Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odczarowanie.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
31-07-2013 10:34ślusarski (750 punktów)Odczarowanie.
Ocena 3 na 3
Jestem w dziwnym miejscu, gdzie dzieją się niebywałe rzeczy zaprzeczające doświadczeniu i logice. Mogę znajdować się w dwóch różnych miejscach jednocześnie, albo przenikać przez materialne przeszkody. Mogę być splątany z całym Wszechświatem i czuć każdy jego element, jak w wielkim unerwionym organizmie.
Taki scenariusz występowałby, gdybym przybrał rozmiary cząstki elementarnej i znalazł się w subatomowym świecie, gdzie rządzi mechanika kwantowa. Ten świat opisuje funkcja falowa i budowanie modeli opiera się na tej właśnie funkcji. Jednak żaden model nie odpowiada rzeczywistości, tylko jest jej przybliżeniem. W mikroświecie tym bardziej i może całkowicie mijać się z prawdą. Do takich wniosków doszedł fizyk Hans Christian Bayer którego artykuł publikowany jest w Świecie Nauki lipiec 2013. Podważa on poprzednie interpretacje mechaniki kwantowej i wprowadza swoją. Twierdzi, ze kot nie może być jednocześnie żywy i martwy, lecz to stan umysłu uznaje, że kot jest albo żywy, albo martwy.
A jak jest na prawdę, to nie wie nikt, ale na pewno w mikroświecie nie mogą dziać się cuda zaprzeczające logice. Takie coś dzieje się tylko w religiach wynikające z niewiedzy. Póki co należy wierzyć, ze przyszła teoria opisze kompletnie kwantową rzeczywistość pozbawioną cudów, czarów. Bo jak rozumieć rzeczywistość fizyczną, że powstaje tylko wówczas, kiedy ją obserwujemy. Może teoria strun rozwinie się i wyjaśni te zagadki, albo GUT? Może tutejsi fizycy mają jakiś pomysł?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5
#61
13-08-2013 12:34
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi ślusarski
>Podczas uczenia się zostają "wydeptane" struktury ( połączenia neuronalne) w postaci siatki pojęciowej. One powodują asocjacje...

Zbyt lekko przechodzisz od języka obiektywnego (neurony i połączenia neuronalne, które można obiektywnie stwierdzić i zbadać) do języka - powiedzmy - mentalistycznego: pojęcie należy już do tego poziomu. Jeśli patrzę np. na liść, to nic w tym spojrzeniu nie wskazuje, że zaangażowany jest w to mózg. Ba, nawet nie widzisz oka, które patrzy. Nie zawracasz sobie głowy reprezentacjami świata w umyśle, ani teorią (różnymi modelami) widzenia. I ten akt widzenia jest dla mnie czymś absolutnie fundamentalnym. Mam opory w utożsamieniu go z czymkolwiek innym, niż on sam, np. z fragmentem mózgu i jego funkcjami czy rysunkiem modelu widzenia. Nie przeczę, że obiektywne nastawienie przedstawi nam ów akt percepcji w sieci skomplikowanych relacji i funkcjonalnych zależności neurofizjologicznych, ale nie widze powodu, aby akt percepcji (w powyższym sensie) utożsamić z towarzyszacymi mu zjawiskami danymi w obiektywny sposób (trepanacja czaszki, tomografia, itp.).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

HoloFaust (87 punktów)Odp: Odczarowanie.
>Jestem w dziwnym miejscu, gdzie dzieją się niebywałe rzeczy zaprzeczające doświadczeniu i logice.
>Mogę znajdować się w dwóch różnych miejscach jednocześnie, albo przenikać przez materialne
>przeszkody. Mogę być splątany z całym Wszechświatem i czuć każdy jego element, jak w wielkim
>unerwionym organizmie.
>Taki scenariusz występowałby, gdybym przybrał rozmiary cząstki elementarnej i znalazł się w
>subatomowym świecie, gdzie rządzi mechanika kwantowa.

Eeh, ale to jest stan umysłu, który można określić- zstąpił na mnie duch święty, heh.

Uważam za naiwną głupotę paradoks kota Schrödingera, bo niby jak mają się prawidła mechaniki kwantów pokrywać z fizyką wielkich liczb. To dwie płaszczyzny tej samej rzeczywistości. Poza tym ludzie nie rozumieją mechaniki kwantowej, ponieważ wybiega ona daleko poza percepcje rzeczywistości, a do tego przekracza granice postrzegania, a nawet wyobraźni, którą kształtuje deterministyczny bagaż doświadczeń rzeczywistości. W gruncie rzeczy to bardzo prosta teoria, ale trzeba przewartościować środowisko pojęć, jeśli wkraczamy na jej grunt.

ślusarski (750 punktów)Odp: Odczarowanie.
O czarach w mikroświecie jeszcze słów kilka.
Na innych topikach toczą się dyskusje na temat rzeczywistości, w której funkcjonujemy na co dzień i docieka się na ile wynika ona z mechaniki kwantowej z jej wszystkimi atrybutami. W tej kwestii zdania są różne, nawet wśród fizyków. Teoria ma swój formalizm matematyczny, a zdrowy rozsądek nie zawsze się z tym zgadza. Nawet nie da się przełożyć teorii na zwykłe ludzkie rozumienie wynikające z doświadczenia w makroświecie. Ja spróbuję rozumowo wejść w subatomowy świat i porównać z naszym, codziennym.
Znany jest efekt stroboskopowy pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_stroboskopowy, podczas którego oświetlając krótkimi błyskami światła szybko poruszające się przedmioty, obserwujemy ich zwolnienie, a nawet zatrzymanie się. Oczywiście jest to pozorne, bo tylko dla naszych oczu. Pomyślałem sobie, że w pewien sposób może być analogią do dekoherencji stanów kwantowych, gdzie rozpędzone cząstki do prędkości relatywistycznych ujawniają się nam w realnym świecie. Mam świadomość, że takie porównanie jest trywialne i podobne do badania kotka przy pomocy młotka. Oczywiście kota Schrödingera. Jednak to porównanie jest nieszczęśliwe też z innego powodu. Otóż schodząc do coraz to niższych poziomów złożoności materii, ujawniają się efekty kwantowe, gdzie skwantowany jest nawet czas. Wszystko odbywa się skokowo i najbardziej zbadane są kwanty energii.
Znów posłużę się nieszczęśliwym porównaniem i powiększę świat kwantowy do rozmiarów planet. Księżyc niech będzie cząstką elementarną, to na niebie poruszałby się skokowo, czyli raz pojawiałby się w jednym miejscu, następnym razem w innym na swojej orbicie. Tak samo zachowałyby się Ziemia, pozostałe planety, Słonce. Jeśliby Cząstkami elementarnymi byłyby kule bilardowe, to skutki zderzeń byłyby zupełnie nieprzewidywalne.
Czy tak można rozumieć kwestię przypadku w mechanice kwantowej?

#64
11-09-2013 00:06
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi ślusarski
>Otóż schodząc do coraz to niższych poziomów złożoności materii, ujawniają się efekty kwantowe, gdzie skwantowany jest nawet czas. Wszystko odbywa się skokowo i najbardziej zbadane są kwanty energii.
(Nie lubię pojęcia "skwantowanego czasu".

Kwantyzacja:
upload.wik(*)300px-Quantized.signal.svg.png
Próbkowanie:
upload.wik(*)g/220px-Sampled.signal.svg.png

Czas musiałby być wielkością przybierającą różne wartości, aby dało się go kwantować. Co to jednak oznacza w przypadku czasu?

Albo inaczej: Umieszczamy czas na osi rzędnych, i teraz możemy go kwantować. Ale nasze obserwacje odbywają się w czasie, co oznacza, że musi się on znajdować na osi odciętych.

A więc pod pojęciem kwantowania czasu kryje się po prostu jego próbkowanie? Nieskończenie mała chwila czasu, której nie da się podzielić albo po prostu brak odpowiednich technologii do obserwacji kwantowego świata?

Według mnie wyglądałoby to tak, jakby Wszechświat był układem dyskretnym, a stąd już krok do stwierdzenia, że jesteśmy tylko symulacją w jakiejś supermaszynie, której procesor taktuje z taką prędkością
)

Ad rem:
>Czy tak można rozumieć kwestię przypadku w mechanice kwantowej?
Przypadkowość wynika jedynie z naszych nieidealnych sposobów obserwacji.
Ta przypadkowość to doraźne tłumaczenie zjawisk, których zależności nie potrafimy jeszcze określić, wytłumaczyć.
Ale to tylko moje zdanie, a nie naukowa wiedza. Pożyjemy - zobaczymy (mam nadzieję)


"We don't see things as they are, we see them as we are."
-Anais Nin

ślusarski (750 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi hamp
> Nie lubię pojęcia "skwantowanego czasu".

Ja też wiele pojęć nie lubię, lecz czy ważne jest nasze emocjonalne nastawienie do odkrywanej rzeczywistości? Tak czy owak, chronon istnieje, przynajmniej jako termin.

>Umieszczamy czas na osi rzędnych, i teraz możemy go kwantować. Ale nasze obserwacje odbywają się w czasie, co oznacza, że musi się on znajdować na osi odciętych.

Ale rzędne i odcięte też są skwantowane i...znów kicha!

>Nieskończenie mała chwila czasu, której nie da się podzielić

Kiedyś spotkałem się z artykułem, gdzie do opisu ruchu cząstek elementarnych nie był potrzebny czas.

>Według mnie wyglądałoby to tak, jakby Wszechświat był układem dyskretnym, a stąd już krok do stwierdzenia, że jesteśmy tylko symulacją w jakiejś supermaszynie, której procesor taktuje z taką prędkością [/color])

Nie jest to wykluczone i nie przeczy zasadom fizyki, ani filozofii.
Sam mógłbyś zbudować taką super maszynę, napisać program, który posiadłby świadomość. Albo wiele podprogramów z odrębnymi świadomościami, to byłoby coś podobnego do ludzkich zachowań.

>Przypadkowość wynika jedynie z naszych nieidealnych sposobów obserwacji.
>Ta przypadkowość to doraźne tłumaczenie zjawisk, których zależności nie potrafimy jeszcze określić, wytłumaczyć.

O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać. Tylko nie pisz, bo oberwiesz.

#66
12-09-2013 23:19
 Ocena 2 na 2
hamp (3461 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi ślusarski
>O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać. Tylko nie pisz, bo oberwiesz.
Wiem, śledzę, i wtrącać się nie zamierzam

"We don't see things as they are, we see them as we are."
-Anais Nin

#67
13-09-2013 10:21
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi hamp
.
>>>>O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać. Tylko nie pisz, bo oberwiesz.
>Wiem, śledzę, i wtrącać się nie zamierzam
Do mistrza - to przynajmniej mnie - daleko, ale za czytanie naszych wypowiedzi dziękuję obu panom.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#68
13-09-2013 11:04
 Ocena 3 na 3
ślusarski (750 punktów)Odp: Odczarowanie.

>Do mistrza - to przynajmniej mnie - daleko, ale za czytanie naszych wypowiedzi dziękuję obu panom.
>Pozdrawiam serdecznie.
>@@@
>.
>
Nam wszystkim do mistrzów daleko, bo obce jest nam stwierdzenie - "wiem, ze nic nie wiem". Jednak są tu bliżsi, lub dalsi Sokratesowi i ja należę do tych drugich. Oczywiście nie ze względu na skromność, lecz niewiedzę.
Czytam i czytam Wasz temat o przypadkowości i nie mogę się nadziwić ile to można napisać. W tym pozytywnym znaczeniu napisać i dzięki temu mogę poszerzyć swoją wiedzę.

Pozdrawiam.

#69
13-09-2013 13:28
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi ślusarski
>>Przypadkowość wynika jedynie z naszych nieidealnych sposobów obserwacji.
>>Ta przypadkowość to doraźne tłumaczenie zjawisk, których zależności nie potrafimy jeszcze określić, wytłumaczyć.
>O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać.
Poprosiłbym o linka. Chętnie bym poczytał, bo ostatnio trochę mnie ten temat interesuje w związku z jedną z rozmów, które prowadzę na forum.

>Tylko nie pisz, bo oberwiesz.
Kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi.

Pozdrawiam

ślusarski (750 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi maceox

>>O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać.
>Poprosiłbym o linka. Chętnie bym poczytał, bo ostatnio trochę mnie ten temat interesuje w związku z jedną z rozmów, które prowadzę na forum.

Ależ oczywiście zaraz wkleję linka, tylko proszę o cierpliwość, bo to długa rozmowa i pouczająca. Trzeba też mieć przygotowanie fizyczno filozoficzne by ja pojąć. Oto ona: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332/z,0/d,9

>Kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi.
>Pozdrawiam

Ani na kozie...

Pozdrawiam.

#71
13-09-2013 23:56
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi ślusarski
>>>O przypadkowości to obok rozmawiają prawdziwi mistrzowie - warto poczytać.
>>Poprosiłbym o linka. Chętnie bym poczytał, bo ostatnio trochę mnie ten temat interesuje w związku z jedną z rozmów, które prowadzę na forum.
>Ależ oczywiście zaraz wkleję linka, tylko proszę o cierpliwość, bo to długa rozmowa i pouczająca. Trzeba też mieć przygotowanie fizyczno filozoficzne by ja pojąć.
Tak, do niektórych rozmów trzeba mieć wytrzymałość fizyczną, ale jeszcze ważniejsze od tego jest pytanie, czy przy ich prowadzeniu powstaje mimo wszystko jednak jakaś wartość dodana - czy to u siebie, czy to u adwersarza, czy chociażby u innych czytelników. W przeciwnym razie ich prowadzenie nie tylko nie miałoby sensu, ale byłoby kontraproduktywne ze względu chociażby na stratę czasu. Ja sobie nie przypominam, abym tu gdzieś na forum toczył rozmowę, która byłaby stratą czasu, choć tak w ogóle na forum tracę go wręcz niemoralnie dużo.

>Oto ona: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332/z,0/d,9
Przepraszam, wyświetla mi się tylko początek wątku (swoją drogą taki mi się czasem trafia przypadkowy chyba jakiś chochlik, że zamiast wyświetlania linków do postów pojawia się początek danego wątku).

Notabene ze wszystkich mistrzów, jakich w życiu spotkałem najfajniejszy był chyba Mistrz i Małgorzata. Na przykład do Pana Fizyka zwracam się z własnej woli per "Pan" (jako do jednego z niewielu tu na forum), ale nic nie zastąpi przemyślenia jego argumentów i kontrargumentów we własnej głowie (jeśli tylko merytorycznej wiedzy w ogóle starcza - oczywiście, bo inaczej nawet nie ma nad czym się zastanawiać. Więc tu na przykład dostrzegam u siebie pewien problem).

Z Twoich wpisów sądzę, że mógłbyś spokojnie wejść do niejednej dyskusji, by podrzucić jakiś argument oparty na nauce i nie zasłaniaj się mi tutaj skromnością, bo swoim mistrzem jesteś Ty sam.

>Tylko nie pisz, bo oberwiesz.
A poza tym trzymaj gardę i nie zapomnij, że zawsze jeszcze możesz zastosować kopnięcie z półobrotu:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,438702#w438815

ślusarski (750 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi maceox

>Tak, do niektórych rozmów trzeba mieć wytrzymałość fizyczną, ale jeszcze ważniejsze od tego jest pytanie, czy przy ich prowadzeniu powstaje mimo wszystko jednak jakaś wartość dodana - czy to u siebie, czy to u adwersarza, czy chociażby u innych czytelników. W przeciwnym razie ich prowadzenie nie tylko nie miałoby sensu,

Jestem takiego samego zdania, że wartość dodana, choć niewielka, musi być. To jak z VAT-em, inaczej nie ma sensu.

>Przepraszam, wyświetla mi się tylko początek wątku (swoją drogą taki mi się czasem trafia przypadkowy chyba jakiś chochlik, że zamiast wyświetlania linków do postów pojawia się początek danego wątku).

To przez skromność Twojego komputera - wymień go na wersję polityczną, to pokaże więcej linków, niż trzeba.

>Notabene ze wszystkich mistrzów, jakich w życiu spotkałem najfajniejszy był chyba Mistrz i Małgorzata.

Czy Twoja żona ma na imię Małgorzata?

>Na przykład do Pana Fizyka zwracam się z własnej woli per "Pan" (jako do jednego z niewielu tu na forum).

To ja popełniłem nietakt, bo zwracałem się do Fizyka per ty. Lubisz autorytety?

>Z Twoich wpisów sądzę, że mógłbyś spokojnie wejść do niejednej dyskusji...

Wejść do dyskusji to nie sztuka, ale wyjść z twarzą, to tak.

>A poza tym trzymaj gardę i nie zapomnij, że zawsze jeszcze możesz zastosować kopnięcie z półobrotu:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,438702#w438815

Świetny sen i tak fajnie opisany. A wiesz, ze ja miałem podobny sen i zaraz go napiszę. Jednak w osobnym poście, bo zapewne wszystko trafi na oślą ławkę, albo jeszcze gorzej.

#73
14-09-2013 12:11
 Ocena 1 na 1
ślusarski (750 punktów)Odp: Odczarowanie.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,438702#w438815

Ja również miałem sen, a właściwie dwa kolejne z jedną akcją. W pierwszym śniło mi się, że znajduję się w ogromnym gmachu, strzelistym, w stylu gotyckim z pomieszczeniem głównym z ołtarzem i pobocznymi nawami. W pomieszczeniu byłem ja kontemplujący i Chuck Norris, który odwiedzał boczne nawy. Wbrew pozorom, zachowywał się pasywnie, jak by dziwił się obserwując zamierzchłe czasy. W pierwszej nawie płonął stos, a na nim człowiek. Wokół zgromadzili się gapie i groźny sęp. Trzymał w dłoni krucyfiks, którym uzasadniał słuszność palenia heretyka.
W następnej nawie Chuck Norris przyglądał się wyprawie krzyżowej, ale raczej to byli konkwistadorzy z głowami sępów w szatach zakonnych, którzy cięli mieczami innowierców, a krew płynęła rzeką. Spodziewałem się, że Chuck Norris wykona słynne kopnięcie z półobrotu i rozprawi się z oprawcami rzezi, lecz on nic nie zrobił. Pomyślałem, że wypalił się chłopak, albo uznał zwierzchnictwo sępie. Jakże się myliłem, bo wykonał właśnie takie kopnięcie na skutek tego co zobaczył w nawie głównej. Tam, przed ołtarzem, w pozycji kucznej spoczywał wielki sęp i wykonywał dziwne ruchy tułowiem. Ni to się nadymał, ni to wykonywał ruchy frykcyjne - trudno ocenić, bo długa sutanna zasłaniała dolne części ciała. Nagle Chuck Norris nie wytrzymał i zerwał szatę z sępa. Jego i moim oczom ukazał się ul z mnóstwem pszczół. Były tam robotnice, trutnie, królowie - całe spektrum zorganizowanej społeczności. Nad nimi panował ów sęp, a jego penis sięgał samego sejmu i dalej rozczłonkowywał się na pozostałe obszary życia społecznego ula. To nie koniec makabrycznego widoku, bo z kloaki sępa wydobywały się odchody, którymi karmił pszczółki, a one z tej "spadzi" produkowały dla niego miód. On go żarł, żarł i żarł, a jego podbrzusze otyłe coraz bardzie nakrywało ul i zabierało pszczołom przestrzeń życiową. Chuck Norris nie wytrzymał i wreszcie doczekałem się jego słynnego kopnięcia z półobrotu. Nie pamiętam rozprawienia się z sępem, bo budzik wyrwał mnie ze snu, jednak sen miał ciąg dalszy. Było to następnej nocy i znów w tej samej scenerii, ale w innych czasach. Musiało upłynąć bardzo wiele lat, bo nie było ula, ani sępa, lecz ośmiornica z miłą ludzką twarzą, a mackami obejmowała cały przybytek boży i daleko poza nim. Nie było także żyjącego Chucka Norrisa, lecz jako figura wisząca na krzyżu i modlący się do niego plebs.
Po obudzeniu ze snu, ucieszyłem się, że to był tylko sen.

maceox (6766 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi ślusarski
>>Notabene ze wszystkich mistrzów, jakich w życiu spotkałem najfajniejszy był chyba Mistrz i Małgorzata.
>Czy Twoja żona ma na imię Małgorzata?
Wyobraź sobie, że tak (to jest na przykład rodzaj przypadku zwany koincydencją). Poza tym u nas to ona jest mistrzem.

>>Na przykład do Pana Fizyka zwracam się z własnej woli per "Pan" (jako do jednego z niewielu tu na forum).
>To ja popełniłem nietakt, bo zwracałem się do Fizyka per ty.
Nie. Z tego co widzę, to stosowanie innej formy, niż "Ty" na forum jest zupełnie wyjątkowe i Pan Fizyk się z tego nie wyłamuje. To ja jestem niekonsekwentny i czasem, z różnych przyczyn zwracam się do niektórych użytkowników per Pan, nawet wówczas, gdy tego sami nie wymagają.

>Lubisz autorytety?
Tak i staram się z tym w sobie walczyć.

>>Z Twoich wpisów sądzę, że mógłbyś spokojnie wejść do niejednej dyskusji...
>Wejść do dyskusji to nie sztuka, ale wyjść z twarzą, to tak.
Otóż czasem zapominamy, że w dyskusji powinno chodzić o to, żeby zrozumieć partnera i w miarę możliwości samemu się czegoś nauczyć. Natomiast twarz można szybko stracić wóczas, gdy staramy się wykazać własną rację za wszelką cenę (i to nawet wówczas, gdy mamy rację - jednak kto to oceni, jeśli adwersarz nam jej nie przyzna?). Tak mi się wydaje, ale samemu jest mi czasem ciężko wyplątać się z mało rozwojowych dyskusji. Jednocześnie - jak się czasem chyba jednak okazuje - przy bardzo już okopanych frontach, gdzie wydaje się, że wszystko już zostało powiedziane nagle pojawia się jakaś przypadkowa myśl - czasem na pierwszy rzut oka zupełnie nie związana z tematem, albo zupełnie oczywista, ale na którą nagle spojrzy się pod innym kątem i coś tam w głowie nagle zaczyna kiełkować, co dzięki dyskusji wzbogaca nasze dotychczasowe pojmowanie problemu, a nawet może go zmienić.

Pozdrawiam

ślusarski (750 punktów)Odp: Odczarowanie.
W odpowiedzi maceox
>>Czy Twoja żona ma na imię Małgorzata?
>Wyobraź sobie, że tak (to jest na przykład rodzaj przypadku zwany koincydencją). Poza tym u nas to ona jest mistrzem.

Koincydencja to coś więcej, niż przypadek. Zdarzenia występują parami, choć nie powiązane z sobą związkiem przyczynowo skutkowym. W przypadku związku dwojga ludzi to może oznaczać tylko, że mistrzom przydarzyło się to samo, czyli wspólne mistrzostwo.

>>Lubisz autorytety?
>Tak i staram się z tym w sobie walczyć.

Dlaczego zaraz walczyć? Ja też lubię autorytety, lecz autorytet szybko można stracić. Tak mi się niedawno przydarzyło i trudno mówić o autorytecie w przypadku polityka, ale raczej była to sympatia, szacunek. Chodzi o Jarosława Gowina, poważnego polityka, przynajmniej sądząc po jego wcześniejszych wypowiedziach. Nawet widziałbym go, jako prezydenta kraju. Jednak po jego kłótniach i niskich zagrywkach, straciłem całkowicie do niego sympatię.

>...wszystko już zostało powiedziane nagle pojawia się jakaś przypadkowa myśl.
>czasem na pierwszy rzut oka zupełnie nie związana z tematem, albo zupełnie oczywista, ale na którą nagle spojrzy się pod innym kątem i coś tam w głowie nagle zaczyna kiełkować...

Takie myśli są zazwyczaj nowatorskie, a czasem odkrywcze. Lubię czytać, jak ktoś z utartego, schematycznego poglądu wyciąga zaskakujące wnioski. A nawet tworzy coś nowego.
Pozdrawiam.

1 2 3 4 5

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365