 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-09-2013 23:41 | Selanos (12869 punktów) | Dziwne powody do dumy
15 na 15 | Kiedy kilka lat temu, usłyszałem od pewnej osoby której zbyt długo nie znałem dumnie wypowiedziane zdanie "ja nie przeczytałem żadnej książki", byłem lekko zdziwiony, ale nie zainteresowałem się tematem, ot ludzie mają różne pomysły. Nieco później, usłyszałem tak samo dumnie wypowiedziane zdanie "jedyną lekturą jaką przeczytałem, był Janko Muzykant". Krótszej lektury chyba nie ma. Na to też nie zwróciłem uwagi, nie wszyscy muszą lubić szkolne lektury, chociaż fakt, że pi razy drzwi 90% uczniów czyta streszczenia albo ogląda ekranizacje, jest nieco niepokojący.
Jednak nie mogłem nie zwrócić uwagi na to, że coraz częściej słyszę jak ktoś się chwali tym, że nie czyta. Z faktem, że 60% Polaków nie czyta książek, można się pogodzić, ale bycie dumnym z tego, że się nie czyta..? Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi?
Długo byłem święcie przekonany, że jeśli chodzi o książki, to każdy znajdzie coś dla siebie, nawet jeśli nie miałoby to być zbyt ambitne, a najlepszym przykładem zdają się być serie książek skierowanych dla młodzieży "Harry Potter" i "Zmierzch". Przecież o jednym i drugim mówiło się, że to fenomen, a sprzedano pewnie kilkaset milionów (jeśli nie więcej) egzemplarzy. No i autorki mają po sześć, jeśli nie siedem zer na koncie. Skąd więc takie nastawienie do czytania? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..#76 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Dziwne powody do dumy | > "Słowacki wielkim poetą był!"<A nie był? W naszym kościółku stały ogromne organy, Mój tata grał na dudach; pięknie grywał pijany, Ale kiedy na trzeźwo, okropnie rzępolił; Do tego był balwierzem i całą wieś golił, Golił i grał na dudach, bo golił w sobotę, na dudach grał w niedzielę; a miał taką cnotę, Że nie pił, kiedy golił, a pił, kiedy grywał. I wszystko szło jak z płatka. Wtem kogut zaśpiewał I mój ojciec małżeństwem z zoną los zespolił. Panna młoda wąs miała, ojciec wąs ogolił I wszystko szło jak z płatka. Lecz tu nowe cuda! Żona grała na dudach, a tatuś był duda; Grała więc po tatusiu i dopóty grała, Aż go na cmentarzyku wiejskim pogrzebała. Ja zaś, pośmiertne dzieło pana organisty, Jestem, jak mówią, ojca wizerunek czysty, Bo lubię stary miodek i kocham gorzonnę........................................
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. |
#77 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy | > >"Słowacki wielkim poetą był!"<> A nie był?Pewnie był, skoro prof. Pimpka tak twierdził  |
Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Dziwne powody do dumy | > Nie narzekaj, zielonogórskie biblioteki są dość dobrze zaopatrzone  Owszem, ale inne miejscowości nie muszą mieć takiego szczęścia. Mnie jednak ten problem nie dotyczy, książki wolę kupować niż wypożyczać. |
#79 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy | . > Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości,Jak Pan to udowodni na źródłach, to całą swoją wiedzę o chrześcijaństwie ogólnie, a Kościele Katolickim w szczególności będę musiał na śmietnik wyrzucić. Choć oczywiście warto przed tym zdefiniować "bogactwo" i "mądrość", gdyż religijne rozumienie tych terminów różni się od rozumienia świeckiego (słownikowego). > jednak religijni asceci też są rzadkością.Myślę, że występują tak samo często jak mędrcy, czyli rzadko. > Nie przypuszczam więc, aby ktoś nie czytał książek z pobudek religijnych.Nie przypuszcza Pan? A może jakieś badania Pan przedstawi? Jakich książek?* Książeczki do nabożeństwa to się czyta właśnie z powodów religijnych. > Myślę, że dewocja idzie w parze z brakiem oczytania, ale raczej jako skutek niż przyczyna.Myślę, iż następuje tu sprzężenie zwrotne, ale dewocja jest cechą osobowości i często łączy się nawet z dużym oczytaniem. W literaturze dewocyjnej właśnie, gdyż dewot innej nie tyka. Pozdrawiam. * Czy wiedza jest nauką?
Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej. @@@ . |
#80 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Dziwne powody do dumy | > Rozumiem, że nie wszyscy mieszkają w wielkich miastach - ale jednak, zwykle drogą do osiągnięcia czegokolwiek jest korzystanie z wszelkich możliwości, a nie szukanie jakichkolwiek przeciwności.Problem w tym, że tym wszystkim najpewniej już od początku się nie chce, wtedy zaś nawet stosunkowo małe niedogodności urastają do rangi wielkiego problemu. |
#81 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy | > Osobiście wyobrażam sobie kanon bez jakichkolwiek religijnych ksiąg. Tym niemniej ułożenie sensownej listy to według mnie wyzwanie ponad miarę dla polskich decydentów.Wpływ świętych ksiąg na ludzkość może Ci się nie podobać, ale nie możesz jej lekceważyć. > >Niekoniecznie. Sporo książek trafia po prostu na makulaturę, można wziąć przykład z Owsiaka i...> Skoro trafiają na makulaturę to zapewne nie bez przyczyny?Np. nie ma miejsca w mieszkanku na umieszczenie w nim wszytskich książek po babci? > >Na tym właśnie polegałaby mądrość rządu.> W tym właśnie problem.Kiedy wybory? Masz prawa wyborcze? Do roboty!  > Zresztą problemy są dwa: pieniądze i wybór książek trafiających na biblioteczne półki.Obydwa problemy są do pokonania. Masz prawa wyborcze? Do roboty!  > >Poza tym, z moich obserwacji wynika, że można w wielu przypadkach połączyć biblioteki szkolne z gminnymi i to dałoby spore oszczędności.> Pewnie tak, ale kto by chciał to zrobić?Masz prawa wyborcze? Do roboty!  > >To właśnie jest powód isnienia PUBLICZNEJ telewizji. Od reklamy leków jest sto innych stacji> Telewizja publiczna ma ważniejsze zadania: msze, pielgrzymki i wywiady z egzorcystami. Jakże się więc jakimiś bezbożnymi książkami zajmować? Poza tym TVP nie ma interesu w reklamowaniu konkurencji.Masz prawa wyborcze?  Oczywiście przesadzam z prawami wyborczymi, wpływ pojedynczego obywatela na TV jest praktycznie żaden, ale już w wyborach gminnych kandydatowi na wójta można zadać pytanie o przyszły budżet biblioteki. Czyli? Do roboty!  |
#82 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Dziwne powody do dumy | > Wpływ świętych ksiąg na ludzkość może Ci się nie podobać, ale nie możesz jej lekceważyć.Może i nie, ale znając polską edukację nietrudno się domyślić jak wyglądałoby omawianie takiej Biblii na przykład. > Oczywiście przesadzam z prawami wyborczymi, wpływ pojedynczego obywatela na TV jest praktycznie żaden, ale już w wyborach gminnych kandydatowi na wójta można zadać pytanie o przyszły budżet biblioteki. Czyli? Do roboty!  Z tymi prawami wyborczymi to duża przesada, nawet nie mówiąc o tym jak mały wpływ ma pojedynczy obywatel. Należałoby się też zapytać o to w programie, której z partii jest chociaż słowo o książkach czy bibliotekach. Na poziomie lokalnym też inaczej to nie wygląda. Społeczeństwo za bardzo się książkami nie interesuje, politycy więc tego tematu nie poruszają. |
#83 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy | > >Nie narzekaj, zielonogórskie biblioteki są dość dobrze zaopatrzone  > Owszem, ale inne miejscowości nie muszą mieć takiego szczęścia. Mnie jednak ten problem nie dotyczy, książki wolę kupować niż wypożyczać.> Sprawa indywidualnego podejścia. Gdybym kupował wszytskie książki, które chcę przeczytać, musiałbym zagospodarować palarnię cygar nad garażem na bibliotekę  Te nałogi muszę pogodzić  . Poza tym, w bibliotece trafia się czasem coś o czym nie mam pojęcia i biorę. Prawdopodobieństwo że przeczytam do końca wynosi ok 1/4. Po trzecie, jeśli nie zamierzam zaglądać do książki więcej niż raz, to po co mi ona w domu? Z jednym się zgadzam, nie każdy ma możliwość korzystania z bibliotek w jednakowym stopniu, a szkoda |
#84 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Odp: Dziwne powody do dumy | > Sprawa indywidualnego podejścia.Pewnie. > Gdybym kupował wszytskie książki, które chcę przeczytać, musiałbym zagospodarować palarnię cygar nad garażem na bibliotekę Te nałogi muszę pogodzić . Poza tym, w bibliotece trafia się czasem coś o czym nie mam pojęcia i biorę. Prawdopodobieństwo że przeczytam do końca wynosi ok 1/4. Po trzecie, jeśli nie zamierzam zaglądać do książki więcej niż raz, to po co mi ona w domu?Problem miejsca można rozwiązać kupując ebooki, nadal jednak trzeba ten zakup sfinansować. Co do książek to kupuje tylko te, które wydają mi się ciekawe przeglądając wcześniej recenzję i jak do tej pory się nie zawiodłem. Z bibliotek zaś nie korzystam, bo lubię mieć książki na własność, mogę też po nie sięgnąć ponownie bez potrzeby wypożyczania ich po raz kolejny. > Z jednym się zgadzam, nie każdy ma możliwość korzystania z bibliotek w jednakowym stopniu, a szkodaTo jest pewien problem, jednak o wiele gorsze jest to, że w ogóle mało osób chce korzystać z bibliotek. |
#85 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy | > >Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości,> Jak Pan to udowodni na źródłach, to całą swoją wiedzę o chrześcijaństwie ogólnie, a Kościele Katolickim w szczególności będę musiał na śmietnik wyrzucić.Proszę zwrócić uwagę na częstotliwość pochwały ubóstwa i "prostoty umysłu" w tych fragmetach Biblii, które są przeznaczone do czytania podczas liturgii. Ja nie twierdzę, że kościół pochwala mądrość, tylko zwracam uwagę na proporcje z bogactwem i skuteczność tego nauczania. Zdecydowana większość katolików, nauczanie kościoła zna tylko z ambony. Oczywiście pochwała ubóstwa nie dotyczy duchowieństwa... > >jednak religijni asceci też są rzadkością.> Myślę, że występują tak samo często jak mędrcy, czyli rzadko.Czyli kościelne wezwania do ubóstwa są rzucaniem grochu o ścianę. Mędrców spotkałem, acetów jeszcze nigdy. Podobnie jak nie spotkałem człowieka, który tłumaczy niechęć do czytania przyczynami religijnymi (choć zgadzam się, że plebańska cenzura ma u niektórych wpływ na dobór lektur!!!!!) Niechęć do książki (znów tylko przypuszczam) ma trzy zasadnicze przyczyny: lenistwo, lenistwo i lenistwo. Kraszewskiego proboszcz ani nie zabroni ani nie poleci. > >Nie przypuszczam więc, aby ktoś nie czytał książek z pobudek religijnych.> Nie przypuszcza Pan? A może jakieś badania Pan przedstawi? Jakich książek? Książeczki do nabożeństwa to się czyta właśnie z powodów religijnych.Skoro "przypuszczam" a nie "twierdzę" to znaczy, że badań nie prowadziłem. Przypuszczenie poddaję pod ewentualną dyskusję. > >Myślę, że dewocja idzie w parze z brakiem oczytania, ale raczej jako skutek niż przyczyna.> Myślę, iż następuje tu sprzężenie zwrotne, ale dewocja jest cechą osobowości i często łączy się nawet z dużym oczytaniem. W literaturze dewocyjnej właśnie, gdyż dewot innej nie tyka.Chyba obydwaj mówiąc o oczytaniu, nie mamy na myśli czytania jedynie literatury dewocyjnej, a już czytanie wyłącznie książeczki do nabożeństwa o oczytaniu na pewno nie świadczy. Natomiast oczytanie w niedewocyjnej literaturze, może być jednym z lekarstw na tę chorobę. Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów" > Pozdrawiam.Wzajemnie |
#86 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy |
> Gdybym kupował wszystkie książki, które chcę przeczytać, musiałbym zagospodarować palarnię cygar nad garażem na bibliotekę  Ja już nie mam co zagospodarowywać. Książki mam także w kuchni i przedpokoju. Tylko łazienka jest od nich wolna, bo się boję, że zawilgotnieją. Dobrym patentem na nadmiar książek jest półka pod sufitem dookoła całego pomieszczenia. Jeśli pomieszczenie jest wysokie, półka może być dwupiętrowa (niestety mieszkam w bloku i mam 2,50 m, więc dwupiętrowość odpada). Książki, do których zagląda się rzadziej niż raz w roku, mogą tam sobie spokojnie stać. |
#87 2 na 2 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy | > Ja kupuję 90% książek które czytam. Pozostałe 10% to książki które są w domu "od pokoleń" albo stanowią wkład męża, nie wszystkie przeczytałam do tej pory, np. ciągle zabieram się za "Cichy Don". A "Thinking in C++" raczej zostanie już dla mnie tajemnicą. Przebijam. Ja kupiłem "Cichy Don" w oryginale, jako wstęp do nauki rosyjskiego na poważnie i ciągle się do niego zabieram  > Mam koleżankę która pracuje w bibliotece miejskiej - jej "klienci" to głównie studenci i emeryci, a raczej emerytki. I trochę dzieciaków, większość pierwszy raz przyprowadzana przez babcie - czyli ludzie którzy raczej groszem nie śmierdzą a książki są a Polsce relatywnie drogie.Najmocniejszym czytelnikiem jakiego znam, jest mój kolega, co pracuje jako sprzedawca w sklepie  . Branża specyficzna i klientów nie ma dużo, ciągle się powtarzają i kupują raz w tygodniu. Zdają sobie sprawę, że jak go nie ma to może być w kanciapie i czytać. Wystarczy krzyknąć i przyjdzie. Drugim nienasyconym osobnikiem była koleżanka mieszkająca w Warszawie 2*1h-1,5h dziennie dojeżdżała, więc potrafiła czytać czasami 2-4 książki tygodniowo. Jest trochę za mądra i ostatnio awansuje jak rakieta i nie ma czasu na nic. Oboje czytali w żelazny sposób zawsze konkretną ilość książek w tygodniu. Też kiedyś taki byłem, już nie jestem  . > Zwykle nawyk czytania książek wyrabiają w dzieciach rodzice, dając przykład - czytając dla przyjemności. A dzisiejsi rodzice dzieci w wieku szkolnym to właśnie ta grupa, która najmniej czyta.Widzisz wszystko ładnie pięknie tylko, że... Jestem ja i mój 6 lat młodszy brat. Tak samo czytano nam książki. Mój brat nienawidzi książek, ja je kocham. Jak byłem mały to jeśli czytano mi drugi i następny raz jakąś książkę to orientowałem się, jak Mama przeskakiwała wątki. Mój brat płakał, jak mu czytano książki.Stąd jestem w stanie uwierzyć, że są ludzie których ciężko zachęcić do czytania. Mój brat czyta książki związane z filmami, aktorami, reżyserami i Guinessa księgę filmu. I to wszystko  Jednak dużo czyta i pisze na forach np. Pet Shop Boys. Czytanie w swojej szlachetnej formie troszkę odchodzi do lamusa. Nawet ja lubię sobie posłuchać audiobooków. Lubię chodzić i naprawdę w ciągu 2-3 h spaceru można trochę przesłuchać. Sposób na czytelników. To łasić się do nich. Na początku starać się podsuwać im utwory uniwersalne lub w naprawdę ciężki sposób szukać tego czegoś co ich zainteresuje. Mój brat wszystko o kinie. Moja Mama biografie i autobiografie. Ja głównie fantasy, humor. Mój ojciec ezoteryka. Kiedyś krzyżówki i książki do krzyżówek. Teraz tysiące stron o sporcie.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument). |
#88 3 na 3 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy | > >Skoro trafiają na makulaturę to zapewne nie bez przyczyny?> Np. nie ma miejsca w mieszkanku na umieszczenie w nim wszystkich książek po babci?Ja swoje książki zawsze trzymam u rodziców, bo jak się przeprowadziłem 10 razy z miasta do miasta, to warunki z miejscem i infrastrukturą są głównie u nich. "Babcią" mojej rodziny jestem ja :-D, co mi sprawia gigantyczną przyjemność. "Babcią" jeśli chodzi o instalację i ustawienia systemów/programów i opiekę nad komputerami/telewizorami/sprzęt audio-video też jestem. Na szczęście coraz rzadziej. Era plug and play jest cudownym zjawiskiem  Korepetycyjnie też mi się zdarza być "babcią". To wszystko sprowadza się do jednego sformułowania - mi się chce. To nawet nie chodzi o czas, bo jak chce się nam wysikać to czas się znajdzie  . Babcia w innych dziedzinach niż książki wynika z bycia książkowym molem i zwyczaju czytania książek. Dopóki czytałem kiedyś dobrze wyedytowane książki to nie miałem najmniejszych problemów z pisownią, teraz książki zawierają w sobie błędy, czasami ortograficzne!!!
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument). |
#89 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Dziwne powody do dumy | > Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości<Jest to własne przemyślenie czy inspiracja Michalikiem o "dziadostwie"? Gdzie eksponuje się ta niechęć do bogactwa? W Rzymie, w Częstochowie czy innych sanktuariach? Wierzy Pan że Maryja rzeczywiście życzyła sobie złotej korony w Łańcucie? Czy wieże kościelne nie mają symbolizować potęgi boga? Przypowieść o wieży Babel nie jest autorstwa chrześcijańskich apologetów. Niechęć do bogactwa jest w Kościele wpajana wiernym. Jej materialne efekty nie mają jednak być skierowane do biednych i potrzebujących, tylko transformowane do Kościoła. Dlatego i w tym punkcie Kościół zdeformował przesłanie ewangelickie. W VIII w. zniknęło złoto z obiegu monetarnego, zamienione na srebro. Gdzie się podziało to złoto będące w obiegu za czasów cesarstwa? Znalazło się na figurkach, tronach, inkrustacji świętych ksiąg itd. Dlaczego Kościół tak bezwzględnie zwalczał gnostyków? Właśnie dlatego żeby móc nadal eksponować swoje bogactwo które tak umiłował i miłuje po dzień dzisiejszy. Czy hipotetyczny Jahwe jest zainteresowany odzyskiwaniem kamienic, hektarów, wyłudzonych przez wieki przez Kościół? > Jeśli ktoś chce książki czytać, to spowiadać się z tego nie będzie<Pewnie nie, ale nie będzie to spowiedź zgodna z doktryną kościelną. Zapomniał Pan kto palił książki na długo przed Hitlerem i Mao. Pierwsze spalono już w 325. Za posiadanie ksiąg arian groziła kara śmierci. Podobnie było później z pracami Orygenesa. Index Librorum Prohibitorum to wynalazek oświecenia czy może promującego mądrość Kościoła. Jedyną mądrość jaką Kościół promował i robi to po dzień dzisiejszy jest tertulianowa Credo quia absurdum est. Katolicy po dziś dzień mają obowiązek zgłaszać do Kongregacji Wiary "niekatolickich" tytułów. Nie są one dziś zabraniane ale są potępiane. Nie jest grzechem czytać potępiane przez KK książki? Jakież to tytuły kłamliwie podawały prawdę o świecie? Siedem prac Descartes'a, zamordowanego prawdopodobnie przez Jezuitów - za pochwałę racjonalnego myślenia które chyba nie prowadzi do głupoty. Diderot i jego Encyklopedia, Balzac, Heine, Kant, Dumas i tysiące innych. Do potępianych należy "Nieomylny?" H. Künga. Czy powątpiewanie w dogmat o nieomylności papieża jest głupotą? Opus Dei do dzisiaj prowadzi Index zakazanych ksiąg (figuruje na nim ok.1000 tytułów) i Kant, Lessing, Rousseau jest tam również, obok imienia róży Umberto Eco.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. |
#90 1 na 1 | Jerzy Piskorczyk (291 punktów) | Odp: Dziwne powody do dumy | Czasami wypowiadam się w internecie, nie wyznaje żadnych teorii spiskowych (żadnych), czytam od dwudziestu to trzydziestu książek rocznie i ubolewam, że nie mogę więcej. Jestem liberałem ekonomicznym, światopoglądowym i społecznym oraz ateistą. Moje ego jest chyba na zrównoważonym poziomie ale to już ocenić powinni inni. W 100% zgadzam się z 90% tez głoszonych przez pana Janusza Korwina Mikke w zakresie stosunków gospodarczych i społecznych powiązanych z gospodarką. Czy to znaczy, że też jestem idiotą?  |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|