Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozmowa ateisty z bogiem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
08-02-2018 09:28Biczysko (25 punktów)Rozmowa ateisty z bogiem
Ocena 3 na 5
Witam, jestem tutaj od kilkunastu lat ale do tej pory się nie wypowiadałem.
Zdecydowałem się w końcu opisać mój stosunek do tematu.
Chodzi o rozmowy z wierzącymi o istnieniu boga.
Zasadniczy błąd popełniamy, gdy wkraczamy w religię i na tym gruncie próbujemy udowadniać, że Boga nie ma, to tak jakbyśmy podcinali gałąź na której siedzimy.
W zasadzie rozmowa traci sens, gdy rozmówca myśli o nas w kategoriach "niewierny", "grzesznik",..
Zatem moje spostrzeżenie jest takie, że z wierzącym nie rozmawiajmy o bogu, tylko o człowieku.
Gwoli wyjaśnienia: weźmy małe dziecko i wiarę w Mikołaja, możemy go przekonać i wykazać, że Mikołaj nie istnieje, tak samo jak Śpiąca Królewna, Krasnoludki, Rycerz na białym koniu...
ale nie pozbawimy go marzeń, wspomnień, nadziei związanych z nimi.
Wniosek, rozmawiajmy z człowiekiem o człowieku, dlaczego przyjął, że ta wiara jest mu potrzebna.
I tutaj o metodach i argumentach powinni się wypowiadać psycholodzy, psychiatrzy, socjolodzy..
Ja jestem matematykiem i ma takie właśnie odczucie bezskuteczności rozmów z wierzącymi na temat nieistnienia boga.
Jak wspomniałem wyżej, próba rozmowy na gruncie religii jest właśnie rozmową "ateisty" z Bogiem.
A dlaczego tak rozmawiamy? Mam wrażenie, że większość tych wypowiedzi jest gniewem na samego siebie, że "we mnie wiara też istnieje". Jest to walka z samym sobą.
Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.

Idea nie jest nowa.

Cytat:
Celem moim było sprawić, abyście wy moi słuchacze z przyjaciół boga, stali się przyjaciółmi człowieka, z ludzi wierzących - ludźmi myślącymi, z ludzi modlących się - ludźmi działającymi, z kandydatów do tamtego świata - badaczami tego świata, z chrześcijan, którzy wedle swego wyznania są na pół zwierzętami, na pół aniołami - ludźmi, pełnymi ludźmi.


pl.wikiquote.org/wiki/Ludwig_Feuerbach

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Wniosek, rozmawiajmy z człowiekiem o człowieku, dlaczego przyjął, że ta wiara jest mu potrzebna.
Nie ma wiedzy, więc jest wiara.
>I tutaj o metodach i argumentach powinni się wypowiadać psycholodzy, psychiatrzy, socjolodzy..
Żadnych innych argumentów nie przedstawią.
>Ja jestem matematykiem i ma takie właśnie odczucie bezskuteczności rozmów z wierzącymi na temat nieistnienia boga.
To tak trochę brzmi, jakbyś wiedział, że Boga nie ma.
>Jak wspomniałem wyżej, próba rozmowy na gruncie religii jest właśnie rozmową "ateisty" z Bogiem. A dlaczego tak rozmawiamy? Mam wrażenie, że większość tych wypowiedzi jest gniewem na samego siebie, że "we mnie wiara też istnieje". Jest to walka z samym sobą.
Wiara nie jest przymusem, ani koniecznością, nie należy gniewać się na siebie, ani walczyć z sobą. Po prostu jedni wierzą, inni nie i wszystko jest w porządku.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Biczysko (25 punktów)
>To tak trochę brzmi, jakbyś wiedział, że Boga nie ma.
Inaczej bym tu nie był i się nie wypowiadał.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Inaczej bym tu nie był i się nie wypowiadał.
Tyle lat milczałeś i musiałeś się odezwać...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
09-02-2018 21:22 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3118 punktów)
>>Inaczej bym tu nie był i się nie wypowiadał.
>Tyle lat milczałeś i musiałeś się odezwać...
Wątpliwa uprzejmość, Duchu. Mądrze zagadał, a Tobie to różnie wychodzi, quod erat demonstrandum.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>Tyle lat milczałeś i musiałeś się odezwać...
>Wątpliwa uprzejmość, Duchu. Mądrze zagadał, a Tobie to różnie wychodzi, quod erat demonstrandum.
Zaiste, mędrców tu wielu, którzy wiedzę wysysają z palca.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-02-2018 12:10 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>Zaiste, mędrców tu wielu, którzy wiedzę wysysają z palca.

A Twoje 'mundrości religijne' czerpiesz z własnej głowy, czyli z niczego...

A w ogóle: czy masz maturę?
Może choć egzamin gimnazjalny?

Drobner, wnikliwy egzaminator
09-02-2018 23:58 
 Ocena 3 na 3
Biczysko (25 punktów)
>>>Inaczej bym tu nie był i się nie wypowiadał.
>>Tyle lat milczałeś i musiałeś się odezwać...
>Wątpliwa uprzejmość, Duchu. Mądrze zagadał, a Tobie to różnie wychodzi
Dzięki za zrozumienie, już myślałem, że globalnie jak w przypowieści:
Dzień dobry Kumie Bartoszu,
a dyć indora mam w koszu...
10-02-2018 12:16 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Dzięki za zrozumienie, już myślałem, że globalnie jak w przypowieści:
>Dzień dobry Kumie Bartoszu,
>a dyć indora mam w koszu...

"Oświetlon przez Iluminację" - Duch/Mankiewicz ma odruch niemal bezwarunkowy: gdziekolwiek padnie słowo "bóg", tam Duch/Mankiewicz natychmiast czuje się upoważniony do zabrania głosu.

Nieważne, że jego 'głos' nie zawiera treści...

Biczem go, a nawet Biczyskiem.... Nie żałować!

Drobner, czujny pies Pawłowa
10-02-2018 12:06 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>Inaczej bym tu nie był i się nie wypowiadał.
>Tyle lat milczałeś i musiałeś się odezwać...

Nie do Ciebie się odezwał, religiancie...
Ani do Tobie podobnych.

Nie jego wina, że nie umiesz odczytać adresatów.
Za te swoje 'trzy grosze' kup se czopek i...

Drobner, z dobrym adresem
08-02-2018 15:46 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>Wniosek, rozmawiajmy z człowiekiem o człowieku, dlaczego przyjął, że ta wiara jest mu potrzebna.
>Nie ma wiedzy, więc jest wiara.

Nie ma wiedzy, więc jest głupota...

Drobner, odpowiednie dający rzeczy słowo...
10-02-2018 12:28 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>Ja jestem matematykiem i ma takie właśnie odczucie bezskuteczności rozmów z wierzącymi na temat nieistnienia boga.
>To tak trochę brzmi, jakbyś wiedział, że Boga nie ma.

Nie ma ani jednego dowodu historycznego, że istniał, ani żadnego dowodu teraźniejszego, że istnieje, więc dopóki ktoś nie przedstawi niezbitego dowodu, że istniał, lub istnieje, stan wiedzy (...) wszystkich racjonalnie myślących jest taki, że ten bohater literatury religijnej jest wymyślony przez pisarza od początku do końca...
(za: www.racjonalista.pl/forum.php/s,734555#w734974).

Ano, pogadaj sobie jak Duch z Duchem i obalaj sobie własną argumentację...
Nie obalisz - przegrałeś.
Obalisz - przegrałeś.

A mówiłem Ci wyraźnie: NAJPIERW ROZUM, PÓŹNIEJ WPISY NA FORUM...

Drobner, sofistyczny przeciwnik sofizmu...
romaro (25211 punktów)
>I tutaj o metodach i argumentach powinni się wypowiadać psycholodzy, psychiatrzy, socjolodzy..


Duch Prawdy (14788 punktów)


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
08-02-2018 15:57 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
Hmmm...
Ktoś tu 'dowodził', podając 'logiczne' 'argumenty', że Jezus nie istniał:
Duch Prawdy:
Nie ma ani jednego dowodu historycznego, że istniał, więc dopóki ktoś nie przedstawi niezbitego dowodu, że istniał, stan wiedzy mój i wszystkich racjonalnie myślących jest taki, że ten bohater literatury religijnej jest wymyślony przez pisarza od początku do końca...
www.racjonalista.pl/forum.php/s,734555#w734974


Drobner, z mieczykiem...
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.

W zasadzie Bóg to słowo interpretowane w różny sposób. W końcu okazuje się, że nie ma jednego Boga, o czym mówią religie.
W którego Boga wierzyć?
A właściwie, któremu człowiekowi uwierzyć, bo przecież wiara w Boga opiera się najpierw na wierze człowiekowi. Bezpośredniego kontaktu z Bogiem nikt z wierzących nie ma, chociaż różnie bywa w chwili depresji czy też jeszcze gorszego stanu psychicznego.
Religie mają zwyczaj pomijać w ogóle Boga zastępując go np; świętymi i Bóg przestaje być ważny. Tu mamy kult człowieka. I znowu wiara w człowieka czy też innemu człowiekowi lub wielu przy akceptacji cudów. Tu potrzebny jest wielki autorytet nauczyciela.
Do wiary, tej wiary, wymagane jest bezwzględne zaufanie i brak wątpliwości.
Ale jak tu można nie mieć wątpliwości?

Moje wnioski po przeczytaniu Biblii są następujące:
1/. na podstawie Biblii nie można liczyć czasu,
2/. liczenie czasu to kombinacja Biblia + zapiski typu Mojżesz; prawdopodobnie w XII-XIII w p.n.e.
3/. Biblia nie jest książką historyczną.

Dlatego też potraktowałam Biblię jak książkę o mitach.

I czego może dokonać mityczna postać? taki Mojżesz np;
Niczego. A jego Bóg będzie taki jak on.
Po wyeliminowaniu Mojżesza nadal mam grę słów Bóg - człowiek.
Mogę uznać za prawdę, że Bogiem będzie ten, na wzór i podobieństwo', kto nie ma korzeni z Adamem. W zasadzie wszyscy byliby potomkami Boga, bo ten Adamowy rodowód jest fałszywy. A przy założeniu, że jest wybór synowie Boży lub synowie człowieka od Adama wybrać należy rodowód boski.
Fakt, wszyscy stają się Bogami czy też potomkami Boga ale człowiek tego nie zaakceptuje, bo nadal potrzebuje złotej rybki' co spełniania życzeń.
08-02-2018 16:37 
 Ocena 2 na 2
Biczysko (25 punktów)
>>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.
>W zasadzie Bóg to słowo interpretowane w różny sposób. W końcu okazuje się, że nie ma jednego Boga, o czym mówią religie.
>W którego Boga wierzyć?
>A właściwie, któremu człowiekowi uwierzyć, bo przecież wiara w Boga opiera się najpierw na wierze człowiekowi. Bezpośredniego kontaktu z Bogiem nikt z wierzących nie ma, chociaż różnie bywa w chwili depresji czy też jeszcze gorszego stanu psychicznego.
>Religie mają zwyczaj pomijać w ogóle Boga zastępując go np; świętymi i Bóg przestaje być ważny. Tu mamy kult człowieka. I znowu wiara w człowieka czy też innemu człowiekowi lub wielu przy akceptacji cudów. Tu potrzebny jest wielki autorytet nauczyciela.
>Do wiary, tej wiary, wymagane jest bezwzględne zaufanie i brak wątpliwości.
>Ale jak tu można nie mieć wątpliwości?
>Moje wnioski po przeczytaniu Biblii są następujące:
>1/. na podstawie Biblii nie można liczyć czasu,
>2/. liczenie czasu to kombinacja Biblia + zapiski typu Mojżesz; prawdopodobnie w XII-XIII w p.n.e.
>3/. Biblia nie jest książką historyczną.
>Dlatego też potraktowałam Biblię jak książkę o mitach.
>I czego może dokonać mityczna postać? taki Mojżesz np;
>Niczego. A jego Bóg będzie taki jak on.
>Po wyeliminowaniu Mojżesza nadal mam grę słów Bóg - człowiek.
>Mogę uznać za prawdę, że Bogiem będzie ten, na wzór i podobieństwo', kto nie ma korzeni z Adamem. W zasadzie wszyscy byliby potomkami Boga, bo ten Adamowy rodowód jest fałszywy. A przy założeniu, że jest wybór synowie Boży lub synowie człowieka od Adama wybrać należy rodowód boski.
>Fakt, wszyscy stają się Bogami czy też potomkami Boga ale człowiek tego nie zaakceptuje, bo nadal potrzebuje złotej rybki' co spełnia życzenia.

Dziękuję za obszerny wykład - nie skorzystam..
08-02-2018 16:42 
 0 na 2
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Dziękuję za obszerny wykład - nie skorzystam..

Wiem. To trudny temat. Na wiele godzin myślenia. Postaraj się.
Biczysko (25 punktów)
>>Dziękuję za obszerny wykład - nie skorzystam..
>Wiem. To trudny temat. Na wiele godzin myślenia. Postaraj się.
>
Jak powiedziałem, nie skorzystam...Ja się "tam" nie wybieram...z "tamtąd" wyszedłem i nie mam zamiaru wracać.
09-02-2018 05:18 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Jak powiedziałem, nie skorzystam...Ja się "tam" nie wybieram...z "tamtąd" wyszedłem i nie mam zamiaru wracać.

Nie sugeruję żadnych powrotów. Nie umieszczam Boga w niebie, bo taką wersję wydarzeń potraktowałam jak Mojżesza czyli mit. Dodatkowo wybrałam sobie inne korzenie, tzn. boskie. Jest to jedna z dwóch opcji, które proponuje Biblia. Na pewno nie mam Adama w rodowodzie, więc wybór uznaję za prawidłowy.
10-02-2018 12:20 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
> Dodatkowo wybrałam sobie inne korzenie, tzn. boskie. Jest to jedna z dwóch opcji, które proponuje Biblia. Na pewno nie mam Adama w rodowodzie, więc wybór uznaję za prawidłowy.

Nie znam się wystarczająco na genetyce i uwarunkowaniach rozmaitych,
ale "po piśmie" sprawiasz, że źle wyglądają twoi przodkowie.
11-02-2018 09:33 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>> Dodatkowo wybrałam sobie inne korzenie, tzn. boskie. Jest to jedna z dwóch opcji, które proponuje Biblia. Na pewno nie mam Adama w rodowodzie, więc wybór uznaję za prawidłowy.
>Nie znam się wystarczająco na genetyce i uwarunkowaniach rozmaitych,
>ale "po piśmie" sprawiasz, że źle wyglądają twoi przodkowie.

Wcale niekoniecznie. No popatrz, jak nie wierzę w to, że Mojżesz był pierwszym pisarzem Biblii to i nie wierzę w kolejnych np; Jozue. Czas skrócił mi się o jakieś 1400 lat.
A właściwie utraciłam możliwość liczenia czasu w ogóle.
Powiedzmy, że zostają mi np; obywatele Egiptu, w tym faraon, którzy nie mają korzeni z Adamem, a dalej z Noe.
I... w końcu pojawia się rok 33 n.e. i Jezus...?
Znowu błąd liczenia czasu ale przecież Biblia nie jest książką historyczną.
I jak wyglądają moi przodkowie?
Całkiem nieźle.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>> Dodatkowo wybrałam sobie inne korzenie, tzn. boskie. Jest to jedna z dwóch opcji, które proponuje Biblia. Na pewno nie mam Adama w rodowodzie, więc wybór uznaję za prawidłowy.
>>Nie znam się wystarczająco na genetyce i uwarunkowaniach rozmaitych,
>>ale "po piśmie" sprawiasz, że źle wyglądają twoi przodkowie.
>Wcale niekoniecznie. No popatrz, jak nie wierzę w to, że Mojżesz był pierwszym pisarzem Biblii to i nie wierzę w kolejnych np; Jozue. Czas skrócił mi się o jakieś 1400 lat.
>A właściwie utraciłam możliwość liczenia czasu w ogóle.
>Powiedzmy, że zostają mi np; obywatele Egiptu, w tym faraon, którzy nie mają korzeni z Adamem, a dalej z Noe.
>I... w końcu pojawia się rok 33 n.e. i Jezus...?
>Znowu błąd liczenia czasu ale przecież Biblia nie jest książką historyczną.
>I jak wyglądają moi przodkowie?
>Całkiem nieźle.

Podaj definicje książki historycznej.
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Podaj definicje książki historycznej.

Książka historyczna musi zawierać dokumenty potwierdzające inf.
Takich inf. nie ma nawet na potwierdzenie chrztu Mieszko I.
Inf. potwierdzające typu całun turyński to za mało.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Chodzi o rozmowy z wierzącymi o istnieniu boga.

Jakoś średnio zgadza mi się to z tematem wątku.

>Ja jestem matematykiem

Gratuluję.

> i ma takie właśnie odczucie bezskuteczności rozmów z wierzącymi na temat
>nieistnienia boga.

A jaki masz do osiągnięcia cel? Bo - być może się mylę - samo postawienie
tematu per "nieistnienie" może wierzącego najeżać. Tj. co niby oznacza ten
termin "bezskuteczność"? Chcesz nawracać wierzących na niewiarę?

>Jak wspomniałem wyżej, próba rozmowy na gruncie religii jest właśnie rozmową "ateisty" z Bogiem.
>A dlaczego tak rozmawiamy? Mam wrażenie, że większość tych wypowiedzi jest gniewem na samego siebie,
>że "we mnie wiara też istnieje". Jest to walka z samym sobą.
>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.

O kim...? O człowieku, czy o bogu?
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.
>O kim...? O człowieku, czy o bogu?
Gdybyś przeczytał wątek ze zrozumieniem nie zadawałbyś takich pytań.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
08-02-2018 20:05 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.
>>O kim...? O człowieku, czy o bogu?
>Gdybyś przeczytał wątek ze zrozumieniem nie zadawałbyś takich pytań.

Oczekiwałem odpowiedzi od matematyka, nie debila.
Biczysko (25 punktów)
>>Chodzi o rozmowy z wierzącymi o istnieniu boga.
>Jakoś średnio zgadza mi się to z tematem wątku.
>>Ja jestem matematykiem
>Gratuluję.
>> i ma takie właśnie odczucie bezskuteczności rozmów z wierzącymi na temat
>>nieistnienia boga.
>A jaki masz do osiągnięcia cel? Bo - być może się mylę - samo postawienie
>tematu per "nieistnienie" może wierzącego najeżać. Tj. co niby oznacza ten
>termin "bezskuteczność"? Chcesz nawracać wierzących na niewiarę?
>>Jak wspomniałem wyżej, próba rozmowy na gruncie religii jest właśnie rozmową "ateisty" z Bogiem.
>>A dlaczego tak rozmawiamy? Mam wrażenie, że większość tych wypowiedzi jest gniewem na samego siebie,
>>że "we mnie wiara też istnieje". Jest to walka z samym sobą.
>>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.
>O kim...? O człowieku, czy o bogu?
Wątek jest chyba dobry ABC ateisty właśnie.
Tak taki jest cel: "najeżać" wierzących.
Dobrze powiedział Duch Prawdy: nie po to prowadziłem cały wywód aby na końcu mu zaprzeczyć!
09-02-2018 08:45 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>O kim...? O człowieku, czy o bogu?
>Wątek jest chyba dobry ABC ateisty właśnie.
>Tak taki jest cel: "najeżać" wierzących.

Jako ateista dziwię się, że matematyk ma taki cel. Ale przecież
jestem tylko fizykiem - może matematycy wymyślili jakąś skuteczną
konfrontacyjną drogę do... Właśnie - czego, oprócz owego "najeżania"?
(Oby nie przez najeżdżanie - pewne nierówności zdają się być oczywiste.)

>Dobrze powiedział Duch Prawdy: nie po to prowadziłem cały wywód aby na końcu mu zaprzeczyć!

Nie oczekiwałem tego. Jedynie wytłumaczenia, o co chodzi - ew. potwierdzenia
moich podejrzeń. Przykre, że okazały się trafne.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Chodzi o rozmowy z wierzącymi o istnieniu boga.

Bardzo Ciebie przepraszam, ale inicjatywę w rozpoczynaniu rozmów wywołują na tym forum raczej wierzący. Zwykle, mimo preambuły jaka jest w opisie istoty tego forum, odwiedzają je nawiedzeni religijnie z zacięciem misyjnym. To właśnie oni sieją niepokoje i wywołują awantury szerząc opowieści niesprawdzonej treści. Piszesz, że jesteś, bynajmniej, czytelnikiem tego forum od kilkunastu lat i nie zauważyłeś, tego? Jest to regułą. Zaznaczam, że ja tak zauważyłem.

>Zasadniczy błąd popełniamy, gdy wkraczamy w religię i na tym gruncie próbujemy >udowadniać, że Boga nie ma, to tak jakbyśmy podcinali gałąź na której siedzimy.

Ateiści, jak zauważyłem, nie wchodzą w tematy nieracjonalne dobrowolnie. Nie wywołują wierzących "do tablicy". A Twojego określenia: "Zasadniczy błąd popełniamy, gdy wkraczamy w religię i na tym gruncie próbujemy udowadniać, że Boga nie ma, to tak jakbyśmy podcinali gałąź na której siedzimy".

Nie rozumiem. To wyraźnie sugeruje, że ateiści są winni, bo nie chcą słuchać potulnie bełkotu religijnego, co wierzący zaraz podchwytują uważając racjonalistę zapędzonego w "kozi róg"? A co ma oznaczać podcinanie gałęzi na której "siedzimy"? My tzn. kto? My herrenvolk? Czy my ateiści? A co ma ateista do wierzeń w krasnoludki czy potwora spaghetti u innych? No trochę się rozpędziłeś ze swoją retoryką. Przeważnie, a raczej zawsze, okazuje się w dyskusjach ateistów z wierzącymi, że ateiści wiedzą więcej o ichniej religii niż oni sami, więc kończą zwykle dyskusje odchodząc raczej bez sukcesów w nawracaniu. Nawet nie zauważają, że zapaskudzili to forum zbędnymi/niepotrzebnymi nikomu niesprawdzalnymi mitami.

>W zasadzie rozmowa traci sens, gdy rozmówca myśli o nas w kategoriach "niewierny", "grzesznik",..

Napisałem bardzo łagodnie.

>Zatem moje spostrzeżenie jest takie, że z wierzącym nie rozmawiajmy o bogu, tylko o człowieku.

Toteż nie rozmawia się o żadnym Bogu, a raczej o jego urzędnikach, którzy są zwykłymi, a przeważnie gorszymi od ateistów, ludźmi z ich wadami i zaletami(których nie doświadczysz).

Jestem za, tyle tylko, żeby wierzący nie zaczynał od "Niech będzie pochwalony".

>Gwoli wyjaśnienia: weźmy małe dziecko i wiarę w Mikołaja, możemy go przekonać i wykazać, że Mikołaj
>nie istnieje, tak samo jak Śpiąca Królewna, Krasnoludki, Rycerz na białym koniu...
>ale nie pozbawimy go marzeń, wspomnień, nadziei związanych z nimi.

Wiara to wspomnienia u małego dziecka? Słowo, że takiego określenia nie słyszałem.

>Wniosek, rozmawiajmy z człowiekiem o człowieku, dlaczego przyjął, że ta wiara jest mu potrzebna.

Nie. Rozmawiajmy z szacunkiem dla siebie, bo przecież się nie znamy, zachowajmy elegancką poprawność rozmowy.
>I tutaj o metodach i argumentach powinni się wypowiadać psycholodzy, psychiatrzy, socjolodzy..
>Ja jestem matematykiem i ma takie właśnie odczucie bezskuteczności rozmów z wierzącymi na temat
>nieistnienia boga.

Z uporem powtarzasz się. Nie ateiści wywołują awantury o istnienie Boga, a jeśli co to tylko o jego urzędnikach i ich metodę wypaczania idei wiary. Ateiści odrzucają koncepcję sił nadprzyrodzonych, więc dyskusji o Bogu nie uprawiają. (Teraz ja się powtórzyłem)

>Jak wspomniałem wyżej, próba rozmowy na gruncie religii jest właśnie rozmową "ateisty" z Bogiem.

Tu na tym forum? A to ciekawe.

>A dlaczego tak rozmawiamy? Mam wrażenie, że większość tych wypowiedzi jest gniewem na samego siebie,
>że "we mnie wiara też istnieje". Jest to walka z samym sobą.

Nie. Zaprzeczam. Może powiedziałeś to mając na myśli agnostyków? Ateiści oczywiście, jeśli wierzą, to tylko w drugiego człowieka (czego Kościół nie robi, bo każdego obwinia o grzech pierworodny od momentu urodzenia), w jego racjonalne myślenie, jego zdolności twórcze, jego otwartość na świat (przeciwieństwo religijnej ksenofobii).

>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.

O kim?

Coraz ciekawsze masz spostrzeżenia. Gratuluję!


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Biczysko (25 punktów)
Dziękuję za ustosunkowanie się...
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Wniosek, rozmawiajmy z człowiekiem o człowieku, dlaczego przyjął, że ta wiara jest mu potrzebna.

Źródło wiary tkwi w antropocentryzmie.

>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.

Porozmawiajmy o czymś innym dla odmiany.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>Wniosek, rozmawiajmy z człowiekiem o człowieku, dlaczego przyjął, że ta wiara jest mu potrzebna.
>Źródło wiary tkwi w antropocentryzmie.

A nie w pierwotnych lękach?

>>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.
>Porozmawiajmy o czymś innym dla odmiany.

O perspektywach człowieka na tej zakichanej planetce
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>A nie w pierwotnych lękach?

Nie. Pierwotne lęki to strach przed głodem, strach przed drapieżnymi zwierzętami, strach przed zimnem etc. Strach przed piekłem nie jest pierwotnym lękiem (np. katolicyzm). Strach przed tym, że nastąpi koniec świata, gdy nie złoży się ofiary z człowieka też jest wtórny (np. religia Azteków).
09-02-2018 14:19 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>A nie w pierwotnych lękach?
>Nie. Pierwotne lęki to strach przed głodem, strach przed drapieżnymi zwierzętami, strach przed zimnem etc.

No dobra, i stąd przecie dopatrywanie się nad-istot odpowiedzialnych za
to i owo w przyrodzie.

> Strach przed piekłem nie jest pierwotnym lękiem (np. katolicyzm). Strach przed tym, że nastąpi koniec świata, gdy nie złoży się ofiary z człowieka też jest wtórny (np. religia Azteków).

Ale chyba pojęcie grzechu czy "odgórnej" (a de facto odszamańskiej)
moralności, przykazów, "nie rób tak, bo..." - jest dużo młodsze niż
katolicyzm?
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>No dobra, i stąd przecie dopatrywanie się nad-istot odpowiedzialnych za to i owo w przyrodzie.<<

No właśnie. Wszędzie musi być jakiś samiec alfa. A jak nie ma, to się go wymyśli.
09-02-2018 19:37 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>>No dobra, i stąd przecie dopatrywanie się nad-istot odpowiedzialnych za to i owo w przyrodzie.<<
>No właśnie. Wszędzie musi być jakiś samiec alfa. A jak nie ma, to się go wymyśli.
>

Facet, który wymyśla samca alfa nie jest takim samcem.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>>>No dobra, i stąd przecie dopatrywanie się nad-istot odpowiedzialnych za to i owo w przyrodzie.<<
>>No właśnie. Wszędzie musi być jakiś samiec alfa. A jak nie ma, to się go wymyśli.
>>
>Facet, który wymyśla samca alfa nie jest takim samcem.

Lepsze to niż odkorowana samica \beta+.
09-02-2018 20:26 
 Ocena 2 na 2
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>Facet, który wymyśla samca alfa nie jest takim samcem.
>Lepsze to niż odkorowana samica \beta+.

Jeżeli wolisz facetów mnie to nie przeszkadza. W ogóle niewiele mi przeszkadza ale beta+ ma za bardzo skomplikowaną masę.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
"Nie to okno"; a do rozmowy wolę każego byle nie odkorowańca - nie umiem
się z takimi dogadać. W szczególności z tobą - choć w "Jolantę" szczerze
wątpię.
09-02-2018 21:53 
 Ocena 2 na 2
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>"Nie to okno"; a do rozmowy wolę każego byle nie odkorowańca - nie umiem
>się z takimi dogadać. W szczególności z tobą - choć w "Jolantę" szczerze
>wątpię.

Widzę, że masz problem z komunikacją międzyludzką , zwłaszcza na forum', gdzie możesz pisać bez identyfikacji. A ja postanowiłam być taka odważna jak Mariusz. A co mi tam, nie będę pisać z ukrycia'.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Dobrze, że intelektu mu nie doceniłeś, Jolant. Granice podpadu jakieś powinny być.
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Dobrze, że intelektu mu nie doceniłeś, Jolant. Granice podpadu jakieś powinny być.

A wiesz, widzę dużą wiedzę ale niekoniecznie ją akceptuję. Zwłaszcza te historie papieży od św. Piotra/? mi nie leżą.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>Dobrze, że intelektu mu nie doceniłeś, Jolant. Granice podpadu jakieś powinny być.
>A wiesz, widzę dużą wiedzę ale niekoniecznie ją akceptuję. Zwłaszcza te historie papieży od św. Piotra/? mi nie leżą.

Nie jestem historykiem, ale bezmiar tego, czego "nie akceptujesz" w swojej
kreacji jest przeogromny. Więc myślę, że p. Mariusz ma inne sprawy, którymi
ew. się przejmuje.
11-02-2018 11:01 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Nie jestem historykiem, ale bezmiar tego, czego "nie akceptujesz" w swojej
>kreacji jest przeogromny. Więc myślę, że p. Mariusz ma inne sprawy, którymi
>ew. się przejmuje.

Wcale w to nie wątpię. Ale w tak śliskim temacie jak religia to już wymagany jest, czy też ja wymagam, czas na przemyślenie. Komu i w co wierzyć? Jeżeli ja nie wierzę papieżowi to mam gorzej pewnie niż p. Mariusz.
A, i nie wierzę Żydom w ich historię.
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>Witam, jestem tutaj od kilkunastu lat ale do tej pory się nie wypowiadałem.
>Zdecydowałem się w końcu opisać mój stosunek do tematu.
>Chodzi o rozmowy z wierzącymi o istnieniu boga.
rozmowa z "wierzącym" o istnieniu Boga przeczy definicji wierzącego. czyli zostajesz oszukany w dyskusji co do orientacji rozmówcy.
>Zasadniczy błąd popełniamy, gdy wkraczamy w religię i na tym gruncie próbujemy udowadniać, że Boga
>nie ma, to tak jakbyśmy podcinali gałąź na której siedzimy.
>W zasadzie rozmowa traci sens, gdy rozmówca myśli o nas w kategoriach "niewierny", "grzesznik",..
nawracajcie się i sami. jak odczuwacie potrzebę świata bez Boga to nikt ci tego nie zabroni. tylko że wyrzekanie się Boga świadczy o tym że jesteś świadomy jego istnienia.
10-02-2018 15:27 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>... wyrzekanie się Boga świadczy o tym że jesteś świadomy jego istnienia.

Tu: Pan Kapeć:
... dla mnie kosmici nie istnieją
www.racjonalista.pl/forum.php/s,761560#w761814


Twoje wyrzekanie się kosmitów
>świadczy o tym że jesteś świadomy ich istnienia.

Niebywałym 'intelektem' dysponujesz, kapciu

Drobner, lubiący strzelających sobie w łeb
10-02-2018 22:08 
 Ocena 1 na 1
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>... wyrzekanie się Boga świadczy o tym że jesteś świadomy jego istnienia.
>Tu: Pan Kapeć:
... dla mnie kosmici nie istnieją
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,761560#w761814

>Twoje wyrzekanie się kosmitów
>>świadczy o tym że jesteś świadomy ich istnienia.
nie rozumiesz. Bóg jest logicznie sensowny. udowodnij że kosmici również.
>Niebywałym 'intelektem' dysponujesz, kapciu
10-02-2018 22:32 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
> Bóg jest logicznie sensowny.

Naprawdęż?
Jeśli najpierw to udowodnisz, to ja natychmiast udowodnię:

> że kosmici również.

Już nawet wiem, jak...

Drobner, umiejętnie stopniujący napięcie...
10-02-2018 22:35 
 Ocena 1 na 1
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>> Bóg jest logicznie sensowny.
> Naprawdęż?
>Jeśli najpierw to udowodnisz, to ja natychmiast udowodnię:
>> że kosmici również.
>Już nawet wiem, jak...
>Drobner, umiejętnie stopniujący napięcie...

Bóg albo jak tam wolisz Jego "pojęcie" jest racjonalne według definicji racjonalności pana andrzeja bogusławskiego.
10-02-2018 22:40 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Bóg albo jak tam wolisz Jego "pojęcie" jest racjonalne według definicji racjonalności pana andrzeja bogusławskiego.

A według definicji racjonalności Miećki Paciaciakowej, ' Bóg albo jak tam wolisz Jego "pojęcie" ', nie jest racjonalne.

Nic nie udowodniłeś.

Drobner, z innymi znajomymi...
10-02-2018 22:58 
 Ocena 1 na 1
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Bóg albo jak tam wolisz Jego "pojęcie" jest racjonalne według definicji racjonalności pana andrzeja bogusławskiego.
>A według definicji racjonalności Miećki Paciaciakowej, ' Bóg albo jak tam wolisz Jego "pojęcie" ', nie jest racjonalne.
>Nic nie udowodniłeś.
>Drobner, z innymi znajomymi...
>

Nie pisze przecież ze ja udowodnilem bo to defincja Pana Andrzeja Bogusławskiego.
10-02-2018 23:20 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Nie pisze przecież ze ja udowodnilem...

A właśnie miałeś udowodnić, że:
>> Bóg jest logicznie sensowny.

Nic nie udowodniłeś.

Drobner, stand by...
10-02-2018 22:29 
 Ocena 1 na 1
Biczysko (25 punktów)
>nawracajcie się i sami. jak odczuwacie potrzebę świata bez Boga to nikt ci tego nie zabroni. tylko że wyrzekanie się Boga świadczy o tym że jesteś świadomy jego istnienia.
Takie samo prawo moje do przekonywania o nieistnieniu boga, jak wierzącego do wiary.
Na tym forum raczej powinniśmy myśleć racjonalnie.
Jestem świadom jego nieistnienia, a rozmawiać chciałbym z człowiekiem w którego psychice pojawia się potrzeba wiary o tej potrzebie właśnie.
11-02-2018 16:10 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Na tym forum raczej powinniśmy myśleć racjonalnie.
>Jestem świadom jego nieistnienia, a rozmawiać chciałbym z człowiekiem w którego psychice pojawia się potrzeba wiary o tej potrzebie właśnie.

Nie pogadasz, bo on nie pamięta...

Przebiegli dilerzy zdradliwie tę potrzebę wywołali, gdy on jeszcze pacholęciem był i zaledwie zaczynał uczyć się mówić...

Oni nie 'wierzą'.
Oni tak postrzegają rzeczywistość.
Dla nich po prostu nie ma innej możliwości...

Drobner, sceptysio od małego...
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>Na tym forum raczej powinniśmy myśleć racjonalnie.
>>Jestem świadom jego nieistnienia, a rozmawiać chciałbym z człowiekiem w którego psychice pojawia się potrzeba wiary o tej potrzebie właśnie.
>Nie pogadasz, bo on nie pamięta...
>Przebiegli dilerzy zdradliwie tę potrzebę wywołali, gdy on jeszcze pacholęciem był i zaledwie zaczynał uczyć się mówić...
>Oni nie 'wierzą'.
>Oni tak postrzegają rzeczywistość.
>Dla nich po prostu nie ma innej możliwości...
>Drobner, sceptysio od małego...

jeżeli Bóg istnieje - to co to zmienia w moim życiu -> ?
jeżeli Bóg nie istnieje - to co to zmienia w moim życiu -> ?

jeżeli odpowiedziałeś sobie "nic" to nie wiem co o tobie myśleć. BO jak Boga nie ma to można (niecenzuralne), a jak Bóg jest to nie wolno.

ech... infantylizm. a do tego sprowadzają się dyskusje o Bogu.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,761673#w761712
12-02-2018 13:50 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>jeżeli Bóg istnieje - to co to zmienia w moim życiu -> ?
>jeżeli Bóg nie istnieje - to co to zmienia w moim życiu -> ?

jeżeli CO? istnieje...
jeżeli CO? nie istnieje...

A konkretnie, to o CO? chodzi?

Drobner, niezorientowany
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>Drobner, niezorientowany

takie czasy. może coś nada ci kierunek albo orientacje.
12-02-2018 14:11 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
Cytat:
jeżeli CO? istnieje...
jeżeli CO? nie istnieje...

A konkretnie, to o CO? chodzi?
Drobner, niezorientowany

>takie czasy. może coś nada ci kierunek albo orientacje.

I to jest odpowiedź?
Znaczy się: nie wiesz, o czym piszesz.

Tak myślałem.

Drobner, nie wie, o czym czyta...
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>Tak myślałem.
co to znaczy "tak" - "myślałem". co rozumiesz przez "tak" i "myślałem".

naucz się formować myśli w sposób zrozumiały dla innych. bo może nie tylko ty.

sorry zwrot przeciwny.
Drobner (19539 punktów)
>naucz się formować myśli w sposób zrozumiały dla innych. bo może nie tylko ty.



Drobner, nieustannie próbujący "czytać ze zrozumieniem" teksty "pisane bez zrozumienia"...
Pan Kapeć (433 punktów)
(zablokowany)
>>naucz się formować myśli w sposób zrozumiały dla innych. bo może nie tylko ty.
>
>Drobner, nieustannie próbujący "czytać ze zrozumieniem" teksty "pisane bez zrozumienia"...

cukier mam słaby i już nie mam siły tłumaczyć ateistą że nie są bazuką i jej pociskiem dla zwycięstwa na krzyżu i zmartwychwstania Chrystusa.

pozdrawiam. to był ostatni post na forum "racjonalista" cokolwiek to znaczy i zapamiętajcie jak chcecie.
12-02-2018 16:40 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>.. już nie mam siły tłumaczyć...

A gdzieżeś Ty cokolwiek tłumaczył?
Pleciesz farmazony bez zrozumienia i uzasadnień.
O np. tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,761659#w761872

A jak pytają o dowód,to buzia w ciup i "opuszczam to forum".
Oby jak najdalej!

>... tłumaczyć ateistą że...

Czym tłumaczyć?
Tłumaczy się 'argumentem', a nie 'ateistą'...

>... tłumaczyć ateistą że nie są bazuką ...

Jeśli już, to konsekwentnie: 'nie som bazukom'.

> to był ostatni post na forum "racjonalista"...

Jak kto głupi, to jeszcze i uwierzy...

Drobner, bez smutku...
12-02-2018 07:57 
 Ocena 1 na 1
Biczysko (25 punktów)
>>Na tym forum raczej powinniśmy myśleć racjonalnie.
>>Jestem świadom jego nieistnienia, a rozmawiać chciałbym z człowiekiem w którego psychice pojawia się potrzeba wiary o tej potrzebie właśnie.
>Nie pogadasz, bo on nie pamięta...
>Przebiegli dilerzy zdradliwie tę potrzebę wywołali, gdy on jeszcze pacholęciem był i zaledwie zaczynał uczyć się mówić...
>Oni nie 'wierzą'.
>Oni tak postrzegają rzeczywistość.
>Dla nich po prostu nie ma innej możliwości...
>Drobner, sceptysio od małego...
dubito ergo cogito, cogito ergo sum
oportunista (1711 punktów)
Jeśli jesteś matematykiem znana powinna być Tobie taka dziedzina jak logika. W matematyce logiczne myślenie jest w zasadzie kluczowe. Jeśli powiadasz, że rozmowa z wierzącym o nieistnieniu Boga jest nieskuteczna, to nie odkrywasz ameryki, tyko potwierdzasz logiczny fakt. Jeśli wierzymy w Boga, to nie możemy jednocześnie próbować negować jego istnienia. Jakby to powiedzieć, Boga wymyślił człowiek, jest skrojony na miarę jego potrzeb i oczekiwań. Rozmowa o nim jest niczym innym jak rozmową o człowieku. Nic na to nie zaradzą psychologowie ani filozofowie, oni też wierzą bo są ludźmi. Już małe dzieci doskonale rozeznają się w tym co realne a co wymyślone, odróżniają fikcję od rzeczywistości i doskonale się w tych klimatach poruszają. Aby to zrozumieć trzeba im poświęcić czas i schylić się do ich sposobem poznawania świata. Śp. ksiądz Kaczkowski założyciel hospicjum w Pucku, wychował się w rodzinie zdeklarowanych ateistów, no i zobacz jak mu się porobiło - polecam jego filmiki na YOuTube.
10-02-2018 22:35 
 Ocena 1 na 1
Biczysko (25 punktów)
>Jeśli wierzymy w Boga, to nie możemy jednocześnie próbować negować jego istnienia.
Nic nie jest "na zawsze"
>Jakby to powiedzieć, Boga wymyślił człowiek, jest skrojony na miarę jego potrzeb i oczekiwań. >Rozmowa o nim jest niczym innym jak rozmową o człowieku.
Mylisz pojęcia człowiek jako gatunek i człowiek pojedyńczy
I nie po to się tu wypowiadam, abyś mi podsyłał materiały szkoleniowe.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Rozmawiajmy z człowiekiem o nim.<<

Słuszne podejście. Człowiek istnieje: tu i teraz. Nie do końca poznany, ale coraz więcej o nim wiemy. To i owo o nim potrafimy wyjaśnić na bazie nauki. Przede wszystkim, jak już jesteśmy przy sprawach religii, to widzimy, że nie potrzebna jest nam idea duszy jako takiego czegoś z takim czymś, bez takiego czegoś, co ma wyjaśniać różnicę miedzy człowiekiem żywym i jego truchłem. Oddychanie - stąd duch, dusza, czy łaciński spiritus - jest jedną z istotnych funkcji organizmu, ale poza dostarczaniem tlenu i wydalaniem dwutlenku węgla do niczego nie służy. Pewnie z tego zdawali sobie w pewnym stopniu sprawę teologowie, przypisując duszy (wyprowadzonej z oddychania) dodatkowe funkcje, takie jak myślenie. W końcu, jeśli taka dusza po śmierci miała być karana lub wynagradzana, to pewnie musiała wiedzieć, za co to ją spotkało. Ale tutaj kłania się psychlogia, neuropsychologia czy kognitywistyka wyjaśniając (ciągle nie do końca), jak to jest z myśleniem, postrzeganiem, pamięcią czy świadomoscią. I do tego potrzebny jest mózg. Jeśli on przestaje działać, to następuje śmierć. Nawet gdybyśmy podtrzymywali proces oddychania.
Tak więc definitywnie możemy odrzucić pojęcie duszy. A w konsekwencji wszelkie religie, jako że każda z nich opiera się na założeniu, że człowiek ma duszę. Rację bytu tracą również inne duchy; wyższe i niższe, złe i dobre oraz ich Obermajster zwany Bogiem.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365