Racjonalista - Strona głównaDo treści
Argumenty za niewiarą

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-04-2015 10:58Tomasz Szczepański (33 punktów)Argumenty za niewiarą
Ocena 1 na 1
Mam pytanie do wszystkich, którzy świadomie nie wierzą w Boga: Dlaczego nie wierzycie?

Nie interesuje mnie:
- dlaczego nie wierzy Twój sąsiad,
- dlaczego nie powinno się wierzyć,
- dlaczego to czy tamto twierdzenie jest głupie,
- jakich argumentów użył Dawkins,
- jakich argumentów użył ktokolwiek inny...

Interesuje mnie za to:
- Dlaczego Ty osobiście nie wierzysz w Boga?

Słyszałem i czytałem dużo argumentów, ale chciałbym zrobić małe rozeznanie, które argumenty są pustą abstrakcją, a które faktycznie przemawiają do ludzi.
Dlatego pytam tylko o te argumenty, które Was faktycznie do czegoś przekonują, a nie o te argumenty, które są ciekawe, profesjonalne i brzmią dumnie.
Zdobyte tutaj informacje chciałbym wykorzystać na mojej stronie (www.biblijny.net/).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

gibgibgibon (180 punktów)
Co to jest bóg?


through blissful ignorance and terrifying awareness..
Tomasz Szczepański (33 punktów)
>Co to jest bóg?

Roboczą definicję w najszerszym znaczeniu mógłbym podać, jako: dowolny byt niematareialny, którymu przypisuje się cechy wszechmocy (lub przynajmniej względnie dużej mocy w porównaniu z człowiekiem); nieraz (w zależności od poglądów religijnych) kojarzony jest też z miłością, stworzeniem świata, ustalaniem zasad moralnych itp.

Dlaczego tak ogólna definicja? Kiedy ktoś wierzy w Boga, zwykle ma na myśli o dość konkretnych cechach. Ale kiedy mówimy o niewierze, dotyczy to wszystkich bogów we wszystkich kulturach i czasach. Dlatego pytając o niewiarę, mam na myśli wszystkie możliwe pojęcia bóswt.
15-04-2015 12:10 
 Ocena 4 na 4
gibgibgibon (180 punktów)
Najbliżej mi do ignostyka więc nie widzę żadnego sensu w podanej definicji jak i w takich dyskusjach.

Zapytałem tylko z ciekawości : )

through blissful ignorance and terrifying awareness..
15-04-2015 16:23 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Interesuje mnie:
>- Dlaczego Ty osobiście nie wierzysz w Boga?
>Słyszałem i czytałem dużo argumentów,
Słyszy się w zależności od miejsca przystawienia ucha, gdyby Pan poczytał nasze forum, to znalazłby Pan dużo ciekawych argumentów, a tak to nie przedstawia Pan tu żadnych, gdyż w tym przypadku "dużo" i "wcale" mają to samo znaczenie.
Z Pańskiej wypowiedzi wcale też nie wynika aby Pan przeczytał dużo i ze zrozumieniem, a chyba od tego właśnie wyjść należy?

>ale chciałbym zrobić małe rozeznanie, które argumenty są pustą abstrakcją, a które faktycznie przemawiają do ludzi.
Znowu to zależy od człowieka. Wierzącego nic nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej.

>Zdobyte tutaj informacje chciałbym wykorzystać na mojej stronie (www.biblijny.net/).
Tak, trzeba przyznać, iż polskim internecie takich stron jest wielki niedostatek.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,616397#w616429

Co to jest bóg?
>Roboczą definicję w najszerszym znaczeniu mógłbym podać, jako: dowolny byt niematareialny, którymu przypisuje się cechy wszechmocy (lub przynajmniej względnie dużej mocy w porównaniu z człowiekiem); nieraz (w zależności od poglądów religijnych) kojarzony jest też z miłością, stworzeniem świata, ustalaniem zasad moralnych itp.
A co to jest byt i czy istnieje niebyt? Jak za pomocą ludzkich zmysłów, którym dostępne są tylko materialne oddziaływania poznać (doświadczyć) coś niematerialnego?
www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,33#w643122

>Dlaczego tak ogólna definicja? Kiedy ktoś wierzy w Boga, zwykle ma na myśli o dość konkretnych cechach.
Tak, wtedy mamy pełen konkret. Wystarczy przeczytać:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,618781#w618875

>Ale kiedy mówimy o niewierze, dotyczy to wszystkich bogów we wszystkich kulturach i czasach.
Tak, wszystkich niewierzących do jednego wora www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102
Sam nie jestem ateistą tylko naturalistą ontologicznym: "Naturalizm jest doktryną, że w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza zjawiska i prawa przyrody. Naturalizm metafizyczny głosi to, ponieważ odrzuca istnienie jakichkolwiek przedmiotów lub zdarzeń leżących poza przyrodą. "Naturalizm [metodologiczny] nie utrzymuje, że wszystkie przedmioty są materialne, ale że cokolwiek istnieje, może zadowalająco być wyjaśnione w terminologii przyrodniczej, to znaczy naukowo. Naturalizm [metodologiczny] jest faktycznie proklamacją wszechkompetencji czy najwyższej kompetencji nauki". Uczeni bardzo łatwo przechodzą od naturalizmu metodologicznego do naturalizmu metafizycznego.

>Dlatego pytając o niewiarę, mam na myśli wszystkie możliwe pojęcia bóswt.
Dużo tego: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,506741#w509248 a każdy baje jak mu się zdaje.

Ludzie wierzą, gdyż mają taką uwarunkowaną genetycznie skłonność oraz tak zostają ukształtowani i to są jedyne racjonalne argumenty za wiarą.
www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041
__________

www.racjonalista.pl/forum.php/s,643658/z,0

@@@
.
Domeru (533 punktów)
Tak z ciekawości - czy dociekania ograniczasz do tzw. "bogów" z jakiegoś konkretnego powodu? Czy może poszukujesz również argumentów za "świadomą niewiarą" (cokolwiek by to miało nie oznaczać) we wszelkie inne postacie literackie?
Tomasz Szczepański (33 punktów)
>Tak z ciekawości - czy dociekania ograniczasz do tzw. "bogów" z jakiegoś konkretnego powodu? Czy może poszukujesz również argumentów za "świadomą niewiarą" (cokolwiek by to miało nie oznaczać) we wszelkie inne postacie literackie?

W tym wątku ograniczam tylko do bóstw.
Powód? Mało wojen toczy się o Myszkę Miki (przynajmniej ja o rzadnej nie słyszałem).
15-04-2015 14:46 
 Ocena 1 na 1
Domeru (533 punktów)
>W tym wątku ograniczam tylko do bóstw.
>Powód? Mało wojen toczy się o Myszkę Miki (przynajmniej ja o rzadnej nie słyszałem).

I sądzisz, że ten brak wojen jest efektem argumentów, które przytoczyli niewierzący w Myszkę Miki?
Tomasz Szczepański (33 punktów)
>>W tym wątku ograniczam tylko do bóstw.
>>Powód? Mało wojen toczy się o Myszkę Miki (przynajmniej ja o rzadnej nie słyszałem).
>I sądzisz, że ten brak wojen jest efektem argumentów, które przytoczyli niewierzący w Myszkę Miki?

Myślę, że brak wojen nie jest związany z istnieniem jakichkolwiek argumentów, ale z brakiem istnienia dyskusji na ten temat.
15-04-2015 17:35 
 Ocena 3 na 3
Domeru (533 punktów)
>>>W tym wątku ograniczam tylko do bóstw.
>>>Powód? Mało wojen toczy się o Myszkę Miki (przynajmniej ja o rzadnej nie słyszałem).
>>I sądzisz, że ten brak wojen jest efektem argumentów, które przytoczyli niewierzący w Myszkę Miki?
>Myślę, że brak wojen nie jest związany z istnieniem jakichkolwiek argumentów, ale z brakiem istnienia dyskusji na ten temat.

Czyli to dyskusje prowadzą do wojen? Trochę pokrętne, ale może coś w tym jest.

Tylko nadal nie rozumiem co to ma wspólnego z domaganiem się argumentów od niewierzących akurat w te a nie inne postacie literackie. Czy gdyby wyznawcy Myszki Miki zaczęli wszczynać wojny i mordować nie tylko wyznawców Kaczora Donalda ale i wszystkich innych nie wyznających tego samego co oni, to zacząłbyś się domagać argumentów od tych, którzy nie wyznają żadnej z tych postaci? Czemu akurat od nich? Przecież to nie oni wysuwają jakieś postulaty...
16-04-2015 09:17 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Szczepański (33 punktów)
>>Myślę, że brak wojen nie jest związany z istnieniem jakichkolwiek argumentów, ale z brakiem istnienia dyskusji na ten temat.
>Czyli to dyskusje prowadzą do wojen? Trochę pokrętne, ale może coś w tym jest.
>Tylko nadal nie rozumiem co to ma wspólnego z domaganiem się argumentów od niewierzących akurat w te a nie inne postacie literackie. Czy gdyby wyznawcy Myszki Miki zaczęli wszczynać wojny i mordować nie tylko wyznawców Kaczora Donalda ale i wszystkich innych nie wyznających tego samego co oni, to zacząłbyś się domagać argumentów od tych, którzy nie wyznają żadnej z tych postaci? Czemu akurat od nich? Przecież to nie oni wysuwają jakieś postulaty...

Odpowiem na przykładzie jakże lubianym: in vitro. Temat mnie nie dotyczy, bo nigdy nie potrzebowałem skorzystać z tego zabiegu. W efekcie pewnie nigdy bym się nie dowiedział, na czym to dokładnie polega. Nigdy bym się nie dowiedział, gdyby nie grupa rozkrzyczanych histeryków, którzy za wszelką cenę próbują zorganizować życie innym - a w tym przypadku próbują zakazać stosowania in vitro wszystkim ludziom na całym świecie. Kiedy raz i drugi słyszę, jak ludzie się przepychają o to, z początku staram się ignorować temat. Ale w końcu za którymś razem stwierdzę, że skoro temat się tak ciągnie, to chociaż spróbuję się dowiedzieć, o co w nim chodzi.

Dowiaduję się z różnych źródeł, jak działa zabieg in vitro i teraz mogę już mieć własne zdanie na ten temat. Teraz, jak ktoś mnie zapyta, co o tym myślę, to moja odpowiedź nie będzie wynikała z rozważań typu: tamci krzyczą zbyt nachalnie, więc pewnie nie mają racji (choć i w takim rozumowaniu jest pewien sens). Teraz mam własną opinię na dany temat.

No i podobnie jest z dyskusjami religijnymi. Jeśli człowiek nie był w domu uczony religii, to może do pewnego wieku nie otrze się o te tematy. Ale w końcu go to dopadnie, bo dowie się na przykład, że musi płacić podatki na kościóły (nawet, jak do żadnego nie należy). Dowie się, ile ludzi się kłóci/bije na tle religijnym. Więc spodziewam się, że prędzej, czy później każdy taka osoba zada sobie pytanie: a tak w ogóle, to o co w tym chodzi.

Jednym dla zaspokojenia ciekawości wystarczy, jak zobaczą nachalność większości religiantów i zdanie wyrobią sobie w 5 minut. Wcale się nie dziwię takiej postawie, pewnie sam bym na tym poprzestał, gdyby nie to, że mnie akurat temat zaiteresował bardziej.
Bo niektórzy mogą zadać sobie pytanie "z gwiazdką": czy cała idea Boga jest beznadziejna, czy może idea jest spoko, tylko ludzie potrafią być dziwni i wystarczy ima każdy pretekst (nawet religijny), żeby się o to zabijać?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba dowiedzieć się więcej o różnych religiach, zobaczyć ich idee, i porównać z tym, jak wyglądają w praktyce w różnych społecznościach. Mówiąc "w różnych społecznościach" mam na myśli przede wszystkim te mniejsze, bo jak wiekszość odnajduje się w religii, to widać w mediach od razu.

No i wtedy człowiek ma wyrobione całkowicie własne zdanie o ideelogii religijnej. Wtedy może powiedzieć z dumą: nie wierzę w Boga, bo... I tak naprawdę właśnie o to chciałem zapytac w tym wątku. Większość odpowiedzi wskazywała, że religia oceniana jest przez pryzmat krzykaczy, histeryków. Szanuję to i nie dziwię się.
Część odpowiedzi sięgała do argumentów z dziedziny ideologii i to były dla mnie najciekawsze spostrzeżenia.

Czy domagam się argumentów za niewiarą? Nie mam takiego prawa. Ale jeśli ktoś takie argumenty akurat posiada, to chętnie je usłyszę.
16-04-2015 11:19 
 Ocena 3 na 3
gibgibgibon (180 punktów)

>Czy domagam się argumentów za niewiarą? Nie mam takiego prawa. Ale jeśli ktoś takie argumenty akurat posiada, to chętnie je usłyszę.

To może ja się wtrącę jeszcze raz..
Brak wiary jest punktem wyjścia i nie potrzeba mu argumentów.
Za to cała reszta jak najbardziej potrzebuje.

Prościej się chyba nie da tego ująć.


through blissful ignorance and terrifying awareness..
16-04-2015 13:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Argumenty za niewiarą? - Brak argumentów za wiarą.
.
> Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba dowiedzieć się więcej o różnych religiach, zobaczyć ich idee, i porównać z tym, jak wyglądają w praktyce w różnych społecznościach. (...)

>No i wtedy człowiek ma wyrobione całkowicie własne zdanie o ideelogii religijnej.
>Wtedy może powiedzieć z dumą: nie wierzę w Boga, bo...
Zawsze trzeba zaczynać od siebie. Gdzie to Pańskie "wyrobione całkowicie własne zdanie: Wierzę w Boga bo..."?

I tak naprawdę właśnie o to chciałem zapytac w tym wątku.
>Większość odpowiedzi wskazywała, że religia oceniana jest przez pryzmat krzykaczy, histeryków.
Większość wypowiadała o otaczającym nas środowisku. Taka jest właśnie polska rzeczywistość.

>Szanuję to i nie dziwię się.
Dziwić się rzeczywiście nie ma czemu. Taki to już portal: "Wprowadzenie" pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy

>Część odpowiedzi sięgała do argumentów z dziedziny ideologii i to były dla mnie najciekawsze spostrzeżenia.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,571551
www.racjonalista.pl/forum.php/s,662307

>Czy domagam się argumentów za niewiarą?
A czy przedstawił Pan tu racjonalne i przekonywujące argumenty za wiarą? Moim zdaniem - nie tylko Pan,
ale nikt ich tu nie przedstawił i już to samo jest dostatecznym argumentem.

>Nie mam takiego prawa.
Wszyscy uczestnicy tego forum mają prawo do przedstawienia własnych poglądów pod publiczną dyskusję,
ale rzeczywiście nikt nie posiada prawa Inkwizycji (policji myśli). www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,641034#w641943

>Ale jeśli ktoś takie argumenty akurat posiada, to chętnie je usłyszę.
Czy przeczytał Pan ze zrozumieniem cały mój post wraz z linkami przedstawiający mocne racjonalne argumenty uzasadniające niewiarę? www.racjonalista.pl/forum.php/s,662250/z,0#w662263

Wątpię, gdyż czytam powyższą Pańską wypowiedź i jestem wprost pewien, iż Pan mojej nie przeczytał lub niewiele zrozumiał - co na jedno wychodzi. www.racjon(*).php/z,0/d,41/s,635357#w639692

@@@
.
16-04-2015 15:28 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Szczepański (33 punktów)
>Czy przeczytał Pan ze zrozumieniem cały mój post wraz z linkami przedstawiający mocne racjonalne argumenty uzasadniające niewiarę? www.racjonalista.pl/forum.php/s,662250/z,0#w662263
>Wątpię, gdyż czytam powyższą Pańską wypowiedź i jestem wprost pewien, iż Pan mojej nie przeczytał lub niewiele zrozumiał - co na jedno wychodzi. www.racjon(*).php/z,0/d,41/s,635357#w639692

Pana wypowiedź przeczytałem uważnie, ale na wątki wskazane linkami zajrzałem, przyznaję, pobieżnie - ponieważ nie znalazłem w treści Pana wpisu bezpośredniej odpowiedzi na moje pytanie (postawione na początku tego wątku).
Po przeczytaniu powyższej uwagi zajrzałem tam jeszcze raz, ale ponownie stwierdziłem, że nie znajduję odpowiedzi na ptanie, które definiuje ten wątek.
Być może faktycznie "niewiele zrozumiałem".
16-04-2015 16:24 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Czy przeczytał Pan ze zrozumieniem cały mój post wraz z linkami przedstawiający mocne racjonalne argumenty uzasadniające niewiarę? www.racjonalista.pl/forum.php/s,662250/z,0#w662263

Wątpię, gdyż czytam powyższą Pańską wypowiedź i jestem wprost pewien, iż Pan mojej nie przeczytał lub niewiele zrozumiał - co na jedno wychodzi.
www.racjon(*)m.php/s,662250/z,0/d,1#w662419
www.racjon(*).php/z,0/d,41/s,635357#w639692
>Pana wypowiedź przeczytałem uważnie,
Uważnie, to zdecydowanie za mało. Trzeba podjąć próbę zrozumienia, nawet wtedy gdy to z trudnością przychodzi.

>ale na wątki wskazane linkami zajrzałem, przyznaję, pobieżnie - ponieważ nie znalazłem w treści Pana wpisu bezpośredniej odpowiedzi na moje pytanie (postawione na początku tego wątku).
Wiem, że nic z mojego zaręczenia, iż znajdują się tam wszystkie odpowiedzi na zadane przez Pana tu pytania, gdyż wiem, że prawie wszyscy wierzący posiadają przedziwną zdolność czytania wybiórczego i z każdego tekstu docierają do nich tylko treści, które są zgodne z ich wiarą. Pozostałe (niezgodne) traktują jako osobisty atak na ich poglądy i ich samych.

>Po przeczytaniu powyższej uwagi zajrzałem tam jeszcze raz, ale ponownie stwierdziłem, że nie znajduję odpowiedzi na ptanie, które definiuje ten wątek.
Z tego tylko wynika Pańska całkowita teflonowość. Cała argumentacja sprzeczna z Pańską wiarą spływa po Panu jak woda po kaczce. Dlatego ja wcale nie polemizuję z Panem, tylko z poglądami, które tu uparcie próbują wcisnąć różni fideiści
i swoje wypowiedzi kieruję zawsze tylko do tych, którzy je zrozumieć potrafią

>Być może faktycznie "niewiele zrozumiałem".
To nie ma żadnego znaczenia, gdy się szuka tylko potwierdzenia swoich przyjętych apriorycznie tez. Tyle tylko, iż takie potwierdzenie trudno znaleźć na racjonalistycznym forum. www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088

@@@
.
16-04-2015 19:00 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Być może faktycznie "niewiele zrozumiałem".

A nic dziwnego...."dojechałeś" do RACJONALISTY.


Nie opatulisz się tu błogo wiarą.....co najwyżej okopiesz się nią. Nie zanurzysz się w niej i nie popływasz.

>No i wtedy człowiek ma wyrobione całkowicie własne zdanie o ideelogii religijnej. Wtedy >może powiedzieć z dumą: nie wierzę w Boga, bo...


Ja mam wyrobione zdanie na temat związków zawodowych w kopalniach......ale że węgiel się pali?

Drobner (19539 punktów)Odp: Argumenty za niewiarą
>Mam pytanie do wszystkich, którzy świadomie nie wierzą w Boga: Dlaczego nie wierzycie?

Pytasz, dlaczego jestem normalny...

Hmmm.
Nie wiem, jak odpowiedzieć.
Nie umiem odpowiedzieć.

Drobner, zdrowy.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Chcę aby moje przekonania korespondowały z rzeczywistością, bo wtedy na ich podstawie podejmuję lepsze decyzje.
Nabywanie przekonań na drodze wiary nie gwarantuje ich korespondencji z rzeczywistością, zatem odrzucam wiarę.

Nie wskazano dotychczas takiego zjawiska, którego najlepsze (mierzone skutecznością predykcji) dostępne
wyjaśnienie wymagałoby dodania elementów nadnaturalnych do (prostszego) modelu naturalistycznego.
Na mocy Brzytwy Ockhama oznacza to, że wyjaśnienia supernaturalistyczne nie dźwigają ciężaru dowodu.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Dla mnie argument jest jeden i zupełnie elementarny. Oto on:

Religia chrześcijańska zakłada, że istniał kiedyś człowiek, który w istocie był Bogiem. Zakłada też, że po śmierci wstaniemy z grobów.

Ta wizja jest dla mnie tak absurdalna, że nie potrzebuję żadnych argumentów poza tym, że to zwyczajnie idiotycznie brzmi. Podobnie jak historia, że każdy z nas ma swojego anioła stróża.
Come on.

Oczywiście jest wiele argumentów pobocznych. Ale wszystkie te argumenty to strata czasu. Wystarczy tylko fakt, że po prostu niektóre teorie brzmią absurdalnie. Tak samo jest z religią muzułmańską, żydowską, hinduistyczną. Brzmią głupio.

Naturalnie można postawić pytanie o Boga deistów. Ale nic o nim nie wiemy, więc każde twierdzenie na jego temat jest bezzasadne. Dlatego nie można o niego pytać.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Interesuje mnie za to:
>- Dlaczego Ty osobiście nie wierzysz w Boga?
30 lat nie wierzyłem w Boga bo nie rozumiałem Jej\Jego ISTOTY, byłem nakarmiony katolicką atrapą Boga.
( Wiem, że to Cię nie interesuje co myślę, dlaczego nie wierzą inni, dlatego piszę w nawiasie, możesz tego nie czytać. Myślę, że to iż ludzie nie rozumieją ISTOTY Boga może być główną przyczyną dlaczego wielu nie wierzy, wychowani w indoktrynacji fałszywymi wyobrażeniami Boga w różnych pseudoreligiach i ślepych Kościołach i Związkach wyznaniowych nie rozumieją ISTOTY Boga, a od ślepych pseudoreligii rodziców odeszli, bo zobaczyli fałsz i bezsens głoszonej duchowości. Inna sprawa zapewne jest z wychowanymi w ateistycznych rodzinach. )

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.


To zdanie całe jest bzdurą. Nie istnieje ani jedyna prawda ani bezinteresowna miłość.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

>To zdanie całe jest bzdurą. Nie istnieje ani jedyna prawda
A jakaś prawda istnieje?
>ani bezinteresowna miłość.
A miłość istnieje?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A jakaś prawda istnieje?

Istnieje sporo prawd, które możemy poznać. Na temat wszechświata na pewno istnieje jakaś prawda, która jest bardzo złożona i której ludzie pewnie nigdy nie poznają w całości.

>>ani bezinteresowna miłość.
>A miłość istnieje?

Zależy co masz na myśli mówiąc o tym pojęciu.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>A jakaś prawda istnieje?
>Istnieje sporo prawd, które możemy poznać.
Np. jaka?
>Na temat wszechświata na pewno istnieje jakaś prawda, która jest bardzo złożona i której ludzie pewnie nigdy nie poznają w całości.
Skąd wiesz, że jest bardzo złożona, a nie np. bardzo prosta?
>>>ani bezinteresowna miłość.
>>A miłość istnieje?
>Zależy co masz na myśli mówiąc o tym pojęciu.
Mam na myśli miłość. Czy istnieje miłość?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Istnieje sporo prawd, które możemy poznać.
>Np. jaka?

Np zdarzenie, które można zaobserwować albo zobaczyć efekt, który jest sam w sobie prawdą - np prawdą jest, że istnieje forum racjonalista.

>>Na temat wszechświata na pewno istnieje jakaś prawda, która jest bardzo złożona i której ludzie pewnie nigdy nie poznają w całości.
>Skąd wiesz, że jest bardzo złożona, a nie np. bardzo prosta?

Na podstawie obserwacji, naukowych badań, które co chwilę odkrywają nowe coraz bardziej skomplikowane rzeczy a i tak wiemy niewiele w kontekście całego wszechświata.

>Mam na myśli miłość. Czy istnieje miłość?

Pytam się więc czym jest miłość wg Twojej definicji.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>Istnieje sporo prawd, które możemy poznać.
>>Np. jaka?
>Np zdarzenie, które można zaobserwować albo zobaczyć efekt, który jest sam w sobie prawdą - np prawdą jest, że istnieje forum racjonalista.
To jest wiedza, że istnieje forum racjonalista, którą Ty potocznie nazywasz prawdą, a mi nie chodzi o wiedzę, tylko o Prawdę, co to jest Prawda?
>>>Na temat wszechświata na pewno istnieje jakaś prawda, która jest bardzo złożona i której ludzie pewnie nigdy nie poznają w całości.
>>Skąd wiesz, że jest bardzo złożona, a nie np. bardzo prosta?
>Na podstawie obserwacji, naukowych badań, które co chwilę odkrywają nowe coraz bardziej skomplikowane rzeczy a i tak wiemy niewiele w kontekście całego wszechświata.
Znów mylisz Wiedzę z Prawdą, wiedza o wszechświecie jest ogromna, a Prawda o wszechświecie może być bardzo prosta, a nie bardzo złożona.
>>Mam na myśli miłość. Czy istnieje miłość?
>Pytam się więc czym jest miłość wg Twojej definicji.
Już napisałem, wg mnie Miłość z definicji jest bezinteresowna. A jaka jest Twoja definicja miłości?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
16-04-2015 21:30 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To jest wiedza, że istnieje forum racjonalista, którą Ty potocznie nazywasz prawdą, a mi nie chodzi o wiedzę, tylko o Prawdę, co to jest Prawda?

Wiedza jest odzwierciedleniem prawdy w głowie osoby, która coś wie. Jeśli coś nie jest zgodne z prawdą nie można mówić o wiedzy. Prawda to coś co realnie istnieje, jest faktem. Jeśli puszczę bąka to prawdą będzie, że puściłem bąka. Jeśli jakiś mechanizm działa to prawdą jest, że taki mechanizm działa. Prawdą są także obiekty, zdarzenia, które faktycznie miały miejsce, związki przyczynowo skutkowe.

>Znów mylisz Wiedzę z Prawdą, wiedza o wszechświecie jest ogromna, a Prawda o wszechświecie może być bardzo prosta, a nie bardzo złożona.

Bełkot

>Już napisałem, wg mnie Miłość z definicji jest bezinteresowna. A jaka jest Twoja definicja miłości?

Nie pytam się jaka jest miłość tylko czym jest miłość. Bezinteresowność nie istnieje więc...?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>To jest wiedza, że istnieje forum racjonalista, którą Ty potocznie nazywasz prawdą, a mi nie chodzi o wiedzę, tylko o Prawdę, co to jest Prawda?
>Wiedza jest odzwierciedleniem prawdy w głowie osoby, która coś wie.
Np. Ty wiesz, że bezinteresowność nie istnieje, a ja wiem, że istnieje, Twoja wiedza jest inna, niż moja, Ty będziesz twierdził, że prawdą jest Twoja wiedza, a ja, że moja..., X przyzna rację Tobie, Y mi ...... mój wniosek; wiedza to nie Prawda, tylko wiedza, która danej osobie wydaje się prawdziwa.
>>Znów mylisz Wiedzę z Prawdą, wiedza o wszechświecie jest ogromna, a Prawda o wszechświecie może być bardzo prosta, a nie bardzo złożona.
>Bełkot
No mocny argument...
>>Już napisałem, wg mnie Miłość z definicji jest bezinteresowna. A jaka jest Twoja definicja miłości?
>Nie pytam się jaka jest miłość tylko czym jest miłość.
Miłość jest czynieniem dobra. A jaka jest Twoja definicja miłości?
>Bezinteresowność nie istnieje więc...?
Wg mnie istnieje, patrz wyżej.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
16-04-2015 21:58 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Np. Ty wiesz, że bezinteresowność nie istnieje, a ja wiem, że istnieje, Twoja wiedza jest inna, niż moja, Ty będziesz twierdził, że prawdą jest Twoja wiedza, a ja, że moja..., X przyzna rację Tobie, Y mi ...... mój wniosek; wiedza to nie Prawda, tylko wiedza, która danej osobie wydaje się prawdziwa.

Jeden z nas się myli, jeden z nas zna prawdę. Jeśli ktoś mówi o wiedzy a to co "wie" nie jest zgodne z prawdą to znaczy, że nie jest to wiedza.

>>>Znów mylisz Wiedzę z Prawdą, wiedza o wszechświecie jest ogromna, a Prawda o wszechświecie może być bardzo prosta, a nie bardzo złożona.
>>Bełkot
>No mocny argument...

A jaki Ty podałeś argument na swoje stwierdzenie? To co może być przyjęte bez dowodu może być odrzucone bez dowodu.

>>Nie pytam się jaka jest miłość tylko czym jest miłość.
>Miłość jest czynieniem dobra. A jaka jest Twoja definicja miłości?

Czym jest dobro? Ja się zupełnie nie zgadzam z tym, że miłość to czynienie dobra. Wg mnie miłość to uczucie towarzyszące zakochaniu, przywiązaniu do drugiej osoby. Dlatego pytałem o definicję

>>Bezinteresowność nie istnieje więc...?
>Wg mnie istnieje, patrz wyżej.

Jaki masz na to dowód?

Ja Ci przedstawię mój na to, że wszystko co robimy jest motywowane naszym interesem. Kiedy komuś pomagam czynię zgodnie z własnym sumieniem a więc działam w swoim interesie - brak pomocy oznaczałby, że czułbym się źle a kiedy pomagam czuję się dobrze bo czynię dobro w swoim mniemaniu. Kiedy komuś pomagam mogę liczyć na to, że ktoś mi się odwdzięczy - pomagamy innym żeby nam pomagano kiedy potrzebujemy pomocy. Oczekujemy od ludzi, że będą robić to co my. Niektórzy także pomagają innym żeby się dowartościować - myślą "skoro pomagam to jestem dobry". Zawsze istnieje więc interes.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Np. Ty wiesz, że bezinteresowność nie istnieje, a ja wiem, że istnieje, Twoja wiedza jest inna, niż moja, Ty będziesz twierdził, że prawdą jest Twoja wiedza, a ja, że moja..., X przyzna rację Tobie, Y mi ...... mój wniosek; wiedza to nie Prawda, tylko wiedza, która danej osobie wydaje się prawdziwa.
>Jeden z nas się myli, jeden z nas zna prawdę.
Jeden z nas zna wiedzę prawdziwą, potocznie nazywaną prawdą, ale nie jest to Prawda Absolutna, bo nie wiadomo, który.
>Jeśli ktoś mówi o wiedzy a to co "wie" nie jest zgodne z prawdą to znaczy, że nie jest to wiedza.
Jest to wiedza, wiedza fałszywa.
>>>>Znów mylisz Wiedzę z Prawdą, wiedza o wszechświecie jest ogromna, a Prawda o wszechświecie może być bardzo prosta, a nie bardzo złożona.
>>>Bełkot
>>No mocny argument...
>A jaki Ty podałeś argument na swoje stwierdzenie?
To Ty stwierdziłeś, że prawda o wszechświecie jest bardzo złożona, ja tylko poddałem to w wątpliwość.
>To co może być przyjęte bez dowodu może być odrzucone bez dowodu.
No właśnie, jaki masz dowód, że prawda o wszechświecie jest bardzo złożona?
>>>Nie pytam się jaka jest miłość tylko czym jest miłość.
>>Miłość jest czynieniem dobra. A jaka jest Twoja definicja miłości?
>Czym jest dobro?
pl.wikipedia.org/wiki/Dobro
>Ja się zupełnie nie zgadzam z tym, że miłość to czynienie dobra. Wg mnie miłość to uczucie towarzyszące zakochaniu, przywiązaniu do drugiej osoby. Dlatego pytałem o definicję
Masz bardzo zawężone pojęcie Miłości:
pl.wikipedia.org/wiki/Miłość
>>>Bezinteresowność nie istnieje więc...?
>>Wg mnie istnieje, patrz wyżej.
>Jaki masz na to dowód?
Wiele rzeczy robię dla ludzi bezinteresownie.
>Ja Ci przedstawię mój na to, że wszystko co robimy jest motywowane naszym interesem. Kiedy komuś pomagam czynię zgodnie z własnym sumieniem a więc działam w swoim interesie - brak pomocy oznaczałby, że czułbym się źle a kiedy pomagam czuję się dobrze bo czynię dobro w swoim mniemaniu. Kiedy komuś pomagam mogę liczyć na to, że ktoś mi się odwdzięczy - pomagamy innym żeby nam pomagano kiedy potrzebujemy pomocy. Oczekujemy od ludzi, że będą robić to co my. Niektórzy także pomagają innym żeby się dowartościować - myślą "skoro pomagam to jestem dobry". Zawsze istnieje więc interes.
Interes to jest materialny, a pomoc innym, np. wpłacenie na konto organizacji charytatywnej pieniędzy, gdy samemu trzeba rezygnować z wielu zakupów, żeby starczyło od pierwszego do pierwszego to nie interes, tylko bezinteresowna Miłość.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
16-04-2015 23:41 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jeden z nas zna wiedzę prawdziwą, potocznie nazywaną prawdą, ale nie jest to Prawda Absolutna, bo nie wiadomo, który.

Prawda nie jest zależna od wiedzy. Prawda jest jaka jest a my możemy ją poznawać (wtedy to jest wiedza) albo wierzyć, że jest taka a nie inna (wtedy to wiara) albo myśleć, że wiemy i się mylić (wtedy jest to błąd). Dla prawdy nie ma to najmniejszego znaczenia czy ją znamy.

A czym jest prawda absolutna?

>Jest to wiedza, wiedza fałszywa.

Nie ma czegoś takiego jak fałszywa wiedza.

>>A jaki Ty podałeś argument na swoje stwierdzenie?
>To Ty stwierdziłeś, że prawda o wszechświecie jest bardzo złożona, ja tylko poddałem to w wątpliwość.

Ale nie uargumentowałeś tego. To, że wiedza o wszechświecie jest złożona to o tym świadczy chociażby ilość nauk i trudność ich pojęcia, mnogość tej wiedzy. Co świadczy o tym, że jest inaczej?

>No właśnie, jaki masz dowód, że prawda o wszechświecie jest bardzo złożona?

Chociażby taki, że nikomu nie udało się ułożyć jeszcze teorii wszystkiego i najprawdopodobniej nie uda się to jeszcze długo albo nigdy. Nie wiemy jak funkcjonuje ludzki mózg, zagadką jest dla nas fizyka kwantowa, pojęcia czasu i wiele wiele innych spraw.

Ale skoro już dyskutujemy to prosiłbym o opisywanie wszystkiego swoimi słowami a nie linki do wikipedii. Wiele z tego co tam jest opisane to bzdury.

>Wiele rzeczy robię dla ludzi bezinteresownie.

To tylko złudzenie ego Zrobię tak jak Ty i zamiast podawać argumenty odsyłam Cię do psychologii i do czegoś może bardziej w Twoim klimacie czyli książki Anthony de Mello "Przebudzenie" i tam jest cały rozdział poświęcony temu o czym piszę

>Interes to jest materialny, a pomoc innym, np. wpłacenie na konto organizacji charytatywnej pieniędzy, gdy samemu trzeba rezygnować z wielu zakupów, żeby starczyło od pierwszego do pierwszego to nie interes, tylko bezinteresowna Miłość.

Nie, to jest interes inny niż materialny.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Prawda nie jest zależna od wiedzy.
Jest, trzeba posiadać dużą wiedzę duchową, żeby wiedzieć, że Prawda nie definiuje wiedzy materialnej, tylko uczucie, postawę życiową nazywaną Miłością.
>Prawda jest jaka jest a my możemy ją poznawać (wtedy to jest wiedza)
Kłamstwo jest jakie jest...
>albo wierzyć, że jest taka a nie inna (wtedy to wiara)
Która wydaje się nam wiarą widzącą, a nie ślepą.
>albo myśleć, że wiemy i się mylić (wtedy jest to błąd).
Czyli wszystko jest względne, więc nie można powiedzieć, że jest prawdą.
>Dla prawdy nie ma to najmniejszego znaczenia czy ją znamy.
Ale dla mnie ma to znaczenie, czy wiem co to jest Prawda.
>A czym jest prawda absolutna?
Miłością.
>>Jest to wiedza, wiedza fałszywa.
>Nie ma czegoś takiego jak fałszywa wiedza.
Ludzie kiedyś wiedzieli, że Ziemia jest płaska i to była ich prawda, po latach okazało się, że ta ich prawda to fałszywa wiedza.
>>>A jaki Ty podałeś argument na swoje stwierdzenie?
>>To Ty stwierdziłeś, że prawda o wszechświecie jest bardzo złożona, ja tylko poddałem to w wątpliwość.
>Ale nie uargumentowałeś tego. To, że wiedza o wszechświecie jest złożona to o tym świadczy chociażby ilość nauk i trudność ich pojęcia, mnogość tej wiedzy. Co świadczy o tym, że jest inaczej?
Wiedza tak, jest złożona i ogromna i ciągle obszar naszej wiedzy o wszechświecie się powiększa, ale ja nie utożsamiam wiedzy z Prawdą, osobno definiuję Wiedzę i osobno Prawdę.
>>No właśnie, jaki masz dowód, że prawda o wszechświecie jest bardzo złożona?
>Chociażby taki, że nikomu nie udało się ułożyć jeszcze teorii wszystkiego i najprawdopodobniej nie uda się to jeszcze długo albo nigdy. Nie wiemy jak funkcjonuje ludzki mózg, zagadką jest dla nas fizyka kwantowa, pojęcia czasu i wiele wiele innych spraw.
Znów wiedzę o materii=energii błędnie nazywasz Prawdą, a to jest tylko wiedza, która wydaje się nam prawdziwa, ale ona ciągle się zmienia wraz z nowymi odkryciami jest weryfikowana, a więc jest zmienna. Niemożna wiedzy nazywać Prawdą Absolutną, bo ciągle się zmienia, to co dzisiaj uważamy za prawdę, jutro okazuje się wiedzą fałszywą i co mamy nową prawdę? Nie! Mamy nową wiedzę, która wydaje się nam prawdziwa tak długo, aż ktoś nie odkryje czegoś nowego, co tę wiedzę obali.
>Ale skoro już dyskutujemy to prosiłbym o opisywanie wszystkiego swoimi słowami a nie linki do wikipedii. Wiele z tego co tam jest opisane to bzdury.
Mniej niż wiele tego, co Ty piszesz.
>>Wiele rzeczy robię dla ludzi bezinteresownie.
>To tylko złudzenie ego Zrobię tak jak Ty i zamiast podawać argumenty odsyłam Cię do psychologii i do czegoś może bardziej w Twoim klimacie czyli książki Anthony de Mello "Przebudzenie" i tam jest cały rozdział poświęcony temu o czym piszę
Nie odsyłaj mnie do książek, mam swoje osobiste doświadczenia duchowe.
>>Interes to jest materialny, a pomoc innym, np. wpłacenie na konto organizacji charytatywnej pieniędzy, gdy samemu trzeba rezygnować z wielu zakupów, żeby starczyło od pierwszego do pierwszego to nie interes, tylko bezinteresowna Miłość.
>Nie, to jest interes inny niż materialny.
No dobrze, nazywaj to interesem duchowym, ale mi chodzi o to, że jeśli ja bezinteresownie poświęcam swój czas, energię, pieniądze dla innych i nie chcę za to żadnej gratyfikacji materialnej, to moja satysfakcja, lub jej brak nie jest żadnym interesem materialnym, ja dopłacam materialnie do mojej działalności, a interes to korzyści materialne, a nie straty. Mój zysk duchowy, lub jego brak, bo i tak bywa, nazywasz interesem, dla mnie to dość dziwne, bo interes jednak kojarzy się z wymiernym zyskiem materialnym, a nie stratą, a zysk duchowy, satysfakcja z czynienia dobra to taki interes=strata materialny\a, jak wkładać do swojej działalności pieniądze i zawsze generować straty, mieć świadomość, że nigdy nie będzie zysku i mimo tego kontynuować swoją działalność gospodarczą..., jaki to interes?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
17-04-2015 21:45 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jest, trzeba posiadać dużą wiedzę duchową, żeby wiedzieć, że Prawda nie definiuje wiedzy materialnej, tylko uczucie, postawę życiową nazywaną Miłością.

To jakaś Twoja prywatna definicja prawdy Czym jest wiedza duchowa?

>>Prawda jest jaka jest a my możemy ją poznawać (wtedy to jest wiedza)
>Kłamstwo jest jakie jest...

Kłamstwo jest ale nie istnieje to co kłamstwo odzwierciedla. Jeśli mówię, że w 1410 była bitwa pod Grunwaldem to moje stwierdzenie jest odzwierciedleniem prawdy a gdybym powiedział, że Stefan lata na miotle to stwierdzenie jest puste - nie odzwierciedla niczego realnego.

>Czyli wszystko jest względne, więc nie można powiedzieć, że jest prawdą.

Czemu wszystko? Niektóre rzeczy są względne, jeszcze inne są znaną nam prawdą a jeszcze inne są prawdą ale nic o nich nie wiemy.

>>Dla prawdy nie ma to najmniejszego znaczenia czy ją znamy.
>Ale dla mnie ma to znaczenie, czy wiem co to jest Prawda.

Niewątpliwie

>>A czym jest prawda absolutna?
>Miłością.

Skąd takie stwierdzenie? Która definicja miłości odzwierciedla prawdę absolutną? Bo podałeś link do wiki, który mówi o kilku modelach rozumienia miłości.

>Ludzie kiedyś wiedzieli, że Ziemia jest płaska i to była ich prawda, po latach okazało się, że ta ich prawda to fałszywa wiedza.

Nie. Okazało się, że to nieprawda. Nie mieli wtedy wiedzy - oni wierzyli w to, że jest płaska.

>Wiedza tak, jest złożona i ogromna i ciągle obszar naszej wiedzy o wszechświecie się powiększa, ale ja nie utożsamiam wiedzy z Prawdą, osobno definiuję Wiedzę i osobno Prawdę.

Możesz sobie dowolnie wszytko traktować ale nie porozumiesz się wtedy z ludźmi Moim zdaniem powinieneś zmienić terminologię, którą się posługujesz i ogólną retorykę. Język powstał po to żeby się porozumiewać a nie po to żeby tworzyć zawiłe definicje, których nikt poza Tobą potem nie rozumie

>Nie odsyłaj mnie do książek, mam swoje osobiste doświadczenia duchowe.

Jakie doświadczenie?

>No dobrze, nazywaj to interesem duchowym, ale mi chodzi o to, że jeśli ja bezinteresownie poświęcam swój czas, energię, pieniądze dla innych i nie chcę za to żadnej gratyfikacji materialnej, to moja satysfakcja, lub jej brak nie jest żadnym interesem materialnym, ja dopłacam materialnie do mojej działalności, a interes to korzyści materialne, a nie straty. Mój zysk duchowy, lub jego brak, bo i tak bywa, nazywasz interesem, dla mnie to dość dziwne, bo interes jednak kojarzy się z wymiernym zyskiem materialnym, a nie stratą, a zysk duchowy, satysfakcja z czynienia dobra to taki interes=strata materialny\a, jak wkładać do swojej działalności pieniądze i zawsze generować straty, mieć świadomość, że nigdy nie będzie zysku i mimo tego kontynuować swoją działalność gospodarczą..., jaki to interes?

To, że interes kojarzy Ci się tylko z materialnością to tylko Twój błąd poznawczy. Chociaż masz oczywiście prawo do dowolnych skojarzeń. Interes materialny to tylko jeden z interesów - są np interesy ego (poczucie bycia dobrym, dowartościowanie się, samorealizacja), interes seksualny i ogólnie zaspokajanie popędów. Interes materialny to tylko jeden z nich.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>To jakaś Twoja prywatna definicja prawdy
Tak.
>Czym jest wiedza duchowa?
Zrozumieniem, że jedyną Prawdą jaką należy kierować się w Życiu jest Miłość. Każda Myśl, każde Słowo, każdy Czyn ma wypływać z Miłości.
>>>A czym jest prawda absolutna?
>>Miłością.
>Skąd takie stwierdzenie?
Z wiedzy duchowej.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
18-04-2015 07:32 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Czym jest wiedza duchowa?
>Zrozumieniem, że jedyną Prawdą jaką należy kierować się w Życiu jest Miłość. Każda Myśl, każde Słowo, każdy Czyn ma wypływać z Miłości.

Idę do defecatorium
18-04-2015 18:22 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>To jakaś Twoja prywatna definicja prawdy
>Tak.

A zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie ma sensu i zasadniczo to bełkot?


>>Czym jest wiedza duchowa?
>Zrozumieniem, że jedyną Prawdą jaką należy kierować się w Życiu jest Miłość. Każda Myśl, każde Słowo, każdy Czyn ma wypływać z Miłości.

Robienie kupy hmm ale też np wyjście do sklepu. Jeśli idziesz do sklepu z innego powodu niż z miłości to wiedz, że coś się dzieje. Jeśli kupujesz bułkę ale jej nie kochasz to masz przerąbane bo nie wyznajesz prawdy absolutnej. Najgorsze jest to, że miłość nie jest prawdziwa bo nie wynika z miłości tylko z ewolucji i egoizmu

>>>>A czym jest prawda absolutna?
>>>Miłością.

Skąd takie stwierdzenie?

>>Skąd takie stwierdzenie?
>Z wiedzy duchowej.

Skąd wiesz, że to wiedza a nie wiara? Skąd ją posiadłeś? Co to znaczy wiedza "duchowa"?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>To jakaś Twoja prywatna definicja prawdy
>>Tak.
>A zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie ma sensu i zasadniczo to bełkot?
>
A zdajesz sobie sprawę, że uprawiasz pustosłowie, jeśli bez uzasadnienia nazywasz bełkotem?
>>>Czym jest wiedza duchowa?
>>Zrozumieniem, że jedyną Prawdą jaką należy kierować się w Życiu jest Miłość. Każda Myśl, każde Słowo, każdy Czyn ma wypływać z Miłości.
>Robienie kupy
Zdajesz sobie sprawę, że nie odróżniasz świadomych Myśli, Słów i Czynów od fizjologii:
pl.wikipedia.org/wiki/Fizjologia_człowieka
>hmm ale też np wyjście do sklepu. Jeśli idziesz do sklepu z innego powodu niż z miłości to wiedz, że coś się dzieje.
Np. idziesz do sklepu, żeby zabić sprzedawcę.
>Jeśli kupujesz bułkę ale jej nie kochasz to masz przerąbane bo nie wyznajesz prawdy absolutnej.
Debilizm niektórych nie ma granic, np. modlą się do pieczywa.
>Najgorsze jest to, że miłość nie jest prawdziwa bo nie wynika z miłości tylko z ewolucji i egoizmu
Są gorsze rzeczy, np. są ludzie, którzy nie odróżniają egoizmu od altruizmu.
>>>>>A czym jest prawda absolutna?
>>>>Miłością.
>Skąd takie stwierdzenie?
>>>Skąd takie stwierdzenie?
>>Z wiedzy duchowej.
>Skąd wiesz, że to wiedza a nie wiara?
Wierzy się w coś, czego nie sposób dowieść doświadczalnie, a Miłość to uczucie, które na różne sposoby się przejawia i jest doświadczana, ludzie wiedzą czym różni się od nienawiści, obojętności, przemocy itd.
>Skąd ją posiadłeś?
Z refleksji nad życiem.
>Co to znaczy wiedza "duchowa"?
Odpowiedź ta sama co wyżej na pytanie: "Czym jest wiedza duchowa?"

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
19-04-2015 14:34 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie ma sensu i zasadniczo to bełkot?
>>
>A zdajesz sobie sprawę, że uprawiasz pustosłowie, jeśli bez uzasadnienia nazywasz bełkotem?

A kto powiedział, że bez uzasadnienia? Pustosłowie to stwierdzenia, którymi się posługujesz: "absolutna prawda to miłość", "wiedza duchowa". To zwykły bełkot i to jest najprostsze uzasadnienie dla tego typu stwierdzeń. Nic z nich nie wynika, niczego nie opisują, są niejasno wytłumaczone i na dodatek mają fanatyczne brzmienie. Z całym szacunkiem ale to w odbiorze brzmi jak majaczenie chorej psychicznie osoby oderwanej całkowicie od rzeczywistości.

>Zdajesz sobie sprawę, że nie odróżniasz świadomych Myśli, Słów i Czynów od fizjologii:
>pl.wikipedia.org/wiki/Fizjologia_człowieka

No to opisuj to dokładnie zamiast rzucać ogólniki o unikniesz tego typu nieporozumień

>>hmm ale też np wyjście do sklepu. Jeśli idziesz do sklepu z innego powodu niż z miłości to wiedz, że coś się dzieje.
>Np. idziesz do sklepu, żeby zabić sprzedawcę.

Nie. Idę kupić bułki, szynkę i coca colę

>>Jeśli kupujesz bułkę ale jej nie kochasz to masz przerąbane bo nie wyznajesz prawdy absolutnej.
>Debilizm niektórych nie ma granic, np. modlą się do pieczywa.

Modlenie się do pieczywa to nienajlepszy sposób. Modlitwa w ogóle nie jest dobra i przypomina zaburzenia poznawcze - ludzie myślą, że ich natręctwa, rytuały zmienią w magiczny sposób rzeczywistość. Ale mówimy o miłości - kochasz pieczywo, które jesz w absolutny sposób wynikający z wiedzy duchowej?

>Są gorsze rzeczy, np. są ludzie, którzy nie odróżniają egoizmu od altruizmu.

Albo co gorsza tacy, którzy myślą, że altruizm to działanie bezinteresowne.

>Wierzy się w coś, czego nie sposób dowieść doświadczalnie, a Miłość to uczucie, które na różne sposoby się przejawia i jest doświadczana, ludzie wiedzą czym różni się od nienawiści, obojętności, przemocy itd.

Podobnie jak wiedzą czym różnią się pokemony od power rangers Poza tym miłość to tylko jedno z odczuwanych uczuć.

>>Skąd ją posiadłeś?
>Z refleksji nad życiem.

Mało. Z mojej refleksji nad życiem wynika, że nie istnieje coś takiego jak wiedza duchowa

>>Co to znaczy wiedza "duchowa"?
>Odpowiedź ta sama co wyżej na pytanie: "Czym jest wiedza duchowa?"

Miłością. A stwierdzenie, że tak jest wynika z wiedzy duchowej. Bo ludzie wiedzą, że miłość różni się od nienawiści - BEŁKOT
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>A zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie ma sensu i zasadniczo to bełkot?
>>>
>>A zdajesz sobie sprawę, że uprawiasz pustosłowie, jeśli bez uzasadnienia nazywasz bełkotem?
>A kto powiedział, że bez uzasadnienia?
Ja powiedziałem, a dokładnie napisałem: "A zdajesz sobie sprawę, że uprawiasz pustosłowie, jeśli bez uzasadnienia nazywasz bełkotem?"
>Pustosłowie to stwierdzenia, którymi się posługujesz: "absolutna prawda to miłość", "wiedza duchowa".
Dla Ciebie pustosłowiem są moje stwierdzenia: "absolutna prawda to miłość", oraz "wiedza duchowa", a dla mnie Twoje stwierdzenie: "zasadniczo to bełkot"..., zdecydowanie uważam, że stwierdzenie: "zasadniczo to bełkot" jest pustosłowiem, który trolle stosują do wypowiedzi, których nie rozumieją i wszystko co potrafią napisać to właśnie coś w tym stylu.
>To zwykły bełkot
No właśnie, tym razem jest to: "zwykły bełkot", niezwykle merytoryczne pustosłowie.
>i to jest najprostsze uzasadnienie dla tego typu stwierdzeń.
To jest najprostsze pustosłowie bez uzasadnienia, ale nie wszyscy potrafią uzasadnić, więc uzasadniają swoim "merytorycznym bełkotem".
>Nic z nich nie wynika, niczego nie opisują, są niejasno wytłumaczone i na dodatek mają fanatyczne brzmienie.
Tak, fanatyczne brzmienie pustosłowia połączonego z "bełkotem" jest szczególnie groźne.
>Z całym szacunkiem ale to w odbiorze brzmi jak majaczenie chorej psychicznie osoby oderwanej całkowicie od rzeczywistości.
Cóż Ci mogę doradzić, udaj się do lekarza i przedstaw swój problem z odbiorem.
>>Zdajesz sobie sprawę, że nie odróżniasz świadomych Myśli, Słów i Czynów od fizjologii:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Fizjologia_człowieka
>No to opisuj to dokładnie zamiast rzucać ogólniki o unikniesz tego typu nieporozumień
Z całym szacunkiem, ale Twój problem z odbiorem jest duży, na Twoim miejscu nie lekceważyłbym tego.
>>>hmm ale też np wyjście do sklepu. Jeśli idziesz do sklepu z innego powodu niż z miłości to wiedz, że coś się dzieje.
>>Np. idziesz do sklepu, żeby zabić sprzedawcę.
>Nie. Idę kupić bułki, szynkę i coca colę
To w spożywczym, a w innych sklepach co kupujesz?
>>>Jeśli kupujesz bułkę ale jej nie kochasz to masz przerąbane bo nie wyznajesz prawdy absolutnej.
>>Debilizm niektórych nie ma granic, np. modlą się do pieczywa.
>Modlenie się do pieczywa to nienajlepszy sposób. Modlitwa w ogóle nie jest dobra i przypomina zaburzenia poznawcze - ludzie myślą, że ich natręctwa, rytuały zmienią w magiczny sposób rzeczywistość.
To zależy od modlitwy, osobista rozmowa "z Bogiem" może być dobra w samorozwoju.
>Ale mówimy o miłości - kochasz pieczywo, które jesz w absolutny sposób wynikający z wiedzy duchowej?
Nie jem pieczywa.
>>Są gorsze rzeczy, np. są ludzie, którzy nie odróżniają egoizmu od altruizmu.
>Albo co gorsza tacy, którzy myślą, że altruizm to działanie bezinteresowne.
"Altruizm, przeciwstawna egoizmowi postawa bezinteresownej troski o dobro innych":
portalwiedzy.onet.pl/64594,,,,altruizm,haslo.html
>>Wierzy się w coś, czego nie sposób dowieść doświadczalnie, a Miłość to uczucie, które na różne sposoby się przejawia i jest doświadczana, ludzie wiedzą czym różni się od nienawiści, obojętności, przemocy itd.
>Podobnie jak wiedzą czym różnią się pokemony od power rangers Poza tym miłość to tylko jedno z odczuwanych uczuć.
Nie tylko jedno z odczuwanych uczuć, ale także typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw: "Miłość - uczucie, typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw. Często jest inspiracją dla dzieł literackich lub malarstwa. Stanowi ważny aspekt psychologii, filozofii i religii, np. w chrześcijaństwie definiowana jest jako "dążenie bytu do dobra", uważana jest za najważniejszą cnotę (1 Kor 13,13) oraz sens życia człowieka."
"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."
>>>Skąd ją posiadłeś?
>>Z refleksji nad życiem.
>Mało. Z mojej refleksji nad życiem wynika, że nie istnieje coś takiego jak wiedza duchowa
Pewnie młody jeszcze jesteś, więc mało refleksji posiadasz.
>>>Co to znaczy wiedza "duchowa"?
>>Odpowiedź ta sama co wyżej na pytanie: "Czym jest wiedza duchowa?"
>Miłością. A stwierdzenie, że tak jest wynika z wiedzy duchowej. Bo ludzie wiedzą, że miłość różni się od nienawiści - BEŁKOT
No "BEŁKOT", to słowo zdecydowanie najlepiej opanowałeś.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
19-04-2015 23:14 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ja powiedziałem, a dokładnie napisałem: "A zdajesz sobie sprawę, że uprawiasz pustosłowie, jeśli bez uzasadnienia nazywasz bełkotem?"

No dobra, napisałeś ale co z tego? To nie jest moja wina Twój wpis był nieuzasadniony a z kimś kto uprawia erystykę należy dyskutować również stosując ten sposób dyskusji

>Dla Ciebie pustosłowiem są moje stwierdzenia: "absolutna prawda to miłość", oraz "wiedza duchowa", a dla mnie Twoje stwierdzenie: "zasadniczo to bełkot"..., zdecydowanie uważam, że stwierdzenie: "zasadniczo to bełkot" jest pustosłowiem, który trolle stosują do wypowiedzi, których nie rozumieją i wszystko co potrafią napisać to właśnie coś w tym stylu.

Gdybyś podał argumenty na poparcie swoich tez to pewnie w odpowiedzi użyłbym argumentów. Ale, że tego nie robisz to odpowiadam w taki a nie inny sposób i tylko nazywam Twoje pustosłowie bełkotem. Jeśli chcesz żeby Twoje wypowiedzi były rozumiane to zacznij od przedstawienia zrozumiałej tezy a następnie poprzyj ją argumentami. Twój sposób wypowiedzi jest taki, że rzucasz ogólnikowe stwierdzenia, które niewiele znaczą a potem próbujesz udowodnić rozmówcy, że się myli bo nie uargumentował tego dlaczego uważa te wpisy za bełkot. To co robisz nazywa się argumentum ad ignorantiam.

>>To zwykły bełkot
>No właśnie, tym razem jest to: "zwykły bełkot", niezwykle merytoryczne pustosłowie.

Zawsze to lepsze niż Twoje niemerytoryczne pustosłowie.

>>Z całym szacunkiem ale to w odbiorze brzmi jak majaczenie chorej psychicznie osoby oderwanej całkowicie od rzeczywistości.
>Cóż Ci mogę doradzić, udaj się do lekarza i przedstaw swój problem z odbiorem.

Ok. Pójdę i powiem "panie doktorze: na forum Racjonalista użytkownik Duch Prawdy dał mi do pana skierowanie ponieważ mam problemy z odbiorem. Mianowicie nie rozumiem tego, że z wiedzy duchowej, którą ów osobnik zdobył dzięki refleksji nad życiem wynika, że absolutną prawdą jest miłość, wszystkie czynności należy wykonywać z miłości, która jest bezinteresowna".

>Z całym szacunkiem, ale Twój problem z odbiorem jest duży, na Twoim miejscu nie lekceważyłbym tego.

Wszystko w porządku. Zdaje się, że po prostu nie zapłaciłem za kablówkę

>>Nie. Idę kupić bułki, szynkę i coca colę
>To w spożywczym, a w innych sklepach co kupujesz?

A czy to jest istotne? Skoro nie robię tego z miłości to znaczy, że to nieprawda więc nie ma sensu o tym pisać

>>Modlenie się do pieczywa to nienajlepszy sposób. Modlitwa w ogóle nie jest dobra i przypomina zaburzenia poznawcze - ludzie myślą, że ich natręctwa, rytuały zmienią w magiczny sposób rzeczywistość.
>To zależy od modlitwy, osobista rozmowa "z Bogiem" może być dobra w samorozwoju.

Wolę rozmawiać z czajnikiem i mikrofalówką. Chociaż niektórzy gadają do wody w słoiku: darmowa-en(*)pl/pliki/duch/maseruemoto.html

>Nie jem pieczywa.

To może zaraz jeszcze napiszesz, że odżywiasz się energią słoneczną

> "Altruizm, przeciwstawna egoizmowi postawa bezinteresownej troski o dobro innych":
>portalwiedzy.onet.pl/64594,,,,altruizm,haslo.html

Kiepska definicja. Ta jest lepsza: sjp.pwn.pl/sjp/altruizm;2439789.html
A tu fajna porcja wiedzy: www.racjonalista.pl/kk.php/s,6065

>>Podobnie jak wiedzą czym różnią się pokemony od power rangers Poza tym miłość to tylko jedno z odczuwanych uczuć.
>Nie tylko jedno z odczuwanych uczuć, ale także typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw: "Miłość - uczucie, typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw. Często jest inspiracją dla dzieł literackich lub malarstwa. Stanowi ważny aspekt psychologii, filozofii i religii, np. w chrześcijaństwie definiowana jest jako "dążenie bytu do dobra", uważana jest za najważniejszą cnotę (1 Kor 13,13) oraz sens życia człowieka."

Ok więc o której definicji miłości piszesz w swojej teorii? Bo tego nie ustaliliśmy. Tylko jedno z uczuć bo są jeszcze inne uczucia, które nie są ani miłością ani nienawiścią. Posługujesz się skrajnościami i strasznie zawężasz obraz świata.

>"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."

Dlaczego najważniejsza? Dlaczego ważna jest wiara i nadzieja? A to inne uczucia niż te nie trwają?

>>>>Skąd ją posiadłeś?
>>>Z refleksji nad życiem.
>>Mało. Z mojej refleksji nad życiem wynika, że nie istnieje coś takiego jak wiedza duchowa
>Pewnie młody jeszcze jesteś, więc mało refleksji posiadasz.

Pudło. Posiadam ich bardzo dużo. Nie pierwszy raz się mylisz

>No "BEŁKOT", to słowo zdecydowanie najlepiej opanowałeś.

Czytając takie posty jak Twoje nie miałem innego wyjścia
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Ok. Pójdę i powiem "panie doktorze: Wolę rozmawiać z czajnikiem i mikrofalówką.
I nie zapomnij powiedzieć o problemach z odbiorem...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
20-04-2015 00:05 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ok. Pójdę i powiem "panie doktorze: Wolę rozmawiać z czajnikiem i mikrofalówką.
>I nie zapomnij powiedzieć o problemach z odbiorem...



No ale to już problem dla elektronika zajmującego się serwisem RTV i AGD
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Z mojej strony sprawa ma dwa aspekty. Pierwszym z nich jest racjonalizm i z tego pkt widzenia nic nie wskazuje na istnienie takiego bytu jak Bóg. To co można przyjąć bez dowodu można odrzucić bez dowodu. To na kimś kto stawia tezę spoczywa ciężar jej udowodnienia. Poza tym jeśli istnieje Bóg to czemu pozwala na taką mnogość religii? Czemu nie ujawnia się tylko trzeba w niego wierzyć bądź nie? Jaki jest ogólny sens stworzenia ludzi przez Boga? Te pytania obnażają bezsens istnienia takiego bytu. Nie ma powodu żeby zakładać, że Bóg istnieje, za to są racjonalne wyjaśnienia tego dlaczego ludzie wymyślili Boga, dlaczego w niego wierzą, dlaczego powstały religie. To wszystko jest proste i racjonalne.

Drugi aspekt mojej niewiary w coś takiego jak Bóg jest obserwacja tego świata, empatia i wartości moralne. Kiedy przyjmuję, że świat jest skutkiem losowych przyczyn nie mam do nikogo żalu o to, że jest tak a nie inaczej. Tak po prostu się złożyło, jest to złe, przynoszące cierpienie, zniewalające ale nikt za to nie odpowiada.

Konsekwencją istnienia Boga powinien być lepszy świat niż jest obecnie. Mogłaby to być przesłanka na to, że Bóg może istnieć. Nie byłby to oczywiście żaden dowód ale patrząc na uporządkowany, dobry świat mógłbym zakładać, że ktoś go zaplanował. Dzieło świadczy w pewnym sensie o twórcy. A dzieło jakim jest Ziemia fatalnie świadczyłoby o ewentualnym stwórcy. Chyba, że to eksperyment wyższej cywilizacji, która miała ograniczone narzędzia i nie wiedziała co z tego wyrośnie.

Nie miałbym sumienia wierzyć w Boga, klękać przed nim, kochać go wiedząc na jakie cierpienie skazuje ludzi. Wiedząc, że nie daje nam instrukcji jak żyć tylko rzuca na głęboką wodę, nie dając wolnej woli, sposobów postępowania ani celu. Widząc choroby, bezwzględną rywalizację gdzie wygrywa silniejszy, gdzie szanowani są mądrzejsi i silniejsi a przecież nikt nie wybiera tego kim się rodzi i jakie ma uwarunkowania, które determinują jego przyszłe życie. Widząc głód, cierpienie, zdrady. Czując się więźniem swojego umysłu, ciała i świata zewnętrznego. Wolę wierzyć, że to przypadek a po śmierci nie ma nic bo to utrzymuje mnie przy zdrowiu psychicznym. Wiara w Boga to choroba całej osobowości - widząc zły świat człowiek ze strachu wierzy, że to on jest wybrany.

Podsumowując mój brak wiary w Boga wynika z: racjonalnego myślenia, świadomości, zdrowia psychicznego, empatii, moralności. Gdybym jednak uwierzył musiałbym się tego wszystkiego wyrzec na rzecz ślepej, głupiej wiary.
diogenes (42753 punktów)
>Dlaczego Ty osobiście nie wierzysz w Boga?

Bo nie jest to - chociaż wielu durni by tak chciało - mój osobisty problem.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Interesuje mnie za to:
>- Dlaczego Ty osobiście nie wierzysz w Boga?

Z tych samych powodów, dla których ty, osobiście nie wierzysz w SMSom informującym, że wygrałeś BMW (No chyba że wierzysz, w takim razie wyrazy współczucia).

Ogólnie najczęstszą przyczyną jest nieskuteczna indoktrynacja religijna w dzieciństwie, bądź jej brak.

Niewiara jest naturalna, i jako taka nie ma konkretnych przyczyn. To wiara ma przyczynę, a jest nią potrzeba wytworzona przez wczesną indoktrynację, taki rodzaj uzależnienia.
Fizyk (17637 punktów)
> Dlaczego Ty osobiście nie wierzysz w Boga?

Bo osobiście wiara jest mi zbędna. Wiedza w zupełności mi wystarcza.
Tomasz Szczepański (33 punktów)
Pozwolę sobie tak ogólnie podziękować osobą, które wypowiadały się w tym wątku.

Cel tego wątku był nieco samolubny, bo nie chciałem dzielić się moimi argumentami za wiarą w Boga, a pytałem o argumenty za niewiarą...
Ale chciałem właśnie poznać stanowisko kilku osób w tez kwestii. Nie po to, żeby je oceniać, czy negować, ale tak po prostu - z ciekawości poznać.

Dla równowagi w przyszłym miesiącu spróbuję założyć wątek odwrotny, w którym to ja przedstawię przesłanki, które skłaniają mnie do wniosku, że Bóg istnieje i poproszę wówczas o ich racjonalną ocenę.

Tymczasem jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi.
18-04-2015 09:14 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Dla równowagi w przyszłym miesiącu spróbuję założyć wątek odwrotny, w którym to ja przedstawię przesłanki, które skłaniają mnie do wniosku, że Bóg istnieje i poproszę wówczas o ich racjonalną ocenę.


Czekaj.....równowagi?

>Interesuje mnie za to:
>- Dlaczego Ty osobiście nie wierzysz w Boga?

>które skłaniają mnie do wniosku, że Bóg istnieje i poproszę wówczas o ich racjonalną >ocenę.


Nie wiem co się zmieni przez ten miesiąc w racjonalnej ocenie ale ja nie zacznę nie wierzyć oraz nie wierzyć w boga to tak dla ułatwienia już.










18-04-2015 12:29 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dla równowagi w przyszłym miesiącu spróbuję założyć wątek odwrotny, w którym to ja przedstawię przesłanki, które skłaniają mnie do wniosku, że Bóg istnieje i poproszę wówczas o ich racjonalną ocenę.
Na przykład: "Oczywiście łatwo jest powiedzieć, że Boga nie ma. Podobnie, jak na przestrzeni wieków łatwo było stawiać naukowcom setki hipotez, które wcześniej, czy później okazywały się nieprawdziwe.

Nie potrafię udowodnić na podstawie doświadczeń fizycznych, że Bóg istnieje. Jednak ta sama logika, która wielu ludzi skłania do stwierdzenia, że nauka wyklucza istnienie Boga, ta sama logika wzywa do pewnej pokory i przyznania, że nie mamy żadnych podstaw, żeby takie rzeczy zakładać."

Tak, bardzo na te Pańskie przesłanki tu oczekujemy. Wystarczy zestawić Pański poziom refleksji:
www.biblij(*)a/nauka-potwierdza-biblie.html
Z poziomem wypowiedzi np. pana Andrzeja.51,
czy też wypowiedziami tutejszych racjonalistów w innych wątkach - np. tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,447659/z,0

Przy okazji polecę tu znakomitą książkę Heleny Eilstein "Biblia w ręku ateisty"
www.racjonalista.pl/kk.php/s,6966
www.lewica.pl/?id=16037

Na temat Boga w tym wątku zalinkowałem Panu kilka wypowiedzi.
I co? I za miesiąc będzie Pan miał cokolwiek mądrego do powiedzenia o zawartych w nich argumentach?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,618781#w618875
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,506741#w509248
www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,33#w643122
www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041
Proponuję też skorzystać z wyszukiwarki w górnym pasku menu i poczytać sobie argumenty "obrońców Boga",
z których już korzystali na naszym forum różni fideiści, aby nie klepać tego samego.

>Być może faktycznie "niewiele zrozumiałem".
To nie ma żadnego znaczenia, gdy się szuka tylko potwierdzenia swoich przyjętych apriorycznie tez.
Tyle tylko, iż takie potwierdzenie trudno znaleźć na racjonalistycznym forum.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088
www.racjonalista.pl/forum.php/s,643658/z,0

@@@
.
Kaszman (396 punktów)
Pomysł istnienia boga uważam nie tylko za absurdalny, trudno wręcz wyobrazić mi sobie większy absurd. Wszechwiedząca i wszechmogąca istota ? Pomyśl nad czymś głupszym, powodzenia. Poza tym istnienie kogoś takiego absolutnie niczego nie wyjaśnia (niektórzy uważają boga za wyjaśnienie naszego istnienia co jest tylko kolejnym absurdem) i jest prawdopodobnie w 100% zbędne (niektórzy uważaja, że wiara, religia im pomaga co może być jakimś argumentem za religią, ale może być to tylko efekt indoktrynacji).

Where's your god now ?
18-04-2015 15:00 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Pomysł istnienia boga uważam nie tylko za absurdalny, trudno wręcz wyobrazić mi sobie większy absurd. Wszechwiedząca i wszechmogąca istota ?
Myślenie o Bogu jako o wszechmogącej istocie wynika z nierozumienia ISTOTY Boga. W naszym kręgu kulturowo religijnym większość ludzi ma fałszywe wyobrażenie boga, którym indoktrynują Krk i inne denominacje.
>niektórzy uważaja, że wiara, religia im pomaga co może być jakimś argumentem za religią, ale może być to tylko efekt indoktrynacji).
Wiara pomaga, gdy ktoś mocno wierzy, np. że wyzdrowieje, wówczas organizm produkuje wydzielanie substancji samo leczących - samouzdrawianie.
Indoktrynują fałszywe religie - kościoły, gdyż instytucje te istnieją dzięki liczebności i finansom swoich członków, a czasem pasożytują na całych Narodach - patrz Konkordat. Prawdziwa Religia nie indoktrynuje, nie tworzy żadnej organizacji finansowej, żadnych struktur, istnieje na tej samej zasadzie jak istnieje Filozofia:
pl.wikiped(*)/Filozofia#Filozofia_a_religia


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
18-04-2015 17:26 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Myślenie o Bogu jako o wszechmogącej istocie wynika z nierozumienia ISTOTY Boga. W naszym kręgu kulturowo religijnym większość ludzi ma fałszywe wyobrażenie boga, którym indoktrynują Krk i inne denominacje.
www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359

> Prawdziwa Religia nie indoktrynuje, nie tworzy żadnej organizacji finansowej, żadnych struktur, istnieje na tej samej zasadzie jak istnieje Filozofia: pl.wikiped(*)/Filozofia#Filozofia_a_religia
Niektórych bardziej interesuje nauka niż filozofia:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,617075#w617370
www.racjonalista.pl/kk.php/d,151
pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_nauki_z_religią
www.listyz(*)zy-nauka-i-religia-wolne-zarty

@@@
.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>> Prawdziwa Religia nie indoktrynuje, nie tworzy żadnej organizacji finansowej, żadnych struktur, istnieje na tej samej zasadzie jak istnieje Filozofia: pl.wikiped(*)/Filozofia#Filozofia_a_religia
>Niektórych bardziej interesuje nauka niż filozofia:
To bardzo dobrze, że ludzie interesują się różnymi dziedzinami.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
18-04-2015 19:44 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
(...) Religia (...) istnieje na tej samej zasadzie jak istnieje Filozofia.
Niektórych bardziej interesuje nauka niż filozofia.
>To bardzo dobrze, że ludzie interesują się różnymi dziedzinami.
Zdecydowanie tak, ale warto zauważyć różnicę oraz podobieństwa pomiędzy różnymi dziedzinami i zainteresowaniami.

@@@
.
18-04-2015 20:41 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Niektórych bardziej interesuje nauka niż filozofia.
Niektórych bardziej interesuje sztuka niż nauka, sport niż literatura, polityka niż religia, prawo niż turystyka, poezja niż ekonomia, balet niż brydż.......
>>To bardzo dobrze, że ludzie interesują się różnymi dziedzinami.
>Zdecydowanie tak, ale warto zauważyć różnicę oraz podobieństwa pomiędzy różnymi dziedzinami i zainteresowaniami.
Oczywiście, świat jest ciekawy w swojej różnorodności.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Zaleszczotek (20 punktów)
Nie wierzę w Boga ponieważ wiara taka jest dla mnie absurdalna. W wieku około 14 lat zacząłem interesować się innymi religiami, tymczasowo wierzyłem w reinkarnację. W gimnazjum przestałem uznawać kościół, za to jak demoralizuje społeczeństwa różnymi manipulacjami. Z czasem, gdy uczyłem się coraz więcej, uznałem, że nie ma życia po śmierci, ani Boga, a nawet jeśli jest to jest to jakaś swego rodzaju materia i wątpię by wówczas był jeden Bóg. Tak więc pozostaję nie tyle niewierzącym, co agnostykiem.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365