 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-07-2013 19:29 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Gdzie jst Bóg?
2 na 2 | Próba wiedzy o istocie najwyższej. "Katolicy mnie denerwują", powiedziałem, "ponieważ nie są fair" "A protestanci" zapytał on uśmiechając się: "Ci wpędzają mnie w chorobę swoim rozdrapywaniem sumienia" "A ateiści?" nadal się uśmiechał. "Ci mnie nudzą ponieważ zawsze mówią o Bogu" (Heinrich Böll, Poglądy clowna) Gdzie jest Bóg? Naukowcy i teolodzy szukają stwórcy. Być może pod koniec 1997 mieszkańcy środkowych Włoch zadawali sobie pytanie -co się dzieje z Bogiem. Gdy ziemia trzęsie się akurat w miejscu działalności Franciszka z Asyżu a Bóg dopuszcza żeby spadająca powała Kościoła przeniosła naraz dwóch księży w zaświaty, wolno zadać sobie pytanie, czy wiele lat modlitw za zabitych w ogóle się opłaciło. Nie byliby sługami Kościoła tylko państwa, byliby jeszcze między nami. Nie wysłuchuje Bóg modlitw ? A może nie ma go w ogóle ? A jeżeli jest, to gdzie on jest?
Od stuleci ludzkość zadaje sobie to pytanie. Ale ani dowody istnienia Boga Augustyna i Tomasza, ani te Immanuela Kanta, nie wniosły żadnych logicznych poszlak. Wprawdzie teologia, a więc z urzędu kompetentna instancja, twierdzi nawet dziś bez wahania że Bóg istnieje - co bynajmniej jednak nie uwalnia jej z konieczności przedstawienia dowodu.
Ma też i niełatwe zadanie. Głównym źródłem jej pracy jest wieloczęściowa powieść zredagowana między 5 i 2 wiekiem p.n.e. Zanim mogło zostać postawione pytanie o pochodzeniu naszego kosmosu w ogóle i do pewnego stopnia precyzyjnie, tzw. Stary Testament wyprzedził wszystkie odpowiedzi. Opisuje on stworzenie nieba i ziemi, świata roślin, człowieka i cały świat zwierząt, jako siedmiodniową pracę jego protagonisty. Był to wszechobecny Bóg. Biblia mówi, jak pisze Heinz Zahrnt w 1966 w swojej standardowej pracy "Die Sache mit Gott" o "najgwałtowniejszej i najbardziej zmasowanej figuratywności" Boga. Obszary jego kompetencji były konkretne. Bóg był wyjaśnieniem dnia i nocy, piorunów i grzmotów, kapusty i buraka.
Na dłuższą metę nie mogło się to powieść. Naukowcy przejęli inicjatywę z rąk Boga. Dzień i noc ziemia kręci się sama wokół siebie. Pioruny są silnymi wyładowaniami iskrowymi przeciwnie naładowanych chmur o mocy dziesiątek tysięcy Amperów a kontynenty są rezultatem płyt tektonicznych i zwietrzeń. Najbardziej dołożyła wierze i Kościołowi teoria ewolucji Charlesa Darwina która zrodziła spór o jego największe dzieło : stworzenie człowieka i jego podobieństwo do Boga. Całkiem zlikwidowali Boga ateiści w 19 w. Okazał się on «zbędną hipotezą», jak to wyraził fr. fizyk Pierre de Laplace. Ale z biegiem czasu teologia też odbierała Boga płycej, im dalej w czasie tym bardziej powierzchownie . Dowody istnienia Boga które próbowali przeprowadzić Augustyn, Tomasz i Immanuel Kant, były z reguły filozoficznymi refleksjami w których podejmowano próbę udowodnienia egzystencji Boga ze wskazaniem na niepodważalną obecność rzeczy - na dłuższą metę nikogo nie potrafiono tym przekonać. Wychodząc z defensywy, żądanie uczynienia Boga kompatybilnym z nauką a w szczególności próby udowodnienia Boga w formie naukowej, zdemontowały go i rozwodniły aż do granic nierozpoznawalności. Na końcu został jedyny wniosek który teolog Küng w swojej książce «Existiert Gott?» tak opisuje: "W czasie i przestrzeni Bóg jest nieodkrywalny". Odtąd nastąpiła zmiana: "Charakter dowodów istnienia Boga jest na dzień dzisiejszy załatwiony ale nie ich zawartość. I właśnie o udowodnienie nieudowalności zawartości dowodów chodzi." Zuryski reformator Huldrych Zwingli powiedział piękne zdanie: "Czym jest Bóg wiemy tak samo mało, jak mało wie chrabąszcz czym jest człowiek." Kant z kolei postulował, Boga nie można udowodnić ale również nie można go obalić: Obecność Boga nie można udowodnić teoretycznie, można tylko praktycznie w niego wierzyć. Gdy czegoś nie da się uzasadnić, każda paplanina jest dozwolona: "Bóg nie jest osobą - ale spotyka nas we własnej osobie", pisze np. Heinz Zahrnt w «Gotteswende». Mistrzem świata niezobowiązujących wypowiedzi okazał się filozof Georg Friedrich Wilhelm Hegel. Opisywał on Boga jako 'das Absolute' albo 'absolutnego ducha', rozumiał go jako 'przenikająca wszystko nieskończoność w skończoności', jako ostatnią rzeczywistość w świecie. Bóg według Hegla jest niewyczerpalnym powodem wszystkich bytów, jest równocześnie 'w ówczesności i zaświatach', transcendencją w immanencji. Bóg w każdym razie nie jest w tych przypadkach niczym tym, co laik może sobie o nim wyobrazić. "Z pojęciem Boga", powiada praski profesor filozofii Milan Machovec "jest podobnie jak z pojęciem szczęścia. To jest gumowa formuła rozciągalna na wszystko i nic, pusta forma którą każdy może wypełnić tak jak zechce". Przedstawiciele chrześcijaństwa zauważyli że z pytaniem o Boga wylądowali w diabelskiej kuchni. Żeby Pan nie poniósł całkowitej klęski, teologia zabrania dziś z wiadomych względów przedstawiania dowodów na istnienie Boga. "Nie ma żadnego obiektywnego dowodu istnienia Boga ponieważ przesłanki pochodzą ze wzajemnie powiązanych doświadczeń. Wszystkie dowody Boga są formalizacjami poprzednich przekonań", mówi Ingolf Dalferth, profesor teologii na uniwersytecie w Zurychu. Ale gdy jest przekonanie, dowód staje się zbędny. Kto w stosunku do Boga, wychodzi z "sytuacji pozytywnego założenia", dojdzie też w procesie dowodzenia do pozytywnego wyniku. I tylko ten, według Dalferth , kto "rozważa możliwość że może go też nie być", może dojść do negatywnego rozstrzygnięcia. Dlatego o jego egzystencji mówi ten teolog tylko w sensie przenośnym. "Boga - który jest, nie ma". Dla Künga, słowa niemieckiego teologa Dietrich Bonhoeffer: "Bóg nie jest znajdowalny, stwierdzalny i rozpoznawalny" na wzór pozostałych rzeczy tego świata, równają się stwierdzeniu: "Faktycznie chodzi o poznanie całkiem innej rzeczywistości". Żeby "rzeczywistość" osadzić w jednym miejscu , Friedrich Dürrenmatt, pisarz i ateista, zaproponował "blokadę pytań". Już najprostsze rzeczy rozpływają się przy rozmyślaniu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..#31 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | > >>Gdzie jest Bóg?> >1) Jak to gdzie? W nas.> Kim jesteście Wy?Nie chciałbym Cię martwić, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że w rozumieniu (  ) zoro Ty też się zaliczasz do owego "nas".
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| maceox (6766 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | > >Rozmawialiśmy o tym - wiara zakłada dochodzenie do prawdy nie tylko poprzez logikę i analizę świata materialnego. Tak naprawdę "logikę bożą" widać w życiu codziennym.> Wiara niczego nie zakłada, a już najmniej dochodzi do prawdy przez logikę i analizę świata materialnego. To tylko pusty bełkot stosowany dla onanizmu umysłowego i manipulacji pospólstwem w systemach władzy na wierze opartych.Masz rację, ale jest też przeżycie religijne (vide: hełm Boga) i pewna psychologiczna wizja "siebie w boskim świecie", która konkretnie wpływa na fideistę (chociażby pogłębieniem oddechu przy kontemplacji), i czy ten wpływ na pewno zawsze jest negatywny? Czy może też stanowić jakiś tam pozytywny "rozwój psychologiczny" np. w sensie szkoły jungowskiej (a sądzę, że możliwe jest uaktualnienie tej szkoły poprzez uzgodnienie z psychologią ewolucyjną)? |
#33 16 na 16 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | > > Gdzie jest Bóg?> 1) Jak to gdzie? W nas.To by się częściowo zgadzało. Niewątpliwie idea Boga jest zakodowana w połączeniach neuronowych wierzących. Także mnie jest znanych kilkanaście różnych pomysłów na Boga, więc w tym sensie już całe stadko Bogów we mnie zamieszkuje. Gorzej, niestety, jest ze znalezieniem choćby jednego desygnatu tych idei. |
#34 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | Tego się obawiałam, że są ludzie, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co jest we mnie. |
#35 7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? |
> Masz rację, ale jest też przeżycie religijne (vide: hełm Boga)No ba! Przeżyć religijnych dostatek jest niebywały! Warto obejrzeć> i pewna psychologiczna wizja "siebie w boskim świecie", która konkretnie wpływa na fideistę (chociażby pogłębieniem oddechu przy kontemplacji),Tak, tyle że to jest właśnie onanizm umysłowy, poszukiwanie usprawiedliwień dla już znanej "prawdy", a nie rzetelne dochodzenie do niej, możliwe wyłącznie przy zastosowaniu metody naukowej. > i czy ten wpływ na pewno zawsze jest negatywny?No ba! Dla alkoholika z trzęsiawką łyk też może być chwilowo zbawienny. > Czy może też stanowić jakiś tam pozytywny "rozwój psychologiczny" np. w sensie szkoły jungowskiej (a sądzę, że możliwe jest uaktualnienie tej szkoły poprzez uzgodnienie z psychologią ewolucyjną)?Hmmmm.... jeśli pójdzie w stronę uszczegóławiania regulaminu odpustów [Załącznik] czy liczenia diabłów na ostrzu szpilki to ten rozwój może być iluzoryczny. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#36 9 na 9 | Artur@R (7115 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | > ... w rozumieniu ( ) zoro Ty też się zaliczasz do owego "nas".<Jeśli ja też "się zaliczam" to "czuję"  , że mam go umiejscowionego gdzieś gdzie kończą się plecy, a zaczynają nogi. Ale pewnie "każdy" ma inaczej 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody." |
#37 2 na 2 | Paul Figura (1368 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | > Tego się obawiałam, że są ludzie, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co jest we mnie.W całej tej historii jedna kwestia jest zadziwiająca, skąd mogą to wiedzieć.? Czyżby przekroczyli ciemną stronę, mocy i są we władaniu zdolności paranormalnych.  |
#38 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | . >Gdzie jest Bóg? >Naukowcy i teolodzy szukają stwórcy. Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. Później wraz ze wzrostem złożoności stosunków społecznych powstawały coraz bardziej skomplikowane religijne kosmogonie (ideologiczne nadbudowy ziemskich struktur politycznych) przedstawiane przez proroków i kapłanów. Miłośnicy mądrości, filozofowie zastanawiali się nad tym co jest bytem, a co nim nie jest i jakie są przyczyny jego istnienia? Nad stosunkiem ducha do materii i nad tym co jest pierwotne? Nad możliwościami poznania świata - podstawowymi pojęciami, strukturą i rolą wiedzy ludzkiej - oraz zasadami kierującymi tym wszystkim? Większość z nich swoje przemyślenia zapisywało, dzięki czemu teraz mamy do dyspozycji przeogromne zbiory. Wykorzystując je możemy dążyć szlakami wytyczonymi dla nas przez prekursorów lub po przeprowadzeniu analiz, syntez i wyborów pójść własną drogą.
Nie wolno zapominać przy tym, że profetyczne wizje i intelektualne hipotezy myślicieli weryfikowała biegnąca równolegle praktyczna działalność człowieka. A także o tym, że choć ten bieg był równoległy to nigdy nie prowadził on po liniach prostych, a raczej przypominał wznoszącą się spiralę i jeszcze do tego często wyczyniał skomplikowane łamańce. Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka.
Dziś stoimy na najwyższym (z dotychczasowych, gdyż stale następuje przyrost) naukowym poziomie poznania zasad rządzących wszechświatem. Równocześnie następuje stały wzrost poziomu technologicznego (w tym budowy nowych narzędzi poznawczych) będącego wynikiem sprzężenia zwrotnego pomiędzy teorią a praktyką. Dlatego też, pomimo świadomości uczonych o istniejącym nadal ogromie ich niewiedzy, obszary dla bytów (szczególnie tych inteligentnych) istniejących poza możliwościami ludzkiego zrozumienia i poznania kurczą się gwałtownie.
>Religioznawca Uniwersytetu Zurych Ansgar Jödicke, przeprowadził ankietę pośród 31 chemików bazylejskiego i niemieckiego przemysłu farmaceutycznego pytając o związek między ich pracą a Bogiem. Wielu oceniło nauki przyrodnicze trochę religijnymi. Jeden z nich wyraził się odważnie: "Nauki przyrodnicze i technika są pożądane przez Boga."
Spójna niespójność
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.
Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.
Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.
Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.
Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)
Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.
Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.
CDN
@@@ .
|
#39 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | . Ciąg dalszy: Nauka nie jest, co prawda, kurą znoszącą złote jaja, ale tak naprawdę utrzymać nas przy życiu może jedynie stały rozwój wiedzy naukowej. Dzięki niemu możemy mieć nadzieję przyszłości, gdyż pozwala eliminować dotychczasowe błędy i rozwiązywać zagrażające nam problemy. Nie możemy już wrócić do ery przednaukowej, ale warto przypominać, jak to się zaczęło.
Od samego początku ludzie, obserwując otaczający ich świat, próbowali go zrozumieć. Zastanawiali się nad zasadami, które nim rządzą, przypisując wydarzenia i ich skutki mocom nadprzyrodzonym, na które poprzez swoje umiejętności i zastosowane techniki mogą mieć wpływ niektórzy ludzie, np. czarownicy, szamani. Taką pierwszą próbą wyjaśnienia i wywoływania pożądanych zjawisk przyrody była magia. Z tych prób zrozumienia świata i wiedzy magicznej wywodzą się pierwsze mity religijne, ale też wywodzi się nauka analizująca, opisująca i wyjaśniająca fakty. Nie jest ona zjawiskiem niezależnym od funkcjonujących mitów, lecz ich twórczą krytyką.
Oczywiście, że dawni mędrcy - na podstawie ówczesnej wiedzy i możliwych do osiągnięcia niezbyt doskonałych obserwacji - domyślali się faktów często nie znajdujących pokrycia w rzeczywistości. Pomimo, że często ich twierdzenia były fałszywe, to jednak inicjowały one kolejne spekulacje teoretyczne przybliżając nas do nauki opartej na krytycznej i racjonalnej obserwacji; analizie praw rządzących światem przyrody i człowieka, która zrodziła się na obrzeżach Morza Śródziemnego. Starożytni Grecy, zaczęli odróżniać episteme - wiedzę pewną, racjonalną, bo uzasadnioną, od doxa - mniemania niepewnego.
Nauka a naukowość
Od samych początków rozważań nad światem rozmaici myśliciele próbowali rozróżniać wiedzę sprawdzalną od intelektualnych spekulacji i na różne sposoby określać kryteria naukowości. Nie było to łatwe, gdyż filozofia - poprzez analizę i znaczeniowy rozbiór - dąży do zrozumienia wyrażeń dotyczących istoty rzeczy i istotności ich natury. Stawia pytania, których najczęściej nie można rozstrzygnąć na drodze empirycznej. Dowody filozoficzne nie przypominają dowodów stosowanych w nauce opisowej, gdyż twierdzenia ontologiczne i epistemologiczne są wynikiem spekulatywnych rozważań, a nie metodyki naukowej. Nie polegają one ani na dowodzeniu formalnym, ani ich naukowej weryfikacji. Natomiast sama filozofia - zajmując się interpretacją najbardziej ogólnych zasad istnienia i porządku świata oraz roli w tym świecie podmiotu poznającego, czyli nas samych - zasadniczo wpływa na tematy i metody badań naukowych. Aby pokazać możliwości różnorodnego podejścia, koniecznym jest przedstawienie choćby tylko niektórych wśród plejady znakomitości zajmujących się tą problematyką. CDN @@@ . |
#40 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | . Ciąg dalszy:
Czy wiedza jest nauką?
Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.(...)
Dochodzenie do prawdy jest permanentnym procesem, na którym potykają się nawet mocarze intelektu. Czy oni mając w jakiejś części fałszywe przekonania (prawdę niepełną) - gdy wychodząc z nieprawdziwych złożeń doszli do błędnych wnioskowań - nie są warci naszych analiz i przemyśleń? Czy człowiek myląc się w jednym, myli się we wszystkim? Czy przemyślane i świadomie działania przynoszące zamierzony skutek, ale oparte na fałszywych przesłankach są racjonalne? A gdy zdecydowany racjonalista nabywa przekonań drogą wnioskowania w oparciu o - jego zdaniem - przesłanki prawdziwe i zasadnie przyjęte, popełni błąd (co przecież się zdarza), to jest to pomyłka, nieracjonalność, a może irracjonalność?
Uważam, że używanie rozumu nawet po przyjęciu (np. w procesie socjalizacji) fałszywych założeń jest racjonalnością, co więcej niekiedy (np. ponowne przeanalizowanie, czy tylko zerknięcie na ratuszowy zegar) pozwalają nam zweryfikować wcześniejsze, fałszywe założenia. Nieracjonalną intelektualnie, choć dosyć powszechną, jest dla mnie tylko wszelaka dogmatyka. Dogmatyczne, bezrefleksyjne przyjmowanie "naukowej" wiedzy, uzasadnianej wyłącznie tytułami uczonych, posiada niewiele wyższą racjonalność od wiary w krasnoludki.
Trudno wyobrazić sobie, aby nauka doszła kiedykolwiek do stanu absolutnej doskonałości. Bardzo dużo już osiągnęliśmy. Niektórzy mówią o końcu nauki, ale chyba bliżej był Albert Einstein mówiąc: Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna - ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy.
Czy nauce ("fizyce") potrzebna jest metafizyka, a wiara uczonym? Chyba tak, ale czy poniższe zacytowanie myśli Edwarda O. Wilsona usatysfakcjonuje teologów? Nauka oferuje dziś najśmielszą metafizykę naszych czasów. Jest przy tym dziełem stworzonym wyłącznie przez człowieka. Daje wyraz naszej wierze, że jeśli tylko nie przestaniemy marzyć, dążyć do nowych odkryć, szukać wyjaśnień i znowu marzyć, wdzierając się za każdym razem śmiało w nowy, nie znany dotąd obszar badań, to otaczający nas świat stanie się w końcu bardziej zrozumiały i uda nam się uchwycić prawdziwą osobliwość wszechświata. A wszystkie osobliwości okażą się ze sobą powiązane i utworzą sensowną całość.
Racjonalne myślenie opiera się na założeniu, że dostępną nam rzeczywistością rządzą jakieś prawa, dotyczące zarówno przeszłości, jak i przyszłości, czyli niezmienne w czasie. Z prawdą jest trochę inaczej. Do prawdy stale dochodzimy, ale nikt nie może uzurpować sobie prawa do jej posiadania. Prawda zmienia się w czasie i na przykład mechanikę Newtonowską zastąpiono mechaniką Einsteinowską.
W stopniu dalece mnie nie satysfakcjonującym znam zagadnienia logiczne i chyba dlatego jestem zwolennikiem logiki praktycznej łączącej rozumowe myślenie z weryfikacją przez doświadczenie. Co za tym idzie, uważam także, że tylko praktyka (weryfikowalne naukowo doświadczenie) może być ostatecznym kryterium prawdziwości sądów. Choć różne są drogi dochodzenia do tego kryterium, to pierwszym krokiem prawie zawsze są intelektualne spekulacje, z których najważniejszymi są te powiązane z filozofią.
Uważam, że podanych przez Pana przemyśleń nie można przeanalizować bez przemyśleń np. Andrzeja Izdebskiego i dlatego wrzucam je tu do przemyślenia.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ . |
#41 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | |
#42 19 na 19 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: Gdzie jst Bóg? | > Gdzie jest Bóg?> 1) Jak to gdzie? W nas.> 2) "Gdzie dwóch się zbierze w imię moje, tam ja będę między nimi" - cyt może nie być precyzyjny ale na pewno oddaje sens wypowiedzi.Podstawowe pytanie wątku brzmi: Gdzie jest Bóg? W odpowiedzi przytaczasz słowa przypisywane Jezusowi, znane wyłącznie z Ewangelii Mateusza (Mt 18, 20): Gdzie dwóch się zbierze w imię moje, tam ja będę między nimi. Sugerujesz, że ze słów tych wynika, iż Bóg, a konkretnie Jezus, jest w nas. Nie masz racji! Z wielu powodów. (1) Zwróć uwagę na drugą część zdania, która brzmi: ja będę między nimi, a nie - jak bezpodstawnie sugerujesz - "ja będę w nich". Osoba, która rzekomo wypowiedziała te słowa twierdzi zatem, że będzie "(po)miedzy ludźmi", a nie "w ludziach". Być może dostrzegasz różnicę. (2) Według opinii współczesnych badaczy, Jezus tych słów nigdy nie wypowiedział. Rzekoma wypowiedź Jezusa ujęta w Mt 18, 15-20, której częścią jest końcowy werset dwudziesty, jest charakterystyczna dla wczesnego Kościoła, a nie dla Jezusa. Wymyślił je Mateusz lub późniejszy redaktor ewangelii, a nie Jezus, który zmarł około 50 lat przed powstaniem ewangelii. Jej autor, domniemany ap. Mateusz, najprawdopodobniej nigdy nie widział i nie słyszał Jezusa. (3) Pytanie dotyczy Boga, a nie Jezusa. Czy jesteś pewny, że masz dostatecznie mocne argumenty w treści Nowego Testamentu, by móc uważać Jezusa za Boga? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#43 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Gdzie jest Bóg? | > autor mówi o przejściu od fizyki makro do mikro.Takie przejście nie jest chyba możliwe, bo obiekty makro traktuje się jednostkowo a drobne cząstki grupowo (poszczególne elementy grupy nie mają nawet nazw). > jest tam teza o mechanizmie samoregulującym.Mógłbyś podać przykład takiego mechanizmu? [Mnie intrygowało kiedyś, dlaczego niektóre księżyce Jowisza pozostają w tzw. rezonansie i czy tkwi w tym jakaś mistyczna harmonia. Dziś przypuszczam, że krążące z nieproporcjonalnymi częstotliwościami po prostu się wykruszyły (dosłownie)) przez kolizje. Harmonia byłaby tylko efektem (samoregulacji), a nie podstawą kosmosu - pomysł ukrytej idei u źródeł uznaję za chybiony (jak przysłowiowe stawianie wozu przed koniem).] > >Proszę wyobrazić sobie porządny chaos<> Porządny chaos trudno sobie wyobrazić.Miał to być pleonazm, a wyszedł oksymoron.  Chodzi o taki chaos, któremu nie sposób zarzucić, jakoby był nie dość chaotyczny. Jeśli przykładowo nie zawierałby naszego świata, to byłby raczej ułomny, pod jakimś względem szczególny, nie dość zróżnicowany. > Czy nie było możliwe istnienie innych praw o ile istniało coś przed wielkim wybuchem? Czy znane nam prawa fizyczne obowiązują we wszystkich galaktykach? Czy mogą istnieć w naszym świecie prawa fizyczne dotychczas nieodkryte?Być może gdzie indziej są światy nieznane - nie wiadomo co się dzieje w ew. innych 'bąblach' horyzontu zdarzeń czy innych stożkach świat(ł)a - pytania wydają się z rodzaju: co można wiedzieć o czymś, o czym nie wiemy. > Rozchodzenie się kosmosu przeczy teorii grawitacji?Opis grawitacji (w postaci wzorów matematycznych) nieźle się sprawdza w niewielkiej skali. Na ile się stosuje dla wielkich dystansów (a i dla infinitezymalnych) trudno zgadnąć. Za ogólną "słabość" fizyki można uznać ograniczony zakres stosowalności praw przez nią formułowanych, co zauważył już Galileusz dla mechaniki (np. wytrzymałość materiałów zależy od skali) - moim zdaniem ta rzekoma słabość jest właśnie siłą rozumu, któremu przystoi zajmować się raczej sprawami na jego miarę niż bezmiernymi. [Co do samej ekspansji kosmosu też można mieć wątpliwości - skoro odleglejsze (dawniejsze) obiekty oddalają/ły się szybciej niż bliższe (współcześniejsze), to chyba "rozchodzenie się" co najmniej zwalnia.] > Jak wybrnąć z tego problemu?Chyba wpierw należy problem postawić w formie weryfikowalnej.. |
#44 -1 na 1 zoro (-102 punktów) (zablokowany) | Odp: Gdzie jst Bóg? |
> >Kim jesteście Wy?> Nie chciałbym Cię martwić, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że w rozumieniu ( ) zoro Ty też się zaliczasz do owego "nas".Brawo jak chcesz to potrafisz 
"The only thing necessary for the triumph of evil ... is for a good man to do nothing" Edmund Burke |
#45 -3 na 3 zoro (-102 punktów) (zablokowany) | Odp: Gdzie jst Bóg? |
> Wiara niczego nie zakłada, a już najmniej dochodzi do prawdy przez logikę i analizę świata materialnego. To tylko pusty bełkot stosowany dla onanizmu umysłowego i manipulacji pospólstwem w systemach władzy na wierze opartych.A teraz przeczytaj powolutku co napisałeś i pomyśl dłużej niż zwykle-pewnikiem dużo czasu ci to nie zajmie i napisz mi dlaczego taką bzdurę napisałeś. > >Ujawnił nam się jako człowiek - Chrystus. Ale to nie ma żadnego znaczenia bo strukturę może mieć jaką chce.> Ale to tylko Twoja wiara, nic więcej. Nic pewnego, nic mądrego, nic wartościowego, nic na czym można polegać. Tylko pusta, jałowa poznawczo wiara.Nic bardziej mylnego > >myślę że Chrystus był "odbieralny"> A cóż mógłbyś innego myśleć, nieboraku, skoro Twój umysł jest otumaniony wiarą w akurat Chrystusa? Gdyby Ci wodę z mózgu w dziecięctwie robił mufti, a nie ksiądz myślałbyś to samo o Allahu.I znowu się mylisz ale tym razem nie myśl (za dużo jak na jeden raz) po prostu napisz dla odmiany coś mądrego (pomimo tego że jestem człowiekiem dużej wiary nie sądzę abyś dał radę) 
"The only thing necessary for the triumph of evil ... is for a good man to do nothing" Edmund Burke |
1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|