Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Sprawy portalu
NapisanoAutorTytuł
21-10-2013 16:05Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum.
Ocena 15 na 15
.
Racjonalista jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1

Racjonaliści, czyli ludzie, którzy chcą aby społeczeństwa rządziły się rozumem, to w większości ci, którzy na swoim przykładzie dostrzegają, że jest to narzędzie sprawne - choć niedoskonałe, lecz najskuteczniejsze; zaś piewcy fideizmu i irracjonalizmu, czyli ludzie, którzy eksponują głównie ułomności rozumu, to w większości ci, którzy nie mieli okazji przekonać się o skutecznym działaniu narzędzia racjonalności. Kto nie potrafi rozumować sprawnie, siłą rzeczy nie będzie głosił wymagającego racjonalizmu, gdyż z racjonalności wielu pożytków sam nie wyciągnie. (...) Skoro niesporne jest to, że powszechnie głupota i ignorancja zawsze królowały nad inteligencją i wiedzą, tedy oczywiste się staje dlaczego racjonalizm był zawsze poglądem mniejszościowym. (...) www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy

Red. Kaper Leśniewicz przeprowadził wywiad z dr Małgorzatą Molędą-Zdziech, który mnie zainspirował do otworzenia nowego wątku na temat języka i form jakich tu używamy:

Naukowiec jako osoba odpowiedzialna za słowa powinien mówić o rzeczach, na których się zna. Jeśli prowadzi badania, dobrze by było, gdyby pokazał, jakimi metodami. Ważne, żeby naukowcy nie dali się wepchnąć w ten żargon telewizyjny nie mówili, że wszystko jest cool, bo to niewiele tłumaczy. (...)

Bardzo ważne jest rozgraniczenie ról, w jakich się występuje. Jeśli fizyk jest pytany o wybory polityczne, oczywiście ma prawo odpowiedzieć, ale udziela odpowiedzi jako obywatel, a nie naukowiec. Nawet gdy jest profesorem, to w innej dziedzinie. (...) U nas bardzo trudno jest powiedzieć publicznie, że się nie wie, albo przyznać się do braku kompetencji. Skłonni jesteśmy odpowiadać na wszystkie pytania.

Intelektualiści w czasach ponowoczesnych zrezygnowali z roli tłumacza, w większości wycofując się z życia publicznego. Niebezpieczne jest to, że oddali tę rolę celebrytom albo sami się nimi stali. (...) Mamy teraz przykład komisji Macierewicza, która gromadzi specjalistów, tłumacząc, że zatrudnia ekspertów od katastrof lotniczych, mimo że jeden jest specem od katastrof budowlanych.


Czy wobec tego jest jeszcze w mediach miejsce dla poważnego Intelektualisty, naukowca?
Jest go coraz mniej, a nawet jeśli się ich zaprasza; robi się wszystko, żeby uatrakcyjnić na siłę wizerunek takich osób. Dziennikarze telewizji informacyjnych np. bardzo szybko chcą się z nimi bratać, skracając dystans, spoufalając się. Jeśli zapraszają profesora czy doktora w roli eksperta, dobrze by było, gdyby zwracali się do niego po prostu: "proszę pani", "proszę pana". Bardzo często łamie się tę barierę, używając imienia. Przy czym o wiele częściej robi się tak w stosunku do kobiet niż do mężczyzn. Na dodatek dziennikarze posługują się zdrobnieniem. Nie "pani Małgorzato", tylko "pani Małgosiu". Trudno tłumaczyć jako mała pani Małgosia mechanizmy funkcjonowania zjawisk czy świata. W jednej ze stacji telewizyjnych mamy poranny program, w którym prowadzący w różny sposób buduje atmosferę i ociepla wizerunek gości: poprzez zdrobnienia, śmieszne komentarze itp. To specyfika telewizji śniadaniowej, która jest tłem, ona ma nie przeszkadzać.

Problem w tym, że śniadanie w mediach zaczyna trwać całą dobę.
Właśnie. A przecież nie można cały dzień jeść śniadania. Jako widzowie nie jesteśmy jeszcze z tym obeznani, nie wiemy, że media posługują się różnymi konwencjami. Dziś dominuje tabloidyzacja. To jest również związane z ponowoczesną kulturą, daleką od promowania jakiegoś wzoru czy standardu, np. w edukacji. Kiedyś wychowywały dom, szkoła, teraz nikt nie wychowuje. Kto ma młodym ludziom powiedzieć, jak należy się zachować, jakim językiem mówić w konkretnej sytuacji? To wszystko promieniuje. Taki dziennikarz wie, że buduje ową bliskość dla atmosfery na ekranie, ale młody człowiek jest zagubiony. Wydaje się nie rozróżniać kodów i konwencji. Coraz częściej studenci, rozpoczynając mejle, nie używają już zwrotu "Pani Doktor", "Szanowna Pani" czy nawet zwykłego "Dzień dobry", ale "Witam, Pani Małgosiu". I nie widzą w tym niczego niestosownego. "Przecież tak się mówi", tłumaczą. Co więcej, dwudziestokilkuletni studenci, przysyłają prace z adresów "koteć2ka" czy "madzia".

Z tego, co wiem, poszukując praktyk, czyli starając się o doświadczenia zawodowe, robią to samo. Nie zdają sobie zatem sprawy z różnych ról, w jakich występują, i konieczności dostosowywania języka, formy komunikacji, konwencji do sytuacji.
Pan mówi o edukacji. Doszliśmy do momentu, kiedy nauka nie może być zbyt męcząca, zaleca się nie przeciążać studentów lekturami. Pamiętam z okresu studiów, zarówno w Polsce, jak i we Francji, że wykłady poza wiedzą merytoryczną przekazywały także sztukę słowa. Uczyłam się języka uniwersyteckiego, konwencji. Teraz - np. podczas szkoleń dydaktycznych - kładzie się nacisk na formę: coś, co jest lekkie i zbytnio nie męczy i ma być atrakcyjne. A według mnie, nauka czasem musi być nudna i żmudna.
/PRZEGLĄD 14-20.10.2013/

Pozdrawiam.

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 Dalej..
Morvoren (311 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
A według mnie, nauka czasem musi
>być nudna i żmudna.[/color] /PRZEGLĄD 14-20.10.2013/
>Pozdrawiam.

Gdyby była taka ciągle, mniej zdolni uczniowie przestaliby się uczyć w ogóle. Znam to z autopsjii. Zresztą pojęcie np. "nudna" jest bardzo względne, ponieważ każdy ma inne zainteresowania i zdolności.


#2
21-10-2013 17:12
 Ocena 8 na 10
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Morvoren
.
A według mnie, nauka czasem musi być nudna i żmudna.
>Gdyby była taka ciągle, mniej zdolni uczniowie przestaliby się uczyć w ogóle.
Niewielka szkoda. Nie wszyscy muszą mieć zaraz wysokie wykształcenie. Większości podstawowe i zawodowe wystarczy. Nauka - choć czasem i nudna - inteligentnym daje jednak sporo satysfakcji.

>Znam to z autopsjii.
A czy jest się czym chwalić i koniecznie na forum racjonalisty o tym pisać?

>Zresztą pojęcie np. "nudna" jest bardzo względne, ponieważ każdy ma inne zainteresowania i zdolności.
Tak, nuda, jak wiele innych, to pojęcie względne. Ja w życiu nudziłem się niewiele, gdyż dobre geny dały mi zdolności, a zainteresowania zapobiegały nudzie.

Tyle tylko, iż to nie jest wątek na Pański temat, a moim zdaniem, na naszym forum powinien obowiązywać pewien minimalny poziom intelektualny, który przejawia się między innymi tym, iż najpierw przeczytam wypowiedź ze zrozumiem, a dopiero później się na jej temat wypowiadam. Wydaje mi się, że choć to forum otwarte dla wszystkich, to jednak skierowane do samodzielnie myślącej inteligencji. Nie wszyscy muszą na naszych łamach pisać. Mogę się w tym mylić i stąd moje pytanie?

Miłego dnia.

@@@
.

#3
21-10-2013 21:43
 Ocena 9 na 9
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
> Dziennikarze telewizji informacyjnych np. bardzo szybko
chcą się z nimi bratać, skracając dystans, spoufalając się. Jeśli zapraszają profesora czy doktora w roli eksperta, dobrze by było, gdyby zwracali się do niego po prostu: "proszę pani", "proszę pana".
Bardzo często łamie się tę barierę, używając imienia. Przy czym o wiele częściej robi się tak w stosunku do kobiet niż do mężczyzn. Na dodatek dziennikarze posługują się zdrobnieniem. Nie "pani Małgorzato", tylko "pani Małgosiu". ...


Po jednej z dyskusji w PR-3, której tematem był infantylizm językowy, wysłałem do prowadzacego redaktora e-maila, wskazując, że w ich audycjach bardzo często i oni i ich nobliwi goście, mówiąc o wspólnych znajomych, mówią "stasiu kowalski", "ania wiśniewska" i.t.p, choć wspomniane osoby przedszkole kończyły co najmniej 60 lat temu...
Otrzymałem uprzejmą odpowiedź redaktora, że owszem, rozumie on mój dyskomfort, ale on ma znacznie gorzej, robiąc np. wywiad ze znanym reżyserem: "Zagaję: panie Wajda - obrazi się (tak się zwraca szef do podwładnego), panie Andrzeju - nie jestem jego znajomym, będąc o pokolenie młodszy , mistrzu - protekcjonalnie. A jakby pan zaczął?"
Przyznaję, że nie znalazłem odpowiedzi. Bo A.Wajda nie ma tytułu! Bez tego - jak się okazuje - ani rusz! Panie [pośle, ministrze, doktorze, magistrze, kierowniku, dyrektorze, redaktorze i.t.d.] - tak można zacząć. A jak ktoś ma tytuł? To taki z reguły obrazi się śmiertelnie, za zwrot w jego kierunku "proszę pana/pani", nie wspominając o "panie Kowalski". Ważniejsze jest "panie profesorze" - choć profesorów pełno, niż "panie Yski", choć taki może jest jeden jedyny na świecie...
Ech, polska język, trudna język....

#4
21-10-2013 22:02
 Ocena 12 na 12
DyktaFon (9281 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi ratus
To życie jest faktycznie straszne.... Przez setki lat niewykształceni ludzie (co skończyli podstawówkę, a niekiedy i nie...) dawali sobie radę z językiem... A dziś, wszyscy mają magistrów, niektórzy nawet zawodowo (dziennikarz radiowy) powinni posługiwać się językiem polskim... i nie da się. Nie można i już!

Niektórzy latają na księżyc, a niektórzy mówić nie umieją. Ciekawe na co nam posyłanie 6-latków do szkoły. Przecież to i tak nic nie zmieni.

#5
22-10-2013 06:15
 Ocena 5 na 7
sinapis (1725 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
>.
Nie wszyscy muszą na naszych łamach pisać. Mogę się w tym mylić i stąd moje pytanie?
>.

Rzeczywiście nikt nie musi, wszyscy jedynie chcą, choćby jedynie wklejając obszerne cytaty.
W związku z tym mam aż dwa pytania:
1. Jak brzmiało pańskie pytanie, bo jak dotąd nie padło?
2. Co robi znak zapytania na końcu zdania twierdzącego?
Medice, cura te ipsum

#6
22-10-2013 08:26
 Ocena 19 na 19
Meretseger (61860 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
Otóż to
Mnie to szalenie irytuje, takie niemal "tykanie" przez obce osoby. Dzwoni do mnie panienka z call center w sprawie jakiegoś kredytu bankowego i natychmiast zaczyna rzucać imieniem. Internetowy zwyczaj "tykania" przenosi się na inne sfery życia, a ja bym wolała, żeby został w internecie...
I to słówko "witam". Zaraz mi się przypomina staropolskie poufało-lekceważące "kłaniam", kierowane do osoby mniej godnej, z niższej klasy społecznej. Okropność. Przecież gdy się nie wie, jak zacząć (spotkanie, email czy cokolwiek), a nie chce się zaczynać od "Szanowny Panie/Szanowna Pani" najprościej zacząć od "dzień dobry". Zwykłego, klasycznego powitania.
Ale co ja tam wiem, stary zwapniały ramol...

#7
22-10-2013 10:19
 Ocena 4 na 4
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Meretseger
>Mnie to szalenie irytuje, takie niemal "tykanie" przez obce osoby. Dzwoni do mnie panienka z call center w sprawie jakiegoś kredytu bankowego i natychmiast zaczyna rzucać imieniem. Internetowy zwyczaj "tykania" przenosi się na i

Też zauważyłem, że "tykanie" jest coraz częściej spotykane. Podobnie jak nadużywanie słowa "ja" w zdaniach, gdzie jest ono zupełnie zbędne np. "ja poszedłem" zamiast "poszedłem". Sam się coraz częściej na tym łapię i dziwię się skąd mi się to wzięło?

Stawiam tezę, że jest to spowodowane coraz większą popularnością języka angielskiego. Tam nie ma odpowiednika "pan" i używa się po prostu "ty" - "you". Podobnie jak z powodu niewyposażenia tegoż języka w bogactwo końcówek i przedrostków konieczne jest używanie "ja" - "I" w każdym zdaniu dotyczącym siebie.

#8
22-10-2013 10:25
 Ocena 4 na 4
Hodża (11172 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Meretseger
>I to słówko "witam".

Na słówko to ze swadą natarł Michał Rusinek.

>Zaraz mi się przypomina staropolskie poufało-lekceważące "kłaniam"

Toż to nic wobec "nara", "cze", "spoko". Na szczęście ta kastracyjna moda, jak się zdaje, zanika w procesie naturalnej selekcji.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#9
22-10-2013 12:11
 Ocena 5 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi sinapis
.
Nie wszyscy muszą na naszych łamach pisać. Mogę się w tym mylić i stąd moje pytanie?
>Rzeczywiście nikt nie musi, wszyscy jedynie chcą, choćby jedynie wklejając obszerne cytaty.
Jestem ze starej inteligencji, a nie z tej nowej SMS-owej. Dawniej inteligentne rozmowy nie polegały na tym aby "dać głos" tylko na tym, aby zająć jakieś stanowisko - wyrazić jakiś pogląd, a do tego potrzebnym jest jakiś tam materiał do przemyśleń. Własny poziom intelektualny i wstępne nakreślenie tematu rozmowy.

Czy ci którzy "chcą", to zaraz koniecznie "muszą" się tu wypowiadać i narzucać całemu forum swój poziom intelektualny i kulturalny? Według mnie ani nie jesteśmy "Onetem", ani do jego poziomu nie dążymy. Racjonalista.pl jest portalem skierowanym głównie do racjonalistycznej inteligencji. Pisze o tym red. Agnosiewicz - jego twórca - przy określaniu naszej linii programowej. Chyba Pan jego wprowadzeń nie przeczytał i stąd moje profilaktycznie do nich odwołanie (choć jak widać to dalej nie zostały przeczytane) w poście wprowadzającym w wątek.

>W związku z tym mam aż dwa pytania:
>1. Jak brzmiało pańskie pytanie, bo jak dotąd nie padło?
"Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum."
- wątek na temat języka i form jakich tu używamy.

Mogę się mylić, ale uważam, że jeżeli nie rozumiem o czym jest mowa, to po prostu się nie odzywam. Czasem warto i dwa razy przeczytać oraz pomyśleć trochę zanim zacznie się stukać w klawiaturę.

Jak na razie większość tu się wypowiadających zrozumiała o co pytam i odniosła się do tych pytań merytorycznie. (Rozwinięcie interesujących mnie tu problemów znajduje się w wywiadzie z dr Małgorzatą Molędą-Zdziech). A Pan jest dopiero drugą osobą, tu się wypowiadającą, która nie rozumie o co w tym wątku chodzi.
11 do 2 - to zupełnie niezły wynik!

>2. Co robi znak zapytania na końcu zdania twierdzącego?
"Znakiem zapytania (pytajnikiem), należącym do znaków logiczno-emocjonalnych, kończymy te konstrukcje składniowe, które albo mają formę pytania, albo są wyrazem zdziwienia, niedowierzania, ironii, także prośby."

>Medice, cura te ipsum
Popisuje się Pan znajomością łaciny, ale czy trafnie użył Pan tu tego powiedzenia? Uważa Pan, iż Pan jest tym zdrowym, a ja dojdę do zdrowia dopiero, gdy dojdę do Pańskiego poziomu?

Wybaczy Pan, ale choć dostrzegam u siebie wielkie braki intelektualne i popełniam sporo błędów różnych, to jednak wolę własny poziom. Jestem otwarty na wiedzę i chętnie się uczę, ale jednak pouczenia, to chciałbym przyjmować tylko od wiele umiejących. Pan za takiego się uważa?

Miłego dnia.

@@@
.

#10
22-10-2013 11:45
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Jan Werbiński
>Stawiam tezę, że jest to spowodowane coraz większą popularnością języka angielskiego. Tam nie ma odpowiednika "pan" i używa się po prostu "ty" - "you". Podobnie jak z powodu niewyposażenia tegoż języka w bogactwo końcówek i przedrostków konieczne jest używanie "ja" - "I" w każdym zdaniu dotyczącym siebie.

"You" tłumaczy się jak "Ty" czy "Wy"
W większości znanych mi języków (w tym także w staropolskim i współczesnym polskim w wielu okolicach) forma grzecznościowa to "Wy".
Rosyjskie "ВЫ" czy francuskie "Vous" tłumaczy się na polski "Pani/Pan"
Jak więc jest z "You" ?

#11
22-10-2013 11:56
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi szarley
>Jak więc jest z "You" ?
Dokładnie tak, jak napisałeś. Ty lub wy w zależności od kontekstu. Jeżeli chce się podkreślić szacunek / różnicę wieku, czy statusu - "you, mr / mrs". Tylko tłumaczy mamy coraz gorszych i na filmach tłumaczenie jest często nieadekwatne to oryginału.

#12
22-10-2013 15:10
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Meretseger
.
>Ale co ja tam wiem, stary zwapniały ramol...
Uważam, iż trafiła Pani w samo sedno, ale może tylko dlatego, żem bardziej stary, bardziej zwapniały ramol.
U mnie, to Pani jeszcze za młodzież robi.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#13
22-10-2013 18:08
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Hodża
.
>Toż to nic wobec "nara", "cze", "spoko". Na szczęście ta kastracyjna moda, jak się zdaje, zanika w procesie naturalnej selekcji.
Tak, na Pan rację. "Istnieje coś takiego w retoryce jak stosowność." Chodzi o to, żeby dostosować styl własnych wypowiedzi do osoby i środowiska, w którym prowadzimy wymianę poglądów.

Może to dziwne, ale mam dosyć dobre mniemanie o znakomitej większości naszych forumowiczów i dlatego właśnie drażnią mnie różne zdarzające się przypadki, gdy ktoś koniecznie chce nas sprowadzić do własnego poziomu. Najczęściej są to dyskutanci z wielkimi pretensjami - pouczający innych jak mają się zachowywać i co teraz w kulturze obowiązuje, a to tylko ich kultura.

Pozdrawiam.

@@@
.

#14
22-10-2013 18:04
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Anna Salman
>>Jak więc jest z "You" ?
>Dokładnie tak, jak napisałeś. Ty lub wy w zależności od kontekstu. Jeżeli chce się podkreślić szacunek / różnicę wieku, czy statusu - "you, mr / mrs". Tylko tłumaczy mamy coraz gorszych i na filmach tłumaczenie jest często

Pochwalę się, że znam ten język na tyle, że od wielu lat lat oglądam filmy i wiadomości bez tłumacza. Zwracanie się per "you" (ty, wy) jest standardem. Jeśli nawet Jon Stuart w Daily Show witając się z prezydentami użyje zwrotu "mr president", to w dalszej rozmowie zwraca się "you", czyli "ty".
Tutaj podczas minuty Jon trzy razy mówi do Obamy "you". www.youtube.com/watch?v=xHeumkWlLVE

Zwrot "sir" jest przyjęty np. dla kelnerów w stosunku do służących, albo podobnie jak "mr" przy przywitaniu lub szczególnie uroczystym zwracaniu się, a nie w trakcie rozmowy.

Nasz język jest po prostu bardzo formalny, a nawet zaryzykuję określenie... nadęty.

#15
22-10-2013 18:08
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Jan Werbiński
>Pochwalę się, że znam ten język na tyle, że od wielu lat lat oglądam filmy i wiadomości bez tłumacza. Zwracanie się per "you" (ty, wy) jest standardem. Jeśli nawet Jon Stuart w Daily Show witając się z prezydentami użyje zwrotu "mr president", to w dalszej rozmowie zwraca się "you", czyli "ty".

Właśnie o to pytam.
"you", czyli "ty",
czy
"you", czyli "wy"

Wy, to bardzo naturalna i dość powszechnie przyjęta w europejskich językach forma

1 2 3 4 5 6 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Sprawy portalu
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365