 |
Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-05-2011 16:18 | Popers (129 punktów) | Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
2 na 10 | Ale najpierw kilka sentencji:
Tylko Bóg może być przyczyną wszystkich rzeczy. - Arystoteles (384-322 p.n.e., grecki filozof, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli starożytności)
***
Jeden jest wszechświat, a składa się nań wszystko, i Bóg jeden we wszystkim, i prawda jedna. - Marek Aureliusz (121-180, cesarz rzymski, pisarz i filozof)
***
Bóg stworzył świat zgodnie z inteligentnym planem. Bóg jest matematykiem. - Johannes Kepler (1571-1630, niemiecki matematyk i astronom)
***
Bóg jest przyczyną idei Boga w nas, a zarazem wszystkich prawd wiecznych. - Kartezjusz (1596-1650, francuski filozof, matematyk i fizyk)
***
To cudowne ułożenie Słońca, planet i komet może być dziełem Istoty wszechmocnej i rozumnej. - Isaac Newton (1643-1727, angielski fizyk, astronom, historyk, filozof)
***
Logika kosmosu i całego stworzenia jest ciągłym przejawem obecności Boga. - G. W. Leibniz (1646-1716, niemiecki filozof, matematyk, prawnik, dyplomata)
***
Boskie dzieło stworzenia nigdy nie dobiega końca. Zaczyna się, a potem trwa nieskończenie, w nieustannym trudzie dając początek nowym sceneriom, nowym przedmiotom i nowym światom. - Immanuel Kant (1724-1804, niemiecki filozof)
***
Bóg jest Prawdą. I kto szuka prawdy, ten szuka Boga, choćby o tym nie wiedział. - Edyta Stein (1891-1942, niemiecka filozof, święta Kościoła katolickiego)
***
Są rzeczy, które przerastają możliwości ludzkiego rozumu. Tak jest z Bogiem. - Józef Tischner (1931-2000, polski filozof, pisarz, ksiądz katolicki)
***
Bóg? Zawsze o nim myślałem. Podobnie myśleli też inni kosmonauci. Wielu niewierzących powróciło z kosmosu jako ludzie odmienieni duchowo. - Mirosław Hermaszewski (1941- , polski generał, kosmonauta, jedyny Polak który był w kosmosie)
***
Im więcej wiemy o kosmosie i ewolucyjnej biologii, tym bardziej wydają się one niewytłumaczalne bez jakiegoś aspektu inteligentnego projektu. A w moim przypadku jest to natchnieniem dla wiary. - Charles Townes (1915- , amerykański fizyk, laureat nagrody Nobla w 1964, i nagrody Templetona w 2005)
***
Bóg dał nam niesamowicie fascynujący świat, który możemy zamieszkiwać i badać. - William D. Phillips (1948- , amerykański fizyk, laureat Nagrody Nobla w 1997 roku)
I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich poglądów?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 Dalej..#181 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) |
> Ale Townes dostał też Nobla i to na długo przed Templetonem.Ale za elektronikę kwantową, a nie za Bozię. W 1964 roku. A po 40 latach coś się przestawiło... Zdarza się.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. |
#182 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > Tylko jak to się ma do boga, który wymaga modlitw, interesuje się czy para współżyła przed ślubem czy nie, każe wierzyć w Trójcę Św, niepokalane poczęcie, śmierć boga na krzyżu i inne tego typu bzdury.To już trzeba się wybrać do Hellera, aby wyjaśnił. W końcu to on jest teologiem a nie ja. Mnie interesuje jedynie "fakt" tak złożonej natury świata. W dodatku przedstawione rozumowanie uwydatnia jedynie jego niesamowitość. A jedyny wniosek na jaki mogę sobie pozwolić, to stwierdzenie, że natura jest nie tylko dziwniejsza niż sobie wyobrażamy, jest dziwniejsza niż potrafimy sobie wyobrazić. A odpowiedzi można szukać nie tylko w religiach teistycznych, ale też np. w ateistycznych. Przykładowo buddyzm jest bardziej ciekawy. Ps. Co do tego czy są to bzdury, to może okazać się, że nie da się obejść bez błędnego koła aby to "udowodnić". Bo bzdury to będą tylko wtedy gdy Boga nie ma. Jeżeli by był to można by zawsze powiedzieć, że z definicji nie można go zrozumieć.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje. |
#183 1 na 1 | jederman (173 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | Cześć Popers Oni już na ciebie nakrzyczeli, no to teraz dwa słówka ode mnie. Ja nie mam teraz ani weny, ani czasu, żeby zaangażować się na serio w ten wątek, więc chciałbym ci tylko powiedzieć, co ja sam próbowałbym tu robić, co podkreślać. Jak z czegoś skorzystasz - będzie mi miło; jak nie - oczywiście też nie ma sprawy. Po pierwsze: próbowałbym akcentować stosunek ateistów do ludzi wierzących (wykluczy to z miejsca wszystkie te krzyki o "argumencie z autorytetu" - nie o to wtedy chodzi). Symptomatyczny byłby tu następujący cytat, pochodzący od ich guru - Dawkinsa. Cytat:Mam za sobą wiele przyjacielskich dyskusji z każdym z tych panów [chodzi o wybitnych chrześcijańskich naukowców brytyjskich] i nadal, przyznać muszę, odczuwam pewne zakłopotanie - nie tyle ich przekonaniem o istnieniu jakiegoś kosmicznego prawodawcy, co ich rzeczywistą wiarą w prawdziwość chrześcijańskich dogmatów W jaki sposób to się przekłada na nasze życie - tu na forum i w ogóle? Ano tak, że przeciętny szeregowy ateistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących z protekcjonalną wyższością. Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy.* A potem rozpocznie się gra pozorów - zabawa w doktora Jekylla i Mr. Hyde'a. W odpowiednich kontekstach dr Jekyll będzie wygłaszał politycznie poprawne komentarze w stylu "Tak, oni są wybitni, ale każdy może się pomylić" albo "Szanuję ich, co nie znaczy, że się z nimi zgadzam", itd. - wiesz, w ten deseń. Ale od czasu do czasu wymuskany dr Jekyll zmieni się w Mr Hyde'a i będzie wołał "Wierzący to albo głupcy, albo boją się wychylać", "Wiara jest żałosna i przerażająca", "wierzący to aroganci i ignoranci" - cóż, poznałeś już ten styl. (Mi to przypomina człowieka, który mówi "Nie, w żadnym wypadku nie jestem rasistą, ale czarnuchów to bym na drzewo spuścił. Ale rasistą oczywiście nie jestem - broń panie Boże, najlepiej urojony".) Och, na wszelki wypadek: nie piszę tego po to, żeby ... że się tak wyrażę ... czyjeś uczucia ateistyczne obrażać  Nie zależy mi też na tym, aby wrzucać kamyczek do ogródka jakichś konkretnych użytkowników tego forum - wręcz odwrotnie, wolę tego uniknąć. Mówię tylko: takie zjawisko istnieje, widzę je na każdym kroku ... no i osobiście uważam, że trzeba być ślepym, by go nie zauważać albo składać tylko i wyłącznie na karb zacietrzewienia dyskusją.** *Dla jasności: nie mówię o samym Dawkinsie, którego nie uważam za ćwierćinteligenta. **Jak powszechnie wiadomo, jederman w ważnych sprawach nigdy się nie myli. Po drugie: nawiązałbym do rozdziału 3 "Boga urojonego" (ktoś w dyskusji już cię tam odsyłał), gdzie Dawkins bardzo podkreśla nietypowo duży odsetek niewierzących wśród ludzi nauki. Tu warte przedyskutowania wydają mi się jednak nowsze badania Ecklund i Scheitle'a. Pokazały one, że: - Proporcje wierzących/niewierzących wśród naukowców są wyraźnie odmienne niż proporcje w szerszym społeczeństwie (wyraźna przewaga ateistów i agnostyków)
- Proporcje deklarujących/niedeklarujących przynależność do zorganizowanych, tradycyjnych wspólnot religijnych są wśród naukowców wyraźnie odmienne niż w szerszej społeczności (znacząca część naukowców deklaruje brak takiej przynależności). Jedynym wyjątkiem są żydzi.
- Ciekawe są dane na temat wieku: okazuje się, że młody naukowiec będzie wierzący z większym prawdopodobieństwem niż starszy. Autorzy komentują: 'If this finding holds throughout the career life-course for this recent cohort of academic scientists, such differences could indicate an overall shift in attitudes towards religion among those in the academy.'
- Wydaje się, że wyznacznikiem religijności nie jest naukowe wykształcenie, lecz doświadczenia z dzieciństwa. Autorzy piszą: 'The idea that scientists simply drop their religious identities upon professional training, whether due to an inherent conflict between science and faith or institutional pressure, is not strongly supported by these data. If this was the case, then religious upbringing would have little effect on religion among scientists, with even those scientists who were raised in religious homes losing religion once they entered the academy or received scientific training. Instead, as shown by our results in Table 5, religious socialization and heritage remains the strongest predictor of present religiosity among this population of scientists.'
Dyskusję na ten temat możesz uznać za nieco ryzykowną - tu jest wciąż trochę niewiadomych. Ale jeśli tak jak ja lubisz ryzyko, możesz próbować. Zyski takie, że (1) czegoś nowego można by się dowiedzieć (2) kiciusie nie będą przeszkadzać, bo to przecież poza Dawkinsa wykracza  Pozdrawiam i życzę powodzenia
But little they cared for the Native Press The worn white soldiers in Khaki dress |
#184 12 na 12 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > Ciekawe czy będziesz taki hardy na stare lata, albo w obliczu tragedii czy śmierci.Słoneczko moje drogie, nie szarżuj, póki nie porozmawiasz z ludźmi. Wyobraź sobie, że każdego dnia, w sumie od kiedy pamiętasz, żyjesz w bólu. Najpierw bóle były mniejsze - zatykało Ci na chwilę oddech, trochę musiałeś pojęczeć. Ale potem zaczęło się robić gorzej. Ból stawał się gorszy. Potem, do tego starego bólu, do którego się już trochę przyzwyczaiłeś, doszedł nowy - a razem z nim brak sił na wstanie z łóżka, podniesienie kubka z kawą, ubranie się. Znalazło się leczenie, ale leczenie nie poprawia bólu. Tyle, że ruszać się możesz. Potem, po wypadku, zostają Ci marnie pozrastane stawy. Bolą od przeciążenia, zmian pogody, zimna. Problem w tym, że masz nieuleczalną chorobę, powodującą - oprócz innych nieprzyjemnych rzeczy - nadwrażliwość na zimno, więc oprócz temperatur powyżej 28 zimno jest Ci cały czas, stawy bolą w systemie ciągłym. A potem rozwija Ci się jeszcze jedna choroba. Objawia się głównie rzutami bólu takimi, że wymiotujesz, robi Ci się ciemno przed oczami. Czasem mdlejesz. Do tego masz poważne ograniczenia co do jedzenia, picia, spania. Żyjesz na zegarek, jak w więzieniu. Na żaden z tych bólów nie ma sposobu - oprócz leków, dzięki którym nie czujesz bólu, bo leżysz jak kawałek mięsa. Masz więc do wyboru - albo żyjesz z bólem, albo jako zombie (bez niewygodnego towarzysko pożerania mózgów, oczywiście). Co gorsza, jak już masz na ręku połowę dawki leku, żeby chociaż trochę zachować świadomość (i tak będziesz siedział w domu, bo lek wpływa na OUN, nigdzie nie pójdziesz, a na noc najlepiej, żeby ktoś przyszedł pilnować, czy nie przestaniesz czegoś istotnego robić, np oddychać), to się cztery razy zastanawiasz, bo chwilę przestanie boleć, więc później wrażenie powracającego bólu będzie, dla kontrastu, gorsze. I wiesz co? Ani razu nie przyszło mi do głowy, żeby odprawiać jakieś religijne bzdury. Bogowie nadal mnie nie interesują (oprócz hinduskich, oczywiście, bo są ładni, a ja mam sypialnię w stylu bollywood). Gdzieś w międzyczasie w wypadkach zginęło dwóch moich bliskich przyjaciół, a w listopadzie - po ponad roku w ogromnych cierpieniach - umarła moja Babcia. Moja wspaniała Babcia, w stanie niemowlęcia, któremu trzeba zmieniać pieluchy i karmić tubką. Kilka miesięcy zajmowałam się nią sama (4h/dobę przychodziła opiekunka, mogłam pospać), resztę z pomocą rodziny. Chcesz pogadać o cierpieniu, tragedii i śmierci? Dobrze trafiłeś. Tylko bez bytów wyimaginowanych mi tu. Bo się nadmiernie denerwuję, a lekarze mi zabraniają - kortyzol niszczy mi hipokamp. Sprawdź, do czego służy człowiekowi hipokamp. Potem możemy wrócić do rozmowy o tragediach.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin |
#185 16 na 16 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) |
Bardzo bym prosił wszystkich racjonalistów nawołujących do bardziej "dyplomatycznego" języka w dyskusjach z fideistami na naszym forum o zwrócenie uwagi na poniższą wypowiedź czytelnika - bardziej inteligentnego, bardziej grzecznego i wyższym poziomie wiedzy - na nasz temat "Szeregowych ateistycznych kiciusi"i temat naszego forum. > W jaki sposób to się przekłada na nasze życie - tu na forum i w ogóle? Ano tak, że przeciętny szeregowy ateistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących z protekcjonalną wyższością. Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy.* A potem rozpocznie się gra pozorów - zabawa w doktora Jekylla i Mr. Hyde'a. W odpowiednich kontekstach dr Jekyll będzie wygłaszał politycznie poprawne komentarze w stylu "Tak, oni są wybitni, ale każdy może się pomylić" albo "Szanuję ich, co nie znaczy, że się z nimi zgadzam", itd. - wiesz, w ten deseń. Ale od czasu do czasu wymuskany dr Jekyll zmieni się w Mr Hyde'a i będzie wołał "Wierzący to albo głupcy, albo boją się wychylać", "Wiara jest żałosna i przerażająca", "wierzący to aroganci i ignoranci" - cóż, poznałeś już ten styl. (Mi to przypomina człowieka, który mówi "Nie, w żadnym wypadku nie jestem rasistą, ale czarnuchów to bym na drzewo spuścił. Ale rasistą oczywiście nie jestem - broń panie Boże, najlepiej urojony".)Wielce Szanowny Panie, nie mam zwyczaju na nikogo patrzeć z góry z pretensjonalną wyższością, tylko nie cierpię głupoty, a w tym najdziwniejsze, że najlepiej toleruję tą wynikającą z niewiedzy, a wprost nienawidzę tej utytułowanej. Im więcej tytułów tym gorzej. Na przykład: ks. arcybiskup, prof. zw. dr hab. i idiota, to już pełna żenada - a co nie zdarzają się tacy? Jakoś dziwnie to się składa, ale istnieje prawidłowość potwierdzana naukowo, że im wyższy poziom wiary (niezależnie co jest jej przedmiotem) tym poziom głupoty (zacietrzewienia i fanatyzmu) też wyższy, a ze sceptycyzmem jest odwrotnie raczej do wiedzy i mądrości prowadzi. Oczywiście jakaś tam prawidłowość wcale nie oznacza, potwierdzenia w każdym przypadku, a światopoglądy ludzi nie zdarzają się absolutnie spójne i dlatego bywamy różni. Mamy też różne doświadczenia, także te traumatyczne i to wszystko warunkuje nasze reakcje na poglądy innych. Wydaje mi się, że Pan nigdy nie wchodzi na portale fideistyczne i nie dostrzega tam wielkiego bogactwa epitetów określających niewierzących i traktowania racjonalistów. Nigdy też nie czytał Pan "poważnych" analiz ateizmu i postaw ateistycznych opublikowanych przez elity intelektualne Kościoła Katolickiego i innych fideistów. Może konieczne cytaciki? Grzecznie Panu odpowiem, z wszystkich ludzkich postaw najbardziej nienawidzę obłudy, a moja wiedza i doświadczenia pokazują mi, że najbardziej obłudną instytucją był i jest Kościół Rzymskokatolicki, a najbardziej obłudnymi ludźmi jego funkcjonariusze i intelektualiści. Więc proszę tu nie udawać krzywdzonego przez nas niewiniątka, z powodu dyskryminowanego światopoglądu. To ateiści w tym kraju są powszechnie dyskryminowani i atakowani, a tu mamy swój maleńki racjonalistyczny azyl, na który bez przerwy wchodzą różni ewangelizatorzy próbujący nas nawracać. Jesteśmy otwarci i serdecznie zapraszamy na nasze forum wszystkich inteligentnych ludzi niezależnie od ich światopoglądu, chcących rozmawiać i dyskutować opierając się na racjonalnych argumentach. I jeszcze jedno. Pomimo, że portal ma swoją linię programową, to każdy z nas odpowiada sam za siebie i zamieszczane tu teksty. Czy mam Panu przypisywać wypowiedzi, które usłyszałem w Radiu Maryja? Chyba nie? Jesteśmy różni. Różnie ukształtowani i różne lektury za nami stoją. Szacunek wymaga aby traktować każdego jako indywidualność, choć mającą poglądy podobne innym ludziom. To jednak podobne, a nie takie same. Miłego dnia. @@@ . |
#186 9 na 9 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | Miau. > Ciekawe są dane na temat wieku: okazuje się, że młody naukowiec będzie wierzący z większym prawdopodobieństwem niż starszy. Autorzy komentują: '(...) such differences could indicate an overall shift in attitudes towards religion'Wishful thinking. Jest prostsze wyjaśnienie - starszy naukowiec wie więcej niż młodszy (w tym również o samej metodzie naukowej) i miał więcej czasu żeby przemyśleć kwestie religijne. > Wydaje się, że wyznacznikiem religijności nie jest naukowe wykształcenie, lecz doświadczenia z dzieciństwa.Wydaje się też, że efekt ten jest dużo silniejszy wśród "młodych naukowców", z przyczyn podanych powyżej. |
#187 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > Za jego słowami kryje się pewna głębia, którą trzeba dostrzec. Według mnie Heller zadaje sobie pytanie "Dlaczego świat fizyczny jest taki że możliwe zaistnienie świadomości?"Pytanie jest zadane z dziwnej perspektywy. Mianowicie z perspektywy szczęśliwca, któremu się to trafiło. Gdyby świat był inny i uniemożliwiał to, to nie zadalibyśmy pytania. Wyobraźmy sobie zabawkę, która zawsze mi się przypomina w tej sytuacji: wyobraź sobie coś jak tablicę postawioną pionowo, przykrytą pleksą, tak, że między tablicą a pleksą jst równo 3 cm. W tablicę wbite są w regularny sposób rzędy gwoździ. Pod tablicą są ustawione obok siebie 34 pojemniki. Od góry wbijamy piłeczkę, piłeczka spada, odbijając się od gwoździ, zmieniając kierunek spadania. Kręci się i kręci, aż w końcu spada do jednego z pojemników. Jakie były szanse, że spadnie akurat do tego? Oczywiste. Ale teraz popatrzmy z perspektywy już po rzucie - teraz wiemy, że piłeczka tam spadła. Jesteśmy wygranym pojemnikiem. Gdyby było inaczej nie zadalibyśmy tego pytania. Nie wiemy, czy jesteśmy pierwszą próbą wszechświata na utworzenie czegoś sensownego - i mówiąc "jesteśmy" nie mam na mysli nas, ale wszechświat. W zasadzie my jesteśmy tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale jakże uroczo, że się trafiło  Możliwe, że wcześniej były miliardy prób, ale z powodu właśnie nietrafionych cech próby te się nie powiodły. |
#188 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > Ciekawe są dane na temat wieku: okazuje się, że młody naukowiec będzie wierzący z większym prawdopodobieństwem niż starszy. Autorzy komentują: 'If this finding holds throughout the career life-course for this recent cohort of academic scientists, such differences could indicate an overall shift in attitudes towards religion among those in the academy.'To jedna z interpretacji. Druga jest taka, że skoro udział ateistów rośnie wraz z wykształceniem, oczywistym jest, że naukowcy młodzi muszą dowiedzieć się więcej, douczyć się, aby nabrać racjonalnego poglądu na świat. Czyli zwyczajnie i zgodnie z danymi, wraz z nabywaniem wiedzy wiara leci w dół, a wiedza w górę w rankingu. |
#189 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > >Za jego słowami kryje się pewna głębia, którą trzeba dostrzec. Według mnie Heller zadaje sobie pytanie "Dlaczego świat fizyczny jest taki że możliwe zaistnienie świadomości?"> Pytanie jest zadane z dziwnej perspektywy. Mianowicie z perspektywy szczęśliwca, któremu się to trafiło.> Gdyby świat był inny i uniemożliwiał to, to nie zadalibyśmy pytania.> Wyobraźmy sobie zabawkę, która zawsze mi się przypomina w tej sytuacji:> wyobraź sobie coś jak tablicę postawioną pionowo, przykrytą pleksą, tak, że między tablicą a pleksą jst równo 3 cm. W tablicę wbite są w regularny sposób rzędy gwoździ. Pod tablicą są ustawione obok siebie 34 pojemniki. Od góry wbijamy piłeczkę, piłeczka spada, odbijając się od gwoździ, zmieniając kierunek spadania. Kręci się i kręci, aż w końcu spada do jednego z pojemników. Jakie były szanse, że spadnie akurat do tego? Oczywiste. Ale teraz popatrzmy z perspektywy już po rzucie - teraz wiemy, że piłeczka tam spadła. Jesteśmy wygranym pojemnikiem. Gdyby było inaczej nie zadalibyśmy tego pytania.> Nie wiemy, czy jesteśmy pierwszą próbą wszechświata na utworzenie czegoś sensownego - i mówiąc "jesteśmy" nie mam na mysli nas, ale wszechświat. W zasadzie my jesteśmy tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale jakże uroczo, że się trafiło  > Możliwe, że wcześniej były miliardy prób, ale z powodu właśnie nietrafionych cech próby te się nie powiodły.Zdaję sobie sprawę z wszystkiego co napisałaś. Ale Ty powinnaś sobie zdać sprawę, że ten obraz świata niczego nie zmienia. Filozof który stwierdza, że multiuniwersum ma niezliczoną ilość wariantów, kombinacji w naturalny sposób sprzeciwia się brzytwie Ockhama. A ona jest dość często używana do wycinania bytów wszelkiej maści. I w ten sposób widać jak Dawkins i jemu podobni popadają w sprzeczności. W dodatku można wykluć wniosek, że lubują się w wycinaniu tylko tego co chcą. Co do zabawy to obrazuje ona w jaki sposób określasz prawdopodobieństwo. Twój zbiór zdarzeń elementarnych rozumiem że wynosi 34. A prawdopodobieństwo sprzyjającego zdarzenia 1/34. I wszystko było by dobrze gdyby nie wciskanie, że ktokolwiek koniecznie musi się bawić. Analogicznie u mnie same stałe fizyczne nie określają całego zbioru. Cały zbiór musi zawierać wszystkie elementy, więc nie tylko stałe ale i to że w ogóle istnieje materia, czy platoniczno-matematyczny świat ale też świat umysłowy. I cała reszta niezbędnych założeń.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje. |
| Ania... (14138 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > >Nie wiemy, czy jesteśmy pierwszą próbą wszechświata na utworzenie czegoś sensownego - i mówiąc "jesteśmy" nie mam na mysli nas, ale wszechświat. W zasadzie my jesteśmy tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale jakże uroczo, że się trafiło  > >Możliwe, że wcześniej były miliardy prób, ale z powodu właśnie nietrafionych cech próby te się nie powiodły.> Zdaję sobie sprawę z wszystkiego co napisałaś. Ale Ty powinnaś sobie zdać sprawę, że ten obraz świata niczego nie zmienia. Filozof który stwierdza, że multiuniwersum ma niezliczoną ilość wariantów, kombinacji w naturalny sposób sprzeciwia się brzytwie Ockhama. A ona jest dość często używana do wycinania bytów wszelkiej maści. I w ten sposób widać jak Dawkins i jemu podobni popadają w sprzeczności. W dodatku można wykluć wniosek, że lubują się w wycinaniu tylko tego co chcą.To nie jest sprzeczność. Widzisz, ja nie potrzebuję tworzenia niepotrzebnych bytów. Nie potrzebuję wiary w wielość prób wszechświata. Zaznaczam jedynie, że nie mamy powodów, by taką hipotezę odrzucać. W końcu wiemy, że przynajmniej raz się udało, jest to już jakiś argument. Oczywiście analizowanie tego, co jest poza naszym zasięgiem i kontemplacja tamtych prób do absurdu byłyby dziwaczne. Z hipotezą boga jest dokładnie odwrotnie. Nie mamy ani jednego przypadku pewnego boga. A jednak oczekuje się od nas kontemplacji tej możliwości. > Co do zabawy to obrazuje ona w jaki sposób określasz prawdopodobieństwo. Twój zbiór zdarzeń elementarnych rozumiem że wynosi 34. A prawdopodobieństwo sprzyjającego zdarzenia 1/34. I wszystko było by dobrze gdyby nie wciskanie, że ktokolwiek koniecznie musi się bawić. Analogicznie u mnie same stałe fizyczne nie określają całego zbioru. Cały zbiór musi zawierać wszystkie elementy, więc nie tylko stałe ale i to że w ogóle istnieje materia, czy platoniczno-matematyczny świat ale też świat umysłowy. I cała reszta niezbędnych założeń.Widzisz, dość dobrze wiemy, jak świat materialny istnieje i działa. Dość dobrze wiemy, jak generowane są aktywności ciała. W tym również emocje, reakcje itd. A jakie argumenty są po stronie drugiej hipotezy? Wyłącznie puste założenie. Nie ma nawet jednego, wiarygodnego przypadku. Dlatego te hipotezy nie są równocenne. |
| Popers (129 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > To jest najgłupszy, najbardziej oklepany i najmniej sensowny pseudoargument, jaki istnieje. >Wstydziłbyś się. Nie stać Cię na podniesienie poziomu chociaż odrobinę?Wstydzę się, no albo jednak nie:p Tak czy inaczej życzę Wam wszystkim siły, pogody ducha i wsparcia bliskich, nawet w najtrudniejszych życiowych sytuacjach. Szczególnie pozdrawiam panią I Ponurą Krótko mówiąc, nie możemy zgłębić tajemnicy i obrócić jej w wiedzę, lecz ważne wiedzieć, że mamy z nią do czynienia; choć nie sposób zedrzeć zasłonę, za którą ukrywa się rzeczywistość ostateczna, winniśmy wiedzieć, że jest taka zasłona. - Leszek Kołakowskidozo PS. jederman, dzięki z Twojego posta, może innym razem się odniosę, teraz czas nagli. Pozdrawiam! |
damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > Widzisz, ja nie potrzebuję tworzenia niepotrzebnych bytów. Nie potrzebuję wiary w wielość prób wszechświata. Zaznaczam jedynie, że nie mamy powodów, by taką hipotezę odrzucać. W końcu wiemy, że przynajmniej raz się udało, jest to już jakiś argument.> Oczywiście analizowanie tego, co jest poza naszym zasięgiem i kontemplacja tamtych prób do absurdu byłyby dziwaczne.> Z hipotezą boga jest dokładnie odwrotnie. Nie mamy ani jednego przypadku pewnego boga. A jednak oczekuje się od nas kontemplacji tej możliwości.Ja oczekuję kontemplacji każdej możliwości. Nie mamy też ani 1 dowodu wielości prób wszechświata. Zwróć uwagę że Dawkins to człowiek który z wielką łatwością przyjmuje założenie Multiuniwersum, a człowiek który przyjmuje założenia tym bardziej przyjmuje wnioski. > Widzisz, dość dobrze wiemy, jak świat materialny istnieje i działa. Dość dobrze wiemy, jak generowane są aktywności ciała. W tym również emocje, reakcje itd.Tyle, że w całej tej rozmowie chodzi o to żeby uzasadnić możliwość istnienia życia. I na podstawie tego faktu stawia się hipotezy. Nie można ucinać brzytwą wszystkich hipotez, bo to by świadczyło że wiedza jaką posiadamy to jedyna wiedza. Stało by się to negacją nauki. Nie można się zatrzymywać, trzeba iść dalej.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje. |
#193 6 na 8 | czes (4083 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | > ... szeregowy ateistyczny kiciuś, zapatrzony w swojego guru, spogląda na ludzi wierzących z protekcjonalną wyższością. Oznacza to - inaczej mówiąc - że pierwszy lepszy ćwierćinteligent, bez cienia własnej myśli w głowie, za to nafaszerowany sloganami po uszy, będzie patrzył z góry na ludzi, których wymieniłeś, będzie czuł się od nich mądrzejszy, bystrzejszy, lepszy ...Pieprzysz jak potłuczony! Nie odpowiada ci towarzystwo "szeregowych ateistycznych kiciusiów"? To przenieś się na forum Frondy, ty nieprzeciętny, chamowaty, głupkowaty, teistyczny pluszowy misiu!Powyższe napisał czes, który nie jest zapatrzony w swego guru (nie czytał Dawkinsa), nie spogląda na wierzących z protekcjonalną wyższością (jego żona i wielu przyjaciół to ludzie wierzący), nie jest ćwierćinteligentem (wg. oceny wielu przyjacół, przełożonych i współpracowników), zawsze prezentuje własne myśli (chyba niegłupie skoro ludzie słuchają), nie jest nafaszerowany sloganami, nie patrzy z góry na ludzi wymienionych przez Popersa, itd. Za klasykiem: "SPIEPRZAJ DZIADU !"
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum. |
#194 4 na 4 | PanBuk (6257 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | czesiu! nie unos się  aż tak - popatrz na to inaczej... gdyby nie wypowiedź, która Cie poruszyła, siedziałbyś i patrzył beznamiętnie w np telewizor... A tak? przeczytałeś, pomyślałeś, może troszkę zagotowałeś wewnętrznie za bardzo - ale czasem to zdrowe! Zrodziła się emocja i myśl  - coś pięknego... jak kwiat  no ale kwiaty czasem... hm... na nawozie wyrastają... rożnego pochodzenia... takie życie  ja nigdy nie wiem w którym miejscu piękna tego świata jestem  ? Brat, wspomnianego klasyka podsumowałby to tak: "Agent albo wariat"
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T. |
#195 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?) | . > Antony Flew.Ostrożnie z tym Antonim. Po tym co zrobił w filozofii dla ateizmu może i dziesięć razy się nawracać. Polecam jego ostatnią książeczkę. "Bóg istnieje. Wyznania ateisty" Myślę, że do jej pełnego zrozumienia wystarczy podstawowa wiedza humanistyczna. Współczułem mu bardzo!(Ale czy nie można było znaleźć mądrzejszych redaktorów?) @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|