Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rebus: Przestrzen .. rozszerza, czy zakrzywia sie i wygina ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
04-03-2019 02:20chillyshotorbitus (729 punktów)Rebus: Przestrzen .. rozszerza, czy zakrzywia sie i wygina ?
0 na 4
Wybierz odpowiedz A lub B

A) Przestrzen "sama sie stworzyla i powstala z nikad", jest nieskonczona wymiarowo i plastyczna przez co wykrzywia sie i zagina geometrycznie ?
(obowiazujacy model OTW)

B) Przestrzen - arena, pole, obszar jako byt fizyczny powstac musi "z czegos", przez co rozszerza sie tworzac na skutek czynnika "x" ?

"x" - koncentrujaca sie i wirujaca masa-energia (jedyny czynnik empiryczny obserwowany w kosmosie)

.
.
.

P.S (podpowiedz)

Niemal caly wspolczesny model rozumienia fizyki bledny jest z banalnego wrecz powodu, nieempirycznego wymyslu - zalozenia Einsteina z 1915 roku(OTW) o "nieskonczonej, wyginajacej sie i trzesacej jak galareta strukturze przestrzeni".

W rzeczywistosci przestrzen - arena wydarzen kosmosu nie jest nieskonczona, nie wygina sie i nie skreca(transformacje) trzesac jak galareta (niewidzialne "fale grawitacyjne") jak rowniez "nie wziela sie z niczego", "nie istniala od zawsze..just like that" (jak to mawiaja amerykanie) i sie "sama nie stworzyla z nikad" lecz (starogreckie "patrze, widze, logos, rozumiem") :

PRZESTRZEN POWSTAJE/ROZSZERZA SIE EFEKTYWNIE NA SKUTEK KONCENTRACJI MATERII, czego empirycznym potwierdzeniem obserwacyjnym (fundament klasycznej nauki) sa atomy, planety, gwiazdy i galaktyki

(wszystkie zawieraja gorace, skompresowane, wirujace, ciezkie jadro przy jednoczesnej ekspansji przestrzennej wokol, rejestrowanej empirycznie dla roznych skal wielkosci)

DOWODY EMPIRYCZNE HIPOTEZY O ROZSZERZAJACEJ SIE PRZESTRZENI :

ATOMY : tu relacje masy i przestrzeni zakladali slusznie juz w XVII wieku Robert Boyle (rozszerzajace sie pod wplywem ciepla czastki gazow), a w XVIII Antoine Lavoisier (slynna kaloryka - podstawa wspolczesnej chemii) jak rowniez pominal ja w swym modelu Niels Bohr gdzie elektron oddala i zbliza sie do jadra na skutek "absorpcji" / emisji energii (masy), powodujac ekspansje/kontrakcje przestrzenna atomu.

(rozszerzalnosc temperaturowa cial, nowy model chlodnictwa, termodynamiki, stanow skupienia, wyjasnienie efektow emisji ->fotoelektrycznego, Comptona, podstawy chemii, nadprzewodnictwo)

Obrazuje to film popularno naukowy "Absolute zero : Conquest of cold"

www.youtube.com/watch?v=5MqZOwIkeB4&t=1524s

13:05 - historia - zalozenie Boyla

23:20 - Lavoisier

Modele te "obalono" stwierdzeniem (Rumford w filmie watek tuz za Lavoisierem) ze skoro pocieranie o siebie - ruch kinetyczny cial/patyczkow wytwarza cieplo te zatem zwiazane musi byc scisle z ruchem kinetycznym, tzw "wibracjo-drganiami".

(przyczyna wprowadzenia "modelu kinetycznego materii" gdzie atomy przekazuja miedzy soba zamiast ciepla-masy, blizej nieznane i nieokreslone "czasteczki energii kinetycznej drgan")

+wyjasnienie struktury budowy samego atomu i tzw "zakaz Pauliego" wynikajacy z faktu iz elektron jest rowniez wirujaca energia-masa wytwarzajaca wokol siebie przestrzen. Male odleglosci miedzy elektronami to wynik ich niewielkiego rozmiaru, w przeciwienstwie np do jader atomowych (duzych mas), oddalonych od siebie na "dalsze odleglosci" (np w zwiazkach chemicznych)

PLANETY - "model ekspandujacej Ziemi"

Plate Tectonics vs Expanding Earth
www.youtube.com/watch?v=tiCMFzpMnZM&t=26s

(dowody empiryczne sa porazajace brakowalo tej teorii jedynie "wsparcia" w postaci zalozen/wyjasnien fizycznych)

UKLAD SLONECZNY - wyjasnienie struktury : Slonce - Jowisz (duze masy/stopien koncentracji w jadrze = duza odleglosc / przestrzen rozdzielajaca planete od gwiazdy), Jowisz - Saturn itd.
(tzw "migracja gazowych gigantow na dalekie orbity, oraz ich separacja" - w model nicejskim)

Slonce - Ziemia/Merkury/Wenus/Mars (odleglosci mniejsze)

[zauwazyc nalezy, ze wszystkie obiekty ukladu slonecznego zawierajace wirujace jadro, odseparowane sa od siebie przestrzenia czego efektem jest ich "ruch niekolizyjny" po odseparowanych od siebie orbitach ("zakaz Pauliego" z miniskali) w przeciwientwie np do komet]

GWIAZDY - narodziny ("wybicie z pierwotnej gromady") "rozproszenie przestrzenne, ucieczka w plejady", zamiast przewidywanego przez grawitacje kolapsu

"smierc w gigancie" - gdy rdzen osiaga mase krytyczna Slonce ekspanduje objetosciowo 300 razy

Innym dowodem sa tzw gwiazdy Wolfa-Rayeta (i wiele innych), gdzie widac przestrzenna ekspansje-rozproszenie gazu wokol jadra ..(tu pada bastion, model wyimaginowanych i wylacznie zakladanych : "supernow", "ukladow podwojnych", "gwiazd neutronowych")
czy struktura plejad (rozklad masy i przestrzeni w gwiazdozbiorach)

GALAKTYKI - hipoteza o relacji masy i ekspandujacej efektywnie przestrzeni wyjasnia ewolucje kosmosu od czasow CMB, "jednolitej chmury wodorowej wypelniajacej wszystko". Na calym obszarze mapki tla widzimy pierwotna, stopniowa i jednolita koncentracje zamiast rzekomego WYBUCHU I EKSPANSJI. Zgodnie z nowym modelem to przyszle zalazki gromad i galaktyk, ktore zaczna wytwarzac/tworzyc wokol siebie przestrzen po utworzeniu w wyniku grawitacji wirujacego, goracego jadra.

Jasny staje kierunek rozszerzania ("metryczna ekspansja przestrzeni pomiedzy galaktykami", gdyz kazda z nich tworzy efektywnie przestrzen), jej przyspieszenie (wir centralny przyspieszajacy kumulacje = szybsze rozproszenie przestrzenne) a takze "jednorodnosc rozkladu materii" (homogenicznosc z powodu "rownomiernej koncentracji pierwotnego wodoru CMB w wielu miejscach, na calym obszarze jednoczesnie) ...jak i rowniez "ksztalt kosmosu" (1980 Alan Dressler odkrycie, iz "galaktyki spiralne znajduja sie w obszarach o nizszej gestosci wystepowania" = te ktore utworzyly najbardziej skompresowane i wirujace jadro wytworzyly najwiecej przestrzeni wokol)

"Nieskonczone czarne dziury", czyli zalozenie o nieskonczonej-niekonczacej sie koncentracji masy, ktore zachodzi rzekomo w "nieskonczonej przestrzeni OTW", wykluczone zostaje na poziomie logiki gdyz jak widzimy empirycznie koncentracja masy tworzy przestrzen (ktora nie jest nieskonczona) efektywnie, a nie wyimaginowane "czarne dziury".

(eliminacja "jedym cieciem" dwoch nieskonczonosci z modelu)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kulmin (4007 punktów)
Wybierz A lub B

Obaliłeś OTW, co robisz?

A) Publikujesz artykuł, zdobywasz sławę i chwałę wielkiego geniusza.

B) Zakładasz wątki na mało uczęszczanym forum i nie masz z tego nic.
10-03-2019 04:27 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Wybierz A lub B
>Obaliłeś OTW, co robisz?
>A) Publikujesz artykuł, zdobywasz sławę i chwałę wielkiego geniusza.
>B) Zakładasz wątki na mało uczęszczanym forum i nie masz z tego nic.

"Obaliles OTW"

Mozna powiedziec ze nowa perspektywa to nie zadne odkrycie, a jedynie poukladanie juz istniejacych klockow (teorii Boyla, Lavoisiera, Bohra i Einsteina) na wlasciwe im miejsca i jednoczesne uporzadkowanie poprzez rozwiazanie rebusu, "gry komputerowej", detektywistycznej zagadki logicznej polegajacej na zamianie w obowiazujacym modelu pojedynczego slowa -> "wyginania" <przestrzeni> na jej "rozszerzanie") gdzie sila przeciwna grawitacji, sprawczynia ekspansji przestrzennej, rozproszenia czastek atomow (w celu utworzenia przestrzennej struktury mikroswiata), ukladow planetarnych, gwiazd, galaktyk wyjasniajaca takze przyczyne zachowan, ksztal mikro i makroswiata.. OKAZALA SIE BYC WIRUJACA SKUMULOWANA ENERGIA ("zamrozona" materia).. a nie zadne niewidzialne "duchy ciemnosci", niewykrywalne wytwory wyobrazni XXI wiecznych geniuszy (wspolczesny "zeitgeist", slepa uliczka w nieskonczonej pustce matematycznej otchlani bez wyjscia).

[rozproszenie i trwanie systemow obiektow materialnych, w zaleznosci od poziomu energetycznego tworzacego je jadra -> skoncentrowanej wirujacej paczki cegielek energii-masy-kaloryka Lavoisiera, jedynego czynnika empirycznego z jakim do czynienia mamy w rzeczywistym swiecie, ktory sam w sobie jest jedna wielka transformacja energetyczna i gdzie okazuje sie ze rowniez "przestrzen-arena wydarzen" powstac i miec przyczyne musi]

Pomimo oczywistej hipotezy (masa rozszerza, nie wygina przestrzen jak twierdzi OTW) popartej dodatkowo EMPIRYCZNYMI DOWODAMI/obserwacjami (cos o co opiera sie klasyczna nauka) w postaci rozszerzajacych sie przestrzennie atomow, planet, gwiazd i galaktyk ...ZADEN Z NAUKOWCOW NIE JEST ZAINTERESOWANY NOWYM ROZWIAZANIEM, gdyz wg przedstawicieli lobby i znawcow tematu prezentowana hipoteza jest jedynie wynikiem niedouczenia, brakiem wyksztalcenia i wyzszych studiow z zakresu fizyki, przez co oczywistym niezrozumieniem faktu ze przestrzen sie wygina, a nie rozszerza, poniewaz JUZ JEST NIESKONCZONA jak twierdzi wielokrotnie "potwierdzona eksperymentalnie" w 1919 roku Ogolna Teoria Wzglednosci.

Czasopisma i ich rownie co profesorowie oburzeni zaistniala sytuacja recenzenci, w zadnym wypadku nie beda nawet rozpatrywac tematu "freako-crackpota", gdyz stoi on w zupelnej sprzecznosci z oficjalnie potwierdzona i obowiazujaca nauka akademicka. Najgorzej (panika) reaguja znawcy ktorzy cale zycie poswiecili nieistniejacym wirtualnym czarnym dziurom i ich "wyliczeniom matematycznym" na podstawie rownan OTW opisujacych wirtualne, nieistniejace i niewidzialne, a rzekomo mierzalne "zakrzywienia czasoprzestrzenne"). W glowach zmiescic sie nie moze, ze cala ich "praca" to jedna wielka bezuzyteczna sciema i bujda na resorach, gdzie na wlosu wisza jednoczesnie pozycje, benefity, cieple bezpieczne posadki, kariery (takze wydawnicze) pasozytujacych na obecnym falszywym dogmacie "wyslannikow ducha ciemnosci"(nieempirycznej XXI wiecznej fizyki niewidzialnych materii, energii, czarnych dziur, wygiec i "skrecen przestrzennych" .. wymyslanych bez konca wirtualnych tworow - w praktyce podporek modelowych, nic w gruncie rzeczy nie wyjasniajacych).

Takze punkt "A" nie jest tak oczywisty gdy stoisz naprzeciw lobby ukierunowanego jedynie na wlasne interesy, a nie przelomy, odkrycie i prawde.

Starczy spojrzec na reakcje chocby znawcow internetowych.. z jaka niechecia, zloscia czy wsciekloscia wrecz jak diabel na wode swiecona reaguja widzac te jakze dziecinnie prosta hipoteze i rozwiazanie.

(po zbanowaniu watku, popsuto rowniez grafike strony..choc mozna ja jeszcze poczytac ukryta poza oficjalnym forum)
astropolis(*)-wstep-do-budowy-modelu-atomu/

www.racjonalista.pl/forum.php/s,740898

Z kolei punkt "B" nie jest tak bezsensowny jak sie Tobie wydawac moze, gdyz akurat droga do poznania, wykrycia detektywistycznej sprawy biegnie przez calkowita spoleczna otwartosc (umozliwiajaca sprawiedliwy , racjonalny osad, takze szczescie ktore jest tu kluczowym czynnikiem), dzielenie sie wnioskami, szlakami .. konwersacje, burze mozgow ..a nie ciagle ukrywanie sie "szpiegow z krainy deszczowcow" (twierdza ze pojecia nie maja co znaczy iz "masa rozszerza przestrzen") knujacych w odizolowanych od spoleczenstwa norach, zazdrosnych o ich rzekome "matematyczne odkrycia".

Zaczelo sie kilka lat temu od rzuconej ot tak pod debate lamana angielszczyzna hipotezy o spowolnieniu, ale i pominietym dla swiata atomowego przyspieszeniu tempa uplywu czasu w zaleznosci od masy/wielkosci obiektu, a kolejne wnioski byly tylko wlasciwie wynikiem analizy krytyki, hejtu i pomyj jakie wylaly sie na temat zewszad, czasem ciekawych pytan na ktore nalezalo rzetelnie odpowiedziec, a wszelkie niejasnosci(ciemnosci) zainteresowanym objasnic.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Niemal caly wspolczesny model rozumienia fizyki bledny jest z banalnego wrecz powodu, nieempirycznego wymyslu - zalozenia Einsteina z 1915 roku(OTW) o "nieskonczonej, wyginajacej sie i trzesacej jak galareta strukturze przestrzeni".<<

Fajnie, że są genialni ludzie wytykający wymysły laureatów Nobla z fizyki.

A tak przy okazji: jak wykryć, że przestrzeń jest zakrzywiona? Żeby stwierdzić że coś jest krzywe trzeba mieć coś, co na pewno jest proste. A czy my dysponujemy czymś takim? Wydaje nam się, że najprostszy to jest tzw. promień światła, a bardziej ogólnie promieniowania elektromagnetycznego. Ale z drugiej strony wiemy, że on ulega i załamaniu i interferencji, czyli ten nasz wzorzec "prostości" może być nieźle pokrzywiony. A jeśli tak, to np. suma kątów t trójkącie (w skali kosmicznej) może różnić się od 180 stopni nie dlatego że przestrzeń jest zakrzywiona, ale że promienie tworzące boki trójkąta są pokręcone.
12-03-2019 00:13 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>>Niemal caly wspolczesny model rozumienia fizyki bledny jest z banalnego wrecz powodu, nieempirycznego wymyslu - zalozenia Einsteina z 1915 roku(OTW) o "nieskonczonej, wyginajacej sie i trzesacej jak galareta strukturze przestrzeni".<<
>Fajnie, że są genialni ludzie wytykający wymysły laureatów Nobla z fizyki.

Hej ! Kazdy moze i powinien zadawac pytania, glowkowac, szukac nowych drog, rozwiazan, oraz jak najbardziej z cala stanowczoscia weryfikowac, konfrontowac i podwazac oficjalny nurt i dominujacy w epoce poglad. Akurat ow watek i nowa hipoteza byly bardziej wynikiem przypadku "podanego na tacy", nizeli (nie oszukujmy sie: ) geniuszu.

>A tak przy okazji: jak wykryć, że przestrzeń jest zakrzywiona? Żeby stwierdzić że coś jest krzywe trzeba mieć coś, co na pewno jest proste. A czy my dysponujemy czymś takim? Wydaje nam się, że najprostszy to jest tzw. promień światła, a bardziej ogólnie promieniowania elektromagnetycznego. Ale z drugiej strony wiemy, że on ulega i załamaniu i interferencji, czyli ten nasz wzorzec "prostości" może być nieźle pokrzywiony. A jeśli tak, to np. suma kątów t trójkącie (w skali kosmicznej) może różnić się od 180 stopni nie dlatego że przestrzeń jest zakrzywiona, ale że promienie tworzące boki trójkąta są pokręcone.
>

Nikt nie ma pojecia jak wykryc zakrzywiona przestrzen, "dziure grawitacyjna", wglebienie w ktorym to rzekomo znajduje sie kazde cialo masywne ukladu slonecznego i nie tylko. Dzieje sie tak poniewaz caly model OTW to wylacznie wymysl, a Einstein wlasnie odchodzi od klasycznej metodologii poznawczej i wpierw zaklada z nikad proces "wyginania przestrzenego" (wczesniej newtonowskiej pustki), a dopiero pozniej szuka potwierdzen swych zalozen w otaczajacej rzeczywistosci.

["zaklada", poniewaz nigdzie nikt nigdy takowych ugiec w realnym swiecie nie zaobserwowal]

W sprawie tej toczy sie rowniez miedzy Einsteinem a Whiteheadem debata filozoficzna/ spor, gdzie pojawiaja sie zarzuty o "aplikacje do modelu naukowego zjawisk, bytow niepostrzegalnych, niewidzialnych a jedynie rzekomo mierzalnych".

prof Janusz Maczka

"Einstein, Whithead, wzglednosc"
(3:15)
www.youtube.com/watch?v=dFs03PKLkQM&t=140s

Logika podpowiada ze :

a) Przestrzen to dystans, pole, obszar("arena kosmosu"), "zasieg" a ten moze badz to zwiekszac sie - ROZSZERZAC, badz kurczyc (dla atomu skok kwantowy elektronu Bohra) A NAPEWNO NIE WYGINAC jak twierdzi fundamentalne zalozenie OTW, na ktorym bazuje cala wspolczesna kosmologia i astrofizyka (ktorych to dziedzin model OTW bedac teoria "wybiorcza", "niepelna", wylacznie dotyczy).

[Jako ciekawostke dodac mozna ze przestrzen Einsteina "nie rozszerzala sie", gdyz uwazal on i zakladal ze jest ona nieskonczona podobnie jak w modelu Newtona. Nadal jedynie owej "absolutnej pustce" wlasnosci plastyczne. Od tej chwili w teorii (gdyz bylo to wylacznie zalozenie nieempiryczne) przestrzen moze sie WYGINAC, ZAKRZYWIAC, SKRECAC ...wszystko tylko nie rozszerzac ..przed tym rozwiazaniem jak mowi historia Albert "bronil sie rekoma i nogami". 5:40]
www.youtube.com/watch?v=GNqZ5CYMUJI&t=326s

b) podobnie jak CZAS nie moze sie wykrzywiac poniewaz od strony czystej logiki opisem tego czynnika jest "tempo uplywu zjawisk". Czas sie nie wykrzywia ...czas moze plynac szybciej lub wolniej (przyspieszenie dla swiata atomowowego, spowolnienie dla obiektow marko).

c) czy tez temperatura nie wykrzywia sie, gdyz jej wlasnoscia jest koncentracja energii, a opisem CIEPLO / ZIMNO.

.
29-04-2019 22:58 
 Ocena 4 na 4
Bartosz Waskird (502 punktów)
>>>>
>b) podobnie jak CZAS nie moze sie wykrzywiac poniewaz
>.
Czas moż(Ż)e się(Ę) wykrzywia(Ć)ć, wręcz się wykrzywia, a ma to miejsce w pociągu relacji Poznań - Zielona Góra ...... CODZIENNIE !!!!!!
06-05-2019 21:52 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>>>>>b) podobnie jak CZAS nie moze sie wykrzywiac poniewaz
>>.
>Czas moż(Ż)e się(Ę) wykrzywia(Ć)ć, wręcz się wykrzywia, a ma to miejsce w pociągu relacji Poznań - Zielona Góra ...... CODZIENNIE !!!!!!
>

Nie wykrzywia sie, a jesli juz to raczej "spowalnia" ("sie wydluza").

Np w dziecinstwie gdy bylismy "mali" (niewielka masa) rok szkolny wydawal sie "nieskonczona wiecznoscia" (gdyz czas w mniejszej skali, dla mikroorganizmow jest przyspieszony).

[ogolnie fajny kawal ..choc fundamentalnym pytaniem jest : czy w wypadku czynnikow przestrzeni i czasu ..rzeczywiscie mowic mozemy o "wykrzywianiu"]
.
chillyshotorbitus (729 punktów)
Schemat, geneza materialno-przestrzennej struktury kosmosu mikro i makroskali.

chillyshotorbitus (729 punktów)
Nikt nie potrafi zdecydowac sie na odpowiedz ?

..a moze pytanie za trudne ?
28-04-2019 21:44 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>Nikt nie potrafi zdecydowac sie na odpowiedz ?
>..a moze pytanie za trudne ?

Nie, po prostu masz we wszystkim rację. W niczym się nie mylisz. Teraz idź zdobądź sławę pogromcy Einsteina. Ja trzymam kciuki.
29-04-2019 21:16 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Nikt nie potrafi zdecydowac sie na odpowiedz ?
>>..a moze pytanie za trudne ?
>Nie, po prostu masz we wszystkim rację. W niczym się nie mylisz. Teraz idź zdobądź sławę pogromcy Einsteina. Ja trzymam kciuki.

Drogi Mistrzu ..uwazam jedynie ze przestrzen (w relacji z masa) "rozszerza" sie (odpowiedz B), a nie "wygin(A)".

[P.P.S (przepraszam za "wcinki", lecz sadze iz sprawa domaga sie szczegolowego wyjasnienia)

Koncept "wyginania sie czasoprzestrzeni" uwazam za czesciowo genialny, lecz rowniez czesciowo absurdalny, gdyz filozoficznie Einstein blednie, zeby nie powiedziec wrecz naiwnie opisal relacje i zaleznosc "masy i przestrzeni" <- niewiedziec czemu (jak silny moze byc wplyw "ducha epoki") bronil sie rekoma i nogami przed konceptem "ekspansji", a gdy okazalo sie (nalezy zwrocic na daty) ze przestrzen jednak sie rozszerza w 1929r [choc zinterpretowano to omylnie jako "mechaniczna predkosc z wielkiego wybuchu lecacych w nieskonczona przestrzen OTW galaktyk, skad pozniejsza interpretacja rowniez "efektu Doplera dla swiatla" i "stalej Hubbla"(wyliczonych na podstawie szacunku predkosci <- kolejny zonk)]

-> to niefortunnie w "zaakceptowanym" modelu "Masa" zostala juz wykorzystana i zawladnieta przez rzekomo potwierdzone w 1919 "wyginanie geometryczne krzywizny", stad w rozumieniu pojawia sie wpierw "tajemnicza stala kosmologiczna", a w pozniejszym okresie "duch ciemnosci"(pustki), "niewidzialna ciemna enegia kreujaca sie z nicosci, ktora zniszczyc ma zgodnie z przewidywaniami OTW wszechswiat i nawet rozszerzajac rozerwac go na strzepy"

(galaktyki odleca w nieskonczona przestrzen i nigdy wiecej sie nie zobacza, gdyz ciemna energia ma "stale cisnienie" i wciaz tworzy sie jej z nicosci coraz wiecej, a w koncu nawet galaktyki rozpadna sie na poszczegolne atomy, a te na jeszcze mniejsze odlamki ..totalny armagedon i anihilacja)

[dzieci mozna straszyc ]
..........................................................

Owa "podmianka pojedynczego slowa" to wlasciwie" tylko tyle i az tyle", gdyz ta mala korekta modelowa, zmienia jakby to powiedziec przypadkiem (nie z mojej winy).. caly niemal obraz kosmologii (to nie ciemna energia, a masa odpowiada za ekspansje przestrzeni).

Pojawia sie nowy modele ewolucji gwiazd (gdzie wirujaca masa, rdzen, jadro odpowiedzialne jest za rozproszenie przy narodzinach, czy ere giganta).. kosmosu, ukladow planetarnych (rozmieszczenia masy i ukazana empiryczna zaleznosc z przestrzenia<-dystansem, odlegloscia od gwiazdy)

.. do tego dochodzi "MODEL ROZSZERZAJACEGO SIE ATOMU" nie przeze mnie wymyslony nawet a Roberta Boyla (jako pierwszy wskazal), Lavoisiera i odrobine nieswiadomego wlasnego odkrycia Nielsa Bohra.

www.youtube.com/watch?v=_H5i5DjYPjA&t=115s

10:00 Boyle

19:00 Lavoisier

Pada "kinetyczno-wibracyjny" model materii, pojawia sie nowa termodynamika, chlodnictwo, stany skupienia wyjasnione jakze oczywistym skokiem elektronu Bohra i stanem energetycznym atomu ...takze to nie tylko Einstein

Wydawac by sie moglo "geniusz", "pogromca Einsteina", "nowa nauka"..lecz tak naprawde to tylko forma "przekazu" i jedyne co moge to "dzielic sie wiadomosciami" ..ot "wesoly listonosz", "postboy" (na posylki lol no i troche "detektyw" ..lata spedzone przed przygodowkami i lamanie mozgow nie poszly na marne)

"Dzieckiem ktore pokonuje Ducha Ciemnosci jest Masa" "E=mc2"

..........

Okolicznosci w jakich doszlo do owego "odkrycia" (a bardziej zauwazenia) ze "przestrzen sie rozszerza, a nie wygina" sa na tyle "kuriozalne, glupie, a wrecz smieszne"..

[haha najlepsze ze wszystko -> moment "przelomu" jest do tej pory na necie, jednym z anglojezycznych forow]

..ze nie powstydzilby sie ich chyba sam rezyser Stas Bareja, "Mis", czy nawet kiler Jurek

[potem poszlo juz jak po sznurku do klebka, gdyz wlasciwie wszystko "co niby nowe" zostalo juz dawno odkryte, tylko niewlasciwie zrozumiane]

.

Jesli moge cos od siebie, (opisujac dowiadczenie zwyklego czlowieka) to uwazam ze "przelom, odkrycie, zauwazenie" NIE JEST WYRAZEM ZADNEGO GENIUSZU, A BARDZIEJ PRZYJECIA ODPOWIEDNIEJ POSTAWY WOBEC SWIATA, O CZYM UCZY NAS (poraz kolejny) BEZBLEDNIE PLATON

Mistrz prof Bogdan Dembinski w zdecydowanie najlepszej debacie publicznej [moim zdaniem] ostatnich lat w polskiej nauce.

www.youtube.com/watch?v=eysmyBW3Hws

18:25

24:10 Pan prowadzacy (rowniez poziom mistrzowski)

32:00

Pan prowadzacy 38:00

1:10:00

.
11-06-2019 17:08 
 Ocena 4 na 4
mancziz (1830 punktów)
>Jesli moge cos od siebie, (opisujac dowiadczenie zwyklego czlowieka) to uwazam ze "przelom, odkrycie, zauwazenie" NIE JEST WYRAZEM ZADNEGO GENIUSZU, A BARDZIEJ PRZYJECIA ODPOWIEDNIEJ POSTAWY WOBEC SWIATA, O CZYM UCZY NAS (poraz kolejny) BEZBLEDNIE PLATON

I wszystko jasne. Platonizm i jego pochodne (np. kantyzm) to największa plaga współczesnej nauki. Prof. Dembiński sam sobie przeczy i nawet tego nie rozumie. Reszta panów profesorów zresztą podobnie - siedzą sobie i klepią się po plecach. Kółko wzajemnej mistycznej adoracji.
12-06-2019 05:15 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Jesli moge cos od siebie, (opisujac dowiadczenie zwyklego czlowieka) to uwazam ze "przelom, odkrycie, zauwazenie" NIE JEST WYRAZEM ZADNEGO GENIUSZU, A BARDZIEJ PRZYJECIA ODPOWIEDNIEJ POSTAWY WOBEC SWIATA, O CZYM UCZY NAS (poraz kolejny) BEZBLEDNIE PLATON
>I wszystko jasne. Platonizm i jego pochodne (np. kantyzm) to największa plaga współczesnej nauki. Prof. Dembiński sam sobie przeczy i nawet tego nie rozumie. Reszta panów profesorów zresztą podobnie - siedzą sobie i klepią się po plecach. Kółko wzajemnej mistycznej adoracji.
>

Szczerze ? ..zupelnie inaczej to odebralem

Widze raczej jak nieskutecznie prof Dembinski i pani prof Bartnik ...staraja sie dyskretnie wytlumaczyc profesorowi Meissnerowi (czego on sam wyraznie nie rozumie) iz :

"nauka nie moze byc oderwana od rzeczywistosci"

"nauki empiryczne nie polegaja na wymyslaniu struktury bytu" (budowy/praw wszechswiata)

"wymyslanie jest nieskuteczne" (pani Ewa 30:30, warto rowniez odniesc 50:19 do "fal grawitacyjnych", "neutrin", "czarnych dziur", "bozonow Higgsa")

"rozumiec, znaczy ZAUWAZYC COS (czego inni nie potrafili z roznych wzgledow) WIDZIEC (jak Newton zasade grawitacji..ktora wyjasnic mozna bylo nie tylko spadanie jablek, ruchy i budowe ukladu slonecznego, przyspieszenia, orbity planet ale nawet ich/samej Ziemi ksztalt kulisty = "wszystko niemal"), platonskie idein"

...

Jesli chodzi o Kanta to czyz nie on filozofowal swobodnie/spekulowal .. na dlugo przed narodzinami Alberta, iz "grawitacja moze miec cos wspolnego z krzywizna przestrzeni".

(malo kto[wliczajac rowniez moja osobe] ma swiadomosc jak wielki wplyw wywarl Immanuel na mysl XIX wieczna ...idol, wzorzec, legenda Einsteina i calego pokolenia)

Obowiazkowa pozycja kazdego naukowca, dzielem przelomowym bylo rowniez kompendium :

"Principle of physics" 1884 Alfred Daniels

Rozdzial I "Czas, przestrzen i masa"
(itd)

polona.pl/(*)ki,Njk4NTczNw/4/#info:metadata
....................

Podsumowujac

Fizyka to jednak jak nie patrzec nauka empiryczna. Pojawia sie zatem pytanie czy nie bledem bylo odejscie od klasycznej metodologii poznania (PATRZE, WIDZE COS, PRZEZ TO TO zjawisko ROZUMIEM ..a nie zgaduje i dopiero pozniej szukam postulowanego bytu 1:06:00 - niewidzialnych krasnoludkow), przez co sto lat pozniej empiryzm przemienia sie w zbior "niewidzialnych i niewyobrazalnych niewykrywalnych hipotez i nieskonczonych zalozen" (bazujacych dodatkowo na innych, niesprawdzonych wczesniej przypuszczeniach)

Ciekawi mnie jak skomentowalbys teze, iz prof Dembinski nie do konca rozumie co mowi, sam sobie przeczy oraz czy przypadkiem owa uwaga nie tyczyc sie winna akurat prof Meissnera

Towarzysze na wykladzie tlumacza ze nie .. nie da sie zgadywac, wymyslac struktury swiata (o czym dawno juz przekonal sie kazdy biolog) ..to nie dziala .. JA TRZEBA BADAJAC WIDZIEC .. a pan Krzysio zachowuje sie jak za przeproszeniem zahipnotyzowana pralka automatyczna (programator).

www.youtube.com/watch?v=eysmyBW3Hws&t=2133s

Mistrz ceremonii zapytuje .."jak to jest z tym zblakanym rozumem w fizyce" (sugerujac niejako zagubienie)

25:01

Odpowiedz:

"w XIX wieku Einstein bazujac na prawach symetrii matematycznej ktorej od zawsze poszukujemy pisze rownania na podstawie ktorych budujemy model ..

(w ktorym wierzymy ze wykrzywiony czas i nieskonczona przestrzen, niewidzialne nieskonczone czarne dziury, a niewidzialne energio-materie ktore tworza sie z niczego wyjasniaja nam jego funkcjonowanie)

..a potem dopiero sprawdzamy czy pasuje do rzeczywistosci i okazuje sie ze wg nas idealnie potwierdza sie matematycznie "30 miejsc po przecinku" .. az do momentu wielkiego wybuchu" [wydaje sie/publika wierzy ze "wszystko juz w kosmosie wyjasnione" choc co chwila zaznacza sie niby okazujac pokore ze "raczej musi pojawic sie nowa teoria, gdyz ta obecna wielu zjawisk..a wlasciwie to niczego nie tlumaczy"].. pozostala jedynie kwestia genezy powstania wszechswiata..dlaczego punkt nicosci wybuchl nieskonczona iloscia materii]

(tyle ze przeciez nawet defacto sam model wielkiego wybuchu nie ma sensu logicznego, gdyz co pokazuje mapa tla materia CMB sie koncentruje, a nie rozprasza=wybucha[samozaprzeczenie] .. chyba ze oglosimy iz nowa nauka wymyslila/"odkryla" nowe pojecie w ktorym wybuch oznacza jednoczesne zageszczanie i "tak nalezy rozumiec", inaczej jest sie glupkiem i nieukiem")
www.racjonalista.pl/forum.php/s,761865

1:06:55 ("Tata.. a Marcin powiedzial")

wg pana Krzysia fizyka to "inny typ nauki" niz empiryczna ..przez co Einstein dopuszcza "wyobrazanie sobie bytow"
.
12-06-2019 19:19 
 Ocena 3 na 3
mancziz (1830 punktów)
>Widze raczej jak nieskutecznie prof Dembinski i pani prof Bartnik ...staraja sie dyskretnie wytlumaczyc profesorowi Meissnerowi (czego on sam wyraznie nie rozumie) iz :

Mniej więcej od 18 minuty prof. Dembski przyznaje się do platonizmu (czyli ogólnie mówiąc prymatu świadomości nad rzeczywistością co już jest sprzecznością) - realna, prawdziwa w swej istocie rzeczywistość skrywa się przed nami za osłoną naszych zmysłów, a jedyne co obserwujemy to jej pewne manifestacje (czyli zupełnie inna postać niż ta prawdziwa). Nie zdaje sobie sprawy, że zaorał własnie sam siebie, gdyż jego teza o "ukrytej, innej niż obserwowana rzeczywistości" ma swoje źródło właśnie w tych zniekształconych manifestacjach - a więc nie można uznać jej za obiektywnie prawdziwą. Lub inaczej - skoro nie jawi mu się rzeczywistość prawdziwa to jakim cudem wie, że ta prawdziwa jest inna? Wychodzi poza swoje ułomne, ludzkie spojrzenie i dostrzega ułomność swojego ludzkiego spojrzenia. Dzięki czemu? Czystemu intelektowi oderwanemu od zmysłowego zniekształcenia (a więc rzeczywistości, gdyż jedyny nasz kontakt z nią to właśnie zmysły). Potem mamy platońskie różne poziomy rozumu, wyjście poza poziom kombinatoryjny poprzez kategorie piękna itd. No i wspominany wgląd w istotę rzeczywistości poprzez czysty rozum. Sorry ale to są filozoficzne banialuki czyli właśnie wewnętrznie sprzeczny platonizm.

>Jesli chodzi o Kanta to czyz nie on filozofowal swobodnie/spekulowal .. na dlugo przed narodzinami Alberta, iz "grawitacja moze miec cos wspolnego z krzywizna przestrzeni".

Kant sprowadził naukę do często obecnie obserwowanego poziomu np. w fizyce - czyli właśnie swego rodzaju operowaniu na platońskich manifestacjach (u Kanta to były fenomeny). Ogólnie kantyzm to takie sprzeczne połączenie empiryzmu z racjonalizmem - dwóch przeciwstawnych sobie idei filozoficznych. Tyle, że z czysto naukowego (filozofia nauki) punktu widzenia mamy tu formę platonizmu (racjonalizmu) jako punkt wyjścia. Fakt faktem Einstein był neo-kantystą i dlatego w tak niefortunny sposób formułował pewne zagadnienia.

>(malo kto[wliczajac rowniez moja osobe] ma swiadomosc jak wielki wplyw wywarl Immanuel na mysl XIX wieczna ...idol, wzorzec, legenda Einsteina i calego pokolenia)

Tak, Kant zaorał tak naprawdę empiryzm i pociągnął nas pośrednio ku wszystkim tym teoriom o wieloświatach, kwantowych paradoksach itp. itd.

>Obowiazkowa pozycja kazdego naukowca, dzielem przelomowym bylo rowniez kompendium :
>"Principle of physics" 1884 Alfred Daniels

Ostatnim naprawdę wielkim, twardo osadzonym w rzeczywistości naukowcem-fizykiem był chyba Newton. Potem już wszystko powoli staczało się ku mistycyzmowi. Nie cała nauka oczywiście ale fizyka jak najbardziej.

>Fizyka to jednak jak nie patrzec nauka empiryczna. Pojawia sie zatem pytanie czy nie bledem bylo odejscie od klasycznej metodologii poznania (PATRZE, WIDZE COS, PRZEZ TO TO zjawisko ROZUMIEM ..a nie zgaduje i dopiero pozniej szukam postulowanego bytu 1:06:00 - niewidzialnych krasnoludkow)

Tak, to był błąd a przyczyna tkwi właśnie w ponownym skierowaniu się ku filozofii Platona i porzuceniu arystotelizmu.

>przez co sto lat pozniej empiryzm przemienia sie w zbior "niewidzialnych i niewyobrazalnych niewykrywalnych hipotez i nieskonczonych zalozen"

No a co spowodowało tę jego przemianę? Splecenie go z racjonalizmem - podziękuj Kantowi i innym (w sumie to już nawet Kartezjusz, potem Hume).

>Towarzysze na wykladzie tlumacza ze nie .. nie da sie zgadywac, wymyslac struktury swiata

I nie da się poznać obiektywnej strony świata - jego istoty, ponieważ nie mamy poprawnego wglądu zmysłowego tylko manifestacje, fenomeny czy jak to nazwać. A rozum sam z siebie odkrywa prawa logiki, dedukcji i tłumaczy to co obserwujemy. To jest właśnie platonizm, to jest tworzenie wizji świata w oparciu o fantazje (jak u Kanta, gdzie pewne np. logiczne czy matematyczne zasady itp., są nam dane od samego rozumu, nie od obserwowalnej rzeczywistości).

>"w XIX wieku Einstein bazujac na prawach symetrii matematycznej ktorej od zawsze poszukujemy pisze rownania na podstawie ktorych budujemy model ..
>(w ktorym wierzymy ze wykrzywiony czas i nieskonczona przestrzen, niewidzialne nieskonczone czarne dziury, a niewidzialne energio-materie ktore tworza sie z niczego wyjasniaja nam jego funkcjonowanie)

Po pierwsze to nie Einstein wymyślił zaginającą się czasoprzestrzeń, po drugie - nie wymyślił on tych równań ot tak tylko oparł się na wynikach konkretnych doświadczeń z zakresu elektrodynamiki.

>..a potem dopiero sprawdzamy czy pasuje do rzeczywistosci i okazuje sie ze wg nas idealnie potwierdza sie matematycznie "30 miejsc po przecinku" .. az do momentu wielkiego wybuchu"

Skoro się wszystko (lub prawie wszystko) potwierdza, to chyba znaczy że teoria (przynajmniej od strony matematycznej) jest dobra. Nawet jeśli jest błędnie przez niektórych interpretowana od strony filozoficznej.

>.. pozostala jedynie kwestia genezy powstania wszechswiata..dlaczego punkt nicosci wybuchl nieskonczona iloscia materii]

No masz z tym problem, wciąż nie podałeś jakiegoś spójnego wytłumaczenia.

>(tyle ze przeciez nawet defacto sam model wielkiego wybuchu nie ma sensu logicznego, gdyz co pokazuje mapa tla materia CMB sie koncentruje, a nie rozprasza=wybucha[samozaprzeczenie]

Pokaż gdzie dokładniej jest to opisane, że to Twoja interpretacja jest poprawna a nie ta uznająca Wielki Wybuch czy Wszechświat cykliczny czy inne podobne.
14-06-2019 15:46 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Mniej więcej od 18 minuty prof. Dembski przyznaje się do platonizmu (czyli ogólnie mówiąc prymatu świadomości nad rzeczywistością co już jest sprzecznością) - realna, prawdziwa w swej istocie rzeczywistość skrywa się przed nami za osłoną naszych zmysłów, a jedyne co obserwujemy to jej pewne manifestacje (czyli zupełnie inna postać niż ta prawdziwa). Nie zdaje sobie sprawy, że zaorał własnie sam siebie, gdyż jego teza o "ukrytej, innej niż obserwowana rzeczywistości" ma swoje źródło właśnie w tych zniekształconych manifestacjach - a więc nie można uznać jej za obiektywnie prawdziwą. Lub inaczej - skoro nie jawi mu się rzeczywistość prawdziwa to jakim cudem wie, że ta prawdziwa jest inna...

Tzn .. wydaje mi sie co profesor chce powiedziec to ze jakby Grecy zauwazyli iz "prawdziwa"/"ostateczna" interpretacja rzeczywistosci (o ile takowa wogole istnieje) moze byc..czy tez zawsze bedzie inna, niz ta ktora odbieramy=widzimy=rozumiemy na danym etapie rozwoju za pomoca aparatu zmyslow i myslenia kombinatoryjnego.

Jak stwierdza Platon "pewne wartosci"/postawa/zachowanie.. wznosza umysl na poziom zrozumienia noesis dokonujac przelomu w widzeniu, co w praktyce polega na "zauwazeniu czegos czego nikt wczesniej nie widzial" (zaznaczajac ze nie chodzi tu o wymyslanie alternatywnych rzeczywistosci, a bardziej dotykanie tej realnie istniejacej)

Przyklad - "teoria grawitacji Newtona"

Niejaki Mikolaj Kopernik pare lat wczesniej..

"A w srodku wszystkich ma swa siedzibe Slonce ..czyz bowiem w tej najpiekniejszej swiatyni moglibysmy umiescic ten znicz w innym albo lepszym miejscu niz tym..z ktorego moze on wszystko rownoczesnie oswietlac? Wszak nie bez slusznosci nazywaja je niektorzy latarnia swiata, inni rozumem jego, inni jeszcze wladca. Trismegistos zwie je widzialnym bogiem ..tak wiec zaprawde Slonce, jakby na tronie krolewskim zasiadajac, kieruje rodzina planet krzatajaca sie dookola"

Wilhelm z Conches

"Jedna i ta sama dusza swiata jest w planetach lecz wywoluje w nich ruch, w roslinach i drzewach wegetacje, w tepych zwierzetach czucie, w czlowieku rozum. Tak tez zgodnie z natura kazdej rzeczy, w kazdej rzeczy dziala, istniejac w niej cala, lecz nie wszystkie moce wykorzystujac"

Ryszard z Middleton (1293)

"Stwierdzam ze niebo poruszane jest przez inteligencje w nastepujacy sposob: pewna czesc tej inteligencji kierowana przez intelekt i pod wladza woli, wyprowadza pewna sile z moznosci nieba do aktu dzieki ktorej niebo zostaje zdeterminowane do okreslonego ruchu nakazego przez wole tej inteligencji i dzieki tej sile samo niebo porusza siebie"

>>Jesli chodzi o Kanta to czyz nie on filozofowal swobodnie/spekulowal .. na dlugo przed narodzinami Alberta, iz "grawitacja moze miec cos wspolnego z krzywizna przestrzeni".
>Kant sprowadził naukę do często obecnie obserwowanego poziomu np. w fizyce - czyli właśnie swego rodzaju operowaniu na platońskich manifestacjach (u Kanta to były fenomeny). Ogólnie kantyzm to takie sprzeczne połączenie empiryzmu z racjonalizmem - dwóch przeciwstawnych sobie idei filozoficznych. Tyle, że z czysto naukowego (filozofia nauki) punktu widzenia mamy tu formę platonizmu (racjonalizmu) jako punkt wyjścia. Fakt faktem Einstein był neo-kantystą i dlatego w tak niefortunny sposób formułował pewne zagadnienia.

(swietne, mysle ze kazdy czytelnik chcacy sie rozwijac ceni posty wypelnione duza liczba ciekawostek, ktore zachecaja pozniej do zglebiania wiedzy)

Tu problemem jest odejscie fizyki od klasycznych zasad i metodologii nauk empirycznych ..w sensie ..Einstein nigdy nie zobaczyl, doswiadczyl w realnej rzeczywistosci, "krzywizny przestrzennej".. tylko jak sie okazuje zapozyczyl sobie owo rozumowanie i hipotetyczny niesprawdzony koncept (ze wogole przestrzen moze sie wyginac) od filozofow z poprzedniej epoki.

[zaznaczyc nalezy ze spor o to czy "przestrzen sie wogole wygina" trwa do dzis = dalej ow teoria nic wspolnego ze swiatem realnym nie ma]

>Tak, Kant zaorał tak naprawdę empiryzm i pociągnął nas pośrednio ku wszystkim tym teoriom o wieloświatach, kwantowych paradoksach itp. itd.

"Okantowal" wszystkich

>Ostatnim naprawdę wielkim, twardo osadzonym w rzeczywistości naukowcem-fizykiem był chyba Newton. Potem już wszystko powoli staczało się ku mistycyzmowi. Nie cała nauka oczywiście ale fizyka jak najbardziej.

Newton ? .."wybitny fizyk ktorego bardziej interesowaly alchemia i kabala"

Dawid Brewster o Newtonie (1855)

"Nie potrafimy zrozumiec ..jak tak potezny umysl, tak szlachetnie wypelniony geometrycznymi abstrakcjami i badaniem materialnego swiata, mogl tak dalece ponizyc sie, by kopiowac zaslugujaca na najwyzsza pogarde poezje alchemiczna i dokonywac adnotacji na dziele bedacycm w sposob oczywisty wytworem jakiegos szalenca i oszusta"

>>Fizyka to jednak jak nie patrzec nauka empiryczna. Pojawia sie zatem pytanie..
>Tak, to był błąd a przyczyna tkwi właśnie w ponownym skierowaniu się ku filozofii Platona i porzuceniu arystotelizmu.

Czy Platon odrzucal logike i empiryzm swiata rzeczywistego. Metodologia wyluskiwania naturze tajemnic za pomoca "swiata idei" owszem.

(jakakolwiek skuteczna ktora finalnie zaprowadzi do empirycznych wnioskow <- wowczas bedzie to fizyka, kreowanie bytow a potem ich poszukiwanie to jednak zupelnie inna sytuacja)

>>przez co sto lat pozniej empiryzm przemienia sie w zbior "niewidzialnych ..
>No a co spowodowało tę jego przemianę? Splecenie go z racjonalizmem - podziękuj Kantowi i innym (w sumie to już nawet Kartezjusz, potem Hume).

Takze odejscie od metodologii w ktorej : wpierw widze byt/zjawisko, a dopiero pozniej na podstawie interakcji i obserwacji zachowan wyciagam wnioski - buduje model rozumienia.

Chodzi o to ze zajmuje sie i analizuje cos rzeczywistego, a nie wpierw jakis byt/zjawisko wymyslam ..potem szukam go i znalezc nie moge..a potem dopiero niby zaczne jak juz znajde (co nigdy nie nastepuje a przyczyna jest zawsze "zbyt slaba technologia i za malo kasy") badac empirycznie.

.
14-06-2019 19:56 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Tzn .. wydaje mi sie co profesor chce powiedziec to ze jakby Grecy zauwazyli iz "prawdziwa"/"ostateczna" interpretacja rzeczywistosci (o ile takowa wogole istnieje) moze byc..czy tez zawsze bedzie inna, niz ta ktora odbieramy=widzimy=rozumiemy na danym etapie rozwoju za pomoca aparatu zmyslow i myslenia kombinatoryjnego.

Nie można twierdzić, że ta prawdziwa rzeczywistość (a co za tym idzie jej prawidłowa interpretacja) będzie zawsze inna niż to sami zrozumiemy/zinterpretujemy bo to jest podważanie własnych tez tak naprawdę. Powyższa platońska teza staje się właśnie taką wadliwie przeprowadzoną interpretacją dotyczącą naszego rozumu (i nie tylko bo też zmysłów), który przecież jest częścią rzeczywistości. To jest w pewnym sensie tworzenie alternatywnej rzeczywistości lub jej alternatywnej, zniekształconej wizji. Poza tym myślenie kombinatoryjne to w pewnym sensie myślenie logiczne - czyli nasz jedyny mechanizm poznania.

>Jak stwierdza Platon "pewne wartosci"/postawa/zachowanie.. wznosza umysl na poziom zrozumienia noesis dokonujac przelomu w widzeniu, co w praktyce polega na "zauwazeniu czegos czego nikt wczesniej nie widzial"

Czyli mistyczna "intuicja intelektualna", czysta myśl (czysty rozum), dzięki której poznajemy prawdziwy, "rzeczywisty świat idei". Czyli wszystko od końca - prymat świadomości nad rzeczywistością. Dla platoników obserwowalne byty to są zniekształcenia idei (istoty rzeczy) a nie odwrotnie - gdzie idee są uproszczeniami (abstrakcjami, gdzie np. definiujemy/kategoryzujemy ignorując pewne cechy, szukając podobieństw itp.) dotyczącymi obiektywnie (czyi niezależnie od świadomości) istniejących bytów.

>(zaznaczajac ze nie chodzi tu o wymyslanie alternatywnych rzeczywistosci, a bardziej dotykanie tej realnie istniejacej)

Dotykanie "realnego świata idei" poprzez czysty rozum. Czyli wychodzimy od dedukcji (a nie indukcji) czyli w pewnym sensie wymyślamy alternatywną rzeczywistość, gdzie platońskie tezy są prawdziwe.

>Przyklad - "teoria grawitacji Newtona"

Teoria jak najbardziej prawdziwa (w konkretnym, ograniczonym kontekście z naszego punktu widzenia - lub inaczej w kontekście ówczesnej wiedzy).

>"Jedna i ta sama dusza swiata jest w planetach", lecz wywoluje w nich ruch, w roslinach i drzewach wegetacje, w tepych zwierzetach czucie, w czlowieku rozum. Tak tez zgodnie z natura kazdej rzeczy, w kazdej rzeczy dziala, istniejac w niej cala, lecz nie wszystkie moce wykorzystujac"

W pewnym sensie mamy tu odwołanie do Arystotelesa - działanie każdego bytu w zgodzie z jego naturą (arystotelejska esencja). Ogólnie patrząc to coś jak opis eteru. Ale nie wiem czy to dobrze interpretuję, nie znam tego filozofa.

>Tu problemem jest odejscie fizyki od klasycznych zasad i metodologii nauk empirycznych.

Z tym się zgodzę.

>.w sensie ..Einstein nigdy nie zobaczyl, doswiadczyl w realnej rzeczywistosci, "krzywizny przestrzennej".. tylko jak sie okazuje zapozyczyl sobie owo rozumowanie i hipotetyczny niesprawdzony koncept (ze wogole przestrzen moze sie wyginac) od filozofow z poprzedniej epoki.

W takim ujęciu wygina się w czasie. Ale tego nie należy rozumieć dosłownie jako wygięcie w czwartym wymiarze przestrzennym a to jak to formułują i tłumaczą relatywiści to już trochę inny problem (o którym wspomniałem).

>[zaznaczyc nalezy ze spor o to czy "przestrzen sie wogole wygina" trwa do dzis = dalej ow teoria nic wspolnego ze swiatem realnym nie ma]

Kwestia interpretacji.

>Newton ? .."wybitny fizyk ktorego bardziej interesowaly alchemia i kabala"

Newton twórca rachunku całkowego i różniczkowego czy twórca nowożytnej fizyki (mechanika klasyczna, teoria grawitacji). Zwróć też uwagę iż w tamtych czasach nie było rozróżnienia pomiędzy nauką i alchemią.

>"Nie potrafimy zrozumiec ..jak tak potezny umysl, tak szlachetnie wypelniony geometrycznymi abstrakcjami i badaniem materialnego swiata, mogl tak dalece ponizyc sie, by kopiowac zaslugujaca na najwyzsza pogarde poezje alchemiczna i dokonywac adnotacji na dziele bedacycm w sposob oczywisty wytworem jakiegos szalenca i oszusta"

Jak wyżej - takie były czasy. Łatwo to zrozumieć, bez przesady.

>Czy Platon odrzucal logike i empiryzm swiata rzeczywistego. Metodologia wyluskiwania naturze tajemnic za pomoca "swiata idei" owszem.

Metodologia odkrywania realnego świata idei zniekształconego przez zmysły. Logikę w zasadzie stworzył Arystoteles, który jak widać przerósł mistrza. Empiryzm (aposterioryzm) to indukcja (Arystoteles) a nie dedukcja (Platon) jako punkt wyjścia w rozumowaniu.

>kreowanie bytow a potem ich poszukiwanie to jednak zupelnie inna sytuacja

Nie, to jest właśnie prymat świadomości nad rzeczywistością (jak u Platona i innych). Nie ten punkt wyjścia, takie rozumowanie od końca. Może to doprowadzić do odkrycia nieznanych bytów ale nie musi. To metoda indukcyjna to weryfikuje. U platoników metoda ta niczego nie weryfikuje bo przecież oparta jest na zniekształconych wg nich danych zmysłowych. Weryfikuje czysty rozum, sam z siebie sięgający istoty rzeczy nie dostępnej metodom empirycznym.

>Takze odejscie od metodologii w ktorej : wpierw widze byt/zjawisko, a dopiero pozniej na podstawie interakcji i obserwacji zachowan wyciagam wnioski - buduje model rozumienia.

Dokładnie. Tak właśnie np. Maxwell wyprowadził swoje równania, na których opierał się m.in. Einstein. Tak o fizycznej rzeczywistości pisał Einstein:

www.d-meeus.be/physique/Maxwell-Einstein-en.html

>Chodzi o to ze zajmuje sie i analizuje cos rzeczywistego, a nie wpierw jakis byt/zjawisko wymyslam

Einstein badał jak najbardziej rzeczywistość. Między innymi dlatego był w opozycji do różnych dziwnych interpretacji mechaniki kwantowej, które prowadziły do paradoksów.
16-06-2019 19:20 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Tzn .. wydaje mi sie co profesor chce powiedziec to ze jakby Grecy zauwazyli iz "prawdziwa"/"ostateczna" interpretacja rzeczywistosci (o ile takowa wogole istnieje) moze byc..czy tez zawsze bedzie inna, niz ta ktora odbieramy=widzimy=rozumiemy na danym etapie rozwoju za pomoca aparatu zmyslow i myslenia kombinatoryjnego.
>Nie można twierdzić, że ta prawdziwa rzeczywistość (a co za tym idzie jej prawidłowa interpretacja) będzie zawsze inna niż to sami zrozumiemy/zinterpretujemy bo to jest podważanie własnych tez tak naprawdę. Powyższa platońska teza staje się właśnie taką wadliwie przeprowadzoną interpretacją dotyczącą naszego rozumu (i nie tylko bo też zmysłów), który przecież jest częścią rzeczywistości. To jest w pewnym sensie tworzenie alternatywnej rzeczywistości lub jej alternatywnej, zniekształconej wizji. Poza tym myślenie kombinatoryjne to w pewnym sensie myślenie logiczne - czyli nasz jedyny mechanizm poznania.

..mysle ze Platon chce tu bardziej powiedziec iz zmysly dostarczaja nam jakby "falszywych danych" na temat swiata, stad nasze jego falszywe pojecie i odbior ..(cd w kolejnej odpowiedzi ponizej)..gdzie na "wyzszy poziom" mozemy wzniesc sie dzieki ideom i czystemu rozumowi ale w polaczeniu z widzeniem"

[w innym wypadku musielibysmy zalozyc ze Platon kompletnie odcina sie od zmyslow, empirycznej obserwacji traktujac ja jako niewazna, pomijalna dla odkrycia prawdziwej natury swiata..swe wnioski i przemyslenia na temat rzeczywistosci "wyciagajac z nikad" ..a tak chyba do konca nie bylo, gdyz rysuje sie w umysle wowczas ow stan jako wrecz "rodzaj szalenstwa"]

>>Jak stwierdza Platon "pewne wartosci"/postawa/zachowanie.. wznosza umysl na poziom zrozumienia noesis dokonujac przelomu w widzeniu, co w praktyce polega na "zauwazeniu czegos czego nikt wczesniej nie widzial"
>Czyli mistyczna "intuicja intelektualna", czysta myśl (czysty rozum), dzięki której poznajemy prawdziwy, "rzeczywisty świat idei". Czyli wszystko od końca - prymat świadomości nad rzeczywistością. Dla platoników obserwowalne byty to są zniekształcenia idei (istoty rzeczy) a nie odwrotnie - gdzie idee są uproszczeniami (abstrakcjami, gdzie np. definiujemy/kategoryzujemy ignorując pewne cechy, szukając podobieństw itp.) dotyczącymi obiektywnie (czyi niezależnie od świadomości) istniejących bytów.

..a rozum kombinatoryjny w polaczeniu z pewna postawa i stanem ducha (rodzajem pojmowania samego rozumu) poziomem czystej idei, zwanym noesis .."odkrywaja ja na nowo"

[TAK BYM ROZUMIAL przekaz Platona..i wydaje sie ze prof Dembinski wlasnie to mowi ..chyba ze wystapil przypadek]

>>Przyklad - "teoria grawitacji Newtona"
>Teoria jak najbardziej prawdziwa (w konkretnym, ograniczonym kontekście z naszego punktu widzenia - lub inaczej w kontekście ówczesnej wiedzy).

(prawdziwa, ale niepelna ..brakuje sily rownowazacej "ying yang", odpychajacej, rozpraszajacej od siebie przyciagajace sie obiekty)

Tzn "model przyciagania sie materii" ..tlumaczyl (w jakims ogolnym zarysie) nie tylko dlaczego jablko upada na glowe, przedmioty spadaja ..jak rowniez przyczyne ruchu planet, budowe ksztalt ukladu slonecznego, eliptyczne orbity, przyspieszenia ..ale nawet "ksztalt kulisty ziemi i innych obiektow na niebosklonie"

..po wyjasnieniu jednym prawem, zasada dzieki noesis ..zaczynamy "widziec = rozumiec" "niemal wszystko".

A tu przyklad poprzedniej blednej interpretacji wynikajacej ze zmyslow i umyslu kombinatoryjnego przed "noesis newtonoskim"

Ryszard z Middleton (1293)

"Stwierdzam ze niebo poruszane jest przez inteligencje w nastepujacy sposob: pewna czesc tej inteligencji kierowana przez intelekt i pod wladza woli, wyprowadza pewna sile z moznosci nieba do aktu dzieki ktorej niebo zostaje zdeterminowane do okreslonego ruchu nakazego przez wole tej inteligencji i dzieki tej sile samo niebo porusza siebie"

>>Tu problemem jest odejscie fizyki od klasycznych zasad i metodologii nauk empirycznych.
>Z tym się zgodzę.

Zatem w watpliwosc poddac mozna caly wspolczesny model... jest on "wysoce prawdopodobnie podejrzany o falszerstwo"

>>.w sensie ..Einstein nigdy nie zobaczyl, doswiadczyl w realnej rzeczywistosci, "krzywizny przestrzennej".. tylko jak sie okazuje zapozyczyl sobie owo rozumowanie i hipotetyczny niesprawdzony koncept (ze wogole przestrzen moze sie wyginac) od filozofow z poprzedniej epoki.
>W takim ujęciu wygina się w czasie. Ale tego nie należy rozumieć dosłownie jako wygięcie w czwartym wymiarze przestrzennym a to jak to formułują i tłumaczą relatywiści to już trochę inny problem (o którym wspomniałem).

Chodzi o metodologie ...wymyslanie bytow/zjawisk/zachowan ..a potem dopiero poszukiwanie w celu udowodnienia ich rzekomego istnienia ktore "zawsze znajduja sie na skraju niewykrywalnosci"

W przypadku nowego modelu : "patrze widze rozumiem" ..rozszerzajace sie przestrzennie atomy, planety, gwiazdy, galaktyki i na tej podstawie ..empirycznej buduje kolejne twierdzenia/wnioski .."bo je widze"

>>[zaznaczyc nalezy ze spor o to czy "przestrzen sie wogole wygina" trwa do dzis = dalej ow teoria nic wspolnego ze swiatem realnym nie ma]
>Kwestia interpretacji.

Tak tylko ..setki tysiecy ludzi w szkolach nie sa i przez ostatnie 100 lat nie byly nauczane fizyki ..a mozna powiedziec ..wirtualnych bezuzytecznych bzdur, geometrii.

OTW/STW sa podstawa niby rozumienia wszechswiata, a poprostu w praktyce nie wyjasniaja NIC ..

.. ani przeciez przyciagania grawitacyjnego, ani orbit planet ani ich elips i przyspieszen, ani ekspansji kosmosu ..nico jego ksztalcie, nic o ukladzie slonecznym, nic o ewolucji wszechswiata, nic o jego strukturze, nic o plejadach, formowaniu sie gwiazd, mglawicach ...nic o ewolucji Slonca ...NIC O TERMODYNAMICE, CHEMII

..sorki OTW wyjasnily "paradoks blizniakow" i "gpsy" tym ze czasoprzestrzen jest na orbicie "mniej wykrzywiona" (po lacinie WYC......A !)

Ciezko to wogole uznac za fizyke szczerze mowiac .. bardziej chyba zart jakis

.
17-06-2019 18:10 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>..mysle ze Platon chce tu bardziej powiedziec iz zmysly dostarczaja nam jakby "falszywych danych" na temat swiata, stad nasze jego falszywe pojecie i odbior ..(cd w kolejnej odpowiedzi ponizej)..gdzie na "wyzszy poziom" mozemy wzniesc sie dzieki ideom i czystemu rozumowi ale w polaczeniu z widzeniem"

Ale punktem wyjścia staje się czysty rozum, gdzie pewne np. logiczne prawdy są dane umysłowi a priori (przez swego rodzaju objawienie, coś co ma źródło w samym rozumie) i dopiero potem patrzymy na rzeczywistość i ją interpretujemy przy pomocy tych objawionych prawd. To jest czysty mistycyzm. Tutaj świadomość ma prymat nad rzeczywistością a nie odwrotnie. I dlatego np. naukowcy twierdzą, że jeśli coś da się matematycznie wymodelować (w oparciu o pewną przyjętą a priori aksjomatykę) to jest to realnie możliwe. Dlatego zwolennicy "metrycznej ekspansji" twierdzą, że to coś realnego. Platonizm to tak naprawdę anty-filozofia - epistemologia od końca, ontologia od końca. Świat na opak.

>[w innym wypadku musielibysmy zalozyc ze Platon kompletnie odcina sie od zmyslow, empirycznej obserwacji traktujac ja jako niewazna, pomijalna dla odkrycia prawdziwej natury swiata

To już jest solipsyzm (który tak na prawdę jest platonizmem poprowadzonym konsekwentnie do końca). Natomiast chodzi tu nie o odcięcie się od świata tylko o źródło wiedzy o nim. Chodzi o punkt wyjścia w rozumowaniu.

>..a rozum kombinatoryjny w polaczeniu z pewna postawa i stanem ducha (rodzajem pojmowania samego rozumu) poziomem czystej idei, zwanym noesis .."odkrywaja ja na nowo"

I to jest właśnie ta opaczna epistemologia.

>[TAK BYM ROZUMIAL przekaz Platona..i wydaje sie ze prof Dembinski wlasnie to mowi ..chyba ze wystapil przypadek]

Tak, to właśnie mówi czyli sam sobie przeczy. Logika, dedukcja, której używa w sformułowaniu swoich tez nie wzięła się z czystego rozumu a priori. Już Arystoteles to zrozumiał i sprowadził Platona na ziemię (nie do końca ale to on jest twórcą logiki a nie Platon, co nie dziwi w sumie).

>(prawdziwa, ale niepelna ..brakuje sily rownowazacej "ying yang", odpychajacej, rozpraszajacej od siebie przyciagajace sie obiekty)

Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak bezbytowa siła (siła oderwana od bytu, która mistycznie istnieje sama z siebie i w oderwaniu od materii). Po drugie są teorie inaczej tłumaczące grawitację (jako właśnie "pchanie" poprzez eter). Tak czy siak Newton stworzył bardzo solidną podbudowę pod mechanikę klasyczną. Nie oczekujmy, że nagle wszystko by dobrze zinterpretował i dał nam teorię wszystkiego.

>Tzn "model przyciagania sie materii" ..tlumaczyl (w jakims ogolnym zarysie) nie tylko dlaczego jablko upada na glowe, przedmioty spadaja ..jak rowniez przyczyne ruchu planet, budowe ksztalt ukladu slonecznego, eliptyczne orbity, przyspieszenia ..ale nawet "ksztalt kulisty ziemi i innych obiektow na niebosklonie"

I to jest właśnie ten jego geniusz.

>..po wyjasnieniu jednym prawem, zasada dzieki noesis ..zaczynamy "widziec = rozumiec" "niemal wszystko".

Chyba nie bardzo. Newton, używając metody empirycznej (aposterioryzm) i rozumowania indukcyjnego stworzył swoje idee. Jego punktem wyjścia była rzeczywistość a nie czysty rozum. On to robił gwałcąc platonizm (i chwała mu za to). Oczywiście nie wszystko co pisał było prawdą, jego rozum czasem go zawodził. Natomiast obserwacje (dane zmysłowe) nie były żadnym zniekształceniem rzeczywistości tylko właśnie ukazywały jej istotę i on ją próbował tym swoim intelektem uchwycić.

>"noesis newtonoskim"

Noesis to po prostu intelekt, rozum itd. Chodzi o punkt wyjścia w rozumowaniu (indukcja vs dedukcja). Platon patrzył od końca, Newton od początku.

>Zatem w watpliwosc poddac mozna caly wspolczesny model... jest on "wysoce prawdopodobnie podejrzany o falszerstwo"

Cóż, idee naukowe oparte na platonizmie są fałszerstwem - opierają się na fałszywych danych zmysłowych i mistycznej umiejętności rozumu do wyjścia poza ten fałsz i dotarcia do istoty rzeczy nie danej zmysłom tylko noesis. No i potem mamy "metryczną ekspansję" i inne fantazje.

>Chodzi o metodologie ...wymyslanie bytow/zjawisk/zachowan

Te byty wynikają z samej teorii - zakłada się, że jak coś jest matematycznie możliwe w ramach danej teorii to jest możliwe realnie. To jest właśnie platonizm - wychodzimy w rozumowaniu od czystego noesis i dopasowujemy do niego rzeczywistość (korygujemy zmysłowe manifestacje, fenomeny czy jak to nazwać). Czyli mówiąc kolokwialnie - dorabianie faktów do teorii, dorabianie rzeczywistości do noesis (świadomości, intelektu).

>W przypadku nowego modelu : "patrze widze rozumiem"

Jakiego nowego, to jest zwykły empiryzm o ile zdamy sobie sprawę co oznacza to "rozumiem" i skąd się bierze.

>"bo je widze"

A elektrony widzisz? Istnieją czy nie istnieją?

>Tak tylko ..setki tysiecy ludzi w szkolach nie sa i przez ostatnie 100 lat nie byly nauczane fizyki ..a mozna powiedziec ..wirtualnych bezuzytecznych bzdur, geometrii.

Geometria jest szalenie praktyczna. O czym Ty piszesz?

>OTW/STW sa podstawa niby rozumienia wszechswiata, a poprostu w praktyce nie wyjasniaja NIC

To, że Ty tak to widzisz nie znaczy, że nic nie wyjaśniają. Tak jak pisałem - od strony matematycznej jest ok (przynajmniej w dużej części) i jak widać w praktyce też się to potwierdza. Jeśli dobrze to filozoficznie ująć to jest to z całą pewnością lepsze niż inne cuda typu "metryczna ekspansja".

>.. ani przeciez przyciagania grawitacyjnego ani orbit planet ani ich elips i przyspieszen

Po pierwsze to nie jest teoria wszystkiego, po drugie jakoś to jednak wyjaśnia.

>ani ekspansji kosmosu

Bo jej nie ma.

>nic o ewolucji wszechswiata

Bo nie ma żadnej ewolucji.

>NIC O TERMODYNAMICE, CHEMII

Dodaj jeszcze - nic o biologii, geografii i wiedzy o społeczeństwie.
30-06-2019 13:59 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>..mysle ze Platon chce tu bardziej powiedziec iz zmysly dostarczaja nam jakby "falszywych danych" ...
>Ale punktem wyjścia staje się czysty rozum, gdzie pewne np. logiczne prawdy są dane umysłowi a priori (przez swego rodzaju objawienie, coś co ma źródło w samym rozumie) i dopiero potem patrzymy na rzeczywistość i ją interpretujemy przy pomocy tych objawionych prawd. To jest czysty mistycyzm...

Punktem wyjscia staje sie rozum ..ale ten przeciez nie moze byc oderwany od empirycznej obserwacji realnego otoczenia. Rozum nie wymysla ..rozum poprzez idee, madrosc i logike "kombinuje", porownuje, mierzy, rozwija sie badajac empirycznie, przez co wlasnie odkrywa swiat rzeczywisty w ktorym jak najbardziej miejsce ma rowniez poziom czystej idei.

Z mistycyzmem czy okultyzmem mielibysmy do czynienia w wypadku gdyby Platon twierdzil ze tajemna i ukryta wiedza jest mu przekazywana przez nierealne byty, a nie wynika ona z wgladu w nature i obserwacji swiata.

>>musielibysmy zalozyc ze Platon kompletnie odcina sie od zmyslow, empirycznej obserwacji traktujac ja jako niewazna, pomijalna dla odkrycia prawdziwej natury swiata
>To już jest solipsyzm (który tak na prawdę jest platonizmem poprowadzonym konsekwentnie do końca). Natomiast chodzi tu nie o odcięcie się od świata tylko o źródło wiedzy o nim. Chodzi o punkt wyjścia w rozumowaniu.

No ale zrodla wiedzy o swiecie nie mozna zdobywac "poza swiatem" bo poprostu zadna inna rzeczywistosc dla czlowieka nie istnieje .. poza nasza wypelniona ideami, ktore materie ksztaltuja.

>>..a rozum kombinatoryjny w polaczeniu z pewna postawa i stanem ducha (rodzajem pojmowania samego rozumu) poziomem czystej idei, zwanym noesis .."odkrywaja ja na nowo"
>I to jest właśnie ta opaczna epistemologia.

Dlaczego opaczna ? Wydaje sie ze Platon podaje poprostu recepte na oswieceniowy przelom.

>>[TAK BYM ROZUMIAL przekaz Platona..i wydaje sie ze prof Dembinski wlasnie to mowi ..chyba ze wystapil przypadek]
>Tak, to właśnie mówi czyli sam sobie przeczy. Logika, dedukcja, której używa w sformułowaniu swoich tez nie wzięła się z czystego rozumu a priori. Już Arystoteles to zrozumiał i sprowadził Platona na ziemię (nie do końca ale to on jest twórcą logiki a nie Platon, co nie dziwi w sumie).

Moim zdaniem (choc wiem co masz na mysli, sam sie nie raz z tym spotkalem) jest to poprostu niezrozumienie Platona, ktory nie uwaza ze "czysty rozum", swiat idei kompletnie oderwanym jest od swiata zmyslow ..a bardziej ze trwa on jakby "nad nim" jako byt nadrzedny .. poziom absolutu, sily stworzenia, boskosci.

Dlatego watpliwym jest ze Platon wierzyl iz jego wlasny rozum i madrosc nie wynikly bezposrednio z nauki i doswiadczenia swiata, oraz ze zupelnie podrzuca on empiryzm jako srodek poznawczy. Platonowi bardziej sadze chodzi o uwolnienie sie z obowiazujacego narzuconego schematu myslenia, ktory wynika z aktualnej obserwacji i stanu wiedzy, okreslajac go jako przypuszczalnie "watpliwy, podstepny i mylacy".

[co samo w sobie jest poteznym ogromnym przelomem w swiadomosci jednostki ludzkiej]

>>(prawdziwa, ale niepelna ..brakuje sily rownowazacej "ying yang", odpychajacej, rozpraszajacej od siebie przyciagajace sie obiekty)
>Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak bezbytowa siła (siła oderwana od bytu, która mistycznie istnieje sama z siebie i w oderwaniu od materii). Po drugie są teorie inaczej tłumaczące grawitację (jako właśnie "pchanie" poprzez eter). Tak czy siak Newton stworzył bardzo solidną podbudowę pod mechanikę klasyczną. Nie oczekujmy, że nagle wszystko by dobrze zinterpretował i dał nam teorię wszystkiego.

Tzn o jaka "bezbytowa sile chodzi" ? Mnie bardziej ze Newton podaje "przepis na kosmos", ale tylko z jedna sila -> "przyciagajaca", ktora stale i nieustannie stara sie skupic cala materie w jeden obiekt. Dla logika oczywistym jest ze jesli swiat znajduje sie i trwa w formie rozproszonej ..to istniec w nim musi rowniez sila rozdzielajaca od siebie obiekty (chocby dlatego zeby mogl powstac uklad planetarny).

>>Tzn "model przyciagania sie materii" ..tlumaczyl nie tylko dlaczego jablko upada na glowe, przedmioty spadaja ..jak rowniez przyczyne ruchu planet, budowe ksztalt ukladu slonecznego, eliptyczne orbity, przyspieszenia ..ale nawet "ksztalt kulisty ziemi i innych obiektow na niebosklonie"
>I to jest właśnie ten jego geniusz.

Tak, dodac mozna ze model grawitacji powstal dlatego ze Newton cos zauwazyl na Ziemi i niebie, a nie ze to wymyslil z nikad.

>>..po wyjasnieniu jednym prawem, zasada dzieki noesis ..zaczynamy "widziec = rozumiec" "niemal wszystko".
>Chyba nie bardzo. Newton, używając metody empirycznej (aposterioryzm) i rozumowania indukcyjnego stworzył swoje idee. Jego punktem wyjścia była rzeczywistość a nie czysty rozum. On to robił gwałcąc platonizm (i chwała mu za to). Oczywiście nie wszystko co pisał było prawdą, jego rozum czasem go zawodził. Natomiast obserwacje (dane zmysłowe) nie były żadnym zniekształceniem rzeczywistości tylko właśnie ukazywały jej istotę i on ją próbował tym swoim intelektem uchwycić.

Tyle ze empiryczne dane widzieli wszyscy ..schemat ukladu slonecznego, spadajace jablka, przyspieszajace przyciagane niczym magnesem planety ..a jednak nikt nie wzniosl sie na poziom rozumu noesis

>>"noesis newtonoskim"
>Noesis to po prostu intelekt, rozum itd. Chodzi o punkt wyjścia w rozumowaniu (indukcja vs dedukcja). Platon patrzył od końca, Newton od początku.

Schemat moze byc tylko jeden : ROZUM - OBSERWACJA - WNIOSEK - ROZUM - KOLEJNA OBSERWACJA - KOLEJNY WNIOSEK wznoszacy poznanie na wyzszy poziom (i tak w kolko).

W kazdej nauce z poczatku panuje pewien dogmat ideowy, po czym za pomoca weryfikacji empirycznej postep przychodzi malymi kroczkami, po czym jeden osobnik unifikuje i "zamyka pewien etap" lamiac poprzedni dogmat .. nowy zajmuje miejsce starego .. i tak w kolko.

(nie ma tu jakby innych rzeczywistych mozliwosci)
.
02-07-2019 21:12 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Rozum nie wymysla ..rozum poprzez idee, madrosc i logike "kombinuje", porownuje, mierzy, rozwija sie badajac empirycznie

Skąd rozum wie, jakie są zasady logiki? Czyli skąd wie jak interpretować żeby poznać prawdę, zdobyć wiedzę (epistemologia)? U Platona to się bierze znikąd bo właśnie rozum jest punktem wyjścia (aprioryzm). Empiryzm to dokładne zaprzeczenie tego procesu - najpierw zmysłowa obserwacja a potem interpretacja. Interpretacja oparta o zasady logiki też wyciągnięte ze zmysłowej obserwacji rzeczywistości. To jest aposterioryzm - punktem wyjścia jest rzeczywistość, rozum jest czynnikiem wtórnym.

>Z mistycyzmem czy okultyzmem mielibysmy do czynienia w wypadku gdyby Platon twierdzil ze tajemna i ukryta wiedza jest mu przekazywana przez nierealne byty

Tak właśnie jest - prawa logiki (wiedza podstawowa) jest dana rozumowi a priori znikąd. A światem realnym jest świat idei a nie to co nam pokazują zmysły.

>Dlaczego opaczna ? Wydaje sie ze Platon podaje poprostu recepte na oswieceniowy przelom.

Mistyczny przełom dzięki mistycznemu noesis, gdzie umysł po prostu wie sam z siebie jak dojść do prawdy (o świecie idei). Można to nazwać oświeceniem, intuicją czy czymkolwiek - to wciąż mistycyzm.

>Moim zdaniem (choc wiem co masz na mysli, sam sie nie raz z tym spotkalem) jest to poprostu niezrozumienie Platona, ktory nie uwaza ze "czysty rozum", swiat idei kompletnie oderwanym jest od swiata zmyslow

Uważam dokładnie odwrotnie, to istota tego co głosi Platon jest często nierozumiana przez jego zwolenników. Nie chodzi tu o oderwanie rozumu od świata tylko o to, jak dochodzi on do prawdy, wiedzy o świecie. U Platona dzieje się to w mistyczny sposób - prymat ma świadomość, rozum, nie rzeczywistość. Zasady rozumowania, istota noesis jest u niego oderwana od rzeczywistości, jest czysto rozumowa. Dopiero na tym mistycznym fundamencie opiera się interpretację danych zmysłowych - a więc łączy rozum z rzeczywistością.

>Dlatego watpliwym jest ze Platon wierzyl iz jego wlasny rozum i madrosc nie wynikly bezposrednio z nauki i doswiadczenia swiata, oraz ze zupelnie podrzuca on empiryzm jako srodek poznawczy.

Zasady jego rozumowania wzięły się prosto z rozumu, nie z rzeczywistości. Nie mówię o odrzuceniu przez niego doświadczenia zmysłowego tylko o ścieżce rozumowania prowadzącej do prawdy. Ponadto sam jego świat idei jest mistyczny - czyli ta "wyższa warstwa" istniejąca rzekomo poza naszymi zmysłowymi obserwacjami, które korygujemy dążąc do noesis. Używasz tu pojęcia "empiryzm" w innym, uproszczonym znaczeniu - czyli sama obserwacja. Filozoficznie patrząc jest to termin bardziej złożony, a jego istotą jest aposterioryzm. U Platona masz przeciwieństwo tego czyli aprioryzm (a priori dane reguły rozumowania, logika). Dopiero potem jest obserwacja i jej interpretacja oparta o te wzięte znikąd (z czystego rozumu) reguły. Dlatego np. postulowanie istnienia dodatkowych wymiarów przestrzennych czy ciemnej energii jest formą matematycznego platonizmu. Masz matematyczne aksjomaty, na tym budujesz model i wszystko co z tego wychodzi traktujesz jako fizycznie możliwe, bo matematyka jest tu punktem wyjścia w rozumowaniu. Nawet Meissner to przyznaje - bierzemy jakiś konkretny (dowolny, hulaj dusza) model i dopiero w oparciu o niego przeprowadzamy eksperymenty (np. w akceleratorach) i interpretujemy wyniki.

>Platonowi bardziej sadze chodzi o uwolnienie sie z obowiazujacego narzuconego schematu myslenia

W tym cały problem, odrzucił on po prostu dane zmysłowe (bezpośrednią obserwację) jako to pierwotne źródło poznania, zmysły jako zniekształcenie świata idei, istniejącego poza tą zmysłową obserwacją i dostępnego wyłącznie rozumowi.

>[co samo w sobie jest poteznym ogromnym przelomem w swiadomosci jednostki ludzkiej]

Nie, jest cofnięciem się w rozwoju wiedzy o świecie w objęcia czystego mistycyzmu. To wszystko co wytykasz np. Einsteinowi ma swoje źródło w platońskich elementach kantyzmu.

>Tzn o jaka "bezbytowa sile chodzi" ?

Siła to tylko abstrakcja opisujące oddziaływanie między bytami. W rzeczywistości istnieją tylko byty, materia, substancja. Byty te się poruszają względem siebie. Pojęcia "pole, siła, energia, masa" itd. nie istnieją w oderwaniu od bytów/materii/substancji. Czyli nie ma samej, czystej siły znikąd, czystej energii itd.

>Mnie bardziej ze Newton podaje "przepis na kosmos", ale tylko z jedna sila -> "przyciagajaca"....... to istniec w nim musi rowniez sila rozdzielajaca

Nie musi. Mam wrażenie, że nie rozumiesz dlaczego np. ciała krążą wokół siebie. Tu nie ma żadnej dodatkowej siły odpychającej tylko grawitacja i ruch innego ciała próbującego uciec z tej grawitacji - leci sobie kometa w stronę Słońca, jego grawitacja zakrzywia ten lot ale kometa ucieka bo leci za szybko żeby zacząć bliżej krążyć czy spaść na Słońce. Nic tu poza tym jej ruchem w przestrzeni nie odpycha jej od Słońca. Tak samo Księżyc krąży wkoło Ziemi próbując wciąż i wciąż uciec w kierunku prostopadłym do siły grawitacji.

>Tyle ze empiryczne dane widzieli wszyscy ..schemat ukladu slonecznego, spadajace jablka, przyspieszajace przyciagane niczym magnesem planety ..a jednak nikt nie wzniosl sie na poziom rozumu noesis

Nie wkładaj noesis do empiryzmu. Noesis to wiedza o "wiecznych formach" i ideach a nie obiektywnie istniejących bytach danych nam bezpośrednio poprzez zmysły.

>Schemat moze byc tylko jeden : ROZUM - OBSERWACJA - WNIOSEK - ROZUM - KOLEJNA OBSERWACJA - KOLEJNY WNIOSEK

Nie, jak zaczynasz od rozumu to masz potem teorię strun, wieloświaty i inne fantazje. Zawsze najpierw jest obserwacja, jeśli chcesz poznać obiektywną prawdę. Nic w naszej wiedzy (w tym w logice) nie jest dane a priori.

>W kazdej nauce z poczatku panuje pewien dogmat ideowy

Tak, dzięki empiryzmowi poznajemy świat takim, jakim jest. Nie świat idei ale świat fizycznych bytów takim, jakim jawi się naszym zmysłom.

"Świat i ludzie nie są ta­cy źli, jak to wy­nika z ar­chi­wum IPN-u." - Donald Tusk
07-07-2019 13:19 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Zatem w watpliwosc poddac mozna caly wspolczesny model... jest on "wysoce prawdopodobnie podejrzany o falszerstwo"

>Cóż, idee naukowe oparte na platonizmie są fałszerstwem - opierają się na fałszywych danych zmysłowych i mistycznej umiejętności rozumu do wyjścia poza ten fałsz i dotarcia do istoty rzeczy nie danej zmysłom tylko noesis. No i potem mamy "metryczną ekspansję" i inne fantazje.

No tylko tyle ze od strony logiki mamy troche sprzecznosc z poziomiem WIDZENIA=NOESIS .. pada sugestia ze metodologia i zasady Platona zawsze zaprowadza na manowce ..a przeciez wynikiem noesis (czystego umyslu) byla chocby grawitacja Newtona (zauwazenie czegos co wszyscy mieli "przed oczyma")

W wypadku ciemnej energii mamy do czynienia z kompletnym wymyslem ...pytanie czy Platon dopuszcza ot tak wymyslanie sobie bytow (prof Dembinski w cytowanej dyskusji twierdzi jakby ze nie do konca)

Z kolei metryczna ekspansja jest naprawde jedynym logicznym wytlumaczeniem tego co dzieje sie na niebie (kosmos puchnie ..rozszerza sie ..ale wlasnie w ten przedziwny, unikalny sposob "kazdy od kazdego" ..co niestety koszmarnie kloci sie na wielu plaszczyznach z postulowanym bigbangiem ..gdyz wyglada tak jakby cyt. gremium naukowe :

"wylacznie przestrzen miedzy galaktykami sie rozciagala"

Naukowcy nie sa az tak glupi ..nie glosili by przeciez bez celu modelu, ktory burzy niemal ich wlasny wybuchu.

(szuka sie poprostu wszelkimi metodami wyjasnienia rzeczywistej obserwacji)

>>Chodzi o metodologie ...wymyslanie bytow
>Te byty wynikają z samej teorii - zakłada się, że jak coś jest matematycznie możliwe w ramach danej teorii to jest możliwe realnie. To jest właśnie platonizm - wychodzimy w rozumowaniu od czystego noesis i dopasowujemy do niego rzeczywistość (korygujemy zmysłowe manifestacje, fenomeny czy jak to nazwać). Czyli mówiąc kolokwialnie - dorabianie faktów do teorii, dorabianie rzeczywistości do noesis (świadomości, intelektu).

Pod wzgledem matematycznym wszystko jest mozliwe (gdy glowa pelna marzen) ..np system ptolemejski to czysty platonizm ..idealne okregi, sfery ..a jednak duchowym patronem jego byl Arystoteles (takie troche pomieszanie z poplataniem)

>>W przypadku nowego modelu : "patrze widze rozumiem"
>Jakiego nowego, to jest zwykły empiryzm o ile zdamy sobie sprawę co oznacza to "rozumiem" i skąd się bierze.

Profesor Dembinski powinien sie tlumaczyc

(niewiem skad wytrzasnal w takim razie oraz jak ma sie to wlasnie do stwierdzenia ze dla Platona widziec znaczy rozumiec ...wydawalo by sie ze dla Platona swiat empiryczny nie ma wogole znaczenia, gdyz poznanie odbywa sie wylacznie "poprzez swiat idei" <- brak tu troche fundamentalnej logiki szczerze mowiac)

>>"bo je widze"
>A elektrony widzisz? Istnieją czy nie istnieją?

Widze pewne empiryczne energetyczne zjawisko (cos rzeczywistego) i na podstawie obserwacji rzeczywistego bytu, jego zachowania ..tworze teorie o elektronie, ktore to kolejne obserwacje badz wykluczaja badz potwierdzaja (dzieki modelowi atomu opartemu o elektrony udaje sie w ogromnym stopniu zrozumiec chemie ..wiele innych dziedzin (strukture pierwiastkow).

(drogowskaz dla poszukiwaczy)

Wyobraz sobie ze najprostszy model Bohra ..rowniez CHLODNICTWO tlumaczy dziecinnie prosto za pomoca skoku elektronu oraz emisji/absorpcji energii z nia zwiazanej, burzac jednoczesnie falszywa, a obowiazujaca dla calej mikroskali "kinetyczna nature wibrujacej materii" Cunta Rumforda.. przy okazji przemiany adiabatyczne i inne wymysly.

>>Tak tylko setki tysiecy ludzi w szkolach nie sa i przez ostatnie 100 lat nie byly nauczane fizyki ..a mozna powiedziec ..wirtualnych bezuzytecznych bzdur, geometrii.
>Geometria jest szalenie praktyczna. O czym Ty piszesz?

Praktyczna w przypadku fizyki bylaby gdyby miala cokolwiek wspolnego z rzeczywistym swiatem... a tak naprawde czterowymiarowe stozki czasu, czy niewidzialne wygiecia czasoprzestrzenne wokol niewidzialnych czarnych dziur to bardziej horrory dla dzieci (umyslow studentow wydzialu) na dobranoc .

>>OTW/STW sa podstawa niby rozumienia wszechswiata, a poprostu w praktyce nie wyjasniaja NIC
>To, że Ty tak to widzisz nie znaczy, że nic nie wyjaśniają. Tak jak pisałem - od strony matematycznej jest ok (przynajmniej w dużej części) i jak widać w praktyce też się to potwierdza. Jeśli dobrze to filozoficznie ująć to jest to z całą pewnością lepsze niż inne cuda typu "metryczna ekspansja".

No ale co Ci konkretnie wyjasnila np OTW skoro za pomoca ugiecia czasoprzestrzennego nie da sie nawet opisac ukladu slonecznego.

Tzn stwierdzic mozna ze Ogolna Teoria Wzglednosci oswiecila nas ze jak wezmiemy gumowa mate i polozymy na niej metalowa kulke to mata sie rozciagnie ...a dodatkowo gdy puscimy inne male kuleczki wowczas szybciutko one na dol rowniez pospadaja.

(tylko co w tym takiego odkrywczego ..oraz jakie ma ow fundament modelu Einsteina przelozenie na swiat rzeczywisty, bo ja np nie widze zadnego .. wg mnie nie z takiej przyczyny podrzucony do gory kamien opada na ziemie ..a co niby ujawnia Einstein)

>>.. ani przeciez przyciagania grawitacyjnego ani orbit planet ani ich elips i przyspieszen
>Po pierwsze to nie jest teoria wszystkiego, po drugie jakoś to jednak wyjaśnia.

No ale jak ..narysuj prosze zatem symetryczny lej i nanies na niego niesymetryczne orbity planet ukladu slonecznego (nie da sie, paradoks)

>>ani ekspansji kosmosu
>Bo jej nie ma.

Statyczny nieskonczony, homogeniczny kosmos nie moze istniec w dluzszym okresie w przypadku gdzie dziala wylacznie sila stale skupiajaca materie.

Ow model tworzy mnostwo problemow ..np ..galaktyki, uklady sloneczne, planetarne od zawsze byly jak w zegarku takie same ..nic sie nigdy w kosmosie na przestrzeni nieskonczonosci nie zmienialo ..zadnych transformacji, zmian, procesow ?

.
14-07-2019 14:46 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>a przeciez wynikiem noesis (czystego umyslu) byla chocby grawitacja Newtona (zauwazenie czegos co wszyscy mieli "przed oczyma")

Nie zgadzam się. Newton obserwował i mierzył to co mu pokazywały zmysły i na tej podstawie wyprowadzał wzory. Wiedział, że to rzeczywistość ma prymat, i jest zarówno punktem wyjścia w rozumowaniu jak i ostatecznym weryfikatorem teorii (metoda indukcyjna - generalnie indukcja ma znaczenie nadrzędne nad dedukcją, jest zawsze punktem wyjścia). Krytycznie patrzył np. na wizję sił działających na odległość bez pośrednictwa jakiejś materii po drodze (eter, substancja itp.) - nie wierzył w istnienie "nicości". Tutaj ciekawy artykuł opisujący ewolucję empiryzmu, gdzie czasy Newtona to w zasadzie początek jego "klasycznego" końca. Jeszcze przed Kantem (Kartezjusz, Hume i in.) mamy tu powolne wplatanie elementów platonizmu (zjawiska, formy jako zniekształcenia nieosiągalnego zmysłom czy nawet rozumowi idealnego świata rzeczy samych w sobie).

www.ptta.pl/pef/pdf/e/empiryzm.pdf

>W wypadku ciemnej energii mamy do czynienia z kompletnym wymyslem ...pytanie czy Platon dopuszcza ot tak wymyslanie sobie bytow (prof Dembinski w cytowanej dyskusji twierdzi jakby ze nie do konca)

Platon dopuszcza "czysto rozumowe" docieranie do rzeczy idealnych (w tym praw fizyki) - w tym przypadku z wykorzystaniem matematyki. Zauważ, że w jego czasach nauki przyrodnicze nie były zmatematyzowane, to nastąpiło dopiero później (w dużej mierze dzięki Newtonowi). Z tego z czasem zaczął się wyłaniać platonizm matematyczno-fizyczny a jego ukoronowaniem są właśnie teorie typu OTW, teoria strun czy większość interpretacji mechaniki kwantowej. Platonizm nie oznacza porzucenia empiryzmu tylko zmienia punkt wyjścia w rozumowaniu.

>Z kolei metryczna ekspansja jest naprawde jedynym logicznym wytlumaczeniem tego co dzieje sie na niebie

Też się z tym nie zgadzam - metryczna ekspansja wymaga powstawania czegoś z niczego, rozmnażania się materii samej z siebie i/lub postulowania istnienia czystej próżni. To są wewnętrznie sprzeczne koncepcje i dlatego je odrzucam.

>(szuka sie poprostu wszelkimi metodami wyjasnienia rzeczywistej obserwacji)

Pytanie w oparciu o jaki model się te obserwacje interpretuje.

>Pod wzgledem matematycznym wszystko jest mozliwe (gdy glowa pelna marzen) ..np system ptolemejski to czysty platonizm ..idealne okregi, sfery ..a jednak duchowym patronem jego byl Arystoteles (takie troche pomieszanie z poplataniem)

Arystoteles nie odrzucał dedukcji jako metody poznania. On po prostu odpowiednio ją ustawiał w procesie rozumowania - po indukcji. Logika obejmuje wiele różnych sposobów czy etapów docierania do prawdy (wnioskowanie, dowodzenie, sprawdzanie itd.) - ważne, żeby wiedzieć co to jest ta "prawda". Do tego potrzebna jest porządna epistemologia - taka, jaką stworzył Arystoteles (a więc odwrotna w swej istocie do platońskiej). Ojciec logiki wie co mówi.

>(niewiem skad wytrzasnal w takim razie oraz jak ma sie to wlasnie do stwierdzenia ze dla Platona widziec znaczy rozumiec

Nie wiem, częściowo wygląda to tak jakby próbował platonizm zracjonalizować (czyli ratować empiryzm w kontekście platonizmu, w sumie to trochę taki kantyzm).

>...wydawalo by sie ze dla Platona swiat empiryczny nie ma wogole znaczenia, gdyz poznanie odbywa sie wylacznie "poprzez swiat idei" <- brak tu troche fundamentalnej logiki szczerze mowiac)

Z jednej strony znaczenie ma, gdyż zmysły to jedyny aparat pokazujący nam świat (choć zniekształcony), czyli to co poznajemy. Z drugiej strony jednak jest tak jak piszesz, jeśli platońską epistemologię pociągnąć konsekwentnie do końca. Idee, czyli rzekoma, ukryta przed zmysłami istota rzeczy, biorą się tak naprawdę znikąd (a priori z umysłu). Czyli umysł poznaje nie świat empiryczny ale swoje własne twory.

>Widze pewne empiryczne energetyczne zjawisko (cos rzeczywistego) i na podstawie obserwacji rzeczywistego bytu, jego zachowania ..tworze teorie o elektronie, ktore to kolejne obserwacje badz wykluczaja badz potwierdzaja

Ale możesz wybrać błędny model, który będzie dobrze pasował do obserwacji. Elektron w tym przypadku jest w dużym stopniu wytworem dedukcji, czymś hipotetycznym (wiemy, że istnieje ale nie wiemy jaką ma formę tak naprawdę). Bezpośrednim, ostatecznym dowodem na jego istnienie jako np. korpuskuły byłoby jego zaobserwowanie (czyli znowu ukłon w stronę indukcji). Atomy można zaobserwować mniej więcej w ten sposób przy użyciu odpowiednich urządzeń (mikroskopy elektronowe czy kwantowe - chociaż to też nie do końca bezpośrednie), elektrony nie bardzo.

>(dzieki modelowi atomu opartemu o elektrony udaje sie w ogromnym stopniu zrozumiec chemie ..wiele innych dziedzin (strukture pierwiastkow).

No ale czym są te elektrony - korpuskułami, chmurą, drganiem substancji?

>Wyobraz sobie ze najprostszy model Bohra ..rowniez CHLODNICTWO tlumaczy dziecinnie prosto za pomoca skoku elektronu oraz emisji/absorpcji energii z nia zwiazanej, burzac jednoczesnie falszywa, a obowiazujaca dla calej mikroskali "kinetyczna nature wibrujacej materii" Cunta Rumforda.. przy okazji przemiany adiabatyczne i inne wymysly.

A czemu np. te elektrony skaczą? Albo przez co skaczą - czystą pustkę? To chyba nie takie dziecinne jak się wydaje.

>Praktyczna w przypadku fizyki bylaby gdyby miala cokolwiek wspolnego z rzeczywistym swiatem... a tak naprawde czterowymiarowe stozki czasu, czy niewidzialne wygiecia czasoprzestrzenne wokol niewidzialnych czarnych dziur to bardziej horrory dla dzieci (umyslow studentow wydzialu) na dobranoc .

No ale to tylko część kosmologii, która z kolei jest tylko częścią fizyki. Stawiając wieżowiec czy produkując procesor nie opierasz się raczej na OTW.


In memoriam.
"15% przerwy, w imieniu klubu" - Ryszard Petru
"Jeśli ktoś nie pił taniego wina, to dla mnie jest podejrzany." - Stefan Niesiołowski
21-07-2019 20:26 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>a przeciez wynikiem noesis byla chocby grawitacja Newtona (zauwazenie czegos co wszyscy mieli "przed oczyma")
>Nie zgadzam się. Newton obserwował i mierzył to co mu pokazywały zmysły i na tej podstawie wyprowadzał wzory. Wiedział, że to rzeczywistość ma prymat, i jest zarówno punktem wyjścia w rozumowaniu jak i ostatecznym weryfikatorem teorii (indukcja ma znaczenie nadrzędne nad dedukcją). Krytycznie patrzył np. na wizję sił działających na odległość bez pośrednictwa jakiejś materii po drodze (eter) - nie wierzył w istnienie "nicości". Tutaj ciekawy artykuł opisujący ewolucję empiryzmu, gdzie czasy Newtona to w zasadzie początek jego "klasycznego" końca. Jeszcze przed Kantem (Kartezjusz, Hume) mamy tu powolne wplatanie elementów platonizmu.

Sadze iz idea grawitacji to forma umyslowego "oswiecenia" Newtona, troche dziela czasow, moze przypadku (jednak zasadnicza kwestia jest czysta "mysl") .. Isaak poprostu pierwszym zostal "najmadrzejszym" (szczesciarzem ..choc widac bylo geniusz po chocby przelomie w konstrukcji teleskopu = ktos kto jednak wyprzedzal odrobine pokolenie)..co to zauwazyl ze z powodu tej samej przyczyny ktorej jablko upada na ziemie (uderzajac zdezorientowanego naukowca w lepetyne) ...planety kraza wokol slonca a sile te, oddzialywanie, przyciaganie.. nazwal idea ..PRAWEM "grawitacji" (prawa to cos co istnieje "ponad matematyka" bedaca wg Platona jedynie "narzedziem wykonawczym") .

Cala teoria byla niczym wiecej jak UNIFIKACJA, SIMPLIFIKACJA, UPROSZECZENIEM.. przy czym nalezy zaznaczyc iz grecki "edein" .. IDEA .. w klasycznym tonie oznacza "cos co umozliwia ZROZUMIENIE" (otaczajaego swiata) ..przykladowo np "teoria piekna" (przy pomocy ktorej "piekno zauwazamy w przeroznistych dziedzinach, aspektach otoczenia")...tu Platon uwazal ze owszem istnieje swiat nadrzedny ..lecz dzieki wglebianiu sie w jego tajniki, wejsciu poprzez postawe w poziom niejawny "noesis" nastepuje "widzenie" ODKRYCIE (kart) praw rzeczywistosci jawnej, przy czym nie ma tu mowy i miejsca na "wymyslanie bytow".

Poziom "noesis" to "widzenie" .. "ujrzenie czegos w swiecie empirycznym"(inaczej nie byloby sensu), zauwazenie "HARMONII"(wg starozytnych "esencji praw wszechswiata") - oczywistosci (czegos co nikt wczesniej nie zdolal)

>>W wypadku ciemnej energii mamy do czynienia z kompletnym wymyslem ...pytanie czy Platon dopuszcza ot tak wymyslanie sobie bytow (prof Dembinski w cytowanej dyskusji twierdzi jakby ze nie do konca)
>Platon dopuszcza "czysto rozumowe" docieranie do rzeczy idealnych (w tym praw fizyki) - w tym przypadku z wykorzystaniem matematyki. Zauważ, że w jego czasach nauki przyrodnicze nie były zmatematyzowane, to nastąpiło dopiero później (dzięki Newtonowi). Z tego z czasem zaczął się wyłaniać platonizm matematyczno-fizyczny a jego ukoronowaniem są właśnie teorie typu OTW, teoria strun czy większość interpretacji mechaniki kwantowej. Platonizm nie oznacza porzucenia empiryzmu tylko zmienia punkt wyjścia w rozumowaniu.

Nie do konca gdyz dla Platona (i owczesnych -> "duch epoki"[zeitgeist]) matematyka jest jedynie "wytworem podmiotu"..tworem podrzednym, a nie bytem.. idea sama w sobie (te staly wysoko ponad).

To ze wszechswiat da sie opisac matematycznie, nie oznacza "iz on sam jest matematyczny".. jak chcieliby wspolczesni "fizycy" (skwantowania liczbowego rzeczywistosci)

Tu jakby naukowcy wychodza przed szereg, a zasadnicza kwestia w wypadku fizyki jest jej empiryczny charakter i jakiekolwiek odejscie od zasady GROZI OGROMNYM NIEBEZPIECZENSTWEM I PORAZKA NIEZROZUMIENIA (czlowiek nigdy nie byl sprytniejszy od stworcy.. co ujawnia jako nauka empiryczna chocby medycyna)

>>Z kolei metryczna ekspansja jest naprawde jedynym logicznym wytlumaczeniem tego co dzieje sie na niebie
>Też się z tym nie zgadzam - metryczna ekspansja wymaga powstawania czegoś z niczego, rozmnażania się materii samej z siebie i/lub postulowania istnienia czystej próżni. To są wewnętrznie sprzeczne koncepcje i dlatego je odrzucam.

Tzn "z niczego" .. nowy model tlumaczy iz "dodatkowa przestrzen" bierze sie z masy -> jej ZGNIATANIA, SCISKU, TEMPERATURY, WIROWANIA (istny piekielny kociol, wyciskajacy - rozbijajacy materie na NAJDROBNIEJSZA STRUKTURE = POLE(=oddzialywanie) = PRZESTRZEN)
[w roznych skalach wielkosci]

>>(szuka sie poprostu wszelkimi metodami wyjasnienia rzeczywistej obserwacji)
>Pytanie w oparciu o jaki model się te obserwacje interpretuje.

Widzi sie pewna "empiryczna rzeczywistosc", a kolejna rzecza jest jej "usystematyzowanie", "ujednolicenie" poprzez wlasnie "idee" (tylko o to chodzi Platonowi)

>>Pod wzgledem matematycznym wszystko jest mozliwe ..np system ptolemejski to czysty platonizm ..idealne okregi, sfery ..a jednak duchowym patronem jego byl Arystoteles
>Arystoteles nie odrzucał dedukcji jako metody poznania. On po prostu odpowiednio ją ustawiał w procesie rozumowania - po indukcji. Logika obejmuje wiele różnych sposobów czy etapów docierania do prawdy - ważne, żeby wiedzieć co to jest ta "prawda". Do tego potrzebna jest porządna epistemologia - taka, jaką stworzył Arystoteles. Ojciec logiki wie co mówi.

Tak ..ale juz np Arystoteles nigdy nie dopuscilby mozliwosci ze "sam wszechswiat jest matematyczny".. poniewaz kontynuowal on mysl Platona i klasycznych (jak rowniez sam wyznaczal nowe szlaki).. gdzie oczywistym bylo jakby ze "kalkulacja jest jedynie wytworem podmiotu", a nie istnieniem samym w sobie.

>>(niewiem skad wytrzasnal w takim razie oraz jak ma sie to wlasnie do stwierdzenia ze dla Platona widziec znaczy rozumiec
>Nie wiem, częściowo wygląda to tak jakby próbował platonizm zracjonalizować (czyli ratować empiryzm w kontekście platonizmu, w sumie to trochę taki kantyzm)

Dlatego ze wg Platona dzieki "noesis" dokonujemy przelomu w sensie "widzenia" w swiecie jawnym ?

(zadac mozna pytanie ..czy w wypadku OTW ...ktokolwiek kiedykolwiek zauwazyl "krzywizny" i na ich podstawie wyprowadzil "rozumienie otoczenia" ?
.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>W wypadku ciemnej energii mamy do czynienia z kompletnym wymyslem. Pytanie czy Platon dopuszcza ot tak wymyslanie sobie bytow (prof Dembinski twierdzi jakby ze nie do konca)
>Platon dopuszcza "czysto rozumowe" docieranie do rzeczy idealnych (w tym praw fizyki) - w tym przypadku z wykorzystaniem matematyki. Zauważ, że w jego czasach nauki przyrodnicze nie były zmatematyzowane, to nastąpiło dopiero później (dzięki Newtonowi). Z tego z czasem zaczął się wyłaniać platonizm matematyczno-fizyczny a jego ukoronowaniem są właśnie teorie typu OTW, teoria strun czy większość interpretacji mechaniki kwantowej. Platonizm nie oznacza porzucenia empiryzmu tylko zmienia punkt wyjścia w rozumowaniu.

Platon stwierdza ze do swiata idei zajrzec mozna poprzez intelekt, rozum, madrosc i logike (postawa duchowa, przyjecie pewnego swiatopogladu, zasad).

Jednak kluczowa kwestia to iz pojecie "idea" jednoznaczne jest z "widziec, ujrzec, zobaczyc cos" (czego inni w otaczajacym swiecie wczesniej nie zauwazyli, "widze przez to = rozumiem") :

- prawo umozliwiajace harmonie, uporzadkowanie, usystematyzowanie, uproszczenie, ujednolicenie postrzegania rzeczy

Jaka zas idee (z zakresu fizyki) przyniesc moze matematyka sama w sobie ?

>>Z kolei metryczna ekspansja jest naprawde jedynym logicznym wytlumaczeniem tego co dzieje sie na niebie
>Też się z tym nie zgadzam - metryczna ekspansja wymaga powstawania czegoś z niczego, rozmnażania się materii samej z siebie i/lub postulowania istnienia czystej próżni. To są wewnętrznie sprzeczne koncepcje i dlatego je odrzucam.

Przypuscmy ze na Ziemi ktorys z przedmiotow zaczyna sie bez przyczyny poruszac, a naukowiec ot tak postuluje iz czyni to niewidzialna i niewykrywalna jemu tylko znana czastka WUDU "5" .. jaki myslisz odbior, oddziwek pojawil by sie w srodowisku.

(wariat, gdyz kinetyke zapewne "tlumacza pewne prawa" z ktorej ona sama wynika)

Beneficiarze postulujacy byty typu "ciemne energie", "ciemne energie", "czarne dziury" (jak rowniez niewidzialne "krzywizny czasoprzestrzenne)" w empirycznym modelu fizyki, niczym nie roznia sie od postsredniowiecznych kuglarzy i szarlatanow sprzedajacych mascie na niewidzialne duszace po nocach strzygi oraz zmory.

>>szuka sie wszelkimi metodami wyjasnienia rzeczywistej obserwacji
>Pytanie w oparciu o jaki model się te obserwacje interpretuje.

Zgodnie z grecka metodologia, szukamy poprzez intelekt "idei" ktora wyjasni zjawiska i widziadla otaczajacej rzeczywistosci

[z cala pewnoscia odpowiedzi nie udziela tu matematyka-kalkulacja, ani geometria]

>>wydawalo by sie ze dla Platona swiat empiryczny nie ma wogole znaczenia, gdyz poznanie odbywa sie wylacznie "poprzez swiat idei" - brak tu troche fundamentalnej logiki szczerze mowiac
>Z jednej strony znaczenie ma, gdyż zmysły to jedyny aparat pokazujący nam świat (choć zniekształcony), czyli to co poznajemy. Z drugiej strony jednak jest tak jak piszesz, jeśli platońską epistemologię pociągnąć konsekwentnie do końca. Idee, czyli rzekoma, ukryta przed zmysłami istota rzeczy, biorą się tak naprawdę znikąd (a priori z umysłu). Czyli umysł poznaje nie świat empiryczny ale swoje własne twory.

Tzn wg starozytnych Grekow swiat idei jest zapewne siedziba bogow mitologii co pieknie Homer ukazuje poprzez np Achillesa jako nieugietego wojownika gotowego bez wahania na smierc rzucic sie za wiecznymi wartosciami : zasadami, szlachetnoscia, cnota i wieczna legenda (ciekawe swoja droga jaki wplyw wywarlo to na decyzje Sokratesa) ..a nizeli babrac w splamionym slaboscia, przemijajacym bez echa i chwaly .. swiecie malostkowej, strachliwej, upadlej (szukajacej jedynie chwilowej korzysci, bezpieczenstwa wygody i stabilizacji) ..podrzednej ludzkiej swiadomosci (jaka prezentuje np nawet sam Odyseusz).

>>Widze pewne empiryczne zjawisko (cos rzeczywistego) i na podstawie obserwacji rzeczywistego bytu, jego zachowania ..tworze teorie o elektronie, ktore to kolejne obserwacje badz wykluczaja badz potwierdzaja
>Ale możesz wybrać błędny model, który będzie dobrze pasował do obserwacji. Elektron w tym przypadku jest w dużym stopniu wytworem dedukcji, czymś hipotetycznym (wiemy, że istnieje ale nie wiemy jaką ma formę tak naprawdę). Bezpośrednim, ostatecznym dowodem na jego istnienie jako np. korpuskuły byłoby jego zaobserwowanie. Atomy można zaobserwować mniej więcej w ten sposób przy użyciu odpowiednich urządzeń

O atomie mozemy zgodnie z obserwacja i jakims tam prawdopodobienstwem powiedziec, iz jest on pewnym "polem" o ksztalcie kulistym.

Model elektronu zas (spor toczy sie czy jest on czastka, czy moze raczej rozrzedzona substancja) jako korpuskuly wyjasnia jednak i UJEDNOLICA (pozwala gleboko wniknac, a przez to zrozumiec) :

- strukture atomu, pierwiastki (otaczajacy swiat), chemie oraz wiele innych zjawisk

>>(dzieki modelowi atomu opartemu o elektrony udaje sie w ogromnym stopniu zrozumiec chemie ..wiele innych dziedzin (strukture pierwiastkow).
>No ale czym są te elektrony - korpuskułami, chmurą, drganiem substancji?

Stawiam piwo ze jednak korpuskula w sensie "skoncentrowana w jadro energia" (czynnik nizszego rzedu wielkosci scalony grawitacyjnie). Uswiadamia mi to wowczas model struktury atomu = elektrony poodzielane przestrzenia "siedza sobie kolo jadra poukladane na orbitach jak rodzynki w ciescie", odpychajac od samych siebie poniewaz (jak empirycznie stwierdza model ekspansywny):

KAZDE WIRUJACE SKUPISKO MASY=ENERGII WYTWARZA WOKOL SIEBIE POLE, KTOREGO EFEKTEM JEST ODPYCHNIECIE PODOBNEJ SKALI TOZSAMYCH OBIEKTOW (inne wirujace skupiska - elektrony, jadro atomu)

["z innej beczki" : swobodnie przez uklad taki zas przelatuja mniejsze fotony, czego przykladem sa gazy]

>>Wyobraz sobie ze najprostszy model Bohra ..
>A czemu np. te elektrony skaczą? Albo przez co skaczą - czystą pustkę? To chyba nie takie dziecinne jak się wydaje.

Gdyz wzbudzajac energetycznie jadro zwiekszamy pole, sile jego "odpychania elektromagnetycznego" ?

.
14-07-2019 14:56 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>No ale co Ci konkretnie wyjasnila np OTW skoro za pomoca ugiecia czasoprzestrzennego nie da sie nawet opisac ukladu slonecznego.

Chodzi mi bardziej o STW, gdzie np. dylatację czasu czy kontrakcję długości można sensownie zinterpretować. Zakrzywienie czasoprzestrzeni przez grawitację natomiast wydaje się być problematyczne (chociaż samo pojęcie czasoprzestrzeni niekoniecznie).

>Tzn stwierdzic mozna ze Ogolna Teoria Wzglednosci oswiecila nas ze jak wezmiemy gumowa mate i polozymy na niej metalowa kulke to mata sie rozciagnie ...a dodatkowo gdy puscimy inne male kuleczki wowczas szybciutko one na dol rowniez pospadaja.

To jest fatalna analogia (coś jak z balonem w inflacji kosmosu). Jeśli się zrozumie, że OTW to tylko matematyczny model, który trzeba w odpowiedni sposób zinterpretować w języku niematematycznym, a wszystkie zniekształcenia są, jak w STW, zniekształceniami pomiaru a nie samej "tkaniny rzeczywistości" to nie musi być z tym koniecznie jakaś tragedia chyba (chociaż osobiście nie podoba mi się taki model grawitacji bo to jest właśnie ten einsteinowski kantyzm, to z drugiej strony matematycznie jest dość dokładnie). No ale pokaż gdzie konkretnie i jak bardzo OTW wykłada się w opisie Układu Słonecznego.

>(tylko co w tym takiego odkrywczego ..oraz jakie ma ow fundament modelu Einsteina przelozenie na swiat rzeczywisty, bo ja np nie widze zadnego

W tym właśnie problem - jak ująć w słowa tą całą matematykę, żeby nie popaść w sprzeczność czy ogólnie mistycyzm.

>.. wg mnie nie z takiej przyczyny podrzucony do gory kamien opada na ziemie ..a co niby ujawnia Einstein)

Einstein pokazuje matematyczny model i nic więcej.

>No ale jak ..narysuj prosze zatem symetryczny lej i nanies na niego niesymetryczne orbity planet ukladu slonecznego (nie da sie, paradoks)

Nie chodzi o narysowanie leju tylko konkretne wyliczenia.

>Statyczny nieskonczony, homogeniczny kosmos nie moze istniec w dluzszym okresie w przypadku gdzie dziala wylacznie sila stale skupiajaca materie.

Nie stale, przecież jak wybucha supernowa to się materia oddala od siebie a nie zbliża. Grawitacja to tylko jeden z rodzajów oddziaływań. Poza tym statyczny znaczy nie zmieniający rozmiaru (nieekspansywny) i samo to w żaden sposób nie uniemożliwia istnienia Wszechświata w dłuższym okresie czasu. Ty zakładasz, że ma być ekspansja po czym wnioskujesz na tej podstawie, że ma być ekspansja. Taka tautologia.

>Ow model tworzy mnostwo problemow ..np ..galaktyki, uklady sloneczne, planetarne od zawsze byly jak w zegarku takie same ..nic sie nigdy w kosmosie na przestrzeni nieskonczonosci nie zmienialo ..zadnych transformacji, zmian, procesow ?

Jak nie uznajesz żadnych innych sił niż grawitacja to są problemy. Wszystko się ciągle zmienia i nie ma to żadnego znaczenia z punktu widzenia wieku czy rozmiaru Wszechświata. Sorry ale nie rozumiesz pojęcia "statyczny", już kilka razy Ci zwróciłem uwagę a Ty to ignorujesz. Poza tym ograniczanie Wszechświata w czasie czy przestrzeni jest wewnętrznie sprzeczne (implikuje istnienie "nicości"). Toć chciałeś logicznie, czemu wybierasz nielogiczną interpretację?

In memoriam.
"15% przerwy, w imieniu klubu" - Ryszard Petru
"Jeśli ktoś nie pił taniego wina, to dla mnie jest podejrzany." - Stefan Niesiołowski
27-07-2019 12:26 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>No ale co Ci konkretnie wyjasnila np OTW skoro za pomoca ugiecia czasoprzestrzennego nie da sie nawet opisac ukladu slonecznego.
>Chodzi mi bardziej o STW, gdzie np. dylatację czasu czy kontrakcję długości można sensownie zinterpretować. Zakrzywienie czasoprzestrzeni przez grawitację natomiast wydaje się być problematyczne (chociaż samo pojęcie czasoprzestrzeni niekoniecznie).

Wzrost energi kinetycznej naturalnie (bo logicznie) powiazany jest ze wzrostem masy = grawitacji, przez co i dylatacja czasu ("Shadow of Collosus") .. niestety kompletna sprzecznosc to rozumowanie iz :

- predkosc kazdego przedmiotu moze "rosnac nieskonczenie az do c"

- im masywniejszy i mocniej oddzialywujacy(G) jest rozpedzany obiekt "TYM BARDZIEJ SIE ON SKRACA" (kontrakcja dlugosci)

[podobnie "czarne dziury" ..gdzie cialo pochlaniajace coraz to wiecej materii kosmosu .."staje sie w miare nieustajacego odzywiania mniejsze"]

Nalezy zdac sobie sprawe, iz cale OTW / STW sa jedynie "zabawa Einsteina" zgadywaniem "JAK WYGLADAC MOZE SWIAT" przy zalozeniu ze "czas i przestrzen nie sa stale, wieczne, niezmienne"

Zasadnicza kwestia jest czy Einstein prawidlowo powiazal, oraz opisal czynniki takie jak - PREDKOSC, MASA, TEMPERATURA, ENERGIA, DLUGOSC (przestrzen), CZAS

(tu pojawiaja sie niestety powazne watpliwosci)

[Pamietamy w kompediach dziewietnastowiecznych dzialy jak : "MASA, CZAS, PRZESTRZEN" .. czynniki od dawien dawna wyroznione, wyodrebnione [poprzez swiat idei, do ktorej wg grekow dostep mamy wylacznie za pomoca "wgladu intelektualnego", a nie jedynie dzieki zmyslowym wrazeniom i zimnej obserwacji : przykladowo - swiadomosc zwierzecia "ideologicznie nieuswiadomionego" vs czlowieka]

Rozwiazaniem ("zagadki filozoficznej Kanta"?) wydaje sie zaleznosc:

MASA (zmiana czynnikow energii, makro / mikroskala)

- PRZESTRZEN - ROZSZERZA, BADZ KURCZY (zasieg)

- CZAS - SPOWALNIA, BADZ PRZYSPIESZA (natezenie pola)

W zwiazku z tym cialo przyspieszajace w kierunku C w zaleznosci od masy poczatkowej napotka "naturalna bariere", hamulec wykluczajacy paradoks ..A PREDKOSCI SWIETLNE MOZLIWE SA I PRZYPORZADKOWANE WYLACZNIE SWIATU KWANTOWEMU dla ktorego "czynnik przestrzeni jest zawezony" = obiekt znajduje sie poza grawitacja (efekt rozmycia kondensatu)

W sumie tyle .. zalozenia eliminuja kolejne sprzecznosci -> nieskonczona koncentracje bez jakiegokolwiek konca i sensu (czarne dziury), odwieczna nieskonczona arene wydarzen - "przestrzen z nikad" (ktora rowniez wyklucza mozliwosc zaistnienia harmonii = kosmosu).

>>Tzn stwierdzic mozna ze Ogolna Teoria Wzglednosci oswiecila nas ze jak wezmiemy gumowa mate i polozymy na niej metalowa kulke to mata sie rozciagnie..a dodatkowo gdy puscimy inne male kuleczki wowczas szybciutko one na dol rowniez pospadaja.
>To jest fatalna analogia (coś jak z balonem w inflacji kosmosu). Jeśli się zrozumie, że OTW to tylko matematyczny model, który trzeba w odpowiedni sposób zinterpretować w języku niematematycznym, a wszystkie zniekształcenia są, jak w STW, zniekształceniami pomiaru a nie samej "tkaniny rzeczywistości" to nie musi być z tym koniecznie jakaś tragedia chyba.

Problem polega na tym, iz ow "matematyczny model" (ktory nic nie opisuje i nic swoimi tlumaczeniami nie wyjasnia ..porownac tylko z wczesniej wymieniona lista nowej perspektywy) .. nakazuje mi uwierzyc ze :

- PRZESTRZEN JEST NIESKONCZONA

- PRZESTRZEN MOZE SIE WYGINAC, SKRECAC (wszystko tylko nie rozszerzac wg najmadrzejszych w dziejach naukowcow XXI wiecznych), DZIEKI CZEMU PRZEDMIOTY SPADAJA NA ZIEMIE A PLANETY KRAZA WOKOL SLONCA

("analogia tkaniny jest malo wazna"..tyle ze to fundament OTW/STW - obowiazujacego oficjalnie modelu, a tu widzimy .."jednym sie podoba innym nie")

- ZE CZAS MOZE SIE WYKRZYWIAC DZIEKI CZEMU PLYNIE WOLNIEJ (coz za piekne i eleganckie wyjasnienie)

- A WOGOLE TO CZAS, ANI PRZESTRZEN NIE ISTNIEJA ..SA JEDYNIE BLEDNYM STAROSWIECKIM WYMYSLEM .. W RZECZYWISTOSCI MAMY DO CZYNIENIA WYLACZNIE Z GALARETOWATA CZTEROWYMIAROWA CZASOPRZESTRZENIA

(bzdury z ktorymi nikt nigdy do czynienia nie mial w empirycznej rzeczywistosci)

- ZE WSZYSTKO WYBUCHLO Z PUNKTU Z NIKAD

- ZE ISTNIEJA NIEWIDZIALNE CIEMNE ENERGIE

- ZE ISTNIEJA NIEWIDZIALNE CZARNE DZIURY

- ZE ISTNIEJA NIEWIDZIALNE CIEMNE MATERIE

(dzieki czemu naukowcy idealnie rozumieja i wyjasniaja cala ewolucje i historie kosmosu az do 0,000(x42)000001 sekundy tuz po bigbangu z punktu ktory byl wszedzie)

>No ale pokaż gdzie konkretnie i jak bardzo OTW wykłada się w opisie Układu Słonecznego.

Np mamy dwie wersje lejow grawitacyjnych

- w pierwszej gwiazda tworzy jeden wielki w ktorym turlaja sie planety

- drugiej czasoprzestrzen miedzy obiektami jest plaska jedynie one same wytwarzaja wokol siebie male lejki krazac wokol Slonca

Zaden z tych modeli nie ma sensu logicznego.

Gwiazda tworzy tak gleboki lej w ktorym planety kraza (dla uproszczenia) po orbitach kolowych, PONIEWAZ TWIERDZI SIE ZE WYGIETA CZASOPRZESTRZEN WYZNACZA TORY RUCHOW..to pytanie zadac mozna dlaczego fotony docierajace z kosmosu w owym glebokim leju rowniez nie wyginaja toru ruchu tak mocno jak planety.

Planetom wygieta czasoprzestrzen mowi jak maja sie poruszac, a juz fotonow czy np komet owa zasada nie dotyczy ?

>>(tylko co w tym takiego odkrywczego oraz jakie ma ow fundament modelu Einsteina przelozenie na swiat rzeczywisty, bo ja np nie widze zadnego
>W tym właśnie problem -jak ująć w słowa tą całą matematykę, żeby nie popaść w sprzeczność czy ogólnie mistycyzm.

Tyle ze to nie matematyka, a IDEA stanowi fundamentalny element rozumienia zjawiska.

U Einsteina IDEAMI sa : "czasoprzestrzen", "nieskonczonosci", deformacje :"krzywizny, skrecenia, drgania"

Albert twierdzi ze dzieki owym zalozeniom wyjasnia mechanizm przyciagania.

Matematyka ma jedynie rzekomo owe przypuszczenia potwierdzac i "empirycznie udawadniac".

.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>wg mnie nie z takiej przyczyny podrzucony do gory kamien opada na ziemie,a co niby ujawnia Einstein)

>Einstein pokazuje matematyczny model i nic więcej

Platon, jak i Arystoteles przekonani sa iz sam model matematyczny nie moze byc tozsamy z prawem, zasada (z ktorej wynika harmonia i porzadek swiata - "kosmos") gdyz jest on czynnikiem podrzednym, podporzadkowanym idei (z niej wynikajacym), wytworem jedynie intelektu.

>>No ale jak..narysuj prosze zatem symetryczny lej i nanies na niego niesymetryczne orbity planet ukladu slonecznego (nie da sie, paradoks)

>Nie chodzi o narysowanie leju tylko konkretne wyliczenia.

Wpierw wyjasnienie zasady funkcjonowania systemu slonecznego, a pozniej wyliczenia Newtona wynikaly z "WIDZENIA" (starogreckie noesis "patrze, widze harmonie, rozumiem otoczenie").. zauwazenia prawa GRAWITACJI, "o sile przyciagajacej do siebie obiekty" (bez wnikania w jej przyczyny)

..a u Alberta ? Miala byc niby wzorcowa rownia pochyla.. zjazd i obroty na odkrzywionym plastycznie leju czasoprzestrzennym, "wykrzywiona gumowa mata" ..ale jak widac Einstein nie do konca chyba wszystkich swym tlumaczeniem zadowolil

Tzn ..najsmieszniejsze ze sam prawidlowo ukazuje analogie :

- coraz ciezsza kuleczka, powoduje coraz wiecej tkaniny przestrzennej rozciagnietej (rozszerzonej, a nie "wygietej geometrycznie") w relacji z masa

>>Statyczny nieskonczony, homogeniczny kosmos nie moze istniec w dluzszym okresie w przypadku gdzie dziala wylacznie sila stale skupiajaca materie.

>Nie stale, przecież jak wybucha supernowa to się materia oddala od siebie a nie zbliża.

Z supernowami nie bylbym do konca taki pewien. Podobny "wybuchowi" efekt ekspansji obserwujemy wokol gwiazd "Wolfa-Rayeta" ..a jest to wlasnie opisywane ROZSZERZANIE SIE PRZESTRZENI WOKOL KONCENTRUJACEGO/SCISKAJACEGO MATERIE OBIEKTU, nie zaden wybuch (po ktorym jak sie okazuje pozostaje stabilne jadro)

[to samo dotyczy ewolucji gwiazd w mglawicy, gdzie po utworzeniu sie jadra resztki gazu rozpraszane sa i "rozpedzane w przestrzeni", przez co nowe skupiska nie moga sie ponownie zgromadzic]

"Supernowe" z dalszych galaktyk to jedynie chwilowe pojasnienia punkcikow (byc moze na koniec zycia "wyciskanie energii" poprzez kompresje (energia wydzielana na radiatorze podczas sprezania w chlodnictwie) "osiaga szczyty" stad momentalny rozblysk i eksplozja swietlna.

Ogolnie tez wydaje mi sie iz odleglosci we wszechswiecie blednie sa oszacowane, a to ze wzgledu na bledna koncepcje "stalej Hubbla", ktora zaklada ze galaktyki oraz caly kosmos pedza z "fizycznymi predkosciami, energia kinetyczna", a takze przez falszywe podstawy wyimaginowanych twierdzen o "efekcie Doplera dla swiatla" (cos czego nikt nigdy nie zaobserwowal - zmiany barwy poruszajacych sie obiektow np ukladu slonecznego, czy w eksperymentach)

>Grawitacja to tylko jeden z rodzajów oddziaływań. Poza tym statyczny znaczy nie zmieniający rozmiaru (nieekspansywny) i samo to w żaden sposób nie uniemożliwia istnienia Wszechświata w dłuższym okresie czasu.

Tyle ze w "innym rozwiazaniu", sila rozpraszajaca materie moze byc wylacznie wybuch mega supernowej, a pozniej wszystko musi sie na nowo skupiac tworzac chwilowo przy okazji przypadkiem stabilne uklady planetarne, ksiezyce, zycie .. i tak dzieje w kolko, cala wiecznosc ?

Czy w takim ukladzie na niebie nie powinnismy zobaczyc polowy kosmosu wybuchajacej, tworzacej super zgrane mechanizmy - systemy gwiezdno/planeto orbitalne (wiesz pewno jak wygladaja skupiska miliardow gwiazd i ich ruch bezkolizyjny wokol jadra galaktyki)

a polowe zapadajaca sie w gesta supernowe ?

Skad zatem stabilny i homogeniczny, "harmonijny = kosmos"..300 miliardow mniej wiecej rowno oddalonych od siebie i trwajacych superstabilnie galaktyk

>Ty zakładasz, że ma być ekspansja po czym wnioskujesz na tej podstawie, że ma być ekspansja. Taka tautologia.

Tzn ekspansje, rozszerzanie sie kosmosu wnioskuje po tym ze

- widzimy kosmos homogeniczny i niekolizyjny

- widzimy przestrzen miedzygalaktyczna

- redshift (jak i jego relacja z przypuszczana odlegloscia)

- widze rozszerzajace sie gwiazdy, atomy (ktore podobnie jak galaktyki, kosmos powiekszaja sie w duzej skali kumulujac materie i temperature w wirujacym jadrze)

- materia rzeczywistosci nie zapada sie i nie kolapsuje

- wizja spojna z oczekiwaniami i obserwacja mikroskali oraz otoczenia (gwiazd)

>>Ow model tworzy mnostwo problemow ..np ..galaktyki, uklady sloneczne, planetarne od zawsze byly jak w zegarku takie same ..nic sie nigdy w kosmosie na przestrzeni nieskonczonosci nie zmienialo ..zadnych transformacji, zmian, procesow ?

>Jak nie uznajesz żadnych innych sił niż grawitacja to są problemy. Wszystko się ciągle zmienia i nie ma to żadnego znaczenia z punktu widzenia wieku czy rozmiaru Wszechświata. Sorry ale nie rozumiesz pojęcia "statyczny", już kilka razy Ci zwróciłem uwagę a Ty to ignorujesz.

Statyczny ..a w praktyce (poteznej nieskonczenie wielkiej, "sztywnej" przestrzeni) dochodzi w nim do eksplozji, a nastepnie koncentracji.

Jakies inne sily moze praktycznie wchodza w gre?

Wezmy taki uklad sloneczny ..istnieje tu cos..cokolwiek co odpycha od siebie obiekty ?

[sila przeciwna grawitacji, "stala kosmologiczna"]

(cos co zapewnialoby stabilnosc, separacje orbit, ich niekolizyjnosc)

>Poza tym ograniczanie Wszechświata w czasie czy przestrzeni jest wewnętrznie sprzeczne (implikuje istnienie "nicości"). Toć chciałeś logicznie, czemu wybierasz nielogiczną interpretację?

Tzn ograniczanie wszechswiata w przestrzeni to podwazenie jego watpliwej "nieskonczonosci" (czynnika nieopisanego, tworzacego paradoksy)

Jesli chodzi o mnie (fizyka jest nauka empiryczna) to nie rozumiem i nie znam pojecia "pustki"/"nicosci" gdyz nie doswiadczylem go nigdy w swiecie rzeczywistym. Caly dostepnie widzialny kosmos wypelniony jest badz to promieniowaniem, badz materia... te pustke to tak naprawde sam sobie wymysliles (gdybasz jedynie i przypuszczasz ze istnieje)

.
07-07-2019 14:23 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Po pierwsze to nie jest teoria wszystkiego, po drugie jakoś to jednak wyjaśnia.
>>ani ekspansji kosmosu
>Bo jej nie ma.
>>nic o ewolucji wszechswiata
>Bo nie ma żadnej ewolucji.

Jesli w nieskonczenie dlugim czasowo wszechswiecie nie ma jakiejkolwiek ewolucji ..to dlaczego gwiazdy wogole jeszcze wszystkie nie wygasly :x ? ..dlaczego nie doszlo i nie dochodzi do wzrostu entropii, pustki i chaosu.

Powiedzmy uklad planetarny jak nasz.. ile lat ma szanse przetrwac w nieskonczonym wszechswiecie i co sie pozniej z nim dzieje..konczy sie jakos, a potem tworza sie kolejne uklady planetarne ? ..ale z czego skoro do zadnej transformacji nie dochodzi.

(dodatkowo sytuacje komplikuje element "jedynej sily skupiajacej", ktora Twoj statyczny model kosmosu zawiera ..zatem jeszcze bardziej wyklucza to mozliwosc zauwazenia w nieskonczenie dlugim okresie stabilnego, idealnie rozproszonego kosmosu jaki dzis przeciez widzimy)

[logika poparta empiryzmem latwo potrafi okreslic co jest realne/prawdziwe/mozliwe, a co nie]

>>NIC O TERMODYNAMICE, CHEMII
>Dodaj jeszcze - nic o biologii, geografii i wiedzy o społeczeństwie.

Przepraszam ale teoria fizyczna ..no powinna chyba niejako unifikowac czy choc laczyc pewne zjawiska makro i mikroswiata fizycznego (inne, zupelnie rodzielne prawa wg Ciebie istnieja dla atomow i czastek, a jeszcze inne dla gwiazd i galaktyk ? moim zdaniem nie)

Biologia i geografia jak najbardziej zawieraja w sobie fizyke i przykladowo nowy model (rozszerzajacej sie przestrzeni, "rozszerzajacego sie eteru") idealnie wpisuje sie w koncept "ekspandujacej ziemi", wskazujac dlaczego wyglada ona tak jak wyglada (rozklad kontynentow)

www.youtube.com/watch?v=tiCMFzpMnZM&t=26s

(szczerze to wielka mam nadzieje ze "rosnacy atom", ale i wyjasnienie za pomoca Bohra efektow fotoelektrycznego, Comptona, termodynamiki, wiazan chemicznych, stanow skupienia materii .. wytlumaczy wiele zjawisk z poziomu reakcji chemicznych czy procesow wewnatrz komorek w medycynie ..a zasadnicza kwestia bedzie jeszcze dokladniejsze opisanie tego co dzieje sie we wnetrzu samego atomu)

Wystarczy ze zalozymy ze masa przestrzen rozszerza, a nie wygina

(czyli teza : kazde gorace, wirujace, skompresowane, ciezkie jadro wytwarza w roznych skalach efektywnie pole, "balon przestrzenny wokol siebie")

i zaczynamy rozumiec ze :

.. to dlatego pierwotna zupa CMB koncentruje sie, a nie "rozszerza sie i wybucha" (czerwone obszary na mapce tla)

.. to dlatego chmura wodoru "przemienia sie" bezposrednio w 300 mld odseparowanych przestrzenia galaktyk ("dark ages" <- tu sie kryje ciemnota)

.. to dlatego rozlozone sa one rownomiernie i od siebie oddalone

.. to dlatego kazda oddala sie od kazdej

.. to dlatego "uciekaja od siebie" coraz szybciej

.. to dlatego galaktyki spiralne "znajduja sie w obszarach o nizszej gestosci" (Alan Dressler)

.. to rowniez z tej samej przyczyny gwiazdy po utworzeniu sie "uciekaja z mglawic"

.. to dlatego po utworzeniu dochodzi wokol do jednoczesnego rozproszenia resztek gazu

.. to dlatego obserwujemy niekolizyjne struktury plejad, gwiazdozbiory ("odpychanie ladunkow dodatnich" z mikroswiata)

.. to dlatego uklad sloneczny mogl wogole powstac (materia "oddzielona jest od siebie przestrzenia")

.. to dlatego Jowisz i gazowe giganty "wyemigrowaly", "uciekly" na dalekie orbity

.. to dlatego Ziemia jest blisko, a Jowisz daleko od Slonca

.. to dlatego daleko od Jowisza jest Saturn

.. to dlatego daleko od Saturna jest Uran

.. to dlatego istnieje stabilny uklad planetarny i zadne z obiektow (planety i ksiezyce) nie zderza sie w ruchu kolizyjnym

.. to dlatego Slonce stale powoli sie powieksza

.. to dlatego uklad sloneczny sie powieksza

.. to dlatego Ziemia stale oddala sie od Slonca

.. to dlatego Ksiezyc oddala sie od Ziemi

.. to dlatego na koniec zycia gwiazdy "ekspanduja do giganta"

.. to dlatego tworzy sie atom

.. to dlatego elektrony tworza orbity i strukture atomow odpychajac sie od siebie

.. to dlatego "ladunki o tym samym znaku sie odpychaja + z + (=jadro od jadra/pole od pola)

.. to dlatego elektron Bohra skacze na "wyzsza orbite" podczas absorpcji energii

.. to dlatego tworza sie aniony i kationy

.. to dlatego tworza sie wiazania chemiczne

.. to dlatego obserwujemy rozszerzalnosc temperaturowa cial

.. to dlatego materia przyjmuje stany staly, ciekly, gazowy, plazmy

.. to dlatego mozliwe jest chlodnictwo

.. to dlatego obserwujemy nadprzewodnictwo

.. to dlatego mozliwa jest termodynamika

.. to dlatego obserwujemy efekt fotoelektryczny, Comptona

Czy nawet zagadnienia dotyczace fizyki jadrowej (koncept w glowie poki co sie dopiero pomalu uklada) ..gdzie wlasnie wirujacy proton wytwarza przestrzen stad mozliwe jej wypelnienie przez kolejne (niewirujace wiec opadajace) neutrony (stad izotopy) ..a w przypadku gdy strukture chcemy zwiekszyc (z wodoru utworzyc hel ..wymagane sa kolejne protony, gdyz najprosciej rzecz ujmujac "miejsca jest za malo", potrzebna dodatkowa przestrzen)

[gdzie rowniez jednym z glownych zalozen jest ze "zlozone pierwiastki sa jak plejady"]
.
14-07-2019 17:26 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Jesli w nieskonczenie dlugim czasowo wszechswiecie nie ma jakiejkolwiek ewolucji

Źle się wyraziłem, chodziło mi o to że nie ma ewolucji Wszechświata jako całości od punktu "zero" w czasie. Ewolucja na zasadzie ciągłych zmian oczywiście jest.

>..to dlaczego gwiazdy wogole jeszcze wszystkie nie wygasly :x ? ..dlaczego nie doszlo i nie dochodzi do wzrostu entropii, pustki i chaosu.

Bo zasada wzrostu entropii dotyczy układów izolowanych. Nieskończony Wszechświat siłą rzeczy takim układem nie jest i zasada ta nie ma zastosowania do niego jako całości. W pewnych obszarach natomiast następuje wzrost entropii bądź jej spadek, ale nie może być ciągłego jej wzrostu wszędzie.

>Powiedzmy uklad planetarny jak nasz.. ile lat ma szanse przetrwac w nieskonczonym wszechswiecie i co sie pozniej z nim dzieje..konczy sie jakos, a potem tworza sie kolejne uklady planetarne ?

Tak. W końcu np. Słońce wpada na inną gwiazdę albo nasza galaktyka wpada na inną albo cała gromada na inną, gwiazdy wybuchają itp. itd.

>(dodatkowo sytuacje komplikuje element "jedynej sily skupiajacej", ktora Twoj statyczny model kosmosu zawiera

No ale gdzie ja napisałem, że jest tylko jedna siła - skupiająca? Przecież jest kilka różnych znanych rodzajów oddziaływań.

>..zatem jeszcze bardziej wyklucza to mozliwosc zauwazenia w nieskonczenie dlugim okresie stabilnego, idealnie rozproszonego kosmosu jaki dzis przeciez widzimy)

Nie tyle widzimy co interpretujemy dane w oparciu o konkretny, przyjęty z góry model.

>[logika poparta empiryzmem latwo potrafi okreslic co jest realne/prawdziwe/mozliwe, a co nie]

Tak, ale właśnie to logika wyklucza ograniczanie Wszechświata w rozmiarze czy czasie.

>Przepraszam ale teoria fizyczna ..no powinna chyba niejako unifikowac czy choc laczyc pewne zjawiska makro i mikroswiata fizycznego

Zależy jak na to popatrzeć. Być może każdy jeden rodzaj siły jaki znamy ma swoje źródło w jakimś jednym, pierwotnym oddziaływaniu. Nie przeszkadza to natomiast podzielić obserwowanych oddziaływań na mocne, słabe itp. ponieważ tak właśnie to widzimy - i np. różne wzory stosujemy do wyliczeń. Zgadzam się natomiast, że powinno się dążyć do spójnej integracji wiedzy na wszystkich poziomach (makro, mikro) - czyli jedna teoria nie może przeczyć (wykluczać) drugiej.

>(czyli teza : kazde gorace, wirujace, skompresowane, ciezkie jadro wytwarza w roznych skalach efektywnie pole, "balon przestrzenny wokol siebie")

Co jest konkretnie w tej przestrzeni wokół jądra w każdym jednym miejscu? Chodzi mi o coś fizycznego, coś co istnieje jako jakiś byt. Mam nieodparte wrażenie, że w zasadzie możemy mieć dość podobną wizję świata w skali mikro (a może i makro, nie licząc ograniczenia Wszechświata), tyle że zupełnie inaczej definiujemy niektóre pojęcia.

>.. to dlatego chmura wodoru "przemienia sie" bezposrednio w 300 mld odseparowanych przestrzenia galaktyk ("dark ages" <- tu sie kryje ciemnota)

Ok, załóżmy że odpychanie wynika z ekspansji przestrzeni. Co w takim razie powoduje przyciąganie? Chodzi mi o konkretne wyjaśnienie na tym najbardziej podstawowym poziomie materii.

>.. to dlatego rozlozone sa one rownomiernie i od siebie oddalone
(...)
>.. to rowniez z tej samej przyczyny gwiazdy po utworzeniu sie "uciekaja z mglawic"
>.. to dlatego obserwujemy niekolizyjne struktury plejad, gwiazdozbiory ("odpychanie ladunkow dodatnich" z mikroswiata)

Z tym byłbym ostrożny z jednego powodu - jedyne co widzimy obecnie to "migawka" Wszechświata w jakimś jednym momencie (z punktu widzenia naszej skali). Cała reszta jego projektowanego ruchu (szczególnie dla dużych odległości) wynika raczej z oparcia się na konkretnych modelach i interpretacjach niż bezpośrednim zaobserwowaniu braku kolizyjności, ucieczki gwiazd, galaktyk itp.

>.. to dlatego uklad sloneczny mogl wogole powstac (materia "oddzielona jest od siebie przestrzenia")

Ewolucja Układu Słonecznego jest dość dobrze opisana bez odwoływania się do tego typu metrycznej ekspansji.

>.. to dlatego Ziemia jest blisko, a Jowisz daleko od Slonca
>.. to dlatego daleko od Saturna jest Uran

To, że Uran jest dalej od Słońca niż Jowisz chyba nie bardzo tutaj pasuje.

>.. to dlatego istnieje stabilny uklad planetarny i zadne z obiektow (planety i ksiezyce) nie zderza sie w ruchu kolizyjnym

Tak jak pisałem, krążenie ciał wokół siebie można w bardzo prosty sposób wytłumaczyć bez odwoływania się do metrycznej ekspansji.

>.. to dlatego na koniec zycia gwiazdy "ekspanduja do giganta"

A potem np. zaczynają się kurczyć zamieniając w karły.

>.. to dlatego tworzy sie atom

Z czego się tworzy?

>.. to dlatego "ladunki o tym samym znaku sie odpychaja + z + (=jadro od jadra/pole od pola)

Jądro to fizyczny byt. Czym (fizycznym) jest to pole u Ciebie? Bo jak nie eter albo inna substancja to to nie jest coś fizycznego.

>.. to dlatego elektron Bohra skacze na "wyzsza orbite" podczas absorpcji energii

Jak konkretnie przebiega ta absorpcja energii? Opisz mi proszę po kolei jak możesz, odnosząc się do konkretnych fizycznych bytów i ich ruchu (energia). Co to jest ta "energia" (energia czego?), która dociera do atomu i jak powoduje to zmianę położenia elektronu w przestrzeni etc.

No dobra, wymieniłeś tu całą litanię zjawisk. To teraz weź podaj jakiś link w końcu do pełniejszego opisu tego Twojego modelu, bo jak na razie podajesz same ogólniki w sumie - chodzi mi o jakąś spójną prezentację (naukową), model matematyczny i takie tam. No bo ja Ci kilka różnych podałem a Ty nic.

>Czy nawet zagadnienia dotyczace fizyki jadrowej (koncept w glowie poki co sie dopiero pomalu uklada)

Znaczy się Ty sam tworzysz ten model?

>[gdzie rowniez jednym z glownych zalozen jest ze "zlozone pierwiastki sa jak plejady"]

Wszystko super ale jeśli to jest Twój model i nie opierasz się na konkretnych danych pomiarowych (empiryzm) itp. to to nie bardzo naukowe podejście chyba.

In memoriam.
"15% przerwy, w imieniu klubu" - Ryszard Petru
"Jeśli ktoś nie pił taniego wina, to dla mnie jest podejrzany." - Stefan Niesiołowski
24-08-2019 11:08 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Jesli w nieskonczenie dlugim czasowo wszechswiecie nie ma jakiejkolwiek ewolucji
>Źle się wyraziłem, chodziło mi o to że nie ma ewolucji Wszechświata jako całości od punktu "zero" w czasie. Ewolucja na zasadzie ciągłych zmian oczywiście jest.

Wg takowego modelu kosmos powinien stale sie zapadac, znaczy koncentrowac na calym swym obszarze (brak sily odpychajacej=rozdzielajacej obiekty=koniecznosc postulowania niewidzialnych bytow typu "ciemna energia").

Obserwacje wskazuja ze owszem "supernowe wybuchaja" = materia zostaje rozpraszana wokol goracego jadra ..ale nawet jesli.. to owe zjawisko wystepuje jedynie w skali gwiezdnej.

Galaktyki nie wybuchaja, a zamiast tego odbywa sie (w kazdej widzialnej) ciagle "zjadanie" zgromadzonej wokol masy.

Trudna kwestia (problemy modelu statycznego z ktorymi borykal sie na poziomie logiki rowniez Einstein) to pytanie - CZEMUZ GALAKTYKI W NIESKONCZENIE DLUGIM OKRESIE SKORO SIE OD SIEBIE NIE ODDALAJA (nie wiadomo rowniez jaka miala by byc przyczyna odepchniecia = pierwotnego rodzielenia w przestrzeni) NIE SKUPILY SIE JESZCZE POD WPLYWEM GRAWITACJI I CO SPOWODOWALO (w pierwszej kolejnosci): ICH ROWNOMIERNE ROZPROSZENIE "W PRZESTRZENI" (to samo tyczy sie ukladow planetarnych choc tu na sile moglbys wplesc "wybuch supernowej" i "niezwykle przypadkowy bilard grawitacyjny" gdzie samoczynnie wytwarza sie - wylania z chaosu w wyniku oddzialywania sily przyciagajacej ..ideal (istny cud totolotka mozna by rzec..a wmawia sie ze takowe w zimnej nauce nie wystepuja )

>>to dlaczego gwiazdy wogole jeszcze wszystkie nie wygasly? dlaczego nie doszlo i nie dochodzi do wzrostu entropii, pustki i chaosu.
>Bo zasada wzrostu entropii dotyczy układów izolowanych. Nieskończony Wszechświat siłą rzeczy takim układem nie jest i zasada ta nie ma zastosowania do niego jako całości. W pewnych obszarach natomiast następuje wzrost entropii bądź jej spadek, ale nie może być ciągłego jej wzrostu wszędzie.

We wszechswiecie wszystko dazy do rownowagi, a nie nieuporzadkowania oraz chaosu.

(biologia, chemia, chlodnictwo, elektromagnetyzm, materialoznawstwo, technologia, budownictwo, elektronika z owej zasady przeciez wynikaja)

Takie falszywe tezy wysnuwaja szarlatani postulujacy bledne nieempiryczne "nieskonczone modele" stw/otw oraz rownie nieempiryczny i nigdy niepotwierdzony tzw "model wibracyjny materii", ktory defacto stanowi dzis o rozumieniu SWIATA MIKRO..POMIMO IZ WYKLUCZA GO LOGIKA CHOCBY WIAZANIA CHEMICZNEGO.

>>Powiedzmy uklad planetarny ile lat ma szanse przetrwac w nieskonczonym wszechswiecie i co sie pozniej z nim dzieje..konczy sie jakos, a potem tworza sie kolejne?
>Tak. W końcu np. Słońce wpada na inną gwiazdę albo nasza galaktyka wpada na inną albo cała gromada na inną, gwiazdy wybuchają itp. itd.

Gwiazdy wybuchaja..tylko dlaczego pozniej w wyniku przyciagania nie powstaje jedno wielkie skupisko, kolaps grawitacyjny (po czym ewentualnie nastepuje kolejny wybuch)..a w zamian za to tworza sie dlugookresowe (miliardy lat ziemskich) ultra stabilne systemy gwiezdno-planetarne.

(nie za malo na niebie owego "wybuchania"/stanow przejsciowych ?..skoro cala harmonijna rzeczywistosc materialna z tego ma niby wynikac)

Powyzsza logika sprzeczna jest rowniez z obserwacjami "gwiezdnych noworodkow" -> patrz mglawica Oriona, gdzie rejestrujemy zupelnie inne zachowanie nowonarodzonych Slonc i model ewolucji/transformacji materii, rozproszenia jej w przestrzeni.

>>dodatkowo sytuacje komplikuje element "jedynej sily skupiajacej"
>gdzie ja napisałem, że jest tylko jedna siła skupiająca? Przecież jest kilka różnych znanych rodzajów oddziaływań.

Sa wybuchy..coz innego pozostaje co mogloby odpychac, a nie jedynie przyciagac do siebie obiekty..moze niewidzialna ciemna energia ?

W ukladzie slonecznym zauwazasz jedynie sile skupiajaca ? Jesli tak, to ciezko postulowac gdziekolwiek indziej owa przeciwna co by miala kolapsowi zapobiec.

>>[logika poparta empiryzmem latwo potrafi okreslic co jest realne/prawdziwe/mozliwe, a co nie]
>Tak, ale właśnie to logika wyklucza ograniczanie Wszechświata w rozmiarze czy czasie.

Tzn logika wyklucza chyba raczej istnienie pojecia nieskonczonosci w swiecie materialnym opartym o prawa harmonii oraz zasade rownowagi. "Tu wszystko musi zgadzac sie co do grama" jak slusznie dawno temu stwierdzil ojciec chemii Antonio Lavoisier.

Nieskonczonosc (na wielu plaszczyznach, w kazdym rownaniu matematycznym=harmonii) zaburza wrecz sama logike, jest jedynie wymyslem..zyczeniem, oczekiwaniem oraz wyimaginowanym przypuszczeniem.

(zadne dane emipryczne nie wskazuja zarowno na istnienie nieskonczonosci -> tzw "wiek wszechswiata 13,7 mld lat", jak i postulowanej PROZNI = PUSTKI = NICOSCI, gdyz jak ukazuja obserwacje.. kazdy zakatek przestrzeni wypelniony jest odzialywaniem materialnym -> patrz CMB)

>>teoria fizyczna powinna niejako unifikowac czy choc laczyc pewne zjawiska makro i mikroswiata fizycznego
>Zależy jak na to popatrzeć. Być może każdy jeden rodzaj siły jaki znamy ma swoje źródło w jakimś jednym, pierwotnym oddziaływaniu. Nie przeszkadza to natomiast podzielić obserwowanych oddziaływań na mocne, słabe itp. ponieważ tak właśnie to widzimy - i np. różne wzory stosujemy do wyliczeń. Zgadzam się natomiast, że powinno się dążyć do spójnej integracji wiedzy na wszystkich poziomach -czyli jedna teoria nie może przeczyć drugiej

Poprostu fizyka winna ukazac idee = wytlumaczyc..w jaki sposob pierwotna jednorodna chmura wodoru KTORY ZNAJDUJE SIE W KAZDYM NAJDALSZYM ZAKATKU KOSMOSU (najprawdopodobniejszy scenariusz) przeksztalca sie BEZBLEDNIE W TO CO DZIS WIDZIMY NA NOCNYM NIEBIE.

Tlumaczenie na zasadzie : "wszystko to wybuchlo, a w wyniku przyciagania stalo sie jakim jest" (lub bylo od zawsze idealnie zharmonizowanym prastarym kosmosem galaktyczno, gwiezdno, planetarno, atomowym <- zauwazmy ze wszystkie ciala zawieraja wirujace jadro, skupisko masy=energii) nie jest w zadnym wypadku wyjasnieniem problemu.
.
18-09-2019 02:57 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>(czyli teza : kazde gorace, wirujace, skompresowane, ciezkie jadro wytwarza w roznych skalach efektywnie pole, "balon przestrzenny wokol siebie")
>Co jest konkretnie w tej przestrzeni wokół jądra w każdym jednym miejscu? Chodzi mi o coś fizycznego, coś co istnieje jako jakiś byt.

Owo wytworzone przez mase pole ktore definiujemy jako przestrzen jest czyms jak najbardziej materialnym, a ow wytwor smialo nazwac mozna eterem - "nosnikiem swiatla" (tylko tu moze ono zaistniec)

>Mam nieodparte wrażenie, że w zasadzie możemy mieć dość podobną wizję świata w skali mikro (a może i makro, nie licząc ograniczenia Wszechświata), tyle że zupełnie inaczej definiujemy niektóre pojęcia.

A jaka to wizja (nie ma nic ciekawszego jak zgadywanie, dedukcja i tworzenie opisu modelu rzeczywistosci ..szukanie odpowiedzi na pytanie "How it works")

>>.. to dlatego chmura wodoru "przemienia sie" bezposrednio w 300 mld odseparowanych przestrzenia galaktyk ("dark ages" <- tu sie kryje ciemnota)
>Ok, załóżmy że odpychanie wynika z ekspansji przestrzeni. Co w takim razie powoduje przyciąganie? Chodzi mi o konkretne wyjaśnienie na tym najbardziej podstawowym poziomie materii.

Przyciaganie gdyz wszystko "co sztucznie odepchniete" (na skutek wirujacej koncentracji) chce powrocic do pierwotnego stanu -> najblizszy nam taki obszar to gorace jadro Ziemi (i gwiazdy) ktore na "poczatkowym" etapie rowniez bylo czescia chmury wodoru "sprzed 13.7 mld lat", tylko pozniej "rozdzielilo sie od siebie w przestrzeni".

Wezmy taki uklad sloneczny.. odpycha sie w nim to co zawiera gorace wirujace jadro (gwiazda planety ich ksiezyce ..jak rowniez galaktyki oraz atomy) ..a przyciaga - "spada na siebie" wszystko inne "bez jaja" (meteoryty, komety itp wynalazki).

>>.. to dlatego rozlozone sa one rownomiernie i od siebie oddalone
>(...)

Wyobrazmy sobie wczesniej wspomniana pradawna megahot zupe. Jesli do kumulacji dochodzi na calej jej objetosci w wielu miejscach (w podobnym zakresie) to wlasnie taki mniej wiecej jednorodny kosmos powinnismy na niebie ujrzec (rozklad materii).

>>.. to rowniez z tej samej przyczyny gwiazdy po utworzeniu sie "uciekaja z mglawic"

(tworzy sie przestrzen wokol kazdego jadra i mglawica, skupisko materii zamienia sie w plejade rozpraszajac pozostale gazy w nowopowstalej przestrzeni .. co widac rowniez na przykladzie "gwiazd Wolfa Rayeta"

>>.. to dlatego obserwujemy niekolizyjne struktury plejad, gwiazdozbiory ("odpychanie ladunkow dodatnich" z mikroswiata)
>Z tym byłbym ostrożny z jednego powodu - jedyne co widzimy obecnie to "migawka" Wszechświata w jakimś jednym momencie (z punktu widzenia naszej skali). Cała reszta jego projektowanego ruchu (szczególnie dla dużych odległości) wynika raczej z oparcia się na konkretnych modelach i interpretacjach niż bezpośrednim zaobserwowaniu braku kolizyjności, ucieczki gwiazd, galaktyk itp.

Tzn widac w miare np gwiezdne porodowki i to w jaki sposob "rozpraszaja sie w przestrzeni" nowonarodzone Slonca oraz gazy co uniemozliwia kreacje kolejnych na danym obszarze.

Alex Filipienko na jednym z filmow Discovery ukazuje analogie kladac pelno malenkich papierkow na dloni ktore to symbolizowac maja powstajace gwiazdy, a nastepnie z calej sily dmucha w reke w wyniku czego drobne kawaleczki rozlatuja sie we wszystkie strony.

(wg naukowcow to "sila swiecenia fotonow niczym wiatr odpycha potezne masy kazda od kazdej", dzieki czemu oddalaja sie one od siebie tworzac gwiazdozbiory)

>>.. to dlatego uklad sloneczny mogl wogole powstac (materia "oddzielona jest od siebie przestrzenia")
>Ewolucja Układu Słonecznego jest dość dobrze opisana bez odwoływania się do tego typu metrycznej ekspansji.

Nie ma tak naprawde spojnego ani modelu ewolucji galaktyk, ani ukladow gwiezdnych (tu dobrze opisuja wyjasnienie "swiecace fotony"), ani planetarnych (chaotyczny bilard i cudowne samodopasowanie predkosci katowych oraz rozdzielenie orbit?)

>>.. to dlatego Ziemia jest blisko, a Jowisz daleko od Slonca
>>.. to dlatego daleko od Saturna jest Uran
>To, że Uran jest dalej od Słońca niż Jowisz chyba nie bardzo tutaj pasuje.

Jowisz moze swa wieksza masa i polem wypycha lzejszych kolegow (z wlasnej kat wagowej=rezonans pola) na dalsze orbity.

>>.. to dlatego istnieje stabilny uklad planetarny i zadne z obiektow (planety i ksiezyce) nie zderza sie w ruchu kolizyjnym
>Tak jak pisałem, krążenie ciał wokół siebie można w bardzo prosty sposób wytłumaczyć bez odwoływania się do metrycznej ekspansji.

No niewiem czy to taki "prosty sposob" .. raczej trzeba by sie do cudu odwolywac.

Zgodnie z prawami kinetyki starczy zmienic predkosci orbitujacych planet o 20% i stabilny uklad (w oparciu o te same prawa) momentalnie sie rozpada.

>>.. to dlatego na koniec zycia gwiazdy "ekspanduja do giganta"
>A potem np. zaczynają się kurczyć zamieniając w karły.

Tak ale tez podczas poprzedzajacej ekspansji, widac wyraznie zaleznosc z koncentracja rdzenia (relacja masa-przestrzen).

>>.. to dlatego tworzy sie atom
>Z czego się tworzy?

Atom to paczuszki kondensowanej energii -> wirujace jadro oraz wirujace elektrony tworzace strukture cebulowo-orbitalna.

>>.. to dlatego "ladunki o tym samym znaku sie odpychaja + z + (=jadro od jadra/pole od pola)
>Jądro to fizyczny byt. Czym (fizycznym) jest to pole u Ciebie? Bo jak nie eter albo inna substancja to to nie jest coś fizycznego.

Eter pasuje do ukladanki..tyle ze nie na zasaadzie: "nieskonczony, superrownomierny i statyczny z nikad" ..a bardziej jako eter dynamiczny (problem ciemnej materii rozwiazany -kreci sie cala przestrzen galaktyki niczym balon) ktory jest wytworem centralnego jadra -> masy

(rowniez z tego samego powodu swiatlo zalamuje sie nie w centrum, a na obrzezach galaktyk ..gdzie efekt soczewkowania grawitacyjnego jest jawnym zaprzeczniem modelu OTW)

.
17-06-2019 21:07 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Czy Platon odrzucal logike i empiryzm swiata rzeczywistego. Metodologia wyluskiwania naturze tajemnic za pomoca "swiata idei" owszem.
>Metodologia odkrywania realnego świata idei zniekształconego przez zmysły. Logikę w zasadzie stworzył Arystoteles, który jak widać przerósł mistrza. Empiryzm (aposterioryzm) to indukcja (Arystoteles) a nie dedukcja (Platon) jako punkt wyjścia w rozumowaniu.

Tak ale czy i jak Platon mogl zupelnie odrzucac empiryzm, twierdzic ze poznac swiat mozna za pomoca wylacznie "rozumu" (oderwanego od rzeczywistosci?).

(tego nie potrafie zrozumiec, wydaje sie nielogiczne ..owszem twierdzil ze istnieja rozne poziomy poznania/zrozumienia, "rozne drogi" ..ale calkowite porzucenie empiryzmu ...niesadze )

>>kreowanie bytow a potem ich poszukiwanie to jednak zupelnie inna sytuacja
>Nie, to jest właśnie prymat świadomości nad rzeczywistością (jak u Platona i innych). Nie ten punkt wyjścia, takie rozumowanie od końca. Może to doprowadzić do odkrycia nieznanych bytów ale nie musi. To metoda indukcyjna to weryfikuje. U platoników metoda ta niczego nie weryfikuje bo przecież oparta jest na zniekształconych wg nich danych zmysłowych. Weryfikuje czysty rozum, sam z siebie sięgający istoty rzeczy nie dostępnej metodom empirycznym.

Nielogiczne jest troszke twierdzenie ze rozum jest czyms oderwanym od obserwacji empirycznej, "ktora jest dla niego niedostepna" ..gdyz uwazam ROZUM WYNIKA BEZPOSREDNIO Z OBSERWACJI SWIATA (czego Platon raczej chyba byl swiadomy) I JAK NAJBARDZIEJ OWEGO SWIATA (wnioski rozumu) DOTYCZYC MUSZA (nie ma innych rzeczywistosci, jest tylko jedna i jedyna ktora wynika z obserwacji wlasnego zycia, czyli otoczenia.. w glowie pojawiaja sie jesli juz to tylko wylacznie wszelkie jej "udziwnione odmiany"..i tu wkracza filzof "by ukazac wlasciwa metode poznawcza".

Jakkolwiek mnie o to chodzilo ze fizyka jest nauka empiryczna i kazdy jej postulat o bycie czy zjawisku winien zostac wpierw "realnie dostrzezony", a pozniej badany..na zasadzie "widze cos = przez co to rozumiem"

A nie wpierw "postulowany teoretycznie bo jest niewidzialny"(rzekomo "mierzalny"), pozniej szukany bez konca "bo jest niemal niewykrywalny", a pozniej na koncu "po odnalezieniu" zostanie dopiero "praktycznie zbadany i wykorzystany" ?

Jak sie jednak okazalo kazda z prob "przescigniecia Boga", "wymyslania rzeczywistosci" (a nie jej obserwowania) to momentalne pograzenie sie nauki na stulecia w falszywym modelu.

Przyklady:

nieskonczony statyczny eter z nikad, niewidzialne krzywizny, "czterowymiarowe czasoprzestrzenie", skrocenia okoloswietlne, czarne dziury, podroze w czasie, mlodniejace blizniaki, neutrina, bozony Higgsa, fale grawitacyjne, ciemne energie, materie, multiversy,...ale i klasyczny "model wibracyjny, kinetyczny materii" gdzie ktos wymysla "drgania", odrzucajac (choc jak wol empirycznie widoczny) koncept powiekszajacych sie czastek/obiektow

>>Takze odejscie od metodologii w ktorej : wpierw widze byt/zjawisko, a dopiero pozniej na podstawie interakcji i obserwacji zachowan wyciagam wnioski - buduje model rozumienia.
>Dokładnie. Tak właśnie np. Maxwell wyprowadził swoje równania, na których opierał się m.in. Einstein. Tak o fizycznej rzeczywistości pisał Einstein:
>www.d-meeus.be/physique/Maxwell-Einstein-en.html

Oj chyba nie do konca rownania Maxwella to nic wiecej jak zapis matematyczny, opis obserwacji i stwierdzenie poprzez zauwazenie ze zmienne pole elektryczne, czyli ruch ladunkow wytwarza zmienne pole magnetyczne i na odwrot (przy czym zaznaczyc nalezy ze autor zielonego pojecia nawet nie mial ..ktore dokladnie procesy fizyczne stoja za owymi zjawiskami, czyli co sie w zwiazku z "elektromagnetyzmem" dzieje)

Tak czy inaczej widzimy ...ze "wniosek zostal wysnuty i pozniej ubrany w rownanie" NA PODSTAWIE OBSERWACJI EMPIRYCZNEJ ..Maxwell fal elektromagnetycznych nie wymyslil, a przekazywanie sobie "energii" na odleglosc ...wyladowania, indukcje itp znane byly na dlugo przed.

Jesli Maxwell zylby w epoce kamienia lupanego i napisal te rownania wowczas tak ..zgodzilbym sie z teza "ze je wymyslil".

>>Chodzi o to ze zajmuje sie i analizuje cos rzeczywistego, a nie wpierw jakis byt/zjawisko wymyslam
>Einstein badał jak najbardziej rzeczywistość. Między innymi dlatego był w opozycji do różnych dziwnych interpretacji mechaniki kwantowej, które prowadziły do paradoksów.

No tak tylko zadne z wnioskow jego modeli OTW/STW nie dotyczyl zjawisk obserwowanych w rzeczywistosci.

M.in z tego powodu (teorie te nie wyjasnialy nic praktycznego ani w mikro ani astrofizyce - kompletna bezuzytecznosc) "az do konferencji w Jablonnej w 62 i Feynmana" nikt powaznie sie nad tymi wymyslami nawet nie zastanawial

www.youtube.com/watch?v=m6r44inWKiA

.
17-06-2019 22:32 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Tak ale czy i jak Platon mogl zupelnie odrzucac empiryzm, twierdzic ze poznac swiat mozna za pomoca wylacznie "rozumu" (oderwanego od rzeczywistosci?).

No a skąd prawa rozumowania, na których opierał swoje tezy? Skąd noesis wie, jak interpretować te zniekształcone przez zmysły manifestacje, żeby dotknąć istoty rzeczy?

>ale calkowite porzucenie empiryzmu ...niesadze

Nie tyle porzucenie empiryzmu co wychodzenie w rozumowaniu od dedukcji a nie indukcji. Czyli od końca, od danych a priori rozumowi zasad, aksjomatów itd.

>Nielogiczne jest troszke twierdzenie ze rozum jest czyms oderwanym od obserwacji empirycznej, "ktora jest dla niego niedostepna"

Jest, wg platoników, zniekształceniem tej prawdziwej rzeczywistości. A prawa logiki biorą się nie z obserwacji ale z czystego rozumu.

>.gdyz uwazam ROZUM WYNIKA BEZPOSREDNIO Z OBSERWACJI SWIATA (czego Platon raczej chyba byl swiadomy)

Nie był. Jak wyżej - skąd u Platona i innych podobnych mistyków biorą się metody rozumowania?

>I JAK NAJBARDZIEJ OWEGO SWIATA (wnioski rozumu) DOTYCZYC MUSZA (nie ma innych rzeczywistosci, jest tylko jedna i jedyna ktora wynika z obserwacji wlasnego zycia, czyli otoczenia..

Przecież według Platona światem realnym jest świat idei a nie rzeczywistość dana zmysłom bezpośrednio. Znasz chyba to:

pl.wikipedia.org/wiki/Jaskinia_platońska

>w glowie pojawiaja sie jesli juz to tylko wylacznie wszelkie jej "udziwnione odmiany"..i tu wkracza filzof "by ukazac wlasciwa metode poznawcza".

I to zrobił Arystoteles właśnie. Wytłumaczył skąd się bierze logika. Platon tego nie rozumiał.

>Jakkolwiek mnie o to chodzilo ze fizyka jest nauka empiryczna i kazdy jej postulat o bycie czy zjawisku winien zostac wpierw "realnie dostrzezony", a pozniej badany..na zasadzie "widze cos = przez co to rozumiem"

Stąd metoda indukcyjna - od szczegółu do ogółu. To jest empiryzm mniej więcej (sam empiryzm też nie był bez wad, gdyż w dużym stopniu ignorował rolę rozumu jako narzędzia tworzenia pojęć i skupiał głównie na danych zmysłowych jako tym, co pewne w odróżnieniu od abstrakcyjnej obróbki tych danych przez umysł). U platoników (też racjonalistów, kantystów i in.) - punktem wyjścia jest dedukcja, czyli ogólne zasady przyjęte a priori w oderwaniu od obserwowanych danych zmysłowych.

www.goodre(*)y-the-term-rationalism-has-two

>A nie wpierw "postulowany teoretycznie bo jest niewidzialny"(rzekomo "mierzalny"), pozniej szukany bez konca "bo jest niemal niewykrywalny", a pozniej na koncu "po odnalezieniu" zostanie dopiero "praktycznie zbadany i wykorzystany" ?

Nie chodzi przecież o szukanie rozumu jako bytu tylko metody rozumowania, punktu wyjścia, podstawowych przesłanek na których rozumowanie oprzeć.

>Jak sie jednak okazalo kazda z prob "przescigniecia Boga", "wymyslania rzeczywistosci" (a nie jej obserwowania) to momentalne pograzenie sie nauki na stulecia w falszywym modelu.

Tak, dlatego właśnie Kant łącząc racjonalizm z empiryzmem (wziął to co najgorsze i najmniej racjonalne z obu podejść) zniszczył podwaliny nauki, a efekty widzimy do dziś. I niestety postulowanie np. "metrycznej ekspansji" to jeden z efektów takiego irracjonalizmu.

>Przyklady:
>nieskonczony statyczny eter z nikad

Co to znaczy "znikąd"? Czemu na siłę szukasz przyczyny jego istnienia? Narzucasz z góry mistyczny kontekst i Ci wychodzi, że wziął się znikąd bo przecież "coś" musiało go stworzyć (np. jakaś siła wyższa). Nie, to "coś" to jest coś co istnieje bo nicość nie może istnieć. Eter się nie "wziął", on był, jest i będzie bo musi być żeby w ogóle było coś. Chyba, że uznasz że nie ma nic. Też są takie filozofie.

>niewidzialne krzywizny

No ale światło się zakrzywia i to widać.

>"czterowymiarowe czasoprzestrzenie"

Sorry ale Ty po prostu nie rozumiesz tego pojęcia.

>czarne dziury, podroze w czasie, mlodniejace blizniaki,ciemne energie, materie, multiversy,

To już jest mistycyzm.

>neutrina, bozony Higgsa

A elektrony, protony, neutrony? Też ich nie ma?

>...ale i klasyczny "model wibracyjny, kinetyczny materii" gdzie ktos wymysla "drgania"

To akurat ma sens.

>odrzucajac (choc jak wol empirycznie widoczny) koncept powiekszajacych sie czastek/obiektow

Co Ci się powiększa? Pokaż tego "wołu".

>Oj chyba nie do konca rownania Maxwella to nic wiecej jak zapis matematyczny, opis obserwacji

Do dzisiaj nie wiemy co się dokładnie dzieje na tym najniższym poziomie materii. Może nawet nie ma takiego poziomu - sporo osób odrzuca taką możliwość nie rozumiejąc skąd się wzięła stała Plancka. Może jest tylko jeden podstawowy rodzaj cząstek, które wchodząc ze sobą w interakcję tworzą bardziej złożone cząstki - kwarki, protony, atomy, pierwiastki, substancje itd. Ważne, że umiemy część z tego co obserwujemy ująć matematycznie, dzięki czemu rozwija się technologia.

>Tak czy inaczej widzimy ...ze "wniosek zostal wysnuty i pozniej ubrany w rownanie" NA PODSTAWIE OBSERWACJI EMPIRYCZNEJ ..Maxwell fal elektromagnetycznych nie wymyslil

Dokładnie. Na tym oparł się Einstein ale niestety jego filozofia (a co za tym idzie nauka) miała ten element:
Cytat:
However, since sense-perceptions only inform us about this external world, or physical reality, indirectly, it is only in a speculative way that it can be grasped by us. Consequently our conceptions of physical reality can never be final.

>No tak tylko zadne z wnioskow jego modeli OTW/STW nie dotyczyl zjawisk obserwowanych w rzeczywistosci.

Nie obserwujemy, że mierzona prędkość światła jest taka sama dla dowolnego obserwatora?

>M.in z tego powodu (teorie te nie wyjasnialy nic praktycznego ani w mikro ani astrofizyce - kompletna bezuzytecznosc)

Przykładów z praktyki jest sporo, nie żartuj.

przystanek(*)lednosci-wniosla-w-nasze-zycie

>www.youtube.com/watch?v=m6r44inWKiA

Dzięki za link, później obejrzę.
14-06-2019 17:48 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Towarzysze na wykladzie tlumacza ze nie .. nie da sie zgadywac, wymyslac struktury swiata
>I nie da się poznać obiektywnej strony świata - jego istoty, ponieważ nie mamy poprawnego wglądu zmysłowego tylko manifestacje, fenomeny czy jak to nazwać. A rozum sam z siebie odkrywa prawa logiki, dedukcji i tłumaczy to co obserwujemy. To jest właśnie platonizm, to jest tworzenie wizji świata w oparciu o fantazje (jak u Kanta, gdzie pewne np. logiczne czy matematyczne zasady itp., są nam dane od samego rozumu, nie od obserwowalnej rzeczywistości).

Oj tylko czy w takim wypadku Platon nie wyladowal by zbyt szybko w wariatkowie : D (no przecie nie wyciagal wnioskow na temat rzeczywistosci "z kapelusza", odseparowanych od rzeczywistego wirtualnych swiatow)

>>"w XIX wieku Einstein bazujac na prawach symetrii matematycznej ktorej od zawsze poszukujemy pisze rownania na podstawie ktorych budujemy model ..
>>(w ktorym wierzymy ze wykrzywiony czas i nieskonczona przestrzen, niewidzialne nieskonczone czarne dziury, a niewidzialne energio-materie ktore tworza sie z niczego wyjasniaja nam jego funkcjonowanie)
>Po pierwsze to nie Einstein wymyślił zaginającą się czasoprzestrzeń, po drugie - nie wymyślił on tych równań ot tak tylko oparł się na wynikach konkretnych doświadczeń z zakresu elektrodynamiki.

No wlasnie kto pierwszy zaproponowal ze czas i przestrzen "sa tym samym" "czasoprzestrzenia" i ze oba czynniki ..(a tak naprawde to ponoc tylko jeden, gdyz relatywisci twierdza iz "pojecie samej przestrzeni nie istnieje") ..moga sie zakrzywiac ?

Coz moze miec z krzywizna wspolnego elektrodynamika ..

>>..a potem dopiero sprawdzamy czy pasuje do rzeczywistosci i okazuje sie ze wg nas idealnie potwierdza sie matematycznie "30 miejsc po przecinku" .. az do momentu wielkiego wybuchu"
>Skoro się wszystko (lub prawie wszystko) potwierdza, to chyba znaczy że teoria (przynajmniej od strony matematycznej) jest dobra. Nawet jeśli jest błędnie przez niektórych interpretowana od strony filozoficznej.

Tyle ze uznajac OTW/STW za prawidlowe, "realne" w dalszym ciagu nie rozumiemy czym jest 99 % materii kosmosu. Niewidzialne ciemne : "energie, materie, dziury, czasy" (w teorii) nie wziely sie z niczego ..a tak naprawde cala praktycznosc tych modeli to rzekome "wyjasnienie roznego uplywu tempa czasu na Ziemi i orbicie", bo wzorow nie uzywa sie przy korekcji zegarow GPS-u (odsylam do prof Szostaka)

[idac za logika OTW/STW wyjasniac nalezy, iz czas na orbicie plynie szybciej "gdyz jest tam mniej wykrzywiony" <- prawdziwa przyczyna]

>>.. pozostala jedynie kwestia genezy powstania wszechswiata..dlaczego punkt nicosci wybuchl nieskonczona iloscia materii]
>No masz z tym problem, wciąż nie podałeś jakiegoś spójnego wytłumaczenia.

Ojej ..gdyz uwazam ze fizyka jako nauka empiryczna (o ile nie mylimy sie co do interpretacji tla) zaczyna sie tak naprawde od postulowanej pierwotnej chmury wodorowej wypelniajacej wszystko.

Naszym (kazdego z nas) zadaniem wytlumaczyc jest : W JAKI SPOSOB (na podstawie ktorych praw i mechanizmow) OW WODOR PRZEKSZTALCIL SIE W TO CO WIDZIMY DZIS WOKOL NAS ..czyli w praktyce empirycznej odseparowane od siebie przestrzenia elektrony, jadra atomowe (struktura fizyczna atomu), planety, ksiezyce, gwiazdy (struktury wyzszej skali uklady planetarne i plejady), oraz uciekajace od siebie coraz szybciej (redshift) galaktyki rownomiernie rozlozone (rownomiernie miedzy nimi "rozszerzona przestrzen)" w kazdym najdalszym zakatku widzialnego wszechswiata (wieloskalowy kosmos)

Fizyka prawdziwa jak sadze to nauka ktora jasno obrazowo i logicznie wyjasniac powinna dlaczego empiryczny(!) stan materialny A, przeksztalcil sie w widzialny stan energetyczno-materialny B

Matematyka pojawia sie na dalszym etapie (po idei, mysli) jako "narzedzie obrobki", kalkulacja i przewidywanie swiata przy jego tworzeniu "WG ZASADY" (takowych STW/OTW nie posiadaja)

..ok wyliczane sa geometrycznie wg wzorow leje ..ale to wszystko jest bezuzyteczna iluzja w realnym swiecie zadnych krzywizn przestrzennych nie obserwujemy

Nauka = uzytecznosc, a kazdy prawdziwy przelom poznac mozna tak naprawde jedynie po tym ze jego ukazanie sie (nowej teorii) przynosi ogromne postepy niemal w kazdej naukowej dziedzinie rozumienia swiata (technologia na pierwszym miejscu).

(p.s nowa wizja przykladowo wyposazy ludzkosc w dlugo oczekiwana "antygrawitacje" )

>>(tyle ze przeciez nawet defacto sam model wielkiego wybuchu nie ma sensu logicznego, gdyz co pokazuje mapa tla materia CMB sie koncentruje, a nie rozprasza=wybucha[samozaprzeczenie]
>Pokaż gdzie dokładniej jest to opisane, że to Twoja interpretacja jest poprawna a nie ta uznająca Wielki Wybuch czy Wszechświat cykliczny czy inne podobne.
>

Zerknij tylko w link do jednej z publikacji: "mistyfikacja teorii inflacja/bigbang"

Poprostu logicznie takie cos nie moze sie wydarzyc. Zerknij na logike.. mozna wskazac ze caly ow koncept sam siebie wyklucza ..a jedynym tak naprawde wyjasnieniem (o ile zupa wypelniala kazdy skrawek pierwotnej rzeczywistosci) tego co widzimy na niebie jak i tu na ziemi, a takze mikroswiecie jest postulowana przemiana skoncentrowanych skupisk materii w przestrzenne systemy...poprostu skupiona masa, cisnienie plus temperatura i wirowanie jadra "wyciskaja jakby to pole z materii roztrzaskujac materie na najmniejszy, "najrzadszy" skladnik rzeczywistosci

..pozatym dzieki tej logice wyjasniamy takze "przyspieszenie ekspansji" ktora napedza coraz to szybciej kumulujaca sie w jadrach galaktyk materia (rowniez argument, czy wrecz dowod empiryczny zaleznosci skupiajacej sie masy i rozszerzajacej przestrzeni..czyli poprawnie opisane OTW gdzie "przestrzen sie rozszerza, a nie wygina geometrycznie)

..oraz wiele innych jak wspominana jednolitosc rozkladu - homogenicznosc, czy sam kierunek ekspansji - "puchniecie od srodka"..kazdy oddala sie od kazdego ..przestrzen miedzy galaktykami sie rozszerza "metric expansion"
.
14-06-2019 22:07 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>no przecie nie wyciagal wnioskow na temat rzeczywistosci "z kapelusza"

Z kapelusza wyciągnął metody rozumowania pozwalające dotknąć istoty rzeczy. Sam pomysł świata idei był takim greckim Matriksem.

>No wlasnie kto pierwszy zaproponowal ze czas i przestrzen "sa tym samym" "czasoprzestrzenia"

Minkowski i chyba nie chodziło o dosłowne utożsamianie czasu z przestrzenią.

>Coz moze miec z krzywizna wspolnego elektrodynamika ..

Na czym Einstein oparł swoją STW?

>Tyle ze uznajac OTW/STW za prawidlowe, "realne" w dalszym ciagu nie rozumiemy czym jest 99 % materii kosmosu.

To prawda, myślę że może wynikać to z założenia o skończoności Wszechświata (wszystko co widzimy to wszystko co istnieje i powstało podczas WW). Może też się mylę, nie wiem. Nie chcę bronić wszystkich wniosków wypływających z STW/OTW. Przykładowo tzw. paradoks bliźniąt wydaje mi się bardzo ciekawy i nie jestem pewien czy jest ostatecznie rozwiązany np. na gruncie OTW. Nie widzę po prostu co od strony czysto fizycznej miałoby powodować spowolnienie reakcji fizjologicznych w ciele u podróżującego bliźniaka (przyśpieszanie i hamowanie czy sama prędkość spowalnia atomy w całym ciele?). Pomiar może się zniekształcać i dlatego zegary wskazują różne czasy w różnych układach odniesienia ale to co innego niż tempo fizycznego starzenia się. Bliźniak wraca z kosmosu i poprawia swój zegar ale jest tak samo fizjologicznie stary jak brat(?).

www.gsjour(*)ativity Theory/Download/7318

>Niewidzialne ciemne : "energie, materie, dziury, czasy" (w teorii) nie wziely sie z niczego

Wzięły się zapewne z błędnych interpretacji konkretnych pomiarów i próbie dopasowania tego co widzimy do konkretnej teorii. Też uważam to za problematyczne i w pewien sposób mistyczne.

>[idac za logika OTW/STW wyjasniac nalezy, iz czas na orbicie plynie szybciej "gdyz jest tam mniej wykrzywiony" <- prawdziwa przyczyna]

Powiedziałbym, że "wykrzywiony" (zniekształcony) jest pomiar czasu a nie tempo konkretnych procesów jak np. starzenie itp.

>Ojej ..gdyz uwazam ze fizyka jako nauka empiryczna (o ile nie mylimy sie co do interpretacji tla) zaczyna sie tak naprawde od postulowanej pierwotnej chmury wodorowej wypelniajacej wszystko.

Ale to wszystko miało rzekomo rosnąć z czasem w rozmiarze. Dla mnie to jest tworzenie czegoś z niczego i/lub postulowanie istnienia idealnej próżni (czyli nicości), w której materia się rozszerza i zmniejsza gęstość.

>czyli w praktyce empirycznej odseparowane od siebie przestrzenia elektrony, jadra atomowe (struktura fizyczna atomu), planety, ksiezyce, gwiazdy (struktury wyzszej skali uklady planetarne i plejady),

To, że mówimy iż są odseparowane przestrzenią nie znaczy że ta przestrzeń jest całkowicie pusta. Nie może być bo by była nicością czyli nie byłoby jej czyli nie byłoby żadnej separacji. Wszędzie jest coś fizycznie istniejącego - ja mówię na to po prostu eter, niektórzy fizycy używają pojęcia pola ale to nic nie wyjaśnia tak naprawdę (bezbytowe siły nie mogą istnieć).

>oraz uciekajace od siebie coraz szybciej (redshift) galaktyki rownomiernie rozlozone (rownomiernie miedzy nimi "rozszerzona przestrzen)" w kazdym najdalszym zakatku widzialnego wszechswiata (wieloskalowy kosmos)

www.resear(*)06053_Infinite_universe_theory

www.resear(*)quasi_static_infinite_universe

www.nature(*)e-may-not-be-expanding-1.13379

>Fizyka prawdziwa jak sadze to nauka ktora jasno obrazowo i logicznie wyjasniac powinna dlaczego empiryczny(!) stan materialny A, przeksztalcil sie w widzialny stan energetyczno-materialny B

Nie ma stanu czysto materialnego, gdzie nie ma energii i nagle się ta energia pojawia znikąd. Materia się rusza a energia to jedno z pojęć na konceptualne ujęcie tego ruchu. Nie ma energii bez materii.

>Matematyka pojawia sie na dalszym etapie (po idei, mysli) jako "narzedzie obrobki", kalkulacja i przewidywanie swiata przy jego tworzeniu "WG ZASADY" (takowych STW/OTW nie posiadaja)

Co konkretnie przeszkadza Ci w STW? Oparta była np. na równaniach Maxwella i innych uznanych ideach jak transformacja Lorenza.

>w realnym swiecie zadnych krzywizn przestrzennych nie obserwujemy

Widzimy zakrzywianie się światła. Skąd się to bierze? Nie twierdzę, że mamy do czynienia z dosłowną krzywizną przestrzeni, ale że można teorie Einsteina zinterpretować w sensowny sposób.

>(p.s nowa wizja przykladowo wyposazy ludzkosc w dlugo oczekiwana "antygrawitacje" )

Uwierzę jak zobaczę.

>a jedynym tak naprawde wyjasnieniem (o ile zupa wypelniala kazdy skrawek pierwotnej rzeczywistosci) tego co widzimy na niebie jak i tu na ziemi, a takze mikroswiecie jest postulowana przemiana skoncentrowanych skupisk materii w przestrzenne systemy

Tak jak pisałem - materia nie może się przemieniać w przestrzeń bo przestrzeń to miara materii. Materia nie może też powstawać z niczego czy sama z siebie.

>...poprostu skupiona masa, cisnienie plus temperatura i wirowanie jadra "wyciskaja jakby to pole z materii roztrzaskujac materie na najmniejszy, "najrzadszy" skladnik rzeczywistosci

Materia to jedyny, fizyczny, obiektywny, realnie istniejący składnik rzeczywistości. Jedyny. Fizycznie istnieje tylko "coś", coś konkretnego. Materia, substancja, eter, jak zwał tak zwał. Cała reszta to abstrakcje w naszym umyśle ujmujące tę materię. Przestrzeń i czas to miary a nie fizyczne byty. Nicość, próżnia itp. nie istnieją.

>czyli poprawnie opisane OTW gdzie "przestrzen sie rozszerza, a nie wygina geometrycznie)

Obydwa te ujęcia są mistyczne. Jak coś ma się "wyginać" to eter a nie przestrzeń sama w sobie. Takie spojrzenie nie podważa jednak poprawności konkretnych wzorów matematycznych itp. Tak jak mówiłem - kwestia interpretacji.
18-06-2019 21:01 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
Linki ? ..ale tam nic nie ma

>www.resear(*)06053_Infinite_universe_theory
>www.resear(*)quasi_static_infinite_universe
>www.nature(*)e-may-not-be-expanding-1.13379

Model z nieskonczona przestrzenia sam sie wyklucza (without any shadow of a doubt ..logika moze jasno to wykazac).

"Nieskonczonosc niesie ze soba wiele paradoksow.
Jesli np wymiarowo kosmos jest nieskonczony ..to nawet nieskonczona w nim ilosc galaktyk(materii) ..w nieskonczenie dlugim czasie oddalilaby sie od siebie raz (widzimy po redshifcie ze uciekaja coraz szybciej) jeden jedyny w nieskonczonosc ..i co dalej ? takie trwanie w nieskonczonosci w nieskonczonej pustce ?"

Statyczny nieskonczony kosmos rowniez nie podaje przyczyny redshiftu ale jak powyzszy, samowyklucza sie na poziomie logicznym (wieczny, niezmienny w czasie "crazy carnaval", "wesole miasteczko" Ajnsztajna a w nim uklad sloneczny jak zegareczek, polozenie galaktyk takie samo nieskonczenie od wiekow) i tu nie moze byc inaczej.

Jesli chodzi zas o trzeci link to nawet pisalem wiele razy daaawno, lata temu do pana Christofa ..wyjasniajac iz REDSHIFT TO EFEKT GRAWITACYJNY (koncentrujaca sie masa) ..A WYDLUZENIE FALI WYNIKA BEZPOSREDNIO Z ROZSZERZAJACEJ SIE PRZESTRZENI - balon sie powoli rozszerza, a fala w nim odrobine rozciaga = "przesuwa" ku czerwieni.

[mozna uswiadomic sobie jak bardzo mylacy jest gleboko zakorzeniony dogmat, zaprogramowanie autorytetow ze galaktyki leca z ogromnymi predkosciami, gdyz tylko wowczas wg fizykow docierajaca z dalekich galaktyk fala swiatla mogla bys sie "az tak zmienic" - w sensie rozciagnac.

W modelu Hubbla/Einsteina mamy "dynamike kinetyczna" i tam sie przestrzen nie rozszerza, a wiec efekt wywolany musi byc "czyms innym" (kolejny kotlet)..tlumaczy sie ze "dooplerem - potezna predkoscia" <- "inna by swiatla nie przesunela ku czerwieni"]

Niestety Krzysztof nie zauwazyl w swym modelu ze centra galaktyk rzeczywiscie kumuluja materie stajac sie coraz ciezsze i "universe is gaining mass", oraz nie powiazal tego z relacja Einsteina o masie i przestrzeni...co rowniez jasno zostalo mu juz lata temu dokladnie wyjasnione.

Oczywiscie nigdy nie odpisal

....

Generalnie chodzi ze powinno "konfrontowac sie modele". (kto, co, jak, czym i ile rzeczywistych obserwacji wyjasnia)

Moj przykladowo jest taki ze na poczatku wszystko co empiyczne pierwotnie bylo energia zupa CMB, ktora koncentrujac sie w paczki, jadra na roznych skalach wielkosci zaczyna tworzyc przestrzenna strukture kosmosu rownomiernie na calym swym obszarze ..od atomow gdzie elektrony i jadra to rowniez wirujace paczki energii, przez jadra ksiezycow, planet, gwiazd, po galaktyki co jest praktycznym ROZPROSZENIEM SIE MATERII ZE SWEJ PIERWOTNEJ KONSYSTENTNEJ FORMY (filozoficznie to "sila przeciwna grawitacji", poszukiwana "stala kosmologiczna", odpychajaca obiekty) ..pozniej poki materia sie koncentruje dochodzi do ekspansji (kierunek, homogenicznosc i przyspieszenie wyjasnione) ..a na koniec byc moze wielki kolaps i grawitacyjne roztopienie w jedno potezne spokojne jezioro czystej energii ..

Spekulowales zapewne nie raz o kosmosie jako filozof, wiec ciekawi jak Ty to JAKO CALOSC, SPOJNY OBRAZ widzisz ..jak wyobrazasz sobie fizyczna historie, ewolucje i ogolnie strukture kosmosu.

..takie tam jak : czy byly poczatki, czy arena wydarzen owa nicosc naturalnie od zawsze istniala ..czym konkretnie wg Ciebie jest redshift (nie bylo w linkach wyjasnienia naprawde ciezko sie polapac w tych ich zawilych artykulach)..czy galaktyki od zawsze sa byly w tym samym miejscu nieruchome, czy moze kosmos jest dynamiczny ..poprostu najprosciej jak mozna w kilku zdaniach (oby wiecej !) jesli mozna okresl
.
19-06-2019 00:44 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Linki ? ..ale tam nic nie ma

No nie ma bo nie czytałeś. Jak z tym Księżycem - jak na niego nie patrzysz to znika.

>Model z nieskonczona przestrzenia sam sie wyklucza (without any shadow of a doubt ..logika moze jasno to wykazac).

Nie, model ze skończoną przestrzenią sam się wyklucza (tym bardziej z jej ekspansją). Sorry nie chce mi się już tego tłumaczyć powtarzając w kółko to samo. W linkach masz odpowiedź na to jak np. inaczej zinterpretować redshift niż Ty to robisz (pomijam już Einsteinowski redshift grawitacyjny).

>"Nieskonczonosc niesie ze soba wiele paradoksow.

Nie, paradoksy są tylko wtedy jak upychasz tą nieskończoność w swoim skończonym, ekspansywnym kontekście. Po prostu z góry wybierasz konkretną interpretację (oddalanie się galaktyk) a potem na tym wybranym a priori modelu (wybierasz ten bo tak) próbujesz udowodnić niemożliwość nieskończoności. Robisz wszystko od końca, zupełnie jak platonicy.

>Jesli np wymiarowo kosmos jest nieskonczony ..to nawet nieskonczona w nim ilosc galaktyk(materii) ..w nieskonczenie dlugim czasie oddalilaby sie od siebie raz

Jakie oddaliła od siebie? Jedne się oddalają od siebie inne przybliżają. Wciąż nie rozumiesz, że nieskończoność oznacza nieskończoną ilość materii, która nie może się oddalać ciągle od siebie - patrzysz na to z punktu widzenia ekspansywnego Wszechświata i mieszasz konteksty.

>(widzimy po redshifcie ze uciekaja coraz szybciej)

Masz w podanych linkach inne interpretacje redshiftu i nie tylko. Ty chyba celowo unikasz tych innych modeli, bo wtedy okazuje się, że to co piszesz wcale nie jest takie oczywiste.

>jeden jedyny w nieskonczonosc ..i co dalej ?

I dalej sobie trwa. Jakbyś wolał żeby zniknął to sorry, no can do.

>takie trwanie w nieskonczonosci w nieskonczonej pustce ?"

No powtarzam po raz 15 nie ma żadnej pustki, a Ty dalej z ta pustką. To Twój model postuluje istnienie pustki, nie mój. Nie wciskaj mi swojego dziecka w brzuch.

>Statyczny nieskonczony kosmos rowniez nie podaje przyczyny redshiftu

A wystarczy przeczytać podane prace lub poszukać innych. Ale po co.

>ale jak powyzszy, samowyklucza sie na poziomie logicznym

Twój się tak wyklucza.

>Jesli chodzi zas o trzeci link to nawet pisalem wiele razy daaawno, lata temu do pana Christofa ..wyjasniajac iz REDSHIFT TO EFEKT GRAWITACYJNY (koncentrujaca sie masa)

Odniesiesz się konkretnie do tych prac w kontekście redshiftu czy nie? Jest też czwarty link, podany oddzielnie w innym poście. Ty nie dyskutujesz z tymi interpretacjami tylko je odsuwasz (bo tak) i pokazujesz swój model (który nie ma nazwy, dokładnego opisu, w sumie wychodzi na to, że nie istnieje).

>..A WYDLUZENIE FALI WYNIKA BEZPOSREDNIO Z ROZSZERZAJACEJ SIE PRZESTRZENI

Nie, przestrzeń nie może się rozszerzać. Sorry utknęliśmy na tym etapie Twojego niezrozumienia pojęcia "przestrzeń" i ani rusz. Mi się już nie chce przerzucać tymi argumentami w kółko bo Ty nawet nie próbujesz tego zrozumieć. A właśnie to niszczy Twój model.

>..tlumaczy sie ze "dooplerem - potezna predkoscia"

Jeśli się poruszają względem siebie to efekt Dopplera jest oczywisty chyba. Jeśli.

>Oczywiscie nigdy nie odpisal

Nie odpisał bo oczywiście go zaorałeś i nie wiedział co powiedzieć. Jakby Einstein żył i byś do niego napisał też by pewnie nie odpisał, zawstydzony swoimi szkolnymi błędami.

>Generalnie chodzi ze powinno "konfrontowac sie modele"

Nom, tylko najpierw trzeba się w nie zagłębić. Nie robisz tego bo.......

>Moj przykladowo jest taki ze na poczatku wszystko co empiyczne pierwotnie bylo energia zupa CMB..............................

Już Ci napisałem, że nie może być żadnego początku ani ekspansji przestrzeni. Twoje rozproszenie materii to creatio ex nihilo + istniejąca pustka między cząsteczkami. Chyba, że jest tam ta cała zupa - czyli eter.

>Spekulowales zapewne nie raz o kosmosie jako filozof, wiec ciekawi jak Ty to JAKO CALOSC, SPOJNY OBRAZ widzisz

Podałem Ci mój filozoficzny obraz, który jest spójny logicznie ale to nie jest pełny model fizyczny.

>.jak wyobrazasz sobie fizyczna historie, ewolucje i ogolnie strukture kosmosu.

Ja Ci piszę, że nie ma żadnej ewolucji a Ty pytasz o ewolucję. Strukturę Ci opisałem na dwa różne możliwe sposoby - niepodzielny, ciągły eter lub coraz mniejsze i mniejsze cząsteczki i tak ad infinitum. Nie podałem Ci fizycznej teorii wszystkiego bo nie znam takiej i nie jestem fizykiem. Ty też takiej nie znasz, bo nie masz żadnego konkretnego fizycznego modelu.

>..takie tam jak : czy byly poczatki

Po raz n-ty - nie było żadnego początku.

>czy arena wydarzen owa nicosc

Po raz n-ty - nie ma żadnej nicości, u Ciebie jest.

>naturalnie od zawsze istniala

Tak, od zawsze.

> ..czym konkretnie wg Ciebie jest redshift (nie bylo w linkach wyjasnienia naprawde ciezko sie polapac w tych ich zawilych artykulach)

Czyli się nie połapałeś a nie nie było. W 1 linku masz opis sensownej, spójnej logicznie kosmologii (polecam przeczytać całość). O redshifcie wspomina się w kontekście eteru (etherosphere that might produce the light refraction). W drugim linku masz już na samym początku - "model of inertial induction based on a proposed extension of Mach's Principle can produce the observed cosmological red shift in a quasi-static infinite universe". W oddzielnym, 4 linku masz - "tired-light model based on the absorption of light by galactic and intergalactic matter". U Krzysztofa masz to wyjaśnione jako efekt nabywania masy przez galaktyki.

redshift.v(*)Pre2001/V00N12PDF/V0N12ASS.pdf
19-06-2019 14:57 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Czyli się nie połapałeś a nie nie było. W 1 linku masz opis sensownej, spójnej logicznie kosmologii (polecam przeczytać całość). O redshifcie wspomina się w kontekście eteru (etherosphere that might produce the light refraction). W drugim linku masz już na samym początku - "model of inertial induction based on a proposed extension of Mach's Principle can produce the observed cosmological red shift in a quasi-static infinite universe". W oddzielnym, 4 linku masz - "tired-light model based on the absorption of light by galactic and intergalactic matter". U Krzysztofa masz to wyjaśnione jako efekt nabywania masy przez galaktyki.
>redshift.v(*)Pre2001/V00N12PDF/V0N12ASS.pdf

Zeby nie bylo jakichkolwiek niejasnosci

The first issue to be addressed is Hubble's law of redshifts. We assume a model in which Hubble's law is due to absorption of
galactic light by the interstellar and intergalactic matter and not due to a Doppler effect. To investigate the underlying mechanisms, we can write Bouguer's law (Bouguer 1729; Mach 1926; Curtis 1978)
We would like to point out here that our model is based on an interaction of light (photons) with matter in interstellar and intergalactic space. We suppose that a photon is absorbed and then re-emitted with a smaller energy.


W tym modelu zakladamy ze redshift jest efektem wytracania energii podczas przelotu przez miedzy galaktyczne gazy.

W takiej sytuacji zakladac musimy rowniez ze gazy miedzygalaktycznie same sie idealnie rozlozyly w zaleznosci od odleglosci aby stopniowo coraz wiecej i wiecej tej fali pochlaniac ("idealny, przypasowany") rozklad ..by juz od najdalszych zjadac jej BARDZO DUZO

(rozklad gazow sie jakos znaczaco zmienia ?)

Problemem jest rowniez to ze niektore galaktyki emituja swiatlo niebieskie .. jak to wyjasnic ..fotonowi przybywa energii ?

Kolejny problem to pytanie o brak rozproszenia ..i czy w warunkach Ziemskich rzeczywiscie tak zachowuje sie swiatlo przechodzac przez rozmaite gazy.

(czy te przypadkiem nie powinny zaczac swiecic?).

Moze mamy jakies empiryczne przyklady z mikroskali ze ow efekt rzeczywiscie zachodzi ?

...

Teraz Infinite Universe Theory

www.resear(*)06053_Infinite_universe_theory

W rodziale "Light"

"The other possibility, that light is a wave within a particu-
late medium, is only common sense. All wave motion is red-
shifted with distance. The Doppler Effect, like all wave effects,
must be a group effect. There is plenty of evidence for the hy-
pothesized medium, as reviewed by Gift and shown in his calcu-
lations regarding measurements of the period of Jupiter's satel-
lite, Io [10]. The infamous Michelson-Morley measurements cited
by Einstein were poorly done, had too short a path length".


O ile dobrze zrozumialem.. rozwiazaniem w tym modelu jest klasyczny niewidzialny i niewykrywalny "eter", ktory "jednak choc go nadal nie odnaleziono istnieje"..

[czyli nieskonczone (w czasie i przestrzeni), odwieczne stale (bez przyczyny), jednorodne pole wypelnione idealnie rownomiernie rozlozona jednolita substancja - nosnikiem swiatla ? (czy to "prawidlowe rozumienie" ? ]

..ktory pochlania ? czy spowalnia stawiajac swiatlu opor niczym powietrze rozpedzonym autom ?

(tylko spowalnia znaczy pochlania ? czy wlasnie jedynie pochlania ..przepraszam moze nieraz za takie dziwne pytania ..ale ja naprawde potrzebuje aby zrozumiec jak najprostsze opisy, pojecia itp (wowczas wiem dokladniej o czym rozmawiam - "co kto ma na mysli" i lepiej szacowac moge jak ow element pasuje do ogolnej ukladanki)

Problem w tym modelu to takze "blue shift" ktory emituja niektore galaktyki (i znow.. w tym wypadku, czy eter energetyzuje przelatujace przez niego fotony ?)

A moze poprostu to nie ten mechanizm (choc nie widze tu zadnych innych logicznych mozliwosci) ..

...

>W drugim linku masz już na samym początku - "model of inertial induction based on a proposed extension of Mach's Principle can produce the observed cosmological red shift in a quasi-static infinite universe".

Tu z kolei zakladamy ze efekt przesuniecia wywoluje pochlanianie swiatla przez inna materie w kosmosie. (tak?)

dzial 5. Interaction of photon with matter, tylko ktory podpunkt wyjasnia dokladniej redshift z innych galaktyk ? ..czyli co w koncu konkretnie pochlania i zmienia foton w pustej przestrzeni .. w tym wypadku rowniez gazy ?

...

Jesli chodzi o model Krzysztofa

>>Oczywiscie nigdy nie odpisal

>Nie odpisał bo oczywiście go zaorałeś i nie wiedział co powiedzieć. Jakby Einstein żył i byś do niego napisał też by pewnie nie odpisał, zawstydzony swoimi szkolnymi błędami.

Kilka razy pisalem (email byl na stronach uniwerka) .. niewiem co sie stalo ale zniknal z mediow tak szybko jak sie pojawil on sam jak i teoria.

Troche smutne jest na koncu, czyli tuz niemal po publikacji odrazu poddaje usluznie walke. Nie stara sie rowijac tematu by pewno "nie psuc szykow i podwazac mainstreamu" tlumaczac ze "no moja teoria jest przykladem ze mozna czasem myslec inaczej" .. i na tym STOP (widoczne w gabineciku poszly wytyczne JAK TO ..KRYTYKUJESZ NAJWIEKSZYCH GENIUSZY SWIATA !!!??? ..siedz na dupie albo polecisz tak jak Arp ze swoim "przesunieciem" i kwazarami do innej galaktyki .

Chyba ze biedak poprostu dowiadujac sie jak dziecinnie proste bylo "ostateczne rozwiazanie kwestii" .. z goryczy zamknal sie w sobie, a teraz cierpi gdzies w skrycie ciszy upojony szkocka whiskey.

No a Einsteina to by mysle zatkalo (zamrozilo) ..ciekawie co staloby sie gdyby nagle uswiadomil sobie ze przeciez wystarczylo zmienic tylko jedno slowo .. z

"masa przestrzen wygina"

na

"masa przestrzen rozszerza" ..i wszystkie problemy znikaja

(w szkole nauczyciel do malego Alberta)

Ajnsztajn tumanie i nieuku !! GUMA CI SIE W GACIACH ROZCIAGNELA A NIE WYKRZYWILA !!! : d
.

P.S mnie chodzilo jak Ty tlumaczysz redshift (ew ktore konkretnie rozwiazanie przyjmujesz)
.
19-06-2019 18:31 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>W tym modelu zakladamy ze redshift jest efektem wytracania energii podczas przelotu przez miedzy galaktyczne gazy. W takiej sytuacji zakladac musimy rowniez ze gazy miedzygalaktycznie same sie idealnie rozlozyly w zaleznosci od odleglosci aby stopniowo coraz wiecej i wiecej tej fali pochlaniac ("idealny, przypasowany") rozklad ..by juz od najdalszych zjadac jej BARDZO DUZO

Nie idealnie tylko w taki sposób, że obserwujemy światło z konkretnych galaktyk przesunięte ku czerwieni w taki lub inny sposób. To jest "idealne" jak patrzysz z punktu widzenia swojej interpretacji. To, że pochłaniane jest coraz więcej i więcej fali jest przecież oczywiste jeśli przyjmiemy interpretację o absorpcji (przecież ta fala jest ciągle "wydłużana" po drodze w zależności od odległości, jaką musi przebyć). Nie jestem pewien ale chyba wystarczy tu założyć w miarę równomierne rozłożenie tej materii międzygwiezdnej i międzygalaktycznej. Zauważ, że modele przyjmujące sam efekt Dopplera zakładają, że pomiędzy np. galaktykami jest próżnia (w fizycznym sensie - czyli brak materii czyli pustka czyli coś, czego istnienie sam odrzucasz) - czyli światło płynie sobie bez żadnych interakcji i zniekształceń po drodze.

Poza tym masz tu też:

Cytat:
The present model of the redshift mechanism is premised on
absorption of light energy by the distribution of matter in space (and
not, for instance, an absorption by the ether or by space). Other
mechanisms have been proposed, such as an instability of the photon
with a steady reduction of mass as it ages (Waldron 1981 and 1985),
or energy depletion due to an electrical conductivity of the
background space (Monti 1988; Vigier 1990). Nernst supposed the
luminiferous ether to absorb the photon energy (Nernst 1937 and
1938).
Reviews due to Schatzman (1957) and Keys (1987) discuss a
number of other tired-light models. An excellent study of the many
theories of a stationary Universe in which the photons lose energy in
inelastic collisions with matter distributed throughout interstellar and
intergalactic space was done by Pecker (1976). Rather than enter into
details of all these proposals, we wish to mention a few other specific
models that deserve consideration, namely: Pecker, Roberts, and
Vigier (1972); Ellis (1984); Pecker and Vigier (1987); Crawford
(1987). We call attention also of the cogently argued proposals of
Reber and Marmet (Reber 1986; Marmet 1988a; Marmet and Reber
1989; Marmet 1989).


Popatrz ile modeli i interpretacji redshiftu do sprawdzenia. Mi się aż tak grzebać w temacie nie chce bo problem redshiftu to tylko jeden z wielu problemów współczesnej astronomii i nie mam po prostu czasu na zgłębianie tego wszystkiego.

>Problemem jest rowniez to ze niektore galaktyki emituja swiatlo niebieskie .. jak to wyjasnic ..fotonowi przybywa energii ?

Tym, że np. takie galaktyki poruszają się w naszą stronę. Nie twierdzę, że ma tu zachodzić jedynie np. absorpcja bez efektu Dopplera. Są modele łączące te zjawiska.

>Kolejny problem to pytanie o brak rozproszenia ..i czy w warunkach Ziemskich rzeczywiscie tak zachowuje sie swiatlo przechodzac przez rozmaite gazy.

Według autorów prac tego typu zniekształcenia fali świetlnej (nie chodzi tylko o gazy ale wszystkie wspomniane powyżej zjawiska) mają oparcie w obserwacjach. Przykładowo:

Cytat:
Recently, Lerner has shown conclusively the existence of radio absorption by
the intergalactic medium (Lerner 1990).
.
Wiem, nie są to prace z ostatnich lat. Jak chcesz to znajdziesz bardziej aktualne modele i obserwacje. Poza tym obecnie teoria typu "tired light" jest odrzucana przez mainstream jako "fringe physics", czyli pseudonauka. Biorąc pod uwagę, iż jest to opinia współczesnych neo-kantystów wierzących w bajki, nie jest to argument przeciw ale jak już to za tego typu alternatywnymi modelami.

>ile dobrze zrozumialem.. rozwiazaniem w tym modelu jest klasyczny niewidzialny i niewykrywalny "eter", ktory "jednak choc go nadal nie odnaleziono istnieje"..

Jeśli uznać tę konkretną interpretację (absorpcja lub inne zniekształcenie w eterze) to właśnie ten redshift jest dowodem pośrednim na jego istnienie. Wszystko zależy od interpretacji. Przecież jak patrzysz przez teleskop na galaktyki to nie widzisz, że uciekają od Ciebie tylko widzisz efekt "rozciągnięcia" fali. I teraz to sobie interpretujesz - są różne wyjaśnienia i nie widzę powodu odrzucania innych niż efekt Dopplera bo to jest nieracjonalne (takie zafiksowanie się naukowców na teorii WW).

>[czyli nieskonczone (w czasie i przestrzeni), odwieczne stale (bez przyczyny), jednorodne pole wypelnione idealnie rownomiernie rozlozona jednolita substancja - nosnikiem swiatla ?

Mniej więcej tak - pamiętaj, że eter jest tutaj najbardziej podstawową, niepodzielną formą materii wiec siłą rzeczy jest równomiernie rozłożony. Jego "koncentracja" (nie dosłownie) ma natomiast miejsce pod postacią cząstek elementarnych - wirujących "zlepków" (w sumie to raczej kulistych fragmentów połączonych w inne kuliste itd.) eteru. Tak własnie powstają cząstki a eter się organizuje w konkretne byty - w pewnym sensie jego części "oddzielają" się z tej ciągłej formy (poprzez interferencję drgań eteru) tworząc cząsteczki. Tak to widzę.

>..ktory pochlania ? czy spowalnia stawiajac swiatlu opor niczym powietrze rozpedzonym autom ?

Być może światło to nie żadne cząsteczki a właśnie konkretne drgania eteru (foton jako kwant energii takich drgań). I takie drganie rozchodząc się w eterze zostaje zniekształcone przez inne jego drgania po drodze. Naprawdę nie wiem - jest wiele możliwych opcji. Ja się nawet nie upieram koniecznie przy tym eterze, jedyne co odrzucam to "nicość".
19-06-2019 18:34 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Problem w tym modelu to takze "blue shift" ktory emituja niektore galaktyki (i znow.. w tym wypadku, czy eter energetyzuje przelatujace przez niego fotony ?)

Być może trzeba tu dodać efekt Dopplera lub właśnie jakieś nabieranie energii przez falę świetlną po drodze (nie wiem konkretnie jaki miałby być to mechanizm - czy sam eter czy coś innego to powoduje). A jak Ty tłumaczysz blueshift skoro w Twoim modelu wszystko ma się rozchodzić od siebie?

>dzial 5. Interaction of photon with matter, tylko ktory podpunkt wyjasnia dokladniej redshift z innych galaktyk ?
Cytat:
This kind of gravitational interaction can produce two types of effects: (i) interaction of a body with the matter present in the rest of the universe and (ii) interaction of a body with a nearby massive object

Cytat:
Equation (3.1) implies the exact equivalence of gravitational and inertial mass and it indicates that a body moving even with a uniform velocity is subjected to a velocity dependent drag too small to be detected by terrestrial experiments with present day technology. But when this drag acts on photons travelling through the universe a red shift is resulted whose value agrees well with the observed cosmological redshif

Cytat:
In the vicinity of massive objects the force law given by (1) is expected to produce some extra measurable effects not suggested by the conventional theory. These can be due to (i) the interaction of photons with matter and (ii) the interaction of matter with matter.


Czyli niby z jego obliczeniami zgadzają się zjawiska opisane w pkt. 5. W każdym z podpunktów masz podane tam konkretne daty jego prac a na samym dole w przypisach tytuły. Być może tam jest to wytłumaczone dokładniej - mówiąc ogólnie mamy tu efekt:
Cytat:
According to this model the gravitational interaction between two main particles generates a force which depends not only on their separation but also on their relative velocity and acceleration.


który działa również na fotony przelatujące w sąsiedztwie dużych mas. Pamiętajmy, że światło galaktyki to "suma" światła z jej poszczególnych gwiazd.

>Jesli chodzi o model Krzysztofa

Nie specjalnie mi podchodzi ten model gdyż jest tam mowa o ciągle rosnącej masie wszystkiego (Wszechświata jako całości, nie mówiąc już o potencjalnej ekspansji czy kontrakcji), co wg mnie nie bardzo ma sens. Natomiast jeśli przyjąć, że masa galaktyk (atomów w jej gwiazdach itd.) rośnie z jakiegoś powodu (galaktyka wirując ściąga do siebie materię międzygalaktyczną? atomy wirując ściągają do siebie materię międzyatomową?) to opisany przez niego mechanizm (coraz masywniejsze atomy emitujące coraz bardziej energetyczne elektrony) ma jakiś sens.

>P.S mnie chodzilo jak Ty tlumaczysz redshift (ew ktore konkretnie rozwiazanie przyjmujesz)

Myślę, że każde z powyższych wyjaśnień ma sens (w przypadku Krzysztofa z pewnymi zastrzeżeniami) i nie wybieram sobie jakiegoś konkretnego. Jestem otwarty na każdą interpretację opartą na sensownej kosmologii. Nie jestem fizykiem i nie jestem w stanie zweryfikować poprawności konkretnych wyliczeń, dlatego nie mam faworyta wśród tego typu interpretacji.
19-06-2019 22:25 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
(przepraszam ze tak na szybkiego ale choc sama esencja)

>>P.S mnie chodzilo jak Ty tlumaczysz redshift (ew ktore konkretnie rozwiazanie przyjmujesz)
>Myślę, że każde z powyższych wyjaśnień ma sens (w przypadku Krzysztofa z pewnymi zastrzeżeniami) i nie wybieram sobie jakiegoś konkretnego. Jestem otwarty na każdą interpretację opartą na sensownej kosmologii. Nie jestem fizykiem i nie jestem w stanie zweryfikować poprawności konkretnych wyliczeń, dlatego nie mam faworyta wśród tego typu interpretacji.

No dobrze zalozmy ze docierajace do nas swiatlo galaktyk pochlania eter, stad rozciagniecie fali.

Czyli galaktyki stoja w miejscu czy kraza np wokol siebie, poruszaja sie (czy moze tylko wiruja wokol wlasnej osi ) .. a skupiaja w jedno po czasie ? ..co sie wlasciwie w kosmosie dzieje jesli "galaktyki nigdzie nie leca" w dluzszych okresach ?

Cala struktura wszechswiata jest statyczna czy dynamiczna, a jesli tak to na czym owa dynamika miala by polegac jesli kosmos sie nie rozszerza (ciaglym mieszaniu sie nieskonczonej galaktyk, gwiazd i ukladow planetarnych ?) i skad wziela sie homogenicznosc rozkladu ..oraz czy to wszystko opisane mialo by sie dziac w nieskonczonym okresie czasu ?

A druga kwestia poczatek czy wogole wg Twojej wizji nastapil ? (tylko prosze nie mow tak lub nie "w zaleznosci od modelu" ..chodzi mi o to czy istnieje jakies spojne wyjasnienie tego co widzimy na niebie)

Czy rzeczywiscie wystapila kiedys gloszona eksplozja i pierwotna chmura wodoru (z "wybuchu" pojawila by sie nieskonczona ilosc materii ?) ..no i jesli tak to jak owa chmura rozdzielila sie w sposob ze mamy 300 mld niemal rowno od siebie oddalonych systemow galaktyk.

Nie potrzeba tu zadnych praw, zasad ani mechanizmu ?

..a jesli chmury nie bylo to czy galaktyki w nieskonczonosc od zawsze trwaja w statyce czy ewentualnie podlegaja tylko lokalnej "mikrodynamice" ..czy ta rowniez nie zachodzi ?

Da sie jakos cos .."cokolwiek" uswiadomic ..zrozumiec ..czy istnieja w kosmosie wogle jakies prawa ..zasady, sily oprocz grawitacji .

A sila separacji ..cos rozdzielajacego, odpychajacego od siebie materie nie jest w tym modelu wymagane ?

No bo narazie to takie troche wyjasnienie ze..walnelo i "pierwotny wybuch z nikad utworzyl wszystko jakie jest" .. czyli oddalone w nieskonczonej przestrzeni galaktyki, a w nich pozniej gwiazdy, systemy planetarne i materie - atomy

..i tak caly system trwa bez konca ..a wiec nie potrzeba zadnych wyjasnien .."stalo sie i jest" ..takie wybuchlo i jest jakie jest od poczatku oraz bedzie po nieskonczonosc, wiec nie trzeba nic tlumaczyc

>>Problem w tym modelu to takze "blue shift" ktory emituja niektore galaktyki (i znow.. w tym wypadku, czy eter energetyzuje przelatujace przez niego fotony ?)

>Być może trzeba tu dodać efekt Dopplera lub właśnie jakieś nabieranie energii przez falę świetlną po drodze (nie wiem konkretnie jaki miałby być to mechanizm - czy sam eter czy coś innego to powoduje).

Kto daje i zabiera .. albo albo

>A jak Ty tłumaczysz blueshift skoro w Twoim modelu wszystko ma się rozchodzić od siebie?

No np tak ze jesli by sie oddalala .."balon rozszerzal" to mamy rozciagniecie fali ..czyli redshift ..a tu jesli galaktyka "o mniejszej koncentracji jadra" "nie ma sily kumulacyjnej na tyle by sie dalej oddalac" zostaje wciagana w przez sile grawitacyjna.

Mozna powiedziec .."nie ma odpychania" (bo zabraklo koncentracji) jest powrot do pierwotnego stanu jednorodnosci ..galaktyki zblizaja sie, pole przestrzen miedzy nimi kurczy sie w zwiazku z tym i fala.

To tak jakbys dwa atomy do siebie zblizal ..jedno pole nachodzi fizycznie na sasiada i zaczynaja sie odpychac + z + . Jak w chlodnictwie przy sprezaniu .. przestrzen atomu kurczy sie bo elektron sila zblizamy do jadra przez inne atomy (w najprostszym modelu) ..stad w duzej skali kurczy sie i fala wraz z nim.

Poprostu przeciwienstwo redshifta ..gdzie sie fala wraz z przestrzenia rozciagala.
.
20-06-2019 21:18 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Czyli galaktyki stoja w miejscu czy kraza np wokol siebie, poruszaja sie (czy moze tylko wiruja wokol wlasnej osi ) .. a skupiaja w jedno po czasie ?

Nie wykluczam takiej możliwości, że poruszają się np. wokół siebie (dosłownie stać w miejscu nie mogą względem siebie raczej). To, że wirują wokół swojego centrum jest obserwowalne i ma jak najbardziej sens.

>co sie wlasciwie w kosmosie dzieje jesli "galaktyki nigdzie nie leca" w dluzszych okresach ?

Czemu miałyby "nigdzie" nie lecieć? Jedne się do siebie zbliżają (i z czasem np. zderzają lub zaczynają krążyć wokół siebie), inne oddalają. Zależy które porównujesz ze sobą, przecież pojęcie ruchu jest względne.

>Cala struktura wszechswiata jest statyczna czy dynamiczna

Statyczna (lub wg niektórych quasi-statyczna) w sensie, że nie ma żadnej ekspansji (czy kontrakcji) przestrzeni.

en.wikipedia.org/wiki/Static_universe
en.wikipedia.org/wiki/Einstein's_static_universe

Zauważ, że Einstein postulował Wszechświat statyczny ale skończony w rozmiarze i zakrzywiony w przestrzeni (co wg mnie jest błędem).

>a jesli tak to na czym owa dynamika miala by polegac jesli kosmos sie nie rozszerza

Nie o to chodzi w pojęciu "statyczny" w tym kontekście. Statyczny czyli stacjonarny czyli o przestrzeni rozciągającej się w nieskończoność (nie u Einsteina jednak) i nie ulegającej zmianie.

>skad wziela sie homogenicznosc rozkladu

Jeśli popatrzysz na jakąś substancję jak np. woda czy żelazo, to zobaczysz, że materia jest tam rozłożona homogenicznie. Być może w tej większej skali nasz obserwowalny kawałek Wszechświata jest właśnie czymś takim (jakąś "większoskalową" substancją). Poza tym jeśli ma istnieć eter, to jest on z samej swej natury (idealnie) homgeniczny - może stąd wypływa też homogeniczność materii "cząsteczkowej" na większą skalę. Skoro wszystko się ciągle jakoś tam miesza (a ilość materii nie zmienia), to patrząc statystycznie mamy homogeniczność rozkładu.

>oraz czy to wszystko opisane mialo by sie dziac w nieskonczonym okresie czasu ?

Tak.

>A druga kwestia poczatek czy wogole wg Twojej wizji nastapil ?

Nie może być początku czegoś wiecznego. Ja rozumiem, że Ty patrzysz na Wszechświat jako byt, który z czegoś musiał powstać, wziąć się, no bo jak to zawsze sobie istnieje bez przyczyny. To jest błędne patrzenie i na zasadę przyczynowości i na samą istotę nieskończoności w czasie. Wszechświat nie ma jakiejś pierwotnej przyczyny, nie potrzebuje jej, wręcz nie może jej mieć - wszystko nie może powstać z "czegoś" bo to coś wtedy też musiałoby być częścią "wszystkiego". Wtedy te nowe "wszystko" też nie może powstać z "czegoś innego" bo to coś innego też musiałoby być częścią "wszystkiego". I tak bez końca. Czyli albo wszystko istnieje od zawsze (jak u mnie) albo ciągle zmieniamy zakres pojęcia "wszystko" (jak u Ciebie). Wszechświat (wszystko) istnieje bo musi istnieć - jedyną inną opcją jest nieistnienie niczego (co jest oczywistym fałszem). Nie może być tak, że trochę nie ma nic, potem jest coś, potem nie ma nic i tak w kółko.

>Czy rzeczywiscie wystapila kiedys gloszona eksplozja i pierwotna chmura wodoru

Nie wiem czy była jakaś eksplozja, wiem że nie było, nie ma i nie będzie ekspansji przestrzeni bo jest to wewnętrznie sprzeczny koncept. Przestrzeń rozszerzająca się w przestrzeni (rosnąca sama z siebie itp. itd.) - gwałt na tym pojęciu po prostu.

>(z "wybuchu" pojawila by sie nieskonczona ilosc materii ?)

Jak miał być wybuch to ilość materii była w tym miejscu jak najbardziej skończona. Czyli to nie przestrzeń i czas "wybuchły" bo to creatio ex nihilo.

>no i jesli tak to jak owa chmura rozdzielila sie w sposob ze mamy 300 mld niemal rowno od siebie oddalonych systemow galaktyk.

Osobiście niespecjalnie popieram tezę o wybuchu czegoś - dane obserwacyjne raczej nie popierają modelu tego wybuchu tak jak to ma miejsce np. w przypadku supernowej. Z drugiej strony znów kwestia interpretacji - może kiedyś powstanie teoria o wybuchu części materii we wszystko co obecnie obserwujemy, tyle że wybuch ten będzie miał inne mechanizmy fizyczne i chemiczne.

>..a jesli chmury nie bylo to czy galaktyki w nieskonczonosc od zawsze trwaja w statyce czy ewentualnie podlegaja tylko lokalnej "mikrodynamice" ..czy ta rowniez nie zachodzi ?

Ale nie o to chodzi w statycznym Wszechświecie, że galaktyki trwają "w statyce".

>Da sie jakos cos .."cokolwiek" uswiadomic ..zrozumiec ..czy istnieja w kosmosie wogle jakies prawa ..zasady, sily oprocz grawitacji .

Mamy obecnie wyodrębnione różne typy oddziaływań, nie tylko grawitacyjne. Być może da się to wszystko zunifikować w jeden, podstawowy typ oddziaływania, z którego rodzą się wszystkie inne.
Osobiście tak to widzę - eter drga i wchodzi w interakcje sam ze sobą co powoduje powstawanie cząsteczek (takich najbardziej pierwotnych), które wirując w tym eterze łączą się w większe itd. a jedynym rodzajem siły jest ta wynikająca bezpośrednio z drgań eteru i ruchu wirowego cząsteczek. Z drugiej strony skoro jakieś oddziaływanie ma inny przebieg niż inne to nie widzę powodu, żeby nie nazwać tej siły inaczej niż ta inna. Ważne żeby wszystkie rodzaje oddziaływań spójnie umieścić w jednej fizycznej teorii.

Według teorii opartych na idei Le Sage'a grawitacja polega na pchaniu ciał przez eter (lub jakieś cząsteczki) a nie na przyciąganiu.

pl.wikiped(*)a_grawitacji_Le_Sage’a

>A sila separacji ..cos rozdzielajacego, odpychajacego od siebie materie nie jest w tym modelu wymagane ?

Nie wiem co konkretnie masz tu na myśli pisząc "odpychanie". Jeśli chodzi Ci o te rzekome rozchodzenie się galaktyk to kwestia interpretacji. Poza tym materia nie może bez końca skupiać się w jakimś miejscu bo miejsc skupiania się jest nieskończenie wiele.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Czyli galaktyki stoja w miejscu czy kraza np wokol siebie, poruszaja sie (czy moze tylko wiruja wokol wlasnej osi ) .. a skupiaja w jedno po czasie ?
>Nie wykluczam takiej możliwości, że poruszają się np. wokół siebie (dosłownie stać w miejscu nie mogą względem siebie raczej). To, że wirują wokół swojego centrum jest obserwowalne i ma jak najbardziej sens.

Ale juz np nie da sie odpowiedziec dlaczego w wyniku dzialania grawitacji w nieskonczonym kosmosie z nieskonczona masa (nieskonczona liczba galaktyk) ...nie tworza sie w nieskonczonym czasie nieskonczenie super ciezkie skupiska materii w obserwowalnej czesci kosmosu, a wszystko jest wlasnie jakby "homogeniczne" ..tak wlasnie idealnie rozstawione jak slusznie zauwazyles (punkt ) "atomy w strukturach zelaza"

>>co sie wlasciwie w kosmosie dzieje jesli "galaktyki nigdzie nie leca" w dluzszych okresach ?
>Czemu miałyby "nigdzie" nie lecieć? Jedne się do siebie zbliżają (i z czasem np. zderzają lub zaczynają krążyć wokół siebie), inne oddalają. Zależy które porównujesz ze sobą, przecież pojęcie ruchu jest względne.

Problem polega na tym iz wypadku zderzenia sie galaktyk, a z tego powodu "zlepiania/skupiania sie masy" ...nie ma zadnego mechanizmu, sily i fizycznej mozliwosci aby te skupiska od siebie kiedykowiek wiecej oddzielic i odseparowac. Taki wszechswiat zatem czeka w nieskonczenie dlugim okresie czasu nieuchronny kolaps co powinno byc na niebie widoczne, a nie jest.

(Einstein, wieczny statyczny kosmos i "stala kosmologiczna"]

>>Cala struktura wszechswiata jest statyczna czy dynamiczna
>Statyczna (lub wg niektórych quasi-statyczna) w sensie, że nie ma żadnej ekspansji (czy kontrakcji) przestrzeni.

Kosmos statyczny moze miec sens wylacznie w przypadku w ktorym istnieje sila ktora w nieskonczenie dlugim okresie stale oddzielac bedzie od siebie :

galaktyki od galaktyk

gwiazdy od gwiazd

planety od planet

ksiezyce od planet

Takowa sila jest modelowi nieznana, pojawia sie tez problem istnienia mglawic (skad sie biora i czemu sie jeszcze nie skupily, a gwiazdy nie wypalily (w nieskonczonym czasie materii skads przybywa ?) ..jak rowniez skladu chemicznego kosmosu <- dlaczego wodor jest dominujacym pierwiaskiem w nieskonczenie dlugim przebytym juz przeciez okresie)

>Zauważ, że Einstein postulował Wszechświat statyczny ale skończony w rozmiarze i zakrzywiony w przestrzeni (co wg mnie jest błędem).

Moim zdaniem twierdzenie ze przestrzen zakrzywiona wklesnie jest skonczona kula..to bardziej raczej Beny Hill, niz powazna nauka..

Wyobraz sobie ze oddalamy sie od Ziemi nieskonczenie dluga ilosc czasu w takiej przestrzeni ..pytanie : KIEDY POJAWI SIE PIERWSZY MOMENT JEDNOSTKA (co musi sie stac co sie zmieni) W KTORYM ZAMIAST ODDALANIA ZACZNIEMY PRZYBLIZAC SIE DO ZIEMI lub oddalanie niejako spowolni by pozniej zawrocic.

Kurs trajektoria prostej sie jakos w pewnym momencie zboczy i zmieni ? ..kiedy oraz co mialoby takie zachowanie - odmienny ruch powodowac ?

(zwolennicy teorii raczej nie beda w stanie sensownie problemu wytlumaczyc)

>>a jesli tak to na czym owa dynamika miala by polegac jesli kosmos sie nie rozszerza
>Nie o to chodzi w pojęciu "statyczny" w tym kontekście. Statyczny czyli stacjonarny czyli o przestrzeni rozciągającej się w nieskończoność (nie u Einsteina jednak) i nie ulegającej zmianie.

Tzn u Ciebie i u Einsteina przestrzen jako arena wydarzen, nieograniczona niczym pustka jest byla od zawsze nieskonczona, stad min rowniez nie moze sie ona w takim wypadku "dodatkowo jeszcze powiekszac" (nieskonczonosc traci sens logiczny) ...tylko jak mowie taki model generuje mnostwo innych problemow ...jest ich cala masa ...a na dobra sprawe "statyczny kosmos" nic innego nie wyjasnia w jakiejkolwiek dziedzinie nauki.

Ciezko to wszystko wogole tak naprawde nazwac teoria fizyczna ...gdyz to chyba bardziej teoria genezy tlumaczaca jedynie ze "wszystko bylo takie jakie jest od zawsze niezmienne, dlatego jest jakie jest co wyjasnia wszystkie obserwacje" ...homogenicznosc, separacje czyli geneze ukladow galaktycznych, gwiezdnych, planetarnych", klaryfikuje redshifty, ksztalt kosmosu, promieniowanie tla itp.

(taka stosuje sie logike ..podobnie w wypadku bigbangu .."wszystko wybuchlo z punktu ktory byl wszedzie dlatego kosmos jest homogeniczny i w kazdym nawet najdalszym zakatku wyglada identycznie")

>>skad wziela sie homogenicznosc rozkladu
>Jeśli popatrzysz na jakąś substancję jak np. woda czy żelazo, to zobaczysz, że materia jest tam rozłożona homogenicznie. Być może w tej większej skali nasz obserwowalny kawałek Wszechświata jest właśnie czymś takim (jakąś "większoskalową" substancją).

Tyle ze owa homogenicznosc zarowno rozkladu galaktyk jak i gwiazd, oraz atomow w strukturze materii wyjasnic moze jedynie model ktory zalozy ze kazde skupisko wirujacej materii (jakimi sa kosmiczne wymienione) utworzy wokol siebie mikroprzestrzen (w roznych skalach wielkosci)

Wezmy np paczke tik takow..jedyna i najprostsza mozliwoscia aby idealnie homogenicznie odseparowac i rozdzielic je od siebie w duzej skali.. bedzie gdy kazde miniskupisko(cukierek) wytworzy wokol siebie balonik-pole [masz jakis inny pomysl : ] (to dlatego wlasnie jednorodne skupisko/zupa -> "wodor z tla CMB" momentalnie przeksztalca sie w miliardy homogenicznie rozlozonych w przestrzeni galaktyk ..a postulowany etap ewolucji wszechswiata "dark ages" to dziura teorii, miejsce niezrozumienia i "ciemnoty"

>Poza tym jeśli ma istnieć eter, to jest on z samej swej natury (idealnie) homgeniczny - może stąd wypływa też homogeniczność materii "cząsteczkowej" na większą skalę. Skoro wszystko się ciągle jakoś tam miesza (a ilość materii nie zmienia), to patrząc statystycznie mamy homogeniczność rozkładu.

Tak ..ale poslugujemy sie tu wyjasnieniem zachowania swiata za pomoca nieempirycznych i niewidzialnych bytow (tak naprawde nie jest to prawdziwa fizyka)

.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>A druga kwestia poczatek czy wogole wg Twojej wizji nastapil ?
>Nie może być początku czegoś wiecznego. Ja rozumiem, że Ty patrzysz na Wszechświat jako byt, który z czegoś musiał powstać, wziąć się, no bo jak to zawsze sobie istnieje bez przyczyny. To jest błędne patrzenie i na zasadę przyczynowości i na samą istotę nieskończoności w czasie. Wszechświat nie ma jakiejś pierwotnej przyczyny, nie potrzebuje jej, wręcz nie może jej mieć - wszystko nie może powstać z "czegoś" bo to coś wtedy też musiałoby być częścią "wszystkiego". Wtedy te nowe "wszystko" też nie może powstać z "czegoś innego" bo to coś innego też musiałoby być częścią "wszystkiego". I tak bez końca. Czyli albo wszystko istnieje od zawsze (jak u mnie) albo ciągle zmieniamy zakres pojęcia "wszystko" (jak u Ciebie). Wszechświat (wszystko) istnieje bo musi istnieć - jedyną inną opcją jest nieistnienie niczego (co jest oczywistym fałszem). Nie może być tak, że trochę nie ma nic, potem jest coś, potem nie ma nic i tak w kółko.

Problem poczatku to bardziej zapytanie o stadia ewolucji, czy kiedykolwiek wszechswiat znalazl sie np w fazie "imago".

To rowniez kwestia przemian materialno-energetycznych (jesli takowe zachodza)

Wczesniej materia jest jednorodna chmura wodoru i pozniej sie "w cos innego przeksztalca", a moze niebo od zawsze wyglada identycznie tak samo jak dzis bez zadnej zmiany.

Fizyka empiryczna na dobra sprawe nie zajmuje sie geneza, a wyjasnia jedynie dlaczego empiryczny stan fizyczny materii A, przemienia sie w obserwowalny empiryczny stan B ..w tym wypadku np :

..jak i dlaczego jednorodna zupa CMB (czy ogolnie wszechobecny wodor) przemienia sie (dark ages na rysunku tuby - "strefa x", "area 59") w widzialny kosmos DOKLADNIE TAKI JAKI OBSERWUJEMY, czyli homogeniczne uklady galaktyczno-gwiezdno-planetarne

..jak i dlaczego tworza sie z mglawic plejady, a z innych skupisk materii orbitujace harmonijnie planety i ksiezyce itp problemy (z zakresu astrofizyki - makroskala)

>>Czy rzeczywiscie wystapila kiedys gloszona eksplozja i pierwotna chmura H
>Nie wiem czy była jakaś eksplozja, wiem że nie było, nie ma i nie będzie ekspansji przestrzeni bo jest to wewnętrznie sprzeczny koncept.

Jesli zalozyc ze przestrzen to arena, obszar, dystans, sfera, strefa (w ktorej funkcjonuje rzeczywistosc materialna) ..to logicznym troszke jest, ze takowa moze sie kurczyc badz rozszerzac.

(pudelko wieksze lub mniejsze)

Podobnie mysle dla uplywu czasu opisem, charakterystyka bedzie -> szybciej/wolniej ..a dla temperatury zimno/goraco.

Kazde inne rozwiazanie zawiera w sobie teze iz :

"przestrzen(jako arena swiata materii, "nosnik swiatla") jest = od zawsze byla nieskonczona i nie musi miec zadnej przyczyny lub wynikac z czegos"

>Przestrzeń rozszerzająca się w przestrzeni (rosnąca sama z siebie) - gwałt na tym pojęciu po prostu.

Tylko w momencie gdy zalozysz i wytlumaczysz/wmowisz ja sobie jako "pojedynczy uklad inercjalny obowiazujacy dla calej materialnej nieskonczonej rzeczywistosci".

Nowa perspektywa gwalci jedynie powyzsza wizje (to spor o definicje czym wogole jest przestrzen), a niezalezny przestrzenny uklad inercjalny -> pole .. moze byc wytworzone, zmieniane, rozszerzane/kurczone

(wizja OTW traktuje je "na sztywno" jako pojedyncza nieskonczona bryle ktora moze sie "wyginac")

..trzymane jak matrioszka w matrioszce bez zadnego problemu w roznych wielkosciach, a przyklad to poprostu "swiat atomowy w przestrzeni wiekszej skali".

Generalna zasada brzmi - TO CO ZNAMY JAKO PRZESTRZEN (pole w ktorym rozchodzi sie swiatlo i zachodza procesy materialne) UTWORZYC SIE MOZE JEDYNIE W PRZYPADKU SKUMULOWANIA SIE I WIROWANIA MASY (z czego wynika rowniez wzrastajace cisnienie i temperatura rdzenia)

>>(z "wybuchu" pojawila by sie nieskonczona ilosc materii ?)
>Jak miał być wybuch to ilość materii była w tym miejscu jak najbardziej skończona. Czyli to nie przestrzeń i czas "wybuchły" bo to creatio ex nihilo.

Nowy model aby wyjasnic rzeczywistosc materialna posluguje sie wylacznie czynnikiem masy, z ktorej to wynikaja "czas i przestrzen" (sa jej integralna czescia).

W starej perspektywie "czas i przestrzen" .."czasoprzestrzen" to rozdzielne byty, od masy niezalezne przez co wybuchnac/ pojawic sie musza oddzielnie (zlozonosc i komplikacja z ktorej wynika szereg problemow).

>>no i jesli tak to jak owa chmura ..
>Osobiście niespecjalnie popieram tezę o wybuchu czegoś - dane obserwacyjne raczej nie popierają modelu tego wybuchu tak jak to ma miejsce np. w przypadku supernowej. Z drugiej strony znów kwestia interpretacji - może kiedyś powstanie teoria o wybuchu części materii we wszystko co obecnie obserwujemy, tyle że wybuch ten będzie miał inne mechanizmy fizyczne i chemiczne.

Pojasnienie supernowej wynika moim zdaniem z Bohra, a nie wybuchu. Cisnienie jadra wyciska poprostu energie z gwiazdy jak sok z cytryny (to samo zjawisko w mikro skali obserwujemy podczas sprezania gazu)

>>a jesli chmury nie bylo to czy galaktyki w nieskonczonosc od zawsze trwaja w statyce czy ewentualnie podlegaja tylko lokalnej "mikrodynamice", czy ta rowniez nie zachodzi ?
>Ale nie o to chodzi w statycznym Wszechświecie, że galaktyki trwają "w statyce".

To co sie w takim nieskonczonym kosmosie tak naprawde dzieje : )

>>Da sie jakos cos .."cokolwiek" uswiadomic, zrozumiec ..czy istnieja w kosmosie wogle jakies prawa ..zasady, sily oprocz grawitacji .
>Mamy obecnie wyodrębnione różne typy oddziaływań, nie tylko grawitacyjne. Być może da się to wszystko zunifikować w jeden, podstawowy typ oddziaływania, z którego rodzą się wszystkie inne.

Tzn wg obowiazujacego modelu makro za utworzenie widzialnego harmonijnego kosmosu odpowiedzialny jest wpierw "wybuch" <- czyli cos co wpierw rozdziela od siebie materie (jakas "stala kosmologiczna") FUNDAMENTALNY WARUNEK ..a pozniej mamy juz TYLKO I WYLACZNIE grawitacje, ktora samodzielnie tworzy stabilne uklady galaktyczno-gwiezdno-planetarne.

(pytanie JAK)
.
20-06-2019 21:24 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>No bo narazie to takie troche wyjasnienie ze..walnelo i "pierwotny wybuch z nikad utworzyl wszystko jakie jest"

Jak przyjąć WW to tak w pewnym sensie jest. Ja nie jestem zwolennikiem tej teorii więc nie będę jej tu bronił.

>..i tak caly system trwa bez konca ..a wiec nie potrzeba zadnych wyjasnien .."stalo sie i jest"

U mnie nic się nie "stało" w tym sensie tylko po prostu ciągle jest i ciągle się zmienia. I tyle.

>takie wybuchlo i jest jakie jest od poczatku oraz bedzie po nieskonczonosc, wiec nie trzeba nic tlumaczyc

Czemu ciągle na siłę wciskasz tu jakiś wybuch? Podałem Ci modele inaczej interpretujące redshift i inne zjawiska (wyjaśniające też np. "paradoks" Olbersa).

>Kto daje i zabiera .. albo albo

No właśnie niekoniecznie albo albo.

>No np tak ze jesli by sie oddalala .."balon rozszerzal" to mamy rozciagniecie fali ..czyli redshift ..a tu jesli galaktyka "o mniejszej koncentracji jadra" "nie ma sily kumulacyjnej na tyle by sie dalej oddalac" zostaje wciagana w przez sile grawitacyjna.

Widzę tu 2 problemy:

1. Gdyby tak było to chyba byśmy blueshift obserwowali dużo częściej niż obecnie (bo tak wychodzi, że galaktyki o "mniejszej koncentracji jądra" to jakiś wyjątek od reguły - czemu?).

2. Porównujesz "siłę grawitacyjną" (czego to jest grawitacja - samej galaktyki?) z "siłą kumulacyjną". Jak Ty to w ogóle rozróżniasz? Co to za "siła kumulacyjna"? "Siła" rozchodzącej się przestrzeni? Jak tak to skąd się ona bierze?

>Mozna powiedziec .."nie ma odpychania" (bo zabraklo koncentracji) jest powrot do pierwotnego stanu jednorodnosci

Czyli galaktyka wraca w naszą stronę do "punktu wyjścia"?

>galaktyki zblizaja sie, pole przestrzen miedzy nimi kurczy sie w zwiazku z tym i fala.

Nie wiem czy Cię rozumiem - masa tworzy przestrzeń, jak jest za mało masy to ciała zamiast się oddalać razem z rozchodzącą się przestrzenią idą jej pod prąd i się zbliżają. Jedno jak dla mnie przeczy drugiemu - ekspansja przestrzeni raczej wyklucza jej kontrakcję w tym samym czasie. Poza tym żeby była kontrakcja to masa musi zamiast rosnąć maleć - a u Ciebie zdaje się ciągle rośnie masa każdej cząstki(?).

>To tak jakbys dwa atomy do siebie zblizal ..jedno pole nachodzi fizycznie na sasiada i zaczynaja sie odpychac + z + .

Być może tak jest w większej skali ale to nie zgadza się z samą ideą tworzenia przestrzeni przez materię. U Ciebie jak już raz coś zacznie nabierać masy i tworzyć nową przestrzeń (a więc i kolejną masę) to już nie ma odwrotu od tego procesu.
27-06-2019 19:11 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>No bo narazie to takie troche wyjasnienie ze..walnelo i "pierwotny wybuch z nikad utworzyl wszystko jakie jest"
>Jak przyjąć WW to tak w pewnym sensie jest.

..chodzi o analize teorii (wspolczesnej mysli).. po krotkim namysle dojsc mozna do wniosku ze wg obowiazujacego modelu nie wymagane sa zadne prawa fizyki aby zaistniec mogl widzialny kosmos ("porzadek, ktory wylania sie z chaosu, morza ognia") ..czyli rozproszone systemy galaktyczne, gwiezdne, planetarne, atomowe .. ot z nikad wybuchlo ..a pozniej niby ozimniajac rozpraszalo .."jednoczesnie koncentrujac".

"Czary mary" i mamy idealna harmonie uklady gwiezdne, plejady, uklady planetarne, orbity do tego caly piekny swiat dookola".

"Wszystko nie dosc ze z nikad powstaje to na dodatek okazuje sie ..samodzielnie formuje sie w widzialny idealny mechanizm -> kosmos (niby wg "praw OTW" ..ale jakie to prawa ..ze istnieja niewidzialne czterowymiarowe dziury czasoprzestrzenne ? ..tylko co to ma wyjasniac ?)

Problem z wybuchem jest rowniez taki, ze jesli juz ..wszystko musialo by wpierw rozprysnac sie na :

200 mld protogalaktyk razy 200 mld protogwiazd w kazdej, a pozniej dopiero jakims cudem w wyniku koncentracji utworzyly sie superstabilne (samo z siebie zadne prawa poza sila skupiajaca nie sa wymagane) oddzielone od siebie przestrzenia uklady gwiezdne i planetarne.

Zeby wogole taki wielki wybuch mial jakikolwiek sens logiczny (nie mowimy o Twoim modelu oczywiscie, tylko mainstreamie) ...to "wszystko" musialoby nie eksplodowac, a raczej pojawic sie odrazu w juz odeparowanych od siebie 400 000 000 000 000 000 000 kawalkach, a nastepnie poczelo koncentrowac ..(ale tu pytanie sie pojawia dlaczego galaktyki sie od siebie oddalaja .. albo materia koncentruje sie i skupia, albo odpycha <- sprzecznosc i paradoks ktory np prof Meissner "wytlumacza" seria minigranatow wybuchajacych wszedzie ..co ma wyjasniac niby rownomierna dyspersje galaktyk ..tylko w praktyce - rzeczywistej wizualizacji ..jak ?? )

Nie rozumiem tez co znaczy ze cos "wybucha z nikad" ..to chyba raczej chodzi o pojawienie sie czegos w pustej przestrzeni ..no bo jak to inaczej objasniac .. "cos" tworzy sie z nikad tzn ze to eksplozja ?

Czy mowimy o sytuacji w ktorej ..z nikad "cos" pojawia sie w jednym punkcie i nagle zaczyna stamtad cieplo i materia wyplywac ? (a jesli "ten punkt byl wszedzie to jak to ma wygladac ..skoro wybucha wszedzie to jakim cudem moze sie od siebie oddalac ? ..skad bierze sie pusta przestrzen ...to w tej czesci kosmosu .. nie wybuchlo ?)

Powiedzmy ze siedze sobie w pokoju mialoby grzmotnac tylko w mikroskali ..to co konkretnie bym zobaczyl ..jak nagle w jednym punkcie pojawia sie swiatelko, po czym ow maly punkcik zaczyna rosnac jak nadmuchiwany balonik, ktory robi sie coraz wiekszy i wiekszy skutkiem tego ze materia wydobywa sie i dopompowuje ow balon od srodka jakby przez malenki kurek dziureczke te z samego poczatku pierwotnej eksplozji ?

>>..i tak caly system trwa bez konca ..a wiec nie potrzeba zadnych wyjasnien .."stalo sie i jest"
>U mnie nic się nie "stało" w tym sensie tylko po prostu ciągle jest i ciągle się zmienia. I tyle.

Zatem pytanie sie pojawia .."skad wogole na niebie kosmos" ..w sensie dlaczego sie nie zapada/zapadl i czy wlasnie w Twoim "wiecznie wirujacym" wszechswiecie istnieje sila odpychajaca, rozdzielajaca i rozpraszajaca materie.
(taka "zasada Pauliego" dla makroskali planetarnej)

Ideologicznie z podobnym problemem zmagal sie Einstein ..skad koniecznosc implementacji "stalej kosmologicznej" .. sily rownowazacej grawitacje.

Jak bys to wyjasnil ?

>>Kto daje i zabiera .. albo albo
>No właśnie niekoniecznie albo albo.

Wydawalo by sie ze jesli eter fale wydluza energie pobierajac ..to nie moze jej jednoczesnie dawac "bo by sie w piekle chaosu sponiewieral"

>>No np tak ze jesli by sie oddalala .."balon rozszerzal" to mamy rozciagniecie fali ..czyli redshift ..a tu jesli galaktyka "o mniejszej koncentracji jadra" "nie ma sily kumulacyjnej na tyle by sie dalej oddalac" zostaje wciagana w przez sile grawitacyjna.
>Widzę tu 2 problemy:
>1. Gdyby tak było to chyba byśmy blueshift obserwowali dużo częściej niż obecnie (bo tak wychodzi, że galaktyki o "mniejszej koncentracji jądra" to jakiś wyjątek od reguły - czemu?).

Blueshift ukazuja niektore galaktyki lokalne, ktore najprawdopodobniej podazaja w naszym kierunku. W duzej skali tylko i wylacznie przeciwienstwo ..redshift, co oznaczac moze oddalanie sie obiektow ..stad wlasnie teorie ekspansji, poprzez analize i porownanie dwoch roznych efektow.

Tyle ze Twoj kosmos sie nie rozszerza ..galaktyki nie uciekaja od siebie i nie oddalaja, a wylacznie albo wiecznie kraza albo skupiaja (tu wlasnie biedny Einstein po uswiadomieniu sobie fundamentalnego problemu [taki model latwo odtworzyc wirtualnie w myslach] poddal sie logice aplikujac musowy "niewidzialny efekt", "niewidoczna, nieznana tajemnicza sile niwelujaca przyciaganie" w dlugich, nieskonczonych okresach ..bo przeciez na niebie obserwujemy jednomiernie rozproszona materie)

>2. Porównujesz "siłę grawitacyjną" (czego to jest grawitacja - samej galaktyki?) z "siłą kumulacyjną". Jak Ty to w ogóle rozróżniasz? Co to za "siła kumulacyjna"? "Siła" rozchodzącej się przestrzeni? Jak tak to skąd się ona bierze?
>>Mozna powiedziec .."nie ma odpychania" (bo zabraklo koncentracji) jest powrot do pierwotnego stanu jednorodnosci
>Czyli galaktyka wraca w naszą stronę do "punktu wyjścia"?

Tak ..dazy do stanu pierwotnego skupienia, gdyz wg tego modelu "przestrzen", wytworzone pole jest jedynie efektem wtornym, wynikiem koncentracji i wirowania.

Efekt zanika gdyz brakuje skupiajacej sie masy, czynnika napedowego .. widzimy wowczas zalamanie, kolaps grawitacyjny.

(chyba ze bys jadro galaktyki szybciej rozkrecil ..to na powrot zaczela by sie ona od naszej oddalac, poniewaz przestrzen zaczela rozszerzac, czyli wytworzone pole rozciagajace fale zwiekszac)

.
02-07-2019 19:06 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>ot z nikad wybuchlo ..a pozniej niby ozimniajac rozpraszalo .."jednoczesnie koncentrujac".

Tak jak pisałem nie jestem zwolennikiem teorii WW. To co tu opisujesz rzeczywiście jest problematyczne.

>(niby wg "praw OTW" ..ale jakie to prawa ..ze istnieja niewidzialne czterowymiarowe dziury czasoprzestrzenne ?

OTW ma problemy (np. rzekome fizyczne zakrzywienie przestrzeni przez grawitację). Czarne dziury też są problematyczne (osobliwość) podobnie jak ciemna materia czy energia. Natomiast STW może być jak dla mnie sensownie zinterpretowana.

>(samo z siebie zadne prawa poza sila skupiajaca nie sa wymagane)

No ale skąd ta siła? Siły to nie są byty tylko abstrakcje opisujące oddziaływanie pomiędzy bytami. Muszą mieć jakieś źródło - np. ruch obrotowy ciał powodujący "ściąganie" eteru co skutkuje przyciąganiem lub inne mechanizmy opisywane w różnych teoriach (Le Sage, Elektryczny Wszechświat i inne). Innymi słowy siły muszą wynikać z konkretnego ruchu konkretnych bytów gdyż w rzeczywistości, fizycznie istnieje tylko poruszająca się materia (czy substancja czy jakkolwiek nazwać to co istnieje).

>(ale tu pytanie sie pojawia dlaczego galaktyki sie od siebie oddalaja

To tylko jedna z interpretacji. Wiesz przecież, że redshift ma różne wytłumaczenia.

>.. albo materia koncentruje sie i skupia, albo odpycha <- sprzecznosc i paradoks ktory np prof Meissner "wytlumacza" seria minigranatow wybuchajacych wszedzie

Pomimo, że nie jestem platonikiem lubię go czasem posłuchać. Przynajmniej jest na tyle uczciwy żeby przyznać, iż np. w momencie "zero" (początek Wszechświata) wykłada się cała współczesna fizyka (czyli nie ma żadnej teorii to opisującej). Poza tym Meissnerowi paradoksy nie przeszkadzają, czy to w skali kosmosu czy cząstek elementarnych. Tutaj właśnie tak to wygląda - każdy punkt w przestrzeni tworzy ciągle nowe punktu, a te nowe itp. Tak się rozszerza Wszechświat. Postuluje też on powstawanie w tym przypadku nowej energii z niczego (czyli zasada zachowania energii nie obowiązuje).

>Nie rozumiem tez co znaczy ze cos "wybucha z nikad" ..to chyba raczej chodzi o pojawienie sie czegos w pustej przestrzeni

Tak, mamy początkową osobliwość znikąd - jego to nie interesuje, że mamy tu sprzeczność. On tylko patrzy na to co się działo w kolejnych ułamkach sekundy.

>Powiedzmy ze siedze sobie w pokoju mialoby grzmotnac tylko w mikroskali ..to co konkretnie bym zobaczyl

Nic byś nie zobaczył bo Ty też się niby rozszerzasz razem z przestrzenią. Dla Ciebie skala jest wciąż ta sama.

>Zatem pytanie sie pojawia .."skad wogole na niebie kosmos" ..w sensie dlaczego sie nie zapada/zapadl

Nie widzę powodu, dla którego miałby się zapaść. Jak już to zapadają się jego konkretne obszary ale też do pewnego stopnia koncentracji po czym wybuchają i tak w kółko.

>i czy wlasnie w Twoim "wiecznie wirujacym" wszechswiecie istnieje sila odpychajaca, rozdzielajaca i rozpraszajaca materie.

Być może istnieje. Są różne teorie opisujące takie siły jak np. Elektryczny Wszechświat. Oczywiście teorie te są wyśmiewane przez mainstream no ale są. Ja nie jestem fizykiem więc słucham sobie o nich z ciekawością o ile nie postulują istnienia pustki, dodatkowych wymiarów przestrzennych itp.

>(taka "zasada Pauliego" dla makroskali planetarnej)

Myślę, że zasady panujące na poziomie kwantowym jak najbardziej mogą obowiązywać dla większej skali. Niestety szybkość ruchu cząstek elementarnych oraz ich rozmiar bardzo utrudniają nam ich obserwację i stąd wg mnie różne zasady mechaniki kwantowej oparte na prawdopodobieństwie itp. Pamiętajmy, że przy zmianie skali zmienia się obserwowana szybkość bytów - jakbyśmy weszli odpowiednio wysoko w skali to atomów byśmy już nie widzieli tylko malutkie galaktyki (które być może zachowywały by się dla nas wtedy jak obecnie obserwowane cząstki elementarne). Także być może wspomniana zasada obowiązuje też dla makroskali - nie wiem ale nie odrzucam takiej opcji.

>Ideologicznie z podobnym problemem zmagal sie Einstein ..skad koniecznosc implementacji "stalej kosmologicznej" .. sily rownowazacej grawitacje.

Einstein z czasem uznał wprowadzenie tej stałej za błąd. Jak dla mnie całe zamieszanie wynika z jednej strony z samej konstrukcji OTW (zakrzywienie czasoprzestrzeni przez grawitację) a z drugiej z założenia tego, że Wszechświat ma jakiś konkretny wiek czy rozmiar czy masę czy energię itp. sztuczne ograniczenia.

>Wydawalo by sie ze jesli eter fale wydluza energie pobierajac ..to nie moze jej jednoczesnie dawac "bo by sie w piekle chaosu sponiewieral"

Niby tak ale blueshift może mieć też inne źródło.

>Blueshift ukazuja niektore galaktyki lokalne, ktore najprawdopodobniej podazaja w naszym kierunku. W duzej skali tylko i wylacznie przeciwienstwo ..redshift, co oznaczac moze oddalanie sie obiektow

Tak ale postulowanie metrycznej ekspansji jest nielogiczne więc osobiście patrzę na inne interpretacje czy to przesunięcia ku czerwieni czy ku fioletowi.

>Tyle ze Twoj kosmos sie nie rozszerza ..galaktyki nie uciekaja od siebie i nie oddalaja, a wylacznie albo wiecznie kraza albo skupiaja

Nie twierdzę, że galaktyki nie mogą się od siebie oddalać czy zbliżać. Twierdzę, że przestrzeń nie może się namnażać oraz że Wszechświat nie ma granic (jest nieskończony w rozmiarze).

>bo przeciez na niebie obserwujemy jednomiernie rozproszona materie

Jeśli błędnie interpretujemy fale elektromagnetyczne docierające do nas z innych galaktyk to być może mamy błędne wyobrażenie o jednomiernym rozproszeniu. Z drugiej strony być może tak jest właśnie materia w dużej skali uporządkowana - jak w dowolnej substancji w mniejszej skali. Jak patrzysz np. na cząsteczki powietrza to są one w miarę równomiernie rozproszone. Może Wszechświat jaki widzimy to fragment jakiejś substancji w mega-skali. Czytałem gdzieś opinie fizyków porównujących to rozproszenie do jakiejś konkretnej substancji (nie pamiętam jakiej).


"Świat i ludzie nie są ta­cy źli, jak to wy­nika z ar­chi­wum IPN-u." - Donald Tusk
04-07-2019 04:12 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>ot z nikad wybuchlo ..a pozniej niby ozimniajac rozpraszalo .."jednoczesnie koncentrujac".
>Tak jak pisałem nie jestem zwolennikiem teorii WW. To co tu opisujesz rzeczywiście jest problematyczne.

albo to :

www.racjonalista.pl/forum.php/s,761865

Czwarte zdjecie tuby <- na schemacie ewolucji kosmosu ukazane jest ze kosmos posiada niemal dokladnie ten sam rozmiar jako "pierwotna zupa", oraz "juz rozproszone galaktyki" .. pytanie pojawia sie zatem : SKAD WOGOLE WZIELA SIE PRZESTRZEN jesli pierwotny wodor nie rozpraszal sie stygnac niby (jak to glosi przeciez model big bangu).

Puste miejsce pojawia sie w wyniku koncentracji ? [mozna spytac zwolennikow wielkiego wybuchu) ..w sensie "arena sie sama z powodu grawitacji poodkurzala w skupiska" ? ..tylko wowczas dlaczego ekspansja i rozszerzanie, ucieczka galaktyk

(pomijajac juz nawet problematyczne kwestie kierunku, przyspieszenia ekspansji, ktore przeciez ten sam model rowniez winien LOGICZNIE jasno, wyraznie wyjasniac)

>>(niby wg "praw OTW" ..ale jakie to prawa ..ze istnieja niewidzialne czterowymiarowe dziury czasoprzestrzenne ?
>OTW ma problemy (np. rzekome fizyczne zakrzywienie przestrzeni przez grawitację). Czarne dziury też są problematyczne (osobliwość) podobnie jak ciemna materia czy energia.

Ciekawe ze odejscie od zasad empirycznych ..dokladnie w kazdym przypadku (wymyslanie np "krzywizn" <- imago z nikad) konczy sie tak samo fatalnie.

Jak widac jedyna metoda poznania jest ODKRYWANIE POPRZEZ WIDZENIE, oglad swiata.

(tak samo jak np nikt nigdy w najsmielszych wymyslach nie mogl przypuszczac genetyki, bialek, hormonow, enzymow, komorek, nanomaszyn itp)

>Natomiast STW może być jak dla mnie sensownie zinterpretowana.

Od strony filozoficznej teoria pasuje niemal idealnie. Einstein slusznie uwaza wraz ze wzrostem energii kinetycznej rosnie ("relatywistyczna") masa ..przez co konkluzja powinno byc iz :

"c" przeznaczone jest wylacznie dla obiektow swiata kwantowego, a dla takowych zgodnie z nowym modelem "przestrzen jest zawezona" skad byc moze interferencja, efekty splatania, kondensaty bosego itp dziwadla

Generalnie:

Foton porusza sie z "predkoscia swiatla" (tak rejestruje efekt duza skala) poniewaz dla tej masy obiektu czas jest przyspieszony, a przestrzen zawezona.

("czastka poza grawitacja")

>>(samo z siebie zadne prawa poza sila skupiajaca nie sa wymagane)
>No ale skąd ta siła? Siły to nie są byty tylko abstrakcje opisujące oddziaływanie pomiędzy bytami. Muszą mieć jakieś źródło - np. ruch obrotowy ciał powodujący "ściąganie" eteru co skutkuje przyciąganiem lub inne mechanizmy opisywane w różnych teoriach (Le Sage, Elektryczny Wszechświat i inne). Innymi słowy siły muszą wynikać z konkretnego ruchu konkretnych bytów gdyż w rzeczywistości, fizycznie istnieje tylko poruszająca się materia (czy substancja czy jakkolwiek nazwać to co istnieje).

Wyjasnienie mechanizmu, przyczyny sily grawitacyjnej jest bardzo wazne ..

(w nowym modelu w duzej skali opada na siebie wszystko co nie wiruje w wyniku koncentracji)

..aczkolwiek logika zadac moze tu wpierw nadrzedne, zasadnicze pytanie (bez wnikania nawet w kwestie "jak") : czy cokolwiek jest w stanie rozproszyc, rozdzielac odpychac od siebie skupiska materii ? by kosmos mogl zaistniec

(bez podstaw nie ma sensu wnikac tak naprawde w "jeszcze glebszy poziom zrozumienia" ..jakby w celu "wykrycia"/postepu sama logika/filozofia powinna spojnie zamykac sie juz na wczesnych etapach/podstawach ..w sensie tez ze jesli raz wejdziesz "nie w te uliczke mysli" to pozniej ciezko jest z owego stanu cokolwiek wydedukowac i ogolnie "wykaraskac" ..jak np z "czarnych dziur", "ciemnych energii", "bozonow Higgsa", "fal grawitacyjnych", "krzywizn", "inflacji" itd itd - czyli caly wspolczesny "model")

>>(ale tu pytanie sie pojawia dlaczego galaktyki sie od siebie oddalaja
>To tylko jedna z interpretacji. Wiesz przecież, że redshift ma różne wytłumaczenia.

Wyjasnienie zawierac winno w swej logice rowniez fakt obserwacyjny : blushift ukazuja lokalne galaktyki satelickie ..a red wszystkie inne, przy czym zauwazamy rowniez relacje odleglosci/jasnosci wraz z przesunieciem.

>>albo materia koncentruje sie i skupia, albo odpycha <- sprzecznosc i paradoks ktory np prof Meissner "wytlumacza" seria minigranatow wybuchajacych wszedzie
>Pomimo, że nie jestem platonikiem lubię go czasem posłuchać. Przynajmniej jest na tyle uczciwy żeby przyznać, iż np. w momencie "zero" (początek Wszechświata) wykłada się cała współczesna fizyka (czyli nie ma żadnej teorii to opisującej). Poza tym Meissnerowi paradoksy nie przeszkadzają, czy to w skali kosmosu czy cząstek elementarnych. Tutaj właśnie tak to wygląda - każdy punkt w przestrzeni tworzy ciągle nowe punktu, a te nowe itp. Tak się rozszerza Wszechświat. Postuluje też on powstawanie w tym przypadku nowej energii z niczego (czyli zasada zachowania energii nie obowiązuje).

Tzn powtarza tylko zachodnich specjalistow gdzie tlumaczy sie ze model wielkiego wybuchu dotyczy rzekomo opisu "aftermatch" .."wszystkiego co stalo sie po"

"Obecnie wiedza, maja wszystko wyliczone i przewidziane (cala ewolucja kosmosu) az do pierwszej skwantowanej jednostki czasu Planka" lol ..choc nawet i to Higgs przeciez przewidzial dzieki wyliczeniom .. "absolutna czastke Boga w pierwotnym polu Higgsa" co wyjasnia i zamyka calkowicie model poznania rzeczywistosci (cyrk i jazda bez trzymanki)

>>Nie rozumiem tez co znaczy ze cos "wybucha z nikad", chyba chodzi o pojawienie sie w pustej przestrzeni
>Tak, mamy początkową osobliwość znikąd - jego to nie interesuje, że mamy tu sprzeczność. On tylko patrzy na to co się działo w kolejnych ułamkach sekundy.

To tak, tylko w jaki sposob pojawienie sie czegos (i dlaczego) nazywac wybuchem.

.. jesli nawet zalozymy ze chmura sie z nikad pojawila cala jednoczesnie ..to co dalej (podlinkowany watek dokladnie ukazuje paradoks, samowykluczenie sie logiki modelu)
.
05-07-2019 20:22 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Puste miejsce pojawia sie w wyniku koncentracji ? [mozna spytac zwolennikow wielkiego wybuchu)

Zależy jak zdefiniujesz "puste miejsce". Materia (konkretne, niekoniecznie wszystkie w danym miejscu, cząsteczki czy substancja) koncentrując się opuszcza jedno miejsce i przesuwa w drugie. Nie może pozostawiać za sobą czystej próżni więc to opuszczone miejsce coś musi wypełnić (to co znajdowało się w "pustym" miejscu, na które materia się przemieszcza - np. eter). Pytanie brzmi co powoduje zbliżanie się pewnych form materii do siebie. Oczywiście zwolennicy WW wierzą w "pustkę, nicość" itp. ale jeśli chodzi o tę koncentrację to możemy zdefiniować "puste miejsce" w sensowny sposób. Ważny jest kontekst.

>..w sensie "arena sie sama z powodu grawitacji poodkurzala w skupiska" ? ..tylko wowczas dlaczego ekspansja i rozszerzanie, ucieczka galaktyk

Nie wiem czemu naukowcy tak kurczowo trzymają się tej interpretacji. Pewne paradygmaty zakorzeniają się tak głęboko, że z czasem bierze się je za pewnik i wszystko interpretuje tak, żeby było z konkretnym paradygmatem zgodne - jak trzeba to się dodaje coraz to nowe byty itd., ważne żeby nie wyjść na "crackpota".

>Jak widac jedyna metoda poznania jest ODKRYWANIE POPRZEZ WIDZENIE, oglad swiata.

To już nie te czasy w fizyce. Teraz zbiera się dane i je podstawia pod konkretny, przyjęty z góry model. Jak coś nie pasuje to się model modyfikuje ale broń Boże żeby próbować podważać sensowność samego modelu (np. Big-Bang). Nie mówiąc już o tym, że ponieważ samych danych jest, nomen omen, kosmicznie dużo, to się wśród nich szuka konkretnych, opartych na modelu, zależności. Czyli w zasadzie cała interpretacja jest już z góry odpowiednio ukierunkowana (do czego również bez żadnej żenady przyznaje się np. prof. Meissner).

>(w nowym modelu w duzej skali opada na siebie wszystko co nie wiruje w wyniku koncentracji)

Sorry ale nie do końca rozumiem ten Twój model. Masz jakieś odnośniki z informacjami na ten temat?

>czy cokolwiek jest w stanie rozproszyc, rozdzielac odpychac od siebie skupiska materii ? by kosmos mogl zaistniec

Nie rozumiem czemu trzeba przyjąć założenie o odpychaniu materii. Czemu jest to konieczne dla istnienia Wszechświata?

>Wyjasnienie zawierac winno w swej logice rowniez fakt obserwacyjny : blushift ukazuja lokalne galaktyki satelickie ..a red wszystkie inne, przy czym zauwazamy rowniez relacje odleglosci/jasnosci wraz z przesunieciem.

Galaktyki krążą również wokół siebie (np. wokół środka masy w gromadzie itp.) i mają niemałe prędkości (kilkaset km/s), więc jeśli dana galaktyka podąża ku naszej i jest niedaleko to widać blueshift. Dla odległych galaktyk energia fali elektromagnetycznej wytraca się w większym stopniu (zależnym od przebytego przez światło dystansu) więc mamy wydłużenie fali większe niż jej ewentualne skrócenie spowodowane ruchem galaktyki ku nam (efekt Dopplera). Dlatego takie odległe galaktyki mają redshift nawet jak podążają w naszym kierunku. To jest jedyne sensowne wytłumaczenie, które nie opiera się na nielogicznym modelu inflacji. Natomiast co do tego jak konkretnie fala traci energię to można różnie na to patrzeć. Np. tutaj prosto i elegancko to ujęto:

www.aether(*)hift-by-jeremy-dunning-davies/

>To tak, tylko w jaki sposob pojawienie sie czegos (i dlaczego) nazywac wybuchem.

Wychodzi na to, że pojęcie "wybuch" jest tu dość niefortunne. No i oczywiście coś pojawiło się z niczego "jakoś". Nie wiemy i nieważne, patrzmy dalej. Takie to wnioski z jego wykładów i nie tylko.

>.. jesli nawet zalozymy ze chmura sie z nikad pojawila cala jednoczesnie ..to co dalej (podlinkowany watek dokladnie ukazuje paradoks, samowykluczenie sie logiki modelu)

Ten model wykłada się już na podstawowych ontologicznych przesłankach. Mi osobiście to wystarczy ale to tylko początek problemów. Tutaj ciekawa opinia:

blogs.scie(*)smology-has-some-big-problems/


"Świat i ludzie nie są ta­cy źli, jak to wy­nika z ar­chi­wum IPN-u." - Donald Tusk
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Puste miejsce pojawia sie w wyniku koncentracji ? [mozna spytac zwolennikow wielkiego wybuchu)
>Zależy jak zdefiniujesz "puste miejsce". Materia (konkretne, niekoniecznie wszystkie w danym miejscu, cząsteczki czy substancja) koncentrując się opuszcza jedno miejsce i przesuwa w drugie. Nie może pozostawiać za sobą czystej próżni więc to opuszczone miejsce coś musi wypełnić (to co znajdowało się w "pustym" miejscu, na które materia się przemieszcza - np. eter). Pytanie brzmi co powoduje zbliżanie się pewnych form materii do siebie.

Model wielkiego wybuchu aby wyjasnic jednorodnosc tlumaczy ze zupa "wybuchla" i pojawila sie odrazu w najdalszych zakatkach kosmosu (inflacja Gutha)

www.racjonalista.pl/forum.php/s,761865

(schemat tuby)

.. dalej ukazane jest ze kosmos przez 12 mld lat sie nie rozszerza (bo zupa juz osiagnela najodleglejsze miejsca), wiec moze zatem cos sie kumuluje i wowczas rzeczywiscie w tej arenie powstaloby puste miejsce ..ale jak odniesc to do twierdzen o wybuchu i gwaltownej ciaglej ekspansji podczas stygniecia juz po okresie chmury

(sami sobie przecza)

>>..w sensie "arena sie sama z powodu grawitacji poodkurzala w skupiska" ? ..tylko wowczas dlaczego ekspansja i rozszerzanie, ucieczka galaktyk
>Nie wiem czemu naukowcy tak kurczowo trzymają się tej interpretacji. Pewne paradygmaty zakorzeniają się tak głęboko, że z czasem bierze się je za pewnik i wszystko interpretuje tak, żeby było z konkretnym paradygmatem zgodne - jak trzeba to się dodaje coraz to nowe byty itd., ważne żeby nie wyjść na "crackpota".

Mnie akurat pasuje do modelu redshift ..tyle ze jest to uwazam podobnie jak Krzysztof Wenderliht .. efekt grawitacyjny a nie kinetyczny ROZSZERZAJACEJ SIE PRZESTRZENI (balon sie rozszerza, wiec i fala sie wydluza)

>>Jak widac jedyna metoda poznania jest ODKRYWANIE POPRZEZ WIDZENIE, oglad swiata.
>To już nie te czasy w fizyce. Teraz zbiera się dane i je podstawia pod konkretny, przyjęty z góry model. Jak coś nie pasuje to się model modyfikuje ale broń Boże żeby próbować podważać sensowność samego modelu (np. Big-Bang). Nie mówiąc już o tym, że ponieważ samych danych jest, nomen omen, kosmicznie dużo, to się wśród nich szuka konkretnych, opartych na modelu, zależności. Czyli w zasadzie cała interpretacja jest już z góry odpowiednio ukierunkowana (do czego również bez żadnej żenady przyznaje się np. prof. Meissner).

Smieszne troche ze w bialy dzien lamie sie bezczelnie zasade empiryczna, a te bzdury z nikad ktore wymyslaja i samo nagradzaja (bozony Higgsa, fale grawitacyjne, inflacje i cala gama "odkryc") nazywane sa wogole fizyka (toc przeciez nauka empiryczna).

Starczy posluchac co za BZDURY..aby nie powiedziec wrecz brednie wygaduja w XXI wieku tzw "autorytety"..

("szczyty umyslowego obledu", gdzie niewyobrazalnie niszczy sie i marnuje potencjal ludzki)

www.youtube.com/watch?v=u20qbOIAtyI

>>(w nowym modelu w duzej skali opada na siebie wszystko co nie wiruje w wyniku koncentracji)
>Sorry ale nie do końca rozumiem ten Twój model. Masz jakieś odnośniki z informacjami na ten temat?

Najprosciej rzecz ujmujac .. wszystko co zawiera jadro, kumuluje materie wirujac.. odpycha sie od siebie poniewaz wytwarza pole - przestrzen dookola osrodka koncentracji ..dzieki czemu powstac moze struktura kosmosu.

A takie wirujace obiekty to wlasnie elektrony, jadra atomowe, ksiezyce, planety, gwiazdy i galaktyki oddalone i oddalajace sie od siebie.

Wszystko inne dazy do stanu pierwotnej koncentracji, czyli na siebie opada.

>>czy cokolwiek jest w stanie rozproszyc, rozdzielac odpychac od siebie skupiska materii ? by kosmos mogl zaistniec
>Nie rozumiem czemu trzeba przyjąć założenie o odpychaniu materii. Czemu jest to konieczne dla istnienia Wszechświata?

Bez takowej "sily" trudno wytlumaczyc dlaczego protogwiazdy lub chocby mglawice (czy pierwotna chmura wodoru) nie zapadaja sie grawitacyjnie, a zamiast tego gwiazdy dziesiatkami homogenicznie uciekaja, "rozpraszajac w ogromnej przestrzeni" ..

Jowisz skacze migrujac na dalekie orbity, a planety harmonijnie gwiazde otaczaja (tak znam historyjki o idealnych silach odsrodkowych, dzieki czemu obiekty ani w komos nie uciekaja, ani na Slonce nie spadaja ..istny samosieustalajcy kosmiczny totolotek i zycie na krawedzi)

>Galaktyki krążą również wokół siebie (np. wokół środka masy w gromadzie itp.) i mają niemałe prędkości, więc jeśli dana galaktyka podąża ku naszej i jest niedaleko to widać blueshift. Dla odległych galaktyk energia To jest jedyne sensowne wytłumaczenie, które nie opiera się na nielogicznym modelu inflacji. Natomiast co do tego jak konkretnie fala traci energię..

Tzn model inflacji tlumaczy tylko ze zupa rozszerzyla sie w ekspresowym tempie momentalnie az do granic widzialnego kosmosu (co wyjasniac ma jego jednorodnosc), tyle ze przeczy to modelowi samej ekspansji (chmura po utworzeniu miala sie dopiero rozszerzac dzieki czemu powstaly oddzielone od siebie przestrzenia galaktyki)[galimatias]

Tlumaczenie z pochlaniajacym swiatlo eterem ciekawe ..mozna powiedziec potwierdza rowniez nieskonczony kosmos, gdzie poprostu swiatlo z jeszcze dalszych niewidocznych galaktyk jest przez eter calkowicie pochlaniane (tylko cholerka ten Dopler troche nie pasuje).

>>To tak, tylko w jaki sposob pojawienie sie czegos (i dlaczego) nazywac wybuchem.
>Wychodzi na to, że pojęcie "wybuch" jest tu dość niefortunne. No i oczywiście coś pojawiło się z niczego "jakoś". Nie wiemy i nieważne, patrzmy dalej. Takie to wnioski z jego wykładów i nie tylko.

..podazajac tropem bigbangu ..chmura sie ozimnia i co pozniej ..rozpryskuje i rozdziela na 250 mliardow homogenicznie rozlozonych w przestrzeni skupisk, ktore w dalszym etapie utworza przyszle galaktyki, a w nich samych dzieki zageszczaniu materii uformuja sie w wyniku kosmicznego bilarda odseparowane od siebie homogenicznie gwiazdy i systemy planetarne rozdzielone idealnie przestrzenia ?

(prawdziwy koncert zyczen)
.
27-06-2019 19:37 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
.
>>galaktyki zblizaja sie, pole przestrzen miedzy nimi kurczy sie w zwiazku z tym i fala.
>Nie wiem czy Cię rozumiem - masa tworzy przestrzeń, jak jest za mało masy to ciała zamiast się oddalać razem z rozchodzącą się przestrzenią idą jej pod prąd i się zbliżają. Jedno jak dla mnie przeczy drugiemu - ekspansja przestrzeni raczej wyklucza jej kontrakcję w tym samym czasie. Poza tym żeby była kontrakcja to masa musi zamiast rosnąć maleć - a u Ciebie zdaje się ciągle rośnie masa każdej cząstki(?).

Dopoki obiekty posiadaja wirujace ciezkie jadro (a ow efekt napedza nagramadzajaca sie masa) ..dopoty oddalone beda od siebie, gdyz wytworzyly miedzy soba przestrzen, pole ktore odpycha jedno od drugiego, czyli jadra atomow -> "ladunki dodatnie" z miniskali (zaleznie od dostarczonej masy=energii ..prawo znanego wszystkim odkrywcy Kolumba).

Efekt wirowania i koncentracji zwieksza sie ..mamy redshift..ekspansje, nadmuchiwanie balona.

Efekt zmniejsza sie, wirowanie ustaje ..nastepuje kolaps do stanu pierwotnego (bez "sztucznej" przestrzeni).

>>To tak jakbys dwa atomy do siebie zblizal ..jedno pole nachodzi fizycznie na sasiada i zaczynaja sie odpychac + z + .
>Być może tak jest w większej skali ale to nie zgadza się z samą ideą tworzenia przestrzeni przez materię. U Ciebie jak już raz coś zacznie nabierać masy i tworzyć nową przestrzeń (a więc i kolejną masę) to już nie ma odwrotu od tego procesu.

Tzn wg tego modelu ekspansja kosmosu postepowac bedzie jedynie dopoty zwiekszac sie bedzie kumulacja w jadrze, przez co i wirowanie (ktore najwidoczniej efekt redshiftu i rozciagania zwieksza znaczaco ...stad i nasza nadzieja w antygrawitacji, ktora byla wrecz mozna powiedziec ..przed oczyma wymalowana )

Wezmy uklad sloneczny .. odpychaja sie, czyli oddalone od siebie, odseparowane polem/przestrzenia sa obiekty o ustabilizowanym wirujacycm jadrze (wszystko inne ku sobie "opada").

Przy czym widzimy ze odleglosci miedzy planetami (rozklad materii) zalezne sa od wielkosci (stopnia koncentracji i szybkosci) wirujacych jader.

Ziemia blisko , Jowisz daleko. Rownie daleko odpychany jest kolejny gazowy gigant, pozniej kolejny.. itd.

.
02-07-2019 19:54 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Dopoki obiekty posiadaja wirujace ciezkie jadro (a ow efekt napedza nagramadzajaca sie masa) ..dopoty oddalone beda od siebie, gdyz wytworzyly miedzy soba przestrzen, pole ktore odpycha jedno od drugiego, czyli jadra atomow -> "ladunki dodatnie" z miniskali (zaleznie od dostarczonej masy=energii ..prawo znanego wszystkim odkrywcy Kolumba).

Rozumiem ale to Twoje pole musi być czymś fizycznym (eter, plazma, cokolwiek). I ta materia czy substancja nie może się namnażać sama z siebie, nie może powstawać z niczego. Wciąż tutaj nie widać skąd się te siły fizycznie biorą. Sama przestrzeń to nie byt, nie może ona być przyczyną czegokolwiek.

>Efekt wirowania i koncentracji zwieksza sie ..mamy redshift..ekspansje, nadmuchiwanie balona.

Nie odrzucam zachowania np. masy jakie opisujesz ale sam pomysł metrycznej ekspansji, gdzie nowa przestrzeń (czyli jakaś substancja) powstaje z niczego.

>>>To tak jakbys dwa atomy do siebie zblizal ..jedno pole nachodzi fizycznie na sasiada i zaczynaja sie odpychac + z + .

Tak ale to pole to musi być coś fizycznego. Nie ma czegoś takiego jak czyste, bezbytowe, niefizyczne pole tak samo jak czyste, bezbytowe siły.

>Tzn wg tego modelu ekspansja kosmosu postepowac bedzie jedynie dopoty zwiekszac sie bedzie kumulacja w jadrze, przez co i wirowanie

To jest wciąż creatio ex nihilo.

>Wezmy uklad sloneczny .. odpychaja sie, czyli oddalone od siebie, odseparowane polem/przestrzenia sa obiekty o ustabilizowanym wirujacycm jadrze (wszystko inne ku sobie "opada").

W pewnym sensie tak. Mamy przyciąganie oraz krążenie np. wokół Słońca spowodowane próbą "ucieczki" pędzącej Ziemi czy Księżyca itp. Grawitacja ściąga a ruch Ziemi (próba ucieczki) działa na przekór grawitacji. Bez grawitacji Słońca Ziemia by sobie poleciała "prosto" dalej. Dlatego też ważne jaka jest ta "siła ucieczki" od grawitacji danego ciała (lub inaczej np. ilość energii potrzebna do wejścia na daną orbitę z powierzchni itp.) - im większa tym wyżej na orbicie się znajdzie (a jak za duża to odleci), im niższa tym niżej (a jak za niska to ciało spadnie). Tak przecież się umieszcza na orbicie Ziemi satelity. Te całe "odpychanie" ma tutaj konkretne, znane źródło - jest to próba ruchu ciała w powiedzmy linii prostej w danym kierunku, który to ruch zostaje przez grawitację innych ciał zakrzywiony. Przy odpowiedniej prędkości ciało nie spadnie tylko będzie krążyć wciąż próbując uciec od grawitacji np. Ziemi (stąd też np. siła odśrodkowa). Jak jakiś wystarczająco duży i szybki obiekt (o wystarczającej energii) uderzy w Księżyc to Księżyc odleci od Ziemi (zależy też od kierunku). To właśnie przyciąganie jest tajemnicą a nie to "odpychanie" czyli przeciwdziałanie grawitacji.

>Ziemia blisko , Jowisz daleko. Rownie daleko odpychany jest kolejny gazowy gigant, pozniej kolejny.. itd.

A Uran, Neptun czy Pluton?

"Świat i ludzie nie są ta­cy źli, jak to wy­nika z ar­chi­wum IPN-u." - Donald Tusk
04-10-2019 04:41 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>wg pana Krzysia fizyka to "inny typ nauki" niz empiryczna ..przez co Einstein dopuszcza "wyobrazanie sobie bytow"

Materializm ontologiczny w pełnej krasie. Nieskończona przestrzeń? Hahahhahahaahaha, dobre

Od takiego myślenia już niedaleko do Bozi.

"Wykrzywiony czas" to jakiś rodzaj błędnej synestezji, albo powielanie błędu logicznego.
"Nieskończona przestrzeń" to błąd empiryczny i zwyczajny oksymoron. "Zawsze dziewica" rodząca syna, jeden Bóg w trzech osobach, wszechmogący Bóg istniejący od zawsze w niepojęty (z definicji) sposób, który w pewnym momencie nieskończonego czasu postanowił stworzyć raj i wygnać z niego ludzi, po to żeby ich podzielić i skazać niektórych na wieczne piekło, bo przecież jest miłością.

Zimny wrzątek.

chillyshotorbitus, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że oprócz fizycznych i matematycznych argumentów podałeś kilka przykładów pięknie obalających materializm ontologiczny. Można używać argumentów z fizyki i z filozofii i okazuje się, że mówimy prawie o tym samym i napotykamy na te same sprzeczności u rozmówców.
06-10-2019 13:20 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>chillyshotorbitus, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że oprócz fizycznych i matematycznych argumentów podałeś kilka przykładów pięknie obalających materializm ontologiczny. Można używać argumentów z fizyki i z filozofii i okazuje się, że mówimy prawie o tym samym i napotykamy na te same sprzeczności u rozmówców.

Motywujecie Panowie do refleksji.. coraz glebszego "wnikniecia", zglebienia tajnikow, pojec swiata filozofii ..i nie bede ukrywac ze poteznym bozdzcem, oswieceniem ktore wnioslo wewnetrzna "rozkminke", "analize sytuacji" (spojrzenie z kompletnie innej perspektywy pryzmatu) na "wyzszy poziom" byla niewatpliwie debata zatytulowana..

"Czy nauka moze nas uratowac" z udzialem czempiona filozofii Bogdana Dembinskiego.

www.youtube.com/watch?v=eysmyBW3Hws&t=1512s

(rownie wazny)
"U źródeł greckiej koncepcji matematyczności świata"
www.youtube.com/watch?v=ydXm-Up77SM&t=722s

Dla mnie byl to osobisty wstrzasoszok w jakim to iscie przepieknym artystycznym stylu jezykiem profesora (w rownie imponujacym gwozdz do trumny wspolczesnej fizyki jako nauki z kanonu empirycznych wbija pani profesor biolog, genetyk Ewa Bartnik) ..Platon i Arystoteles ("widziec czyli rozumiec"=idea=uproscic) miazdza wrecz argumentacyjnie/intuicyjny model "fizykow" matematycznych XX/XXI wieku .."niewidzialne ciemne energie, niewidzialne czarne dziury, niewidzialne fale grawitacyjne, niewidzialne 'ale istniejace niemal jak duchy' bozony Higgsa, wygiecia czasoprzestrzenne czterowymiarowych stozkow" itp reprezentowane chcac nie chcac przez profesora Meissnera.

(choc tu festiwal wymyslania rozpoczal sie od poszukiwan eteru jak wskazuje slusznie dr Roman Szostek ..tak tak Panie Romku te unikatowe jak na srodowisko fizykow (99% kopiarko-wklejarek) wypowiedzi wysluchalem rowniez wiele wiele wiele razy (metoda by jeszcze bardziej wniknac w perspektywe lektora/nauczyciela i wnioski jakie plyna dla mozna powiedziec ontologii szeroko pojetej, wlasnego rozumienia.

www.youtube.com/watch?v=OEPb2z8_1Rc&t=2177s
.
25-10-2019 14:12 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>wg pana Krzysia fizyka to "inny typ nauki" niz empiryczna ..przez co Einstein dopuszcza "wyobrazanie sobie bytow"
>Materializm ontologiczny w pełnej krasie. Nieskończona przestrzeń? Hahahhahahaahaha, dobre

W rozumowaniu mozna sie jakby dopatrzec genialnego wniosku, iz zalozenie o "nieskonczonym kosmosie wypenionym nieskonczona iloscia materii" rzeczywiscie w praktyce promuje czysty materializm(jako przyczyne swiadomosci) gdzie nie ma miejsca ani potrzeby "zrodla"(procesu powstania) .. zamyslu, filozoficznej idei, mysli a wszystko co realne jest wynikiem jedynie ot bezcelowego bycia sobie, trwania i wlasciwie przypadku(trendy ateistyczne).

Jesli chodzi o nieskonczona przestrzen (z serii "ciekawostki o fizyce") to postuluja ja modele:

a) Newtona (przestrzen to nieskonczona arena pustka w ktorej odbywa sie **"mechanika newtonowska" wydedukowana z obserwacji zachowania przedmiotow ziemskich oraz cial niebieskich)

[**pierwsza, druga zasada dynamiki, podobnie wszystkie obliczenia wyznaczane na papierze od czasow przeksztalcen Galileusza sa opisem ruchu jedynie wyidealizowanym przez co nieistniejacym w rzeczywistosci materialnej]

Ruch jednostajny/przyspieszony sa jedynie usredniona czasu przebytego z punktu A do B.. w praktyce tak absolutna/wyidealizowana kinematyka nigdy nie zachodzi (<- zyczenie, podobnie zalozenie b) "wirtualna geometryczna/matematyczna siatka punktow, prostych, figur.. nalozona na realna rzeczywistosc")

"ilustracja/uzmyslowienie"
(jako ciekawostke dodac mozna iz wirtualne byty "materializowac" moga sie jedynie w wirtualnym, sztucznie "skwantowanym/zatomizowanym" przez czlowieka swiecie matematycznym komputera)

www.youtube.com/watch?v=YH6UaRNAw_E&t=537s

b) Einsteina 1915 OTW - Albert zapozycza/kopiuje poprzednika twierdzac iz "nieskonczona newtonowska arena pustka" owszem nieskonczona jest (owczesny zeitgeist) ale dodajac od siebie "wymysla z nikad" (pelna nieempiryczna konfabulacja) ze jednak "nie do konca pusta" przez co w 1915 okazuje sie byc ona "nieskonczona czterowymiarowa plastyczna struktura czasoprzestrzeni" (czymkolwiek poza teoretycznymi zalozeniami matematycznymi jest owa hybryda ..bo tego raczej nie wie i nie potrafi wyjasnic nikt do dzis).

Na koncu okazuje sie ze "plastyczna arena" Ogolnej Teorii Wzglednosci moze wyginac sie (cudownie wrecz pokrywajac z opisem tensorycznym) formujac idealne geometryczne czterowymiarowe leje czasoprzestrzenne ktore mowia obiektom jak maja sie poruszac("co kiedys w blednej teorii rozumiane bylo jako kinematyka Newtona") .. ale tez zakrzywiac(niczym supersprezysta plastelina po odksztalceniu zawsze wraca do pierwotnego stanu "poczatkowej plaskosci") ..malo tego ..dodatkowo "skrecac" (co rownania potwierdzaja), takze "drgac jak galareta"(wyliczenia i odkrycie na kartce papieru rozwiazan matematycznych dla "kulistych fal grawitacyjnych" wymyslonych przez profesora Trautmana)

..a wszystko to pierwszy w historii udowadnia i potwierdza najslynniejszy fotograf w dziejach wszechswiata: pan Artur Eddington (podium za wykonanie kamera przyslonowa XIX wieku pomiaru z ktorym nie poradzila by sobie technologia E.T, ani nawet specjalisci NASA) podczas zacmienia pochmurnej nocy 1919 roku .. poprzez wykrycie "ugiecia fotonu" (tylko nikt niewie.. pojedynczego, czy strumienia) AZ O JEDNA MILIARDOWA MILIMETRA !!!.. swiatla (ktore ponoc przeciez rozchodzi sie falowo, dochodza efekty dyfrakcji) wyemitowanego z gwiazdy oddalonej od Ziemi o 10 tysiecy lat swietlnych.

W rzeczywistosci logika sugeruje iz przestrzen rozumiana jako dystans, odleglosc, pole, zona(wspolczesnych gier battleroyal), zasieg, obszar, klasyczna arena moze badz to kurczyc sie/skracac/pomniejszac badz rozszerzac/wydluzac/powiekszac miedzy punktami A - B (wyginac ? ee raczej watpie .. czy temperatura lub predkosc zakrzywiaja sie ? <- nielogiczne, nieintuicyjne, dziwaczne, sztuczne, nieempiryczne zalozenie) oraz (kolejny fundamentalny problem) poniewaz sama jako pole takze jest bytem materialnym, rowniez MUSI MIEC PRZYCZYNE.

Jest nia oczywiscie "murowany Nobel" i najwieksza tajemnica wspolczesnej kosmologii "niewidzialna ciemna energia z nikad".. a w rzeczywistosci masa/energia (poziom energetyczny) JEDYNY CZYNNIK FIZYCZNY - EMPIRYCZNY OBSERWOWANY W KOSMOSIE (nic innego w nim nie ma).

["pierwotna rzeczywistosc" wypelnial jedynie rownomiernie rozlozony jednolity wodor -> brak skoncentrowanej materii (jadra planet, gwiazd, galaktyk) = brak przestrzeni makroskali (mapa tla CMB). Dopiero pozniej skupiska masy/energii tworza fizyczna przestrzen efektywnie wokol samych siebie, w wyniku czego galaktyki nie tylko rozproszone sa we wszechswiecie homogenicznie (makroskala) ale tez "uciekaja kazda od kazdej" co obserwujemy po dzis dzien na nocnym niebie("kosmos puchnie od wewnatrz" <- metryczna ekspansja). Przy okazji model tlumaczy akceleracje rozszerzania, ktora powoduje przyspieszona koncentracja materii jadra(a nie "czarnej dziury" w teorii wszechobecnej ciemnoty materialno-energetycznej) jako konsekwencja tworzenia sie centralnego wiru grawitacyjnego]

[ponizej kilka argumentow ukazujacych czemu nieskonczony statyczny wszechswiat nie ma podstawy logicznej by nawet zaistniec, podobnie "nieskonczone czarne dziury" rowniez wyklucza prawidlowo opisana relacja masy i przestrzeni]

www.racjonalista.pl/forum.php/s,783541#w796628

.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Na koncu okazuje sie ze "plastyczna arena" Ogolnej Teorii Wzglednosci moze wyginac sie (cudownie wrecz pokrywajac z opisem tensorycznym) formujac idealne geometryczne czterowymiarowe leje czasoprzestrzenne ktore mowia obiektom jak maja sie poruszac("co kiedys w blednej teorii rozumiane bylo jako kinematyka Newtona") .. ale tez zakrzywiac(niczym supersprezysta plastelina po odksztalceniu zawsze wraca do pierwotnego stanu "poczatkowej plaskosci") ..malo tego ..dodatkowo "skrecac" (co rownania potwierdzaja), takze "drgac jak galareta"(wyliczenia i odkrycie na kartce papieru rozwiazan matematycznych dla "kulistych fal grawitacyjnych" wymyslonych przez profesora Trautmana)

**ciekawostki detektywistyczne**

Rok 1915.. Ogolna Teoria Wzglednosci postuluje relacje "masy i przestrzeni" proponujac model w ktorym skoncentrowana materia plastyczna przestrzen gnie , skrzywia, skreca i wygina ..ciekawe akurat ze (mozna sie odrobine zdziwic)... WSZYSTKO TYLKO NIE ROZSZERZA..(wplyw ducha owczesnej epoki o "statycznym, nieskonczonym wszechswiecie", "podrozach w czasie"/literatury).. co przeciez jakby powinno byc wnioskiem oczywistym ..(przestrzen moze, i sie rozszerza..a skoro wg relatywistow wplyw na ow czynnik ma masa, odpowiedz jest jasna).. a przynajmniej choc "wzietym pod uwage", przemyslanym pod katem empirycznym o ile pojawi sie przypuszczenie by sadzic ze taka zaleznosc rzeczywiscie zachodzi..a wlasnie jak na zlosc bardzo wyrazne przeslanki ukazuja empirycznie powiekszajace sie przestrzennie atomy-rozszerzalnosc temperaturowa= idealne odwzorowanie klasycznych modeli Boyla, Lavoisiera, Bohra, Einsteina ktory rowniez aczkolwiek blednie wskazuje relacje masy i przestrzeni (rozciaganie elastycznej gumy to jej "rozszerzanie", a nie "wyginanie" <-zagadki z poziomu podstaw rozumienia pojec i logiki dzieci szkoly podstawowej .

Mniemac mozna iz blad byl do wykrycia, gdyz w 1929 po obserwacji Hubbla zauwazono jasne i gorace centra galaktyk przy jednoczesnej ekspansji kosmosu, ogromnej ilosci rozproszonych galaktycznych wysp uciekajacych kazda od kazdej (co dzis opisywane jest jako "metryczna ekspansja wylacznie przestrzeni miedzygalaktycznej")..

[**error/wpadka/pomylka/blokada][ : OTW i masa wyginajaca plastyczna choc "twardsza niz beton" przestrzen nieskonczonego wszechswiata ..(nawet "ciezar gwiazdy" nie jest w stanie wplynac na strukture pomimo iz twierdzi sie ze Ziemia i inne planety kraza w "wyzlobionych przez mase czasoprzestrzennych lejach") ..zostaly "potwierdzone empirycznie" i oficjalnie zaakceptowane jako pewnik w 1919 za sprawa Arthura Eddingtona, co nigdy pozniej nie zostalo zmienione ani nawet zweryfikowane, pomimo obserwacji iz kosmos statycznym nie jest... stad za ekspansje musi odpowiadac "inny niz masa czynnik", gdyz ten przestrzen niewidzialnie "wygina", a ze w kosmosie istnieje wylacznie materia pozostaja jedynie "niewidzialne duchy"]

.. przy okazji rozciagliwa tkanina OTW jest jakby idealna analogia rowniez modelu Bohra = w obu mamy do czynienia z zaleznoscia masy-stanu energetycznego, oraz rozszerzajacej przestrzeni w wyniku czego elektron oddala sie -> "skacze dalej od jadra na wyzsza orbite" (im wiecej skoncentrowanej masy=energii tym wiecej przestrzeni rozciagnietej tkaniny) podczas absorpcji porcji energii przez atom ..a gdy przyjrzec sie blizej ta sama zasada obejmuje rowniez uklady planetarne, gwiazdy, galaktyki wyjasniajac ewolucje, strukture i ksztalt kosmosu)

Banalne stwierdzenie: "przestrzen sie rozszerza, a nie wygina".. silnie zakrzywia geometrycznie i lamie wspolczesnie obowiazujacy model funkcjonowania mikro/makro skali (OTW/STW bigbango/inflacjo/ciemno materialne/mikro mechaniko kwantowe universum.. zanurzone w niewykrywalnym nieskonczonym polu Higgsa i czort wie co tam jeszcze za bzdury wymysla..z serii .."1000 modeli/wyjasnien na kazda okazje").

.
chillyshotorbitus (729 punktów)
.
Ciekawym przykladem ciemnoty i otepienia (ktore sa na szczescie uleczalne ) sa proby wtlumaczenia przez specjalistow oraz tzw autorytety ..ROZSZERZAJACEGO SIE ROWNOMIERNIE HOMOGENICZNEGO KOSMOSU.

Wszyscy oni zaprzeczaja "bredniom", iz jakoby to masa mialaby TWORZYC I ROZSZERZAC PRZESTRZEN .. po czym za chwile sami tlumacza ze miedzy galaktykami koncentrujacymi materie:

(a wiadomo przeciez ze Einstein trabi wrecz o powiazaniu, relacji, zwiazku masy i przestrzeni)

"tworzy sie jakby dodatkowa przestrzen"

"przestrzen jakby puchnie"

..po czym przytaczana jest zwykle poraz n-ty (przyklad copy paste i bezmyslnego bota plaszczako-pelikana) analogia nadmuchiwanego balona "wyjasniajaca" rownomierne oddalanie sie od siebie galaktyk w wyniku "rozprzestrzeniania sie miedzy nimi samej przestrzeni".

(astrofaza woli ciasto z rodzynkami

Chlopaki kraza, mecza sie, kombinuja ...ale nie sa w stanie zauwazyc ze TO KONCENTRUJACA SIE MATERIA OWA PRZESTRZEN ROZSZERZA WOKOL KAZDEJ Z GALAKTYK I SKUPISKA.

(jeden z przykladow)

www.youtube.com/watch?v=e68r5-aMW_E

dr Tomasz Rozek "Sonda 2" i "astrofaza"

od 4:35

P.S Pan Rozek tlumaczy ze sie jednak nie poruszaja...wiec wowczas i stala Hubbla oparta o model kinetyczny i wszelkie szacunki - np pomiary odleglosci i mapa kosmosu ,,,nie maja najmniejszego sensu i sa poprostu falszywe (chocby dystans do najblizszych gwiazd)

Przesuniecie ku czerwieni to efekt/wynik grawitacyjny, a nie kinetyczny z powodu nadania materii rzekomego pedu przez wielki wybuch.

Rozszerzanie sie przestrzeni miedzy galaktykami nalezy rozumiec jako wybuchanie kosmosu ?

lol
.
mancziz (1830 punktów)
C)

Materia, która wypełnia wszystko jednolicie, istniała od zawsze i nie ma granic. Creatio ex nihilo to błąd logiczny. Tak samo twierdzenie, że istnieje "pusta przestrzeń" w ontologicznym sensie. Zakrzywienie czasoprzestrzeni to tylko taka abstrakcja, ułatwiająca matematyczne ujęcie rzeczywistości.

Tu masz serię wykładów o historii fizyki i o tym, jak ważne są porządne filozoficzne podstawy każdej nauki:

www.youtube.com/watch?v=NIQ99zaO7RE
11-06-2019 05:24 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>C)
>Materia, która wypełnia wszystko jednolicie, istniała od zawsze i nie ma granic. Creatio ex nihilo to błąd logiczny. Tak samo twierdzenie, że istnieje "pusta przestrzeń" w ontologicznym sensie. Zakrzywienie czasoprzestrzeni to tylko taka abstrakcja, ułatwiająca matematyczne ujęcie rzeczywistości.
>Tu masz serię wykładów o historii fizyki i o tym, jak ważne są porządne filozoficzne podstawy każdej nauki:
>www.youtube.com/watch?v=NIQ99zaO7RE
>

Gdybys przeczytal watek ze zrozumieniem dowiedzialbys sie i uswiadomil sobie z jakich przyczyn "podstawy Twojej nauki" (o ile uwierzyles w oficjalny nurt) gloszace ze "czas to dystans" (czasoprzestrzen) <- a ta rzekomo "zakrzywia sie geometrycznie w niewidzialne leje", nie maja wogole sensu logicznego.

O historii konkretnie czego w fizyce chcialbys podyskutowac ?

Przestrzen sie rozszerza, gdyz sama w sobie musi miec przyczyne ..poprostu nie bierze sie , ot czary mary .. "z nikad"

(takie cuda tylko w Harrym Poterze i Zaczarowanym Olowku, a okazuje sie ze to "mysl dla wspolczesnych filozofow nie do przebrniecia")

A model OTW/STW (jak i wczesniejsze Newtona, Arystotelesa = tak sie od zawsze myslalo "kosmos materialny jest niezmienny, wieczny i nieskonczony" ..duch "zeitgeist" nawet XIX wieku gdzie Einstein "rekoma i nogami broni sie przed rozszerzajaca sie przestrzenia" odrzucajac ow pomysl ze swego modelu <-co akurat jest wlasnie historia) glosi samostworcza nieskonczonosc przestrzeni. Sam ow fakt dla logika (dysponujacego wspolczesnie cala gama obserwacji) winien byc wystarczajacym pretekstem do odrzucenia watpliwych i niesprawdzalnych, niespojnych zalozen.

Niestety ogolnoswiatowa ciemnota nie jest w stanie zrozumiec powyzszego toku myslenia.

Przestrzen i czas "wybuchly" (jak wszystko z nikad*) w wielkim wybuchu i sa nieskonczone oraz wykrzywiaja sie.

To oficjalna nauka XXI wieku ..pomimo nawet oczywistej empirycznej obserwacji, iz kosmos sie rozszerza.

Podsumowujac :

Wg wspolczesnych wszechwiedzacych autorytetow bazujacych na modelu OTW przestrzen jest :

- nieskonczona, "wygina, skreca, gnie, trzesie sie/drga jak galareta i zakrzywia w niewidzialne, ale obliczalne leje"..przez co byc moze "wklesla wypukle" lub "wypukle wklesla" lub plaska ..a dodatkowo (co okazalo sie gdy zadne z zalozen nie pasowalo do obserwacji) rozszerza ja "niewidzialna ciemna materia", tzw "nieujemna stala kosmologiczna", ktora "tworzy sie z nikad"

.......................

* "z nikad" - modele/wnioski/odkrycia czolowych myslicieli new age (Lawrence Krauss) w ktorych "nic", "zero", "pustka" ..okazuje sie "sa wszystkim"

(zaklamanie poprzez zagmatwanie, pomieszanie -odrzucenie klasycznego pierwotnego znaczenia pojec, odwrocenie logiki, ANTYPRAWDA, ANTYNAUKA)

Analogicznie do falszywych modeli (kilka przykladow):

"czarnych dziur" - "im wiecej jem tym robie sie coraz mniejszy" (antylogika)

"wielkiego wybuchu" - mapa tla CMB ukazuje przeciwna ekspansji koncentracje i zageszczanie materii, a nie jej rozszerzanie (antywniosek : przestrzen/materia rozszerza sie i koncentruje w tym samym momencie)

"wykrzywionych przestrzeni" - (caly wszechswiat caly jest "tak bardzo powykrzywiany" <- esencja, zrodlo, przyczyna wprowadzenia modelu Einsteina .. "ze az empirycznie plaski")

"ewolucji gwiazd" ktore po wypaleniu calego paliwa objetosciowo rozszerzaja sie 300 razy, zamiast kurczyc ("im wiecej paliwa z baku zuzyje, tym wiecej miejsca w nim bede potrzebowac)

"termodynamiki/chlodnictwa" ..gdzie okazuje sie ze wg naukowcow cieply sprezony gaz w dezydorancie (czy instalacji chlodniczej), podczas rozprezania (psikniecia) ozimnia sie pobierajac energie z zewnatrz

(wniosek i antylogika : ogrzewam cos, a to robi sie coraz zimniejsze)
.
11-06-2019 16:49 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>"czas to dystans"

Pojęcie "czas" jak najbardziej pochodzi od pojęcia "dystans". Zastanów się co to w ogóle znaczy, że masz tyle a tyle lat itp. Natomiast co do przestrzeni Minkowskiego to czas traktuje się tam jako dodatkowy wymiar przestrzenny z innych powodów. Nie jest on dodatkowym, rzeczywistym wymiarem.

pl.wikiped(*)soprzestrzeń_Minkowskiego

"Przestrzeń Minkowskiego nie staje się jednak przez to przestrzenią rzeczywistą 4-wymiarową, bo współrzędna odpowiadająca czasowi jest wielkością urojoną. Zespolona współrzędna czasowa powoduje, że metryka czasoprzestrzeni jest pseudoeuklidesowa."

>O historii konkretnie czego w fizyce chcialbys podyskutowac ?

Czegokolwiek, a Ty? To Twój wątek, nie mój. Ja tylko zaznaczyłem ważną rolę filozofii w dowolnej nauce.

>Przestrzen sie rozszerza, gdyz sama w sobie musi miec przyczyne ..poprostu nie bierze sie , ot czary mary .. "z nikad"

Twierdząc, że się rozszerza powodujesz właśnie takie magiczne powstawanie jej z niczego. Był jeden metr sześcienny, czary mary i jest kilka metrów. Skąd ta dodatkowa objętość? Stwierdzenie, że powstaje same z siebie nic nie tłumaczy i jest ucieczką - powstaje z niczego bo tak. Jeśli natomiast sugerujesz, że się rozszerza jak np. balon to powstaje pytanie - w czym się rozszerza? W nicości? Balon rozszerza się, bo wdmuchujesz powietrze z zewnątrz a nie je magicznie tworzysz samo z siebie.

>(takie cuda tylko w Harrym Poterze i Zaczarowanym Olowku, a okazuje sie ze to "mysl dla wspolczesnych filozofow nie do przebrniecia")

Ty przebrnij przez te swoje creatio ex nihilo najpierw.

>"kosmos materialny jest niezmienny, wieczny i nieskonczony"

Jest wieczny i nieskończony bo musi taki być już z czysto logicznego punktu widzenia. Ograniczając go w jakikolwiek sposób czy to w czasie czy przestrzeni prowadzi się do sprzeczności. Chyba, że ktoś uzna istnienie paradoksów za fizycznie możliwe - wtedy mamy zwykły mistycyzm.

>glosi samostworcza nieskonczonosc przestrzeni.

Jaką samostwórczą? Przestrzeń (a konkretniej wszechświat) jest wieczna i nieskończona - nigdy nie powstała sama z siebie czy z czegokolwiek innego, zawsze po prostu była i będzie. Nie wciskaj tu pojęcia "tworzyć" bo to nie ma sensu.

>Sam ow fakt dla logika (dysponujacego wspolczesnie cala gama obserwacji) winien byc wystarczajacym pretekstem do odrzucenia watpliwych i niesprawdzalnych, niespojnych zalozen.

Jak np. założenie o rozszerzającej się przestrzeni.

>Niestety ogolnoswiatowa ciemnota nie jest w stanie zrozumiec powyzszego toku myslenia.

Zrozumieć Twoje błędy logiczne jak najbardziej można. Gorzej z ich akceptacją.

>To oficjalna nauka XXI wieku ..pomimo nawet oczywistej empirycznej obserwacji, iz kosmos sie rozszerza.

Nie, nie wiesz po prostu jak to zinterpretować. Po pierwsze - widać rozszerzanie się obserwowalnego kosmosu, a nie kosmosu jako całości (co ma jak najbardziej sens skoro cała widzialna materia miała swoje źródło w jakimś wybuchu superhipernowej, zwanym WW). Twierdzenie, że wszystko co widzimy jest wszystkim co istnieje bo tak, nie ma sensu. Po drugie rozszerzać się można w czymś a nie w nicości.

>Wg wspolczesnych wszechwiedzacych autorytetow bazujacych na modelu OTW przestrzen jest :
>- nieskonczona,

Jak najbardziej.

>"wygina, skreca, gnie, trzesie sie/drga jak galareta i zakrzywia w niewidzialne, ale obliczalne leje"

To już kwestia interpretacji.

>rozszerza ja "niewidzialna ciemna materia", tzw "nieujemna stala kosmologiczna", ktora "tworzy sie z nikad"

Myślę, że tego typu problemy wynikają m. in. z wyżej wspomnianego (błędnego) założenia, że wszystko co widzimy to wszystko co istnieje.

>* "z nikad" - modele/wnioski/odkrycia czolowych myslicieli new age (Lawrence Krauss) w ktorych "nic", "zero", "pustka" ..okazuje sie "sa wszystkim"

"Pustka" istnieje również przy założeniu, że przestrzeń się rozszerza.

>(zaklamanie poprzez zagmatwanie, pomieszanie -odrzucenie klasycznego pierwotnego znaczenia pojec, odwrocenie logiki, ANTYPRAWDA, ANTYNAUKA)

Jakbyś poprawnie rozumiał pojęcie "przestrzeń" to byś nie twierdził, że się rozszerza.

>"czarnych dziur" - "im wiecej jem tym robie sie coraz mniejszy" (antylogika)

Nie, im więcej jem tym robię się coraz gęstszy i mniejszy. Weź sobie dwie śnieżki i mocno je razem ubij - czary mary, masz po "zjedzeniu" więcej śniegu w mniejszej objętości. Problemem jest tu postulowanie istnienia osobliwości (czyli nieskończenie gęstego punktu).

>"wielkiego wybuchu" - mapa tla CMB ukazuje przeciwna ekspansji koncentracje i zageszczanie materii, a nie jej rozszerzanie (antywniosek : przestrzen/materia rozszerza sie i koncentruje w tym samym momencie)

Czyli w końcu co według Ciebie się dzieje - kosmos się rozszerza czy nie? Bo raz podajesz argumenty za jedną a raz za drugą opcją.

>"wykrzywionych przestrzeni" - (caly wszechswiat caly jest "tak bardzo powykrzywiany" <- esencja, zrodlo, przyczyna wprowadzenia modelu Einsteina .. "ze az empirycznie plaski")

J.w. - kwestia interpretacji.

>"ewolucji gwiazd" ktore po wypaleniu calego paliwa objetosciowo rozszerzaja sie 300 razy, zamiast kurczyc ("im wiecej paliwa z baku zuzyje, tym wiecej miejsca w nim bede potrzebowac)

pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucja_gwiazd

Który konkretnie schemat ewolucji masz na myśli?

>"termodynamiki/chlodnictwa" ..gdzie okazuje sie ze wg naukowcow cieply sprezony gaz w dezydorancie (czy instalacji chlodniczej), podczas rozprezania (psikniecia) ozimnia sie pobierajac energie z zewnatrz

Nie chodzi Ci przypadkiem o to, że oziębia się oddając energię na zewnątrz?

>(wniosek i antylogika : ogrzewam cos, a to robi sie coraz zimniejsze)

Co tu ogrzewasz? Weź jakoś po kolei opisz ten Twój przykład bo nie wiadomo za bardzo o co chodzi.
11-06-2019 21:12 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
Skąd wniosek, że Wszechświat jest wieczny i nieskończony?
11-06-2019 22:18 
 Ocena 3 na 3
mancziz (1830 punktów)
>Skąd wniosek, że Wszechświat jest wieczny i nieskończony?

Coś nie może powstać z niczego. "Nicość" w sensie ontologicznym to anty-pojęcie. Wszechświat nie ma ani granic czasowych i przestrzennych, ani żadnego miejsca w którym nie ma zupełnie nic (idealna próżnia). Postulowanie istnienia nieistniejącego to błąd logiczny.
11-06-2019 22:28 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>Coś nie może powstać z niczego.

Smartfon, z na którym teraz piszę, też nie powstał z niczego. Czy to znaczy, że jest wieczny i nieskończony?

>Wszechświat nie ma ani granic czasowych i przestrzennych

Skąd taki wniosek?
11-06-2019 22:43 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Smartfon, z na którym teraz piszę, też nie powstał z niczego. Czy to znaczy, że jest wieczny i nieskończony?

Wszechświat to wszystko co istnieje, smartfon raczej nie (chociaż dla niektórych pewnie tak ). Smartfon powstał z innych elementów rzeczywistości, wszechświat powstał z .... nicości? Z niczego innego powstać nie mógł skoro jest wszystkim co istnieje.

>>Wszechświat nie ma ani granic czasowych i przestrzennych
>Skąd taki wniosek?

Jak ma mieć granicę, to co jest po drugiej stronie tej granicy? Nicość? Pojęcie "granica" jest dość jednoznaczne nawet w tym kontekście.
11-06-2019 23:13 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>Wszechświat to wszystko co istnieje

Wszechświat, to wszystko co istnieje dla nas. Nie wiadomo, co było przyczyną jego powstania. Wiadomo natomiast, mniej wiecej, kiedy powstał i jakie były etapy jego tworzenia. Wiemy też, że się rozszerza. Nie jest więc ani wieczny, ani nieskończony (nieposiadanie granic nie oznacza nieskończoności - powierzchnia kuli też nie posiada granic, a przecież nie jest nieskończona).
11-06-2019 23:55 
 Ocena 3 na 3
mancziz (1830 punktów)
>Wszechświat, to wszystko co istnieje dla nas.

Co to znaczy "dla nas"? Dla naszych zmysłów, naszego rozumu?

>Nie wiadomo, co było przyczyną jego powstania.

I nigdy się nie dowiemy bo twierdzenie, że coś powstało z niczego to sprzeczność. Czyli nie powstał.

>Wiadomo natomiast, mniej wiecej, kiedy powstał i jakie były etapy jego tworzenia.

Nie wiemy jakim cudem powstał ale wiemy, że powstał. Hmmm... To skąd wiesz, że powstał? Podobno na tym rzekomym momencie powstania fizyka się właśnie wykłada. Pozostaje Ci tylko założyć to z góry - na jakiej podstawie?

>Wiemy też, że się rozszerza.

Wiemy, że ta część materii którą obserwujemy, rozchodzi się jak po wybuchu. Utożsamianie tego z całym wszechświatem (założenie, że to co widzimy to wszystko co istnieje) i twierdzenie potem, że mamy dowód na jego rozszerzanie to błąd logiczny. Na jakiej podstawie zakładasz, że to co się rozszerza to cały wszechświat a nie jego część?

>Nie jest więc ani wieczny, ani nieskończony (nieposiadanie granic nie oznacza nieskończoności - powierzchnia kuli też nie posiada granic, a przecież nie jest nieskończona).

Powierzchnia kuli to tylko taka 2-wymiarowa abstrakcja (gdzie pomijasz trzeci wymiar) - w rzeczywistości masz 3-wymiarową kulę która posiada bardzo konkretną granicę nakreśloną przez swój kształt (w pewnym sensie to właśnie jej powierzchnia jest tą granicą - czyli w zasadzie stwierdziłeś, że granica nie ma granicy). Tak jak każdy inny, realnie istniejący byt. Nie może realnie, fizycznie istnieć coś, co ma granice ale jest nieskończone lub co nie ma granic ale jest skończone.
12-06-2019 01:13 
 Ocena 3 na 3
Pawel077 (1855 punktów)
>Co to znaczy "dla nas"? Dla naszych zmysłów, naszego rozumu?

Też. Ale również dla wszystkiego, co w tym Wszechświecie istnieje. Wydaje się, że nie da się wyjść poza wszechświat.

>I nigdy się nie dowiemy bo twierdzenie, że coś powstało z niczego to sprzeczność.

Ja nie twierdzę, że powstał z niczego.

>Nie wiemy jakim cudem powstał ale wiemy, że powstał. Hmmm... To skąd wiesz, że powstał? Podobno na tym rzekomym momencie powstania fizyka się właśnie wykłada. Pozostaje Ci tylko założyć to z góry - na jakiej podstawie?

To trochę tak jak z powstaniem życia na Ziemi - nie wiemy jak powstało, ale wiemy (mniej więcej) kiedy i wiemy jak ewoluowało.

>Wiemy, że ta część materii którą obserwujemy, rozchodzi się jak po wybuchu.

Nie. Wybuch ma swoje epicentrum. Wszechświat nie wybuchł w klasycznym rozumieniu tego słowa. On zaczął się rozszerzać i rozszerza się nadal.

>Na jakiej podstawie zakładasz, że to co się rozszerza to cały wszechświat a nie jego część?

Takie założenie wydaje się najbardziej prawdopodobne. Dlaczego akurat ta część, która możemy obserwować miałaby się rozszerzać, a cała reszta nie? Dlaczego fragment Wszechświata, który obserwujemy, miałby być wyjątkowy?

>Powierzchnia kuli to tylko taka 2-wymiarowa abstrakcja

Ale dla dwuwymiarowych istot byłaby całym wszechświatem, poza który nie są w stanie wyjść. Wydaje się, że z nami jest podobnie - nie możemy wyjść poza wymiar naszego wszechświata. Nie umiemy tego sobie nawet wyobrazić, tak jak te dwuwymiarowe istoty na powierzchni kuli, nie potrafiłyby wyobrazić sobie trzeciego wymiaru. Ja wiem, że takie dwuwymiarowe istoty nie mogą istnieć - tu chodzi o zobrazowanie problemu, z którym się musimy mierzyć.
12-06-2019 02:11 
 Ocena 3 na 3
mancziz (1830 punktów)
>Też. Ale również dla wszystkiego, co w tym Wszechświecie istnieje. Wydaje się, że nie da się wyjść poza wszechświat.

Jak ma być wszystkim dla wszystkiego co w nim istnieje, to tak jak pisałem - jest wszystkim co istnieje. Tak obiektywnie.

>Ja nie twierdzę, że powstał z niczego.

Jak nie powstał z niczego to znaczy, że nie mówimy o Wszechświecie rozumianym jak powyżej, tylko jego części która powstała z innej jego części. Wszystko co istnieje albo powstaje z niczego albo nie powstaje. Nie może powstać z czegoś innego bo wtedy to coś innego to też część wszystkiego, czyli Wszechświata.

>To trochę tak jak z powstaniem życia na Ziemi - nie wiemy jak powstało, ale wiemy (mniej więcej) kiedy i wiemy jak ewoluowało.

Chodziło mi o powstanie wszystkiego, nie jakiejś części Wszechświata jak Ziemia czy życie na niej. Czyli wiemy, że część Wszechświata (a raczej obserwowalna materia w tej części), którą obserwujemy powstała w wyniku jakiegoś wybuchu, nie wiemy natomiast że powstał sam Wszechświat. Bo nie mógł. Opisz mi to powstanie bez popadania w sprzeczność.

>Nie. Wybuch ma swoje epicentrum. Wszechświat nie wybuchł w klasycznym rozumieniu tego słowa. On zaczął się rozszerzać i rozszerza się nadal.

Wszechświat nie wybuchł, wybuchła pewna bardzo duża ilość mocno skondensowanej materii. Tak jak pisałem - jakaś supermegahipernowa czy jak to nazwać. Nie może on też się rozszerzać bo skąd niby bierze się cała jego nowa objętość? Albo powstaje z niczego albo nie powstaje (czyli się nie rozszerza w objętości). Poza tym jak miał zacząć się rozszerzać z jakiegoś małego obszaru to to właśnie jest to centrum.

>Dlaczego akurat ta część, która możemy obserwować miałaby się rozszerzać, a cała reszta nie? Dlaczego fragment Wszechświata, który obserwujemy, miałby być wyjątkowy?

Ale to nie fragment przestrzeni całego Wszechświata się rozszerza tylko konkretna, ograniczona ilość materii - jak po wybuchu supernowej. I jest mnóstwo (w sumie to nieskończenie wiele) innych miejsc, gdzie dochodzi do podobnych mniejszych lub większych wybuchów. Niektóre obserwujemy teraz a innych nigdy nie zaobserwujemy (bo są za daleko) lub zaobserwujemy później (jak światło dojdzie). Nic wyjątkowego właśnie nie ma w tej naszej części - to twierdzenie, że wszystko co widzimy jest wszystkim co istnieje tworzy z tego coś unikalnego.

>Ale dla dwuwymiarowych istot byłaby całym wszechświatem, poza który nie są w stanie wyjść. Wydaje się, że z nami jest podobnie - nie możemy wyjść poza wymiar naszego wszechświata. Nie umiemy tego sobie nawet wyobrazić, tak jak te dwuwymiarowe istoty na powierzchni kuli, nie potrafiłyby wyobrazić sobie trzeciego wymiaru. Ja wiem, że takie dwuwymiarowe istoty nie mogą istnieć - tu chodzi o zobrazowanie problemu, z którym się musimy mierzyć.

I to jest cały problem z tego typu analogiami. Nie pokazują jak coś może być fizycznie możliwe tylko mają zasugerować jakąś niemożność naszych zmysłów i rozumu. Jak z tą powierzchnią kuli, która jest bez granic tylko jako 2-wymiarowy byt w 3-wymiarowej przestrzeni (bo jak ją narysować na kartce to nagle powstają konkretne granice - siatka powierzchni). Myślę natomiast, że z podejściem typu "nie umiemy sobie tego nawet wyobrazić czy zrozumieć" jest jeden, olbrzymi problem. Samo siebie podważa. Skoro nie jesteśmy czegoś ogarnąć naszym ograniczonym rozumem to jak możemy się upierać, że to mimo wszystko rozumiemy podając konkretne wyliczenia i interpretacje? Skoro mamy tego nie zrozumieć choćby nie wiem co to po co w ogóle wysuwać tego typu tezy? Albo rozumiemy co robimy wysnuwając teorię albo sami nie rozumiemy o czym mówimy i co liczymy. To jak to jest?
12-06-2019 10:16 
 Ocena 4 na 4
Pawel077 (1855 punktów)
>Jak ma być wszystkim dla wszystkiego co w nim istnieje, to tak jak pisałem - jest wszystkim co istnieje. Tak obiektywnie.

Nie obiektywnie, tylko subiektywnie. My to tak widzimy, bo nie potrafimy zajrzeć poza nasz wszechświat. Być może istnieje wiele takich wszechswiatów.

>Jak nie powstał z niczego to znaczy, że nie mówimy o Wszechświecie rozumianym jak powyżej, tylko jego części która powstała z innej jego części. Wszystko co istnieje albo powstaje z niczego albo nie powstaje. Nie może powstać z czegoś innego bo wtedy to coś innego to też część wszystkiego, czyli Wszechświata.

Twoje rozumienie, czym jest Wszechświat, jest sprzeczne z tym, jak rozumieją go astronomowie i fizycy. Jak już napisałem wyżej, nasz wszechświat jest być może jednym z wielu, zatem nie musi być wszystkim, co obiektywnie istnieje. Problem w tym, nie umiemy zajrzeć poza nasz wszechświat.

>Chodziło mi o powstanie wszystkiego, nie jakiejś części Wszechświata jak Ziemia czy życie na niej. Czyli wiemy, że część Wszechświata (a raczej obserwowalna materia w tej części), którą obserwujemy powstała w wyniku jakiegoś wybuchu, nie wiemy natomiast że powstał sam Wszechświat. Bo nie mógł. Opisz mi to powstanie bez popadania w sprzeczność.

Definiujesz sobie wszechświat jako multiwersum (wieloświat) i stąd to nieporozumienie.

>Wszechświat nie wybuchł, wybuchła pewna bardzo duża ilość mocno skondensowanej materii. Tak jak pisałem - jakaś supermegahipernowa czy jak to nazwać.

Powtarzam, że to nie był klasyczny wybuch, tak jak w supernowej. Gdyby tak było, to jakimś nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności, musielibyśmy się znajdować w epicentrum (srodku) tego wybuchu, bo w która stronę nie spojrzymy, to wszystko się od nas oddala, tak jakbyśmy byli centrum Wszechświata.

>Poza tym jak miał zacząć się rozszerzać z jakiegoś małego obszaru to to właśnie jest to centrum.

Nie ma żadnego centrum. Wiem, że nie lubisz analogii z powierzchnią kuli, ale posłużę się nią raz jeszcze. Wyobraź sobie, że ta powierzchnia ma rozmiary niemalże punktu i nagle zaczyna się gwałtownie rozszerzać. To gdzie na tej powierzchni masz to centrum (srodek)? Powierzchnia kuli nie ma środka - nie ważne czy jest zredukowana do punktu, czy ma rozmiary wszechświata.
12-06-2019 16:12 
 Ocena 3 na 3
mancziz (1830 punktów)
>Nie obiektywnie, tylko subiektywnie.

Obiektywnie czyli niezależnie od naszej świadomości. Czyli to rzeczywistość jest źródłem naszego poznania. Subiektywizm jest wewnętrznie sprzeczny.

>My to tak widzimy, bo nie potrafimy zajrzeć poza nasz wszechświat. Być może istnieje wiele takich wszechswiatów.

Skąd wiesz, że nie potrafimy? Upierasz się przy tej tezie jakby była obiektywną prawdą - sam sobie zaprzeczasz.

>Twoje rozumienie, czym jest Wszechświat, jest sprzeczne z tym, jak rozumieją go astronomowie i fizycy.

pl.wikipedia.org/wiki/Wszechświat

"Wszechświat, uniwersum - wszystko, co fizycznie istnieje: cała przestrzeń, czas, prawa fizyki, stałe fizyczne oraz wszystkie formy energii i materii."

Nie wiem jak dla Ciebie czy niektórych fizyków, ale dla mnie pojęcie "wszystko" jest dość oczywiste.

>Jak już napisałem wyżej, nasz wszechświat jest być może jednym z wielu, zatem nie musi być wszystkim, co obiektywnie istnieje.

Po pierwsze - to jest całkowicie niezgodne z pierwotną definicją Wszechświata. Po drugie - gdzie są te inne "wszechświaty"? Dzielisz wszystko na jakieś kubiki czy coś i twierdzisz, że jeden a drugi to oddzielne światy? Nie możesz podzielić na bańki i inne takie rzeczy bo wtedy postulujesz istnienie nicości (to, co oddziela te bański). Wszechświat może być tylko jeden, do tego ciągły a nie pofragmentowany na oddzielne kawałki.

>Problem w tym, nie umiemy zajrzeć poza nasz wszechświat.

Bo nie można zajrzeć poza wszystko co istnieje. Nie ma żadnego "poza" chyba, że uznamy za możliwe istnienie nicości (albo wszechmocnego Boga).

>Definiujesz sobie wszechświat jako multiwersum (wieloświat) i stąd to nieporozumienie.

Jak wyżej, nie ma żadnych wielowszechświatów bo wszechświat może być tylko jeden już z definicji. Ale przyjmijmy, dla dobra dyskusji, te Twoje wieloświaty. Jak powstaje jeden z nich?

>Powtarzam, że to nie był klasyczny wybuch, tak jak w supernowej.

Musiał to być jakiś rodzaj wybuchu, bo przestrzeń nie może się rozszerzać (fizycznie oznacza to tworzenie się materii z niczego). Poza tym przestrzeń to miara a nie fizyczny byt, który sobie pączkuje sam z siebie.

>Gdyby tak było, to jakimś nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności, musielibyśmy się znajdować w epicentrum (srodku) tego wybuchu, bo w która stronę nie spojrzymy, to wszystko się od nas oddala, tak jakbyśmy byli centrum Wszechświata.

To jedna z interpretacji i wg mnie błędna bo nie mająca fizycznego sensu.

>Nie ma żadnego centrum. Wiem, że nie lubisz analogii z powierzchnią kuli, ale posłużę się nią raz jeszcze. Wyobraź sobie, że ta powierzchnia ma rozmiary niemalże punktu i nagle zaczyna się gwałtownie rozszerzać. To gdzie na tej powierzchni masz to centrum (srodek)? Powierzchnia kuli nie ma środka - nie ważne czy jest zredukowana do punktu, czy ma rozmiary wszechświata.

Powierzchnia kuli (2-wymiarowa płaszczyzna) nie ma środka w trzecim wymiarze (w nim i tylko w nim). Narysuj powierzchnię kuli na kartce to Ci znajdę środek. Analogicznie Twoje twierdzenie o braku środka ma sens tylko wtedy, jeśli uznamy iż trójwymiarowa przestrzeń rozchodzi się w dodatkowym, czwartym wymiarze przestrzennym (i nie chodzi tu o czas). Czyli czysty mistycyzm (podobnie jak te inne światy, których istnienia nigdy nie dowiedziemy). Można też zejść do jednego wymiaru i powiedzieć że obwód koła nie ma środka - kładziesz palec na kartce (jednowymiarowy punkt) i jeździsz w kółko bez końca w 2 wymiarach. To jest mieszanie kontekstów czyli błąd logiczny.
12-06-2019 19:28 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Analogicznie Twoje twierdzenie o braku środka ma sens tylko wtedy, jeśli uznamy iż trójwymiarowa przestrzeń rozchodzi się w dodatkowym, czwartym wymiarze przestrzennym (i nie chodzi tu o czas)

A dlaczego nie może być nim czas? Środek wszechświata jest w takim kontekście bardzo prosto zidentyfikować: jest wszędzie, 15mld lat temu.
13-06-2019 01:19 
 Ocena 3 na 3
mancziz (1830 punktów)
>>Analogicznie Twoje twierdzenie o braku środka ma sens tylko wtedy, jeśli uznamy iż trójwymiarowa przestrzeń rozchodzi się w dodatkowym, czwartym wymiarze przestrzennym (i nie chodzi tu o czas)
>A dlaczego nie może być nim czas? Środek wszechświata jest w takim kontekście bardzo prosto zidentyfikować: jest wszędzie, 15mld lat temu.

Czas nie jest wymiarem przestrzennym. Przestrzeń pozwala nam zmierzyć odległość pomiędzy bytami (taka statyczna migawka). Czas pozwala nam zmierzyć zmianę tej odległości (konkretnie tempo tej zmiany). To jest abstrakcja wyższego rzędu. Twierdzenie, że przestrzeń "rozciąga się" w czasie ma zupełnie inny sens niż twierdzenie, że gumowy wąż rozciąga się w przestrzeni, np. na trawniku. Nie mieszajmy kontekstów. W czasoprzestrzeni Minkowskiego czas też nie jest wymiarem stricte przestrzennym. Jest w przenośni uznany za taki bo tak łatwiej liczyć czy w ogóle ogarnąć teorię względności. Stawiając znak równości pomiędzy czasem i przestrzenią tak dosłownie odbiera się sens pojęciom "czas" i "przestrzeń".
12-06-2019 22:03 
 Ocena 3 na 3
Pawel077 (1855 punktów)
>>My to tak widzimy, bo nie potrafimy zajrzeć poza nasz wszechświat. Być może istnieje wiele takich wszechswiatów.
>Skąd wiesz, że nie potrafimy? Upierasz się przy tej tezie jakby była obiektywną prawdą - sam sobie zaprzeczasz.

No dobra, jak na razie nie potrafimy i wydaje się, że to raczej niemożliwe z punktu widzenia naszej obecnej wiedzy. Może być?

>>Twoje rozumienie, czym jest Wszechświat, jest sprzeczne z tym, jak rozumieją go astronomowie i fizycy.
>pl.wikipedia.org/wiki/Wszechświat
>"Wszechświat, uniwersum - wszystko, co fizycznie istnieje: cała przestrzeń, czas, prawa fizyki, stałe fizyczne oraz wszystkie formy energii i materii."
>Nie wiem jak dla Ciebie czy niektórych fizyków, ale dla mnie pojęcie "wszystko" jest dość oczywiste.

Super. Wybrałeś sobie jedną z definicji. Ale jakbyś doczytał do końca co kryje się pod hasłem Wszechświat w Wikipedii, to byś trafił też na coś takiego:
"Obserwacje Wszechświata nie mogą wykluczyć, że to co obserwujemy jest jedynie jednym z wielu rozłącznych Wszechświatów, wspólnie tworzących wieloświat. Wtedy słowo "Wszechświat" nie będzie oznaczać wszystkiego co istnieje, a jedynie wszystko co jesteśmy w stanie zaobserwować[125]. Z tej definicji wynika, że nie istnieje sposób na jakiekolwiek oddziaływanie z innym Wszechświatem. Gdyby taka możliwość istniała, ten inny Wszechświat stanowiłby faktycznie część naszego."

>>Jak już napisałem wyżej, nasz wszechświat jest być może jednym z wielu, zatem nie musi być wszystkim, co obiektywnie istnieje.
>Po pierwsze - to jest całkowicie niezgodne z pierwotną definicją Wszechświata.

Tylko z tą, którą sobie wybrałeś.

>Po drugie - gdzie są te inne "wszechświaty"?

A skąd mam kuźwa wiedzieć? Nie wiem nawet czy są.

>>Definiujesz sobie wszechświat jako multiwersum (wieloświat) i stąd to nieporozumienie.
>Jak wyżej, nie ma żadnych wielowszechświatów bo wszechświat może być tylko jeden już z definicji.

No właśnie - jak wyżej. To tylko jedna z definicji.

>>Powtarzam, że to nie był klasyczny wybuch, tak jak w supernowej.
>Musiał to być jakiś rodzaj wybuchu, bo przestrzeń nie może się rozszerzać (fizycznie oznacza to tworzenie się materii z niczego).

Dlaczego nie może się rozszerzać? Bo Ty jej zabraniasz?
Tu masz kolejny cytat pod hasłem Wszechświat, który podlinkowaleś, ale którego chyba nie chciało Ci się całego przeczytać.
"Teoria Wielkiego Wybuchu jest dominującym modelem kosmologicznym opisującym rozwój Wszechświata, potwierdzonym przez różne niezależne obserwacje. Podczas Wielkiego Wybuchu powstał czas oraz przestrzeń wypełniona określoną ilością energii i materii; kiedy przestrzeń się rozszerza, zmniejszeniu ulega gęstość znajdującej się w niej energii i materii."

>Poza tym przestrzeń to miara a nie fizyczny byt, który sobie pączkuje sam z siebie.

A skąd Ty to wiesz? Bo z obserwacji wynika, że przestrzeń nie tylko się rozszerza ale też się np. zagina.

>>Gdyby tak było, to jakimś nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności, musielibyśmy się znajdować w epicentrum (srodku) tego wybuchu, bo w która stronę nie spojrzymy, to wszystko się od nas oddala, tak jakbyśmy byli centrum Wszechświata.
>To jedna z interpretacji i wg mnie błędna bo nie mająca fizycznego sensu.

Według Ciebie, to chyba większość modeli i odkryć w fizyce jest błędna i nie ma sensu.
13-06-2019 01:47 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>No dobra, jak na razie nie potrafimy i wydaje się, że to raczej niemożliwe z punktu widzenia naszej obecnej wiedzy. Może być?

Nie może być bo zakładasz z góry coś, co potem chcesz udowodnić - że teraz nie możemy ale na pewno jest to możliwe (wystarczy odpowiednia wiedza i technologia). A jak uznasz, że to fizycznie niemożliwe to postulujesz istnienie czegoś nieudowadnialnego.

>Super. Wybrałeś sobie jedną z definicji.

Wybrałem tą, która ma sens z punktu widzenia samej etymologii tego pojęcia.

>"Obserwacje Wszechświata nie mogą wykluczyć, że to co obserwujemy jest jedynie jednym z wielu rozłącznych Wszechświatów, wspólnie tworzących wieloświat. Wtedy słowo "Wszechświat" nie będzie oznaczać wszystkiego co istnieje, a jedynie wszystko co jesteśmy w stanie zaobserwować[125]. Z tej definicji wynika, że nie istnieje sposób na jakiekolwiek oddziaływanie z innym Wszechświatem. Gdyby taka możliwość istniała, ten inny Wszechświat stanowiłby faktycznie część naszego."

Ta definicja jawnie przeczy tej pierwszej. Jak mamy pozostać w tym samym kontekście to musimy użyć innej nazwy, np. "widzialny wszechświat" - czyli ta jego część, którą obserwujemy. Rozumiem, że tego typu ekwiwokacja, na którą zwróciłeś uwagę, pasuje niektórym fizykom. Ale szanujmy logikę i odróżniajmy pojęcia "wszystko co istnieje" oraz "wszystko co widzimy". Czyli jeden kontekst - różne pojęcia i ich definicje.

>Tylko z tą, którą sobie wybrałeś.

Ok, wybierzmy sobie pojęcie "Wszechświat" jako to co widzimy i np. "Apeiron" jako wszystko co istnieje (a więc co zawiera wszystkie Wszechświaty). To bez znaczenia dopóki rozróżnimy te pojęcia.

>>Po drugie - gdzie są te inne "wszechświaty"?
>A skąd mam kuźwa wiedzieć? Nie wiem nawet czy są.

To inaczej - jak różne Wszechświaty (wg Twojej definicji) miałyby być "rozłączne"? Jak się nie stykają to masz też "nicość", jak się stykają to nie są rozłączne. Rozwiążesz ten paradoks, nie postulując istnienia kolejnych mistycznych bytów (poza nicością) jak dodatkowe wymiary przestrzenne? Zresztą teoria strun też jest paradoksalna ale w inny sposób.

>>Musiał to być jakiś rodzaj wybuchu, bo przestrzeń nie może się rozszerzać (fizycznie oznacza to tworzenie się materii z niczego).
>Dlaczego nie może się rozszerzać? Bo Ty jej zabraniasz?

Bo to creatio ex nihilo. Wciąż nie odpowiedziałeś na pytanie, skąd się bierze ta dodatkowa objętość (czyli dodatkowa, powstająca z niczego materia). Jak wybrniesz z tego bez postulowania istnienia "nicości" to ok, jak uważasz że "nic" może istnieć to odrzucasz logikę.

>Podczas Wielkiego Wybuchu powstał czas oraz przestrzeń wypełniona określoną ilością energii i materii; kiedy przestrzeń się rozszerza, zmniejszeniu ulega gęstość znajdującej się w niej energii i materii."

To jest oczywiście nieprawdą, nie twierdzę że tak należy interpretować WW i nie jest to jedyna interpretacja. Wciąż trzeba tu uznać istnienie "nicości" lub powstawania czegoś z niczego. Czyli teoria swoje logika swoje. Pomijając już fakt uznania miar typu czas i przestrzeń za coś fizycznego. Szkoda gadać.

>>Poza tym przestrzeń to miara a nie fizyczny byt, który sobie pączkuje sam z siebie.
>A skąd Ty to wiesz? Bo z obserwacji wynika, że przestrzeń nie tylko się rozszerza ale też się np. zagina.

Nie, nie wynika to z obserwacji tylko z oparcia się przy interpretacji na błędnych filozoficznych przesłankach. Wybieram interpretacje spójne logicznie a nie pełne paradoksów. No ale to już co kto woli.

>Według Ciebie, to chyba większość modeli i odkryć w fizyce jest błędna i nie ma sensu.

Nie wiem czy większość bo z większością się nie zapoznałem. Interpretacji, modeli, teorii jest całe mnóstwo. Odrzucam jedynie te, które nie mają sensu z ontologicznego punktu widzenia.
13-06-2019 13:37 
 Ocena 3 na 3
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie może być bo zakładasz z góry coś, co potem chcesz udowodnić

Ja niczego nie zakładam, ani tym bardziej nie próbuję udowodnić. Napisałem tylko, że przy obecnym stanie wiedzy nie można wykluczyć istnienia innych wszechswiatów. I to nie jest moja opinia, tylko stanowisko fizyków (przynajmniej części z nich).

>>Super. Wybrałeś sobie jedną z definicji.
>Wybrałem tą, która ma sens z punktu widzenia samej etymologii tego pojęcia.

Zauważyłem że lubisz dosłowność. Jak wszechświat, to znaczy, że wszystko co istnieje; jak wielki wybuch, to znaczy że musiało coś wybuchnąć jak granat lub bomba. A co powiesz o eksplozji kambryjskiej? Tam też coś pierdyknęło? W końcu jak eksplozja to eksplozja - nie można tego rozumieć inaczej.

Zadajesz mi sporo pytań i oczekujesz prostych i jednoznacznych odpowiedzi. A ja nie jestem kompetentny, żeby nawet próbować na nie odpowiadać. Na wiele z tych pytań współczesna nauka nie ma odpowiedzi. A nawet jak na niektóre z nich próbuje odpowiadać, to te odpowiedzi nie są dla Ciebie zadowalające, bo albo ich nie rozumiesz, albo je odrzucasz, bo nie pasują do Twojego obrazu świata. Współczesna fizyka jest trudna, nieintuicyjna i więcej nie wiemy niż wiemy, a Ty oczekujesz, że da się to wszystko wyjaśnić "na chłopski rozum". Nie da się. To już nie te czasy. XIX wiek nie wróci. Proponuję się z tym pogodzić.
13-06-2019 15:43 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Zauważyłem że lubisz dosłowność.

Lubię logikę.

>Zadajesz mi sporo pytań i oczekujesz prostych i jednoznacznych odpowiedzi.

Zadałem Ci proste pytanie - jak chcesz pogodzić Twoje tezy z istnieniem "nicości". One tego właśnie wymagają. Odpowiedź jest też prosta - "nicość" istnieć nie może. I tyle.

>A ja nie jestem kompetentny, żeby nawet próbować na nie odpowiadać.

Nie trzeba być fizykiem żeby rozumieć co oznacza postulowanie istnienia nieistniejącego.

>Na wiele z tych pytań współczesna nauka nie ma odpowiedzi. A nawet jak na niektóre z nich próbuje odpowiadać, to te odpowiedzi nie są dla Ciebie zadowalające, bo albo ich nie rozumiesz, albo je odrzucasz, bo nie pasują do Twojego obrazu świata.

Jak widzisz czego konkretnie nie rozumiem to napisz. Jeśli chodzi Ci o Wielki Wybuch to nie upieram się, że miał miejsce ale skoro Wszechświat nie może się rozszerzać a obserwujemy oddalanie się galaktyk opisane jako "rozszerzanie się materii i przestrzeni od malutkiej kropki (osobliwość) do tego co mamy teraz" to mógł to być właśnie zwykły wybuch albo nie było żadnego wybuchu i źle interpretujemy dane.

home.cern/science/physics/early-universe

"All matter in the universe was formed in one explosive event 13.7 billion years ago - the Big Bang"

"Lemaître proposed that the universe expanded explosively from an extremely dense and hot state, and continues to expand today."

Używanie wciąż i wciąż pojęcia "explosion" wraz z "expansion" pokazuje wyraźnie analogię pomiędzy wybuchem i (wybuchową) ekspansją. Jak odejmiesz od tego zjawiska nielogiczną ekspansję przestrzeni to pozostaje ekspansja materii czyli właśnie wybuch.

>Współczesna fizyka jest trudna, nieintuicyjna i więcej nie wiemy niż wiemy, a Ty oczekujesz, że da się to wszystko wyjaśnić "na chłopski rozum".

Jeśli dla Ciebie zasady logiki to "chłopski rozum" to cóż. Potwierdza to tylko moją tezę o zgubnym wpływie np. Kanta na współczesną naukę. "Krytyka chłopskiego rozumu" czyli są rzeczy, których pojąć nie zdołamy (ale jak najbardziej możemy snuć takie niepojęte hipotezy).

>Nie da się. To już nie te czasy. XIX wiek nie wróci. Proponuję się z tym pogodzić.

Upierasz się, że teorie są prawdziwe chociaż sam przyznajesz, że ich nie rozumiesz. Argumentum ad verecundiam. Masz prawo oczywiście odrzucać logikę czy tzw. zdrowy rozsądek ale nie proponuj mi pogodzenia się z czymś takim. Dla mnie jest to nieracjonalne.
14-06-2019 01:40 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>>Zauważyłem że lubisz dosłowność.
>Lubię logikę.

To nie ma nic wspólnego z logiką. Termin Wielki Wybuch został ukuty pół żartem, ale nazwa się przyjęła i tak już zostało. Ale to nie ma nic wspólnego z eksplozją w klasycznym rozumieniu tego słowa.
Tu masz cytat wikipedi:
"Termin Wielki Wybuch jest używany zarówno w wąskim znaczeniu na określenie momentu, gdy zaczęło się obserwowane rozszerzanie się Wszechświata, jak i w szerszym - jako określenie dominującego paradygmatu naukowego objaśniającego powstanie Wszechświata oraz uformowanie się przez nukleosyntezę pierwotnej materii (zgodnie z teorią Alphera-Bethego-Gamowa).
Utożsamianie Wielkiego Wybuchu z eksplozją jest o tyle niefortunne, że proces ten, tak jak rozumie i ujmuje go współczesna kosmologia, nie polegał na ekspansji w pustej przestrzeni, lecz dotyczył rozszerzenia się przestrzeni."

>Zadałem Ci proste pytanie - jak chcesz pogodzić Twoje tezy z istnieniem "nicości". One tego właśnie wymagają.

Ja nie stawiam żadnych tez. Napisałem tylko, że istnieje hipoteza, że wszechświat może być jedną z form organizacji materii i że być może istnieje więcej takich wszechswiatów. A odnośnie tej Twojej nicości, to przecież między tymi wszechświatami może coś być (jakaś przestrzeń, rodzaj energii itp). A może te wszechświaty przylegają do siebie jak bańki mydlane tworzące pianę. Można to sobie próbować wyobrażać na różne sposoby. Ale to nie są żadne moje tezy, więc nie oczekuj, że będę ich bronił.

>Jak widzisz czego konkretnie nie rozumiem to napisz.

Nie rozumiesz np. Wielkiego Wybuchu, bo cały czas utożsamiasz go z klasyczną eksplozją. Ale o tym pisałem wyżej, więc nie będę się powtarzał.

>ale skoro Wszechświat nie może się rozszerzać

A to jest właśnie przykład odrzucania tego, co nie pasuje do Twojego obrazu świata. Postanowiłeś, że nie może się rozszerzać i kropka.

>a obserwujemy oddalanie się galaktyk opisane jako "rozszerzanie się materii i przestrzeni od malutkiej kropki (osobliwość) do tego co mamy teraz" to mógł to być właśnie zwykły wybuch

To właśnie nie mógł być zwykły wybuch. Bo gdyby był, to byśmy obserwowali coś zupełnie innego. Jest taka popularna analogia z balonem. Jak narysujesz sobie flamastrem na powierzchni balonu kropki, a nastepnie zaczniesz go napełniać powietrzem, to zaobserwujesz, że pod wpływem rozciągania się powierzchni balonu, te kropki zaczną się od siebie oddalać. I nie ważne, którą z tych kropek obierzesz sobie za swoje centrum - z punktu widzenia każdej z tych kropek, inne kropki będą się od niej oddalaly w taki sam sposób. Mało tego - im większa odległość między kropkami, tym szybciej będą się od siebie oddalały. I coś podobnego (tylko w trzech wymiarach), obserwujemy we Wszechświecie. My jesteśmy jedną z takich kropek i z naszego punktu widzenia wydaje się, że jesteśmy centrum Wszechświata, ale z punktu widzenia każdej innej "kropki" we Wszechświecie, wygląda to tak samo.

>albo nie było żadnego wybuchu i źle interpretujemy dane.

I znowu to samo. Coś się nie zgadza z Twoim obrazem świata, więc to nie może być prawda. I to jest Twój problem. Ty nie chcesz się dowiedzieć jak funkcjonuje świat - Ty chcesz ocalić swoją wizję świata, więc odrzucasz wszystko, co nie jest z nią zgodne.
14-06-2019 17:05 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Utożsamianie Wielkiego Wybuchu z eksplozją jest o tyle niefortunne

Ale ja to wiem. Już Ci napisałem, że jak odejmiemy nielogiczne rozszerzanie się przestrzeni to pozostanie rozszerzanie się materii. Dlatego używa się zwrotów typu "wybuchowa ekspansja" bo tak to właśnie wygląda jak się patrzy z zewnątrz (poprzez analogię a nie napisanie, że procesy fizyczne są identyczne jak te przy wybuchu np. granatu czy nawet supernowej). Jak Ci takie zwroty przeszkadzają to napisz o tym np. do autorów podanej przez mnie strony CERN-u. Twoje twierdzenie, że to nie ma nic wspólnego z logiką (bo nie ma) w zasadzie potwierdza to co pisałem o tego typu tezach.

>Ja nie stawiam żadnych tez.

Stawiasz tezę o możliwości rozszerzania się przestrzeni. Jedną z przesłanek jest tu istnienie "nicości". Podobnież z tezą o możliwości istnienia różnych Wszechświatów.

>A odnośnie tej Twojej nicości, to przecież między tymi wszechświatami może coś być (jakaś przestrzeń, rodzaj energii itp).

Nie ma czegoś takiego jak pusta przestrzeń między światami (bo to nicość) czy pusta, oderwana od materii energia (bo to inaczej ruch materii, sam ruch nie istnieje). A jak między światami nie ma pustki a jest coś fizycznego to nie ma żadnego "między" - jest ciągłość gdzie arbitralnie odrywasz fragment rzeczywistości i nazywasz to Wszechświatem.

>A może te wszechświaty przylegają do siebie jak bańki mydlane tworzące pianę.

Czyli mamy ciągłość a więc jeden Wszechświat. J.w. Na jakiej podstawie wyrywasz kawałek całości i nazywasz to "wszechświatem"? Mamy wtedy "widzialną część Wszechświata".

>Można to sobie próbować wyobrażać na różne sposoby. Ale to nie są żadne moje tezy, więc nie oczekuj, że będę ich bronił.

Ale twierdzisz, że są możliwe, to wystarczy. Mnie ciekawi czemu bronisz niemożliwego.

>Nie rozumiesz np. Wielkiego Wybuchu, bo cały czas utożsamiasz go z klasyczną eksplozją. Ale o tym pisałem wyżej, więc nie będę się powtarzał.

Nie wiem co masz na myśli pisząc "klasyczna" ale tak jak pisałem, usuwając z procesu ekspansję przestrzeni zostaje ekspansja materii. Jak to nie eksplozja (gdzie materia szybko rozchodzi się na zewnątrz we wszystkich kierunkach) to nie wiem jak to nazwać. Spontaniczna ekspansja materii - tak jest ok? Zwał jak zwał, nie było ekspansji Wszechświata i tyle.

>A to jest właśnie przykład odrzucania tego, co nie pasuje do Twojego obrazu świata.

Nie, to nie jest po prostu logiczne. Jeśli uważasz, że coś wewnętrznie sprzecznego może fizycznie istnieć to cóż. Ja tak nie uważam bo wiem, co to prawda obiektywna i tego staram się trzymać.

>Postanowiłeś, że nie może się rozszerzać i kropka.

Nie ja, to rzeczywistość upiera się, że jest jaka jest czyli logicznie spójna jeśli ująć ją w pojęcia.

>To właśnie nie mógł być zwykły wybuch. Bo gdyby był, to byśmy obserwowali coś zupełnie innego.

Obserwujemy (rzekomą - ja się nie upieram przy prawdziwości teorii WW, ja tylko twierdzę jakie są konsekwencje uznania takiego procesu jak "ekspansja od małego punktu do tego co mamy teraz") ekspansję obserwowalnej materii. Nie ekspansję przestrzeni bo taki zwrot nie ma sensu.

>Jest taka popularna analogia z balonem.

Analogia taka ma jeszcze mniej sensu niż analogia do wybuchu. Balon się rozszerza bo wdmuchujesz powietrze z zewnątrz balonu a nie je magicznie tworzysz z niczego. Może Bóg dmuchał, nie wiem.

>Jak narysujesz sobie flamastrem na powierzchni balonu kropki, a nastepnie zaczniesz go napełniać powietrzem, to zaobserwujesz, że pod wpływem rozciągania się powierzchni balonu, te kropki zaczną się od siebie oddalać.

Chyba niezupełnie, kropki zaczną się rozszerzać razem z balonem. A jak te powstały z kropek plamy abstrahujesz z powrotem to punktów (nawet niekoniecznie bo patrzymy na powierzchnię) to popełniasz błąd opisany przeze mnie wcześniej - pokazujesz rozszerzanie się 2-wymiarowej płaszczyzny w trzecim wymiarze. Czyli poprzez analogię do ekspansji Wszechświata zakładasz istnienie czwartego wymiaru przestrzennego, w którym rozchodzi się nasza 3-wymiarowa rzeczywistość i/lub tworzenie się przestrzeni (czyli materii w niej) z niczego.

>Mało tego - im większa odległość między kropkami, tym szybciej będą się od siebie oddalały.

W analogii z balonem tylko wtedy, kiedy objętościowo wdmuchujesz coraz więcej powietrza z każdym chuchem. Czyli de facto tworzysz coraz więcej czegoś z niczego. To jeszcze gorzej niż przy spokojnym, miarowym dmuchaniu.

>I coś podobnego (tylko w trzech wymiarach), obserwujemy we Wszechświecie.

Nie w trzech tylko poprzez Twoją analogię w czterech. Poza tym tak interpretują to niektórzy fizycy. Tak jak pisałeś to nie Twoja teza. No cóż, jedni interpretują tak inni inaczej. Wybieram tezy spójne logicznie.

>My jesteśmy jedną z takich kropek i z naszego punktu widzenia wydaje się, że jesteśmy centrum Wszechświata, ale z punktu widzenia każdej innej "kropki" we Wszechświecie, wygląda to tak samo.

Skąd wiesz, że wygląda - znowu upierasz się przy jakiejś konkretnej tezie, a potem napiszesz że to nie Twoja teza. Nikt nie był w innej odległej części Wszechświata i nie zaobserwował czegoś takiego. To niektórzy nasi fizycy tak interpretują konkretne pomiary dokonane tu u nas. I robią to źle bo mają logikę gdzieś.

>I znowu to samo. Coś się nie zgadza z Twoim obrazem świata, więc to nie może być prawda.

Nie, coś jest nielogiczne, a musi być logiczne żeby było prawdziwe. Chyba, że nie szukamy prawdy tylko bujamy się w czystych fantazjach. Platonikom to w sumie pasuje.

>I to jest Twój problem. Ty nie chcesz się dowiedzieć jak funkcjonuje świat - Ty chcesz ocalić swoją wizję świata, więc odrzucasz wszystko, co nie jest z nią zgodne.

Tak wiem, logiczna spójność to jest wg Ciebie problem. Ja, ponieważ chcę się dowiedzieć jak funkcjonuje naprawdę świat, wybieram to co logiczne. Czyli chcę ocalić logikę, nic nie poradzisz. Ty nie szukasz obiektywnej prawdy tylko fantazji. Twoje prawo.
14-06-2019 23:06 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Ale ja to wiem. Już Ci napisałem, że jak odejmiemy nielogiczne rozszerzanie się przestrzeni to pozostanie rozszerzanie się materii.

To by znaczyło, że przestrzeń istniała już wcześniej, a ten wybuch (analogiczny do wybuchu np. supernowej), nastąpił w tej przestrzeni. Problem w tym, że obserwacje temu przeczą. To by również znaczyło, że jakimś cudownym zbiegiem okoliczności, znajdujemy się w epicentrum tego wybuchu - bo z naszej perspektywy tak to wygląda. Przyznasz chyba, że to karkołomna teza?

>Dlatego używa się zwrotów typu "wybuchowa ekspansja" bo tak to właśnie wygląda jak się patrzy z zewnątrz (poprzez analogię a nie napisanie, że procesy fizyczne są identyczne jak te przy wybuchu np. granatu czy nawet supernowej).

Tylko, że to jest błędna analogia, bo Wszechświat nie wybuchł w podobny sposób.

>Jak Ci takie zwroty przeszkadzają to napisz o tym np. do autorów podanej przez mnie strony CERN-u.

Mi nie przeszkadają, bo ja rozumiem (mniej więcej) co się za nimi kryje. Ale dla wielu ludzi, określenia takie jak wybuch czy eksplozja kojarzą się od razu z czymś, co ma swoje epicentrum, falę uderzeniową itp. Dlatego takie terminy jak wybuch i eksplozja, w kontekście powstania Wszechświata są nieco mylące.

>Stawiasz tezę o możliwości rozszerzania się przestrzeni.

To nie jest moja teza. Takie jest zdanie fizyków.

>Podobnież z tezą o możliwości istnienia różnych Wszechświatów.

To też nie jest moja teza. Co Ty myślisz, że ja to wszystko sam wymyślam?

>Nie wiem co masz na myśli pisząc "klasyczna" ale tak jak pisałem, usuwając z procesu ekspansję przestrzeni zostaje ekspansja materii. Jak to nie eksplozja (gdzie materia szybko rozchodzi się na zewnątrz we wszystkich kierunkach) to nie wiem jak to nazwać.

A jak chcesz wytłumaczyć to, że znajdujemy się w epicentrum tego wybuchu? Zanegujesz dane obserwacyjne?

>>A to jest właśnie przykład odrzucania tego, co nie pasuje do Twojego obrazu świata.
>Nie, to nie jest po prostu logiczne

Zauważyłem, że dla Ciebie "logiczne", to znaczy takie, które ogarniasz rozumem. A jakie masz zdanie na temat mechaniki kwantowej? Jest według Ciebie logiczna?

>>To właśnie nie mógł być zwykły wybuch. Bo gdyby był, to byśmy obserwowali coś zupełnie innego.
>Obserwujemy (rzekomą - ja się nie upieram przy prawdziwości teorii WW, ja tylko twierdzę jakie są konsekwencje uznania takiego procesu jak "ekspansja od małego punktu do tego co mamy teraz") ekspansję obserwowalnej materii. Nie ekspansję przestrzeni bo taki zwrot nie ma sensu.

Traktujesz przestrzeń jak jakąś pustkę. A przestrzeń jest "czymś". Nie tylko się rozszerza, ale również zagina. Przecież Ogólna Teoria Względności jest teorią grawitacji, która mówi, że czasoprzestrzeń "ugina" się "pod ciężarem" materii.

>>Jest taka popularna analogia z balonem.
>Analogia taka ma jeszcze mniej sensu niż analogia do wybuchu.

Ta analogia ma jednak trochę sensu, w przeciwieństwie do analogii z wybuchem.

>Balon się rozszerza bo wdmuchujesz powietrze z zewnątrz balonu a nie je magicznie tworzysz z niczego. Może Bóg dmuchał, nie wiem.

To jest w tej analogii zupełnie nieistotne. Nie o przyczynę rozszerzania tutaj chodzi, tylko o uzmysłowienie sobie jak to rozszerzanie z grubsza wygląda.

>Chyba niezupełnie, kropki zaczną się rozszerzać razem z balonem.

To też. Ale zaczną się również od siebie oddalać, i to tym szybciej, im dalej będą od siebie (zresztą, żeby nie gmatwać za bardzo sprawy rozszerzającymi się kropkami możemy przyjąć, że są to punkty). Coś podobnego obserwujemy we Wszechświecie. Galaktyki, czy gromady galaktyk, które są dalej od nas oddalają się szybciej od tych, które są bliżej.

>A jak te powstały z kropek plamy abstrahujesz z powrotem to punktów (nawet niekoniecznie bo patrzymy na powierzchnię) to popełniasz błąd opisany przeze mnie wcześniej - pokazujesz rozszerzanie się 2-wymiarowej płaszczyzny w trzecim wymiarze. Czyli poprzez analogię do ekspansji Wszechświata zakładasz istnienie czwartego wymiaru przestrzennego, w którym rozchodzi się nasza 3-wymiarowa

Ja tego nie zakładam. Ale wydaje się, że jeśli chcielibyśmy wyjść poza Wszechświat i spojrzeć na niego z zewnątrz, to chyba rzeczywiście musielibyśmy wyjść poza naszą czasoprzestrzeń. Nie wiem czy jest to możliwe nawet czysto teoretycznie. Zupełnie się na tym nie znam.

>>Mało tego - im większa odległość między kropkami, tym szybciej będą się od siebie oddalały.
>W analogii z balonem tylko wtedy, kiedy objętościowo wdmuchujesz coraz więcej powietrza z każdym chuchem.

Nie. Będzie tak niezależnie od tempa nadmuchiwania balonu. Jeśli wyznaczysz sobie na powierzchni balona trzy punkty np. w jednej linii, tak żeby każdy punkt był oddalony od poprzedniego o np. 1 cm, to po nadmuchaniu balonu, zaobserwujesz, że jeśli drugi punkt oddali się od pierwszego o np. 2 cm, to trzeci oddali się od pierwszego o 4 cm. To znaczy, że trzeci poruszał się względem pierwszego dwa razy szybciej niż drugi względem pierwszego.

>My jesteśmy jedną z takich kropek i z naszego punktu widzenia wydaje się, że jesteśmy centrum Wszechświata, ale z punktu widzenia każdej innej "kropki" we Wszechświecie, wygląda to tak samo.

>Skąd wiesz, że wygląda - znowu upierasz się przy jakiejś konkretnej tezie

Bo albo przyjmiemy taką tezę, albo (co napisałem już wyżej) będziemy musieli przyjąć skrajnie mało prawdopodobną tezę, że jakimś kosmicznym zbiegiem okoliczności, jesteśmy centrum Wszechświata.

>a potem napiszesz że to nie Twoja teza.

Bo to nie moja teza.

>Nikt nie był w innej odległej części Wszechświata i nie zaobserwował czegoś takiego. To niektórzy nasi fizycy tak interpretują konkretne pomiary dokonane tu u nas. I robią to źle bo mają logikę gdzieś.

Ale (jak już trzykrotnie napisałem) inna interpretacja oznaczałaby, że znajdujemy się w środku Wszechświata. Uważasz, że to prawdopodobne?
15-06-2019 01:00 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Problem w tym, że obserwacje temu przeczą.

Przeczą temu konkretne interpretacje, nie dane pomiarowe same w sobie.

>To by również znaczyło, że jakimś cudownym zbiegiem okoliczności, znajdujemy się w epicentrum tego wybuchu

Według konkretnych interpretacji tak. Tak jak pisałem, takie są konsekwencje przyjęcia podstawowych założeń teorii WW. Być może żadnego Big Bangu nie było.

>Tylko, że to jest błędna analogia, bo Wszechświat nie wybuchł w podobny sposób.

To było rozszerzanie się i rozrzedzanie materii czy nie? Było jakieś konkretne miejsce gdzie to się zaczęło czy nie?

>Ale dla wielu ludzi, określenia takie jak wybuch czy eksplozja kojarzą się od razu z czymś, co ma swoje epicentrum, falę uderzeniową itp.

Jak to się zaczęło w jakimś konkretnym miejscu to miało swego rodzaju centrum. Gdzie to miejsce się podziało? Rozmnożyło się po całym Wszechświecie i jest w każdym miejscu na raz? Bo tak wynika z tego typu tez.

>To nie jest moja teza. Takie jest zdanie fizyków.

Ale mi nie chodzi o to czy według Ciebie jest to prawdą tylko czy uważasz to za możliwe.

>A jak chcesz wytłumaczyć to, że znajdujemy się w epicentrum tego wybuchu? Zanegujesz dane obserwacyjne?

Nie dane tylko ich interpretację i nie ja tylko inni naukowcy.

www.resear(*)06053_Infinite_universe_theory

www.resear(*)quasi_static_infinite_universe

www.nature(*)e-may-not-be-expanding-1.13379

redshift.v(*)Pre2001/V00N12PDF/V0N12ASS.pdf

>Zauważyłem, że dla Ciebie "logiczne", to znaczy takie, które ogarniasz rozumem.
>A jakie masz zdanie na temat mechaniki kwantowej? Jest według Ciebie logiczna?

Czyli według Ciebie naukowcy stawiają tezy, których nie rozumieją. Tworzą niespójne logicznie teorie, których ludzki umysł objąć nie może ale upierają się, że teorie te są prawdziwe. Cóż, w pewnym sensie tak jest i akurat wiele interpretacji mechaniki kwantowej ma ten problem (np. indetermiznim).

>Traktujesz przestrzeń jak jakąś pustkę.

Nie, nie ma czegoś takiego jak prawdziwa pustka bo "nicość" nie istnieje. Jest materia, która na swoim najbardziej podstawowym poziomie jest czymś na kształt eteru. Taką opcję aktualnie uznaję za najbardziej sensowną. Wielki Wybuch nie stworzył całej materii jaka istnieje, jak już to był ekspansją pewnej części materii w innej materii (np. eterze). Przestrzeń to miara a nie fizyczny byt.

>A przestrzeń jest "czymś". Nie tylko się rozszerza, ale również zagina.

Nie, przestrzeń jest miarą materii. Podobnie jak czas. Materia jak najbardziej może się rozszerzać (w innej materii) lub zaginać (może eter się zakrzywia, nie wiem). Ale mówiąc o "zakrzywieniu przestrzeni" mamy na myśli zniekształcenie pomiaru bo tym przestrzeń jest.

>Przecież Ogólna Teoria Względności jest teorią grawitacji, która mówi, że czasoprzestrzeń "ugina" się "pod ciężarem" materii.

Można to zinterpretować inaczej (zakrzywienie eteru itp.). Ujmowanie tego w taki jak piszesz sposób to jeden z problemów Einsteina i innych relatywistów. Matematyka się zgadza, ujęcie filozoficzne (ontologiczne) już nie bardzo.

>Ta analogia ma jednak trochę sensu, w przeciwieństwie do analogii z wybuchem.

Nie bo zakłada istnienie czwartego wymiary przestrzennego. Przestrzeń 3-wymiarowa nie może się tak rozchodzić sama w sobie bo to creatio ex nihilo - do tego centrum rozchodzenia się to każdy jeden punkt we Wszechświecie (pomijając już brak sensu samego sformułowania o rozszerzaniu się przestrzeni czy postulowania istnienia czegoś takiego jak punkt, który do tego wciąż rodzi nowe punkty a tamte nowe i tak dalej).

>To jest w tej analogii zupełnie nieistotne.

Jest bardzo istotne jeśli chcesz uniknąć tworzenia czegoś z niczego. Czyli ta cała nowa materia (przestrzeń) musiała albo wziąć się z zewnątrz albo powstać z nicości.

>To też. Ale zaczną się również od siebie oddalać, i to tym szybciej, im dalej będą od siebie

Bo patrzysz na rozchodzenie się 2-wymiarowej płaszczyzny w trzecim wymiarze. Nawet na płaskim balonie da się pokazać bo jednowymiarowe punkty będą się rozchodzić w drugim wymiarze.

>(zresztą, żeby nie gmatwać za bardzo sprawy rozszerzającymi się kropkami możemy przyjąć, że są to punkty)

No właśnie. Istnieje fizycznie coś takiego jak punkt? Jaki ma rozmiar?

>Coś podobnego obserwujemy we Wszechświecie.

Kwestia interpretacji danych pomiarowych.

>Ja tego nie zakładam.

W Twojej analogii masz jednowymiarowe punkty rozchodzące się w dodatkowych wymiarach. Pokaż rozchodzenie się tych punktów w jednym wymiarze. Niemożliwe czyli albo odrzucamy analogię albo postulujemy czwarty wymiar przestrzenny w którym rozchodzi się nasza 3-wymiarowa, widzialna przez nas rzeczywistość.

>Nie wiem czy jest to możliwe nawet czysto teoretycznie.

Nie obronisz tych tez na gruncie logiki, jeśli np. jedną z przesłanek jest istnienie "nicości" lub powstawanie czegoś z niczego.

>Nie. Będzie tak niezależnie od tempa nadmuchiwania balonu.

Chyba niezupełnie. Im większy balon tym mniejszy wpływ twojego niezmiennego chuchu - ta sama wdmuchiwana objętość musi się rozejść po większej objętości balonu. Czyli od pewnego momentu będzie coraz mniejszy przyrost aż w końcu balon będzie tak wielki, że Twój jeden dmuch praktycznie nie wpłynie na te wszystkie punkty i powierzchnię balonu.

>Bo albo przyjmiemy taką tezę

Albo przyjmiemy tezę, że np. w ogóle nie było żadnego Wielkiego Wybuchu bo źle interpretujemy dane. Zakładasz z góry, że jakaś konkretna interpretacja jest prawdziwa - czemu wybierasz akurat tę jedną?

>Ale (jak już trzykrotnie napisałem) inna interpretacja oznaczałaby, że znajdujemy się w środku Wszechświata. Uważasz, że to prawdopodobne?

Niekoniecznie, inna oznaczałaby że nie było np. WW. Jesteś naprawdę taki pewien, że był?
15-06-2019 03:24 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Przeczą temu konkretne interpretacje

Podzielane przez zdecydowaną większość fizyków.

>Być może żadnego Big Bangu nie było.

Mikrofalowe promieniowanie tła zostało przewidziane niezależnie przez kilku fizyków na kilka, kilkanaście lat przed jego odkryciem. Zostało przewidziane w oparciu o model wielkiego wybuchu. To bardzo mocny argument za tą teorią.

>To było rozszerzanie się i rozrzedzanie materii czy nie?

Było rozszerzanie się przestrzeni i rozrzedzanie się materii.

>Było jakieś konkretne miejsce gdzie to się zaczęło czy nie?

I tak i nie. Można równie dobrze powiedzieć, że takiego miejsca nie ma, albo że jest wszędzie.

>Jak to się zaczęło w jakimś konkretnym miejscu to miało swego rodzaju centrum.

W jakim konkretnym miejscu? W miejscu czego?
Widzę, że wciąż nie rozumiesz istoty rzeczy.

>Gdzie to miejsce się podziało? Rozmnożyło się po całym Wszechświecie i jest w każdym miejscu na raz? Bo tak wynika z tego typu tez.

To "miejsce" się nie rozmnożyło, tylko rozrosło do obecnych rozmiarów Wszechświata.

>>A jak chcesz wytłumaczyć to, że znajdujemy się w epicentrum tego wybuchu? Zanegujesz dane obserwacyjne?
>Nie dane tylko ich interpretację i nie ja tylko inni naukowcy.

Ale ci naukowcy, to margines. Większość się z nimi nie zgadza.

>Czyli według Ciebie naukowcy stawiają tezy, których nie rozumieją. Tworzą niespójne logicznie teorie, których ludzki umysł objąć nie może ale upierają się, że teorie te są prawdziwe. Cóż, w pewnym sensie tak jest i akurat wiele interpretacji mechaniki kwantowej ma ten problem (np. indetermiznim).

Ale mechanika kwantowa jest najdokładniejszą, dającą najbardziej precyzyjne wyniki, teorią jaką dotąd zbudowano. Ona po prostu działa (nawet jak nie rozumiemy dlaczego). Wyniki, które daje są oszałamiająco dokładne. Jak to ktoś kiedyś zobrazował: to jakby zmierzyć szerokość kontynentu amerykańskiego z dokładnością do średnicy ludzkiego włosa.

>Nie, nie ma czegoś takiego jak prawdziwa pustka bo "nicość" nie istnieje. Jest materia, która na swoim najbardziej podstawowym poziomie jest czymś na kształt eteru. Taką opcję aktualnie uznaję za najbardziej sensowną. Wielki Wybuch nie stworzył całej materii jaka istnieje, jak już to był ekspansją pewnej części materii w innej materii (np. eterze). Przestrzeń to miara a nie fizyczny byt.

No toś sobie pofantazjował. Pozostaje Ci teraz tylko zbudować z tych Twoich pomysłów spójną teorię i sprawdzić czy jej przewidywania są zgodne z obserwacjami. Jeśli się okaże, że masz rację, to nobla masz w kieszeni. Tylko muszę Cię zmartwić, bo podobne pomysły już się pojawiały i okazały się błędne.

>>To jest w tej analogii zupełnie nieistotne.
>Jest bardzo istotne jeśli chcesz uniknąć tworzenia czegoś z niczego. Czyli ta cała nowa materia (przestrzeń) musiała albo wziąć się z zewnątrz albo powstać z nicości.

W tym przykładzie, chodzi o to, by choć trochę uzmysłowić sobie jak to wygląda, a nie skąd się wzięło. Niepotrzebnie komplikujesz sprawę.

>>Nie. Będzie tak niezależnie od tempa nadmuchiwania balonu.
>Chyba niezupełnie. Im większy balon tym mniejszy wpływ twojego niezmiennego chuchu - ta sama wdmuchiwana objętość musi się rozejść po większej objętości balonu. Czyli od pewnego momentu będzie coraz mniejszy przyrost aż w końcu balon będzie tak wielki, że Twój jeden dmuch praktycznie nie wpłynie na te wszystkie punkty i powierzchnię balonu.

To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Ty zupełnie tego nie łapiesz. Tempo powiększania się balonu jest w tej kwestii bez znaczenia. Nie ważne czy ten balon będzie się powiększał szybko czy wolno i ile powietrza będzie do niego wdmuchiwane. Przecież wytłumaczyłem Ci to na konkretnym przykładzie. Trzy punkty w jednej linii, każdy oddalony od poprzedniego np. o 1 cm. Co się z nimi stanie jak zaczniemy pompować balon (nieważne w jakim tempie)? Trzeci będzie się oddalał od pierwszego dwa razy szybciej, niż drugi od pierwszego (nieważne czy ten balon powiększy się minimalnie, czy urośnie do gigantycznych rozmiarów).

>>Bo albo przyjmiemy taką tezę
>Albo przyjmiemy tezę, że np. w ogóle nie było żadnego Wielkiego Wybuchu bo źle interpretujemy dane. Zakładasz z góry, że jakaś konkretna interpretacja jest prawdziwa - czemu wybierasz akurat tę jedną?

Bo jest zgodna z modelem, który daje dobre przewidywania (np. reliktowe promieniowanie tła, o którym pisałem wyżej). Poza tym jest ona popierana przez zdecydowaną większość fizyków, a ja jako ignorant nie ma tu za wiele do gadania. I nie jestem do niej jakoś specjalnie przywiązany - po prostu przyjmuję ją do wiadomości.
Należałoby raczej zapytać dlaczego Ty wybierasz jakąś egzotyczną, marginalną interpretację? Może dlatego, że nie rozumiesz tej najbardziej rozpowszechnionej. Bo po tym co piszesz widać, że jej nie rozumiesz. A może masz jakieś konkretne oczekiwania jak świat powinien wyglądać i dobierasz sobie interpretacje do swoich oczekiwań?

>>Ale (jak już trzykrotnie napisałem) inna interpretacja oznaczałaby, że znajdujemy się w środku Wszechświata. Uważasz, że to prawdopodobne?
>Niekoniecznie, inna oznaczałaby że nie było np. WW. Jesteś naprawdę taki pewien, że był?

Nie jestem. Ale istnieją bardzo mocne przesłanki, żeby wnioskować, że był.
15-06-2019 17:24 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Podzielane przez zdecydowaną większość fizyków.

Argumentum ad numerum.

>Mikrofalowe promieniowanie tła zostało przewidziane niezależnie przez kilku fizyków na kilka, kilkanaście lat przed jego odkryciem. Zostało przewidziane w oparciu o model wielkiego wybuchu. To bardzo mocny argument za tą teorią.

Historycznie rzecz biorąc to chyba niezupełnie to tak wyglądało. Za Wikipedią:

"The interpretation of the cosmic microwave background was a controversial issue in the 1960s with some proponents of the steady state theory arguing that the microwave background was the result of scattered starlight from distant galaxies. Using this model, and based on the study of narrow absorption line features in the spectra of stars, the astronomer Andrew McKellar wrote in 1941: "It can be calculated that the 'rotational temperature' of interstellar space is 2 K.""

>>To było rozszerzanie się i rozrzedzanie materii czy nie?
>Było rozszerzanie się przestrzeni i rozrzedzanie się materii.

Materia się nie rozszerzała (rozchodziła) z przestrzenią?

>I tak i nie. Można równie dobrze powiedzieć, że takiego miejsca nie ma, albo że jest wszędzie.

I o tym właśnie mówię. Można powiedzieć o tym jednocześnie kilka sprzecznych ze sobą rzeczy. Coś jak w mechanice kwantowej, gdzie ta sama cząstka ma się znajdować w kilku miejscach na raz. Ot współczesna fizyka i jej fantazje.

>W jakim konkretnym miejscu? W miejscu czego?

W miejscu początku, w miejscu osobliwości. Tak wiem, ciągnąc to logicznie dalej nie było żadnego miejsca bo coś nieskończenie małego ma rozmiar "zero" czyli nie było osobliwości czyli nie było początku. Tak oto teoria sama się zaorała.

>Widzę, że wciąż nie rozumiesz istoty rzeczy.

Jak najbardziej rozumiem. To Ty nie rozumiesz, że coś takiego jak osobliwość istnieć nie może, podobnie z "nicością" czy rozmnażaniem się przestrzeni czy materii. To jest właśnie istota problemu.

>To "miejsce" się nie rozmnożyło, tylko rozrosło do obecnych rozmiarów Wszechświata.

Pozostańmy przy początkowej skali. U Ciebie zaczynamy od zera (osobliwość) i jedziemy dalej w czwartym wymiarze żeby nie było żadnego centrum w 3 wymiarach. Bez 4 wymiaru centrum istnieje. Lubisz balony to popatrz tak - jak masz mały balon i go nadmuchasz to możesz wskazać miejsce, w którym ten mały się znajdował przed nadmuchaniem. Nie mówisz, że jego początkowe miejsce urosło razem z nim.

>Ale ci naukowcy, to margines. Większość się z nimi nie zgadza.

Argumentum ad numerum.

>Ale mechanika kwantowa jest najdokładniejszą, dającą najbardziej precyzyjne wyniki, teorią jaką dotąd zbudowano.

Jasne, przecież zajmuje się najmniejszymi skalami i używa się najdokładniejszych instrumentów pomiarowych. Ale są różne interpretacje tych samych pomiarów. Niektóre nie mają po prostu sensu. Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.

>Ona po prostu działa (nawet jak nie rozumiemy dlaczego).

Nie można zinterpretować czegoś nie rozumiejąc co się postuluje. Robiąc tak odbierasz sens (na tym polega rozumienie) konkretnej, bezrozumnej interpretacji. Czyli matematycy/fizycy cisną różne obliczenia nie rozumiejąc, jak to logicznie, fizycznie zinterpretować. Matematyka się zgadza więc technologia działa, jasne. Natomiast interpretacje to kantowskie fantazje nie do objęcia ludzkim rozumem (ale stworzone przez ten rozum). Sorry, ale właśnie zmasakrowałeś współczesną fizykę kwantową i nie tylko (nie całą ale sporą jej część).

>Wyniki, które daje są oszałamiająco dokładne. Jak to ktoś kiedyś zobrazował: to jakby zmierzyć szerokość kontynentu amerykańskiego z dokładnością do średnicy ludzkiego włosa.

Tak, matematyka się zgadza. Interpretacji natomiast pełno i jedne przeczą drugim.

en.wikiped(*)retations_of_quantum_mechanics

>No toś sobie pofantazjował.

Nie to co racjonalne postulowanie istnienia nieistniejącego i powstawania czegoś z niczego.

>Pozostaje Ci teraz tylko zbudować z tych Twoich pomysłów spójną teorię i sprawdzić czy jej przewidywania są zgodne z obserwacjami.

Już Ci pokazałem, że są takie modele.

>Jeśli się okaże, że masz rację, to nobla masz w kieszeni. Tylko muszę Cię zmartwić, bo podobne pomysły już się pojawiały i okazały się błędne.

Niektóre się okazały inne nie. Teoria WW też ma różne niemałe problemy z przewidywaniami itp. A skoro fakty nie pasują do teorii to się dorobi fakty - ciemną energię, materię i inne mistyczne byty.

>W tym przykładzie, chodzi o to, by choć trochę uzmysłowić sobie jak to wygląda, a nie skąd się wzięło. Niepotrzebnie komplikujesz sprawę.

No tak, próbując odpowiedzieć na pytanie jak coś powstaje z niczego mamy komplikację. Zamiast jednak się temu przyjrzeć proponujesz machnąć ręką. Ignorowanie sprzeczności jej nie eliminuje - raczej daje powód do odrzucenia danej tezy. Uzmysłowić (wyobrazić) też się nie da bo wszystkie analogie są błędne - po prostu nie mogąc ogarnąć rozumem trzeba przyjąć coś za możliwe. To jeszcze gorsze od religijnego mistycyzmu. Tam przynajmniej wiadomo - nieważne są dowody tylko wiara. Ty proponujesz zamaskować wiarę w coś logicznie niemożliwego pod naukową przykrywką. Kant się cieszy, uwierz mi.
15-06-2019 21:48 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>>Podzielane przez zdecydowaną większość fizyków.
>Argumentum ad numerum.

To prawda. A dla takich laików jak Ty, czy ja, jest to jednak jakaś wskazówka. To trochę jak z medycyną - możesz korzystać z medycyny konwencjonalnej, aprobowanej przez zdecydowaną większość środowiska medycznego, albo leczyć się jakimiś niekonwencjonalnymi terapiami i lekami.

>>Mikrofalowe promieniowanie tła zostało przewidziane niezależnie przez kilku fizyków na kilka, kilkanaście lat przed jego odkryciem. Zostało przewidziane w oparciu o model wielkiego wybuchu. To bardzo mocny argument za tą teorią.
>Historycznie rzecz biorąc to chyba niezupełnie to tak wyglądało. Za Wikipedią:
>"The interpretation of the cosmic microwave background was a controversial issue in the 1960s with some proponents of the steady state theory arguing that the microwave background was the result of scattered starlight from distant galaxies. Using this model, and based on the study of narrow absorption line features in the spectra of stars, the astronomer Andrew McKellar wrote in 1941: "It can be calculated that the 'rotational temperature' of interstellar space is 2 K.""

Chyba zapomniałeś wkleić dalszy ciąg.
"However, during the 1970s the consensus was established that the cosmic microwave background is a remnant of the big bang. This was largely because new measurements at a range of frequencies showed that the spectrum was a thermal, black body spectrum, a result that the steady state model was unable to reproduce."

>>I tak i nie. Można równie dobrze powiedzieć, że takiego miejsca nie ma, albo że jest wszędzie.
>I o tym właśnie mówię. Można powiedzieć o tym jednocześnie kilka sprzecznych ze sobą rzeczy.

To nie jest sprzeczność. Jeśli zadam Ci pytanie: Znajdujesz się teraz w ruchu, czy nie? To też możesz odpowiedzieć: I tak i nie. I nie ma w tym żadnej sprzeczności, bo wszystko zależy od tego, względem czego mierzymy. Nawet Twój ruch odbywa się jednocześnie z różnymi prędkościami - w zależności od tego, względem czego mierzymy. Niektóre sprzeczności są pozorne.

Tu masz linki do tekstów na ten temat, na stronie, na którą sam się niżej powołujesz.
curious.as(*)big-bang-happened-intermediate
curious.as(*)se-expanding-into-intermediate

>Czyli matematycy/fizycy cisną różne obliczenia nie rozumiejąc, jak to logicznie, fizycznie zinterpretować.

Zgadza się. Ale te obliczenia (mechaniki kwantowej) dają wyniki zadziwiająco dokładne i zgodne z obserwacjami.

>Matematyka się zgadza więc technologia działa, jasne. Natomiast interpretacje to kantowskie fantazje nie do objęcia ludzkim rozumem (ale stworzone przez ten rozum). Sorry, ale właśnie zmasakrowałeś współczesną fizykę kwantową i nie tylko (nie całą ale sporą jej część).

Nie wiedziałem, że posiadam aż taką moc. Będę musiał bardziej uważać.

>>W tym przykładzie, chodzi o to, by choć trochę uzmysłowić sobie jak to wygląda, a nie skąd się wzięło. Niepotrzebnie komplikujesz sprawę.
>No tak, próbując odpowiedzieć na pytanie jak coś powstaje z niczego mamy komplikację. Zamiast jednak się temu przyjrzeć proponujesz machnąć ręką. Ignorowanie sprzeczności jej nie eliminuje - raczej daje powód do odrzucenia danej tezy.

Dam Ci pewien przykład Twojego podejścia do tego, co próbowałem Ci uzmysłowić analogią z balonem. Wyobraź sobie, że chcę Ci wytłumaczyć jakieś zagadnienie z zakresu Szczególnej Teorii Względności i żeby to jakoś zobrazować podaję przykład rakiety lecącej z prędkością bliską prędkości światła. A Ty reagujesz na to w ten sposób: "Nie, nie, nie. To niemożliwe! Jak rakieta może osiągnąć tak gigantyczną prędkość?! Wiesz ile paliwa by potrzebowała?! Gdzie by zmieściła taką ilość? A wiesz ile czasu trwałoby przyspieszanie do takiej prędkości?! To niemożliwe! Co za idiotyczny przykład!"
I tak mniej więcej zareagowałeś na analogię z balonem. Ja próbowałem na tym przykładzie, wytłumaczyć Ci że Wszechświat nie ma centrum, że jest izotropowy oraz jak oddalają się od siebie galaktyki, a Ty mnie pytasz: Kto dmuchał balon?
15-06-2019 22:55 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>To prawda. A dla takich laików jak Ty, czy ja, jest to jednak jakaś wskazówka.

Dla mnie to nie jest żadna wskazówka. Wskazówką są natomiast konkretne filozoficzne przesłanki wynikające z danych tez.

>To trochę jak z medycyną - możesz korzystać z medycyny konwencjonalnej, aprobowanej przez zdecydowaną większość środowiska medycznego, albo leczyć się jakimiś niekonwencjonalnymi terapiami i lekami.

To zupełnie co innego niż medycyna - w medycynie nie zakładasz niemożliwego. Jak znasz jakieś szeroko akceptowane medyczne paradoksy to podziel się, ja nie znam.

>Chyba zapomniałeś wkleić dalszy ciąg.
>"However, during the 1970s the consensus was established that the cosmic microwave background is a remnant of the big bang. This was largely because new measurements at a range of frequencies showed that the spectrum was a thermal, black body spectrum, a result that the steady state model was unable to reproduce."

To prawda, ale obecnie modele takie są odpowiednio poprawiane. Natomiast Ty podałeś argument historyczny nie za WW tylko za Teorią Stanu Stacjonarnego tak naprawdę.

>To nie jest sprzeczność. Jeśli zadam Ci pytanie: Znajdujesz się teraz w ruchu, czy nie? To też możesz odpowiedzieć: I tak i nie.

To są dwa różne konteksty. Mówiąc o Wszechświecie jako wszystkim co istnieje proponowałem właśnie jeden, wspólny kontekst, gdzie nie używamy ekwiwokacji i nie skaczemy po kontekstach jak nam wygodnie, żeby uprawdopodobnić jakąś tezę.

>I nie ma w tym żadnej sprzeczności, bo wszystko zależy od tego, względem czego mierzymy.

Więc pytam o ekspansję materii względem miejsca, w którym się na początki rzekomo znajdowała osobliwość (usiądź sobie tam i patrz na inflację). Mierzoną w stosunku do rozszerzającej się granicy Wszechświata (chyba, że się rozszerza nierównomiernie, to wybierz sobie jakiś punkt na tej granicy). Czyli np. środek balonu przed dmuchaniem mierzony potem w stosunku do jego ścianki lub jakiejś kropki na ściance. Jest centrum? Jest i nie znika i się nie rozmnaża przy dmuchaniu (co najwyżej przesuwa). Wrzucisz to w 4 wymiar i znika. To jest właśnie Twoja "sztuczka".

>Nawet Twój ruch odbywa się jednocześnie z różnymi prędkościami - w zależności od tego, względem czego mierzymy. Niektóre sprzeczności są pozorne.

To są różne konteksty, które jak wrzucisz do jednego to sprzeczność jak najbardziej powstanie - możesz ruszać się i jednocześnie nie ruszać w stosunku np. do Ziemi? Chyba nie. A do tego sprowadzają się tezy, których bronisz.

>Tu masz linki do tekstów na ten temat, na stronie, na którą sam się niżej powołujesz.

Ale ja się nie zgadzam z ideą rozszerzającego się Wszechświata. Podałem Ci artykuł, gdzie zwolennik popieranych przez Ciebie poglądów krytykuje podaną przez Ciebie analogię. Analogia jest błędna i tyle.

>>Czyli matematycy/fizycy cisną różne obliczenia nie rozumiejąc, jak to logicznie, fizycznie zinterpretować.
>Zgadza się. Ale te obliczenia (mechaniki kwantowej) dają wyniki zadziwiająco dokładne i zgodne z obserwacjami.

Czyli matematyka się zgadza. Gorzej z fizycznymi interpretacjami. Żadna używana kwantowa technologia nie popiera konkretnych interpretacji - musiałaby popierać wszystkie na raz, a one się wzajemnie wykluczają. Technologia pokazuje, że liczymy prawidłowo i tyle. Wypadałoby teraz zrozumieć te wszystkie wyliczenia. Ludzie nie znali teorii grawitacji a umieli wymierzyć jak daleko strzeli katapulta. Używali technologii, której nie rozumieją. Mogli równie dobrze zinterpretować to jako siłę bożą - według Ciebie interpretacja dobra, bo przecież technologia działa w praktyce.

>Nie wiedziałem, że posiadam aż taką moc. Będę musiał bardziej uważać.

Nie, nie przestawaj. Im bardziej się mistykom oberwie tym lepiej.

>A Ty reagujesz na to w ten sposób: "Nie, nie, nie. To niemożliwe! Jak rakieta może osiągnąć tak gigantyczną prędkość?! Wiesz ile paliwa by potrzebowała?! Gdzie by zmieściła taką ilość? A wiesz ile czasu trwałoby przyspieszanie do takiej prędkości?! To niemożliwe! Co za idiotyczny przykład!"

Czyli nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem i postawiłeś chochoła. Co to ma do konkretnych filozoficznych przesłanek, na których opierają się bronione przez Ciebie tezy? Sytuacja wygląda raczej tak - ja Ci mówię, że nie możesz jednocześnie przebywać w Warszawie i Nowym Jorku a Ty mówisz "Co za bzdury. Przecież mechanika kwantowa wyraźnie pokazuje, że to możliwe". Ja Cię proszę o dowód a Ty "Przecież mechanika kwantowa działa i to jak dokładnie. Popatrz na tą całą technologię.". I taka to dyskusja. Ja o zupie Ty o kaszance.

>I tak mniej więcej zareagowałeś na analogię z balonem.

Bo analogia nie ma sensu i nie dotyka istoty problemu - unika sedna przemycając tezę o 4 wymiarze przestrzennym. Poza tym wyszło na to, że sam jej nawet nie rozumiesz. Pomijam już tu te Twoje upiększanie moich wypowiedzi szeregiem wykrzykników. To też pewne argumentum, spróbuj zgadnąć jakie.

>Ja próbowałem na tym przykładzie, wytłumaczyć Ci że Wszechświat nie ma centrum

No nie ma, w czwartym wymiarze. Zakładając oczywiście, że jest skończony. Przy moim, nieskończonym, faktycznie nie ma.

>że jest izotropowy oraz jak oddalają się od siebie galaktyki, a Ty mnie pytasz: Kto dmuchał balon?

Nie, Ty podałeś analogię z balonem jako przykład na coraz szybsze oddalanie się punktów od siebie bez względu na tempo dmuchania. To nieprawda. Poza tym postulujesz magiczne powstawanie przestrzeni (czyli materii) z niczego i się dziwisz, że pytam skąd się to bierze. Według Ciebie nie ma po co pytać, po prostu się bierze i tyle bo tak pasuje do tezy. Równie dobrze mogę uznać, że Bóg to tworzy. Przyczepisz się to powiem jak Ty "Ale to nieważne, widzimy efekt tego bożego dmuchania i na tym się skupmy". Jak to nie jest mistycyzm to nie wiem co to jest. Na pewno nie nauka.
16-06-2019 02:54 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>Natomiast Ty podałeś argument historyczny nie za WW tylko za Teorią Stanu Stacjonarnego tak naprawdę.

A możesz to jakoś uzasadnić?

>Więc pytam o ekspansję materii względem miejsca, w którym się na początki rzekomo znajdowała osobliwość (usiądź sobie tam i patrz na inflację).

Gdziekolwiek usiądziesz, będzie wyglądała tak samo. Zawsze będziesz miał wrażenie, że siedzisz w centrum. Wiem, że nie mieści Ci się to w głowie, ale widzę że nic na to poradzę.

>Mierzoną w stosunku do rozszerzającej się granicy Wszechświata (chyba, że się rozszerza nierównomiernie, to wybierz sobie jakiś punkt na tej granicy).

Z naszego punktu widzenia (czyli wszystkiego co istnieje we Wszechświecie) Wszechświat nie ma granic. Wiem - to też nie mieści Ci się w głowie. Trudno.

>Czyli np. środek balonu przed dmuchaniem mierzony potem w stosunku do jego ścianki lub jakiejś kropki na ściance. Jest centrum? Jest i nie znika i się nie rozmnaża przy dmuchaniu (co najwyżej przesuwa).

Dlatego w analogii z balonem bierze się pod uwagę tylko dwuwymiarową powierzchnię balonu. Wnętrze balonu, grubość materii z której jest zrobiony, i wszystko co nie odnosi się do dwuwymiarowej powierzchni, nie jest brane pod uwagę. To jest zupełnie nieistotne i nie wnosi niczego do naświetlenia zagadnienia, które chcemy w ten sposób zobrazować. Ta analogia nie ma na celu przedstawienia wszystkich aspektów związanych z ewolucją Wszechświata - a tylko niektóre z nich. Tego też nie potrafisz zrozumieć.

>Nie, Ty podałeś analogię z balonem jako przykład na coraz szybsze oddalanie się punktów od siebie bez względu na tempo dmuchania. To nieprawda.

Ale mi nie chodziło o tempo rozszerzania się Wszechświata, tylko o to, że obiekty, które znajdują się dalej od jakiegoś wyróżnionego punktu, będą oddalały się szybciej niż te, które znajdują się bliżej tego punktu. I nie ma tu znaczenia tempo rozszerzania. Ile razy można tłumaczyć to samo?

>Poza tym postulujesz magiczne powstawanie przestrzeni (czyli materii) z niczego i się dziwisz, że pytam skąd się to bierze.

Znikąd się nie bierze. Istniało już w chwili Wielkiego Wybuchu, tylko było ściśnięte. W momencie Wielkiego Wybuchu nastąpiło rozprężenie.
16-06-2019 15:41 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>A możesz to jakoś uzasadnić?

Przecież napisałeś, że przewidziano CMB na podstawie modelu WW i jest to przesłanką za tą teorią. Historycznie rzecz biorąc, zjawisko to przewidziano już wcześniej na podstawie drugiego wspomnianego modelu.

>Gdziekolwiek usiądziesz, będzie wyglądała tak samo. Zawsze będziesz miał wrażenie, że siedzisz w centrum.

Nom, jak będziesz miał 3-wymiarową przestrzeń w 4 wymiarze.

>Wiem, że nie mieści Ci się to w głowie, ale widzę że nic na to poradzę.

To jeszcze pół biedy. Najlepsze jest to, że Tobie też się nie mieści (o czym już parę razy wspomniałeś) a i tak bronisz tych tez rękami i nogami.

>Z naszego punktu widzenia (czyli wszystkiego co istnieje we Wszechświecie)

Jesteśmy wszystkim co istnieje we Wszechświecie?

>Wszechświat nie ma granic. Wiem - to też nie mieści Ci się w głowie. Trudno.

Nom, jest skończony w 3 wymiarach ale nie ma granicy. To tak jakbyś położył płaski balon na ziemi i powiedział, że jest skończony w 2 wymiarach ale nie ma granicy. Nie rozumiesz pojęcia "wymiar" ale ja Ci już więcej nie pomogę. Ignorujesz wszystko co Ci nie pasuje do tezy (nawet logikę), która nawet Twoją nie jest (w sensie, że akurat ją popierasz).

>Dlatego w analogii z balonem bierze się pod uwagę tylko dwuwymiarową powierzchnię balonu.

Dokładnie. Dlatego się bierze płaszczyznę bo tylko w dodatkowym wymiarze przestrzennym znika środek czy granica. W rzeczywistości to ignorujesz, bo inaczej cała teza się sypie. Czyli znowu machasz ręką na sprzeczność, bo po co rozumem ogarniać, tak jest ciekawiej i bardziej fantastycznie.

>To jest zupełnie nieistotne i nie wnosi niczego do naświetlenia zagadnienia

To jest sedno problemu przy postulowaniu rozszerzania się przestrzeni.

>Ale mi nie chodziło o tempo rozszerzania się Wszechświata

Ale mi chodziło. Przeinaczasz to co piszę żeby mieć się czego przyczepić? To Ty skomentowałeś moje słowa a nie ja Twoje. Nie wykręcaj teraz kota ogonem.

>Ile razy można tłumaczyć to samo?

Nic mi tu nie tłumaczysz tylko sam sobie. Mi tam pasuje ale dziwnie wygląda.

>>No ale ja właśnie do tego się odniosłem,
>No to po co odnosisz się do czegoś, o czym nie pisałem? Wprowadzasz tylko niepotrzebny zamęt.

Bo mogę się odnosić do czego mi się podoba. To Ty skomentowałeś moje słowa a nie odwrotnie. Czyli j.w.

>Znikąd się nie bierze. Istniało już w chwili Wielkiego Wybuchu, tylko było ściśnięte. W momencie Wielkiego Wybuchu nastąpiło rozprężenie.

Nie rozumiesz też pojęcia "rozprężenie". Jak miałeś całą materię ściśniętą w jeden punkt, i się potem zaczęła ona rozrzedzać to cząsteczki materii (powiedzmy te podstawowe bo chyba w eter nie wierzysz) musiały zacząć się od siebie coraz bardziej oddalać, a między nimi powstała "czysta próżnia". Ja wiem, że dla Ciebie istnienie nieistniejącego to nie problem, chowamy rozum do kieszeni i jest ok. Ale jest gorzej - skoro przestrzeń się rozszerza to poszczególne cząsteczki też się rozszerzają z nią. Czyli mają coraz większą objętość, czyli coraz więcej materii w sobie - która powstaje z niczego oczywiście. Takie to "rozprężenie".
16-06-2019 16:45 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>Nom, jak będziesz miał 3-wymiarową przestrzeń w 4 wymiarze.

Wiedza o czwartym wymiarze nie jest tu do niczego potrzebna. A tak na marginesie - dlaczego tak bardzo mierzi Cię ten czwarty wymiar? Może on rzeczywiście istnieje.

>>Z naszego punktu widzenia (czyli wszystkiego co istnieje we Wszechświecie)
>Jesteśmy wszystkim co istnieje we Wszechświecie?

Nie udawaj, że nie zrozumiałeś. Chociaż, może faktycznie nie zrozumiałeś.

>>Wszechświat nie ma granic. Wiem - to też nie mieści Ci się w głowie. Trudno.
>Nom, jest skończony w 3 wymiarach ale nie ma granicy. To tak jakbyś położył płaski balon na ziemi i powiedział, że jest skończony w 2 wymiarach ale nie ma granicy. Nie rozumiesz pojęcia "wymiar" ale ja Ci już więcej nie pomogę. Ignorujesz wszystko co Ci nie pasuje do tezy (nawet logikę), która nawet Twoją nie jest (w sensie, że akurat ją popierasz).
>>Dlatego w analogii z balonem bierze się pod uwagę tylko dwuwymiarową powierzchnię balonu.
>Dokładnie. Dlatego się bierze płaszczyznę bo tylko w dodatkowym wymiarze przestrzennym znika środek czy granica. W rzeczywistości to ignorujesz, bo inaczej cała teza się sypie. Czyli znowu machasz ręką na sprzeczność, bo po co rozumem ogarniać, tak jest ciekawiej i bardziej fantastycznie.

Z punkty widzenia dwuwymiarowych istot (tak, wiem że takich nie ma), dwuwymiarowa przestrzeń jest ich całym wszechświatem. Nic nie wiedzą o trzecim wymiarze, nie potrafią go sobie wyobrazić i nie jest im to potrzebne do tego, by badać ten swój wszechświat i dochodzić do pewnych wniosków. Ale żeby przełożyć sobie tę analogię na nasz wszechświat, to trzeba mieć choć odrobinę wyobraźni - i tego Ci chyba brakuje.

>>Ale mi nie chodziło o tempo rozszerzania się Wszechświata
>Ale mi chodziło. Przeinaczasz to co piszę żeby mieć się czego przyczepić? To Ty skomentowałeś moje słowa a nie ja Twoje. Nie wykręcaj teraz kota ogonem.

Nic podobnego. To ja przywołałem analogię z balonem, a Ty odniosłeś się do niej, w sposób świadczący, że nie zrozumiałeś, co chcę Ci przez tę analogię wytłumaczyć. Prześledź sobie początek tego fragmentu dyskusji.

>Jak miałeś całą materię ściśniętą w jeden punkt,

Nie tylko materię - przestrzeń również. W obecnym Wszechświecie nie ma niczego, czego nie było już w chwili Wielkiego Wybuchu. Cała materia i przestrzeń już tam były.
16-06-2019 19:17 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Wiedza o czwartym wymiarze nie jest tu do niczego potrzebna.

Ale jego istnienie jest konieczne żeby mówić o braku środka czy granic, czy rozszerzaniu się przestrzeni tak jak to Ty ujmujesz.

>A tak na marginesie - dlaczego tak bardzo mierzi Cię ten czwarty wymiar? Może on rzeczywiście istnieje.

A może Bóg to wszystko rozszerza. Skąd wiesz, że tak nie jest?

>>>Z naszego punktu widzenia (czyli wszystkiego co istnieje we Wszechświecie)
>>Jesteśmy wszystkim co istnieje we Wszechświecie?
>Nie udawaj, że nie zrozumiałeś. Chociaż, może faktycznie nie zrozumiałeś.

Nie rozumiesz sam co piszesz. Wybierz jeden konkretny punkt widzenia a nie wrzucasz wszystko do jednego worka. Chyba, że chodzi Ci o "wszystko co widzimy jako wszystko co istnieje". Wtedy napisz to poprawnie po polsku.

>Z punkty widzenia dwuwymiarowych istot (tak, wiem że takich nie ma), dwuwymiarowa przestrzeń jest ich całym wszechświatem. Nic nie wiedzą o trzecim wymiarze, nie potrafią go sobie wyobrazić i nie jest im to potrzebne do tego, by badać ten swój wszechświat i dochodzić do pewnych wniosków.

Dochodzą w końcu do wniosku, że ich 2-wymiarowy świat rozciąga się w dodatkowym, trzecim wymiarze. Czyli postulują jego istnienie. Jak tego nie zrobią, to nie rozumieją swojej przestrzeni. Identycznie robisz Ty - postulujesz istnienie 4 wymiaru przestrzennego. Ale to tylko analogia. W rzeczywistości okazuje się, że nie ma czegoś takiego jak 2-wymiarowe istoty w trzecim wymiarze tak samo jak nie ma trójwymiarowych istot w czwartym wymiarze. Nie umiesz przejść od analogii do rzeczywistości i trzymasz się jej jak tonący brzytwy.

>Ale żeby przełożyć sobie tę analogię na nasz wszechświat, to trzeba mieć choć odrobinę wyobraźni - i tego Ci chyba brakuje.

Wyobraźni gwałcącej logikę. Tak, wiem, umiemy sobie wyobrażać niemożliwe - cała sztuka na umiejętności zrozumienia, które tezy są możliwe a które to czysta fantazja. Ty wybierasz to drugie, Twoje prawo.

>Nic podobnego. To ja przywołałem analogię z balonem, a Ty odniosłeś się do niej, w sposób świadczący, że nie zrozumiałeś, co chcę Ci przez tę analogię wytłumaczyć. Prześledź sobie początek tego fragmentu dyskusji.

Napisałem, że nie dość że się tworzy nowa przestrzeń z niczego to jeszcze tworzy się coraz szybciej (odniosłem się do akceleracji czego nie zrozumiałeś). Natomiast wcześniej napisałeś:

Cytat:
Mało tego - im większa odległość między kropkami, tym szybciej będą się od siebie oddalały.


Nie napisałeś, że chodzi Ci o stosunek jednej prędkości do drugiej tylko, że będzie po prostu szybciej. Nie moja wina, że źle się wysłowiłeś i nie napisałeś konkretnie, że nie chodzi o prędkość jednej kropki względem drugiej tylko porównanie dwóch prędkości. Prędkość między dwoma dowolnymi punktami rośnie - czyli mamy akcelerację czyli trzeba "wdmuchiwać" coraz więcej przestrzeni.

>Nie tylko materię - przestrzeń również. W obecnym Wszechświecie nie ma niczego, czego nie było już w chwili Wielkiego Wybuchu. Cała materia i przestrzeń już tam były.

Odnieś się do meritum bo znowu unik robisz. Rozprężanie jest możliwe tylko jeśli powstaje "czysta pusta przestrzeń bez żadnej materii" oraz jeśli już istniejąca materia zwiększa swoją ilość tworząc coś z niczego. Jak rozwiązujesz ten paradoks?
16-06-2019 20:12 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>A może Bóg to wszystko rozszerza. Skąd wiesz, że tak nie jest?

Uważasz, że Bóg (cokolwiek rozumieć pod tym pojęciem), jest bardziej prawdopodobną hipotezą niż czwarty wymiar?

>Nie rozumiesz sam co piszesz. Wybierz jeden konkretny punkt widzenia a nie wrzucasz wszystko do jednego worka. Chyba, że chodzi Ci o "wszystko co widzimy jako wszystko co istnieje". Wtedy napisz to poprawnie po polsku.

Chodziło mi o to, że z punktu widzenia jakiegokolwiek obiektu we Wszechświecie, ten Wszechświat nie ma granic.

>tak samo jak nie ma trójwymiarowych istot w czwartym wymiarze.

A skąd wiesz, że Wszechświat nie istnieje w czwartym wymiarze? To ciekawa hipoteza. Dlaczego odrzucasz ją z taką pewnością?

>>Ale żeby przełożyć sobie tę analogię na nasz wszechświat, to trzeba mieć choć odrobinę wyobraźni - i tego Ci chyba brakuje.
>Wyobraźni gwałcącej logikę.

W jaki sposób czwarty wymiar gwałci logikę?

>>Nic podobnego. To ja przywołałem analogię z balonem, a Ty odniosłeś się do niej, w sposób świadczący, że nie zrozumiałeś, co chcę Ci przez tę analogię wytłumaczyć. Prześledź sobie początek tego fragmentu dyskusji.
>Napisałem, że nie dość że się tworzy nowa przestrzeń z niczego to jeszcze tworzy się coraz szybciej (odniosłem się do akceleracji czego nie zrozumiałeś). Natomiast wcześniej napisałeś:
>Cytat:
Mało tego - im większa odległość między kropkami, tym szybciej będą się od siebie oddalały.

>Nie napisałeś, że chodzi Ci o stosunek jednej prędkości do drugiej tylko, że będzie po prostu szybciej.

Przecież to było oczywiste, że chodziło mi o stosunek tych prędkości. Gdyby nie o to mi chodziło, to nie napisałbym "im większa odległość między kropkami", bo odległość nie miałaby wtedy żadnego znaczenia. Poza tym później podałem Ci konkretny przykład z trzema kropkami, a Ty nadal nie załapałeś o co chodzi. Nie moja wina, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

>Odnieś się do meritum bo znowu unik robisz. Rozprężanie jest możliwe tylko jeśli powstaje "czysta pusta przestrzeń bez żadnej materii" oraz jeśli już istniejąca materia zwiększa swoją ilość tworząc coś z niczego.

Głupoty piszesz. Jak ścisnę np. piłeczkę kauczukową o średnicy 10 cm do średnicy 1 cm, a następnie ją "uwolnię", pozwalając jej się rozprężyć, to gdzie Ci powstanie jakaś pusta przestrzeń, albo dodatkowa materia? Nie ważne czy piłeczka będzie ściśnięta, czy nie - będzie się składała z takiej samej ilości materii. W przypadku ściśnięcia ta materia będzie po prostu gęściej upakowana.

>Jak rozwiązujesz ten paradoks?

Nie ma potrzeby rozwiązywać paradoksów, które istnieją tylko w Twojej głowie.
17-06-2019 15:59 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Uważasz, że Bóg (cokolwiek rozumieć pod tym pojęciem), jest bardziej prawdopodobną hipotezą niż czwarty wymiar?

Tak samo mistyczną. W sumie to teza z Bogiem jest bardziej uczciwa bo przynajmniej nie próbuje skrywać się za parawanem naukowości.

>Chodziło mi o to, że z punktu widzenia jakiegokolwiek obiektu we Wszechświecie, ten Wszechświat nie ma granic.

Czyli albo czwarty wymiar albo postulujesz istnienie czegoś skończonego w rozmiarze ale bezgranicznego czyli oksymoron.

>A skąd wiesz, że Wszechświat nie istnieje w czwartym wymiarze? To ciekawa hipoteza. Dlaczego odrzucasz ją z taką pewnością?

Myślę, że ta z Bogiem ciekawsza. Jedno i drugie to postulowanie czegoś niesprawdzalnego już z samej swej natury czyli zwykły mistycyzm. Poza tym ktoś kto postuluje coś takiego nie rozumie nawet skąd u ludzi w ogóle wzięło się pojęcie "przestrzeń".

>W jaki sposób czwarty wymiar gwałci logikę?

W taki, że uznanie poprawności tego co nam o rzeczywistości przekazują zmysły jest warunkiem sensowności czegokolwiek co mówimy. Tak powstała m.in. logika, która jest oparta o taką a nie inną rzeczywistość. Ty proponujesz zwykły platonizm. Nie rozumiesz pojęcia "przestrzeń" (w fizycznym a nie matematycznym sensie - zdajesz się nawet nie rozróżniać obydwu) tak jak zwolennik podróży w czasie nie rozumie pojęcia "czas".

>Przecież to było oczywiste, że chodziło mi o stosunek tych prędkości.

Nie, nie było. Stosunek prędkości a prędkość to dwie różne rzeczy. Napisałeś o drugim i do drugiego się odniosłem, gdzie tempo dmuchania ma znaczenie.

>Gdyby nie o to mi chodziło, to nie napisałbym "im większa odległość między kropkami", bo odległość nie miałaby wtedy żadnego znaczenia.

Ale to Ty co chwila źle coś ujmujesz. Piszesz o rzeczach, których wg Twoich własnych słów się rzekomo nie da objąć rozumem, a potem masz pretensje, że zakładam Twój brak zrozumienia. Większości tego co piszesz wyraźnie nie rozumiesz więc się nie dziw. Jakbyś tak naprawdę rozumiał tę analogię to byś jej w ogóle nie używał.

>Poza tym później podałem Ci konkretny przykład z trzema kropkami, a Ty nadal nie załapałeś o co chodzi.

Potem to już się tylko tłumaczyłeś czemu wg Ciebie tempo ma nie mieć znaczenia. Okazało się, że ma ale Ty to - jak sam to ująłeś - zignorowałeś. A ja własnie o tym pisałem.

>Nie moja wina, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

Nie moja wina, że nie potrafisz się wysławiać. Napisz w zeszycie 100 razy "stosunek prędkości" a potem 100 razy "prędkość". Może tak zrozumiesz różnicę.

>Głupoty piszesz. Jak ścisnę np. piłeczkę kauczukową o średnicy 10 cm do średnicy 1 cm, a następnie ją "uwolnię", pozwalając jej się rozprężyć, to gdzie Ci powstanie jakaś pusta przestrzeń, albo dodatkowa materia?

Czyli kompletnie tego nie rozumiesz. Sorry stary ale to jest wiedza na poziomie szkolnym (ja to już w podstawówce na fizyce miałem). Czemu jesteś w stanie ścisnąć piłeczkę? Bo się powietrze wydostaje na zewnątrz. Czemu potem się rozpręża? Bo powietrze z powrotem tam wlatuje z zewnątrz. Wyciśnij wszystko z piłeczki, obsmaruj ją jakimś klejem, taśmą itp. tak, żeby nie mogło wpłynąć powietrze i spróbuj rozprężyć bez rozerwania. Ty nawet takich najprostszych rzeczy nie kumasz - tak jak pisałem, nie masz pojęcia o czym piszesz a wykłócasz ile wlezie. Taki to poziom tej dyskusji z Tobą - jak nie balon to piłeczka. Spróbuj chociaż zacząć rozumieć rzeczywistość nie przez analogie ale tak dosłownie, bo potem to tak właśnie wygląda.

>Nie ważne czy piłeczka będzie ściśnięta, czy nie - będzie się składała z takiej samej ilości materii.

Tak, a powietrze z jej środka znika a potem się pojawia z niczego. Zrozum - nie rozszerzysz czegoś (np. gąbki czy piłeczki czy balona), jak w miejsce rozszerzającej się materii nie wejdzie materia z zewnątrz (zakładając oczywiście wzrost objętości). Czyli nie stworzysz nowej przestrzeni choćbyś na rzęsach zatańczył. Zejdź na ziemię.

>Nie ma potrzeby rozwiązywać paradoksów, które istnieją tylko w Twojej głowie.

Przecież to Ty proponujesz odrzucenie zdrowego rozsądku (czyli logiki czyli rozumu). Powinieneś się cieszyć, że masz kolejne paradoksy do kolekcji. Jest ciekawiej, bez dwóch zdań.
17-06-2019 23:10 
 Ocena 2 na 2
Pawel077 (1855 punktów)
>>W jaki sposób czwarty wymiar gwałci logikę?
>W taki, że uznanie poprawności tego co nam o rzeczywistości przekazują zmysły jest warunkiem sensowności czegokolwiek co mówimy.

Zmysły są zawodne i potrafią nas oszukiwać. One wyewoluowały do konkretnych zadań, w konkretnych warunkach. I tymi zadaniami nie było odkrywanie natury rzeczywistości (nie na poziomie Wszechświata i cząstek elementarnych), tylko przeżycie. Dlatego ze strukturą Wszechświata nie bardzo sobie radzą - z fizyką cząstek subatomowych, również. Nawet w bardziej prozaicznych sprawach nie zawsze możemy na nich polegać. Nie bez powodu przez tysiąclecia ludzie wierzyli, że Ziemia jest płaska i wszystkie ciała niebieskie po prostu nad nią przelatują. Tak im podpowiadały zmysły. Żeby badać naturę świata trzeba wyjść poza ograniczenia naszych zmysłów.

>>Nie moja wina, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
>Nie moja wina, że nie potrafisz się wysławiać.

Dobra, wystarczy. Nie sprzeczajmy się o pierdoły jak dzieci w piaskownicy.

>>Głupoty piszesz. Jak ścisnę np. piłeczkę kauczukową o średnicy 10 cm do średnicy 1 cm, a następnie ją "uwolnię", pozwalając jej się rozprężyć, to gdzie Ci powstanie jakaś pusta przestrzeń, albo dodatkowa materia?
>Czyli kompletnie tego nie rozumiesz. Sorry stary ale to jest wiedza na poziomie szkolnym (ja to już w podstawówce na fizyce miałem). Czemu jesteś w stanie ścisnąć piłeczkę? Bo się powietrze wydostaje na zewnątrz. Czemu potem się rozpręża? Bo powietrze z powrotem tam wlatuje z zewnątrz. Wyciśnij wszystko z piłeczki, obsmaruj ją jakimś klejem, taśmą itp. tak, żeby nie mogło wpłynąć powietrze i spróbuj rozprężyć bez rozerwania. Ty nawet takich najprostszych rzeczy nie kumasz - tak jak pisałem, nie masz pojęcia o czym piszesz a wykłócasz ile wlezie. Taki to poziom tej dyskusji z Tobą - jak nie balon to piłeczka. Spróbuj chociaż zacząć rozumieć rzeczywistość nie przez analogie ale tak dosłownie, bo potem to tak właśnie wygląda.
>>Nie ważne czy piłeczka będzie ściśnięta, czy nie - będzie się składała z takiej samej ilości materii.
>Tak, a powietrze z jej środka znika a potem się pojawia z niczego. Zrozum - nie rozszerzysz czegoś (np. gąbki czy piłeczki czy balona), jak w miejsce rozszerzającej się materii nie wejdzie materia z zewnątrz (zakładając oczywiście wzrost objętości). Czyli nie stworzysz nowej przestrzeni choćbyś na rzęsach zatańczył. Zejdź na ziemię.

Nie zrozumieliśmy się (znowu). Niech będzie, że to moja wina (biję się w pierś). Bawiłeś się jako dzieciak taką małą, twardą piłeczką kauczukową? Może się nie bawiłeś, dlatego nie zrozumiałeś o co mi chodzi. Otóż, takie piłeczki w całości składają się z kauczuku (są pełne) - nie ma w nich powietrza. Myślałem, że się domyślisz o co mi chodzi. No więc, skoro już wyjaśniliśmy sobie o jaką piłeczkę chodzi, to spróbuj odpowiedzieć na to pytanie jeszcze raz: dlaczego po ściśnięciu tej piłeczki, a następnie jej rozprężeniu ma powstać jakaś pusta przestrzeń, oraz (co jeszcze ciekawsze) dodatkowa materia? Pierwsze słyszę, żeby rozprężenie czegokolwiek (gazu, cieczy, ciał stałych), powodowało przyrost materii. Przecież tej materii ani nie ubywa podczas ściskania, ani nie przybywa podczas rozprężania. Żadne cuda się nie dzieją. Przy ściśnięciu materia jest po prostu gęściej upakowana, dlatego zajmuje mniej miejsca. Nic niezwykłego tu nie zachodzi.
18-06-2019 02:27 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Zmysły są zawodne i potrafią nas oszukiwać.

Nie, zmysły nas nie oszukują. To umysł nas może oszukiwać kiedy źle interpretujemy dane zmysłowe (np. jakieś iluzje itp.). Zmysły reagują na konkretne formy i zachowania materii w rzeczywistości i reagują w sposób zgodny z obiektywnymi prawami natury (istota rzeczywistości, jej natura, rzecz sama w sobie, jak zwał tak zwał) - są takim obiektywnym czujnikiem konkretnych procesów, bytów (światło, dźwięk itd.). To umysł może to zniekształcić, nie zmysły same w sobie - mam tu na myśli oczywiście dane wejściowe gdyż o to chodzi np. w platonizmie, gdzie te dane są rzekomo zniekształcone. To tak jakbyś powiedział, że np. termometr nie daje obiektywnego obrazu warunków cieplnych. Ale to nie wszystko - cała nasza wiedza o świecie, cała logika, każde jedno pojęcie (abstrakcja) ma swoje źródło w danych zmysłowych (tak się właśnie uczymy języka czy myślenia - nie doznajemy oświecenia o prawach logiki czy matematyki tylko jesteśmy tabula rasa i poprzez zmysły uczymy się czegokolwiek). Zmysły to nasz jedyny łącznik ze światem zewnętrznym w stosunku do świadomości. Podważanie ich poprawności podważa cały nasz aparat rozumowy (język, zasady logiki itd.). Czyli podważa każdą jedną stawianą tezę - także tą o omylności zmysłów. Dlatego platonizm, racjonalizm itd. są wewnętrznie sprzeczne. Próbują się ratować "czystym rozumem", który w mistyczny sposób jest w stanie wyjść sam z siebie poza te zmysły i skorygować te rzekome zniekształcenia. Trzeba założyć a priori pewne zasady, które mają istnieć (lub powstać) w rozumie ot tak, same z siebie. To przecież nie ma żadnego sensu i dlatego aprioryzm jest mistycyzmem. Jest za to racjonalny aposterioryzm (lub inaczej empiryzm) - nasze pierwotne źródło wiedzy o czymkolwiek (dopiero potem, po indukcji jest dedukcja a nie na odwrót), także wiedzy o prawach logiki.

>One wyewoluowały do konkretnych zadań, w konkretnych warunkach. I tymi zadaniami nie było odkrywanie natury rzeczywistości (nie na poziomie Wszechświata i cząstek elementarnych), tylko przeżycie.

Tak, to jest właśnie argument za ich nieomylnością. Jakby tak nie było, to by w ogóle żadne życie zbyt długo nie przetrwało. Wyobrażasz sobie przetrwanie jakiegokolwiek gatunku, którego zmysły są wciąż oszukiwane?

>Dlatego ze strukturą Wszechświata nie bardzo sobie radzą - z fizyką cząstek subatomowych, również.

Ponieważ tutaj potrzebny jest właśnie rozum, który będzie w stanie wszystkie zmysłowe obserwacje uporządkować w logicznie spójną wiedzę. Zmysły dają dane, zupełnie jak przyrząd naukowy, potem rozum te dane integruje.

>Nie bez powodu przez tysiąclecia ludzie wierzyli, że Ziemia jest płaska i wszystkie ciała niebieskie po prostu nad nią przelatują.

To nie zmysły Cię tu oszukują tylko źle to interpretujesz (czyli błąd rozumu wynikający z niepełnej wiedzy itp.). Zmysły pokazują to co powinny pokazać - chyba, że według Ciebie powinniśmy stojąc na Ziemi widzieć jej krzywiznę (tyle, że to wtedy by było oszustwo ze strony zmysłów). W końcu ludzie polecieli w górę i zobaczyli, że jest okrągła (i to był pierwszy bezpośredni, indukcyjny dowód na to).

>Tak im podpowiadały zmysły. Żeby badać naturę świata trzeba wyjść poza ograniczenia naszych zmysłów.

Nie, tak im podpowiadał rozum. Zmysły pokazywały to co powinny pokazać z tej perspektywy. Wychodząc poza "ograniczenia" zmysłów wychodzisz poza obiektywny obraz świata, logikę czyli także poza rozum niestety - chyba, że "magicznie" uznasz, iż jesteś w stanie dojść prawdziwej natury rzeczywistości na podstawie oderwanych od obserwowalnej rzeczywistości (czysto rozumowych, czysto dedukcyjnych) przesłanek. Tyle, że wtedy hulaj dusza - pomijając już wewnętrzną sprzeczność takiego podejścia. Stąd właśnie te wszystkie bajeczne kosmologie.

>Dobra, wystarczy. Nie sprzeczajmy się o pierdoły jak dzieci w piaskownicy.

Zgoda. Wyszło nieporozumienie a szarpiemy się o jakąś popierdółkę, która nie ma nawet znaczenia w całej dyskusji.

>dlaczego po ściśnięciu tej piłeczki, a następnie jej rozprężeniu ma powstać jakaś pusta przestrzeń, oraz (co jeszcze ciekawsze) dodatkowa materia?

Jak żadna forma materii nie zajmuje miejsca tej w środku to nie ma żadnego zmniejszenia objętości tylko odkształcenie. Czyli nie ma po ściśnięciu rozprężenia tylko powrót do poprzedniego kształtu.

>Pierwsze słyszę, żeby rozprężenie czegokolwiek (gazu, cieczy, ciał stałych), powodowało przyrost materii.

Nie przyrost tylko wymieszanie (zamianę miejscami) jednej i drugiej (i trzeciej jak trzeba i tak dalej) formy materii. Chodzi o to, że nie ma żadnego tworzenia przestrzeni tylko przemieszczanie się różnych form materii w tej samej przestrzeni. Nie można "rozerwać" rzeczywistości tak, żeby nagle powstała znikąd nowa przestrzeń (lub nicość). A to właśnie postulują teorie o ekspansji Wszechświata. Jak ściskasz mocno jakąś materię (np. śnieżkę) i zmniejsza ona objętość, to ta opuszczona przez nią objętość jest zajmowana np. przez wyciśnięta ze środka inną formę materii (powietrze, wodę, eter, cokolwiek). Innymi słowy ilość materii pozostaje niezmienna (bo nie może powstawać z niczego albo znikać) i tylko się przemieszcza, co obserwujemy np. jako ściskanie czy rozprężanie.

>Przecież tej materii ani nie ubywa podczas ściskania, ani nie przybywa podczas rozprężania.

Dokładnie, tak samo nie może przybyć czy ubyć przestrzeni, bo przestrzeń to tylko miara tej niezmiennej w ilości materii.
19-06-2019 01:01 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Nie, zmysły nas nie oszukują. To umysł nas może oszukiwać kiedy źle interpretujemy dane zmysłowe (np. jakieś iluzje itp.). Zmysły reagują na konkretne formy i zachowania materii w rzeczywistości i reagują w sposób zgodny z obiektywnymi prawami natury

Ale reagują w sposób bardzo ograniczony i wybiórczy. Np widzimy tylko promieniowanie elektromagnetyczne o pewnym zakresie długości fal. Podobnie jest z dźwiękiem - słyszymy tylko dźwięki o określonej częstotliwości (nie wspominając już o tym, że te sygnały mogą ulegać różnym zakłóceniom i zniekształceniom spowodowanymi niedoskonaloscią tych zmyslow). To jednak nie jest takie istotne, bo jeśli zgodzimy się, że to mózg odpowiada za przetwarzanie informacji dostarczanych przez zmysły (a zgodzimy sie), i zgodzimy się, że może nas oszukiwać (nie żeby był złośliwy - po prostu, podobnie jak zmysły, wyewoluował do konkretnych zadań, w konkretnym środowisku, a nie do badania struktury Wszechświata w mikro i makro skali), to musimy też zgodzić się (jest to logiczna konsekwencja powyższego), że Twoja odpowiedź na moje pytanie (w jaki sposób czwarty wymiar gwałci logikę?), jest dalece niezadowalajaca, ponieważ napisałeś: "W taki, że uznanie poprawności tego co nam o rzeczywistości przekazują zmysły jest warunkiem sensowności czegokolwiek co mówimy." Ta odpowiedź mnie nie zadowala, bo o ile możemy się zgodzić, że zmysły nas nie oszukują (do czego mam pewne zastrzeżenia, o których napisałem wyzej), to jednak mózg, który przetwarza informacje dostarczone przez zmysły, może wprowadzać nas w błąd (zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie, do których rozpatrywania nie jest przystosowany - nie ewoluował, by rozwiązywać problemy, o które się tu spieramy). Zatem, nie możemy z całkowitą pewnością uznać "poprawności tego co nam o rzeczywistości przekazują zmysły", ponieważ, to co przekazują nam zmysły jest "obrabiane" przez mózg, który (co do tego się zgodzilismy) może nas wprowadzać w błąd.

>Zmysły to nasz jedyny łącznik ze światem zewnętrznym

Ale bardzo ograniczony, wybiórczy i niedoskonały (o czym pisałem wyżej), a do tego, dane pochodzące ze zmysłów są filtrowane i obrabiane przez mózg, który w toku ewolucji "nauczył" się, które informacje są przydatne do przeżycia (i na tych się skupia), a które są drugorzędne i ich interpretacja nie musi być koniecznie zgodna z rzeczywistością, bo nie decydują o przetrwaniu (np. wiedza o tym czy Ziemia jest płaska, czy nie, nie miała żadnego wpływu na przeżycie).

>Podważanie ich poprawności podważa cały nasz aparat rozumowy (język, zasady logiki itd.). Czyli podważa każdą jedną stawianą tezę - także tą o omylności zmysłów. Dlatego platonizm, racjonalizm itd. są wewnętrznie sprzeczne. Próbują się ratować "czystym rozumem", który w mistyczny sposób jest w stanie wyjść sam z siebie poza te zmysły i skorygować te rzekome zniekształcenia. Trzeba założyć a priori pewne zasady, które mają istnieć (lub powstać) w rozumie ot tak, same z siebie. To przecież nie ma żadnego sensu i dlatego aprioryzm jest mistycyzmem. Jest za to racjonalny aposterioryzm (lub inaczej empiryzm) - nasze pierwotne źródło wiedzy o czymkolwiek (dopiero potem, po indukcji jest dedukcja a nie na odwrót), także wiedzy o prawach logiki.

Wiele odkryć dokonano dzięki dedukcji. Np wspominane już mikrofalowe promieniowanie tła - przewidziano je na podstawie dedukcji. To nie zmysly nas poinformowały o możliwości istnienia takiego promieniowania.

>>One wyewoluowały do konkretnych zadań, w konkretnych warunkach. I tymi zadaniami nie było odkrywanie natury rzeczywistości (nie na poziomie Wszechświata i cząstek elementarnych), tylko przeżycie.
>Tak, to jest właśnie argument za ich nieomylnością. Jakby tak nie było, to by w ogóle żadne życie zbyt długo nie przetrwało.

Nie. To nie jest argument za ich nieomylnością (podobnie jak organizm, który funkcjonuje w danym środowisku, nie jest argumentem za doskonałością tego organizmu), tylko za tym, że dają nam wystarczająco dobry obraz rzeczywistości, żeby móc w niej przeżyć (i to tylko takiej rzeczywistości, w której wyewoluowały - dlatego ich przydatność w badaniu Wszechświata w mikro i makro skali jest ograniczona).

>>Dlatego ze strukturą Wszechświata nie bardzo sobie radzą - z fizyką cząstek subatomowych, również.
>Ponieważ tutaj potrzebny jest właśnie rozum, który będzie w stanie wszystkie zmysłowe obserwacje uporządkować w logicznie spójną wiedzę. Zmysły dają dane, zupełnie jak przyrząd naukowy, potem rozum te dane integruje.

Na obecnym etapie rozwoju nauki, to już nie zmysły dają nam dane, tylko bardzo skomplikowana aparatura badawcza. A największy problem polega na tym, że nasz mózg, który nie wyewoluowały do tego rodzaju zadań, ma często ogromne problemy z interpretacją tych danych, bo wymykają się jego możliwościom pojmowania i jego logice (chociażby fizyka kwantowa). Ale świat (w pewnych skalach) ma najwyraźniej gdzieś naszą prymitywną logikę i nic sobie z niej nie robi.

>Wychodząc poza "ograniczenia" zmysłów wychodzisz poza obiektywny obraz świata, logikę czyli także poza rozum niestety

Zmysły dają nam bardzo ograniczony (wycinkowy) i uproszczony obraz rzeczywistości na tyle jednak dobry, by w niej przeżyć. Zatem wychodząc poza te ograniczenia "widzisz" więcej.

>chyba, że "magicznie" uznasz, iż jesteś w stanie dojść prawdziwej natury rzeczywistości na podstawie oderwanych od obserwowalnej rzeczywistości (czysto rozumowych, czysto dedukcyjnych) przesłanek.

Owszem. Nauka dziala i w taki sposob. Przy czym oczywiscie nasze wydedukowane przewidywania muszą być później potwierdzone obserwacyjnie. Wyliczenie na kartce promieniowania reliktowego zostało później potwierdzone obserwacyjnie. Podobnie było z wieloma przewidywaniami teorii względności - Einstein nie dostał za nią nobla, bo nie było wtedy technicznych możliwości jej przetestowania.
19-06-2019 19:37 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Ale reagują w sposób bardzo ograniczony i wybiórczy. Np widzimy tylko promieniowanie elektromagnetyczne o pewnym zakresie długości fal.

Tak ale to nie ma znaczenia w tym kontekście. Poszczególne zmysły są oczywiście ograniczone w takim sensie, że nie przekazują nam np. kompletnego zakresu fali świetlnej czy dźwiękowej. Ale ten zakres rzeczywistości, który przekazują jest obiektywny a nie zniekształcony sam w sobie. Resztę zakresów odkryliśmy używając tego zakresu, który nam dają głównie oczy. Jeśli twierdzisz, że ten wąski zakres widma jest być może nieobiektywny, zniekształcony to każda obserwacja rzeczywistości staje się zniekształcona czyli każda naukowa teoria jest podważona. Więcej - cała logika jest oparta na tej niepełnej zakresowo obserwacji świata - czyli i ona być może jest błędna. W ten sposób odbieramy sens dowolnemu twierdzeniu. Nie zasłonisz się tu rozumową korektą bo ta korekta też może być zniekształcona. Błędne koło i brak sensu prowadzenia jakichkolwiek badań, dyskusji itp. Czyli albo przyjmujemy obiektywną rzeczywistość dostępną w swej istocie bezpośrednio zmysłom (w ograniczonym zakresie ale nie zniekształconym) albo popadamy w subiektywizm gdzie pojęcie np. prawdy traci sens i mamy jedynie platońskie manifestacje czy kantowskie fenomeny nie oddające istoty (obiektywnej wizji) rzeczywistości.

>To jednak nie jest takie istotne, bo jeśli zgodzimy się, że to mózg odpowiada za przetwarzanie informacji dostarczanych przez zmysły (a zgodzimy sie), i zgodzimy się, że może nas oszukiwać

Nie tyle mózg jako biologiczny organ nas "oszukuje" ale rozum jako jego proces może nas poprowadzić ku braku zrozumienia jeśli nie oprze się na sensownych prawach rozumowania lub ma zbyt mało danych empirycznych (zmysłowych, indukcyjnych). Od strony czysto fizjologicznej nie ma żadnego oszustwa - chyba, że mamy jakieś uszkodzenie mózgu itp.

>wyewoluował do konkretnych zadań, w konkretnym środowisku, a nie do badania struktury Wszechświata w mikro i makro skali

Nie zgadzam się. Najważniejszym narzędziem gwarantującym ludziom przetrwanie jest rozum, ciekawość świata, badanie jego struktury właśnie. Mózg ewoluuje właśnie w tym kierunku, dając nam obiektywny obraz rzeczywistości poprzez zmysły (indukcja) oraz jego konceptualne (pojęciowe) uporządkowanie w umyśle (logiczna integracja danych zmysłowych w wiedzę).

>Twoja odpowiedź na moje pytanie (w jaki sposób czwarty wymiar gwałci logikę?), jest dalece niezadowalajaca

Widzimy poprzez zmysły trójwymiarowość przestrzeni. Jest ona nam dana "indukcyjnie", bezpośrednio. Czwarty wymiar to czysto dedukcyjny koncept, który nie tylko jest czysto hipotetyczny ale przeczy temu, co nam przekazują zmysły. Czyli albo odrzucamy tę hipotezę albo uznajemy platońską wizję świata, gdzie wszystko co sobie pomyślisz (np. matematycznie wymodelujesz) może być realne. Nawet Bóg, którego istnienia dowodził w ten sposób sam Godel.

>"W taki, że uznanie poprawności tego co nam o rzeczywistości przekazują zmysły jest warunkiem sensowności czegokolwiek co mówimy." Ta odpowiedź mnie nie zadowala

Tak jak pisałem - pomyśl, skąd znamy w ogóle prawa logiki, na których opieramy całe rozumowanie. Skąd bierzemy te najbardziej podstawowe matematyczne aksjomaty. źródłem jest albo obiektywna rzeczywistość (dana poprzez zmysły) albo "czysty rozum" sam z siebie (mistycyzm - umysł zna te prawa bo tak).

>to jednak mózg, który przetwarza informacje dostarczone przez zmysły, może wprowadzać nas w błąd

Tak ale nie pod postacią np. iluzji optycznej tylko błędnego procesu rozumowania. Chyba, że jak pisałem, mamy jakąś chorobę gdzie ludzie widzą czy słyszą rzeczy, których nie ma itd.

>zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie, do których rozpatrywania nie jest przystosowany - nie ewoluował, by rozwiązywać problemy, o które się tu spieramy

Myślę, że własnie taki jest kierunek ewolucji. Dlatego to ludzie a nie np. koty rządzą Ziemią (chociaż niektórzy myślą odwrotnie).

>Zatem, nie możemy z całkowitą pewnością uznać "poprawności tego co nam o rzeczywistości przekazują zmysły", ponieważ, to co przekazują nam zmysły jest "obrabiane" przez mózg, który (co do tego się zgodzilismy) może nas wprowadzać w błąd.

Obrabiane w sposób całkowicie obiektywny (wykluczając choroby itp.) - jak np. w teleskopie. Soczewka w oku odwraca obraz ale jest to obraz przekazany bezpośrednio jak przy przepływie światła przez jakiś przyrząd. Widzisz okiem bezpośrednio to co jest (nawet o tym nie myśląc) i dopiero poprzez aparat pojęciowy możesz to sobie zniekształcić.

>a które są drugorzędne i ich interpretacja nie musi być koniecznie zgodna z rzeczywistością

Ale mózg nie dokonuje automatycznie interpretacji tego co np. oczy widzą. To Twoja świadomość robi to w sposób niezdeterminowany poprzez używanie myślenia abstrakcyjnego (pojęciowego). Ty patrzysz na człowieka jak na robota, który z automatu wykonuje konkretne instrukcje adaptując się do otoczenia. Ludzki mózg tak nie działa.

>Wiele odkryć dokonano dzięki dedukcji.

Popatrz odwrotnie - dzięki dedukcji powstało całe mnóstwo różnych hipotez, z których zdecydowana większość była błędna. To metoda indukcyjna (zmysły) weryfikuje poprawność danej "dedukcyjnej" hipotezy. Pokaż mi indukcyjny dowód na istnienie dodatkowych wymiarów przestrzennych.

>Np wspominane już mikrofalowe promieniowanie tła

Które było czystą hipotezą dopóki go "zmysłowo" nie zaobserwowaliśmy.

>Nie. To nie jest argument za ich nieomylnością (podobnie jak organizm, który funkcjonuje w danym środowisku, nie jest argumentem za doskonałością tego organizmu)

Nie chodzi o doskonałość tylko poprawne, obiektywne pokazywanie świata poprzez zmysły. Jakby zmysły miały oszukiwać w ten sposób np. ptaki to zamiast siadać na gałęzi waliłyby co chwila główkami w drzewo i spadały na ziemię.
19-06-2019 01:03 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Czyli nie ma po ściśnięciu rozprężenia tylko powrót do poprzedniego kształtu.

Hmm. Na tym chyba polega rozprężenie.

>Jak ściskasz mocno jakąś materię (np. śnieżkę) i zmniejsza ona objętość, to ta opuszczona przez nią objętość jest zajmowana np. przez wyciśnięta ze środka inną formę materii (powietrze, wodę, eter, cokolwiek).

Nie. Jeśli taką śnieżkę (czy cokolwiek innego) zamkniesz w szczelnym pojemniku, a następnie poddasz ściskaniu, tak by nic nie wydostało się na zewnątrz, to ściśnięciu ulegnie wszystko co ją tworzy - powietrze, woda i nawet ten Twój hipotetyczny eter. Nic nie ucieknie, tylko zmniejszą się odległość między atomami. Materia będzie po prostu ciasniej upakowana.
19-06-2019 20:03 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Na obecnym etapie rozwoju nauki, to już nie zmysły dają nam dane

Dają nam dane wejściowe, które dopiero interpretujemy. Zawsze punktem wejścia są zmysły, chyba że badamy jakąś chorobę psychiczną, gdzie ktoś twierdzi, iż Bóg do niego przemówił. Wtedy badamy to co się komuś uroiło w jego własnej głowie w oderwaniu od rzeczywistości.

>A największy problem polega na tym, że nasz mózg, który nie wyewoluowały do tego rodzaju zadań, ma często ogromne problemy z interpretacją tych danych

Dokładnie. Mimo to naukowcy akceptują interpretacje, których nie potrafią nawet zrozumieć (płyną poprzez matematyczne równania w bezrozumny sposób). Rozum to jedyne narzędzie poznania rzeczywistości. Jak się czegoś nie umie ująć rozumowo to nie można tego zrozumieć czyli nie można stwierdzić, że jest prawdą. Na tym polega logika. Odrzucając ją odrzucamy prawdę. Platonicy tego nie rozumieją.

>bo wymykają się jego możliwościom pojmowania i jego logice (chociażby fizyka kwantowa)

Nie ma "jego" logiki. Jest po prostu logika i związane z nią pojęcie (obiektywnej) prawdy. Jak ktoś interpretuje w sprzeczny z logiką sposób to nie dochodzi do prawdy tylko fantazjuje. To jest główny wyznacznik poprawności interpretacji (których zawsze może być wiele przy tych samych danych empirycznych) - logika.

>Ale świat (w pewnych skalach) ma najwyraźniej gdzieś naszą prymitywną logikę i nic sobie z niej nie robi.

Nie, to my mamy gdzieś prawdę o jego strukturze i w bezrozumny sposób tworzymy modele/teorie/interpretacje. Inaczej mówiąc pływamy w czystych, oderwanych od rzeczywistości abstrakcjach - czyli bujamy w obłokach.

>Zmysły dają nam bardzo ograniczony (wycinkowy) i uproszczony obraz rzeczywistości na tyle jednak dobry, by w niej przeżyć. Zatem wychodząc poza te ograniczenia "widzisz" więcej.

No a jak wychodzisz poza te ograniczenia. Pokaż krok po kroku ten proces.

>Owszem. Nauka dziala i w taki sposob. Przy czym oczywiscie nasze wydedukowane przewidywania muszą być później potwierdzone obserwacyjnie.

Sam widzisz, musimy w końcu podczas weryfikacji oprzeć się na tym, co nam "wycinkowo" przekazują zmysły.

>Podobnie było z wieloma przewidywaniami teorii względności - Einstein nie dostał za nią nobla, bo nie było wtedy technicznych możliwości jej przetestowania.

Dokładnie, było też mnóstwo teorii np. o działalności Boga - to zmysły nas sprowadziły na ziemię a nie czysta dedukcja.

>>Czyli nie ma po ściśnięciu rozprężenia tylko powrót do poprzedniego kształtu.
>Hmm. Na tym chyba polega rozprężenie.

Chodzi o to, że przy samym odkształceniu nie ma zmiany objętości. Jak wyginasz patyk to masz samo odkształcenie, jak ściskasz śnieżkę to masz odkształcenie ze zmianą objętości. Co się pojawia w miejscu, gdzie była zewnętrzna część śnieżki, która jest teraz upakowana w innym miejscu (bliżej jej środka)? Nowa przestrzeń?

>Nie. Jeśli taką śnieżkę (czy cokolwiek innego) zamkniesz w szczelnym pojemniku, a następnie poddasz ściskaniu, tak by nic nie wydostało się na zewnątrz

Czyli powstałaby nowa pusta przestrzeń? Czysta bezmaterialna przestrzeń uciekłaby z wnętrza śnieżki i zajęła miejsce, które zewnętrzna część śnieżki opuszcza podczas ściskania? Nieściśnięta śnieżka ma luźniej upakowane cząsteczki wody czy powietrza. Czyli coś między nimi jest. Co? Ściskając śnieżkę przesuwasz cząsteczki w kierunku środka (bliżej siebie) i ta "pusta" wcześniej przestrzeń "wychodzi" (przesuwa się) na zewnątrz w stosunku do zajmowanego wcześniej miejsca. Jak nie postulujesz istnienia nicości - to wtedy to coś między cząsteczkami wody wychodzi "na zewnątrz" - czyli przesuwa się robiąc miejsce ściskającym się cząsteczkom. O takie przesuwanie materii mi chodzi - bo między cząsteczkami śnieżki nie ma prawdziwej pustki tylko jakaś fizyczna forma materii.

>ściśnięciu ulegnie wszystko co ją tworzy - powietrze, woda i nawet ten Twój hipotetyczny eter.

A co jest między atomami powietrza, wody i reszty? Pustka, którą zajmują cząsteczki jak się zbliżają do siebie przy ściskaniu? Eter się nie ściska, z niego wyodrębniają się cząsteczki i to one mogą się ew. ściskać - czyli zbliżać do siebie o ile jest jeszcze miejsce - ale nie puste, czysto fizycznie patrząc, miejsce. Chyba, że uznajesz istnienie nicości między cząsteczkami i one sobie przy ściskaniu wpadają w tę nicość.

>Nic nie ucieknie, tylko zmniejszą się odległość między atomami. Materia będzie po prostu ciasniej upakowana.

Zawsze coś musi ustąpić miejsca zbliżającym się do siebie cząsteczkom. Eter to podstawowa, niepodzielna, jednorodna forma materii, której nie możesz tak ścisnąć bo byś go musiał rozerwać. A nawet jakbyś mógł to to ściśniecie "ściągnęłoby" w uwalniane przez ściskanie miejsce eter z zewnątrz. Czyli zawsze miejsce czegoś zajmuje coś. Nie ma pustej przestrzeni. Nie ma powstawania materii z niczego więc nie ma powstawania nowej przestrzeni z niczego. To tak odnośnie teorii ekspansji metrycznej.
19-06-2019 22:20 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
Ilość nonsensów, które zawierają te dwa ostatnie Twoje wpisy, jest tak wielka, że nawet nie chce mi się na nie odpowiadać (za dużo czasu musiałbym poświęcić żeby to wszystko sprostować, a i tak prawdopodobnie by to do Ciebie nie dotarło). Nie rozumiesz ani fizyki (nawet tej podstawowej - Twoje wyjaśnienie istoty sprężystości jest naprawdę przezabawne), ani biologii (mózg, który ewoluuje, w kierunku odkrywania np. początków Wszechświata - ciekawe jak wyobrażasz sobie nacisk ewolucyjny na coś takiego? Jaki to ma wpływ na przeżycie i płodzenie potomstwa?). Więcej tu, niskich lotów, filozofii, niż fizyki i biologii. Twoja potrzeba prostego, intuicyjnego, zdroworozsądkowego wyjaśnienia natury Wszechswiata sprawia, że odrzucasz wszystko co stoi na drodze tej Twojej idei. Wyrzucasz znaczną część ponad stuletniego dorobku naukowego najtęższych umysłów świata, bo przeczą Twojej intuicji, rozumowi i logice. A przecież Twój mózg, który wyewoluował specjalnie po to by odkrywać tajemnicę Wszechświata, jest najlepszym narzędziem do tego celu i wszystko inne musi być mu podporządkowane, jeśli tylko chce uchodzić za logiczne. Jesteś typowym przykładem (podobnie jak wielu innych domorosłych, internetowych obalaczy najważniejszych teorii naukowych) efektu krugera-dunninga.
Najwyraźniej nie masz też pojęcia jak działa nauka. Na początek proponuję tekst Ebvalaima ebvalaim.p(*)-nauka-pomaga-zrozumiec-swiat/
20-06-2019 00:20 
 0 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Ilość nonsensów, które zawierają te dwa ostatnie Twoje wpisy, jest tak wielka, że nawet nie chce mi się na nie odpowiadać

Jak brakuje argumentów to tak właśnie się to kończy. Przyzwyczaiłem się do tego typu wycofywania się rakiem z dyskusji.

>Nie rozumiesz ani fizyki (nawet tej podstawowej - Twoje wyjaśnienie istoty sprężystości jest naprawdę przezabawne)

Na pewno nie tak fantazyjne jak Twoje. Po prostu lubisz to swoją nicość bo bez niej Twoje tezy się zwyczajnie sypią.

>ani biologii (mózg, który ewoluuje, w kierunku odkrywania np. początków Wszechświata - ciekawe jak wyobrażasz sobie nacisk ewolucyjny na coś takiego? Jaki to ma wpływ na przeżycie i płodzenie potomstwa?)

Nic nie zrozumiałeś (po prostu nie łapiesz w ogóle czym jest ewolucja, nie dziwię się). Ewolucja "idzie w stronę" coraz większego wykorzystania naszej umiejętności racjonalnego myślenia i poznawania świata. Ale to nie znaczy, że ona dosłownie "naciska" w tę stronę - ewolucja, kolego, to całkowicie ślepy i przypadkowy proces a nie z góry gdzieś ukierunkowany (chyba, że jesteś kreacjonistą, nie zdziwiłbym się). Również w tym Twoim sensie nie idzie w żadnym konkretnym kierunku - nawet adaptacji do środowiska (te gatunki, które miały szczęście w ewolucyjnej ruletce mają większą szansę względem innych i tyle). Natomiast największą szansę przetrwania mają cywilizacje rozumne - po prostu głupota jest z czasem "odsiewana" z puli populacji (może nie jesteś tu idealnym przykładem ale mam nadzieję, że jako tako to rozumiesz).

>Twoja potrzeba prostego, intuicyjnego

Nie rozumiesz nawet czym jest intuicja, brawo.

>Wyrzucasz znaczną część ponad stuletniego dorobku naukowego najtęższych umysłów świata

Nie moja wina, że współczesne filozoficzne podstawy nauki (np. kurczowe trzymanie się zasady falsyfikowalności neo-kantysty Poppera - poczytaj sobie chociaż cytaty tego filozofa, szczęka Ci opadnie) to jeden wielki, wewnętrznie sprzeczny bajzel. Nie rozumiesz (autor podanego przez Ciebie tekstu też nie) co to w ogóle znaczy, że np. teoria jest prawdziwa w kontekście współczesnej wiedzy naukowej. Temu też się nie dziwię.

>bo przeczą Twojej intuicji, rozumowi i logice

No cóż, Tobie brak logiki wyraźnie nie przeszkadza. Be my guest.

>A przecież Twój mózg, który wyewoluował specjalnie po to

Nic nie ewoluuje specjalnie po cokolwiek. "Kierunek ewolucji" to przenośnia, zrozum to. Mutacje są całkowicie przypadkowe i na nic nie ukierunkowane. Odrób lekcje z podstaw ewolucji a potem zabieraj głos.

>Jesteś typowym przykładem (podobnie jak wielu innych domorosłych, internetowych obalaczy najważniejszych teorii naukowych) efektu krugera-dunninga.

Ty z kolei łykasz wszystkie teorie jak pelikan, nawet jak jedna przeczy drugiej.

>Najwyraźniej nie masz też pojęcia jak działa nauka. Na początek proponuję tekst Ebvalaima ebvalaim.p(*)-nauka-pomaga-zrozumiec-swiat/

Jeśli to jest Twoje źródło wiedzy o podstawach nauki to nie mam więcej pytań. I Ty mi zarzucałeś "chłopski rozum", dobre. Zostawiam Cię sam na sam ze swoimi fantazjami.
15-06-2019 17:45 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Co się z nimi stanie jak zaczniemy pompować balon (nieważne w jakim tempie)? Trzeci będzie się oddalał od pierwszego dwa razy szybciej, niż drugi od pierwszego

No będzie, bo porównujesz dwie różne prędkości z dwóch różnych punktów. My, tu na Ziemi, jesteśmy powiedzmy w punkcie 1 i widzimy jak punkt 3 się oddala od nas, wiedząc jednocześnie, że punkt 2 oddala się wolniej niż punkt 3. Super, a teraz obserwujemy że punkt 3 jednak oddala się od nas coraz szybciej (nie w stosunku do prędkości pkt 2 względem nas, tylko bezpośrednio). O czym to świadczy - że wdmuchujemy coraz szybciej powietrze czy że powietrze samo z siebie się rozmnaża w balonie? Przy takim samym tempie dmuchania prędkość oddalania się dwóch różnych punktów jest stała. Jak ma się zwiększać to musi się zwiększyć i tempo dmuchania. Także sorry, ale to Ty nie rozumiesz tej analogii. Nie mówimy o coraz większym dystansie między punktem 1 i 3 tylko coraz większej prędkości oddalania jednego względem drugiego. "Inflacja Wszechświata przyspiesza" oznacza wzrost tempa pojawiającej się nowej przestrzeni. Ma się jej pojawiać coraz więcej i coraz szybciej. To oczywiście nieprawda, bo żadnej inflacji nie ma ale per Twoja analogia nie ma jednomiarowego dmuchania.

en.wikiped(*)ting_expansion_of_the_universe

A tu masz zaoranie tej analogii przez zwolennika inflacji:

curious.as(*)expanding-balloon-intermediate

>Bo jest zgodna z modelem, który daje dobre przewidywania (np. reliktowe promieniowanie tła, o którym pisałem wyżej).

Inne modele też są zgodne z pomiarami.

>Należałoby raczej zapytać dlaczego Ty wybierasz jakąś egzotyczną, marginalną interpretację?

Nazywanie tych modeli "egzotycznymi" nic nie zmienia. Wybieram interpretacje oparte na sensownych filozoficznych (ontologicznych) przesłankach. Te oparte na błędnych same są błędne. Tak działa logika.

>Może dlatego, że nie rozumiesz tej najbardziej rozpowszechnionej.

Nie, to Ty nie rozumiesz co to są filozoficzne podstawy nauki i dlaczego są ważne.

>Bo po tym co piszesz widać, że jej nie rozumiesz.

Przecież sam napisałeś, że tego jako ludzie nie rozumiemy bo się ogarnąć na zdrowy rozsądek nie da. Więc i Ty, wraz z naukowcami nie rozumiesz a upierasz się, że jednak rozumiesz Ty a nie ja. Sam sobie przeczysz.

>A może masz jakieś konkretne oczekiwania jak świat powinien wyglądać i dobierasz sobie interpretacje do swoich oczekiwań?

Tak, oczekuję że świat był, jest i będzie logiczny. Ty odrzucasz logikę i wybierasz mistycyzm. Mi tam nie przeszkadza.
15-06-2019 22:42 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Także sorry, ale to Ty nie rozumiesz tej analogii. Nie mówimy o coraz większym dystansie między punktem 1 i 3 tylko coraz większej prędkości oddalania jednego względem drugiego.

Nie o tym pisałem.

>"Inflacja Wszechświata przyspiesza"

Wiem o tym. Ale pominąłem to, bo było to nieistotne dla zrozumienia tego, co próbowałem Ci wytłumaczyć.

>Twoja analogia nie ma jednomiarowego dmuchania.

Widzę, że w tym przykładzie, to tylko dmuchanie Cię zainteresowało (to jest to, o czym pisałem wyżej - przykład z rakietą i paliwem).

>A tu masz zaoranie tej analogii przez zwolennika inflacji:

To nie jest żadne zaoranie. Autor poddaje w wątpliwość adekwatność tej analogii do zagadnienia które ma obrazować. Nie do końca się z nim zgadzam. Uważam że ta analogia nie jest taka zła (mi ona pomogła co nieco zrozumieć), pod warunkiem, że traktuje się ją z pewnymi zastrzeżeniami i nie próbuje się na jej podstawie mówić, że jest to jakieś odzwierciedlenie Wszechświata. Autor w zamian proponuje analogię z ciastem i rodzynkami. Pod pewnym względem jest ona lepsza (ma trzy wymiary), a pod innymi nie (ciasto ma krawędzie, brzegi). Tak czy inaczej, to są tylko proste analogie mające na celu przybliżenie niespecjalistom pewnych zagadnień - nikt przecież nie mówi, że doskonale i kompletnie oddają istotę rzeczy.

>Wybieram interpretacje oparte na sensownych filozoficznych (ontologicznych) przesłankach. Te oparte na błędnych same są błędne. Tak działa logika.
>Tak, oczekuję że świat był, jest i będzie logiczny.

No to lekko nie będziesz miał. Większość fizyków jest zdania, że im bardziej będziemy się zagłębiać w strukturę wszechświata, tym dziwniejsze zjawiska będziemy obserwować i nie będzie to miało wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, "chłopskim rozumem" i, po Twojemu pojmowaną, logiką. Mnie to w sumie cieszy, bo przynajmniej będzie ciekawie. Ty natomiast utknąłeś w XIX wieku i za cholerę nie chcesz się stamtąd ruszyć. Trochę się dziwię, bo obraz świata, który preferujesz, nie dość, że jest prawdopodobnie błędny, to jeszcze jest okropnie nudny.
15-06-2019 23:26 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Nie o tym pisałem.

Napisałem, że musisz wdmuchiwać coraz szybciej żeby był efekt przyspieszającej inflacji. Ty odpisałeś, że tempo nie ma tu znaczenia. Czyli nie skomentowałeś moich słów tylko swoje wcześniejsze. Ok, wiem o co Ci chodziło na początku tylko po co te moje słowa tak później komentujesz kiedy jest oczywiste, że tempo wdmuchiwania (a więc pojawiania się nowej materii) ma znaczenie.

>>"Inflacja Wszechświata przyspiesza"
>Wiem o tym. Ale pominąłem to, bo było to nieistotne dla zrozumienia tego, co próbowałem Ci wytłumaczyć.

No ale ja właśnie do tego się odniosłem, kiedy napisałem że nie tylko powstaje nowa materia z niczego, ale że powstaje coraz szybciej.

>Widzę, że w tym przykładzie, to tylko dmuchanie Cię zainteresowało (to jest to, o czym pisałem wyżej - przykład z rakietą i paliwem).

Nie, porzuć tę analogię i odnieś się do rzeczywistości i odpowiedz na pytanie, którego unikasz jak diabeł święconej wody - skąd się bierze ta cała nowa materia (czyli przestrzeń)? To jest to moje dmuchanie, chciałeś analogii to się odniosłem. Można ją spokojnie pominąć.

>To nie jest żadne zaoranie. Autor poddaje w wątpliwość adekwatność tej analogii do zagadnienia które ma obrazować.

Przecież o tym cały czas piszę - analogia jest nieadekwatna czyli błędna.

>Uważam że ta analogia nie jest taka zła (mi ona pomogła co nieco zrozumieć)

To jak rozumiesz rozmnażanie się 3-wymiarowej przestrzeni bez postulowania czwartego wymiaru?

>nikt przecież nie mówi, że doskonale i kompletnie oddają istotę rzeczy.

Ale to Ty wyskoczyłeś z tą analogią. Ja się pytam o fizyczną rzeczywistość a Ty - popatrz na balon. Zostawmy ten balon czy ciasto i mówmy o tym, co faktycznie ma miejsce.

>>Tak, oczekuję że świat był, jest i będzie logiczny.
>No to lekko nie będziesz miał.

Fizyka nie będzie i nie ma lekko właśnie. Bujamy w fantazjach i nie wiadomo, kiedy to się skończy. Kiedyś, za kilkaset lat, pewnie fizycy będą się śmiali z tych bajek jak teraz z alchemii czy kabały.

>Większość fizyków jest zdania, że im bardziej będziemy się zagłębiać w strukturę wszechświata, tym dziwniejsze zjawiska będziemy obserwować i nie będzie to miało wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem

I to jest ten problem. Odrzucając zdrowy rozsądek odrzucamy logikę a więc odrzucamy prawdę.

>i, po Twojemu pojmowaną, logiką.

Nie po mojemu tylko klasycznie. No wiesz, prawo tożsamości, wyłączonego środka i tak dalej. To nie jest takie trudne - choć może trochę nudne, cóż począć.

>Mnie to w sumie cieszy, bo przynajmniej będzie ciekawie.

Już jest. Oglądałeś np. film "Interstellar"? Wszystko wymięka z Biblią na czele. Ludzie lubią się oderwać od szarej rzeczywistości i pobujać w obłokach. Fizycy też.

>Ty natomiast utknąłeś w XIX wieku i za cholerę nie chcesz się stamtąd ruszyć.

Wolę obiektywną prawdę. Nic nie poradzisz.

>Trochę się dziwię, bo obraz świata, który preferujesz, nie dość, że jest prawdopodobnie błędny, to jeszcze jest okropnie nudny.

Idealne zwieńczenie dyskusji.
16-06-2019 03:07 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Napisałem, że musisz wdmuchiwać coraz szybciej żeby był efekt przyspieszającej inflacji.

Ale ja nie pisałem nic o przyspieszającej inflacji. To nie było istotne dla kwestii, którą chciałem naświetlić.

>No ale ja właśnie do tego się odniosłem,

No to po co odnosisz się do czegoś, o czym nie pisałem? Wprowadzasz tylko niepotrzebny zamęt.

>Nie, porzuć tę analogię i odnieś się do rzeczywistości i odpowiedz na pytanie, którego unikasz jak diabeł święconej wody - skąd się bierze ta cała nowa materia (czyli przestrzeń)?

Znikąd się nie bierze. Była już w chwili Wielkiego Wybuchu. To co obserwujemy to efekt rozprężenia tego co było kiedyś ściśnięte.
12-06-2019 06:32 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Wszechświat to wszystko co istnieje
>Wszechświat, to wszystko co istnieje dla nas.

Przyhamuj. Wszechświat nie powstał dla nas. Zaraz mi się takie powiedzenie kojarzy z bajędami religijnymi. Jesteśmy choć byśmy nie chcieli równoprawną cząsteczką tego Wszechświata i cały ten Wszechświat nie jest na pewno dla nas. Troszkę pokory proszę. Nas jeszcze nie było, mam na myśli zlepka białek, a Wszechświat już sobie znakomicie istniał.

>Nie wiadomo, co było przyczyną jego powstania.

Jakby nie było zawsze materia.

>Wiadomo natomiast, mniej wiecej, kiedy powstał i jakie były etapy jego tworzenia.

Też właściwie nie wiemy na pewno. W każdym bądź razie w rozważaniach odpadają siły nadprzyrodzone. Wszystko zależy od metod dochodzenia i poznawania. Na tym forum jest wielu którzy już wiedzą i są pewni (nie będę wskazywał palcem bo to nieładnie).

>Wiemy też, że się rozszerza.

To są wyraźne sugestie wynikające z obserwacji.

>Nie jest więc ani wieczny, ani nieskończony (nieposiadanie granic nie oznacza nieskończoności - powierzchnia kuli też nie posiada granic, a przecież nie jest nieskończona).

Zależy co masz na myśli. Jeśli objętość to jest skończona. Jeśli powierzchnię to już problem. Przy danej objętości też skończona. Ale kule można objeżdżać po jej powierzchni też w nieskończoność.
Rozumiem, że przykład kuli ma do czegoś przekonać lecz zawsze będzie nieudaną protezą jednak bardzo chwytliwą jako że to co nazywamy kulą zna znakomicie każdy.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
12-06-2019 11:00 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Przyhamuj. Wszechświat nie powstał dla nas.

Źle mnie zrozumiałeś. Pisząc "dla nas", miałem na myśli "z naszego punktu widzenia". Z kontekstu chyba jasno to wynika.

>Też właściwie nie wiemy na pewno.

Trochę upraszczam. Chodziło mi o aktualny stan wiedzy na ten temat.

>>Nie jest więc ani wieczny, ani nieskończony (nieposiadanie granic nie oznacza nieskończoności - powierzchnia kuli też nie posiada granic, a przecież nie jest nieskończona).
>Zależy co masz na myśli. Jeśli objętość to jest skończona. Jeśli powierzchnię to już problem.

Skoro napisałem powierzchnia, to mam na myśli powierzchnię.

>Przy danej objętości też skończona.

Kula zawsze ma jakąś objętość, więc jej powierzchnia zawsze będzie skończona.

>Ale kule można objeżdżać po jej powierzchni też w nieskończoność.

Ziemię i Księżyc też tak można objeżdżac chociaż mają różne powierzchnie. A takim małym zabawkowym samochodzikiem, to możesz sobie nawet piłeczkę pinkpongową objeżdżac w nieskończoność. Tylko co to ma wspólnego z nieskończonością powierzchni?

>Rozumiem, że przykład kuli ma do czegoś przekonać lecz zawsze będzie nieudaną protezą jednak bardzo chwytliwą jako że to co nazywamy kulą zna znakomicie każdy.

I o to chodzi. Po to się stosuje analogię. Żeby przybliżyć komuś to czego nie rozumie, przy pomocy tego, co zna i rozumie. Taka analogia nigdy nie odda w pełni istoty rzeczy, ale przynajmniej rzuci jakieś światło na dane zagadnienie.
12-06-2019 14:05 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Przyhamuj. Wszechświat nie powstał dla nas.
>Źle mnie zrozumiałeś. Pisząc "dla nas", miałem na myśli "z naszego punktu widzenia". Z kontekstu chyba jasno to wynika.

No nie za bardzo. Swojej wypowiedzi nie "okraszałeś" niczym.

>>Też właściwie nie wiemy na pewno.
>Trochę upraszczam. Chodziło mi o aktualny stan wiedzy na ten temat.

Ty najprawdopodobniej nie jesteś na bieżąco tak jak i ja.

>>>Nie jest więc ani wieczny, ani nieskończony (nieposiadanie granic nie oznacza nieskończoności - powierzchnia kuli też nie posiada granic, a przecież nie jest nieskończona).
>>Zależy co masz na myśli. Jeśli objętość to jest skończona. Jeśli powierzchnię to już problem.
>Skoro napisałem powierzchnia, to mam na myśli powierzchnię.
>>Przy danej objętości też skończona.
>Kula zawsze ma jakąś objętość, więc jej powierzchnia zawsze będzie skończona.
>>Ale kule można objeżdżać po jej powierzchni też w nieskończoność.
>Ziemię i Księżyc też tak można objeżdżac chociaż mają różne powierzchnie. A takim małym zabawkowym samochodzikiem, to możesz sobie nawet piłeczkę pinkpongową objeżdżac w nieskończoność. Tylko co to ma wspólnego z nieskończonością powierzchni?

Otóż to że nie rozumiesz o czym piszesz.

>>Rozumiem, że przykład kuli ma do czegoś przekonać lecz zawsze będzie nieudaną protezą jednak bardzo chwytliwą jako że to co nazywamy kulą zna znakomicie każdy.
>I o to chodzi. Po to się stosuje analogię. Żeby przybliżyć komuś to czego nie rozumie, przy pomocy tego, co zna i rozumie.

Sam widzisz prymitywizm porównań.

>Taka analogia nigdy nie odda w pełni istoty rzeczy, ale przynajmniej rzuci jakieś światło na dane zagadnienie.

Zagadnienie wbrew pozorom nie jest takie proste. Jeśli by było to byś Ty je udowodnił, Jeśli jest skomplikowane Ciebie nie ma. Czyli pieprzysz "wieprza pieprzem" jak każdy "znawca" teorii STW na tym forum.
Dziękuję i postoję.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
12-06-2019 14:37 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>No nie za bardzo. Swojej wypowiedzi nie "okraszałeś" niczym.

Ale to wynika z kontekstu całej dyskusji. Przecież nie rozprawiamy tu o miejscu człowieka we Wszechświecie.

>Otóż to że nie rozumiesz o czym piszesz.

A konkretnie?

>Sam widzisz prymitywizm porównań.

No widzę. Ale ta analogia z powierzchnią kuli czy balonu pomaga zrozumieć, co to znaczy, że coś nie posiada środka (centrum) i granic. Pomaga zrozumieć, choć nie potrafimy wyobrazić sobie czegoś takiego w trzech wymiarach, a wydaje się, że z czymś takim mamy do czynienie we Wszechświecie.

>Zagadnienie wbrew pozorom nie jest takie proste.

Wbrew pozorom? To by sugerowało, że wydaje się proste. Oczywiście, że nie jest proste, ani się takie nie wydaje. Gdyby tak było, to niemal każdy mógłby to zrozumieć, bez odwoływania się do jakichś porównań.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Skąd wniosek, że Wszechświat jest wieczny i nieskończony?
>Coś nie może powstać z niczego. "Nicość" w sensie ontologicznym to anty-pojęcie.

Ontologia to anty-pojęcie

>Wszechświat nie ma ani granic czasowych i przestrzennych, ani żadnego miejsca w którym nie ma zupełnie nic (idealna próżnia). Postulowanie istnienia nieistniejącego to błąd logiczny.

Chodzi o to, że za granicami nie ma niczego, ale tego nie zaobserwujesz, bo świadomość jest istnieniem, a materia iluzją potrzebną świadomości do doświadczania i przejawiania się różnych form informacji. "Ontologicznie" istnieje tylko jedno - świadomość. Jej jedynym budulcem są informacje. Ontologia jest wymysłem niedojrzałej świadomości, a skupianie się na samej materii i jej najmniejszych zaobserwowanych cząstkach to jakby patrzeć na ekran przez mikroskop żeby odczytać kod źródłowy programu. Ilość danych jest skończona, ale rzeczywistość wyłania się z chaosu, który nie jest w stanie przejawiać się w pełni. Przejawianie się odbywa się w świadomości, która jest logiczna. Rzeczywistość ma przewagę nad teorią, bo chaos jest pseudonieskończony, a teorie są pseudoskończone.

Wątek jest bardziej zawiły, ale nie chciałem się teraz rozpisywać. Jeżeli ktoś czegoś nie rozumie, to napiszcie, a rozwinę temat.
12-06-2019 14:06 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>"czas to dystans"
>Pojęcie "czas" jak najbardziej pochodzi od pojęcia "dystans". Zastanów się co to w ogóle znaczy, że masz tyle a tyle lat itp.

Koncept czasu traktowanego jako przebyty dystans traci sens, w momencie gdy cialo/osobnik przestaje sie poruszac ruchem jednostajnym (apropos ..zadnego innego poza owym hipotetycznym wyidealizowanym nie da sie wyznaczyc matematycznie*) ..poniewaz sugeruje to (ulomnosc modelu), ze dla bezruchu uplyw czasu wogole nie nastepuje.

*ruchy jednostajne w realnej rzeczywistosci to jedynie zyczeniowy wymysl

>Natomiast co do przestrzeni Minkowskiego to czas traktuje się tam jako dodatkowy wymiar przestrzenny z innych powodów. Nie jest on dodatkowym, rzeczywistym wymiarem.

Problemem jest okreslenie "czas sie tam traktuje jako to a tamto" ..poniewaz "patrze, widze, rozumiem" ze czas jako tempo uplywu zjawisk opisany moze byc wylacznie jako czynnik ktory badz to zwalniac moze (duza skala), badz przyspieszac (mikroswiat).

Na zasadzie "pelnego relatywizmu" - uplyw/tempo czasu jest relatywne, zalezne od masy/wielkosci obiektu ..bardziej pasuje mi do logicznej ukladanki, a nizeli twierdzenie ze "czas to czterowymiarowa plaszczyzna polaczona z przestrzenia, ktora wygina sie i odgina do niewygietego oryginalu, ksztaltu pierwotnej - wiecznej statycznosci, co wyjasnia wszystko"

(im dalej w las poznania, tym wyrazniej widac jak bezsensowny i absurdalny jest ow koncept)

>"Przestrzeń Minkowskiego nie staje się jednak przez to przestrzenią rzeczywistą 4-wymiarową, bo ..itd"

Przestrzen Minkowskiego nigdy nie bedzie rzeczywista, gdyz autor pomyslu nie posiada swiadomosci iz rzeczywista przestrzen nie jest czterowymiarowa i sie nie wygina (dynamicznie w czasie), a wlasnie rozszerza wraz z postepujaca koncentracja materii.

>>O historii konkretnie czego w fizyce chcialbys podyskutowac ?
>Czegokolwiek? To Twój wątek, nie mój. Ja tylko zaznaczyłem ważną rolę filozofii w dowolnej nauce.

Jesli chodzi o "historie analizy przestrzeni" to mozna ja podzielic na 3 etapy

1. "Od zawsze, z nikad", nieskonczona, statyczna, niezmienna, stala -> od starozytnosci po Newtona

2. "Od zawsze, z nikad", (wciaz) nieskonczona ale juz niestatyczna, gdyz Einstein nieskonczonosci nadaje wlasnosci plastyczne (moze sie ona deformowac, przyjmowac ksztalty, giac, skrecac) 1915

3. 2015 "Przestrzen to pole/dystans/zasieg/arena ktora moze badz to rozszerzac sie badz kurczyc, zatem jako twor materialny sama w sobie rowniez musi miec przyczyne stworcza (a jest nia wirujaca materia)

>>Przestrzen sie rozszerza, gdyz sama w sobie musi miec przyczyne, nie bierze sie "z nikad"
>Twierdząc, że się rozszerza powodujesz właśnie takie magiczne powstawanie jej z niczego. Był jeden metr sześcienny, czary mary i jest kilka metrów. Skąd ta dodatkowa objętość? Stwierdzenie, że powstaje same z siebie nic nie tłumaczy i jest ucieczką - powstaje z niczego bo tak. Jeśli natomiast sugerujesz, że się rozszerza jak np. balon to powstaje pytanie - w czym się rozszerza? W nicości? Balon rozszerza się, bo wdmuchujesz powietrze z zewnątrz a nie je magicznie tworzysz samo z siebie.

W czym sie rozszerza (o ile musi "w czyms") to za bardzo znaczenia na obecnymm etapie nie ma. W empirycznym swiecie bardziej moim zdaniem liczy sie fakt, ze taki koncept mozna zamknac w logiczna spojna calosc pozbywajac sie z modelu paradksalnych nieskonczonosci.

"Jednym cieciem" - teza iz "przestrzen powstaje/rozszerza sie, a nie wygina" pozbywamy sie "nieskonczonego wszechswiata", osobliwosci "nieskonczonej czarnej dziury" oraz innych "niewiadomych bytow z nikad" ..a dodatkowo wyjasniamy zachowanie swiata materialnego od atomow po galaktyki.

(niebieski rysunek)

>>(takie cuda tylko w Harrym Poterze i Zaczarowanym Olowku, a okazuje sie ze to "mysl dla wspolczesnych filozofow nie do przebrniecia")
>Ty przebrnij przez te swoje creatio ex nihilo najpierw.

Przepraszam ale w nowym modelu "przestrzen jest wynikiem kumulacji masy/energii w ciezkim, goracym wirujacym jadrze" ..a nie "przypadkiem w nieskonczonej pustce"

>>"kosmos materialny jest niezmienny, wieczny i nieskonczony"
>Jest wieczny i nieskończony bo musi taki być już z czysto logicznego punktu widzenia. Ograniczając go w jakikolwiek sposób czy to w czasie czy przestrzeni prowadzi się do sprzeczności. Chyba, że ktoś uzna istnienie paradoksów za fizycznie możliwe - wtedy mamy zwykły mistycyzm.

Dlaczego ?

Ta logika wlasnie sprzeczna jest z teoria wielkiego wybuchu, wiekiem wszechswiata..

..praktyczny powrot do czasow "nieskonczonej pustki przestrzennej i statycznego zawsze tak samo wygladajacego kosmosu" Newtona

(brak tu sil/zjawisk/zmiany - "big problem")

"Nieskonczonosc" (nalezy zdac sobie sprawe iz jest to wylacznie niewyobrazalny wymysl ludzkiego komputera obliczeniowego, oparty o ciagla powtarzalnosc) w modelu materialnym zaburzalaby wogole (moim zdaniem) mozliwosc jego rzeczywistego/ harmonijnego/ logicznego funkcjonowania.

>>glosi samostworcza nieskonczonosc przestrzeni.
>Jaką samostwórczą? Przestrzeń jest wieczna i nieskończona, nigdy nie powstała sama z siebie czy z czegokolwiek innego, zawsze po prostu była i będzie. Nie wciskaj tu pojęcia "tworzyć" bo to nie ma sensu.

Tym wlasnie rozni sie nowy model. Glosi on iz "przestrzen tez z czegos musi powstac", co manifestuje sie jej empirycznie obserwowanym rozszerzaniem (juz w 1929).

>>Sam ow fakt dla logika winien byc wystarczajacym pretekstem do odrzucenia watpliwych i niesprawdzalnych, niespojnych zalozen.
>Jak np. założenie o rozszerzającej się przestrzeni.

Czy aby do konca ? .. widze przeciez ROZSZERZAJCE SIE ATOMY, PLANETY, GWIAZDY, GALAKTYKI (odseparowane od siebie/ "odpychajace sie" przestrzenia).

Tak (zdarzylem zauwazyc) .."oficjalna fizyka twierdzi ze owo rozszerzanie w rzeczywistosci rozszerzeniem przestrzeni nie jest" (zawsze "czyms innym" - np w wypadku atomow "wibracja" co ukazuje tylko jak zagmatwala sie i zagubila nauka.
.
12-06-2019 17:49 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Koncept czasu traktowanego jako przebyty dystans traci sens, w momencie gdy cialo/osobnik przestaje sie poruszac ruchem jednostajnym

Jak chcesz mierzyć czas będąc w bezruchu (w bezruchu wobec czego?) nie odwołując się do pojęcia dystans? Nie dasz rady. To nie znaczy, że czas przestanie dla Ciebie płynąć (w sensie, że przestaniesz się starzeć czy coś takiego) tylko że nie będziesz miał jak go zmierzyć bo "czas" to abstrakcja pochodząca od pojęcia "dystans".

>Problemem jest okreslenie "czas sie tam traktuje jako to a tamto"

Czas po prostu płynie (czyli materia zmienia względne położenie w przestrzeni - czas to tylko taka miara, pochodna dystansu).

>"czas to czterowymiarowa plaszczyzna polaczona z przestrzenia

Nie, czas to czwarty wymiar, powiedzmy "pseudoprzestrzenny", w czasoprzestrzeni Minkowskiego. To tylko taki matematyczny zabieg, aby łatwiej ująć ideę Einsteina (i np. transformację Lorenza w kontekście tej teorii):

www.deltam(*)/03/21/Geometria_Minkowskiego/

>2. "Od zawsze, z nikad", (wciaz) nieskonczona ale juz niestatyczna, gdyz Einstein nieskonczonosci nadaje wlasnosci plastyczne

Nie nieskończoności tylko czasoprzestrzeni opartej na konkretnej metryce (czas i przestrzeń to są miary a nie fizycznie istniejące byty).

>3. 2015 "Przestrzen to pole/dystans/zasieg/arena ktora moze badz to rozszerzac sie badz kurczyc, zatem jako twor materialny sama w sobie rowniez musi miec przyczyne stworcza (a jest nia wirujaca materia)

Sorry ale to nie ma w ogóle sensu. Przestrzeń jest miarą (co sam na początku zauważasz) a nie materialnym tworem. Miarą poruszającej się materii. Nie rozumiesz chyba pojęcia "pomiar" czy "dystans". Jak dla Ciebie np. 3 metry to jest fizyczny byt to cóż...

>W czym sie rozszerza (o ile musi "w czyms") to za bardzo znaczenia na obecnymm etapie nie ma.

Ma znaczenie ponieważ, w Twoim przypadku, wymusza istnienie nieistniejącego (nicości). Czyli prowadzi do sprzeczności.

>W empirycznym swiecie bardziej moim zdaniem liczy sie fakt, ze taki koncept mozna zamknac w logiczna spojna calosc

Logiczna spójna całość nie może zawierać sprzeczności. Czyli ponownie - co robisz z tą nicością, w której rozszerza się przestrzeń? Skąd bierze się ta dodatkowa przestrzeń (czyli dodatkowa materia) powodująca przyrost pojemności?

>pozbywajac sie z modelu paradksalnych nieskonczonosci.

Paradoksalna nieskończoność to postulowanie fizycznego istnienia nieskończenie małego i gęstego punktu itp. w sytuacji, kiedy chcemy coś zmierzyć. Nigdy nie mierzymy przy ujęciu takich czy innych punktów ponieważ zawsze abstrahujemy część pomiaru (pomijamy dalsze pomniejszanie "punktu") i uznajemy jakąś ograniczoną część przestrzeni za "nieskończenie małą" z praktycznych względów. W matematyce można uznać istnienie czegoś takiego o ile pamiętamy istotę pomiaru i skąd się takie pojęcie jak punkt wzięło. Co do nieskończenie dużego wszechświata - wszechświat nie ma rozmiaru, nie da się go zmierzyć wszerz i wzdłuż. Rozmiary mają konkretne, ograniczone byty - taka jest natura i sens pomiaru.

>Przepraszam ale w nowym modelu "przestrzen jest wynikiem kumulacji masy/energii w ciezkim, goracym wirujacym jadrze" ..a nie "przypadkiem w nieskonczonej pustce"

Przestrzeń to miara (abstrakcja) a nie fizyczny byt. To nie wynik żadnej kumulacji tylko naszej próby zrozumienia czy zmierzenia tego, co fizycznie istnieje (materia).

>>Chyba, że ktoś uzna istnienie paradoksów za fizycznie możliwe - wtedy mamy zwykły mistycyzm.
>Dlaczego ?

Dlaczego nie powinno się uznawać istnienia paradoksów? Przecież sam napisałeś, że ma być logiczna spójność.

>Ta logika wlasnie sprzeczna jest z teoria wielkiego wybuchu, wiekiem wszechswiata..

Tak, logika podważa istnienie nicości, powstawanie czegoś z niczego itp.

>..praktyczny powrot do czasow "nieskonczonej pustki przestrzennej i statycznego zawsze tak samo wygladajacego kosmosu" Newtona

Nieskończony tak, statyczny niezupełnie - zależy w sumie od kontekstu. Myślę, że dałoby się to obronić nawet w kontekście mechaniki Newtonowskiej albo w innym ujęciu zjawiska grawitacji (paradoks grawitacyjny).

>"Nieskonczonosc" (nalezy zdac sobie sprawe iz jest to wylacznie niewyobrazalny wymysl ludzkiego komputera obliczeniowego, oparty o ciagla powtarzalnosc)

Nie, to nie wymysł tylko logiczna konieczność. "Nicość" w ontologicznym sensie to wymysł. Taka najczystsza możliwa abstrakcja, pozbawiona jakichkolwiek desygnatów itd. Całkowite oderwanie od rzeczywistości.

>w modelu materialnym zaburzalaby wogole (moim zdaniem) mozliwosc jego rzeczywistego/ harmonijnego/ logicznego funkcjonowania.

W jakim sensie "harmonijnego"? Od strony logicznej to akurat konieczność ale ciekawy jestem o jaką harmonię Ci chodzi. Problemy typu wspomniany paradoks (chyba) czy inne najczęściej powstają, kiedy próbuje się ująć Wszechświat jako całość, jako jeden byt itp. To błąd.

>Tym wlasnie rozni sie nowy model. Glosi on iz "przestrzen tez z czegos musi powstac"

Nie musi, pojęcie to istnieje jako miara w Twoim umyśle.

>co manifestuje sie jej empirycznie obserwowanym rozszerzaniem (juz w 1929).

Zmieniają się odległości, to fakt. Z tego nie wynika, że Wszechświat się rozszerza - w czym się rozszerza, względem czego zmienia odległość?

>Czy aby do konca ? .. widze przeciez ROZSZERZAJCE SIE ATOMY, PLANETY, GWIAZDY, GALAKTYKI (odseparowane od siebie/ "odpychajace sie" przestrzenia).

Tak, zwiększa się odległość między nimi (czyli przestrzeń jako konkretny, zmierzony między konkretnymi bytami dystans). Czyli było 2 metry, są 4. To nie znaczy, że te dwa dodatkowe metry zostały materialnie stworzone podczas oddalania się obiektów. Czyli to nie przestrzeń rozumiana ogólnie jako rodzaj pomiaru czy wszystkie możliwe odległości między wszystkimi bytami się rozszerza. "Rozszerza się" w Twojej głowie jako abstrakcja oznaczająca zmianę odległości (porównanie pomiarów) pomiędzy konkretami.
16-06-2019 13:25 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Koncept czasu traktowanego jako przebyty dystans traci sens, w momencie gdy cialo/osobnik przestaje sie poruszac ruchem jednostajnym
>Jak chcesz mierzyć czas będąc w bezruchu (w bezruchu wobec czego?) nie odwołując się do pojęcia dystans? Nie dasz rady. To nie znaczy, że czas przestanie dla Ciebie płynąć (w sensie, że przestaniesz się starzeć czy coś takiego) tylko że nie będziesz miał jak go zmierzyć bo "czas" to abstrakcja pochodząca od pojęcia "dystans".

.. np zegarkiem zmierze ..dodatkowo w lusterku stojac w bezruchu np 80 lat ujrze rowniez "inne fizyczne przemiany" (procesy fizyczne mina..a wg analizy Twojego systemu rozumienia miary wciaz bede nastolatkiem, czas wogole nie uplynie)

Chodzi o to czy w modelu nie mamy przypadkiem do czyniena troche z balaganem i "poplataniem pojec" ..bo przeciez gdy ktos spyta np o wiek ..nie odpowiesz .."30 km ruchem jednostajnym"

Wydaje mi sie ze CZAS zwiazany jest z "tempem uplywu" (obecnie uzywamy "uwspolnionej 1 sek") dla danego obiektu(w zaleznosci od jego masy/skali wielkosci) a nie "dlugoscia fizyczna", dystansem .. ten powiazany musi byc z odlegloscia, przestrzenia (nie ma sensu poprostu mieszac i uzywac dwoch pojec do opisu tej samej obserwacji, skoro mozna uzyc rownie skutecznie tylko jeden z czynnikow - dystans)

Czyli np dla dziecka 1 jednostka (jeden rok doroslego) wynosic bedzie przykladowo 4
(stad wrazenie ze rok szkolny czy wakacje, cale dziecinstwo trwaly tak dlugo)

Od wiekow wyznacznikiem jest 1 sekunda jako skladowa 24 h w miare rownych okresow jakie zajmuje Ziemi obrot wokol wlasnej osi ..stanowiac punkt odniesienia.

[Mowie np przezylem (w rzeczywstoci nie lat) ale pewna ilosc wschodow i zachodow Slonca, sekund ..pozniej lat (sztucznie ustalone wzorce, granice]

[Od punktu A do B jest 10 km (w jakim "czasie" ..czyli ile jednostek ksiezycowych minie "dob" zanim sie tam dostane zalezy tylko jak szybko jednostki dystansu pokonam]

ciekawostka:
[OTW/STW zaklada ze istnieje jeden podstawowy staly i niezmienny dla calego wszechswiata ustalony od poczatku uklad inercjalny, ktorego podstawa/warunkiem sa niezmienna sekunda i metr ..jedyne co Einstein uznaje : to ze ow odwieczny idealnie symetryczny uklad inercjalny, jako konstrukcja strukturalna moze sie "co nieco odginac" (rowniez zakrzywiac, drgac i skrecac ..jednak bedzie to ten sam pierwotny staly, pojedynczy dla wszystich zakladany "oryginal o ustalonych przez Einsteina parametrach, uklad z nikad"]

>>Problemem jest okreslenie "czas sie tam traktuje jako to a tamto"
>Czas po prostu płynie (czyli materia zmienia względne położenie w przestrzeni - czas to tylko taka miara, pochodna dystansu).

I z ta teza bede wlasnie oponowac tlumaczac ze wlasciwszym opisem czynnika czasu jest tempo uplywu procesow i zdarzen ..na zasadzie "czas jest w pelni relatywny i zalezny od skali wielkosci=masy", z czego wynika "przyspieszenie" (pominiete w OT/STW tu mamy wylacznie "spowolnienie od nieugietej pierwotnej stalej 1 sekundy" ..co jest jednym z wielu kolejnch przykladow na bledne fundamentalne zalozenia o "czasoprzestrzeni" w teorii.

>>"czas to czterowymiarowa plaszczyzna polaczona z"
>Nie, czas to czwarty wymiar, powiedzmy "pseudoprzestrzenny", w czasoprzestrzeni Minkowskiego. To tylko taki matematyczny zabieg, aby łatwiej ująć ideę Einsteina (i np. transformację Lorenza w kontekście tej teorii)

Tu jak mysle ..logika podpowiada iz czas to nie pseudoprzestrzenny czwarty wymiar.. a poprostu opis tempa uplywu zjawisk .."czas plynie" ..a plynac moze "szybciej lub wolniej" ..podobnie jak temperatura moze byc zimna albo goraca (sie nie wykrzywia) ..czy przestrzen dystans, odleglosc - rozszerza/kurczy

(mozna powiedziec ze to takie grzebanie w fundamentach pojec, ich rzeczywistym znaczeniu)

>>2. "Od zawsze, z nikad", (wciaz) nieskonczona ale juz niestatyczna, gdyz Einstein nieskonczonosci nadaje wlasnosci plastyczne
>Nie nieskończoności tylko czasoprzestrzeni opartej na konkretnej metryce (czas i przestrzeń to są miary a nie fizycznie istniejące byty).

Nie do konca sie zgodze ; ) czas i temperatura owszem .. sa wirtualnymi czynnikami (tempo uplywu zjawisk i opis stopnia nagromadzenia energii=masy=ciepla) ..ale juz przestrzen uwazam za BYT MATERIALNY cos REALNEGO, gdyz sadze poslugujac sie obserwacjami, ze nie jest ona ani "nieskonczona absolutna, niezmienna pustka" jak Newton i Ty sadzicie ...ani nie "nieskonczona plastyczna wyginajaca sie struktura z nikad" jak smie twierdzic Einstein ..

..co oznacza ze rozszerzanie sie/kurczenie ma przyczyne : "czynnik x"

(czyli oczywiscie skoncentrowana wirujaca masa energia "temperatura", jedyny empiryczny skladnik kosmosu = jedyny ktorym winna poslugiwac sie fizyka empiryczna)

>>2015 "Przestrzen to pole/dystans/zasieg/arena ktora moze badz to rozszerzac sie badz kurczyc, zatem jako twor materialny sama w sobie rowniez musi miec przyczyne stworcza (a jest nia wirujaca materia)
>Sorry ale to nie ma w ogóle sensu. Przestrzeń jest miarą (co sam na początku zauważasz) a nie materialnym tworem. Miarą poruszającej się materii. Nie rozumiesz chyba pojęcia "pomiar" czy "dystans". Jak dla Ciebie np. 3 metry to jest fizyczny byt to cóż..

..chyba juz na samym poczatku nalezalo uwypuklic iz "model rozszerzajacej sie pod wplywam masy przestrzeni" .."nie wzial sie z niczego" ..w sensie nie jest tak ze sobie z nikad zalozylem i teraz poszukiwac bede jak naukowcy przez kilkaset lat "nieskonczonego eteru, ktory wydaje im sie ze chyba powinien istniec"..

(potwierdzen wlasnych gdyban i przypuszczen)

..a hipoteza..PASUJE w 100% DO EMPIRYCZNYCH OBSERWACJI jak mowie..nie tylko "nieba" ..lecz i modelu atomowego, w ktorym rowniez widzimy "ROZSZERZALNOSC TEMPERATUROWA CIAL" (wg specjalistow jednak "cieplo to nie masa", wiec czasteczki nie rozszerzaja sie pod jej wplywem .."cieplo to eneria kinetyczna" gdzie same atomy rzekomo drgaja, a nie sie rozszerzaja (co bardzo latwo udowodnic jest teoria bledna)
.
16-06-2019 17:24 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>.. np zegarkiem zmierze

Tak, ale w jakich jednostkach? Skąd te jednostki?

>dodatkowo w lusterku stojac w bezruchu np 80 lat ujrze rowniez "inne fizyczne przemiany"

Tak ale żeby je zmierzyć musisz przyjąć jakąś jednostkę miary.

>Wydaje mi sie ze CZAS zwiazany jest z "tempem uplywu"

Racja, czas to tempo upływu zmian położenia materii w przestrzeni. Mierzymy go używając konkretnych, uznanych, standardowych jednostek oznaczających dystans przebyty przez konkretne byty. Ziemia wokół Słońca - rok, Ziemia wokół własnej osi - doba (tutaj dystansem jest obwód bo patrzymy z pkt widzenia człowieka na powierzchni). Inaczej się nie da. Czas to abstrakcja wyższego rzędu, gdzie mierzymy jakąś zmianę (ruch materii, np. starzenie się) w oparciu o jednostki oparte z kolei na konkretnych dystansach przebytych przez konkretne byty. Lub procesach - proces to ruch czyli zmiana dystansu między bytami (np. atomami).

>(nie ma sensu poprostu mieszac i uzywac dwoch pojec do opisu tej samej obserwacji, skoro mozna uzyc rownie skutecznie tylko jeden z czynnikow - dystans)

No ale mierzysz jakiś dystans w odniesieniu do innego dystansu - przy mierzeniu tempa zmian musisz przecież przyjąć jakieś jednostki (punkt odniesienia). Jak inaczej chcesz to tempo zmierzyć? Po to właśnie są lata, dni, godziny, sekundy itd. Możesz też sobie wybrać coś innego, jakiś ruch innych bytów - tak czy siak mierzysz jeden ruch materii (zmianę położenia, jakiś proces itp.) innym ruchem. Musisz bo w rzeczywistości istnieje tylko materia, która się rusza. Czas czy przestrzeń (dystans) to nie byty, to miary.

>Czyli np dla dziecka 1 jednostka (jeden rok doroslego) wynosic bedzie przykladowo 4

Dziecko będzie inaczej odczuwać czas a nie go spowalniać. Jak się zmniejszysz to 1 metr wyda Ci się dłuższy ale w rzeczywistości to wciąż będzie ten sam jeden metr.

>(stad wrazenie ze rok szkolny czy wakacje, cale dziecinstwo trwaly tak dlugo)

Dokładnie, chodzi tylko o wrażenie wywołane inną skalą wielkości Twojego ciała do reszty świata. Zmiany zachodzą wciąż tak samo szybko, ale to jak to widzimy zależy od naszej wielkości. Ponadto pomiar się zmienia w zależności od naszego ruchu względem jakiegoś bytu - o tym głównie traktuje teoria względności, że konkretne pomiary są względne a więc zależne od układów odniesienia.

>Od wiekow wyznacznikiem jest 1 sekunda

Czyli konkretny dystans przebyty przez człowieka na powierzchni Ziemi (jej obwód) podczas obrotu. Mierzysz jedne zmiany położenia materii w odniesieniu do innych zmian w położeniu (jednostki czasu).

>I z ta teza bede wlasnie oponowac tlumaczac ze wlasciwszym opisem czynnika czasu jest tempo uplywu procesow i zdarzen

No tak, przecież tym właśnie są procesy czy zdarzenia - zmianami położenia materii w przestrzeni. Bez tych zmian (ruchu a więc przebywania przez byty różnych dystansów) mielibyśmy całkowity bezruch i nic byś nie zmierzył, nawet odległości.

>na zasadzie "czas jest w pelni relatywny i zalezny od skali wielkosci=masy"

Pomiar (bo tym jest czas) jest relatywny. Zgadzam się, zależy w pewnym sensie od skali (nie tyle od masy co stosunku wielkości) ale też od względnego ruchu. Zarówno Twoja skala jak i "wygięcie" czasoprzestrzeni to tylko konkretne abstrakcje ujmujące zniekształcenie pomiaru czasu. Czyli tego jak to widzimy, odczuwamy itp.

>Tu jak mysle ..logika podpowiada iz czas to nie pseudoprzestrzenny czwarty wymiar

Jest w konkretnej metryce, przyjętej w celu ułatwienia obliczeń. Nie dosłownie.

>a plynac moze "szybciej lub wolniej"

Tylko z punktu widzenia jednego układu w stosunku do drugiego (czy jednej skali w stosunku do drugiej). To jest właśnie istota względności pomiaru. W jednym konkretnym (inercjalnym) układzie odniesienia czy jednej konkretnej skali płynie cały czas tak samo - w sensie nasze pomiary są jakie są i się nie zniekształcają dopóki nie zmienimy układu (ew. skali jeśli jednostki odnoszą się do wielkości naszego ciała).

>ale juz przestrzen uwazam za BYT MATERIALNY cos REALNEGO

Nie, przestrzeń to dystans. Zastanów się co to znaczy, że coś znajduje się w jakimś miejscu w przestrzeni. To znaczy, że jakiś byt znajduje się w konkretnej odległości od innego bytu. Masz dystans jako miarę położenia bytów względem siebie. Ewentualnie porównujesz położenie części tego samego bytu (np. jego długość). Czyli podsumowując to tak jakbyś właśnie czas czy temperaturę potraktował jako coś fizycznego. Fizyczna jest tylko materia i nic więcej. Reszta to miary tej materii - konkretne abstrakcje.

>gdyz sadze poslugujac sie obserwacjami, ze nie jest ona ani "nieskonczona absolutna, niezmienna pustka" jak Newton i Ty sadzicie

Nie ma żadnej pustki. Jest materia. To, że nie widzisz np. eteru nie znaczy że go nie ma.

>"model rozszerzajacej sie pod wplywam masy przestrzeni" .."nie wzial sie z niczego"

Wziął się z błędnego rozumienie pojęcia "przestrzeń".

>"nieskonczonego eteru, ktory wydaje im sie ze chyba powinien istniec"..

Istnieć może tylko coś fizycznego. Czyli albo wszystko jest wypełnione taką czy inną formą materii albo postulujemy istnienie "nicości".

>..a hipoteza..PASUJE w 100% DO EMPIRYCZNYCH OBSERWACJI

Jest wiele hipotez różnie interpretujących te same obserwacje. Ważne na jakich filozoficznych przesłankach się konkretne tezy opierają. Uznanie przestrzeni za byt fizyczny odbiera sens pojęciu "przestrzeń" i robi z hipotezy fantazję. Poza tym co to za hipoteza konkretnie, podaj jakieś źródło czy jej nazwę.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Wydaje mi sie ze CZAS zwiazany jest z "tempem uplywu"

>Racja, czas to tempo upływu zmian położenia materii w przestrzeni. Mierzymy go używając konkretnych, uznanych, standardowych jednostek oznaczających dystans przebyty przez konkretne byty.

Wlasnie czas w sensie tempo uplywu zjawisk zupelnie nie ma powiazania z przestrzenia, gdyz relacja ta sama w sobie nie zalezy stricte od "przemieszczenia".. a WIELKOSCI, SKALI OBIEKTU
(w innym wymiarze czas plynie roznie).

Widzimy bardzo wyrazna empiryczna zaleznosc w przypadku mniejszych osobnikow.

www.telegr(*)low-motion-say-scientists.html

..ale i chocby wspominajac czasy dziecinstwa, kiedy rok szkolny wydawal sie wiecznoscia ..a wakacje niekonczaca przygoda

Pozniej im czlowiek starszy/ciezszy tym czas "zaczyna plynac szybciej" <- popularne niezrozumienie ..ZACZYNA PLYNAC WOLNIEJ gdyz z perspektywy malego szkraba w ciagu 1 roku duzego minie, "tiknie" wiecej jednostek czasowych -sekund- ..skad wrazenie ze 1 rok trwal np 5 obecnych.

Zaleznosc widoczna jest rowniez idac skala w dol w swiecie nie tylko insektoidow ale i mikrobow, bakterii, komorek .. atomow, elektronow (dzieki temu wlasnie ze obiekty mikro sa "az tak mocno" przyspieszone w czasie ...mozliwa jest w ogole konstrukcja elektroniki.

>>(nie ma sensu poprostu mieszac i uzywac dwoch pojec do opisu tej samej obserwacji, skoro mozna uzyc rownie skutecznie tylko jeden z czynnikow - dystans)

>No ale mierzysz jakiś dystans w odniesieniu do innego dystansu - przy mierzeniu tempa zmian musisz przecież przyjąć jakieś jednostki (punkt odniesienia). Jak inaczej chcesz to tempo zmierzyć? Po to właśnie są lata, dni, godzinyitd. Możesz też sobie wybrać coś innego, jakiś ruch innych bytów - tak czy siak mierzysz jeden ruch materii innym ruchem. Musisz bo w rzeczywistości istnieje tylko materia, która się rusza. Czas czy przestrzeń (dystans) to nie byty, to miary.

Przyjmowanie jednostek to jedno, a zasada dzialania materialnego swiata drugie.

Myslac o przestrzeni mowimy bardziej o wytworzeniu areny wydarzen - moze byc np "nosnika dla swiatla". W tym momencie wiadomo juz ze jest to niezalezne pole "przezroczysty eter", ktory jednak podaza wraz z obrotem Ziemi wokol wlasnej osi ..i jest prawdopodobnie(stawiam w ciemno kolejny raz cala stawke 99,9% szans) przyczyna ruchu Ksiezyca.

[W OTW .."dziala bo dziala" ..samo sie stworzylo w wyniku kosmicznego chaosu, tzw "bilarda" ..orbity sie cudem wyksztalcily .. i kolejnym cudem "predkosci katowe" wraz z sila odsrodkowa sie tak ustawily ze planety ani nie "urywaja sie z lancucha", nie odlatujac w nieskonczona, "wyginajaca sie geometrycznie" pustke nicosci, ani przeciwnie.. rowniez na Slonce nie "spadaja"]

Pole (z tego samego powodu satelity kraza wszystkie rowniez wraz z polem obrotu) "pcha" niejako caly Ksiezyc, podobnie jak Slonce reszte ukladu, a dodajac do modelu odpychanie obiektow zawierajacych kociol - wirujace jadro, skoncentrowanej materii ("dwa bieguny dodatnie").. lwia czesc ewolucji i zasady dzialania systemu zostaja wyjasnione.

Wyobrazic to sobie mozna stawiajac na srodku wielkiego okraglego, plaskiego talerza jablko symbolizujace "Ziemie" i na krancu pomidorek poruszajacy sie odrobine wolniej niz wirujacy talerz ..mozna go dla uproszczenia "potoczyc", tak ze Ziemia wraz z wytworzona przestrzenia-polem troszke szybciej sie bedzie krecila.

Zapraszam do dzialu bazgroly lol
www.racjonalista.pl/forum.php/s,801129

>>ale juz przestrzen uwazam za BYT MATERIALNY cos REALNEGO

>Nie, przestrzeń to dystans. Zastanów się co to znaczy, że coś znajduje się w jakimś miejscu w przestrzeni.

To tak...ale wpierw owa przestrzen nalezy wytworzyc.

>To znaczy, że jakiś byt znajduje się w konkretnej odległości od innego bytu. Masz dystans jako miarę położenia bytów względem siebie. Ewentualnie porównujesz położenie części tego samego bytu (np. jego długość). Czyli podsumowując to tak jakbyś właśnie czas czy temperaturę potraktował jako coś fizycznego. Fizyczna jest tylko materia i nic więcej. Reszta to miary tej materii - konkretne abstrakcje.

Czas to jak najbardziej pojecie abstrakcyjne (idea) aczkolwiek w odniesieniu do rzeczywistosci, pojecie ktore opisuje zachowanie TEMPO procesow transformacji energetycznej ktore szybciej zachodza dla mikro, a wolniej w makroskali.

Temperatura zas powiazana jest z iloscia nagromadzonej materii , czasteczka, klocuszkiem, cegielka, kalorykiem Lavoisiera (model wibracyjny nie ma sensu i jest bezuzyteczny).

>>a plynac moze "szybciej lub wolniej"

>Tylko z punktu widzenia jednego układu w stosunku do drugiego (czy jednej skali w stosunku do drugiej). To jest właśnie istota względności pomiaru. W jednym konkretnym układzie odniesienia czy jednej konkretnej skali płynie cały czas tak samo - w sensie nasze pomiary są jakie są i się nie zniekształcają dopóki nie zmienimy układu (ew. skali jeśli jednostki odnoszą się do wielkości naszego ciała)

Co nie zmienia faktu ze czas plynie szybciej dla mikro i wolniej wraz ze wzrostem masy ..a nie jak w obecnym modelu JEDYNIE SPOWALNIA od ustalonego wzorca "1 sekundy Newtona w zwyz", czyli "niewidzialnego odgiecia od plaskosci" (belkot straszny az ciezko uwierzyc ze takie bzdury funkcjonowac moga w przestrzeni naukowej).

>Nie ma żadnej pustki. Jest materia. To, że nie widzisz np. eteru nie znaczy że go nie ma.

Patrze, widze dopiero rozumiem (innej drogi nie ma).

[wymyslanie np fal grawitacyjnych, a nastepnie poszukiwanie odpada]

Pustki nie ma, istnieje za to fizyczna przestrzen powstala z materii.

>>"model rozszerzajacej sie pod wplywam masy przestrzeni" .."nie wzial sie z niczego"

>Wziął się z błędnego rozumienie pojęcia "przestrzeń"

Potwierdzic lub zanegowac moze dopiero empiryzm (mysle ze to obowiazujacy model jest calkowicie falszywy "without any shadow of a doubt" ..dodatkowo TRYWIALNY, NIELOGICZNY, NAIWNY)
.
16-06-2019 14:41 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>2."Od zawsze, z nikad", nieskonczona ale juz niestatyczna, gdyz Einstein nieskonczonosci nadaje wlasnosci plastyczne
>Nie nieskończoności tylko czasoprzestrzeni opartej na konkretnej metryce (czas i przestrzeń to są miary a nie fizycznie istniejące byty).

Podsumowujac ..wpierw wymyslil z nikad ze czas to przestrzen (a te rzekomo "moga sie wyginac") .. pozniej iz tworza one nieskonczonych rozmiarow, blizej nikomu nieznana "wirtualna 4 wymiarowa czasoprzestrzen" (brak w teorii ram ograniczajcych granice areny) w ktorej ustala metryke stalych 1 metra i stalej pojedynczej sekundy .. aby na koniec podsumowujac oznajmic swiatu ze ..to hipotetyczne opisane wyzej czterowymiarowe "cos" ..posiada nawet fizyczna strukture, dzieki czemu dgra, skreca sie, odkrzywia "od oryginalu" ..co niby "wyjasnilo naukowcom wszystko" i w co przeciez wierzy sie po do dzis dzien, pomimo ze nikt nigdy niczego podobnego nie zaobserwowal.

>>Przestrzen to pole/arena ktora moze rozszerzac sie badz kurczyc, jako twor materialny sama w sobie rowniez musi miec przyczyne stworcza (wirujaca materia)
>Sorry ale to nie ma w ogóle sensu. Przestrzeń jest miarą (co sam na początku zauważasz) a nie materialnym tworem. Miarą poruszającej się materii. Nie rozumiesz chyba pojęcia "pomiar" czy "dystans". Jak dla Ciebie np. 3 metry to jest fizyczny byt to cóż

Racja jest miara.. odleglosci z punktu A do B ..jedyne co uwazam to ze owa odleglosc.."filozoficzno-logicznie" (niewiem jak ujac : ) nie moze sie "wykrzywiac i odginac spowrotem" ..a ewentualnie wydluzac sie lub skracac, czyli rozszerzac badz kurczyc (co widzimy u Bohra).

Czyli: pierwotne znaczenie dystansu ktory okresla czy obiekty dalej sa czy blizej.

[w jeszcze ogolniejszym ujeciu chodzi mi o to, ze "czas i przestrzen" sa w pelni relatywne, zalezne od czynnika masy]

>>W czym sie rozszerza (o ile musi "w czyms") to za bardzo znaczenia na obecnymm etapie nie ma.
>Ma znaczenie ponieważ, w Twoim przypadku, wymusza istnienie nieistniejącego (nicości). Czyli prowadzi do sprzeczności.

Nie jest wymagana pustka ..gdyz jesli na poczatku "wodor wypelnial cala empiryczna rzeczywistosc" ..to owa "cala rzeczywistosc" zmienila sie wzgledem pierwotnej, tylko o wytworzenie z zupy struktur przestrzennych.

"poupakowywanie materii/energii w paczki (zamrozenie) i jej rozproszenie, oddzielenie od siebie"

(fizyki nie powinno wogole interesowac co znajduje sie poza strefa empiryczna)

>>W empirycznym swiecie bardziej moim zdaniem liczy sie fakt, ze taki koncept mozna zamknac w logiczna spojna calosc
>Logiczna spójna całość nie może zawierać sprzeczności. Czyli ponownie - co robisz z tą nicością, w której rozszerza się przestrzeń?

W sensie metodologii, nie zajmuje sie wogole problemem nicosci dopoki obserwacje empiryczne pasuja do pustolowanego modelu, dzieki czemu moge wyjasnic koncentracje na mapie tla CMB ..rownomierne rozlozenie galaktyk, podac przyczyne kierunek ekspansji, wyjasnic jej przyspieszenie, czy nawet ksztalt kosmosu.

W modelu w ktorym zakladam nieskonczona przestrzen pustke i "mechaniczny wybuch kinetyczny z nikad" pojawia sie momentalnie cala masa sprzecznsci i paradoksow ...nie wyjasnisz tym ani kierunku "ucieczki galaktyk" ani homogenicznosci, ani przyspieszenia ekspansji..

(pozbywajac sie jednego, malo istotnego problemu ..tworzymy 10 innych)

>Skąd bierze się ta dodatkowa przestrzeń (czyli dodatkowa materia) powodująca przyrost pojemności?

Dodatkowa przestrzen wytwarza gorace, ciezkie i wirujace jadro z siebie, "zamienia ja/tworzy pole z rozgniecionej masy".

>Paradoksalna nieskończoność to postulowanie fizycznego istnienia nieskończenie małego i gęstego punktu w sytuacji, kiedy chcemy coś zmierzyć. Nigdy nie mierzymy przy ujęciu takich czy innych punktów ponieważ zawsze abstrahujemy część pomiaru (pomijamy dalsze pomniejszanie) i uznajemy jakąś ograniczoną część przestrzeni za "nieskończenie małą" z praktycznych względów. W matematyce można uznać istnienie czegoś takiego o ile pamiętamy istotę pomiaru i skąd się takie pojęcie jak punkt wzięło. Co do nieskończenie dużego wszechświata - wszechświat nie ma rozmiaru, nie da się go zmierzyć wszerz i wzdłuż. Rozmiary mają konkretne, ograniczone byty -taka jest natura i sens pomiaru.

No wlasnie nieskonczenie punkt, czy nieskonczenie wielka przestrzen to pojecia wirtualne, nieistniejace w realnym skonczonym materialnym swiecie.

Owa nieskonczosc w ktora popadl czlowiek jest jedynie iluzja, blednym i smutnym wrazeniem wyniklym z zalozenia o niekonczacej sie "nieskonczonej" multiplifikacji lub dzieleniu jednostki (czegokolwiek)

>>w nowym modelu "przestrzen jest wynikiem kumulacji masy/energii w ciezkim, goracym wirujacym jadrze"
>Przestrzeń to miara (abstrakcja) a nie fizyczny byt. To nie wynik żadnej kumulacji tylko naszej próby zrozumienia czy zmierzenia tego, co fizycznie istnieje (materia).

Tzn widzimy i mierzymy odleglosci pomiedzy obiektami ..a ja mowie tylko ze w tej obserwacji ujrzec mozemy relacje "masy i przestrzeni" poczynajac od budowy atomow przez niebo, uklad sloneczny, plejady i galaktyki (obiekty ktore zwiekszaja poziom energetyczny powiekszaja/tworza efektywnie wiecej dystansu=przestrzeni miedzy soba)

("termodynamika mikro i makroswiata")

>>>Chyba, że ktoś uzna istnienie paradoksów za fizycznie możliwe - wtedy mamy zwykły mistycyzm.
>>Dlaczego ?
>Dlaczego nie powinno się uznawać istnienia paradoksów? Przecież sam napisałeś, że ma być logiczna spójność.

Logiczna spojnosc nie moze pojawic sie w modelach zawierajacych pojecie "nieskonczonosci"

>>Ta logika wlasnie sprzeczna jest z teoria wielkiego wybuchu, wiekiem wszechswiata..
>Tak, logika podważa istnienie nicości, powstawanie czegoś z niczego itp.

Co winno byc jakby sygnalem i drogowskazem dla detektywow-teoretykow ukazujacym iz bigbang/otw to nawet nie fizyka

(kazdy "skomplikowany", "niezrozumialy" i "niewyobrazeniowy model" jest falszywym ..rowniez w zyciu )
.
16-06-2019 20:15 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Podsumowujac ..wpierw wymyslil z nikad ze czas to przestrzen

Nie, Minkowski tak to ujął w swojej metryce i nie chodziło o dosłowne utożsamianie czasu z przestrzenią.

>"wirtualna 4 wymiarowa czasoprzestrzen"

Tak, w pewnym sensie jest to "wirtualne", zupełnie jak Twoje spowolnienie czasu przy zmniejszaniu skali.

>owa odleglosc.."filozoficzno-logicznie" (niewiem jak ujac : ) nie moze sie "wykrzywiac i odginac spowrotem" ..a ewentualnie wydluzac sie lub skracac, czyli rozszerzac badz kurczyc (co widzimy u Bohra).

Ale co za różnica czy się "wygina" czy "skraca"? Wszystko zależy od punktu widzenia. Odrzucasz jedną "niedosłowną" abstrakcję zastępując ją inną "niedosłowną". Pomiar to pomiar, może się w pewnym sensie "wyginać", "kurczyć" itp. Ale to nie znaczy, że materia się wygina i kurczy fizycznie tylko dlatego, że ją mierzymy. To jest właśnie ten platonizm. Ewentualnie można by jeszcze argumentować, iż np. prędkość powoduje fizyczne "spłaszczenie" lub że np. masa powoduje zakrzywienie eteru a co za tym idzie np. zakrzywienie rozchodzącego się w nim światła.

>[w jeszcze ogolniejszym ujeciu chodzi mi o to, ze "czas i przestrzen" sa w pelni relatywne, zalezne od czynnika masy]

Tak, są relatywne bo to tylko miary. Nie rozumiem natomiast co masz na myśli pisząc, że są zależne od czynnika masy. Jak nie chodzi o zakrzywienie typu grawitacja to nie wiem o co.

>Nie jest wymagana pustka ..gdyz jesli na poczatku "wodor wypelnial cala empiryczna rzeczywistosc"

Opisz w takim razie strukturę tego wodoru tak, żeby nie było między jego atomami pustki. Nie mógł być korpuskułą, czym więc był?

>"poupakowywanie materii/energii w paczki (zamrozenie) i jej rozproszenie, oddzielenie od siebie"

Oddzielając od siebie zwiększasz ilość "pustki" jako "nicości". Chyba, że coś tam fizycznie jednak jest, pytanie co. Mówiąc, że to fizyczna przestrzeń opisujesz w sumie eter tylko źle dobierasz pojęcia, gdyż przestrzeń to miara fizycznych bytów w tym eterze.

>W sensie metodologii, nie zajmuje sie wogole problemem nicosci dopoki obserwacje empiryczne pasuja do pustolowanego modelu

No ale obserwujesz pustą przestrzeń np. między atomami. Myślisz, że to jest taka ontologiczna, fizyczna "nicość" czy jednak coś konkretnego tam jest?

>dzieki czemu moge wyjasnic koncentracje na mapie tla CMB ..rownomierne rozlozenie galaktyk, podac przyczyne kierunek ekspansji, wyjasnic jej przyspieszenie, czy nawet ksztalt kosmosu.

Różne modele to opisują. Ty wybrałeś taki, który postuluje "kształt kosmosu" i inne wewnętrznie sprzeczne idee. Kosmos nie może mieć granicy (a więc kształtu) bo to implikuje istnienie pustki poza tą granicą. Twierdząc, że granicy nie ma implikujesz jego nieskończoność. Twierdząc, że jednocześnie jest skończony w rozmiarze (w danej chwili powiedzmy) ale bez granicy tworzysz oksymoron. Próbując ominąć tą sprzeczność postuluje się istnienie mistycznych, dodatkowych wymiarów przestrzennych. I tak źle i tak niedobrze.

>W modelu w ktorym zakladam nieskonczona przestrzen pustke

No przecież Ci piszę, że nie ma żadnej nieskończonej pustki tylko jest nieskończona materia (eter i inne fizyczne byty).

>i "mechaniczny wybuch kinetyczny z nikad" pojawia sie momentalnie cala masa sprzecznsci i paradoksow

Tak ale w Twoim modelu też są paradoksy.

>...nie wyjasnisz tym ani kierunku "ucieczki galaktyk" ani homogenicznosci, ani przyspieszenia ekspansji..

Są modele nieskończonego w rozmiarze i czasie Wszechświata, które to wyjaśniają. Podałem Ci przykładowe prace naukowe. Jest ich więcej, wejdź sobie np. na Google Scholar i poszukaj.

>(pozbywajac sie jednego, malo istotnego problemu ..tworzymy 10 innych)

Zależy od modelu.

>Dodatkowa przestrzen wytwarza gorace, ciezkie i wirujace jadro z siebie, "zamienia ja/tworzy pole z rozgniecionej masy".

Przestrzeń to miara, nie może niczego tworzyć. Nawet jak przyjmiemy, że mówisz o eterze to nie może on tworzyć siebie z siebie. Mogą się co najwyżej tworzyć z niego różne cząsteczki (wirujące korpuskuły jak najbardziej) wskutek ciągłych drgań tego eteru i oddziaływania jednej jego drgającej części z inną.

>No wlasnie nieskonczenie punkt, czy nieskonczenie wielka przestrzen to pojecia wirtualne

Nie, nieskończenie mały punkt to "nic". Jego przeciwieństwo, czyli nieskończenie duży Wszechświat to "wszystko". To są dwa przeciwieństwa. "Nicość" nie istnieje, "wszystkość" jak najbardziej. Rzecz w tym aby rozumieć istotę pomiaru. Żeby coś zmierzyć trzeba nadać temu granice w czasie i przestrzeni. To jest warunek konieczny pomiaru. Dlatego nie zmierzysz Wszechświata, jedynie jakiś wybrany jego fragment. Nieskończoność to coś "wirtualnego" tylko w kontekście pomiaru - gdyż pomiar opiera się na wyodrębnianiu (ograniczaniu) czegoś. Nie wyodrębnisz wszystkiego z wszystkiego, tylko coś konkretnego z wszystkiego. Wszechświat to nie byt w sensie jakiś atom tylko wszystkie możliwe byty razem wzięte. Byt to Twoje konkretne wyodrębnienie fragmentu materii z wszystkiego co istnieje, określeniu jego cech, zachowania czy zmierzeniu go. Z Wszechświatem tak się nie da bo nie masz z czego go wyodrębnić żeby go zmierzyć. Pozostają Ci tylko jego fragmenty.

>Owa nieskonczosc w ktora popadl czlowiek jest jedynie iluzja, blednym i smutnym wrazeniem wyniklym z zalozenia o niekonczacej sie "nieskonczonej" multiplifikacji lub dzieleniu jednostki (czegokolwiek)

Nie, to logiczny i konieczny warunek istnienia czegokolwiek. Albo mamy istnienie nieistniejącego albo istnienie nieograniczonego Wszechświata. Nie ma innej opcji bo nie ma czegoś pomiędzy istnieniem i nieistnieniem.

>Logiczna spojnosc nie moze pojawic sie w modelach zawierajacych pojecie "nieskonczonosci"

Nie, logiczna spójność nie pojawia się w modelach implikujących istnienie "nicości".
18-06-2019 02:28 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Podsumowujac ..wpierw wymyslil z nikad ze czas to przestrzen
>Nie, Minkowski tak to ujął w swojej metryce i nie chodziło o dosłowne utożsamianie czasu z przestrzenią.

Nie ma to zbytniej roznicy w jaki sposob probowali ujac to matematycy, gdyz mozna powiedziec w modelu "leza i kwicza" fundamenty teorii fizyki, gdzie widac braki chocby w zrozumieniu podstawowych pojec na fundamentalnym poziomie (logika gimnazjum sie klania).

Jak mowie ..ani przestrzen to nie czas, ani przestrzen i czas sie nie wyginaja, ani wszechswiat nie jest nieskonczony (nieskonczona przestrzen) w co wierzyli Minkowski i Einstein, gdyz wowczas oczywistym dla fizykow bylo ze taki nieskonczony kosmos MUSIALBY BYC STATYCZNYM, od zawsze takim samym w czasie (w dluzszym okresie nie moze miec racji bytu...w nieskonczonym czasie raz by sie wydarzyl ..rozlecial do nieskonczonosci albo zapadl w jedna calosc, koniec)...czyli takie same uklady planetarne "synne einsteinowskie wesole miasteczko" musialby istniec stale nieskonczonosc by sie nie rozpasc .. a my finalnie n niebie widzimy cos zupelnie przeciwnego ..kosmos dynamiczny.

Stad pojawienie sie watku wielkiego wybuchu jako konkluzja ze "kosmos musial miec poczatek".

Jesli zas przyjmiesz hipoteze eksplozji to powstaje kolejna seria paradoksow ...ale glownym problemem bedzie ze nie wyjasnisz tym modelem zadnej z obserwacji :

..ani przyczyny oddalania sie sie od siebie galaktyk, czyli ani kierunku, ani przyspieszenia, ani jednorodnosci modelem wybuchu ktory cyt "nie nalezy rozumiec jak wybuch", ani ksztaltu ..nic

Zrodlem zachowan galaktyk w Twojej logice musza byc "niewidzialne twory", gdyz innych jak materia we wszechswiecie nie ma. (brak logicznych opcji, mozliwosci)

Nowa perspektywa ow problem rozwiazuje, gdyz w nowym ujeciu za oddalanie sie obiektow poprzez ekspansje pola przestrzeni odpowiedzialna jest kumulujaca sie oraz wirujaca materia ..i jakby nie tylko w schemacie ucieczki galaktyk ..ale i te sama zasade zauwazamy na poziomie gwiazd i mikroskali atomowej.

>>"wirtualna 4 wymiarowa czasoprzestrzen"
>Tak, w pewnym sensie jest to "wirtualne", zupełnie jak Twoje spowolnienie czasu przy zmniejszaniu skali.

Tzn tak jak swietnie to opisales w jednym z postow : ze z punku widzenia jeszcze wiekszej skali galaktyki kreca sie szybciutko jak karuzela ...

..tyle ze uscislijmy ..w takim ukladzie dla mniejszej skali czas jest PRZYSPIESZONY a nie spowolniony.

Im wiekszy obiekt tym bardziej "zamrozony w czasie" w stosunku do mikrusa dla ktorego w tym samym okresie co dla duzego "zegarek tika szybciej"

www.youtube.com/watch?v=IZ9Q34MZkRw

(zauwazmy ze maly jest jakby "wyzwolony" spod obciazajacego wplywu masy/grawitacji, znajduje sie niejako niezaleznie "poza nia")

Perspektywa robaczkow

Dlatego tak ciezko zlapac muche czy ujrzec skrzydelka kolibra w locie ..ale i z tych samych wzgledow za bledna uwazam obecna koncepcje czasu oparta o "pierwotna czasoprzestrzen", "pierwotna sekunde", "pierwotny metr" ktore moga sie jedynie "wydluzac od pierwotnego wiecznego oryginalu" - modelu absolutnej przestrzeni i absolutnego czasu Newtona, gdzie wlasnie cala dynamika opiera sie o staly metr i stala sekunde jednakze nie sa te "hipotetyczne opisy ruchu cial z punktu A do B w wirtualnej absolutnej przestrzeni" wyznacznikiem struktury wszechswiata, ani tymbardziej nie stanowia czym sa czas i przestrzen.. to nalezy raczej wyprowadzic z obserwacji.

Sa to jakby zasadnicze dla zrozumienia calej sytuacji kwestie.

>>owa odleglosc.."filozoficzno-logicznie" (niewiem jak ujac : ) nie moze sie "wykrzywiac i odginac spowrotem" ..a ewentualnie wydluzac sie lub skracac, czyli rozszerzac badz kurczyc (co widzimy u Bohra).
>Ale co za różnica czy się "wygina" czy "skraca"? Wszystko zależy od punktu widzenia. Odrzucasz jedną "niedosłowną" abstrakcję zastępując ją inną "niedosłowną". Pomiar to pomiar, może się w pewnym sensie "wyginać", "kurczyć" itp. Ale to nie znaczy, że materia się wygina i kurczy fizycznie tylko dlatego, że ją mierzymy. To jest właśnie ten platonizm. Ewentualnie można by jeszcze argumentować, iż np. prędkość powoduje fizyczne "spłaszczenie" lub że np. masa powoduje zakrzywienie eteru a co za tym idzie np. zakrzywienie rozchodzącego się w nim światła.

Nie "wygina czy skreca" ..tylko "wygina czy rozszerza" i chodzi o przestrzen, a nie materie (ta akurat posiada strukture plastyczna ktora wynika z wlasciwosci i dlatego wiadomo ze daje sie formowac).

Roznica jest taka ze uwazam iz czynniki czy to czasu, przestrzeni czy predkosci zdefiniowane sa przez logike od samego poczatku i nie moga (ich wlasnosci) byc dowolnie interpretowane.

Oznacza to wlasnie ze czas moze "przyspieszac lub zwalniac", a nie wykrzywiac ..ze przestrzen dystans rozszerzac badz kurczyc ..a temperatura wylacznie byc zimna lub goraca.

Jesli zaczniemy wymyslac ze przestrzen i czas moga sie "skrecac" i "wyginac" ..to rownie dobrze mozemy zalozyc ze temperatura moze sie rozszerzac, a np predkosc podgrzewac

>>[w jeszcze ogolniejszym ujeciu chodzi mi o to, ze "czas i przestrzen" sa w pelni relatywne, zalezne od czynnika masy]
>Tak, są relatywne bo to tylko miary. Nie rozumiem natomiast co masz na myśli pisząc, że są zależne od czynnika masy. Jak nie chodzi o zakrzywienie typu grawitacja to nie wiem o co.

W OTW masz 1 metr ktory moze sie wylacznie wydluzac, ale nigdy kurczyc ..a takze 1 sekunde tempo ktore rowniez moze jedynie sie wykrzywic dluzej a nigdy odkrzywic szybciej (nie wiadomo jaka retoryke stosowac ..skoro czas nie plynie szybciej lub wolniej tylko sie "wygina")

W nowym modelu ow metr i sekunda to jednostki wylacznie umowne ..a metr i sekunda zmieniaja sie relatywnie w zaleznosci od masy obserwatora czyli skali wielkosci (mniejszy uklad inercjalny zyje sobie w wiekszym itd jak matrioszka...a nie ze mamy jeden ustalono-przewidziany od poczatku przez Einsteina dla calego wszechswiata - OTW)

.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Nie jest wymagana pustka ..gdyz jesli na poczatku "wodor wypelnial cala empiryczna rzeczywistosc"
>Opisz w takim razie strukturę tego wodoru tak, żeby nie było między jego atomami pustki. Nie mógł być korpuskułą, czym więc był?

Atom :

Energia-substancja kumulujaca sie w paczki wirujace odpychajace sie elektrony, protony, statyczne neutrony ktore na zasadzie multiplifikacji dalej tworza przestrzenna strukture korpuskuly.

>>"poupakowywanie materii/energii w paczki (zamrozenie) i jej rozproszenie, oddzielenie od siebie"
>Oddzielając od siebie zwiększasz ilość "pustki" jako "nicości". Chyba, że coś tam fizycznie jednak jest, pytanie co. Mówiąc, że to fizyczna przestrzeń opisujesz w sumie eter tylko źle dobierasz pojęcia, gdyż przestrzeń to miara fizycznych bytów w tym eterze.

Podgrzewajac atomy (kumulujac materie) zwiekszam ich objetosc przestrzenna (skok Bohra), a nie pustke miedzy nimi (pustka nie istnieje : )

>>W sensie metodologii, nie zajmuje sie wogole problemem nicosci dopoki obserwacje empiryczne pasuja do pustolowanego modelu
>No ale obserwujesz pustą przestrzeń np. między atomami. Myślisz, że to jest taka ontologiczna, fizyczna "nicość" czy jednak coś konkretnego tam jest?

Pusta przestrzen miedzy atomami ? Tzn to jest troche jak w "matrioszce" atom wytwarza wlasne pole umieszczone w polu wytwarzanym przez jadro Ziemi. Ten uklad z kolei osadzony jest w przestrzeni wytworzonej przez lokalna gwiazde ..a calosc w "przestrzeni miedzygalaktycznej" ktora wytwarza jadro drogi mlecznej.

Pustej przestrzeni, "pustki" nie ma w rzeczywistym swiecie. W stanie pierwotnym CMB "cala fizyczna rzeczywistosc wypelniala substancja/energia" (promieniowanie obecne w najdalszych zakatkach) ..a przestrzen jest jedynie "wytworem/wtornym sztucznym", stad "grawitacja" - "uklad chce powrocic do pierwotnej rownowagi" (naturalny stan w ktorym nie ma przestrzeni).

>>dzieki czemu moge wyjasnic koncentracje na mapie tla CMB ..rownomierne rozlozenie galaktyk, podac przyczyne kierunek ekspansji, wyjasnic jej przyspieszenie, czy nawet ksztalt kosmosu.
>Różne modele to opisują. Ty wybrałeś taki, który postuluje "kształt kosmosu" i inne wewnętrznie sprzeczne idee.

"Rozne modele" np jakie ..niewidzialne energie czy inflacje sprzeczne nawet ze zdrowym rozsadkiem ? come on

Sa konkretne obserwacje ..a nowe ujecie wyjasnia je wszystkie, takze ksztalt kosmosu za pomoca pojedynczej zasady (nieco zmodyfikowanej relacji masy i przestrzeni, gdzie "rozciaganie gumowej tkaniny to nie jej "zakrzywianie, wyginanie, zaginanie" .. a poprostu rozszerzanie : D ).

>Kosmos nie może mieć granicy (a więc kształtu) bo to implikuje istnienie pustki poza tą granicą. Twierdząc, że granicy nie ma implikujesz jego nieskończoność. Twierdząc, że jednocześnie jest skończony w rozmiarze (w danej chwili powiedzmy) ale bez granicy tworzysz oksymoron. Próbując ominąć tą sprzeczność postuluje się istnienie mistycznych, dodatkowych wymiarów przestrzennych. I tak źle i tak niedobrze.

Jak mowie ..model nieskonczonego kosmosu nie ma jakby sensu logicznego gdyz wymusza jego niezmiennosc i statycznosc w czasie ..

Wierzysz ze uklad sloneczny kreci sie w nieskonczonosc, a caly kosmos zawsze wygladal jak wyglada ? (skad tak nieslychana stabilnosc w nieskonczenie dlugim czasie)

>>...nie wyjasnisz tym ani kierunku "ucieczki galaktyk" ani homogenicznosci, ani przyspieszenia ekspansji..
>Są modele nieskończonego w rozmiarze i czasie Wszechświata, które to wyjaśniają. Podałem Ci przykładowe prace naukowe. Jest ich więcej, wejdź sobie np. na Google Scholar i poszukaj.

Nie wyjasnisz : ) (a "tlumaczenia problemow" znam ..mniej wiecej ..jak ludzie kroczek po kroczku w kazdej dziedzinie wspinali sie powoli na kolejne "szczebelki rozumienia" i jak mysl idea ewoluowaly <-sama esencja i smaczek oraz najlepsza moim zdaniem metoda nauki/poznawania w sensie WIDZENIA - ROZUMIENIA PODSTAW FUNDAMENTOW SWIATA ..wkleje pozniej serie fimow z gatunku "must seen" wlasnie o tej tematyce)

Najprostsze pytanie (tylko bez wklejania linkow ; ) ..jak wyjasnisz jedna teoria modelem ...jednorodnosc rozkladu galaktyk zakladajac ze wszystko bylo kiedys chmura wodoru(wiedzac ze "z mechanizmow roboczych" istnieje wylacznie grawitacja, sila skupiajaca) ..KIERUNEK EKSPANSJI (puchniecie ..kazdy ucieka od kazdego) ...ORAZ JEJ PRZYSPIESZENIE (coz to za dziwny i "szczegolny rodzaj eksplozji")

Jestes w stanie wyjasnic kazdy wspomniany aspekt jedna zasada, prawem, mysla, wyjasnieniem ? (uzywajac grawitacji Newtona, krzywizn Einsteina itp wynalazkow )

Widzisz ... TO JEST PRAWDZIWA NAUKA

CHODZI O WYJASNIENIE ROZNYCH OBSERWACJI/ZACHOWAN TYM SAMYM PRAWEM/ZASADA

Na tym opiera sie nauka empiryczna i w zakesie dziezdziny fizyki ..nie ma sensu niczego innego rozpatrywac (poza poszukiwaniem spojnych logicznie rozwiazan)

..mozna "gdybac o nicosciach i nieskonczonosciach" ale bedzie to analiza jedynie w obszarze "metafizyki", czegos co realnego materialnego swiata (naszego otoczenia) niebardzo dotyczy.

>>(pozbywajac sie jednego, malo istotnego problemu ..tworzymy 10 innych)
>Zależy od modelu.

Tzn wiadome jest ze STW/OTW big bang inflacja ciemne energie materie itp "modele" .. to nic wiecej jeden wielki balagan i sami naukowcy przeczuwaja od dawna ze "cos tu jest nie tak".

Kazdy niby czeka na nowa teorie, bo ta w gruncie rzeczy nic nie wyjasnia jest sprzeczna, zawiera paradoksy, podporki podporek .. ale jednoczesnie slyszy sie : "wszystko mamy wyliczone do 1 do 32 sekundy po bigbangu" ..(blazenada lecz autorytety tlumacza to fraza : "wiem ze nic niewiem" i "jak pieknie jest odkrywac, rozwazac, szukac, myslec nowych rozwiazan" <- co oznaczac ma niby "jacy to jestesmy madrzy , otwarci" ..w rzeczywistosci umyslowy beton przekonany o wlasnej nieomylnosci i tlumiacy kazda samodzielna kreatywnosc.. przy czym niezdolny nawet do samodzielnego myslenia. Takie kopiarko wklejarki cudzych pomyslow, ludzie ktorzy zyja "z", nie "dla" nauki.

.
mancziz (1830 punktów)
>Energia-substancja kumulujaca sie w paczki wirujace odpychajace sie

Traktujesz energię jako coś fizycznego - duży błąd. Energia to pojęcie opisujące ruch materii. Fizycznie jest tylko substancja mająca np. jakąś energię (tak samo jak mająca rozmiar, masę itd. - to są abstrakcje opisujące materię, czyli to co istnieje fizycznie). Zgadzam się natomiast z tym wirowaniem substancji.

>Podgrzewajac atomy (kumulujac materie) zwiekszam ich objetosc przestrzenna (skok Bohra), a nie pustke miedzy nimi (pustka nie istnieje : )

Zostawmy to podgrzewanie. Czyli wg Ciebie atomy są szczelnie upakowane jeden przy drugim bez żadnej "nicości" między nimi. Nie upakujesz tak korpuskuł w 3-wymiarowej przestrzeni, chyba że odkształcisz te atomy jak np. przy połączonych bańkach piany w kąpieli. Czyli znowu powstaje pytanie - co jest między atomami? Co jest między elektronem a jądrem atomu?

>W stanie pierwotnym CMB "cala fizyczna rzeczywistosc wypelniala substancja/energia"

Czyli eter. Zawsze był czy powstał z czegoś?

>"uklad chce powrocic do pierwotnej rownowagi" (naturalny stan w ktorym nie ma przestrzeni)

W naturalnym stanie jest materia a nie ma przestrzeni? Czyli jak już to w tym specyficznym kontekście istnieje coś niemierzalnego - coś jak eter jako nieskończona całość. Inaczej powstanie Ci sprzeczność. Poza tym taki eter nie może być w bezruchu bo wtedy nigdy nie powstaną żadne cząstki - energia nie bierze się znikąd.

>"Rozne modele" np jakie ..niewidzialne energie czy inflacje sprzeczne nawet ze zdrowym rozsadkiem ? come on

Podałem Ci odnośniki (do trzech prac naukowych i jednego artykułu), sprawdzisz je kiedyś czy nie? Come on!

>Sa konkretne obserwacje ..a nowe ujecie wyjasnia je wszystkie

Jakie konkretnie ujęcie masz na myśli? Sam stworzyłeś ten model? Jak go nazwałeś?

>takze ksztalt kosmosu za pomoca pojedynczej zasady (nieco zmodyfikowanej relacji masy i przestrzeni, gdzie "rozciaganie gumowej tkaniny to nie jej "zakrzywianie, wyginanie, zaginanie" .. a poprostu rozszerzanie

Nie rozciągniesz gumy w nicości. Nie stworzysz nowej materii/przestrzeni z nicości.

>Jak mowie ..model nieskonczonego kosmosu nie ma jakby sensu logicznego gdyz wymusza jego niezmiennosc i statycznosc w czasie

Statyczność oznacza tu brak inflacji (ekspansji przestrzennej). Tylko tyle i aż tyle. Ty z góry zakładasz, że musi być ekspansja (bo tak) a potem wszystko ujmujesz w tym kontekście i Ci wchodzi "nielogiczność". Nielogiczny jest Twój kontekst, jego podstawowe przesłanki. Chyba, że pisząc "statyczność" masz na myśli co innego niż to, co oznacza to pojęcie obecnie w kosmologii.

>Wierzysz ze uklad sloneczny kreci sie w nieskonczonosc, a caly kosmos zawsze wygladal jak wyglada ?

Nie o to chodzi w modelach statycznego Wszechświata. Sorry ale Ty nie rozumiesz, co te modele znaczą w praktyce.

>(skad tak nieslychana stabilnosc w nieskonczenie dlugim czasie)

Nie ma żadnej stabilności w takim sensie.

>a "tlumaczenia problemow" znam ..mniej wiecej

Myślę, że mniej. Czekam aż się w końcu odniesiesz do któregoś z podanych przeze mnie modeli. Pewnie się nie doczekam.

>wkleje pozniej serie fimow z gatunku "must seen" wlasnie o tej tematyce)

Nic nie wklejaj bo nie będę już sprawdzał żadnego Twojego odnośnika dopóki Ty nie sprawdzisz moich. Chyba, że dla innych chcesz wkleić, ale na mnie nie licz.

>.jak wyjasnisz jedna teoria modelem ...jednorodnosc rozkladu galaktyk zakladajac ze wszystko bylo kiedys chmura wodoru

Nie, wszystko nie było kiedyś chmurą wodoru. Jakaś część Wszechświata być może była - nie wiem, nie upieram się przy jakimś jednym modelu tylko odrzucam te wewnętrznie sprzeczne. Nie widzę też w jaki sposób "jednorodność" rozkładu koliduje ze statycznymi modelami Wszechświata. Być może też źle to interpretujemy (jak z rzekomą ucieczką galaktyk - co jest wytłumaczone w podanych przeze mnie pracach).

>(wiedzac ze "z mechanizmow roboczych" istnieje wylacznie grawitacja, sila skupiajaca)

Skąd wiesz, że istnieje tylko grawitacja? Fizyka postuluje różne rodzaje oddziaływań. Rozumiem, że w Twoim modelu wszystko to spójnie zunifikowałeś - super. To teraz podaj odnośnik, który by dokładnie ten Twój model opisywał (wyliczenia też). Bardzo chętnie przeczytam, nawet jeśli nie będę w stanie zweryfikować konkretnych wyliczeń.

>..KIERUNEK EKSPANSJI (puchniecie ..kazdy ucieka od kazdego)

Być może nie ma żadnej ekspansji. Sprawdź podane przeze mnie modele. Chyba, że zamiast ze mną wolisz dyskutować sam ze sobą.

>Jestes w stanie wyjasnic kazdy wspomniany aspekt jedna zasada, prawem, mysla, wyjasnieniem ?

Nie, nie jestem. Ty jesteś, naprawdę się cieszę. Teraz podziel się ze mną tym swoim modelem - gdzie on jest?

>Widzisz ... TO JEST PRAWDZIWA NAUKA

Nie, to co piszesz to są na razie czyste gdybania. Pokażesz cały model z wyliczeniami itd. to będzie nauka (chyba, mam nadzieję).

>CHODZI O WYJASNIENIE ROZNYCH OBSERWACJI/ZACHOWAN TYM SAMYM PRAWEM/ZASADA

Mi z kolei chodzi o to, żebyś pokazał ten swój model.

>Na tym opiera sie nauka empiryczna i w zakesie dziezdziny fizyki ..nie ma sensu niczego innego rozpatrywac (poza poszukiwaniem spojnych logicznie rozwiazan)

Czyli nie ma sensu rozpatrywać modeli postulujących ekspansję przestrzeni.

>..mozna "gdybac o nicosciach i nieskonczonosciach"

Przecież to z Twojego modelu wynika istnienie nicości. Nieskończoność w rozmiarze czy czasie natomiast to żadne gdybanie tylko warunek konieczny istnienia czegokolwiek.

>>Zależy od modelu.
>Tzn wiadome jest ze STW/OTW big bang inflacja ciemne energie materie itp "modele" .. to nic wiecej jeden wielki balagan

A co z podlinkowanymi przeze mnie modelami? Odniesiesz się do nich czy nie? Męska decyzja - tak/nie.

>Kazdy niby czeka na nowa teorie, bo ta w gruncie rzeczy nic nie wyjasnia jest sprzeczna

Ja czekam aż sprawdzisz te podane przeze mnie. Się nie doczekam - masz nieskończoność w praktyce.
18-06-2019 17:35 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>ani wszechswiat nie jest nieskonczony (nieskonczona przestrzen) w co wierzyli Minkowski i Einstein

Jest, musi być.

>gdyz wowczas oczywistym dla fizykow bylo ze taki nieskonczony kosmos MUSIALBY BYC STATYCZNYM, od zawsze takim samym w czasie (w dluzszym okresie nie moze miec racji bytu...w nieskonczonym czasie raz by sie wydarzyl ..rozlecial do nieskonczonosci albo zapadl w jedna calosc, koniec)

Zupełnie tego nie rozumiesz. Taka to dyskusja z Tobą, jak z politykiem w TV - ja swoje a on swoje, w ogóle nie zwracając uwagi co mówię. Ja Ci piszę, że nie ma żadnego powstał (i zniknął) a Ty, że powstał raz i zniknął. Mieszasz konteksty i ciągle mierzysz ten nieskończony Wszechświat swoją miarą. Nie ma żadnego rozleciał (bo nie ma w czym się rozlecieć), nie ma żadnego zapadł.

>a my finalnie n niebie widzimy cos zupelnie przeciwnego ..kosmos dynamiczny.

Nie, nie widzimy że Wszechświat się rozszerza (to nie ma sensu i logicznie i fizycznie). Źle interpretujemy dane. Sam pisałeś - patrzę, widzę, rozumiem. Patrzysz i widzisz jak Ci galaktyki uciekają?

>Stad pojawienie sie watku wielkiego wybuchu jako konkluzja ze "kosmos musial miec poczatek".

Zła przesłanka. Nie było żadnego początku.

>..ani przyczyny oddalania sie sie od siebie galaktyk

Bo się może nie oddalają. Słuchaj, podałem Ci konkretne modele, Ty nawet nie zerknąłeś o wczytaniu się nie mówiąc. Wyłuskujesz jakieś zdanie z tego co napisałem a całą resztę ignorujesz bo nie pasuje do Twojej hipotezy. Ja nie będę się tu bawił w obrońcę wszystkiego co mówił Einstein bo już Ci napisałem, że nie jestem jego obrońcą w takim sensie. Nie mówiąc już o tym, że nie jestem fizykiem (oceniam filozoficzne podstawy fizyki a nie konkretne wyliczenia - do których też się nie odnosisz ale upierasz się, że są niepraktyczne). Idź na tematyczne forum o fizyce i zobacz ile wytrzymasz.

>Zrodlem zachowan galaktyk w Twojej logice musza byc "niewidzialne twory", gdyz innych jak materia we wszechswiecie nie ma.

Nie, źródłem są byty same w sobie - czyli materia sama w sobie. Patrzysz na fizyczne pojęcie "siła" jako na coś oderwanego od materii.

>(brak logicznych opcji, mozliwosci)

Są opcje, napisałem o nich ale Ty je kompletnie ignorujesz, przelatujesz przez moje posty jak grupa hipisów przez słoneczną polanę i tylko wyłapujesz co ładniej Ci pachnące kwiatki (chociaż dla nich akurat czas stał w miejscu bo żyli tylko chwilą, kolejny paradoks).

>gdyz w nowym ujeciu za oddalanie sie obiektow poprzez ekspansje pola przestrzeni

Pojęcie "ekspansja pola przestrzeni" nie ma w ogóle sensu - napisałem Ci dlaczego.

>..tyle ze uscislijmy ..w takim ukladzie dla mniejszej skali czas jest PRZYSPIESZONY a nie spowolniony.

Nie o to mi chodzi, z punktu widzenia dużej skali procesy zachodzące w mniejszej skali wyglądają na szybsze. Te Twoje przyśpieszenie czasu widać tylko w skali większej kiedy patrzymy na mniejszą. Być może należy również uwzględnić spowolnienie spowodowane tym, że coś większego musi pokonywać większy opór otaczającej to coś materii (powietrza, eteru czy czegokolwiek).

>(zauwazmy ze maly jest jakby "wyzwolony" spod obciazajacego wplywu masy/grawitacji, znajduje sie niejako niezaleznie "poza nia")

Z tą grawitacją to nie jestem pewien, bo przecież bez względu na rozmiar czy wagę ciała, spada ono z takim samym przyspieszeniem jak inne ciała. Czyli czy mały czy duży na Ziemi jest pod takim samym wpływem ziemskiej grawitacji (w danym miejscu na globie). Jak już to właśnie opory ruchu mogą być różne.

>ale i z tych samych wzgledow za bledna uwazam obecna koncepcje czasu oparta o "pierwotna czasoprzestrzen", "pierwotna sekunde", "pierwotny metr"

Ale to są miary "pierwotne" dla naszej konkretnej ludzkiej skali. Nie zamieniamy się w krasnoludki ani w olbrzymy więc mamy pewne wspólne, standardowe jednostki. To jest zupełnie bez znaczenia w całej dyskusji - ważne żeby coś wspólnie uzgodnić.

>Nie "wygina czy skreca" ..tylko "wygina czy rozszerza"

Napisałem "skraca" a nie "skreca". Tak właśnie czytasz co piszę.

>i chodzi o przestrzen, a nie materie (ta akurat posiada strukture plastyczna ktora wynika z wlasciwosci i dlatego wiadomo ze daje sie formowac).

Przestrzeń sama w sobie się nie rozszerza (czy kurczy), to nasz pomiar materii wygląda tak lub inaczej w zależności od skali, prędkości itd.

>Roznica jest taka ze uwazam iz czynniki czy to czasu, przestrzeni czy predkosci zdefiniowane sa przez logike od samego poczatku i nie moga (ich wlasnosci) byc dowolnie interpretowane.

No to zdefiniuj przestrzeń i czas.

>Oznacza to wlasnie ze czas moze "przyspieszac lub zwalniac", a nie wykrzywiac

Zgadzam się, wykrzywienie czasoprzestrzeni w OTW jest problematycznie opisywane przez fizyków (ale tak samo dylatacja czasu czy kontrakcja długości w STW). Najgorsze, że sami fizycy tego nie rozumieją i piszą np. tak:
Cytat:
Chociaż nie umiemy sobie takiego zakrzywienia wyobrazić (można powiedzieć, że jest to jakieś ograniczenie naszego umysłu), to możemy stosować aparat matematyczny który je opisuje.
.
zapytajfiz(*)zakrzywienie-czasoprzestrzeni/

Czysty platonizm (tu w sumie kantyzm). Reszta tłumaczenia też dość mętna. Nawet jeśli matematyka się zgadza to wciąż ujęcie filozoficzne jest nijakie a tłumaczenie tego na takich jak podana analogiach to coś jak pokazywanie rzekomej ekspansji Wszechświata na przykładzie balona. To jest właśnie ten Einsteinowski neokantyzm niestety.

>Jesli zaczniemy wymyslac ze przestrzen i czas moga sie "skrecac" i "wyginac" ..to rownie dobrze mozemy zalozyc ze temperatura moze sie rozszerzac, a np predkosc podgrzewac

No ale to samo dotyczy "metrycznej ekspansji" czy "spowolnienia czasu" u Ciebie.
mancziz (1830 punktów)
>(nie wiadomo jaka retoryke stosowac ..skoro czas nie plynie szybciej lub wolniej tylko sie "wygina")

Twoja retoryka jest identyczna. Mieszasz konteksty (skale) i Ci wychodzi "spowolnienie". Wrzucasz dwa różne pojęcia np. "metr" jako jedno pojęcie do wspólnego kontekstu i piszesz takie rzeczy. To błąd logiczny. Jak ma być wspólny kontekst to napisz np. "mały metr" i "duży metr" bo inaczej to masz ekwiwokację. Tak patrząc nie ma żadnego "spowolnienia czasu" tylko zmiana jednostek miary wynikająca ze zmiany skali. "Spowolnienie" masz jeśli używasz jednostek z dużej skali będąc małym i "przyspieszenie" jeśli używasz jednostek z małej skali będąc dużym. Bez porównywania skal w ten sposób nie ma żadnego spowolnienia i przyspieszenia. Stąd też wrażenia innego tempa tych samych procesów przy różnych wielkościach (dziecko-dorosły), gdzie dziecko postrzega procesy relatywnie do swojej własnej wielkości.

>a metr i sekunda zmieniaja sie relatywnie w zaleznosci od masy obserwatora czyli skali wielkosci

Sama masa jest tu bez znaczenia. Chodzi o wielkość jako rozmiar.

>(mniejszy uklad inercjalny zyje sobie w wiekszym itd jak matrioszka...a nie ze mamy jeden ustalono-przewidziany od poczatku przez Einsteina dla calego wszechswiata - OTW)

Mamy jeden dla naszej, ludzkiej, skali. Po co nam wchodzić na skalę atomu i wyobrażać sobie, jak tam byśmy coś zmierzyli? Co w tym praktycznego?
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>W modelu w ktorym zakladam nieskonczona przestrzen pustke
>No przecież Ci piszę, że nie ma żadnej nieskończonej pustki tylko jest nieskończona materia (eter i inne fizyczne byty).

(nikt nigdy nie zaobserwowal takze nie wiadomo czym jest i czy wogole istnieje .."eter" <-"byt z nikad" hipotetyczny model "nieempirycznej nieskonczonoscio statycznosci wyposazonej w strukture")

Czyli wg Twojej wizji kosmos posiada nieskonczona ilosc materii = nieskonczona ilosc oddalonych od siebie galaktyk , a w nich systemy gwiezdne i planetarne. Zatem okretem z napedem warp 25 firmy "STAR" : ) mozna by leciec i leciec i leciec podziwiajac kolejne galaktyki w nieskonczonej przestrzeni rowniez i czasie ..GDYZ TE SA WARUNKIEM ISTNIENIA NIESKONCZONEJ (odseparowanej od siebie przestrzennie) ILOSCI MATERII ("garaz", "arena" musi byc wymiarem nieskonczona by "pomiescic wszystko", a i czas konca miec nie moze)

Jesli nie statycznosc to pojawia sie pytanie o poczatki ..wybuch, eksplozja ?

I tu huston mamy problem ..bo jesli sama chmura po wybuchu znajdowala sie w nieskonczonej statycznej arenie przestrzennej pustki.. to nigdy nie zauwazylibysmy promieniowania tla na obecnych krancach kosmosu, co znaczylo by ze chmura jest niby na poczatku skurczona do malego obszaru i jednoczesnie rozszerzona po kres wszechswiata

(wybuch chyba nie mogl nastapic w kazdym punkcie przestrzennej nieskonczonosci..a pierwotna materia pojawila sie na "skonczonym obszarze".. jako chmura i wowczas rozprezajac sie i rozszerzajac utworzyla galaktyki ..czy jak to opisac)

www.racjonalista.pl/forum.php/s,761865

(bardzo dokladnie, obrazowo wyjasnione)

>>i "mechaniczny wybuch kinetyczny z nikad" pojawia sie momentalnie cala masa sprzecznsci i paradoksow
>Tak ale w Twoim modelu też są paradoksy.

..narazie zauwazylem jeden, ale nie traktuje go jako paradoks ..czy "nieskonczona nicosc" musi byc wymagana aby mogla powstac fizyczna przestrzen ? hmm czy oby napewno jesli np wczesniej cala dostepna rzeczywistosc wypelniala energia, substancja z CMB

Wowczas przestrzen tworzy sie jakby "wewnatrz tej chmury" i z niej wynika

..inna kwestia: po co wnikac w tak nieempiryczny problem, skoro w otaczajacym swiecie widze rozszerzajaca sie przestrzen, a za pomoca postulowanej relacji "masa-przestrzen" jestem w stanie wyjasnic bardzo dluga liste zjawisk i obserwacji z ktorymi obecny model sobie nie radzi ..np ciemne energie, materie, nieskonczonosci, osobliwe czarne dziury, inflacje itp dziwolagi

>>Dodatkowa przestrzen wytwarza gorace, ciezkie i wirujace jadro z siebie, "zamienia ja/tworzy pole z rozgniecionej masy".
>Przestrzeń to miara, nie może niczego tworzyć. Nawet jak przyjmiemy, że mówisz o eterze to nie może on tworzyć siebie z siebie. Mogą się co najwyżej tworzyć z niego różne cząsteczki (wirujące korpuskuły jak najbardziej) wskutek ciągłych drgań tego eteru i oddziaływania jednej jego drgającej części z inną.

Przestrzen nie tworzy.. ona jest wytwarzana i nie z samej siebie ..a "wyciska ja" jak cytryne z materii owo ciezkie, gorace, scisniete, wirujace jadro ..zamieniajac mase-energie na fizyczne pole wokol.

Masa generuje przestrzen/pole.

>>Nieskonczenie punkt, czy nieskonczenie wielka przestrzen to pojecia wirtualne
>Nie, nieskończenie mały punkt to "nic". (CZYLI POJECIE WIRTUALNE) Jego przeciwieństwo, czyli nieskończenie duży Wszechświat to "wszystko". "Nicość" nie istnieje, "wszystkość" jak najbardziej. Rzecz w tym aby rozumieć istotę pomiaru. Żeby coś zmierzyć trzeba nadać temu granice w czasie i przestrzeni. To jest warunek konieczny pomiaru. Dlatego nie zmierzysz Wszechświata, jedynie jakiś wybrany jego fragment. Nieskończoność to coś "wirtualnego" tylko w kontekście pomiaru - gdyż pomiar opiera się na wyodrębnianiu (ograniczaniu) czegoś. Nie wyodrębnisz wszystkiego z wszystkiego, tylko coś konkretnego z wszystkiego. Byt to Twoje konkretne wyodrębnienie fragmentu materii z wszystkiego co istnieje, określeniu jego cech, zachowania czy zmierzeniu go.

Filozoficznie : ) ..tylko jak mowie ..wybuch z nicosc w takiej nieskonczonosci jest "nieopisywalno-niewyobrazalny", niespojny logicznie.

Nieskonczony kosmos musi byc statyczny, "wesole misteczko" - uklad sloneczny jak zegarek od zawsze po wsze wieki taki sam ..a poniewaz wiesz ze istnieje przyciaganie ..wiec Twoj uklad nie ma szansy w nieskonczenie dlugim okresie.

Model materii z nikad ktora wybucha bezposrednio w nieskonczona ilosc rownomiernie od siebie oddalonych galaktyk ..tez podejrzano watpliwy .."takie cos" musialo by tak wybuchnac ze momentalnie rownooddalone od siebie galaktyki, pojawiaja sie w calym kosmosie.

(link o mistyfikacji bigbang/inflacji)

>>Owa nieskonczosc w ktora popadl czlowiek jest jedynie iluzja, blednym i smutnym wrazeniem wyniklym z zalozenia o niekonczacej sie "nieskonczonej" multiplifikacji lub dzieleniu jednostki
>Nie, to logiczny i konieczny warunek istnienia czegokolwiek. Albo mamy istnienie nieistniejącego albo istnienie nieograniczonego Wszechświata. Nie ma innej opcji bo nie ma czegoś pomiędzy istnieniem i nieistnieniem.

Chodzi o swiat materialny ..ten musi byc skonczony, a calosc zamykac sie w harmonii i rownowadze, aby moc egzystowac wielokrotnie, "wiecznie" (jedyny sens bytowania systemu) ..transformowac od jednolitej chmury gdzie przestrzeni nie ma ..poprzez kosmos jaki widzimy ..a nastepnie spowrotem do poczatkow, gdy postepujaca kumulacja ustanie.

>>Logiczna spojnosc nie moze pojawic sie w modelach zawierajacych pojecie "nieskonczonosci"
>Nie, logiczna spójność nie pojawia się w modelach implikujących istnienie "nicości".

No wlasnie nieskonczonosc niesie ze soba wiele paradoksow.

Jesli np wymiarowo kosmos jest nieskonczony ..to nawet nieskonczona w nim ilosc galaktyk ..w nieskonczenie dlugim czasie oddalilaby sie od siebie raz (widzimy po redshifcie ze uciekaja coraz szybciej) jeden jedyny w nieskonczonosc ..i co dalej ? takie trwanie w nieskonczonosci w nieskonczonej pustce ?
.
mancziz (1830 punktów)
>(nikt nigdy nie zaobserwowal takze nie wiadomo czym jest i czy wogole istnieje .."eter"

Eter nie ma struktury wewnętrznej - jest ostateczną, niepodzielną formą materii. Wpływ jego istnienia jest obserwowany w niektórych interpretacjach.

>Zatem okretem z napedem warp 25 firmy "STAR" : ) mozna by leciec i leciec i leciec podziwiajac kolejne galaktyki w nieskonczonej przestrzeni rowniez i czasie

Dokładnie.

> ..GDYZ TE SA WARUNKIEM ISTNIENIA NIESKONCZONEJ (odseparowanej od siebie przestrzennie) ILOSCI MATERII

Jedne formy materii są odseparowane od innych - nie ma żadnej pustej przestrzeni w ontologicznym sensie.

>Jesli nie statycznosc to pojawia sie pytanie o poczatki ..wybuch, eksplozja ?

A tak dobrze było. Jakie początki? Piszę o wiecznym Wszechświecie a Ty pytasz o jego początek. Poddaję się.

>I tu huston mamy problem

No mamy, bo szukamy początku wiecznego i granic nieskończonego.

>bo jesli sama chmura po wybuchu znajdowala sie w nieskonczonej statycznej arenie przestrzennej pustki..

Ja Ci piszę - nie ma pustki. Ty na to - mamy problem bo jest chmura w pustce. Poza tym nie rozumiesz pojęcia "statyczny" w tym kontekście.

>to nigdy nie zauwazylibysmy promieniowania tla na obecnych krancach kosmosu

Jasne, że byśmy zaobserwowali - bo Wszechświat (materia w nim) jest nieskończony i ma w sobie np. eter.

>co znaczylo by ze chmura jest niby na poczatku skurczona do malego obszaru i jednoczesnie rozszerzona po kres wszechswiata

Znowu szukasz początku wiecznego i granicy (mały obszar) nieograniczonego. No i co ja mam odpisać? Że nieskończony w rozmiarze Wszechświat nie ma granicy? Pisałem tyle razy i nic.

>wybuch chyba nie mogl nastapic w kazdym punkcie przestrzennej nieskonczonosci

Gdzie ja napisałem, że musiał być wybuch? To jedna z opcji jeśli uznać pewne elementy teorii WW (ale nie żadna ekspansja wszystkiego tylko części materii w innej materii - a raczej zamiana miejscami różnych form materii bo inaczej mamy pustkę). Osobiście się skłaniam raczej ku innym modelom.

>.. jako chmura i wowczas rozprezajac sie i rozszerzajac utworzyla galaktyki ..czy jak to opisac

Masz modele bez ekspansji.

>..narazie zauwazylem jeden, ale nie traktuje go jako paradoks ..czy "nieskonczona nicosc" musi byc wymagana aby mogla powstac fizyczna przestrzen

Fizyczna przestrzeń nie może powstać - zawsze jest. Nie może też się rozszerzać - jest nieskończona. To już dwa paradoksy nie do ominięcia u Ciebie.

>hmm czy oby napewno jesli np wczesniej cala dostepna rzeczywistosc wypelniala energia, substancja z CMB

Nie, nie wypełniała. Jak już to wypełniała fragment Wszechświata (i nie energia tylko materia, substancja, która się rusza - czyli ma energię), w którym akurat jesteśmy. I takich fragmentów jest więcej.

>Wowczas przestrzen tworzy sie jakby "wewnatrz tej chmury" i z niej wynika

Nie, przestrzeń to miara materii a nie coś co nagle gdzieś powstaje.

>..inna kwestia: po co wnikac w tak nieempiryczny problem

Po co wnikać w wewnętrzną sprzeczność jakiejś teorii? Głównie po to, żeby wiedzieć czy jest prawdziwa. Twoja nie jest.

>skoro w otaczajacym swiecie widze rozszerzajaca sie przestrzen

Nie rozszerzającą tylko istniejącą jako miara materii. Pokaż mi gdziekolwiek ekspansję samej przestrzeni - tylko nie redshift, bo wtedy udowadniasz swoje własne założenia wybierając a priori jakąś interpretację bo tak.

>za pomoca postulowanej relacji "masa-przestrzen" jestem w stanie wyjasnic bardzo dluga liste zjawisk i obserwacji z ktorymi obecny model sobie nie radzi

Ale Ty to robisz popełniając błędy logiczne - model do odrzucenia raczej.

>Przestrzen nie tworzy.. ona jest wytwarzana i nie z samej siebie ..a "wyciska ja" jak cytryne z materii

Traktujesz przestrzeń jako fizyczny byt. Materia wyciskająca z siebie swoją własną miarę. Sorry ale to Twój umysł wyciska tą przestrzeń, nie materia. Miary nie wyciskamy w ten sposób tylko używamy jej do pomiarów względnego położenia bytów. Tylko tyle.

>Masa generuje przestrzen/pole.

Jak konkretnie to generuje od fizycznej strony? Mamy u Ciebie przestrzeń jako byt fizycznie oderwany od materii.

>tylko jak mowie ..wybuch z nicosc w takiej nieskonczonosci jest "nieopisywalno-niewyobrazalny", niespojny logicznie.

Tak, jest u Ciebie niespójny bo koniecznie chcesz mieć początek wiecznego i granice nieskończonego (oraz skończoną ilość nieskończonej ilości materii). Po prostu nie jesteś w stanie wyjść poza ten "skończony" kontekst i wszystko do niego wrzucasz. To błąd logiczny. Poza tym to wszystko bardzo łatwo sobie wyobrazić - jak tylko zrozumiemy, że nie mogło być i nie było żadnego początku, żadnego "wzięcia" się przestrzeni z czegoś, że nie ma granic nieograniczonego itd. Dla mnie to oczywiste bo jest spójne logicznie i dlatego wyobrażalne. U Ciebie za to mamy powstanie czegoś z niczego, przestrzeń jako oddzielny od materii byt i resztę problemów.

>Nieskonczony kosmos musi byc statyczny

Statyczny w sensie, że nie ma ekspansji.

>wiec Twoj uklad nie ma szansy w nieskonczenie dlugim okresie

Nie, to Twój układ włożony w mój Wszechświat nie ma szansy. No nie ma, sorry, bo to różne konteksty.

>"takie cos" musialo by tak wybuchnac ze momentalnie rownooddalone od siebie galaktyki, pojawiaja sie w calym kosmosie.

Ja zaraz wybuchnę.

>Chodzi o swiat materialny ..ten musi byc skonczony

Dlaczego?

>nastepnie spowrotem do poczatkow, gdy postepujaca kumulacja ustanie.

Nie wiem jak inaczej napisać, że coś wiecznego nie ma żadnych początków. Są tylko różne fazy różnych zachowań różnych form materii w różnych rejonach Wszechświata.

>(widzimy po redshifcie ze uciekaja coraz szybciej)

Zależy od interpretacji.

No dobra, podyskutowaliśmy, fajnie było. Jak coś to z kolejnych postów będę usuwał już i ignorował to co zostało już wiele razy powiedziane bo szkoda czasu na takie stukanie. Jak będzie w kółko to samo to raczej EOT. Tak czy siak dzięki za wymianę poglądów jakbym nie odpisał.
16-06-2019 16:00 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>"Nieskonczonosc" (nalezy zdac sobie sprawe iz jest to wylacznie niewyobrazalny wymysl ludzkiego komputera obliczeniowego, oparty o ciagla powtarzalnosc)
>Nie, to nie wymysł tylko logiczna konieczność. "Nicość" w ontologicznym sensie to wymysł. Taka najczystsza możliwa abstrakcja, pozbawiona jakichkolwiek desygnatów itd. Całkowite oderwanie od rzeczywistości.

Rowniez nieskonczonosc uwazam jest dokladnie taka sama wirtualna abstrakcja (matematyczne ..n+1 "niekonczaca sie powtarzalnosc/dzielnosc jednostki")

od 1:00

www.youtube.com/watch?v=YH6UaRNAw_E&t=196s

ot caly obraz wirtualnego "matrixa" ("nieskonczenie wielkiej matrycy nieskonczenie malych punktow") w ktory wierza wyznawcy OTW ..proba ("skwantyfikowania i matematyzacji rzeczywistosci") nalozenia na realny swiat pojec typu geometria, nieskonczonosc, punkty, proste, figury geometryczne itp (pojecia wirtualne, nieistniejace w realu)

>>w modelu materialnym zaburzalaby wogole (moim zdaniem) mozliwosc jego rzeczywistego/ harmonijnego/ logicznego funkcjonowania.
>W jakim sensie "harmonijnego"? Od strony logicznej to akurat konieczność ale ciekawy jestem o jaką harmonię Ci chodzi. Problemy typu wspomniany paradoks (chyba) czy inne najczęściej powstają, kiedy próbuje się ująć Wszechświat jako całość, jako jeden byt itp. To błąd.

W tym sensie np ze gdyby kosmos byl nieskonczony to raz oddalajaca sie od siebie coraz to szybciej materia rozplynela by sie w postulowanej pustce na wieki wiekow, w "nieskonczonym okresie czasu tylko raz jeden jedyny" (gdzie "nieskonczony czas" rowniez automatycznie tworzy sie i pojawia jako problem w modelu) ..a wszechswiat zbalansowany, harmonijny, logiczny, stabilny ..czyli jak widzimy.. nigdy nie moglby realnie, praktycznie, funkcjonalnie istniec.

Czy tez czarne dziury ..gdyby zgodnie z ich pierwotnym zalozeniem (co do tego czym wogole sa bo i tu mamy dziesiatki wirtualnych wersji) naprawde istnialy to kosmos dawno zapadlby sie wpierw do wielu, a pozniej jednej czarnej dziury i na tym historia "kosmosu" by sie raz na zawsze (zgodnie z zalozeniami modelu) na nieskonczone wieki wiekow zakonczyla..i nie byloby "porzadku".

Taki wszechswiat poprostu nie ma sensu = nie moze dzialac/istniec.

>>Tym wlasnie rozni sie nowy model. Glosi on iz "przestrzen tez z czegos musi powstac"
>Nie musi, pojęcie to istnieje jako miara w Twoim umyśle.

W moim umysle przestrzen funkcjonuje jako skonczone pole "wytworzone z masy".

[NIE MA SKONDENSOWANEJ WIRUJACEJ energii MASY = NIE MA PRZESTRZENI, czyli stan pierwotny CMB]

W Newtona i Twoim jako "nieskonczony samostworczy, staly i niezmienny twor".

Pytanie ..ktory z modeli lepiej pasuje do obserwacji empirycznych, oraz tlumaczy zachowanie materii w dynamicznym kosmosie.

Jesli zalozymy "nieskonczona przestrzen pustke i wybuch z nikad wszedzie" ..to jak wyjasnisz [CO JEST KWESTIA ZASADNICZA] ksztalt, kierunek i przyspieszenie ekspansji galaktyk, jesli rzeczywiscie to nie przestrzen sie rozszerza.. a tylko jak twierdzil rowniez Hubble "galaktyki leca z pedem w sina dal nieskonczonej czasoprzestrzeni OTW" (z kad przeciez wyznaczono "stala Hubbla", predkosc lotu i odleglosci w kosmosie)

Z jakiej przyczyny zapostulowano zatem w ostatnich latach zupelnie nowatorski.. model "metrycznej ekspansji", twierdzac ze "to jednak chyba sama przestrzen sie rozszerza" ..a nie galaktyki leca z pedem i predkosciami swiatla co niby STW/bigbang "wyliczyly matematycznie"..

>>co manifestuje sie jej empirycznie obserwowanym rozszerzaniem (juz w 1929).
>Zmieniają się odległości, to fakt. Z tego nie wynika, że Wszechświat się rozszerza - w czym się rozszerza, względem czego zmienia odległość?

Wezmy dla uproszczenia 3 galaktyki ABC (rogi powiekszajacego sie rownomiernie, "puchnacego" trojkata rownobocznego). Kazda oddala sie od kazdej, bo kazda tworzy przestrzen(czynnik empiryczny)efektywnie ..to juz wiemy, a odleglosc zmienia sie wzgledem nich samych.

A jest coraz dalej od B i C ..B od A i C ... C od A i B (i tu pojawia sie fizyka : "wyjasnienie czemu" ..gdyz przestrzen miedzy nimi tworzy sie, przez co rozszerza... a punkty od siebie "rownomiernie oddalaja" -> "empiryczna obserwacja kierunku ekspansji" (to wlasnie sie na niebie dzieje).

Ty z kolei musialbys uznac(nie ma innego wyjscia) ze "jakas tajemna nieznana sila z nikad fizycznie odpycha kazda galaktyke od kazdej" ..skad oczywiscie koncept "niewidzialnej ciemnej energii o tajemniczych antygrawitacyjnych wlasciwosciach ktora tworzy sie z nikad...wylacznie miedzy galaktykami".

[pozostaje jeszcze problem "przyspieszenia" ..nowy model tlumaczy to poprostu akceleracja koncentracji materii]

>>Czy aby do konca ? .. widze przeciez ROZSZERZAJCE SIE ATOMY, PLANETY, GWIAZDY, GALAKTYKI (odseparowane od siebie/ "odpychajace sie" przestrzenia).
>Tak, zwiększa się odległość między nimi (czyli przestrzeń jako konkretny, zmierzony między konkretnymi bytami dystans). Czyli było 2 metry, są 4. To nie znaczy, że te dwa dodatkowe metry zostały materialnie stworzone podczas oddalania się obiektów. Czyli to nie przestrzeń rozumiana ogólnie jako rodzaj pomiaru czy wszystkie możliwe odległości między wszystkimi bytami się rozszerza. "Rozszerza się" w Twojej głowie jako abstrakcja oznaczająca zmianę odległości (porównanie pomiarów) pomiędzy konkretami.

Zalezy o jakich obiektach mowimy .. te ktore nie posiadaja goracego skoncentrowanego, gestego, ciezkiego i wirujacego jadra ...rzeczywiscie nie tworza przestrzeni, a sie w niej poruszaja czyli :

swiat jaki znamy , przedmioty, czy w ukladzie slonecznym komety, pyl

..ale juz gdy przyjrzymy sie dokladniej "odseparowane sa i odpychaja sie od siebie" ("znajduje sie pomiedzy nimi przestrzen") ..wspomniane obiekty ciezkie i wirujace (gwiazda, planety i ich ksiezyce, co tworzy wogole cala strukture ukladu)

.
17-06-2019 17:11 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>"nieskonczenie wielkiej matrycy nieskonczenie malych punktow"

"Punkt" to tylko taka matematyczna abstrakcja. W rzeczywistości bierzemy pod uwagę mniej więcej jakieś miejsce w przestrzeni - nic nigdy nie zmierzymy z dokładnością co do punktu bo punkty realnie nie istnieją (w matematycznym sensie).

>proba ("skwantyfikowania i matematyzacji rzeczywistosci") nalozenia na realny swiat pojec typu geometria, nieskonczonosc, punkty, proste, figury geometryczne itp (pojecia wirtualne, nieistniejace w realu)

No tak - to są matematyczne abstrakcje ale oparte na rzeczywistości (tak właśnie powstały jako pojęcia). Nie są to jakieś objawione a priori prawdy jak chcieliby platonicy, kantyści i inni. Natomiast nieskończoność Wszechświata wynika nie z matematyki tylko czystej logiki. Tutaj nie trzeba tego liczyć (bo i się w sumie nie da). Wszechświata nie można traktować jako skończonej całości z góry a potem twierdzić, iż z tego wynika że jest skończony. A do tego w sumie redukują się twierdzenia fizyków odrzucających jego nieskończoność. Zakładają, że wszystko co widzimy to wszystko co istnieje i budują modele oparte na tym założeniu. A potem pokazują jakie z danej teorii naukowej są implikacje filozoficzne. Udowadniają swoje własne założenia nawet tego nie rozumiejąc. W mechanice kwantowej to samo.

>W tym sensie np ze gdyby kosmos byl nieskonczony to raz oddalajaca sie od siebie coraz to szybciej materia rozplynela by sie w postulowanej pustce

No już chyba trzeci raz piszę, że nie ma żadnej pustki, w której pływa materia. Jest tylko materia. Nigdzie się nie rozpływa tylko w jednych miejscach zagęszcza, w innych rozrzedza, potem to się zmienia i tak w kółko bez końca.

>na wieki wiekow, w "nieskonczonym okresie czasu tylko raz jeden jedyny" (gdzie "nieskonczony czas" rowniez automatycznie tworzy sie i pojawia jako problem w modelu)

Nie może tworzyć się coś, co istnieje od zawsze. To problem tylko dla kogoś, kto z góry zakłada początek czasu. Napisz lepiej jak omijasz problem powstania czegoś z niczego albo istnienia "nicości" (idealnej próżni czyli tej Twojej pustki).

>Czy tez czarne dziury

Też uważam wiele z interpretacji tego, czym są za mocno problematyczne. Osobliwość, horyzont zdarzeń i inne mistyczne elementy.

>Taki wszechswiat poprostu nie ma sensu = nie moze dzialac/istniec.

Jak najbardziej może działać Wszechświat w ujęciu STW/OTW jeśli odpowiednio zinterpretować te teorie. Przynajmniej w pewnej części. Nie zapominaj, że nie wszystko co przewiduje jakaś teoria musi z automatu być realne czy w ogóle możliwe. To tylko platonicy tak myślą.

>>Nie musi, pojęcie to istnieje jako miara w Twoim umyśle.
>W moim umysle przestrzen funkcjonuje jako skonczone pole "wytworzone z masy".

To masz jakąś całkowicie inną definicję przestrzeni, która odbiera sens pierwotnej. Tak czy siak takie "coś" nie może się tworzyć samo z siebie lub z niczego.

>[NIE MA SKONDENSOWANEJ WIRUJACEJ energii MASY = NIE MA PRZESTRZENI, czyli stan pierwotny CMB]

No tak jak pisałem - nie ma przestrzeni bez materii bo przestrzeń to miara tej materii (lub inaczej abstrakcja oparta na obserwacji materii). Stan pierwotny nie istniał bo nie może byc sytuacji kiedy jest nicość a potem nagle pojawia się coś a wraz z tym czymś przestrzeń i czas. To jest creatio ex nihilo czyli błąd logiczny.

>W Newtona i Twoim jako "nieskonczony samostworczy, staly i niezmienny twor".

Wciąż nie rozumiesz, że nie jest samostwórczy tylko nigdy nie stworzony. On zawsze był a nie się sam stworzył. Uparcie szukasz przyczyny jego istnienia wcześniej w czasie. Nie ma takiej. Wszechświat istnieje bo musi istnieć bo "nicość" nie może istnieć (bo to anty-pojęcie) i musi istnieć "coś". Nie "coś" stworzone bo musiałoby powstać z niczego. "Coś" wiecznego.

>Jesli zalozymy "nieskonczona przestrzen pustke i wybuch z nikad wszedzie" ..to jak wyjasnisz [CO JEST KWESTIA ZASADNICZA] ksztalt, kierunek i przyspieszenie ekspansji galaktyk,

Nie, nie zakładamy żadnej pustki i żadnego wybuchu znikąd. Obserwowaną rzekomą ucieczkę galaktyk (ekspansję Wszechświata) tłumaczy się np. rozproszeniem światła, które do nas od nich dociera. Podałem Ci konkretne prace naukowe, zerknij.

>jesli rzeczywiscie to nie przestrzen sie rozszerza.. a tylko jak twierdzil rowniez Hubble "galaktyki leca z pedem w sina dal nieskonczonej czasoprzestrzeni OTW" (z kad przeciez wyznaczono "stala Hubbla", predkosc lotu i odleglosci w kosmosie)

Według pewnych teorii/modeli to jest błędna interpretacja.

>Z jakiej przyczyny zapostulowano zatem w ostatnich latach zupelnie nowatorski.. model "metrycznej ekspansji"

A z jakiej przyczyny postuluje się istnienie superstrun czy innych mistycznych bytów czy teorii? To jest właśnie spuścizna Kanta - uśpiony rozum. Poza tym modeli tego typu pełno, nie wiem o którym konkretnie piszesz.

>Wezmy dla uproszczenia 3 galaktyki ABC (rogi powiekszajacego sie rownomiernie, "puchnacego" trojkata rownobocznego). Kazda oddala sie od kazdej, bo kazda tworzy przestrzen

No ale nie oddalają się płynąc w "nicości". Nicość nie istnieje. Nie tworzą nowej "fizycznej przestrzeni" bo to tworzenie czegoś z "nicości" (która nie istnieje).

>"empiryczna obserwacja kierunku ekspansji" (to wlasnie sie na niebie dzieje).

Na niebie też widzę płynące w "pustce" chmury. Pustki oczywiście nie ma, jest atmosfera. Tak samo w kosmosie - nie ma żadnej pustki tylko eter.

>Ty z kolei musialbys uznac(nie ma innego wyjscia) ze "jakas tajemna nieznana sila z nikad fizycznie odpycha kazda galaktyke od kazdej"

Jaka tajemna siła? Jak był jakiś wybuch to się oddalają, jak nie było to się nie oddalają. Kwestia interpretacji danych obserwacyjnych. Ty ignorujesz inne interpretacje niż te mówiące o ekspansji. A podałem Ci linki, nawet nie sprawdziłeś.

>[pozostaje jeszcze problem "przyspieszenia" ..nowy model tlumaczy to poprostu akceleracja koncentracji materii]

No ale co to za model? Nie podałeś żadnej nazwy, źródła, nic.
12-06-2019 21:37 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
Dokoncze : )

>>Niestety ogolnoswiatowa ciemnota nie jest w stanie zrozumiec..
>Zrozumieć Twoje błędy logiczne jak najbardziej można. Gorzej z ich akceptacją.

Zastanowmy sie tylko..czy na tle obserwacji rzeczywiscie sa to bledy logiczne

Poprostu postawiona zostala teza ze w zaleznosci od masy czas sie nie wykrzywia, a zwalnia lub przyspiesza ..na co przeciez sa dowody empiryczne.

www.telegr(*)low-motion-say-scientists.html

Pamietasz bedac dzieckiem jak rok szkolny wydawal sie wiecznoscia.

Wyraznie zerkajac empirycznie "w dol skali" rozmiaru obiektu tempo uplywu czasu/procesy szybciej uplywaja ..robaczki, mikroby, bakterie, chemia, atom, elektron.

Kazdy obiekt zawierajacy jadro wytwarza jakby "wlasny uklad inercjalny", ktory znajduje sie w wiekszym, a ten jeszcze wiekszym itd jak matrioszka.

Przestrzen na najnizszej skali, czyli atomy powstaja ..

(elektron odseparowuje sie od jadra, gdyz wlasnie tworzy sie w wyniku wirowania i koncentracji paczek energii -> "przestrzen" rozproszenie miedzy obiektami ..to samo w mglawicach)

..i powiekszaja sie na skutek ? Boyle, Lavoisier, Einstein, Bohr -> absorpcji masy=energii -> ekspansja/produkcja przestrzeni = skok-odepchniecie elekronu od jadra

Zasada skoncentrowanej "zamrozonej energii=masy" i pola wytworzonej wokol przestrzeni wyjasnia dlaczego wogole istniec moze i dlaczego tak a nie inaczej wyglada atom -> elektrony odseparowane sa od siebie na bliskie odleglosci..

(zasada orbit Pauliego, a w rzeczywistosci wyjasnienie dlaczego elektrony nie spadaja na jadro -> gdyz sa od niego i same od siebie odpychane)

..gdyz wytwarzaja male pole / jadro duze i wytwarza duza przestrzen ATOMU.

CHEMIA - cieplo ..odpychasz walencyjne elektrony, przez co latwiej/szybciej lapia one wolne orbity innych atomow tworzac pierwiastki, zwiazki

CHLODNICTWO

sprezanie - elektrony na nizsza orbite (przy okazji wyjasnione stany skupienia) = wymuszona emisja ciepla/masy na radiatorze

rozprezanie - uwolniony elektron "podczas absorpcji skacze na wyzsza orbite" ..lecz Bohr powie ze aby to uczynic atom musi energie pobrac (dzieki czemu zimno jest w lodowce)

..wiele wiele innych ..choc uwazam ze juz sama "unifikacja calej gamy wyjasnien" za pomoca polaczenia modeli Roberta Boyla, Antoina Lavoisiera(kaloryk), Nielsa Bohra i Alberta Einstena (zaleznosc energii=masy i przestrzeni) wystarcza by uznac ja za jak najbardziej logiczna

>>To oficjalna nauka XXI wieku ..pomimo nawet oczywistej empirycznej obserwacji, iz kosmos sie rozszerza.
>Nie, nie wiesz po prostu jak to zinterpretować.Twierdzenie, że wszystko co widzimy jest wszystkim co istnieje bo tak, nie ma sensu. Po drugie rozszerzać się można w czymś a nie w nicości.

Chodzi o to ze sami naukowcy twierdza wrecz ze to "wylacznie przestrzen miedzy galaktykami sie rozszerza" (obserwacja ekspansji/rozproszenia galaktyk w kosmosie) .. tzw "metric expansion" ...uwazaja jedynie ze za ow fenomen odpowiada "niewidzialna ciemna energia", NIE MASA gdyz "ta przestrzen rzekomo wygina".

>>Wg wspolczesnych wszechwiedzacych autorytetow bazujacych na modelu OTW przestrzen jest :
>>- nieskonczona,
>Jak najbardziej.

Chcialbym wiec spytac ..czym jest zatem zaleznosc odleglosci i "przesuniecia ku czerwieni" oddalajacych sie od siebie w koncu wg Ciebie czy nie ? galaktyk

Leca z pedem kinetyczna predkoscia w owa nieskonczona pustke przestrzeni OTW ?

>>"wygina, skreca, gnie, trzesie sie/drga jak galareta i zakrzywia w niewidzialne, ale obliczalne leje"
>To już kwestia interpretacji.

Hmm ..a rozdane Noble za "niby wykryte fale grawitacyjne" .. a OTW 1919 Edington ?

Wydawalo by sie ze sa to podstawy wspolczesnej fizyki.

>>rozszerza ja "niewidzialna materia", tzw "nieujemna stala kosmologiczna", ktora "tworzy sie z nikad"
>Myślę, że tego typu problemy wynikają m. in. z wyżej wspomnianego (błędnego) założenia, że wszystko co widzimy to wszystko co istnieje.

Fizyka - zajmuje sie jedynie tym co istnieje widzialnie : ) ..to nauka empiryczna.

>>* "z nikad" - modele/wnioski/odkrycia czolowych myslicieli new age (Lawrence Krauss) w ktorych "nic", "zero", "pustka" ..okazuje sie "sa wszystkim"
>"Pustka" istnieje również przy założeniu, że przestrzeń się rozszerza.

Niekoniecznie ..mozemy np plywac w zupie (jak wspomniales)..a na widzialnym obszarze skoncentrowana materia wytworzyla przestrzen w 3 skalach, czyli znany nam wszechswiat .

>Jakbyś poprawnie rozumiał pojęcie "przestrzeń" to byś nie twierdził, że się rozszerza.

Wydaje mi sie ze sa to akurat fundamenty logiki w klasycznym wydaniu.

Jesli mialbym obstawiac to cala pule na to iz przestrzen jako dystans/pole/obszar moze sie rozszerzac=powiekszac lub kurczyc=pomniejszac (napewno nie wyginac w leje grawitacyjne, to odrzucam bezdyskusyjnie)

>>"czarnych dziur" - "im wiecej jem tym robie sie coraz mniejszy" (antylogika)
>Nie, im więcej jem tym robię się coraz gęstszy i mniejszy. Weź sobie dwie śnieżki i mocno je razem ubij - czary mary, masz po "zjedzeniu" więcej śniegu w mniejszej objętości. Problemem jest tu postulowanie istnienia osobliwości (czyli nieskończenie gęstego punktu).

No ale co stanie sie jak np wytworzysz mikroczarna dziure atomowa ..to polknie ona ..wessie np z czasem ciezarowke ?

>>"wielkiego wybuchu" - mapa tla CMB ukazuje przeciwna ekspansji koncentracje i zageszczanie materii, a nie jej rozszerzanie (antywniosek : przestrzen/materia rozszerza sie i koncentruje w tym samym momencie)
>Czyli w końcu co według Ciebie się dzieje - kosmos się rozszerza czy nie? Bo raz podajesz argumenty za jedną a raz za drugą opcją.

Rozszerza ... wowczas gdy zacznie tworzyc sie ogromna przestrzen kosmosu ..a to z kolei stanie sie gdy masa w odpowiedniej skali skoncentruje sie w jadra galaktyk ..co jakby widac nawet na mapce tla (czerwone obszary), przez co zaczna sie one oddalac od siebie - ekspansja.
.
13-06-2019 17:25 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>w zaleznosci od masy czas sie nie wykrzywia, a zwalnia lub przyspiesza

Tak jak pisałem, to już kwestia interpretacji. Matematyka się zgadza z eksperymentami i obserwacjami, więc wygląda na to że jest poprawna (a przynajmniej w ogromnej większości poprawna). Natomiast to jak zinterpretujemy "wykrzywianie" czasu czy jego "zwalnianie" to inna sprawa. Czas to miara więc mamy do czynienia ze zniekształceniem pomiaru.

>Wyraznie zerkajac empirycznie "w dol skali" rozmiaru obiektu tempo uplywu czasu/procesy szybciej uplywaja ..robaczki, mikroby, bakterie, chemia, atom, elektron.

Zgadzam się. W pewnym sensie można by to nazwać spowolnieniem czasu. Wynika to ze zmiany skali a więc mamy też zmianę całej metryki, na podstawie której mierzymy czas. Nasza godzina dla robaczka staje się wieloma jego godzinami i odwrotnie, robaczkowa godzina jest dla nas jedynie ułamkiem naszej. Jakbyśmy tak się wciąż powiększali (wchodzili na "wyższy poziom" skali) to w końcu zamiast np. układu słonecznego czy galaktyki widzielibyśmy bardzo szybko wirujące obiekty. Być może tym właśnie są atomy i możemy tak schodzić na niższy czy wyższy poziom skali bez końca. Są kosmologie postulujące coś takiego.

>Przestrzen na najnizszej skali, czyli atomy powstaja ..

Przestrzeń nie powstaje, przestrzeń to miara.

>..i powiekszaja sie na skutek ? Boyle, Lavoisier, Einstein, Bohr -> absorpcji masy=energii -> ekspansja/produkcja przestrzeni = skok-odepchniecie elekronu od jadra

Nie możesz wyprodukować fizycznie czegoś niefizycznego jak przestrzeń.

>Zasada skoncentrowanej "zamrozonej energii=masy" i pola wytworzonej wokol przestrzeni

Jak wyżej, nie możesz wytworzyć przestrzeni tak jak nie możesz wytworzyć czasu.

>choc uwazam ze juz sama "unifikacja calej gamy wyjasnien" za pomoca polaczenia modeli Roberta Boyla, Antoina Lavoisiera(kaloryk), Nielsa Bohra i Alberta Einstena (zaleznosc energii=masy i przestrzeni) wystarcza by uznac ja za jak najbardziej logiczna

Spotkałem się z opinią niektórych fizyków, iż błędem jest utożsamianie masy i energii w taki sposób. W STW używa się pojęcia "masa relatywistyczna" podczas kiedy powinno się mówić raczej o relatywistycznym pędzie i niezmiennej masie nawet przy zmianie układu odniesienia. Wydaje się to mieć więcej sensu kiedy uznać masę jako niezmienną (względem innych układów) właściwość konkretnych bytów. Od strony matematycznej wszystko wygląda tak samo ale od strony fizycznej już trochę inaczej.

>Chodzi o to ze sami naukowcy twierdza wrecz ze to "wylacznie przestrzen miedzy galaktykami sie rozszerza" (obserwacja ekspansji/rozproszenia galaktyk w kosmosie) .. tzw "metric expansion"

Dokładnie o to mi chodzi. Pojęcia typu "rozszerzanie się miary" nie mają fizycznego sensu w tym kontekście. Galaktyki się od siebie oddalają, ale nie powoduje to (lub nie jest skutkiem) powstawania dodatkowej przestrzeni umożliwiającej rzekomą ekspansję Wszechświata. To jest traktowanie miary (przestrzeń) jako czegoś fizycznego co dodatkowo powstaje samo z siebie.

>Chcialbym wiec spytac ..czym jest zatem zaleznosc odleglosci i "przesuniecia ku czerwieni" oddalajacych sie od siebie w koncu wg Ciebie czy nie ? galaktyk

redshift.v(*)Pre2001/V00N12PDF/V0N12ASS.pdf

"In this paper we have utilized a single principle, namely, emission, absorption and conservation of energy, to understand and correlate many phenomena. In particular we applied this principle to a study of the cosmological redshift, Olbers' paradox, and the 2.7 K cosmic background radiation. We showed how the cosmological redshift can be coherently interpreted with this hypothesis and discussed how this can give a better quantitative fit for data in this field than other interpretations. Our model is based on a stationary and boundless Universe, homogeneous on a large scale, infinite in extent and in duration."

>Leca z pedem kinetyczna predkoscia w owa nieskonczona pustke przestrzeni OTW ?

Nie ma żadnej nieskończonej pustki, reszty Wszechświata po prostu nie widzimy a te galaktyki, które obserwujemy oddalają się od pewnych miejsc a przybliżają do innych (gdzie też jest pełno galaktyk, których nie widzimy bo są za daleko albo światło z nich jeszcze do nas nie dotarło).

pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Hubble’a

"Przez analogię z prawem Dopplera można stwierdzić oddalanie się dowolnej galaktyki względem pozostałych. Wnioskuje się na tej podstawie, że musiały dawniej znajdować się w jednym miejscu (bardzo blisko siebie), a ruch wszystkich został zapoczątkowany przez Wielki Wybuch."

Niestety dodaje się coś takiego (z czym się nie zgadzam):

"Oprócz efektu związanego z ruchem galaktyk, zmiana długości fali elektromagnetycznej docierającej z odległości kosmologicznych jest powodowana również rozszerzaniem się samej przestrzeni."

>Hmm ..a rozdane Noble za "niby wykryte fale grawitacyjne" .. a OTW 1919 Edington ?

Nie sądzę żeby fakt przyznania Nobla za jakąś teorię był jakąkolwiek przesłanką ku jej poprawności.

>Fizyka - zajmuje sie jedynie tym co istnieje widzialnie : ) ..to nauka empiryczna.

Tak i nie (nie zaobserwowano bezpośrednio np. kwarków), zależy czy mowa o dowodach bezpośrednich (coś dane naszym zmysłom bezpośrednio) czy pośrednich. Natomiast w kwestii nieobserwowalnej części Wszechświata mogę się zgodzić - to obecnie kwestia bardziej filozofii (ontologii). Jeśli ontologia, na której oparte są konkretne tezy (np. rozszerzanie się przestrzeni czy powstanie Wszechświata) jest wewnętrznie sprzeczna, to dla mnie jest to powód do odrzucenia tych tez.

>skoncentrowana materia wytworzyla przestrzen

Materia nie tworzy przestrzeni. Przestrzeń jest miarą materii.

>No ale co stanie sie jak np wytworzysz mikroczarna dziure atomowa ..to polknie ona ..wessie np z czasem ciezarowke ?

Nie wiem czy ciężarówkę ale mniej więcej tak, "ubije" (upcha mocniej jej cząsteczki) tą ciężarówkę jak Ty śnieżkę w mniejszą objętość.
Henryk.K (2246 punktów)
Jaka piękna dyskusja o przestrzeni, która się nawet zakrzywia, Wszechświecie,jego nieskończoności lub nie, naukowcach i ich wiarygodności.
Drodzy państwo, zapominacie jednak, że nie mamy jeszcze przekonywującej wiedzy o naszej
Ziemi. Jaki jest jej kształt. Ile posiada ona horyzontów, dwa czy jeden?
15-06-2019 18:13 
 Ocena 4 na 4
Wenancjusz (16441 punktów)
> Jaka piękna dyskusja o przestrzeni, która się nawet zakrzywia, Wszechświecie,jego nieskończoności lub nie, naukowcach i ich wiarygodności.
>Drodzy państwo, zapominacie jednak, że nie mamy jeszcze przekonywującej wiedzy o naszej
>Ziemi. Jaki jest jej kształt. Ile posiada ona horyzontów, dwa czy jeden?

Drogi, jedyny, niepowtarzalny Henryku K. Z tego co piszesz to wynika, że tylko Ty nie wiesz ile horyzontów widzisz chodząc sobie po molo w Sopocie lub Kołobrzegu. Jak widzisz podwójnie czy potrójnie, to idź do okulisty.
A jaki może być kształt Ziemi? No jaki? Księżyc okrągły, Jowisz prawie okrągły, Mars okrągły, Merkury okrągły, Saturn prawie okrągły, Naturalne satelity/księżyce Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna okrągłe, obserwacyjne gwiazdy (teleskop Hubbla) okrągłe, więc? Ziemia ma inny kształt? Jedyna we Wszechświecie? Jaki? Znów Ciebie nawiedziło?
Ptolemeusz om tym już wiedział, nie wie tylko nawiedzony Henryk K.
Ptolemeusz miał swoistą filozofię i twierdził, iż wszelkie masy dążą do postaci kulistej (nie wiedząc dlaczego jeszcze) ale uznał kulę jako stereometryczną figurę jako doskonałą, będącą dziełem bogów, najdoskonalszą w przyrodzie. Stąd i jego opisy orbit zmuszające do stosowania jego pojęcia koła jako figury doskonałej. Stąd i też w opisach orbit planet zawsze stosowano skomplikowany wielce system funkcji kołowych (wszelkiego rodzaju cykloidy). Okrągłość dużych mas skalnych prowokuje tylko grawitacja, a prawie okrągłość dużych planet typu jowiszowego tylko to, że otoczone są grubą warstwą gazu niezestalonego i do głosu dochodzi siła odśrodkowa obracającej się planety, mającej wpływ także i na obrót atmosfery.
WIĘC JAKI MOŻE MIEĆ KSZTAŁT ZIEMIA?

Skończ więc wymyślać brednie, bo Krystiana Hamerlika i tak nie dogonisz.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
15-06-2019 18:40 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
A Ty mój uczony adwersarzu dokonałeś chociaż jednej obserwacji, aby ten fakt potwierdzić?
16-06-2019 07:31 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>A Ty mój uczony adwersarzu dokonałeś chociaż jednej obserwacji, aby ten fakt potwierdzić?

Należy więc zadać sakramentalne pytanie polonistki: "Co autor utworu pisanego miał na myśli wydając taki (niezrozumiały) awangardowy wiersz?"
Nie wiesz jak interpretować słowo "kształt"?
Jak tego nie wiesz to albo pisz zrozumiale, albo nie używał słów których nie rozumiesz.
Cytat:
Drodzy państwo, zapominacie jednak, że nie mamy jeszcze przekonywującej wiedzy o naszej Ziemi. Jaki jest jej kształt. Ile posiada ona horyzontów, dwa czy jeden?

Stawiam flaszkę temu, który bez dodatkowych wyjaśnień/suplementów do treści tego co napisał nasz uczony Henryk K. nb. obaliwszy przedtem teorię heliocentryzmu, od razu wie co autor tych myślowych wysiłków, snujący pewnie marzenia o swojej oryginalności, miał na myśli publikując je w wersji oryginalnej.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)
Prosiłbym o odniesienie się do dwóch horyzontów, a nie do flaszki.
16-06-2019 08:26 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>A Ty mój uczony adwersarzu dokonałeś chociaż jednej obserwacji, aby ten fakt potwierdzić?

A jakich potwierdzonych obserwacji potrzebujesz by udowadniać, chyba tylko sobie, że istnieją tak oczywiste sprawy jak nieomalże aksjomaty/pewniki. Może zespołu naukowego?
No nie rób sobie jajec holenderskich na tym forum.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)

>A jakich potwierdzonych obserwacji potrzebujesz by udowadniać, chyba tylko sobie, że istnieją tak oczywiste sprawy jak nieomalże aksjomaty/pewniki.

A czy ja nie mogę przeprowadzić własnych obserwacji astronomicznych? Utytułowani nau-
kowcy nie odważyliby się na coś takiego.
Poprawność naukowa strasznie rozpanoszyła się w tych sferach.
16-06-2019 16:01 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>A jakich potwierdzonych obserwacji potrzebujesz by udowadniać, chyba tylko sobie, że istnieją tak oczywiste sprawy jak nieomalże aksjomaty/pewniki.
>A czy ja nie mogę przeprowadzić własnych obserwacji astronomicznych?

Możesz i nie ma takiego prawa w Polsce co by tego zabraniało. Jak widzę to Ty masz problem z logicznym wyciąganiem wniosków z takich obserwacji.

>Utytułowani naukowcy nie odważyliby się na coś takiego.

Bo też i mieliby inne wnioski. Poza tym nie wiesz co by powiedzieli. Nie rób się na siłę "advocatus diaboli".

>Poprawność naukowa strasznie rozpanoszyła się w tych sferach.

Uważam, że dobrze. Poprawność przez to że się rozpanoszyła w tych sferach (jakich?), poparta niestety ale zwykle rachunkiem a nie mrzonkami rozfantazjowanego małolata, ucina i temperuje takich jak Ty "odkrywców".


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
15-06-2019 21:22 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
A czy ja gdzieś twierdziłem, że Ziemia nie jest kulą?
A horyzont to widzę po jedyńczy i nic na to nie poradzę.
16-06-2019 08:00 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
> A czy ja gdzieś twierdziłem, że Ziemia nie jest kulą?

To co ma oznaczać pytanie o kształt Ziemi?

>A horyzont to widzę po jedyńczy i nic na to nie poradzę.

To jak rozumieć Twoje pytanie zacytuję jeszcze raz, bo nie dociera:
Cytat:
Ile posiada ona horyzontów, dwa czy jeden?

Jak ma się sens zadawania takiego pytania na który sam odpowiadasz:
Cytat:
A horyzont to widzę po jedyńczy i nic na to nie poradzę.


P.S. Pozwolę sobie przypomnieć Tobie zasady fleksji, frazeologii, semantyki w szczególności semiotyki dający jasny obraz Twoich elukubracji nie tworzących żadnych wrażeń epistemologicznych. Tworzysz kolego nieuzasadnione nowotwory gramatyczne, co Polakowi nie powinno stwarzać trudności z rozpoznaniem ich.
Jak rozumieć słowo "po jedyńczy"? Czy raczej nie powinno brzmieć pojedynczy?
Słowo "pojedynczy" pochodną zacz ci jest od słowa "jedynka" (liczebnik porządkowy) a nie "jedyńka". A pojedynczy pisze się razem. Postaraj się dalej brnąć sam, bo to wstyd by Polakowi takie trywialne błędy wytykać.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
16-06-2019 11:09 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

Kiedy na tym portalu wpisałem słowo pojedyńczy to zostało podkreślone jako błędne.
Rozdzieliłem więc je na dwa i podkreślenie zniknęło. Wyciągnąłem wówczas logiczny wniosek, iż na tym portalu obowiązuje taka pisownia.
A tak na marginesie, to takie czepianie się świadczy o braku argumentów merytorycznych w ramach dyskusji. Przecież nie jest to najważniejsze w tym temacie.
16-06-2019 15:25 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Kiedy na tym portalu wpisałem słowo pojedyńczy to zostało podkreślone jako błędne.

Słusznie ale to nie zdanie a wyraz "pojedyńczy". Wyjaśniłemm Tobie to powyżej. Nie ma sensu się spierać, przekonaj mnie odwołując się do słownika j.p. lub słownika frazeologicznego, czy jest takie określenie "po jedyńczy" i skąd ma swój początek. Ja to Tobie wytknąłem. To są niestety podstawy, panie "Senegalczyku", który tylko narzeka, że "polska jendzyk to trudna jendzyk".
>Rozdzieliłem więc je na dwa i podkreślenie zniknęło. Wyciągnąłem wówczas logiczny wniosek, iż na tym portalu obowiązuje taka pisownia.
>A tak na marginesie, to takie czepianie się świadczy o braku argumentów merytorycznych w ramach dyskusji. Przecież nie jest to najważniejsze w tym temacie.

No pomyliłeś znów tatę z mamą. Jest niestety bardzo ważne(zwłaszcza w odniesieniu do tematów ścisłych, nie poezji). Bo stosowanie nieodpowiednich określeń wynikających z nieodpowiednich słów/nomenklatury, które kolokwialnie czytamy i rozumiemy inaczej, świadczy tylko źle o Tobie. Zdania pisane przez Ciebie tracą sens, a więc i logikę, do której się tak chętnie odwołujesz.
Na tym portalu nie ma innej, portalowej ortografii i gramatyki. Moderator prawdopodobnie by aktywnego użytkownika przed tym ostrzegł. Jeśli nie, to tylko znaczy, iż posługujemy się poprawną pisownią i poprawną frazeologią. Wstyd jeszcze raz! Tłumaczysz swoje niechlujne podejście do języka polskiego, jak dzieciaczek.
Czepianie się? Tego, że Polak od urodzenia, nie zna języka rodzimego w podstawach, a porusza tematy związane, no może troszkę naukowe, więcej pseudo naukowe, więc pozostawione bez argumentów pierwej z Twojej strony. Więc....? ...Gdybyś był np. Senegalczykiem i dopiero do kilku lat obcujesz z językiem polskim, to bym nie zwracał uwagi na Twoje językowe trudności w podstawach. Na jakie zagadnienia brak Tobie merytoryki odpowiedzi i dodatkowo argumentacji, skoro Ty, a jakżeby, nie stosujesz tego od siebie począwszy? Nawiedziło Ciebie znów i to poważnie? Oj dziecinne to jest.... Wiesz przecież, że regulamin forum zobowiązuje zakładającego wątek, do wyjaśnienia na prośbę rozmówcy i uzasadnia dlaczego. Ty palniesz jak z armaty do komara i kończysz zawsze pytając, oczekując, iż wszystkich powaliłeś.. Nie reagujesz na próby kontaktu z Tobą, celem wyjaśnienia nieścisłości Twoich wypowiedzi (uciekasz).
Po tym możesz oczekiwać "argumentacji" rzeczowych i merytorycznych albo być zlekceważonym. A Ty...?
Oj dziecinne to jest....


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
16-06-2019 18:59 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

Ale sobie chłopie poużywałeś. Żebyś był tak twórczy w wiązaniu różnych wątków naukowych, to wróżyłbym Ci wielką karierę badacza i odkrywcy.
Skarżysz się niebogo, iż nie odpowiadam na Twoje pytania. Sugerujesz, iż postawisz mnie pod regulaminem portalu.
Ja nie wymuszam na Tobie żadnych wypowiedzi, ponieważ wiem, iż jest to bezcelowe.
Nie odpowiedziałeś na istotne pytanie o światło, które zastosował Einstein do wyprowa-
dzenia wzoru na dylatację czasu. Nie udzieliłeś mi żadnej odpowiedzi na pytanie o drganie fotonu lub jego wirowanie. I nie biadolę z tego powodu, ponieważ wiem, że jest to trudne.
16-06-2019 00:54 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>... nie mamy jeszcze przekonywującej wiedzy o naszej Ziemi. Jaki jest jej kształt.

To idźcie ponownie do podstawówki i się douczcie...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
17-06-2019 14:17 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
> Jaka piękna dyskusja o przestrzeni, która się nawet zakrzywia, Wszechświecie,jego nieskończoności lub nie, naukowcach i ich wiarygodności.
>Drodzy państwo, zapominacie jednak, że nie mamy jeszcze przekonywującej wiedzy o naszej
>Ziemi. Jaki jest jej kształt. Ile posiada ona horyzontów, dwa czy jeden?

Panie Heniu ja rozumie ze upaly i zes Pan nie zauwazyl , ale to akurat inny watek co wyjasnia i podaje cala liste obserwacji empirycznych (oczekiwana dyskusja) ktore wskazuja ze :

(halo tu Ziemia .."KRZYWIZNY" kierunek -> KOSZ NA SMIECI)

"PRZESTRZEN SIE NIE ZAKRZYWIA, A ROZSZERZA W RELACJI Z MASA/energia"

(czyli teza : kazde gorace, wirujace, skompresowane, ciezkie jadro wytwarza w roznych skalach efektywnie pole, "balon przestrzenny wokol siebie") .. no i ze :

.. to dlatego pierwotna zupa CMB koncentruje sie, a nie "rozszerza sie i wybucha" (czerwone obszary na mapce tla)

.. to dlatego chmura wodoru "przemienia sie" bezposrednio w 300 mld odseparowanych przestrzenia galaktyk ("dark ages" <- tu sie kryje ciemnota)

.. to dlatego rozlozone sa one rownomiernie i od siebie oddalone

.. to dlatego kazda oddala sie od kazdej

.. to dlatego "uciekaja od siebie" coraz szybciej

.. to dlatego galaktyki spiralne "znajduja sie w obszarach o nizszej gestosci" (Alan Dressler)

.. to rowniez z tej samej przyczyny gwiazdy po utworzeniu sie "uciekaja z mglawic"

.. to dlatego po utworzeniu dochodzi wokol do jednoczesnego rozproszenia resztek gazu

.. to dlatego obserwujemy niekolizyjne struktury plejad, gwiazdozbiory ("odpychanie ladunkow dodatnich" z mikroswiata)

.. to dlatego uklad sloneczny mogl wogole powstac (materia "oddzielona jest od siebie przestrzenia")

.. to dlatego Jowisz i gazowe giganty "wyemigrowaly", "uciekly" na dalekie orbity

.. to dlatego Ziemia jest blisko, a Jowisz daleko od Slonca

.. to dlatego daleko od Jowisza jest Saturn

.. to dlatego daleko od Saturna jest Uran

.. to dlatego istnieje stabilny uklad planetarny i zadne z obiektow (planety i ksiezyce) nie zderza sie w ruchu kolizyjnym

.. to dlatego Slonce stale powoli sie powieksza

.. to dlatego uklad sloneczny sie powieksza

.. to dlatego Ziemia stale oddala sie od Slonca

.. to dlatego Ksiezyc oddala sie od Ziemi

.. to dlatego na koniec zycia gwiazdy "ekspanduja do giganta"

.. to dlatego tworzy sie atom

.. to dlatego elektrony tworza orbity i strukture atomow odpychajac sie od siebie

.. to dlatego "ladunki o tym samym znaku sie odpychaja + z + (=jadro od jadra/pole od pola)

.. to dlatego elektron Bohra skacze na "wyzsza orbite" podczas absorpcji energii

.. to dlatego tworza sie aniony i kationy

.. to dlatego tworza sie wiazania chemiczne

.. to dlatego obserwujemy rozszerzalnosc temperaturowa cial

.. to dlatego materia przyjmuje stany staly, ciekly, gazowy, plazmy

.. to dlatego mozliwe jest chlodnictwo

.. to dlatego obserwujemy nadprzewodnictwo

.. to dlatego mozliwa jest termodynamika

.. to dlatego obserwujemy efekt fotoelektryczny, Comptona

(oczywiscie "nauka" kazde z wymienionych zachowan/zjawisk tlumaczy "czyms innym"...czyli np "atomy nie rozszerzaja sie tylko wibruja" ..a "slonce powiekszaja do giganta wypalone resztki" itp bzdury ..na kazde zjawisko inne tlumaczenie ..Tu mamy wszystko objasnione pojedyncza zasada/relacja/mechanizmem)

..oraz wiele wiele innych DOWODOW EMPIRYCZNYCH POTWIERDZAJACYCH HIPOTEZE ..a Pan z plaska Ziemia i krzywizna do garazu na dzien dobry z pusto flaszkom wjezdzasz ?

...

"DYSKUSJA O NIESKONCZONOSCIACH" -przeciez przedstawione w glownym artykule jest ze "nieskonczony wszechswiat", oraz "nieskonczona koncentracja" czyli "nieskonczone czarne dziury" ...rowniez nowy model eliminuje przy pomocy tego samego pojedynczego zalozenia ktore wyjasnia liste wymienionych wyzej obserwacji.

KONCENTRACJA MATERII TWORZY PRZESTRZEN ZATEM NIE MOZE BYC ONA NIESKONCZONA, LECZ I Z TYCH SAMYCH WZGLEDOW ISTNIEC NIE MOGA NIESKONCZONE CZARNE DZIURY

(kumulacja nie zachodzi w nieskonczonosc, ktora jest jak klucz, znak, wskazowka ..jesli pojawia sie w modelu ..automatycznie oznacza to jego falszywosc = nic takiego w realnej rzeczywistosci nie ma miejsca i nie zachodzi)

P.S
oczekiwana wrecz krytyka analiza tyczyc sie winna wyzej wymienionych argumentow (czyli glownego watku) ukazujacych relacje masy/energii i rozszerzajacej sie przestrzeni .. jesli mozna bardzo prosze ..

Konkretnie rzecz ujmujac: Czy takowa zaleznosc rzeczywiscie empirycznie TAK czy NIE wystepuje ?

Ktory z podpunktow nie pasuje do ukladanki ..

[moze np jestem osoba chora psychicznie i wymyslilem sobie cos co poprostu nie istnieje i czego nikt inny nie widzi i co jest kompletnym absurdem (jak np niewidzialne stworo-widziadla)...ale niestety od wielu lat nijak nie ma jak zweryfikowac tej tezy, gdyz kazdy dyskutant czy to doktor czy profesor po kilku zdaniach jakby razony pradem i momentalnie "zahipnotyzowany" (choc bardziej przypomna ow stan "zamrozenio-oglupienie")..zawsze "niby przypadkiem" po sekundzie oddala sie od esencji i nigdy "nie zauwaza" kluczowej argumentacji dowodowej hipotezy (o co mnie wylacznie chodzi), a dyskusja zawsze sciagana jest na wszystkie tylko nie tematy dotyczace tresci empirycznej/czesci obserwacyjnej nowego modelu ..

Padaja wylacznie pytania : "jakie tytuly naukowe posiadsz", "jakie uczelnie skonczyles", "ile lat studiowales fizyke wyzsza" (w sensie ile lat wyliczalem na papierze niewidzialne geometryczne krzywizny czterowymiarowe"), a potem juz tylko slysze "ze OTW/Stw wielokrotnie potwierdzily juz dawno w 100 % GPSy, a takze "ugiecie bezmasowego fotonu" w 1919 .. po czym osobniki takie ze spuszczonym lbem (chodzi mi o real) i rozbieganymi uciekajacymi oczkami, memlajac cos bez ladu z skladu przestraszonym drzacym glosikiem po czym znikaja bez wiesci jak czarne dziury w nieskonczonej pustce nicosci]

Zdrowie !
.
17-06-2019 14:43 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

Też zadam Panu kilka pytań.
Jak powstaje masa?
Jak tworzy się siła odśrodkowa?
Dlaczego foton światła się rozmywa?
Co to jest bezwładność materii?
Czy oddziaływania silne istnieją?
17-06-2019 15:59 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Też zadam Panu kilka pytań.
>Jak powstaje masa?
>Jak tworzy się siła odśrodkowa?
>Dlaczego foton światła się rozmywa?
>Co to jest bezwładność materii?
>Czy oddziaływania silne istnieją?

lol (kto i jak stworzyl mase ..fundamentalny budulec kosmosu ...a potem pewnie .. kto stworzyl i jak tego co stworzyl, a potem ktos stworzyl tamtego...itd.. coz za elokwentna "riposta argumentacyjna" i sprytne podwazenie dyskutowanej hipotezy, tyle ze to wogole nie fizyka)

[z serii .."gadal dziad do obrazu" .. ten sam schemat dokladnie opisany przed momentem]

Co maja znaczyc te niby "odpowiedzi" (rozumiesz Pan wogole tresc poprzedniego posta? czy po japonsku mam pisac) .. i ile razy trzeba tlumaczyc ze w tym watku dyskutowana jest hipoteza, kwestia:

"CZY PRZESTRZEN (w relacji z masa/energia) SIE ROZSZERZA"

..na poparcie czego przytacza sie dluga lista dowodow empirycznych.

(z jakiej przyczyny kwestia ta wywoluje az tak silna "reakcje alergiczna" i "slepote" .. temat zbyt skomplikowany ?

.
17-06-2019 17:24 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
Przestrzeń się nie rozszerza. Ona jest wgłębna.
17-06-2019 19:52 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
> Przestrzeń się nie rozszerza. Ona jest wgłębna.

Empirycznie widzimy :

rozszerzajace sie przestrzennie pod wplywem ciepla/masy obiekty-przedmioty/atomy (rozszerzalnosc temperaturowa)

rozszerzajace sie przestrzennie pod wplywem ciepla/masy gwiazdy i planety

rozszerzajaca sie przestrzen kosmosu miedzy galaktykami koncentrujacymi mase/cieplo

[czyli rozszerzajaca sie przestrzennie niemal cala struktura kosmosu]

..a wniosek z obserwacji brzmi : "przestrzen sie nie rozszerza, bo jest wglebna" ?..

(genialne ..nigdy bym na to nie wpadl)
.
17-06-2019 20:11 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

> (genialne ..nigdy bym na to nie wpadl)

Ja również. Ile znaczy towarzystwo mądrych ludzi.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>> (genialne ..nigdy bym na to nie wpadl)
>Ja również. Ile znaczy towarzystwo mądrych ludzi.

"Sapiens dominabitur astra"
.
Wenancjusz (16441 punktów)
> Przestrzeń się nie rozszerza. Ona jest wgłębna.

Obraziłeś się, że stwierdziłem iż pitolisz jakbyś rano spadł z łóżka na główeczkę.
Przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś i odpowiedz mi jak wyobrażasz sobie przestrzeń wgłębną?
Neologizmy pojęciowe niestety, ale trzeba dyskutantowi na jego prośbę wyjaśnić (regulamin forum). Ja tego pojęcia nie rozumiem.
Masz więc nadal uraz za krytykę Twojej nieznajomości języka polskiego?
Trudno. Będziesz miał tak zawsze jeśli u Ciebie takie ubogie słownictwo. Kontynuować? Świadczy to tylko o braku oczytania. Pewne zwroty słowne utkwiły by Tobie w pamięci.
A tak trujesz i trujesz. Gwarantuję, że nie wiesz właściwie o czym. A fizyki to nie znasz. Te parę pytań co zadałeś nie powinno w ogóle zaistnieć, gdybyś znał podstawowe definicje fizyczne.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
19-06-2019 08:11 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
Na tym etapie Waszej świadomości wolę nie dyskutować o zjawisku przestrzeni wgłębnej.
17-06-2019 17:26 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>lol (kto i jak stworzyl mase ..fundamentalny budulec kosmosu ...a potem pewnie .. kto stworzyl i jak tego co stworzyl, a potem ktos stworzyl tamtego...itd.. coz za elokwentna "riposta argumentacyjna" i sprytne podwazenie dyskutowanej hipotezy, tyle ze to wogole nie fizyka)
To jest fizyka, a na pytanie kto stworzył Kosmos odpowiada religia. Podział kompetencji jest bardzo klarowny.
17-06-2019 19:21 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
+
.. to dlatego dochodzi do emisji elektronow (laser wyjasniony modelem Bohra)
.. to dlatego nastepuje "wyrzut" "fali elektromagnetycznej" (paczki nadmiaru energii)

>>lol (kto i jak stworzyl mase ..fundamentalny budulec kosmosu ...a potem pewnie .. kto stworzyl i jak tego co stworzyl, a potem ktos stworzyl tamtego...itd.. coz za elokwentna "riposta argumentacyjna" i sprytne podwazenie dyskutowanej hipotezy, tyle ze to wogole nie fizyka)
(kosmos w sensie harmonie utworzyly prawa rownoWAGI o ktore oparty jest materialny empiryczny wszechswiat, z kolei juz sama przestrzen, struktura widzialna <-to jest fizyka ->..wytworzyla wirujaca, koncentrujaca sie materia)

> To jest fizyka, a na pytanie kto stworzył Kosmos odpowiada religia. Podział kompetencji jest bardzo klarowny.

Panie Heniu masa i energia istnialy od najwczesniejszej mozliwie obserwacji empirycznej kiedy caly wszechswiat byl przypuszczalnie niemal rownomiernie rozlozona jednolita substancja chmura.. na co wskazuje promieniowanie tla CMB.

Oznacza to rowniez m.in ze wielki wybuch nie mogl nastapic i nic sie nie rozszerzylo ..a jesli juz to skoncentrowalo po czym "zamarzlo w materie" (pokoncentrowalo sie na pewnych widzialnych poziomach w paczki tworzac przestrzen/pole dookola kazdej z nich <to cos nazywa sie kosmos "porzadek" = jedyna mozliwa odpowiedz na panskie pytanie) w atomy gwiazdy i galaktyki , gdyz od samego poczatku widac ze owa poczatkowa substancja czy tez wodor obecne byly w najdalszych zakatkach wszechswiata gdziekolwiek nie spojrzymy, "wszedzie".

FIZYKA BEDZIE WOWCZAS GDY WYJASNI PAN W JAKI SPOSOB OWA PIERWOTNA CHMURA WODORU PRZEKSZTALCILA SIE W WIDZIALNY KOSMOS

DLACZEGO GALAKTYKI ODDALAJA SIE OD SIEBIE (skoro na mapie tla widzimy zaczatki grawitacyjnego kolapsu)

DLACZEGO ODDALAJA SIE KAZDA OD KAZDEJ

DLACZEGO ODDALAJA SIE CORAZ SZYBCIEJ

DLACZEGO GALAKTYKI SA TAK A NIE INACZEJ ROZLOZONE - HOMOGENICZNOSC

..jesli panski model wyjasni choc to podstawowe zachowanie, ktorakolwiek kwestie, "transormacje energetyczna stanow materii w makroskali" to przejdziemy do problemow ..ksztalu kosmosu .. struktur ukladow gwiazdnych, narodzin smierci gwiazd, orbit planetarnych itp ..i sprawdzimy co model na ten temat ma do powiedzenia

......

(pomijajac fakt ze zamysl watku jest zupelnie inny)

Gdybanie w stylu Higgsa .. skad wziela i jak tworzy sie masa/energia jest pytaniem poprostu z zakresu metafizyki czy okultyzmu .. moze i nawet teologii ktora zajmuje sie zagadnieniami typu : "dlaczego istnieje raczej cos niz nic" ..(a odpowiedz jest przeciez i tu dziecinnie prosta)

P.S (rozpoczalbym chyba od zglebienia tematu ..co to jest i z czym wiaze sie pojecie "nauka empiryczna", czego dotyczy itp.. staralem sie wielokrotnie tlumaczyc ze szczegolami ale jak widac ani jedna mysl sie przez zwoje nie przedarla )
.
17-06-2019 20:20 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>Panie Heniu masa i energia istnialy od najwczesniejszej mozliwie obserwacji empirycznej kiedy caly wszechswiat byl przypuszczalnie niemal rownomiernie rozlozona jednolita substancja chmura.. na co wskazuje promieniowanie tla CMB.

Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.

Na początku Bóg stworzył światło.

Jest to bardzo poważna przesłanka, żeby rozpoczynając od światła rozpocząć wyjaśnianie budowy materialnej świata.
Zaproponowany prze zemnie temat o tym czy światło wiruje, czy też drga jest niepozbawiony sensu. Wielu oczywiście się to w głowie nie mieści.
Pamiętajcie jednak uczeni mężowie, iż elektron rozpada się na dwa kwanty promieniowania elektromagnetycznego.
19-06-2019 03:01 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)

>Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.

Tu już się zagubiłeś. To Bóg jest słowem. Ciekawe ale nie interesujące.

>Na początku Bóg stworzył światło.

W Biblii jest jednak napisane inaczej.

>Jest to bardzo poważna przesłanka, żeby rozpoczynając od światła rozpocząć wyjaśnianie budowy materialnej świata.

Nie prawda. Żeby zaistniało światło to musiały istnieć źródła tego światła.
Gdzie Twoja logika na którą się powołujesz? Jak wiemy, to we Wszechświecie źródłami światła są gorące gwiazdy, a więc materii. Materia była więc wcześniej.

>Zaproponowany prze zemnie temat o tym czy światło wiruje, czy też drga jest niepozbawiony sensu.

Jest całkowicie bez sensu. Po pierwsze nie wyjaśniłeś co rozumiesz przez wirowanie światła. Po drugie nie przyjmujesz do wiadomości, że światło jest falą elektromagnetyczną. Dowiedz się więc co to jest ta fala i jak się rozchodzi (Huygens, Compton, Maxwell). Wszechświat jest przepełniony promieniowaniem elektromagnetycznym a światło na skali rozmiaru częstotliwości promieniowania całym Kosmosie, zajmuje nikłą cząstkę. Potem zapoznaj się z definicją fotonu i co to jest w korelacji ze światłem widzialnym dla ludzkiego oka. Potem przemyśl co rozumiesz przez "rozmycie" światła. Ja nie rozumiem. Potem przemyśl "drganie" (czego światła czy fotonu) czy tez jak nazwałeś "wirowanie" (czego fotonu czy światła). To wszystko znajdziesz we Wiki. No to źle napisałem żeś nieoczytany? Taki leń jeśli chodzi o czytanie i szukanie.

>Wielu oczywiście się to w głowie nie mieści.

U takich jak Ty zmieści się każda głupota i dlatego nie ma miejsca na wiedzę dotąd uznaną.

>Pamiętajcie jednak uczeni mężowie, iż elektron rozpada się na dwa kwanty promieniowania elektromagnetycznego.

Tak sobie sam ze złości czy rozbity przez małego wędrownego kosmicznego rozbijacza elektronów?

Toć Ty nie masz pojęcia o niczym.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
19-06-2019 08:08 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Jest całkowicie bez sensu. Po pierwsze nie wyjaśniłeś co rozumiesz przez wirowanie światła. Po drugie nie przyjmujesz do wiadomości, że światło jest falą elektromagnetyczną. Dowiedz się więc co to jest ta fala i jak się rozchodzi (Huygens, Compton, Maxwell). Wszechświat jest przepełniony promieniowaniem elektromagnetycznym a światło na skali rozmiaru częstotliwości promieniowania całym Kosmosie, zajmuje nikłą cząstkę. Potem zapoznaj się z definicją fotonu i co to jest w korelacji ze światłem widzialnym dla ludzkiego oka.

To jest oczywiste i nie ma potrzeby tego komplikować.

Potem przemyśl co rozumiesz przez "rozmycie" światła.

O rozmywaniu się światła usłyszałem na wykładzie bardzo mądrego profesora z Uniwerytetu Poznańskiego.Wspomniałem o tym, ponieważ jest to zgodne z moją teorią.

Ja nie rozumiem. Potem przemyśl "drganie" (czego światła czy fotonu) czy tez jak nazwałeś "wirowanie" (czego fotonu czy światła). To wszystko znajdziesz we Wiki. No to źle napisałem żeś nieoczytany? Taki leń jeśli chodzi o czytanie i szukanie.
>>Wielu oczywiście się to w głowie nie mieści.
>U takich jak Ty zmieści się każda głupota i dlatego nie ma miejsca na wiedzę dotąd uznaną.
O wirowaniu, lub drganiu umieściłem tutaj wpis ponieważ chciałem podyskutować o tym.
Oczywiści Panowie, Wy potraficie jedynie powtarzać to co jest zadekretowane, a na każdą próbę polemiki reagujecie agresją.

>>Pamiętajcie jednak uczeni mężowie, iż elektron rozpada się na dwa kwanty promieniowania elektromagnetycznego.
>Tak sobie sam ze złości czy rozbity przez małego wędrownego kosmicznego rozbijacza elektronów?
>Toć Ty nie masz pojęcia o niczym.
Taka obserwacja została dokonana i to nie prze zemnie.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>
19-06-2019 02:33 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
> To jest fizyka, a na pytanie kto stworzył Kosmos odpowiada religia. Podział kompetencji jest bardzo klarowny.

No, no. Nowiny. Kosmos stworzyła/odpowiada religia! No cóż, ale nie pogratuluję takiej "bystrości" umysłu.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
19-06-2019 07:55 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>No, no. Nowiny. Kosmos stworzyła/odpowiada religia! No cóż, ale nie pogratuluję takiej "bystrości" umysłu.

Jak zwykle, prymitywna lewicowa manipulacja.
04-10-2019 07:35 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>No, no. Nowiny. Kosmos stworzyła/odpowiada religia! No cóż, ale nie pogratuluję takiej "bystrości" umysłu.
>Jak zwykle, prymitywna lewicowa manipulacja.

Jeśli to jest Twój genialny argument, To dorzucę do Twojego ogródka następny problem wynikający z prymitywnej lewicowej, lewackiej manipulacji. Podważasz dotychczasową wiedzę o układzie słonecznym. Nazywasz ją teorią heliocentryzmu. Nie wiem dlaczego to nadal teoria i także nie wyjaśniłeś jakie masz powody by tą wiedzę podważać. Cały czas, a upłynęło go nie mało, nie podałeś swoich racji, choć tego żądałem. W odpowiedzi są tylko inwektywy. Jeśli to jest poziom merytorycznych dyskusji z Tobą, to mam prawo wypowiadać się w sposób jak wyżej przedstawiłem. Nawet Tobie nie współczuję. BO JEŚLI DO NAUKI WPROWADZASZ POJĘCIE BOGA WYMYŚLONE PRZEZ LUDZI I DLA LUDZI, TO JAKĄ BEZPRODUKTYWNĄ STRATĄ CZASU JEST DUMANIE NAD TYM CO PLECIESZ?
NAUCZ SIĘ PISAĆ ZROZUMIALE I SENSOWNIE. PO SPOSOBIE WYRAŻANIA SWOICH MYŚLI PISEMNIE JUŻ MOŻNA OKREŚLIĆ STAN TWOJEJ PODSTAWOWEJ WIEDZY.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
04-10-2019 16:21 
 0 na 2
Henryk.K (2246 punktów)
Podważasz dotychczasową wiedzę o układzie słonecznym. Nazywasz ją teorią heliocentryzmu. Nie wiem dlaczego to nadal teoria i także nie wyjaśniłeś jakie masz powody by tą wiedzę podważać. Cały czas, a upłynęło go nie mało, nie podałeś swoich racji, choć tego żądałem. W odpowiedzi są tylko inwektywy. Jeśli to jest poziom merytorycznych dyskusji z Tobą, to mam prawo wypowiadać się w sposób jak wyżej przedstawiłem. Nawet Tobie nie współczuję. BO JEŚLI DO NAUKI WPROWADZASZ POJĘCIE BOGA WYMYŚLONE PRZEZ LUDZI I DLA LUDZI, TO JAKĄ BEZPRODUKTYWNĄ STRATĄ CZASU JEST DUMANIE NAD TYM CO PLECIESZ?
>NAUCZ SIĘ PISAĆ ZROZUMIALE I SENSOWNIE. PO SPOSOBIE WYRAŻANIA SWOICH MYŚLI PISEMNIE JUŻ MOŻNA OKREŚLIĆ STAN TWOJEJ PODSTAWOWEJ WIEDZY.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.


Najważniejszym dowodem podważającym Teorię Heliocentryczną jest niemożność przez jej założenia wyjaśnić powstawania pór roku na Ziemi.

Drugim jest niewystępowanie siły odśrodkowej podczas pokazów z wahadłem Foucaulta.
Powinien Pan zauważyć, że nie stosuję w swoich wypowiedziach inwektyw. Posiadam wystarczający zasób słów, żeby poprawnie wyrazić myśli.
Powinienem i już to rozpoczęłem, napisać dodatkowe wyjaśnienie związane z efektem żyroskopowym Ziemi, ponieważ pozostał on jako ostatni argument obrońców tej teorii.
Trudno mi się jednak nad tym skupić, ponieważ on nic nowego nie wprowadza do tego tematu. Może jedynie ułatwić zrozumienie zjawisk dla obrońców M.Kopernika.
05-10-2019 12:08 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Podważasz dotychczasową wiedzę o układzie słonecznym.
...........
>BO JEŚLI DO NAUKI WPROWADZASZ POJĘCIE BOGA WYMYŚLONE PRZEZ LUDZI I DLA LUDZI, TO JAKĄ BEZPRODUKTYWNĄ STRATĄ CZASU JEST DUMANIE NAD TYM CO PLECIESZ?
>NAUCZ SIĘ PISAĆ ZROZUMIALE I SENSOWNIE. PO SPOSOBIE WYRAŻANIA SWOICH MYŚLI PISEMNIE JUŻ MOŻNA OKREŚLIĆ STAN TWOJEJ PODSTAWOWEJ WIEDZY.
...........
>Najważniejszym dowodem podważającym Teorię Heliocentryczną jest niemożność przez jej założenia wyjaśnić powstawania pór roku na Ziemi.

Twój tok rozumowania (tu raczej widzę już nie rozumowanie, bo go nie przedstawiłeś, ale twierdzenie o Twoim przekonaniu), przeczy przede wszystkim nie "teorii" heliocentrycznej, a negowaniu wiedzy z poziomu szkoły podstawowej, a średniej na pewno. W uproszczeniu zacznę może od powierzchni płaskiej. Dlaczego płytę ogniw fotowoltaicznych staramy się ustawiać prostopadle do kierunku padających promieni słonecznych? Nie zdziwiło to Ciebie? Zadaj sobie trud przemyślenia sam. Ja tylko mogę widzieć mój sposób rozumowania. Normalna wyprowadzona z powierzchni płaskiej jest do niej (powierzchni) prostopadła i rzecz w tym by jej kierunek był w miarę zgodny/równoległy z kierunkiem promieniowania. Przy określonej powierzchni płyty płyta przyjmuje określoną "gęstość" wiązki promieniowania. Gdy płytę będzie mogli ustawiać tak by jej normalna mogła ustawiać się pod różnymi kątami w stosunku do kierunku promieniowania (ukośnie) to powierzchnia płyty zacznie przyjmować mniejszą dawkę promieniowania, mimo że "gęstość" wiązki promieniowania pozostaje ta sama. Decyduje tu kąt jaki jest zwarty między normalną płyty a kierunkiem promieniowania. Przy powierzchniach kulistych jest to samo. Z powierzchni kulistej w każdym jej punkcie można wyprowadzić normalną, która jest prostopadła do stycznej w tym punkcie. Wyobraź sobie teraz, że powstaje zjawisko nierównomiernego przyjmowania promieniowania światła/więc i promieniowania ciepła słonecznego w różnych miejscach/punktach Ziemi (oczywiście nie mówimy tu o Ziemi płaskiej, bo ta teoria nie ma tu miejsca), bo w różnych punktach Ziemi normalne wyprowadzone z tych punktów są pod różnymi kątami w stosunku do kierunku padającego promieniowania. Ziemia się obraca/ma własną oś obrotu czy nie? Przemyśl. Trajektoria obiegu Ziemi wokół Słońca nakreśla jakąś płaszczyznę zwaną ekliptyką. Tak czy nie? Jeśli Ziemia ma oś obrotu, więc się obraca wokół tej osi, a nadto obiega sobie po jakiejś trajektorii naszą gwiazdę dzienną, to w każdym momencie dostaje tą samą ilość promieniowania, lecz nie równo go odbiera. Z płaszczyzny ekliptyki można też umyślnie wyprowadzać normalną. Stąd wynika, że w punktach leżących przy osi obrotu Ziemi/biegunach normalne wyprowadzane z tych punktów dostają najmniejsze dawki promieniowania, do zerowych nawet (co wyjaśnię dalej). Tak by było, gdyby oś obrotu była równoległa do normalnej wyprowadzonej z płaszczyzny ekliptyki. Wtedy równik Ziemi stale miałby z największą dawkę promieniowania. Ale mamy cykliczne pory roku. Prawda? Dlaczego? Twierdzisz, że nie wyjaśniono tego?
Mylnie wyjaśniono? To podaj poprawną wersję.
Wracając do tego co napisałeś. Zaczęto się dawno zastanawiać dlaczego tak nie jest. Czasu było tak dużo, że uzasadniono i nawet udowodniono z chwilą już powstania astronomii jak odrębnej nauki. Już dawno wiedziano, że na Ziemi występują pory roku.
Co zrobisz by to wytłumaczyć, skoro twierdzisz, że nie uzasadniono. Skoro już mamy rozwiązany problem odbioru promieniowania słonecznego w różnych punktach Ziemi, więc zaczęto się przyglądać samej Ziemi. Jedynym i najprostszym wyjaśnieniem jest, że oś obrotu Ziemi nie jest równoległa do normalnej płaszczyzny ekliptyki, co potwierdziły to szczegółowe doświadczenia, obserwacje i wyliczenia. Masz inne dowody to podaj. Oś obrotu własnego Ziemi nie jest równoległa do normalnej płaszczyzny ekliptyki. Jest nachylona do ekliptyki o kąt 230. Stąd okresowo co sześć miesięcy przyjmuje różne położenia w stosunku do Słońca. Granicami gdzie pasy Ziemi najlepiej są napromieniowywane są zwrotniki geograficzne. A równik w ciągu roku przyjmuje największe promieniowanie dwukrotnie. Stąd i dalsze spostrzeżenie, że obie półkule przez pół roku są lepiej napromieniowywane tak, że gdy jedna półkula jest lepiej napromieniowywana, druga o tyle mniej. To jest tak zrozumiałe i proste, że jak masz jeszcze prostsze to je przedstaw. A tego to już żądam. Weź globus Ziemi i latarkę. Pobaw się świecąc na globus na wysokości normalnej na równiku i obracaj globusem. A co to jest żyroskop, tak nazwany od efektu jakim jest zdolność do utrzymywaniu osi ruchu obrotowego w jednym kierunku, efektem żyroskopowym, już chyba Tobie wyjaśniałem. A że nie wierzysz, że Ziemia w swojej wirującej masie, ze swoją osią obrotu, jest największym nam znanym żyroskopem to wyjaśniałem Tobie nie tylko ja ale i inni forumowicze nie będę przypominał. Tak, że Ziemia- żyroskop ma obracającą swoją oś obrotu stale w jednym kierunku niezależnie od swojej pozycji na trajektorii wobec Słońca nie podlega dyskusji. Stąd i masz uzasadnienie jak powstają pory roku.

>Drugim jest niewystępowanie siły odśrodkowej podczas pokazów z wahadłem Foucaulta.
>Powinien Pan zauważyć, że nie stosuję w swoich wypowiedziach inwektyw. Posiadam wystarczający zasób słów, żeby poprawnie wyrazić myśli.
>Powinienem i już to rozpoczęłem, napisać dodatkowe wyjaśnienie związane z efektem żyroskopowym Ziemi, ponieważ pozostał on jako ostatni argument obrońców tej teorii.

Wrócę do tego za godzinę, bo muszę teraz ze względu na gości w domu (niespodziewane nawiedzenia, jak ja to lubię(?)!). Znów z wnukiem i jak wiem podrzucą mi tego zucha na czas jakiś (tylko dwie godzinki, które przeradzają się czasem kilka godzin. Stąd domyślam się skąd wzięło się pojęcie względności czasu. Zresztą najwyraźniej to się zauważa w WC po której stronie drzwi kabiny się znajdujesz)

Może jedynie ułatwić zrozumienie zjawisk dla obrońców M.Kopernika.

Na to też odpowiem, na pewno dziś może za 1,5
05-10-2019 15:48 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
> Podważasz dotychczasową wiedzę o układzie słonecznym. Nazywasz ją teorią heliocentryzmu. Nie wiem dlaczego to nadal teoria i także nie wyjaśniłeś jakie masz powody by tą wiedzę podważać. Cały czas, a upłynęło go nie mało, nie podałeś swoich racji, choć tego żądałem. W odpowiedzi są tylko inwektywy. Jeśli to jest poziom merytorycznych dyskusji z Tobą, to mam prawo wypowiadać się w sposób jak wyżej przedstawiłem. Nawet Tobie nie współczuję. BO JEŚLI DO NAUKI WPROWADZASZ POJĘCIE BOGA WYMYŚLONE PRZEZ LUDZI I DLA LUDZI, TO JAKĄ BEZPRODUKTYWNĄ STRATĄ CZASU JEST DUMANIE NAD TYM CO PLECIESZ?
>>NAUCZ SIĘ PISAĆ ZROZUMIALE I SENSOWNIE. PO SPOSOBIE WYRAŻANIA SWOICH MYŚLI PISEMNIE JUŻ MOŻNA OKREŚLIĆ STAN TWOJEJ PODSTAWOWEJ WIEDZY.
>Drugim jest niewystępowanie siły odśrodkowej podczas pokazów z wahadłem Foucaulta.
>Powinien Pan zauważyć, że nie stosuję w swoich wypowiedziach inwektyw.

Co więc oznacza taka Twoja wypowiedź?
Cytat:
Jak zwykle, prymitywna lewicowa manipulacja.

Poczytuję to sobie jako inwektywę, która ma obrzydliwie stwierdzić moje skłonności.

>Posiadam wystarczający zasób słów, żeby poprawnie wyrazić myśli.

Niewątpliwie, to właśnie prezentujesz.

>Powinienem i już to rozpoczęłem, napisać dodatkowe wyjaśnienie związane z efektem żyroskopowym Ziemi, ponieważ pozostał on jako ostatni argument obrońców tej teorii.

Wcale nie ostatni. Nie wziąłeś pod uwagę Księżyca. Zapytasz a co ma Księżyc jak piernik do wiatraka? Ano ma. Ziemia jako taka jest żyroskopem mniejszym. Układ Ziemia-Księżyc tworzy żyroskop większej średnicy. Zgoda? Żyroskop większej średnicy jest tym bardziej stabilny. Najlepiej zrób sobie doświadczenia puszczając bąki na...(nie bierz tego sobie do serca, że "takich" bączkach piszę bo przyszły mi na myśl) płaskiej powierzchni, a nie na przyjęciu urodzinowym u cioci Magdy przy stole, a już przy teściowej to by była klęska.

>Trudno mi się jednak nad tym skupić, ponieważ on nic nowego nie wprowadza do tego tematu.

Temat mający podważyć "teorię" heliocentryzmu? Skoro nic nie masz do powiedzenia, w tym temacie a piszesz, więc wyjaśnij mi kto, lub Ciebie do tego zmusza? Kto nie pozwala Tobie myśleć tak, by umieć się nakłonić do uwagi na to co mówi do Ciebie, Twój rozmówca? Ośmielam się zapytać czy to czasem nie religia? Przecież sam stwierdziłeś że:
Cytat:
Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.

Cytat:
Na początku Bóg stworzył światło


Może jedynie ułatwić zrozumienie zjawisk dla obrońców M.Kopernika.

Obrońcy Kopernika są niestety lepiej rozumni, jak Ty. Nie martw się o Kopernika. Jego odkrycie obroniło się samo. Martw się o własne tłumaczenia innej fizyki niż ogólnie znana, bo np. negujesz istnienie siły odśrodkowej.
Zacznijmy może od semantyki słowa jak i semiotyki. Ułomność językowa powoduje, że mówimy ogólnie o jakiejś sile (odpychającej/przyciągającej), której natury próbujemy dociec i ją wyjaśnić.
Cytat:
Też zadam Panu kilka pytań.
Jak powstaje masa?
Jak tworzy się siła odśrodkowa?
Dlaczego foton światła się rozmywa?
Co to jest bezwładność materii?
Czy oddziaływania silne istnieją

A potem zaraz:
Cytat:
Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.
Na początku Bóg stworzył światło.
Jest to bardzo poważna przesłanka, żeby rozpoczynając od światła rozpocząć wyjaśnianie budowy materialnej świata.
Zaproponowany prze zemnie temat o tym czy światło wiruje, czy też drga jest niepozbawiony sensu. Wielu oczywiście się to w głowie nie mieści.
Pamiętajcie jednak uczeni mężowie, iż elektron rozpada się na dwa kwanty promieniowania elektromagnetycznego.

No już wiem z kim mi było przyjemność dyskutować. Popatrzcie ile bzdur na raz wygłosił nasz szanowny forumowicz. No dobrze (to nie stopień w szkole podstawowej a pochwała za odwagę za szaleństwo). Zauważcie że nic nie wyliczył, bo matematyka jest pewnie zbyt uciążliwa w "przewodach(?) (nie)myślowych", opartych na "świętych" słowach wydalonych z siebie, jako przekaźnika nb. nie swojego autorstwa, a jakichś tam pism uznawanych za "święte", tyle że nie znanych tym nie interesujących się mitami.. A raczej czystą fizyką. Przykład rujnujący paralogikę paralityczną naszego sympatycznego kolegi forumowicza. Cytat:
Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.
Wybaczcie ale to nie słowo jest Bogiem. Zaraz potem stwierdza że:
Cytat:
Na początku Bóg stworzył światło

Stwierdzam, że nasz sympatyczny kolega forumowicz wypisuje tu bzdury i androny.
Bo światło każde, w naszym pojęciu, ma swoje źródło/miejsce powstawania tego światła, a więc materię świecącą. A teraz przejdę do wyjaśnienia "braku" siły odśrodkowej w wahadle Foucalta.. Czy zacząć od podstaw? Czy oglądałeś może zawody lekkoatletyczne w dyscyplinie sportowej miotaczy? Pchnięcie kulą, rzut młotem? Zauważyłeś jak wyrzuca ten młot miotacz? Zastanowiłeś się dlaczego mając o wiele większą masę ciała od kuli odchyla się tak by przeciwważyć masę kuli by wspólny środek mas się równoważył na tyle by kula nie wyrzuciła miotacza? Widziałeś jego pozycję przy wyrzucie? Zastanowiłeś się dlaczego, czy czytałeś pisma "święte" nie interesując się fizyką jaka Tobie była obrazowo przedstawiona? Jeśli nie czytałeś pism wiadomych więc nie powinieneś pytać, czy dociekać braku siły odśrodkowej przy wzajemnie związanych ciałach fizycznie o siłę odśrodkową. Bo to jest bez sensowne pytanie. Kończą mi się punkty dozwolonej długości wypowiedzi, więc kończę, ale nie na tyle, że uciekam. Nie. Kontynuować będę w następnym odcinku.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-10-2019 17:34 
 0 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>
No cóż, muszę stwierdzić, że poznał Pan mechanikę w 50%. Podał Pan przykład układu Ziemia - Księżyc, który ma zwiększyć moment pędu układu, a przez to zwiększyć efekt żyroskopowy planety. Nie jest to jednak możliwe, ponieważ ich wspólna masa nie krąży wokół wspólnego środka.
Przykład z miotaczem jest właściwy, lecz nie przystaje do układu Ziemia- Księżyc.
Wynik 50 % nie jest wcale taki zły,ponieważ ta tak jakby Pan był w połowie przytomny, a w tej drugiej nie.
Powinienem nieco uspokoić Pańskie obawy co do efektu żyroskopowego. W tym opracowaniu, które z takim zmęczeniu tworzę, nie zamierzam wcale jego wykluczać, wprost przeciwnie, cynicznie i prowokacyjnie go wykorzystam. Jeśli tylko znajdzie Pan jakieś sposoby, które go zwielokrotnią, to będę bardzo wdzięczny. Gwóźdź do trumny Heliocentryzmu będzie bardziej okazały.
salek (4701 punktów)
>ponieważ ich [układu Ziemia-Księżyc - przy. salek] wspólna masa nie krąży wokół wspólnego środka.

Dobry Boże, którego nie ma, widzisz te brednie i nie grzmisz..
05-10-2019 20:04 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>
>No cóż, muszę stwierdzić, że poznał Pan mechanikę w 50%. Podał Pan przykład układu Ziemia - Księżyc, który ma zwiększyć moment pędu układu, a przez to zwiększyć efekt żyroskopowy planety. Nie jest to jednak możliwe, ponieważ ich wspólna masa nie krąży wokół wspólnego środka.
>Przykład z miotaczem jest właściwy, lecz nie przystaje do układu Ziemia- Księżyc.
>Wynik 50 % nie jest wcale taki zły,ponieważ ta tak jakby Pan był w połowie przytomny, a w tej drugiej nie.
>Powinienem nieco uspokoić Pańskie obawy co do efektu żyroskopowego. W tym opracowaniu, które z takim zmęczeniu tworzę, nie zamierzam wcale jego wykluczać, wprost przeciwnie, cynicznie i prowokacyjnie go wykorzystam. Jeśli tylko znajdzie Pan jakieś sposoby, które go zwielokrotnią, to będę bardzo wdzięczny. Gwóźdź do trumny Heliocentryzmu będzie bardziej okazały.

Tylko rzeczowo i na temat. Bo nie mam zamiaru męczyć się nad nieistnieniem siły odśrodkowej, "rozmycia" światła, czy tego, że Księżyc się nie obraca wokół własnej osi obrotu itd..


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-10-2019 21:21 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Tylko rzeczowo i na temat. Bo nie mam zamiaru męczyć się nad nieistnieniem siły odśrodkowej, "rozmycia" światła, czy tego, że Księżyc się nie obraca wokół własnej osi obrotu itd..
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.


Jeśli Księżyc ma się obracać wokół własnej osi, to wolę rozmawiać o tym czy Kopernik był kobietą.
06-10-2019 07:29 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Tylko rzeczowo i na temat. Bo nie mam zamiaru męczyć się nad nieistnieniem siły odśrodkowej, "rozmycia" światła, czy tego, że Księżyc się nie obraca wokół własnej osi obrotu itd..
>>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>Jeśli Księżyc ma się obracać wokół własnej osi, to wolę rozmawiać o tym czy Kopernik był kobietą.

No właśnie i wszystko o Tobie przez to wiem.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
06-10-2019 07:25 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>
>No cóż, muszę stwierdzić, że poznał Pan mechanikę w 50%. Podał Pan przykład układu Ziemia - Księżyc, który ma zwiększyć moment pędu układu, a przez to zwiększyć efekt żyroskopowy planety. Nie jest to jednak możliwe, ponieważ ich wspólna masa nie krąży wokół wspólnego środka.

Udowodnij to dobry człowieku, że masy w sposób jakiś tam związane (grawitacja) nie mają wspólnego środka obrotu!

>Przykład z miotaczem jest właściwy, lecz nie przystaje do układu Ziemia- Księżyc.
>Wynik 50 % nie jest wcale taki zły,ponieważ ta tak jakby Pan był w połowie przytomny, a w tej drugiej nie.

Nie Ty będziesz mnie oceniał z fizyki, bo sam w mojej ocenie jesteś zbyt wątły by oceniać.

>Powinienem nieco uspokoić Pańskie obawy co do efektu żyroskopowego. W tym opracowaniu, które z takim zmęczeniu tworzę, nie zamierzam wcale jego wykluczać, wprost przeciwnie, cynicznie i prowokacyjnie go wykorzystam. Jeśli tylko znajdzie Pan jakieś sposoby, które go zwielokrotnią, to będę bardzo wdzięczny. Gwóźdź do trumny Heliocentryzmu będzie bardziej okazały.

Udowodnij więc drogi odkrywco, co by było niesamowitym zdarzeniem na tym forum, bo jak dotąd nikt swego byle jakiego klepania nonsensów nie udowodnił. Byłbyś pierwszym. I nie wpychaj wątków religijnych.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>>No cóż, muszę stwierdzić, że poznał Pan mechanikę w 50%. Podał Pan przykład układu Ziemia - Księżyc, który ma zwiększyć moment pędu układu, a przez to zwiększyć
>Udowodnij więc drogi odkrywco, co by było niesamowitym zdarzeniem na tym forum, bo jak dotąd nikt swego byle jakiego klepania nonsensów nie udowodnił. Byłbyś pierwszym. I nie wpychaj wątków religijnych.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>
Ja dawno zapomniałem o tych wątkach religijnych, a Pan ciągle do nich wraca. Odpowiadam jedynie na te prowokacje.
A o Pańskiej znajomości fizyki dobitnie świadczy wyobrażenie o działaniu wahadła Foucaulta.
05-10-2019 17:47 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)
Ośmielam się zapytać czy to czasem nie religia? Przecież sam stwierdziłeś że:
>Cytat:
Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.

>Cytat:
Na początku Bóg stworzył światło


>No już wiem z kim mi było przyjemność dyskutować. Popatrzcie ile bzdur na raz A teraz przejdę do wyjaśnienia "braku" siły odśrodkowej w wahadle Foucalta.. Czy zacząć od podstaw? Czy oglądałeś może zawody lekkoatletyczne w dyscyplinie sportowej miotaczy? Pchnięcie kulą, rzut młotem? Zauważyłeś jak wyrzuca ten młot miotacz? Zastanowiłeś się dlaczego mając o wiele większą masę ciała od kuli odchyla się tak by przeciwważyć masę kuli by wspólny środek mas się równoważył na tyle by kula nie wyrzuciła miotacza? Widziałeś jego pozycję przy wyrzucie? Zastanowiłeś się dlaczego, czy czytałeś pisma "święte" nie interesując się fizyką jaka Tobie była obrazowo przedstawiona? Jeśli nie czytałeś pism wiadomych więc nie powinieneś pytać, czy dociekać braku siły odśrodkowej przy wzajemnie związanych ciałach fizycznie o siłę odśrodkową. Bo to jest bez sensowne pytanie. Kończą mi się punkty dozwolonej długości wypowiedzi, więc kończę, ale nie na tyle, że uciekam. Nie. Kontynuować będę w następnym odcinku.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.


Zapewne nigdy nie czytał Pan Księgi Rodzaju. Tam jest ten zastanawiający opis stworzenia świata. Taka kolejność została tam przedstawiona. Jest to prawda objawiona. A to że fizyka się z nim nie zgadza, tym gorzej dla fizyki.
Nie pojmuję co ma wspólnego siła odśrodkowa w wahadle Foucaulta z miotaczem. Są to odrębne układy kinematyczne.
05-10-2019 20:38 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
> Ośmielam się zapytać czy to czasem nie religia? Przecież sam stwierdziłeś że:
>>Cytat:
Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.

>>Cytat:
Na początku Bóg stworzył światło

>>No już wiem z kim mi było przyjemność dyskutować. Popatrzcie ile bzdur na raz A teraz przejdę do wyjaśnienia "braku" siły odśrodkowej w wahadle Foucalta.. Czy zacząć od podstaw? Czy oglądałeś może zawody lekkoatletyczne w dyscyplinie sportowej miotaczy? Pchnięcie kulą, rzut młotem? Zauważyłeś jak wyrzuca ten młot miotacz? Zastanowiłeś się dlaczego mając o wiele większą masę ciała od kuli odchyla się tak by przeciwważyć masę kuli by wspólny środek mas się równoważył na tyle by kula nie wyrzuciła miotacza? Widziałeś jego pozycję przy wyrzucie? Zastanowiłeś się dlaczego, czy czytałeś pisma "święte" nie interesując się fizyką jaka Tobie była obrazowo przedstawiona? Jeśli nie czytałeś pism wiadomych więc nie powinieneś pytać, czy dociekać braku siły odśrodkowej przy wzajemnie związanych ciałach fizycznie o siłę odśrodkową. Bo to jest bez sensowne pytanie. Kończą mi się punkty dozwolonej długości wypowiedzi, więc kończę, ale nie na tyle, że uciekam. Nie. Kontynuować będę w następnym odcinku.
>>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>Zapewne nigdy nie czytał Pan Księgi Rodzaju. Tam jest ten zastanawiający opis stworzenia świata. Taka kolejność została tam przedstawiona. Jest to prawda objawiona. A to że fizyka się z nim nie zgadza, tym gorzej dla fizyki.

Nie tyle dla fizyki, która się opiera na dowodach i wyliczeniach, ale dla Twoich bajkowych pism niewiarygodnych, nie mających oparcia w rzeczywistości.

>Nie pojmuję co ma wspólnego siła odśrodkowa w wahadle Foucaulta z miotaczem. Są to odrębne układy kinematyczne.

Nie masz pojęcia bo nie znasz fizyki, to jasne. Spróbuj to sam zrobić, to automatycznie nieomal sam organizm, by utrzymać pozycję naturalną będzie Ciebie do tego nakłaniał. Taki oczytany i wiedzący ale nie sprawdzający. No pewnie nie musi bo wszystko opisane jest w Księdze Rodzaju.
Wahadło Foucaulta jest normalnym wahadłem fizycznym, jeśli widzisz różnicę w stosunku do wahadła matematycznego. Różnica na tym polega, najprościej mówiąc, Ze uwzględnia się masę. Jest to wahadło na baaardzo długim zaczepie z dość duża masą (chodzi o inercję masy wahadła). Możesz je zbudować nawet w stodole, w Polsce. Chodzi w nim tylko o to by okres wahnień był na tyle długi, by zauważyć, że wytrącenie z równowagi wiszącego ciężaru, pozornie winno odbywać się w jednej płaszczyźnie, nie odbywa się tak jakbyśmy zakładali. Miejsce powrotu ciężaru wahadła nie odbywa się w tym samym punkcie z którego uruchomiliśmy wahadło. A to że wisi i nawet się waha, świadczy tylko i jakiejś sile zwanej dośrodkową, skierowaną do punktu zaczepienia wahadła w każdej jego pozycji. No cóż tego nie ma w Księdze Rodzaju. Nudzisz mnie już jak cholera. Męczysz głupotami i nawet się nie zastanowisz. Bawisz się chyba. Starałem się wyjaśniać najprościej, najprostszym językiem, jednak nie trafia. Szkoda. A tak się dobrze zapowiadałeś, w znajomości języka. No cóż, poczekam na twoje dzieło o żyroskopie.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-10-2019 21:17 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>Wahadło Foucaulta jest normalnym wahadłem fizycznym, jeśli widzisz różnicę w stosunku do wahadła matematycznego. Różnica na tym polega, najprościej mówiąc, Ze uwzględnia się masę. Jest to wahadło na baaardzo długim zaczepie z dość duża masą (chodzi o inercję masy wahadła). Możesz je zbudować nawet w stodole, w Polsce. Chodzi w nim tylko o to by okres wahnień był na tyle długi, by zauważyć, że wytrącenie z równowagi wiszącego ciężaru, pozornie winno odbywać się w jednej płaszczyźnie, nie odbywa się tak jakbyśmy zakładali. Miejsce powrotu ciężaru wahadła nie odbywa się w tym samym punkcie z którego uruchomiliśmy wahadło. A to że wisi i nawet się waha, świadczy tylko i jakiejś sile zwanej dośrodkową, skierowaną do punktu zaczepienia wahadła w każdej jego pozycji. No cóż tego nie ma w Księdze Rodzaju. Nudzisz mnie już jak cholera. Męczysz głupotami i nawet się nie zastanowisz. Bawisz się chyba. Starałem się wyjaśniać najprościej, najprostszym językiem, jednak nie trafia. Szkoda. A tak się dobrze zapowiadałeś, w znajomości języka. No cóż, poczekam na twoje dzieło o żyroskopie.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.


Po tym co Pan napisał o wahadle Foucaulta mógłbym bezkarnie się nad Panem pastwić.
Ponieważ jutro jest niedziela, a Pan jest już dziadkiem to spuszczę nad tym kurtynę milczenia.
W to miejsce proponuję jednak spojrzeć inaczej na Księgi Objawione i rozważać je nawet językiem naukowym.
Mógłbym zaproponować nawet dokonanie obliczenia prawdopodobieństwa pewnych wydarzeń przepowiedzianych tysiące lat temu, które spełniły się w 19 wieku.
Cała współczesna fizyka po opanowaniu jej przez matematyków skupia się generalnie nad obliczaniem prawdopodobieństwa wszelakich zdarzeń w świecie cząstek.
Wenancjusz (16441 punktów)
>> Podważasz dotychczasową wiedzę o układzie słonecznym. Nazywasz ją teorią heliocentryzmu. Nie wiem dlaczego to nadal teoria i także nie wyjaśniłeś jakie masz powody by tą wiedzę podważać. Cały czas, a upłynęło go nie mało, nie podałeś swoich racji, choć tego żądałem. W odpowiedzi są tylko inwektywy. Jeśli to jest poziom merytorycznych dyskusji z Tobą, to mam prawo wypowiadać się w sposób jak wyżej przedstawiłem. Nawet Tobie nie współczuję. BO JEŚLI DO NAUKI WPROWADZASZ POJĘCIE BOGA WYMYŚLONE PRZEZ LUDZI I DLA LUDZI, TO JAKĄ BEZPRODUKTYWNĄ STRATĄ CZASU JEST DUMANIE NAD TYM CO PLECIESZ?
>>>NAUCZ SIĘ PISAĆ ZROZUMIALE I SENSOWNIE. PO SPOSOBIE WYRAŻANIA SWOICH MYŚLI PISEMNIE JUŻ MOŻNA OKREŚLIĆ STAN TWOJEJ PODSTAWOWEJ WIEDZY.
>>Drugim jest niewystępowanie siły odśrodkowej podczas pokazów z wahadłem Foucaulta.
>>Powinien Pan zauważyć, że nie stosuję w swoich wypowiedziach inwektyw.
>Co więc oznacza taka Twoja wypowiedź?
>Cytat:
Jak zwykle, prymitywna lewicowa manipulacja.

>Poczytuję to sobie jako inwektywę, która ma obrzydliwie stwierdzić moje skłonności.
>>Posiadam wystarczający zasób słów, żeby poprawnie wyrazić myśli.
>Niewątpliwie, to właśnie prezentujesz.
>>Powinienem i już to rozpoczęłem, napisać dodatkowe wyjaśnienie związane z efektem żyroskopowym Ziemi, ponieważ pozostał on jako ostatni argument obrońców tej teorii.
>Wcale nie ostatni. Nie wziąłeś pod uwagę Księżyca. Zapytasz a co ma Księżyc jak piernik do wiatraka? Ano ma. Ziemia jako taka jest żyroskopem mniejszym. Układ Ziemia-Księżyc tworzy żyroskop większej średnicy. Zgoda? Żyroskop większej średnicy jest tym bardziej stabilny. Najlepiej zrób sobie doświadczenia puszczając bąki na...(nie bierz tego sobie do serca, że "takich" bączkach piszę bo przyszły mi na myśl) płaskiej powierzchni, a nie na przyjęciu urodzinowym u cioci Magdy przy stole, a już przy teściowej to by była klęska.
>>Trudno mi się jednak nad tym skupić, ponieważ on nic nowego nie wprowadza do tego tematu.
>Temat mający podważyć "teorię" heliocentryzmu? Skoro nic nie masz do powiedzenia, w tym temacie a piszesz, więc wyjaśnij mi kto, lub Ciebie do tego zmusza? Kto nie pozwala Tobie myśleć tak, by umieć się nakłonić do uwagi na to co mówi do Ciebie, Twój rozmówca? Ośmielam się zapytać czy to czasem nie religia? Przecież sam stwierdziłeś że:
>Cytat:
Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.

>Cytat:
Na początku Bóg stworzył światło

>Może jedynie ułatwić zrozumienie zjawisk dla obrońców M.Kopernika.
>Obrońcy Kopernika są niestety lepiej rozumni, jak Ty. Nie martw się o Kopernika. Jego odkrycie obroniło się samo. Martw się o własne tłumaczenia innej fizyki niż ogólnie znana, bo np. negujesz istnienie siły odśrodkowej.
>Zacznijmy może od semantyki słowa jak i semiotyki. Ułomność językowa powoduje, że mówimy ogólnie o jakiejś sile (odpychającej/przyciągającej), której natury próbujemy dociec i ją wyjaśnić.
>Cytat:
Też zadam Panu kilka pytań.
>Jak powstaje masa?
>Jak tworzy się siła odśrodkowa?
>Dlaczego foton światła się rozmywa?
>Co to jest bezwładność materii?
>Czy oddziaływania silne istnieją

>A potem zaraz:
>Cytat:
Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.
>Na początku Bóg stworzył światło.
>Jest to bardzo poważna przesłanka, żeby rozpoczynając od światła rozpocząć wyjaśnianie budowy materialnej świata.
>Zaproponowany prze zemnie temat o tym czy światło wiruje, czy też drga jest niepozbawiony sensu. Wielu oczywiście się to w głowie nie mieści.
>Pamiętajcie jednak uczeni mężowie, iż elektron rozpada się na dwa kwanty promieniowania elektromagnetycznego.

>No już wiem z kim mi było przyjemność dyskutować. Popatrzcie ile bzdur na raz wygłosił nasz szanowny forumowicz. No dobrze (to nie stopień w szkole podstawowej a pochwała za odwagę za szaleństwo). Zauważcie że nic nie wyliczył, bo matematyka jest pewnie zbyt uciążliwa w "przewodach(?) (nie)myślowych", opartych na "świętych" słowach wydalonych z siebie, jako przekaźnika nb. nie swojego autorstwa, a jakichś tam pism uznawanych za "święte", tyle że nie znanych tym nie interesujących się mitami.. A raczej czystą fizyką. Przykład rujnujący paralogikę paralityczną naszego sympatycznego kolegi forumowicza. Cytat:
Na początku było Słowo i Bogiem było Słowo.
Wybaczcie ale to nie słowo jest Bogiem. Zaraz potem stwierdza że:

>Cytat:
Na początku Bóg stworzył światło

>Stwierdzam, że nasz sympatyczny kolega forumowicz wypisuje tu bzdury i androny.
>Bo światło każde, w naszym pojęciu, ma swoje źródło/miejsce powstawania tego światła, a więc materię świecącą. A teraz przejdę do wyjaśnienia "braku" siły odśrodkowej w wahadle Foucalta.. Czy zacząć od podstaw? Czy oglądałeś może zawody lekkoatletyczne w dyscyplinie sportowej miotaczy? Pchnięcie kulą, rzut młotem? Zauważyłeś jak wyrzuca ten młot miotacz? Zastanowiłeś się dlaczego mając o wiele większą masę ciała od kuli odchyla się tak by przeciwważyć masę kuli by wspólny środek mas się równoważył na tyle by kula nie wyrzuciła miotacza? Widziałeś jego pozycję przy wyrzucie? Zastanowiłeś się dlaczego, czy czytałeś pisma "święte" nie interesując się fizyką jaka Tobie była obrazowo przedstawiona? Jeśli nie czytałeś pism wiadomych więc nie powinieneś pytać, czy dociekać braku siły odśrodkowej przy wzajemnie związanych ciałach fizycznie o siłę odśrodkową. Bo to jest bez sensowne pytanie. Kończą mi się punkty dozwolonej długości wypowiedzi, więc kończę, ale nie na tyle, że uciekam. Nie. Kontynuować będę w następnym odcinku.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.


Ogólnie przepraszam za przerwy, ale dopiero minęła ta "godzinka" kiedy w końcu odebrano mi wnuka. Młodzi jednak nie mają poczucia odpowiedzialności za słowa i przyrzeczenia.
Co to jest to wahadło Foucalt'a? Jak myślisz mój sympatyczny myślicielu? Czyż to nie jest po prost
PoProstuBogdan (447 punktów)
Brawo za niekonwencjonalne myślenie. Pomyśl nad książką, blogiem, albo kanałem na YT. Masz dużą wiedzę i elastyczny umysł, co w przypadku umysłów ścisłych jest bardzo rzadko spotykane. Zamiast dyskutować z ludźmi, którzy nie chcą cię zrozumieć i wyjaśniać im to samo, mógłbyś postawić na bardziej czytelną formę (stylistyka, wyjaśnienia od podstaw dla laików) i docierać do większego grona, które jest nastawione na słuchanie. Pozwól, że wtrącę swoje trzy grosze od strony filozoficznej.

>Wybierz odpowiedz A lub B
>A) Przestrzen "sama sie stworzyla i powstala z nikad", jest nieskonczona wymiarowo i plastyczna przez co wykrzywia sie i zagina geometrycznie ?
>(obowiazujacy model OTW)
>B) Przestrzen - arena, pole, obszar jako byt fizyczny powstac musi "z czegos", przez co rozszerza sie tworzac na skutek czynnika "x" ?
>"x" - koncentrujaca sie i wirujaca masa-energia (jedyny czynnik empiryczny obserwowany w kosmosie)

Jak cokolwiek mogłoby powstać znikąd? Jeśli przestrzeń powstała z czegoś, to co to takiego? A może C) przestrzeń istnieje tylko "wirtualnie", a fizyczność nie istnieje? Dlaczego założyłeś, że świat jest materialny? Skąd wzięła się materia i czym jest? Empirycznie nie doświadczamy istnienia niczego materialnego. To co nazywamy materią może być sposobem widzenia danych. Badanie cząsteczek nie musi dać nam odpowiedzi. Niewykluczone, że taki sposób badania jest ograniczony. Teoretyczne modele mają taką właściwość, że najpierw dopasowują się do obserwacji i początkowych założeń, a później dopasowują obserwację w taki sposób żeby pasowała do teorii. Nie da się tego uniknąć, ale im większa inteligencja, tym trudniejsze jest znalezienie dla siebie przekonującej teorii.

Materia nie mogła istnieć od zawsze. Nie istnieje taka jednostka czasu. Mówimy o abstrakcyjnych pojęciach. Nieskończone czas i materia nie mające początku to odpowiednik wiary w Boga. Mentalna wariacja na temat czasu i ilości. Nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, co miałaby oznaczać, więc nie powinniśmy w to wierzyć. Takie rozumowanie prowadzi do regresu w nieskończoność. Równie niemożliwe żeby materia nagle powstała z nicości. Fizyczność wyłoniła się z informacji, które są bardziej wirtualne aniżeli fizyczne... są świadome. Świadomość dąży do porządkowania chaosu i zawiera materię, tak jak komputer dane. Badanie struktury fizyczności jest bardzo istotne, ale nie odpowiada na najważniejsze pytania. Odsłania jedynie strukturę budulca, ale nie mówi niczego na temat mechanizmów, które tym kierują. Poza zaspokojeniem ciekawości, tak naprawdę nie ma znaczenia, która teoria jest prawdziwa. Więcej odpowiedzi dostarcza matematyka, ale królową nauk jest filozofia, bo każda inna nauka musi być odpowiednio zinterpretowana. Bez tego żadna nauka nie ma najmniejszego znaczenia.

>jak widzimy empirycznie koncentracja masy tworzy przestrzen (ktora nie jest nieskonczona)
>efektywnie, a nie wyimaginowane "czarne dziury".

Nie widzę w tym wynikania. Przestrzeń jest wirtualnym parametrem. Masa również. Koncentracja masy nie może tworzyć przestrzeni, bo aby móc się koncentrować wymaga żeby ona już istniała. Czas wynika z interwałów między danymi, a masa z gęstości danych. Świat ma strukturę informacyjną i świadomą, a nie materialną.

Tyle ode mnie. Powodzenia
Henryk.K (2246 punktów)
>Brawo za niekonwencjonalne myślenie. Pomyśl nad książką, blogiem, albo kanałem na YT. Masz dużą wiedzę i elastyczny umysł, co w przypadku umysłów ścisłych jest bardzo rzadko spotykane. Zamiast dyskutować z ludźmi, którzy nie chcą cię zrozumieć i wyjaśniać im to samo, mógłbyś postawić na bardziej czytelną formę (stylistyka, wyjaśnienia od podstaw dla laików) i docierać do większego grona, które jest nastawione na słuchanie. Pozwól, że wtrącę swoje trzy grosze od strony filozoficznej.

>Tyle ode mnie. Powodzenia

Nie wiem, czy skierował Pan te słowa do mnie, czy do kogoś innego.
Mogę jedynie dodać, że jestem już w tym wieku, kiedy nie podejmuje się tak przełomowych decyzji. Bardzo słabo posługuję się komputerem. Nie ta epoka.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Brawo za niekonwencjonalne myślenie. Pomyśl nad książką, blogiem, albo kanałem na YT. Masz dużą wiedzę i elastyczny umysł, co w przypadku umysłów ścisłych jest bardzo rzadko spotykane. Zamiast dyskutować z ludźmi, którzy nie chcą cię zrozumieć i wyjaśniać im to samo, mógłbyś postawić na bardziej czytelną formę (stylistyka, wyjaśnienia od podstaw dla laików) i docierać do większego grona, które jest nastawione na słuchanie. Pozwól, że wtrącę swoje trzy grosze od strony filozoficznej.
>>Tyle ode mnie. Powodzenia
>Nie wiem, czy skierował Pan te słowa do mnie, czy do kogoś innego.
>Mogę jedynie dodać, że jestem już w tym wieku, kiedy nie podejmuje się tak przełomowych decyzji. Bardzo słabo posługuję się komputerem. Nie ta epoka.

Jak to? Jesteśmy wszyscy w jednym wieku XXI-szym!

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Brawo za niekonwencjonalne myślenie. Pomyśl nad książką, blogiem, albo kanałem na YT. Masz dużą wiedzę i elastyczny umysł, co w przypadku umysłów ścisłych jest bardzo rzadko spotykane. Zamiast dyskutować z ludźmi, którzy nie chcą cię zrozumieć i wyjaśniać im to samo, mógłbyś postawić na bardziej czytelną formę (stylistyka, wyjaśnienia od podstaw dla laików) i docierać do większego grona, które jest nastawione na słuchanie. Pozwól, że wtrącę swoje trzy grosze od strony filozoficznej.

W sumie owo niekonwencjonalne myslenie to wlasciwie (wstyd przyznac) jedynie przypadkowe przyuwazenie iz rozciaganie tkaniny czasoprzestrzennej przez masywny obiekt w modelu Einsteina (kladziona na gumowej macie ciezka kula) to elastycznej maty "rozszerzanie", a nie jej "wyginanie geometryczne".

Pozniej okazalo sie jedynie ze tak opisana odrobine odmiennie relacja "masy=energii i przestrzeni" idealnie pasuje do szeregu obserwacji/zachowan z zakresu swiata makro i mikro skali ..jak rowniez o dziwo klasycznych modeli gigantow nauki: Roberta Boyla, Lavoisiera, Bohra .. schematow termodynamiki, chlodnictwa, nadprzewodnictwa, stanow skupienia, reakcji chemicznych...

>>Wybierz odpowiedz A lub B
>>A) Przestrzen "sama sie stworzyla i powstala z nikad", jest nieskonczona wymiarowo i plastyczna przez co wykrzywia sie i zagina geometrycznie
>Jak cokolwiek mogłoby powstać znikąd?

W oficjalnie obowiazujacym modelu (OTW/bigbang) "rozumienia rzeczywistosci".. takowa przestrzen jako odwieczna, nieskonczenie wielka arena wydarzen jest wlasnie postulowana.

(nie ma ona przyczyny, jest jakby bytem absolutnym, niezaleznym, nadrzednym, stalym "ukladem inercjalnym")

Wizje taka wykluczaja niestety obserwacje nieba : jednorodnosc rozkladu materii, kierunek i przyspieszenie ekspansji miedzygalaktycznej przestrzeni, ksztalt kosmosu.

>Jeśli przestrzeń powstała z czegoś, to co to takiego?

Skupiona, wirujaca materia i takie rozwiazanie do wyzej wymienionych obserwacji pasuje idealnie.

W duzej skali "kazdy oddala sie od kazdego", gdyz kazde skupisko materii (galaktyka) tworzy przestrzen efektywnie (co wyjasnia efekt "puchniecia kosmosu od wewnatrz", rownomiernie na calym jego obszarze").

Przyspieszenie ekspansji zas to wynik centralnego wiru galaktyki dzieki czemu absorpcja materii=energii jeszcze bardziej nabiera tempa.

Generalnie pada stwierdzenie (lamiace obowiazujacy dogmat) iz :

"przestrzen jako zmienny(a nie wirtualnie absolutny) byt fizyczny rowniez musi miec przyczyne"

>A może C) przestrzeń istnieje tylko "wirtualnie", a fizyczność nie istnieje?

Kwestia sporna coz wogole znaczy "istniec"..aczkolwiek w tym szczegolnym wypadku nowy model ma ukazac iz pojedyncza relacja/zasada "masy i przestrzeni" uproscic mozemy i wyjasnic zachowanie swiata mikro/makro bez odwolywania sie i powolywania do zycia niewidzialnych bytow/zjawisk/efekto-duchow typu ciemne energie, materie, czarne dziury, inflacje, bozony Higgsa, multiversy, struny, brany itp wynalazki.

>Dlaczego założyłeś, że świat jest materialny? Skąd wzięła się materia i czym jest?

Problem "skad wziela sie materia" nie nalezy jakby do kanonu zainteresowan fizyki jako nauki empirycznej. Tej celem jest wyjasnienie dlaczego obserwowalny stan materialno-energetyczny A, przeksztalca sie w obserwowalny stan B

(czyli dlaczego rzeczywistosc materialna-"barionowa mikro/makroskala" zachowuje sie i wyglada jak wyglada - jakie prawo/zasada jest tego przyczyna)

>Empirycznie nie doświadczamy istnienia niczego materialnego.

Mysle ze eksperymentujacy z reakcjami substancji ..ojciec chemii Antoine Lavoisier pierwszy w historii moglby sie z owym pogladem nie zgodzic

>To co nazywamy materią może być sposobem widzenia danych. Badanie cząsteczek nie musi dać nam odpowiedzi. Niewykluczone, że taki sposób badania jest ograniczony. Teoretyczne modele mają taką właściwość, że najpierw dopasowują się do obserwacji i początkowych założeń, a później dopasowują obserwację w taki sposób żeby pasowała do teorii. Nie da się tego uniknąć, ale im większa inteligencja, tym trudniejsze jest znalezienie dla siebie przekonującej teorii.

Klasyczne podejscie tlumaczy ze to obserwacje (tylko i wylacznie, a nie gdybanie) stanowic musza o zrodle prawa/teorii. Silowe dopasowanie/przypasowywanie wybiorczych zjawisk oznacza jedynie iz model jest falszywy.

>Materia nie mogła istnieć od zawsze. Nie istnieje taka jednostka czasu. Mówimy o abstrakcyjnych pojęciach. Nieskończone czas i materia nie mające początku to odpowiednik wiary w Boga. Mentalna wariacja na temat czasu i ilości. Nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, co miałaby oznaczać, więc nie powinniśmy w to wierzyć. Takie rozumowanie prowadzi do regresu w nieskończoność. Równie niemożliwe żeby materia nagle powstała z nicości.

W kwestiach fundamentalnych (wg mnie) najbardziej prawdopodobna jest ciagla przemiana energetyczno-materialna kosmosu od stanu pierwotnej zupy (gdzie nie ma jeszcze przestrzeni wielkoskalowej <-co ukazuje mapa CMB), poprzez jednorodna koncentracje, ekspansje i przypuszczalny powrot do jednolitego stanu pierwotnego(ocean wodoru), po jej zakonczeniu.

>Fizyczność wyłoniła się z informacji, które są bardziej wirtualne aniżeli fizyczne.. są świadome.

W sensie ze np wpierw ukazac sie musiala informacja "jak poskladac atomy"("pierwotne czastki/strukture") ? ..a jesli te wynikaja wlasnie z zasady/prawa ?

>Świadomość dąży do porządkowania chaosu i zawiera materię, tak jak komputer dane. Badanie struktury fizyczności jest bardzo istotne, ale nie odpowiada na najważniejsze pytania. Odsłania jedynie strukturę budulca, ale nie mówi niczego na temat mechanizmów, które tym kierują. Poza zaspokojeniem ciekawości, tak naprawdę nie ma znaczenia, która teoria jest prawdziwa.

Podejrzewam iz przyczyna jest tu brak spojnego wyjasnienia. Prawidlowa teoria w sensie widzenia/idei nie pozostawia zadnych watpliwosci w rozumieniu zrodla zjawisk i zachowan swiata materialnego (kosmosu czy chemii).

.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365