Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nauka... czy wiara w naukę.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
09-01-2009 15:39atre (971 punktów)Nauka... czy wiara w naukę.

Życzyłbym niejednemu wierzącemu takiej wiary w cuda jaką mają tutaj rzekomi ateiści... Rzecz w tym iż cud cudowi nierówny. Co innego wierzyć iż to naprawdę opłatek zamienił się w monstrancji w kawałek ludzkiego ciała, albo w bilokację o.Pio ... a co innego wierzyć iż prawa fizyki do tego dopuszczają! (elektron który może być w dwu miejscach na raz) Ba! Iż to zakładają! I że właśnie o tym mówią! Istnieje takie zjawisko jak "wtórny analfabetyzm". Polega on na tym iż wprawdzie umie się czytać, ale z tego co się czyta, niewiele się rozumie. Zapamiętuje się jakieś pojęcia jak "chmury elektronowe", "natura korpuskularno-falowa" and many, many things ale stosuje je wbrew temu o czym one właściwie mówią.
A potem jeden drugiemu opowiada głupoty... Nigdzie, w żadnym opracowaniu fizyki kwantowej nie spotkałem się z podobnymi insynuacjami i interpretacjami.
Nie da się prowadzić dyskusji z wami bo wszystkiemu zaprzeczacie, nawet prawom fizyki, żeby tylko zachować złudzenie iż nauka, czy też jakiś racjonalizm (daleko wam do niego) tłumaczy to, w co - w gruncie rzeczy - powinni wierzyć tylko wierzący: w creatio ex nihilo protonów, elektronów itd. Skoro tak to już koniec nauki. Wszystko zostało wyjaśnione przez creatio ex nihilo. Nieważna równoważność masy i energii, żaden stosunek ilościowy itd.
Poza tym: Elektron to nie żadna fala prawdopodobieństwa. Detektor nie strzela żadną falą prawdopodobieństwa. Elektrony się nie podwajają a więc jako ten sam elektron żaden elektron nie przechodzi przez oba otwory łamiąc równoważność masy i energii. Na filmie który podał kolega pl.youtube(*)fPeprQ7oGc&mode=related&search oprócz obrazków były pewne wyjaśnienia. Zresztą zostało to tam w taki sposób wyjaśnione, że aż strach. Ale to tak jak się czerpie wiedzę z youtuba i kolorowych czasopism. Po pierwsze trzeba najpierw zrozumieć co się czyta, nie mieszając pojęć "chmury prawdopodobieństwa" i wszelkie prawdopodobieństwa z elektronami, protonami, fotonami itd.
Nie stać was nawet na to aby przejść do prawdziwej dyskusji bez klakierstwa i "całowania się nawzajem po tyłkach". Odkąd uczestniczę w rozmowach na forum tego portalu nie dałem łącznie nawet dziesięciu ocen... a proszę sobie policzyć moje wypowiedzi. Niektórzy z was natomiast potrafią w ciągu trzech minut dać osiem ocen! Ja bym w tym czasie nie zdążył dobrze przeczytać jednej wypowiedzi... Zresztą, jak już powiedziałem na początku wątku, racjonalizm to nie wiec. Wy jednak macie gdzieś racjonalizm. A jak już dochodzi do dyskusji na rzeczowy temat to nagle się okazuje iż równoważność masy i energii we wszechświecie to bzdura, a tak w ogóle to nie ma żadnej masy tylko "fale prawdopodobieństwa" albo "chmury prawdopodobieństwa" itd., itp., itd. Oto np. jak takie mylenie pojęć odbywa się podczas dyskusji:
>Tak, Atre, dokładnie tak. Do momentu wykrycia pozycji elektronu (np przez detektor za szczelinami) istnieje tylko prawdopodobieństwo tej pozycji.
>I jak widzę, dalsza walka z niemocą Twojej wyobraźni jest bezcelowa.
>

Ludzie... prawdopodobieństwo pozycji... nie prawdopodobieństwo istnienia elektronu w jakiejś określonej pozycji! Tak jakby przed pomiarem nie miał jej nigdy i nigdzie!

I kto tu ze swoją niemocą tak naprawdę walczy?

Żadnej dyskusji nie uważam nigdy za skończoną z kimkolwiek, bo po to posługujemy się językiem aby dyskutować, wymieniać poglądy, rozwijać wiedzę itd. Każdy ma prawo, a nawet obowiązek mieć jakieś poglądy na dany temat i wyrażać je, dyskutować, rozwijać i uściślać. Ale jeśli jakieś poglądy nie trzymają się, że tak powiem, ani kupy, ani dupy... to proszę mi wybaczyć, ale...
Jestem świadom tego iż nie do wszystkich, którzy to przeczytają, odnosi się ta opinia... niech mają jednak pretensje tylko do siebie iż prawdziwy racjonalizm i prawdziwa nauka są zbywane tutaj milczeniem.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jkl; (5859 punktów)
Udowodniłeś ponad wszelką wątpliwość, że fali prawdopodobieństwa nie potrafisz objąć swoją wyobraźnią i nic poza tym.

Ale, z ciekawości, nie mogę się powstrzymać od pytania:

Masz działko elektronowe. Wysyła pojedynczy elektron. 5 sekund później kolejny pojedynczy elektron. I następny. I następny. Ciągle idealnie w tym samym kierunku, bez żadnych zmian i odchyleń.
A mimo to za szczelinami tworzy się wzór interferencji.

Jak tłumaczysz wynik takiego doświadczenia? (które naprawdę było przeprowadzone)
09-01-2009 22:18 
 Ocena 3 na 3
Kornowski (835 punktów)
Nauka jest weryfikowalna poprzez możliwe do odtworzenia badania a wiara po prostu jest wiarą. Mogę np. nie wierzyć w wyniki przytoczonego powyżej eksperymentu. Jeśli jednak odtworzę to doświadczenie i uzyskam podobny rezultat to powinienem zweryfikować swoje poglądy.

Arte pokaż nam np. że Einstein się mylił, to bez mrugnięcia okiem przyznamy Ci rację
atre (971 punktów)
>Nauka jest weryfikowalna poprzez możliwe do odtworzenia badania a wiara po prostu jest wiarą. Mogę np. nie wierzyć w wyniki przytoczonego powyżej eksperymentu. Jeśli jednak odtworzę to doświadczenie i uzyskam podobny rezultat to powinienem zweryfikować swoje poglądy.
>Arte pokaż nam np. że Einstein się mylił, to bez mrugnięcia okiem przyznamy Ci rację

Nie jesteś na czasie. Sięgnij do trzech ostatnich wątków które na tym dziale założyłem a się przekonasz, że to właśnie ja od początku bronię równoważności masy i energii określonej wzorem E=mc2. Zresztą, nawet teraz o tym pisałem.

Weryfikowalność doświadczeń w fizyce kwantowe to właściwie podstawowy problem w tej dziedzinie.
10-01-2009 15:20 
 Ocena 5 na 5
Marian (5438 punktów)

   Nigdzie nie widziałem, żebyś pokazywał, że eksperyment z dwiema szczelinami łamie zasadę równoważności masy i energii, ale nawet gdyby tak było to chyba oczywiste, że Einstein się mylił. Jeśli jesteś w stanie pokazać eksperyment, który neguje tą zasadę, to biada teorii. Czy nie tak? Czemu zatem z taką bezgraniczną wiarą bronisz teorii względności?
   Zapewne chodzi Ci o to, że w rzeczonym eksperymencie elektron jest w dwóch miejscach na raz jako „cały” elektron. To jednak Twoje błędne wyobrażenie, gdyż nigdy tak się nie dzieje. W każdym momencie jeśli policzyć masę elektronu jest ona stała i nigdy się nagle nie zdwaja.
   Pewnie niewygodny będzie dla Ciebie fakt, że w pewnych warunkach fale materii w ogóle się inaczej kwantują; na przykład w ekstremalnych polach magnetycznych w układach kwazidwuwymiarowych można obserwować kwanty o ułamkowym ładunku i ułamkowej masie elektronu. To dopiero problem dla Twojego ortodoksyjnego rozumowania!

   Pozdrawiam.


No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman
atre (971 punktów)
>   Nigdzie nie widziałem, żebyś pokazywał, że eksperyment z dwiema szczelinami łamie zasadę równoważności masy i energii, ale nawet gdyby tak było to chyba oczywiste, że Einstein się mylił. Jeśli jesteś w stanie pokazać eksperyment, który neguje tą zasadę, to biada teorii. Czy nie tak? Czemu zatem z taką bezgraniczną wiarą bronisz teorii względności?
>   Zapewne chodzi Ci o to, że w rzeczonym eksperymencie elektron jest w dwóch miejscach na raz jako „cały” elektron. To jednak Twoje błędne wyobrażenie, gdyż nigdy tak się nie dzieje. W każdym momencie jeśli policzyć masę elektronu jest ona stała i nigdy się nagle nie zdwaja.
>   Pewnie niewygodny będzie dla Ciebie fakt, że w pewnych warunkach fale materii w ogóle się inaczej kwantują; na przykład w ekstremalnych polach magnetycznych w układach kwazidwuwymiarowych można obserwować kwanty o ułamkowym ładunku i ułamkowej masie elektronu. To dopiero problem dla Twojego ortodoksyjnego rozumowania!
>   Pozdrawiam.
>
No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman


Czego nie mogę sobie wyobrazić? Żadna teoria fizyczna nie zakłada iż coś jest jakimś ładunkiem i zarazem nim nie jest. To dla was elektron to jakaś chimera, nie wiadomo w ogóle co. W fizyce kwantowej mowa jest o prawdopodobieństwie pozycji, a nie o tym iż elektronów nie ma w żadnej pozycji przed pomiarem. Co wy mi próbujecie tu wmówić? Że fizycy mówią iż elektronów nie ma w żadnej rzeczywistej pozycji a tylko w istnieje prawdopodobieństwo tej pozycji? To co w końcu istnieje? Prawdopodobieństwo? Nic realnie nie istnieje? I to jest twój problem, nie mój.

Co do kwantów, to albo o kwantach albo o elektronach mówimy. Że kwanty mają jakąś ułamkową masę elektronu to mnie w ogóle nie dziwi. Ja mówię o elektronach. A ty o czym mówisz?
atre (971 punktów)
>   Nigdzie nie widziałem, żebyś pokazywał, że eksperyment z dwiema szczelinami łamie zasadę równoważności masy i energii, ale nawet gdyby tak było to chyba oczywiste, że Einstein się mylił. Jeśli jesteś w stanie pokazać eksperyment, który neguje tą zasadę, to biada teorii. Czy nie tak? Czemu zatem z taką bezgraniczną wiarą bronisz teorii względności?
>   Zapewne chodzi Ci o to, że w rzeczonym eksperymencie elektron jest w dwóch miejscach na raz jako „cały” elektron. To jednak Twoje błędne wyobrażenie, gdyż nigdy tak się nie dzieje. W każdym momencie jeśli policzyć masę elektronu jest ona stała i nigdy się nagle nie zdwaja.
>   Pewnie niewygodny będzie dla Ciebie fakt, że w pewnych warunkach fale materii w ogóle się inaczej kwantują; na przykład w ekstremalnych polach magnetycznych w układach kwazidwuwymiarowych można obserwować kwanty o ułamkowym ładunku i ułamkowej masie elektronu. To dopiero problem dla Twojego ortodoksyjnego rozumowania!
>   Pozdrawiam.
>
No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman


W ogóle żenujące jest to jak mówisz iż nigdy nie widziałeś abym obalał coś co czego sam od początku bronię. To mówi samo przez się. Potem sam na dodatek stwierdzasz: "Jeśli jesteś w stanie pokazać eksperyment, który neguje tą zasadę, to biada teorii. Czy nie tak?" Oczywiście, takiego eksperymentu nie ma. Dalej pytasz: "Czemu zatem z taką bezgraniczną wiarą bronisz teorii względności?" Bronię równoważności masy i energii we wszechświecie. Dalej mówisz: "Zapewne chodzi Ci o to, że w rzeczonym eksperymencie elektron jest w dwóch miejscach na raz jako „cały” elektron. To jednak Twoje błędne wyobrażenie, gdyż nigdy tak się nie dzieje." Człowieku, od trzech wątków to właśnie wszystkie tutejsze głąby twierdzą iż elektron przechodzi przez oba otwory jednocześnie. I nie ma tu nic do rzeczy dywagowanie prawdopodobieństwa pozycji elektronu. Elektron to stała określona dawka energii która wynosi e = -1602 176 487(40)•10-19 C. Co ma tu do rzeczy pieprzenie co się może stać z elektronem w jakichś ekstremalnych polach magnetycznych? Ulega rozłożeniu na kwanty energii, a wtedy już nie mówimy o elektronach.
11-01-2009 12:50 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>Żadna teoria fizyczna nie zakłada iż coś jest jakimś ładunkiem i zarazem nim nie jest.
   Nikt (a na pewno ja) tak nie twierdzi.

>To dla was elektron to jakaś chimera, nie wiadomo w ogóle co.
   Po prostu elektron nie jest taki prosty na jakiego wygląda. (Zapożyczone od Lawrence'a Bragga.)

>W fizyce kwantowej mowa jest o prawdopodobieństwie pozycji, a nie o tym iż elektronów nie ma w żadnej pozycji przed pomiarem.
   Ściślej – o prawdopodobieństwie znalezienia elektronu w danym miejscu.

>Co wy mi próbujecie tu wmówić? Że fizycy mówią iż elektronów nie ma w żadnej rzeczywistej pozycji a tylko w istnieje prawdopodobieństwo tej pozycji? To co w końcu istnieje? Prawdopodobieństwo? Nic realnie nie istnieje?
   To się nazywa brakiem realizmu mechaniki kwantowej. Mówienie o wartości danej obserwabli pomiędzy pomiarami po prostu nie ma żadnego sensu. Ten problem stara się rozwiązać interpretacja Bohma (tzw. zmiennych ukrytych) wprowadzając pewne nowe założenia, które jednak, niestety, nie są weryfikowalne.
   Nie wiadomo do końca, czy mechanika kwantowa jest realna czy nie, ale eksperyment Aspecta pokazał, że albo jest realna, albo lokalna; nie może być jednocześnie i lokalna i realna. Brak lokalności oznaczałby jednak naruszenie STW, czyli, jak sądzę, Twojej ulubionej teorii.

>Co do kwantów, to albo o kwantach albo o elektronach mówimy. Że kwanty mają jakąś ułamkową masę elektronu to mnie w ogóle nie dziwi. Ja mówię o elektronach. A ty o czym mówisz?
   Mówię o kwantach pola elektronowego. Tak się składa, że w przestrzeni trójwymiarowej pole to kwantuje się w sposób do którego przywykliśmy, ale to nie jedyny sposób kwantyzacji tego pola. Jeśli chcesz te kwanty nazywać elektronami, to obiekty o których mówię, są na tych samych prawach również elektronami.

>Bronię równoważności masy i energii we wszechświecie.
   Problem w tym, że nikt jej nie atakuje.

>Człowieku, od trzech wątków to właśnie wszystkie tutejsze głąby twierdzą iż elektron przechodzi przez oba otwory jednocześnie.
   Jasne, że przechodzi. Elektron jest rozciągły przestrzennie i nie ma w tym najmniejszego problemu. To są rzeczy, które fale robią dość powszechnie.

>Elektron to stała określona dawka energii która wynosi e = -1602 176 487(40)•10-19 C.
   Widzę, że nie przeczytałeś mojego postu tutaj, w którym wskazałem, że to nie jest żadna dawka energii, tylko ładunek elektronu.
   Takie drobiazgi świadczą o tym, że jesteś na bakier z fizyką. Gdyby było inaczej, od razu zapaliłaby się czerwona lampka, że coś tu jest nie tak, bo energię mierzy się w dżulach, a nie kulombach.

>Co ma tu do rzeczy pieprzenie co się może stać z elektronem w jakichś ekstremalnych polach magnetycznych? Ulega rozłożeniu na kwanty energii, a wtedy już nie mówimy o elektronach.
   Nie, nie ulega rozłożeniu. W polu 20 T obserwuje się wzbudzenia o ładunku 1/3 ładunku elementarnego, przy innej wartości można dostać 1/4, 1/5 itd. Tak się po prostu kwantuje pole elektronowe. Słowo-klucz: ułamkowy kwantowy efekt Halla.
   Polecam zapoznać się z tematyką kwantowej teorii pola. Poleciłbym Weinberga The Quantum Theory of Fields, ale to chyba nie ten poziom... Niestety żadnych popularnych nie znam. Relatywnie, zapoznać się chociaż z tematyką drugiej kwantyzacji (tzw. reprezentacja liczb obsadzeń). Może to coś rozjaśni. Mi wiele pomogło.

   Pozdrawiam.

No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman
11-01-2009 13:17 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>Nie wiadomo do końca, czy mechanika kwantowa jest realna czy nie, ale eksperyment Aspecta pokazał, że albo jest realna, albo lokalna; nie może być jednocześnie i lokalna i realna.
   Poprawka. Eksperyment Aspelmeyera i Zeilingera wskazuje na to, że mechanika kwantowa nie jest realna: physicsworld.com/cws/article/news/27640. Chyba trzeba się z tym pogodzić.

   Pozdrawiam.

No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman
atre (971 punktów)
>>Co ma tu do rzeczy pieprzenie co się może stać z elektronem w jakichś ekstremalnych polach magnetycznych? Ulega rozłożeniu na kwanty energii, a wtedy już nie mówimy o elektronach.
>Nie, nie ulega rozłożeniu. W polu 20 T obserwuje się wzbudzenia o ładunku 1/3 ładunku elementarnego, przy innej wartości można dostać 1/4, 1/5 itd. Tak się po prostu kwantuje pole elektronowe.

A czemu ulega elektron np. przy zderzeniu z pozytonem? Zmienia wyznanie???

Poza tym nie mów tu za innych.

>>Człowieku, od trzech wątków to właśnie wszystkie tutejsze głąby twierdzą iż elektron przechodzi przez oba otwory jednocześnie.
>Jasne, że przechodzi. Elektron jest rozciągły przestrzennie i nie ma w tym najmniejszego problemu. To są rzeczy, które fale robią dość powszechnie.

Nie, nie przechodzi. Mylisz więcej niż ja mam czasu na tłumaczenie ci tego. Jakże mógłby elektron być w ten sposób rozciągły przestrzennie? Aby można wytłumaczyć tym zjawisko interferencji elektronów? Co to za nonsensy?
13-01-2009 14:12 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

> A czemu ulega elektron np. przy zderzeniu z pozytonem? Zmienia wyznanie???
   To akurat nie jest przedmiotem dyskusji. Nie wpadajmy w niepotrzebne dygresje.

> Poza tym nie mów tu za innych.
   Mówię za siebie.

>>Jasne, że przechodzi. Elektron jest rozciągły przestrzennie i nie ma w tym najmniejszego problemu. To są rzeczy, które fale robią dość powszechnie.
> Nie, nie przechodzi. Mylisz więcej niż ja mam czasu na tłumaczenie ci tego. Jakże mógłby elektron być w ten sposób rozciągły przestrzennie?
   Jakże mógłby nie być? Chcesz zasadę nieoznaczoności i równanie Schroedingera wyrzucić do śmieci?

>Aby można wytłumaczyć tym zjawisko interferencji elektronów? Co to za nonsensy?
   Znasz lepsze wytłumaczenie? Najzabawniejsze jest jednak to, że próbujesz mienić się obrońcą nauki, ignorując zarazem jej dokonania. Od XIX wieku jednak się trochę w niej zmieniło...
   Religijnym ludziom coś strasznie ciężko wytłumaczyć, że rzeczywistość nie zależy od ich preferencji.

   Pozdrawiam.
atre (971 punktów)
>>Jasne, że przechodzi. Elektron jest rozciągły przestrzennie i nie ma w tym najmniejszego problemu. To są rzeczy, które fale robią dość powszechnie.

Elektron to nie jakaś fala, lecz przede wszystkim pewna dawka energii(prądu, dosłownie) jeśli ma być nadal elektronem. Pojedynczy elektron nie mógłby przejść przez oba otwory jednocześnie nie powodując nadwyżek energii z niczego. A jeśli przeszedł przez oba otwory jednocześnie, to nie mógł zrobić tego jako ten sam elektron. To wszystko co należy sobie po prostu uświadomić.

>>Nie, nie przechodzi. Mylisz więcej niż ja mam czasu na tłumaczenie ci tego. Jakże mógłby elektron być w ten sposób rozciągły przestrzennie?
>Jakże mógłby nie być? Chcesz zasadę nieoznaczoności i równanie Schroedingera wyrzucić do śmieci?

Zasada nieoznaczoności nie mówi iż elektron jest "chmurką prawdopodobieństwa"... jak to już ktoś określił. I że ta "chmurka" przechodzi przez oba otwory. Nieoznaczoność dla Heisenberga to nie była nieobecność w żadnej pozycji, czy też możliwość obecności w kilku na raz. Nie można elektronu traktować jako czegoś niepodzielnego. Jakiejś fali i to wszystko. Podzielny elektron może przejść przez oba otwory... ale już nie jako ten sam elektron. Również z tych względów o których wspomniałem powyżej.
10-01-2009 16:22 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
> Nie jesteś na czasie. Sięgnij do trzech ostatnich wątków które na tym dziale założyłem a się przekonasz, że to właśnie ja od początku bronię równoważności masy i energii określonej wzorem E=mc2. Zresztą, nawet teraz o tym pisałem.
Cóż, szkoda, że nie raczysz zauważyć, iż obrona ta skierowana jest przeciwko twoim własnym błędnym wyobrażeniom falowego charakteru elektronów jako ich "klonowania". Nikt poza tobą nie twierdzi by dochodziło do złamania zasady równoważności masy i energii.
Groteska w którą od jakiegoś czasu, ja już wcześniej zauważyłem, się osuwasz, pogłębia się. Oto przedstawiasz się jako heroiczny obrońca pewnej teorii i jednocześnie jesteś jedynym który ją podważa.
atre (971 punktów)
>> Nie jesteś na czasie. Sięgnij do trzech ostatnich wątków które na tym dziale założyłem a się przekonasz, że to właśnie ja od początku bronię równoważności masy i energii określonej wzorem E=mc2. Zresztą, nawet teraz o tym pisałem.
>Cóż, szkoda, że nie raczysz zauważyć, iż obrona ta skierowana jest przeciwko twoim własnym błędnym wyobrażeniom falowego charakteru elektronów jako ich "klonowania". Nikt poza tobą nie twierdzi by dochodziło do złamania zasady równoważności masy i energii.
>Groteska w którą od jakiegoś czasu, ja już wcześniej zauważyłem, się osuwasz, pogłębia się. Oto przedstawiasz się jako heroiczny obrońca pewnej teorii i jednocześnie jesteś jedynym który ją podważa.

Twoja groteska polega na tym że nie masz swojego zdania w tym temacie. Odzywasz się tylko po to aby powiedzieć że jestem w błędzie. Podaj mi jeden przykład twojej wypowiedzi w temacie interferencji elektronu o jakimś rzeczywistym wkładzie. Powtarzasz biernie opinie innych rozmówców i tyle. Gorzej! Oto jakie znaczenie ma twoje zdanie w dyskusji: najpierw mówisz tak www.racjonalista.pl/forum.php/s,175457#w175778 A chwilę później w rozmowie z kolegą Fizykiem podzielasz zdanie wprost przeciwne do tego, jakie sam wcześniej na tym samym wątku - w temacie poruszającym przecież to samo zagadnienie jakie tutaj poruszamy - wyraziłeś w rozmowie ze mną: www.racjonalista.pl/forum.php/s,175457#w175788 No więc? I na tym polega twoje udzielanie się w dyskusji. Podzielasz tylko cudze opinie i w dodatku sprzeczne ze sobą.
Sylwek (15472 punktów)
Cóz, mam niejakie problemy z dojściem jaki jest twój pogląd na pewne sprawy. Na przykład twierdzisz ze woda nie powstaje, bo wcześniej istniał wodór i tlen. Jasne jest więc, że moglem oczekiwać że argumentacje Fizyka będziesz zbijał odwołując się do powstawania nowych protonów z energii kinetycznej (choć wciąż miałbyś problem ze wskazanie co właściwie wciąż niezmiennie istnieje).
A w innych wątkach zdawałeś się imputować mi, twierdzenia jakoby woda powstawała z niczego (tylko dlatego, że wielbione przez ciebie pojęcie substancji uznaję za puste).
Mało tego, twoje wyrażanie się jest tak niejasne, że stosowane przez ciebie wywody już dawno przestały być dla mnie zrozumiałe, dlatego pozwolisz, że zakończymy rozmowy ze sobą, jako bezprzedmiotowe.
Nawiasem mówiąc, przejawiasz interesujący zwyczaj polegający na dawaniu odpowiedzi czy formułowaniu zarzutów wobec jednych moich wypowiedzi w postach podpiętych jako odpowiedzi na inne moje wypowiedzi. W konsekwencji z premedytacją rozrywasz łańcuch dyskusji zastępując go poplątana siecią hiperłączy.
Na przykład zamiast odnieść się bezpośredni do mojego zarzutu, że tylko ty postulowałeś łamanie równania E=mc2 zaczynasz uzewnętrzniać se żale co do mej wtórności, i znowu spychasz dyskusje na inne tory. Nawiasem mówiąc w wątkach do których odsyłasz zwróciłem uwagę, ze wyznajesz archaiczną, nieprawdziwą koncepcję próżni, ale najwyraźniej nie mogąc na to odpowiedzieć zwyczajnie zamilkłeś.
Ja się w to dłużej bawić nie będę.
atre (971 punktów)
>Cóz, mam niejakie problemy z dojściem jaki jest twój pogląd na pewne sprawy. Na przykład twierdzisz ze woda nie powstaje, bo wcześniej istniał wodór i tlen. Jasne jest więc, że moglem oczekiwać że argumentacje Fizyka będziesz zbijał odwołując się do powstawania nowych protonów z energii kinetycznej (choć wciąż miałbyś problem ze wskazanie co właściwie wciąż niezmiennie istnieje).
>A w innych wątkach zdawałeś się imputować mi, twierdzenia jakoby woda powstawała z niczego (tylko dlatego, że wielbione przez ciebie pojęcie substancji uznaję za puste).
>Mało tego, twoje wyrażanie się jest tak niejasne, że stosowane przez ciebie wywody już dawno przestały być dla mnie zrozumiałe, dlatego pozwolisz, że zakończymy rozmowy ze sobą, jako bezprzedmiotowe.
>Nawiasem mówiąc, przejawiasz interesujący zwyczaj polegający na dawaniu odpowiedzi czy formułowaniu zarzutów wobec jednych moich wypowiedzi w postach podpiętych jako odpowiedzi na inne moje wypowiedzi. W konsekwencji z premedytacją rozrywasz łańcuch dyskusji zastępując go poplątana siecią hiperłączy.
>Na przykład zamiast odnieść się bezpośredni do mojego zarzutu, że tylko ty postulowałeś łamanie równania E=mc2 zaczynasz uzewnętrzniać se żale co do mej wtórności, i znowu spychasz dyskusje na inne tory. Nawiasem mówiąc w wątkach do których odsyłasz zwróciłem uwagę, ze wyznajesz archaiczną, nieprawdziwą koncepcję próżni, ale najwyraźniej nie mogąc na to odpowiedzieć zwyczajnie zamilkłeś.
>Ja się w to dłużej bawić nie będę.

Jeżeli w rozmowie ze mną stwierdziłeś w stwierdzasz że nie mówimy o powstawaniu czegoś z niczego a chwilę później wyśmiewasz mnie za to z kolegą który twierdził iż coś jednak powstaje z niczego... to ja niestety nie mogę z kimś takim dyskutować dopóki wyraża tak sprzeczne opinie. Dlatego nie masz prawa mówić o sprzecznościach w moich wywodach.
Sylwek (15472 punktów)
Nie szanowny panie - z twoich wypowiedzi można wywieść wrażenie, że uważasz za powstawanie tylko tworzenie czegoś z niczego (dlatego woda nie powstaje), a więc, mógłbyś argumentować, że w przytoczonym przez Fizyka przykładzie protony nie powstają - bo nie powstały z niczego tylko energii kinetycznej. Obawiam się, że ty sam nie ogarniasz wszystkich implikacji przyjętych przez siebie rozumowań.
W każdym razie w moich wypowiedziach sprzeczności nie ma.
>a chwilę później wyśmiewasz mnie za to z kolegą który twierdził iż coś jednak powstaje z niczego...

skoro sam w tej wypowiedzi zwróciłem uwagę na energię kinetyczna jako "źródło" protonów to chyba jednak nie ja mówiłem że protony powstają z niczego. Tylko ty możesz przekręcać tak sens wypowiedzi bo nie mieści ci się w głowi że nowe rzeczy powstają z innych w drodze zmian własności, cech.
atre (971 punktów)
>Nie szanowny panie - z twoich wypowiedzi można wywieść wrażenie, że uważasz za powstawanie tylko tworzenie czegoś z niczego (dlatego woda nie powstaje), a więc, mógłbyś argumentować, że w przytoczonym przez Fizyka przykładzie protony nie powstają - bo nie powstały z niczego tylko energii kinetycznej. Obawiam się, że ty sam nie ogarniasz wszystkich implikacji przyjętych przez siebie rozumowań.
>W każdym razie w moich wypowiedziach sprzeczności nie ma.
>>a chwilę później wyśmiewasz mnie za to z kolegą który twierdził iż coś jednak powstaje z niczego...
>skoro sam w tej wypowiedzi zwróciłem uwagę na energię kinetyczna jako "źródło" protonów to chyba jednak nie ja mówiłem że protony powstają z niczego. Tylko ty możesz przekręcać tak sens wypowiedzi bo nie mieści ci się w głowi że nowe rzeczy powstają z innych w drodze zmian własności, cech.

Nie denerwuj mnie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
atre (971 punktów)
>Udowodniłeś ponad wszelką wątpliwość, że fali prawdopodobieństwa nie potrafisz objąć swoją wyobraźnią i nic poza tym.
>Ale, z ciekawości, nie mogę się powstrzymać od pytania:
>Masz działko elektronowe. Wysyła pojedynczy elektron. 5 sekund później kolejny pojedynczy elektron. I następny. I następny. Ciągle idealnie w tym samym kierunku, bez żadnych zmian i odchyleń.
>A mimo to za szczelinami tworzy się wzór interferencji.
>Jak tłumaczysz wynik takiego doświadczenia? (które naprawdę było przeprowadzone)

No i właśnie. O czym to świadczy? Że z jednego elektronu creatio ex nihilo mamy tyle elektronów ile jest pasm interferencyjnych?
Czy też będziesz mi udowadniał iż elektron jest falą prawdopodobieństwa? Albo chmurą? To poszukaj w internecie chociażby gdzie tak pisze. I gdzie w fizyce kwantowej obala się równoważność masy i energii? Bo musiałaby być obalona gdyby takie "kreacje" ex nihilo z jednego elektronu chociażby dwóch było naprawdę zakładane.
Jest to jednak zakładane tylko na tym portalu...
10-01-2009 15:17 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
To ja się pytam o czym to świadczy.
Jak TWOIM zdaniem to jest możliwe?

Czy skłaniasz się ku teorii Nabuko, że elektrony zdmuchują tajemnicze niewykrywalne fale z ponadświetlną prędkością, czy też stworzyłeś sobie własną teorię?

Zyskałbyś dużo w moich oczach, gdybyś po prostu powiedział: "Nie rozumiem niektórych aspektów fizyki kwantowej, nie mieszczą się w moim postrzeganiu świata i nie mogę się z nimi pogodzić". Nie byłbyś pierwszy i jedyny.
A zaprzeczając faktom po prostu się ośmieszasz.
Sylwek (15472 punktów)
Niestety, zdążyłem się już zorientować, że atre w takich sytuacjach przyjmuje sokratyczną postawę oczekiwania na samodzielne dojście jego rozmówcy do właściwej odpowiedzi. Niestety tym się różni od Sokratesa, że sam nie zna właściwych odpowiedzi a dodatkowo, mimo to przemawia z pozycji pouczającego autorytetu.
Pozdrawiam.
atre (971 punktów)
>Niestety, zdążyłem się już zorientować, że atre w takich sytuacjach przyjmuje sokratyczną postawę oczekiwania na samodzielne dojście jego rozmówcy do właściwej odpowiedzi. Niestety tym się różni od Sokratesa, że sam nie zna właściwych odpowiedzi a dodatkowo, mimo to przemawia z pozycji pouczającego autorytetu.
>Pozdrawiam.

Twoja metoda w dyskusji natomiast polega na tym: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176504#w176769 Jeżeli nadal będziesz odzywał się tylko po to aby mówić o mnie, a nie w temacie danego wątku, to ja będę odsyłał cię i wszystkich do powyższego linku, w którym wykazuję ile jest warta twoja opinia.
11-01-2009 03:26 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Zarówno ja jak i inni zwracali ci uwagę na tak oczywiste fakty, że elektrony zachowują się tak jakby przechodziły przez dwie szczeliny jednocześni, i że niezależnie od interpretacji nie mamy powodów przypuszczać by było to niemożliwe. Ty jednak miast skupić się na argumentach skupiasz się na robieniu z siebie ofiary mych rzekomo personalnych ataków. Wybacz ale będę przestrzegał ludzi przed dyskusją z kimś kto stanąwszy przed argumentami, z którymi nie może sobie poradzić, przerywa rozmowę by zakładać nowy wątek i tak w kółko, tylko dlatego, ze nikt ci nie chce przyklasnąć w twych absurdalnych tezach.
atre (971 punktów)
>Zarówno ja jak i inni zwracali ci uwagę na tak oczywiste fakty, że elektrony zachowują się tak jakby przechodziły przez dwie szczeliny jednocześni, i że niezależnie od interpretacji nie mamy powodów przypuszczać by było to niemożliwe. Ty jednak miast skupić się na argumentach skupiasz się na robieniu z siebie ofiary mych rzekomo personalnych ataków. Wybacz ale będę przestrzegał ludzi przed dyskusją z kimś kto stanąwszy przed argumentami, z którymi nie może sobie poradzić, przerywa rozmowę by zakładać nowy wątek i tak w kółko, tylko dlatego, ze nikt ci nie chce przyklasnąć w twych absurdalnych tezach.
\

Absurdalnych? www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
atre (971 punktów)
>To ja się pytam o czym to świadczy.
>Jak TWOIM zdaniem to jest możliwe?
>Czy skłaniasz się ku teorii Nabuko, że elektrony zdmuchują tajemnicze niewykrywalne fale z ponadświetlną prędkością, czy też stworzyłeś sobie własną teorię?
>Zyskałbyś dużo w moich oczach, gdybyś po prostu powiedział: "Nie rozumiem niektórych aspektów fizyki kwantowej, nie mieszczą się w moim postrzeganiu świata i nie mogę się z nimi pogodzić". Nie byłbyś pierwszy i jedyny.
>A zaprzeczając faktom po prostu się ośmieszasz.
>

Tak: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
13-01-2009 09:41 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)

>Tak: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
>
Zadajesz sobie dużo trudu, by tłumaczyć wszystkim czego- twoim zdaniem- elektron NIE może i czego NIE robi. Nie takie było pytanie.
Powtórzę:
Masz działko elektronowe. Wysyła pojedynczy elektron. 5 sekund później kolejny pojedynczy elektron. I następny. I następny. Ciągle idealnie w tym samym kierunku, bez żadnych zmian i odchyleń.
A mimo to za szczelinami tworzy się wzór interferencji.

Według tego co Ty twierdzisz, elektrony wysyłane kolejno jeden za drugim powinny przechodzić zawsze przez jedną, tę samą szczelinę i tworzyć wzór w postaci kropki. Czemu jest inaczej?
atre (971 punktów)
>>Tak: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
>>
>Zadajesz sobie dużo trudu, by tłumaczyć wszystkim czego- twoim zdaniem- elektron NIE może i czego NIE robi. Nie takie było pytanie.
>Powtórzę:
>Masz działko elektronowe. Wysyła pojedynczy elektron. 5 sekund później kolejny pojedynczy elektron. I następny. I następny. Ciągle idealnie w tym samym kierunku, bez żadnych zmian i odchyleń.
>A mimo to za szczelinami tworzy się wzór interferencji.
>Według tego co Ty twierdzisz, elektrony wysyłane kolejno jeden za drugim powinny przechodzić zawsze przez jedną, tę samą szczelinę i tworzyć wzór w postaci kropki. Czemu jest inaczej?
>

Kropki? Ja tak twierdze? Gdzie?

Nie uważam więc żebym tak twierdził i nie widzę powodu dla którego miałbym ustosunkowywać się do tego absurdalnego pytania.
jkl; (5859 punktów)
>Kropki? Ja tak twierdze? Gdzie?

Jak dla mnie wtedy, gdy upierasz się, że elektron przechodzi tylko przez jedną dziurę. Ale mniejsza z tym, to czego NIE twierdzisz już wiem.

>Nie uważam więc żebym tak twierdził i nie widzę powodu dla którego miałbym ustosunkowywać się do tego absurdalnego pytania.

Pytanie nie jest absurdalne bo eksperyment naprawdę był przeprowadzony.
Szczerze interesuje mnie Twoje wyjaśnienie, więc się dłużej nie wykręcaj, bo ktoś mógłby uznać, że żadnego nie posiadasz.
webmaster (moderator)
Jeżeli masz wrażenie, że ludzie kompetentni ignorują twoje wątki, to pewnie dlatego, że mają ciekawsze zajęcia niż tłumaczenie Ci natury elektronu. Może zacznij od tego: www.racjonalista.pl/kk.php/t,2764
Z tego co tu widzę nie możesz pojąć, że elektron to nie jest piłeczka z jakimś punkcie.
atre (971 punktów)
>Jeżeli masz wrażenie, że ludzie kompetentni ignorują twoje wątki, to pewnie dlatego, że mają ciekawsze zajęcia niż tłumaczenie Ci natury elektronu. Może zacznij od tego: www.racjonalista.pl/kk.php/t,2764
>Z tego co tu widzę nie możesz pojąć, że elektron to nie jest piłeczka z jakimś punkcie.

I znowu kolejny uczestnik dyskusji wmawia mi swoje własne domysły.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

atre napisał:

>Życzyłbym niejednemu wierzącemu takiej wiary w cuda jaką mają tutaj rzekomi ateiści.....

Trochę nie rozumiem Twojego zdziwienia. Dla mnie od dawna "ateista" to synonim człowieka, który niejako wiarę w rzeczy niemożliwe i wszelkiego rodzaju "cuda probabilistyczne" ma wręcz "wypisane na czole". Ich wiara jest tak prymitywna i prostacka, że rzeczywiście wierzącym w klasycznym tzn. religijnym znaczeniu tego słowa daleko do wiary ateistów. Rzeczy, których możliwość zajścia jest praktycznie absolutnie poniżej wszelkiej logiki i rozsądku w myśleniu łykają jak za przeproszeniem indory, aż im "grdyka lata".
Jeśli przeciętny ateista wierzy, że życie powstało z materii nieożywionej samoistnie, bez udziału inteligentnego działania, że od prostych związków chemicznych wyewoluowało do obserwowanego bogactwa przyrody, to co Ty się dziwisz, że wierzą w takie "drobiazgi" jak jednoczesne przechodzenie elektronu czy fotonu przez dwie szczeliny.

> (...) Istnieje takie zjawisko jak "wtórny analfabetyzm". Polega on na tym iż wprawdzie umie się
>czytać, ale z tego co się czyta, niewiele się rozumie.

Z ateistami jest dość specyficzny problem jeśli chodzi o tzw. "wtórny analfabetyzm". U nich nie chodzi o to, że nie rozumieją tego co czytają, oni mylą paradygmat z rzeczywistością, mylą fakty z ich interpretacją, wierzą także bezgranicznie w teorie wymyślane przez autorytety i przekazują je innym ludziom na zasadzie głuchego telefonu jako obiektywne dowiedzione fakty, na tym polega ich problem ze zrozumieniem tekstów pisanych.

Przykład I.
Sylwek 08-01-2009 23:44 napisał w poprzednim wątku:

>Kolego, czas byś sam zaczął czytać ze zrozumieniem.

Zrozumienie, to bardzo ciekawy problem logiczny i warto się nad nim tu głębiej pochylić.. Można np. czytać coś i dokładnie rozumieć o co chodzi autorowi, ale się z nim nie zgadzać, a co niektórzy biorą to za niezrozumienie tekstu. Dlatego najciekawsze w tym co się czyta są zwykle fakty, bo tych nie można nie rozumieć, ani też nie powinno się z nimi dyskutować.
Nauka współczesna niestety oparta jest na coraz mniejszej ilości faktów, a coraz więcej w niej interpretacji tych faktów.

> W eksperymencie ze szczelinami interferencja zachodzi w przypadku wysyłania pojedynczych
> elektronów - w momencie przechodzenia przez szczelinę....

Nie jest to niestety fakt, to jest jedynie domniemanie wysnute na podstawie faktu, którym jest powstający w trakcie doświadczeń, obraz interferencyjny bynajmniej obserwowany nie na szczelinach! To, że ten obraz jest wynikiem interferencji i dyfrakcji, takiej jak przy zwykłych zjawiskach falowych, jest tylko przyjętym w nauce paradygmatem i dopóki nie powstaną i nie zostaną obronione teorie inaczej wyjaśniające ten fakt powstawania obrazu dyfrakcyjnego uznaje się on za najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie.

Przykład II.
webmaster 16:50

Jeżeli masz wrażenie, że ludzie kompetentni ignorują twoje wątki, to pewnie dlatego, że mają ciekawsze zajęcia niż tłumaczenie Ci natury elektronu. Może zacznij od tego: www.racjonalista.pl/kk.php/t,2764
Z tego co tu widzę nie możesz pojąć, że elektron to nie jest piłeczka z jakimś punkcie.

Ateista wierzący w cuda i traktujący autorytety naukowe jak wyrocznie, podaje link do tekstu w którym wyraźnie jest napisane, że to co uważa On i broni jako fakt, w rzeczywistości jest jedynie jedną z możliwych interpretacji faktów obserwowanych. No bo zobaczmy mały cytat:

www.racjonalista.pl/kk.php/t,2764
"Wiele było prób odpowiedzi na pytanie, co właściwie przedstawia dzisiejsza fizyka kwantowa i czym są cząstki elementarne, jednak jak do tej pory nikt nie udzielił na nie zadowalającej odpowiedzi. Powstało natomiast wiele ciekawych interpretacji . "

I niestety do takich właśnie interpretacji należy wyjaśnienie powstawania obrazu dyfrakcyjnego po przechodzeniu elektronów przez szczeliny, a tutejsi racjonaliści ubzdurali sobie, że jedynym możliwym wyjaśnieniem powstawania takiego obrazu jest to iż elektron i foton są falami.
Podstawowy mankament myślenia ateistów i ewolucjonistów, jest taki, że tam gdzie normalnie powinna zaczynać się inteligentna wymiana zdań, na temat możliwych interpretacji innych niż ogólnie przyjęte i powszechnie znane teorie, dyskusja z nimi się kończy. Oni mają swoje grono autorytetów, tak jak ludzie religijni kapłanów i każde podważanie ich "nauk" na temat nie udowodnionej rzeczywistości jest "kalaniem świętości nauki". Z nimi po prostu nie da się prowadzić racjonalnej dyskusji, ot co !

Co mnie zaskakuje , to upór "jkl" w dopytywaniu się o alternatywne wyjaśnienia tego co inni uczestnicy dyskusji traktują jako nieważne bo niezgodne z przyjętą interpretacją. Być może to jakieś światełko w tym tunelu zaskorupienia w interpretacjach przyjmowanych jako fakty.

Ja oczywiście tę inną interpretację podawałem już, ale widać nie doczytała, więc zacytuję:
www.forum.ateista.pl/showthread.php?t=4915

"Według mojej teorii, to co obserwują fizycy w eksperymentach nie dowodzi natury falowej elektronów, lecz raczej "istnienia w rzeczywistości" innych fal niż dotychczas odkryte. Fale te poruszają się z prędkością większą niż światło, by nie powiedzieć z nieskończoną prędkością, fale te nie poddadzą się mierzeniu naszymi przyrządami, bo to jeszcze nie ta technologia, ale fale te mają wystarczającą energię by zepchnąć z toru cząstki tak małe jak właśnie elektron i foton. To obraz dolin i grzbietów tych właśnie fal widzimy na ekranie do doświadczeń na interferencję elektronów, a nie fal prawdopodobieństwa.
Nie mają one wpływu na cząstki większe i nie jesteśmy w stanie ich wykryć inaczej.
Moja teoria przewiduje powszechność i różne rodzaje tych fal o nieskończonych dla nas prędkościach, konieczność ich istnienia wywodzę z całej masy innych logicznych wywodów i obserwacji."

Mimo wszystko sensu takich dyskusji nie widzę i z ciekawości pytam: Co chcesz osiągną tymi wątkami tutaj? Jaki cel Ci przyświeca?

Pozdr. N.
webmaster (moderator)
Drogi nabuko. Przedstawiłeś właśnie typowe myślenie antynaukowe. Być może wynika to po prostu z tego, że nie rozumiesz jak działa nauka, a tylko masz jej błędne wyobrażenie.
Nie zamierzam z tobą polemizować, bo mi szkoda czasu. Dlatego tylko dwie rzeczy:
-w twojej własnej wypowiedzi są błędy logiczne, więc nie bardzo ci wyszła ta riposta
-wg twoich standardów nie będziesz w stanie udowodnić, że sam istniejesz. Nie ma też u ciebie faktów, a tylko interpretacje, więc obalasz się własną bronią.

>I niestety do takich właśnie interpretacji należy wyjaśnienie powstawania obrazu dyfrakcyjnego po przechodzeniu elektronów przez szczeliny, a tutejsi racjonaliści ubzdurali sobie, że jedynym możliwym wyjaśnieniem powstawania takiego obrazu jest to iż elektron i foton są falami.
Nie obaliłeś stwierdzenia, że elektron nie jest kulką w jakimś punkcie, więc po co się produkujesz? Jedyną sensowną interpretacją fizyki kwantowej jest matematyka, reszta to poezja.

Natomiast 'Twoja Teoria' - no comment
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

webmaster 18:43

>Nie zamierzam z tobą polemizować, bo mi szkoda czasu. Dlatego tylko dwie rzeczy:
>-w twojej własnej wypowiedzi są błędy logiczne, więc nie bardzo ci wyszła ta riposta

No cóż, Twoje dopatrywanie się u mnie "błędów logicznych" których niestety nie potrafisz wskazać z jakichś zmyślonych prozaicznych powodów staje się już mityczne.
Czyż nie tak samo było wtedy:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,145199
"dziwię się, że nie dostrzegasz, iż w twojej inicjującej wypowiedzi aż się roi od klasycznych błędów logicznych."

Tak jak wtedy stchórzyłeś, pewnie chcesz i teraz zrobić. I tak jak nigdy nie doczekałem się byś wskazał mi błędy logiczne wtedy, to pewnie nie potrafisz ich uczciwie wskazać i teraz.

>-wg twoich standardów nie będziesz w stanie udowodnić, że sam istniejesz.

Czy mam się już śmiać z Twoich "strzałów zza węgła", czy wyjdziesz "spod mamusinej spódnicy" i napiszesz coś więcej poza pustymi zarzutami.

> Nie ma też u ciebie faktów, a tylko interpretacje, więc obalasz się własną bronią.

A gdzież to niby napisałem, że moje teorie to fakty?

>>I niestety do takich właśnie interpretacji należy wyjaśnienie powstawania obrazu dyfrakcyjnego po przechodzeniu elektronów przez szczeliny, a tutejsi racjonaliści ubzdurali sobie, że jedynym możliwym wyjaśnieniem powstawania takiego obrazu jest to iż elektron i foton są falami.
>Nie obaliłeś stwierdzenia, że elektron nie jest kulką w jakimś punkcie, więc po co się produkujesz?

Oj mistrzu, mistrzu, przecież moją intencją nic takiego nie było, jak obalenie stwierdzenia, że elektron nie jest kulką w jednym punkcie

>Jedyną sensowną interpretacją fizyki kwantowej jest matematyka, reszta to poezja.

Cóż stoi na przeszkodzie, byś pokazał swoją "matematykę ateizmu", a wiem "brak czasu"

>Natomiast 'Twoja Teoria' - no comment

Przecież jej nie znasz, więc chociaż raz napisałeś z sensem i logicznie.
webmaster (moderator)
No tak, zdarta płyta. Ja po prostu wiem jakie metody stosujesz w dyskusji i jak się takie dyskusje kończą. Takich jak ty było na pęczki. Najlepsza metoda to ignorować, bo jeszcze pomyślisz, że ktoś to bierze na poważnie.
Tak czy inaczej, kończmy ten off-topic.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>No tak, zdarta płyta.

Jeśli chodzi Ci o wypowiedzi tego "co to siarką śmierdzi", to się zgadzam stare te jego metody parodiowania i już nie śmieszne.
Jeśli chodziło o Twoje wymięknięcie, to tez miałeś rację. Jesteś przewidywalny jak "zdarta płyta". Itd...

>.. Ja po prostu wiem jakie metody stosujesz w dyskusji i jak się takie dyskusje kończą.

Czyżby, to zwykły dziecinny wykręt, kogoś kto się boi dyskutować na logikę.

>Takich jak ty było na pęczki.

I znowu przejaw wiary, zero dowodów i logiki- Nabukomb jest niepowtarzalny

> Najlepsza metoda to ignorować,

Cóż za niekonsekwencja i brak logiki, przecież sam sobie zaprzeczasz, gdybyś robił to co piszesz, to powinieneś w ogóle nie nawiązywać do mojej wypowiedzi - przecież była do atre.

>.. bo jeszcze pomyślisz, że ktoś to bierze na poważnie.
>Tak czy inaczej, kończmy ten off-topic.

A banem mnie nie postraszysz, to by było takie "mocne" i w Twoim stylu.
placownik (17853 punktów)

   Krzywo tu patrzymy zarówno na twórcze parafrazy...
>Jeśli chodzi Ci o wypowiedzi tego "co to siarką śmierdzi",
   jaki i przekręcanie nicków dyskutantów.
>przecież była do atre

   Staraj się tego w przyszłości unikać.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>   Krzywo tu patrzymy zarówno na twórcze parafrazy...
>>Jeśli chodzi Ci o wypowiedzi tego "co to siarką śmierdzi",

Rozumiem, że szydercze parodiowanie mojej wypowiedzi przez "siarkofruta" się podobało i patrzycie tu na taką twórczość "prościutko".

>   jaki i przekręcanie nicków dyskutantów.
>>przecież była do atre

A tego nie rozumiem, czyżby "atre" było przekręceniem "atre"

>   Staraj się tego w przyszłości unikać.

Czyżby groźba, czy tylko "zaznaczenie terenu", przecież doskonale wiem, że nie jestem u siebie. Znasz oczywiście powiedzenie "Jak Bóg Kubie, tak Kuba Bogu".
A tak z ciekawości, jak Ty zripostowałbyś post siarkofruta?

Pozdr. i Witam po przerwie
placownik (17853 punktów)

>>   Krzywo tu patrzymy zarówno na twórcze parafrazy...
>>>Jeśli chodzi Ci o wypowiedzi tego "co to siarką śmierdzi",
>Rozumiem, że szydercze parodiowanie mojej wypowiedzi przez "siarkofruta" się podobało i patrzycie tu na taką twórczość "prościutko".

   Chyba go pomyliłeś z kimś innym. Poza tym parodiowanie wypowiedzi jakościowo różni się od "parafrazy" nicka.

>A tego nie rozumiem, czyżby "atre" było przekręceniem "atre"

   Tak wychodzi. To mój oczopląs. Chyba muszę sobie dać spokój na dziś. Przepraszam.

>Czyżby groźba, czy tylko "zaznaczenie terenu"

   Po prostu prośba.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-01-2009 00:14 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

[...]
>   Tak wychodzi. To mój oczopląs. Chyba muszę sobie dać spokój na dziś. Przepraszam.
>>Czyżby groźba, czy tylko "zaznaczenie terenu"
>   Po prostu prośba.

Trafiłeś w mój czuły punkt. Uczciwe przyznanie się do błędu i proste nazwanie swojej wypowiedzi jako "prośby" budzi u mnie największy szacunek.
Dlatego i ja przepraszam za złośliwości i obiecuję poprawę.

Pozdrawiam N.
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>Rozumiem, że szydercze parodiowanie mojej wypowiedzi przez "siarkofruta" się podobało i patrzycie tu na taką twórczość "prościutko".

Nie parodiowałem szyderczo twojej wypowiedzi, jedynie poprawiałem oczywiste błędy. Myślałem, że będziesz mi wdzięczny, myliłem się, trudno - nie zrobiłem tego na pokaz, a jedynie z wrodzonej dobroci serca.
Czułe na wszelkie odchylenia od 'normy' powonienie frondowca rzeczywiście może odkrywać, że moje posty śmierdzą siarką. W ustach osoby o intelekcie Terlikowskiego brzmi to jak najsłodszy komplement.

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
09-01-2009 22:31 
 Ocena 2 na 2
Kornowski (835 punktów)
>Nie nowina, że głupi mądrego przegadał;
>Kontent więc, iż uczony nic nie odpowiadał,
>Tym bardziej jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł;
>Na koniec, zmordowany, gdy sobie odpoczął,
>Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny:
>"Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny."

Morał: jeśli chcesz dyskutować z racjonalistą używaj argumentów nie uogólnień, inaczej on "stchórzy", "nie będzie miał czasu" albo po prostu spławi.
09-01-2009 23:04 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Nie nowina, że głupi mądrego przegadał;
>>Kontent więc, iż uczony nic nie odpowiadał,
>>Tym bardziej jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł;
>>Na koniec, zmordowany, gdy sobie odpoczął,
>>Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny:
>>"Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny."
>Morał: jeśli chcesz dyskutować z racjonalistą używaj argumentów nie uogólnień, inaczej on "stchórzy", "nie będzie miał czasu" albo po prostu spławi.

Wzajemnie !!!
10-01-2009 10:05 
 Ocena 1 na 1
Kornowski (835 punktów)
Jak Cię widzą (czytają) tak Cię piszą.

A ja widzę waćpana jako kogoś którego bezproduktywne wpisy mają tylko jeden cel: dowartościować autora. Biorąc pod uwagę jak wiele osób uznało dyskusje z Tobą za jałowe (tak to ci tchórze co "nie mają czasu") nie jestem odosobniony w swoich poglądach.

Pokaż nam, że się mylimy, że również potrafisz dyskutować używając konkretnych argumentów, że potrafisz odpowiadać na temat itd.
10-01-2009 12:30 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Kornowski napisał:
>Jak Cię widzą (czytają) tak Cię piszą.
>A ja widzę waćpana jako kogoś którego bezproduktywne wpisy mają tylko jeden cel: dowartościować autora. Biorąc pod uwagę jak wiele osób uznało dyskusje z Tobą za jałowe (tak to ci tchórze co "nie mają czasu") nie jestem odosobniony w swoich poglądach.
>Pokaż nam, że się mylimy, że również potrafisz dyskutować używając konkretnych argumentów, że potrafisz odpowiadać na temat itd.

Nazbierało mi się kilka odpowiedzi od ostatniego zamknięcia komputera,a jestem w pracy, dlatego zacznę od Ciebie, bo najkrócej
Odpowiem więc tylko tak:

Na podstawie moich poprzednich wątków i doświadczenia internetowego, uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Ale ponieważ obiecałem "placownikowi", nie być złośliwym, to puszczę w niepamięć przeszłość i zacznijmy "pracować na nowe konto". Zwyczajnie wybierz, zacznij, lub zaproponuj temat i przekonajmy się.

Pozdr. Nabukomb
Kornowski (835 punktów)
>(...) ponieważ obiecałem "placownikowi", nie być złośliwym, to puszczę w niepamięć przeszłość i zacznijmy "pracować na nowe konto". (...)

Bardzo dobry pomysł - jestem pozytywnie zaskoczony.

Co zaś się tyczy "wiary w naukę" to chciałbym Twoją uwagę zwrócić na jedną rzecz:
Naukę można podzielić na dwie części: wiedza (potwierdzona) typu "Ziemia w przybliżeniu jest kulą", "światło ma ograniczoną prędkość" etc. i teorie wymagające weryfikacji. Jedne z tych teorii okażą się być prawdziwe inne nie. Jest to tym bardziej oczywiste że często jedne teorie są sprzeczne z innymi

Teorie są jednak domeną ekspertów z danej dziedziny i w tym konkretnym przypadku przyznaję Tobie rację: dopóki nie zostaną one w sposób weryfikowalny i powtarzalny potwierdzone jest kwestią wiary czy uznamy je za słuszne czy nie.
atre (971 punktów)
>>(...) ponieważ obiecałem "placownikowi", nie być złośliwym, to puszczę w niepamięć przeszłość i zacznijmy "pracować na nowe konto". (...)
>Bardzo dobry pomysł - jestem pozytywnie zaskoczony.
>Co zaś się tyczy "wiary w naukę" to chciałbym Twoją uwagę zwrócić na jedną rzecz:
>Naukę można podzielić na dwie części: wiedza (potwierdzona) typu "Ziemia w przybliżeniu jest kulą", "światło ma ograniczoną prędkość" etc. i teorie wymagające weryfikacji. Jedne z tych teorii okażą się być prawdziwe inne nie. Jest to tym bardziej oczywiste że często jedne teorie są sprzeczne z innymi
>Teorie są jednak domeną ekspertów z danej dziedziny i w tym konkretnym przypadku przyznaję Tobie rację: dopóki nie zostaną one w sposób weryfikowalny i powtarzalny potwierdzone jest kwestią wiary czy uznamy je za słuszne czy nie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Kornowski napisał:

>>(...) ponieważ obiecałem "placownikowi", nie być złośliwym, to puszczę w niepamięć przeszłość i zacznijmy "pracować na nowe konto". (...)

> Bardzo dobry pomysł - jestem pozytywnie zaskoczony.

To się Cieszę, bo z kolei ja czytając takie zdania jak to poniżej staje się optymistą, co do ewentualnych przyszłych moich dyskusji na tym forum.

>Co zaś się tyczy "wiary w naukę" to chciałbym Twoją uwagę zwrócić na jedną rzecz:
>Naukę można podzielić na dwie części: wiedza (potwierdzona) typu "Ziemia w przybliżeniu jest kulą", "światło ma ograniczoną prędkość" etc. i teorie wymagające weryfikacji. Jedne z tych teorii okażą się być prawdziwe inne nie. Jest to tym bardziej oczywiste że często jedne teorie są sprzeczne z innymi

Jest to w zasadzie spojrzenie z którym się identyfikuję. Wielokrotnie to samo przypominałem swoim rozmówcom. I nie oczekuję w dyskusji niczego ponad przyznanie się polemisty do tego, że podziela ten czy inny pogląd,z takich to a takich powodów, ale jednocześnie przyznaje on, że mogą istnieć inne wyjaśnienia faktów o których toczy się dyskusja.
Najbardziej co mnie razi u dyskutanta, to właśnie zapominanie, że coś jest tylko "teorią wymagającą weryfikacji", lub mającą te weryfikacje w stanie dalej budzącym wątpliwości. Dlatego właśnie włączyłem się w tę dyskusję o naturze elektronu, ponieważ jestem przekonany, że nie zostało powiedziane jeszcze ostatnie słowo w tym temacie.

Trochę odmiennie niż Ty natomiast patrzę na to:

> Teorie są jednak domeną ekspertów z danej dziedziny

Owszem teorie przyjęte w nauce są zwykle formułowane przez ekspertów danej dziedziny.
Dożyliśmy jednak czasów, kiedy eksperci wcale nie mają już monopolu na wiedzę, często nie obejmują nawet literatury swojego przedmiotu, a co dopiero jego kontekstu w całościowej wiedzy o wszechświecie.
Najczęściej są to już dość wąsko wyspecjalizowane jednostki, które szukają rozwiązań problemu "wokół siebie", "zbyt blisko nosa", przez co nie drążą tematu do jego fundamentów. Osoba patrząca z boku na to co robią eksperci, jeśli uzyska dostęp do wyników najnowszych eksperymentów i korzysta z innych fundamentów niż oni może znaleźć wyjaśnienie, na które oni nigdy by nie wpadli, właśnie dlatego, że są ekspertami i nie "ruszają fundamentów".
itd....

>..dopóki nie zostaną one w sposób weryfikowalny i powtarzalny potwierdzone jest kwestią wiary czy uznamy je za słuszne czy nie.

Tutaj nie zgadzamy się całkowicie. Człowiek mający się za racjonalistę, według mnie nie ma "prawa do wiary". Rzeczy które nie są dowiedzione powinien nazywać po imieniu, tzn. mówić o nich w kategoriach prawdopodobieństwa (możliwe jest; przypuszcza się; przyjmuje się jako aktualnie obowiązujące;.. itp), w dyskusji powinien używać trybu warunkowego.
Za największy "grzech" dyskutantów rzekomo racjonalnych uważam wybranie sobie jakiejś nieudowodnionej teorii poprzez akt wiary, jako dowiedzionego faktu i zarzucanie swoim przeciwnikom mającym inny pogląd na daną sprawę - nieuctwa, infantylności i wszystkiego co negatywnie wiąże się z myśleniem logicznym - zamiast argumentów wskazujących że własny pogląd jest słuszniejszy i jak do niego się doszło.

Stawiam tezę, że to co przyjmują fizycy w doświadczeniach z dyfrakcją, jako dowód falowej natury elektronu, w rzeczywistości nim nie jest (lecz właśnie ich wiarą), a może być efektem innych, nie poznanych jeszcze zjawisk i praw rządzących "naszym światem".

Nie widzę, byś wybrał jakiś konkretny wątek bym mógł bronić swoją niewinność, co do Twojego zarzutu, że nie umiem dyskutować na temat, dlatego informuję Cię, że planuję odpowiedzieć w nowym wątku Fizykowi na ten post:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,175717#w176619

Może tam się "spotkamy".

Pozdr. N.

EDIT:

Przepraszam, ale to powyżej już nieaktualne. Zrezygnowałem z braku czasu (i po trochu z lenistwa) z założenia nowego wątku. Odpisałem mu tylko w skrócie.
09-01-2009 20:08 
 Ocena 4 na 6
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
Dla mnie od dawna "chrześcijanin" to synonim człowieka, który niejako wiarę w rzeczy niemożliwe i wszelkiego rodzaju "boskie ingerencje" ma wręcz "wypisane na czole". Ich wiara jest tak prymitywna i prostacka, że rzeczywiście wierzącym w klasycznym tzn. niereligijnym znaczeniu tego słowa daleko do wiary teistów. Rzeczy, których możliwość zajścia jest praktycznie absolutnie poniżej wszelkiej logiki i rozsądku w myśleniu łykają jak za przeproszeniem indory, aż im "grdyka lata".
Jeśli przeciętny chrześcijanin wierzy, że życie zostało stworzone przez boga, z udziałem inteligentnego projektowania, że zostało od razu stworzone w obecnym stanie, to co Ty się dziwisz, że wierzą w takie "drobiazgi" jak dziewictwo Maryi czy nieomylność papieża.

Z wierzącymi jest dość specyficzny problem jeśli chodzi o tzw. "wtórny analfabetyzm". U nich nie chodzi o to, że nie rozumieją tego co czytają, oni mylą dogmat z rzeczywistością, mylą fakty z ich interpretacją, wierzą także bezgranicznie w teorie wymyślane przez papieży i biskupów i przekazują je innym ludziom na zasadzie głuchego telefonu jako obiektywne dowiedzione fakty, na tym polega ich problem ze zrozumieniem tekstów pisanych.

Wiara współczesna niestety oparta jest na coraz większej ilości dogmatów, które są wewnętrznie sprzeczne i po prostu głupie.

I tak dalej.

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
09-01-2009 21:23 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Dla mnie od dawna "chrześcijanin" to synonim człowieka, który niejako wiarę w rzeczy niemożliwe i wszelkiego rodzaju "boskie ingerencje" ma wręcz "wypisane na czole".

Nie tylko na czole. Również w księgach. Mistrzem nonsensu religijnego jest wczesnochrześcijański pisarz Tertulian z przypisywaną mu maksymą credo, quia absurdum : wierzę, ponieważ jest to absurdalne. Przez Pascala, Kierkegaarda motyw ten dotarł do naszych czasów, np. w chrześcijańskim egzystencjalizmie. Być może jest to tylko intelektualizacja naiwnej dewocji. Paradoks, dialektyka ma swoje miejsce w myśleniu i nauce, ale zdaje się, że nie w sensie tertuliańskim. By zacytować go raz jeszcze: Pogrzebany zmartwychwstał, to jest pewne, ponieważ jest niemożliw e. Żadna epistemiczna logika nie pozwoliłaby sobie na takie intelektualne salto .
09-01-2009 20:18 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Trochę nie rozumiem Twojego zdziwienia. Dla mnie od dawna "ateista" to synonim człowieka, który niejako wiarę w rzeczy niemożliwe i wszelkiego rodzaju "cuda probabilistyczne" ma wręcz "wypisane na czole". Ich wiara jest tak prymitywna i prostacka, że rzeczywiście wierzącym w klasycznym tzn. religijnym znaczeniu tego słowa daleko do wiary ateistów. Rzeczy, których możliwość zajścia jest praktycznie absolutnie poniżej wszelkiej logiki i rozsądku w myśleniu łykają jak za przeproszeniem indory, aż im "grdyka lata".
>Jeśli przeciętny ateista wierzy, że życie powstało z materii nieożywionej samoistnie, bez udziału inteligentnego działania, że od prostych związków chemicznych wyewoluowało do obserwowanego bogactwa przyrody, to co Ty się dziwisz, że wierzą w takie "drobiazgi" jak jednoczesne przechodzenie elektronu czy fotonu przez dwie szczeliny.

Nie no, rzeczywiście, wzięcie się z niczego na samym początku bytu który podsłuchuje wszystkich, rozmawia ze wszystkimi jeśli chce i jeszcze jest wszędzie i zawsze, a nawet tam gdzie czas i przestrzeń nie sięga jest mniej fantastyczne niż ewolucja.

Potem pozwalasz sobie na bełkot o zależności ateistów od autorytetów, co u osoby jak mniemam wierzącej w zbiór baśni zwany Biblią jest działaniem niesmacznym.

>Zrozumienie, to bardzo ciekawy problem logiczny i warto się nad nim tu głębiej pochylić.. Można np. czytać coś i dokładnie rozumieć o co chodzi autorowi, ale się z nim nie zgadzać, a co niektórzy biorą to za niezrozumienie tekstu. Dlatego najciekawsze w tym co się czyta są zwykle fakty, bo tych nie można nie rozumieć, ani też nie powinno się z nimi dyskutować.
Nie, jeśli ktoś, tak jak atre neguje powstawanie wody z tlenu i wodoru, ewentualnie majonezu z oleju i żółtek jaj to znaczy, że nie posiada kompetencji językowej niezbędnej do elementarnej komunikacji. Widzę że chcesz dołączyć do niego.
>Nauka współczesna niestety oparta jest na coraz mniejszej ilości faktów, a coraz więcej w niej interpretacji tych faktów.
W mądrości swej nie dostrzegasz, że fakty to byty niejęzykowe, a we wszelkich dyskusjach posługujemy się zanurzonymi w szerokim tle teoretycznym interpretacjami faktów.
Reszty twych głupstw nie chce mi się komentować, tym bardziej, że inni już to zrobili.
09-01-2009 20:26 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>>Jeśli przeciętny ateista wierzy, że życie powstało z materii nieożywionej samoistnie, bez udziału inteligentnego działania, że od prostych związków chemicznych wyewoluowało do obserwowanego bogactwa przyrody, to co Ty się dziwisz, że wierzą w takie "drobiazgi" jak jednoczesne przechodzenie elektronu czy fotonu przez dwie szczeliny.
>Nie no, rzeczywiście, wzięcie się z niczego na samym początku bytu który podsłuchuje wszystkich, rozmawia ze wszystkimi jeśli chce i jeszcze jest wszędzie i zawsze, a nawet tam gdzie czas i przestrzeń nie sięga jest mniej fantastyczne niż ewolucja.

I to jest właśnie najlepszy dowód niskiej inteligencji ateistów. Jako definicję Inteligentnej Siły Wyższej nie przyjmują tego co jest najbardziej logiczną i prawdopodobną alternatywą ich wiary, tylko z "nygustwa" biorą sobie za cel jakieś dziecinne religijne teorie i wpadają w samouwielbienie, że przecież oni w takie głupoty nie wierzą. Podpowiem Ci "mocarzu", ja też nie

>Potem pozwalasz sobie na bełkot o zależności ateistów od autorytetów, co u osoby jak mniemam wierzącej w zbiór baśni zwany Biblią jest działaniem niesmacznym.

"Kulą w płot" - człowiek racjonalny nie musi w nic wierzyć i ja w nic nie wierzę. Opieram swoje teorie na prawdopodobieństwie.

[...]

Pozdr. N.
09-01-2009 20:37 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>>Potem pozwalasz sobie na bełkot o zależności ateistów od autorytetów, co u osoby jak mniemam wierzącej w zbiór baśni zwany Biblią jest działaniem niesmacznym.
>"Kulą w płot" - człowiek racjonalny nie musi w nic wierzyć i ja w nic nie wierzę. Opieram swoje teorie na prawdopodobieństwie.

O jezu, słabo się robi człowiekowi od rozmów z zadufanymi w sobie ignorantami. Jakbyś wiedział że wszystkie teorie naukowe są skrajnie nieprawdopodobne, nie gadałbyś głupot o opieraniu się na prawdopodobieństwie teorii przy ich wyborze (a ściślej - im teoria bardziej interesująca i dokładniejsza/szersza tym mniej prawdopodobna).

Ha ha, racjonalizm jest, na samym początku wyborem pewnej wartości, racjonalności właśnie, który to wybór siłą rzeczy jest aktem wiary w tą wartość nieusprawiedliwionym żadnym racjonalnym namysłem (skoro namysł ten musiałby uprawomocniać racjonalizm uprawomocnianym racjonalizmem).
10-01-2009 01:07 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
>Z ateistami jest dość specyficzny problem jeśli chodzi o tzw. "wtórny analfabetyzm". U nich nie chodzi o to, że nie rozumieją tego co czytają, oni mylą paradygmat z rzeczywistością, mylą fakty z ich interpretacją, wierzą także bezgranicznie w teorie wymyślane przez autorytety i przekazują je innym ludziom na zasadzie głuchego telefonu jako obiektywne dowiedzione fakty, na tym polega ich problem ze zrozumieniem tekstów pisanych.


Mam problem ze zrozumieniem tekstu pisanego. Mówisz o wszystkich ateistach czy tylko, o wybranych?
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
>Z ateistami jest dość specyficzny problem jeśli chodzi o tzw. "wtórny analfabetyzm". U nich nie chodzi o to, że nie rozumieją tego co czytają, oni mylą paradygmat z rzeczywistością, mylą fakty z ich interpretacją, wierzą także bezgranicznie w teorie wymyślane przez autorytety i przekazują je innym ludziom na zasadzie głuchego telefonu jako obiektywne dowiedzione fakty, na tym polega ich problem ze zrozumieniem tekstów pisanych.

>Mam problem ze zrozumieniem tekstu pisanego. Mówisz o wszystkich ateistach czy tylko, o wybranych?

To była prowokacja, dla zmotywowania co niektórych "ateistów" i "ewolucjonistów" by zaangażowali się bardziej emocjonalnie . Myślę, że atre trochę przynudza i zbyt wąsko rozpatruje ten temat, dlatego chciałem wątek puścić nieco odmiennymi i szerszymi torami.
A to, że moja "zaczepka" nie mogła i nie była bezpośrednio do konkretnych osób, zauważył słusznie kulka_na_mole : "są to uogólnienia, a te jak wiadomo zawsze są fałszywe.."
Na fałszywe zdania nie zwykłem łapać "szczupaków", ot zarzuciłem przynętę i wypłynęły te osoby, które chciały.
Masz poczucie, że pisałem do Ciebie, to się broń, nie czujesz się kimś z mojego opisu, to wystarczy zignorować. Twój wybór.

Pozdr. N.
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
... zauważył słusznie kulka_na_mole : "są to uogólnienia, a te jak wiadomo zawsze są fałszywe.."


To bym powiedział gdybyś pisał do mnie. Skoro nie do mnie to tylko
pozdr.
atre (971 punktów)
> Cytat:
... zauważył słusznie kulka_na_mole : "są to uogólnienia, a te jak wiadomo zawsze są fałszywe.."

>To bym powiedział gdybyś pisał do mnie. Skoro nie do mnie to tylko
>pozdr.
>

Przejdźmy do szczegółów: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
jad11 (18783 punktów)

Cytat:

Ty też nie piszesz do mnie. Nie znam się na fizyce i na ten temat z nikim tu nie dyskutuję. Nawet nie zgaduję czy rację w tym sporze masz Ty czy oponenci. Chodziło mi tylko o to uogólnienie, że wszyscy ateiści coś tam...
Pozdr.
atre (971 punktów)
>> Cytat:
>Z ateistami jest dość specyficzny problem jeśli chodzi o tzw. "wtórny analfabetyzm". U nich nie chodzi o to, że nie rozumieją tego co czytają, oni mylą paradygmat z rzeczywistością, mylą fakty z ich interpretacją, wierzą także bezgranicznie w teorie wymyślane przez autorytety i przekazują je innym ludziom na zasadzie głuchego telefonu jako obiektywne dowiedzione fakty, na tym polega ich problem ze zrozumieniem tekstów pisanych.

>>Mam problem ze zrozumieniem tekstu pisanego. Mówisz o wszystkich ateistach czy tylko, o wybranych?
>To była prowokacja, dla zmotywowania co niektórych "ateistów" i "ewolucjonistów" by zaangażowali się bardziej emocjonalnie . Myślę, że atre trochę przynudza i zbyt wąsko rozpatruje ten temat, dlatego chciałem wątek puścić nieco odmiennymi i szerszymi torami.
>A to, że moja "zaczepka" nie mogła i nie była bezpośrednio do konkretnych osób, zauważył słusznie kulka_na_mole : "są to uogólnienia, a te jak wiadomo zawsze są fałszywe.."
>Na fałszywe zdania nie zwykłem łapać "szczupaków", ot zarzuciłem przynętę i wypłynęły te osoby, które chciały.
>Masz poczucie, że pisałem do Ciebie, to się broń, nie czujesz się kimś z mojego opisu, to wystarczy zignorować. Twój wybór.
>Pozdr. N.

Nie przynudzam: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
11-01-2009 15:47 
 Ocena 2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
atre napisał:

[..]
>>To była prowokacja, dla zmotywowania co niektórych "ateistów" i "ewolucjonistów" by zaangażowali się bardziej emocjonalnie . Myślę, że atre trochę przynudza i zbyt wąsko rozpatruje ten temat, dlatego chciałem wątek puścić nieco odmiennymi i szerszymi torami.
[...]

> Nie przynudzam: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779

Załóżmy, że to co obserwuję na przestrzeni tych kilku wątków, to nie przynudzanie. Jak więc sam określiłbyś inaczej to co się w nich dzieje.

Po pierwsze to kilka podobnych wątków zakładanych co 2-3 dni, już sugeruje jakąś obsesję i rodzi podejrzenie o powielanie się treści. Po drugie w sumie masz tam już prawie 50 postów, jakoś nie widzę w nich niczego przełomowego. Dużo indywidualnych potyczek, coraz więcej linków do materiałów zewnętrznych, ale niczego odkrywczego, czego sobie każdy zainteresowany sam poszukać nie mógłby, nie znalazłem. Jakichś błyskotliwych własnych wywodów także nie dostrzegam. Jeśli to nie trąci nudą, to jak to inaczej określić?

A co najdziwniejsze, to Twój sposób podejścia do tematu. Wtrąciłem się trochę przedwcześnie, bo wydawało mi się, że znalazłem lukę w tych dyskusjach i chciałem zwrócić na nią uwagę z właściwym sobie "pazurem zaczepności", ale nie odważyłbym się nigdy w gronie osób z których niektórzy parają się zawodowo fizyką, startować z pozycji lepiej rozumiejącego ich naukowe artykuły i książki dotyczące właśnie fizyki. No chyba, że sam jesteś co najmniej doktorem fizyki wtedy bym jeszcze zrozumiał.

Ja mam zupełnie inną filozofię i zasady dyskutowania. Angażuję się jedynie w tematy i zagadnienia, które zgodnie z tym co napisał Kornowski:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,176504#w176799
" Naukę można podzielić na dwie części: wiedza (potwierdzona) typu "Ziemia w przybliżeniu jest kulą", "światło ma ograniczoną prędkość" etc. i teorie wymagające weryfikacji ..."

nie są dowiedzione i nadal wymagają weryfikacji . I w takich tematach mam pole do popisu w podważaniu obowiązujących paradygmatów i proponowaniu alternatywnych teorii.

A już przerażeniem ogarnia mnie Twoja agresja w stosunku do profesora fizyki, który zwraca Ci uwagę, że "siedzi w temacie", na tyle głęboko, że akurat przygotowuje wykład na temat fizyki kwantowej, tak jak to zrobiłeś tutaj:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176851

Nie będę ukrywał, że znam "Fizyka" z innego forum, gdzie sam nie szczędziłem mu zjadliwości, ale tam to on startował z pozycji laika i w zasadzie gdy "dostawał lanie", to grzecznie podwijał ogon i się wyłączał z dyskusji. Ale to co Ty uskuteczniasz tutaj, "na jego podwórku" i w tematach z jego zawodowej dziedziny, to wolę nie mieć z tym nic wspólnego.
Dlatego cofam swoje zaproszenie do "małego sojuszu".

"Bywaj zdrów", niech Ci się w życiu wiedzie, ale na moje poparcie przy następnych wątkach liczyć już nie możesz!

Pozdr. N.
10-01-2009 04:00 
 Ocena-2 na 2
atre (971 punktów)

>Mimo wszystko sensu takich dyskusji nie widzę i z ciekawości pytam: Co chcesz osiągną tymi wątkami tutaj? Jaki cel Ci przyświeca?

Cel? Być może chciałem przekonać się czy na forum portalu Racjonalista.pl spotkam się z tym samym co na innych stronach owego portalu, na których znajdujemy tak idiotyczne teksty, że nawet nie warto zajmować się ich krytyką. To po prostu byłaby strata czasu, gdyż i tak nikt ze świata nauki nie traktuje podobnych bzdur, z jakimi mamy w ich przypadku do czynienia, poważnie. I nie jest to tylko moje zdanie. Nie mogę podawać nazwisk, gdyż ci ludzie raczej by sobie tego nie życzyli. Teksty, tzw. eseje, krytyki, itd. umieszczone na tym portalu to po prostu seria skandalicznych (gdyby je potraktować poważnie) błędów, zniekształceń (w przypadku krytyki) wyjściowego tekstu, prób "przebudzenia" teorii, z którymi krytyka naukowa już dawno sobie poradziła itd. Nie byłoby więc sensu krytykowanie tego samego w kółko. Autorzy tych tekstów albo o tym nie wiedzą, albo celowo je ignorują mając po prostu nadzieję iż zrobią zwyczajnie wrażenie na innych, mniej obeznanych w temacie. Innymi słowy założyciele tego portalu świadomie bazują na niewiedzy swoich potencjalnych czytelników umożliwiając umieszczanie podobnych tekstów na jego stronach. Po co? Gdyż wszelkie poważne teksty naukowe, filozoficzne, filologiczne itd. na podobne tematy w większości przypadków nie pasowałyby do wizji założycieli portalu Racjonalista.pl, który po prostu w ich zamyśle miał być czymś w rodzaju odpowiednika niektórych "katolickich" stron internetowych, którym (najczęściej słusznie) nie szczędzono tutaj krytyki. Poza tym wychodzą oni w nim od pewnych światłych założeń, z którymi jednak sam portal nie ma absolutnie nic wspólnego. I to też był celowy zabieg, inaczej tego wytłumaczyć nie można. Dokładnie tak, jak jest to w przypadku owych niektórych stron niby "katolickich". Przerażające (i adekwatne) jest to iż postać numer jeden tego portalu, a więc pan Agnusiewicz pozuje w nim na coś w rodzaju "guru"... wystarczy przeczytać parę jego tekstów. W niektórych wręcz cytuje wypowiedzi uczestników rozmów na forum... oczywiście te wyrażające uwielbienie dla jego osoby... co jeszcze można by mu wybaczyć. Sęk w tym iż według niego te wypowiedzi są - dosłownie cytuję - "świadectwem konstruktywizmu" ich autorów. Z czymś podobnym pierwszy raz w życiu się spotkałem. To już coś więcej niż szczyt megalomanii. To zakładanie idiotyzmu potencjalnych czytelników.
Zapoznawszy się więc po krótce z tekstami prezentowanymi na tym portalu postanowiłem wejść na forum gdyż po prostu przerażeniem zdjęła mnie myśli iż ktoś mógłby poważnie te bzdury potraktować. No bo w końcu nie dlatego są to bzdury iż są to teksty o kierunku ateistycznym, a ja takie z góry miałbym traktować jako nonsensowne, ale są to teksty łamiące wszelkie zasady ścisłości (jeśli już za takie się uważają) i zwyczajnie zakładające niewiedzę swoich czytelników. Wiadomo po co.
Co innego jednak portal, a co innego forum. O portalu można mówić, a na forum się dyskutuje. Ot, taka różnica.
10-01-2009 14:32 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
atre napisał:

>>Mimo wszystko sensu takich dyskusji nie widzę i z ciekawości pytam: Co chcesz osiągną tymi wątkami tutaj? Jaki cel Ci przyświeca?

> Cel? Być może chciałem przekonać się czy na forum portalu Racjonalista.pl spotkam się z tym samym co na innych stronach owego portalu,(...)

Zwykle forum danego portalu skupia osoby reprezentujące poglądy i przekonania zbieżne ze światopoglądem wiodącym całego portalu. Przewinąłem się przez kilka tematycznych for i jest to pewien standard.
To forum, jeśli chodzi o formę polemiki poszczególnych użytkowników, niewiele się różni od podobnych, gdzie zwolennika ich poglądów przyjmują z otwartymi rękami, a osobę negującą ich rozumienie świata atakuje się na wszelkie możliwe sposoby. Inną metodą, gdy "przeciwnik" jest zbyt mocny albo zbyt słaby może być "wyniosłe milczenie".
Zwykle jednak ten sposób wybiera się gdy rozmówca jest za mocny, bo słabego to zwykle "kopią nawet gdy już leży". Link do filmu który dał kulka_na_mole , dość dobrze obrazuje podejście przeciętnego "racjonalisty".
Prawdziwy mistrz walki na słowa, potrafiłby "ogłuszyć", "związać", lub w jakiś inny inteligentny sposób zablokować przeciwnika. Oni tutaj raczej w większości, tylko potrafią machać jak cepem i ciąć "mieczem języka" by o ile im się uda, poodcinać adwersarzowi co tylko się da ( najlepiej od razu głowę, spychając go do roli przygłupa wierzącego w mity).

Jest jednak taka życiowa zasada, że "jak się nie ma co się lubi, to trzeba lubić co się ma" .
Chodzi mi o to, że tak naprawdę w internecie nie ma dużego wyboru, dla osób chcących gdzieś "osiąść na stałe". Słowo "racjonalizm" łączy jednak wszystko co najlepsze czego może dokonać myśl ludzka, wprowadzona w czyn. Sam uważam się za racjonalistę.
Cóż więc można zrobić ? Nie sztuką wylewać żale i krytykować. To prawda, że rdzeń portalu i forum, to zatwardziali ateiści i ewolucjoniści. Jest tu moim zdaniem jednak pewna grupa zasiedziałych forumowiczów, z którymi warto rozmawiać. Nigdzie nie znajdziesz grupy ludzi myślących podobnie jak Ty, czy ja (my zresztą także się oczywiście różnimy).
By się przekonać o tym co napisałeś, to przecież nie musiałeś wchodzić w dyskusje, wystarczyło je śledzić czytając. Ty natomiast przeszedłeś do jakiejś dziwnej ofensywy, inicjujesz wątek za wątkiem i sprawiasz wrażenie prowadzenia jakiejś bitwy, ja z kolei jestem "pacyfistą" dlatego zapytałem.
Jeśli chcesz coś zmienić, to nie wystarczy krytykować, trzeba pokazać nową lepszą jakość myślenia i dyskutowania.

>(..) Nie byłoby więc sensu krytykowanie tego samego w kółko. Autorzy tych tekstów albo o tym nie wiedzą, albo celowo je ignorują mając po prostu nadzieję iż zrobią zwyczajnie wrażenie na innych, mniej obeznanych w temacie.
>Innymi słowy założyciele tego portalu świadomie bazują na niewiedzy swoich potencjalnych czytelników umożliwiając umieszczanie podobnych tekstów na jego stronach. Po co? Gdyż wszelkie poważne teksty naukowe, filozoficzne, filologiczne itd. na podobne tematy w większości przypadków nie pasowałyby do wizji założycieli portalu Racjonalista.pl, który po prostu w ich zamyśle miał być czymś w rodzaju odpowiednika niektórych "katolickich" stron internetowych, którym (najczęściej słusznie) nie szczędzono tutaj krytyki.

Z tym powyżej po części się zgadzam, a częściowo nie. Jest także między nami pewna mała (ale zawsze) zgodność w sposobie podejścia do pewnych tematów i zasad logicznego myślenia. Proponuję więc w miarę swych możliwości czasowych "mały sojusz", by podjąć próbę wpłynięcia na sposób rozumowania i zachwiać przekonaniami części osób tu piszących i czytających.
Ma to według mnie jakiś głębszy sens niż jak napisałeś :

> Zapoznawszy się więc pokrótce z tekstami prezentowanymi na tym portalu postanowiłem wejść na forum gdyż po prostu przerażeniem zdjęła mnie myśl iż ktoś mógłby poważnie te bzdury potraktować.

>..., ale są to teksty łamiące wszelkie zasady ścisłości (jeśli już za takie się uważają) i zwyczajnie zakładające niewiedzę swoich czytelników.

Wybierz więc jakiś konkretny tekst, pokaż co Cię w nim boli, zaproponuj lepsze podejście, a ja postaram się przyłączyć i dołożyć "swoje trzy grosze".

Pozdr. Mariusz B.
10-01-2009 10:41 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Według mojej teorii, to co obserwują fizycy w eksperymentach nie dowodzi natury falowej elektronów, lecz raczej "istnienia w rzeczywistości" innych fal niż dotychczas odkryte. Fale te poruszają się z prędkością większą niż światło, by nie powiedzieć z nieskończoną prędkością[...] Moja teoria przewiduje powszechność i różne rodzaje tych fal o nieskończonych dla nas prędkościach, konieczność ich istnienia wywodzę z całej masy innych logicznych wywodów i obserwacji.
Fala rozchodząca się z nieskończoną prędkością? Dla mnie to jest oksymoron, bo skoro coś ma nieskończoną prędkość, to w każdej chwili jest wszędzie, a więc nie porusza się. Innymi słowy postulujesz, że 0=∞. Potrafisz przeprowadzić dowód tego twierdzenia?

PS Do twoich poglądów na racjonalistów nie odniosę się, bo są to uogólnienia, a te jak wiadomo zawsze są fałszywe.

   
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
kulka_na_mole napisał :

>>Według mojej teorii, to co obserwują fizycy w eksperymentach nie dowodzi natury falowej elektronów, lecz raczej "istnienia w rzeczywistości" innych fal niż dotychczas odkryte. Fale te poruszają się z prędkością większą niż światło, by nie powiedzieć z nieskończoną prędkością[...] Moja teoria przewiduje powszechność i różne rodzaje tych fal o nieskończonych dla nas prędkościach, konieczność ich istnienia wywodzę z całej masy innych logicznych wywodów i obserwacji.

>Fala rozchodząca się z nieskończoną prędkością? Dla mnie to jest oksymoron, bo skoro coś ma nieskończoną prędkość, to w każdej chwili jest wszędzie, a więc nie porusza się.Innymi słowy postulujesz, że 0=∞. (..)

Przede wszystkim, przyznaj, że nieco zniekształciłeś moją wypowiedź. Właśnie po to by uniknąć wpadnięcia w ten paradoks, który pod pewnymi warunkami, gdy chodzi o fale, słusznie nazwałeś oksymoronem, staram się nie używać określenia "nieskończona prędkość". Zamiast tego użyłem "prędkość większa niż światła" czasem używałem też określenia "praktycznie nieskończona", lub "jak dla nas nieskończona". Ty natomiast wprost zrównałeś mój dość złożony zwrot: "Fale te poruszają się z prędkością większą niż światło, by nie powiedzieć z nieskończoną prędkością.." z tym jak bym napisał dosłownie i bez żadnych wahań "z nieskończoną prędkością".

Moja teoria postuluje, że prędkość światła jest tylko sztucznie postawioną granicą dla nas istot zbudowanych z atomów. Zakładam istnienie inteligentnych istot, które posługują się podczas przemieszczania energii i informacji "przez nasz świat", zupełnie inną technologią, która pozwala im na kontakt z prędkością dla nas wydającą się jak nieskończona, ale w rzeczywistości ich świata ma pewne określone parametry. Dlatego nie używam nazwy prędkość nieskończona, bo według mnie jest ona błędna (miedzy innymi z powodu równania które podałeś).

>. Potrafisz przeprowadzić dowód tego twierdzenia?..

Tego co podałeś nie, ale tego, że muszą istnieć sposoby przemieszczania energii i informacji szybsze niż prędkość światła- myślę, że tak.
Tylko nie spodziewaj się, że mogę to zrobić przy pomocy krótkiego wywodu i kilku wzorów, mój dowód ma charakter pośredni, w dodatku przechodząc przez inne dziedziny nauki, a przede wszystkim biologię i matematykę.
Co biorąc pod uwagę "magię" wyjaśnień fizyki kwantowej i takich cudów opisowych jak "dyfrakcja pojedynczego elektronu", czy "kolaps fali prawdopodobieństwa w momencie pomiaru" nie plasuje się aż tak źle w "rankingu dowodów" współczesnej nauki .

>PS Do twoich poglądów na racjonalistów nie odniosę się,...

I bardzo mądrze, bo nie o poglądy chodziło, tylko o wywołanie dyskusji związanej z tym w którym momencie następuje przeskok od nauki - rozumianej jako prawdy i wiedzy o rzeczywistości - do nauki będącej zbiorem wyobrażeń i teorii o rzeczywistości, i jaka rola w tym "bałaganie interpretacji" jest racjonalistów.

Pozdr. N.
12-01-2009 13:53 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie rozumiem po co używasz wyrażenia "praktycznie nieskończona", gdy masz na myśli "większa od prędkości światła". Wyrażasz się nieprecyzyjnie, a masz do mnie pretensje, że źle pojmuję "co poeta miał na myśli".

>Zakładam istnienie inteligentnych istot, które posługują się podczas przemieszczania energii i informacji "przez nasz świat", zupełnie inną technologią, która pozwala im na kontakt z prędkością dla nas wydającą się jak nieskończona, ale w rzeczywistości ich świata ma pewne określone parametry.
Widzę, że stare, dobre S-F nadal ma swoich fanów

>Tego co podałeś nie, ale tego, że muszą istnieć sposoby przemieszczania energii i informacji szybsze niż prędkość światła- myślę, że tak.
>Tylko nie spodziewaj się, że mogę to zrobić przy pomocy krótkiego wywodu i kilku wzorów, mój dowód ma charakter pośredni, w dodatku przechodząc przez inne dziedziny nauki, a przede wszystkim biologię i matematykę.
No trudno, ale szkoda, że masz jakiś pomysł, którym się nie podzielisz.

>>PS Do twoich poglądów na racjonalistów nie odniosę się,...
>I bardzo mądrze, bo nie o poglądy chodziło, tylko o wywołanie dyskusji związanej z tym w którym momencie następuje przeskok od nauki - rozumianej jako prawdy i wiedzy o rzeczywistości - do nauki będącej zbiorem wyobrażeń i teorii o rzeczywistości, i jaka rola w tym "bałaganie interpretacji" jest racjonalistów.
No popatrz, a ja odniosłem wrażenie, że po prostu deprecjonujesz racjonalistów robiąc jednoosobową klakę dla fanatyka religijnego.
   
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
kulka_na_mole

>Nie rozumiem po co używasz wyrażenia "praktycznie nieskończona", gdy masz na myśli "większa od prędkości światła". Wyrażasz się nieprecyzyjnie, a masz do mnie pretensje, że źle pojmuję "co poeta miał na myśli".

Nie chcę się spierać, ale odnoszę wrażenie, że celowo nie chcesz dostrzec różnicy między celowo niesprecyzowaną nieznaną wielkością fizyczną, jaką ja opisuję prędkości większe od prędkości światła, a wyrażaniem się nieprecyzyjnym, przez np. poetów. Bo przecież przy prędkości światła w eksperymentach dziejących się na małych odległościach często sami naukowcy używają sformułowań mówiących o "natychmiastowych odczytach" na detektorach, dlatego że nie są w stanie zmierzyć czasu pokonania iluś tam centymetrów przez elektron, czy foton pędzący setki tysięcy kilometrów na sekundę. Nie wiem czy te prędkości gdy je kiedyś odkryjemy będą w milionach kilometrów na sekundę, czy może w trylionach, nie uważam tego za nieprecyzyjność, lecz za racjonalność. Za to Ty po raz drugi zniekształcasz moje wypowiedzi, lub nie potrafisz wychwycić istoty ich przekazu. Ja nakreślam z wielu stron tę samą wartość, którą postuluję w teorii. Pokazałem, że musi być większa od prędkości światła, ale byś nie pomyślał, że o jakiś znikomy ułamek lub rząd wielkości, dodaję określenie "praktycznie nieskończona", by pokazać Ci, że efekty korzystania z tych prędkości muszą dawać technologicznie efekt prawie natychmiastowego odbioru informacji wysłanej np. z Ziemi do jakiejś planety w odległej galaktyce. Podobnie jak my mamy wrażenie bezpośredniości komunikując się z osobą po drugiej stronie globu, tak istoty inteligentne nie mające naszych materialnych ograniczeń, muszą według mojej teorii posiadać środki łączności i monitoringu porównywalne do naszych, pod względem "natychmiastowości odbioru".
Pretensji żadnych nie mam, staram Ci się tylko wytłumaczyć, to o co pytałeś. !

>> Zakładam[...]
>Widzę, że stare, dobre S-F nadal ma swoich fanów

Dla Ciebie to fantastyka, dla mnie rzeczy bardzo prawdopodobne. I na odwrót, dla Ciebie zapewne ewolucja, to prawie jak fakt, dla mnie natomiast to kompletna fantastyka i teoria skazana w przyszłości na całkowite odrzucenie.

>>Tego co podałeś nie, ale tego, że muszą istnieć sposoby przemieszczania energii i informacji szybsze niż prędkość światła- myślę, że tak.
>>Tylko nie spodziewaj się, że mogę to zrobić przy pomocy krótkiego wywodu i kilku wzorów, mój dowód ma charakter pośredni, w dodatku przechodząc przez inne dziedziny nauki, a przede wszystkim biologię i matematykę.
>No trudno, ale szkoda, że masz jakiś pomysł, którym się nie podzielisz.

Dodajesz sobie treści, których nie zawierała moja wypowiedź. Nie napisałem że się nie podzielę

>>>PS Do twoich poglądów na racjonalistów nie odniosę się,...
>>I bardzo mądrze, bo nie o poglądy chodziło, tylko o wywołanie dyskusji związanej z tym w którym momencie następuje przeskok od nauki - rozumianej jako prawdy i wiedzy o rzeczywistości - do nauki będącej zbiorem wyobrażeń i teorii o rzeczywistości, i jaka rola w tym "bałaganie interpretacji" jest racjonalistów.
>No popatrz, a ja odniosłem wrażenie, że po prostu deprecjonujesz racjonalistów robiąc jednoosobową klakę dla fanatyka religijnego.
>   

Twoje prawo ! Każdy jest w zasadzie panem swoich myśli i za nie odpowiada, odniosłeś błędne wrażenie, Twój problem, nieczytelnie wyraziłem swoje myśli - mój problem. Możemy przyjąć, że błąd jest obopólny ?

Pozdr. N.
12-01-2009 20:28 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Nie rozumiem po co używasz wyrażenia "praktycznie nieskończona", gdy masz na myśli "większa od prędkości światła". Wyrażasz się nieprecyzyjnie, a masz do mnie pretensje, że źle pojmuję "co poeta miał na myśli".
>Nie chcę się spierać, ale odnoszę wrażenie, że celowo nie chcesz dostrzec różnicy między celowo niesprecyzowaną nieznaną wielkością fizyczną, jaką ja opisuję prędkości większe od prędkości światła, a wyrażaniem się nieprecyzyjnym, przez np. poetów.[...] często sami naukowcy używają sformułowań mówiących[...]
Pomijam osobiste przytyki pod moim adresem, zaś co dotyczy merytorycznej części:
Domyślam się, że chodzi ci o to, że dla poznanego przez naukę świata prędkość wyższa od prędkości światła jest nieskończona w takim sensie, że nieosiągalna przez znane nam obiekty posiadające masę spoczynkową. Przyczepiłem się do precyzyjnego formułowania wyrażeń dlatego, że jest to niezbędne dla czytającego, aby miał szansę zrozumieć co autor ma na myśli.


>>Widzę, że stare, dobre S-F nadal ma swoich fanów
> Dla Ciebie to fantastyka, dla mnie rzeczy bardzo prawdopodobne.
Po prostu pomysł istot mieszkających "obok" nas, ale dla nas nie do wykrycia pojawiał się już dawno w literaturze S-F.

> I na odwrót, dla Ciebie zapewne ewolucja, to prawie jak fakt, dla mnie natomiast to kompletna fantastyka i teoria skazana w przyszłości na całkowite odrzucenie.
Jedyną znaną mi głoszoną alternatywą dla teorii ewolucji jest kreacjonizm. W wersji soft głosi, że Bóg uruchomił proces ewolucji i nie ingeruje w niego (taki sobie deizm), w wersji hard twierdzi, że Bóg pozakopywał kości dinozaurów, aby wprawić w błąd naukowców.
Obie wersje odrzucam. Pierwszą jako niebędącą żadną alternatywną teorią lecz tylko TE z doczepionym Bogiem wciskającym guzik "start", drugą jako bezsensowną (po co Bóg miałby podrzucać dowody na TE?)


>>>Tylko nie spodziewaj się, że mogę to zrobić przy pomocy krótkiego wywodu i kilku wzorów, mój dowód ma charakter pośredni, w dodatku przechodząc przez inne dziedziny nauki, a przede wszystkim biologię i matematykę.
>>No trudno, ale szkoda, że masz jakiś pomysł, którym się nie podzielisz.
>Dodajesz sobie treści, których nie zawierała moja wypowiedź. Nie napisałem że się nie podzielę
Jak chcesz, ale to chyba tobie powinno zależeć, żeby propagować swój ciekawy pomysł.

>>No popatrz, a ja odniosłem wrażenie, że po prostu deprecjonujesz racjonalistów robiąc jednoosobową klakę dla fanatyka religijnego.
>   Twoje prawo ! Każdy jest w zasadzie panem swoich myśli i za nie odpowiada, odniosłeś błędne wrażenie, Twój problem, nieczytelnie wyraziłem swoje myśli - mój problem. Możemy przyjąć, że błąd jest obopólny ?
Nie, gdyż jest to sytuacja zero-jedynkowa. Któryś z nas musi się mylić.
   
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>[....]
>Domyślam się, że chodzi ci o to, że dla poznanego przez naukę świata prędkość wyższa od prędkości światła jest nieskończona w takim sensie, że nieosiągalna przez znane nam obiekty posiadające masę spoczynkową.(...)

No nie, nie o to mi chodziło. Nie nieskończona w sensie, że wyższa od prędkości światła, bo przecież to że musi być wyższa od prędkości światła, to że tak powiem "oczywista oczywistość" ; "praktycznie nieskończona", czy "prawie jak nieskończona dla nas" to wskazanie na efekty, które musi dawać dla istot inteligentnych korzystających z tego typu środków przekazu i oddziaływań na odległość. Tak jak prędkość światła wystarcza nam na Ziemi, do uzyskiwania "efektów natychmiastowości" dla naszych technologii, tak inteligencja działająca w skali makro, odpowiedzialna za powstanie Wszechświata i cały czas "obsługująca jego działanie" musi posiadać swoją technologię, do utrzymywania spójności i jednorodności praw fizycznych w naszym materialnym świecie. Przykładem fal z tak rozumianą praktycznie nieskończoną prędkością, może być oddziaływanie grawitacyjne, przekazywane "natychmiastowo", między odległymi obiektami kosmicznymi.

>> I na odwrót, dla Ciebie zapewne ewolucja, to prawie jak fakt, dla mnie natomiast to kompletna fantastyka i teoria skazana w przyszłości na całkowite odrzucenie.
>Jedyną znaną mi głoszoną alternatywą dla teorii ewolucji jest kreacjonizm. W wersji soft głosi, że Bóg uruchomił proces ewolucji i nie ingeruje w niego (taki sobie deizm), w wersji hard twierdzi, że Bóg pozakopywał kości dinozaurów, aby wprawić w błąd naukowców.
>Obie wersje odrzucam. (...)


A to ciekawe, bo ja też .
Ale dziwię się, że w tak istotnej sprawie wystarczą Ci cudze naiwne definicje alternatywy do TE.
To trochę tak samo śmieszne, jakbyś chcąc się upewnić, że posiadasz najwspanialszy samochód świata, spojrzał przez okno na malucha jednego sąsiada i syrenkę drugiego, a potem z ulgą samozadowolenia siadał w fotelu z niezachwianym przekonaniem, że Twój polonez jest najdoskonalszym autem na świecie, a takie np. mercedesy nie istnieją.
Jeżeli więc "jedyną znaną Ci alternatywą" jest to co wymieniłeś, to w ciemno mogę powiedzieć, że zrobiłeś bardzo mało by porównać "swojego poloneza" z innymi i w zasadzie bazujesz na wierze, nie na dowodach, że "mercedesy" nie istnieją.

>>>>Tylko nie spodziewaj się, że mogę to zrobić przy pomocy krótkiego wywodu i kilku wzorów, mój dowód ma charakter pośredni, w dodatku przechodząc przez inne dziedziny nauki, a przede wszystkim biologię i matematykę.
>>>No trudno, ale szkoda, że masz jakiś pomysł, którym się nie podzielisz.
>>Dodajesz sobie treści, których nie zawierała moja wypowiedź. Nie napisałem że się nie podzielę
>Jak chcesz, ale to chyba tobie powinno zależeć, żeby propagować swój ciekawy pomysł.

No i przecież zależy, czy powiedziałem coś innego ?

>>>No popatrz, a ja odniosłem wrażenie, że po prostu deprecjonujesz racjonalistów robiąc jednoosobową klakę dla fanatyka religijnego.
>>   Twoje prawo ! Każdy jest w zasadzie panem swoich myśli i za nie odpowiada, odniosłeś błędne wrażenie, Twój problem, nieczytelnie wyraziłem swoje myśli - mój problem. Możemy przyjąć, że błąd jest obopólny ?
>Nie, gdyż jest to sytuacja zero-jedynkowa. Któryś z nas musi się mylić.

To nie jest temat do sporu i wolałbym go pominąć, udzielę wyjaśnień i proponuję go na tym zakończyć. Moje zdanie jest inne niż Twoje, ponieważ uważam, że sytuacja zero-jedynkowa byłaby wtedy gdybyśmy obydwoje odnosili się do tego samego. Wtedy rzeczywiście są możliwości takie:
-jeden z nas się myli, ja albo Ty;
-oboje się mylimy;
-oboje częściowo mamy rację bo problem ma nieprecyzyjne rozwiązanie.

Natomiast tutaj z góry wiadomo, że wyraziłem się nieprecyzyjnie, czyli możliwe jest wiele interpretacji.
Nasze błędy nie są ze sobą powiązane tymi samymi założeniami, bo ja popełniam błąd przy formułowaniu wypowiedzi, Ty przy jej interpretacji. Ty nie możesz mi udowodnić, że celem była "klaka", a ja nie mogę Ci wykazać, że źle interpretujesz, bo sam jestem sobie winny formułując wypowiedź wieloznaczną.
Jeśli Cię to zadowoli, mogę przyznać, że mój błąd był większy.

Pozdr. N.
placownik (17853 punktów)

>Ludzie... prawdopodobieństwo pozycji... nie prawdopodobieństwo istnienia elektronu w jakiejś określonej pozycji! Tak jakby przed pomiarem nie miał jej nigdy i nigdzie!

   Chwalebne dążenie do ścisłości wypowiedzi, które nazwałbym jednak czepianiem się. A do takiego wniosku skłania mnie analiza Twoich wypowiedzi, w których takiego dążenia nie dostrzegam. Trąbisz oto, od dłuższego już czasu, że woda, wbrew temu co twierdzą Twoi nierozumni oponenci, nie powstaje.

   Cząsteczka wody nie powstaje z atomu tlenu i dwóch atomów wodoru. Cząsteczka wody jest atomem tlenu i dwoma atomami wodoru.

   A ja przeprowadziłem rozumowanie to potwierdzające, mianowicie że nauka nie odpowiada na pytanie jak, ani z czego powstaje cząsteczka wody

   Nauka dochodzi zrozumienia tego iż to dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie np. na odwrót. Dochodząc do tego zrozumienia (i chwała jej za to) nie wyjaśnia iż H20 powstało w wyniku tej reakcji, bo musiałaby powiedzieć iż powstało coś w materii, czego przed reakcją w niej nie było

   Cząsteczka wody więc nie powstaje, bo nie powstaje nic co się na nią składa w owej reakcji.

   Aby w taki oto sposób spuentować ten, scholastyczny w gruncie rzeczy, spór:

   A poza tym nie rozwiązałeś jeszcze problemu: czy woda powstaje z dwóch atomów wodoru i atomu tlenu, czy też z niczego.

   I gdzie się podziała Twoja ścisłość? Czy spór w istocie dotyczył tego z czego woda powstaje, tak jak to powyżej przedstawiłeś, czy też raczej samej możliwości powstania wody, którą to możliwość zdecydowanie negujesz?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-01-2009 20:58 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Placowniku jestem pełna uznania dla twojej cierpliwości i samozaparcia.
atre (971 punktów)

Właściwie odwaliłeś za mnie kawał roboty streszczając istotę błędu który popełniacie nadużywając słowa powstaje odnośnie stwierdzeń naukowych, tak jakby coś powstawało z niczego , a nie z czegoś co już uprzednio było w otoczeniu, w jakiejkolwiek formie (potwierdza to również zasada równoważności energii i masy: E=mc2). Użyłem przykładu z reakcją spalania wodoru w tlenie. Przed reakcją użyliśmy pewnych składników, które podczas spalania utworzyły wiązanie potocznie nazywane wodą. H+H+O = H20. W pierwszym i drugim cytacie trudno uchwycić różnicę pomiędzy określeniem woda powstaje z tego, a tego - a określeniem jakie właściwie używa nauka, mianowicie: woda jest tym, a tym. Przed reakcją było to, co i po reakcji: były dwa atomy wodoru i tlen - po reakcji w cząsteczce wody nie było nic ponad to. Co więc powstaje ? Woda. Tak, dzieci. Co po reakcji spalania wodoru w tlenie pojawiło się nowego w chemicznym wiązaniu zwanym potocznie wodą. Nic. I W TYM SENSIE NIC NIE POWSTAŁO. NAUKA NIE ZAJMUJE SIĘ POWSTAWANIEM CZEGOKOLWIEK WE WSZECHŚWIECIE, A TYM SAMYM NIE ZAJMUJE SIĘ POWSTAWANIEM SAMEGO WSZECHŚWIATA.
krutki (1550 punktów)
>Co więc powstaje ?

   Odpowiedziałeś sam sobie na to pytanie trochę dalej.

>Co po reakcji spalania wodoru w tlenie pojawiło się nowego w chemicznym wiązaniu zwanym potocznie wodą. Nic.

   Otóż jednak coś nowego powstało. I sam sobie odpowiedziałeś: wiązanie chemiczne.

Właściwie to zamierzałem tylko zwrócić Ci uwagę, że być może źle rozumiesz słowo POWSTAWAĆ w tym przykładzie. Nie jestem specjalistą ani znawcą, ale z tego co zrozumiałem, chodzi Ci o to, że żadna nowa energia ani masa nie powstała. I tu się zgadzam. Ale jednak coś czyni wodę różnym od dwóch swobodnych atomów wodoru i atomu tlenu. W przeciwnym razie wg Ciebie nieodróżnialnym byłoby wdychanie tlenu/wodoru od wdychania wody.

Pozdrawiam.


"Atheism is a non-prophet organisation" - George Carlin
atre (971 punktów)
>>Co więc powstaje ?
>   Odpowiedziałeś sam sobie na to pytanie trochę dalej.
>>Co po reakcji spalania wodoru w tlenie pojawiło się nowego w chemicznym wiązaniu zwanym potocznie wodą. Nic.
>   Otóż jednak coś nowego powstało. I sam sobie odpowiedziałeś: wiązanie chemiczne.
>Właściwie to zamierzałem tylko zwrócić Ci uwagę, że być może źle rozumiesz słowo POWSTAWAĆ w tym przykładzie. Nie jestem specjalistą ani znawcą, ale z tego co zrozumiałem, chodzi Ci o to, że żadna nowa energia ani masa nie powstała. I tu się zgadzam. Ale jednak coś czyni wodę różnym od dwóch swobodnych atomów wodoru i atomu tlenu. W przeciwnym razie wg Ciebie nieodróżnialnym byłoby wdychanie tlenu/wodoru od wdychania wody.
>Pozdrawiam.
>
"Atheism is a non-prophet organisation" - George Carlin


Oczywiście, że woda to coś nowego, bardziej w sensie "oryginalnego". Ale w tej "oryginalnej" wodzie nie ma nic, czego by nie było przed reakcją, ani niczego więcej. I co w tym stwierdzeniu nie pasuje tutaj rzekomym ludziom nauki, którzy się na naukę powołują? Przecież to oczywiste, jak sam zauważyłeś. Zresztą, pod tym linkiem musiałem kolejny mit obalić w który wierzyli jakimś cudem tutejsi forumowicze: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
krutki (1550 punktów)
>I co w tym stwierdzeniu nie pasuje tutaj rzekomym ludziom nauki, którzy się na naukę powołują?

   Nie czytałem jeszcze Twoich wątków, ale po tej jednej wypowiedzi sądzę, że być może chodzi o jasność i wyrazistość wysławiania się. A to, bez względu na poziom skomplikowania rzeczy, o których mówisz, bardzo pomaga w zrozumieniu, którego, jak mniemam, szukasz.


"Atheism is a non-prophet organisation" - George Carlin
11-01-2009 12:29 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
> Właściwie odwaliłeś za mnie kawał roboty streszczając istotę błędu który popełniacie nadużywając słowa powstaje odnośnie stwierdzeń naukowych, tak jakby coś powstawało z niczego , a nie z czegoś co już uprzednio było w otoczeniu, w jakiejkolwiek formie (potwierdza to również zasada równoważności energii i masy: E=mc2).

Jest to których z kolei raz gdy wykrzywiasz cudze wypowiedzi.
W licznych wątkach w których podejmowałem syzyfowy trud dyskusji z tobą zwracałem ci uwagę, że większość twoich rozmówców:
-odrzuca pojęcie substancji (kilka osób włącznie ze mną zrobiło to jawnie) jako puste, pozbawione treści (ja na przykład zwróciłem uwagę, że jest redundantne i nie ma w sobie więcej treści niż pojęcie formy rzeczy wzbogacone o zbędne pojęcie substratu)
- powstawanie rozumie jako tworzenie rzeczy gdy ich nie było wcześniej, z innych rzeczy poprzez zmianę ich właściwości (a nie z niczego, to nie inni nie rozumieją słów, to ty używasz słów w jakimś dziwnym sensie).

Ty jednak uparcie ignorujesz i wciąż ignorujesz to, a zamiast się odnieść do argumentów wciąż i od nowa zaklinasz innych, że się mylą.
atre (971 punktów)
>> Właściwie odwaliłeś za mnie kawał roboty streszczając istotę błędu który popełniacie nadużywając słowa powstaje odnośnie stwierdzeń naukowych, tak jakby coś powstawało z niczego , a nie z czegoś co już uprzednio było w otoczeniu, w jakiejkolwiek formie (potwierdza to również zasada równoważności energii i masy: E=mc2).
>Jest to których z kolei raz gdy wykrzywiasz cudze wypowiedzi.
>W licznych wątkach w których podejmowałem syzyfowy trud dyskusji z tobą zwracałem ci uwagę, że większość twoich rozmówców:
>-odrzuca pojęcie substancji (kilka osób włącznie ze mną zrobiło to jawnie) jako puste, pozbawione treści (ja na przykład zwróciłem uwagę, że jest redundantne i nie ma w sobie więcej treści niż pojęcie formy rzeczy wzbogacone o zbędne pojęcie substratu)
>- powstawanie rozumie jako tworzenie rzeczy gdy ich nie było wcześniej, z innych rzeczy poprzez zmianę ich właściwości (a nie z niczego, to nie inni nie rozumieją słów, to ty używasz słów w jakimś dziwnym sensie).
>Ty jednak uparcie ignorujesz i wciąż ignorujesz to, a zamiast się odnieść do argumentów wciąż i od nowa zaklinasz innych, że się mylą.
>

Że się mylą dowiodłem im niemal naocznie trzy godziny temu pod tym linkiem w dziale Nauka: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779

Jeśli tak jak inni swoją wiedzę będziesz opierał na gazetkach to daleko nie zajdziesz. Ja doceniałem twój trud w dyskusjach ze mną i uczciwie podchodziłem do rozmów z tobą... zanim nie dowiodłeś jakie to naprawdę miało dla ciebie znaczenie. Paradoksalnie to ty jako jeden z nielicznych uczciwie do tego czasu podchodziłeś do myślenia i dyskusji ze mną... do czasu aż pod durne sugestie kolegi Fizyka nie wycofałeś się z logicznej dyskusji. To nie moja wina. Dzisiaj dowiodłem pod powyższym linkiem że na poruszane przez nas tematy naukowe nie mieli oni zielonego pojęcia. Jako człowiek powołujący się na naukę powinieneś się teraz skupić właśnie na niej.
placownik (17853 punktów)

>Właściwie odwaliłeś za mnie kawał roboty streszczając istotę błędu który popełniacie nadużywając słowa powstaje odnośnie stwierdzeń naukowych, tak jakby coś powstawało z niczego , a nie z czegoś co już uprzednio było w otoczeniu, w jakiejkolwiek formie

   Niewykluczone, że w dyskusjach które toczysz na naszym forum, niektórzy Twoi oponenci nadużywają słowa powstaje. Twój błąd polega zaś na tym, że rezerwujesz to słowo wyłącznie na określenie działań Twórcy Wszystkiego. Sprawia to, że spora część dyskusji staje się jałową wymianą zdań pomiędzy osobami, które w różny sposób rozumieją to pojęcie. Jeśli nie postarasz się dokładniej określić jak rozumiesz słowo powstaje i dlaczego uważasz, że Twoje rozumienie tego słowa lepiej oddaje realny stan rzeczy niż znaczenie nadawane mu przez Twoich adwersarzy, dalsza dyskusja jest czystą stratą czasu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Bohdan Paterczyk (306 punktów)
>Życzyłbym niejednemu wierzącemu takiej wiary w cuda jaką mają tutaj rzekomi ateiści... Rzecz w tym
>iż cud cudowi nierówny. Co innego wierzyć iż to naprawdę opłatek zamienił się w monstrancji w
>kawałek ludzkiego ciała, albo w bilokację o.Pio ... a co innego wierzyć iż prawa fizyki do tego
>dopuszczają! (elektron który może być w dwu miejscach na raz) Ba! Iż to zakładają! I że właśnie o
>tym mówią! Istnieje takie zjawisko jak "wtórny analfabetyzm". Polega on na tym iż wprawdzie umie się
>czytać, ale z tego co się czyta, niewiele się rozumie. Zapamiętuje się jakieś pojęcia jak "chmury
>elektronowe", "natura korpuskularno-falowa" and many, many things ale stosuje je wbrew temu o czym
>one właściwie mówią.
>A potem jeden drugiemu opowiada głupoty... Nigdzie, w żadnym opracowaniu fizyki kwantowej nie
>spotkałem się z podobnymi insynuacjami i interpretacjami.
>Nie da się prowadzić dyskusji z wami bo wszystkiemu zaprzeczacie, nawet prawom fizyki, żeby tylko
>zachować złudzenie iż nauka, czy też jakiś racjonalizm (daleko wam do niego) tłumaczy to, w co - w
>gruncie rzeczy - powinni wierzyć tylko wierzący: w creatio ex nihilo protonów, elektronów itd. Skoro
>tak to już koniec nauki. Wszystko zostało wyjaśnione przez creatio ex nihilo. Nieważna równoważność
>masy i energii, żaden stosunek ilościowy itd.
>Poza tym: Elektron to nie żadna fala prawdopodobieństwa. Detektor nie strzela żadną falą
>prawdopodobieństwa. Elektrony się nie podwajają a więc jako ten sam elektron żaden elektron nie
>przechodzi przez oba otwory łamiąc równoważność masy i energii. Na filmie który podał kolega
>pl.youtube(*)fPeprQ7oGc&mode=related&search oprócz obrazków były pewne
>wyjaśnienia. Zresztą zostało to tam w taki sposób wyjaśnione, że aż strach. Ale to tak jak się
>czerpie wiedzę z youtuba i kolorowych czasopism. Po pierwsze trzeba najpierw zrozumieć co się czyta,
>nie mieszając pojęć "chmury prawdopodobieństwa" i wszelkie prawdopodobieństwa z elektronami,
>protonami, fotonami itd.
>Nie stać was nawet na to aby przejść do prawdziwej dyskusji bez klakierstwa i "całowania się
>nawzajem po tyłkach". Odkąd uczestniczę w rozmowach na forum tego portalu nie dałem łącznie nawet
>dziesięciu ocen... a proszę sobie policzyć moje wypowiedzi. Niektórzy z was natomiast potrafią w
>ciągu trzech minut dać osiem ocen! Ja bym w tym czasie nie zdążył dobrze przeczytać jednej
>wypowiedzi... Zresztą, jak już powiedziałem na początku wątku, racjonalizm to nie wiec. Wy jednak
>macie gdzieś racjonalizm. A jak już dochodzi do dyskusji na rzeczowy temat to nagle się okazuje iż
>równoważność masy i energii we wszechświecie to bzdura, a tak w ogóle to nie ma żadnej masy tylko
>"fale prawdopodobieństwa" albo "chmury prawdopodobieństwa" itd., itp., itd. Oto np. jak takie
>mylenie pojęć odbywa się podczas dyskusji:
>>Tak, Atre, dokładnie tak. Do momentu wykrycia pozycji elektronu (np przez detektor za
>szczelinami) istnieje tylko prawdopodobieństwo tej pozycji.
>>I jak widzę, dalsza walka z niemocą Twojej wyobraźni jest bezcelowa.
>>
>Ludzie... prawdopodobieństwo pozycji... nie prawdopodobieństwo istnienia elektronu w jakiejś
>określonej pozycji! Tak jakby przed pomiarem nie miał jej nigdy i nigdzie!
>I kto tu ze swoją niemocą tak naprawdę walczy?
>Żadnej dyskusji nie uważam nigdy za skończoną z kimkolwiek, bo po to posługujemy się językiem aby
>dyskutować, wymieniać poglądy, rozwijać wiedzę itd. Każdy ma prawo, a nawet obowiązek mieć jakieś
>poglądy na dany temat i wyrażać je, dyskutować, rozwijać i uściślać. Ale jeśli jakieś poglądy nie
>trzymają się, że tak powiem, ani kupy, ani dupy... to proszę mi wybaczyć, ale...
>Jestem świadom tego iż nie do wszystkich, którzy to przeczytają, odnosi się ta opinia... niech mają
>jednak pretensje tylko do siebie iż prawdziwy racjonalizm i prawdziwa nauka są zbywane tutaj
>milczeniem.

Napiszę bardzo krótko - proszę zapoznać się z książką "Kłopoty z fizyką. Powstanie i rozkwit teorii strun, upadek nauki i co dalej" autorstwa amerykańskiego fizyka Lee Smolina wydaną przez Prószyński i S-ka w 2008 roku w serii "Na ścieżkach nauki" i powrócić do dyskusji. WIARA w teorię superstrun być może doprowadziła do zmarnowania 30 lat ciężkiej pracy 95% najzdolniejszych fizyków teoretyków na Ziemi. Nie jesteśmy wolni od wiary.....

Pozdrawiam racjonalistów, ateistów i agnostyków . Sam do nich należę... Ale - bądźmy ostrożni w sądach i wyrokach.

Bataki
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
Odkąd uczestniczę w rozmowach na forum tego portalu nie dałem łącznie nawet
dziesięciu ocen... a proszę sobie policzyć moje wypowiedzi.


To tylko Twoja sprawa i wątpię czy kogoś to obchodzi. Rób jak chcesz ale nie mówi innym czy mają oceniać czy nie.
A wypowiedzi nie trzeba liczyć, bo są podane w nawiasie koło Twojego nicku.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Żadnej dyskusji nie uważam nigdy za skończoną z kimkolwiek
Czarny Rycerzu, przyjmij do wiadomości, że w pewnym momencie dyskusja z tobą staje się niemożliwa, bo po prostu nie masz żadnych argumentów. Czarnego Rycerza zostawia się za sobą nie zwracając uwagi na jego żałosne, aczkolwiek buńczuczne pokrzykiwania.
   
Marian (5438 punktów)

   To bardzo aroganckie z Twojej strony; wygląda na to, że wydaje Ci się, że masz monopol na wiedzę i właściwe zrozumienie nauki. Wydaje Ci się, że wiesz dokładnie czym jest, a czym nie jest elektron. Jednocześnie nie odpowiedziałeś na moją prośbę tutaj aby naprostować moje „błędne” rozumienie tego zagadnienia.
   To dość zabawne, że zarzucasz kolektywnie wszystkim „wiarę”, jednocześnie samemu wierząc, że Wszechświat będzie przestrzegał Twoich zasad, które dla Ciebie są wygodne i łatwe do pojęcia. Tak niestety nie jest. Nie przedstawiłem chyba nic ponad to, co wynika z teorii mechaniki kwantowej, jaką znam, bynajmniej nie z „kolorowych czasopism i książek”.
   Tak się jakoś dziwacznie składa, że poświęciłem znaczącą część swojego życia na zrozumienie omawianych zagadnień... Mam jednak wątpliwości, czy Ty to zrobiłeś...

   Pozdrawiam.


No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman
11-01-2009 11:01 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Jednocześnie nie odpowiedziałeś na moją prośbę tutaj aby naprostować moje „błędne” rozumienie tego zagadnienia.
Żartowniś z ciebie. Jakbyś nie wiedział, że atre nie odpowiada, bo... no bo jest bardzo zajęty zakładaniem nowych wątków, w których wykazuje głupotę takich jak ty.

>Tak się jakoś dziwacznie składa, że poświęciłem znaczącą część swojego życia na zrozumienie omawianych zagadnień...
Toś najwyraźniej tępy. Padre atre te wszystkie zagadnienia pojmuje nawet bez podstawowej wiedzy z tego zakresu. No ale żeby cię nie przygnębiać - atre to prawdopodobnie jeden z najtęższych umysłów ostatnich kilkuset lat. Podobnie jak Nabuko.
   
11-01-2009 12:07 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>Padre atre te wszystkie zagadnienia pojmuje nawet bez podstawowej wiedzy z tego zakresu.
   Bo to taka wiedza objawiona w jego przypadku jest. Jakże śmiemy ją podważać!

>No ale żeby cię nie przygnębiać - atre to prawdopodobnie jeden z najtęższych umysłów ostatnich kilkuset lat.
   To może w końcu polski Nobel będzie?

   Pozdrawiam.

No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman
atre (971 punktów)
>>Padre atre te wszystkie zagadnienia pojmuje nawet bez podstawowej wiedzy z tego zakresu.
>   Bo to taka wiedza objawiona w jego przypadku jest. Jakże śmiemy ją podważać!
>>No ale żeby cię nie przygnębiać - atre to prawdopodobnie jeden z najtęższych umysłów ostatnich kilkuset lat.
>   To może w końcu polski Nobel będzie?
>   Pozdrawiam.
>
No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman

>

To dla ciebie wiedza naukowa jest tak niedosiężna, że aż objawienia potrzebujesz? Pod tym linkiem "objawiam" ci ostatnie osiągnięcia współczesnej nauki: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779

11-01-2009 14:22 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

   Wygląda na to, że wyprowadziłem Cie z równowagi... To nie było zamierzone, ale zdarza mi się zbyt często. Takie rzeczy nie są potrzebne w dyskusji.
   Ale ta dyskusja i tak była jednostronna; moje wcześniejsze uwagi nie znalazły odpowiedzi.

   Pozdrawiam.

No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman
11-01-2009 14:54 
 Ocena 5 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
atre nie o dyskusję naukową chodziło.
Jego tezą było: że ateiści twierdzą , że nie wierzą w Boga bo nie mają wystarczających po temu dowodów a równocześnie wierzą bezkrytycznie i bez dowodów naukowcom.
Czyli że jesteśmy wierzący.
Chciał nam udowodnić, że naszym bogiem jest nauka.
Przykład z fizyki miał nam wykazać że wszystko przyjmujemy na wiarę.
Nie przypuszczał , że znajdą się na tym forum ludzie, którzy te zagadnienia znają i są w stanie pojąć i stąd jego zdenerwowanie.
Miał nadzieję że wykaże, iż tak jak nie do zrozumienia jest fizyka na pewnym poziomie dla maluczkich tak maluczcy nie powinni próbować zrozumieć boga bo to dla nich za trudne.
Mają wierzyć i już.
A jak brak argumentów to religijni zawsze reagują w ten sam sposób twierdzą , że coś udowodnili i że jesteśmy zbyt ciemni by to zrozumieć.
Marian (5438 punktów)

   No to mu argument trochę nie wyszedł.
   Dziękuję za rozjaśnienie sytuacji. Wszystko przez to, że włączyłem się do dyskusji zbyt późno i nie podejrzewałem, że to będzie miało takie znaczenie. W swojej naiwności sądziłem, że atre naprawdę chce się czegoś dowiedzieć...

   Pozdrawiam.


No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman
atre (971 punktów)
>>Jednocześnie nie odpowiedziałeś na moją prośbę tutaj aby naprostować moje „błędne” rozumienie tego zagadnienia.
>Żartowniś z ciebie. Jakbyś nie wiedział, że atre nie odpowiada, bo... no bo jest bardzo zajęty zakładaniem nowych wątków, w których wykazuje głupotę takich jak ty.
>>Tak się jakoś dziwacznie składa, że poświęciłem znaczącą część swojego życia na zrozumienie omawianych zagadnień...
>Toś najwyraźniej tępy. Padre atre te wszystkie zagadnienia pojmuje nawet bez podstawowej wiedzy z tego zakresu. No ale żeby cię nie przygnębiać - atre to prawdopodobnie jeden z najtęższych umysłów ostatnich kilkuset lat. Podobnie jak Nabuko.
>   

Atre rozwiał twoje wątpliwości pod tyn linkiem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
Czego chcesz jeszcze? Mam ci osobiście to dostarczyć?

11-01-2009 14:17 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

   Atre mógłby się odnieść do tego co pisałem, zamiast do tego, czego nie pisałem.

   Pozdrawiam.


No person, no idea, and no religion deserves to be illegal to insult, not even the Church of Emacs. - Richard Stallman
Wojciech Hawryluk (784 punktów)
Wątek zszedł na boczne tory... Co do superpozycji stanów proponuję ciekawy artykuł www.klankotow.republika.pl/kwsn01.htm Pozdrawiam!
atre (971 punktów)
>Wątek zszedł na boczne tory... Co do superpozycji stanów proponuję ciekawy artykuł www.klankotow.republika.pl/kwsn01.htm Pozdrawiam!

Proponuję przejść do sedna: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Życzyłbym niejednemu wierzącemu
ja tam maluczki jestem, tak w nauce jak i w wierze. To może Acan wyjaśnisz mi skąd się wzięło równanie Schrödingera i temu podobne dyrdymałki współczesnej fizyki. No tak choć kilka argumentów. Plasterek oświecenia, mnie maluczkiego wojskowego chama i prostaka. No bardzo proszę. Ja tam wiem tylko jedno. Jak się naciśnie język spustowy (nie jakiś tam spust) załadowanego KbK AK, to zazwyczaj z lufy pocisk wyleci. Robi zazwyczaj jedną dziurę w tarczy. Dalej już nie kumam i oczekuje duchowej pociechy, tudzież uchylenia rąbka tajemnicy a nie argumentów ad personam .
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
atre (971 punktów)
>>Życzyłbym niejednemu wierzącemu
>ja tam maluczki jestem, tak w nauce jak i w wierze. To może Acan wyjaśnisz mi skąd się wzięło równanie Schrödingera i temu podobne dyrdymałki współczesnej fizyki. No tak choć kilka argumentów. Plasterek oświecenia, mnie maluczkiego wojskowego chama i prostaka. No bardzo proszę. Ja tam wiem tylko jedno. Jak się naciśnie język spustowy (nie jakiś tam spust) załadowanego KbK AK, to zazwyczaj z lufy pocisk wyleci. Robi zazwyczaj jedną dziurę w tarczy. Dalej już nie kumam i oczekuje duchowej pociechy, tudzież uchylenia rąbka tajemnicy a nie argumentów ad personam .
>JATO
>
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.


Dlaczego uważasz że zaatakowałem cię ad personam? Nie rozumiem. Bo to jest forum dla atestów? Nie, to jest forum dla wszystkich, z tego co wiem, nie tylko dla ateistów. I nie tylko ateiści w nim uczestniczą.
11-01-2009 19:01 
 Ocena 1 na 1
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
> Dlaczego uważasz że zaatakowałem cię ad personam?
Może jestem przewrażliwiony. Przeczytaj jednak powoli swoja wypowiedź. Nie chodzi o treść, a o formę.
Oczywiście, że forum jest dla wszystkich. Tym samym i dla nas obu. Każdy też reaguje na swój sposób.
Pozdrawiam serdecznie.


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365