Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
04-01-2012 16:58Michał Gabriel (43 punktów)Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Ocena 2 na 8
Witam wszystkich.

Oglądałem rano program w telewizji w którym wspomniano o WOŚP, przypomniało mi to o tym jak Jurek Owsiak chwalił się(miedzy innymi tym) ile to "kupił" inkubatorów do wyposażenia szpitali. Dawniej cieszyło mnie to, że ktoś prowadzi tak wielką zbiórkę pieniędzy na sprzęt który może uratować życie wielu ludzi, oczywiście wiedziałem iż nie jest on świętym mikołajem i przy okazji zbiórki zgarnia duże pieniądze. Natomiast dziś naszła mnie zupełnie inna myśl.

Zastanawiam się, czy takie wielkie wyposażanie szpitali nie wpływa negatywnie na określanie tego jaka część budżetu powinna być przeznaczona na szpitale. Nie wydaje Wam się iż politycy tworząc budżet mogą myśleć własnie o takich darczyńcach i kierując się tym zaniżać ilość pieniędzy przeznaczonych na ten cel. Może tak nie jest ale wydaje mi się, że gdyby rząd odpowiednio rozdzielał pieniądze z podatków to niepotrzebne by były takie "zbiory". Może w ten sposób hodujemy sobie "darmozjadów", prawdopodobni użyłem trochę zbyt ostrych słów, ale mam nadzieje iż nie obrażam w ten sposób forumowiczów wśród których mogą się przecież pojawić fani a przynajmniej sympatycy Owsiaka. W sumie to nawet nie wiem ile na tym zarabia, więc może tym bardziej nie powinienem go tak nazywać.

Z niecierpliwością czekam na wasze komentarze, może naprostujecie moje niewłaściwe opinie, jeśli takowymi są, oczywiście.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 Dalej..
zachaj (5239 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi deili
>Zysk firmy zasila konto fundacji.

Jest tylko jeden "filantrop" w Polsce, który jeździ Maybachem.

Frank Holman (5897 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi spellbinder
>>>Oddałbyś?
>>Oczywiście! W opisanej sytuacji automatycznie staję się tym bezdomnym z domem, głodnym nakarmionym, wyedukowanym, wyleczonym. Zapętliłeś się Kolego...
>Ja się zapętliłem? W opisanej sytuacji zostałbyś wyleczonym, najedzonym ziemniakami, wyedukowanym w podstawowym zakresie facetem, który niczego nie ma. Innymi słowy - innym jest lepiej niż im było, a Tobie gorzej.
Twój "filtr antysocjalistyczny" jest niesamowity. Nawet mi musisz wmawiać, że mi będzie gorzej, bo sytuacja, że wszyscy mieliby w takim przykładzie dokładnie tak samo, nie mieści ci się w głowie.
Pomijam już nawet skażenie neoliberalnym wyścigiem szczurów, że w każdej sytuacji musisz porównywać się z innymi, nawet w przypadku, gdzie zastanawiamy się czy konkretnie tobie będzie akceptowalnie dobrze. Rozumiem, że taka opcja nie wchodzi też w grę: zawsze przecież można szukać tych co maja choć o jedno "dobro" więcej (druga komóra, ipad, itd.), i walczyć o nie, bez względu na to czy w ogóle jest do czegokolwiek potrzebne. Good luck.

Jest taka teza, że na Ziemi jest wciąż jeszcze wystarczająco zasobów, aby zapewnić godne życie wszystkim, ale nie ma możliwości, aby starczyło ich na pełne dogodzenie nawet kilku procentom najpazerniejszych.

spellbinder (8577 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi zachaj
>Czy jak byś mógł okraść kogoś nie ponosząc żadnych konsekwencji, zrobiłbyś to?

Powiem Ci tak - mogę i nie okradam.

spellbinder (8577 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi Frank Holman
>Twój "filtr antysocjalistyczny" jest niesamowity. Nawet mi musisz wmawiać, że mi będzie gorzej, bo sytuacja, że wszyscy mieliby w takim przykładzie dokładnie tak samo, nie mieści ci się w głowie.

Nikt nigdy nie ma "tyle samo". Nie ma absolutnie takiej możliwości - to raz. Od tego są tzw. różnice indywidualne.

A druga sprawa jest taka, że jak masz iluś ludzi biednych i iluś bogatszych, to oczywistym jest, że zasoby posiadane przez nich wszystkich trzeba podzielić tak, żeby jedni mieli mniej niż mają, a inni mieli więcej niż mają.

>Pomijam już nawet skażenie neoliberalnym wyścigiem szczurów, że w każdej sytuacji musisz porównywać się z innymi, nawet w przypadku, gdzie zastanawiamy się czy konkretnie tobie będzie akceptowalnie dobrze.

Mi jest akceptowalnie dobrze. To nie jest sytuacja hipotetyczna.

>Rozumiem, że taka opcja nie wchodzi też w grę: zawsze przecież można szukać tych co maja choć o jedno "dobro" więcej (druga komóra, ipad, itd.), i walczyć o nie, bez względu na to czy w ogóle jest do czegokolwiek potrzebne. Good luck.

Akurat ci, co mają takie dobra mnie nie interesują.

>Jest taka teza, że na Ziemi jest wciąż jeszcze wystarczająco zasobów, aby zapewnić godne życie wszystkim, ale nie ma możliwości, aby starczyło ich na pełne dogodzenie nawet kilku procentom najpazerniejszych.

Niby jest, ale ulokowane w taki sposób, że nie wszyscy mają szansę je dostać. I tu nie chodzi wcale o pazerność jednych, a o brak zaradności życiowej tych drugich (albo ich skrajną głupotę). Sprawa jest szczególnie widoczna w przypadku osób, które na własne życzenie załatwiły sobie uszczerbek na zdrowiu.

Mamy więc jakiegoś zwolennika adrenaliny, który nie może przeżyć bez skakania na rowerze nad rowami, czy zjeżdżania z górki na pazurki. Łamie się taki nieszczęśnik i potrzebuje skomplikowanej operacji, z własnej głupoty i złej oceny sytuacji. Ale nie ponosi odpowiedzialności, bo "dobre" społeczeństwo płaci mu pieniążki na leczenie. Tak samo jest w przypadku panów alkoholików, którzy się później leczą z tego alkoholizmu, a koszty tego przedsięwzięcia ponoszą wszyscy.

Mówisz o pazerności jakiegoś procenta ludzi, ale nie wspomnisz nawet o roszczeniowej, agresywnej postawie całkiem sporej części zasiłkowców, którzy uważają, że im się absolutnie NALEŻY od społeczeństwa dostawanie kasy za darmo.

Nie wspominasz, że społeczeństwo składa się również z takich ludzi (wpolityce.(*)premier-tusk-wraca-do-warszawy), którzy za nic mają wspólną własność, o prywatnej nawet nie wspominając.

zachaj (5239 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi spellbinder
>>Czy jak byś mógł okraść kogoś nie ponosząc żadnych konsekwencji, zrobiłbyś to?
>Powiem Ci tak - mogę i nie okradam.

Ale dlaczego? To przecież wbrew zdrowemu rozsądkowi. Co boisz się, że Bóg Cię ukarze po śmierci?

Przecież najważniejsze jest Twoje życie i Twój dobrobyt. Co tam inni ludzie...

#66
07-01-2012 22:06
 Ocena 2 na 2
simo.hayha. (433 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi zachaj
>>Zysk firmy zasila konto fundacji.
>Jest tylko jeden "filantrop" w Polsce, który jeździ Maybachem.

Rydzyk nigdy nie miał Maybacha. Urban legend. Jeśli nie mam racji - podeślij mi proszę źródło, które udowodni że miał on Maybacha, wtedy cofnę moje słowa.

Plotka poszła w 2004r. podana przez Gazetę Pomorską i wszystkie gazety zaczęły przedrukowywać ten artykuł

Aha, jedyne zdjęcie Rydzyka stojącego rzekomo koło swojego Maybacha jest dosyć zabawnie "sfotoszopowane", co stwierdzi nawet laik taki jak ja ;p

pozdrawiam


A complete unknown, like a rolling stone.

zachaj (5239 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi simo.hayha.
>>>Zysk firmy zasila konto fundacji.
>>Jest tylko jeden "filantrop" w Polsce, który jeździ Maybachem.
>Rydzyk nigdy nie miał Maybacha. Urban legend.

Powinienem napisać tak - "Maybacha".

Oprócz tego, że posiada majątek, ziemię i nieruchomości to jeszcze zawładnął ludzkimi umysłami i sumieniami.

Ale oficjalnie niczego nie posiada, zakazują mu tego kościelne prawa. Tylko jak nazwać człowieka, który nad tymi aktywami ma pełną kontrolę?

#68
08-01-2012 01:51
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi zachaj
>Ale dlaczego? To przecież wbrew zdrowemu rozsądkowi.

W kradzieży nie ma nic racjonalnego, przynajmniej w sytuacji człowieka, który radzi sobie bez większych problemów.

Z resztą kieruję się również szacunkiem jaki mam dla własności prywatnej. Mało racjonalne byłoby twierdzenie, że własność prywatna jest rzeczą ważną, a następnie zabieranie tej własności innym ludziom. To by z kolei oznaczało, że sobie samemu daję większe prawa niż innym jednostkom, co nie jest zgodne z rzeczywistością.

>Co boisz się, że Bóg Cię ukarze po śmierci?

Nie. Głównym problemem kradzieży byłaby świadomość, że jestem pasożytem, bandytą. Człowiekiem, który zamiast tworzyć - niszczy.

>Przecież najważniejsze jest Twoje życie i Twój dobrobyt. Co tam inni ludzie...

I ponownie - "co tam inni ludzie". Nigdzie nie powiedziałem, że innych ludzi mam w poważaniu. Co więcej - podkreślam od samego początku wagę, jaką ma dla mnie społeczeństwo.

Wyciągasz więc jakieś dziwne, niczym nieumotywowane wnioski, bo coś najwyraźniej przesłania Ci ogląd na to co piszę. Wpadłeś w jakiś wir generowanych przez siebie samego wizji, ignorując rzeczy, do których mógłbyś się odnieść i byłyby zgodne z rzeczami, które pisałem.

Złodziej dla przykładu jest - jak już wspomniałem - pasożytem. Żyje dlatego, że zabiera innym ludziom środki do życia. Nie daje nic w zamian. Złodziej nie poradzi sobie bez społeczeństwa, a jednocześnie znajduje się poza nim.

I jedną sprawą są koligacje rodzinne i przywiązanie emocjonalne do jednostki, wzajemne animozje wewnątrz grup, w które nikt wnikać nie powinien, a drugą jest żerowanie na społeczeństwie i próba wydutkania innych ludzi dla swojej korzyści.

Zwróć uwagę, że nie każdy człowiek, który - dla przykładu - popadł w ciężką sytuację wyciąga rękę po pomoc. Są tacy, którzy nie chcą korzystać z pomocy społecznej, dla których hańbą jest pozostawanie na zasiłku i wolą zdechnąć z głodu czy z zimna, niż przyjąć pomoc. Mało ich, ale są.

Taka postawa istnieje również w kulturze - bardzo ładnie zapisana w filmach w postaci "idźcie beze mnie". Człowiek jest w stanie dokonywać aktów poświęcenia dla grupy, z którą czuje się emocjonalnie związany. Ale świat nie jest usiany tylko takimi ludźmi. Spora część wyciąga bezczelną łapę po pomoc, której nigdy nie odda - nie ma nawet zamiaru oddać. Więcej nawet - ci ludzie uważają, że ta pomoc im się należy.

Kiedy mamy do czynienia z małą grupą, z zamkniętą społecznością, w której każdy zna każdego, takie wyłudzanie nie ma prawa bytu. Nie można wtedy działać poza społecznością i żerować na niej.

Weźmy przykład jakiejś wioski, społeczność 50 osób. Józio ma chore dziecko i nie stać go na leczenie. Wioska robi ściepę i pomaga dzieciaka wyleczyć. Ale na tym sytuacja się nie kończy. Józio zaciągnął dług, który czuje w obowiązku spłacić. Tu ma zastosowanie tzw. "reguła wzajemności", gdzie jednostka czuje dyskomfort, kiedy nie ma możliwości zrewanżowania się. Więc Józio pomoże w przyszłości Maciągowej, np. wyjąć trupa ze studni. Dalej jest częścią grupy.

Przykład społecznej inicjatywy, gdzie cała grupa ludzi angażuje się w działanie mające na celu dobro wszystkich członków społeczności mogą być polowania na grindwale organizowane przez mieszkańców Wysp Owczych. Ci co mogą, tzw. ochotnicy, "idą" na polowanie, a uzbierane mięso dają każdemu, kto się po nie zgłosi. Istnieje w tym wypadku pewna konwencja społeczna, gdzie człowiek nie weźmie więcej, niż faktycznie potrzebuje.

W przypadku społeczeństw większych, gdzie poszczególni ludzie się nie znają, ta sama sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Powstaje grupa, która trwa chwilę. Na czas niesienia pomocy. Osoba, która pomoc otrzymuje nie ma żadnej możliwości zrewanżowania się. Nie ma wobec kogo czuć powinności, nie ma związków międzyludzkich. Taka sytuacja rodzi patologie w sytlu wiecznie nienasyconych potrzebujących.

W dzisiejszym świecie problemem jest na przykład to, że sąsiedzi nie znają się nawzajem. Mało gdzie istnieją lokalne społeczności. Ludzie żyją w jednym bloku i nie potrafią szanować się wzajemnie. Nie potrafią się zorganizować i walczyć o wspólne dobro. Podczas gdy na Wyspach Owczych ludzie organizują wspólne połowy, mieszkańcy jednego bloku nie potrafią pomóc sobie w sprawie tak błahej jak wniesienie lodówki, czy nawet torby zakupów.

Popatrz co się dzieje na klatkach schodowych w biedniejszych dzielnicach. Nie istnieje coś takiego jak poszanowanie własności wspólnej. Piwnice są regularnie okradane, także przez członków tej lokalnej społeczności. Na drzwiach i ścianach można przeczytać, że "Kowalski to ch**j". Sąsiad bije żonę, a ludzie mają to głęboko w czterech literach. Ktoś śpi w piwnicy - co z tego? Klatka jest miejscem alkoholowo-papierosowych libacji, zaszczana i zarzygana, bo niektórzy członkowie tej społeczności za nic mają wspólną własność.

Powstają więc odgórne inicjatywy, polegające na tworzeniu skomplikowanych struktur wspieranych przez rząd (który nie ma bladego pojęcia o problemach tych społeczności), mających na celu przeciwdziałanie tym kryzysowym przypadkom. Człowiek zdaje się więc na pomoc anonimowego społeczeństwa, zamiast lokalnej społeczności - która po prostu nie istnieje, tych ludzi nic ze sobą nie łączy. Problem nie jest niwelowany w zarodku, tylko za pośrednictwem jakichś dziwacznych anonimowych struktur.

(Kolejny przykład - hałasowanie po nocy. Lokalna społeczność, której przeszkadza głośna muzyka w środku nocy i tupot pijanych nóg dzwoni na policję, zamiast zainterweniować osobiście. Mamy narzędzia takie jak pukanie w sufit czy kaloryfer. Bezpośrednią interwencję i umiejętność zorganizowania się zastąpiono kosztowną usługą odgórną, która wpływa jedynie na dalszą destabilizację struktur społeczności lokalnej. Innymi słowy - zamiast sprawę rozwiązać szybko i skutecznie przy użyciu darmowych środków, w rozwiązanie naszego problemu mieszamy ogół społeczeństwa).

#69
08-01-2012 01:51
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi zachaj
Poczucie wspólnoty w obrębie realnie istniejącej grupy zostało zamienione na rządy odgórnej organizacji. Przeniesienie odpowiedzialności z osób, których problem dotyczy na osoby, które z problemem nie mają nic wspólnego (i którym nie bardzo zależy na jego rozwiązaniu).

Jeśli udałoby się odtworzyć więzy pomiędzy osobami zamieszkującymi obok siebie, których interesy są bądź co bądź zbieżne, związać te osoby emocjonalnie, nie byłyby potrzebne żadne Owsiaki i służby zdrowia. Bo każdy by miał to co by miał i byłby skłonny się tym dzielić. Nie tylko jeśli chodzi o wniesienie lodówki. Również w takiej sytuacji, kiedy trzeba zaopiekować się dzieckiem, albo pomóc komuś choremu). Mamy niby służbę zdrowia, ale jak kogoś zetnie grypa, to ta służba zdrowia nie przyniesie mu rosołku do łóżka, a sąsiadka by mogła, gdyby ją to oczywiście obchodziło. WOŚP i inne organizacje tego typu proponują i utrwalają rozwiązanie centralne. Przykład tych nieszczęsnych pomp insulinowych - cholera jasna, ile kosztuje taka pompa? Kilka tysięcy złotych. Koszt miesięcznego utrzymania przy większych społecznościach (koło 50 osób) nic nie znaczy wtedy. Wystarczy niewielka ściepa mieszkańców jednego bloku i każdy dzieciak z cukrzycą chodzi zadowolony.

Niesnienie pomocy jest rzeczą naturalną, ale tylko w wypadku, kiedy pomagamy komuś bliskiemu - członkowi naszej grupy (cała masa badań to potwierdza). Tworząc jakieś odgórne instytucje doprowadzamy jedynie do postepującej alienacji poszczególnych członków społeczeństwa. Doprowadziliśmy do całkowitego zniszczenia lokalnych społeczności. To z kolei prowadzi do znacznego opóźnienia reakcji na problemy i potrzeby innych ludzi. W ten sposób również tworzy się ludzi zupełnie nieaktywnych społecznie.

Dać 5 złotych do puszki oczywiście można, to pomoc. Jak ktoś da 200 złotych to czuje się jak panisko, które oddało społeczeństwu wielką przysługę i już nic więcej robić nie musi. Ale wielki chłop nie pomoże starszej kobiecie wnieść zakupów na drugie piętro, bo ma ją po prostu w dupie, za przeproszeniem. Sąsiad może zdechnąć u siebie w domu i nikt tego nie zauważy, póki nie zacznie śmierdzieć. Do tego właśnie doprowadziła centralizacja niesienia pomocy. W ten sposób stworzony został system, który zaprzecza psychologii istoty ludzkiej, wyciąga z niej to co najgorsze.

#70
08-01-2012 02:04
 Ocena 1 na 1
simo.hayha. (433 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi zachaj

Mam podobne zdanie co do zawładnięcia umysłami. Kontroluje spory majątek, chociaż sam nie może niczego posiadać jako redemptorysta. Walkę z Owsiakiem i nawoływanie do bojkotu i najlepiej spalenia pana Jurka potępiam z całego serca.

Jednakowoż lubię być w tych kwestiach dokładny i staram się ludzi poprawiać, szczególnie że sporo osób dalej twierdzi, iż Rydzyk jeździ po Toruniu Maybachem.

Trochę to smutne, bo zakrawa na propagandę i tyle

pozdrawiam.

A complete unknown, like a rolling stone.

zachaj (5239 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi spellbinder
Muszę przyznać Ci rację, w większości się zgadzam z tymi dwoma wypowiedziami. Jednak ta analiza to trochę utopia. Z jednej strony jest wiele takich lokalnych społeczności, w których ludzie sobie pomagają, czasami słychać o tym nawet w TV. Ale istnieją miejsca gdzie takie dobroczynne interakcje między mieszkańcami nigdy nie wystąpią, są to biedne osiedla gdzie patologia ogarnęła wiele rodzin, gdzie nikt ze strachu nie trzyma roweru w piwnicy i nikt nie ośmieli się stuknąć w sufit gdy sąsiedzi urządzają libację, gdzie nawet policja boi się zaglądać. Największymi pasożytami w Polsce są właśnie takie rodziny gdzie jedno pokolenie "dziadów" i alkoholików hoduje następne takie same pokolenie. Jeżeli ktoś nie wie skąd biorą się złodzieje, bandyci i mordercy to niech zajrzy do takich domów. Jak wyobrażasz sobie sąsiedzką pomoc w takich miejscach. Ale to ekstremalny przykład, są jeszcze inne.

W moim rodzinnym mieście mieszkałem w bloku i zawsze pomagałem swojej starszej sąsiadce, nawet ostatnio coś wnosiłem jej na górę, niby nic ale kobieta jest samotna i nie mogłem patrzyć bezczynnie jak dźwigała torby na samą górę. Ta sąsiadka mieszka na górze, a jest jeszcze inna mieszkająca na przeciwko. To jest człowiek z którym nie mogę się dogadać, zawsze próbuje wywołać kłótnie i nic nie jest w stanie jej zmienić. Jak z takim kimś zawrzeć jakiekolwiek przymierze? To niemożliwe.

Co do pompy insulinowej i innych droższych maszyn. Nie każdą lokalną społeczność stać na taką zrzutkę i tylko szerzej zakrojone akcję mogą uzyskać odpowiednią kwotę. Nie zgodzę się również, że zbiórka Owsiaka zabija integrację i pomoc lokalnych społeczności, to trochę za daleko idący wniosek. Jak ktoś daje 5 zł na Orkiestrę, to nie znaczy, że na tym ma się kończyć jego empatia do potrzebujących. To zależy od człowieka jak ktoś chce pomagać to będzie to robił czy będzie Owsiak czy nie.

Ps. Wrócę jeszcze do "pasożytów" i patologii. Mój ojciec prowadzi kantor i ludzie czasami przynoszą mu różne rzeczy, niekoniecznie pieniądze, na sprzedaż. Ostatnio zjawili się alkoholicy z bonami na świąteczne zakupy, najprawdopodobniej dostali je od pomocy społecznej z racji posiadania dzieci, a teraz chcieli je sprzedać aby kupić wódę. Ojciec powiedział, że wezwie policję i żeby lepiej kupili chleb swoim dzieciom. Nie wiem co zrobili ale pewnie poszli gdzieś gdzie ktoś w końcu od nich odkupił te bony. Jak nazwać takie zachowanie bo słowo "pasożyt" to za mało? Jestem wielkim przeciwnikiem dawania pieniędzy czy bonów takim ludziom, lepiej zaprowadzić dzieci na obiad, bo ofiarowane jedzenie tez można opchnąć.

#72
08-01-2012 12:58
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi zachaj
>Ale istnieją miejsca gdzie takie dobroczynne interakcje między mieszkańcami nigdy nie wystąpią, są to biedne osiedla gdzie patologia ogarnęła wiele rodzin, gdzie nikt ze strachu nie trzyma roweru w piwnicy i nikt nie ośmieli się stuknąć w sufit gdy sąsiedzi urządzają libację, gdzie nawet policja boi się zaglądać.

One jednak z zasady same by się wykończyły. Pookradali by się, pomordowali nawzajem, a od innych ludzi guzik by dostali. Nie byłoby zasiłeczku, czy innych takich "pomocy".

Sprawa jest utopijna nie - tak to widzę - z powodu niemożności jej zaistnienia, a z powodu wielkich trudności we wprowadzeniu jej. Bo co by trzeba było zrobić, aby "zmusić" ludzi do podjęcia nowych wyzwań? Do głowy przychodzą mi - jak na razie - jedynie radykalne rozwiązania, jak na przykład zlikwidowanie spółdzielni mieszkaniowych i firm zajmujących się prowadzeniem wspólnot, a to rodzi samo w sobie bardzo dużo problemów.

>Największymi pasożytami w Polsce są właśnie takie rodziny gdzie jedno pokolenie "dziadów" i alkoholików hoduje następne takie same pokolenie. Jeżeli ktoś nie wie skąd biorą się złodzieje, bandyci i mordercy to niech zajrzy do takich domów. Jak wyobrażasz sobie sąsiedzką pomoc w takich miejscach. Ale to ekstremalny przykład, są jeszcze inne.

Sąsiedzkiej pomocy w takich miejscach sobie nie wyobrażam. I to jest część tego obrazka - nie będzie pomocy, nie będzie przetrwania. Albo się zmienią, albo - za przeproszeniem - zdechną z głodu.

>To jest człowiek z którym nie mogę się dogadać, zawsze próbuje wywołać kłótnie i nic nie jest w stanie jej zmienić. Jak z takim kimś zawrzeć jakiekolwiek przymierze? To niemożliwe.

Tu jest właśnie piękna sytuacja - taka baba zostanie po prostu wyeliminowana, jeśli się nie postara podejść do sprawy w inny sposób. Będzie sobie mieszkała, ale nikt dla niej palcem nie kiwnie.

>Nie zgodzę się również, że zbiórka Owsiaka zabija integrację i pomoc lokalnych społeczności, to trochę za daleko idący wniosek.

Owsiak nie powoduje sam w sobie, ale doskonale wpisuje się w model. Jego organizacja + setki innych + przekaz medialny + przekonania polityczne i święte jajko wie co jeszcze robią niestety swoje. WOŚP jest cegiełką (i to całkiem sporą, ogólnopolską, nagłośnioną, wypromowaną) w tym murze obłudy i znieczulicy. To naprawdę działa w ten sposób, że człowiek daje na Owsiaka i przez resztę roku czuje się spełniony. Owsiak stwarza wrażenie, że można przenieść odpowiedzialność na innych ludzi - na organizacje przez tych ludzi prowadzone - i wszystko będzie git.

>Jak ktoś daje 5 zł na Orkiestrę, to nie znaczy, że na tym ma się kończyć jego empatia do potrzebujących. To zależy od człowieka jak ktoś chce pomagać to będzie to robił czy będzie Owsiak czy nie.

Chodzi o przekaz. Teraz nikt nie chce pomagać nie dlatego, że ludzie nie są pomocni, ale dlatego, że wychowali się w idiotycznym systemie, który zrobił z nich jakieś wyalienowane maszkary.

Pomoc w obrębie gurpy nie jest bezinteresowna i nigdy nie była. I bardzo dobrze. To dobrze, że ludzie od siebie czegoś nawzajem oczekują. Wtedy wszyscy są zadowoleni. Natomiast inicjatywy typu WOŚP, czy wszelkie odgórne akcje pomocowe żerują na "negatywnych" emocjach, na tych obniżających nastrój. Z jednej strony jest "daj... daj...", a z drugiej "jak to nie dasz? trzeba dawać! Tylko źli ludzie nie dają". I człowiek daje, żeby zniwelować negatywne pobudzenie.

>Ojciec powiedział, że wezwie policję i żeby lepiej kupili chleb swoim dzieciom. Nie wiem co zrobili ale pewnie poszli gdzieś gdzie ktoś w końcu od nich odkupił te bony. Jak nazwać takie zachowanie bo słowo "pasożyt" to za mało? Jestem wielkim przeciwnikiem dawania pieniędzy czy bonów takim ludziom, lepiej zaprowadzić dzieci na obiad, bo ofiarowane jedzenie tez można opchnąć.

A i te "dzieci" to niekiedy niezłe potwory. W tym wypadku mam bardziej "a niech się pasożyty gryzą między sobą". Bo dzieci z jednej strony niczemu nie są winne, a z drugiej to potrafią być z nich niezłe kanalie. To samo w sumie można powiedzieć o tych dorosłych, że to nie ich wina, że wyrośli na takich buców, bo pewnie ich rodzice też nie byli wspaniali.

#73
08-01-2012 16:57
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi spellbinder
>One jednak z zasady same by się wykończyły. Pookradali by się, pomordowali nawzajem, a od innych ludzi guzik by dostali. Nie byłoby zasiłeczku, czy innych takich "pomocy".

Obawiam się, że prędzej zaczęliby napadać na normalnych ludzi z okolicy. Trzeba by stworzyć getta. Ale czy wyobrażasz sobie milionowe getta? Bo problem jest milionowy. To mogłoby stworzyć poważniejsze problemy o których jeszcze nie mamy pojęcia.

Mieszkam teraz w Wa-wie na Sadybie i od dwóch dni drą ryja pod moim oknem i to o 2.00 w nocy. Nie wiem jakim cudem nikt nie zadzwonił na policję. Następnym razem ja to zrobię. Najgorsze, że to młodzi ludzie tak się zachowują. Nie pracują i nie uczą się ale kasy na chlanie im nie brakuje. Jakim cudem?

spellbinder (8577 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi zachaj
>Obawiam się, że prędzej zaczęliby napadać na normalnych ludzi z okolicy.

To w końcu główny powód, dla którego owe zasiłki się wprowadza - jak ich nie ma, to bandyci wychodzą na ulice.

>Trzeba by stworzyć getta.

Od razu getta. Docelowa sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Mówimy w końcu o sytuacji, jaka - gdyby zaistnieć miała - mogłaby zaistnieć najwcześniej za 30-40 lat ze względu na zmiany społeczne, jakie musiałyby zajść (więc sf. Dziś byle kamerka w aparacie fotograficznym umie wykrywać twarz, czy uśmiech. Za te 30 lat niewykluczone, a nawet pewne, że prosty software będzie w stanie wychwycić zachowanie agresywne.

Kamery z kolei już dziś są śmiesznie tanie. Kamerka na rogu każdej ulicy, implant w karku każdego obywatela i jak tylko ktoś kogoś zaatakuje, idzie w ten kark np. impuls elektryczny, a chwilę później na miejsce przyjeżdża policja.

Ale ponownie - kto da sobie coś takiego wszczepić

Frank Holman (5897 punktów)Odp: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W odpowiedzi spellbinder
>...Za te 30 lat niewykluczone, a nawet pewne, że prosty software będzie w stanie wychwycić zachowanie agresywne.
>Kamery z kolei już dziś są śmiesznie tanie. Kamerka na rogu każdej ulicy, implant w karku każdego obywatela i jak tylko ktoś kogoś zaatakuje, idzie w ten kark np. impuls elektryczny, a chwilę później na miejsce przyjeżdża policja.
>Ale ponownie - kto da sobie coś takiego wszczepić

Co jest racjonalnego w wierze w doskonałość maszyn (rzeczy martwych) ?
Jaki procent krzywd wobec konkretnych ludzi czy grup ludzi, w wyniku zawodności maszyny (impuls zbyt silny, bezpodstawny, wykorzystanie np. błędnie zmontowanych zapisów kamer przeciw uczciwemu człowiekowi, itd.), dopuszczasz, aby system wciąż uznać za skuteczny ?
Maszyny są i zawsze będą z natury rzeczy zawodne, szczególnie takie, które działają na zasadzie algorytmów symulujących podejmowanie inteligentnych decyzji, a nie wykonywania powtarzalnych z góry zaprogramowanych czynności. Ja dopuszczam 0% pomyłek - tj. nie dopuszczam do żadnej sytuacji, aby maszyna (której pozwolono osądzać) nieprawidłowo osądziła człowieka, a system był uznawany za dopuszczalny.
Czy (a jeśli tak to jak) irracjonalność Twojego "rozwiązania" problemu świadczy o innych poglądach wyrażanych przez Ciebie, jako "przyczyny" problemu ?

1 2 3 4 5 6 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365