 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-12-2013 23:04 | worek kości (2937 punktów) | Gender
6 na 6 | Przy okazji ostatniego zamieszania wokół Michalika na świeczniku znaleźli się zwolennicy tzw. teorii gender, którzy, jak wieść gminna niesie, m.in. utrzymują, że o tożsamości płciowej świadczy bardziej wychowanie i kultura niż biologia. Wstyd się przyznać, ale jako osoba o wykształceniu humanistycznym mam dość mętne pojęcie o metodologii gender studies, jednak po obejrzeniu np. tego filmu: www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrgZaczynam sympatyzować ze stroną gender-sceptyczną. Co ciekawe, a o czym się jakoś zbyt głośno nie mówi, między innymi pod wpływem zamieszania wywołanego przez autora tych reportaży, zamknięto w Norwegii instytut gender studies. Jak się komuś nie chce tego oglądać - chociaż film jest całkiem zgrabnie zmontowany - główne tezy: 1. Istnieją twarde, empiryczne dowody, że dzieci przejawiają cechy "typowo męskie" lub "typowo kobiece" już w pierwszych miesiącach życia, zanim w ogóle nastąpi jakikolwiek proces kulturowej socjalizacji. 2. W bogatych krajach, gdzie warunki ekonomiczne pozwalają kształtować się zawodowo zgodnie z zainteresowaniami, a nie pod przymusem, ujawniają się naturalne ludzkie inklinacje - faceci wybierają zawody techniczne, a kobiety - społeczne (np. w bogatej i tolerancyjnej Norwegii 90% inżynierów to mężczyźni, a 90% pielęgniarek stanowią kobiety). 3. Badacze promujący genders ignorują wyniki badań przyrodniczych w imię "rzucania intelektualnego wyzwania myśleniu biologicznemu" i promują swoje pomysły wbrew empirycznym faktom. Wniosek: 1. Jeśli biologia stoi ponad kulturą, to pomysły gendersów w stylu np. przebierania chłopców w przedszkolu w sukienki (i zobaczymy, co będzie) to nieodpowiedzialna i być może rzeczywiście, jak twierdzi KK (bo tylko KK o tym głośno mówi), groźna ideologia. 2. Na ironię losu zakrawa fakt, że jeśli zarzuty przedstawione w linkowanym filmie są prawdą, to okazuje się, w przypadku sporu o gender, że to KK jest tutaj stroną, która broni nauki. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..#76 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gender | . > Uderzył Pan w tony ojczyźniane, ta konstytucja, itd.,Cóż mogę tu powiedzieć? Najwyżej to, iż mi przykro, że nie potrafi pan zrozumieć tekstu, do którego Pan się odnosi. > tylko ja mam ze sobą ten problem,Tak, to daje się zauważyć. > że jestem jakoś mało patriotycznyJa średnio, ale to tu nie ma żadnego znaczenia, chyba, że chce Pan wprowadzić jeszcze jeden temat? > i te rzeczy wzruszają mnie tyle, co pierdnięcie hipopotama w tokijskim zoo,Możliwe, iż dla Pana jest to ciekawe, ale ja przynajmniej staram się być bardziej merytorycznym i poważnym. Uważam, że racjonalistyczne forum do czegoś zobowiązuje. > a sformułowania jak "równi w prawach", "sprawiedliwość społeczna" i podobne są po prostu sarkastycznie śmieszne.Gratuluję poczucia humoru, ale już spotkałem ludzi, których znacznie więcej śmieszy. Nawet tak dużo ich śmieszy, że "chichrają" się bez przerwy. > >>>Zgodnie ze swoją wiedzą i poczuciem przyzwoitości, będąc obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej staram się postępować dla dobra ogólnego całej ojczyzny i wszystkich jej obywateli. Ma Pan coś osobiście mi do zarzucenia, to proszę to tu zrobić.> Jeśli dla wszystkich, to proszę napisać co Pan się starał zrobić dobrego w mijającym roku dla sąsiada mojego Walendziaka Mariusza? Jeśli nic, to proszę się nie wygłupiać.No, popatrzcie państwo! Logik z Pana i złapał mnie Pan na nieuzasadnionym użyciu w rozmowie wielkiego kwantyfikatora zamiast małego. Tak ma Pan rację powianiem napisać dokładnie, że obywateli, z którymi zetknęło mnie życie bezpośrednio lub tych dla których czyniłem dobrze nie znając ich bezpośrednio. ("Kiedy zaciekły przeciwnik znajduje się w obliczu klęski zupełnie świadomie stara się wyprowadzić swego przeciwnika z równowagi, zdenerwować go, rozgniewać np. przez przesadną drobiazgowość w rozróżnieniu pojęć, udawanie, że się nie rozumie prostych w gruncie rzeczy wywodów, przez krzycząco niesprawiedliwe oceny wypowiedzi. Gdy przypadkiem gniew nas oślepi, wywody nie są należycie rozumiane. Człowiek doprowadzony do pasji ma bowiem osłabioną władzę sądzenia i raczej przeżuwa własną słabość, niż uważnie słucha, co mówią inni. Wtedy przeciwnik widząc, że jego ofiara jest już odpowiednio "spreparowana", łatwo wobec innych osób może osiągnąć pozór zwycięstwa".)Tak - Szanowny Panie - zgadzam się z Panem powinno się unikać używania wielkich kwantyfikatorów. Przepraszam, nie znam żadnego Mariusza Walendziaka (gdyż tak się po polsku pisze) i nie wiem czy konkretnie ja dla niego coś dobrego uczyniłem, a może to było odwrotnie i to on np. płacąc wielokrotnie wyższe podatki lub walcząc o honor ojczyzny w Afganistanie - uczynił coś dobrego dla mnie. > Inna sprawa: a co z obywatelami, którzy zdecydowali się na stałe opuścić Rzeczpospolitą,która ich przedtem wykarmiła i wykształciła?Pisze Pan o "wszystkich", czy Mariuszu Walendziaku, ja bym tu rozpatrywał jednak poszczególne przypadki oddzielnie. > Nie są godni nazywać się Polakami?Według mnie narodowość jest nam przekazywana kulturowo, ale mamy też osobistą możliwość jej wyboru. Gdy ktoś czuje się członkiem jakiejś wspólnoty, narodowości, to nikt nie jest w stanie mu jej odebrać. > Może im odbierać obywatelstwo, bo co to za obywatele którzy pracują dla innego kraju?Tak, obywatelstwo można odebrać, ale jak pokazuje historia w znakomitej większości były to błędne decyzje polityczno-administracyjne. > Wypadają ze wspólnoty?Czasem wypadają, a czasem nie! www.racjon(*)m.php/s,488980/z,0/d,6#w499077Tego, że nie rozumie Pan moich tekstów jestem prawie pewnym, ale zastanawiam się co Pan tak w ogóle rozumie i nawet czy rozumie Pan sam siebie? Nie jest to może takie łatwe, ale przecież może Pan zrezygnować z życia we wspólnotach i z ich dorobku. Gdy Pana mocno wspólnota brzydzi, to chyba warto spróbować. PS. O czym Pan chce ze mną dyskutować? Może warto trochę do rzeczy napisać zamiast poszarpywania, to tu to tam? Miłego dnia. @@@ . |
#77 2 na 2 | spray (5875 punktów) | Odp: Gender |
> ...i, kurde, starcza im już ponad 200 lat...  > ...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)I jeszcze gdzieś tam ględzą, że w jedności siła. E pluribus unum. Sie nie znajo, patałachy! (Rezolucja 396 była porażką Rozumu i początkiem równi pochyłej...)
Nikt do tej pory nie określił dokładnie momentu w historii, w którym człowiek został udomowiony przez kota. |
#78 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: Gender | > I jeszcze gdzieś tam ględzą, że w jedności siła. E pluribus unum.> Sie nie znajo, patałachy!Mało tego. Oni ględzą też, że Novus Ordo Seclorum... Masony takie, znaczy się  .
...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit) |
#79 4 na 4 | spray (5875 punktów) | Odp: Gender | > >I jeszcze gdzieś tam ględzą, że w jedności siła. E pluribus unum.> >Sie nie znajo, patałachy!> Mało tego. Oni ględzą też, że Novus Ordo Seclorum...> Masony takie, znaczy się .> ...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)Ha! I wszystko jasne! Cykliści o wiadomej proweniencji! Ale damy odpór. Przedmurzem całym damy. A co! Ino sie najsamprzód podzielimy na wzajemnie zwalczające się frakcje i kartaczem w Żyda! Kartaczem! Hej! Bigu Najmilejszy
Nikt do tej pory nie określił dokładnie momentu w historii, w którym człowiek został udomowiony przez kota. |
#80 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Gender | > >Dobro jednostki jest nadrzędne z punktu widzenia tej jednostki, a dobro innych jednostek nie ma dla niej znaczenia, dlatego w praktyce często powstaje ono kosztem innych jednostek bez względu na klepane przy tym frazesy.> Najczęściej to określone jednostki nadużywały swojej władzy nad innymi klepiąc frazesy o wspólnym dobrze.Nie będę się spierał o to jakie jednostki częściej nadużywał swej władzy, klepiąc jakie frazesy, bo nie liczyłem, poza tym to nie jest istotne. Jest jednak istotna różnica. We wspólnocie obowiązuje umowa wspólnoty, "spółki", a ci którzy nadużywają swej władzy dla własnej korzyści mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej za działanie na szkodę spółki, bo spółka to siła i prawo , może wybrać inne władze. Natomiast w przypadku zbioru niezależnych jednostek, których dobro indywidualnie jest nadrzędne każdy walczy, żeby wydrzeć jak najwięcej bez względu na innych. I to jest ten scenariusz indywidualizmu na który wielu się nie zgadza, bo to jest zamiana ludzkiego życia w bezwzględną walkę każdego z każdym i na wszelkie sposoby, bo w tej walce zwycięzcy zdobywają wszystko, a przegrani wszystko tracą. > >wspólnota to konkretni ludzie lub zbiorowości połączone wspólnym celem i najczęściej wspólnym dobrem. Dobro jednostki jest w takim układzie pochodną dobra wspólnego.> Dobro jest wartością wypracowaną przez jednostkę pomimo obciążeń na rzecz wspólnoty.Mylisz się, prawie wszystko powstaje w procesie społecznym przy wykorzystaniu dóbr naturalnych. Pomyśl co mógłbyś wypracować gdybyś był na bezludnej wyspie. > Wspólnota aby coś mieć, musi to najpierw zabrać innym jednostkom.We wspólnocie pracuje się dla siebie i także dla wspólnoty, bo dobro wspólne pozwala osiągać lepsze wyniki. To efekt synergii. > Indywidualizm nie oznacza anarchii.Wręcz przeciwnie, w tzw okresie ekspansji Europejczyków na kontynent amerykański miało to miejsce. Wspólnota powstała później. > Rozwój następował tam, gdzie wspólnota służyła ochronie interesów jednostek, a nie odwrotnie - czyli generalnie w cywilizacji zachodniej.Interesów, które służyły także interesom wspólnoty. Jednostki które robiły najlepsze interesy musiały płacić bardzo wysokie podatki na rzecz wspólnoty dlatego te ostatnie stały się silne. > >Nie bardzo wiem o jakich ustrojach mówisz. Praktyka wspólnotowa jest dość mocno zakorzeniona na świecie.> O takich ustrojach, w których kolektywizm bądź państwo stawiano na pierwszym miejscu.Kolektywizm jako zmuszanie ludzi do wspólnych działań wbrew ich woli nie reprezentuje wspólnotowości w jej światowym wymiarze, jest raczej jej wypaczeniem, a silne państwo było stawiane zawsze na pierwszym miejscu do kilku ostatnich dziesięcioleci wstecz, gdy zapanowała pewna ideologia o której ciągle się teraz mówi. > >Nie pamiętam gdzie stwierdziłem, że gromada jest ważniejsza od człowieka.> Napisałeś, że dobro jednostki nie może być nadrzędne nad dobrem wspólnoty,Tak, ale z tego nie wynika, że gromada jest ważniejsza, bo i jednostka i wspólnota są ważne i sobie potrzebne, ustanawianie "nadrzędności" prowadzi do psucia wspólnoty. > tak jakby decyzja o własnej płciowości miała tę wspólnotę jakoś obchodzić.Pod gender rozumiem dość szerokie zjawisko społeczne, pisałem o tym wcześniej, pisał o tym niedawno Lew Starowicz w 46 numerze "Do Rzeczy". Jak się dobrze zastanowić to skutki społeczne niewątpliwie będą, nawet już są. To ma wpływ na życie innych. Pozdrawiam. |
#81 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gender | . > Ha! I wszystko jasne!> Cykliści o wiadomej proweniencji!> Ale damy odpór. Przedmurzem całym damy. A co!> Ino sie najsamprzód podzielimy na wzajemnie zwalczające się frakcje i kartaczem w Żyda! Kartaczem!  Wszystko jasne: Żydokomuna! Pozdrawiam. @@@ . |
#82 4 na 4 | Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Gender | Witam i dziękuję za ten ciekawy post i chciałbym się do niego krótko odnieść. > Trochę inaczej bym to napisał: Dobro jednostki jest nadrzędne z punktu widzenia tej jednostki, a dobro innych jednostek ma dla niej drugo lub trzeciorzędne znaczenie, dlatego w praktyce prawie zawsze powstaje ono kosztem innych jednostek bez względu na klepane przy tym frazesy.Z takim brzmieniem tego twierdzenia całkowicie się zgadzam, mnie brak często precyzji w formułowaniu swoich myśli co Pan zauważył i naprawił. > >Liberalizm i wynikający z niego indywidualizm jest w konsekwencji zaprzeczeniem wspólnotowości,> To nie jest takie proste "neoliberalizm" ma mniej wspólnego z "liberalizmem" niż "socjalizm" z "naukowym komunizmem",> a obie utopie są społecznie bardzo groźne.Tak zapewne jest, już nieraz na tym forum pisałem, że liberalizm ma się do neoliberalizmu tak jak krzesło do krzesła elektrycznego. Podobnie miał się socjalizm naukowy z realnym socjalizmem chociaż wydaje się, że realny socjalizm nie był tak przeciwny w skutkach do idei jaka mu przyświecała jak neoliberalizm. Natomiast utopie są groźne wtedy gdy większości nie są mentalnie zgodne z nową wprowadzaną rzeczywistością, a na zmiany społecznej mentalności potrzeba dużo czasu. Tak powstają totalitaryzmy. Liberalizm jako idea jest antytotalitarny, ale jego mutacje i dzikie pędy w rzeczywistości przybierają totalitarne formy chociaż nieco odmienne od totalitaryzmów których ideą był komunizm. Mam na myśli liberalizm ekonomiczny zwłaszcza w systemie finansowym (wolność do nieograniczonego bogacenia się), bo i on powstaje na bazie liberalnego hasła wolności jednostki jako dobra nadrzędnego. Pojawiła się także ogromna liczba fałszywych liberałów, którzy wyskakują z różnych uczelni jak trujące grzyby z ziemi w lesie w ciepłą noc lipcową, jakieś muchomory, albo gołąbki wymiotne, tęgoskóry itp. w takiej ilości, że "kosą kosić"  . A czym się rózni fałszywy liberał od prawdziwego ? Fałszywy mówiąc wolność myśli o swojej własnej wolności, a prawdziwy o wolności wszystkich. Prof. Andrzej Walicki jawi mi się jako niezłomny obrońca idei liberalnej i bardzo szanuję jego poglądy, ale nawet tak świetny znawca problematyki liberalizmu nie jest chyba w stanie odkłamać tego zafałszowanego, w skali potrzebnej do zwrotu myślowego setek milionów. Książki jeszcze nie czytałem, ale niedawno skończyłem czytać książkę niemieckiej socjalistki Sahry Wagenknecht pod znamiennym tytułem "Freiheit statt Kapitalismus" w której autorka bardzo ciepło wyraża się o ordoliberaliźmie niemieckim stanowiącym podwalinę powojennej polityki gospodarczej NRF prowadzącej do państwa dobrobytu. Hasła wolnościowe są niezwykle nośne społecznie. Sam prof. Walicki też chyba skorygował swoje poglądy. Wcześniej mówił o "tanim demonie" neoliberalizmu broniąc liberalizmu, zaś w lipcu 2013 w tekście pt "Czy jest możliwy liberalizm lewicowy" lewica.pl/(*)możliwy-liberalizm-lewicowy?pisze o neoliberaliźmie. Cytat: " Najbardziej chyba odrażającą cechą zwycięskiej ideologii "neoliberalnej" (vel "neokonserwatywnej") jest intencja godzenia dogmatyki wolnorynkowej z "wartościami rodzinnymi", proklamowanymi w USA przez Ronalda Reagana, a w Anglii przez Margaret Thatcher (która, jak wiadomo, nie wahała się głosić, że realnie istnieją tylko rodziny i jednostki, społeczeństwo natomiast jest fikcją)." Ja w neoliberaliźmie widzę wiele odrażających cech. Pisałem o tym w swoim wątku pt: "Rekolekcje z neoliberalizmu" www.racjonalista.pl/forum.php/s,518827A. Walicki sporo pisze o "liberalnym państwie opiekuńczym". Mnie to określenie już jakoś razi. Wolałbym raczej państwo równych szans i praw człowieka. Ale to już jakby inny temat. Tekst Andrzeja Izdebskiego bardzo dobry, także tekst Macieja Kassnera. A propos, określenie Walickiego "Dziecięca choroba prawicowości" dot " Zawłaszczenia liberalizmu przez rynkowych fundamentalistów" nie jest dokładne powiedziałbym raczej, że "w tym szaleństwie była metoda"  . Pozdrawiam również. |
#83 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gender | . > Z takim brzmieniem tego twierdzenia całkowicie się zgadzam, mnie brak często precyzji w formułowaniu swoich myśli co Pan zauważył i naprawił.Cieszę się, iż udało mi się bardziej Pańską myśl sprecyzować, a kłopoty aby dokładnie oddać słowami swoje przemyślenia mają prawie wszyscy, a przynajmniej ci którzy myślą samodzielnie. ... obie utopie są społecznie bardzo groźne.> Tak zapewne jest, już nieraz na tym forum pisałem, że liberalizm ma się do neoliberalizmu tak jak krzesło do krzesła elektrycznego.Zgoda. > Podobnie miał się socjalizm naukowy z realnym socjalizmem chociaż wydaje się, że realny socjalizm nie był tak przeciwny w skutkach do idei jaka mu przyświecała jak neoliberalizm.Dwie ideologie przypisują sobie naukowość - "naukowy komunizm" i "naukowy neoliberalizm" i obie z naukowością nie mają nic wspólnego. Na społeczno-ekonomicznych koncepcjach Marksa i Engelsa wywodzących się z krytyki XVIII - XIX wiecznego kapitalizmu Lenin i rosyjscy bolszewicy, a później stalinowcy zbudowali swoją koncepcję socjalistycznego państwa radzieckiego, którego historię znamy wszyscy (no, prawie). Ponieważ niemożliwym jest podporządkowanie życia ideologii, to wszystkie próby jakie zna ludzkość (chrześcijaństwo, stalinizm, nazizm, neoliberalizm itp.) prowadziły tylko do masowych nieszczęść i zbrodni. > Natomiast utopie są groźne wtedy gdy większości nie są mentalnie zgodne z nową wprowadzaną rzeczywistością, a na zmiany społecznej mentalności potrzeba dużo czasu.Tak, na zmiany mentalne potrzeba jest dużo czasu, ale niezależnie od tego wszystkie "skoki w utopie" są społecznie groźne i dlatego osobiście jestem zwolennikiem prospołecznego pragmatyzmu - czegoś na podobieństwo socjaldemokratycznych ustrojów krajów skandynawskich. > Liberalizm jako idea jest antytotalitarny, ale jego mutacje i dzikie pędy w rzeczywistości przybierają totalitarne formy chociaż nieco odmienne od totalitaryzmów których ideą był komunizm.Nigdy i nigdzie nie było faktycznego komunizmu, choć w różnych ideologiach to określenie się przewijało, a zadekretowany, to chyba był tylko w Albanii, gdyż w Związku Radzieckim w preambule Konstytucji ZSRR z 1977r. mamy zapisane: "... Po wypełnieniu zadań dyktatury proletariatu państwo radzieckie stało się państwem ogólnonarodowym, wzrosła kierownicza rola partii komunistycznej-awangardy całego narodu w ZSRR zbudowano rozwinięte społeczeństwo socjalistyczne. (...) Rozwinięte społeczeństwo socjalistyczne stanowi prawidłowy etap na drodze do komunizmu.A więc ZSRR było tylko państwem w drodze do komunizmu, a nie komunistycznym. Natomiast teraz, gdy nawet "realny socjalizm" już nie istnieje, to epitet "komunizm" służy za idola ("czarnego luda"), z którym się ostro walczy, a nawet dzielnie zwalcza. Mamy dziś (nawet na naszym forum) wielu bohaterów antykomunistycznej walki urodzonych już po 1980 roku. Za PRL-u było popularne powiedzenie: "Lenin wiecznie żywy", a w III RP mamy "wiecznych obalaczy komunizmu". Myślę, iż ważniejszą dla przyszłości jest krytyczna refleksja nad stanem obecnym, w czym może być pomocną książka prof. Kieżuna. > Prof. Andrzej Walicki jawi mi się jako niezłomny obrońca idei liberalnej i bardzo szanuję jego poglądy, ale nawet tak świetny znawca problematyki liberalizmu nie jest chyba w stanie odkłamać tego zafałszowanego, w skali potrzebnej do zwrotu myślowego setek milionów.Zgoda, ale prof. Walicki należy do grupy opiniotwórczych Polaków, a dla mnie do sporej grupy mędrców, z których zdaniem się liczę i z których elementów poglądów zbudowałem własny światopogląd. > Sam prof. Walicki też chyba skorygował swoje poglądy.Inteligentni ludzie permanentnie korygują swoje poglądy, a tylko mało inteligentni przyjmują całość - na mocy autorytetu - całość czyichś poglądów. Nigdy wcześniej, a i teraz nie zgadzałem się i nie zgadzam z każdym poglądem profesora, tak jak i wszystkich mądrych ludzi. > Wcześniej mówił o "tanim demonie" neoliberalizmu broniąc liberalizmu, zaś w lipcu 2013 w tekście pt "Czy jest możliwy liberalizm lewicowy" lewica.pl/(*)możliwy-liberalizm-lewicowy? pisze o neoliberalizmie. Cytat: "Najbardziej chyba odrażającą cechą zwycięskiej ideologii "neoliberalnej" (vel "neokonserwatywnej") jest intencja godzenia dogmatyki wolnorynkowej z "wartościami rodzinnymi", proklamowanymi w USA przez Ronalda Reagana, a w Anglii przez Margaret Thatcher (która, jak wiadomo, nie wahała się głosić, że realnie istnieją tylko rodziny i jednostki, społeczeństwo natomiast jest fikcją)."Nie bardzo tu dostrzegam "skorygowanie" - jeżeli już, to bardziej precyzowanie. > A. Walicki sporo pisze o "liberalnym państwie opiekuńczym". Mnie to określenie już jakoś razi. Wolałbym raczej państwo równych szans i praw człowieka. Ale to już jakby inny temat.Mnie nie razi, szczególnie w koncepcjach Rawlsa i Walickiego, choć osobiście wolę koncepcje: Socjaldemokratyczne welfare state - w tym państwie dekomodyfikacja jest bardzo wysoka. Tutaj przykładem są kraje skandynawskie, gdzie pomoc socjalną przyjmują nie tylko klasy robotnicze, ale też klasy średnie. W tych krajach odrzucony jest dualizm państwa i rynku. Państwo chce zapewniać jak najwyższe standardy a nie tylko pomoc najuboższym. Ideałem w tym wzorze jest rozwój niezależności jednostkowej. pl.wikipedia.org/wiki/Państwo_opiekuńcze> Tekst Andrzeja Izdebskiego bardzo dobry, także tekst Macieja Kassnera.To proszę o linka. Pozdrawiam. @@@ . |
#84 5 na 5 | Eliath (1441 punktów) | Odp: Gender | Ja chciałbym wrócić na chwilkę do zdjęcia młodego Roosevelta, no raczej do artykułu podlinkowanego, oraz nawiązać do pojawiających się odwołań do dzieci w sukienkach w przedszkolach. Wydaje mi się, że nie wszyscy przeczytali, czy zastanowili się chwilką, a warto! Po pierwsze primo: hist(e/o)ria z przebieraniem dzieci w "dżender" przedszkolach jest jak z historią o samobójczych lemingach. To podobno tak szło: -Było o strojach w przedszkolu w tym o szkotach i plemionach afrykańskich; -Dziecko zapytało w domu tatę: "Czemu ty nie chodzisz w sukience?" (Dzieci tak mają z natury, tej przez duże "N" też, dlatego nie siedzimy pod drzewem jedząc surową padlinę); -Tata miast odpowiedzieć, uniósł się "słusznym" gniewem! (Fanatycy tak mają, dlatego nadal siedzimy na ziemi); Cała historia świadczy NA KORZYŚĆ "dżender", nie przeciw... ale to moja, mam nadzieję racjonalna, interpretacja. Po drugie primo: Co do Roosevelta: jak się można dowiedzieć z artykułu - to nie "dżender zboczenie", ale standard epoki. Dzieci biegały w kieckach do szustego roku życia, kiedy to pierwszy raz je strzyżono. Dziwnym trafem, kojarzy się to nie tylko z XIX w. i nie tylko z USA. Takie miejsca jak starożytny Rzym, Sparta, Grecja (rozdzielone niebezpodstawnie- w kontekście wychowania dzieci, a i szerszym takoż). Jednak nie tylko obce a wraże to twory. Termin taki jak postrzyżyny brzmi swojsko, i to z dobrych powodów. Wszelcy obrońcy tradycji/natury jak i wartości z nimi związanych, których oburza tak wielce chłopczyk w kiecy, powinni teraz przeprosić i obiecać w akcie ekspiacji promować ubieranie dzidzi wszelkich w sukieneczki.  No chyba, że jakiś chwat/ka potrafi mi tu dowieść tezy: im mniej technologii i cywilizacyjnego rozwoju tym dalej od natury. Można wydziwiać i kombinować, że wiązało się to z dużą śmiertelnością w wieku niemowlęcym. Wiązało się, ale nie sposób wtedy uciec od innych "niewłaściwych" faktów i wniosków. Jest taki piękne określenie "two-spirit", jest też taki piękny mit o Hermafrodycie. Czyżby nasze praszczury z praktyki wiedziały, że sprawa nie jest prosta? Zapewne braku "bagażu" kulturowego (względnie: ponieważ Jehowa jeszcze nie raczył się objawić) popełnili straszną zbrodnie i potraktowali rzeczy tak jak je widzieli? Jako naturalne! (Obecnie dzięki interwencji Jehowy - względzie dzięki kulturze ukształtowanej przez tą idee) wiemy. że jest to nienaturalne i do tego "be be"! Zaraz, zaraz czy (niezależnie czy uznajemy to za "fuj" czy nie) właśnie nie udowodniliśmy iż kultura wpływa na postrzeganie płci (znaczy "dżenderu" podłego)? Pech! Taki problem z myśleniem. Prowadzi do wniosków, które niekoniecznie są "słuszne". Dlatego teologia i poznanie przez objawienie, są "słusznie" uznawane za wyższe! Natomiast w kwestii tak wielkich haseł pojawiających się w wątku, oraz samego "dżender" polecam cytat: Cytat:Między rolą społeczeństwa a rolą jednostki nie istnieje właściwie żaden antagonizm. Jedną z najbardziej błędnych i mylnych koncepcji, jakie zawdzięczamy dziewiętnastowiecznemu dualizmowi, jest idea głosząca, że to, co zostało odjęte jednostce, zyskuje społeczeństwo. Na tym dualizmie zbudowane byty filozofie wolności, polityczne credo leseferyzmu i rewolucje obalające dynastie. Spór w teorii antropologicznej nad znaczeniem wzoru kulturowego a jednostką jest tylko drobnym odbiciem tej fundamentalnej koncepcji dotyczącej istoty społeczeństwa. W rzeczywistości społeczeństwo i jednostka nie są antagonistami. Kultura społeczeństwa dostarcza surowego materiału, z którego jednostka formuje swoje życie. Jeśli surowiec ten jest ubogi, cierpi na tym jednostka; jeśli jest bogaty, jednostka zyskuje szansę wykorzystania swych możliwości. Wszelkie prywatne zainteresowania każdego mężczyzny i każdej kobiety wzbogacają tradycyjne zasoby ich kultury. Nawet największa wrażliwość muzyczna może rozwinąć się tylko w ramach tego wyposażenia i wzorów, jakimi dysponuje tradycja. Wrażliwość ta doda coś - być może istotnego - do tej tradycji, ale jej osiągnięcia pozostają w jakimś stosunku do poziomu instrumentów i teorii muzycznej danej kultury. Podobnie w jednym z plemion melanezyjskich dar obserwacji zużywa się w mało istotnej dziedzinie magiczno-religijnej. Urzeczywistnienie jego potencjalnych możliwości zależy od rozwoju metodologii naukowej i nie da żadnych owoców, dopóki dana kultura nie wypracuje nieodzownych pojęć i narzędzi. To oczywiście fragment "Wzory kultury" pani Ruth Benedict z 1934 r. Polecam.
Rzeczywistość jest kłamstwem |
#85 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Gender | Cieszę się, że między naszymi poglądami na omawiane kwestie panuje tak duża zbieżność. Chciałbym tylko jeszcze wyjasnić, że określenie "państwo opiekuńcze" razi mnie nieco dlatego, że w nim zawarta jest sugestia, że państwo ma się "opiekować" obywatelami. Szczerze mówiąc wolałbym takie państwo w którym obywatele mogliby się opiekować sami sobą i swoimi bliskimi, a państwo tylko (i aż) stworzyłoby warunki, które taką sytuację by umożliwiły. Natomiast opiekować się trzeba ludźmi niezdolnymi do pracy i nie posiadającymi środków do życia. Poza tym "opieka" może być ograniczona lub zaprzestana w niekorzystnych warunkach, podczas gdy zmiany strukturalne w stosunkach społeczno ekonomicznych państwa równych praw i sprawiedliwego podziału wytworzonych dóbr nie pozwolą na szybkie pożegnanie "uciążliwej" dla niektórych opieki. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że do takiego państwa jeszcze dość daleko. Nawet nie opracowano jeszcze modelu takiego państwa. Powinien uczynić to ktoś z lewicy. Model socjaldemokratycznego państwa welfar state opracowała szwedzka lewica i tylko lewica może uczynić krok dalej. > >Tekst Andrzeja Izdebskiego bardzo dobry, także tekst Macieja Kassnera.> To proszę o linka.Spełniam to życzenie, chociaż przypuszczam, że Pan to czytał  . www.racjon(*)rciadle.globalnych.bredni#p387kulturalib(*)ej-utopii-andrzeja-walickiego/Pozdrawiam także. |
#86 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Gender | . > Cieszę się, że między naszymi poglądami na omawiane kwestie panuje tak duża zbieżność.Proszę łaskawie przejrzeć zalinkowany tu wątek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,342849 z czerwca 2010 roku. Krytykowałem tam i neoliberalizm i Trickle-down theory - "teorię skapywania" ("Jeśli zachęcimy bogatych do maksymalnego bogacenia się i stworzymy im do tego warunki - poprzez niskie podatki wysokie pensje, opcje na zakup akcji i bonusy, dodatkowe świadczenia spłyną w czarodziejski sposób do kieszeni najuboższych") w teorii, która - jak potwierdziło to życie - tak jak na poniższym obrazku wygląda w praktyce.  To, że to się podoba tym, którzy się załapali i nachapali, to zupełnie zrozumiałe, ale czemu reszta klaszcze i głosuje wbrew swoim interesom, to już rozumiem znacznie mniej, ale widocznie tak ich Bóg, a w jego imieniu Święty Kościół Katolicki prowadzi. Ale jak tak lubią, to niech im kapie ta pańska dobroć dalej. Wyrażonych w tamtym wątku poglądów jakoś bardzo nie musiałem zmieniać i dziwnie jestem pewien, że jeszcze długo ich zmieniać nie będę musiał. Odwrotnie to ideologia neoliberalna sypie się na całym świecie. (Z Walickim w "Gazecie Wyborczej" z 14 -15 grudnia 2013 polemizuje komisarz Unii Europejskiej dr Janusz Lewandowski. Polemika ta świadczy, że religijnych przekonań neoliberałów nie da się naprawić, a refleksji Walickiego nad złożoną rzeczywistością społeczną przeciwstawiona jest tam tylko głęboka wiara w słuszność własnych przekonań, ale przeczytać warto aby poznać argumentację człowieka, który wraz z prof. Balcerowiczem zmusił nasz kraj do skoku w neoliberalistyczny kapitalizm i pseudowolność jednostki.) > Chciałbym tylko jeszcze wyjaśnić, że określenie "państwo opiekuńcze" razi mnie nieco dlatego, że w nim zawarta jest sugestia, że państwo ma się "opiekować" obywatelami.Może Pan ten system (ustrój) nazywać "państwem dobrobytu" lub "państwem bezpieczeństwa socjalnego" - nazwa przecież jest wtórna. Natomiast podejście jest właściwe. W demokracjach w imieniu obywateli państwo (zgodnie z trójpodziałem władz) jest suwerenem i to ono winno właśnie zapewnić bezpieczeństwo - także socjalne - swoim obywatelom. > Szczerze mówiąc wolałbym takie państwo w którym obywatele mogliby się opiekować sami sobą i swoimi bliskimi, a państwo tylko (i aż) stworzyłoby warunki, które taką sytuację by umożliwiły.To już są właśnie koncepcje neoliberalne. Natomiast dla optymalizacji opieki władza powinna być maksymalnie w miarę możliwości decentralizowania i rola tzw. "instytucji pozarządowych" powinna być spora. > Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że do takiego państwa jeszcze dość daleko.I tak i nie. Mnie "Duński model państwa dobrobytu" satysfakcjonuje całkowicie. > Nawet nie opracowano jeszcze modelu takiego państwa.Są rożne bardzo ciekawe koncepcje, choć moim zdaniem, ucząc się od wszystkich i nikogo nie małpując, każde państwo musi samo decydować czego chce i co jest dobre dla samorealizacji jak największej grupy obywateli i ogólnego rozwoju. > Powinien uczynić to ktoś z lewicy.Zupełnie tu wtórnym jest tu autor/autorzy opracowania - istotnym jest to, kto to wdroży? Do tego potrzebną jest władza zdobyta w demokratycznych wyborach. W Polsce do zdobycia władzy przez lewicę jeszcze daleka droga. _______________________ > >>>To proszę o linka.> Spełniam to życzenie, chociaż przypuszczam, że Pan to czytał .> kulturalib(*)ej-utopii-andrzeja-walickiego/Sam nawet, do recenzji książki Walickiego napisanej przez Kassnera, wyżej Pana odesłałem. Recenzję przeczytałem dokładnie, ale nie zwróciłem uwagi na nazwisko jej autora. Przepraszam. O link do red. Izdebskiego nie prosiłem - znam wszystkie jego publikacje, jak i jego samego, bardzo dobrze, ale dziękuję. Pozdrawiam. @@@ . |
#87 1 na 1 | Sztyler (2 punktów) | Odp: Gender | > >3. Badacze promujący genders ignorują wyniki badań przyrodniczych w imię "rzucania intelektualnego> >wyzwania myśleniu biologicznemu" i promują swoje pomysły wbrew empirycznym faktom.> Każda socjologia tak robi.Nie każda socjologia tak robi. Mówię tu o socjobiologii/psychologii ewolucyjnej. |
| Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Gender | > >Szczerze mówiąc wolałbym takie państwo w którym obywatele mogliby się opiekować sami sobą i swoimi bliskimi, a państwo tylko (i aż) stworzyłoby warunki, które taką sytuację by umożliwiły.> To już są właśnie koncepcje neoliberalne.Raczej powierzchowne podobieństwo retoryki , a jeśli spojrzeć głębiej to widać, że podstawy filozoficzne są inne. Neoliberalne koncepcje wywodzą się od prawa własności i głoszone są często przez ludzi którym doskwiera konieczność płacenia wysokich podatków od swoich wysokich dochodów. Głoszą je także fałszywi liberałowie mówiąc np. "własność jest najważniejsza". Nietrudno zgadnąć, że to filozofia "mieć". Ja natomiast myślę o prawach człowieka, a szczególnie o prawie do pracy, ta bowiem daje człowiekowi poczucie przydatności społecznej, bezpieczeństwa socjalnego i godności. Z pracy pochodzi wytworzone dobro. To filozofia być, uczestniczyć w społecznym podziale pracy, chodzić z podniesionym czołem. Oczywiście praca z odpowiednim wynagrodzeniem. Tak jest w państwach gdzie faktyczne bezrobocie jest niskie (poniżej 3%). Oczywiście w dzisiejszym turbokapitaliźmie z jego wadliwym systemem finansowym trudno zapewnić każdemu pracę dlatego jestem sceptyczny co do przyszłości modelu państwa dobrobytu. Niemiecki model państwa socjalnego już dawno został pożegnany, właśnie trwa jego stopniowy demontaż. W Szwecji jeśli pamiętam bezrobocie wzrosło do 8%. Potrzebne są zmiany systemowe, dlatego mówiłem o potrzebie opracowania modelu wykraczającego poza dotychczasowy model państwa dobrobytu, uwzględniającego ścieżkę dojścia. Graficzne przedstawienie neoliberalnej teorii "skapywania" bardzo realistyczne. Pozdrawiam. |
#89 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | Odp: Gender | > czywiście praca z odpowiednim wynagrodzeniem. Tak jest w państwach gdzie faktyczne bezrobocie jest niskie (poniżej 3%).Nie wiem, czy w jakimkolwiek kraju, za wyjątkiem utrzymujących "przymus pracy" udało się zmniejszyć bezrobocie do poziomu poniżej 4,5 % . Gdyby stosować obecne metody pomiarowe, to w "socjalistycznej" Czechosłowacji w latach 70-tych i 80-tych tyle właśnie wynosiło. Bezpieczny poziom to raczej ok 5%. Ważne jest zachowanie równowagi. Zbyt wysokie bezrobocie powoduje, że pracownicy zmuszani są nie tylko do rezygnacji z godziwej płacy ale z godności jako takiej. Zbyt niskie, powoduje że dyscyplina pracy spada a w ślad za tym spada wydajność pracy i gospodarka cierpi. |
#90 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Gender | > >czywiście praca z odpowiednim wynagrodzeniem. Tak jest w państwach gdzie faktyczne bezrobocie jest niskie (poniżej 3%).> Nie wiem, czy w jakimkolwiek kraju, za wyjątkiem utrzymujących "przymus pracy" udało się zmniejszyć bezrobocie do poziomu poniżej 4,5 % . Gdyby stosować obecne metody pomiarowe, to w "socjalistycznej" Czechosłowacji w latach 70-tych i 80-tych tyle właśnie wynosiło.Witam! Właściwie miałem na myśli "demoludy", ale i w państwach kapitalistycznych zdarzały się takie przypadki po wojnie. W Szwecji, w BRD, a nawet jeśli dobrze pamiętam zdarzyło się w latach 90 w USA (pewnie i wcześniej zaraz po wojnie). Jakby dobrze poszukać to zapewne i w Danii, Norwegii, Finlandii były zbliżone wartości stopy bezrobocia. > Bezpieczny poziom to raczej ok 5%.Myślę podobnie i to myślenie pochodzi jeszcze z okresu PRL, ale teraz po doświadczeniach transformacji i lepszym poznaniu mechanizmów gospodarki kapitalistycznej zastanawiam się coraz częściej i mam mieszane odczucia. > Zbyt wysokie bezrobocie powoduje, że pracownicy zmuszani są nie tylko do rezygnacji z godziwej płacy ale z godności jako takiej.Tak na ogół jest chociaż bywają różnice tam gdzie poziom bezpieczeństwa socjalnego jest wysoki. Istotny jest także wyjściowy poziom płac. > Zbyt niskie, powoduje że dyscyplina pracy spada a w ślad za tym spada wydajność pracy i gospodarka cierpi.Tak właśnie było w PRL kiedy właściwie cały czas bezrobocie było niewielkie, praktycznie żadne w porównaniu z dzisiejszym. Lud pracujący miał niczym nie zmąconą pewność, że praca zawsze będzie. W gospodarkach zachodnich działają już nieco inne mechanizmy i sprawa się komplikuje. |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|