Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gender

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
05-12-2013 23:04worek kości (2937 punktów)Gender
Ocena 6 na 6
Przy okazji ostatniego zamieszania wokół Michalika na świeczniku znaleźli się zwolennicy tzw. teorii gender, którzy, jak wieść gminna niesie, m.in. utrzymują, że o tożsamości płciowej świadczy bardziej wychowanie i kultura niż biologia. Wstyd się przyznać, ale jako osoba o wykształceniu humanistycznym mam dość mętne pojęcie o metodologii gender studies, jednak po obejrzeniu np. tego filmu:

www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg

Zaczynam sympatyzować ze stroną gender-sceptyczną. Co ciekawe, a o czym się jakoś zbyt głośno nie mówi, między innymi pod wpływem zamieszania wywołanego przez autora tych reportaży, zamknięto w Norwegii instytut gender studies.

Jak się komuś nie chce tego oglądać - chociaż film jest całkiem zgrabnie zmontowany - główne tezy:

1. Istnieją twarde, empiryczne dowody, że dzieci przejawiają cechy "typowo męskie" lub "typowo kobiece" już w pierwszych miesiącach życia, zanim w ogóle nastąpi jakikolwiek proces kulturowej socjalizacji.
2. W bogatych krajach, gdzie warunki ekonomiczne pozwalają kształtować się zawodowo zgodnie z zainteresowaniami, a nie pod przymusem, ujawniają się naturalne ludzkie inklinacje - faceci wybierają zawody techniczne, a kobiety - społeczne (np. w bogatej i tolerancyjnej Norwegii 90% inżynierów to mężczyźni, a 90% pielęgniarek stanowią kobiety).
3. Badacze promujący genders ignorują wyniki badań przyrodniczych w imię "rzucania intelektualnego wyzwania myśleniu biologicznemu" i promują swoje pomysły wbrew empirycznym faktom.

Wniosek:
1. Jeśli biologia stoi ponad kulturą, to pomysły gendersów w stylu np. przebierania chłopców w przedszkolu w sukienki (i zobaczymy, co będzie) to nieodpowiedzialna i być może rzeczywiście, jak twierdzi KK (bo tylko KK o tym głośno mówi), groźna ideologia.
2. Na ironię losu zakrawa fakt, że jeśli zarzuty przedstawione w linkowanym filmie są prawdą, to okazuje się, w przypadku sporu o gender, że to KK jest tutaj stroną, która broni nauki.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#61
09-12-2013 16:02
 Ocena 7 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Gender
W odpowiedzi liliac
>Biedny Franklin Delano Roosevelt... Ta sukieneczka, ta fryzura... Jakież to groźne i nieodpowiedzialne było ze strony jego opętanych dżęderem opiekunów
>


Jemu przynajmniej dane było z tego wyrosnąć. A takiemu Wielce Chrześcijańskiemu Królowi-Słońce...



...to się te loczki, koronki, pończoszki, obcasiki do starości zostały...

...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)

#62
09-12-2013 16:48
 Ocena 2 na 2
szarley (54912 punktów)Odp: Gender
W odpowiedzi Joaśka

>No właśnie nie - ja bym podsumowała gender tak - NIC na siłę.
>Chodzi o to, żeby każdy mógł żyć tak jak chce i się czuje.

Zabawię się w adwokata diabła: Ilu muzyków, sportowców, tancerzy osiągnęło sukcesy i sławę bo rodzice ich zmuszali do nauki, ćwiczeń, treningów, choć dziecko chciało czegoś zupełnie innego?

#63
09-12-2013 16:53
 Ocena 7 na 7
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Gender
W odpowiedzi szarley
>Zabawię się w adwokata diabła: Ilu muzyków, sportowców, tancerzy osiągnęło sukcesy i sławę bo rodzice ich zmuszali do nauki, ćwiczeń, treningów, choć dziecko chciało czegoś zupełnie innego?
W takim razie ja odwrócę pytanie - ilu dzieciom rodzice nieudacznicy zmarnowali życie próbując realizować za ich pomocą swoje chore ambicje?

#64
09-12-2013 17:19
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52268 punktów)Odp: Gender
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
.
Zabawię się w adwokata diabła: Ilu muzyków, sportowców, tancerzy osiągnęło sukcesy i sławę bo rodzice ich zmuszali do nauki, ćwiczeń, treningów, choć dziecko chciało czegoś zupełnie innego?
>W takim razie ja odwrócę pytanie - ilu dzieciom rodzice nieudacznicy zmarnowali życie próbując realizować za ich pomocą swoje chore ambicje?
Najgorsze jest to, że jak często w życiu bywa - obaj Panowie macie rację.

Ale najgorszym przypadkiem jest chyba marnowanie wielkich talentów przez rodzinę i otoczenie wynikające z biedy i głupoty, a tak wszakże też się często zdarza.
Geniuszy też wcale nie rodzi się więcej w rodzinach bogatych, a ludzkie kariery najczęściej z zamożnością rodzin są połączone.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#65
09-12-2013 17:30
 Ocena-1 na 1
finerbijk (17282 punktów)Odp: Gender
Pomijając ten ping-pong i różne uszczypliwości odniosę się do moim zdaniem najważniejszego stwierdzenia:

>Bardzo wysoko stawiam jednostkę i jej dobro, ale nie postawię tego dobra wyżej od dobra ogółu.
Proszę mi wyjaśnić, czym jest ten "ogół"? Jeśli ma Pan na myśli większość, to przypomnę, że żyjemy w katolickim kraju, więc należałoby tutaj postępować mając na uwadze dobre samopoczucie "ogółu", a nie wtykać swój ateistyczny kij w bogobojne mrowisko.
Dlatego między innymi, bardziej przemawia do mnie dobro "szczegółu", pamiętając, że obywatel również po to płaci podatki, aby państwo go przed tym "ogółem" chroniło.

#66
09-12-2013 20:43
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52268 punktów)Odp: Gender
W odpowiedzi finerbijk
.
>Pomijając ten ping-pong i różne uszczypliwości odniosę się do moim zdaniem najważniejszego stwierdzenia:
Bardzo wysoko stawiam jednostkę i jej dobro, ale nie postawię tego dobra wyżej od dobra ogółu.
>Proszę mi wyjaśnić, czym jest ten "ogół"?
A nie prościej zajrzeć do słownika:
2. «zespół osób mających jakąś wspólną cechę, np. zawód, narodowość, zainteresowania»
3. «wszyscy mieszkańcy danego kraju, okręgu, miasta itp»

Jeżeli tego specjalnie nie zaznaczam, to używam słów zgodnie ze słownikiem języka polskiego lub polskimi encyklopediami. Słowa mają znaczenie również w kontekście ich użycia, a więc tu ogół, to wspólnota, społeczeństwo, państwo itp.

>Jeśli ma Pan na myśli większość, to przypomnę, że żyjemy w katolickim kraju,
Nawet gdybym chciał, to nie sposób zapomnieć, że katolicy wszędzie swoje brudne łapska pchają i dążą do tego abyśmy praktycznie byli krajem wyznaniowym. Nawet polski sejm pod krzyżem obraduje.

>więc należałoby tutaj postępować mając na uwadze dobre samopoczucie "ogółu",
Zgodnie ze swoją wiedzą i poczuciem przyzwoitości, będąc obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej staram się postępować dla dobra ogólnego całej ojczyzny i wszystkich jej obywateli. Ma Pan coś osobiście mi do zarzucenia, to proszę to tu zrobić.

Proponuję zapoznać się ze znaczeniem terminu konstytucja, a następnie z zawartością "Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej"

PREAMBUŁA

... my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,

zarówno wierzący w Boga

będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna,

jak i nie podzielający tej wiary,

a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł,

równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski,...

RZECZPOSPOLITA

Art. 1.

Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Art. 2.

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.


Żyjąc w tej wspólnocie jaką jest Polska wypada znać i rozumieć jej ustawę zasadniczą, która ma najwyższą moc prawną w systemie źródeł prawa.

>a nie wtykać swój ateistyczny kij w bogobojne mrowisko.
Czuję się na naszym racjonalistycznym forum w dużym stopniu "jak u siebie". Trochę tylko mi przeszkadzają ewangelizatorzy wiar wszelakich. Wszyscy, którzy uważają, że jakiś patent na rację mają i są depozytariuszami Prawdy, ale jakoś to znoszę, pamiętając, że nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

>Dlatego między innymi, bardziej przemawia do mnie dobro "szczegółu", pamiętając, że obywatel również po to płaci podatki, aby państwo go przed tym "ogółem" chroniło.
Tak ma Pan rację szczegóły
(1. «drobny składnik jakiejś sprawy, jakiegoś zdarzenia»
2. «drobny element jakiejś rzeczy» )
są bardzo ważne. Szczególnie przy płaceniu podatków, gdyż z tych poszczególnych danin składa się budżet naszego państwa.
A ponieważ zgodnie z konstytucją żyje Pan w demokratycznym państwie prawa, to jest Pan, tak jak i ja i inni obywatele, pod jego ochroną.

Szkoda, iż tak niewiele potrafi Pan zrozumieć z moich wypowiedzi i merytoryczne odniesienie się do tego co zechciał Pan nam tu zaprezentować, traktuje Pan jako "ping-pong i różne uszczypliwości", ale tak napisać jak i zrozumieć innych możemy tylko na tyle, jakie sami mamy możliwości.

Miłego dnia.

@@@
.

#67
09-12-2013 20:14
 Ocena 5 na 5
szarley (54912 punktów)Odp: Gender
>Ale najgorszym przypadkiem jest chyba marnowanie wielkich talentów przez rodzinę i otoczenie wynikające z biedy i głupoty, a tak wszakże też się często zdarza.
>Geniuszy też wcale nie rodzi się więcej w rodzinach bogatych, a ludzkie kariery najczęściej z zamożnością rodzin są połączone.

Dlatego jestem tak gorącym orędownikiem sprawnych systemów stypendialnych, budowania w ośrodkach akademickich tanich kwater dla studentów ze wsi, ulg dla uczniów w komunikacji, wspierania przez społeczeństwo zainteresowań sportowych, artystycznych, naukowych, przywrócenia poziomu telewizji publicznej i mnóstwa innych cińcibołów, które zrobią z Janka Muzykanta Jana Baptystę Kleczyńskiego
(pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Baptysta_Kleczyński)

>Pozdrawiam serdecznie.
Wzajemnie

#68
09-12-2013 20:19
 Ocena 1 na 1
szarley (54912 punktów)Odp: Gender
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
>>Zabawię się w adwokata diabła:
>W takim razie ja odwrócę pytanie - ilu dzieciom rodzice nieudacznicy zmarnowali życie próbując realizować za ich pomocą swoje chore ambicje?

Mój klient nie upoważnił mnie do odpowiadania na Twoje pytanie

#69
10-12-2013 13:14
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)Odp: Gender
W odpowiedzi finerbijk
>> chodzi o trend społeczny, który poprzez uznanie jako nadrzędne dobra jednostki nie tylko podporządkowuje mu wspólnotę, ale działa na nią wręcz destrukcyjnie.
>Dobro jednostki zawsze powinno być nadrzędne, byle tylko nie kosztem dobra innych jednostek.
Dobro jednostki jest nadrzędne z punktu widzenia tej jednostki, a dobro innych jednostek nie ma dla niej znaczenia, dlatego w praktyce często powstaje ono kosztem innych jednostek bez względu na klepane przy tym frazesy.

>Wspólnota to abstrakcja, idea, a jednostka istnieje i czuje realnie i to wspólnota ma istnieć dla niej, a nie odwrotnie.
To niezupełnie tak, wspólnota to konkretni ludzie lub zbiorowości połączone wspólnym celem i najczęściej wspólnym dobrem. Dobro jednostki jest w takim układzie pochodną dobra wspólnego.

>Rozwijaliśmy się we wspólnotach, ale trzymających się razem z pobudek egoistycznych.
Owszem, jednostki widziały w przynależności do wspólnoty swoje dobro, większe niż możliwe do zrealizowania indywidualnie.

>Tylko indywidualizm i liberalizm może zapewnić dalszy rozwój cywilizacyjny,
Tak sobie to a priori wygłaszasz ? Wybacz, ale brzmi to jak wyznanie wiary.
Liberalizm i wynikający z niego indywidualizm jest w konsekwencji zaprzeczeniem wspólnotowości, powstaje zatem pytanie : Dlaczego przedtem jednostki widziały swoje dobro i rozwój w przynależności do wspólnoty, a teraz mają widzieć coś wręcz przeciwnego ?

>ustroje oparte na ideologiach roju już dawno wymarły.
Nie bardzo wiem o jakich ustrojach mówisz. Praktyka wspólnotowa jest dość mocno zakorzeniona na świecie.

>To wszystko oczywiście nie ma nic do rzeczy jeśli chodzi o tożsamość płciową, ale jak słyszę, że gromada ważniejsza od człowieka, to jakoś mi się dziwnie robi...
Nie pamiętam gdzie stwierdziłem, że gromada jest ważniejsza od człowieka. W ogóle unikam orzekania w kwestiach typu, co jest ważniejsze jajko czy kura, albo czy lepsza jest kobieta czy mężczyzna lub może rodzina. We wspólnocie każda jednostka ma swoją ważną rolę.

#70
10-12-2013 13:40
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)Odp: Gender
W odpowiedzi Jan Rylew
>Dobro jednostki jest nadrzędne z punktu widzenia tej jednostki, a dobro innych jednostek nie ma dla niej znaczenia, dlatego w praktyce często powstaje ono kosztem innych jednostek bez względu na klepane przy tym frazesy.
Najczęściej to określone jednostki nadużywały swojej władzy nad innymi klepiąc frazesy o wspólnym dobrze.

>wspólnota to konkretni ludzie lub zbiorowości połączone wspólnym celem i najczęściej wspólnym dobrem. Dobro jednostki jest w takim układzie pochodną dobra wspólnego.
Dobro jest wartością wypracowaną przez jednostkę pomimo obciążeń na rzecz wspólnoty. Wspólnota aby coś mieć, musi to najpierw zabrać innym jednostkom. Jak wszystko jest wspólne to mówimy o komunie, a nie wspólnocie.

>Dlaczego przedtem jednostki widziały swoje dobro i rozwój w przynależności do wspólnoty, a teraz mają widzieć coś wręcz przeciwnego ?
Indywidualizm nie oznacza anarchii. Rozwój następował tam, gdzie wspólnota służyła ochronie interesów jednostek, a nie odwrotnie - czyli generalnie w cywilizacji zachodniej.

>Nie bardzo wiem o jakich ustrojach mówisz. Praktyka wspólnotowa jest dość mocno zakorzeniona na świecie.
O takich ustrojach, w których kolektywizm bądź państwo stawiano na pierwszym miejscu. Chyba nie muszę ich wymieniać?

>Nie pamiętam gdzie stwierdziłem, że gromada jest ważniejsza od człowieka.
Napisałeś, że dobro jednostki nie może być nadrzędne nad dobrem wspólnoty, tak jakby decyzja o własnej płciowości miała tę wspólnotę jakoś obchodzić.

#71
10-12-2013 15:28
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52268 punktów)Odp: Gender
W odpowiedzi Jan Rylew
.
Dobro jednostki zawsze powinno być nadrzędne, byle tylko nie kosztem dobra innych jednostek.
>Dobro jednostki jest nadrzędne z punktu widzenia tej jednostki, a dobro innych jednostek nie ma dla niej znaczenia, dlatego w praktyce często powstaje ono kosztem innych jednostek bez względu na klepane przy tym frazesy.
Trochę inaczej bym to napisał: Dobro jednostki jest nadrzędne z punktu widzenia tej jednostki, a dobro innych jednostek ma dla niej drugo lub trzeciorzędne znaczenie, dlatego w praktyce prawie zawsze powstaje ono kosztem innych jednostek bez względu na klepane przy tym frazesy.

Tylko indywidualizm i liberalizm może zapewnić dalszy rozwój cywilizacyjny,
>Tak sobie to a priori wygłaszasz? Wybacz, ale brzmi to jak wyznanie wiary.
>Liberalizm i wynikający z niego indywidualizm jest w konsekwencji zaprzeczeniem wspólnotowości,
To nie jest takie proste "neoliberalizm" ma mniej wspólnego z "liberalizmem" niż "socjalizm" z "naukowym komunizmem",
a obie utopie są społecznie bardzo groźne. Pisze o tym prof. Andrzej Walicki w ciekawej nowej książce: "Od projektu komunistycznego do neoliberalnej utopii".

Poniżej cytaty z artykułu profesora w Gazecie Wyborczej:

LIBERALNE PAŃSTWO OPIEKUŃCZE
Reputacja tradycji liberalnej jako ruchu broniącego integralnej wolności ludzkiej uratowana została w ostatniej ćwierci XIX w. dzięki lawinowemu rozwojowi myśli torującemu drogę instytucjom liberalnego państwa opiekuńczego.

W latach 80. XIX w. Francis Charles Montague przeciwstawił się analogii między wolną konkurencją a Darwinowską walką o byt, dowodząc, że w konkurencji ekonomicznej zwycięstwo bywa często udziałem jednostek mało społecznie wartościowych, reprezentujących jedynie spryt i brak skrupułów, a do przegranych należą ludzie intelektualnie i moralnie lepsi.

John Hobson, wybitny teoretyk lewicowego skrzydła angielskiej Partii Liberalny traktował mechanizmy wolnorynkowe jako źródło kolosalnego marnotrawstwa i strukturalnego bezrobocia. Wyprowadza stąd wniosek, że społeczeństwo ma niepodważalne prawo do redystrybucji własności prywatnej. Powoływał się też na teorię "długu społecznego" dowodzącą, że jednostki cieszące się bogactwem zawdzięczają swój sukces w coraz większej mierze dorobkowi społecznemu, a więc zaciągnęły u społeczeństwa dług, który należy spłacić.

Inny wybitny przedstawiciel zdemokratyzowanego pomillowskiego liberalizmu,Leonard Hobhouse, za jedyną legitymizacje liberalnego systemu uznał wspólne dobro, nieodłączne od dobra każdej poszczególnej jednostki. Zdecydowanie odrzucał więc pogląd klasycznej ekonomii politycznej, że pauperyzacja ludu jest konieczną ceną, którą trzeba zapłacić za wzrost bogactwa narodowego". Nie domagał się egalitaryzmu, ale nie zgadzał się na obarczanie kosztami rozwoju najuboższych. Nierówności społeczne, dowodził, tolerować można tylko wtedy, gdy system jako całość sprzyja podnoszeniu poziomu życia najuboższych, a jego radykalna zmiana mogłaby spowodować niepożądane skutki. Rozwinął tę myśl w klasycznej książce "Liberalizm" z 1911 r. 60 lat później identyczną niemal koncepcję moralnego uzasadnienia nierówności rozwinął główny teoretyk liberalnego pojmowania sprawiedliwości John Rawls.

(...)
Przez trzy dekady nazywane nie bez rac "chlubnym 30-leciem" konsensus w sprawię państwa opiekuńczego był na Zachodzie imponując Jego przeciwnicy byli skutecznie zmarginalizowani, panowała zgoda co do tego, że nie wystarcza minimalna opieka społeczna nad środowiskami ludzi "wykluczonych" - trzeba dążyć do zapewnienia wszystkim optymalnej jakości połączonej z maksymalną wolnością. Wydawało się to oczywiste.

Znamienne jest, że próba wszechstronnego uzasadnienia tego ideału podjęta została w przededniu ofensywy neoliberalizmu, w dziele Johna Rawsa"Teoria sprawiedliwości" (1971) definiującym liberalnie pojmowaną sprawiedliwość jako maksymalizację społecznego minimum. Sankcjonowało to praktykę redystrybucyjną państw opiekuńczych, uzasadniało nawet wyrównywanie nierówności społecznych wynikających z naturalnych talentów jako okoliczności przypadkowych.
/30 listopada - 1 grudnia 2013/

>powstaje zatem pytanie : Dlaczego przedtem jednostki widziały swoje dobro i rozwój w przynależności do wspólnoty, a teraz mają widzieć coś wręcz przeciwnego?
Dobrze postawione pytanie, ale odpowiedzi można szukać u proroka Ludwiga von Misesa i jego uczniów w pseudonaukowej doktrynie neoliberalizmu, albo w zwyczajnej ludzkiej pazerności. www.racjon(*).zwierciadle.globalnych.bredni

>>>>ustroje oparte na ideologiach roju już dawno wymarły.
>Nie bardzo wiem o jakich ustrojach mówisz.
Gdy brak argumentów, to epitety stanowią ratunek.

>Praktyka wspólnotowa jest dość mocno zakorzeniona na świecie.
Oczywiście, wątpię czy promil promila ludzkości żyje poza społeczeństwami.

>Nie pamiętam gdzie stwierdziłem, że gromada jest ważniejsza od człowieka.
Wcale Pan nie musiał. Panu 'finerbijk' zdarza się dosyć często polemizować z tym co on myśli, iż ktoś myśli. Taka już jego maniera.

>W ogóle unikam orzekania w kwestiach typu, co jest ważniejsze jajko czy kura, albo czy lepsza jest kobieta czy mężczyzna lub może rodzina. We wspólnocie każda jednostka ma swoją ważną rolę.
Właściwa postawa, ja też staram się taką utrzymywać.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#72
10-12-2013 14:04
 0 na 2
finerbijk (17282 punktów)Odp: Gender
Uderzył Pan w tony ojczyźniane, ta konstytucja, itd., tylko ja mam ze sobą ten problem, że jestem jakoś mało patriotyczny i te rzeczy wzruszają mnie tyle, co pierdnięcie hipopotama w tokijskim zoo, a sformułowania jak "równi w prawach", "sprawiedliwość społeczna" i podobne są po prostu sarkastycznie śmieszne.

>będąc obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej staram się postępować dla dobra ogólnego całej ojczyzny i wszystkich jej obywateli.
Jeśli dla wszystkich, to proszę napisać co Pan się starał zrobić dobrego w mijającym roku dla sąsiada mojego Walendziaka Mariusza? Jeśli nic, to proszę się nie wygłupiać.

Inna sprawa: a co z obywatelami, którzy zdecydowali się na stałe opuścić Rzeczpospolitą,która ich przedtem wykarmiła i wykształciła? Nie są godni nazywać się Polakami? Może im odbierać obywatelstwo, bo co to za obywatele którzy pracują dla innego kraju? Wypadają ze wspólnoty?

#73
10-12-2013 14:40
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)Odp: Gender

>... my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,
>zarówno wierzący w Boga
>będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna,
>jak i nie podzielający tej wiary,
>a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł,
Jak ja nie cierpię tej preambuły... To tak, jakbyśmy "my, Naród Polski" dzielili się na jakieś dwa odrębne plemiona, różniące się źródłem wartości. Po jaką, z przeproszeniem, czarną ospę te brednie tam zapisano? Nie wystarczyło proste "... my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski, ..."???

#74
10-12-2013 15:39
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52268 punktów)Odp: Gender
W odpowiedzi Meretseger
.
>Jak ja nie cierpię tej preambuły...
Ja też, ale trzeba pamiętać jak cała nasza Konstytucja i jej preambuła powstawała. Naprawdę mogła być znacznie gorszą.

"my, Naród Polski", jak Pani dobrze wie, to też "naród wybrany", gorzej gdy chodzi o mądre wybory, wtedy jakby same ... [owieczki - wodza (lub Chrystusa Króla i Matki Bożej Królowej) potrzebujący].

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#75
10-12-2013 15:48
 Ocena 7 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Gender
W odpowiedzi Meretseger
>Jak ja nie cierpię tej preambuły... To tak, jakbyśmy "my, Naród Polski" dzielili się na jakieś dwa odrębne plemiona, różniące się źródłem wartości. Po jaką, z przeproszeniem, czarną ospę te brednie tam zapisano? Nie wystarczyło proste "... my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski, ..."???

Pomyśleć, że cała Preambuła Konstytucji Stanów Zjednoczonych, to raptem jedno zdanie tylko:

We the People of the United States, in Order to form a more perfect Union, establish Justice, insure domestic Tranquility, provide for the common defence, promote the general Welfare, and secure the Blessings of Liberty to ourselves and our Posterity, do ordain and establish this Constitution for the United States of America.

...i, kurde, starcza im już ponad 200 lat...


...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365