 |
Czy antynatalizm jest racjonalny? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-06-2013 19:01 | complex_system (112 punktów) | Czy antynatalizm jest racjonalny?
1 na 9 | Czy można powiedzieć, że stanowisko filozoficznie zwane antynatalizmem jest racjonalne?
Czy ludzie jako ssaki naczelne, które posiadają rozum nie powinny powstrzymać się od rozrodu? Jeśli potrafimy odrzucić religie z powodów racjonalnych a także zaakceptować aborcję, eutanazję, antykoncepcję to czy nie powinniśmy przestać się w ogóle rozmnażać?
Czy lepiej jest się nigdy nie urodzić i nie zaistnieć na tym świecie?
Czy można skrzywdzić osobę dając jej życie? Czy ze względów racjonalnych nie powinniśmy zrezygnować z naszej zwierzęcej natury w takim stopniu jak np. potrafimy opanowywać agresję i nie wyrządzać krzywdy drugiemu człowiekowi? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..#91 2 na 2 | complex_system (112 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | Powiem inaczej. Gdyby człowiek nie rządził się prawami fizyki, chemii, biologii to by nie egzystował. Tak samo nie istniałyby ("egzystowałyby" jeśli wolisz) i nie zachodziłyby np. trzęsienia ziemi, huragany, procesy górotwórcze, topnienie lodowców, wybuchy supernowych, kolizje galaktyk, spadki meteorytów gdyby nie rządziły się prawami fizyki. > Może jeść aby żyć lub zagłodzić się na śmierć, powiesić; może się rozmnażać lub używać prezerwatywy, itp. A więc jest częściowo wolny.Właśnie w tym cały problem, którego dalej nie rozumiesz. Nie ma takiego czegoś jak "częściowa wolność" lub "względna wolność". Nasz mózg jest dokładnie tak samo deterministyczny jak chociażby zegarek. Może ci się wydawać, że zegarek "podejmuje decyzje", "robi to co chce" albo jest "częściowo wolny" z powodu jego skomplikowanego zachowania, które jest wynikiem jednoczesnej lub sekwencyjnej pracy wszystkich malutkich sprężynek i trybików. Dokładnie tak samo jest z ludzkim mózgiem, który jest prawdopodobnie najbardziej skomplikowanym mechanizmem we Wszechświecie. To całe skomplikowanie tworzy iluzję, że wyglądamy tak jakbym byli wolni. Naprawdę nasze każde zachowanie jest niczym innym jak tylko wynikiem pracy tego skomplikowanego mechanizmu, którym jest mózg. Możesz napisać program komputerowy, który ma kilka linijek kodu i robi bardzo prostą rzecz np. wyświetla jakiś napis. Ale możesz też napisać program komputerowy, który ma kilkaset tysięcy linijek kodu albo kilka milionów linijek kodu i robi bardzo skomplikowane rzeczy - do tego stopnia, że może nawet naśladować ludzkie zachowanie, uczyć się, wyciągać wnioski, podejmować decyzje, reprodukować się, pisać inne programy i symulować "wolną wolę". Niezależnie od stopnia skomplikowania w jednym i drugim przypadku oba programy rządzone są "bezmyślną", deterministyczną maszyną, która w "mgnieniu oka" wykonuje miliardy fundamentalnych operacji np. arytmetycznych i logicznych. Ludzki mózg jest nie tylko porównywalny ale wręcz identyczny z bardzo skomplikowanym programem komputerowym. Możemy dokładnie powiedzieć jak działa mózg i tym samym wyjaśnić każde nasze zachowanie, kiedy znajdziemy każdą instrukcję w tym programie np. za pomocą inżynierii odwrotnej. Jeśli mózg jest mechanizmem to wolna wola nie istnieje. Żeby udowodnić, że wolna wola istnieje musiałbyś udowodnić, że mózg nie jest mechanizmem a to byłoby równoznaczne z podważeniem nie tylko całej współczesnej neuronauki ale też fizyki, chemii, biologii, medycyny, prymatologii i wielu innych dziedzin. |
#92 2 na 2 | panTeista (6811 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Jak to przemyślisz, to dojdziesz do wniosku, że wolna wola jest złudzeniem, a doświadczenia Libeta tylko ten wniosek potwierdzają.Libet z doświadczenia wywnioskował, że czynnościami człowieka steruje jego mózg. I chociaż mózg wcześniej podejmuje decyzję, niż człowiek ją sobie uświadamia, to jednak jego mózg, a nie nieznane czynniki. Determinantami decyzji mózgu są: popędy biologiczne, wspomnienia z dzieciństwa i całego życia, nagromadzone doświadczenia dobre i złe, wpływ kultury, mediów, środowiska, innych ludzi. Żadna decyzja nie zapada przypadkowo. \"Także nieświadome procesy mają swoją logikę. Tylko że nie możemy ich obserwować\", wywodzi naukowiec z Lipska. Absolutna wolna wola, oderwana od naszych uczuć, wspomnień, pragnień, fantazji i myśli w rzeczywistości nie istnieje. Człowiek,jego mózg, jego popędy, wspomnienia, doświadczenia, przekonania razem stanowią częściowo zmienne "Ja". Chociaż decyzja zapada przed uświadomieniem jest jego decyzją.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota. |
| panTeista (6811 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > >Może jeść aby żyć lub zagłodzić się na śmierć, powiesić; może się rozmnażać lub używać prezerwatywy, itp. A więc jest częściowo wolny.> Właśnie w tym cały problem, którego dalej nie rozumiesz. Nie ma takiego czegoś jak "częściowa wolność" lub "względna wolność".> Nasz mózg jest dokładnie tak samo deterministyczny jak chociażby zegarek.> Może ci się wydawać, że zegarek "podejmuje decyzje"(...)> Dokładnie tak samo jest z ludzkim mózgiem,W takim razie decyzja aby Cytat:powstrzymać się od rozrodu, przestać się w ogóle rozmnażać, zrezygnować z naszej zwierzęcej natury jest niezależna od nas. Pytasz czy powinniśmy? Jeżeli nawet powinniśmy, to przecież jesteśmy zdeterminowani i nie możemy decydować.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota. |
#94 1 na 1 | complex_system (112 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Pytasz czy powinniśmy? Jeżeli nawet powinniśmy, to przecież jesteśmy zdeterminowani i nie możemy decydować.Nie chodzi o to, że jeśli jesteśmy zdeterminowani to nagle okazuje się, że nie możemy "decydować". Chodzi o to, że każda "decyzja" jest deterministyczna. W każdym momencie "decydujesz" czy tego chcesz czy nie. Nawet jeśli chcesz, to twoje pragnienie też powstaje pod wpływem jakiegoś deterministycznego bodźca. Człowiek działa dokładnie jak marionetka (lub ściślej program komputerowy do którego można wprowadzać dane i otrzymywać wyniki) tylko taka, która ma miliardy sznurków i tyle samo możliwych różnych reakcji i zachowań. Wszystkie powstały pod wpływem ewolucji. Zauważ, że moje pytania dotyczące rozrodu i naszej zwierzęcej natury nie są pozbawione sensu w obliczu braku wolnej woli. Co więcej, są coraz istotniejsze, ponieważ dotyczą problematyki granic naszej odpowiedzialności. Problem pojawia się wtedy gdy otrzymasz jakąś informację np. że sprawiasz psu ból gdy nadepniesz mu na ogon. Gdybyś o tym nie wiedział to trudno wymagać abyś postępował w tym przypadku "moralnie" bądź "etycznie". Ale co jeśli wiesz i posiadasz taką informację? Co jeśli zrobisz coś z pełną wiedzą, iż taki czyn jest karalny bądź nieetyczny lub niemoralny? Co z tego, że taki jest? Co z tego, że to się tak ładnie nazywa? Być może człowiek, który ma nowotwór mózgu bądź był od dziecka bity, głodzony i więziony nie będzie potrafił kontrolować niektórych odruchów. Cała ta "moralność" sprowadza się do biologicznej samokontroli, która tak naprawdę jest deterministyczną homeostazą niezależną od jakiejkolwiek iluzorycznej woli. Chodzi mi o to, że pod wpływem docierających do nas bodźców nasz mózg podejmuje takie a nie inne działanie. Teraz pytanie - czy nie powinniśmy przestać się rozmnażać jeśli nasze mózgi są "naszpikowane" racjonalizmem i posiadamy informację w naszej pamięci o tym jakie to może mieć skutki (tak samo jak znamy skutki religijności, homeopatii, magii) oraz posiadamy wiedzę o zasadach moralności i uznajemy te zasady? Tak więc co z tego wynika w obliczu podejścia racjonalnego? |
| panTeista (6811 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Nie chodzi o to, że jeśli jesteśmy zdeterminowani to nagle okazuje się, że nie możemy "decydować". Chodzi o to, że każda "decyzja" jest deterministyczna. W każdym momencie "decydujesz" czy tego chcesz czy nie.To ważne bo udział zdeterminowanego mózgu w "decydowaniu" czy tego chce czy nie, oznacza częściowy wpływ na los własny i innych. > Nawet jeśli chcesz, to twoje pragnienie też powstaje pod wpływem jakiegoś deterministycznego bodźca. Człowiek działa dokładnie jak marionetka (lub ściślej program komputerowy do którego można wprowadzać dane i otrzymywać wyniki) tylko taka, która ma miliardy sznurków i tyle samo możliwych różnych reakcji i zachowań. Wszystkie powstały pod wpływem ewolucji.Bardziej program komputerowy niż marionetka, bo słowo marionetka sugeruje, że ktoś zewnętrzny pociąga za sznurki. Ważne też że ten mózg- komputer (raczej inteligentny robot) rozwinął się w procesie ewolucji, a nie został zaprogramowany przez Kreatora. > Zauważ, że moje pytania dotyczące rozrodu i naszej zwierzęcej natury nie są pozbawione sensu w obliczu braku wolnej woli. Co więcej, są coraz istotniejsze, ponieważ dotyczą problematyki granic naszej odpowiedzialności.Niewątpliwie przyjęcie odpowiedzialności za rozród jest dla naszej natury dostępne. > Problem pojawia się wtedy gdy otrzymasz jakąś informację np. że sprawiasz psu ból gdy nadepniesz mu na ogon. Gdybyś o tym nie wiedział to trudno wymagać abyś postępował w tym przypadku "moralnie" bądź "etycznie". Ale co jeśli wiesz i posiadasz taką informację? Co jeśli zrobisz coś z pełną wiedzą, iż taki czyn jest karalny bądź nieetyczny lub niemoralny? Co z tego, że taki jest? Co z tego, że to się tak ładnie nazywa?Jeśli jest karalny to grożą za to konsekwencje i inteligentny robot bierze to pod uwagę. Jeśli jest nieetyczy lub niemoralny w przekonaniu osoby popełniającej czyn to wywołuje wyrzuty sumienia, poczucie wstydu że postąpiło się niegodnie. Jeśli jest nietyczny lub niemoralny w przkonaniu innych osób (lub społecznym, grupy) to osoba popełniająca czyn jest traktowana z ostracyzmem, niechęcią. > Być może człowiek, który ma nowotwór mózgu bądź był od dziecka bity, głodzony i więziony nie będzie potrafił kontrolować niektórych odruchów.Jest faktem że te okoliczności też go determinują. > Cała ta "moralność" sprowadza się do biologicznej samokontroli, która tak naprawdę jest deterministyczną homeostazą niezależną od jakiejkolwiek iluzorycznej woli.Ale zależną (determinowaną) przez wychowanie (wpływy środowiska). > Chodzi mi o to, że pod wpływem docierających do nas bodźców nasz mózg podejmuje takie a nie inne działanie.Pod wpływem bodźców (sytuacji) podejmuje działanie. Jakie podejmie działanie zależy od sytuacji i od przekonań (modyfikacji programu) jakie nabył od niemowlęctwa. > Teraz pytanie - czy nie powinniśmy przestać się rozmnażać jeśli nasze mózgi są "naszpikowane" racjonalizmem i posiadamy informację w naszej pamięci o tym jakie to może mieć skutkiPostanowienie ("decyzję") w sprawie rozmnażania podejmujemy indywidualnie, każdy według swojego sumienia i przekonań. Zdecydowanie powinniśmy powstrzymać światowy przyrost naturalny, choćby ze względu na skażenie środowiska, dostępność zasobów. Ze względu na będące skutkami narodzin cierpienie, starość i umieranie postanowiłem w wieku kilkunastu lat nie mieć dzieci. Jednak nie jestem za prawną regulacją dzietności, możemy tylko uświadamiać, wpływać na przekonania. > (tak samo jak znamy skutki religijności, homeopatii, magii) oraz posiadamy wiedzę o zasadach moralności i uznajemy te zasady? Tak więc co z tego wynika w obliczu podejścia racjonalnego?Wielodzietności nie powinniśmy traktować jako zrządzenia natury (uwarunkowania biologicznego) ale jako brak odpowiedzialności, ignorancję.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota. |
#96 1 na 1 | panTeista (6811 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Co więcej, są coraz istotniejsze, ponieważ dotyczą problematyki granic naszej odpowiedzialności.Aktualnie jeśli ktoś nie zna prawa i popełni czyn karalny, nie jest zwolniony z odpowiedzialności. A zatem mimo iż nie jesteśmy świadomi podpadamy pod konsekwencje. Zatem nawet biorąc pod uwagę, że najpierw mózg podejmuje "decyzję", a dopiero po kilku sekundach jest jej świadom, nie zdejmuje to odpowiedzialności za czyn. Kara nie stanowi bowiem zemsty ale ma pełnić funkcję prewencyjną i resocjalizacyjną. Człowiek który nie potrafi kontrolować "odruchów" (może popędów) jest zagrożeniem dla innych i karze się go prewencyjnie (po pierwszym czynie karalnym) aby zabezpieczyć społeczeństwo przed zagrożeniem, w ramach resocjalizacji można go poddać działaniom zmieniającym jego "program" (zdeterminowanie). > Cała ta "moralność" sprowadza się do biologicznej samokontroli, która tak naprawdę jest deterministyczną homeostazą niezależną od jakiejkolwiek iluzorycznej woli.Mózg pomimo zdeterminowania bierze pod uwagę konsekwencje działania. Jeżeli za popełniony czyn jest kara chociażby w postaci ostracyzmu, potępienia społecznego, to "program" mózgu bierze to pod uwagę. Samokontrolę można "programować" (uczyć jej). "Programowanie" (uczenie, determinowanie) nie kończy się w dzieciństwie. > Chodzi mi o to, że pod wpływem docierających do nas bodźców nasz mózg podejmuje takie a nie inne działanie.Zależy ono także od "programu", a ten można częściowo zmieniać. > Teraz pytanie - czy nie powinniśmy przestać się rozmnażać jeśli nasze mózgi są "naszpikowane" racjonalizmem i posiadamy informację w naszej pamięci o tym jakie to może mieć skutki (tak samo jak znamy skutki religijności, homeopatii, magii) oraz posiadamy wiedzę o zasadach moralności i uznajemy te zasady? Tak więc co z tego wynika w obliczu podejścia racjonalnego?Powinniśmy uświadamiać o skutkach (konsekwencjach) rozmnażania, czyli wpływać na głębokie przekonania. Mózg bierze to pod uwagę przy kierowaniu postępowaniem.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota. |
#97 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Jest to sytuacja zupełnie analogiczna jak przy rzucie kostką: teoretycznie wynik rzutu jest zdeterminowany przez warunki początkowe rzutu, ale praktycznie jest on przypadkowy bo nie znamy i nie kontrolujemy tych warunków.Mam przy okazji do Pana pytanie. Czy Pan dostrzega możliwość, by w biologii (np. w zakresie mutacji genetycznych) losowość, o której mówi się w tych ramach mogła wykluczać determinizm fizyki newtonowskiej? Mówi się, że mutacje są przypadkowe, a moim zdaniem są przypadkowe jedynie z tego względu, który Pan wskazał dla rzutu kostką: brak wiedzy lub możliwości kontrolowania wszystkich warunków. Mutacje są jednak zdeterminowane w tym sensie, że mają swoje ścisłe przyczyny wynikające z działania praw przyrody na związki chemiczne. Moim zdaniem w ogóle słowo "losowość" stanowi zawsze (nawet w ramach fizyki kwantowej) jedynie pewne ideowe uogólnienie, nie jest natomiast nigdy obiektywną cechą materii, ani nie stanowi też jakiegokolwiek oddziaływania. Jest czysto intelektualną kategorią porządkującą pewne zjawiska. Sądzę, że badając przyrodę możemy natomaist mieć do czynienia jedynie z następującymi przypadkami: 1. znamy przyczyny danego zjawiska a) znamy je na tyle dokładnie, że jesteśmy w stanie przewidzieć skutki b) znamy je niedokładnie, w związku z czym nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków (przypadek) 2. nie znamy przyczyn danego zjawiska a) zjawisko ma przyczyny, do tej pory niepoznane b) zjawisko rzeczywiście nie ma przyczyn (przypadek) 3. przyporządkowanie kategorii przyczyny i skutku w ogóle nie ma sensu (np. w osobliwościach - środku czarnej dziury?) Jest jeszcze jedna możliwość, którą trudno mi zakwalifikować: Identyczne warunki brzegowe prowadzą w niezmienionym układzie do różnych skutków. Wydaje mi się to być nielogicznością, a w każdym razie niemożliwe w ramach fizyki klasycznej, w tym również nie w biologii. Nie wiem jak to jest w fizyce kwantowej. Gdyby tam to było możliwe, to wówczas to również byłby przypadek. Jeśli mam rację, to jak należy rozumieć wypowiedzi uznanych biologów, którzy podkreślają znaczenie w ewolucji biologicznej zarówno czynników losowych, jak i czynników deterministycznych? Gdyby losowość była tylko (tak jak sądzę) jedynie intelektualnym uogólnieniem nieprzewidywalnych, ale obiektywnie zdeterminowanych zjawisk, to wówczas należałoby chyba mówić jedynie o całkowitym zdeterminowaniu? Ponadto istnieją stanowiska (właśnie w szczególności ramach biologii), wedle których ściśle newtonowski determinizm jest aktualnie nie do utrzymania i wypiera go losowość. Jak należy rozumieć taką losowość? Jednak jako cechę zjawisk? Jest to dla mnie niezrozumiałe, gdyż oznaczałoby, że wskakują do gry jakieś krasnoludki z napisem "los" na czapeczkach i pomagają siłom natury przepychać kości. Jednak ja zasadniczo jestem tylko zainteresowanym laikiem i nie tylko możliwe, ale nawet całkiem pewne, że wielu rzeczy w tym kontekście nie rozumiem. Zwracam się do Pana z prośbą o wyjaśnienia, w związku z tym, że zdarzyło się Panu parę razy poprzeć posty, w których prezentowałem moje rozumienie losowości. Mam tu jednak wątpliwości w związku z wspomnianymi tezami biologów. Pozdrawiam |
#98 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Moim zdaniem w ogóle słowo "losowość" stanowi zawsze (nawet w ramach fizyki kwantowej) jedynie pewne ideowe uogólnienie, nie jest natomiast nigdy obiektywną cechą materii, ani nie stanowi też jakiegokolwiek oddziaływania. Jest czysto intelektualną kategorią porządkującą pewne zjawiska.Tak, takie jest także moje stanowisko, aczkolwiek powinienem zaznaczyć, że rozpowszechniony jest też pogląd, iż losowość kwantowa jest odmienna od losowości klasycznej, bo jest obiektywną cechą świata. Osobiście jednak nie widzę potrzeby aby rozróżniać te dwa przypadki. > Sądzę, że badając przyrodę możemy natomaist mieć do czynienia jedynie z następującymi przypadkami:> 1. znamy przyczyny danego zjawiska> a) znamy je na tyle dokładnie, że jesteśmy w stanie przewidzieć skutki> b) znamy je niedokładnie, w związku z czym nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków (przypadek)> 2. nie znamy przyczyn danego zjawiska> a) zjawisko ma przyczyny, do tej pory niepoznane> b) zjawisko rzeczywiście nie ma przyczyn (przypadek)> 3. przyporządkowanie kategorii przyczyny i skutku w ogóle nie ma sensu (np. w osobliwościach - środku czarnej dziury?)Też się z tym zgadzam, tyle tylko, że 2b podciągnąłbym pod 3. > Jest jeszcze jedna możliwość, którą trudno mi zakwalifikować:> Identyczne warunki brzegowe prowadzą w niezmienionym układzie do różnych skutków. Wydaje mi się to być nielogicznością, a w każdym razie niemożliwe w ramach fizyki klasycznej, w tym również nie w biologii. Nie wiem jak to jest w fizyce kwantowej.W mechanice kwantowej odpowiedź zależy od interpretacji formalizmu matematycznego. W interpretacji kopenhaskiej, tej najszerzej używanej, jeżeli znamy funkcję falową układu (która jest tym warunkiem brzegowym), to wiemy wszystko o układzie co tylko jest do poznania (bo nie ma zmiennych ukrytych). No ale ponieważ funkcja falowa daje nam tylko rozkład prawdopodobieństwa wyniku pomiaru, więc identyczne funkcje falowe zazwyczaj prowadzą do różnych skutków. > Jeśli mam rację, to jak należy rozumieć wypowiedzi uznanych biologów, którzy podkreślają znaczenie w ewolucji biologicznej zarówno czynników losowych, jak i czynników deterministycznych?Podejrzewam, że mówią w sensie 1b. > Gdyby losowość była tylko (tak jak sądzę) jedynie intelektualnym uogólnieniem nieprzewidywalnych, ale obiektywnie zdeterminowanych zjawisk, to wówczas należałoby chyba mówić jedynie o całkowitym zdeterminowaniu?Wątpię, czy wielu biologów wnika w niuanse interpretacji mechaniki kwantowej. > Ponadto istnieją stanowiska (właśnie w szczególności ramach biologii), wedle których ściśle newtonowski determinizm jest aktualnie nie do utrzymania i wypiera go losowość. Jak należy rozumieć taką losowość?W sensie indeterminizmu kwantowego wbudowanego w interpretację kopenhaską. > Jednak ja zasadniczo jestem tylko zainteresowanym laikiem i nie tylko możliwe, ale nawet całkiem pewne, że wielu rzeczy w tym kontekście nie rozumiem.Jak na laika jest Pan bardzo dobrze zorientowany. |
| complex_system (112 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | Myślę, że nasz tok rozumowania jest w tym momencie zbieżny. Jeśli mówimy o "programowaniu" człowieka (jak i każdego zwierzęcia) to najłatwiej zrobić to modyfikując nasz konektom. To są właśnie te "sznurki od marionetki" - obrazowo rzecz ujmując. Teraz pytanie - czy to już wszystko? Dla mnie największą zagadką jest - gdzie umiejscowione są nasze wrażenia? Jak to jest możliwe, że mój konektom wytwarza np. subiektywne wrażenie koloru, smaku, zapachu? Czy jest możliwe, że konektom może zrozumieć sam siebie? Skąd bierze się to wrażenie rozumienia? Jeśli jestem tylko "wilgotnym robotem", który działa deterministycznie pod wpływem bodźców i jestem sterowany niczym marionetka przez środowisko - to po co mi świadomość, że coś takiego się dzieje? Po co mi to wrażenie? To tak jakby zegarkowi była potrzebna do czegoś wiedza, że porusza wskazówkami. Większości rzeczy jestem w "codziennym życiu" nieświadomy. Przepływ krwi, metabolizm, trawienie, oddychanie, podział komórek. Takim samym deterministycznym procesem jest pisanie tego posta. Wszystkie bodźce z przeszłości doprowadziły, że znalazłem się w tym a nie innym miejscu i ciągle powodują, że naciskam takie a nie inne klawisze na klawiaturze. Właściwie czym różnimy się od kamienia? Kamień jest zbudowany TYLKO z atomów i my jesteśmy zbudowani TYLKO z atomów. Jakie znaczenie ma różnica w uporządkowaniu tych atomów - skoro nadal są to tylko atomy? Czy to już wystarczy aby "wyprodukować" naszą świadomość, uczucia, ból, przyjemność i wszystkie inne wrażenia? Czy absolutnie nic więcej nie jest konieczne? Czy może jeszcze czegoś istotnego nie odkryliśmy? Czy to leży w granicach naukowego poznania? Czy może wymyka się jakimkolwiek pomiarom i obserwacjom? |
#100 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Jeśli jestem tylko "wilgotnym robotem", który działa deterministycznie pod wpływem bodźców i jestem sterowany niczym marionetka przez środowisko - to po co mi świadomość, że coś takiego się dzieje? Po co mi to wrażenie?Wiesz, że też się nad tym zastanawiam? Jeśli bylibyśmy całkowicie zdeterminowani przez zjawiska fizyczne w mózgu i w otoczeniu, to ta nasza świadomość nie miałaby sensu. Może jednak nasza świadomość wywiera jakiś wpływ na to, co się dzieje? |
| complex_system (112 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Jeśli bylibyśmy całkowicie zdeterminowani przez zjawiska fizyczne w mózgu i w otoczeniu, to ta nasza świadomość nie miałaby sensu. Może jednak nasza świadomość wywiera jakiś wpływ na to, co się dzieje?Porównałbym świadomość do pulpitu systemu operacyjnego (uczynił to chyba Dawkins lub Dennett). Świadomość to ten "obraz" lub "pulpit", który nam się wyświetla "gdzieś w mózgu". Taka świadomość ma wpływ na to co robimy tylko w taki sposób, że możemy "najechać kursorem" na jakiś obiekt lub "kliknąć ikonę". Ale i tak jest niemożliwe w materialnym, deterministycznym świecie aby ten "kursor" był sterowany z poza materialnego świata. Ruch tego "kursora" jest wynikiem determinizmu. Nasza świadomość jest tylko "obserwatorem" w takim ujęciu. Dalej pozostaje pytanie: po co zegarkowi "wiedzieć", że porusza wskazówkami? Po co silnikowi "wiedzieć", że działa? Po co "robotowi" wiedzieć, że coś robi? Nie wyjaśnia to niczego jak dla mnie. Chociaż gdybym założył, że świadomość jest niematerialna i jest elementem jakiejś bliżej nieokreślonej "duszy" to też absolutnie niczego nie wyjaśnia. |
| Grey (2102 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | Rzeczywiście, to niczego nie wyjaśnia. |
| complex_system (112 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Rzeczywiście, to niczego nie wyjaśnia.Skąd wiemy, że coś wiemy? |
#104 3 na 3 | Opolanin1 (64 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | |
| panTeista (6811 punktów) | Odp: Czy antynatalizm jest racjonalny? | > Jeśli mówimy o "programowaniu" człowieka (jak i każdego zwierzęcia) to najłatwiej zrobić to modyfikując nasz konektom.Masz na myśli modyfikację sztuczną, poprzez ingerencję bezpośrednią w sieć połączeń, czy kształtowanie sieci połączeń poprzez wpływ na świadomość i podświadomość? > Teraz pytanie - czy to już wszystko? Dla mnie największą zagadką jest - gdzie umiejscowione są nasze wrażenia?Tak głęboko moja wiedza nie sięga. Gdy poznamy odpowiedź na te pytania pojawią się nowe. > Jak to jest możliwe, że mój konektom wytwarza np. subiektywne wrażenie koloru, smaku, zapachu?Chociaż subiektywne to ściśle powiązane z rzeczywistością. > Jeśli jestem tylko "wilgotnym robotem", który działa deterministycznie pod wpływem bodźców i jestem sterowany niczym marionetka przez środowiskoMój pogląd nie jest tak skrajnie deterministyczny. > - to po co mi świadomość, że coś takiego się dzieje? Po co mi to wrażenie? To tak jakby zegarkowi była potrzebna do czegoś wiedza, że porusza wskazówkami.Zegarek nie kształtuje otoczenia. Ludzie mając świadomość mogą przystosowywać otoczenie do swoich potrzeb. > Czy może jeszcze czegoś istotnego nie odkryliśmy? Czy to leży w granicach naukowego poznania? Czy może wymyka się jakimkolwiek pomiarom i obserwacjom?Tego nie wiem, jest to ciekawe. Czy będzie miało jakieś przełożenie praktyczne na poprawę jakości naszego życia?
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota. |
1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|