 |
Argument Dawkinsa jest jednak błędny Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-02-2015 22:29 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Argument Dawkinsa jest jednak błędny
-2 na 6 | Znamy wszyscy ten argument. Gdy ktoś mówi, że wyznaje Jezusa, ateiści często (za Dawkinsem) mówią: gdybyś urodził się w średniowiecznej Szwecji wierzyłbyś w Odyna. Gdybyś żył w Arabii Saudyjskiej, czciłbyś Allaha.
Sam często używałem tego argumentu, ale dzisiaj przyjrzałem mu się bliżej i zobaczyłem pewne słabe strony.
1) Przecież to samo można powiedzieć komuś, kto wyznaje każdy inny światopogląd, np. prawicowy: gdybyś urodził się w rodzinie komunistów, byłbyś komunistą; gdybyś urodził się w średniowieczu i dorastał w klasztorze benedyktyńskim, wierzyłbyś że kobieta jest istotą niższą od mężczyzny; gdybyś nie miał ojca i matki tylko dwóch ojców-gejów, uważałbyś że homoseksualizm i adopcja dzieci są w porządku.
2) Wychodzi więc na to, że takie postawienie sprawy jest niesłuszne. Bo zawsze doświadczenia życiowe mają wpływ na nasze poglądy. Poza tym, jeśli wierzę w coś z powodu wychowania, wcale nie znaczy to, że obiekt mojej wiary nie istnieje. Jeśli jestem komunistą, bo dorastam wśród komunistów, wcale to nie znaczy że komunizm jest błędny.
Trzeba się więc chyba rozstać z tym argumentem. Nie jest przekonujący. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
13 na 13 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Przecież nie chodzi o to, że nie można zmienić poglądów, ale o to, że w danym środowisku dominują pewne poglądy, w tym religie. Zatem powszechność danej religii na danym terenie jest faktem, z którym nie ma dyskusji, z czego wcale nie wynika, że dana religia jest jedynie prawdziwa, wręcz przeciwnie. Zauważ, że niektórzy religianci dostrzegają siłę argumentu, który usiłujesz podważyć i twierdzą, że jest jeden Bóg, tyle że różnie nazywany w różnych religiach. To jest oczywista ucieczka przed tym argumentem.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Przecież nie chodzi o to, że nie można zmienić poglądów, ale o to, że w danym środowisku dominują pewne poglądy, w tym religie. >Zatem powszechność danej religii na danym terenie jest faktem, z którym nie ma dyskusji, z czego wcale nie wynika, że dana religia jest jedynie prawdziwa, wręcz przeciwnie.
Nie mówię, że wynika. Mówię tylko, że nie wynika też jej nieprawdziwość. Tak jak stąd, że zostałem wychowany np. na wegetarianina, nie wynika że wegetarianizm jest błędnym poglądem.
>Zauważ, że niektórzy religianci dostrzegają siłę argumentu, który usiłujesz podważyć i twierdzą, że jest jeden Bóg, tyle że różnie nazywany w różnych religiach. To jest oczywista ucieczka przed tym argumentem.
Pewnie go do końca nie przemyśleli.
|
|
|  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Nie mówię, że wynika. Mówię tylko, że nie wynika też jej nieprawdziwość. Tak jak stąd, że zostałem wychowany np. na wegetarianina, nie wynika że wegetarianizm jest błędnym poglądem. Bezsensy różnych religii podważane są przez jeszcze inne argumenty. Ten, o którym mówimy podważa wyższość/prawdziwość jednej religii nad inną.
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Nie mówię, że wynika. Mówię tylko, że nie wynika też jej nieprawdziwość. Tak jak stąd, że zostałem wychowany np. na wegetarianina, nie wynika że wegetarianizm jest błędnym poglądem. >Bezsensy różnych religii podważane są przez jeszcze inne argumenty. Ten, o którym mówimy podważa wyższość/prawdziwość jednej religii nad inną. >
Wcale nie podważa. Czy fakt, że jestem racjonalistą (bo zostałem tak wychowany) podważa wyższość racjonalizmu nad innymi doktrynami?
|
|
| | |  | 7 na 7 | vilomort (59 punktów) | >>>Nie mówię, że wynika. Mówię tylko, że nie wynika też jej nieprawdziwość. Tak jak stąd, że zostałem wychowany np. na wegetarianina, nie wynika że wegetarianizm jest błędnym poglądem. >>Bezsensy różnych religii podważane są przez jeszcze inne argumenty. Ten, o którym mówimy podważa wyższość/prawdziwość jednej religii nad inną. >> >Wcale nie podważa. Czy fakt, że jestem racjonalistą (bo zostałem tak wychowany) podważa wyższość racjonalizmu nad innymi doktrynami?
Po pierwsze, ja nie uważam się za kogoś lepszego jako racjonalista. Nie rozumiem, dlaczego miałbym czuć jakąkolwiek wyższość nad kimś, kto prezentuje inne poglądy. Nie rozumiem zatem, czemu fakt urodzenia się w Arabii Saudyjskiej (a w około 90% przypadków oznacza to bycie muzułmaninem) może komukolwiek dawać poczucie wyższości nad innymi społeczeństwami, czy wyznaniami.
Po drugie, większość religii taką wyższość wyznaje (w tym katolicyzm czy islam) - i tego moim zdaniem dotyczy argument Dawkinsa. Nie samego faktu prezentowania takich, czy innych poglądów, ale fakt, że dany wyznawca uważa 'innowierców' za godnych pogardy lub litości.
Uważam, że ten argument Dawkinsa jest bardzo pomocny w ukazywaniu słabości/złych stron różnych światopoglądów (nie tylko religii).
Wymowa tego argumentu jest taka: to, że jesteś muzułmaninem/katolikiem/hinduistą to wynik tego, że urodziłeś się w Polsce/Arabii Saudyjskiej/Indiach. Nie jesteś przez to wcale wyjątkowy. To nie żadne bóstwo uczyniło Cię swoim wyznawcą. Twoja wyjątkowość jest identyczna z wyjątkowością ateisty, czy wyznawcy Zeusa lub innego wymyślonego bóstwa.
To samo dotyczy każdego innego światopoglądu: jeśli Twoją jedyną 'zasługą' było przejęcie poglądów od Twojego najbliższego otoczenia, nie czuj się lepszy od innych. Bardzo dobry argument, nie uważasz?
To, że Dawkins użył go akurat w odniesieniu do religii, to nie przypadek: wszak pisał o religiach właśnie.
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>>>Nie mówię, że wynika. Mówię tylko, że nie wynika też jej nieprawdziwość. Tak jak stąd, że zostałem wychowany np. na wegetarianina, nie wynika że wegetarianizm jest błędnym poglądem. >>>Bezsensy różnych religii podważane są przez jeszcze inne argumenty. Ten, o którym mówimy podważa wyższość/prawdziwość jednej religii nad inną. >>> >>Wcale nie podważa. Czy fakt, że jestem racjonalistą (bo zostałem tak wychowany) podważa wyższość racjonalizmu nad innymi doktrynami? >Po pierwsze, ja nie uważam się za kogoś lepszego jako racjonalista.
Ale uważasz racjonalizm za światopogląd wyższy od innych. Co do reszty twojego postu, zgadzam się.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | vilomort (59 punktów) | >>>>>Nie mówię, że wynika. Mówię tylko, że nie wynika też jej nieprawdziwość. Tak jak stąd, że zostałem wychowany np. na wegetarianina, nie wynika że wegetarianizm jest błędnym poglądem. >>>>Bezsensy różnych religii podważane są przez jeszcze inne argumenty. Ten, o którym mówimy podważa wyższość/prawdziwość jednej religii nad inną. >>>> >>>Wcale nie podważa. Czy fakt, że jestem racjonalistą (bo zostałem tak wychowany) podważa wyższość racjonalizmu nad innymi doktrynami? >>Po pierwsze, ja nie uważam się za kogoś lepszego jako racjonalista. >Ale uważasz racjonalizm za światopogląd wyższy od innych. >Co do reszty twojego postu, zgadzam się.
Racjonalizm sam w sobie nie zawiera żadnej tezy o swojej wyższości nad innymi światopoglądami. Religie takie tezy zawierają.
Zupełnie inną kwestią jest to, jak dany racjonalista ocenia inne światopoglądy. Jest to jednak tylko i wyłącznie jego ocena.
Nie wiem, czy racjonalizm jest 'wyższy', niż katolicyzm, czy islam, czy jakakolwiek inna religia. Wiem jedynie, że nie potrafiłbym odnaleźć się w tych systemach wierzeń. Bardzo przeszkadza mi w nich dogmatyzm i fanatyzm - oraz to, że mają wpisaną tezę o 'niższości' innych wyznań. Mi to przeszkadza, innym nie. Czy to oznacza, że mój światopogląd jest 'wyższy'? Uważam, że nie.
|
|
5 na 5 | makoshika (1454 punktów) | Jeśli jestem komunistą, bo dorastam wśród komunistów, wcale to >nie znaczy że komunizm jest błędny.
Nie, oczywiście, że komunizm nie jest "błędny". Jest tylko zbrodniczy. Albowiem istniał jak najbardziej, a kilkadziesiąt milionów ludzi dzięki niemu pożegnało się z życiem.
"Argument" Dawkinsa nie jest żadnym argumentem. Jest polemiką odsłaniającą pułapkę (logiczną? intelektualną?) w jakiej tkwią religianci.
Mieszasz porządki, więc dyskusja jest bezprzedmiotowa.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Jeśli jestem komunistą, bo dorastam wśród komunistów, wcale to >>nie znaczy że komunizm jest błędny. >Nie, oczywiście, że komunizm nie jest "błędny". Jest tylko zbrodniczy.
Jest jak najbardziej błędny. Nawet gdyby nie był zbrodniczy, byłby nieuzasadniony.
>Albowiem istniał jak najbardziej, a kilkadziesiąt milionów ludzi dzięki niemu pożegnało się z życiem.
Ale jego założenia były błędne. Że poglądy komunistyczne istniały, nie musisz tu nikogo przekonywać.
>"Argument" Dawkinsa nie jest żadnym argumentem. Jest polemiką odsłaniającą pułapkę (logiczną? intelektualną?) w jakiej tkwią religianci. >Mieszasz porządki, więc dyskusja jest bezprzedmiotowa.
Gdzie mieszam?
|
|
 | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Nie, oczywiście, że komunizm nie jest "błędny". Jest tylko zbrodniczy.Zdecydowanie nie, gdyż trudno znaleźć religię/ideologię już z samej swej istoty zbrodniczą (chyba tylko w Indiach taka występuje). Zbrodni dokonują tylko wierzący w nie ludzie, a każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu/podmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Im wiara jest głębszą bardziej fundamentalistyczną tym jest społecznie groźniejszą. > Albowiem istniał jak najbardziej, a kilkadziesiąt milionów ludzi dzięki niemu pożegnało się z życiem. Religii znamy parę tysięcy, a wśród nich religie polityczne. Wierzący w nie w ich imię bogów, w które wierzyli dokonywali całego ogromu zbrodni. Komuniści zamordowali w imię swej wiary miliony, ale ile w imię swojej wiary zamordowali antykomuniści? Ile zamordowali - mistrzowie policji myśli - chrześcijanie. Itd. To wiara jest przyczyną zła, a nie mity. @@@ .
|
|
9 na 9 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Znamy wszyscy ten argument. Gdy ktoś mówi, że wyznaje Jezusa, ateiści często (za Dawkinsem) mówią: >gdybyś urodził się w średniowiecznej Szwecji wierzyłbyś w Odyna. Gdybyś żył w Arabii Saudyjskiej, >czciłbyś Allaha. Nie trzeba Dawkinsa żeby dojść do takiego wniosku możesz więc sobie odpuścić podobne insynuacje. Ilu w polsko-katolickich rodzinach jest muzułmanów, hinduistów czy wiccan? Zważ też na to, iż chodzi tu raczej o mocno widoczny trend niż 100% gwarancje przejęcia religii od rodziców i otoczenia. >Sam często używałem tego argumentu, ale dzisiaj przyjrzałem mu się bliżej i zobaczyłem pewne słabe >strony. Jeśli to co napisałeś poniżej to mają być jego słabe strony to ja wysiadam. >1) Przecież to samo można powiedzieć komuś, kto wyznaje każdy inny światopogląd, np. prawicowy: >gdybyś urodził się w rodzinie komunistów, byłbyś komunistą; gdybyś urodził się w średniowieczu i >dorastał w klasztorze benedyktyńskim, wierzyłbyś że kobieta jest istotą niższą od mężczyzny; gdybyś Możliwe (przy jednakowym albo wyższym nasileniu indoktrynacji), ale co w związku z tym? W jakiś sposób unieważnia to przejmowanie religii od rodziców i otoczenia? >nie miał ojca i matki tylko dwóch ojców-gejów, uważałbyś że homoseksualizm i adopcja dzieci są w >porządku. Czyżby nie były w porządku? >2) Wychodzi więc na to, że takie postawienie sprawy jest niesłuszne. Co tu niby jest niesłusznego? >Bo zawsze doświadczenia życiowe >mają wpływ na nasze poglądy. Serio? Kto by pomyślał. Może nie do końca to pasuje, ale byt określa świadomość. >Poza tym, jeśli wierzę w coś z powodu wychowania, wcale nie znaczy to, >że obiekt mojej wiary nie istnieje. Tym bardziej zaś, że istnieje. Nadto wszystkie wiary nie mogą być prawidłowe - ilu zaś ludzi zmienia wyznanie z dominującego we własnym otoczeniu? >Trzeba się więc chyba rozstać z tym argumentem. Nie jest przekonujący. Rozstawaj się jeśli wola, ale według mnie nijak niego braku siły przekonywania nie wykazałeś.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Możliwe (przy jednakowym albo wyższym nasileniu indoktrynacji), ale co w związku z tym? W jakiś sposób unieważnia to przejmowanie religii od rodziców i otoczenia?
Nie upoważnia, ale też nie podważa słuszności takiego wyboru. Bo wiele poglądów się skądś przyjmuje - jaki więc sens robić z tego zarzut?
>>nie miał ojca i matki tylko dwóch ojców-gejów, uważałbyś że homoseksualizm i adopcja dzieci są w >>porządku. >Czyżby nie były w porządku?
A co to ma do rzeczy? Nie jest ważne czy jest w porządku. Ważne jest, że pogląd że jest w porządku też bierze się często z wychowania. Skoro tak, to według myślenia Dawkinsa, taki pogląd nie ma racji bytu.
>Co tu niby jest niesłusznego?
Dawkins atakuje wiarę w Jezusa i uzasadnia to tym, że zależy ona od wychowania. Błąd tego rozumowania polega na tym, że w ten sposób można podważyć każdy pogląd. Bo wszystkie ludzkie poglądy są jakoś związane z dominującą kulturą na danym obszarze, z wychowaniem, itp. Skoro więc atakuje wiarę, powinien na tej samej zasadzie atakować np. pogląd, że kobiety powinny być równe wobec prawa. Powiedziałby wtedy: "Mówisz, że kobiety mają być równe, bo żyjesz w XXI wieku, w erze kwitnącego feminizmu i demokracji, a w przedwojennej Polsce inaczej byś mówił".
>Tym bardziej zaś, że istnieje. Nadto wszystkie wiary nie mogą być prawidłowe - ilu zaś ludzi zmienia wyznanie z dominującego we własnym otoczeniu?
No właśnie tutaj tkwi błąd. Bo wszystkie poglądy np. na równość płci też nie mogą być prawidłowe. Jedni uważają, że miejsce kobiety jest przy garach, a inni że kobieta ma sama wybrać gdzie chce się spełniać. I oba biorą się z wychowania, z kultury dominującej, itp. Finalnie nie wynika wcale z tego, że należy porzucić jakąkolwiek wiarę. Argument ten więc nie ma sensu.
|
|
|  | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie upoważnia, ale też nie podważa słuszności takiego wyboru. Bo wiele poglądów się skądś przyjmuje - jaki więc sens robić z tego zarzut? Taki, że religia zawsze jakimś trafem jest przez wyznawców za jedynie słuszną uważana i w większości przypadków nie ma mowy o jej zmianie i przyjęciu założenia, iż to inne bajeczki mogą być drogą do zbawienia. >Dawkins atakuje wiarę w Jezusa i uzasadnia to tym, że zależy ona od wychowania. A czasem nie wskazuje na korelację wiary z pochodzeniem i wychowaniem? Nie piętnuje śmiesznych pretensji wierzących do słuszności - wszyscy przecież racji mieć nie mogą. >Błąd tego rozumowania polega na tym, że w ten sposób można podważyć każdy pogląd. W ten sposób nic nie podważasz - wpływ otoczenia na osobnika to oczywista oczywistość. >Skoro więc atakuje wiarę, powinien na tej samej zasadzie atakować np. pogląd, że kobiety powinny być równe wobec prawa. Niby dlaczego? Bo ty tak ustaliłeś? >Powiedziałby wtedy: "Mówisz, że kobiety mają być równe, bo żyjesz w XXI wieku, w erze kwitnącego feminizmu i demokracji, a w przedwojennej Polsce inaczej byś mówił". Może i tak, ale wpływ otoczenia na jednostkę to truizm. Jaki więc niby zarzut chcesz Dawkinsowi uczynić? >No właśnie tutaj tkwi błąd. Bo wszystkie poglądy np. na równość płci też nie mogą być prawidłowe. Oczywiście. Te popierające dyskryminację są błędne. >Jedni uważają, że miejsce kobiety jest przy garach, a inni że kobieta ma sama wybrać gdzie chce się spełniać. I oba biorą się z wychowania, z kultury dominującej, itp. I co w związku z tym? Alboż to wpływ wychowania na człowieka to takie wielkie objawienie? >Finalnie nie wynika wcale z tego, że należy porzucić jakąkolwiek wiarę. Argument ten więc nie ma sensu. Twoje gadanie nie ma sensu - wskazanie na korelację wyznawanej religii z miejscem urodzenia doskonale wprost pokazuje absurd pretensji religiantów do jedynosłuszności ich ulubionej bajki - wszyscy racji mieć nie mogą.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Taki, że religia zawsze jakimś trafem jest przez wyznawców za jedynie słuszną uważana i w większości przypadków nie ma mowy o jej zmianie i przyjęciu założenia, iż to inne bajeczki mogą być drogą do zbawienia.
To tak jak z każdą inną doktryną. Dlaczego więc argument Dawkinsa tyczy się tylko religii, ale innych wierzeń i poglądów już nie?
>W ten sposób nic nie podważasz - wpływ otoczenia na osobnika to oczywista oczywistość.
Ale to nie podważa słuszności poglądów, które bierzemy z wychowania. Fakt, że zostałem wychowany na katolika, nie znaczy, że katolicyzm jest błędny.
>>Skoro więc atakuje wiarę, powinien na tej samej zasadzie atakować np. pogląd, że kobiety powinny być równe wobec prawa. >Niby dlaczego? Bo ty tak ustaliłeś?
Dlatego, że pogląd na równość płci też bierze się z wychowania, więc argument Dawkinsa idealnie do niego pasuje. Podobnie jak do innych poglądów.
>>Powiedziałby wtedy: "Mówisz, że kobiety mają być równe, bo żyjesz w XXI wieku, w erze kwitnącego feminizmu i demokracji, a w przedwojennej Polsce inaczej byś mówił". >Może i tak, ale wpływ otoczenia na jednostkę to truizm. Jaki więc niby zarzut chcesz Dawkinsowi uczynić?
Nie jestem pewien, czy rozumiesz to co piszę. Wpływ otoczenia jest faktem, ale Dawkins idzie krok dalej i z tego faktu czyni zarzut wobec religii. Według Dawkinsa jeśli zostałem wychowany w wierze, to samo to sprawia że ta wiara jest mocno wątpliwa, wynika z przypadku i należy ją porzucić.
>>Jedni uważają, że miejsce kobiety jest przy garach, a inni że kobieta ma sama wybrać gdzie chce się spełniać. I oba biorą się z wychowania, z kultury dominującej, itp. >I co w związku z tym? Alboż to wpływ wychowania na człowieka to takie wielkie objawienie?
No to po co mówi się do religiantów, że ich wiara to tylko wynik przypadku, wychowania, etc? Sam widzisz, że absolutnie nic z tego nie wynika.
>Twoje gadanie nie ma sensu - wskazanie na korelację wyznawanej religii z miejscem urodzenia doskonale wprost pokazuje absurd pretensji religiantów do jedynosłuszności ich ulubionej bajki - wszyscy racji mieć nie mogą.
Zgadza się. Podobnie jak ludzie zaangażowani politycznie po różnych stronach nie mogą mieć racji jednocześnie. Nie znaczy to wcale, że żaden z nich nie ma racji.
Jest więc tak: Dawkins stwierdza: twoja religia zależy od wychowania. Ergo: nie ma powodu uważać ją za prawdziwą.
A to tak samo jakby powiedzieć:
"Jesteś feministką bo zostałaś tak wychowana. Ergo: nie ma powodu uważać, ze feminizm jest słuszny".
Na tym przykładzie widać, że ten argument nic nie podważa.
|
|
| | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To tak jak z każdą inną doktryną. Dlaczego więc argument Dawkinsa tyczy się tylko religii, ale innych wierzeń i poglądów już nie? Bo religia ma to do siebie, że oferuje kota w worku a jej roszczenia do wyjątkowości biorą się li tylko z wychowania. >Ale to nie podważa słuszności poglądów, które bierzemy z wychowania. Fakt, że zostałem wychowany na katolika, nie znaczy, że katolicyzm jest błędny. Ale fakt, że reszta wyznań jest przez swoich wyznawców uważane za słuszne już może. Tu nie chodzi o wykazanie fałszywości przedmiotu danej wiary a jedynie o pokazanie absurdu myślenia o jej wyjątkowości. >Nie jestem pewien, czy rozumiesz to co piszę. Wzajemnie. Ale wcale mnie to nie dziwi. >Wpływ otoczenia jest faktem, ale Dawkins idzie krok dalej i z tego faktu czyni zarzut wobec religii. Raczej wyciąga wnioski niż czyni zarzut. I nie wobec religii jako takiej a wobec jedyniesłuszności akurat tej wiary, która dominuje w otoczeniu danej osoby. >Według Dawkinsa jeśli zostałem wychowany w wierze, to samo to sprawia że ta wiara jest mocno wątpliwa, wynika z przypadku i należy ją porzucić. Nie. To, że dwóch wyznawców sądzi, że ich dwie różne wiary są tymi wybranymi świadczy o religijnej indoktrynacji i wpływie otoczenia na to którą wiarę uważamy za tą wybraną. >No to po co mówi się do religiantów, że ich wiara to tylko wynik przypadku, wychowania, etc? Bo to prawda. Nie jakiś urojony bóg jest źródłem wiary a indoktrynacja, na co wskazuje przejmowanie religii po rodzicach i otoczeniu. >Sam widzisz, że absolutnie nic z tego nie wynika. Jak to nic? Wynika to, że wiara to skutek indoktrynacji a za drogę do zbawienia jest uważana ta, które przedstawiciele indoktrynowali daną osobę w dzieciństwie. To, że wyznający różne religie uznają swoje bajki za słuszne wskazuje na ludzkie pochodzenie religii i odbiera wierze jakąkolwiek wyjątkowość. Nie jest ona żadnym słowem bożym a tylko zespołem poglądów przejętych od rodziców i otoczenia. >Zgadza się. Podobnie jak ludzie zaangażowani politycznie po różnych stronach nie mogą mieć racji jednocześnie. Nie znaczy to wcale, że żaden z nich nie ma racji. Świat nie jest zero jedynkowy. Nie sprecyzowałeś więc ciężko się sensownie odnieść, ale dam za przykład podatki - x chce wyższych, y niższych. Według ciebie jeden się myli, tymczasem o wiele bardziej prawdopodobne jest, iż obaj mają jakieś racje więc rozwiązanie x będzie korzystne dla jednych a y dla drugich. >Jest więc tak: >Dawkins stwierdza: twoja religia zależy od wychowania. Ergo: nie ma powodu uważać ją za prawdziwą. Nie. Twoja religia zależy od wychowania, dlatego więc uważasz ją za prawdziwą drogę do zbawienia ignorując to, że ktoś wychowany gdzie indziej myśli tak samo o swojej religii a twoją uważa za błędną. Żaden zaś z was nie bierze pod uwagę tego, iż jedyny powód, dla którego wierzycie to indoktrynacja a spieranie się o to czyj niewidzialny przyjaciel jest lepszy niezbyt przystaje wykształconym ludziom. >A to tak samo jakby powiedzieć: >"Jesteś feministką bo zostałaś tak wychowana. Ergo: nie ma powodu uważać, ze feminizm jest słuszny". Jest powód. Dyskryminacja ze względu na płeć jest absurdem. O słuszności (lub nie) feminizmu nie świadczy wychowanie tylko to co on oferuje. Religia tymczasem jest uznawana za słuszną bo tak, bo taką a nie inną komuś za młodu wdrukowano. >Na tym przykładzie widać, że ten argument nic nie podważa. Jeśli się ma problemy z jego zrozumieniem to i owszem. Jeśli się uznaje, że ma podważać prawdziwość religii a nie jedynie wskazywać na absurdalność uważania wiary wpojonej w dzieciństwie za tą jedyną słuszną.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Rzeczywiście, coś w tym jest.
Należałoby więc powiedzieć chyba tak:
1. Pogląd który bierze się z wychowania, i nie ma ku niemu racji rozumowych, jest niewarty obstawania przy nim. 2. Pogląd, który bierze się z wychowania, ale można go uzasadnić rozumowo, nie musi być błędny.
Dlatego argument Dawkinsa jest słuszny w stosunku do wyznawcy, który nie umie swojej wiary uzasadnić inaczej. Ale jest błędny, jeśli wyznawca doszedł do religii sam przy pomocy rozumu.
Zgadza się?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Dlatego argument Dawkinsa jest słuszny w stosunku do wyznawcy, który nie umie swojej wiary uzasadnić inaczej. A są wyznawcy którzy potrafią? Mogą mówić, że wiara coś im daje ale to jest wtórne wobec procesu indoktrynacji, który zaszedł w dzieciństwie. To nie uzasadnienie, tylko racjonalizacja, co nie powinno dziwić, bo to nic przyjemnego przyznać się, iż wierzy się bo zostało to wdrukowane. >Ale jest błędny, jeśli wyznawca doszedł do religii sam przy pomocy rozumu. A dochodzą jacyś wyznawcy rozumowo? W jaki sposób, skoro wiary się nie wybiera tylko jest się nią indoktrynowanym? Nawet zmiana wiary nie ma wedle mnie wiele wspólnego z sensownym działaniem bo to przecież zmiana jednej bajki na drugą, zmiana jednego narkotyku na inny.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | |  | -6 na 6 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Ale jest błędny, jeśli wyznawca doszedł do religii sam przy pomocy rozumu. >A dochodzą jacyś wyznawcy rozumowo? W jaki sposób, skoro wiary się nie wybiera tylko jest się nią indoktrynowanym?
Wielu dochodzi rozumowo. Można dyskutować z tym, czy ich wnioskowanie jest słuszne, ale nie każdy wyznaje daną religię ze względu na indoktrynację. Wielu staje się wyznawcami dopiero kiedy odnajdzie jakąś wartość w religii dotychczas obcej. Więc jak najbardziej są wierzący, który poprzez rozum doszli do wniosku, że to Budda miał rację, albo Jezus.
>Nawet zmiana wiary nie ma wedle mnie wiele wspólnego z sensownym działaniem bo to przecież zmiana jednej bajki na drugą, zmiana jednego narkotyku na inny.
To ty najpierw sobie założyłeś (w oparciu o wiarę) że każda religia jest zbiorem bajek. I stąd wyciągasz wniosek, że zmiana religii to zmiana jednej bajki na drugą. Ale nie ma na to dowodów, to tylko twoja wiara. Może słuszna, ale nie jest to żaden fakt.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wielu dochodzi rozumowo. Doprawdy? >Można dyskutować z tym, czy ich wnioskowanie jest słuszne, ale nie każdy wyznaje daną religię ze względu na indoktrynację. Nie? A ze względu na co? Kto bez wcześniejszej indoktrynacji w ogóle rozważałby wyznawanie jakiejś religii? Nie uważam wprawdzie ludzi jako ogółu za tytanów intelektu, ale nie przesadzajmy w drugą stronę. >Wielu staje się wyznawcami dopiero kiedy odnajdzie jakąś wartość w religii dotychczas obcej. Tak? >Więc jak najbardziej są wierzący, który poprzez rozum doszli do wniosku, że to Budda miał rację, albo Jezus. Masz na to jakieś dowody czy tylko tak ci się wydaje? A może to jakiś dziwny sentyment do religijnych bzdur i nieumiejętność zaakceptowania tego, iż siłą napędową religii jest indoktrynacja a później chciejstwo i strach? >To ty najpierw sobie założyłeś (w oparciu o wiarę) że każda religia jest zbiorem bajek. Śmieszny jesteś. Masz człowieku jakikolwiek dowód przemawiający za prawdziwością religijnych bredni czy tylko lubisz sobie bzdurzyć? >I stąd wyciągasz wniosek, że zmiana religii to zmiana jednej bajki na drugą. A co to niby innego? Czym jak nie bajkami dla zindoktrynowanych i sposobem na kasę dla sprytnych są religie? >Ale nie ma na to dowodów, to tylko twoja wiara. Jak piłeś to nie pisz, jak nie piłeś to się napij. Co niby świadczy o prawdziwości bajeczek, które trwają na wskutek indoktrynacji i poprzez żerowanie na ludzkim strachu i tęsknocie? Co przemawia za istnieniem katolickiej czy jakiejkolwiek innej bozi?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Więc jak najbardziej są wierzący, który poprzez rozum doszli do wniosku, że to Budda miał rację, albo Jezus. >Masz na to jakieś dowody czy tylko tak ci się wydaje? A może to jakiś dziwny sentyment do religijnych bzdur i nieumiejętność zaakceptowania tego, iż siłą napędową religii jest indoktrynacja a później chciejstwo i strach?
Wejdź sobie na polskie forum buddyjskie i zobacz, co piszą polscy wyznawcy tej religii. Wychowali się w katolicyzmie, nikt ich od małego nie indoktrynował buddyzmem. Dopiero w dorosłym wieku zapoznali się z tymi wschodnimi naukami.
>>To ty najpierw sobie założyłeś (w oparciu o wiarę) że każda religia jest zbiorem bajek. >Śmieszny jesteś. Masz człowieku jakikolwiek dowód przemawiający za prawdziwością religijnych bredni czy tylko lubisz sobie bzdurzyć?
Ośmieszasz się i nawet o tym nie wiesz. Za religią nie ma ani jednego dowodu. Z tego można wyciągnąć tylko wniosek następujący: "nic nie przemawia za religią, więc nie należy jej przyjmować za prawdę". Ale ty idziesz dalej i stwierdzasz, że każda religia to zbiór bajek. Czyli nie dość, że nie przyjmujesz ich za prawdę, to jeszcze przyjmujesz je za nieprawdę. A takie twierdzenie już musi być udowodnione. Jeśli nie masz dowodu na to, że dżinizm, katolicyzm albo islam są zbiorem bajek, opierasz swoje przekonanie na wierze. Masz trzy możliwości. A. Uznajesz wiarę religijną za prawdziwą. B. Uznajesz wiarę za nieprawdziwą. C. Nie uznajesz jej za prawdziwą.
Dwa pierwsze stanowiska to wiara. Ostatnie jest wyzbyte wiary, jest sceptycyzmem. Stanowisko B i C są różne, mimo że wyglądają na takie samo.
Innymi słowy: to, że nie mam dowodu na to, że za ścianą mieszka Murzyn, to wcale nie znaczy, że tam nie mieszka. Po prostu nie mam na to dowodow, więc żyję tak jakby tam nie mieszkał, nie przyjmuję jego pobytu za prawdę. Ale nie mogę stwierdzić, że z całą pewnością tam nie mieszka, bo to będzie już wiara.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wejdź sobie na polskie forum buddyjskie i zobacz, co piszą polscy wyznawcy tej religii. Gucio mnie obchodzi co piszą ludzie już w dzieciństwie przyzwyczajani do wierzenia w różne pierdoły. >Wychowali się w katolicyzmie, nikt ich od małego nie indoktrynował buddyzmem. Dopiero w dorosłym wieku zapoznali się z tymi wschodnimi naukami. Ale indoktrynowano ich katolicyzmem i jak widać została im skłonność do bajek. >Ośmieszasz się i nawet o tym nie wiesz. Jesteś pewien, że tego do siebie nie chciałeś napisać? Regularnie robisz z siebie błazna przecież. Przy każdym zakładanym temacie rzekłbym nawet. >Za religią nie ma ani jednego dowodu. Z tego można wyciągnąć tylko wniosek następujący: "nic nie przemawia za religią, więc nie należy jej przyjmować za prawdę". >Ale ty idziesz dalej i stwierdzasz, że każda religia to zbiór bajek. A czym nazwać biblijne opowieści choćby? Relacją historyczną? Śmiem wątpić. Zamień zresztą sobie bajki na bzdury to wtedy może załapiesz (albo nie). >Czyli nie dość, że nie przyjmujesz ich za prawdę, to jeszcze przyjmujesz je za nieprawdę. Religijne twierdzenia o duszach, reinkarnacjach czy grzechach pierworodnych względnie zaświatach nie za nieprawdę a za brednie przyjmuje. I dowodzić nic nie muszę bo o prawdziwości tych bredni nic nie świadczy. Strona przeciwna nie ma cienia dowodu, nadto zaś nauka wykazała, że bozia nie była potrzebna do stworzenia wszechświata, TE masakruje kreacjonizm a i nic nie wskazuje na boskie pochodzenie moralności. >Innymi słowy: to, że nie mam dowodu na to, że za ścianą mieszka Murzyn, to wcale nie znaczy, że tam nie mieszka. Murzyni ponad wszelką wątpliwość istnieją a to czy jeden z nich mieszka za ścianą jest możliwe do sprawdzenia. Jak to się ma do religii i jej nieweryfikowalnych twierdzeń? >Ale nie mogę stwierdzić, że z całą pewnością tam nie mieszka, bo to będzie już wiara. Ale możesz chłopie sprawdzić i to wiara nie będzie. Jak wykażesz nieistnienie zaświatów? Jeśli rzecz jasna dasz się wkopać i nie zostawisz dostarczenia dowodów religiantowi.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | |  | -8 na 8 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Wypierdalaj ze swoimi kretynizmami i chamstwem. Bez odbioru.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wypierdalaj ze swoimi kretynizmami i chamstwem. Bez odbioru. Ulżyło ci? Powiedziałbym, że wyprztykałeś się z argumentów, ale i wcześniej nic mądrego do powiedzenia nie miałeś.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Wielu dochodzi rozumowo. Można dyskutować z tym, czy ich wnioskowanie jest słuszne,
Gowno prawda. Zaden czlowiek rozumowo jeszcze nie doszedl do zadnej religii. Kazdy czlowiek (niestety) ma juz od narodzin do czynienia z religia i wiara. Albo aktywnie poprzez swoich rodzicow i przymus chodzenia do kosciola/lekcje religii/patrzenia na religijnosc i obrzadki rodzicow albo pasywnie poprzez obserwacje otoczenia, ktore lata do kosciola, p*****li farmazony o prawie boskim, wyjacych zarodkach czy wielkim JPII czy tez rowiesnikow w szkole, ktorzy musza chodzic na religie.
Zrob eksperyment, odseparuj noworodka od wszelakiej religii i czekaj az dojdzie rozumowo do jakiegos boga. Albo opowiedz mu historie o plonacym krzewie i zapytaj sie go czy na jej podstawie bedzie wierzyl w trojce, dziewice Maryje i powstajace trupy.
Wiara i religia to cechy nabyte a nie wrodzone.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | makoshika (1454 punktów) | jeśli wyznawca doszedł do religii sam przy pomocy rozumu.  )) Miałem rację, żeby z Tobą nie dyskutować.
|
|
| | |  | 6 na 6 | KORUND (4922 punktów) | >Jest więc tak: >Dawkins stwierdza: twoja religia zależy od wychowania. Ergo: nie ma powodu uważać ją za prawdziwą. -Tutaj widać czego nie rozumiesz. Religia zależy od środowiska w którym wzrastamy. To fakt. Zaszczepiono mi katolicyzm, z którego szczęśliwie wyrosłem, ale nie islam, bo urodziłem się w Polsce, a nie w Pakistanie. Oczywiście mogłem być dzieckiem mniejszości wyznaniowych gdziekolwiek na świecie. Tu decyduje przypadek, choć nie brak też poszukiwaczy wiary na własną ręke. W sumie chodzi o to, że Jezus Ci się nie objawił, wierzysz, wierzyłeś, bo tak Cię tutaj zindoktrynowano, sam byś go sobie nie wymyslił. To nie jest argument za istnieniem/nieistnieniem Jezusa. Ten argument nie ma nawet na celu negowania jego boskości, podobnie jak Mahometa czy innych bóstw, ma tylko uświadomić wierzącym, że nie mają żadnych podstaw uważać swojej religii za słuszną, szczególnie jedynie słuszną, a obiektu wiary za prawdziwy.
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Jest więc tak: >>Dawkins stwierdza: twoja religia zależy od wychowania. Ergo: nie ma powodu uważać ją za prawdziwą. >-Tutaj widać czego nie rozumiesz. Religia zależy od środowiska w którym wzrastamy. To fakt. Zaszczepiono mi katolicyzm, z którego szczęśliwie wyrosłem, ale nie islam, bo urodziłem się w Polsce, a nie w Pakistanie. Oczywiście mogłem być dzieckiem mniejszości wyznaniowych gdziekolwiek na świecie. Tu decyduje przypadek, choć nie brak też poszukiwaczy wiary na własną ręke. W sumie chodzi o to, że Jezus Ci się nie objawił, wierzysz, wierzyłeś, bo tak Cię tutaj zindoktrynowano, sam byś go sobie nie wymyslił. To nie jest argument za istnieniem/nieistnieniem Jezusa. Ten argument nie ma nawet na celu negowania jego boskości, podobnie jak Mahometa czy innych bóstw, ma tylko uświadomić wierzącym, że nie mają żadnych podstaw uważać swojej religii za słuszną, szczególnie jedynie słuszną, a obiektu wiary za prawdziwy.
Dziwne to co piszesz. To, że ktoś odziedziczył wiarę nie oznacza, że nie ma innych argumentów za wiarą. Może mieć takie argumenty.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To, że ktoś odziedziczył wiarę nie oznacza, że nie ma innych argumentów za wiarą. Te inne "argumenty" będą wtórne wobec indoktrynacji i jako takie dla mnie przynajmniej zupełnie bezwartościowe. >Może mieć takie argumenty. Niezbyt. Można twierdzić, że się je ma, ale czy przekonają one kogoś innego niż sam przekonany to już nader wątpliwe. Argumenty za wiarą to chciejstwo i strach a jej przyczyną jest indoktrynacja.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | KORUND (4922 punktów) | >Dziwne to co piszesz. To, że ktoś odziedziczył wiarę nie oznacza, że nie ma innych argumentów za wiarą. Może mieć takie argumenty.
-Wszystkie inne "argumenty" także wynikają z indoktrynacji w danym środowisku. Wierzący za takowe je uznają na potrzeby uwiarygodniania swojej wiary, ale nie są one argumentami z naukowego, racjonalistycznego punktu widzenia. W żaden sposób nie da się ich potwierdzić, choć wielu nie da się też obalić, bo po prostu są nieweryfikowalne. Czyli nadal tylko wiara, a nie argument.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Dziwne to co piszesz. To, że ktoś odziedziczył wiarę nie oznacza, że nie ma innych argumentów za wiarą. Może mieć takie argumenty. >-Wszystkie inne "argumenty" także wynikają z indoktrynacji w danym środowisku. Wierzący za takowe je uznają na potrzeby uwiarygodniania swojej wiary, ale nie są one argumentami z naukowego, racjonalistycznego punktu widzenia. W żaden sposób nie da się ich potwierdzić, choć wielu nie da się też obalić, bo po prostu są nieweryfikowalne. Czyli nadal tylko wiara, a nie argument.
Nie wszystko da się załatwić naukowym światopoglądem. Wiara w wyższość demokracji nad totalitaryzmem przecież nie opiera się o żadne naukowe podstawy. Argumenty więc mogą być też nienaukowe, ale filozoficzne.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wiara w wyższość demokracji nad totalitaryzmem przecież nie opiera się o żadne naukowe podstawy. Ty kpisz czy tak przypadkiem takie paradne filipiki ci wychodzą? Wiara w wyższość demokracji nad totalitaryzmem? Czytałeś może człowieku cokolwiek o warunkach życia w ustrojach totalitarnych i o ogromach zbrodni, którym są winne? >Argumenty więc mogą być też nienaukowe, ale filozoficzne. Mogą być też po prostu sensowne. Religia wiele (żeby nie powiedzieć nic) na swoje poparcie nie ma. Nie ma bo bazuje na indoktrynacji, żeruje na strachu i tęsknocie, oraz opiera się na nieweryfikowalnych stwierdzeniach. Podobnie moralność nie jest zasługą religii jeślibyś chciał od tej strony argumentować, nadto nic nie jest ona w stanie wyjaśnić - bóg to zrobił to żadna odpowiedź.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | KORUND (4922 punktów) | >Nie wszystko da się załatwić naukowym światopoglądem. Wiara w wyższość demokracji nad totalitaryzmem przecież nie opiera się o żadne naukowe podstawy. Argumenty więc mogą być też nienaukowe, ale filozoficzne. -Filozoficznym argumentem możesz kogoś przekonać, ale niczego nie udowodnisz. Nauka obala większość religijnych teorii i treści świętych pism, więc pozostają tylko argumenty filozoficzne. Jednak racjonalnie myślącym ludziom one nie wystarczą. Porównanie z demokracją niezbyt trafione, a poza tym nie w każdej dziedzinie ma ona wyższość nad innymi systemami. Ogólnie jest najznośniejszym systemem, ale czasami jest strasznie nieskuteczna i ogromnie kosztowna. Poza tym to jednak dyktatura większości.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | e-duch (1053 punktów) | Nie ma czegoś takiego jak wiara w wyższość demokracji nad totalitaryzmem Są natomiast fakty : W demokracji większość ludzi czuje się respektowana , szanowana , bezpieczna ... W totalitaryzmie jest raczej inaczej ... I oto masz naukowy dowód i żadna wiara nie jest ci potrzebna e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Nie ma czegoś takiego jak wiara w wyższość demokracji nad totalitaryzmem >Są natomiast fakty : >W demokracji większość ludzi czuje się respektowana , szanowana , bezpieczna ... >W totalitaryzmie jest raczej inaczej ... >I oto masz naukowy dowód i żadna wiara nie jest ci potrzebna >e-duch > szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
To, że większość ludzi czuje się w demokracji lepiej nie dowodzi wcale, że demokracja jest lepsza. To tylko reakcja emocjonalna (irracjonalna). Nie ma dowodu na to, że jest lepsza obiektywnie.
Na tej samej zasadzie można dowodzić, że pokój jest lepszy od wojny. Ale znowu nie będzie to dowód sensu stricto, po prostu nasza reakcja emocjonalna i nic więcej.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To, że większość ludzi czuje się w demokracji lepiej nie dowodzi wcale, że demokracja jest lepsza. Nie? >To tylko reakcja emocjonalna (irracjonalna). Chybaś z konia spadł. Czyżby lepszy był codzienny strach przed aresztowaniem, znaczące ograniczenia wolności, ciągły zalew propagandy albo i perspektywa likwidacji? >Nie ma dowodu na to, że jest lepsza obiektywnie. Jak się ma totalitarne ciągotki to pewnie nie. Tak z ciekawości - dla jaj to piszesz czy jednak serio?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
6 na 6 | farmer (22440 punktów) |
>Trzeba się więc chyba rozstać z tym argumentem. Nie jest przekonujący.
Najszybciej rozstałem to się ze Św Mikołajem.....szkoda mimo szczerych chęci.
>Poza tym, jeśli wierzę w coś z powodu wychowania, wcale nie znaczy to, że obiekt mojej wiary nie istnieje.
No. Zgrywa z tym Mikołajem i odkręcanie tej wiary im dzieci starsze.
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Trzeba się więc chyba rozstać z tym argumentem.Osobowość i przekonania choć są ze sobą powiązane, to nie są tożsame. Najpierw w procesie socjalizacji kształtowana jest nasza osobowość, a dopiero później nakładane są na to poglądy. www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041Czyli wcześniej jesteśmy "wierzącymi" niż przyjmujemy zespoły mitów związanych z określonymi religiami. > Nie jest przekonujący.www.racjon(*).php/z,0/d,43/s,600722#w603757To zależy od osobowości oraz poglądów. Dawkins jest przyjmowany za guru lub odsądzany od czci i wiary, a to żaden prorok tylko uczony i intelektualista. Dla mnie Dawkins jest przekonywujący. @@@ .
|
|
8 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | >gdybyś urodził się w rodzinie komunistów, byłbyś komunistą; Większość komunistów europejskich wychowywała się w rodzinach ortodoksów religijnych. (a Stalin to nawet studiował w seminarium). Przecież komunizm to historia ostatnich 150 lat, to niby skąd oni się wzięli - z kosmosu? >gdybyś urodził się w średniowieczu i dorastał w klasztorze benedyktyńskim, wierzyłbyś że kobieta jest istotą niższą od mężczyzny; Wystarczy, że ktoś jest wychowany w środowisku patriarchalnym - obecnie reprezentowane są głównie przez religie monoteistyczne. >gdybyś nie miał ojca i matki tylko dwóch ojców-gejów, uważałbyś że homoseksualizm i adopcja dzieci są w porządku. Miałam ojca i matkę, a uważam, że homoseksualizm i adopcja dzieci (przez pary homoseksualne chyba chciałeś napisać) są w porządku. >2) ... Bo zawsze doświadczenia życiowe mają wpływ na nasze poglądy. Doświadczenie tak, ale ile osób zna Jezusa z doświadczenia? >Poza tym, jeśli wierzę w coś z powodu wychowania, wcale nie znaczy to, że obiekt mojej wiary nie istnieje. Nie znaczy też, że istnieje.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>gdybyś urodził się w rodzinie komunistów, byłbyś komunistą; >Większość komunistów europejskich wychowywała się w rodzinach ortodoksów religijnych. (a Stalin to nawet studiował w seminarium). Przecież komunizm to historia ostatnich 150 lat, to niby skąd oni się wzięli - z kosmosu?
Jednak jest spora szansa, że dorastając w rodzinie o silnych komunistycznych przekonaniach, samemu się tym przesiąknie.
>Wystarczy, że ktoś jest wychowany w środowisku patriarchalnym - obecnie reprezentowane są głównie przez religie monoteistyczne.
To fakt.
>Miałam ojca i matkę, a uważam, że homoseksualizm i adopcja dzieci (przez pary homoseksualne chyba chciałeś napisać) są w porządku.
To nic nie zmienia. Są też osoby z rodzin mocno ateistycznych, które nawróciły się na islam. Ale jednak jest większa szansa, że osoba wychowana przez gejów NIE będzie w tych sprawach konserwatystą, niż wychowana przez ojca i matkę.
>>2) ... Bo zawsze doświadczenia życiowe mają wpływ na nasze poglądy. >Doświadczenie tak, ale ile osób zna Jezusa z doświadczenia?
Nie musi to być doświadczenie Jezusa. Wystarczy spotkać jakiegoś inspirującego chrześcijanina, który nawróci na swoją wiarę.
>>Poza tym, jeśli wierzę w coś z powodu wychowania, wcale nie znaczy to, że obiekt mojej wiary nie istnieje. >Nie znaczy też, że istnieje.
I wierzący wcale tak nie twierdzą. Żaden wierzący nie mówi "Jezus istnieje ponieważ zostałem tak wychowany". To Dawkins i inni ateiści jako pierwsi zaczynają temat wychowania.
|
|
|  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Jednak jest spora szansa, że dorastając w rodzinie o silnych komunistycznych przekonaniach, samemu się tym przesiąknie. Komuniści pojawili sie w Polsce już w roku 1683. (...) Otóż nieśmiało donoszę wszem i wobec że, "komuniści" to nikt inny tylko "klerycy regularni". Termin ten oznaczał nazwę członków zakonu nowego wówczas typu nastawionego na duszpasterstwo. Były wtedy też zakony starego typu, specjalistyczne, też zbrojne. Po łacinie brzmi to tak "Clerici saeculares in communi viventes". Choć pojęcia komunizm i socjalizm powstały stosunkowo niedawno, odnoszą się do idei i zjawisk liczących nawet tysiące lat. (Na przykład Jezus i gminy chrześcijańskie.)Z tym dorastaniem w rodzinach, to bywa zupełnie najróżniej. Rodzina najmocniej wpływa na osobowość i postawę poznawczą wobec rzeczywistości, a tylko średnio, choć czasem i wcale, na konkretne poglądy. independen(*) biorą komuniściwww.empik.(*)z-maciej,p1085476315,ksiazka-pMnie osobiście najbardziej interesuje skąd się biorą racjonaliści i dlaczego jest ich tak mało? > To nic nie zmienia. Są też osoby z rodzin mocno ateistycznych, które nawróciły się na islam.Zmiana wyznania jest dla mnie całkowicie zrozumiałą - stąd na przykład masowe powroty byłych komunistów radzieckich na bardziej tradycyjne religie, ale ja jakoś ciągle mocno wątpię w możliwość nawrócenia z niewiary na wiarę. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,422621#w431120www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,533518#w533891> Ale jednak jest większa szansa, że osoba wychowana przez gejów NIE będzie w tych sprawach konserwatystą, niż wychowana przez ojca i matkę.Z tego dla mnie wynika, że wszystkie dzieci powinny być oddawane na wychowanie gejom. Jestem liberałem i zwolennikiem tolerancji. > Wystarczy spotkać jakiegoś inspirującego chrześcijanina, który nawróci na swoją wiarę.A najlepiej gdy są to rodzice, gdyż oni najwcześniej zaczynają indoktrynację. > To Dawkins i inni ateiści jako pierwsi zaczynają temat wychowania.Nie, racjonaliści zaczynają od przeczytania ze zrozumiem tego co ktoś twierdzi, a nie od twierdzeń wydawanych na czyjś temat przed przeczytaniem tego co on napisał. @@@ .
|
|
|  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | >Jednak jest spora szansa ... "Spora szansa" to nie 100%. Poza tym owe "komunistyczne przekonania" to dość rozległy obszar. Miałam w rodzinie praktykującą katoliczkę - komunistkę, która twierdziła, że Jezus był pierwszym komunistą. I ... w pewnym sensie był, przynajmniej komunitarystą. >... jest większa szansa, że osoba wychowana przez gejów NIE będzie w tych sprawach konserwatystą, niż wychowana przez ojca i matkę. Nie - największa szansa jest, gdy dziecko przyswaja sobie przekonanie o różnorodności świata, że istnieją ludzie, którzy różnie żyją i to jest normalne. Dziecko wychowane w środowisku samych homoseksualistów, gdzie nie byłoby osób o innej orientacji, czy dzieci wychowywanych tylko przez biologicznych rodziców (celowo sprowadzam rzecz do absurdu), byłoby homoseksualnym konserwatystą. >... Wystarczy spotkać jakiegoś inspirującego chrześcijanina, który nawróci na swoją wiarę. Można wtedy po prostu nabrać szacunku do osób określonego wyznania o ile jest to osoba o wysokich standardach moralnych. Ja tak mam z niektórymi wyznaniami protestanckimi. >... Żaden wierzący nie mówi "Jezus istnieje ponieważ zostałem tak wychowany". ... Fakt, nie łączą tego z wychowaniem, dlatego trzeba im czasem uświadomić, że silne przekonanie o czymś wynika przeważnie z braku kontaktów z innym światopoglądem.
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | |
|
2 na 2 | Kowalski4 (762 punktów) | >gdybyś urodził się w średniowiecznej Szwecji wierzyłbyś w Odyna. Gdybyś żył w Arabii Saudyjskiej, >czciłbyś Allaha. >Sam często używałem tego argumentu, ale dzisiaj przyjrzałem mu się bliżej i zobaczyłem pewne słabe >strony. Pytanie, do czego ma argument prowadzić. Bo, IMHO, jest znakomity gdy chodzi o wyrwanie z bezmyślnego przyjmowania jakiejś tezy. W naszej rzeczywistości (nie twierdzę, że w każdej możliwej), ateizm nie jest wzorcem utrwalanym przez kulturę, raczej osobistym wyborem. Nie oznacza to jednak, że jest argumentem 'pozytywnym', tj. uzasadniającym jakiś wybór.
|
|
6 na 6 | e-duch (1053 punktów) | Postaram się to uporządkować :
1) Wiara i religia w ogromnej części są dziedziczone . Wiara nie powstaje w trakcie folozoficzno-krytycznych rozmyślań lecz jest tworem indoktrynacji . Ludzie są oswajani z wiarą równelegle z wszystkimi innymi aspektami wychowania i socjalizacji . Ponieważ wiara ma podłoże totalitarne ( wszechogarniające ) działa na wszystkich możliwych płaszczyznach . Wiara kształtowana jest w procesach wychowawczych podobnie jak mycie rąk czy mycie zębów . Wiara jest stanem normalnym , zastanym i nie kwestionowanym . Wiara to przyzwyczajenie , tradycja , tożsamość - wiara to wyuczone i utrwalone odruchy ... bez udziału świadomej refleksji czy analizy . Dlatego tak ważne jest dla wszystkich kościołów aby swą indoktrynacje rozpocząć jak najwcześniej , po to aby uniemożliwić powstania samodzielności , autonomii , zdolności do niezależnego namysłu , refleksji ...
2) Jesteśmy przyzwyczajeni do określeń typu : To katolickie dziecko Natomiast jesteśmy zdezorientowani gdy słyszymy : To konserwatywno-liberalne dziecko ... Prawda ?
3) Poglądy polityczne , światopoglądowe nie mają statusu tabu , świętości czy dogmatu . mogą być kwestionowane , poddawane w wątpliwość i odrzucane - inaczej jest w przypadku wierzeń religijnych Jeżeli mamy do czynienia z poglądami politycznymi na poziomie dogmatu to mamy do czynienia z fanatyzmem i fundamentalizmem . Fundamentalizm i fanatyzm na całe szczęście nie dotyczy większości . Większość na całe szczęście jest zbyt leniwa i ignorancka aby traktować poważnie dogmaty . Ma to swe dobre strony ale też i nie dobre . Taka ignorancja pozwać może na brak rozeznania i rozpoznania wartościowych i destrukcyjnych treści .
4) Nauka charakteryzuje się rzetelnością , normami , procedurami , obiektywnością , weryfikowalnością . Na wszystkich kontynentach , we wszystkich rodzinach 2 i 2 to cztery . Poglądów na temat grawitacji się nie dziedziczy i nie są one różne w zależności od wyznawanych przekonań - lecz są obiektywnie prawdziwe .
pozdrawiam e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | > Poglądy polityczne , światopoglądowe nie mają statusu tabu , świętości czy dogmatu . mogą być kwestionowane , poddawane w wątpliwość i odrzucane - inaczej jest w przypadku wierzeń religijnych
Wierzenia religijne jak najbardziej mogą być kwestionowane, i często są.
>Jeżeli mamy do czynienia z poglądami politycznymi na poziomie dogmatu to mamy do czynienia z fanatyzmem i fundamentalizmem.
Jakże to. Jeśli ktoś dogmatycznie wierzy w to, że kobiety mają prawo decydowania o sobie, to jest fanatykiem? . >Nauka charakteryzuje się rzetelnością , normami , procedurami , obiektywnością , weryfikowalnością . Na wszystkich kontynentach , we wszystkich rodzinach 2 i 2 to cztery . >Poglądów na temat grawitacji się nie dziedziczy i nie są one różne w zależności od wyznawanych przekonań - lecz są obiektywnie prawdziwe .
Tylko że problem nie dotyczy antynomii: nauka-religia. Dotyczy całej sfery innych poglądów nienaukowych. Etycznych, politycznych, etc.
|
|
|  | 4 na 4 | e-duch (1053 punktów) | ---Wierzenia religijne jak najbardziej mogą być kwestionowane, i często są.---
Wierzenia religijne przyznają same sobie status nieomylności i posiadania jedynej prawdy To jest tabu i dogmat - nienaruszalny fundament . Za naruszenie tego fundamentu grożą surowe sankcje - czasem w tym życiu a często w tak zwanym życiu po śmierci .
Czymś zupełnie innym jest ochrona praw czy przyznawanie praw mniejszościom , słabszym , bezbronnym , dyskryminowanym , wyzyskiwanym . To jest poszerzanie katalogu etycznego . Rozciągnięcie parasola ochronnego na różne grupy ciemiężone , bezbronne , dyskryminowane nazywasz fanatyzmem ? Ale rzeczywiście w pewnym sensie masz racje ... Etyka ogranicza prawo do totalnej wolności , do robienia absolutnie wszystkiego na co nam przyjdzie ochota , stawia naszym destrukcyjnym zapędom tame . Tą tamą jest humanistyczna refleksja .
---Tylko że problem nie dotyczy antynomii: nauka-religia.---
Jak najbardziej dotyczy . Religie charakteryzują się dowolną uznaniowością , wybiórczością i dogmatyzmem Nauka charakteryzuje się weryfikowalnością , konkretnymi procedurami i nie akceptowaniem dogmatów , dowolności i wybiórczości
e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
11 na 11 | rysiek (4593 punktów) | W tym argumencie nie chodzi o prawdziwość czy nieprawdziwość czyichś poglądów. Chodzi o uświadomienie że wiara religijna jest nabywana w procesie socjalizacji, jak wiele innych cech naszej osobowości czy poglądów. A to co nabywamy w tym procesie, zależy często od "miejsca siedzenia".
Można powiedzieć że ten argument odczarowuje wiarę religijną, niejako strąca z piedestału wyjątkowości, ustawia na właściwym miejscu.
Nie wiem czy wiarę religijną można w ogóle uznać za zwykły element światopoglądu, ponieważ często "wdrukowana" w dzieciństwie, powoduje że wielu wręcz "myśli religią".
|
|
8 na 8 | diogenes (42753 punktów) | > Argument Dawkinsa jest jednak błędnyTu nie chodzi o Dawkinsa, ale o znacznie wcześniejszą koncepcję leciwego relatywizmu kulturowego, którego odmian jest wiele. pl.wikipedia.org/wiki/Relatywizm_kulturowyW zastowowaniu do chrześcijaństwa (a katolicyzmu zwłaszcza) neutralizuje on jego roszczenie do prawdziwości głoszonych tez, jak chociażby znaną tezę Cypriana (II poł. III w.), że poza kościołem nie ma zbawiena( extra ecclesiam salus nulla). Historia kościoła pokazuje, że trudno (było i jest) o zbawienie w jego doktrynie i praktyce. > Poza tym, jeśli wierzę w coś z powodu wychowania, wcale nie znaczy to, że obiekt mojej wiary nie istnieje.Wiara nie jest żadnym argumentem za istnieniem czegokolwiek. Aby w ogóle możliwy był fenomen wiary w cokolwiek, musisz najpierw być pewny istnienia czegoś na podstawie zmysłowego doświadczenia. Wiara jest pewną próbą wyjścia poza doświadczenie, a wiara religijna nie spełnia przy tym kryteriów ... wiarygodności. > Trzeba się więc chyba rozstać z tym argumentem.Trzeba jedynie umiejętnie stosować go do problemów, w kontekście których się pojawia. Relatywizm religijny może stanowić punkt wyjścia do zakwestionowania wszystkich form religii albo ...dorzucenia kolejnej bzdury.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | Argument ten ma tylko jedną wartość: wskazuje, że jest całkiem prawdopodobne, iż wiara danej osoby nie jest jedyną i prawdziwą. Co, jak słusznie zauważyłeś, dotyczy także innych poglądów i jest ogólnorozsądkowym wnioskiem dot. rozwoju zjawisk na świecie.
Natomiast nie stanowi to dowodu na ani nieprawdziwość żadnej z wiar i religii, ani na niestnienie boga. Przeciwny wniosek ze spostrzeżenia Dawkinsa, nie jest tylko "nieprzekonujący" ale po prostu głupi. Niestety wielu taki właśnie wniosek wyciąga z tego spostrzeżenia, w tym chyba i sam Dawkins.
Samo spostrzeżenie Dawkisna też nie wszędzie jest prawdziwe, raczej tylk tam gdzie społęczeństwa są hermetyczne i niekosmopolityczne, a o takie coraz trudniej ze wzgledu na globalizację.
Gdydby jednak ktoś, ów głupi wniosek wyciągał, to sam strzeli sobie gola. Jeśli bowiem dowodem na nieistnienie (albo chociaż na istotną minimalizację szans istnienia) jakiegoś boga jest to, że wiara w jakiegoś boga jest uzależniona od miejsca urodzenia, to równie silnym "dowodem" za istnieniem boga w ogóle, bedzie fakt, że jednak prawie wszyscy wierzą w jakiegoś boga. Z tego wynika, że jest małe prawdopodobieństwo istnienia konkretnego boga, ale duże boga w ogóle (rozumianego jako jakiś mocny byt duchowy).
No, ale to jeszcze nic. Jeśli przyjmiemy, że zaleznosc miejsca urodzenia skorelowana z prawdopodobieństwem konkretnej wiary/religii jest dowodem na nieprawdziwość każdej z religii (nieistneinie konkretnego boga) to, aby być uczciwym intelektualnie trzeba również uznać setki bzdur.
Np Dawkins mógł się urodzić w rodzinie krów i byłby wówczas krową lub bykiem, patrzyłby na trawę jako coś do zjedzenia, ale już na krowie placki patrzyłby z niechęcia, Hitchens mógł urodzić się w rodzinie muszej i patrzyłby na krowie placki z większym zainteresowaniem, a duża część z nas tutaj, mogłaby się nie urodzić, a po prostu wysiać i być trawą, i wówczas nie mielibyśmy zdania na temat krowiego placka niezależnie od tego czy bylibyśmy jeszcze w kręgu zainteresowań przykładowego "Dawkinsa" czy już przykładwego "Hitchensa".
Czy z powodu tak zróżnicowanego podejścia do tematu krowiego placka, można uznać iż placki krowie nie istnieją lub że krowy oraz muchy mylą się?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
 | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >Czy z powodu tak zróżnicowanego podejścia do tematu krowiego placka, można uznać iż placki >krowie nie istnieją lub że krowy oraz muchy mylą się?
Brzostowski ja tu od paru dni szukam wyznawców boga RA. Ciągle jakieś wykręty.
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Brzostowski ja tu od paru dni szukam wyznawców boga RA. Ciągle jakieś wykręty.
Słońce ma niemały udział w postrzeganiu atrakcyjności krowiego placka przez różne organizmy.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > >Brzostowski ja tu od paru dni szukam wyznawców boga RA. Ciągle jakieś wykręty.> Słońce ma niemały udział w postrzeganiu atrakcyjności krowiego placka przez różne organizmy.RA Brzostowski, RA. Słońce to ja wiem co jest...nie jest bogiem. A ja szukam wyznawców boga RA. Bóg Brzostowski, taki do wyczucia...pamiętasz?. Na razie nikt nie czuje tego boga. Jeden wierzący napisał mi: Jeśli istnieje RA to niech przedstawi swoich świadków, że jest Bogiem, niech nie unika konfrontacji, niech się broni.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,654292#w656582Pacz co się porobiło. Wierzący chce dowodów.
|
|
| | |  | -3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >>>Brzostowski ja tu od paru dni szukam wyznawców boga RA. Ciągle jakieś wykręty. >>Słońce ma niemały udział w postrzeganiu atrakcyjności krowiego placka przez różne organizmy. >RA Brzostowski, RA. Słońce to ja wiem co jest...nie jest bogiem. A ja szukam wyznawców boga RA. >Bóg Brzostowski, taki do wyczucia...pamiętasz?. Na razie nikt nie czuje tego boga. No to pech, bo ja też nie czuję, chociaż lubię się w promykach Słońca ogrzać.
Ty farmer, nadal nie kapujesz. Nic to nie da. Może pooprawisz sobie samopoczucie, jako ateista może będziesz miał frajdę, że nie ma RA, tak jak każdego innego boga wg Ciebie.
W wierze w boga nie oto chodzi.
A ja nie bardzo mam siły to tłumaczyć, spotykając się z kpiną. To Twoja sprawa, czy wierzysz, czy nie.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >>>>Brzostowski ja tu od paru dni szukam wyznawców boga RA. Ciągle jakieś wykręty. >>>Słońce ma niemały udział w postrzeganiu atrakcyjności krowiego placka przez różne organizmy. >>RA Brzostowski, RA. Słońce to ja wiem co jest...nie jest bogiem. A ja szukam wyznawców boga RA. >>Bóg Brzostowski, taki do wyczucia...pamiętasz?. Na razie nikt nie czuje tego boga. >No to pech, bo ja też nie czuję, chociaż lubię się w promykach Słońca ogrzać.
Jak to pech. To ja mam pecha bo nie czuję reszty bogów? Czy Ty masz pecha?
>Ty farmer, nadal nie kapujesz. Nic to nie da. Może pooprawisz sobie samopoczucie, jako ateista może będziesz miał frajdę, że nie ma RA, tak jak każdego innego boga wg Ciebie.
Co nie ma. Kurde ludzie trzymajcie mnie. Jak nie ma. Boga nie ma? Zwariowałeś już do cna?
Poprawić Ci samopoczucie?
TWOJEGO BOGA TEŻ NIE MA
>W wierze w boga nie oto chodzi.
Pierdoły. Co może chodzić jak RA nie ma.
>A ja nie bardzo mam siły to tłumaczyć, spotykając się z kpiną. To Twoja sprawa, czy wierzysz, czy nie.
Brzostowski nie ośmieszaj się. O co Ci chodzi?
Mówisz że boga nie ma? To o co Ci chodzi. O dobre samopoczucie?
|
|
| | | | |  | -3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >>>>>Brzostowski ja tu od paru dni szukam wyznawców boga RA. Ciągle jakieś wykręty. >>>>Słońce ma niemały udział w postrzeganiu atrakcyjności krowiego placka przez różne organizmy. >>>RA Brzostowski, RA. Słońce to ja wiem co jest...nie jest bogiem. A ja szukam wyznawców boga RA. >>>Bóg Brzostowski, taki do wyczucia...pamiętasz?. Na razie nikt nie czuje tego boga. >>No to pech, bo ja też nie czuję, chociaż lubię się w promykach Słońca ogrzać. >Jak to pech. No masz pecha. Szukasz wyznawców boga RA, zapytałeś mnie, a ja nie jestem takim wyznawcą. >To ja mam pecha bo nie czuję reszty bogów? Czy Ty masz pecha? Aaaa... to Tobie chodzi o to czy Ty czujesz? Wydaje mi się, iż to już od dawna wiesz, że nie czujesz. Czy to jest dla Ciebie pech, czy nie, to ja nie wiem. Podziel się z nami tym wyznaniem.
Ja nie czuję boga RA. Nie odbieram tego jako pech. >>Ty farmer, nadal nie kapujesz. Nic to nie da. Może pooprawisz sobie samopoczucie, jako ateista może będziesz miał frajdę, że nie ma RA, tak jak każdego innego boga wg Ciebie. >Co nie ma. Kurde ludzie trzymajcie mnie. >Jak nie ma. Boga nie ma? Zwariowałeś już do cna? No to ja nie wiem czy wg Ciebie jest RA, czy nie. To Ty o nim piszesz, nie ja. Zgaduję, iż skoro nie znalazleś jego wyznawców to przyjmuejsz, że go nie ma, ale tak na 100% to nie wiem co Ci po głowie chodzi. > Poprawić Ci samopoczucie? >TWOJEGO BOGA TEŻ NIE MA Masz jakieś argumenty? >>W wierze w boga nie oto chodzi. >Pierdoły. Co może chodzić jak go nie ma. Mój jest, to Twojego nie ma. >>A ja nie bardzo mam siły to tłumaczyć, spotykając się z kpiną. To Twoja sprawa, czy wierzysz, czy nie. >Brzostowski nie ośmieszaj się. O co Ci chodzi? >Mówisz że boga nie ma? To o co Ci chodzi. O dobre samopoczucie? Mój bóg jest. O co Ci chodzi?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Masz jakieś argumenty?
Nie czuje go. Czy to nie wystarczy jako argument??? Ty tez napisales, ze nie czujesz RA. Oznacza to, ze RA istnieje czy nie?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Masz jakieś argumenty? >Nie czuje go. Czy to nie wystarczy jako argument??? Ty tez napisales, ze nie czujesz RA. Oznacza to, ze RA istnieje czy nie?
Też to chcę wiedzieć czemu facet nie czuje boga.
|
|
| | | | | | | |  | -3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >>>Masz jakieś argumenty? >>Nie czuje go. Czy to nie wystarczy jako argument??? Ty tez napisales, ze nie czujesz RA. Oznacza to, ze RA istnieje czy nie? >Też to chcę wiedzieć czemu facet nie czuje boga.
O mój boże! Myślałem, że za tą dyskusją stoi coś naprawdę ciekawego, albo chodzi tylko o zwykłe jaja, to postanowiłem się pobawić. A oni znowu to samo.
Panowie:
1. To że nie czujecie RA nie oznacza, że RA nie istnieje. Tak jak to, że nie czujecie mojego penisa w tyłku, nie oznacza że on nie istnieje. Czy to jest jasne?
2. To że Wy nie czujecie RA, nie oznacza że nie ma ludzi, którzy go (Go, jak tam kto chce), czują.
3. To, że ktoś czuje RA, nie oznacza że RA istnieje.
4. To że istnieje lub nie RA, nie oznacza, że istnieją lub nie inni bogowie.
Dotyczy to każdego boga.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> O mój boże! Myślałem, że za tą dyskusją stoi coś naprawdę ciekawego, albo chodzi tylko o zwykłe jaja, to postanowiłem się pobawić. A oni znowu to samo.> Panowie:> 1. To że nie czujecie RA nie oznacza, że RA nie istnieje. Tak jak to, że nie czujecie mojego penisa w tyłku, nie oznacza że on nie istnieje. Czy to jest jasne?> 2. To że Wy nie czujecie RA, nie oznacza że nie ma ludzi, którzy go (Go, jak tam kto chce), czują.> 3. To, że ktoś czuje RA, nie oznacza że RA istnieje.> 4. To że istnieje lub nie RA, nie oznacza, że istnieją lub nie inni bogowie.> Dotyczy to każdego boga.Pod ktory punkt podpada Twoja wypowiedz: Cytat:Mój bóg jest. O co Ci chodzi?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Pod ktory punkt podpada Twoja wypowiedz:> Cytat:Mój bóg jest. O co Ci chodzi? Konkretnie pod żaden z tych, bo te powyzej były do Was skierowanem a nie do mnie.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | farmer (22440 punktów) |
Brzostowski spokojnie.....chodzi o Ciebie nie o mnie.
Napisałeś że nie ma RA. Napisałeś że go nie czujesz.
Napisałem że nie ma Twojego BOGA a Ty mi zaraz wyskoczyłeś z argumentami.
>1. To że nie czujecie RA nie oznacza, że RA nie istnieje. Tak jak to, że nie czujecie >mojego penisa w tyłku, nie oznacza że on nie istnieje. Czy to jest jasne?
Jasne jest dla mnie to że raz potrzebujesz argumentów a raz ich nie czujesz jak kutasa w dupie ale i tak jest Ci dobrze z tego powodu.
Jak argumentów użyłeś do RA? Bo Twojego Boga nie ma.
|
|
| | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >Brzostowski spokojnie.....chodzi o Ciebie nie o mnie. Ach! A ja nie potrzebuję Twojego szczególnego zainteresowania, ale skoro masz taką ochotę... >Napisałeś że nie ma RA. Napisałeś że go nie czujesz. >Napisałem że nie ma Twojego BOGA a Ty mi zaraz wyskoczyłeś z argumentami. >>1. To że nie czujecie RA nie oznacza, że RA nie istnieje. Tak jak to, że nie czujecie >mojego penisa w tyłku, nie oznacza że on nie istnieje. Czy to jest jasne? > Jasne jest dla mnie to że raz potrzebujesz argumentów a raz ich nie czujesz jak kutasa w dupie ale i tak jest Ci dobrze z tego powodu. >Jak argumentów użyłeś do RA? >Bo Twojego Boga nie ma.
No i gadaj do słupa, a słup jak dupa.
Piszę wyraźnie: NIE WIEM czy istnieje lub nie RA. Podejrzewam jednak, że NIE, ponieważ go nie "czuję". Natomiast dla Ciebie Twój RA nie istnieje, bo Ty nie masz na to swoich dowodów, czyż nie? Nie mam żadnych więcej argumentow za lub przeciw RA. Dociera to do Ciebie?
Natomiast mój Bóg istnieje, bo go czuję. Niestety Ty Go nie czujesz.
Nie wiem czy zauważyłeś, ale nie ma między nami logicznego sporu.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>No i gadaj do słupa, a słup jak dupa. >Piszę wyraźnie: NIE WIEM czy istnieje lub nie RA. Podejrzewam jednak, że NIE, ponieważ go nie "czuję". Natomiast dla Ciebie Twój RA nie istnieje, bo Ty nie masz na to swoich dowodów, czyż nie? >Nie mam żadnych więcej argumentow za lub przeciw RA. Dociera to do Ciebie? >Natomiast mój Bóg istnieje, bo go czuję. Niestety Ty Go nie czujesz. >Nie wiem czy zauważyłeś, ale nie ma między nami logicznego sporu.
Czyli RA moze istniec. Twojego boga czujesz, wiec on istnieje. Ale ze nie mozesz wykluczyc istnienia RA wiec w niebie moga rezydowac zarowno Twoj bog jak i RA?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Czyli RA moze istniec. No wreszcie! >Twojego boga czujesz, wiec on istnieje. No a jak? Skoro Go czuję, to w pewnym sensie "wiem" że istnieje. >Ale ze nie mozesz wykluczyc istnienia RA wiec w niebie moga rezydowac zarowno Twoj bog jak i RA? Niedokładnie tak.
Mój Bóg nic nie mówi o jakimś RA, ja też go nie czuję, zatem uznaję i żyję, tak jakby RA nie było. Ale wykluczyć na 100% nie mogę że go nie ma.
Wy ateisći powinniście to rozumieć, tak jak Wy żyjecie i uznajecie iż nie ma Boga w ogóle, tak jak żyję w przekonaniu iż nie ma RA. Wykluczyć jego istnienia jednak nie mogę, tak jak Wy nie możecie wykluczyć istnienia boga w ogóle. Chyba to dla Ciebie absolutnie jasne?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > Wykluczyć jego istnienia jednak nie mogę, tak jak Wy nie możecie wykluczyć istnienia boga w ogóle. Chyba to dla Ciebie absolutnie jasne?Ja wykluczylem. I mam racje dopoki Ty nie udowodnisz mi, ze nie mam racji. Tak jak nie ukradlem Ci 1000 zl. Nie musze udowadniac, ze Ci nie ukradlem. To ty mi musisz udowodnic, ze Ci ukradlem  Tak samo jak wykluczylem, ze 2+2=5. Bede przy tym zdaniu trwal, az ktos wykaze, ze 2+2 to jednak 5
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > > Wykluczyć jego istnienia jednak nie mogę, tak jak Wy nie możecie wykluczyć istnienia boga w ogóle. Chyba to dla Ciebie absolutnie jasne?> Ja wykluczylem.Istnieje coś takiego jak metodologiczna, racjonalna niepewność. Nie znam nikogo kto wykluczyłby sensownie taką niepewność. Wynika ona z ograniczoności naszego umysłu. Skoro ją wykluczyłeś "z góry" to niewiele mogą już napisać. > I mam racje dopoki Ty nie udowodnisz mi, ze nie mam racji.Acha. > Tak jak nie ukradlem Ci 1000 zl. Nie musze udowadniac, ze Ci nie ukradlem. To ty mi musisz udowodnic, ze Ci ukradlem  Proszę Cię, Rafał... przecież to przedszkole... Różnica polega na tym, że Ty nie możesz wiedzieć że boga nie ma na 100%. Po prostu jest to z racjonalnego, metodologiznego punktu widzenia niemożliwe. Zawsze istnieje ten "promil promila", jak to mówi Bogusławski, prawdopodobnieństwa... I o takim ja prawdopodonienstwie pisze w przypadku RA. A jeśli Ty wiesz coś na 100%, to znaczy że Tyś Bóg. Amen.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Proszę Cię, Rafał... przecież to przedszkole...> Różnica polega na tym, że Ty nie możesz wiedzieć że boga nie ma na 100%. Po prostu jest to z racjonalnego, metodologiznego punktu widzenia niemożliwe. Zawsze istnieje ten "promil promila", jak to mówi Bogusławski, prawdopodobnieństwa...> I o takim ja prawdopodonienstwie pisze w przypadku RA. A jeśli Ty wiesz coś na 100%, to znaczy że Tyś Bóg.> Amen.Tym sposobem to i nie moge wiedziec, ze slon nie moze latac. Takim belkotem mozemy do usranej smierci filozofowac o doslownie kazdym gownianym pomysle. Ja wiem, ze nie ma boga jak i wiem, ze nie ma rozowych, latajacych sloni. To nie na mnie spoczywa ciezar udowodnienia ze nie jestem idiota twierdzac, ze nie ma boga i rozowach latajacych sloni. To twierdzacy, ze takowe bogi i slonie istnieja musza wykazac, ze nie sa idiotami  Inaczej mozemy wszystko sobie stwierdzic i czekac az ktos udowodni, ze jest inaczej. Moge przy kasie w Tesco powiedziec, ze juz zaplacilem i ze na dowod tego nie musze przedstawic paragonu. Ze to Tesco ma mi udowodnic, ze nie zaplacilem. Stoje wiec przy kasie i krzycze "no udowdnij mi, ze nie zaplacilem? To, ze ja nie chce pokazac paragonu nie jest dowodem, ze nie zaplacilem. Udowodnij mi, ze nie zaplacilem. No udowodnij. Nie obchodzi mnie, ze kasa nie zarejestrowala mojej rzekomej wplaty. Nie obchodzi mnie, ze jak policzymy towary pozostale w sklepie i pieniadze znajdujace sie w kasachto sie okaze, ze nie zaplacilem za moje zakupy. To nie jest dowod. Jest promil promila prawdopodobienstwa, ze akurat dzis bylo w kasach tyle samo manka ile wynosi suma za moje zakupy i dlatego wyszlo, ze niby nie zaplcilem za moje zakupy. Ja zaplacilem a minus w kasach to jest wlasnie wasze manko. To poprzedni klient (ten ktory wierzy w RA) nie zaplacil. Ja zaplacilem."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | farmer (22440 punktów) |
>Tym sposobem to i nie moge wiedziec, ze slon nie moze latac. Takim belkotem mozemy do usranej smierci filozofowac o doslownie kazdym gownianym pomysle.
Ale nawiązując do tematu wątku to wyczucie Brzostowskiego jest skorelowane z miejscem urodzenia. RA nie przejdzie. Zaparł się nogami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >Tym sposobem to i nie moge wiedziec, ze slon nie moze latac. Takim belkotem mozemy do usranej smierci filozofowac o doslownie kazdym gownianym pomysle.> Ale nawiązując do tematu wątku to wyczucie Brzostowskiego jest skorelowane z miejscem urodzenia.> RA nie przejdzie. Zaparł się nogami.RA nie. Ale Jahwe, ktory karmil i ratowal Zydow juz tak  Jako prawdziwy Polak musi wierzyc=wiedziec, ze ten zydowski bog tak naprawde to wsysztko zrobil (swiat, potop i inne sztuczki) aby mogla powstac Wielka Polska Katolicka i Prawdziwi Katolicy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >>Tym sposobem to i nie moge wiedziec, ze slon nie moze latac. Takim belkotem mozemy do usranej smierci filozofowac o doslownie kazdym gownianym pomysle.> >Ale nawiązując do tematu wątku to wyczucie Brzostowskiego jest skorelowane z miejscem urodzenia.> >RA nie przejdzie. Zaparł się nogami.> RA nie. Ale Jahwe, ktory karmil i ratowal Zydow juz tak  > Jako prawdziwy Polak musi wierzyc=wiedziec, ze ten zydowski bog tak naprawde to wsysztko zrobil (swiat, potop i inne sztuczki) aby mogla powstac Wielka Polska Katolicka i Prawdziwi Katolicy  Oj strasznie. Bardziej nie wierzy momentami niż ja. Choć ja widzę słońce tylko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Wy Panowie nie rozumiecie na czym polega wiara i cały czas próbujecie pojąć ją swoim racjonalnym, naukowo-metodologicznym umysłem, a to się nie da. Co ja Wam tłumaczę od wczoraj i też już było wiele rozmów na ten temat także z Wami.
Ja już generalnie wiem, że nie jesteście w stanie tego zrozumieć, dlatego od pewnego czasu nie podejmuje już tych wątków.
Wiara w boga nie jest Wam po prostu dana jako cecha Waszej osobowości, tak się złożyło.
Ani to powód do dumy, ani do zmartwień, tak po prostu jest. Jako racjonaliści powinniście to rozumieć.
Zauważam jednak u Was, pewien rodzaj frustracji z tego właśnie powodu. Być może Wy byście chceili wierzyć i stąd te "chore" zainteresowanie tematem? Normalny bowiem ateista, który wie w sensie naukowym, że nie ma boga, po prostu nie zajmuje się nim. Tak jak ja nie zajmuje się DUPO DUPO. Skoro jednak tak jest, skoro macie z tą swoją "niewiarą" "jakiś problem", to być może właśnie tli się w Was jeszcze ta odrobina intuicji, tego "czucia", czyli jakies szczątki wiary w boga, a Wasz racjonalny umysł tłumi to wszystko.
Jeśli tak jest, a podejrzewam że tak może być, to bardzo dobrze. Wiara bowiem może wybuchnąć w Was nagle, nie ma też znaczenia ile jest jej dzisiaj, nie musi też mieć znaczenia co Wy dzisiaj o bogu wygadujecie! Jeśli tylko wiara w Was "wybuchnie" spotkamy się w niebie, czego Wam życzę, a ja chętnie poznam kolegów, a i ja przy bliższym poznaniu zyskuję (tak mówią).
Tak, tak... ja liczę na niebo, w końcu tyle lat ewangelizacji na forach ateistycznych...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Zauważam jednak u Was, pewien rodzaj frustracji z tego właśnie powodu. Być może Wy byście chceili wierzyć i stąd te "chore" zainteresowanie tematem?A moze to Ty bardzo chcialbys nie wierzyc i dlatego stad te "chore" zainteresowanie ateizmem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) |
>Wiara w boga nie jest Wam po prostu dana jako cecha Waszej osobowości, tak się złożyło.
Wiara w RA nie jest Ci dana. Tak się złożyło że mieszkasz w Polsce a nie w Pakistanie i wierzysz w swojego boga.
To tyle w kwestii dania nie dania.
>Tak jak ja nie zajmuje się DUPO DUPO. Brzostowski. Masz typową korelację odległości wiary do wiedzy.
Słońce księżyc już pojmujesz. I pół nocy zapierałeś się nogami przed RA.
Zapominasz że to rozmowa o "Twoich" własnych dowodach a nie o moich fantazjach. Ja jestem ciekaw ja umysł broni się przed bogami jednocześnie selektywnie we własnym zakresie wpuszcza do umysłu informacje które nazwane inaczej nie mieszczą mu się w głowie.
Tak spotkamy się w niebie weź obola. Ale Ty w to nie wierzysz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Wy Panowie nie rozumiecie na czym polega wiara i cały czas próbujecie pojąć ją swoim racjonalnym, naukowo-metodologicznym umysłem,Na nic cała psychologia wraz z jej działem psychologii religii, na nic religioznawstwo i religioznawcy wyznaniowi: Wy Panowie nie rozumieta , gdyż to się zrozumieć > to się nie da.Pytanie: "Chciałbym wiedzieć jak wy tłumaczycie fenomen wiary" i odpowiedź pana Marcucha: Ja tłumaczę go jako niewytłumaczalny!Myślę, iż w kontekście wiedzy o człowieku należy się zgodzić, że fenomen wiary jest dla wierzących niewytłumaczalny. > Co ja Wam tłumaczę od wczoraj i też już było wiele rozmów na ten temat także z Wami.Tak, już od wielu lat nie tylko to samo Pan tu klepie, a uwidocznia się także Pańskie intelektualne cofanie. > Ja już generalnie wiem, że nie jesteście w stanie tego zrozumieć,Nie, zupełnie nie jesteśmy w stanie pójść intelektualnie za Panem. Musiałyby się nam mózgi bardzo pokurczyć. > dlatego od pewnego czasu nie podejmuje już tych wątków.Pomiędzy obietnicami, a faktami jest ogromna różnica. > Wiara w boga nie jest Wam po prostu dana jako cecha Waszej osobowości, tak się złożyło.Nie, i dzięki Bogu, że zostaliśmy tak krytycznie wobec rzeczywistości ukształtowani. Możemy myśleć samodzielnie i nie potrzebujemy ani podpórek, ani protez. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,645485#w654052> Ani to powód do dumy, ani do zmartwień, tak po prostu jest.Wielce Szanowny Panie, gdybym był wierzącym, czy też psychicznie chorym, to bardzo trudno byłoby swoje ograniczenie zauważyć, ale teraz z perspektywy racjonalisty, to wydaje mi się, że raczej zabiłbym się własną pięścią niż zszedł na poziom irracjonalnej głupoty opierającej swoje poglądy na wierze. Tak, jestem dumnym, że jestem racjonalistą, patrzącym krytycznie na całą rzeczywistość i opierającym swój światopogląd na dorobku nauki. > Jako racjonaliści powinniście to rozumieć.Zdecydowana większość klasyków religioznawstwa wywodziła się z ludzi wierzących, a nawet kapłanów. > Zauważam jednak u Was, pewien rodzaj frustracji z tego właśnie powodu. Być może Wy byście chceili wierzyć i stąd te "chore" zainteresowanie tematem? Normalny bowiem ateista, który wie w sensie naukowym, że nie ma boga, po prostu nie zajmuje się nim. Tak jak ja nie zajmuje się DUPO DUPO. Skoro jednak tak jest, skoro macie z tą swoją "niewiarą" "jakiś problem", to być może właśnie tli się w Was jeszcze ta odrobina intuicji, tego "czucia", czyli jakies szczątki wiary w boga, a Wasz racjonalny umysł tłumi to wszystko.A kto tu, Wielce Szanowny Panie, jest u siebie? To przecież Pan się tu wdarł w religijnych gumiokach, gdyż na Pan chorobliwy przymus ewangelizacji. "Tak, tak... ja liczę na niebo, w końcu tyle lat ewangelizacji na forach ateistycznych..." : www.racjonalista.pl/forum.php/s,616397#w616429> Jeśli tak jest, a podejrzewam że tak może być, to bardzo dobrze. Wiara bowiem może wybuchnąć w Was nagle, nie ma też znaczenia ile jest jej dzisiaj, nie musi też mieć znaczenia co Wy dzisiaj o bogu wygadujecie! Jeśli tylko wiara w Was "wybuchnie" spotkamy się w niebie, czego Wam życzę, a ja chętnie poznam kolegów, a i ja przy bliższym poznaniu zyskuję (tak mówią).Jakoś dziwnie mi się wydaje, że Pan jest tu bardzo dobrze opisany, gdyż robi Pan u nas za "Wacka" ! > Ignoruję BogusławskiegoNormalnie, jak to ignorant. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Niedokładnie tak. >Mój Bóg nic nie mówi o jakimś RA, ja też go nie czuję, zatem uznaję i żyję, tak jakby RA nie było. Ale wykluczyć na 100% nie mogę że go nie ma. >Wy ateisći powinniście to rozumieć, tak jak Wy żyjecie i uznajecie iż nie ma Boga w ogóle, tak jak żyję w przekonaniu iż nie ma RA. Wykluczyć jego istnienia jednak nie mogę, tak jak Wy nie możecie wykluczyć istnienia boga w ogóle. Chyba to dla Ciebie absolutnie jasne?
Bog do Ciebie mowi? W jaki sposob kontaktujesz sie z nim? Mowil cos o innych bogach? Mozesz sie go zapytac o RA?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) |
>>TWOJEGO BOGA TEŻ NIE MA[/color] >Masz jakieś argumenty?
Czekaj?
A gdzie Twoje argumenty o RA?
|
|
| | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>>TWOJEGO BOGA TEŻ NIE MA[/color] >>Masz jakieś argumenty? >Czekaj? >A gdzie Twoje argumenty o RA?
Matko Boska! Ja nie twierdzę że nie ma RA (to wynika z Twoich postów, iż go nie ma, ja tego faktycznie nie wiem).
Twierdzę tylko że mój istnieje.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | >>>>TWOJEGO BOGA TEŻ NIE MA[/color] >>>Masz jakieś argumenty? >>Czekaj? >>A gdzie Twoje argumenty o RA? >Matko Boska! Ja nie twierdzę że nie ma RA (to wynika z Twoich postów, iż go nie ma, ja tego faktycznie nie wiem).
Nie z moich tylko sam tak napisałeś że mi poprawisz samopoczucie a ja poprawiłem Twoje a wówczas zapytałeś się o argumenty
>Twierdzę tylko że mój istnieje.
Nie istnieje tak jak RA
RA też nie istnieje. Potrzebuje tyle samo argumentów.
|
|
| | | | | | | | |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Matko Boska! Ja nie twierdzę że nie ma RA (to wynika z Twoich postów, iż go nie ma, ja tego faktycznie nie wiem). >Nie z moich tylko sam tak napisałeś że mi poprawisz samopoczucie a ja poprawiłem Twoje a wówczas zapytałeś się o argumenty Skup się farmer, ja napisałem:
"Może pooprawisz sobie samopoczucie, jako ateista może będziesz miał frajdę, że nie ma RA, tak jak każdego innego boga WG CIEBIE.
>>Twierdzę tylko że mój istnieje. >Nie istnieje tak jak RA >RA też nie istnieje. Potrzebuje tyle samo argumentów.
Skąd wiesz, że potrzebuje tyle samo argumentów?
Oj, farmer, farmer, już pisalem na poczatku tej dyskusji, że nic nie rozumiesz, przrerabiane było to juz wielokrotnie, także z Twoim udziałem, a Ty dalej swoje pleciuchy piszesz.
Pojmij, że brak dowodów nie wyklucza istnienia, ani Jahwe, ani RA, ani DUPO DUPO.
Pojmij też, że nie ma na dziś żadnych empirycznych dowodów na istnienie Boga.
Pojmij wreszcie, że wiara w Boga jest wg wierzących "odczuwaniem" boga (takim zmysłem dodatkowym).
I pojmij wreszcie, że Wy ateiści nie musicie w Niego wierzyć, szukać dowodów, ani w ogóle się Nim zajmować.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
Sam się skup u uwierz w RA. Brzostowski to Ty sobie selekcjonujesz bogów jak Ci pasuje. Czujesz nie czujesz.
Brzostowski jeszcze raz spokojnie pojedziemy Twoją logiką.
Podejrzewam jednak, że NIE, ponieważ go nie "czuję" brak dowodów nie wyklucza istnienia, ani Jahwe, ani RA, ani DUPO DUPO
Jest BÓG RA ale Ty podejżewasz że go niema ale go nie wykluczasz bo nie masz dowodów z tym że wierzysz w innego boga bo tego czujesz choć nie wykluczasz tamtego.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Sam się skup u uwierz w RA. >Brzostowski to Ty sobie selekcjonujesz bogów jak Ci pasuje. >Czujesz nie czujesz. >Brzostowski jeszcze raz spokojnie pojedziemy Twoją logiką. >Podejrzewam jednak, że NIE, ponieważ go nie "czuję" >brak dowodów nie wyklucza istnienia, ani Jahwe, ani RA, ani DUPO DUPO >Jest BÓG RA ale Ty podejżewasz że go niema ale go nie wykluczasz bo nie masz dowodów z tym że wierzysz w innego boga bo tego czujesz choć nie wykluczasz tamtego.
Chciałem napisać tak: "Posłuchaj farmer, ja na pewno nie jestem idiotą, to wiem. Na Twój temat się nie wypowiadam w tej sprawie".
Postanowiłem jednak jeszcze raz wyjaśnić swoje stanowisko:
Nie wiem czy istnieje RA, czy też NIE, NIE WIEM tego. Nikt tego nie potwierdza, w tym Ty sam mimo dużego zainteresowania sprawą.
Nie czuję RA. Czuję innego Boga, który to Bóg NIC też o RA nie wspomina.
A zatem żyję tak, jakby RA nie było. Nie mogę jednak wykluczyć jego istnienia ze względu na metodologiczną poprawność logicznego myślenia.
Moje "dowody" na istnienie mojego Boga to moje "czucie" mojego Boga. Moje "dowody" są odpowiednikiem Twoich dowodów (racjonalnych). Ja nie mam swoich "dowodów" na istnienie RA, tak jak Ty nie masz swoich dowodów na istnienie RA i mojego Boga.
Dla Ciebie i dla mnie RA nie istnieje z takim samym prawdopodobieństwem zbliżonym do 1.
A mój Bóg dla mnie istnieje z prawdopodobieństwem zbliżonym do 1,0, tak samno jak dla Ciebie krowa, którą widzisz.
Już prościej nie dam rady tego wyjaśnić.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
>Nie czuję RA. Czuję innego Boga, który to Bóg NIC też o RA nie wspomina.
Brzostowski RA to bóg w niego się wierzy.
Zostaw te procenty i logiki. W boga się wierzy. W RA się wierzy.
Napisz jak człowiek że nie wierzysz w boga a nie błąkasz się w oparach absurdu. Mnie wszystko jedno w co wierzysz może nawet wierzyć w krowie placki.
Ale jak zaczynasz wyliczać procenty boga to już wiem że się gotujesz.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 daddy (2737 punktów) (zablokowany) |
>Chciałem napisać tak: "Posłuchaj farmer, ja na pewno nie jestem idiotą, to wiem. Na Twój temat się nie wypowiadam w tej sprawie". Zdecydowana większość idiotów podziela to mniemanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Chciałem napisać tak: "Posłuchaj farmer, ja na pewno nie jestem idiotą, to wiem. Na Twój temat się nie wypowiadam w tej sprawie". >Zdecydowana większość idiotów podziela to mniemanie.
Zgadzam się. A Ty myślisz że jesteś idiotą, czy nie?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >>>Chciałem napisać tak: "Posłuchaj farmer, ja na pewno nie jestem idiotą, to wiem. Na Twój temat się nie wypowiadam w tej sprawie". >>Zdecydowana większość idiotów podziela to mniemanie. >Zgadzam się. A Ty myślisz że jesteś idiotą, czy nie? > Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
2. potocznie: mężczyzna ograniczony -zapewne, kwestia różnicy granic i chęci ich przekraczania nieodpowiedzialny - bywam w granicach rozsądku naiwny - nieufnym sceptykom trudno to przychodzi głupiec - w niejednej dziedzinie
Tak, bywam idiotą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Tak, bywam idiotą.
Cholera dałem plusa
Możesz się zrewanżować.
Tak bywam idiotą
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Zgadzam się. A Ty myślisz że jesteś idiotą, czy nie? >2. potocznie: mężczyzna ograniczony -zapewne, kwestia różnicy granic i chęci ich przekraczania > nieodpowiedzialny - bywam w granicach rozsądku > naiwny - nieufnym sceptykom trudno to przychodzi > głupiec - w niejednej dziedzinie >Tak, bywam idiotą.
Gra słów ma to do siebie, że można nie wiedzieć, co się kryje z drugiej strony tej "kostki".
Na moje pytanie, czy jesteś idiotą odpowiedziałeś, roztropnie przyznaję, że "bywasz". Oznacza to jednak, że nie uważasz siebie za idiotę.
Zgodnie jednak z Twoim przecież stwierdzeniem: "Zdecydowana większość idiotów podziela to mniemanie",
istnieje duże prawdopodonieństwo że jednak jesteś.
No, jaka fajna zabawa...! Kto jeszcze nie uważa siebie za idiotę? Wg daddy, istnieje duże prawdopoodbieństwo że ten kto nie uważa siebie za idiotę, jest idiotą.
Naprawdę fajna zabawa... dajże już spokój.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > ja na pewno nie jestem idiotą, to wiem. Jak się to weryfikuje (też bym tak chciał)?
[Bo chyba nie uważasz, że odpowiednio silne o czymś przekonanie automatycznie dowodzi jego słuszności lub zapewnia omijanie idiotyzmów?]
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Moje "dowody" na istnienie mojego Boga to moje "czucie" mojego Boga.
Czucie to jeszcze nic. Są tacy, którzy słyszą głosy, niektórzy nawet widzą, np. umarłych.
|
|
| | | | | | | | | |  | | e-duch (1053 punktów) | Kim ? Bohaterem twoich wyobrażeń ... ? Krowim plackiem ? Czy ogólnie religioznawstwem , historią religii ... w aspekcie etycznym , filozoficznym , psychologicznym , społecznym ?
e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Kim ? >Bohaterem twoich wyobrażeń ... ? >Krowim plackiem ? >Czy ogólnie religioznawstwem , historią religii ... w aspekcie etycznym , filozoficznym , psychologicznym , społecznym ?
Kim jest Bóg? O to pytasz?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | e-duch (1053 punktów) | O to pytam ! e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>>>>TWOJEGO BOGA TEŻ NIE MA[/color] >>>>Masz jakieś argumenty? >>>Czekaj? >>>A gdzie Twoje argumenty o RA? >>Matko Boska! Ja nie twierdzę że nie ma RA (to wynika z Twoich postów, iż go nie ma, ja tego faktycznie nie wiem). >Nie z moich tylko sam tak napisałeś że mi poprawisz samopoczucie a ja poprawiłem Twoje >a wówczas zapytałeś się o argumenty >>Twierdzę tylko że mój istnieje. >Nie istnieje tak jak RA >RA też nie istnieje. Potrzebuje tyle samo argumentów.
Popełniasz koszmarny błąd. Brak argumentów za RA nie dowodzi jego nieistnienia. Dowodzi tylko, że nie ma sensu wierzyć w jego istnienie. Weźmy sobie człowieka jaskiniowego. Nie miał on żadnego dowodu na to, że istnieją czarne dziury. Czy to znaczy, że (gdyby był zdolny to rozumowo zbadać) powinien stwierdzić: NIE ISTNIEJĄ?
Otóż nie. Jeśli mówisz, że RA nie istnieje, musisz mieć dowód. Jeśli twierdzisz, że istnieje - również. Natomiast wobec braku dowodów powinieneś powiedzieć: nie przyjmuję wiary w niego, co nie znaczy że go wykluczam.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) |
>Popełniasz koszmarny błąd. Brak argumentów za RA nie dowodzi jego nieistnienia. Dowodzi tylko, że nie ma sensu wierzyć w jego istnienie.
Weź. Północy przegadałem o tym.
Co ty gadasz. W RA się wierzy. Ile razy jeszcze wierzący będą mi mówić o dowodach.
W BOGA SIĘ WIERZY.
Wiara i dowody...sorry ocipaiałeś
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Popełniasz koszmarny błąd. Brak argumentów za RA nie dowodzi jego nieistnienia. Dowodzi tylko, że nie ma sensu wierzyć w jego istnienie. >Weź. Północy przegadałem o tym. >Co ty gadasz. >W RA się wierzy. Ile razy jeszcze wierzący będą mi mówić o dowodach. >W BOGA SIĘ WIERZY. >Wiara i dowody...sorry ocipaiałeś
Nie wiem o co ci chodzi. Może pora iść na kurs poprawnej polszczyzny. Wierzy się w istnienie, i wierzy się w nieistnienie. Można też nie wierzyć w istnienie. Tylko ostatnia możliwość jest racjonalna.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Wierzy się w istnienie, i wierzy się w nieistnienie. Można też nie wierzyć w istnienie. Tylko ostatnia możliwość jest racjonalna.
Napisałeś wyraźnie
BRAK ARGUMENTÓW oznacza że nie ma sensu wierzyć.
Oznacza że bezsensownie wierzysz.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Wierzy się w istnienie, i wierzy się w nieistnienie. Można też nie wierzyć w istnienie. Tylko ostatnia możliwość jest racjonalna. >Napisałeś wyraźnie >BRAK ARGUMENTÓW oznacza że nie ma sensu wierzyć. >Oznacza że bezsensownie wierzysz.
Przecież nie wierzę. Ale ty wierzysz za to w nieistnienie. Nie masz dowodu, ze czegoś nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Przecież nie wierzę.Nie wierzysz i dlatego tak zaciekle bronisz katolickiej wiary  > Ale ty wierzysz za to w nieistnienie. Nie masz dowodu, ze czegoś nie ma.A Ty nie masz dowodow, ze nie ma rozowych latajacych sloni i dlatego nie twierdzisz, ze ich nie ma. Mowisz ze wierzysz w ich niestnienie. Nie masz dowodow na to, ze nie istnieje banknot 12359 zlotowy i dlatego twierdzisz, ze wierzysz w jego nieistnienie. Zapewnienie banku, ze nigdy takiego banknotu nie wyemitowal nie zadowala Cie. Zamiast stwierdzic "nie ma takiego banknotu" twierdzisz "wierze w nieistnienie takiego banknotu"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | > >Przecież nie wierzę.> Nie wierzysz i dlatego tak zaciekle bronisz katolickiej wiary  Dlaczego? Po prostu nie każdy argument ateistyczny jest słuszny. Trzeba obalać te niesłuszne. > >Ale ty wierzysz za to w nieistnienie. Nie masz dowodu, ze czegoś nie ma.> A Ty nie masz dowodow, ze nie ma rozowych latajacych sloni i dlatego nie twierdzisz, ze ich nie ma. Mowisz ze wierzysz w ich niestnienie.Nie, nie. Nie ma dowodu na istnienie tych słoni, więc nie przyjmuję ich za prawde. Ale to nie znaczy, że przyjmuję je za nieprawdę. Po prostu nie ma dowodów, więc żyję jakby nie istniały. A jest szansa (bardzo mała) że istnieją. > Nie masz dowodow na to, ze nie istnieje banknot 12359 zlotowy i dlatego twierdzisz, ze wierzysz w jego nieistnienie. Zapewnienie banku, ze nigdy takiego banknotu nie wyemitowal nie zadowala Cie. Zamiast stwierdzic "nie ma takiego banknotu" twierdzisz "wierze w nieistnienie takiego banknotu"  Nie twierdzę tak. Twierdzę: nie wierzę w istnienie tego banknotu. Ja przejawiam brak wiary, a nie wiarę. Wiara w nieistnienie to też wiara, w tym sęk.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Wiara w nieistnienie to też wiara, w tym sęk.
Jeszcze raz:
Banknot 12378 zl nie istnieje. Czyli mozna wierzyc w jego niestnienie. Nie trzeba mowic "nie istnieje Taki banknot". Mozna powiedziec "wierzew niestnienie takiego banknotu"
>Wiara w nieistnienie to też wiara, w tym sęk.
A to, ze moim mieszkaniu nie ma czarnej dziury to wiara w nieistnienie czarnej dziury w moim mieszkaniu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Wiara w nieistnienie to też wiara, w tym sęk. >Jeszcze raz: >Banknot 12378 zl nie istnieje. Czyli mozna wierzyc w jego niestnienie. Nie trzeba mowic "nie istnieje Taki banknot". Mozna powiedziec "wierzew niestnienie takiego banknotu" >>Wiara w nieistnienie to też wiara, w tym sęk. >A to, ze moim mieszkaniu nie ma czarnej dziury to wiara w nieistnienie czarnej dziury w moim mieszkaniu?
Gdyby była czarna dziura, to by cię zabiła, i wszystkich ludzi na całej kuli ziemskiej. Więc nieistnienie czarnej dziury jest pewne. Ale jeśli mówisz, ze w twoim mieszkaniu nie ma niewidzialnego krasnala z brodą, to już jest to wyraz twojej wiary. Brzmi to absurdalnie, ale logicznie rzecz biorąc tak jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Ale jeśli mówisz, ze w twoim mieszkaniu nie ma niewidzialnego krasnala z brodą, to już jest to wyraz twojej wiary. Brzmi to absurdalnie, ale logicznie rzecz biorąc tak jest.
Czyli to, ze nie spi ze mna krasnal jest wiara a nie zdrowym rozsadkiem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Ale jeśli mówisz, ze w twoim mieszkaniu nie ma niewidzialnego krasnala z brodą, to już jest to wyraz twojej wiary. Brzmi to absurdalnie, ale logicznie rzecz biorąc tak jest. >Czyli to, ze nie spi ze mna krasnal jest wiara a nie zdrowym rozsadkiem?
Jest to jedno i drugie. Wiara w to, że dożyję jutra, też jest i wiarą (wierzeniem uzasadnionym) i zdrowym rozsądkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>>Oznacza że bezsensownie wierzysz. >Przecież nie wierzę.
>Ale ty wierzysz za to w nieistnienie. Nie masz dowodu, ze czegoś nie ma.
A znalazłeś jakieś dowody że nie wierzysz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>>Oznacza że bezsensownie wierzysz. >>Przecież nie wierzę. >>Ale ty wierzysz za to w nieistnienie. Nie masz dowodu, ze czegoś nie ma. >A znalazłeś jakieś dowody że nie wierzysz?
Niewiara to brak wiary. A nie druga wiara. Chyba, że wierzyłbym że Boga nie ma. Ale ja twierdzę tylko że nie ma podstaw twierdzić, że jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >>>>Oznacza że bezsensownie wierzysz. >>>Przecież nie wierzę. >>>Ale ty wierzysz za to w nieistnienie. Nie masz dowodu, ze czegoś nie ma. >>A znalazłeś jakieś dowody że nie wierzysz? >Niewiara to brak wiary. A nie druga wiara.
Ty sam nie wiesz co chcesz.
>Chyba, że wierzyłbym że Boga nie ma. Ale ja twierdzę tylko że nie ma podstaw twierdzić, że jest.
Kurde ty posiadasz jednocześnie brak argumentów przeciw istnieniu RA i jednocześnie nie wykluczasz jego istnienia.
Potrafisz w niego nie wierzyć bo nie masz argumentów i wierzyć że jest bo nie wykluczasz jego istnienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>>>>Oznacza że bezsensownie wierzysz. >>>>Przecież nie wierzę. >>>>Ale ty wierzysz za to w nieistnienie. Nie masz dowodu, ze czegoś nie ma. >>>A znalazłeś jakieś dowody że nie wierzysz? >>Niewiara to brak wiary. A nie druga wiara. >Ty sam nie wiesz co chcesz. >>Chyba, że wierzyłbym że Boga nie ma. Ale ja twierdzę tylko że nie ma podstaw twierdzić, że jest. >Kurde ty posiadasz jednocześnie brak argumentów przeciw istnieniu RA i jednocześnie nie wykluczasz jego istnienia. >Potrafisz w niego nie wierzyć bo nie masz argumentów i wierzyć że jest bo nie wykluczasz jego istnienia.
Musiałyby być jakieś poszlaki, że RA istnieje. Ale ich nie ma. Więc jego nieistnienie jest bardziej prawdopodobne, ale cały czas nie jest pewne. Dlatego obstajemy przy braku wiary w niego, ale nie możemy kategorycznie stwierdzić: nie istnieje. Mam rację?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Mam rację?
Twoja sprawa jak traktujesz słońce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Musiałyby być jakieś poszlaki, że RA istnieje. Ale ich nie ma. Więc jego nieistnienie jest bardziej prawdopodobne, ale cały czas nie jest pewne. Dlatego obstajemy przy braku wiary w niego, ale nie możemy kategorycznie stwierdzić: nie istnieje. >Mam rację? "Nastała ciemność gęsta w całej ziemi egipskiej przez trzy dni" - oto dziewiąta plaga (Wyjścia 10:21, 22). Ra, który był bogiem słońca, Sechmet, bogini dźwigająca tarczę słoneczną, i Tot, bóg księżyca, dosłownie przestali roztaczać światło. Tych bogów nie ma to jedynie ludzka wyobraźnia - ze strachu. A gdy nagle zginęli pierworodni egipscy, "gdyż nie było domu, w którym nie byłoby umarłego", nie wyłączając "wielkiego domu" faraona! (Wyjścia 12:29, 30, BT). Ponieważ faraona uważano za potomka Ra, boga słońca, niespodziewana śmierć jego pierworodnego oznaczała, że umarł bóg. Druzgocącą klęskę poniósł Bes, obrońca domu królewskiego, i Buto, strażniczka króla! Faraon został okryty hańbą i upokorzony, i to wiele razy. Bo 10 - dziesięć plag. "Faraon, ziemskie wcielenie boga Horusa, dziedzic królowania boga Atuma, syn boga słońca Ra", jak go tytułuje pewne dzieło, zginął w Morzu Czerwonym z ręki Boga izraelskiego za bunt przeciw Jego majestatowi (Wyjścia 14:19-28; Psalm 136:15). Cóż więc? Na świecie jest tylko jeden realny Bóg - Jehowa. Na świecie jest kilka milionów religii, ale po co to komu skoro jest tylko jeden Bóg, może być tylko jedna prawdziwa religia jak jest jeden realny świat? Czy wiesz? Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | e-duch (1053 punktów) | Masz racje ! Wierzę oznacza nie wiem lub ostatecznie mam nadzieje Natomiast jeśli nie ma żadnych dowodów na istnienie czegoś uprawnione jest twierdzenie , że czegoś takiego nie ma I dla tego neandertalczyka byłby to wniosek słuszny i prawdziwy Niestety zamiast kierować się rozumem człowiek pierwotny uwierzył , że nawet jak czegoś nie ma to jest a wyprowadził ten wniosek ze snów , których nie potrafił odróżnić od rzeczywistości . A druhim elementem był rozwój mowy - mowa dostarczyła możliwości porozumiewania się na dużą odległość lub w nocy kiedy nie widać partnera ... to w jakimś sensie mogło doprowadzić do wykształcenia się obrazu kogoś kogo nie widać a słychać ... i już mamy udowodnione istnienie duchów !
pozdrawiam e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Masz racje ! >Wierzę oznacza nie wiem lub ostatecznie mam nadzieje >Natomiast jeśli nie ma żadnych dowodów na istnienie czegoś uprawnione jest twierdzenie , że czegoś takiego nie ma
Jest to twierdzenie uprawnione, ale nie pewne. Nie jest to pewność matematyczna.
>I dla tego neandertalczyka byłby to wniosek słuszny i prawdziwy
Tak. Neandertalczyk nie miał powodu by wierzyć w czarne dziury - ale ostatecznie one są. Z Bogiem, np. Odynem, może być tak samo. Nie ma podstaw by go uznać, ale jest szansa że istnieje i nie da się go teoretycznie wykluczyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
>Natomiast jeśli nie ma żadnych dowodów na istnienie czegoś uprawnione jest twierdzenie , że czegoś takiego nie ma Tja... W związku z brakiem dowodów uprawnione jest twierdzenie, że poza ziemską nie istnieją cywilizacje we Wszechświecie. Mocne!
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | e-duch (1053 punktów) | Mam na to takie duktum : 1) Z braku dowodów oskarżony zostaje uznany winnym we wszystkich punktach oskarżenia 2) Z powodu braku dowodów stwierdzamy , że wszechświat zamieszkały jest przez tysiące ciekawych i różnorodnych cywilizacji oraz różne pomniejsze bóstwa oraz kilku głównych alfabożków .
Czy rzeczywiście jesteś intelektualnie gotów na poważne NIE WYKLUCZENIE istnienia Ozyrysa , Thora i Wishnu a także Diabła rogatego Możesz z całą intelektualną i racjonalną odpowiedzialnością stwierdzić : Z powodu braku dowodów nie wykluczam istnienia diabła , demonów , piekła , płonących żywym ogniem jezior w których cierpią ci którzy jednak zdecydowali się wykluczyć ?
Są różne stopnie prawdopodobieństwa i tak chociaż nie masz żadnych na to dowodów to nie możesz wykluczyć , że u mnie w mieszkaniu są drzwi i okna - wiele na to wskazuje Inne cywilizacje ... co wskazuje na ich istnienie ... niewyobrażalny rozmiar wszechświata i niepoliczalna ilość galaktyk Jak jest z diabłem rogatym , którego egzystencji ty nie jesteś w stanie wykluczyć ?
e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
> Są różne stopnie prawdopodobieństwa i tak chociaż nie masz żadnych na to dowodów to nie możesz wykluczyć , że u mnie w mieszkaniu są drzwi i okna - wiele na to wskazujeZgoda. Właśnie w tym rzecz. Sam podważyłeś własną tezę. Cytat:>Natomiast jeśli nie ma żadnych dowodów na istnienie czegoś uprawnione jest twierdzenie , że czegoś takiego nie ma > Inne cywilizacje ... co wskazuje na ich istnienie ... niewyobrażalny rozmiar wszechświata i niepoliczalna ilość galaktykNie tylko. Argumentem "za" jest istnienie naszej, ziemskiej cywilizacji. Z drugiej strony dowodów rzecz jasna brak, więc można domniemywać, że nie istnieją. Domniemywać; nie twierdzić. Tyle. Co do bogów, diabłów/nadprzyrodzoności wszelakiej: niewierzący jestem. 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | e-duch (1053 punktów) | Wszystko cacy Są różne stopnie prawdopodobieństwa i w zależności od owego stopnia należy adekwatnie traktować dane przekonania
1) To , że mam w domu okna i drzwi - 95% 2) Istnienie innych cywilizacji - w sumie to nie wiem .. 5% - 10% 3) Istnienie boga osobowego - 0,000000000000000001%
Pozdrawiam e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Inne cywilizacje ... co wskazuje na ich istnienie ... niewyobrażalny rozmiar wszechświata i niepoliczalna ilość galaktykTo zbyt mało. > Nie tylko. Argumentem "za" jest istnienie naszej, ziemskiej cywilizacji.Wykluczam jako argument za istnieniem innych cywilizacji. > Z drugiej strony dowodów rzecz jasna brak, więc można domniemywać, że nie istnieją. Domniemywać; nie twierdzić. Tyle.Każdy na swe barki bierze te kwestię. > Co do bogów, diabłów/nadprzyrodzoności wszelakiej: niewierzący jestem.  > stado czyni myślących bezmyślnymi> /Zbyszek Bryłowski/Bóg jest jeden. Szatan Diabeł jest jeden. Demonów niezliczona ilość. To - świat poza naszą możliwością widzenia. Wierzę, że istnieją, mamy na to dowody. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Wierzę oznacza nie wiem lub ostatecznie mam nadzieje Z tym nie można się zgodzić. Wierze = to wiem, na pewno wiem. Wiara opiera się na wiedzy, doświadczeniu, także tym empirycznym, na każdym doświadczeniu. Wiarę potwierdza nauka. Wszystkie te elementy budujące wiarę są leżą u jej podstaw, że w rzeczywistości ona sama staje się dodatkowym dowodem. To bardzo trafne widzenie kwestii wiary. Mówimy o wierze w przypadku gdy obiektu tej wiary nie widzimy. Tak jest w przypadku wiary w Boga, gdyż nie jest możliwe by człowiek mógł Go zobaczyć i żyć. Bóg więc nie dopuszcza do tego, by człowiek mógł Go zobaczyć - jedynie przez wiarę. >Natomiast jeśli nie ma żadnych dowodów na istnienie czegoś uprawnione jest twierdzenie , że czegoś takiego nie ma To racja. >I dla tego neandertalczyka byłby to wniosek słuszny i prawdziwy Neandertalczyka nie ma i nie było.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | szarley (54911 punktów) | >>I dla tego neandertalczyka byłby to wniosek słuszny i prawdziwy >Neandertalczyka nie ma i nie było.
Kto tu wpuścił kolejnego ciula!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Kto tu wpuścił kolejnego ciula! To już bardzo dawno było, tyle że teraz bardzo się uaktywnił.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>>I dla tego neandertalczyka byłby to wniosek słuszny i prawdziwy >>Neandertalczyka nie ma i nie było. >Kto tu wpuścił kolejnego ciula!
A jak Ciebie nazwać? Sam wymyśl sobie adekwatną nazwę do Twojego zachowania. Fałszywe tezy, teorie i hipotezy itp., itd., zawładnęły umysłami niby racjonalistów, inteligentnych naukowców - tracą panowanie nad sobą. Nie ma hamulców. Możesz gdzieś przeczytać: "Neandertalczyk prawdopodobnie ewoluował z Homo heidelbergensis" - ale skoro nie ma czegoś takiego jak ewolucja, której nie ma i nie było. Piętno Darwina. Więc co? Fantazja naukowców pozbawionych racjonalizmu. Czas się opamiętać do kompletu z Dawkinsem. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | szarley (54911 punktów) | >>Kto tu wpuścił kolejnego ciula! >A jak Ciebie nazwać? Nazywaj jak chcesz, nie ma to dla mnie znaczenia. Żyjemy w na tyle różnych światach że jakkolwiek mnie nazwiesz spłynie to po mnie jak wyniki naukowych eksperymentów po Tobie
>- ale skoro nie ma czegoś takiego jak ewolucja, której nie ma i nie było. No pewnie że nie ma i nie było. Świat ma 6000 lat, a skamieliny i kości dinozaurów i neandertali Bóg stworzył od razu gotowe, żeby naszą wiarę wystawić na próbę.
Ziemia jest płaska, a dowodem na to jest flaga ONZ (tylko nikomu nie udało się dojść do jej końca)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>A jak Ciebie nazwać? >Nazywaj jak chcesz, nie ma to dla mnie znaczenia. Żyjemy w na tyle różnych światach że jakkolwiek mnie nazwiesz spłynie to po mnie jak wyniki naukowych eksperymentów po Tobie >>- ale skoro nie ma czegoś takiego jak ewolucja, której nie ma i nie było. >No pewnie że nie ma i nie było. Świat ma 6000 lat, a skamieliny i kości dinozaurów i neandertali Bóg stworzył od razu gotowe, żeby naszą wiarę wystawić na próbę. No widzisz jak niczego nie rozumiesz i nie wiesz. Czyż trzeba lepszy dowód? Więc spokojnie bo zawału dostaniesz. >Ziemia jest płaska, a dowodem na to jest flaga ONZ >(tylko nikomu nie udało się dojść do jej końca) Nawet w tych kilku słowach zdradzasz kompletny brak rozeznania w temacie. Po prostu przyjąłeś coś, uznałeś za prawdę nie do podważenia i krzyczysz wkoło. A to bzdura i to kompletna. Powinieneś wszystko to sprawdzić, bo dzisiaj ludzie jedni drugich wprowadzają w błąd dla swych egoistycznych celów. Świat jest pełen kłamców i oszustów, którzy na niewiedzy większości robią kasę. Dawkins zarobił miliony na swych spisanych bzdurach. Nauka nie jest wstanie wyjaśnić wszystkiego. Dlaczego? Bo większa część naszego bytu, środowiska i otoczenia jest poza poznawalnością naszych zmysłów. Ludzie nigdy nie poznają w całej pełni wszystkich cech świata natury. Sami nigdy nie poznają genezy swego istnienia. Tu potrzebna Biblia i potrzebna jest pokora. Warto to przemyśleć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >>No pewnie że nie ma i nie było. Świat ma 6000 lat, a skamieliny i kości dinozaurów i neandertali Bóg stworzył od razu gotowe, żeby naszą wiarę wystawić na próbę. >No widzisz jak niczego nie rozumiesz i nie wiesz. Czyż trzeba lepszy dowód? Czego nie rozumiem? Twoi koledzy już mi tłumaczyli skąd się wzięły kości dinozaurów
>Więc spokojnie bo zawału dostaniesz. >>Ziemia jest płaska, a dowodem na to jest flaga ONZ >>(tylko nikomu nie udało się dojść do jej końca) >Nawet w tych kilku słowach zdradzasz kompletny brak rozeznania w temacie. No to mnie oświeć Jaki jest kształt Ziemi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | > ...Wierze = to wiem, na pewno wiem. Wiara opiera się na wiedzy, doświadczeniu, także tym empirycznym, na każdym doświadczeniu. Wiarę potwierdza nauka.. .  . Drobner, ten z lewej...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >...Wierze = to wiem, na pewno wiem. Wiara opiera się na wiedzy, doświadczeniu, także tym empirycznym, na każdym doświadczeniu. Wiarę potwierdza nauka.> .> .> .> Drobner, ten z lewej...Ktoś mu powiedział, że "Przodkami koni orientalnych, od których pochodzą konie gorącokrwiste, były prawdopodobnie koń Przewalskiego i tarpan; konie zimnokrwiste pochodzą natomiast od konia leśnego z Północnej Europy". Prawdopodobnie? Tak twierdzi nauka? Bo jakże inaczej Darwin jest niepodważalnym autorytetem. Się uśmiało konisko. Nie wielu dostrzega jak bardzo dali się zwieść teorią która nie ma racji istnienia, nie ma w niej odrobiny prawdy. Koń się ośmiał z kawału który on najlepiej pojął. On zna prawdę o sobie, a człowiek ma do dyspozycji jedynie teorie. Bieda. Biblia podaje: "Sprawię, że zginie mądrość mędrców, i odtrącę inteligencję intelektualistów" (1Ko 1:19). Nie dziwię się skoro takie bzdury staja się wykładnią mądrości ludzkich intelektualnych przewodników. Nie zasługują na wiele. Wielu z nich wie, że to bzdury, wybiera kłamstwo. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >... Koń się ośmiał z kawału który on najlepiej pojął. On zna prawdę o sobie...
No cóż. W to, że rozmawiałeś z nim, akurat nie wątpię... Widać, żeś 'przez Konia Świętego kop... (wróóóć) natchnięty'.
> Biblia podaje: "Sprawię, że zginie mądrość mędrców, i odtrącę inteligencję intelektualistów" (1Ko 1:19).
Szkoda tylko, że nie podaje oczywistych konsekwencji takich 'sprawstw':
" I zbór swój zbuduję z głupoty głupków i niewiedzy nieuków" ( (-3)Drobnera pi:e). Proroctwo potwierdzone!!! Szach-mat ateiści!!!
Drobner, końsekwentny
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >> Biblia podaje: "Sprawię, że zginie mądrość mędrców, i odtrącę inteligencję intelektualistów" (1Ko 1:19). >Szkoda tylko, że nie podaje oczywistych konsekwencji takich 'sprawstw': Podaje i to bardzo dokładnie. Ludzie którzy opierają się przy swoich racjach, wbrew nauce i wbrew zdrowemu rozsądkowi pozostaną na zawsze w tym stanie. Nic do nich nie dotrze, a sami uważać będą siebie za obiekty wielce wykształcone i mądre. Dzisiaj tacy ludzie kierują sprawami na ziemi, stan zaś tej planety - ludzi ją zamieszkujących i spraw między nimi - jest opłakany. Ziemię doprowadzają do ruiny, w wielu miastach nie można znaleźć miejsc z czystym powietrzem nadającym się do oddychania, nie ma wody czystej zdatnej do picia, a sami ludzie stale są w stanie wojny i nie widać kresu tego złego. Biblia zaś mówi: "Jeszcze tylko chwilka....." zło zniknie. Warto może spojrzeć na te sprawy dotyczące ludzi i Boga z innego bożego punktu widzenia. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | Ziemia jest płaska, a Słońce obraca się wokół niej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >Dzisiaj tacy ludzie kierują sprawami na ziemi, stan zaś tej planety - ludzi ją zamieszkujących i spraw między nimi - jest opłakany.
Toć przecie 'wierzący religianci' wedle 'Bożych praw' rządzą tym światem niepodzielnie od 1600 lat... Jeśli nie dłużej... A ŚJ od ok. 100 lat przebierają nóżkami, by się do tego 'miodu' dorwać...
Mam nadzieję, że nie dożyję, 'aż się to wszystko stanie'...
Drobner, za-światus
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Brak argumentów za RA nie dowodzi jego nieistnienia. Ale brak jakichkolwiek dowodów jego wpływania na rzeczywistość już dosyć mocno o nieistnieniu świadczy. Zresztą dowodów to wierzący mają dostarczać. >Weźmy sobie człowieka jaskiniowego. Nie miał on żadnego dowodu na to, że istnieją czarne dziury. Przykład bez sensu - jak można wykluczyć istnienie czegoś gdy nie ma się świadomości, iż potencjalnie to może istnieć? Toż człowiek jaskiniowy zwyczajnie o istnieniu czarnych dziur nie wiedział i w związku z tym nic na ich temat mówić nie mógł - nawet tego, że nie istnieją bo nie znał przecież takiego pojęcia. >Jeśli mówisz, że RA nie istnieje, musisz mieć dowód. Albo doprecyzować - w świetle obecnej wiedzy nic o istnieniu Ra nie świadczy więc brak wiary w owego jegomościa jest całkowicie uzasadniony.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>Brak argumentów za RA nie dowodzi jego nieistnienia. >Ale brak jakichkolwiek dowodów jego wpływania na rzeczywistość już dosyć mocno o nieistnieniu świadczy. Zresztą dowodów to wierzący mają dostarczać. >>Weźmy sobie człowieka jaskiniowego. Nie miał on żadnego dowodu na to, że istnieją czarne dziury. >Przykład bez sensu - jak można wykluczyć istnienie czegoś gdy nie ma się świadomości, iż potencjalnie to może istnieć? Toż człowiek jaskiniowy zwyczajnie o istnieniu czarnych dziur nie wiedział i w związku z tym nic na ich temat mówić nie mógł - nawet tego, że nie istnieją bo nie znał przecież takiego pojęcia. >>Jeśli mówisz, że RA nie istnieje, musisz mieć dowód. >Albo doprecyzować - w świetle obecnej wiedzy nic o istnieniu Ra nie świadczy więc brak wiary w owego jegomościa jest całkowicie uzasadniony.
No o to właśnie chodzi. Nie ma dowodów, więc nie uznajemy że RA istnieje. Brak wiary w niego jest całkiem uzasadniony. Jedyne czego nie możemy zrobić, to stwierdzić, że na pewno go nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Jedyne czego nie możemy zrobić, to stwierdzić, że na pewno go nie ma.Na tyle na ile można mieć pewność w czymkolwiek można stwierdzić, iż tego zmyślonego bóstwa nie ma. Widać tu zresztą pewien problem - mówisz nie ma jednorożców to nikt nie gada, że wierzysz w ich nieistnienie, wspominasz o jakimś bożku i od razu taki zarzut się pojawia. A przecież istnienie owych wytworów fantazji jest tak samo (nie)prawdopodobne, do jednego po prostu sporo ludzi ma stosunek emocjonalny. Ciekawie o kwestii dowodzenia nieistnienia pisał Jerry Coyne.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Argument ten ma tylko jedną wartość:Jak każdy argument jest zależnym nie tylko od argumentującego, ale także od możliwości intelektualnej percepcji przez człowieka go poznającego. Argumenty kierowane do osób głęboko wierzących najczęściej nie mają żadnego racjonalnego sensu. > wskazuje, że jest całkiem prawdopodobne, iż wiara danej osoby nie jest jedyną i prawdziwą.Moim zdaniem wskazuje na rzecz wprost oczywistą, że wiarę prawie zawsze przyjmuje się procesie socjalizacji. > Co, jak słusznie zauważyłeś, dotyczy także innych poglądów i jest ogólnorozsądkowym wnioskiem dot. rozwoju zjawisk na świecie.Nie, nie słusznie, gdyż tak po prostu nie jest: > Natomiast nie stanowi to dowodu na ani nieprawdziwość żadnej z wiar i religii, ani na niestnienie boga.Nie, wprost to nie stanowi dowodu nieprawdziwości wiar wszelakich, tylko pokazuje, że wiarę nabywamy w procesie socjalizacji i dla nas jest ta prawdziwa, która została nam w dzieciństwie do mózgów wtłoczona. > Przeciwny wniosek ze spostrzeżenia Dawkinsa, nie jest tylko "nieprzekonujący" ale po prostu głupi.Zgadzam się z Panem, że ktoś tu głupi, tylko jakoś mało jest Pan przekonywujący, że jest to Dawkins. > Samo spostrzeżenie Dawkisna też nie wszędzie jest prawdziwe, raczej tylk tam gdzie społęczeństwa są hermetyczne i niekosmopolityczne, a o takie coraz trudniej ze wzgledu na globalizację.Samo spostrzeżenie Dawkinsa wszędzie jest prawdziwe, a jeżeli ktoś próbuje je podważyć, to powinien przedstawić argumenty - najlepiej potwierdzone badaniami naukowymi - a nie swoją wiarę. > Gdydby jednak ktoś, ów głupi wniosek wyciągał, to sam strzeli sobie gola. Jeśli bowiem dowodem na nieistnienie (albo chociaż na istotną minimalizację szans istnienia) jakiegoś boga jest to, że wiara w jakiegoś boga jest uzależniona od miejsca urodzenia, to równie silnym "dowodem" za istnieniem boga w ogóle, bedzie fakt, że jednak prawie wszyscy wierzą w jakiegoś boga. Z tego wynika, że jest małe prawdopodobieństwo istnienia konkretnego boga, ale duże boga w ogóle (rozumianego jako jakiś mocny byt duchowy).Pan tylko tu swoje głupoty wypisuje, a warto poczytać co piszą inni. W procesie socjalizacji najpierw wtłacza się wiarę, a dopiero później konkretną religię. Nic dziwnego, że wierząca większość wtłacza swojemu potomstwu wiarę. www.racjonalista.pl/forum.php/s,656589/z,0#w656637> No, ale to jeszcze nic. Jeśli przyjmiemy, że zaleznosc miejsca urodzenia skorelowana z prawdopodobieństwem konkretnej wiary/religii jest dowodem na nieprawdziwość każdej z religii (nieistneinie konkretnego boga) to, aby być uczciwym intelektualnie trzeba również uznać setki bzdur.Zawsze mnie zastanawiało, czy Pan choć sam rozumie co tu wypisuje. Tak wiara religijna przyjmowana zgodnie z religią miejsca urodzenia ewidentnie pokazuje uzależnienie wiary od procesu socjalizacji. > Np Dawkins mógł się urodzić w rodzinie krów i byłby wówczas krową lub bykiem, patrzyłby na trawę jako coś do zjedzenia, ale już na krowie placki patrzyłby z niechęcia, Hitchens mógł urodzić się w rodzinie muszej i patrzyłby na krowie placki z większym zainteresowaniem, a duża część z nas tutaj, mogłaby się nie urodzić, a po prostu wysiać i być trawą, i wówczas nie mielibyśmy zdania na temat krowiego placka niezależnie od tego czy bylibyśmy jeszcze w kręgu zainteresowań przykładowego "Dawkinsa" czy już przykładwego "Hitchensa".Ja wraz z Dawkinsem i Hitchensem urodziliśmy się w różnych rodzinach. Pan prawdopodobnie w oślej i stąd Pańska wiara, ale nikt z nas nie miał wyboru. > Czy z powodu tak zróżnicowanego podejścia do tematu krowiego placka, można uznać iż placki krowie nie istnieją lub że krowy oraz muchy mylą się?Przecież to oczywiste, że zależy to od wiary i głębokości przekonań. Jak ktoś lubi intelektualnie siedzieć w dupie i tylko gówno oglądać i rozumieć, to i święty Boże mu nie pomoże. Na fajny poziom sprowadza Pan rozmowy na naszym forum, ale rozumiem, że na wyższy to Pana nie stać. > Ignoruję BogusławskiegoNormalnie, jak to ignorant. @@@ .
|
|
|  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > Jak każdy argument jest zależnym nie tylko od argumentującego, ale także od możliwości intelektualnej percepcji przez człowieka go poznającego.Z pewnością. > Argumenty kierowane do osób głęboko wierzących najczęściej nie mają żadnego racjonalnego sensu.To zależy od możliwości intelektualnych argumentujących ... > >wskazuje, że jest całkiem prawdopodobne, iż wiara danej osoby nie jest jedyną i prawdziwą.> Moim zdaniem wskazuje na rzecz wprost oczywistą, że wiarę prawie zawsze przyjmuje się procesie socjalizacji.Tak, ma Pan tutaj rację, generalnie. > > Co, jak słusznie zauważyłeś, dotyczy także innych poglądów i jest ogólnorozsądkowym wnioskiem dot. rozwoju zjawisk na świecie.> Nie, nie słusznie, gdyż tak po prostu nie jest:A to ciekawe. A ateistami zostają najczęściej dzieci ateistów, czy wierzących? > >Natomiast nie stanowi to dowodu na ani nieprawdziwość żadnej z wiar i religii, ani na niestnienie boga.> Nie, wprost to nie stanowi dowodu nieprawdziwości wiar wszelakich, tylko pokazuje, że wiarę nabywamy w procesie socjalizacji i dla nas jest ta prawdziwa, która została nam w dzieciństwie do mózgów wtłoczona.Kurdę, skąd się Pan domyślił! > >Przeciwny wniosek ze spostrzeżenia Dawkinsa, nie jest tylko "nieprzekonujący" ale po prostu głupi.> Zgadzam się z Panem, że ktoś tu głupi, tylko jakoś mało jest Pan przekonywujący, że jest to Dawkins.Musi Pan nauczyć się czytać ze zrozumieniem, pisałem że wniosek jest głupi, a nie że ktoś jest głupi, chociaż teraz zaczynam nawet spostrzegać Kogo miał Pan na myśli. > >Samo spostrzeżenie Dawkisna też nie wszędzie jest prawdziwe, raczej tylk tam gdzie społęczeństwa są hermetyczne i niekosmopolityczne, a o takie coraz trudniej ze wzgledu na globalizację.> Samo spostrzeżenie Dawkinsa wszędzie jest prawdziwe, a jeżeli ktoś próbuje je podważyć, to powinien przedstawić argumenty - najlepiej potwierdzone badaniami naukowymi - a nie swoją wiarę.Ciekawe podejście. Spostrzeżenie Dawkinsa "wszędzie" prawdziwe, czyli mamy dogmat! Mniejsza o to. Spostrzeżenie Dawkinsa odnosi się do statystyk i nie jest prawdziwe w krajach które były krajami o przewadze ludzi wierzacych, a są teraz bardziej ateistyczne. Na poziomie mniejszyc grup lub indywidualnym, sami jesteście na to dowodami - większość z Was ateistów urodziła się w rodzinach teistycznych. > >Gdydby jednak ktoś, ów głupi wniosek wyciągał, to sam strzeli sobie gola. Jeśli bowiem dowodem na nieistnienie (albo chociaż na istotną minimalizację szans istnienia) jakiegoś boga jest to, że wiara w jakiegoś boga jest uzależniona od miejsca urodzenia, to równie silnym "dowodem" za istnieniem boga w ogóle, bedzie fakt, że jednak prawie wszyscy wierzą w jakiegoś boga. Z tego wynika, że jest małe prawdopodobieństwo istnienia konkretnego boga, ale duże boga w ogóle (rozumianego jako jakiś mocny byt duchowy).> Pan tylko tu swoje głupoty wypisuje, a warto poczytać co piszą inni. W procesie socjalizacji najpierw wtłacza się wiarę,> a dopiero później konkretną religię. Nic dziwnego, że wierząca większość wtłacza swojemu potomstwu wiarę.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,656589/z,0#w656637Widzę, że znowu pomija Pan niewygodne logiczne konsekwencje własnej (dawkinsa) argumentacji. A ta argumenatcja, jesli przyjąć ją za spójną, wskazuje wprost, że jakis bóg w ogóle jest prawdopodobny, no chyba że jest się nieuczciwym intelektualnie hipokrytą. > >No, ale to jeszcze nic. Jeśli przyjmiemy, że zaleznosc miejsca urodzenia skorelowana z prawdopodobieństwem konkretnej wiary/religii jest dowodem na nieprawdziwość każdej z religii (nieistneinie konkretnego boga) to, aby być uczciwym intelektualnie trzeba również uznać setki bzdur.> Zawsze mnie zastanawiało, czy Pan choć sam rozumie co tu wypisuje. Tak wiara religijna przyjmowana zgodnie z religią miejsca urodzenia ewidentnie pokazuje uzależnienie wiary od procesu socjalizacji.Cóś Pan chyba nie doczytał o czym pisał autor wątku, tylko tak Pan plecie. > >Np Dawkins mógł się urodzić w rodzinie krów i byłby wówczas krową lub bykiem, patrzyłby na trawę jako coś do zjedzenia, ale już na krowie placki patrzyłby z niechęcia, Hitchens mógł urodzić się w rodzinie muszej i patrzyłby na krowie placki z większym zainteresowaniem, a duża część z nas tutaj, mogłaby się nie urodzić, a po prostu wysiać i być trawą, i wówczas nie mielibyśmy zdania na temat krowiego placka niezależnie od tego czy bylibyśmy jeszcze w kręgu zainteresowań przykładowego "Dawkinsa" czy już przykładwego "Hitchensa".> Ja wraz z Dawkinsem i Hitchensem urodziliśmy się w różnych rodzinach. Pan prawdopodobnie w oślej i stąd Pańska wiara, ale nikt z nas nie miał wyboru.Ja tam się nie obrażam, uodporniłem się, ale nie wiem jak przyjmą pańską ocenę wszyscy ateisci urodzeni w rodzinach teistów, nie wspominajac o Pana bliskich i przyjaciołach. > >Czy z powodu tak zróżnicowanego podejścia do tematu krowiego placka, można uznać iż placki krowie nie istnieją lub że krowy oraz muchy mylą się?> Przecież to oczywiste, że zależy to od wiary i głębokości przekonań.No, Pan to rozumie, brawo! Autor wątku pisał raczej o tych którzy tego nie rozumieją, a ja się do tego własnie odnoszę. > Jak ktoś lubi intelektualnie siedzieć w dupie i tylko gówno oglądać i rozumieć, to i święty Boże mu nie pomoże.Nie do końca - wierzącemu pomoże, bo wierzy, a Panu nie. > Na fajny poziom sprowadza Pan rozmowy na naszym forum, ale rozumiem, że na wyższy to Pana nie stać.Czasami mocna analogia jest potrzebna aby pogląd wybrzmiał głośniej. Mądry to zrozumie, pozostali nie muszą. pozdrawiam serdecznie
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Moim zdaniem wskazuje na rzecz wprost oczywistą, że wiarę prawie zawsze przyjmuje się procesie socjalizacji.> A to ciekawe. A ateistami zostają najczęściej dzieci ateistów, czy wierzących?Ateizm nie jest alternatywą fideizmu tylko teizmu i może być wynikiem wiary w to, iż określonego boga nie ma i np. zastępując go wiarą we własnego. Alternatywne są tylko wiara oraz brak wiary, czyli racjonalny sceptycyzm. Już tyle lat jest Pan uczestnikiem naszego forum i dalej nie rozróżnia Pan pojęć: Teizm - ateizm, fideizm - afideizm, czy nawet antyfideizm. Wierzyć można w bzdury wszelakie, gdyż wiara lub jej brak jest postawą poznawczą wobec rzeczywistości. Racjonalna postawa krytyczna opierająca się na dorobku nauki prowadzi do odrzucenia mitów, ale wcale nie musi być tych mitów odrzuceniem. Jednym z przejawów wiary jest całkowite zamknięcie się na argumenty tej wierze przeciwne - czego Pan jest doskonałą ilustracją. Ilość ateistów, którym żadna wiara nie jest do niczego potrzebną stanowi sporo poniżej procenta ludzkości, a ja napisałem "prawie zawsze".> Natomiast nie stanowi to dowodu na ani nieprawdziwość żadnej z wiar i religii, ani na niestnienie boga. Nie, wprost to nie stanowi dowodu nieprawdziwości wiar wszelakich, tylko pokazuje, że wiarę nabywamy w procesie socjalizacji i dla nas jest ta prawdziwa, która została nam w dzieciństwie do mózgów wtłoczona.> Kurdę, skąd się Pan domyślił!Nie jestem aż tak domyślny, po prostu czytam książki tym problemom poświęcone, ale też tu podaje bezpośrednio lub pośrednio w linkach argumenty. Inteligentny nie zaślepiony wiarą czytelnik po prostu je czyta ze zrozumieniem, a ja tylko do takich kieruję swoje wypowiedzi. > Przeciwny wniosek ze spostrzeżenia Dawkinsa, nie jest tylko "nieprzekonujący" ale po prostu głupi. Zgadzam się z Panem, że ktoś tu głupi, tylko jakoś mało jest Pan przekonywujący, że jest to Dawkins.> Musi Pan nauczyć się czytać ze zrozumieniem,Zawsze staram się zrozumieć czyjąś wypowiedź zanim się do niej odniosę. Czasem czytam nawet kilka razy aby zrozumieć jej sedno. Jakoś na brak mojego zrozumienia skarżą się tylko ci, których głupotę wywodów ewidetnie wykazuję. > pisałem że wniosek jest głupi, a nie że ktoś jest głupi,Każdemu może zdarzyć się pomylić lub palnąć jakąś głupotę, ale nie mamy co się oszukiwać - tak ogólnie głupoty to głupcy piszą. > chociaż teraz zaczynam nawet spostrzegać Kogo miał Pan na myśli.Przecież to wyraźnie dałem do zrozumienia. Sądzę zresztą już tak od dawna. > Samo spostrzeżenie Dawkisna też nie wszędzie jest prawdziwe, raczej tylk tam gdzie społęczeństwa są hermetyczne i niekosmopolityczne, a o takie coraz trudniej ze wzgledu na globalizację. Samo spostrzeżenie Dawkinsa wszędzie jest prawdziwe, a jeżeli ktoś próbuje je podważyć, to powinien przedstawić argumenty - najlepiej potwierdzone badaniami naukowymi - a nie swoją wiarę.> Ciekawe podejście. Spostrzeżenie Dawkinsa "wszędzie" prawdziwe, czyli mamy dogmat! Mniejsza o to.Nie dogmat, a retoryczne wykazanie bzdurności Pańskiego wywodu. > Spostrzeżenie Dawkinsa odnosi się do statystykNie, spostrzeżenie Dawkinsa odnosi się do procesu socjalizacji w rodzinie. W procesie socjalizacji najpierw wtłacza się wiarę, a dopiero później konkretną religię. Nic dziwnego, że wierząca większość wtłacza swojemu potomstwu wiarę. www.racjonalista.pl/forum.php/s,656589/z,0#w656637> Widzę, że znowu pomija Pan niewygodne logiczne konsekwencje własnej (dawkinsa) argumentacji.Przykro mi, iż jest Pan tak zaślepiony swoją wiarą, iż nic do Pana nie dociera. Nie dostrzegam w Pańskich wywodach niczego niewygodnego, co najwyżej bzdury, które staram się w sposób jak najbardziej komunikatywny dla inteligentnego czytelnika wykazać. Zawsze mnie zastanawiało, czy Pan choć sam rozumie co tu wypisuje. Tak, wiara religijna przyjmowana zgodnie z religią miejsca urodzenia (rodziną) ewidentnie pokazuje uzależnienie wiary od procesu socjalizacji. > Cóś Pan chyba nie doczytał o czym pisał autor wątku, tylko tak Pan plecie.Prawie wszystko jest możliwe, tyle tylko, iż na racjonalistycznym forum należy to wykazać. > Np Dawkins mógł się urodzić w rodzinie krów i byłby wówczas krową lub bykiem, (...) wówczas nie mielibyśmy zdania na temat krowiego placka niezależnie od tego czy bylibyśmy jeszcze w kręgu zainteresowań przykładowego "Dawkinsa" czy już przykładwego "Hitchensa". Ja wraz z Dawkinsem i Hitchensem urodziliśmy się w różnych rodzinach. Pan prawdopodobnie w oślej i stąd Pańska wiara, ale nikt z nas nie miał wyboru.> Ja tam się nie obrażam,Nie widzę powodu do obrazy, pokazałem tu tylko Pańską logikę. Logikę katolika oraz to co z niej wynika. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,627117#w634014 Na fajny poziom sprowadza Pan rozmowy na naszym forum, ale rozumiem, że na wyższy to Pana nie stać.> Czasami mocna analogia jest potrzebna aby pogląd wybrzmiał głośniej. Mądry to zrozumie, pozostali nie muszą.> Możesz bez problemu nasrać nagiemu w kieszonki dziąsłowe, musisz tylko znaleźć ochotnika. My - wierzący, nie potrzebujemy aż takich dowodów wiary, ale skoro Ty sam wskazujesz pewne czynności, które w podtekście mogłyby przekonać Was, szukaj ochotników wśród ateistów.> O mój boże! Myślałem, że za tą dyskusją stoi coś naprawdę ciekawego, albo chodzi tylko o zwykłe jaja, to postanowiłem się pobawić. A oni znowu to samo. Panowie: To że nie czujecie RA nie oznacza, że RA nie istnieje. Tak jak to, że nie czujecie mojego penisa w tyłku, nie oznacza że on nie istnieje. Czy to jest jasne?> Czasami mocna analogia jest potrzebna aby pogląd wybrzmiał głośniej.Tak, psuje Pan tu atmosferę bardzo głośno. @@@ .
|
|
 | 2 na 2 | e-duch (1053 punktów) | A co powiesz na temat wiary Pisałeś , że jesteś specjalistą a ja nieukiem Miestety nie podałeś żadnych argzmentów Uciekasz przede mną jak diabeł przed święconą wodą Dalej braciszku - Co to jest wiara ? Czekam e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >A co powiesz na temat wiary A co chcesz wiedzieć ? >Pisałeś , że jesteś specjalistą a ja nieukiem Nigdy tak nie pisałem. >Miestety nie podałeś żadnych argzmentów Do czego? >Uciekasz przede mną jak diabeł przed święconą wodą Eeee... tam, "nie lękam się". >Dalej braciszku - >Co to jest wiara ? Generalnie to przyjmowanie iż pewne rzeczy istnieją bez racjonalnych dowodów.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| |  | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> >Co to jest wiara ?> Generalnie to przyjmowanie iż pewne rzeczy istnieją bez racjonalnych dowodów.Szkoda tylko, ze wierzacy tak mocno chca racjonalnymi metodami i argumetami udowodnic, ze ich wiara nie jest nieracjonalna
|
|
| | |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | > >>Co to jest wiara ?> >Generalnie to przyjmowanie iż pewne rzeczy istnieją bez racjonalnych dowodów.> Szkoda tylko, ze wierzacy tak mocno chca racjonalnymi metodami i argumetami udowodnic, ze ich wiara nie jest nieracjonalna  Bo chodzi nam o Was, do Was trafiają tylko argumenty racjonalne, zatem staramy się do Was jakoś dotrzeć. No wiesz... trochę ewangelizacji... Poza tym, wiara nie wyklucza, że istnieją racjonalne dowody, a zatem poszukiwanie tych dowodów, jest trochę jak być może zbliżanie się do boga. Dlatego co bardziej ambitni - podejmują próby.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| |  | 1 na 1 | e-duch (1053 punktów) | Dzięki za odpowiedź
---Generalnie to przyjmowanie iż pewne rzeczy istnieją bez racjonalnych dowodów.---
A po co przyjmować coś takiego ? Są też dowody nie-racjonalne ?
O jakich rzeczach mówisz ?
Proponujesz mi wiarę w coś o czym nic nie potrafisz powiedzieć bo nie posiadasz żadnych dowodów na istnienie czegoś takiego ?
Brzostku , serio ?
żpzdrawiam e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Dzięki za odpowiedź >---Generalnie to przyjmowanie iż pewne rzeczy istnieją bez racjonalnych dowodów.--- >A po co przyjmować coś takiego ? Są też dowody nie-racjonalne ? >O jakich rzeczach mówisz ? Są dowody racjonalne/naukowe, takie które dają się zbadać, sprawdzić, powtórzyć... To o nich piszą racjonaliści, jako o dowodach.
I są pewne przeczucia, intuicje, połączone z obserwacją świata i wyikajace z nich spójne oceny rzeczywistości, które niektórych prowadzą do wniosku, że istnieje bóg. To są jakby dowody, czy też "dowody" nie-racjonalne, mniejsza o nazwę, mam nadzieje że rozumiesz. >Proponujesz mi wiarę w coś o czym nic nie potrafisz powiedzieć bo nie posiadasz żadnych dowodów na istnienie czegoś takiego ? >Brzostku , serio ? Trochę tak. Dowodów w sensie racjonalnych dowodów nie mam, dlatego nazywa się to wiarą. Moje jednak "dowody" są dla mnie wystarczające.
Nic nie widzę złego w propozycji, chociaż ja wcale jej nie składam, ona była już wcześniej, zanim się urodziłem. >żpzdrawiam pozdro
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Trochę tak. Dowodów w sensie racjonalnych dowodów nie mam, dlatego nazywa się to wiarą. Moje jednak "dowody" są dla mnie wystarczające. >Nic nie widzę złego w propozycji, chociaż ja wcale jej nie składam, ona była już wcześniej, zanim się urodziłem.
No właśnie. Weźmy podobny przykład - uwielbiam słuchać jednej piosenkarki. Mam jej wszystkie płyty, i co nieco o niej wiem. W wywiadach ciągle wspomina o swojej przyjaciółce, kiedyś dziennikarze zrobili jej fotkę jak je z przyjaciółką śniadanie. Jest już w średnim wieku, nie ma męża. Słyszy się, że jest lesbijką.
I ja naprawdę wierzę, że ona jest lesbijką. Dowodu naukowego nie mam, nie robiłem jej testów psychologicznych, ona sama się też nie ujawniła. Ale ja w to wierzę ponieważ te poszlaki, jakie mam, wystarczą mi.
Prywatne "dowody" nie są tej jakości co dowody naukowe. Ale MOGĄ mi wystarczyć i nie ma w tym nic złego.
|
|
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | W Twoim przykładzie jest łatwiej o prawdziwe dowody (racjonalne), bo można kobietę wyśledzić, spytać, turturować... aż się dowiemy. I jeśli ta wiara miałaby być niezwykle ważna dla ludzi, możnaby tak postąpić i mieć pewność w sensie racjonalnym.
Natomiast z Bogiem jest trudniej, ponieważ nie ma możliwości sprawdzenia w sensie racjonalnym.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Natomiast z Bogiem jest trudniej, ponieważ nie ma możliwości sprawdzenia w sensie racjonalnym. Pozwolę się z tym zdaniem nie zgodzić. Istnienie Boga w pełni realne i racjonalne. Pewien geofizyk oświadczył: "Jak naukowiec mający choćby odrobinę uczciwości mógłby wyjaśniać złożoność organizmów żywych przypadkowymi interakcjami, skoro ich prawdopodobieństwo jest znikomo małe? Moim zdaniem osobie, która tak postępuje, choć zna te wyliczenia, rażąco brakuje uczciwości naukowej". Ludzie są bez wymówki. Inna kwestia: Rzetelność naukowca wymaga "obejrzenia się za siebie w celu sprawdzenia, czy czasem nie popełniło się błędu". Takie postępowanie "jest obowiązkiem każdego naukowca - na pewno wobec innych uczonych, a niewątpliwie również wobec laików". Ewolucjoniści nie sprawdzają ‛czy czasem nie popełnili błędu'! Niestety, wydaje się, że brakuje im takiej pokory. Skromność i uczciwość powinny skłaniać więcej uczonych do przyznania, że nauka - która przecież ogranicza się do dziedziny materialnej - nie potrafi wyjaśnić kwestii dotyczących istnienia Stwórcy. Ale naukowcy nie sa osamotnieni w popełnianiu wielu błędów. Bo co jednak można powiedzieć o przywódcach religijnych, którzy propagują kreacjonizm? Przypisują Biblii nauki, których ona wcale nie głosi. Tacy własne poglądy i hołubione od dawna tradycje przedkładają nad Biblię? Tak właśnie czyni mnóstwo kreacjonistów. Dlatego także wielu obserwatorów, laików ustawia się do religii negatywnie. To głównie z braku poznania. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > Istnienie Boga w pełni realne i racjonalne.A bo to jest coś "w pełni"? [Chyba że mówisz o jakimś sztucznym dopełnieniu (dopchnięciu na siłę, zapchajdziurze) spowodowanym dyskomfortem niepewności i tęsknotą do prawd absolutnych. A zauważ też, że najpełniejsza pełnia znaczy czasem tyle, co zaćmienie (np. w wypadku Księżyca widzianego z Ziemi).] > .. wyjaśniać złożoność organizmów żywych przypadkowymi interakcjamiCzy składniki najprostszych bakterii mogą powstać przypadkiem, pomimo że składają się z jeszcze prostszych związków chemicznych (bo że związki mogą powstawać z pierwiastków, to chyba nie zaprzeczysz)? Jeśli tak, to czy mogą przypadkiem powstawać błony białkowo-lipidowe, nici RNA, skupiska białek, itp? Jeśli tak, to czy te składniki mogą się połączyć w sposób generujący zjawisko życia i gdzie tkwiłaby postulowana nieuczciwość intelektualna? > skoro ich prawdopodobieństwo jest znikomo małeJak to "małe", skoro życie istnieje?  > czy czasem nie popełniło się błęduTak, należy ciągle uważać i sprawdzać a nic nie brać na wiarę, bo istnieje ryzyko błędu. [Czy czasem nie popełniasz błędu w zdaniu "Istnienie Boga w pełni realne i racjonalne."?] > nauka - która przecież ogranicza się do dziedziny materialnej - nie potrafi wyjaśnić kwestii dotyczących istnienia Stwórcy.Jeśli się ogranicza do rzeczy dających się badać, to nie tyle nie potrafi, co po prostu nie zajmuje się czymś spoza swego (ograniczonego) obszaru. Zresztą nawet nauka wysoce abstrakcyjna, za jaką uchodzi matematyka, nie bada rzeczy nie dość dobrze dookreślonych. [Podobno Euklides, pytany przez władcę gdzie w jego "Elementach" występuje bóg odpowiedział, że nie było mu to potrzebne - czy on też popełnił jakąś istotną naukową nierzetelność (bo że popełnił świętokradztwo, to absolutnie pewne))?]
|
|
| | | |  | 4 na 4 | e-duch (1053 punktów) | Dowodów w sensie racjonalnych dowodów nie mam,
jeżeli tak to chyba przyznasz , że budowanie czegokolwiek w oparciu o brak dowodów jest niezwykle niebezpieczne , kontrowersyjne ...
Tak możesz postępować ty w swoich prywatnych osobistych decyzjach i wyborach - lecz odwoływanie się do tego na forum poblicznym lub wręcz nawoływanie do tego abym ja potraktował twoje fantazje jako wiarygodne ... jest ... nieuprawnione ...
e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
 | 8 na 8 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Czy z powodu tak zróżnicowanego podejścia do tematu krowiego placka, można uznać iż placki krowie nie istnieją lub że krowy oraz muchy mylą się?Porownujesz fizyczne wysranie do wysrania filozoficznego. Krowa jak wysra placek to ten placek lezy sobie i kazdy moze go zobaczyc, dotknac, powachac, posmakowac i w koncu zbadac przeroznymi aparaturami. Wysrania katolika (czyli boga Jahwe) nie mozna ani zobaczyc, ani dotknac, ani powachac, ani posmakowac i na pewno nie mozna go zadna aparatura zmierzyc czy zbadac. Podejscie podejsciem ale Jahwy ani widu ani slychu
|
|
|  | -3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | > >Czy z powodu tak zróżnicowanego podejścia do tematu krowiego placka, można uznać iż placki krowie nie istnieją lub że krowy oraz muchy mylą się?> Porownujesz fizyczne wysranie do wysrania filozoficznego.Przykro mi, że nie zrozumiałeś mojego porównania, ani arguemntu Dawkinsa (tego głupiego). Arguemnt Dawkinsa jest wlaśnie czysto filozoficzny. > Krowa jak wysra placek to ten placek lezy sobie i kazdy moze go zobaczyc, dotknac, powachac, posmakowac i w koncu zbadac przeroznymi aparaturami.Owszem. > Wysrania katolika (czyli boga Jahwe) nie mozna ani zobaczyc, ani dotknac, ani powachac, ani posmakowac i na pewno nie mozna go zadna aparatura zmierzyc czy zbadac.Tu się niestety mylisz. Tylko dla ateistów jest to nieosiągalne. > Podejscie podejsciem ale Jahwy ani widu ani slychu  Mam wrażenie, że Ciebie to bardzo martwi, bo tak często o tym piszesz. Może jeszcze jakaś iskierka wiary się tli?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Przykro mi, że nie zrozumiałeś mojego porównania, ani arguemntu Dawkinsa (tego głupiego). Arguemnt Dawkinsa jest wlaśnie czysto filozoficzny.Argumet Dawkinsa jest empiryczny. Realny. Mierzalny. Pokaz mi palcem na mapie dowolne panstwo a ja Ci ze 100% trafnoscia powiem jaki panuje tam bog i ilu wyznawcow posiada  > Tu się niestety mylisz. Tylko dla ateistów jest to nieosiągalne.Zgadza sie. Czajniczek Russela tez jest nieosiagalny. Tak samo jak banknot 1237 € czy nasranie nagiemu w kieszen. Dla teisty jednak wszystkie te rzeczy sa osiagalne bo jak wiadomo wiara nie wymyga racjonalnych argumetow oraz dowodow. > Mam wrażenie, że Ciebie to bardzo martwi, bo tak często o tym piszesz. Może jeszcze jakaś iskierka wiary się tli?Tak. Wiary, ze kiedys religijny idioci wymra i nie beda wydalac religinego gowna
|
|
| | |  | -3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | > >Przykro mi, że nie zrozumiałeś mojego porównania, ani arguemntu Dawkinsa (tego głupiego). Arguemnt Dawkinsa jest wlaśnie czysto filozoficzny.> Argumet Dawkinsa jest empiryczny. Realny. Mierzalny. Pokaz mi palcem na mapie dowolne panstwo a ja Ci ze 100% trafnoscia powiem jaki panuje tam bog i ilu wyznawcow posiada  Skup się rafał! Nie pisałem o argumencie dot. "przekazywania" religii tylko o argumencie dot. "dowodu" na nieistnienie boga z powodu wiary w różnych bogów.Ten jest filozoficzny i do niego odnosiłem się w mojej "plackowej" analogii. Natomiast z tym, że rodzice przekazują wairę dzieciom, to ja sie zgadzam. > >Tu się niestety mylisz. Tylko dla ateistów jest to nieosiągalne.> Zgadza sie. Czajniczek Russela tez jest nieosiagalny. Tak samo jak banknot 1237 € czy nasranie nagiemu w kieszen.Niezbadane są wyroki boskie... Możesz bez problemu nasrać nagiemu w kieszonki dziąsłowe, musisz tylko znaleźć ochotnika. My - wierzący, nie potrzebujemy aż takich dowodów wiary, ale skoro Ty sam wskazujesz pewne czynności, które w podtekście mogłyby przekonać Was, szukaj ochotników wśród ateistów. > Dla teisty jednak wszystkie te rzeczy sa osiagalne bo jak wiadomo wiara nie wymyga racjonalnych argumetow oraz dowodow.> >Mam wrażenie, że Ciebie to bardzo martwi, bo tak często o tym piszesz. Może jeszcze jakaś iskierka wiary się tli?> Tak. Wiary, ze kiedys religijny idioci wymra i nie beda wydalac religinego gowna  Twoja wiara jest nieracjonalna.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | -1 na 1 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Argumet Dawkinsa jest empiryczny. Realny. Mierzalny. Pokaz mi palcem na mapie dowolne panstwo a ja Ci ze 100% trafnoscia powiem jaki panuje tam bog i ilu wyznawcow posiada  Przecież nie to miał ten argument dowieść. Ale to, że jednego prawdziwego Boga nie ma, narody mają swoich bożków o bogów. Oczywiście Dawkins przez brak poznania i zrozumienia Biblii nie znał argumentów biblijnych, czytaj "prawdziwych", przedstawianych przez prawdziwego Boga, a wyjaśniających ten stan. Nie wie też, podobnie jak wielu ateistów i racjonalistów, że Bóg prawdziwy ma na ziemi swą organizację i poprzez jej członków głosi o tym jak się sprawy mają, i jaki jest finał i koniec wszystkiego co fałszywe i kłamliwe.. > Dla teisty jednak wszystkie te rzeczy sa osiagalne bo jak wiadomo wiara nie wymyga racjonalnych argumetow oraz dowodow.Kolejny mylny wniosek. > >Mam wrażenie, że Ciebie to bardzo martwi, bo tak często o tym piszesz. Może jeszcze jakaś iskierka wiary się tli?> Tak. Wiary, ze kiedys religijny idioci wymra i nie beda wydalac religinego gowna  (Jana 3:16) "Albowiem Bóg tak bardzo umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby nikt, kto w niego wierzy, nie został zgładzony, lecz miał życie wieczne". Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | e-duch (1053 punktów) | Czy z powodu tak zróżnicowanego podejścia do tematu krowiego placka, można uznać iż placki krowie nie istnieją lub że krowy oraz muchy mylą się?
Jeszcze nie zdarzyła się aby ktoś boga porównał do krowiego placka ... brawo brzostku zdobywasz złoty medal !
Argument Dawkinsa jest prawdziwy i rzetelny , oparty na faktach a nie na opowiadaniach o wizjach , objawieniach i przeczuciach Znakomita , przeważająca większość wierzących wyznaje religie swoich rodziców - Jest tak zapewne dlatego aby zrobić ci na złość Chciałbyś aby było inaczej - ja wiem Ale niestety nie jest Tobie pozostaje prawdziwa wiara w ... "to i owo" lub w "coś tam"
trzymaj się marzeń e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Jeszcze nie zdarzyła się aby ktoś boga porównał do krowiego placka ... brawo brzostku zdobywasz złoty medal ! No, nie zdarzyło się. >Argument Dawkinsa jest prawdziwy i rzetelny , oparty na faktach a nie na opowiadaniach o wizjach , objawieniach i przeczuciach >Znakomita , przeważająca większość wierzących wyznaje religie swoich rodziców - Jest tak zapewne dlatego aby zrobić ci na złość A przeważająca większość ateistów to dzieci ateistów, tak czy nie? Uważaj z odpowiedzią! >Chciałbyś aby było inaczej - ja wiem Mylisz się, może tak zostać, mi nie przeszkadza. >Ale niestety nie jest No to super! >Tobie pozostaje prawdziwa wiara w ... "to i owo" lub w "coś tam" Mi nie "pozostaje" tylko jest moim świadomym wyborem. Wiara właśnie polega na tym, że przyjmujesz istnienie boga bez racjonalnych dowodów. To istota wiary >trzymaj się marzeń Nie tylko ich się trzymam, ale gdyby nawet warto takowe mieć. Ty nie masz? Współczuję.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| |  | 2 na 2 | e-duch (1053 punktów) | ---A przeważająca większość ateistów to dzieci ateistów, tak czy nie? Uważaj z odpowiedzią!--- Tak jest - przeważająca większość ateistów to byłe dzieci  Niestety nie masz racji - choćby tu na naszym forum - większość ateistów wychowywana była w rodzinach wierzących Natomiast rzeczywiście - względnie rzadko - dzieci ateistów stają się religijne ... Wytłumaczeniem tego może być intelektualna i etyczna argumentacja ateizmu - bardziej trafia do umysłów i serc . Najprawdopodobniej ślepa wiara bardziej prowokuje do buntu niż racjonalny , przemyślany ateizm Pozdrawiam e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | > ---A przeważająca większość ateistów to dzieci ateistów, tak czy nie? Uważaj z odpowiedzią!---> Tak jest - przeważająca większość ateistów to byłe dzieci  > Niestety nie masz racji - choćby tu na naszym forum - większość ateistów wychowywana była w rodzinach wierzących> Natomiast rzeczywiście - względnie rzadko - dzieci ateistów stają się religijne ...> Wytłumaczeniem tego może być intelektualna i etyczna argumentacja ateizmu - bardziej trafia do umysłów i serc .> Najprawdopodobniej ślepa wiara bardziej prowokuje do buntu niż racjonalny , przemyślany ateizmŹle podchodzisz do zagadnienia. Ateistów jest tylko kilka procent w społeczeństwie, więc nie należy porównywać dzieci wierzących i niewierzących ilościowo. Należy je porównać procentowo. Bierzemy dzieci ateistów i dzieci wierzących. I procentowo liczymy, ile rodzin ateistycznych wydaje na świat ateistyczne dzieci. I ile procent ludzi wierzących wydaje wierzące dzieci. Tylko tak. Nie inaczej.
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > ---A przeważająca większość ateistów to dzieci ateistów, tak czy nie? Uważaj z odpowiedzią!---> Tak jest - przeważająca większość ateistów to byłe dzieci  Boisz się oczywistego wniosku z rozumowania Dawkinsa, że skoro dzieci teistów "dziedziczą" teizm po rodzicach, to tak samo jest z ateizmem? Nie bądź jak większość antyklerykałów na tym forum - nieuczciwy intelektualnie, staraj się być uczciwym. > Niestety nie masz racji - choćby tu na naszym forum - większość ateistów wychowywana była w rodzinach wierzących> Natomiast rzeczywiście - względnie rzadko - dzieci ateistów stają się religijne ...Prosiłem, abyś uważał z odpowiedzią. Nie widzisz jak brniesz ku zaprzeczeniu wniosku z argumentacji Dawkinsa? Skoro większość ateistów była wychowywana w rodzinach wierzących - to chyba przeczy wnioskowi ze spostrzeżenia Dawkinsa, że gdyby Bogusławski urodził się w Polsce byłbym katolikiem? Przeczy też temu, że dzieci przejmują wiarę rodziców, bo Wy nie przejęliście! A zatem, mimo tego, że statystycznie i historycznie faktycznie większość dzieci przejmuje wiarę rodziców, to nie jest to żadna sztywna zasada, zwłazscza w społeczeństwach otwartych i komsmopolitycznych. W związku z tym, nie można wyciągać tak prostego i w konsekwencji głupiego wniosku, iż z tych skomplikowanych zjawisk wynika, że nie istnieje bóg (co jest najczestszym wnioskiem z argumenatcji Dawkinsa, wysnuwanym przez mało rozgarniętych). > Wytłumaczeniem tego może być intelektualna i etyczna argumentacja ateizmu - bardziej trafia do umysłów i serc .> Najprawdopodobniej ślepa wiara bardziej prowokuje do buntu niż racjonalny , przemyślany ateizmJa mam inne zdanie na ten temat. Współczesny świat, ze swoim konsumpcjonizmem, szybkością życia, przepływem informacji, nie sprzyja religii. Młodzież jako ciekawsze postrzega kolorowe gazetki niż Biblię. Uważam, że ślepa wiara nie prowokuje do buntu, wręcz przeciwnie. Uważam też, że nie istnieje żadna etyczna argumentacja ateizmu. Ateizm jest po prostu brakiem wiary w boga, niczym więcej. > Pozdrawiampozdro
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Nie bądź jak większość antyklerykałów na tym forum - nieuczciwy intelektualnie, staraj się być uczciwym.Obrzucanie polemistów gównem, a nuż coś się przyklei to stara uczciwa metoda wszelkich wierzących. > Skoro większość ateistów była wychowywana w rodzinach wierzących - to chyba przeczy wnioskowi ze spostrzeżenia Dawkinsa,Większość fideistów nic co by przeczyło ich wierze nie czyta lub posiada specjalną umiejętność czytania wybiórczego i z poznawanych tekstów odczytuje tylko stwierdzenia ich wiarę popierających. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469#w545689Pan Dawkinsa nie czytał lub nie zrozumiał - co zupełnie na jedno wychodzi. > że gdyby Bogusławski urodził się w Polsce byłbym katolikiem?Bogusławski jest katolikiem. Pisałem o tym już kilkukrotnie. > Przeczy też temu, że dzieci przejmują wiarę rodziców, bo Wy nie przejęliście!Wyjątki na ogół potwierdzają, a nie zaprzeczają rodzinie. Nie każdy urodził się w rodzinie mocno ograniczonej intelektualnie, a także moralnie przez wiarę. W sporej części katolickich rodzin budzi się wśród dzieci ciekawość świata i pozwala im na samodzielne myślenie. Niech Pan postara się zrozumieć tylko to co pisze mgr Chlipała i ks. Chałupniak Gdyż wykazuje Pan tu, iż nawet "swoich" zrozumieć nie potrafi. Ponadto do zagruntowania wiary bardziej potrzebne jest zagruntowanie osobowości autorytarnej niż zespołu mitów, na które przychodzi czas trochę później. > A zatem, mimo tego, że statystycznie i historycznie faktycznie większość dzieci przejmuje wiarę rodziców, to nie jest to żadna sztywna zasada,Oczywiście o jakiej tam "sztywnej zasadzie" możemy mówić, gdy dzieje się tak tylko w ponad 90% przypadków. > zwłazscza w społeczeństwach otwartych i komsmopolitycznych.Tylko ciągle jeszcze 99% młodszych dzieci wychowywanych jest w rodzinach, a nie w społeczeństwach. Zaś postawę osobowością człowieka kształtuje się od urodzenia do najwyżej 5 roku życia. Poczytaj Pan trochę zamiast tu ciągle bzdury pieprzyć. > W związku z tym, nie można wyciągać tak prostego i w konsekwencji głupiego wniosku, iż z tych skomplikowanych zjawisk wynika, że nie istnieje bóg (co jest najczestszym wnioskiem z argumenatcji Dawkinsa, wysnuwanym przez mało rozgarniętych).Proponuję nie opierać się na innych tylko samemu Dawkinsa przeczytać, gdyż prawie wszystko co Pan tu pisze, to opiera Pan na tym co inni Panu opowiadali. Na naszym forum dyskusji na temat Dawkinsa było już sporo, tylko jeszcze nie znalazł się tu żaden fideista, który by go przeczytał. @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>W związku z tym, nie można wyciągać tak prostego i w konsekwencji głupiego wniosku, iż z tych skomplikowanych zjawisk wynika, że nie istnieje bóg (co jest najczestszym wnioskiem z argumenatcji Dawkinsa, wysnuwanym przez mało rozgarniętych). >Proponuję nie opierać się na innych tylko samemu Dawkinsa przeczytać, gdyż prawie wszystko co Pan tu pisze, to opiera Pan na tym co inni Panu opowiadali. Na naszym forum dyskusji na temat Dawkinsa było już sporo, tylko jeszcze nie znalazł się tu żaden fideista, który by go przeczytał.
Gdydby Pan zechciał zrozumieć, iż o taki właśnie wniosek chodzi autorowi tego wątku i do tego się odnoszą cały czas. A Pan pieprzy w kółko o tym, że dzieci przejmują wiarę rodziców, z czym ja się ZGADZAM, co do ogólnej zasady.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Proponuję nie opierać się na innych tylko samemu Dawkinsa przeczytać, gdyż prawie wszystko co Pan tu pisze, to opiera Pan na tym co inni Panu opowiadali. Na naszym forum dyskusji na temat Dawkinsa było już sporo, tylko jeszcze nie znalazł się tu żaden fideista, który by go przeczytał.> Gdydby Pan zechciał zrozumieć, iż o taki właśnie wniosek chodzi autorowi tego wątkuCzyżby to znaczyło, że Pan Dawkinsa przeczytał? To dawaj Pan konkrety zamiast pieprzyć naokoło o wszystkim i o niczym. > i do tego się odnoszą cały czas.Kto, jacy się "odnoszą"? Ja odnoszę się konkretnie do przedstawianych tu Pańskich wywodów. Ponieważ Pan bredzi, to te brednie wykazuję. > A Pan pieprzy w kółko o tym, że dzieci przejmują wiarę rodziców,Pan Jacek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,656589/z,0Moja odpowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,656589/z,0#w656637> z czym ja się ZGADZAM, co do ogólnej zasady.Z czym Pan się co do ogólnej zasady zgadza? > Boisz się oczywistego wniosku z rozumowania Dawkinsa, że skoro dzieci teistów "dziedziczą" teizm po rodzicach, to tak samo jest z ateizmem? Nie bądź jak większość antyklerykałów na tym forum - nieuczciwy intelektualnie, staraj się być uczciwym.> Prosiłem, abyś uważał z odpowiedzią. Nie widzisz jak brniesz ku zaprzeczeniu wniosku z argumentacji Dawkinsa?> Skoro większość ateistów była wychowywana w rodzinach wierzących - to chyba przeczy wnioskowi ze spostrzeżenia Dawkinsa, że gdyby Bogusławski urodził się w Polsce byłbym katolikiem?.> Przeczy też temu, że dzieci przejmują wiarę rodziców, bo Wy nie przejęliście!> A zatem, mimo tego, że statystycznie i historycznie faktycznie większość dzieci przejmuje wiarę rodziców, to nie jest to żadna sztywna zasada, zwłazscza w społeczeństwach otwartych i komsmopolitycznychZgadza się Pan "co do ogólnej zasady" z tym, że jedyny Bóg jaki istnieje, to Bóg wtłaczany nam do głów w procesie socjalizacji, gdyż dzieci, prawie zawsze, przejmują wiarę od rodziców? To przecież samo sedno Dawkinsowego stwierdzenia. > Ignoruję BogusławskiegoNormalnie, jak to ignorant. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | e-duch (1053 punktów) | Wiąkszość ludzi rodzi się i wychowuje w rodzinach wierzących ... w to czy w tamto - te rodziny charakteryzują się bardzo zróżnicowanym podejściem do wyznawanej wiary - od wybitnie deklaratywnego a nawet obojętnego przez tradycjonalistyczno-obrzędowy do fundamentalneho i fanatycznego . Większość z ludzi w swojej wierze pozostaje ... ponieważ jest ona postrzegana jako istotna część ich tożsamości i ich narracji egzystencjalnej Niewielka ilość konwertuje - co zwykle postrzegane jest jako ciężkie przewinienie i grzech śmiertelny , zdrada Niewielka ilość odchodzi od religii w agnostycyzm , ateizm lub obojętność
Wiara jest dziedziczona i uczona jak mowa i mycie zębów ... To jest istotne w tym procesie indoktrynacji O tym przede wszystkim pisze i mówi Dawkins
Problem jest na tyle ważny a wiara tak dynamicznie kształtuje młode niedoświadczone umysły , że zachodzi potrzeba obrony ich przed destrukcyjnymi , niebezpiecznymi treściami przez religie przekazywanymi .
To jest oczywiście nie do pomyślenia dla większości - i postrzegane jest jak atak na ich wolność ponieważ uważają , że mają prawo przekazywać dzieciom to co uważają za stosowne i nikt nie ma prawa się do procesu wychowawczego mieszać . Ja tak nie sądze - wydaje mi się , że edukacja publiczna , świecka , państwowa stwarza nalepsze szanse na skuteczną i wartościową socjalizacje - na przekazanie nowym członkom naszych społeczeństw zasad egalitaryzmu , współczucia i solidarności .
Pozostawianie edukacji wyłącznie w rękach rodziców będzie skutkować szybkim rozwarstwieniem społeczeństwa , zanikiem idei wspólnotowości , wykluczeniami i dyskryminacją
pozdrawiam e-duch
szacunek i współczucie zawsze w granicach rozsądku
|
|
4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Przecież to samo można powiedzieć komuś, kto wyznaje każdy inny światopogląd, np. prawicowy: gdybyś urodził się w rodzinie komunistów, byłbyś komunistą;
Powiedzieć można każdą bzdurę, która przyjdzie do głowy.
Przecież nie masz żadnych danych na potwierdzenie tego wymysłu, a zmiany preferencji politycznych dużych grup w okresie kilkunastu-kilkudziesięciu lat wprost mu przeczą.
Z drugiej strony jest wystarczająco danych na potwierdzenie przesłanki argumentu który próbujesz podważyć, możesz sobie łatwo sprawdzić rozkład wyznawców poszczególnych religii panuje w Polsce, a także w innych krajach w których dominuje jedno wyznanie.
Chodzi o to, że wychowani w danej religii prawie zawsze zostają (wyznawcami tej religii lub pozostają w różnym stopniu religijnie oziębli), a prawie nigdy nie zostają wyznawcami innej religii.
Przykłady które podałeś są to wybory z grubsza dwuwartościowe, więc nie ma tu analogii do religii, których jest przecież multum, więc odnoszę wrażenie, że nie do końca rozumiesz argument, z którym sie tu wadzisz.
> Trzeba się więc chyba rozstać z tym argumentem. Nie jest przekonujący.
Argument jest ok, to twój wywód jest nieprzekonujący, bo oparty na błędzie logicznym i na niezgodnych z rzeczywistością domysłach.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|