 |
Szczególna Teoria Eteru 4 Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-02-2019 20:50 | szostek (349 punktów) | Szczególna Teoria Eteru 4
2 na 8 | Witam wszystkich  (o co chodzi z przedawnianiem wcześniejszych wątków na tym forum ?  ) W sieci są trzy nowe nagrania, w których wyjaśniam niektóre wątpliwości związane ze Szczególną Teorią Eteru oraz podaję przykłady niekompetencji recenzentów z czasopism: Acta Physica Polonica B (wydawane przez Uniwersytet Jagielloński) oraz Reports on Mathematical Physics (wydawane przez Uniwersytet Toruński). Cz. 1. Einstein się myliłCz. 2. Einstein się myliłCz. 3. Einstein się myliłW nagraniach podałem tylko kilka przykładów, ale mam już liczne przypadki pokazujące skrajną niekompetencję "fachowców" od fizyki. Z recenzji wynika, że są niezdolni do logicznego myślenia oraz wrogo nastawieni do nowych idei w fizyce. W zdecydowanej większości przypadków nie są w stanie wykonać merytorycznej oceny artykułu i jedynie powtarzają wyuczone, pseudo naukowe frazesy. Niektórzy, recenzujący dla polskich czasopism, już mnie znają i w recenzjach wykazują się wrogością personalną, ale oczywiście jeżeli mają jakiekolwiek merytoryczne zarzuty do artykułu, to wynikają one z błędów w ich rozumowaniu. Próby tłumaczenia takiemu tumanowi nic nie dają, ponieważ z głupcami, niezależnie od tego jakie mają tytuły, nie da się logicznie rozmawiać. Czyli poziom fizyki teoretycznej jest dramatycznie niski, a niekompetentni recenzenci są największą przeszkodą w rozwoju nauki.Na razie mogę podać linki do dwóch publikacji na temat Szczególnej Teorii Eteru, które ukazały się w czasopismach notowanych na liście Web of Science: 1. The derivation of the general form of kinematics with the universal reference system2. Kinematics in the Special Theory of EtherDrugi artykuł jest płatny, ale te artykuły są dostępne w wersji polskiej na mojej stronie www.ste.com.plTo są przykłady dwóch czasopism o zasięgu międzynarodowym, w których miałem szczęście trafić na poważnych fizyków, z którymi można było nawiązać merytoryczną rozmowę. Jako ciekawostkę podam, że ten pierwszy artykuł był odrzucany przez 24 czasopisma z listy Web of Science. Za każdym razem powody były kompromitujące dla tych czasopism. Naprawdę, system wymaga bardzo gruntownych reform. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Kulmin (4007 punktów) | Napisaliście na stronie: Cytat:Jest dla nas wielką zagadką, jak to jest możliwe, że Szczególna Teoria Względności, która jest wewnętrznie sprzeczna, a przez to bezużyteczna do wyciągania obiektywnych wniosków na temat rzeczywistości, jest teorią powszechnie obowiązującą.
Cytat:Z powodu braku innej teorii, fizycy ignorują sprzeczności występujące w STW i nie podejmują polemiki na ten temat. No i tu zaczynają się dziać podejrzane rzeczy. Jakie mamy poszlaki dowodowe? Szczególna teoria eteru - STE. 1. Gdyby STE faktycznie była prawdziwa, a STW faktycznie błędna, to nie istniałby żaden racjonalny powód dla którego dalej utrzymywano by STW, a STE odrzucano.2. Macie przekonanie, że STW jest błędna, że wykazujecie te błędy, słowem: obalacie STW. 3. Przedstawiacie wg Was lepszą, alternatywną teorię - STE. 4. 24 czasopisma z 26 odrzucają STE. 5. STW dalej się utrzymuje. ___________________________________________ 6. Istnieją racjonalne powody by utrzymywać STW. 7. Jeśli istnieją racjonalne powody by utrzymywać STW, to STE jest błędna, lub gorsza w opisie zjawisk. ___________________________________________ 8. STE jest błędna, lub gorsza w opisie zjawisk.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | powód bardzo racjonalny | >Gdyby STE faktycznie była prawdziwa, a STW faktycznie błędna, to nie istniałby żaden >racjonalny powód dla którego dalej utrzymywano by STW, a STE odrzucano.
Istniałby. Odrzucenie STW detronizuje Einsteina. A na to w żadnym wypadku nie może sobie pozwolić strona żydowska - dla której Einstein to wielki geniusz, który wyśmienicie nadaje się do propagandowego eksploatowania. Dlatego też będzie robiła ona wszystko - aby krytykę Einsteina ( i jego opinii) tłamsić i wygaszać. Analogicznie jest z Freudem. Dzisiaj, po opublikownaiu jego ostatnich biografii, jest już rzecza oczywistą, iż był to szarlatan uprawiający pseudonaukę. Ale wciąż - siłą inercji oraz zabiegów strony żydowskiej - jest on ukazywany jako geniusz wszechczasów.
|
|
|  | 3 na 3 | Kulmin (4007 punktów) | Odp: powód bardzo racjonalny | >>Gdyby STE faktycznie była prawdziwa, a STW faktycznie błędna, to nie istniałby żaden >racjonalny powód dla którego dalej utrzymywano by STW, a STE odrzucano. >Istniałby. Odrzucenie STW detronizuje Einsteina. A na to w żadnym wypadku nie może sobie pozwolić strona żydowska - dla której Einstein to wielki geniusz, który wyśmienicie nadaje się do propagandowego eksploatowania. Dlatego też będzie robiła ona wszystko - aby krytykę Einsteina ( i jego opinii) tłamsić i wygaszać. >Analogicznie jest z Freudem. Dzisiaj, po opublikownaiu jego ostatnich biografii, jest już rzecza oczywistą, iż był to szarlatan uprawiający pseudonaukę. Ale wciąż - siłą inercji oraz zabiegów strony żydowskiej - jest on ukazywany jako geniusz wszechczasów.
No, to tylko czekać, aż zaczną się pojawiać biografie demaskujące Einsteina, z tym, że... Einstein nie był Freudem.
A jakie masz dowody na to, że jakieś lobby żydowskich fizyków stale i bez wytchnienia tłamsi i wygasza krytykę Einsteina, tylko dlatego, że był żydem i jego teoria służy propagandowej eksploatacji? (komu i w jakim celu ma to służyć?)
|
|
| |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | >>>Gdyby STE faktycznie była prawdziwa, a STW faktycznie błędna, to nie istniałby żaden >racjonalny powód dla którego dalej utrzymywano by STW, a STE odrzucano. >>Istniałby. Odrzucenie STW detronizuje Einsteina. A na to w żadnym wypadku nie może sobie pozwolić strona żydowska - dla której Einstein to wielki geniusz, który wyśmienicie nadaje się do propagandowego eksploatowania. Dlatego też będzie robiła ona wszystko - aby krytykę Einsteina ( i jego opinii) tłamsić i wygaszać. >>Analogicznie jest z Freudem. Dzisiaj, po opublikownaiu jego ostatnich biografii, jest już rzecza oczywistą, iż był to szarlatan uprawiający pseudonaukę. Ale wciąż - siłą inercji oraz zabiegów strony żydowskiej - jest on ukazywany jako geniusz wszechczasów. >No, to tylko czekać, aż zaczną się pojawiać biografie demaskujące Einsteina, z tym, że... >Einstein nie był Freudem. >A jakie masz dowody na to, że jakieś lobby żydowskich fizyków stale i bez wytchnienia tłamsi i wygasza krytykę Einsteina, tylko dlatego, że był żydem i jego teoria służy propagandowej eksploatacji? (komu i w jakim celu ma to służyć?)
Czy duzo maja z zaistniala sytuacja zydzi ... bedac na szczytach wladzy i piramidy swiata nauki zapewne tak (kazdy kto sie tam znajduje jest odpowiedzialny) ..np betonujac celowo system (poprzez unikanie jakiejkolwiek krytyki czy konfrontacji) i przyznajac w chwale kolejne nagrody Nobla matematykom, nie fizykom (+ jednoczesne benefity i srodki finansowe na rzekome "poszukiwania") za nieistniejace "przelomowe odkrycia", "potwierdzenia OTW" ..typu nieuchwytne bozony Higgsa, niewidzialne czarne dziury, niewidzialne ciemne energie i ciemne materie wylaniajace sie z pustki nicosci czy niewykrywalne i unikalne fale grawitacyjne (wszystkie to obiekty nieempiryczne i jako takie nie powinny byc czescia prawdziwej fizyki opartej o obserwacje) ....
...jednak droga klamstwa jest krotka ...a pojedynczy wniosek, stwierdzenie, zalozenie, hipoteza moze zburzyc caly falszywy model ... w tym wypadku nalezalo zauwazyc ze zgodnie z zalozeniami ksiedza Lamitre przestrzen kosmosu badz to powinna rozszerzac sie badz kurczyc, wiec ten nie moze byc statyczny jak twierdzi Einstein ... a jesli przestrzen powiazana jest z masa a ta energia (poziomem energetycznym) ...to za ekspansje odpowiedzialna musi byc skumulowana energia ..
..np w duzej skali to galaktyki koncentrujace w jadrze materie i obserwowane "meryczne poszerzenie samej przestrzeni pomiedzy nimi", czy w mikro skok elektronu na wyzsza orbite w modelu Bohra pod wplywem absorpcji cegielek masy ..klasycznego Boyla, kaloryka Lavoisiera = "przestrzenna rozszerzalnosc temperaturowa cial" jako podstawa termodynamiki, opisu stanow skupienia, chemii, nadprzewodnictwa, chlodnictwa ... (logiczne wykluczenie modelu kinetycznego materii ...czastki wraz ze wzrostem poziomu energetycznego powiekszaja sie przestrzennie, a nie "wibruja szybciej")
[jako dowody na falszywosc obowiazujacych dogmatow w tym i OTW o "masie niewidzialnie zakrzywiajacej nieskonczona przestrzen"..ktorej skutkiem sa wspomniane poszukiwane bez konca i efektu "nieskonczone czarne dziury", czy "niewidzialne i jak zwykle niewykrywalne fale grawitacyjne"]
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | >Czy duzo maja z zaistniala sytuacja zydzi ... bedac na szczytach wladzy i piramidy swiata nauki zapewne tak (kazdy kto sie tam znajduje jest odpowiedzialny) ..np betonujac celowo system (poprzez unikanie jakiejkolwiek krytyki czy konfrontacji) i przyznajac w chwale kolejne nagrody Nobla matematykom, nie fizykom
Nie ma żadnych dowodów na spisek naukowców. Nie ma. Istnienie spisku w środowisku naukowym jest mniej prawdopodobne od tego, że w Polsce w końcu zmieni się coś na dobre.
Czy jedynym poważnym argumentem przeciwko STW jest teza o spisku żydowskich naukowców?
>(+ jednoczesne benefity i srodki finansowe na rzekome "poszukiwania") za nieistniejace "przelomowe odkrycia", "potwierdzenia OTW" ..typu nieuchwytne bozony Higgsa, niewidzialne czarne dziury, niewidzialne ciemne energie i ciemne materie wylaniajace sie z pustki nicosci czy niewykrywalne i unikalne fale grawitacyjne (wszystkie to obiekty nieempiryczne i jako takie nie powinny byc czescia prawdziwej fizyki opartej o obserwacje) ....
To jest fizyka teoretyczna. Poza tym, trudno żeby odpowiedzi na pytania dostawać podane na tacy. Fizycy teoretyczni przewidują na podstawie czasami szczątkowych danych empirycznych, lub struktur matematycznych, istnienie pewnych zjawisk i to nie są żadne "rzekome poszukiwania". Czarną dziurę przewidywano już w XIX wieku, Einstein to ubrał w równania, Schwarzschild obliczył, a dane empiryczne potwierdzające istnienie zdobyto chyba całkiem niedawno (Nie jestem pewien).
|
|
| | | |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >Czy duzo maja z zaistniala sytuacja zydzi. Bedac na szczytach wladzy i piramidy swiata nauki zapewne tak (kazdy kto sie tam znajduje jest odpowiedzialny) np betonujac celowo system (poprzez unikanie jakiejkolwiek krytyki czy konfrontacji) i przyznajac w chwale kolejne nagrody Nobla matematykom, nie fizykom> Nie ma żadnych dowodów na spisek naukowców. Istnienie spisku w środowisku naukowym jest mniej prawdopodobne od tego, że w Polsce w końcu zmieni się coś na dobre.Nie chodzi o spisek, a sytuacje bez wyjscia do ktorej doprowadzily wladze, gdzie empiryczna fizyka (nauka praktyczna) stala sie stekiem cwanych, wymyslnych bzdur i kalkulacji matematycznych, wirtualnych nieistniejacych nieobserwowalnych, niemierzalnych tworow i zalozen "wyciagnietych z nikad z kapelusza". Krotka lista kilku przykladow: niewidzialne "fale grawitacyjne", niewidzialne "ciemne energie", niewidzialne "ciemne materie", niewidzialne i nieskonczone "czarne dziury", niewidzialne "bozony Higgsa", niewidzialne "multiversy", niewidzialne "struny", niewidzialne "ugiecia przestrzenne", niewidzialne i niemierzalne "etery", czy ich szczegolne wersje, "nieskonczone wszechswiaty", wyimaginowane "inflacje", "wielkie wybuchy bez przyczyny z nikad".. ktore stanowia niemal trzon wspolczesnej nauki. ["era ducha ciemnosci" rzekomo istniejacych, a jedynie "nienamierzalnych" i "nieuchwytnych" przez co niewidocznych bytow i zjawisk] > Czy jedynym poważnym argumentem przeciwko STW jest teza o spisku naukowców?Najpowazniejszym argumentem przeciw STW jest nieempirycznosc tej teorii, metodologia jej opracowania ktora nie oparla sie o klasyczna zasade patrze, widze, obserwuje byt i na podstawie jego zachowan, interakcji z realnym swiatem "rozumiem". Wowczas tworze model funkcjonowania systemu (nigdy na odwrot). Wszelkie jej postulaty dotyczace "efektow predkosci okoloswietlnych" sa wylacznie wpierw chceniem, gdybaniem i bezuzytecznym zalozeniem teoretycznym ktorego nie da sie nijak zweryfikowac czy praktycznie wykorzystac, a ktorego to dopiero poszukuje sie po wykreowaniu w umysle i na papierze. (dywagacje panow Szostkow na temat STW mozna by przyrownac do matematycznego sporu wokol poprawnosci rzekomych wyliczen epicykli ptolemejskich, opartych jednak o calkowicie falszywy model (w rzeczywistosci jedynie odrobine inny...owszem planety kraza lecz wokol Slonca <"prawie"..jak sie okazuje robi tu ogromna roznice>) Widzial ktos kiedys blizniakow latajacych rakietami z predkosciami swiatla..lol pewnie nie ..a to wylacznie dlatego ze zgodnie z postulatami STW ich dlugosc zmniejszyla sie niemal do zera. Co by jednak nie mowic STW i matematyka czesciowo posrednio wskazywaly poprawny opis zachowan zajwisk i materii w kosmosie. Prawidlowa zaleznosc brzmi: Wplyw masy na przestrzen : dla obiektow masy rosnacej "ekspansja", dla malejacej mikroswiata "kontrakcja"(obszaru/dystansu, czyli wlasnie przewidywanie przez STW "skrocenie sie dlugosci" przy predkosciach swiatla-> przypisanych wylacznie obiektom mikro -> fotonom wyjasnieniem efektu splatania, "braku przestrzeni miedzy obiektami") Wplyw masy na czas : "spowolnienie dla duzej skali obiektow" .. prawidlowo Einstein przewiduje ze wraz ze wzrostem predkosci obiektu - energii kinetycznej wzrasta efekt grawitacyjny masy spowalniajac jednoczesnie tempo uplywu czasu" (jednak zjawisko to zachodzi plynnie, nie tylko wokol "czarnych dziur", "nieskonczonych mas"). ..ale i pominiete "przyspieszenie rejtu dla swiata kwantowego" ..co zauwazyc i zmierzyc empirycznie mozna juz na przykladzie owadow, bakterii czy pamietajac (przyspieszony czas) dziecinstwo, gdzie rok szkolny wydawal sie byc "niekonczaca wiecznoscia". 4:20 www.youtube.com/watch?v=fuRS2cHQtjA&t=266s> >+jednoczesne benefity i srodki finansowe na rzekome "poszukiwania" za nieistniejace "przelomowe odkrycia", "potwierdzenia OTW"..typu nieuchwytne bozony Higgsa, niewidzialne czarne dziury, niewidzialne ciemne energie i ciemne materie wylaniajace sie z pustki nicosci czy niewykrywalne i unikalne fale grawitacyjne (wszystkie to obiekty nieempiryczne i jako takie nie powinny byc czescia prawdziwej fizyki opartej o obserwacje> To jest fizyka teoretyczna. Poza tym, trudno żeby odpowiedzi na pytania dostawać podane na tacyFizyka teoretyczna musi byc w piewszej kolejnosci oparta o empiryzm, nie zas wylacznie zalozenia i sile wplywow tzw autorytetow (bajkopisarzy). Jesli (jak wspolczesnie) nie jest, staje sie ona i powinna byc okreslana co najwyzej mianem "metafizyki", hipotezy, a spolecznosc winna byc otwarta na wszelkie nowe rozwiazania i rozprawe argumentacyjna. Dzis za samo stwierdzenie "Einstein sie pomylil", czy "OTW jest teoria bledna" jest sie wykluczonym z mainstreamu, a renegat o karierze w branzy moze calkowicie zapomniec. > Fizycy teoretyczni przewidują na podstawie czasami szczątkowych danych empirycznych, lub struktur matematycznych, istnienie pewnych zjawisk i to nie są żadne "rzekome poszukiwania"No wiec jakimi szczatkowymi danymi empirycznymi posluzyl sie np Einstein wymyslajac i postulujac twierdzenia ze przestrzen kosmosu to nieskonczonych rozmiarow elastyczna jak idealna sprezyno-plastelina, struktura wykrzywiajaca sie i wyginajaca geometrycznie. > Czarną dziurę przewidywano już w XIX wieku, Einstein to ubrał w równania, Schwarzschild obliczył, a dane empiryczne potwierdzające istnienie zdobyto chyba całkiem niedawnoPrzewidywano tylko wyszedl klops, gdy wlasnie ktos zaklada z nikad fikcyjny model "nieskonczonej koncentracji materii w nieskonczenie malym punkcie", w oparciu o inny fikcyjny -> "nieskonczenie wielkiej, statycznej ale plastycznej przestrzeni OTW" ...podczas gdy w praktyce i prawdziwym kosmosie widzimy ze absorpcja, kumulacja masy=energii wytwarzajaca dodatkowo jej spin, "odpycha obiekty" rozszerzajac przestrzen efektywnie, co widzimy na przykladzie powiekszajacych sie ukladow atomow, planet, gwiazd ,galaktyk .. wszystkie zawieraja ciezkie gorace, wirujace jadro.
|
|
|  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >Gdyby STE faktycznie była prawdziwa, a STW faktycznie błędna, to nie istniałby żaden> >racjonalny powód dla którego dalej utrzymywano by STW, a STE odrzucano.> Istniałby. Odrzucenie STW detronizuje Einsteina. A na to w żadnym wypadku nie może sobie pozwolić strona żydowska - dla której Einstein to wielki geniusz, który wyśmienicie nadaje się do propagandowego eksploatowania. Dlatego też będzie robiła ona wszystko - aby krytykę Einsteina ( i jego opinii) tłamsić i wygaszać.> Analogicznie jest z Freudem. Dzisiaj, po opublikownaiu jego ostatnich biografii, jest już rzecza oczywistą, iż był to szarlatan uprawiający pseudonaukę. Ale wciąż - siłą inercji oraz zabiegów strony żydowskiej - jest on ukazywany jako geniusz wszechczasów.Przyjecie, akceptcja zarowno "Ogolnej", jak i "Szczegolnej Teorii Wzglednosci" jako oficjalnych nauk empirycznych to jedno, a problematyke tego procesu swietnie opisuje wyklad profesora Iwo Biruli zatytulowany "Fizycy, Jablonna 62", gdzie wyjasnione jest jak to "nowa sila" w postaci wplywowego Feynmana (projekt Manhatan), oraz "przyjaciol zza oceanu" juz w latach 50tych (konferencje) lobbuje i domaga sie wprowadzenia modelow Einsteina jako oficjalnie obowiazujacych. [po czym nastepuje era "shut up (dont think) and calculate", "nie mysl tylko wyliczaj rownania"] 8:30 10:25 www.youtube.com/watch?v=aog0GEWzpGc&t=1296sW tamtym okresie zarowno OTW jak i STW cyt. "znajduja sie w odwrocie", a zajmuja sie nimi wylacznie niewielkie grupki pasjonatow matematyki "gdzies na obrzezach uniwersytetow", traktujac bardziej jako ciekawostke, ewenement historyczny, a to dlatego ze od lat 30 XX wieku (poczatkowe "potwierdzenia" okazaly sie byc mocno watpliwymi 5:20) zadna z tych teorii nie doprowadzila w jakimkolwiek stopniu do przelomu, przewidywan, czy chocby lepszego zrozumienia czegokolwiek w zadnej z dziedzin nauki czy to astrofizyce, kosmologii, termodynamice czy innej (przypomniec nalezy ze wlasnie z powodu "nieuzytecznosci" ani za STW, ani za OTW Albertowi nagrody komitet noblowski nigdy nie przyznal). [slynna uwaga i watpliwosci (19:30) Freda Hoyla podczas konferencji, ktorego smieszy fakt , iz fizycy ("relatywisci") nagle stali sie ekspertami i znawcami dziedziny o ktorej do niedawna nie mieli wogole pojecia] Pozniej na fali akceptacji STW/OTW powstaja przerozne hipotetyczne modele, "rozwiazania matematyczne" rzekomych teoretycznych "fal grawitacyjnych" (Andrzej Trautman), "czarnych dziur" ktore to (sam Einstein odrzucal) za sprawa podjudzacza (czorta-kozla) Kipa Thorna, Stephena Hawkinga (podstepna "wygrana" w zakladzie o Cygnus X), Rogera Penrosa .. na dobre pograzaja fizyke w czelusci matematycznej nieskonczonosci, slepej uliczce bez wyjscia, drodze do nikad. Tak wyglada "trzon historyczny", ktorego konsekwencja jest calkowicie falszywa XXI wieczna fizyka nieempiryczna, zbior bezuzytecznych praktycznie, niewidzialnych i postulowanych wylacznie, "niemierzalnych tworow" -> "duchow", sredniowiecznych "strzyg, zmor, demonow" (w nowym wydaniu przyjmuja one forme niewidzialnych, ale wg ich autorow -> napewno istniejacych ! : "ciemnych energii", "ciemnych materii", "bozonow Higgsa", "fal grawitacyjnych") Cala ta jednak "niewygodna prawda" w najmniejszym stopniu nie detronizuje dokonan Einsteina, ktorego geniusz byl w stanie wyluskac niewatpliwie najtrudniejsza do rozwiazania zagadke w modelu fizycznym, .. [za pomoca wylacznie czystej abstrakcji (detektywistyczny "mission impossible"), mysli, wyobrazni (poczatek XX wieku i panujacy wowczas zeitgeist "duch nieskonczonosci"), przez co wlasciwie nakierowac mysli na przyszly progres, ktory powinien dokonac sie w wypadku nowych konkluzji, obserwacji, wnioskow] ..wskazac iz CZAS I PRZESTRZEN ZMIENNE SA I ZALEZNE OD MASY ... skad juz niemal rownia pochyla do obserwacji empirycznej, przyuwazenia ze (jadro) "wirujaca masa" przestrzen tworzy, ekspanduje, rozszerza (a nie "wygina" i "zakrzywia") przez co materie rozprasza formujac strukture widzialnego kosmosu..co ukazane bylo rowniez w modelu poziomow energetycznych Bohra [podstawy termodynamiki, praw emisji, chemii, chlodnictwa, stanow skupienia, ale i jednoczesnie geneza mechanizmu (poprzez rozproszenie przestrzenne, "odepchniecie/wyrzut/emisje elektronu na wyzsza orbite") powstania ("rozdzielonych przestrzenia") systemow planetarnych, gwiezdnych, galaktycznych] .
|
|
 | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | Odp: Szczególna Teoria Eteru 4 | |
|
|  | 1 na 1 |
 | 2 na 2 | szostek (349 punktów) | Twój wpis Kulmin jet pełen nieporozumień. > Napisaliście na stronie:> Cytat:Jest dla nas wielką zagadką, jak to jest możliwe, że Szczególna Teoria Względności, która jest wewnętrznie sprzeczna, a przez to bezużyteczna do wyciągania obiektywnych wniosków na temat rzeczywistości, jest teorią powszechnie obowiązującą. Zacytowałeś tekst z mojej strony, ale jaki to ma związek z artykułami, które wysyłamy do recenzji? Recenzent nie ma oceniać mojej strony www, ani nawet żadnego mojego innego artykułu, ani np. mojej religijności. Recenzent ma oceniać ten jeden konkretny artykuł, który wysyłam do publikacji. Chyba rozumiesz Kulmin, że jeżeli chciałbyś podważyć mój konkretny artykuł, to musisz zacytować coś z tego konkretnego artykułu, a nie z innego miejsca  Inną sprawą jest, że STW jest teorią błędną. Z tym, że błędna jest interpretacja tej teorii narzucona przez Einsteina, a nie sama matematyka, która jest formalnie poprawna. Interpretacja Einsteina jest zwyczajnie głupia i prowadzi do sprzeczności. Ale moje zdanie na ten temat nie podlega ocenie recenzenta, który ocenia artykuł, skoro w artykule nie wypowiadam się na ten temat. Dlatego nie rozumiem w jakim celu załączyłeś ten cytat. > No i tu zaczynają się dziać podejrzane rzeczy. Jakie mamy poszlaki dowodowe?Nie tylko poszlaki, ale dowody są w monografii oraz artykułach, chociaż w artykułach nie napisaliśmy nigdy wprost, że STW jest błędna, ponieważ wiem, że to uniemożliwi ich publikację W artykułach są podane tylko rzeczy, które nie powinny podlegać żadnym wątpliwościom nawet dla niedorozwiniętego fanatyka STW Einsteina. > 1. Gdyby STE faktycznie była prawdziwa, a STW faktycznie błędna, to nie istniałby żaden racjonalny powód dla którego dalej utrzymywano by STW, a STE odrzucano.Niby masz tutaj racje, ale recenzent głupiec nie kieruje się racjonalizmem, a recenzent oszust kieruje się racjonalizmem inaczej pojętym  > 4. 24 czasopisma z 26 odrzucają STE.Przecież niczego takiego nie napisałem. Napisałem, że 24 czasopisma odrzuciły ten 1-szy artykuł, a nie, że odrzuciły STE. Jeden artykuł to nie cała teoria, nawet jeżeli jest to artykuł dla tej teorii fundamentalny. Nawet jeżeli STE jest super, to jakiś konkretny artykuł na jej temat może być błędny i mógłby zostać odrzucony. Chyba to rozumiesz?  > 5. STW dalej się utrzymuje.> 6. Istnieją racjonalne powody by utrzymywać STW.Bardzo idealizujesz jakość tych fachowców i przypisujesz im cechy moralne, których nie posiadają.
|
|
|  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | > Zacytowałeś tekst z mojej strony, ale jaki to ma związek z artykułami, które wysyłamy do recenzji? Recenzent nie ma oceniać mojej strony www, ani nawet żadnego mojego innego artykułu, ani np. mojej religijności. Recenzent ma oceniać ten jeden konkretny artykuł, który wysyłam do publikacji. Chyba rozumiesz Kulmin, że jeżeli chciałbyś podważyć mój konkretny artykuł, to musisz zacytować coś z tego konkretnego artykułu, a nie z innego miejsca  Nie robię za recenzenta, bo nie mam kompetencji nawet do zrozumienia tych artykułów, a więc tym bardziej nie staram się ich obalać. Jednakowoż, robię tu za komentatora faktów, a do tego celu korzystam ze źródeł zawartych w Twoim głównym poście (do nich należy strona) i właśnie, faktów, nie musząc się znać na matematyce. > Inną sprawą jest, że STW jest teorią błędną. Z tym, że błędna jest interpretacja tej teorii narzucona przez Einsteina, a nie sama matematyka, która jest formalnie poprawna. Interpretacja Einsteina jest zwyczajnie głupia i prowadzi do sprzeczności. Ale moje zdanie na ten temat nie podlega ocenie recenzenta, który ocenia artykuł, skoro w artykule nie wypowiadam się na ten temat. Dlatego nie rozumiem w jakim celu załączyłeś ten cytat.Przeprowadziłem wnioskowanie dedukcyjne na gruncie faktów i dostępnych źródeł. Nie stawiam się w roli recenzenta. A by obalić dowód należy wykazać fałszywość pierwszej reguły: > >1. Gdyby STE faktycznie była prawdziwa, a STW faktycznie błędna, to nie istniałby żaden racjonalny powód dla którego dalej utrzymywano by STW, a STE odrzucano.A sugerowanie, że STW jest utrzymywana tylko dlatego, że fizycy teoretyczni porobili sobie na niej dorobki naukowe, kariery i prestiż, że są głupcami i oszustami, przez co nie dopuszczają do zmiany teorii, wymaga już chyba jakiegoś dowodu, bo jest tylko zwyczajnym przypuszczeniem, domniemaniem. > >4. 24 czasopisma z 26 odrzucają STE.> Przecież niczego takiego nie napisałem. Napisałem, że 24 czasopisma odrzuciły ten 1-szy artykuł, a nie, że odrzuciły STE. Jeden artykuł to nie cała teoria, nawet jeżeli jest to artykuł dla tej teorii fundamentalny. Nawet jeżeli STE jest super, to jakiś konkretny artykuł na jej temat może być błędny i mógłby zostać odrzucony. Chyba to rozumiesz?  Ok, dokonałem pewnego uogólnienia. Dlatego przesłankę 4. można zmienić na: 4. 24 czasopisma z 26 odrzuciły fundamentalny dla STE artykuł. Dla mnie jest to tożsame z odrzuceniem samej teorii, bo zakładam, że Wasz artykuł na temat Waszej teorii nie może być błędny, a więc jeśli fundamentalny artykuł dla STE, który nie jest błędny, jest odrzucany, to i sama teoria cienko przędzie, bo jak tu stawiać budynek bez fundamentu? > >5. STW dalej się utrzymuje.> >6. Istnieją racjonalne powody by utrzymywać STW.> Bardzo idealizujesz jakość tych fachowców i przypisujesz im cechy moralne, których nie posiadają.Nie wiem, nie znam ich osobiście. Zakładam, być może naiwnie, być może słusznie, że kierują się etyką naukowca. Jak tego dowieść?
|
|
| |  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | A ja czekam na dowód, że recenzenci którzy śmieli odrzucić Waszą jedyną słuszną teorię, to oszuści i karierowicze. I, że odrzucili Waszą teorię tylko dlatego, żeby chronić swoje naukowe tyłki, a nie dlatego, że ta jest błędna.
Takie twierdzenia wymagają już czegoś więcej niż tylko przekonania o ich słuszności.
|
|
| | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | >A ja czekam na dowód, że recenzenci którzy śmieli odrzucić Waszą jedyną słuszną teorię, to oszuści i karierowicze. I, że odrzucili Waszą teorię tylko dlatego, żeby chronić swoje naukowe tyłki, a nie dlatego, że ta jest błędna. >Takie twierdzenia wymagają już czegoś więcej niż tylko przekonania o ich słuszności.
Przykłady niekompetencji recenzentów i naukowych redakcji dobrze archiwizuję, dlatego mam niezły materiał na długie nagranie wideo, które kiedyś zrobię. W nagraniach, które zapodałem na początku tego wątku, podałem kilka konkretnych przykładów niekompetencji recenzentów oraz redaktorów czasopism pseudo naukowych, dlatego nie chce mi się tego tutaj przepisywać.
Poza tym w artykułach nie pisałem nigdy, że STE jest "jedyną słuszną teorią". Pisałem natomiast, że STW Einsteina nie jest jedyną teorią wyjaśniającą te eksperymenty, co jest prawdą. Nie uważam także, że recenzenci i redaktorzy to jedynie oszuści i krętacze. Niektórzy tak, ale niektórzy to zwyczajni durnie, którzy spełnili warunki stawiane przez ustawę o stopniach naukowych, ale w rzeczywistości niewiele kapują i dlatego zwyczajnie boją się kompromitacji. Jeszcze inni są zapewne sfrustrowani, zawistni lub myślą o kradzieży wyników w przyszłości, więc dlatego chcą je zablokować.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Kulmin (4007 punktów) | Nie dziwię Ci się, że formułujesz oskarżenia wobec tych fizyków którzy odrzucają Waszą teorie i nie przyjmujesz do wiadomości tego, że może być po prostu błędna. W końcu poświęciliście na jej sformułowanie pewnie sporą część życia i gigantyczny nakład pracy może powodować efekt wyparcia faktów świadczących na niekorzyść STE. W końcu jest to zjawisko znane i dotyczy przytłaczającej większości ludzi. Może, nie musi, ale fakty świadczą na Waszą niekorzyść.
Napisałeś:
>Przykłady niekompetencji recenzentów i naukowych redakcji dobrze archiwizuję, dlatego mam niezły materiał na długie nagranie wideo, które kiedyś zrobię. W nagraniach, które zapodałem na początku tego wątku, podałem kilka konkretnych przykładów niekompetencji recenzentów oraz redaktorów czasopism pseudo naukowych, dlatego nie chce mi się tego tutaj przepisywać.
A w jakiej postaci archiwizujesz? Masz nagrania rozmów? Wiarygodne zdjęcia, lub screeny relacjonujące przebieg rozmów? Bo ja Ci nie ufam na słowo mówione, ani na pisane. Bo możesz również w ramach efektu wyparcia zmyślać, że recenzenci wykazywali się skrajną niekompetencją, głupotą i oszustwem. To są poważne oskarżenia - bez jednoznacznych dowodów, nikt racjonalny Ci nie uwierzy.
|
|
 | -1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) | Dyskusja o STW jest dysputą teoretyczną, tak jakby nikt jeszcze nie spostrzegł, że jedynym doświadczeniem mogącym nieco rozjaśnić te mroki jest eksperyment z WZH. Protony w nim osiągają prędkość jedynie o 2m mniejszą od prędkości światła w próżni, a jeśli uwzględnimy ruch obiegowy Ziemi wokół Słońca to nawet ją przekraczają. Chociaż ten ostatni argument jest już niepewny. Sprzeczacie się Panowie o różne kwestie związane z tą teorią, lecz nikt nawet nie próbuje odnieść się do zagadnienia jak funkcjonuje ten wielki zderzacz? Jedyną możliwością, aby on pracował tak jak przedstawiają to uczeni jest zmniejszenie się ładunku elektrycznego protonu prawie 11500 raza, a jest to zgodnie z STW niedopuszczalne. Zabrania tego pierwszy postulat. Połączcie wreszcie swoje twórcze wysiłki łącząc wnioski wypływające z obserwacji a nie traćcie czasu na nieskończone dysputy na temat ile diabłów zmieści się na końcu szpilki.
|
|
|  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > Dyskusja o STW jest dysputą teoretyczną, tak jakby nikt jeszcze nie spostrzegł,> Połączcie wreszcie swoje twórcze wysiłki łącząc wnioski wypływające z obserwacji a nie traćcie czasu na nieskończone dysputy na temat ile diabłów zmieści się na końcu szpilki.> Efektem jaki STW/OTW "przewidzialy" (bardziej powinno sie powiedziec "uslyszaly ze gdzies daleko we wsi dzwoni") to spowolniony uplyw czasu rozpedzonych obiektow, powiazanie czynnikow empirycznych "masy, predkosci, energii i uplywu czasu"...co jest niewatpliwie ogromnym osiagnieciem(przelamaniem owczesnego schematu myslenia*), ale i rowniez jakby oczywiste, zgodne z logika i zadnych wzorow nie wymaga, gdyz kazdy wie i widzi, ze aby wprowadzic cialo w ruch potrzebna jest energia=masa ..a im ciezszy obiekt tym staje sie "oporniejszy i wolniejszy". (w cudzyslowie przewidzialy, bo "przewiduja" tez nieskonczona mase dla rozpedzanych relatywistycznie protonow, czy jader atomowych, oraz wiele innych bzdur) Teoria jest jednak niepelna gdyz w relacji z masa czas nie tylko zwalnia jak zakladal Albert "lamiac absolutyzm sekundy Newtona"(ktora za chwile znow bezmyslnie aplikuje do swojego modelu jako baze "niewygietego, pustego wszechswiata"), ALE I co zostalo pominiete DLA SWIATA KWANTOWEGO ZNACZNIE PRZYSPIESZA (dzieki czemu piszemy wlasnie i komunikujemy sie za pomoca internetu i komputerow jednoczesnie widzac obraz na ekranie) ..lista dowodow empirycznych poczynajac od zmierzonej czestotliwosci postrzegania insektow jest dluga i miazdzaca. Calkowita bajka jednak ..a to niestety podstawa teorii wzglednosci, sa jej rozwazania o krzywiznach i wyginajacej sie przestrzeni <- blad fundamentalny na poziomie wyobrazeniowo-logiczno-filozoficznym (=cos zwiazanego z madroscia rowniez). PODOBNIE JAK CZAS SIE NIE WYKRZYWIA GEOMETRYCZNIE TYLKO ZWALNIA LUB PRZYSPIESZA (TEMPO) PODOBNIE PRZESTRZEN NIE "WYKRZYWIA SIE LUB ODKRZYWIA"(glowny postulat OTW/STW) .. bo przestrzen nie moze sie wykrzywiac !! TYLKO (krzyczy sie do tumanow od 4 lat  ) ROZSZERZAC LUB KURCZYC !!! (zrodlo "sily odepchniecia/separacji przeciwnej grawitacji")..czego modelowym wrecz odwzorowaniem, "zdjeciem i obrazem" jest teoria atomu Bohra i skaczacy miedzy orbitami elektron, wyjasniajacy modele stanow skupienia, chlodnictwo, termodynamike, nadprzewodnictwo ..ale nie tylko ....CALA KOSMOLOGIA OD EWOLUCJI NARODZIN/SMIERC GWIAZD PO GALAKTYKI "UCIEKAJACE OD SIEBIE ROWNOMIERNIE" KAZDA OD KAZDEJ BO KAZDA KUMULUJE W WIRUJACYM JADRZE MASE. Mnie osobiscie szokuje ze ludzie zyjacy w XXI wieku sa tak glupi i bezmyslni, ze od tylu lat nie widza i nie potrafia pojac rozwiazania tak prostego rebusu, oczywistej empirycznej obserwacji pomimo nawet wylozenia im jak dzieciom gotowej odpowiedzi, co oznacza ze prawdopodobnie nigdy sami bez pomocy nie byliby w stanie pojsc z teoria naprzod i wykaraskac sie z bagna wirtualnej-umyslowej matematycznej otchlani nieskonczonosci w ktora sami bezmyslnie zabrneli dzieki autorytetom. (bredzac o jakims "niewidzialnym czterowymiarowym wykrzywianiu nieskonczonej czasoprzestrzeni przez mase", ktore rzekomo widza i zrozumieli i ktore "wszystko im wyjasnia") * - dzis schematem, glupota w ktora sie wierzy jest "nieskonczona przestrzen, ktora w modelu sama sie tworzy z nikad i dodatkowo bez przyczyny empirycznej rozszerza" Brak jest "przelamania"/mysli/zrozumienia ze ona rowniez jako fizyczny artefakt musi miec materialna przyczyne stworcza, a sama w sobie jest efektem wtornym, efektem wirujacej kumulacji masy=energii. .......................... "Zeitgeist" - duch epoki to nadchodzacy/rodzacy sie/wylaniajacy z nicosci na poczatku XX wieku "duch ciemnosci" (wyprorokowany i przeczuwany slusznie przez Kornela Makuszynskiego jak i H.P Lovecrafta) <- duch nieempirycznej mrocznej "nieskonczonej fizyki bez wyjscia"....swiata geometrii niewidzialnych czarnych dziur, niewidzialnych materii, niewidzialnych energii, niewidzialnych fal, nieskonczonych przestrzeni, gdzie ciemnosc pochlania i dominuje boska energie i swiatlo (materia to tylko 4% kosmosu "zgodnie z wyliczeniami autorytetow ludzkich", dodatkowo za przeproszeniem ow szatan bluznierca twierdzi ze caly wszechswiat to.. lacinskia: "curva" <-krzywizna ..gdzie nie ma nadzieji a dzielo Boga i tak pochlona ciemnosci, a zniszczy wielkie rozdarcie w nieskonczonej pustce nicosci ). Wszystkie jej "przywidywania" to niewidzialne matematyczne, ale rzekomo jedynie przez szarlatanow i oszustow<-slepych wyznawcow ducha opetanych ciemnota, "w pewnych okolicznosciach zmierzone" niewidzialne efekto-tworo-duchy. Rozumiem ze modele Einsteina naprowadzily swiat na nowa teorie kosmosu ..ale zabetonowac sie w mysleniu i przez 100 lat nie dokonac jakiegokolwiek progresu, czy nawet postepu ..tylko powtarzac w kolko brednie i bzdury, wymysly i zalozenia autorytetow z okresu gdy nawet nie bylo jeszcze zadnych empirycznych obserwacji kosmosu .. potrafi jedynie chyba poddana wiecznie woli autorytetow naiwna, ew glupia, "mala duchem"(a wydaje jej sie ze "bardzo cwana") i sprzedajna istota ludzka. .
|
|
| |  | 1 na 5 | Henryk.K (2246 punktów) | Zgadzam się z wnioskiem, iż STW i OTW sprowadziły naukę na manowce i w ślepą uliczkę. Proces ten rozpoczął się jednak znacznie wcześniej, bo już w momencie opublikowania ,,O obrotach sfer niebieskich" Stały za tym siły ciemności, gdyż ludzie nie byli na tyle inteligentni, aby dojść do tak absurdalnych wniosków. Doświadczenie Michelsona było przeprowadzone poprawnie, ale wnioski, które wysnuto nie miały nic wspólnego z naukową rzetelnością. Powinno się z nimi poczekać do pierwszego lotu człowieka w Kosmos. Tym samym to co wymyślił Einstein nie posiadało żadnych empirycznych podstaw w owym czasie. Kolejne nakładanie się błędów i bzdur naukowych skutkowało współcześnie tym, iż nie chcąc dopuścić do kompromitacji wiary zwanej nauką, należy kontynuować to nowożytne szalbierstwo.
|
|
| | |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Kolejne nakładanie się błędów i bzdur naukowych skutkowało współcześnie tym, iż nie chcąc dopuścić do kompromitacji wiary zwanej nauką, należy kontynuować to nowożytne szalbierstwo.Normalne. Tak funkcjonują umysły ludzi powiązanych wspólną wiarą. Cóż z tego, że pewien naukowiec powie: "nauka to ściema" a inny potwierdzi... Nie ma chętnych by wyrwać się poza ustalone ramy(bo i po co?) Wiadomo, że prawda jest jedna a większość ma zawsze rację, hehe.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | > >Kolejne nakładanie się błędów i bzdur naukowych skutkowało współcześnie tym, iż nie chcąc dopuścić do kompromitacji wiary zwanej nauką, należy kontynuować to nowożytne szalbierstwo.> Normalne. Tak funkcjonują umysły ludzi powiązanych wspólną wiarą. Cóż z tego, że pewien naukowiec powie: "nauka to ściema" a inny potwierdzi... Nie ma chętnych by wyrwać się poza ustalone ramy(bo i po co?)> Wiadomo, że prawda jest jedna a większość ma zawsze rację, hehe. Negacja współczesnej nauki to Wasz dogmat?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) |
> >Negacja współczesnej nauki to Wasz dogmat?Nie mozna nazwac nauka wymyslonych bzdur o nieskonczonej wykrzywiajacej sie czasoprzestrzeni, poniewaz co widoczne jest trzezwym okiem PRZESTRZEN ROZSZERZA SIE W WYNIKU KUMULACJI MATERII, A NIE WYGINA. Podobnie czas sie nie wykrzywia i "nie jest tym samym co przestrzen" (na zasadzie wyliczania ruchow jednostajnych na karteczce papieru) TYLKO CZAS PRZYSPIESZA LUB ZWALNIA [co rowniez empirycznie widzimy na przykladzie chocby procesow metabolicznych rownych gatunkow czy postrzegania insektow, zachowan swiata mikrobow-rozmnazanie/czas zycia itd itd lista jest dluga] Fizyka ..co bylo n-krotnie powtarzane .. nalezy do gatunku NAUK EMPIRYCZNYCH ..te z kolei rzadza sie swoimi prawami, metoda analizy, budowaniem modeli WYLACZNIE O ZDARZENIA BYTY REALNE I POSTRZEGALNE , a nie "przypuszczalne"(gdybanie). Zadno z zalozen zarowno Ogolnej jak i Szczegolnej Teorii Wzglednosci nie wyniklo z jakiejkolwiek empirycznej obserwacji zauwazonej w swiecie realnym. "Przestrzen jest tak poteznie wygieta ze planety kraza w jej lejach po orbitach, ale niestety leje te sa tak niezauwazalnie male, ze wogole ich nie widac ...lecz ich istnienie da sie udowodnic, mierzac pewne szczegolne okolicznosci" Tak mniej wiecej wyglada "nauka" XXI wiecznych zdobywcow kosmosu (podobnie zreszta jak ich postepy cywilizacyjne, gdzie technologia opiera sie o zasady, prawa znane juz wieki temu ..p.s conajmniej dwa) Wydaje sie ze tak poteznych bzdur i zniewolenia moca autorytetow (jak mozna uwierzyc i zaakceptowac bylo fakt ze "przestrzen sie niewidzialnie wykrzywia", co zburzyc niby mialo model sil grawitacji Newtona  ), slepoty umyslowej historia jeszcze nie widziala. Przykladow jak glupota goni glupote jest multum .. tlumaczy sie iz model wykrzywien geometrycznych jest modelem "lepiej opisujacym grawitacje" , czyli w swiecie realnym tlumaczy lepiej zachowanie obiektow kosmosu ..podczas gdy w praktyce "ZAKRZYWIONE LEJE" nie potrafia nawet logicznie wyjasnic ani przyczyny elips, ani przyspieszen planet krazacych wokol Slonca..a "wytlumaczeniem" jest stwierdzenie ze: "OTW i STW" maja zastosowanie jedynie wokol nieosiagalnych predkosci swiatla i zauwazonych niewidzialnych czarnych dziur, a dla ukladu slonecznego swietnie sprawdza sie idea grawitacji i sil mechanicznych Newtona.[REALNA NAUKA STOI W MIEJSCU BO NIKT NIE SZUKA PRAWDZIWEJ NIEWIADOMEJ CZYLI SILY PRZECIWNEJ GRAWITACJI, MOCY ODEPCHNIECIA, ODSEPAROWANIA SIE MATERII, BEZ KTOREJ KOSMOS NIE MOZE ISTNIEC W DLUZSZYM OKRESIE ...a winno byc to wogole podstawa do zrozumienia jak dziala fizyka..JESLI COS PRZYCIAGA TO MUSI COS ODPYCHAC, bo inaczej nic sie od siebie nie odseparuje, a wszystko w jedno zapadnie] (w zamian wymysla sie z nikad eter i od tej chwili zaczyna sie cyrk NAUKI NIEEMPIRYCZNEJ -> "kreowania zjawisk" (dopiero pozniej ich poszukiwania) ..NIE JAK DOTYCHCZAS CZYNILA TO FIZYKA, co bylo jawnym naruszeniem i ODEJSCIEM OD ZASAD KLASYCZNYCH) . Slepota ludzka, poddanie autorytetowi i opetanie (duchem ciemnosci) jest na tyle silne, ze osobniki nie sa w stanie zauwazac OCZYWISTEJ EMPIRYCZNEJ OBSERWACJI, a mianowicie iz PRZESTRZEN W RELACJI Z MASA ROZSZERZA SIE, A NIE WYGINA. (a jesli na co wskazuja obserwacje jest to prawda, to cala idea STW/OTW w formie jak dzis nauczanej i wykladanej laduja w koszu, a razem z nia czarne dziury, fale grawitacyjne, bozony, inflacje, big bangi) Dodatkowo zburzony zostaje calkowicie model kinetyczny materii, a na jego miejsce zastepuje rozszerzajacy sie atom Bohra i nowa termodynamika, chlodnictwo, modele emisji, stanow skupienia ...i wiele wiele innych (przywrocenie chwaly dziejowej rowniez Lavoisierowi) Takze wynioslosc, pycha i zazdrosc powoduja, iz istota ludzka glupieje to tego stopnia ze nie widzi, lub nie chce... nawet EMPIRYCZNYCH FAKTOW KTORE PODSUWA SIE POD OCZY JAK DZIECKU W GIMNAZJUM. www.racjonalista.pl/forum.php/s,783541
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Kulmin (4007 punktów) | To nawet Miłujący Prawdę nie wali takich tyrad w obronie swojej prywatnej prawdy.
Wiesz co, proponuję byś pluł na współczesną fizykę, kontynuował badania i rozwój nauki sam, lub z Henrykiem K. Jeśli okaże się, że masz rację, będziesz wielkim geniuszem, a jeśli nie... no cóż, kto nie ryzykuje...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > Miłujący Prawdę nie wali takich tyrad w obronie swojej prywatnej prawdy.Przepraszam .. dlaczego "prywatnej prawdy" ? Przeciez cala dyskusja w zamierzeniu miala jedynie porownanie realizmu, empiryzmu, przewidywan, uzytecznosci "obowiazujacych modeli" bigbang/OTW/STW (sam fakt ze jest ich kilka swiadczy o bledzie) "wykrzywiajacej sie nieskonczonej arenie przestrzeni".. ..z modelem "rozszerzajacej sie przestrzeni pod wplywem ciepla-masy", ktora (chyba nie zaprzeczysz) gromadza zarowno wirujace ciezkie centra atomow, planet, ksiezycow, gwiazd ..jak i galaktyk. Co sie okazuje: STW/OTW nie sa w stanie nawet wyjasnic ni elips, ni przyspieszen planet ukladu slonecznego, nie mowiac nic o jego strukturze, zachowaniu <- KOMPLETNE NIC, ZERO (a no bo "nie da sie tego narysowac, uzmyslowic, nakreslic..a jedynie wyliczyc") Jak mialby niby wyjasnic eliptyczne orbity idealny symetryczny lej -> "ekstatycznie piekny" dogmat/wymysl rysowany na kartce papieru przez wyznawcow OTW. Jedyna mozliwosc to ze albo dochodzi do zakrzywien leja  ..ewentualnie planety "wylamuja sie" spod "krzywizny przestrzennej ktora wskazuje im jak maja sie poruszac" (M.Heller) i w ukladzie na nowo powraca dynamika Newtona ("kule tocza sie jak chca") ..co wrecz zakrawa na smiesznosc, a i tak w zadnym stopniu nie wyjasnia kinematyki ukladu slonecznego. PO JAKA CHOLERE WOGOLE RYSOWAC TE LEJE TWIERDZAC ZE WYJASNIAJA ONE RUCH PLANET I STRUKTURE UKLADU SLONECZNEGO LEPIEJ NIZ NEWTON !![wykluczajac "sily"].. (po to sie je rysuje i wpuszcza kuleczke aby krazyla co ma niby plaszczaka oswiecic..to ze kuleczka po sekundzie spada na centrum masy juz nikogo nie interesuje) SKORO TWIERDZI SIE ZA MOMENT IZ LEJE SA TAK MALE ZE AZ NIEWIDZIALNE ?? WIEC W KONCU SA TE LEJE ZAKRZYWIAJACE PRZESTRZEN ABY PLANETY MOGLY KRAZYC PO KOLOWYCH ORBITACH (co demoluje idee sil i oddzialywan Newtona), CZY NIE ? Jak mowie..w praktyce OTW/STW to zupelnie bezuzyteczna (w fizyce, bo juz np w procesie tworzenia komputerowej struktury-grafiki, projektowaniu maszyn, technologii: bardzo uzyteczna) geometria.. pewien typ zalozen ktory przypomina troche filmy fantasy i ksiazki dla dzieci..lecz niestety z rzeczywistoscia fizyczna wspolnego nie ma nic gdyz: - ani przestrzen nie jest statyczna - ani przestrzen nie jest nieskonczona - ani skwantowana - matematyczna - ani wszechswiat nie jest jednym wielkim "ukladem inercjalnym" (a tak go nalezy rozumiec i traktowac <- jako jedna "beczke arene") - ani "przestrzen sie nie wygina, ni krzywi geometrycznie" (wg idei tensorow) - ani czas nie zalamuje (bo ten albo zwalniac moze, albo przyspieszac) Jeden wielki "paradoks na paradoksie", chaos w rozumieniu swiata, galimatias i blokada umyslow (wielkie szkody)..to jedyne empiryczne efekty modli OTW/STW (polamane paradoksem mozgi "dwuwymiarowych plaszczakow ktorym wydaje sie ze zyja w 3D") . Drugi zas z modeli ktory glosi, iz skupisko wirujacej masy tworzy wokol/ rozszerza w miare kumulacji postepujaco przestrzen (a nie ja wygina)..co wy wyksztalceni koledzy (jak i conajmniej setki profesorow, dr-ow, fizykow, chemikow z calego swiata..wlacznie z cala "elita" polskiej mysli) uznajecie za totalna brednie i belkot, pomimo jakze oczywistych obserwacji empirycznych w postaci rozszerzajacych sie atomow, planet, gwiazd, kosmosu ktore wlasnie przypadkiem energie w swym centrum koncentruja. Wiele mozna by mowic. Gdy np padly pytania o chlodnictwo wg modelu wibracyjnego..to okazalo sie ze wg nauki podczas rozprezania w zamrazarce tuz za zaworem goracy gaz przemienia sie "bez emisji ciepla w zimny" LOOOL ("przemiana adiabatyczna to wyjasnia"), a jednoczesnie rozszerza i staje goracy (bo tak go "przypalaja cieple produkty w lodowce")  ("spowolnione na radiatorze czastki substancji chlodniczej na skutek uwolnienia-rozprezenia-otwarcia zaworu zwalniaja jeszcze bardziej co przejawia sie, zamiast skurczeniem..naglym ich przyspieszeniem i powiekszeniem") Glupota goni wrecz glupote..bzdura i jedno wielkie zagmatwanie ..ale gdy tlumaczy sie to samo zjawisko MODELEM BOHRA w jednej linijce [dociskajac sila elektron do jadra wymuszamy spadek na nizsza orbite co skutkuje wyemitowaniem energii na radiatorze <-Bohr. Odpuszczajac zas cisnienie, elektron wraca/skacze na wyzsza orbite i jak uwaza Niels Bohr by to uczynic atom musi energie zaabsorbowac..gdyz oddalenie elektronu - "poziom orbity" zalezne jest od stanu energetycznego] ..to od wyuczonych w szkolach specjalistow slyszy sie ..ze to "prywatna prawda", kompletna brednia i wymysly ("nic wspolnego z prawdziwa nauka")  > Wiesz co, proponuję byś pluł na współczesną fizykę, kontynuował badania i rozwój nauki sam, lub Henrykiem KCaly czas "kontynuuje badania"..publicznie "wyrzucam" z siebie nowe pomysly, mysli, idee ..lecz istota ludzka .. (kazda gra na wlasne zyski, chce wylacznie ugrac "na siebie", siebie uwaza za "najwiekszego cwaniaka i znawce", wlaczajac w to nawet najwiekszych sceptykow obowiazujacego dogmatu) .. wlasnie pluje od lat na kazdy postep ("bo kazdy wie najlepiej") ..czego jedynym skutkiem bedzie na koncu jeszcze wieksza nienawisc (ze jednostka zjadla mozna powiedziec sama tak wielki tort..nikt jednak nie chcial sie dolaczyc, a kazdy uwazal za niestrawna ohyde  ) > Jeśli okaże się, że masz rację, będziesz wielkim geniuszem, a jeśli nie no cóż, kto nie ryzykujeTych "wielkich geniuszy" w XXI wieku chyba juz wystarczy (i ich wymyslow). Teraz moze pozwolmy w koncu "normalnemu czlowiekowi", trzezwo myslacemu, racjonalnie: chlopu ze wsi sie wypowiedziec (jak rowniez i innym ktorzy chca uzywac mozgow a nie jedynie "akceptowac"). Dzis prawo do glosu (w realu i powaznej debacie publicznej) maja tylko synalki tatusiow profesorkow z wypranymi mozgami, nieistniejaca w rzeczywistosci geometria..twierdzacy na dodatek jeszcze ze to fizyka. Czasy komuny, czystego ducha, wspolpracy i koOperacji minely bezpowrotnie, dzis kazdy za kawalek suchej bulki ("nagrody i slawe") utopil by drugiego w lyzce wody (byle by tylko
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | |
|
|  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | >Jedyną możliwością, aby on pracował tak jak przedstawiają to uczeni jest zmniejszenie się ładunku elektrycznego protonu prawie 11500 raza, a jest to zgodnie z STW niedopuszczalne. Zabrania tego pierwszy postulat.
Skąd pochodzą te informacje, że proton musiałby zmniejszać swój ładunek?
|
|
| |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >>Jedyną możliwością, aby on pracował tak jak przedstawiają to uczeni jest zmniejszenie się ładunku elektrycznego protonu prawie 11500 raza, a jest to zgodnie z STW niedopuszczalne. Zabrania tego pierwszy postulat. >Skąd pochodzą te informacje, że proton musiałby zmniejszać swój ładunek? >
Proszę zerknąć do wpisu ,, Czy Wielki Zderzacz Hadronów jest wiarygodny"?
Na stronie 249.
|
|
| | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | >>>Jedyną możliwością, aby on pracował tak jak przedstawiają to uczeni jest zmniejszenie się ładunku elektrycznego protonu prawie 11500 raza, a jest to zgodnie z STW niedopuszczalne. Zabrania tego pierwszy postulat. >>Skąd pochodzą te informacje, że proton musiałby zmniejszać swój ładunek? >> >Proszę zerknąć do wpisu ,, Czy Wielki Zderzacz Hadronów jest wiarygodny"? >Na stronie 249.
Bardzo jesteś tajemniczy. Gdzie jest ten wpis? Czy chodzi o taki wątek? Niczego takiego nie mogę znaleźć. Czy nie prościej jest od razu podać link?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
>>> >>Proszę zerknąć do wpisu ,, Czy Wielki Zderzacz Hadronów jest wiarygodny"? >>Na stronie 249. >Bardzo jesteś tajemniczy. Gdzie jest ten wpis? Czy chodzi o taki wątek? >Niczego takiego nie mogę znaleźć. Czy nie prościej jest od razu podać link? > Ten wis jest na tym portalu, dlatego nie mogę podać linku.
|
|
| | | | |  | | szostek (349 punktów) | >Ten wis jest na tym portalu, dlatego nie mogę podać linku.
Link podaje się tak samo jak do każdej innej strony. Widziałem to już w innych postach i chyba sam kiedyś robiłem.
|
|
| mancziz (1830 punktów) | Witam. Miło widzieć rodzimych naukowców, nie bojących się podważać naukowe dogmaty. Jedna rzecz tylko trochę kłuje w oczy tak z laickiego punktu widzenia - umieszczenie filmików YT na kanale tagentv. Nie jestem pewien czy sąsiedztwo K. Jackowskiego Panom pomaga  . Mimo wszystko życzę powodzenia.
|
|
4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > 1. The derivation of the general form of kinematics with the universal reference systemTen artykuł uwidacznia bezsensowność idei eteru. Aby nagiąć prędkość światła w układzie poruszającym się do faktów doświadczalnych autorom wychodzi fantastycznie zmienna zależność tej prędkości od kierunku propagacji:  Prędkość światła w kierunku a' w układzie poruszającym się z prędkością n względem eteru. Jeżeli więc światło w eterze nie rozchodzi się tak jak fale na wodzie (ze stałą prędkością, izotropowo, niezależnie od obserwatora) to po co w ogóle postulować ten eter? > Jako ciekawostkę podam, że ten pierwszy artykuł był odrzucany przez 24 czasopisma z listy Web of Science.I słusznie.
|
|
 | 3 na 3 | szostek (349 punktów) | Twoja opinia @Fizyk jest całkowicie błędna.
>Ten artykuł uwidacznia bezsensowność idei eteru. Aby nagiąć prędkość światła w układzie poruszającym się do faktów doświadczalnych autorom wychodzi fantastycznie zmienna zależność tej prędkości od kierunku propagacji:
Używasz niezrozumiałych określeń, jak "nagiąć" oraz "fantastycznie zmienna".
W STE światło rozchodzi się w eterze ze stałą prędkością w każdym kierunku. Dla obserwatora poruszającego się względem eteru wartość prędkości tego samego światła będzie zależała od kierunku propagacji. Wszystkie zależności na ten temat wyprowadziliśmy na podstawie elementarnych założeń.
>Jeżeli więc światło w eterze nie rozchodzi się tak jak fale na wodzie (ze stałą prędkością, izotropowo, niezależnie od obserwatora) to po co w ogóle postulować ten eter?
Dlaczego napisałeś, że "nie rozchodzi się tak jak fale na wodzie" ? Wszystko jest napisane w podanych artykułach. Względem eteru światło ma z założenia taką samą prędkość w każdym kierunku, czyli dla obserwatora nieruchomego względem eteru przestrzeń jest pod tym względem izotropowa. Dla obserwatorów ruchomych względem eteru przestrzeń nie jest już izotropowa, w podobny sposób jak dla osób poruszających się po wodzie nieizotropowa jest prędkość fali na wodzie. Jest tutaj podobnie jak w mechanice klasycznej, dlatego wyobrażenie sobie kinematyki STE nie powinno stwarzać żadnych trudności. Różnica w stosunku do kinematyki klasycznej jest tylko taka, że ciała w ruchu względem eteru ulegają skróceniom (bardzo podobnie jak w STW Einsteina) oraz dla ruchomych względem eteru obserwatorów czas płynie wolniej (bardzo podobnie jak w STW Einsteina). Te dwa efekty wpływają na to, w jaki sposób ruchomy obserwator mierzy prędkość światła, która jest pokazana na załączonym przez ciebie rysunku.
Wykres, który załączyłeś pokazuje prędkości światła widziane z różnych układów inercjalnych. Np. znajdujące się tam kółko oznaczone przez v=0, pokazuje wartość prędkości dla obserwatora poruszającego się względem eteru z prędkością v=0 (czyli się nie poruszającego). Pozostałe elipsy dotyczą obserwatorów poruszających się względem eteru z podanymi tam prędkościami v. Po prawej stronie narysowany jest wektor prędkości v z jaką porusza się obserwator. Czyli te wykresy dotyczą układów inercjalnych poruszających się w prawą stronę.
Ten rysunek jest jedynie ilustracją tego co wynika z wzoru na jednokierunkową prędkość światła wyprowadzonego ściśle i matematycznie w ramach teorii.
|
|
|  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > W STE światło rozchodzi się w eterze...Ja rozumiem co piszesz i co napisałeś w swojej pracy ale nadal uważam, że redaktor nie powinien był jej przyjąć do druku. Już trzy lata temu napisałem, że Szczególna Teoria Eteru (STE) jest albo błędna albo nie mówi nic nowego. Wygląda na to, że po trzech latach mozolnych poprawek zbliżyliście się nieco do tej drugiej alternatywy. > Używasz niezrozumiałych określeń, jak "nagiąć" oraz "fantastycznie zmienna".Od co najmniej czterdziestu lat wiadome jest, że zmieniając odpowiednio synchronizację zegarów oraz transformację Lorentza (moim zdaniem jest to jej naginanie) można utrzymać kinematyczną zgodność z doświadczeniem kosztem nieizotropowej prędkości światła w poruszającym się układzie i przekraczającej wartość c (jak na mój gust, brzmi to fantastycznie). Cytując Mansouri'ego, Sexl'a i Rizzi'ego sami przyznajecie, że mozolnie wyprowadzona transformacja (67) nie jest niczym nowym.
|
|
| |  | 3 na 3 | szostek (349 punktów) | > Ja rozumiem co piszesz i co napisałeś w swojej pracy ale nadal uważam, że redaktor nie powinien był jej przyjąć do druku.Nie zgadzamy się w tej sprawie. Nawet gdyby tak było, choć tak nie jest w przypadku STE, że w artykule wyprowadza się coś już znanego, ale inną metodą, to jest to nowy wkład i należy to opublikować. Stwierdzenie, że "redaktor nie powinien był jej przyjąć do druku" jest tym bardziej zabawne, że zdecydowana większość prac naukowych nie wnosi niczego nowego. Publikowane są ciągle te same zagadnienia i to najczęściej z różnymi błędami w stosunku do oryginałów. A poza tym duża część tak zwanych naukowych publikacji to zwykłe śmieci. Czasami jeżeli nie chce się tego tematu ujawniać mówi się w zakamuflowany sposób, że większość prac naukowych ma charakter przyczynkowy  Pokazanie różnych metod otrzymywania tego samego wyniku jest jak najbardziej rozwijające wiedzę w danym zakresie. Twoja uwaga jest błędna także dlatego, że metody w fizyce są równie ważne jak idee. > Od co najmniej czterdziestu lat wiadome jest, że zmieniając odpowiednio synchronizację zegarów oraz transformację Lorentza (moim zdaniem jest to jej naginanie) można utrzymać kinematyczną zgodność z doświadczeniem kosztem nieizotropowej prędkości światła w poruszającym się układzie i przekraczającej wartość c (jak na mój gust, brzmi to fantastycznie). Cytując Mansouri'ego, Sexl'a i Rizzi'ego sami przyznajecie, że mozolnie wyprowadzona transformacja (67) nie jest niczym nowym.Transformacja (67) pojawiała się już w publikacjach, ale przypisywano jej inny sens niż ma ona w STE. Poza tym w naszym artykule jest to tylko jedna z nieskończenie wielu transformacji dla kinematyk z eterem. Czyli pokazaliśmy rzec zupełnie nową, że istnieje nieskończenie wiele kinematyk z eterem, które są zgodnie z eksperymentami, w których mierzono prędkość światła. Mansouri'ego, Sexl'a i Rizzi'ego i inni tylko przerabiali STW zmieniając synchronizację zegarów. Takie podejście nie daje jednoznacznej odpowiedzi, o co w nim tak naprawdę chodzi. Natomiast myśmy nie przerabiali STW tylko wyprowadzili od podstaw, na podstawie założeń wynikających z eksperymentów, nową teorie. Przewidywania STE są inne niż STW w sprawie izotropowości przestrzeni. Czyli STE jest modelem innej rzeczywistości niż STW. Nawet Mansouri, Sexl i Rizzi wyraźnie napisali, że ta ich transformacja o postaci (67) to cały czas jest STW, tylko inaczej zapisana. I właśnie w tej sprawie bardzo się mylili. Jest bowiem tak, że sposób synchronizacji zegarów nie może być dowolny, tylko musi odzwierciedlać realne zjawiska fizyczne. Ponieważ tamte podejścia były przeróbkami STW, dlatego przypisywano im własności wyniesione z STW i nie widziano prawdziwej istoty sprawy. Dopiero nasze, zrobione od podstaw wyprowadzenie pokazuje co tak naprawdę wynika z eksperymentów z pomiarem prędkości światła. Czyli, że odrzucenie kinematyk z eterem nie miało żadnych podstaw eksperymentalnych. Poza tym mylisz się także dlatego, że gdyby wszystko było oczywiste, to na uczelniach na całym świecie nie uczonoby kłamstw z tego zakresu, czyli, że jednokierunkowa prędkość światła jest stała oraz, że na pewno nie ma ośrodka, w którym propaguje światło. Ponieważ to nie są fakty eksperymentalne. Aby sobie uświadomić jak bardzo Mansouri, Sexl i Rizzi mylili się w swoich wnioskach oraz jaki jest sens sposobu synchronizacji zegarów warto poddać takiemu zabiegowi zwykłą transformację Galileusza. Pokazaliśmy to w książce. Czyli można w zwykłej mechanice klasycznej zsynchronizować sobie zegary przy pomocy jakichś dziwnych sygnałów. Otrzymuje się wtedy kinematyki, w których jednoczesność zdarzeń nie jest absolutna. Ale nikt chyba nie powie, że tak jest w mechanice klasycznej na poważnie tylko dlatego, że sobie można w taki specyficzny sposób zsynchronizować zegary.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Stwierdzenie, że "redaktor nie powinien był jej przyjąć do druku" jest tym bardziej zabawne, że zdecydowana większość prac naukowych nie wnosi niczego nowego.
Akurat z tym się zgadzam, że większość prac naukowych nie wnosi niczego nowego, ale radą na to na pewno nie jest zwiększanie liczby bezwartościowych publikacji. Niestety, w dzisiejszych czasach, kiedy nawet nie trzeba drukować tych prac, jest mnóstwo czasopism pretendujących do bycia naukowymi, które za odpowiednią opłatą zamieszczą w internecie bez czytania każdą bzdurę byle tylko była ona ukryta za poważnie wyglądającymi wzorami i wykresami.
> Pokazanie różnych metod otrzymywania tego samego wyniku jest jak najbardziej rozwijające wiedzę w danym zakresie.
Owszem, ale tego nie zrobiliście - zrobili to wiele lat temu Mansouri i Sexl (M&S), i to dużo lepiej od Was: bez błędów i w znacznie szerszym zakresie.
> ... pokazaliśmy rzec zupełnie nową, że istnieje nieskończenie wiele kinematyk z eterem, które są zgodnie z eksperymentami, w których mierzono prędkość światła.
To co jest nowe w tej pracy jest błędne, a to co jest poprawne nie jest nowe.
Błędem jest wprowadzać poprzeczne skrócenie y(v), kiedy Mansouri i Sexl pokazali, że przeprowadzone pomiary praktycznie je wykluczają (y(v) @ 1, M&S str. 510). Ponadto proste doświadczenie myślowe pokazuje niemożliwość takiego skrócenia.
Poprawne jest stwierdzenie, że można skontruować inne kinematyki niż STW, ale są one opisane parametrem e (M&S str. 501), a nie y(v). W Waszej pracy milcząco przyjmujecie e = 0, co jest równoważne założeniu absolutnej równoczesności i powinno się znaleźć na liście Waszych założeń.
> Jest bowiem tak, że sposób synchronizacji zegarów nie może być dowolny, tylko musi odzwierciedlać realne zjawiska fizyczne.
Nieprawda. Dowolność parametru e pociąga za sobą dowolność synchronizacji zegarów i dowolność zdefiniowania równoczesności zdarzeń odległych przestrzennie. Przynajmniej w zakresie kinematyki ta dowolność prowadzi do teorii odmiennych od STW, choć koślawych, czego przykładem jest Wasza STE.
|
|
| | | |  | 2 na 4 | szostek (349 punktów) | >> Pokazanie różnych metod otrzymywania tego samego wyniku jest jak najbardziej rozwijające wiedzę w danym zakresie. >Owszem, ale tego nie zrobiliście - zrobili to wiele lat temu Mansouri i Sexl (M&S), i to dużo lepiej od Was: bez błędów i w znacznie szerszym zakresie. > ... >To co jest nowe w tej pracy jest błędne, a to co jest poprawne nie jest nowe.
Znowu wykazuje się Pan nieznajomością tematu. Pana uwagi są złośliwe zapewne z tego powodu, że na początku mnie zaatakował i teraz nie chce, sam przed sobą, przyznać się do błędu. Takie emocjonalne i negatywne nastawienie utrudnia zagłębienie się w temat i jego zrozumienie.
>Błędem jest wprowadzać poprzeczne skrócenie y(v), kiedy Mansouri i Sexl pokazali, że przeprowadzone pomiary praktycznie je wykluczają (y(v) @ 1, M&S str. 510).
Nie znam pracy, w której Mansouri i Sexl pokazaliby, że przeprowadzone pomiary wykluczają poprzeczne skrócenie. Jestem pewny, że dostępne technologie nie pozwalają na wykonanie pomiaru skrócenia poprzecznego, dlatego nie może to być metoda falsyfikacji teorii. Widziałem tylko takie ich artykuły, w których prowadzili rozważania czysto teoretyczne. Jeżeli twierdzili, że skrócenie poprzeczne jest wykluczone to się mylili, ale myślę, że raczej błędnie odczytał Pan to co oni napisali.
Poza tym nie zrozumiał Pan jednej zasadniczej sprawy. W pierwszym artykule, który zapodałem pokazaliśmy, że istnieje nieskończenie wiele kinematyk z eterem, które są zgodne z eksperymentami, w których mierzono prędkość światła. Wcale nie przekonujemy, że którakolwiek z nich musi być prawidłowym modelem rzeczywistych procesów w zakresie innych eksperymentów. Być może wszystkie są błędne tak samo jak STW, a prawdziwa jest np. koncepcja Ritza według której fotony są jak kuleczki wystrzeliwane ze stałą prędkością, ale tylko względem układu, z którego są wystrzeliwane. To wszystko nie ma znaczenia. Celem artykułu było pokazanie, że podręczniki fizyki mylą się, gdy twierdzą, że eksperyment M-M udowodnił nieistnienie eteru oraz, że prędkość światła jest absolutnie stała. Co więcej, teorii z eterem zgodnych z eksperymentem M-M jest nieskończenie wiele. Mam nadzieję, że w końcu Pan to zrozumie, że ważne są tezy formułowane w artykule, a nie to co sobie Pan sam dopowiada na ten temat. Pan formułuje zarzuty w stosunku do czegoś czego nie ma w artykułach. Przecież nie twierdziliśmy, w tych artykułach, że skrócenie poprzeczne da się technicznie zmierzyć ani, że przedstawione teorie eteru są niepodważalne przy pomocy innych eksperymentów, więc nie wiem o co Panu chodzi.
>Ponadto proste doświadczenie myślowe pokazuje niemożliwość takiego skrócenia.
Popełnia Pan błąd logiczny, gdyż to doświadczenie myślowe jest prowadzone w ramach paradygmatu STW. I faktycznie w ramach STW, takiej jak jest obecnie interpretowana, skrócenie poprzeczne nie jest możliwe, gdyż prowadzi do ewidentnych sprzeczności. Natomiast w ramach teorii eteru skrócenie poprzeczne oraz wydłużenie poprzeczne są jak najbardziej dopuszczalne. Taki błąd popełnia wielu recenzentów, gdy próbują oceniać jedną teorię na podstawie wniosków wynikających z zupełnie innej teorii. I to jest dowód na to, że system wymaga głębokich reform.
>Poprawne jest stwierdzenie, że można skontruować inne kinematyki niż STW, ale są one opisane parametrem e (M&S str. 501), a nie y(v). W Waszej pracy milcząco przyjmujecie e = 0, co jest równoważne założeniu absolutnej równoczesności i powinno się znaleźć na liście Waszych założeń.
Myli się Pan twierdząc, że parametry przy pomocy których można konstruować kinematyki są zastrzeżone do parametru e. Transformacje można parametryzować przy pomocy przeróżnych parametrów.
Przyjmujemy, że parametr e=0 ponieważ jest to jedyny sposób synchronizacji, który nie prowadzi do sprzeczności. Mam na ten temat publikację w recenzji, gdzie to dokładnie wyjaśniam i gdy to już będzie możliwe to ją tutaj zapodam. Ale faktycznie ma Pan rację, że na tym etapie wskazane byłoby podać metodę synchronizacji jako jedno z założeń teorii. Myśmy tego nie zrobili ponieważ ten sposób synchronizacji uważamy za jedyny prawidłowy z technicznego punktu widzenia. W kolejnych artykułach wprost podajemy w jaki sposób synchronizujemy zegary.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Znowu wykazuje się Pan nieznajomością tematu.
Kto jak kto...
>> Błędem jest wprowadzać poprzeczne skrócenie y(v), kiedy Mansouri i Sexl pokazali, że przeprowadzone pomiary praktycznie je wykluczają (y(v) @ 1, M&S str. 510).
> Nie znam pracy, w której Mansouri i Sexl pokazaliby, że przeprowadzone pomiary wykluczają poprzeczne skrócenie.
No przecież to ta praca, którą sam Pan cytuje. Czytał ją Pan?
> Jestem pewny, że dostępne technologie nie pozwalają na wykonanie pomiaru skrócenia poprzecznego, dlatego nie może to być metoda falsyfikacji teorii.
Pana ignorancja jest żenująca. Te pomiary zostały wykonane przez Ivesa i Stillwella (I&S), co Mansouri i Sexl (M&S) omawiają w trzeciej części swojej pracy, gdzie podają zmierzone ograniczenia na parametry a, b, d. Jak Pan rozwinie w szereg swój wzór (31) tak jak to zrobili M&S: t' = (1 + av²/c² + ...)t i porówna z tym co zmierzyli I&S, to otrzyma Pan ograniczenie na zmienność Pana funkcji skrócenia poprzecznego y(v) = 1 ± 10-2. Współczesne pomiary [Reinhardt et al (2007). "Test of relativistic time dilation with fast optical atomic clocks at different velocities" Nature Physics 3 (12) 861-864] ograniczają tę zmienność do 1 ± 8.4 × 10-8. Brak poprzecznego skrócenia jest mierzalnym faktem.
> Celem artykułu było pokazanie, że podręczniki fizyki mylą się, gdy twierdzą, że eksperyment M-M udowodnił nieistnienie eteru ...
Nie wiem jakie podręczniki Pan czyta - w moich (Jackson, Rindler) pisze, że ten eksperyment nie wykrył wiatru eteru.
> ... oraz, że prędkość światła jest absolutnie stała.
Nie zmamy faktów temu przeczących. A że da się skonstuować kinematyki, w których tylko średnia prędkość światła jest stała, to jest znane od dawna.
> Przyjmujemy, że parametr ε = 0 ponieważ jest to jedyny sposób synchronizacji, który nie prowadzi do sprzeczności.
Nieprawda. M&S pokazali, że istnieje nieskończenie wiele wartości parametru ε przy których orzymuje się poprawne kinematyki relatywistyczne, w szczególności ε = -v /c dla STW.
|
|
| | | | | |  | | szostek (349 punktów) | > No przecież to ta praca, którą sam Pan cytuje. Czytał ją Pan?Czytałem tylko część I na którą się powołuję. Prace Mansouri i Sexl są bardzo słabe, dlatego się nimi specjalnie nie interesuję. > > Jestem pewny, że dostępne technologie nie pozwalają na wykonanie pomiaru skrócenia poprzecznego ...> Pana ignorancja jest żenująca. Te pomiary zostały wykonane przez Ivesa i Stillwella (I&S), co Mansouri i Sexl (M&S) omawiają w trzeciej części swojej pracy, gdzie podają zmierzone ograniczenia na parametry a, b, d. Jak Pan rozwinie w szereg swój wzór (31) tak jak to zrobili M&S: t' = (1 + av²/c² + ...)t i porówna z tym co zmierzyli I&S, to otrzyma Pan ograniczenie na zmienność Pana funkcji skrócenia poprzecznego y(v) = 1 ± 10-2. Współczesne pomiary [Reinhardt et al (2007). "Test of relativistic time dilation with fast optical atomic clocks at different velocities" Nature Physics 3 (12) 861-864] ograniczają tę zmienność do 1 ± 8.4 × 10-8. Brak poprzecznego skrócenia jest mierzalnym faktem.Ma Pan na tym forum nick 'Fizyk', ale wykazuje się Pan skrajną ignorancją w sprawie fizyki. Nie piszę tego po to, aby Panu ubliżać, czy dokuczać. Po prostu takie są fakty. Nie wiem o jakim eksperymencie Ivesa i Stillwella Pan napisał. W tym eksperymencie, który znam oni mierzyli częstotliwość światła emitowanego przez jony gazu rozpędzane względem laboratorium. Mierzyli częstotliwość światła, a nie żadne skrócenie poprzeczne. No wiec wyjaśniam jeszcze raz, w tym eksperymencie oni mierzyli barwę światła, a nie żadne skrócenie poprzeczne. Częstotliwość tego światła była inna niż częstotliwość takiego światła emitowana przez spoczywający nieruchomo gaz. I co to oznacza?Żeby wyjaśnić taki efekt trzeba się posłużyć jakąś teorią. Można np. wyjaśniać ten efekt przy pomocy STW, w której występuje efekt Dopplera (klasyczny i relatywistyczny). Jeżeli będzie się wszystko zgadzało, to pośrednio możemy stwierdzić, że potwierdziliśmy efekt dylatacji czasu, ale to będzie potwierdzenie tylko pośrednie, a nie bezpośrednie, dlatego, że do przeliczenia energii światła na dylatację czasu była użyta teoria. Taki wynik zależy od użytej teorii, czyli z całą pewnością nie jest bezpośredni. Bezpośredni pomiar dylatacji czasu zrobili, zakładając, że nie sfałszowali wyników, panowie Hafele-Keating, gdyż oni porównywali realne wskazania zegarów latających samolotami. Zerknąłem teraz do III części artykułu Mansouri i Sexl i oni napisali o eksperymencie Ivesa i Stillwella, że to był bezpośredni ("directly") pomiar dylatacji czasu. Czyli napisali bzdurę, która potwierdza moją opinię, że ich artykuły są kiepskie. A Pan błędnie uważa, że eksperyment Ivesa i Stillwella to był pomiar skrócenia poprzecznego. No więc, to nie był nawet pomiar dylatacji czasu (bo tylko co najwyżej pośredni), a co dopiero skrócenia poprzecznego. Poza tym, według moje wiedzy, eksperyment Ivesa i Stillwella nie potwierdził relatywistycznej dylatacji czasu. Eksperyment im nie wychodził i ostatecznie umieścili detektory pod niedużym kątem do wiązki gazu (rysunek układu pomiarowego można znaleźć na Wikipedii). A potem niby, w co nie wierzą, udało im się odfiltrować znacznie większy klasyczny efekt dylatacji czasu od relatywistycznego. To z całą pewnością jest lipa. Uwierzyłbym w ten pomiar, gdyby detektory były umieszczone prostopadle do wiązki gazu i mierzyły tylko efekt relatywistyczny, bez klasycznego. Czyli uważam, że wnioski z tego eksperymentu zostały sfałszowane po to, aby potwierdzić błędną teorię STW Einsteina  > > Celem artykułu było pokazanie, że podręczniki fizyki mylą się, gdy twierdzą, że eksperyment M-M udowodnił nieistnienie eteru ...> Nie wiem jakie podręczniki Pan czyta - w moich (Jackson, Rindler) pisze, że ten eksperyment nie wykrył wiatru eteru.No to się wysilili  Jedne podręczniki błędnie piszą, że eksperyment M-M wykluczył istnienie eteru, i taki pogląd jest powszechnie utrwalony na całym świecie. A inne podręczniki piszą jedynie, że nie wykrył eteru, ale w takim razie także są błędne, ponieważ nie zaprzeczają wprost tej powszechnej i błędnej opinii na temat eksperymentu M-M. Jeżeli w tym konkretnym podręczniku napisali tylko, że nie wykrył eteru, to uważam, że nie powielili tego powszechnego błędu tylko przez przypadek. Po prostu jest tak wiele podręczników, że znajdzie się w śród nich kilka, w których napisano powszechnie uznaną bzdurę w sposób taki, że formalnie napisali dobrze, ale tylko przez przypadek.  Ja bym ich docenił, gdyby napisali wprost, tak ja to zrobiłem w monografii i robię w artykułach, czyli piszę, że założenia STW Einsteina nie mają ścisłych podstaw eksperymentalnych. > > ... oraz, że prędkość światła jest absolutnie stała.> Nie zmamy faktów temu przeczących. A że da się skonstuować kinematyki, w których tylko średnia prędkość światła jest stała, to jest znane od dawna.No to się zgadamy, że kinematyki, w których jednokierunkowa prędkość światła nie jest stała są dopuszczalne. Rozumiem z tego, że konsekwentnie zgadzamy się także w tym, że STW Einsteina nie jest jedyną kinematyką wyjaśniającą znane eksperymenty. To świetnie, ale w takim razie jak Pan wyjaśni, to, że zgraja niedorozwiniętych recenzentów z tytułami naukowymi, z różnych zakątków świata, nie ma pojęcia o tych faktach. Tylko proszę głupio nie pisać, że moje artykuły są odrzucane ponieważ zawierają błędy, bo niczego takiego nikt nie wykazał i takim głupim gadaniem tylko się Pan ośmieszy  > Nieprawda. M&S pokazali, że istnieje nieskończenie wiele wartości parametru ε przy których orzymuje się poprawne kinematyki relatywistyczne, w szczególności ε = -v /c dla STW.M&S mylili się w wielu sprawach. Oni nie zrozumieli znaczenia parametru ε. Wyjaśnię to w artykule.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Tylko proszę głupio nie pisać, że moje artykuły są odrzucane ponieważ zawierają błędy
Nie muszę pisać, skoro Pan mnie w tym wyręczył.
|
|
1 na 3 | MaxGolonko3 (3459 punktów) | > Witam wszystkich
Proszę natychmiast zrzucić te bzdury do działu Bazgroły albo do oślej ławki.
Szostek z jego hipotezami został starannie omówiony na portalach i forach naukowo-technicznych.
Udowodniono mu niekompetencję. W takich przypadkach zachowuje się skandalicznie jako osoba. Jak troll lub małe dziecko ale niestety chamskie i sam doprowadza do wymazywania jego wątków (czyli reklamy bzdur).
Ten [usunięte przez moderację] promuje swoje bzdury w celach komercyjnych żeby zaistnieć (to się chyba gdzieś sprzedaje jako książka i daje mu opłaty z reklam) i to wszystko w temacie!
Miłego.
p.s.
Infantylne zachowania w przypadku krytyki mogą oznaczać też, że jest to człowiek z problemami psychicznymi, który dowartościowuje się (ludzkim zainteresowaniem) w dziedzinie tej pseudonauki.
|
|
 | 2 na 2 | MaxGolonko3 (3459 punktów) | Przykład żenujących zaburzeń emocjonalnych i rzucania inwektywami przez Szosteka na pewnym forum technicznym znalazłem tutaj: astropolis(*)?do=findComment&comment=726328Tam warto kliknąć [pokaż ukrytż zwartość] by zobaczyć "klasę" tego człeka Miłego
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > Przykład żenujących zaburzeń emocjonalnych i rzucania inwektywami przez Szosteka> na pewnym forum technicznym znalazłem tutaj:> astropolis(*)?do=findComment&comment=726328> Tam warto kliknąć [pokaż ukrytż zwartość] by zobaczyć "klasę" tego człekaOtworzyłem, przeczytałem, zacytowałem. Napisano 4 Lipiec 2018 Cytat:Dawno nie używałem tego wątku, ale dziś kończy się pewien krótki ale niezwykle barwny etap w historii tego forum. Coś jak tydzień niskich cen w Lidlu. U nas tydzień nauki niskich lotów. Cały czas nie mogę uwierzyć, że taka osoba jest pracownikiem akademickim :o
Restrykcja: Bomba eterowa. Kiedyś nazywaliśmy to atomówką, ale nie wiem czy można wierzyć tym od energii jądrowej.
Dla kogo? Pan doktor Szostek Dlaczego? Zniesławienie publiczne, zniewaga na priv (jak widać poniżej ten pan nie wie na czym polega różnica), jakaś forma szantażu, groźby. Dawno takiego pakietu nie było. Poniżej niezbyt ciekawa lektura. Tak, sprawdziłem czy jako odbiorca wiadomości mogę ją upublicznić. Pogrubienie moje. Widać że sława niejakiego Szostka rośnie, tyle że jakoś nie w dziedzinie jaką ponoć prezentuje.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | 2 na 4 | szostek (349 punktów) | Napisałeś @MaxGolonko3 same niegodziwe bzdury.
Nie będę komentował wpisów, jeżeli nie będzie w nich niczego poważnego.
|
|
3 na 3 | nes86 (22 punktów) | Jeżeli nazywa Pan swoją teorię 'szczególną' to oznacza ze istnieje również analogicznie do teorii względności również teoria eteru w wersji ogólnej?
Jeżeli nie to proszę trzymać się nomenklatury naukowej i nie używać przymiotnika 'szczególna', dzięki temu zyska Pan malutki punkcik do wiarygodności tej hucpy.
|
|
 | 3 na 3 | szostek (349 punktów) | > Jeżeli nazywa Pan swoją teorię 'szczególną' to oznacza ze istnieje również analogicznie do teorii względności również teoria eteru w wersji ogólnej?Oczywiście, że istnieje. > Jeżeli nie to proszę trzymać się nomenklatury naukowej i nie używać przymiotnika 'szczególna', dzięki temu zyska Pan malutki punkcik do wiarygodności tej hucpy.Jakiej nomenklatury ?
|
|
4 na 4 | Jacholek (5699 punktów) | > Witam wszystkich  Nie wnikając w szczegóły tej STE to chciałoby się przede wszystkim dowiedzieć co ta propozycja eteru wnosi nowego do opisu rzeczywistości i znanych faktów eksperymentalnych i co jest w stanie wyjaśnić lepiej aniżeli STW, jakie daje ewentualnie unikalne przewidywania dające się poddać weryfikacji.Jednym słowem czy spełnia kryteria by stała się nową, lepszą teorią zgodnie z kryteriami opisanymi w książce Kuhn'a - Struktura Rewolucji Naukowych. pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_naukowa
|
|
 | 2 na 2 | szostek (349 punktów) | To jest bardzo miłe @Jacholek, gdy ktoś zadaje mądre i istotne w sprawie pytanie, w odróżnieniu od błazenady niektórych innych, ziejących jakąś niezrozumiałą złością, osób. Dlatego z wielką przyjemnością odpowiadam. > Nie wnikając w szczegóły tej STE to chciałoby się przede wszystkim dowiedzieć co ta propozycja eteru wnosi nowego do opisu rzeczywistości i znanych faktów eksperymentalnych i co jest w stanie wyjaśnić lepiej aniżeli STW, jakie daje ewentualnie unikalne przewidywania dające się poddać weryfikacji.Jednym słowem czy spełnia kryteria by stała się nową, lepszą teorią zgodnie z kryteriami opisanymi w książce Kuhn'a - Struktura Rewolucji Naukowych. pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_naukowa1.Przewidywania STE są inne niż przewidywania STW w zakresie izotropii przestrzeni. Według STW Einsteina przestrzeń jest izotropowa dla obserwatora z każdego układu inercjalnego. Przeczą temu fakty eksperymentalne, a mianowicie pomiar dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła. Szerzej powiedziałem o tym zagadnieniu w zapodanych nagraniach oraz napisałem w pierwszym z zapodanym artykule. Natomiast według STE przestrzeń jest izotropowa tylko dla obserwatorów nieruchomych względem eteru. Ponieważ my poruszamy się względem eteru wraz z całym Układem Słonecznym, dlatego z perspektywy naszego układu odniesienia przestrzeń nie jest izotropowa. Ta własność STE jest idealnie zgodna z pomiarem tego kosmicznego promieniowania. Dipolowa anizotropia mikrofalowego promieniowania tła jest dobrze zmierzona, chociażby dlatego że wydano na to grubo ponad miliard dolarów. Najdokładniejsze pomiary wykonał satelita Planck. Nie jest mi znany ani jeden eksperyment, z którym niezgodna byłaby Szczególna Teoria Eteru. Nie potrafiła także podać takiego eksperymentu żadna łachudra, która głupkowato recenzowała negatywnie moje artykuły. Czyli gdyby "fachowcy" mieli o tych zagadnieniach jakiekolwiek pojęcie, a nie tylko zdolność do otumaniania studentów, oraz nie byliby łajdakami, to STW powinna natychmiast zostać powszechnie uznana za niezgodną z eksperymentem i zastąpiona przez STE.2.STW Einsteina jest teorią trudną do zrozumienia z tego powodu, że wyniki licznych pomiarów zależą w niej od tego kto taki pomiar wykonuje, to znaczy w jakim stanie ruchu jest ten obserwator. Ta złożoność powoduje, że STW nie jest nauczana w szkołach średnich. Sprawiałyby tam duże problemy uczniom oraz nie daliby sobie z nią rady nauczyciele fizyki. Natomiast STE jest teorią, jak to nazywam, inżynierską. Jest porządnie poukładana i wyniki pomiarów nie zależą od tego kto je wykonuje (to znaczy to zagadnienie wymagałoby szerszego wyjaśnienia, na które tutaj nie ma miejsca). 3.Są jeszcze inne powody dlaczego STE jest lepsza od STW, ale to powinno wystarczyć
|
|
|  | 2 na 2 | Jacholek (5699 punktów) | >Natomiast według STE przestrzeń jest izotropowa tylko dla obserwatorów nieruchomych względem eteru. Ponieważ my poruszamy się względem eteru wraz z całym Układem Słonecznym, dlatego z perspektywy naszego układu odniesienia przestrzeń nie jest izotropowa. Ta własność STE jest idealnie zgodna z pomiarem tego kosmicznego promieniowania. Dzięki za te wyjaśnienia, aczkolwiek nie chwytam jak anizotropia eteru godzi się z niezmienniczością prędkości światła od układu względem którego je mierzymy (doświadczenie Michelsona Morleya). Rozumiem iż transformacje Lorenza nie są w STE odrzucane ? Życzę cierpliwości w podważaniu ustalonych paradygmatów, jak historia uczy nigdy to nie bywa łatwe.
|
|
| |  | 3 na 3 | szostek (349 punktów) | >Dzięki za te wyjaśnienia, aczkolwiek nie chwytam jak anizotropia eteru godzi się z niezmienniczością prędkości światła od układu względem którego je mierzymy (doświadczenie Michelsona Morleya). Rozumiem iż transformacje Lorenza nie są w STE odrzucane ? Życzę cierpliwości w podważaniu ustalonych paradygmatów, jak historia uczy nigdy to nie bywa łatwe.
Doświadczenie Michelsona-Morleya wykazało niewiele, gdyż tak naprawdę porządne doświadczenie zrobili dopiero Kennedy-Thorndike. Z tych eksperymentów nie wynika "niezmienniczość prędkości światła od układu względem którego je mierzymy", w taki sposób w jaki rozumie się to w ramach STW. W STW założono, że stała jest jednokierunkowa prędkość światła, a z tych eksperymentów wynika, że stała jest jedynie średnia prędkość światła na drodze o trajektorii zamkniętej.
Właśnie na niezmienniczości tej średniej, a nie jednokierunkowej prędkości światła opiera się STE. Czyli STE jest zgodna z eksperymentami Michelsona-Morleya oraz Kennedy-Thorndike. W STE światło może mieć inną prędkość w jedną stronę, a inną na drodze powrotnej, ale średnia prędkość światła jest zawsze stała i wynosi c.
I to jest w tym bardzo ciekawe, że na całym świecie na uczelniach uczy się na ten temat bzdur, czyli, że eksperyment Michelsona-Morleya udowodnił, że jednokierunkowa prędkość światła jest zawsze stała. Ci "fachowcy" uczą takich banialuków, pomimo tego, że jest już obszerna literatura pokazująca, że nigdy nie udało się zmierzyć jednokierunkowej prędkości światła z wystarczającą dokładnością, aby pleść takie farmazony. Ci sami "fachowcy" dostają do oceny publikacje na temat STE, i taki nic nie kumający oszust odrzuca moje artykuły.
W STE występują transformacje Lorentza, ale mają inny sens fizyczny niż w STW. Szczególna Teoria Eteru opiera się więc na innej transformacji. Ponieważ jest możliwych nieskończenie wiele teorii z eterem, dlatego też można rozważać olbrzymią ilość takich transformacji, i każda jest inna niż transformacja Lorentza.
|
|
5 na 5 | waligóra (961 punktów) | Istotą STW jest stwierdzenie iż nie istnieje absolutny spoczynek. Taki fakt - eksperymentalnie bardzo dobrze uzasadniony - pociąga za sobą fakt kolejny,na poziomie kwantowej teorii pola (bo do tego sprowadza się przecież propagacja bezmasowych fotonów) przestrzeń i czas mają strukturę geometryczną przestrzeni Minkowskiego. Innymi słowy - z teoretycznego punktu widzenia, można wprowadzać n- teorii kinematycznych, byle na końcu uzyskać ten właśnie wniosek. Zamiast eteru możne być próżnia kosmiczna, duch Boży lub coś równie fajnego, istnieje masa publikacji na ten temat i nie jesteście w tym względzie, Panowie oryginalni. W Rosji jest nawet akademia nauk, która zajmuje się takimi tematami. Czasoprzestrzeń ma geometrię przestrzeni Minkowskiego - to jest sedno STW. I to też jest bardzo dobrze uzasadnione i to w bardzo głębokiej warstwie teoretycznej np. poprzez określone reprezentacje grup. Zatem powiedzmy sobie jasno, STW musi być tzw. teorią efektywną dla określonego rzędu przybliżenia, innymi słowy każda teoria musi prowadzić do analogicznych wniosków, co STW, na tym samym poziomie przybliżenia. I, to bez względu jakie jest jej "pochodzenie", to jest bezwzględne minimum.
Wyróżnienie pewnego układu odniesienia, a to jak się mi wydaje jest "treścią" STE, stoi w sprzeczności z STW. I nie chodzi tutaj o lokalne własności eteru, którym mogłoby byc np. CMB. Chodzi o konsekwencje teoretyczne np. w postaci defektu topologicznego czasoprzestrzeni. A zatem naruszamy i OTW. To są rzeczy o naturze fundamentalnej. Innymi słowy macie Panowie jakieś "twarde dowody" na to, że taki układ istnieje tj. potraficie wykazać, że ruch jednostajny jest absolutny. A zatem np. że istnieją fotony masywne, co było by konsekwencją ruchu fotonu w kwantowym polu Higgsa, dla rożnych prędkości światła w rożnych układach odniesienia ? Po pobieżnym zapoznani się z tematem, ogólnie, to nie rozumiem również stwierdzenia, że wyróżniony układ odniesienia nie jest fizyczny tj. nie jest powiązany z fizycznym ciałem odniesienia ?
|
|
 | | szostek (349 punktów) | > Istotą STW jest stwierdzenie iż nie istnieje absolutny spoczynek.> Taki fakt - eksperymentalnie bardzo dobrze uzasadnionyCo to znaczy, że: nie istnienie absolutnego spoczynku jest eksperymentalnie uzasadnione? Mechanika klasyczna jest bardzo dobrze uzasadniona eksperymentalnie i czy z tego wynika, że jest teoria ostateczną? > ... można wprowadzać> n- teorii kinematycznych, byle na końcu uzyskać ten właśnie wniosek.Nie wiem o jakim wniosku napisałeś. Musisz pisać precyzyjnie jeżeli mam się do tego odnieść. > Zamiast eteru możne być próżnia kosmiczna, duch Boży lub coś równie fajnego,Nie może być nic innego. Nie chodzi o nazwę, która może być dowolna, tylko o własności eteru, czyli, że istnienie ośrodka, w którym propaguje światło jest ciągle nierozstrzygnięte, pomimo tego, że do wielu lat uczy się takich nieprawd na uczelniach, że eter na pewno nie istnieje  . > Czasoprzestrzeń ma geometrię przestrzeni Minkowskiego - to jest sedno STW.> I to też jest bardzo dobrze uzasadnione i to w bardzo głębokiej warstwie teoretycznej np. poprzez określone reprezentacje grup.Bzdury, powtarzasz jakieś akademickie frazesy bez sensu. > Zatem powiedzmy sobie jasno, STW musi być tzw. teorią efektywną dla określonego rzędu przybliżenia, innymi słowy każda teoria musi prowadzić do analogicznych wniosków, co STW, na tym samym poziomie przybliżenia. I, to bez względu jakie jest jej "pochodzenie", to jest bezwzględne minimum.Być może masz racje, ale trudno jest powiedzieć ile eksperymentów zostało sfałszowanych. Gdyby założyć, że STW jest faktycznie zgodna z eksperymentami, to super, bo dla obserwatora nieruchomego względem eteru (lub poruszającego się nie za szybko) przewidywania STW są identyczne do przewidywania STE. Przy większych prędkościach obserwatora pojawiają się różnice w tych teoriach, czyli według STE powinna ujawniać się nieizotropia różnych fizycznych efektów. I właśnie taki efekt obserwujemy w precyzyjniejszych eksperymentach takich jak pomiar anizotropii mikrofalowego promieniowania tła. > Wyróżnienie pewnego układu odniesienia, a to jak się mi wydaje jest "treścią" STE,> stoi w sprzeczności z STW. I nie chodzi tutaj o lokalne własności eteru, którym mogłoby byc np. CMB.Faktycznie eter stoi w sprzeczności z STW. Ale jak już napisałem powyżej nie dla każdego obserwatora. My poruszamy się względem eteru tylko z prędkością 369 km/s, dlatego w naszym układzie obserwacji efekty nieizotropii są bardzo słabe i trudno je zmierzyć. Dlatego istnieje duża zgodność przewidywań STW z wieloma eksperymentami, choć jest to teoria błędna. > Chodzi o konsekwencje teoretyczne np. w postaci defektu topologicznego czasoprzestrzeni. A zatem naruszamy i OTW.> To są rzeczy o naturze fundamentalnej.Zgadza się, jeżeli istnieje eter, to OTW oraz dynamika kwantowa są do śmieci. To chyba dobrze, czy nie?  > Innymi słowy macie Panowie jakieś "twarde dowody" na to, że taki układ istnieje tj. potraficie wykazać, że ruch jednostajny jest absolutny.To pytanie świadczy o niezrozumieniu problemu. Nawet jeżeli moja STE byłaby niezgodna z jakimiś eksperymentami, to bezcenne jest to, że pokazaliśmy, że STW nie jest jedyną teorią wyjaśniacą eksperyment M&M. A takie kłamstwa przedstawiają fachowcy na uczelniach i podręcznikach. Poza tym cenzura blokuje publikacje jakichkolwiek wyników na temat eksperymentalnych wyników, które podważają teorie przypisywane Einsteinowi. Bardzo trudno jest się poruszać, w takim bajzlu  Poza tym jest eksperyment, który dowodzi niepoprawności STW, czyli pomiar tej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, o czym więcej powiedziałem w nagraniach na Youtube. > A zatem np. że istnieją fotony masywne, co było by konsekwencją ruchu fotonu w kwantowym polu Higgsa, dla rożnych prędkości światła w rożnych układach odniesienia ?Twoje wyobrażenia na ten temat wynikają z błędnych teorii  > Po pobieżnym zapoznani się z tematem, ogólnie, to nie rozumiem również stwierdzenia, że wyróżniony układ odniesienia nie jest fizyczny tj. nie jest powiązany z fizycznym ciałem odniesienia ?Napisaliśmy w ten sposób, ponieważ STE wynika z analizy eksperymentu M&M. Na tej podstawie nie można otrzymać, żadnych informacji o naturze fizycznej tego eteru. W modelu jakim jest STE eter jest obiektem matematycznym, czyli specjalnym układem odniesienia. Na tym etapie nie wdajemy się w jakiekolwiek dywagacje o jego naturze fizycznej, o której można się dowiedzieć być może na podstawie innych eksperymentów.
|
|
|  | 2 na 2 | waligóra (961 punktów) | > Co to znaczy, że: nie istnienie absolutnego spoczynku jest eksperymentalnie uzasadnione?Jak dotąd tak, proponuje przemyśleć raz jeszcze się zasadę Galileusza - przykład ze statkiem pozwoli zrozumieć na czym polega całe zagadnienie. > Mechanika klasyczna jest bardzo dobrze uzasadniona eksperymentalnie i czy z tego> wynika, że jest teoria ostateczną?Mechanika klasyczna jest tym na czym opierają się dalsze jej uogólnienia. I jest ostateczna w ramach określonego przybliżenia, to co można wymyślić to tylko jej równoważne sformułowania i dalsze uogólnienia. > Nie wiem o jakim wniosku napisałeś. Musisz pisać precyzyjnie jeżeli mam się do tegoSTW można wyprowadzać z rożnych kierunków np. z użyciem metody radarowej, stosując rożne warianty przyczynowości itp. o to mi chodziło. > ...nierozstrzygnięte, pomimo tego, że do wielu lat uczy się takich nieprawd na >...uczelniach, że eter na pewno nie istnieje  O ile wiem nie jest to prawdą w ogólności, mówi się, że eter (jako ośrodek o takich lub innych własnościach ) po prostu nie jest potrzebny do poprawnego sformułowania STW. Po co wchodzić w kwestie nie uzasadnione, kiedy ich nie potrzebujemy. Jak ktoś chce to może sobie wprowadzać dowolny ośrodek, byle był w zgodzie z wnioskami płynącymi z STW. Jak sobie przypominam, zwolennikiem Eteru był np. Pan Czerniawski, który napisał ciekawą książkę pt. "Zrozumieć teorię względności" Proszę poszukać w necie. > >Czasoprzestrzeń ma geometrię przestrzeni Minkowskiego - to jest sedno STW.> >I to też jest bardzo dobrze uzasadnione i to w bardzo głębokiej warstwie teoretycznej np. poprzez określone reprezentacje grup.> Bzdury, powtarzasz jakieś akademickie frazesy bez sensu.Jeśli nie rozumiesz na czym polega współczesne sformułowanie relatywistycznych modeli teoriopolowych, to tylko świadczy o tobie. Właściwie tutaj powinniśmy zakończyć, bowiem argumentacja ad hominem w przypadku dyskusji związanych z naukami ścisłymi jest oznaką braku wiedzy oponenta. Proszę poczytać sobie reprezentacjach grupy Poincarego np. w współczesnym sformułowaniu Modelu Standardowego fizyki cząstek. > Być może masz racje, ale trudno jest powiedzieć ile eksperymentów zostało >sfałszowanych.Kolejny argument, że czas kończyć. > ...nieizotropia różnych fizycznych efektów. I właśnie taki efekt obserwujemy w precyzyjniejszych eksperymentach takich jak pomiar anizotropii mikrofalowego promieniowania tła.Czy, zatem anizotropia CMB świadczy na korzyść STE ? > Dlatego istnieje duża zgodność przewidywań STW z wieloma eksperymentami, choć jest to >teoria błędna.Metodologicznie jest to karkołomnie kuriozalna teza- jeśli jest zgodna, to nie może być błędna (przynajmniej na tyle ile wiemy o zgodności STW z współczesnymi eksperymentami ) > Zgadza się, jeżeli istnieje eter, to OTW oraz dynamika kwantowa są do śmieci. To chyba >dobrze, czy nie?  > Nawet jeżeli moja STE byłaby niezgodna z jakimiś eksperymentami, to bezcenne jest to, >że pokazaliśmy, że STW nie jest jedyną teorią wyjaśniacą eksperyment M&M. A takie >kłamstwa przedstawiają fachowcy na uczelniach i podręcznikach.> Poza tym cenzura blokuje publikacje jakichkolwiek wyników na temat eksperymentalnych wyników, które podważają teorie przypisywane Einsteinowi. Bardzo trudno jest się poruszać, w takim bajzlu  bez komantarza > Poza tym jest eksperyment, który dowodzi niepoprawności STW, czyli pomiar tej >anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, o czym więcej powiedziałem w nagraniach >na Youtube.anizotropia CMB nie świadczy o błędności STW - to, że wiemy, że poruszamy się w tle CMB, nie stanowi dowodu, że złamano zasadę względności - to wiemy również obserwując np. oddalone gwiazdy. Kłania się Galileusz i przykład płynącego statku, przecież wiemy, ze statek płynie, kiedy wejdziemy na jego pokład - czy to nie koniec zasady względności, niestety nie. > >A zatem np. że istnieją fotony masywne, co było by konsekwencją ruchu fotonu w >kwantowym polu Higgsa, dla rożnych prędkości światła w rożnych układach odniesienia ?> Twoje wyobrażenia na ten temat wynikają z błędnych teorii  bez komentarza > Napisaliśmy w ten sposób, ponieważ STE wynika z analizy eksperymentu M&M. Na tej >podstawie nie można otrzymać, żadnych informacji o naturze fizycznej tego eteru. W >modelu jakim jest STE eter jest obiektem matematycznym, czyli specjalnym układem >odniesienia. Na tym etapie nie wdajemy się w jakiekolwiek dywagacje o jego naturze >fizycznej, o której można się dowiedzieć być może na podstawie innych eksperymentów.O czym więc mówicie, o bycie czysto matematycznym - proponuje przemyśleć zagadnienie czym jest w fizyce układ odniesienia i czym rożni się od matematycznego pojęcia układu współrzędnych.
|
|
| |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | Nie wiem o co Ci chodzi @waligóra. Np. proponujesz abym " przemyślał raz jeszcze zasadę Galileusza", ale o co ci chodzi? Co konkretnie według Ciebie jest nie tak w Szczególnej Teorii Eteru? Czy znasz jakiś eksperyment niezgodny z tą teorią ? > >>Istotą STW jest stwierdzenie iż nie istnieje absolutny spoczynek. Taki fakt - eksperymentalnie bardzo dobrze uzasadniony> >Mechanika klasyczna jest bardzo dobrze uzasadniona eksperymentalnie i czy z tego> >wynika, że jest teoria ostateczną?> Mechanika klasyczna jest tym na czym opierają się dalsze jej uogólnienia.Zdaje się nie rozumiesz co jest napisane. Ty napisałeś całkowicie niepoprawnie, że skoro nie istnienie absolutnego spoczynku jest bardzo dobrze uzasadnione eksperymentalnie, to absolutnego spoczynku nie ma. A ja Ci delikatnie napisałem, że taka argumentacja jest głupia ponieważ, gdyby ją zastosować do mechaniki klasycznej, to byłby to dowód, że mechanika klasyczna jest teorią ostateczną, a jak wiemy ostateczna nie jest. A ty na to napisałeś jakąś głupotę. Dlatego odnoszę wrażenie, że lubisz sobie tak popisać postu dla samego pisania. I trzeba do Ciebie pisać bardziej wprost. > STW można wyprowadzać z rożnych kierunków np. z użyciem metody radarowej, ...Szczególną Teorię Eteru także można wyprowadzić na różne sposoby. W sowich publikacjach pokazałem cztery sposoby. I co z tego? > anizotropia CMB nie świadczy o błędności STW - to, że wiemy, że poruszamy się w tle CMB, nie stanowi dowodu, że złamano zasadę względności - to wiemy również obserwując np. oddalone gwiazdy.Dipolowa anizotropia CMB świadczy o błędności STW, ponieważ jest to coś innego niż oddalanie się od jakiejś gwiazdy lub przybliżanie do innej. Dipolowa anizotropia CMB bezsprzecznie dowodzi, że ze względów fizycznych wyróżniony jest ten jeden układ odniesienia, w którym CMB jest jednorodne. Natomiast według STW żaden taki wyróżniony fizycznie układ odniesienia nie istnieje. > O czym więc mówicie, o bycie czysto matematycznym ...Widzę, że trzeba Ci podawać wszystko jak na tacy. Więc wyjaśniam, że wszystkie modele matematyczne zajmują się tylko matematycznymi bytami. Nie ma innej możliwości, choć myślisz inaczej. Można przypisać takiemu matematycznemu bytowi jakąś fizyczną interpretację, ale zawsze będzie to sprawa umowna i zawsze będzie podważalna. Napisaliśmy, że u nas eter jest bytem czysto matematycznym ponieważ nie chcemy mu przypisywać, żadnych interpretacji fizycznych. Jeżeli chcesz, to możesz takie interpretacje wymyśleć i mu przypisać. Mam tylko prośbę, jeżeli napiszesz o tym publikacje, to powołaj się na moje artykuły
|
|
| | |  | 3 na 3 | waligóra (961 punktów) | Piszesz : >Nie wiem o co Ci chodzi @waligóra. Np. proponujesz abym "przemyślał raz jeszcze >zasadę Galileusza", ale o co ci chodzi? >Co konkretnie według Ciebie jest nie tak w Szczególnej Teorii Eteru? >Czy znasz jakiś eksperyment niezgodny z tą teorią ? i dalej : >Dipolowa anizotropia CMB bezsprzecznie dowodzi, że ze względów fizycznych wyróżniony >jest ten jeden układ odniesienia, w którym CMB jest jednorodne. Natomiast według STW >żaden taki wyróżniony fizycznie układ odniesienia nie istnieje. Co dowodzi wprost, że nie wiesz czym jest zasada względności - w jaki niby sposób fakt anizotropii CMB łamie zasadę względności ? (patrz dalej )
>Ty napisałeś całkowicie niepoprawnie, że skoro nie istnienie absolutnego spoczynku >jest bardzo dobrze uzasadnione eksperymentalnie, to absolutnego spoczynku nie ma. >A ja Ci delikatnie napisałem, że taka argumentacja jest głupia ponieważ, gdyby ją >zastosować do mechaniki klasycznej, to byłby to dowód, że mechanika klasyczna jest >teorią ostateczną, a jak wiemy ostateczna nie jest. A ja ci pisze raz jeszcze - mechanika klasyczna nie jest teorią błędną i jest cały czas stosowana, jest po prostu teorią przybliżoną. Tak samo jest z STW jest teorią przybliżona, ale nie błędną. Tobie wydaje się, że STW kończy się wraz z wyprowadzeniem wzorów Lorentza,ale tak naprawdę nawet nie wiesz w jaki sposób cała struktura matematyczna STW funkcjonuje we współczesnej fizyce. Mówisz o mechanice klasycznej, ale zapewne nie wiesz, że bez mechaniki klasycznej nie ma teorii kwantowej, nie ma teorii pola, nie ma modelu standardowego itp. To nie jest tak, że wywalasz jakiś fragment fizyki i mówisz - mam inną teorię - pokaż jak STE będzie funkcjonowała w ramach globalnej konstrukcji współczesnych teorii fizycznych, pokaż np. jak STE prowadzi do równania Diraca, do określonego modelu kosmologicznego.
>Dipolowa anizotropia CMB bezsprzecznie dowodzi, że ze względów fizycznych wyróżniony >jest ten jeden układ odniesienia, w którym CMB jest jednorodne. Natomiast według STW >żaden taki wyróżniony fizycznie układ odniesienia nie istnieje. Świetnie, zatem konkluzja jest taka, anizotropia CMB = złamanie zasady względności. Czemu zatem świat milczy ? Ano temu, że jest to bzdura - raz jeszcze : to że wiemy, że poruszmy się ruchem swobodnym (np. prowadząc obserwacje kosmologiczne ) nie przeczy zasadzie względności. A dlaczego - nie bez powodu, napisałem ci abyś przemyślał raz jeszcze zasadę względności w najprostszej wersji. Na zakończenie dyskusji rozważmy następujący przypadek - niech cały Wszechświat będzie wypełniony jakimś płynem (o odpowiednich własnościach ), niech Ziemia porusza się względem tego płynu (analogia do statku Galileusza ) - czy fakt, że obiektywnie i bezsprzecznie jesteśmy w stanie stwierdzić ruch swobodny Ziemi w takim płynie, łamie zasadę względności ? Otóż nie - a dlaczego, odpowiedź nie jest skomplikowana i została udzielona już "dialogach" Galileusza, wystarczy tylko nieco głębiej pomyśleć.
I dalej rozważmy przypadek, kiedy (hipotetycznie ) istnieje ośrodek wyróżniony. Zatem istnieje pewien eksperyment fizycznie realizowanlny, poprzez który możemy go wyróżnić. Niech eksperyment (np. kwantowy ) taki polega na pomiarze, w wyniku którego otrzymamy dwa stany - tak i nie. Jeżeli taka sytuacja miałaby miejsce to, jej konsekwencją będzie nieciągłość topologiczna czasoprzestrzeni - nie istnieje bowiem gładkie przejście pomiędzy obszarem w którym odpowiedź brzmi tak, a obszarem na nie. Z fizycznego punktu widzenia obszary takie będą fizycznie wzajemnie niedostępne, bowiem każde rozwiązanie równania pola urywa się na nieciągłości topologicznej. Oczywiście pomijając oczywisty fakt, braku dowodów istnienia takiej nieciągłości w skali kosmologicznej. Innymi słowy ośrodek wyróżniony nie należy do naszego obserwowalnego Wszechświata. Zatem temat zakończony, nieruchomym eterem można całkiem śmiało wypełnić ten lub inny Wszechświat, po warunkiem, że będzie on bytem pozafizycznym.
pozdrawiam
|
|
| | | |  | | szostek (349 punktów) | > >Dipolowa anizotropia CMB bezsprzecznie dowodzi, że ze względów fizycznych wyróżniony >jest ten jeden układ odniesienia, w którym CMB jest jednorodne. Natomiast według STW >żaden taki wyróżniony fizycznie układ odniesienia nie istnieje.> Świetnie, zatem konkluzja jest taka, anizotropia CMB = złamanie zasady względności.> Czemu zatem świat milczy ?> Ano temu, że jest to bzdura - raz jeszcze : to że wiemy, że poruszmy się ruchem swobodnym (np. prowadząc obserwacje kosmologiczne ) nie przeczy zasadzie względności.> A dlaczego - nie bez powodu, napisałem ci abyś przemyślał raz jeszcze zasadę względności w najprostszej wersji.Po pierwsze świat nie milczy, ponieważ chociażby ja piszę o tym artykuły  A jeżeli fizycy milczą, to dlatego, że fizyka jest na bardzo niskim poziomie. Większość tych fizyków powtarza tylko frazesy, których nauczyli się na pamięć. Jest też bardzo możliwe, że lista czasopism naukowych 'Web of Science' jest wykorzystywana do umocowywania agentury w krajach kolonialnych. Już wielokrotnie słyszałem takie głosy. Jest bowiem nierealne, aby służby, które kontrolują taką listę nie robiły tego. Jeżeli tak, to w czasopismach naukowych działających w tym systemie kontrolowanym przez USA nie ma nauki, tylko działalność agenturalna. To świetny system, gdyż utrzymanie agentury jest bardzo kosztowne, a dzięki możliwości robienia z agentów profesorów (chociażby z agentów wpływu) można koszty ich utrzymania przenieść na państwo inwigilowane. To może wyjaśniać, dlaczego jest taki niski poziom.Po drugie dipolowa anizotropia mikrofalowego promieniowania tła dowodzi, że STW Einsteina jest nieprawidłowym modelem rzeczywistych procesów. Chętnie to rozwinę, ale wcześniej proszę o definicję pojęcia 'względności', którą się posługujesz. > ...> Zatem istnieje pewien eksperyment fizycznie realizowanlny, poprzez który możemy go wyróżnić. Niech eksperyment (np. kwantowy ) taki polega na pomiarze, w wyniku którego otrzymamy dwa stany - tak i nie. ...To Twoje rozumowanie jest całkowicie błędne, ponieważ błędnie założyłeś, że istnienie wyróżnionego układu odniesienia musi wynikać z eksperymentu, który daje jedynie dwuwartościowy wynik 'tak' lub 'nie'.
|
|
3 na 3 | wsx666 (1067 punktów) | Jeżeli wedle STW prędkość światła nie zależy od prędkości źródła tego światła to znaczy to, że wedle waszego mniemania ruch w hipotecznym eterze powinien tą wartość c zmieniać w odniesieniu do prędkości emitenta światła względem eteru. Czyli reasumując, jeżeli nasza galaktyka jest przyciągana w stronę Wielkiego Atraktora i porusza się z prędkością około 2 mln/km na godzinę to mierzona na Ziemi prędkość światła w kierunku przeciwnym do tego ruchu powinna być o co najmniej te 2 mln km/g mniejsza. Nie zaobserwowano nigdy takich odchyleń od pomiaru. Czy nie powinno to dać wam powodu do przemyślenia na nowo istnienia eteru ? Pozdrawiam.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
 | 1 na 1 | 0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów) |
> Jeżeli wedle STW prędkość światła nie zależy od prędkości źródła tego światła> to znaczy to, że wedle waszego mniemania ruch w hipotecznym eterze powinien tą wartość c zmieniać w odniesieniu do prędkości emitenta światła względem eteru.nie na tym polega różnica, w interpretacjach eterowych też nie zależy, w wersji eterowej światło jest falą rozchodzącą się ze stałą prędkością jednokierunkową c w eterze, która jest całkowicie niezależna od prędkości emitera względem eteru, pomiary promieniowania docierającego z rotujących układów gwiazd podwójnych rzeczywiście potwierdzają, że jednokierunkowa prędkość światła nie zależy od prędkości emitera, czyli dokładnie tak jak wynika z założenia istnienia eteru
|
|
|  | 1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) |
>nie na tym polega różnica,
No właśnie dokładnie na tym, według nich prędkość światła w eterze jest zależna od kierunku w NIM i WZGLĘDEM niego poruszania się a to błąd.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
| |  | 1 na 1 | 0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów) |
>No właśnie dokładnie na tym, według nich prędkość światła w eterze jest zależna od kierunku w NIM i WZGLĘDEM niego poruszania się a to błąd.
nie, twierdzą że jednokierunkowa prędkość światła w układzie eteru jest stała i izotropowa,
anizotropia jednokierunkowej prędkości światła wynika tylko z analizy sytuacji w poruszającym się układzie, jeżeli układ porusza się względem eteru to jednokierunkowa prędkość światła w poruszającym się układzie zależy od kierunku i prędkości tego układu względem eteru, ale prędkość światła w układzie eteru jest wciąż stała i izotropowa
edit: Niestety ale wszystkie pomiary astronomiczne potwierdzają założenie, że prędkość światła w eterze jest stała i izotropowa (czyli tak właśnie jak chcą Szostkowie). Gdyby tak nie było, byłoby to sprzeczne np. ze wspomnianymi wyżej pomiarami promieniowania generowanego przez obracające się względem siebie gwiazdy podwójne.
|
|
| | |  | 2 na 2 | wsx666 (1067 punktów) |
>jednokierunkowa prędkość światła w poruszającym się układzie zależy od kierunku i prędkości tego układu względem eteru,
No przecież właśnie o to mi chodzi, o tym napisałem, że według nich c ma różną wartość względem eteru ?!? To jest błąd.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | 0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów) | Odnoszę się do tego:
>Jeżeli wedle STW prędkość światła nie zależy od prędkości źródła tego światła to znaczy to, że wedle >waszego mniemania ruch w hipotecznym eterze powinien tą wartość c zmieniać w odniesieniu do prędkości >emitenta światła względem eteru.
Co ma tu do rzeczy prędkość emitenta światła względem eteru ?
Ta prędkość w układzie obserwatora będzie zależeć tylko od jego prędkości względem eteru i prędkość emitera na nią w ogóle nie wpływa.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) |
> Ta prędkość w układzie obserwatora będzie zależeć tylko od jego prędkości względem eteru i prędkość emitera na nią w ogóle nie wpływa.Chodzi o to, że prędkość rozchodzenia się fali elektromagnetycznej jaką jest emisja fotonu w próżni ma wartość stałą i nie jest zależna od żadnego ruchu. Koniec i kropka. Po co wiecej dyskutować.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | 0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów) |
>Chodzi o to, że prędkość rozchodzenia się fali elektromagnetycznej jaką jest emisja fotonu w próżni ma wartość stałą i nie jest zależna od żadnego ruchu.
W ich mniemaniu tak właśnie jest.
I to też w pełni potwierdzają wyniki eksperymentów, np. ten de Sitter
.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) |
>W ich mniemaniu tak właśnie jest.
Tak więc zamieniają oni jedynie pojęcie 'czasporzestrzeń' w pojęcie 'eter' i tym bardziej nie ma o czym dyskutować.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | >>jednokierunkowa prędkość światła w poruszającym się układzie zależy od kierunku i prędkości tego układu względem eteru, >No przecież właśnie o to mi chodzi, o tym napisałem, że według nich c ma różną wartość względem eteru ?!? To jest błąd.
@wsx666 posługujesz się nieprawidłowym językiem w tych sprawach. Dlatego piszesz nieprawdę, i nie rozumiesz co tłumaczy ci 0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C
Jeżeli obserwator mierzy jakąś prędkość, to tylko względem swojego układu odniesienia. Dlatego ruchomy względem eteru obserwator nie mierzy prędkości światła względem eteru, tylko względem układu, w którym spoczywa. Tak więc jeżeli jakiś obserwator według STE stwierdza, że prędkość światła jest różna od c, to jest to prędkość względem niego, a nie względem eteru. Względem eteru światło ma w STE zawsze prędkość dokładnie c, z założenia.
O co Ci chodzi w zdaniu "według nich prędkość światła w eterze jest zależna od kierunku"? Co to jest prędkość światła w eterze? Jeżeli chodzi Ci o prędkość światła względem eteru to musisz napisać "względem teru", a nie "w eterze".
|
|
 | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > Jeżeli wedle STW prędkość światła nie zależy od prędkości źródła tego światła to znaczy to, że wedle waszego mniemania ruch w hipotecznym eterze powinien tą wartość c zmieniać w odniesieniu do prędkości emitenta światła względem eteru.> Czyli reasumując, jeżeli nasza galaktyka jest przyciągana w stronę Wielkiego Atraktora i porusza się z prędkością około 2 mln/km na godzinę to mierzona na Ziemi prędkość światła w kierunku przeciwnym do tego ruchu powinna być o co najmniej te 2 mln km/g mniejsza. Nie zaobserwowano nigdy takich odchyleń od pomiaru. Czy nie powinno to dać wam powodu do przemyślenia na nowo istnienia eteru ?Popełniasz kilka nieścisłości. 1. Jeżeli faktycznie poruszamy się w stronę Wielkiego Atraktora, w co wątpię, to dlaczego przyjąłeś, że nie poruszamy się wraz z eterem ? 2. Według STE pomiar prędkości światła nic by nie wykazał, ponieważ dokładne pomiary tej prędkości pozwalają zmierzyć tylko prędkość średnią na drodze tam i z powrotem, a nie prędkość jednokierunkową. Według STE ta średnia prędkość zawsze wychodzi tyle samo, czyli c (chociaż prędkości jednokierunkowe są różne). Wiele Twoich wątpliwości wyjaśnił użytkownik o długiej nazwie  0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C
|
|
1 na 1 | szostek (349 punktów) | W miedzy czasie napisałem artykuł Wyprowadzenie wszystkich transformacji ... oraz dyskusja o podstawach relatywistykiw którym jest kilka nowych wyników: 1. Istnieje nieskończenie wiele kinematyk, w których jednokierunkowa (!) prędkość światła wynosi c. STW Einsteina jest tylko jedną z tych nieskończenie wielu kinematyk. 2. Matematyka, na której opiera się STW może być inaczej interpretowana, co prowadzi do innych fizycznych własności teorii opartej na transformacjach Lorentza. Czyli transformacja Lorentza dotyczy rozsynchronizowanych zegarów w układach inercjalnych. Jeżeli zsynchronizuje się zegary pomiędzy różnymi układami inercjalnymi wtedy STW staje się Szczególną Teorią Eteru. Czyli STW jest błędna, ale nie błędna jest matematyka, tylko interpretacja matematyki, na której jest oparta  Transformacji Lorentza można nadać taką interpretację, że teoria na niej oparta nie będzie zawierała żadnych sprzeczności ani paradoksów. Einstein nadał transformacjom Lorentza dziwaczną i bez wątpienia błędną interpretację.
|
|
| chillyshotorbitus (729 punktów) | > Witam wszystkich ...> ...To są przykłady dwóch czasopism o zasięgu międzynarodowym, w których miałem szczęście trafić na> poważnych fizyków, z którymi można było nawiązać merytoryczną rozmowę. Jako ciekawostkę podam, że> ten pierwszy artykuł był odrzucany przez 24 czasopisma z listy Web of Science. Za każdym razem> powody były kompromitujące dla tych czasopism. Naprawdę, system wymaga bardzo gruntownych reform.Witam ...nawiazujac rzeczywista merytoryczna rozmowe nalezaloby zaczac od stwierdzenia, iz zarowno Teoria wogole Istnienia Eteru (rowniez jej "Szczegolna odmiana") jak i "Szczegolna Teoria Wzglednosci" (nie ma co sie oszukiwac).. nie zaliczaja sie nawet do kanonow fizyki empirycznej, poniewaz nie spelniaja wymogow klasycznej metodologii (podstawy wspolczesnych nauk empirycznych) opartych o starogrecka platonska zasade "PATRZE, WIDZE, LOGOS, (dzieki czemu, przez co) ROZUMIEM". Polega ona na tym ze wpiew dostrzegamy zachowanie, byt ..jego realna oczywista i postrzegalna interakcje z otoczeniem ... a dopiero pozniej na podstawie obserwacji widzialnych zjawisk, zachowan wyciagamy logiczne wnioski i dopiero wowczas na ich podstawie tworzymy obowiazujacy model rzeczywistosci. Na tej zasadzie powstaly wszelkie nauki empiryczne obejmujace wszystkie kierunki inzynieryjne od budownictwa, technologie, materialoznawstwo poprzez elektromechanike, elektronike, chemie.... w tym rowniez medycyne, a w niej np genetyke gdzie kazde nowe odkrycie polega na "obserwacji otaczajacego swiata", a postep nigdy nie dzieje sie na odwrot ..poprzez "wymyslenie z nikad" np genotypu, budowy komorki czy procesow dziedziczenia. Gdy tylko nastepuje odejscie od owej zasady ...a czlowiek wpierw "wymysla model z nikad"...a dopiero pozniej szuka potwierdzen swych wirtualnych zalozen ....zawsze jak ukazuje historia ..pojawiaja sie krytyczne bledy, ktore na wiele stuleci potrafia zahamowac rozwoj prawdziwej fizyki empirycznej (jak i technologii przez co calej cywilizacji) wnioskujacej wylacznie w oparciu o zjawiska postrzegalne, a nie rzekomo jedynie mierzalne co zarzuca Einsteinowi Whitehead ...krytykujac niewidzialne ugiecia i nieskonczona...niezmierzona nigdy przez nikogo rzekomo plastyczna przestrzen OTW. Zaledwie kilka przykladow z historii... a) model kinetyczny - zalozenie nieempiryczne wziete z nikad. Nikt nigdy nie widzial i nie potwierdzil drgajacych atomow, ani zachowania materii wg zalozen o gazach doskonalych (czastkach kamikadze smigajacych rzekomo w tym momencie po pokojach z predkosciami 600 m/s) ...w rzeczywistosci rozszerzaja sie one, a nie wibruja co wyraznie obrazowal model Nielsa Bohra i skok elektronu na wyzsza orbite podczas absorpcji (wyjasnienie mechanizmow chemii, termodynamiki, chlodnictwa) [klasyczna kaloryka Lavoisiera/Boyle] b) (dotyczacy watku) MODEL ETERU KTOREGO ROWNIEZ NIKT NIGDY NIE WIDZIAL ANI NIE ZAOBSERWOWAL. Blad metodologii polega na tym, iz wpierw znow ...zaklada sie znikad istnienie NIEWIDZIALNEGO BYTU ...przy czym nikt nawet nie okresla czym on dokladnie jest, badz moze byc, skad sie wzial, jaka ma strukture.. czy ma wplyw i jesli tak to jaki na funkcjonowanie fizyki, zjawisk i materialnych obiektow ... [takze czy jest statyczny czy dynamiczny ... nieskonczony czy moze rozszerza sie badz kurczy, ew wiruje itd itd pytan jest wiele, konkretow zadnych.. a cala teoria to jedynie WIRTUALNY WYMYSL, "CHCENIE", nie zas obserwcja i rozwazania dotyczace realnego swiata] ...a dopiero pozniej szuka sie ewentualnych potwierdzen jego istnienia [jak kolega Szostek slusznie zauwaza teoretycznych modeli eteru mozna tworzyc nieskonczona ilosc ...choc jednoczesnie zadnego z nich nie da sie w jakikolwiek empiryczny sposob zobaczyc, zmierzyc, wykorzystac czy nawet potwierdzic ani obalic ...gdyz wlasnie eter to wylacznie wymysl teoretyczny = metafizyka] c) model OTW - nikt nigdy nie widzial ani nieskonczonego wszechswiata, ani ugiec geometrycznych ...w rzeczywistosci przestrzen w relacji z masa rozszerza sie (a nie zakrzywia i wygina w niewidzialne leje geometryczne) ..czego potwierdzeniem empirycznym sa rozszerzajace sie pod wplywem koncentrujacej materii atomy, planety, gwiazdy i galaktyki d) czarne dziury - w rzeczywistosci fizycznej istniec nie moga gdyz koncentracja masy nie nastepuje "w nieskonczonosc w punkcie" ...a jej wynikiem jest ekspansja przestrzeni, geneza przyczyny struktury wszechswiata (od atomow, po galaktyki) e) fale grawitacyjne - nieempiryczne zalozenie ...wynik wymyslu, czego skutkiem sa ciagle bezskuteczne poszukiwania, gdyz znow... przestrzen nie wygina sie, trzesac jak galareta ...a w reakcji z masa (kumulacja) nastepuje jej ekspansja PRZESTRZEN NIE BIERZE SIE Z NIKAD I ROWNIEZ JEST BYTEM MATERIALNYM, KTORY WYTWORZYC NALEZY Z CZEGOS f) neutrina - poszukiwana bez powodzenia od 80 lat wymyslona przez Pauliego wirtualna czastka (bezuzytecznosc i brak jakiegokolwiek praktycznego zastosowania, a wszelkie srodki przeznaczone na "detekcje" zostaly wyrzucone w bloto) ...................................... "Dlaczego OTW jest teoria bledna" www.racjonalista.pl/forum.php/s,740898 "Podstawy termodynamiki" www.racjonalista.pl/forum.php/s,760332 "Paradoks i oszustwo teorii bigbang/inflacja" www.racjonalista.pl/forum.php/s,761865 "Antygrawitacja na przykladzie budowy modelu ukladu slonecznego" www.racjonalista.pl/forum.php/s,766060
|
|
-1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) |
Nie wiem czy eter istnieje naprawdę, lecz dowód, który wykluczył jego istnienie nie posiadał naukowego uzasadnienia. Jedyną przesłanką do jego uzasadnienia było wahadło Foucaulta, którego działanie jest bardzo himeryczne.
|
|
 | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | >Nie wiem czy eter istnieje naprawdę, lecz dowód, który wykluczył jego istnienie nie posiadał naukowego uzasadnienia. Jedyną przesłanką do jego uzasadnienia było wahadło Foucaulta, którego działanie jest bardzo himeryczne.
Dowodow wykluczajacych smerfy i krasnoludki poki co nauka rowniez nie przedstawila.
.
|
|
|  | -1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Dowodow wykluczajacych smerfy i krasnoludki poki co nauka rowniez nie przedstawila. >. Gdybyśmy uczciwie pochylili nad wahadłem Foucaulta, to okazałoby się, że nie jest to wszystko takie oczywiste. Ruch wahadła nie jest stały, dla jego ustabilizowania wstawia się pierścień Charona, oraz wykorzystuje napęd elektromagnetyczny.Gdyby wahadło odzwierciedlało ruch obrotowy Ziemi, to życie na niej przypominałoby majaki szaleńca. I na podstawie tego jedynego wówczas doświadczenia wysunięto bardzo daleko idące wnioski. Łamie to wszelką rzetelność naukowo badawczą.
|
|
2 na 2 | szostek (349 punktów) | W między czasie napisałem kolejny artykułWyprowadzenie wszystkich transformacji liniowych spełniających wyniki eksperymentu Michelsona-Morleya oraz dyskusja o podstawach relatywistyki. W artykule tym wykazałem kilka tez: 1. Istnieje nieskończenie wiele kinematyk, w których jednokierunkowa prędkość światła jest zawsze równa c. Kinematyka Szczególnej Teoria Względności jest tylko jedną z tych nieskończenie wielu kinematyk. 2. Matematykę, na której oparta jest kinematyka STW można inaczej interpretować i prowadzi to do innych wniosków na temat własności tej kinematyki. 3. STW Einsteina jest teorią, w której zegary w różnych układach inercjalnych są rozsynchronizowane. To jest przyczyna tego, że obserwatorzy z różnych układów inercjalnych otrzymują inne wyniki. Czyli dziwaczne własności STW są spowodowane błędnym sposobem synchronizacji zegarów.
|
|
 | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > W między czasie napisałem kolejny artykułWyprowadzenie wszystkich transformacji liniowych spełniających wyniki eksperymentu Michelsona-Morleya oraz dyskusja o podstawach relatywistyki.> W artykule tym wykazałem kilka tez:> 1. Istnieje nieskończenie wiele kinematyk, w których jednokierunkowa prędkość światła jest zawsze równa c. Kinematyka Szczególnej Teoria Względności jest tylko jedną z tych nieskończenie wielu kinematyk.> 2. Matematykę, na której oparta jest kinematyka STW można inaczej interpretować i prowadzi to do innych wniosków na temat własności tej kinematyki.> 3. STW Einsteina jest teorią, w której zegary w różnych układach inercjalnych są rozsynchronizowane. To jest przyczyna tego, że obserwatorzy z różnych układów inercjalnych otrzymują inne wyniki.> Czyli dziwaczne własności STW są spowodowane błędnym sposobem synchronizacji zegarów.> Super ..tyle ze pojecie ukladu inercjalnego w realnej rzeczywistosci nie istnieje (jest jedynie wyimaginowanym matematycznym zalozeniem, hipotetycznym miejscem, "idealnym ukladem odniesienia", "fundamentem"). Newton nazywal je "nieskonczona pustka", Einstein "ukladem inercjalnym", a jeszcze inni jak Pan Romek "nieskonczonym i wiecznym eterem". Po drugie cala "filozofie STW" mozna skierowac do kosza na smieci poslugujac sie pojedynczym stwierdzeniem/hipoteza ze PROMIEN SWIATLA EMITOWANY Z PORUSZAJACEGO SIE ZRODLA wraz ze wzrostem predkosci najzwyczajniej w swiecie ZWALNIA (jedyne sensowne wytlumaczenie..i byc moze "trop w poszukiwaniach eteru" ->czyt "jednej z jego hipotetycznych wersji") ..poprostu im szybciej porusza sie obiekt, tym proporcjonalnie wolniej poruszac sie bedzie wyemitowane z niego swiatlo ...co wywraca hipotetyczne bazowe zalozenie STW o "stalej predkosci w kazdym indywidualnym ukladzie inercjalnym" (nalezy dodac ktory nie istnieje poza sfera gdybania i chcenia), o co z kolei opieraja sie wszystkie jej "wyliczenia". Bez zalozenia o stalej predkosci c STW nie istnieje....pytanie ...jaka mamy pewnosc ze ta predkosc jest rzeczywiscie niezmienna stala "w kazdym ukladzie inercjalnym, ktorych istnieje nieskonczona ilosc"(skoro w realnym eksperymencie fizycznym nie da sie nawet pojedynczego "wyodrebnic"/stworzyc) ...ktory z eksperymentow empirycznych "udowadnial badz wskazywal" na taka wlasnie ewentualnosc, iz potraktowano i przyjeto owo zalozenie "niezmiennosci c" jako pewnik (w 1905 i dzis), opierajac na nim cala empiryczna nauke .
|
|
|  | 4 na 4 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Bez zalozenia o stalej predkosci c STW nie istnieje...Bzdura. Istnienie uniwersalnej prędkości i jej wartość mogą być wnioskami z teorii, a nie jej założeniami - i też dostajemy STW. Rozpisałem się o tym swego czasu tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,722111
|
|
| |  | -1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >Bez zalozenia o stalej predkosci c STW nie istnieje> Bzdura.? Jesli zalozymy zmienna predkosc swiatla ..np w zaleznosci od szybkosci poruszania sie emitera (ktos to sprawdzil?) ..to wykruszy sie jeden z podstawowych postulatow STW -> "koniecznosc skrocenia dlugosci" (wymagana by kalkulacje matematyczne o dlugosci odcinkow rysowanych na papierze, "przesunieciach inercjalnych wymyslonych z nikad przestrzeni 4 wymiarowych x,y,z,t" ..jakos sie rownowazyly). Tylko co wowczas pozostanie z samego modelu i czemu takowy mialby w praktycznym zyciu codziennym, uzytecznej technologii sluzyc ? Postulat "o spowolnieniu czasu, wraz ze zwiekszajaca sie masa i predkoscia" ? Tyle ze jak mawia prof Briula ow fakt nie dziwi az tak bardzo, gdyz jesli mamy swiadomosc ze aby wprowadzic cialo w ruch potrzebna jest energia, a tozsama jest z masa wiec jesli zwieksza sie predkosc -> zwieksza sie i energia i masa, naturalnie rowniez efekt grawitacyjny(Newton), przez co finalnie nastepuje spowolnienie tempa uplywu czasu (punkt dla Einsteina)[profesor Kijowski sie smieje ale tak to wlasnie jest] [w kazdym razie oczywistym wydaje sie wynik rownan, ktory wskazuje na powyzsza zaleznosc jesli juz w kalkulacjach newtonowskich na ktorych bazuje ST/OTW powiazuje sie predkosc z masa i energia dokladnie w taki sam sposob] Geniusz "einsteinopodobnych" na poczatku XX wieku o "wylozeniu na stol OGOLNEJ HIPOTEZY o relacji i zaleznosciach predkosci, energii, masy, czasu i przestrzeni (czynnikow wystarczajacych jak wydaje sie do calkowitego opisania zjawisk -> zachowan materialnych obiektow}..JEST NIEZAPRZECZALNY ..problemem okazaly sie niewielkie szczegoly w zrozumieniu opisu funkcjonowania samych czynnikow na poziomie fundamentalnym ...gdzie najkrocej rzecz ujmujac np "czas nie wygina sie, a zwalnia/przyspiesza" (w tym wypadku "prawie" robi gigantyczna roznice). [tempo uplywu zjawisk <- geniusz Einsteina i dorobek postulujacych wykluczenie pojecia modelu "absolutnego czasu i przestrzeni rownan newtonowskiej mechaniki" (jednego z pierwszych teoretycznych "niezaleznych, nieskonczonych ukladow inercjalnych") ...gdzie "pojedyncza sekunda" tykajac, wyznaczala rytm zycia "nieba i ziemi" od zawsze, stale i niezmiennie (wyprowadzenie/podzial z cyklu dobowego nie zwiazany z zadnym uniwersalnym czasem wszechswiata, a jedynie w miare regularnym obrotem ziemi wokol wlasnej osi) ... "Sekunda" z ktora wiaze sie kolejny problem wynikajacy z uzycia jej wpierw w rownaniach mechaniki newtonowskiej, a pozniej konsekwentnie w OT/STW gdzie finalnie okazalo sie ze CZAS MOZE OD OWEJ ABSOLUTNEJ SEKUNDY WYLACZNIE ZWALNIAC, ALE NIGDY PRZYSPIESZAC ..gdzie wlasnie w nowej einsteinowskiej "relatywnej perspektywie" ..w pelni powinien on byc zalezny od masy, z czego z kolei wynikac powinien wniosek iz percepcja w nizszym wymiarze wielkosci jest zwyczajnie przyspieszona ..co empirycznie potwierdzaly nie tylko zachowania swiata kwantowego -> elektron, elektronika.. ale chocby i umilowany swiat owadow, komorki, bakterie (nawet obserwacja kolibra, czy wlasne doswiadczenia "wiecznosci uplywajacego czasu" roku szkolnego, wakacji z dziecinstwa)] Podobnie wlasciwoscia przestrzeni nie jest "nieskonczonosc", "samorodztwo z nikad", oraz "wykrzywianie sie od" i postulowane powrotne "odkrzywianie do niewykrzywionego idealu" ..a EKSPANSJA/KONTRAKCJA (powiazana z masa, jej wirowaniem, koncentracja i poziomem energetycznym jadra) gdyz przestrzen to dystans, obszar pole, arena ktora jak mowi logika moze sie powiekszac lub zmniejszac (tryb "royal battle" w ostatnich fpsach), co latwo tlumaczy ewolucje, strukture i zachowanie kosmosu mikro i makroskali  > Istnienie uniwersalnej prędkości i jej wartość mogą być wnioskami z teorii, a nie jej założeniami - i też dostajemy STW. Rozpisałem się o tym swego czasu tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,722111W prawdziwej nauce "wnioski z teorii" jak rowniez "jej zalozenia" to wylacznie czynnik posredni KTORY WYJASNIAC WINIEN WPIERW REALNIE OBSERWOWANE, A NIEWYTLUMACZONE WCZESNIEJ ZJAWISKA (gdyban na temat "co moze byc ukryte poza sfera empiryczna w historii bylo wiele") [w wypadku STW/OTW tak sie nie dzieje ..celem ani jedna ani drugiej teorii nie bylo opisanie konkretnych niewyjasnionych fenomenow ..a obie to wylacznie "gdybanie na temat hipotetycznych, niesprawdzalnych, nieobserwowalnych wyimaginowanych efektow" (np "zakrzywiania sie sprezystego nieskonczenie wielkiej plastycznej czasoprzestrzeni", czy "skrocen dlugosci wokol niebadalnych predkosci "c" .. innych przewidywan owe modele wlasciwie nie przedstawiaja ..bo ciezko nazwac nimi przepowiednie o nieistniejacych (co udowadnia prosty wywod logiczny i analiza obserwacji) niewidzialnych falach grawitacyjnych, niewidzialnych czarnych dziurach , niewidzialnych ciemnych energiach, niewidzialnych i niewykrywalnych materiach WIMPach, niewidzialnych bozonach Higgsa. Szczegolnie w swiecie praktycznej nauki zwanej fizyka ktora powinna sie raczej zajmowac badaniem strukturalnym, obserwacja zachowan obiektow (elektromagnetyzm, termodynamika, chemia).. badac wplyw zaleznosci czynnikow temperatury, cisnien, ich reakcje na rozne srodowiska ..z czego bezposrednio wynikac powinny prawa, zasady opisujace przyczyny zachowan materialnych obiektow makro, ich ksztalt, strukture. Tymczasem jesli wierzyc Minkowskim, Einsteinom i ogolnie geniuszom XX wieku ... kluczem do opisu, poznania praw rzadzacych swiatem materialnem nie sa obserwacje zachowan i relacje czynnikow empirycznych, a obliczenia* wynikajace z przesuniecia na papierze dwoch hipotetycznych wyimaginowanych (nieistniejaych) niezaleznych ukladow (inercjalnych) izometrycznych (x,y,z .. z dodatkowym wyimaginowanym, niewidzialnym poza papierem odseparowanym wymiarem "t") *[przeksztalcenia matematyczno-geometryczne dotyczace rozwazan Galileusza dotyczacych "windy" ..sam juz ow fakt, lecz i logika, metodologia poznawcza w tym wypadku wydaja sie conajmniej dziwne] .
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Jesli zalozymy zmienna predkosc swiatlaA kto mówi o zakładaniu zmiennej prędkości światła? Opcja, o której ja mówię, to nie przyjmowanie żadnych założeń co do tej prędkości. > W prawdziwej nauce "wnioski z teorii" jak rowniez "jej zalozenia" to wylacznie czynnik posredni KTORY WYJASNIAC WINIEN WPIERW REALNIE OBSERWOWANE, A NIEWYTLUMACZONE WCZESNIEJ ZJAWISKATo nieprawda. Teoria może również przewidywać nieobserwowane wcześniej zjawiska, a założenia mogą być dowolne, o ile tylko rezultat pasuje do danych doświadczalnych. Oczywiście jeśli teoria przewiduje coś wcześniej nieobserwowanego, to w takim wypadku próbuje się to zaobserwować i jeśli się nie uda, mimo że eksperyment powinien być wystarczająco czuły itp., to jest to punkt przeciw teorii. Odsyłam do wpisu, który napisałem częściowo zainspirowany właśnie takimi Twoimi błędami: www.racjonalista.pl/forum.php/s,786231
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | > >Bez zalozenia o stalej predkosci c STW nie istnieje...> Bzdura. Istnienie uniwersalnej prędkości i jej wartość mogą być wnioskami z teorii, a nie jej założeniami - i też dostajemy STW. Rozpisałem się o tym swego czasu tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,722111To Twoje wyprowadzenie transformacji Lorentza Szczególna Teoria Względności bez założenia o stałej prędkości światła jest bardzo fajne. Ale to nie jest prawda, że nie zakładasz w nim stałej prędkości światła.Już transformacja L(v) z parametrem alfa zawiera w sobie wyróżnioną prędkość (w skrajnym przypadku może być ona nieskończona, gdy alfa=0). Czyli wyprowadzenie transformacji L(v) oparłeś na założeniu, że taka prędkość jest identyczna dla każdego układu odniesienia. To założenie przyjąłeś już na samym początku, gdy napisałeś " Po pierwsze, ponieważ wiemy, że sytuacja jest symetryczna, możemy od razu napisać". Tam założyłeś że transformacja w jedna stronę ma identyczne co do wartości (!) składowe jak transformacja w drugą. To jest bardzo silne założenie i ono zawsze prowadzi do transformacji Galileusza lub transformacji Lorentza. Przyjmując to założenie założyłeś, że istnieje pełna symetria pomiędzy każdymi dwoma układami inercjalnymi, czyli, że istnieje prędkość graniczna, taka sama w każdym układzie inercjalnym. Ona jest albo skończona (t. Lorentza), albo nieskończona (t. Galileusza). Bardzo dokładnie zbadałem, jak mi się wydaje, to zagadnienie w artykule POL Wyprowadzenie wszystkich transformacji ... dyskusja o odstawach relatywistykiENG Derivation of all transformations ... and discussion of the relativity basicsWielokrotnie podkreślałeś, że do wyprowadzenia STW nie potrzebne jest założenie o stałej prędkości światła. Takie stwierdzenie niewiele oznacza, dlatego, że każde założeniem ma na ogół wiele równoważnych postaci. Dyskusja nie polega na tym, czy to założenie jest potrzebne, ale w jakiej postaci można je podać! W swoim artykule udowodniłeś, że założenie o stałej prędkości światła w każdym układzie inercjalnym jest równoważne założeniu, że transformacja i transformacje odwrotna maja współczynniki o identycznych wartościach liczbowych. Czyli założyłeś stałą prędkość światła, ale w inny sposób. Moim zdaniem właściwsze jest podkreślanie, że pewne różne założenia są równoważne, czyli oznaczają to samo, a nie, że założenie o stałej prędkości światła jest niepotrzebne. Jeżeli mówisz o tym że nie potrzebujesz zakładać stałości c, to sugerujesz, że stałość c jest obiektywnym faktem, że tak musi być, bo wynika to z "logiki matematyki". A to jest nieprawda. Z "logiki matematyki" nie wynika to zdanie, które już przytaczałem, że "wiemy, że sytuacja jest symetryczna". To nie jest prawda, że to wiemy! Ty to założyłeś tak jak Einsteina, bez żadnych podstaw. Po prostu można sobie tak założyć, choć prowadzi to do nielogicznej teorii jaką jest Szczególna Teoria Względności.Temat jest dość złożony. W moim artykule, który podałem powyżej wykazałem, że transformacji Lorentza można przypisać inne interpretacje (co najmniej dwie). Jeżeli się ją inaczej interpretuje, to wcale prędkość światła nie jest stała w każdym układzie inercjalnym. Czyli Twoje wyprowadzenie, oraz cała dzisiejsza STW, opiera się na jeszcze jednym bardzo ukrytym założeniu tego, w jaki sposób należy interpretować transformację Lorentza.Napisałeś, że stałość c wynika z teorii, ale z jakiej teorii? Teoria, którą wyprowadziłeś (czyli transformacja L(v)) zawiera założenie równoważne, o który napisałem, oraz opiera się na jednej, z wielu możliwych, interpretacji tej transformacji. Czyi stała c wynika z tego co już założyłeś. Stałość c nie jest w żadnym razie żadną obiektywna, niepodważalną prawdą.Mam nadzieję, że tym razem wyjaśniłem ten temat wystarczająco szczegółowo.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Ale to nie jest prawda, że nie zakładasz w nim stałej prędkości światła. Proszę więc o wskazanie, w którym miejscu korzystam z założenia, że prędkość światła jest stała.
>Już transformacja L(v) z parametrem alfa zawiera w sobie wyróżnioną prędkość (w skrajnym przypadku może być ona nieskończona, gdy alfa=0). W pewnym sensie tak, choć alfa może być ujemne i wtedy wyróżnionej prędkości nie ma.
>Czyli wyprowadzenie transformacji L(v) oparłeś na założeniu, że taka prędkość jest identyczna dla każdego układu odniesienia. Absolutnie nie. Ponownie proszę o wskazanie miejsca, w którym rzekomo korzystam z takiego założenia.
>To założenie przyjąłeś już na samym początku, gdy napisałeś "Po pierwsze, ponieważ wiemy, że sytuacja jest symetryczna, możemy od razu napisać". Tam założyłeś że transformacja w jedna stronę ma identyczne co do wartości (!) składowe jak transformacja w drugą. To nie jest założenie istnienia uniwersalnej prędkości. To jest konsekwencja zasady względności. Owszem, zasada względności jest dość silnym założeniem - ale jednocześnie dobrze uzasadnionym empirycznie.
>Przyjmując to założenie założyłeś, że istnieje pełna symetria pomiędzy każdymi dwoma układami inercjalnymi Tak.
>czyli, że istnieje prędkość graniczna, taka sama w każdym układzie inercjalnym. Nie. To zdanie można co najwyżej dokończyć jako "czyli zasadę względności".
>Ona jest albo skończona (t. Lorentza), albo nieskończona (t. Galileusza). Albo żadna (obrót euklidesowy).
>Wielokrotnie podkreślałeś, że do wyprowadzenia STW nie potrzebne jest założenie o stałej prędkości światła. Takie stwierdzenie niewiele oznacza, dlatego, że każde założeniem ma na ogół wiele równoważnych postaci. Ja bym raczej powiedział, że istnieją różne założenia, z których wynikają równoważne konsekwencje - wtedy nawet mógłbym się zgodzić; ale nadal, nie bardzo mamy tu jakiekolwiek założenie równoważne stałości prędkości światła - co zresztą bardzo dobrze widać po tym, że końcowy wynik dopuszcza możliwość, że prędkość światła nie jest stała.
>W swoim artykule udowodniłeś, że założenie o stałej prędkości światła w każdym układzie inercjalnym jest równoważne założeniu, że transformacja i transformacje odwrotna maja współczynniki o identycznych wartościach liczbowych. Czyli założyłeś stałą prędkość światła, ale w inny sposób. Ależ oczywiście, że nie. Patrz wyżej - końcowa transformacja dopuszcza możliwość, że prędkość światła nie jest stała, nie może to więc być jej założeniem.
>Z "logiki matematyki" nie wynika to zdanie, które już przytaczałem, że "wiemy, że sytuacja jest symetryczna". To nie jest prawda, że to wiemy! Ty to założyłeś tak jak Einsteina, bez żadnych podstaw. Założyłem to, ponieważ nie ma żadnych sensownych podstaw, by nie była symetryczna.
>Stałość c nie jest w żadnym razie żadną obiektywna, niepodważalną prawdą. I, tak jak pisałem w artykule, nie musi być. Z minimalnych założeń otrzymujemy rodzinę transformacji parametryzowanych pewną stałą (alfa). Stałą alfa mierzymy. Z tego pomiaru, o ile faktycznie przestrzeń jest jednorodna i izotropowa oraz zasada względności jest słuszna, wynika istnienie prędkości uniwersalnej bardzo zbliżonej do prędkości światła.
Tak naprawdę to to, co Ty robisz, to podważanie zasady względności. Sugerujesz istnienie wyróżnionego układu odniesienia. W tym momencie to, na czym powinieneś się skupić, to zaprojektowanie eksperymentu, który pozwoliłby zmierzyć prędkość obserwatora w tym wyróżnionym układzie odniesienia - bo jeśli jest faktycznie wyróżniony, to coś powinno od takiej prędkości zależeć.
A jak się tego wyróżnionego układu odniesienia wyznaczyć nie da... No to cóż, wracamy do zasady względności i de facto STW.
|
|
| | | |  | | szostek (349 punktów) | >Proszę więc o wskazanie, w którym miejscu korzystam z założenia, że prędkość światła jest stała.
Jest dokładnie tak jak napisałem. Wyjaśnię to jeszcze raz w następnym poście, ale na razie proszę Cię o podanie mi definicji "zasady względności". Co to dla Ciebie jest?
Czasami trudno jest uwolnić się ze swoich przekonań. Przeczytaj uważnie to co napisałem, i postaraj się zrozumieć o co mi chodzi, a nie przypisywać tym zdaniom swoją interpretację. Jest pewne, że nie napisałem o tym w sposób, który dla Ciebie oznacza dokładnie to samo, co dla mnie. Właśnie dlatego jeżeli chcesz zrozumieć o co mi chodzi, to musisz się postarać zrozumieć o co mi chodzi, a nie oceniać według swoich wcześniejszych paradygmatów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Jest dokładnie tak jak napisałem. Wyjaśnię to jeszcze raz w następnym poście, ale na razie proszę Cię o podanie mi definicji "zasady względności". Co to dla Ciebie jest? Zasada, wg której prawa fizyki są takie same we wszystkich inercjalnych układach odniesienia. W szczególności, że postać równań opisujących świat powinna być taka sama w każdym inercjalnym układzie odniesienia.
>Czasami trudno jest uwolnić się ze swoich przekonań. Przeczytaj uważnie to co napisałem, i postaraj się zrozumieć o co mi chodzi, a nie przypisywać tym zdaniom swoją interpretację. Jest pewne, że nie napisałem o tym w sposób, który dla Ciebie oznacza dokładnie to samo, co dla mnie. Właśnie dlatego jeżeli chcesz zrozumieć o co mi chodzi, to musisz się postarać zrozumieć o co mi chodzi, a nie oceniać według swoich wcześniejszych paradygmatów. Ależ już przeczytałem i uważam, że zrozumiałem. Twierdzisz, że ponieważ w końcowej transformacji pojawia się stała mająca wymiar 1/prędkość², to już przyjąłem istnienie uniwersalnej prędkości. Pomijasz przy tym kompletnie fakt, że dopuszczalne są również wartości ujemne stałej alfa, których nie da się zinterpretować jako odwrotność kwadratu prędkości uniwersalnej, jak i fakt, że nigdzie nie ma nawet jak przebąknąć o prędkości uniwersalnej, dopóki nie otrzymamy końcowej transformacji i nie założymy, że alfa jest nieujemna.
Punkt, w którym wg Ciebie przemycam założenie o uniwersalnej prędkości, to punkt, w którym powołuję się na symetrię. I tylko ta symetria jest mi tam potrzebna - założenie, że prawa fizyki są takie same czy patrzę z punktu widzenia O, czy z punktu widzenia O'. Także znana jako zasada względności.
No bo pomyśl: pokazuję Ci dwa obrazki. Oba wyglądają idealnie tak samo. Jest sobie jedna osoba, która spoczywa, i druga osoba, która oddala się od niej z prędkością v wzdłuż osi x. Tylko na jednym obrazku osoba spoczywająca jest podpisana O, a poruszająca się - O', a na drugim odwrotnie. Czy jesteś w stanie podać mi sensowny powód, dla którego miałbym pod tymi obrazkami napisać różne transformacje z układu spoczywającego do poruszającego się, mimo że to jest ta sama sytuacja, tylko różnie podpisana?
|
|
| | | | | |  | | szostek (349 punktów) | > >Jest dokładnie tak jak napisałem. Wyjaśnię to jeszcze raz w następnym poście, ale na razie proszę Cię o podanie mi definicji "zasady względności". Co to dla Ciebie jest?> Zasada, wg której prawa fizyki są takie same we wszystkich inercjalnych układach odniesienia. W szczególności, że postać równań opisujących świat powinna być taka sama w każdym inercjalnym układzie odniesienia.OK. Ale taka zasada względności nie ma żadnego fizycznego sensu!W artykule POL: Wyprowadzenie ogólnej postaci kinematyki z uniwersalnym układem odniesieniaENG: The derivation of the general form of kinematics with the universal reference systemwyprowadziliśmy nieskończenie wiele kinematyk z eterem. Opisane są one transformacjami podanymi tam pod wzorami (30)-(31). Każda z tych kinematyk z eterem spełnia zasadę względności, czyli prawa fizyki opisujące świat zawsze można zapisać w takiej postaci, że będą miały taką samą postać, w każdym inercjalnym układzie odniesienia!. Ten temat był już omawiany w literaturze o czym powiedziałem w nagraniach (linki są na początku tego wątku). Ale fizyka teoretyczna jest na dnie i fachowcy z tytułami utrwalają te same brednie. A oto przykład pokazujący dlaczego zasada względności nie ma żadnego fizycznego sensu.W tym artykule wyprowadziliśmy wzór (62) na jednokierunkową prędkość światła. jak widać na rysunku 6, wartość tej prędkości zależy od kierunku propagacji światła (kąt alfa) oraz od prędkości obserwatora (prędkość v). Dla obserwatora znajdującego się nieruchomo w eterze v=0 i dla niego ten wzór przyjmuje wartość c w każdym kierunku. Czyli eter jest wyróżnionym układem fizycznym, który da się rozróżnić eksperymentalnie. Ale UWAGA! prawo fizyczne opisujące jednokierunkową prędkość światła podane wzorem (62) jest uniwersalne dla wszystkich układów odniesienia. Czyli w tych wszystkich teoriach z eterem jednokierunkową prędkość światła można zapisać w takiej postaci (62), że ma taką samą postać w każdym inercjalnym układzie odniesienia!Ten przykład powinien wystarczyć. Zawsze każde prawo można w teorii z transformacjami liniowymi zapisać w takiej postaci, że będzie ono obowiązywało w każdym układzie inercjalnym! Czyli jeżeli myślisz, że przyjmujesz zasadę względności to niczego nie przyjmujesz!Wyjaśniłem to w tych nagraniach video. Einstein nie rozumiał założeń które formułował, a fachowcy z tytułami bezmyślnie powtarzają te jego banialuki (to nie jest uwaga do Ciebie). Einstein nie przyjął jako założenie zasady względności, choć tak myślał, tylko zasadę niezmienniczości praw fizyki. Definicję i krótki opis podałem na stronach 3-4 w Dodatkowy wstęp do STEChciałem do tego zacząć, aby naświetlić problem z interpretacją i zrozumieniem założeń. > Twierdzisz, że ponieważ w końcowej transformacji pojawia się stała mająca wymiar 1/prędkość², to już przyjąłem istnienie uniwersalnej prędkości. Pomijasz przy tym kompletnie fakt, że dopuszczalne są również wartości ujemne stałej alfa, których nie da się zinterpretować jako odwrotność kwadratu prędkości uniwersalnej, ...Chyba sam sobie odpowiedziałeś. Czyli założenie symetrii da układów inercjalnych jest równoważne założeniu stałej prędkości c, dla transformacji ze zwykłym ruchem postępowym. Jest możliwa symetria dla transformacji, które nie dotyczą zwykłego ruchu postępowego, ale to nie zmienia faktu, że jeżeli rozważasz te z ruchem postępowym, to zakładając symetrię założyłeś stałość jakiejś uniwersalnej prędkości. > ... jak i fakt, że nigdzie nie ma nawet jak przebąknąć o prędkości uniwersalnej, dopóki nie otrzymamy końcowej transformacji i nie założymy, że alfa jest nieujemna.Zgasza się, niektóre założenia są równoważne, chociaż tego nie widać od razu. A oto dowód, że przyjąłeś założenie o istnieniu prędkości uniwersalnej!W artykule, który już podawałem POL: Wyprowadzenie wszystkich transformacji ... dyskusja o odstawach relatywistykiENG: Derivation of all transformations ... and discussion of the relativity basicsna podstawie założenia, że średnia (!) prędkość światła jest stała wyprowadziłem nieskończenie wiele transformacji, wzory (46)-(47). W niektórych z nich jednokierunkowa (!) prędkość światła jest stała. Są to wzory (75)-(76). Czyli jest nieskończenie wiele transformacji, innych niż transformacja Lorentza, dla których jednokierunkowa prędkość światła jest stała. No to dlaczego ty otrzymałeś tylko jedną z nich? Jak widzisz przyjmując założenie o symetrii przyjąłeś założenie silniejsze niż założenie o prędkości uniwersalnej, ponieważ otrzymałeś tylko jedną transformację, a gdybyś opierał się na stałej prędkości jednokierunkowej, to otrzymałbyś ich nieskończenie wiele. Ale w pozostałych transformacjach (46)-(47) nie ma prędkości absolutnej dla każdego układu odniesienia. Jeżeli twoje wyprowadzenie dało tylko jedną transformację, to znaczy, że przyjąłeś mocniejsze założenie niż ja. Czyli, zarówno założenie o stałej prędkości średniej, jak założenie o stałej prędkości jednokierunkowej, jest słabsze niż założenie o symetrii pomiędzy transformacjami. Czyli wniosek, że uniwersalna prędkość wynika z jakiejś nieuchronnej logiki jest całkowicie błędny. Tym bardziej nie wynika z tej nieuchronnej logiki transformacja Lorentza!
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | > OK. Ale taka zasada względności nie ma żadnego fizycznego sensu!> W artykule> POL: Wyprowadzenie ogólnej postaci kinematyki z uniwersalnym układem odniesienia> ENG: The derivation of the general form of kinematics with the universal reference system> wyprowadziliśmy nieskończenie wiele kinematyk z eterem. Opisane są one transformacjami podanymi tam pod wzorami (30)-(31). Każda z tych kinematyk z eterem spełnia zasadę względności, czyli prawa fizyki opisujące świat zawsze można zapisać w takiej postaci, że będą miały taką samą postać, w każdym inercjalnym układzie odniesienia!.Mogę się zgodzić, że sformułowanie zasady względności, które podałem, jest nieco nieprecyzyjne - bo trochę ciężko doprecyzować, co znaczy "prawa fizyki mają tę samą postać". Naprowadziłeś mnie jednak właśnie na lepsze sformułowanie. Zauważ, że w Waszym ujęciu nie da się przejść z jednego układu odniesienia do drugiego bez znajomości prędkości ich obu względem eteru. Tzn., transformacja z układu O do układu O' wymaga czegoś więcej, niż tylko znajomość względnego ruchu układu O i O'. I może w ten sposób należałoby w sumie sformułować zasadę względności - że transformacja z układu O do układu O' ma zależeć wyłącznie od względnego ruchu O i O'. Tzn. jeśli wiesz, jaka jest prędkość O' względem O, to masz wszystko, co jest potrzebne do wypisania transformacji. Wasze transformacje tego nie spełniają. > Chyba sam sobie odpowiedziałeś. Czyli założenie symetrii da układów inercjalnych jest równoważne założeniu stałej prędkości c, dla transformacji ze zwykłym ruchem postępowym. Jest możliwa symetria dla transformacji, które nie dotyczą zwykłego ruchu postępowego, ale to nie zmienia faktu, że jeżeli rozważasz te z ruchem postępowym, to zakładając symetrię założyłeś stałość jakiejś uniwersalnej prędkości.Nie no. Podkreślam po raz kolejny: przy założeniach, które przyjąłem, możliwe są transformacje bez uniwersalnej prędkości (obroty - alfa < 0). Czyli niezależnie od tego, jakie są inne równoważne założenia, nie może być wśród nich założenia istnienia uniwersalnej prędkości, bo końcowy wynik dopuszcza jej nieistnienie. > A oto dowód, że przyjąłeś założenie o istnieniu prędkości uniwersalnej!W artykule, który już podawałem> POL: Wyprowadzenie wszystkich transformacji ... dyskusja o odstawach relatywistyki> ENG: Derivation of all transformations ... and discussion of the relativity basics> na podstawie założenia, że średnia (!) prędkość światła jest stała wyprowadziłem nieskończenie wiele transformacji, wzory (46)-(47). W niektórych z nich jednokierunkowa (!) prędkość światła jest stała. Są to wzory (75)-(76). Czyli jest nieskończenie wiele transformacji, innych niż transformacja Lorentza, dla których jednokierunkowa prędkość światła jest stała. No to dlaczego ty otrzymałeś tylko jedną z nich?Ponieważ przyjąłem zasadę względności. Wasze pozostałe transformacje tej zasady nie respektują, więc zostały tym założeniem "wycięte".
|
|
| | | | | | | |  | | szostek (349 punktów) | > I może w ten sposób należałoby w sumie sformułować zasadę względności - że transformacja z układu O do układu O' ma zależeć wyłącznie od względnego ruchu O i O'. Tzn. jeśli wiesz, jaka jest prędkość O' względem O, to masz wszystko, co jest potrzebne do wypisania transformacji.Na stronie 3 Dodatkowego wstępu do STE podałem definicje dwóch zasad. Pierwsza to ' zasada równoważności układów inercjalnych', druga to 'zasada niezmienniczości praw fizyki'. Jak już żeśmy ustalili, druga zasada nie ma fizycznego sensu. Wydaje mi się, że zasada, którą sformułowałeś powyżej jest równoważna zasadzie pierwszej. Czyli jeżeli chciałbyś założyć, że transformacja zależy tylko od prędkości względnej układów, to zakładasz, że wszystkie układy są równoważne (nierozróżnialne). Ta mi się wydaje. Ale jeżeli popatrzysz na swoje obliczenia, to formalnie przyjąłeś założenie, że transformacje w jedną i drugą stronę mają odpowiednie współczynniki o tej samej wartości liczbowej (co do modułu). Takie właśnie założenie przyjął Einstein. To jest założenie matematyczne i ono jest praktycznie przyjmowane przy wyprowadzaniu STW. Dyskusji natomiast wymaga ustalenie, co takie założenie oznacza w sensie fizycznym. Wiadomo na pewno, że nie oznacza tego o czym bezmyślnie fizycy piszą w podręcznikach, czyli to nie jest 'Zasada niezmienniczości praw fizyki', którą nazywają zasadą względności. Według mnie założenie ' zasady równości współczynników' jest równoważne ' zasadzie równoważności układów inercjalnych'. Być może zasada, która podałeś powyżej jest równoważna tej, na której się formalnie oparłeś w obliczeniach, ale to wymagałoby jakiegoś dowodu. Siła przyzwyczajenia jest potężna  Ja sugeruję ci, abyś wprost mówił, jaką zasadę przyjmujesz, czyli, że postulujesz równość współczynników w transformacji oraz transformacji odwrotnej. Pisz o tym wprost, bo i tak jest bardzo dużo zamieszania terminologicznego w tym zakresie. A w kolejnym zdaniu możesz wypowiedzieć się na temat tego, co według ciebie takie założenie oznacza fizycznie i dlaczego. Wtedy czytelnik twojego wyprowadzenia będzie miał to wyłożone wprost i łatwiej będzie mu to zrozumieć. I będzie to zrobione profesjonalnie, a nie tak jak w bezmyślnie przepisywanych podręcznikach  > Wasze transformacje tego nie spełniają.To prawda. Ale czy prawa fizyki spełniają tą zasadę, czyli ' zasadę równości współczynników', która jest chyba równoważna ' zasadzie równoważności układów inercjalnych'? Według mnie nie spełniają, ale niezależnie od tego jak jest w realu, możemy sobie analizować takie różne modele. Przecież nikomu tego nie zabraniam  > >Chyba sam sobie odpowiedziałeś. Czyli założenie symetrii da układów inercjalnych jest równoważne założeniu stałej prędkości c, dla transformacji ze zwykłym ruchem postępowym. Jest możliwa symetria dla transformacji, które nie dotyczą zwykłego ruchu postępowego, ale to nie zmienia faktu, że jeżeli rozważasz te z ruchem postępowym, to zakładając symetrię założyłeś stałość jakiejś uniwersalnej prędkości.> Nie no. Podkreślam po raz kolejny: przy założeniach, które przyjąłem, możliwe są transformacje bez uniwersalnej prędkości (obroty - alfa < 0). Czyli niezależnie od tego, jakie są inne równoważne założenia, nie może być wśród nich założenia istnienia uniwersalnej prędkości, bo końcowy wynik dopuszcza jej nieistnienie.Tak, masz racje. Po przyjęciu ' zasady równości współczynników' możesz otrzymać transformacje z alfa < 0. Ale jeżeli zawęzimy rozważania do transformajci z alfa >= 0, to wtedy dostajesz tylko jedno rozwiązanie, czyli transformację L(v). Tam jest jeden parametr, który nie wpływa na własności kinematyki. To znaczy chodzi mi o to, że jego wartość liczbowa zależy od stosowanych jednostek, ale nie zmienia własności kinematyki. Czyli właściwie otrzymałeś jedną transformację z parametrem, którego wartość zależy od pomiaru prędkości, powiedzmy granicznej. W skrajnym przypadku, gdyby ta prędkość była poza skalą, to masz alfa = 0 i transformację Galileusza. Czyli wynika z tego, że założenie, które przyjąłeś, wymusza na rozwiązaniu tą własność, że jest tam jakaś prędkość uniwersalna dla każdego układu inercjalnego. Nie ma innej możliwości. Właśnie dlatego otrzymałeś jako rozwiązanie transformację L(v), a nie żadną inną z nieskończenie wielu możliwych. W tym twoim założeniu są wszystkie własności tej transformacji. W każdym bądź razie nie można powiedzieć, że transformacja L(v) jest jedyną jaką musi się rządzić rzeczywistość. Ja ciebie nie krytykuje z tego powodu. Staram się to dokładnie zrozumieć i wymieniam się jedynie spostrzeżeniami i stwierdzam fakty. Twoje wyprowadzenie dowodzi, że jesteś człowiekiem myślącym. > Ponieważ przyjąłem zasadę względności. Wasze pozostałe transformacje tej zasady nie respektują, więc zostały tym założeniem "wycięte".Zgadzam się z tym w pełni. Właśnie do tego odniosłem się powyżej. Jednak nie używałbym nazwy zasada względności, ponieważ jak już żeśmy ustalili fizycy jej nie rozumieją i stworzyli w podręcznikach zamieszanie na ten temat. Jeżeli będziesz się nią posługiwał, to będziesz nieprecyzyjny i będziesz podtrzymywał błędne wyobrażenia na ten temat. Do następnego posta się nie odnoszę, bo właściwie wszystko już napisałem w tej sprawie. Podkreślam tylko, znaczenie zasad, o których pisałem są zdefiniowane pod linkiem, który ci podałem.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Wydaje mi się, że zasada, którą sformułowałeś powyżej jest równoważna zasadzie pierwszej. Czyli jeżeli chciałbyś założyć, że transformacja zależy tylko od prędkości względnej układów, to zakładasz, że wszystkie układy są równoważne (nierozróżnialne). Ta mi się wydaje.Tak, zgodzę się z tym. > Ale jeżeli popatrzysz na swoje obliczenia, to formalnie przyjąłeś założenie, że transformacje w jedną i drugą stronę mają odpowiednie współczynniki o tej samej wartości liczbowej (co do modułu).Co bezpośrednio wynika z zasady, jak ją nazwałeś, nierozróżnialności układów inercjalnych, co zresztą pokazałem prostym argumentem z symetrii. Czy wynikanie w drugą stronę zachodzi, nie jestem pewien, ale podejrzewam, że tak. W związku z tym... > Być może zasada, która podałeś powyżej jest równoważna tej, na której się formalnie oparłeś w obliczeniach, ale to wymagałoby jakiegoś dowodu....zgadzam się również z tym (przy czym uważam, że dowód w stronę, która mnie interesuje, podałem w artykule). > Siła przyzwyczajenia jest potężna Ja sugeruję ci, abyś wprost mówił, jaką zasadę przyjmujesz, czyli, że postulujesz równość współczynników w transformacji oraz transformacji odwrotnej.Ale ja tego nie postuluję bezpośrednio. To tylko wynika z przyjętego założenia o równoważności układów inercjalnych, oraz przyjętych przeze mnie na tamten moment konwencji (że osie x celują w przeciwnych kierunkach - wtedy współczynniki są dokładnie równe, nie tylko co do modułu). > >Wasze transformacje tego nie spełniają.> To prawda. Ale czy prawa fizyki spełniają tą zasadę, czyli 'zasadę równości współczynników', która jest chyba równoważna 'zasadzie równoważności układów inercjalnych'? Według mnie nie spełniają, ale niezależnie od tego jak jest w realu, możemy sobie analizować takie różne modele. Przecież nikomu tego nie zabraniam  Póki co wszystko wskazuje na to, że spełniają, ale jak piszesz - analizować różne modele sobie możemy  > Tak, masz racje. Po przyjęciu 'zasady równości współczynników' możesz otrzymać transformacje z alfa < 0. Ale jeżeli zawęzimy rozważania do transformajci z alfa >= 0, to wtedy dostajesz tylko jedno rozwiązanie, czyli transformację L(v).L(v) wciąż jeszcze zawiera alfa, które może być mniejsze od 0. I nawet jak założymy alfa >= 0, to to nadal jest formalnie nieskończenie wiele rozwiązań, choć jakościowo zasadniczo dwa: transformacja Galileusza albo transformacja Lorentza. > Tam jest jeden parametr, który nie wpływa na własności kinematyki. To znaczy chodzi mi o to, że jego wartość liczbowa zależy od stosowanych jednostek, ale nie zmienia własności kinematyki. Czyli właściwie otrzymałeś jedną transformację z parametrem, którego wartość zależy od pomiaru prędkości, powiedzmy granicznej. W skrajnym przypadku, gdyby ta prędkość była poza skalą, to masz alfa = 0 i transformację Galileusza.No, od biedy można uznać transformacje Galileusza i Lorentza za jakościowo jedną transformację, sparametryzowaną prędkością graniczną. Niech będzie. Ale nadal żeby dostać tę "jedną" transformację, musisz przyjąć alfa >= 0 - które nijak nie wynika z żadnych innych rozważań. > Czyli wynika z tego, że założenie, które przyjąłeś, wymusza na rozwiązaniu tą własność, że jest tam jakaś prędkość uniwersalna dla każdego układu inercjalnego.No nie wynika, bo alfa może być ujemne  > Ja ciebie nie krytykuje z tego powodu. Staram się to dokładnie zrozumieć i wymieniam się jedynie spostrzeżeniami i stwierdzam fakty.Nie ma problemu, nie czuję się krytykowany  > Jednak nie używałbym nazwy zasada względności, ponieważ jak już żeśmy ustalili fizycy jej nie rozumiejąDo wniosków, że "ustaliliśmy, że fizycy nie rozumieją zasady względności", to bym się nie posuwał jednak  Już prędzej bym upatrywał problemu w swoim niepełnym zrozumieniu zagadnienia.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | szostek (349 punktów) | > >To prawda. Ale czy prawa fizyki spełniają tą zasadę, czyli 'zasadę równości współczynników', która jest chyba równoważna 'zasadzie równoważności układów inercjalnych'? Według mnie nie spełniają, ale niezależnie od tego jak jest w realu, możemy sobie analizować takie różne modele. Przecież nikomu tego nie zabraniam  > Póki co wszystko wskazuje na to, że spełniają, ale jak piszesz - analizować różne modele sobie możemy  To, że istnieje wyróżniony układ odniesienia wiadomo już od jakiegoś czasu, od kiedy zmierzono dość dokładnie mikrofalowe promieniowanie tła. Poza tym jest szereg artykułów publikowanych 100 late temu przez Miller Dayton. On wykonywał eksperymenty M&M z bardzo dużym zaangażowaniem przez wiele lat i uważał, że jest mierzalny efekt. Wychodziło mu, że poruszamy się względem eteru w kierunku gwiazdozbioru złotej ryby. Jego prace zostały całkowicie zignorowana, ponieważ jest kult Einsteina. Należy się domyślać, że było znacznie więcej takich wyników, ale nie przybiły się przez oficjalnie obowiązującą pseudo naukową propagandę. Poza tym są także teoretyczne powodu, a właściwie dowody, że istnieje ośrodek, w którym propaguje światło. Pracuję nad artykułem, który to pokaże. Za kilka tygodni powinienem ukończyć i wtedy wyskrobię coś na ten temat na tym forum.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | > To, że istnieje wyróżniony układ odniesienia wiadomo już od jakiegoś czasu, od kiedy zmierzono dość dokładnie mikrofalowe promieniowanie tła.I nikt tego nie zauważył?  Mikrofalowe promieniowanie tła wyznacza jakiś układ odniesienia - ale nie ma powodów, by twierdzić, że jest on jakoś szczególnie wyróżniony. Ot, kolejny z wielu możliwych układów. > Poza tym jest szereg artykułów publikowanych 100 late temu przez Miller Dayton. On wykonywał eksperymenty M&M z bardzo dużym zaangażowaniem przez wiele lat i uważał, że jest mierzalny efekt. Wychodziło mu, że poruszamy się względem eteru w kierunku gwiazdozbioru złotej ryby. Jego prace zostały całkowicie zignorowana, ponieważ jest kult Einsteina.Albo... bo ich wyniki nie zostały potwierdzone dokładniejszymi eksperymentami. Co jest bardziej prawdopodobne? > Należy się domyślać, że było znacznie więcej takich wyników, ale nie przybiły się przez oficjalnie obowiązującą pseudo naukową propagandę.Trochę zalatuje logiką "brak dowodów jest dowodem na to, że je ukryto". > Poza tym są także teoretyczne powodu, a właściwie dowody, że istnieje ośrodek, w którym propaguje światło. Pracuję nad artykułem, który to pokaże. Za kilka tygodni powinienem ukończyć i wtedy wyskrobię coś na ten temat na tym forum.Czekam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szostek (349 punktów) | > >To, że istnieje wyróżniony układ odniesienia wiadomo już od jakiegoś czasu, od kiedy zmierzono dość dokładnie mikrofalowe promieniowanie tła.> I nikt tego nie zauważył?  Po co takie głupkowate pytania. Jak to nie zauważył? Jest na ten temat wiele publikacji. Nie wiem co cię tak dziwi w tej sprawie. > Mikrofalowe promieniowanie tła wyznacza jakiś układ odniesienia - ale nie ma powodów, by twierdzić, że jest on jakoś szczególnie wyróżniony.Są powody. Istnieje jeden układ odniesienia, w którym to promieniowanie jest izotropowe i jednorodne, wydaje się, że w całym kosmosie. Jego pomiar pozwala na wskazanie uniwersalnego układu odniesienia oraz prędkości bezwzględnej. Jest to dowód, że STW Einsteina błędnie opisuje zjawiska fizyczne, ponieważ opiera się na założeniu, że nie jest możliwe wykonanie pomiaru, który wyróżnia jakiś wyjątkowy układ odniesienia. Według STE pomiary z układu poruszającego się względem eteru powinny pokazywać mała niejednorodność. Jest to zgodnie z tym pomiarem dipolowej anizotropii promieniowania tła. > Ot, kolejny z wielu możliwych układów.Jeżeli znasz przykład chociaż jednego innego takiego układu odniesienia, to bardzo proszę o podanie. > Albo... bo ich wyniki nie zostały potwierdzone dokładniejszymi eksperymentami. Co jest bardziej prawdopodobne?Kto potwierdzał, i co potwierdzał dzisiejszymi " dokładniejszymi eksperymentami"? Zdaje się, że piszesz o swoich domysłach, a nie o faktach.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Po co takie głupkowate pytania. Jak to nie zauważył? Jest na ten temat wiele publikacji. Nie wiem co cię tak dziwi w tej sprawie. Zauważono, że istnieje układ odniesienia, w którym promieniowanie tła jest izotropowe. O ile mi wiadomo, nie zostało stwierdzone, żeby naruszało to STW/OTW.
>Jest to dowód, że STW Einsteina błędnie opisuje zjawiska fizyczne, ponieważ opiera się na założeniu, że nie jest możliwe wykonanie pomiaru, który wyróżnia jakiś wyjątkowy układ odniesienia. Ależ nie jest to żaden dowód na błędność STW. Dowód to by był, gdyby dało się prędkość względem tego układu jakoś zmierzyć w idealnie izolowanym laboratorium. Nic takiego jednak nie odkryto, bez dostępu do promieniowania tła nadal nie da się określić prędkości względem układu, w którym jest izotropowe.
>Według STE pomiary z układu poruszającego się względem eteru powinny pokazywać mała niejednorodność. Jest to zgodnie z tym pomiarem dipolowej anizotropii promieniowania tła. Musiałbym doczytać, co rozumiecie przez tę niejednorodność. Bo przesunięcie dopplerowskie to i z STW wynika. Nie jest możliwe, żeby promieniowanie było izotropowe w każdym układzie odniesienia.
>Jeżeli znasz przykład chociaż jednego innego takiego układu odniesienia, to bardzo proszę o podanie. Takiego, tzn. jakie własności ma mieć konkretnie?
>Kto potwierdzał, i co potwierdzał dzisiejszymi "dokładniejszymi eksperymentami"? Zdaje się, że piszesz o swoich domysłach, a nie o faktach. Zaraz, zaraz, to Ty tu twierdzisz, że ktoś coś wykrył, więc to raczej na Tobie ciąży pokazanie niezależnych potwierdzeń tegoż wykrycia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | >Zauważono, że istnieje układ odniesienia, w którym promieniowanie tła jest izotropowe. O ile mi wiadomo, nie zostało stwierdzone, żeby naruszało to STW/OTW.
Narusza STW, ponieważ podstawowym założeniem STW jest, że nie ma eksperymentów, które pozwalają wyróżnić układ odniesienia. Swoje wyprowadzenie transformacji Lorentza także oparłeś na takim założeniu, gdy przyjąłeś, że współczynniki w transformacji odwrotnej mają identyczne wartości liczbowe jak w tej pierwotnej.
>Ależ nie jest to żaden dowód na błędność STW.
To jest dowód, ponieważ z jakichś powodów, faktycznie istnieje wyróżniony układ, w którym mikrofalowe promieniowanie tła DOCIERAJĄCE DO NAS ZE WSZYSTKICH STRON PRZESTRZENI jest jednorodne. Musi istnieć jakaś fizyczna tego przyczyna. W tym przypadku nie chodzi o lokalne źródło, tylko promieniowanie wypełniające całą przestrzeń.
> Dowód to by był, gdyby dało się prędkość względem tego układu jakoś zmierzyć w idealnie izolowanym laboratorium. Nic takiego jednak nie odkryto, bez dostępu do promieniowania tła nadal nie da się określić prędkości względem układu, w którym jest izotropowe.
Skąd taki dogmat, że eksperyment musi być przeprowadzony "w idealnie izolowanym laboratorium"? Takie wymogi wymyślają naukowi oszuści, którzy za wszelką cenę bronią STW.
Obawiam się, że żaden eksperyment (!) nie daje pewności, że był odizolowany od otoczenia. Może być odizolowany w zakresie oddziaływań, które są znane, ale nie musi być odizolowany w zakresie oddziaływań, których jeszcze nie znamy.
Poza tym wystarczy, że eksperyment jest lokalny, a każdy eksperyment jest lokalny. Satelity, które mierzyły to promieniowanie, mierzyły fotony, które są bezpośrednio obok tych satelitów. Nie ma innej możliwości. Czyli w miejscu, gdzie znajdował się satelita wszystkie fotony docierające ze wszystkich kierunków kosmosu wykazywały niesamowitą regularność wskazującą na specjalny kierunek w przestrzeni łączący gwiazdozbiór Wodnika oraz Lwa.
Czyli wszystkie eksperymenty są lokalne i nigdy nie są idealnie odizolowane.
>>Według STE pomiary z układu poruszającego się względem eteru powinny pokazywać mała niejednorodność. Jest to zgodnie z tym pomiarem dipolowej anizotropii promieniowania tła. >Musiałbym doczytać, co rozumiecie przez tę niejednorodność. Bo przesunięcie dopplerowskie to i z STW wynika. Nie jest możliwe, żeby promieniowanie było izotropowe w każdym układzie odniesienia.
Nie chodzi o efekt Dopplera tylko o to, co już napisałem. W tym zakresie promieniowania wszystkie fotony docierające ze wszystkich kierunków kosmosu wykazują niesamowitą regularność wskazującą na specjalny kierunek w przestrzeni łączący gwiazdozbiór Wodnika oraz Lwa. To musi mieć jakieś globalne przyczyny. Wyróżniony kierunek w przestrzeni, a pośrednio układ odniesienia dowodzą niezbicie, że STW jest złym modelem. Za to, zjawisko to jest idealnie zgodne ze Szczególną Teorią Eteru, w której występuje eter.
>>Jeżeli znasz przykład chociaż jednego innego takiego układu odniesienia, to bardzo proszę o podanie. >Takiego, tzn. jakie własności ma mieć konkretnie?
Właśnie takie własności jak napisałem powyżej. Powinien pokazywać, że istnieje wyróżniony kierunek w przestrzeni (lub układ odniesienia). Wyróżniony globalnie, niezależnie od własności konkretnych ciał w kosmosie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Narusza STW, ponieważ podstawowym założeniem STW jest, że nie ma eksperymentów, które pozwalają wyróżnić układ odniesienia. Swoje wyprowadzenie transformacji Lorentza także oparłeś na takim założeniu, gdy przyjąłeś, że współczynniki w transformacji odwrotnej mają identyczne wartości liczbowe jak w tej pierwotnej. I pomiar promieniowania tła nie jest eksperymentem wyróżniającym układ odniesienia. Albo inaczej - jest eksperymentem wyróżniającym układ odniesienia w takim samym stopniu, jak eksperyment polegający na pomiarze prędkości samochodu.
>To jest dowód, ponieważ z jakichś powodów, faktycznie istnieje wyróżniony układ, w którym mikrofalowe promieniowanie tła DOCIERAJĄCE DO NAS ZE WSZYSTKICH STRON PRZESTRZENI jest jednorodne. Musi istnieć jakaś fizyczna tego przyczyna. No i istnieje. Taka, że kiedyś materia we Wszechświecie była niemal jednorodna i izotropowa - co oczywiście też było możliwe tylko w jakimś konkretnym układzie, nie da się mieć czegoś takiego we wszystkich układach.
>> Dowód to by był, gdyby dało się prędkość względem tego układu jakoś zmierzyć w idealnie izolowanym laboratorium. Nic takiego jednak nie odkryto, bez dostępu do promieniowania tła nadal nie da się określić prędkości względem układu, w którym jest izotropowe. >Skąd taki dogmat, że eksperyment musi być przeprowadzony "w idealnie izolowanym laboratorium"? Takie wymogi wymyślają naukowi oszuści, którzy za wszelką cenę bronią STW. Bo tylko w takim przypadku mielibyśmy do czynienia z naruszeniem zasady względności i faktycznie fizycznie wyróżnionym układem odniesienia. Póki co mamy do czynienia tylko z jakimś układem odniesienia, w którym wszystko działa tak, jak w każdym innym.
>Obawiam się, że żaden eksperyment (!) nie daje pewności, że był odizolowany od otoczenia. Może być odizolowany w zakresie oddziaływań, które są znane, ale nie musi być odizolowany w zakresie oddziaływań, których jeszcze nie znamy. Oczywiście. Tym niemniej z naruszeniem zasady względności mamy do czynienia tylko wtedy, jeśli da się wykryć prędkość laboratorium względem jakiegoś układu odniesienia bez oddziaływania z niczym na zewnątrz laboratorium. To jest esencja zasady względności.
>Nie chodzi o efekt Dopplera tylko o to, co już napisałem. Jak dla mnie to to, o czym pisałeś, to jest właśnie konsekwencja efektu Dopplera.
>Właśnie takie własności jak napisałem powyżej. Powinien pokazywać, że istnieje wyróżniony kierunek w przestrzeni (lub układ odniesienia). Wyróżniony globalnie, niezależnie od własności konkretnych ciał w kosmosie. Takiego to nie znam ani jednego. Promieniowanie tła też nie spełnia tych warunków.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > >To jest dowód, ponieważ z jakichś powodów, faktycznie istnieje wyróżniony układ, w którym mikrofalowe promieniowanie tła DOCIERAJĄCE DO NAS ZE WSZYSTKICH STRON PRZESTRZENI jest jednorodne. Musi istnieć jakaś fizyczna tego przyczyna.> No i istnieje. Taka, że kiedyś materia we Wszechświecie była niemal jednorodna i izotropowa - co oczywiście też było możliwe tylko w jakimś konkretnym układzie, nie da się mieć czegoś takiego we wszystkich układach.To co napisałeś to jest uznanie, że materia kiedyś znajdowała się w jednym układzie inercjalnym z powodu zwykłego przypadku. Jeżeli według ciebie jest to jedyne możliwe wyjaśnienie zjawiska dipolowej anizotropii mikrofalowego promieniowania tła, to ja nie mam już nic do dodania i gratuluję naukowego obiektywizmu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >To co napisałeś to jest uznanie, że materia kiedyś znajdowała się w jednym układzie inercjalnym z powodu zwykłego przypadku. No tak nieszczególnie. Stwierdzenie, że średnia prędkość cząstek w jakimś układzie jest 0, to trochę co innego, niż stwierdzenie, że każda cząstka ma w tym układzie prędkość 0.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > >To co napisałeś to jest uznanie, że materia kiedyś znajdowała się w jednym układzie inercjalnym z powodu zwykłego przypadku.> No tak nieszczególnie.> Stwierdzenie, że średnia prędkość cząstek w jakimś układzie jest 0, to trochę co innego, niż stwierdzenie, że każda cząstka ma w tym układzie prędkość 0.W takim razie to co napisałeś to jest uznanie, że materia kiedyś średnio !!! znajdowała się w jednym układzie inercjalnym z powodu zwykłego przypadku. Czyli w całym kosmosie, który wtedy może był mniejszy  , materia bez fizycznej przyczyny, tylko z powodu przypadku, poruszała się w taki sposób, że w całym kosmosie jej średnia prędkość była wszędzie taka sam. Tak mogło oczywiście być. Ja jednak postuluję inne wytłumaczenie, że własności mikrofalowego promieniowania tła wynikają z jakiejś fizycznej przyczyny, a nie z przypadku.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > Jednak nie używałbym nazwy zasada względności, ponieważ jak już żeśmy ustalili fizycy jej nie rozumieją i stworzyli w podręcznikach zamieszanie na ten temat. Jeżeli będziesz się nią posługiwał, to będziesz nieprecyzyjny i będziesz podtrzymywał błędne wyobrażenia na ten temat.Pana Romka obowiazuje chyba zasada Feynmana "shut up and calculate" <- "nie uzywaj mozgu, nie mysl (co i po co) tylko wyliczaj rownania", a w przypadku uwag lub sprzeciwu "udawaj glupiego Jasia", ew "ze to nie nauka" albo ze nie zauwazyles co sie do ciebie pisze. Niestety wszystko co Pan tworzy w zwiazku z tzw "innymi wyliczeniami transformacji STW" ..ani NIC WSPOLNEGO Z FIZYKA nie mialo, nie ma, ani miec nigdy nie bedzie (tak jak i cala OTW/STW <- teorie nie dotyczace swiata postrzeganego). Meissner obudzil sie po 20 latach z matematycznych niewidzialnych strun (trzymam kciuki). MATEMATYKA I GEOMETRIA TO NIE FIZYKA<- ta wyjasnia prawa, zasady, mechanizmy rzadzace swiatem dzieki ktorym mogl on takim jak jest i widzimy powstac. FIZYKA WYJASNIA JAK I DLACZEGO OBSERWOWALNY STAN EMPIRYCZNY "A", ZMIENIL SIE W EMPIRYCZNY OBSERWOWALNY STAN "B" ("tylko i az tyle") Nie pisze tego zlosliwie ale takie sa realia, czy to sie komukolwiek podoba czy nie. Jeszcze nikomu nie udalo sie zaczarowac swiata na wlasna modle. Dlatego bardzo prosze nie nazywac wirtualnych, oderwanych od rzeczywistosci wymyslow matematycznych(opartch o zalozenia dotyczace swiata wciagniete 100 lat temu nie powiem skad) nie majacych jakiegokolwiek zwiazku z niczym realnym, a juz napewno nie  RAWAMI FIZYKI I FIZYKA, poniewaz mniej lub bardziej swiadomie stal sie Pan szerzycielem "ciemnoty sredniowiecznej", falszu, zabobonow i wymyslow, tyle ze w nowym XXI wiecznym wydaniu. Co upowaznia Pana do nazywania geometryczno-matematycznych wyliczen autorytetow, ktore nie bazuja na jakiejkolwiek empirycznej obserwacji realnego swiata i nie maja z nim nic wspolnego : FIZYKA he? (tego nie potrafie zrozumiec do tego nawet stopnia ze zaczynam wierzyc[malo teo zachodzi nawet platonskie widzenie":D na zasadzie "im dalej w las"] ze ludzie to w 99% przypadkow naprawde jedynie boto-maszyny niezdolne do samodzielnego myslenia, a jedynie "kopiowan" i "odgrywania" czyis wnioskow, zachowan, emocji, opini..przez co przez moment rzeczywiscie odniesc wrazenie mozna ze to przedstawiciele gatunku sapiens  ) .
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > >> ... proszę Cię o podanie mi definicji "zasady względności". Co to dla Ciebie jest?> > Zasada, wg której prawa fizyki są takie same we wszystkich inercjalnych układach odniesienia. W szczególności, że postać równań opisujących świat powinna być taka sama w każdym inercjalnym układzie odniesienia.> OK. Ale taka zasada względności nie ma żadnego fizycznego sensu!Wręcz przeciwnie: taka zasada ma - nomen omen - zasadnicze znaczenie w fizyce. Jest ona głównym powodem dlaczego teorie zakładające istnienie eteru, choćby były formalnie poprawne, nie mają szans na zastąpienie Szczególnej Teorii Względności (STW) bez obserwacji wskazujących na istnienie eteru. Wyjaśnię to poniżej na przykładzie budowanej przez Pana Szczególnej Teorii Eteru (STE). > W artykule Wyprowadzenie ogólnej postaci kinematyki z uniwersalnym układem odniesienia wyprowadziliśmy nieskończenie wiele kinematyk z eterem.Kinemeatyka to jeszcze nie cała fizyka - jest w niej też dynamika, elektrodynamika, elektrodynamika kwantowa, itd. Jeżeli STE nie spełnia zasady względności w którymkolwiek z tych działów fizyki, to jest ona dużo gorszą teorią od STW. Piętnaście lat temu Hans C. Ohanian, autor znakomitych podręczników z fizyki, pokazał w pracy "The role of dynamics in the synchronization problem" Am. J. Phys. 72 (2) February 2004, że dynamika teorii z eterem (takich jak STE) nie spełnia zasady względności. W szczególności drugie prawo Newtona jest odmienne w układach poruszających się wględem eteru, gdyż pojawiają się w nim fikcyjne siły zależne od kierunku i absolutnej prędkości względem eteru (równanie 10 cytowanej pracy). Choć mógłby Pan się uprzeć i wyprowadzić równania dynamiki w ramach STE, to takie równania nie miałaby sensu bo: - byłyby one różne dla każdego z obserwatorów poruszających się względem siebie,
- zależałyby od nieznanej i niemierzalnej prędkości obserwatora względem eteru,
- byłyby dużo bardziej skomplikowane od równań dynamiki STW.
Jeżeli Pan tego nie widzi, to polecam Panu rozważyć przykład sychronizacji dwóch odległych zegarów przez przenoszenie trzeciego zegara. - W STW sprawa jest prosta: z zasady wzlędności prawa dynamiki w układach własnych zegara przenoszonego i zegarów stacjonarnych są takie same i ponadto jeżeli zegar przenosimy dostatecznie powoli, to dylatacja czasu jest zaniedbywalnie mała (bo jest zależna w kwadracie od prędkości przenoszenia), co automatycznie pozwala nam otrzymać zgodność z doświadczeniem bez potrzeby jakichkolwiek obliczeń.
- W STE sprawa jest skomplikowana, bo wymaga uwzględnienia zmian w dynamice poruszających się części przenoszonego zegara (balansu, kółek zębatych, sprężyny) jeśli jest to zegar mechaniczny, lub zmian w elektrodynamice kwantowej jeśli jest to zegar atomowy. Uwzględnienie tych zmian dynamiki (liniowych z prędkością przenoszenia) jest konieczne, bo bez nich nie osiągnie się sychronizacji zegarów postulowanej w STE, co doprowadzi do sprzeczności zarówno wewnętrznej jak i z doświadczeniem.
Dynamika STE jak tak skomplikowana, że nikt rozsądny jej nie użyje mając do wyboru prostotę STW. Co więcej, ta prostota jest silnym argumentem za prawdziwością STW i fałszem STE w sensie odzwierciedlenia rzeczywistości.
|
|
| | | | | | | |  | | szostek (349 punktów) | >Wręcz przeciwnie: taka zasada ma - nomen omen - zasadnicze znaczenie w fizyce.
Jak zwykle napisałeś Fizyk kolejne bzdury. Już wyjaśniłem, dlaczego zasada względności nie ma żadnego sensu. Jeżeli tego nie rozumiesz to sugeruję, abyś sobie odszukał ten post i przeczytał kilka razy.
Założyłem na Wikipedii stronę Szczególna Teoria Eteru. Ktoś kto się podaje za Leszka Frasinski'ego, czyli za ciebie Fizyk napisał w dyskusji na temat tamtej strony kłamstwo, że "Szczególna Teoria Eteru zawiera szereg błędów merytorycznych". Pisanie bzdur na temat fizyki bardzo do ciebie pasuje, ale chciałbym spytać, czy to faktycznie ty napisałeś to kłamstwo w dyskusji na Wikipedii?
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Już wyjaśniłem, dlaczego zasada względności nie ma żadnego sensu.Panie Doktorze, nie rozumie Pan zasady względności oraz konsekwencji dla dynamiki jakie niesie jej porzucenie. Sam Pan daje temu dowód pisząc powyżej (szostek):Skąd taki dogmat, że eksperyment musi być przeprowadzony "w idealnie izolowanym laboratorium"? Takie wymogi wymyślają naukowi oszuści, którzy za wszelką cenę bronią STW. > Założyłem na Wikipedii stronę Szczególna Teoria Eteru.Wikipedyści usunęli tę stronę z powodu błędów merytorycznych, takich jak na przykład:
|
|
| | | | | | | | | |  | -5 na 5 | szostek (349 punktów) | Pod nickiem "Fizyk" działa tutaj wyjątkowy nieuk Frasinski Leszek. Jego strona jest TUTAJPrzykład tego osobnika pokazuje jak bardzo upadło szkolnictwo oraz nauka w angloamerykańskim imperium. > > Założyłem na Wikipedii stronę Szczególna Teoria Eteru.Na to filozof Frasinski napisał następujące mądrości: > Wikipedyści usunęli tę stronę z powodu błędów merytorycznych, takich jak na przykład:> zarzut niezgodności anizotropii promieniowania szczątkowego ze szczególną teorią względności www.racjonalista.pl/forum.php/s,781111#w783554Wypisujesz Frasinski typowe dla siebie bzdury. Moje prywatne opinie na forach nie są częścią moich naukowych publikacji, które są źródłami na podstawie których tworzona jest storna na Wikipedii. Tylko wyjątkowy idiota może nie rozumieć takich elementarnych rzeczy. > postulowanie teoretycznie niemożliwego skrócenia poprzecznego www.racjonalista.pl/forum.php/s,721419#w724809Zapoznaj się filozofie Frasinski z moimi publikacjami, wtedy nie będziesz powtarzał bzdur. > ignorowanie doświadczalnego potwierdzenia braku skrócenia poprzecznego www.racjonalista.pl/forum.php/s,781111#w781489Napisał bym ci jakim jesteś ..., ale to mogłoby naruszać dobre zwyczaje na tym forum  Już ci tłumaczyłem filozofie, że nie ma ani jednego eksperymentu dowodzącego, że nie ma skrócenie poprzecznego. Poza tym bezmyślnie wspominasz o prostym rozumowaniu logicznym, które ma dowodzić, że skrócenie poprzeczne jest niemożliwe. Już ci filozofie wyjaśniałem, że to rozumowanie ma sens w ramach paradygmatów STW. Czyli skrócenie poprzeczne jest niemożliwe w ramach STW. Ja stworzyłem inną teorie, w ramach której to rozumowanie jest błędne. Dlatego ignorancie w ramach mojej Szczególnej Teorii Eteru skrócenie poprzeczne jest jak najbardziej dopuszczalne. Czy ty Frasinski uczysz fizyki tych nieszczęśników w angielskim 'Imperial Colege London'? Żal Nie będę więcej odpisywał na posty Frasinski Leszek, ponieważ gardzę takimi wrogimi i zawistnymi typkami. I zmień sobie nick, np. na "Ignorant" ponieważ ośmieszasz nazwę "Fizyk".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów) |
> > Wikipedyści usunęli tę stronę z powodu błędów merytorycznych, takich jak na przykład:> > zarzut niezgodności anizotropii promieniowania szczątkowego ze szczególną teorią względności www.racjonalista.pl/forum.php/s,781111#w783554> Moje prywatne opinie na forach nie są częścią moich naukowych publikacji, które są źródłami na podstawie których tworzona jest storna na Wikipedii. Tylko wyjątkowy idiota może nie rozumieć takich elementarnych rzeczy.Warto zwrocic na to uwage: Wikipedia:Anyone can create a personal web page or publish their own book and claim to be an expert in a certain field. For that reason, self-published sources are largely not acceptable. Some examples of self-published sources are: ... Self-published sources (online and paper).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szostek (349 punktów) | > Warto zwrocic na to uwage:> Wikipedia:Anyone can create a personal web page or publish their own book and claim to be an expert in a certain field. For that reason, self-published sources are largely not acceptable. Some examples of self-published sources are: ... > Self-published sources (online and paper)Na co chcesz zwrócić uwagę?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | 0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów) |
>Na co chcesz zwrócić uwagę?
Na to, co tam masz wytłuszczone.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | szostek (349 punktów) | >>Na co chcesz zwrócić uwagę? >Na to, co tam masz wytłuszczone.
Ale tam niczego nie wytłumaczono. Dlatego jeżeli umiesz sam napisać o co ci chodzi, to chętnie przeczytam.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | cd. bo się nie zmieściło we wcześniejszym poście> Punkt, w którym wg Ciebie przemycam założenie o uniwersalnej prędkości, to punkt, w którym powołuję się na symetrię. I tylko ta symetria jest mi tam potrzebna - założenie, że prawa fizyki są takie same czy patrzę z punktu widzenia O, czy z punktu widzenia O'. Także znana jako zasada względności.Czyli założenie o symetrii pomiędzy transformacjami jest bardzo, bardzo wymagające. Ale już wyjaśniłem, że założenie o symetrii transformacji ma sens fizyczny, natomiast zasada względności to coś innego i nie ma sensu fizycznego, ponieważ niczego nie oznacza (to znaczy wszystkie transformacje ją spełniają).> No bo pomyśl: pokazuję Ci dwa obrazki. Oba wyglądają idealnie tak samo. Jest sobie jedna osoba, która spoczywa, i druga osoba, która oddala się od niej z prędkością v wzdłuż osi x. Tylko na jednym obrazku osoba spoczywająca jest podpisana O, a poruszająca się - O', a na drugim odwrotnie. Czy jesteś w stanie podać mi sensowny powód, dla którego miałbym pod tymi obrazkami napisać różne transformacje z układu spoczywającego do poruszającego się, mimo że to jest ta sama sytuacja, tylko różnie podpisana?Ten argument jest całkowicie błędny. Nawet gdyby nie było eksperymentalnego powodu, aby uważać, że układy inercjalne są rozróżnialne, to jeżeli wyprowadzasz transformację, to ten fakty zakładasz. I właśnie to założenie, choć możesz je różnie sformułować, zakładasz, czyli zakładając symetrię zakładasz, że istnieje uniwersalna prędkość (jeżeli jej wartość jest nieskończona, to otrzymujesz transformację Galilusza). > Czy jesteś w stanie podać mi sensowny powód, dla którego miałbym pod tymi obrazkami napisać różne transformacje z układu spoczywającego do poruszającego się, mimo że to jest ta sama sytuacja, tylko różnie podpisana?Tak jest taki powód. Mówiłem o tym w nagraniu i napisałem w rozdziale 7.2 (rysunek 4) w zapodanym już artykule Wyprowadzenie wszystkich transformacji liniowych. Chodzi o dipolową anizotropię mikrofalowego promieniowania tła.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Punkt, w którym wg Ciebie przemycam założenie o uniwersalnej prędkości, to punkt, w którym powołuję się na symetrię. I tylko ta symetria jest mi tam potrzebna - założenie, że prawa fizyki są takie same czy patrzę z punktu widzenia O, czy z punktu widzenia O'. Także znana jako zasada względności. >Czyli założenie o symetrii pomiędzy transformacjami jest bardzo, bardzo wymagające. Ale już wyjaśniłem, że założenie o symetrii transformacji ma sens fizyczny, natomiast zasada względności to coś innego i nie ma sensu fizycznego, ponieważ niczego nie oznacza (to znaczy wszystkie transformacje ją spełniają). Założenie o symetrii między transformacjami to zasadniczo założenie, że znając ruch względny układów, znam wszystko, co jest potrzebne do wypisania transformacji. Czyli chodzi właśnie o zasadę względności w takim sformułowaniu, jak przedstawiłem w poście wyżej.
>Ten argument jest całkowicie błędny. Nawet gdyby nie było eksperymentalnego powodu, aby uważać, że układy inercjalne są rozróżnialne, to jeżeli wyprowadzasz transformację, to ten fakty zakładasz. ? Rozróżnialne są, bo się względem siebie poruszają. Jeden jest inny, niż drugi. Mówię tylko, że nie można jednoznacznie stwierdzić, który się porusza, a który nie - oba spojrzenia są równie dobre (co znowu jest sprzeczne z Waszym założeniem istnienia uniwersalnego układu odniesienia).
>I właśnie to założenie, choć możesz je różnie sformułować, zakładasz, czyli zakładając symetrię zakładasz, że istnieje uniwersalna prędkość (jeżeli jej wartość jest nieskończona, to otrzymujesz transformację Galilusza). To nieprawda, jak już pisałem wyżej, ale powtórzę: gdybym założył uniwersalną prędkość, to w każdej wynikowej transformacji musiałaby istnieć uniwersalna prędkość, a tymczasem nie istnieje w transformacjach z alfa < 0.
|
|
|  | 2 na 2 | szostek (349 punktów) | > Super ..tyle ze pojecie ukladu inercjalnego w realnej rzeczywistosci nie istnieje (jest jedynie wyimaginowanym matematycznym zalozeniem, hipotetycznym miejscem, "idealnym ukladem odniesienia", "fundamentem"). Newton nazywal je "nieskonczona pustka", Einstein "ukladem inercjalnym", a jeszcze inni jak Pan Romek "nieskonczonym i wiecznym eterem".To jest uwaga nieprawidłowa. Właściwie nie ma ani jednego obiektu, występującego w teoriach fizycznych, który jest realny. Np. pojęcie masy też nie jest realne, np. z tego powodu, że każda masa ciągle się zmienia (odrywają się poszczególne jej atomy, przesiąka promieniowaniem, które ją ciągle zmienia, wypromieniowuje swoje promieniowanie, które najprawdopodobniej też unosi masę, itp.). Ale uwaga, że w realnej rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak masa (powiedzmy, że istnieją tylko funkcje masy) nie ma żadnego sensu. Fizyka zajmuje się modelami, które mają w jakiś sensowny sposób opisywać rzeczywiste procesy. To jest fakt oczywisty. Układy inercjalne istnieją, to znaczy każdy układ odniesienia jest w krótkich przedziałach czasu niema idealnym układem inercjalnym. Dlatego dzięki układom inercjalnym można analizować układy nieinercjalne. Świetnie to pokazałam w artykule na temat dynamik w STW, opublikowanym w Open Physics Derivation method of numerous dynamics in the Special Theory of RelativityInne wersje językowe: POL Metoda wyprowadzania licznych dynamik w Szczególnej Teorii WzględnościROS Метод вывода многочисленных динамик в Специальной Теории ОтносительностиCzyli dynamiki opisują ciała, które są przyśpieszane, czyli ciągle zmieniają inercjalne układy odniesienia. Ale dzięki układom inercjalnym można obliczać ich pędy i energię kinetyczną. Poza tym nie jest prawdą, że układ inercjalny oraz eter to to samo. Eter jest wyjątkowym układem inercjalnym, w którym propaguje światło. A układów inercjalnych jest wiele i, poza tym jednym, żaden z nich nie jest eterem. > Bez zalozenia o stalej predkosci c STW nie istnieje....pytanie ...jaka mamy pewnosc ze ta predkosc jest rzeczywiscie niezmienna stala "w kazdym ukladzie inercjalnym, ktorych istnieje nieskonczona ilosc"(skoro w realnym eksperymencie fizycznym nie da sie nawet pojedynczego "wyodrebnic"/stworzyc) ...ktory z eksperymentow empirycznych "udowadnial badz wskazywal" na taka wlasnie ewentualnosc, iz potraktowano i przyjeto owo zalozenie "niezmiennosci c" jako pewnik (w 1905 i dzis), opierajac na nim cala empiryczna naukeNo właśnie, to pokazuje, że stan fizyki teoretycznej jest tragiczny. Fachowcy kłamią (być może często nieświadomie), są niekompetentni, i zablokowani na inne modele. To się skończy dopiero wtedy, gdy uświadomią sobie to elity i przestaną finansować tych durni.
|
|
| |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >Super ..tyle ze pojecie ukladu inercjalnego w realnej rzeczywistosci nie istnieje (jest jedynie wyimaginowanym matematycznym zalozeniem. Newton nazywal je "nieskonczona pustka", Einstein "ukladem inercjalnym", a jeszcze inni jak Pan Romek "nieskonczonym i wiecznym eterem".> To jest uwaga nieprawidłowa. Właściwie nie ma ani jednego obiektu, występującego w teoriach fizycznych, który jest realny. Np. pojęcie masy też nie jest realne, np. z tego powodu, że każda masa ciągle się zmienia (odrywają się poszczególne jej atomy, przesiąka promieniowaniem, które ją ciągle zmienia, wypromieniowuje swoje promieniowanie, które najprawdopodobniej też unosi masę, itp.). Ale uwaga, że w realnej rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak masa (powiedzmy, że istnieją tylko funkcje masy) nie ma żadnego sensu.Nalezy jednak rozroznic byty/zjawiska/efekty (i to jest zasadnicza roznica) na EMPIRYCZNE = REALNE = POSTRZEGALNE lub teoretyczne i "jedynie rzekomo mierzalne" <-patrz polemika Whiteheada z Einsteinem ..mowimy to o "krzywiznach i innych przypuszczano-zakladanych efektach STW", "nieskonczonosciach", "czarnych dziurach", "falach grawitacyjnych", "bozonach Higgsa" .. metodologia jest w tym wypadku zawsze jedna i ta sama ..WPIERW nie "WIDZE", ale "ZAKLADAM ZJAWISKO" (nie dlatego ze cos zobaczylem, tylko bo "cos mi sie wydaje") ..a dopiero pozniej "szukam rzekomych mierzalnych dowodow jego istnienia". [platonskie "rozumienie" jest forma "widzenia", nie "przypuszczenia"] Obiekty empiryczne to z kolei pojecia takie jak : masa, materialny obiekt, czas, przestrzen, predkosc, ped, temperatura, cisnienie, rozszerzalnosc, kontrakcja, energia, cieplo ..POMIMO ZE ZADNEGO Z TYCH CZYNNIKOW DO KONCA NIGDY W STANIE ZMIERZYC DO KONCA, ANI POJAC PRAWDOPODOBNIE NIE BEDZIEMY A dlaczego ..a dlatego np wystarczy ze w rzeczywistosci pojecie punktu nie istnieje ..takze pomiary "miejsc", "pozycji" itp gdybania sa wylacznie zakladanym wielkim przyblizeniem. [nie da sie praktycznie okreslic w ktorym dokladnie miejscu zaczyna sie i konczy, punkt, prosta, odcinek, figury geometryczne, geometria ani euklidesowa, ani nieeuklidesowa nie istnieja.. ..w matematyce, geometrii, opisie ruchu ktory sie uzywa , nie ma poprostu miejsca na inne niz wyidealizowane, nieistniejace struktury/zachowania -> ruch jednostajny, ruch jednostajnie przyspieszony itp przyblizenia bo takie cos realnie rzeczywistosci nie dotyczy (jest jedynie przyblizeniem w sensie UPROSZCZENIEM "by wogole cokolwiek dalo sie opisac logicznie=uzytecznie zrozumiec" ..a jezeli czlowiek zaplacze sie w rozwiklywanie nie majacych sensu u samych podstaw rozwazan..to pozniej takie odrealnione paradoksy wychodza wlasnie z kapelusza] TYMBARDZIEJ JESLI KTOS TWIERDZI ZE ANALIZY HIPOTETYCZNEJ BAJECZKI Z WINDA GALILEUSZA ..nazwanej tak dumnie i naukowo pozniej "transformacja" ..mozna glosic o genezie, strukturze, zachowaniu fizyczno-chemicznym materii wszechswiata ..jest to co najmniej dziwne mogloby sie wydawac (dla tysiecy naukowcow, wynalazcow historii, ktorzy by pchnac cywilizacje chocby o jeden roczek mozolnie ale skutecznie poslugiwali sie metoda empiryczna poswiecajac nierzadko cale zycie praktycznym doswiadczeniom i eksperymentom). > Fizyka zajmuje się modelami, które mają w jakiś sensowny sposób opisywać rzeczywiste procesy. To jest fakt oczywisty. Układy inercjalne istnieją, to znaczy każdy układ odniesienia jest w krótkich przedziałach czasu niema idealnym układem inercjalnym. Dlatego dzięki układom inercjalnym można analizować układy nieinercjalne. Świetnie to pokazałam w artykule na temat dynamik w STW, opublikowanym wMozna tworzyc sobie na konkretna uzytecznosc uklady inercjalne ..wyliczajac rozklad jazdy autobusow czy inne ..ale nie rozumiem jak na podstawie teoretycznych dwuwymiarowych rozwazan na temat windy Galileusza ..nie zwiazanych z jakimkolwiek rzeczywistym swiatem chemii-fizyki glosic na temat struktury, budowy, zachowan materii w kosmosie. > Czyli dynamiki opisują ciała, które są przyśpieszane, czyli ciągle zmieniają inercjalne układy odniesienia. Ale dzięki układom inercjalnym można obliczać ich pędy i energię kinetyczną.Tylko ze to bedzie jedynie wirtualna (nic wspolnego z rzeczywistym swiatem) proba opisu pozycjonowania obiektow w czasie w trojwymiarowej teoretycznej przestrzeni wg tylko i wylacznie "hipotetycznych zalozen i praw Newtona o ruchach jednostajnych", nic wiecej. > Poza tym nie jest prawdą, że układ inercjalny oraz eter to to samo. Eter jest wyjątkowym układem inercjalnym, w którym propaguje światło. A układów inercjalnych jest wiele i, poza tym jednym, żaden z nich nie jest eterem.Uklad inercjalny to matematyczne zalozenie, a czy eter ma cokolwiek wspolnego z fizyka empiryczna ?  (w sensie czy eter jest widzialny) > >Bez zalozenia o stalej predkosci c STW nie istnieje....> No właśnie, to pokazuje, że stan fizyki teoretycznej jest tragiczny. Fachowcy kłamią (być może często nieświadomie), są niekompetentni, i zablokowani na inne modele. To się skończy dopiero wtedy, gdy uświadomią sobie to elity i przestaną finansować tych durni.Tragiczny stan fizyki teoretycznej = tragedia dla cywilizacji, poniewaz jesli na czas nie zostana dokonane pewne teoretyczne rozwiazania umozliwiajace zrozumienie, a te rozwoj wowczas mozna powiedziec ze taka grupa naukowcow trzymajacych wladze i benefity psycholi (mniej lub bardziej nieswiadomych oszustow) pcha ludzkosc w otchlan zniszczenia ..i wowczas zarty i zabawa sie koncza, a sprawa ze tak powiem w pewnych kregach "staje sie powazna". To nie tak ze lgac, "ustalac prawde" mozna sobie cale zycie bez jakichkolwiek konsekwencji.. "just like that w nieskonczonosc", jak to mawiaja amerykanie.. .
|
|
1 na 1 jaxyz (135 punktów) (zablokowany) | przepraszam ze tu wklejam ale oglądałem kawalek filmu na yutube i pomyslałem ze moze Ty mi powiesz gdzie robie błąd?
Rozumiem ze jak rakieta leci z 99%c wzgledem obserwatora gdy zapalimy reflektor skierowany do przodu to swiatlo z niego wzgledem obserwatora bedzie mialo predkosc c np. c=1/1=1 ale tez to światlo podobno bedzie miało predkośc c wzgledem statku dzieki temu ze tam mamy dylatacje czasu, dla 99%c to ok 7, czyli w rakiecie minie 1/7t (7 razy mniej) czyli do mianownika dajemy 1/7. Wypadalo by teraz dla zachowania wyniku tego rownania i do licznika (drogi) dac 1/7 ale tam bedzie przecież 1/100 bo w rakiecie pomiar bedzie w stosunku do obserwatora zewnetrznego na krótszym odcinku jako ze czesc (99%) tego ruchu jest poza ukladem rakiety. Mamy więc c=(1/100) : (1/7)=14.29 (do drugiego miejsca). Wychodzi wiec ze rakieta powinna sie wydłużyć 14.29 raza zwiekszając licznik by mozna było zmierzyc w rakiecie lecacej z 99%c tą samą predkość c co dla nieruchomego obserwatora?
|
|
 | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > Rozumiem ze jak rakieta leci z 99%c wzgledem obserwatora gdy zapalimy reflektor skierowany do przodu to swiatlo z niego wzgledem obserwatora bedzie mialo predkosc c np. c=1/1=1 ale tez to światlo podobno bedzie miało predkośc c wzgledem statku dzieki temu ze tam mamy dylatacje czasu, dla 99%c to ok 7, czyli w rakiecie minie 1/7t (7 razy mniej) czyli do mianownika dajemy 1/7. Wypadalo by teraz dla zachowania wyniku tego rownania i do licznika (drogi) dac 1/7 ale tam bedzie przecież 1/100 bo w rakiecie pomiar bedzie w stosunku do obserwatora zewnetrznego na krótszym odcinku jako ze czesc (99%) tego ruchu jest poza ukladem rakiety. Mamy więc c=(1/100) : (1/7)=14.29 (do drugiego miejsca). Wychodzi wiec ze rakieta powinna sie wydłużyć 14.29 raza zwiekszając licznik by mozna było zmierzyc w rakiecie lecacej z 99%c tą samą predkość c co dla nieruchomego obserwatora?Ci dwaj obserwatorzy patrzą na to samo światło. Musisz sobie to narysować. To będzie bardzo podobne do tego jak to wygląda w mechanice klasycznej. Jeden z obserwatorów jest nieruchomy, w układzie, z którego to obserwujesz. Drugi się porusza w rakiecie, a przed nim leci sobie światło, które go nieco wyprzedza. Dla obserwatora z rakiety droga światła jest krótsza, niż dla tego nieruchomego, ponieważ on goni światło. Da się to narysować, ale generalnie szkoda sobie tym zawracać głowę, ponieważ STW jest teorią, w której zegary z ryóżnych układów inercjalnych są ze sobą niezsynchronizowane. Każdy mierzy coś innego, bo każdy z nich zsynchronizował swoje zegary innymi sygnałami. Wyjaśniłem to dość dobrze w artykule: POL Wyprowadzenie wszystkich transformacji ... dyskusja o odstawach relatywistykiENG Derivation of all transformations ... and discussion of the relativity basicsZ tego artykułu wynika, że interpretacja matematyki, na której opiera się STW jest błędna. Czyli to, co zaproponował Einsteina jest błędne. Jeżeli tą matematykę STW interpretuje się w logiczny sposób, to Szczególna Teoria Względności staje się Szczególną Teoria Eteru.Analizowanie takiej sytuacji, o którą pytasz, w ramach STW, to może być interesujące intelektualnie, ale ponieważ to jest teoria błędna, więc to nie będzie fizyka tylko jakaś abstrakcyjna łamigłówka  Jeżeli chcesz się zając fizyką (to znaczy mechaniką) to pozostaje Ci tylko Szczególna Teoria Eteru
|
|
|  | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) | >Ci dwaj obserwatorzy patrzą na to samo światło. Musisz sobie to narysować. To będzie bardzo podobne do tego jak to wygląda w mechanice klasycznej. Jeden z obserwatorów jest nieruchomy, w układzie, z którego to obserwujesz. Drugi się porusza w rakiecie, a przed nim leci sobie światło, które go nieco wyprzedza. Dla obserwatora z rakiety droga światła jest krótsza, niż dla tego nieruchomego, ponieważ on goni światło.
Narysowałem sobie, może troche pomogło? Dla obserwatora w rakiecie droga swiatla bedzie 7/100 drogi światla obserwatora zewnetrznego (uwzglendnilem teraz chyba lepiej geometrie-skrocenie rakiety i jej wzorca metra) a czas spowolni tylko 7 razy to jak ma dla obserwatora w rakiecie wyjsc c? wychodzi ok 1/2c. Niewiem czy teraz prawidlowo to zinterpretowalem, wychodzi mi ze albo skrocenie albo dylatacja powinno być wieksze, (albo jedno i drugie po trochu) by obserwator w rakiecie mógł widzieć c. Rozumiem ze dla STE c jest jednokierunkowe wiec nie ma takich zagwozdek, jest moze i zgodna z prawdą ale jako że pewnie nie ma paradoksów, ćwiczenia wyobrażni itd. to troche nudne, i może własnie dlatego STE jest znana, wywołuje zaangażowanie, a z eterem i jak rozumiem stałosci c kierunkowego tylko wobec niego wiele wydaje sie intuicyjne, przynajmniej dla mnie, laika. Jako że odnośnik ktory podałes kieruje min do doświadczenia Michelsona-Morleya to tak mi sie przypomnialo ze łącżyłem je z proba znalezienia kierunkowej predkosci c, chyba mnie tak ktos nakierowal, a ja jako laik tego nie weryfikowałem ale dzis zerkłem do wiki a tam schemat i droga w dwie strony, czyli oni kierunkowego c nie sprawdzali a jedynie wiatr jakiegoś rodzaju eteru (koncepcje z eterem są chyba różne?).
|
|
| |  | 2 na 2 | szostek (349 punktów) | > Narysowałem sobie, może troche pomogło? Dla obserwatora w rakiecie droga swiatla bedzie 7/100 drogi światla obserwatora zewnetrznego (uwzglendnilem teraz chyba lepiej geometrie-skrocenie rakiety i jej wzorca metra) a czas spowolni tylko 7 razy to jak ma dla obserwatora w rakiecie wyjsc c? wychodzi ok 1/2c. Niewiem czy teraz prawidlowo to zinterpretowalem, wychodzi mi ze albo skrocenie albo dylatacja powinno być wieksze, (albo jedno i drugie po trochu) by obserwator w rakiecie mógł widzieć c.Jeżeli w rakiecie otrzymujesz mniejszą prędkość to prawdopodobnie nie uwzględniłeś tego, że w rakiecie zegary są rozsynchronizowane w stosunku do zegarów na Ziemi. Fizycy uważają, że synchronizują je przy pomocy światła, ale w rzeczywistości je rozsynchronizowują  , czyli w każdym układzie synchronizują inaczej niż w innym. Czyli o co chodzi. Z perspektywy obserwatora z Ziemi zegary znajdujące się w rakiecie z przodu, czyli przed rakietą, są cofnięte do tyłu w stosunku do zegarów na Ziemi. Czyli w rakiecie zegary z przodu rakiety spóźniają, a te z tyłu śpieszą. Być może gdybyś to uwzględnił, to wyjdzie ci prędkość c. Jeżeli tego nie uwzględniasz, to światło dociera do celu według zegarów w rakiecie, powiedzmy o 2-giej, ale jeżeli to uwzględnisz, to na tym zegarze jest dopiero 1-sza (bo on spóźnia). Wtedy otrzymujesz pozorną prędkość większą niż gdyby te zegary nie były rozsynchronizowane. Problem rozsynchronizowania zegarów w układach inercjalnych w STW omówiłem w tym artykule, który zapodałem we wcześniejszym poście. Chodzi o to, że STW można interpretwać inaczej, w taki sposób, że ona staje się normalną teorią bez paradoksów, czyli STE. Ale niestety Einstein wprowadził błędną interpretację i teraz są problemy z poruszaniem się w tej tematyce  > ... (koncepcje z eterem są chyba różne?).Oczywiście. Nawet jeżeli założy się, że średnia prędkość światła jest zawsze stała (tak zrobiliśmy w artykułach), to istnieje nieskończenie wiele teorii eteru, które różnią się własnościami fizycznymi, chociaż wszystkie są zgodne ze znanymi pomiarami prędkości światła. Ale możliwych jest wiele innych teorii eteru, które będą inne i cały czas zgodne ze znanymi eksperymentami. Chodzi o to, że te wszystkie teorie mogą mieć różne przewidywania w zakresie eksperymentów, których jeszcze nie przeprowadzono. Przecież nie wiadomo jakie będą wyniki eksperymentu M-M w laboratorium rozpędzonym do dużych prędkości względem eteru. To co się robi w tych teoriach to wykonuje się ekstrapolację tego co wynika dla stosunkowo małych prędkości laboratoriów względem eteru. A taka ekstrapolacja formalnie może być wykonana bardzo różnie
|
|
| | |  | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) |
> Jeżeli w rakiecie otrzymujesz mniejszą prędkość to prawdopodobnie nie uwzględniłeś tego, że w rakiecie zegary są rozsynchronizowane w stosunku do zegarów na Ziemi. Fizycy uważają, że synchronizują je przy pomocy światła, ale w rzeczywistości je rozsynchronizowują , czyli w każdym układzie synchronizują inaczej niż w innym.> Czyli o co chodzi. Z perspektywy obserwatora z Ziemi zegary znajdujące się w rakiecie z przodu, czyli przed rakietą, są cofnięte do tyłu w stosunku do zegarów na Ziemi. Czyli w rakiecie zegary z przodu rakiety spóźniają, a te z tyłu śpieszą. Być może gdybyś to uwzględnił, to wyjdzie ci prędkość c. Jeżeli tego nie uwzględniasz, to światło dociera do celu według zegarów w rakiecie, powiedzmy o 2-giej, ale jeżeli to uwzględnisz, to na tym zegarze jest dopiero 1-sza (bo on spóźnia). Wtedy otrzymujesz pozorną prędkość większą niż gdyby te zegary nie były rozsynchronizowane.> Mi chodzi o obserwatora w rakiecie, ma on 7krotnie zwolniony czas i jest (tym razem tak załozyłem) cały skrocony do obserwatora zewnetrznego z wyjątkiem swojego emitowanego światła ktore sie nie skraca, dzieki czemu wychodzi c=0.49 a nie c=0.07. Poruszyłes inny temat który mi chodzi po glowie, w moim przekonaniu nie ma on jednak nic wspolnegon z tym o co pytałem - temat Jednoczesności, a w sumie żadnej tam Jednoczesnosci a synchronizacji zegareczkow, (chwytliwie sobie to tak nazwalei, przypomne w tym miejscu inną, również nieadekwatną nazwe "obserwator") Otóż moim zdaniem ci fizycy synchronizują te zegaru z przodu i tyłu dla siebie a nie dla lecącej "rakiety" w ktorej te zegary zostaly synchronizowane w trakcie lotu i juz z tego moim zdaniem wynika c zalezne od kierunku. Czyli, w rakiecie jako ze swiatło wolno idzie do przodu to zegar przedni dla ob.zew. bedzie późnił.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | szostek (349 punktów) | > Mi chodzi o obserwatora w rakiecie, ma on 7krotnie zwolniony czas i jest (tym razem tak załozyłem) cały skrocony do obserwatora zewnetrznego z wyjątkiem swojego emitowanego światła ktore sie nie skraca, dzieki czemu wychodzi c=0.49 a nie c=0.07.W STW obserwator w rakiecie jest skrócony w stosunku do Ziemi, tylko wtedy jeżeli to analizujesz z perspektywy Ziemi. Jeżeli analizujesz to co widzi (mierzy) ten z rakiety, to skrócony jest ten na Ziemi, a nie ten w rakiecie  Trudno jest to obliczać matematycznie w taki bezpośredni sposób. Wypracowana została wygodna metoda obliczania tego na podstawie transformacji Lorentza. Wtedy obliczenia są prostsze, ale bardziej abstrakcyjne i mniej widać co się liczy. > ... Otóż moim zdaniem ci fizycy synchronizują te zegaru z przodu i tyłu dla siebie a nie dla lecącej "rakiety" w ktorej te zegary zostaly synchronizowane w trakcie lotu i juz z tego moim zdaniem wynika c zalezne od kierunku. Czyli, w rakiecie jako ze swiatło wolno idzie do przodu to zegar przedni dla ob.zew. bedzie późnił.Właśnie o to chodzi! Dla obserwatora z rakiety poruszającej się względem eteru, światło porusza się do przodu wolniej. Ale jeżeli on myśli, że porusza się z prędkością c, to ustawiając zegary przed sobą przy pomocy światła doprowadza do tego, że one spóźniają. I wtedy jego zegary są poprzestawiane w stosunku do tych nieruchomych względem eteru. Otrzymuje się wtedy koślawy opis rzeczywistości w której jest eter, ale, w której nie widać tego eteru i wszystko jest trudne do opisania i analizy. To jest właśnie Szczególna Teoria Względności  Jeżeli się jednak prawidłowo zsynchronizuje zegary, przy pomocy światła, które porusza się w eterze, wtedy teoria staje się przejrzysta i bez paradoksów. W ten sposób powstaje opis, na którym opiera się Szczególna Teoria Eteru
|
|
| | | | |  | -1 na 3 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | > W STW obserwator w rakiecie jest skrócony w stosunku do Ziemi, tylko wtedy jeżeli to analizujesz z perspektywy Ziemi. Jeżeli analizujesz to co widzi (mierzy) ten z rakiety, to skrócony jest ten na Ziemi, a nie ten w rakiecie  Przecież to nie tak. Dylatacja czasu i przestrzeni poruszających się obiektów nie dotyczy samej prędkości ale kierunku ruchu i kierunku obserwacji. Kiedy obiekt będzie zbliżał się do nas z dużą prędkością w kierunku obserwacji, jego obraz będzie powiększony a jego aktywność przyśpieszona, dokładnie jak w soczewce powiększającej. Metr liczony wg tego obiektu wydłuży się a sekunda liczona wg jego aktywności skróci. Gdy będzie się oddalał z dużą prędkością w kierunku obserwacji jego obraz zostanie pomniejszony a jego aktywność zwolniona, jak w soczewce pomniejszającej. Metr liczony wg tego obiektu skróci się a sekunda liczona wg jego aktywności wydłuży.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > Kiedy obiekt będzie zbliżał się do nas z dużą prędkością w kierunku obserwacji, jego obraz będzie powiększony a jego aktywność przyśpieszona, dokładnie jak w soczewce powiększającej. Metr liczony wg tego obiektu wydłuży się a sekunda liczona wg jego aktywności skróci.> Gdy będzie się oddalał z dużą prędkością w kierunku obserwacji jego obraz zostanie pomniejszony a jego aktywność zwolniona, jak w soczewce pomniejszającej. Metr liczony wg tego obiektu skróci się a sekunda liczona wg jego aktywności wydłuży.Jeżeli to co napisałeś jest interpretacją Szczególnej Teorii Względności, to wydaje się, że jest to interpretacja błędna. Ale oczywiście różne interpretacje matematyki, na której opiera się STW są możliwe. W artykule POL: Wyprowadzenie wszystkich transformacji ... dyskusja o odstawach relatywistykiENG: Derivation of all transformations ... and discussion of the relativity basicspokazałem dwie interpretacje, inne niż ta oficjalna. Dlatego chciałbym cię spytać, czy to co napisałeś wynika z twoich przemyśleń? Czy jest to gdzieś szczegółowo wyjaśnione?
|
|
| | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Dlatego chciałbym cię spytać, czy to co napisałeś wynika z twoich przemyśleń? Czy jest to gdzieś szczegółowo wyjaśnione?
To jest efekt Dopplera, w którym nie wiem dlaczego mówi się jedynie o zmianie częstotliwości fali a zapomina o zmianie długości fali.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | >>Dlatego chciałbym cię spytać, czy to co napisałeś wynika z twoich przemyśleń? Czy jest to gdzieś szczegółowo wyjaśnione? >To jest efekt Dopplera, w którym nie wiem dlaczego mówi się jedynie o zmianie częstotliwości fali a zapomina o zmianie długości fali.
Wszystko wskazuje na to, że zmiana długości fali to nie to samo, co zmiana wymiarów ciał w ruchu. Na efekt Dopplera wpływa dylatacja czasu oraz skrócenia wymiarów ciał w ruchu (zarówno w STW oraz w STE). Wydaje mi się, że dylatacja czasu dotyczy nie samego światła, tylko urządzenia które je generuje oraz je mierzy. Czyli taki generator działa z inną częstotliwością, gdy się porusza. To wpływa na odległości pomiędzy impulsami widziane przez "nieruchomego" obserwatora. Odległości pomiędzy impulsami są inne, ale to nie ma związku z wymiarami przestrzennymi. Samo światło nie jest sztywno związane z wymiarami przestrzennymi i jego długość zmienia się inaczej niż wymiary ciał w ruchu.
Czyli podsumowując, efekt Dopplera jest związany z częstotliwościami sygnałów (i odległościami pomiędzy kolejnymi sygnałami), i nie ma związku z tym co napisałeś. Wymiary ciał w ruchu nie zależą w STW ani w STE, od tego, czy ciało się przybliża czy oddala. Brak takiego efektu wynika także z tego, że z założenia przestrzeń w tych teoriach jest izotropowa.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 3 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Wymiarem przestrzeni jest długość wiązania a wymiarem czasu częstotliwośc działania. Nie ma innych wymiarów ciał i czynności ponad te, które obserwujemy.
Cialo nie ma żadnego uniwersalnego rozmiaru. Roznymi zmysłami możemy stwierdzic różne rozmiary jednego ciała zależnie od tego w jakim oddziaływaniu zostanie przeniesiona informacja.
Obserwacja jest oddziaływaniem ciała obserwatora z ciałem przedmiotu obserwacji.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Dlatego chciałbym cię spytać, czy to co napisałeś wynika z twoich przemyśleń? Czy jest to gdzieś szczegółowo wyjaśnione? >To jest efekt Dopplera, w którym nie wiem dlaczego mówi się jedynie o zmianie częstotliwości fali a zapomina o zmianie długości fali.
Człowieku. Jeśli chcemy coś zmierzyć to inaczej mówiąc dokonujemy porównań do znanego, wiadomego, wzorca. Częstotliwość fali jest związana z jej długością, porównując do wzorca/jednostki. Im dłuższa fala tym mniejsza jej częstotliwość/okres w stosunku do przyjętej miary. Tu nie ma żadnej rozdzielności pojęć między częstotliwością a długością fali. Tradycyjnie długość fali oznacza się grecką literą λ (lambda). Dla fali sinusoidalnej najłatwiej określić ją, wyznaczając odległość między dwoma sąsiednimi grzbietami. λ={v}/{f} gdzie λ-długość fali v-prędkość rozchodzenia się fali f-częstotliwość drgań Już stąd widać, że nie ma rozdzielności pojęć długość fali-częstotliwość drgań. No i możesz wyliczyć sobie długość fali napięciowej w sieci energetyki zawodowej. Dane: v=w przybliżeniu 300000[km/sec] bo to prędkość rozchodzenia się fali elektromagnetycznej f= 50 [Hz] bo to częstotliwość sieci Wtedy: (to jest pamięciówka) długość fali λ=6000 [km]. Raczę sobie zauważyć, że amerykański system przesyłowy ma 60 Hz co implikuje długość fali 5000 km. W energetyce przesyłowej zagadnienie bardzo ważne dla przesyłów odległych, ze względu na tzw. odbicia fal w liniach przesyłowych. Ale w Polsce nie ma takich długich linii przesyłowych, więc i projektów nie przelicza się na możliwość odbić. Zagadnienie równie ważne przy przesyle fal radiowych. Stąd i robocze nazwanie anten nadawczych Jako "półfalówki", "falówki" określające dopasowanie anteny nadawczej (a raczej jej elementu nadawczego) do długości fali nośnej, zwanej także częstotliwością nośną przy modulacji amplitudowej, określającą dokładne miejsce na skali radia. Do niedawna Polska miała taką antenę wysokości 630 m. Można w ten sposób w oparciu o skalę radiową wyliczyć na jakiej częstotliwości nośnej ulokowana została radiostacja i długość fali w metrach. Warszawę było słychać nawet w Paryżu, a niektórzy twierdzą, iż nawet w Badgadzie.. Niestety ostatnie roboty konserwacyjne w skutek niechlujstwa wykonawcy doprowadziły do jej zawalenia.
To o co Tobie znów chodzi? Wyjaśnij więc jeszcze raz o czym trzeba pamiętać? Kiedy Ty skończysz bredzić? Gdzie masz do czynienia ze zjawiskiem Dopplera?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | qwery (2864 punktów) | > >Mi chodzi o obserwatora w rakiecie, ma on 7krotnie zwolniony czas i jest (tym razem tak załozyłem) cały skrocony do obserwatora zewnetrznego z wyjątkiem swojego emitowanego światła ktore sie nie skraca, dzieki czemu wychodzi c=0.49 a nie c=0.07.> W STW obserwator w rakiecie jest skrócony w stosunku do Ziemi, tylko wtedy jeżeli to analizujesz z perspektywy Ziemi. Jeżeli analizujesz to co widzi (mierzy) ten z rakiety, to skrócony jest ten na Ziemi, a nie ten w rakiecie  > Trudno jest to obliczać matematycznie w taki bezpośredni sposób. Wypracowana została wygodna metoda obliczania tego na podstawie transformacji Lorentza. Wtedy obliczenia są prostsze, ale bardziej abstrakcyjne i mniej widać co się liczy.Ale ponoć to skrocenie rakiety jest rzeczywiste? czyli jest n a p r a w d e krótsza i może wleciec z tyczką do stodoły a odwrotnie to stodole sie nie uda  chyba ze to ją bedziemy wpierw przyspieszać. Przypomina sie mi w tym miejscu inny omawiany problem z paradoksem pociągu jadącego nad dziurą w torach i rozważanie sytuacji z drugiej strony jak to by tory jechały, czy pociąg wpadnie czy nie? może nawet w obu wypadkach nie ale sytuacje nie będą bliźniacze, bo ma to znaczenie dla płynnosci przejazdu czy skraca sie pociag czy dziora. Czy też jednak ruch jednego z tych elementów wpływa na drugi? czyli na reszte wszechświata? co sie skraca naprawde? nie to co uzyskało przyspieszenie? (podobnie jak przy dylatacji czasu u blizniaków). Zastanawiam sie czy tu mi nie brakuje jakiejś wiedzy z optyki? mamy wypukłe oko, co sie dzieje jak taka soczewka sie zniekształca w tym ruchu? czy oko odbierze przez to widziane przedmioty poza rakietą jako np. bliższe i krotsze? Czyli to rakieta sie skrocila ale obserwujac z niej wyda sie ze to o swiat sie skrocił? Rozwiazanie ze a>b i na raz b>a jest nieco słabe.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szostek (349 punktów) | > ... Rozwiazanie ze a>b i na raz b>a jest nieco słabe.
Też tak uważam, dlatego rozwijam Szczególną Teorię Eteru, a Szczególną Teorię Względności uważam za teorie błędną. To znaczy błędna jest interpretacja matematyki, na której opiera się STW, a nie sama matematyka tej teorii. Tak jak już pisałem powyżej, matematyce STW można przypisać inne znaczenie i wtedy STW staje się STE.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > > ... Rozwiazanie ze a>b i na raz b>a jest nieco słabe.> Też tak uważam, dlatego rozwijam Szczególną Teorię Eteru, a Szczególną Teorię Względności uważam za teorie błędną. To znaczy błędna jest interpretacja matematyki, na której opiera się STW, a nie sama matematyka tej teorii. Tak jak już pisałem powyżej, matematyce STW można przypisać inne znaczenie i wtedy STW staje się STE.> Interpretacje matematyczne ...ale coz wspolnego maja one z empiryczna rzeczywistoscia ? "Wyliczac" i bawic sie w wymyslane geometryczne hipotetyczne transformacje (zrodlo w "windzie Galileusza") "teoretycznego matrixa wg praw ustanowionych przez Einsteina" .. mozna w nieskonczonosc  Moze glebokie niezrozumienie w temacie (odejscia calkowitego od zasad empirycznych) wynika odrobinke z braku istoty swiadomosci, tego "czym wogole sa matematyka i geometria" .. ..bo w odniesieniu do rzeczywistosci empirycznej jest to nieistniejacy wirtualny swiat, twor (dlatego mozna go odtworzyc w komputerze co pokazuje ze czlowiek rowniez jest pewnego rodzaju maszyna, "jej czescia") Jedyne co moze powstac tak naprawde w umysle ..jesli mowimy o pojeciach typu "matematyka", "geometria", "transformacje", "punkty", "nieskonczonosci" .. (tylko i wylacznie przez to ze stworca wyposazyl "szympansa", w takie wlasnie wirtualne systemy rozumienia swiata, dzielenia calosci na czesci itp, mozliwosci tworzenia w umysle "wirtualnej izometrycznej matrycy nieskonczonej ilosci punktow" <- nieskonczonego matrixa(kosmos OTW), czym wlasnie jest matematyka) ..mozna obejrzec na wlasne oczy tu : www.youtube.com/watch?v=YH6UaRNAw_E&t=195sOd 55 sekundy ...choc polecam posmakowac osobiscie kosmicznej podrozy (poleci na kazdym nawet najstarszym laptopie) <- prawdziwy uklad inercjalny To jest wlasnie (jesli by ktos nie wiedzial) geometria euklidesowa.... "nieeuklidesowa" dodaje jedynie do opisu "tensory" itp wynalazki, czyli cos co moze w sposob obliczalny-przewidywalny zmieniac/przeksztalcac prosta ..("strzala w luku, sily napiecia)" ..przez co mozemy dodatkowo naginac je i probowac obliczac figury nieforemne, tworzyc leje, "ugiecia" itp rowniez nie istniejace tak naprawde w rzeczywistosc twory. [Idealny ksztalt jest byl i bedzie dla czlowieka jedynie zludzeniem.] Wystarczy odrobine przyblizenia i okazuje sie ze systemem matematyczno-geometrycznym nie da sie opisac nawet drobinki kurzu (czy tak naprawde rowniez jej dynamiki w przestrzeni) ..poniewaz jakiekolwiek proby dopasowania geometri do rzeczywistego ksztaltu, czy modele rzeczywistych ruchow, pedow, sil.. zajelyby nieskonczona ilosc czasu.. i i tak nigdy nie byloby "idealnym odwzorowaniem rzeczywistosci" ..a zeby przekonac sie starczy wniknac, zerknac troszke glebiej okiem i szkielkiem w materie). .
|
|
| | | | | |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >>Mi chodzi o obserwatora w rakiecie, ma on 7krotnie zwolniony czas i.> >W STW obserwator w rakiecie jest skrócony w stosunku do Ziemi> Ale ponoć to skrocenie rakiety jest rzeczywiste? czyli jest n a p r a w d e krótsza i może wleciec z tyczką do stodoły a odwrotnie to stodole sie nie uda chyba ze to ją bedziemy wpierw przyspieszać.Oczywiscie, a to dlatego ze skurczenie nastapi tylko z punktu widzenia obserwatora nieruchomego czyli stodoly, wiec rakieta spokojnie zmiesci sie i mozna smialo parkowac w srodku (przy predkosci swiatla nie trzeba nawet duzych drzwi na osciez otwierac, bo rakieta spokojnie wleci przez dziurke od klucza ... wystarczy wyliczyc za pomoca wzorow STW czy by sie zmiescila) Nalezy zauwazyc jednak ze z perspektywy pasazerow nic sie nie zmieni, na szczescie skrocenia nie poczuja i glow sobie nie poobijaja. Tak samo jak inne galaktyki. Leca z predkosciami swiatla, co widac tylko z naszej perspektywy. We wlasnym ukladzie inercjalnym stoja jednak w miejscu (i tylko przestrzen sie rozszerza! lol prosze jakie rozwiazanie). .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Jeżeli w rakiecie otrzymujesz mniejszą prędkość to prawdopodobnie nie uwzględniłeś tego, że w rakiecie zegary są rozsynchronizowane w stosunku do zegarów na Ziemi. Fizycy uważają, że synchronizują je przy pomocy światła, ale w rzeczywistości je rozsynchronizowują , czyli w każdym układzie synchronizują inaczej niż w innym.> >Czyli o co chodzi. Z perspektywy obserwatora z Ziemi zegary znajdujące się w rakiecie z przodu, czyli przed rakietą, są cofnięte do tyłu w stosunku do zegarów na Ziemi. Czyli w rakiecie zegary z przodu rakiety spóźniają, a te z tyłu śpieszą. Być może gdybyś to uwzględnił, to wyjdzie ci prędkość c. Jeżeli tego nie uwzględniasz, to światło dociera do celu według zegarów w rakiecie, powiedzmy o 2-giej, ale jeżeli to uwzględnisz, to na tym zegarze jest dopiero 1-sza (bo on spóźnia). Wtedy otrzymujesz pozorną prędkość większą niż gdyby te zegary nie były rozsynchronizowane.> >> Mi chodzi o obserwatora w rakiecie, ma on 7krotnie zwolniony czas i jest (tym razem tak załozyłem) cały skrocony do obserwatora zewnetrznego z wyjątkiem swojego emitowanego światła ktore sie nie skraca, dzieki czemu wychodzi c=0.49 a nie c=0.07.> Poruszyłes inny temat który mi chodzi po glowie, w moim przekonaniu nie ma on jednak nic wspolnegon z tym o co pytałem - temat Jednoczesności, a w sumie żadnej tam Jednoczesnosci a synchronizacji zegareczkow, (chwytliwie sobie to tak nazwalei, przypomne w tym miejscu inną, również nieadekwatną nazwe "obserwator") Otóż moim zdaniem ci fizycy synchronizują te zegaru z przodu i tyłu dla siebie a nie dla lecącej "rakiety" w ktorej te zegary zostaly synchronizowane w trakcie lotu i juz z tego moim zdaniem wynika c zalezne od kierunku. Czyli, w rakiecie jako ze swiatło wolno idzie do przodu to zegar przedni dla ob.zew. bedzie późnił.Mnogość argumentów, tyle że niezrozumiałych począwszy od języka przekazu. Nie wiedziałem, że na Racjonaliście jest tyle uczonych głupców. K-H-K od razu, na wejściu, zbanowano na niemieckim portalu. Tu się nic takiego nie zdarza. Widocznie taki w Polsce racjonalizm. A moderatorowi życzę dalej spokojnego snu.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|