Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
01-04-2015 10:11VonM (709 punktów)Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji
Zastanawia mnie skąd się bierze przekonanie, że chrześcijaństwo stoi w opozycji do teorii ewolucji. Źródłem nauki chrześcijańskiej jest Nowy Testament, który raczej nie rozpatruje tych zagadnień, podczas gdy treści mogące kwestionować ewolucję (księga rodzaju) występują w Starym Testamencie, który jest pozycją judaistyczną. O ile dobrze pamiętam, jak kiedyś chodziłem do kościoła, słowo pańskie to raczej treści z Nowego Testamentu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

unheard-of unbeknownst prerequisites (27 punktów)
(zablokowany)
Jakoś nie przypominam sobie, aby chrześcijaństwo odrzuciło Stary Testament. Poza tym chrześcijanie przeróżnych maści, także ustami swych kapłanów, do dziś negują ewolucję, wiek Ziemi, fakt orbitowania jej wokół Słońca i wiele innych faktów potwierdzonych przez naukę.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Rzeczywiście, sprzeczność między teorią ewolucji a chrześcijaństwem jest czysto pozorna. Wynika ona z prostego błędu logicznego. Przeciwieństwem teorii ewolucji nie jest bowiem chrześcijaństwo, a teorie nieewolucyjne. Podobnie, przeciwieństwem chrześcijaństwa nie jest teoria ewolucji, ale poglądy przeciwne do chrześcijaństwa. Między teorią ewolucji a religiami zachodzi natomiast inny stosunek - religie jako zjawisko społeczne i kulturowe mogą być przedmiotem refleksji i badań naukowych w ramach ewolucjonistycznych nauk biologicznych, społecznych i humanistycznych, podobnie jak insekty są obiektem naukowego zainteresowania entomologa. Przecież to, że - dajmy na to - stonka nie pojmuje ustaleń naukowej entomologii, nie oznacza, że między poglądami (?) insekta a entomologią zachodzi jakaś sprzeczność.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
01-04-2015 11:38 
 Ocena-4 na 4
zeno (72 punktów)
>Rzeczywiście, sprzeczność między teorią ewolucji a chrześcijaństwem jest czysto pozorna.
Wprawdzie chrześcijanie, pod naporem rzekomych dowodów zaczęli ostatnio dopuszczać ewolucję jako narzędzie w rękach boskich, ale tak naprawdę Oni mają jednoznacznie określone kto nas stworzył i kropka. To dla ateistów boski palec przy powstaniu życia jest nie do przyjęcia i jest ewidentnie sprzeczny z teorią ewolucji. Wprawdzie można powiedzieć, że ateista nie musi być ewolucjonistą, ale tak naprawdę nie ma wyboru jeżeli chce dokończyć to fundamentalne zdanie: jeżeli nie Bóg - to kto/co...
Teoria, której początek dał Darwin jest beznadziejna i przy odrobinie wysiłku intelektualnego, każdy potrafi dostrzec jej cienkość, ale "z braku laku dobry kit", więc liczna przecież grupa inteligentnych ludzi w jakiś sposób dopina ją do swojego ateizmu, zazwyczaj opatrując jakimiś mało sprecyzowanymi zastrzeżeniami.

01-04-2015 13:15 
 Ocena 8 na 8
KORUND (4922 punktów)
>Teoria, której początek dał Darwin jest beznadziejna i przy odrobinie wysiłku intelektualnego, każdy potrafi dostrzec jej cienkość, ale "z braku laku dobry kit",

-Przy odrobinie wysiłku intelektualnego można ją zrozumieć i dostrzec ogólną prostotę działania procesu ewolucji opartego na mutacjach, dziedziczeniu i doborze naturalnym, a z drugiej strony niesamowitą złożoność warunków wpływających na powstawanie gatunków. Ciekawe co np. wpędziło do wody oddychające tlenem atmosferycznym ssaki? Kaprys projektanta?

>więc liczna przecież grupa inteligentnych ludzi w jakiś sposób dopina ją do swojego ateizmu, zazwyczaj opatrując jakimiś mało sprecyzowanymi zastrzeżeniami.
-Jest zazwyczaj odwrotnie, to zapoznanie się z teorią ewolucji, przez choćby przeciętnie inteligentnych ludzi, powoduje że stają się oni ateistami, że "dopinają" tę definicję do swojego światopoglądu.
01-04-2015 14:45 
 Ocena-2 na 2
zeno (72 punktów)
> można ją zrozumieć i dostrzec ogólną prostotę działania procesu ewolucji
A jak byś na przykład wyjaśnił w prosty sposób dylemat: pierwsze było jajko, czy kura? Czy łańcuch przypadkowych mutacji stworzył jajko z którego wylągł się kurczak, czy też taki łańcuch stworzył kurę, a ona miała przypadkowo wbudowany w organizm mechanizm tworzenia jaja, więc tak zaczęło się rozmnażanie kur, co trwa do dzisiaj? Nawet pominąć możesz szczegół jak to się stało, że w odpowiednim momencie znalazł się też kogut.
>Ciekawe co np. wpędziło do wody oddychające tlenem atmosferycznym ssaki? Kaprys projektanta?
Takich ciekawych pytań jest pełno, a i nie bardzo wiadomo czy to była wędrówka z wody, czy też do wody. "Kaprys projektanta" jest w stanie zneutralizować wiele wątpliwości...
>to zapoznanie się z teorią ewolucji, przez choćby przeciętnie inteligentnych ludzi, powoduje że stają się oni ateistami, że "dopinają" tę definicję do swojego światopoglądu.
Ateistami stają się tylko "choćby przeciętnie inteligentni ludzie"; poniżej pewnego poziomu można tylko przyjąć gotowca od jakiejś religi.
01-04-2015 20:24 
 Ocena 11 na 11
KORUND (4922 punktów)
>> można ją zrozumieć i dostrzec ogólną prostotę działania procesu ewolucji
>A jak byś na przykład wyjaśnił w prosty sposób dylemat: pierwsze było jajko, czy kura?
-Jajko, to oczywiste. Wiesz, że kury to nie jedyne stworzenia, które się wykluwają z jaj? Może powinieneś zapytać, co było pierwsze, tyranozaur czy jajo?

>Czy łańcuch przypadkowych mutacji stworzył jajko z którego wylągł się kurczak, czy też taki łańcuch stworzył kurę, a ona miała przypadkowo wbudowany w organizm mechanizm tworzenia jaja,
-Bredzisz człowieku. Nie widzisz ile jest ras, kur i innego ptactwa "stworzonego" przez człowieka? Jest tu jakiś cud? Nowe odmiany i wszystkie z jaj. Ewloucja działa podobnie tylko wolniej i nie celowo. Nie potrafisz sobie wyobrazić stopniowych, choćby najdrobniejszych zmian, zachodzących miliony lat?

>>Ciekawe co np. wpędziło do wody oddychające tlenem atmosferycznym ssaki? Kaprys projektanta?
>Takich ciekawych pytań jest pełno, a i nie bardzo wiadomo czy to była wędrówka z wody, czy też do wody. "Kaprys projektanta" jest w stanie zneutralizować wiele wątpliwości...
-Najpierw niewątpliwie z wody, ale w przypadku waleni powrót do wody. Jak sobie wyobrażasz stwarzanie? Pstryknięcie palcami przez boga? Czy ma jakiś warsztat, gdzie z nudów wziął jakiegoś niedźwiedzia, ociosał by nadać mu opływowy kształt, oskubał z sierści, spiął pięć palców w płetwę? A dlaczego wiekszość gatunków już wymarła? Ciągle stawrza nowe? Nie widzisz starego planu budowy i jego przekształceń? Łatwiej sobie wyobrazić stwarzanie? Dlaczego w pewnym momencie zarodek walenia jest owłosiony? A widziałes foki i wydry? Słyszałeś o manatach i syrenach? Nie przypominają form pośrednich? Nie widzisz, że środowisko wymusza wykształcenie specyficznych cech na organizmach, które w nich żyją?
-Zeno, od 2012 roku na tym portalu próbujesz obalać teorię ewolucji. Na jakiś czas zniknąłeś, ale naprawdę nic przez ten czas nie przeczytałeś na ten temat i niczego nie zrozumiałeś? To, że tego procesu nie rozumiesz pozostaje twoim koronnym argumentem?
zeno (72 punktów)

>Jajko, to oczywiste.
KORUND, ty chyba w to myślenie operacyjne, pozwalające pisać, angażujesz mało swoich zwojów mózgowych, bo wszystko wydaje Ci się takie proste, a przecież nie jest...
>Wiesz, że kury to nie jedyne stworzenia, które się wykluwają z jaj? Może powinieneś zapytać, co było pierwsze, tyranozaur czy jajo? Bredzisz człowieku. Nie widzisz ile jest ras, kur i innego ptactwa "stworzonego" przez człowieka? Jest tu jakiś cud? Nowe odmiany i wszystkie z jaj.
Obojętnie, czy to było jajko zwykłej kury, czy jako dinozaura, czy też innego ptaka "stworzonego"(?!!!!) przez człowieka, zawsze pozostanie niezrozumiałym, dlaczego przypadkowo skomponowana kupka materiału biologicznego potrafi przekształcić się w jakiegoś ptasiora, chociaż Ty potrafisz się zarzekać, że ewolucja jest nijak projektowana, zawsze to czysty przypadek i tak jakoś po prostu wypada, że z tego czegoś wykluwa się np jakiś paw!
>Nie potrafisz sobie wyobrazić stopniowych, choćby najdrobniejszych zmian, zachodzących miliony lat?
Te najdrobniejsze zmiany, to zmiana zapisu genetycznego powodująca powstanie nowego osobnika o cechach użytkowych, dzięki którym dobór naturalny uczyni go królem populacji i dzięki temu w następnym pokoleniu będzie dominantem?
Otóż te "najdrobniejsze zmiany" nie mogą być mniejsze od jednej przybyłej komórki (lub ubyłej?), a to jest, znając jak skomplikowana jest to konstrukcja, zmiana w zapisie genetycznym, musiała by być porównywalna zapewne co najmniej z książką i to wcale nie taką cienką. Sądzisz, że tak rozległy tekst może się przypadkowo "złożyć", jak mawiają dukarze?
Jeżeli nawet założysz, że sama budowa komórki powieli się z "dokumentacji" innych komórek istniejących w organizmie, to i tak niezbędna "dokumentacja" określająca jej położenie i funkcje, które ma spełniać, to też będzie spory plik tekstowy, które ta "małpa z maszyną do pisania" musiała by stworzyć. Bzdura...!
>-Najpierw niewątpliwie z wody...
Odnoszę wrażenie, że naukowcy mają ciągle wątpliwości jak miało by to przebiegać, a Ty nie masz. Taki brak wątpliwości jest podejrzany...
>Jak sobie wyobrażasz stwarzanie? Pstryknięcie palcami przez boga? Czy ma jakiś warsztat, gdzie z nudów wziął jakiegoś niedźwiedzia, ociosał by nadać mu opływowy kształt, oskubał z sierści, spiął pięć palców w płetwę? A dlaczego wiekszość gatunków już wymarła? Ciągle stawrza nowe? Nie widzisz starego planu budowy i jego przekształceń? Łatwiej sobie wyobrazić stwarzanie? Dlaczego w pewnym momencie zarodek walenia jest owłosiony? A widziałes foki i wydry?
Tu pojechałeś... ha,ha,ha!
>Słyszałeś o manatach i syrenach? Nie przypominają form pośrednich?
W żadnym calu! Jeżeli mówi się, że u jakiegoś czworonoga, przednie łapy przekształciły się w skrzydła, to chciał bym zobaczyć taką formę pośrednią, kiedy łapy nie są już łapami, a skrzydła do latania się nie nadają, a przecież taki etap powinien zaistnieć i bym się zastanowił co ten dobór naturalny wtedy porabiał...
>Nie widzisz, że środowisko wymusza wykształcenie specyficznych cech na organizmach, które w nich żyją?
Wydaje mi się, że główny nurt ewolucjonizmu, zdecydowanie odrzuca intencjonalność zmian ewolucyjnych, stawiając na czystą przypadkowość, ale Ty inaczej...
>Zeno, od 2012 roku na tym portalu próbujesz obalać teorię ewolucji. Na jakiś czas zniknąłeś, ale naprawdę nic przez ten czas nie przeczytałeś na ten temat i niczego nie zrozumiałeś? To, że tego procesu nie rozumiesz pozostaje twoim koronnym argumentem?
Eeeee... nie podejmę tematu...
02-04-2015 08:48 
 Ocena 6 na 6
KORUND (4922 punktów)
>>Jajko, to oczywiste.
>KORUND, ty chyba w to myślenie operacyjne, pozwalające pisać, angażujesz mało swoich zwojów mózgowych, bo wszystko wydaje Ci się takie proste, a przecież nie jest...
-Jest. Każdy organizm posiada jakiś kod genetyczny, który umożliwia mu lub nie, w danych warunkach, przejście przez sito doboru naturalnego. To zwykła selekcja.

>Obojętnie, czy to było jajko zwykłej kury, czy jako dinozaura, czy też innego ptaka "stworzonego"(?!!!!) przez człowieka, zawsze pozostanie niezrozumiałym, dlaczego przypadkowo skomponowana kupka materiału biologicznego potrafi przekształcić się w jakiegoś ptasiora,
-Ja kto przypadkowo skomponowana? Właśnie tym się zajmuje DNA, by ten ten materiał komponować w konkretny organizm.

>Te najdrobniejsze zmiany, to zmiana zapisu genetycznego powodująca powstanie nowego osobnika o cechach użytkowych, dzięki którym dobór naturalny uczyni go królem populacji i dzięki temu w następnym pokoleniu będzie dominantem?
-Przewietrz swoje zwoje, nie chodzi o żadną dominację, ani królowanie. Wystarczą cechy umożliwiające przeżycie do wieku prokreacyjnego i znalezienie partnera. Dlatego żyje tak wiele dziwnych stworzeń "niedoskonałych".

>Otóż te "najdrobniejsze zmiany" nie mogą być mniejsze od jednej przybyłej komórki (lub ubyłej?), a to jest, znając jak skomplikowana jest to konstrukcja, zmiana w zapisie genetycznym, musiała by być porównywalna zapewne co najmniej z książką i to wcale nie taką cienką. Sądzisz, że tak rozległy tekst może się przypadkowo "złożyć", jak mawiają dukarze?
-Nie wiem czego się naczytałeś, jakimś "biosławkiem" tu jedzie (bioslawek.wordpress.com/), ale następne pokolenie nie różni się ilością komórek, tylko nieco innym ułożeniem aminokwasów w pewnych odcinkach łańcucha DNA.

>>-Najpierw niewątpliwie z wody...
>Odnoszę wrażenie, że naukowcy mają ciągle wątpliwości jak miało by to przebiegać, a Ty nie masz. Taki brak wątpliwości jest podejrzany...
-Zapis kopalny wyraźnie pokazuje, że najpierw zwierzęta żyły w wodzie, organizmy lądowe znajdujemy dopiero w warstwach datowanych na mnie więcej, raczej mnie niż 500 mln lat. Jak to wytłumaczysz?

>>Słyszałeś o manatach i syrenach? Nie przypominają form pośrednich?
>W żadnym calu! Jeżeli mówi się, że u jakiegoś czworonoga, przednie łapy przekształciły się w skrzydła, to chciał bym zobaczyć taką formę pośrednią, kiedy łapy nie są już łapami, a skrzydła do latania się nie nadają, a przecież taki etap powinien zaistnieć i bym się zastanowił co ten dobór naturalny wtedy porabiał...
>>Nie widzisz, że środowisko wymusza wykształcenie specyficznych cech na organizmach, które w nich żyją?
-Ty ślepy po prostu jesteś. Nogi foki to zrośnięte kończyny, przykład sztandarowy.
pl.wikipedia.org/wiki/Płetwonogie#Ewolucja .... a skrzydła strusia nadają się do latania? Jest cała masa nielotów, kura też daleko nie pofrunie.

>Wydaje mi się, że główny nurt ewolucjonizmu, zdecydowanie odrzuca intencjonalność zmian ewolucyjnych, stawiając na czystą przypadkowość, ale Ty inaczej...
-Ja odrzucam intencjonalność, bo to nonsens. Zwierzę, ani sam gen nie ma intencji do konkretnych zmian, te są przypadkowe, ale dane środowisko dokonuje konkretnej selekcji. Tu już mniej przypadku. Osobnik gorzej pływający nie rozmnoży się liczniej od swoich konkurentów (choćby wewnątrz gatunku) w środowisku wodnym, a rudy lis nie upoluje za wiele w Arktyce.
02-04-2015 21:01 
 Ocena-2 na 2
zeno (72 punktów)
>>>Jajko, to oczywiste.
To stwierdzenie powinno być Twoim logo!
>-Jest. Każdy organizm posiada jakiś kod genetyczny, który umożliwia mu lub nie, w danych warunkach, przejście przez sito doboru naturalnego. To zwykła selekcja.
Z tego fragmentu wypowiedzi wynika, że to jajko co z przypadku powstało - to organizm! I zawiera w sobie DNA i zapewne jest to już DNA kury, dzięki czemu jak ktoś je przypadkiem wysiedzi to załatwimy cykl rozmnażania się kur!!
A przepraszam, skąd wzięło się to DNA proszę KORUNDA? Znowu nasuwa się pytanie: najpierw było DNA, czy jajko?
Rzeczywiście, taki konstrukt (ulubione słowo niektórych racjonalistów) to wprawdzie, jeszcze nie organizm, ale już ho, ho!
>Ja kto przypadkowo skomponowana? Właśnie tym się zajmuje DNA, by ten materiał komponować w konkretny organizm!!!
Nie podniecaj się, poczytaj jeszcze raz to co powyżej
>Przewietrz swoje zwoje, nie chodzi o żadną dominację, ani królowanie. Wystarczą cechy umożliwiające przeżycie do wieku prokreacyjnego i znalezienie partnera. Dlatego żyje tak wiele dziwnych stworzeń "niedoskonałych".
Sugerujesz, że za dużo od tych kilku lat nie przeczytałem (toprawda!), ale ja postawię Ci zarzut, że wszystko co do tej pory czytałeś: czytałeś 'połebkach'.
Dobór naturalny polega na tym, że jakaś zmiana genetyczna powoduje zmianę w organizmie, która sprawia, że ten zmutowany organizm dominuje w populacji, co powoduje rozpowszechnienie tejże zmiany genetycznej i uczynienie z niej standardu. Uzyskanie efektu "przeżycie" to porażka ewolucyjna.
> ale następne pokolenie nie różni się ilością komórek, tylko nieco innym ułożeniem aminokwasów w pewnych odcinkach łańcucha DNA.
Oj banialuki nieuki!!!
Już pisałem, że najpierw zmiany w DNA (niech by inne ułożenie aminokwasów), ale ta zmiana genetyczna musi się objawić właśnie przybyciem/ubyciem komórek stanowiących konstrukcję organizmu!
>-Zapis kopalny wyraźnie pokazuje, że najpierw zwierzęta żyły w wodzie...
Gdzieś czytałem, że jakiś, chyba waleń ma dużo więcej z krową wspólnego niż z rybami...
>-Ty ślepy po prostu jesteś. Nogi foki to zrośnięte kończyny, przykład sztandarowy.
Namarzłeś, czy cóś?
To długi tekst i końcówka jest kiepska.
Pozdrawiam
02-04-2015 21:10 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>Pozdrawiam
-Nie odwzajemniam. Szkoda czasu na debila!
02-04-2015 21:54 
 Ocena 1 na 1
zeno (72 punktów)
>>Pozdrawiam
>-Nie odwzajemniam. Szkoda czasu na debila!
Właśnie przed chwilą przeczytałem opinię Pana Bogusławskiego, że KORUND, to bardzo inteligentny facet.
Jeszcze raz pozdrawiam.
zeno (72 punktów)
>>Pozdrawiam
>-Nie odwzajemniam. Szkoda czasu na debila!
Właśnie przed chwilą przeczytałem opinię Pana Bogusławskiego, że KORUND, to bardzo inteligentny facet.
Jeszcze raz pozdrawiam.
03-04-2015 07:44 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> następne pokolenie nie różni się ilością komórek, tylko nieco innym ułożeniem
>> aminokwasów w pewnych odcinkach łańcucha DNA.
> Oj banialuki nieuki!!!
>Już pisałem, że najpierw zmiany w DNA (niech by inne ułożenie aminokwasów),
> ale ta zmiana genetyczna musi się objawić właśnie przybyciem/ubyciem komórek
> stanowiących konstrukcję organizmu!

Może i tak być, a nawet bywa, choć na krótkiej przestrzeni czasu - dajmy na to kilkadziesiąt lat - chodzi raczej o przyśpieszony refleks, zwiększoną nieznacznie wytrzymałość - niż liczbę komórek.
Popatrz na psy: jednorodne pod wzgledem wyglądu i wielkości jeszcze około 17 tys. lat temu (badania m.in. Marco Musiani i Cristiana Capelli).
Teraz różnorodność ras psów i ich mnogość cech jest wielka zarówno pod względem budowy, jak i usposobienia. Badania genetyczne koncentrujące się na wyszukiwaniu niewielkich różnic w materiale genetycznym, tak zwanych polimorfizmów odkryły, że cechy fizyczne jak i charakterologiczne są zależne od genotypu.

>> -Ty ślepy po prostu jesteś. Nogi foki to zrośnięte kończyny, przykład sztandarowy.
> Namarzłeś, czy cóś? To długi tekst i końcówka jest kiepska.

Zraziłeś się brakiem szacunku, który tlił się zresztą obopólnie w Waszej rozmowie wcześniej, ale Korund napisał jak jest, Ty już obrażony do tego się nie odniosłeś.
To prawda, nogi foki to zrośnięte kończyny.

Z innej beczki - co sądzisz o początkach ludzkiej rasy nakreślonych w Starym Testamencie?

Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
zeno (72 punktów)
>>> następne pokolenie nie różni się ilością komórek, tylko nieco innym ułożeniem
>>> aminokwasów w pewnych odcinkach łańcucha DNA.
>> Oj banialuki nieuki!!!
>>Już pisałem, że najpierw zmiany w DNA (niech by inne ułożenie aminokwasów),

>Może i tak być, a nawet bywa, choć na krótkiej przestrzeni czasu - dajmy na to kilkadziesiąt lat - chodzi raczej o przyśpieszony refleks, zwiększoną nieznacznie wytrzymałość - niż liczbę komórek.
Sądzę, że refleks, czy wytrzymałość ulega zmianie tylko wtedy, gdy w organizmie następuje jakaś zmiana konstrukcyjna, a więc i zmiana ilości komórek.
>Popatrz na psy: jednorodne pod wzgledem wyglądu i wielkości jeszcze około 17 tys. lat temu (badania m.in. Marco Musiani i Cristiana Capelli).
>Teraz różnorodność ras psów i ich mnogość cech jest wielka zarówno pod względem budowy, jak i usposobienia. Badania genetyczne koncentrujące się na wyszukiwaniu niewielkich różnic w materiale genetycznym, tak zwanych polimorfizmów odkryły, że cechy fizyczne jak i charakterologiczne są zależne od genotypu.
mnie się wydaje, że ta psia różnorodność nie jest spowodowana zmianami w genach, tylko jest to efekt wymiany genów będących w ekspresji. Wiemy, że tylko kilka procent genów jest aktywnych, a o tych "śmieciowych" nie wiemy nic, bo nie potrafimy doprowadzić do ich ekspresji. Może te jednorodne psy 17 tys. lat temu miały w swym garniturze genowym komplety dla wszystkich ras?
>To prawda, nogi foki to zrośnięte kończyny.
Od 150 lat ewolucjoniści usiłują podeprzeć teorię ewolucji jakimiś naukowymi dowodami i ta foka wydaje się kolejną próbą już nawet na sztandary wklejaną, a mnie się wydaje, że był to po prostu inny gatunek
>Z innej beczki - co sądzisz o początkach ludzkiej rasy nakreślonych w Starym Testamencie?
Moim zdaniem, wszelka religijność jest objawem ludzkiej bezradności podczas poznawania otaczającego świata, a także strachu przed tym co po tamtej stronie. Żeby powstała religia, trzeba najpierw stworzyć obudowujące ją legendy i rytuały i najlepiej to zafunkcjonuje, kiedy umieści się to w "świętej księdze". Jak wiemy, Biblia jest kompilacją wielu takich ksiąg i dla mnie nie ma ona wartości jako istotne źródło wiedzy. W tworzeniu tych legend nie uczestniczyli raczej najbardziej światli członkowie społeczności: wystarczy spojrzeć dzisiaj kto najbliżej proboszczowej sutanny by sobie wyobrazić jak to było dawniej.
Pozdrawiam

>Pozdrowienia
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

03-04-2015 12:31 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Sądzę, że refleks, czy wytrzymałość ulega zmianie tylko wtedy, gdy w
> organizmie następuje jakaś zmiana konstrukcyjna, a więc i zmiana ilości komórek.

Niekoniecznie. Może być to po prostu np. szybkość działania neuroprzekaźników - czyli zmienia się jakość komórek, a nie ich ilość.

> mnie się wydaje, że ta psia różnorodność nie jest spowodowana zmianami
> w genach, tylko jest to efekt wymiany genów będących w ekspresji. Wiemy,
> że tylko kilka procent genów jest aktywnych, a o tych "śmieciowych" nie wiemy
> nic, bo nie potrafimy doprowadzić do ich ekspresji. Może te jednorodne psy 17
> tys. lat temu miały w swym garniturze genowym komplety dla wszystkich ras?

Ok, to też możliwe.
Ale z jakiego powodu wykluczasz w tym procesie przypadkowe, tudzież kierowne pośrednio perferencjami ludzkimi mutacje?

>Od 150 lat ewolucjoniści usiłują podeprzeć teorię ewolucji jakimiś
> naukowymi dowodami i ta foka wydaje się kolejną próbą już nawet
> na sztandary wklejaną, a mnie się wydaje, że był to po prostu inny gatunek

Dobrze napisałeś, że się wydaje.
Naukowcy mogą jednak z Twoimi wątpliwosciami żyć, co więcej - nawet prowadzić dalsze badania
Swoją drogą używasz słowa "sztandarowy" a ten przykład wcale takim nie jest.
Jest po prostu jednym z wielu.
Inny przykład to nerw krtaniowy albo wyrostek robaczkowy, płuca delfinów itd.

>>Z innej beczki - co sądzisz o początkach ludzkiej rasy nakreślonych w Starym Testamencie?
> Moim zdaniem, wszelka religijność jest objawem ludzkiej bezradności
> podczas poznawania otaczającego świata, a także strachu przed tym co po tamtej stronie

Tu zgadzam sie z szanownym kolegą, myślę podobnie.

> Żeby powstała religia, trzeba najpierw stworzyć obudowujące ją legendy i
> rytuały i najlepiej to zafunkcjonuje, kiedy umieści się to w "świętej księdze".

Ano tak właśnie.

> Jak wiemy, Biblia jest kompilacją wielu takich ksiąg i dla mnie nie ma ona
> wartości jako istotne źródło wiedzy. W tworzeniu tych legend nie uczestniczyli
> raczej najbardziej światli członkowie społeczności: wystarczy spojrzeć dzisiaj kto
> najbliżej proboszczowej sutanny by sobie wyobrazić jak to było dawniej.

Przypuszczam, że kiedyś było nieco lepiej (z naciskiem na nieco) popatrz np. na ks. Kopernika.
Ale w ogólności się zgadzam, do stanu duchownego dobiera się niekoniecznie wg klucza inteligencji, co dobitnie pokazał nam tu np. Janek77.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
zeno (72 punktów)

>Niekoniecznie. Może być to po prostu np. szybkość działania neuroprzekaźników - czyli zmienia się jakość komórek, a nie ich ilość.
Ten neuroprzekaźnik jest zbudowany pewnie z iluś tam komórek i tu bym widział tą zmianę ilościową, ale gdyby nawet nie, to jego budowa musi być zmieniona, żeby działał np. szybciej. Ta zmiana budowy wcześniej musi pojawić się w informacji genetycznej i tu widzę ten szkopuł: jak może ułożyć się jakikolwiek sensowny tekst ot tak przypadkowo! To musi być wiele znaków, słów, zdań nawet dla tej niewielkiej zmiany w Twoim neuroprzekaźniku. Nie wiadomo ja i gdzie taki tekst miał by się wygenerować i potem jeszcze wkleić się w odpowiednie miejsce informacji genetycznej.
>Ale z jakiego powodu wykluczasz w tym procesie przypadkowe, tudzież kierowne pośrednio perferencjami ludzkimi mutacje?
Jak widzisz wyżej, stawiam w wątpliwość możliwość mutowania organizmów. Sukcesy kynologów są nie do wyjaśnienia przez mutacje genów, bo zbyt duża liczba tych zmian, w stosunkowo krótkim czasie, a jeżeli zakwestionowałem tyle, to dlaczego pozostałe zmiany wewnątrz gatunków też nie dopisać "śmieciowemu" DNA?
>Naukowcy mogą jednak z Twoimi wątpliwosciami żyć, co więcej - nawet prowadzić dalsze badania
>Swoją drogą używasz słowa "sztandarowy" a ten przykład wcale takim nie jest.
Dla KORUNDA jest sztandarowy...
>Jest po prostu jednym z wielu.
>Inny przykład to nerw krtaniowy albo wyrostek robaczkowy, płuca delfinów itd.
Wszystkie cienkawe...
>Przypuszczam, że kiedyś było nieco lepiej (z naciskiem na nieco) popatrz np. na ks. Kopernika.
Proboszczowie, to już nie to samo, co lud skupiony wokół nich. Być przywódcą religijnym warto było już być od dawna, bo tą władzę duchową można było świetnie wykorzystać dla całkiem przyziemnych celów. Podobno spory odsetek księży jest ateistami i ja w to wierzę!
Pozdrawiam
03-04-2015 17:40 
 Ocena 4 na 4
Rupson (1793 punktów)
>Jak widzisz wyżej, stawiam w wątpliwość możliwość mutowania organizmów.
-Tym samym stawiasz w wątpliwość sens dyskutowania tobą na ten temat. Właściwie co postulujesz, że jak zachodzą zmiany? Wszystkie organizmy mają ten sam kod genetyczny tylko ekspresja genów decyduje z co z czego wyrośnie? A może żadne zmiany według ciebie nie zachodzą?
pl.wikipedia.org/wiki/Mutacja

>Sukcesy kynologów są nie do wyjaśnienia przez mutacje genów, bo zbyt duża liczba tych zmian, w stosunkowo krótkim czasie,
-To zwykły dobór sztuczny, czyli hodowla, selekcja cech pożądanych. W przypadku doboru naturalnego też można mówić o wzajemnym hodowaniu się przez organizmy, jak np. owady i rośliny kwiatowe.
zeno (72 punktów)

>Wszystkie organizmy mają ten sam kod genetyczny tylko ekspresja genów decyduje z co z czego wyrośnie? A może żadne zmiany według ciebie nie zachodzą?
Według mnie nie zachodzą żadne zmiany prowadzące do zmian międzygatunkowych.
W obrębie gatunków dochodzi do bardzo wielu zmian genetycznych na skutek ekspresji zmieniającego się kompletu genów w obrębie jego genotypu, przy czym w skład tego genotypu zaliczam wszystkie geny, łącznie z tymi t.zw. "śmieciowymi", co jest oczywistym.
Uważam, że gatunki, oprócz swej formy, że tak powiem podstawowej, zostały wyposażone w możliwości dostosowywania się do zmieniającego środowiska w dosyć dużym zakresie. Jeżeli Stworzyciel myślał by choć trochę po inżyniersku, to na pewno coś takiego powinien by zastosować. Ot, jak resory ziemskich konstruktorów w samochodach...
>-To zwykły dobór sztuczny, czyli hodowla, selekcja cech pożądanych.
Hodowca wyselekcjonowywuje pożądane cechy spośród cech zaprezentowanych podczas kolejnych prezentacji pokoleniowych, kiedy to następuje ekspresja kolejnego "garnituru" genów.
>W przypadku doboru naturalnego też można mówić o wzajemnym hodowaniu się przez organizmy, jak np. owady i rośliny kwiatowe.
Nie rozumiem, o co Ci chodzi w akapicie.
Pozdrawiam
03-04-2015 21:17 
 Ocena 5 na 5
Rupson (1793 punktów)
>>Wszystkie organizmy mają ten sam kod genetyczny tylko ekspresja genów decyduje z co z czego wyrośnie? A może żadne zmiany według ciebie nie zachodzą?
>Według mnie nie zachodzą żadne zmiany prowadzące do zmian międzygatunkowych.
-A w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego czym jest gatunek i jak czasami trudno określić jego wyraźnie granice? Wszystko przez pokrewieństwo organizmów i ich wspólne pochodzenie.

>W obrębie gatunków dochodzi do bardzo wielu zmian genetycznych na skutek ekspresji zmieniającego się kompletu genów w obrębie jego genotypu,
-Czyli stworzyciel określił liczbę gatunków i każdy wyposażył w garnitur genów z możliwością pewnych ograniczonych zmian? To dlaczego mamy tyle wspólnych genów ze zwykłym szczurem, bratkiem czy kaktusem, skoro przejścia w inny gatunek nie są możliwe? Skąd się wzięły nowe gatunki, te których wcześniej nie było, skoro jeden nie mógł wydać kolejnych?

>Uważam, że gatunki, oprócz swej formy, że tak powiem podstawowej, zostały wyposażone w możliwości dostosowywania się do zmieniającego środowiska w dosyć dużym zakresie. Jeżeli Stworzyciel myślał by choć trochę po inżyniersku, to na pewno coś takiego powinien by zastosować. Ot, jak resory ziemskich konstruktorów w samochodach...
-Ale fakty nie zależą od tego co uważasz. Piszesz też, że nie wierzysz w ewolucję. Ewolucja to zmiany w jednostce czasu i na szczęście nie zależy to od twojej wiary lub niewiary. Ja też w nią nie wierzę, bo ją dostrzegam, rozumiem jak działa. Wiara mi tu niepotrzebna.

>>W przypadku doboru naturalnego też można mówić o wzajemnym hodowaniu się przez organizmy, jak np. owady i rośliny kwiatowe.
>Nie rozumiem, o co Ci chodzi w akapicie.
-O to, że jedne organizmy wpływają na to jak wyglądają inne. Długie aparaty gębowe motyli, czy kolibrów są skutkiem głębokich kielichów kwiatowych. Po twojemu musiały uruchomić taki garnitur genów, który umożliwił im wykształcenie takiego aparatu. Te, którym się to nie udało wymarły lub zmieniły niszę. Może chcesz wciskać kit, że zawsze istniały takie same kwiaty i owady i ptaki?

-Kilka cytatów z twojej wesołej twórczości:

Cytat:
Teoria, której początek dał Darwin jest beznadziejna

Cytat:
angażujesz mało swoich zwojów mózgowych

Cytat:
Oj banialuki nieuki!!!

Cytat:
ogólnie wydajesz mi się Pan mocno naburmuszonym.

Cytat:
po prostu brak pewnego rodzaju wyobraźni w Pańskich zwojach:

Cytat:
ale Tobie przypiszę inne, takie co ma zaledwie kilka zwojów, boś g....!


-Udowodniłeś tylko, że twoja ignorancja jest równa twojej arogancji. Naprawdę myślałeś, że wpadniesz na to forum i przekonasz kogokolwiek, że cały świat biologów ewolucyjnych, genetyków, paleontologów, anatomów, to banda durni bez wyobraźni, a domorosły filozof "zeno" odkrył swoimi genialnymi zwojami coś, na co oni wszyscy wcześniej nie wpadli?
zeno (72 punktów)

>-Czyli stworzyciel określił liczbę gatunków i każdy wyposażył w garnitur genów z możliwością pewnych ograniczonych zmian?
Tak uważam.
>To dlaczego mamy tyle wspólnych genów ze zwykłym szczurem, bratkiem czy kaktusem, skoro przejścia w inny gatunek nie są możliwe?
Bo ten sam Stworzyciel przy tym grzebał...
>Skąd się wzięły nowe gatunki, te których wcześniej nie było, skoro jeden nie mógł wydać kolejnych?
O jakich nowych gatunkach myślisz?
>-... bo ją dostrzegam, rozumiem jak działa. Wiara mi tu niepotrzebna.
Opisz gdzie ją dostrzegasz, może ja też dostrzegę
>-O to, że jedne organizmy wpływają na to jak wyglądają inne. Długie aparaty gębowe motyli, czy kolibrów są skutkiem głębokich kielichów kwiatowych. Po twojemu musiały uruchomić taki garnitur genów, który umożliwił im wykształcenie takiego aparatu. Te, którym się to nie udało wymarły lub zmieniły niszę. Może chcesz wciskać kit, że zawsze istniały takie same kwiaty i owady i ptaki?
Kiedyś na tych stronach czytałem, że jaszczurkom nogi się nie wydłużyły, kiedy na sawannie trawa stała się wyższa, ani żyrafom szyje nie wydłużyły się dlatego, bo akacje urosły. Uznano, że były by to mutacje intencjonalne, a tak podobno nie może być...
Ten garnitur genów był by rozwiązaniem bardzo oczywistym i logicznym z inżynierskiego punktu widzenia.
>-Udowodniłeś tylko, że twoja ignorancja jest równa twojej arogancji. Naprawdę myślałeś, że wpadniesz na to forum i przekonasz kogokolwiek, że cały świat biologów ewolucyjnych, genetyków, paleontologów, anatomów, to banda durni bez wyobraźni, a domorosły filozof "zeno" odkrył swoimi genialnymi zwojami coś, na co oni wszyscy wcześniej nie wpadli?
Bez odrobiny arogancji, można być w życiu tylko dworzaninem, apologetą, kopistą, robolem, ciapciakiem... itp., itd...
03-04-2015 23:25 
 Ocena 2 na 2
Rupson (1793 punktów)
>>-Czyli stworzyciel określił liczbę gatunków i każdy wyposażył w garnitur genów z możliwością pewnych ograniczonych zmian?
>Tak uważam.
-Jezusicku!
>>To dlaczego mamy tyle wspólnych genów ze zwykłym szczurem, bratkiem czy kaktusem, skoro przejścia w inny gatunek nie są możliwe?
>Bo ten sam Stworzyciel przy tym grzebał...
-Kyrie eleison!

>>Skąd się wzięły nowe gatunki, te których wcześniej nie było, skoro jeden nie mógł wydać kolejnych?
>O jakich nowych gatunkach myślisz?
-O tych co żyją teraz. Negujesz zapis kopalny, Całą stratygrafię, która pokazuje jakie gatunki żyły w danej epoce, jakie nigdy nie współwystępowały, gdzie jedne kończyły swoją karierę, a inne dopiero zaczynały? Wiesz ile gatunków wymarło? Większość kiedykolwiek istniejących. A może znalazłeś szkielet królika w permie? Dinozaury żyły razem z ludźmi i np. tygrysami? Wszystkie żyły na raz, a teraz tylko stopniowo ich ubywa? Zmieściłyby się na Ziemi?

>>-... bo ją dostrzegam, rozumiem jak działa. Wiara mi tu niepotrzebna.
>Opisz gdzie ją dostrzegasz, może ja też dostrzegę
-
>Kiedyś na tych stronach czytałem, że jaszczurkom nogi się nie wydłużyły, kiedy na sawannie trawa stała się wyższa, ani żyrafom szyje nie wydłużyły się dlatego, bo akacje urosły. Uznano, że były by to mutacje intencjonalne, a tak podobno nie może być...
-Na pewno na tych stronach? Tak prostych spraw nie łapiesz i tak infantylne i przestarzałe tłumaczenia klepiesz. Nikt niczego nie uznał za intencjonalne. A kto tak czynił, mylił się. Rozmnażanie płciowe sprawia, że każdy z nas jest odrobinę inny. Widzisz, że mamy różny wzrost i zarost, kolor skóry i siłę, długość kończyn, nawet szyje? Gdy nie ma nacisków środowiska na zmiany wszyscy się krzyżujemy i zróżnicowanie pozostaje podobne. Ale wystarczy poddać nas różnym warunkom i w jednych więcej będzie wysokich, w innych niskich, w innym silniej owłosionych. Nie widać tego? Kto łatwiej przeżyje w Arktyce, kto na Saharze? Kto lepiej znosi promienie UV, czarny czy biały?
>Ten garnitur genów był by rozwiązaniem bardzo oczywistym i logicznym z inżynierskiego punktu widzenia.
-I tak wyszło, że padalec ma jakieś szczątkowe nogi nie wiadomo po co, a człowiek martwe geny na ogon i czasami ktoś się urodzi z czymś takim. Logika inżynierska, a nie zwykła pozostałość po przodkach?

>Bez odrobiny arogancji, można być w życiu tylko dworzaninem, apologetą, kopistą, robolem, ciapciakiem... itp., itd...
-Najważniejsze być wyjątkowym, nawet wychodząc na wyjątkowego głupca?
zeno (72 punktów)
>... Gdy nie ma nacisków środowiska na zmiany wszyscy się krzyżujemy i zróżnicowanie pozostaje podobne. Ale wystarczy poddać nas różnym warunkom i w jednych więcej będzie wysokich, w innych niskich, w innym silniej owłosionych. Nie widać tego? Kto łatwiej przeżyje w Arktyce, kto na Saharze? Kto lepiej znosi promienie UV, czarny czy biały?
Ostatnio czytałem w prasie, że od czasów wojny społeczeństwa europejskie (ale nie tylko) bardzo urosły, a najbardziej bodaj Holendrzy.
Czy zechciał byś skomentować to doniesienie, korzystając ze swej przebogatej wiedzy?
04-04-2015 10:41 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>>... Gdy nie ma nacisków środowiska na zmiany wszyscy się krzyżujemy i zróżnicowanie pozostaje podobne. Ale wystarczy poddać nas różnym warunkom i w jednych więcej będzie wysokich, w innych niskich, w innym silniej owłosionych. Nie widać tego? Kto łatwiej przeżyje w Arktyce, kto na Saharze? Kto lepiej znosi promienie UV, czarny czy biały?
>Ostatnio czytałem w prasie, że od czasów wojny społeczeństwa europejskie (ale nie tylko) bardzo urosły, a najbardziej bodaj Holendrzy.
>Czy zechciał byś skomentować to doniesienie, korzystając ze swej przebogatej wiedzy?
>
-Może ty to wytłumaczysz? A może to zwykły dobór płciowy? Wysocy faceci częściej znajdują partnerkę i w puli genowej danego gatunku, rasy, tu Europejczyków jest coraz więcej genów na nieco wyższy wzrost. To jak z żyrafami, gen który dawał nieco dłuższą szyję był coraz powszechniejszy w środowisku, gdzie przetrwanie zależało od sięgania po pokarm z wysokich drzew. Długie szyje umożliwiały obgryzanie liści z wysokich partii korony, gdzie konkurencja była znikoma lub żadna, stąd ich przewaga. Można też sobie wyobrazić warunki, gdzie ta szyja będzie się skracać, bo jest sporym obciążeniem tam, gdzie wysokość nie daje znaczącej przewagi.
-Większość kwestii oczywiście pominąłeś. Nie uznajesz faktu, że nie jesteśmy klonami i każdy ma trochę inny zestaw genów? Krokodyl, żaba, ryba, nie mają genów na sierść, ani pióra. Ich zarodek na żadnym etapie nie będzie owłosiony, a zdarzy się to zarówno u waleni jak i ludzi. Tu widać które gatunki są ewolucyjne nowsze. Banan nie ma genów na oczy, ani ogon, żadna ekspresja posiadanych genów nie wykształci cech, na które dany gatunek genów po prostu nie posiada. Ewolucja działa na zasadzie selekcji genów, tych które w danym warunkach umożliwiają życie i rozród. Ekspresja genów dotyczy jedynie ujawniania się bądź nie cech, chorób, zależnie od diety, środowiska, trybu życia osobników o podobnym zestawie genów, np. twojego rodzeństwa. Możecie mieć gen na jakąś chorobę (choć nie wszyscy), ale nie wszyscy zachorują, a może nikt. Wszyscy jednak przekażą dalej ten sam zestaw genów bez względu na to które się ujawniły mocnej (uległy ekspresji). Oczywiście bez konkretnych badań, z zewnątrz nie da się określić, czy dana choroba lub zaleta to wynik ekspresji danych genów, czy ich posiadania (nieposiadania, uszkodzenia).
04-04-2015 17:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>-Czyli stworzyciel określił liczbę gatunków
> i każdy wyposażył w garnitur genów z możliwością
> pewnych ograniczonych zmian?
> Tak uważam.

Jeśli miałeś takie zadanie, to mnie swoimi argumentami absolutnie nie przekonałeś.

>> To dlaczego mamy tyle wspólnych genów ze zwykłym
> szczurem, bratkiem czy kaktusem, skoro przejścia w
> inny gatunek nie są możliwe?
> Bo ten sam Stworzyciel przy tym grzebał...

Pytanie co chciał osiągnąć, po co grzebał i z jakiego powodu pozwolił by tysiące gatunków wyginęło w ogóle przed pojawieniem się ludzi (bez możliwości wpłynięcia na ludzi) rozumiem że pozostawisz bez odpowiedzi "bo to tajemnica".
Czy jednak może się mylę?

> Ten garnitur genów był by rozwiązaniem bardzo oczywistym
> i logicznym z inżynierskiego punktu widzenia.

Z inżynierskiego może, tyle że Bóg raczej nie jest dobrym inżynierem - popatrz choćby na pustkę przestrzeni kosmicznej (pustkę od miliardów lat) czy też wyrostek robaczkowy lub nerw krtaniowy które nie wiedzieć czemu opatrzyłeś przydomkiem "cienkawe" - chyba po to, żeby zbyt rażąco nie stały w sprzeczności z wytworami Twoich zwojów ).

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
zeno (72 punktów)

>Pytanie co chciał osiągnąć, po co grzebał i z jakiego powodu pozwolił by tysiące gatunków wyginęło w ogóle przed pojawieniem się ludzi (bez możliwości wpłynięcia na ludzi) rozumiem że pozostawisz bez odpowiedzi "bo to tajemnica".
>Czy jednak może się mylę?
Zauważ, że On przede wszystkim z zasady(!) pozwala umierać i te tysiące gatunków, na przestrzeni milionów lat nie powinny Cię epatować. W jakimś momencie napisałem też, że w mojej ocenie tworzenie naszego ŚWIATA przez Stworzyciela nie było "boskim pstryknięciem" a żmudną inżynierską robotą z eksperymentami, doświadczeniami, obserwacją i może na przykład okres dinozaurów został zaniechany, bo jakieś bilanse energetyczne się nie sprawdziły, a jednocześnie doświadczenie pozwalało wprowadzić do ekosystemu lepiej rokujące ssaki z perspektywą wprowadzenia i człowieka?
>Z inżynierskiego może, tyle że Bóg raczej nie jest dobrym inżynierem - popatrz choćby na pustkę przestrzeni kosmicznej (pustkę od miliardów lat)
Stworzył dla człowieka wyjątkową enklawę, w której on może żyć, a Ty marudzisz, że powinien cały kosmos takim uczynić? Jacku - przesadzasz. My jesteśmy już dostatecznym problemem i dla tej Ziemi i dla Kosmosu i może niedługo skończymy jak dinozaury....
>czy też wyrostek robaczkowy lub nerw krtaniowy które nie wiedzieć czemu opatrzyłeś przydomkiem "cienkawe" - chyba po to, żeby zbyt rażąco nie stały w sprzeczności z wytworami Twoich zwojów ).
Cienkość tych przykładów oceniłem w kontekście obrony teorii ewolucji. Gdzieś napisałem, że moim zdaniem, stwarzanie odbywało się od najprostszych organizmów do tych skomplikowanych, więc nie dziwota, że w kolejnych realizacjach coś z poprzednich zostaje wykorzystane, albo, jeżeli jest to modernizacja, nie wszystko zostało należycie wyczyszczone. Twoje przykłady, traktował bym jako pewną niedbałość wykonawców koncepcji.
04-04-2015 20:39 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> w mojej ocenie tworzenie naszego ŚWIATA przez Stworzyciela
To proszę o definicję tego Pańskiego stwora. Według mojej wiedzy Bóg posiadał omnipotencję (wszechpotężność) oraz omnisciencję (wszechwiedzę).
Pański posiadał, czy nie posiadał?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,618781#w618875
www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,33#w643122
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,643658#w643904

>nie było "boskim pstryknięciem" a żmudną inżynierską robotą z eksperymentami, doświadczeniami, obserwacją
To dupa, a nie inżynier. Wróćmy do naszego oka, które z inżynierskiego punktu widzenia jest knotem łatanym różnymi poprawkami i optyczne defekty oka mózg nadrabia bardzo wyrafinowanym oprogramowaniem graficznym. Ale kwestia ostrości widzenia to tylko jeden problem, wskazać bowiem można jeszcze jedną, nawet bardziej uderzającą ilustrację konstrukcyjnych (optycznych) niedoskonałości naszego narządu wzroku - otóż siatkówka jest ustawiona tyłem do przodu!

Wyobraźmy sobie współczesnego Helmholtza, któremu jakiś inżynier przedstawia projekt dużej matrycy zbudowanej
z niewielkich fotokomórek, ustawionych tak, by rejestrowały obraz padający bezpośrednio na powierzchnię matrycy! (nazwijmy jeszcze tę matrycę "siatkówką"). Na razie ma to sens, oczywiście jeśli jeszcze każdą komórkę połączy się odpowiednim przewodem z urządzeniem, w którym są gromadzone zarejestrowane obrazy. Nasz Helmholtz nie miałby powodów, by tak zaprojektowane urządzenie zwrócić.

Ale co się stanie, jeśli wyjaśnię, że fotokomórki skierowane są w przeciwną stronę, tyłem do obrazu, który mają rejestrować, przewody łączące je z mózgiem przechodzą przez siatkówkę, a promień światła, zanim trafi do fotokomórki, musi przebić się przez plątaninę kabli. Już to nie ma sensu, jest zaś jeszcze gorzej. Jedną z konsekwencji "odwrotnego" ustawienia fotokomórek jest to, że przewody przekazujące dane do obróbki muszą zostać jakoś przeprowadzone
z powrotem przez siatkówkę do mózgu. Przynajmniej u kręgowców zostało to rozwiązane w ten sposób, że wszystkie tworzą wiązkę i przedostają się przez otwór w siatkówce. Ta wypełniona nerwami dziura zwana jest ślepą plamką. Rzeczywiście jest ślepa, ale ze względu na wielkość należało by raczej mówić "ślepa plama", a nie "plamka". Na szczęście nasz automatyczny, mózgowy Photoshop z tym też sobie radzi, niemniej trudno byłoby obronić tezę, że to tylko marny projekt. Tak coś zaprojektować mógłby tylko kompletny idiota.

Czy naprawdę oczy są tak durnym urządzeniem? Przecież gdyby tak było, widzielibyśmy fatalnie, a na pewno tak nie jest. Widzimy świetnie. Otóż nasze oczy działają dobrze dzięki doborowi naturalnemu, który niczym nieskończenie cierpliwy mechanik, sprawdzający najdrobniejsze detale, potrafi jakoś poradzić sobie z wielkim podstawowym błędem konstrukcyjnym, jakim jest odwrotne ułożenie siatkówki, i mimo wszystko stworzyć precyzyjny, doskonale działający instrument.
/Dawkins/

@@@
.
zeno (72 punktów)

>To proszę o definicję tego Pańskiego stwora. Według mojej wiedzy Bóg posiadał omnipotencję (wszechpotężność) oraz omnisciencję (wszechwiedzę).
>Pański posiadał, czy nie posiadał?
No więc jeszcze raz powtórzę, że według mojego wyobrażenia, nie posiada On ani omni.., ani wszech... Wcześniejsi wymyślacze od tych religijnych legend uznali, że jak mamy mieć Boga, to najlepiej niech będzie omni i wszech i tak w świętych księgach zapisali. Dodatkowo uznali, że najlepiej gdyby nas bardzo kochał i to też napisali, chociaż jest to ewidentny knot. Moje wyobrażenie o Nim jest mniej wymagające i stąd ta inżynierskość procesu stwarzania.
>>nie było "boskim pstryknięciem" a żmudną inżynierską robotą z eksperymentami, doświadczeniami, obserwacją
>To dupa, a nie inżynier...
Jeżeli jednak przyjąć, że i mózg, który nadrabia kiepską jakość oka, też On zmajstrował, to może powinien Mu Pan trochę z tej "dupy" odpuścić.
pozdro
04-04-2015 23:31 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>>To dupa, a nie inżynier...
>Jeżeli jednak przyjąć, że i mózg, który nadrabia kiepską jakość oka, też On zmajstrował, to może powinien Mu Pan trochę z tej "dupy" odpuścić.

Nie wiem czy z niego dupa. Ale wiem, ze jakbym mial takie mozliwosci jak on to bym nie wymyslil czegos takiego jak zjadanie pachnacej truskawki a wydalanie smierdzacego kalu. Pomyslal bym nad bardziej pachnacym metabolizmem. Trzeba miec niezly fetysz, zeby z ogromu mozliwosci wybrac wlasnie taki sposob pozyskiwania energii

Nie wspominam o tak kiepskim projekcie jak wspolny ruruciag sluzacy jednoczesnie do wydalania zanieczyszczen jak i transportu plemnikow (czyli wedlug katolikow najkwieszego cudu na swiecie)
05-04-2015 15:42 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
To proszę o definicję tego Pańskiego stwora. Według mojej wiedzy Bóg posiadał omnipotencję (wszechpotężność)
oraz omnisciencję (wszechwiedzę). Pański posiadał, czy nie posiadał?

>No więc jeszcze raz powtórzę, że według mojego wyobrażenia, nie posiada On ani omni.., ani wszech... Wcześniejsi wymyślacze od tych religijnych legend uznali, że jak mamy mieć Boga, to najlepiej niech będzie omni i wszech i tak w świętych księgach zapisali. Dodatkowo uznali, że najlepiej gdyby nas bardzo kochał i to też napisali,
Takich "wymyślaczy" różnych stworów historia zna tysiące: "Wielość i zmienność idei pojmowania bogów ma długą historię
i wykreśla długi łańcuch wyobrażeń religijnych i sił nadprzyrodzonych. Toteż religioznawczej refleksji nad bogami - obejmującej ich różnorodność oraz swoistości związane z określoną kulturą, ich ewolucyjne przemiany w przebiegu rozwoju cywilizacyjnego, jak i przeprowadzenie innych analiz porównawczych, w tym filozoficznych rozważań o możliwości wypracowania uniwersalistycznej teorii Boga - nie da się wyprowadzić ze znajomości, nawet bardzo dobrej, jednej religii. Dla przeprowadzenia porównań koniecznym jest poznanie różnorodnych koncepcji".

Byli wśród nich głupsi i mądrzejsi. Bardziej lub mniej nawiedzeni prorocy, duchy, aniołowie, a nawet i sami bogowie.
Tu teraz też ma Pan kolegę "wymyślacza": www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262/z,0

>chociaż jest to ewidentny knot.
To zależy od głębokości wiary, im się głębiej wierzy tym mniej się dopuszcza aby inni mogli mieć rację.

>Moje wyobrażenie o Nim jest mniej wymagające i stąd ta inżynierskość procesu stwarzania.
>nie było "boskim pstryknięciem" a żmudną inżynierską robotą z eksperymentami, doświadczeniami, obserwacją
Wyobraźnia ludzka nie zna granic. Jak rzecze uczony: "Zwei Din­ge sind unen­dlich, das Uni­ver­sum und die men­schliche
Dum­mheit, aber beim Uni­ver­sum bin ich mir nicht ganz sicher.
"


To dupa, a nie inżynier. Wróćmy do naszego oka, które z inżynierskiego punktu widzenia jest knotem łatanym różnymi poprawkami i optyczne defekty oka mózg nadrabia bardzo wyrafinowanym oprogramowaniem graficznym..
>Jeżeli jednak przyjąć, że i mózg, który nadrabia kiepską jakość oka, też On zmajstrował,
to wszystko z inżynierskiego punktu widzenia jest knotem łatanym różnymi poprawkami, natomiast jest prawdziwym cudem przyrodniczej ewolucji.

>to może powinien Mu Pan trochę z tej "dupy" odpuścić.
Ja nie znam żadnego "Mu", ale Panu wszystko odpuszczam, gdyż Pańskie wymyślenia są Pańskimi projekcjami, z którymi jakakolwiek dyskusja jest niemożliwą. Można dyskutować na poziomie naukowej wiedzy, ale nie można dyskutować
z niczyją wiarą.

Mnie Pańska wiara jest zupełnie obojętną dopóki nie zaczyna Pan innych na nią nawracać, gdyż wtedy należy pokazać,
iż z racjonalnego punktu widzenia takie wywody są czystą bzdurą bez intelektualnej argumentacji, które można jakoś -
poza własną wiarą - bronić.

@@@
.
07-04-2015 09:50 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Stworzyciela nie było "boskim pstryknięciem" a żmudną inżynierską robotą
> z eksperymentami, doświadczeniami, obserwacją

Jak dla mnie, to przeprowadzasz tu prostą i nieco naiwną ekstrapolację Stworzyciela na człowieka w myśl przytaczanej tu wielokrotnie (i wielokrotnie obalanej) zasady "Jeśli idziesz brzegiem morza i znajdujesz zegarek, to masz sprawo twierdzić że zaprojektował go Inteligentny Projektant. Zatem tak samo musi być z Wszechświatem i istotami nań żyjącymi"

> może na przykład okres
> dinozaurów został zaniechany, bo jakieś bilanse energetyczne się nie sprawdziły,
> a jednocześnie doświadczenie pozwalało wprowadzić do ekosystemu lepiej rokujące
> ssaki z perspektywą wprowadzenia i człowieka?

Czyli ten meteoryt, co runął do Zatoki Meksykańskiej ileś tam lat temu (ponad setkę milionów) to Ręka Boska stworzyła i pchnęła akurat wtedy, coby się bilans energetyczny naprostował
Uhm

> Stworzył dla człowieka wyjątkową enklawę, w której on może żyć, a Ty
> marudzisz, że powinien cały kosmos takim uczynić? Jacku - przesadzasz

Nie przesadzam. Pytam jeno, po co stwarzał to wszystko poza naszą Niebieską Planetą i Słońcem. Bo żeby było ładnie nocą na niebie, to nie musiał "projektować" tak dużych odległości i tak olbrzymich rozmiarów i liczby gwiazd, galaktyk i gromad. Wystarczyłyby małe słoneczka i planetki oddalone od Ziemi kilka milionów km.

> My jesteśmy już dostatecznym problemem i dla tej Ziemi i dla Kosmosu i może niedługo skończymy jak dinozaury....

Kto wie? Może to właśnie się wpisuje w Plan Boski.
Żyli, namordowali się, nabrudzili tu i tam i skończyli jak dino.

>Cienkość tych przykładów oceniłem w kontekście obrony teorii ewolucji

Wybacz ale nadal zupełnie nie rozumiem, gdzie ta ich domniemana cienkość.
Np. oko, które wyłuszczył Ci niżej p. Bogusławski, ewoluowało miliony lat i te wszystkie fazy mniej-więcej znamy. W jakim punkcie oko mniej udowadnia zasadność rozumowania ewolucyjnego niż nam się zdaje? Mógłbyś napisać?

> Gdzieś napisałem, że moim zdaniem, stwarzanie odbywało się
> od najprostszych organizmów do tych skomplikowanych

Stwarzanie, albo samo-stwarzanie (replikacja).
Tutaj jesteś zadziwiająco zbieżny z ewolucjonistami, zapewne nie mając świadomości jak dużo od nich czerpiesz i juz zaczerpnąłeś.

> więc nie dziwota, że w kolejnych realizacjach coś z poprzednich zostaje
> wykorzystane, albo, jeżeli jest to modernizacja, nie wszystko zostało należycie wyczyszczone

"Należycie" i "wszystko" to nie, ale ogólnie za rozumowanie plus.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
zeno (72 punktów)
>...w myśl przytaczanej tu wielokrotnie (i wielokrotnie obalanej) zasady...
Napisałem, nie pierwszy raz i nie ja pierwszy, że brakuje etapów pośrednich ewolucyjnego przeobrażenia przedniej łapy czworonoga w skrzydło ptaka i natychmiast dyżurne nieloty "poleciały mi Dowkinsem" o polatuchach, strusiach i latających rybach, a Pan Bogusławski nieco oryginalniej, napisał mi o ewoluowaniu mechanizmu widzenia. Zapewne forum racjonalistów dostojnie odnotowało, że po raz kolejny obaliliśmy, udowodniliśmy, tu i ówdzie zadźwięczał radosny chichot, padła niewybredna uwaga o mojej tępocie, a więc jak zwykle.
Tymczasem ja oczekiwał bym przede wszystkim chociaż próby zrozumienia mojego zapytania: ja nie pytam o ewoluowanie, a o ewolucję.
Spróbuj sobie wyobrazić tą ewolucję "od łapy do skrzydła" tak po-klatkowo, czyli najpierw jest łapa jakiejś myszy (gdzieś czytałem, że mógł być to jakiś skoczek(?) który został uwięziony w zapadlisku i był skazany na podskakiwanie za owadami), która maleńkimi etapami zmienia proporcje kości, kości stają się lżejsze - pustki powietrzne wewnątrz, traci sierść, wyrastają pióra, zmieniają się zaczepy mięśni, mięśnie też i w końcu czworonóg zaczyna machać tym skrzydłem. Pomińmy inne elementy jego ciała, które też powinny w tym czasie "synchronicznie" ewoluować.
Prostym jest wyobrazić sobie jak dobór naturalny akceptuje osobnika ze skrzydłem i prostym jak akceptuje osobnika z łapą (kierunek ewolucji nie ma znaczenia), ale jak dobór naturalny potrafi zaakceptować osobnika, który ma skrzydło dopiero "w budowie", a już podeprzeć się tym też nie może? Przecież to musi być tysiące pokoleń w których takie okaleczone osobniki są przez dobór naturalny kreowane na dominantów populacji, bo przecież, jeżeli ewolucja ma postępować, to ten zmutowany osobnik musi w jakiś sposób swoje geny uczynić popularnymi: tu absolutnie nie chodzi tylko o jego przeżycie.
> "Jeśli idziesz brzegiem morza i znajdujesz zegarek, to masz sprawo twierdzić że zaprojektował go Inteligentny Projektant. Zatem tak samo musi być z Wszechświatem
Dla Wszechświata swoje rozmyślanie zawieszam na BB, ale IP dla życia biologicznego jest konieczny jeżeli TE nie potrafi się obronić.
>Czyli ten meteoryt, co runął do Zatoki Meksykańskiej ileś tam lat temu (ponad setkę milionów) to Ręka Boska stworzyła i pchnęła akurat wtedy, coby się bilans energetyczny naprostował
Podobno Amerykanie planują zniszczenie próbne jakiejś planetoidy, przygotowując się do kolejnego ratowania ludzkości, a wtedy ta "Ręka" może właśnie zrezygnowała z takiej akcji?
>Kto wie? Może to właśnie się wpisuje w Plan Boski.
>Żyli, namordowali się, nabrudzili tu i tam i skończyli jak dino.
Może?
>Tutaj jesteś zadziwiająco zbieżny z ewolucjonistami, zapewne nie mając świadomości jak dużo od nich czerpiesz i juz zaczerpnąłeś.
Opisując skutki, dopatruję się innej przyczyny.
Pozdrawiam
07-04-2015 21:13 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>>...w myśl przytaczanej tu wielokrotnie (i wielokrotnie obalanej) zasady...
>Napisałem, nie pierwszy raz i nie ja pierwszy, że brakuje etapów pośrednich ewolucyjnego przeobrażenia przedniej łapy czworonoga w skrzydło ptaka i natychmiast dyżurne nieloty "poleciały mi Dowkinsem" o polatuchach, strusiach i latających rybach, a Pan Bogusławski nieco oryginalniej, napisał mi o ewoluowaniu mechanizmu widzenia. Zapewne forum racjonalistów dostojnie odnotowało, że po raz kolejny obaliliśmy, udowodniliśmy, tu i ówdzie zadźwięczał radosny chichot, padła niewybredna uwaga o mojej tępocie, a więc jak zwykle.
>Tymczasem ja oczekiwał bym przede wszystkim chociaż próby zrozumienia mojego zapytania: ja nie pytam o ewoluowanie, a o ewolucję.
>Spróbuj sobie wyobrazić tą ewolucję "od łapy do skrzydła" tak po-klatkowo, czyli najpierw jest łapa jakiejś myszy (gdzieś czytałem, że mógł być to jakiś skoczek(?) który został uwięziony w zapadlisku i był skazany na podskakiwanie za owadami), która maleńkimi etapami zmienia proporcje kości, kości stają się lżejsze - pustki powietrzne wewnątrz, traci sierść, wyrastają pióra, zmieniają się zaczepy mięśni, mięśnie też i w końcu czworonóg zaczyna machać tym skrzydłem. Pomińmy inne elementy jego ciała, które też powinny w tym czasie "synchronicznie" ewoluować.

Nie wiem co rozumiesz przez "synchroniczną ewolucję". Istniała populacja, dla której te cechy były optymalne, więc widzimy ptaki, takie, jakie są dziś. Głównym pytaniem pozostaje to, od którego momentu można organizm uznać za ptaka, ale to już nie jest specjalnie istotne w kontekście tego, że ewolucja mogła zajść.

Stwierdzenie "pomińmy jego inne elementy ciała" jest błędne W ewolucji (a posteriori) wszytko współgra, bo ostatecznie to wygenerowało osobnika względnie optymalnego. Możemy sobie wyobrazić osobnika, który poprzez lżejszy kościec szybciej biega, albo poprzez pióra na łapach szybuje.

>Dla Wszechświata swoje rozmyślanie zawieszam na BB, ale IP dla życia biologicznego jest konieczny jeżeli TE nie potrafi się obronić.

Tyle tylko, że broni się świetnie, szczególnie wobec czegokolwiek, co postuluje ponadczasowe i niemierzalne byty.

>Opisując skutki, dopatruję się innej przyczyny.

Która, z powodu swojego skomplikowania (i postulowanego realnego science fiction) jest słaba, nie świadczy o Twoim rozeznaniu w nauce za dobrze.

Jak zawsze, polecam wziąć pierwszą z brzegu książkę o biologii.

Pozdrawiam jak zwykle ozięble i polecam się douczyć do dalszej dyskusji (przynajmniej tu, na tym forum).

>
08-04-2015 03:50 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>...w myśl przytaczanej tu wielokrotnie (i wielokrotnie obalanej) zasady...
>Napisałem, nie pierwszy raz i nie ja pierwszy, że brakuje etapów pośrednich ewolucyjnego przeobrażenia przedniej łapy czworonoga w skrzydło ptaka i natychmiast dyżurne nieloty "poleciały mi Dowkinsem" o polatuchach, strusiach i latających rybach, a Pan Bogusławski nieco oryginalniej, napisał mi o ewoluowaniu mechanizmu widzenia.

A co to jest etap posredni? Potrafisz okreslic dokladnie jakigo etapu sie spodziewasz? Potrafisz dokladnie opisac jak ten etap posredni mialby wygladac?
Nie bo dla idiotow nigdy Taki etap nie bedzie istnial. Idiota bedzie do usranej smierci krzyczal o etapach posrednich. Idiocie nie wytlumaczysz, ze kazdy etap jest etapem posrednim.

No ale na szczescie ewolucja nie slucha idiotow
Idioci moga sobie wierzyc w dowolna bajke.
A moze kiedys przypadkiem ewolucja pozbawi idiotow jaj i idioci wygina smiercia naturalna
08-04-2015 07:58 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Tymczasem ja oczekiwał bym przede wszystkim
> chociaż próby zrozumienia mojego zapytania:
> ja nie pytam o ewoluowanie, a o ewolucję.

Ok

>>Spróbuj sobie wyobrazić tą ewolucję "od łapy do skrzydła"
> tak po-klatkowo (..) w końcu czworonóg zaczyna machać tym skrzydłem.
> Pomińmy inne elementy jego ciała, które też powinny w tym czasie
> "synchronicznie" ewoluować.

Moja wątpliwość: z jakiego powodu mamy pomijać? Ok, wyobraziłem sobie. No i?

> Prostym jest wyobrazić sobie jak dobór naturalny
> akceptuje osobnika ze skrzydłem i prostym jak akceptuje
> osobnika z łapą (kierunek ewolucji nie ma znaczenia), ale
> jak dobór naturalny potrafi zaakceptować osobnika,
> który ma skrzydło dopiero "w budowie", a już podeprzeć się tym też nie może?

Milcząco zakładasz, że wyjątków od Twojej tezy nie ma, a jest ich bez liku. Pierwszy z brzegu: nietoperze posiadajac skrzydło-ręce z zahaczaniem, jak i podpieraniem się radzą sobie tak samo dobrze, jak z lataniem.
Poza tym półwykształcone skrzydła w ucieczce radzą sobie lepiej, niż krótkie rączki służące do podtrzymywania orzeszka.
Wszystko jest zresztą dużo bardziej skomplikowane: zależy m.in. od naturanych wrogów, dostępnosci karmy, klimatu itp.
Orzeł, jaskółka specjalnie podpierać sie skrzydłami już nie muszą - i tak niwelują się owe dostrzegane przez Ciebie "braki".

> Przecież to musi być tysiące pokoleń w których takie okaleczone
> osobniki są przez dobór naturalny kreowane na dominantów
> populacji, bo przecież, jeżeli ewolucja ma postępować, to
> ten zmutowany osobnik musi w jakiś sposób swoje geny uczynić
> popularnymi: tu absolutnie nie chodzi tylko o jego przeżycie.

1. Dokładnie tak
2. W czym Ty widzisz problem biorąc pod uwagę ponad 4 miliardy lat życia na ziemi?

> Podobno Amerykanie planują zniszczenie próbne jakiejś
> planetoidy, przygotowując się do kolejnego ratowania
> ludzkości, a wtedy ta "Ręka" może właśnie zrezygnowała z takiej akcji?

Za dużo tych "może". Lepiej poproś o prywatną audiencję u Boga - On Ci powie co z tą Ręką, a Ty nam tą nowinę tutaj wyjawisz. Ok?

>>Kto wie? Może to właśnie się wpisuje w Plan Boski.
>>Żyli, namordowali się, nabrudzili tu i tam i skończyli jak dino.
>Może?

A może poszli do lasu?

>>Tutaj jesteś zadziwiająco zbieżny z ewolucjonistami, zapewne nie mając świadomości jak dużo od nich czerpiesz i juz zaczerpnąłeś.
>Opisując skutki, dopatruję się innej przyczyny.

Na podstawie własnych fantazji? Biblii? Hm.. solidne podstawy u kol. zeno dostrzegam
Serdeczne pozdrowienia!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
VonM (709 punktów)
>-A w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego czym jest gatunek i jak czasami trudno określić jego wyraźnie granice? Wszystko przez pokrewieństwo organizmów i ich wspólne pochodzenie.

Z tego co wiem najprościej określa się gatunek jako grupę zdolną do wydania płodnego potomstwa.
04-04-2015 15:15 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
- A w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego czym jest gatunek i jak czasami trudno określić jego wyraźnie granice?
Wszystko przez pokrewieństwo organizmów i ich wspólne pochodzenie.

>Z tego co wiem najprościej określa się gatunek jako grupę zdolną do wydania płodnego potomstwa.

Gatunek - termin stosowany w biologii w różnych znaczeniach, zależnie od kontekstu, w jakim występuje.
Najczęściej pod pojęciem gatunku rozumie się:

w znaczeniu ogólnym - zbiór osobników posiadających podobne cechy, zdolnych do swobodnego krzyżowania się
w warunkach naturalnych i wydających płodne potomstwo,

w systematyce organizmów - podstawową jednostkę formalną organizacji świata ożywionego i jednocześnie najniższą
z podstawowych kategorii systematycznych stosowanych w hierarchicznej strukturze klasyfikacji biologicznej.

Definicje gatunku

Dotychczas nie opracowano całkowicie uniwersalnej definicji gatunku. Pierwsza z wymienionych definicji, choć powszechnie stosowana, nie jest ścisła - zawiera liczne wyjątki i rodzi trudności odzwierciedlające skalę złożoności zagadnienia.
Do podstawowych problemów w zdefiniowaniu uniwersalnego pojęcia gatunku należą:

trudności w określeniu jednoznacznych kryteriów zaliczenia danego organizmu do konkretnego gatunku
(lub jego wyłączenia),

ustalenie kiedy należy wyodrębnić nowy gatunek,

zmienność cech populacji w czasie i przestrzeni

trudności z wprowadzeniem przyjętych kryteriów oznaczania w praktyce, co czasami okazuje się niemożliwe
do zrealizowania.

Problem definicji gatunku ma również aspekt filozoficzny dyskutowany w płaszczyznach realizmu i nominalizmu pojęciowego. Wielu biologów (m.in. Nicholson, Dobzhansky, Mayr, Hey) uznało definicję gatunku za najbardziej kontrowersyjne pojęcie biologiczne.


@@@
.
04-04-2015 11:02 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Według mnie nie zachodzą żadne zmiany prowadzące do zmian międzygatunkowych.
Pan rzekł, a przy autorytecie Pana Zeno, to kończy się wszelka dyskusja.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,519507#w519660

>Uważam, że gatunki, oprócz swej formy, że tak powiem podstawowej, zostały wyposażone w możliwości dostosowywania się do zmieniającego środowiska w dosyć dużym zakresie. Jeżeli Stworzyciel myślał by choć trochę po inżyniersku, to na pewno coś takiego powinien by zastosować. Ot, jak resory ziemskich konstruktorów w samochodach...
Pitu, pitu - kilo kitu u sufitu.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,379324#w382013

>Nie rozumiem, o co Ci chodzi w akapicie.
A w którym Pan coś (nawet tylko cokolwiek) rozumie co jest sprzeczne z Pańską wiarą?

@@@
.
04-04-2015 13:03 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>.
>> Według mnie nie zachodzą żadne zmiany prowadzące do zmian międzygatunkowych.Pan rzekł, >a przy autorytecie Pana Zeno, to kończy się wszelka dyskusja.

Tymczasem nazwę Go Stworzycielem i będzie git.


zeno (72 punktów)
>>> następne pokolenie nie różni się ilością komórek, tylko nieco innym ułożeniem
>>> aminokwasów w pewnych odcinkach łańcucha DNA.
>> Oj banialuki nieuki!!!
>>Już pisałem, że najpierw zmiany w DNA (niech by inne ułożenie aminokwasów),

>Może i tak być, a nawet bywa, choć na krótkiej przestrzeni czasu - dajmy na to kilkadziesiąt lat - chodzi raczej o przyśpieszony refleks, zwiększoną nieznacznie wytrzymałość - niż liczbę komórek.
Sądzę, że refleks, czy wytrzymałość ulega zmianie tylko wtedy, gdy w organizmie następuje jakaś zmiana konstrukcyjna, a więc i zmiana ilości komórek.
>Popatrz na psy: jednorodne pod wzgledem wyglądu i wielkości jeszcze około 17 tys. lat temu (badania m.in. Marco Musiani i Cristiana Capelli).
>Teraz różnorodność ras psów i ich mnogość cech jest wielka zarówno pod względem budowy, jak i usposobienia. Badania genetyczne koncentrujące się na wyszukiwaniu niewielkich różnic w materiale genetycznym, tak zwanych polimorfizmów odkryły, że cechy fizyczne jak i charakterologiczne są zależne od genotypu.
mnie się wydaje, że ta psia różnorodność nie jest spowodowana zmianami w genach, tylko jest to efekt wymiany genów będących w ekspresji. Wiemy, że tylko kilka procent genów jest aktywnych, a o tych "śmieciowych" nie wiemy nic, bo nie potrafimy doprowadzić do ich ekspresji. Może te jednorodne psy 17 tys. lat temu miały w swym garniturze genowym komplety dla wszystkich ras?
>To prawda, nogi foki to zrośnięte kończyny.
Od 150 lat ewolucjoniści usiłują podeprzeć teorię ewolucji jakimiś naukowymi dowodami i ta foka wydaje się kolejną próbą już nawet na sztandary wklejaną, a mnie się wydaje, że był to po prostu inny gatunek
>Z innej beczki - co sądzisz o początkach ludzkiej rasy nakreślonych w Starym Testamencie?
Moim zdaniem, wszelka religijność jest objawem ludzkiej bezradności podczas poznawania otaczającego świata, a także strachu przed tym co po tamtej stronie. Żeby powstała religia, trzeba najpierw stworzyć obudowujące ją legendy i rytuały i najlepiej to zafunkcjonuje, kiedy umieści się to w "świętej księdze". Jak wiemy, Biblia jest kompilacją wielu takich ksiąg i dla mnie nie ma ona wartości jako istotne źródło wiedzy. W tworzeniu tych legend nie uczestniczyli raczej najbardziej światli członkowie społeczności: wystarczy spojrzeć dzisiaj kto najbliżej proboszczowej sutanny by sobie wyobrazić jak to było dawniej.
Pozdrawiam

>Pozdrowienia
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

03-04-2015 12:28 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Sądzę, że refleks, czy wytrzymałość ulega zmianie tylko wtedy, gdy w organizmie następuje jakaś zmiana konstrukcyjna, a więc i zmiana ilości komórek.

Ile komorek wiecej (i jakie) ode mnie ma Usain Bolt?

>... a mnie się wydaje....

Najlepsze Twoje zdanie do tej pory

I wszytko jasne
02-04-2015 20:20 
 Ocena 2 na 2
hamp (3461 punktów)
>Jak sobie wyobrażasz stwarzanie? Pstryknięcie palcami przez boga? Czy ma jakiś warsztat, gdzie z nudów wziął jakiegoś niedźwiedzia, ociosał by nadać mu opływowy kształt, oskubał z sierści, spiął pięć palców w płetwę?
Tak w ramach ciekawostki - walenie są najbliżej spokrewnione z hipopotamami, więc nawet nie musiał wyrywać sierści
03-04-2015 00:41 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A jak byś na przykład wyjaśnił w prosty sposób dylemat: pierwsze było jajko, czy kura? Czy łańcuch przypadkowych mutacji stworzył jajko z którego wylągł się kurczak, czy też taki łańcuch stworzył kurę, a ona miała przypadkowo wbudowany w organizm mechanizm tworzenia jaja, więc tak zaczęło się rozmnażanie kur, co trwa do dzisiaj? Nawet pominąć możesz szczegół jak to się stało, że w odpowiednim momencie znalazł się też kogut.

Co było pierwsze
Co było pierwsze - jajko czy kura?
- nikt odpowiedzi nie zna akurat.
W końcu zostanie prawda wykluta...
- kura powstała z żebra koguta.
Grzegorz Lewkowicz

01-04-2015 15:21 
 Ocena 6 na 6
Jacholek (5699 punktów)
>Teoria, której początek dał Darwin jest beznadziejna i przy odrobinie wysiłku intelektualnego, każdy potrafi dostrzec jej cienkość, ale "z braku laku dobry kit", więc liczna przecież grupa inteligentnych ludzi w jakiś sposób dopina ją do swojego ateizmu, zazwyczaj opatrując jakimiś mało sprecyzowanymi zastrzeżeniami.

Teoria Darwina w takim sensie jest "beznadziejna" w jakim teoria Newtona jest "cienka" w odniesieniu do Ogólnej Teorii Względności Einstein'a. Czyli sama teoria ewolucji sama podlega ewolucji naukowej nie będąc zbiorem sztywnych dogmatów, jak to ma miejsce w wersjach mityczno-religijnych. Wniosek co do tego gdzie jest "kit" nasuwa się w sposób oczywisty dla każdego człowieka myślącego racjonalnie i krytycznie.
zeno (72 punktów)

>w jakim teoria Newtona jest "cienka" w odniesieniu do Ogólnej Teorii Względności Einstein'a.
No to chciał bym Ci zwrócić uwagę, że nie o teorii Darwina pisałem, ale o teorii ewolucji, której początek dał Darwin, więc na postawione przeze mnie pytanie mógł byś odpowiedzieć korzystając z wyników jej "ewolucji naukowej nie będącej zbiorem sztywnych dogmatów".
>dla każdego człowieka myślącego racjonalnie i krytycznie.
Po co mnożyć epitety: sądzę, że wystarczyło by napisać - człowieka myślącego.
03-04-2015 13:21 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>>dla każdego człowieka myślącego racjonalnie i krytycznie.
>Po co mnożyć epitety: sądzę, że wystarczyło by napisać - człowieka myślącego.

Myślenie nie zawsze jest myśleniem krytycznym, czyli myśleniem o własnym myśleniu. Przegladam właśnie logikę Condillaca (tę, której napisanie zleciła Komisja Edukacji Narodowej). Jako sensualista stawia wyraźne granice poznania (czucia zmysłowe). Pisze na temat natury zwierząt, a tu nagle - "Tak chciała Mądrość, która ją stworzyła...". I to nie jest już krytyczne myślenie: bo owa Mądrość pojawia się jak deus ex machina, całkowicie spoza wyznaczonych ram dyskursu. Bo gdyby Condillac był konsekwentny, to ową Mądrość należałoby wprowadzić do rozważań na drodze czuć zmysłowych (czyli poznawczego salto mortale). Skąd zatem ta niekonsekwencja? Condillac był duchownym, co w dużej mierze tłumaczy tę metafizyczną wrzutkę, a jednocześnie świadczy o bezkrytycznym myśleniu, czyli o myśleniu wbrew przyjętym założeniom, o myśleniu wbrew myśleniu (to jedna z wielu cech bezkrytycznego myślnia). Nawiasem mówiąc to typowy sposób rozumowania religiantów uprawiających naukę (bóg jako bezkrytyczne tabu, jako konfesyjne apriori, jako transcendencja zaczerpnięta spoza systemu nauki i świata).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-04-2015 14:07 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wprawdzie chrześcijanie, pod naporem rzekomych dowodów zaczęli ostatnio dopuszczać ewolucję jako narzędzie w rękach boskich, ale tak naprawdę Oni mają jednoznacznie określone kto nas stworzył i kropka.
www.racjon(*)/q,Malpi.ogon.homo.teologicusa
www.tygodnikprzeglad.pl/nowy-spor-o-darwina/
www.google(*)&bvm=bv.89744112,d.d2s&cad=rja

> Wprawdzie można powiedzieć, że ateista nie musi być ewolucjonistą,
Nie, nie musi, ale to Darwin nadał ateizmowi naukowe uzasadnienie i to nie tyle przez TE, co przez "naturalizm"
jako naukową metodę poznania i zrozumienia istniejącej obiektywnie rzeczywistości.

>ale tak naprawdę nie ma wyboru jeżeli chce dokończyć to fundamentalne zdanie: jeżeli nie Bóg - to kto/co...
Na takie pytanie jest sensownym odpowiedzenie słowem na "g". Zaś grzecznie, to tak, że nie ma najmniejszych przesłanek na to aby materia wymagała stworzenia i mity o jej stworzeniu to przednaukowe brednie.

>Teoria, której początek dał Darwin jest beznadziejna i przy odrobinie wysiłku intelektualnego, każdy potrafi dostrzec jej cienkość, ale "z braku laku dobry kit",
Jakoś zdecydowanie jest mi łatwiej przyjąć, że to Pańskie prezentowane tu wywody są beznadziejne i stoi za nimi potworna cienkość intelektualna.

> więc liczna przecież grupa inteligentnych ludzi w jakiś sposób dopina ją do swojego ateizmu, zazwyczaj opatrując jakimiś mało sprecyzowanymi zastrzeżeniami.
Nie proszę Szanownego Pana, to jest niemożliwe abyśmy razem byli równo inteligentni i reprezentowali jednakowy poziom intelektualny, dlatego ja wybrałem sobie dla rozmów racjonalistyczne forum, a nie nawracam na moje poglądy przeróżnych fideistów. Fideistycznych forów dla wierzących w przeróżne rzeczy jest w internecie większość i tam Pan znajdzie dla swoich poglądów pełne zrozumienie.

@@@
.
02-04-2015 19:52 
 Ocena 1 na 1
zeno (72 punktów)

Napisałem że jeżeli nie Bóg - to kto/co..? i odpowiedzią domyślną miała by być ewolucja, a Szanowny Pan napisał, że sensowną odpowiedzią może być słowo na "g" - kupuję!
>nie ma najmniejszych przesłanek na to aby materia wymagała stworzenia i mity o jej stworzeniu to przednaukowe brednie.
Moje wypowiedzi dotyczyły ewolucji, a więc powstawania życia, a nie powstawania materii.
>Jakoś zdecydowanie jest mi łatwiej przyjąć, że to Pańskie prezentowane tu wywody są beznadziejne i stoi za nimi potworna cienkość intelektualna.
Pan nie dyskutuje z moimi wywodami, więc nie mam okazji podziwiać Pańskiej gigantycznej grubości intelektualnej, ale obawiam się że podobnie argumentował by Pan jak KORUND więc może to i starczy.
>Nie proszę Szanownego Pana, to jest niemożliwe abyśmy razem byli równo inteligentni i reprezentowali jednakowy poziom intelektualny
Pisałem pochlebnie o poziomie intelektualnym ateistów i siebie 'brońboże' do tej grupy nie dopisywałem: niech Pan sprawdzi 'namiłośćboską' jeszcze raz.
O równości inteligencji, czy też poziomu intelektualnego z Szanownym Panem, to nawet bał bym się pomyśleć!
>dlatego ja wybrałem sobie dla rozmów racjonalistyczne forum, a nie nawracam na moje poglądy przeróżnych fideistów.
Trochę to pójście na łatwiznę, bo przekonywać przekonanych..., ale widziałem Pańskie wpisy z których wynikało, że dzieli się Pan też swoją wiedzą z pobudek czysto altruistycznych i chwała Panu za to!
Dzięki też, że fideistom czytać Pan nie zabrania, tylko wypowiadać powinni się koniecznie gdzie indziej: no cóż - będę musiał przemyśleć.
Ale tym czasem
Pozdrawiam
02-04-2015 21:28 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Napisałem że jeżeli nie Bóg - to kto/co..? i odpowiedzią domyślną miała by być ewolucja,
Fajna metoda. Sam pytam i sam odpowiadam, a może jednak warto przeczytać co piszą inni i co ja Panu napisałem.

> Szanowny Pan napisał, że sensowną odpowiedzią może być słowo na "g" - kupuję!
Śmiało niech Pan bierze. Nikt nie jest w stanie wziąć więcej niż udźwignąć potrafi.

nie ma najmniejszych przesłanek na to aby materia wymagała stworzenia i mity o jej stworzeniu to przednaukowe brednie.
>Moje wypowiedzi dotyczyły ewolucji, a więc powstawania życia, a nie powstawania materii.
Żeby coś stawało, to najpierw trzeba aby istniało. O jakiej ewolucji Pan tu myśli, gdyż teoria ewolucji nie zajmuje się powstawaniem życia.
Pani Meretseger: To ja Ci coś wyjaśnię.
Nie ma czegoś takiego, jak "ewolucyjne pochodzenie życia". Teoria ewolucji nie opisuje powstania ani nie wypowiada się na temat pochodzenia życia, tylko ewolucję już istniejącego - od prostych organizmów jednokomórkowych po współcześnie istniejące wysoko rozwinięte gadające (i niestety piszące) ssaki. Biogeneza to inny rozdział.

www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,573743#w574727
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,573743#w575620

> Teoria, której początek dał Darwin jest beznadziejna i przy odrobinie wysiłku intelektualnego, każdy potrafi dostrzec jej cienkość, ale " z braku laku dobry kit",
Jakoś zdecydowanie jest mi łatwiej przyjąć, że to Pańskie prezentowane tu wywody są beznadziejne i stoi za nimi potworna cienkość intelektualna.
>Pan nie dyskutuje z moimi wywodami,
Nie, ja nie dyskutuję z Pańskimi projekcjami, gdyż z nimi dyskutować się nie da.

>więc nie mam okazji podziwiać Pańskiej gigantycznej grubości intelektualnej,
Muszę Pana zmartwić, to tylko elementarna wiedza pozwalająca na merytoryczne wypowiedzenie się w temacie. To czysta żenada, aby bez tak podstawowej wiedzy publicznie się wypowiadać. No rozumiem - internet daje anonimowość i można się wygłupiać.

>ale obawiam się że podobnie argumentował by Pan jak KORUND więc może to i starczy.
Pan Korund, to inteligentny forumowicz i potrafi sam się merytorycznie wypowiedzieć, a ja nawet kierując wypowiedź
do Pana to zawsze przeznaczam ją tylko dla tych, którzy potrafią ją zrozumieć.

>Dzięki też, że fideistom czytać Pan nie zabrania, tylko wypowiadać powinni się koniecznie gdzie indziej: no cóż - będę musiał przemyśleć.
Nikomu, niczego nie zabraniam, po pierwsze dlatego, iż nie mogę, po drugie dlatego, że uważam to za bezcelowe.
Trafniej jest wykazywać niedostatki czyjejś argumentacji.

Do merytorycznej rozmowy jako minimum koniecznym jest zrozumienie interlokutora. Napisałem: "wybrałem sobie dla rozmów racjonalistyczne forum, a nie nawracam na moje poglądy przeróżnych fideistów. Fideistycznych forów dla wierzących w przeróżne rzeczy jest w internecie większość i tam Pan znajdzie dla swoich poglądów pełne zrozumienie". Gdzie w tej życzliwej radzie można odnaleźć nakaz: "tylko wypowiadać powinni się koniecznie gdzie indziej"?
Na podobnym poziomie potrafił Pan zrozumieć całą moją wypowiedź. No cóż - gratuluję

@@@
.
zeno (72 punktów)

>Nie ma czegoś takiego, jak "ewolucyjne pochodzenie życia". Teoria ewolucji nie opisuje powstania ani nie wypowiada się na temat pochodzenia życia, tylko ewolucję już istniejącego - od prostych organizmów jednokomórkowych po współcześnie istniejące wysoko rozwinięte gadające (i niestety piszące) ssaki. Biogeneza to inny pełne Rzeczywiście, jak często mi się zdarza, nie precyzyjnie sformułowałem wypowiedź.
Nie chodzi mi o biogenezę, tylko o pochodzenie wysoko rozwiniętych organizmów, co jest oczywistym, biorąc pod uwagę, że jajko i kura ten poziom prezentują.
03-04-2015 13:01 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pani Meretseger: Nie ma czegoś takiego, jak "ewolucyjne pochodzenie życia". Teoria ewolucji nie opisuje powstania ani nie wypowiada się na temat pochodzenia życia, tylko ewolucję już istniejącego - od prostych organizmów jednokomórkowych po współcześnie istniejące wysoko rozwinięte gadające (i niestety piszące) ssaki. Biogeneza to inny rozdział.

>pełne Rzeczywiście, jak często mi się zdarza, nie precyzyjnie sformułowałem wypowiedź.
Ależ tu nawet precyzyjność jest wtórną do zrozumienia tematu i znajomości terminów które się używa.

>Nie chodzi mi o biogenezę, tylko o pochodzenie wysoko rozwiniętych organizmów, co jest oczywistym, biorąc pod uwagę, że jajko i kura ten poziom prezentują.
To zupełnie proste jak konstrukcja cepa. Wyżej rozwinięte organizmy pochodzą od niżej rozwiniętych organizmów,
a jajko nie jest organizmem: Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.
Jajo - jedna z faz rozwoju nowego osobnika u wielu gatunków zwierząt.

Tak, tu też chodzi o prezentację poziomu rozmowy.

@@@
.
03-04-2015 15:29 
 Ocena 1 na 1
zeno (72 punktów)

>a jajko nie jest organizmem: Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.
>Jajo - jedna z faz rozwoju nowego osobnika u wielu gatunków zwierząt.

Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia, że jajko w tym pytaniu nie koniecznie należy traktować jako jedną z faz...?
Jakikolwiek organizm można poddać obróbce ewolucji, która przez wiele pokoleń z jakiegoś mikroba zrobi dorodnego osła np., ale jeżeli nie było kury, a jest jajko, to musiało ono tak się jakoś przypadkowo, nie wiadomo z czego złożyć od początku do końca, a jeszcze do tego mieć w swoich komórkach genotyp kury, która się z niego wykluje.
I tak niespodziewanie, szczęśliwie znaleźliśmy się przy jajku, więc przy tej okazji życzę Panu wielkanocnych, wesołych jajek, bo tak ogólnie wydajesz mi się Pan mocno naburmuszonym.
Pozdrawiam
03-04-2015 16:23 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia, że jajko w tym pytaniu nie koniecznie należy traktować jako jedną z faz...?
Jak nie jest konieczne, to po co Pan go używa. Dla jaj?
Gdy niekonieczne, to jakich faz, czego faz. Fazy robienia sobie jajec z poważnych dyskusji na racjonalistycznym forum?

>Jakikolwiek organizm można poddać obróbce ewolucji, która przez wiele pokoleń z jakiegoś mikroba zrobi dorodnego osła np.,
Bzura, procesy ewolucyjne są jednokierunkowe i np. z człowieka nigdy osioł nie powstanie, choć oślizm jako cecha osobowościowa jest dosyć częstą ludzką przypadłością. Zaś poddane kulinarnej obróbce kurze jajka, to wielce smaczna potrawa.

>ale jeżeli nie było kury, a jest jajko, to musiało ono tak się jakoś przypadkowo,
Choć wpływ na ewolucyjne procesy ma też przypadek, to nic w procesach ewolucji nie powstało zupełnie przypadkowo.
Jajka też nie. Nie bardzo pamiętam jak to z jajkami było, ale trochę pamiętam jak było z

Ewolucją oka

Plamki oczne lub bardzo prosty typ oczu umożliwiają wykrywanie kierunku padania światła oraz ocenę jego intensywności, lecz nie pozwalają na widzenie przedmiotów. Narządy do tego zdolne wytworzyły jamochłony, pierścienice, pazurnice, stawonogi, mięczaki i kręgowce. Efektywny proces formowania obrazu, widzenie, wymaga bardziej złożonej konstrukcji, zwykle wyposażonej w soczewkę, która skupia wiązkę światła na komórkach światłoczułych. W ewolucji oka pojawienie się soczewki było przełomowym momentem. Dalsza ewolucja oka polegała na doskonaleniu systemu soczewek, czemu towarzyszył postęp w tworzeniu obrazu w komórkach światłoczułych. Dwa zasadniczo odmienne typy oka o złożonej konstrukcji to fotograficzne oko kręgowców i niektórych głowonogów (mątw i ośmiornic) oraz oko złożone stawonogów.

Długo uważano, że oczy ewoluowały niezależnie wiele razy, obecnie wiadomo jednak, że za wykształcenie oczu zarówno bezkręgowców, jak i kręgowców odpowiada wspólny mechanizm genetyczny (m.in. gen PAX6), co oznacza, że oczy są narządami głęboko homologicznymi.

Najbardziej rozwinięte ewolucyjnie są oczy kręgowców i oczy głowonogów, choć pod niektórymi względami pierwotniejsze oczy złożone okazują się być efektywniejsze.

Prawdziwe jaja też powstawały stopniowo, po to aby dzisiaj ktoś nieoczytany w problematyce mógł sobie robić jaja
z poważnych problemów.
Sztuczny to problem czy to kura była pierwsza, czy też jajo i dobry tylko jako żart.
Gdy nauka wprost mówi, że kiedy był tego początek tego procesu, to nie było ani kur, ani jajec.

>nie wiadomo z czego złożyć od początku do końca, a jeszcze do tego mieć w swoich komórkach genotyp kury, która się z niego wykluje.
Ło Boze, Pan nie wie, a Bóg wie. Tak we wszystkim się dzieje, że jedni wiedzą mniej, a drudzy więcej

>I tak niespodziewanie, szczęśliwie znaleźliśmy się przy jajku, więc przy tej okazji życzę Panu wielkanocnych, wesołych jajek,
Życzenia szczerze odwzajemniam.

> bo tak ogólnie wydajesz mi się Pan mocno naburmuszonym.
Dziwne, gdyż ja odpowiadając Panu raczej czuję się rozbawionym. Choć staram się być bardzo merytorycznym, to jest ciekawy kawałek wiedzy.

@@@
.
03-04-2015 19:31 
 Ocena 1 na 1
zeno (72 punktów)

>Jak nie jest konieczne, to po co Pan go używa. Dla jaj?
>Gdy niekonieczne, to jakich faz, czego faz. Fazy robienia sobie jajec z poważnych dyskusji na racjonalistycznym forum?
Panie Andrzeju, teraz to Szanowny Pan raczy sobie robić jaja i to chyba nawet kwadratowe (pewnie powinno być kubiczne), bo przecież tę fazę toś Pan mi wrzucił! Nie Pańskie słowa - przedruk, ale pisze jak byk: jajo - faza rozwoju osobnika w wielu gatunkach, czy coś takiego. Czyż byś Pan przedrukowywanych tekstów nie czytywał? Czytujesz Pan tylko swoje teksty? Oj, oj, to się nazywa samouwielbienie, czy jakoś tam...
>Bzura, procesy ewolucyjne są jednokierunkowe i np. z człowieka nigdy osioł nie powstanie, choć oślizm...
Jeszcze raz napiszę "jak byk" powyżej napisano, że z mikroba ma powstać osioł, a więc z organizmu prostego, organizm złożony. Dla kogo ten oślizm wpleciony nie pytam, bo znając Pana - wiem, no i dzięki, bo dosyć inteligentne stwory.
>Choć wpływ na ewolucyjne procesy ma też przypadek, to nic w procesach ewolucji nie powstało zupełnie przypadkowo.
No ale wszystkie mutacje genetyczne w wyniku których konstruowały się wszystkie organizmy są ponoś zupełnie przypadkowe, więc i konstrukcja tego jaja musi jakoś przypadkowo się wykreować, czyż nie?
>Jajka też nie. Nie bardzo pamiętam jak to z jajkami było, ale trochę pamiętam jak było z
>[color=navy] Ewolucją okaPlamki oczne lub bardzo prosty typ oczu....
Opisał Pan nie ewolucję oka, a jego ewoluowanie, a to są dwie zdecydowanie różne rzeczy: radzę zajrzeć do Wikipedi.
Z kwarcowej soczewki trylobitów nigdy nie zrobiła się skutkiem ewolucji soczewka podobna do tej którą masz Pan pod okularami. Każda z postaci oka, którą Pan wymienił, musiała by zostać do czysta usunięta, aby na tym miejscu budować od podstaw nową wersję, a to wł
aśnie znaczy, że nie o ewolucji mówimy. Kiedyś, jakiś nawiedzony racjonalista z tego forum próbował mi opisać ewolucję skrzydła wymieniając jakieś polatuch, latające ryby itp. i to brzmiało podobnie.
>Prawdziwe jaja też powstawały stopniowo, po to aby dzisiaj ktoś nieoczytany w problematyce mógł sobie robić jaja
Pan , niewątpliwie oczytany, a przecież z tymi jajami, z tą fazą też niezłe jaja sobie porobił.
>Sztuczny to problem czy to kura była pierwsza, czy też jajo i dobry tylko jako żart.
>Gdy nauka wprost mówi, że kiedy był tego początek tego procesu, to nie było ani kur, ani jajec.
To nie jest żart, a po prostu brak pewnego rodzaju wyobraźni w Pańskich zwojach: nikt nie jest doskonały - i tego było by na tyle.
>>nie wiadomo z czego złożyć od początku do końca, a jeszcze do tego mieć w swoich komórkach genotyp kury, która się z niego wykluje.
>Ło Boze, Pan nie wie, a Bóg wie. Tak we wszystkim się dzieje...
Nie wierzę w ewolucję, więc pewnikiem jestem teistą, chociaż wolę nazywać Go Stworzycielem, bo słowo "Bóg" za bardzo zostało upaprane przez wszystkie religie i myślę, że On wie, jak to Pan napisał.
Jeszcze raz, dużo dobrego.
Pozdrawiam
03-04-2015 21:04 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Panie Andrzeju, teraz to Szanowny Pan raczy sobie robić jaja i to chyba nawet kwadratowe (pewnie powinno być kubiczne), bo przecież tę fazę toś Pan mi wrzucił!
Ja? To stare i dosyć powszechnie rozumiane słowo.

>Nie Pańskie słowa - przedruk, ale pisze jak byk: jajo - faza rozwoju osobnika w wielu gatunkach, czy coś takiego.
Tak jest w Wikipedii zgodnie z prawdą napisane.

>Czyż byś Pan przedrukowywanych tekstów nie czytywał?
Czytam bardzo pilnie, ale czytam ze zrozumieniem - tak pojedyncze słowa, jak i całe teksty

>Czytujesz Pan tylko swoje teksty? Oj, oj, to się nazywa samouwielbienie, czy jakoś tam...
No właśnie cóż takiego ja napisałem i zacytowałem:
Wyżej rozwinięte organizmy pochodzą od niżej rozwiniętych organizmów, a jajko nie jest organizmem: Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.
Jajo - jedna z faz rozwoju nowego osobnika u wielu gatunków zwierząt.

A Pan pyta?
> Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia, że jajko w tym pytaniu nie koniecznie należy traktować jako jedną z faz...?
Na co odpowiadam:
Jak nie jest konieczne, to po co Pan go używa. Dla jaj?
Gdy niekonieczne, to jakich faz, czego faz. Fazy robienia sobie jajec z poważnych dyskusji na racjonalistycznym forum?

Przykro mi, iż Pan w swoim samouwielbieniu tylko samego siebie zrozumieć potrafi.
Nie, jajka (a już szczególnie niezapłodnionego) nie można traktować jako jedną z faz organizmu, gdyż organizmem po prostu nie jest.
"U zwierząt komórka jajowa powstaje w wyniku oogenezy w jajniku i jest stosunkowo duża i nieruchoma. Komórka jajowa może zostać zapłodniona przez plemnik, co prowadzi do powstania zygoty."
Nie odpowiadam ani za Pańską wiedzę, ani za umiejętność rozumienia.

>Jakikolwiek organizm można poddać obróbce ewolucji, która przez wiele pokoleń z jakiegoś mikroba zrobi dorodnego osła np.,
Bzura, procesy ewolucyjne są jednokierunkowe i np. z człowieka nigdy osioł nie powstanie, choć oślizm jako cecha osobowościowa jest dosyć częstą ludzką przypadłością. Zaś poddane kulinarnej obróbce kurze jajka, to wielce smaczna potrawa.

>ale jeżeli nie było kury, a jest jajko, to musiało ono tak się jakoś przypadkowo,
Choć wpływ na ewolucyjne procesy ma też przypadek, to nic w procesach ewolucji nie powstało zupełnie przypadkowo.
Jajka też nie. Nie bardzo pamiętam jak to z jajkami było, ale trochę pamiętam jak było z ewolucją oka (...)


>Jeszcze raz napiszę "jak byk" powyżej napisano, że z mikroba ma powstać osioł, a więc z organizmu prostego, organizm złożony.
Po co tyle gadać? Proszę stworzyć z mikroba osła, a nawet tylko z organizmu prostego, organizm złożony. Przyroda nie zna takich przypadków.

Choć wpływ na ewolucyjne procesy ma też przypadek, to nic w procesach ewolucji nie powstało zupełnie przypadkowo.
>No ale wszystkie mutacje genetyczne w wyniku których konstruowały się wszystkie organizmy są ponoś zupełnie przypadkowe,
Nie, skąd Pan tą bzdurę zaczerpnął?

>więc i konstrukcja tego jaja musi jakoś przypadkowo się wykreować, czyż nie?
Nie!

>Opisał Pan nie ewolucję oka, a jego ewoluowanie, a to są dwie zdecydowanie różne rzeczy: radzę zajrzeć do Wikipedi.
Właśnie ten tekst z Wikipedii pochodzi: pl.wikiped(*)=Oko&veaction=edit&vesection=2
Ale, gdy za trudny do zrozumienia polecam ten wykład na dokładkę:
www.wykop.(*)ka-prezentuje-richard-dawkins/

>Kiedyś, jakiś nawiedzony racjonalista z tego forum próbował mi opisać ewolucję skrzydła wymieniając jakieś polatuch, latające ryby itp. i to brzmiało podobnie.
Nie znam Pańskiej biografii i jakoś mało mnie ona interesuje.

Choć wpływ na ewolucyjne procesy ma też przypadek, to nic w procesach ewolucji nie powstało zupełnie przypadkowo. Jajka też nie.
Prawdziwe jaja też powstawały stopniowo, po to aby dzisiaj ktoś nieoczytany w problematyce mógł sobie robić jaja
z poważnych problemów.
Sztuczny to problem czy to kura była pierwsza, czy też jajo i dobry tylko jako żart.
Gdy nauka wprost mówi, że kiedy był tego początek tego procesu, to nie było ani kur, ani jajec.

>Pan , niewątpliwie oczytany, a przecież z tymi jajami, z tą fazą też niezłe jaja sobie porobił.
>To nie jest żart, a po prostu brak pewnego rodzaju wyobraźni w Pańskich zwojach: nikt nie jest doskonały - i tego było by na tyle.
Nikt nas nie może bardziej skompromitować niż uczynimy to sami, a oceny dokonują nas czytelnicy.

>Nie wierzę w ewolucję,
Ja w nic nie wierzę, a przynajmniej bardzo się o to staram. Wszystkie swoje poglądy opieram na dorobku nauki.

>więc pewnikiem jestem teistą, chociaż wolę nazywać Go Stworzycielem, bo słowo "Bóg" za bardzo zostało upaprane przez wszystkie religie i myślę, że On wie, jak to Pan napisał.
To jest sprawa dalece wtórną. Pierwszorzędną jest to, iż tak jak zdecydowana większość fideistów poza swoją wiarą nie przedstawia Pan żadnych argumentów do dyskusji, a z wiarą dyskusji nie ma. Może warto choćby elementarną wiedzę na temat ewolucji zdobyć?
www.paleo.(*)blications/Ewolucja_liceum.pdf
www.biol.u(*)dzieje zycia/Dzieje 14.pdf
ksiegarnia(*)ycia-na-ziemi-wydanie-iii.html

@@@
.
03-04-2015 20:44 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Nie wierzę w ewolucję, więc pewnikiem jestem teistą, chociaż wolę nazywać Go Stworzycielem, bo słowo "Bóg" za bardzo zostało upaprane przez wszystkie religie i myślę, że On wie, jak to Pan napisał.

Mów mu ODYN


Był współtwórcą świata - ......wraz ze swoimi braćmi Wilim i We wyrzeźbił świat z ciała pierwszego lodowego giganta, Ymira.

....Następnie Odyn powiesił się na drzewie Yggdrasil na dziewięć dni, przebity własną włócznią, przez co nauczył się osiemnastu magicznych pieśni i dwudziestu czterech run.

Absolutnie nie powinieneś wierzyć(wtf) w ewolucje. ODYN albo Kosmogonia Hermopolitańska są łatwiejsze w odbiorze.

Zgodnie z kosmogonią hermopolitańską, bóstwa Ogdoady stworzyły kosmiczne jajo, z którego później wykluł się bóg-stwórca. Według innej wersji, jajo zostało złożone przez praptaka, którym najczęściej był ibis (utożsamiany z głównym bogiem Hermopolis, Thotem), rzadziej kaczka lub gęś.

A teraz trzy cztery start zacznij selekcje wiary wiarą....już?
Nie przejmuj się nie ty pierwszy i nie ostatni.
03-04-2015 17:53 
 Ocena 4 na 4
Rupson (1793 punktów)
>Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia, że jajko w tym pytaniu nie koniecznie należy traktować jako jedną z faz...?
>Jakikolwiek organizm można poddać obróbce ewolucji, która przez wiele pokoleń z jakiegoś mikroba zrobi dorodnego osła
-I zrobiła ich wielu, a jeden o imieniu "zeno" uparł się by dyskutować o ewolucji, o czym nie ma zielonego pojęcia.

>np., ale jeżeli nie było kury, a jest jajko, to musiało ono tak się jakoś przypadkowo, nie wiadomo z czego złożyć od początku do końca,
-Z uporem osła czepił się tego jajka. Kura miała swojego przodka jak każde inne zwierzę, jakąś pra-kurę, która też jajka znosiła, bo też miała na to odpowiedni kod genetyczny, który to jest dziedziczony. Wierzysz w dziedziczenie? A wcześniej forma pośrednia między ptakiem i gadem znosiła jaja, a wcześniej gad, płaz, ryba... Mamy tak dojść do pierwszej praprzyczyny?

>a jeszcze do tego mieć w swoich komórkach genotyp kury, która się z niego wykluje.
-Osioł to normalne, ale żeby tak kura? I to zdolna znosić jajka z genami na następną kurę, znoszącą kolejne jaja, tu już ewolucja przesadziła...
zeno (72 punktów)

>-I zrobiła ich wielu, a jeden o imieniu "zeno"
RUPSON, dzisiaj Panu Bogusławskiemu napisałem, że "osioł brzmi dumnie", bo to całkiem sympatyczne zwierzę, ale Tobie przypiszę inne, takie co ma zaledwie kilka zwojów, boś g....!
E... tam, nie dokończę, bo jakiś moderator gotów mnie zamknąć.
Aha... do jakiego zwierzęcia Cię porównuję - nie napiszę.
03-04-2015 18:27 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> dla ateistów boski palec przy powstaniu życia jest nie do przyjęcia i jest ewidentnie sprzeczny z teorią ewolucji.
Gdyby się uprzeć, to można rozważać ingerencję kosmitów w procesy kształtowania się życia (że np. przylecieli, wylali pomyje i zabełtali pogrzebaczem w lewą stronę (stąd lewoskrętność białek)/za Lemem/). Taki upór byłby jednak niesatysfakcjonujący logicznie i bezpłodny poznawczo. Należałoby wtedy przypuszczać, że do powstania kosmitów wtrącali się inni kosmici, którym z kolei namieszał palec innych kosmitów, itd..
Taka wizja nic nie wyjaśnia (w szczególności nie tłumaczy mechanizmów samoistnego powstawania i ewolucji życia, a dopiero to wydaje się interesujące).

> grupa inteligentnych ludzi w jakiś sposób dopina ją [ewolucję] do swojego ateizmu, zazwyczaj opatrując jakimiś mało sprecyzowanymi zastrzeżeniami.
Jakie zastrzeżenia są tu Twoim zdaniem potrzebne?
zeno (72 punktów)

>Gdyby się uprzeć, to można rozważać ingerencję kosmitów w procesy kształtowania się życia (że np. przylecieli, wylali pomyje i zabełtali pogrzebaczem w lewą stronę (stąd lewoskrętność białek)/za Lemem/). Taki upór byłby jednak niesatysfakcjonujący logicznie i bezpłodny poznawczo. Należałoby wtedy przypuszczać, że do powstania kosmitów wtrącali się inni kosmici, którym z kolei namieszał palec innych kosmitów, itd.. Taka wizja nic nie wyjaśnia (w szczególności mechanizmów samoistnego powstawania i ewolucji życia, a dopiero to wydaje się interesujące).
No, cóż, sam podsumowujesz, że ta wizja nic nie wyjaśnia i ja się z tym zgadzam.
>Jakie zastrzeżenia są tu Twoim zdaniem potrzebne?
No oczywiście, dosyć istotny szczegół, że ta teoria nie wyjaśnia jak powstało życie, czyli biogenezy. Czyli wiemy, że nie Bóg, wiemy jak się rozwijało, ale jeszcze nie wiemy jak powstało.
Teraz trzeba użyć brzydkiego słowa: wierzymy, że nauka za niedługi czas i na to pytanie odpowie.
03-04-2015 23:01 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> ta wizja nic nie wyjaśnia i ja się z tym zgadzam.
Dla jasności - mowa o wizji ingerencji kosmitów (pozaziemskich cywilizacji) w powstanie i kształtowanie się życia.
> teoria nie wyjaśnia jak powstało życie (..), wiemy jak się rozwijało, ale jeszcze nie wiemy jak powstało.
Jeśli wiemy, że rozwijało się od form prostszych do bardziej złożonych, to już wiemy sporo. Chemiczna synteza związków organicznych też jest dość zaawansowana (ze sztucznym genomem włącznie). Możliwe, że koncepcyjnie problem wynika z odmienności języka fizyki/chemii (II zasada termodynamiki) od języka biologii (samoorganizacja czyli lokalny wzrost uporządkowania). Życie pokazuje jednak, że możliwe jest działanie niejako pod prąd entropii dzięki selektywnemu wykorzystaniu części przepływającej energii (jak z żeglowaniem pod wiatr).

[O bóstwach się nie wypowiem, bo pytanie jak one ożywają nie wydaje się sensowne, skoro trudno ożywić najmniejszą komórkę.]

> wierzymy, że nauka za niedługi czas i na to pytanie odpowie.
To prawdopodobne. Należy jednak podejrzewać, że opis tak złożonych mechanizmów jak żywe organizmy nie da się zredukować do kilko zdań, lecz będzie wymagać miliardów liter.

[Wiara niekoniecznie jest brzydka (choć zbyt często bywa ślepa).]
zeno (72 punktów)

>Jeśli wiemy, że rozwijało się od form prostszych do bardziej złożonych, to już wiemy sporo.
A mnie się wydaje, że to proces tworzenia przebiegał od prostych form do bardziej złożonych, bo nie było to "boskie pstryknięcie palcami", a żmudna inżynierska robota z eksperymentami, poprawkami, zbieraniem doświadczeń i stąd też powielanie udanych rozwiązań w części, lub prawie w całości.
>Chemiczna synteza związków organicznych też jest dość zaawansowana (ze sztucznym genomem włącznie). Możliwe, że koncepcyjnie problem wynika z odmienności języka fizyki/chemii (II zasada termodynamiki) od języka biologii (samoorganizacja czyli lokalny wzrost uporządkowania). Życie pokazuje jednak, że możliwe jest działanie niejako pod prąd entropii dzięki selektywnemu wykorzystaniu części przepływającej energii (jak z żeglowaniem pod wiatr).
>[O bóstwach się nie wypowiem, bo pytanie jak one ożywają nie wydaje się sensowne, skoro trudno ożywić najmniejszą komórkę.]
Ewolucjoniści wprawdzie z tą komórką mają problem, ale przecież wyjaśnili jak ziemia zapełniła się roślinnością wszelaką i zwierzyną przeróżną, a nawet wyjaśnili jak z małpy jednej nasz protoplasta powstał.
Dlaczego wykluczać możliwość jakiegoś innego samopowstania, wielokrotnie efektywniejszego?
Czy my musimy być szczytem możliwości kreacji Kosmosu?
Jeżeli gdzieś w okolicach BB powstał by byt oparty o chemię i fizykę, który nie musi walczyć o wyżywienie, nie musi zabiegać o prokreację, ma zapewnione trwanie, może nie wieczne, ale niewyobrażalnie długie, to był by to materiał na baśń wcale nie mniej zbliżoną do realu, jak ta darwinowska.
>Należy jednak podejrzewać, że opis tak złożonych mechanizmów jak żywe organizmy nie da się zredukować do kilko zdań, lecz będzie wymagać miliardów liter.
Ja uważam, że jeżeli człowiek zbudowany jest z około 10 bilionów komórek, to na jego opisanie w genomie potrzeba znaków z tysiąc razy więcej.
To tworzy też mój problem z ewolucją, bo ona nie polega na zmianach, nieskończenie maleńkich, jakichś jego fizycznych fragmentów, a właśnie na zmianie teksty stanowiącego informację genetyczną. Tymczasem, każda nawet maleńka zmiana, musi być opisana bardzo wieloma znakami. Więc bez tej małpy z maszyną do pisania - ani rusz.
>[Wiara niekoniecznie jest brzydka (choć zbyt często bywa ślepa).]

Bardzo rzadki przypadek takiego łagodnego zdania o religio na tych stronach.
Pozdrawiam
05-04-2015 15:51 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A mnie się wydaje, że to proces tworzenia przebiegał od prostych form do bardziej złożonych, bo nie było to "boskie pstryknięcie palcami", a żmudna inżynierska robota z eksperymentami, poprawkami, zbieraniem doświadczeń i stąd też powielanie udanych rozwiązań w części, lub prawie w całości.

Aha. Skoro się wydaje to nie ma potrzeby z tym dyskutować bo to nawet nie jest hipoteza tylko nieracjonalne przeczucie wynikające z tego, że coś Ci kiedyś wpojono do głowy.

>Jeżeli gdzieś w okolicach BB powstał by byt oparty o chemię i fizykę, który nie musi walczyć o wyżywienie, nie musi zabiegać o prokreację, ma zapewnione trwanie, może nie wieczne, ale niewyobrażalnie długie, to był by to materiał na baśń wcale nie mniej zbliżoną do realu, jak ta darwinowska.

Tak, ten byt zapewne nazywa się Jahwe i jest wszechpotężnym potworem jak na możliwości tego wszechświata. Wszyscy żyjemy w jego niewoli ale mamy wolną wolę. Jeśli zrobimy coś co mu się nie spodoba czyli np uprawiamy seks korzystając z antykoncepcji albo dokonujemy eutanazji bądź aborcji żeby ulżyć w cierpieniu to wtedy Jahwe wysyła nas do piekła i siedzimy tam całą wieczność wraz ze wszystkimi "złymi" ateistami, buddystami, żydami, muzułmanami i homoseksualistami To jest bezsprzeczny dowód na istnienie wolnej woli. Oczywiście nic w życiu nie ma sensu poza wiarą w Boga i po to żyjemy żeby oddawać cześć zazdrosnemu i pysznemu Jahwe, który z zazdrości i pychy uczynił grzechy główne. Podobnie jak komuś nie podoba się życie, które ów demon komuś dał o z urzędu idzie do piekła. Wszyscy - ci bez nóg i rąk, więźniowie, zgwałcone kobiety, schizofrenicy, ludzie bez talentów i możliwości intelektualnych, córka Josepha Fritzla - wszyscy oni bez wyjątku mają dziękować Jahwe i oddawać mu cześć.

Ja mam np coś takiego jak poczucie godności i z tego powodu nawet gdyby udowodniono istnienie stwórcy tego świata gardziłbym nim jeśli zrobił dokładnie taki świat jaki zaplanował bądź patrzył z politowaniem jeśli ten stwórca chciał dobrze a wyszło jak wyszło.

Raczej nic nie wskazuje na istnienie stwórcy. Jak już to psychopatycznych bądź nieudolnych twórców w postaci kosmitów z innej galaktyki, którzy stworzyli nas w ramach eksperymentu a sami powstali w wyjaśnionym i zrozumiałym procesie (taką opinię zaprezentował kiedyś Dawkins).
01-04-2015 11:41 
 Ocena-3 na 3
zeno (72 punktów)
>Rzeczywiście, sprzeczność między teorią ewolucji a chrześcijaństwem jest czysto pozorna.
Wprawdzie chrześcijanie, pod naporem rzekomych dowodów zaczęli ostatnio dopuszczać ewolucję jako narzędzie w rękach boskich, ale tak naprawdę Oni mają jednoznacznie określone kto nas stworzył i kropka. To dla ateistów boski palec przy powstaniu życia jest nie do przyjęcia i jest ewidentnie sprzeczny z teorią ewolucji. Wprawdzie można powiedzieć, że ateista nie musi być ewolucjonistą, ale tak naprawdę nie ma wyboru jeżeli chce dokończyć to fundamentalne zdanie: jeżeli nie Bóg - to kto/co...
Teoria, której początek dał Darwin jest beznadziejna i przy odrobinie wysiłku intelektualnego, każdy potrafi dostrzec jej cienkość, ale "z braku laku dobry kit", więc liczna przecież grupa inteligentnych ludzi w jakiś sposób dopina ją do swojego ateizmu, zazwyczaj opatrując jakimiś mało sprecyzowanymi zastrzeżeniami.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Są teorie lepsze i gorsze, ale to inna kwestia niż sprzeczność takiej czy innej teorii z takim czy innym światopoglądem religijnym. Religia nie może być sprzeczna z teorią naukową, ponieważ - jak już wspomniałem - nauka obejmuje religię jako przedmiot swojego zainteresowania, a nie ustawia się wobec religii jako jej przeciwieństwo. Przeciwieństwem religijności jest niereligijność, a nie taka czy inna naukowość. Elementarna logika się kłania.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
zeno (72 punktów)
>Religia nie może być sprzeczna z teorią naukową,
Religia, to światopogląd, a teoria darwinowska nie jest światopoglądem, ale ja pisałem, że ateizm + ewolucjonizm, to już światopogląd. Te dwa światopoglądy są sobie przeciwstawne i religijne stwierdzenie: Bóg stworzył życie - jest przeciwstawne twierdzeniu o ewolucyjnym jego powstaniu. Można podsumować, że religijne twierdzenie, jest przeciwstawne teorii naukowej.
>Elementarna logika się kłania.
Ja też Ci się kłaniam.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Religia, to światopogląd, a teoria darwinowska nie jest światopoglądem, ale ja pisałem, że ateizm + ewolucjonizm, to już światopogląd. Te dwa światopoglądy są sobie przeciwstawne i religijne stwierdzenie: Bóg stworzył życie - jest przeciwstawne twierdzeniu o ewolucyjnym jego powstaniu.

Kolejny logiczny nonsens. Religii się nie konfrontuje ze światopoglądem, z religii można co najwyżej wyrosnąć.

>Można podsumować, że religijne twierdzenie, jest przeciwstawne teorii naukowej.
Podobnie jak infantylne kaprysy niemowlaka są przeciwstawne wiedzy i doświadczeniu niańki z wieloletnim stażem?

>Ja też Ci się kłaniam.
I wzajemnie. Obaj zasługujemy na to.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-04-2015 13:32 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Religia, to światopogląd, a teoria darwinowska nie jest światopoglądem, ale ja pisałem, że ateizm + ewolucjonizm, to już światopogląd.
Prorocy głoszą zgodnie z własnymi projekcjami, ale to racjonalistyczne forum i dobrze jest znać terminy jakich się się używa. Jako minimum na poziomie Wikipedii: Światopogląd - względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury, głównie z nauki, sztuki, religii
i filozofii.
Ani religia, ani "ateizm + ewolucjonizm" nie są światopoglądem, choć mogą być jego częścią, czasem nawet istotną.

@@@
.
02-04-2015 21:40 
 Ocena 2 na 2
zeno (72 punktów)
>Ani religia, ani "ateizm + ewolucjonizm" nie są światopoglądem, choć mogą być jego częścią, czasem nawet istotną.
Doczytałem do końca przywołany przez Pana fragment z Wikipedii, a tam pisze: Nie wyklucza to sytuacji bazowania przez konkretny światopogląd na wiedzy teoretycznej czy ideologii bądź religii i tak właśnie te pojęcia wykorzystałem.
Powinienem napisać: światopogląd religijny i światopogląd ateistyczny z zastrzeżeniem, że musi on występować wspólnie z ewolucjonizmem.
Ale Pan w Swej ortodoksji i tak napisze że: My racjonaliści tego nie akceptujemy...
Pozdrawiam
02-04-2015 23:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ani religia, ani "ateizm + ewolucjonizm" nie są światopoglądem, choć mogą być jego częścią, czasem nawet istotną.
>Doczytałem do końca przywołany przez Pana fragment z Wikipedii, a tam pisze: Nie wyklucza to sytuacji bazowania przez konkretny światopogląd na wiedzy teoretycznej czy ideologii bądź religii i tak właśnie te pojęcia wykorzystałem.
Najpierw warto by było zrozumieć to co ja napisałem, a dopiero później doczytać to co jest napisane w Wikipedii.
Tu znajdzie Pan rozwinięcie moich myśli:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,621512#w621575
www.racjonalista.pl/forum.php/s,621512#w621583
Natomiast zupełnie nie rozumiem jak zdanie: "Nie wyklucza to sytuacji bazowania przez konkretny światopogląd na wiedzy teoretycznej czy ideologii bądź religii" ma uzasadnić Pańskie stwierdzenie, że "Religia, to światopogląd, a teoria darwinowska nie jest światopoglądem, ale ja pisałem, że ateizm + ewolucjonizm, to już światopogląd".

>Powinienem napisać: światopogląd religijny i światopogląd ateistyczny z zastrzeżeniem, że musi on występować wspólnie z ewolucjonizmem.
Każdy może pisać co chce, ale pisując na poważnym forum powinien rozumieć co pisze.
Religia - system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

Ateizm - odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie boga, bóstw i sił nadprzyrodzonych, jako sprzecznych z rozumem i nienaukowych, oraz negujący potrzebę religii.
Uważam, że nie należy zestawiać ze sobą rzeczy nieporównywalnych i o ile religii czasem się udaje (u ludzi bardziej ograniczonych intelektualnie) wypełnić większość czyichś poglądów, to ateizm (zresztą jaki ateizm) jest zbyt drobnym elementem poglądów aby mógł stanowić dla kogoś podstawę światopoglądową. Religia/ideologia, teizm, ateizm, fideizm, afideizm, to tylko poglądy na niektóre rzeczy i prawie nigdy nie wyczerpujące naszych wszystkich poglądów na świat,
a dopiero wszystkie poglądy stanowią światopogląd.

>Ale Pan w Swej ortodoksji i tak napisze że: My racjonaliści tego nie akceptujemy...
Moja postawa poznawcza jest zaprzeczeniem wszelkiej ortodoksji, chociaż wolno Panu używać różnych epitetów - nawet takich, których Pan nie rozumie. Zawsze staram się występować we własnym imieniu, choć - co chyba oczywiste do niektórych poglądów jest mi bliżej, a do innych dalej. Staram się być racjonalistą światopoglądowym, ale nie chcę występować w imieniu wszystkich.

@@@
.
03-04-2015 13:07 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ani religia, ani "ateizm + ewolucjonizm" nie są światopoglądem, choć mogą być jego częścią, czasem nawet istotną.
>Doczytałem do końca przywołany przez Pana fragment z Wikipedii, a tam pisze: Nie wyklucza to sytuacji bazowania przez konkretny światopogląd na wiedzy teoretycznej czy ideologii bądź religii i tak właśnie te pojęcia wykorzystałem.
>Powinienem napisać: światopogląd religijny i światopogląd ateistyczny z zastrzeżeniem, że musi on występować wspólnie z ewolucjonizmem.
>Ale Pan w Swej ortodoksji i tak napisze że: My racjonaliści tego nie akceptujemy...
>Pozdrawiam
>

Jak już to nie światopogląd lecz pogląd teistyczny + kreacjonizm kontra pogląd ateistyczny + ewolucjonizm. To są dokładne przeciwieństwa i dotyczą tylko pewnych poglądów a nie całości światopoglądu. Religia to już ogromne zaburzenia poznawcze i posiadanie w głowie cudzych idei i wartości zamiast własnych, a na dodatek błędne wierzenia co do przeszłości i związków przyczynowo skutkowych. Teista nie musi wierzyć w żadną religię.
03-04-2015 14:19 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
03-04-2015 15:45 
 Ocena 1 na 1
zeno (72 punktów)

>Jak już to nie światopogląd lecz pogląd teistyczny + kreacjonizm kontra pogląd ateistyczny + ewolucjonizm. To są dokładne przeciwieństwa i dotyczą tylko pewnych poglądów a nie całości światopoglądu.
Zgodzi się Pan jednak ze mną, że dla ogromnej rzeszy wierzących, religia organizuje całkowicie światopogląd, więc określenie np. światopogląd katolicki dla członków Rodziny z Torunia jest wyczerpujące.
>Religia to już ogromne zaburzenia poznawcze i posiadanie w głowie cudzych idei i wartości zamiast własnych, a na dodatek błędne wierzenia co do przeszłości i związków przyczynowo skutkowych. Teista nie musi wierzyć w żadną religię.
Jak pisałem, ateista nie musi akceptować ewolucjonizmu, ale sądzę, że jest to teoretyzowanie, bo druga część zdania jest niezbędna.
Pozdrawiam i tak jak Panu Bogusławskiemu, życzę Panu sympatycznych, wesołych świąt.
Pozdrawiam
03-04-2015 16:44 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zgodzi się Pan jednak ze mną, że dla ogromnej rzeszy wierzących, religia organizuje całkowicie światopogląd,
Gdyby Pan napisał, że ogromnej rzeszy wierzących, religia wypełnia prawie całkowicie światopogląd to ja z tym bym się zgodził.

>więc określenie np. światopogląd katolicki dla członków Rodziny z Torunia jest wyczerpujące.
Praktycznie tak, ale badania socjologiczne pokazują, że spora część ani nie zna podstawowych dogmatów, ani ich nie przestrzega, a więc jaki to i "światopogląd katolicki". Choć oni za ten swój katolicyzm gotowi byliby nawet mordować.

>Jak pisałem, ateista nie musi akceptować ewolucjonizmu,
Nie musi, ale sama akceptacja darwinowskiej teorii ewolucjonizmu jest dalece wtórna od rodzaju ateistycznego przekonania. Fideistyczny ateizm jest podobnie głupim jak teizm, a wierzyć można prawie w każdy zestaw bzdur wszelakich.

@@@
.
KORUND (4922 punktów)
>Zastanawia mnie skąd się bierze przekonanie, że chrześcijaństwo stoi w opozycji do teorii ewolucji.
-Dokładnie stąd, że to ludzie wierzący, w szczególności chrześcijanie, bardzo często stają w opozycji do tej teorii. To pośród nich znajdziemy najzatwardzialszych zwolenników kreacjonizmu, walczących z nauczaniem teorii ewolucji w szkołach.

>Źródłem nauki chrześcijańskiej jest Nowy Testament, który raczej nie rozpatruje tych zagadnień,
-Ale Nowy Testament to kontynuacja starego i nawet jeśli sporo spraw przedstawia nieco inaczej, bardziej po ludzku, to bynajmniej nie obala go, a już na pewno nie pierwszą część Księgi Rodzaju z opisem stworzenia świata. Teolodzy co najwyżej zmieniają interpretację tej historyjki.
>podczas gdy treści mogące kwestionować ewolucję (księga rodzaju) występują w Starym Testamencie, który jest pozycją judaistyczną. O ile dobrze pamiętam, jak kiedyś chodziłem do kościoła, słowo
>pańskie to raczej treści z Nowego Testamentu.
-Dobrze sobie przypomnij, najpierw czytano Słowo Boże, czyli fragment Starego Testamentu.
sztejkat (4743 punktów)
Myślę, że nie chodzi tylko o ewolucję, a o siłę sprawczą, która za nią stoi.

Osoby wierzące (w naszej kulturze:chrześcijanie) mają przekonanie, że świat został stworzony. A zatem jest planowy i przemyślany. Różnie, w zależności od tego, jak daleko chcą spojrzeć i jak głęboko potrafią rzecz przemyśleć, spoglądają na tezę stwórcy, jako kogoś, kto puścił mechanizm ewolucji w ruch. Niektórzy mogą nawet zapytać: czy jeżeli bóg uruchomił ewolucję, to czy na pewno człowiek jest koroną stworzenia?

Tak czy siak, istnienie stwórcy i myślenie o świecie stworzonym i uporządkowanym zaspokaja potrzebę poszukiwania bezpieczeństwa, sensowności i pewności. Tą samą potrzebę, którą zaspokaja religia. Stąd moim zdaniem przekonanie o związku religii z teoriami kreacjonizmu.

Ewolucja natomiast w tym kontekście widzi się jako gra chaosu, losowości, przypadku i bezcelowości. Uznanie ewolucji jako podstawowego mechanizmu stworzenia i zmieniania ludzkości rodzi niepokój związany z jej chaotycznym, nieplanowym i niekontrolowanym działaniem. Krótko mówiąc dotyka tych samych wartości, których dominację w świecie uznaje ateista.

Oczywiście im częściej obserwuje się procesy ewolucyjne, i nie mówię tu tylko o ewolucji biologicznej, ale też o ewolucji w innych procesach, tym trudniej jest zanegować istnienie takiego mechanizmu. Stąd, przypuszczam, ponownie bóg zostanie wygnany przez rozum z kolejnego bastionu niewiedzy, i zamiast być tym, który stworzył świat stały i niezmienny, stanie się tym, który nadał pierwszy ruch procesowi ewolucji biologicznej. Spodziewam się zatem, że oficjalne stanowisko różnych religii w tej sprawie przesunie się powoli raczej w tą stronę.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Zastanawia mnie skąd się bierze przekonanie, że chrześcijaństwo stoi w opozycji do teorii ewolucji.
Stąd, że to co powszechnie jest uważane, nazywane chrześcijaństwem w istocie jest pseudochrześcijaństwem. Chrześcijaństwo umarło wraz z narodzeniem się pierwszego instytucjonalnego Kościoła "chrześcijańskiego" - Krk.
>Źródłem nauki chrześcijańskiej jest Nowy Testament, który raczej nie rozpatruje tych zagadnień, podczas gdy treści mogące kwestionować ewolucję (księga rodzaju) występują w Starym Testamencie, który jest pozycją judaistyczną. O ile dobrze pamiętam, jak kiedyś chodziłem do kościoła, słowo pańskie to raczej treści z Nowego Testamentu.
Krk, protoplasta dzisiejszych Kościołów "chrześcijańskich" skleił Księgi żydowskie z Ewangelią + dzieje + listy + apokalipsa... i powstała "wybitna" książka ST + NT = Biblia = Pismo "Święte"... Sprzeczności w tej książce są tysiące samej z sobą i z światem, w tym z ewolucją..., więc nie ma się tu nad czym zastanawiać, wszak to Pismo ŚWIĘTE..., jedno z wielu "świętych" pism wielu pseudo religii i pseudo kościołów...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
diogenes (42753 punktów)
>skąd się bierze przekonanie, że chrześcijaństwo stoi w opozycji do teorii ewolucji.

Chrześcijaństwo to - między innymi - zbiór tez. Jedną z takich tez jest np. stworzenie człowieka przez boga (Genesis). Teoria ewolucji na żadnym swym poziomie nie odwołuje się do objawienia: nie szuka argumentów w księgach, wypowiedziach świętych, euncjacjach soborów, ale odwołuje się do doświadczenia, mozolnego opisu wykopalisk, badań genetycznych, itp. Właściwie trudno tu mówić o opozycji. Teoria ewolucji do chrześcijaństwa ma się tak, jak groch do ściany. To umysłowa inercja niektórych środowisk rodem ze średniowiecza i kontroświecenia stawia taką opozycję.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Selanos (12869 punktów)
>jak kiedyś chodziłem do kościoła, słowo pańskie to raczej treści z Nowego Testamentu.

Być może w kościele podczas mszy czytają Nowy Testament, nie pamiętam. Prawda jest jednak taka, że Krk notorycznie powołuje się na Stary Testament, spory kawałek ich stosunku do stosunków i bioetyki to właśnie Stary Testament

No i zdaje się, że w kwestii Adama i Ewy, grzechu pierworodnego, Arki Noego, Sodomy i Gomory (co sporo nam mówi o pozycji Krk względem homoseksualizmu i kobiet, wszak ojciec powinien rzucić tłumowi córki, zamiast wydać nieznanych mu facetów) nic się nie zmieniło.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zastanawia mnie skąd się bierze przekonanie, że chrześcijaństwo stoi w opozycji do teorii ewolucji. Źródłem nauki chrześcijańskiej jest Nowy Testament, który raczej nie rozpatruje tych zagadnień, podczas gdy treści mogące kwestionować ewolucję (księga rodzaju) występują w Starym Testamencie, który jest pozycją judaistyczną. O ile dobrze pamiętam, jak kiedyś chodziłem do kościoła, słowo pańskie to raczej treści z Nowego Testamentu.
Tyle tylko, iż Pan nie napisał o jaką ewolucję Panu chodzi. Ewolucja tak jak np. rozumie ją Kościół Katolicki w żadnej
mierze nie przeszkadza wierze w teleologiczną moc sprawczą - czyli Boga. Zaś "Teoria Ewolucji" stworzona przez
Darwina odrzuca całkowicie taką możliwość i nie istnieje nawet najmniejsza możliwość pogodzenia jej z jakimkolwiek nadnaturalnym wpływem na rzeczywistość, czyli konsekwencją jej akceptacji może być tylko ateizm.

Tu nie ma żadnego wyboru, tu jest alternatywa, albo zgodzenie z darwinowską teorią ewolucji (neodarwinizmem),
albo wiara w religijne głupoty.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Teoria ewolucji nie jest sprzeczna z chrześcijaństwem tylko z kreacjonizmem. A i tak wierzący może powiedzieć, że Bóg zaplanował proces ewolucji i wiedział, że przypadki spowodują powstanie człowieka. Może np stworzył świat i życie nie wiedząc co z tego wyniknie - gdyby wiedział oznaczałoby to, że jesteśmy z góry przeznaczeni na niebo albo piekło gdzie wiara jest łaską, darem powstałym przypadkowo a Bóg wybiera z tego przypadku egzemplarze, które mu się podobają. Dokładnie o tym mówi katolicyzm gdyby wyjąć sedno z wszystkich tych pierdół, które są jedynie owijaniem w bawełnę. I takie twierdzenia nie są nielogiczne ale brakuje im jednej rzeczy - zgodności z faktami. Umysł jest w stanie wymyślać dużo logicznych rzeczy, które są science fiction. Do każdego faktu można zbudować dużą ilość teorii, które będą miały logiczną strukturę ale będą nieprawdą. To tak jak z matematyką: każde logiczne zdarzenie można zapisać matematycznie ale rzeczywistość nie jest matematyką - matematyka, logika to sposób opisu, interpretacji rzeczywistości przez ludzi. Można dzięki niej interpretować świat i go oceniać, tworzyć nowe rzeczy (i teorie), sposoby postępowania, sens. Zdanie "Maciek poszedł do sklepu i kupił bułki" jest zrozumiałe, logiczne i nie można go obalić z poziomu samej tylko logiki. Można udowodnić niezgodność tej logicznej teorii z prawdą. A w przypadku teizmu nie ma takich dowodów i nie może ich być bo teizm jest najbardziej niepraktyczną teorią jakiej ludzie poświęcają swój czas i myśli. Nie ma żadnego potwierdzenia na teizm - jest to tylko brak dowodów, który każe nam przyjąć założenie, że Bóg nie istnieje bo nie ma sensu istnieć. Natomiast ewolucja jest zaobserwowanym faktem, potwierdzonym dowodami.. Ma kilka niewiadomych i nieścisłości, które także mnie frapują ale to wynika tylko z niedoskonałości ludzkich pomiarów - za krótko istnieje poważna nauka.
03-04-2015 14:04 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Teoria ewolucji nie jest sprzeczna z chrześcijaństwem tylko z kreacjonizmem.
pl.wikipedia.org/wiki/Chrześcijaństwo
pl.wikipedia.org/wiki/Creatio_ex_nihilo
Tak, popieprzyć głupoty to sobie można do woli aż nas głowa rozboli. Od kiedy to chrześcijaństwo zerwało
z kreacjonizmem? Katolicyzm jest całkowicie sprzecznym z darwinowską teorią ewolucji o czym wiele osób
już na naszym forum pisało, a ja nawet w tym wątku.

>A i tak wierzący może powiedzieć, że Bóg zaplanował proces ewolucji i wiedział, że przypadki spowodują powstanie człowieka.
Różne rzeczy różni ludzie plotą i wierzący może powiedzieć każdą bzdurę, z których niektóre i na naszym forum można sobie poczytać.

>Może np stworzył świat i życie nie wiedząc co z tego wyniknie - gdyby wiedział oznaczałoby to, że jesteśmy z góry przeznaczeni na niebo albo piekło gdzie wiara jest łaską, darem powstałym przypadkowo a Bóg wybiera z tego przypadku egzemplarze, które mu się podobają.
Może różne rzeczy opowiadać począwszy od zdefiniowania Boga.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,618781#w618875
Przeczytamy i już pełną jasność mamy.

>Dokładnie o tym mówi katolicyzm
Co katolik, to inny pogląd. Gdzie i co "katolicyzm" mówi? Katolicyzm to "magisterium", a więc o konkrety proszę?

> gdyby wyjąć sedno z wszystkich tych pierdół, które są jedynie owijaniem w bawełnę.
Bardzo proszę o to sedno. Własne i papieskie.

>I takie twierdzenia nie są nielogiczne ale brakuje im jednej rzeczy - zgodności z faktami. Umysł jest w stanie wymyślać dużo logicznych rzeczy, które są science fiction. Do każdego faktu można zbudować dużą ilość teorii, które będą miały logiczną strukturę ale będą nieprawdą.
Język, matematyka logika, to tylko narzędzia opisu rzeczywistości i jak przypomina pani Meretseger: Garbage In, Garbage Out - śmieci na wejściu - śmieci na wyjściu, ta prawda dotyczy nie tylko informatyki, ale całej logiki, a nawet całej sensowności naszego myślenia.

>To tak jak z matematyką: każde logiczne zdarzenie można zapisać matematycznie
A które to są logiczne, a które nielogiczne? Czy każde zdarzenie można opisać logicznie i matematycznie to wątpią nawet najwięksi profesjonaliści.

>ale rzeczywistość nie jest matematyką - matematyka, logika to sposób opisu, interpretacji rzeczywistości przez ludzi.
Tak.

> Można dzięki niej interpretować świat i go oceniać, tworzyć nowe rzeczy (i teorie), sposoby postępowania, sens.
Nie. Można tylko za pomocą tych narzędzi dokonywać prób opisu i rozumienia istniejącej obiektywnie rzeczywistości.
Mając pełną świadomość ich niedoskonałości.

>Zdanie "Maciek poszedł do sklepu i kupił bułki" jest zrozumiałe, logiczne i nie można go obalić z poziomu samej tylko logiki.
Jeżeli kogoś interesuje dyskurs na tym poziomie może być usatyfakcjonowany.

>Można udowodnić niezgodność tej logicznej teorii z prawdą.
Której? Że Maciek, sklep, bułki?

>A w przypadku teizmu nie ma takich dowodów i nie może ich być bo teizm jest najbardziej niepraktyczną teorią jakiej ludzie poświęcają swój czas i myśli.
Jakich dowodów? W przypadku logiki dowód istnienia spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym.

>Nie ma żadnego potwierdzenia na teizm - jest to tylko brak dowodów, który każe nam przyjąć założenie, że Bóg nie istnieje bo nie ma sensu istnieć.
Nikt - poza Pańską inteligencją i wiedzą - niczego Panu nakazać nie może, a argumenty wszelkiego rodzaju na własne przekonania, to warto samemu szukać.

>Natomiast ewolucja jest zaobserwowanym faktem, potwierdzonym dowodami..
Jest.

>Ma kilka niewiadomych i nieścisłości, które także mnie frapują ale to wynika tylko z niedoskonałości ludzkich pomiarów - za krótko istnieje poważna nauka.
Dawaj Pan je tu! To może być ciekawe przy tej mało sensownej mielonce.
Przy braku biegłej znajomości języków obcych (lub odrobinie pozytywnego lenistwa) polecam dorobek Zielonogórskiej
Grupy Lokalnej "Nauka a Religia"
, której większość publicystyki dotyczy krytyków darwinowskiego ewolucjonizmu,
na w miarę wysokim poziomie. Można - co nieco - doczytać i tu tych poglądów trochę pobronić.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Teoria ewolucji nie jest sprzeczna z chrześcijaństwem tylko z kreacjonizmem.pl.wikipedia.org/wiki/Chrześcijaństwo
>pl.wikipedia.org/wiki/Creatio_ex_nihilo
>Tak, popieprzyć głupoty to sobie można do woli aż nas głowa rozboli. Od kiedy to chrześcijaństwo zerwało
>z kreacjonizmem? Katolicyzm jest całkowicie sprzecznym z darwinowską teorią ewolucji o czym wiele osób
>już na naszym forum pisało, a ja nawet w tym wątku.

www.opoka.(*)osciol_ewolucja_27112006.html#

>>A i tak wierzący może powiedzieć, że Bóg zaplanował proces ewolucji i wiedział, że przypadki spowodują powstanie człowieka.
>Różne rzeczy różni ludzie plotą i wierzący może powiedzieć każdą bzdurę, z których niektóre i na naszym forum można sobie poczytać.

Mam na myśli to, że wiara w Boga jest takim przekonaniem, do którego można dopasować każdy dowolny fakt. Cokolwiek nauka udowodni to wierzący i tak powiedzą, że stoi za tym Bóg. Dlatego dyskusja z nimi jest bezcelowa.

>>Dokładnie o tym mówi katolicyzm
>Co katolik, to inny pogląd. Gdzie i co "katolicyzm" mówi? Katolicyzm to "magisterium", a więc o konkrety proszę?

Mam na myśli oficjalną naukę. Pamiętam to jeszcze z lekcji religii w szkole - KK nie uznaje wiary w predestynację tzn wg ich wierzeń Bóg nie przeznaczył nikogo na zbawienie lub potępienie jeszcze przed narodzinami. Tymczasem wiemy, że nasze uczynki i cechy zależą od genów i wychowania czyli są zdeterminowane w określony sposób. To odbiera sens katolicyzmowi i argumentami tego typu niszczyłem siostrę katechetkę w liceum. Bo wynika z tego, że gdyby Bóg istniał i był wszechmogący, wszechwiedzący i miłosierny to albo nie mógłby ocenić ludzi ze względu na empatię i świadomość uwarunkowań czyli niebo i piekło jest bez sensu albo znaczyłoby to, że wybiera sobie jednostki, które mu odpowiadają i je zbawia (czyli skoro jest wszechwiedzący to wiedział już wcześniej kto będzie zbawiony a kto potępiony).

>> gdyby wyjąć sedno z wszystkich tych pierdół, które są jedynie owijaniem w bawełnę.
>Bardzo proszę o to sedno. Własne i papieskie.

To co powyżej - Bóg stworzył sobie świat, którym rządzą mechanizmy ewolucji i z tego świata wybiera sobie jednostki, które w drodze przypadku są takie jakie mu podpasują. Pogląd nie jest oficjalnie głoszony przez Kościół ale coś takiego zostaje jeśli odrzucimy wszystkie te nielogiczne pierdoły religijne. Już tłumaczę jaki tok myślenia doprowadził mnie do tych wniosków:
"Bóg stworzył świat, który jest dobry a tylko człowiek może wybrać zło i wtedy jest za to karany" - ten pogląd można odrzucić bo jest absurdem. Wiemy, że wybory są uwarunkowane określoną sytuacją i genami. Wiemy, że ktoś się rodzi psychopatą bo ma inną budowę mózgu, wiemy że wychowanie się w złym środowisku powoduje naukę złych zachowań, złej moralności.
Zostaje więc myśl, że jeśli istnieje obiektywne dobro i zło mierzone przez Boga to z takiego myślenia wynika fakt, że ludzie, którzy w drodze przypadku stali się dobrzy zostają wybrani na zbawienie a źli na potępienie. Chyba, że odrzucimy całkowicie boską ocenę ale wtedy nasze życie tu i teraz traci sens (oczywiście traci sens jeśli oceniamy je przez pryzmat wiary w Boga). Hmm czyli jednak się pomyliłem. Nawet ta myśl nie zostaje kiedy rozbieramy katolicyzm na czynniki pierwsze - katolicyzm to pogląd całkowicie sprzeczny z logiką i moralnością.

>>I takie twierdzenia nie są nielogiczne ale brakuje im jednej rzeczy - zgodności z faktami. Umysł jest w stanie wymyślać dużo logicznych rzeczy, które są science fiction. Do każdego faktu można zbudować dużą ilość teorii, które będą miały logiczną strukturę ale będą nieprawdą.
>Język, matematyka logika, to tylko narzędzia opisu rzeczywistości i jak przypomina pani Meretseger: Garbage In, Garbage Out - śmieci na wejściu - śmieci na wyjściu, ta prawda dotyczy nie tylko informatyki, ale całej logiki, a nawet całej sensowności naszego myślenia.

Dokładnie. Pisałem o tym w innym wątku (Bóg jako mem w umyśle). Jeśli przyjmiemy na wstępie założenie, że istnieje Bóg możemy stworzyć logiczną tezę wychodzącą z tego błędnego założenia. Ta teza będzie logiczna ale niezgodna z faktami, błędna. I co gorsza niezgodna z moralnością.

>> Można dzięki niej interpretować świat i go oceniać, tworzyć nowe rzeczy (i teorie), sposoby postępowania, sens.
>Nie. Można tylko za pomocą tych narzędzi dokonywać prób opisu i rozumienia istniejącej obiektywnie rzeczywistości.

Nasze umysły nie ograniczają się do opisu i zrozumienia zastanej rzeczywistości. Ponad suchą prawdą są jeszcze nasze oceny i wartości (zawsze subiektywne ale powinny być zgodne z logiką) i sens, który dla każdego jest czymś indywidualnym oraz wola (wybór swojej życiowej ścieżki spośród zastanych skutków i przyczyn). Fantastyczne hipotezy dotyczące powstania życia (religia) mogą być logiczne ale są niezgodne z rzeczywistością. Jest to alternatywny opis przyczyn i skutków. Wartości i sens tworzymy sobie sami - mamy tutaj dowolność a ogranicza nas jedynie logika i empatia do innych ludzi).

>>Zdanie "Maciek poszedł do sklepu i kupił bułki" jest zrozumiałe, logiczne i nie można go obalić z poziomu samej tylko logiki.
>Jeżeli kogoś interesuje dyskurs na tym poziomie może być usatyfakcjonowany.
>>Można udowodnić niezgodność tej logicznej teorii z prawdą.
>Której? Że Maciek, sklep, bułki?

Mam na myśli, że zdanie jest logiczne i zrozumiałe. Możemy wymyślić miliony takich zdań tego typu. Ten kto to przeczyta będzie wiedział o co chodzi. Ale te zdania nie są zgodne z prawdą - Maciek kupujący bułki to wymyślone przeze mnie zdarzenie. I to miałem na myśli - logicznie można to pojąć i nawet wyobrazić sobie ale nie ma to żadnego znaczenia bo nie jest prawdą. Podobnie jest z teizmem. Można napisać różne rz
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Można napisać różne rzeczy, które są wewnętrznie spójne co nie oznacza, że będzie to prawda. Może istnieć spójny teizm ale będzie nieprawdą jeśli Bóg nie istnieje (a nie ma ku temu przesłanek żeby miał istnieć jakiś Bóg). Natomiast nie ma spójnej religii. Za to są spójne filozofie, które są całkowicie niepraktyczne.

Jeśli chodzi o niewiadome w teorii ewolucji - chociażby przykład z kurą i jajkiem. A w zasadzie dinozaurami i jajkiem. Albo powstanie płci. Przecież musiał istnieć organizm, który rozmnażał się bezpłciowo i pod wpływem przypadkowej mutacji podzielił się na 2 płcie. A więc z jednego musiała przypadkowo powstać płeć męska i osobno przypadkowo płeć żeńska. Musiało się to stać w podobny sposób ileś tam razy w tym samym czasie żeby organizmy mogły się rozmnożyć. Niektóre procesy są zbyt skomplikowane żeby dokonał się taki przeskok - od braku płci do rozróżnienia na płeć męską i żeńską z odpowiednimi narządami, które do siebie pasują. No i kwestia atawizmów - skąd wziął się lęk przed pająkami? Przodkowie nauczyli się bać pająków bo im zagrażały czy może powstała przypadkowa mutacja powodująca lęk akurat przed pająkami i ta mutacja przetrwała? Wydaje mi się to logiczne ale nieco naciągane.
03-04-2015 21:57 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
www.opoka.(*)osciol_ewolucja_27112006.html#
Ta wypowiedź z "Opoki" tylko potwierdza moje zdanie, że katolicyzm jest całkowicie sprzecznym z darwinowską teorią ewolucji.

>Mam na myśli to, że wiara w Boga jest takim przekonaniem, do którego można dopasować każdy dowolny fakt. Cokolwiek nauka udowodni to wierzący i tak powiedzą, że stoi za tym Bóg. Dlatego dyskusja z nimi jest bezcelowa.
Bez przesady, ale tak, ma Pan tu rację.

Co katolik, to inny pogląd. Gdzie i co "katolicyzm" mówi? Katolicyzm to "magisterium", a więc o konkrety proszę?
>Mam na myśli oficjalną naukę.
Naukę? W religii, to Pan może mówić o "magisterium", dogmatyce, encyklikach, nauczaniu itp.

>Pamiętam to jeszcze z lekcji religii w szkole - KK nie uznaje wiary w predestynację tzn wg ich wierzeń Bóg nie przeznaczył nikogo na zbawienie lub potępienie jeszcze przed narodzinami. Tymczasem wiemy, że nasze uczynki i cechy zależą od genów i wychowania czyli są zdeterminowane w określony sposób.
Tak.

>To odbiera sens katolicyzmowi
W Pańskich, czy moich oczach - tak, ale dla katolików to sporo za mało.

> i argumentami tego typu niszczyłem siostrę katechetkę w liceum.
Panu może ulżyło, ale czy to cokolwiek dało? Z wiarą nie ma dyskusji.

Bardzo proszę o sedno. Własne i papieskie.
> Hmm czyli jednak się pomyliłem.
Lepiej się mylić i mieć własne zdanie niż klepać coś tam za autorytetami. Kto szuka ten właściwą odpowiedź w końcu znajdzie.

>Nawet ta myśl nie zostaje kiedy rozbieramy katolicyzm na czynniki pierwsze - katolicyzm to pogląd całkowicie sprzeczny z logiką i moralnością.
Prawie się z Panem zgadzam, gdyż to nasza ocena. Natomiast nie wolno zapominać, iż oni mają swoją własną logikę
i swoją własną moralność.

@@@
.
oportunista (1711 punktów)
Nie wiem jak Ty, ale czytając Pismo Święte nie dopatrzyłem się w nim sprzeczności z żadną teorią, powiem więcej każda znajdzie w nim odpowiednie odniesienia aby utwierdzić się w swych założeniach. Weźmy pierwszy z brzegu przykład, Adama i Ewy. Czy jest tam napisane, że nasi praprzodkowie byli podobni do nas? Nie, napisano że Bóg stworzył ich na swe podobieństwo. Nie stoi tam nic o podobieństwie fizycznym. Równie dobrze można to interpretować, że Bóg stworzył ich na swą modłę. Zapyta ktoś - czyli jak. Ano cholera wie, bo nie znamy natury Boga, Jeśli jesteśmy jego produktem to jesteśmy w stanie tak go określać jak nam na to pozwolił. Czyli jak nas stworzył, tego się ciągle uczymy i odkrywamy jego mechanizmy. Idzie nam to mozolnie, ale posuwamy się w tym dziele. Jeśli chrześcijanin upiera się przy kreacjonizmie to jest zwyczajnym imbecylem, którego co prawda stworzył Bóg, choć nie wiem po jaką cholerę, ale miał on w tym swój interes - to pewne. Widocznie nie przeszkadza mu to co o nim myślimy i jak go postrzegamy. Ma w nosie czy nam się coś wydaje sprzeczne czy nie i co w końcu wypisujemy w tych swoich księgach. Tak coś mi się wydaję, że nie będzie niczego nam pisał na nowo.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Zastanawia mnie skąd się bierze przekonanie, że chrześcijaństwo stoi w opozycji do teorii ewolucji.
>Źródłem nauki chrześcijańskiej jest Nowy Testament, który raczej nie rozpatruje tych zagadnień,
>podczas gdy treści mogące kwestionować ewolucję (księga rodzaju) występują w Starym Testamencie,
>który jest pozycją judaistyczną. O ile dobrze pamiętam, jak kiedyś chodziłem do kościoła, słowo
>pańskie to raczej treści z Nowego Testamentu.

Czy myślisz, że to takie proste? Chrześcijaństwo to nazwa pochodząca z obrządku religijnego i nie ma nic wspólnego z dociekaniami naukowymi. Radośni są więc ci, którzy wpałkowali jednemu i drugiemu w łeb "dowodu" dającego się ująć jednym zdaniem. I dobrze się wtedy czują.


Ich bin besser als mein Ruf

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365