> Ludzi, których teoretycznie zalicza się do klasy średniej jest w Polsce od metra, że od siebie zacznę.No właśnie chodzi o to "zalicza się". Kiedy porównamy sytuację bytową polskiej "klasy średniej" do tej z USA czy Europy zachodniej, to sytuacja wygląda niewesoło. Niektórzy zaliczający siebie do klasy średniej mają niewiele większe zarobki, niż próg ubóstwa w USA. Próg ubóstwa w USA to jeśli dobrze pamiętam ok. 11 000 $ na osobę. > Problem polega na tym, że po 1945 roku zamiast klasy średniej występowała niejaka "inteligencja pracująca", mocno zresztą spauperyzowana.Nie jestem w stanie nazwać tego, co było w PRL. Poziom życia, zarobki, towary dostępne dla obywatela, to wszystko jest dla mnie niewyobrażalne. Klasa zapieprzająca za marną płacę. > Zjawiskiem gorszym, niż rozmycie klasy średniej jest niewątpliwe istnienie w Polsce swoistej "klasy wyższej". Niestety, tu problem polega na tym, kto do tej klasy należy (lub aspiruje) i jak opłakane są tego rezultaty.A co to jest w Polsce ta klasa wyższa? I znowu, w USA sytuacja jest jasna, lekarze i prawnicy to najlepiej płatne zawody, a w Polsce? Lekarz czy prawnik zarabia pi razy drzwi tyle, co klasa średnia-wyższa na zachodzie. No, może przesadzam, zarabiają nieco więcej, ale to też zależy od specjalizacji, miejsca pracy etc. |