 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-01-2014 16:09 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Wartość usług
10 na 14 | Zauważyłem niedawno, że mimo zbliżającego się 25 lecia kapitalistycznej Polski, zaskakująco duży odsetek Polaków wciąż nie rozumie wartości ekonomicznej usług. Czasem mam wrażenie, że mam do czynienia ze studentami SGPiS sprzed 40 lat. W tamtych czasach nie uczono ekonomii. Zamiast niej uczono ekonomii politycznej socjalizmu. Był to stek bzdur. Jedną z takich bzdur było niewliczanie usług do PKB ani do dochodu narodowego, czy jak tam się to wtedy nazywało. A przecież to zdaje się Marks udowodnił, że źródłem wartości jest praca. Zresztą Marks miał kilka niezłych przemyśleń, ale sowieci kazali nauczać inaczej... zresztą mniejsza z tym.
Dzisiejsze ciemniaki nadal nie rozumieją, że produkcja i usługi wytwarzają wartość tak samo wartościową. Czuję się zażenowany, że piszę takie banały, ale naprawdę mam powody sądzić, że nie dla wszystkich są to banały. Otóż, jeśli np. chcę ładnie wyglądać, mam do wyboru - pójść do fryzjera lub kupić sobie nożyczki i stracić masę czasu na nieporadne cięcie; jeśli chcę kupić telewizor, mogę najpierw kupić samochód i pojechać (tracąc mnóstwo cennego czasu) do fabryki telewizorów, albo dodatkowo zapłacić za transport i kazać sobie przywieźć telewizor do domu. Oczywiście nożyczki i samochód przydadzą się do innych działań, za które nie będę musiał już płacić, ale cenny czas nadal będę marnotrawić, zamiast zarabiać w tym czasie.
Drugą kwestią jest brak zrozumienia dla idei usługi. Nawet władca, nawet biurokrata, nawet ksiądz jest usługodawcą. Jednak usługowy model państwa jest dla polskich homo sovieticus niezrozumiały. Oczywiście można się zastanawiać, komu są potrzebne usługi biurokratów, ile warto są usługi kapłanów... ale samego faktu realności tego rodzaju usług takie rozważania nie podważą.
Trzecią kwestią jest brak zrozumienia dla idei umowy. Umowa między klientem i usługodawcą jest taką samą umową jak każda inna umowa dwustronna - obie strony są partnerami, mają swoje prawa i zobowiązania. Od specyfiki usługi i umowy zależy, która strona będzie uprzywilejowana. Przykładowo, bank wzywa klienta jak dzieciaka na dywanik, żeby podpisał nową wersję umowy, zaś korepetytor jedzie do klienta i czuje się malutki, jak klient banku. Slogan "klient nasz pan" jest chwytem marketingowym, najczęściej kłamliwym. Faktycznie relacja między klientem i usługodawcą jest partnerska, bo wynika z umowy dwustronnej, nawet jeśli ta umowa nie jest na papierze.
Czwartą nierozumianą kwestią jest nieświadomość realiów, że role stale się odwracają. Sprzedawczyni ze sklepu, w którym kupowałem, za kilka godzin będzie ode mnie wymagać korepetycji wysokiej jakości dla swojego dziecka. Inny klient jej sklepu przyjdzie do niej położyć glazurę, a jeszcze inny naprawić prysznic...
Wniosek jest prosty dla człowieka rozumnego - klient i usługodawca naturalnie mają ten sam status, są jednakowo ludźmi z tą samą godnością i równymi prawami, jak partnerzy (lub przeciwnicy) w interesach. Podobnie jest z pracodawcą i pracownikiem - ich też łączy umowa dwustronna, chociaż innego rodzaju - na świadczenie pracy, a nie na świadczenie usług. Ale to już temat na osobny wątek. Tutaj warto dodać na koniec, że niezrozumienie usług dotyka wszystkich, nie tylko absolwentów SGPiS, zwanych dawniej ekonomistami. Polscy politycy, prawnicy, dziennikarze są pewnie jeszcze głupsi, bo łykali te bzdury bez refleksji. Dlatego mamy tak niską kulturę prawną w kwestiach usług i umów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..#61 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Wartość usług | > Zależy, co sie rozumie przez wszystko. Jeśli gadżety, przedmioty luksusu (czy choćby tylko dobrobytu) to możemy sie warunkowo zgodzić (warunkowo, bo odpowiednio zasobni, zarówno wtedy jak i teraz mają wszystko).Nie rób jaj z pogrzebu, brakowało podstawowych artykułów spożywczych: cukru,wędlin, mięsa, owoców, masła... (w sieci można znaleźć PRL-owskie kartki na jedzenie) i przemysłowych: od materiałów budowlanych do papieru toaletowego, za dużo żeby wymieniać. > Natomiast nie brakowało podstawowych środków egzystencji, w tym podstawy: pracy, oraz pewności, że zdobycie wykształcenia gwarantuje awans społeczny i materialny.Pewność pracy była, ale nie pewność, że za zarobione pieniądze będzie można cokolwiek kupić. > Chyba jakoś zapominamy, że górnicze bieda-szyby w Walbrzychu to nie jest chyba postęp w stosunku do PRL? Że polski magister, inżynier czy technik podejmuje pracę na zmywaku w GB?Na Śląsku się nie znam, ale w PRL-u polski magister był często biedakiem porównując z co bardziej przedsiębiorczym hydraulikiem, czy taksówkarzem. Dla stanu posiadania nie liczyło się jakie kto wykształcenie, ale jakie kto ma "dojścia", co potrafi załatwić. > Postęp technologiczny, który powoduje, że nie jeżdżą po ulicach Syrenki i Trabanty, a na telefon nie czeka się latami, wywołuje złudzenie ogromnego dobrobytuNa zachodzie w tym czasie też jeździły syrenki i trabanty i się czekało na telefon 15 lat? Jakbyśmy mieli dalej ten ustrój, to nadal by jeździły syrenki i trabanty - tylko mniej. > Powtarzam, co już kilkakrotnie pisałem: PRL do nie był raj, ale i nie piekło, z osiągnięć tamtego, trudnego okresu powinniśmy być dumni, a nie tylko wybierać negatywy, żeby usprawiedliwić obecną - (35 lat po wyzwoleniu!) zapaść, która przypudrowana starannie wyselekcjonowaną statystyką - jednak istnieje.Nikt nie usprawiedliwia, ale nie można w żywe oczy zakłamywać niedawnej przecież historii. Dla niektórych to był raj a dla innych piekło, dla większości szarzyzna. Kiedy przykręcali śrubę ludzie wychodzili na ulicę, potem luzowali trochę, a za parę lat powtórka. Kogo interesuje, to łatwo znajdzie materiały żeby sobie wyrobić zdanie. |
#62 2 na 2 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | Propaganda była, jest i będzie. Każdy rząd - czy tyrański, czy demokratyczny - zapewnia, że kiedyś - to było dno, bo teraz, za jego panowania, to dopiero jest dobrze, a bedzie jeszcze lepiej! Natomiast ocena, kiedy propaganda była bardziej, a kiedy mniej nachalna, jest niełatwa, bo porównuje się czasy zupełnie innych możliwości medialnych, inne środki, inne motywatory. Jedno jest pewne - metody prania mózgów są sprawdzone i działają. To widać również w komentarzach tego wątku. |
#63 2 na 2 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | Jesteś w mylnym błędzie (cytując klasyka). Ale wiesz swoje i nikt cię nie przekona. Nic nie szkodzi, nie o to chodzi, żeby kogoś przekabacić, nawrócić na inny tryb postrzegania rzeczywistości. Ludzie myślący potrafią z polemiki na tym wątku wyciągnąć wnioski, nawet nie włączając się do dyskusji. I to właśnie - pobudzenie myślenia - jest ważne, a nie udowodnienie swojej racji. |
#64 3 na 3 | szarley (54912 punktów) | Odp: Wartość usług | > Tam nie ma polskiego zachłyśnięcia się cudownością kapitalizmu, tylko przy dobrze rozpoznanych wadach, poszukuje się nowych rozwiązań. Naprawdę są bardzo ciekawe koncepcje przyszłości wychodzące z krytyki stanu obecnego.Może to jest właśnie odpowiedź na moje pytanie o cel lewicy? Może to właśnie lewica powinna wytworzyć i nagłośnić koncepcję/koncepcje postkapitalistycznej organizacji pańtw/społeczeństw/organizacji ponadnarodowych? Obserwuje takie dyskusje w środowisku niszowej Humanistycznej partii w Czeskiej Republice, ale też w publikacjach czeskobraterskich (!). W Polsce też się odbywają w lewicowej inteligenckiej prasie. Mój wniosek o konieczności i sposobach dopuszczenia młodzieży z biednych rodzin do auli uniwersytetów też z tych dyskusji pochodzi. > Niech Pan tylko zerknie w tym wątku na "merytoryczność" wypowiedzi oskarżycieli PRL-u?"wszyscy kradli" wszyscy brali łapówki" "nikt nie pracował" Nie warto dyskutować z propagandą ani tą bezmyślnie potępiającą rządy "komunistów" ani z tą bezmyśnie je gloryfikującą. Sam niestety daję się często w polemiki wpuszczać. > Wściekła nienawiść, epitety i emocje zamiast argumentów, a przecież jest faktycznych powodów do krytyki tamtego okresu jest ogromna ilość, tylko do merytorycznej, w miarę obiektywnej, krytyki potrzebny jest dystans i wiedza, a do propagandowego opluwania parę hasełek wystarczy.Na to ma wpływ nie tylko propaganda, ale też osobiste przeżycia. Trudno zachować obiektywizm człowiekowi który musiał dać łapówkę lekarzowi, bez względu na to w jakiej epoce i walucie musiał to zrobić. Podobnie polski kolejarz który wiózł Piękną Helenę do Paryża nie pozwoli krytykować przedwojennego polskiego zacofania, ale propagandy nie lekceważę, o tym niżej. > >Niestety dostrzegam tu też winę samej "lewicy" Zarówno tej instytucjonalnej (partii "lewicowych") jak i zupełnie niezorganizowanej.> No właśnie. Warto zastanowić czym jest lewicowość i kto jest lewicą? Różnice są już chociażby pomiędzy intelektualną lewicowością, która swoją postawę musi uzasadniać racjonalną argumentacja, a lewicowością partii, która swoją potrzebę istnienia musi poza hasłami udowadniać w praktyce przez obronę interesów potencjalnych wyborców.Istnieje konieczność przełożenia efektów pracy intelektualnej lewicy na program polityczny konkretnej partii, bez tego ta praca pójdzie na marne. > Jakim środkami? No cóż, ja jestem zdecydowanym demokratą.Ja też, do tego zwolennikiem maksymalnej decentralizacji państw, bo to wciągnie więcej "szarych ludzi" w demokratyczny tryb podejmowania decyzji. "Socjalizm to wyższa forma demokracji" > Natomiast boję się, że zaślepieni chciwością nowi posiadacze mogą doprowadzić nawet do jakiejś rewolucji, a one nigdy niczego dobrego nie przynoszą.Tego bym się nie bał. Raczej będą próbowali odmóżdżonej telewizją masie wciskać ciemnotę, że ochłapy to najlepsza szynka, że wystarczy praca zamiast godnej pracy, że dążenie do wyrównywania szans to zamach na wolność, że nie należy dawać ani ryby ani wędki, bo nawet na wędkę każdy sam powinien zarobić, że każdy ma dwie ręce i w liberalizmie nieograniczone możliwości, że głodni chodzą tylko lenie i dziecioroby, że stypendia to zmarnowany grosz... "Janko Muzykant" się kłania, najbardziej niedoceniana polska książka dzisiejszych czasów. |
#65 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52270 punktów) | Odp: Wartość usług | . > >>>Tam nie ma polskiego zachłyśnięcia się cudownością kapitalizmu, tylko przy dobrze rozpoznanych wadach, poszukuje się nowych rozwiązań.(...).> W Polsce też się odbywają w lewicowej inteligenckiej prasie. Mój wniosek o konieczności i sposobach dopuszczenia młodzieży z biednych rodzin do auli uniwersytetów też z tych dyskusji pochodzi.Daje się zauważyć, że Pan myśli i jak inteligentny racjonalista poszukuje własnych wypowiedzi. Lubię czytać to co Pan pisze. Sam jestem krytycznym wobec wszystkich i wobec wszystkiego. Nie znam i nie mam też żadnych gotowych wypowiedzi, tylko stale ich poszukuję w konfrontacji swoich przemyśleń z wypowiedziami i publikacjami mądrych ludzi, do których jak Pan zauważył lubię się odwoływać. > >>>Niech Pan tylko zerknie w tym wątku na "merytoryczność" wypowiedzi oskarżycieli PRL-u?> "wszyscy kradli", "wszyscy brali łapówki" "nikt nie pracował"> Nie warto dyskutować z propagandą ani tą bezmyślnie potępiającą rządy "komunistów" ani z tą bezmyślnie je gloryfikującą.Dziś spotkać propagandę gloryfikującą komunizm to rzecz niezwykła, prawie już niespotykana, rzadkość. Już łatwiej było w PRL-u znaleźć teksty gloryfikujące kapitalizm (np. w prasie katolickiej)Czy nie warto dyskutować z głupotą? Tak, zdecydowanie nie warto, ale moim zdaniem należy ją wykazywać, gdyż w przeciwnym przypadku całkowicie nas zaleje. Osobiście uważam, że największa chwała należy się krytykom przeciwstawiającym się otaczającej ich rzeczywistości. Na przykład krytykom PRL-u żyjącym w PRL-u i krytykom neoliberalizmu żyjącym w III RP. > Sam niestety daję się często w polemiki wpuszczać.Uciekam, przez głupimi agresywnymi dysputami jak mogę, ale to wcale nie jest takie łatwe, gdy czyta się brednie napisane ze świętą pewnością swojej racji. Na przykład książek jakieś myśliciela nie czytałem, ale wiem, że był idiotą. Nie mam pojęcia o jakimś wycinku historii, ale wiem, że jest to jedyne optymalne rozwiązanie, lub samo zło. Ani ludzie, ani ludzkie rzeczywistości nie są czarno-białe. I jakoś dziwnie jestem przekonanym, że większość agresywnych i głupich krytyków PRL-u, gdyby nie PRL, to "krowy by pasała". Przy krytyce PRL-u nie wolno zapominać Polski lat 30-stych. Nie można też zapominać głupoty londyńskiego rządu (na podobieństwo dzisiejszego PiS-u), są przesłanki aby sądzić, że gdyby byli w nim myślący dyplomaci wcale nie musielibyśmy być państwem socjalistycznym. Wystarczyłoby pragmatycznie uznać Teheran za istniejący fakt układu sił - zamiast dla własnego poczucia ważności oraz honoru, czekać obrażonym aż do Jałty gdzie Stalin już miał wszystko pozamiatane. Dla większych mocarstw i krajów posiadających znaczącą siłę bardziej liczą się żywotne interesy narodu niż pseudoduma nadymanych politykierów. (I Benesz miałby w nas wsparcie i my wsparcie w Beneszu.)> >>>Wściekła nienawiść, epitety i emocje zamiast argumentów, a przecież jest faktycznych powodów do krytyki tamtego okresu jest ogromna ilość, tylko do merytorycznej, w miarę obiektywnej, krytyki potrzebny jest dystans i wiedza, a do propagandowego opluwania parę hasełek wystarczy.> Na to ma wpływ nie tylko propaganda, ale też osobiste przeżycia.Do wylewania złości związanych z własnymi przeżyciami, to doskonały "ONET". Tu wypada swoje doświadczenia rzucić na szersze tło. www.przegl(*)193-historia-inaczej-pojmowana> Trudno zachować obiektywizm człowiekowi. który musiał dać łapówkę lekarzowi, bez względu na to w jakiej epoce i walucie musiał to zrobić.Na naszym forum mamy trochę większe wymagania intelektualne, a zupełnie nieuprawnione jest przejście od osobistych doświadczeń do generalizacji. Ten kto nie potrafi się zdystansować i zamiast krytykować starając się o obiektywizm wściekle epitetuje wydaje nie najlepszą opinię samemu sobie, jak i sile racji za epitetami stojącą. Najlepszą obroną osiągnięć PRL-u jest właśnie to, że po ćwierćwieczu najsilniejszym argumentem słuszności dzisiejszej polityki jest krytyka ustroju, który już dawno minął. Musiało być w nim wiele dobrego, że dzisiejsi propagandziści tak bardzo się jego ideałów boją. 25 lat ślepej nienawistnej propagandy, którą można tylko ze stalinowską zestawiać i według najnowszego badania TSN OBOP 51% badanych uznaje decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego za słuszną, a 27% jest zdania przeciwnego. Jak każdy normalny człowiek mogę się mylić i mogę nie mieć racji, ale nie jestem z jakąkolwiek opcją na tyle związanym aby chciało mi się uprawiać jej propagandę. Cały czas poszukuję odpowiedzi. Czytam i zastanawiam się nad tym co przeczytałem. Nienawidzę też głupoty i pieprzenia o Szopenie. Mam zwyczaj odwoływania się do poważnych publikacji, (książek i artykułów ludzi o uznanym dorobku, mającym coś sensownego - w sprawie, o której piszę - do powiedzenia. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,597152#w598015www.przegl(*)rtykul/jak-powstaly-jak-upadlywww.krytyk(*)przezcalezycie/menuid-431.htmlwww.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,475865#w476059Tak, daję się podpuszczać, gdyż mam "wiarę w rozumność człowieka", ale gdy rozmowa przechodzi w strzyżono-golono, bez racjonalnych argumentów staję bezsilnym i rezygnuję, gdyż wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. CDN @@@ . |
#66 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Wartość usług | > Ludzie myślący potrafią z polemiki na tym wątku wyciągnąć wnioski, nawet nie włączając się do dyskusji.Ludzie myślący powinni wyciągać wnioski z faktów, a nie z polemiki w tym wątku. A faktów nie zmienią nawet najbardziej zacietrzewieni obrońcy czerwonego ancien regime. |
#67 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | > >>Niech Pan tylko zerknie w tym wątku na "merytoryczność" wypowiedzi oskarżycieli PRL-u?> "wszyscy kradli" wszyscy brali łapówki" "nikt nie pracował"> Nie warto dyskutować z propagandą ani tą bezmyślnie potępiającą rządy "komunistów"Przypominam o moim poście, w którym podałem konkretne liczby - byli tacy, co pracowali w PRL uczciwie... to byli prywaciarze. Niech młodzi geniusze poprawią kapitalizm, bardzo się wszyscy ucieszymy, ale chcąc zrozumieć to, nad czym oni pracują i co nowego mogą odkryć, trzeba zrozumieć podstawy, tak jak rozumieć trzeba naukę. Poprawa jest możliwa tylko pod warunkiem prywatyzacji, nacjonalizacja prowadzi do pogorszenia jakości gospodarki. Całkiem niedawno przekonali się o tym (zresztą nie po raz pierwszy i nie tylko oni) ekologowie ratujący zagrożone gatunki ryb. Okazuje się, że niezależnie od kraju czy klimatu prywatyzacja jest warunkiem koniecznym - pozwala bowiem zainteresować lokalne społeczności odbudową i utrzymaniem równowagi ich lokalnych ekosystemów. Oczywiście termin "prywatyzacja" musi być odpowiednio elastycznie pojmowany, gdyż stosunki własnościowe muszą zostać inteligentnie zdefiniowane. Jedno jest pewne - musi obowiązywać całkowity zakaz wpływania obcych kutrów na wydzielony akwen, do czego zwykle potrzebne jest porozumienie międzynarodowe wszystkich krajów zainteresowanych tym akwenem - bardzo trudno jest zabezpieczyć otwarty ocean przed rybakami z obcych krajów, przyzwyczajonych do swobodnego łowienia na wodach międzynarodowych. Jak widzicie, nie twierdzę, że lewica zawsze jest irracjonalna. Możliwe są racjonalne poglądy lewicowe, ale pod warunkiem, że są otwarte na fakty i wyniki badań naukowych. Kto podważa własność prywatną, kto podważa osobiste motywy zaangażowania w pracę, kto nie rozumie, czym jest entropia, inflacja, pieniądz, wartość... zwykle nazywa siebie lewicowcem, dlatego racjonalnym lewicowcom jest o wiele trudniej wiarygodnie prezentować swoje poglądy. Racjonalny lewicowiec powinien to rozumieć i szczególnie starannie formułować argumenty, żeby nie kojarzyły się z Łysenką, Mead, czy innymi sławnymi głupcami. Lewicowiec, który mówi "nie warto dyskutować", sam się ustawia w pozycji bolszewika i tylko potwierdza stereotyp, że lewicowcy nie dyskutują, tylko mordują i nacjonalizują. Racjonalny prawicowiec ma dużo łatwiej. Gdy powiem: "z kreacjonistami nie warto dyskutować", od razu podnoszę swoją wiarygodność, jako zwolennik nauki".
doku (Tomasz Kamiński) |
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | > ocena, kiedy propaganda była bardziej, a kiedy mniej nachalna, jest niełatwaJest bardzo łatwa, wystarczy czytać i słuchać, i porównywać. Mamy przemówienia przywódców różnych krajów, możemy porównać, co piszą największe dzienniki w różnych krajach. Możemy porównać, jak urzędnicy w różnych krajach krytykują publicznie swoich przywódców. Weźmy taki prosty tekst: "rząd nas okrada, prezydent nas okrada". Zastanów się, kto w którym kraju może publicznie bezkarnie głosić tego rodzaju poglądy. Jeżeli ktoś mówi "każdy rząd uprawia taką samą propagandę", to jest to bezczelne pajacowanie w żywe oczy. Prawdą oczywistą jest, że jedne rządy są ewidentnie złe, bo stoją po stronie zła i reprezentują siły zła, tymczasem inne rządy przeciwnie - są dobre, bo stoją po stronie dobra i reprezentują siły dobra (a jeszcze inne stoją okrakiem po obu stronach). Bardzo łatwo odróżnić dobro od zła (trudniej jest osądzić tych, co stoją okrakiem), chyba że ktoś jest ułomny w rozwoju moralnym i intelektualnym. Jesteśmy na forum zupełnie innym niż różne popularne fora dla ciemniaków. Tutaj nie dajemy się nabierać na prostacką demagogię w stylu: wszystko jest takie samo, trudne do odróżnienia, wszystkie poglądy są równoprawne, także pogląd naukowy nie ma przewagi nad innymi, a dobro i zło mogą zamieniać się miejscami, jak prawda i fałsz, w zależności od punktu widzenia.
doku (Tomasz Kamiński) |
#69 1 na 1 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | > ... wystarczy czytać i słuchać, i porównywać. Mamy przemówienia przywódców różnych krajów, możemy porównać, co piszą największe dzienniki w różnych krajach. Tak właśnie? "Czytać i słuchać przemówień przywódców". I co piszą dzienniki! Dziękuję za polemikę. Ciąg dalszy nie nastąpi. |
#70 2 na 2 | szarley (54912 punktów) | Odp: Wartość usług | > >Nie warto dyskutować z propagandą ani tą bezmyślnie potępiającą rządy "komunistów"> Przypominam o moim poście, w którym podałem konkretne liczby - byli tacy, co pracowali w PRL uczciwie... to byli prywaciarze.Obciąłeś dość ważną połowę zdania które napisałem. Całe zdanie: > Nie warto dyskutować z propagandą ani tą bezmyślnie potępiającą rządy "komunistów" ani z tą bezmyśnie je gloryfikującąTwierdzenie, że "wszyscy...." jest łatwo obalalne znalezieniem choć jednego przykładu przeciwstawnego. Byli tacy, którzy kradli, byli tacy którzy ich łapali. Nie wyobrażam sobie jednak likwidacji analfebetyzmu przez państwo w którym "wszyscy kradną" i nauczyciel przychodzi do pracy tylko podpisać listę płac. Moi rodziciele nie pracowali w PRLu, choć też w "socjaliżmie". Rower kosztował pensję górnika, ale nikt nie musiał załatwiać nawet wentilka, kupowało się w sklepie. W Polsce rower naprawdę mi ukradziono, ale nie mieszałbym w to żadnego ustroju. Moje podejście do PRLu jest bardzo krytyczne, ale staram się je uargumentować. Przykłady tylko z dziedzin w których liznąłem trochę wiedzy: Budowa kopalń przed odgazowaniem złóż spowodowała pogorszenie warunków bezpieczeństwa eksploatacji a przy tym marnowanie znacznych ilości metanu. (Jastrzębie Zdrój) Rezygnacja z eksploatacji węgla na podsadzkę i wprowadzenie metody na zawał (Bytom) Budowa kopalń rud, zamykanych ... niemal następnego dnia (Złochowice ?) Rezygnacja z budowy rafinerii nafty w Blachowni k/Kędzierzyna co powoduje konieczność importu gotowych paliw zamiast surowca itd.... Ale to są argumenta, w dodatku podlegają dyskusji, stwierdzenie "byli tacy, co pracowali w PRL uczciwie... to byli prywaciarze." dyskusji nie podlega, pachnie propagandą, podobnie jak stwiedzenie, że 80% polskich dzieci miało zapewniony letni wypoczynek" Nie lubię propagandy, wolę Rocznik statystyczny. Z niego wynika, że jednak nie cały cement z budów rozkradziono i zdecydowana większość NORMALNIE pracowała. (tyle że pracowało więcej ludzi niż dziś) > Niech młodzi geniusze poprawią kapitalizm, bardzo się wszyscy ucieszymy, ale chcąc zrozumieć to, nad czym oni pracują i co nowego mogą odkryć, trzeba zrozumieć podstawy, tak jak rozumieć trzeba naukę. Poprawa jest możliwa tylko pod warunkiem prywatyzacji, nacjonalizacja prowadzi do pogorszenia jakości gospodarki.Kto Ci wmówił, że współczena myśl lewicowa chce cokolwiek na ślepo nacjonalizować? Balabán? Tamáą? Drewnowski? Lange? Palme? Brandt? Niemniej tworzenie się prywatnych monopoli jest o wiele gorszym zjawiskiem niż monopole państwowe/komunalne, a zauważ że np energii elektrycznej, wody, gazu, nie kupisz na wolnym rynku (nie masz dwóch liczników) Nie zbudujesz konkurencyjnych, równoległych torów kolejowych. Nieograniczona koncentracja kapitału powoduje monopolizację nawet w tych dziedzinach, w których z pozoru masz prawo wyboru! Przykład? Rynek paliw, motoryzacja... > Całkiem niedawno przekonali się o tym (zresztą nie po raz pierwszy i nie tylko oni) ekologowie ratujący zagrożone gatunki ryb. Okazuje się, że niezależnie od kraju czy klimatu prywatyzacja jest warunkiem koniecznym - pozwala bowiem zainteresować lokalne społeczności odbudową i utrzymaniem równowagi ich lokalnych ekosystemów.A bez prywatyzacji, lokalne społeczności nie interesują się tym co się dzieje? > Kto podważa własność prywatną, kto podważa osobiste motywy zaangażowania w pracę, kto nie rozumie, czym jest entropia, inflacja, pieniądz, wartość... zwykle nazywa siebie lewicowcem, dlatego racjonalnym lewicowcom jest o wiele trudniej wiarygodnie prezentować swoje poglądy.Tu się zgadzam, ale dotyczy to nie tylko lewicy. Przykład każdej grupy społecznej, każdej idei w którą ktoś nasrał swoją głupotą czy zgoła zbrodnią, powinien dawać do myślenia. Na prawicy też się znajdą durnie, którzy podważają znaczenie społecznej wrażliwości, czy powszechnego prawa dostępu do oświaty. Przywołuję "Janka Muzykanta" bo to literatura powszechnie w Polsce znana, ale niektórzy prawicowcy nie potrafili z tej małej książeczki wyczytać wniosków. Teraz prawicowcom jest trudniej zdjąć zęby krwiopijcy. > Lewicowiec, który mówi "nie warto dyskutować", sam się ustawia w pozycji bolszewika i tylko potwierdza stereotyp, że lewicowcy nie dyskutują, tylko mordują i nacjonalizują. Racjonalny prawicowiec ma dużo łatwiej. Gdy powiem: "z kreacjonistami nie warto dyskutować", od razu podnoszę swoją wiarygodność, jako zwolennik nauki".Lewicowiec, prawicowiec, idiota, który mówi "nie warto dyskutować", stawia się w pozycji człowieka, z którym ... nie warto dyskutować. |
#71 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | > A bez prywatyzacji, lokalne społeczności nie interesują się tym co się dzieje?Nawet, jeśli się interesują, to rozumieją, że nie mają wpływu, nie ochronią "swoich" terenów przed rabunkową eksploatacja obcych i urzędników państwowych, dlatego sami widząc, co się dzieje, zaczynają na wyścigi rabunkowo eksploatować... to mechanizm wielokrotnie już opisywany przez ekologów. Wystarczy jednak inteligentnie uwłaszczyć tę lokalną społeczność i dać prawną i realną ochronę ich własności przez silną władzę, to ekosystem od razu rozkwita - to zostało już wielokrotnie sprawdzone, nie tylko w rybołówstwie, ale także w pasterstwie czy utrzymaniu Parków Narodowych. Przynajmniej raz na rok można znaleźć w Świecie Nauki artykuł na temat kolejnych badań w tej dziedziny. Niedawno był artykuł o tym, że Parki Narodowe mogą przetrwać i się rozwijać tylko pod warunkiem, że miejscowi i okoliczni mieszkańcy będą mieli wyłączność na eksploatację niektórych zasobów Parku. Przykładowo, jeśli naukowcy sądzą, że korzystnie jest od czasu do czasu wyciąć chore drzewa, albo wywieźć drzewa przewrócone, to prawo do tego powinni mieć tylko najbliżsi mieszkańcy i zachować powinni cały dochód dla siebie. Jeszcze innym aspektem jest aspekt czysto naukowy - od milionów lat lasy ewoluowały w symbiozie z ludźmi i innymi gatunkami naczelnych. Kondycja lasów w pewnych aspektach zależna jest od obecności człowieka, który poluje, zbiera grzyby i chrust, robi kupę, pomaga miodowodowi upolować gniazdo pszczół, pływa łódką przez bagna... Park Narodowy z zakazami w starym stylu wcale nie jest podobny do lasu pierwotnego, w którym żył człowiek pierwotny. Ale to już inny temat, daleko szerszy niż stosunki własnościowe. Tylko prywatyzacja zasobów naturalnych może uratować Ziemię.
doku (Tomasz Kamiński) |
#72 3 na 3 | szarley (54912 punktów) | Odp: Wartość usług | 1 Odniosłeś się do jednego z najmniej istotnych fragmentów mojego wpisu 2 Właśnie udowadniasz, że nie prywatyzacja, ale własność społeczna chroni dobra natury. Własność komunalna też jest społeczną. |
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | > 1 Odniosłeś się do jednego z najmniej istotnych fragmentów mojego wpisu> 2 Właśnie udowadniasz, że nie prywatyzacja, ale własność społeczna chroni dobra natury.> Własność komunalna też jest społeczną.To gra słów. Ważne, że nie jest państwowe, nie jest niczyje. Jest (współ)własnością prywatną.
doku (Tomasz Kamiński) |
#74 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | > Zapytałem czy można je kupić i ze zdziwieniem usłyszałem, że takObywatel PRL tak szczęśliwy, że aż zdziwiony
doku (Tomasz Kamiński) |
#75 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Wartość usług | > ludzi "około sowieckich" nie udało mi się spotkać.To brukarze państwowi, którzy kładli ulice 20 razy wolniej niż brukarze prywatni a zarabiali tylko 3 razy mniej. To rolnicy z PGR, którzy musieli jedzenie kupować od normalnych chłopów. To górnicy, którzy żyli w luksusach i pracowali co drugi tydzień (podbijali dwie karty na 12 godzin). To związkowcy i partyjni, którzy zarabiali na fikcyjnym etacie, na którym nie pracowali, tylko chlali wódę na zebraniach. To nauczyciele, którzy dostawali pieniądze za ogłupianie i okłamywanie dzieci (pamiętam nielicznych uczciwych nauczycieli, którzy przynajmniej nie kłamali, chociaż nie wolno było im mówić prawdy). To tzw. "społecznicy", czyli agenci SB kręcący się po podwórkach i ganiający z nudów "niegrzeczne" dzieci (gdy byłem dzieckiem, nie wiedziałem, że to SB, dopiero później starsi koledzy mnie uświadomili). To dziennikarze piszący żenujące bzdury w gazetach. To dentyści, o których Tyrmand napisał słynny bon mot: "komunizm jest przeciwko zębom". To sprzedawczynie, które tak wiernie naśladował Laskowik. To fachowcy, których tak pięknie naśladował Kobuszewski. To kelnerzy...
doku (Tomasz Kamiński) |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|