Racjonalista - Strona głównaDo treści
Szczególna Teoria Względności - formalny dowód niepoprawności

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
01-10-2019 19:05szostek (349 punktów)Szczególna Teoria Względności - formalny dowód niepoprawności
Ocena 3 na 7
Jest już formalny dowód tego, że Szczególna Teoria Względności jest teorią błędną.

W artykule:

Wer. POL: Wyprowadzenie wszystkich transformacji liniowych spełniających wyniki eksperymentu Michelsona-Morleya oraz dyskusja o podstawach relatywistyki
Wer. ENG: Derivation of all linear transformations that meet the results of Michelson-Morley's experiment and discussion of the relativity basics

został przedstawiony formalny dowód tego, że Szczególna Teoria Względności jest teorią błędną. W dowodzie tym nie chodzi o żadne wskazywanie domniemanych paradoksów. Błędna jest interpretacja (czyli rozumienie) matematyki, na której opiera się Szczególna Teoria Względności, a nie matematyka tej teorii.

W artykule przedstawiona jest autorska metoda badania takich zagadnień polegającą na analizie znaczenia jakie ma parametr e (v) występujący w transformacjach zgodnych z wynikami eksperymentu Michelsoana-Morleya. Zrozumienie znaczenia tego parametru było możliwe dzięki analizie ogólnej postaci transformacji, dla której transformacja Lorentza jest jedynie szczególnym przypadkiem. Z pokazanej analizy wynika, że STW jest teorią z rozsynchronizowanymi zegarami, dlatego w tej teorii pomiary, np. jednokierunkowej prędkości nie dają rzeczywistych wartości.

Jeżeli prawidłowo zinterpretuje się matematykę Szczególnej Teorii Względności, wtedy teoria ta przekształca się w Szczególną Teorie Eteru bez skrócenia poprzecznego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

02-10-2019 06:01Nie na temat
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Przedstawiony zostal formalny dowód tego, że Szczególna Teoria Względności jest teorią
>błędną. W dowodzie tym nie chodzi o żadne wskazywanie domniemanych paradoksów. Błędna jest
>interpretacja (czyli rozumienie) matematyki, na której opiera się Szczególna Teoria
>Względności
, a nie matematyka tej teorii.

(matematyke rzekomo opisujaca realna rzeczywistosc[nawet tu toczy sie spor] rozumiec mozna na nieskonczona ilosc sposobow, w zaleznosci od tego jaka wizje rzeczywistosci w ktorej zyjemy przyjmiemy-wczesniej zalozymy)

Problem STW i fizyki to zasadniczo pytanie o status/ut empiryczny postulowanych przez te teorie "byto-efekto-zachowan", ktore wbrew klasycznej metodologii -> patrze-widze realny byt/efekt/zachowanie i na tej podstawie tworze model-wnioski/nauke ..wydedukowane zostaly z wirtualnych "totalnych zalozen o rzeczywistosci" ..chcenia, oczekiwania(nieskonczonosci, czy symetrycznego skwantowanego-atomicznego swiata itp rewelacji), a nie widzenia ktore w klasycznym modelu pojeciowym oznacza rozumienie.

[nalezy posiasc swiadomosc, iz medycyna/(al)chemia rozwijane o takie wlasnie metody przez empiryczna nauke w epoce oswiecenia uznane zostaly za wrecz szarlatanerie ..dlaczego tym razem mialoby byc inaczej ...chodzi np o (wszelkie nieempiryczne) zalozenio-twierdzenia o :

"nieskonczonosci - wielkosci areny i koncentracji w punkcie"

"wyginaniu czasoprzestrzennym"

efektach STW jak "rakiety podrozujacych z predkosciami C" co wyklucza w tym samym rozumowaniu Einstein, twierdzac ze "takie pojazdy nie maja racji bytu", gdyz "ich maso-grawitacja sieglaby zenitu" (z czego plynac winien logiczny wniosek iz obszar ow naznaczony jest wylacznie przedmiotom mikro) .. pomimo czego uzywa sie analogii z blizniakami/rakietami i co gorsza na tej podstawie wyciaga sie rzekome rozumienie empirycznego swiata ..

ale takze ..."eterze" ..i pozniej owym tropem .. "inflacjach", "bozonach H", "strunach", "czarnych dziurach" itd itp "tworach" (lista w cyrku jest naprawde dluga)

1) Przestrzen owszem kurczy sie (STW okolo C) i rozszerza ..co widzimy na przykladzie atomow, gwiazd i galaktyk koncentrujacych materie w jadrze, lecz fatalna konkluzja (choc STW ow wniosek tak do konca nie dotyczy, a wiaze sie z OTW, dzieki czemu niby Einstein wogole OTW z STW wyprowadzil) jest zalozenie o "PRZESTRZENI SIE WYRZYWIAJACEJ, WYGINAJACEJ, SKRECAJACEJ" (cos jak "superelastyczna plastelina" z filmow animowanych dla dzieci typu "Zaczarowany olowek" ..ktory o tyle wyprzedzal w realizmie model np. wielkiego wybuchu ..ze chlopiec w bajce musial "zadzialac", wykorzystac pewne zaleznosci, prawa by tworzyc obiekty...big bang sam zas kreuje wszystko (wg ateistow rowniez cale zycie itd) ot tak z niczego, nikad... bum i 14 mld lat pozniej "widzimy co widzimy", "just like that"..).

Przestrzen sie nie wygina, przestrzen w relacji z masa=energia rozszerza sie i kurczy (model Bohra).

Wniosek : dla obiektow swiata mikro "przestrzen jest zawezona/skrocona" no i mamy efekt kondensatu/splatania/rozmycia atomu (obiekty/obiekt znajduja/je sie poza przestrzenia=grawitacja=polem przedmiotow duzej skali)

2) "Przestrzen nie jest nieskonczona", w zwiazku z czym nie istnieje pojedynczy nieskonczenie wielki uklad inercjalny (w ktorym odbywa sie wirtualna STW) ..gdyz przestrzen(tworzy ja masa) jest BYTEM RZECZYWISTYM(fizycznym) KTORY ROWNIEZ MUSI MIEC PRZYCZYNE.

(Einstein jak mowi historia przed rozszerzajacym sie kosmosem/przestrzenia .."bronil sie rekoma i nogami")

3) STW nie jest teoria oparta o obserwacje swiata rzeczywistego, a wszelkie jej efekty znajduja sie poza sfera badawczo-eksperymentalna (empiryczna) przez co jej uzytecznosc, zastosowanie przy tworzeniu czegokolwiek jest zerowe (to bardziej konkurs/loteria czyje widzi mi sie moze byc prawdziwe).

Nie jest ona sama w sobie prawem idea mechanizmem, a jedynie geometryczna kalkulacja oparta o wyimaginowane wirtualne(kazde wymyslone, a nie zauwazone = bledne) zalozenia dotyczace funkcjonowania i struktury realnej rzeczywistosci.

Medycyna, chemia, elektromagnetyzm szerokopojety, astronomia (kazda bez wyjatku nauka empiryczna) oznacza ze zawsze wpierw odkrywam i widze (patrz Kopernik, Newton, Lavoisier, Faraday) zjawisko (a nie je wymyslam, tworze z nikad "bo tak mi sie podoba") .. dopiero pozniej i tylko i wylacznie na podstawie takiej metodologii buduje model rozumienia co pozwala mi na pozniejszym etapie rozpoznania empirycznego "odkryc/zauwazyc nadrzedna idee/prawo" (np grawitacji)

4) "Synchronizacja zegarow" ...nie istnieje postulowany byt "zegar uniwersalny" , gdyz czas jest jedynie sztuczna proba usystematyzownia, opisania zjawisk przemiany, transformacji materialno-energetycznej do jakiej w kazdej chwili dochodzi w kosmosie.

Odnosnie rozumienia owego tempa to zauwazalnie jest ono szybsze dla obiektow swiata mikro(elektronika), a coraz wolniejsze/"zamrozone" dla wzrastajacej masy przedmiotow makro.

(kompletnym absurdem jest twierdzenie iz "czas podobnie jak przestrzen moze sie geometrycznie wykrzywiac")

.
02-10-2019 07:04Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Kulmin (4007 punktów)
>[nalezy posiasc swiadomosc, iz medycyna/(al)chemia rozwijane o takie wlasnie metody przez empiryczna nauke w epoce oswiecenia uznane zostala za wrecz szarlatanerie ..dlaczego tym razem mialoby byc inaczej ...chodzi np o (wszelkie nieempiryczne) zalozenio-twierdzenia o:

Bo matematyka w fizyce po prostu działa. DZIAŁA. Dirac antycząstki wyliczył, Einstein zjawisko fotoelektryczności obliczył, czarne dziury przewidział, a na których istnienie mamy mnóstwo danych empirycznych (czy dla Ciebie dane empiryczne to tylko to czego doświadczamy bezpośrednio? Może tu leży problem, bo z czego w takim razie wnioskujsz istnienie chociażby oddziaływań subatomowych?)
02-10-2019 08:34Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>[nalezy posiasc swiadomosc, iz medycyna/(al)chemia rozwijane o takie wlasnie metody przez empiryczna nauke w epoce oswiecenia uznane zostala za wrecz szarlatanerie ..dlaczego tym razem mialoby byc inaczej ...chodzi np o (wszelkie nieempiryczne) zalozenio-twierdzenia o:
>Bo matematyka w fizyce po prostu działa. DZIAŁA.

Nie do konca dziala. Poprzez owa matematyke rzekomo "potwierdzajaca" wymysly Einsteina ..ludzkosc bezmyslnie uwierzyla iz "masa-energia przestrzen wykrzywia plastycznie"(a przez to musiala uznac fale grawitacyjne, ciemne energie, materie, dziury i wygiecia), podczas gdy w realnym uniwersum masa-energia przestrzen-dystans-pole miedzy obiektami tworzy/rozszerza (co empirycznie WIDZIMY=rozumiemy na przykladzie atomow, ukladow planetarnych, gwiazdych, galaktycznych.

W wypadku opisu geometryczno-matematycznego (za pomoca "punktow", "prostych", "plaszczyzn", "jednostajnych przyspieszan/ruchow" itp koncertu zyczen) NADRZEDNA ZAWSZE BEDZIE IDEA Z KTOREJ OW OPIS WYNIKAC MUSI

Idea w przypadku STW/OTW jest:

-nieskonczonosc (koncentracja, wielkosc kosmosu, punkt i zasadnicza kwestia : "Czy wszechswiat jest matematyczny"/geometryczny)

prof. Krzysztof Wojtowicz (szkoda ze tak krotka debata i nierozwiniete watki odpowiedzi uczestnikow)
www.youtube.com/watch?v=i5cSs9uBvFw&t=7s

-wykrzywiajaca sie/skracajaca geometrycznie czasoprzestrzen

-galaretowata struktura umozliwiajaca "drgania czasoprzestrzeni"/fale grawitacyjne

-predkosc "c" obiektow o duzej masie (paradoksy blizniakow)

>Dirac antycząstki wyliczył

Dirac nic z nikad nie wyliczyl. Zalozyl tylko ideowo, (poniewaz wszystko ma rewers/przeciwna nature dobro-zlo, biale-czarne) ..ze istniec moga rowniez podobne "czastki antymaterii"(co rzekomo pasowalo do wybiorczych obserwacji) ..ktorych dotad pomimo dziesiecioleci poszukiwan poza "efektem pozytonu" (stanowi zaledwie niewielki ulamek "przepychanego w ukryciu" modelu) ..niestety nigdy nie zaobserwowano, ani nie odnaleziono.

>Einstein zjawisko fotoelektryczności obliczył

Sorki.. nie wyliczyl.. a jedynie empirycznie ZAUWAZONO iz brylka metalu poddana promieniowaniu emituje ladunek elektryczny.

Nobla Albert otrzymal za ("caloksztalt" i dodatkowe) stwierdzenie ze w owej obserwacji "ultrafiolet (a podczerwien nie) wybija elektron, gdyz swiatlo "musi byc czastka, a nie fala".. co samo w sobie nic tak naprawde nie wyjasnia ani o niczym nie stanowi.

Rzeczywista przyczyna "wybicia" jest pominiety (w teorii) "skok=wyrzut elektronu na wyzsza orbite(dalej od jadra) podczas absorpcji masy=energii" w modelu atomu Bohra (co wciaz nie determinuje czy energia fala-"plynem" jest czy czastka ...tu wskazowek udzielaja Mendelejew, orbitalny Bohr <-budowa, wlasnosci pierwiastkow, chemia)

>czarne dziury przewidział, a na których istnienie mamy mnóstwo danych empirycznych

Czarne dziury to (dziury/ubytek w teorii) jedynie bledne zalozenie z nikad iz "materia moze koncentrowac sie wciaz ku nieskonczonosci" (z dodatkowym twierdzeniem/zasada "im wiecej ciebie tym mniej" ...coraz grubszy staje sie coraz mniejszy <-paradoks drugiego rzedu podpierajacy paradoks zasadniczy)

>(czy dla Ciebie dane empiryczne to tylko to czego doświadczamy bezpośrednio? Może tu leży problem, bo z czego w takim razie wnioskujsz istnienie chociażby oddziaływań subatomowych?)

Aby wyjasnic czym jest nauka empiryczna posluzmy sie biologia, medycyna, chemia.

Kazdy wydedukowany wniosek/zasada ktora nie wynikla bezposrednio z obserwacji empirycznej, a byla jedynie oczekiwanio-przypuszczeniem (np co moze kryc sie w swiecie mikro ->bakterii/komorek o ktorych pojecia nikt zielonego nie mial i miec nie mogl w czasach Darwina)..okazywala sie (idealnym przykladem jest "al"chemia) jedynie "wytworem szarlatanerii", na co przykladow (rowniez odnosnie funkcjonowania ukladu slonecznego/kosmosu) historia przytacza multum.

W skrocie..aby zapostulowac fale grawitacyjna, czy bozon Higsa, czy "wykrzywienia czasoprzestrzenne","skrocenia obiektow", "komorki" czy "DNA" lub "eter" ..musze wpierw takowe zauwazyc w realnej rzeczywistosci, a dopiero wowczas tworzyc mozna modele ich funkcjonowania (obecna metodologia czyni ow proces na opak, skad i plynace wnioski/konkluzje zawsze przeciwne sa do oczekiwanych)

.
02-10-2019 10:28Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Kulmin (4007 punktów)
Ciekawe jakim magicznym sposobem Eratostenes zaobserwował, że ziemia jest kulą.
On poczynił pewne obserwacje, ale ostatecznie stworzył pewne założenia, bo niby skąd mógł wiedzieć, że promienie słoneczne padają na ziemię równolegle? Nie mógł wiedzieć, że słońce jest setki razy większe od ziemi i znajduje się 150 mln km dalej. Założył to sobie. I okazało się, że słusznie.
Tak samo Demokryt założył istnienie atomów na podstawie skąpych obserwacji i pewnej analogii.
Nie rozumiem czemu nie pasuje Ci ta metoda jeśli jest skuteczna. Einstein założył sobie to co było niezbędne do wypracowania teorii, która okazuje się być skutecznym modelem, na podstawie już znanej empirii.
A skoro negujesz istnienie czarnych dziur to jak wyjaśnisz empiryczny fakt orbitowania układu podwójnego gwiazd wokół pustej i czarnej przestrzeni?
Albo skąd wnioskujsz istnienie oddziaływań subatomowych?
02-10-2019 17:11Nie na temat 
 Ocena 1 na 3
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Ciekawe jakim magicznym sposobem Eratostenes zaobserwował, że ziemia jest kulą.

Takie akurat koncepcje, modele wynikajace z empirycznej obserwacji nieba (zauwazone, a nie wymyslone kuliste ksztalty gwiazdy, planet) krazyly wowczas w umyslach myslicieli (Arystarch).

Erastotenes wykorzystal jedynie metode geometryczna (oparta jednak o empiryzm) by owe przypuszczenie o kraglosci Ziemi potwierdzic.

>On poczynił pewne obserwacje, ale ostatecznie stworzył pewne założenia, bo niby skąd mógł wiedzieć, że promienie słoneczne padają na ziemię równolegle? Nie mógł wiedzieć, że słońce jest setki razy większe od ziemi i znajduje się 150 mln km dalej. Założył to sobie. I okazało się, że słusznie.

Wystarczy ze noca zauwazyl zrodlo swiatla np ognia przenikajace przez naturalne przeslony.

>Tak samo Demokryt założył istnienie atomów na podstawie skąpych obserwacji i pewnej analogii.

Atom - niepodzielny = idealistyczny, "matematyczny punkt", nieempiryczny twor nigdy w realnej fizyce niezaobserwowany. Wspolczesna jego wizja zupelnie odbiega od postulowanego pierwowzoru.

4:06

www.youtube.com/watch?v=s2bkSIwX-5w

>Nie rozumiem czemu nie pasuje Ci ta metoda jeśli jest skuteczna. Einstein założył sobie to co było niezbędne do wypracowania teorii, która okazuje się być skutecznym modelem, na podstawie już znanej empirii.

Nie pasuje mi gdyz metoda jest wlasnie nieskuteczna. Dzieki niej nakazano uznac iz przestrzen sie wykrzywia, podczas gdy sie ona rozszerza (w relacji z masa) co stanowi fundament bledu i niezrozumienia otaczajacej rzeczywistosci.

[jak wiec uznac poprawnosc owej nieempirycznej metody, ktora dodatkowo uwaza ze "wykryla/zrozumiala" iz 99% masy wszechswiata to niewidzialne materio-energio duchy stanowiace o ksztalcie i zachowaniu rzeczywistosci kosmosu]
.

>A skoro negujesz istnienie czarnych dziur to jak wyjaśnisz empiryczny fakt orbitowania układu podwójnego gwiazd wokół pustej i czarnej przestrzeni?

Wskaz prosze na widzialnym niebie (postulowany nieempirycznie z nikad) uklad podwojny gwiazd. Nawet google ukazuje jedynie rysunkowe animacje takowych obiektow. W realnym kosmosie wszystko raczej ulozone jest w rozdzielone przestrzenia niekolizyjne gwiazdozbiory, oraz odseparowane od siebie na dystans plejady.

Dlaczego wiec w bliskim sasiedztwie Ziemi takowych struktur podwojnych empirycznie nie obserwujemy? (a widzimy je wylacznie na fotoszopie nasy)

Czarna dziura istniec nie moze (sama logika-teoria-mysl wyklucza ja ze swiata rzeczywistego), gdyz kumulacja energi=masy powoduje ekspansje, a nie wyginanie przestrzeni ku nieskonczonosci (cokolwiek w realnej rzeczywistosci mialoby to oznaczac).

>Albo skąd wnioskujsz istnienie oddziaływań subatomowych?

Z empirycznej obserwacji swiata atomowego. Problemem jest nie istnienie, a wyjasnienie przyczyny zachowania zjawisk i wskazanie mechanizmow ktore takowe powoduja.

(poszukiwanie zaleznosci, prawa ..idei ..patrz : uporzadkowania, usystematyzowania, ujednolicenia, uproszczenia, zunifikowania koncepcji rozumienia)

[dla mniej zorientowanych np "idea piekna" (od kobiet, po obiekty, zdarzenia, wrazenia, odczucia, zmysly itp) ..dzieki ktorej lepiej (jako "bezrozumne malpy"/"androidy"/"roboty") rozumiemy przerozne aspekty otaczajacej rzeczywistosci)
.
Ebvalaim (2787 punktów)
>W dowodzie tym nie chodzi o żadne wskazywanie domniemanych paradoksów. Błędna jest
>interpretacja (czyli rozumienie) matematyki, na której opiera się Szczególna Teoria
>Względności
, a nie matematyka tej teorii.
Czyli nie dowiedliście niczego.

Jedynym sposobem wykazania błędności teorii innym niż znalezienie jej wewnętrznej sprzeczności jest wykazanie jej błędności z doświadczeniem - a to można zrobić tylko eksperymentalnie. Nie wspominacie jednak, żebyście wykonali eksperyment sprzeczny z STW, więc rozumiem, że do niczego takiego nie doszło.

Wobec tego nie wiem, czym jest Wasz dowód, ale nie jest dowodem błędności STW.
02-10-2019 15:55Nie na temat 
 Ocena 1 na 3
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>W dowodzie tym nie chodzi o żadne wskazywanie domniemanych paradoksów. Błędna jest
>>interpretacja (czyli rozumienie) matematyki, na której opiera się Szczególna Teoria
>>Względności
, a nie matematyka tej teorii.
>Czyli nie dowiedliście niczego.
>Jedynym sposobem wykazania błędności teorii innym niż znalezienie jej wewnętrznej sprzeczności jest wykazanie jej błędności z doświadczeniem - a to można zrobić tylko eksperymentalnie. Nie wspominacie jednak, żebyście wykonali eksperyment sprzeczny z STW, więc rozumiem, że do niczego takiego nie doszło.
>Wobec tego nie wiem, czym jest Wasz dowód, ale nie jest dowodem błędności STW.

Mysle ze panu Romkowi i druzynie STE chodzi bardziej o sluszny problem (debate ktorej unika sie wsrod elit zajmujacych sie zagadnieniem ...ekspertow od niuansow pewnej dziedziny matematyki niedostepnej dla zwyklych smiertelnikow = z tematem trzeba spedzic minimum 10 lat poswiecic zmudnej pracy umyslowo-wyliczeniowej) ...odnosnie (ontologii tworow postulowanych) "co rzeczywiscie oznaczaja, "co mamy rozumiec przez" oficjalna matematyke, jak rowniez wyliczenia modelu STW(jak i posrednio OTW) oraz CZEGO KONKRETNIE DOTYCZA I CO OZNACZAJA JEJ WYNIKI (problem fundamentalny).

Tu mniemam STE wskazuje szereg niescislosci w samych zalozeniach (co dla mnie osobiscie samo w sobie jest znacznym wyprzedzeniem, przelomem ducha epoki) z ktorych wynikaja wnioski w obrebie matematycznej STW i w zamian proponuje bardziej spojne/konsystentne logicznie -> patrz oczywiste (po wskazaniu uprzednim paradoksow poprzednika) wyjasnienie, twierdzac jednoczesnie ze w oparciu o rownania STW wyprowadzic mozna "nieskonczona liczbe matematycznych wersji rzeczywistosci =matematycznych wszechswiatow", w zaleznosci od przyjmowanych po kryjomu tzw. "parametrow"=zalozen odnosnie struktury i kryteriow tlumaczacych co wlasciwie oznaczaja matematyczne rachunki, ktore choc swiatu empirycznemu umykaja od stulecia, to nigdy nie moga oderwane byc zupelnie od samej logiki).
.
03-10-2019 04:02 
 Ocena 3 na 5
szostek (349 punktów)
>Jedynym sposobem wykazania błędności teorii innym niż znalezienie jej wewnętrznej sprzeczności jest wykazanie jej błędności z doświadczeniem - a to można zrobić tylko eksperymentalnie.

Nie. Okazuje się, że jest jeszcze trzeci sposób wykazania błędności teorii. Tą oryginalną metodę przedstawiłem w tym artykule. Polega to na tym, że analizie poddaje się nie jedną teorię, tylko całą klasę teorii. W tej klasie poszczególne teorie są sparametryzowane pewnym parametrem e (v). Dzięki takiej analizie udało się pokazać co ten parametr oznacza. I na tej podstawie dowiodłem, że to, w jaki sposób rozumie się dzisiaj STW jest błędne.
07-11-2019 12:50 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>W dowodzie tym nie chodzi o żadne wskazywanie domniemanych paradoksów. Błędna jest
>>interpretacja (czyli rozumienie) matematyki, na której opiera się Szczególna Teoria

Kilka miesięcy temu umieściłem wpis o szalbierstwie WZH. Z moich obliczeń wynikało, iż siła Lorentza działająca na protony w zderzaczu jest 11257,7 razy większa od siły odśrodkowej. Pan podważył moje wyliczenia twierdząc, iż są nieprawdziwe, ponieważ promień zderzacza po którym krążą cząstki nie wynosi 4245 metrów lecz jedynie 2804m.
Przeliczył Pan to i okazało się że wartości obu sił są zbliżone.
Przyjąłem to za informację wiarygodną i nie sprawdziłem jej.
Dzisiaj jednak naprawiłem tą łatwowierność i przeliczyłem te wartości. Okazało się, że podał Pan błędną wielkość.
Po podstawieniu do wzoru 2804 metrów zamiast 4245, siła Lorentza jest 7436,26 razy większa.
Nie rozwiązał Pan problemu funkcjonowania WZH.
Jak w takim razie prawdziwa jest STW, jeśli ładunek protonu musi się tyle razy zmniejszyć?
07-11-2019 12:55 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>>W dowodzie tym nie chodzi o żadne wskazywanie domniemanych paradoksów. Błędna jest
>>>interpretacja (czyli rozumienie) matematyki, na której opiera się Szczególna Teoria
>Kilka miesięcy temu umieściłem wpis o szalbierstwie WZH. Z moich obliczeń wynikało, iż siła Lorentza działająca na protony w zderzaczu jest 11257,7 razy większa od siły odśrodkowej. Pan podważył moje wyliczenia twierdząc, iż są nieprawdziwe, ponieważ promień zderzacza po którym krążą cząstki nie wynosi 4245 metrów lecz jedynie 2804m.
>Przeliczył Pan to i okazało się że wartości obu sił są zbliżone.
>Przyjąłem to za informację wiarygodną i nie sprawdziłem jej.
>Dzisiaj jednak naprawiłem tą łatwowierność i przeliczyłem te wartości. Okazało się, że podał Pan błędną wielkość.
>Po podstawieniu do wzoru 2804 metrów zamiast 4245, siła Lorentza jest 7436,26 razy większa.
>Nie rozwiązał Pan problemu funkcjonowania WZH.
>Jak w takim razie prawdziwa jest STW, jeśli ładunek protonu musi się tyle razy zmniejszyć?


Wpis ten umieściłem jako odpowiedź dla Pana Ebvalaim.

Nie rozumiem dlaczego w ostatnim czasie odpowiedzi nie pozostają przy adresacie, lecz lądują kilka pozycji niżej.
07-11-2019 13:39 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem dlaczego w ostatnim czasie odpowiedzi nie pozostają przy adresacie, lecz lądują kilka pozycji niżej.

Standardowa struktura forum rozsypuje się przy większej liczbie postów.

Proponuję zmienić ustawienie

Twoje konto >>> Ustawienia konta >>> Sortuj wypowiedzi chronologicznie
zaznaczyć i zapisać

wówczas wypowiedzi będą chronologiczne, co prawda przemieszane ale na ostatniej stronie znajdą się ostatnie wypowiedzi

zdecydowanie łatwiej wówczas orientować się
Henryk.K (2246 punktów)
>>Nie rozumiem dlaczego w ostatnim czasie odpowiedzi nie pozostają przy adresacie, lecz lądują kilka pozycji niżej.

Dziękuję za pomoc. Niestety chyba za bardzo przyzwyczaiłem się do niechronologii.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>W dowodzie tym nie chodzi o żadne wskazywanie domniemanych paradoksów. Błędna jest
>>>interpretacja (czyli rozumienie) matematyki, na której opiera się Szczególna Teoria
>Kilka miesięcy temu umieściłem wpis o szalbierstwie WZH. Z moich obliczeń wynikało, iż siła Lorentza działająca na protony w zderzaczu jest 11257,7 razy większa od siły odśrodkowej. Pan podważył moje wyliczenia twierdząc, iż są nieprawdziwe, ponieważ promień zderzacza po którym krążą cząstki nie wynosi 4245 metrów lecz jedynie 2804m.
>Przeliczył Pan to i okazało się że wartości obu sił są zbliżone.
>Przyjąłem to za informację wiarygodną i nie sprawdziłem jej.
>Dzisiaj jednak naprawiłem tą łatwowierność i przeliczyłem te wartości. Okazało się, że podał Pan błędną wielkość.
>Po podstawieniu do wzoru 2804 metrów zamiast 4245, siła Lorentza jest 7436,26 razy większa.
>Nie rozwiązał Pan problemu funkcjonowania WZH.
>Jak w takim razie prawdziwa jest STW, jeśli ładunek protonu musi się tyle razy zmniejszyć?

Przepraszam pomyliłem się, nie uwzględniłem czynnika Lorentza. Różnica jest subtelna.
Henryk.K (2246 punktów)
>>W dowodzie tym nie chodzi o żadne wskazywanie domniemanych paradoksów. Błędna jest
>>interpretacja (czyli rozumienie) matematyki, na której opiera się Szczególna Teoria
>>Względności
, a nie matematyka tej teorii.
>Czyli nie dowiedliście niczego.
>Jedynym sposobem wykazania błędności teorii innym niż znalezienie jej wewnętrznej sprzeczności jest wykazanie jej błędności z doświadczeniem - a to można zrobić tylko eksperymentalnie. Nie wspominacie jednak, żebyście wykonali eksperyment sprzeczny z STW, więc rozumiem, że do niczego takiego nie doszło.
>Wobec tego nie wiem, czym jest Wasz dowód, ale nie jest dowodem błędności STW.
Kilka miesięcy temu umieściłem wpis o szalbierstwie WZH. Z moich obliczeń wynikało, iż siła Lorentza działająca na protony w zderzaczu jest 11257,7 razy większa od siły odśrodkowej. Pan podważył moje wyliczenia twierdząc, iż są nieprawdziwe, ponieważ promień zderzacza po którym krążą cząstki nie wynosi 4245 metrów lecz jedynie 2804m.
Przeliczył Pan to i okazało się że wartości obu sił są zbliżone.
Przyjąłem to za informację wiarygodną i nie sprawdziłem jej.
Dzisiaj jednak naprawiłem tą łatwowierność i przeliczyłem te wartości. Okazało się, że podał Pan błędną wielkość.
Po podstawieniu do wzoru 2804 metrów zamiast 4245, siła Lorentza jest 7436,26 razy większa.
Nie rozwiązał Pan problemu funkcjonowania WZH.
Jak w takim razie prawdziwa jest STW, jeśli ładunek protonu musi się tyle razy zmniejszyć?
Fizyk (17637 punktów)
> Jest już formalny dowód tego, że Szczególna Teoria Względności jest teorią błędną:
> Wyprowadzenie wszystkich transformacji liniowych spełniających wyniki eksperymentu Michelsona-Morleya oraz dyskusja o podstawach relatywistyki

Zajrzyjmy do tego artykułu. Rozdział 10, Podsumowanie, dumnie twierdzi, że "W artykule wykazane zostało, że interpretacja parametru e(v), taka jaką przyjęto w STW prowadzi do sprzeczności (rozdział 7.7)."

A co jest w rozdziale 7.7? A tam jest szkolny błąd: "Transformacje (99)-(100) obowiązują wtedy, gdy prędkość v jest bardzo mała w stosunku do c, albo po prostu, gdy c = ∞. Wtedy na podstawie (61) oraz (62) jednokierunkowa prędkość światła poruszającego się wzdłuż osi x wynosi..."

Jest to błąd, bo matematycznie przejście do granic v = 0 albo c = ∞ daje różne wyniki w równaniach (61) i (62). Oczywiście, tylko granica v = 0 jest poprawna. Niestety, autor radośnie przyjmuje c = ∞ i obwieszcza światu swoje "odkrycie", że natychmiastowa komunikacja jest sprzeczna z teorią względności.
03-10-2019 04:35 
 Ocena 2 na 2
szostek (349 punktów)
>Jest to błąd, bo matematycznie przejście do granic v = 0 albo c = ∞ daje różne wyniki w równaniach (61) i (62). Oczywiście, tylko granica v = 0 jest poprawna. Niestety, autor radośnie przyjmuje c = ∞ i obwieszcza światu swoje "odkrycie", że natychmiastowa komunikacja jest sprzeczna z teorią względności.

To nie jest błąd. Nie ustalam v = 0, tylko c = ∞. I wtedy pojawia się interesujący efekt, który wyjaśnia w jaki sposób należy interpretować parametr e (v).

Jeżeli we wzorach (61) i (62) przyjmie się, że v = 0, to obserwowany układ inercjalny sprowadza się do uniwersalnego układu odniesienia i nic tam ciekawego nie widać. Dlatego tego nie robię, tylko badam wzory (61) i (62), gdy c jest duże, natomiast v może przyjmować różne wartości, a nie tylko 0.

W STW jeżeli c = ∞, to automatycznie e (v) = 0. Dlatego w STW nie widać przyjętych tam błędów interpretacyjnych. Natomiast w rozdziale 7.7 rozważam takie teorie, w których c = ∞, ale e (v) nie jest funkcją zerową. I w przypadku takich teorii bardzo dobrze widać, co oznacza parametr e (v), czyli, że on zwyczajnie rozsynchronizowuje zegary. Ten wątek jest tylko jednym z kilku, w których pokazałem znaczenie e (v), i w każdym pokazałem to inaczej.

Nie jest prawdą, że " tylko granica v = 0 jest poprawna". Ty Fizyk znowu kompletnie nie rozumiesz artykułu. W tym artykule nie chodzi o to, że "natychmiastowa komunikacja jest sprzeczna z teorią względności", tylko o coś zupełnie innego. Nie widzisz tego co jest istotne, tylko wstawiasz różne śmieszne uwagi
03-10-2019 13:44 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
>> Jest to błąd, bo matematycznie przejście do granic v = 0 albo c = ∞ daje różne wyniki w równaniach (61) i (62). Oczywiście, tylko granica v = 0 jest poprawna. Niestety, autor radośnie przyjmuje c = ∞ i obwieszcza światu swoje "odkrycie", że natychmiastowa komunikacja jest sprzeczna z teorią względności.
> Jeżeli we wzorach (61) i (62) przyjmie się, że v = 0, to obserwowany układ inercjalny sprowadza się do uniwersalnego układu odniesienia i nic tam ciekawego nie widać.

Czytaj: nie da się obalić STW.

> W STW jeżeli c = ∞, to automatycznie e (v) = 0.

No właśnie: wszystko się zgadza i nie ma się do czego przyczepić.

> Dlatego w STW nie widać przyjętych tam błędów interpretacyjnych.

Bo ich tam nie ma.

> Natomiast w rozdziale 7.7 rozważam takie teorie, w których c = ∞, ale e (v) nie jest funkcją zerową.

Czyli bierzesz z STW równania transformacji Lorentza, zmieniasz je w bzdurny sposób, pracowicie analizujesz do czego to prowadzi, dochodzisz do wniosku, że wyszła Ci bzdura i mówisz, że to... STW jest błędna. Pięknie!
03-10-2019 20:41 
 Ocena 1 na 5
szostek (349 punktów)
>Czytaj: nie da się obalić STW.

Nic nie poradzę Fizyk, że nie potrafisz tego ogarnąć.

>Czyli bierzesz z STW równania transformacji Lorentza, zmieniasz je w bzdurny sposób, pracowicie analizujesz do czego to prowadzi, dochodzisz do wniosku, że wyszła Ci bzdura i mówisz, że to... STW jest błędna. Pięknie!

Nie zmieniam transformacji Lorentza. Skąd u ciebie taki pomysł?
W artykule wyprowadziłem wszystkie możliwe transformacje, które są zgodne z eksperymentami, w których mierzona była prędkość światła. Transformacja Lorentza jest jedną z tych nieskończenie wielu transformacji. Czyli wcale nie zmieniam transformacji Lorentza, tylko ją analizuję na takich samych prawach jak wszystkie pozostałe.

Jeżeli parametr e (v) występujący w tych transformacjach nie ma wartości 0, wtedy zegary w układach inercjalnych są rozsynchronizowane. Ale czasami bardzo nieznacznie, tak delikatnie, że tego nie widać w oczywisty sposób. Taką właśnie transformacją jest transformacja Lorentza.

W niektórych transformacjach, w których parametr e (v) bardzo odbiega od zera (np. rys. 5 lub rys. 11), to rozsynchronizowanie jest tak duże, że można to łatwo dostrzec. Badając te transformacje dowodzę, co tak naprawdę oznacza parametr e (v), czyli, że powoduje zwykłe rozsynchronizowanie zegarów w układach inercjalnych.

Oczywiście w transformacjach takich jak transformacja Lorentza parametr e (v) ma takie samo znaczenie, czyli także rozsynchronizowuje zegary. To jest przyczyna dziwacznych własności tych transformacji. W STW uznano jednak błędnie, że te rozsynchronizowane zegary pokazują prawidłowy czas, dlatego każdy obserwator mierzy co innego i jest to teoria pełna paradoksów. Czyli w artykule wykazałem, że własności STW są spowodowane rozynchronizowaniem zegarów, a nie żadnymi wyjątkowymi własnościami czasoporzesrzeni, jak się powszechnie uważa we współczesnej fizyce.
04-10-2019 07:54 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Czyli bierzesz z STW równania transformacji Lorentza, zmieniasz je w bzdurny sposób, pracowicie analizujesz do czego to prowadzi, dochodzisz do wniosku, że wyszła Ci bzdura i mówisz, że to... STW jest błędna. Pięknie!
> Nie zmieniam transformacji Lorentza.

Jak to nie? Przecież zakładasz c=∞ ale e(v)>0, co jest matematycznie sprzeczne z transformacją Lorentza. I wychodzą Ci takie bzdury jak na Rys. 7.

> W artykule wyprowadziłem wszystkie możliwe transformacje, które są zgodne z eksperymentami, w których mierzona była prędkość światła.

Dobre sobie. Niby nieskończona prędkość światła ma być zgodna z eksperymentami?
04-10-2019 13:44 
 Ocena-1 na 3
szostek (349 punktów)
>> Nie zmieniam transformacji Lorentza.
>Jak to nie? Przecież zakładasz c=∞ ale e(v)>0, co jest matematycznie sprzeczne z transformacją Lorentza. I wychodzą Ci takie bzdury jak na Rys. 7.

Co z tego, że jest sprzeczne z transformacją Lorentza?
No właśnie dlatego, że jest to sprzeczne z transformacją Lorentza, nie jest to jej zmianą, czy jakimś tam przekształceniem tej transformacji, jak Fizyk sugerowałeś.

Istota sprawy jest następująca. Transforamcja Lorentza nie jest niczym specjalnym. Jest nieskończenie wiele transformacji zgodnych z eksperymentem Michelsona-Morleya. Te wszystkie transformacje zawierają funkcyjny parametr e (v), którym się różną. Jednym z głównych celów tego artykułu jest zbadanie, co tak naprawdę ten parametr oznacza. Aby zbadać znaczenie parametru e (v) analizowałem różne transformacje i różne postacie tego parametru. Czyli analizowałem także transformacje, które nie są transformacją Lorentza.

Badam także graniczne przypadki tych transformacji, takie, gdzie c >> v. Badanie takich przypadków jest proste matematycznie, gdy do transformacji wstawi się po chamsku c = ∞. Ale wstawienie c = ∞ nie oznacza, że tak jest dosłownie. To wyjaśniłem poniżej.

Zbadanie wszystkich transformacji, także tych innych niż transformacja Lorentza, która nie jest niczym specjalnym, pozwoliło mi na wyciągnięcie istotnych wniosków na temat fizycznego znaczenia jakie ma parametr e (v). Czyli jeżeli e (v) ≠ 0 wtedy zegary w układach inercjalnych są rozsynchronizowane. Ten wniosek dotyczy wszystkich transformacji, czyli także transformacji Lorentza. To rozsynchronizowanie zegarów jest przyczyną dziwnych własności, które się przypisuje STW, a nie jest spowodowane cechami jakiejś abstrakcyjnej czasoprzestrzeni.

>> W artykule wyprowadziłem wszystkie możliwe transformacje, które są zgodne z eksperymentami, w których mierzona była prędkość światła.
>Dobre sobie. Niby nieskończona prędkość światła ma być zgodna z eksperymentami?

Przecież transformacje Galileusza są przypadkiem granicznym. To jest oczywiste, że one nie należą do zbioru wszystkich transformacji, o których napisałem. W artykule jest napisane o tym w kilku miejscach, np. "Transformacje (99)-(100) obowiązują wtedy, gdy prędkość v jest bardzo mała w stosunku do c, albo po prostu, gdy c = ∞".

Czyli rozważanie sytuacji, gdy c = ∞ nie musi oznaczać tego w sensie dosłownym. W fizyce oznacza to tylko tyle, że c >> v. Wtedy mogę badać e (v) dla różnych wartości v, ale takich, że c >> v.

To jest nieco inna sytuacja niż, gdy przyjmie się, że v = 0, co Fizyk błędnie sugerowałeś, ponieważ wtedy v jest sztywno określone.

Ale takie bajdurzenie o rzeczach trywialnych jest bardzo dalekie od sedna sprawy
05-10-2019 14:36 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
>>> Nie zmieniam transformacji Lorentza.
>> Jak to nie? Przecież zakładasz c=∞ ale e(v)>0, co jest matematycznie sprzeczne z transformacją Lorentza. I wychodzą Ci takie bzdury jak na Rys. 7.
> Co z tego, że jest sprzeczne z transformacją Lorentza?

No to, że na wstępie zakładasz coś sprzecznego z STW a potem wyciągasz z tego bzdurny wniosek, że "Jest już formalny dowód tego, że Szczególna Teoria Względności jest teorią błędną".

> ... Czyli jeżeli e(v) ≠ 0 wtedy zegary w układach inercjalnych są rozsynchronizowane. Ten wniosek dotyczy wszystkich transformacji, czyli także transformacji Lorentza.

To jest od początków STW wiadome, że transformacja Lorentza miesza czas i przestrzeń, i że zegary w jednym układzie inercjalnym będą wyglądać na rozsynchronizowane gdy są obserwowane (czytaj: mierzone) z innego układu inercjalnego.

> To rozsynchronizowanie zegarów jest przyczyną dziwnych własności, które się przypisuje STW, a nie jest spowodowane cechami jakiejś abstrakcyjnej czasoprzestrzeni.

Ale nie jest tak, że to rozsynchronizowanie jest wymuszone jakimś dziwnym, arbitralnym wyborem parametru e(v) w transformacji Lorentza. To rozsynchronizowanie jest wymuszone fizyczną rzeczywistością.

Spojrzyj na rys. 9 w Twoim artykule, gdzie zakładasz możliwość zmiennej jednokierunkowej prędkości światła tak aby dwukierunkowa zawsze była c (nawiasem mówiąc, nie uwzględniasz tu skrócenia FitzGeralda, ale mniejsza o to), i używasz impulsów światła do synchronizacji przestrzennie oddalonych zegarów (synchronizacja Einsteina). Ale nie jest to jedyna możliwa synchronizacja, bo np. można powoli przenosić dodatkowy zegar od zegara do zegara i zsynchronizować wszystkie zegary w każdym z tych układów z osobna. A wtedy okaże się, że ta synchronizacja daje ten sam wynik jak synchronizacja Einsteina i nie ma tu żadnej dowolności: jeżeli prawa fizyki są takie same w każdym układzie inercjalnym (zegary i wszystkie inne obiekty działają w ten sam sposób), to jest tylko jedna możliwa wartość parametru e(v) -- taka jak jest w STW.

> Ty Fizyk znowu kompletnie nie rozumiesz artykułu.

Ależ ja doskonale rozumiem co Ty piszesz i widzę, że tkwisz w naiwnym rozumieniu świata, bezskutecznie starając się znaleźć dziurę w teorii, która Ci ten naiwny obraz psuje. Pisałem coś na ten temat niedawno: www.racjonalista.pl/forum.php/s,796546#w797976 .
05-10-2019 23:11 
 Ocena 1 na 3
szostek (349 punktów)
>> Co z tego, że jest sprzeczne z transformacją Lorentza?
>No to, że na wstępie zakładasz coś sprzecznego z STW a potem wyciągasz z tego bzdurny wniosek, że "Jest już formalny dowód tego, że Szczególna Teoria Względności jest teorią błędną".

Nie zakładam niczego sprzecznego ze STW. Badam własności wszystkich możliwych transformacji, wśród których znajduje się także transformacja Lorentza. Jeżeli badam także inne transformacje, to nie oznacza, że jest to sprzeczne ze STW
Już to wyjaśniłem szczegółowo w poście www.racjonalista.pl/forum.php/s,798399#w798575

>To jest od początków STW wiadome, że transformacja Lorentza miesza czas i przestrzeń, i że zegary w jednym układzie inercjalnym będą wyglądać na rozsynchronizowane gdy są obserwowane (czytaj: mierzone) z innego układu inercjalnego.

No więc w artykule wykazałem, że to mieszanie czasu i przestrzeni w STW jest spowodowane rozsynchronizwaniem zegarów. To nie wygląda jak rozsynchronizownie, tylko jest dziecinnym rozsynchronizowaniem.

>>To rozsynchronizowanie jest wymuszone fizyczną rzeczywistością.

Nie ma żadnej takiej rzeczywistości, która wymusza rozsynchronizowanie. No chyba, że tą rzeczywistością jest kasta osustów.

>Spojrzyj na rys. 9 ... (nawiasem mówiąc, nie uwzględniasz tu skrócenia FitzGeralda, ale mniejsza o to)

To nieprawda, na rysunku uwzględniam wszystkie efekty, także skrócenie FitzGeralda.

>Ale nie jest to jedyna możliwa synchronizacja, bo np. można powoli przenosić dodatkowy zegar od zegara do zegara i zsynchronizować wszystkie zegary w każdym z tych układów z osobna. A wtedy okaże się, że ta synchronizacja daje ten sam wynik jak synchronizacja Einsteina i nie ma tu żadnej dowolności: ...

Ale dokładnie to policzyłeś, i zrozumiałeś co to oznaczy, czy tylko tak sobie powtarzasz opinie na ten temat?

> ... jeżeli prawa fizyki są takie same w każdym układzie inercjalnym

W każdej Szczególnej Teorii Eteru prawa fizyki są takie same w każdym z układów inercjalnych. Już to szczegółowo tłumaczyłem we wcześniejszych wątkach.

>(zegary i wszystkie inne obiekty działają w ten sam sposób)

To co napisałeś w nawiasach nazywam "zasadą nierozróżnialności układów inercjalnych". To jest inna zasada niż zasada, o której napisałeś powyżej, że "prawa fizyki są takie same w każdym układzie inercjalnym".

To są dwie różne zasady !!! Ponieważ generalnie fizycy mają problem ze zrozumieniem tego ważnego dla relatywistyki faktu, dlatego zapewne w przyszłości napiszę o tym artykuł. Ty także Fizyk w swoich postach ciągle wykazujesz, że tego nie rozumiesz.

> to jest tylko jedna możliwa wartość parametru e(v) -- taka jak jest w STW.

Jeżeli założysz zasadę, że "układy inercjalne są eksperymentalnie nierozróżnialne", to faktycznie otrzymasz STW. Ale co z tego wynika? Jeżeli przyjmie się głupią (nierzeczywistą) zasadę, to otrzymuje się głupią (nierzeczywistą) teorię

>... tkwisz w naiwnym rozumieniu świata, bezskutecznie starając się znaleźć dziurę w teorii, która Ci ten naiwny obraz psuje. Pisałem coś na ten temat niedawno: www.racjonalista.pl/forum.php/s,796546#w797976 .

Bezskuteczna jest jedynie twoja próba zrozumienia moich prac.
Pod tym twoim linkiem znalazłem kilka zdań w stylu "Obiektywnie nie ma zasadniczej różnicy między przeszłością a przyszłością". To jest właśnie przykład bajdurzenia, które nie ma żadnego związku z eksperymentami Oczywiście takie bzdurne tezy wynikają ze STW, jeżeli się błędnie interpretuje jej matematykę.
07-10-2019 13:04 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
>> Ale nie jest to jedyna możliwa synchronizacja, bo np. można powoli przenosić dodatkowy zegar od zegara do zegara i zsynchronizować wszystkie zegary w każdym z tych układów z osobna. A wtedy okaże się, że ta synchronizacja daje ten sam wynik jak synchronizacja Einsteina i nie ma tu żadnej dowolności.
> Ale dokładnie to policzyłeś, i zrozumiałeś co to oznaczy, czy tylko tak sobie powtarzasz opinie na ten temat?

Tu nie trzeba nic liczyć, bo to fakt doświadczalny: bez zgodności synchronizacji Einsteina i powolnego transportu zegara GPS nie działałby poprawnie. Wyciągnij z kieszeni telefon komórkowy, odczytaj z mapy swoje położenie i już masz odpowiedź na swoje pytanie.

Wolf i Petit pokazali w pracy Phys. Rev. A 56 4405 (1977), że te dwie metody synchronizacji są równoważne z dokładnością lepszą niż 1,5 m/s. Nawet wysłałem Panom tę pracę ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,721419#w724568 ) ale widzę, że ją Panowie ignorujecie, podobnie jak mnóstwo innych doświadczeń testujących teorię względności. Czyżby dlatego, że testy te kwalifikują Panów prace do kosza na śmieci?
07-10-2019 17:45Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>> Ale nie jest to jedyna możliwa synchronizacja, bo np. można powoli przenosić dodatkowy zegar od zegara do zegara i zsynchronizować wszystkie zegary w każdym z tych układów z osobna. A wtedy okaże się, że ta synchronizacja daje ten sam wynik jak synchronizacja Einsteina i nie ma tu żadnej dowolności.
>> Ale dokładnie to policzyłeś, i zrozumiałeś co to oznaczy, czy tylko tak sobie powtarzasz opinie na ten temat?
>Tu nie trzeba nic liczyć, bo to fakt doświadczalny: bez zgodności synchronizacji Einsteina i powolnego transportu zegara GPS nie działałby poprawnie. Wyciągnij z kieszeni telefon komórkowy, odczytaj z mapy swoje położenie i już masz odpowiedź na swoje pytanie.
>Wolf i Petit pokazali w pracy Phys. Rev. A 56 4405 (1977), że te dwie metody synchronizacji są równoważne z dokładnością lepszą niż 1,5 m/s. Nawet wysłałem Panom tę pracę ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,721419#w724568 ) ale widzę, że ją Panowie ignorujecie, podobnie jak mnóstwo innych doświadczeń testujących teorię względności. Czyżby dlatego, że testy te kwalifikują Panów prace do kosza na śmieci?

Nie powinienem być tak brutalny. Jednak wobec natręctwa ze strony tych braci należy wyraźnie dać do zrozumienia (co do nich nie dociera), że rewolucyjne wręcz spostrzeżenia, świat nauki traktuje jako dziwactwo. Tym bardziej wdarłszy się na te forum, gdzie masz "myślicieli" racjonalistów multum liczą chociaż troszkę na pochlebstwa. Oczywiście je będą mieli, ale od kogo? Ot tych co negują "teorię heliocentryzmu", czy braku sił odśrodkowych w wahadle Foukault'a lub i inszych bzdur. Poklask dostaną. Ale czy to jest normalne? W normalnym świecie? Tak! Bo równo się rodzą dziwacy jak i nad wyraz inteligentni (przywołuję krzywą rozkładu zdarzeń Gaussa). Moja ocena nie jest ważna, bo i tak nie "siedzę" w temacie. Szostakowie nie wyjaśnili natury mi w zrozumiały sposób istoty eteru, a zapewniam, że czytałem ich z uwagą in skupieniem.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
08-10-2019 18:58Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Nie powinienem być tak brutalny. Jednak wobec natręctwa ze strony tych braci należy wyraźnie dać do zrozumienia (co do nich nie dociera), że rewolucyjne wręcz spostrzeżenia, świat nauki traktuje jako dziwactwo. Tym bardziej wdarłszy się na te forum, gdzie masz "myślicieli" racjonalistów multum liczą chociaż troszkę na pochlebstwa. Oczywiście je będą mieli, ale od kogo? Ot tych co negują "teorię heliocentryzmu", czy braku sił odśrodkowych w wahadle Foukault'a lub i inszych bzdur. Poklask dostaną. Ale czy to jest normalne? W normalnym świecie? Tak! Bo równo się rodzą dziwacy jak i nad wyraz inteligentni (przywołuję krzywą rozkładu zdarzeń Gaussa). Moja ocena nie jest ważna, bo i tak nie "siedzę" w temacie. Szostakowie nie wyjaśnili natury mi w zrozumiały sposób istoty eteru, a zapewniam, że czytałem ich z uwagą in skupieniem.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>
Znudziła mnie astronomia i postanowiłem powrócić do strego tematu, czyli istoty zjawiska znanego jako siła odśrodkowa. Podczas analizowania jego subtelności, skiero- wałem się w stronę lotów kosmicznych na orbitę Ziemi. Przyszła mi do głowy pewna, nawet niezbyt górnolotna myśl.Z zainteresowaniem wykonałem kilka nieskomplikowanych obliczeń matematycznych i doznałem szoku poznawczego. Stwierdziłem, na razie wstęp- nie, że to spostrzeżenie możne pognębić wszystkie paradoksy jakie odkrył A. Eins- tein w fizyce. STW także się nie obroni. Jest to oczywiście dowód pośredni.
07-10-2019 22:15 
 Ocena 1 na 3
szostek (349 punktów)
>> Ale dokładnie to policzyłeś, i zrozumiałeś co to oznaczy, czy tylko tak sobie powtarzasz opinie na ten temat?
>Tu nie trzeba nic liczyć, bo to fakt doświadczalny: bez zgodności synchronizacji Einsteina i powolnego transportu zegara GPS nie działałby poprawnie. Wyciągnij z kieszeni telefon komórkowy, odczytaj z mapy swoje położenie i już masz odpowiedź na swoje pytanie.

Już wyjaśniałem we wcześniejszy wątkach, że przewidywania Szczególnej Teorii Eteru bez skrócenia poprzecznego są identyczne (jeżeli obserwator spoczywa w eterze) jak przewidywania Szczególnej Teorii Względności (dla każdego obserwatora). Ponieważ poruszamy się względem eteru bardzo powoli (v = 369,3 km/s ≈ 0,001232 c, jest prędkością nierelatywistyczną) dlatego efekty Szczególnej Teorii Eteru, różniące ją od Szczególnej Teorii Względności są z perspektywy naszego układu odniesienia bardzo minimalne. Dlatego też, jeżeli synchronizacja zegarów przy pomocy powoli transportowanych zegarów jest zgodna z synchronizacją (w istocie desynchronizacją) Einsteina, to jest także zgodna z prawidłową synchronizacją, na której opierają się wszystkie Szczególne Teorie Eteru (przynajmniej dla obserwatorów poruszających się z niedużymi prędkościami względem eteru).

Waśnie dlatego spytałem Fizyk, czy to policzyłeś (jak synchronizacja powolnymi zegarami ma się do synchronizacji, na której opiera się Szczególnej Teorii Eteru), czy sobie tak po prostu bajdurzysz. Nie masz racji, że tego nie trzeba liczyć. Jeżeli tego nie policzysz, to możesz o tym tylko filozofować.

Efekty przewidywane przez Szczególną Teorią Eteru są minimalnie widoczne w mikrofalowym promieniowaniu tła jako dipolowa anizotropia, dlatego, że to promieniowanie, dzięki swojej jednorodności jest bardzo wygodne do takiej obserwacji vixra.org/abs/1704.0104.

>Wolf i Petit pokazali w pracy Phys. Rev. A 56 4405 (1977), że te dwie metody synchronizacji są równoważne z dokładnością lepszą niż 1,5 m/s. Nawet wysłałem Panom tę pracę ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,721419#w724568 ) ale widzę, że ją Panowie ignorujecie, podobnie jak mnóstwo innych doświadczeń testujących teorię względności. Czyżby dlatego, że testy te kwalifikują Panów prace do kosza na śmieci?

No to super. Te dwie metody synchronizacji są niemal równoważne, i co z tego?
Coraz bardziej nabieram przekonania, że Fizyk twoje pojecie fizyki opiera się na wyobrażeniach, a nie na porządnych rachunkach.

Mam pytanie, w jaki sposób można automatycznie wygenerować taki link do konkretnego wpisu w innym wątku?
09-10-2019 13:15 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
Przypomniałeś mi coś:
- Doktorze, chyba mam zanik pamięci.
- A od kiedy?
- Co od kiedy?

> ... i co z tego?

To z tego co napisałem w poprzednim poście:

>> Ale nie jest tak, że to rozsynchronizowanie jest wymuszone jakimś dziwnym, arbitralnym wyborem parametru e(v) w transformacji Lorentza. To rozsynchronizowanie jest wymuszone fizyczną rzeczywistością.

Synchronizacje Einsteina i powolnego przenoszenia zegarów są zgodne z dokładnością do 1,5 m/s mimo, że Ziemia miałaby poruszać się względem rzekomego eteru 369 km/s i to w sposób zmienny, bo dochodzi do tego ruch orbitalny +-30 km/s dzienna rotacja Ziemi +-463 m/s. Natomiast z puntu widzenia satelitów GPSu zegary na Ziemi są rozsynchronizowane dokładnie tak jak to STW mówi. Fizyka jest dokładnie taka sama dla każdego obserwatora inercjalnego, ale obserwacja tej fizyki z innego układu wymaga transformacji Lorentza. I nie ma tu żadnej dowolności wyboru parametru e(v).

Panów matematyczne wywody są niezgodne ze współczesną inżynierią. Kinematyczna zgodność z dwoma eksperymentami sprzed 100 lat to o wiele za mało.
09-10-2019 20:31 
 Ocena-3 na 5
szostek (349 punktów)
>Natomiast z puntu widzenia satelitów GPSu zegary na Ziemi są rozsynchronizowane dokładnie tak jak to STW mówi.

Skąd Fizyk (czyli Frasinski Leszek) wziąłeś takie mądrości?
Masz na to poparcie jakichś konkretnych rachunków, albo danych?
Czy rozumiesz, co to jest błąd pomiaru?

>Panów matematyczne wywody są niezgodne ze współczesną inżynierią.

To STW Einsteina nie ma żadnego związku z inżynierią. Znowu wszystko pomyliłeś

> Kinematyczna zgodność z dwoma eksperymentami sprzed 100 lat to o wiele za mało.

Ale na co za mało?
Ty Frasinski Leszek zdaje się uczysz fizyki w jakimś angielskim koledżu.
Czy mam rację, że na swoich zajęciach otumaniałeś słuchaczy mówiąc im, że z eksperymentu Michelsona-Morleya wynika, że nie ma eteru? I domyślam się, że wciskałeś im głupoty, że z tego eksperymentu wynika, że jednokierunkowa prędkość światła w próżni jest stała

Mam rację? I teraz dowiedziałeś się, że przez lata uczyłeś bzdur, a co gorsza sam w nie wierzyłeś
Teraz nie możesz się z tym pogodzić. Być może wstawiałeś niskie oceny uczniom, którzy tego nie kumali, ale teraz okazało się, że ty także tego nie kumasz. Rozumiem, że to może powodować frustracje.

Popatrzyłem teraz na wcześniejsze wątki o STE i przypomniał mi się idiotyzmy, które tam wypisywałeś. Ty Fizyk po prostu nie potrafisz logicznie myśleć. To jest dramat. Nie napiszę wprost co o tym myślę, ponieważ nie chcę zaśmiecać forum. Nawet pomyślałem sobie, że ty nie jesteś prawdziwy, tylko jesteś jakąś sztuczną inteligencją.
10-10-2019 10:46 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
>> Panów matematyczne wywody są niezgodne ze współczesną inżynierią.
> To STW Einsteina nie ma żadnego związku z inżynierią.

Panie doktorze inżynierze, obawiam się, że współczesna inżynieria jest Panu obca. STW ma zastosowanie nie tylko w telemetrii satelitarnej, ale też przy budowie akceleratorów cząstek elementarnych. Często biorę udział w doświadczeniach w laboratorium SLAC w Kalifornii, gdzie elektrony są przyspieszane do prędkości bardzo bliskiej c. Tamtejsi inżynierowie mają poprawne, praktyczne zrozumienie STW, bo bez tej teorii nie byliby w stanie ani projektować ani budować coraz lepszych maszyn relatywistycznych.

A ponadto w życiu codziennym jest szereg innych efektów relatywistycznych, takich jak magnetyzm, czy kolor złota. Silnik elektryczny pracuje równie poprawnie, a pierścionek na palcu motorniczego jest równie złoty, niezależnie od tego, czy tramwaj jedzie w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej. Pana teoria eteru jest żałosna.
10-10-2019 14:53 
 Ocena-2 na 4
szostek (349 punktów)
>A ponadto w życiu codziennym jest szereg innych efektów relatywistycznych, takich jak magnetyzm, czy kolor złota. Silnik elektryczny pracuje równie poprawnie, a pierścionek na palcu motorniczego jest równie złoty, niezależnie od tego, czy tramwaj jedzie w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej. Pana teoria eteru jest żałosna.

To jest niemożliwe, że jesteś Leszku Frasinski fizykiem. To musi być jakieś straszne nieporozumienie. Uzmysłowię ci to na jednym przykładzie bełkotu, który wygenerowałeś, ale cała reszta twoich wpisów jest równie żałosna.

Napisałeś następującą bujdę:
"pierścionek na palcu motorniczego jest równie złoty, niezależnie od tego, czy tramwaj jedzie w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej. Pana teoria eteru jest żałosna.".

W Szczególnej Teori Eteru (ale tak samo jest w mechanice klasycznej) częstotliwość światła (czyli barwa) zależy tylko do względnego ruchu źródła oraz obserwatora. Czyli nie ma znaczenia z jaką prędkością ten twój motorniczy, z pierścionkiem na palcu, porusza się
względem eteru, jeżeli ktoś kto patrzy na ten pierścionek porusza się razem z nim. Efekt Dopplera zadziała na barwę tego pierścionka, tylko wtedy, gdy obserwator będzie się poruszał względem tego pierścionaka.

To są Leszku Frasinski sprawy podstawowe, napisane w podręcznikach. Nawet nie musiałbyś tego rozumieć. Wystarczy żebyś to przeczytał i zapamiętał Ale to są jaja. Czego ty uczysz w tym koledżu w Anglii?
10-10-2019 17:59 
 Ocena 7 na 7
uxbridge (5980 punktów)
>Czyli nie ma znaczenia z jaką prędkością ten twój motorniczy, z pierścionkiem na palcu, porusza się względem eteru, (...)

Ma. Bo nie chodzi tu o żadnego Dopplera. Złoto ma barwę żółtopomarńczową, na skutek efektów relatywistycznych w atomie. Gdyby te efekty zależały od prędkości elektronów względem eteru, a nie względem jądra, to częstotliwość światła pochłaniana przez atomy złota zmianiałaby się przy różnych prędkościach pierścionka, również dla obserwatora poruszającego się z pierścionkiem.
Podobnie siła działająca między nienaładowanymi przewodnikami z prądem, zmieniałaby się w wyraźny sposób nawet przy stosunkowo niewielkiej prędkości względem eteru. Stąd w przykładzie Fizyka wziął się tramwaj. Silnik elektryczny działałby inaczej w tramwaju spoczywającym w eterze i w tramwaju poruszającym się względem niego.
Ale po co ja to mówię. Przecież Szostek nie ma bladego pojęcia o elektrodynamice.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
10-10-2019 19:33 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>Ma. Bo nie chodzi tu o żadnego Dopplera. Złoto ma barwę żółtopomarńczową, na skutek efektów relatywistycznych w atomie. Gdyby te efekty zależały od prędkości elektronów względem eteru, a nie względem jądra, to częstotliwość światła pochłaniana przez atomy złota zmianiałaby się przy różnych prędkościach pierścionka, również dla obserwatora poruszającego się z pierścionkiem.

"Gdyby te efekty zależały od prędkości elektronów ..." to tak, ale skoro tego nie widać, to znaczy, że nie zależą. To chyba oczywiste.

Co innego, gdybyś policzył, że w Szczególnej Teorii Eteru musi występować jakiś mierzalny efekt, który nie występuje w rzeczywistości. Nikt nie przedstawił takich wyników, dlatego Szczególnej Teorii Eteru nie można niczego zarzucić. No chyba, że ma się logikę Flasińskiego Leszka
14-10-2019 17:45Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Co innego, gdybyś policzył, że w Szczególnej Teorii Eteru musi występować jakiś mierzalny efekt, który nie występuje w rzeczywistości. Nikt nie przedstawił takich wyników, dlatego Szczególnej Teorii Eteru nie można niczego zarzucić.

Mam zamiar przedstawić taki wynik tu.
15-10-2019 19:11 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Co innego, gdybyś policzył, że w Szczególnej Teorii Eteru musi występować jakiś mierzalny efekt, który nie występuje w rzeczywistości. Nikt nie przedstawił takich wyników, dlatego Szczególnej Teorii Eteru nie można niczego zarzucić.

Ponieważ pan doktor inżynier ma wyraźnie jakieś kłopoty z XIX wieczną teorią elektromagnetyzmu i jedyną odpowiedzią jaką uzyskałem na temat równania c = λf było zaciemnienie mojego komentarza, więc spróbuję cofnąć się o 200 lat do XVII wiecznej nauki mając nadzieję na zdolność do podjęcia merytorycznej obrony Szczególnej Teorii Eteru przez pana doktora inżyniera.

W 1676 roku Olaf Römer zmierzył prędkość światła przez obserwacje zaćmień księżyców Jowisza przez tę planetę. Ten pomiar jest de facto pomiarem jednokierunkowej prędkości światła, gdyż odległość do Jowisza zmienia się w ciągu roku wskutek ruchu orbitalnego Ziemi a ruch orbitalny księżyców Jowisza służy za regularny zegar (no chyba, że ten hipotetyczny eter w jakiś magiczny i złośliwy sposób zmienia grawitację Jowisza akurat tak aby ukryć swą obecność przed obserwatorami na Ziemi). W XVII wieku dokładność pomiarów nie była wystarczająca do wykrycia zmienności jednokierunkowej prędkości światła spowodowanej "wiatrem eteru", ale dzisiaj taki pomiar jest jak najbardziej w zasięgu dostępnych instrumentów. Polecam powtórzyć ten pomiar.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności Jowisz jest obecnie w pobliżu gwiazdozbioru Wodnika, do którego ma ponoć wiać eter z zawrotną prędkością 369 km/s, czyli 0,00123 c. Polecam zaopatrzyć się w lunetę, dokładny zegar (wystarczy komórka z GPSem) i efemerydy Io, Europy, Ganimedesa i Kallisto. Odpowiedni czas do pierwszej serii pomiarów nastąpi w lutym przyszłego roku, kiedy to położenie Ziemi na orbicie będzie po stronie gwiazdozbioru Wodnika, a następna seria pomiarów powinna odbyć się po pół roku, czyli w sierpniu. Różnica drogi światła biegnącego od Jowisza pomiędzy tymi dwoma seriami powinna wynieść około 15 minut świetlnych, co pomnożone przez prędkość wiatru eteru daje zakres zmienności chwil zaćmień księżyców około 1,1 s w porównaniu z przewidywaniami teorii względności. Nie jest to wiele, ale przy pewnej wprawie i uśredniając szereg pomiarów z powodzeniem można uzyskać dokładność 0,1 s, czyli ponad 10 razy lepszą niż efekt przewidywany przez Szczególną Teorię Eteru.

Gdyby jednak efektu nie udało się wykryć, to proszę się nie zrażać, bo przecież brak tego efektu można wytłumaczyć spiskiem astronomów publikujących fałszywe efemerydy. Proszę policzyć sobie samemu te efemerydy. No i czas GPSu może też być sknocony, bo to przecież fizycy maczają w tym palce posługując się teorią względności. Lepiej zakupić własny zegar atomowy, a najlepiej go samemu zrobić, bo licho wie co tam ukryto w oprogramowaniu. Będzie z tym trochę zachodu, ale zdecydowanie warte sławy i nagrody Nobla, czyż nie?
17-10-2019 23:23 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Co innego, gdybyś policzył, że w Szczególnej Teorii Eteru musi występować jakiś mierzalny efekt, który nie występuje w rzeczywistości. Nikt nie przedstawił takich wyników, dlatego Szczególnej Teorii Eteru nie można niczego zarzucić.

Oprócz intensywnych studiów XVII wiecznej astronomii warto też trochę liznąć XXI wiecznej inżynierii.

W Hamburgu niedawno uruchomiono najpotężniejszy laser na swobodnych elektronach, XFEL. W tym wielomiliardowym przedsięwzięciu ma udział również Polska. Elektrony w liniowym akceleratorze XFELu są przyspieszane na drodze 1,7 km do energii 17,5 GeV, czyli 34 200 razy większej niż ich masa spoczynkowa. Następnie paczka tych elektronów przechodzi przez undulator, czyli szereg magnesów o przemiennej biegunowości wymuszających "slalomowy" tor elektronów.

Na każdym zakręcie toru paczka elektronów emituje promieniowanie synchrotronowe w szerokim zakresie widma elektromagnetycznego, aż do promieni rentgenowskich. Aby promieniowanie to zostało wzmocnione koherentnie, musi ono dojść do paczki elektronów na następnym i kolejnych zakrętach toru w tej samej fazie oscylacji fali elektromagnetycznej. Ponieważ elektrony poruszają się nieco wolniej od światła i po nieco dłuższej drodze, dojdą one do następnego zakrętu nieco opóźnione. Ale jeżeli to opóźnienie jest równe jednemu okresowi fali promieniowania, to nastąpi koherentne wzmocnienie i akcja laserowa.

Opiszmy ten mechanizm ilościowo. Relatywistyczny czynnik γ = 34 200, czyli paczka elektronów porusza się tylko o 13 cm/s wolniej od prędkości światła c = 299 792 458 m/s. Zwróćmy uwagę, że jest to jednokierunkowa prędkość światła, bo musi być ona zgodna z jednokierunkową prędkością relatywistycznych elektronów. Jak dokładna musi być ta zgodność? Promieniowanie rentgenowskie ma długość fali λ = 0.05 nm. To promieniowanie musi być spójne z paczką elektronów na długości undulatora L = 5 m, czyli prędkości elektronów i światła muszą być zgodne z dokładnością cλ/L = 3 mm/s.

A co o tym mówi Szczególna Teoria Eteru? Teoria ta mówi, że jednokierunkowa prędkość światła ma się zmieniać w zakresie c +- 369 km/s w zależności od tego czy XFEL przyspiesza elektrony w kierunku gwiazdozbioru Lwa czy Wodnika. A gdy XFEL celuje w jakimkolwiek innym kierunku, to i tak ruch obrotowy Ziemi miałby zmieniać prędkość światła miliony razy bardziej niż wymagana stabilność akcji laserowej. Fakt, że XFEL działa, falsyfikuje Szczególną Teorię Eteru.

A może XFEL nie działa? Może to tylko spisek fizyków chcących ukryć przed światem istnienie eteru? Na szczęście można to sprawdzić, bo każdy może zaproponować doświadczenie z użyciem XFELu. Polecam panu doktorowi inżynierowi napisanie podania popartego przez Politechnikę Rzeszowską o wykonanie przełomowego doświadczalnia sprawdzającego czy XFEL w ogóle działa.
20-10-2019 00:44 
 Ocena-4 na 4
szostek (349 punktów)
Ciągle się ne mogę nadziwić jakim cudem taki ignorant może być fizykiem.

>Elektrony w liniowym akceleratorze XFELu są przyspieszane na drodze 1,7 km do energii 17,5 GeV, czyli 34 200 razy większej niż ich masa spoczynkowa.

No właśnie, elektrony są przyspieszane w liniowym akceleratorze. Czyli są przyśpieszane do różnych prędkości w zależności od tego w jakim kierunku ustawi się taki akcelerator. Jeżeli jest to kierunek, w którym światło ma mniejszą prędkość, to przyśpieszone elektrony także mają prędkość mniejszą. Elektrony są przyśpieszane polami elektrycznymi, które prawdopodobnie mają prędkość propagacji podobną jak propagacja światła, a być może identyczną. Stąd ten efekt. Dla fachowca Fizyka światło nie może mieć różnych prędkości, w różnych kierunkach, ponieważ założył sobie, że pole elektryczne propaguje zawsze ze stałą prędkością i w związku z tym musi zawsze w każdym kierunku tak samo przyśpieszać elektrony. A przecież pole elektryczne jest ściśle związane z magnetycznym, dlatego jeżeli postuluje się, że magnetyczne ma różne prędkości, to naturalną konsekwencją jest, że elektryczne także ma różne prędkości w różnych kierunkach.

To jest świetny przykład pokazujący intelektualne ograniczenia takich fachowców jak Fizyk. Czyli takie dowody, w twoim wykonani Fizyk, są nic nie warte.

>A co o tym mówi Szczególna Teoria Eteru? Teoria ta mówi, że jednokierunkowa prędkość światła ma się zmieniać w zakresie c +- 369 km/s w zależności od tego czy XFEL przyspiesza elektrony w kierunku gwiazdozbioru Lwa czy Wodnika.

Zgadza się

>A gdy XFEL celuje w jakimkolwiek innym kierunku, to i tak ruch obrotowy Ziemi miałby zmieniać prędkość światła miliony razy bardziej niż wymagana stabilność akcji laserowej.

Skąd takie interesujące wnioski?

>Fakt, że XFEL działa, falsyfikuje Szczególną Teorię Eteru.

Fakt, że XFEL działa falsyfikuje Fizyka jako fizyka.
21-10-2019 19:55 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Elektrony w liniowym akceleratorze XFELu są przyspieszane na drodze 1,7 km do energii 17,5 GeV, czyli 34 200 razy większej niż ich masa spoczynkowa.
> No właśnie, elektrony są przyspieszane w liniowym akceleratorze. Czyli są przyśpieszane do różnych prędkości w zależności od tego w jakim kierunku ustawi się taki akcelerator. Jeżeli jest to kierunek, w którym światło ma mniejszą prędkość, to przyśpieszone elektrony także mają prędkość mniejszą. Elektrony są przyśpieszane polami elektrycznymi, które prawdopodobnie mają prędkość propagacji podobną jak propagacja światła, a być może identyczną. Stąd ten efekt.

Bzdury pan wymyśla, panie doktorze inżynierze, ewidentnie nie mając pojęcia jak akcelerator działa. W akceleratorze liniowym elektrony są przyspieszane wieloma wnękami mikrofalowymi na drodze 1,7 km. Zarówno położenie tych wnęk jak i częstotliwość mikrofal są ustalone, a więc i końcowa prędkość elektronów jest ustalona. Ani prędkość elektronów, ani jednokierunkowa prędkość światła nie może się zmieniać zależności od pory dnia. Fakt, że XFEL działa, falsyfikuje Szczególną Teorię Eteru.
21-10-2019 22:30 
 Ocena-1 na 1
szostek (349 punktów)
>Bzdury pan wymyśla, panie doktorze inżynierze, ewidentnie nie mając pojęcia jak akcelerator działa. W akceleratorze liniowym elektrony są przyspieszane wieloma wnękami mikrofalowymi na drodze 1,7 km.

Bzdury pan gada, panie fizyku, ewidentnie nie mając pojęcia jak akcelerator działa. Cząstek, np. elektronów, nie można przyspieszać polem magnetycznym, ponieważ siła Lorentza zawsze działa prostopadle do prędkości cząstki, czyli nie wpływa na wartość tej prędkości tylko na jej kierunek. Przyspieszanie cząstek w akceleratorach liniowych odbywa się polem elektrycznym. Oczywiście tak samo jest w akceleratorach kołowych.

> Zarówno położenie tych wnęk jak i częstotliwość mikrofal są ustalone, a więc i końcowa prędkość elektronów jest ustalona.

Co to za bełkot?

> Ani prędkość elektronów, ani jednokierunkowa prędkość światła nie może się zmieniać zależności od pory dnia. Fakt, że XFEL działa, falsyfikuje Szczególną Teorię Eteru.

Życzę powodzenia w dalszych dociekaniach
24-10-2019 10:46Nie na temat 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Zarówno położenie tych wnęk jak i częstotliwość mikrofal są ustalone, a więc i końcowa prędkość elektronów jest ustalona.
> Co to za bełkot?

Obawiam się, że współczesna technika jest niedostępna dla pana doktora inżyniera. Trudno. Pozostańmy przy szkolnych ćwiczeniach.
11-10-2019 14:22 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
>> Silnik elektryczny pracuje równie poprawnie, a pierścionek na palcu motorniczego jest równie złoty, niezależnie od tego, czy tramwaj jedzie w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej.
> W Szczególnej Teori Eteru (ale tak samo jest w mechanice klasycznej) częstotliwość światła (czyli barwa) zależy tylko do względnego ruchu źródła oraz obserwatora.

Nie zrozumiałeś. Nie chodzi tu o efekt Dopplera, ale o dynamikę elektronów wewnątrz pierścionka motorniczego i wewnątrz silnika tramwaju. Obie te dynamiki są mierzalnie relatywistyczne.

Jak chcę policzyć poziomy energetyczne atomu złota, to według Szczególnej Teorii Eteru, jaką "jednokierunkową prędkość światła" mam wstawić do relatywistycznego hamiltonianu Hartree-Focka? c+? c-? Zależnie czy tramwaj jedzie w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej?

A jak chcę policzyć pole magnetyczne generowane przez prąd płynący w silniku, to według Szczególnej Teorii Eteru, jaką "jednokierunkową prędkość światła" mam wstawić do równań Maxwella? c+? c-? Zależnie czy tramwaj jedzie w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej?

Znasz odpowiedź na te pytania? Myślałeś o tym w ogóle? Czy tylko tak Ci się marzy, że z tej teorii eteru bzdury nie wyjdą?
13-10-2019 22:37 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
Widzę, że pytanie o równania Maxwella jest zbyt trudne. No to może coś łatwiejszego. Skoro prędkość światła ma się zmieniać w zależności od tego, czy tramwaj świeci w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej, to co w tym świetle ma się zmieniać: częstotliwość czy długość fali?
14-10-2019 01:13 
 Ocena-2 na 2
szostek (349 punktów)
Zawsze z przyjemnością czytam twoje posty, ponieważ zawsze znajduję w nich coś zabawnego

>Widzę, że pytanie o równania Maxwella jest zbyt trudne.

Też tak uważam. Byłem pewny, że "Fizyku" nie dasz rady na nie odpowiedzieć.

>Skoro prędkość światła ma się zmieniać w zależności od tego, czy tramwaj świeci w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej, to co w tym świetle ma się zmieniać: częstotliwość czy długość fali?

Częstotliwość i długość fali zależą filozofie od tego, z jakiego układu odniesienia się je mierzy. Czyli "Fizyku" Leszku Flasiński, nawet prostego pytania nie umiesz sformułować z sensem.

No to może zechcesz się przyznać Leszku Flasiński, czy uczysz tych nieszczęśników relatywistyki? Przez ile lat ogłupiałeś tych biedaków bzdurami na temat wniosków z eksperymentu Michelsona-Morleya? Czy może wstydzisz się przyznać?
14-10-2019 09:21Nie na temat 
uxbridge (5980 punktów)
>No to może zechcesz się przyznać Leszku Flasiński, czy uczysz tych nieszczęśników relatywistyki? Przez ile lat ogłupiałeś tych biedaków bzdurami na temat wniosków z eksperymentu Michelsona-Morleya? Czy może wstydzisz się przyznać?

A Ty Szościu przyznaj się - poszedłeś do Katedry Fizyki na swoim Uniwersytecie, żeby wygarnąć to samo w oczy niżej wymienionym:
www.ur.edu(*)fizyki-teoretycznej/pracownicy
Masz taką odwagę, czy tylko porafisz szczekać za płotu na forum?

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
14-10-2019 12:45 
 Ocena-2 na 4
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>No to może zechcesz się przyznać Leszku Flasiński, czy uczysz tych nieszczęśników relatywistyki? Przez ile lat ogłupiałeś tych biedaków bzdurami na temat wniosków z eksperymentu Michelsona-Morleya? Czy może wstydzisz się przyznać?A Ty Szościu przyznaj się - poszedłeś do Katedry Fizyki na swoim Uniwersytecie, żeby wygarnąć to samo w oczy niżej wymienionym:
>www.ur.edu(*)fizyki-teoretycznej/pracownicy
>Masz taką odwagę, czy tylko porafisz szczekać za płotu na forum?
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...


Cokolwiek nie wyczarowac, nie wydumac, nie wyspiewac ..wspomnieni panowie (wszyscy do kupy razem wzieci) wg klasycznego kanonu ...ustalonych empirycznych zasad naukowych (czy sie to Tobie czy komukolwiek podoba badz nie ..nie ma najmniejszej roznicy, tu chodzi o ZASADY) .. nie moga byc nazywani fizykami, gdyz uprawiaja (jedynie na papierze) nieempiryczna teoretyczna rozprawe na temat postulowanych wylacznie przez siebie nieistniejacych, nigdy nie widzianych w rzeczywistym materialnym swiecie "bytow i zjawisk".

Efekty prac (ostatnie 100 lat) nad teoriami OTW/STW ktore "wyeliminowaly sile grawitacji i przyciaganie Newtona" sa poprostu zerowe [powinno byc tak ze bez idei grawitacji Newtona stosujac wylacznie ZASADY PRAWA I IDEE STW/OTW ...

(dwie rozne teorie opisujace rzeczywistosc ? hmm .. a chociaz moze ktos ma pojecie jakie to niby sa prawa ..idee STW/OTW ? ktore rzekomo zmienily zupelnie postrzeganie rzeczywistosci, rozumienie praw i zjawisk swiata)

..powinno sie kazdemu dziecku w oczywisty sposob wyjasnic (relatywistom rzekomo wyjasniaja!) funkcjonowanie termodynamiki, chemii, ruchy zachowanie planet, ukladow gwiezdnych, galaktyk ..calej struktury kosmosu

.. i o ile powiedzmy nastepuje jakis postep w innych naukach empirycznych jak MEDYCYNA, CHEMIA (badacze technologii pracuja nad konkretnymi projektami, udoskonaleniem, korekcja poprzez eksperyment i "widzenie") to we wspolczesnej "fizyce" (co jednoczesnie na manowce sprowadza wszystkie inne powiazane dziedziny) gdybania dotycza jedynie watkow poszukiwania wyliczonych na papierze ale zawsze gleboko ukrytych i NIEWIDZIALNYCH CZARNYCH DZIUR, NIEWIDZIALNYCH FAL GRAWITACYJNYCH, NIEWIDZIALNYCH ENERGII, MATERII, BOZONOW, NIEWIDZIALNYCH CZASTEK WIMP poszukiwanych 300 metrow pod ziemia, skrocen czasoprzestrzennych, blizniakow latajacych rakietami z predkosciami c, nieskonczonosci.. itp omamow typowo spirytystycznych (konceptow jedynie przebranych podstepnie w konserwatywne pojecia naukowe).

No niestety ..innej opini nie mozna o XXI wiecznej nauce "ducha ciemnosci" wydac wiedzac iz towarzystwo wzajemnej adoracji (nie krepujmy sie tego powiedziec) szarlatanow NIE ZROZUMIALO JESZCZE NAWET ZASADY DZIALANIA = (fundamenty, szkola podstawowa sie klania ..wiec o czym tu wogole mowimy) PODSTAW TERMODYNAMIKI, CHEMII, CHLODNICTWA, MODELU STANOW SKUPIENIA ..gdyz geniusze nie byli w stanie (choc przyczyn jest wiele) zauwazyc ze ODDALAJACY SIE OD JADRA ATOMU PODCZAS SKOKU KWANTOWEGO -> ELEKTRON BOHRA..

..TO NIC INNEGO JAK ROZSZERZAJACY SIE przestrzennie ATOM gdzie dokladnie ta sama zasada (relacji masy i przestrzeni) opisuje geneze powstania ukladow planetarnych, gwiazd, rozszerzajacy sie przestrzennie kosmos (o ktorym glosza nawet dzis sami naukowcy widzac kierunek, tzw "metryczna ekspansje samej przestrzeni miedzygalaktycznej"

.. ktorej przyczyna jednak w oficjalnym modelu jest "niewidzialna ciemna energia z nikad" ...a nie oczywisty jedyny widzialny czynnik empiryczny kosmosu -
> masa = energia [E=MC2]..(i powiazana z nimi temperatura)



Zwykle chlodnictwo (25 minuta Faraday) czy efekty emisji fotoelektrycznej/Comptona (+ wszystkie inne jak homogeniczny rozklad materii/temperatura, ekspansja galaktyk kosmosu, rozproszenie w plejady, przyczyne redshiftu/"wydluzenia fali" itd itd) ukazane na rysunku doslownie miazdza argumentacyjna logika obowiazujacy wspolczesnie "model kinetyczny materii" amerykanskiego szpiega Rumforda (22 min) ..przywracajac chwale tworcom klasycznej teorii (ojciec chemii Antoine Lavoisier, Robert Boyle)..

.. "powiekszajacego sie pod wplywem ciepla atomu"

10 i 19 minuta filmu

"Absolute Zero: The Conquest of Cold"

www.youtube.com/watch?v=_H5i5DjYPjA
.
14-10-2019 16:59 
 Ocena 5 na 5
uxbridge (5980 punktów)
>Cokolwiek nie wyczarowac, (...)
GOŚCIU, OGARNIJ SIĘ!!!
Piszesz te swoje wypociny a potem jeszcze poprawiasz i edytujesz 10 razy przez następne kilka godzin, zaśmiecając mi skrzynkę.
Niech to do Ciebie w końcu dotrze - NIKT TEGO NIE CZYTA. A Ty, powtarzając w kółko to samo potwierdzasz, że masz istotne zaburzenia psychiczne.


Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
14-10-2019 17:51 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
Powołujesz się na autorytety, zamiast odnieść się do treści, a potem zarzucasz rozmówcy zaburzenia psychiczne. Przynajmniej jesteś psychiatrą lub psychologiem, czy oprócz zastosowania tych dwóch erystycznych sztuczek klasycznie przeczysz samemu sobie?
14-10-2019 18:42 
 Ocena 4 na 4
uxbridge (5980 punktów)
>Powołujesz się na autorytety, zamiast odnieść się do treści, a potem zarzucasz rozmówcy zaburzenia psychiczne. Przynajmniej jesteś psychiatrą lub psychologiem, czy oprócz zastosowania tych dwóch erystycznych sztuczek klasycznie przeczysz samemu sobie?

Pomyśl. Wypowiadasz na pewnym forum (niekoniecznie internetowym) jakąś tezę (słuszną lub nie) w którą głęboko wierzysz. Nikt się z nią nie zgadza, a wręcz spotykasz się z ostrą krytyką. Powtarzasz tezę drugi raz i jeszcze raz i kolejny. Przestają z tobą dyskutować i ignorują. Co robisz? Dajesz sobie spokój, czy całymi latami jak katarynka dalej powtarzasz tezę tymi samymi słowami i bez żadnych nowych argumentów? Wałkując zawsze tylko ten jeden temat? Wybieram pierwsze, ale to może ja mam zaburzenia psychiczne?
Abstrachuję całkowicie od kwestii racji czy poprawności rozumowania (której nb w wypowiedziach Trylobitusa brak). Ktoś zachowujący się w ten sposób ma niezdrową obsesję. To oczywiste.


Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
14-10-2019 20:48 
 0 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
Przecież odpowiadają i trwa zażarta dyskusja o tym samym. Dla mnie to co najmniej dziwne, ale w niczym mi to nie przeszkadza. Można jeszcze zrozumieć stronę, która neguje obecnie utrwalone teorie, ale dziwi mnie zaciętość obrońców STW. Czyżby trafiono w ich czuły punkt? Chyba nie przeszkadzałby im troll piszący bzdury. Argumenty przeciwko STW są mocne, ale przeciwna teoria nie została udowodniona. Dyskusja jest otwarta, chociaż faktycznie wałkują w kółko to samo.

Moim zdaniem @chillyshotorbitus popełnia znaczący błąd retoryczny, upychając w swoich wypowiedziach jak największą ilość argumentów, ale to świadczy o jego zaangażowaniu w tematykę.

Lepiej wybierać kluczowe stwierdzenia i na nich się skupiać. Wtedy rozmówca musi bezpośrednio odnieść się do tego argumentu i nie może omijać tego co niewygodne i wybierać sobie fragmentów, na które odpowiada.

chillyshotorbitus:
JESLI MODEL ZAWIERA CZYNNIK NIESKONCZONOSCI = jest modelem blednym


Niech ktoś odniesie się do tego.

I jeszcze do tego, że każde empiryczne zjawisko posiada ogromnie dużo (żeby nie powiedzieć, że nieskończenie wiele ) teorii, które wyjaśniają je w poprawny logicznie sposób, ale są błędne empirycznie. Czyli nieprawdziwa teoria może pasować jako wyjaśnienie i zgadzać się logicznie (nie być wewnętrznie sprzeczna). Nieprawdziwość może wyjść na jaw dzięki zatwierdzeniu innej, pewnej teorii, albo pojawieniu się równoważnej teorii, która tak samo pasuje do obserwacji. STW tak naprawdę nie wypełnia żadnej luki, tylko dodaje kolejne niewiadome i prowadzi do absurdalnych wniosków.

Ale najpierw do cytatu, bo ta nieskończoność tworzy z STW teorię równoważną wierze w Boga.

Dla mnie absurdem jest już założenie, że żyjemy w świecie fizycznym, który jest ostateczną wersją rzeczywistości, a świadomość powstała później niż martwa materia i wyłoniła się z niej. To teologiczne, metafizyczne wierzenie nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości, nie wynika z żadnej obserwacji, a już na pewno nie domyka żadnej teorii. Przez to założenie współczesna nauka jest tak zacofana i nie jest w stanie pójść dalej, a problemy społeczne nawarstwiają się, zamiast dążyć do redukcji.
14-10-2019 21:22 
 Ocena 5 na 5
Kulmin (4007 punktów)

>Dla mnie absurdem jest już założenie, że żyjemy w świecie fizycznym, który jest ostateczną wersją rzeczywistości, a świadomość powstała później niż martwa materia i wyłoniła się z niej. To teologiczne, metafizyczne wierzenie nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości, nie wynika z żadnej obserwacji, a już na pewno nie domyka żadnej teorii. Przez to założenie współczesna nauka jest tak zacofana i nie jest w stanie pójść dalej, a problemy społeczne nawarstwiają się, zamiast dążyć do redukcji.

Co to za teksty rodem z apologetyki zielonoświątkowców?

Z obserwacji wynika ewidentnie, że świadomość powstała znacznie później niż materia bo nie mogła powstać wcześniej niż pierwsze układy nerwowe. Świadomość epifenomenalna jest możliwa tylko w przypadku istnienia sprawnego systemu percepcyjnego, bo leży u podstaw wrażeń zmysłowych jako ich właściwość.

Bezdowodowe sugerowanie, że istnieje bądź może istnieć jakiś nadnaturalny aspekt rzeczywistości to jest właśnie szkodliwy hamulec intelektualny bo skupia się na wyimaginowanych bytach o których tak intensywnie przekonuje chillyshotorbitus (choć ja się z nim nie zgadzam co do indentyfikacji tych bytów). To jest właśnie wiara typu religijnej.

Materialisci wychodzą od tego i zakładają to co jest, a więc to co można w taki czy inny sposób zaobserwować, zmierzyć, zwazyc i podzielić - czy to okiem, słuchem, węchem, teleskopem, mikroskopem, odbiornikami fal elektromagnetycznych, czy grawitacyjnych. Bo nie mają żadnych przesłanek na wyprowadzanie twierdzeń o wyimaginowanych bóstwach, nadnaturalnych płaszczyznach, czy świadomościach istniejących wcześniej od materii, czy innych niematerialnych bzdetach, które nie dostarczają na swoje istnienie nawet bita informacji.
14-10-2019 21:44 
 0 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Co to za teksty rodem z apologetyki zielonoświątkowców?

Masz błędne skojarzenia. Wiara w materializm ontologiczny i jej apologetyka sieją takie spustoszenie w świadomości.

>Z obserwacji wynika ewidentnie, że świadomość powstała znacznie później niż materia bo nie mogła powstać wcześniej niż pierwsze układy nerwowe.

Haha, twierdzisz, że zaobserwowałeś świadomość zanim istniała? Twierdzisz, że z martwej materii może powstać świadomość? I jeszcze podpierasz to jakąś racjonalizacją związaną z układami nerwowymi, czyli totalne pomieszanie z poplątaniem. Proponuję wrócić do cytatu, który porównałeś do apologetyki zielonoświątkowców i przeczytać go tyle razy, dopóki nie zrozumiesz.

>Bezdowodowe sugerowanie, że istnieje bądź może istnieć jakiś nadnaturalny aspekt rzeczywistości to jest właśnie szkodliwy hamulec intelektualny bo skupia się na wyimaginowanych bytach o których tak intensywnie przekonuje chillyshotorbitus (choć ja się z nim nie zgadzam co do indentyfikacji tych bytów). To jest właśnie wiara typu religijnej.

Zajmij się swoją wiarą w materializm, bo to ona zakłada nadnaturalność... materii. Ja ucinam ją brzytwą Ockhama i zostaje mi normalny, naturalny świat oparty na ewolucji świadomości. Materia jest tylko budulcem tego co świadomie postrzegamy. Materialiści ontologiczni popełniają wiele błędów, ale najważniejszy jest ten, który prowadzi do regresu w nieskończoność. W twoim wierzeniu materia musiała pojawić się znikąd, albo istnieć zawsze. Problem w tym, że aby stwierdzić istnienie czegokolwiek, potrzebujemy świadomości, a postrzeganie materii to tylko iluzja zmysłów. Ewolucja świadomości wykształciła systemy nerwowe (coraz bardziej skomplikowane, czego materia nie mogłaby wykształcić, bo to nielogiczne). Martwa materia nie mogła magicznie stworzyć życia z niczego. Wszystko jest mniej lub bardziej świadome, a człowiek jest po prostu bardziej skumulowaną świadomością. Skąd wytrzasnąłeś granicę między świadomością, a nieświadomością? Jakaś magia i absurd, typowy dla religijnych wierzeń i mitów.

>Materialisci wychodzą od tego i zakładają to co jest, a więc to co można w taki czy inny sposób zaobserwować, zmierzyć, zwazyc i podzielić - czy to okiem, słuchem, węchem, teleskopem, mikroskopem, odbiornikami fal elektromagnetycznych, czy grawitacyjnych.

Nie. Materialiści mylą to czego doświadczają zmysłami z jakąś rzeczywistością istniejącą na zewnątrz, której mieliby być tylko częścią magicznie stworzoną z martwych. No to już jest bliskie do zmartwychwstania Jezusa. Rozumiem, że potrzebujesz wierzyć w magię, ale... mamy XXI wiek i wypadałoby iść do przodu.

>Bo nie mają żadnych przesłanek na wyprowadzanie twierdzeń o wyimaginowanych bóstwach, nadnaturalnych płaszczyznach, czy świadomościach istniejących wcześniej od materii, czy innych niematerialnych bzdetach, które nie dostarczają na swoje istnienie nawet bita informacji.

No tak, to by byli bogowie cudzy przed materią, a materialista wierzy tylko w jednego boga - wszechmogącą magiczną materię, którą kieruje sama materia, a nie żadna ewolucja Jesteś człowiekiem głębokiej wiary. Ocknij się i zadaj sobie pytanie skąd w ogóle cokolwiek wiesz. Niech na początek pomogą ci w tym słowa Morfeusza z Matrixa: Co to znaczy: "prawdziwe"? Jak możesz zdefiniować "rzeczywistość"? Jeśli mówisz o tym, co możesz poczuć, co możesz powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez twój mózg.
15-10-2019 00:16 
 Ocena 6 na 6
Kulmin (4007 punktów)
>>Co to za teksty rodem z apologetyki zielonoświątkowców?
>Masz błędne skojarzenia. Wiara w materializm ontologiczny i jej apologetyka sieją takie spustoszenie w świadomości.

W ogóle znasz choćby jednego naukowca który przyznał się do tego, że jest materialistą ontologiczny czy tylko wpychasz im swoje etykietki?

>Haha, twierdzisz, że zaobserwowałeś świadomość zanim istniała? Twierdzisz, że z martwej materii może powstać świadomość? I jeszcze podpierasz to jakąś racjonalizacją związaną z układami nerwowymi, czyli totalne pomieszanie z poplątaniem.

Napisałem wyraźnie, że z obserwacji wynika iż świadomość jako zjawisko pojawiła się później niż materia, bo dopiero specyficzny układ tejże taką właściwość posiada.
Obserwacja jest banalna. Zygota nie ma świadomości, dziecko ma. Parę miliardów lat temu nie istniały struktury na tyle specyficzne by mogły taką własność posiadać.

>Ja ucinam ją brzytwą Ockhama i zostaje mi normalny, naturalny świat oparty na ewolucji świadomości.

A gdzie ta świadomość? Co jest jej nośnikiem? Ktoś tu mówi o brzytwie Ockhama?

>Materia jest tylko budulcem tego co świadomie postrzegamy. Materialiści ontologiczni popełniają wiele błędów, ale najważniejszy jest ten, który prowadzi do regresu w nieskończoność. W twoim wierzeniu materia musiała pojawić się znikąd, albo istnieć zawsze.

No i gdzie tu regres w nieskończoność? Oba scenariusze wykluczają regres.

>Problem w tym, że aby stwierdzić istnienie czegokolwiek, potrzebujemy świadomości, a postrzeganie materii to tylko iluzja zmysłów.

Ale istnienie nie potrzebuje świadomości do istnienia... Na to już pewnie wpadli przed Grekami.

>Ewolucja świadomości wykształciła systemy nerwowe (coraz bardziej skomplikowane, czego materia nie mogłaby wykształcić, bo to nielogiczne).

WTF.
Materia nie mogła wykształcić materialnych systemów nerwowych za to świadomość będąca własnością systemów nerwowych wykształciła systemy nerwowe. Ja dziękuję. Zalecam roczny odwyk.

>Martwa materia nie mogła magicznie stworzyć życia z niczego. Wszystko jest mniej lub bardziej świadome, a człowiek jest po prostu bardziej skumulowaną świadomością. Skąd wytrzasnąłeś granicę między świadomością, a nieświadomością?

Bardzo łatwo. Ty po prostu nie rozumiesz słowa "świadomość" i przypisujesz mu urojone znaczenie. Za to w znaczeniu encyklopedycznym i naukowym, czyli poważnym, świadomość to stan psychiczny, czyli stan systemu nerwowego, a więc bardzo łatwo postawić granice.

>Nie. Materialiści mylą to czego doświadczają zmysłami z jakąś rzeczywistością istniejącą na zewnątrz.

Stworzyłeś sobie chochoła i dzielnie z nim walczysz. Jacyś bliżej niezidentyfikowani materialiści ontologiczni coś twierdzą. Daj przykład wypowiedzi jakiegoś.

>>Bo nie mają żadnych przesłanek na wyprowadzanie twierdzeń o wyimaginowanych bóstwach, nadnaturalnych płaszczyznach, czy świadomościach istniejących wcześniej od materii, czy innych niematerialnych bzdetach, które nie dostarczają na swoje istnienie nawet bita informacji.
>No tak, to by byli bogowie cudzy przed materią, a materialista wierzy tylko w jednego boga - wszechmogącą magiczną materię, którą kieruje sama materia, a nie żadna ewolucja

Materią kierują prawa fizyki, oddziaływania, energia itp. Ewolucja to wypadkowa tego wszystkiego, a nie jakaś autonomiczna siła. Ech ech. Ja tu dostrzegam problem niezrozumienia współczesnej nauki.
15-10-2019 02:44 
 Ocena-1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>W ogóle znasz choćby jednego naukowca który przyznał się do tego, że jest materialistą ontologiczny czy tylko wpychasz im swoje etykietki?

Czuję się zażenowany tym, że zadałeś takie pytanie. Może najpierw przeczytaj czym jest materializm ontologiczny.

materializm [fr. matérialisme < łac. materialis 'dotyczący materii'], stanowisko filozoficzne będące odmianą monizmu ontologicznego, głoszące, że jedynie istniejącym, samoistnym bytem jest materia jako cielesne, przyrodnicze, czasoprzestrzenne, niezniszczalne tworzywo świata, do którego sprowadzają się lub którego są modyfikacjami, pochodnymi i od którego są zależne wszelkie przejawy rzeczywistości.

Materializm wpisuje się w neoateizm. W przeciwieństwie do ateizmu, będącego jedynie poglądem odrzucającym wiarę w Boga i inne nadprzyrodzone bóstwa, neoateizm to cała filozofia oparta właśnie na materializmie ontologicznym. Neoateizm to wiara polegająca na odrzuceniu religii teistycznych i spirytystycznych, a świat "boski" i "duchowy" zastępująca materialistyczną wizją świata, która odrzuca wolę i nadrzędność świadomości nad materią. Za główne przyczyny powstania neoateizmu uważam bunt wobec religii, poczucie bezsensu własnego istnienia, chęć domknięcia filozofii w naukowe modele i ogólną tendencję ludzi w dzisiejszych czasach do stawiania teorii ponad rzeczywistością. Jednocześnie widzę w tym zespół objawów, który moim zdaniem składa się na jednostkę chorobową.

Zwykle znajduję z tymi ludźmi wspólny język, ale nie na temat filozofii. Przede wszystkim nie wierzę w materię jako byt, a już na pewno nie przypisywałbym jej żadnych nadzwyczajnych właściwości. To co widzę na ekranie to tylko pojedyncze piksele, które w żaden sposób nie wpływają na dane. Pełnią taką rolę jaką moim zdaniem pełni materia w świadomości. Zagłębianie się w świat cząsteczek tak naprawdę nie ma większego sensu, bo liczy się forma, którą przybierają. To czego doświadczamy, a nazywa się fizycznością, redukuję do przestrzeni. Mechanizm działania nie jest tym samym co przyczyna. Opieram się bezpośrednio na doświadczeniu i logice. Metoda naukowa służy mi do poznawania powtarzalnych mechanizmów, ale nie wszystkie takie są.

Logicznie wykluczam wersję, w której materia jest podstawą świata i działa deterministycznie, istnieje na zewnątrz świadomości, obiektywnie i działa wg nieświadomych mechanizmów, a świadomość wyłoniła się z niej przypadkowo w procesie ewolucji materii i tak naprawdę nie ma na nic żadnego wpływu. Niestety dziś większość naukowców wierzy w taką głupią wersję wszechświata, jakby nauka im nie wystarczała i chcieliby wejść na grunt filozofii. W brudnych butach i bez podstawowej wiedzy na ten temat.

>Napisałem wyraźnie, że z obserwacji wynika iż świadomość jako zjawisko pojawiła się później niż materia, bo dopiero specyficzny układ tejże taką właściwość posiada.

I piszę ci, że źle napisałeś. Nie mogłeś obserwować materii istniejącej przed świadomością, ani nie dało się tego z niczego wydedukować. Popełniasz błąd logiczny, bo materia musiałaby powstać znikąd lub istnieć zawsze i mieć magiczne właściwości, które teiści przypisują Bogu. Wypisz, wymaluj neoateizm i materializm ontologiczny. Wypadałoby chociaż znać nazwę swojej wiary, skoro jesteś tak głęboko wierzący.

>Obserwacja jest banalna. Zygota nie ma świadomości, dziecko ma. Parę miliardów lat temu nie istniały struktury na tyle specyficzne by mogły taką własność posiadać.

Bo tak sobie wymyśliłeś, czy dysponujesz nadzwyczajnymi dowodami potwierdzającymi tą magię? Jeśli chcesz dyskutować o nauce, to musisz nabrać pokory i pozbyć się takich stwierdzeń. Takiej obserwacji, do której jest zdolny człowiek nie było. Właśnie dlatego, że świadomość była jeszcze na wcześniejszym etapie ewolucji, a człowiek jest dopiero teraz. Wcześniej świadomość była bardziej prymitywna. Jak materia mogła ewoluować, skoro zawsze była martwa i jak niby miała wykształcić świadomość? Skąd wzięła się ta materia? Istniała zawsze, czyli błąd regresu w nieskończoność, czy powstała nagle z niczego? Co sterowało materią? Sama od razu znała matematykę, chociaż była nieświadoma i wymyśliła sobie ewolucję i życie? Przecież to skrajny absurd. Co innego jeśli przyjmiemy, że to świadomość ewoluuje i wszystko ma przynajmniej minimalną świadomość, a człowiek bardziej skoncentrowaną. Na początku była chaotyczna ewolucja informacji. I nagle okazuje się, że nie potrzeba żadnej magii, ani regresu w nieskończoność. Nie trzeba sobie przeczyć, a w dodatku ta świadomość idzie w parze z rozwojem osobistym i rozumieniem swojej roli jako świadomości powiązanej z ludzkim organizmem.

>>Ja ucinam ją brzytwą Ockhama i zostaje mi normalny, naturalny świat oparty na ewolucji świadomości.
>A gdzie ta świadomość? Co jest jej nośnikiem? Ktoś tu mówi o brzytwie Ockhama?

Pytanie "gdzie" dotyczy materii, a nie świadomości. Kolejny problem rozwiązany, a ty zadajesz kolejne błędne pytanie. Zaraz pewnie zapytałbyś co jest nośnikiem nośnika, a co nośnikiem nośnika nośnika. Pięknie udowadniasz, że materializm jest sprzeczny i opiera się na absurdalnym myśleniu. Gdyby istniała tylko materia, to gdzie by się znajdowała? W przypadku materii takie pytanie ma sens i to kluczowy. A gdzie znajdowałoby się to w czym by się znajdowała? I skąd by się wzięła? I skąd to by się wzięło? I masz regres w nieskończoność. Poradzisz coś na to (wiem, że nie) czy w końcu przyznasz się do błędu?
15-10-2019 17:16 
 Ocena 6 na 6
Kulmin (4007 punktów)
>Logicznie wykluczam wersję, w której materia jest podstawą świata i działa deterministycznie, istnieje na zewnątrz świadomości, obiektywnie i działa wg nieświadomych mechanizmów, a świadomość wyłoniła się z niej przypadkowo w procesie ewolucji materii i tak naprawdę nie ma na nic żadnego wpływu. Niestety dziś większość naukowców wierzy w taką głupią wersję wszechświata, jakby nauka im nie wystarczała i chcieliby wejść na grunt filozofii. W brudnych butach i bez podstawowej wiedzy na ten temat.

Zdaje się, że większość naukowców po prostu rozumie wnioski płynące z nauki i nie kieruje się urojeniami filozoficznymi.

>>Napisałem wyraźnie, że z obserwacji wynika iż świadomość jako zjawisko pojawiła się później niż materia, bo dopiero specyficzny układ tejże taką właściwość posiada.
>I piszę ci, że źle napisałeś. Nie mogłeś obserwować materii istniejącej przed świadomością, ani nie dało się tego z niczego wydedukować.

Z obserwacji wynika. Proces wynikania. Rozumisz? Obserwacje -> wnioski.
Z obserwacji wynika, że świadomość to własność układów nerwowych, ponieważ jej przejawy są obserwowane tylko w takich układach. Inaczej: Ten specyficzny rodzaj zjawisk, jakie ludzie najpierw zaobserwowali u siebie, nazwano świadomością, a później odkryto, że jest to własność mózgu, która jest, lub jej nie ma w zależności od stanu tej galarety. Podobnie u zwierząt.
A z tego wynika, że jeśli 10 mld lat temu nie istniały żadne układy nerwowe, to świadomość też nie mogła istnieć, bo nie istniał układ który mógłby ją realizować.
Czego tu nie rozumisz?

>Bo tak sobie wymyśliłeś, czy dysponujesz nadzwyczajnymi dowodami potwierdzającymi tą magię? Jeśli chcesz dyskutować o nauce, to musisz nabrać pokory i pozbyć się takich stwierdzeń. Takiej obserwacji, do której jest zdolny człowiek nie było. Właśnie dlatego, że świadomość była jeszcze na wcześniejszym etapie ewolucji, a człowiek jest dopiero teraz. Wcześniej świadomość była bardzi......

Czyli rozumiem, że wg Ciebie wszystko jest świadome. Aha... Teraz wyjaśnij czym jest świadomość. Bez krętactw.

>Pytanie "gdzie" dotyczy materii, a nie świadomości. Kolejny problem rozwiązany, a ty zadajesz kolejne błędne pytanie. Zaraz pewnie zapytałbyś co jest nośnikiem nośnika, a co nośnikiem nośnika nośnika. Pięknie udowadniasz, że materializm jest sprzeczny i opiera się na absurdalnym myśleniu. Gdyby istniała tylko materia, to gdzie by się znajdowała? W przypadku materii takie pytanie ma sens i to kluczowy. A gdzie znajdowałoby się to w czym by się znajdowała? I skąd by się wzięła? I skąd to by się wzięło? I masz regres w nieskończoność. Poradzisz coś na to (wiem, że nie) czy w końcu przyznasz się do błędu?

Czyli... czym jest świadomość? Bez krętactw. Prosta odpowiedź.
Coś czuje, że poleci jakiś turboneoplatoński bełkot.

>Udowodnij. Przecież żeby stwierdzić, że coś istnieje, potrzebujesz świadomości. Jak możesz wymyślać takie banialuki? Zastanów się nad sobą, bo wysysasz odpowiedzi z palca i nawet sam nie rozumiesz tego co piszesz. Polecam więcej myślenia, a mniej odruchowych reakcji.

Żeby stwierdzić to tak, ale istnienie żeby istnieć już jej nie potrzebuje. Po co istnieniu świadomość do istnienia. Nie rozumiem. A udowodnia to kosmologia chociażby - na etapie powstawania galaktyk świadomość nie istniała, bo nie istniał żaden układ zdolny do realizacji świadomości.

>>Materia nie mogła wykształcić materialnych systemów nerwowych
>No nie mogła, tak jak piksele na ekranie nie mogą wykształcić programów i danych w komputerze. Gdyby mogła, to i tak musiałyby być martwe, tak jak cała materia. Gdzie by wtedy przepływały te informacje? Nigdzie, gdyby nie istniała żadna świadomość, która by je postrzegała.

A tutaj nierozumienie biologii komórkowej. Życie to tylko nazwa właściwości posiadanych przez specyficzne układy martwej materii. Nic więcej. Polecam podręcznik do biologii.

>Lepiej po prostu pomyśl, zamiast powielać schematy, których natłukłeś sobie do głowy zanim zdążyłeś je przemyśleć. Przecież twoja teoria jest nie do zweryfikowania

Mówi gość który twierdzi, że świadomość istniała przed materią... Dalibóg ręce mi opadną zaraz.

>Nie zarzucaj mi swojego błędu, tylko skoro bardzo łatwo, to wyznacz tą granicę.

No wyznaczyłem.

>Zdecyduj się czy jesteś materialistą ontologicznym, czy są oni wg ciebie bliżej niezidentyfikowani, bo najpierw bronisz tego poglądu, a teraz... bez komentarza. Najpierw dowiedz się czym jest materializm ontologiczny. Jak możesz dyskutować nie sprawdzając tego wcześniej i jeszcze zarzucać mi, że tworzę chochoła? Plączesz się w zeznaniach, co nie przemawia na twoją korzyść.

Daj przykład jakiegoś materialisty ontologicznego, naukowca, neoateisty i zaraz zweryfikujemy prawdziwość tych coraz bardziej wyglądających na urojone etykietek.

>Nie wiem czy odpowiem na kolejną twoją wypowiedź składającą się z samych błędów wynikających z ignorancji i wierzenia w dogmaty przyjęte znikąd. Liczę, że się poprawisz. Nie odbieraj mojej wypowiedzi jak ataku. Masz 22 lata, jesteś młody, więc możesz się mylić. Ja w twoim wieku nie byłem lepszy

Nie no, tak na serio to zastanów się i przemyśl dobrze swoje poglądy. Wiem, że im człowiek starszy tym mniej mu się chce ale liczę na poprawę. Wiedza, rzetelna wiedza to jedyna skuteczna obrona w walce z ignorancją. I brak preferencji co do obrazu świata.
16-10-2019 02:41Nie na temat 
 0 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Zdaje się

Aha, zdaje ci się. Pisz to czego jesteś pewien i kiedy jesteś w stanie to uzasadnić.

>większość naukowców po prostu rozumie wnioski płynące z nauki i nie kieruje się urojeniami filozoficznymi.

1. Sprawdziłeś jakie jest zdanie większości naukowców na ten temat?
2. Dlaczego sam kierujesz się urojeniami filozoficznymi, postulując właściwości materii, których nie wywiedziono z żadnego eksperymentu ani obserwacji, których nie da się dowieść eksperymentalnie ani dedukcyjnie? Sądzisz, że większość naukowców tak robi?
3. Skąd założenie, że dobry naukowiec (w swojej ścisłej dziedzinie) jest też dobrym filozofem i potrafi wyciągać wnioski w odniesieniu do całej rzeczywistości?

>Z obserwacji wynika. Proces wynikania. Rozumisz? Obserwacje -> wnioski.
>Z obserwacji wynika, że świadomość to własność układów nerwowych, ponieważ jej przejawy są obserwowane tylko w takich układach.

Nie wynika, a w dodatku to twierdzenie niemożliwe do zweryfikowania. Absolutnie nienaukowe. Przejawy nie są obserwowane w takich układach, bo doświadczamy istnienia tylko własnej świadomości. Mylisz doświadczanie świadomości z drugą definicją, która oznacza zrozumienie. Będąc świadomym człowiekiem i tak nie rozumiesz wielu rzeczy. Świadomość to samo doświadczanie. Jeśli doświadczasz to jesteś podmiotem. Przedmiot miałby nie doświadczać. Np krzesło nie ma własnych doświadczeń. Czy to znaczy, że nie ma w ogóle świadomości? Przecież nie istnieje coś takiego jak krzesło. To tylko materia ułożona na wzór krzesła, który jest niezależny od istnienia rzeczywistych krzeseł. Masz w głowie wzór krzesła i dzięki temu rozpoznajesz krzesła jako krzesła. Tak samo masz w głowie wzór materii i dzięki temu rozpoznajesz coś jako materię. Problem zaczyna się przy twierdzeniu, że materia była przed świadomością, że jest zewnętrzna wobec świadomości i istnieje nawet jeśli nikt jej nie zaobserwował. Ty jeszcze w dodatku powiązałeś fenomen świadomego doświadczania jako cechę układów nerwowych, ale w rzeczywistości zaobserwowałeś tylko korelację. Ludzie zazwyczaj wplatają do tego jeszcze samodzielność świadomości do podejmowania decyzji. Materialiści ontologiczni mają tutaj swoją teorię, że to materia wpływa na wszystko co robimy i zazwyczaj łączą to jeszcze z wiarą w determinizm (też prowadzący do regresu w nieskończoność tak jak bozia). Oczywiście wykazanie im tego absurdu prowadzi do twierdzenia, że jednak to nie materia "rządzi", bo podlega prawom fizyki (czyli swojej właściwości?), energii itd - bliżej nieokreślone i zagmatwane, ale jednocześnie wiesz, że ewolucja jest tylko wypadkową tego wszystkiego (bliżej niezidentyfikowanego).

Wiesz o co tutaj chodzi? Popełniłeś błąd, który jest źródłem nerwic. Uznałeś wyższość teorii nad rzeczywistością, a tworząc ją założyłeś faktyczność wielu innych przekonań, które nie opierają się ani bezpośrednio na doświadczeniu, ani nie są nieuniknionym wynikiem żadnej teorii, o której wiadomo, że na pewno jest zgodna z rzeczywistością.

Zgodność teorii z rzeczywistością oznacza, że również na podstawie tej teorii można przewidzieć przyszły mechanizm. Dlatego metoda naukowa jest ograniczona jedynie do opisywania powtarzalnych zjawisk, które da się ująć w obiektywne ramy. Na podstawie wyników zebranych w ten sposób nie można wyciągać pochopnych wniosków filozoficznych, a niestety to robią neoateiści i materialiści ontologiczni. Niestety, bo społeczeństwo polaryzuje się wokół niesłusznych wierzeń. Nauka nie powinna wykraczać poza samą siebie, a filozofia jest meta-nauką. Dostarcza więcej pytań niż odpowiedzi i bardziej opiera się na negacji niż na konkretnych wnioskach.

Niestety większość dzisiejszych znanych naukowców i ludzi uważających się za racjonalistów (spójrz choćby na liczbę polubień twoich błędnych postów) wyznaje materializm ontologiczny, który jest wyciągnięciem błędnych wniosków z naukowych danych zdobytych metodą naukową. To swoista nadinterpretacja nauki i wyników badań, które odzwierciedlają tendencje i odkrywają przed nami nieznane dotąd mechanizmy składające się na rzeczywistość. Dlaczego uciekasz od odpowiedzi, próbując twierdzić, że naukowcy zwykle nie są materialistami ontologicznymi i neoateistami, a potem bronisz tych idei?

>Inaczej: Ten specyficzny rodzaj zjawisk, jakie ludzie najpierw zaobserwowali u siebie, nazwano świadomością, a później odkryto, że jest to własność mózgu, która jest, lub jej nie ma w zależności od stanu tej galarety. Podobnie u zwierząt.

Nie odkryto. Zaobserwowano jedynie korelację pewnych własności mózgu z pewnymi przejawami, które uważamy za przejaw świadomości na podstawie obserwacji samego siebie. Stąd wynika powstanie dwóch różnych od siebie definicji świadomości. "Jestem świadomy, jestem świadomością" znaczy co innego niż "jestem świadomy tego, że...". Dlatego powstało określenie "rozum" i "rozumieć", żeby odróżnić sam akt świadomości od zrozumienia, które mu towarzyszy (ale nie musi). Okazuje się, że jeśli rozumiem jak należy postępować, to moje decyzje są prawidłowe. Dlatego powstało pojęcie wolnej woli. Materialiści ontologiczni twierdzą, że wolnej woli nie ma, bo materia o wszystkim decyduje. Czemu nie powiedzą, że mechanizmy decydują? Mechanizmy brzmią lepiej. Nadal są elementem teorii i w takim sformułowaniu nie do końca wiadomo co znaczy słowo "mechanizm", ale nie ma powodu żeby wiązać stan zaobserwowanej materii z przyczyną zaistnienia zjawiska. To właśnie podstawowy błąd współczesnych naukowców, który zapewne stanie się dla przyszłych pokoleń symbolem dzisiejszych czasów, które nazwą "przeteoretyzowaną ciemnotą" lub coś w ten deseń.
16-10-2019 03:41Nie na temat 
 0 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>A z tego wynika, że jeśli 10 mld lat temu nie istniały żadne układy nerwowe, to świadomość też nie mogła istnieć, bo nie istniał układ który mógłby ją realizować.
>Czego tu nie rozumisz?

To ty nadal nie rozumiesz, że takie powiązanie świadomości z układami nerwowymi jest nadinterpretacją. Układ nerwowy nie może realizować świadomości. Może ją przetwarzać i zmieniać. Tylko to wiemy na pewno. Wiemy również, że świadomość polega na przetwarzaniu bodźców, a jeżeli układ nerwowy wytwarza świadomość, to sam świat musi mieć wbudowaną możliwość wytwarzania świadomości za pomocą układu nerwowego. Jak miałoby to działać, gdyby materia jako główny składnik i producent wszechświata faktycznie była w pełni nieświadoma i martwa? Przecież to absurd. To ewolucja świadomości doprowadziła do wykształcenia skomplikowanych układów nerwowych, które są zdolne przetwarzać więcej informacji i zestawiać je ze sobą. Dlatego istnieje wiele perspektyw. Jedna świadomość nie gwarantuje rozwoju. Świadomość dąży do koncentracji i logicznej spójności. Fizyczny świat z pkt widzenia dowolnej teorii należy potraktować jako symulację. Teoria to już symulacja, której dokonujemy. Jeżeli realny świat byłby inny, tworzenie teorii byłoby bez sensu. Jeśli czegoś nie da się ująć w teorii, to trzeba zbudować ją tak żeby pominąć to co nieujęte i pozostawić jako otwartą kwestię lub pozostawić któryś z czynników jako niesprecyzowany do końca. Jednak nie może dochodzić do paradoksów. Regres w nieskończoność jest nie do uniknięcia w materializmie, bo (1) materia musiała jakoś powstać i (2) definicja istnienia jest oparta na świadomej obserwacji i nie dotyczy żadnego "obiektywnego istnienia poza", tylko przede wszystkim na tym co jest rejestrowane przez świadomość. Własna świadomość jest pewna. Nie trzeba jej definiować ani udowadniać. Zakładamy, że inni ludzie też są świadomi. W takim razie zakładamy, że zwierzęta też. Cofamy się w drabinie ewolucji i okazuje się, że nie wiadomo czy owad jest świadomy. A jednokomórkowiec? Gdzie jest ta granica?

Najpierw jest zapłodnienie. Potem płód rozwija się do postaci niemowlęcia, a z niego rozwija się dorosły człowiek. Czy potrafisz znaleźć granicę między świadomością, a nieświadomością? Przecież płód na pewnym etapie miał już układ nerwowy, a wg twojej definicji był nieświadomy, bo opierasz się na tym, że nie pamiętasz swojego życia płodowego. Zmierzam do tego, że od momentu zapłodnienia do powstania dorosłego człowieka świadomość zwiększała swoją koncentrację, ale żeby w ogóle zaistnieć, musiała być wcześniej w szczątkowej formie. Wszystko co istnieje jest wnętrzem świadomości. Doświadczanie materii też. Materia bez istnienia świadomości nie spełniałaby definicji istnienia. Stwierdzamy istnienie kiedy obserwujemy coś bezpośrednio albo dochodzimy do nieuchronnego logicznie wniosku, który wynika z zebrania niepodważalnych danych. Istnienie rzeczywistości poza świadomością nie jest wnioskiem nieuchronnym logicznie ani tym bardziej nie obserwujemy takiej rzeczywistości. Zauważ, że wszystko sprowadza się do danych, a materializm prowadzi do sprzeczności i regresu w nieskończoność. Gdzie jest ten materialny świat? A gdzie jest to miejsce? Pytając "gdzie?" mówimy o stosunku odległości i współrzędnych, a nie o metafizycznym miejscu, które byłoby jednocześnie fizyczne. Skąd wzięła się materia? Cokolwiek odpowiemy to okaże się, że coś jest ponad nią. Kiedy powstała? Czy mogła istnieć zawsze? Nie, bo to znów regres w nieskończoność. Czyli materia musiała powstać z niematerii albo być z nią nieodłączna (wtedy pojęcie materii w ogóle znika, a świadomość można postrzegać jako pole). Przy świadomości unikamy tych paradoksów, ale mamy więcej niewiadomych. Wiele osób tego nie lubi, bo chcieliby myśleć, że już wiedzą. Zamierzasz iść ich ścieżką, czy wolisz odkrywać swoją własną?

>Czyli rozumiem, że wg Ciebie wszystko jest świadome. Aha... Teraz wyjaśnij czym jest świadomość. Bez krętactw.

Mniej lub bardziej świadome. Świadomość jest dla mnie efektem towarzyszącym ewolucji danych i odbywaniu się przyczyn i skutków. Żadna konfiguracja słów nie prowadzi do świadomości. Mój rozmówca musi wiedzieć o czym mówię, bo sam jest świadomością człowieka. Materializm wykluczałby świadomość. Ewolucja świadomości (materia jako składnik) to co innego.
16-10-2019 03:41 
 Ocena-1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Czyli... czym jest świadomość? Bez krętactw. Prosta odpowiedź.
>Coś czuje, że poleci jakiś turboneoplatoński bełkot.

Czyli nie odniesiesz się do sprzeczności, które wytknąłem i znów opierasz się na przeczuciu.

>Żeby stwierdzić to tak, ale istnienie żeby istnieć już jej nie potrzebuje. Po co istnieniu świadomość do istnienia. Nie rozumiem.

To czym jest wg ciebie istnienie? Niewidzialnym i nieskończonym Bogiem? Żeby stwierdzić istnienie potrzebujesz świadomości. Logiczne, że nie można stwierdzić istnienia bez udziału świadomości, bo to o czym mówisz nie byłoby już istnieniem, tylko czymś niewyobrażalnym. Twoja definicja istnienia jest błędna, bo prowadzi do regresu w nieskończoność.

>A udowodnia to kosmologia chociażby - na etapie powstawania galaktyk świadomość nie istniała, bo nie istniał żaden układ zdolny do realizacji świadomości.

Kosmologia nie mówi niczego o świadomości. Znów tworzysz nadinterpretację. Jesteś człowiekiem wielkiej wiary.

>>>Materia nie mogła wykształcić materialnych systemów nerwowych
>>No nie mogła, tak jak piksele na ekranie nie mogą wykształcić programów i danych w komputerze. Gdyby mogła, to i tak musiałyby być martwe, tak jak cała materia. Gdzie by wtedy przepływały te informacje? Nigdzie, gdyby nie istniała żadna świadomość, która by je postrzegała.
>A tutaj nierozumienie biologii komórkowej. Życie to tylko nazwa właściwości posiadanych przez specyficzne układy martwej materii. Nic więcej. Polecam podręcznik do biologii.

Czyli nie odniesiesz się do kolejnego argumentu, który pogrąża twoją wizję świata. Wymyśliłeś sobie definicję życia i kojarzysz to z biologią, która opisuje życie, ale nie podaje jego definicji. Nie żyjesz w świecie definicji (jeśli nie masz autyzmu), tylko w realnym. Nie wszystko da się ładnie zdefiniować, bo praktycznie wszystkie fenomeny definiujemy w taki sposób żeby zrozumiała to inna osoba, która doświadcza podobnie.

>>Lepiej po prostu pomyśl, zamiast powielać schematy, których natłukłeś sobie do głowy zanim zdążyłeś je przemyśleć. Przecież twoja teoria jest nie do zweryfikowania
>Mówi gość który twierdzi, że świadomość istniała przed materią... Dalibóg ręce mi opadną zaraz.

Nie przed, tylko równocześnie, bo materia jest właściwością świadomości. Tobie brak argumentów, więc znów nie masz nic do powiedzenia.

>>Nie zarzucaj mi swojego błędu, tylko skoro bardzo łatwo, to wyznacz tą granicę.
>No wyznaczyłem.

Nie wyznaczyłeś.

>Daj przykład jakiegoś materialisty ontologicznego, naukowca, neoateisty i zaraz zweryfikujemy prawdziwość tych coraz bardziej wyglądających na urojone etykietek.

Np ty. Jakich urojonych?

>Nie no, tak na serio to zastanów się i przemyśl dobrze swoje poglądy. Wiem, że im człowiek starszy tym mniej mu się chce ale liczę na poprawę. Wiedza, rzetelna wiedza to jedyna skuteczna obrona w walce z ignorancją. I brak preferencji co do obrazu świata.

Czyli nie zrozumiałeś i negujesz jak większość osób w twoim wieku
16-10-2019 15:53 
 Ocena 5 na 5
scooby14444 (142 punktów)
Wystarczy, że zrobię Ci inhalację z izofluranu, blokującego synapsy w tworze siatkowatym i zobaczysz co zostanie z twojej świadomości.
Świadomość to bez wątpienia wytwór mózgu, do tego pracującego w odpowiednim trybie.
17-10-2019 15:18 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Wystarczy, że zrobię Ci inhalację z izofluranu, blokującego synapsy w tworze siatkowatym i zobaczysz co zostanie z twojej świadomości.

No co się stanie? Zostanie zredukowana do minimalnej świadomości. Twoja odpowiedź świadczy, że nie przeczytałeś moich postów, które tak hurtowo oklikałeś dislike'ami. Wcześniej tłumaczyłem ten błąd Kulminowi. Wychodzisz z materialistycznych założeń, więc w wyniku otrzymujesz materialistyczną odpowiedź i właśnie dlatego twój przykład jest bezużyteczny. To poziom teologi katolickiej świadczący o bardzo niskiej świadomości filozoficznej.

>Świadomość to bez wątpienia wytwór mózgu, do tego pracującego w odpowiednim trybie.

Jesteś człowiekiem wielkiej wiary jak ojciec Pio. Mylisz tryby pracy świadomości i jej poziom z istnieniem świadomości w ogóle. Mylisz materię, będącą podstawowym doświadczalnym fenomenem, z prawdą ontologiczną (czyli jedyną jaka istnieje, filozoficzny podział na ontologię i epistemologię jest błędny). Twoja boska, magiczna materia musiałaby podlegać wyższym prawom. Martwa materia (oksymoron) nie doprowadziłaby do powstania żadnej świadomości. Jeśli uważasz inaczej, to wskaż kiedy powstaje świadomość z nieświadomości i dlaczego tak się dzieje. W którym momencie ewolucji pojawia się świadomość? Koty i psy są już świadome, a owady jeszcze nie? Ilu połączeń nerwowych trzeba? Na którym etapie płód zaczyna być świadomy? Co musisz wyciąć z mózgu żeby stracić świadomość i istnieć tylko na poziomie biologicznym jako biorobot? To świadomość w procesie ewolucji stworzyła układy nerwowe żeby móc lokalnie wzrastać. Blokada synaps tylko w niektórych rejonach mózgu nie doprowadziłaby do zniknięcia świadomości, tylko do jej zmniejszenia.

Prości ludzie patrzą na to co jest i wyciągają na tej podstawie wnioski (nadinterpretacje) na temat całości (materializm ontologiczny). Wnioski płytkie, nielogiczne, sprzeczne i wynikające z nieprzemyślenia. Mądrzejsi patrzą na to czego nie widać. Mogą uprawiać filozofię jeśli podchodzą z otwartym umysłem i nie ulegają wierze, faktycznie doszukując się ukrytych, ale niezaprzeczalnych i logicznych reguł i opierają się tylko na tym co wiemy na pewno. Filozofia jest meta-nauką, która dostarcza nauce pytania i wyklucza błędne odpowiedzi. Żadna nauka nie jest wolna od filozofii. Niewiele rzeczy w życiu jest od niej wolnych, więc warto rozwijać swoją świadomość filozoficzną.
17-10-2019 16:22 
 Ocena 5 na 5
scooby14444 (142 punktów)
>>Wystarczy, że zrobię Ci inhalację z izofluranu, blokującego synapsy w tworze siatkowatym i zobaczysz co zostanie z twojej świadomości.
>No co się stanie? Zostanie zredukowana do minimalnej świadomości.

Niestety, ale nie masz racji. Izufloran ma zastosowanie przy znieczuleniu ogólnym, gdzie całkowicie znosi się świadomość, a nie ogranicza. Leki ograniczające świadomość mają inne zastosowania.

>>Świadomość to bez wątpienia wytwór mózgu, do tego pracującego w odpowiednim trybie.
>Jesteś człowiekiem wielkiej wiary jak ojciec Pio. Mylisz tryby pracy świadomości i jej poziom z istnieniem świadomości w ogóle. Mylisz materię, będącą podstawowym doświadczalnym fenomenem, z prawdą ontologiczną (czyli jedyną jaka istnieje, filozoficzny podział na ontologię i epistemologię jest błędny).

To ty kolego tworzysz własną religię opartą, na założeniu, że oprócz materii istnieje coś jeszcze. Ja trzymam się ściśle wiedzy naukowej. Materia to wszystko co posiada niezerowy tensor energii-pędu. Nawet twoje myśli w mózgu są materialne, co jasno stwierdziła współczesna neurologia. Stymulując elektrycznie odpowiednie obszary w mózgu można wywoływać określone wrażenia i określne myśli.

>W którym momencie ewolucji pojawia się świadomość?
Świadomość czego? Istnienia świata, czy istnienia własnego ja? A może świadomość własnych myśli, bo to jeszcze co innego.

>Koty i psy są już świadome, a owady jeszcze nie? Ilu połączeń nerwowych trzeba? Na którym etapie płód zaczyna być świadomy? Co musisz wyciąć z mózgu żeby stracić świadomość i istnieć tylko na poziomie biologicznym jako biorobot?
Za świadomość odpowiada twór siatkowaty. Uszkodzenie tego obszaru mózgu wprowadza człowieka w stan wegetatywny. Wszystkie zwierzęta posiadające w mózgu twór siatkowaty są najprawdopodobniej samoświadome i są świadome istnienia świata.

>To świadomość w procesie ewolucji stworzyła układy nerwowe żeby móc lokalnie wzrastać.
Ewolucja to proces utrwalania zmian genetycznych poprzez dobór naturalny i inne mechanizmy. Co ma do tego świadomość? Religijne dywagacje w stylu NewAge, nie mające nic wspólnego z nauką mnie nie interesują.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Niestety, ale nie masz racji. Izufloran ma zastosowanie przy znieczuleniu ogólnym, gdzie całkowicie znosi się świadomość, a nie ogranicza. Leki ograniczające świadomość mają inne zastosowania.

Mieszasz pojęcia. "Całkowicie znosi świadomość" tak naprawdę oznacza co innego. W potocznym rozumieniu mówimy tak o narkozie, która wcale nie znosi świadomości, tylko redukuje ją czasowo do minimum lub przenosi na poziom, którego potem nie pamiętamy po przebudzeniu. "Leki ograniczające świadomość" to substancje zmniejszające aktywność mózgu. Nadal poruszasz się w obrębie materialistycznej interpretacji, a żebyś zrozumiał o czym piszę, musiałbyś zanegować to wierzenie.

>To ty kolego tworzysz własną religię opartą, na założeniu, że oprócz materii istnieje coś jeszcze.

Odwrotnie. To ty przypisujesz materii magiczne, boskie właściwości i popadasz w sprzeczności, a i tak są reguły rządzące materią jak np prawa fizyki, więc sam sobie teraz też zaprzeczyłeś. Istnieje po prostu świadomość. Nie postuluję istnienia niczego ponad nią, tylko udowodniłem błędność materializmu ontologicznego.

>Ja trzymam się ściśle wiedzy naukowej.

Nie. Wyznajesz wiarę opartą na próbie przeniesienia wniosków przyziemnej nauki do filozofii bez zrozumienia roli filozofii.

>>W którym momencie ewolucji pojawia się świadomość?
>Świadomość czego? Istnienia świata, czy istnienia własnego ja? A może świadomość własnych myśli, bo to jeszcze co innego.

Pytam o świadomość, a nie o rozumienie. Są 2 znaczenia słowa świadomość. Głównym jest fenomen doświadczania, a pochodną coś co ściślej nazywa się rozumieniem.

>Za świadomość odpowiada twór siatkowaty. Uszkodzenie tego obszaru mózgu wprowadza człowieka w stan wegetatywny. Wszystkie zwierzęta posiadające w mózgu twór siatkowaty są najprawdopodobniej samoświadome i są świadome istnienia świata.

Odnosisz się do błędnego rozumienia świadomości i odpowiadając z góry zakładasz poprawność materializmu ontologicznego.

>>To świadomość w procesie ewolucji stworzyła układy nerwowe żeby móc lokalnie wzrastać.
>Ewolucja to proces utrwalania zmian genetycznych poprzez dobór naturalny i inne mechanizmy. Co ma do tego świadomość?

Ewolucja może zachodzić tylko w świadomości. Przecież nie w utrwalonej, zdefiniowanej materii. Włącz myślenie, zamiast wymyślać nietrafne porównania racjonalizmu do religii. To ty wyznajesz religię neoateistyczną. Ja jestem ateistą.
18-10-2019 02:43 
 Ocena 6 na 6
Kulmin (4007 punktów)
Szczerze, to ja Cię kompletnie nie rozumiem. Z tego co czytam to tylko zaciemniasz sprawę i nie widzisz, że Twoje tezy są obarczone dokładnie takimi samymi problemami, którymi oskarzasz materializm.

Może przedstaw kogoś, jakiegoś filozofa, naukowca, który stoi na takim samym stanowisku co Ty, żebym mógł się zapoznać z tym poglądem z innej perspektywy niż Twoja.
18-10-2019 07:35Nie na temat 
 Ocena 4 na 8
scooby14444 (142 punktów)
>Szczerze, to ja Cię kompletnie nie rozumiem. Z tego co czytam to tylko zaciemniasz sprawę i nie widzisz, że Twoje tezy są obarczone dokładnie takimi samymi problemami, którymi oskarzasz materializm.
>Może przedstaw kogoś, jakiegoś filozofa, naukowca, który stoi na takim samym stanowisku co Ty, żebym mógł się zapoznać z tym poglądem z innej perspektywy niż Twoja.

Daj spokój. Z człowiekiem obłąkanym nie podyskutujesz. On nie opiera swojego światopoglądu na dowodach, tylko na tezie, którą sobie ubzdurał. Identycznie jak z ludźmi zindoktrynowanymi religijnie.
22-10-2019 23:45Nie na temat 
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Daj spokój. Z człowiekiem obłąkanym nie podyskutujesz.

Nie potrafiłeś sprostać dyskusji na argumenty, więc obrażasz stosując ad personam.

>On nie opiera swojego światopoglądu na dowodach, tylko na tezie, którą sobie ubzdurał. Identycznie jak z ludźmi zindoktrynowanymi religijnie.

Miałeś szansę to uzasadnić, ale w bezpośredniej wymianie zdań wymiękłeś. Skoro nie potrafiłeś zrozumieć błędu, to pozostaje ci plucie jadem bez uzasadnienia i gaslighting, ale nie zrobisz ze mnie obłąkanego, bo to nie ja wyznaję religię materializmu ontologicznego. Ty w to wierzysz, więc nie masz żadnej wiarygodności próbując wmówić mi indoktrynację. Umiesz chociaż opisać w co twoim zdaniem wierzę?
22-10-2019 23:37Nie na temat 
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Szczerze, to ja Cię kompletnie nie rozumiem.

Wytłumaczyłem ci bardzo prosto i dosadnie. Liczyłem, że zrozumiesz. Rozczarowałeś mnie, ale nie będę rozpaczał z tego powodu.

>Z tego co czytam to tylko zaciemniasz sprawę i nie widzisz, że Twoje tezy są obarczone dokładnie takimi samymi problemami, którymi oskarzasz materializm.

Jeśli są, to dlaczego o tym piszesz, a nie wykazałeś tego dyskutując ze mną? Miałeś okazję i jej nie wykorzystałeś, a teraz rzucasz kolejne słowa na wiatr. Nie oskarżam materializmu, tylko wykazałem konkretne sprzeczności, które wykluczają ten pogląd z poważnej filozoficznej dyskusji. To nawet nie pogląd, tylko zwykła wiara jak w bozię.

>Może przedstaw kogoś, jakiegoś filozofa, naukowca, który stoi na takim samym stanowisku co Ty, żebym mógł się zapoznać z tym poglądem z innej perspektywy niż Twoja.

Tu nie ma żadnego poglądu, z którym mógłbyś się zapoznawać. Rozumiesz lub nie. Filozofowie zwykle nie zajmowali się zagadnieniem materii. Dawniej większość ludzi wierzyła w duchową naturę świata, a jeżeli ktoś wierzył w świat, którym rządzą martwe mechanizmy, to nie utożsamiano tego z tworem "materii", która jest nie wiadomo czym. W starożytnej Grecji był już fatalizm i determinizm, ale nikogo nie interesował budulec obserwowalnej rzeczywistości. Dopiero teraz ludzkość stała się tak płytka, że zaczęto wyznawać materializm ontologiczny. Oto przepis:

Najpierw widzialną rzeczywistość nazywasz materią. Kolejny krok to utożsamienie "widzialnej materii" z mechanizmami obecnymi w rzeczywistości. Np woda leje się z kranu. Obserwujesz to i zamiast dostrzec mechanizmy, skupiasz się na obrazie, który masz przed oczami i myślisz, że to materia tak działa. Nie dopuszczasz możliwości, że może być inaczej, więc każdą obserwację postrzegasz jako właściwość materii, bo przecież materia jest tym co widzisz. W ten sposób materia staje się twoim bogiem i odpowiedzią na wszystkie pytania. Widzisz powiązania badań nad układem nerwowym i świadomością i dochodzisz do wniosku, że UN tworzy świadomość. Na jakiej podstawie? Czemu "tworzy", a nie "przetwarza"? Jakim cudem całkowicie martwa materia miałaby wytwarzać świadomość? Gdzie w takim razie zachodzi ewolucja i po co? Gdzie jest ta materia? Co kieruje zachowaniem materii? Gdzie znajduje się "przestrzeń mentalna" tworzona przez świadomość? Czy też ma swój materialny stan?

Odejdźmy od materii i wróćmy do rzeczywistości. Czym jest przestrzeń i jak odróżnić przestrzeń materialną od mentalnej? Jak odróżnić namacalną ścianę w realu od namacalnej ściany we śnie? Zobacz na tych histeryków, którzy próbują mi odpowiedzieć. Nie potrafią bez ad personam i próbują doszukać się u mnie choroby psychicznej, nieświadomie stosując gaslighting: www.focus.(*)ighting-to-pojecie-lepiej-znac

Zrobię ci test na materialistę. Odpowiedz na kilka pytań.

1/. Śni ci się coś bardzo realistycznego. Jak odróżnić czy to sen, czy prawda?
2/. Skąd wiesz, że coś jest prawdą?
3/. Powstaje możliwość przeniesienia się do wirtualnej rzeczywistości zrobionej na wzór naszej. Wszystko odzwierciedlone 1:1. Dostajesz się tam. Skąd wiesz, że to nie prawdziwa rzeczywistość?
4/. Gdzie znajduje się materialny świat? Pamiętaj, że parametr "gdzie" dotyczy przestrzeni, a świadomości nie musi, więc nie można do niej odnieść tego argumentu (co przeczy twojej tezie, że wszystko co piszę o materializmie można odnieść do świadomości). To błąd regresu w nieskończoność
5/. Na jakiej podstawie wykluczasz możliwość istnienia wyższych wymiarów, dla których materia jest tylko elementem o niższym znaczeniu (jak piksel na ekranie)?
6/. Na jakiej podstawie zakładasz możliwość istnienia materii nieobserwowanej przez żadną świadomość?
7/. Na jakiej podstawie nadajesz ważność temu co możesz dotknąć? Dla mnie to jasne, że świat nie jest taki jakim go widzimy, bo nasza interpretacja jest niedoskonała. Psy nie mają percepcji czasu, a my możemy nie mieć percepcji czegoś innego. Teoria powinna opierać się na poznawanych przez nas elementach rzeczywistości. Materia może być w tej sytuacji najwyżej jej elementem, a nie podstawą, na której wszystko się opiera. Co ty na to?
8/. Jak coś materialnego i jednocześnie podlegającego zmianom (czy coś zmieniającego materię nie jest ponad materią?!) mogłoby istnieć nieskończoną ilość czasu?
9/. Jak połączyć ewolucję z materializmem?

Odpowiedz i jeśli chcesz zrozumieć moje treści, to możesz zadawać dowolne pytania.
23-10-2019 19:19Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Kulmin (4007 punktów)
>>Może przedstaw kogoś, jakiegoś filozofa, naukowca, który stoi na takim samym stanowisku co Ty, żebym mógł się zapoznać z tym poglądem z innej perspektywy niż Twoja.
>Tu nie ma żadnego poglądu, z którym mógłbyś się zapoznawać. Rozumiesz lub nie. Filozofowie zwykle nie zajmowali się zagadnieniem materii.

No to daj mi namiary na kogoś kto jeszcze krytykuje w ten sposób tzw neoateistów, bo chciałbym poznać tę krytykę od bardziej kompetentnej w tłumaczeniu osoby. O ile ktoś na tej planecie poza Tobą ich w ten sposób krytykuje.

>Najpierw widzialną rzeczywistość nazywasz materią. Kolejny krok to utożsamienie "widzialnej materii" z mechanizmami obecnymi w rzeczywistości. Np woda leje się z kranu.

Poprawne wnioskowanie. Widzi się materię i towarzyszące jej zjawiska, oddziaływania i właściwości, więc poprawnie przypisuje się jej bycie źródłem tych rzeczy, zwłaszcza, gdy obserwuje się, że brak jakiejś materii wiąże się z brakiem konkretnych zjawisk, czy oddziaływań.

>Obserwujesz to i zamiast dostrzec mechanizmy, skupiasz się na obrazie, który masz przed oczami i myślisz, że to materia tak działa. Nie dopuszczasz możliwości, że może być inaczej, więc każdą obserwację postrzegasz jako właściwość materii, bo przecież materia jest tym co widzisz. W ten sposób materia staje się twoim bogiem i odpowiedzią na wszystkie pytania.

Nie, materia staje się materią, a nie bogiem. I nie jest odpowiedzią na żadne pytanie, chyba, że na to co mnie właśnie walnęło w głowę.

>Widzisz powiązania badań nad układem nerwowym i świadomością i dochodzisz do wniosku, że UN tworzy świadomość. Na jakiej podstawie? Czemu "tworzy", a nie "przetwarza"?

Bo nie mam żadnych powodów twierdzić, że "przetwarza", rozumiesz? Żadnych! Z Żadnych badań i eksperymentów nie wynika, że mózg przetwarza świadomość, natomiast z wielu wynika, że tworzy. Obserwuje się od dekad, że uszkodzenie konkretnych obszarów mózgu sprawia, że wszelkie obserwowalne zjawiska które przypisuje się istnieniu świadomości przestają występować*.

*Świadomość nie jest obserwowalna bezpośrednio oczywiście, tylko wnioskujemy o jej istnieniu na podstawie obserwacji zachowania jakiejś istoty. Dlatego nie jesteśmy skłonni przypisywać świadomości kaktusowi, czy cegle bo ich "zachowanie" nie przypomina nawet z grubsza zachowania istot którym zwykło przypisywać się świadomość.

>Jakim cudem całkowicie martwa materia miałaby wytwarzać świadomość?

A jakim cudem martwe procesory wytwarzają systemy operacyjny? Odpowiednia struktura zbudowana z odpowiednich materiałów, wykorzystująca odpowiednie zjawiska fizyczne i chemiczne no i masz.
Gdzie się znajduje system operacyjny? Może wszystko jest systemem operacyjnym, a procesory go tylko przetwarzają?

>Gdzie w takim razie zachodzi ewolucja i po co? Gdzie jest ta materia? Co kieruje zachowaniem materii?

Energia, grawitacja? Podstawowe oddziaływania wynikające z ładunków elektrycznych kwarków? Nie jestem fizykiem molekularnym. Zachowaniem np komórki dyrygują reakcje biochemiczne zachodzące w jej wnętrzu.

>1/. Śni ci się coś bardzo realistycznego. Jak odróżnić czy to sen, czy prawda?

Uszczypnąć się.

>2/. Skąd wiesz, że coś jest prawdą?

Nie wiem co to "prawda"

>3/. Powstaje możliwość przeniesienia się do wirtualnej rzeczywistości zrobionej na wzór naszej. Wszystko odzwierciedlone 1:1. Dostajesz się tam. Skąd wiesz, że to nie prawdziwa rzeczywistość?

Nie wiem. Tu nie chodzi z resztą o żadną "prawdziwą rzeczywistość". Tak czy inaczej musi istnieć niezależnie od nas źródło naszych wrażeń. Nie mamy powodów by sądzić, że znajdujemy się w jakimś VR, więc przyjmujemy, że źródłem naszych wrażeń jest zewnętrzna materia, która albo dotyka naszego ciała, albo odbija się od niej światło, które trafia nam do oka, albo generuje lokalne zaburzenia ośrodka sprężystego które wpadają nam do ucha, albo wydziela substancje chemiczne które trafiają do nosa. No albo jakiś komputer impulsami stymuluje nasze mózgi w pojemnikach. Bez znaczenia, bo ostatecznie musi istnieć niezależnie od nas jakieś źródło bodźców zmysłowych, które musiało w dodatku istnieć przed pojawieniem się nas.

>4/. Gdzie znajduje się materialny świat? Pamiętaj, że parametr "gdzie" dotyczy przestrzeni, a świadomości nie musi, więc nie można do niej odnieść tego argumentu (co przeczy twojej tezie, że wszystko co piszę o materializmie można odnieść do świadomości). To błąd regresu w nieskończoność

Nie bardzo rozumiem to pytanie.

>5/. Na jakiej podstawie wykluczasz możliwość istnienia wyższych wymiarów, dla których materia jest tylko elementem o niższym znaczeniu (jak piksel na ekranie)?

Nie wykluczam. Nie mam tylko powodów by twierdzić, że takie są.

>6/. Na jakiej podstawie zakładasz możliwość istnienia materii nieobserwowanej przez żadną świadomość?

No materia budująca moje buty jest nieobserwowana przez żadną świadomość i o dziwo istnieje. Co ciekawe, materia budująca moje buty istniała na długo przed pojawieniem się naszej planety, słońca i galaktyk. Skąd wnioskuje, że istnieje? Doświadczam jej codziennie, a więc uznaje, że jest źródłem wrażeń które towarzyszą ubieraniu jej na stopy, czy oglądaniu, a więc musi istnieć niezależnie od mojej świadomości.

>7/. Na jakiej podstawie nadajesz ważność temu co możesz dotknąć? Dla mnie to jasne, że świat nie jest taki jakim go widzimy, bo nasza interpretacja jest niedoskonała.
>Psy nie mają percepcji czasu, a my możemy nie mieć percepcji czegoś innego.

Rudzik Europejski widzi pole magnetyczne, a np Rawka Błazen widzi w kilkukrotnie szerszym spektrum fal elektromagnetycznych niż my. No i co? Ale my mamy detektory pola magnetycznego i fal elektromagnetycznych. Fale i pole istnieją niezależnie i są żródłem bodzców, do których interpretowania nasza percepcja nie jest po prostu wyspecjalizowana.

>Teoria powinna opierać się na poznawanych przez nas elementach rzeczywistości. Materia może być w tej sytuacji najwyżej jej elementem, a nie podstawą, na której wszystko się opiera. Co ty na to?
28-10-2019 23:23Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Poprawne wnioskowanie. Widzi się materię

To wyznanie wiary.

>oddziaływania i właściwości

To właściwości świadomego doznania. Nie ma żadnej materii. To tylko metafora.

>więc poprawnie przypisuje się jej bycie źródłem tych rzeczy

Mniej więcej tak poprawnie jak przypisanie stanowi pijaństwa bycia źródłem produkcji wódki.

Materia nie istnieje. Wszystko czego doświadczamy można wytłumaczyć prościej (brzytwa Ockhama się kłania) niż poprzez wymyślanie wyimaginowanych konstruktów, które brzmią jak "bóg jest wszędzie". Oddziaływania i fenomeny, których doświadczamy i poddajemy obserwacji, nie wymagają do niczego pojęcia materii, która w dodatku nie może istnieć ze względu na:
- regres w nieskończoność
- materia byłaby czymś takim jak bóg (autonomicznym bytem, jedynym istniejącym, mającym wpływ na wszystko)
- nikt nigdy nie zaobserwował, nie zaobserwuje, nie może doświadczyć ani wywieść z żadnej obserwacji ani logiki, że cokolwiek mogłoby istnieć bez udziału świadomości lub poza jej udziałem
- materia mogąca istnieć bez możliwości obserwacji nie mogłaby mieć desygnatu i jest zaprzeczeniem tego skąd wywodzi się pojęcie materii (z obserwacji)
- materia nie mogłaby wytworzyć świadomości gdyby rzeczywiście była całkowicie martwa
- materią i tak kierują rozmaite prawa, więc nie może być jedynym co istnieje

I znów wyznałeś wiarę - neoateizm i materializm ontologiczny i nie przeszkadza ci to twierdzić, że wymyśliłem sobie te pojęcia i polemizuję z chochołem

>>Widzisz powiązania badań nad układem nerwowym i świadomością i dochodzisz do wniosku, że UN tworzy świadomość. Na jakiej podstawie? Czemu "tworzy", a nie "przetwarza"?
>Bo nie mam żadnych powodów twierdzić, że "przetwarza", rozumiesz? Żadnych! Z Żadnych badań i eksperymentów nie wynika, że mózg przetwarza świadomość, natomiast z wielu wynika, że tworzy.

Hahahahaha Nieźle odleciałeś. Nie wynika i nie mogłoby wynikać, że tworzy. Wiadomo, że przetwarza. To mniej skrajne stwierdzenie. Widzimy konkretne powiązania funkcji mózgu ze sposobem myślenia i rozwiązywania problemów etc czyli wiemy, że przetwarza. Nie możemy wiedzieć czy tworzy, bo nawet gdyby tak było, takie stwierdzenie jest poza możliwością dowiedzenia go, czyli jest niepraktyczne z punktu widzenia nauki. Ponadto taka odpowiedź omija pytania o samą świadomość, której natura jest niematerialna. Powiązanie z obserwowanym fizycznym mózgiem nie może być objęte metodą naukową, która pod tym względem jest ograniczona. Mylisz filozofię z podrzędnymi naukami badającymi zależności w przestrzeni (przestrzeń istnieje na pewno bo jej doświadczamy, ale nie wiemy czy istnieje fizycznie i co miałoby to oznaczać, czy tylko doświadczamy interpretacji naszych umysłów i doświadczenie posiadania fizycznego mózgu jest tylko wizualizacją informacji).

>Świadomość nie jest obserwowalna bezpośrednio oczywiście, tylko wnioskujemy o jej istnieniu na podstawie obserwacji zachowania jakiejś istoty. Dlatego nie jesteśmy skłonni przypisywać świadomości kaktusowi, czy cegle bo ich "zachowanie" nie przypomina nawet z grubsza zachowania istot którym zwykło przypisywać się świadomość.

Tutaj znowu mylisz świadomość z funkcjami kognitywnymi.

>>Jakim cudem całkowicie martwa materia miałaby wytwarzać świadomość?
>A jakim cudem martwe procesory wytwarzają systemy operacyjny?

Od kiedy procesory wytwarzają system operacyjny? Ktoś najpierw musiał go napisać, a krzaczki na ekranie mają sens tylko dla obserwatora świadomego ich znaczenia. Martwa materia nie mogłaby wytworzyć żadnej świadomości i nie podlegałaby prawom ewolucji. Nie mogłaby pojawić się znikąd, ani istnieć zawsze. To zamyka dyskusję. Nie masz nic do powiedzenia w tym temacie. Możesz czegoś się nauczyć, albo unieść się pychą i karmić dalej swoje niezrozumienie. Drugie rozwiązanie gwarantuje nerwicę i nie wiadomo co jeszcze. Masz wybór.

>Odpowiednia struktura zbudowana z odpowiednich materiałów, wykorzystująca odpowiednie zjawiska fizyczne i chemiczne no i masz.

I co wykorzystało zjawiska fizyczne i chemiczne, które są materią? Materia? Haha, dobre

>>1/. Śni ci się coś bardzo realistycznego. Jak odróżnić czy to sen, czy prawda?
>Uszczypnąć się.

Czyli jeżeli uszczypniesz się we śnie i przyśni ci się, że to nie sen, to będziesz myślał, że to jawa?

>>2/. Skąd wiesz, że coś jest prawdą?
>Nie wiem co to "prawda"

Trzeba było tak od razu. Nie traciłbym czasu na tłumaczenie czegokolwiek człowiekowi tak głęboko fanatycznego w swoim fideizmie.

>Tak czy inaczej musi istnieć niezależnie od nas źródło naszych wrażeń.

Bozia? Brzytwa Ockhama wyklucza taką możliwość. Żyjąc w świecie teorii i fantazji możesz jednak odnosić takie wrażenie.

>Nie mamy powodów by sądzić, że znajdujemy się w jakimś VR, więc przyjmujemy, że źródłem naszych wrażeń jest zewnętrzna materia, która albo dotyka naszego ciała, albo odbija się od niej światło, które trafia nam do oka, albo generuje lokalne zaburzenia ośrodka sprężystego które wpadają nam do ucha, albo wydziela substancje chemiczne które trafiają do nosa.

LOL. Polecam zastanowienie się nad tymi substancjami, które ładujesz w kinol. Może to przez to nie zauważasz sprzeczności w swoich postach?

>>4/. Gdzie znajduje się materialny świat? Pamiętaj, że parametr "gdzie" dotyczy przestrzeni, a świadomości nie musi, więc nie można do niej odnieść tego argumentu (co przeczy twojej tezie, że wszystko co piszę o materializmie można odnieść do świadomości). To błąd regresu w nieskończoność
>Nie bardzo rozumiem to pytanie.

Próbuj zrozumieć aż do skutku i dopiero wtedy odnieś się do całej wypowiedzi. Próbujesz odpowiadać, a nie wiesz na co.
28-10-2019 23:23Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>5/. Na jakiej podstawie wykluczasz możliwość istnienia wyższych wymiarów, dla których materia jest tylko elementem o niższym znaczeniu (jak piksel na ekranie)?
>Nie wykluczam. Nie mam tylko powodów by twierdzić, że takie są.

Czyli nie masz powodów by wypowiadać się na tematy, o których nie masz pojęcia. Przyjąłeś sobie istnienie materii jako bożka i odrzucasz logiczne odpowiedzi, które przeczą twojej fanatycznej wierze.

>>6/. Na jakiej podstawie zakładasz możliwość istnienia materii nieobserwowanej przez żadną świadomość?
>No materia budująca moje buty jest nieobserwowana przez żadną świadomość i o dziwo istnieje.

Nikt nie obserwował twoich butów? Kolejny raz sobie zaprzeczasz. Jeśli materia to dla ciebie coś więcej niż te buty, które widać i których można dotknąć, to skąd wiesz, że istnieje?

Dziwnym trafem możesz mówić tylko o materii, którą obserwujesz i która nie jest materią tylko innymi zjawiskami np przestrzenią, kolorem, strukturą dotyku itd.
15-10-2019 03:08Nie na temat 
 0 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>No i gdzie tu regres w nieskończoność? Oba scenariusze wykluczają regres.

Co wyklucza regres? Wykazałem ci gdzie on jest. Powinieneś sam zauważyć, ale spoko... w szkole nie uczą samodzielnego myślenia, więc nie wymagam tego od ciebie. Jeszcze przyjdzie na to czas. Albo nie przyjdzie

>>Problem w tym, że aby stwierdzić istnienie czegokolwiek, potrzebujemy świadomości, a postrzeganie materii to tylko iluzja zmysłów.
>Ale istnienie nie potrzebuje świadomości do istnienia... Na to już pewnie wpadli przed Grekami.

Udowodnij. Przecież żeby stwierdzić, że coś istnieje, potrzebujesz świadomości. Jak możesz wymyślać takie banialuki? Zastanów się nad sobą, bo wysysasz odpowiedzi z palca i nawet sam nie rozumiesz tego co piszesz. Polecam więcej myślenia, a mniej odruchowych reakcji.

>>Ewolucja świadomości wykształciła systemy nerwowe (coraz bardziej skomplikowane, czego materia nie mogłaby wykształcić, bo to nielogiczne).
>WTF.
>Materia nie mogła wykształcić materialnych systemów nerwowych

No nie mogła, tak jak piksele na ekranie nie mogą wykształcić programów i danych w komputerze. Gdyby mogła, to i tak musiałyby być martwe, tak jak cała materia. Gdzie by wtedy przepływały te informacje? Nigdzie, gdyby nie istniała żadna świadomość, która by je postrzegała.

>za to świadomość będąca własnością systemów nerwowych wykształciła systemy nerwowe. Ja dziękuję. Zalecam roczny odwyk.

Skąd wytrzasnąłeś dogmat, że świadomość jest własnością systemów nerwowych? Sam sobie dopowiadasz, zamiast się chwilę zastanowić i w końcu przestać sobie przeczyć. Idź na ten odwyk, ale wątpię byś po roku zrozumiał. Lepiej po prostu pomyśl, zamiast powielać schematy, których natłukłeś sobie do głowy zanim zdążyłeś je przemyśleć. Przecież twoja teoria jest nie do zweryfikowania, bo mylisz korelację z właściwością i przyczynowością. Polecam więcej naukowego podejścia, a mniej założeń przyjętych z góry. I czytaj posty, na które odpowiadasz, bo już to tłumaczyłem i widzę to bezpośrednio pod spodem.

>>Martwa materia nie mogła magicznie stworzyć życia z niczego. Wszystko jest mniej lub bardziej świadome, a człowiek jest po prostu bardziej skumulowaną świadomością. Skąd wytrzasnąłeś granicę między świadomością, a nieświadomością?
>Bardzo łatwo. Ty po prostu nie rozumiesz słowa "świadomość" i przypisujesz mu urojone znaczenie. Za to w znaczeniu encyklopedycznym i naukowym, czyli poważnym, świadomość to stan psychiczny, czyli stan systemu nerwowego, a więc bardzo łatwo postawić granice.

Nie zarzucaj mi swojego błędu, tylko skoro bardzo łatwo, to wyznacz tą granicę. Raz, dwa. Oczywiście tego nie zrobisz, bo musiałeś zaglądać do słownika żeby sprawdzić czym jest świadomość i nawet nie rozumiesz do czego odnosi się ta definicja. Lepiej się uszczypnij i ten bodziec, który wtedy powstanie będzie właśnie w twojej świadomości. Jeśli zrozumiesz, to nie będziesz musiał definiować, bo definicje tworzy się po to żeby coś komuś wytłumaczyć, a w tym momencie mówimy o podstawowej właściwości życia. Chodzi o ten fenomen, że odbierasz bodźce i cokolwiek odczuwasz. Definicja jest wtórna wobec tego zjawiska i nie powinieneś się nawet przyznawać, że sprawdzałeś to w słowniku. Jest jeszcze drugie znaczenie świadomości - być świadomym czegoś czyli rozumieć coś. No to nie o tym rozmawiamy, ale to wynika z kontekstu. Na wszelki wypadek tłumaczę, bo widzę, że masz problem z podstawowymi pojęciami.

Nie postawisz tej granicy, więc możesz od razu przejść do następnego punktu, ale w końcu zrób to z większą dozą pokory.

>>Nie. Materialiści mylą to czego doświadczają zmysłami z jakąś rzeczywistością istniejącą na zewnątrz.
>Stworzyłeś sobie chochoła i dzielnie z nim walczysz. Jacyś bliżej niezidentyfikowani materialiści ontologiczni coś twierdzą. Daj przykład wypowiedzi jakiegoś.

Zdecyduj się czy jesteś materialistą ontologicznym, czy są oni wg ciebie bliżej niezidentyfikowani, bo najpierw bronisz tego poglądu, a teraz... bez komentarza. Najpierw dowiedz się czym jest materializm ontologiczny. Jak możesz dyskutować nie sprawdzając tego wcześniej i jeszcze zarzucać mi, że tworzę chochoła? Plączesz się w zeznaniach, co nie przemawia na twoją korzyść.

>>>Bo nie mają żadnych przesłanek na wyprowadzanie twierdzeń o wyimaginowanych bóstwach, nadnaturalnych płaszczyznach, czy świadomościach istniejących wcześniej od materii, czy innych niematerialnych bzdetach, które nie dostarczają na swoje istnienie nawet bita informacji.
>>No tak, to by byli bogowie cudzy przed materią, a materialista wierzy tylko w jednego boga - wszechmogącą magiczną materię, którą kieruje sama materia, a nie żadna ewolucja
>Materią kierują prawa fizyki, oddziaływania, energia itp. Ewolucja to wypadkowa tego wszystkiego, a nie jakaś autonomiczna siła. Ech ech. Ja tu dostrzegam problem niezrozumienia współczesnej nauki.

Właśnie nie dostrzegasz tego problemu i dlatego nie robisz nic w kierunku zrozumienia. Oddziaływania, energia itp - piękna ucieczka od odpowiedzi. Najpierw postaraj się zrozumieć na co odpowiadasz, a dopiero potem ewentualnie napisz odpowiedź (ale najpierw dobrze się zastanów). Ewolucja to wypadkowa? Kolejny dogmat z powietrza. A prawa fizyki to skąd się wzięły i jak mogą sterować materią, skoro materia istniała wcześniej niż przestrzeń postrzegana przez świadomość, w której obserwujesz działanie tych praw? Dawno nie widziałem żeby ktoś zagmatwał się tak jak ty teraz, więc mam nadzieję, że starczy ci pokory przynajmniej na tyle żeby to przyznać i nie brnąć więcej w podobne absurdy. Nie wiem czy odpowiem na kolejną twoją wypowiedź składającą się z samych błędów wynikających z ignorancji i wierzenia w dogmaty przyjęte znikąd. Liczę, że się poprawisz. Nie odbieraj mojej wypowiedzi jak ataku. Masz 22 lata, jesteś młody, więc możesz się mylić. Ja w twoim wieku nie byłem lepszy
14-10-2019 21:32 
 Ocena 4 na 4
salek (4701 punktów)
>Argumenty przeciwko STW są mocne

HAHAHA!

> [..]
>Niech ktoś odniesie się do tego.

Fajnie brzmiąca teza. A uzasadnienie? Bez niego równie dobrze możesz twierdzić że bogowie istnieją i żądać odniesienia się do tego 'faktu'.

>Dla mnie absurdem jest już założenie, że żyjemy w świecie fizycznym, który jest ostateczną wersją rzeczywistości, a świadomość powstała później niż martwa materia i wyłoniła się z niej.

I oczywiście potrafisz tego dowieść. Bezdyskusyjnie.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Argumenty przeciwko STW są mocne
>HAHAHA!



>> [..]
>>Niech ktoś odniesie się do tego.
>Fajnie brzmiąca teza. A uzasadnienie? Bez niego równie dobrze możesz twierdzić że bogowie istnieją i żądać odniesienia się do tego 'faktu'.

Ale ja nie wyznaję STW, więc nie trafiłeś z porównaniem. Ta nieskończoność jest naprawdę śmieszna. No wypisz, wymaluj, bozia

>>Dla mnie absurdem jest już założenie, że żyjemy w świecie fizycznym, który jest ostateczną wersją rzeczywistości, a świadomość powstała później niż martwa materia i wyłoniła się z niej.
>I oczywiście potrafisz tego dowieść. Bezdyskusyjnie.

I dowiodłem, choć nie było takiej potrzeby. Wystarczy, że materialiści nie są w stanie wyjść poza swoją wiarę i popadają w sprzeczności. Nie powielaj tego co matrix włożył ci do głowy. Zacznij myśleć samodzielnie.
14-10-2019 21:59 
 Ocena 4 na 4
salek (4701 punktów)
>Ta nieskończoność jest naprawdę śmieszna. No wypisz, wymaluj, bozia
Nie bozia, tylko matematyka. Koncepcja prostej to też pewnie bozia.

>>>Dla mnie absurdem jest już założenie, że żyjemy w świecie fizycznym, który jest ostateczną wersją rzeczywistości, a świadomość powstała później niż martwa materia i wyłoniła się z niej.
>>I oczywiście potrafisz tego dowieść. Bezdyskusyjnie.
>I dowiodłem, choć nie było takiej potrzeby.
No, to pozazdrościć genialności. Kwadraturę koła pewnie też od ręki dasz radę..

> Zacznij myśleć samodzielnie.
I wzajemnie
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Ta nieskończoność jest naprawdę śmieszna. No wypisz, wymaluj, bozia
>Nie bozia, tylko matematyka. Koncepcja prostej to też pewnie bozia.

1. Nie matematyka, tylko wyimaginowana wartość, która nie może istnieć w rzeczywistości.
2. Zdecyduj się czy mówisz o fizyce czy matematyce.
3. Porównujesz koncepcję prostej, która ma odzwierciedlenie w rzeczywistości i nieskończoność, która jest tylko wymysłem i to w dodatku takim, którego nawet nie można sobie wyobrazić. Ponadto porównujesz liczbę do kształtu. Skoro jesteś taki mądry to wskaż nieskończenie długą prostą Nieskończoność to działanie matematyczne, które nigdy się nie kończy. Przestrzeń musi być wirtualna (wtedy sam akt obserwacji tworzy nową przestrzeń) lub w wersji materialistycznej (błędnej z innych powodów) skończona. Wirtualna przestrzeń jest faktycznie skończona, ale może powstawać w nieskończoność. O nieskończoności możemy oczywiście mówić tylko w odniesieniu do wartości potencjalnych, a one są wyobrażeniowe. Materia z samego założenia musi być skończona. Istnieje określona ilość materii, która magicznie powstała znikąd Skoro już wiesz (mam nadzieję), że materializm ontologiczny jest logicznie sprzeczny, to pozostajemy przy wirtualnej przestrzeni, która jest właściwością świadomości. Prawa fizyki są właściwością świadomości. Materia również należy do świata świadomości. Jeśli twierdzisz, że coś jest realnie nieskończone, to wiadomo, że popełniasz błąd logiczny wynikający z niezrozumienia czym jest nieskończoność, a czym cokolwiek co istnieje realnie.

>>>>Dla mnie absurdem jest już założenie, że żyjemy w świecie fizycznym, który jest ostateczną wersją rzeczywistości, a świadomość powstała później niż martwa materia i wyłoniła się z niej.
>>>I oczywiście potrafisz tego dowieść. Bezdyskusyjnie.
>>I dowiodłem, choć nie było takiej potrzeby.
>No, to pozazdrościć genialności. Kwadraturę koła pewnie też od ręki dasz radę..

Ale kto mówił o genialności? To podstawy współczesnej filozofii, która jest królową nauk, bo określa znaczenie każdej z nich. Filozofia jest właściwością stricte świadomościową. Kwadratura koła to raczej zagwozdka dla zwolenników STW.

>> Zacznij myśleć samodzielnie.
>I wzajemnie

Każdy umie powtarzać po kimś. Zacznij myśleć, zamiast próbować odbić piłeczkę. Gdybyś miał rację, to co by ci to dało? A jeśli jej nie masz, to co najgorszego może się przez to stać?
15-10-2019 22:10 
 Ocena 4 na 4
salek (4701 punktów)
>>>Ta nieskończoność jest naprawdę śmieszna. No wypisz, wymaluj, bozia
>>Nie bozia, tylko matematyka. Koncepcja prostej to też pewnie bozia.
>1. Nie matematyka, tylko wyimaginowana wartość, która nie może istnieć w rzeczywistości.
Matematyka zawsze posługuje się abstrakcjami, które - ściśle rzecz biorąc - nie mogą istnieć w rzeczywistości. Nikt rozsądny po matematyce nie oczekuje fizycznego istnienia jej pojęć.

>2. Zdecyduj się czy mówisz o fizyce czy matematyce.
Mówię o zastosowaniu matematyki do opisu fizyki. Wygląda natomiast na to że nie masz pojęcia ani o jednym, ani o drugim, w efekcie nie potrafisz powiedzieć gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie, więc w końcu bezmyślnie powtarzasz bzdety o niemożliwych nieskończonościach.

>3. Porównujesz koncepcję prostej, która ma odzwierciedlenie w rzeczywistości i nieskończoność, która jest tylko wymysłem i to w dodatku takim, którego nawet nie można sobie wyobrazić.
Ech.. prostej analogii nie załapałeś, mości filozofie. Na dodatek mylisz 'nie da się' z 'nie umiem'...

>Ponadto porównujesz liczbę do kształtu [...] a czym cokolwiek co istnieje realnie.
.. więc naturalnym jest, że generujesz bzdury. Ale fajnie to brzmi, bardzo poetycko.. może zatem zamiast matematyką i fizyką zajmij się poezją? Na to może starczy ci wyobraźni.

>Gdybyś miał rację, to co by ci to dało? A jeśli jej nie masz, to co najgorszego może się przez to stać?
I to są te dwa pytania, które najwyraźniej zadajesz sobie zbyt rzadko.

>Zacznij myśleć, zamiast próbować odbić piłeczkę

16-10-2019 01:20 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>1. Nie matematyka, tylko wyimaginowana wartość, która nie może istnieć w rzeczywistości.
>Matematyka zawsze posługuje się abstrakcjami, które - ściśle rzecz biorąc - nie mogą istnieć w rzeczywistości. Nikt rozsądny po matematyce nie oczekuje fizycznego istnienia jej pojęć.

Co? Matematyka wzięła się stąd, że ludzie zaczęli przekładać rzeczywistość na abstrakcyjne liczby. Można posługiwać się matematyką oderwaną od rzeczywistości, ale po co? Taką matematyką nie uzasadnisz teorii, która jest oderwana od rzeczywistości. Po co sięgać po taki argument?

>>2. Zdecyduj się czy mówisz o fizyce czy matematyce.
>Mówię o zastosowaniu matematyki do opisu fizyki.

Nie. Fizykę opiszesz tylko praktyczną matematyką, która opiera się na pojęciach wprost przekładających się na realne liczby. Nieskończoność do takich nie należy, bo jest abstrakcyjnym wyobrażeniem. Chcesz opisać rzeczywistość za pomocą nierealnej teorii i na obronę tego argumentu twierdzisz, że przecież ta teoria jest nierealna, więc nie można oczekiwać od niej realności?

>Wygląda natomiast na to że nie masz pojęcia ani o jednym, ani o drugim, w efekcie nie potrafisz powiedzieć gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie, więc w końcu bezmyślnie powtarzasz bzdety o niemożliwych nieskończonościach.

Oczywiście nie potrafisz bez ad personam, ani nie odniesiesz swojego zarzutu do konkretnych cytatów z moich postów. Bzdety o niemożliwych nieskończonościach? Wskaż mi empiryczną nieskończoność, to przyznam ci rację, ale oczywiście z góry wiadomo, że tego nie zrobisz, więc nie mam podstaw żeby to zrobić.

>>3. Porównujesz koncepcję prostej, która ma odzwierciedlenie w rzeczywistości i nieskończoność, która jest tylko wymysłem i to w dodatku takim, którego nawet nie można sobie wyobrazić.
>Ech.. prostej analogii nie załapałeś, mości filozofie. Na dodatek mylisz 'nie da się' z 'nie umiem'...

To nie była żadna analogia, tylko twoja nieumiejętność uzasadnienia swoich teorii. Realia są takie, że porównałeś prostą do nieskończoności w odpowiedzi na argument, że nieskończoność nie istnieje realnie. Mam uznać, że istnieje, bo prosta istnieje i jest pojęciem matematycznym, więc nieskończoność jako pojęcie matematyczne też musi istnieć? Czemu miałaby w tym momencie służyć analogia? Uniknięciu odpowiedzi? W ogóle gdzie tu widzisz analogię?

Moje argumenty były trafne, skoro uciekasz się do takich tłumaczeń.

>>Ponadto porównujesz liczbę do kształtu [...] a czym cokolwiek co istnieje realnie.
>.. więc naturalnym jest, że generujesz bzdury. Ale fajnie to brzmi, bardzo poetycko.. może zatem zamiast matematyką i fizyką zajmij się poezją? Na to może starczy ci wyobraźni.

Masz się za guru, że zdecydowałeś się na taki osąd zamiast argumentacji? Szkoda, że nie potrafisz odpowiedzieć. Twoja wiedza jest bezużyteczna, a opinie bez wartości.

>>Gdybyś miał rację, to co by ci to dało? A jeśli jej nie masz, to co najgorszego może się przez to stać?
>I to są te dwa pytania, które najwyraźniej zadajesz sobie zbyt rzadko.

Co za błyskotliwość. Nerwy wyraźnie puszczają. Czemu tak bardzo boisz się zmiany zdania i przyznania komuś racji?
16-10-2019 21:53 
 Ocena 1 na 3
salek (4701 punktów)
>>>1. Nie matematyka, tylko wyimaginowana wartość, która nie może istnieć w rzeczywistości.
>>Matematyka zawsze posługuje się abstrakcjami, które - ściśle rzecz biorąc - nie mogą istnieć w rzeczywistości. Nikt rozsądny po matematyce nie oczekuje fizycznego istnienia jej pojęć.
>Co? Matematyka wzięła się stąd, że ludzie zaczęli przekładać rzeczywistość na abstrakcyjne liczby. Można posługiwać się matematyką oderwaną od rzeczywistości, ale po co? Taką matematyką nie uzasadnisz teorii, która jest oderwana od rzeczywistości. Po co sięgać po taki argument?
Nooo.. Zgadza się - matematyka wzięła się stąd, że ludzie zaczęli opisywać rzeczywistość abstrakcjami. Zaczęło się od spostrzeżenia że trzy statki i dwa statki dodają się tak samo, co trzy ziarna i dwa ziarna. Stąd pojawiła się arytmetyka, geometria, zagadnienia zaczęły się komplikować, pojawili matematycy i zaczęli budować modele coraz mniej bazujące na rzeczywistości, choć - w odróżnieniu od tworów filozofii - całkowicie spójne wewnętrznie, co dowodzono formalnie. Później okazało się, że niektóre z tych modeli bądź tylko ich fragmenty (często bazujących na zupełnie oderwanych od rzeczywistości założeniach) pasują do obserwowanych zjawisk, nie tylko fizycznych. Okazało się nawet, że mając model pokrywający się częściowo z obserwacją można było przewidzieć inne, czasem nieoczekiwane zjawiska, a najbardziej szokującym okazywało się, że niektóre z takich fenomenów rzeczywiście obserwowano. Cały czas jednak pamiętano, że to jedynie modele z określonym zakresem stosowalności i trzeba upaść na głowę, by domagać się, by wszystkie zjawiska zachodziły, a abstrakty owych modeli wystąpiły w rzeczywistości, co jest platonizmem czystej wody. Czegoś nadal nie rozumiesz?

>>>2. Zdecyduj się czy mówisz o fizyce czy matematyce.
>>Mówię o zastosowaniu matematyki do opisu fizyki.
>Nie. Fizykę opiszesz tylko praktyczną matematyką, która opiera się na pojęciach wprost przekładających się na realne liczby.
'Bo tak! Jak się nie da pokazać, to nie można stosować!' Wiara w materializm ontologiczny, przyjacielu, i jego apologetyka sieją spustoszenie w świadomości. A może to schizofrenia? Zespół osobowości wielorakiej? Normalny trol? Albo może jeszcze gorzej..

Cała elektrotechnika również jest do wywalenia, ponieważ prąd zmienny i zjawiska mu towarzyszące dobrze opisuje się za pomocą rachunku zespolonego, a jeszcze nikt nigdy nie widział 'i' samochodów?

>>Wygląda natomiast na to że nie masz pojęcia ani o jednym, ani o drugim, w efekcie nie potrafisz powiedzieć gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie, więc w końcu bezmyślnie powtarzasz bzdety o niemożliwych nieskończonościach.
>Oczywiście nie potrafisz bez ad personam, ani nie odniesiesz swojego zarzutu do konkretnych cytatów z moich postów.
Nie rozróżniasz pomiędzy ad personam ('ty ch**u') a odniesieniem do wypowiedzi ('[wypowiedź Pańska] wygląda na to, żeś Pan ch**em, drogi panie'). Nad rozumieniem języka polskiego powinieneś zatem też popracować.

>Bzdety o niemożliwych nieskończonościach? Wskaż mi empiryczną nieskończoność, to przyznam ci rację, ale oczywiście z góry wiadomo, że tego nie zrobisz, więc nie mam podstaw żeby to zrobić.
Cóż za błyskotliwe przyznanie, że choćbyś miał zdechnąć - zdechniesz w przekonaniu o swej najswojszej racji.. Oczywiście, że pokażę. Zaraz po tym, jak pokażesz mi liczbę trzy. Nie trzy auta czy narysowaną cyfrę, ale liczbę trzy. A może nawet empiryczne dodawanie? Co, nie da się? Czyli wychodzi na to, że nie tylko STW czy elektroenergetyka, ale i podstawowa arytmetyka to bullshit.
Chociaż pewnie znów nie zauważysz analogii.. w sumie nic dziwnego, tak działa ludzki mózg.

>>>3. Porównujesz koncepcję prostej, która ma odzwierciedlenie w rzeczywistości i nieskończoność, która jest tylko wymysłem i to w dodatku takim, którego nawet nie można sobie wyobrazić.
>>Ech.. prostej analogii nie załapałeś, mości filozofie. Na dodatek mylisz 'nie da się' z 'nie umiem'...
>To nie była żadna analogia, tylko twoja nieumiejętność uzasadnienia swoich teorii. [..] W ogóle gdzie tu widzisz analogię?
>Moje argumenty były trafne, skoro uciekasz się do takich tłumaczeń.


To że argumentacji nie rozumiesz nie oznacza automatycznie, że masz rację. Przypomnij sobie zresztą swoje własne dwa pytania, które częściej powinieneś sobie zadawać.

Teorii.. pff.

>>>Ponadto porównujesz liczbę do kształtu [...] a czym cokolwiek co istnieje realnie.
>>.. więc naturalnym jest, że generujesz bzdury. Ale fajnie to brzmi, bardzo poetycko.. może zatem zamiast matematyką i fizyką zajmij się poezją? Na to może starczy ci wyobraźni.
>Masz się za guru, że zdecydowałeś się na taki osąd zamiast argumentacji?
Mam się za mającego pewne blade pojęcie o matematyce i ciekawość reszty, których to rzeczy najwyraźniej Ci brakuje. Masz za to tupet, gadane i niepodważalną pewność własnych racji. Cóż, jest to jakiś kapitał..

>Szkoda, że nie potrafisz odpowiedzieć. Twoja wiedza jest bezużyteczna, a opinie bez wartości.


>>>Gdybyś miał rację, to co by ci to dało? A jeśli jej nie masz, to co najgorszego może się przez to stać?
>>I to są te dwa pytania, które najwyraźniej zadajesz sobie zbyt rzadko.
>Co za błyskotliwość. Nerwy wyraźnie puszczają. Czemu tak bardzo boisz się zmiany zdania i przyznania komuś racji?


Nie projektuj na mnie swoich emocji, przyjacielu. Ja już nie mam większych problemów ze zrozumieniem argumentacji. A ty? Co najgorszego może się stać, jeżeli się mylisz? Czemu tak bardzo boisz się zmiany zdania i przyznania komuś racji?
17-10-2019 16:33Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Czegoś nadal nie rozumiesz?

Nadal? Wskaż czego niby nie zrozumiałem. Teraz też rozumiem, bo napisałeś oczywistości i rozwinąłeś mój poprzedni wpis. Nie obyło się też bez błędu. Teorie były zgodne z obserwacjami, częściowo zgodne lub całkowicie niezgodne. Ty wspominasz tylko o tych, które są częściowo zgodne i błędnie nazywasz je zgodnymi. Zamiast go skorygować, zracjonalizowałeś przeciwstawiając go idealnemu porządkowi, który nie zaistnieje w realnym świecie.

Czego nadal nie rozumiesz?

>>>>2. Zdecyduj się czy mówisz o fizyce czy matematyce.
>>>Mówię o zastosowaniu matematyki do opisu fizyki.
>>Nie. Fizykę opiszesz tylko praktyczną matematyką, która opiera się na pojęciach wprost przekładających się na realne liczby.
>'Bo tak! Jak się nie da pokazać, to nie można stosować!' Wiara w materializm ontologiczny, przyjacielu, i jego apologetyka sieją spustoszenie w świadomości. A może to schizofrenia? Zespół osobowości wielorakiej? Normalny trol? Albo może jeszcze gorzej..

Pisz na temat.

>Cała elektrotechnika również jest do wywalenia, ponieważ prąd zmienny i zjawiska mu towarzyszące dobrze opisuje się za pomocą rachunku zespolonego, a jeszcze nikt nigdy nie widział 'i' samochodów?

Znów stosujesz nietrafne porównanie. Podałeś przykład empirycznego modelu, ale przecież nie udowodnisz w ten sposób trafności każdego modelu, który jest całkowicie oderwany od rzeczywistości. Jeżeli coś się sprawdza, to nie jest oderwane od rzeczywistości. Zacznij stosować logikę w praktyce.

>>>Wygląda natomiast na to że nie masz pojęcia ani o jednym, ani o drugim, w efekcie nie potrafisz powiedzieć gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie, więc w końcu bezmyślnie powtarzasz bzdety o niemożliwych nieskończonościach.
>>Oczywiście nie potrafisz bez ad personam, ani nie odniesiesz swojego zarzutu do konkretnych cytatów z moich postów.
>Nie rozróżniasz pomiędzy ad personam ('ty ch**u') a odniesieniem do wypowiedzi ('[wypowiedź Pańska] wygląda na to, żeś Pan ch**em, drogi panie'). Nad rozumieniem języka polskiego powinieneś zatem też popracować.

Nie wytłumaczyłeś się, tylko znów próbujesz mi coś zarzucić bez podstaw. Tak trudno przychodzi ci odniesienie się do treści?

>>Bzdety o niemożliwych nieskończonościach? Wskaż mi empiryczną nieskończoność, to przyznam ci rację, ale oczywiście z góry wiadomo, że tego nie zrobisz, więc nie mam podstaw żeby to zrobić.
>Cóż za błyskotliwe przyznanie, że choćbyś miał zdechnąć - zdechniesz w przekonaniu o swej najswojszej racji..

Znów ad personam. Wiem, że tego nie zrobisz, bo to logicznie niemożliwe. Nie jesteś człowiekiem dążącym do poznania, tylko musisz ciągle utrzymywać przekonanie, że masz zawsze rację i stosujesz tylko jeden "argument" ad personam. Kiedy próbujesz zastosować porównanie, to nie wiesz jak odnieść się do reguły, tylko znajdujesz podobieństwo jednej cechy.

>Oczywiście, że pokażę. Zaraz po tym, jak pokażesz mi liczbę trzy. Nie trzy auta czy narysowaną cyfrę, ale liczbę trzy.

Czyli nie pokażesz i już wymyślasz sobie wymówkę żeby tego nie zrobić. Z góry wykluczasz mi możliwość podania przykładu, który jest oczywistą i prawidłową odpowiedzią. Z czymś takim jeszcze się chyba nie spotkałem Nie rozumiesz czym jest zgodność modelu z rzeczywistością. Przykładem liczby trzy są właśnie trzy samochody, albo 3 litry i trzeba wtedy wytłumaczyć czym jest "trzy" w danym przykładzie. I dla nieskończoności na pewno tak nie zrobisz, bo to niemożliwe.

>A może nawet empiryczne dodawanie? Co, nie da się? Czyli wychodzi na to, że nie tylko STW czy elektroenergetyka, ale i podstawowa arytmetyka to bullshit.

Oczywiście, że da się. Empiryczne dodawanie to wzięcie dwóch jajek i pokazanie "to są dwa jajka", po czym dodanie do tego trzech jajek i pokazanie "to jest 5 jajek, było 2, dodano 3" i wiadomo czego dotyczy działanie dodawania i jaką rzeczywistą czynność opisuje. To teraz pokaż mi taki przykład dla nieskończoności

>Chociaż pewnie znów nie zauważysz analogii.. w sumie nic dziwnego, tak działa ludzki mózg.

Może twój. Dla ciebie minimalne podobieństwo niedotyczące meritum to już analogia.

>To że argumentacji nie rozumiesz nie oznacza automatycznie, że masz rację. Przypomnij sobie zresztą swoje własne dwa pytania, które częściej powinieneś sobie zadawać.
>Teorii.. pff.

Przecież zrozumiałem argumentację i nawet wskazałem w niej błędy i wytłumaczyłem na czym polegają. Znów nie potrafisz odnieść się do reguły. Szkoda mi czasu na taką dyskusję.
23-10-2019 21:48Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>Nadal? Wskaż czego niby nie zrozumiałem.
Nadal. Nie widzę, byś objaśnił fascynację bujdą, że teoria w której pojawiają się abstrakty nie odniesione do fizykaliów jest fałszywa w całości.

>Teorie były zgodne z obserwacjami, częściowo zgodne lub całkowicie niezgodne. Ty wspominasz tylko o tych, które są częściowo zgodne i błędnie nazywasz je zgodnymi.
O! jednak są teorie częściowo zgodne.. i to oczywiście ja się mylę. No tak. O tym, że owe częściowo zgodne teorie są i owszem zgodne, ale tylko w określonym zakresie stosowalności już nie doczytałeś..

Ergo - nadal nie rozumiesz. Co się strasznego stanie, jeżeli przyjmiesz do wiadomości, że nie rozumiesz?

>Czego nadal nie rozumiesz?

Nie rozumiem dlaczego urządzenia zbudowane na podstawie teorii z 'i' jednak działają.. nawet psują się według zasad z tych teorii.

>Pisz na temat.
>Zacznij stosować logikę w praktyce.
>Tak trudno przychodzi ci odniesienie się do treści?
>Wiem, że tego nie zrobisz, bo to logicznie niemożliwe.
> stosujesz tylko jeden "argument" ad personam


Ale to tylko ja stosuję ad personam.

>Nie jesteś człowiekiem dążącym do poznania, tylko musisz ciągle utrzymywać przekonanie, że masz zawsze rację i stosujesz tylko jeden "argument" ad personam.
W psychologii to się nazywa 'projekcja', przyjacielu. Ten zespół zachowań zwykle występuje razem z wyparciem. Zastanów się co wypierasz.

>Oczywiście, że pokażę. Zaraz po tym, jak pokażesz mi liczbę trzy. Nie trzy auta czy narysowaną cyfrę, ale liczbę trzy.
>Czyli nie pokażesz i już wymyślasz sobie wymówkę żeby tego nie zrobić. Z góry wykluczasz mi możliwość podania przykładu, który jest oczywistą i prawidłową odpowiedzią. Z czymś takim jeszcze się chyba nie spotkałem Nie rozumiesz czym jest zgodność modelu z rzeczywistością. Przykładem liczby trzy są właśnie trzy samochody, albo 3 litry i trzeba wtedy wytłumaczyć czym jest "trzy" w danym przykładzie. I dla nieskończoności na pewno tak nie zrobisz, bo to niemożliwe.
Pokazałeś mi trzy samochody i trzy litry. Nadal nie widzę abstrakcji liczby trzy, panie filozofie wyparty ontologiczny materialisto, dowodzący że abstrakcja nie istnieje.

>Oczywiście, że da się. Empiryczne dodawanie to wzięcie dwóch jajek i pokazanie "to są dwa jajka", po czym dodanie do tego trzech jajek i pokazanie "to jest 5 jajek, było 2, dodano 3" i wiadomo czego dotyczy działanie dodawania i jaką rzeczywistą czynność opisuje. To teraz pokaż mi taki przykład dla nieskończoności
Nie, pokazałeś mi pewne zbiory pewnych mocy. Nie dowodzi to, że mając dwa samochody i trzy samochody zsumują się one tak jak jajka. Żeby z przykładu na jajkach wyprowadzić to samo dla litrów czy samochodów potrzebujesz abstrakcji liczby trzy, a jej sensu stricte nie zdołasz pokazać. Tak samo jak nie zdołam pokazać nieskończoności, czego nie muszę robić, bo leży ona zwykle poza zakresem stosowalności teoryj. Różnica polega na tym, że trzy jajka da się zobaczyć, a arytmetyka liczb całkowitych jest dość oczywista, za to czarnych dziur nie spotyka się na co dzień i fizyka osobliwości jest.. no, osobliwa - coś bije po oczach. To właśnie analogia, mój rozsądny inaczej przyjacielu. Minimalne podobieństwo dotyczące meritum to już analogia, że tak zgodzę się z twym wykoślawionym literówką spostrzeżeniem, tyle że jeżeli nie widzisz meritum - nie zobaczysz analogii.

>>Chociaż pewnie znów nie zauważysz analogii.. w sumie nic dziwnego, tak działa ludzki mózg.
>Może twój.
Owszem, mój też. Twój najwyraźniej jednak jest tak zaje***ty, że nie podlega fizycznym czy konstrukcyjnym ograniczeniom matki natury.

Swoją drogą nie utożsamiaj się aż tak z tym co głosisz.

> Szkoda mi czasu na taką dyskusję.
I dlatego rozpisujesz się po raz któryś na kilka ekranów jak to strasznie Cię obrażam wytykaniem bzdur jakie głosisz? Wybacz, ale takiej logiki nie zamierzam stosować w praktyce. Ale może faktycznie zamiast dyskutować powinieneś odpowiadać sobie na swoje dwa pytania.
28-10-2019 21:13Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Nadal. Nie widzę, byś objaśnił fascynację bujdą, że teoria w której pojawiają się abstrakty nie odniesione do fizykaliów jest fałszywa w całości.

Znów nie odnosisz się do moich słów i odpowiadasz na coś czego nie rozumiesz. Nie pisałem, że taka teoria musi być fałszywa w całości. Odniosłem się konkretnie do nieskończoności i rzeczywistej reprezentacji liczb, a ty nie potrafiłeś podać odpowiednich przykładów. Nie przyznasz się do błędu, więc dyskutujesz w sposób typowy dla głęboko ortodoksyjnych fideistów. W dodatku jako materialista ontologiczny opierasz się na wyimaginowanym pojęciu materii, które odnosisz bezpośrednio do fizykaliów, ale wyodrębniając je ze świadomości i tworząc teoretyczny osobny byt (coś na wzór Boga, tylko na odwrót). To tak jakby jedni twierdzili, że komputer to tylko software, a drudzy, że tylko hardware i tylko nieliczne jednostki widziałyby w nim komputer. Absurd. Nie ma istnienia materii bez świadomości i tak samo nie ma istnienia świadomości bez materii. Oprogramowanie nie istnieje bez sprzętu i potrzebuje go do działania, a sprzęt jest bezużyteczny bez oprogramowania.

Obserwując "fizykalia" jesteśmy zmuszeni uznać je za istniejący fenomen. Kropka i duży odstęp. Materia to metafora kropki na mapie. Jej właściwości należą do fenomenologii ludzkiej świadomości. Kropka i duży odstęp. W rzeczywistości wszystko co istnieje nie może być uznane za materialne, bo materia jako fenomen musi podlegać szerszemu mechanizmowi, który wyznacza materii jak ma się zachowywać. Przykładem takich mechanizmów są prawa fizyki, chemia, prawa logiki, rzeczywisty chaos (dla uproszczenia utożsamiany z mechaniką kwantową). Kropka i jeszcze dłuższy odstęp.

Sprawdzalność teorii i zgodność pewnych sformułowań z obserwacjami i logiką innych sprawdzalnych założeń. Dla większości ludzi to świadczy dziś o prawdzie. Prawda jest rozumiana w taki sposób jakby między ontologią, a epistemologią istniała realna różnica. To błąd, bo wszystkie teorie podlegają obserwacjom. Nie można zakładać takiego podziału, bo to tak jakbyśmy mieli zwykłą ludzką wiedzę naukową i filozoficzną (będącą wynikiem ewolucji kulturowej) i niezwykłą, która daje nam dostęp do prawdziwej natury świata. Dostęp pomijający ludzkie aparaty poznawcze, które są ściśle związane ze świadomym doświadczaniem. Założenie, że ma się taki dostęp, to narcyzm i niedostrzeganie granic. Prawda nie jest jedna i obiektywna, tylko zawsze jest relacją między więcej niż jedną świadomą jednostką i mechanizmami rzeczywistości. Błąd neoateistów, którzy są materialistami ontologicznymi, polega na wycięciu mechanicznego elementu i silnej fideistycznej ortodoksyjnej wierze, że zmysłowa rzeczywistość istnieje bardziej obiektywnie niż on sam, który tych zmysłów doświadcza, a jeszcze głębiej kryje się religijny mechanizm pochodzący z chrześcijaństwa (religii niewolników stworzonej przez żydów dla gojów) - przeświadczenie o prawdziwości podziału na obiektywną rzeczywistość i doświadczającego.

>>Teorie były zgodne z obserwacjami, częściowo zgodne lub całkowicie niezgodne. Ty wspominasz tylko o tych, które są częściowo zgodne i błędnie nazywasz je zgodnymi.
>O! jednak są teorie częściowo zgodne.. i to oczywiście ja się mylę. No tak. O tym, że owe częściowo zgodne teorie są i owszem zgodne, ale tylko w określonym zakresie stosowalności już nie doczytałeś..
>Ergo - nadal nie rozumiesz. Co się strasznego stanie, jeżeli przyjmiesz do wiadomości, że nie rozumiesz?

Nie bądź taki przemądrzały i nie przedrzeźniaj mnie, skoro nie potrafiłeś sensownie odpisać. Najpierw błędnie formułujesz wniosek, żeby potem usprawiedliwiać go kolejnym błędnym stwierdzeniem, które ma za zadanie rozmyć to pierwsze. Znów nie doczytałeś, że nie tylko doczytałem, ale również już na to odpowiedziałem. Wykazujesz się w tym momencie wyjątkową ignorancją. Błędnie nazywasz teorie częściowo zgodne (czyli jednocześnie częściowo niezgodne, bo to jedno i to samo) teoriami zgodnymi żeby potem dodać, że teorie zgodne są czasem niezgodne. Naucz się definiować swoje myśli tak żeby nie było niepotrzebnych sprzeczności.
28-10-2019 21:32 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Czego nadal nie rozumiesz?
>Nie rozumiem dlaczego urządzenia zbudowane na podstawie teorii z 'i' jednak działają.. nawet psują się według zasad z tych teorii.

Wcale mnie to nie dziwi.

>>Pisz na temat.
>>Zacznij stosować logikę w praktyce.
>>Tak trudno przychodzi ci odniesienie się do treści?
>>Wiem, że tego nie zrobisz, bo to logicznie niemożliwe.
>> stosujesz tylko jeden "argument" ad personam
>
>Ale to tylko ja stosuję ad personam.

Nie wiem skąd taki wniosek. Tylko ty? Znów odnosisz się do stwierdzenia z kosmosu, które nie padło w tej dyskusji. Oczywiście nie wytykając mi użycia ad personam, tylko cytując fragment, do którego znów się nie odniosłeś i się nie odniesiesz, bo to niemożliwe żeby logicznie wybrnąć z takiego absurdu.

>>Nie jesteś człowiekiem dążącym do poznania, tylko musisz ciągle utrzymywać przekonanie, że masz zawsze rację i stosujesz tylko jeden "argument" ad personam.
>W psychologii to się nazywa 'projekcja', przyjacielu. Ten zespół zachowań zwykle występuje razem z wyparciem. Zastanów się co wypierasz.

Nie będziemy przyjaciółmi. Kolegami też nie, bo nie okazujesz mi elementarnego szacunku. Znów przedrzeźniasz jak dzieciak, zamiast normalnie dyskutować.

>>Oczywiście, że pokażę. Zaraz po tym, jak pokażesz mi liczbę trzy. Nie trzy auta czy narysowaną cyfrę, ale liczbę trzy.
>>Czyli nie pokażesz i już wymyślasz sobie wymówkę żeby tego nie zrobić. Z góry wykluczasz mi możliwość podania przykładu, który jest oczywistą i prawidłową odpowiedzią. Z czymś takim jeszcze się chyba nie spotkałem Nie rozumiesz czym jest zgodność modelu z rzeczywistością. Przykładem liczby trzy są właśnie trzy samochody, albo 3 litry i trzeba wtedy wytłumaczyć czym jest "trzy" w danym przykładzie. I dla nieskończoności na pewno tak nie zrobisz, bo to niemożliwe.
>Pokazałeś mi trzy samochody i trzy litry. Nadal nie widzę abstrakcji liczby trzy, panie filozofie wyparty ontologiczny materialisto, dowodzący że abstrakcja nie istnieje.

Niby gdzie próbowałem dowodzić, że abstrakcja nie istnieje? Przemawiają przez ciebie negatywne emocje zamiast chęci rozwoju. Jesteś jak struś chowający głowę w piasek. Pokazałem ci empiryczny przykład użycia pojęcia liczby 3 w rzeczywistości. Nie podasz przykładu nieskończoności, więc brniesz w jakieś absurdy. Abstrahowanie to wyższa czynność poznawcza, a ty chyba pomyliłeś ją z absurdem.

>>Oczywiście, że da się. Empiryczne dodawanie to wzięcie dwóch jajek i pokazanie "to są dwa jajka", po czym dodanie do tego trzech jajek i pokazanie "to jest 5 jajek, było 2, dodano 3" i wiadomo czego dotyczy działanie dodawania i jaką rzeczywistą czynność opisuje. To teraz pokaż mi taki przykład dla nieskończoności
>Nie, pokazałeś mi pewne zbiory pewnych mocy. Nie dowodzi to, że mając dwa samochody i trzy samochody zsumują się one tak jak jajka.

Hahaha, zabawne Nie dowodzi tego i znów - nie próbowałem tego udowadniać i nie miałoby to sensu. Takimi wpisami udowadniasz, że kompletnie nie zrozumiałeś postu, do którego się odnosisz.

>>>Chociaż pewnie znów nie zauważysz analogii.. w sumie nic dziwnego, tak działa ludzki mózg.
>>Może twój.
>Owszem, mój też. Twój najwyraźniej jednak jest tak zaje***ty, że nie podlega fizycznym czy konstrukcyjnym ograniczeniom matki natury.

Znów sobie zaprzeczyłeś. Najpierw przyznajesz, że twój mózg działa tak, że nie widzi analogii, a potem... szkoda czasu. Przestań pisać, albo zacznij się w końcu odnosić do treści moich wypowiedzi.

>Swoją drogą nie utożsamiaj się aż tak z tym co głosisz.

Przedrzeźnianie świadczy o tym, że przyznajesz mi rację, ale nie jesteś na tyle odważny żeby przyznać się do błędu i dlatego twoje odpowiedzi są pełne absurdów i zaprzeczania samemu sobie.

>> Szkoda mi czasu na taką dyskusję.
>I dlatego rozpisujesz się po raz któryś na kilka ekranów jak to strasznie Cię obrażam wytykaniem bzdur jakie głosisz? Wybacz, ale takiej logiki nie zamierzam stosować w praktyce. Ale może faktycznie zamiast dyskutować powinieneś odpowiadać sobie na swoje dwa pytania.

Najpierw wytknij mi choć jedną bzdurę i wybroń się z bzdur, które ci wytknąłem. Możesz sobie obrażać, bo tak naprawdę szkodzisz w ten sposób tylko i wyłącznie samemu sobie. "Na złość mamie odmrożę sobie uszy".
28-10-2019 23:19 
 0 na 4
salek (4701 punktów)

Wow, kawał pisaniny jak na na stratę czasu na dyskusję. Ale czego to człowiek nie zrobi, żeby wykazać się jak bardzo racja mojsza jest lepsza

Mógłbyś to streścić? Fragmenty jak bardzo masz rację i jak bardzo ja nie mam racji możesz pominąć. Dzięki.

PS. A co by się stało, gdybyś jednak nie miał racji?
28-10-2019 23:36 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Wow, kawał pisaniny jak na na stratę czasu na dyskusję.

Jeśli tak krótki tekst, w dodatku z cytatami, dla ciebie jest kawałem pisaniny, to nie dziwię się dlaczego masz takie problemy ze zrozumieniem najprostszych argumentów.

>Ale czego to człowiek nie zrobi, żeby wykazać się jak bardzo racja mojsza jest lepsza

Wypowiadasz się jak polityk, bo po raz kolejny nie byłeś w stanie obronić swojej fanatycznej wiary przed dowodami na jej błędność.

>Mógłbyś to streścić?

Bardziej się nie da. Nie szukaj wymówek. Nie miałeś racji i tyle. Nic się nie stało, a ty zachowujesz się jak dziecko, które nie może pogodzić się, że św. Mikołaj nie istnieje.

>Fragmenty jak bardzo masz rację i jak bardzo ja nie mam racji możesz pominąć. Dzięki.
>PS. A co by się stało, gdybyś jednak nie miał racji?

Wtedy nie pisałbyś w takim tonie i wysiliłbyś się na merytoryczną odpowiedź zamiast tak głębokiej defensywy i tworzenia kompromitujących wpisów. Nie musiałbyś przedrzeźniać ani prosić o streszczenie. I wtedy przyznałbym, że się myliłem. Szkoda, że ty tak nie potrafisz. Lepiej dyskutować z kimś kto ma klasę i chce się rozwijać. Nie zarzuca innym własnych wad i mimo, że nie zawsze ma rację, wie na co odpowiada i rozumie swoje błędy kiedy ktoś mu je udowodni.
Spaliłbym się ze wstydu, gdyby ktoś mi wytknął przeinaczanie czyjejś wypowiedzi tak jak ja tobie w poprzednim komentarzu. Ale ja bym tak nie zrobił i dbam o to żeby nikt nie mógł wykazać mi takiego zachowania.
29-10-2019 00:51Nie na temat 
 0 na 2
salek (4701 punktów)
>>PS. A co by się stało, gdybyś jednak nie miał racji?
>Wtedy nie pisałbyś w takim tonie i wysiliłbyś się na merytoryczną odpowiedź zamiast tak głębokiej defensywy i tworzenia kompromitujących wpisów.
Tak merytoryczną, jak Twój dowód na świadomość ponad materią?

Miałeś pod nosem, przyjacielu, i odpowiedzi, i merytoryczne zarzuty. Niestety nie raczyłeś się ustosunkować, podkreślając jak bardzo masz rację i zarzucając mi wciąż omyłkę i kompromitację. Dama, przyjacielu, która czuje się zobligowana podkreślić na każdym kroku, że jest damą - rzadko nią jest.. cóż mi zatem zostało. Byłoby mi niesamowicie głupio najpierw pisać komuś, że szkoda mi czasu na rozmowę z nim, a potem ładować epistołę chyba większą niż wszystkie poprzednie posta, a którą można streścić, iż mam rację, a on się myli.
PoProstuBogdan (447 punktów)
Cóż, nie pozostało ci nic poza podkreślaniem, że masz rację, tak jak ta dama i kłamaniem, że podałeś merytoryczne odpowiedzi. Podałem dowody. Nie odniosłeś się. Zarzucasz mi swoje postępowanie. Udowodniłem, że się mylisz. Nie odniosłeś się i nie zrozumiałeś. Zamiast odpisywać, podkreślasz, że nie mam racji i przedrzeźniasz mnie jak małe dziecko. Krótką odpowiedź po długim czasie nazywasz rozpisywaniem się i nie potrafisz odnieść się do żadnego z argumentów. Słabo to wygląda. Masz prawo zachować milczenie i przestać kompromitować się kolejnymi odpowiedziami.
salek (4701 punktów)

...
PoProstuBogdan (447 punktów)
30-10-2019 17:32Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>1. Nie matematyka, tylko wyimaginowana wartość, która nie może istnieć w rzeczywistości.

Ciekawe czy mówiąc rzeczywistość masz na myśli przestrzeń?
Oprócz materii mamy jeszcze ruch i obiekty, które występują w czasie.

Ja stawiam na to, że liczebność/mnogość to fundamentalna właściwość każdego obiektu / zbioru złożonego zarówno tego występującego w przestrzeni - ciało, jak i tego występującego w czasie - czynność.

Każdy zbiór przejawia liczebność elementów i liczebność działań

>2. Zdecyduj się czy mówisz o fizyce czy matematyce.

Fizyka i matematyka to ten sam dualizm co przestrzeń i czas, ciało i czynność, materia i ruch, przewód i strumień, hardware i software, molekuł i fala
fizyczność wyraża przestrzeń
matematyczność wyraża czas

miałbym w ogóle pomysł na takie połączenie
matematykofizyka

stosujemy już taką dualną nazwę czy czasoprzestrzeni, ja staram się rozszerzać dualne pojęcie rzeczywistości na ruchomaterię, czynnościociało, falomolekułę, strumienioprzewód ale na razie to przechodzi ludzkie pojęcie, więc nie jest dobrze przyjmowane przez innych.

>3. Porównujesz koncepcję prostej, która ma odzwierciedlenie w rzeczywistości i nieskończoność, która jest tylko wymysłem i to w dodatku takim, którego nawet nie można sobie wyobrazić.

pojęcia nieskończoności, losowości, nieprzewidywalności, ciągłości, niepoliczalności są związane z pojęciem horyzontu i pojęciami niepodzielnych, ciągłych, niepoliczalnych, prostych zbiorów fundalmentalnych - zbioru pustego określającego NIC i zbioru pełnego określającego WSZYSTKO.

Otóż rzeczywistość jest dla nas nieciągła, złożona, policzalna, przewidywalna, pojmowalna, nielosowa tylko do granicy horyzontu. Do tej granicy rzeczywistość jest dla nas kwantowa.
Przy czym kwant
pl.wikipedia.org/wiki/Kwant
nie jest wcale najmniejszą porcją ale każdą skończoną porcją.

Za horyzontem rzeczywistość staje się dla nas ciągła, niepoliczalna, nieprzewidywalna, niepojęta, losowa, nieskończona.
Nie jesteśmy w stanie pojąć niczego co znajduje się za horyzontem.

Jeżeli, którykolwiek ze znanych nam zbiorów w części mieści się w horyzoncie ale w części wykracza po za horyzont, wówczas ten zbiór staje się dla nas losowy. Potrafimy jedynie szacować jego wielkość ale nigdy nie poradzimy zliczyć jego elementów i działań, bo wykraczają poza obszar dostępny naszej świadomości.

Pojęcie horyzontu zdarzeń ma wiele wspólnego z pojęciem widok okręgu.

Wszystko co znajduje się za horyzontem jest ciągłe i nieskończone.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Ciekawe czy mówiąc rzeczywistość masz na myśli przestrzeń?

Nie. Rzeczywistość to świadomość, a przestrzeń to coś czego można być świadomym. Bez różnicy czy mówisz o przestrzeni będącej wnętrzem programu, czy składającej się z materii.

>Oprócz materii mamy jeszcze ruch i obiekty, które występują w czasie.

Jak oprócz materii? A to nie są właśnie właściwości tej całej materii? Obiekty oprócz materii? A to ciekawe

>Ja stawiam na to, że liczebność/mnogość to fundamentalna właściwość każdego obiektu / zbioru złożonego zarówno tego występującego w przestrzeni - ciało, jak i tego występującego w czasie - czynność.
>Każdy zbiór przejawia liczebność elementów i liczebność działań

Wybacz, ale nie rozumiem. Liczebność to właściwość świadomości, która wszystko może przełożyć na abstrakcyjną wartość, która jest policzalna. Ciało występujące w przestrzeni? Raczej po prostu przestrzeń i jej struktura. Czas potrzebny na czynność też odgrywa się w przestrzeni, a dla świadomości wszystko jedno czy przestrzeń jest realna, czy wirtualna.

>>2. Zdecyduj się czy mówisz o fizyce czy matematyce.
>Fizyka i matematyka to ten sam dualizm co przestrzeń i czas, ciało i czynność, materia i ruch, przewód i strumień, hardware i software, molekuł i fala

To nie są dobre przykłady, bo przestrzeń i czas, ciało i czynność, materia i ruch są tym samym. Przewód i strumień, hardware i software, molekuł i fala już nie do końca.

>fizyczność wyraża przestrzeń
>matematyczność wyraża czas

Nie. Przestrzeń jest opisywana przez fizyczne wzory. Matematyka to abstrakcyjna właściwość świadomości (rzeczywistości). Czas to odstępy między świadomie przetwarzanymi informacjami, które tworzą continuum. Reszty twojego wpisu kompletnie nie rozumiem i wymagałoby to doprecyzowania.
07-11-2019 09:32 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Nie. Rzeczywistość to świadomość, a przestrzeń to coś czego można być świadomym. Bez różnicy czy mówisz o przestrzeni będącej wnętrzem programu, czy składającej się z materii.

Wprowadzenie pojęcia świadomości nie jest dobrym posunięciem, bo przez niezrozumiałość pojęcia świadomości wszystko staje się niezrozumiałe.

Rzeczywistość to czasoprzestrzeń. Kropka.

>>Oprócz materii mamy jeszcze ruch i obiekty, które występują w czasie.
>Jak oprócz materii? A to nie są właśnie właściwości tej całej materii? Obiekty oprócz materii? A to ciekawe

Właśnie tak. Ruch jest niematerialny. Ruch z materią jest w alternatywie albo albo.
Materia występuje w przestrzeni i tylko w przestrzeni, nie występuje w czasie.
Ruch występuje w czasie i tylko w czasie, nie występuje w przestrzeni.

Skoro już piszesz o ruchu jako właściwości materii to ok ale spójrz na każdy zbiór i odróżnić jego właściwość od elementu. Właściwość zbioru to nie jest element zbioru.

>Wybacz, ale nie rozumiem. Liczebność to właściwość świadomości, która wszystko może przełożyć na abstrakcyjną wartość, która jest policzalna.

Liczebność to podstawowa cecha każdego zbioru złożonego, wykluczając z tego dwa zbiory podstawowe niepoliczalne - zbiór pusty NIC i zbiór pełny WSZYSTKO.
Każdy zbiór złożony przejawia mnogość działań i mnogość elementów.

Proponuję nie wprowadzać do tego pojęcia świadomość, bo to całkowicie zaciemni obraz. O świadomości nie w tym miejscu.

>Ciało występujące w przestrzeni? Raczej po prostu przestrzeń i jej struktura.

Przestrzeń to nadciało wszystkich ciał. Ciało to asymetryczny element układu przestrzeni. Ale tak ciało jest w przestrzeni. Ciało jest w nadciele wszystkich ciał.

>Czas potrzebny na czynność też odgrywa się w przestrzeni

Nie - czynność występuje w czasie.
Czas to nadczynność wszystkich czynności.
W przestrzeni nie występuje żadna czynność. Ruch jest tylko w czasie i nie ma go w przestrzeni.

>a dla świadomości wszystko jedno czy przestrzeń jest realna, czy wirtualna.

ignoruję kwestie świadomości, realności i wirtualności w tym miejscu, bo nie zrozumiemy się kompletnie

>To nie są dobre przykłady, bo przestrzeń i czas, ciało i czynność, materia i ruch są tym samym.

Czas i przestrzeń, ciało i czynność, materia i ruch to są jedności ale w dualnej postaci, gdzie obie postaci są względem siebie sprzeczne.

Czasoprzestrzeń to jedność ale z całą pewnością czas i przestrzeń to nie samo. Jedność w dualnosprzecznej postaci. Choć niesamowite to możliwe.

czynnościociało, ruchomateria to jedności ale w dualnosprzecznej postaci.

Nie potrzeba się nawet nad tym ciężko zastanawiać to czuć od razu, że ciało i czynność to różne obiekty. Zresztą dlatego używasz dwóch pojęć.

Ta kwestia jest dużo głębiej skomplikowana choćby przez to, że zawsze obserwujemy tylko jedną postać obiektu albo ciało albo czynność i niemożliwa jest obserwacja obu postaci jednocześnie. Możesz wiec spojrzeć albo na ciało albo na czynność ale nie możesz spojrzeć na oba razem, to niemożliwe.

>Przewód i strumień, hardware i software, molekuła i fala już nie do końca.

To tylko rozwinięcia fundamentalnego sprzecznopostaciowego dualizmu czasoprzestrzeni.
Każde z tych dualnych pojęć określa przestrzeń i czas.

------------
wrzucę dygresję, bo mnie korci
dowodem na sprzeczność dualnej postaci czasoprzestrzeni jest zasada nieoznaczoności
pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_nieoznaczoności

wszelka obserwacja rzeczywistości jest alternatywna
albo wiążemy się w ciało i rozpadamy w czynności - wówczas doznajemy przestrzeni
albo wiążemy się w czynności i rozpadamy w ciele - wówczas doznajemy czasu

Sprawdźcie bardzo dokładnie wszelkie pary wielkości, których nie da się jednocześnie zmierzyć.
W każdej z tych par jedna będzie dotyczyć wymiaru przestrzeni a druga wymiaru czasu.

Nie można w jednej obserwacji zaobserwować materii i ruchu razem. W jednej obserwacji możemy zaobserwować wyłącznie materię albo wyłącznie ruch.
07-11-2019 14:53 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Wprowadzenie pojęcia świadomości nie jest dobrym posunięciem, bo przez niezrozumiałość pojęcia świadomości wszystko staje się niezrozumiałe.
>Rzeczywistość to czasoprzestrzeń. Kropka.

Pojęcia świadomości się nie wprowadza. Ono jest aprioryczne. Doświadczamy przede wszystkim świadomości i to w niej znajduje się przestrzeń i to ona podlega czasowi. Pojęcia świadomości nie trzeba rozumieć, bo doświadczamy go bezpośrednio. Czasoprzestrzeń nie istnieje bez świadomości. Kropka.

>Właśnie tak. Ruch jest niematerialny. Ruch z materią jest w alternatywie albo albo.
>Materia występuje w przestrzeni i tylko w przestrzeni, nie występuje w czasie.
>Ruch występuje w czasie i tylko w czasie, nie występuje w przestrzeni.
>Skoro już piszesz o ruchu jako właściwości materii to ok ale spójrz na każdy zbiór i odróżnić jego właściwość od elementu. Właściwość zbioru to nie jest element zbioru.

Namieszałeś i nie rozumiem co masz na myśli. Materia nie istnieje. Jest tylko świadomość, która tworzy roboczą przestrzeń na podstawie ewolucji informacji. Ruch i forma są właśnie w przestrzeni i ludzie nazywają to materią, bo mogą to zobaczyć i dotknąć.

Nie wiem co miałyby mieć do tego zbiory.

>>Ciało występujące w przestrzeni? Raczej po prostu przestrzeń i jej struktura.
>Przestrzeń to nadciało wszystkich ciał. Ciało to asymetryczny element układu przestrzeni. Ale tak ciało jest w przestrzeni. Ciało jest w nadciele wszystkich ciał.

Nie istnieje nadciało wszystkich ciał. Rzeczywistość nie jest cielesna, tylko świadomościowa.

>>Czas potrzebny na czynność też odgrywa się w przestrzeni
>Nie - czynność występuje w czasie.
>Czas to nadczynność wszystkich czynności.
>W przestrzeni nie występuje żadna czynność. Ruch jest tylko w czasie i nie ma go w przestrzeni.

Nie. Czas to zmiana przestrzeni, a ruch jest przejawem tej zmiany, ale nie istniałaby żadna przestrzeń, czas, ani ruch, gdyby nie było świadomości.

>ignoruję kwestie świadomości, realności i wirtualności w tym miejscu, bo nie zrozumiemy się kompletnie

Tym bardziej nie zrozumiemy się jeśli będziesz ignorował kluczowe rzeczy.

>>To nie są dobre przykłady, bo przestrzeń i czas, ciało i czynność, materia i ruch są tym samym.
>Czas i przestrzeń, ciało i czynność, materia i ruch to są jedności ale w dualnej postaci, gdzie obie postaci są względem siebie sprzeczne.
>Czasoprzestrzeń to jedność ale z całą pewnością czas i przestrzeń to nie samo. Jedność w dualnosprzecznej postaci. Choć niesamowite to możliwe.

Dualność jest tylko w twoim umyśle. Patrząc przez ten pryzmat nigdy nie dojdziesz do prawdy.

>Nie potrzeba się nawet nad tym ciężko zastanawiać to czuć od razu, że ciało i czynność to różne obiekty. Zresztą dlatego używasz dwóch pojęć.

To jest to samo i nie da się tego oddzielić. Używam dwóch pojęć, ale "ciało" jest tylko roboczym, a "ruch" istnieje naprawdę.

>Ta kwestia jest dużo głębiej skomplikowana choćby przez to, że zawsze obserwujemy tylko jedną postać obiektu albo ciało albo czynność i niemożliwa jest obserwacja obu postaci jednocześnie.

Nie da się tego oddzielić. Każde ciało znajduje się w stanie jakiejś czynności i tak naprawdę jest tą czynnością, jawiąc się tak w świadomościach, które ją postrzegają. Ciało to iluzja, która polega na założeniu statyczności ruchu, bo w głowie możesz zatrzymać obiekty, a nie widząc punktów odniesienia wydaje nam się, że faktycznie są nieruchome.

>Nie można w jednej obserwacji zaobserwować materii i ruchu razem. W jednej obserwacji możemy zaobserwować wyłącznie materię albo wyłącznie ruch.

Coo??? W ruchu może być tylko to co nazywasz materią, a to co nazywasz ciałem nie może nie znajdować się w stanie czynności. To co wydaje nam się nieruchome, jest tak naprawdę złożone z atomów w ciągłym ruchu.
07-11-2019 18:00 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Coo??? W ruchu może być tylko to co nazywasz materią, a to co nazywasz ciałem nie może nie znajdować się w stanie czynności. To co wydaje nam się nieruchome, jest tak naprawdę złożone z atomów w ciągłym ruchu.

Proponuję małe kroki i proste skojarzenia.

Czy potrafisz rozróżnić układ od systemu?
Procesor od procesu?
Przewód od strumienia?
Wiązanie od działania?

1 procesor może wykonać 100 różnych procesów.
100 różnych procesorów może wykonać 1 proces.

Sprzecznopostaciowy dualizm rzeczywistości nie jest fantazja.

1 molekula może wspolczynic 100 różnych fal.
1 fala może wcielac 100 różnych molekul.

Falomolekule obserwujemy w jednej z dwóch sprzecznych postaci albo w postaci fali - działania albo w postaci molekuly - wiązania.

Falomolekula transformuje pomiędzy tymi sprzecznymi postaciami raz przyjmując formę ruchu a raz formę materii.

Przestrzeń jest nieruchoma.
Czas jest niematerialny.

Nie dyskutujmy tu o świadomości, bo to nie ten wątek, ja mam zdecydowanie inny pogląd na świadomość niż Ty, który mimowolnie próbujesz odrywac, jak zresztą większość, świadomość od rzeczywistości.
Dla mnie świadomość to po prostu czynność ciała.
07-11-2019 18:33 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
No i dostałeś w odpowiedzi kolejną garść p*****letów na poziomie przedszkolaka, który sobie coś uroił w najaranym widzie.

Zbanowany założy nowe konto w którym będzie głosił swoje kazania na poziomie MaxGolonki, że samochód przyspieszając traci masę a zwalniając jej nabiera...

Nie warto

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
07-11-2019 19:27 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>samochód przyspieszając traci masę a zwalniając jej nabiera...

Zgadza się. Dokladnie tak jak piszesz.

Polecam
Dualizm korpuskularno-falowy
pl.m.wikip(*)i/Dualizm_korpuskularno-falowy

Nie jestem jedyny.
07-11-2019 20:58 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>samochód przyspieszając traci masę a zwalniając jej nabiera...
>Zgadza się. Dokladnie tak jak piszesz.
>Polecam
>Dualizm korpuskularno-falowy
>pl.m.wikip(*)i/Dualizm_korpuskularno-falowy
>Nie jestem jedyny.

A nie chodzi raczej o rachunek różniczkowy efektu Halla? Ciepło raczej wpływa na wymienność ruchu, więc cząstka nie może być materia nieskonczonosci !
.
07-11-2019 19:58 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>samochód przyspieszając traci masę a zwalniając jej nabiera...

Do lepszych rozważań nad dualizmem rzeczywistości, który jako czas i przestrzeń opisywany jest już od tysięcy lat przydałaby się lepsza definicja kwantu.

Kwant - SKOŃCZONA porcja, jaką może mieć lub o jaką może zmienić się dana wielkość fizyczna

i wcale nie najmniwjsza
długość orbity ziemskiej to kwant
okres obiegu po orbicie ziemskiej to kwant

dalej łatwo się domyślić, że wyróżnimy kwanty przestrzenne i kwanty czasowe

dalej możemy to rozwijać
wobec transformacji ruchu i materii każda utrata kwantu przestrzennego prowadzi do zysku kwantu czasowego i na odwrót

Każda recesja molekuly jest kreacją fali.
Każda recesja fali jest kreacją molekuly.

Materia jest względna tak jak ruch i jej postrzeganie podobnie jak postrzeganie ruchu zależy od masy i prędkości obserwatora.
07-11-2019 20:06 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
Coś okropnego. Wątpię, że sam siebie rozumie.
07-11-2019 21:06 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Coś okropnego. Wątpię, że sam siebie rozumie.

Wyobraź sobie strune gitary o określonej masie.
Przez te 1 strune może jednocześnie przechodzic 100 różnych fal, każda o określonej prędkości.

Wybraz sobie, że coś, nie Ty, pochłania niektóre fale, redukujac ruch struny.

W twoich oczach struna nie tylko zwolni ale też zyska masę o ile twój stan się nie zmieni.

Jesli to jednak Ty pochłoniesz fale, co zmieni twój stan, wowczas nie dostrzezesz ani spowolnienia ani zysku masy.
08-11-2019 01:49 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Coś okropnego. Wątpię, że sam siebie rozumie.
>Wyobraź sobie strune gitary o określonej masie.
>Przez te 1 strune może jednocześnie przechodzic 100 różnych fal, każda o określonej prędkości.
>Wybraz sobie, że coś, nie Ty, pochłania niektóre fale, redukujac ruch struny.
>W twoich oczach struna nie tylko zwolni ale też zyska masę o ile twój stan się nie zmieni.
>Jesli to jednak Ty pochłoniesz fale, co zmieni twój stan, wowczas nie dostrzezesz ani spowolnienia ani zysku masy.

Stawiam flaszkę temu, który będzie umiał to przetłumaczyć zrozumiale na polski.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
07-11-2019 19:24 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Coo??? W ruchu może być tylko to co nazywasz materią, a to co nazywasz ciałem nie może nie znajdować się w stanie czynności. To co wydaje nam się nieruchome, jest tak naprawdę złożone z atomów w ciągłym ruchu.

Naprawdę, okiem kibica, dysputa ta mało, że nie na temat założonego wątku, to robi się groteskowa. Zabawna wielce. Krystian zaczyna filozofować na temat swoich urojeń, nie stosując zasad etymologii słowa, dzieląc się swoim prywatnym nowosłowiem, kojarzeniami nie wiem skąd wziętymi, tworząc "nową" swoją prywatną fizykę. Ty zaś z całą powagą go strofujesz, licząc na jego refleksję. Takie pseudo filozoficzne dysputy można ciągnąć "ad mortem usrandam", bo to tylko typowy ośli upór, i niesamowity wylew "myśli nieuczesanych" nie mających żadnego pokrycia w tym, co ludzkość już widzi inaczej jak Krystian by chciał, od dawna. No niestety zdradza to tylko stan jego umysłowości wystawionej na działanie tornada. Przecież wiemy jak wyglądają szkody po przejściu huraganu.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
07-11-2019 19:32 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>tworząc "nową" swoją prywatną fizykę

Nie jest chyba nowa.

Polecam
Masa relatywistyczna
pl.m.wikipedia.org/wiki/Masa_relatywistyczna

Wygląda na to, że materia jest względna tak samo jak i ruch.

Czy wątpisz we względnośc ruchu?
Nie sądzę.

Skąd zatem u Ciebie wiara w bezwzględnosc materii?
07-11-2019 19:42 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>tworząc "nową" swoją prywatną fizykę
>Nie jest chyba nowa.
>Polecam
>Masa relatywistyczna
>pl.m.wikipedia.org/wiki/Masa_relatywistyczna
>Wygląda na to, że materia jest względna tak samo jak i ruch.
>Czy wątpisz we względnośc ruchu?
>Nie sądzę.
>Skąd zatem u Ciebie wiara w bezwzględnosc materii?

Pierwej dowiedz się co to jest masa relatywistyczna i po co jej pojęcie wprowadzono.
Nie oznacza to wcale, że lecąc szybką rakietą stajesz się coraz lżejszy/masz mniejszą masę. Bo to bzdura.
Potem możesz się chwalić swoimi odkryciami. nie szczątkowymi wyrwaniami z tekstów w Wiki. To tylko mnie upewnia, że nie masz pojęcia o czym Ty piszesz. A jeśli już piszesz, to poprawnie po polsku.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
07-11-2019 20:07 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Nie oznacza to wcale, że lecąc szybką rakietą stajesz się coraz lżejszy/masz mniejszą masę. Bo to bzdura.

Zalezy kto obserwuje.
Dla Ciebie samego i obserwatorów podróżujących razem z Tobą zachowujesz masę.

Dla obserwatorów w spoczynku lub jak wolisz we względnym ruchu już nie.

Przy czym nie liczy się sama prędkość ale jeszcze wielkość wiązania łączącego obserwatora z przedmiotem obserwacji.
07-11-2019 20:55 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
Wybacz. Wstyd, że mu odpisałem, ale okrągły jest jeszcze gorszy. Jak czytam wypociny komuchów to aż mnie trzęsie, a mam kolegów liberałów, socjalistów i nawet wyborców PiS. Wypociny schizofrenika są przy nim jak poranna rosa przy denaturacie.
07-11-2019 21:23 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wybacz. Wstyd, że mu odpisałem, ale okrągły jest jeszcze gorszy. Jak czytam wypociny komuchów to aż mnie trzęsie, a mam kolegów liberałów, socjalistów i nawet wyborców PiS. Wypociny schizofrenika są przy nim jak poranna rosa przy denaturacie.

Rozważania o sprzecznych postaciach energii, ruchu i materii oraz o transformacji energii między tymi postaciami nie musi zawstydzac.

Nieustannie masz do czynienia z przeksztalceniami energetycznymi.

Warto je zrozumieć.

Wpiew domyślasz się tej transformacji a potem zaczynasz budować dla niej model matematyczny, dzięki któremu lepiej opanujesz ruch i materię.

Zauwaz, że komputery są najwyższym wynikiem naszego opanowania ruchu i materii. I co nie przydają się?

Po co te agresywne ataki zamiast wymiany myśli?
08-11-2019 02:05 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Wybacz. Wstyd, że mu odpisałem, ale okrągły jest jeszcze gorszy. Jak czytam wypociny komuchów to aż mnie trzęsie, a mam kolegów liberałów, socjalistów i nawet wyborców PiS. Wypociny schizofrenika są przy nim jak poranna rosa przy denaturacie.
>Rozważania o sprzecznych postaciach energii, ruchu i materii oraz o transformacji energii między tymi postaciami nie musi zawstydzac.
No ale co tam robi sprzeczność i dualizm?
>Nieustannie masz do czynienia z przeksztalceniami energetycznymi.
Podstawowe prawo termodynamiki. Energia nie ginie ale przekształca się w inną postać.
>Warto je zrozumieć.
>Wpiew domyślasz się tej transformacji a potem zaczynasz budować dla niej model matematyczny, dzięki któremu lepiej opanujesz ruch i materię.
Gdzie Ty znów zjechałeś? Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.
>Zauwaz, że komputery są najwyższym wynikiem naszego opanowania ruchu i materii.
Nie widzę znów związku. Co i jak ma za związek komputera z ruchem i materią. Chyba, że wyrzucę komputer powiedzmy z trzeciego piętra. Będzie materia komputera i ruch spadającego komputera.
I co nie przydają się?
Co ma się przydać?
>Po co te agresywne ataki zamiast wymiany myśli?
No faktycznie. Wykazanie bredni, jest agresywnym atakiem.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
08-11-2019 08:44 
 0 na 2
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>>Rozważania o sprzecznych postaciach energii, ruchu i materii oraz o transformacji energii między tymi postaciami nie musi zawstydzac.
>No ale co tam robi sprzeczność i dualizm?

Doskonale znasz dualizm rzeczywistości i potrafisz rozpoznać pary pojęć, które to opisują:
- czas i przestrzeń
- ruch i materia
- czynność i ciało
- fala i molekuła
- działanie i wiązanie
- prędkość i masa
- energia kinetyczna i energia potencjalna
- siła i opór
- napięcie i natężenie
- ciśnienie i gęstość
- częstotliwość i długość
- sekunda i metr
więc nie udawaj proszę, że nie rozumiesz o czym piszę, bo ja i tak wiem, że rozumiesz i tylko przyjmujesz pozycję totalnej krytyki, bo nie podoba Ci się źródło, z którego to wychodzi.

Sprzeczny inaczej nieprzystający, różnowymiarowy, prostopadły

Dobrze wiesz, że molekuły nie opiszesz w czasie ani fali w przestrzeni bez TRANSFORMACJI!

Przy czy po transformacji molekuła nie będzie już molekułą tylko falą a fala nie będzie już falą tylko będzie molekułą.

Gdybyś nie potrafił nadal zrozumieć czym jest transformacja, to weź za przykład dowolny system falowy i dokonaj jego przestrzennej interpretacji.
Potem spójrz na tą przestrzenną interpretację systemu falowego i uświadom sobie, że patrzysz na układ molekularny.
08-11-2019 09:24 
 0 na 2
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>>Nieustannie masz do czynienia z przeksztalceniami energetycznymi.
>Podstawowe prawo termodynamiki. Energia nie ginie ale przekształca się w inną postać.
>>Warto je zrozumieć.

A o czym innym piszę?
Jeżeli nie o przekształceniach energetycznych, które definiuję jako ZMIANĘ?

Zdefiniowałem 2 sprzeczne postaci energii: RUCH i MATERIA pomiędzy którymi energia nieustannie transformuje, przyjmując naprzemiennie raz postać fali a raz postać molekuły.

>>Wpiew domyślasz się tej transformacji a potem zaczynasz budować dla niej model matematyczny, dzięki któremu lepiej opanujesz ruch i materię.
>Gdzie Ty znów zjechałeś? Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Ty oczekujesz matematycznego modelu transformacji, wzoru, którego sam nawet sprawdzisz doświadczalnie lecz podejmiesz się aporii totalnej krytyki. Nie mam wciąż świadomości przekształcenia wielkości przestrzennych i wielkości czasowych w modelu matematycznym ale też nie jestem rozwiniętym matematykiem.

Mam za to świadomość transformacji czasu i przestrzeni.

Potrafię też zredukować wasze oddziaływania podstawowe
pl.wikiped(*)/Oddziaływania_podstawowe
do dwóch i opisać je jako
1. SYNTEZA - iloczyn
2. ROZPAD - suma
i wiem, że właśnie te działania staną po dwóch stronach transformacji, po jednej iloczyn, po drugiej suma.
Wiem też, że czynniki czasoprzestrzeni i składniki czasoprzestrzeni, które będą włączone w tę transformację będą obejmować masę i prędkość zarówno obserwatora jaki i przedmiotu obserwacji.

Wiem, też, że niemożliwym jest dokonać wyłącznie przestrzennej interpretacji czasoprzestrzeni, że każda taka próba, będzie od podstaw fałszywa i będzie prowadziła do błędnych wyników. Czas musi być w tym urojony, niewyrażalny w układzie przestrzennym.

Tyle wiem w tej chwili.
08-11-2019 09:49 
 0 na 2
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Co i jak ma za związek komputera z ruchem i materią. Chyba, że wyrzucę komputer powiedzmy z trzeciego piętra. Będzie materia komputera i ruch spadającego komputera.

układ procesora - czytaj przewód, ciało, materia, przestrzeń
system procesu - czytaj strumień, czynność, ruch, czas

system procesu i układ procesora są wynikiem najwyższego opanowania przez człowieka czasu i przestrzeni

układ molekuł procesora i system fal procesu jest pod kontrolą człowieka

W procesorze nie ma molekuł, których człowiek nie ustawił, w procesie nie ma fal, których człowiek nie wywołał.

Możesz przyjąć generalnie, że wszystkie ludzkie narzędzia i wszystkie ludzkie działania z tymi narzędziami mają charakter procesora i procesu, przewodu i strumienia, ciała i czynności, materii i ruchu, przestrzeni i czasu, nad którymi człowiek panuje.

-----------
Wciąż nie chcesz dostrzec hardwareu i softwareu

pl.wikipedia.org/wiki/Sprzęt_komputerowy
pl.wikipedia.org/wiki/Oprogramowanie

choć ze 100x wskazywałem Ci je jako bardzo dosadny przykład dualizmu rzeczywistości

zauważ wreszcie to, że hardware jest materią a software ruchem.
08-11-2019 10:35 
 0 na 2
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Wyobraź sobie człowieka zanurzonego po pas w falującym morzu.
W spoczynku wszystko jest równe, częstotliwość fal, długość fal.

Kiedy jednak człowiek zaczyna postępować wprzód i w tył przedmiot obserwacji ulega przemianie.

Fale zaczynają się zakrzywiać, częstotliwość, długość fal a nawet wysokość fal zmieniać.

Dlaczego?

Znaczenie ma to, czego na pierwszy rzut oka nie widać.
- ciśnienie wody
- gęstość wody
- napięcie fali
- natężenie fal

Kiedy człowiek postępuje naprzód napięcie fali rośnie.
To ów napięcie jest nową wyższą formą wiązania człowieka ze źródłem fal przed nim.
Kreacja tego nowego wiązania kosztuje falę rozpad, przez co ta ulega wydłużeniu i zakrzywieniu.

Czego na pierwszy rzut oka nie widać pomiędzy przedmiotem obserwacji a obserwatorem obierającym promieniowanie przedmiotu obserwacji istnieje pewne napięcie w falach elektromagnetycznych. Wystarczy, że obserwator poruszy się względem przedmiotu obserwacji, żeby to napięcie zmieniło swoją wielkość.

Jeżeli zaczniesz poruszać się w kierunku źródła promieniowania, bo będziesz je widział tak jak w szkle powiększającym z tymi samymi aberracjami co w soczewce, obraz zacznie Ci się wykrzywiać.

Jeżeli będziesz postępował w odwrotną stronę, będziesz widział jak w soczewce pomniejszającej, także ze wszystkimi aberracjami.



08-11-2019 10:59 
 0 na 2
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Możemy zrobić taki eksperyment.

W dużej pustej hali staniesz naprzeciw ściany w odległości powiedzmy 10m, skierowany do niej. Na ścianie powieśmy głośnik, który będzie emitował fale dźwiękowe o określonej częstotliwości. W pewnej odległości za Tobą stanie duży samochód ciężarowy, powiedzmy elektryczny, żeby jego praca nie zagłuszała dźwięku głośnika.

Samochód stoi w spoczynku nic się nie dzieje, słyszysz fale o jednakowej częstotliwości, badasz ich rozkład w przestrzeni dookoła Ciebie, równe długości.

Samochód rusza z impetem w twoim kierunku, jadąc prosto na Ciebie i głośnik, przed którym stoisz i wszystko się zmienia. Częstotliwość fali zwiększa się a długości fal w twoim otoczeniu stają się nierówne wskazując na zakrzywienie.

Dlaczego?

Wskutek zwiększonego napięcia falowego pomiędzy głośnikiem i rozpędzonym samochodem powstało nowe wiązanie na linii głośnik-samochód, na której się znajdujesz, co kosztuje załamanie fali i jej rozpad.

Zakrzywienie fali, którego doznajesz to jej rozpad, który jest ściśle związany z kreacją nowego wiązania między samochodem i głośnikiem.
Gdybyś miał sposobność zbadania, w twojej pozycji, łącznej masy samochodu i głośnika w czasie postępu samochodu i załamania fali, to stwierdziłbyś wzrost ich łącznej masy.
08-11-2019 11:35 
 0 na 2
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Efekt Dopplera - zjawisko obserwowane dla fal, polegające na powstawaniu różnicy częstotliwości wysyłanej przez źródło fali oraz rejestrowanej przez obserwatora, który porusza się względem źródła fali. Dla fal rozprzestrzeniających się w ośrodku, takich jak na przykład fale dźwiękowe, efekt zależy od prędkości obserwatora oraz źródła względem ośrodka, w którym te fale się rozchodzą. W przypadku fal propagujących bez udziału ośrodka materialnego, jak na przykład światło w próżni (w ogólności fale elektromagnetyczne), znaczenie ma jedynie różnica prędkości źródła oraz obserwatora.
pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Dopplera

Może to rozwinę.

Efekt nie zależy tylko od prędkości obserwatora względem źródła, zleży bowiem także od masy obserwatora i masy źródła. (także masy i prędkości ośrodka, jeśli jest odrębny od źródła i obserwatora)

Żadna fala nie ma prawa opuścić materii, fałszem jest propagacja fal poza materią, bowiem wiązania są wyłącznym propagatorem działań. Fala jest zawsze czynnością molekuły.
Propagatorem promieniowania w tzw. "próżni" są globalne oddziaływania grawitacyjne.

Każda fala, której częstotliwość i długość ulega zmianie ulega także zakrzywieniu.

Fale w efekcie Dopplera nie są okrągłe lecz eliptyczne, przy czym ich eliptyczność można stwierdzić jedynie w przestrzeni ośrodka obserwacji, który rejestruje zmienioną częstotliwość i długość.
Gdybyśmy chcieli zatem stwierdzić zakrzywienie fali, w której detektor stwierdza efekt Dopplera, to musielibyśmy badać rozkład fali w przestrzeni detektora a nie poza nią, bo to jego działanie jest przyczyną załamania fali.

----------------
Mój inny pomysł na eksperyment. Wpływ masy membrany głośnika na efekt Dopplera.
Dwa głośniki o identycznym rozmiarze ale różnej masie membrany, wydające dźwięki o identycznej częstotliwości i jednakowym natężeniu.

Kiedy oba głośniki będziemy oddalać i zbliżać w obu przypadkach powstanie efekt Dopplera i w obu przypadkach różny, dlatego, że na efekt wpłynie masa źródła dźwięku.
08-11-2019 15:31 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Właściwa interpretacja graficzna efektu Dopplera powinna wyglądać tak:





co oznacza, że jeżeli tylko obserwator i przedmiot obserwacji poruszą się względem siebie, wówczas pojawia aberracja - zniekształcenie.

Im większa prędkość tym większa aberracja.
Im mniejsza masa przedmiotu obserwacji względem masy obserwatora tym aberracja większa.

Zjawisko Dopplera dla dwóch źródeł w jednakowym ruchu ale o różnej masie, przyniesie odmienną aberrację.

Zniekształcenie przedmiotu obserwacji w "ruchu" będzie miało ten sam charakter co aberracja optyczna
pl.wikipedia.org/wiki/Aberracja_optyczna

co będzie związane z napięciem falowym i natężeniem fal.

--------------
Nie rozumiem dlaczego nie mogę znaleźć nic o napięciu falowym.
Każda fala generuje napięcie pomiędzy źródłem a odbiornikiem.
Napięcie falowe jest związane z wysokością fazy.
To właśnie zmiana tego napięcia wywołana ruchem źródła względem odbiornika jest przyczyną załamania fali / ugięcia / aberracji.
08-11-2019 16:29 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

W skokach Blob Launch obserwujemy transformację energetyczną
youtu.be/aQ9xGIoqpUg

zauważ ten moment, w którym jedni ludzie spadli już na poduszkę ale człowiek na jej drugim końcu jeszcze się od niej nie oderwał. Ułamek sekundy kiedy dla Ciebie jako zewnętrznego obserwatora układ staje w spoczynku.

Gdybyś w tym właśnie momencie cokolwiek spróbował z tego układu wyrwać za nic nie dałbyś rady, bo w tym właśnie momencie wewnętrzna fala wywołała takie napięcie między elementami układu, że względem Ciebie on zyskuje masę.
Z twojej perspektywy to jest chwilowe przeobrażenie ruchu w materię.

Jeżeli dwie kule bilardowe zderzą się przy względne dużej prędkości, to jest taki moment, że dla Ciebie obie bile, zanim wskutek załamania wewnętrznej fali rozpadną się, znajdą się względem Ciebie w stanie spoczynku.
W tym właśnie momencie, w tym ułamku sekundy kiedy obie bile połączone zatrzymały się względem Ciebie, wewnętrzne napięcie fali tak je ze sobą związuje, że przy użyciu całej swojej siły nie poradziłbyś ich rozdzielić.

Nie poradziłbyś ich rozdzielić dlatego, że ruch (energia) przyjmuje postać materii (energia) i układ zyskuje względem Ciebie sporą masę, której nie ma w ruchu.
08-11-2019 19:34 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Jeżeli zaczniesz poruszać się z ogromną predkoscia w kierunku emitera promieniowania, w twoich oczach emiter zacznie poszerzać się i będzie emitowal coraz krótsze fale o wyższej energii. W twoich oczach jego masa będzie malec a temperatura rosnąć. Jego kształt zacznie wyginac się.
08-11-2019 23:01 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Promieniowanie to zaburzenie grawitacji, to zniekształcenie pola grawitacyjnego, to fala grawitacyjna.

Doznanie jakiegokolwiek ruchu to doznanie fali grawitacyjnej.

11 lutego 2016 LIGO ruszył się. Naukowcy dzięki temu eksperymentowi odkryli tylko i aż, że LIGO ruszył się. Ruch LIGO był tym samym ruchem jaki obserwujemy wszędzie dookoła z tym, że w nieco większej skali.
pl.wikipedia.org/wiki/LIGO

Ażeby zbadać zniekształcenia pola grawitacyjnego między galaktykami, wystarczy umieścić emiter i detektor w wannie pełnej wody i emulować międzygalaktyczne scenariusze zdarzeń a falowanie wody prawidłowo opisze zniekształcenia pola grawitacji.
08-11-2019 23:55 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Czysto teoretycznie
gdybyśmy taki nie supersymetryczny magnes sztabkowy



obracali w osi wzdłużnej w prędkości obrotowej 299792458 obrotów na sekundę,

ten z uwagi na swój kształt powinien zacząć emitować promieniowanie elektromagnetyczne o długości 1m.

Pole elektryczne objawiłoby się jako zaburzenie pola magnetycznego, tzn. fala pola magnetycznego.

Co też sugeruje, że obserwacja promieniowania jest niczym innym jak obserwacją ruchu źródła.
09-11-2019 11:43 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
Ostatnia wypowiedź cofam, muszę to przemyśleć, układ 3 ciał to zbyt złożony. Pozostanę w przemysleniach na etapie obserwator, przemiot obserwacji i nadcialo, które wiąże obserwatora z przedmiotem obserwacji, czyli eter.

W wyobrazemiu siebie i przedmiotu obserwacji zanurzonych w wodzie, w spoczynku i w ruchu, ze wszelkimi zniekształceniami eteru czyli wyobrazonej wody.
09-11-2019 23:10 
 Ocena 1 na 1
banowany za poglądy (66 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnij tą tajemniczą transformację ruchu i materii.

Tu jest wg mnie trochę o tym
youtu.be/3_WgkVQWtno

Jak może zostać znieksztalcony eter przez cialo w ruchu, przyjmując tylko teoretycznie, że eter jest taki rownoliniowy.

Bo w rzeczywistości jest znieksztalcony pewnie jak strumień górski we wszystkich kierunkach.

Eter rozumiany jako pole globalnych oddziaływań grawitacyjnych.
10-11-2019 13:15 
 Ocena 1 na 1
do 10 banow sztuka (29 punktów)
(zablokowany)
>Energia nie ginie ale przekształca się w inną postać.

Jedną postacią jest ruch drugą materia, między którymi energia transformuje.

Wyobraź sobie strumień, falę, ruch.
Wyobraź sobie, że ten strumień natrafia na dowolny opór.

Ruch zmienia się, następuje spowolnienie.
Ale nie tylko, bo pojawia się napięcie falowe, naprężenie strumienia, które staje się wiązaniem wszystkich cząstek strumienia.

Cialo strumienia zyskuje nowe wiązanie, które jest wzrostem jego masy.

Mam pomysł na eksperyment.
Przekroczenie zbiornika wody w spoczynku i w ruchu.

Spróbuj sprawdzić jaki opór stawi Ci woda w spoczynku i woda rozfalowana.

Jestem pewien, ze rozfalowana woda będzie stwarzać większy opór, bo napięcie falowe doda wodzie bezwladnosc.

------
Choć może prościej będzie zbadać zmianę oporu przewodu w polu elektromagnetycznym.
Opór opromieniowanego przewodu wzrośnie.
10-11-2019 13:36 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Energia nie ginie ale przekształca się w inną postać.
>Jedną postacią jest ruch drugą materia, między którymi energia transformuje.
>Wyobraź sobie strumień, falę, ruch.
>Wyobraź sobie, że ten strumień natrafia na dowolny opór.
>Ruch zmienia się, następuje spowolnienie.
>Ale nie tylko, bo pojawia się napięcie falowe, naprężenie strumienia, które staje się wiązaniem wszystkich cząstek strumienia.
>Cialo strumienia zyskuje nowe wiązanie, które jest wzrostem jego masy.
>Mam pomysł na eksperyment.
>Przekroczenie zbiornika wody w spoczynku i w ruchu.
>Spróbuj sprawdzić jaki opór stawi Ci woda w spoczynku i woda rozfalowana.
>Jestem pewien, ze rozfalowana woda będzie stwarzać większy opór, bo napięcie falowe doda wodzie bezwladnosc.
>------
>Choć może prościej będzie zbadać zmianę oporu przewodu w polu elektromagnetycznym.
>Opór opromieniowanego przewodu wzrośnie.

A Ty wyobraź sobie, że gówno mnie te Twoje majaczenia obchodzą. Sam sobie rób te doświadczenia. Idź do lekarza, bo tak zwichrowanego faceta ponad 40-to letniego, po uniwerku jest niemożliwością spotkać. Naucz Ty się pisać po polsku. Ja nie będę zatrudniał do głupiej korespondencji tłumacza z polskiego na polski i fizyka by debatować co autor tego strasznej pisaniny miał na "myśli" przedstawiając taki bełkot. Przedtem musielibyśmy się upić, bo na trzeźwo nie można tego absolutnie czytać.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
10-11-2019 16:05 
 Ocena 1 na 1
do 10 banow sztuka (29 punktów)
(zablokowany)
>Idź do lekarza, bo tak zwichrowanego faceta ponad 40-to letniego, po uniwerku jest niemożliwością spotkać. Naucz Ty się pisać po polsku.

Czego nie rozumiesz?
Badasz opor przewodnika potem zbliżasz go np. do działającego transformatora i badasz opór jeszcze raz.

Porownujesz wyniki.
Opór się zwiększa.

Wy to sobie ponazywaliscie w dziesiątkach sił i oporów od nazwisk badaczy a ja to redukuje do nadrzędnego pojęcia transformacji ruchu i materii.
11-11-2019 20:44 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Czego nie rozumiesz?

Nie rozumiem jakim cudem tak ciężki matoł, żyjący w urojonym świecie, wymyślający własną ekonomię, socjologię, historię, medycynę, fizykę i matematykę, zdał w Polsce maturę i skończył studia, Ekonomicznym uniwersytecie we Wrocławiu

Panie profesorku Kaleto, rektorku powiatowego uniwersyteciku, za ile gęsi sprzedajesz dyplomy???

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
12-11-2019 05:04 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Czego nie rozumiesz?
>Nie rozumiem jakim cudem tak ciężki matoł, żyjący w urojonym świecie, wymyślający własną ekonomię, socjologię, historię, medycynę, fizykę i matematykę, zdał w Polsce maturę i skończył studia, Ekonomicznym uniwersytecie we Wrocławiu
>Panie profesorku Kaleto, rektorku powiatowego uniwersyteciku, za ile gęsi sprzedajesz dyplomy???

Przyznam że ja też nie rozumiałem. Teraz widzę po reformach w edukacji i oświacie w szkołach publicznych, tacy absolwenci jak powyższy matoł zostają nauczycielami zawodu, choćby i działają jak przekaźnik elektroenergetyczny pośredniczący, element automatyki, który ma za zadanie, brutalnie powiedzieć, "rozmnożenie" styków pomocniczych i mnożenie liczby obwodów elektrycznych, gdzie każdy obwód może obsługiwać inne urządzenie towarzyszące. Stąd i może separować obwody z różnymi napięciami roboczymi.
W tym skrajnym przypadku analogia jest oczywista. Taki matoł głosi swoje dyrdymały publicznie nie bacząc nawet o jakość tych dyrdymałów. Nie wiem ilu forumowiczów go czyta, ale zdarza się często że jest "plusowany" nawet. Czyli mnoży swoje bzdety co mi nie zaszkodzi, ale szkodzi na pewno opinii i jakości tego forum, dumnie nazwanego "Racjonalista". Bo są i tacy, tylko ciekawi, tylko czytający. Na pewno będą zniesmaczeni widząc taką pisaninę, na jak dotąd szanowanym forum, nazwanego się dumnie "Racjonalista". Ilość zaś "plusujących" osób świadczy też o ilości osób podobnie, czytaj zgodnie, "myślących" jak opisany delikwent. Jest to zaraźliwe, bo inni nie widząc reakcji Kolegium moderacyjnego, uważają, że im też ujdzie pisanie byle czego na sucho. A tak tu ci wywalani na innych forach, dają sobie upust swoim frustracjom na Racjonaliście.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
12-11-2019 05:26 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Czego nie rozumiesz?

Ciebie.

>Badasz opor przewodnika potem zbliżasz go np. do działającego transformatora i badasz opór jeszcze raz.

Po co? Opór elektryczny przewodnika (rezystancja) jest właściwością materiału z jakiego wykonany jest przewód i nie zależy od żadnego zbliżania do transformatora.

>Porownujesz wyniki.
>Opór się zwiększa.

Megabrednia.

>Wy to sobie ponazywaliscie w dziesiątkach sił i oporów od nazwisk badaczy a ja to redukuje do nadrzędnego pojęcia transformacji ruchu i materii.

Następna megabrednia.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
j23a (1186 punktów)
>>Czego nie rozumiesz?
>Ciebie.
>>Badasz opor przewodnika potem zbliżasz go np. do działającego transformatora i badasz opór jeszcze raz.
>Po co? Opór elektryczny przewodnika (rezystancja) jest właściwością materiału z jakiego wykonany jest przewód i nie zależy od żadnego zbliżania do transformatora.

Twój przedmówca myli klasyczny przewodnik z elementami Josepsona
12-11-2019 18:45 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Czego nie rozumiesz?
>>Ciebie.
>>>Badasz opor przewodnika potem zbliżasz go np. do działającego transformatora i badasz opór jeszcze raz.
>>Po co? Opór elektryczny przewodnika (rezystancja) jest właściwością materiału z jakiego wykonany jest przewód i nie zależy od żadnego zbliżania do transformatora.
>Twój przedmówca myli klasyczny przewodnik z elementami Josepsona

Z tego wynika, że nie wie o czym pisze. Gdyby zastrzegł o czym pisze może i bym zwrócił uwagę. Słowo "opór" ma rozległe pole do pojmowania. Przyjąłem więc jego znaczenie tak jak mi się skojarzyło. To, że nie napisał, dowodem jest, że jest absolutnym dyletantem. Ja bym nie ośmielał się pisać o liturgii, bo po prostu się na tym nie znam. On natomiast pisze o wszystkim, czyli człowiek-orkiestra.
Na marginesie. Jest tak nikła możliwość reakcji przewodu, ale wtedy muszą być spełnione pewne warunki. A on nie napisał o jaki opór mu chodzi. Przewód musi tworzyć obwód elektryczny zamknięty. Wtedy może przepłynąć prąd elektryczny indukowany przez transformator. Wtedy można mówić o jakimś oddziaływaniu, ale nie o rezystywności przewody. Tak jak wyładowanie atmosferyczne powoduje powstanie przepięć w czasie wyładowania między instalacją odgromową a przewodami elektrycznymi w domu. Tak o ile będą leżały równolegle do przewodu odgromowego i dość blisko (przez grubość muru). To mamy wtedy do czynienia z tzw. transformatorem powietrznym powodującym lokalne przepięcia niszczące nieraz delikatną elektronikę urządzeń domowych. Ale nie ma żadnych "oporów". To po pierwsze. Transformator wytwarza wokół siebie pole elektryczne, ale tylko wtedy gdy jest "goły", to znaczy nie osłonięty żadną metalową przeszkodą. Energetyczne transformatory sieciowe są zatopione w metalowej kadzi z olejem chłodzącym. Wtedy pole transformatora nie wychodzi na zewnątrz. Transformatory zasilające urządzenia nie mają osłony więc troszkę to pole można pomiarami na zewnątrz sprawdzić. Dlaczego? Jest to tzw. pole rozproszenia, które by wykorzystać maksymalnie strumień magnetyczny w rdzeniu metalowym (chodzi o pole przekroju rdzenia transformatora, projektuje się na przenoszenie wielkości strumienia na zakręcie histerezy magnetycznej). To jest pewna granica ograniczająca możliwość transformowanej mocy. Nie zawsze można do tych warunków się dostosować przy chwilowych większych obciążeniach jak zakładał projekt. Rezystancja przewodu, jakiegoś odcinka, nie ulega zmianie po zbliżeniu źródła pola magnetycznego. To jest odkrycie bez potwierdzenia dowodami i eksperymentami niejakiego Krystkona nb. ekonomisty. Wybacz, ale facet jest denny, a może i poniżej. Robię Tobie jakiś wykład nie zgłębiając się w szczegóły, które są ciekawsze, bo tak winienem matołowi wyjaśnić, bo inaczej się nie da. A prostacki przewód nie jest elementem Josephsona. No bo gdzie tu mowa o nadprzewodnictwie przy temperaturach bliski zera bezwzględnego. Zresztą on tego nie wie. Ale czy ten matoł, za którego winno być wstyd Polakom, w ogóle coś wie? Przeczytaj jak widzi technikę wykonywania pomiarów jakie należy dokonać! Nie wierzę, że tacy idioci chodzą po ziemi. Teraz będę musiał jednak zmienić opinię. CHODZĄ! I mają się dobrze.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
14-10-2019 15:33 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> Skoro prędkość światła ma się zmieniać w zależności od tego, czy tramwaj świeci w stronę gwiazdozbioru Wodnika, czy gdzie indziej, to co w tym świetle ma się zmieniać: częstotliwość czy długość fali?
> Częstotliwość i długość fali zależą filozofie od tego, z jakiego układu odniesienia się je mierzy.

Oczywiście wszystko mierzymy w jednym układzie, powiedzmy układzie Ziemi.

Tramwaj stoi na przystanku i świeci swoim jedynym reflektorem z grubsza w stronę gwiazdozbioru Wodnika. Następnie rusza, objeżdża pętlę i znowu staje na przystanku świecąc reflektorem w przeciwną stronę. Ponoć z punktu widzenia motorniczego prędkość światła wysyłanego z reflektora ma być różna na tych dwóch przystankach. Prędkość światła c jest związana z długością fali λ oraz częstotliwością f wzorem c = λf. Jak c ma się zmieniać, to co ma się zmieniać, λ czy f?
20-10-2019 00:21 
 0 na 2
szostek (349 punktów)
>Tramwaj stoi na przystanku i świeci swoim jedynym reflektorem z grubsza w stronę gwiazdozbioru Wodnika. Następnie rusza, objeżdża pętlę i znowu staje na przystanku świecąc reflektorem w przeciwną stronę. Ponoć z punktu widzenia motorniczego prędkość światła wysyłanego z reflektora ma być różna na tych dwóch przystankach. Prędkość światła c jest związana z długością fali λ oraz częstotliwością f wzorem c = λf. Jak c ma się zmieniać, to co ma się zmieniać, λ czy f?

Ale czego konkretnie nie rozumiesz? Co się ci nie zgadza?
21-10-2019 19:54 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Prędkość światła c jest związana z długością fali λ oraz częstotliwością f wzorem c = λf. Jak c ma się zmieniać, to co ma się zmieniać, λ czy f?
> Ale czego konkretnie nie rozumiesz? Co się ci nie zgadza?

Ależ ja doskonale rozumiem dlaczego wykręcasz się od odpowiedzi. Więc kawa na ławę: atom cezu 133 znajdując się początkowo w górnym podpoziomie struktury nadsubtelnej poziomu podstawowego przechodzi do dolnego podpoziomu wysyłając promieniowanie o częstotliwości f = 9 192 631 770 Hz i długości fali λ = 32,612 255 71 mm. Jeżeli twierdzisz, że c się zmienia w zależności od kierunku emisji, gdy tymczasem c = λf, to co się zmienia, λ czy f?
21-10-2019 22:56 
 0 na 2
szostek (349 punktów)
> Więc kawa na ławę: atom cezu 133 znajdując się początkowo w górnym podpoziomie struktury nadsubtelnej poziomu podstawowego przechodzi do dolnego podpoziomu wysyłając promieniowanie o częstotliwości f = 9 192 631 770 Hz i długości fali λ = 32,612 255 71 mm. Jeżeli twierdzisz, że c się zmienia w zależności od kierunku emisji, gdy tymczasem c = λf, to co się zmienia, λ czy f?

To oczywiste, że jeżeli atom cezu emituje promieniowanie o jakiejś częstotliwości, to jeżeli propaguje ono w różnych kierunkach z różnymi prędkościami, to ma różne długości fali w różnych kierunkach. Jednak w dalszym ciągu nie napisałeś Fizyk jaki masz z tym problem?
22-10-2019 14:55 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>to jeżeli propaguje ono w różnych kierunkach z różnymi prędkościami

A propaguje w różnych kierunkach z różnymi prędkościami?
22-10-2019 21:43 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>>to jeżeli propaguje ono w różnych kierunkach z różnymi prędkościami
>A propaguje w różnych kierunkach z różnymi prędkościami?

Nie ma żadnych eksperymentalnych powodów, twierdzić, że prędkość światła w próżnie jest taka sama w każdym kierunku. Jednocześnie istnieje wiele teorii zgodnych z eksperymentamia, w których jednokierunowa prędkość światła w próżni zależy od kierunku emisji.
23-10-2019 02:34Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>>to jeżeli propaguje ono w różnych kierunkach z różnymi prędkościami
>>A propaguje w różnych kierunkach z różnymi prędkościami?
>Nie ma żadnych eksperymentalnych powodów, twierdzić, że prędkość światła w próżnie jest taka sama w każdym kierunku. Jednocześnie istnieje wiele teorii zgodnych z eksperymentamia, w których jednokierunowa prędkość światła w próżni zależy od kierunku emisji.

LOGIKA (zasadniczo pojawia sie kwestia "ktorej konkretnie wersji eteru wlasciwie szukamy"..absolutnej,statycznej, dynamicznej, wirujacej, zmiennej? ..substancji, czastki barionowej, sily, moze oddzialywania ?)

(kazda z wersji wymaga innego eksperymentu = inny rodzaj/kategoria eteru odmiennie wplynie na pomiar jednokierunkowej predkosc swiatla)

Pytanie : ETER PRZYCIAGA CZY ODPYCHA PROMIEN SWIATLA, MOZE ZWALNIA LUB PRZYSPIESZA, ROZCIAGA GO.. WYDLUZA ?

(jaki jest zakladany przez autora wplyw postulowanego niewidzialnego czynnika na swiat rzeczywisty)


Jedyna w tym wypadku szansa by ukazac cokolwiek w warunkach ziemskich jest eksperyment MM w duzej skali, czyli LIGO (przy okazji najwieksza dostepna ~paraproznia <- jedyna mozliwosc realnego doswiadczenia) ale te raczej chyba nic nie wykazalo. Czestotliwosc fali lasera powinna stale reagowac z eterem, jak rowniez wraz z samym obrotem planety (maszyneria pomiarowa porusza sie) zmieniac sie na dlugosci 4 kilometrow w ramionach L detektora oddzialowujac z polem eteru (nic takiego nie zachodzi lub nie da sie tego wykryc/"ani wykluczyc")

ZIEMIA PODLEGA STALEJ DYNAMICE podobnie jak uklad sloneczny(pomijajac ekspansje calego kosmosu i ruch galaktyk), nie istnieje zatem w kosmosie powtarzalna pozycja planety i pomimo pozornie na papierze ukazanej identycznej rotacji (wokol gwiazdy), nigdy nie wraca ona do tej samej pozycji wzgledem statycznego nieskoczonego eteru i nawet jesli ow super uklad odniesienia ("ponad materialnym wszechswiatem") istnialby to i tak nie da sie praktycznie wyznaczyc kiedykolwiek ani stalego dystansu pomiarowego miedzy miernikami by wyznaczyc jednokierunkowa predkosc swiatla, ani jedynego niezmiennego kierunku - absolutnego wyznacznika - "strzalki eteru"

(kolejny problem)

ZMIANY PREDKOSCI SWIATLA MUSZA BYC MNIEJ NIZ ZNIKOME, a znaczy to ze sa niemal NIEWYKRYWALNE (zaden eksperyment nawet w XXI wieku nie wykazal zmiennej jednokierunkowej predkosci swiatla)

Jedyna poza LIGO szansa sprawdzic czy swiatlo rozchodzi sie z rozna predkoscia jest wyslanie w dwoch przeciwnych Ziemi kierunkach urzadzen emitujacych i empiryczny pomiar ..tyle ze wiadomo (jak zwykle) jest to niewykonalne

[nawet jesli to niemozliwe byloby kiedykolwiek dokladne okreslenie polozenia oddalonych od siebie np o 10 sekund swietlnych po obu "idealnie przeciwnych" stronach planety miernikow w lini perfekcyjnie przecinajacej Ziemie ..podobnie jak wytworzenie warunkow idealnej prozni = pomiar / POZYCJA zawsze bedzie zaburzona ze wzgledu na dynamike kosmosu]

Jesli "statyczny nieskonczony absolutny uklad inercjalny ponad wszystkim" -> eter nigdy nie wykryty zostal w zadnej reakcji chemicznej, ani rozpadzie promieniotworczym, wzbudzeniu detektora/atomu ..a nawet jego postulowany wplyw chocby na swiatlo jest zaden / zerowy "~znikomy", dodatkowo "eksperymenty" (JEDYNIE ZAUWAZENIA-GDZIE TU MOWA O PRAKTYCZNYM WYKORZYSTANIU) niewykonalne ..to po jaki czort ladowac srodki(wlasna energie -czas zycia) do momentu gdy choc pojawia sie jakiekolwiek pozory ..pojedyncza przeslanka ze eter w formie proponowanej przez jego autorow 19 wieku rzeczywiscie realnie istnieje.

(medycyna - nauka empiryczna - odkrycie by bylo uznane musi byc wielokrotnie, niezalenie wykazane i potwierdzone = "przeslanka" nie swiadczy o niczym)

Ogolnie w watku we "wlasciwej debacie miedzy tytulowanymi fizykami" odbywa sie troche kabaret w stylu : UDOWODNIJ MI ZE ETER NIE ISTNIEJE ha! ..a ze nie da sie tego ni jak empirycznie sprawdzic to postulujacy niewidzialny byt uznaje go za jak najbardziej rzeczywisty(w sensie fizycznym) = twor materialny i spor bedzie ciagnal sie w nieskonczonosc (slepa uliczka).

Higgs zaproponuje zamiast eteru "nieskonczone statyczne pole Higgsa", ktos inny moze zapostulowac "niemal niewykrywalne pole Waldiego" ..nie robi to wiekszej roznicy.

Zadnego z wykreowanych metoda nieempiryczna hipotetycznych bytow nigdy nie da sie wykluczyc gdyz sa one jak "sredniowieczne duchy" niezwiazane jakakolwiek reakcja z rzeczywistym swiatem.

("zawsze wykazuja aktywnosc jedynie w ekstremalnie ekstremalnych i bardzo wyszczegolnionych warunkach")

.
22-10-2019 20:34 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
>To oczywiste, że jeżeli atom cezu emituje promieniowanie o jakiejś częstotliwości, to jeżeli propaguje ono w różnych kierunkach z różnymi prędkościami, to ma różne długości fali w różnych kierunkach.

Czyli mając laser cezowy dałoby się mierząc długość fali określić bardzo dokładnie kierunek naszego dryfu względem eteru.. to pewnie tak ustalono te 369km/s.

W sumie kręcąc żarówką na kablu pewnie dałoby się uzyskać podobny efekt wykorzystując efekt Dopplera. Z takim samym efektem, prosto i skutecznie.
22-10-2019 23:15 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>Czyli mając laser cezowy dałoby się mierząc długość fali określić bardzo dokładnie kierunek naszego dryfu względem eteru.. to pewnie tak ustalono te 369km/s.

To bardzo dobry pomysł. Obawiam się jednak, że pomiar długości fali światła nie jest wystarczająco precyzyjny. Pomiar długości fali przypisanej fotonowi musiałby być wykonany z dokładnością do 1/1000.

Prędkość 369,3 km/h = 0.001232⋅c została obliczona na podstawie anizotropii mikrofalowego promieniowania tła. Czyli zostało założone, że mikrofalowe promieniowanie tła jest jednorodne w eterze (przestrzeń jest jednorodna). My się poruszamy względem eteru, czyli jesteśmy w innym układzie niż eter. Dlatego fotony tego promieniowania mają inną energię (czyli także częstotliwość) w zależności od tego z jakiego kierunku do nas docierają. Docierające z jednej strony kosmosu mają więcej energii, z drugiej mniej.

W tamtym pytaniu o częstotliwość światła cezu sytuacja była inna. Cez miał się znajdować w tym samym układzie co obserwator, ale może patrzeć na ten cez z różnych kierunków. Fizyk zadaje pytania, na które nie można odpowiedzieć bez odniesienia się do konkretnych eksperymentów albo konkretnej teorii. W jednym z artykułów pokazałem, że w ramach STW można wyprowadzić różne dynamiki. W ramach każdej z tych dynamik dynamika fotonu może być trochę inna. Dzisiaj nie wiadomo, który z tych modeli jest najbliższy rzeczywistości, bo fizyka teoretyczna jest w tragicznym stanie i banda fachowców blokuje niezależne badania na ten temat. Dlatego odpowiedziałem temu fachowcowi Fizykowi coś oczywistego, co nie zależy od tego jaka dynamika jest najlepszym modelem. Powiedziałem rzecz oczywistą, że jeżeli cez emituje fotony w każdym kierunku o tej samej częstotliwości, to jeżeli mają inną prędkość to muszą mieć inną długość przypisanej im fali.

Ale nie ma pewności, że cez emituje fotony o tej samej częstotliwości, w każdym kierunku przestrzeni nawet w swoim układzie odniesienia, jeżeli się porusza względem eteru. Musiałbym zobaczyć na ten temat wyniki jakichś eksperymentów. Takie pomiary może były robione, a może nie, kto to wie

>W sumie kręcąc żarówką na kablu pewnie dałoby się uzyskać podobny efekt wykorzystując efekt Dopplera. Z takim samym efektem, prosto i skutecznie.

Nie wiem, musiał bym zobaczyć dokładniejszy opis takiego eksperymentu.
22-10-2019 23:51 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
>>Czyli mając laser cezowy dałoby się mierząc długość fali określić bardzo dokładnie kierunek naszego dryfu względem eteru.. to pewnie tak ustalono te 369km/s.
>To bardzo dobry pomysł. Obawiam się jednak, że pomiar długości fali światła nie jest wystarczająco precyzyjny. Pomiar długości fali przypisanej fotonowi musiałby być wykonany z dokładnością do 1/1000.
Ta 1/1000 jakiś problem dla współczesnej fizyki i fachowców postulujących zmienną prędkość światła? Długość fali cezu da się wyznaczyć i badać z więcej niż 12 cyframi znaczącymi, zegar cezowy myli się o sekundę na 100 mld lat, a tu 1/1000 to problem? Przecież chyba wystarczyłby pryzmat, laser odpowiedniej mocy i ekran w pewnej odległości od pryzmatu. Położenie prążka zależne od azymutu względem kierunku przesuwania się eteru dałoby się pewno gołym okiem obejrzeć. Odpalamy, zaznaczamy, przekręcamy i mamy cezowo na białym że po zmianie kąta wiązka się odsunęła od zaznaczonej pozycji.

>Ale nie ma pewności, że cez emituje fotony o tej samej częstotliwości, w każdym kierunku przestrzeni nawet w swoim układzie odniesienia, jeżeli się porusza względem eteru.
A to jakiś problem? Niech sobie cez generuje sygnał zawsze w tę samą stronę, dodamy jeszcze lustro w naszym układzie i kręcimy tylko lustrem zamiast całym laserem.

A swoją drogą czy w STE jest coś na tyle pewnego, by można to badać? No, może poza tym, że eter jest..

>>W sumie kręcąc żarówką na kablu pewnie dałoby się uzyskać podobny efekt wykorzystując efekt Dopplera. Z takim samym efektem, prosto i skutecznie.
>Nie wiem, musiał bym zobaczyć dokładniejszy opis takiego eksperymentu.
Naprawdę żaden 'fizyk' od eteru nie wpadł na taki pomysł? No, chyba że przy eterze nie ma efektu Doplera..
23-10-2019 01:13 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>Ta 1/1000 jakiś problem dla współczesnej fizyki i fachowców postulujących zmienną prędkość światła? Długość fali cezu da się wyznaczyć i badać z więcej niż 12 cyframi znaczącymi, ...

Nie jestem tego taki pewny. Jeżeli o tym czytałeś, to zapewne nawciskali ci kity, ponieważ powszechnie mylone są wyniki bezpośrednich pomiarów z tym, co wynika z jakichś pośrednich obliczeń.
Czyli zapewne ci fachowcy nie zmierzyli długości fali, tylko jej częstotliwość, a potem policzyli jej długość i pieprzą, że mierzą długość z olbrzymią dokładnością. Ale tak naprawdę mogli zmierzyć dokładnie częstotliwość, a nie długość fali. To jaką obliczą długość będzie zależało od tego jaką wstawią do wzoru prędkość światła

> ... zegar cezowy myli się o sekundę na 100 mld lat, a tu 1/1000 to problem?

Częstotliwość tykania cezu to chyba coś innego niż częstotliwość światła, które emituje. Ale mogę się mylić, bo konstrukcji zegarów atomowych jest bardzo dużo, a nie znalazłem dobrego opracowania, które by mi ten temat logicznie i zwięźle wyjaśniło.

Obawiam się, że pomiar długości fali z dokładnością do 1/1000 to może być problem. Z tego co wiem, najdokładniejsze bezpośrednie pomiary długości fali światła opierają się na interferometrze. Należy śrubą mikrometryczną przesuwać lustro i sprawdzać jak zmienają się prążki. Długości fali są małe, a 1/1000 tej długości to bardzo mało, dlatego to może nie być mierzalne. Dobrze byłoby się posłużyć światłem o długiej fali (bardzo czerwonym). Jeżeli znasz wyniki takich pomiarów to podaj źródło. Nie oczekuj, że ja znam wszystkie takie eksperymenty. Należy także być ostrożnym, bo wiele wyników jest fałszowanych przez cwaniaków, którzy myszą zrobić artykuły, a nigdy w życiu nic nie zmierzyli

> Przecież chyba wystarczyłby pryzmat, laser odpowiedniej mocy i ekran w pewnej odległości od pryzmatu. Położenie prążka zależne od azymutu względem kierunku przesuwania się eteru dałoby się pewno gołym okiem obejrzeć. Odpalamy, zaznaczamy, przekręcamy i mamy cezowo na białym że po zmianie kąta wiązka się odsunęła od zaznaczonej pozycji.

Być może. Nie zrozumiałem na czym dokładnie ma polegać eksperyment, który zaproponowałeś.

>A to jakiś problem? Niech sobie cez generuje sygnał zawsze w tę samą stronę, dodamy jeszcze lustro w naszym układzie i kręcimy tylko lustrem zamiast całym laserem.

No dobrze. Jestem prawie pewny, że częstotliwość fotonów emitowanych przez cez nie zależy w układzie cezu od kierunku ich emisji. Ale nie widziałem wyników takich pomiarów, dlatego o tym napisałem, że nie wiem. Jeżeli znasz jakieś prace na ten temat to proszę podaj.

>A swoją drogą czy w STE jest coś na tyle pewnego, by można to badać? No, może poza tym, że eter jest..

W STE jest tyle samo pewnego, co w STW, czyli niewiele
To tylko fachowcy i durnie recenzenci wciskają kity, że już wszystko wiedzą.
Wszystko co wydaje mi się ważne i jest możliwe do policzenia zamieszczam w artykułach.

A tutaj daję przykład artykułu, który pokazuje ewidentną sprzeczność w STW:
Franklin, "The lack of rotation in a moving right angle lever"
Autor twierdzi, że w tym artykule wyjaśnił ten błąd, ale jego wyjaśnienie to żadne wyjasnienie. Ten problem STW jest znany od ponad 100 lat, ale o tym się milczy

>>>W sumie kręcąc żarówką na kablu pewnie dałoby się uzyskać podobny efekt wykorzystując efekt Dopplera. Z takim samym efektem, prosto i skutecznie.
>>Nie wiem, musiał bym zobaczyć dokładniejszy opis takiego eksperymentu.
>Naprawdę żaden 'fizyk' od eteru nie wpadł na taki pomysł? No, chyba że przy eterze nie ma efektu Doplera.

Ale na jaki pomysł? Co konkretnie chciałbyś zmierzyć. Jeżeli mam zrozumieć o co Ci chodzi, to musisz być precyzyjny.
23-10-2019 21:13 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Częstotliwość tykania cezu to chyba coś innego niż częstotliwość światła, które emituje
Mości szostek, litości..

>> Przecież chyba wystarczyłby pryzmat [..]
>Być może. Nie zrozumiałem na czym dokładnie ma polegać eksperyment, który zaproponowałeś.
Pryzmat to takie coś, co rozszczepia światło białe na składowe, rysując pasek w kolorach tęczy. A składowe różnią się długościami fal. A gdyby tak oświetlić ów pryzmat raz zielono raz czerwono? Po załamaniu punkt na ekranie będzie się przesuwał (i oczywiście zmieniał kolor) zależnie od długości aktualnie padającej fali - odchylenie od zera, gdziekolwiek je umieścimy będzie proporcjonalnie do długości fali plus jakaś stała. Zatem jeżeli światło ma długość fali zależną jakoś od azymutu kierunku wiązki do kierunku płynięcia eteru to po padnięciu na pryzmat światło da na ekranie punkt (bo użyliśmy lasera) odchylony mniej lub bardziej zależnie od tegoż azymutu. Powinno zatem wystarczyć kręcenie cezowym laserem, który prawie na pewno generuje taką samą częstotliwość fotonów, który wycelowany jest w pryzmat, który załamuje wiązkę na ekran, które to trzy elementy są w stałej pozycji względem siebie, a całość można obracać - w dowolnej osi. W efekcie punkt na ekranie wyczynia harce swawole, a my mamy niepodważalny dowód na eter płynący z wyznaczoną prędkością stamtąd-tam.

>W STE jest tyle samo pewnego, co w STW, czyli niewiele
Niektórzy jednak podpierając się STW potrafią co nieco objaśnić. Kolory niektórych metali, powtarzalna lokacja w GPS, parę obserwowalnych fenomenów typu cząstka dolatuje do poziomu gruntu choć powinna się rozpaść po drodze.. pewnie znalazłoby się trochę. A co dałoby się wyjaśnić przez STE, najlepiej takiego przy czym STW rozkłada bezsilnie łapki? Albo i nie rozkłada, tylko rachunki zabijają?

>A tutaj daję przykład artykułu, który pokazuje ewidentną sprzeczność w STW
Słabo znam specjalistyczny angielski, żeby to ocenić. Co prawda jednak wszędzie, gdzie widzę słówko-klucz: paradoks, tam zawsze widzę 'nie wiem co to, więc wcisnę Ci kit [żebym ja fajnie wyglądał, a Ty też nie wiedział]' (albo co gorsza 'wiem, ale wcisnę Ci kit - dla zabawy'). Możesz streścić po polsku ów artykuł?

>>>>W sumie kręcąc żarówką na kablu pewnie dałoby się uzyskać podobny efekt wykorzystując efekt Dopplera. Z takim samym efektem, prosto i skutecznie.
>>>Nie wiem, musiał bym zobaczyć dokładniejszy opis takiego eksperymentu.
>Ale na jaki pomysł? Co konkretnie chciałbyś zmierzyć. Jeżeli mam zrozumieć o co Ci chodzi, to musisz być precyzyjny.
Pomysł, żeby pokręcić żarówką na kablu nad głową, a sąsiad zobaczył jak fajnie zmienia się kolor, mimo że żarówka jest zasilana i świeci tak samo. Jeżeli pokręcę żarówką na kablu odpowiednio szybko (tak, tego nie da się zrobić w domu, pewnie potrzebna byłaby prędkość obwodowa rzędu kilometrów na sekundę), to obserwując takie źródło w płaszczyźnie obracania zauważę, że jedna strona zrobi się bardziej niebieska, a druga bardziej czerwona. Efekt Dopplera. Jeżeli zatem zacznę obchodzić powoli tę wirującą żarówkę, a długość fali zmienia się w zależności od azymutu do kierunku przepływu eteru, to i zaniebieszczenie, i zaczerwienienie powinno się zmieniać zależnie od kierunku patrzenia: patrząc ' z prądem' eteru oba kolory powinny być bardziej niebieskie, a 'pod prąd' bardziej czerwone (a może odwrotnie? zawsze myliłem jedynkę z zerem). Zresztą może nawet nie trzeba by kręcić, wystarczyła by żarówka świecąca tak samo - byłby to wariant doświadczenia z laserem. Zaniebieszczenie czy zaczerwienienie (w skali oczywiście 1/1000 długości, kręcenie powinno jedynie wzmocnić efekt) powinno być zauważalne. Robił ktoś takie doświadczenia, w odróżnieniu od fizyków którzy nic w życiu nie zmierzyli, a publikują?
23-10-2019 23:10 
 Ocena-1 na 1
szostek (349 punktów)
>Po załamaniu punkt na ekranie będzie się przesuwał (i oczywiście zmieniał kolor) zależnie od długości aktualnie padającej fali - odchylenie od zera, gdziekolwiek je umieścimy będzie proporcjonalnie do długości fali plus jakaś stała.

Skąd wiesz, że załamanie światła w pryzmacie zależy do długości fali, a nie od jej częstotliwości?

Poza tym, aby się przekonać, czy takie eksperyment coś pokaże trzeba go wykonać. Jeżeli nie znasz wyników takiego eksperymentu, to dlaczego zakładasz, ze nic nie wykaże?

Czyli, jeżeli wykonasz taki eksperyment i on nic nie wykaże, to będzie to dowód, że załamanie światła w pryzmacie zależy od jego częstotliwości. I w żaden sposób, to niczego nie powie na temat STE.

>Niektórzy jednak podpierając się STW potrafią co nieco objaśnić. ...

Już wyjaśniałem różnice przewidywań STW oraz STE. Czyli jeżeli STW coś wyjaśnia, to STE także to wyjaśnia. Dodatkowo STE wyjaśnia wynik eksperymentu, który dowodzi, że STW jest modelem błędnym. Chodzi o anizotropię mikrofalowego promieniowania tła.

>>A tutaj daję przykład artykułu, który pokazuje ewidentną sprzeczność w STW
>Możesz streścić po polsku ów artykuł?

Nie nie mogę. Nie ma na to czasu. Możesz artykuł przetłumaczyć automatycznym tłumaczem Google. To wystarczy, aby dowiedzieć się o co chodzi.

>Pomysł, żeby pokręcić żarówką na kablu nad głową, ... Jeżeli zatem zacznę obchodzić powoli tę wirującą żarówkę, a długość fali zmienia się w zależności od azymutu do kierunku przepływu eteru, to i zaniebieszczenie, i zaczerwienienie powinno się zmieniać zależnie od kierunku patrzenia

Być może, wtedy robiąc taki eksperyment obaliłbyś STW.
Ale jeżeli nie wyjdzie tak jak przewidujesz, to nic nie wykażesz na temat STE, dlatego, że zakładasz, że barwa światła zależy od długości fali. Myślę, że ona zależy do własności fotonów, czyli od ich wewnętrznej częstotliwości.

Efekt, którego oczekujesz powinien być widoczny dla obserwatora znajdującego się w innym układzie inercjalnym. Dla obserwatora znajdującego się w układzie, w którym wiruje żarówka taki efekt może nie występować. To w żaden sposób nie podważa idei eteru.
29-10-2019 00:27 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Skąd wiesz, że załamanie światła w pryzmacie zależy do długości fali, a nie od jej częstotliwości?
Mości szostek, nie błaznuj pan. Wzór podany przez fizyka pokazuje jasno że jedno z drugim jest związane. Więc jeśli mówię o długości, to mówię i o częstotliwości. Zresztą nawet jeżeli prędkość światła się zmienia, to wciąż jedno z drugim jest powiązane przez czynnik zależny od azymutu na kierunek wiatru eteru. A może to zależy od jeszcze jakichś czynników? Proponowałbym wymienić, może w punktach, a najlepiej w postaci wzoru na skierowaną prędkość światła. Może nawet dwie równoległe i tak samo skierowane wiązki światła mogą rozchodzić się różnymi prędkościami?

> Poza tym, aby się przekonać, czy takie eksperyment coś pokaże trzeba go wykonać. Jeżeli nie znasz wyników takiego eksperymentu, to dlaczego zakładasz, ze nic nie wykaże?
Wiem że nic nie wykaże, bo takie eksperymenta są prowadzone w każdej szkolnej, a może nawet uniwersyteckiej pracowni fizycznej (co prawda tylko w cząstkowych wynikach, ale jednak). Co prawda o umieszczeniu całego układu na obrotowej podstawie pewnie mało kto pomyślał, ale możesz Pan sam się przekonać. W końcu to waść dowodzisz, że eter jest..

> Być może, wtedy robiąc taki eksperyment obaliłbyś STW.
Ale o to właśnie chodzi, nie?

> Chodzi o anizotropię mikrofalowego promieniowania tła.
Hm.. a może to nie wiatr wieje, tylko my się poruszamy? Tak jak nie słońce wokół ziemi, a ziemia wokół słońca.. ciekawe czy owe 369km/s się jakoś zmienia. Nie znam się, tylko tak pytam

> zakładasz, że barwa światła zależy od długości fali. Myślę, że ona zależy do własności fotonów, czyli od ich wewnętrznej częstotliwości.
Foton ma więcej niż jedną częstotliwość? Pierwsze słyszę.. to jakaś konsekwencja STE?

>>Pomysł, żeby pokręcić żarówką na kablu nad głową, ... Jeżeli zatem zacznę obchodzić powoli tę wirującą żarówkę, a długość fali zmienia się w zależności od azymutu do kierunku przepływu eteru, to i zaniebieszczenie, i zaczerwienienie powinno się zmieniać zależnie od kierunku patrzenia
>Być może, wtedy robiąc taki eksperyment obaliłbyś STW.
Ani trochę, to dość rozbudowane ćwiczenie ilustrujące efekt Dopplera. Każda karetka ci to wykaże. Nawet możesz się przekonać zamiast żarówki wieszając na kablu coś głośno wyjącego, a wiatr eteru symulując w tunelu aerodynamicznym. Zasada jest taka sama, jednak z uwagi na odmienną geometrię obu układów nie da się wykazać w ten sposób eteru.. taki pech. Ale dlaczego, to musiałby Ci ktoś bardziej obeznany objaśnić.

>Efekt, którego oczekujesz powinien być widoczny dla obserwatora znajdującego się w innym układzie inercjalnym. Dla obserwatora znajdującego się w układzie, w którym wiruje żarówka taki efekt może nie występować. To w żaden sposób nie podważa idei eteru.
Wyrażaj się precyzyjnie, jak chcesz być zrozumiany. Twierdzisz, przyjacielu, że istnieje konfiguracja kręcącego żarówką i obserwatora, gdzie obserwator znajduje się poza kołem, a efekt Dopplera nie występuje? Zakładamy oczywiście, że prędkość obwodowa żarówki jest wystarczająca.
23-10-2019 07:58Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>W sumie kręcąc żarówką na kablu pewnie dałoby się uzyskać podobny efekt wykorzystując efekt Dopplera. Z takim samym efektem, prosto i skutecznie.

Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
23-10-2019 10:34Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>W sumie kręcąc żarówką na kablu pewnie dałoby się uzyskać podobny efekt wykorzystując efekt Dopplera. Z takim samym efektem, prosto i skutecznie.
>Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny.

Ale to był nie kwestionowany autorytet, niestety nie uznany jemu równym w głupocie i bredniach. Jako curiosum zapisałem jego wypowiedzi, bo nie często się spotyka tak oczadziałych "miszczów" ekonomii i nauk wszelakich.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
23-10-2019 21:15Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>>W sumie kręcąc żarówką na kablu pewnie dałoby się uzyskać podobny efekt wykorzystując efekt Dopplera. Z takim samym efektem, prosto i skutecznie.
>Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny
O, krystkon to były wymysły - klasa sama dla siebie. Nieosiągalna.
23-10-2019 21:25Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>O, krystkon to były wymysły - klasa sama dla siebie. Nieosiągalna.
Gorilla go pobił
"lekarz" "szlachcic" syn posrańca


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
23-10-2019 21:29Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>O, krystkon to były wymysły - klasa sama dla siebie. Nieosiągalna.
>Gorilla go pobił
>"lekarz" "szlachcic" syn posrańca

Czy ja wiem? Szybko się zniechęcił. Krystek wygrał na punkty - za wytrwałość.
23-10-2019 21:36Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Gorilla go pobił
>>"lekarz" "szlachcic" syn posrańca
>Czy ja wiem? Szybko się zniechęcił. Krystek wygrał na punkty - za wytrwałość.

Fakt. Up(ierdliwy)arty był
a wizje!!!!! podatek od łazienki w domu, to był Meisterstück
Popełnił tylko jeden błąd, którego tchórzliwy szlachciul nie popełnił. Ujawnił nazwisko i adres.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
23-10-2019 21:57Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>a wizje!!!!!

O, to, to.. na trzeźwo takich nie dałoby się wymyśleć.

Ale na skandowanie 'krystek wróć' mnie nie namówisz
29-10-2019 14:38Nie na temat 
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny
Chodzi o to, że huśtając przewodem prądu stałego nie da się wywołać prądu przemiennego, czy że się da?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
29-10-2019 14:50Nie na temat 
szarley (54913 punktów)
>>Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny
>Chodzi o to, że huśtając przewodem prądu stałego nie da się wywołać prądu przemiennego, czy że się da?

Nie, nie da się

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
29-10-2019 16:41Nie na temat 
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny
>>Chodzi o to, że huśtając przewodem prądu stałego nie da się wywołać prądu przemiennego, czy że się da?
>Nie, nie da się
A jakby elektromagnesem wykonanym z gwoździa, przewodu i bateryjki zahuśtać w tunelu utworzonym przez zwinięty spiralnie przewód, to się takim huśtaniem nie zaindukuje w tym zewnętrznym zwoju prądu zmiennego?


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
29-10-2019 19:28 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>>Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny
>>>Chodzi o to, że huśtając przewodem prądu stałego nie da się wywołać prądu przemiennego, czy że się da?
>>Nie, nie da się
>A jakby elektromagnesem wykonanym z gwoździa, przewodu i bateryjki zahuśtać w tunelu utworzonym przez zwinięty spiralnie przewód, to się takim huśtaniem nie zaindukuje w tym zewnętrznym zwoju prądu zmiennego?

Polecam Stanisław Bolkowski "Podstawy elektrotechniki" (podręcznik dla kl I i II technikum elektrycznego) WSiP Warszawa 1980


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
29-10-2019 19:46Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>>Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny
>>>>Chodzi o to, że huśtając przewodem prądu stałego nie da się wywołać prądu przemiennego, czy że się da?
>>>Nie, nie da się
>>A jakby elektromagnesem wykonanym z gwoździa, przewodu i bateryjki zahuśtać w tunelu utworzonym przez zwinięty spiralnie przewód, to się takim huśtaniem nie zaindukuje w tym zewnętrznym zwoju prądu zmiennego?
>Polecam Stanisław Bolkowski "Podstawy elektrotechniki" (podręcznik dla kl I i II technikum elektrycznego) WSiP Warszawa 1980
Rozumiem, że czytałeś i że mojej tezy razem z Bolkowskim nie negujecie.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
29-10-2019 19:50Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Polecam Stanisław Bolkowski "Podstawy elektrotechniki" (podręcznik dla kl I i II technikum elektrycznego) WSiP Warszawa 1980
>Rozumiem, że czytałeś i że mojej tezy razem z Bolkowskim nie negujecie.

Nie czytałaś i nie rozumiesz.
Chcesz korepetycji? Uprzedzam to kosztuje
Nie chcesz? nie zawracaj głowy. Doucz się sama. Przypuszczam, że zdawałaś maturę, więc wiesz co to jest podręcznik i jak z niego korzystać. Jeśli powiesz gdzie mieszkasz, wskażę Ci bibliotekę

Prowokujesz do debilnej dyskusji zamiast zaczerpnąć wiedzy. Wiedza Cię nie interesuje. Interesuje Cię głupawa dyskusja

Pa

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
29-10-2019 20:16Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Polecam Stanisław Bolkowski "Podstawy elektrotechniki" (podręcznik dla kl I i II technikum elektrycznego) WSiP Warszawa 1980
>>Rozumiem, że czytałeś i że mojej tezy razem z Bolkowskim nie negujecie.
>Nie czytałaś i nie rozumiesz.
Nie trzeba niczego czytać, żeby zauważyć, że nie dajesz rady odpowiedzieć na pytanie czy jak się elektromagnesem zasilanym z bateryjki zahuśta w tunelu utworzonym przez zwinięty spiralnie przewód, to się tym huśtaniem zaindukuje prąd zmienny?.

>Chcesz korepetycji?
Jeżeli udowodnisz, że huśtając przewodem prądu stałego nie da się wywołać prądu przemiennego, to powinnam chcieć.


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
29-10-2019 20:42Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Nie trzeba niczego czytać,

Masz rację. Nie trzeba. Czytanie nawet szkodzi. Zmusza do myślenia.

Błogosławieni analfabeci, albowiem szczęśliwi będą.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-10-2019 00:26Nie na temat 
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nie trzeba niczego czytać,
>Masz rację. Nie trzeba. Czytanie nawet szkodzi. Zmusza do myślenia.
Zapewne, np. Ciebie czytanie moich postów zmusiło do myślenia czy huśtanie przewodem prądu stałego może wywołać prąd zmienny.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
30-10-2019 00:39Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>Krystkon kiedyś napisał, że huśtając przewodem elektrycznym prądu stałego otrzymujemy prąd przemienny

Zmienny, trzymajmy się faktów
pl.wikipedia.org/wiki/Prąd_zmienny

Przemienny
pl.wikipedia.org/wiki/Prąd_przemienny

drganiami przewodu można wyindukować

przy czym natężenie prądu należałoby badać w dynamicznej części przewodu a nie na jego statycznych końcach

upload.wik(*)_harmonic_motion_animation.gif

Na nieruchomych końcach żadnej zmienności ani indukcji nie odkryjemy, bo wszelkie zmiany wzajemnie zniosą się. Tak samo nie znajdziemy zmienności ani indukcji w części dynamicznej pomiędzy punktami o tej samej fazie drgań.

Natężenie należy zbadać w dynamicznej części przewodu pomiędzy dwoma punktami o przeciwnej fazie drgań.

upload.wik(*)/commons/7/7a/Wellenlaenge.png
23-10-2019 21:13 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Jeżeli twierdzisz, że c się zmienia w zależności od kierunku emisji, gdy tymczasem c = λf, to co się zmienia, λ czy f?
> To oczywiste, że jeżeli atom cezu emituje promieniowanie o jakiejś częstotliwości, to jeżeli propaguje ono w różnych kierunkach z różnymi prędkościami, to ma różne długości fali w różnych kierunkach. Jednak w dalszym ciągu nie napisałeś Fizyk jaki masz z tym problem?

Nie ja mam problem. Szczególna Teoria Eteru ma z tym problem, bo długość fali można mierzyć bardzo dokładnie. Jak już salek Ci klarował, zmiany długości fali światła rzędu λ/1000 są łatwe do wykrycia prostymi metodami.

Pożycz spektroskop szkolny z siatką dyfrakcyjną 1200 linii/mm oraz palnik Bunsena. Rozgrzej w palniku szczyptę soli kuchennej, nastaw spekroskop na żółty płomień palnika i zanotuj na skali spektroskopu położenie linii widmowych dubletu sodowego. Nie dotykaj spectrometru tylko co godzinę notuj położenie linii dosypując soli w miarę potrzeby. Wyniki opublikuj w vixra wraz z obserwacjami księżyców Jowisza.
10-10-2019 14:49Nie na temat 
 Ocena 1 na 3
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Mam rację? I teraz dowiedziałeś się, że przez lata uczyłeś bzdur, a co gorsza sam w nie wierzyłeś
>Teraz nie możesz się z tym pogodzić. Być może wstawiałeś niskie oceny uczniom, którzy tego nie kumali, ale teraz okazało się, że ty także tego nie kumasz. Rozumiem, że to może powodować frustracje.
>Popatrzyłem teraz na wcześniejsze wątki o STE i przypomniał mi się idiotyzmy, które tam wypisywałeś. Ty Fizyk po prostu nie potrafisz logicznie myśleć. To jest dramat. Nie napiszę wprost co o tym myślę, ponieważ nie chcę zaśmiecać forum. Nawet pomyślałem sobie, że ty nie jesteś prawdziwy, tylko jesteś jakąś sztuczną inteligencją.
>

Rzec mozna .."przyganil kociol garnkowi"..

(realnie oceniajac ow spor dotyczacy kwestii: "co by bylo gdyby pozmieniac troche wirtualne liczby/parametry w rownaniach STW" -transformacji Lorentza)

..Panie Romku wg kategorii logicznych ..ani STW, ani STE (co tlumaczone bylo dziesiatki juz razy jak dziecku w piaskownicy)..nie klasyfikuja sie, ani nie kwalifikuja i dlatego nie zaliczaja do kanonu nauk empirycznych, gdyz ich nie oszukujmy sie ..smiechu warte wymyslone "przewidywania" odnosnie realnego swiata chemii i fizyki..

(o skracajacych sie poprzecznie do zera amerykanskich rakietach, ktorym jedynie wydaje sie ze sie skrocily gdyz efekt zauwaza tylko obserwator w innym ukladzie inercjalnym.. o nieskonczonej masie zamrozonych w czasie i blizniakach podrozujacych z predkosciami swiatla obok niewidzialnych nieskonczenie malych i nieskonczenie ciezkich czarnych dziur, skrytych za niewidzialnym horyzontem zdarzen, osobliwoscia chmur!)

..nigdy nie wynikly z jakiejkolwiek empirycznej obserwacji swiata i naprawde prosze przestac rozpowszechniac (jako niby prawde) naciagane plotki ze STW przewiduje cokolwiek w zwiazku z odrobine (zauwazalnie) przyspieszonym drganiem atomow w slabszym polu grawitacyjnym, gdyz przewidywania STW sa przeciwne, sprzeczne z oczekiwanymi -> CZAS NA ORBICIE W PORUSZAJACYM SIE SATELICIE PLYNIE SZYBCIEJ A NIE WOLNIEJ ..a zeby to wyjasnic musi Pan klamac ze inny efekt geometryczny z innej w sumie teorii "idealnie to przyspieszenie przewiduje" i "wtedy jak sie dwa zsumuje, a potem odejmie to wyjdzie o prosze - niemal zerowe przyspieszenie".

("cyrkiem panie nazwac nawet nie wypada ..to poprostu zenada!"

W jaki sposob nalezy rozumiec ze STW przewidziala cokolwiek w zwiazku z satelitami GPS ..ze skrocily sie one o 1/10000000000000000000000000000000000000 metra i przez to spowolnily w czasie ale w zwiazku z mniejszym czterowymiarowym zakrzywieniem czasoprzestrzennym stozka czasu na orbicie w zupelnie innej teorii OTW.. czas plynie szybciej i to dlatego wg Pana jako fizyka obserwujemy przyspieszenie zegarow ?

Naprawde tak ciezko zauwazyc..domyslic sie ze STW to poprostu geometryczna bajeczka o rownorzednych, "niezaleznych" hipotetycznych supersymetrycznych nieskonczonych ukladach inercjalnych (+ stale c w rownaniu z czego wynikaja "efekty") ktore w rzeczywistosci nie istnieja i ktore poza forma geometrii (w oparciu o wydumane z nikad zalozenia) z prawdziwa nauka nie maja nic wspolnego ?

..podobnie jak wyimaginowany "nieskonczony statyczny eter"

Nieskonczonosc w empirycznym fizycznym swiecie nie istnieje, gdyz poprostu istniec nie moze ..wystarczy sie glebiej zastanowic by wyciagnac logiczny wniosek iz jakakolwiek nieskonczona forma substancji materialnej w rzeczywistym chemicznym swiecie zaburza system oparty o balans, harmonie i rownowage ..czynniki z ktorymi powiazane sa "zasady", "kosmos"= grecka "harmonia"=porzadek, "idee".

[JESLI MODEL ZAWIERA CZYNNIK NIESKONCZONOSCI = jest modelem blednym]

SPRAWA ZASADNICZA -> METODOLOGIA KAZDEJ BEZ WYJATKU NAUKI EMPIRYCZNEJ

1. WSTEPNIE WIDZIMY = OBSERWUJEMY EFEKT, ZACHOWANIE, REAKCJE, BYT

a nastepnie:

2. WYCIAGAMY WNIOSKI CO DO STRUKTURY/ZASADY JEGO FUNKCJONOWANIA.

Nigdy na odwrot !

Jakiekolwiek odejscie od zasady (nie po to sa one ustalane by ktos mogl je lamac) empirycznej grozi zagmatwaniem sie w paradoksie czego idealnym przykladem jest XXI wieczna fizyka matematyczna i zeitgeist "duch ciemmnosci" (ktory stworzyl sie z nikad, a nastepnie zapanowal nad wszechswiatem <-ciemna energia/ciemna materia).

W zwiazku z powyzszym.. jesli STE chce glosic cokolwiek (mam na mysli realna naukowa dyskusje) o eterze wpierw POTWIERDZIC DOSWIADCZALNIE MUSI I UDOWODNIC PRZESLANKI O JEGO ISTNIENIU (era wymyslanych niewidzialnych duchow, strzyg, zmor i dziwadel ponoc wraz z nauka oswieceniowa odeszla w zapomnienie).

P.S gdyby "eter" (w formie nieskonczonego statycznego pola) istnial realnie ..to juz dawno w taki czy inny sposob naukowcy zauwazyliby go doswiadczalnie w eksperymentach (REALNYM SWIECIE) ..a nastepnie odbyla by sie debata/analiza czym ow efekt jest, skad pochodzi itd ..

Nic takiego nigdy sie nie wydarzylo ..ale Pan mimo to twierdzi ze "dowodem na jego istnienie moze byc bledne zalozenie o jednolitej/stalej jednokierunkowej predkosci swiatla" (cos czego nie da sie nawet w jakikolwiek sposob sprawdzic = dead end / pat / sytuacja nieskonczona / slepa uliczka bez wyjscia

..a wg Pana czemu i kiedy dochodzi w takim ukladzie do przyspieszen/spowolnienia swiatla? ..jakis pomysl ? jednorodny eter wpierw je zwalnia, a potem przyspiesza tak ze na zlosc zawsze wychodzi stala predkosc c ?)

.
10-10-2019 15:05 
 Ocena 4 na 4
uxbridge (5980 punktów)
>Ty Frasinski Leszek zdaje się uczysz fizyki w jakimś angielskim koledżu.
Nie w "jakimś koledżu" powiatowy inżynierze, tylko w Imperial College London, który ma tyle wspólnego z czymś popularnie zwanym "koledżem", co król z królikiem.
Imperial College London to uniwersytet z pierwszej dziesiątki światowych uczelni. Dla porównania, szacowny Uniwersytet Techniczny w Rzeszowie, który hoduje naukowców w rodzaju pp Szostek, jest w gdzieś w trzecim tysiącu.


Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
10-10-2019 19:24 
 Ocena-2 na 4
szostek (349 punktów)
>Imperial College London to uniwersytet z pierwszej dziesiątki światowych uczelni.

Każdy może sobie zrobić ranking uczelni. Rankingi uczelni nie mają żadnego związku z jakością poszczególnych, pojedynczych naukowców. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, gdybym tak bajdurzył jak Fizyk Flasiński, że jest niedorozwinięty, skoro miałby niedorozwiniętą ciotkę. Albo że jest geniuszem, ponieważ na jego osiedlu mieszka kilku geniuszy. Jeżeli taką logiką posługują się fachowcy z angielskich koledżów, to znaczy, że nauka w Anglii jest na dnie.

No to może zechcesz się przyznać Leszku Flasiński, czy uczysz tych nieszczęśników relatywistyki? Przez ile lat ogłupiałeś tych biedaków bzdurami na temat wniosków z eksperymentu Michelsona-Morleya? Czy może wstydzisz się przyznać?
11-10-2019 09:38 
 Ocena 3 na 3
scooby14444 (142 punktów)
Szkoda, że dyskusja osiągnęła poziom argumentów ad personam.
Chyba zaczyna brakować merytorycznych argumentów.

Dobrze rozumiem, że całą dyskusję można sprowadzić do tego, że STW postuluje, że wszystkie inercjalne układy odniesienia są równoważne, a tym samym prawa fizyki w nich jednakowe, natomiast STE postuluje, że powinny być różnice w zależności od prędkości układu w eterze?

Z tego co wiem wszelkie eksperymenty i pomiary popierają STW, natomiast obalają STE. Prawa fizyki i zjawiska fizyczne są niezmienne i nie zależą od pory roku. Zgadza się? Gdyby STE była prawdziwa przy współczesnej dokładności aparatury pomiarowej zdaje się, że dałoby się wykryć różnice.
11-10-2019 12:17 
 Ocena 2 na 2
szostek (349 punktów)
>Dobrze rozumiem, że całą dyskusję można sprowadzić do tego, że STW postuluje, że wszystkie inercjalne układy odniesienia są równoważne, a tym samym prawa fizyki w nich jednakowe, natomiast STE postuluje, że powinny być różnice w zależności od prędkości układu w eterze?

Dokładnie tak.
Z tą drobną uwagą, że także w Szczególnych Teoriach Eteru prawa fizyki są takie same w każdym układzie inercjalnym. Wszystko zależy od tego w jaki sposób zapisze się prawo fizyczne. Zawsze można je zapisać w takiej postaci, że będą identyczne w każdym układzie inercjalnym, nawet jeżeli te układy inercjalne nie są równoważne, czyli są eksperymentalnie rozróżnialne.

W podręcznikach fizyki jest na ten temat dużo nieporozumień. Widać, że fizycy nie są w stanie uporządkować i zrozumieć nawet najbardziej elementarnych pojęć, którymi się posługują.

>Z tego co wiem wszelkie eksperymenty i pomiary popierają STW, natomiast obalają STE.

To nieprawda. Jest całkiem odwrotnie.

>Prawa fizyki i zjawiska fizyczne są niezmienne i nie zależą od pory roku. Zgadza się?

To zdanie jest bardzo nieprecyzyjne. Jak już pisałem, w każdej kinematyce prawa fizyki są niezmienne względem transformacji (oczywiście jeżeli prawidłowo się je zapisze).

Natomiast "zjawiska fizyczne" faktycznie według STE zależą od prędkości układu obserwatora względem eteru. To znaczy precyzyjniej powiedziałbym, że układy inercjalne są w STE eksperymentalnie rozróżnialne. Ale jeżeli obserwator porusza się z nierelatywistycznymi (czyli stosunkowo małymi) prędkościami względem eteru, wtedy efekty przeywidywane przez STE są bardzo minimalne (niemierzalne).

Jeżeli zmieniają się pory roku, to nasza prędkość względem eteru zmienia się jedynie o +/- 30 km/s. To jest tak mało, że jest niemierzalne. Aby uczciwie wypowiedzieć się na ten temat musiałbyś najpierw policzyć, jakie są przewidywania STE, gdy prędkość obserwatora zmienia się tak nieznacznie, i skonfrontować to z obserwacjami. Gdy ja liczę różne efekty, to nie dostrzegłem niczego, co byłoby niezgodne ze znanymi mi obserwacjami.

>Gdyby STE była prawdziwa przy współczesnej dokładności aparatury pomiarowej zdaje się, że dałoby się wykryć różnice.

Oczywiście, że tak, jeżeli pomiar będzie wystarczająco dokładny. Znany jest jeden taki pomiar. W pomiarze mikrofalowego promieniowania tła wykryto anizotropię dipolową. Informację i linki do tego tematu podałem w punkcie 2 w poście
www.racjonalista.pl/forum.php/s,798399#w798533

Problem polega na tym, że na całym świecie poziom fizyki jest tragiczny. Jedyne co się liczy, to wypełnienie wymogów ustaw o naukowym awansie. A to jest co innego niż zajmowanie się prawdziwymi i rzetelnymi badaniami. W systemie nie awansuje się za to, że się na czymś znasz, prowadzisz uczciwe badania, tylko za to ile masz publikacji. W takim systemie uczciwi badacze nie maja szans z obrotnymi "naukowcami", którzy załatwiają sobie liczne publikacje ponieważ nawzajem dopisują się do artykułów, wykonują sobie koleżeńskie recenzje i robią sztuczne cytowania (w tak zwanych spółdzielniach).

W tym systemie nie opłaca się czytanie cudzych publikacji. Z tego nic nie wynika, tylko strata czasu. Dlatego najbardziej prestiżowe czasopisma, to takie, gdzie są zamieszczane publikacje przeglądowe. Czyli nie musisz czytać np. 50 artykułów, wśród których są takie z rzetelnymi badaniami. Wystarczy, że przeczytasz sobie jeden artykuł, w którym masz zrobiony przegląd wszystkiego po łebkach. Jeżeli autor takiego przeglądu przeczytałby chociaż kilka z tych artykułów, to byłoby super. On opiera się tylko na abstraktach, streszczeniach i kilku fragmentach wyrwanych z kontekstu. W ten sposób nikt nie zajmuje się szczegółami. Fizyka została zamieniona w ogólnikowe filozoficzne bajdurzenie.

Tacy oszuści powiedzą potem, w jakimś filmie popularnonaukowym, że STW jest świetnie potwierdzona eksperymentalnie, a Einstein to był wielki geniusz i w ten sposób naukowa propaganda staje się powszechnie uznawaną wiedzą.
11-10-2019 16:32 
 Ocena 3 na 3
scooby14444 (142 punktów)
>>Z tego co wiem wszelkie eksperymenty i pomiary popierają STW, natomiast obalają STE.

>To nieprawda. Jest całkiem odwrotnie.

Wszystkie eksperymenty obalają STW? Które dokładnie i w jaki sposób?
12-10-2019 02:13 
 Ocena 2 na 2
szostek (349 punktów)
>>>Z tego co wiem wszelkie eksperymenty i pomiary popierają STW, natomiast obalają STE.
>>To nieprawda. Jest całkiem odwrotnie.
>Wszystkie eksperymenty obalają STW? Które dokładnie i w jaki sposób?

A które eksperymentu obalają STE i jaki sposób? Napisałeś, że "z tego co wiem", więc może napiszesz jakieś szczegóły

I w jaki sposób dipolowa anizotropia mikrofalowego promieniowania tła, czyli bezsprzeczna nieizotropia przestrzeni, popiera STW?

Może popisalibyśmy o takich ciekawszych sprawach, zamiast czepiać się słówek.
Przecież wiadomo, że STW jest błędna, skoro to udowodniłem w artykule, który otwiera ten wątek. Dlatego można jechać po tej teorii ile się tylko komu podoba
12-10-2019 10:00Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
>Przecież wiadomo, że STW jest błędna, skoro to udowodniłem
>

Ileż było w historii idiotyzmów, które ich autorzy w swym mniemaniu bezspornie udowodnili.. na wołowej by nie spisał.
16-10-2019 18:25 
 Ocena 2 na 2
scooby14444 (142 punktów)
>>>>Z tego co wiem wszelkie eksperymenty i pomiary popierają STW, natomiast obalają STE.
>>>To nieprawda. Jest całkiem odwrotnie.
>>Wszystkie eksperymenty obalają STW? Które dokładnie i w jaki sposób?
>A które eksperymentu obalają STE i jaki sposób? Napisałeś, że "z tego co wiem", więc może napiszesz jakieś szczegóły
>I w jaki sposób dipolowa anizotropia mikrofalowego promieniowania tła, czyli bezsprzeczna nieizotropia przestrzeni, popiera STW?
>Może popisalibyśmy o takich ciekawszych sprawach, zamiast czepiać się słówek.
>Przecież wiadomo, że STW jest błędna, skoro to udowodniłem w artykule, który otwiera ten wątek. Dlatego można jechać po tej teorii ile się tylko komu podoba
>

Nigdzie nie napisałem, że jakieś eksperymenty obalają STE. To Pan napisał, że liczne eksperymenty obalają STW. Tak więc pytam się, które i w jaki sposób.
13-10-2019 17:11 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Tacy oszuści powiedzą potem, w jakimś filmie popularnonaukowym, że STW jest świetnie potwierdzona eksperymentalnie, a Einstein to był wielki geniusz i w ten sposób naukowa propaganda staje się powszechnie uznawaną wiedzą.

I tak już jest od blisko czterech lat: jak brakuje argumentów merytorycznych, to odpowiedzią jest biadolenie na światowy spisek naukowców co to nie chcą uznać geniusza, któremu Einstein do pięt nie dorasta. A co z tym relatywistycznym hamiltonianem i równaniami Maxwella?
13-10-2019 21:19 
 0 na 2
szostek (349 punktów)
>A co z tym relatywistycznym hamiltonianem i równaniami Maxwella?

Ty mi Leszku Flasiński odpowiedź na te pytania. Nie rozumiem na jakiej podstawie uważasz, że będę rozwiązywał twoje problemy. Rozwiązuję te zagadnienia, które mnie interesują i są ważne. I o tym piszę w artykułach.

Proponuję taki układ, że to ja będę tak jak ty zadawał różne, mądre i głupie pytania, a ty mi na nie odpowiadaj
12-10-2019 12:20Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Szkoda, że dyskusja osiągnęła poziom argumentów ad personam.
>Chyba zaczyna brakować merytorycznych argumentów.

W dyskusji o wirtualnych parametrach dotyczacych wirtualnych wymyslow ciezko o merytoryczne argumenty.

(podobnie jak w debacie na temat : "ile aniolow zmiesci sie na glowce szpilki")

>Dobrze rozumiem, że całą dyskusję można sprowadzić do tego, że STW postuluje, że wszystkie inercjalne układy odniesienia są równoważne, a tym samym prawa fizyki w nich jednakowe, natomiast STE postuluje, że powinny być różnice w zależności od prędkości układu w eterze?

Raczej nie do konca (diabel tkwi w szczegolach). Wyrazenie "STW postuluje, że wszystkie inercjalne układy odniesienia są równoważne, a tym samym prawa fizyki w nich sa jednakowe" to paradoks podszyty cwanym oszustwem (na ktore latwo lapia sie mniej swiadomi analitycy).

Gdyby prawa we wszystkich ukladach inercjalnych byly jednakowe, rakieta STW podrozujaca z predkoscia swiatla nigdy by "c" nie osiagnela ze wzgledu na zwiekszajacy sie stopien energetyczny/mase/efekt grawitacyjny.

STW zaklada zupelnie co innego -> "rownowaznosc" ukladow inercjalnych w sensie "zupelna niezaleznosc"/odrebnosc (prawie robi gigantyczna roznice)..czego wynikiem jest pozbawione jakiegokolwiek sensu rozumowanie ze blizniaka podrozujacego rakieta z predkoscia swiatla, mozna smialo traktowac ..(gdyz tak sobie zalozylismy).. jako obiekt nieruchomy (z czego wynikaja wszystkie niebadalne "geometryczne okoloswietlne efekty STW").

[model rownoleglych niezaleznych swiatow matrioszek: mniejsza funkcjonuje sobie w wiekszej niczym w oddzielnym wymiarze]

Zgodnie z ta sama "rownowazna zasada ukladow inercjalnych" takze Slonce i caly wszechswiat kraza wokol Ziemi...a jesli wymyslimy sobie = narysujemy na papierze jeszcze inny np lokalny mini uklad inercjalny to mozemy twierdzic smialo ze jest ona plaska.

>Z tego co wiem wszelkie eksperymenty i pomiary popierają STW, natomiast obalają STE. Prawa fizyki i zjawiska fizyczne są niezmienne i nie zależą od pory roku. Zgadza się? Gdyby STE była prawdziwa przy współczesnej dokładności aparatury pomiarowej zdaje się, że dałoby się wykryć różnice.

"Z tego co wiesz wszelkie eksperymenty i popieraja STW" ?

Doprawdy ? a moglbys choc jeden sztandarowy przyklad podac ..a takze jesli mozna w kilku slowach wyjasnic :

CZEGO KONKRETNIE DOWIEDZIALES SIE I NAUCZYLES O SWIECIE DZIEKI SZCZEGOLNEJ TEORII WZGLEDNOSCI.

(oprocz tego ze sie guma w gaciach relatywnie skraca, a czas staje gdy nasa rozpedza w fotoszopie swe rakiety do predkosci swiatla)

p.s

dla porownania : czego dowiedzialem sie o swiecie i co wyjasnil mi model grawitacji Newtona
.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Imperial College London to uniwersytet z pierwszej dziesiątki światowych uczelni.
>Każdy może sobie zrobić ranking uczelni. Rankingi uczelni nie mają żadnego związku z jakością poszczególnych, pojedynczych naukowców. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, gdybym tak bajdurzył jak Fizyk Flasiński, że jest niedorozwinięty, skoro miałby niedorozwiniętą ciotkę. Albo że jest geniuszem, ponieważ na jego osiedlu mieszka kilku geniuszy. Jeżeli taką logiką posługują się fachowcy z angielskich koledżów, to znaczy, że nauka w Anglii jest na dnie.
>No to może zechcesz się przyznać Leszku Flasiński, czy uczysz tych nieszczęśników relatywistyki? Przez ile lat ogłupiałeś tych biedaków bzdurami na temat wniosków z eksperymentu Michelsona-Morleya? Czy może wstydzisz się przyznać?

No panie Szostek. Taka wypowiedź pana deklasuje absolutnie. Cechą która decyduje o pańskiej ocenie wypowiedzi jest jednak prawdziwa natura pańskiego jestestwa. Usilnie pan nakłania do uwagi nad pańskimi wynurzeniami, co najgorsze niesprawdzalnymi, a protestujących pan wyśmiewa i obraża. Ja też byłem wykładowcą i pakowałem te "bzdury" dotyczące elektrotechniki (bo to również fizyka) moim być może następcom. Marną ma pan kindersztubę. Wszystkie fora w których pan się wypowiada, nie interesują się tym co pan ma do powiedzenia. Wszystko co pan wygłasza śmierdzi po prostu brednią. Co tam fora. Świat nauki pana nie zauważa. Czyżbyś pan tego nie zauważył? Jesteś pan ciekawym egzemplum w swoistej jakości, przeczący wszystkiemu generalnie. Dziw aż bierze żeś pan jeszcze dydaktykiem. To co pan tu wyrabia jest po prostu niegrzeczne, nie powiem skandaliczne. To, że świat nauki pana lekce sobie waży, nie znaczy iż pan ma rację. Pan po prostu nie umie wyjaśnić zrozumiale co pan rozumie przez pojęcie eteru. Nie wyjaśnił pan tego od momentu wejścia na to forum. No to wtedy pozostaje tylko dział religii na tym forum. Bo pieprzysz pan jak religianci. PROSZĘ WIĘC WYJAŚNIĆ CZY ETER TO UKŁAD ODNIESIENIA? CO JA SIĘ DOMYŚLAM TO MOJA SPRAWA. BURZYSZ PAN STW I CO W ZAMIAN DAJESZ?
Eter, nazwa przeniesiona z XVII wieku, niefortunna na obecne czasy, nie powinna brzmieć eterem, co większości kojarzy się zupełnie z czym innym. Czy to przypadkowe czy nie przypadkowe, czy ułomność nie nadążającego języka, nie wnikam. Mam tylko pytanko ostatnie. CZY PAN ZROBIŁ HABILITACJĘ (napisanie pracy, wydanie książki) NA TEN TEMAT?
Tyle tylko i wystarczy. Przy pana inteligencji winno to być czarną polewką.














Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
23-10-2019 22:41 
 0 na 2
szostek (349 punktów)
>No panie Szostek. Taka wypowiedź pana deklasuje absolutnie.

Wypowiada się Pan w sprawie, o której chyba nic nie wie. Niejaki Fizyk, w innych sytuacjach niż to forum, zachowywał się w stosunku do mnie nikczemnie. Dlatego nie uważam, że powinienem w stosunku do niego zachowywać jakiekolwiek pozory uprzejmości. I tak jestem bardzo uprzejmy, że odpowiadam na jego uwagi.

> Świat nauki pana nie zauważa.

Co to za bzdura? A, czy pana świat nauki zaważa i co to ma oznaczać?

> Mam tylko pytanko ostatnie. CZY PAN ZROBIŁ HABILITACJĘ (napisanie pracy, wydanie książki) NA TEN TEMAT?

Po co pan o to pyta? Z tego co widzę, po tym pana poście, nie przeczytał Pan ani jednego mojego artykułu. Jeżeli dam Panu dziesięć następnych moich artykułów lub książek, to czy to coś może zmienić w pana rozumieniu tego tematu?
23-10-2019 23:36 
 0 na 2
szostek (349 punktów)
I jeszcze jedna uwaga.

> Pan po prostu nie umie wyjaśnić zrozumiale co pan rozumie przez pojęcie eteru. Nie wyjaśnił pan tego od momentu wejścia na to forum.

Tego typu oczekiwania nie za dobrze świadczą o pytającym

Odpowiem panu co to jest eter, jeżeli pan odpowie mi co to jest czasoprzestrzeń, o której mówi się w STW

Oczekuję poważnej odpowiedzi, a nie definicji z podręczników.

Jeżeli nie mogę liczyć na poważną odpowiedź, to przynajmniej liczę na zwierzenie, dlaczego pojęcie czasoprzestrzeni panu odpowiada, a porządny eter nie odpowiada?

Przy okazji proszę o odpowiedź, co to jest:
- światło,
- czas,
- świadomość.
27-10-2019 13:03 
 Ocena 3 na 3
uxbridge (5980 punktów)
>I jeszcze jedna uwaga.
>> Pan po prostu nie umie wyjaśnić zrozumiale co pan rozumie przez pojęcie eteru. Nie wyjaśnił pan tego od momentu wejścia na to forum.
>Tego typu oczekiwania nie za dobrze świadczą o pytającym
>Odpowiem panu co to jest eter, jeżeli pan odpowie mi co to jest czasoprzestrzeń, o której mówi się w STW

Uwaga! Odpowiedź nie jest przeznaczona dla Szostka, szkoda słów.
Czasoprzestrzeń to bardzo prosty koncept, obecny od zawsze i powszechnie stosowany nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Matematyczny opis czasoprzestrzeni istnieje conajmniej od czasów Galileusza i Newtona.
Pojęcie przestrzeni jest potrzebne, żeby ściśle odpowiedzieć na pytanie "gdzie" - czyli podać współdrzędne np. x,y,z. Pojęcie czasu - żeby odpowiedzieć na pytanie "kiedy" - czyli podać współrzędną t. Ale często trzeba odpowiedzieć na pytanie "gdzie i kiedy". Wtedy mówimy o zdarzeniach. I do ich precyzyjnego umiejscowienia potrzeba współrzędnych x,y,z,t czyli czasoprzestrzeni. I tyle.
Np. mówiąc: "otworzyłem książkę 11.12.2009 r. o godzinie 15.45 w Bibliotece Głownej PW w Warszawie" posługujemy się czasoprzestrzenią. Podaliśmy bowiem zarówno współrzędne czasowe jak i przestrzenne konkretnego zdarzenia.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
27-10-2019 18:58 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>Czasoprzestrzeń to bardzo prosty koncept, obecny od zawsze i powszechnie stosowany nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Matematyczny opis czasoprzestrzeni istnieje conajmniej od czasów Galileusza i Newtona.

Super. Teraz, aby się dowiedzieć, co to jest eter, wystarczy w Twoim tekście zamienić wyraz czasoprzestrzeń wyrazem eter.

Czyli to jest bardzo proste, dlatego dziwi mnie oburzenie Wenancjusz-a, który zdaje się uważa, że najważniejszym problemem jest brak wyjaśnienie, co to jest eter. Wenancjusz jest z tego powodu bardzo na mnie oburzony
27-10-2019 19:47 
 Ocena 3 na 3
Pawel077 (1855 punktów)
>Super. Teraz, aby się dowiedzieć, co to jest eter, wystarczy w Twoim tekście zamienić wyraz czasoprzestrzeń wyrazem eter.

Genialne! Jeśli ja też zamienię sobie wyraz "czasoprzestrzeń" na jakiś inny, to również będę mógł uważać się za twórcę nowej teorii fizycznej? Chcesz powiedzieć, że cała ta heca z eterem jest tylko dlatego, że określenie "czasoprzestrzeń" ci się nie spodobało?
29-10-2019 09:20Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Czasoprzestrzeń to bardzo prosty koncept, obecny od zawsze i powszechnie stosowany nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Matematyczny opis czasoprzestrzeni istnieje conajmniej od czasów Galileusza i Newtona.
>Super. Teraz, aby się dowiedzieć, co to jest eter, wystarczy w Twoim tekście zamienić wyraz czasoprzestrzeń wyrazem eter.
>Czyli to jest bardzo proste, dlatego dziwi mnie oburzenie Wenancjusz-a, który zdaje się uważa, że najważniejszym problemem jest brak wyjaśnienie, co to jest eter. Wenancjusz jest z tego powodu bardzo na mnie oburzony
>

Czyli okazuje sie mozna jakos okreslac/zgadywac o wlasciwosciach niewidzialnego eteru (nie taki widac diabel straszny) :

"eter moze sie geometrycznie wykrzywiac".. (yyyyy w relacji z masa?)

..ale czy w wyniku owego "wykrzywienia eteru" ..obiekty rowniez turlac sie ku sobie beda po wyzlobionych eterycznych lejach niczym w wygietej "czasoprzestrzeni" Einsteina, a moze wyginanie wplywa wylacznie na jednokierunkowa predkosc swiatla w prozni ?

Pyt. 2 : W jaki sposob odniesc te perspektywe do postulatu o klasycznej "statycznej/nieskonczonej wersji eteru" gloszonej pierwotnie w XVII wieku.

Co spowodowalo ze ze "statycznej niewidzialnej nieskonczonej materialnej lodowej bryly" eter przemienil sie w dynamiczna plasteline.

P.s zgodnie z logika eter dynamiczny oznacza ze inne czynniki moga na niego wplywac i wplywaja, oraz iz on sam moze miec przyczyne [podobnie jak przestrzen] (czynnik stworczy, "wywolujacy reakcje/zmiane")

P.S 2 : jednokierunkowa predkosc swiatla zmienna moze byc chocby w warunkach odrzucenia sztywnego postulatu o statycznej przestrzeni/stalej/jednolitej strukturze (nosniku swiatla) ..gdyz byc moze np sama ona moze zmienna byc..a jako byt fizyczny (posiadac np zmienna koncentracje/"natezenie pola" rozne blizej/dalej od zrodla masy)
.
14-10-2019 17:37 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Czy mam rację, że na swoich zajęciach otumaniałeś słuchaczy mówiąc im, że z eksperymentu Michelsona-Morleya wynika, że nie ma eteru? I domyślam się, że wciskałeś im głupoty, że z tego eksperymentu wynika, że jednokierunkowa prędkość światła w próżni jest stała.

Obawiam się, że nie rozumiesz dlaczego Michelson i Morley wykonali swój słynny eksperyment i co on wykazał.

W drugiej połowie XIX wieku elektromagnetyzm i falowa natura światła zostały zrozumiane i ujęte w równania Maxwella. Jednak im szersze znajdowano potwierdzenie równań Maxwella w zastosowaniach praktycznych, tym bardziej niepojąca była ich niezgodność z mechaniką, a w szczególności brak niezmienniczości względem transformacji Galileusza. Na przełomie XIX i XX wieku widziano trzy możliwości:
    1. Równania Maxwella są jedynie przybliżeniem a poprawna teoria elektromagnetyzmu jest niezmiennicza względem transformacji Galileusza.
    2. Galileuszowa niezmienniczość dotyczy tylko mechaniki, a nie zjawisk elektromagnetycznych bo zachodzą one w wyróżnionym układzie odniesienia, który spoczywa względem eteru.
    3. Zarówno mechanika klasyczna jak i elektrodynamika spełniają zasadę względności, która jednak jest odmienna od zasady Galileusza, co wymaga modyfikacji praw mechaniki.

Pierwsza możliwość wyglądała na nieprawdopodobną w obliczu rozwoju telegrafu, radia i wytłumaczenia równaniami Maxwella wielu zjawisk elektromagnetycznych w bardzo szerokim zakresie częstotliwości. Większość naukowców skłaniała się do drugiej możliwości, tym bardziej, że można było się spodziewać, iż światło, podobnie jak dźwięk, rozchodzi się w jakimś ośrodku. Przy niemal powszechnej akceptacji istnienia eteru, mało kto interesował się trzecią możliwością.

Mając te trzy możliwości do rozstrzygnięcia, doświadczenia Michelsona-Morleya oraz Fizeau (z propagacją światła w płynącej wodzie) praktycznie wykluczyły hipotezę eteru i wskazały na trzecią możliwość, co doprowadziło do zbudowania teorii względności. Pierwsza możliwość pozostała mało prawdopodobną, a dzisiaj, z rozwojem elektrodynamiki kwantowej i jej unifikacji z oddziaływaniami jądrowymi, nie jest już brana pod uwagę.

A dlaczego nie rozważano możliwości zmiennej jednokierunkowej prędkości światła w próżni, tak jak to robisz w swojej Szczególnej Teorii Eteru? Bo taka zmienność jest sprzeczna z równaniami Maxwella i z doświadczeniem, co pokażę w innym miejscu.
20-10-2019 00:03 
 Ocena-1 na 1
szostek (349 punktów)
>Mając te trzy możliwości do rozstrzygnięcia, doświadczenia Michelsona-Morleya oraz Fizeau (z propagacją światła w płynącej wodzie) praktycznie wykluczyły hipotezę eteru ...

Czyli otumaniałeś nieszczęśników, których miałeś uczyć. I zdaje się, że dalej będziesz ich otumaniał
Pocieszające jest tylko to, że użyłeś słowa "praktycznie", ponieważ to dowodzi, że łagodzisz Fizyku ton wypowiedzi. A poza tym, co to znaczy? A niepraktycznie to wykluczył, czy nie wykluczył?
21-10-2019 19:57 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Mając te trzy możliwości do rozstrzygnięcia, doświadczenia Michelsona-Morleya oraz Fizeau (z propagacją światła w płynącej wodzie) praktycznie wykluczyły hipotezę eteru ...
> Pocieszające jest tylko to, że użyłeś słowa "praktycznie"...

Słabe to pocieszenie, bo tak było ponad 100 lat temu. Teraz teoria eteru jest zupełnie wykluczona.
08-10-2019 02:19Nie na temat 
 Ocena 1 na 3
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>> Ale nie jest to jedyna możliwa synchronizacja, bo np. można powoli przenosić dodatkowy zegar od zegara do zegara i zsynchronizować wszystkie zegary w każdym z tych układów z osobna. A wtedy okaże się, że ta synchronizacja daje ten sam wynik jak synchronizacja Einsteina i nie ma tu żadnej dowolności.
>> Ale dokładnie to policzyłeś, i zrozumiałeś co to oznaczy, czy tylko tak sobie powtarzasz opinie na ten temat?
>Tu nie trzeba nic liczyć, bo to fakt doświadczalny: bez zgodności synchronizacji Einsteina i powolnego transportu zegara GPS nie działałby poprawnie. Wyciągnij z kieszeni telefon komórkowy, odczytaj z mapy swoje położenie i już masz odpowiedź na swoje pytanie.

Pod wzgledem realizmu kompletny absurd. Model STW przewiduje spowolnienie czasu poruszajacej sie na orbicie satelity, tymczasem (wyniki jak zwykle na opak).. czas na orbicie plynie szybciej.

Tu oczywiscie geniusze nasa/relatywisci z konferencji Chaple Hill ..

www.youtube.com/watch?v=m6r44inWKiA&t=1964s

..Feynman pozniej Penrose, Hawking (bo krytycznego, powsciagliwego, poszukujacego Einsteina z tym cyrkiem raczej laczyc nie wypada).. tlumacza ze "TO NIC BO wszystko idealnie przewiduje OTW", a obserwowany efekt przyspieszenia zegarow [p.s reakcji atomowej, nie zadnych drgan] to przeciez oczywisty wynik(komedia) wyliczonej matematycznie:

"mniej wykrzywionej nieskonczonej plaskiej czterowymiarowej czasoprzestrzeni i stozka czasu na orbicie co zostalo perfekcyjnie przewidziane przez teorie"

(przyspieszenie o 0,000000000001 sekundy!)

Pomijajac fakt ze transformacja Lorentza to kompletny nieempiryczny wymysl (Meissner tlumaczy: "wnioski wynikly ze spodziewanej symetrii matematycznej w XIX wieku"), gdzie kolejnym absurdem jest wogole pojecie/zalozenie o "czasoprzestrzeni wyginajacej sie"="transformujacej geometrycznie" podczas gdy nic takiego nawet nie ma miejsca i nie zachodzi w realnej rzeczywistosci

[czas i przestrzen sie wyginaja ..od kiedy? ..a predkosc i temperatura tez moga sie wyginac?].

Calosc owych kalkulacji to nic innego jak system matematyczny=geometryczny, siatka wirtualnych punktow nalozona zyczeniowo na rzeczywistosc :

www.youtube.com/watch?v=YH6UaRNAw_E&t=116s

.. model oparty jednoczesnie o dziwaczne "wykrzywione" zalozenia odnosnie funkcjonowania, praw i struktury kosmosu -> patrz -> wypelniony bo kres i brzegi paradoksalna nieskonczonoscia (nieskonczony wymiar areny przestrzennej kosmosu, nieskonczona koncentracja w nieskonczenie malym punkcie a wszystko to drgac moze jak galareta (postulowane niewidzialne fale grawitacyjne), niewidzialnie giac jak plastelina, skrecac.. gdzie za dynamike kosmosu wypelnionego niewidzialnym polem i niewidzialnymi czastkami Higgsa oraz niewidzialnymi wszechobecnymi falami grawitacyjnymi i niewidzialnymi neutrinami ..odpowiadaja przewidziane przez model niewidzialne czastki energii a strukture galaktyk tworzy niewidzialna ciemna materia ulokowana pomiedzy wszechobecnymi niewidzialnymi czarnymi dziurami i niewidzialnymi lejami grawitacyjnymi potwierdzonymi matematycznie.

[zadne z tych pojec nie ma empirycznego sensu, przelozenia na swiat realny]

Paradoksalnych struktur nie da sie nawet zwizualizowac w umysle gdyz wykluczaja one same siebie przez nielogiczna, nieprzemyslana budowe, niespojna z obserwacja empiryczna.

(chyba ze na papierze w sensie narysuje punkt i powiem .."zakladam sobie ze jest nieskonczenie maly", ewentualnie ze to nieskonczona czarna dziura a kartka papieru nieskonczony plaski trojwymiarowy kosmos, ktorego dwuwymiarowe plaszczaki nie zauwazaja (czyli fizycy niewidzialnego czterowymiarowego)
.
04-10-2019 04:00 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>> Jeżeli we wzorach (61) i (62) przyjmie się, że v = 0, to obserwowany układ inercjalny sprowadza się do uniwersalnego układu odniesienia i nic tam ciekawego nie widać.
>Czytaj: nie da się obalić STW.

Tak samo jak Boga
08-10-2019 04:52Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>> Jeżeli we wzorach (61) i (62) przyjmie się, że v = 0, to obserwowany układ inercjalny sprowadza się do uniwersalnego układu odniesienia i nic tam ciekawego nie widać.
>>Czytaj: nie da się obalić STW.
>Tak samo jak Boga

..Boga (pojecie opisujace zaleznosc, stan faktyczny) ktory jest niejako oczywistoscia poniewaz nie tylko we wszechswiecie materii nieozywionej ale przede wszystkim biostrukturach i nanomechanizmach (calej technologii zawartej w budowie aminoproteinowej "raj podany na tacy za darmo") widac zamysl i projekt inzynieryjny wrecz absolutu .. swiadomosci ktora wykracza poza wszelkie pojecie, mozliwosci technologiczne czy jakiekolwiek kategorie rozumienia istoty ludzkiej (czego wyrazem jest chocby pomijajac medycyne..swiat, krolestwo insektow)

www.youtube.com/watch?v=Pt640mLNkbQ
.
08-10-2019 23:52Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>widac zamysl i projekt inzynieryjny wrecz absolutu .. swiadomosci ktora wykracza poza wszelkie pojecie, mozliwosci technologiczne czy jakiekolwiek kategorie rozumienia istoty ludzkiej (czego wyrazem jest chocby pomijajac medycyne..swiat, krolestwo insektow)

Z punktu widzenia filozofii taki zamysł nie może istnieć w odniesieniu do całego świata. Jeżeli żyjemy w stworzonym świecie, to nasi twórcy musieli powstać w inny sposób. Na początku musi być chaos i wyłonienie się odpowiednich mechanizmów. Pierwotny zamysł nie może istnieć z tego samego powodu co całościowy determinizm. Zamysł, albo coś ustalającego determinizm musiałoby istnieć jeszcze wcześniej, bądź w wyższym wymiarze. Przed tym musiałaby z kolei istnieć teoretyczna przestrzeń, które umożliwiła to zaistnienie. Zamysł wiąże się z poznaniem reguł. Skąd te reguły? Musimy odrzucić ideę Boga stwarzającego świat. Nie istnieje również uniwersalny sens życia, a świat nie toczy się według zasad sprawiedliwości.

Jak odróżniasz świadomy zamysł od produktu ewolucji? Różnica jest tylko w tym, że świadomy umysł też powstały w procesie ewolucji, projektuje coś w sposób świadomy, ale dla pobocznego obserwatora nie ma różnicy między produktem ewolucji, a produktem świadomości. Tak naprawdę chodzi tylko o szybkość dokonywania się procesów. Ewolucja jest losowa, a świadomość korzysta z wiedzy. Poza tym szczegółem to ten sam proces.

Czy istnieje inny Bóg niż stwórca wszystkiego? Myślę, że w pewnym sensie można modyfikować definicję Boga, bo nie jest ścisła.. Możemy być wytworem czyjejś świadomości, która istnieje w meta-świecie będącym wynikiem chaosu. Równie dobrze możemy być wytworem świadomości, która jest wytworem innej świadomości, a ona też mogła być wytworem jakiejś świadomości. Zastana przez nas rzeczywistość nie musi być ostateczna, więc na jej podstawie nie możemy wysnuć wniosku, że jest wytworem świadomości. Można też zauważyć, że własna świadomość składa się z nieświadomych procesów. Dopiero ich wynik tworzy całość. Może Bóg nie stworzył świata, ale ewoluuje wraz z nim i jest świadomością całości? A może nie jest świadomością, tylko dobrem, do którego dąży każda ewolucja i z czegokolwiek zawsze wyłania się proces ostatecznie tworzący prawidłowe rozwiązanie?
03-10-2019 08:45Nie na temat
 Ocena-1 na 3
Henryk.K (2246 punktów)

Początkiem błędów w fizyce jest przyjęcie teorii heliocentrycznej.Pomyłka ta jednak ginie w oparach przeszłości i nie ma odważnego uczonego, który by odważył się to zmienić.
Nikt nie chce również odnieść się do dowodu na dylatację czasu, który zaproponował Einstein w STW. Rozważa się wszystko, ale nikt nie analizuje światła, które miało to dowieść. Taki problem nawet nie istnieje, a jest to klucz do wykazania oszustwa.
03-10-2019 18:03Nie na temat 
 Ocena-1 na 3
Henryk.K (2246 punktów)
>Początkiem błędów w fizyce jest przyjęcie teorii heliocentrycznej.Pomyłka ta jednak ginie w oparach przeszłości i nie ma odważnego uczonego, który by odważył się to zmienić.
>Nikt nie chce również odnieść się do dowodu na dylatację czasu, który zaproponował Einstein w STW. Rozważa się wszystko, ale nikt nie analizuje światła, które miało to dowieść. Taki problem nawet nie istnieje, a jest to klucz do wykazania oszustwa.

Nie wiem, kto imiennie zarzucił mnie, iż piszę nie na temat.

Jest rzeczą wielce zastanawiającą jak Mikołaj Kopernik w swoim dziele ,, O obrotach sfer niebieskich" wyjaśniał powstawanie pór roku na Ziemi? W owym czasie, a nawet jeszcze przez trzy kolejne wieki nikt nie miał pojęcia o powstawaniu efektu żyroskopowego w wirujących masach.
Dopiero w 1852 roku francuski uczony Jean Foucault wynalazł żyroskop.
Żyło w tym okresie wielu genialnych uczonych, którzy nie dostrzegli jednak tego braku w teorii.
Mogli oni wprawdzie założyć stały kierunek pochylenia osi planety w przestrzeni, lecz nie posiadali oni żadnego naukowego argumentu na uzasadnienie takiego zjawiska. Rzetelne rozważanie tego założenia musiałoby doprowadzić do odrzucenia teorii Mikołaja Kopernika.
Widocznie cel uświęca środki.

Rzeczą niedopuszczalną, ze względu na zasady nowożytnej nauki, było zaakceptowanie nowej teorii, oraz budowa na jej fundamencie następnych koncepcji.
Widocznie w takich przypadkach decyduje ideologia.

1. W zaistniałej sytuacji ponownie powinien zostać przeanalizowany eksperyment Michelsona-Morleya
z 1887 roku, ponieważ przyjął on w swoich założeniach ruch Ziemi wokół Słońca z prędkością 30 km./s.
Efektem tego eksperymentu było pochopne odrzucenie idei eteru. Wobec tak historycznego błędu, uczeni powinni na nowo pochylić się nad tym pomysłem.
2.Albert Einstein opierając się na ustaleniach tego doświadczenia przyjął w Szczególnej Teorii Względności, iż prędkość światła w próżni jest stała i nie zależy od prędkości źródła, które je emituje.Później owe założenia rozciągnął na Ogólną Teorię Względności.
W ten to, nieomalże komediowy splot okoliczności, cała współczesna nauka znalazła się w punkcie wyjścia.
3.Innym interesującym wątkiem jest manipulacja ze wzorami fizycznymi dotyczącymi efektu żyroskopowego. Jak to jest możliwe, że wpasowały się one idealnie w potwierdzenie tego zjawiska w stosunku do Ziemi?
bartech (554 punktów)
Masz pomysł na jakiś eksperyment, który w spektakularny i, co ważne, zrozumiały nawet dla ludzi średnio zaawansowanych w tym zagadnieniu pokazałby wyższość Twojej teorii nad STW? Wydaje się, że jest to niezbędny element, jeśli chce się obalać bardzo mocno ugruntowane w ludzkiej świadomości teorie.
03-10-2019 22:30 
 Ocena 2 na 4
Henryk.K (2246 punktów)
>Masz pomysł na jakiś eksperyment, który w spektakularny i, co ważne, zrozumiały nawet dla ludzi średnio zaawansowanych w tym zagadnieniu pokazałby wyższość Twojej teorii nad STW? Wydaje się, że jest to niezbędny element, jeśli chce się obalać bardzo mocno ugruntowane w ludzkiej świadomości teorie.

Odnoszę bardzo przykre wrażenie, że przy pomocy matematyki i błędnych założeń fizycznych można udowodnić wszystko. Po uroczystym zaakceptowaniu takiego dowodu przez celebrytów nauki, dowód taki staje się kanonem obowiązującym i niepodważalnym.Na jego gruncie udowadnia się inne teorie. Aparat matematyczny zastosowany w takim dowodzeniu nie daje żadnej możliwości zmiany kanonu, ponieważ jest bardzo wieloznaczny.
Wczoraj przeczytałem w internecie apel uczonego matematyka, żeby wykorzystać sztuczną inteligencję do ponownego przeanalizowania wszystkich matematycznych dowodów w celu sprawdzenia ich poprawności. A jest tego niemało.
Problem wynika z zawiłości samego dowodzenia. Niektóre z nich dowodzone są aż na tysiącu stron. W celu osiągnięcia sukcesu ich twórcy tworzą nowe matematyki.
Nawet doświadczony matematyk musi poświęcić z trzy lata, żeby przebić się przez gąszcz nowych terminów i zależności. Nie wielu jest z resztą ludzi, którzy to potrafią.
Formalnie dowód powinien byc potwierdzony przez co najmniej dwa autorytety matematyczne.
Coś mi się przypomina, że Einstein także zastosował nowatorskie działy matematyczne do uzasadnienia swoich ustaleń w STW. W owym czasie śmiano się , że on jest drugą osobą, która to rozumie.
Z tego powodu nie spodziewam się, że matematyka poradzi sobie z potworami,które ożywiła. Bardziej sensownym jest przyjrzeć się założeniom STW i po ich podważeniu zakwestionować samą OTW. Nie jest to specjalnie trudne. STW jest beznadziejnie naciągana.
03-10-2019 23:00 
 Ocena 3 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Coś mi się przypomina, że Einstein także zastosował nowatorskie działy matematyczne do uzasadnienia swoich ustaleń w STW. W owym czasie śmiano się , że on jest drugą osobą, która to rozumie.
STW nie używa żadnej skomplikowanej matematyki. Prędzej ta anegdotka może dotyczyć OTW - ale nadal, to tylko anegdotka.

>STW jest beznadziejnie naciągana.
Tak zwykle wygląda, gdy się jej nie rozumie. W rzeczywistości jest beznadziejnie prosta.
04-10-2019 08:19 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>STW nie używa żadnej skomplikowanej matematyki. Prędzej ta anegdotka może dotyczyć OTW - ale nadal, to tylko anegdotka

Oczywiście, dotyczy to OTW, błędnie wpisałem.
04-10-2019 01:04 
 Ocena 1 na 3
szostek (349 punktów)
> Bardziej sensownym jest przyjrzeć się założeniom STW i po ich podważeniu zakwestionować samą OTW.

Tak właśnie zrobiliśmy. To znaczy podważyliśmy założenia STW, przyjęliśmy inne założenia zgodne z eksperymentami (tymi oficjalnie uznawanymi) oraz wyprowadziliśmy Szczególną Teorię Eteru. Nie ma w tym jeszcze bezpośredniego kwestionowania OTW, ale OTW opiera się na założeniu, że jednokierunkowa prędkość światła w próżni jest absolutnie stała, co nie ma miejsca, jeżeli STW jest złym modelem rzeczywistych procesów.

Natomiast w artykule, którym rozpocząłem ten wątek, została pokazana błędność STW bez odnoszenia się do jakichkolwiek eksperymentów. STW jest teorią błędna chociaż matematyka, na której jest oparta jest prawidłowa. Udało się bowiem wykazać, że ta matematyka jest błędnie rozumiana (interpretowana). To jest właśnie niesamowite
04-10-2019 00:51 
 Ocena 2 na 4
szostek (349 punktów)
>Masz pomysł na jakiś eksperyment, który w spektakularny i, co ważne, zrozumiały nawet dla ludzi średnio zaawansowanych w tym zagadnieniu pokazałby wyższość Twojej teorii nad STW? Wydaje się, że jest to niezbędny element, jeśli chce się obalać bardzo mocno ugruntowane w ludzkiej świadomości teorie.

Tak są takie eksperymenty:
1. Liczne publikacje napisane przez Miller Dayton C., dowodzą, że eksperyment Michelsona-Morleya daje pozytywny wynika. Słabszy niż przewidywano na podstawie mechaniki klasycznej, ale mierzalny. Czyli ten eksperyment dowodzi, że istnieje uniwersalny układ odniesienia, w którym propaguje światło. Miller Dayton C. był w swoim czasie znany z tego, że z uporem przez dziesiątki lat usprawniał ten eksperyment. On to robił w okresie międzywojennym i jest całkowicie ignorowany przez oficjalny nurt.

Czyli trzeba powtórzyć ten eksperyment przy pomocy dzisiaj dostępnej techniki.

2. Anizotropia mikrofalowego promieniowania tła jest dowodem, na to, że STW jest złym modelem rzeczywistych procesów. Według STW nie ma eksperymentu, który pozwalałby na wyróżnienie jakiegokolwiek układu odniesienia (co sprowadza się do wyznaczenia uniwersalnego kierunku w kosmosie z perspektywy naszego układu odniesienia). A ta anizotropia burzy ten dogmat STW.

Anizotropia mikrofalowego promieniowania tła jest przedstawiona w rozprawie Nobliwskiej:
POL: Smoot George F., Anizotropie kosmicznego mikrofalowego promieniowania tła: ich odkrycie i wykorzystanie.
ENg: Smoot George F., Cosmic microwave background radiation anisotropies: Their discovery and utilization.
(w wersji angielskiej rysunek 10, który pokazuje tą anizotropię jest kolorowy)

Wyjaśnienie tej anizotropii w ramach STE jest w artykule:
POL: Szostek K., Szostek R., Wyprowadzenie ogólnej postaci kinematyki z uniwersalnym układem odniesienia.
ENG: Szostek K., Szostek R., The derivation of the general form of kinematics with the universal reference system.

Są możliwe także nowe eksperymenty, ale dopóki tych pomysłów nie opublikuję nie mogę o tym tutaj napisać.
04-10-2019 18:45 
 Ocena 1 na 1
bartech (554 punktów)
Chodziło mi bardziej o taki eksperyment, który wykorzystywałby jakieś zależności fizyczne wynikające z Waszej teorii i po obserwacji którego innym fizykom szkiełka z okularów by powypadały z wrażenia, bo nigdy nie przypuszczali, że takie cuda, które przed chwilą zobaczyli są możliwe Nawet gdyby udało się Wam udoskonalić eksperyment Michelsona-Morleya i uzyskać pozytywny wynik, to najpewniej i tak byłoby za mało, żeby na nowo wzbudzić szeroką, poważną debatę w świecie fizyki na temat eteru, skoro, jak sam piszesz, dokonania na tym polu Millera Daytona C. są ignorowane.

Czy bazując na STE próbowaliście stworzyć jakieś teoretyczne modele nowych, ciekawych technologii?
04-10-2019 22:55 
 Ocena 2 na 4
szostek (349 punktów)
>Czy bazując na STE próbowaliście stworzyć jakieś teoretyczne modele nowych, ciekawych technologii?

Najprostsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, to możliwość pomiaru absolutnego kierunku w przestrzeni (absolutnego z perspektywy naszego układu odniesienia). To znaczy według STE jest możliwe coś, co jest niemożliwe wedłót STW, czyli, że da się wyznaczać taki absolutny kierunek. Bez wątpienia mogłoby to znaleźć zastosowanie w nawigacji.

Pokazanie stosunkowo prostej metody wyznaczania takiego kierunku powinno spowodować, że "fizykom szkiełka z okularów by powypadały z wrażenia", ponieważ wszystko w fizyce opiera się na dogmacie, że jest to niemożliwe. Mam pomysły jak to zrobić, ale wszystko wymaga czasu, którego teraz nie mam, bo na razie finalizuję publikacje.

Druga sprawa to poprawienie dokładności systemów nawigacji satelitarnej, takich jak GPS. Jeżeli istnieje eter i jednokierunkowa prędkość światła nie jest stała, to uwzględnienie tego faktu w takich systemach może pomóc zwiększyć ich dokładność.

Trzecia, to posunięcie badań nad budową materii. Eksperymenty robione w akceleratorach są interpretowane przy pomocy STW oraz wzoru E=mc2. Jeżeli się odrzuci te błędne paradygmaty, to być może uda się stworzyć użyteczny model budowy materii.

Jest jeszcze kilka innych rzeczy związanych z dynamiką (np. dynamiką kwantową), ale są to tematy na tym etapie jeszcze rozmyte.
05-10-2019 15:41 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Czy bazując na STE próbowaliście stworzyć jakieś teoretyczne modele nowych, ciekawych technologii?
>Najprostsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, to możliwość pomiaru absolutnego kierunku w przestrzeni (absolutnego z perspektywy naszego układu odniesienia). To znaczy według STE jest możliwe coś, co jest niemożliwe wedłót STW, czyli, że da się wyznaczać taki absolutny kierunek. Bez wątpienia mogłoby to znaleźć zastosowanie w nawigacji.

Chodzi o "postawienie/narysowanie strzalki" ktora wskazywac bedzie uklad absolutny (niezalezny inercjalny) wszechobecnego nad wszystkim statycznego eteru ? Zastanawia jak bedzie to dzialac praktycznie (niezly pomysl na zyroskop )..gdyz Ziemia stale kreci sie, zmienia kat osi, obraca sie wokol Slonca ..a te znow podrozuje dookola galaktyki (ciagla dynamika kosmosu)..to ta niezalezna strzalka jakby ..wciaz bedzie zmieniac swoja pozycje z punktu widzenia Ziemian wiec praktyce nie da sie jej nigdzie na stale umiescic ?

>Pokazanie stosunkowo prostej metody wyznaczania takiego kierunku powinno spowodować, że "fizykom szkiełka z okularów by powypadały z wrażenia", ponieważ wszystko w fizyce opiera się na dogmacie, że jest to niemożliwe. Mam pomysły jak to zrobić, ale wszystko wymaga czasu, którego teraz nie mam, bo na razie finalizuję publikacje.

W tym wypadku (jak i powyzszym) przed wyznaczeniem kierunku musielibysmy chyba udowodnic wpierw istnienie postulowanej (wlasnej wersji) statycznego eteru, ukazujac w jakis sposob ze jest to akurat wersja wczesniej wyglaszana (jedna z nieskonczonych mozliwosci).

Jesli postuluje sie hipotetyczny, nigdy nie widziany czy nawet odczuwany (byc moze rowniez przez niezrozumienie jego natury) wirtualny byt, a dodatkowo na nim opiera publikacje, przyszle korzysci i dowody matematyczne, to chyba wpierw skupienie i energia winny byc kierowane na jego empiryczne poszukiwania, odnalezienie .. a nie "papierowe teoretyczne sprzeczki matematyczne" ze zwolennikami, wyznawcami religii STW

[przynajmniej choc metode badawcza konkretna zaproponowac (zbyt droga aparatura?..a co konkretnie byloby np wymagane), bo inaczej coz warte spekulacje]

>Druga sprawa to poprawienie dokładności systemów nawigacji satelitarnej, takich jak GPS. Jeżeli istnieje eter i jednokierunkowa prędkość światła nie jest stała, to uwzględnienie tego faktu w takich systemach może pomóc zwiększyć ich dokładność.

>Trzecia, to posunięcie badań nad budową materii. Eksperymenty robione w akceleratorach są interpretowane przy pomocy STW oraz wzoru E=mc2. Jeżeli się odrzuci te błędne paradygmaty, to być może uda się stworzyć użyteczny model budowy materii.

I niby jakie praktyczne wnioski wynikly z wyliczen STW w akceleratorach ?

Mozna choc jeden ?

A dlaczego masa jonow czy protonow nie rosnie do nieskonczonosci przy predkosciach bliskich "c" zgodnie z rownaniami ?

>Jest jeszcze kilka innych rzeczy związanych z dynamiką (np. dynamiką kwantową), ale są to tematy na tym etapie jeszcze rozmyte.
>

Dynamika kwantow ?

Przy zalozeniu ze znajdziemy eter. Ok powiedzmy ze znalezlismy. Chodzi o przyszly opis ich interakcji z fotonami ?

.
05-10-2019 21:12 
 Ocena 2 na 2
szostek (349 punktów)
>Jesli postuluje sie hipotetyczny, nigdy nie widziany czy nawet odczuwany (byc moze rowniez przez niezrozumienie jego natury) wirtualny byt, a dodatkowo na nim opiera publikacje, przyszle korzysci i dowody matematyczne, to chyba wpierw skupienie i energia winny byc kierowane na jego empiryczne poszukiwania, odnalezienie .. a nie "papierowe teoretyczne sprzeczki matematyczne" ze zwolennikami, wyznawcami religii STW

Wcale nie jest jest tak, że "skupienie i energia winny byc kierowane na jego empiryczne poszukiwania" (czyli eteru). Takie postępowanie jest najgorszym z możliwych. Równie dobrze moglibyśmy budować mosty z nadzieją, że kiedyś nam się uda i wybudujemy taki, który się nie zawali. Tak się buduje lepianki z gliny, a nie skomplikowane konstrukcje. Inżynier najpierw wykonuje obliczenia, sprawdza teoretycznie różne warianty i dopiero potem jest podejmowana decyzja co i jak wybudować.

>Dynamika kwantow ?

Myślałem o mechanice kwantowej.
04-10-2019 08:36 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>Masz pomysł na jakiś eksperyment, który w spektakularny i, co ważne, zrozumiały nawet dla ludzi średnio zaawansowanych w tym zagadnieniu pokazałby wyższość Twojej teorii nad STW? Wydaje się, że jest to niezbędny element, jeśli chce się obalać bardzo mocno ugruntowane w ludzkiej świadomości teorie.

Nie mam w tym temacie żadnego pomysłu na eksperyment. Prosiłbym jednak tego,kto posiada wiedzę o opisie eksperymentu jaki zaproponował Albert Einstein w STW dla udowodnienia dylatacji czasu o podzieleniu się z nią. W tej materii panuje wiele niejasności.
Uważam, że to jest prawdziwa czarna dziura w fizyce.
04-10-2019 11:18 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Masz pomysł na jakiś eksperyment, który w spektakularny i, co ważne, zrozumiały nawet dla ludzi średnio zaawansowanych w tym zagadnieniu pokazałby wyższość Twojej teorii nad STW? Wydaje się, że jest to niezbędny element, jeśli chce się obalać bardzo mocno ugruntowane w ludzkiej świadomości teorie.
>Nie mam w tym temacie żadnego pomysłu na eksperyment. Prosiłbym jednak tego,kto posiada wiedzę o opisie eksperymentu jaki zaproponował Albert Einstein w STW dla udowodnienia dylatacji czasu o podzieleniu się z nią. W tej materii panuje wiele niejasności.
>Uważam, że to jest prawdziwa czarna dziura w fizyce.
>

Nie ma i nie bedzie w tym i podobnych "wymyslo-tematach" (oderwanych od rzeczywistosci empirycznej modelach) zadnego pomyslu na eksperyment, gdy ich tworcy juz na wstepie oglaszaja ze wszystkie efekty, przewidywane przez te teorie zjawiska ZAWSZE znajduja sie poza sfera doswiadczalna : "skrocenie dlugosci rakiety" (a czemu tylko wzdluzne, a nie poprzeczne rowniez? .."bo tak?"), "nieskonczona masa rakiety", "zatrzymanie/dylatacja czasu" ..."moga byc realnie=fizycznie zaobserwowane wylacznie wokol nieosiagalnej predkosci "c"

("niezaleznych izometrycznych ukladow inercjalnych" rowniez nie da sie praktycznie udowodnic, czymkolwiek mialyby one byc w realnym swiecie).

Inny przyklad to fale grawitacyjne ("rozszerzenie sie i skurczenie przestrzeni o 1/1000 promienia JADRA atomu ktorego nikt nawet nigdy nie widzial, ani nie zmierzyl), "czarne dziury" ktorych nie da sie nigdzie zobaczyc (itp rewelacje), czy postulowany "nieskonczony statyczny eter" (nieokreslony/nieopisany wytwor, cos co niewiadomo nawet czym jest lub moze byc..lecz wg wyznawcow to cos w co nalezy uwierzyc <- wylacznie w wersje jaka oni chca i tlumacza).

Te sama metode wykorzystal cwany (dzieki ukladom) Higgs, ktory postuluje z nikad "fundamentalna boska czastke wszechswiata" .. szybciutko zaznaczajac iz zyje ona tak krotko ze nigdy nie da sie jej wykryc

[to tak jakby ktos twierdzil ze zobaczyl za stodola ducha, ktorego nikt nigdy nie widzial..a oficjalnym potwierdzeniem jego istnienia.. jest znajoma baby ktora rzekomo idac noca przez wioske uslyszala obok stodoly stukot (Eddigton 1919, czy cyrk z Higgsem wspolczesnie) "prawie dokladnie w miejscu gdzie duch sie pojawil", a poniewaz jedna i druga maja znajomosci uklady z soltysem oraz pieniadze z gminy(na granty dla pokornych) cala wies podaza z podziwem za rewelacjami]
.
04-10-2019 16:02Nie na temat 
 0 na 4
Henryk.K (2246 punktów)


Skłaniam się powoli ku stwierdzeniu, iż teoretyczny dowód na dylatację czasu w STW, którym obdarzył Einstein ciemną ludzkość odbył się poza czasem i przestrzenią.
Nikt, ja także, nie natrafił chyba na jego zmaterializowany opis. Znamy jeno jego końcowy efekt w postaci podanego nam boskiego wzoru, który bez umiaru obdarza dyla-
cją wszystkie obiekty materialne chcące się szybko poruszać.
Jakaż to pańska wielkoduszność. Wydaje mi się, że jest to mistrzowski sposób na powiększenie zasobów materialnych a nawet intelektualnych ludzkości.
Przecież mózg przy większych prędkościach powinien zwiększyć ilość szarych komórek, a przez to stać się genialniejszy i rozwiązywać najzawilsze tajemnice materii.
>
szostek (349 punktów)
W artykule
Obalenie dogmatów na których zbudowano dzisiejszą relatywistykę
wykazałem między innymi, że nie ma żadnych podstaw teoretycznych, aby twierdzić, że c jest prędkością nieprzekraczalną.
20-10-2019 12:14 
 Ocena 1 na 1
scooby14444 (142 punktów)
>W artykule
>Obalenie dogmatów na których zbudowano dzisiejszą relatywistykę
>wykazałem między innymi, że nie ma żadnych podstaw teoretycznych, aby twierdzić, że c jest prędkością nieprzekraczalną.
>
W rzeczywistym świecie dla materii prędkość światła w próżni jest nieprzekraczalna. Dowodzą tego liczne eksperymenty w akceleratorach cząstek.

Natomiast w teorii Szostka być może jest przekraczalna..., ale to tym gorzej dla tej teorii.
20-10-2019 22:49 
 0 na 2
szostek (349 punktów)
>W rzeczywistym świecie dla materii prędkość światła w próżni jest nieprzekraczalna. Dowodzą tego liczne eksperymenty w akceleratorach cząstek.

W tym artykule wykazałem, że nie ma podstaw, aby twierdzić, że ze STW wynika, że prędkością graniczną jest c. To co napisałeś nie ma z tym żadnego związku. Chodzi o to, że być może c jest prędkością nieprzekraczalną, ale to nie wynika ze STW.

Poza tym Twój argument jest błędny, ponieważ to, że w akceleratorach nie udaje się rozpędzić cząstek do prędkości większych niż c jest naturalnie i oczywiste. I nie ma żadnego związku z nieprzekraczalnością prędkości c. W akceleratorach rozpędza się cząstki przy pomocy oddziaływania elektrycznego, które propaguje z ograniczoną prędkością (najprawdopodobniej c), dlatego nie pozwala na rozpędzenie cząstek do prędkości większej niż jego propagacja. To oczywiste.

>Natomiast w teorii Szostka być może jest przekraczalna..., ale to tym gorzej dla tej teorii.

Oparłeś się na błędnym rozumowaniu, dlatego otrzymałeś błędny wniosek.
20-10-2019 23:19 
 Ocena 1 na 3
MaxGolonko3 (3459 punktów)
panie Szostek.
Pan chyba żyje ze sprzedaży jakiejś książki i dlatego brnie pan tutaj w zaparte i udaje że coś rozumie z zaawansowanej fizyki (poza wąsko wyłuskanymi wzorami o TW).

Nieprzekraczalność pewnej prędkości została bezapelacyjnie potwierdzona.

Może też żyje pan z reklam (linków) na portalach o bzdurach gdzie podważa pan udowodnione już rzeczy.

Agnos banuj oszusta!
21-10-2019 12:31 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
Panie MaxGolonko3

>Nieprzekraczalność pewnej prędkości została bezapelacyjnie potwierdzona.

W jaki sposób została potwierdzona?

No wiec powtórzę troszkę inaczej:
Może być tak, że w realnym świecie prędkość światła w próżni jest prędkością nieprzekraczalną. Ale jeżeli nawet tak jest, to nie dlatego, że jest to wniosek ze STW. W podanym artykule udowodniłem ! (mam nadzieję, że wiesz co to jest dowód), że ze STW nie wynikają żadne ograniczenia na prędkość.

A ty z uporem powtarzasz nie mające z tym żadnego związku stwierdzenie, że "Nieprzekraczalność pewnej prędkości została bezapelacyjnie potwierdzona". To bardzo dobrze, że być może jest tak, jak właśnie stwierdzasz. Ale co z tego? To twoje stwierdzenie, nie ma żadnego związku z tym, co wynika ze STW.

Czy w dalszym ciągu masz problem ze zrozumieniem togo prostego faktu?
20-10-2019 15:10Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>W artykule
>wykazałem między innymi, że nie ma żadnych podstaw teoretycznych, aby twierdzić, że c jest prędkością nieprzekraczalną.
>

Podstaw teoretycznych ? A niby jakie mialyby to byc podstawy ? ..zasady z ktorych wynika kinematyka fotonow ?

(sa wogole takowe?..sciema do kwadratu)

Odwracajac kota ogonem w tej bezcelowej (dla realnej fizyki empirycznej) debacie mozna przeciez twierdzic odbijajac pileczke w nieskonczonosc, ze nie ma rowniez zadnych podstaw aby gdybac iz predkosc swiatla zmienna jest (malo tego istnieja przeslanki empiryczne zeby sadzic przeciwnie).

Nie ma tez zadnych podstaw aby twierdzic ze istnieje eter w zaproponowanej nieskonczonej statycznej formie (choc tu pan Romek sam przyznaje, iz nie ma pojecia jaki jest czy nawet "moze byc" ow hipotetyczny nigdy nie zauwazony, a jedynie wymyslony statyczny twor gdy redaktor tvagenta pyta o jego hipotetyczna dynamicznosc pojawiaja sie schody nie do przejscia).

W tym miejscu nastepuje jakby oderwanie sie od swiata rzeczywistego nauki (jedynego ktory moze przyniesc postep w rozwoju mysli) i pan Romek dryfuje juz tylko w oderwany od realizmu teoretyczny, a pozniej matematyczny spor (o ilosc niewidzialnych diablow na glowce szpilki) :

"czy doswiadczenia z lusterkami Morleya - Morisona wykluczaja eter"

gdzie pan Romek uwaza ze "nie wykluczaja"

...co samo w sobie rozumowanie - hipoteza jest zalozeniem troche "dziecinnym", "niepowaznym" gdyz te "doswiadczenia" nie wykluczaja rowniez ani krasnolutkow, ani niewidzialnych skrzatow, ani niewidzialnej energi x cygnus, ani mocy wielkiego Szu ktora pcha galaktyki w odmety nicosci.. ani niewidzialnych nieskonczenie ciezkich i nieskonczenie malych czarnych dziur w nieskonczenie wielkim kosmosie multiversow, ktorych w 11 matematycznych wymiarach jest przeciez wg wspolczesnych autorytetow z ameryki.. nieskonczona ilosc

(coz to za logika .."potwierdza, gdyz nie wyklucza?")

Rozpatrujac zagadnienie nalezy podkreslic ze STW i jej dogmaty wynikaja jedynie z rysunkow i dylematow dzieci, rozwazan nie wstydzmy sie tego powiedziec "na poziomie intelektualnego przedszkola"

www.youtube.com/watch?v=MmyQhMUnIOI

-> "fizyka STW".. fantazje o rakietach podrozujacych z predkosciami swiatla w niezaleznych ukladach inercjalnych i czasoprzestrzennych skroceniach wzdluznych (cokolwiek ta fantazja rodem z ksiazek Andersena ma w rzeczyswistym swiecie oznaczac, bo tego raczej nikt nie wie i nigdy wiedzial nie bedzie <- nierzeczywistych=paradoksalnych tworow nie da sie "logicznie uformowac" = zwizualizowac realnie)

[nikt nie ma rowniez pojecia jakie prawo czy zasada jest podstwa STW lub OTW ..u Newtona mielismy grawitacje ktora tlumaczyla wszystko od spadajacych jablek po orbity planet ..a tu ? wykrzywienie czasu i przestrzeni ktore miazdzy logike Newtona ?]

Dogmatem STW jest rowniez przekonanie ze przyczyna szybszej wibracji atomowej zegarow GPS na orbicie (flagowy "dowod empiryczny potwierdzajacy STW") jest "transformacja przestrzena"..co przeciez samo w sobie jest absurdem gdyz STW mowi iz zegary zwalniaja wraz z ruchem obiektu

..ale ok zalozmy ze zegary spowolnily jak twierdzi STW ..najsmieszniejsze ze i tu probuja pan Romek oraz inni relatywisci (wszyscy dogmatycy mniej lub bardziej swiadomi tego co czynia w umyslach innych bledna mysla) przekonac (wymusic wrecz ze tak ma byc, jest koniec kropka!)..ze RZECZYWISTA czyli FIZYCZNA PRZYCZYNA SPOWOLNIENIA CZASU NA ORBICIE TO GEOMETRYCZNE SKROCENIE SIE CZASOPRZESTRZENI PODROZUJACEJ RAKIETY (absurd na absurdzie)

(logik zauwaza tez dwa rozne pojecia czasu i przestrzeni opisujace rozne twory (byt/strukture i zjawisko) gdzie rowniez sama idea czasoprzestrzeni wynika wylacznie z geometrycznych rysunkow na ktorych to przemieszeczenie punktu w teoretycznym ruchu jednostajnym "wymaga przebycia/uplywu czasu"

.."nie ma przemieszczenia we przestrzeni nie ma czasu" <-tylko i wylacznie w takim smiesznym wyimaginowanym na rysunkach swiecie "przeksztalcen i transformacji wyimaginowanych ukladow niezaleznych".. [wraz z innymi paradoksalnymi zalozeniami przepchnietymi cichaczem] (serio sam jestem w szoku jak to szarlatani gleboko zatruli falszem umysly ludzkie matematycznymi bzdurami)..odbywac sie moga takie cyrki ktore nic wspolnego z empirycznym swiatem nie maja, a malo tego na bazie ktorych powstaje pozniej elastyczna guma OTW

- "czterowymiarowa tkanina czasoprzestrzenna wykrzywiajaca sie w niewidzialne geometryczne leje grawitacyjne co rzekomo wg relatywistow powoduje sturlywanie sie po rowniach pochylych obiektow ku sobie co z kolei niby idealnie wyjasnia ewolucje funkcjonowanie ukladu slonecznego, ukladow gwiezdnych, galaktycznych" (calej skali makro az do 0,00(42)001 sekundy po wielkim wybuchu ktory nastapil z punktu ktory byl wszedzie z nikad..logika i scenariusz rodem z filmu "wielki programator i bezmyslne maszyny")
..

Nie ma jakichkolwiek podstaw by twierdzic ze istnieja nieskonczone i niezalezne "uklady inercjalne" (chocby dlatego iz empirycznie widac ze przestrzen kosmosu jest skonczona).

Nie ma jakichkolwiek podstaw by twierdzic ze przestrzen sie podczas predkosci swiatla podrozujacych wzdluznie skraca. (efekt ten jest logicznym wynikiem przyjetego rozumowania o hipotetycznej transformacji dwoch niezleznych ukladow inercjalnych)

Nie ma jakichkolwiek podstaw by twierdzic ze przestrzen jest nieskonczona.

Nie ma jakichkolwie podstaw by twierdzic ze przestrzen "wygina sie jak guma w niewidzialne czterowymiarowe leje geometryczne" (jakkolwiek einsteinowska guma w rzeczywistosc rozciaga = rozszerza sie = ekspanduje jak przestrzen kosmosu, a nie "wygina")

GPS ukazuje jedynie ze czas plynac moze szybciej lub wolniej w zmiennym polu grawitacyjnym, co nie jest jak zyczyli by sobie tego relatywisci potwierdzeniem ich twierdzenia iz "czas zwalnia w wyniku wzdluznego skrocenia geometrycznego obiektu w czasoprzestrzeni"

.
Henryk.K (2246 punktów)

W WZH protony poruszają się prędkością o dwa metry mniejszą od prędkości światła w próżni. Prędkość tą mierzymy w odniesieniu do nieruchomego zderzacza. Ziemia obraca się z prędkością kilkuset metrów na sekundę. Już w tym przypadku znacznie jest przekroczona prędkość protonów w stosunku do zderzacza. Uwzględnijmy jeszcze prędkość obiegową planety wokół Słońca, która wynosi 30 km/s. Będąc jeszcze bardziej skrupulatni możemy uwzględnić około 250 km/s z jaką obraca się nasza galaktyka.
To już nie światło, ale sama materia znacznie przekracza tą niebotyczną prędkość.
28-10-2019 17:03 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>W WZH protony poruszają się prędkością o dwa metry mniejszą od prędkości światła w próżni. Prędkość tą mierzymy w odniesieniu do nieruchomego zderzacza.

W jaki sposób mierzymy? Czy wiesz jak wygląda taki pomiar prędkości protonów i co się w nim tak naprawdę mierzy?
28-10-2019 18:27 
 Ocena 1 na 3
Henryk.K (2246 punktów)

>W jaki sposób mierzymy? Czy wiesz jak wygląda taki pomiar prędkości protonów i co się w nim tak naprawdę mierzy?
Słyszałem, że prędkości protonów w WZH się nie mierzy. Wynika ona z równania opisującego równowagę pomiędzy siłą odśrodkową i przyciągania protonów przez pole elektromagnetyczne.
29-10-2019 10:43 
 Ocena-1 na 3
szostek (349 punktów)
>>W jaki sposób mierzymy? Czy wiesz jak wygląda taki pomiar prędkości protonów i co się w nim tak naprawdę mierzy?
>Słyszałem, że prędkości protonów w WZH się nie mierzy. Wynika ona z równania opisującego równowagę pomiędzy siłą odśrodkową i przyciągania protonów przez pole elektromagnetyczne.

No właśnie. W takim razie dlaczego piszecie mniej więcej w ten sposób, że zmierzona prędkość elektronów wynosi prawie c. Wiadomo, że STW Einsteina jest błędna
>Wer. POL: Wyprowadzenie wszystkich transformacji ... oraz dyskusja o podstawach relatywistyki
>Wer. ENG: Derivation of all linear transformations ... and discussion of the relativity basics

W związku z tym elektromagnetyzm oparty na równaniach Maxwella, zapisanych bez eteru, należy traktować jako opis przybliżony. Jeżeli wyciąga się wnioski przy pomocy takiego przybliżonego opisu to są obarczone błędem. Należy oczekiwać, że ten błąd będzie nieznaczny, gdy opisuje się zjawiska dla małych prędkości (jak to się dzieje w relatywistyce). Ale dla cząstek rozpędzonych do dużych prędkości nie wiadomo jaki związek z rzeczywistością mają równania Maxwella. Można sobie obliczać na ich podstawie prędkość tych cząstek, ale to niewiele oznacza.

Fizycy generalnie nie rozróżniają, w swoich wypowiedziach, bezpośrednich wyników pomiarów oraz wniosków z jakichś teorii, które mogą być wątpliwej jakości. Dlatego generują bełkot. A potem ludzie powtarzają bezmyślnie te banialuki, na przykład pisząc z pełnym przekonaniem idiotyczne bzdury, że ktoś z rewelacyjną dokładnością zmierzył prędkość elektronów rozpędzonych do c. Nie powtarzajcie bełkotu generowanego przez takich fachowców.

Takie drobne przekłamania oraz niedopwiedzenia składają się na całkowicie fałszywy obraz rzeczywistości i błędną fizykę.
30-10-2019 08:45Nie na temat 
 Ocena-1 na 3
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>Takie drobne przekłamania oraz niedopwiedzenia składają się na całkowicie fałszywy obraz rzeczywistości i błędną fizykę.

Wg mnie w czasoprzestrzeni wyróżniamy osie przestrzeni i osie czasu.

Za oś przestrzeni należy uznać kierunek wiązania.
Za os czasu należy uznac kierunek działania.

Możemy przyjąć że będą to linie grawitacji i promieniowania, linie pola magnetycznego i pola elektrycznego.

Osie określane przez materię i określane przez ruch są sprzeczne tzn. są względem siebie zakrzywione.
30-10-2019 21:22 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

Ponieważ zaangażował się Pan w wykazanie błędności STW, to wydaje mi się, że posiada Pan wiedzę na temat przebiegu tego intelektualnego eksperymentu, jaki zaproponował nieszczęsny Albert E. Uważam, że jego znajomość jest niezbędna do prowadzenia jakichkolwiek rozważań w tej materii. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby podzielił się Pan jego opisem na forum. Moim zdaniem jest to jakaś wstydliwa tajemnica, gdyż została głęboko skryta przed intelektem niewiernych.
02-11-2019 23:41 
 Ocena 2 na 2
szostek (349 punktów)
>Ponieważ zaangażował się Pan w wykazanie błędności STW, to wydaje mi się, że posiada Pan wiedzę na temat przebiegu tego intelektualnego eksperymentu, jaki zaproponował nieszczęsny Albert E. Uważam, że jego znajomość jest niezbędna do prowadzenia jakichkolwiek rozważań w tej materii. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby podzielił się Pan jego opisem na forum. Moim zdaniem jest to jakaś wstydliwa tajemnica, gdyż została głęboko skryta przed intelektem niewiernych.

Nie wiem, o który eksperyment myślowy chodzi. Bardzo proszę o jakieś naprowadzenie.

Ale jeżeli chciałby Pan poznać przykład wewnętrznej sprzeczności STW Einsteina, to polecam artykuł
J. Franklin, "The lack of rotation in a moving right angle lever", European Journal of Physics 29, pp. 55-58, (2008).

W artykule, który otwiera ten wątek udowodniłem, że STW jest błędna z powodu błędnej interpretacji matematyki, na której się opiera. Ale na razie nie zajmowałem się ruchami obrotowymi. A w opisie ruchu obrotowego STW jest całkowicie sprzeczna wewnętrznie. Taki właśnie przykład pokazano w tym artykule (chociaż Franklin twierdzi, że wyjaśnił ten błąd to się myli, gdyż nic nie wyjaśnił).
03-11-2019 11:22 
 0 na 4
Henryk.K (2246 punktów)

Dowód Einsteina na dylatację czasu nie jest wcale skomplikowany. Jest rakieta, która porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła w próżni. Równolegle do niej w pewnej odległości porusza się z tą samą prędkością lustro. Z rakiety w kierunku lustra wysyła się sygnał świetlny. Uczony obliczył czas po upływie którego światło dotrze do lustra, odbije się od niego i dotrze z powrotem do rakiety.
Jest problem jakiego światła użył Einstein do tego intelektualnego eksperymentu.

Czy to było światło ze zwykłej żarówki?
A może dołączył jeszcze do tego eksperymentu szklaną rurę łączącą rakietę ze zwiercia-
dłem i w tej to rurze przesłał fotony światła pochodzące od żarówki?
Nie mogło to być światło z lasera, ponieważ nikt wówczas nie miał pojęcia o takim odkryciu.
W rodzaju tego światła zawiera się całe kłamstwo dowodu na dylatację czasu, a tym samym na błędy prawie całej współczesnej fizyki.
Może ten umysłowy eksperyment wyglądał jednak zupełnie inaczej?
03-11-2019 11:56 
 Ocena 3 na 3
uxbridge (5980 punktów)
>Dowód Einsteina na dylatację czasu nie jest wcale skomplikowany. Jest rakieta, która porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła w próżni (...)
Wierutna bzdura. Nie ma i nie było takiego "dowodu".
Tego typu doświadczenie myślowe jest popularną, intuicyjną wizualizacją zjawiska dylatacji czasu. Można je bodajże znależć w podręczniku Jay Orear'a. Ale samo w sobie niczego nie dowodzi. Zresztą żaden myślowy eksperyment nie jest w stanie niczego dowieść.
Nb. nie sądzę żeby dało się znaleźć w naukowych pracach Einsteina odwołania do takowego eksperymentu. Być może w jednej z jego prac popularyzotorskich, ale nawet w jego (i Infelda) "Ewolucji Fizyki" nie udało mi się takowego znaleźć. Więc proszę nie bredzić, o "eksperymencie Einsteina" albo podać skąd taka informacja.
A rozważania nt "rodzaju" światła i jego wpływu na kształt myślowego (!) eksperymentu, są umysłową aberracją nie wartą cienia uwagi.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
03-11-2019 12:28 
 Ocena-1 na 3
Henryk.K (2246 punktów)

>Nb. nie sądzę żeby dało się znaleźć w naukowych pracach Einsteina odwołania do takowego eksperymentu. Być może w jednej z jego prac popularyzotorskich, ale nawet w jego (i Infelda) "Ewolucji Fizyki" nie udało mi się takowego znaleźć. Więc proszę nie bredzić, o "eksperymencie Einsteina" albo podać skąd taka informacja.
>A rozważania nt "rodzaju" światła i jego wpływu na kształt myślowego (!) eksperymentu, są umysłową aberracją nie wartą cienia uwagi.
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...

Drogi Panie ja opieram się na tym co udało mi się ustalić w tej kwestii. Na tym portalu już wcześniej polemizowałem na ten temat, dlatego doszedłem do jedynie słusznego wniosku, iż Wielki Albert Einstein w Szczególnej Teorii Względności niczego nie dowiódł. Jest to w wielkiej opozycji do powszechnego przekonania o niezwykłym geniuszu uczonego. Cesarz jest nagi.
03-11-2019 14:32 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
> Drogi Panie ja opieram się na tym co udało mi się ustalić w tej kwestii.
Źródło! Żródło informacji o tym tzw. "eksperymencie myślowym Einsteina". To co Panu się wydaje, że Pan ustalił, ma niewielkie znaczenie wobec ogromu prezentowanej niewiedzy.
>dlatego doszedłem do jedynie słusznego wniosku, iż Wielki Albert Einstein w Szczególnej Teorii Względności niczego nie dowiódł.
Brednie.


Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
03-11-2019 20:17 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>> Drogi Panie ja opieram się na tym co udało mi się ustalić w tej kwestii.
>Źródło! Żródło informacji o tym tzw. "eksperymencie myślowym Einsteina". To co Panu się wydaje, że Pan ustalił, ma niewielkie znaczenie wobec ogromu prezentowanej niewiedzy.
>>dlatego doszedłem do jedynie słusznego wniosku, iż Wielki Albert Einstein w Szczególnej Teorii Względności niczego nie dowiódł.
>Brednie.
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...

Skoro Pan określił moją wypowiedź jako brednie, to wypadałoby chyba udowodnić to jakimś zrozumiałym opisem owego nieistniejącego eksperymentu. Ja wiem, że łatwiej jest powiedzieć brednie niż to udowodnić. Idzie Pan po najłatwiejszej drodze.
04-11-2019 07:16 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Ja wiem, że łatwiej jest powiedzieć brednie niż to udowodnić. Idzie Pan po najłatwiejszej drodze.
1. Teorii fizycznych się nie udowadnia, a potwierdza.
2. Żaden eksperyment myślowy nie może potwierdzić teorii. Do tego służą jedynie rzeczywiste zjawiska/doświadczenia.
3. STW jest niezwykle dobrze potwierdzoną teorią.
4. Brak Panu elementarnej wiedzy na ten temat, ale pisze Pan:

>dlatego doszedłem do jedynie słusznego wniosku, iż Wielki Albert Einstein w Szczególnej Teorii Względności niczego nie dowiódł.

Więc jest to piętrowa bzdura, całkowicie zasługująca na miano bredni.
A tak w ogóle...:
>Jest rakieta, która porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła w próżni. Równolegle do niej w pewnej odległości porusza się z tą samą prędkością lustro. Z rakiety w kierunku lustra wysyła się sygnał świetlny. Uczony obliczył czas po upływie którego światło dotrze do lustra, odbije się od niego i dotrze z powrotem do rakiety.
... pański opis tego hipotetycznego doświadczenia jest niekompletny, żeby nie powiedzieć błędny. Z czego widać zupełne niezrozumienie przez Pana tego zagadnienia. I jeszcze raz powtórzę. Ten eksperyment jest dla STW zupełnie nieznaczący a i Einsteinowi nie był taki do niczego potrzebny.


Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
04-11-2019 08:23 
 Ocena-1 na 3
Henryk.K (2246 punktów)
>>Ja wiem, że łatwiej jest powiedzieć brednie niż to udowodnić. Idzie Pan po najłatwiejszej drodze.
>1. Teorii fizycznych się nie udowadnia, a potwierdza.
>2. Żaden eksperyment myślowy nie może potwierdzić teorii. Do tego służą jedynie rzeczywiste zjawiska/doświadczenia.
>3. STW jest niezwykle dobrze potwierdzoną teorią.
>4. Brak Panu elementarnej wiedzy na ten temat, ale pisze Pan:
>>dlatego doszedłem do jedynie słusznego wniosku, iż Wielki Albert Einstein w Szczególnej Teorii Względności niczego nie dowiódł.
>Więc jest to piętrowa bzdura, całkowicie zasługująca na miano bredni.
>A tak w ogóle...:
>>Jest rakieta, która porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła w próżni. Równolegle do niej w pewnej odległości porusza się z tą samą prędkością lustro. Z rakiety w kierunku lustra wysyła się sygnał świetlny. Uczony obliczył czas po upływie którego światło dotrze do lustra, odbije się od niego i dotrze z powrotem do rakiety.
>... pański opis tego hipotetycznego doświadczenia jest niekompletny, żeby nie powiedzieć błędny. Z czego widać zupełne niezrozumienie przez Pana tego zagadnienia. I jeszcze raz powtórzę. Ten eksperyment jest dla STW zupełnie nieznaczący a i Einsteinowi nie był taki do niczego potrzebny.
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...

>
Proszę mi nie zarzucać braku elementarnej wiedzy. To z Pańskich wypowiedzi można wyciągnąć wniosek, że Einstein niczego nie napisał,ale pomimo to coś stworzył.
Jak się nad tym głębiej pochylić to w sumie nie wiadomo co i czy to on. Wygląda na to ,iż jest to produkt zbiorowy ogólnie społeczny. Tylko należy wiedzieć, iż społeczeństwo jako zbiorowość niczego nigdy nie wymyśliło.
04-11-2019 10:18 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>3. STW jest niezwykle dobrze potwierdzoną teorią.
>4. Brak Panu elementarnej wiedzy na ten temat, ale pisze Pan:

Pisze Pan, iż STW jest niezwykle dobrze potwierdzoną teorią. Pytam w czym?

Z dylatacji masy nauka wycofała się cichcem już dawno.
Dylatacja pędu, po odrzuceniu dylatacji masy jest absurdem, ponieważ nie istnieje dylatacja prędkości.
To samo można powiedzieć o dylatacji energii.
Skrócenia długości nikt nigdy nie zaobserwował,więc w niczym nie potwierdza teorii.
Prędkości światła w próżni, nie tej na Ziemi, nikt nigdy nie sprawdził. A można by to uczynić w Kosmosie.
Podobnie nie sprawdzono w Kosmosie zasady niezależności prędkości światła od prędkości źródła, które je emituje.
W WZH nikt nie mierzy się prędkości cząstek, lecz przyjmuje się ją. A są one mniejsze tylko o 2 m/s od prędkości światła w próżni.
04-11-2019 11:00 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Pisze Pan, iż STW jest niezwykle dobrze potwierdzoną teorią. Pytam w czym?
>Z dylatacji masy nauka wycofała się cichcem już dawno.
Nie ma takiego terminu jak "dylatacja masy". Jest "masa relatywistyczna" i to ten termin jest już rzadko używany. Zjawiska z których się wziął istnieją, ale sama nazwa wydaje się niefortunna.
>Dylatacja pędu, po odrzuceniu dylatacji masy jest absurdem, ponieważ nie istnieje dylatacja prędkości.
Nie ma takiego terminu jak "dylatacja pędu". Jest "pęd relatywistyczny" który to termin jest lepszy niż "masa relatywistyczna" i w związku z tym powszechnie stosowany.
>To samo można powiedzieć o dylatacji energii.
Nie ma takiego terminu jak "dylatacja energii". Jest "energia relatywistyczna" który to termin jest prawidłowy i powszechnie stosowany.
>Skrócenia długości nikt nigdy nie zaobserwował,więc w niczym nie potwierdza teorii.
Zwykłe przyciąganie dwóch przewodów z prądem świetnie się tłumaczy skróceniem długości.

>Prędkości światła w próżni, nie tej na Ziemi, nikt nigdy nie sprawdził. A można by to uczynić w Kosmosie.
To nieprawda. GPS testuje tą prędkość w każdej chwili w milionach miejsc.

>Podobnie nie sprawdzono w Kosmosie zasady niezależności prędkości światła od prędkości źródła, które je emituje.
To nieprawda. Eksperyment De Sittera ma już ponad 100 lat.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
04-11-2019 12:46 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Pisze Pan, iż STW jest niezwykle dobrze potwierdzoną teorią. Pytam w czym?
>>Z dylatacji masy nauka wycofała się cichcem już dawno.
>Nie ma takiego terminu jak "dylatacja masy". Jest "masa relatywistyczna" i to ten termin jest już rzadko używany. Zjawiska z których się wziął istnieją, ale sama nazwa wydaje się niefortunna.
>>Dylatacja pędu, po odrzuceniu dylatacji masy jest absurdem, ponieważ nie istnieje dylatacja prędkości.
>Nie ma takiego terminu jak "dylatacja pędu". Jest "pęd relatywistyczny" który to termin jest lepszy niż "masa relatywistyczna" i w związku z tym powszechnie stosowany.
>>To samo można powiedzieć o dylatacji energii.
>Nie ma takiego terminu jak "dylatacja energii". Jest "energia relatywistyczna" który to termin jest prawidłowy i powszechnie stosowany.
>>Skrócenia długości nikt nigdy nie zaobserwował,więc w niczym nie potwierdza teorii.
>Zwykłe przyciąganie dwóch przewodów z prądem świetnie się tłumaczy skróceniem długości.
>>Prędkości światła w próżni, nie tej na Ziemi, nikt nigdy nie sprawdził. A można by to uczynić w Kosmosie.
>To nieprawda. GPS testuje tą prędkość w każdej chwili w milionach miejsc.
>>Podobnie nie sprawdzono w Kosmosie zasady niezależności prędkości światła od prędkości źródła, które je emituje.
>To nieprawda. Eksperyment De Sittera ma już ponad 100 lat.
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...


Stosuje Pan zagrania niegodne rzetelnego badacza.
Celowo użyłem terminu dylatacja pędu, masy energ i masy, ponieważ oddaje on bardziej istotę rzeczy.
Jak obliczamy pęd relatywistyczny? Mnożymy masę i prędkość oraz czynnik Lorentza.
Czynnik ten występuje we wszystkich tego typu obliczeniach a wynika on z dylatacji czasu. Dlaczego mnożymy, chociaż nie istnieje masa relatywistyczna i prędkość relatywistyczna?
O prędkości mówimy również relatywistyczna, lecz nikt nie mnoży prędkości przez ten czynnik, ponieważ był by to absurd. Prędkość relatywistyczna oznacza jedynie, że jest to prędkość zbliżona do prędkości światła w próżni.
Eksperymentu Sittera na pewno nie przeprowadzono 100 lat temu w Kosmosie.
A to że dwa przewody z prądem się skracają, tak pasuje do skrócenia relatywistycznego
jak wół do karety.
04-11-2019 17:58 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Celowo użyłem terminu dylatacja pędu, masy energ i masy, ponieważ oddaje on bardziej istotę rzeczy.
Nie używa się ogólnie znanych terminów w "prywatnym" znaczeniu.

>O prędkości mówimy również relatywistyczna, lecz nikt nie mnoży prędkości przez ten czynnik, ponieważ był by to absurd.
Owszem, mnoży się. W ten właśnie sposób ze składowych prędkości można uzyskać składowe przestrzenne czteroprędkości. Potem, po pomnożeniu przez masę uzyskuje się składowe czteropędu, czyli właśnie pęd relatywistyczny. Tutaj leży właśnie jeden z problemów z "masą relatywistyczną". Bo jeśli jej użyjemy w składowych pędu, to składowe przestrzenne czteroprędkości zmieniają się w zwykły wektor prędkości. A to jest niezbyt spójne i eleganckie, chociaż nadal poprawne.
pl.wikipedia.org/wiki/Czterowektor
>Eksperymentu Sittera na pewno nie przeprowadzono 100 lat temu w Kosmosie.
Bo pewnie 100 lat temu to Kosmosu nie było. Proszę doczytać.
>A to że dwa przewody z prądem się skracają, tak pasuje do skrócenia relatywistycznego
>jak wół do karety.
A jednak. W układzie nieruchomych nośników ładunku ujemnego siła Lorenza nie istnieje i przewody nie powinny się przyciągać. Ale jeśli weźmie się pod uwagę skrócenie odległości między poruszającymi się wówczas (razem z przewodem) ładunkami dodatnimi, to pojawiające się oddziaływanie elektrostatyczne (!) ma dokładnie taką samą wartość jak nieobecne magnetyczne i siła nadal występuje. Warto zauważyć, że prędkość nośników jest niewielka więc skrócenie długości jest kompletnie niemierzalne. Ale w połączeniu z olbrzymią liczbą nośników daje całkiem makroskopowe oddziaływanie.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
04-11-2019 19:35 
 0 na 2
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>pl.wikipedia.org/wiki/Czterowektor

Wg mnie osie przestrzeni określają kierunki linii wiązan natomiast osie czasu kierunki linii działan.

Linie pola magnetycznego są sprzeczne z liniami pola elektrycznego w ten sposób, ze w punkcie są zawsze prostopadle a w czasoprzestrzeni względem siebie zakrzywione.

Wystarczy spojrzeć na fale harmoniczna na linie żeby zauwazyc sprzecznosc linii wiązania z linią działania. To nie jest ten sam kierunek. Kierunek fali to prosta a kierunek wiązania sinusoida.
Wiązanie określa os przestrzeni a działanie os czasu.

Czas wcale nie jest 1-wymiarowy.
Czas jest trójwymiarowy tak samo jak przestrzeń oczywiście patrząc na to lokalnie w skali jednej molekuly i jednej fali, bo kazda falomolekula jest indywidualna czasoprzestrzenia.

Między przestrzenią i czasem, między molekula i fala dojść do takiej transformacji kierunkow wiązań i działań, że po transformacji obserwator potrzega przestrzeń jako czas a czas jako przestrzeń, molekule jako fale a fale jako molekule.

Wg mnie 2 postaci energii jakie znamy 1. ruch i 2. materia, pomiędzy którymi energia transformuje można opisać.
1 ruch - jako asymetryczne zniekształcenie osi czasu
2. materię - jako asymetryczne zniekształcenie osi przestrzeni.

W ruchu i materii objawia się pierwotna asymetria czasoprzestrzeni, która transformuje do ciągle nowych form, nowego układu materii i nowego systemu ruchu.
04-11-2019 22:41 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>pl.wikipedia.org/wiki/Czterowektor
>Wg mnie osie przestrzeni określają kierunki linii wiązan natomiast osie czasu kierunki linii działan.
Czy Ty w końcu zauważysz niezborność tragiczną twoich wypowiedzi? o CZYM TY PLECIESZ?
>Linie pola magnetycznego są sprzeczne z liniami pola elektrycznego w ten sposób, ze w punkcie są zawsze prostopadle a w czasoprzestrzeni względem siebie zakrzywione.
CZY MASZ NA TO SENSOWNY DOWÓD LUB OPARCIE W WYLICZENIACH A WIĘC OPARCIE SENSOWNE?
>Wystarczy spojrzeć na fale harmoniczna na linie żeby zauwazyc sprzecznosc linii wiązania z linią działania. To nie jest ten sam kierunek. Kierunek fali to prosta a kierunek wiązania sinusoida.
KTO CIEBIE UCZYŁ TEJ FIZYKI? SAM SIĘ UCZYŁEŚ? NAPISZ WIĘC JASNO O CO TOBIE CHODZI I NA JAKIEJ PODSTAWIE MASZ PRAWO WYCIĄGAĆ TAKIE WNIOSKI.
>Wiązanie określa os przestrzeni a działanie os czasu.
BEŁKOT.
>Czas wcale nie jest 1-wymiarowy.
A ILU WYMIAROWY? WIESZ NA PEWNO O CZYM PISZESZ?
>Czas jest trójwymiarowy tak samo jak przestrzeń oczywiście patrząc na to lokalnie w skali jednej molekuly i jednej fali, bo kazda falomolekula jest indywidualna czasoprzestrzenia.
O CZYM TY ZNÓW PISZESZ? PRZECIEŻ TO BEŁKOT PARANOIKA.
>Między przestrzenią i czasem, między molekula i fala dojść do takiej transformacji kierunkow wiązań i działań, że po transformacji obserwator potrzega przestrzeń jako czas a czas jako przestrzeń, molekule jako fale a fale jako molekule.
TO JEST CURIOSUM! TY JESTEŚ UMYSŁOWO NIEDOKOŃCZONY. JA SIĘ WCALE NIE WYWYŻSZAM JAK TO OKREŚLIŁEŚ, ALE TY SIĘ PONIŻASZ.
>Wg mnie 2 postaci energii jakie znamy 1. ruch i 2. materia, pomiędzy którymi energia transformuje można opisać.
POJĘCIE RUCHU NIE JEST ENERGIĄ.
MATERIA NIE JEST ENERGIĄ.
>1 ruch - jako asymetryczne zniekształcenie osi czasu
>2. materię - jako asymetryczne zniekształcenie osi przestrzeni.
WYKAŻ TE ASYMETRIE, BO TWORZYSZ PODWALINY NOWEJ PRYWATNEJ, OSOBISTEJ FIZYKI.
>W ruchu i materii objawia się pierwotna asymetria czasoprzestrzeni, która transformuje do ciągle nowych form, nowego układu materii i nowego systemu ruchu.
CZYTAĆ TO CO PISZESZ TO TAK JAK CZYTAĆ BIBLIĘ. TAM TEŻ NIEMOŻLIWE RZECZY SĄ MOŻLIWE. SZANOWNY ZBANOWANY FORUMOWICZU! ZOSTAŁEŚ ZBANOWANY DWA RAZY I ZAWSZE WRACASZ KORZYSTAJĄC Z NIECNYCH CHWYTÓW. PIERWSZY RAZ JAKO KRYSTKON, DRUGI RAZ JAKO KRYSTYNABACK. TRZECI RAZ MI SIĘ WYDAWAŁO, JAKO OSTANI, DOŻYWOTNI. SAM WIDZISZ JAKA WIARA JEST WĄTŁA. WLAZŁEŚ I ZNÓW MĄCISZ W SPRAWACH O KTÓRYCH NIE MASZ NAWET ZIELONEGO POJĘCIA. DLACZEGO TO ROBISZ? NA ZŁOŚĆ KOMUŚ? KOMU? CZY TY JESTEŚ TAKĄ POLSKĄ GNIDĄ, KTÓRA JAK NIE MA CZEGO BY CHCIAŁA, TO PSUJE WSZYSTKI CO SIĘ DA? BARDZO ZACZYNAM W WĄTPIĆ W TWOJE UNIWERSYTECKIE WYKSZTAŁCENIE. BO PRACUJESZ JAKO ROBOL PRZYKUTY ŁAŃCUCHEM NA 12 GODZIN PRACY NA STANOWISKU WIELCE SZKODLIWYM. NIKT WIĘC NIE DOCENIŁ TWEGO DYPLOMU TAM W NIEMCZECH (A MOŻE TAK NAPRAWDĘ GO NIE MASZ?), A PRZYNAJMNIEJ NIE PRÓBOWAŁ NAWET. NA TYM FORUM DAJESZ SOBIE UPUST SWOIM FRUSTRACJOM. I PROSZĘ NIE ZACZYNAJ PISAĆ O PRĄDZIE I JEGO NATURZE, BO AKURAT TE IDIOTYZMY MNIE CHOLERNIE OBURZAJĄ. NIE MASZ ŻADNYCH USPRAWIEDLIWIONYCH PODSTAW, BY FROZPOCZYNAĆ DYSPUTY NAD TYM NA CZYM SIĘ NIE ZNASZ, NIE POTRAFIĄC NIC UDOKUMENTOWAĆ W SWOICH RACJACH. I TAK BĘDZIESZ ZBANOWANY, CO WIESZ. I WIESZ DLACZEGO. BO PLECIESZ BZDURY. CZY TY NIE MASZ SKŁONNOŚCI DO MASOCHIZMU?


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-11-2019 13:37 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>pl.wikipedia.org/wiki/Czterowektor

I Pan to wszystko , co tam jest podane rozumie? Jeśli tak,to podziwiam.
05-11-2019 13:40 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>
>pl.wikipedia.org/wiki/Czterowektor

I Pan to wszystko , co tam jest podane rozumie? Jeśli tak,to podziwiam.
05-11-2019 11:25 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>>Skrócenia długości nikt nigdy nie zaobserwował,więc w niczym nie potwierdza teorii.
>Zwykłe przyciąganie dwóch przewodów z prądem świetnie się tłumaczy skróceniem długości.

To mnie interesuje. Czy mógłbyś przybliżyć to rozumowanie, albo podać jakiś link?

>>Prędkości światła w próżni, nie tej na Ziemi, nikt nigdy nie sprawdził. A można by to uczynić w Kosmosie.
>To nieprawda. GPS testuje tą prędkość w każdej chwili w milionach miejsc.

GPS działa dzięki temu, że został skalibrowany zwykłymi metodami inżynierskimi. Fizycy relatywiści rozpowszechniają fałszywe informacje na ten temat i zwyczajnie kłamią, np. że: GPS nie działałby bez relatywistyki, że jest dowodem poprawności STW, itp. Ale to są nieprawdy, nie poparte szczegółowym rozumieniem tego, w jaki sposób działa GPS oraz tego w jaki sposób tworzono ten system.

>>Podobnie nie sprawdzono w Kosmosie zasady niezależności prędkości światła od prędkości źródła, które je emituje.
>To nieprawda. Eksperyment De Sittera ma już ponad 100 lat.

Gdzie można znaleźć informacje na temat tego eksperymentu?
05-11-2019 15:04 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>>Zwykłe przyciąganie dwóch przewodów z prądem świetnie się tłumaczy skróceniem długości.
>To mnie interesuje. Czy mógłbyś przybliżyć to rozumowanie, albo podać jakiś link?
Dobra okazja do liźnięcia nieco wiedzy z elektrodynamiki. Wystarczy dla uproszczenia rozważyć przewód z prądem i pojedynczy ładunek w pewnej odległości. Jeśli ładunek się porusza wzdłuż przewodu, to działa na niego siła Lorentza przyciągając lub odpychając go od przewodu. Ale jeśli ładunek stoi a porusza się przewód z pradem, to zjawisko przebiega identycznie, choć wówczas w układzie nie ma siły Lorentza. Otóż relatywistyczne skrócenie objawia się różną zmianą gęstości ładunków dodatnich i swobodnych ładunków ujemnych. Zmiana gęstości jest oczywiście mikroskopijna, ale olbrzymia liczba ładunków sprawia, że poruszający się przewód z prądem staje się naładowany elektrycznie. A powstałe oddziaływanie coulombowskie jest dokładnie takie jak lorentzowskie (magnetyczne) w układzie stojącego przewodu a poruszającego się ładunku.

>GPS działa dzięki temu, że został skalibrowany zwykłymi metodami inżynierskimi.
Bzdura. Bez dodatkowych korekt GPS działałby mniej dokładnie. Bez relatywistyki by nie działał.
>Fizycy relatywiści rozpowszechniają fałszywe informacje na ten temat i zwyczajnie kłamią, np. że: GPS nie działałby bez relatywistyki, że jest dowodem poprawności STW, itp. Ale to są nieprawdy, nie poparte szczegółowym rozumieniem tego, w jaki sposób działa GPS oraz tego w jaki sposób tworzono ten system.
To czesto powtarzane kłamstwo. Specyfikacje techniczne systemów GPS i GLONASS są dostępne. Nie pisali ich fizycy. Tam jak byk stoi, że zegary satelitów są spowalniane przed startem a wielkość tego spowolnienia jest dokładnie wyliczona z wzorów relatywistycznych (zarówno OTW jak i STW). Bez relatywistyki spowolnienie zegarów atomowych na satelitach musiałoby być inne (no bo inaczej liczone) albo by go nie było. Bez właściwego opóżnienia działanie systemu byłoby nawet nie niedokładne, ale całkowicie błędne.

>>>Podobnie nie sprawdzono w Kosmosie zasady niezależności prędkości światła od prędkości źródła, które je emituje.
>>To nieprawda. Eksperyment De Sittera ma już ponad 100 lat.
>Gdzie można znaleźć informacje na temat tego eksperymentu?
De Sitter double star experiment. To trochę kompromitujące, że ktoś piszący naukowe artykuły n.t. relatywistyki nie ma podstawowej wiedzy o teoriach emisyjnych i argumentach je obalających.


Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
05-11-2019 10:27 
 Ocena 1 na 3
szostek (349 punktów)
>3. STW jest niezwykle dobrze potwierdzoną teorią.

Ale co z tego wynika ?

Szczególna Teoria Eteru także jest świetnie potwierdzona eksperymentalnie. A nawet, jak już pisałem wielokrotnie, jest jeden eksperyment niezgodny ze STW, ale zgodny ze STE i prawie nikt się tym nie przejmuje (chodzi o anizotropię mikrofalowego promieniowania tła).

W artykule "Kinematics in the Special Theory of Ether"
ENG rdcu.be/bSJP3
POL vixra.org/abs/1904.0195
napisałem kilka zdań (w rozdziale 8) o różnicach pomiędzy STW oraz STE i możliwości eksperymentalnej falsyfikacji tych teorii. Jak widać różnice w przewidywaniach tych teorii są dla naszego układu odniesienia bardzo nieznaczne. Jeżeli fizyka byłaby nauką poważną, to od razu powinny być sfinansowane takie eksperymenty. Ale zamiast podjąć takie wyzwania, to jedyne na co stać dzisiejszych "naukowców" jest powtarzanie w kółko frazesów, że "STW jest niezwykle dobrze potwierdzoną teorią".

Teoria płaskiej Ziemi także jest świetnie potwierdzona eksperymentalnie
05-11-2019 14:34 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Szczególna Teoria Eteru także jest świetnie potwierdzona eksperymentalnie.

Szczególna Teoria Eteru jest sprzeczna z doświadczeniem pod wieloma względami, o czym pisałem tu wielokrotnie:
Żadnej z tych sprzeczności Pan nie wyjaśnił i nadal je Pan ignoruje promując swoje fałszywe teorie.
04-11-2019 07:59 
 0 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>Źródło! Żródło informacji o tym tzw. "eksperymencie myślowym Einsteina". To co Panu się wydaje, że Pan ustalił, ma niewielkie znaczenie wobec ogromu prezentowanej niewiedzy.

Tą sprawą zajmowałem się kilka lat temu. Istniały wówczas w Internecie jakieś źródła. Obecnie kiedy chcę do nich dotrzeć to okazuje się, że zniknęły. Pod pretekstem ochrony praw autorskich wprowadza się powoli cenzurę.
04-11-2019 08:13 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Tą sprawą zajmowałem się kilka lat temu. Istniały wówczas w Internecie jakieś źródła. Obecnie kiedy chcę do nich dotrzeć to okazuje się, że zniknęły. Pod pretekstem ochrony praw autorskich wprowadza się powoli cenzurę.
Pozwolę sobie wyzwolić Pana z sideł wyimaginowanej cenzury.
Pod tym linkiem:
einsteinpapers.press.princeton.edu/
Ma Pan WSZYSTKIE opublikowane prace Einsteina włącznie z zachowaną prywatną korespondencją.
Nie musi Pan wcale przekopywać się przez całość. Wystarczy zajrzeć do prac z lat 1905-1908. Oddzielić te, które nie dotyczą relatywistyki. Przeczytać resztę - to nie tak dużo. I już będzie miał Pan całkowitą (i przez siebie wypracowaną!)pewność jakich Einstein przykładów używał a jakich nie.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
03-11-2019 20:21 
 0 na 2
Henryk.K (2246 punktów)
>>Dowód Einsteina na dylatację czasu nie jest wcale skomplikowany. Jest rakieta, która porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła w próżni (...)
>Wierutna bzdura. Nie ma i nie było takiego "dowodu".
>Tego typu doświadczenie myślowe jest popularną, intuicyjną wizualizacją zjawiska dylatacji czasu. Można je bodajże znależć w podręczniku Jay Orear'a. Ale samo w sobie niczego nie dowodzi. Zresztą żaden myślowy eksperyment nie jest w stanie niczego dowieść.
>Nb. nie sądzę żeby dało się znaleźć w naukowych pracach Einsteina odwołania do takowego eksperymentu. Być może w jednej z jego prac popularyzotorskich, ale nawet w jego (i Infelda) "Ewolucji Fizyki" nie udało mi się takowego znaleźć. Więc proszę nie bredzić, o "eksperymencie Einsteina" albo podać skąd taka informacja.
>A rozważania nt "rodzaju" światła i jego wpływu na kształt myślowego (!) eksperymentu, są umysłową aberracją nie wartą cienia uwagi.
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...


No teraz to mnie Pan zupełnie zbił z pantałyka. A sławetne opracowanie p.t. Szczególna Teoria Względności " wydana przez Alberta E. w 1905 roku to jest mistyfikacja?
04-11-2019 06:23 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>No teraz to mnie Pan zupełnie zbił z pantałyka. A sławetne opracowanie p.t. Szczególna Teoria Względności " wydana przez Alberta E. w 1905 roku to jest mistyfikacja?

Einstein nigdy (o ile wiem) nie napisał żadnej pracy o takim tytule. W 1905 nie napisał takowej na pewno. Jego dwa artykuły z 1905 będące podstawą STW miały kompletnie inne tytuły:
"O elektrodynamice ciał w ruchu" i "Czy bezwładność ciała zależy od zawartej w nim energii?"

I nie ma w nich ani słowa o przedstawionym przez Pana eksperymencie myślowym. Nie, żeby owy eksperyment był błędny. Ale jest to tylko szczególny przykład na dylatację. Dość oczywisty. Niczego nowego nie wnosi ani już na pewno nie "udowadnia". Jego miejsce jest bardziej w pracach popularnych a nie stricte naukowych. I jak mówiłem, mam spore wątpliwości czy Einstein był jego autorem i czy w ogóle kiedyś taki przykłąd przytaczał.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
04-11-2019 08:08 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Einstein nigdy (o ile wiem) nie napisał żadnej pracy o takim tytule. W 1905 nie napisał takowej na pewno. Jego dwa artykuły z 1905 będące podstawą STW miały kompletnie inne tytuły:
>"O elektrodynamice ciał w ruchu" i "Czy bezwładność ciała zależy od zawartej w nim energii?"
>I nie ma w nich ani słowa o przedstawionym przez Pana eksperymencie myślowym. Nie, żeby owy eksperyment był błędny. Ale jest to tylko szczególny przykład na dylatację. Dość oczywisty. Niczego nowego nie wnosi ani już na pewno nie "udowadnia". Jego miejsce jest bardziej w pracach popularnych a nie stricte naukowych. I jak mówiłem, mam spore wątpliwości czy Einstein był jego autorem i czy w ogóle kiedyś taki przykłąd przytaczał.

No to czego Einstein był autorem. We wzorach na dylatację wszystkiego co się szybko porusza istnieje czynnik gama, czyli czynnik Lorentza. Sądziłem, że to Einstein uczcił Lorentza nadając temu czynnikowi jego nazwisko. W tej sytuacji można wysnuć wniosek, że to właśnie Lorentz go wyprowadził.
Swego czasu pragnąłem dotrzeć do pracy Alberta S. ,,Szczególna Teoria Względności"
Okazało się to niemożliwe. Wszędzie pojawiały się jedynie opracowania innych uczonych na ten temat.
Skąd w takim razie wziął się ten cały zamęt w dwudziestowiecznej nauce,filozofii i kulturze?
04-11-2019 08:28 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Swego czasu pragnąłem dotrzeć do pracy Alberta S. ,,Szczególna Teoria Względności"
>Okazało się to niemożliwe.
Bo pracy Einsteina o takim tytule nie ma. Podstawowe idee STW zostały przedstawione po raz pierwszy we wspomnianym artykule z 1905r "O elektrodynamice ciał w ruchu". Natomiast kompletny, skondensowany wykład teorii względności (ogólnej i szczególnej) zawiera jego praca z 1923r. pt. "Istota Teorii Względności"

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
04-11-2019 08:43 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)
>>Swego czasu pragnąłem dotrzeć do pracy Alberta S. ,,Szczególna Teoria Względności"
>>Okazało się to niemożliwe.
>Bo pracy Einsteina o takim tytule nie ma. Podstawowe idee STW zostały przedstawione po raz pierwszy we wspomnianym artykule z 1905r "O elektrodynamice ciał w ruchu". Natomiast kompletny, skondensowany wykład teorii względności (ogólnej i szczególnej) zawiera jego praca z 1923r. pt. "Istota Teorii Względności"
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...


Dziękuję Panu,za to ,że poszerzył Pan moją wiedzę na ten temat.
Okazał się Pan pierwszą osobą na tym forum, która jest bardziej zorientowana w tej materii. Większość, podczas dyskusji wkleja jakieś fragmenty pozyskane z sieci i broni ich jak niepodległości.
03-11-2019 15:32 
 0 na 2
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>Dowód Einsteina na dylatację czasu nie jest wcale skomplikowany. Jest rakieta, która porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła w próżni. Równolegle do niej w pewnej odległości porusza się z tą samą prędkością lustro.

Wg mnie we wszelkich rozważaniach za dużo uwagi poświęca się próbie zrozumienia co inny autor miał na myśli a za mało własnemu pojmowaniu świata.

Ja dla przykładu zupełnie nie rozumiem wzoru E=mc2, bowiem nie rozumiem zupełnie pojęcia energii jakie zostało w tym wzorze użyte

Sam znudiwalem sobie własne pojęcie energii ale to raczej do tego wzoru nie pasuje.
Sam uznałem, że energia ma dualna postać ruchu i materii i że pomiędzy tymi dwiema formami transformuje co nazywamy zmianą.

Wg mnie każdy wzrost prędkości kosztuje utratę masy i każdy spadek prędkości przynosi wzrost masy.

Wg mnie jeśli coś winno stanąć po dwóch stronach przekształcenia to po jednej masa a po drugiej prędkość.

Powinniśmy mówić raczej o przeksztalceniach osi pola wiązania i osi pola działania przy czym wiązanie należy rozumieć jako opór a działanie jako siłę. Osie oporu są kierunkami przestrzeni a osie siły są kierunkami czasum.

Nikt nie chce zauważyć, że każdy ruch kosztuje rozpad materii.

Ten samolot
youtu.be/r_DN7Ky_CUg
rozpada się ze swoimi spalinami, traci z nimi wiązanie, traci masę i tylko dlatego nabiera prędkości.
03-11-2019 17:48 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>Wg mnie każdy wzrost prędkości kosztuje utratę masy i każdy spadek prędkości przynosi wzrost masy.

>Ten samolot
>youtu.be/r_DN7Ky_CUg
>rozpada się ze swoimi spalinami, traci z nimi wiązanie, traci masę i tylko dlatego nabiera prędkości.

Wybacz, ale taki model nie pasuje do obserwacji
Zgadza się, że przyśpieszający samolot traci masę, ponieważ wyrzuca spalone paliwo. Ale przecież lądując nie zwiększy swojej masy, jak napisałeś

Np. człowiek traci masę nawet gdy nie przyspiesza, tylko zwyczajnie śpi, ponieważ wydala wtedy dwutlenek węgla oraz wodę. Ale we wzorze E=mc2 chodzi o zupełnie coś innego niż zachodzi w tym samolocie i człowieku.
03-11-2019 18:57 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>człowiek traci masę nawet gdy nie przyspiesza, tylko zwyczajnie śpi

Rozpad ciała, utrata masy, przeksztalcenie materii w ruch, może przyjąć najprzerozniejsze formy od poruszenia związanej części ciała w określonym kierunku z odrzutem reszty i zerwaniem z nią wiązań do promieniowania świetlnego całego ciała.

Nie potrzeba się dynamicznie poruszyć, żeby utracić masę, wystarczy cokolwiek wypromieniowac.

Każda wyemitowana fala w każdej skali kosztuje egzystencję molekuly w różnych skalach. Może to być rozpad ciała na pół a może być rozpad atomowy.

Tak samo kazda absorbcja fali wiąże się z kreacją nowej molekuly, powstaniem nowego wiązania, wzrostem masy. I może to być absorbcja fotonu promieniowania rentgenowskiego jak również absorbcja fali oceanicznej.

Cokolwiek zwalnia to zyskuje masę.
Cokolwiek przyspiesza traci ją.

Materia i ruch dwie postaci energii, pomiędzy którymi energia transformuje.
03-11-2019 22:59 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>Cokolwiek zwalnia to zyskuje masę.
>Cokolwiek przyspiesza traci ją.

Skąd taki dziwaczny pomysł. Przecież już pokazałem na przykładzie samolotu, że tak nie jest
04-11-2019 08:47 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>>Cokolwiek zwalnia to zyskuje masę.
>>Cokolwiek przyspiesza traci ją.
>Skąd taki dziwaczny pomysł. Przecież już pokazałem na przykładzie samolotu, że tak nie jest

Sądzę, że mógłby tego dowieść ostatecznie eksperyment porównujący ciężary zyroskopu
youtu.be/cquvA_IpEsA

W stanach ruchu i spoczynku.

Wg tego co twierdzę, zyroskop wraz z nabieraniem prędkości powinien tracić swój ciężar.
05-11-2019 11:07 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>Wg tego co twierdzę, zyroskop wraz z nabieraniem prędkości powinien tracić swój ciężar.

No dobrze, może żyroskopo traci swój ciężar, gdy wiruje. Ale skąd pomysł, że żyroskop traci swoją masę, gdy wiruje? Ciężar to coś innego niż masa.

A tym bardziej skąd pomysł, że ciała w ruchu postępowym (nie obrotowym) tracą swoją masę, a potem ją odzyskują, gdy zmniejszają prędkość?
05-11-2019 12:32 
 Ocena 2 na 2
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>>Wg tego co twierdzę, zyroskop wraz z nabieraniem prędkości powinien tracić swój ciężar.
>No dobrze, może żyroskopo traci swój ciężar, gdy wiruje. Ale skąd pomysł, że żyroskop traci swoją masę, gdy wiruje? Ciężar to coś innego niż masa.
>A tym bardziej skąd pomysł, że ciała w ruchu postępowym (nie obrotowym) tracą swoją masę, a potem ją odzyskują, gdy zmniejszają prędkość?
>

Każdy ruch jest falowy. Różnica w ruchu postepowym i obrotowym dotyczy jedynie długości fali.

Jakikolwiek ruch, pojawienie się jakiekolwiek fali, wystąpienie jakiejkolwiek prędkości jest wynikiem utraty wiązania, spadku masy, recesji materii.

Każde cialo pobudzone traci wiązania, bez względu na rodzaj pobudzenia. Może to być ruch postępowy, ruch obrotowy, drgania, temperatura cokolwiek co powoduje, że cialo lub jego część jest w ruchu.

Nie tylko rozpedzony zyroskop utraci swój ciężar czy magnetyzm ale zwyczajnie podgrzane cialo też je straci.

Gdyby materię rozpędzić do prędkości światła ta utracialaby masę całkowicie, przeksztalcajac się w promieniowanie.
05-11-2019 12:53 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>>Wg tego co twierdzę, zyroskop wraz z nabieraniem prędkości powinien tracić swój ciężar.
>No dobrze, może żyroskopo traci swój ciężar, gdy wiruje. Ale skąd pomysł, że żyroskop traci swoją masę, gdy wiruje? Ciężar to coś innego niż masa.
>A tym bardziej skąd pomysł, że ciała w ruchu postępowym (nie obrotowym) tracą swoją masę, a potem ją odzyskują, gdy zmniejszają prędkość?

Każda recesja ruchu oznacza kreacje wiązań, kreacje materii, wzrost masy.

Wystarczy cialo wyhamowac, wystudzic, wprowadzić w spoczynek żeby jego ciężar, grawitacja czy właściwości magnetyczne rosły.
04-11-2019 09:26 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>>Cokolwiek zwalnia to zyskuje masę.
>>Cokolwiek przyspiesza traci ją.
>Skąd taki dziwaczny pomysł. Przecież już pokazałem na przykładzie samolotu, że tak nie jest

Choć z badaniem ciężaru zyroskopu to może nie najlepszy pomysl że względu na rozmiary Ziemi. Potrzeba byłoby wielkich prędkości.

Dużo łatwiej zaobserwować to w udzialywaniach magnetycznych w niewielkim polu magnetycznym.

Siła przyciągania zyroskopu będzie malec wraz ze wzrostem jego prędkości
04-11-2019 23:00 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>człowiek traci masę nawet gdy nie przyspiesza, tylko zwyczajnie śpi
SĄ NA TO WIARYGIODNE BADANIA?
>Rozpad ciała, utrata masy, przeksztalcenie materii w ruch, może przyjąć najprzerozniejsze formy od poruszenia związanej części ciała w określonym kierunku z odrzutem reszty i zerwaniem z nią wiązań do promieniowania świetlnego całego ciała.
WIESZ, SĄ TAKIE INSTYTUCJE ZWANE ZAKŁADAMI LECZNICTWA ZAMKNIĘTEGO, GDZIE POZWOLĄ TOBIE PLEŚĆ JESZCE GORSZE BZDURY.
>Nie potrzeba się dynamicznie poruszyć, żeby utracić masę, wystarczy cokolwiek wypromieniowac.
KLASYFIKUJĘ TO JAK JUŻ OBŁĘD.
>Każda wyemitowana fala w każdej skali kosztuje egzystencję molekuly w różnych skalach. Może to być rozpad ciała na pół a może być rozpad atomowy.
NIE. STAWIAM NAWET PÓŁ LITRA TEMU KTO TO ZROZUMIE CO TU JEST NAPISANE.
>Tak samo kazda absorbcja fali wiąże się z kreacją nowej molekuly, powstaniem nowego wiązania, wzrostem masy. I może to być absorbcja fotonu promieniowania rentgenowskiego jak również absorbcja fali oceanicznej.
NO CZYSTA "WIEDZA I INTELIGENCJA"
>Cokolwiek zwalnia to zyskuje masę.
DLACZEGO?
>Cokolwiek przyspiesza traci ją.
DLACZEGO?
>Materia i ruch dwie postaci energii, pomiędzy którymi energia transformuje.
TO NIE SĄ POSTACI ENERGII. POKAŻ, ŻE SĄ (ruch i materia).


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-11-2019 00:48 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>>Materia i ruch dwie postaci energii, pomiędzy którymi energia transformuje.
>TO NIE SĄ POSTACI ENERGII. POKAŻ, ŻE SĄ (ruch i materia).

Oczywiście, że to postaci energii.
Czego szukasz, szukając źródła energii?
Ruchu i materii.

Poszukaj energii potencjalnej w próżni.
Poszukaj energii kinetycznej w spoczynku.

A najlepiej wskaż inna formę energii, niż ruch i materia.
05-11-2019 05:29 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Materia i ruch dwie postaci energii, pomiędzy którymi energia transformuje.
>>TO NIE SĄ POSTACI ENERGII. POKAŻ, ŻE SĄ (ruch i materia).
>Oczywiście, że to postaci energii.
>Czego szukasz, szukając źródła energii?
>Ruchu i materii.
>Poszukaj energii potencjalnej w próżni.
Zawsze w polu grawitacyjnym.
>Poszukaj energii kinetycznej w spoczynku.
Tu idiotyzm. Energia kinetyczna, jak sama nazwa wskazuje, jest energią ciała będącego w ruchu (ale też względnym).
>A najlepiej wskaż inna formę energii, niż ruch i materia.

Energia cieplna w ruchu i bezruchu względnym (bo ruch to pojęcie względne np. Słońce). Wystarczy? Czy jeszcze potrzebujesz energii wiązań atomowych? I jeszcze raz powtarzam. Ruch jako taki, definicyjny, nie jest energią takoż i owoż materia. To są pojęcia, ruch i materia, nie przystające do określenia fizycznego, definicyjnego określenia energii. Energia to zdolność do wykonania pracy fizycznej. Pokaż Ty myślicielu jaką pracę może wykonać ruch? Bo ja nie wiem. Jakąż to pracę może wykonać materia? Bo ja nie wiem. Czy ktoś na tym forum, może mi to wyjaśnić, bo widzę stale Twoje wypowiedzi plusowane. Wcale nie zazdroszczę tych plusów, ale więc są tu tacy co Tobie wierzą i ufają w te bzdury. Ja takich podstaw nie mam, bo mnie niczym nie przekonałeś. Ty tylko stwierdzasz bo tak się Tobie wydaje, masz takie wizje. A że przy okazji bredzisz niesamowicie, bo brak Tobie podstawowej wiedzy, no to już za to nie odpowiadam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-11-2019 08:12 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>>Poszukaj energii potencjalnej w próżni.
>Zawsze w polu grawitacyjnym.

Co Ty nazywasz polem grawitacyjnym jest przestrzenią ciała. Dokąd sięga tylko wiązanie ciała zdolne rozbić molekule innego ciała, zerwac wiązanie innej przestrzeni, dotąd istnieje materia.

Mówiąc pole grawitacyjne masz na myśli materię.

Materia nie musi odbijać promieniowania wystarczy, że je cokolwiek zakrzywi i to jest dowodem na jej istnienie.

Cialo nie kończy się na granicy oddziaływań silnych, rozciąga się i jest widoczne w oddziaływaniach słabych.

Pole grawitacyjne nie występuje poza granicą materii ono określa granicę materii.

Materia wypełnia wszystko z tym, że lokalnie przestrzeń jednego ciała staje się dominującą.

W chwili gdy obserwujesz przyspieszenie grawitacyjne doznajesz rozpadu własnego ciała, który wykreuje w twoim ciele fale.
W chwili gdy obserwujesz wyhamowanie promieniowanie doznajesz wiązania własnego ciała, które pochłonie z twojego ciała falę.

Każda odrębna falomolekula jest odrębną czasoprzestrzenia.
Tzn. że występujesz w tysiącach w milionach w miliardach nadrzędnych i podporzadkowanych ciał i czynności naraz.
Kiedy obserwujesz przyspieszenie strumienia wodospadu działasz jako cialo globalne, kiedy doznajesz przyspieszania ramienia już jako cialo bardziej lokalne.

Nie sugeruj się tym co się powszechnie sądzi, że granica obcej materii jest tam gdzie światło zostaje zakrzywione tak, że jest odbite.
Granica obcej materii sięga do miejsca, w którym jakikolwiek obserwowany przez Ciebie ruch ulega zakrzywieniu.
05-11-2019 09:41 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>Energia cieplna w ruchu i bezruchu względnym (bo ruch to pojęcie względne np. Słońce). Wystarczy?

Ciepło to ruch.
Brak ruchu to brak ciepła.
Cialo w spoczynku nie może być ciepłe lecz musi być zimne.

Skoro już o względności ruchu to także o względności materii.

Każda kreacja ruchu kosztuje unicestwienie materii.
Kazda kreacja materii kosztuje unicestwienie ruchu.
Każda dodatkowa molekula ujmuje falę.
Każda dodatkowa fala ujmuje molekule.

Jesli ruch względem innego ciała nadaje mu w doznaniu obserwatora temperaturę to także odbiera mu masę.
Temperatura obcego ciała nie może wzrosnąć bez spadku jego masy.
05-11-2019 10:15 
 Ocena 2 na 2
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>Wystarczy? Czy jeszcze potrzebujesz energii wiązań atomowych?

Atom, planeta, elektron, galaktyka to wciąż materia to wciąż molekuly, choc w różnej skali.

Energia wiązań atomowych nie różni się w zasadzie od energii pola grawitacyjnego.

Rozpad wiązania kreuje falę.

Podobnie jak rozpad fali Kreuje wiązanie.

Transformacja z materii do ruchu i odwrotnie.

Każde wiązanie jest potencjalnym źródłem energii i możesz tu wymienić dosłownie każdą formę wiązania jaka Ci tylko przyjdzie do głowy.

Każde działanie jest kinetycznym źródłem energii i możesz wymienić dosłownie każde działanie.

Energia ma dualna postać ruchu i materii. Naprzemiennie transformuje między tymi postaciami, przyjmując raz formę fali występując w czasie a raz formę molekuly występując w przestrzeni.

Ruch i materia są względne i postrzegane zależnie od tego w jakm obserwator jest działaniu i wiązaniu.

Co jeden obserwuje jako falę, drugi może obserwować jako molekule.
03-11-2019 22:20 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>Wybacz, ale taki model nie pasuje do obserwacji
>Zgadza się, że przyśpieszający samolot traci masę, ponieważ wyrzuca spalone paliwo. Ale przecież lądując nie zwiększy swojej masy, jak napisałeś

Zwiększy, w spoczynku samolot będzie związany z Ziemia mocniej niż w ruchu.

Proponuję prosty ekaperent na dylatacje czasu i przestrzeni.

Detektor i emiter laserowy umieszczamy w okreslonej pozycji, w której detektor odbiera fale o określonej długości i częstotliwości z emitera.

Następnie nad emiterem tworzymy stale pole magnetyczne, które nie obejmuje swym zakresem detektora.
Fala powinna wydłużyć się i zmniejszyć częstotliwość.

Następnie przesuwajmy stałe pole magnetyczne znad emitera nad detektor, tak żeby nie obejmowało emitera.
Fala powinna skrócić się i zwiększyć czestotliwosc.

A graficzna interpretacją winny być fale w kształcie elipsy raz elipa o wielkiej osi w kierunku promieniowania a drugi raz o małej osi.
04-11-2019 23:02 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Wybacz, ale taki model nie pasuje do obserwacji
>>Zgadza się, że przyśpieszający samolot traci masę, ponieważ wyrzuca spalone paliwo. Ale przecież lądując nie zwiększy swojej masy, jak napisałeś
>Zwiększy, w spoczynku samolot będzie związany z Ziemia mocniej niż w ruchu.
>Proponuję prosty ekaperent na dylatacje czasu i przestrzeni.
>Detektor i emiter laserowy umieszczamy w okreslonej pozycji, w której detektor odbiera fale o określonej długości i częstotliwości z emitera.
>Następnie nad emiterem tworzymy stale pole magnetyczne, które nie obejmuje swym zakresem detektora.
>Fala powinna wydłużyć się i zmniejszyć częstotliwość.
>Następnie przesuwajmy stałe pole magnetyczne znad emitera nad detektor, tak żeby nie obejmowało emitera.
>Fala powinna skrócić się i zwiększyć czestotliwosc.
>A graficzna interpretacją winny być fale w kształcie elipsy raz elipa o wielkiej osi w kierunku promieniowania a drugi raz o małej osi.

Pomyliłeś wiele dziedzin fizyki i bez pardonu bredzisz jakby nic się nie stało.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-11-2019 06:13 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Wybacz, ale taki model nie pasuje do obserwacji
>>Zgadza się, że przyśpieszający samolot traci masę, ponieważ wyrzuca spalone paliwo. Ale przecież lądując nie zwiększy swojej masy, jak napisałeś
>Zwiększy, w spoczynku samolot będzie związany z Ziemia mocniej niż w ruchu.
>Proponuję prosty ekaperent na dylatacje czasu i przestrzeni.
>Detektor i emiter laserowy umieszczamy w okreslonej pozycji, w której detektor odbiera fale o określonej długości i częstotliwości z emitera.
>Następnie nad emiterem tworzymy stale pole magnetyczne, które nie obejmuje swym zakresem detektora.
>Fala powinna wydłużyć się i zmniejszyć częstotliwość.
>Następnie przesuwajmy stałe pole magnetyczne znad emitera nad detektor, tak żeby nie obejmowało emitera.
>Fala powinna skrócić się i zwiększyć czestotliwosc.
>A graficzna interpretacją winny być fale w kształcie elipsy raz elipa o wielkiej osi kierunku promieniowania a drugi raz o małej osi.

Odpowieź jedna. BEZNADZIEJA. Niestety, ale Twoje wywody sobie skopiowałem i przy najbliższej okazji pokażę znajomym, bez komentarza z mojej strony. Będę się raczej wsłuchiwał w ich komentarze. Ja po prostu nie umiem Ciebie zrozumieć bo nie nadążam za Twoimi fantazjami. Po prostu poddam ich testowi, czy mają podobne problemy by rozumieć Twoje pisanie.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-11-2019 15:06 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
Daj spokój. To człowiek chory.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
05-11-2019 16:28 
 Ocena 1 na 1
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
... - - -...
03-11-2019 20:36 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Dowód Einsteina na dylatację czasu nie jest wcale skomplikowany. Jest rakieta, która porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła w próżni. Równolegle do niej w pewnej odległości porusza się z tą samą prędkością lustro.
>Wg mnie we wszelkich rozważaniach za dużo uwagi poświęca się próbie zrozumienia co inny autor miał na myśli a za mało własnemu pojmowaniu świata.
>Ja dla przykładu zupełnie nie rozumiem wzoru E=mc2, bowiem nie rozumiem zupełnie pojęcia energii jakie zostało w tym wzorze użyte
>Sam znudiwalem sobie własne pojęcie energii ale to raczej do tego wzoru nie pasuje.
>Sam uznałem, że energia ma dualna postać ruchu i materii i że pomiędzy tymi dwiema formami transformuje co nazywamy zmianą.
>Wg mnie każdy wzrost prędkości kosztuje utratę masy i każdy spadek prędkości przynosi wzrost masy.
>Wg mnie jeśli coś winno stanąć po dwóch stronach przekształcenia to po jednej masa a po drugiej prędkość.

>Nikt nie chce zauważyć, że każdy ruch kosztuje rozpad materii.
>Ten samolot
>youtu.be/r_DN7Ky_CUg
>rozpada się ze swoimi spalinami, traci z nimi wiązanie, traci masę i tylko dlatego nabiera prędkości.
Kiedy rozpędzamy cząstkę w polu elektromagnetycznym, to nie traci ona wcale masy. Jej prędkość pomimo to wzrasta. Nie tedy droga.
Poruszył Pan ciekawy wątek fizyki. Co opisują równania pędu i energii kinetycznej. Nie można uważać , że są bezwartościowe. Jest to nasz taki uproszczony sposób określania ich energii, Nie informuje on nas jednak w jakiej postaci ta energia występuje i jaki mechanizm ją generuje.
Albert E. najchętniej zaordynowałby niezależnego obserwatora, który informowałby rozpędzoną materię o jej faktycznej energii.
03-11-2019 21:40 
 0 na 2
(zablokowany) (34 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy rozpędzamy cząstkę w polu elektromagnetycznym, to nie traci ona wcale masy. Jej prędkość pomimo to wzrasta. Nie tedy droga.

Ależ oczywiście, że traci, bo w stanie spoczynku była związana ze swoim otoczeniem, z którego Pan ją wyrywasz doprowadzając do rozpadu jej pierwotne cialo.

Pan koncentrujesz się tylko na samej cząsteczce ale ona zawsze jest częścią czegoś większego.

Po to Pan zresztą potrzebujesz energii, żeby zerwać jej wiązania. Jej wiązanie z otoczeniem to generalnie jej bezwladnosc.

Nic nie jest wolne.
Żeby cokolwiek drgnelo musi stracić masę.
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
Wydaje się, że wszyscy powinni już dostrzegać, iż w teorii względności chodzi o transformację czasu i przestrzeni? O przekształcenie czasu w przestrzeń i przestrzeni w czas.

To takie dostrzegalne i tak rozjaśniające dualizm rzeczywistości.

Każdy chyba domyśla się, że dylatacji czasu towarzyszy dylatacja przestrzeni?
Że zmiana częstotliwości pociąga za sobą zmianę długości?

Czy nie?

Kto nie rozumie jeszcze tego, że energia ma dualną postać, dwie postaci pomiędzy którymi transformuje - materię i ruch?

Wystarczy spojrzeć na swój komputer - hardware i software - ciało i czynność - przewód i strumień.

Wyszedłbym z moją nowomową - czasoprzestrzenią, ruchomaterią, czynnościociałem, strumienioprzewodem, falomolekułą - ale obawiam się, że jeśli tu wyrażę pogląd iż molekuła występująca w przestrzeni może przekształcić się w falę występującą w czasie, żeby następnie powrócić do postaci molekuły w przestrzeni to zostanę natychmiast zbanowany.

A w sumie już jestem zbanowany

Czy wolno mi w ogóle pomyśleć o tym, że ruch może przekształcić się w materię i materia może przekształcić się w ruch, czy to wśród racjonalistów zakazane?
30-10-2019 06:46Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>A w sumie już jestem zbanowany
i słusznie

>Czy wolno mi w ogóle pomyśleć o tym, że ruch może przekształcić się w materię i materia może przekształcić się w ruch,
a gówno w miód

Krystianie, wystarczająco dużo naplotłeś bredni.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-10-2019 08:25Nie na temat 
 0 na 2
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>>A w sumie już jestem zbanowany
>i słusznie

Jak to słusznie?
Kwestionujesz zasadność wolności światopoglądu?
Twierdzisz, że lepiej będzie kiedy myśli niezgodnych nie zostaną dopuszczone do głosu?

Ale dla kogo lepiej?
Dla Ciebie? Bo twój światopogląd będzie powszechnie panował nad umyslami innych w najlepsze?

Dla mnie to nie jest dobre, słuszne ani sprawiedliwe ale potrafię zrozumieć sięganie po przemoc ludzi wychowanych na przemocy. Taka kultura.
30-10-2019 22:40Nie na temat 
 Ocena 2 na 4
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wydaje się, że wszyscy powinni już dostrzegać, iż w teorii względności chodzi o transformację czasu i przestrzeni? O przekształcenie czasu w przestrzeń i przestrzeni w czas.

Czyżbym czytał niereformowalnego Krystkona? Jota w jotę tak samo pisał.

>To takie dostrzegalne i tak rozjaśniające dualizm rzeczywistości.

Postrzeganie dualne rzeczywistości posiadają schizofrenicy na określonym etapie rozwoju choroby.

>Każdy chyba domyśla się, że dylatacji czasu towarzyszy dylatacja przestrzeni?
>Że zmiana częstotliwości pociąga za sobą zmianę długości?
>Czy nie?
>Kto nie rozumie jeszcze tego, że energia ma dualną postać, dwie postaci pomiędzy którymi transformuje - materię i ruch?

Nikt oprócz Krystkona wspomnianego powyżej.

>Wystarczy spojrzeć na swój komputer - hardware i software - ciało i czynność - przewód i strumień.

No q..wa Krystkon wrócił! Jako "zbanowany"! Czyli forum jest nie dość zaśmiecone, przemyśleniami schizofreników?

>Wyszedłbym z moją nowomową - czasoprzestrzenią, ruchomaterią, czynnościociałem, strumienioprzewodem, falomolekułą - ale obawiam się, że jeśli tu wyrażę pogląd iż molekuła występująca w przestrzeni może przekształcić się w falę występującą w czasie, żeby następnie powrócić do postaci molekuły w przestrzeni to zostanę natychmiast zbanowany.

Nie dlatego Krystkonie vel Krystynaback! Ty po prostu nic nie rozumiesz i pieprzysz androny obrażające samą istotę racjonalizmu, a tym samym ludzi wyznających racjonalne widzenie świata. Obrażasz takich, bo niczego z Twoich mrzonek nie udowodniłeś i nie poparłeś żadnymi próbami wyliczeń. Mogę natychmiast przytoczyć Twoje wypowiedzi jeszcze przed zbanowaniem, bo je, jako curiosum, gromadziłem. Tylu głupot co tu nawypisywałeś naprawdę nie czytałem, nawet w literaturze gatunku sci-fi.

>A w sumie już jestem zbanowany

Oj przeczucie to masz. Po co się więc wp...lasz w to forum wiedząc, ze będziesz zbanowany? Czego tu szukasz? Mało się tu głupców podszywa pod racjonalizm? Dokładasz "paliwa" do ognia? A widzisz choć troszkę jaki jesteś beznadziejny? Nawet jako wyuczony jako ekonomista Uniw. Wrocławskiego (w co mocno wątpię).

>Czy wolno mi w ogóle pomyśleć o tym, że ruch może przekształcić się w materię i materia może przekształcić się w ruch, czy to wśród racjonalistów zakazane?

Nie. Myśleć to sobie możesz jakkolwiek i cokolwiek. Ale jest bardzo pomocne w identyfikacji wariatów. Wodę można zamienić w wino markowe, alkohol w ziemniaki, czas, a raczej jego dylatację, sprawdzić dwoma budzikami przylepionymi plastrami do podłogi, wkładając parówki do maszyny masarskiej obracającej się odwrotnie, możemy na wejściu otrzymać świniaka, bo to jest Twoja wizja dylatacji czasu, itd. Jesteś typowym Polakiem, który nie wie co, ale wie jak i ogłasza się geniuszem. To jest po prostu poważnie chore. Nawet nie pozdrawiam, bo nie jesteś godzien.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
30-10-2019 23:44Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>To jest po prostu poważnie chore. Nawet nie pozdrawiam, bo nie jesteś godzien.

Na pogardę zawsze znajdziesz energię, niespozyte pokłady.
Grunt to nie ulegać twojej pegadogice poniżenia lecz trzymać się własnych przekonan.

Lepsza schizofrenia od mani wielkości.

Banowany jestem głownie za wywoływanie wścieklizny u ludzi, którzy inne niż własne poglądy maja za nic.

Mnie nie można zbanowac.
Ja już jestem zbanowany.
Plowa twoja nadzieja, że znów będziesz dominował.

Wiem, wiem, wpierw 100 postów pogardy a potem 1 post wywodu.
Nie jestem pewien czy do twojego wywodu uda nam się dotrzeć na forum wolnej myśli .
30-10-2019 23:56Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś typowym Polakiem, który nie wie co, ale wie jak i ogłasza się geniuszem.

Źle zrozumiałeś, nie pisałem nic o moim geniuszu a jedynie o transformacji czasu i przestrzeni.

Określiłem 2 postaci energii 1. materia, 2. ruch i napisałem, że energia transformuje między tymi postaciami.

Skoro chcesz o dylatacji, zauważyłem, że skrócenie jednostki czasu kosztuje zawsze wydłużenie jednostki przestrzeni. Nie zdarzy się dylatacja czasu bez dylatacji przestrzeni.

Falomolekula może przyjąć postać fali i występować w czasie, żeby następnie przekształcić się w molekule i wystąpić w przestrzeni.

Kwestionujesz to co tu wyrażam czy że strachu przed zaprzeczeniem znowu chwycisz za wiadro pomyj?
31-10-2019 06:05Nie na temat 
szarley (54913 punktów)
>Czyżbym czytał niereformowalnego Krystkona? Jota w jotę tak samo pisał.

Poznać po użalaniu się nad sobą, na nazywaniu dominacją zwykłego wskazywania bredni.
Zaraz się znów zaczną lamenta nad ciężkim życiem głodującego niewolnika przykutego do maszyny w Berlinie...

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-10-2019 08:23Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>>Czyżbym czytał niereformowalnego Krystkona? Jota w jotę tak samo pisał.Poznać po użalaniu się nad sobą, na nazywaniu dominacją zwykłego wskazywania bredni.
>Zaraz się znów zaczną lamenta nad ciężkim życiem głodującego niewolnika przykutego do maszyny w Berlinie...

A Ty nadal nic tylko prowokujesz?
Liczysz na wybudzenie niskich emocji?
Bronisz się przed ujawnieniem i opodatkowaniem twojej posiadłości?

Rozumiem.

Lepiej odniosłbys się do różnicy potencjału elektrycznego punktów przewodu w stanie fali harmonicznej znajdujących się w różnej fazie drgań.
home.agh.edu.pl/~kakol/efizyka/w19/main19b.html

Czyz to nie było 100x przedmiotem twojej kpiny?

Zaprzecz tej różnicy potencjału!
Potrafisz?

Pójdzie na twoje konto i jeśli się pomyślisz będę z Ciebie kpil do śmierci tak jak Ty zamierzasz kpić ze mnie.
31-10-2019 14:01Nie na temat 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Bronisz się przed ujawnieniem i opodatkowaniem twojej posiadłości?
Bronię się przed debilem, który wymyśla chory społeczny system w oparciu o swoje urojenia a na pytanie o uzasadnienie odpowiada lamentem, że się zesrał w spodnie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,772371
Tu padł przykład i żadnej odpowiedzi, za to po roku wraca Hamerlik - Konopka ze swoimi debilizmami.

>Rozumiem.
>Lepiej odniosłbys się do różnicy potencjału elektrycznego punktów przewodu w stanie
>fali harmonicznej znajdujących się w różnej fazie drgań.

Marta Skorko. Polecam. Nie udzielam darmowych korepetycji komuś, kto po otrzymaniu odpowiedzi ucieknie w zmianę tematu i znów będzie pipcył o swoich głodnych dzieciach, pracy 28 godzin na dobę w atmosferze kwasu pruskiego i przykuciu do maszyny jako niewolnika.
Nie uzasadniłeś żadnej swojej bredni.

>Bronisz się przed ujawnieniem i opodatkowaniem twojej posiadłości?
Jeśli zostanie uchwalony kataster jako jedyny podatek, to go zapłacę.
Jak dotąd nikt takiego systemu nie ustanowił, a Ty swoich propozycji podatku od własności logicznie nie poradziłeś nigdy wybronić.
Jedyny Twój argument to żądanie żebym za darmo oddawał Ci owoce mojej pracy,, tylko dlatego, że posadziłem jabłonie i grusze, a Ty swój kapitał przepuściłeś na dragi

>>Zaraz się znów zaczną lamenta
>Ponadto co to za pogarda dla poczucia żalu?
Żalu, na kacu,że się piło?
Nie, nie współczuję życiowo skacowanemu, który wszystko przepił. Trzeba było nie pić. Trzeba było nauczyć się czytać, korzystać z szeroko otwartych drzwi szkół, których Ci społeczeństwo nie zamykało i uważać na lekcjach mości ekonomisto, który nie poradził podpisać kredytowej umowy. Trzeba było korzystać z możliwości, z których inni korzystali i pracując do czegoś doszli.

>W reakcji na cierpienie i zło umysł alternatywnie może opanować żal albo złość.
Dokładniej: w reakcji na swoje wymysły o cierpieniu. Wymysły o cierpieniu wyśmiewam Jeśli ktoś, kto ma dochód na poziomie czterech polskich nauczycieli narzeka na biedę to jest żałosny.
Mam współczuć Twojemu urojonemu żalowi?
Współczuj sobie sam

>Karma wraca.
Masz na myśli krzywdy, które wyrządzałeś windykując biedotę?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-10-2019 17:26Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>>Bronisz się przed ujawnieniem i opodatkowaniem twojej posiadłości?
>Bronię się przed debilem, który wymyśla chory społeczny system w oparciu o swoje urojenia

Cały Ty.
Niestety taka arogancja podobnie jak agresja popłaca.
Dlatego po nią siegasz.

Nie Ty jedyny zresztą.

Liczysz, że zdołasz mnie lzyc już do śmierci?

Z Tobą nie ma żadnej rozmowy tylko jest odpieranie agresji.
Będę z Tobą obcowal to zmienię się mimowolnie w Ciebie skutkiem nasladownictwa. Przeszło mi przez myśl, żeby napisać, że zamienię się w chciwego, bezwzględnego dziada, rozumujacego - moje, moje, tylko moje, tylko dla mnie, więcej, więcej, jeszcze więcej, jeszcze więcej tylko dla mnie - ale wtedy nasladowalbym twojego "debila", więc rezygnuję.
31-10-2019 18:12Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Nieznającym Krystiana Hamerlika - Kononpki z Lądka - Zdroju, absolwenta Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, byłego członka zarządu windykacyjnej firmy przypomnę:

1 Mieszkasz w luksusowej dzielnicy Berlina w dużym mieszkaniu, z którego nikt nie ma prawa Cię wyrzucić, bo gmina płaci za Ciebie płat, a w Berlinie nie ma eksmisji rodziny z dziećmi na bruk.

2 Masz pracę płatną nie mniej niż 34 zł/h czyli więcej niż jakikolwiek polski robotnik i większość polskich inżynierów i nauczycieli

3 Dostajesz niemiecki Kindergeld w równowartości ok. 5000 zł

4... i chcesz nie płacić podatków, za to na Ciebie podatki ma płacić biedota. Chciwi, bezwzględni emeryci, właściciele działkowych ogródków

5 Płaczesz, że nikt nie chce sfinansować Ci "strefy" w której mógłbyś posadowić ludzi swojej sekty, bo nikt nawet nie chce do tej sekty przystąpić

>Niestety taka arogancja podobnie jak agresja popłaca.
>Dlatego po nią siegasz.
>Nie Ty jedyny zresztą.
>Liczysz, że zdołasz mnie lzyc już do śmierci?
>Z Tobą nie ma żadnej rozmowy tylko jest odpieranie agresji.

Zesrała się bida i płacze.
Agresją jest nazywanie Twoich debilizmów, debilizmami?
Napisałeś, że z głodu, w BERLINIE, MAJĄC PRACĘ, zabrałeś swojemu dziecku bułkę.
A jak Ci piszę, żeś łgarca, to nazywasz to agresją i użalasz się nad doznawaniem pogardy?

Jak mam nie gardzić kimś, kto pisze, że nie wolno mu poruszać się po drogach, kto pracuje PRZYKUTY DO MASZYNY aż do odwodnienia i nie ma prawa pójść do lekarza, tylko 4 dni po zawale serca w pracy musi wracać do pracy
W BERLINIE W XXI WIEKU !

Kłamcą byłeś, a debilem jesteś, skoro liczysz na to, że ktoś w twoje brednie uwierzy

>Przeszło mi przez myśl, żeby napisać, że zamienię się w chciwego, bezwzględnego dziada,
W nic gorszego już się nie zamienisz. Jesteś chciwym bezwzględnym dziadem, który chce tylko zabierać innym żeby mieć więcej i więcej i nie musieć pracować. Mają płacić na Ciebie listonosze, emeryci i salowe. Podatki od ich 20-letnich fiatów, mają iść na Twoje taksówki i luksusowe mieszkanie w Berlinie. I nieważne że zarabiają 1/10 tego co Ty. Hamerlik CHCE, Hamerlik ŻĄDA, żeby biedota go utrzymywała, bo mają skromne mieszkania, stare samochody i działkowe ogródki, a Hamerlik kupił działkę na borg i zamiast ją sprzedać i spłacić, obraził się na społeczeństwo.

A teraz się rozpłacz i wymyśl mi znowu mój majątek, loty do Dubaju i sad, z którego o zgrozo, jem własne owoce!!!!!


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-10-2019 18:39Nie na temat 
 0 na 2
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>Nieznającym Krystiana Hamerlika - Kononpki z Lądka - Zdroju, absolwenta Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, byłego członka zarządu windykacyjnej firmy przypomnę:

Cały Ty

Podpisałbys się choć pod tym postem z nazwiska i imienia anonimowy użytkowniku internetu.

U ludzi, którzy ukryją swoje intencje, tożsamość, decyzje, mienie szwankuje moralnosc.

Ujawilbys się, to przypuszczalnie nabralbys wyższej kultury a tak w tajemnicy, w anonimowości jesteś automatycznie zdeprawowany.

My - ja i Ty nie jesteśmy zdolni do rozmowy.
Ty nie potrafisz niczego innego wobec mnie jak tylko oskarżać mnie o zło.

Skonczmy to, dajmy spokój tym aferom.
Jesteśmy odmienni moralnie.
Mamy różne pojęcia dobra i zła, różne wizje prawdy i fałszu, różne wyobrażenia sprawiedliwości i krzywdy.
To nie ma sensu.

Nie dogadamy się.
Rozumiem, że panowanie twoich racji zapewnia Ci dobrobyt ale mnie do swoich racji nie przekonałes.

Przekonałes jedynie, że potrafisz agresywnie się bronić i zazwyczaj przez atak.

Konczmy te nje na temat rozmowę, bo wszyscy uznają, że jesteśmy siebie warci, co oznaczy że ja będę wart tyle co i Ty.
01-11-2019 07:57Nie na temat 
szarley (54913 punktów)
>>Nieznającym Krystiana Hamerlika - Kononpki z Lądka - Zdroju, absolwenta Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, byłego członka zarządu windykacyjnej firmy przypomnę:
>Cały Ty
>Podpisałbys się choć pod tym postem z nazwiska i imienia anonimowy użytkowniku internetu.

Znasz moje imię i nazwisko.
Wiesz czym się zajmuję

Topbie ujawnienie nazwiska nie przeszkadza w głoszeniu bredni

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-11-2019 08:40Nie na temat 
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>>>Nieznającym Krystiana Hamerlika - Kononpki z Lądka - Zdroju, absolwenta Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, byłego członka zarządu windykacyjnej firmy przypomnę:
>>Cały Ty
>>Podpisałbys się choć pod tym postem z nazwiska i imienia anonimowy użytkowniku internetu.
>Znasz moje imię i nazwisko.
>Wiesz czym się zajmuję
>Topbie ujawnienie nazwiska nie przeszkadza w głoszeniu bredni

Zapomniałem już, nie zrobiłem notatek.
Podaj swoją tożsamość i adres a będę wklejal je do każdej odpowiedzi na twój post, aż Google wypozycjonuje nasze posty, na zapytanie o twoją tożsamość na pierwszą pozycję.

Wszyscy zainteresowani dowiedzą się kim jesteś naprawdę bez żadnego udawania albo ujawniony wreszcie zdobędziesz się na odrobinę wyższej kultury również w internecie co uczini Cię lepszym czlowkiem.

Takie są właśnie podstawy moich postulatów jawnego kapitału i jawnego demokratycznego wyboru aby pozbawiając innych tajemnicy ograniczyć ich demoralizacje i prymitywne zachowania.

Rzucalbys tak nadal mięsem w necie, gdybyś był podpisany z imienia i nazwiska?
A skąd? Zaczalbys udawac tego samego przyzwoitego człowieka, którym już jestes w realu, aż z braku alternatywy dla tego udawania stałbys się nim naprawdę.

Podaj swoją tożsamość i adres zamieszkania a propagujac je w każdym poście pomogę Ci stać się lepszym człowiekiem.
01-11-2019 08:58Nie na temat 
szarley (54913 punktów)
>>Znasz moje imię i nazwisko.
>>Wiesz czym się zajmuję
>>Tobie ujawnienie nazwiska nie przeszkadza w głoszeniu bredni
>Zapomniałem już, nie zrobiłem notatek.

Zapomniałeś, ale napisałeś, że jestem anonimowy. Jak zwykle malujesz obraz rozmówcy któremu głosisz swoje brednie.

>Wszyscy zainteresowani dowiedzą się kim jesteś naprawdę
Zainteresowani wiedzą, a ty i tak namalujesz chochoła

Przypomnieć Ci?
Wg Ciebie nie pracuję, wszystko co mam zawdzięczam dziedziczonej własności, wg Ciebie jestem podłym chciwcem bo mam kawałek sadu na własny użytek. wg Ciebie ten sad się marnuje, bo TY nie masz prawa do niego wejść bez moje zgody

>bez żadnego udawania albo ujawniony wreszcie zdobędziesz się na odrobinę wyższej kultury również w internecie co uczini Cię lepszym czlowkiem.

Lepszym czyli takim jak Ty?
Przypomnę: zarzucasz mi, że nie pozwalam każdemu chętnemu rwać owoców z mojego sadu, ale sam nie pozwalasz wejść do swojego mieszkania i wypić Ci piwa z lodówki a nazwanie Ciebie megahipokrytą traktujesz jako obelgę. Megahipokryto

>Rzucalbys tak nadal mięsem w necie, gdybyś był podpisany z imienia i nazwiska?
JESTEM PODPISANY Z IMIENIA I NAZWISKA.

>Podaj swoją tożsamość i adres zamieszkania a propagujac je w każdym poście pomogę Ci stać się lepszym człowiekiem.
TYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY?
Kanalia, hipokryta, złodziej, moralna rzygowina pozbawiona elementarnego honoru?
Ty miałbyś mi pomóc stać się lepszym człowiekiem


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-11-2019 10:16Nie na temat 
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>JESTEM PODPISANY Z IMIENIA I NAZWISKA.

Gdzie?
Na furtce domu chociaż?
Czy też tajemnica?
01-11-2019 14:30Nie na temat 
szarley (54913 punktów)
>>JESTEM PODPISANY Z IMIENIA I NAZWISKA.
>Gdzie?

Sam mnie po nazwisku znalazłeś, sam mojego nazwiska używałeś.

Ale po co mówić o kimś prawdę, lepiej domalować mu czarcie kopyta.
Obrzuć kogoś gównem, zawsze coś zostanie, metoda Konopków

>Czy też tajemnica?
Nie jest tajemnica, znasz odpowiedź
Jak zwykle Hamerlik Konopka maluje chochoła.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-11-2019 15:38Nie na temat 
zbanowany Krystian Hamerlik-Konopka (48 punktów)
(zablokowany)
>>>JESTEM PODPISANY Z IMIENIA I NAZWISKA.
>>Gdzie?
>Sam mnie po nazwisku znalazłeś, sam mojego nazwiska używałeś.

Raz w przeszłości po latach intensywnej rozmowy, zanim mnie tu zbanowali za niezgodne poglądy, ujawniłeś się na moment, wyczuwając chyba, że nic z tym nie zrobię i nawet nie zapamiętam.

Weź ze mnie przykład





Potrafisz?
A skąd!

Zamilkniesz albo będziesz mnie i innych tumanił, że taka jest kultura, że takie są zwyczaje, że to nieprzyjemne, że to ordynarne, że to ogranicza wolność słowa, albo że człowieka zamyka, że przestaniesz być naprawdę sobą.

Ale ja Ci to lepiej wyjaśnię.

Dzięki temu, że jesteś tylko internetowym avatarem, którego nikt nie kojarzy z realnym człowiekiem, nic Cię nie ogranicza w agresji wobec przeciwników światopoglądowych i rzucaniu im w twarz mięsem.

Oj skończyłby się twoje "zesrane bidy i debile" gdybyś poszedł w moje ślady i podpisał się z imienia i nazwiska. Ale Ty tego nie zrobisz, bo to zmusiłoby Cię do okazywania respektu tym, którymi chcesz tylko gardzić.
01-11-2019 15:44Nie na temat 
szarley (54913 punktów)
>Raz w przeszłości po latach intensywnej rozmowy, zanim mnie tu zbanowali za niezgodne poglądy, ujawniłeś się na moment,

Znów kłamiesz na mój temat. Moje nazwisko było znane na fR przed Twoim pierwszym wpisem

>Oj skończyłby się twoje "zesrane bidy i debile" gdybyś poszedł w moje ślady i podpisał się z imienia i nazwiska.
Znasz moje imię i nazwisko zesrana bido* i debilu*.

>Ale Ty tego nie zrobisz, bo to zmusiłoby Cię do okazywania respektu tym, którymi chcesz tylko gardzić.

Trudno nie gardzić człowiekiem, który
1 o innych pisze wyłącznie kłamstwa
2 o sobie pisze wyłącznie konfabulacje

Popisujesz się faktem, że napisałeś zwoje nazwiska, ale wszystkie inne informacje na swój temat podaje tylko w postaci kłamstw i konfabulacji.

* dowód na życzenie



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-11-2019 16:44Nie na temat 
zbanowany Krystian Hamerlik-Konopka (48 punktów)
(zablokowany)
>ale wszystkie inne informacje na swój temat podaje tylko w postaci kłamstw i konfabulacji

tylko w twoim umyśle

bowiem prawda i fałsz, dobro i zło, sprawiedliwość i krzywda są pojęciami pochodnymi wrodzonej i wpojonej chciwości

zostaliście wychowani w potężnej hierarchii i powszechnej przemocy, więc te już zawsze będą Wam się jawić jako NORMALNOŚĆ

ale to jest tylko wasza NORMALNOŚĆ, która wkrótce odejdzie w zapomnienie
01-11-2019 17:08Nie na temat 
szarley (54913 punktów)
>>ale wszystkie inne informacje na swój temat podaje tylko w postaci kłamstw i konfabulacji
>tylko w twoim umyśle
>bowiem prawda i fałsz,

Cytat:
Pracowałem po 12 godzin dziennie, nie mając prawa opuścić miejsca pracy w oparach toksycznych substancji


Cytat:
... do odwodnienia, a cztery dni po zawale serca musiałem znów być w pracy


Cytat:
Nie wolno mi się poruszać drogami publicznymi


Cytat:
Co czułem kiedy zabrałem dziecku osotanią bułkę i musiało iść głodne do szkoły?


Oto "prawda" najaranego debila o współczesnym Berlinie. Kto chce wierzyć niech wierzy

Dowód?
Cytat:
jaki Ty szarleyu jesteś podły, że przemocą nikogo nie wpuszczasz do swojego sadu tylko sam jesz swoje gruszki


Skończ jarać to gówno, bo Ci się znów pogorszyło.
(zaraz będzie w odpowiedzi pseudofilozoficzny lament o dminacji złego chciwego szarleya nad "biednym" ciulem, który za kilkanaście tysięcy złotych miesięcznego dochodu musi głodzić swoje dzieci)

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-11-2019 17:58Nie na temat 
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
Wstydzisz się własnych przekonań?
Podpisz się pod nimi.

Liczysz wciąż, że swoją prowokacja wzbudzisz w moim umyśle prymitywne emocje i dzięki nim zaczniesz mnie kontrolować?

Nie tym razem.

Nie zapomnij dopisać Herthastr. 1B.
Tam właśnie będę za 30 min jak tylko wysiade z zatloczonego S-bahnu.

Uzywaj sobie mojego nazwiska, moich cytatów wyraźnych w różnych kontekstach, mojego wizerunku do woli. To już nie boli. Nie dam Ci się. Doznanie pogardy nie jest przyjemne ale już nie boli, uodpornilem się.

Jesli coś sądzisz i masz przy tym poczucie racji, podpisz się pod tym anonimowy użytkowaniu internetu, który korzysta z prawa do tajemnicy, żeby innymi manipulować dla własnej korzyści.
01-11-2019 18:06Nie na temat 
szarley (54913 punktów)
>Wstydzisz się własnych przekonań?
>Podpisz się pod nimi.

1 Znasz moje nazwisko.
2 Nie znasz moich przekonań. Znasz tylko przekonania, które sam wymyśliłeś

Cytat:
Pracowałem po 12 godzin dziennie, nie mając prawa opuścić miejsca pracy w oparach toksycznych substancji


Cytat:
... do odwodnienia, a cztery dni po zawale serca musiałem znów być w pracy


Cytat:
Nie wolno mi się poruszać drogami publicznymi


Cytat:
Co czułem kiedy zabrałem dziecku osotanią bułkę i musiało iść głodne do szkoły?


Przeproś za te łgarstwa


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-11-2019 18:24Nie na temat 
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
No więc nie podpiszesz się pod tym co glosisz, bo to stwarza ryzyko, że ktoś się zorientuje kim jesteś po zdjęciu maski.

Nie jesteś jedyny.
Jest Was więcej.
Właściwe to jest Was bardzo dużo.
Nosicieli podlej, prymitywnej kultury.
31-10-2019 08:50Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
zbanowany (48 punktów)
(zablokowany)
>Zaraz się znów zaczną lamenta

Ponadto co to za pogarda dla poczucia żalu?
Cenisz tylko poczycie siły?
W reakcji na cierpienie i zło umysł alternatywnie może opanować żal albo złość.

Wolisz złość?

Żeby Ci się walka nie przejadla. Może Ty nie doswiadczyles jeszcze prawdziwej walki?

Przypomnę Ci pochodzenie pojęcia złości. Złość od zła.

Wektor każdej krzywdy może zmienić zwrot.
Cierpienie budzi nienawiść.
Karma wraca.
02-11-2019 23:22 
 Ocena 1 na 1
szostek (349 punktów)
>Czy wolno mi w ogóle pomyśleć o tym, że ruch może przekształcić się w materię i materia może przekształcić się w ruch, czy to wśród racjonalistów zakazane?

Możesz sobie tak myśleć, ale takie myślenie nie ma żadnego uzasadnienia teoretycznego. Wiadomo bowiem, że wzór E = mc2 nie opisuje żadnego związku pomiędzy masą i jej zamienialnością na energię. Nie da się bowiem wyprowadzić związku pokazującego równoważność masy i energii w ramach relatywistyki. Wszystkie takie wyprowadzenia są pełne błędów i naiwnej nadinterpretacji. To, że wyprowadzenie Einsteina, pokazane przez niego w 1905 roku, jest błędne wiadomo już od ponad 50 lat.

Związek pomiędzy masą i energią w takim sensie jak się dzisiaj podaje w fizyce nie ma także uzasadnienie eksperymentalnego.

Bardziej szczegółowo powiedziałem na ten temat w nagraniach:
www.youtube.com/watch?v=OEPb2z8_1Rc
www.youtube.com/watch?v=PNRgPf0u_Pg
www.youtube.com/watch?v=41YrOVnHrY0

Generalnie jest tak, że Einsteina był autorem dużej liczby okropnych nieporozumień, które bardzo zaszkodziły fizyce. Ale jeżeli chcesz to możesz sobie wierzyć w każdą bzdurę
05-11-2019 06:24Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wydaje się, że wszyscy powinni już dostrzegać, iż w teorii względności chodzi o transformację czasu i przestrzeni? O przekształcenie czasu w przestrzeń i przestrzeni w czas.
Jak? Na zasadzie przekształcenia kota w dżdżownicę?
>To takie dostrzegalne i tak rozjaśniające dualizm rzeczywistości.
Dualizm rzeczywistości mają tylko schizofrenicy.
>Każdy chyba domyśla się, że dylatacji czasu towarzyszy dylatacja przestrzeni?
Jak?
>Że zmiana częstotliwości pociąga za sobą zmianę długości?
>Czy nie?
>Kto nie rozumie jeszcze tego, że energia ma dualną postać, dwie postaci pomiędzy którymi transformuje - materię i ruch?
Jak?
>Wystarczy spojrzeć na swój komputer - hardware i software - ciało i czynność - przewód i strumień.
Co to za porównanie? Do czego je odnieść?
>Wyszedłbym z moją nowomową - czasoprzestrzenią, ruchomaterią, czynnościociałem, strumienioprzewodem, falomolekułą - ale obawiam się, że jeśli tu wyrażę pogląd iż molekuła występująca w przestrzeni może przekształcić się w falę występującą w czasie, żeby następnie powrócić do postaci molekuły w przestrzeni to zostanę natychmiast zbanowany.
Za ten wpis już powinieneś być zbanowany.
>A w sumie już jestem zbanowany

>Czy wolno mi w ogóle pomyśleć o tym, że ruch może przekształcić się w materię i materia może przekształcić się w ruch, czy to wśród racjonalistów zakazane?

Nie. Możesz wymyślać różne głupoty. Nie ma tylko potwierdzenia tego co wymyślisz w żadnych doświadczeniach.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)

Jak nic szczególnego mi się nie przydarzy,to jutro zainicjuję szczególny temat, który w bliżej nieokreślonej przyszłości zaowocuje podważeniem OTW i STW.
Będzie jednak potrzebna do tego dyskusja najtęższych umysłów na portalu, w celu wykluczenia logicznego błędu w dowodzeniu.
07-11-2019 21:51 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
Cały świat zastygł w oczekiwaniu. Ja to chyba dzisiaj nawet nie zasnę. Mam nadzieję, że nic Ci się nie przydarzy. Uważaj na siebie, bo fizycy na pewno już knują jakiś spisek. Zaraz, zaraz, czy to nie Ty jesteś tym geniuszem, który odkrył, że Księżyc nie obraca się wokół własnej osi? No to kuźwa będzie się działo. Już się nie mogę doczekać.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Cały świat zastygł w oczekiwaniu. Ja to chyba dzisiaj nawet nie zasnę. Mam nadzieję, że nic Ci się nie przydarzy. Uważaj na siebie, bo fizycy na pewno już knują jakiś spisek. Zaraz, zaraz, czy to nie Ty jesteś tym geniuszem, który odkrył, że Księżyc nie obraca się wokół własnej osi? No to kuźwa będzie się działo. Już się nie mogę doczekać.
>

Największy przełom wydarzy się gdy naukowcy odkryją (i nie jest to nawet mój tak naprawdę pomysł..gostek który pojęcia zielonego nie miał palnal przypadkiem podczas dysputy w necie:D) że przestrzeń=dystans się rozszerza/kurczy (fundamentalna logika), a nie wygina matematycznie w niewidzialne geometryczne leje które są wszędzie ale nikt ich nigdy nie widzial.

(czyli najprościej rzecz ujmując że koło jest okrągłe a nie kwadratowe)

Następna rewolucja nastąpi zaś gdy geniusze nasa zauważa że i czas(tempo zachodzącej przemiany/reakcji) ni jak się wygiąć nie daje...gdyż ten zwalniać może badz przyspieszac(stąd szybkie i "nieopisywalne" elektrony, oraz potężne ale nieruchome "zamrożone w czasie" galaktyki na niebosklonie)

Albert miał rację że oba czynniki są relatywne i zależne od masy..jedynie odrobinę inaczej należało opisać te relacje.

Za pana Henia kciuki również jak najbardziej trzymam(wiele jest jeszcze mysle widząc cały umysłowy bajzel ..w dziedzinie fizyki, chemii, astronomii**, elektrotechniki.. "gór do zdobycia"(wyjasnienia z poziomu zjawisk atomowych "jak to dziala")

** stala Hubbla "okreslona na podstawie przesuniecia ku czerwieni ALE PRZEDE WSZYSTKIM zalozeniu iz "galaktyki mkna z kinetycznym impetem po wybuchu granatu" ku nieskonczonej przestrzeni OTW/Newtona i leciec beda bez konca ..co oznacza ze prawdopodobnie rowniez mapa kosmosu pewnie wyladuje w koszu historii
.
08-11-2019 07:01 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>Cały świat zastygł w oczekiwaniu. Ja to chyba dzisiaj nawet nie zasnę. Mam nadzieję, że nic Ci się nie przydarzy. Uważaj na siebie, bo fizycy na pewno już knują jakiś spisek. Zaraz, zaraz, czy to nie Ty jesteś tym geniuszem, który odkrył, że Księżyc nie obraca się wokół własnej osi? No to kuźwa będzie się działo. Już się nie mogę doczekać.
>
Przykro mi, że z mojego powodu miał Pan bezsenną noc.Żywię cichą nadzieję, iż chociaż w części poświęcił ją na zreflektowanie się w kwestii obracającego się Księżyca.
08-11-2019 01:41 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Jak nic szczególnego mi się nie przydarzy,to jutro zainicjuję szczególny temat, który w bliżej nieokreślonej przyszłości zaowocuje podważeniem OTW i STW.
>Będzie jednak potrzebna do tego dyskusja najtęższych umysłów na portalu, w celu wykluczenia logicznego błędu w dowodzeniu.

Jest jednak różnica wykazująca niedoskonałość języka:
-..wykluczenia logicznego błędu w dowodzeniu. Rozumiem, że chodzi o stanowisko dowodzenia.
-..wykluczenia logicznego błędu w dowiedzeniu. Rozumiem, że chodzi o pozyskanie informacji
-..wykluczenia logicznego błędu w udowodnieniu/procesie udowodowadniania.. Widzę najbardziej zrozumiałą formę wypowiedzi.

Zamiast się wygłupiać odpowiedz mi wreszcie dlaczego teoria heliocentryzmu nie wyjaśnia powstawania pór roku i nie jest prawdziwa. Czekam i czekam i chyba prędzej umrę. Nie bierz się za tematy na które masz mało do powiedzenia, bo przepisywanie skądś tam będzie znów Ciebie deklasowało.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)

>Zamiast się wygłupiać odpowiedz mi wreszcie dlaczego teoria heliocentryzmu nie wyjaśnia powstawania pór roku i nie jest prawdziwa. Czekam i czekam i chyba prędzej umrę. Nie bierz się za tematy na które masz mało do powiedzenia, bo przepisywanie skądś tam będzie znów Ciebie deklasowało.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Nie wyjaśnia, ponieważ jest błędna w tym zakresie. A jeśli w tym to i w całości.
Mam nadzieję, że podciągnął się już Pan w zrozumieniu działania wahadła Foucaulta.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365