o przygodnej naturze świata.
Skoro nie ma konieczności, to i Twoje teologiczne spekulacje są niekonieczne.
01-05-2014 15:55 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Czyli jest to podobnie pusty termin w naukach przyrodniczych jak "Bóg".
>Nie sądzę, aby nauki przyrodnicze korzystały w ogóle z takich terminów jak "niebyt" lub "Bóg".
Nie korzystają i dlatego na gruncie tych nauk są to terminy zazwyczaj puste.

>Założenie, że zjawiska występujące w świecie posiadają swoją przyczynę, wydaje mi się podstawowym warunkiem uprawiania nauki w ogóle.
>>>>To źle się Panu wydaje
>Jeżeli zgodzimy się, że w świecie występują zjawiska bez przyczyny, czyli bez-racji, to żadne próby wyjaśniania tych zjawisk nie mają sensu - świat staje się pozbawiony racji, nieracjonalny.
Musimy się zgodzić, gdyż potwierdza to nauka, ale to wcale nie przeczy, że znakomita większość daje się wyjaśnić na zasadzie p-s. (pisałem o tym {i nie tylko ja} w załączonych wyżej linkach). Nie racjonalność, a praktyka (doświadczalna powtarzalność) jest najwyższym weryfikatorem w naukach przyrodniczych.
Intelekt, rozumność to ludzka przypadłość, a istniejąca obiektywnie rzeczywistość istniała znacznie wcześniej niż ludzie
i istniała będzie nadal, gdy nas już nie będzie.

>I nieco dziwne jest to mieszanie Hume'a z fizyką kwantową, skoro ten pierwszy uważał relację przyczynowo-skutkową za złudzenie, efekt przyzwyczajenia, a w fizyce nie tyle mówi się o braku przyczyn, co o niemożliwości wskazania przyczyn.
Zgadzam się, że dziwnym jest łączenie spekulacji filozoficznych z dorobkiem nauk przyrodniczych i uważam, że ustalenia nauki są zawsze nadrzędne. Piszę o tym wielokrotnie, nawet w tym wątku.

>Brak przyczyn jest ograniczeniem metafizycznym (zjawisko nie posiada swojej przyczyny), natomiast brak możliwości wskazania przyczyn jest ograniczeniem poznawczym (jakieś przyczyny istnieją, ale nie potrafimy ich znaleźć).
Mało mnie interesują twierdzenia metafizyczne. Nie mówię też o braku możliwości wskazania przyczyn tylko o ich braku.
Nie istnieje np. przyczyna powstania materii. I nie można tu mówić ani o braku możliwości wskazania, ani wskazywać wyspekulowaną bzdurę jako początek. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,559919#w560941

>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
>>>>Dlaczego nie może? Skąd Pan wie, że ilość materii jest skończona?
>Wydaje mi się, że w nauce przyjmuje się pojęcie nieskończoności, ale tylko w rozumieniu potencjalnym (jako ideę), a nie aktualnym (jako stan faktyczny).
>>>>W naukach przyrodniczych akurat to założenie nie ma zbyt istotnego znaczenia
>Teraz nie ma, ale może kiedyś będzie miało.
Wszystko jest możliwe. Wtedy Pan wróci do tematu.

>No i wydaje mi się, że na tym forum nie uprawia się nauki, bo od tego są laboratoria. Ludzie tu przychodzą, by oddawać się różnym spekulacjom.
Śmieszny chwycik retoryczny na poziomie podstawówki. Proponuję jednak przeczytać:
www.racjonalista.pl/kk.php/d,67
pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy
www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739
Forum skierowane do samodzielnie myślącej inteligencji - racjonalistów światopoglądowych i tu preferowane są poglądy oparte na dorobku nauk przyrodniczych, a nie na różnych spekulacjach. W książkach naukowych i literaturze popularyzującej naukę też nie znajdują się laboratoria, tylko opisy przeprowadzonych badań i ich wyniki.

>>>>Z obserwacji. Wszystko, co do tej pory wiemy o świecie wskazuje, że ma on takie właśnie cechy - że nie posiada racji swojego istnienia w sobie oraz że nie może istnieć w oderwaniu od innych rzeczy. Jeśli się Pan z tym nie zgadza, to niech Pan wskaże w świecie coś, co nie podpada pod takie określenia.
>>Z jakich obserwacji? Nauki przyrodnicze - co pokazałem w swoich wypowiedziach - wcale takiej absolutnej konieczności nie wykazują.
>Konieczności może i nie. Ale ja od początku mówię właśnie o przygodnej naturze świata.
Pan od początku tu opowiada o przeróżnych spekulacjach intelektualnych mających swoją bazę w starożytnych mitach i nie znajdujących prawie żadnego potwierdzenia w dorobku nauk przyrodniczych. Natomiast ja staram się popularyzować poglądy opierające się na dorobku nauk przyrodniczych. Spekulacje dopuszczam tylko tam, gdzie nauka się nie wypowiedziała, ale także w granicach przez naukę wyznaczonych.
www.racjon(*)m.php/s,573743/z,0/d,8#w575884
www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,27#w615073

Miłego dnia.

@@@
.
02-05-2014 11:26 
 Ocena 1 na 1
Karton.R (392 punktów)
>Jeżeli zgodzimy się, że w świecie występują zjawiska bez przyczyny, czyli bez-racji, to żadne próby wyjaśniania tych zjawisk nie mają sensu - świat staje się pozbawiony racji, nieracjonalny.
Wszechświat nie istnieje po to, żeby jakieś małpy z 3 planety skalistej od żółtego karła go zrozumiały.
30-04-2014 10:36 
 Ocena 3 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
Nieprawda. Inną postacią materii jest energia. Kto może wiedzieć, ile jej jest? (o ile w ogóle takie pytanie ma sens).
(...)
>1. Jeśli łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność, to musi istnieć jakaś przyczyna pierwsza.
Dlaczego nie może i dlaczego musi?
>2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.
Jeżeli. A co, jeżeli nie albo odwrotnie? Zakładasz coś, co wcale nie jest konieczne ani bezwzględnie prawdziwe.

Ergo - garbage in, garbage out.
30-04-2014 12:44 
 Ocena 1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>>3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii).
>Nieprawda. Inną postacią materii jest energia. Kto może wiedzieć, ile jej jest?

A możesz wskazać źródło zasilania dla nieskończonej ilości energii?

>>1. Jeśli łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność, to musi istnieć jakaś przyczyna pierwsza.
>Dlaczego nie może i dlaczego musi?

A możesz wskazać przykład takiej aktualnej nieskończoności?

>>2. Jeżeli świat materialny nie posiada racji swojego istnienia w sobie, a ilość zewnętrznych przyczyn nie może ciągnąć się w nieskończoność, to pierwsza przyczyna zaistnienia świata nie może być ani materialna, ani przygodna.
>Jeżeli. A co, jeżeli nie albo odwrotnie?

A możesz wskazać w świecie coś, co posiada rację swojego istnienia w sobie i może istnieć niezależenie od innych rzeczy?

Ja rozumiem okrzyki w stylu - a właśnie, że może być inaczej! Wyobraźnię mam bogatą, ale jeśli uznajesz moje przesłanki za fałszywe, to wskaż coś, co je falsyfikuje. Moim zdaniem te przesłanki - z tego, co aktualnie wiemy o świecie - są prawdziwe. No i tezy naukowe stawia się na podstawie tego, co aktualnie wiemy o świecie, a nie na podstawie naszej przyszłej, wyobrażonej wiedzy.


bembergiem w berg
30-04-2014 21:53 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>>> 3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii)

Nieprawda, wystarczy skończona ilość, musi tylko istnieć wiecznie.

> A możesz wskazać źródło zasilania dla nieskończonej ilości energii?

Hm. A możesz wskazać fizyczny sens tego pytania...?

> A możesz wskazać przykład takiej aktualnej nieskończoności?

Niestwarzalna i niezniszczalna energia może być?

> A możesz wskazać w świecie coś, co posiada rację swojego istnienia w sobie i może istnieć niezależenie od innych rzeczy?

Jak wyżej. Jeszcze jakiś pytania?
30-04-2014 22:11 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>>> 3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii)
>Nieprawda, wystarczy skończona ilość, musi tylko istnieć wiecznie.

Co musi istnieć wiecznie?

>> A możesz wskazać źródło zasilania dla nieskończonej ilości energii?
>Hm. A możesz wskazać fizyczny sens tego pytania...?

Nie rozumiem prośby. Jeśli ktoś postuluje istnienie nieskończonej ilości energii, to naturalnym pytaniem jest, skąd się ta energia wzięła.

>> A możesz wskazać przykład takiej aktualnej nieskończoności?
>Niestwarzalna i niezniszczalna energia

Czyli co?


bembergiem w berg
01-05-2014 00:51 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>>> 3. Łańcuch przyczyn nie może się ciągnąć w nieskończoność (bo to zakłada nieskończoną ilość materii)
>> Nieprawda, wystarczy skończona ilość, musi tylko istnieć wiecznie.
> Co musi istnieć wiecznie?

Materia, energia - jeden pies.

>>> A możesz wskazać źródło zasilania dla nieskończonej ilości energii?
>> Hm. A możesz wskazać fizyczny sens tego pytania...?
> Nie rozumiem prośby. Jeśli ktoś postuluje istnienie nieskończonej ilości energii, to naturalnym pytaniem jest, skąd się ta energia wzięła.

Nie zapytałeś jednak skąd się wzięła, tylko czym jest "zasilana".
A nie wzięła się znikąd, bo skoro nie można jej wytworzyć, to musiała istnieć zawsze.

>> Niestwarzalna i niezniszczalna energia
> Czyli co?

Takie coś, co otrzymasz w wyniku anihilacji materii.
Albo znajdziesz w próżni, gdzie sobie radośnie fluktuuje.
Fizycy raczej to mierzą, niż mówią "co" to jest. Byt Konieczny? Pierwsza Przyczyna?
28-04-2014 15:23 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Myślę, że to ciekawe pytanie, żeby zadać ateiście - czy mógłby przedstawić rozumowanie - od przesłanek do wniosku - które przekonuje go do ateizmu?
Czy Pan też musi mnie intelektualnie zawodzić. Przecież wielu ateistów już takie rozumowanie przedstawiało i po Panu,
to co najwyżej krytyki takiego konkretnego już rozumowania się spodziewam.

Historię filozoficznego ateizmu to przybliżył nam prof. Andrzej Rusław Fryderyk Nowicki i warto do jego dorobku sięgać. Choć ja zgadzam się z Dawkinsem, który w książce "Ślepy zegarmistrz" napisał: Przed Darwinem ateista mógł więc tylko powiedzieć w ślad za Hume'em: "Nie umiem wyjaśnić złożoności obiektów biologicznych. Wiem tylko, że Bóg nie stanowi dobrego wyjaśnienia. Musimy więc czekać w nadziei, że ktoś wpadnie na jakiś lepszy pomysł" [...] Chociaż więc, logicznie rzecz biorąc, można było być ateistą już przed Darwinem, dopiero Darwin sprawił, że ateizm jest w pełni satysfakcjonujący intelektualnie.

Myślę podobnie i uważam, że dopiero współczesny ateizm oparty na naukowym paradygmacie naturalizmu, daje jego pełne uzasadnienie racjonalne. Choć wcale nie likwiduje ważności dawnych uzasadnień filozoficznych, czy religioznawczych.

Miłego dnia.

@@@
.
28-04-2014 17:25 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)
>[..] pytanie, żeby zadać ateiście - czy mógłby przedstawić rozumowanie - od przesłanek do wniosku - które przekonuje go do ateizmu?

Proszę przeczytaj Stary Testament ( powoli i ze zrozumieniem),
a nie będziesz miał egzystencjonalnych rozterek o
(nie)istnieniu Boga.



Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
28-04-2014 22:45 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Proszę przeczytaj Stary Testament

Polecasz coś konkretnego?

bembergiem w berg
29-04-2014 19:03 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)
>>Proszę przeczytaj Stary Testament
>Polecasz coś konkretnego?

Przeczytaj CAŁY Stary Testament, a potem , gdy będziesz miał
wątpliwości,to zadawaj pytania...

Wiedza nie boli.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
29-04-2014 19:10 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
Nie kumam. Twierdzisz, że przeczytawszy ST człowiek pozbywa się rozterek w kwestii istnienia Boga, a z drugiej strony np. judaizm, silnie oparty na wątkach z ST, jest właśnie pełen takich rozterek. W jakim więc sensie lektura ST pomaga w tych sprawach?

bembergiem w berg
01-05-2014 16:18 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)
>Nie kumam.

I to jest Twój problem . Gdybyś "zakumał" ST, to straciłbyś wiarę we wszechmiłosiernego Pambucka.

> Twierdzisz, że przeczytawszy ST człowiek pozbywa się rozterek w kwestii istnienia Boga,

Tak , bo Biblia , a szczególnie ST to nieprawdopodobne nagromadzenia
przełamań,nonsensów i fantasmagorii. Uważny, nie poddany wczesnoszkolnej
katolickiej indoktrynacji człowiek, od razu spostrzeże absurdy i idiotyzmy,
a potem odejdzie od wiary w miazmaty.

Prawda Cię wyzwoli, drogi Worku_Kości.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
01-05-2014 17:00 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>I to jest Twój problem . Gdybyś "zakumał" ST, to straciłbyś wiarę we wszechmiłosiernego Pambucka.

Ale katolicyzm jest oparty na NT.


bembergiem w berg
01-05-2014 18:47 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>I to jest Twój problem . Gdybyś "zakumał" ST, to straciłbyś wiarę we wszechmiłosiernego Pambucka.
>Ale katolicyzm jest oparty na NT.

A NT jest oparty na ST.
No chyba, ze katolicyzm to tylko NT i na przyklad Dekalog nie jest dla katolika wiazacym zaleceniem pana boga
01-05-2014 21:30 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>No chyba, ze katolicyzm to tylko NT

Katolicyzm to NT, tradycja oraz pisma Ojców Kościoła.

bembergiem w berg
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>No chyba, ze katolicyzm to tylko NT
>Katolicyzm to NT, tradycja oraz pisma Ojców Kościoła.

Dekalog jest wiec:

a) NT
b) tradycja
c) pismem ojcow kosciola?
01-05-2014 21:55 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Dekalog jest wiec:
>a) NT
>b) tradycja
>c) pismem ojcow kosciola?

a, b, c.


bembergiem w berg
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Dekalog jest wiec:
>>a) NT
>>b) tradycja
>>c) pismem ojcow kosciola?
>a, b, c.

Taaak? No popatrz. A ja myslalem, ze Dekalog zostal spisany w Ksiedze Wyjscia i Ksiedze Powtorzonego Prawa. Nie wiem od kiedy te dwie Ksiegi zaliczane sa do NT? A Ty wiesz?
01-05-2014 22:13 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>Taaak? No popatrz. A ja myslalem, ze Dekalog zostal spisany w Ksiedze Wyjscia i Ksiedze Powtorzonego Prawa.

Nakazy te zostały powtórzone w NT, rozbudowane przy okazji Kazania na górze oraz zinterpretowane w tradycji i w pismach Ojców Kościoła.

bembergiem w berg
01-05-2014 22:31 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Taaak? No popatrz. A ja myslalem, ze Dekalog zostal spisany w Ksiedze Wyjscia i Ksiedze Powtorzonego Prawa.
>Nakazy te zostały powtórzone w NT, rozbudowane przy okazji Kazania na górze oraz zinterpretowane w tradycji i w pismach Ojców Kościoła.

Mniej lub bardziej wiernie

Czy wszystko co w ST jest opisane nie dotyczny katolicyzmu?
Czy jak zwykle to co pasuje w danej chwili katolikowi ze ST jest absolutem a jesli nie pasuje to jest metafora lub zostalo zdezaktualizowane przez NT (pomimo, ze Jezus wyraznie powiedzial, ze ani jedna litera ST nie zostala przez niego zmieniona).

Chociaz worek - nie musisz odpowiadac Wszyscy znamy Twoja odpowiedz

Tylko, ze boga jak nie bylo tak nie ma nadal
01-05-2014 22:37 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>boga jak nie bylo tak nie ma nadal

Skąd wiesz?

bembergiem w berg
01-05-2014 22:45 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>boga jak nie bylo tak nie ma nadal
>Skąd wiesz?

Skad? Stad, skad wiem, ze nie ma kranoludkow
01-05-2014 20:32 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)

>Ale katolicyzm jest oparty na NT.

Taaaaaaak ?

A koncepcja grzechu pierworodnego ?


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
01-05-2014 21:29 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Ale katolicyzm jest oparty na NT.
>Taaaaaaak ?

Mhm.

>A koncepcja grzechu pierworodnego ?

Koncepcja grzechu pierworodnego, jak to ładnie ująłeś, zawarta jest w pismach Ojców Kościoła.


bembergiem w berg
02-05-2014 10:18 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Koncepcja grzechu pierworodnego, jak to ładnie ująłeś, zawarta jest w pismach Ojców Kościoła.
Tylko nie mów, że sami to wymyślili, a nie żywcem zerżnęli z ST.
I nie zasłaniaj się tradycją. "Tradycja" to ST właśnie, nic innego.
02-05-2014 17:42 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Koncepcja grzechu pierworodnego, jak to ładnie ująłeś, zawarta jest w pismach Ojców Kościoła.
>Tylko nie mów, że sami to wymyślili, a nie żywcem zerżnęli z ST.

ST bywa pomocą w interpretacji Objawienia, ale chociaż termin "grzech pierworodny" został wprowadzony w ST, to rozumienie tego terminu zostało ustanowione dopiero w pismach Ojców Kościoła. Geneza/etymologia jakiegoś terminu nie jest jego znaczeniem.

bembergiem w berg
29-04-2014 15:20 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
>Myślę, że to ciekawe pytanie, żeby zadać ateiście - czy mógłby przedstawić rozumowanie - od przesłanek do wniosku - które przekonuje go do ateizmu?

Z chęcią
Tłumaczenie świata przez bóstwa (wszelkiego rodzaju) tylko komplikuje ten świat. Nic nie upraszcza. Zbędne byty należy eliminować.
29-04-2014 16:36 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Tłumaczenie świata przez bóstwa (wszelkiego rodzaju) tylko komplikuje ten świat. Nic nie upraszcza. Zbędne byty należy eliminować.

A postulowanie, nie wiem, zasady nieoznaczoności, czy innych tajemniczych zjawisk kwantowych, które urągają zdrowemu rozsądkowi - to upraszcza, czy komplikuje nasz obraz świata?

bembergiem w berg
29-04-2014 17:50 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>A postulowanie, nie wiem, zasady nieoznaczoności, czy innych tajemniczych zjawisk kwantowych, które urągają zdrowemu rozsądkowi - to upraszcza, czy komplikuje nasz obraz świata?

Urąga o ile postulaty te są fałszywe. Pomiary pokazują jednak zgoła coś innego.
29-04-2014 18:17 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Urąga o ile postulaty te są fałszywe. Pomiary pokazują jednak zgoła coś innego.

Postuluje się istnienie wielu zjawisk, których nie można zmierzyć, np. tzw. ciemną materię.

bembergiem w berg
29-04-2014 19:08 
 Ocena 5 na 5
pawel_wr (4297 punktów)

>Postuluje się istnienie wielu zjawisk, których nie można zmierzyć, np. tzw. ciemną materię.

Dokładnie TAK !

Nie można zmierzyć Boga, cudownych wlaściwości wody z Lourds , działania figurki z Sokółki ,
tajemnej mocy obrazu M.B. Cz. , a jednak , osoby o umysłowości Tomka Terlikowskiego
widzą w tym fundament wiary.

Czy widzisz tutaj niedorzeczności i sprzeczności ?!?!?!?!


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
worek kości (2937 punktów)
Nie można zmierzyć ciemnej materii, a takie tęgie umysły jak Hawking postulują jej obecność - czy widzisz tutaj niedorzeczności i sprzeczności ?!?!?!?!


bembergiem w berg
29-04-2014 22:58 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>Nie można zmierzyć ciemnej materii, a takie tęgie umysły jak Hawking postulują jej obecność - czy widzisz tutaj niedorzeczności i sprzeczności ?!?!?!?!
Istnieje naturalna skłonność do dopasowywania rzeczywistości do hipotez i teorii.
W mojej opinii naukowcy - jak to ludzie - lubią sobie pofantazjować by wszystko "się zgadzało". Im bardziej utytułowany naukowiec, tym bardziej może fantazjować bez narażenia się na krytykę kolegów/koleżanek "po fachu".

Opinia osoby ze środowiska: "Wiele badań jest opisywanych tak, żeby wykazać to, co pasuje. Kto wie to lepiej niż naukowiec?"

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
30-04-2014 08:22 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Im bardziej utytułowany naukowiec, tym bardziej może fantazjować bez narażenia się na krytykę kolegów/koleżanek "po fachu".
Absolutnie się z tym nie zgadzam. Naciąganie faktów pod z góry powzięte założenie jest zwyczajnie z gruntu nieuczciwe i nieetyczne. Na takie coś pozwalają sobie tylko osoby wyprane z moralności. Naukowiec może fantazjować, owszem, ale nie przeciw faktom i zawsze ze znakiem zapytania.
>Opinia osoby ze środowiska: "Wiele badań jest opisywanych tak, żeby wykazać to, co pasuje. Kto wie to lepiej niż naukowiec?"
No cóż... Nie świadczy to najlepiej o osobie. Moim zdaniem każdy sądzi podług siebie.
30-04-2014 17:05 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>W mojej opinii naukowcy - jak to ludzie - lubią sobie pofantazjować by wszystko "się zgadzało".
Jako stary uczony z ogromnym dorobkiem ma Pan pełne prawo do tak krytycznych ocen.
Ja na takie oceny pozwolić sobie nie mogę:
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym
i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych
i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy
i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki.

Wraz z rozwojem cywilizacji postępuje specjalizacja nauk. Ich liczba wzrosła, od kilku w średniowieczu do ponad 5 tys. obecnie. Naukę rozumiemy jako umowną całość złożoną z wielu niejednorodnych systemów, które są rozmaicie kształtowane i nazywane: kierunkami, obszarami, dziedzinami, dyscyplinami, gałęziami, teoriami. Dokonywano też dalszych rozróżnień nauk np. na: nomotetyczne i idiograficzne, nomologiczne i typologiczne, normatywne i krytyczne. Są nauki o przedmiotach naturalnych i nauki o artefaktach (wytworach działań człowieka), a także nauki obserwujące, eksperymentalne, porządkujące, pomocnicze w stosunku do innych nauk itd. Pomimo prób, jak na razie nie zdołano ustalić powszechnie przyjętych zasad, na podstawie których można jednoznacznie orzec, kiedy jakaś teoria czy specjalność zasługuje na względną autonomię.

Niektóre nauki są metodologiami albo systemami metod, które stanowią zasadniczą zawartość danej nauki. Ale to nie znaczy, że każda nauka szczegółowa ma swoją metodologię. Nauki nie są skrępowane doborem metod i korzystają w swym dążeniu do ścisłości i do kwantyfikacji z metodologii innych nauk np. logiki czy matematyki. Ze względu na stosowaną metodologię przeciwstawia się nauki dedukcyjne - indukcyjnym (formalne - realnym, abstrakcyjne - konkretnym), teoretyczne - praktycznym (podstawowe - stosowanym).


Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawd o istniejącej obiektywnie rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.
/A. Izdebski/

Pozdrawiam.

@@@
.
02-05-2014 00:46 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Opinia osoby ze środowiska:
Jakieś nazwisko tej osoby?
30-04-2014 08:14 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Nie można zmierzyć ciemnej materii

Mylisz się. Obecność ciemnej materii wykryto, bo oddziaływuje ona grawitacyjnie z widzialną materią.
worek kości (2937 punktów)
>> Nie można zmierzyć ciemnej materii
>Mylisz się. Obecność ciemnej materii wykryto, bo oddziaływuje ona grawitacyjnie z widzialną materią.

Coś działa na materię, ale czy wiadomo o ciemnej materii coś więcej, coś empirycznego?

bembergiem w berg
30-04-2014 20:04 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Coś działa na materię, ale czy wiadomo o ciemnej materii coś więcej, coś empirycznego?

Grawitacja jest empiryczna. W odróżnieniu od Boga.
worek kości (2937 punktów)
Istnienie ciemnej materii zostało potwierdzone empirycznie, czy jest to wciąż hipoteza?


bembergiem w berg
01-05-2014 10:02 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Istnienie ciemnej materii zostało potwierdzone empirycznie, czy jest to wciąż hipoteza?

Zostało potwierdzone i to na kilka sposobów, "hipoteza" jest zbyt słabym określeniem. Tu jest krótki artykuł (po angielsku niestety) poprawnie opisujący "jak astronomowie wykrywają ciemną materię".
30-04-2014 20:11 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)

>Coś działa na materię, ale czy wiadomo o ciemnej materii coś więcej, coś empirycznego?

Natężenie pola wystarczy ?
30-04-2014 23:08 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Coś działa na materię, ale czy wiadomo o ciemnej materii coś więcej, coś empirycznego?
>Natężenie pola wystarczy ?

Nie wiem. Sądzisz, że wystarczy?

bembergiem w berg
01-05-2014 16:22 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)

>>Natężenie pola wystarczy ?
>Nie wiem. Sądzisz, że wystarczy?

Postawiłeś to pytanie,bo na KULu wykładana jest bajkologia ( tzn, teologia),
i dlatego nie dysponujesz odpowiednio wysokim zestawem pojęć
matematyczno-fizycznych ?

Na UMCSie jest chyba odpowiednio bogato wyposażona biblioteka
wydzialu Mat-Fiz....

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
02-05-2014 00:51 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Coś działa na materię, ale czy wiadomo o ciemnej materii coś więcej, coś empirycznego?
Jeśli coś działa na materię, to znaczy, że to coś istnieje. To wystarczy, żeby postulować istnienie.
02-05-2014 12:08 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Coś działa na materię, ale czy wiadomo o ciemnej materii coś więcej, coś empirycznego?
>Jeśli coś działa na materię, to znaczy, że to coś istnieje.
Dokładnie tak, gdy stwierdzimy oddziaływanie jakiegoś tam świata nadprzyrodzonego na istniejącą obiektywnie rzeczywistość będziemy mieli bardzo poważną przesłankę za istnieniem Boga. Dopóki nie stwierdzono nigdy nigdzie
i w najmniejszym stopniu takiego oddziaływania, to wszelakie spekulacje filozoficzne i teologiczne na temat istnienia Boga są zwyczajnym "pieprzeniem o Szopenie".

Pozdrawiam.

@@@
.
29-04-2014 21:59 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)

>A postulowanie, nie wiem, zasady nieoznaczoności, czy innych tajemniczych zjawisk kwantowych, które urągają zdrowemu rozsądkowi - to upraszcza, czy komplikuje nasz obraz świata?

Nauka wprowadza swoje hipotezy, które potem albo ulegają odrzuceniu (bo nie sprawdzają się w doświadczeniu - np. flogiston), albo prowadzą do kolejnych hipotez (budowa materii - atomy). Natomiast religie zabetonowują ludzki umysł, bo "nie można wątpić w boga i jego słowa". Nic nie tłumaczą, a tylko sprawiają wrażenie (i to wyłacznie na mocno wierzących ), że przybliżają nas do wiedzy (nie wiedzieć dlaczego nazywanej przez religie "prawdą").

Religie są zbędnym dziś elementem ludzkiej kultury. Były i należy je wspominać (podobnie, jak stare zwyczaje ludowe...), ale nie należy w to brnąć. Ludzkość musi się otrząsnąć z czegoś, co nie prowadzi nas dalej. To ślepy zaułek zarówno dla jednostki, jak i całego społeczeństwa.
30-04-2014 21:38 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Nic nie tłumaczą

Religia nie jest nauką.

>Religie są zbędnym dziś elementem ludzkiej kultury.

In your opinion.


bembergiem w berg
paganus (731 punktów)
xxxbłądxxx
paganus (731 punktów)
>Myślę, że to ciekawe pytanie, żeby zadać ateiście - czy mógłby przedstawić rozumowanie - od przesłanek do wniosku - które przekonuje go do ateizmu?

W pozornie sprytny sposób, sprowokowałeś i wciągnąłeś w dyskusję na temat :
- wytłumacz i podaj dowody, dlaczego nie wierzysz, że bożki istnieją ?


Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
Sygnał (4252 punktów)
><<[...]Gdy więc ktoś mówi "Jestem ateistą", to oświadcza, że centralną tezę naiwnego,
>ludowego teizmu odrzuca na takich samych podstawach, na jakich odrzuca istnienie krasnoludków,
>czarownic i jednorożców; stwierdza też, że próby nadania tej tezie bardziej wyszukanego,
>intelektualnie "wysmakowanego" znaczenia (z zachowaniem jej nadprzyrodzonych konotacji)
>zawsze owocują pretensjonalnym bełkotem. [...]>>

Przykładem pretensjonalnego bełkotu jest raczej afirmacja idei boga, a próby intelektualnego uzasadnienia tego bytu są poniekąd zabawne.
Ateizm jest tylko negacją tego bełkotu. Tylko i wyłącznie.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Sygnał ciekawego tematu do przemyślenia. Nie sposób nie zgodzić się z autorką tekstu źródłowego, zważywszy ilość i jakość infantylizmu niektórych profesjonalnych bełkociarzy tego forum.
Różnie to bywa. Tu jeden z przykładów.

>Barbara Stanosz:
[...] Gdy więc ktoś mówi "Jestem ateistą", to oświadcza, że centralną tezę naiwnego, ludowego teizmu odrzuca na takich samych podstawach, na jakich odrzuca istnienie krasnoludków, czarownic i jednorożców; stwierdza też, że próby nadania tej tezie bardziej wyszukanego, intelektualnie "wysmakowanego" znaczenia (z zachowaniem jej nadprzyrodzonych konotacji) zawsze owocują pretensjonalnym bełkotem. [...]
Odwołując się do tego cytatu warto pamiętać, iż prof. Stanosz sama za ateistkę się uważała.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2503
www.racjon(*)mowa.z.prof.Barbara.Stanosz.II
www.racjon(*)36/q,O.racjonalnosci.przekonan
www.racjonalista.pl/forum.php/s,77160#w77182
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,393342#w393737
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,590101#w592220

>Sygnał ciekawego tematu do przemyślenia.
Czy dając sygnały do przemyślenia nie należy zacząć od samego siebie. Może przedstawiłby Pan nam jakie Pańskim zdaniem są filozoficzne podstawy ateizmu lub czemu ich brak. Byłoby to ciekawe.

Ja swój ateizm głównie wywodzę z dorobku nauk przyrodniczych - zgodnie z postulatem filozofki pani prof. Barbary Stanosz. Tak przynajmniej ja ją zrozumiałem, a trochę jej posłuchałem na wykładach i przeczytałem prawie wszystko co opublikowała.

Pozdrawiam.

@@@
.
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Z szacunku dla Pana wiedzy, (stylem prowadzenia dyskusji z antagonistami już trochę mniej) odpowiem, że mój "ateizm" jest tak specyficzny, iż nie sposób go zdefiniować go ot tak: ad hoc, jednym wpisem. Nie dlatego, że jest on na tyle skomplikowany, ale dlatego, iż dowody dojścia do końcowego wniosku są właśnie zbyt obszerne. Więcej powiem, iż tak sensu stricto, to zarazem i nie jestem "ateistą" w tym rozumieniu jakim mianują się ateiści właśnie. Pewnym wprowadzeniem (napisanym niejako na zamówienie - w żartobliwej konwencji) w istotę mojego pojmowania zagadnienia ateizm/teizm jest tekst: www.racjonalista.pl/forum.php/s,610634#w611049
którego konkluzją jest stwierdzenie: Ewolucja tak, ale. Kreacjonizm nie, ale. Nie inteligentny projekt, ale kreacja inteligencji tak.

Nie w tym jednak rzecz ale w jakże istotnym pytaniu. < Może przedstawiłby Pan nam jakie Pańskim zdaniem są filozoficzne podstawy ateizmu lub czemu ich brak.

Wracając do wątku przewodniego - tekst źródłowy prof. Stanosz, to z wnioskiem końcowym nie sposób się nie zgodzić, gdyby założone przez nią tezy były prawdziwe, ale niestety, według mnie, popełnia ona (oraz wszyscy inni twierdzący podobnie) kardynalne niedopatrzenie, którego skutkiem są takie a nie inne teorie.
Już pierwsze jej zdanie stanowi punkt wyjściowy całkowicie błędnej oceny kwalifikacji filozofów przedsokratejskich:

"Większość dawnych filozofów przywiązywała niewielką - jeśli jakąkolwiek - wagę do relacji między proponowanymi przez siebie opisami świata a doświadczeniem zmysłowym."

Im dalej tym gorzej: <Filozofowie starożytni na ogół opierali swoje tezy na własnej intuicji, dbając głównie o ich perswazyjne walory - o zdolność rozbudzania podobnej intuicji w umyśle odbiorcy - oraz o ich względną harmonię wzajemną."

A stwierdzenie: " W tym sensie filozofia tamtej epoki pełniła przede wszystkim usługową, nie zaś czysto poznawczą funkcję: dostarczała raczej wzorców i zasad skutecznej argumentacji i kontrargumentacji, niż wzorców i zasad wiedzy o świecie. Jej definicyjna "mądrość" dotyczyła radzenia sobie przez ludzi z innymi ludźmi, nie zaś rozumienia obserwowanych przez nich zjawisk przyrodniczych i społecznych." - TO JUŻ TOTALNA KATASTROFA.

Zdaję sobie z tego sprawę że ramy tego forum są ograniczone, więc jako teaser mój komentarz: w odpowiedzi na tekst Adama Pawłowskiego - Pierwsi filozofowie i rewolucja sokratejska.

<<To, że różnicuje Pan merituum spektrum zainteresowań filozofów przedsokratejskich z zagadnieniami jakie do filozofii wprowadza Sokrates, w zasadniczej mierze wynika z tego, iż taki pogląd jest powszechnie uznawany za zasadny, tak tego uczy np. Tatarkiewicz. Ja jednakowoż mam nieco odmienne zdanie na tą kwestię, czego egzemplifikacją niech będzie na przykład "dorobek naukowy" Heraklita z Efezu: R. Palacz, Klasycy filozofii, tekst G. S. Kirka, The cosmic fragment. 
Otóż na podstawie tych pism Heraklita można wywieźć, iż tak on jak i zapewne pozostali przedsokratejczycy, nie tylko interesowali się wszystkimi zagadnieniami będącymi niezwykle istotnymi dla człowieka jako takiego, ale więcej nawet, to człowiek właśnie był w centrum jego - Heraklita, ich, wszelkich filozoficznych dywagacji. Co się zaś tyczy "pobocznych" wniosków dotyczących kosmologicznych pra przyczyn przedskoratejczyków, to stanowiły one pewien określony plan - schemat, za pomocą którego faktycznie tłumaczyli zasady, ale co istotniejsze, miało to posłużyć za środek, a nie cel nadrzędny ich mądrości.>> www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,9625
28-04-2014 19:02 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Z szacunku dla Pana wiedzy,
Osobiście uważam, że mógłbym wiedzieć sporo więcej i czuję jej permanentny niedosyt, który staram - w miarę możliwości - zaspokoić, ale nie można przeskoczyć samego siebie i warto umiejętnie wykorzystywać to co się ma.

>(stylem prowadzenia dyskusji z antagonistami już trochę mniej)
Wcale się nie dziwię. Mam wprost awersję do głupoty i nie potrafię wymusić na sobie szacunku dla wypisywanych bzdur. Szczególnie przez różnych zadufanych głosicieli jedynie słusznych własnych racji.

>odpowiem, że mój "ateizm" jest tak specyficzny, iż nie sposób go zdefiniować go ot tak: ad hoc, jednym wpisem.
To, że Pański ateizm jest bardzo specyficznym, to już tu dużo osób zauważyło. Choć specyficzność jeszcze wcale naszych poglądów nie dyskwalifikuje, ale już brak przemyśleń opartych na wiedzy zdecydowanie tak.

>Nie dlatego, że jest on na tyle skomplikowany, ale dlatego, iż dowody dojścia do końcowego wniosku są właśnie zbyt obszerne. Więcej powiem, iż tak sensu stricto, to zarazem i nie jestem "ateistą" w tym rozumieniu jakim mianują się ateiści właśnie.
Mnie Pański ateizm średnio interesuje. Ciekawszym i "godnym szacunku" zdało mi się Pańskie stwierdzenie: Nie sposób nie zgodzić się z autorką tekstu źródłowego, zważywszy ilość i jakość infantylizmu niektórych profesjonalnych bełkociarzy tego forum. Jakoś mam wątpliwości, czy Pan zrozumiał prof. Stanosz i nakładając na Pańską wypowiedź Pańską kulturę i erudycję trudno mi było wyspecyfikować sobie "profesjonalnych bełkociarzy tego forum". Jestem na naszym forum osiem lat i uważam, że jego znakomitą większość stanowi samodzielnie myśląca racjonalistyczna inteligencja. Oczywiście, jak na każdym otwartym forum, różnego rodzaju głupcy tu też przychodzą i wypisują przeróżne bzdury, ale to nie oni kształtują nasz dyskurs.

>Pewnym wprowadzeniem (napisanym niejako na zamówienie - w żartobliwej konwencji) w istotę mojego pojmowania zagadnienia ateizm/teizm jest tekst: www.racjonalista.pl/forum.php/s,610634#w611049 , którego konkluzją jest stwierdzenie: Ewolucja tak, ale. Kreacjonizm nie, ale. Nie inteligentny projekt, ale kreacja inteligencji tak.
Moją konkluzja tego tekstu jest taka, że Pan wcale nie rozumie istoty Darwinowskiej teorii ewolucji.

>Nie w tym jednak rzecz ale w jakże istotnym pytaniu.
Może przedstawiłby Pan nam jakie Pańskim zdaniem są filozoficzne podstawy ateizmu lub czemu ich brak.
Powtórzę, że osobiście mnie to średnio interesuje, ale uważam, iż taki jest intelektualny obowiązek przy inicjowaniu wątku.

Pan Grzegorz K: Wracając do wątku przewodniego - tekst źródłowy prof. Stanosz, to z wnioskiem końcowym nie sposób się nie zgodzić, gdyby założone przez nią tezy były prawdziwe, ale niestety, według mnie, popełnia ona (oraz wszyscy inni twierdzący podobnie) kardynalne niedopatrzenie, którego skutkiem są takie a nie inne teorie.

Bogusławski: Czekam jak wysokiej katedry swej mądrości ustawi Pan nie byle jakiego filozofa logika.

Pan Grzegorz K: Już pierwsze jej zdanie stanowi punkt wyjściowy całkowicie błędnej oceny kwalifikacji filozofów przedsokratejskich:
"Większość dawnych filozofów przywiązywała niewielką - jeśli jakąkolwiek - wagę do relacji między proponowanymi przez siebie opisami świata a doświadczeniem zmysłowym."
Im dalej tym gorzej: Filozofowie starożytni na ogół opierali swoje tezy na własnej intuicji, dbając głównie o ich perswazyjne walory - o zdolność rozbudzania podobnej intuicji w umyśle odbiorcy - oraz o ich względną harmonię wzajemną."

A stwierdzenie: " W tym sensie filozofia tamtej epoki pełniła przede wszystkim usługową, nie zaś czysto poznawczą funkcję: dostarczała raczej wzorców i zasad skutecznej argumentacji i kontrargumentacji, niż wzorców i zasad wiedzy o świecie. Jej definicyjna "mądrość" dotyczyła radzenia sobie przez ludzi z innymi ludźmi, nie zaś rozumienia obserwowanych przez nich zjawisk przyrodniczych i społecznych." - TO JUŻ TOTALNA KATASTROFA.


>Zdaję sobie z tego sprawę że ramy tego forum są ograniczone, więc jako teaser mój komentarz: w odpowiedzi na tekst Adama Pawłowskiego - Pierwsi filozofowie i rewolucja sokratejska.
Czyli Pańska zapowiedź miażdżącej krytyki profesora logiki w mało istotnym komentarzu do sympatycznego referatu studenta. Pan tak na poważnie? Tylko jeszcze nie wiem, czy to ma być zapowiedź czy JUŻ TOTALNA KATASTROFA?

Jedyne co w Pańskiej wypowiedzi mnie nie dziwi, to Pańskie stwierdzenie (stylem prowadzenia dyskusji z antagonistami już trochę mniej). Tak, raczej nie podyskutuje Pan sobie ze mną. Gdyby Pan jednak chciał, to proszę zacząć od poważnego przestudiowania hasła: racjonalizm światopoglądowy, ale Pan nawet nie przeczytał linków w wypowiedzi, do której się Pan tu odniósł. Panu szkoda czasu na czytanie innych, gdy Pan i tak wie lepiej.

Miłego dnia.

@@@
.
setarkos (10757 punktów)
Dzięki za link. Tekst pani Stanosz wart polecenia.
Cytat:
O pseudo-zdaniach metafizyki mówimy więc, że jako zasadniczo niesprawdzalne są pozbawione wszelkiej wartości poznawczej. Być może ich funkcja polega na wyrażaniu jakichś uczuć, podobnie jak funkcja utworów poetyckich, które łamią semantyczne lub składniowe reguły języka; w szczególności wypowiedzi o Bogu mogą wyrażać czyjeś poczucie tajemniczości świata. Ale opisywać ani wyjaśniać świata na pewno nie mogą, bo nie głoszą o nim nie tylko żadnych prawd, lecz nawet żadnych fałszów.

>
30-04-2014 00:08 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Dzięki za link. Tekst pani Stanosz wart polecenia.

Od ładnych paru latek leży sobie w lokalnej biblioteczce...
Kliknięcie w "Pokaż inne teksty autora" mocno rekomendowane.

Kolejne nazwisko do wyszukiwarki, jeżeli mogę polecić, to Bohdan Chwedeńczuk.
setarkos (10757 punktów)
Dzięki za linki. Skoro jednak:
"wypowiedzi o Bogu (..) opisywać ani wyjaśniać świata na pewno nie mogą, bo nie głoszą o nim nie tylko żadnych prawd, lecz nawet żadnych fałszów.",
to zagłębianie się w tematykę okołoreligijną nie wydaje się warte zachodu.
28-04-2014 19:02
 Ocena 12 na 12
diogenes (42753 punktów)
>Filozoficzne podstawy ...

Skąd to przekonanie, że akurat filzoficzne podstawy są czymś, o co warto zabiegać? Czy człowiek myśli dopiero wtedy, gdy przeczyta Platona, Kanta, Heideggera czy Carnapa? A podstaw filozofii szukać gdzie? Czy nie tworzy ich zwykła logika zdrowego rozsądku, która nie pozwala nam siegać do kieszeni po monetę tylko z tej racji, że mocno w to wierzymy? Dlaczego tracimy ów naturalny sceptycyzm wobec zapewnień kapłana? Bo to odpowiada naszym pragnieniom lub naszemu konformizmowi? Albo dlaczego uogólniamy zdroworozsądkową zasadę przyczynowości, którą stosujemy do zjawisk natury, do wszechświata jako całości, sprowadzając go tym samym do rzeczy danych w zmysłowym doświadczeniu? Są, jak sadzę, podstawy mocniejsze od podstaw filzoficznych; stanowi je zdroworozsądkowy sceptycyzm, który dyskurs o bogu przerywa po kilku zdaniach jako wątpliwy lub nonsensowny. Ów zdroworozsądkowy sceptycyzm jest również źródłem nauki. Przez filozoficzne uzasadnienie ateizm nie staje się w żaden sposób mocniej uzasadniony. Podobnie jak wiara nie staje się uzasadniona przez odwołanie do wiary proroków, świętych czy ojców, nawet ojców kościoła.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Odnosząc się do tekstu prof. Stanosz, który stał się przyczynkiem powstania tego wątku, to nie tylko ja mam wątpliwości odnośnie słuszności przedstawionych tam wniosków, czego przykładem są komentarze do rzeczonego tekstu niejaki JHVH, który w bardziej merytoryczny od mojego "zdziwienia", wyraził swoją opinię. Zamieszczone poniżej fragmenty jego votum separatum są nieco (zbyt) agresywne, lecz ich sensowność jest istotna.

www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,5175

Zamieszczając powyższy link nie chodzi mi tylko o to by jakoś uwiarygodnić swoje zastrzeżenia, ale by do tych rozważań dodać własne przemyślenia.
Jakie jest powszechnie obowiązujące zapatrywanie na prehistorię religii egzemplifikuje tekst Lucjana Ferusa/ Jerzego Cepika, zaś końcowa konkluzja wyjaśnia wszystko. www.racjon(*),Prehistoria.religii.w.pigulce

<<I co powiecie na to? Czy dzięki tej wiedzy ukazującej prawdziwą genezę religijnych doktryn, rytuału i obrzędowości, jednym słowem: sedna religii jako takiej - stała się ona dla was bardziej zrozumiała? Przynajmniej w niektórych jej aspektach? Mam nadzieję, iż z fragmentów, które wybrałem do tego celu (może 1% całości), wynika równie jasna myśl, która przyświecała autorowi tej książki: to sam człowiek w długim procesie kulturowym, na podstawie mylnej interpretacji zjawisk przyrodniczych w otaczającym go świecie, stworzył swoją wyobraźnią bogów na własne podobieństwo i obraz swój - a nie odwrotnie, jak tego uczą religie. "W dziejach cywilizacji naszej planety, jedynym stwórcą i twórcą był człowiek. Nie było żadnych cudów ani działań ponadludzkich, i nikt spoza ziemi do interesów naszej rodziny się nie wtrącał", jak napisał sam autor książki.
Pozwólcie więc, że zakończę ten elaborat bardzo znamiennym pytaniem, wziętym z powyższej książki, na które każdy z nas sam powinien sobie szczerze odpowiedzieć:
"Cóż warte jest to wszystko, wymyślone przez nas samych, dla uspokojenia samych siebie?". >>
02-05-2014 16:00 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Odnosząc się do tekstu prof. Stanosz, który stał się przyczynkiem powstania tego wątku, to nie tylko ja mam wątpliwości odnośnie słuszności przedstawionych tam wniosków,
Których wniosków? Krótki to tekst, a wnioski to chyba są po gwiazdce:
Oddajmy sprawiedliwość dawnym filozofom: mieli do dyspozycji co najwyżej zaczątki nauk przyrodniczych i bardzo skromny zasób wiedzy logicznej. A przede wszystkim większość z nich żyła w czasach, gdy zakwestionowanie prawdziwości lub sensowności teologicznych kontekstów słowa "Bóg" mogło oznaczać wyrok śmierci - co najmniej cywilnej.

Dlaczego jednak także niektórzy współcześni filozofowie utrzymują, że doktryny religijne - mitologiczne, metafizyczne lub mieszane - są intelektualnie uprawnione i poznawczo wartościowe? Nie warto pytać o to ich samych, ani też żadnych innych filozofów; wiarogodnych odpowiedzi na pytanie o źródła i przyczyny trwałości ludzkiego zauroczenia religią udzielić może jedynie nauka - psychologia, socjologia, historia oraz, last but not least, ewolucyjna biologia naszego gatunku.


>czego przykładem są komentarze do rzeczonego tekstu niejaki JHVH, który w bardziej merytoryczny od mojego "zdziwienia", wyraził swoją opinię. Zamieszczone poniżej fragmenty jego votum separatum są nieco (zbyt) agresywne, lecz ich sensowność jest istotna. www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,5175

JHVH - Proszę sobie poczytać teksty podstawowe

Gijsbert Voet, De atheismo, w: Selectarum disputationum theologicarum. Pars prima, Ultrajecti 1648, ss. 114-226

ale rozumiem, ze to dzieło wymaga pewnej biegłości łacinniczej, zatem może choćby zbiorówkę - tym razem w języku już nowozytnym - L'ateismo contemporaneo, wydaną w Turynie (1967-70).
Mimo, że wydał ją Wydział Filozoficzny Papieskiego Uniwersytetu Salezjanskiego w Rzymie, to zapewniam Panią, że wiecej sie Pani dowie o filozoficznych podstawach ateizmu od duchownych, niż z tekstu, który Pani popełniła.

nie napisała Pani nic nowego, w zasadzie powatrza Pani "slogany trzepakowe" - a to za mało, żeby chocby zmierzyc się z Girardim z jajogłowcami z KUL, nie wspominając o Gulio Girardim (to on był inicjatorem i redaktorem wspomnianej zbiorówki - póxniej został wywalony z katedry - w 1973).

Pani publikacje w tej kwestii są tak słabe, że praktycznie nie wywołają żadnej reakcji - bo nie ma z czym dyskutować.

przypominają mi sie debaty polskich filozofów marksistowskich z lat 70. Na takie konferencje zawsze jeździło kilka osób z KUL-u, a najciekawsze było, że goście z KUL lepiej znalli pisma marksa i engelsa niż świeccy profesorowie. to był prawdziwa frajda, oglądać te skonsternoowane twarze gdy przysadzisty KUL-owiec rzucał argumentami i cytatami z MEW, dowodząc jawnych sprzeczności tez świeckich dyskutantów z doktryną.

innymi słowy: chyba zaniedbała Pani warsztat i snuje myśl z samej siebie w oparciu o kiedyś tam przeczytanych kilka ksiązek.

z wyrazami szacunku
Pani wiecznie oddany
JHVH (prosze nie pomylić z tetragrammotonem: JHWH)


Pomimo tego "wysokiego poziomu dyskursu" (jaki Pan też preferuje) pani prof. Stanosz odpowiada na te prymitywne, tak mocno złośliwe, jak mało merytoryczne zaczepki, ale oczywiście w sposób nie satysfakcjonujący ani wtedy pana JHVH, ani teraz pana Grzegorza K i niewiele już na to poradzić można o czym trafnie napisał tam red. Agnosiewicz:

Mariusz - ach, niepokorni...
Tyleż śmieszna, co żałosna jest twa "niepokora umysłu", JHVH. Pisanie egzaltowanych głupot i niskiej klasy złośliwości pod pseudonimem nic nie kosztuje. Gratuluję Bohaterze!


@@@
.
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem nie jest prawdziwym wniosek, iż: jedynym stwórcą i twórcą był człowiek, bóg stwórcą człowieka także nie jest do końca twierdzeniem prawdziwym. Człowiek był/jest immanentną i współistotną częścią, niejako współpracownikiem/współtwórcą, człowieczeństwa człowieka.
Po części wyjaśnia to fenomen "ruchów tektonicznych", "wolna wola", czy symbolika powiedzenia - "oto jestem".
Ewolucjogenne ruchy tektoniczne, zmieniające i inspirujące dalsze zmiany - modyfikacje. - www.racjonalista.pl/forum.php/s,616563#w616677

Naukę filozofii w każdej szkole, uczelni, rozpoczynają rozdziały o Jonii - traktowanej jako tygiel różnych kultur i religii, w którym kształtowały się idee polityczne i teorie filozoficzne. Pierwszy, termin "miłośnik mądrości" użył właśnie Heraklit z Efezu.
Wybrzeża Azji Mniejszej leżały na styku kultury greckiej i kultur wschodu. Wszyscy wielcy myśliciele starożytnej Grecji "pełnymi garściami", czerpali wiedzę z pozostałości tych kultur, które chyliły się już ku upadkowi i stopniowo odchodziły w zapomnienie (Egipt, Mezopotamia, Daleki Wschód). Filozofię grecką można więc porównać do "wytopu" powstałego w "wielkim piecu hutniczym". Materiałem wyjściowym do tego "wytopu", są nie tylko te kultury, które tworzyły pierwsze cywilizacje, ale także i inne. O poziomie zaawansowania ich wiedzy wiadomo jak do tej pory niewiele.
Jednym z najważniejszych sposobów przekazywania wiedzy jest pismo. Dzięki niemu wiemy już dużo o naszej przeszłości. Egipskie pismo hieratyczne, sumeryjskie pismo klinowe, pismo chińskie, kreteńskie pismo linearne. Początki pisma są związane z kulturą Sumerów i sięgają 3200 roku p.n.e. Przed tą datą, ludzie musieli całą swoją wiedzę przekazywać, używając mowy. Mowa jest "ulotna", ale pamiętana jest relatywnie długo, jeśli za pomocą jakiejś zwięzłej formy "opowiadana" jest sobie, z pokolenia na pokolenie. Do tego właśnie celu służyły: legendy, mity epopeje, rymowane wiersze itp. Jest takie powiedzenie, że "każda bajka ma w sobie ziarno prawdy". Mity, mitologie, legendy, także zawierają w sobie takie "ziarno", które jest naszym ukrytym "tropem". Moim zdaniem: mity zawierają w sobie więcej prawdy, niż nam się zdaje, od obecnej prawdy, która jest tylko mitem.
Mity i ceremonie cywilizacji powstałej wokół Morza Egejskiego, były bardzo podobne do tych wcześniej powstałych w starożytnym Egipcie. Świadczy to tym, że Grecja była kolejnym miejscem, gdzie te same idee zostały zakodowane w postaci innych już bóstw, i w postaci równie tajemniczych co w Egipcie misteri.
Jak już wspomniałem, filozofia grecka stanowiła wytop wielkiego pieca, zaś materiałem "wyjściowym" tego pieca były wszystkie wcześniejsze cywilizacje, a także ludy i kultury epoki "przed cywilizacyjnej".
Najważniejszym celem "miłośników mądrości" było wkomponowanie symbolicznych treści w ogół zagadnień filozoficznych rozważań. Gnoza ta, miała pozostać nierozszyfrowana, aż do czasu kiedy jej prawdziwy sens zostanie rozszyfrowany, albowiem zbliżała się Epoka Wielkiego Zwrotu, która wszystko "zahibernowała".
<<Epoka Wielkiego Zwrotu - tak określa się w piśmiennictwie historycznym lata (800 - 200 p.n.e), kiedy to niemal jednocześnie i niezależnie od siebie wygasają wielkie stare kultury i dokonują się zasadnicze przemiany w sposobie myślenia i świadomości człowieka.>>
Karen Armstrong, Historia Boga.
Aby uzmysłowić sobie, iż wiedza ta przewyższa wszystkie dotychczasowe teorie dotyczące naszego Wszechświata, należy bardziej dokładnie przyjrzeć się tej "filozoficznej Arce".
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Fragmenty pism Heraklita przekładano już na język polski, ale nigdy w całości. Obecna próba opiera się na tekście G. S. Kirka w "The cosmic fragments. Ed. with an introduction and commentary [Cambridge 1962].
Ryszard Palacz, Klasycy filozofii, Warszawa 1987, s 24

1. Logosu tego wiecznego ludzie zawsze nie pojmują, ani przed (poznaniem go), ani po (zapoznaniu się z nim), gdy mówię o początku świata. Chociaż wszystko przychodzi do życia zgodnie z wolą tego logosu, podobni są ignorantom, kiedy dotykają faktów i poglądów, które szczegółowo przedstawiam, odróżniając każde z nich podłóg jego pochodzenia i pokazując, jakie ono jest teraz. Reszta natomiast nie pamięta tego, co robiła przed przebudzeniem, tak jak zapominają to (co robili), gdy zapadają w sen.

<<Logos (gr. λόγος - według stoików "rozum świata". Tak jak Heraklit, tak i stoicy uważali, że wszyscy ludzie są częścią rozumu świata, czyli logosu. Uważali, że człowiek to świat w miniaturze, czyli mikrokosmos, będący odbiciem makrokosmosu. Heraklit stwierdza, że "duszy jest logos sam siebie wspierający".
Logos jest słowem wieloznacznym. Może oznaczać "rozum", lecz także "słowo", "myśl" i "prawo" (a także "kolekcja"); pochodzi od czasownika λέγω (lego), znaczącego "liczyć" (także "zaliczać" oraz "rozumować"), a także "mówić" i "zbierać", "łączyć", "układać". Stąd u Heraklita ci, którzy słuchają logosu "mają jeden wspólny świat" - są połączeni we wspólnym zrozumieniu. Dochodzą tu do głosu trzy znaczenia terminu "logos" - 1. logosu się słucha, bo jest on słowem, 2. logos obdarza zrozumieniem, gdyż jest rozumem, 3. logos łączy ludzi, bo oznacza "połączenie". >>
pl.wikipedia.org/wiki/Logos_(filozofia)

<<Syn Boży (Syn Boga, Słowo Boże, Logos (Słowo)) - tytuł przysługujący w Nowym Testamencie tylko Jezusowi Chrystusowi. W większości wyznań trynitarnych nazywany jest tak jako druga Osoba Trójcy Świętej.>>
pl.wikipedia.org/wiki/Syn_Boży

Pierwsze powyżej - nie, i drugie też - nie. Pod pojęciem logosu "ukrywa się" ogólnie rozumiane pojęcie Boga - Stwórcy, którego nie można poznać ani zrozumieć, zaś każdy pozna i zrozumie po śmierci. Ignorantami są wszyscy ci znawcy archeologii, religii, historii, sztuki czy filozofii, którzy opisując "skarby przeszłości", z oczywistych względów, nie poznali się na prawdziwym ich symbolicznym znaczeniu.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> centralną tezę naiwnego,
>ludowego teizmu odrzuca na takich samych podstawach, na jakich odrzuca istnienie krasnoludków

Tak może sądzić agnostyk, ale nie ateista. Ateista odrzuca religię głównie ze względu na jej ogłupiający i demoralizujący wpływ na ludzi.

doku (Tomasz Kamiński)

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365