 |
Polityka nr 31 Jak zwierzę Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-08-2013 22:31 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Polityka nr 31 Jak zwierzę
10 na 12 | hej, Z tekstu zamieszczonego w tym numerze Polityki dowiadujemy się , że chore , cierpiące zwierzęta nie są usypiane ze względu na irracjonalny strach przed posądzeniem o mordowanie zwierząt . Tymczasem tysiące zdrowych zwierząt są codziennie mordowane po to abyśmy na naszych talerzach mieli smakowite mięsko ... Wydaje mi się , że zachodzi tu coś podobnego do sytuacji w której tysiące zamordowanych ludzi podczas wojny to konieczne ofiary a jedna zamordowana osoba podczas pokoju to wielka tragedia ! Tysiące osób umierające dlatego , że nie miały pieniędzy na zakup odpowiednich lekarstw to sytuacja społecznie akceptowalna - natomiast aktywna eutanazja w wypadku osób śmiertelnie chorych i chcących tego to wielka zbrodnia ... Co wy o tym sądzicie ? makuś | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-1 na 11 | Hegemon (2786 punktów) | >Co wy o tym sądzicie ? >makuś
Zabijanie zwierząt z powodu innego niż eutanazja w przypadku cierpienia jest niemoralne i każdy kto do tego przykłada rękę wystawia sobie samemu opinię człowieka złego. Tyle w temacie.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am. /TZM GLOBAL
|
|
 | 8 na 8 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > Zabijanie zwierząt z powodu innego niż eutanazja w przypadku cierpienia jest niemoralneA jedzenie? > i każdy kto do tego przykłada rękę wystawia sobie samemu opinię człowieka złego.Lubię mięso, więc pośrednio przykładam rękę do zabijania zwierząt. Ale lepsze to niż wycinanie kawałka szynki z żywej świni. > Tyle w temacie.No to niedużo 
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
|  | 3 na 7 | Hegemon (2786 punktów) | >>Zabijanie zwierząt z powodu innego niż eutanazja w przypadku cierpienia jest niemoralne >A jedzenie? >>i każdy kto do tego przykłada rękę wystawia sobie samemu opinię człowieka złego. >Lubię mięso, więc pośrednio przykładam rękę do zabijania zwierząt. Ale lepsze to niż wycinanie kawałka szynki z żywej świni.
Tak więc ja nie przykładam ręki i przeciwdziałam zabijaniu zwierząt kierując się moralnością, a dokładnie nie traktowaniem innych świadomych żywych istot jako przedmioty. Ty za to przykładasz rękę bo wolisz kotleta mięsnego zamiast sojowego. Czyj powód i efekt działań jest lepszy ?
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am. /TZM GLOBAL
|
|
| |  | | Willmaster (423 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
 | 9 na 13 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Zabijanie zwierząt z powodu innego niż eutanazja w przypadku cierpienia jest niemoralne i każdy kto do tego przykłada rękę wystawia sobie samemu opinię człowieka złego. Tyle w temacie.
A mięso i inne rzeczy, które dostajemy ze zwierząt? Zgodzę się, że zabijanie zwierząt bez powodu jest zwyczajnie niepotrzebne, ale nie zabijanie ich w ogóle z powodów moralnych jest słabym argumentem.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
|  | 3 na 7 | Hegemon (2786 punktów) | >>Zabijanie zwierząt z powodu innego niż eutanazja w przypadku cierpienia jest niemoralne i każdy kto do tego przykłada rękę wystawia sobie samemu opinię człowieka złego. Tyle w temacie. >A mięso i inne rzeczy, które dostajemy ze zwierząt? Zgodzę się, że zabijanie zwierząt bez powodu jest zwyczajnie niepotrzebne, ale nie zabijanie ich w ogóle z powodów moralnych jest słabym argumentem. > Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
Słabym argumentem jest zabijanie innych świadomych żywych istot chociaż jest inna możliwość zaspokojenia czegoś takiego jak jedzenie. Potwierdza to rosnąca społeczność wegan i wegetarian na świecie. Dlaczego uważasz, że trzymanie się zasad moralnych jest słabym argumentem?
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am. /TZM GLOBAL
|
|
| |  | 10 na 14 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Słabym argumentem jest zabijanie innych świadomych żywych istot chociaż jest inna możliwość zaspokojenia czegoś takiego jak jedzenie.
Naukowcy nie są zgodni co do tego, czy istnieje pełnowartościowa dieta wegetariańska i czy da się taką stworzyć dla rozwijającego się dziecka. Ja osobiście nie jestem dietetykiem, więc zostanę przy diecie z mięsem.
>Potwierdza to rosnąca społeczność wegan i wegetarian na świecie.
Rosnąca liczba wegan i wegetarian potwierdza jedynie rosnącą liczbę wegan i wegetarian.
>Dlaczego uważasz, że trzymanie się zasad moralnych jest słabym argumentem?
Zgadzam się, że moralność powinno się stosować do istot świadomych, ale świadomość nie jest czymś binarnym. Można wskazać wśród zwierząt gatunki bardziej i mniej świadome, chociażby szympansy i krowy. Nie uważam, żeby zwierzęta zabijanie powszechnie dla mięsa czy skór były na tyle świadome, żeby stosować wobec nich zasadę bezwzględnego nie zabijania.
Poza tym, prymitywny argument : mięso jest smaczne.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Hegemon (2786 punktów) | >>Słabym argumentem jest zabijanie innych świadomych żywych istot chociaż jest inna możliwość zaspokojenia czegoś takiego jak jedzenie. >Naukowcy nie są zgodni co do tego, czy istnieje pełnowartościowa dieta wegetariańska i czy da się taką stworzyć dla rozwijającego się dziecka. Ja osobiście nie jestem dietetykiem, więc zostanę przy diecie z mięsem.
"It is the position of the American Dietetic Association that appropriately planned vegetarian diets, including total vegetarian or vegan diets, are healthful, nutritionally adequate, and may provide health benefits in the prevention and treatment of certain diseases. Well-planned vegetarian diets are appropriate for individuals during all stages of the life cycle, including pregnancy, lactation, infancy, childhood, and adolescence, and for athletes" - Position of the American Dietetic Association.
Naukowcy są od dawna zgodni, że taka dieta jest dobra dla człowieka w każdym okresie życia. Argument o rosnącej społeczności miał wskazać na to,że gdyby była tak zła jak meateaters mówią to szybko by taka społeczność wyginęła. Ciężko stwierdzić czym tak dokładnie jest świadomość bo wszystkie badania odnoszą się do takiej formy jaką zaobserwowano wśród ludzi, ale nie zmienia to faktu, że zwierzęta mające układ nerwowy odczuwają ból, a więc każde zadawaniem im go jest zbędne i niemoralne tym bardziej, że SĄ INNE MOŻLIWOŚCI. Polecam przejście dla testu po zapoznaniu się z odpowiednią literaturą bądź wizytą u dietetyka.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am. /TZM GLOBAL
|
|
| | | |  | 8 na 12 | Fafciu (953 punktów) | Co wegetarianie i weganie powiedzą takim Inuitom? Czy mongolski koczownik ma zacząć jeść trawę razem ze swoimi wielbłądami? (na stepie owoców sobie nie nazbiera chyba)
Socjalne zasady chrześcijaństwa głoszą pokorę, wzgardę dla samego siebie, uniżoność, poufałość, ustępliwość - słowem, wszystkie porywy, cechujące kanalię.- Karol Marks
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Hikaru (61 punktów) | >Co wegetarianie i weganie powiedzą takim Inuitom? Czy mongolski koczownik ma zacząć jeść trawę razem ze swoimi wielbłądami? (na stepie owoców sobie nie nazbiera chyba)
Nic. Jesteś mieszkańcem Grenlandii? Nie? Więc to nie argument. Jak musi niech zabija. Świat nie jest rajem na ziemi. Ale otyły Polak albo Amerykanin nie musi a nawet na zdrowe by mu to wyszło gdyby nie zabijał.
Tyle w temacie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Ale otyły Polak albo Amerykanin nie musi a nawet na zdrowe by mu to wyszło gdyby nie zabijał.
Jak ja uwielbiam te uproszczenia i generalizacje! Nie-wege = otyły! Nie-wege = zabójca!
Nie jestem ani otyły, ani nie zabiłem w życiu zwierzęcia, tak gwoli ścisłości. Przypuszczam, że nie będzie zbyt śmiałym założenie, iż miażdżąca większość nie-wegetarian też nie jest otyła ani nigdy nie zabiła.
>Tyle w temacie.
Nie, conajwyżej "tyle manipulacji".
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | >Jak ja uwielbiam te uproszczenia i generalizacje! Nie-wege = otyły! Nie-wege = zabójca!Nie jestem ani otyły, ani nie zabiłem w życiu zwierzęcia, tak gwoli ścisłości. Przypuszczam, że nie będzie zbyt śmiałym założenie, iż miażdżąca większość nie-wegetarian też nie jest otyła ani nigdy nie zabiła.>Tyle w temacie.
Ależ nie bądźmy hipokrytami - ktoś te zwierzęta dla jedzących mięso zabija. Kwestią dyskusyjną jest ile odpowiedzialności za śmierć zwierzęcia ma rzeźnik bezpośrednio zadający śmierć, a ile ludzie stwarzający popyt na to mięso, bez którego nikt zwierząt by w tym celu nie zabijał.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Ależ nie bądźmy hipokrytami - ktoś te zwierzęta dla jedzących mięso zabija. >Kwestią dyskusyjną jest ile odpowiedzialności za śmierć zwierzęcia...
A ile odpowiedzialności za życie zwierzęcia ma rzeźnik, czy osoba jedząca mięso? Gdyby nie popyt, tych zwierząt by nie było.
>...ma rzeźnik bezpośrednio zadający śmierć, a ile ludzie stwarzający popyt na to mięso, bez którego nikt zwierząt by w tym celu nie zabijał.
Fakt, bez popytu na mięso nie byłoby rzeźni. Co nie zmienia jednak faktu, że plecenie o zabijających otyłych Amerykanach - bez wyszczególnienia, iż chodzi o zwierzęta - sugeruje zrównanie zabijania ludzi i zwierząt. Zwłaszcza w wiadomym kontekście, którym jest szeroki dostęp do broni palnej w Stanach oraz generalnej, internetowej, paranoicznej nagonce robiącej z USA "impreium ciemności". Dyskutując na jeden temat nie poruszamy się w kontekstualnej próżni.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | >Gdyby nie popyt, tych zwierząt by nie było.
Oczywiście, nieistniejących zwierząt nie da się zabijać.
>Fakt, bez popytu na mięso nie byłoby rzeźni. Co nie zmienia jednak faktu, że plecenie o zabijających otyłych Amerykanach - bez wyszczególnienia, iż chodzi o zwierzęta - sugeruje zrównanie zabijania ludzi i zwierząt.
Faktem jest jednak też, że ludzie jedzą ponad miarę - jedzenie w krajach zachodu nie służy zaspokajaniu głodu, tylko sprawianiu sobie przyjemności - ludzie jedzą (także mięso) dla samej przyjemności jedzenia - na śniadanie mięso, na obiad mięso, na kolację oczywiście też musi być mięso. Zupełny brak empatii - własne przyjemności ważniejsze niż cierpienie i śmierć zwierząt.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | A czy nie dałoby się zrobić tak jakoś, żeby ulokować się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami - albo wege, albo żarcie bez opamiętania? Bo nie wszyscy mięsożerni zachowują się jak ci z Twojego posta - dzień i noc bez mała żrący mięso. Ja na przykład jem mięso - przeważnie drobiowe, ale nie tylko - oraz ryby, a wszystko w ilościach bardzo umiarkowanych i na pewno nie 3 razy dziennie. To jak będzie - da się znaleźć jakiś odcień szarości, czy wszystko jest czarno-białe?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | >A czy nie dałoby się zrobić tak jakoś, żeby ulokować się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami - albo wege, albo żarcie bez opamiętania? Bo nie wszyscy mięsożerni zachowują się jak ci z Twojego posta - dzień i noc bez mała żrący mięso. Ja na przykład jem mięso - przeważnie drobiowe, ale nie tylko - oraz ryby, a wszystko w ilościach bardzo umiarkowanych i na pewno nie 3 razy dziennie. To jak będzie - da się znaleźć jakiś odcień szarości, czy wszystko jest czarno-białe?
Oczywiście, nic nie jest czarno-białe. Ograniczenie spożycia mięsa, jedzenie od czasu do czasu jest jakimś wyjściem dla osób, które tego mięsa w swojej diecie potrzebują. Takie samo ograniczanie się wiąże się, moim zdaniem, ze świadomością, że zwierzęta cierpią, że to mięso na talerzu to czyjaś śmierć - i w konsekwencji chęć na mięso maleje. W końcu patrzysz na ten filet na talerzu i pytasz sam siebie - czy ja naprawdę muszę to jeść? To droga do wegetarianizmu, przynajmniej dla części ludzi ograniczających jedzenie mięsa ze względów etycznych.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Takie samo ograniczanie się wiąże się, moim zdaniem, ze świadomością, że zwierzęta cierpią, że to mięso na talerzu to czyjaś śmierć (...)
Ileż można? Można użyć raz jako argument. Jednakowoż w tym forum partycypują osoby dorosłe, które zdają sobie sprawę "skąd się mięso bierze" i jakie to ma implikacje dla zwierząt. Powoli zaczyna to przypominać rozmowę z papugą - owszem odpowiada ale repertuar bardzo ograniczony i powtarzalny, jak katarynka.
>(...) i w konsekwencji chęć na mięso maleje.
Nie zaobserwowano.
>W końcu patrzysz na ten filet na talerzu i pytasz sam siebie (...)
Czy będzie w środku krwiste, czy przesadziłem ze smażeniem?
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | > >(...) i w konsekwencji chęć na mięso maleje.> Nie zaobserwowano.Żeby móc coś obserwować, trzeba mieć "odpowiedni narząd". Mod: Drogi forumowiczu, nie idź tą drogą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | > Mod: >Drogi forumowiczu, nie idź tą drogą.
Wiem, wiem - z moderacją się nie dyskutuje.
Jednak dla wyjaśnienia - nie widzę nic niewłaściwego w swoim stwierdzeniu - żeby odczuwać cierpienie innych trzeba mieć "odpowiedni narząd" zwany empatią - nie każdy go przecież posiada w równym stopniu. Nie wydaje mi się, żeby to było obraźliwe i nie miało takie być.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Co wegetarianie i weganie powiedzą takim Inuitom?
hej, Ty jesteś Inuitą ? W takich warunkach żyjesz i mieszkasz ? To Ty właśnie masz ten dylemat : Albo zabiję krowę albo dzieci mi z głodu zdechną ? Chyba jednak nie ! Ty wybierasz i oceniasz tu i teraz A tu i teraz masz rzeczywisty wybór ... Nie musisz jeść zwierząt !
Aby ułatwić ci odpowiedź powiem tak : Ja jestem wegetarianinem od prawie 30 lat ... Korzystam z możliwości wyboru ( tak niewiele zresztą ich mamy ) Lecz gdyby moje życie czy życie moich dzieci zależało od zjedzenia krowy to nie wahałbym się ... ani minuty ! Zjedzenie człowieka byłoby już trudniejszą decyzją ... W sytuacjach ekstremalnych podejmuje się przeróżne decyzje Ale ja tu nie mówię o żadnych ekstremach ... a wyłącznie o spokojnych wyborach ! Jednak przede wszystkim chciałem zwrócić uwagę na absurd : Chore i cierpiące zwierzęta nie są usypiane ze względu na możliwość posądzenia o mordowanie zwierząt podczas gdy tysiące zdrowych zwierząt są codziennie - nie tylko usypiane ale właśnie mordowane ... Zresztą podobna sytuacja dotyczy też ludzi : Chorzy i cierpiący , śmiertelnie chorzy ludzie mają wielki problem z wywalczeniem dla siebie prawa do eutanazji ... natomiast tysiące ludzi umiera ze względu na brak środków na zakup odpowiednich lekarstw czy procedur medycznych ...
makuś
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | >Co wegetarianie i weganie powiedzą takim Inuitom? Czy mongolski koczownik ma zacząć jeść trawę razem ze swoimi wielbłądami? (na stepie owoców sobie nie nazbiera chyba)
Inuici nie mają wyboru - muszą jeść mięso, żeby przeżyć. Współczesny Europejczyk wybór ma.
|
|
| | | | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Współczesny Europejczyk wybór ma.
Właśnie! To jest słowo-klucz: "wybór".
To w mojej opinii generalnie zamyka temat.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Właśnie! To jest słowo-klucz: "wybór". >To w mojej opinii generalnie zamyka temat.
Jeśli wybierasz jedzenie mięsa, bo ci ono smakuje, to oczywiście Twój wybór. Czy można jednak uznać za etyczne zadawanie cierpienia i zabijanie zwierząt tylko po to, żeby sobie zrobić przyjemność?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Jeśli wybierasz jedzenie mięsa, bo ci ono smakuje, to oczywiście Twój wybór.
Dokładnie - mój wybór. I żyję świadmo konsekwencji tego wyboru, bez poznawczych dysonansów, koszmarów sennych, dojmującego poczucia winy. Skoro jest to mój przemyślany wybór - czemu próbować mnie "nawracać"? Ja nie biegam po szpitalach w poszukiwaniu wegetarian dotkniętych anemią, by ich pod przymusem dokarmiać wołowym bulionem.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | bohandas (842 punktów) | >Dokładnie - mój wybór. I żyję świadmo konsekwencji tego wyboru, bez poznawczych dysonansów, koszmarów sennych, dojmującego poczucia winy. Skoro jest to mój przemyślany wybór - czemu próbować mnie "nawracać"?
Dawno, dawno temu w Ameryce ludzie "nawracali" zwolenników niewolnictwa, nie tak dawno temu w Europie Zachodniej "nawracali" tych, którzy nie widzieli nic nagannego w braku równouprawnienia kobiet, a obecnie w Polsce "nawracają" np. homofobów.
Zawsze ktoś kogoś "nawaraca". A "nawracani" również zawsze mogą stwierdzić, że przecież to ich wybór - mają niewolników i jest mi z tym dobrze i żadnych koszmarów też nie mają. Więc o co chodzi?
A to całe równouprawnienie kobiet - kto to wymyślił i po co? Czy to kobietom źle w kuchi przy garach, a może dzieci się nie chce rodzić, albo panu mężowi butów ściągnąć się nie chce, jak wraca zmęczony z pola? Przecież wiadomo, że w naturze silniejszy wykorzystuje słabszego - to normalne.
Bez obrazy, ale dalsza dyskusja jest bezcelowa - albo się ma poczucie empatii i wtedy się czuje, albo nie - i wtedy nie ma oczym gadać - ślepy nie zobaczy choćbyś mu świecił latarką w oczy, głuchy nie usłyszy, choćbyś mu wrzeszczał do ucha.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | D.Sprenglewski (426 punktów) | >Bez obrazy, ale dalsza dyskusja jest bezcelowa - albo się ma poczucie empatii i wtedy się czuje, albo nie - i wtedy nie ma oczym gadać - ślepy nie zobaczy choćbyś mu świecił latarką w oczy, głuchy nie usłyszy, choćbyś mu wrzeszczał do ucha.
Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem, ale odnoszę wrażenie, że sugerujesz jakoby mięsojady były mniej empatyczne od wegetarian. Ośmielę się nie zgodzić i bardzo bym prosił, abyś nie twierdził, że skoro lubię jeść mięso, to jestem złą osobą, lub choćby tylko mniej empatyczną. Tak, jestem w stanie skrócić kuraka o głowę, po to by go skonsumować i nie widzę w tym nic złego. Zabijanie przedstawicieli innych gatunków dla pożywienia jest powszechne w naturze - nawet wśród zwierząt, które mięsa jeść nie muszą. I nie mieszajmy do tego empatii, czy moralności, bo o tych moglibyśmy dyskutować, gdyby chodziło o znęcanie się nad zwierzętami, czy celowe wywoływanie ich cierpienia dla własnej przyjemności oglądania płodów swoich chorych umysłów.
Innymi słowy, wychodzę z założenia, że:
zabijasz żeby zjeść - ok (nawet jeśli masz inne opcje; oczywiście o ile nie mówimy tutaj o uboju rytualnym, bo to już znęcanie się nad zwierzętami; ma być szybko i w miarę możliwości bezboleśnie)
zabijasz (lub ranisz) dla zabawy - nie ok
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Innymi słowy, wychodzę z założenia, że:> zabijasz żeby zjeść - ok (nawet jeśli masz inne opcje; oczywiście o ile nie mówimy tutaj o uboju rytualnym, bo to już znęcanie się nad zwierzętami; ma być szybko i w miarę możliwości bezboleśnie) zabijasz (lub ranisz) dla zabawy - nie ok Spożywanie zwierząt
Gdy ludzie przebywali w ogrodzie Eden na ziemi, na pokarm zarówno dla ludzi i zwierząt miały służyć tylko rośliny: "I rzekł Bóg: "Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia (...) , będzie pokarmem wszelka trawa zielona" (Rdz 1:29 -30)
Po buncie i wygnaniu z ogrodu Eden - sytuacja dla ludzi się zmieniła. Odrzucając kierownictwo Stwórcy musieli się sami troszczyć o siebie. Bóg też zaczął dopuszczać do zabijania zwierząt. Jednak wydaję się tylko, iż dopuszczalne to było w zakresie:
w celach ofiarnych - Abel składa ofiarę Bogu ze zwierząt, która cieszy sie Jego uznaniem: "a Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Jahwe wejrzał na jego ofiarę." (Rdz 4:4 BT) pozyskania skóry na ubrania - Bóg przyodziewa Adama i Ewę w skóry: "Jahwe Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich." (Rdz 3:21, BT)
Za takim poglądem (zakazu spożywania mięsa zwierzęcego w tym okresie czasu) przemawia też fragment z Rdz 3:18, gdzie Jahwe Bóg wypędzając ludzi z ogrodu Eden i opisując trud z jakim będą musieli zdobywać pokarm mówi o ziemi: "Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli" (Rdz 3:18 BT)
Sytuacja się zmieniła po potopie. Rodzina Noego otrzymuje wyraźne pozwolenie na spożywanie zwierząt: "(..)Wszelkie bowiem zwierzątka naziemne i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko" (Rdz 9:2-3, BT).
Warunkiem dopuszczającym spożywanie zwierząt było ich wykrwawienie: "Nie wolno wam tylko spożywać mięsa z jego życiem, to jest jego krwią" (Rdz 9:4, BP). Ubój zgodny z regułami halal musi spełniać m.in. następujące warunki: - zwierzę powinno być zwrócone w kierunku modlitwy muzułmańskiej (al-kibla), czyli miasta Mekka, - podczas uboju należy wypowiedzieć formułę "bismillah", - uboju musi dokonywać muzułmanin, - w czasie uboju należy zadać cios w tętnicę szyjną zwierzęcia, aby jak najszybciej doprowadzić do wykrwawienia zwierzęcia (bo krew uchodzi za nieczystą). Czas pomiędzy przecięciem głównych naczyń krwionośnych a utratą przytomności, jak wynika z reakcji behawioralnych i centralnego układu nerwowego, wynosi 20 sekund u owiec, do 25 sekund u świń, do 2 minut u bydła, do 2,5 lub więcej minut u drobiu, a czasami ponad 15 minut lub więcej u ryb.
W 2003 roku niezależna grupa doradcza - the Farm Animal Welfare Council (FAWC) stwierdziła, że żywność halal powoduje bardzo wiele cierpienia i natychmiast powinna zostać zakazane. FAWC dowodzi, że przy szlachtowaniu bydła trzeba około dwóch minut na to, aby zwierze całkowicie się wykrwawiło.
Jak można się było tego spodziewać, Muslim Council of Britain nie zgodziła się z taką tezą, twierdząc, że po podcięciu gardła następuje szybka utrata ciśnienia wobec czego mózg zostaje natychmiastowo pozbawiony krwi i nie ma przez to miejsca na ból. Widać obrońcy praw zwierząt muszą się jeszcze dużo nauczyć. Każde zwierzę i ptak muszą być zabite według zasad żydowskiego prawa (szechita). Głównym celem szechity jest uśmiercanie zwierzęcia tak, aby maksymalnie ograniczyć jego cierpienie. Zabijający (szochet) musi być fachowcem, pobożnym i wykształconym, a nóż rzeźnicki musi być maksymalnie, chirurgicznie wręcz ostry, aby jednym ruchem można było pozbawić zwierzę życia. Zwierzę ranne, zwierzę zabite w sposób niefachowy - jest niekoszerne. poznan.jew(*)aszrut-zasady-koszernosci.htmlNie mam na ten temat wypracowanego zdania. Uważam, iż każde pozbawianie życia jest zawsze okrucieństwem, choć ciągle zgodnym z naturą i powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura. Ubój rytualny w swoich założeniach był bardziej humanitarny od nieuregulowanych religijnie sposobów. Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne? Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - usprawiedliwienie. Nie wiem? Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Uważam, iż każde pozbawianie życia jest zawsze okrucieństwem, choć ciągle zgodnym z naturą
Okrucieństwo to mocne słowo, a "zawsze" to niebezpieczne stwierdzenie. Ja uważam, że jeśli coś jest zgodne z naturą, to powinniśmy to zaakceptować i pracować jedynie nad formą zjawiska, a nie nad jego eliminacją.
> powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura.
Kultura bywa przeceniana. Nie zapominajmy o kanibalach, którzy w końcu też wypracowali jakąś kulturę.
>Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?
Od uboju rytualnego na pewno. Choć nie są doskonałe.
>Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - usprawiedliwienie. Nie wiem?
Uważam, że nie jest to obłudne. Skoro wybieram jedzenie mięsa i wiem, z czym to się wiąże, to "szybkie i bezbolesne" zabijanie zwierząt jest dla mnie akceptowalne. Ba! Nie widzę w tym żadnego czynu o znamionach niemoralnych. Nie dokładajmy sobie zbędnych nakazów, czy zakazów moralnych. Ja "zabijanie dla pożywienia" postrzegam poza ramami moralności - to po prostu część tego świata i naszej natury. Co innego jeśli chodzi o formę tegoż zabijania. Celowe dokładanie cierpienia, którego jedynym uzasadnieniem są czyjeś wyimaginowane zasady religijne jest już okrucieństwem.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Bogusławski: Nie mam na ten temat wypracowanego zdania. Uważam, iż każde pozbawianie życia jest zawsze okrucieństwem, choć ciągle zgodnym z naturą i powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura. Ubój rytualny w swoich założeniach był bardziej humanitarny od nieuregulowanych religijnie sposobów. Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?
Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - usprawiedliwienie. Nie wiem? > Okrucieństwo to mocne słowo, a "zawsze" to niebezpieczne stwierdzenie.Pozbawienie życia zwierzęcia o złożonym układzie nerwowym jest dla mnie zawsze okrucieństwem, niezależnie od tego czy dla Pana jest to niebezpiecznym stwierdzeniem. > Ja uważam, że jeśli coś jest zgodne z naturą, to powinniśmy to zaakceptować i pracować jedynie nad formą zjawiska, a nie nad jego eliminacją.Zupełnie inaczej niż ja. Uważam, iż z potrzebami naturalnymi należy się liczyć, ale umysł człowieka pozwala nam zapanować nad wieloma naszymi instynktami i kultura ludzka polega właśnie na wykorzystywaniu tej możliwości. > >>>powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura.> Kultura bywa przeceniana.Bywa przeceniana i niedoceniana, to zależy też od kultury oceniającego. > Nie zapominajmy o kanibalach, którzy w końcu też wypracowali jakąś kulturę.Dlaczego miałbym aż do kanibali sięgać. Wielce kulturalny i wykształcony naród jakim byli i są Niemcy wymyślił i zrealizował potworną zbrodnię przeciw ludzkości. > >>>Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?> Od uboju rytualnego na pewno.No cóż - ogromnie sobie cenię ludzi, którzy wiedzą coś na pewno. Moja wiedza mówi mi, iż wygląda to bardzo różnie i część zwierząt zabijanych nie rytualnie cierpi znacznie mocniej od tych zabijanych rytualnie, ale dyskutować z tymi, którzy wiedzą coś na pewno, to na pewno nie warto. > >>>Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - sprawiedliwienie. Nie wiem?> Uważam, że nie jest to obłudne.Gratuluję samopoczucia. > Skoro wybieram jedzenie mięsa i wiem, z czym to się wiąże, to "szybkie i bezbolesne" zabijanie zwierząt jest dla mnie akceptowalne. "W rzeźni proces przerobienia żywej krowy w kawałek mięsa może trwać tylko 25 minut...pomimo wymogu ogłuszania tempo pracy sprawia, że jeszcze żywym, świadomym, wykrwawiającym się zwierzętom obcina się żywcem nogi, wrzuca do wrzątku, rozcina żywcem brzuchy itp. Nie istnieje coś takiego jak 'humanitarne zabijanie'".www.polity(*),1,prowadza-krowy-na-rzez.readwww.ok.3bird.net/kampania-pokochaj-uboj-swin.pdfwww.strefa(*)wykwalifikowanych-w-meczarniac> Ba! Nie widzę w tym żadnego czynu o znamionach niemoralnych. Nie dokładajmy sobie zbędnych nakazów, czy zakazów moralnych. Ja "zabijanie dla pożywienia" postrzegam poza ramami moralności - to po prostu część tego świata i naszej natury. Co innego jeśli chodzi o formę tegoż zabijania. Celowe dokładanie cierpienia, którego jedynym uzasadnieniem są czyjeś wyimaginowane zasady religijne jest już okrucieństwem.Ba! To Pański wybór i Pańskie sumienie. Wydaje mi się, iż mam prawo do zachowania własnych wątpliwości zgodnie z moim sumieniem. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,580408#w580494Pozdrawiam @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Pozbawienie życia zwierzęcia o złożonym układzie nerwowym jest dla mnie zawsze okrucieństwem, niezależnie od tego czy dla Pana jest to niebezpiecznym stwierdzeniem.Tak, jak Pan ceni ludzi, którzy "wiedzą coś na pewno", tak ja ostrożnie podchodzę do stwierdzeń zawsze i nigdy. > Zupełnie inaczej niż ja. Uważam, iż z potrzebami naturalnymi należy się liczyć, ale umysł człowieka pozwala nam zapanować nad wieloma naszymi instynktami i kultura ludzka polega właśnie na wykorzystywaniu tej możliwości.Nie widzę tej zupełnej odwrotności; wręcz przeciwnie, dostrzegam pewną zbieżność. No chyba, że przez zapanowanie nad instynktami rozumie pan ich zablokowanie - ja widzę to właśnie jako wspomniane przeze mnie doskonalenie formy. > >>>>Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?> >Od uboju rytualnego na pewno.> No cóż - ogromnie sobie cenię ludzi, którzy wiedzą coś na pewno. Moja wiedza mówi mi, iż wygląda to bardzo różnie i część zwierząt zabijanych nie rytualnie cierpi znacznie mocniej od tych zabijanych rytualnie, ale dyskutować z tymi, którzy wiedzą coś na pewno, to na pewno nie warto.Teoretycznie (i jest to słowo kluczowe), ubój przemysłowy z ogłuszeniem zwierzęcia i dążeniem do zminimalizowania jego cierpienia na pewno jest lepszy niż celowe czekanie, aż zwierze się wykrwawi. To, że: > "W rzeźni proces przerobienia żywej krowy w kawałek mięsa może trwać tylko 25 minut...pomimo wymogu ogłuszania tempo pracy sprawia, że jeszcze żywym, świadomym, wykrwawiającym się zwierzętom obcina się żywcem nogi, wrzuca do wrzątku, rozcina żywcem brzuchy itp.nie oznacza, że przemysłowy ubój jest bardziej okrutny od rytualnego, a jedynie, że przepisy jego dotyczące nie są egzekwowane. > Ba! To Pański wybór i Pańskie sumienie. Wydaje mi się, iż mam prawo do zachowania własnych wątpliwości zgodnie z moim sumieniem.Na pewno ma Pan do tego prawo. A ja tymczasem pozostając przy swoim wyborze i sumieniu gorąco pozdrawiam. PS: Piękny post www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,580408#w580494
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Pozbawienie życia zwierzęcia o złożonym układzie nerwowym jest dla mnie zawsze okrucieństwem, niezależnie od tego czy dla Pana jest to niebezpiecznym stwierdzeniem.> Tak, jak Pan ceni ludzi, którzy "wiedzą coś na pewno", tak ja ostrożnie podchodzę do stwierdzeń zawsze i nigdy.Uważam, to za trafne, gdy dotyczy jakiś uogólnień. Natomiast ja tu piszę (a czego Pan chyba nie rozumie) o swoich subiektywnych odczuciach i ocenach. > >>>Zupełnie inaczej niż ja. Uważam, iż z potrzebami naturalnymi należy się liczyć, ale umysł człowieka pozwala nam zapanować nad wieloma naszymi instynktami i kultura ludzka polega właśnie na wykorzystywaniu tej możliwości.> Nie widzę tej zupełnej odwrotności; wręcz przeciwnie, dostrzegam pewną zbieżność.To dobrze, iż Pan dostrzega "pewną zbieżność" pomiędzy instynktami a kulturą. Dla mnie istotniejsze w kulturze są właśnie rozbieżności - czyli "zapanowanie nad instynktami". > No chyba, że przez zapanowanie nad instynktami rozumie pan ich zablokowanie - ja widzę to właśnie jako wspomniane przeze mnie doskonalenie formy.To co ja rozumiem, to piszę tu od wielu lat, gdy nie chce się się Panu do tego zajrzeć warto się odnosić do moich konkretnych wypowiedzi. Nie widzę tu potrzeby rozpoczynania nowego wątku o relacjach pomiędzy kulturą a naturą. Z poprzedniego postu: Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne? Od uboju rytualnego na pewno. No cóż - ogromnie sobie cenię ludzi, którzy wiedzą coś na pewno. Moja wiedza mówi mi, iż wygląda to bardzo różnie i część zwierząt zabijanych nie rytualnie cierpi znacznie mocniej od tych zabijanych rytualnie, ale dyskutować z tymi, którzy wiedzą coś na pewno, to na pewno nie warto. > Teoretycznie (i jest to słowo kluczowe), Bajki to ja lubię ogromnie, ale ważną jest praktyka. > ubój przemysłowy z ogłuszeniem zwierzęcia i dążeniem do zminimalizowania jego cierpienia na pewno jest lepszy niż celowe czekanie, aż zwierze się wykrwawi. To, że:"W rzeźni proces przerobienia żywej krowy w kawałek mięsa może trwać tylko 25 minut...pomimo wymogu ogłuszania tempo pracy sprawia, że jeszcze żywym, świadomym, wykrwawiającym się zwierzętom obcina się żywcem nogi, wrzuca do wrzątku, rozcina żywcem brzuchy itp.> nie oznacza, że przemysłowy ubój jest bardziej okrutny od rytualnego, a jedynie, że przepisy jego dotyczące nie są egzekwowane.Polemizuje Pan z tą wypowiedzią: Nie mam na ten temat wypracowanego zdania. Uważam, iż każde pozbawianie życia jest zawsze okrucieństwem, choć ciągle zgodnym z naturą i powstrzymać skalę zabijania przez człowieka może tylko kultura. Ubój rytualny w swoich założeniach był bardziej humanitarny od nieuregulowanych religijnie sposobów. Dziś przy zabijaniu stosujemy metody przemysłowe oraz gospodarcze, czy na pewno są bardziej humanitarne?
Usprawiedliwiamy się przy schabowym, że nasza świnka zginęła szybko i bezboleśnie, a nie tak straszliwie jak ten żydowski, czy muzułmański byczek. Czy na pewno nie jest to tylko obłudne - zgodne z chrześcijańską kulturą - usprawiedliwienie. Nie wiem?Czy Pan zrozumiał co chciałem tu powiedzieć. Ja wyrażam tu tylko swoje wątpliwości. Nie wiem? Choć oczywiście, iż to "nie wiem" jest protestem przeciwko tym obłudnym samouspokojeniem się, iż "MY" jesteśmy tacy cacy. Z poprzedniego postu: Ba! Nie widzę w tym żadnego czynu o znamionach niemoralnych. Nie dokładajmy sobie zbędnych nakazów, czy zakazów moralnych. Ja "zabijanie dla pożywienia" postrzegam poza ramami moralności - to po prostu część tego świata i naszej natury. Co innego jeśli chodzi o formę tegoż zabijania. Celowe dokładanie cierpienia, którego jedynym uzasadnieniem są czyjeś wyimaginowane zasady religijne jest już okrucieństwem.> Ba! To Pański wybór i Pańskie sumienie. Wydaje mi się, iż mam prawo do zachowania własnych wątpliwości zgodnie z moim sumieniem. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,580408#w580494 > Na pewno ma Pan do tego prawo.Dziękuje za zezwolenie. > A ja tymczasem pozostając przy swoim wyborze i sumieniu gorąco pozdrawiam.Dopóki poruszamy się w granicach prawa wolno nam dokonywać swobodnych wyborów. Jeżeli je przekraczamy musimy liczyć się z konsekwencjami. Proszę sobie ponownie przeczytać mój post z którym Pan polemizuje. > PS: Piękny post www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,580408#w580494Dziękuję za uznanie (wyrażone nawet plusem), ale myślę, że nie bardzo Pan dostrzega spójność moich poglądów zachowaną nawet w wątpliwościach. Z internetowego forum rolników temat "jak zabić byka": "wbij głęboko gruby kołek w ziemię, byka na parę postronków i do kołka tak, by miał łeb przy ziemi i wtedy młotem ogłuszasz i nóż, lub jak niektórzy kosą podciąć szyję". A potem bywa tragedia, bo jak byka nie walnie się dość mocno, to on wpada w szał i tratuje wszystko dookoła - lepiej wziąć ubojnika.
- Świnki strasznie się rzucają przed ubojem - mówi Maciek. - Krówki idą spokojnie. - Najgorzej z cielakami, bo płaczą - zwierza się Radek. - Normalne łzy im lecą.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Nie widzę tu potrzeby rozpoczynania nowego wątku o relacjach pomiędzy kulturą a naturą.Zgadzam się. > >Teoretycznie (i jest to słowo kluczowe),> Bajki to ja lubię ogromnie, ale ważną jest praktyka.Przepisy prawne nie są dla mnie bajką. Dlatego uważam, że w świetle prawa ubój przemysłowy jest lepszy od rytualnego. > Z internetowego forum rolników temat "jak zabić byka": "wbij głęboko gruby kołek w ziemię, byka na parę postronków i do kołka tak, by miał łeb przy ziemi i wtedy młotem ogłuszasz i nóż, lub jak niektórzy kosą podciąć szyję". A potem bywa tragedia, bo jak byka nie walnie się dość mocno, to on wpada w szał i tratuje wszystko dookoła - lepiej wziąć ubojnika.> - Świnki strasznie się rzucają przed ubojem - mówi Maciek.> - Krówki idą spokojnie.- Najgorzej z cielakami, bo płaczą - zwierza się Radek.> - Normalne łzy im lecą.Dla mnie problemem moralnym nie jest zabijanie dla pożywienia, ale to w jaki sposób się tego dokonuje. Nieprzestrzeganie prawa nie oznacza, że metoda jest zła, a tylko jej praktyczne odzwierciedlenie. Dlatego obłudnie mięsożerni obrońcy praw zwierząt powinni dążyć do skutecznego ograniczenia cierpienia. > Czy Pan zrozumiał co chciałem tu powiedzieć.Na pewno się starałem. > Ja wyrażam tu tylko swoje wątpliwości. Nie wiem? Choć oczywiście, iż to "nie wiem" jest protestem przeciwko tym obłudnym samouspokojeniem się, iż "MY" jesteśmy tacy cacy.Wyraził Pan swoje zdanie, a ja swoje: > Nie widzę w tym żadnego czynu o znamionach niemoralnych. [...] Ja "zabijanie dla pożywienia" postrzegam poza ramami moralności - to po prostu część tego świata i naszej natury. Co innego jeśli chodzi o formę tegoż zabijania.> >Na pewno ma Pan do tego prawo.> Dziękuje za zezwolenie.Do usług. > Dopóki poruszamy się w granicach prawa wolno nam dokonywać swobodnych wyborów.Taki mam zamiar. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem, ale odnoszę wrażenie, że sugerujesz jakoby mięsojady były mniej empatyczne od wegetarian. Ośmielę się nie zgodzić i bardzo bym prosił, abyś nie twierdził, że skoro lubię jeść mięso, to jestem złą osobą, lub choćby tylko mniej empatyczną. >Tak, jestem w stanie skrócić kuraka o głowę, po to by go skonsumować i nie widzę w tym nic złego. Zabijanie przedstawicieli innych gatunków dla pożywienia jest powszechne w naturze - nawet wśród zwierząt, które mięsa jeść nie muszą.
Tym razem ja nie wiem czy Cie dobrze rozumiem: lubisz jeść mięso i z powodu przyjemności jaką Ci to jedzenie sprawia jesteś gotów zabijać i zadawać cierpienie innym zwierzętom. Ponadto nie widzisz w tym zabijaniu nic złego, bo inne zwierzaki też się zabijają. Jednocześnie jesteś zdolny do empatii czyli współodczuwania?
Doskonale natomiast rozumiem ludzi, którzy czasem jadają mięso, jednak z powodów bardziej racjonalnych niż chęć sprawienia sobie przyjemności kulinarnej. Ba, więcej, rozumiem nawet ludzi, którzy mając świadomość, że zabijanie zwierząt jest złe, nie potrafią zmienić swoich nawyków żywieniowych.
>I nie mieszajmy do tego empatii, czy moralności, bo o tych moglibyśmy dyskutować, gdyby chodziło o znęcanie się nad zwierzętami, czy celowe wywoływanie ich cierpienia dla własnej przyjemności oglądania płodów swoich chorych umysłów.
A własna przyjemność jedzenia akurat mięsa to jakaś przyjemność szczególna wobec palety innych przyjemnych doznań?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >.. rozumiem nawet ludzi, którzy mając świadomość, że zabijanie zwierząt jest złe, nie potrafią zmienić swoich nawyków żywieniowych. A co z tymi, którzy redukują ilość spożywanego mięsa ale nie twierdzą, by zabijanie zwierząt było zawsze złe? 1. U babci na wsi ucinało się łeb kulejącej kurze (która zwykle utykała przez ból wątroby i wkrótce sama by zdechła) - czy należy takie zachowanie potępić? 2. Hodujemy wiele zwierząt domowych, których mięsa nie spożywamy, ale one się starzeją i "usypia się" je - czy właściwe jest karmienie nimi bakterii gnilnych lub owadów (a można mięso spożytkować inaczej)? 3. Czyż nie dobija się koni?
[Nie chciałbym zostać źle zrozumiany - daleki jestem od celowego zadawania cierpień lub dorabiania ideologii do gustów kulinarnych - pewnie lepiej byłoby powściągać swą mięsożerność. Czy jednak powinniśmy ograniczać także drapieżnictwo zwierzęce i w ogóle ilość mięsa na ziemi, w wodzie i w powietrzu? Jeśli nawet wszyscy zostaniemy wegetarianami, to jak zagospodarować białko obumarłych zwierząt (no bo skoro wtrącamy swe kulturowe idee do biologicznych mechanizmów, to jak mamy pozostawić psi żywot jego własnemu losowi..)?]
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >A co z tymi, którzy redukują ilość spożywanego mięsa ale nie twierdzą, by zabijanie zwierząt było zawsze złe?
Redukowanie ilości spożywanego mięsa, moim zdaniem, jest godne pochwały.
>1. U babci na wsi ucinało się łeb kulejącej kurze (która zwykle utykała przez ból wątroby i wkrótce sama by zdechła) - czy należy takie zachowanie potępić? >2. Hodujemy wiele zwierząt domowych, których mięsa nie spożywamy, ale one się starzeją i "usypia się" je - czy właściwe jest karmienie nimi bakterii gnilnych lub owadów (a można mięso spożytkować inaczej)? >3. Czyż nie dobija się koni?
Nie potepiam ludzi zabijających w celu oszczędzenia zwierzęciu cierpień, ani ludzi jedzących mięso z konieczności, w tym także wtedy, gdy włączenie mięsa do diety wynika z jakichś względów zdrowotnych.
To co uważam za godne potępienia, to bezrefleksyjne zajadanie sie mięsem, bo komuś akurat smakuje. Taki ktoś stawia swoją przyjemność wyżej niż cierpienia i śmierć zadawane zwierzętom hodowlanym. Aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby ci mięsni smaokosze rozsmakowali się w ludzkim mięsie, skoro przyjemności kulinarne są dla nich tak ważne.
Nie podoba mi się też hipokryzja: np. gdy gdzieś sprzedawane są zafoliowane całe prosiaki, to pojawiają się protesty. To samo mięso w formie polędwicy na sklepowej półce już protestów nie budzi. Mam wrażenie, że wielu ludzi nie lubi, jak im przypominac skąd się bierze mięso - wolą udawać, że nie wiedzą - pojść do sklepu i kupić schludnie zapakowany produkt.
>Czy jednak powinniśmy ograniczać także drapieżnictwo zwierzęce i w ogóle ilość mięsa na ziemi, w wodzie i w powietrzu?
Nie jestem zwolennikiem zbytniego ingerowania w życie zwierząt, z własnego kota też nie próbowałbym robić wegetarianina...
>Jeśli nawet wszyscy zostaniemy wegetarianami, to jak zagospodarować białko obumarłych zwierząt (no bo skoro wtrącamy swe kulturowe idee do biologicznych mechanizmów, to jak mamy pozostawić psi żywot jego własnemu losowi..)?]
A jak zagospodarowujemy białko homo sapiens?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | D.Sprenglewski (426 punktów) | >lubisz jeść mięso i z powodu przyjemności jaką Ci to jedzenie sprawia jesteś gotów zabijać
Tak. Ale nie tylko z powodu przyjemności, ale i wartości energetycznych.
> i zadawać cierpienie innym zwierzętom.
Nie. I muszę przyznać, że bardzo pięknie manipulujesz argumentami (nie twierdzę, że celowo - może to po prostu zbytnia rozbieżność zdań). Ja nie łączę zabijania i cierpienia.
> Ponadto nie widzisz w tym zabijaniu nic złego, bo inne zwierzaki też się zabijają.
W zasadzie to chodziło bardziej o argument wyboru, o którym była mowa wcześniej. Że niby człowiek w ekstremalnych wypadkach może zjeść mięso i wtedy to będzie mniej niemoralne. Sorry, ale nie. Idąc tym tropem łatwo można dojść do wniosku, że najlepszym wyborem moralnym byłaby śmierć z głodu. Jakże szlachetne poświęcenie. Rośliny też powinniśmy przestać jeść, bo to w końcu też zabijanie. Co z tego, że marchewka nie ma centralnego ośrodka nerwowego (chyba)? Przecież żyje. Jest żywym organizmem. Co daje nam prawo do zabijania jednych organizmów, a innych nie?
To błędne koło. A zabijanie dla pożywienia jest naturalne i dlatego nie widzę w tym nic złego. Nie zamierzam wywoływać u siebie sztucznych wyrzutów sumienia, bo ktoś twierdzi, że poddawanie się najbardziej drapieżnym instynktom nie jest ok.
Zgodzę się natomiast, że powinniśmy jak najbardziej niwelować cierpienie towarzyszące zabijaniu. Ale nie dlatego, aby poprawić sobie samopoczucie, tylko dlatego, że:
>Jednocześnie jesteś zdolny do empatii czyli współodczuwania
Gdybym był krową idącą na rzeź, to trudno, zostałoby mi pogodzić się z tym i mieć nadzieję, że nie będzie za bardzo bolało. Dlatego uważam, że w rozmowie o zabijaniu dla pożywienia nie ma miejsca na moralność, za to w rozmowie o formie tego zabijania miejsce to jest już obowiązkowe.
>Doskonale natomiast rozumiem ludzi, którzy czasem jadają mięso, jednak z powodów bardziej racjonalnych niż chęć sprawienia sobie przyjemności kulinarnej.
A ja nie widzę różnicy w mechanizmie wyboru mięsa. Zawsze sprowadza się to do egoizmu.
>Ba, więcej, rozumiem nawet ludzi, którzy mając świadomość, że zabijanie zwierząt jest złe, nie potrafią zmienić swoich nawyków żywieniowych.
Bo są za słabi? Bo im się nie chce? Bo tak jest wygodniej? Uważasz, że ktoś leniwy jest bardziej "moralny" od kogoś, kto akceptuje swoją zwierzęcą naturę?
>A własna przyjemność jedzenia akurat mięsa to jakaś przyjemność szczególna wobec palety innych przyjemnych doznań?
W zasadzie to tak, choćby z tego względu, że ma inne, bardziej racjonalne uzasadnienie - jak choćby zaspokojenie głodu i chęć przetrwania. A patrzenie na czyjekolwiek cierpienie nie ma żadnego wpływu na naszą dalszą egzystencję z punktu widzenia fizjologii.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | bohandas (842 punktów) | >Ja nie łączę zabijania i cierpienia.
I cóż to w ogóle znaczy, że Ty nie łączysz zabijania i cierpienia? Zwierzęta z chowu przemysłowego całe swoje życie spędzają w czymś w rodzaju obozu koncentracyjnego. Całe ich życie to cierpienie zwieńczone mniej lub bardziej bolesną śmiercią.
>Że niby człowiek w ekstremalnych wypadkach może zjeść mięso i wtedy to będzie mniej niemoralne. Sorry, ale nie. Idąc tym tropem łatwo można dojść do wniosku, że najlepszym wyborem moralnym byłaby śmierć z głodu. Jakże szlachetne poświęcenie.
Jeść muszę, jeśli chcę żyć. Staram się jednak, żeby odbywało się to możliwie małym kosztem cierpienia innych czujących istot zamieszkujących tę planetę.
>Co daje nam prawo do zabijania jednych organizmów, a innych nie?
A co powoduje, że nie zabijasz innych ludzi? Ludzie to też zwierzęta. Po co więc to sztuczne ograniczenie, nie mające miejsca w naturze?
>To błędne koło. A zabijanie dla pożywienia jest naturalne i dlatego nie widzę w tym nic złego.
Sam fakt, że jakieś zachowanie występuje w naturze nic nie znaczy i niczego nie usprawiedliwia. Zresztą, cały rozwój cywilizacji to jedna wielka walka z naturą.
>Nie zamierzam wywoływać u siebie sztucznych wyrzutów sumienia, bo ktoś twierdzi, że poddawanie się najbardziej drapieżnym instynktom nie jest ok.
Wyrzutów sumienia się nie wywołuje, to nie duchy. Albo się je ma, albo nie.
>Gdybym był krową idącą na rzeź, to trudno, zostałoby mi pogodzić się z tym i mieć nadzieję, że nie będzie za bardzo bolało. Dlatego uważam, że w rozmowie o zabijaniu dla pożywienia nie ma miejsca na moralność, za to w rozmowie o formie tego zabijania miejsce to jest już obowiązkowe.
Jedzenie mięsa przez ludzi nie jest koniecznością (tak jak np. w przypadku kotów) tylko wyborem, a tam gdzie wybór, tam i można rozważać o jego moralności.
>A ja nie widzę różnicy w mechanizmie wyboru mięsa. Zawsze sprowadza się to do egoizmu. >Bo są za słabi? Bo im się nie chce? Bo tak jest wygodniej? Uważasz, że ktoś leniwy jest bardziej "moralny" od kogoś, kto akceptuje swoją zwierzęcą naturę?
Nikt nie jest idealny, nikt nie jest Buddą. Jednak sama świadomość złego postępowania często powoduje, że ludzie czując dyskomfort psychiczny się samoograniczają. Jedni w końcu przestają jeść mięso w ogóle, inni jedzą je rzadziej. Tak czy inaczej, skutkiem jest ograniczenie skali cierpienia zwierząt hodowlanych.
>W zasadzie to tak, choćby z tego względu, że ma inne, bardziej racjonalne uzasadnienie - jak choćby zaspokojenie głodu i chęć przetrwania. A patrzenie na czyjekolwiek cierpienie nie ma żadnego wpływu na naszą dalszą egzystencję z punktu widzenia fizjologii.
Żeby zaspokoić głód i przetrwać człowiek nie musi jeść mięsa. Na szczęście, dla wielu ludzi liczy się nie tylko własna egzystencja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jedzenie mięsa przez ludzi nie jest koniecznością (tak jak np. w przypadku kotów)To zależy jak rozumiemy tu słowo "konieczność"? > tylko wyborem, a tam gdzie wybór, tam i można rozważać o jego moralności.Tak, ludzie (szczególnie dorośli) mogą bez mięsa (raczej bez uszczerbku na zdrowiu) przeżyć długie życie. Zaś jako zwierzę wszystkożerne mięso jeść raczej powinniśmy. Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury. > Żeby zaspokoić głód i przetrwać człowiek nie musi jeść mięsa.Właśnie tylko lub aż "nie musi", ale czy odrzucenie jedzenia mięsa to wybór racjonalny, to już zupełnie inna kwestia. > Na szczęście, dla wielu ludzi liczy się nie tylko własna egzystencja.Nie udało mi się przeczytać racjonalnego, a nie emocjonalnego uzasadnienia dla powszechnego wegetarianizmu. (Osobiste wybory rozumiem.) Dlatego jeszcze przez cały czas dyskusji na naszym forum (nie tylko w tym wątku) nie umiem wypracować sobie na ten temat własnego zdania. Rozumiem emocje i często je podzielam, (uważam, że zwierzęta czują, a niektóre nawet myślą), ale racjonalne zrozumienie jest dla mnie zawsze ważniejszym. Tu zaś emocje zbyt często przekraczają racjonalność stając się wiarą w jedynosłuszność mojego stanowiska. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | > Tak, ludzie (szczególnie dorośli) mogą bez mięsa (raczej bez uszczerbku na zdrowiu) przeżyć długie życie. Zaś jako zwierzę wszystkożerne mięso jeść raczej powinniśmy. Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury.Czy rzeczywiście powinniśmy jeść mięso? Czy z wszystożerności wynika "powinność" jedzenia mięsa? Moim zdaniem konsekwencją wszystkożerności jest raczej brak konieczności jedzenia mięsa. Przecież, jeśli można w zdrowiu żyć, mięsa nie jedząc (i nie przyczyniać się do cierpienia innych zwierząt) to po co je jeść? Jaki racjonalizm przemawia za jedzeniem mięsa? > Właśnie tylko lub aż "nie musi", ale czy odrzucenie jedzenia mięsa to wybór racjonalny, to już zupełnie inna kwestia.A co jest nieracjonalnego w odrzuceniu jedzenia mięsa? Za niejedzenim mięsa (lub mocnym ograniczeniem) często przemawiają nawet względy zdrowotne. Wydaje mi się też, że połeczeństwo składające się z ludzi emaptycznych, wrażliwych na cierpienie innych może stwarzać lepsze środowisko do życia. > Nie udało mi się przeczytać racjonalnego, a nie emocjonalnego uzasadnienia dla powszechnego wegetarianizmu. (Osobiste wybory rozumiem.) Dlatego jeszcze przez cały czas dyskusji na naszym forum (nie tylko w tym wątku) nie umiem wypracować sobie na ten temat własnego zdania. Rozumiem emocje i często je podzielam...W tego typu dyskusjach rzeczywiście jest zbyt dużo emocji po stonie wegeterian. Błąd wielu mięsożerców polega natomiast na tym, że wybór moralny próbują oceniać jedynie w kategoriach jego "racjonalności". A przez racjonalność rozumieją często osobistą korzyść (przyjemność) tudzież występowanie jakiegoś zachowania w naturze (z tego próbują wywodzić racjonalność odpowiedniego ludzkiego zachowania). Poniżej link do znanego zdjęcia: en.wikipedia.org/wiki/File:August_Landmesser.jpgCzy człowiek na tym zdjęciu postępuje racjonalnie? Jak postąpiłby racjonalista?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Tak, ludzie (szczególnie dorośli) mogą bez mięsa (raczej bez uszczerbku na zdrowiu) przeżyć długie życie. Zaś jako zwierzę wszystkożerne mięso jeść raczej powinniśmy. Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury.> Czy rzeczywiście powinniśmy jeść mięso?Bardzo wielu uczonych zajmujących się człowiekiem tak twierdzi. ("Powinność" nie jest "koniecznością")> Czy z wszystożerności wynika "powinność" jedzenia mięsa?Nie tyle z wszyskożerności co z potrzeb żywieniowych ludzkiego organizmu. Są one dosyć dobrze opisane w literaturze fachowej. > Moim zdaniem konsekwencją wszystkożerności jest raczej brak konieczności jedzenia mięsa.To tylko ideologia. Niech Pan to naukowo udowodni? Przecież już Panu napisałem:>Jedzenie mięsa przez ludzi nie jest koniecznością (tak jak np. w przypadku kotów) To zależy jak rozumiemy tu słowo "konieczność"? >tylko wyborem, a tam gdzie wybór, tam i można rozważać o jego moralności. Tak, ludzie (szczególnie dorośli) mogą bez mięsa (raczej bez uszczerbku na zdrowiu) przeżyć długie życie. Zaś jako zwierzę wszystkożerne mięso jeść raczej powinniśmy. Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury. Więc z czym Pan polemizuje? > Przecież, jeśli można w zdrowiu żyć, mięsa nie jedząc (i nie przyczyniać się do cierpienia innych zwierząt) to po co je jeść?Znowu już napisałem: Więc niejedzenie mięsa to kwestia kultury, a nie natury.> Jaki racjonalizm przemawia za jedzeniem mięsa?Proszę włożyć trochę własnego wysiłku intelektualnego i poszukać (nawet na naszym forum) racjonalne wypowiedzi oparte na nauce przemawiające za potrzebą jedzenia mięsa przez człowieka. Ja czytałem ich sporo, gdy Pan ich nie dostrzegł, to cała nasza rozmowa jest bezprzedmiotowa. > >>>Właśnie tylko lub aż "nie musi", ale czy odrzucenie jedzenia mięsa to wybór racjonalny, to już zupełnie inna kwestia.> A co jest nieracjonalnego w odrzuceniu jedzenia mięsa?Przecież wyraźnie napisałem: Nie udało mi się przeczytać racjonalnego, a nie emocjonalnego uzasadnienia dla powszechnego wegetarianizmu. (Osobiste wybory rozumiem.) Dlatego jeszcze przez cały czas dyskusji na naszym forum (nie tylko w tym wątku) nie umiem wypracować sobie na ten temat własnego zdania. Rozumiem emocje i często je podzielam, (uważam, że zwierzęta czują, a niektóre nawet myślą), ale racjonalne zrozumienie jest dla mnie zawsze ważniejszym. Tu zaś emocje zbyt często przekraczają racjonalność stając się wiarą w jedynosłuszność mojego stanowiska. Nie przeczytał Pan, czy nie zrozumiał? > Za niejedzenim mięsa (lub mocnym ograniczeniem) często przemawiają nawet względy zdrowotne.Czy Pan tylko potrafi nadawać swoje teksty. Do rozmowy naprawdę koniecznym jest zrozumienie tekstu, z którym się polemizuje. Gdzie Pan znalazł u mnie twierdzenie, iż wszyscy muszą jest mięso. Mnie wystarcza mój liberalizm aby uznać tu całkowitą wolność. Przecież wyżej napisałem, że rozumiem argumenty przemawiające za niejedzeniem mięsa, a nawet w części je podzielam. Nie przeczytał Pan, czy nie zrozumiał? > Wydaje mi się też, że połeczeństwo składające się z ludzi emaptycznych, wrażliwych na cierpienie innych może stwarzać lepsze środowisko do życia.Zupełnie nie rozumiem jaką ideologiczną wizję Pan tu proponuje. Inżynierów ludzkich dusz to znam wielu, ale na ogół nie podzielam ich koncepcji, gdyż zawsze przy nich rzeczywistość skrzeczy. Wolę swój pragmatyzm. > W tego typu dyskusjach rzeczywiście jest zbyt dużo emocji po stonie wegeterian.> Błąd wielu mięsożerców polega natomiast na tym, że wybór moralny próbują oceniać jedynie w kategoriach jego "racjonalności".To już w ludzkiej naturze, iż ludzie błądzą. Ja najbardziej nie cenię tych "bezbłędnych" mających patent na rację i słuszność, którzy te swoje (najczęściej chore) koncepcje próbują narzucić innym. > A przez racjonalność rozumieją często osobistą korzyść (przyjemność) tudzież występowanie jakiegoś zachowania w naturze (z tego próbują wywodzić racjonalność odpowiedniego ludzkiego zachowania).Różni ludzie rożnie rozumieją, ale Pan zdaje się rozmawia ze mną? > Poniżej link do znanego zdjęcia:> en.wikipedia.org/wiki/File:August_Landmesser.jpg> Czy człowiek na tym zdjęciu postępuje racjonalnie?Nie wiem? Mam zbyt mało informacji? > Jak postąpiłby racjonalista?W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. www.google(*)CD5qL3kw&bvm=bv.54934254,d.bGEwww.racjonalista.pl/kk.php/d,67Racjonaliści myślą samodzielnie i zdecydowanie więcej czytają (ze zrozumieniem) niż piszą. PS. Jeżeli chciałby Pan dalej rozmawiać, to proszę o przeczytanie ze zrozumieniem i zastanowieniem się moich wypowiedzi, do których Pan się odnosi, gdyż inaczej, to polemizuje Pan sam ze sobą, a nie ze mną. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >PS. Jeżeli chciałby Pan dalej rozmawiać, to proszę o przeczytanie ze zrozumieniem i zastanowieniem się moich wypowiedzi, do których Pan się odnosi, gdyż inaczej, to polemizuje Pan sam ze sobą, a nie ze mną.
Odniosę się jedynie łącznie do wszystkich Pana uwag na temat (nie)zrozumienia/(nie)przeczytania i polemiki: Bywa, żę wypowiedzi do których się odnosi rozmówca nie są bezpośrednią polemiką z nimi i niekoniecznie oznacza to ich niezrozumienie/nieprzeczytanie, choć i to mi się pewnie nie raz zdarzyło.
Co do reszty, pozwoli Pan, że spasuję...
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>PS. Jeżeli chciałby Pan dalej rozmawiać, to proszę o przeczytanie ze zrozumieniem i zastanowieniem się moich wypowiedzi, do których Pan się odnosi, gdyż inaczej, to polemizuje Pan sam ze sobą, a nie ze mną.> Odniosę się jedynie łącznie do wszystkich Pana uwag na temat (nie)zrozumienia/(nie)przeczytania i polemiki:> Bywa, że wypowiedzi do których się odnosi rozmówca nie są bezpośrednią polemiką z nimiBywa. > i niekoniecznie oznacza to ich niezrozumienie/nieprzeczytanie,Niekoniecznie. > choć i to mi się pewnie nie raz zdarzyło.Różne rzeczy nam się przydarzają i warto wyciągać z nich wnioski. __________________________ Napisał Pan post: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,580408#w589697 , za który kliknąłem Panu plusa i odniosłem się tylko do pewnych w nim niejasności, raczej celem ich sprecyzowania niż podważania Pańskich poglądów: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,580408#w589711 , z którymi po części się zgadzam. Natomiast mam trudności w zrozumieniu już dalszych Pańskich wywodów. > Co do reszty, pozwoli Pan, że spasuję...Zupełnie nie widzę w tym przeszkód. Wcale nie ma tu obowiązku odpowiadania na wszystkie wypowiedzi - nawet wtedy, gdy do nas są kierowane. Zgadzam się też, iż nie zawsze i nie na każdy temat trzeba się wypowiadać oraz, że z nie każdym warto rozmawiać. Czasem zdecydowanie lepiej spasować. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > Przecież, jeśli można w zdrowiu żyć, mięsa nie jedząc (i nie przyczyniać się do cierpienia innych zwierząt) to po co je jeść? Jaki racjonalizm przemawia za jedzeniem mięsa?Właśnie mnie bardzo zastanawia jak wegetarianie/weganie mogą jeść pokarm wyłącznie roślinny, usprawiedliwiając swój wybór chęcią obrony zwierząt a nie zauważają jak podczas uprawy roślin są bezlitośnie i z premedytacją mordowane miliardy innych, mniejszych stworzeń jak mszyce, przędziorek chmielowiec czy stonka ziemniaczana. Jak to racjonalnie wytłumaczyć?
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Właśnie mnie bardzo zastanawia jak wegetarianie/weganie mogą jeść pokarm wyłącznie roślinny, usprawiedliwiając swój wybór chęcią obrony zwierząt a nie zauważają jak podczas uprawy roślin są bezlitośnie i z premedytacją mordowane miliardy innych, mniejszych stworzeń jak mszyce, przędziorek chmielowiec czy stonka ziemniaczana. Jak to racjonalnie wytłumaczyć?
To kwestia pokrewieństwa i wyboru.
Najpierw dokonujemy wyboru, ze chcemy dalej żyć. Konsekwencją tego wyboru jest konieczność jedzenia. Tutaj dokonujemy drugiego wyboru: o blisko spokrewnionych z nami zwierzętach wiemy, że odczuwają cierpienie podobnie do nas, o przędziorkach i mszycach takiej wiedzy nie mamy. Przedkładamy zatem dobro ludzi, psów, kotów, krów, świń, itp. nad mszyce przędziorki, wełnowce, komary, muchy końskie i inne owady.
To proste, choć nie gwarantuję, że wyda się wystarczająco racjonalne...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > To kwestia pokrewieństwa i wyboru.Ja tu widzę kwestię poziomu hipokryzji. Przy czym u roślinojedzących jest on większy niż u wszystkojedzących . > Najpierw dokonujemy wyboru, ze chcemy dalej żyć.> Konsekwencją tego wyboru jest konieczność jedzenia.Zgoda. > Tutaj dokonujemy drugiego wyboru: o blisko spokrewnionych z nami zwierzętach wiemy, że odczuwają cierpienie podobnie do nas, o przędziorkach i mszycach takiej wiedzy nie mamy.Może byś tak uaktualnił swoją wiedzę- owady, podobnie jak ssaki czy ryby, są zdolne i odczuwają ból. > Przedkładamy zatem dobro ludzi, psów, kotów, krów, świń, itp. nad mszyce przędziorki, wełnowce, komary, muchy końskie i inne owady.Przedkładamy dobro jednych zwierząt nad inne. Tylko, że Ty kierujesz się tak niskimi pobudkami jak "lepszość" jednych nad innymi. Mi to zwisa i traktuję wszystkie równo. > To proste, choć nie gwarantuję, że wyda się wystarczająco racjonalne...Jest to nieracjonalne i zajeżdża hipokryzją na kilometr.
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | > Może byś tak uaktualnił swoją wiedzę- owady, podobnie jak ssaki czy ryby, są zdolne i odczuwają ból.Nigdzie nie twierdziłem, że bólu owady nie odczuwają.  > Przedkładamy dobro jednych zwierząt nad inne. Tylko, że Ty kierujesz się tak niskimi> pobudkami jak "lepszość" jednych nad innymi.Na czy polegają te niskie pobudki? > Mi to zwisa i traktuję wszystkie równo.Zaiste dobry to człek, co wszystkich traktuje równo (źle). Ludzi (człowiek to też zwierzę), w tym swoich bliskich też traktujesz równo ze zwierzętami, które zjadasz? Swojego psa lub kota też (o ile je masz)? Bo chyba nie "kierujesz się niskimi pobudkami jak lepszość jednych nad innymi"... > Jest to nieracjonalne i zajeżdża hipokryzją na kilometr.O bosze, ucziwe postawienie sprawy jest nieracjonalne i zajeżdza hipokryzją...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > Nigdzie nie twierdziłem, że bólu owady nie odczuwają.  Ano przepraszam. Czyli, jak nie potrafią wydać dźwięku i pokazać miną, że ich boli, to można spokojnie zabijać aby mieć co zjeść. > Na czy polegają te niskie pobudki?Bezsensowna lepszość jednych stworzeń nad innymi. Usprawiedliwiasz niezabijanie jednych zwierząt zabijaniem innych. Ja nie mam takiego problemu- jestem głodny to idę i kupuję co mi się podoba, czy to mięso czy roślinki. I przy jednym i przy drugim zwierzęta muszą ginąć. To się łańcuch pokarmowy nazywa. > Zaiste dobry to człek, co wszystkich traktuje równo (źle).Nie traktuję źle- ale jak widzę krowy na łące to mi się z mlekiem i stekami kojarzą. Co nie oznacza, że popieram znęcanie się nad nimi. Zdołaliśmy wypracować w miarę łagodne sposoby uśmiercania zwierząt i to się chwali. > Ludzi (człowiek to też zwierzę), w tym swoich bliskich też traktujesz równo ze zwierzętami, które zjadasz?Ludzi traktuję jak na to zasługują- jednych lepiej, innych gorzej, ale zdecydowana większość mi powiewa. To, że zjadam inne zwierzęta, nie znaczy że mam się posilać także homo sapiens sapiens- niesmaczni są i niezgodne to z prawem. > Swojego psa lub kota też (o ile je masz)?Psów czy kotów w naszej kulturze się nie je- chociaż dla moich znajomych u nich w kraju te zwierzęta są przysmakiem. > Bo chyba nie "kierujesz się niskimi pobudkami jak lepszość jednych nad innymi"...Nie- rozgraniczam jedzenie od pupilów. > O bosze, ucziwe postawienie sprawy jest nieracjonalne i zajeżdza hipokryzją...  Ja tu widzę jedynie dorabianie ideologii na siłę.
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | > Ano przepraszam. Czyli, jak nie potrafią wydać dźwięku i pokazać miną, że ich boli, to można spokojnie zabijać aby mieć co zjeść.Ale o so Ci choci?  O żadnych minach czy dźwiękach nawet nie pisnąłem. Tym bardziej, że owady jak najbardziej i dźwięki wydają i miny robią. > Bezsensowna lepszość jednych stworzeń nad innymi. Usprawiedliwiasz niezabijanie jednych zwierząt zabijaniem innych. Ja nie mam takiego problemu- jestem głodny to idę i kupuję co mi się podoba, czy to mięso czy roślinki. I przy jednym i przy drugim zwierzęta muszą ginąć. To się łańcuch pokarmowy nazywa.Wypraszam sobie taki input. Niczego nie usprawiedliwiam. Zwyczajnie bliższe są mi np. ssaki niż owady. Potrafię sobie wyobrazić ich cierpienie. Cierpienia owadów są dla mnie zupełnie niewyobrażalne z uwagi na różnice między nimi a ludźmi. Istoty, którym odrastają kończyny i które potrafią zjadać inne osobniki będąc jednocześnie konsumowane przez tego trzeciego, z pewnością mają zupełnie inną percepcję bólu niż np. ssaki. > Zdołaliśmy wypracować w miarę łagodne sposoby uśmiercania zwierząt i to się chwali.Humanitarne warunki chowu przemysłowego i "łagodne sposoby uśmiercania", hehehe... Koń by się uśmiał i padł martwy z tego uchachania. > Ludzi traktuję jak na to zasługują- jednych lepiej, innych gorzej, ale zdecydowana większość mi powiewa. To, że zjadam inne zwierzęta, nie znaczy że mam się posilać także homo sapiens sapiens- niesmaczni są i niezgodne to z prawem.To mi się podoba. Prawo zakazuje jedzenia ludzi, więc obywatel ich nie je...  > Nie- rozgraniczam jedzenie od pupilów.Ty "rozgraniczasz jedzenie do pupilów", a ja "rozgraniczam jedzenie od" "innego zbioru zwierząt". Rzecz jasna, w Twoim przypadku jest tylko rozgraniczenie, w moim zaś zwyczajna hipokryzja. (Kolejny koń się śmieje i pada martwy. Chór rży, naśladując końską śmiecho-agonię.) > Ja tu widzę jedynie dorabianie ideologii na siłę.Ja zaś ani siły ani ideologii nie widzę. Dorabiania też. Jedyne co widzę, to brak argumentów, bo cóż to za argument, że ktoś sobie coś widzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > Ale o so Ci choci? Pisze się: " o co Ci chodzi". To powyżej strasznie debilnie wygląda. Cytat: wiemy, że odczuwają cierpienie podobnie do nas Co to znaczy? Bo próbuję dociec tego. > O żadnych minach czy dźwiękach nawet nie pisnąłem. Tym bardziej, że owady jak najbardziej i dźwięki wydają i miny robią.J.w.- co to znaczy "podobnie do nas"? Do kogo? > Wypraszam sobie taki input. Niczego nie usprawiedliwiam. Zwyczajnie bliższe są mi np. ssaki niż owady.A mi bliższe owady niż ssaki (za wyjątkiem blisko ze mną spokrewnionych homo sapiens sapiens) > Potrafię sobie wyobrazić ich cierpienie. Cierpienia owadów są dla mnie zupełnie niewyobrażalne z uwagi na różnice między nimi a ludźmi.Potafię sobie wyobrazić cierpienie owadów. Cierpienie ssaków innych niż homo sapiens jest dla mnie zupełnie niewyobrażalne ze względu na różnice między nimi a ludźmi. > Istoty, którym odrastają kończyny i które potrafią zjadać inne osobniki będąc jednocześnie konsumowane przez tego trzeciego, z pewnością mają zupełnie inną percepcję bólu niż np. ssaki.Kwestia priorytetów i wypracowanych ewolucyjnie zachowań/instynktów. Dziwne dla Ciebie, dla modliszki norma. Wątpię aby dla krowy czy świni zachowania owadów były dziwne. > Humanitarne warunki chowu przemysłowego i "łagodne sposoby uśmiercania", hehehe...Na ilu farmach byłeś, w ilu ubojniach? Jaką masz wiedzę na temat przepisów dot. hodowli i uboju? > Koń by się uśmiał i padł martwy z tego uchachania.A mięso z niego naprawdę pyszne będzie... > To mi się podoba. Prawo zakazuje jedzenia ludzi, więc obywatel ich nie je...  Solidarność wewnątrzgatunkowa? A poza tym mięso ludzkie jest niesmaczne. > Ty "rozgraniczasz jedzenie do pupilów", a ja "rozgraniczam jedzenie od" "innego zbioru zwierząt".I aby nie "zabijać" jednych zwierząt, zgadzasz się na holocaust innych, bo Tobie ich zachowania się nie podobają. > Rzecz jasna, w Twoim przypadku jest tylko rozgraniczenie, w moim zaś zwyczajna hipokryzja.Jak coś jest smaczne to jem. Jak niesmaczne, to albo mnie nic nie obchodzi albo jak się da i mam na to ochotę, to trzymam w domu jako pupila. Taki też się do czegś przydaje. > (Kolejny koń się śmieje i pada martwy. Chór rży, naśladując końską śmiecho-agonię.)Kolejne pyszne bitki w sosie własnym. > Ja zaś ani siły ani ideologii nie widzę. Dorabiania też.Nie jem mięsa z psa, bo mi nie smakuje (próbowałem), a nie dlatego, że pieski są śliczniusie i kochaniusie (a takie też bywają). > Jedyne co widzę, to brak argumentów, bo cóż to za argument, że ktoś sobie coś widzi.Taki sam jak niejedzenie mięsa, bo krowom krzywda się dzieje. Tylko ja się pytam- którym, gdzie i kiedy. I skąd to wiesz?
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tomoyo (480 punktów) | >Właśnie mnie bardzo zastanawia jak wegetarianie/weganie mogą jeść pokarm wyłącznie roślinny, usprawiedliwiając swój wybór chęcią obrony zwierząt a nie zauważają jak podczas uprawy roślin są bezlitośnie i z premedytacją mordowane miliardy innych, mniejszych stworzeń jak mszyce, przędziorek chmielowiec czy stonka ziemniaczana. Jak to racjonalnie wytłumaczyć?
A czy podczas produkcji mięsa owady nie giną? Przecież wiele pól uprawnych jest przeznaczonych na paszę dla zwierząt. Dodatkowo przy wyprodukowaniu np. miski soi musiało zginąć dużo więcej owadów niż przy produkcji kilo mięsa bo przecież zwierze jedzące soję jako paszę takich misek zajdło sporo. Więc jednak ginie dużo mniej zwierząt i ważne też jest to, że zwierze nie cierpi podczas chowu przemysłowego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > A czy podczas produkcji mięsa owady nie giną? Przecież wiele pól uprawnych jest przeznaczonych na paszę dla zwierząt.Ale mi to całkowicie nie przeszkadza. To nie ja rzucam idiotycznym argumentem o obronie zwierząt. I co to za obrona? Niejedzenie mięsa? Równie dobrze zadziała zejście do piwnicy, tupanie nóżką i machanie rękami. Wiesz o znęcaniu się nad zwierzętami? Zawiadom odpowiednie władze, bo to nielegalne. Ubój niezgodny z przepisami? Zawiadom władzę. Niejedząc mięsa i siedząc na tyłku w ciepłym domciu zrobisz... goowno a nie pomożesz zwierzątkom. > Dodatkowo przy wyprodukowaniu np. miski soi musiało zginąć dużo więcej owadów niż przy produkcji kilo mięsa bo przecież zwierze jedzące soję jako paszę takich misek zajdło sporo.I znowu- a co mnie to... I udowodnij, że ssaki są lepsze od owadów czy płazów i to im (ssakom) należy się szczególna ochrona i w imię tej ochrony można masowo tępić inne zwierzęta. > Więc jednak ginie dużo mniej zwierząt i ważne też jest to, że zwierze nie cierpi podczas chowu przemysłowego.No to jak to jest? Bronicie zwierzęta czy nie? Jak decydujecie którym obrona się należy a którym nie? Czy możecie poświęcić te mniej widoczne i "brzydsze" aby uratować te dwie biedne krówki z pięknymi oczkami? I skąd wiesz, że zwierzę cierpi podczas chowu przemysłowego? Skąd czerpiesz wiedzę na temat hodowli i uboju zwierząt?
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tomoyo (480 punktów) | >>A czy podczas produkcji mięsa owady nie giną? Przecież wiele pól uprawnych jest przeznaczonych na paszę dla zwierząt. >Ale mi to całkowicie nie przeszkadza. To skoro, jak oboje zauważyliśmy, śmierć owadów występuję niezależnie od wyborów żywieniowych, jaki ma to związek z jedzeniem albo niejedzeniem mięsa?
>To nie ja rzucam idiotycznym argumentem o obronie zwierząt. I co to za obrona? Niejedzenie mięsa? Równie dobrze zadziała zejście do piwnicy, tupanie nóżką i machanie rękami. Wiesz o znęcaniu się nad zwierzętami? Zawiadom odpowiednie władze, bo to nielegalne. Ubój niezgodny z przepisami? Zawiadom władzę. >Niejedząc mięsa i siedząc na tyłku w ciepłym domciu zrobisz... goowno a nie pomożesz zwierzątkom. Normalnie odkryłeś Amerykę, tylko co to ma wspólnego z tym czy chcę jeść martwe zwierzęta, czy nie? Zdradzę jeszcze jedną rzecz - praca na rzecz zwierząt i wegetarianizm/weganizm nie wykluczają się.
>>Dodatkowo przy wyprodukowaniu np. miski soi musiało zginąć dużo więcej owadów niż przy produkcji kilo mięsa bo przecież zwierze jedzące soję jako paszę takich misek zajdło sporo. >I znowu- a co mnie to... I udowodnij, że ssaki są lepsze od owadów czy płazów i to im (ssakom) należy się szczególna ochrona i w imię tej ochrony można masowo tępić inne zwierzęta. Jak wyżej, skoro jedno nie ma wpływu na drugie, a wręcz spożywanie pokarmów roślinnych obniża ilość zabitych owadów to po co mam udowadniać, że jedno zwierze jest lepsze od drugiego?? To po prostu nie ma związku ze sprawą. PS: może mój argument nie jest czytelny bo wkradł mi się błąd, poprawka: >>Dodatkowo przy wyprodukowaniu np. miski soi musiało zginąć dużo MNIEJ owadów niż przy produkcji kilo mięsa bo przecież zwierze jedzące soję jako paszę takich misek zjadło sporo.
>>Więc jednak ginie dużo mniej zwierząt i ważne też jest to, że zwierze nie cierpi podczas chowu przemysłowego. >No to jak to jest? Bronicie zwierzęta czy nie? Jak decydujecie którym obrona się należy a którym nie? Czy możecie poświęcić te mniej widoczne i "brzydsze" aby uratować te dwie biedne krówki z pięknymi oczkami? Jestem osobą, która stara się przewidzieć konsekwencje swoich wyborów i dlatego jeżeli przeciwstawiam /śmierć pewnej liczby owadów/ do /śmierci dużo większej liczby owadów oraz dodatkowo cierpień i śmierci zwierzęcia z układem nerwowym podobnym do mojego/ to wybieram pierwsze. Wynika to z tego, że uważam te dodatkowe śmierci i cierpienia za niepotrzebne oraz z tego, że mam empatię. >I skąd wiesz, że zwierzę cierpi podczas chowu przemysłowego? Skąd czerpiesz wiedzę na temat hodowli i uboju zwierząt? Osobiście czerpię wiedzę z publikacji popularno-naukowych, nie jestem kompetentna w tym temacie, ale to że zwierzęta cierpią to już chyba jest pogląd akceptowany przez większość naukowców pracujących nad tym.
Zastanów się czy faktycznie rozmawiasz ze mną, czy z jakimś urojonym wegetarianinem, bo Twoje argumenty są trochę nie na temat. Chociaż może ja nie umiem dostrzec jaki to ma związek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > To skoro, jak oboje zauważyliśmy, śmierć owadów występuję niezależnie od wyborów żywieniowych, jaki ma to związek z jedzeniem albo niejedzeniem mięsa?Człowiek jest wszystkożerny i do tej pory bilans był równy. Ty, zwiększając zapotrzebowanie na tofu i inne wodorosty, zwiększasz pola uprawne, które muszą być chronione przed szkodnikami. Z krowami tego problemu nie ma, bo łąk się nie pryska i nie trzebi z owadów. Są odmiany soi zmodyfikowanej genetycznie, której szkodniki się nie tykają, a która jest wykorzystana na paszę. Ty, jak przypuszczam, takiej się nie tkniesz. > Normalnie odkryłeś Amerykę, tylko co to ma wspólnego z tym czy chcę jeść martwe zwierzęta, czy nie? Zdradzę jeszcze jedną rzecz - praca na rzecz zwierząt i wegetarianizm/weganizm nie wykluczają się.I masz jakieś statystyki, ile zwierząt uratowałaś tym niejedzeniem a ile innych zabiłaś? Bo dyskusja tego się tyczy. > Jak wyżej, skoro jedno nie ma wpływu na drugie, a wręcz spożywanie pokarmów roślinnych obniża ilość zabitych owadówNie, nie obniża. Jedyne rozwiązanie aby obniżyć przy zwiększonym zapotrzebaowaniu to modyfikacje genetyczne, aby owady się tego nie tykały. Zjesz coś o czym wiedziałabyś, że to GMO? > to po co mam udowadniać, że jedno zwierze jest lepsze od drugiego?? To po prostu nie ma związku ze sprawą.Ma. Starasz się udowodnić, że niejedzenie mięsa jest bardziej "ludzkie" niż jedzenie. I dlaczego bronisz jedne zwierzęta a olewasz inne? Dąż do zakazu rolnictwa i przerzucenia się ludzi na plony natury i zbieractwo. Inaczej jesteś w równym stopniu odpowiedzialna za śmierć zwierząt co ja. > PS: może mój argument nie jest czytelny bo wkradł mi się błąd, poprawka:> >>Dodatkowo przy wyprodukowaniu np. miski soi musiało zginąć dużo MNIEJ owadów niż przy produkcji kilo mięsa bo przecież zwierze jedzące soję jako paszę takich misek zjadło sporo.Rośliny paszowe są odporne na szkodniki dzięki modyfikacjom ich genów. Nie praktykuje się tego jeżeli chodzi o rośliny konsumpcyjne. A więc tu szkodnika należy zwalczać. > Jestem osobą, która stara się przewidzieć konsekwencje swoich wyborów i dlatego jeżeli przeciwstawiam /śmierć pewnej liczby owadów/ do /śmierci dużo większej liczby owadów oraz dodatkowo cierpień i śmierci zwierzęcia z układem nerwowym podobnym do mojego/ to wybieram pierwsze.A dla mnie to za każdym razem śmierć pewnej liczby zwierząt spoza mojego gatunku. Bez rozmieniania na drobne- czy to ssaki, ptaki czy owady. Ale jakbym był obroncą zwierząt, to broniłbym wszystkie a nie tylko te wybrane, które mi się bardziej podobają. > Wynika to z tego, że uważam te dodatkowe śmierci i cierpienia za niepotrzebne oraz z tego, że mam empatię.Ja, jako zwierzę wszystkożerne potrzebuję zarówno roślin jak i mięsa. Jako zwierzę rozumne i potrafiące wykorzystywać skomplikowane narzędzia mogę skrócić cierpienia przyszłego pożywienia (co się nam udało). > Osobiście czerpię wiedzę z publikacji popularno-naukowych, nie jestem kompetentna w tym temacie, ale to że zwierzęta cierpią to już chyba jest pogląd akceptowany przez większość naukowców pracujących nad tym.Cierpią, bo łamane jest prawo, które zakazuje znęcania się nad zwierzętami. Dzisiejsze normy hodowli i uboju nie sprawiają zwierzętom cierpienia. > Zastanów się czy faktycznie rozmawiasz ze mną, czy z jakimś urojonym wegetarianinem, bo Twoje argumenty są trochę nie na temat.Dyskutuję z użytkownikiem bohandas i Tobą. A temat był: "nie jem mięsa i tak właśnie bronię wybrane zwierzęta, które akurat mi się podobają bardziej niż inne" > Chociaż może ja nie umiem dostrzec jaki to ma związek.Napisz, że nie jesz mięsa, bo Ci nie smakuje, albo iż Ci smakuje ale jesteś masochistką i lubisz się męczyć. Argument z obrony przed znęcaniem przeszedłby kilkadziesiąt lat temu. Teraz, gdy prawo i metody drastycznie sie zmieniły, to taka modna lecz bezsensowna wymówka. Jesteś "trendy" po prostu.
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tomoyo (480 punktów) | >Człowiek jest wszystkożerny i do tej pory bilans był równy. Ty, zwiększając zapotrzebowanie na tofu i inne wodorosty, zwiększasz pola uprawne, które muszą być chronione przed szkodnikami. Z krowami tego problemu nie ma, bo łąk się nie pryska i nie trzebi z owadów. Są odmiany soi zmodyfikowanej genetycznie, której szkodniki się nie tykają, a która jest wykorzystana na paszę. Ty, jak przypuszczam, takiej się nie tkniesz. Zwiększam uprawę roślin dla ludzi, ale zmniejszam ilość pól dla zwierząt i ta druga liczba jest wielokrotnie większa. Pierwszy raz słyszę że wegetarianizm jest powodem śmierci większej ilości owadów, masz jakieś opracowania na ten temat? Czy uwzględniają one fakt , że wegetarianie rezygnują z koszenili i jedwabiu? Poza tym błędnie zakładasz, że jestem przeciwniczką GMO (jestem entuzjastką) i że nie lubię owadów, płazów (wręcz przeciwnie). Czy jeżeli wegetarianie będą jeść soję GMO to Twoje zarzuty zostaną odparte?
>Ma. Starasz się udowodnić, że niejedzenie mięsa jest bardziej "ludzkie" niż jedzenie. I dlaczego bronisz jedne zwierzęta a olewasz inne? Dąż do zakazu rolnictwa i przerzucenia się ludzi na plony natury i zbieractwo. Inaczej jesteś w równym stopniu odpowiedzialna za śmierć zwierząt co ja. Nie czuję się kompetentna wyrokować co jest bardziej ludzkie i myślę, że Twoja wizja porzucenia rolnictwa jest oderwana od rzeczywistości i choćby dlatego nie jest dla mnie związana z decyzją czy jeść mięso tu i teraz.
>Rośliny paszowe są odporne na szkodniki dzięki modyfikacjom ich genów. Nie praktykuje się tego jeżeli chodzi o rośliny konsumpcyjne. A więc tu szkodnika należy zwalczać. Czy to oznacza, że przy GMO nie giną owady? bo myślę, że i tak jakieś mogą ginąć skoro jednak się je pryska (tylko rzadziej). I czy rośliny GMO nie produkują same toksyny zwalczające owady i dlatego się nie pryska tak dużo?
>>Jestem osobą, która stara się przewidzieć konsekwencje swoich wyborów i dlatego jeżeli przeciwstawiam /śmierć pewnej liczby owadów/ do /śmierci dużo większej liczby owadów oraz dodatkowo cierpień i śmierci zwierzęcia z układem nerwowym podobnym do mojego/ to wybieram pierwsze. >A dla mnie to za każdym razem śmierć pewnej liczby zwierząt spoza mojego gatunku. Bez rozmieniania na drobne- czy to ssaki, ptaki czy owady. Ale jakbym był obroncą zwierząt, to broniłbym wszystkie a nie tylko te wybrane, które mi się bardziej podobają. >>Wynika to z tego, że uważam te dodatkowe śmierci i cierpienia za niepotrzebne oraz z tego, że mam empatię. Pomijajac to co pisałam wcześniej zapytam z ciekawości dlaczego Twoja solidarność wewnątrzgatunkowa jest bardziej racjonalna od solidarności wewnątrz gromadowej czy jakiejkolwiek innej? dlaczego Twoje rozróżnienie ludzie i zwierzęta jest lepsze skoro ludzie to też zwierzęta? I czy masz opracowanie o tym, że stonka cierpi tak samo jak świnka, a świnka nie cierpi tak jak człowiek? Co z ludźmi upośledzonymi? Ponieważ kieruję się też empatią ilość cierpienia ma dla mnie duże znaczenie i z tego co wiem zwierzęta o rozwiniętym układzie nerwowym cierpią i fizycznie i psychicznie zupełnie tak jak ludzie i stąd właśnie chęć ukrócenia tego cierpienia. Nie jestem pewna jak jak u owadów. Na pewno odczuwają ból, ale czy to cierpienie czy bodziec?
>Ja, jako zwierzę wszystkożerne potrzebuję zarówno roślin jak i mięsa. Jako zwierzę rozumne i potrafiące wykorzystywać skomplikowane narzędzia mogę skrócić cierpienia przyszłego pożywienia (co się nam udało). Tak samo dzięki technologii można też syntetyzować np. witaminę B 12 więc można nie jeść mięsa lub znacząco ograniczyć bez uszczerbku na zdrowiu. Kwestia wyboru, ale to znowu nie na temat.
>Cierpią, bo łamane jest prawo, które zakazuje znęcania się nad zwierzętami. Dzisiejsze normy hodowli i uboju nie sprawiają zwierzętom cierpienia. Co za różnica dla mnie i dla zwierząt czy to prawo czy technologia? Kupujesz mięso tylko z kontrolowanych hodowli i masz pewność że zwierzęta nie cierpiały?
>Dyskutuję z użytkownikiem bohandas i Tobą. A temat był: "nie jem mięsa i tak właśnie bronię wybrane zwierzęta, które akurat mi się podobają bardziej niż inne"
Odpisuję na Twoje posty bo uważam, że to zdanie jest tendencyjne. Mogę się zgodzić z: "Unikanie jedzenia mięsa jest sposobem na minimalizację cierpień zwierząt".
>Napisz, że nie jesz mięsa, bo Ci nie smakuje, albo iż Ci smakuje ale jesteś masochistką i lubisz się męczyć. Argument z obrony przed znęcaniem przeszedłby kilkadziesiąt lat temu. Teraz, gdy prawo i metody drastycznie sie zmieniły, to taka modna lecz bezsensowna wymówka. Jesteś "trendy" po prostu.
Po pierwsze argument o minimalizowaniu cierpienia zwierząt jest tylko jednym z wielu powodów. Po drugie nie mam dostępu do mięsa przy którego produkcji nie cierpią zwierzęta, więc jestem w takiej samej sytuacji jak kilkadziesiąt lat temu. Zmieniło się tylko to, że mogę nie jeść mięsa i być zdrową dzięki rozwinięciu badań naukowych i z tej opcji korzystam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | >I cóż to w ogóle znaczy, że Ty nie łączysz zabijania i cierpienia?
A no to, że nie łącze zabijania i cierpienia. Zabijanie to czynność polegająca na pozbawieniu innego organizmu życia. Cierpienie to coś co można wywołać u innego organizmu na przykład poprzez znęcanie się nad nim.
>Zwierzęta z chowu przemysłowego całe swoje życie spędzają w czymś w rodzaju obozu koncentracyjnego.
To jest argument za tym, że przetrzymywanie zwierząt przez całe ich życie w "czymś w rodzaju obozu koncentracyjnego" jest niemoralne, a nie za tym, że samo ich zabicie dla pożywienia jest złe.
>Całe ich życie to cierpienie
Nie twierdzę, że nie - w tym konkretnym przypadku. I nie uważam, że to dobrze.
>zwieńczone mniej lub bardziej bolesną śmiercią.
Dlatego mięsojady powinny dołożyć wszelkich starań, by zapewnić odpowiednie warunki życia zwierząt przeznaczonych do konsumpcji, a także jak najmniej bolesne metody ich uśmiercania.
>A co powoduje, że nie zabijasz innych ludzi?
Prawo. I system wykształcony przez ewolucję, który nakazuje mi uważać, że zabijanie innych przedstawicieli naszego gatunku jest czymś niepożądanym. Jego wynikiem jest między innymi empatia, o której wspomniałeś.
>Sam fakt, że jakieś zachowanie występuje w naturze nic nie znaczy i niczego nie usprawiedliwia.
To Twoje zdanie. Moje jest inne.
>Zresztą, cały rozwój cywilizacji to jedna wielka walka z naturą.
A czy to dobrze?
>Wyrzutów sumienia się nie wywołuje
Wręcz przeciwnie. Wystarczy się przyjrzeć choćby systemom religijnym, które są świetne w wywoływaniu sztucznych wyrzutów sumienia.
>Jedzenie mięsa przez ludzi nie jest koniecznością
A przez szympansy? Ale tutaj znowu wracamy do argumentu "naturalności", przy którym się nie zgadzamy.
>Nikt nie jest idealny, nikt nie jest Buddą.
I całe szczęście. Wówczas świat byłby nudny.
>Tak czy inaczej, skutkiem jest ograniczenie skali cierpienia zwierząt hodowlanych.
Sorry, ale to mi wygląda na marzenie ściętej głowy. Czy lepiej jest przekonywać pojedyncze jednostki i liczyć na to, że spadek popytu w miarę szybko zahamuje skalę cierpienia zwierząt, czy może wybrać metodę skuteczniejszą - zmienić sposób hodowania i zabijania zwierząt poprzez bardziej restrykcyjne prawo.
>Na szczęście, dla wielu ludzi liczy się nie tylko własna egzystencja.
Na szczęście są ludzie, dla których świat nie jest czarno-biały i dostrzegają cały szereg form pośrednich (co według mnie jest bardzo istotne, zwłaszcza w rozmowach o moralności).
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > Zabijanie przedstawicieli innych gatunków dla pożywienia jest powszechne w naturze To chyba zbędny akapit - argument z naturalnej powszechności nie jest żadnym argumentem dla, jak niżej piszesz: > empatii, czy moralności
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >To chyba zbędny akapit - argument z naturalnej powszechności nie jest żadnym argumentem
We wcześniejszych postach poruszono temat wyboru i tego, że człowiek w ekstremalnych sytuacjach nie ma możliwości zdobycia innego pokarmu niż mięso. Sugerowano, że chodzi przede wszystkim o ludzi żyjących w rozwiniętych aglomeracjach, gdzie substytuty mięsa są dostępne. Argument naturalności jest zasadny. Szympansy nie muszą zabijać innych zwierząt; wystarczyłoby zwiększenie racji żywnościowych pochodzenia roślinnego. Mają wybór. Sęk w tym, że mięso dostarcza więcej energii w krótszym czasie, albo jak kto woli, nie trzeba się tak napracować, aby uzyskać ten sam efekt.
W poprzednim poście może nie wyraziłem się precyzyjnie. Nie chodziło mi o powszechność zjawiska, tylko o jego charakter - jest to jak najbardziej naturalne działanie, występujące nie tylko u drapieżników, ale i zwierząt wszystkożernych.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 7 na 17 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Naukowcy są od dawna zgodni, że taka dieta jest dobra dla człowieka w każdym okresie życia. Argument o rosnącej społeczności miał wskazać na to,że gdyby była tak zła jak meateaters mówią to szybko by taka społeczność wyginęła. Ciężko stwierdzić czym tak dokładnie jest świadomość bo wszystkie badania odnoszą się do takiej formy jaką
Wytłumacz mi dlaczego w celach spożywczych miałbym przestać zabijać zwierzęta i kompensować to zabijaniem roślin? Przecież my, zwierzęta i rośliny jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Rośliny są naszymi bardzo dalekimi kuzynami tak samo jak nasi bliżsi kuzyni zwierzęta.
Jeżeli moralność oceniać jako ilość zabitych organizmów, to zjadanie dużych zwierząt prowadzi do minimalnej ilości zabitych. Z drugiej strony zjadanie roślin skutkuje koniecznością zabicia znacznie większej ilości organizmów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | zjadanie dużych zwierząt prowadzi do minimalnej ilości zabitych. Z drugiej strony zjadanie roślin skutkuje koniecznością zabicia znacznie większej ilości organizmów. > hej, Ty mówisz poważnie ? Mówisz poważnie o mordowaniu marchewki ? Cierpienia marchewki porównujesz z cierpieniami zjadanej na żywo małpki ? Nie , to żart !
Jednak gdyby to nie był żart : Zadam pytanie : Czy widzisz jakiekolwiek różnice pomiędzy krową a marchewką , czy też są one dla ciebie nierozróżnialne ?
makuś
|
|
| | | | | |  | -2 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >hej, >Ty mówisz poważnie ? >Mówisz poważnie o mordowaniu marchewki ? >Cierpienia marchewki porównujesz z cierpieniami zjadanej na żywo małpki ?
Jeżeli zwierzę zostanie znieczulone, to argument o cierpieniu znika.
>Czy widzisz jakiekolwiek różnice pomiędzy krową a marchewką , czy też są one dla ciebie nierozróżnialne ?
Krowa ma ze mną troszeczkę więcej wspólnych, niż marchewka. Obydwa organizmy są ze mną spokrewnione.
Jakie argumenty pozostały? Ilościowy? Czy może będziesz wyliczał współczynnik (ilość x bliskość genetyczna)?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | bohandas (842 punktów) | > Jeżeli zwierzę zostanie znieczulone, to argument o cierpieniu znika.Można udać się do rzeźni i zobaczyć jak to znieczulone zabijanie wygląda w praktyce. Cierpienie to nie tylko chwila śmierci - to też całe życie w czymś w rodzaju "obozu koncentracyjnego" - tego się nie da znieczulić.  > Krowa ma ze mną troszeczkę więcej wspólnych, niż marchewka. Obydwa organizmy są ze mną spokrewnione.A inny człowiek ma "troszeczkę więcej" niż krowa... > Jakie argumenty pozostały? Ilościowy? Czy może będziesz wyliczał współczynnik (ilość x bliskość genetyczna)?O zwierzętach wiemy, że cierpią i czują ból w sposób zbliżony do nas, ludzi. O marchewce, czy też selerze takiej wiedzy nie posiadamy.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 5 | Ahven (37 punktów) | >Jeżeli zwierzę zostanie znieczulone, to argument o cierpieniu znika.
To może sobie znieczulimy Jana Werbińskiego i go zabijemy i ugotujemy na obiad? Przecież nie będzie cierpiał, bo będzie znieczulony.
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Czy widzisz jakiekolwiek różnice pomiędzy krową a marchewką , czy też są one dla ciebie nierozróżnialne ?
Tak po prawdzie to nie widzę. I jedno i drugie zostało w obecnej formie wyhodowane aby służyło dostarczaniu jedzenia. Jako organizm użytkowy.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >Czy widzisz jakiekolwiek różnice pomiędzy krową a marchewką , czy też są one dla ciebie nierozróżnialne ?> Tak po prawdzie to nie widzę. I jedno i drugie zostało w obecnej formie wyhodowane aby służyło dostarczaniu jedzenia. Jako organizm użytkowy.Billu, to ja Ci wskażę różnicę 1 różnica: Marchewka ma u góry zielony ogonek, który nazywa się nać i nie ma z niego pożytku Krowa ma u dołu duży baniak, z którego leci mliko 2 różnica: Wyrywanie i zjadanie marchewki jest pożywianiem się Hodowla i zjadania krów to zabójstwo niemal kainowe 2 różnica: Marchewka to samo zdrowie Po zjedzeniu wołowiny mozesz zachorować na koklusz, gruźlicę, grzybicę, malarię, gangrenę, syfilis, grypę , choroby Heinego - Medina, Gravesa - Basedowa i Billa - Kilgora ! Twój organizm opadnie z sił a reszta Ci opadnie już całkiem. A po zjedzeniu całej krowy czeka Cię rozwolnienie Wołowina lub marchewka , wybór należy do Ciebie  PS. Co to jest szczeciński pasztecik?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Po zjedzeniu wołowiny mozesz zachorować na koklusz, gruźlicę, grzybicę, malarię, gangrenę, syfilis, grypę , choroby Heinego - Medina, Gravesa - Basedowa i Billa - Kilgora ! Twój organizm opadnie z sił a reszta Ci opadnie już całkiem.
Haha, tak po prawdzie, to mam wręcz przeciwne doświadczenia. Spędziłem swego czasu półtora tygodnia na przymusowej diecie wegetariańskiej, okoliczności towarzyszące zgrabnie przemilczę. I właśnie w związku z tym przymusowym mięsnym odwykiem zauważyłem drastyczny spadek libido.
Co do naci marchewki, to ma ona zastosowanie. Żółw mojego kuzynostwa przejawiał niezwykłe w niej rozmiłowanie. I w truskawkach ale to opowieść na inny temat i wątek... Generalnie było to skrajnie agresywne i terytorialne bydlę, obalające wszelkie teorie o łagodnej naturze wegetarian.
>Wołowina lub marchewka , wybór należy do Ciebie
Mój ojciem miał onegdaj kubek na kawę z napisem "Marchew wzmacnia potencję... tylko trudno ją przymocować!"
>PS. Co to jest szczeciński pasztecik?
Ach! To taki specjał - znany niegdyś tylko w Szczecinie i (bodajże) Wrocławiu, w związku z tym, że maszyny do produkcji przejęto początkowo "po Niemcach". Uliczny fast-food składający się z (ponoć) mięsnego farszu (podobnego trochę do tego w pierogach) otoczonego na chrupko usmażoną we fryturze bułką (z ciasta jak do pączków). Pasztecika zapija się tradycyjnie barszczem czerwonym. Najlepsze w Szczecinie są na ulicy Wyszyńskiego, nieopodal "kładki" dla pieszych. Ostatnio się rozprzestrzeniły w związku z czym niezgorsze jadłem w Goleniowie.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >To taki specjał - znany niegdyś tylko w Szczecinie i (bodajże) Wrocławiu, w związku z tym, że maszyny do produkcji przejęto początkowo "po Niemcach". We wczesnych latach 70. barszcz z pasztecikami był serwowany w knajpie w Piaskach k. Lublina wraz z flakami, forszmakiem i pierogami. Dobre były - z mięsem albo kapustą z grzybami. Obawiam się, że to nie wyrób poniemiecki, a raczej "porosyjski", a pochodzi od pielmieni.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >We wczesnych latach 70. barszcz z pasztecikami był serwowany w knajpie w Piaskach k. Lublina wraz z flakami, forszmakiem i pierogami.
No proszę, czyli jednak ględzenie o "szczecińskości" pasztecików to jednak tylko regionalny szowinizm. Swego czasu w "Kurierze Szczecińskim" był plebiscyt na symbol Szczecina, do wyboru były m.in. wódka "Starka" szczecińskiego Polmosu, paprykarz, motocykl "Junak" i pasztecik właśnie.
>Obawiam się, że to nie wyrób poniemiecki, a raczej "porosyjski", a pochodzi od pielmieni.
Jedno drugiego wcale nie wyklucza. Na Wyszyńskiego (czyli "po szczecińsku" - "na Wyszyna") wciąż używają poniemieckiej maszyny. Wiem, sam widziałem - swego czasu pracowałem odbierając zużyty tłuszcz ze wszystkich jadłodajni w Sz-nie, więc znałem każdą od zaplecza.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Paprykarz jest wynalazkiem szczecińskim absolutnie i nikt temu nie śmie zaprzeczyć
Nie chciałem, żeby zabrzmiało buńczucznie - przepraszam, jeśli tak wyszło.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
> PS. Co to jest szczeciński pasztecik?Takie coś, jak drożdżowy zwinięty w rulon naleśnik, nadziewany mięsem lub warzywami. No, pasztecik.  Oni tam w Szczecinie mają jeszcze paprykarz. Obie potrawy rodem z PRL, obie uznawane obecnie za produkt regionalny.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Takie coś, jak drożdżowy zwinięty w rulon naleśnik, nadziewany mięsem lub warzywami. No, pasztecik.
Tak! Dokładnie to-to!
(...) Paprykarz. Obie potrawy rodem z PRL, obie uznawane obecnie za produkt regionalny.
O dobry paprykarz teraz trudno jak diabli... W Podjuchach (taka miejscowość satelicka pod Szczecinem) jest sklep rybny, gdzie sprzedają paprykarz własnej roboty i ten jest świetny. Ale ten z puszek jest już niejadalny niestety.
Paprykarz to generalnie mielone rybie resztki, przyprawione mnóstwem słodkiej papryki, z koncentratem pomidorowym i gotowanym ryżem. Paprykarz daje się z powodzeniem "tuningować" poprzez dodanie pokrojonych w drobną kostkę świeżej cebuli i ogórków kiszonych. Dwie krople Tabasco też działają świetne rzeczy.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Ja sobie paprykarz produkuję sama z wędzonej ryby, ryżu, papryki w proszku - słodkiej i ostrej (z przewagą tej ostatniej) oraz świeżej, drobno posiekanej, ostrego ketchupu (sos tabasco też mile widziany) i ogórków kiszonych albo lepiej konserwowych. Moja rodzina twierdzi, że ten paprykarz jest łatwopalny. Prawdę mówiąc, wynalazku z puszki się trochę boję, bo podobno kiedyś trafiał tam skażony jakimś pasożytem błękitek i tak mi ta nieufność sprzed lat została.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > Obie potrawy rodem z PRL, obie uznawane obecnie za produkt regionalny.W PRLu wmówiono ludziom że karp jest odwiecznym polskim daniem na wiliję  Też się przyjęło. Paprykarz szczeciński bardzo lubię, paszteciki przypominają trochę recepturą i wyglądem specjały z przedmieść Pragi tylko, że tam ciasto jest cieńsze. Może maszyny były te same? Czasem żałuję, że mam tylko jeden żołądek
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Marchewka ma u góry zielony ogonek, który nazywa się nać i nie ma z niego pożytkuJak to nie ma? A zupy? Pesto? "Jarzynki" do mięs? Sałatki najróżniejsze?
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Marchewka ma u góry zielony ogonek, który nazywa się nać i nie ma z niego pożytku> Jak to nie ma?... a ja to zawsze tak zwyczajnie na kompost
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | Nie bez przyczyny, jak widzisz, portal szczyci się swoją misją edukacyjną  Czy być może interesują cię też liście rzodkiewki, winorośli, czarnej porzeczki...?
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > Nie bez przyczyny, jak widzisz, portal szczyci się swoją misją edukacyjną  > Czy być może interesują cię też liście rzodkiewki, winorośli, czarnej porzeczki...?Liści rzodkiewki w kuchni nie stosuję, winorośl do gołąbków, a liść czarnej porzeczki do ogórków i jako susz na herbatę Boję się rozmowy z Tobą, mam nadzieję że jednak wybaczasz wątróbkę, stek, kotleta, bitki...no i roladę oczywiście  Napisałem co prawda Billowi listę chorób jakie grożą mięsożercom (nie wszystkie nawet Ty znasz) ale z żalem przyznaję, mnie też te choroby będą prześladować
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > >Czy być może interesują cię też liście rzodkiewki, winorośli, czarnej porzeczki...?> Liści rzodkiewki w kuchni nie stosujęAle dlaczego? Dlaczego?  > winorośl do gołąbków, a liść czarnej porzeczki do ogórków i jako susz na herbatę  > Boję się rozmowy z Tobą, mam nadzieję że jednak wybaczasz wątróbkę, stek, kotleta, bitki...no i roladę oczywiście  Czy wybaczę? Zrewanżuję się moim ulubionym przepisem na serduszka Cytat:Serduszka po bułgarsku
1 kg serduszek kurzych, 1 łyżka mielonego kminku, 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku, 0,5 łyżeczki ostrej papryki, 0,5 szklanki czerwonego wina, 0,5 szklanki oliwy, sól
Wszystkie składniki prócz mięsa połączyć, wymieszać, zalać tym oczyszczone serduszka, wstawić do lodówki na minimum 2 godziny. Wylać wszystko na patelnię i dusić pod przykryciem do miękkości, w miarę potrzeby dolewając wody, by się nie przypaliło. Potem odkryć, zwiększyć ogień i czekać aż płyn wyparuje, a serduszka lekko się przysmażą. Doskonała zakąska do alkoholu. (Za: "Dialogi języka z podniebieniem"- Makłowicz & Bikont) > Napisałem co prawda Billowi listę chorób jakie grożą mięsożercom (nie wszystkie nawet Ty znasz) ale z żalem przyznaję, mnie też te choroby będą prześladować Czyżbyś z którejś mojej wypowiedzi wyciągnął błędny wniosek, jakobym była wege?
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
> Czyżbyś z którejś mojej wypowiedzi wyciągnął błędny wniosek, jakobym była wege?Nie ale jesteś lekarką (to wada w rozmowach o kuchni)  Mój dialog z panią doktor: - Czy mogę jeść wątróbkę ? - Tak ale w ograniczonych ilościag - Czyli - 10 dkg (udało mi się wytragować 20) - A czy do tego mogę jeszcze zjeść gulasz? - Tak, ale następnego dnia Rozumiesz????? Dopiero następnego dnia!!!!!    Ciekawe co powie jak się przyznam, że od innej lekarki dostałem recept na potrawę z 1 kg serduszek kurzych
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) |
> - Czy mogę jeść wątróbkę ? Kolega po fachu, zajmujacy sie leczeniem drobiu odradzal mi watrobke. Trzeba uwazac tez na tzw. porcje rosolowe. Przy kregoslupie pozostaja nerki, tez jajniki czy jadra. Najwiecej pozostalosci antybiotykow i innych substancji wzrostowych odklada sie w nerkach i watrobie. Oczywiscie, nie nalezy przesadzac. W Danii fødevarestyrelsen (ministerstwo od spraw zywnosci) przestrzega przed zbyt czestym spozywaniem ryzu -gora raz na tydzien. Nawet ten z ekologicznych upraw zawiera arsen - ryz kumuluje go z wody. Czyli jak mowi moj znajomy - nie pij, nie pal, zdrowa umrzesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Oczywiscie, nie nalezy przesadzac. W Danii fødevarestyrelsen (ministerstwo od spraw zywnosci) przestrzega przed zbyt czestym spozywaniem ryzu -gora raz na tydzien. Nawet ten z ekologicznych upraw zawiera arsen - ryz kumuluje go z wody.
Hm, grubo poniewczasie - wątek umarł śmiercią naturalną - ale na tej samej zasadzie powinno się teoretycznie zrezygnować ze spożycia grzybów. O ile mnie pamięć nie myli mają tendencję do "zbierania" strontu i cezu, także pod postacią radioaktywnych izotopów.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Marchewka ma u góry zielony ogonek, który nazywa się nać i nie ma z niego pożytkuPowiedz to marchewce. > Krowa ma u dołu duży baniak, z którego leci mlikoNie cierpię mleka. Ten baniak jest dla mnie bezużyteczny. > Wyrywanie i zjadanie marchewki jest pożywianiem sięTo pozbawienie życia żywego organizmu. > Hodowla i zjadania krów to zabójstwo niemal kainowePrzeciwdziałajmy holokaustowi truskawek. > Marchewka to samo zdrowieChyba, że zdążyła zgnić. > Po zjedzeniu wołowiny mozesz zachorowaćPo zjedzeniu orzeszków, możesz umrzeć. > Wołowina lub marchewka , wybór należy do Ciebie  Czuję się niemal przekonany. Nie będę jadł mięsa, będę jadł parówki  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Marchewka ma u góry zielony ogonek, który nazywa się nać i nie ma z niego pożytku> Powiedz to marchewce.(...) > Czuję się niemal przekonany. Nie będę jadł mięsa, będę jadł parówki  > Pozdrawiam> Cieszę się, że ktoś poważnie traktuje żarty
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | > Cieszę się, że ktoś poważnie traktuje żartyOd razu poważnie  Raczej z przymrużeniem oka. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Tak po prawdzie to nie widzę. I jedno i drugie zostało w obecnej formie wyhodowane aby służyło dostarczaniu jedzenia. Jako organizm użytkowy.
Więc co? Wystarczy hodować homo sapiens jako "organizm użytkowy" np. dla mięsa albo na organy i różnicy też nie będzie?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Więc co? Wystarczy hodować homo sapiens jako "organizm użytkowy" np. dla mięsa albo na organy i różnicy też nie będzie?
Jeśli będzie pozbawiony samoświadomości - czemu nie? Skoro i tak już traktujemy ludzi po śmierci mózgowej jako dawców organów, nie widzę przeszkód.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Jeśli będzie pozbawiony samoświadomości - czemu nie? Skoro i tak już traktujemy ludzi po śmierci mózgowej jako dawców organów, nie widzę przeszkód.
Tylko homo sapiens posiada samoświadomość?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Tylko homo sapiens posiada samoświadomość?
O ile rozumiem, kryteriami oceny są:
-umiejętność myślenia abstrakcyjnego; -posiadanie kultury i sztuki; -umiejętność rozwiązywania skomplikowanych problemów
oraz jeszcze parę innych. Te na razie jednak wystarczą, gdyż w związku z tym, iż póki co nie odkryto materiałów piśmienniczych pozostawionych przez orangutany, fresków wykonanych przez delfiny ani bazy na księżycu wybudowanej przez szympansy - a są to bodajże najinteligentniejsze ze zwierząt - jest uzasadnionym przypuszczać, że człowiek jest jedynym świadomym (sentient) zwierzęciem. Badania nad sztuczną inteligencją także nie przyniosły dotąd obiecywanych rezultatów.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | >O ile rozumiem, kryteriami oceny są: >-umiejętność myślenia abstrakcyjnego; >-posiadanie kultury i sztuki; >-umiejętność rozwiązywania skomplikowanych problemów
Są ludzie, którzy nie posiadają umiejętności abstrakcyjnego myślenia, kultury i sztuki nie uprawiają - bo nie są w stanie, brak im też umiejętności rozwiązywania skomplikowanych problemów.
|
|
| | | | | |  | | D.Sprenglewski (426 punktów) | >Ty mówisz poważnie ? >Mówisz poważnie o mordowaniu marchewki ? >Cierpienia marchewki porównujesz z cierpieniami zjadanej na żywo małpki ?
Kto dał Tobie prawo, do umniejszania niemoralności zabijania marchewki? To też żywy organizm.
Jak dla mnie do tego właśnie prowadzi mieszanie moralności do kwestii "zabijania dla pożywienia". Możemy albo popaść w błędne koło i umierać z głodu unikając niszczenia wszelkiego życia, albo zaakceptować naszą naturę i to, w jaki sposób działa świat.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | Ahven (37 punktów) | Janie Werbiński, co ci się nie podobało w moich czterech wypowiedziach w innym starym wątku, że je nagle oceniłeś na "-"? Widzę, że kieruje tobą bezczelna zawiść. Oceniłem powyższą wypowiedź na "-", ponieważ jest kompletnie absurdalna. Nie odnosiłem się do niej bezpośrednio, gdyż moje argumenty w pełni wyrazili inni. Jak można w ogóle mówić o "zabijaniu roślin" i jeszcze to zrównywać z cierpieniem zwierząt? Tu nie chodzi o pokrewieństwo gatunków, a o empatię. Widzę, że to uczucie jest ci obce. Zupełnie w swoim rozumowaniu pomijasz fakt, że zwierzęta hodowlane również coś jedzą. W ostatecznym rachunku wychodzi, że aby wyprodukować mięso potrzeba najpierw wyprodukować od 6 do 10 razy więcej roślin, niż gdybyś bezpośrednio jadł rośliny.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | D.Sprenglewski (426 punktów) | >Jak można w ogóle mówić o "zabijaniu roślin"
Rośliny są żywymi organizmami. Jak nazwiesz pozbawienie ich życia?
> i jeszcze to zrównywać z cierpieniem zwierząt?
A kto dał człowiekowi prawo do decydowania, co jest bardziej moralne, a co nie? Odpowiedź: człowiek. Poza tym w porównaniu "zabicia marchewki" do "zabicia krowy" nie chodzi o porównanie "wyrwania marchewki z ziemi" do "znęcania się nad krową". Dla mnie cierpienie istnieje niezależnie od zabijania i nie musi być z nim powiązane.
> Tu nie chodzi o pokrewieństwo gatunków, a o empatię. Widzę, że to uczucie jest ci obce.
Brakuje tylko wygłoszenia tezy, że ludzie jedzący mięso są źli.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 9 na 11 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Naukowcy są od dawna zgodni, że taka dieta jest dobra dla człowieka w każdym okresie życia.
Nie istnieje pewne, nie-odzwierzęce źródło witaminy B12. Tyle w temacie pełnowartościowej diety wegańskiej. O ile mi wiadomo - mięso i produkty odzwierzęce znajdują się na wąskim szczycie piramidy żywieniowej ale wciąż niezaprzeczalnie się tam znajdują. Oficjalnej, naukowo zweryfikowanej piramidy żywieniowej.
Tutaj poprosiłbym o wypowiedź jakiegoś medyka na forum á propos deprywacji produktów odzwierzęcych w diecie dzieci. Ja zapoznałem się z opinią lekarza, który określił to mianem "zbrodni na niedojrzałym układzie nerwowym", prosiłbym o drugą celem porównania.
Swoją drogą, jeśli diera wegetariańska/wegańska jest tak pełnowartościowa, to dlaczego wszyscy moi znajomi weganie/wegetarianie suplementują? Paru z nich próbowało suplementy odstawić, skończyło się na hospitalizacji z powodu anemii.
>Argument o rosnącej społeczności miał wskazać na to,że gdyby była tak zła jak >meateaters mówią to szybko by taka społeczność wyginęła.
Meateaters? Nie dość, że użyte z wyższością, to jeszcze zagranicznej proweniencji! Touché!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > Tutaj poprosiłbym o wypowiedź jakiegoś medyka na forum á propos deprywacji produktów odzwierzęcych w diecie dzieci.W przypadku diety wegańskiej bezwzględnie konieczna kontrola i suplementacja, nie tylko zresztą u dzieci. Dobrze zbilansowane diety wegetariańskie, zwłaszcza te z kręgu "lakto-owo" uważa się za bezpieczne dla dzieci, dieta wegańska wymaga szczególnego nadzoru: Cytat:A well-balanced lacto-ovo-vegetarian diet, including dairy products, can satisfy all nutritional needs of the growing child. In contrast, a vegan diet, excluding all animal food sources, has at least to be supplemented with vitamin B(12), with special attention to adequate intakes of calcium and zinc and energy-dense foods containing enough high-quality protein for young children. The more restricted the diet and the younger the child, the greater the risk for deficiencies.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Dziękuję, Liliac - jak zwykle niezawodnie w kwestiach medycznych. Szczególnie - z czysto pragmatycznego punktu widzenia - przemawia do mnie pasaż: > Cytat: The more restricted the diet and the younger the child, the greater the risk for deficiencies. Byłby to dla mnie powód numer 1 aby nie wtłaczać dziecka w wegetarianizm/weganizm. Powód numer 2 - choć wcale nie bardziej błahy - to możliwość wyboru. Jeśli dziecku odpowiada - to niech w wieku 18-tu lat samo podąża wybraną ścieżką dietetyczną. Ale upodobania nie powinny być w żaden sposób narzucane.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Ale upodobania nie powinny być w żaden sposób narzucane.
hej, Zgadzam się ! Nie powinny być narzucane ! Wydaje ci się , że zabijanie i zjadanie zwierząt jest jakoś konsultowane , analizowane że decyzje są podejmowane w referendach ? A co powiesz na to , że produkty wegetariańskie są zwykle droższe od zwykłego mięsa ? Czy to nie jest narzucanie ... ??? Jeżeli jesteś biedny ... a przecież faktem jest , że biednych jest więcej niż bogatych to kwestia ceny jest tutaj pewną konkretną sugestią a właściwie ... narzuceniem ! makuś
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > A co powiesz na to , że produkty wegetariańskie są zwykle droższe od zwykłego mięsa ?Konkrety, makuś. Nikt cię chyba nie zmusza do kupowania twoich "wegetariańskich produktów" (whatever) we wspaniałych "sklepach z żywnością organiczną" czy podobnych, prawda? Bo tam rzeczywiście zazwyczaj przepłacisz, ale to już twój prywatny wybór. Nie musisz też kupować gotowych przetworzonych produktów, np. kotletów sojowych, które - jak to zazwyczaj przetworzone gotowce - są odpowiednio droższe niż same podstawowe ich składniki. Kup sobie soję, ciecierzycę, soczewicę, groch, bób czy fasolę i zrób własnoręcznie kotlety, pastę albo pasztet. Tofu też możesz sobie zrobić w domu. Warzywa strączkowe nie są drogie. Warzywa sezonowe czy kasze też nie. Przepisów w sieci nie brakuje. Nie zauważyłam, by produkty bezmięsne miały w jakikolwiek sposób sztucznie windowane ceny. Jeśli jest inaczej, proszę, wykaż to.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Wydaje ci się , że zabijanie i zjadanie zwierząt jest jakoś konsultowane , analizowane >że decyzje są podejmowane w referendach ?
A fakt tego, że zwierzęta idą na rzeź zmusza kogokolwiek do jedzenia mięsa? Fakt, że zachodzi relacja "mięso jest spożywane => zwierzęta są zarzynane" jeszcze nie implikuje relacji "zwierzęta są zarzynane => mięso jest spożywane". Wegetarianie są tu właśnie dowodem: rynek jest nasycony mięsem acz oni go nie spożywają.
>A co powiesz na to , że produkty wegetariańskie są zwykle droższe od zwykłego mięsa ? >Czy to nie jest narzucanie ... ???
Nie. To tylko i wyłącznie kwestia popytu i podaży. Gdyby wegetarianie stanowili większość społeczeństwa zachodziłby tzw. "efekt skali", w związku z czym produkcja dedykowanych produktów - a co za tym idzie również cena końcowa - byłyby tańsze.
>Jeżeli jesteś biedny ... a przecież faktem jest , że biednych jest więcej niż bogatych >to kwestia ceny jest tutaj pewną konkretną sugestią a właściwie ... narzuceniem !
Bycie biednym oznacza jedynie... bycie biednym. Gdybym był wywłaszczonym niewolnikiem - wtedy mógłbym powiedzieć, że biedę mi narzucono.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) |
>A co powiesz na to , że produkty wegetariańskie są zwykle droższe od zwykłego mięsa ?
Powiem, że to brednia.
W sklepach "marechew" jest tańsza niż "wołowina", a jeśli ktoś jeszcze ma ogródek to koszt uzyskania 1 kg marchwi to naprawdę grosiki ( i trochę pracy)
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>>>A co powiesz na to , że produkty wegetariańskie są zwykle droższe od zwykłego mięsa ? >Powiem, że to brednia. >W sklepach "marechew" jest tańsza niż "wołowina", a jeśli ktoś jeszcze ma ogródek to koszt uzyskania 1 kg marchwi to naprawdę grosiki ( i trochę pracy). W tym wątku trudno obyć się bez "Polityki" i polecam Państwu artykuł Marcina Rotkiewicza i Pawła Walewskiego "Czy można żyć bez mięsa?" ....zjadamy krowy, świnie i kury karmione ogromnymi ilościami ziarna, które moglibyśmy przekazać głodującym. Produkcja mięsa jest również istotnym źródłem emisji gazów cieplarnianych, więc każdy hamburger czy stek na talerzu to mała cegiełka dołożona do globalnego ocieplenia. Jeśli dodamy do tego kwestię w sumie najistotniejszą - zabijania czujących istot żywych, które dodatkowo narażamy na ogromne cierpienia, np. podczas transportu w koszmarnych warunkach do rzeźni, to otrzymamy zestaw naprawdę bardzo ciężkich zarzutów. Czy w takim razie jedzenie mięsa jest dziś rzeczywiście głęboko niemoralne? (...)
W1998 r. jedna z najbardziej cenionych na świecie instytucji zajmujących się rolnictwem i wyżywieniem, International Food Policy Research Institute (IFPRI), przeprowadziła skomplikowaną symulację komputerową. Chodziło o analizę skutków spadku o 20 proc. spożycia mięsa w rozwiniętych gospodarczo krajach. Oto wyniki: państwa rozwijające się zjadałyby go wówczas o 13 proc. więcej, ale spożycie zbóż wzrosłoby tam zaledwie o 1,5 proc. Dlaczego? Powodów jest wiele. Np. na pasze przeznacza się przede wszystkim soję i kukurydzę. Większa podaż tej drugiej ucieszyłaby kraje Afryki i Ameryki Płd., ale już niekoniecznie państwa rozwijające się w Azji, gdzie podstawą diety jest ryż i pszenica. A proste zastąpienie upraw jednej rośliny (np. soi) zupełnie inną (np. ryżem) nie jest możliwe z wielu powodów (przede wszystkim klimatu i gleb).
Co więcej, z symulacji IFPRI wynika, że mniej sza konsumpcja mięsa w krajach rozwiniętych mogłaby tak naprawdę przynieść odwrotne skutki do zamierzonych np.więcej zjadanej pszenicy pod postacią makaronów czy chleba w Europie i Ameryce podbiłoby jej światowe ceny, co z kolei uderzyłoby m.in. w Indie i nawet lekko zwiększyło globalne niedożywienie. Tak więc argument "przestańmy karmić kury, krowy i świnie, a ziarno dajmy głodującym" wydaje się mało przekonujący. (...)
Czy można zatem zdrowo żyć na bezmięsnej diecie? Tak, jeśli będzie się do niej podchodzić z rozmysłem, a nie jadać byle jak. To zasada uniwersalna, obowiązująca również mięsożerców którzy swoją miłość do wołowiny czy wieprzowiny powinni przynajmniej co jakiś czas przenosić na chudy drób i ryby. Tak jak konsument mięsa powinien wybierać najzdrowszy przygotowania potrawy (pieczenie, grillowanie, gotowanie na parze), wegetarianie w swojej kuchni też muszą myśl zrozumieć generalne zasady zdrowego odżywiania. Nie dostarczam żelaza z mięsa, bo mam go z roślin strączkowych i zbóż? Nie szkodzi, ale ponieważ jest to tzw. żelazo niehemowe, które gorzej się wchłania, trzeba temu zaradzić, jedząc jednocześnie więcej produktów bogatych w witaminę C, która wchłanianie to wspomagać. Nie jem ryb będących źródłem kwasu omega-3? Więc sięgam regularnie po olej lniany i sojowy, orzechy włoskie. Skoro jestem weganem, muszę przyjmować witaminę B12 i przynajmniej raz w roku sprawdzać jej poziom w organizmie (diety roślinne bogate są w kwas foliowy, co może maskować pojawiającego się niedoboru tej witaminy).
Czy przejście na wegetarianizm jest większym obciążeniem finansowym? Niekoniecznie. Niektóre produkty, z uwagi na niewielki popyt, są droższe w sklepach: mleko sojowe, tofu, orzechy, suszone owoce, pieczywo pełnoziarniste. Ale akurat ten rodzaj pieczywa powinien dominować również w diecie mięsożerców (zamiast pszennych bułek), więc porównując koszt diety wegetariańskiej, trzeba zwrócić uwagę, z czym ją porównać - ze zdrową dietą tradycyjną (bogatą w błonnik, ryby, drób zamiast czerwonego mięsa) i wtedy jest ona cenowo porównywalna czy z niezdrową dietą mięsożerców opartą na tłustych i niezdrowych przekąskach, od której może być droższa. Podobnie wygląda sprawa czasochłonności przygotowania potraw mięsnych i wegetariańskich. Im bardziej różnorodna kuchnia, tym bardzie czasochłonna, bez względu na to, czy jemy mięso czy nie.
Wszystkich, którzy chcą się zdrowo odżywiać, obowiązują więc podobne zasady. A smak potraw i los zwierząt? No cóż, to już sprawa gustu i sumienia. /Polityka nr 33 (2920), 12.08-20.08.2013/
Racjonaliści winni szukać argumentów racjonalnych, a nie emocjonalnych opartych na wierze w słuszność własnych racji. Rzeczywistość prawie zawsze jest o wiele bardziej skomplikowaną niż jej religijne czy religijnopodobne wyjaśnienia. Masowe i szybkie odrzucenie jedzenia mięsa zwierząt może przynieść zwierzętom gospodarczym (jako całości) więcej złego niż dobrego. Warto też zastanowić się czy domowe pieszczochy trzymane są dla ich szczęścia, czy dla szczęścia ich właścicieli? Szczególnie, gdy ich religijni właściciele zaczynają drapieżniki "trawą" żywić?
Wiem, że się znów narażam, ale już taka racjonalistów rola, iż namawiają do samodzielnego myślenia.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Nie dostarczam żelaza z mięsa, bo mam go z roślin strączkowych i zbóż? Nie szkodzi, ale ponieważ jest to tzw. żelazo niehemowe, które gorzej się wchłania, trzeba temu zaradzić, jedząc jednocześnie więcej produktów bogatych w witaminę C, która wchłanianie to wspomagać.
Tak, również pamiętam z biologii w liceum i lekcji poświęconej dietetyce - przyswajanie żelaza wspomaga się zakwaszaniem. O ile rozumiem, podobną funkcję pełni w sałatce vinegret.
>Nie jem ryb będących źródłem kwasu omega-3? Więc sięgam regularnie po olej lniany i sojowy, orzechy włoskie.
Z lnem byłbym ostrożny. Jeśli się nie mylę (a mogę), ma pewne właściwości toksyczne.
>Wiem, że się znów narażam, ale już taka racjonalistów rola, iż namawiają do samodzielnego myślenia.
Żałuję, że mogę przyznać tylko jednego plusa.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Żałuję, że mogę przyznać tylko jednego plusa.Ależ to nie mnie on się należy tylko Marcinowi Rotkiewiczowi i Pawłowi Walewskiemu. Ja się na tym wcale nie znam. Staram się tylko czytać ze zrozumieniem i samodzielnie myśleć. Próbuję także być racjonalistą Choć zgadzam się tu z red. Agnosiewiczem: Najkrótsza definicja ideologii racjonalistycznej Człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną, która podejmuje decyzje i działania w 90 procentach przypadków mające inne pobudki niż 'czyste' uzasadnienie intelektualne. Racjonalność polega na tym, że korzystamy z pozostałych 10 procent. Racjonalizm zaś to obrona owych '10%'. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > Racjonaliści winni szukać argumentów racjonalnych, a nie emocjonalnychLITOSCI! Czy nie wystarczy że lekarka mówi mi czego co mi jeść wolno a czego nie? Z biegiem lat jedna lista się kurczy, a druga rozrasta. A już powiedziałem tej ślicznej, młodej damie, że jak przeniesie śliwowicę z listy rzeczy dozwolonych na listę rzeczy niedozwolonych, to ma mi dać lekarstwo które wyleczy mnie z życia, a jak przeniesie roladę, to ja ją z życia wyleczę strażackim toporkiem !  : )  Wiem, wiem.. także przy stole człowiek powinen się zachowywać racjonalnie, ale... kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kotletem. Na poważnie: > Masowe i szybkie odrzucenie jedzenia mięsa zwierząt może przynieść zwierzętom gospodarczym (jako całości) więcej złego niż dobrego.Po zastanowieniu, zgadzam się. Także ludzkości nic dobrego by nie przyniosło, co z artykułu w Polityce też wynika. > Warto też zastanowić się czy domowe pieszczochy trzymane są dla ich szczęścia, czy dla szczęścia ich właścicieli?To wielkiego zastanowienia nie wymaga. Pół biedy jeśli właściciel potrafi o zwierzę zadbać. Niestety tu brakuje egzekwowanego prawa, ale jeszcze częściej zwykłej ludzkiej kultury.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Racjonaliści winni szukać argumentów racjonalnych, a nie emocjonalnych> LITOŚCI!Czy nie wystarczy że lekarka mówi mi czego co mi jeść wolno a czego nie? Na Pańskie szczęście racjonaliści nic nie każą robić ani w nic nie każą wierzyć, gdyż wiedzą, że wszelkie nakazy są nieracjonalne. Uważają tylko wobec siebie samych, że należy starać się być racjonalnym. Wyżej przecież napisałem: www.racjon(*)m.php/s,580408/z,0/d,8#w581093> Z biegiem lat jedna lista się kurczy, a druga rozrasta. A już powiedziałem tej ślicznej, młodej damie, że jak przeniesie śliwowicę z listy rzeczy dozwolonych na listę rzeczy niedozwolonych, to ma mi dać lekarstwo które wyleczy mnie z życia, a jak przeniesie roladę, to ja ją z życia wyleczę strażackim toporkiem!> : ) LITOŚCI!> Wiem, wiem.. także przy stole człowiek powinien się zachowywać racjonalnie, ale... kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kotletem.Ja już od dawna niewiniątkiem nie jestem. > Na poważnie:> >>>Masowe i szybkie odrzucenie jedzenia mięsa zwierząt może przynieść zwierzętom gospodarczym (jako całości) więcej złego niż dobrego.> Po zastanowieniu, zgadzam się. Także ludzkości nic dobrego by nie przyniosło, co z artykułu w Polityce też wynika.Redaktorzy Marcin Rotkiewicz oraz Paweł Walewski to racjonaliści i zrozumiałe, iż o racjonalny wywód się starają. > >>>Warto też zastanowić się czy domowe pieszczochy trzymane są dla ich szczęścia, czy dla szczęścia ich właścicieli?> To wielkiego zastanowienia nie wymaga. Pół biedy jeśli właściciel potrafi o zwierzę zadbać. Niestety tu brakuje egzekwowanego prawa, ale jeszcze częściej zwykłej ludzkiej kultury.Ale za to jest wielka wprost przeogromna miłość do zwierząt i każdy kto bardziej szanuje zwierzęce poczucie godności od tej wielkiej miłości, to zaraz wróg nieprzejednany. A mnie ciągle np. wydaje się szczęśliwszym jest głodny dachowiec walczący ze szczurami niż pupil paniusi wcześnie wykastrowany. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > mickiewicz.kulturalna.com/a-7453.htmlDokładnie trafił Pan (no może Mickiewicz) w rzeczy sedno! - «I cóż, wilku, nie idziesz?» - «Co nie, to nie, bratku: Lepszy w wolności kęsek lada jaki Niźli w niewoli przysmaki» - Rzekł - i drapnąwszy co miał skoku w łapie, Aż dotąd drapie!
Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Dokładnie trafił Pan (no może Mickiewicz) w rzeczy sedno!> [color=indigo] - «I cóż, wilku, nie idziesz?»> - «Co nie, to nie, bratku: Lepszy w wolności kęsek lada jaki> Niźli w niewoli przysmaki» -> Rzekł - i drapnąwszy co miał skoku w łapie,> Aż dotąd drapie![color=indigo]Dotyczy to także oczywiście ludzi  Liberałowie gotowi są beatyfikować Mickiewicza za te słowa  Tyle że wielu nie dostrzega różnicy między służbą w niewoli za miskę zupy, a przystąpieniem do społeczeństwa jako organizacji ludzi równych i mających za obronę pl.wikisou(*)Deklaracja_Praw_CzłowiekaWilk mówi: "Lepszy w wolności kęsek lada jaki" a jednak też żyje w stadzie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Dotyczy to także oczywiście ludzi Liberałowie gotowi są beatyfikować Mickiewicza za te słowa  Zawsze zastanawiałem się nad możliwościami wielkości nadinterpretacji tekstów przez wierzących, tak na swoją stronę. Cenię sobie bardzo wysoko osobistą wolność, ale wiem, że jako człowiek (wilk także) żyje w społeczeństwie i mając z tego uczestnictwa korzyści muszę się także jego wymaganiom podporządkować. > Tyle że wielu nie dostrzega różnicy między służbą w niewoli za miskę zupy, a przystąpieniem do społeczeństwa jako organizacji ludzi równych i mających za obronę pl.wikisou(*)Deklaracja_Praw_CzłowiekaMy nawet nie przystępujemy. My się w nim rodzimy - mając już genetycznie zakodowane pewne mechanizmy społecznych zachowań - i natychmiast zostajemy poddawani procesom socjalizacji, czyli przystosowania do społecznego życia. Uczeni potwierdzili, że życie człowieka poza społecznością wpływa niekorzystnie nawet na zdrowie fizyczne. > Wilk mówi:> "Lepszy w wolności kęsek lada jaki"> a jednak też żyje w stadzieTyle, że w stadzie gra się różne role. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) |
>Tyle, że w stadzie gra się różne role.
Jak i w orkiestrze. Proszę posłuchać partii np fagotu z dowolnego koncertu Nuda
Proszę posłuchać tegoż koncertu bez fagotu Zgrzyt
Herbert von Karajan grał na fortepianie i skrzypach, ale publicznie na niczym.
Podział ról nie przeczy równości praw i nie powinien przeczyć równości szans
>Pozdrawiam. Wzajemnie
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Luxuria (526 punktów) | >Ale za to jest wielka wprost przeogromna miłość do zwierząt i każdy kto bardziej szanuje zwierzęce poczucie godności od tej wielkiej miłości, to zaraz wróg nieprzejednany. A mnie ciągle np. wydaje się szczęśliwszym jest głodny dachowiec walczący ze szczurami niż pupil paniusi wcześnie wykastrowany. >Pozdrawiam. >@@@ >.
Moim zdaniem to zbyt antropomorficzne postrzeganie zwierząt. Koty i psy owszem, mają pewne potrzeby emocjonalne, ale nie w tym sensie, że poszukują sensu życia i mają poczucie godności. Kastracja nie jest dla zwierzęcia krzywdą, wręcz przeciwnie, chroni go od instynktów, które kosztują dużo energii.
Z drugiej strony, głodny dachowiec walczący ze szczurami ma ogromną szansę nie tylko na głodowanie, co samo w sobie fajne nie jest, ale na śmierć w męczarniach od pospolitych chorób i kół samochodu. A nawet patrząc z "ludzkiej" perspektywy - myślisz, że to poczucie godności byłoby tak dużo warte dla kotki, która np. nie jest w stanie wykarmić kociąt? To wesołe życie dachowca wcale nie jest takie różowe, a miłość paniuś może i jest czasem przesadzona, ale wcale nie aż tak irracjonalna, jak się niektórym wydaje.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
>Kastracja nie jest dla zwierzęcia krzywdą, wręcz przeciwnie, Trzymaj się ode mnie z daleka >chroni go od instynktów, które kosztują dużo energii. Najwyżej zjem trochę więcej albo schudnę
Samiczy szowinizm
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Luxuria (526 punktów) | > >Kastracja nie jest dla zwierzęcia krzywdą, wręcz przeciwnie,> Trzymaj się ode mnie z daleka> >chroni go od instynktów, które kosztują dużo energii.> Najwyżej zjem trochę więcej albo schudnę> Samiczy szowinizmAle nie jesteś kotem ani psem, no nie?  Nic mi do twoich genitaliów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
> Ale nie jesteś kotem ani psem, no nie? Nic mi do twoich genitaliów.Homo - rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae) Też zwierzę Trzymaj się ode mnie z daleka z wszytskimi ostrymi narzędziami
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Luxuria (526 punktów) | > >Ale nie jesteś kotem ani psem, no nie? Nic mi do twoich genitaliów.> Homo - rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae)> Też zwierzę> Trzymaj się ode mnie z daleka z wszytskimi ostrymi narzędziamiTeż zwierzę, ale nie pies ani nie kot. Nie rozumiem do końca - żartujesz sobie z mojego promowania kastracji, czy naprawdę wydaje ci się, że mogę nastawać na twoją mosznę bo powiedziałam, że kastracja kotów i psów jest ok?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >>Ale nie jesteś kotem ani psem, no nie? Nic mi do twoich genitaliów.> >Trzymaj się ode mnie z daleka z wszytskimi ostrymi narzędziami> Nie rozumiem do końca - żartujesz sobie z mojego promowania kastracji, czy naprawdę wydaje ci się, że mogę nastawać na twoją mosznę bo powiedziałam, że kastracja kotów i psów jest ok?Ja rozumiem sterylizację jako sposób regulacji kop... populacji zwierząt. Tym bardziej rozumiem, że z wielkim trudem wyobrażam sobie kota używającego prezerwatywy, z takimi pazurami, na pewno by ją przedziurawił. Ale czy to jest dążenie do szczęśliwości zwierzęcia, tu już trochę wątpię. Myślę , że o wieeeele częstszą motywacją takich działań właścicieli jest własny święty spokój. Zasłanianie się argumentum, że dla zwierzęcia rozród to zbyt wielki wysiłek, prowadzi do wniosku że należy podkradać jaskółkom jajka, żeby się nie męczyły karmiąc młode. Ja tam wolę mieć wszytsko swoje na swoim miejscu, nawet jeśli już coraz wyraźniej we mgle migoce neon: GAME OVER
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ja tam wolę mieć wszytsko swoje na swoim miejscu, nawet jeśli już coraz wyraźniej we mgle migoce neon: GAME OVER  Oj tam... Nie, w sterylizacji/kastracji zwierząt domowych (kotów i psów) absolutnie nie chodzi ani o ich wygodę i szczęście, ani o złośliwe okaleczenie, tylko właśnie o regulację populacji. No i tak, trochę też o wygodę człowieka, nie oszukujmy się - trzymanie w domu pełnosprawnego kocura to spore ryzyko oznakowania terenu przykrym zapachem... Tylko widzisz - kotu w sumie jest i tak wszystko jedno. On nie zdaje sobie sprawy z tego, co stracił, tracąc genitalia. Nie ma świadomości, że jest bezpłodny. Koty nigdy o tym nie myślą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Luxuria (526 punktów) | >Ja rozumiem sterylizację jako sposób regulacji kop... populacji zwierząt. (...) >Zasłanianie się argumentum, że dla zwierzęcia rozród to zbyt wielki wysiłek, prowadzi do wniosku że należy podkradać jaskółkom jajka, żeby się nie męczyły karmiąc młode.
Tak, masz rację, "kotu jest lepiej bez seksu" to nie jest zasadniczy argument za kastracją. Zasadniczym argumentem za kastracją jest to, że trzeba kontrolować rozmnażanie zwierzaków, bo nie jesteśmy w stanie zająć się wszystkimi, które się urodzą, a z każdego kota rodzi się ich bardzo dużo. To nie jest dążenie do szczęśliwości zwierzęcia, to jest dążenie do minimalizacji cierpień zwierząt, których jeszcze nie ma.
Ale "kotu jest lepiej bez seksu" też jest prawdą i jest ważne z perspektywy pytania, czy pozbawiając zwierzę możliwości i chęci kopulacji robimy mu taką straszną krzywdę. Koty nie czerpią takiej przyjemności z seksu, jak my; nie uprawiają go rekreacyjnie, nie zakochują się w swoich partnerkach itp. Nawet jeżeli zakładamy, że spełnienie potrzeby samo w sobie jest przyjemnością, to z pewnością musimy też założyć, że niemożność spełnienia tej potrzeby musi powodować frustrację, więc właściciel ma takie wybory: a) nie kastrować kota i pozwalać mu zapładniać wszystko w rui (do tego kot podążający za kotką w rui może wybiec z domu i się zgubić, może odnieść obrażenia w walce z innymi kocurami lub zarazić się czymś od kotki, a to już prawdziwe zagrożenie dla niego) b) nie kastrować kota i pozwalać, żeby chodził z permanentnie sinymi jajkami c) wykastrować kota i zapewnić święty spokój sobie i kotu. (to "kosztuje dużo energii" to było może zbyt duże uproszczenie, nie chodziło o to, że to wysiłek, tylko że całe zamieszanie związane z kocią kopulacją, w tym walka o samicę itp itd jest kotu zupełnie niepotrzebne)
Są oczywiście jeszcze czysto pragmatyczne powody żeby kastrować kota, n.p. taki, że mocz niewykastrowanego kocura niemożebnie śmierdzi, ale gdyby to był jedyny powód, to myślę, że miłośnicy zwierząt i hodowcy nie popieraliby tak konsekwentnie kastracji, podobnie jak zupełnie nie popierają usuwania kotu pazurów i uważają, że to kaleczenie zwierzaka.
>Ja tam wolę mieć wszytsko swoje na swoim miejscu
Naprawdę, myślę że stawianie siebie w sytuacji kota niczemu nie służy, a tylko przeszkadza w ocenie sytuacji. Nie jesteś kotem. Ludzie tym się chociażby różnią od kotów, że potrafią kontrolować swoje zachowania seksualne, więc kastrować ich nie ma powodu (zazwyczaj), a jednocześnie seks jest dla nich elementem interakcji o wiele bardziej rozbudowanym pod względem emocji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | > Homo - rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae)> Też zwierzę> Trzymaj się ode mnie z daleka z wszytskimi ostrymi narzędziamiTo tak jakby powiedzieć "Jak ktoś zabija zwierzęta, to będzie też zabijał ludzi." Ale nie będę tu bronić Luxurii, bo może "coś w tym jest"
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Moim zdaniem to zbyt antropomorficzne postrzeganie zwierząt.A czy mógłbym się dowiedzieć skąd raczy Pani to wnosić? Z mojego "wydawania" w jednym z paru tysięcy postów: A mnie ciągle np. wydaje się szczęśliwszym jest głodny dachowiec walczący ze szczurami niż pupil paniusi wcześnie wykastrowany.> Koty i psy owszem, mają pewne potrzeby emocjonalne,Mają. > ale nie w tym sensie, że poszukują sensu życia i mają poczucie godności.A skąd Szanownej Pani przyszedł taki pomysł do głowy. > Kastracja nie jest dla zwierzęcia krzywdą, wręcz przeciwnie, chroni go od instynktów, które kosztują dużo energii.Pani wybaczy, ale mam tu tylko bardzo niegrzeczną odpowiedź. Właśnie związaną z tym czego Pani zwierzę pozbawia. Ale odpowiem Pani grzecznie - niech Szanowna Pani - niemądrych rzeczy nie opowiada. Nawet wtedy, gdy nie ma - związanych z tym zagadnieniem - żadnych doświadczeń. > Z drugiej strony, głodny dachowiec walczący ze szczurami ma ogromną szansę nie tylko na głodowanie, co samo w sobie fajne nie jest, ale na śmierć w męczarniach od pospolitych chorób i kół samochodu.Ma, szansę na wszystko co jest udziałem życia zwierzęcia żyjącego na wolności. W swoim - jako tako - naturalnym środowisku. Pani - nie antropomorfizując, no bo i skąd? - wie, że fajne to nie jest. > A nawet patrząc z "ludzkiej" perspektywy - myślisz, że to poczucie godności byłoby tak dużo warte dla kotki,Mam w domu ponad 20 lat taką wykastrowaną kotkę. Prawie nigdy poza rzadkimi wizytami u weterynarza nie opuściła mieszkania. Jej wolnością jest w lecie balkon. Nie, nie brakuje jej "miłości" ze strony domowników i ma wszystko co może mieć kot w tych warunkach. Obserwuję swoją kotkę i muszę powiedzieć, iż gdybym mógł to zakazałbym trzymania zwierząt w mieście. Wiem, że trzymanie zwierząt domowych jest tak samo pożyteczne dla ludzi jak spożywanie tych gospodarczych, ale czasem patrzę na swoich "braci mniejszych", tak właśnie z ich perspektywy (np. kociej ) i wtedy wiem, że to tylko nasze samolubstwo pokrywane hipokryzją. > To wesołe życie dachowca wcale nie jest takie różowe,Znowu to nie antropomorfizacja? Życie dachowca jest życiem w naturze i zgodnie z jego naturą. Zwierzęta żyjące na wolności w miastach są ludziom bardzo potrzebne, ale ponieważ zaburzyliśmy ich naturalną równowagę, to teraz musimy na nią wpływać. Na przykład: mądrze tępić szczury, przestać karmić gołębie itd. Człowiek podobnież ma rozum - choć to trochę przesadzona informacja. > a miłość paniuś może i jest czasem przesadzona, ale wcale nie aż tak irracjonalna, jak się niektórym wydaje.Każda przesadzona miłość jest irracjonalna, ale u niektórych paniuś (i panów także) przekracza wszelkie poziomu i jest wprost idiotyczną, a co najgorsze nie poddającą się żadnej krytyce. Każdy komu np. przeszkadzają pieski obsrywające całe miasta łącznie z piaskownicami, w których bawią się dzieci, to wróg zwierząt godny stosu. Już bez żadnej antropomorfizacji, gdyż ja uważam, że człowiek to też zwierzę - może nawet fenomenalne, ale zwierzę. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Luxuria (526 punktów) | >>Moim zdaniem to zbyt antropomorficzne postrzeganie zwierząt. >A czy mógłbym się dowiedzieć skąd raczy Pani to wnosić? Z mojego "wydawania" w jednym z paru tysięcy postów: A mnie ciągle np. wydaje się szczęśliwszym jest głodny dachowiec walczący ze szczurami niż pupil paniusi wcześnie wykastrowany.
Co wnosić?
>> ale nie w tym sensie, że poszukują sensu życia i mają poczucie godności. >A skąd Szanownej Pani przyszedł taki pomysł do głowy.
Pomysł, że sugerujesz, że zwierzęta mają godność? Z twojej wypowiedzi:
>i każdy kto bardziej szanuje zwierzęce poczucie godności od tej wielkiej miłości, to zaraz wróg nieprzejednany. A mnie ciągle np. wydaje się szczęśliwszym jest głodny dachowiec walczący ze szczurami niż pupil paniusi wcześnie wykastrowany.
Owszem, nie powiedziałeś wprost, że tak myślisz, ale wypowiedź sugeruje, że ta postawa jest ci bliższa. Ale to nieistotne, bo ja się odnoszę do pomysłu, a nie do osoby.
Wyjaśnijmy sobie jedno: mój post to nie był atak pt "jak śmiesz krytykować miłośników zwierząt" czy "jak śmiesz krytykować kastrację", to w ogóle nie był żaden atak - oferowałam po prostu swoją opinię na temat postrzegania zwierząt (tego, co to może znaczyć szczęście dla kota). Zamiast więc pisać o wszystkich niegrzecznych odpowiedziach, które się narzucają, możesz skupić się na argumentach, jeżeli takie istnieją.
>Ale odpowiem Pani grzecznie - niech Szanowna Pani - niemądrych rzeczy nie opowiada. Nawet wtedy, gdy nie ma - związanych z tym zagadnieniem - żadnych doświadczeń.
Dlaczego te rzeczy są niemądre (nie trzeba mnie też tytułować panią, nie jestem do tego przyzwyczajona w internetach)? Nie twierdziłam, że to jedyny argument przemawiający za kastracją, ale wg. mnie wystarczający, żeby nie postrzegać tego zabiegu jako krzywdy zwierzęcia. Celem kastracji jest w pierwszej kolejności kontrola reprodukcji.
>Ma, szansę na wszystko co jest udziałem życia zwierzęcia żyjącego na wolności. W swoim - jako tako - naturalnym środowisku. Pani - nie antropomorfizując, no bo i skąd? - wie, że fajne to nie jest.
No, bycie głodnym ani umieranie od chorób fajnie nie jest. Myślę, że taka ocena to nie antropomorfizacja. Ból to ból. Ból nie jest dobry.
>Mam w domu ponad 20 lat taką wykastrowaną kotkę. Prawie nigdy poza rzadkimi wizytami u weterynarza nie opuściła mieszkania. Jej wolnością jest w lecie balkon. Nie, nie brakuje jej "miłości" ze strony domowników i ma wszystko co może mieć kot w tych warunkach. Obserwuję swoją kotkę i muszę powiedzieć, iż gdybym mógł to zakazałbym trzymania zwierząt w mieście.
Ja też mam kota, też jest wykastrowany i też nie wychodzi. Nie wiem, może to i samolubne, ale nie potrafię sobie wyobrazić, że byłby w jakiś sposób szczęśliwszy biegając po podwórku. Nie stwierdzam też różnicy w szczęśliwości między nim a kotką, którą miałam wcześniej i która wychodziła. Za to różnica w spodziewanej długości życia i stanie zdrowia jest, bo kocica została przejechana przez samochód po 4 latach życia.
>Znowu to nie antropomorfizacja? Życie dachowca jest życiem w naturze i zgodnie z jego naturą.
Co to znaczy zgodne z naturą i dlaczego takie zgodne z naturą jest lepsze? My od tysięcy lat nie żyjemy zgodnie z naturą, bo mamy sztuczne leki, sztuczne ubrania, cesarskie cięcie i kto tam wie co jeszcze. Ale jest nam lepiej, bo żyjemy dłużej i w większym komforcie. No i jest jeszcze jedno pytanie - jaki jest naturalne życie pudelka?
>Każda przesadzona miłość jest irracjonalna, ale u niektórych paniuś (i panów także) przekracza wszelkie poziomu i jest wprost idiotyczną, a co najgorsze nie poddającą się żadnej krytyce. Każdy komu np. przeszkadzają pieski obsrywające całe miasta łącznie z piaskownicami, w których bawią się dzieci, to wróg zwierząt godny stosu.
Gdybym spotkała się z takim zachowaniem, też powiedziałabym, że to przesada (przy czym, niesprzątanie po swoim psie to żaden objaw miłości tylko zwykłe lenistwo). Ale kontrolowanie prokreacji swojego pupila to moim zdaniem nie przesada, tylko podstawowa odpowiedzialność.
>Już bez żadnej antropomorfizacji, gdyż ja uważam, że człowiek to też zwierzę
Ja też, ale ludzkie zwierzę bardzo się różni od innych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Co wnosić? Sens dyskutowania jest tylko pomiędzy osobami, które potrafią się zrozumieć. O czym z Szanowną Panią miałbym rozmawiać, gdy Pani tylko w niewielkim stopniu rozumie to co do niej się pisze?
>Pomysł, że sugerujesz, że zwierzęta mają godność? Mam zwyczaj myśleć i się zastanawiać tak nad tym co czytam, jak i nad tym co piszę.
>Owszem, nie powiedziałeś wprost, że tak myślisz, ale wypowiedź sugeruje, że ta postawa jest ci bliższa. Oczywiście Szanowna Pani wie lepiej co inni myślą.
>Wyjaśnijmy sobie jedno: Ja z Panią niczego sobie nie chcę wyjaśniać. Dla mnie już wszystko jest jasne.
>Dlaczego te rzeczy są niemądre (nie trzeba mnie też tytułować panią, nie jestem do tego przyzwyczajona w internetach)? Szanowna Pani - może sobie być kim jej się podoba i mieć swoje własną kulturę i własne przyzwyczajenia, ale ja nie jestem internetem i mam własną kulturę i własne przyzwyczajenia. Kulturalni ludzie, którzy chcą ze mną rozmawiać potrafią to uszanować. Pani nie musi ani szanować, ani ze mną rozmawiać, a ja nie chcę. Nie znajduję ani tematów, ani możliwości zrozumienia. Pani ani się nie zastanowiła nad moją wypowiedzią, ani na nią nie odpowiedziała. Powtarza Pani swoje, a mnie "pyskówki" nie bawią. Tak internet, jak i nasze forum ma bardzo dużo uczestników zapewne bez kłopotu znajdzie Pani tych lepiej Pani odpowiadających.
Przepraszam za niegrzeczności, ale chciałem się jasno i precyzyjnie wyrazić, tak aby być dobrze zrozumiałym, gdyż jak widzę miała Pani z tym trudności. Zawsze dobrze sięgnąć do archiwum
Miłego dnia Szanownej Pani życzę i pasjonującej dyskusji "internetach".
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Luxuria (526 punktów) | > Oczywiście Szanowna Pani wie lepiej co inni myślą.
Wiem to, co ludzie napiszą, do tego się odnoszę. Jeżeli ktoś zamiast uściślić, co miał na myśli w cytowanym przeze mnie fragmencie obrusza się, że rozmówca nic nie rozumie to... no cóż, faktycznie dyskutowanie nie ma sensu.
Nie życzę Panu niczego, nie mam zwyczaju ironizować pod płaszczykiem pozdrowień.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | > A mnie ciągle np. wydaje się szczęśliwszym jest głodny dachowiec walczący ze szczurami niż pupil paniusi wcześnie wykastrowany.Nie jestem tego do końca pewna... Trzeba spytać Tofika. Jako kilkumiesięczny kociak został zabrany ze schroniska po kilkudniowym tam pobycie i przemocą wyciągnięty z kociego kataru (nasza kocia lekarka po wszystkim powiedziała, że jest zdumiona, że z tego wyszedł, bo wielkich szans nie dawała), świerzba i nie pamiętam już, z czego jeszcze, na pewno z zagłodzenia. Nie przeżyłby następnego miesiąca, a tak - żyje już u mnie spokojnie trzy lata. Nie mam pojęcia, czy wolałby się wykończyć z chorób i głodu, czy żyć wprawdzie wykastrowany, ale za to z pełną michą, w cieple, wlazłszy "paniusi" na głowę i z tej wysokości rządząc całym domem. On mi tego przecież nie powie, ale trzy lata temu rozdzierająco miauczał w tej klatce w schronisku, jakby płakał (sama się prawie rozpłakałam na jego widok) i wyglądał na nieszczęśliwego, a teraz wprost przeciwnie.   Dowód wejścia na głowę - kot wylegujący się na stole. No kto to widział...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Paul Figura (1368 punktów) |
> On mi tego przecież nie powie, ale trzy lata temu rozdzierająco miauczał w tej klatce w schronisku, jakby płakał (sama się prawie rozpłakałam na jego widok) i wyglądał na nieszczęśliwego, a teraz wprost przeciwnie.Widać po nim jak bardzo cię kocha, co tylko potwierdza moją opinie na temat twojej skromnej osoby.Znasz to powiedzenie. "Nie oceniaj człowieka po wyglądzie,możesz się pomylić ocen go po tym jak traktuje zwierzęta".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > Nie mam pojęcia, czy wolałby się wykończyć z chorób i głodu, czy żyć wprawdzie wykastrowany, ale za to z pełną michą, w cieple, wlazłszy "paniusi" na głowę i z tej wysokości rządząc całym domemNasza Kota, kiedy w zeszłym roku pierwszy raz dostała "rujki", miotała się po całym domu, wyła, płakała, nawet nie miała siły jeść. Również nie wydaje mi się, by sterylizacja unieszczęśliwiła ją w jakikolwiek sposób. Zresztą w tzw. naturalnym środowisku kot domowy, karmiony i leczony przez człowieka, rozmnażający się bez kontroli jest wielkim szkodnikiem.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | > Nasza Kota, kiedy w zeszłym roku pierwszy raz dostała "rujki", miotała się po całym domu, wyła, płakała, nawet nie miała siły jeść. Również nie wydaje mi się, by sterylizacja unieszczęśliwiła ją w jakikolwiek sposób.Dodatkowo krąży opinia (nie wiem, na ile prawdziwa), że sterylizacja kotek mniej wpływa na ich zachowanie, niż sterylizacja kocurów. > Urocze zwierze 
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Zresztą w tzw. naturalnym środowisku kot domowy, karmiony i leczony przez człowieka, rozmnażający się bez kontroli jest wielkim szkodnikiem.Acz jednak nie z własnej perspektywy przecie...  EDIT: Ech... coś jakoś tak na poetycko mnie bierze akurat... To se i e. e. cummingsem pojadę, a co się będę: O parę kroków
od czubka buta mysz wpół Otruta
pyta mnie wzrokiem
sponad podłogi
co ja Takiego zrobiłam czego
Ty byś nie zrobił
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Muszę zaznaczyć, że ja bardzo lubię zwierzęta i jestem za poprawą losu dla wszystkich zwierząt i tych dzikich i tych łownych i tych gospodarczych i tych domowych. Wątek ten zainspirowany został wprost porażającym artykułem red. Sowy, a ja dołożyłem następne publikacje z "Polityki" na temat zwierząt. Jestem wrażliwy i na krzywdę ludzką i na krzywdę zwierząt, ale jako racjonalista staram się (choć często to mi nie wychodzi) kierować rozumem, a nie emocjami. > Nie jestem tego do końca pewna... Trzeba spytać Tofika.Ja też nie. Zwierzęta hodowlane różnią się (często bardzo) zewnętrznie od zwierząt żyjących w naturze, to dlaczego budowa ich mózgów miałaby pozostać taka sama? O pytaniach do Tofika wyżej napisałem, że czasem warto popatrzeć na świat z kociej perspektywy )> Jako kilkumiesięczny kociak został zabrany ze schroniska po kilkudniowym tam pobycieA skąd on się w schronisku znalazł? Przecież my tak strasznie kochamy wszystkie zwierzaczki. Moja stara kotka, już ze starczymi dolegliwościami nie jest mi do niczego potrzebna, a tylko przynosi koszty i kłopoty. Do domu trafiła na skutek emocjonalnego szantażu córki, która dostała ją od koleżanki na 18-stkę. Córka już od dawna ma swój dom i swojego kota. My zostaliśmy ze starą Myszą. No i co teraz kota do schroniska, czy uśpić? Ja jednak czytałem "Małego Księcia" i pamiętam, że człowiek jest odpowiedzialnym za wszystko co oswoi i Mysza jest członkiem naszej rodziny, a wiec do naturalnej śmierci żadna krzywda jej stać się nie może. > Nie mam pojęcia, czy wolałby się wykończyć z chorób i głodu, czy żyć wprawdzie wykastrowany, ale za to z pełną michą, w cieple, wlazłszy "paniusi" na głowę i z tej wysokości rządząc całym domem.Ja też nie mam pojęcia i nie staram się antropomorfizować, ale może warto poczytać historie eunuchów. Do jakich zaszczytów i bogactwa niektórzy z nich dochodzili. Myślę, że chcieli jednak żyć, ale czy mieli wybór, a ponadto czy przed wyborem wiedzieli co tracą? Nie! Wydaje mi się, że racjonalizm stawia przed nami znacznie więcej pytań niż daje nam odpowiedzi. Odkąd Panią czytam, to wiem, że jest Pani osobą ogromnie mi bliską i intelektualnie i mentalnie, ale my dwoje czy nawet kilka tysięcy osób przyzwoitych nie stanowimy rzeczywistości, która kieruje się własną logiką. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | plodzien (7378 punktów) | >> A mnie ciągle np. wydaje się szczęśliwszym jest głodny dachowiec walczący ze szczurami niż pupil paniusi wcześnie wykastrowany. > > Nie jestem tego do końca pewna... > I słusznie. Sterylizacja kotów ma wiele zalet, niezależnie od tego co się komu ciągle wydaje i nic o tym nie wie. Sterylizacja kotek zmniejsza ryzyko wystąpienia raka sutka, guzów macicy i jajników. Zwierzęciu nie grozi ropomacicze. Kotka bez sterylizacji ma ruję 3-4 razy do roku (co zrobimy z małymi?) Trzymana w domu bez dopuszczenia kocura może ją mieć częściej. Jej zachowanie to dramat dla ludzi. Dzikie wycie nie pozwoli nam spać. Sama kotka też nie jest szczęśliwa - "wbrew wydawania się": kotka traci apetyt, popada w frustrację. Jest gotowa na wydanie na świat kociaków a jej organizm domaga się zapłodnienia, które nie następuje. Zwierzę odczuwa silny dyskomfort, nie bardzo wiedząc co się dzieje.
Kocury bez kastracji znaczyć będą swój teren moczem, co jest kapitalną okolicznością w przypadku gdy trzymamy kota w domu. Kocury wysterylizowane w młodym wieku zachowują zgrabniejszą sylwetkę.
Kastracja zabezpiecza nas i naszego zwierzaka przed niechcianym miotem, a przez to ogranicza populację bezdomnych zwierząt, których i tak jest zbyt dużo. Wreszcie: statystyki pokazują, że kastrowane zwierzęta żyją dłużej, maja mniejsze tendencje do włóczęgostwa i bardziej przywiązują się do opiekuna.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Sterylizacja kotek zmniejsza ryzyko wystąpienia raka sutka, guzów macicy i jajników. Zwierzęciu nie grozi ropomacicze. >Kocury wysterylizowane w młodym wieku zachowują zgrabniejszą sylwetkę. >kastrowane zwierzęta żyją dłużej, maja mniejsze tendencje do włóczęgostwa i bardziej przywiązują się do opiekuna.
A jak to jest u ludzi? Tak tylko pytam....
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Tak tylko pytam.... Pytania kierowane do ludzi, którzy mają patent na rację są głupie i zakazane.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | Czy ta uwaga dotyczy wszystkich ludzi posiłkujących się konkretnymi, znajdującymi oparcie w naukowej literaturze dotyczącej tematu argumentami, czy tylko plodzien jakoś szczególnie panu podpadł?
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Pytania kierowane do ludzi, którzy mają patent na rację są głupie i zakazane.> Czy ta uwaga dotyczy wszystkich ludzi posiłkujących się konkretnymi, znajdującymi oparcie w naukowej literaturze dotyczącej tematu argumentami, czy tylko plodzien jakoś szczególnie panu podpadł?Dotyczy bezwzględnie wszystkich, którzy uważają, iż mają patent na rację. Oparcie się na dorobku nauki, na podstawie znajomości literatury tematu, wcale nie świadczy o tym, iż posiłkujący się tą wiedzą uważają, że posiedli patent na prawdę. Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę. Racjonalizm jest raczej bliższy sceptycyzmowi - odrzucając wszelkie dogmaty ideologiczne, oprócz wiary w potęgę nieskrępowanego, logicznego myślenia oraz możliwości rozumnego poznawania świata. (...)
Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami.
Racjonalizm ostro sprzeciwia się akceptowaniu pseudonauki, a także paranauki oraz wszelkim dogmatom ustanawianym bez potwierdzenia (naukowego lub empirycznego). Nie uznaje także pozbawionego wątpliwości i bezkrytycznego akceptowania autorytetów.
* * * * * * * Mam 750 cm kw. na zbudowanie klatki dla podłużnego zwierzęcia. Czy racjonalista zbuduje dla niego kwadratową klatkę o boku 27,4cm? Czy będziemy jeść takie kury czy też takie?  Ponadto jak czytałem dla pełnego szczęścia kur mamy rozpocząć produkcję kapłonów. PS. Pan Plodzien mi nie podpadł - tyle, tylko iż ja wcale nie rozumiem, o co mu - poza obrażaniem wszystkich, którzy się z nim nie zgadzają - chodzi? Ale widocznie już taki mało kumaty jestem. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >(...)
Bez urazy, wiem, co wikipedia i pan Izdebski mówią o metodzie naukowej.
Fakty przytoczone przez plodzienia a propos kotów w znacznej mierze opierają się o naukowe właśnie ustalenia. Z takimi danymi zawsze można dyskutować, zawsze można prosić o źródła, ale zbywanie ich kpiną, zwłaszcza na tym portalu, wydaje mi się cokolwiek nie na miejscu.
>Mam 750 cm kw. na zbudowanie klatki dla podłużnego zwierzęcia (...) Ponadto jak czytałem dla pełnego szczęścia kur mamy rozpocząć produkcję kapłonów.
Sarkazm nie tylko zbyteczny, ale i zupełnie chybiony. Lepiej by było - zamiast mieszać waszą kłótnię o kury do wypowiedzi o sterylizacji/kastracji kotów - odnieść się do konkretnych elementów tej wypowiedzi plodzienia. Wypowiedzi - podkreślę - która przepychanki na temat kur nie dotyczy. Zatem nalegałabym na jakieś konkrety. Nie o kurach. Kur dotyczy inna gałąź konwersacji.
>o co mu - poza obrażaniem wszystkich, którzy się z nim nie zgadzają - chodzi?
W swojej wypowiedzi na temat sterylizacji/kastracji kotów nikogo nie obraził. Jeśli widzi pan tam gdzieś obrazę, którą przeoczyłam, prosiłabym o wskazanie.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Bez urazy, wiem, co wikipedia i pan Izdebski mówią o metodzie naukowej.Jestem tego pewien, tylko nie rozumiem skąd więc to pytanie: Czy ta uwaga dotyczy wszystkich ludzi posiłkujących się konkretnymi, znajdującymi oparcie w naukowej literaturze dotyczącej tematu argumentami, czy tylko plodzien jakoś szczególnie panu podpadł?> Fakty przytoczone przez plodzienia a propos kotów w znacznej mierze opierają się o naukowe właśnie ustalenia. Z takimi danymi zawsze można dyskutować, zawsze można prosić o źródła, ale zbywanie ich kpiną, zwłaszcza na tym portalu, wydaje mi się cokolwiek nie na miejscu.Przepraszam, a gdzie ja się odniosłem do faktów a propos kotów przytoczonych przez pana Plodzienia? *> >>>Mam 750 cm kw. na zbudowanie klatki dla podłużnego zwierzęcia (...) Ponadto jak czytałem dla pełnego szczęścia kur mamy rozpocząć produkcję kapłonów.> Sarkazm nie tylko zbyteczny, ale i zupełnie chybiony.Możliwe, że mam inne odczucia co do rzetelności argumentów, ale mnie to jednak przypomina trochę kwadratowe jaja. > Lepiej by było - zamiast mieszać waszą kłótnię o kury do wypowiedzi o sterylizacji/kastracji kotów - odnieść się do konkretnych elementów tej wypowiedzi plodzienia.Tak ma Pani rację, ale ja już swoje zdanie o kotach wyżej wyraziłem i o kurach zresztą też! Forum jest platformą dyskusji i właśnie dlatego na pytanie pana Makusia "Co wy o tym sądzicie?" przedstawiłem wywiad ze specjalistą - zastrzegając właśnie moją nieznajomość przedmiotu. (...)
.... w tym wywodzie nie kury były najważniejsze tylko problem uśmiercania zwierząt, a moja minimalna znajomość biologii mówi mi, że im zwierzę ma bardziej złożony system nerwowy tym bardziej cierpi i dlatego zdecydowanie bardziej niż kury cierpią krowy, a najbardziej świnie. Osobiście uważam, że można i należy zmniejszyć ilość spożywanego mięsa także ze względów etycznych. www.racjon(*)m.php/s,580408/z,0/d,5#w580757 (Ten wątek już trochę trwa i różne tematy już tu były poruszane - trudno się tak zupełnie oderwać od tego co interlokutor powiedział też wcześniej.)> Wypowiedzi - podkreślę - która przepychanki na temat kur nie dotyczy.Tak, nareszcie już kur nie dotyczy, zaczęła dotyczyć pożytków z kastracji oraz wyższości ludzkiej miłości do zwierząt nad ich wolność. Dosyć to filozoficzne zagadnienia i trochę o nich napisałem. Podałem też link do psychologii kota. > Zatem nalegałabym na jakieś konkrety.Na medycynie się nie znam, a Pani ma bardzo dużą wiedzę, której nie mam zamiaru kwestionować, ale mam wątpliwości czy kastracja/sterylizacja i z niej pożytki to tylko medyczne zagadnienia. Przy tych swoich wątpliwościach pozostanę, gdyż jednak dalszej dyskusji na ten temat prowadzić nie chcę. > W swojej wypowiedzi na temat sterylizacji/kastracji kotów nikogo nie obraził.Zdecydowanie nie, a przynajmniej ja tego nie zauważyłem. (Co najwyżej koty, ale one wszak nie mają nic do gadania, gdy człowiek im dobrze robi.)> Jeśli widzi pan tam gdzieś obrazę, którą przeoczyłam, prosiłabym o wskazanie.Bardzo przepraszam za obrazę wszystkich, których tu i gdziekolwiek obraziłem, a już szczególnie przepraszam, tych których obraziłem w tym ogólnikowym poście: Moim zdaniem skierowanym do wszystkich, którzy tak uważają, a nie konkretnie do kogokolwiek i przy tym stwierdzeniu będę się jednak upierał. _ _ _ _ _ * Do pana Plodzienia odniosłem się teraz dopiero po wywołaniu go przez Panią: - czy tylko plodzien jakoś szczególnie panu podpadł?Wtedy wyjaśniłem: - Pan Plodzien mi nie podpadł - tyle, tylko iż ja wcale nie rozumiem, o co mu - poza obrażaniem wszystkich, którzy się z nim nie zgadzają - chodzi? Ale widocznie już taki mało kumaty jestem.Ta moja wypowiedź wynika z całej dyskusji z nim w tym wątku, gdyż skoro ja podając informację za uczonym, że kury trzymane w klatkach dla dobra człowieka są szczęśliwe. - Też mi szczęście - bez słońca i trawy. - Ależ one od wyklucia nie widziały ani trawy, ani słońca, to dlaczego mają być nieszczęśliwe. Jak prawie codziennie znoszą jajo, to chyba jest to najlepsza ocena środowiska, w jakim żyją. Prawie w dziób dostają świeże powietrze, mają światło o odpowiednim natężeniu, jedzą doskonałej jakości paszę i piją dobrą wodę. Żyją w małych grupkach (na sztukę przypada 750 cm kw. powierzchni). Kura teraz w klatce ma już wszystko - sztuczną trawę, grzędę, więc jak chce, to sobie siądzie wyżej, tarkę do skracania pazurków. Nawet gniazdo ma za przepierzeniem. Może tam pójść znieść jajo, jakby się wstydziła przy koleżankach. I te kury wesoło gdaczą, wręcz śpiewają, bo są szczęśliwe.Jestem niewrażliwym na cierpienia innych istot, gdyż według pana Plodzienia nieszczęśliwość tych kur - To są rzeczy, które człowiek wrażliwy na cierpienia innych istot czuje ( odczuwa) intuicyjnie.I który jednocześnie dalej pisze: Sterylizacja kotów ma wiele zalet, niezależnie od tego co się komu ciągle wydaje i nic o tym nie wie.www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,580408#w581489To dla mnie jest niezrozumiała żenada i nic tu nie pomoże, że - Fakty przytoczone przez plodzienia a propos kotów w znacznej mierze opierają się o naukowe właśnie ustalenia.Po prostu, gdy jedno naukowe stwierdzenie, że zwierze kastrowane dla dobra człowieka to samo dobro, a drugie naukowe stwierdzenie, że zwierzę trzymane w klatce dla dobra człowieka to samo zło - przekracza moje racjonalne pojmowanie, ale ja tylko złośliwy i mało kumaty jestem. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | > >>>> Mam 750 cm kw. na zbudowanie klatki dla podłużnego zwierzęcia (...) Ponadto jak czytałem dla pełnego szczęścia kur mamy rozpocząć produkcję kapłonów. >> > Sarkazm nie tylko zbyteczny, ale i zupełnie chybiony. >> Możliwe, że mam inne odczucia co do rzetelności argumentów, ale mnie to jednak przypomina trochę kwadratowe jaja. >Nie sądzę, żeby pańska niesłychana furia widoczna w każdym poście do mnie została wywołana faktem, że nie wziąłem pod uwagę "podłużności" kury. Spowodowana jest zapewne tym, że ośmieliłem się w ogóle zgłosić najmniejsze wątpliwości w stosunku do prawd podawanych przez Pana. Ale przecież tego nie udowodnię. Kto czytał ten widzi. Co do kapłonów: Nie wiem o co chodzi. Nie pisałem o żadnych kapłonach, więc to chyba nie do mnie? Co do tych 750 cm kw (i Pana kwadratowych jaj w związku z tym): Podaję link do rozporządzenia isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20100560344paragraf 28 ustęp 2. Nie podoba się Panu miejsce kwadratowe (o boku 27 cm) dla kury w klatce. Proszę bardzo, jestem otwarty na inne rozwiązania. Możliwe jest np. : 25cm x 30cm 16cm x 45cm 18,75cm x 40cm. Jak staram się nie jadać kur, tak rano pobiegłem do sklepu i kupiłem. Mój kurczak wyprostowany na desce ma następujące wymiary: Długość: 39 cm (bez łebka i ogona, bo mu ucięli), Szerokość po rozłożeniu skrzydeł : 51 cm (bez piór, bo go oskubali). Liczę na wyobraźnię i proszę to sobie jakoś dopasować, żeby jaja przestały być kwadratowe. > .... w tym wywodzie nie kury były najważniejsze tylko problem uśmiercania zwierząt, a moja minimalna znajomość biologii mówi mi, że im zwierzę ma bardziej złożony system nerwowy tym bardziej cierpi i dlatego zdecydowanie bardziej niż kury cierpią krowy, a najbardziej świnie. >Przecież w pierwszym poście: www.racjonalista.pl/forum.php/s,580408#w580493Poruszyłem również ten problem w punkcie 2. > "2.> Wszystko jedno krowie >> Z jednej strony pan profesor przekonująco tłumaczy, że z hormonów stresu wynika, iż wszytko jedno w jaki sposób krowa odda duszę bogu ale jednak różnicuje te sposoby zabijania pisząc, że w przypadku złego trafienia w czaszkę przy uboju tradycyjnym - krowa umiera dłużej i cierpi. >> Jak by nie było - to i tak wychodzi mi na to, że jednak w pozostałych 85-95 procentach przypadków (dobrego trafienia w czaszkę) krowy umierają bezboleśnie. Przy uboju rytualnym - męczą się wszystkie." >Na co otrzymałem ciepłą i merytoryczną odpowiedź: > Nie, zupełnie nie podejmuje dyskusji czy: "Jak by nie było - to i tak wychodzi mi na to, że jednak w pozostałych 85-95 procentach przypadków (dobrego trafienia w czaszkę) krowy umierają bezboleśnie. Przy uboju rytualnym - męczą się wszystkie." Nie jestem ani weterynarzem, ani ubojnikiem. Nie znam się na tym. Gdy Pan się zna, to na pewno wie Pan lepiej. >> Tak tylko pytam....> Pytania kierowane do ludzi, którzy mają patent na rację są głupie i zakazane.www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,580408#w581495> [/cytat] Moim zdaniem skierowanym do wszystkich, którzy tak uważają, a nie konkretnie do kogokolwiek i przy tym stwierdzeniu będę się jednak upierał. >Zgadzam się. Nie ma sensu kierować jakichkolwiek pytań do takich ludzi, o czym się na własnej skórze przekonałem. > Ta moja wypowiedź wynika z całej dyskusji z nim w tym wątku, gdyż skoro ja podając informację za uczonym, że kury trzymane w klatkach dla dobra człowieka są szczęśliwe. > Też mi szczęście - bez słońca i trawy. To manipulacja. Nie ma takiego sformułowania w moich wypowiedziach. Drobną zmianą wypowiedzi chce Pan mnie niekorzystnie ustawić w oczach czytelnika, któremu nie zechce się czytać oryginału. Zresztą zarzuty kierowałem pod adresem prof. Dobrzańskiego. Pytanie dziennikarza dotyczyło "obozów koncentracyjnych" dla kur. A on kreśląc obraz wspaniałego życia - po prostu kłamał. Zwróciłem na to uwagę, ale Pan nie odniósł się do tego ani jednym słowem. Racjonalnym podejściem osoby cytującej wypowiedź Dobrzańskiego byłoby przemyślenie nowych faktów podanych przeze mnie a nie kontynuowanie nieprzyjemnych pyskówek i obrażanie rozmówcy.[/color] > > Jestem niewrażliwym na cierpienia innych istot, gdyż według pana Plodzienia nieszczęśliwość tych kur - To są rzeczy, które człowiek wrażliwy na cierpienia innych istot czuje ( odczuwa) intuicyjnie. Ja tak właśnie odczuwam dożywotnie przebywanie kur porównywalne ze spędzeniem całego życia przez człowieka w zatłoczonym tramwaju. Czy to moja wina, że Pan widzi to inaczej? > I który jednocześnie dalej pisze:> Sterylizacja kotów ma wiele zalet, niezależnie od tego co się komu ciągle wydaje i nic o tym nie wie.> www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,580408#w581489> To dla mnie jest niezrozumiała żenada i nic tu nie pomoże, że - Fakty przytoczone przez plodzienia a propos kotów w znacznej mierze opierają się o naukowe właśnie ustalenia.Co zrobić.. > Po prostu, gdy jedno naukowe stwierdzenie, że zwierze kastrowane dla dobra człowieka to samo dobro, a drugie naukowe stwierdzenie, że zwierzę trzymane w klatce dla dobra człowieka to samo zło - przekracza moje racjonalne pojmowanie, ale ja tylko złośliwy i mało kumaty jestem.> Pozdrawiam.> @@@> . Przepraszam, ale nic na to nie poradzę. Ps. Naprawdę nie widzi Pan, że w całej naszej rozmowie: - to Pan był agresywny, - pan mnie obrażał - pan nie zatrzymywał się nad żadnym argumentem. To typowa projekcja własnych niepozytywnych cech i zachowań na inną osobę (tak myślę).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | >[color=navy]Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. >
To co to jest ta prawda obiektywna w odniesieniu do kur w klatkach? Prawda prof. Dobrzańskiego czy może z uwzględnieniem innych wyników badań?
> W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. >
No właśnie. A opinie Pana profesora Brzóski, Pani Trybus, Anny Wójcik, McLeana i Appleby to opinie pozanaukowe? Wyniki badań tych osób i ich wiedza nic nie znaczy od kiedy pojawił się prof. Dobrzański? Racjonalista weryfikuje swoje poglądy na podstawie wielu źródeł. Na jednym źródle opierają się ludzie (obok innych) Świętej Księgi.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > Tutaj poprosiłbym o wypowiedź jakiegoś medyka na forumMam wrażenie (oparte na irracjonalnych podstawach oczywiście), że zawsze gdy ktoś prosi o opinię "jakiegoś medyka na forum", to wywołuje liliac do odpowiedzi
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Tutaj poprosiłbym o wypowiedź jakiegoś medyka na forum> Mam wrażenie (oparte na irracjonalnych podstawach oczywiście), że zawsze gdy ktoś prosi o opinię "jakiegoś medyka na forum", to wywołuje liliac do odpowiedzi  I bardzo jestem Pani Liliac za to wdzięcznym [jest dużej klasy erudytką], choć chciałbym aby inni też się przyłączali. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) |
>[jest dużej klasy erudytką][/color]
Słowo "erudytką" brzmi dla mnie dość dziwnie.... ale już niejaki Niemen twierdził, że "dziwny jest ten świat"
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Słowo "erudytką" brzmi dla mnie dość dziwnie.... Czemu? Bo jest rodzaju żeńskiego? Mężczyzna może być erudytą, a kobieta erudytką nie? Oj... uważaj...
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | >>Słowo "erudytką" brzmi dla mnie dość dziwnie.... >Czemu? Bo jest rodzaju żeńskiego? Mężczyzna może być erudytą, a kobieta erudytką nie? Oj... uważaj...
Nie... no... ja oczywiście wiem, że dziś kobieta może być przystojna, ale osobiście starczą mi ładne...
Nie widzę też przeciwwskazań, aby kobieta była erudytą. I zastanowiłbym się dwa razy, nim bym powierzył naprawę szafy stolarce, a ściany - murarce. Widziałem też ostatnio przed domem śmieciarkę... Pewnie miała umowę z urzędem gminy...
A całkiem na poważnie: tradycja językowa wchodzi w krew i mi jakoś nie utrudnia życia. Dlatego nadal ją stosuję. Nawet o godzinie trzy minuty do dziesiątej...
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > Nawet o godzinie trzy minuty do dziesiątej...Kwadrans na jedenastą też?  A czemu byś się zastanowił? Ja nie. A gdyby Ci ciekł kran, nie wpuściłbyś do domu hydrauliczki? To dlaczego masz zaufanie do nauczycielki Twoich dzieci?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Nawet o godzinie trzy minuty do dziesiątej...> Kwadrans na jedenastą też?  > A czemu byś się zastanowił? Ja nie. A gdyby Ci ciekł kran, nie wpuściłbyś do domu hydrauliczki? To dlaczego masz zaufanie do nauczycielki Twoich dzieci?> Pół żartem: nie mam zaufania do nauczycielki moich dzieci, bo najczęściej jest nauczycielką na podstawie selekcji negatywnej (o czym wiem z własnego doświadczenia znając koleżanki i kolegów, którzy zostali nauczycielami) Hydrauliczki na pewno bym nie wpuścił, a nawet przy hydrauliku się niekiedy zastanawiam, czy najprościej, najskuteczniej i najtaniej nie jest zrobić pracy osobiście. Hydraulicy, którzy zakładali mi instalacje w domu, przy odejściu powiedzieli, że dużo się nauczyli u mnie (a wcześniej się ciągle kłócili ze mną...)  ) Serio: nie chce mi się już zmieniać moich przyzwyczajeń językowych, bo jak powiedziałem, one mi nie wadzą. I nie znaczy to wcale, że jakoś gorzej traktuję kobiety. Traktuję je na równi: w jednych zajęciach są lepsze od mężczyzn, w innych - gorsze (statystycznie oczywiście, bo konkretny przypadek może być na odwrót  ) Ciekawostka: akurat goszczę w swoim domu Murzyna. I jakoś mu nie przeszkadza, że tak określam jego status (nawet opowiadamy sobie kawały o murzynach i białych...). Jest z całą rodziną (czarną) i doskonale mówi po polsku. Szacunek wyraża się nie poprzez sztuczną zmianę tradycji językowej, a poprzez traktowanie kogoś z szacunkiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>A całkiem na poważnie: tradycja językowa wchodzi w krew i mi jakoś nie utrudnia życia.
Tobie zapewne nie, i o to chodzi...
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Słowo "erudytką" brzmi dla mnie dość dziwnie.... ale już niejaki Niemen twierdził, że "dziwny jest ten świat"Dziwny! Informacje o wyrazie erudytka: Poprawne odmiany erudytka:
erudytek erudytkom, erudytkami, erudytkach erudytko, erudytki, erudytce, erudytkę, erudytką
Definicje erudytka: kobieta uczona oczytana kobieta posiada wszechstronną wiedzę książkową profesjonalistka, brzytwa sawantka, alfa i omega, chodząca encyklopedia lub kronika znawczyni, specjalistkawordlist.eu/slowo/37905,erudytkaPozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Mam wrażenie (...), że zawsze gdy ktoś prosi o opinię "jakiegoś medyka na forum", to wywołuje liliac do odpowiedzi
Mam nadzieję, że Liliac nie gniewa się za to na nas. Swoją drogą - przypuszczam, że każdy z nas ma tutaj niejako swoją specjalizację - jeśli padnie pytanie z dziedziny inżynierii mechanicznej / samochodowej, to będę czuł się zobowiązany na nie odpowiedzieć.
Poza tym, mam nadzieję, że Liliac nie jest osamotniona: do tej pory wydawało mi się, że jest jeszcze conajmniej jeden forumowicz o medycznej afiliacji. Niemniej jeszcze raz dziękuję za zaangażowanie.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | |  | | Hikaru (61 punktów) | >Nie istnieje pewne, nie-odzwierzęce źródło witaminy B12. Tyle w temacie pełnowartościowej diety wegańskiej.
Udowodnij albo przepadnij.
Ja uważam że istnieje - wcinam suplementy z B12 i jakoś nie odczuwam zjadania nieistniejących tabletek.
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Nie istnieje pewne, nie-odzwierzęce źródło witaminy B12. Tyle w temacie pełnowartościowej diety wegańskiej. >Udowodnij albo przepadnij. >Ja uważam że istnieje - wcinam suplementy z B12 i jakoś nie odczuwam zjadania nieistniejących tabletek.
Nie udowadnia się nieistnienia. Udowodnij istnienie nieodzwierzęcego źródła witaminy B12.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Hikaru (61 punktów) | > Nie udowadnia się nieistnienia. Udowodnij istnienie nieodzwierzęcego źródła witaminy B12.Może być patent? tinyurl.com/kqou3yxWitamina B12 jest wytwarzana przez bakterie, a ja nie muszę udowadniać, bo wystarczy, że wybierzesz sie do najbliższej apteki w celu nabycia preparatu z B12 otrzymywanej mikrobiologicznie.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | American Journal of Clinical Nutrition ajcn.nutrition.org/content/48/3/852.full.pdf+htmlAkapit drugi: "Origins of vitamin B-12" O ile mi wiadomo rozmawiamy o diecie wegetariańskiej/wegańskiej a nie o środkach farmakologicznych. Ja od siebie życzę smacznych pigułek, osobiście jednak wolę zakąsić wołowinę, rybę, dobrze przyrządzoną wątróbkę wreszcie. Swoją drogą widzę w tym lekką ironię: wegetarianie w swojej diecie - powodowanej często walką z "big meat" - przyczyniają się do zysków "big pharma".
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Hikaru (61 punktów) | > American Journal of Clinical Nutrition> ajcn.nutrition.org/content/48/3/852.full.pdf+html> Akapit drugi: "Origins of vitamin B-12"Ale tam pisze, że B12 jest wytwarzana przez bakterie. > przyczyniają się do zysków "big pharma"Argument z teorii spiskowych na rzecz jedzenia mięsa? Czyżby nie było mocniejszych? Teraz - poproszę jak ignorantce wyjaśnić, dlaczego zabijanie zwierząt ma być moralnie lepszym wyborem, niż zapłacenie przystępnej ceny legalnie działającej firmie za produkowany przez nią suplement?
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ale tam pisze, że B12 jest wytwarzana przez bakterie. A przeczytałaś dokładnie, jakie bakterie i z czego wytworzono witaminę B-12, podaną pacjentom?
|
|
| | | | | | | | |  | | Hikaru (61 punktów) | >>Ale tam pisze, że B12 jest wytwarzana przez bakterie. >A przeczytałaś dokładnie, jakie bakterie i z czego wytworzono witaminę B-12, podaną pacjentom?
Tak - nie trzeba zabijać zwierząt do celów hodowli bakterii. Więc...?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Marysia (300 punktów) | >>>Ale tam pisze, że B12 jest wytwarzana przez bakterie. >>A przeczytałaś dokładnie, jakie bakterie i z czego wytworzono witaminę B-12, podaną pacjentom? >Tak - nie trzeba zabijać zwierząt do celów hodowli bakterii. Więc...?
Jako biolog czuję się wywołana do tablicy. W skład pożywek bakteryjnych najczęściej wchodzi bulion wołowy, albo inny. Zależnie od gatunku bakterii. Należałoby więc sprawdzić, na czym hodowane były bakterie wytwarzające witaminę.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Teraz - poproszę jak ignorantce wyjaśnić, dlaczego zabijanie zwierząt ma być moralnie lepszym wyborem, niż zapłacenie przystępnej ceny legalnie działającej firmie za produkowany przez nią suplement?
Zacznijmy od tego, iż rozmowa toczyła się na temat diety wegetariańskiej/wegańskiej, nie - suplementów diety. Co więcej, dieta ta promowana jest często jako pełnowartościowa - ergo: wynikałoby stąd, iż suplementacja nie jest wymagana. Jest to oczywista półprawda, granicząca wręcz z celową manipulacją i przekłamywaniem faktów. Użytkowniczka Liliac przytoczyła oficjalne stanowisko medyczne, które w kręgach tego forum uchodzi za akceptowalny dowód. Pragnę również zwrócić uwagę, iż rzeźnie i zakłady przetwórstwa mięsnego także są legalnie działającymi zakładami.
>Argument z teorii spiskowych na rzecz jedzenia mięsa?
Nie, jedynie ironiczny humor - spowodowany faktem, iż wegetarianizm o ideologicznej podstawie nader często chadza w parze z afiliacjami w kręgu PETA-Green Peace-Alter Globalism. Z natury kręgi te są anty-trustowej natury, obierając sobie za cel "big meat", "big banks", "big oil" i inne, fascynujące "bigi". A tutaj, o! Taki lapsus! Albo "big pharma" albo szpital!
>Czyżby nie było mocniejszych?
Chwyty erystyczne i prowokacje nie uchodzą na tym forum. Nie przejawiają także działania na mnie, na pewno nie wbiją mnie w gniew ani nie spowodują nieumiejętności pozbierania, czy sformułowania kontrargumentów. W związku z tym odradzam ich stosowanie.
>Ale tam pisze, że B12 jest wytwarzana przez bakterie.
Tak, bakterie flory jelitowej. Stąd też zawartość witaminy w pokarmach odzwierzęcych. Śladowe ilości w pokarmach pochodzenia roślinnego spowodowane są skażeniem próbek bakteriami (w tym kałowymi) - ponownie odsyłam do zalinkowanego wcześniej "Journal (...)".
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hikaru (61 punktów) | >Zacznijmy od tego, iż rozmowa toczyła się na temat diety wegetariańskiej/wegańskiej, nie - suplementów diety. Co więcej, dieta ta promowana jest często jako pełnowartościowa - ergo: wynikałoby stąd, iż suplementacja nie jest wymagana. Jest to oczywista półprawda
Nie, to jest kłamstwo - przede wszystkim twoje (m.in. przez utożsamianie diety wegańskiej z wegetariańską...) dieta wegańska nie jest promowana jako pełnowartościowa i suplementacja jest wymagana. Znajdziesz tą informację u każdego dietetyka który ułoży ci dietę wegańską zgodnie z obecnym stanem wiedzy naukowej.
Natomiast dieta wegetariańska może być jak najzupełniej pełnowartościowa - zarówno pod względem białkowym, jak i zawartości witaminy B12 (jej źródłem są też nabiał i przetwory mleczne).
Ponadto, dieta mięsna też nie jest pełnowartościowa sama z siebie, jeżeli nie jest odpowiednio dobrana zgodnie ze stanem współczesnej wiedzy...
Niemniej jednak wiem, że dla "racjonalistów" argumenty naukowe nie mają znaczenia, za to uwielbiają argumenty ideologiczne (że jacyś tam wegetarianie mają jakaś tam ideologię wiec przypiszemy ją wszystkim i uznajmy, że "ojej tak nam szkoda zwierząt, ale musimy je jeść").
Mod.: Proszę mniej egzaltacji, więcej racjonalizmu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Nie, to jest kłamstwo - przede wszystkim twoje (m.in. przez utożsamianie diety wegańskiej z wegetariańską...)
Moja Droga!
Robi się nieco zbyt ad personam jak na mój gust. Nie życzę sobie zarzucania mi ignorancji (tym bardziej nieugruntowanego w faktach, gdyż jestem w pełni świadom różnic między tymi dietami - i "na oko" jeszcze sześcioma innymi) a tym bardziej kłamstwa. Nie zrównałem nigdzie obydwu diet.
>dieta wegańska nie jest promowana jako pełnowartościowa i suplementacja jest wymagana. Znajdziesz tą informację u każdego dietetyka który ułoży ci dietę wegańską zgodnie z obecnym stanem wiedzy naukowej.
Ale już niekoniecznie dowiesz się tego na portalach pro-vege / pro-vegan. Tym bardziej nie usłyszysz tego od spamerów, zawalających liczne fora internetowe "cudownym-wegańskim-remedium-na-wszystko". Nikt nie piętnuje profesjonalnych dietetyków, nikt nie piętnuje dojrzałych wyborów diety. Wytyka się tu tylko i wyłącznie niebezpieczne półprawdy.
>Natomiast dieta wegetariańska może być jak najzupełniej pełnowartościowa - zarówno pod względem białkowym, jak i zawartości witaminy B12 (jej źródłem są też nabiał i przetwory mleczne).
Pragnę zwrócić uwagę, iż niedobory nie ograniczają się tylko i wyłącznie do witaminy B12. Moi znajomi wegetarianie zmuszeni są także - z zaleceniem lekarzy hematologa i dietetyka - suplementować żelazo. Nie są to odosobnione przypadki, więc nie kwalifikują się pod żadnym względem do grupy "wyjątków potwierdzających regułę". W związku z tym racjonalnie (zdroworozsądkowo) jest przypuszczać, iż coś jest na rzeczy i dieta wegetariańska ma pewne punkty słabości.
>Niemniej jednak wiem, że dla "racjonalistów" argumenty naukowe nie mają znaczenia, za to uwielbiają argumenty ideologiczne (że jacyś tam wegetarianie mają jakaś tam ideologię wiec przypiszemy ją wszystkim i uznajmy, że "ojej tak nam szkoda zwierząt, ale musimy je jeść").
Jeszcze jedna zawoalowana obelga a wypowiedź będzie zgłoszona moderacji do usunięcia. Ostrzegam rzetelnie.
Co do afiliacji osób jedzących mięso ze środowiskiem korwinistów/frondy/nacjonalistów, to pragnę zauważyć:
a) Jest to, w moim odczuciu kolejny obraźliwy przytyk ad personam. Caveat! b) Nie spotkałem się z aktywnym promowaniem diety zawierającej produkty mięsne - nie spotkałem się z portalami pro-meat, spamerami, przemarszami zwolenników, aktywistami robiącymi rajdy na farmy zdrowej, roślinnej żywności celem wyrażenia poparcia dla tej, czy innej formy hodowli zwierząt. W związku z tym, iż powątpiewam w fakt istnienia takiej zorganizowanej społeczności, przypisywanie jej afiliacji polityczno-religijnych jest dysputą conajwyżej jałowo-teoretyczną.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hikaru (61 punktów) | > Nie, jedynie ironiczny humor - spowodowany faktem, iż wegetarianizm o ideologicznej podstawie nader często chadza w parze z afiliacjami w kręgu PETA-Green Peace-Alter Globalism. Z natury kręgi te są anty-trustowej natury, obierając sobie za cel "big meat", "big banks", "big oil" i inne, fascynujące "bigi". A tutaj, o! Taki lapsus! Albo "big pharma" albo szpital!Mięsożerność o ideologicznej podstawie chadza też w parze z alifiacjami typu KorwinZbawca-Fronda-Ruch-Narodowy ale ja o tym nie wspominałam.
|
|
| | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Człowiek jest wszystkożerny ! Potrafi poradzić sobie bez bananów i kiwi , bez orzechów i grzybów ... potrafi również dać sobie radę bez mięsa ... ! Różnorodność jest tutaj z tego co wiem najbardziej istotna ... Trochę owoców , trochę warzyw , jakieś jajko , odrobina sera ... i idziemy do przodu Jedzenia mięsa nie jest konieczne Problem występuje zawsze kiedy pojawiają się fanatycy - zawsze kiedy pojawiają się czarno-białe schematy ... Jak będziesz jadł wyłącznie jabłka to ... wcześniej czy później to odczujesz ... Natomiast mordowanie tysięcy zwierząt nie ma żadnego uzasadnienia - prócz może ludzi którzy zarabiają na tym kasę ... Wiadomo od dawna , że "wyprodukowanie" 1 kilograma mięsa to kilka kilogramów zbóż ... ! I wiadomo , że spożycie mięsa to głównie bogate kraje ... które wykorzystują do tego celu ubóstwo innych ... To są fakty ... makuś
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Człowiek jest wszystkożerny ! >Potrafi poradzić sobie bez bananów i kiwi , bez orzechów i grzybów ... potrafi również dać sobie radę bez mięsa ... !
Tak, potrafi. Co nie oznacza, że musi, prawda?
>Różnorodność jest tutaj z tego co wiem najbardziej istotna ...
Zgadza się, dlatego odwołuję się do piramidy żywieniowej.
>Problem występuje zawsze kiedy pojawiają się fanatycy - zawsze kiedy pojawiają się czarno-białe schematy ...
>Natomiast mordowanie tysięcy zwierząt nie ma żadnego uzasadnienia - prócz może ludzi którzy zarabiają na tym kasę ...
Czyli jednak uzasadnienie jest: zysk materialny. Znam niewiele uzasadnień, które są lepsze. Poza tym: słowo "mordować" w naszej kulturze odwołuje się do ludzi. Zwierzęta się zarzyna, ewentualnie zabija. Nie widzę sensu dla antropomorfizacji zwierząt, chyba, że zależy Panu na dodatkowym poklasku poprzez odwoływanie się do emocji czytelników. Pragnę zaznaczyć, iż uważam manipulację emocjonalną za nieetyczną.
>Wiadomo od dawna , że "wyprodukowanie" 1 kilograma mięsa to kilka kilogramów zbóż ... !
Owszem. Także wyprodukowanie jednego litra biopaliwa pochłania parę kilogramów zbóż. Dlaczego więc jedzenie mięsa jest passee w niektórych środowiskach, które jednocześnie popierają n.p. bio-diesla?
>I wiadomo , że spożycie mięsa to głównie bogate kraje ... które wykorzystują do tego celu ubóstwo innych ...
O ile wiem, zboże z zagranicy jest kupowane a nie rabowane. W związku z tym nie widzę tutaj pierwiastka "wykorzystania".
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Człowiek jest wszystkożerny ! >>Potrafi poradzić sobie bez bananów i kiwi , bez orzechów i grzybów ... potrafi również dać sobie radę bez mięsa ... ! >Tak, potrafi. Co nie oznacza, że musi, prawda?
Czy musisz żyć? Nie musisz. Jaki z tego wniosek dla mięsożerców?
|
|
| |  | 8 na 10 | Fafciu (953 punktów) | A zwierzęta to już mogą zabijać inne zwierzęta?
Ja jestem wrażliwym człowiekiem, lubię zwierzęta i dlatego uważam, że zabijać je można tylko dla pożywienia i w obronie własnej. Dlatego też nie lubię myśliwych, bo zabijają po prostu dla sportu (jakby byli głodni to by mogli pójść do sklepu). Zresztą, zwierzęta też wbrew powszechnemu wyobrażeniu polują dla zabawy! Np. moje koty. Jeden z nich to jedyne co widziałem żeby upolował to owady, ale drugi to nieraz trzymał żywą mysz w pysku (dwa razy nawet kreta). Nie miał zamiaru jej zabić- nie był głodny, a gdyby przyniósł to żeby się odwdzięczyć za karmienie go to by już raczej była martwa- chciał ją trochę sponiewierać, a potem pewnie puścić i dalej gonić, bo dla kota tropienie i gonienie zwierzyny to największa frajda w tym wszystkim. Oczywiście, starał się jej nic nie zrobić- ale mogła równie dobrze po prostu umrzeć ze strachu.
Czy powinienem walczyć z naturą mojego kota? Czy zabijanie zwierząt na karmę dla niego też jest złe?
Socjalne zasady chrześcijaństwa głoszą pokorę, wzgardę dla samego siebie, uniżoność, poufałość, ustępliwość - słowem, wszystkie porywy, cechujące kanalię.- Karol Marks
|
|
| | |  | 1 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > A zwierzęta to już mogą zabijać inne zwierzęta?> Ja jestem wrażliwym człowiekiem, lubię zwierzęta i dlatego uważam, że zabijać je można tylko dla pożywienia i w obronie własnej. Dlatego też nie lubię myśliwych, bo zabijają po prostu dla sportu (jakby byli głodni to by mogli pójść doNie wiem na czym polega zabijanie dla sportu. Zdefiniuj. Myśliwi zabijają np. sarny i dziki które są następnie zjadane. Zatem każdy zjedzony dzik, to jedna żywa świnia.  W zależności od kryteriów jakie przyjmiemy do oceny żyjącej w niewoli świni oraz żyjącego na wolności dzika może się okazać, że myślistwo jest bardziej etycznym sposobem pozyskiwania mięsa. Myśliwi zabijają też lisy na zlecenie Lasów Państwowych, bo to szkodniki roznoszące wściekliznę i zabijające inne zwierzęta. Jeżeli jest to zabijanie dla sportu, to w czym jest lepsza praca rzeźnika?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Olek Mularski (3178 punktów) | > Nie wiem na czym polega zabijanie dla sportu. Zdefiniuj.Zabijanie dla sportu to zabijanie zwierząt dzikich dla samej przyjemności, nie mające korzyści ekologicznych ani gospodarczych np. safari myśliwskie w afryce z polowaniem na lwy czy lamparty, na naszym krajowym gruncie polowaniem dla sportu nazwałbym strzelanie do dzikich kaczek czy słonek. Na rynku pod dostatkiem jest mięsa z kaczek domowych, dzikie kaczki mają też dużo własnych naturalnych wrogów, więc ingerencja człowieka pod taką postacią jest niepotrzebna. Poza tym ptaki te żerują w stadach wielogatunkowych, a myśliwi strzelając śrutem trafiają więcej niż jednego osobnika, dość często gatunków chronionych. Szkodliwym dla natury polowaniem dla sportu pachnie też zabijanie najładniejszych, największych okazów danego typu zwierzyny, gdyż zubaża pulę dobrych i silnych genów w populacji, które mogłyby być przekazane potomstwu. Myśliwi jeśli chcieliby być prawdziwymi i skutecznymi regulatorami liczebności nadmiernie rozmnażających się zwierząt powinni strzelać sztuki słabe i chore, a nie uganiać się za najładniejszym bykiem jelenia w okolicy. > Myśliwi zabijają np. sarny i dziki które są następnie zjadane. Zatem każdy zjedzony dzik, to jedna żywa świnia.  Nie, świnia nie jest hodowana nie do ozdoby, tylko dla mięsa i żaden zastrzelony dzik nie uratuje jej życia. Nauczyliśmy się hodowli właśnie po to, żeby nie musieć polować. Polowanie na dziki jest natomiast konieczne z innych powodów- zbyt mała liczebność wilków i niedźwiedzi zaburzyła równowagę w lasach i spowodowała, że dziki nie mają wrogów, skutkiem czego mnożą się na potęgę. Potrzebują więc sztucznego regulatora pod postacią człowieka. > W zależności od kryteriów jakie przyjmiemy do oceny żyjącej w niewoli świni oraz żyjącego na wolności dzika może się okazać, że myślistwo jest bardziej etycznym sposobem pozyskiwania mięsa.I znowu ten sam błąd- patrz wyżej. Jeśli zaś chodzi o humanitarność obu sposobów zabijania (w rzeźni i na polowaniu) to w obu przypadkach śmierć jest szybka i w miarę bezbolesna. W przypadku polowania wszystko zależy jednak od celności myśliwego- jeśli trafi w głowę, klatkę piersiową, wątrobę lub wielkie naczynia jamy brzusznej to przy tym rodzaju amunicji (pocisk typu breneka kalibru 12 (18,6 mm) to ponad 4000 kJ energii, kula do sztucera w zależności od kalibru od 2500 do 6000 kJ) powoduje śmierć na miejscu, w przypadku postrzału w trzewia często powoduje długotrwałą agonię i wymaga dobicia zwierzęcia. > Myśliwi zabijają też lisy na zlecenie Lasów Państwowych, bo to szkodniki roznoszące wściekliznę i zabijające inne zwierzęta.Najpierw sami je po głupiemu namnożyli zrzucając szczepionki na wściekliznę, która była najskuteczniejszym regulatorem populacji lisów (który nota bene prawie nie ma wrogów, bo polujących na niego wilków, puchaczy i orłów przednich w naszych lasach jest jak na lekarstwo), a teraz strzelają ile wejdzie bo skarżą się, że zając ginie na potęgę, na którego sami z resztą polują i po części też są odpowiedzialni za obecny stan rzeczy. Faktem jest, że wykładanie szczepionki na wściekliznę było konieczne, ale zanim się to zrobiło trzeba było najpierw zmniejszyć populację lisa i zakazać na parę lat odstrzału zajęcy (który naturalnych wrogów ma sporo: jastrząb, myszołów, puchacz, kuna no i właśnie lis oraz niestety zdziczałe psy). Lisy gdyby nie rozmnażały się na potęgę nie byłyby "szkodnikami". To, że zabijają inne zwierzęta jest normalną koleją rzeczy. Drapieżca to ważny element łańcucha pokarmowego. > Jeżeli jest to zabijanie dla sportu, to w czym jest lepsza praca rzeźnika?Rzeźnik zabija dla pożywienia i jego praca jest niezbędna dla dostarczenia ważnego składnika naszej diety. Strzelanie dla sportu, po to, żeby zdobyć trofeum łowieckie i postawić sobie w domu wypchanego lamparta czy powiesić poroże jelenia to zupełnie inna bajka.
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Nie wiem na czym polega zabijanie dla sportu. Zdefiniuj. >Zabijanie dla sportu to zabijanie zwierząt dzikich dla samej przyjemności, nie mające korzyści ekologicznych ani gospodarczych np. safari myśliwskie w afryce z polowaniem na lwy czy lamparty, na naszym krajowym gruncie polowaniem dla sportu nazwałbym strzelanie do dzikich kaczek czy słonek. Na rynku pod dostatkiem jest mięsa z kaczek
Nie znam sytuacji w której myśliwy strzela by zabijać dla przyjemności, ale chętnie bym taką dziką kaczkę upiekł.
>Nie, świnia nie jest hodowana nie do ozdoby, tylko dla mięsa i żaden zastrzelony dzik nie uratuje jej życia. Nauczyliśmy się hodowli właśnie po to, żeby nie musieć polować.
Nieprawda. Kiedy zjem kawałek dzika, to nie jem wieprzowiny. Nie tworzę popytu na zabijanie świń. Ale dlaczego mamy cenić życie dzika wyżej, niż świni? Nie rozumiem. Przecież jak ktoś chce hodowlane mięso, to sobie je hoduje i zabija, a jak ktoś chce dzikie, to sobie poluje. W czym masz problem?
>I znowu ten sam błąd- patrz wyżej. Jeśli zaś chodzi o humanitarność obu sposobów zabijania (w rzeźni i na polowaniu) to w obu przypadkach śmierć jest szybka i w miarę bezbolesna. W przypadku polowania wszystko zależy jednak od
Pisałem że wynik się zmieni w zależności od przyjętych kryteriów. Piszesz tylko o śmierci, a nie o całym życiu zwierzęcia. Biorąc pod uwagę jakość i długość życia dzika na wolności, czy nieco boleśniejsza śmierć nie jest niską ceną za życie w niewoli i nieuniknioną śmierć po maksymalnie pół roku?
>Najpierw sami je po głupiemu namnożyli zrzucając szczepionki na wściekliznę, która była najskuteczniejszym regulatorem populacji lisów (który nota bene prawie nie ma wrogów, bo polujących na niego wilków, puchaczy i orłów
Wścieklizna jako regulator liczebności lisów skutkuje zarażeniami ludzi. Aby chronić ludzi likwidujemy wściekliznę zrzucając szczepionki (nawet sam zrzucałem), co powoduje nadmierną populację lisów. Zyskiem jest to, że ludzie niemal nie chorują na wściekliznę i w wielu regionach kraju ta choroba prawie nie występuje.
Proponujesz więc śmierć pewnej ilości ludzi w zamian za niestrzelanie do lisów?
> szczepionki na wściekliznę było konieczne, ale zanim się to zrobiło trzeba było najpierw zmniejszyć populację lisa i zakazać na parę lat odstrzału zajęcy (który naturalnych wrogów ma sporo: jastrząb, myszołów, puchacz, kuna no i
Jak chcesz zmniejszyć populację lisów i ile śmiertelnych zgonów ludzi spowodowanych wścieklizną zakładasz w ramach akceptowalnych strat?
>Lisy gdyby nie rozmnażały się na potęgę nie byłyby "szkodnikami". To, że zabijają inne zwierzęta jest normalną koleją rzeczy. Drapieżca to ważny element łańcucha pokarmowego.
W ewolucji wygrywa ten, kto się szybciej rozmnaża. Zakładanie że coś nastąpi gdyby nie podstawowy mechanizm ewolucji, to tak samo jak zakładanie jakiegoś rezultatu gdyby np. grawitacja nie istniała. Bzdura.
>Rzeźnik zabija dla pożywienia i jego praca jest niezbędna dla dostarczenia ważnego składnika naszej diety. Strzelanie dla sportu, po to, żeby zdobyć trofeum łowieckie i postawić sobie w domu wypchanego lamparta czy powiesić poroże
Ale rzeźnik zabija tysiące albo i miliony zwierząt. Twierdzisz, że jego postępowanie jest bardziej etyczne, niż myśliwego który zabije kilkanaście sztuk rocznie, z czego większość będzie zjedzona?
Zauważ, że myśliwy zabija zwierzęta konkurujące o pożywienie z hodowlanymi. Zabicie dzików niszczących uprawy pozwala wyżywić zwierzęta hodowlane. Z drugiej strony zabierając dzikom ich naturalne przestrzenie na potrzeby tak upodobanej przez Ciebie hodowli zwierząt ograniczasz ich możliwości i zabierasz im możliwość życia oraz pożywienie. Im więcej zwierząt hodujemy, tym mniej dzikich może przeżyć. Dalej twierdzisz, że hodowla jest lepsza z punktu widzenia dzikich zwierząt?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Nie znam sytuacji w której myśliwy strzela by zabijać dla przyjemności, ale chętnie bym taką dziką kaczkę upiekł.
Sytuacje takie już wymieniłem. Co zaś się tyczy kaczki, to równie dobra jest hodowlana. Strzelając do stada kaczek ze względu na duży rozrzut śrutu myśliwy często trafia kilka celów, z czego ginie jeden, a reszta z uwagi na bardzo mały kaliber pocisków używanych do takiego polowania jest postrzelona i ginie w męczarniach przez kilka dni lub jest przewlekle zatruta ołowiem pochodzącym z tkwiącego w ciele śrutu. normą powinno być używanie śrutu stalowego o kalibrze powyżej 3 mm (niestety u nas jak na razie to tylko marzenie)
>Nieprawda. Kiedy zjem kawałek dzika, to nie jem wieprzowiny. Nie tworzę popytu na zabijanie świń.
Zmniejszanie popytu w ten sposób jest zbyt nikłe, żeby spowodować jakąkolwiek reakcję ze strony podaży.
>Ale dlaczego mamy cenić życie dzika wyżej, niż świni? Nie rozumiem. Przecież jak ktoś chce hodowlane mięso, to sobie je hoduje i zabija, a jak ktoś chce dzikie, to sobie poluje. W czym masz problem?
Z dzikami nie mam żadnego problemu! Nie mają prawie naturalnych regulatorów (wilków i niedźwiedzi jest zbyt mało, żeby je liczyć), więc i tak wymagają odstrzałów, poza tym ich mięso jest bardzo smaczne. Chodzi o inne zwierzęta, które są strzelane niepotrzebnie i często z naruszeniem zasad etyki (strzelanie do stada (także wielogatunkowego), używanie zbyt drobnego śrutu, nadmierny lub zbyt niski odstrzał). Patologii w łowiectwie u nas w kraju jest bardzo dużo. Znam paru myśliwych i jak opowiadają co się dzieje to czasem aż się włos jeży na głowie.
>>Najpierw sami je po głupiemu namnożyli zrzucając szczepionki na wściekliznę, która była najskuteczniejszym regulatorem populacji lisów (który nota bene prawie nie ma wrogów, bo polujących na niego wilków, puchaczy i orłów >Wścieklizna jako regulator liczebności lisów skutkuje zarażeniami ludzi. Aby chronić ludzi likwidujemy wściekliznę zrzucając szczepionki (nawet sam zrzucałem), co powoduje nadmierną populację lisów. Zyskiem jest to, że ludzie niemal nie chorują na wściekliznę i w wielu regionach kraju ta choroba prawie nie występuje. >Proponujesz więc śmierć pewnej ilości ludzi w zamian za niestrzelanie do lisów?
Czytaj dokładnie
>Jak chcesz zmniejszyć populację lisów i ile śmiertelnych zgonów ludzi spowodowanych wścieklizną zakładasz w ramach akceptowalnych strat?
Nie napisałem, że nie należy szczepić i nie piszę o żadnych stratach wśród ludzi! Napisałem też co należalo zrobić! Czytaj dokładnie!
>W ewolucji wygrywa ten, kto się szybciej rozmnaża. Zakładanie że coś nastąpi gdyby nie podstawowy mechanizm ewolucji, to tak samo jak zakładanie jakiegoś rezultatu gdyby np. grawitacja nie istniała. Bzdura.
Co to za ewolucyjny mechanizm wymuszony przez człowieka brak chorób, wrogów, skutecznej regulacji i idealne warunki do rozmnażania...?
>Ale rzeźnik zabija tysiące albo i miliony zwierząt. Twierdzisz, że jego postępowanie jest bardziej etyczne, niż myśliwego który zabije kilkanaście sztuk rocznie, z czego większość będzie zjedzona?
Zwierzęta hodowlane są jak sama nazwa mówi przeznaczone do zapewnienia człowiekowi korzyści (najczęściej mięsa). Żeby żyć trzeba zabijać, więc rzeźnik nie robi nic złego, tylko umożliwia to, że ja czy Ty nie musimy sami chodzić do rolnika i za opłatą zabijać wieprza, tudzież wałęsać się z dubeltówką po lesie w oczekiwaniu na jelenia czy dzika. Myśliwy również nie robi nic złego, jeśli nie strzela dla zabawy, tylko celem zmniejszenia liczebności gatunków, które pozbawiliśmy naturalnych regulatorów, a jeśli wykorzystuje ich mięso dla wyżywienia tym lepiej, bo się nie marnuje. Gdy zaś ten sam łowczy poluje dla kaprysu posiadania futra z tygrysa czy poroża oryksa, wtedy zabijając bezsensownie rzadkie gatunki staje się kłusownikiem, działa nagannie, wręcz zbrodniczo.
>Zauważ, że myśliwy zabija zwierzęta konkurujące o pożywienie z hodowlanymi. Zabicie dzików niszczących uprawy pozwala wyżywić zwierzęta hodowlane.
Jaką konkurencję dla zwierząt hodowlanych stanowią słonka, kuna leśna, zając czy kaczka krzyżówka???
>Z drugiej strony zabierając dzikom ich naturalne przestrzenie na potrzeby tak upodobanej przez Ciebie hodowli zwierząt ograniczasz ich możliwości i zabierasz im możliwość życia oraz pożywienie. Im więcej zwierząt hodujemy, tym mniej dzikich może przeżyć.
Tak czy inaczej człowiek musi posiadać część gruntów, jak nie pod uprawę to pod hodowlę. Jeśliby nie hodował, to musiałby więcej uprawić, a do uprawy konieczna jest jeszcze większy obszar gruntu niż pod hodowlę.
>Dalej twierdzisz, że hodowla jest lepsza z punktu widzenia dzikich zwierząt?
Hodowla jest konieczna z punktu widzenia człowieka, gdyż jest nas na Ziemi za dużo, żeby wyżywić się z łowiectwa, a weganizm nie wchodzi w grę, gdyż pełnowartościowe białko zwierzęce jest konieczne do rozwoju chociażby na etapie szybkiego wzrostu w okresie dzieciństwa i dojrzewania. A poza tym ewolucyjnie jesteśmy przystosowani do wszystkożerności.
Nie jestem za zakazem polowań, tylko za racjonalizacja gospodarki łowieckiej, a że wiem jakie patologie ją trawią, to też o nich piszę!
|
|
| | | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Sytuacje takie już wymieniłem. Co zaś się tyczy kaczki, to równie dobra jest hodowlana.Nie widzę żadnego etycznego powodu dla którego mam preferować hodowlaną nad dziką. Pozostaje mi więc kryterium smakowe. Lubię dziczyznę oraz mięso zwierząt hodowlanych, więc jem oba rodzaje. > Zmniejszanie popytu w ten sposób jest zbyt nikłe, żeby spowodować jakąkolwiek reakcję ze strony podaży.Ale dlaczego miałoby mi zależeć na powodowaniu reakcji podażowej? Nie mam w tym interesu. > zbyt drobnego śrutu, nadmierny lub zbyt niski odstrzał). Patologii w łowiectwie u nas w kraju jest bardzo dużo. ZnamNie znam się na tym, bo byłem jedynie w nagonce ale z opisywanymi sytuacjami się nie spotkałem. > Nie napisałem, że nie należy szczepić i nie piszę o żadnych stratach wśród ludzi! Napisałem też co należalo zrobić! Czytaj dokładnie!Napisałeś, że zamiast zrzucać szczepionki trzeba zmniejszyć populację lisów. Zatem sugerujesz niezrzucanie szczepionek i w tym czasie zanim osiągniesz zmniejszenie populacji lisów pewna ilość osób zachoruje i umrze. Pytam ponownie o wysokość akceptowalnych strat w ludziach?> >W ewolucji wygrywa ten, kto się szybciej rozmnaża. Zakładanie że coś nastąpi gdyby nie podstawowy mechanizm ewolucji, to tak samo jak zakładanie jakiegoś rezultatu gdyby np. grawitacja nie istniała. Bzdura.> Co to za ewolucyjny mechanizm wymuszony przez człowieka brak chorób, wrogów, skutecznej regulacji i idealne warunki do rozmnażania...?Nie spotkałem gatunku, który w dłuższym okresie nie ma chorób i naturalnych wrogów. Możesz powiedzieć o jaki gatunek chodzi? > Zwierzęta hodowlane są jak sama nazwa mówi przeznaczone do zapewnienia człowiekowi korzyści (najczęściej mięsa).Wierzysz w przeznaczenie? Zatem przeznaczenie danej istoty żywej definiuje Twoje poczucie obrony jej życia? > naturalnych regulatorów, a jeśli wykorzystuje ich mięso dla wyżywienia tym lepiej, bo się nie marnuje. Gdy zaś ten sam łowczy poluje dla kaprysu posiadania futra z tygrysa czy poroża oryksa, wtedy zabijając bezsensownie rzadkie gatunki staje się kłusownikiem, działa nagannie, wręcz zbrodniczo.Czy zbrodniczymi kłusownikami jest też potomstwo drapieżnika jeżeli zabija dla zabawy i treningu umiejętności zdobywania pożywienia? > Jaką konkurencję dla zwierząt hodowlanych stanowią słonka, kuna leśna, zając czy kaczka krzyżówka???Taką że potrzebują terytorium. Tego samego, które zabrał im człowiek dla swoich upraw. > Tak czy inaczej człowiek musi posiadać część gruntów, jak nie pod uprawę to pod hodowlę.Ale zwierzęta cierpią. Jest ich mniej i mają trudniej. Czy obrońcy zwierząt nie powinni zaniechać rozmnażania i w ten sposób nie płodząc mięsożernego i roślinożernego potomstwa oddać naturze część terenu? > Jeśliby nie hodował, to musiałby więcej uprawić, a do uprawy konieczna jest jeszcze większy obszar gruntu niż pod hodowlę.Nie rozumiem. Ile hektarów wyżywi jednego człowieka w przypadku uprawy, a ile w przypadku hodowli? > Hodowla jest konieczna z punktu widzenia człowieka, gdyż jest nas na Ziemi za dużo, żeby wyżywić się z łowiectwa, aSugeruję więc, żeby ci którzy uważają że jest ich za dużo nie poprzestali tylko na weganizmie ale dokonali sterylizacji i się nie rozmnażali. Bardziej poświęceni sprawie mogą oddać się na przeszczepy lub inny szczytny cel.  > Nie jestem za zakazem polowań, tylko za racjonalizacja gospodarki łowieckiej, a że wiem jakie patologie ją trawią, to teżZapisz się do koła łowieckiego i zmieniaj system.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Olek Mularski (3178 punktów) |
>Napisałeś, że zamiast zrzucać szczepionki trzeba zmniejszyć populację lisów. Zatem sugerujesz niezrzucanie szczepionek i w tym czasie zanim osiągniesz zmniejszenie populacji lisów pewna ilość osób zachoruje i umrze. Pytam ponownie o wysokość akceptowalnych strat w ludziach?
Po pierwsze nie napisałem, żeby nie szczepić (czytaj dokładnie i ze zrozumieniem, a nie wyrywasz fragmenty do przecinka i się ich czepiasz!), tylko, że zanim powstał w ogóle program szczepień należało znacząco zwiększyć odstrzał lisów i po wdrożeniu programu zrezygnować z odstrzału zająca na kilka lat (lub przynajmniej znacząco go ograniczyć). Jakie straty w ludziach? O co w ogóle chodzi??? Wścieklizna u ludzi to choroba bardzo rzadka, gdyż bezpośredni kontakt z dzikim zwierzęciem należy do rzadkości (a chorym to już zupełnie). Chore lisy rzadko stanowią zagrożenie dla dorosłych ludzi, bo po zachorowaniu bardzo krótko pozostają na tyle sprawne aby "skutecznie" zaatakować (zwykle maksymalnie do tygodnia od pojawienia się objawów). Poważnym zagrożeniem są natomiast psy mające kontakt z wirusem wścieklizny właśnie przez lisy, lub częściej poprzez gryzonie (u których choroba przebiega bezobjawowo). Obecnie istnieje ustawowy obowiązek szczepienia psów (nie ma obowiązku szczepienia kotów, gdyż ze względu na bardzo rzadkie występowanie u nich fazy napadów szału i szybkie przejście w postać porażenną raczej nie są niebezpieczne), także największe zagrożenie zostało wyeliminowane. Zapomniałeś jeszcze o jednym- już od kilkudziesięciu lat stosuje się poekspozycyjne szczepienia przeciwko wściekliźnie u ludzi.
>>Co to za ewolucyjny mechanizm wymuszony przez człowieka brak chorób, wrogów, skutecznej regulacji i idealne warunki do rozmnażania...? >Nie spotkałem gatunku, który w dłuższym okresie nie ma chorób i naturalnych wrogów. Możesz powiedzieć o jaki gatunek chodzi?
Oczywiście o lisa we współczesnej naszej gospodarce łowieckiej.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >(...)pocisk typu breneka kalibru 12 (18,6 mm) to ponad 4000 kJ energii, kula do sztucera w zależności od kalibru od 2500 do 6000 kJ Wagomiaru 12. Rozmiar pocisków broni gładkolufowej (loftki, breneka) podaje się w wagomiarze. Wagomiar to nie kaliber.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | |  | | Olek Mularski (3178 punktów) | > >(...)pocisk typu breneka kalibru 12 (18,6 mm) to ponad 4000 kJ energii, kula do sztucera w zależności od kalibru od 2500 do 6000 kJ> Wagomiaru 12. Rozmiar pocisków broni gładkolufowej (loftki, breneka) podaje się w wagomiarze. Wagomiar to nie kaliber.Oczywiście że wagomiar a nie kaliber. Dzięki za poprawkę!
|
|
| | |  | 4 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > Czy zabijanie zwierząt na karmę dla niego też jest złe?Według co bardziej zaangażowanych wegan - owszem jest. Stąd coraz bardziej kwitnący rynek wegańskich karm dla psów i kotów ( sic!). Całkowicie nieodpowiedzialne, moim zdaniem. Po kiego diabła brać odpowiedzialność za pupila, skoro jego naturalna dieta stoi w sprzeczności z przekonaniami? www.vegancats.com/Sprzeczna z naturą abominacja i nieodpowiedzialne traktowanie potrzeb zwierząt.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | 1 na 1 | sawra (286 punktów) | > A zwierzęta to już mogą zabijać inne zwierzęta?<Nieuczciwy argument, bo zazwyczaj nie jadamy tygrysów, wilków, krokodyli czy innych drapieżników, tylko łagodnych roślinożerców, które z polowaniem ani okrutnymi zabawami, nie mają nic wspólnego. > Czy powinienem walczyć z naturą mojego kota?<Gdyby był w stanie rozumieć co się do niego mówi, mógłbyś spróbować, czemu nie? Niestety, na to nie ma żadnych szans, więc lepiej dać sobie spokój i skupić się na równych sobie. Teoretycznie równych, bo iluż sprawnych umysłowo ludzi wierzy w zmartwychwstania, chodzenie po wodzie albo że jak się swojej babie czy dzieciakowi nie przyłoży, to nic z nich dobrego nie będzie? A ty się kota czepiasz?  Zresztą one nie są aż tak bezwzględnie okrutne, jak się powszechnie sądzi. www.facebook.com/photo.php?v=1381332268753864> Czy zabijanie zwierząt na karmę dla niego też jest złe?<Nikt nie zabija specjalnie dla domowych pupili. One jedzą odpady po nas, a jeśli wziąć pod uwagę doniesienia o mięsnych przetworach bez odrobiny mięsa, to podejrzewam że z psią i kocią karmą nie jest lepiej. Mam w domu jedną znajdę i jednego rekonwalescenta, którego zwyczajnie zajumałam, bo jako czteromiesięczne szczenię siedział przykuty krowim łańcuchem do szopy, na pustym polu, gdzie żreć i pić dostawał 2 razy w tygodniu i jeszcze parę kopów od dzieci właściciela. Jednego i drugiego, mogłam zostawić na pewną śmierć w mękach, ale tego nie zrobiłam. Mięsa, ani niczego co pochodzi od ssaków nie jadam, sporadycznie jakieś drobne rybki czy jajka z wiochy - to wszystko. Ja sobie mogę na to pozwolić, to mój wybór ale psom przecież nie odejmę od pyska, tak więc czy mi się to podoba czy nie, kupuję konserwy i chodzę do rzeźnika po kości. To nie jest moja ani moich psów wina, że hodowla i ubój zwierząt rzeźnych wyglądają tak jak wyglądają. Czy to, że moje sumienie nie pozwala mi na bycie częścią tego zbrodniczego procederu, a z drugiej strony nie sposób odciąć się odeń całkowicie, w jakiś sposób deprecjonuje moje starania, odbiera im sens? Pozdrawiam.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > Dlatego też nie lubię myśliwych, bo zabijają po prostu dla sportu
No jedni lubią mięso na talerzu, inni lubią polować
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Fafciu (953 punktów) | >> Dlatego też nie lubię myśliwych, bo zabijają po prostu dla sportu >No jedni lubią mięso na talerzu, inni lubią polować
No i co? Jem, żeby przeżyć. Mogę oczywiście przeżyć bez mięsa, ale je za bardzo lubię. Nie chciałbym, żeby trzeba było zabijać zwierzęta, ale dopóki nie upowszechni się mięso z probówki, nic na to nie poradzę. Niestety, nie jestem typem ascety. Bo w ogóle widzę jakiś taki pierwiastek religijny w wegetarianizmie/weganizmie- zdają się wychodzić z założenia, że skoro zabicie człowieka zawsze jest złe (co też jest samo w sobie dogmatem), to zabicie zwierzęcia też jest zawsze złe. Nie, że zależy to od sytuacji, tylko po prostu- jest święta zasada i nie można jej łamać. Ja nie miałbym żalu, jakby ktoś zastrzelił takiego Breivika (zwłaszcza, jeśli na Utoyi zginął jego krewny czy przyjaciel)- choć jestem przeciwny karze śmierci. Za to uważam tego samego Breivika za śmiecia. Tak jak nie mam pretensji do rzeźnika, który jako przedstawiciel gatunku wszystkożernego zabija wyhodowane w tym celu zwierzęta dla pożywienia, ani też do myśliwego, który odstrzeliwuje zwierzęta bo trzeba sztucznie regulować populację- za to do tych myśliwych, którzy zabijają akurat najpiękniejsze okazy, by sobie powiesić trofeum na ścianie, żywię po prostu pogardę.
Zresztą ci, którzy myślą, że przejście na wegetarianizm/weganizm coś zmienia w kwestii traktowania zwierząt, są dla mnie zabawni. To jest zwykły wybór dietetyczny.
Socjalne zasady chrześcijaństwa głoszą pokorę, wzgardę dla samego siebie, uniżoność, poufałość, ustępliwość - słowem, wszystkie porywy, cechujące kanalię.- Karol Marks
|
|
| | | | |  | 8 na 8 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Bo w ogóle widzę jakiś taki pierwiastek religijny w wegetarianizmie/weganizmie- zdają się wychodzić z założenia, że skoro zabicie człowieka zawsze jest złe (co też jest samo w sobie dogmatem), to zabicie zwierzęcia też jest zawsze złe.
Opowiem trzy krótkie historyjki:
Opowieść nawiedzonego katolika:
Moralność katolicka jest jedyną słuszną moralnością! (przewaga moralna) Media - z żydowskiego podpuszczenia (teoria spiskowa) - szerzą gejostwo i eutanazję, żeby ją pogrzebać ośmieszając nasz bastion tradycji, który musi przed tym chronić ludzkość! (syndrom oblężonej twierdzy). Inaczej wszyscy pójdą do piekła! (apokaliptyczna alternatywa)
Opowieść eko-świrka:
Ochrona planety jest najwyższym priorytetem - my przejrzeliśmy na oczy i o nią dbamy! (przewaga moralna) Wielkie koncerny w pogoni za zyskiem trują nas GMO (teoria spiskowa) i tylko my dostrzegamy ich machlojki, więc main-streamowe media próbują nas wyciszyć! (syndrom oblężonej twierdzy) Inaczej wszyscy dostaniemy raka i umrzemy w męczarniach! (apokaliptyczna alternatywa)
Opowieść wegetarianina-neofity:
My nie zabijamy zwierząt dla jedzenia! (przewaga moralna) Tylko my, w całym społeczeństwie dostrzegamy krwawe oblicze przemysłu spożywczego, który opłaca main-streamowe media do milczenia o wegetarianiźmie! (teoria spiskowa) (syndrom oblężonej twierdzy) Jeśli nie przestaniemy jeść mięsa, umrzemy z otyłości/zniszczymy farmami przyrodę/zużyjemy całe zapasy wody pitnej! (apokaliptyczna alternatywa)
Widać podobieństwa? Byćmoże stąd skojarzenie z religią. Tumaniactwo, to tumaniactwo - nieistotne, czy podparte religijną, technokratyczną, pacyfistyczną, czy wegańską ideologią. I jako takie należy je piętnować i wydrwiwać.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Opowiem trzy krótkie historyjki:
Świetne ujęcie tematu. Trzy religie. Same cechy wspólne.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Tak ten nieszczęsny świat już działa: za każdą grupką "pożytecznych idiotów" stoi jakaś szara eminencja. Za religiantami - pasożytniczy kler, za zwolennikami nalotów dronów w Pakistanie - przemysł lotniczy, za przeciwnikami nalotów dronów - przemysł produkujący pojazdy wojskowe typu MRAP. Przeciwnikami elektrowni atomowych zawiaduje zapewne ktoś z udziałami w zysku na rynku wiatraków. Za hippisami stał Związek Radziecki i państwa satelickie: policjant RFN, który okrutnie zastrzelił Benno Ohnesorg - co rozpętało pacyfistyczne protesty w Europie - okazał się agentem Stasi. Przeciwników gazu łupkowego organizują zapewne operatorzy konwencjonalnych gazociągów. Histeria anty-GMO leży w interesie producentów "zdrowej żywności". Green Peace zaś, to taka prostytutka, którą podrzucają sobie niczym zgniłe jajo wszyscy: jak Shell pozwoli zatankować ten śmieszny kuterek, to oprotestowują BP, jak BP pozwoli - to odwalają szopkę pod instalacjami Exxon Mobil.
Czemu więc za pro-wege nie miałaby stać jakaś grupa interesu, n.p. producenci suplementów diety?
Cała sztuka polega na tym, żeby się w tej gierce idealistycznych pozorów zorientować na tyle, coby jeszcze dla siebie coś ugrać na dobrych warunkach. A ideologiczne zaangażowanie pozostawić ir-racjonalistom.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Świetne ujęcie tematu. >Trzy religie. Same cechy wspólne.
Aha, brakuje tylko opowieści abolicjonisty, feministki i jakiegoś homopropagandysty.
|
|
| | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | >Opowieść wegetarianina-neofity:My nie zabijamy zwierząt dla jedzenia! (przewaga moralna) Tylko my, w całym społeczeństwie dostrzegamy krwawe oblicze przemysłu spożywczego, który opłaca main-streamowe media do milczenia o wegetarianiźmie! (teoria spiskowa) (syndrom oblężonej twierdzy) Jeśli nie przestaniemy jeść mięsa, umrzemy z otyłości/zniszczymy farmami przyrodę/zużyjemy całe zapasy wody pitnej! (apokaliptyczna alternatywa)
Jest inna opowieść:
Nie jem mięsa, bo nie chcę sprawiać cierpienia innym czującym istotom. Staram się nie oceniać ludzi jedzących mięso, co nie znaczy że uważam że postępują dobrze.
Krwawe oblicze przemysłu produkującego mięso i jego skala są oczywiste - może je dostrzec każdy, kto rozumie skąd się bieże mięso. Jednak uświadomienie sobie tego nie jest przyjemne i rodzi dysonans poznawczy. Próba poradzenia sobie z tym dysonansem rodzi często paskudną obłudę.
Ludzie egoistycznie i zupełnie nieracjonalnie eksploatują tę planetę, mimo że zniszczenie środowiska naturalnego to koniec także homo sapiens.
Jeśli idzie o otyłość, to jest ona przyczyną wielu poważnych chorób.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
> Krwawe oblicze przemysłu produkującego mięso i jego skala są oczywiste - może je dostrzec każdy, kto rozumie skąd się bieże mięso.Nieważne skąd bieży, ważne dokąd! (bieży a nie bieże) Tylko że kiedy mięso bieży to albo żywe, albo nieświeże, zawsze niejadalne. Traktuj to jako żart. Kandyduję do tytułu złośliwca roku
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | > >Krwawe oblicze przemysłu produkującego mięso i jego skala są oczywiste - może je dostrzec każdy, kto rozumie skąd się bieże mięso.> Nieważne skąd bieży, ważne dokąd! (bieży a nie bieże)> Tylko że kiedy mięso bieży to albo żywe, albo nieświeże, zawsze niejadalne.> Traktuj to jako żart. Kandyduję do tytułu złośliwca roku  Spoko, złośliwość jak najbardziej uzasadniona. Ale na tytuł złośliwca roku będziesz musiał jeszcze zapracować - jest duża konkurencja na forum.
|
|
| | | | | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Nie jem mięsa, bo nie chcę sprawiać cierpienia innym czującym istotom.
Pana wola, Pana wybór, Pana prawo.
>Jednak uświadomienie sobie tego nie jest przyjemne i rodzi dysonans poznawczy. Próba poradzenia sobie z tym dysonansem rodzi często paskudną obłudę.
Zastanawiam się czasem, czy aktywiści pro-vege czytają jeden i ten sam biuletyn propagandowy, ewentualnie - czy uczęszczają na jedno i to samo szkolenie. Po raz pierwszy natknąłem się na to wyrażenie ("dysonans poznawczy") mniej-więcej rok temu na jakimś anglojęzycznym pro-wegetariańskim portalu. Od tamtego czasu wypływa w prawie każdej debacie na ten temat.
Nie wiem, ja żadnego dysonansu nie widzę: krówka jest ładna, krówka jest miła, krówka ma słodki nosek. Co nie zmienia faktu, że nad stekiem łezki nie uronię, radzę sobie z konceptem śmierci - zwierzęcej, ludzkiej, własnej - odkąd w dzieciństwie zacząłem obserwować co się takiego roi w trawie. Te małe, chitynowe dranie, które z takim zapałem odgryzają sobie nawzajem głowy potrafią bardzo wiele nauczyć o ekonomii i skuteczności działania oraz celowości w przyrodzie.
>Ludzie egoistycznie i zupełnie nieracjonalnie eksploatują tę planetę, mimo że zniszczenie środowiska naturalnego to koniec także homo sapiens.
Nie popieram gospodarki rabunkowej. Niemniej jednak gardzę epatowaniem "eko-świadomością" w celu brylowania moralną wyższością. To taki sam przyczynek do dulszczyzny, jak ugruntowana religijnie świętoszkowatość. Arogancja - zwłaszcza taka podparta mesjanizmem i poczuciem wyższości moralnej - jest zwyczajnie antypatyczna.
>Jeśli idzie o otyłość, to jest ona przyczyną wielu poważnych chorób.
Zgadza się ale:
a) Nie każdy jedzący mięso jest otyły (zdaje się, iż się powtarzam); b) Będąc nawet weganinem można być otyłym - rynek wegańskich słodyczy istnieje i ma się dobrze.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | | |  | | bohandas (842 punktów) | >Zastanawiam się czasem, czy aktywiści pro-vege czytają jeden i ten sam biuletyn propagandowy, ewentualnie - czy uczęszczają na jedno i to samo szkolenie. Po raz pierwszy natknąłem się na to wyrażenie ("dysonans poznawczy") mniej-więcej rok temu na jakimś anglojęzycznym pro-wegetariańskim portalu. Od tamtego czasu wypływa w prawie każdej debacie na ten temat. >Nie wiem, ja żadnego dysonansu nie widzę: krówka jest ładna, krówka jest miła, krówka ma słodki nosek. Co nie zmienia faktu, że nad stekiem łezki nie uronię, radzę sobie z konceptem śmierci - zwierzęcej, ludzkiej, własnej - odkąd w dzieciństwie zacząłem obserwować co się takiego roi w trawie. Te małe, chitynowe dranie, które z takim zapałem odgryzają sobie nawzajem głowy potrafią bardzo wiele nauczyć o ekonomii i skuteczności działania oraz celowości w przyrodzie.
Może mi Pan wierzyć, że nie każdy wegetarianin z pojęciem "dysonansu poznawczego" spotkał się na tym samym szkoleniu. Chadzamy na różne szkolenia i kursy - zawsze jednak słuchamy uważnie, co mówi nasz guru, robimy notatki "słowo w słowo" i potem ruszamy w internet i to przepisujemy wszędzie gdzie się da.
A jeśli idzie o dysonans poznawczy, to polega on tutaj na świadomości, która jest udziałem większości ludzi, mianowicie że czerpanie przyjemności i korzyści z czyjejś smierci i cierpienia nie jest dobre (etyczne). Z drugiej strony większość ludzi myśli o sobie dobrze - uważa się za dobrych.
Ludzie pozbywają się tego dysonansu na różne sposoby, zależnie od światopoglądu, zazwyczaj szukając usprawiedliwień. Niektórzy teiści mówią, że to sam Bóg dał im zwierzęta, żeby z nich korzystali, więc nic złego w ich zabijaniu być nie może. Ateiści czasem twierdzą, że w naturze to normalne, że jedne zwierzęta zabijają inne, więc w czym problem? Jeszcze inni ludzie przestają dostrzegać różnicę między marchewką a krową.
Dysonansu natomiast nie ma człowiek, który uważa, że czerpanie przyjmności z czyjegoś cierpienia i śmierci nie jest złe.
>Nie popieram gospodarki rabunkowej. Niemniej jednak gardzę epatowaniem "eko-świadomością" w celu brylowania moralną wyższością. To taki sam przyczynek do dulszczyzny, jak ugruntowana religijnie świętoszkowatość. Arogancja - zwłaszcza taka podparta mesjanizmem i poczuciem wyższości moralnej - jest zwyczajnie antypatyczna.
Przypisuje Pan jakieś negatywne uczucia ludziom, których Pan zwyczajnie nie zna. Przeczytał Pan jakąś wypowiedź gdzieś na forum i już wie co komu w duszy gra. Przecież to nie ma sensu.
|
|
| | | | | | | | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Chadzamy na różne szkolenia i kursy - zawsze jednak słuchamy uważnie, co mówi nasz guru, robimy notatki "słowo w słowo" i potem ruszamy w internet i to przepisujemy wszędzie gdzie się da.
Czasem faktycznie można odnieść takie wrażenie. W moim odczuciu powtarzanie chwytliwych fraz to jedynie symptom braku bardziej wyrazistych argumentów. Taka trochę - pun (not) intended - mowa-trawa.
>A jeśli idzie o dysonans poznawczy, to polega on tutaj na świadomości, która jest udziałem większości ludzi, mianowicie że czerpanie przyjemności i korzyści z czyjejś smierci i cierpienia nie jest dobre (etyczne).
To dość ciekawe, bo jednak większość ludzi przyjmuje spadek. A jest to ni mniej - ni więcej a korzyść ze śmierci, w dodatku człowieka i to najczęsciej bliskiego.
>Z drugiej strony większość ludzi myśli o sobie dobrze - uważa się za dobrych.
Byćmoże wynika to z faktu, iż nigdy nie stanęli przed ekstremalną sytuacją, która uwypukliłaby ich oportunistyczną naturę?
>Ateiści czasem twierdzą, że w naturze to normalne, że jedne zwierzęta zabijają inne (...)
A jest inaczej?
>Jeszcze inni ludzie przestają dostrzegać różnicę między marchewką a krową.
W kategoriach genezy i przeznaczenia różnic brak.
>Przypisuje Pan jakieś negatywne uczucia ludziom, których Pan zwyczajnie nie zna. Przeczytał Pan jakąś wypowiedź gdzieś na forum i już wie co komu w duszy gra. Przecież to nie ma sensu.
Odniósł się Pan do mojej "opowieści" zaczynając swoją wypowiedź od pierwszej osoby liczby pojedynczej. W związku z tym uważam za usprawiedliwione przyjąć założenie, iż przedstawił Pan swoje stanowisko.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | 2 na 2 | Hikaru (61 punktów) | >A zwierzęta to już mogą zabijać inne zwierzęta?
Możesz wszystko, nawet zabijać innych ludzi - wystarczy że pójdziesz do odpowiedniego wojska na odpowiednią wojnę.
A to co chcesz to już twój wybór.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Możesz wszystko, nawet zabijać innych ludzi - wystarczy że pójdziesz do odpowiedniego wojska na odpowiednią wojnę.
I znów rozbijamy się o przyrównanie zabijania zwierząt do zabijania ludzi. W dodatku z nieładną, zawoalowaną sugestią, że ktoś zabijający zwierzęta będzie miał tendencję do podnoszenia ręki na ludzi.
Ani to rzeczowe ani kulturalne.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | |  | | Hikaru (61 punktów) | > >Możesz wszystko, nawet zabijać innych ludzi - wystarczy że pójdziesz do odpowiedniego wojska na odpowiednią wojnę.> I znów rozbijamy się o przyrównanie zabijania zwierząt do zabijania ludzi. W dodatku z nieładną, zawoalowaną sugestią, że ktoś zabijający zwierzęta będzie miał tendencję do podnoszenia ręki na ludzi.Niepotrzebnie doszukujesz się zawoalowanych sugestii. Moja wypowiedź odnosi się do tego, że w swoim rozumowaniu popełniasz błąd polegający na rozumieniu słowa "móc" na dwa sposoby - raz jako "może fizycznie" a drugi raz jako "ma prawo moralne". Fizycznie możesz, oczywiście, zabijać także ludzi. Nie ma tu żadnej sugestii, że to zamierzasz zrobić. Moralnie natomiast co możesz a co nie, a raczej należałoby napisać co powinieneś a co nie, nie da się wywnioskować z rzeczywistości ani z tego, jak jest. To jest wybór etyczny. Tak więc to czy kto będzie zabijał inne zwierzęta czy nie, to jest jakby nie patrzeć kota wybór etyczny.  Ale to czy ty mu będziesz w tym pomagał, czy nie - to już twój.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Tak więc to czy kot będzie zabijał inne zwierzęta czy nie, to jest jakby nie patrzeć kota wybór etyczny. > Ale to czy ty mu będziesz w tym pomagał, czy nie - to już twój.
Kot - jako zwierzę, czyli istota, której świadomość nie obejmuje definicji własnego jestestwa (m.in. koty nie rozpoznają się w lustrze) ani nie pozwala na długofalowe przewidywanie konsekwencji swoich czynów jest istotą amoralną. Tutaj zwracam uwagę na rozróżnienie niemoralny-amoralny. Dalej skutkuje to tym, iż kot nie podejmuje wyborów etycznych.
Nie rozumiem tutaj zwrotu retorycznego "pomaganie" - w kontekście "pomaganie kotu zabijać". Jeśli rozumieć to jako podsuwanie kotu uwiązanych ptaszków, by mógł sobie je spokojnie wybebeszyć to fakt, jest to okrucieństwo wobec zwierząt, czyn niemoralny. Jeśli zaś kota się wypuszcza a ten upoluje sikorkę - jest to po prostu przyroda w działaniu, zdarzenie amoralne.
Jeżeli zaś pod zwrotem "pomagać kotu zabijać" rozumieć zabijanie zwierząt na karmę, to jest to błąd merytoryczny. Żadne zwierzęta nie są celowo zabijane na karmę: ze zwierząt hodowlanych przetwarzane są resztki i odpadki, z ryb do produkcji karmy używa się przypadkowego połowu, który nie nadaje się do spożycia przez ludzi.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >koty nie rozpoznają się w lustrze Prawda. Nie mają świadomości, że one to one. Widzą obraz i są zdania, że to inne zwierzę. Próbują walczyć z odbiciem (miałam takiego bojowego kocura) lub wejść za lustro w poszukiwaniu "tego drugiego". Wypraktykowane na własnych i znajomych kotach.
|
|
| | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>Czy powinienem walczyć z naturą mojego kota?
hej, Zastanów się raczej nad swoją "naturą" ! makuś
|
|
| |  | 9 na 9 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Słabym argumentem jest zabijanie innych świadomych żywych istot chociaż jest inna możliwość zaspokojenia czegoś takiego jak jedzenie. Potwierdza to rosnąca społeczność wegan i wegetarian na świecie. Dlaczego uważasz, że trzymanie się zasad moralnych jest słabym argumentem?
Zauważ że zasady moralne mięsożerców i wegetarian są zupełnie odmienne. Czy mógłbyś coś więcej powiedzieć o moralności tygrysów?
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Zauważ że zasady moralne mięsożerców i wegetarian są zupełnie odmienne. Czy mógłbyś coś więcej powiedzieć o moralności tygrysów?
No ale co to za argument? Orangutany często gwałcą a szympansy regularnie mordują inne szympansy. Z zachowań zwierząt chcesz wyciągać zasady moralne dla ludzi?
|
|
| | | |  | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Zauważ że zasady moralne mięsożerców i wegetarian są zupełnie odmienne. Czy mógłbyś coś więcej powiedzieć o moralności tygrysów? >No ale co to za argument? Orangutany często gwałcą a szympansy regularnie mordują inne szympansy. Z zachowań zwierząt chcesz wyciągać zasady moralne dla ludzi?
Ludzie też są zwierzętami. Jesteśmy z nimi spokrewnieni. Wraz z naszymi ciałami ewolucji podlegały również zasady społeczne i etyczne.
Przykłady zachowań orangutanów i szympansów, które bez głębszego przemyślenia podałeś występują także u ludzi i potwierdzają mój argument.
|
|
| | | | |  | | Hikaru (61 punktów) | >>>Zauważ że zasady moralne mięsożerców i wegetarian są zupełnie odmienne. Czy mógłbyś coś więcej powiedzieć o moralności tygrysów? >>No ale co to za argument? Orangutany często gwałcą a szympansy regularnie mordują inne szympansy. Z zachowań zwierząt chcesz wyciągać zasady moralne dla ludzi? >Ludzie też są zwierzętami. Jesteśmy z nimi spokrewnieni. Wraz z naszymi ciałami ewolucji podlegały również zasady społeczne i etyczne. >Przykłady zachowań orangutanów i szympansów, które bez głębszego przemyślenia podałeś występują także u ludzi i potwierdzają mój argument.
Jaki argument? Z tego jak postępują inne zwierzęta nie można wyciągać wniosków etycznych - to nielogiczne.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Jaki argument? Z tego jak postępują inne zwierzęta nie można wyciągać wniosków etycznych - to nielogiczne.
Prześledź ewolucję etyki przez ostatnie kilka milionów lat. Tak, wiele zwierząt ma zasady etyczne. Wyjaśnij dlaczego nie można wyciągać takich wniosków, jeżeli wiemy że podstawowe zasady zachowań społecznych ludzi i pozostałych zwierząt są identyczne.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Hikaru (61 punktów) | >Wyjaśnij dlaczego nie można wyciągać takich wniosków, jeżeli wiemy że podstawowe zasady zachowań społecznych ludzi i pozostałych zwierząt są identyczne.
Ponieważ żaden skończony zbiór faktów nie mówi o tym, jak powinno być. Możemy stwierdzić tylko tyle, że np. "ludzie kradną", "trawa jest zielona", "Afryka jest biedna", "ludzie jedzą zwierzęta". Nie ma żadnego logicznego przejścia do tego, jak być powinno. Sądy moralne to sądy jacy ludzie powinni być lub powinni się zachowywać, i jako takie nie wynikają z rzeczywistości.
Jaśniej to jest być może wytłumaczone w "Traktacie o naturze ludzkiej" D. Hume'a.
Ty ciągle tylko piszesz jak jest. Nie sprzeczam się z faktami. Ale pisanie, że w jakiś sposób wynika z tego etyka nie ma logicznego uzasadnienia.
Tak, ludzie są zwierzętami także mięsożernymi i tak jak inne zwierzęta mięsożerne mają etykę mięsożerców. Niemniej jednak niektóre społeczności byly kanibalami i mieli etykę kanibali. W innych społecznościach odżywiają się wegetariańsko i mają etykę wegetarian.
Teraz proszę o logiczne wywnioskowanie, jacy ludzie powinni być i jaką etyką powinni się kierować.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Teraz proszę o logiczne wywnioskowanie, jacy ludzie powinni być i jaką etyką powinni się kierować.
Moim zdaniem powinni być moimi poddanymi i kierować się taką etyką, jako ja - władca im nakażę. A Twoim zdaniem co powinni?
|
|
| | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Przykłady zachowań orangutanów i szympansów, które bez głębszego przemyślenia podałeś występują także u ludzi i potwierdzają mój argument.
Pozwól, że zapytam wprost, bo chyba sam nie ogarniasz implikacji własnych tez:
-gwałcenie ludzi jest ok, bo zwierzęta też się gwałcą -zabijanie ludzi jest ok, bo zwierzęta też się zabijają
W sumie spójne z:
-jedzenie zwierząt jest ok, bo zwierzęta też jedzą inne zwierzęta
...tak?
|
|
| | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | > Czy mógłbyś coś więcej powiedzieć o moralności tygrysów?
hej, Ty jesteś tygrysem ?
Powiedz mi coś o twojej moralności ! makuś >
|
|
|  | -1 na 1 | Willmaster (423 punktów) | Jesteś zwykłym teistycznym irracjonalistą, lub co gorzej "racjonalnym" ateistą, gorzej, bo niszczysz wszystko co racjonalizm zbudował.
|
|
| |  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Jesteś zwykłym teistycznym irracjonalistą, lub co gorzej "racjonalnym" ateistą, gorzej, bo niszczysz wszystko co racjonalizm zbudował. >
Niech stracę, że będę kontynuował zabawę : dlaczego ?
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
|  | | bohandas (842 punktów) | >A mięso i inne rzeczy, które dostajemy ze zwierząt? Zgodzę się, że zabijanie zwierząt bez powodu jest zwyczajnie niepotrzebne, ale nie zabijanie ich w ogóle z powodów moralnych jest słabym argumentem.
Ależ my nic od zwierząt nie dostajemy - my to zwyczajnie zabieramy, choć to nie nasze.
Są ludzie, którzy uważają że zabijanie i zadawanie cierpienia "czyjącym istotom" jest złe (nieetyczne, niemoralne). Nie robią sztucznego rozgraniczenia na ludzi i inne zwierzęta.
|
|
| |  | MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Ależ my nic od zwierząt nie dostajemy - my to zwyczajnie zabieramy, choć to nie nasze. >Są ludzie, którzy uważają że zabijanie i zadawanie cierpienia "czyjącym istotom" jest złe (nieetyczne, niemoralne). Nie robią sztucznego rozgraniczenia na ludzi i inne zwierzęta. >
Ale ja się z tymi ludźmi nie zgadzam. Tu o poziom świadomości (na przykład samoświadomość) się rozchodzi. Jeśli będziemy stosować zasadę niezadawania cierpień wszystkiemu, co czuję, to jestem prawdziwym sadystą dla mojego termometru.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
9 na 9 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >hej, >Z tekstu zamieszczonego w tym numerze Polityki dowiadujemy się , że chore , cierpiące zwierzęta nie >są usypiane ze względu na irracjonalny strach przed posądzeniem o mordowanie zwierząt .
Człowiek bardzo często myli się w swojej empatii do zwierząt. Typowym przykładem jest kastrowanie samic kota, bo one się rzekomo męczą podczas rui, jeżeli nie mają kocura. Dla mnie było to od razu podejrzane, bo ludzie przecież też nie zawsze są z kimś i się męczą podczas swojego okresu godowego, i trwa to czasem kilkadziesiąt lat. Weterynarz rozwiał moje wątpliwości i powiedział że cierpienie kotek to mit i zwykła ludzka niewiedza.
Najpierw należy więc ustalić czym jest cierpienie u zwierząt. Następnie wypadałoby zapytać dlaczego zwierzęta mają mieć większe prawa, niż ludzie dla których eutanazja jest przecież zabroniona.
>Tymczasem tysiące zdrowych zwierząt są codziennie mordowane po to abyśmy na naszych talerzach mieli >smakowite mięsko ...
Nie mordowane, ale zabijane. Jeżeli ktoś nie lubi mięsa, to niech go nie je i nie płaci tym co zabijają zwierzęta. Proste.
>Tysiące osób umierające dlatego , że nie miały pieniędzy na zakup odpowiednich lekarstw to sytuacja >społecznie akceptowalna - natomiast aktywna eutanazja w wypadku osób śmiertelnie chorych i chcących >tego to wielka zbrodnia ...
Potwierdzam. Też się dziwię skąd to zakłamanie.
|
|
 | | bohandas (842 punktów) | >Nie mordowane, ale zabijane. Jeżeli ktoś nie lubi mięsa, to niech go nie je i nie płaci tym co zabijają zwierzęta. Proste.
Słowo mordowane podkreśla tylko fakt, że brak moralnego usprawiedliwienia dla tego procederu - bo ludzie jeść mięsa nie muszą.
Nie zawsze też się robi, co się lubi - ludzie dokonują wyborów także w oparciu o inne czynniki.
|
|
|  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Słowo mordowane podkreśla tylko fakt, że (...)
Fakt, że wprowadza się uparcie i niejako tylnymi drzwiami emocje i antropomorfizację zwierząt.
Z porównywalnym sensem możnaby mówić o kurzych jajkach "aborcje".
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | | bohandas (842 punktów) | >Fakt, że wprowadza się uparcie i niejako tylnymi drzwiami emocje i antropomorfizację zwierząt. >Z porównywalnym sensem możnaby mówić o kurzych jajkach "aborcje".
Człowiek to też zwierzę.
|
|
5 na 9 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Co wy o tym sądzicie?To co ja o tym sądzę jest średnio ważne. Nie jestem tu żadnym znawcą tematu i mogę tylko ze względów etycznych przestać jeść mięso i używać produktów odzwierzęcych. Ja się na tym po prostu nie znam.Natomiast jestem racjonalistą, a racjonaliści "najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy)""Kury śpiewają w klatkach" Rozmowa z prof. dr. hab. ZBIGNIEWEM DOBRZAŃSKIM, kierownikiem Katedry Higieny Środowiska i Dobrostanu Zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym we WrocławiuNowa Trybuna Opolska Nr 173 (26 VII) Przez media przetoczyła się burzliwa fala dyskusji na temat rytualnego uboju bydła, a Sejm ostatecznie go zakazał. Słusznie? - Moim zdaniem niesłusznie. Po pierwsze, ubój rytualny funkcjonuje od kilku tysięcy lat i będzie istniał dalej. Po drugie, prowadzony jest w 22 krajach Europy z wyjątkiem Skandynawii. Dyskusja w mediach odbywała się na zasadzie: jesteś za czy przeciw, tymczasem nikt nie zna szczegółów, nikt tego nie widział. Nasłuchaliśmy się mnóstwa emocjonalnych wypowiedzi samych dyletantów, łącznie z posłami, a efekt będzie taki, że stracimy miliard euro rocznie na eksporcie mięsa. Nie rozumiem, dlaczego głosu nie zabrali naukowcy.
- Zabrali. Na przykład prof. Andrzej Elżanowski nazywa ubój rytualny "niewyobrażalnym barbarzyństwem", podczas którego zwierzęta "skazane są na nieprawdopodobne męczarnie", umierają nawet kilka minut, duszą się i cierpią straszliwy ból poderżniętej szyi. - Profesor jest uznanym autorytetem biologiem, ale na hodowli i uboju zwierząt się nie zna. Natomiast zespół naukowców mojej katedry przeprowadził badania fal mózgowych krów (EEG) przed i podczas uboju rytualnego oraz tradycyjnego. Oprócz tego badaliśmy krew na stężenie hormonów stresowych. We wstępnej fazie badań zbadaliśmy 10 krów i już na tym etapie wyniki były jednoznaczne: w stężeniu hormonów stresowych nie było żadnych różnic przed i po, przy jednym i drugim uboju. Również elektroencefalogramy nie wskazywały różnic przy obu rodzajach uboju.
- To znaczy, że krowie jest wszystko jedno, jak jest zabijana? - To znaczy, że stres, jakiego doświadcza, w obu przypadkach jest taki sam. Powiem więcej - ubój rytualny jest z jej punktu widzenia lepszy od tradycyjnego. Kiedy fachowy rzezak jednym cięciem odcina dopływ krwi do mózgu, następuje niemal jednoczesne oszołomienie i uśmiercenie. Utrata świadomości następuje po około 15 sekundach, a śmierć po 30. Przy tradycyjnym uboju krowa przeżywa dwie fazy umierania. Najpierw radikalem strzela jej się w czaszkę. Człowiek trafi lub nie trafi precyzyjnie: Literatura podaje, że w 5 - 15 proc. przypadków nie dochodzi do ogłuszenia - zwierzę oddycha, reaguje - i dopiero w drugiej fazie następuje podcięcie naczyń szyjnych i wykrwawienie. To może trwać nawet kilka minut, a więc i cierpienie jest większe i dłuższe.
- Obrońcy praw zwierząt twierdzą, że okrucieństwo śmierci przy masowym uboju jest niczym w porównaniu z okrucieństwem życia w przemysłowych fermach. Porównują je do obozów koncentracyjnych. Podobno najbardziej okrutnie traktowany jest drób. - Pod Wrocławiem jest ferma na 200 tysięcy niosek. Byłem tam wielokrotnie. 10 kondygnacji baterii i proszę mi wierzyć, że kury są tam szczęśliwe.
- Też mi szczęście - bez słońca i trawy. - Ależ one od wyklucia nie widziały ani trawy, ani słońca, to dlaczego mają być nieszczęśliwe. Jak prawie codziennie znoszą jajo, to chyba jest to najlepsza ocena środowiska, w jakim żyją. Prawie w dziób dostają świeże powietrze, mają światło o odpowiednim natężeniu, jedzą doskonałe} jakości paszę i piją dobrą wodę. Żyją w małych grupkach (na sztukę przypada 750 cm kw. powierzchni). Kura teraz w klatce ma już wszystko - sztuczną trawę, grzędę, więc jak chce, to sobie siądzie wyżej, tarkę do skracania pazurków. Nawet gniazdo ma za przepierzeniem. Może tam pójść znieść jajo, jakby się wstydziła przy koleżankach. I te kury wesoło gdaczą, wręcz śpiewają, bo są szczęśliwe.
- A po 300 dniach takiej sielanki lądują na taśmie, zawieszone za łapki, główką w dół. I umierają rażone prądem. Brojlery mają jeszcze gorzej, bo żyją kilka tygodni i mają tylko jeden cel - szybko nabrać ciała. Podobno tak szybko go nabierają, że ich stawy tego nie wytrzymują. Wyobrażam sobie cierpienie takiego kurczaka. -Z tymi stawami to są wymysły, a co do rażenia prądem, trwa ono sekundy. Możemy się rozczulać, przypisując kurom i kurczakom ludzkie uczucia, ale zamiast emocji polecam jednak chłodny racjonalizm. Co zrobić z wyeksploatowaną kurą nioską? Wypuścić ją do lasu? A z krową, gdy już dała tyle mleka, ile mogła? Niech sobie idzie na rynek do miasta? Jak święta krowa w Indiach? Nie zapominajmy, że zwierzęta hoduje się dla człowieka. Jesteśmy skazani na produkcję masową. Oczywiście trzeba to robić humanitarnie. Przecież - jak mówił św. Franciszek z Asyżu - to nasi bracia mniejsi. (...)
- Musimy jeść mięso? - Musimy. Twierdzenie, że człowiek może się obyć bez białka zwierzęcego, to kolejny mit. Dietetycy twierdzą, że powinniśmy spożywać 60 procent produktów pochodzenia zwierzęcego i 40 procent pochodzenia roślinnego. Wiem, że są wegetarianie i weganie, ale nie możemy wszyscy przestawić się na "botanikę". Mięso jest niezbędne, bo np. tylko w nim jest obecna witamina B12 i przyswajalne żelazo. Poza tym potrzebujemy tłuszczu, bo musimy mieć energię do pracy. Diety nie zbilansuje się olejem sojowym.Przedruk w Angorze nr 31 (4 VIII 2013) Znam się natomiast na dziennikarstwie i dlatego mam do dziennikarzy mocno ograniczone zaufanie. Większość (nie wszyscy) baje co im się wydaje lub co im kazano.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | 4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Brojlery mają jeszcze gorzej, bo żyją kilka tygodni i mają tylko jeden cel - szybko nabrać ciała. Podobno tak szybko go nabierają, że ich stawy tego nie wytrzymują. Wyobrażam sobie cierpienie takiego kurczaka.-Z tymi stawami to są wymysły
Wymysły? Ten pan kłamie. W takiej sytuacji podważam wiarygodność całego artykułu. Kto się chce przekonać jak się rozwija brojler, niech kupi pisklę i zobaczy jak rośnie. Najlepiej niech kupi też pisklę normalnej kury. Ja tak zrobiłem i widzę co się dzieje. Brojlery to kalekie kury. Pisklęta rosną tak szybko, że czasem nie mają siły chodzić i tylko siedzą lub czołgają się z brzuchem na ziemi. Przy pierwszych upałach lub przestraszeniu padają na zawał.
|
|
|  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | Kupiłem kiedyś trzy dorosłe brojlery i nie miałem z nimi większego problemu. Na początku nie potrafiły się przyzwyczaić do normalnego jedzenia i nie potrafiły niczego same znaleźć, ale po kilku tygodniach zachowywały się zupełnie normalnie. Może brojler brojlerowi nierówny.  Bez rzetelnych, obiektywnych danych ciężko ocenić.
|
|
| |  | | Grey (2102 punktów) | >Może brojler brojlerowi nierówny. Pewnie tak ale nie bez znaczenia jest to, że brojlerom nie daje się normalnego jedzenia.
|
|
 | 2 na 4 | Willmaster (423 punktów) | >>- Musimy jeść mięso?- Musimy. Twierdzenie, że człowiek może się obyć bez białka zwierzęcego, to kolejny mit.
Sam jesteś mit, chcesz mi powiedzieć że wegetarianie to żywe trupy?
Po śmierci jest to co ma być.
|
|
|  | 4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | >Sam jesteś mit, chcesz mi powiedzieć że wegetarianie to żywe trupy?
Niech Pan spróbuje karmić noworodka mlekiem sojowym, zapewniam Pana, że efekty będą interesujące.
|
|
| |  | 3 na 3 | Grey (2102 punktów) | >Niech Pan spróbuje karmić noworodka mlekiem sojowym, zapewniam Pana, że efekty będą interesujące. A próbowałeś kiedyś karmić cielę mlekiem sojowym?
|
|
| | |  | | Selanos (12869 punktów) | >A próbowałeś kiedyś karmić cielę mlekiem sojowym?
Nie. Efekty pewnie będą takie same.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Grey (2102 punktów) | > Efekty pewnie będą takie same. Też tak mi się wydaje. Ale myślałem, że to miał być argument za mięsożernością człowieka.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> >>>- Musimy jeść mięso?> >>> - Musimy. Twierdzenie, że człowiek może się obyć bez białka zwierzęcego, to kolejny mit.> Sam jesteś mit, chcesz mi powiedzieć że wegetarianie to żywe trupy? Czytelnik 'Willmaster' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Polityka nr 31 Jak zwierzę' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,580408#w580439Wielce Szanowny Panie, to forum dla racjonalistów i tu raczej wypada umieć czytać ze zrozumieniem. @@@ .
|
|
 | 7 na 7 | plodzien (7378 punktów) | > Ja się na tym po prostu nie znam.<Ja też nie. > najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy)"[/color] >No właśnie. Chcę napisać nieco o moich odczuciach po przeczytaniu wypowiedzi tego badacza Pana profesora Dobrzańskiego. 1. Szczęśliwe kury Pan profesor pieje nad szczęściem kur niosek; pedicure, przestrzeń aż 750 cm2 na każdą! Toż to kwadrat na 27,4cm. Kurki ze szczęścia szyje z piór sobie nawet oskubują  2. Wszystko jedno krowie Z jednej strony pan profesor przekonująco tłumaczy, że z hormonów stresu wynika, iż wszytko jedno w jaki sposób krowa odda duszę bogu ale jednak różnicuje te sposoby zabijania pisząc, że w przypadku złego trafienia w czaszkę przy uboju tradycyjnym - krowa umiera dłużej i cierpi. Jak by nie było - to i tak wychodzi mi na to, że jednak w pozostałych 85-95 procentach przypadków (dobrego trafienia w czaszkę) krowy umierają bezboleśnie. Przy uboju rytualnym - męczą się wszystkie. Pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Co wy o tym sądzicie?Bogusławski: To co ja o tym sądzę jest średnio ważne. Nie jestem tu żadnym znawcą tematu i mogę tylko ze względów etycznych przestać jeść mięso i używać produktów odzwierzęcych. Ja się na tym po prostu nie znam.Natomiast jestem racjonalistą, a racjonaliści "najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy)"> Ja też nie.> Chcę napisać nieco o moich odczuciach po przeczytaniu wypowiedzi tego badacza Pana profesora Dobrzańskiego.Nie, mam zamiaru bronić stanowiska, na temat którego mam niewielkie pojęcie. Ale właśnie chciałbym aby przestano mówić o odczuciach (tu każdy ma prawo do swoich) i zaczęto mówić o faktach. Na moje odczucie w merytorycznej rozmowie nie używa się deprecjonującego zwrotu "tego badacza", bez podania zasadniczych dowodów pokazujących, że jego naukowy tytuł jest nieuzasadniony. Profesor nie jest anonimem. > Jak by nie było - to i tak wychodzi mi na to, że jednak w pozostałych 85-95 procentach przypadków (dobrego trafienia w czaszkę) krowy umierają bezboleśnie. Przy uboju rytualnym - męczą się wszystkie.Pan Makuś odwołuje się do Polityki, ale nie Podaje, iż konkretnie chodzi mu o artykuł Marcina Kołodziejczyka "Ubojnicy" Przy chrześcijańskim uboju raczej nie pachnie niczym - byczek wchodzi do ciasnej klatki, bo rzucając się mógłby zrobić krzywdę ludziom, dostaje między oczy strzał z Radicala i klęka na przednie kopyta, klatka się otwiera, byczek leci na bok, podwiesza się go pod sufit za tylną nogę, prowadnica zwana kolejką podwozi go kawałek nad rynnę wykrwawnicy, podcięcie gardła i trzeba chwilę poczekać.
Kolejka wiezie go do rozbieralni. A jeśli to świnka, to najpierw kręci się na bębnowej odszczeciniarce, ale urządzenie goli niedokładnie - trzeba tuszę dać do wrzątku i skrobać ręcznie. Radical to gazowy pistolet ubojniczy produkcji czeskiej - strzela metalowymi trzpieniami, po strzale trzoda pada bez zmysłów; śmierć następująca po ogłuszeniu pistoletem jest już zgodna z humanitarnymi zasadami dobrostanu.(...)
Z internetowego forum rolników temat "jak zabić byka": "wbij głęboko gruby kołek w ziemię, byka na parę postronków i do kołka tak, by miał łeb przy ziemi i wtedy młotem ogłuszasz i nóż, lub jak niektórzy kosą podciąć szyję". A potem bywa tragedia, bo jak byka nie walnie się dość mocno, to on wpada w szał i tratuje wszystko dookoła - lepiej wziąć ubojnika.
- Świnki strasznie się rzucają przed ubojem - mówi Maciek. - Krówki idą spokojnie.
- Najgorzej z cielakami, bo płaczą - zwierza się Radek. - Normalne łzy im lecą./Polityka nr 30 z 24.07-30.07.2013/ Z wszystkich ludzkich postaw najbardziej nie cierpię obłudy. Dlatego szanuję wszystkich tych którzy mięsa nie jedzą i nie używają produktów odzwierzęcych. Nie chodzą w skórzanych butach, nie spinają się skórzanymi paskami, nie używają kosmetyków testowanych na zwierzętach itd. Natomiast irytują mnie zakłamani obrońcy zwierząt. Nie, zupełnie nie podejmuje dyskusji czy: "Jak by nie było - to i tak wychodzi mi na to, że jednak w pozostałych 85-95 procentach przypadków (dobrego trafienia w czaszkę) krowy umierają bezboleśnie. Przy uboju rytualnym - męczą się wszystkie." Nie jestem ani weterynarzem, ani ubojnikiem. Nie znam się na tym. Gdy Pan się zna, to na pewno wie Pan lepiej. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | > > Chcę napisać nieco o moich odczuciach po przeczytaniu wypowiedzi tego badacza Pana profesora Dobrzańskiego. >> Nie, mam zamiaru bronić stanowiska, na temat którego mam niewielkie pojęcie. Ale właśnie chciałbym aby przestano mówić o odczuciach (tu każdy ma prawo do swoich) i zaczęto mówić o faktach. >No właśnie napisałem o faktach. Zamieściłem nawet zdjęcie szczęśliwych wg tego profesora kur. Szczytem cynizmu jest pisać, że kury siedzące w klatkach na kwadracie o boku 27 centymetrów są szczęśliwe. A już argument, że nie mogą być nieszczęśliwe skoro nigdy nie widziały trawy - to dowcip. Kura w naturze ma łażenie po trawie, grzebanie sobie w piasku itp. Pan zresztą w swojej odpowiedzi wątek ten zupełnie ominął. > Na moje odczucie w merytorycznej rozmowie nie używa się deprecjonującego zwrotu "tego badacza", bez podania zasadniczych dowodów pokazujących, że jego naukowy tytuł jest nieuzasadniony. >Nie pisałem, że jego tytuł jest nieuzasadniony. bo nie znam jego osiągnięć z pewnością niemałych. Odniosłem się tylko do tego co powiedział w tej konkretnej rozmowie. > > Profesor nie jest anonimem. >Link ten wskazuje, że profesor jest profesorem i podaje jego miejsce pracy. > Pan Makuś odwołuje się do Polityki, ale nie Podaje, iż konkretnie chodzi mu o artykuł Marcina Kołodziejczyka "Ubojnicy" >Środkową część postu pomijam, gdyż nie odpowiadałem Makusiowi, lecz skomentowałem wypowiedzi badacza, które Pan przytoczył. > Nie, zupełnie nie podejmuje dyskusji czy: "Jak by nie było - to i tak wychodzi mi na to, że jednak w pozostałych 85-95 procentach przypadków (dobrego trafienia w czaszkę) krowy umierają bezboleśnie. Przy uboju rytualnym - męczą się wszystkie." Nie jestem ani weterynarzem, ani ubojnikiem. Nie znam się na tym. Gdy Pan się zna, to na pewno wie Pan lepiej. >Nie prosiłem o dyskusję. Odniosłem się tylko do pokrętnego tłumaczenia pana profesora, że radical, (który działa mniej więcej na zasadzie broni palnej) i uszkadza mózg z ułamku sekundy - sprawia zwierzęciu więcej cierpień niż podrzynanie świadomego zwierzęcia jakimś ostrzem. Nie trzeba być ubojnikiem, czy weterynarzem. Oceniłem tylko to co pan profesor mówi. Nie wiem natomiast oczywiście dlaczego to mówi. Z jego wypowiedzi nie wynika bowiem, że sam mógłby mieć fermę z chowem klatkowym, czy, że opiniuje zakładanie takich ferm, czy też, że zależy mu na naukowych badaniach hormonów stresu przy uboju rytualnym. Tego nie wiem i broń boze niczego nie insynuuję. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Pan Plodzien: Chcę napisać nieco o moich odczuciach po przeczytaniu wypowiedzi tego badacza Pana profesora Dobrzańskiego. Bogusławski: Nie, mam zamiaru bronić stanowiska, na temat którego mam niewielkie pojęcie. Ale właśnie chciałbym aby przestano mówić o odczuciach (tu każdy ma prawo do swoich) i zaczęto mówić o faktach.
> No właśnie napisałem o faktach.Gdzie? Chętnie bym przeczytał? > Zamieściłem nawet zdjęcie szczęśliwych wg tego profesora kur.Oczywiście na tym zdjęciu jest sama najprawdziwsza prawda dotycząca fermowej hodowli kur. > Szczytem cynizmu jest pisać, że kury siedzące w klatkach na kwadracie o boku 27 centymetrów są szczęśliwe. A już argument, że nie mogą być nieszczęśliwe skoro nigdy nie widziały trawy - to dowcip.Nie znam się ani na hodowli kur, ani na takich dowcipach. Czytam i tu cytuję co napisał profesor specjalista w tej dziedzinie: - Ależ one od wyklucia nie widziały ani trawy, ani słońca, to dlaczego mają być nieszczęśliwe. Jak prawie codziennie znoszą jajo, to chyba jest to najlepsza ocena środowiska, w jakim żyją. Prawie w dziób dostają świeże powietrze, mają światło o odpowiednim natężeniu, jedzą doskonałe} jakości paszę i piją dobrą wodę. Żyją w małych grupkach (na sztukę przypada 750 cm kw. powierzchni). Kura teraz w klatce ma już wszystko - sztuczną trawę, grzędę, więc jak chce, to sobie siądzie wyżej, tarkę do skracania pazurków. Nawet gniazdo ma za przepierzeniem. Może tam pójść znieść jajo, jakby się wstydziła przy koleżankach. I te kury wesoło gdaczą, wręcz śpiewają, bo są szczęśliwe.Nie wydaje mi się aby on to podawał jako przedmiot wiary, a ja już na pewno nie. Pan może spokojnie wierzyć iż jest inaczej. Ja Pańskiej wiary wcale tu nie podważam. Zupełnie możliwe, że są nieszczęśliwe i gdaczą na smutno. > Kura w naturze ma łażenie po trawie, grzebanie sobie w piasku itp.I w naturze to człowiek strzela do niej z łuku aby ją zeżreć. > Pan zresztą w swojej odpowiedzi wątek ten zupełnie ominął.Nazywam się Bogusławski, a nie np. Dobrzański. Nie znam się na klatkach ani na szczęśliwości kur. Nie wiem też skąd Pan zaczerpnął swoje zdjęcie, ale mam "odczucie" manipulacji, choć "odczucia" dla mnie nie są żadnymi argumentami. > >>>Na moje odczucie w merytorycznej rozmowie nie używa się deprecjonującego zwrotu "tego badacza", bez podania zasadniczych dowodów pokazujących, że jego naukowy tytuł jest nieuzasadniony.> Nie pisałem, że jego tytuł jest nieuzasadniony. bo nie znam jego osiągnięć z pewnością niemałych. Odniosłem się tylko do tego co powiedział w tej konkretnej rozmowie.W moim "odczuciu" najpierw spróbował Pan "tego badacza" odpowiednio sobie ustawić, czyli zdeprecjonować jego wartość, ale to tylko moje subiektywne odczucie. > >>>Pan Makuś odwołuje się do Polityki, ale nie Podaje, iż konkretnie chodzi mu o artykuł Marcina Kołodziejczyka "Ubojnicy"> Środkową część postu pomijam, gdyż nie odpowiadałem Makusiowi, lecz skomentowałem wypowiedzi badacza, które Pan przytoczył.Szkoda, iż nie zrozumiał Pan powodu mojego przytoczenia tej wypowiedzi, chciałem przeczytać jakiej racjonalne argumenty (poznać fakty), a nie zapoznawać się z "odczuciami" i emocjami, które są tu już dobrze znane (wielokrotnie dyskutowane). > >>>Nie, zupełnie nie podejmuje dyskusji czy: "Jak by nie było - to i tak wychodzi mi na to, że jednak w pozostałych 85-95 procentach przypadków (dobrego trafienia w czaszkę) krowy umierają bezboleśnie. Przy uboju rytualnym - męczą się wszystkie." Nie jestem ani weterynarzem, ani ubojnikiem. Nie znam się na tym. Gdy Pan się zna, to na pewno wie Pan lepiej.> Nie trzeba być ubojnikiem, czy weterynarzem.Myślałem, że Pan jest, ale oczywiście pogadać to sobie zawsze można i każdy baje jak mu się zdaje. > Nie prosiłem o dyskusję.To co? To ja prosiłem Pana o dyskusję? Nie rozumiem? Ja zupełnie nie chcę dyskutować o żadnych odczuciach i emocjach. > Odniosłem się tylko do pokrętnego tłumaczenia pana profesora, że radical, (który działa mniej więcej na zasadzie broni palnej) i uszkadza mózg z ułamku sekundy - sprawia zwierzęciu więcej cierpień niż podrzynanie świadomego zwierzęcia jakimś ostrzem.> Nie trzeba być ubojnikiem, czy weterynarzem.Znowu. Pan się czuje kompetentny w sprawach, o których ja nie mam pojęcia i gotów byłbym wziąć je nawet pod uwagę, gdyby nie próba emocjonalnego zdeprecjonowania wypowiedzi profesora. Dlaczego profesor miałby tłumaczyć "pokrętnie". Tylko dlatego, że jest to niezgodne z Pańską wiarą? > Oceniłem tylko to co pan profesor mówi.Tak, przedstawił Pan tu swoje "odczucia". Zaś w moim odczuciu nie przedstawił Pan żadnych merytorycznych kontrargumentów. > Nie wiem natomiast oczywiście dlaczego to mówi.Ja też nie wiem, ale sądzę, że jako kompetentny w tej sprawie specjalista odpowiada zgodnie z własną wiedzą na pytania dziennikarza. To też obowiązek uczonego. > Z jego wypowiedzi nie wynika bowiem, że sam mógłby mieć fermę z chowem klatkowym, czy, że opiniuje zakładanie takich ferm, czy też, że zależy mu na naukowych badaniach hormonów stresu przy uboju rytualnym.Tego to ja nie wiem? Z Pańskiej wypowiedzi też nie wynika, że prowadzi Pan firmę produkującą żywność dla wegetarian. > Tego nie wiem i broń boze niczego nie insynuuję.Oczywiście broń Boże, ja niczego nie insynuuję. Po prostu z wiarą ciężko się dyskutuje i trudno przeciwstawiać argumenty i fakty odczuciom oraz emocjom. PS. Stąd można sobie różne zdjęcia powybierać. Pokazujące kury w znacznie gorszym stanie, ale znacznie lepszym też. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | |  | 4 na 4 | plodzien (7378 punktów) |
Co mam powiedzieć na tak uroczo rozwijający się dialog? Że obraz życia kur w klatkach pan profesor przedstawił niczym spiker dziennika TV z poprzedniej epoki gdy mówił o naszej drodze ku świetlanej przyszłości? Że z wiadomych tylko sobie powodów pominął w swojej wypowiedzi wszystkie problemy? Że słowem nie wspomniał o pterofagii, kanibalizmie, o ucinaniu bardzo unerwionych dziobów, która to czynność dokonywana bez znieczulenia zapobiega częściowo wyżej wymienionym problemom? Że w chowie niosek na starcie zabija się koguty i ich ciałami karmi się żeńskie kurczątka? W ten jeden wywiad uwierzył bez zastrzeżeń (lub oparł się na autorytecie)Pan Bogusławski, pomimo, że zawsze podkreśla, iż nikomu nie wierzy i weryfikuje pozyskane informacje. Publikując go na forum nie sprawdził co na ten temat uważają inni. A w moim odczuciu - powinien - tym bardziej, że jak podkreśla, nie zna się na tym temacie. Dla prostego człowieka jak ja - wywiad ten od razu wzbudził wiele wątpliwości bez zaglądania do innych źródeł. Ponieważ jednak moje odczucia (i ponoć emocje - chociaż nie wiem skąd ten wniosek) nie wystarczają - to znalazłem "swoich" fachowców i profesorów, którzy piszą co nieco na temat życia kur w klatkach. I. to link umieszczony przez: Annę Wójcik Katedra Higieny Zwierząt i Środowiska, Wydział Bioinżynierii Zwierząt, UW-M Olsztyn www.portal(*)erofagia-i-kanibalizm-u-drobiuA tu trochę fragmentów: - " McLean i in. (1986) i Appleby i Hughes (1991) podają, że pterofagię - wydziobywanie piór znacznie częściej obserwuje się u kur w chowie bateryjnym, niż w innych systemach"; - "Jedną z najłagodniejszych form kanibalizmu jest wypadanie piór, obserwowane w stadach utrzymywanych w zamkniętych pomieszczeniach, spowodowane brakiem dostatecznej ilości ruchu" - " Najbardziej zróżnicowane formy kanibalizmu występują u ptaków trzymanych w klatkach" - " Znaczenie poszczególnych czynników sprzyjających występowaniu kanibalizmu w stadzie zależne jest także od wieku ptaków. U kurcząt kanibalizm występuje głównie w nadmiernie zagęszczonych kurnikach" - Przyczyn prowadzących do wystąpienia pterofagii i kanibalizmu jest wiele, w praktyce są najczęściej trudne do jednoznacznego ustalenia. Nadmiar wolnego czasu, jałowe i nudne środowisko oraz niezaspokojenie wrodzonych form zachowania takich jak: pobieranie pokarmu, pielęgnacja okrywy, badanie otoczenia czy nadmierne zagęszczenie i przejawy agresji, sprawiają, że popęd dziobania zostaje skierowany na inne obiekty zastępcze - dostępne przedmioty oraz inne ptaki, powodując ich okaleczenie. - " Nieprawidłowe warunki środowiskowe, uważa się obecnie za bardzo istotny czynnik sprzyjający rozprzestrzenianiu się pterofagii i kanibalizmu u kur. Chodzi tu zwłaszcza o zbyt duże zagęszczenie" Żeby nie było wątpliwości: taka klatka o pow. 750 cm2 to tylko trochę więcej niż na poniższym zdjęciu:  Kura w niej bez przeszkód będzie mogła rozpościerać skrzydła, grzebać w trawie, nawet na kąpiele piaskowe miejsca wystarczy. II. www.farmer(*)-i-jaja/kury-w-klatce,447.htmlTutaj Joanna Trybus - Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przedstawia wielorakość problemów związanych z chowem kur zarówno klatkowym jak i bezklatkowym. W każdym razie mowy nie ma o świetlanej kurzej przyszłości a problemów do rozwiązania - mnóstwo: " Powinno się dążyć do zaspokajania etologicznych i behawioralnych potrzeb ptaków, w tym potrzeb fizjologicznych, grzebania czy kąpieli w piasku. Z drugiej zaś strony brak jest opracowań dotyczących takich elementów zachowań, jak czyszczenie piór, trzepotanie czy rozpościeranie skrzydeł, których występowanie u ptaków zostało ograniczone, utrudnione lub wręcz uniemożliwione (zwłaszcza w klatkach niezmodyfikowanych i mniejszych typach klatek zmodyfikowanych)".III. www.ppr.pl/artykul-pterofagia-3201.phpA tu wypowiedział się Pan prof. dr hab. rol. Franciszek Brzóska, Instytut Zootechniki PIB Balice k.Krakowa: (...............) " Pterofagia nie występuje u ptactwa grzebiącego, wyszukującego białko zwierzęce w trawie i glebie. Występuje u ptaków fermowych lub trzymanych pod wolierami, czesto trzymanych w dużym zagęszczeniu. Na giełdach ptaków można obserwować ptaki z takimi ułomnościami. Właściciele nie wiedzą jaka jest tego przyczyna. Pozdrawiam. " To są rzeczy, które człowiek wrażliwy na cierpienia innych istot czuje ( odczuwa) intuicyjnie. Lecz, że z "wiarą ciężko się dyskutuje a i czasu szkoda" - już uciekam i dobrego dnia życzę. plodzien
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Co mam powiedzieć na tak uroczo rozwijający się dialog?Dialog - wypowiedź wielopodmiotowa, rozmowa dwóch lub większej liczby osób. Nigdy nie zależy od jednej osoby. > Że obraz życia kur w klatkach pan profesor przedstawił niczym spiker dziennika TV z poprzedniej epoki gdy mówił o naszej drodze ku świetlanej przyszłości?Znowu. Gdzie profesor przedstawiał obraz życia kur w klatkach niczym spiker dziennika TV z poprzedniej epoki gdy mówił o naszej drodze ku świetlanej przyszłości. Jeżeli odwołujemy się do jakiś wypowiedzi warto podać źródło. > Że z wiadomych tylko sobie powodów pominął w swojej wypowiedzi wszystkie problemy? >Że słowem nie wspomniał o pterofagii, kanibalizmie, o ucinaniu bardzo unerwionych dziobów, która to czynność dokonywana bez znieczulenia zapobiega częściowo wyżej wymienionym problemom? Że w chowie niosek na starcie zabija się koguty i ich ciałami karmi się żeńskie kurczątka?W niewielkim wywiadzie, do którego się tu odwołałem, prof. Dobrzański odpowiadał na pytania dziennikarza i według mnie to było główną przyczyną, że nie przedstawił tam rozprawy naukowej z uwzględnieniem wszystkich problemów występujących w klatkowej hodowli drobiu - której Pan oczekiwał. > W ten jeden wywiad uwierzył bez zastrzeżeń (lub oparł się na autorytecie)Pan Bogusławski, pomimo, że zawsze podkreśla, iż nikomu nie wierzy i weryfikuje pozyskane informacje.I znowu. Skąd Pan zaczerpnął pogląd, iż uwierzyłem prof. Dobrzańskiemu bez zastrzeżeń? Oczywiście mam większe zaufanie do uczonego specjalizującego się w jakieś dziedzinie niż do niespecjalisty miotającego emocjonalne epitety. > Publikując go na forum nie sprawdził co na ten temat uważają inni. A w moim odczuciu - powinien - tym bardziej, że jak podkreśla, nie zna się na tym temacie.Forum jest platformą dyskusji i właśnie dlatego na pytanie pana Makusia "Co wy o tym sądzicie?" przedstawiłem wywiad ze specjalistą - zastrzegając właśnie moją nieznajomość przedmiotu: Bogusławski: To co ja o tym sądzę jest średnio ważne. Nie jestem tu żadnym znawcą tematu i mogę tylko ze względów etycznych przestać jeść mięso i używać produktów odzwierzęcych. Ja się na tym po prostu nie znam.
Natomiast jestem racjonalistą, a racjonaliści "najbardziej sobie cenią dobrze sprawdzone informacje i teorie naukowe (na przykład potwierdzone przez wielu niezależnych badaczy)"
"Kury śpiewają w klatkach" Rozmowa z prof. dr. hab. ZBIGNIEWEM DOBRZAŃSKIM, kierownikiem Katedry Higieny Środowiska i Dobrostanu Zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu Nowa Trybuna Opolska Nr 173 (26 VII)
Ani mnie, ani w tym wywodzie nie kury były najważniejsze tylko problem uśmiercania zwierząt, a moja minimalna znajomość biologii mówi mi, że im zwierzę ma bardziej złożony system nerwowy tym bardziej cierpi i dlatego zdecydowanie bardziej niż kury cierpią krowy, a najbardziej świnie. Osobiście uważam, że można i należy zmniejszyć ilość spożywanego mięsa także ze względów etycznych. > Dla prostego człowieka jak ja - wywiad ten od razu wzbudził wiele wątpliwości bez zaglądania do innych źródeł.Każdy inteligentny człowiek powinien zastanawiać nad dopływającą do niego informacją i podchodzić do niej krytycznie. Niezależnie czy ona jest zgodna z naszymi poglądami czy im przeczy. Ale podejście krytyczne wymaga refleksji, faktów i argumentów, a nie epitetów. Nie każdy kto myśli inaczej jak my musi zaraz być idiotą lub nieuczciwym człowiekiem. > Ponieważ jednak moje odczucia (i ponoć emocje - chociaż nie wiem skąd ten wniosek)Wydaje mi się, że dosyć konkretnie je wykazałem. > nie wystarczają -Dotychczas nie było żadnych. > to znalazłem "swoich" fachowców i profesorów, którzy piszą co nieco na temat życia kur w klatkach.Bardzo ciekawe i ważne informacje. Sądzę, że przydadzą się one do poprawy losu kur trzymanych w klatkach, ale mnie one średnio interesują. Nie jestem fachowcem i jedyne zwierzę jakie trzymam w domu to kot. Problemem dla mnie i jak sądzę pana Makusia było uśmiercanie zwierząt, wraz z pytaniami czy jest to konieczne, w jakim wymiarze i co zrobić aby cierpienia zwierząt były mniejsze. Moją prostą odpowiedzią jest aby przestać jeść lub chociaż ograniczyć jedzenie mięsa, ale nie robić z siebie idiotów, uznać naturę i podziwiać jak nam Bóg ten świat pięknie zorganizował. > To są rzeczy, które człowiek wrażliwy na cierpienia innych istot czuje (odczuwa) intuicyjnie.Czy człowiek w swoim mniemaniu wrażliwy na cierpienia innych istot, to Pańskim zdaniem na prawo do obrażania innych, gdyż moim zdaniem takie prawo to ma tylko niewiele czujący prostak. (Czyli człowiek prymitywny a nie prosty.)Moim - bardzo subiektywny zdaniem - to więcej krzywdy zwierzętom uczynili ich pseudo-miłośnicy od ludzi starających się świat przyrody zrozumieć i uszanować godność zwierząt. > Lecz, że z "wiarą ciężko się dyskutuje a i czasu szkoda" - już uciekam i dobrego dnia życzę.Wziął Pan moje powiedzenie, ale ja idę w nim jeszcze głębiej i stwierdzam, iż z wiarą nie ma dyskusji, gdyż uważam, że na czyjąś wiarę nie można znaleźć kontrargumentów. Miłego dnia Panu życzę, a gdy znajdzie Pan czas, to ponownego przeczytania polemiki między nami. Może tak na spokojnie znajdzie Pan miejsca, gdzie zupełnie niepotrzebnie Pan się zagalopował i wyciągnął zupełnie nieuzasadnione wnioski, ale może się mylę i jest to niemożliwe. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | plodzien (7378 punktów) | >> To są rzeczy, które człowiek wrażliwy na cierpienia innych istot czuje (odczuwa) intuicyjnie. >Czy człowiek w swoim mniemaniu wrażliwy na cierpienia innych istot, to Pańskim zdaniem na prawo do obrażania innych, gdyż moim zdaniem takie prawo to ma tylko niewiele czujący prostak. (Czyli człowiek prymitywny a nie prosty.) > Dziękuję. > Miłego dnia Panu życzę, a gdy znajdzie Pan czas, to ponownego przeczytania polemiki między nami. Może tak na spokojnie znajdzie Pan miejsca, gdzie zupełnie niepotrzebnie Pan się zagalopował i wyciągnął zupełnie nieuzasadnione wnioski, ale może się mylę i jest to niemożliwe. > Również zapraszam do takiej pracy.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | plodzien (7378 punktów) | >> Że obraz życia kur w klatkach pan profesor przedstawił niczym spiker dziennika TV z poprzedniej epoki gdy mówił o naszej drodze ku świetlanej przyszłości? > > Znowu. Gdzie profesor przedstawiał obraz życia kur w klatkach niczym spiker dziennika TV z poprzedniej epoki gdy mówił o naszej drodze ku świetlanej przyszłości. Jeżeli odwołujemy się do jakiś wypowiedzi warto podać źródło. >
No coś podobnego. Cały wywiad w części dotyczącej kur to przedstawienie ich dobrostanu. Dokładnie jak w dzienniku TV. Czy miałem tłumaczyć jak krowie na miedzy, że to takie porównanie?
>> Że z wiadomych tylko sobie powodów pominął w swojej wypowiedzi wszystkie problemy? >Że słowem nie wspomniał o pterofagii, kanibalizmie, o ucinaniu bardzo unerwionych dziobów, która to czynność dokonywana bez znieczulenia zapobiega częściowo wyżej wymienionym problemom? Że w chowie niosek na starcie zabija się koguty i ich ciałami karmi się żeńskie kurczątka? > > W niewielkim wywiadzie, do którego się tu odwołałem, prof. Dobrzański odpowiadał na pytania dziennikarza i według mnie to było główną przyczyną, że nie przedstawił tam rozprawy naukowej z uwzględnieniem wszystkich problemów występujących w klatkowej hodowli drobiu - której Pan oczekiwał. >
Z pamięcią u ludzi różnie bywa, ale jak się coś cytuje - to trzeba pamiętać początek, środek i koniec. Tutaj konkretnie chodzi o to, że bajanie profesora Dobrzańskiego o kurzym pedicure, światełku, paszy i w ogóle o samej wygodzie - to nie jakieś tam sobie nie powiązane z niczym konkretnym opowiadanie o życiu kur, ale odpowiedź na następujące pytanie dziennikarza: Cytat: - " Obrońcy praw zwierząt twierdzą, że okrucieństwo śmierci przy masowym uboju jest niczym w porównaniu z okrucieństwem życia w przemysłowych fermach. Porównują je do obozów koncentracyjnych. Podobno najbardziej okrutnie traktowany jest drób".
Czyli odpowiedź, która padła jest nawet nie przemilczeniem a wprost zatajeniem ważnych dla jasności obrazu faktów. Gromiąc rozmówcę, który tylko grzecznie zgłosił swoje w tym temacie wątpliwości - trzeba o tym pamiętać a z tym było najwyraźniej nienajlepiej.
>> W ten jeden wywiad uwierzył bez zastrzeżeń (lub oparł się na autorytecie)Pan Bogusławski, pomimo, że zawsze podkreśla, iż nikomu nie wierzy i weryfikuje pozyskane informacje.> > I znowu. Skąd Pan zaczerpnął pogląd, iż uwierzyłem prof. Dobrzańskiemu bez zastrzeżeń? >
Z wypisanej na sztandarze deklaracji ( w tym wypadku była ona czcza), że wszystko jest sprawdzane przed opublikowaniem postu. Skoro wypowiedź została zacytowana - to było dla mnie zrozumiałe, że była sprawdzona. >Oczywiście mam większe zaufanie do uczonego specjalizującego się w jakieś dziedzinie niż do niespecjalisty miotającego emocjonalne epitety. >
No i co z tego w końcu wyszło? Bardziej prawdziwe okazało się zdanie specjalizującego się w jakiejś dziedzinie specjalisty?
>> Publikując go na forum nie sprawdził co na ten temat uważają inni. A w moim odczuciu - powinien - tym bardziej, że jak podkreśla, nie zna się na tym temacie. > > Forum jest platformą dyskusji i właśnie dlatego na pytanie pana Makusia "Co wy o tym sądzicie?" przedstawiłem wywiad ze specjalistą [cytat= - zastrzegając właśnie moją nieznajomość przedmiotu] >
To trzeba było w ogóle nie zabierać głosu albo najpierw sprawdzić kilka źródeł, bo może wyjść (i wyszła) kiszka. I dalej. Skoro ktoś zgłosił wątpliwości dobrze byłoby najpierw upewnić się w temacie w miejsce natychmiastowego łajania.
> Ani mnie, ani w tym wywodzie nie kury były najważniejsze tylko problem uśmiercania zwierząt, a moja minimalna znajomość biologii mówi mi, że im zwierzę ma bardziej złożony system nerwowy tym bardziej cierpi i dlatego zdecydowanie bardziej niż kury cierpią krowy, a najbardziej świnie. >
Czyli - nie wyszło mi z kurami - pogadajmy o krowach. > Osobiście uważam, że można i należy zmniejszyć ilość spożywanego mięsa także ze względów etycznych. > Co to ma do naszej rozmowy. >> Dla prostego człowieka jak ja - wywiad ten od razu wzbudził wiele wątpliwości bez zaglądania do innych źródeł. > > Każdy inteligentny człowiek powinien zastanawiać nad dopływającą do niego informacją i podchodzić do niej krytycznie. >
Nareszcie. Proszę sobie to zapisać. > Niezależnie czy ona jest zgodna z naszymi poglądami czy im przeczy. > Tak, tak
>Ale podejście krytyczne wymaga refleksji, faktów i argumentów, a nie epitetów. > Jak najbardziej.
>Nie każdy kto myśli inaczej jak my musi zaraz być idiotą lub nieuczciwym człowiekiem. >
Zapytam w takim razie: dlaczego tak kłamliwej odpowiedzi udzielił dziennikarzowi profesor/autorytet Bogusławskiego?
.. To w zasadzie tyle. Do niesłychanie chamskich sugestii zawartych w końcu postu na temat mojego prymitywizmu i ograniczoności umysłowej dodam jeszcze, że nawet jeśli to byłaby prawda - kulturalny człowiek nigdy by tak nie napisał. I już naprawdę ostatnia uwaga. Uczciwi ludzie, którym wykaże się pomyłkę - przyznają rację lub przynajmniej zamilkną. Tchórze niezdolni przyznać nawet przed samym sobą, że mogą być omylni - nigdy tego nie zrobią a jeśli mają odpowiednio dużą dawkę tupetu i chamstwa - będą obrażać rozmówcę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Pan Plodzien napisał: Ponieważ jednak moje odczucia (i ponoć emocje - chociaż nie wiem skąd ten wniosek)Ponieważ rozmowa przekroczyła już dawno dyskusyjne meritum i przeszła do emocjonalnych epitetów kierowanych pod adresem profesora i moim, to uznałem, iż Pański post: www.racjon(*)m.php/s,580408/z,0/d,5#w580783 kończy dyskusję pomiędzy nami, ale nie - Pan się jeszcze nie rozładował i musi mi dołożyć!____________________________ > To trzeba było w ogóle nie zabierać głosuGdy będzie następny nabór na moderatorów, to proszę zgłosić swoją kandydaturę albo założyć sobie swój portal. Tu na szczęście nie Pan o tym decyduje. > albo najpierw sprawdzić kilka źródeł,Kto Panu dał prawo do pouczania i epitetowania innych? > bo może wyjść (i wyszła) kiszka.Nikt nas - Wielce Szanowny Panie - nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Ale tak jak ja nie jestem obiektywnym sędzią Pańskich wypowiedzi, tak też Pan nie jest moich. Czytelnicy, którzy nas czytają, to w większości bardzo inteligentni ludzie i ich oceny mają dla mnie zasadnicze znaczenie. Zostawmy im oceny. > >>> Osobiście uważam, że można i należy zmniejszyć ilość spożywanego mięsa także ze względów etycznych.> Co to ma do naszej rozmowy.To tą wypowiedź Pan zakwestionował: To co ja o tym sądzę jest średnio ważne. Nie jestem tu żadnym znawcą tematu i mogę tylko ze względów etycznych przestać jeść mięso i używać produktów odzwierzęcych. Ja się na tym po prostu nie znam. www.racjon(*)m.php/z,0/d,0/s,580408#w580439 i od tego zaczęła się rozmowa. > >>> Każdy inteligentny człowiek powinien zastanawiać nad dopływającą do niego informacją i podchodzić do niej krytycznie.> Nareszcie. Proszę sobie to zapisać.Jaki to argument? Chyba taki na poziomie małego Kazia? Ja mam zapisywać swoje stare poglądy, których zawsze przestrzegam? > >>>Nie każdy kto myśli inaczej jak my musi zaraz być idiotą lub nieuczciwym człowiekiem.> Zapytam w takim razie: dlaczego tak kłamliwej odpowiedzi udzielił dziennikarzowi profesor/autorytet Bogusławskiego?Znowu ubliżania i epitety do wszystkich, którzy z wszechmądrym i wszechwiedzącym Panem Plodzienem śmieją się nie zgadzać? To co Pan tu już udowodnił, to tylko epitetem wyrazić można - wiec pominę. Nie chcę schodzić na Pański poziom. > Do niesłychanie chamskich sugestii zawartych w końcu postuTak zgadzam się z Wielce Szanownym Panem, że to Pańskie stwierdzenie: To są rzeczy, które człowiek wrażliwy na cierpienia innych istot czuje ( odczuwa) intuicyjnie. Było chamską sugestią, której człowiek kulturalny nigdy by nie napisał. > I już naprawdę ostatnia uwaga.Zdecydowanie na to liczę.Przez zacietrzewienie rozumu - nawet gdy go mało - to jeszcze ubywa. Tak, dokładnie zgadzam się z tu z Panem. (Nie mógłbym lepiej opisać Pańskiej postawy w naszej rozmowie.) Uczciwi ludzie, którym wykaże się pomyłkę - przyznają rację lub przynajmniej zamilkną. Tchórze niezdolni przyznać nawet przed samym sobą, że mogą być omylni - nigdy tego nie zrobią a jeśli mają odpowiednio dużą dawkę tupetu i chamstwa - będą obrażać rozmówcę. Proszę sobie to zapisać.Myślę, że nie mamy sobie już nic do powiedzenia i miłego dnia i wielu radości życzę. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | plodzien (7378 punktów) | >> bo może wyjść (i wyszła) kiszka. > > Nikt nas - Wielce Szanowny Panie - nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. > Tak > Ale tak jak ja nie jestem obiektywnym sędzią Pańskich wypowiedzi, tak też Pan nie jest moich. > > Czytelnicy, którzy nas czytają, to w większości bardzo inteligentni ludzie i ich oceny mają dla mnie zasadnicze znaczenie. Zostawmy im oceny. > Tak > Myślę, że nie mamy sobie już nic do powiedzenia > Tak.
|
|
| |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | . > Pan Makuś odwołuje się do Polityki, ale nie Podaje, iż konkretnie chodzi mu o artykuł Marcina Kołodziejczyka "Ubojnicy"hej, Niestety to nie jest prawdą ! Podaje konkretnie , że chodzi mi o artykuł "Jak zwierzę" I na temat tych właśnie dylematów piszę i do nich się odnoszę ! Proszę przeczytać ! Ze zrozumieniem . makuś Mod: Zapewne dyskusja byłaby łatwiejsza, gdybyś rzeczony artykuł zalinkował. Niektórzy mogliby się z nim wtedy zapoznać.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>>>Pan Makuś odwołuje się do Polityki, ale nie Podaje, iż konkretnie chodzi mu o artykuł Marcina Kołodziejczyka "Ubojnicy" >hej, >Niestety to nie jest prawdą ! Przepraszam, tak ma Pan rację, ale wydaje mi się, że nie tylko ja się pomyliłem.
>Podaje konkretnie , że chodzi mi o artykuł "Jak zwierzę" Jak już to wiem, to jest konkretnie, ale gdy nie wiedziałem, to takie konkretne to nie było. I oprócz mnie jeszcze parę innych osób też się pomyliło.
>I na temat tych właśnie dylematów piszę i do nich się odnoszę! O których w wątku inicjującym Pan napisał: Tymczasem tysiące zdrowych zwierząt są codziennie mordowane po to abyśmy na naszych talerzach mieli smakowite mięsko ... Jakoś nie wychodzi mi aby to było zasadniczym przesłaniem artykułu pani Agnieszki Sowy "Jak zwierzę" było "smakowite mięsko"? Przecież już w rozwinięciu tytułu napisała: "Opowiedzieć się wśród obrońców praw zwierząt za zwierzęcą eutanazją to jak być za aborcją wśród ultrakatolików. Zamiast zatem humanitarnie je usypiać, czeka się, aż skonają w męczarniach." A więc raczej był tam aspekt skrócenia męczarni zwierząt domowych, a nie gospodarczych kończących na talerzach.
> Proszę przeczytać ! Teraz przeczytałem ponownie cały artykuł i Pański post inicjujący wątek.
> Ze zrozumieniem . Jakoś rozumu bardzo mi nie staje aby odnaleźć pomiędzy nimi jakieś znaczące powiązanie. Artykuł pani Sowy czytałem wcześniej (czytuję Politykę) i wydawało mi się, że kojarzyć też potrafię, a tu zupełnie nie skojarzyłem. No cóż chyba Pańskie wypowiedzi to za wysokie progi dla Bogusławskiego. Przepraszam, ale faktycznie nie zrozumiałem.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Tysiące osób umierające dlatego , że nie miały pieniędzy na zakup odpowiednich lekarstw to sytuacja >społecznie akceptowalna - natomiast aktywna eutanazja w wypadku osób śmiertelnie chorych i chcących >tego to wielka zbrodnia ... >Co wy o tym sądzicie ?
Sądzę że masz rację.
Jak kupujesz nowego mercedesa to nie czujesz się odpowiedzialny za śmierć biednego człowieka, który nie ma na lekarstwa bo tak jest i nikt się przecież nie będzie przejmował ludźmi, dla których nie ma miejsc na onkologii, dopóki sam nie będzie w takiej sytuacji.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | -1 na 1 | Willmaster (423 punktów) | Bądź racjonalistą, nie kupuj mercedesa.
Po śmierci jest to co ma być.
Mod: Zaczynasz zachowywać się jak troll. Przestań, proszę.
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Bądź racjonalistą, nie kupuj mercedesa.
Reductio ad absurdum już przez Schopenhauera zostało określone jako chwyt erystyczny.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
6 na 6 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >hej, >Z tekstu zamieszczonego w tym numerze Polityki dowiadujemy się , że chore , cierpiące zwierzęta nie >są usypiane ze względu na irracjonalny strach przed posądzeniem o mordowanie zwierząt
Znam właścicielkę 10-letniego kota. Kot cierpiał na ciężką niewydolność nerek. Był leczony w prestiżowej (cokolwiek miałoby to znaczyć) klinice weterynaryjnej. Każda wizyta to kilkaset złotych, które posiadaczka kota, majętna osoba, bez szemrania płaciła. Leczenie nie przynosiło żadnych efektów, USG wykazywało, że nerek praktycznie już nie ma, kot wpadał w śpiączkę mocznikową, a pani weterynarz, zamiast wyjaśnić właścicielce, że nie ma sensu dalsze męczenie zwierzęcia rozpoczęła dializy. Rozumiem, że robiła to w oczekiwaniu na dawcę nerki do przeszczepu, bo nie śmiem podejrzewać, że po prostu doiła bogatą, starszą panią.
Z drugiej strony oglądałam wywiad ze szwedzką lekarką, pracującą w Sudanie, która rozpłakała się rzewnymi łzami, kiedy opowiadała o tym, że dzieci będące pod jej opieką nigdy nie będą mogły być leczone w warunkach choćby zbliżonych do tych, w jakich w Szwecji leczy się psy i koty.
|
|
 | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Znam właścicielkę 10-letniego kota. Kot cierpiał na ciężką niewydolność nerek. Był leczony w prestiżowej (cokolwiek miałoby to znaczyć) klinice weterynaryjnej.
Miało to znaczyć drogiej i której pracownicy nie mają skrupułów by łupić honoraria za przypadek beznadziejny.
>Każda wizyta to kilkaset złotych, które posiadaczka kota, majętna osoba, bez szemrania płaciła. Leczenie nie przynosiło żadnych efektów, USG wykazywało, że nerek praktycznie już nie ma, kot wpadał w śpiączkę mocznikową, a pani weterynarz, zamiast wyjaśnić właścicielce, że nie ma sensu dalsze męczenie zwierzęcia rozpoczęła dializy (...) po prostu doiła bogatą, starszą panią.
Ditto!
>Z drugiej strony oglądałam wywiad ze szwedzką lekarką, pracującą w Sudanie, która rozpłakała się rzewnymi łzami, kiedy opowiadała o tym, że dzieci będące pod jej opieką nigdy nie będą mogły być leczone w warunkach choćby zbliżonych do tych, w jakich w Szwecji leczy się psy i koty.
Może niemoralne ale normalne: w "naszym" zachodnim społeczeństwie podaży i przesytu najlepiej zarabia się na emocjach. Trzeba wyszukać coś, na czym ludziom zależy - jak pupila - i zrobić z niego maszynkę do produkcji pieniędzy.
W Afryce panuje społeczeństwo popytu - tutaj karty rozdają twarde prawa opłacalności dla oferujących usługi a nie emocje zainteresowanych. Dobry przykład, choć cierpki.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >Tymczasem tysiące zdrowych zwierząt są codziennie mordowane po to abyśmy na naszych talerzach mieli >smakowite mięsko ... Nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć, dlaczego jedzenie prosiaka niektórzy uważają za zbrodnię, ale jedzenie rzodkiewki nie. Toż jedno i drugie to organizm.
|
|
 | 1 na 1 | Ahven (37 punktów) | > Nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć, dlaczego jedzenie prosiaka niektórzy uważają za zbrodnię, ale jedzenie rzodkiewki nie. Toż jedno i drugie to organizm.
A co sądzisz o kanibaliźmie? Dlaczego nie zjesz na obiad kogoś ze swoich znajomych? Przecież ludzie to też organizmy.
|
|
|  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | >> Nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć, dlaczego jedzenie prosiaka niektórzy uważają za zbrodnię, ale jedzenie rzodkiewki nie. Toż jedno i drugie to organizm. >A co sądzisz o kanibaliźmie? Dlaczego nie zjesz na obiad kogoś ze swoich znajomych? Bo to mój gatunek.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|