 |
Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-06-2009 11:46 | Celtyk (3337 punktów) | Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej?
3 na 3 | Witam. Nawiązując do dyskusji na wątku Starzy ludzie założonym przez Kasię i po wymianie kilku postów z Adamiakiem doszedłem do wniosku, że może by ruszyć "drugą" stronę medalu - czyli kierowców. Każdy z nas kto posiada prawko i czynnie z niego korzysta ma własne spostrzeżenia na temat innych użytkowników naszych dróg, jak i na temat stanu samych dróg (w wielu miejscach pozostawiają wiele do życzenia). Miałem okazję na przełomie roku 2008/2009 brać udział w szkoleniach z jazdy w zimowych warunkach (zimą bywało różnie, ale sucha nawierzchnia też ma pułapki...). Pomimo sporej ilości już przejechanych kilometrów miałem okazję się jeszcze trochę podszkolić od lepszych. Zajęcia nie składały się wyłącznie z praktyki. Była też teoria jak i przykłady zachowań (te dobre i te złe) innych użytkowników dróg. Został też podjęty temat szkolenia nowych (młodych) kierowców...  I może tu skończę swój wywód i postawię pewne pytania do dyskusji... 1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej? 2. Czy stan dróg ma wpływ na zachowanie kierowców? 3. Czy uważacie, że nasz system szkolenia przyszłych kierowców jest dobry? Ja osobiście uważam, że nie jest. Dlatego, że jazda na kursie kładzie nacisk na to by kursant zdał egzamin a nie nauczył się jeździć. Potwierdzeniem tego są statystyki wypadków z udziałem młodych kierowców (niestety są to złe statystyki). Wiem, że ktoś kto po egzaminie siada za kółko nie będzie jeździł jak ktoś kto zjeździł pół europy w różnych warunkach (wiem jakie miałem umiejętności po egzaminie i jak jeźdzę teraz).
P.S. Czekam na "obiecane" żale  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | ister (80 punktów) | >1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej? Chamstwem, niestety. Wciskaniem się na chama tuż przed skrzyżowaniem, gdy inni czekają w długaśnym korku, wyprzedzaniem na trzeciego/czwartego, trąbieniem za pół sekundy zwłoki w korku (nie widzi debil, że dwa samochody dalej autobus zmienia pas), olewanie większości przepisów (pół biedy, jak jedzie trochę szybciej drogą, gdzie są warunki, ale co, jak wpierdala się na pas dla jadących z naprzeciwka, bo on nie poczeka 2sek, zanim autobus zjedzie do zatoczki) Chociaż to wszystko mały pierd w porównaniu z tym, co mi pewien "pan" odwalił na szybkiej, dwupasmowej trasie. Jechałam lewym pasem, wyprzedził prawej strony, zajechał drogę i depnął po hamulcach. Powód - próbowałam wyprzedzić kolumnę samochodów wlokąc się jedynie 130 na drodze, gdzie dopuszczalną prędkością było 110. Po tym debilu mam stracha jechać przepisowo, żeby mi znowu jakiś kretyn nie odwinął durnego numeru :/ >2. Czy stan dróg ma wpływ na zachowanie kierowców? Jak droga kiepska, to da się przeżyć, ale jak tylko trochę lepsza, to zaczyna się - drogi ekspresowe (akurat jeżdżę codziennie obwodnicą trójmiejską) czy takie w lepszym stanie to dżungla. Golfiarze i pochodni muszą, po prostu muszą sprawdzić ile wyciągnie fura i nie ważne, że pada, że ślisko, że z naprzeciwka tir jedzie.. Uhh, życzę im bliskiego spotkania z najbliższą latarnią. >3. Czy uważacie, że nasz system szkolenia przyszłych kierowców jest dobry? Kiepski. Po kursie umie się zdać egzamin. Miałam przyzwoitą instruktorkę, więc potrafiła zwrócić uwagę "zazwyczaj robi się tak i tak, ale jedziemy jak łosiek, bo tak na egzaminie trzeba". Że nie wspomnę, że z 30h jazdy robi się tak naprawdę dużo mniej (nie zdarzyło się, żebym wyjeździła pełną godzinę, zawsze było to max 45min)
Jeżdżę od jakiś 2 miesięcy i półgodzinny powrót z pracy potrafi być bardziej męczący niż 8h pracy. Mam wrażenie, że spora część kierowców to bezmózgi i samobójcy. Prym wiodą golfiarze (wiecznie popsuty kierunkowskaz i tłumik) i nowiusieńkie fury z młodymi yupi za kółkiem.
Tyle moich żali, pozdrawiam "normalnych" kierowców.
Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia. ------- "Urodziłem się na 52' szerokości geograficznej północnej i 20' długości geograficznej wschodniej. Wylosowałem Polskę, w pokerze po takim rozdaniu mówi się pas"
|
|
 | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > >1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej?> Chamstwem, niestety. Wciskaniem się na chama tuż przed skrzyżowaniem, gdy inni czekają w długaśnym korku, wyprzedzaniem na trzeciego/czwartego, trąbieniem za pół sekundy zwłoki w korku (nie widzi debil, że dwa samochody dalej autobus zmienia pas), olewanie większości przepisów (pół biedy, jak jedzie trochę szybciej drogą, gdzie są warunki, ale co, jak wpierdala się na pas dla jadących z naprzeciwka, bo on nie poczeka 2sek, zanim autobus zjedzie do zatoczki)Piszesz to zza kierownicy?  open your eyes
|
|
|  | | ister (80 punktów) | > >>1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej?> >Chamstwem, niestety. Wciskaniem się na chama tuż przed skrzyżowaniem, gdy inni czekają w długaśnym korku, wyprzedzaniem na trzeciego/czwartego, trąbieniem za pół sekundy zwłoki w korku (nie widzi debil, że dwa samochody dalej autobus zmienia pas), olewanie większości przepisów (pół biedy, jak jedzie trochę szybciej drogą, gdzie są warunki, ale co, jak wpierdala się na pas dla jadących z naprzeciwka, bo on nie poczeka 2sek, zanim autobus zjedzie do zatoczki)> Piszesz to zza kierownicy?  Dokładnie tak. Jak nie jeździłam, to kierowcy byli abstrakcyjnymi tworami w rozpędzonych pudełkach, na które trzeba było uważać i wielu zachowań nie zauważałam (nawet jako pasażer). Teraz co raz częściej mam ochotę mordować te twory. I żeby nie było - święta nie jestem, ale staram się przestrzegać przepisów i nie utrudniać innym życia, chociaż wiele błędów popełniam z powodu braku wprawy bądź niewiedzy.
Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia. ------- "Urodziłem się na 52' szerokości geograficznej północnej i 20' długości geograficznej wschodniej. Wylosowałem Polskę, w pokerze po takim rozdaniu mówi się pas"
|
|
| |  | | Celtyk (3337 punktów) | > Dokładnie tak. Jak nie jeździłam, to kierowcy byli abstrakcyjnymi tworami w rozpędzonych pudełkach, na które trzeba było uważać i wielu zachowań nie zauważałam (nawet jako pasażer). Teraz co raz częściej mam ochotę mordować te twory. Siebie też ?  > I żeby nie było - święta nie jestem, ale staram się przestrzegać przepisów i nie utrudniać innym życia, chociaż wiele błędów popełniam z powodu braku wprawy bądź niewiedzy. Nie ma nieomylnych  . Ale mam nadzieję, że z czasem się poprawisz. Doświadczenie przychodzi z kilometrami  , bo na pewno nie z wiekiem. Z wiekiem czasem przychodzi powściągliwość, ale mam takie dziwne odczucia, że niektórych kierowców to nie dotyczy 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Chociaż to wszystko mały pierd w porównaniu z tym, co mi pewien "pan" odwalił na szybkiej, dwupasmowej trasie. Jechałam lewym pasem, wyprzedził prawej strony, zajechał drogę i depnął po hamulcach. Powód - próbowałam wyprzedzić kolumnę samochodów...
Pytanie brzmi: jak ten "pan" to zrobił?
|
|
|  | | ister (80 punktów) | >>Chociaż to wszystko mały pierd w porównaniu z tym, co mi pewien "pan" odwalił na szybkiej, dwupasmowej trasie. Jechałam lewym pasem, wyprzedził prawej strony, zajechał drogę i depnął po hamulcach. Powód - próbowałam wyprzedzić kolumnę samochodów... Pytanie brzmi: jak ten "pan" to zrobił? > wyprzedził z prawej strony Zabrakło literki To chyba było w momencie, gdy wyprzedziłam coś i kawałek dalej był jakiś tir, więc nie było sensu zjeżdżać na prawo, żeby za parę sekund znowu wciskać się na lewo. P.S. Dwupasmowa - w sensie dwa pasy w jednym kierunku jazdy, tak gwoli uściślenia
Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia. ------- "Urodziłem się na 52' szerokości geograficznej północnej i 20' długości geograficznej wschodniej. Wylosowałem Polskę, w pokerze po takim rozdaniu mówi się pas"
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>>Chociaż to wszystko mały pierd w porównaniu z tym, co mi pewien "pan" odwalił na szybkiej, dwupasmowej trasie. Jechałam lewym pasem, wyprzedził prawej strony, zajechał drogę i depnął po hamulcach. Powód - próbowałam wyprzedzić kolumnę samochodów... >> Pytanie brzmi: jak ten "pan" to zrobił?
>wyprzedził z prawej strony >Zabrakło literki >To chyba było w momencie, gdy wyprzedziłam coś i kawałek dalej był jakiś tir, więc nie było sensu zjeżdżać na prawo, żeby za parę sekund znowu wciskać się na lewo. >P.S. Dwupasmowa - w sensie dwa pasy w jednym kierunku jazdy, tak gwoli uściślenia
No tak, z zet ta historia duuużo lepiej brzmi.
No i ta, dwupasmówka - jakbym przy tym był.
|
|
|  | 8 na 10 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Pytanie brzmi: jak ten "pan" to zrobił?
Już pani odpowiedziała, zablokowała lewy pas mając w d...e kodeks drogowy i innych użytkowników ruchu. Jej się wydaje, że wszyscy muszą się dostosować do jej prędkości, bo to jej prędkość jest dobra, a wszystkie inne są złe. Sama jestem często zmuszona wyprzedzać chama blokującego lewy pas, któremu się wydaje, że może go blokować rozpoczynając wyprzedzanie tira na pół kilometra za nim z różnicą prędkości 10 km/h. Natomiast bardzo rzadko pozwalam sobie na przyhamowanie po wyprzedzeniu z prawa takiego bydlaka, ale czasem nie mogę się temu oprzeć.
Innym barbarzyństwem są tiry zaczynające manewr wyprzedzania i zjeżdżające na lewy pas na pięćdziesiąt metrów przede mną przy mojej prędkości 180. Takiemu ch... nie mogę nie przyhamować po wyprzedzeniu, do 60 , co powoduje, że ABS zaczyna tirem rzucać, mam nadzieję, że po takim doświadczeniu taki zbrodniarz zastanowi się w przyszłości nad każdym manewrem wyprzedzania. Choć jak widać z reakcji Ister, ona nie ma poczucia wstydu, jej nic nie przekona, że jej racje powodujące już nie tylko łamanie kodeksu, utrudnianie ruchu, ale i powodujących zagrożenie w ruchu, są kołtuństwem, które nie pozwala jej widzieć niczego poza czubkiem własnego nosa. Należy do tych miłujących bliźniego swego, którzy w terenie zabudowanym na drodze dwupasmowej jadą lewym pasem obok jadącego prawym, z taka samą prędkością, blokując innym szybszy przejazd, ależ jakżeby mogła jechać prawym, skoro za dwa kilometry będzie skręcała w lewo, a przecież tym, których wstrzymuje nic się nie stanie jak poczekają sobie dwie sekundy, jak to ładnie ujmuje. Więcej o niej nie piszę, bo mnie wyp...lą z tego forum.
A teraz o perspektywach rozwoju naszego państwa. Społeczeństwo, które w korkach na skrzyżowaniu blokuje przejazd wjeżdżając na skrzyżowanie pomimo świadomości, że nie można go będzie opuścić po zmianie świateł, jest skazane na zagładę. Ludzie, którzy to robią nie są zdolni do jakichkolwiek działań kreatywnych w każdej dziedzinie, a więc nie ma co liczyć na rozwój gospodarczy, polityczny i jakikolwiek inny. Przed takim społeczeństwem jest tylko jeden kierunek - czwarty świat. Aneta Dziwińska
PS. Polski egzamin na prawo jazdy nie ma na celu sprawdzenia zdolności do kierowania pojazdem w ruchu, a wyłapanie u kursanta braku absolutnego formalizmu, który w realnym ruchu drogowym skutkuje zagrożeniem jego bezpieczeństwa, ale dzięki temu korporacja może powtarzać egzaminy do absurdalnych ilości, chyba, że kursant zechce te powtórki skrócić. Coś takiego jest możliwe tylko w państwie korporacyjnym (korporacja - dawniej nazywana mafią). Dzięki tej wybitnej figurze metodologicznej, zawodowy kierowca z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem zawodowym, bez jednego wypadku, któremu zdarzy się stanąć do powtórnego egzaminu, musi sobie na kursie nauki jazdy poćwiczyć współczesną technikę jazdy, potrzebną jedynie do zdania egzaminu, bez tego nie ma możliwości jego zdania, bo absolutnie nie zajmuje się weryfikacją umiejętności kierowcy, a służy zupełnie czemu innemu, a po jego zdaniu, przez tydzień, zanim się nie odzwyczai od nowo wyuczonych nawyków, stwarza zagrożenie w ruchu drogowym. Nowi kierowcy stwarzają zagrożenie jeszcze dłużej, do czasu, aż sami się nauczą kierować pojazdem, uczestnicząc w ruchu drogowym bez właściwego przygotowania.
|
|
| |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > ...wydaje, że może go blokować rozpoczynając wyprzedzanie tira na pół kilometra za nim z różnicą prędkości 10 km/h. Natomiast bardzo rzadko pozwalam sobie na przyhamowanie po wyprzedzeniu z prawa takiego bydlaka, ale czasem nie mogę się temu oprzeć. Czasem jest to jedyna metoda "obudzenia" innego kierowcy z niezrozumiałego stanu samouwielbienia na drodze  > Innym barbarzyństwem są tiry zaczynające manewr wyprzedzania i zjeżdżające na lewy pas na pięćdziesiąt metrów przede mną przy mojej prędkości 180. Takiemu ch... nie mogę nie przyhamować po wyprzedzeniu, do 60 , co powoduje, że ABS zaczyna tirem rzucać, mam nadzieję, że po takim doświadczeniu taki zbrodniarz zastanowi się w przyszłości nad każdym manewrem wyprzedzania. Nigdy mi nie wpadło do głowy "budzić" kierowcę TIR'a w taki sposób...  > A teraz o perspektywach rozwoju naszego państwa. Społeczeństwo, które w korkach na skrzyżowaniu blokuje przejazd wjeżdżając na skrzyżowanie pomimo świadomości, że nie można go będzie opuścić po zmianie świateł, jest skazane na zagładę. Ludzie, którzy to robią nie są zdolni do jakichkolwiek działań kreatywnych w każdej dziedzinie, a więc nie ma co liczyć na rozwój gospodarczy, polityczny i jakikolwiek inny. Przed takim społeczeństwem jest tylko jeden kierunek - czwarty świat. Tu wezmę w lekką obronę elki (przynajmniej w moim mieście), które nie wjeżdżają na skrzyżowanie jeśli nie wiedzą, czy zjadą z niego do końca zielonego. Co to pozostałych wjeżdżających - ostatnio na takich testuję swój klakson . . .  . Dzięki takim "kierowcom" wiem jaki mam sygnał dźwiękowy  , ale większą przyjemność sprawia mi obserwowanie miny takiego De**la na skrzyżowaniu, bo ten wie, że właśnie pozostali na niego się gapią  > PS. Polski egzamin na prawo jazdy nie ma na celu sprawdzenia zdolności do kierowania pojazdem w ruchu, a wyłapanie u kursanta braku absolutnego formalizmu, który w realnym ruchu drogowym skutkuje zagrożeniem jego bezpieczeństwa, ale dzięki temu korporacja może powtarzać egzaminy do absurdalnych ilości, chyba, że kursant zechce te powtórki skrócić. Coś takiego jest możliwe tylko w państwie korporacyjnym (korporacja - dawniej nazywana mafią). Dzięki tej wybitnej figurze metodologicznej, zawodowy kierowca z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem zawodowym, bez jednego wypadku, któremu zdarzy się stanąć do powtórnego egzaminu, musi sobie na kursie nauki jazdy poćwiczyć współczesną technikę jazdy, potrzebną jedynie do zdania egzaminu, bez tego nie ma możliwości jego zdania, bo absolutnie nie zajmuje się weryfikacją umiejętności kierowcy, a służy zupełnie czemu innemu, a po jego zdaniu, przez tydzień, zanim się nie odzwyczai od nowo wyuczonych nawyków, stwarza zagrożenie w ruchu drogowym. Nowi kierowcy stwarzają zagrożenie jeszcze dłużej, do czasu, aż sami się nauczą kierować pojazdem, uczestnicząc w ruchu drogowym bez właściwego przygotowania. Prawda, cała prawda i tylko prawda. To co piszesz jest "lekko" porażające, ale tak niestety jest. Co ciekawe sami instruktorzy nieoficjalnie mówią to samo, a nawet odważniejsi egzaminatorzy (ale tylko prywatnie i to po łyknięciu "wspomagania"). Ale ci ostatni są jak wyjątkiem od reguły.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
>Innym barbarzyństwem są tiry zaczynające manewr wyprzedzania i zjeżdżające na lewy pas na pięćdziesiąt metrów przede mną przy mojej prędkości 180. A mogę spytać, w którym miejscu w Polsce są dozwolone takie prędkości? Też bym sobie tyle pojechała.
|
|
| | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > >Innym barbarzyństwem są tiry zaczynające manewr wyprzedzania i zjeżdżające na lewy pas na pięćdziesiąt metrów przede mną przy mojej prędkości 180.> A mogę spytać, w którym miejscu w Polsce są dozwolone takie prędkości? Też bym sobie tyle pojechała. Oficjalnie to nigdzie, nieoficjalnie to tam, gdzie policja nie zagląda  . Można co prawda przy "Misiach" ale te dodatkowe opłaty...  Ale można też legalnie - na różnego rodzaju zlotach, lub zawodach organizowanych przez związki motorowe. Przeważnie na takich obiektach są warunki to rozwijania znacznych prędkości. Czasem nawet puszczają chętnych. Niestety przeważnie wjazd na taki obiekt jest odpłatny (ale jest na pewno taniej niż mandat za 180 ). Tam jak masz czym to 300 Ci pozwolą  . Tylko, że to nie będzie tak jak w normalnym ruchu drogowym, ale za to jakie autka czasem można zobaczyć  P.S. Nie wiem gdzie coś takiego teraz może być w najbliższym czasie.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | |  | 5 na 5 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Też bym sobie tyle pojechała.
Wygraj sobie w totolotka, będziesz miała czym płacić mandaty i zasuwać mogła ile wlezie. Aneta Dziwińska
|
|
 | 1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | Początki jazdy są przerażające, puki jeszcze dużo uwagi przyciąga samo prowadzenie samochodu. Wydaje się, że wszystko się tak szybko dzieje, że nie ma kiedy się orientować co i jak. Z czasem samo prowadzenie samochodu absorbuje coraz mniej uwagi, i zostaje jej więcej na otoczenie (pisanie smsów, ustawianie radia, czytanie mapy, rozmowy z pasażerami etc  ) > Jak droga kiepska, to da się przeżyć, ale jak tylko trochę lepsza, to zaczyna się Jakoś za Odrą są bardzo dobre drogi, i nie ma problemów. Wole jak golfiarz żyłuje maksymalne 113km/h, niż jak nagle ktoś omija wyrwę w jezdni a Ty nie masz gdzie uciekać by uniknąć czołówki. Albo jak Ci koleiny wyrywają kierownicę z rąk. > Kiepski.Podzielam zdanie, ale "wielbłąd jaki jest każdy widzi", nie ma co się tu rozwodzić, to jest szkolenie jak zdać egzamin, a nie jak być dobrym kierowcą. > Tyle moich żali, pozdrawiam "normalnych" kierowców.Dziękuję, również pozdrawiam 
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | A to znów opiszę scenkę z życia wziętą. Lata wczesne 90., miasto obecnie powiatowe około 30 tys. mieszkańców. Mieszkałam tam wtedy. Jechałam sobie spokojnie lewym pasem do skrzyżowania ze światłami. Głupie było to skrzyżowanie, bo skręt w lewo i jazda prosto były z tego samego pasa (a prawy pas do skrętu w prawo). Jadę sobie zatem prawidłowo lewym pasem, mam zielone, więc się cieszę, aż tu z prawego pasa jak mi przed nos nie wtryśnie jakiś rzęch! I skręca w lewo. Bez kierunkowskazu, ma się rozumieć, bo po co. Dobrze, że byłam przytomna i nie za szybko jechałam, bo jak nic skasowałabym sobie malucha, wbijając się w tamten grat. I dobrze, że nie było za mną samochodu wystarczająco blisko, żeby wgnieść mi się w silnik.
|
|
 | | Celtyk (3337 punktów) | > A to znów opiszę scenkę z życia wziętą.> Lata wczesne 90., miasto obecnie powiatowe około 30 tys. mieszkańców. Mieszkałam tam wtedy. Jechałam sobie spokojnie lewym pasem do skrzyżowania ze światłami. Głupie było to skrzyżowanie, bo skręt w lewo i jazda prosto były z tego samego pasa (a prawy pas do skrętu w prawo). Jadę sobie zatem prawidłowo lewym pasem, mam zielone, więc się cieszę, aż tu z prawego pasa jak mi przed nos nie wtryśnie jakiś rzęch! I skręca w lewo. Bez kierunkowskazu, ma się rozumieć, bo po co. Dobrze, że byłam przytomna i nie za szybko jechałam, bo jak nic skasowałabym sobie malucha, wbijając się w tamten grat. I dobrze, że nie było za mną samochodu wystarczająco blisko, żeby wgnieść mi się w silnik. Po pierwsze głupie rozwiązanie organizacji ruchu, które chyba miło na celu utrudniać a nie ułatwiać  Po drugie faktycznie miałaś szczęście, i utrzymane hamulce, bo maluch to był taki pojazd, gdzie hamulce za rewelacyjne nie były. Co do silnika ...  Maluch to bezpiecznie auto - strefa zgniotu kończy się na silniku 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
|  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
> Po pierwsze głupie rozwiązanie organizacji ruchu, które chyba miło na celu utrudniać a nie ułatwiać  Potwornie głupie  Niedawno znów tam była i widziałam, że ktoś się połapał w idiotyzmie - przebudowano to skrzyżowanie  > Po drugie faktycznie miałaś szczęście, i utrzymane hamulce, bo maluch to był taki pojazd, gdzie hamulce za rewelacyjne nie były.O, ja zawsze bardzo dbałam o samochody  nawet o malucha  > Co do silnika ... Maluch to bezpiecznie auto - strefa zgniotu kończy się na silniku  A zaczyna się przy przednich reflektorach...  Pozdrawiam
|
|
| |  | | SloniSko (1109 punktów) | > Potwornie głupie Niedawno znów tam była i widziałam, że ktoś się połapał w idiotyzmie - przebudowano to skrzyżowanie  Skręt w lewo i pas do jazdy prosto, drugi pas do skrętu w prawo. Jak najbardziej prawidłowo. Nie możesz skręcić w lewo, jeśli coś jedzie z jednej lub drugiej strony, tak samo przejeżdżać prosto. Za to możesz skręcić w prawo, jeśli nic nie jedzie z lewej. W przypadku tylko dwóch pasów najlepsze rozwiązanie. Jadący prosto nie blokują wyjazdu dla tych skręcających w prawo. > Dobrze, że byłam przytomna i nie za szybko jechałam, bo jak nic skasowałabym sobie malucha, wbijając się w tamten grat. I dobrze, że nie było za mną samochodu wystarczająco blisko, żeby wgnieść mi się w silnik. A jakbyś tak pofolgowała, to wina byłaby tego co Ci zajechał drogę. Do tego ten z tyłu, jego uderzenie też byłoby przyczyną wypadku spowodowanego przez tego pierwszego. Pomimo problemów dochodzenia racji (optymistycznie zakładam, że się uda) ten pierwszy zostałby obciążony wszystkimi kosztami + mandacik. Może by dotarło do zakutego łba, że tak się nie robi.
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
> Skręt w lewo i pas do jazdy prosto, drugi pas do skrętu w prawo. Jak najbardziej prawidłowo. Nie możesz skręcić w lewo, jeśli coś jedzie z jednej lub drugiej strony, tak samo przejeżdżać prosto. Za to możesz skręcić w prawo, jeśli nic nie jedzie z lewej. W przypadku tylko dwóch pasów najlepsze rozwiązanie. Jadący prosto nie blokują wyjazdu dla tych skręcających w prawo. Problem w tym, że tam były światła. Nie można było jechać prosto na zielonym, jeżeli coś z przodu stało i chciało skręcić. To było bardzo ciasne skrzyżowanie... > A jakbyś tak pofolgowała, to wina byłaby tego co Ci zajechał drogę. Jasne, tylko co by mi z tego przyszło, jakbym miała skasowane autko...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | >Problem w tym, że tam były światła. Nie można było jechać prosto na zielonym, jeżeli coś z przodu stało i chciało skręcić. To było bardzo ciasne skrzyżowanie... Jeżeli są światła to uważam, że lepsze jest połączenie lewy pas oddzielnie a prawy z jazdą na wprost. Bez świateł, tak jak pisałem wyżej
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | > >Problem w tym, że tam były światła. Nie można było jechać prosto na zielonym, jeżeli coś z przodu stało i chciało skręcić. To było bardzo ciasne skrzyżowanie...> Jeżeli są światła to uważam, że lepsze jest połączenie lewy pas oddzielnie a prawy z jazdą na wprost. Bez świateł, tak jak pisałem wyżejWidziałam to skrzyżowanie po przebudowie. Teraz są trzy pasy - w lewo, prosto i w prawo i prosto. Jakoś się znalazło miejsce na poszerzenie ulicy
|
|
 | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > A to znów opiszę scenkę z życia wziętą. Ja się pożalę swoim "złośliwym hamowaniem". Kiedyś próbowałem skręcić w prawo starym Żuczkiem z podporządkowanej w główną ulicę, na skrzyżowaniu bez świateł, co w godzinach szczytu było długotrwałym procesem ze względu na auta nadjeżdżające i blokujące krzyżówkę. W pewnej chwili dostrzegłem, że jeden z lewej sygnalizuje skręt w "moją" ulicę, więc wykorzystałem luzik i wskoczyłem w lukę, ale nadjeżdżający następny nową "Octavią" był bardzo zdegustowany faktem, że takie brzydkie auto miało czelność wjechać przed niego i za karę usłyszałem dystyngowany, jak na limuzynę przystało, klakson. Fakt, autko miałem może nie najwyższej klasy, ale hamulce owszem, nie gorsze od refleksu, więc sympatyczne: buuum usłyszałem półtorej milisekundy po klaksonie i depnięciu w hamulec. Gostek przez półtora roku usiłował gdyńską Policję i palestrę nawrócić na wersję, że moje hamowanie było złośliwe, jako główny dowód mojej winy podając fakt, że natychmiast po zdarzeniu wysiadłem i ze złośliwą troską zapytałem go, czy ma gwizdek zamiast hamulca... ale Sąd Grodzki był bez poczucia humoru i mało wierzący. Ja i złośliwość...?  Na pewno ze strachu hamowałem... Tak, teraz dokładnie sobie przypomniałem - na pewno! Aha, po zdarzeniu podręczną brechą odgiąłem zderzak i po spisaniu obu wersji spotkania przez policjanta pojechałem dalej, a gostek siedział czekając na lawetę - najpewniej wstydził się jechać dalej ze względu na dość znaczne ubytki elegancji z przodu autka, bo nie przypuszczam, że trochę cieknąca chłodnica, brak reflektorów i paru śrubek tak znacznie utrudniają jazdę. Morał z tego taki, że im mniej eleganckie autko, tym szybciej można opuścić miejsce wstydliwego faux pas.
|
|
4 na 4 | -jad- (18783 punktów) |
> 1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej?> 2. Czy stan dróg ma wpływ na zachowanie kierowców?> 3. Czy uważacie, że nasz system szkolenia przyszłych kierowców jest dobry?1. Jeśli chodzi o kierowców na naszych drogach to chyba nie ma jakiegoś wspólnego grzechu. Mówi się, że polscy kierowcy są chamscy ale to gruba przesada, moim zdaniem. Chamy są chamskie również za kierownicą i tyle. Ogólnie wcale nie ma tragedii. Kilka lat temu miałem okazję obserwować zachowanie kierowców w Grecji i przyznaję, że byłem pod dużym wrażeniem. W niewielkiej miejscowości, gdzie się zatrzymałem, chyba żadne przepisy ruchu drogowego nie obowiązywały- na jednokierunkowej ulicy można było zobaczyć zaparkowane samochody, połowa z nich zgodnie z kierunkiem jazdy a połowa przeciwnie. Nagminna była taka sytuacja, że dojeżdżał se facet do skrzyżowania (za nim jeszcze dwa samochody) i zauważył sklep na rogu. Normalnie zatrzymał się przed światłami, włączył awaryjne i poszedł na zakupy. Kilka razy widziałem coś podobnego. Wielu zatrzymywało auta na środku pasa, którym akurat jechali i standardowo- awaryjne i zakupki. Któregoś razu nadjechał radiowóz, gdy gość zostawiał auto tuż przed skrzyżowaniem na środku wąskiej drogi i policjanci zamiast rozstrzelać Greka bez sądu, zwrócili mu tylko uwagę i wskazali palcami, gdzie powinien zaparkować. Potem odjechali. Obeszło sie bez krzyków czy mandatów. Widać to normalka. Objeżdżanie zamkniętych pół zapór na przejeździe kolejowym również nie należało do rzadkości. W porównaniu z Grekami wypadamy bardzo dobrze. Kiedyś gdzieś przeczytałem, że w którymś z krajów arabskich jakaś bidna kobita z Europy spowodowała wielki karambol, bo jako jedyna zatrzymała się przed czerwonym światłem  Mówię Ci, nie jest źle. 2. Oczywiście. Dziurawa nawierzchnia powoduje trudne do przewidzenia manewry, jakie czynią kierowcy starając się dziurska ominąć. Zjeżdżają więc ze swojego pasa albo gwałtownie hamują a wszystkie takie dziwne ruchy powodują spore zagrożenie. Dodatkowo kierowca jadący po zdewastowanej nawierzchni staje się bardzo drażliwy i trudno się dziwić. 3. Uważam, że nie jest zły. Faktycznie, kierowca po kursie zawsze jest mocno niepewny ale czy gdzieś jest inaczej? Zdaje mi się, że w tej dziedzinie nic nie zastąpi doświadczenia i każdy nowy będzie się gubił i popełniał błędy ale co poradzić? Ile czasu trzeba by jeździć z takim kursantem, żeby jeździł jak ktoś z minimum rocznym doświadczeniem? Rok. Pozdrawiam. open your eyes
|
|
 | | Celtyk (3337 punktów) | > 1. Jeśli chodzi o kierowców na naszych drogach to chyba nie ma jakiegoś wspólnego grzechu. Tak chodzi mi o kierowców na naszych drogach. Źle wyraziłem swoją myśl na piśmie. > Mówi się, że polscy kierowcy są chamscy ale to gruba przesada, moim zdaniem. Chamy są chamskie również za kierownicą i tyle. Ogólnie wcale nie ma tragedii. Dobrze słyszeć pozytywną opinię  > Kilka lat temu miałem okazję obserwować zachowanie kierowców w Grecji i przyznaję, że byłem pod dużym wrażeniem. W niewielkiej miejscowości, gdzie się zatrzymałem, chyba żadne przepisy ruchu drogowego nie obowiązywały- na jednokierunkowej ulicy można było zobaczyć zaparkowane samochody, połowa z nich zgodnie z kierunkiem jazdy a połowa przeciwnie. Ale może nie porównujmy się do gorszych  . Może gdzieś jeżdżą lepiej...? > Nagminna była taka sytuacja, że dojeżdżał se facet do skrzyżowania (za nim jeszcze dwa samochody) i zauważył sklep na rogu. Normalnie zatrzymał się przed światłami, włączył awaryjne i poszedł na zakupy. Kilka razy widziałem coś podobnego. Inny naród inna mentalność co się przejawia również za kierownicą. > Wielu zatrzymywało auta na środku pasa, którym akurat jechali i standardowo- awaryjne i zakupki. Któregoś razu nadjechał radiowóz, gdy gość zostawiał auto tuż przed skrzyżowaniem na środku wąskiej drogi i policjanci zamiast rozstrzelać Greka bez sądu, zwrócili mu tylko uwagę i wskazali palcami, gdzie powinien zaparkować. Potem odjechali. "+" dla ich Policji. Nasza by za coś takiego mogłaby konkretnie przylepić mandat (jeśli udowodniliby, że to nadużycie). > Kiedyś gdzieś przeczytałem, że w którymś z krajów arabskich jakaś bidna kobita z Europy spowodowała wielki karambol, bo jako jedyna zatrzymała się przed czerwonym światłem  Polak wszędzie zwróci na siebie uwagę...  > Mówię Ci, nie jest źle. Ale mogłoby być lepiej  > 3. Uważam, że nie jest zły. Faktycznie, kierowca po kursie zawsze jest mocno niepewny ale czy gdzieś jest inaczej? Zdaje mi się, że w tej dziedzinie nic nie zastąpi doświadczenia i każdy nowy będzie się gubił i popełniał błędy ale co poradzić? Ile czasu trzeba by jeździć z takim kursantem, żeby jeździł jak ktoś z minimum rocznym doświadczeniem?> Rok. Możliwe, że mnie ktoś potępi za to co napiszę, ale np.: w USA (chyba dobrze pamiętam) młoda osoba może jechać za kierownicą z kimś kto posiada uprawnienia i się uczyć. Do egzaminu podchodzi jak uważa, że już może samodzielnie i bezpiecznie jeździć. Jeśli zda egzamin to dostaje uprawnienia, jeśli nie to znaczy, że jeszcze musi się douczyć.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
|  | 1 na 1 | TyDraniu (6569 punktów) | > Możliwe, że mnie ktoś potępi za to co napiszę, ale np.: w USA (chyba dobrze pamiętam) młoda osoba może jechać za kierownicą z kimś kto posiada uprawnienia i się uczyć. Do egzaminu podchodzi jak uważa, że już może samodzielnie i bezpiecznie jeździć. Jeśli zda egzamin to dostaje uprawnienia, jeśli nie to znaczy, że jeszcze musi się douczyć.W Ameryce egzamin na prawo jazdy jest śmiesznie prosty w porównaniu z naszym. Przychodzisz, tego samego dnia zdajesz egzamin - własnym samochodem i za pół godziny dostajesz dokument. Nie trzeba przechodzić kursu w szkole jazdy, może cię uczyć wujek, czy babcia. U nas na egzamin teoretyczny czeka się półtora miesiąca od ukończenia kursu. Niektóre szkoły idą kursantowi na rękę i umożliwiają wcześniejsze zarejestrowanie się w Ośrodku Ruchu Drogowego, żeby tyle nie czekać, ale nie jest to powszechna praktyka, bo szkoła traci na jazdach dodatkowych. Zresztą jest to wbrew przepisom. Po zaliczeniu testu czeka się kolejne półtora miesiąca na egzamin praktyczny. Oznacza to, że kandydat na kierowcę przez te trzy miesiące nie siedział za kółkiem i już dawno zapomniał, jak się jeździ. Kilka lat temu egzamin - zwłaszcza część na placu - uległ uproszczeniu. Teraz są tylko 2 manewry: jazda po łuku w przód i tył oraz ruszanie pod górę. Do tego zawracanie i jeden typ parkowania na mieście. Ogólnie zdać egzamin jest w miarę łatwo, szacuję, że około 31.5% osób podchodzących do egzaminu zdaje. Samochody są w miarę dobre, cały egzamin jest rejestrowany przez kamery i mikrofony. Egzaminator posiada bardzo ścisłą instrukcję oceny umiejętności jazdy i przeprowadzania kolejnych manewrów. Nie może już pozwolić sobie na arbitralną ocenę kandydata i uwalenie "bo miałem zły humor". Nie oznacza to, że korupcja nie istnieje...  .
|
|
| |  | 4 na 4 | Matix (5786 punktów) | Kiedy mój znajomy zdawał w USA prawko i podjechał swoim samochodem z manualem egzaminator kompletnie zaskoczony zapytał: "Damm don't tell me you can drive that?!"
|
|
1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | 1. Stwierdzenie, że kierowcy "grzeszą" łamaniem wszystkich dostępnych przepisów jest dość trywialne. Nadmierna prędkość to podstawa i to nie tylko rozpędzanie się grubo powyżej setki, ale przede wszystkim nie zwalnianie tam gdzie trzeba. 90 przez wieś też stwarza zagrożenie. Drugą sprawą są różne "sprytne" manewry typu wyprzedzanie na podwójnej ciągłej (a w końcu, na ogół, z jakiegoś powodu ją ktoś namalował) albo na przejściu dla pieszych, wymuszanie pierwszeństwa, "żonglowanie" pasami ruchu, używanie świateł awaryjnych by pójść do sklepu i tak dalej.
2. Stan dróg, moim zdaniem, nie ma wpływu na zachowanie kierowców. Ludzie jeżdżą tak samo (źle) po dobrych i kiepskich drogach. Poza tym zły stan nawierzchni nie jest usprawiedliwieniem do łamania przepisów. (Moim zdaniem to raczej powinno być odwrotnie - droga kiepska to jadę ostrożniej). Wyjątkiem są przejawy "radosnej twórczości" drogowców. Znam jedno skrzyżowanie, na którym nawet policja ma wątpliwości jak właściwie powinno się tam jechać. Jednak takie przypadki są dość rzadkie i stanowią ułamek całego łamania przepisów.
3. Uważam, że system szkolenia jest dość dobry. Uczy zasad zachowania na drodze i panowania nad pojazdem. Osoba po 30 - godzinnym kursie powinna spokojnie kierować samochodem bez stwarzania zagrożenia na drodze. Trochę gorzej jest z systemem egzaminacyjnym, który bywa nastawiony bardziej na zysk niż na rzetelne sprawdzenie umiejętności, chociaż ja osobiście nie zetknąłem się z nieprawidłowościami. Problemem nie jest nieznajomość zasad ruchu drogowego a kompletne (i świadome) ich nieprzestrzeganie.
|
|
 | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > 1. Stwierdzenie, że kierowcy "grzeszą" łamaniem wszystkich dostępnych przepisów jest dość trywialne.> Nadmierna prędkość to podstawa i to nie tylko rozpędzanie się grubo powyżej setki, ale przede wszystkim nie zwalnianie tam gdzie trzeba. 90 przez wieś też stwarza zagrożenie. Zależy czym jedzie te 90 i jak wygląda droga przez tą miejscowość  Jeśli to maluch i płoty "na ulicy" to zgoda, ale jeśli nowy samochód, hamulce bez zarzutu i szerokie chodniki z pasem zieleni to niekoniecznie. > Drugą sprawą są różne "sprytne" manewry typu wyprzedzanie na podwójnej ciągłej (a w końcu, na ogół, z jakiegoś powodu ją ktoś namalował) albo na przejściu dla pieszych, wymuszanie pierwszeństwa, "żonglowanie" pasami ruchu, używanie świateł awaryjnych by pójść do sklepu i tak dalej. Ja podwójnej linii przestrzegam co do żonglowania, to niestety czasem się nie da inaczej jechać  . Jak Ci siądzie kilku idiotów na lewym pasie jadąc 40km/h to reszta jakoś ich musi ominąć nawet jeśli jedzie tylko 50 więc . . .  > 2. Stan dróg, moim zdaniem, nie ma wpływu na zachowanie kierowców. Ludzie jeżdżą tak samo (źle) po dobrych i kiepskich drogach. Poza tym zły stan nawierzchni nie jest usprawiedliwieniem do łamania przepisów. (Moim zdaniem to raczej powinno być odwrotnie - droga kiepska to jadę ostrożniej). Powinno tak być jak piszesz, ale bywa różnie  Zgadzam się, że zły stan drogi nie usprawiedliwia łamania przepisów. Jednak nie zgodzę się, że zła droga nie wpływa na zachowanie kierowców. Wpływa, bo jak już ktoś słusznie już w wątku zauważył, kierowca może wykonywać gwałtowne nieprzewidywalne manewry mające na celu uniknięcie wyrw w jezdni. Niestety takie manewry zwiększają zagrożenie w ruchu. > Wyjątkiem są przejawy "radosnej twórczości" drogowców. Znam jedno skrzyżowanie, na którym nawet policja ma wątpliwości jak właściwie powinno się tam jechać. Jednak takie przypadki są dość rzadkie i stanowią ułamek całego łamania przepisów. No cóż - nasi drogowcy przechodzą sami siebie. Ich wena twórcza czasem dosłownie poraża. Tak z ciekawości - czy ktoś widział te pachołki na środku jezdni na podwójnej ciągłej, które gdzieś na trasie krajowej postawili? > 3. Uważam, że system szkolenia jest dość dobry. Uczy zasad zachowania na drodze i panowania nad pojazdem. Osoba po 30 - godzinnym kursie powinna spokojnie kierować samochodem bez stwarzania zagrożenia na drodze. Powinna - tyle teoria, a praktyka? > Trochę gorzej jest z systemem egzaminacyjnym, który bywa nastawiony bardziej na zysk niż na rzetelne sprawdzenie umiejętności, chociaż ja osobiście nie zetknąłem się z nieprawidłowościami. Państwo gdzieś musi dorobić . . .  Ale niestety kierowcę nasze (ale nie tylko) Państwo stara się "wydoić" na maksa  > Problemem nie jest nieznajomość zasad ruchu drogowego a kompletne (i świadome) ich nieprzestrzeganie. Nie do końca się z Tobą zgodzę. Ludzie po egzaminie przepisy znają (bo muszą), ale ich nie rozumieją  . Miałem tego dobry przykład na wspomnianym kursie. Prowadzący podał kilka przepisów prawa drogowego i zaprezentował zdarzenie drogowe (normalne, nie jakiś wypadek). Poprosił uczestników o podanie przepisu do którego należy się w zaprezentowanej sytuacji zastosować. Wyniki były nieciekawe (co prawda prezentowane zdarzenie nie nagminne). Jednak dało mi osobiście do myślenia...
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
|  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | >Ludzie po egzaminie przepisy znają (bo muszą), ale ich nie rozumieją Ja chodzę na kurs. Ostatnio się dowiedziałam, że przepisy dotyczące włączania kierunkowskazu przy wjeździe na rondo są niejednoznaczne i można je różnie interpretować. A konkretnie jak się zdaje egzamin w Łodzi to obowiązkowo trzeba kierunek włączyć by nie oblać. Natomiast jak się zdecydujemy zdawać gdzie indziej to może być odwrotnie. To tyle na temat zrozumienia.
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Ja chodzę na kurs. Życzę zdania bezproblemowego.
>Ostatnio się dowiedziałam, że przepisy dotyczące włączania kierunkowskazu przy wjeździe na rondo są niejednoznaczne i można je różnie interpretować. Nie jestem na bieżąco, bo egzamin zdawałem wprawdzie dwa razy, ale oba w zamierzchłych czasach, lecz każdy kierowca pewnie mi przyzna, że wymóg włączania kierunkowskazu w sytuacji jedynej opcji "do wyboru" jest wyjątkowo głupi.
Nagminnym błędem natomiast, jest brak kierunkowskazu przy zjeżdżaniu z ronda - wydłuża korki w dojeździe do ronda, że o nerwach nie wspomnę. Uważam to za zwykłe, lekceważące olewanie innych kierowców.
Równie częstą perełką, którą obserwuję w 3mieście (u taryfiarzy zwłaszcza), jest włączanie kierunkowskazu tuż przed ruszeniem ze skrzyżowania - jest takie, ruchliwe skrzyżowanie jednej z ulic z główną arterią Trójmiasta, na którym podporządkowana jest bez oznakowanych 3 pasów ruchu i włączanie kierunku w ostatniej chwili znakomicie utrudnia płynność ruchu, prócz stłuczek jakie tam się zdarzają.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Nie jestem na bieżąco, bo egzamin zdawałem wprawdzie dwa razy, ale oba w zamierzchłych czasach, lecz każdy kierowca pewnie mi przyzna, że wymóg włączania kierunkowskazu w sytuacji jedynej opcji "do wyboru" jest wyjątkowo głupi. Też tak uważam. Stoję na pasie "w prawo" i mam migać, że skręcam w prawo  > Nagminnym błędem natomiast, jest brak kierunkowskazu przy zjeżdżaniu z ronda - wydłuża korki w dojeździe do ronda, że o nerwach nie wspomnę. Uważam to za zwykłe, lekceważące olewanie innych kierowców. Czasem kierunek jest mylący. Ja kiedyś o mały włos się nie wsadziłem pod gościa jadącego z pierwszeństwem. Włączył kierunek w lewo a pojechał prosto. Ja będą po jego prawej i jadąc w prawą miałem ruszać, ale coś mi się wydało, że jego samochód nie zwalnia, więc się wstrzymałem na szczęście dla mnie  Wina w takiej sytuacji wychodzi różnie, a nawet jeśli by było na jego to mnie i tak czekałby szpital  > Równie częstą perełką, którą obserwuję w 3mieście (u taryfiarzy zwłaszcza), jest włączanie kierunkowskazu tuż przed ruszeniem ze skrzyżowania - jest takie, ruchliwe skrzyżowanie jednej z ulic z główną arterią Trójmiasta, na którym podporządkowana jest bez oznakowanych 3 pasów ruchu i włączanie kierunku w ostatniej chwili znakomicie utrudnia płynność ruchu, prócz stłuczek jakie tam się zdarzają. Może ktoś z urzędu powinien w końcu narysować pasy...  Choć im to jest biznes, bo ze stłuczek idzie kasa do kasy miasta. Mandaciki, och te mandaciki 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Równie częstą perełką, którą obserwuję w 3mieście (u taryfiarzy zwłaszcza), jest włączanie kierunkowskazu tuż przed ruszeniem ze skrzyżowania...> Może ktoś z urzędu powinien w końcu narysować pasy...  Trochę poprawiłyby czytelność skrzyżowania, ale nie nauczą taryfiarzy włączania kierunkowskazów... oszczędzają żarówki, bidaki.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > Trochę poprawiłyby czytelność skrzyżowania, ale nie nauczą taryfiarzy włączania kierunkowskazów... oszczędzają żarówki, bidaki. To jest chyba bolączka przynajmniej przeważającej większości miast gdzie te "Uprzywilejowane" pojazdy poruszają się po drodze. Ale kierunek to ich najmniejsze przewinienie. Bardziej wkurza mnie wciskanie się na hama, albo włączanie do ruchu z pobocza, czy podporządkowanej przed samą maską bez żadnej sygnalizacji tak, że masz wątpliwości, czy się wyrobisz z hamowaniem a potem wlecze się następne 200m jadąc na jedynce bez gazu 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | >Ja chodzę na kurs. >Ostatnio się dowiedziałam, że przepisy dotyczące włączania kierunkowskazu przy wjeździe na rondo są niejednoznaczne i można je różnie interpretować. A konkretnie jak się zdaje egzamin w Łodzi to obowiązkowo trzeba kierunek włączyć by nie oblać. Natomiast jak się zdecydujemy zdawać gdzie indziej to może być odwrotnie. >To tyle na temat zrozumienia. To jest interpretacja egzaminatorów. Pan i władca decyduje. Z tego co zaobserwowałem w swoich stronach przy wjeździe czy włączysz, czy nie jest ok, ale na rondzie przy zmianie pasów brak kierunku - powtórka, a zjazd bez tym bardziej powtórka. P.S. Życzę zdania za pierwszym podejściem.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
3 na 3 | Kasia (424 punktów) |
>1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej
Chamstwem, przykład z dzisiaj: remont drogi, ruch wahadłowy światła. Czerwone więc kolejka, zapala się zielone i nagle samochód z końca kolejki szybciutko zjeżdża na lewy pas i trabiąc wymija wszystkich, jest pierwszy, udało się wyprzedzić? Udało...
>2. Czy stan dróg ma wpływ na zachowanie kierowców
Tak na gładkich, nowych nawierzchniach z szerokimi poboczami jeździmy ciut szybciej, aczkolwiek uparcie sądzę że lepszy kierowca jeżdżący szybko, pewnie, płynnie i przewidywalnie, niz ktoś wolny ale omijający niespodziewanie dziury ....
>3. Czy uważacie, że nasz system szkolenia przyszłych kierowców jest dobry
Nie ale nie mam zielonego pojęcia co zrobić żeby był dobry....umiejętności przychodzą z doświadczeniem...
|
|
2 na 2 |
2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> 1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej? >2. Czy stan dróg ma wpływ na zachowanie kierowców? >3. Czy uważacie, że nasz system szkolenia przyszłych kierowców jest dobry?
Ad.1 Brakiem kultury. Zwykłym chamstwem. Droga jest dla wszystkich, dla tych wolniejszych i tych szybszych. Jest to dobro wspólne. I korzystać może każdy pod warunkiem, że przestrzega obowiązującego na regulaminu. A tym regulaminem jest kodeks drogowy.Człowiek kulturalny na drodze zachowuje się kulturalnie a cham po chamsku. Ad.2 Niedawno wyczytałam, że w którymś europejskim kraju (Szwecji?, Szkocji?) władze doszły do wniosku , że dziurawe ulice są bezpieczniejsze. Kierowcy jadą wolniej i uważniej. Jestem skłonna zgodzić się z tą teorią z tym, że te dziury musiałyby być odpowiednio gęsto rozmieszczone ( ani za dużo ani za mało i nad głębokością bym się zastanawiała). Ad.3 Ze swojego egzaminu pamiętam jedynie pytanie bodajże o "wałek Cardana" . W tej chwili już nie pamiętam gdzie to coś się znajduje i do czego służy ani czym to się je.I "Warszawę" z zepsutą skrzynią biegów. Mam natomiast obserwacje z nauki jazdy moich synów. Obaj są zgodni co do tego, że egzamin państwowy to małe piwo wobec wymagań matki. Obaj dostali prawo samodzielnej jazdy gdzieś tak po 1/2 roku od zdania egzaminu.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>władze doszły do wniosku , że dziurawe ulice są bezpieczniejsze. Stąd "śpiący policjanci" i podobne spowalniacze. .
|
|
 | | Celtyk (3337 punktów) | > Ad.1 Brakiem kultury. Zwykłym chamstwem. Droga jest dla wszystkich, dla tych wolniejszych i tych szybszych. Jest to dobro wspólne. I korzystać może każdy pod warunkiem, że przestrzega obowiązującego na regulaminu. A tym regulaminem jest kodeks drogowy.Człowiek kulturalny na drodze zachowuje się kulturalnie a cham po chamsku. Zgadzam się z Tobą co do dobra wspólnego. Jednak co do zachowania to nie znam takich paragrafów, które by zapewniły ich 100% przestrzeganie (poza tym nie uważam regulowania wszystkich dziedzin życia paragrafami za słuszne). Natomiast co do chamstwa to było, jest i będzie, i żadne prawo tego nie zmieni  Dla ludzi rozsądnych kodeks jest wskazówką a reszta jest regulowana zdrowym rozsądkiem. > Ad.2 Niedawno wyczytałam, że w którymś europejskim kraju (Szwecji?, Szkocji?) władze doszły do wniosku , że dziurawe ulice są bezpieczniejsze. Kierowcy jadą wolniej i uważniej. Jestem skłonna zgodzić się z tą teorią z tym, że te dziury musiałyby być odpowiednio gęsto rozmieszczone ( ani za dużo ani za mało i nad głębokością bym się zastanawiała). W Szwecji jest prowadzony pilotażowy projekt "0 ofiar śmiertelnych na drogach" bodaj do 2020r chcą to osiągnąć. Założenia polegają na tym, że w mieście max 30km/h, poza max 70 km/h. Jeśli idzie o drogi to za szerokich nie mają, ale Niemieckim autostradom pod względem nawierzchni raczej nie ustępują jakością. Nie chcę być złośliwy, ale jeśli to zostanie wprowadzone u nas, to ja rowerem poza miastem będę "irytował" kierowców  . Kolarzówka potrafi więcej niż 70 (jak się ma trochę pary) pomijam miasto  . Góralem wyciągałem ponad 50. Wiem, że ograniczenia prędkości obowiązują również rowery, ale jeszcze się nie słyszałem, żeby rowerzystę jadącego 55 na ograniczeniu do 40 zatrzymali. A i odnośnie dziur na drogach - Czy władze poza aspektem bezpieczeństwa wzięły pod uwagę dodatkowe koszty jakie musi ponieść obywatel na częstszą naprawę zawieszenia pojazdu ze względu na zły stan dróg? > Ad.3 Ze swojego egzaminu pamiętam jedynie pytanie bodajże o "wałek Cardana" . W tej chwili już nie pamiętam gdzie to coś się znajduje i do czego służy ani czym to się je.I "Warszawę" z zepsutą skrzynią biegów.> Mam natomiast obserwacje z nauki jazdy moich synów.> Obaj są zgodni co do tego, że egzamin państwowy to małe piwo wobec wymagań matki.> Obaj dostali prawo samodzielnej jazdy gdzieś tak po 1/2 roku od zdania egzaminu. Wnioskuję z tego, że mama trochę jeździ i jeździć umie. Dodatkowo korzysta z organu zwanego mózgiem co się bardzo chwali  . Na sobie wiem, że coś o jeżdżeniu się wie po około 20tyś, a jeśli nie ma się dwóch lewych kończyn do auto to po 100tyś w różnych warunkach już można powiedzieć coś więcej  . Choć miałem też okazję poznać człowieka mającego za sobą 2 mln km, który powiedział, że nadal ma braki pomimo wielu specjalistycznych szkoleń.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej? Ciągle ględzi się o pijaństwie, ale naprawdę najniebezpieczniejsza jest duża prędkość. Przy małej prędkości nawet pijany w sztok nie spowoduje strat, a szybką jazdą nawet trzeźwy i wypoczęty łatwo pozabija siebie i innych. .
|
|
 | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > Ciągle ględzi się o pijaństwie, ale naprawdę najniebezpieczniejsza jest duża prędkość. Przy małej prędkości nawet pijany w sztok nie spowoduje strat, a szybką jazdą nawet trzeźwy i wypoczęty łatwo pozabija siebie i innych. Nie widzę problemu  Możemy wrócić do takiego rozwiązania 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
|  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Nie widzę problemu Możemy wrócić do takiego rozwiązania  Problem w tym, że się ani trochę nie da, bo szybka jazda jest podniecająca. Może tu jest rzeczywisty fenomen - nie w starych włażących pod koła, a w młodych za kółkiem? Albo nawet jest to ta sama rozrywka, tyle, że każdy praktykuje ją w dostępny sobie sposób. .
|
|
| |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Problem w tym, że się ani trochę nie da, bo szybka jazda jest podniecająca.> Może tu jest rzeczywisty fenomen - nie w starych włażących pod koła, a w młodych za kółkiem? Albo nawet jest to ta sama rozrywka, tyle, że każdy praktykuje ją w dostępny sobie sposób. Problem jak zwykle leży "po środku", albo jeszcze gdzie indziej  Powiedz ilu młodych (ale nie tylko) ma świadomość jak się zachowuje samochód podczas wypadku, ile to trwa (w subiektywnym odczuciu uczestnika) itd? Myślę, że nieliczni mają jakieś pojęcie a pełną świadomość, ci którzy to przeszli. Jakie to uczucie jak Ci przy prędkości 70 z nienacka wyrywa kierownicę z rąk (pomimo, że masz wspomaganie), co w tedy robić, ile osób nie "skamienieje" za kierownicą. Jakie to uczucie jak jedziesz 70 i wpadasz w poślizg. Kręcisz tą kierownicą w lewo i w prawo a samochód jedzie jak chce - bezradność...  Nikt mi tego na kursie nie pokazał, nawet nie wspomniał. Wiadomo, że są, ale jak się zachować za kierownicą to już...  . Dopiero na takich szkoleniach jak to w którym uczestniczyłem prowadzący pokazał jak się zachowuje samochód pod kontrolą wprawnego kierowcy i takiego co nie ma pojęcia jak się zachować. Wprawny bez większych problemów wyprowadzał samochód z poślizgu, drugi różnie kończył (na naszych drogach to jest rów, albo drzewo). Pokazał jak się zachować za kierownicą. Wytknął błędy podczas nauki. Coś co na początku kursu wydawało niewykonalne na koniec wychodziło całkiem dobrze. Na bazie własnych doświadczeń uważam, że prędkość jest słowem "wytrychem" dla przyczyn wypadku. Tak naprawdę problem się zaczyna u podstaw - czyli nauka i świadomość i ciągnie do końca. Bo wielu kierowców słysząc o czymś takim mówi często mówi coś takiego: "Ja już jeżdżę 10 lat, to co ja się tam jeszcze mogę nauczyć?". Niestety ale przecenianie własnych umiejętności (nieważne, czy na trzeźwo czy nie) to prosta droga do nieszczęścia na drodze 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Problem jak zwykle leży "po środku", albo jeszcze gdzie indziej  "Problem leży pośrodku" - to jest hasło-wytrych, pozwalający na polubowne rozmycie problemu. > Powiedz ilu młodych (ale nie tylko) ma świadomość jak się zachowuje samochód podczas wypadku...Albo ilu starych wie jak się zachowuje podczas wypadku ciało pieszego... > Na bazie własnych doświadczeń uważam, że prędkość jest słowem "wytrychem" dla przyczyn wypadku.Na bazie nauki twierdzę, że statyka pojazdów gwarantuje bezkolizyjność, oraz że autorytet jest dla nauki wytrychem. > przecenianie własnych umiejętności (nieważne, czy na trzeźwo czy nie) to prosta droga do nieszczęścia na drodzeDo tego dochodzi presja by jeździć szybko. .
|
|
| | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | >"Problem leży pośrodku" - to jest hasło-wytrych, pozwalający na polubowne rozmycie problemu. Nie koniecznie choć czasem tak.
>Albo ilu starych wie jak się zachowuje podczas wypadku ciało pieszego... Ja nie wiem - osobiście nie testowałem i nie jestem zainteresowany pozyskiwaniem tej wiedzy na własnej skórze.
>Na bazie nauki twierdzę, że statyka pojazdów gwarantuje bezkolizyjność, oraz że autorytet jest dla nauki wytrychem. Bo tak jest z autorytetem i nauką.
>Do tego dochodzi presja by jeździć szybko. Nie bardzo rozumiem? Jadę z taką prędkością jaką uważam za bezpieczną w danej chwili. Jeśli ktoś mnie wyprzedza bo jedzie szybciej to jego sprawa a nie presja na mnie. To nie presja tylko obawa przed "wyłamaniem się" z tłumu.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Do tego dochodzi presja by jeździć szybko. > Nie bardzo rozumiem? Jadę z taką prędkością jaką uważam za bezpieczną w danej chwili. Jeśli ktoś mnie wyprzedza bo jedzie szybciej to jego sprawa a nie presja na mnie. To nie presja tylko obawa przed "wyłamaniem się" z tłumu. To przecież to samo, bo ta obawa nie jest bezpodstawna. Np. w tym wątku w odniesieniu do powolnego kierowcy kilka razy padł epitet "zawalidroga". .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > To przecież to samo, bo ta obawa nie jest bezpodstawna. Np. w tym wątku w odniesieniu do powolnego kierowcy kilka razy padł epitet "zawalidroga". Zgadza się  Tylko że przez takie podejście do sprawy o mały włos a miałbym kolizję drogową tylko przez to, że byłem tym "zawalidrogą". Na bazie własnych obserwacji napiszę coś z czym część forumowiczów będzie polemizować, ale o to tu chodzi  Niedostosowanie prędkości to nie jest wyłącznie jazda za szybko, czasem też jazda za wolno stanowi wcale nie mniejsze zagrożenie na drodze.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Niedostosowanie prędkości to nie jest wyłącznie jazda za szybko czasem też jazda za wolno stanowi wcale nie mniejsze zagrożenie na drodze.I właśnie to miałem na myśli pisząc tutaj o presji - musisz jechać szybko, bo inni tak jadą. .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > I właśnie to miałem na myśli pisząc tutaj o presji - musisz jechać szybko, bo inni tak jadą. Nic nie muszę. Jadę tak jak uważam za stosowne (mówię o sobie). Natomiast ogólnie masz rację. Część kierowców poddaje się presji innych kierujących.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Np. w tym wątku w odniesieniu do powolnego kierowcy kilka razy padł epitet "zawalidroga". Kierowcy nazywają "zawalidrogami" (choć sam używam określeń bardziej zaangażowanych  ) tych buców, którzy nie przestrzegają naczelnej zasady w polskim Kodeksie Drogowym, przepisu, który mówi, że w Polsce obowiązuje prawostronny ruch pojazdów. Zawalidrogą jest palant, który jadąc lewym pasem po drodze co najmniej dwujezdniowej, utrudnia poruszanie się innym, choćby jechał z przepisową prędkością, ale ma wolny prawy pas."Ruch pojazdów - zasady ogólne Ruch prawostronnyArt. 16.1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny. 2. Korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze."
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Kierowcy nazywają "zawalidrogami" (choć sam używam określeń bardziej zaangażowanych ) tych buców, którzy nie przestrzegają naczelnej zasady w polskim Kodeksie Drogowym, przepisu, który mówi, że w Polsce obowiązuje prawostronny ruch pojazdów. Zawalidrogą jest palant, który jadąc lewym pasem po drodze co najmniej dwujezdniowej, utrudnia poruszanie się innym, choćby jechał z przepisową prędkością, ale ma wolny prawy pas."Ruch pojazdów - zasady ogólne To w takim razie cofam swoje słowa o byciu zawalidrogą  Ja jeżdżę prawą stroną jezdni a jeśli jadę wolnej od innych bo w mojej ocenie uważam, że szybciej jest dla mnie niebezpiecznie to staram się na ile to technicznie możliwe nie utrudniać ruchu innym.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja jeżdżę prawą stroną jezdni... Ja różnie, często jeżdżę lewą, bo z reguły jest tam mniej zużyta nawierzchnia, ale... Miałem w swoim krótkim  życiu kilkadziesiąt różnych samochodów posiadających różne prędkości maksymalne, jeździłem też bardzo różnymi: od spychacza z maxem na 5 biegu 36km/h. poprzez ciężarowe do dość szybkich osobowych, lecz na ogół stosuję zasadę: jeśli jedziesz za mną i chcesz jechać szybciej, bo masz szybsze auto, albo ci się śpieszy... jedź se dobry człowieku - zjeżdżam na prawo jeśli tylko mam taką możliwość. P.S. "Stalińcem" rzadko jeździłem 36km/h. w obawie o całość bębenków w uszach i wcale nie mam na myśli zabójczego pędu powietrza.
|
|
| | | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > Ja różnie, często jeżdżę lewą, bo z reguły jest tam mniej zużyta nawierzchnia, ale... Właśnie ale...  > Miałem w swoim krótkim życiu kilkadziesiąt różnych samochodów posiadających różne prędkości maksymalne, jeździłem też bardzo różnymi: od spychacza z maxem na 5 biegu 36km/h. poprzez ciężarowe do dość szybkich osobowych, lecz na ogół stosuję zasadę: jeśli jedziesz za mną i chcesz jechać szybciej, bo masz szybsze auto, albo ci się śpieszy... jedź se dobry człowieku - zjeżdżam na prawo jeśli tylko mam taką możliwość. Jak mi się spieszy to wyprzedzanie takich użytkowników drogi jest przyjemnością a i zagrożenie dla innych jest minimalizowane, bo nie ma zbędnego hamowania a potem bujania samochodu. > P.S. "Stalińcem" rzadko jeździłem 36km/h. w obawie o całość bębenków w uszach i wcale nie mam na myśli zabójczego pędu powietrza. Tak też sądziłem 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | |  | | SloniSko (1109 punktów) | > >>Do tego dochodzi presja by jeździć szybko.> > Nie bardzo rozumiem? Jadę z taką prędkością jaką uważam za bezpieczną w danej chwili. Jeśli ktoś mnie wyprzedza bo jedzie szybciej to jego sprawa a nie presja na mnie. To nie presja tylko obawa przed "wyłamaniem się" z tłumu.> To przecież to samo, bo ta obawa nie jest bezpodstawna. Np. w tym wątku w odniesieniu do powolnego kierowcy kilka razy padł epitet "zawalidroga". Tu masz rację, często obserwuję sytuację, kiedy ktoś jedzie sobie np 70km/h, ja go wyprzedzam rozpędzając się do 100km/h, a po 30 sec siedzi mi na ogonie. Czyżby urażona ambicja... P.S. "zawalidrogi": Prawo o ruchu drogowym:2. Kierujący pojazdem jest obowiązany: 1) jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Czyżby urażona ambicja... Nie wiem natomiast, jak zakwalifikować przypadki, gdy dużo "gorsze" (wizualnie) auto wyprzedza wypasioną brykę, jadącą od długiego czasu z jednakową prędkością i następuje natychmiastowa "riposta": lux cacko w 99% przypadków natychmiast przyśpiesza i wyprzedza rzęcha? Też urażona ambicyjka? Może odgłos klekocących blach przypomina nagle o celu podróży, np. na imieniny teściowej? Ale wówczas po co ten pośpiech...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | SloniSko (1109 punktów) | > Nie wiem natomiast, jak zakwalifikować przypadki, gdy dużo "gorsze" (wizualnie) auto wyprzedza wypasioną brykę, jadącą od długiego czasu z jednakową prędkością i następuje natychmiastowa "riposta": lux cacko w 99% przypadków natychmiast przyśpiesza i wyprzedza rzęcha? Właśnie takim wyprzedzam, nie jadę szybciej niż 110km/h, bo niewiele więcej ten samochód wyciąga. Zamiast dowodu rejestracyjnego mogłaby (Renia) mieć dowód osobisty, w końcu jest już pełnoletnia 
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
 | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Ciągle ględzi się o pijaństwie, ale naprawdę najniebezpieczniejsza jest duża prędkość. Cóż, przyznaję się do obu perełek, choć pierwsza jest dość odległą przeszłością, lecz jazdę na dopalaczach uważam za bardziej niebezpieczną. Nie wiem jak to jest u innych furmanów, ale ja jestem o wiele bardziej skoncentrowany jeżdżąc szybciej, niż wlokąc się dozwolone 50/h. i wysilę się na porównanie, że zwiększenie prędkości o 50% powoduje u mnie co najmniej dwukrotne zwiększenie koncentracji i związanej z tym szybkości reakcji. Wiem, że doskonale to działa do ok. 100km/h, lecz przy zwiększaniu prędkości te proporcje gwałtownie się odwracają wraz z wydłużaniem drogi hamowania przy nieprzekraczalnym, maksymalnym skupieniu. Poza tym oba wykroczenia "jeżdżą" na ogół w duecie. Alkohol powoduje pogorszenie oceny w dostosowaniu prędkości do warunków drogowych i zwiększa irracjonalną pewność siebie... po 5 piwach każdy jest Kubicą.
|
|
|  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> oba wykroczenia "jeżdżą" na ogół w duecie. Alkohol powoduje pogorszenie oceny w dostosowaniu prędkości do warunków drogowych i zwiększa irracjonalną pewność siebie... po 5 piwach każdy jest Kubicą. Krótko mówiąc prawdziwym grzechem kierowców jest nadmierna prędkość. Gdyby pijacka fantazja polegała na powolnej jeździe, nie stanowiliby poważnego zagrożenia, co najwyzej byliby zawalidrogami. A wtedy kto powodowałby najgroźniejsze wypadki? .
|
|
| |  | 4 na 4 | Celtyk (3337 punktów) | > Krótko mówiąc prawdziwym grzechem kierowców jest nadmierna prędkość. Gdyby pijacka fantazja polegała na powolnej jeździe, nie stanowiliby poważnego zagrożenia, co najwyzej byliby zawalidrogami. A wtedy kto powodowałby najgroźniejsze wypadki? Co to jest nadmierna prędkość? (I tak używasz rozsądnego określenia ) Policja krzyczy, że przekroczył dozwoloną prędkość i w zasadzie fakt przekroczenia dozwolonej prędkości była przyczyną wypadku  A tak na poważniej  to prawdziwym grzechem kierowców jest De***izm  . A efekt się potęguję po paru głębszych, czy innych używkach, gdy gwałtownie rosną ambicje ale nie idą za rozsądek i umiejętności. Prędkość jedynie potęguje skutki głupoty, ale nie jest główną przyczyną. To głupota przyczynia się do nadmiernej prędkości a nie odwrotnie 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Co to jest nadmierna prędkość?Przyśpieszanie ponad faktyczną potrzebę. > Prędkość jedynie potęguje skutki głupoty, ale nie jest główną przyczyną.Czego główną przyczyną nie jest prędkość? > To głupota przyczynia się do nadmiernej prędkości a nie odwrotnie  Ogólnie to głupota przyczynia się do wielu "grzechów", ale tylko niektóre są związane z ruchem drogowym. Ale te które są, to właśnie nasze tytułowe "grzechy kierowców". Jeśli więc twierdzisz, że największym grzechem ludzi jest głupota, i że w ruchu drogowym skutkuje ona nadmierną prędkością, to tym samym przyznajesz mi rację, iż kierowcy najbardziej grzeszą nadmierną prędkością. .
|
|
| | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > > Co to jest nadmierna prędkość?> Przyśpieszanie ponad faktyczną potrzebę. Nie zadam kolejnego pytania o wyjaśnienie zwrotu " faktyczna potrzeba" bo chyba się domyślam odpowiedzi  > >Prędkość jedynie potęguje skutki głupoty, ale nie jest główną przyczyną.> Czego główną przyczyną nie jest prędkość? Wypadków. To jest tylko jeden z czynników. > >To głupota przyczynia się do nadmiernej prędkości a nie odwrotnie  > Ogólnie to głupota przyczynia się do wielu "grzechów", ale tylko niektóre są związane z ruchem drogowym. Ale te które są, to właśnie nasze tytułowe "grzechy kierowców". Tu się z Tobą jak najbardziej zgadzam. > Jeśli więc twierdzisz, że największym grzechem ludzi jest głupota, Spore uproszczenie, ale niech Ci będzie  > i że w ruchu drogowym skutkuje ona nadmierną prędkością, to tym samym przyznajesz mi rację, iż kierowcy najbardziej grzeszą nadmierną prędkością. Tu już upraszczasz do przesady  Kierowcy (nie wszyscy) najbardziej grzeszą brakiem wyobraźni. Efekty są różne: Twoja nadmierna prędkość, przykład poniżej, jazda niesprawnym samochodem, i wiele innych. Wracając do "nadmiernej prędkości" czy wyjechanie z podporządkowanej ulicy pod nadjeżdżającego TIR'a będzie grzechem nadmiernej prędkości czy głupoty/braku wyobraźni, ewentualnie nieuwagi/roztargnienia? Dla mnie to Debilizm, a nie nadmierna prędkość, ale jeśli uważasz inaczej to ja się poddaję 
P.S. TIR jedzie z dozwoloną prędkością 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Nie zadam kolejnego pytania o wyjaśnienie zwrotu "faktyczna potrzeba" bo chyba się domyślam odpowiedzi  Ale ja nie domyślam się Twoich domysłów, więc niniejszym zapytuję o nie. > >Czego główną przyczyną nie jest prędkość?> Wypadków. To jest tylko jeden z czynników.Ale to on przesądza o życiu i zdrowiu uczestników owych wypadków. > Kierowcy (nie wszyscy) najbardziej grzeszą brakiem wyobraźni. Efekty są różne..."Brak wyobraźni" to hasło-wytrych, każda zawiniona kolizja jest wynikiem takiego defektu kierowcy. > Wracając do "nadmiernej prędkości" czy wyjechanie z podporządkowanej ulicy pod nadjeżdżającego TIR'a będzie grzechem nadmiernej prędkości czy głupoty/braku wyobraźni, ewentualnie nieuwagi/roztargnienia?Najpewniej nieuwagi, choć może też chodzić o głupotę albo np. życiową desperację. Ja nie twierdzę, że nie istnieją inne niż duża prędkość grzechy kierowców, ale że prędkość powoduje najtragiczniejsze skutki. W sprawie TIR-a nie twierdzę, że jechał on nieprzepisowo, a jedynie, że im wolniej by jechał, tym mniejsza powstałaby szkoda. Błędnie mniemamy, że prędkość jest płynącym z motoryzacji dobrodziejstwem, choć naprawdę jest ona jej przekleństwem. A dobrodziejstwem jest zaoszczędzony czas..
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > > Nie zadam kolejnego pytania o wyjaśnienie zwrotu "faktyczna potrzeba" bo chyba się domyślam odpowiedzi  > Ale ja nie domyślam się Twoich domysłów, więc niniejszym zapytuję o nie.Dla mnie faktyczna potrzeba to jest taka prędkość (może nawet znacznie przekraczająca dozwoloną), która pozwoli mi ograniczyć do niezbędnego minimum czas wykonywania manewru z jednoczesnym zachowaniem maksymalnego bezpieczeństwa tego manewru. Raczej się zgodzisz z tym, że manewr wyprzedzania trwający 5 min nie jest zbyt bezpieczny. > >>Czego główną przyczyną nie jest prędkość?> > Wypadków. To jest tylko jeden z czynników.> Ale to on przesądza o życiu i zdrowiu uczestników owych wypadków. Nie tylko, choć po części jak najbardziej masz rację. Stan poszkodowanych w skutek wypadku zależy od wielu czynników. Oczywiście prędkość jest tu jednym z czynników, ale to, czy była to kolizja dwóch tirów, dwóch maluchów, czy tira z maluchem też ma znaczenie. Stan nawierzchni również się przyczynia do tego, bo na dobrej nawierzchni droga hamowania będzie krótsza niż na dziurawej. Nawet to w jakim stanie technicznym są pojazdy ma znaczenie jakie będą skutki wypadku. Tylko jakoś nie widzę w wypowiedziach tego, żeby ktoś wylewał żale na temat innych czynników  Chwilami czuję się jakbym słuchał (czytał) wywiadu rzecznika Policji. Widzę, że nagonka w prasie i telewizji zbiera swoje owoce Co jest przyczyną wypadków - prędkość. Bardzo wygodne uproszczenie sprawy. > > Kierowcy (nie wszyscy) najbardziej grzeszą brakiem wyobraźni. Efekty są różne...> "Brak wyobraźni" to hasło-wytrych, każda zawiniona kolizja jest wynikiem takiego defektu kierowcy. Każde hasło może być "wytrychem", ale faktycznie zawiniona kolizja to zazwyczaj wina kierowcy. > > Wracając do "nadmiernej prędkości" czy wyjechanie z podporządkowanej ulicy pod nadjeżdżającego TIR'a będzie grzechem nadmiernej prędkości czy głupoty/braku wyobraźni, ewentualnie nieuwagi/roztargnienia?> Najpewniej nieuwagi, choć może też chodzić o głupotę albo np. życiową desperację.> Ja nie twierdzę, że nie istnieją inne niż duża prędkość grzechy kierowców, ale że prędkość powoduje najtragiczniejsze skutki. W sprawie TIR-a nie twierdzę, że jechał on nieprzepisowo, a jedynie, że im wolniej by jechał, tym mniejsza powstałaby szkoda. Czyli uważasz, że tu podany przykład jest słusznym kierunkiem rozwoju motoryzacji? > Błędnie mniemamy, że prędkość jest płynącym z motoryzacji dobrodziejstwem, choć naprawdę jest ona jej przekleństwem. A dobrodziejstwem jest zaoszczędzony czas.. Nie ma chyba wynalazku człowieka, który nie miałby pozytywnych i negatywnych konsekwencji. Choćby taki Nobel. Jego wynalazek jakże może być pożyteczny, ale też jak bardzo był zabójczy.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Dla mnie faktyczna potrzeba to jest taka prędkość (może nawet znacznie przekraczająca dozwoloną), która pozwoli mi ograniczyć do niezbędnego minimum czas wykonywania manewru z jednoczesnym zachowaniem maksymalnego bezpieczeństwa tego manewru.Czyli wg Ciebie tylko wyprzedzanie uzasadnia szybką jazdę, poza tym preferujesz wolną. Tylko w takim razie po co wyprzedzasz? > manewr wyprzedzania trwający 5 min nie jest zbyt bezpieczny.Ale trwający 0,5 sekundy jeszcze mniej. Wniosek? > Stan poszkodowanych w skutek wypadku zależy od wielu czynników...Wybór pojazdu wynika z potrzeb, więc nie można tu czynić kierowcy zarzutu, stan nawierzchni w ogóle nie zależy od kierowcy (przypominam zagadnienie wątku!), jedynie stan techniczny wózka zwykle jest winą kierowcy, lecz na skutki wypadku wpływa w znacznie mniejszym stopniu niż prędkość. Gruchotem łatwo wypadek spowodować, ale skutk zależą wyłącznie od prędkości. > Tylko jakoś nie widzę w wypowiedziach tego, żeby ktoś wylewał żale na temat innych czynników  Widać nie wydają się uczestnikom bardziej istotne, przypominam tytuł wątku. > Chwilami czuję się jakbym słuchał (czytał) wywiadu rzecznika Policji.A ja w każdym wątku czuję się komfortowo, co wypływa z faktu, że zawsze wypowiadam się zgodnie ze swoimi przekonaniami.  > Widzę, że nagonka w prasie i telewizji zbiera swoje owoce Co jest przyczyną wypadków - prędkość. Bardzo wygodne uproszczenie sprawy.W związku ze zbieżnością poglądów bardzo mi się wydaje prawdopodobne, że wszyscy oni wypowiadają się zgodnie z własnymi przekonaniami. Tyle, że policjanci w naszej dyskusji po części byliby stroną. > Czyli uważasz, że tu podany przykład jest słusznym kierunkiem rozwoju motoryzacji?Kierunkiem tak, celem - nie. Kierunek przeciwny - zwiększanie prędkości za wszelką cenę zbiera krwawe żniwo. Szybka jazda wciąga jak narkotyk, koncerny nadążają za tą potrzebą produkując coraz szybsze auta. Ale nie nadąża cała reszta tej wielkiej dziedziny naszego życia, jaką jest motoryzacja, z percepcją człowieka na czele. > Nie ma chyba wynalazku człowieka, który nie miałby pozytywnych i negatywnych konsekwencji. Choćby taki Nobel. Jego wynalazek jakże może być pożyteczny, ale też jak bardzo był zabójczy.No i ja właśnie twierdzę, że źle używamy aut. Jeździmy za szybko. .
|
|
| | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > Czyli wg Ciebie tylko wyprzedzanie uzasadnia szybką jazdę, poza tym preferujesz wolną. Tylko w takim razie po co wyprzedzasz? 1. Nie wg mnie tylko Ciebie. To jest twój wniosek z moje wypowiedz  , nie mój. 2. Nie po co tylko dla czego. Dlatego, że ten którego wyprzedzam jedzie jeszcze "wolniej"  > >manewr wyprzedzania trwający 5 min nie jest zbyt bezpieczny.> Ale trwający 0,5 sekundy jeszcze mniej. Wniosek? Może mam za wolny samochód, ale nawet rowerzysty mi się w takim krótkim czasie nie udało wyprzedzić co dopiero inny samochód...  A wniosek jest taki - zejść do 0 nie będzie niebezpieczeństwa  > >Stan poszkodowanych w skutek wypadku zależy od wielu czynników...> Wybór pojazdu wynika z potrzeb, więc nie można tu czynić kierowcy zarzutu, stan nawierzchni w ogóle nie zależy od kierowcy (przypominam zagadnienie wątku!), jedynie stan techniczny wózka zwykle jest winą kierowcy, lecz na skutki wypadku wpływa w znacznie mniejszym stopniu niż prędkość. Gruchotem łatwo wypadek spowodować, ale skutk zależą wyłącznie od prędkości. Nie zgodzę się z tym twierdzeniem, mam takie prawo  > >Tylko jakoś nie widzę w wypowiedziach tego, żeby ktoś wylewał żale na temat innych czynników  > Widać nie wydają się uczestnikom bardziej istotne, przypominam tytuł wątku. Może i masz rację. > >Chwilami czuję się jakbym słuchał (czytał) wywiadu rzecznika Policji.> A ja w każdym wątku czuję się komfortowo, co wypływa z faktu, że zawsze wypowiadam się zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ja mówię o czytaniu a nie o pisaniu własnych wypowiedziach. > > Widzę, że nagonka w prasie i telewizji zbiera swoje owoce Co jest przyczyną wypadków - prędkość. Bardzo wygodne uproszczenie sprawy.> W związku ze zbieżnością poglądów bardzo mi się wydaje prawdopodobne, że wszyscy oni wypowiadają się zgodnie z własnymi przekonaniami. Tyle, że policjanci w naszej dyskusji po części byliby stroną. Ciekawe. Prasa i telewizja ma własne poglądy  Co do Polucji jak najbardziej zawsze jest stroną w przypadku zajść na drogach. Zazwyczaj jest to strona wymierzająca karę za wykroczenie/przestępstwo  > No i ja właśnie twierdzę, że źle używamy aut. Jeździmy za szybko. Część zawsze, część czasem na pewno. Jednak po to wymyślono samochód aby się szybciej przemieszczać niż pieszo.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> 2. Nie po co tylko dla czego. Dlatego, że ten którego wyprzedzam jedzie jeszcze "wolniej"  Więc wyprzedzasz bez celu?  > A wniosek jest taki - zejść do 0 nie będzie niebezpieczeństwa  Brawo. A na ile jest to realne - to już inny temat. > Nie zgodzę się z tym twierdzeniem, mam takie prawo  Prawo masz, ale argumentów nie masz. To lepiej zamów ogłoszenie, zapłać, wydrukują i po sprawie. Po co wątki zakładać. > Ja mówię o czytaniu a nie o pisaniu własnych wypowiedziach.Mówisz o swoim samopoczuciu, a ja Ci się rewanżuję. > Ciekawe. Prasa i telewizja ma własne poglądy Konkretne stacje zawsze kogoś reprezentują. > Co do Polucji jak najbardziej zawsze jest stroną w przypadku zajść na drogach. Zazwyczaj jest to strona wymierzająca karę za wykroczenie/przestępstwo  Otóż to - Polucja - wreszcie wiadomo czym kierowcy grzeszą najbardziej.  > po to wymyślono samochód aby się szybciej przemieszczać niż pieszo.Wyobraź sobie, że Twoja ulubiona prędkość to nie jedyna przyczyna rozwoju motoryzacji. Samochód, szczególnie własny, to w ogóle łatwość i wygoda podróżowania... Także dla konia.  .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > > 2. Nie po co tylko dla czego. Dlatego, że ten którego wyprzedzam jedzie jeszcze "wolniej"  > Więc wyprzedzasz bez celu? Mój wyjazd ma określony cel, a manewr wyprzedzania wykonuję z określonego powodu. > >A wniosek jest taki - zejść do 0 nie będzie niebezpieczeństwa  > Brawo. A na ile jest to realne - to już inny temat.A jednak też dopuszczasz jakiś margines ryzyka na drodze  > > Nie zgodzę się z tym twierdzeniem, mam takie prawo  > Prawo masz, ale argumentów nie masz. To lepiej zamów ogłoszenie, zapłać, wydrukują i po sprawie. Po co wątki zakładać.Jeden mam: Crash test. Jeśli parametry samochodów nie miałyby znaczenia, to wyniki zmieniałyby się tylko przy zmianie prędkości, ale są różne dla różnych samochodów dla tej samej prędkości. Więc to jakim autem i w jakim stanie jedziemy ma znaczenie. > > Ja mówię o czytaniu a nie o pisaniu własnych wypowiedziach.> Mówisz o swoim samopoczuciu, a ja Ci się rewanżuję.A więc mamy różne poglądy na sprawę, ale to było do zauważenia wcześniej. > > Ciekawe. Prasa i telewizja ma własne poglądy > Konkretne stacje zawsze kogoś reprezentują.No właśnie. I nie koniecznie podają "całą prawdę" do wiadomości niestety  > >Co do Polucji jak najbardziej zawsze jest stroną w przypadku zajść na drogach. Zazwyczaj jest to strona wymierzająca karę za wykroczenie/przestępstwo  > Otóż to - Polucja - wreszcie wiadomo czym kierowcy grzeszą najbardziej.  Miało być Policja, ale już za późno  > > po to wymyślono samochód aby się szybciej przemieszczać niż pieszo.> Wyobraź sobie, że Twoja ulubiona prędkość to nie jedyna przyczyna rozwoju motoryzacji. Samochód, szczególnie własny, to w ogóle łatwość i wygoda podróżowania... Także dla konia.  Ja nie mam ulubionej prędkości. Moja ulubiona prędkość zależy od warunków. Co do własnego auta i konia masz rację.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Otóż to - Polucja - wreszcie wiadomo czym kierowcy grzeszą najbardziej.  > Miało być Policja, ale już za późno  Zdałaby się Polisa od wpadek.  Pozdrawiam. .
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Błędnie mniemamy, że prędkość jest płynącym z motoryzacji dobrodziejstwem, choć naprawdę jest ona jej przekleństwem. A dobrodziejstwem jest zaoszczędzony czas.. W co go zbierasz, Osnowo? (Pytanie: po co?- może być nietaktem  ) Ze mną jest inaczej: dla mnie prędkość nie jest ni przekleństwem, ni dobrodziejstwem - po prostu jest. Czasu też się nie da zaoszczędzić, można tylko w tym samym czasie zrobić szybciej kilka, zamiast np. powoli jedną czynność... jeśli komuś to sprawia przyjemność.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> W co go zbierasz, Osnowo?W kask Zbyszka Bryłowskiego.> (Pytanie: po co?- może być nietaktem )Ale odpowiedź może być taktowna - żeby mieć kiedy pisywać na Racjonaliście. > Ze mną jest inaczej: dla mnie prędkość nie jest ni przekleństwem, ni dobrodziejstwem - po prostu jest.> Czasu też się nie da zaoszczędzić, można tylko w tym samym czasie zrobić szybciej kilka, zamiast np. powoli jedną czynność... jeśli komuś to sprawia przyjemność."Powolność" to też prędkość, tyle, że subiektywnie mała.  Więc prędkość robi Ci różnicę - w czasie trwania tej Twojej przyjemności... Która mojej do pięt nie sięga...  .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >> W co go zbierasz, Osnowo?> W kask Zbyszka Bryłowskiego.> >> (Pytanie: po co?> ... żeby mieć kiedy pisywać na Racjonaliście.> >> ... jeśli komuś to sprawia przyjemność.> Więc prędkość robi Ci różnicę - w czasie trwania tej Twojej przyjemności... Która mojej do pięt nie sięga... Gratuluję Ci ze szczerego serduszka rozrywek, Osnowo, rozumiem, że każdy ma takie rozkosze, na jakie sobie zasłużył, ale chyba nie wymagasz ode mnie, żebym na równi z Tobą za szczyt szczęścia uważał stukanie w klawiaturę w, hm, "zaoszczędzonym czasie" i to w cudzym kasku, szybciutko...  Coś jeszcze o piętach wspominasz, ale już się wstydzę pytać (rumieniec), zresztą za takie rozmowy Celtyk bardzo surowo karze - Ty choć w kasku jesteś...
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Coś jeszcze o piętach wspominasz, ale już się wstydzę pytać (rumieniec)Uch Ty zboku...  > Celtyk bardzo surowo karzeDo cel nas powtyka?  .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > > Coś jeszcze o piętach wspominasz, ale już się wstydzę pytać (rumieniec)> Uch Ty zboku...  JA...???  > >Celtyk bardzo surowo karze> Do cel nas powtyka? Tobie wystarczy zdjąć kask.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > > Coś jeszcze o piętach wspominasz, ale już się wstydzę pytać (rumieniec)> Uch Ty zboku...  > >Celtyk bardzo surowo karze> Do cel nas powtyka? No i to jeszcze jakich . . .  Normalnie metr na metr 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >> Coś jeszcze o piętach wspominasz, ale już się wstydzę pytać (rumieniec)> >Uch Ty zboku...  > >>Celtyk bardzo surowo karze> >Do cel nas powtyka? > No i to jeszcze jakich . . . Normalnie metr na metr  Po co taka wysoka dla Osnowy?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > >>> Coś jeszcze o piętach wspominasz, ale już się wstydzę pytać (rumieniec)> >>Uch Ty zboku...  > >>>Celtyk bardzo surowo karze> >>Do cel nas powtyka? > > No i to jeszcze jakich . . . Normalnie metr na metr  > Po co taka wysoka dla Osnowy? To była tylko powierzchnia  O wysokości jeszcze rozmyślam  Ale już wiem, że będzie mniej niż metr 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Słusznie, Osnowie podobno tylko do pięt wystarczy. Ale nie, żebym podpowiadał. Być może razem będziemy po celtycku garować, więc se uważaj. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Słusznie, Osnowie podobno tylko do pięt wystarczy. Ale nie, żebym podpowiadał. > Być może razem będziemy po celtycku garować, więc se uważaj. Ok, se uważam.  (Taa... On myśli, że ja te, drogocenne i zasłużone(!) plusy Celtykowi, to tak se...  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > > Słusznie, Osnowie podobno tylko do pięt wystarczy. Ale nie, żebym podpowiadał. > Być może razem będziemy po celtycku garować, więc se uważaj. Garować? i co potem za kierownice? Nie za dużo sobie wyobrażacie 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Być może razem będziemy po celtycku garować, więc se uważaj.> Garować? i co potem za kierownice? Nie za dużo sobie wyobrażacie Po metylu ponoć można, zresztą pytaj Osnowy - on w tym mocny.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Normalnie metr na metr  To się za bardzo nie rozpędzę. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Normalnie metr na metr  > To się za bardzo nie rozpędzę. Malkontent.  Możesz z desperacką brawurą próbować w kółko, albo w te i nazad. Zresztą sam pisałeś, że każdy pęd szybszy od 0km/h. jest śmiertelnie niebezpieczny mechanicznie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Malkontent.  > Możesz z desperacką brawurą próbować w kółko, albo w te i nazad.> Zresztą sam pisałeś, że każdy pęd szybszy od 0km/h. jest śmiertelnie niebezpieczny mechanicznie.  Co Wy sobie wyobrażacie??, Że ja Wam będę beczki szukał, żebyście sobie mogli w kółko się rozpędzać  Zaginiać obaj do CERN'u  . Tam może Was do prędkości bliskiej światła rozpędzą. To będzie pęd  a jakie niebezpieczeństwo 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Napisałeś "metr na metr", więc może to być walec o średnicy metra i metr wysoki... A coś wspominałeś, że poruszałeś się tego typu pojazdami z zawrotnymi prędkościami jak dla Osnowy  > >Zaginiać obaj do CERN'u . Tam może Was do prędkości bliskiej światła rozpędzą. To będzie pęd a jakie niebezpieczeństwo  > Już raz tak było, nie słyszałeś?> Wsadzili Osnowę i komputery z nim tylko 3 milisekundy wytrzymały - padły, bo zaczął psioczyć, że cóś za szybko... zawaliCERNa jeden!  To on wtedy narozrabiał  , Ale teraz wytrzyma - przecież mieli poprawić 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Napisałeś "metr na metr", więc może to być walec o średnicy metra i metr wysoki... > A coś wspominałeś, że poruszałeś się tego typu pojazdami z zawrotnymi prędkościami jak dla Osnowy  Nooo... pamiętam jak dziś: 5 bieg, gaz ręczny na maxa i... to był tylko parominutowy błysk!... i już byłem 6-7 metrów bliżej Westerplatte - rozmarzył się Juruś wspomnieniami szaleńczych wyścigów po piwo w czasie budowy Portu Północnego. > > Wsadzili Osnowę i komputery z nim tylko 3 milisekundy wytrzymały - padły, bo zaczął psioczyć, że cóś za szybko... zawaliCERNa jeden!  > To on wtedy narozrabiał , Ale teraz wytrzyma - przecież mieli poprawić  Coś Ty, Osnowy się nie da poprawić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > >> Wsadzili Osnowę i komputery z nim tylko 3 milisekundy wytrzymały - padły, bo zaczął psioczyć, że cóś za szybko... zawali CERNa jeden!  > > To on wtedy narozrabiał , Ale teraz wytrzyma - przecież mieli poprawić  > Coś Ty, Osnowy się nie da poprawić.  No tak  Osnowa jest nieferolmowalny 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > >>> To on wtedy narozrabiał , Ale teraz wytrzyma - przecież mieli poprawić  > >> Coś Ty, Osnowy się nie da poprawić.  > > No tak Osnowa jest nieferolmowalny  > Brawurowo i bezczelnie pójdę po bandzie: niereformowalny nawet!  Dobrze, że miejscami "bandy" są, bo inaczej poszedłbyś w sinom dal 
P.S. Miało być fenomenalny, ale skoro już mnie poprawiłeś, to się godzę na Twoją propozycję  Lepiej oddaje wnętrze Osnowy 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Dobrze, że miejscami "bandy" są, bo inaczej poszedłbyś w sinom dal  A cholera mnie wie! > P.S. Miało być fenomenalny, ale skoro już mnie poprawiłeś, to się godzę na Twoją propozycję  > Lepiej oddaje wnętrze Osnowy  Jasne, że feromonalny... a co ja napisałem?- że na zewnątrz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Jasne, że feromonalny... Ofermowalny? Ofermowlany? Albo... Off! .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | |
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| |  | 5 na 5 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Krótko mówiąc prawdziwym grzechem kierowców jest nadmierna prędkość.Zgadzam się częściowo. Co to znaczy nadmierna? Dla mnie nadmierna prędkość to taka, która skutkuje wypadkiem. Powiedziałbym raczej, że niedostosowana do warunków drogowych(rodzaj drogi, ukształtowanie terenu, konkretna sytuacja na drodze). Niedostosowana również do warunków pogodowych. Zauważ, że najwięcej wypadków zdarza się właśnie wtedy, kiedy warunki pogodowe są najlepsze (słoneczna pogoda, sucha jezdnia). Kiedy warunki są trudne, kierowcy automatycznie są ostrożniejsi, nie pozwalają sobie na brawurę i ryzykowne zachowania(a przynajmniej czynią to w mniejszym stopniu). > Gdyby pijacka fantazja polegała na powolnej jeździe, nie stanowiliby poważnego zagrożenia, co najwyzej byliby zawalidrogami.Powolna jazda jest równie niebezpieczna. Po pierwsze często skutkuje nerwowością pozostałych, zmuszając ich do podejmowania ryzyka wyprzedzenia takiego "zawalidrogi" za wszelką cenę. Po drugie ten "powolny" często bywa również nieodpowiedzialny i niezdecydowany. Właśnie brak przejrzystości/pewności/jednoznaczności w jego zachowaniu jest poważnym zagrożeniem dla niego samego i pozostałych użytkowników. W sobotę byłem z synem na moto bazarze w Poznaniu. Pojechaliśmy motocyklem. Lubię jeździć szybko, ale odpowiedzialnie i bezpiecznie. Nie wcinam się nikomu w paradę. Jeżdżę tak, by kierowcy samochodów nie zauważyli w ogóle, że istnieję. Ja po prostu jestem z innego wymiaru. Kiedy wyprzedził mnie jadący z prędkością 160km/h samochód wystarczyło, że trzymałem się za nim przez kilka kilometrów. Wiedziałem, że wkrótce dojedziemy do jakiejś grupy pojazdów poruszających się w kolumnie. Wówczas to ja miałem przewagę. Żaden kierowca samochodu nie podejmie ryzyka wyprzedzania w takiej sytuacji. Tymczasem dla mnie sprawa jest dziecinnie prosta. W najmniejszym stopniu nie przeszkadzając kierowcom, po prostu wykorzystuję wymiary i przyspieszenie motocykla, by "po kolei" lub "za jednym zamachem" wyprzedzić te pojazdy. Czynię to w taki sposób, by ci kierowcy nie musieli wykonywać żadnych manewrów, by po prostu jechali tak, jakby mnie nie było. Kiedy warunki są odpowiednie i mam na to ochotę rozpędzam się do 200km/h. Czy jest to niebezpieczne? Wątpię. A jaka frajda...  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > ...Czynię to w taki sposób, by ci kierowcy nie musieli wykonywać żadnych manewrów, by po prostu jechali tak, jakby mnie nie było. To co napisałeś powyżej jest jak najbardziej racjonalnym podejściem na drodze, ale ilu jest takich co na 120 reaguje "alergią"  > Kiedy warunki są odpowiednie i mam na to ochotę rozpędzam się do 200km/h. Czy jest to niebezpieczne? Wątpię. A jaka frajda...  Zapewne, ale jakoś mnie motory nigdy nie ciągnęły - wolę rower i jazdę po terenie, skakanie itp.  W razie dziury na jezdni, czy szutru co na naszych drogach nie jest rzadkością ...  , ale przypuszczam, że zdajesz sobie z tego sprawę.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Kiedy warunki są odpowiednie i mam na to ochotę rozpędzam się do 200km/h. Też lubiłem pojeździć obwodnicą Trójmiasta 200 na h., kilka razy dobiłem do 215, ale autko nie miało już dużo do gadania i trochę ze źle wyprofilowanych zakrętów (przed remontem) mnie wyrzucało na zewnętrzną. > Czy jest to niebezpieczne? Wątpię. A jaka frajda...  15-10 lat temu był mniejszy ruch na drogach - można było sobie pozwolić po skalkulowaniu ryzyka. A frajda...    Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | > 15-10 lat temu był mniejszy ruch na drogach - można było sobie pozwolić po skalkulowaniu ryzyka.Jak moja babcia zdawała na prawo jazdy (żukiem) to martwiła się tylko by egzamin nie był w czwartek. Bo w czwartek był rynek i wszędzie pełno koni. Piękne czasy...
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >15-10 lat temu był mniejszy ruch na drogach - można było sobie pozwolić po skalkulowaniu ryzyka.> Jak moja babcia zdawała na prawo jazdy (żukiem) to martwiła się tylko by egzamin nie był w czwartek. Bo w czwartek był rynek i wszędzie pełno koni. No tak... taki koń na maskę siądzie, by odsapnąć chwilkę czekając pod gospodą na Furmana załatwiającego sprawy nie cierpiące zwłoki i... może się ściemnić nim uparciuch wygodnicki zlezie, a jak po ciemniaku w drogę trafić...???  > Piękne czasy... Oj, tak, tak... choć nie pamiętam - za młody jestem.
|
|
| | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >nadmierna prędkość.> Co to znaczy nadmierna?Ponad faktyczną potrzebę. > Dla mnie nadmierna prędkość to taka, która skutkuje wypadkiem.Czyli każda większa od zera, toś bardziej rygorystyczny ode mnie. > najwięcej wypadków zdarza się właśnie wtedy, kiedy warunki pogodowe są najlepsze (słoneczna pogoda, sucha jezdnia). Kiedy warunki są trudne, kierowcy automatycznie są ostrożniejsiAno właśnie, gdy jadą wolniej, to wypadków mniej, a jeśli nawet - np. przy gołoledzi - więcej, to zwykle łagodne w skutkach. Zabija szybka jazda. > Powolna jazda jest równie niebezpieczna.Np. stojący w korkach masowo mrą z nudów. > Po pierwsze często skutkuje nerwowością pozostałych, zmuszając ich do podejmowania ryzyka wyprzedzenia takiego "zawalidrogi" za wszelką cenę.A czym się denerwują i co ich zmusza do takiego ryzyka - "zaryzykuję życie, żeby się nie denerwować" - taka filozofia? > Po drugie ten "powolny" często bywa również nieodpowiedzia lny i niezdecydowany. Właśnie brak przejrzystości/pewności/jednoznaczności w jego zachowaniu jest poważnym zagrożeniem dla niego samego i pozostałych użytkowników.Jaki znowu brak jednoznaczności, co w powolnej jeździe jest wieloznaczne? > Lubię jeździć szybko, ale odpowiedzialnie i bezpiecznie.Dlaczego "ale"? Czyżbyś uważał, że szybka jazda wyklucza odpowiedzialność i bezpieczeństwo? > Kiedy wyprzedził mnie jadący z prędkością 160km/h samochód wystarczyło, że trzymałem się za nim przez kilka kilometrów. Wiedziałem, że wkrótce dojedziemy do jakiejś grupy pojazdów poruszających się w kolumnie. Wówczas to ja miałem przewagę.Takie ściganie się z powodu urażonej ambicji to skrajny przykład przyśpieszenia ponad faktyczną potrzebę. > Kiedy warunki są odpowiednie i mam na to ochotę rozpędzam się do 200km/h. Czy jest to niebezpieczne? Wątpię.Sam pisałeś, a ja powyżej zacytowałem, że "najwięcej wypadków zdarza się właśnie wtedy, kiedy warunki pogodowe są najlepsze". Więc czy jest to mądre? Wątpię. > A jaka frajda... Fajnie jest też pisywać na Racjonaliście. .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > >Dla mnie nadmierna prędkość to taka, która skutkuje wypadkiem.> Czyli każda większa od zera, toś bardziej rygorystyczny ode mnie. Postój przy drodze też może zabić ...  > ... Zabija szybka jazda. A jakieś inne przykłady? Bo sama szybka jazda nie zabiera ~6000 rocznie. Momentami się czuję jakbym "słuchał" komunikatów komendy policji podającej statystyki wypadków. Można przecież i tak> >Powolna jazda jest równie niebezpieczna.> Np. stojący w korkach masowo mrą z nudów. Stanie w korku to nie jazda, tylko stanie. > >Po drugie ten "powolny" często bywa również nieodpowiedzia lny i niezdecydowany. Właśnie brak przejrzystości/pewności/jednoznaczności w jego zachowaniu jest poważnym zagrożeniem dla niego samego i pozostałych użytkowników.> Jaki znowu brak jednoznaczności, co w powolnej jeździe jest wieloznaczne? Jednego z Was nie rozumiem  Ale chyba bardziej tej pierwszej wypowiedzi. Bo faktycznie co może być wieloznacznego w powolnej jeździe. > >Lubię jeździć szybko, ale odpowiedzialnie i bezpiecznie.> Dlaczego "ale"? Czyżbyś uważał, że szybka jazda wyklucza odpowiedzialność i bezpieczeństwo? Bo nie zawsze szybko znaczy bezpiecznie. Czasem się nie jedzie szybko bo szybka jazda byłaby niebezpieczna. > >Kiedy wyprzedził mnie jadący z prędkością 160km/h samochód wystarczyło, że trzymałem się za nim przez kilka kilometrów. Wiedziałem, że wkrótce dojedziemy do jakiejś grupy pojazdów poruszających się w kolumnie. Wówczas to ja miałem przewagę.> Takie ściganie się z powodu urażonej ambicji to skrajny przykład przyśpieszenia ponad faktyczną potrzebę. Zawsze miałem inne wyobrażenie o wyścigach, ale czasy się zmieniają  > Fajnie jest też pisywać na Racjonaliście. Tu masz 100% racji 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Postój przy drodze też może zabić ...  Sam postój czy jadący inny pojazd? > >... Zabija szybka jazda.> A jakieś inne przykłady?Inne od czego? > Bo sama szybka jazda nie zabiera ~6000 rocznie.Więc wolna część zabiera? > Stanie w korku to nie jazda, tylko stanie.Poruszanie się z zerową prędkością.  > Bo nie zawsze szybko znaczy bezpiecznie. Czasem się nie jedzie szybko bo szybka jazda byłaby niebezpieczna.Twierdzę, że im szybciej tym ryzykowniej. Lecz tutaj Bryłowskiego męczę o jego użycie przeciwstawnego "ale". Niech się sensownie wytłumaczy, dlaczego pisze, że lubi jeździć szybko ale bezpiecznie. A nie "szybko więc bezpiecznie" czy choćby "szybko i bezpiecznie". Zbyszkowa wpadka, prawda się sama obroniła.  .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > > Postój przy drodze też może zabić ...  > Sam postój czy jadący inny pojazd? Przez jadący pojazd - Twoja racja. Jednak twierdzę, że winowajcą wypadku czasem jest ten stojący a nie jadący. > >>... Zabija szybka jazda.> > A jakieś inne przykłady?> Inne od czego? Inne od prędkości. Brak pomysłów - poczytaj moje  > >Bo sama szybka jazda nie zabiera ~6000 rocznie.> Więc wolna część zabiera? To teraz mamy dwie "skrajności", a jakieś propozycje po "środku"? > > Stanie w korku to nie jazda, tylko stanie.> Poruszanie się z zerową prędkością.  Zgoda  To też prawdziwe twierdzenie  > > Bo nie zawsze szybko znaczy bezpiecznie. Czasem się nie jedzie szybko bo szybka jazda byłaby niebezpieczna.> Twierdzę, że im szybciej tym ryzykowniej. Uważam, że nie zawsze, ale to moje zdanie 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Jednak twierdzę, że winowajcą wypadku czasem jest ten stojący a nie jadący.Zgadza się. Ale rozmiar szkód zależy od prędkości, a dokładniej - od pędu. > Inne od prędkości. Brak pomysłów - poczytaj moje  Ha ha - chodzi tu o "naj" i owym "naj" jest prędkość. > >>Bo sama szybka jazda nie zabiera ~6000 rocznie.> >Więc wolna część zabiera?> To teraz mamy dwie "skrajności", a jakieś propozycje po "środku"?Jakie dwie skrajności? Statystyka to już nie teoria, ile więc ofiar pochłonęła wolna jazda? > >Twierdzę, że im szybciej tym ryzykowniej.> Uważam, że nie zawsze, ale to moje zdanie  Zawsze może ci np. znienacka podmuch przykleić gazetę do przedniej szyby - i co, utrzymasz wtedy tę swoją "bezpieczną" prędkość, czy jednak czym prędzej (!) zwolnisz, i to do zera? .
|
|
| | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > > Jednak twierdzę, że winowajcą wypadku czasem jest ten stojący a nie jadący.> Zgadza się. Ale rozmiar szkód zależy od prędkości, a dokładniej - od pędu. Powiedz, że chodzi co o mv 2  > >>>Bo sama szybka jazda nie zabiera ~6000 rocznie.> >>Więc wolna część zabiera?> > To teraz mamy dwie "skrajności", a jakieś propozycje po "środku"?> Jakie dwie skrajności? Statystyka to już nie teoria, ile więc ofiar pochłonęła wolna jazda? Statystyka to statystyka, a rzeczywistość ? Jakie dochodzenie takie statystyki...  > Zawsze może ci np. znienacka podmuch przykleić gazetę do przedniej szyby - i co, utrzymasz wtedy tę swoją "bezpieczną" prędkość, czy jednak czym prędzej (!) zwolnisz, i to do zera? Może, może konar z drzewa spaść. Tylko niezależnie czy będziesz jechał 50 czy 150 jak Cię trafi to i tak to niewiele zmieni. Ani wolno nie jest bezpiecznie ani szybko.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Statystyka to statystyka, a rzeczywistość ? Jakie dochodzenie takie statystyki...  Sam się powołałeś na dane statystyczne, do czego doszedłeś, że Ci one nagle nie w smak? > >Zawsze może ci np. znienacka podmuch przykleić gazetę do przedniej szyby...> Może, może konar z drzewa spaść. Tylko niezależnie czy będziesz jechał 50 czy 150 jak Cię trafi to i tak to niewiele zmieni.Dlatego dałem przykład gazety, nie konara. Ustosunkuj się do mojego przykładu. > Ani wolno nie jest bezpiecznie ani szybko.Ale wolniej = bezpieczniej. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > Sam się powołałeś na dane statystyczne, do czego doszedłeś, że Ci one nagle nie w smak? No cóż, bo nic więcej dla mnie ciekawego w nich nie ma  > Dlatego dałem przykład gazety, nie konara. Ustosunkuj się do mojego przykładu. Bo gazeta nie stanowi zagrożenia. Jeśli uważasz, że stanowi tzn. że pewnie dotyczy to niesprawnego samochodu. > >Ani wolno nie jest bezpiecznie ani szybko.> Ale wolniej = bezpieczniej. Najbezpieczniej jest się nie urodzić. Cała reszta jest już tylko mniej lub bardziej niebezpieczna. Każdy z nas wedle własnego uznania kalkuluje poziom ryzyka jakie jest skłonny podjąć. Ze względu na to, że żyjemy w społeczeństwie często nasze decyzje wpływają na życie innych (czasem dosłownie i fizycznie)Czasem niepodjęcie ryzyka może mieć podobne konsekwencje. Zakładając wątek nie sądziłem, że wszyscy tu dyskutujący "wsiągniemy" w "nadmierną" prędkość, ale cóż to jest właśnie wynik mojej subiektywnej oceny sytuacji 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Najbezpieczniej jest się nie urodzić. Cóż, stało się. W dodatku większość z nas jest efektem różnych wypadków, niekoniecznie wywołanych nadmierną prędkością. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > > Najbezpieczniej jest się nie urodzić.> Cóż, stało się. W dodatku większość z nas jest efektem różnych wypadków, niekoniecznie wywołanych nadmierną prędkością. Nawet nie koniecznie wypadków drogowych 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | > Zawsze może ci np. znienacka podmuch przykleić gazetę do przedniej szyby - i co, utrzymasz wtedy tę swoją "bezpieczną" prędkość, czy jednak czym prędzej (!) zwolnisz, i to do zera? Jak będziesz szybko jechał, to gazetę zwieje, że nawet nie zauważysz kiedy, jedziesz 'subiektywnie' powoli - gazeta jak przyklejona na SuperGlue  Pozdrawiam serdecznie
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Jak będziesz szybko jechał, to gazetę zwieje, że nawet nie zauważysz kiedy Mokrą gazetę. Gdzieś o tym czytałem. Ale również np. oślepienie, jeśli nie widzi się dobrze grogi, trzeba jednak zwolnić. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | > Mokrą gazetę. A tu mnie masz  > (...)trzeba jednak zwolnić. A nawet zjechać i się zatrzymać. Pozdrawiam
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale również np. oślepienie, jeśli nie widzi się dobrze grogi... Oślepienie występuje po grogach metylowych.  > ... trzeba jednak zwolnić. Można też zupełnie przestać pić, ale to dla mięczaków.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >... trzeba jednak zwolnić.Jak ślimak... > Można też zupełnie przestać pić, ale to dla mięczaków.  ...oczywiście - winniczek.  .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >>... trzeba jednak zwolnić.> Jak ślimak...> > Można też zupełnie przestać pić, ale to dla mięczaków.  > ...oczywiście - winniczek.  Widzę, że nawet w pełzaniu znajdziesz winnego.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > >>>... trzeba jednak zwolnić.> >Jak ślimak...> >> Można też zupełnie przestać pić, ale to dla mięczaków.  > >...oczywiście - winniczek.  > Widzę, że nawet w pełzaniu znajdziesz winnego.  Teraz to was aż w jakieś krzaki zniosło ...  To chyba był bardzo ostry zakręt  a Wy jak zwykle z nadmierną zawartości płynu w płynach ... 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>> Można też zupełnie przestać pić, ale to dla mięczaków.  > >>...oczywiście - winniczek.  > > Widzę, że nawet w pełzaniu znajdziesz winnego.  > Teraz to was aż w jakieś krzaki zniosło ... To chyba był bardzo ostry zakręt a Wy jak zwykle z nadmierną zawartości płynu w płynach ...  > Władza doprowadza do obłędu... Osnowo - melduję, że Celtyk zaczyna widzieć jakieś krzaki w płynie na zakręcie... co z tym robimy? (Jesteś przecie mistrzem szukania w pędach popędów  )
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | SloniSko (1109 punktów) | > Zawsze może ci np. znienacka podmuch przykleić gazetę do przedniej szyby - i co, utrzymasz wtedy tę swoją "bezpieczną" prędkość, czy jednak czym prędzej (!) zwolnisz, i to do zera? Z punktu A do punktu B wyjeżdżają 2 samochody. Kierowca pierwszego - zwolennik niskich prędkości, kierowca drugiego - wyższych. A-1 |------------------->1 A-2 |--------->2 ----+--------------------+---- t=0 |....................t=6min
Jadą sobie Ci kierowcy, po 6 min ten z nr 2 jest 10km od punktu A, z nr 1: 5km. Nagle leci gazeta, pada na przednią szybę... tak, tak - tego pierwszego samochodu. Nie drugiego, bo drugi jest już 5km dalej  Kierowca czym prędzej(!) zwalnia. Uśpiony powolną jazdą, nieprzyzwyczajony do szybkich manewrów z powodu przyzwyczajenia do niskich prędkości, do tego, że wszystko na drodze zawsze dzieje się wolno, dodatkowo z powodu gwałtownego hamowania traci panowanie nad kierownicą i powoduje wypadek. Kierowca drugiego pojazdu słyszy ostrzeżenia na CB o nadjeżdżających z przeciwka pojazdach straży pożarnej i pogotowia. Zwalnia, ustępuje miejsca umożliwiając łatwy przejazd. Pyta innych kierowców co się stało. Ktoś odpowiada, że jechał ktoś i przykleiła mu się do szyby gazeta, a że jechał wolno to podmuch jej nie zwiał, niektórzy twierdzą, że gazeta była mokra, inni, że ktoś specjalnie wysmarował ją mocnym klejem  W newsach następnego dnia dowiaduje się z komunikatu policji, że kierowca kierujący owym pojazdem stracił panowanie nad samochodem, zjechał na przeciwny pas ruchu i spowodował wypadek. Przyczyną wypadku była nadmierna prędkość.  Pozdrawiam  Miło się tu z Wami dyskutuje. Dobranoc
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > Z punktu A do punktu B wyjeżdżają 2 samochody. Kierowca pierwszego - zwolennik niskich prędkości, kierowca drugiego - wyższych.> >A-1 |------------------->1 >A-2 |--------->2 >----+--------------------+---- >t=0 |....................t=6min >> Jadą sobie Ci kierowcy, po 6 min ten z nr 2 jest 10km od punktu A, z nr 1: 5km. Nagle leci gazeta, pada na przednią szybę... tak, tak - tego pierwszego samochodu. Nie drugiego, bo drugi jest już 5km dalej Kierowca czym prędzej(!) zwalnia. Uśpiony powolną jazdą, nieprzyzwyczajony do szybkich manewrów z powodu przyzwyczajenia do niskich prędkości, do tego, że wszystko na drodze zawsze dzieje się wolno, dodatkowo z powodu gwałtownego hamowania traci panowanie nad kierownicą i powoduje wypadek.> Kierowca drugiego pojazdu słyszy ostrzeżenia na CB o nadjeżdżających z przeciwka pojazdach straży pożarnej i pogotowia. Zwalnia, ustępuje miejsca umożliwiając łatwy przejazd. Pyta innych kierowców co się stało. Ktoś odpowiada, że jechał ktoś i przykleiła mu się do szyby gazeta, a że jechał wolno to podmuch jej nie zwiał, niektórzy twierdzą, że gazeta była mokra, inni, że ktoś specjalnie wysmarował ją mocnym klejem  > W newsach następnego dnia dowiaduje się z komunikatu policji, że kierowca kierujący owym pojazdem stracił panowanie nad samochodem, zjechał na przeciwny pas ruchu i spowodował wypadek. Przyczyną wypadku była nadmierna prędkość.>  Z kąś to znam . . .  , i to nie są retrospekcje. Już wiem nasza prasa, telewizja i radio (i nie tylko nasza) 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Co to znaczy nadmierna?> Ponad faktyczną potrzebę.A kiedy faktycznie się spieszę - jest potrzeba czy nie? Czy wówczas żadna prędkość nie jest nadmierna? > >Dla mnie nadmierna prędkość to taka, która skutkuje wypadkiem.> Czyli każda większa od zera, toś bardziej rygorystyczny ode mnie.Nauczyłem się tu na forum, że takie coś nazywa się argumentum ad absurdum. A może się mylę i jest to projekcja ? Sam nie wiem...  > Zabija szybka jazda.Zabija głowa. > >Powolna jazda jest równie niebezpieczna.> Np. stojący w korkach masowo mrą z nudów.A jak to się nazywa - ironia?  Uzasadniłem przecież. > >Po pierwsze często skutkuje nerwowością pozostałych, zmuszając ich do podejmowania ryzyka wyprzedzenia takiego "zawalidrogi" za wszelką cenę.> A czym się denerwują i co ich zmusza do takiego ryzyka - "zaryzykuję życie, żeby się nie denerwować" - taka filozofia?Zapytaj ich. Sądzę, że to naturalna reakcja(irytacja). Potrafię to zrozumieć. Nigdy nie byłeś zirytowany? Przypomniało mi się jak kilka tygodni temu pojechaliśmy po syna do Darłowa(żona i ja). Syn spędzał tam z kolegami weekend. Żona wyjechała wcześniej samochodem, ja troszkę później motocyklem. Kiedy minąłem Sławno, zauważyłem sznur pojazdów a na początku - zgadnij, kto jechał? No właśnie. Żona jechała mniej więcej 70km/h, skutecznie uniemożliwiając innym kierowcom płynną jazdę. I jak tu się dziwić ludziom, że się denerwują...  Niby wszystko było w porządku, miała prawo jechać z taką prędkością. Pozostaje jednak to "niby". > >Po drugie ten "powolny" często bywa również nieodpowiedzialny i niezdecydowany. Właśnie brak przejrzystości/pewności/jednoznaczności w jego zachowaniu jest poważnym zagrożeniem dla niego samego i pozostałych użytkowników.> Jaki znowu brak jednoznaczności, co w powolnej jeździe jest wieloznaczne?Cytat:jednoznaczności w jego zachowaniu . Czy mam tłumaczyć, co to oznacza w kontekście poprzednich słów? Cytat:przejrzystości/pewności > >Lubię jeździć szybko, ale odpowiedzialnie i bezpiecznie.> Dlaczego "ale"? Czyżbyś uważał, że szybka jazda wyklucza odpowiedzialność i bezpieczeństwo?Nie. Często jednak wraz z szybką jazdą idzie w parze nieodpowiedzialna brawura. Są tacy, którzy jeżdżą szybko, a równocześnie odpowiedzialnie i bezpiecznie(za takiego właśnie się uważam). Są również ci inni. W związku z tym zdanie, które napisałem powinno brzmieć: "Lubię jeździć szybko, odpowiedzialnie i bezpiecznie". > Takie ściganie się z powodu urażonej ambicji to skrajny przykład przyśpieszenia ponad faktyczną potrzebę.Tu się z Tobą zgadzam - troszkę mnie "urażona ambicja" poniosła. Nie miało to jednak w żadnym stopniu wpływu na bezpieczeństwo nasze i pozostałych użytkowników ruchu. Kiedy kilkadziesiąt minut później wyprzedziło nas Porsche - nie ścigałem się.  > >Kiedy warunki są odpowiednie i mam na to ochotę rozpędzam się do 200km/h. Czy jest to niebezpieczne? Wątpię.> Sam pisałeś, a ja powyżej zacytowałem, że "najwięcej wypadków zdarza się właśnie wtedy, kiedy warunki pogodowe są najlepsze".Wzrasta wówczas skłonność do ryzyka. Przyczyna tkwi w głowie. Nadmierna prędkość/wypadek jest jedynie skutkiem błędu w ocenie sytuacji drogowej i własnych umiejętności. Czy mam tłumaczyć, co to znaczy odpowiednie?www.racjonalista.pl/forum.php/s,215493#w216233> Fajnie jest też pisywać na Racjonaliście.Pełna zgoda.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> A kiedy faktycznie się spieszę - jest potrzeba czy nie?Tylko Ty możesz ocenić, ryzyko ponoszą wszyscy użytkownicy drogi. > Czy wówczas żadna prędkość nie jest nadmierna?Sprawdzasz czy da się z mojego twierdzenia ukuć prawo. A ja tylko chcę zmienić ludziom mentalność. > >>Dla mnie nadmierna prędkość to taka, która skutkuje wypadkiem.> >Czyli każda większa od zera, toś bardziej rygorystyczny ode mnie.> Nauczyłem się tu na forum, że takie coś nazywa się argumentum ad absurdum.Owszem, tu jest właśnie wykazanie absurdalności Twojego twierdzenia. (Jam jest dla odmiany praktyk.) > >>Powolna jazda jest równie niebezpieczna.> >Np. stojący w korkach masowo mrą z nudów.> A jak to się nazywa - ironia?  > Uzasadniłem przecież.Uzasadniłeś? Skutki nadmiernej prędkości są poważne, a Ty piszesz o zagrożeniu ze zdenerwowania wywołanego nieprzejrzystym zachowaniem. > jechała mniej więcej 70km/h, skutecznie uniemożliwiając innym kierowcom płynną jazdę.Nie umieli płynnie jechać 70/h?  Może byli niedouczeni, albo mieli niesprawne auta? > >Czy mam tłumaczyć, co to oznacza w kontekście poprzednich słów?Nie musisz niczego tłumaczyć, ta dyskusja jest dobrowolna. > Często jednak wraz z szybką jazdą idzie w parze nieodpowiedzialna brawura.Brawura to lekceważenie niebezpieczeństwa, więc szybka jazda sama w sobie jest brawurą. Ciekawi mnie też Twój nowatorski pomysł "odpowiedzialnej brawury". > W związku z tym zdanie, które napisałem powinno brzmieć:> "Lubię jeździć szybko, odpowiedzialnie i bezpiecznie".Zawsze możesz - lunapark czeka.  > Nadmierna prędkość/wypadek jest jedynie skutkiem błędu w ocenie sytuacji drogowej i własnych umiejętności.Nikt nie ma takich umiejętności, by pokonać prawa fizyki. > Czy mam tłumaczyć, co to znaczy odpowiednie?Czy mam Ci wciąż doradzać co masz robić? Nie umiesz sam? .
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | SloniSko (1109 punktów) | > >Często jednak wraz z szybką jazdą idzie w parze nieodpowiedzialna brawura.> Brawura to lekceważenie niebezpieczeństwa, więc szybka jazda sama w sobie jest brawurą.sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2552632:brawura «chęć popisania się odwagą» Nie ma ani słowa o prędkości. Idąc Twoim tokiem rozumowania, jeśli szybka jazda sama w sobie jest brawurą, tak samo wychodzenie z domu, wstawanie rano - lekceważysz niebezpieczeństwa. > >Nadmierna prędkość/wypadek jest jedynie skutkiem błędu w ocenie sytuacji drogowej i własnych umiejętności.> Nikt nie ma takich umiejętności, by pokonać prawa fizyki. Ale ma umiejętności w minimalizowaniu ryzyka, ocenie sytuacji. Rzucasz hasłem prawa fizyki, a ani razu nie napisałeś o jakie Ci prawa chodzi. Może chodzi o samo hasło... Pozdrawiam
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2552632:brawura «chęć popisania się odwagą» Mimo autorytetu PWN kwestionuję tę definicję, bo sama chęć w żadnym razie nie jest brawurą. > Nie ma ani słowa o prędkości.Zatem twierdzisz, że nie istnieje prędkość brawurowa? Więc może brawurą jest stanie sobie na parkingu strzeżonym i oddawanie się chęci popisania się odwagą - jak podaje Twoja PWN-owska definicja? > Idąc Twoim tokiem rozumowania, jeśli szybka jazda sama w sobie jest brawurą, tak samo wychodzenie z domu, wstawanie rano - lekceważysz niebezpieczeństwa.Zaś idąc tokiem Twojego rozumowania brawura to mrzonka, a moje gramolenie się z wyra i wyłażenie z chaty nie ma z nią nic wspólnego. > >Nikt nie ma takich umiejętności, by pokonać prawa fizyki.> Ale ma umiejętności w minimalizowaniu ryzyka, ocenie sytuacji.A polega ta umiejętność na przewidywaniu wypadku tym bardziej nieuchronnego i tym groźniejszego, im większą samochód osiągnie prędkość. > Rzucasz hasłem prawa fizyki, a ani razu nie napisałeś o jakie Ci prawa chodzi.O mechanikę, którą najboleśniej rządzą się wypadki drogowe. .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | SloniSko (1109 punktów) | > (...)kwestionuję tę definicję (...) Też się z nią do końca nie zgadzam, ale pokazuje ważną rzecz, że brawura to jest sprawa psychiki, a nie prędkości, działania, a nie własności. > Zatem twierdzisz, że nie istnieje prędkość brawurowa? Więc może brawurą jest stanie sobie na parkingu strzeżonym i oddawanie się chęci popisania się odwagą - jak podaje Twoja PWN-owska definicja? Prędkość brawurowa? Pierwsze słyszę. Jeśli już to zachowanie brawurowe. To nie moja def. jak widać po źródle. Przytoczyłem ją, żeby pokazać brak związku z prędkością. Brawurowym może być base jumping. Ale nie sama prędkość. > Zaś idąc tokiem Twojego rozumowania brawura to mrzonka, a moje gramolenie się z wyra i wyłażenie z chaty nie ma z nią nic wspólnego. Twoje gramolenie się ma niewielki związek z brawurą, w moim rozumieniu. Może jeszcze czyimś też. W Twoim jest równoważne z dużymi prędkościami jazdy - lekceważysz niebezpieczeństwa. > A polega ta umiejętność na przewidywaniu wypadku tym bardziej nieuchronnego i tym groźniejszego, im większą samochód osiągnie prędkość. Skąd te wnioski? To przy małych prędkościach nie może dojść do wypadku? To niewielkie prędkości wykluczają wypadki? > O mechanikę, którą najboleśniej rządzą się wypadki drogowe. Wypadki drogowe nie rządzą mechaniką. Jeśli już to odwrotnie  Pozdrawiam Cię
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Prędkość brawurowa? Pierwsze słyszę. Jeśli już to zachowanie brawurowe.I właśnie brawurowe zachowanie może polegać na rozpędzaniu się do dużych prędkości. Znalazłem w necie definicję brawury taką "nierozważna zuchwałość, zbędne narażanie się dla popisu, ryzykanctwo" - może się na nią zgodzimy? > To przy małych prędkościach nie może dojść do wypadku? To niewielkie prędkości wykluczają wypadki?Nie, lecz spada ich ilość i maleją szkody. > >O mechanikę, którą najboleśniej rządzą się wypadki drogowe.> Wypadki drogowe nie rządzą mechaniką. Jeśli już to odwrotnie  Tak też piszę, że wypadki się rządzą mechaniką. Czyli podlegają jej prawom. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > I właśnie brawurowe zachowanie może polegać na rozpędzaniu się do dużych prędkości. Znalazłem w necie definicję brawury taką "nierozważna zuchwałość, zbędne narażanie się dla popisu, ryzykanctwo" - może się na nią zgodzimy? Na pierwszą część się zgodzę ale nie w tej postaci. W tej postaci to każde rozpędzanie można uznać, za brawurowe. Co do dalszej części jest OK. > > To przy małych prędkościach nie może dojść do wypadku? To niewielkie prędkości wykluczają wypadki?> Nie, lecz spada ich ilość i maleją szkody.Prawda, ale sam wiesz, że czas to pieniądz, więc jakoś trzeba to wypośrodkować...  > >>O mechanikę, którą najboleśniej rządzą się wypadki drogowe.> > Wypadki drogowe nie rządzą mechaniką. Jeśli już to odwrotnie  > Tak też piszę, że wypadki się rządzą mechaniką. Czyli podlegają jej prawom.Oj rządzą się rządzą.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Prawda, ale sam wiesz, że czas to pieniądz, więc jakoś trzeba to wypośrodkować...  Zgoda na kompromisy, ale rozsądne, za naciskiem na "być". .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > >Prawda, ale sam wiesz, że czas to pieniądz, więc jakoś trzeba to wypośrodkować...  > Zgoda na kompromisy, ale rozsądne, za naciskiem na "być". A jednak można dojść do porozumienia nie używając "populistycznych" sformułowań 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | SloniSko (1109 punktów) | > I właśnie brawurowe zachowanie może polegać na rozpędzaniu się do dużych prędkości. Może, ale nie każde rozpędzanie się do dużych prędkości jest brawurowe. > Znalazłem w necie definicję brawury taką "nierozważna zuchwałość, zbędne narażanie się dla popisu, ryzykanctwo" - może się na nią zgodzimy? Zgodzę się  > Nie, lecz spada ich ilość i maleją szkody. Po czym wnioskujesz, że spada ich ilość? Jakieś potwierdzone dane? Drogi nie umożliwiają u nas zbyt szybkiej jazdy, a tu jakieś dziury, a tu zawalidrogi  , a tu fotoradar, a tu nieoznakowany radiowóz. Większość jeździ wolno. I to ta większość powoduje wypadki  > Tak też piszę, że wypadki się rządzą mechaniką. Czyli podlegają jej prawom. Ach te się przeoczone...
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Po czym wnioskujesz, że spada ich ilość? Jakieś potwierdzone dane?Skąd, na wyczucie piszę, śmiało możesz zakwestionować. Jak znajdziesz dane, to i ja poszukam, jak nie, to mamy słowo przeciwko słowu. > Większość jeździ wolno. I to ta większość powoduje wypadki  Ta szybko jeżdżąca mniejszość zapewne relatywnie więcej. A do tego groźniejszych. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | SloniSko (1109 punktów) | > (..)to mamy słowo przeciwko słowu. Mamy słowo przeciwko słowu. Zostawmy więc. > >Większość jeździ wolno. I to ta większość powoduje wypadki  > Ta szybko jeżdżąca mniejszość zapewne relatywnie więcej. A do tego groźniejszych. Relatywnie do ilości jeżdżących szybko może i tak, ale obiektywnie do ilości wszystkich jeżdżących nie. Tu też mamy słowo przeciwko słowu. Zostawmy więc. W tych dwóch kwestiach mamy inne zdanie, nie przekonamy się pewnie. Dowodów na jedno lub drugie zapewne nie ma. Bo nawet jeśli ktoś prowadzi statystyki ilości wypadków i prędkości kierowców je powodujących to i tak nie wiemy, czy w danych warunkach, ta prędkość była przyczyną, czy coś innego. Jak sam zauważyłeś to nie sama prędkość. Pozdrawiam. P.S. Ładny dzień się kroi, akurat na przejażdżkę 
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > W tych dwóch kwestiach mamy inne zdanie, nie przekonamy się pewnie. Dowodów na jedno lub drugie zapewne nie ma. Bo nawet jeśli ktoś prowadzi statystyki ilości wypadków i prędkości kierowców je powodujących to i tak nie wiemy, czy w danych warunkach, ta prędkość była przyczyną, czy coś innego. Jak sam zauważyłeś to nie sama prędkość. Nawet jeśli są to Obaj (Ty i Osnowa) macie po części rację, bo w całości się wzajemnie trochę zaprzeczacie  to przyznacie mi rację w jednym (mam nadzieję). Chyba nikt nigdzie nie prowadzi statystyk ilu kierowców bezpiecznie dotarło do celu z nadmierną prędkością, i jaki to jest procent całości ruchu. Puki takich informacji nie mamy to reszta statystyk jest nieobiektywna, bo ukazuje problem tylko z jednej strony.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Chyba nikt nigdzie nie prowadzi statystyk ilu kierowców bezpiecznie dotarło do celu z nadmierną prędkością, i jaki to jest procent całości ruchu. Jasne, brawo, plus. P.S. > Puki takich informacji nie mamy to reszta statystyk jest nieobiektywna, bo ukazuje problem tylko z jednej strony. Racja, ale zauważyłem, że już kilkakrotnie pisałeś "puki" w znaczeniu "dotąd, do czasu, tak długo jak" - nie będziesz wiedział o co mi chodzi, "dopuki" <---> tak nie napiszesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > Racja, ale zauważyłem, że już kilkakrotnie pisałeś "puki" w znaczeniu "dotąd, do czasu, tak długo jak" - nie będziesz wiedział o co mi chodzi, "dopuki" <---> tak nie napiszesz. I tu masz rację. Chyba nie wiem o co Ci chodzi.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > I tu masz rację. Chyba nie wiem o co Ci chodzi. I tutaj Ty masz rację - chęć bycia zabawnym przesłoniła mi meritum sprawy: > > Puki takich informacji nie mamy to reszta statystyk jest nieobiektywna, bo ukazuje problem tylko z jednej strony. Zgadzam się. P.S. "Póki" w znaczeniu: "dotąd, do czasu, tak długo jak", piszemy przez "ó" - gdybyś napisał "dopuki", to w podglądzie podkreśliłoby Ci jako błąd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > P.S. "Póki" w znaczeniu: "dotąd, do czasu, tak długo jak", piszemy przez "ó" - gdybyś napisał "dopuki", to w podglądzie podkreśliłoby Ci jako błąd.  Fakt, byka wsadziłem. Czasem się zdarza, ale pocieszam się, że nie tylko mi 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Chyba nikt nigdzie nie prowadzi statystyk ilu kierowców bezpiecznie dotarło do celu z nadmierną prędkością, i jaki to jest procent całości ruchu. Puki takich informacji nie mamy to reszta statystyk jest nieobiektywna, bo ukazuje problem tylko z jednej strony. Statystyka będzie kompletna, gdy się zliczy ile kolizji i jak groźnych wydarzyło się między jadącymi niezbyt szybko. Póki nie powstaną takie statystyki, te Twoje będą niemiarodajne. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Statystyka będzie kompletna, gdy się zliczy ile kolizji i jak groźnych wydarzyło się między jadącymi niezbyt szybko. Póki nie powstaną takie statystyki, te Twoje będą niemiarodajne. Tu się zgadzam  . Tylko w takim razie należałoby też prowadzić statystyki ilu kierowców dojechało bezpiecznie jadąc wolno. W sumie tych statystyk się trochę uzbierało. Nikt nie kontroluje tych co dojeżdżają bezpiecznie, tylko tych co w podróży "narozrabiali" 
Z tymi statysykiami to jak z temidą 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Jak sam zauważyłeś to nie sama prędkość.No nie, jeszcze trza się jakoś zderzyć. O co tym łatwiej... No i skutki, które tym drastyczniejsze... > P.S. Ładny dzień się kroi, akurat na przejażdżkę  Wszyscy tak mówią i jadą. A przy ładnej pogodzie...  .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > >Większość jeździ wolno. I to ta większość powoduje wypadki  > Ta szybko jeżdżąca mniejszość zapewne relatywnie więcej. A do tego groźniejszych.Tego nie wiemy czy to jest mniejszość  , bo brakuje nam pewnych danych o których piszę poniżej.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Celtyk (3337 punktów) | > >A kiedy faktycznie się spieszę - jest potrzeba czy nie?> Tylko Ty możesz ocenić, ryzyko ponoszą wszyscy użytkownicy drogi. Droga jest dla wszystkich i ryzyko jest wspólne. To jest urok życia w społeczeństwie. Zawsze masz wyjście - możesz omijać drogi  > >Czy wówczas żadna prędkość nie jest nadmierna?> Sprawdzasz czy da się z mojego twierdzenia ukuć prawo. A ja tylko chcę zmienić ludziom mentalność. Próbować można, czy się uda...  . Ja wolę wymieniać poglądy niżeli zmieniać czyjąś mętalność > >jechała mniej więcej 70km/h, skutecznie uniemożliwiając innym kierowcom płynną jazdę.> Nie umieli płynnie jechać 70/h? Może byli niedouczeni, albo mieli niesprawne auta?Cytat:Płynna jazda samochodem ma znaczący wpływ nie tylko na komfort podróżowania, ale także na nasze bezpieczeństwo. O płynności jazdy decydują dwa zasadnicze czynniki: umiejętne hamowanie i dobór właściwego toru jazdy. Widocznie nie można było jechać płynnie przez to, że ktoś jechał 70 i w ten sposób zakłócał płynność. Może na tym odcinku drogi płynność jazdy następowała przy 85...  > >>Czy mam tłumaczyć, co to oznacza w kontekście poprzednich słów?> Nie musisz niczego tłumaczyć, ta dyskusja jest dobrowolna. > >Często jednak wraz z szybką jazdą idzie w parze nieodpowiedzialna brawura.> Brawura to lekceważenie niebezpieczeństwa, więc szybka jazda sama w sobie jest brawurą. Ciekawi mnie też Twój nowatorski pomysł "odpowiedzialnej brawury". Zaraz po tego nie kumam (może jakiś ograniczony jestem...) bo mi to wychodzi takie dziwne równanie: szybka jazda == brawra ?? Może jeszcze raz: Co to jest szybka jazda? Ile trzeba mieć na liczniku, żebyś powiedział, że jadę szybko==brawurowo? > >Nadmierna prędkość/wypadek jest jedynie skutkiem błędu w ocenie sytuacji drogowej i własnych umiejętności.> Nikt nie ma takich umiejętności, by pokonać prawa fizyki. Wystarczy mieć umiejętności pozwalające wykorzystać prawa fizyki. I niczego nie trzeba pokonywać, poza własnymi słabościami.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Może jeszcze raz: Co to jest szybka jazda? Ile trzeba mieć na liczniku, żebyś powiedział, że jadę szybko==brawurowo? Terminów "brawura" i "szybka jazda" użył Zbyszek Bryłowski, a ja je przyjmuję z całym dobrodziejstwem zbyszkowej semantyki. I tylko się trochę nabijam z jego "nieodpowiedzialnej brawury", jakby istniała "brawura odpowiedzialna".
> Wystarczy mieć umiejętności pozwalające wykorzystać prawa fizyki. Inne umiejętności istnieją tylko w baśniach.
>I niczego nie trzeba pokonywać, poza własnymi słabościami. No - baśnie piszesz... .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > > Może jeszcze raz: Co to jest szybka jazda? Ile trzeba mieć na liczniku, żebyś powiedział, że jadę szybko==brawurowo?> Terminów "brawura" i "szybka jazda" użył Zbyszek Bryłowski, a ja je przyjmuję z całym dobrodziejstwem zbyszkowej semantyki. I tylko się trochę nabijam z jego "nieodpowiedzialnej brawury", jakby istniała "brawura odpowiedzialna". Chyba czegoś nie doczytałem. Wątek się trochę rozrósł i się chyba zgubiłem  > > Wystarczy mieć umiejętności pozwalające wykorzystać prawa fizyki.> Inne umiejętności istnieją tylko w baśniach.To prawda > >I niczego nie trzeba pokonywać, poza własnymi słabościami.> No - baśnie piszesz...Chciałbym 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >A kiedy faktycznie się spieszę - jest potrzeba czy nie?> Tylko Ty możesz ocenić, ryzyko ponoszą wszyscy użytkownicy drogi.Nie odpowiedziałeś/zastosowałeś unik. Z Twojej definicji bowiem ( nadmierna prędkość = ponad faktyczną potrzebę) wynika, że w przypadku faktycznej potrzeby, kiedy wskazany jest pośpiech, np. bóle porodowe, ranny/chory pasażer - żadna prędkość nie będzie prędkością nadmierną. Z tym się nie zgadzam. Z mojej definicji wynika z kolei, że jeśli efektem tego pośpiechu będzie wypadek, to należy uznać, że prędkość była nadmierna. > >Czy wówczas żadna prędkość nie jest nadmierna?> Sprawdzasz czy da się z mojego twierdzenia ukuć prawo. A ja tylko chcę zmienić ludziom mentalność.j.w. Jak już napisałem dla mnie prawdziwym grzechem jest prędkość Cytat:niedostosowana do warunków drogowych(rodzaj drogi, ukształtowanie terenu, konkretna sytuacja na drodze). Niedostosowana również do warunków pogodowych. > Uzasadniłeś? Skutki nadmiernej prędkości są poważne, a Ty piszesz o zagrożeniu ze zdenerwowania wywołanego nieprzejrzystym zachowaniem.Według mnie jest równie poważne. > >Często jednak wraz z szybką jazdą idzie w parze nieodpowiedzialna brawura.> Brawura to lekceważenie niebezpieczeństwa, więc szybka jazda sama w sobie jest brawurą. Ciekawi mnie też Twój nowatorski pomysł "odpowiedzialnej brawury".Ponieważ jestem miłośnikiem muzyki, brawura ma dla mnie jeszcze inne znaczenie: brawura = wirtuozeria brawurowo = wirtuozowsko/z maestrią W tym kontekście "odpowiedzialna brawura" oznacza np. śmiały manewr wyprzedzania, nie powodujący zaburzeń w ruchu, nie zmuszający nikogo do hamowania bądź ustępowania miejsca. "Nieodpowiedzialna brawura" z kolei jest przeciwieństwem odpowiedzialnej ze wszystkimi tego konsekwencjami. I pytanie - jak określiłbyś brawurę Kubicy? Bo dla mnie nie ulega wątpliwości, że jeździ brawurowo. > >Nadmierna prędkość/wypadek jest jedynie skutkiem błędu w ocenie sytuacji drogowej i własnych umiejętności.> Nikt nie ma takich umiejętności, by pokonać prawa fizyki.Nie wiedzę związku - można je po prostu wykorzystać.  Istotna jest znajomość techniki jazdy. Przeraża mnie, że ktoś dał mojemu synowi prawo jazdy na motocykl nie ucząc go jednocześnie tak podstawowej techniki jak przeciwskręt, nie pilnując, by pozycja za kierownicą i dosiad były prawidłowe, by swobodnie operował gazem, sprzęgłem i dźwignią zmiany biegów. Wszystkie czynności powinny być wykonywane automatycznie. Ja nie muszę myśleć, czy redukować na "piątkę", nie zwracam uwagi na to, co robią moje dłonie i stopy. Skupiam się na otoczeniu. Dobrze chociaż, że chłopak jest rozsądny i nie ryzykuje niepotrzebnie, jak to czynią niektórzy z jego rówieśników. > Czy mam Ci wciąż doradzać co masz robić? Nie umiesz sam?Chętnie korzystam z rad mądrzejszych ode mnie - człowiek uczy się przez całe życie.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Nie odpowiedziałeś/zastosowałeś unik.Sam powinieneś wiedzieć kiedy jedziesz szybciej niż faktycznie potrzebujesz. Ja oczywiście też mogę mieć zdanie. > Z Twojej definicji [...] kiedy wskazany jest pośpiech [...] żadna prędkość nie będzie prędkością nadmierną.Coś sensownego trzeba zdecydować, niekoniecznie muszą zginąć cztery osoby, bo ratują jednego, zresztą plus ten tak ochoczo "ratowany". > Z mojej definicji wynika z kolei, że jeśli efektem tego pośpiechu będzie wypadek, to należy uznać, że prędkość była nadmierna.Na nic kryterium, które nie było dostępne przed zdarzeniem. > jak określiłbyś brawurę Kubicy?> Bo dla mnie nie ulega wątpliwości, że jeździ brawurowo.W sam raz, ten sport na brawurze polega. Podobnie jak boks na praniu się po pyskach. > >prawa fizyki> Nie wiedzę związku - można je po prostu wykorzystać.  A można je pominąć? Ano właśnie, a kiedy dochodzi do wypadku, to właśnie przegrywamy z naszą wiarą w możliwość tego wykorzystania praw fizyki. > Dobrze chociaż, że chłopak jest rozsądny i nie ryzykuje niepotrzebnie, jak to czynią niektórzy z jego rówieśników.Dobrze. P.S. A jak owi rówieśnicy ryzykują? .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Z mojej definicji wynika z kolei, że jeśli efektem tego pośpiechu będzie wypadek, to należy uznać, że prędkość była nadmierna.> Na nic kryterium, które nie było dostępne przed zdarzeniem.Za to plus. > >jak określiłbyś brawurę Kubicy?> >Bo dla mnie nie ulega wątpliwości, że jeździ brawurowo.> W sam raz, ten sport na brawurze polega.Dla mnie jest to przykład odpowiedzialnej brawury. > >Nie wiedzę związku - można je po prostu wykorzystać.  > A można je pominąć? Ano właśnie, a kiedy dochodzi do wypadku, to właśnie przegrywamy z naszą wiarą w możliwość tego wykorzystania praw fizyki.Osobiście nad wiarę przedkładam wiedzę. To pewniejsze. > P.S. A jak owi rówieśnicy ryzykują?Oto skutki braku zdrowego rozsądku i nadmiernego ryzyka. Jednocześnie chciałbym nadmienić, że nie zawsze wina leży po stronie motocyklistów. www.porann(*)D=/20090424/REGION06/870520359www.porann(*)=/20090418/BIALYSTOK/469141580www.porann(*)D=/20090416/REGION99/163108234www.porann(*)D=/20090408/REGION07/742705605 Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>ten sport na brawurze polega. >Dla mnie jest to przykład odpowiedzialnej brawury. Za to plus.
>Osobiście nad wiarę przedkładam wiedzę. To pewniejsze. Nie mamy wiedzy o przyszłości. .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Osobiście nad wiarę przedkładam wiedzę. To pewniejsze.> Nie mamy wiedzy o przyszłości.Dzięki wiedzy potrafię uniknąć wypadku. W pewnym sensie więc znam przyszłość. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Dzięki wiedzy potrafię uniknąć wypadku. Dzięki wiedzy potrafisz wypadków unikać nie uniknąć. Ale tylko niektórych. .
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > oba wykroczenia "jeżdżą" na ogół w duecie. Alkohol powoduje pogorszenie oceny w dostosowaniu prędkości do warunków drogowych i zwiększa irracjonalną pewność siebie... po 5 piwach każdy jest Kubicą. > Krótko mówiąc prawdziwym grzechem kierowców jest nadmierna prędkość. Jeśli dobrze Cię rozumiem, to tak, bo nadmierna prędkość nie bierze się z samochodu, tylko ze łba kierowcy, więc jest to grzech pierwszy z brzegu wymieniając grzechy w kolejności: "myślą, mową i uczynkiem", oraz ostatni, choć i o środkowym trochę pisalim... cholera, te kierowcy to mają całą kościelną tablicę Mendelssohna czy Mendelejewa na sumieniach...  > Gdyby pijacka fantazja polegała na powolnej jeździe, nie stanowiliby poważnego zagrożenia, co najwyzej byliby zawalidrogami. Jakby zdążyli do drogi powoli dojechać w celu zawalenia jakiejś.  Żaden Polak by nie dojechał.  > A wtedy kto powodowałby najgroźniejsze wypadki? Pijane przedszkolaki na wrotkach?
|
|
| |  | 3 na 3 | SloniSko (1109 punktów) | > > oba wykroczenia "jeżdżą" na ogół w duecie. Alkohol powoduje pogorszenie oceny w dostosowaniu prędkości do warunków drogowych i zwiększa irracjonalną pewność siebie... po 5 piwach każdy jest Kubicą. > Krótko mówiąc prawdziwym grzechem kierowców jest nadmierna prędkość. Gdyby pijacka fantazja polegała na powolnej jeździe, nie stanowiliby poważnego zagrożenia, co najwyzej byliby zawalidrogami. A wtedy kto powodowałby najgroźniejsze wypadki? No właśnie nie, prawdziwym przewinieniem jest, jeśli już wybierać z tych dwóch, to jazda na podwójnym gaźniku. Gdy ktoś jedzie 30km/h i nagle wjedzie pod tira, który się toczy, zaledwie 80km/h to może być poważny karambol. A jak ten sam pijany rozpędzi się do 130 to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że się nie wyrobi na pierwszym zakręcie. Prędkość sama w sobie nie jest zagrożeniem! Kiedy wreszcie to ludzie zrozumieją? Zagrożeniem jest połączenie dużej prędkości z elementami towarzyszącymi, tj. braku umiejętności, nieodpowiedniego stanu dróg, braku orientacji innych osób na drodze, braku dróg do tych prędkości. Jakby sama wysoka prędkość była przyczyną to w Niemczech większość kierowców ciągle brałaby udział w wypadkach, a tak nie jest. Zauważam tu podatność na wpływ wiadomości medialnych, w których zawsze 'niedostosowanie prędkości do warunków' jest główną winą. Racja, jakby jechać 5km/h to może by tak się nie stało. Ale chyba samochody nie są po to, żeby się poruszać z prędkością pieszego, prawda?
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> No właśnie nie, prawdziwym przewinieniem jest, jeśli już wybierać z tych dwóch, to jazda na podwójnym gaźniku. Gdy ktoś jedzie 30km/h i nagle wjedzie pod tira, który się toczy, zaledwie 80km/h to może być poważny karambol. A jak ten sam pijany rozpędzi się do 130 to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że się nie wyrobi na pierwszym zakręcie. Właściwie to niby czego Twoje przykłady dowodzą? W pierwszym przypadku mamy 30+80=110 km/h, w drugim 130, to porównywalne prędkości, masa tira poważnie przekłada się na pęd, no, ale nie wskazujesz jaka różnica w skutkach ani jak tu działa upojenie.
> Prędkość sama w sobie nie jest zagrożeniem! Kiedy wreszcie to ludzie zrozumieją? Może gdy to udowodnisz. Bo wykrzyknik niczego nie dowodzi.
>Zagrożeniem jest połączenie dużej prędkości z elementami towarzyszącymi, tj. braku umiejętności, nieodpowiedniego stanu dróg, braku orientacji innych osób na drodze, braku dróg do tych prędkości. Ale ponieważ wszystkie te elementy występują i są nie do wyeliminowania, należy zmniejszyć prędkość.
>Jakby sama wysoka prędkość była przyczyną to w Niemczech większość kierowców ciągle brałaby udział w wypadkach, a tak nie jest. Jakby prędkość nie wpływała na wypadki, to dochodziłoby do kolizji między pojazdami stojącymi.
>jakby jechać 5km/h to może by tak się nie stało Zaczynasz rozumieć.
>Ale chyba samochody nie są po to, żeby się poruszać z prędkością pieszego, prawda? Ale chyba przeznaczenie samochodów nie zmieni praw fizyki, prawda?
Powszechne udawanie, że to nie prędkość jest odpowiedzialna za skutki wypadków, to chowanie głowy w piasek. .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | SloniSko (1109 punktów) | > Właściwie to niby czego Twoje przykłady dowodzą? W pierwszym przypadku mamy 30+80=110 km/h, w drugim 130, to porównywalne prędkości, masa tira poważnie przekłada się na pęd, no, ale nie wskazujesz jaka różnica w skutkach ani jak tu działa upojenie. Taka, że jak się nie wyrobi na pierwszym zakręcie, to zrobi krzywdę co najwyżej sobie, ew pasażerom. A czym dalej zajedzie, tym większą ma szansę spotkać kogoś i się wpakować, ma większą szansę zrobić więcej szkód, i zabić więcej osób. Nie zrozum mnie źle, nie namawiam pijaków do szybkiej jazdy. Nie namawiam ich do w ogóle jazdy, jestem przeciwny. > > Prędkość sama w sobie nie jest zagrożeniem! Kiedy wreszcie to ludzie zrozumieją?> Może gdy to udowodnisz. Bo wykrzyknik niczego nie dowodzi. Pomyśl chwilę logicznie. Jedziesz 40km/h, a jedziesz 60km/h? Co samo w sobie (odnośnie prędkości) zmienia tylko tyle, że szybciej pokonasz dany odcinek. Jeśli warunki na to pozwalają, to nie widzę powodu do wleczenia się. Zanieczyszczania środowiska dodatkowymi spalinami. Oczywiście w rozsądnych granicach, nie mówię tu o prędkościach rzędu 250km/h. Potrzebujesz dowodu? W jakiej formie? Porównanie ilości kierowców jeżdżących bardo szybko w Niemczech, do ilości wypadków vs. ilości wypadków w Polsce przy niewielkich prędkościach? Spodziewam się, że byłoby na korzyść tych szybkich sąsiadów. > >Zagrożeniem jest połączenie dużej prędkości z elementami towarzyszącymi, tj. braku umiejętności, nieodpowiedniego stanu dróg, braku orientacji innych osób na drodze, braku dróg do tych prędkości.> Ale ponieważ wszystkie te elementy występują i są nie do wyeliminowania, należy zmniejszyć prędkość. To jest leczenie efektów, a nie zapobieganie nim. Jeśli masz drogę, dziura na dziurze możesz kazać jechać 40km/h, albo możesz tą drogę zrobić tak, żeby można było na niej bezpiecznie jechać 90km/h. Ty jak widzę wybierasz to pierwsze. A takie podejście mnie osobiście trochę irytuje. Płacę podatki na drogi, a nie na tablice z ograniczeniami. Tak wiem, taniej postawić znak niż wyremontować drogę. Ale cięcie wszędzie po kosztach nie jest dobre. Bardzo wolna jazda, utrudnienia w ruchu powodują irytację, i później, kiedy tylko pojawia się kawałek, że można jechać szybciej, to wielu kierowców przesadza. Gdyby cały czas można było normalnie jechać to by tak nie było. Jeśli możesz cały czas jechać normalnie, to nie będziesz szaleć, bo po co? Oczywiście zawsze znajdą się wyjątki. Nie jestem za nieprzestrzeganiem przepisów, jestem za sensownymi przepisami, za warunkami, które umożliwią normalną jazdę. Wyobraź sobie, że ode mnie do Warszawy, mając zaledwie 160km nie da się bezpiecznie, spokojnie dojechać szybciej niż w 2,5godz (choć to też jest naciągane), jadąc zgodnie z przepisami jechałoby się mniej więcej 3,5 - 4 godziny. Gdyby były warunki normalnej jazdy, żebym mógł w 1,5 godziny dojechać, to bym nie miał nic przeciwko ograniczeniu w mieście do 50. > >Jakby sama wysoka prędkość była przyczyną to w Niemczech większość kierowców ciągle brałaby udział w wypadkach, a tak nie jest.> Jakby prędkość nie wpływała na wypadki, to dochodziłoby do kolizji między pojazdami stojącymi. Nie mówię tu o jeździe z prędkością V II. Nie popadajmy w skrajności. > >jakby jechać 5km/h to może by tak się nie stało> Zaczynasz rozumieć. A Ty ciągle nie... > >Ale chyba samochody nie są po to, żeby się poruszać z prędkością pieszego, prawda?> Ale chyba przeznaczenie samochodów nie zmieni praw fizyki, prawda? O jakich prawach piszesz? > Powszechne udawanie, że to nie prędkość jest odpowiedzialna za skutki wypadków, to chowanie głowy w piasek. To czemu prędkość nie jest stawiana przed sądem, tylko kierowcy? Od teraz niech mandaty będą wystawiane na prędkość, niech prędkość płaci, skoro to ona wszystkiemu winna 
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>> jak tu działa upojenie. > czym dalej zajedzie, tym większą ma szansę spotkać kogoś i się wpakować, ma większą szansę zrobić więcej szkód, i zabić więcej osób. Na razie różnicy nie pokazałeś, zarówno pijany jak i trzeźwy mają takie perspektywy.
> Pomyśl chwilę logicznie. Jedziesz 40km/h, a jedziesz 60km/h? Co samo w sobie (odnośnie prędkości) zmienia tylko tyle, że szybciej pokonasz dany odcinek. Lecz jeśli się zderzysz, to kiedy skutki będą gorsze, przy większej czy przy mniejszej prędkości - pomyśl chwilę logicznie.
>Potrzebujesz dowodu? W jakiej formie? Ty go potrzebujesz, bo to Ty chcesz obalić moją argumentację.
> Jeśli masz drogę, dziura na dziurze możesz kazać jechać 40km/h, albo możesz tą drogę zrobić tak, żeby można było na niej bezpiecznie jechać 90km/h. Jakakolwiek jest ta droga, możesz jechać nią 40 lub 90. Twierdzę, że 40 jest od 90 bezpieczniejsze. Wynika to z faktu, że 0 na godzinę jest bezpieczniejsze od 100 na godzinę.
>takie podejście mnie osobiście trochę irytuje. Płacę podatki... Tematem wątku nie są ani podatki, ani Twoje samopoczucie,
>>>Jakby sama wysoka prędkość była przyczyną... Nie mówię, że sama, odpowiadam na pytanie wątku, że moim zdaniem owym największym "grzechem" jest prędkość.
>>Zaczynasz rozumieć. > A Ty ciągle nie... Bo nie i już?
>>>Ale chyba samochody nie są po to, żeby się poruszać z prędkością pieszego, prawda? >>Ale chyba przeznaczenie samochodów nie zmieni praw fizyki, prawda? > O jakich prawach piszesz? Mechaniki. Niezależnie od przeznaczenia samochodów, gdy się one zderzą, to się i zgniotą. Tym gruntowniej, im większą miały prędkość.
> To czemu prędkość nie jest stawiana przed sądem, tylko kierowcy? Bo widzisz, tak to już jest, że kierowca robi za kozła ofiarnego. .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | SloniSko (1109 punktów) | > Na razie różnicy nie pokazałeś, zarówno pijany jak i trzeźwy mają takie perspektywy. Nie piszemy tu pijany vs. trzeźwy, tylko pijany szybciej vs. pijany powoli. Pijany lepiej jakby w ogóle nie siadał za kółko, obojętnie jak dobrze się czuje. Często im bardziej pijany tym pewniej > Lecz jeśli się zderzysz, to kiedy skutki będą gorsze, przy większej czy przy mniejszej prędkości - pomyśl chwilę logicznie. Tak. Ale tu już mówisz o zderzeniu, a nie o jeździe, samej prędkości. > Ty go potrzebujesz, bo to Ty chcesz obalić moją argumentację.Osnowa:Może gdy to udowodnisz. Bo wykrzyknik niczego nie dowodzi. Ja nie potrzebowałem dowodu, poza tym o żaden się nie prosiłem, tak jak Ty  > Jakakolwiek jest ta droga, możesz jechać nią 40 lub 90. Twierdzę, że 40 jest od 90 bezpieczniejsze. Wynika to z faktu, że 0 na godzinę jest bezpieczniejsze od 100 na godzinę. Chyba nie zamierzasz jechać 90 drogą, która jest usiana dziurami. Kto tu jest nierozsądny odnośnie prędkości? Ciekawe jak bezpieczne będzie Twoje 0 na autostradzie, czy w ogóle gdzieś na drodze? Bo moim zdaniem zrobisz więcej zamieszania, problemów, utrudnień, być może kolizji niż jakbyś jechał 100. > Tematem wątku nie są ani podatki, ani Twoje samopoczucie, Racja, przepraszam za zbyt emocjonalne podejście. > >>>Jakby sama wysoka prędkość była przyczyną...> Nie mówię, że sama, odpowiadam na pytanie wątku, że moim zdaniem owym największym "grzechem" jest prędkość. Czyli jednak nie sama prędkość? Próbuję to już od iluś-nastu postów uzmysłowić. Nareszcie!  > >>Zaczynasz rozumieć.> > A Ty ciągle nie...> Bo nie i już? Jak zauważyłem wyżej - już  > Mechaniki. Niezależnie od przeznaczenia samochodów, gdy się one zderzą, to się i zgniotą. Tym gruntowniej, im większą miały prędkość. Zależy, polski inżynier wymyślił takie zderzak, które się nie gniotą. To jest oczywiste, że wraz ze wzrostem prędkości rośnie siła uderzenia. > > To czemu prędkość nie jest stawiana przed sądem, tylko kierowcy?> Bo widzisz, tak to już jest, że kierowca robi za kozła ofiarnego. Niestety masz rację. (Nie to żebym miał coś przeciwko temu żebyś miał rację, wręcz przeciwnie. Lubię dyskusję z Tobą.) Ale niestety kierowcy są kozłami ofiarnymi, wszystko co złe na drogach to zawsze tylko ich wina... Pozdrawiam
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Nie piszemy tu pijany vs. trzeźwy, tylko pijany szybciej vs. pijany powoli.No i - co gorsze? > Tak. Ale tu już mówisz o zderzeniu, a nie o jeździe, samej prędkości.A co Ci o prędkości poopowiadać? > Osnowa:Może gdy to udowodnisz. Bo wykrzyknik niczego nie dowodzi. > Ja nie potrzebowałem dowodu, poza tym o żaden się nie prosiłem, tak jak Ty  Nie proszę tu o dowody, lecz zalecam Ci uwiarygodnienie głoszonych tez. > zrobisz więcej zamieszania, problemów, utrudnień, być może kolizji niż jakbyś jechał 100.Lecz skutki będą tym krwawsze, im szybciej popędzą jadący tą autostradą. > Czyli jednak nie sama prędkość? Próbuję to już od iluś-nastu postów uzmysłowić. Nareszcie!  Sama nie, jeno na szczycie... Wilk syty i owca cała - czyżby?  > Zależy, polski inżynier wymyślił takie zderzak, które się nie gniotą.A to pięknie. > Nie to żebym miał coś przeciwko temu żebyś miał racjęA powinieneś, do cholery! > Lubię dyskusję z Tobą.Coś mi tu Adamiak od mięczaków wymyślał, oj chyba ma rację...  > Ale niestety kierowcy są kozłami ofiarnymi, wszystko co złe na drogach to zawsze tylko ich wina...  .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | SloniSko (1109 punktów) | Osnowa:Lecz jeśli się zderzysz, to kiedy skutki będą gorsze, przy większej czy przy mniejszej prędkości - pomyśl chwilę logicznie. SloniSko:Tak. Ale tu już mówisz o zderzeniu, a nie o jeździe, samej prędkości. Osnowa:A co Ci o prędkości poopowiadać? Za dużo postów na raz, gubimy się? Osnowa:Może gdy to udowodnisz. Bo wykrzyknik niczego nie dowodzi. SloniSko:Potrzebujesz dowodu? W jakiej formie? Osnowa:Ty go potrzebujesz, bo to Ty chcesz obalić moją argumentację. SloniSko:Ja nie potrzebowałem dowodu, poza tym o żaden się nie prosiłem, tak jak Ty Osnowa:Nie proszę tu o dowody, lecz zalecam Ci uwiarygodnienie głoszonych tez. Na początku chcesz dowodu, później wmawiasz mi, że ja go chcę, na koniec piszesz, że jednak nie... Gubimy się ponownie ?  > > zrobisz więcej zamieszania, problemów, utrudnień, być może kolizji niż jakbyś jechał 100.> Lecz skutki będą tym krwawsze, im szybciej popędzą jadący tą autostradą. Ale to Ty będziesz temu winien, a nie jadący normalnie, zgodnie z przepisami (mimo, że szybko) inni kierowcy. > A powinieneś, do cholery! To o chodzi. Dałem się nabrać, że to co piszesz to na prawdę Twoje zdanie, a to tylko dla draki tak  Pozdrowienia
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Za dużo postów na raz, gubimy się?  Pytam normalnie, więc odpowiedz. Jeśli potrafisz. > Osnowa:Może gdy to udowodnisz. Bo wykrzyknik niczego nie dowodzi. > Na początku chcesz dowodu...Nie "chcę dowodu", lecz Ci zwracam uwagę na dowodu brak. > Gubimy się ponownie ?  Nie, jeno cały czas musimy pomagać takim co to się od początku nie potrafią odnaleźć. > Ale to Ty będziesz temu winien, a nie jadący normalnie, zgodnie z przepisami (mimo, że szybko) inni kierowcy.Nie twierdzę, że nie, a jedynie, że prędkość zwiększa szkody. Prawo to jedno, a moje spostrzeżenia, to drugie. > Dałem się nabrać, że to co piszesz to na prawdę Twoje zdanie, a to tylko dla draki tak  Nie rozumiem na co niby dałeś się nabrać. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | Osnowa:A co Ci o prędkości poopowiadać? > > Za dużo postów na raz, gubimy się?  > Pytam normalnie, więc odpowiedz. Jeśli potrafisz. Nie dziękuję, o prędkości sam wiem dość dużo, nieskromnie, narcystycznie może nawet więcej  > Nie "chcę dowodu", lecz Ci zwracam uwagę na dowodu brak.Jak napisałeś w poście> > Przyczyną wypadku była nadmierna prędkość.> Sam widzisz. Ulegasz obiegowym opiniom, w historyjce, którą przedstawiłem to nie nadmierna prędkość była przyczyną. Bo ten drugi kierowca, który jechał 2 razy szybciej, na tej samej drodze wypadku nie spowodował. > > Ale to Ty będziesz temu winien, a nie jadący normalnie, zgodnie z przepisami (mimo, że szybko) inni kierowcy.> Nie twierdzę, że nie, a jedynie, że prędkość zwiększa szkody. Prawo to jedno, a moje spostrzeżenia, to drugie. Jak najbardziej, jak ktoś wjedzie w stojący niewłaściwie samochód z prędkością 40km/h a 140km/h to oczywistym wydaje się być to, że przy drugiej prędkości będą większe zniszczenia. Nie podlega moim zdaniem dyskusji. Zgodzisz się? > Nie rozumiem na co niby dałeś się nabrać.SloniSko:(...)że to co piszesz to na prawdę Twoje zdanie, a to tylko dla draki tak
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Jak napisałeś w pościeŻeby skopiować właściwy link do posta kliknij pole z datą tego posta. > Ulegasz obiegowym opiniom, w historyjce, którą przedstawiłem to nie nadmierna prędkość była przyczyną. Bo ten drugi kierowca, który jechał 2 razy szybciej, na tej samej drodze wypadku nie spowodował.Nigdzie nie twierdzę, że rozpędzenie się nieuchronnie doprowadzi do kolizji. To jak rzucanie szklanek - nie każda rzucona szklanka się stłucze, zwłaszcza, gdy się te szklanki łapie. Ale te rzucane częściej upadają i się tłuką. > jak ktoś wjedzie w stojący niewłaściwie samochód z prędkością 40km/h a 140km/h to oczywistym wydaje się być to, że przy drugiej prędkości będą większe zniszczenia. Nie podlega moim zdaniem dyskusji. Zgodzisz się?Czy ja się z tym zgodzę? Hm - wszak cały czas to właśnie głoszę.  .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >Jak napisałeś w poście> Żeby skopiować właściwy link do posta kliknij pole z datą tego posta. Korzystam z okazji i proszę o radę lub linka do aplikacji z przerabianiem adresów URL na takie malutkie i śliczne.  Aha, a z tymi szklankami, to łapacz do kitu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Korzystam z okazji i proszę o radęProszę bardzo. Adamiak , wraz z Osnową i Celtykiem, "dajcie po hamulcach". Ładnie zaparkujcie i idźcie na spacer. A jak już się dotlenicie, zrobimy imprezkę. Panie czekają. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
tinyurl.com Wstawiasz długi link w okienko opisane Enter a long URL to make tiny:, depczesz przycisk opisany jako Make TinyURL!, co prowadzi Cię do nowego ekranu, w którym masz wytłuszczony pierwotny link, a nieco niżej link skrócony. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > tinyurl.com> Wstawiasz długi link w okienko opisane Enter a long URL to make tiny:, depczesz przycisk opisany jako Make TinyURL!, co prowadzi Cię do nowego ekranu, w którym masz wytłuszczony pierwotny link, a nieco niżej link skrócony. Dziękuję ślicznie, ale wychodzą mi takie potworki: tinyurl.com/potworki , a ja chciałbym takie cudeńka nowoczesne, gdzie będzie tylko mój wpis widoczny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> ja chciałbym takie cudeńka nowoczesne, gdzie będzie tylko mój wpis widoczny.Proszę. Zresztą widać na edycji "jak to jest zrobione".  .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
Aha, a potem koniecznie po hamulcach, tak jak radzi witwos.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Aha, a potem koniecznie po hamulcach, tak jak radzi witwos. Jak już dacie mi tego linka, to se sami idźta na spacer po hamulcach, mądrale!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> URL na takie malutkie i śliczne. Jeśli chodzi o podlinkowanie tekstu, to trzecia wskazówka od końca. > Aha, a z tymi szklankami, to łapacz do kitu. A nie rzucacz? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Jeśli chodzi o podlinkowanie tekstu, to trzecia wskazówka od końca. Dziękuję.  > > Aha, a z tymi szklankami, to łapacz do kitu. > A nie rzucacz? Rzucał przepięknie i z optymalną prędkością (sam widziałem), ale łapacz gapa... pewnie za wolny.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | SloniSko (1109 punktów) | > >Jak napisałeś w poście> Żeby skopiować właściwy link do posta kliknij pole z datą tego posta. Link jest poprawny. Ale ponieważ usunąłeś (bądź ktoś zmoderował) posta, link teraz donikąd nie prowadzi. Ja go ciągle mam na poczcie jako powiadomienie o odpowiedzi na moją wiadomość.
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > Link jest poprawny. Ale ponieważ usunąłeś (bądź ktoś zmoderował) posta, link teraz donikąd nie prowadzi. Ja go ciągle mam na poczcie jako powiadomienie o odpowiedzi na moją wiadomość. W ramach wyjaśnienia - Ja w tym wątku żadnego posta nie skasowałem. Nic mie też nie wiadomo aby zrobił to moderator serwisu (prawdopodobnie dostałbym jakieś info). Nie wnikałem jeszcze jak to wygląda jak autor sam kasuje swój post w czyimś wątku. Czy jest jakieś info wysyłane dla autora czy nie.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Link jest poprawny. Ale ponieważ usunąłeś (bądź ktoś zmoderował) posta, link teraz donikąd nie prowadzi. Ja go ciągle mam na poczcie jako powiadomienie o odpowiedzi na moją wiadomość.Tak, usuwałem jednego, jakaś krótka aprobata to była, uznałem, że bez sensu. Moje usunięcie nie czyni go tajnym, spoko masz prawo go tu zacytować.  Najwyżej publicznie odszczekam, i tak czasem bywa. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | > Tak, usuwałem jednego, jakaś krótka aprobata to była, uznałem, że bez sensu. Moje usunięcie nie czyni go tajnym, spoko masz prawo go tu zacytować.  > Najwyżej publicznie odszczekam, i tak czasem bywa.  Nic się nie stało, nie ma o co kopii kruszyć. To co napisałeś zacytowałem w poście, pod linkiem do wypowiedzi.
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | > Tak, usuwałem jednego, jakaś krótka aprobata to była, uznałem, że bez sensu. Moje usunięcie nie czyni go tajnym, spoko masz prawo go tu zacytować.  Mi wystarcza to, że sprawa się wyjaśniła. Za to "+". > Najwyżej publicznie odszczekam, i tak czasem bywa.Co do reszty pozostawiam to w gestii poszkodowanego wynikłym zamieszaniem.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
6 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Czytając niektóre wypowiedzi w tym wątku zaczęłam się zastanawiać nad dozwolonymi prędkościami. W nieocenionym internecie znalazłam takie dane:
Oto zestawienie dopuszczalnych prędkości dla poszczególnych pojazdów: W Polsce: Samochód osobowy, ciężarowy o dopuszczalnej masie całkowitej nie przekraczającej 3,5 tony, motocykl: na obszarze zabudowanym: 50 km/h w godzinach od 6:00 do 23:00 i 60km/h w godzinach od 23:00 do 6:00, w strefie zamieszkania: 20 km/h, na autostradzie: 130 km/h, na drodze ekspresowej o dwóch jezdniach: 110 km/h, na drodze ekspresowej o jednej jezdni: 100 km/h, na drodze dwujezdniowej, poza obszarem zabudowanym, o co najmniej dwóch pasach ruchu dla każdego kierunku jazdy: 100 km/h, na innej, niż wyżej wymienione drogi, poza obszarem zabudowanym: 90 km/h. Dopuszczalne prędkości w Europie Państwo Teren zabudowany Teren nie zabudowany Autostrada Albania........50 km/h,.........80 km/h................b/d Andora.........40 km/h..........90 km/h ..............b/d Austria........50 km/h.........100 km/h.............130 km/h Belgia.........50 km/h..........90 km/h.............120 km/h Białoruś.......60 km/h..........90 km/h.............100 km/h Bośnia ........50 km/h..........80 km/h.............130 km/h Bułgaria.......50 km/h..........90 km/h.............120 km/h Chorwacja......50 km/h..........90 km/h.............130 km/h Czechy.........50 km/h..........90 km/h.............130 km/h Dania..........50 km/h..........80 km/h.............110 km/h Estonia........50 km/h..........90 km/h.............110 km/h Finlandia......50 km/h..........80 km/h.............120 km/h Francja........50 km/h..........80 km/h.............130 km/h Grecja.........50 km/h..........90 km/h.............120 km/h Hiszpania......50 km/h..........90 km/h.............120 km/h Holandia.......50 km/h..........80 km/h.............120 km/h Irlandia.......48 km/h..........96 km/h.............112 km/h Jugosławia.....60 km/h..........80 km/h.............120 km/h Litwa..........60 km/h..........90 km/h..............b/d Luksemburg.....50 km/h..........90 km/h.............120 km/h Łotwa..........50 km/h..........90 km/h..............b/d Macedonia......50 km/h..........80 km/h.............120 km/h Niemcy.........50 km/h.........100 km/h.............130 km/h Norwegia.......50 km/h..........80 km/h..............90 km/h Portugalia.....50 km/h..........90 km/h.............120 km/h Rosja..........60 km/h..........90 km/h.............110 km/h Rumunia........50 km/h..........90 km/h.............120 km/h Słowacja.......60 km/h..........90 km/h.............130 km/h Słowenia.......50 km/h..........90 km/h.............130 km/h Szwajcaria.....50 km/h..........80 km/h.............120 km/h Szwecja........50 km/h..........70 km/h..............90 km/h Turcja.........50 km/h..........90 km/h.............130 km/h Ukraina........60 km/h..........80 km/h.............b/d Węgry..........50 km/h..........80 km/h.............120 km/h Wielka Brytania48 km/h..........96 km/h.............112 km/h Włochy.........50 km/h..........90 km/h.............130 km/h Jak z tego zestawienie widać Polska nie odstaje w ograniczeniach prędkości od reszty Europy. Mam więc (do tych wszystkich piszących o prędkościach 180, 200 km/h) takie pytania: 1. Na jakiej podstawie uważacie , że macie prawo jechać szybciej niż pozwala kodeks? 2. Czy z taką samą nonszalancją traktujecie ograniczenia prędkości jeżdżąc po drogach Czech, Niemczech czy Wielkiej Brytanii.
|
|
 | 4 na 4 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > 1. Na jakiej podstawie uważacie , że macie prawo jechać szybciej niż pozwala kodeks?> 2. Czy z taką samą nonszalancją traktujecie ograniczenia prędkości jeżdżąc po drogach Czech, Niemczech czy Wielkiej Brytanii.Zgadzam sie z Tobą, Alicjo, w 100%. Zawsze, kiedy widzę takiego pędzącego 200km/godzinę życzę mu z całego serca, żeby się zabił, zanim zabije kogoś innego. Jedynym batem na naszych "doskonałych" kierowców są drastyczne kary finansowe. To jedyne, co przemawia do polskiego, pszenno-buraczanego "inteligenta". Nie 500 czy 1000zł, ale 50 000, 100 000zł albo więcej. Tyle, żeby musiał samochód zlicytować i przez najbliższe kilka lat nie miał pieniędzy na zakup nowego. I ostrzegam wszystkich nieodpowiedzialnych kierowców: jeśli któryś z was zrobi krzywdę komuś z moich najbliższych, to lepiej dla niego, żeby też zginął w tym wypadku, bo w przeciwnym razie JA GO ZNAJDĘ! PRZYSIĘGAM!
|
|
|  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Zgadzam sie z Tobą, Alicjo, w 100%. Zawsze, kiedy widzę takiego pędzącego 200km/godzinę życzę mu z całego serca, żeby się zabił, zanim zabije kogoś innego. Jedynym batem na naszych "doskonałych" kierowców są drastyczne kary finansowe. To jedyne, co przemawia do polskiego, pszenno-buraczanego "inteligenta". Nie 500 czy 1000zł, ale 50 000, 100 000zł albo więcej. Podążając tym tokiem myślenia, można ustawowo nakazać kupować wyłącznie nowe samochody nie tańsze niż za 150tyś (waluta gotówki i marka samochodu do uzgodnienia). Jeśli idzie o sam kodeks drogowy, to w zasadzie nie jest do końca taki głupi. Osobiście też jestem tego zdania, że jakieś jednoznaczne zasady powinny obowiązywać wszystkich, ale to tyle dobrego co powiem o Kodeksie ruchu drogowego  Dalej mamy nastawiane mnóstwo znaków na drogach, które z racjonalnością ich usytuowania mają często tyle wspólnego co spora część polityków z inteligencją...  Do puki lokalizacja znaków z ograniczeniami zakazami, nakazami nie będzie miała realnego odzwierciedlenia do zagrożeń w miejscu ustawienia takiego znaku do puty zdecydowana większość kierowców będzie je ignorować ryzykując, że zapłaci mandat jak na nich trafi patrol  Myślę, że nawet Tobie nie o taki efekt prawa chodzi? Co do wysokości mandatów, jeśli będą nierealne do ściągnięcia to będą budziły śmiech, a nie trwogę  > Tyle, żeby musiał samochód zlicytować i przez najbliższe kilka lat nie miał pieniędzy na zakup nowego. A co jeśli wypożyczył samochód z wypożyczalni, bądź pożyczył od kolegi? Już to ustawodawca przerabiał...  Nie można zlicytować własności osoby trzeciej pomimo, że ktoś inny przy jej pomocy popełnił wykroczenie/przestępstwo. > I ostrzegam wszystkich nieodpowiedzialnych kierowców: jeśli któryś z was zrobi krzywdę komuś z moich najbliższych, to lepiej dla niego, żeby też zginął w tym wypadku, bo w przeciwnym razie JA GO ZNAJDĘ! PRZYSIĘGAM!  Sprecyzuj pojęcie "nieodpowiedzialny kierowca", bo nie bardzo wiem czy się bać, czy się śmiać....
P.S. Nie twierdzę, że ograniczenia nie są potrzebne bo są, ale rozsądne i rozsądnie rozmieszczone. A i jeszcze jedno, to, że ktoś nie przestrzega literalnie ograniczeń prędkości wcale jeszcze nie oznacza, że stanowi większe zagrożenia od tego co jedzie o 10 mniej.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| |  | 1 na 1 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > >Zgadzam sie z Tobą, Alicjo, w 100%. Zawsze, kiedy widzę takiego pędzącego 200km/godzinę życzę mu z całego serca, żeby się zabił, zanim zabije kogoś innego. Jedynym batem na naszych "doskonałych" kierowców są drastyczne kary finansowe. To jedyne, co przemawia do polskiego, pszenno-buraczanego "inteligenta". Nie 500 czy 1000zł, ale 50 000, 100 000zł albo więcej.> Podążając tym tokiem myślenia, można ustawowo nakazać kupować wyłącznie nowe samochody nie tańsze niż za 150tyś (waluta gotówki i marka samochodu do uzgodnienia).Czy Ty naprawdę nie rozumiesz? Przecież nie chodzi o to, żeby kary były właśnie tej wysokości, ale o to, żeby były BARDZO dotkliwe. Wiadomo, że dla jednego 500zł to bardzo dużo a dla innego to kwota budząca śmiech. > Co do wysokości mandatów, jeśli będą nierealne do ściągnięcia to będą budziły śmiech, a nie trwogę > >Tyle, żeby musiał samochód zlicytować i przez najbliższe kilka lat nie miał pieniędzy na zakup nowego.> A co jeśli wypożyczył samochód z wypożyczalni, bądź pożyczył od kolegi? Już to ustawodawca przerabiał... Nie można zlicytować własności osoby trzeciej pomimo, że ktoś inny przy jej pomocy popełnił wykroczenie/przestępstwo.Przecież nie upieram się przy licytacji samochodu(szczególnie cudzego). To tylko przenośnia mająca zobrazować dotkliwość kary. Równie dobrze można zająć pensję, wejść na hipotekę, czy w końcu zmusić delikwenta do odpracowania w ośrodku dla niepełnosprawnych dzieci, hospicjum czy innym miejscu. > >I ostrzegam wszystkich nieodpowiedzialnych kierowców: jeśli któryś z was zrobi krzywdę komuś z moich najbliższych, to lepiej dla niego, żeby też zginął w tym wypadku, bo w przeciwnym razie JA GO ZNAJDĘ! PRZYSIĘGAM!  > Sprecyzuj pojęcie "nieodpowiedzialny kierowca", bo nie bardzo wiem czy się bać, czy się śmiać....Nieodpowiedzialny kierowca to taki, który zdając sobie sprawę ze szkodliwości swojego czynu, godzi sie na to, że może doprowadzić do wypadku. Nie powiesz mi chyba, że ktoś, kto pędzi przez miasto 120km/g, wsiada do samochodu pijany albo po narkotykach, nie zdaje sobie sprawy z tego, że może kogoś zabić. Nie mówię o sytuacji, że kierowca się zagapi, ze zepsuje mu się hamulec, bo takie rzeczy się zdarzają. Mówię o ludziach, którzy ewidentnie wiedzą co robią. I nie śmiej się ze mnie. Już tacy byli...
|
|
| | |  | | Celtyk (3337 punktów) | >Czy Ty naprawdę nie rozumiesz? Przecież nie chodzi o to, żeby kary były właśnie tej wysokości, ale o to, żeby były BARDZO dotkliwe. Wiadomo, że dla jednego 500zł to bardzo dużo a dla innego to kwota budząca śmiech. Rozumiem bardzo dobrze, ale uważam, że tak jak ze służbą zdrowia tak i tu problem leży w systemie. W służbie leczą zamiast zapobiegać (choć ostatnio coś czytałem, że mieniła się definicja słowa "zapobiegać"). Tak samo z kierowcami zamiast uczyć od początku to kara się po wydaniu prawka, że się nie nauczyli tego, czego powinni się nauczyć, ale nie bardzo wiedząc co to jest o skąd się tego uczyć. Jeśli od początku uczy się literialnie przestrzegać prawa, to potem na drogach jest tak jak jest.
>Przecież nie upieram się przy licytacji samochodu(szczególnie cudzego). To tylko przenośnia mająca zobrazować dotkliwość kary. Równie dobrze można zająć pensję, wejść na hipotekę, Jak pracuje, albo ma dom. Poza tym są sytuacje, kiedy na wynagrodzenia zająć nie można. >czy w końcu zmusić delikwenta do odpracowania w ośrodku dla niepełnosprawnych dzieci, hospicjum czy innym miejscu. Wreszcie podajesz racjonalne rozwiązania dodatkowo nie obciążające budżetu.
>Nieodpowiedzialny kierowca to taki, który zdając sobie sprawę ze szkodliwości swojego czynu, godzi sie na to, że może doprowadzić do wypadku. Nie powiesz mi chyba, że ktoś, kto pędzi przez miasto 120km/g, wsiada do samochodu pijany albo po narkotykach, nie zdaje sobie sprawy z tego, że może kogoś zabić. Myślę, że ci, którzy tak robią to sobie z tego nie zdają sprawy, albo myślą, że ich to nie dotyczy. >Nie mówię o sytuacji, że kierowca się zagapi, ze zepsuje mu się hamulec, bo takie rzeczy się zdarzają. Mówię o ludziach, którzy ewidentnie wiedzą co robią. >I nie śmiej się ze mnie. Już tacy byli... Wiem, że tacy byli, ale w poście nie ma z czego się śmiać, bo choć do końca się z Tobą nie zgadzam to uważam, że niekture kary mogłyby odnieść lepszy skutek nawet od bardzo dotkliwej kary finansowej.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
|  | 8 na 8 | Adamiak (36436 punktów) | Do Alicji Dudy.> >1. Na jakiej podstawie uważacie , że macie prawo jechać szybciej niż pozwala kodeks? A na jakiej podstawie uważasz, że sobie takie prawo przypisuję? Wcale nie uważam, że mam prawo, ale "ukochana komuna"  nauczyła mnie nieprzestrzegania bardzo różnych praw, a sam się nauczyłem robić wiele rzeczy bezprawnie, jeśli nikomu tym nie szkodzę - nie potrzebuję urzędowego pozwolenia (prawa) na robienie tego, co chcę. Na takiej samej zasadzie jeździłem samochodem bez prawa jazdy, ale jeździć potrafiłem co najmniej tak samo, jeśli nie lepiej, niż większość z takim papierem jeżdżących. Aha, tylko retorycznie spytam: rozumiem, że sama nigdy "w życiu" żadnego przepisu nie złamałaś, lub tuż przed złamaniem prosiłaś o dyspensę? > > 2. Czy z taką samą nonszalancją traktujecie ograniczenia prędkości jeżdżąc po drogach Czech, Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Nie jeżdżę po drogach Czech, Niemiec czy Wielkiej (ni Małej) Brytanii, więc moja (skalkulowana) nonszalancja dotyczy tylko przepisów polskich... choć teraz w Unii...kto wie? Do Lucyny Sępskiej Quenallata'y(?)> Zawsze, kiedy widzę takiego pędzącego 200km/godzinę życzę mu z całego serca, żeby się zabił, zanim zabije kogoś innego. Zawsze, to znaczy jak często? Częściej niż raz na 10 lat? Zdecydowana większość wypadków zdarza się grubo poniżej prędkości o której piszesz. > Jedynym batem na naszych "doskonałych" kierowców są drastyczne kary finansowe. Jasne. > To jedyne, co przemawia do polskiego, pszenno-buraczanego "inteligenta". Nie 500 czy 1000zł, ale 50 000, 100 000zł albo więcej. Proponuję od 63 miliardów wzwyż. > I ostrzegam wszystkich nieodpowiedzialnych kierowców: jeśli któryś z was zrobi krzywdę komuś z moich najbliższych, to lepiej dla niego, żeby też zginął w tym wypadku, bo w przeciwnym razie JA GO ZNAJDĘ! PRZYSIĘGAM! No widzisz, jakie to proste? Od tego mogłaś zacząć i wystarczyłoby - już od jutra każdy, kto przeczytał ten apel będzie zabijał tylko z przepisowym 50km/h, lub znacznie i odpowiedzialnie zwalniał tuż przed zabójstwem kogoś z twoich bliskich.  A co w przypadku, gdy jakiś Twój "najbliższy" spowoduje wypadek? Rozumiem, że będziesz jednakowo surowa? P.S. A za rzucanie petów w miejscach publicznych proponuję po trylionie od sztuki. Na pewno podziała.
|
|
| |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Wcale nie uważam, że mam prawo, ale "ukochana komuna" nauczyła mnie nieprzestrzegania bardzo różnych praw, a sam się nauczyłem robić wiele rzeczy bezprawnie, jeśli nikomu tym nie szkodzę - nie potrzebuję urzędowego pozwolenia (prawa) na robienie tego, co chcę.> Na takiej samej zasadzie jeździłem samochodem bez prawa jazdy, ale jeździć potrafiłem co najmniej tak samo, jeśli nie lepiej, niż większość z takim papierem jeżdżących.A kiedy uznasz , że komuna się skończyła? > Aha, tylko retorycznie spytam: rozumiem, że sama nigdy "w życiu" żadnego przepisu nie złamałaś, lub tuż przed złamaniem prosiłaś o dyspensę?Staram się przestrzegać prawa. I nie chwalę się gdy go złamię bo jest mi wstyd.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Wcale nie uważam, że mam prawo, ale "ukochana komuna" nauczyła mnie nieprzestrzegania bardzo różnych praw...> A kiedy uznasz , że komuna się skończyła? To pytanie niekoniecznie o motoryzacji, więc odpowiadam ze strachem, że mnie zbanują  , albo Celtyk wywali, ale postaram się obejść przepis o pisaniu nie na temat.  Uznam, że komuna w myśleniu nią zakażonych skończy się (w motoryzacji również...  ) z chwilą śmierci ostatniego jej wyznawcy - jak z religią. > > Aha, tylko retorycznie spytam: rozumiem, że sama nigdy "w życiu" żadnego przepisu nie złamałaś, lub tuż przed złamaniem prosiłaś o dyspensę?> Staram się przestrzegać prawa. Jasne, lecz "staram się przestrzegać" to niekoniecznie "przestrzegam". > I nie chwalę się gdy go złamię bo jest mi wstyd. Widocznie każdy z nas ma wstyd na innym poziomie, w innej szufladce, by nie rzec, iż zupełnie gdzie indziej.  Aha: ja się nie chwalę łamaniem przepisów, tylko nie wstydzę się i nie boję niektóre łamać. Nie wstydzę się też mówić o już złamanych, mogę żałować skutków ich złamania, ale to już zupełnie inny temat... do bana.
|
|
| | |  | | Celtyk (3337 punktów) | >A kiedy uznasz , że komuna się skończyła? Co komuna ma wspólnego z tematem? >Staram się przestrzegać prawa. I nie chwalę się gdy go złamię bo jest mi wstyd. Wstyd to kraść, a łamanie przepisów jest wykroczeniem bądź przestępstwem i z systemem politycznym ma ma niewiele wspólnego, no może poza tym, że te zdarzenia dzieją w kraju o określonym systemie politycznym.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | |  | 1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | >Staram się przestrzegać prawa. I nie chwalę się gdy go złamię bo jest mi wstyd. Poprawnie, nie ma czym się chwalić
Może mam w sobie coś z anarchisty, ale osobiście interpretuję przepisy, a nie mechanicznie wykonuję. Być może jestem jeszcze takim niedotartym trybikiem w tej machinie... Może za mało posmarowali... Może nie chce się dotrzeć, bo gdzieś tam nie do końca pasuje...
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
|  | 5 na 5 | SloniSko (1109 punktów) | > > 1. Na jakiej podstawie uważacie , że macie prawo jechać szybciej niż pozwala kodeks?j.w. Podzielam zdanie AdamiakaMasz pustą drogę, 10km, 2 pasy, ale ktoś zapomniał zabrać znak ograniczenia do 40km/h po robotach, gdy budowali tą świetną gładką jak stół drogę. Ile jedziesz? Jakim prawem kawałek odblaskowej blachy z cyferką w środku ogranicza Twoją i innych wolność? > >2. Czy z taką samą nonszalancją traktujecie ograniczenia prędkości jeżdżąc po drogach Czech, Niemczech czy Wielkiej Brytanii. W UK za kółkiem nie jechałem, ale nie zauważyłem, żeby kierowcy tam specjalnie inaczej podchodzili do ograniczeń niż u nas. Trochę tak. W Czechach i na Słowacji jeździłem tak samo jak u nas. A jak byłem miło zaskoczony kontrolą drogową na Słowacji. Na mapkach miejscowości dawanych turystom w każdym barze, hotelu są zaznaczone punkty kontroli prędkości. I rzeczywiście kontrole są w tych punktach. Poza tym nikt nie stoi z suszarką za krzakiem. Policjant, który mnie kontrolował, przechadzał się w poprzek drogi w odblaskowej kamizelce, z świecącym lizakiem, tak, że było go widać z kilometra! > (..)ale 50 000, 100 000zł albo więcej. Tyle, żeby musiał samochód zlicytować i przez najbliższe kilka lat nie miał pieniędzy na zakup nowego. Celujesz w bogatych, a już się bałem, że też biednym zechcesz odebrać. A Ty raczej jak Robin Hood  > I ostrzegam wszystkich nieodpowiedzialnych kierowców: jeśli któryś z was zrobi krzywdę komuś z moich najbliższych, to lepiej dla niego, żeby też zginął w tym wypadku, bo w przeciwnym razie JA GO ZNAJDĘ! PRZYSIĘGAM!  Co wyniknie z tego odnalezienia? Czy samo spotkanie z Tobą będzie aż dotkliwą karą dla takiego kierowcy? Aż strach się bać 
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| |  | 3 na 3 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | >>> 1. Na jakiej podstawie uważacie , że macie prawo jechać szybciej niż pozwala kodeks?j.w. Podzielam zdanie AdamiakaMasz pustą drogę, 10km, 2 pasy, ale ktoś zapomniał zabrać znak ograniczenia do 40km/h po robotach, gdy budowali tą świetną gładką jak stół drogę. Ile jedziesz? Jakim prawem kawałek odblaskowej blachy z cyferką w środku ogranicza Twoją i innych wolność? Może nie w temacie, ale znajdą się tu zwolennicy "świętego prawa własności", nota bene będą to ci, którzy chwalą się w tym wątku swoim chamstwem na drodze, więc pytam, jakim prawem świstek papieru stwierdza, że kawał ziemi jest czyjś? I nie mogę sobie z niego korzystać, bo mam taką ochotę? Polscy kierowcy grzeszą właśnie tym, czy chwalą się w tym wątku niektórzy forumowicze: - chamstwem - przeświadczeniem, że są najlepszymi kierowcami na świecie - przepisy wymyślili idioci dla idiotów Zresztą nie tylko na drodze Polacy grzeszą nieumiejętnością przestrzegania zasad współżycia. Braki kultury osobistej, chamstwo i przeświadczenie o zjedzeniu wszystkich rozumów jest powszechne.
|
|
| | |  | 3 na 3 | SloniSko (1109 punktów) | >Może nie w temacie, ale znajdą się tu zwolennicy "świętego prawa własności", nota bene będą to ci, którzy chwalą się w tym wątku swoim chamstwem na drodze, więc pytam, jakim prawem świstek papieru stwierdza, że kawał ziemi jest czyjś? I nie mogę sobie z niego korzystać, bo mam taką ochotę? Jakieś powiązanie? Czy to tylko dygresja?
>Polscy kierowcy grzeszą właśnie tym, czy chwalą się w tym wątku niektórzy forumowicze: >- chamstwem >- przeświadczeniem, że są najlepszymi kierowcami na świecie >- przepisy wymyślili idioci dla idiotów A czy często tak właśnie nie jest? Zauważ, że informacje o zakrętach, o ich 'ostrości' są oznaczane ograniczeniem prędkości. Ostry zakręt - 40km/h, delikatniejszy - 60km/h. Czyż to nie jest idiotyczne? Jakby nie można było wprowadzić trzech kolorów strzałek lub innego ich kąta nachylenia, tak aby informować znakami informacyjnymi a nie znakami zakazu. Pozwolić kierowcom zdecydować jaka prędkość danym samochodem jest bezpieczna.
Niektórzy mają tak, że włączają kierunkowskaz zawsze jak skręcają, nawet wjeżdżając do garażu, nawet na własnej posiadłości zawracając się przed domem. Są też tacy, którzy myślą na bieżąco, dostosowują swoje zachowanie do sytuacji. I takie zasady współżycia - jakimi są niewątpliwie są włączone kierunkowskazy informujące innych użytkowników drogi o zamiarze dokonania manewru stosują w miarę potrzeb. Tak samo uważam sensowne stosowanie niektórych ograniczeń. Nie jestem tu zwolennikiem anarchii na drogach, jednak czasem przepisy powinny zostawić jakiś margines decyzji dla kierowcy, nie traktować jak idioty, który sam nie potrafi myśleć.
Myślę, że wiele zachowań kierowców wynika z tego jak są traktowani. To tak jak z dziećmi, jak traktuje je się jak dorosłych to mimowolnie zaczynają się odpowiednio do opinii zachowywać. Jak się traktuje, opisuje kierowców jako skończonych chamów, to tacy się stają. Jakby ktoś poszukał źródeł takiego zachowania, sposobów na naprawę, a nie tylko oceniał, to sytuacja mogłaby ulec zmianie. Ale jak obserwuję, to najłatwiej jest zrzucić całą winę na kierowców.
Zauważyliście, że jadąc autostradą wszyscy, którzy jadą wolniej od nas to cioty, a ci co jadą szybciej to skończone debile?
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > Może nie w temacie, ale znajdą się tu zwolennicy "świętego prawa własności", nota bene będą to ci, którzy chwalą się w tym wątku swoim chamstwem na drodze, więc pytam, jakim prawem świstek papieru stwierdza, że kawał ziemi jest czyjś? I nie mogę sobie z niego korzystać, bo mam taką ochotę? Faktycznie nie w temacie, ale spróbuj na swojej ziemi robić co Ci sie żywnie podoba...  > - chamstwem Nie wiem czy forumowicze, bo żadnego nie znam aż tak dobrze, ale ogólnie część kierowców na drogach jest chamska i tu masz rację > - przeświadczeniem, że są najlepszymi kierowcami na świecie Jest coś takiego u części kierowców. > - przepisy wymyślili idioci dla idiotów Po części niestety tak. Jeśli uważasz, że wszystkie przepisy są mądre... 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | |  | 4 na 4 | jkl; (5859 punktów) | > przepisy wymyślili idioci dla idiotów No nie, na kształt przepisów ma też wpływ lobbing producentów, doraźne korzyści polityczne i wpływy z mandatów.
|
|
| | | |  | | Celtyk (3337 punktów) | >> przepisy wymyślili idioci dla idiotów >No nie, na kształt przepisów ma też wpływ lobbing producentów, doraźne korzyści polityczne i wpływy z mandatów. Faktycznie o tym zapomniałem a przecież niedawno Niemieckie Lobby samochodowe nie dopuściło do przegłosowania ograniczeń prędkości na autostradach.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | |  | 3 na 3 | kortyzol (422 punktów) | > - chamstwem> - przeświadczeniem, że są najlepszymi kierowcami na świecie> - przepisy wymyślili idioci dla idiotówSedno sedna sprawy. Co do punktu wyróżnionego drugiego, to osobiście nie znam żadnego kierowcy, który myślałby o sobie inaczej. Włączając moich rodziców (nad czym ubolewam). Dlatego, w celu odzyskania świętego spokoju (i możliwości czytania horrorów w drodze do szkoły/pracy) olałam swoje prawo jazdy i kierowanie samochodem. I mam luz. I nie muszę robić trzech objazdów żeby znaleźć wolne miejsce na parkingu, i żaden luj mi nie zajeżdża drogi, i żadna babina mi pod koła nie wejdzie i odśnieżać nie muszę ani bulić na jakieś OC, AC, paliwa i inne pierdoły, nie mam również lęków, że ukradną. Aha, droga z i do szkoły/pracy skróciła się o 15 minut, bo w godzinach szczytu, to tramwaj szybciej stoi niż samochód jedzie  Doprawdy, do dzisiaj żal mi kasy, która poszła na kurs i egzamin, bo przekonałam się, że mnie samochód bardziej utrudnił niż ułatwił życie.
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > >- chamstwem> >- przeświadczeniem, że są najlepszymi kierowcami na świecie>- przepisy wymyślili idioci dla idiotów> Sedno sedna sprawy. Co do punktu wyróżnionego drugiego, to osobiście nie znam żadnego kierowcy, który myślałby o sobie inaczej. Włączając moich rodziców (nad czym ubolewam). To masz pecha, bo ja znam sporo takich kierowców, którzy mówią, że jeszcze czegoś się mogliby nauczyć, bo wszystkiego nie potrafią. Ale takie podejście wymaga pokory, a z tym na drodze bywa czasem ciennnnko  > Dlatego, w celu odzyskania świętego spokoju (i możliwości czytania horrorów w drodze do szkoły/pracy) olałam swoje prawo jazdy i kierowanie samochodem. I mam luz. I nie muszę robić trzech objazdów żeby znaleźć wolne miejsce na parkingu, i żaden luj mi nie zajeżdża drogi, i żadna babina mi pod koła nie wejdzie i odśnieżać nie muszę ani bulić na jakieś OC, AC, paliwa i inne pierdoły, nie mam również lęków, że ukradną. Aha, droga z i do szkoły/pracy skróciła się o 15 minut, bo w godzinach szczytu, to tramwaj szybciej stoi niż samochód jedzie Doprawdy, do dzisiaj żal mi kasy, która poszła na kurs i egzamin, bo przekonałam się, że mnie samochód bardziej utrudnił niż ułatwił życie. Decyzja, która przynosi decydującemu korzyści (w tym wypadku chyba same korzyści) jest godna pochwały. Co do kasy to faktycznie stracone pieniądze jeśli nie jeździsz.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
 | 3 na 3 | Celtyk (3337 punktów) | > Niemcy.........50 km/h.........100 km/h.............130 km/h Z tego co pamiętam to jeden błąd w danych  W Niemczech projekt nowej ustawy nie przeszedł więc te 130km/h na autostradzie jest prędkością sugerowaną a nie maksymalna, co do reszty to chyba ok (a przynajmniej nic mi nie wiadomo, żeby było inaczej)> 1. Na jakiej podstawie uważacie , że macie prawo jechać szybciej niż pozwala kodeks? Na takiej samej jak Policja bez koguta jeździ bez zapiętych pasów. > 2. Czy z taką samą nonszalancją traktujecie ograniczenia prędkości jeżdżąc po drogach Czech, Niemczech czy Wielkiej Brytanii. W UK nie byłem w Czechach byłem na chwilę na urlop więc spokojnie, a w Niemczech przeleciałem prawie 800 km średnio 160km/h autostradą i żadna policja mnie za to nie ścigała.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
|  | 1 na 1 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > >Niemcy.........50 km/h.........100 km/h.............130 km/h> Z tego co pamiętam to jeden błąd w danych W Niemczech projekt nowej ustawy nie przeszedł więc te 130km/h na autostradzie jest prędkością sugerowaną a nie maksymalna, co do reszty to chyba ok (a przynajmniej nic mi nie wiadomo, żeby było inaczej)> 1. Na jakiej podstawie uważacie , że macie prawo jechać szybciej niż pozwala kodeks? Na takiej samej jak Policja bez koguta jeździ bez zapiętych pasów.Jeden taki mądrala zabił mi siostrę. Na prostej drodze. Gdybym napisał co o tobie myślę, zablokowaliby mi konto. I mieliby rację. Jesteś inteligętnym (proszę nie poprawiać) chłopcem więc się domyśl.
|
|
| |  | 6 na 6 | Celtyk (3337 punktów) | > Jeden taki mądrala zabił mi siostrę. Na prostej drodze. Gdybym napisał co o tobie myślę, zablokowaliby mi konto. I mieliby rację. Jesteś inteligętnym (proszę nie poprawiać) chłopcem więc się domyśl. Przykro mi, że masz takie doświadczenia  . Co sobie o mnie myślisz to się domyślam, o chyba faktycznie dobrze, że tego nie napisałeś bo nie ma takiej potrzeby i nie o to chodzi, żeby podpaść moderatorowi. Jednak mam jedną prośbę: Nie znasz mnie więc mnie nie porównuj do tamtego "mądrali". Takie animozje zachowaj dla siebie. Z tego co się zorientowałem forum jest przeznaczone do wymiany poglądów, a nie oceny forumowiczów! A co do chłopca to wiek często ma niewiele wspólnego z doświadczeniem życiowym, ale żeby to pojąć trzeba najpierw dorosnąć. Niestety czasem trzeba na to całego życia 
Wracając do tematu i posta pod który skomentowałeś. W Niemczech jechałem około 5h bo były ku temu warunki. Trzy pasy w jedną stronę, szerokie, gładkie samochód płyną. Następne 600km w kraju zajęło mi prawie 10h. Nie zarzucaj mi, że nie umiem jeździć, czy to, że jeżdżę jak Cwaniak, bo nie jeżdżę. Wystarczająco dużo już widziałem jako widz na drogach, żeby cwaniakować! Natomiast moje poglądy (a nie zachowanie na ulicy) na temat naszego może nie tyle kodeksu o ruchu drogowym co oznakowania ulic jest takie jakie jest. Poza tym w czym Policja jest lepsza od reszty społeczeństwa, że może łamać prawo, którego przestrzegania egzekwuje od obywateli?
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | |  | poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > >Jeden taki mądrala zabił mi siostrę. Na prostej drodze. Gdybym napisał co o tobie myślę, zablokowaliby mi konto. I mieliby rację. Jesteś inteligętnym (proszę nie poprawiać) chłopcem więc się domyśl.> Przykro mi, że masz takie doświadczenia . Co sobie o mnie myślisz to się domyślam, o chyba faktycznie dobrze, że tego nie napisałeś bo nie ma takiej potrzeby i nie o to chodzi, żeby podpaść moderatorowi.> Jednak mam jedną prośbę: Nie znasz mnie więc mnie nie porównuj do tamtego "mądrali". Takie animozje zachowaj dla siebie. Z tego co się zorientowałem forum jest przeznaczone do wymiany poglądów, a nie oceny forumowiczów!Oceniam Cię po twoich wypowiedziach. Ktoś, taki jak ty, nie po to miał BMW, żeby jeździć 90 po prostej drodze. Zabił siebie i dwoje dzieci. On na tym forum się nie będzie mądrzył, ty - tak.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Celtyk (3337 punktów) | > Oceniam Cię po twoich wypowiedziach.> Ktoś, taki jak ty, nie po to miał BMW, żeby jeździć 90 po prostej drodze. Zabił siebie i dwoje dzieci. On na tym forum się nie będzie mądrzył, ty - tak. Jak mam rozumieć zdanie (dosłownie, czy w przenośni) Cytat:Ktoś, taki jak ty, nie po to miał BMW, żeby jeździć 90 po prostej drodze bo w zależności jak co chcesz mi przekazać inaczej się ustosunkuję. Choć niezależnie od tego w obu przypadkach nie masz racji w ocenie mojej osoby, ale na szczęście ludzie są omylni (w tym wypadku dla mnie) Bo jeśli byłbym taki jak mnie oceniasz to nie miałbym czasu polemizować z Tobą na tym forum, bo byłbym Zaje**cie zajęty jeżdżeniem swoim BMW w dodatku czerwonym 90km/h na prostej drodze 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| |  | 3 na 3 | SloniSko (1109 punktów) | >Jeden taki mądrala zabił mi siostrę. Na prostej drodze. Gdybym napisał co o tobie myślę, zablokowaliby mi konto. I mieliby rację. Jesteś inteligętnym (proszę nie poprawiać) chłopcem więc się domyśl. Zastanawiałem się, czy pisać, czy lepiej ominąć, ten drażliwy dla Ciebie temat. Widzę tu sporo emocji, w sumie nie dziwię Ci się. Dobrze, że nie napisałeś, nie oceniamy w końcu tu ludzi, tylko wypowiedzi, poza tym to nie Celtyk zabił Ci siostrę. Jeśli to dla Ciebie niewygodne, nie pisz. Ciekawią mnie okoliczności tego wypadku - jakbyś mógł przybliżyć.
Jakiś czas temu byłem świadkiem takiej sytuacji: Jechała sobie pani krajową dwójką. Dość szybko, na pewno kilka dziesiątek szybciej niż "pozwalał kodeks". Z bocznej dróżki wytoczyła się druga pani na rowerze, przejeżdżała w poprzek tej trasy. Nawet nie spojrzała czy nic nie jedzie. Gdyby kobieta jadąca trasą jechała 10km/h wolniej, to z tej na rowerze zostałaby plama, jechałaby przepisowo - kobieta na rowerze byłaby w ciężkim stanie. Uparcie będę twierdził, że sama prędkość nie jest wytłumaczeniem. Okoliczności się liczą. Wypadki się zdarzają, codziennie na drogach giną osoby. Zawsze jest jakaś przyczyna - czasem brak predyspozycji (nie każdy się nadaje na kierowcę), warunki, zbiegi okoliczności, ale przede wszystkim brak myślenia, głupota.
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
 | 5 na 5 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Alu, o ile się nie mylę, to w Niemczech nie ma ograniczenia prędkości na autostradach. Jeżeli chodzi o szybką jazdę, to pozwalam sobie na nią wyłącznie w odpowiednich warunkach(proste odcinki, łagodne łuki, dobra, sucha nawierzchnia, dobra widoczność, teren niezabudowany). A podstawa? - potrzeba Alu, potrzeba. By szybciej dotrzeć do miejsca przeznaczenia, by poczuć pęd powietrza i adrenalinę.  Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Dodam jeszcze, że prawo jazdy posiadam od 1976 roku i nigdy nie zostałem ukarany mandatem.
Prawda jest jedna.
|
|
|  | 2 na 2 | SloniSko (1109 punktów) | > Jeżeli chodzi o szybką jazdę, to pozwalam sobie na nią wyłącznie w odpowiednich warunkach(proste odcinki, łagodne łuki, dobra, sucha nawierzchnia, dobra widoczność, teren niezabudowany). Dokładnie, może niektórzy myślą, że Ci, którzy piszą tu na forum, że ograniczenia są czasami bezsensowne ciągle, wszędzie, zawsze pędzą jak szaleńcy. Otóż nie, wtedy kiedy się da, kiedy jest to w miarę bezpieczne. > P.S: Dodam jeszcze, że prawo jazdy posiadam od 1976 roku i nigdy nie zostałem ukarany mandatem.  Ja mam na koncie przekroczenie o 19km/h na ograniczeniu 40km/h - 59km/h czy to tak szybko?
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
| |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja mam na koncie przekroczenie o 19km/h na ograniczeniu 40km/h - 59km/h czy to tak szybko? To zależy dla kogo: dla mnie nie, ale Dudzie o tym nie mów...  Kiedyś jechałem obwodnicą 3miasta ponad 200 i zjechałem na Karwiny znacznie ograniczając prędkość, więc byłem nieco zdziwiony, gdy milicjant (kiedyś takie "cuda" były  ) z radarem mnie zatrzymał i odczytał 117km/h. przy ograniczeniu (wówczas) do 60. Na szczęście skończyło się pouczeniem. Czasami łapałem się na tym, że nie wystarczy zwolnić, by drzewa przestały za oknem migać, lecz jeszcze trzeba zerknąć co miga na budziku, bo zwolnienie np. ze 150 do 80 sprawia bardzo zwodnicze wrażenie ślimaczego tempa. P.S. Ten post nie jest przeznaczony dla Alicji Dudy, Lucyny Sępskiej Quenallata'y, oraz innych uczestników, którzy piszą, że nigdy, ale to przenigdy nie złamali przeżadnego przeprzepisu, zamiast napisać, że mają sklerozę, albo lubią ślicznie wyglądać w cudzych oczkach i swoich wspomnieniach.  Aha, pouczenie brzmiało mniej więcej tak: Jurek, nie szalej, bo następnym razem cię skasuję, na co odpowiedziałem: ok, Zbyszku, będę uważał - wpadnij wieczorkiem, to znajdę dla ciebie jakąś kasetę porno.
|
|
| | |  | 4 na 4 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | były  ) z radarem mnie zatrzymał i odczytał 117km/h. przy ograniczeniu (wówczas) do 60. Na szczęście skończyło się pouczeniem. Kiedyś w miejscowości, w której obowiązywało ograniczenie szybkości do 40 km/h, przekroczyłem ją o 128 km/h Policjanta, który mnie zatrzymał, zapytałem z skromna miną: "czyżbym przekroczył dozwolona szybkość?". Tak się śmiał, że zapomniał mi wypisać mandat. To nie pierwszy raz ten temat pojawia się na forum. Już o tym pisałem. Szybkość z jaką się jedzie jest uwarunkowana wieloma składowymi. Gdybym ze Szczecina jechał do Gdańska, zgodnie z przepisami, trwałoby to jakieś 7 h. Nigdy nie jechałem dłużej niż 4. Ważna jest świadomości kierującego, że stopień koncentracji jest proporcjonalny do kwadratu szybkości. Większość oznaczeń dróg pamięta czasy "króla szos", Fiata 126p. Nie zmienia to faktu, że obowiązkiem policji jest mnie złapać, a moim się nie dać. Jakoś ostatnio już tak nie gnam. Chyba starość się zbliża. Ta.. Panie tego.. P.S. Przy zachowaniu szybkości dozwolonych przepisami, usypiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ... 128 km/h> Większość oznaczeń dróg pamięta czasy "króla szos", Fiata 126p. Taaa - rozmarzył się Juruś - pamiętam znaczenie tego skrótu: 1 drzwiowy, 2 śladowy, 6 razy przepłacony... Na szczęście nigdy tego cudu nie miałem a jechałem takim bolidem tylko trzy razy w życiu.
|
|
| | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Na szczęście nigdy tego cudu nie miałem ...Żałuj. Nie wiesz, co straciłeś. To był dobry samochód.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Na szczęście nigdy tego cudu nie miałem ...> Żałuj. Nie wiesz, co straciłeś. To był dobry samochód.  Dopiero teraz mi mówisz?  ... że to był samochód.  Aha, nie miałem też hemoroidów, tylko nie mów, że...
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Przy zachowaniu szybkości dozwolonych przepisami, usypiam. Skoro potrzebujesz adrenaliny, masz problem z koncentracją. .
|
|
3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> I może tu skończę swój wywód i postawię pewne pytania do dyskusji...  > 1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej? Myślą , mową i uczynkiem. Pozdrawiam
|
|
 | | Celtyk (3337 punktów) | > Myślą , mową i uczynkiem. 100% racja i właściwa kolejność. Krócej się chyba nie da 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
 | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Myślą , mową i uczynkiem.Myślą, to raczej nie grzeszą...  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
|  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > > Myślą , mową i uczynkiem.Myślą, to raczej nie grzeszą...  To nie jest takie oczywiste... 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >I może tu skończę swój wywód i postawię pewne pytania do dyskusji...  > >1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej?> Myślą , mową i uczynkiem. Witwosie, plagiatorze jeden!!!  - ja to pierwszy zerżnąłem prosto od Abrahama, czy Jehowy www.racjonalista.pl/forum.php/s,215493#w215898  Pozdrówka.
|
|
|  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>I może tu skończę swój wywód i postawię pewne pytania do dyskusji...  > >>1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej?> > Myślą , mową i uczynkiem. Witwosie, plagiatorze jeden!!! - ja to pierwszy zerżnąłem prosto od Abrahama, czy Jehowy www.racjonalista.pl/forum.php/s,215493#w215898  > Pozdrówka. Łojej Juruś! Przepraszam. Nie czytałem nic z tego wątku. Fakt, byleś pierwszy. Taka zbieżność myślenia. Nie dziwi mnie to zbytnio. Bardziej nas różnią upodobania. Zwłaszcza ta Twoja skłonność do puszystych  Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Łojej Juruś! Przepraszam. Nie czytałem nic z tego wątku. Luuuzik, zawsze byłeś leniem.  > Fakt, byleś pierwszy. Jak zawsze... to już nudne, eh!  > Bardziej nas różnią upodobania. Zwłaszcza ta Twoja skłonność do puszystych Możliwe, Witwosiu, bo ja mam skłonność do puszystych Pań.    Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> >Fakt, byleś pierwszy.> Jak zawsze... to już nudne, eh!  Rozumiem twój nieutulony żal. Może go ukoi jakaś puszysta muza. Ale dobrze wiesz, że wieniec laurowy jest u mnie (wisi na gwoździku w piwnicy, razem z innymi trofeami) > >Bardziej nas różnią upodobania. Zwłaszcza ta Twoja skłonność do puszystych > Możliwe, Witwosiu, bo ja mam skłonność do puszystych Pań.    Wiem, wiem. Tu nie będziemy konkurować. > Pozdrawiam.I ja Ciebie także
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | Panowie Adamiak i Witos powoli znosi was na pobocze z prawego pasa ...  Będę wdzięczny za powrót na "właściwy" pas ruchu  P.S. bym zapomniał na lewe pobocze zbaczacie. Chodzi mi o temat 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Panowie Adamiak i Witos powoli znosi was ...  > Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT - ...  ...  ...
|
|
3 na 3 | Kasia (424 punktów) | Witam dyskusja w głównej mierze zeszła że szybko=niebezpiecznie..... Ale co to znaczy "szybko" ? Ktoś wcześniej z sensem zauważył że za szybko = niedostosowana prędkość do warunków jazdy. Nie zawsze "szybko" = niebezpiecznie, np. manewr wyprzedzania lepiej wykonać szybko, wyjechania z podporządkowanej, zmiana pasa ruchu.... Nie trzeba tłumaczyć że w takich wypadkach wolna jazda jest bardziej niebezpieczna. Natomiast na pewno każdy ma inne pojęcie "szybko", może dyskusja jest niepotrzebna....Osnowa stwierdzi że szybko to jest 180 km/h i wszyscy stwierdza że oni jeżdżą wolno.... Jeśli kierowcy myślą to dostosowują prędkość do warunków, np na autostradzie jadą 130 km/h czy to jest szybko? A zdawałoby się że takie 80 m/h to wolniutko.....kiedy zakręty i gołoledź to jest baaardzo szybko.... Trzymanie się sztywno przepisów i mówienie , ja jeżdżę powoli i bezpiecznie też jest bez sensu, bo nie można powiedzieć że jeżdżę szybko to zawsze niebezpiecznie, jeżdżę powoli to zawsze bezpiecznie. statystyki, zgadzam się jeśli podajemy przyczynę nadmierna prędkość, dla mnie to jest brak myślenia, mam wypasiona furę i jadę po polskiej drodze 160 km/h wyprzedzam wszystkich jak leci, zakaz nie zakaz, wiocha nie wiocha, zakręt , nie zakręt, zdążę....ileż to golfów i audic tak pomyka, ale mam wypasiona furę i jadę na autostradzie w Niemczech te 160 km/h...czy wtedy jest szybko? Więc dla mnie głównym grzechem jest chamstwo, bo nie-myślenie to cecha powszechna....( zwłaszcza jak się wchodzi pod koła pędzącego samochodu, np starsi ludzie we Wrocławiu  )
|
|
 | | SloniSko (1109 punktów) | Zgadzam się, zgadzam się, i tak kilka razy  Ładnie to ujęłaś, ja tak nie potrafię tłumaczyć  Już nie raz miałem, że zimą pomimo dozwolonej prędkości 90 jechałem 50. Nie było szybko, ale też nie było bezpiecznie.
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
 | 2 na 2 | Celtyk (3337 punktów) | > Witam dyskusja w głównej mierze zeszła że szybko=niebezpiecznie.....To fakt. > Ale co to znaczy "szybko" ? Ktoś wcześniej z sensem zauważył że za szybko = niedostosowana prędkość do warunków jazdy.Trafne spostrzeżenie. > Nie zawsze "szybko" = niebezpiecznie, np. manewr wyprzedzania lepiej wykonać szybko, wyjechania z podporządkowanej, zmiana pasa ruchu....> Nie trzeba tłumaczyć że w takich wypadkach wolna jazda jest bardziej niebezpieczna.Mi nie, ale jak czytam co niektóre wypowiedzi to nie wiem, czy części jednak by się nie przydało  > Natomiast na pewno każdy ma inne pojęcie "szybko", może dyskusja jest niepotrzebna....Osnowa stwierdzi że szybko to jest 180 km/h i wszyscy stwierdza że oni jeżdżą wolno....Dlaczego ocena Osnowy ma być wyrocznią? Dla niego może to i szybko, ale innemu to ledwie 3 bieg ...  > Jeśli kierowcy myślą to dostosowują prędkość do warunków, np na autostradzie jadą 130 km/h czy to jest szybko?Nie, nawet u nas chyba i legalne  > A zdawałoby się że takie 80 m/h to wolniutko.....kiedy zakręty i gołoledź to jest baaardzo szybko....Albo zdecydowanie za szybko. > Trzymanie się sztywno przepisów i mówienie , ja jeżdżę powoli i bezpiecznie też jest bez sensu, bo nie można powiedzieć że jeżdżę szybko to zawsze niebezpiecznie, jeżdżę powoli to zawsze bezpiecznie.Dobre porównanie. > statystyki, zgadzam się jeśli podajemy przyczynę nadmierna prędkość, dla mnie to jest brak myślenia, mam wypasiona furę i jadę po polskiej drodze 160 km/h wyprzedzam wszystkich jak leci, zakaz nie zakaz, wiocha nie wiocha, zakręt , nie zakręt, zdążę....ileż to golfów i audic tak pomyka, ale mam wypasiona furę i jadę na autostradzie w Niemczech te 160 km/h...czy wtedy jest szybko? Podajemy dodatkowy czynnik - nadmierna prędkość, ale przyczyna może być inna. Gapowe, zapalanie papierosa, odbieranie telefonu, grzebanie w schowku, malowanie ust szminką, itp. > Więc dla mnie głównym grzechem jest chamstwo, bo nie-myślenie to cecha powszechna....( zwłaszcza jak się wchodzi pod koła pędzącego samochodu, np starsi ludzie we Wrocławiu ) Tak, ale to, że jakieś zjawisko jest powszechne to wcale nie oznacza, że ma być akceptowalne.
P.S. Ale tak ogólnie to wypowiedź 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
|  | |
|  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Wszystkim królom szos, Kubicom (omc) chciałabym zwrócić nieśmiałą uwagę, że drogi budowane są przy założeniu z jaką szybkością będzie się na niej jeździć + współczynnik bezpieczeństwa. Dobiera się nie tylko profil zakrętów ale również rodzaj i kształt nawierzchni. Zaprzyjaźniony specjalista od budowy dróg mówił mi, że współczynnik idioty wynosi <50%. (Jeżeli droga przewidziana jest do jazdy z maksymalną prędkością dla osobówki 100km/h to w momencie gdy ktoś jedzie tą drogą 150km/h jest idiotą.) Czy wie może ktoś jakie założenia zrobili projektanci naszych dróg? Jaką prędkość przyjmowali do obliczeń dla danej drogi?
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Czy wie może ktoś jakie założenia zrobili projektanci naszych dróg? Nie znam szczegółów, ale po kilkudziesięciu latach jeżdżenia wiem, że na pewno nie dla pojazdów. > Jaką prędkość przyjmowali do obliczeń dla danej drogi? Normalną, jak dla piechura: 7km/h... no, chyba, że ktoś biegnie, to do 20km/h. ale tylko na własną odpowiedzialność.
|
|
| |  | | Celtyk (3337 punktów) | > Zaprzyjaźniony specjalista od budowy dróg mówił mi, że współczynnik idioty wynosi <50%.> Ciekawe...  Tylko czy ktoś się nad tym zastanawiał 20 - 30 lat temu? Bo jeszcze sporo dróg ma tylko odnawianą nawierzchnię a profil został zachowany z pierwszej budowy. > Czy wie może ktoś jakie założenia zrobili projektanci naszych dróg? Jaką prędkość przyjmowali do obliczeń dla danej drogi?Tu coś znajdziesz na ten temat. Ale to dotyczy nowo projektowanych tras. Co do aktualnie eksploatowanych czyli budowanych ponad 20 lat temu to jak czasem jadę to mam wrażenie, że ktoś profilując zakręt miał problem z rozróżnianiem skrętu prawego od lewego.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Zaprzyjaźniony specjalista od budowy dróg mówił mi, że współczynnik idioty wynosi <50%. Bo jak wiadomo drogi budują sami geniusze, a idioci trafiają się tylko wśród kierowców. .
|
|
1 na 1 |
1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | A co z rowerzystami?.... Kilka dni temu słyszałam urocze zdania mega wkur... kierowcy, który stał w korku, bo jakaś liczna grupa rowerzystów jechała... I jechała... I jechała... I jechała.............. Do Częstochowy jechali, chłopcy i dziewczęta. Pielgrzymki są cudowne. A te piesze to już mistrzostwo jest, prawda? Co nie zmienia faktu, że rowerzystom należą się specjalne pasy na drogach!!! Przynajmniej w mieście!!! Uniosłam się. Przepraszam
|
|
 | | Celtyk (3337 punktów) | > A co z rowerzystami?.... Kilka dni temu słyszałam urocze zdania mega wkur... kierowcy, który stał w korku, bo jakaś liczna grupa rowerzystów jechała... I jechała... I jechała... I jechała..............> Do Częstochowy jechali, chłopcy i dziewczęta.> Pielgrzymki są cudowne. A te piesze to już mistrzostwo jest, prawda? Droga dla wszystkich z wyjątkiem samochodów, ale taki urok tej nacji...  > Co nie zmienia faktu, że rowerzystom należą się specjalne pasy na drogach!!!> Przynajmniej w mieście!!!Jestem za. I jako kierowca oraz jako rowerzysta  > Uniosłam się. Przepraszam  Nie dlaczego uważasz, że się uniosłaś? Tylko bardzo jednoznacznie wyraziłaś pogląd na pewien "incydent" na drodze 
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
7 na 7 | Adamiak (36436 punktów) | >1. Czym kierowcy naszych dróg "grzeszą" najbardziej?
Obserwuję dwie szkoły jazdy w tym wątku: 1. Grzechy kierowców różnią się od innych grzechów tylko punktem siedzenia. 2. Głównym grzechem kierowców jest jeżdżenie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|