 |
Czy wiara w absurdy to głupota Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-06-2012 18:45 | busia (63 punktów) (zablokowany) | Czy wiara w absurdy to głupota 0 na 4 | Czy wiarę w absurdy możemy nazwać głupotą, czy bezmyślnością? Czy gdy mówię: Wierzę w Boga to to samo co - Mam nadzieję, że Bóg istnieje? Czym różni się wiara w Boga od wiary w krasnoludki lub wiary w homeopatię lub przepowiednię wróżki? Dlaczego tak łatwo wyzbywamy się wiary w św. Mikołaja a za Boga dalibyśmy się pokroić? Czyżby dlatego , że św. Mikołaj przynosi nam TYLKO prezenty, a Bóg obiecuje wieczne życie? Piszę to wszystko zbulwersowana i poruszona do głębi wypowiedzią Éric-Emmanuela Schmitta w ostatnich Wysokich Obcasach. Schmitt mówi: " Wierzę, ale nic nie wiem. Ten, kto nie wierzy tak samo nic nie wie. To nasza wspólna cecha, wierzących i ateistów, że jesteśmy nieświadomi. Powiedziałbym, że są trzy rodzaje ignorancji: wierząca, ateistyczna i obojętna. Jeśli zapyta mnie pani czy Bóg istnieje, odpowiem, nie mam pojęcia, ale wierzę, że tak. Ateista odpowie: nie wiem, ale myślę, że nie. Człowiek obojętny zaś: nie wiem i nic mnie to nie obchodzi." Ateista nie powie "nie wiem". Tak powie agnostyk. Ateista wie , że Boga nie ma, tak jak wie, że nie ma krasnoludków, że homeopatia to humbug i że wróżka nigdy nie przepowie mu przyszłości. Ale że tego nie wie absolwent filozofii École Normale Supérieure Éric-Emmanuel Schmitt to straszne! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..| GreenDay (35 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > To nie sens tylko bezsens. Nikomu jeszcze nie udało się wymyślić na tyle sensownego Boga aby mógł mieć wpływ na nasz świat a zarazem nie pozostawiał śladu swojej obecności.Naprawdę? O ile wiem fizyka współczesna jest brzemienna w nieokreśloności i probabilistykę. O ile też rozumiem rachunek prawdopodobieństwa, coś może być skrajnie mało prawdopodobne, a przy tym możliwe. Naprawdę nie widzisz tu miejsca na jakiegoś Boga, który ma wpływ na świat, ale zarazem nie pozostawia śladu? Mi to miejsce wydaje się oczywiste. Cud jako niskie prawdopodobieństwo. Metaforycznie: ponoć nawet szklanka mogłaby przeniknąć przez stół przy skrajnie nisko prawdopodobnym zbiegu okoliczności. Wyleczenia z raka, których się nie rozumie mogą być takim zbiegiem okoliczności i/lub być powodowane przez nieznane mechanizmy. Rzecz jasna to nie jest dowód na istnienie Boga. Jest to wszakże całkiem dobra odpowiedź na Twoje twierdzenia, że Bóg musiałby zostawiać wykrywalne przez naukę ślady. Przeceniasz ludzkie zdolności śledcze, którym zwykłe zjawiska fizyczne stale rzucają wyzwanie pod względem teoretycznym. Nawet jednak znajomość odpowiadającej prawdzie teorii nie oznacza, że jesteśmy w stanie śledzić ogrom danych, jakim jest świat. Teoria to tylko opis ogólnych prawideł. Czymś zupełnie innym jest objęcie kontrolą konkretnych przypadków. |
#77 1 na 3 | GreenDay (35 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | Nie narzucam warstwy mitycznej innym, sam w nią nie wierzę. Chodzi mi o coś zupełnie innego. Przy całym tym pesymistycznym (jednak) spojrzeniu na ludzką kondycję powinniśmy też pamiętać, że jesteśmy bytami skończonymi, w gruncie rzeczy nasza wiedza i zdolność pojmowania są bardzo nikłe. Jest coś pięknego w tym, że zwykłe obrazki na ekranie monitora, czy zdjęcia z teleskopów daje się logicznie przetworzyć w ten sposób, iż następuje postęp spójnej wiedzy. Mimo wszystko nadal są to obrazki na ekranie monitora i zdjęcia z teleskopów. Nie jesteśmy w stanie "dotknąć" świata. Realna nauka to nie jest program na Discovery (gdzie można zobaczyć wspaniałe animacje początku Wszechświata). My, tutaj, w tej dyskusji, możemy sobie we własnym gronie mówić, że coś uznajemy za mit. Jednak wmawianie osobom, którym jest on bliski, że my wiemy lepiej i że mają przyjąć nasz punkt widzenia, że w innym wypadku są głupie, jest żałosne (żeby nie powiedzieć: prymitywne). Tak czyniąc nie różnimy się niczym od osób, które koniecznie chcą narzucać innym swoją wiarę. A nawet jesteśmy tu znacznie gorsi. Te osoby czynią tak, gdyż są przekonane, że to kwestia naszego zbawienia. My tak czynimy ze zwykłej pychy, złośliwości, kompleksów, ukrywanej urazy czy mentalności sekciarskiej. To jest przykre i o tym chciałem powiedzieć. Przykre jest, że niewiara stała się ideologią w imię której osoby niewierzące łamią elementarne zasady kultury i współżycia z drugim człowiekiem. Przez kilkadziesiąt minut bytności tutaj naczytałem się większej pyszałkowatości, niż w całym odwiedzanym przeze mnie internecie przez rok (wyjmując miejsca skrajnie upolitycznione i komentarze na onecie, które to kuriozum czasem obserwuję; jednak i tam pycha nie jest tak osobista). Widać też z miejsca, że osoby tutaj piszące mają mentalność członków sekty. Człowiek szczerze przedstawia się jako agnostyk i z miejsca jest posądzany o to, że jednak wierzy, każdy mu zaczyna udowadniać jak głupia jest wiara, a nawet - jak to on (ów dyskutant) jako niewierzący jest genialny (sic!) itp. Reakcja obronna fanatycznych wyznawców! Ewentualnie czynność zwrotna kolisto-adoracyjna. Być może jest coś w stwierdzeniu z amerykańskiego serialu West Wing, czy w stwierdzeniu Lema. Zachodnie Skrzydło widziało internetowe społeczności jako kliki osób nie mających równo pod sufitem, Lem za dowód tego, ilu głupców jest na świecie. W takim wypadku więcej wynikało by z medium i tego jakie głównie osobowości przyciąga, niż ze światopoglądowych postaw. Nie jestem jednak do końca przekonany, czy problem nie leży gdzie indziej. Czy nie leży w tym, że tłuszcza znalazła sobie nowe narzędzie biczowania autorytetów (przede wszystkim: pokoleniowych) i wynoszenia się na cokoły - fakt, że nie wierzy zastępuje jej realne poczucie własnej wartości (człowiek znający własną wartość nie ma potrzeby narzucania się innym). To chyba o takich zachowaniach, takich ludziach, mówi się: pożyteczni idioci. Oczywiście to uogólnienia. Niemniej... Jestem niewierzący od niespełna dwóch dekad i obserwując świat mam właśnie takie wrażenie. Teraz nie jest się osobą niewierzącą, teraz jest się pyszałkiem, który musi się z tym obnosić, wykazywać swoje racje, pouczać, atakować, udowadniać, że jest lepszy, inteligentniejszy, bardziej nowoczesny. Jeszcze chwila i będziemy o tym mówić w słowach: cool, trendy, jazzy. Ja doskonale rozumiem, że część z osób piszących tutaj zapewne stała się w życiu celem ataków z powodu swoich przekonań, mi też się zdarzyło. Odwracanie tego w drugą stronę jest jednak niczym innym, jak głęboką głupotą i małostkowością. Przetwarzanie własnej niewiary w dumę, w jakiś punkt podnoszący samoocenę, a wręcz - niektórym - dowodzący ich własnego rzekomego geniuszu, jest tyleż sekciarskie, co śmieszne w żałosnym sensie tego słowa. Wierzysz/nie wierzysz? Świetnie! A teraz chodźmy na piwo/kawę/do kina. Może tą wypowiedzią padnę ofiarą przysłowiowego niemal piętna "krytyka krytyków" (jak się krytykuje krytykanckie postawy naraża się na zarzut "nie jesteś lepszy"), ale musiałem to powiedzieć. |
#78 1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | Grałem Kolego! Grywałem tez na ślepo na dwóch szachownicach naraz przeciwko amatorom. Nie wiem czy jesteś bystry skoro pozwoliłeś sobie tutaj na taki argument - zagrywkę małego kazia: > Nie tacy giganci intelektu jak my tutaj się nad tym głowili.I co Ty tak uciekasz od konkretów i ciągle mantrujesz w stylu: szanujmy wierzących w mity bo bóg wie kto ma rację  Udajesz czy nie widzisz celnie krytycznej wypowiedzi Fizyka oraz moich? Ot tej chociażby: Nie zrozumialeś wypowiedzi przedmówców. Twój ogólnikowy potencjalny bóg, o którym tak krasomówczo filozofujesz natychmiast okaże się absurdalny i sprzeczny gdy przejdziesz do podawania jego konkretnych cech i ról.
Lansowanie potencjalnego istnienia istoty, która nie ma żadnych cech i żadnych ról jest mąceniem (sobie i innym) w głowach.
Jak podasz cechy: wszechmoc lub panowanie nad światem lub wszechwiedza lub stworzenie naszego wszechświata{po co?} to z łatwością Cię tu nasi inteligentni forumowicze ... wypunktują {skoro mojgo linku z 1-szego mojego tu postu nie klikasz}
Ja to zawsze wtedy pytam czy bóg zna swoją przyszłość i co wynika z obu możliwych odpowiedzi.
Nie cytuj swoich starych myśli tylko zacznij myśleć od nowa! |
| GreenDay (35 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > Grałem Kolego!Grałeś, a bajdurzysz. Tym gorzej dla Ciebie, Kolego. Jeśli zaś chodzi o "konkretne" jakoby zarzuty, to nie mają one nic wspólnego z konkretami. W przepychanki na słowa nie wchodzę, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że kwestia istnienia/nieistnienia Boga jest nierozstrzygalna. Bóg - przynajmniej Chrześcijański - z definicji wymyka się kategoriom naszego świata. Specjalnie podawałem przykład solipsyzmu, gdyż jest to kolejna kwestia nierozstrzygalna (co najwyżej - na zdrowy rozum, a więc pewną wiarę), ale masa osób twierdzi, że jest w stanie ją rozstrzygnąć i traci energię na wywodzenie "dowodów", które z dowodami nie mają nic wspólnego. Nie interesuje mnie tutaj teologia, która usiłuje złapać Boga za nogi, gdyż popełnia ona ten sam błąd. Sądzi, że Boga można zdefiniować i zrozumieć, lub - jak w przypadku teologii negatywnej - stwierdzić przynajmniej, czego o Bogu nie można powiedzieć (a w ten sposób go zawęzić). To wszystko jest skazane na porażkę. W postawach osób, które nie przyznają Bogu atrybutów, poza takimi jak np. stworzenie Wszechświata, stworzenie człowieka (pośrednie), zainteresowanie nim, nie ma zaś nic absurdalnego. To, że Ty tak stwierdzisz, czy 'fizyk' tak twierdzi, niczego tutaj nie zmieni. Bóg, poza tymi elementarnymi cechami, jest niewiadomą. To jest absurdalne w sensie dochodzenia naukowego (w sensie takim, że nauka miałaby takiego bytu dochodzić) i dlatego nauka z definicji nie zajmuje się takimi sprawami. Nie wypowiada się o nich. Absurdalne jako logiczna możliwość wcale nie jest. Dla osób wierzących jest to po prostu kwestia wiary. Czego najwidoczniej nie umiesz do końca zrozumieć i uszanować. Koniecznie musisz postawić na swoim. Jeśli dołożyć do tego Twoje nieustanne (a niedorzeczne) wywody o geniuszu Twoim i Twoich znajomych, albo sobie żartujesz, albo masz poważne kompleksy, które w ten sposób leczysz. |
ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > nie przyznają Bogu atrybutów, poza takimi jak np. stworzenie Wszechświata, stworzenie człowieka (pośrednie), zainteresowanie nim, nie ma zaś nic absurdalnego.I od razu wyłazi Twoja nieprzemyślana wiara w absurdy. Po co ma stwarzać coś skoro wszystko wie co będzie z nim i z tym. Pozdrawiam |
#81 1 na 1 | GreenDay (35 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > > nie przyznają Bogu atrybutów, poza takimi jak np. stworzenie Wszechświata, stworzenie człowieka (pośrednie), zainteresowanie nim, nie ma zaś nic absurdalnego.> I od razu wyłazi Twoja nieprzemyślana wiara w absurdy.> Po co ma stwarzać coś skoro wszystko wie co będzie z nim i z tym.> Pozdrawiam> Ja nie wierzę i nie mam z tym problemu. Szanuję osoby wierzące. Ty najwidoczniej masz problem ze swoją niewiarą do tego stopnia, że na niej tworzysz kompleks wyższości. Przy okazji stajesz się człowiekiem, który - jeśli tak jak tu zachowujesz się na co dzień - nie bardzo potrafi zachować się wśród ludzi. Jak każdy przekonany o swoim domniemanym geniuszu i wyższości nad innymi. |
ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | Dziękuję za ten argument w dyskusji  |
#83 1 na 1 | GreenDay (35 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > Dziękuję za ten argument w dyskusji  > Ależ proszę bardzo. Mam nadzieję, że zbliżył się w erystycznych wzlotach do twierdzeń o tym, jak to argumentem za ateizmem jest bezsporny fakt, iż jesteś otoczony niewierzącymi "gaussami", bo towarzystwo zna się na programowaniu i grywa w szachy  Tak się akurat składa, że ja znam ludzi obracających się w informatyce, więc Twoje wywody od razu coś mi przypomniały. Mianowicie to, że tej dziedzinie nawet przedstawiciel handlowy mający więcej, niż inni kontaktów biznesowych zaraz uważa się za geniusza. Prawda zazwyczaj jest taka, że są to ludzie bystrzy, mający niezły kontakt z ludźmi biznesu, ale poza tym, nierzadko - jak wszędzie - mocno ograniczeni. Powodem ich mniemania o sobie jest niezły pieniądz, nowe technologie i poczucie mocy związane z "nagrodowym" systemem rozliczeń firmowych (a jakież miewają imprezy firmowe, które zapewnia im zachodni biznes, hoho). W istocie fajnie mieć w wieku 30 lat dom i nowoczesny samochód, zazwyczaj też potrzeba przynajmniej towarzyskiej bystrości by to osiągnąć, ale do geniusza stąd daleko. Jak zawsze podkreślam - to uogólnienie. Też się kiedyś zachłysnąłem podobnymi "geniuszami", podziwiałem też kiedyś jednego kumpla, który publikował matematyczne wyniki w pismach specjalistycznych. Chwila dystansu i uwagi i zauważasz, że taki człowiek nie potrafi zrozumieć elementarnej rzeczy spoza własnej dziedziny, a jego bystry humor pokrywa brak jakichkolwiek innych zainteresowań. Nie zawsze tak jest, ale aż zbyt często. Natomiast prawdziwy geniusz to taka rzadkość, że ich na palcach ręki można policzyć w pokoleniu (i to na świecie, a nie w kraju). |
#84 1 na 3 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > W przepychanki na słowa nie wchodzę, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że kwestia istnienia/nieistnienia Boga jest nierozstrzygalna.Fizyk, BigŻyd, Hodża, Ojciec Ateusz, Moderatorzy i praktycznie każdy z aktywnych tu forumowiczów są w stanie inteligentnie, trafnie, krytycznie dyskutować Twoją wiarę w "nierozstrzygalność" TO TY ZAWIERZYŁEŚ JAKIMŚ AUTORYTETOM W OWĄ NIEROZSTRZYGALNOŚĆ i tracisz okazję poznania prawdy w tej kwestii albo powiem inaczej - probujesz zakrzyczeć wszystkich tą mantrą: > nierozstrzygalna> nierozstrzygalna> ...My tu mamy argumenty  Pozdrawiam |
#85 2 na 6 | GreenDay (35 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > My tu mamy argumenty  > PozdrawiamNie macie żadnych rozstrzygających argumentów (dowodów), ponieważ kwestia istnienia Boga jest logicznie nierozstrzygalna. Z samej definicji Boga. Zwyczajnie i po prostu  Istnieje zresztą ulubiony sposób niektórych z nas - niewierzących - by wywodzić nieistnienie Boga. Powołanie się na brzytwę Ockhama. Należy udowadniać istnienie, a nie nieistnienie. Zasadne zastrzeżenie - w metodologii naukowej i w kwestiach krasnoludków (tj. czystych, niczym nieuzasadnionych fantazji). Bezzasadne w kwestii wiary w Absolut. Dlaczego? Bo ten automatycznie narzuca się jako idea w ludzkiej refleksji nad ludzką sytuacją. Bóg jest ideą, powiedzmy, naturalną (wrodzoną człowiekowi). Mało kto pamięta, że Ockham wprowadził swoją brzytwę w tym celu, by wiarę oddać wierzeniom, a dowód rozumowy rozumowi. Innymi słowy - pokazał, że Bóg nie leży w zasięgu dowodzenia rozumowego, ale jest zasadny jako przedmiot wiary ze względu na kondycję ludzką. Po nim to samo - na większą skalę - uczynił Kant. Po całym swoim godnym podziwu (chociaż czasami odnośnie konstrukcji świata błędnym) wywodzie stwierdził, że Bóg jest po prostu postulatem moralnym. I tym w istocie jest. Nie da się go udowodnić, ale ludzka natura (i sytuacja człowieka w świecie) same przez się wytwarzają skłonność, by Boga postulować. Nauka wyeliminowała naiwne bóstwa (i słusznie, gdyż koncepcja Boga nie powinna stać na drodze postępu wiedzy), ale samego postulatu nie wyeliminuje, ani nawet nie powinna. Bóg jest ludziom potrzebny jako idea. No, ale rzecz jasna - Wy tu na forum zjedliście wszystkie rozumy świata i macie dowód na rozstrzygnięcie negatywne, którego nie posiada nikt na świecie. Ostatnio nawet Dawkins - człowiek, który niepotrzebnie popadł w fanatyzm ateistyczny (bo wcześniej pisał świetne książki), przyznał w dyskusji, że tak ostatecznie nie może wiedzieć. Chwila szczerości. |
#86 3 na 3 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | Dawkins to głównie biolog i lat mu nie ubywa. > Bóg jest potrzebny ludziom.W pewnym sensie, wielu ludziom, tak.  Ale jesteś dla mnie niewiarygodnym forumowiczem (jakby "kaznodzieją" co swoje mówi ale nie słucha) bo trzy razy już uciekłeś od pytania: CZY BÓG ZNA SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ? |
#87 -1 na 5 | GreenDay (35 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > CZY BÓG ZNA SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ?Uciekłem? Nie. Ja świadomie pomijam niedorzeczne pytania w stylu: czy Bóg jest w stanie stworzyć kamień, którego nie podniesie. Pytanie jakie przytoczyłem, jest błędem logicznym nawet w logice klasycznej. Tak się jednak składa, że sama fizyka stwierdza, że logika klasyczna najpewniej nie obowiązuje powszechnie w świecie fizycznym. Teraz - uwzględniliście ten fakt w swojej argumentacji? Oczywiście, że nie! //To jest właśnie doskonały przykład owego "geniuszu"; jesteście tak zaślepieni tym, co chcecie udowodnić i jak żonglujecie słówkami, że dziecinne, elementarne fakty z miejsca Wam umykają; dlatego właśnie bystrość może być płycizną, z geniuszem w ogóle ma mało wspólnego// Pierwsi będziecie się powoływać na "kwanty" i inne cudowności jak to Wam będzie wygodne. Ale kiedy to samo może podważyć same założenia Waszych wywodów (u samych podstaw: wiary, że świat się rządzi logiką zbliżoną do logiki języka naturalnego tj. klasyczną), ogarnia Was zapomnienie. Dlatego ja nie wchodzę w takie dysputy. Wiem, że nie mają żadnej dowodowej wagi. To jest po prostu śmieszne. Miast wejść w dialog z Chrześcijaństwem, jedyną ciekawą intelektualnie, głęboką moralnie, otwartą religią - obok chyba tylko Buddyzmu, część środowiska niewierzących prowadzi głupią, niedorzeczną wojenkę, na żałosne argumenty. Później się dziwi, że 14-latki dokonują gwałtów, młodzież demoluje miasta, a połowa osób uciekłaby z kraju na wypadek wojny zostawiając rodziny, znajomych, sąsiadów. Będziemy mieli Londyn czy Vancouver (zamieszki o takim wyrazie) coraz częściej. Bo wojujący ateizm to czysta negacja, nie potrafi dostarczyć niczego pozytywnego, nawet o tym nie myśli. Chrześcijaństwo, pomijając absurdy w rodzaju stosunku do antykoncepcji, czy homoseksualistów, wykazuje znacznie głębsze i inteligentniejsze zrozumienie procesów społecznych, niż środowisko osób niewierzących. Czasem się wstydzę, że do niewierzących należę (tak jak niektórzy znajomi mi katolicy wstydzą się pewnych stanowisk kościoła). |
#88 4 na 4 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | wojujący ateizm pozwala oświeconym nim ludziom czerpać normalną przyjemność z życia (np erotycznego) bez idiotycznych zakazów i wyrzutów sumienia albo przymusu (źle dobrany partner seksualny - na całe życie). Nienormalne jest siedzenie w kościele i narażanie się na grypę w okresie jej zwiększonego występowania gdy można ten czas wykorzystać na spacer, jazdę na nartach biegowych itp. Świat jest piękny i interesujący ale - wybacz - nie w kościele na mszy! Ludzie uwolnieni od myślenia o bzdurach (zbawieniu indywidualnym i fruwaniu w niebie) interesują się ochroną planety (dla swoich wnuków i prawnuków) bo w ich przyszłość niebiańską nie wierzą  Pytanie CZY BÓG ZNA SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ? Jest zupełnie czym innym niż: > czy Bóg jest w stanie stworzyć kamień, którego nie podniesie.Bo to drugie to jest oczywisty żart (nieuchronne zapętlenie). Równoważne pytaniu: Czy niezwyciężony może pokonać samego siebie. Moje pytanie nie ma w sobie czegoś takiego i zadałem je w dobrej wierze, a Ty uciekasz po raz czwarty pod ewidentnie fałszywym pretekstem. Zastanów się nad tym pytaniem, jeśli nie udajesz, że troszczysz się o zmierzanie nas wszystkich w sensownym kierunku . Jeśli naprawdę współpracujesz to dyskutujesz, a jeśli nie dyskutujesz (całkiem normalnego pytania) to znaczy, że realizujesz tu jakąś dziwną misję! Emitujesz swoje ale broń boże myśląc o cudzych argumentach Reszty nie komentuję bo (w tym kontekście - ucieczki od dyskusji o bogu) wydaje mi się nieszczera! no to jak to jest? CZY BÓG ZNA SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ? |
#89 8 na 8 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota |
> Nie macie żadnych rozstrzygających argumentów (dowodów), ponieważ kwestia istnienia Boga jest logicznie nierozstrzygalna. Z samej definicji Boga. Zwyczajnie i po prostu  No to zacznij od podstaw, od tej definicji. Kiedy otworzymy jakiś słownik czy encyklopedię przeczytamy, że bóg to postać z opowieści religijnych. W tych opowieściach już hulaj dusza! Jest tam wiele definicji różnych bogów i Bogów - sprzecznych wewnętrznie, sprzecznych wzajemnie, sprzecznych z logiką i elementarną wiedzą zgromadzoną w sposób naukowy, ale wierzyć każdy może, a nikt rozumny nie zaprzecza istnieniu postaci literackich w świecie wyobrażeń. Wygląda jednak na to, że Tobie definicja encyklopedyczna nie pasuje... Mógłbyś powiedzieć dlaczego i ewentualnie podać swoją definicję Boga, aby było wiadomo o czym mowa?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#90 11 na 13 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy wiara w absurdy to głupota | > Miast wejść w dialog z Chrześcijaństwem, jedyną ciekawą intelektualnie, głęboką moralnie, otwartą religiąDialog z chrześ... pardon.... Chrześcijaństwem ksiądz , proszę księdza, proponuje? A skąd wziąć chrześcijańską stronę do dialogu? Jakieś tam jaskółki co zmierzą się czasem z Dawkinsem i spółką to jeszcze nie dialog. Gdyby chrześcijanie mieli coś ciekawego do powiedzenia ateistom już by to powiedzieli. Wolą jednak bełkotać swoje zaklęcia w swoim gronie. Swoje miejsce w świecie musimy wyrąbywać sobie siłą - religijni mając gęby pełne frazesów o Miłości bliźniego jakoś nie wyrywają się by popierać poglądy, które głoszą. To tak z grubsza co do głębokości moralnej i otwartości... najciekawsza jednak dla mnie jest "ciekawość intelektualna" chrześcijaństwa. Co jest ciekawego intelektualnie w niedorzecznych historyjkach sprzed wieków i ich współczesnych interpretacjach? Do jakich to osiągnięć intelektualnych przez wieki doszło chrześcijaństwo dzięki swej ciekawości? > część środowiska niewierzących prowadzi głupią, niedorzeczną wojenkę, na żałosne argumenty.Ty, oczywiście, potrafisz wykazać jak konkretnie żałosne są konkretne argumenty? > Później się dziwi, że 14-latki dokonują gwałtów, młodzież demoluje miasta, a połowa osób uciekłaby z kraju na wypadek wojny zostawiając rodziny, znajomych, sąsiadów. Będziemy mieli Londyn czy Vancouver (zamieszki o takim wyrazie) coraz częściej. Bo wojujący ateizm to czysta negacja, nie potrafi dostarczyć niczego pozytywnego, nawet o tym nie myśli.Ach, ach popatrz! Sodomia i Gomoria na świecie buszowały, aż przyszedł Bóg chrześcijan, powiedział: "nie zabijaj, nie kradnij" i od razu jak ręką odjął! Teraz przyszedł ateizm i wszystko znów pogrąża się w chaosie. Tylko czy to aby nie nazbyt prostacka wizja kiedy tysiące lat pracy ... hmmmm ... "ciekawej intelektualnie, głęboko moralnej, otwartej religii" idzie na marne z powodu gołej negacji "żałosnymi argumentami"? A jakich pozytywów chciałbyś od ateizmu? Ateizm to brak idei teistycznej zatem jet pusty, nie niesie ze sobą niczego. A umysły wolne od teistycznych bzdetów mogą tworzyć dowolne idee poza teistycznymi. I znajomi mi ateiści (także ci walczący na forum świata) głoszą idee humanistyczne, oświeceniowe, wolnościowe... to o co Ci chodzi konkretnie? > Chrześcijaństwo,(...)wykazuje znacznie głębsze i inteligentniejsze zrozumienie procesów społecznych, niż środowisko osób niewierzących.Ha, ciekawe! A konkretnie o co chodzi? Na jakich źródłach się opierasz? I czemu więzienia zaludniają wierzący?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|