 |
Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-04-2015 10:11 | VonM (709 punktów) | Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | Zastanawia mnie skąd się bierze przekonanie, że chrześcijaństwo stoi w opozycji do teorii ewolucji. Źródłem nauki chrześcijańskiej jest Nowy Testament, który raczej nie rozpatruje tych zagadnień, podczas gdy treści mogące kwestionować ewolucję (księga rodzaju) występują w Starym Testamencie, który jest pozycją judaistyczną. O ile dobrze pamiętam, jak kiedyś chodziłem do kościoła, słowo pańskie to raczej treści z Nowego Testamentu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 Dalej..#61 5 na 5 | Rupson (1793 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | > >Wszystkie organizmy mają ten sam kod genetyczny tylko ekspresja genów decyduje z co z czego wyrośnie? A może żadne zmiany według ciebie nie zachodzą?> Według mnie nie zachodzą żadne zmiany prowadzące do zmian międzygatunkowych.-A w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego czym jest gatunek i jak czasami trudno określić jego wyraźnie granice? Wszystko przez pokrewieństwo organizmów i ich wspólne pochodzenie. > W obrębie gatunków dochodzi do bardzo wielu zmian genetycznych na skutek ekspresji zmieniającego się kompletu genów w obrębie jego genotypu,-Czyli stworzyciel określił liczbę gatunków i każdy wyposażył w garnitur genów z możliwością pewnych ograniczonych zmian? To dlaczego mamy tyle wspólnych genów ze zwykłym szczurem, bratkiem czy kaktusem, skoro przejścia w inny gatunek nie są możliwe? Skąd się wzięły nowe gatunki, te których wcześniej nie było, skoro jeden nie mógł wydać kolejnych? > Uważam, że gatunki, oprócz swej formy, że tak powiem podstawowej, zostały wyposażone w możliwości dostosowywania się do zmieniającego środowiska w dosyć dużym zakresie. Jeżeli Stworzyciel myślał by choć trochę po inżyniersku, to na pewno coś takiego powinien by zastosować. Ot, jak resory ziemskich konstruktorów w samochodach...-Ale fakty nie zależą od tego co uważasz. Piszesz też, że nie wierzysz w ewolucję. Ewolucja to zmiany w jednostce czasu i na szczęście nie zależy to od twojej wiary lub niewiary. Ja też w nią nie wierzę, bo ją dostrzegam, rozumiem jak działa. Wiara mi tu niepotrzebna. > >W przypadku doboru naturalnego też można mówić o wzajemnym hodowaniu się przez organizmy, jak np. owady i rośliny kwiatowe.> Nie rozumiem, o co Ci chodzi w akapicie.-O to, że jedne organizmy wpływają na to jak wyglądają inne. Długie aparaty gębowe motyli, czy kolibrów są skutkiem głębokich kielichów kwiatowych. Po twojemu musiały uruchomić taki garnitur genów, który umożliwił im wykształcenie takiego aparatu. Te, którym się to nie udało wymarły lub zmieniły niszę. Może chcesz wciskać kit, że zawsze istniały takie same kwiaty i owady i ptaki? -Kilka cytatów z twojej wesołej twórczości: Cytat:Teoria, której początek dał Darwin jest beznadziejna Cytat:angażujesz mało swoich zwojów mózgowych Cytat:Oj banialuki nieuki!!! Cytat:ogólnie wydajesz mi się Pan mocno naburmuszonym. Cytat:po prostu brak pewnego rodzaju wyobraźni w Pańskich zwojach: Cytat:ale Tobie przypiszę inne, takie co ma zaledwie kilka zwojów, boś g....! -Udowodniłeś tylko, że twoja ignorancja jest równa twojej arogancji. Naprawdę myślałeś, że wpadniesz na to forum i przekonasz kogokolwiek, że cały świat biologów ewolucyjnych, genetyków, paleontologów, anatomów, to banda durni bez wyobraźni, a domorosły filozof "zeno" odkrył swoimi genialnymi zwojami coś, na co oni wszyscy wcześniej nie wpadli? |
#62 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | . www.opoka.(*)osciol_ewolucja_27112006.html#Ta wypowiedź z "Opoki" tylko potwierdza moje zdanie, że katolicyzm jest całkowicie sprzecznym z darwinowską teorią ewolucji. > Mam na myśli to, że wiara w Boga jest takim przekonaniem, do którego można dopasować każdy dowolny fakt. Cokolwiek nauka udowodni to wierzący i tak powiedzą, że stoi za tym Bóg. Dlatego dyskusja z nimi jest bezcelowa.Bez przesady, ale tak, ma Pan tu rację. Co katolik, to inny pogląd. Gdzie i co "katolicyzm" mówi? Katolicyzm to "magisterium", a więc o konkrety proszę?> Mam na myśli oficjalną naukę.Naukę? W religii, to Pan może mówić o "magisterium", dogmatyce, encyklikach, nauczaniu itp. > Pamiętam to jeszcze z lekcji religii w szkole - KK nie uznaje wiary w predestynację tzn wg ich wierzeń Bóg nie przeznaczył nikogo na zbawienie lub potępienie jeszcze przed narodzinami. Tymczasem wiemy, że nasze uczynki i cechy zależą od genów i wychowania czyli są zdeterminowane w określony sposób.Tak. > To odbiera sens katolicyzmowiW Pańskich, czy moich oczach - tak, ale dla katolików to sporo za mało. > i argumentami tego typu niszczyłem siostrę katechetkę w liceum.Panu może ulżyło, ale czy to cokolwiek dało? Z wiarą nie ma dyskusji. Bardzo proszę o sedno. Własne i papieskie.> Hmm czyli jednak się pomyliłem.Lepiej się mylić i mieć własne zdanie niż klepać coś tam za autorytetami. Kto szuka ten właściwą odpowiedź w końcu znajdzie. > Nawet ta myśl nie zostaje kiedy rozbieramy katolicyzm na czynniki pierwsze - katolicyzm to pogląd całkowicie sprzeczny z logiką i moralnością.Prawie się z Panem zgadzam, gdyż to nasza ocena. Natomiast nie wolno zapominać, iż oni mają swoją własną logikęi swoją własną moralność. @@@ . |
| zeno (72 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji |
> -Czyli stworzyciel określił liczbę gatunków i każdy wyposażył w garnitur genów z możliwością pewnych ograniczonych zmian?Tak uważam. > To dlaczego mamy tyle wspólnych genów ze zwykłym szczurem, bratkiem czy kaktusem, skoro przejścia w inny gatunek nie są możliwe?Bo ten sam Stworzyciel przy tym grzebał... > Skąd się wzięły nowe gatunki, te których wcześniej nie było, skoro jeden nie mógł wydać kolejnych?O jakich nowych gatunkach myślisz? > -... bo ją dostrzegam, rozumiem jak działa. Wiara mi tu niepotrzebna.Opisz gdzie ją dostrzegasz, może ja też dostrzegę > -O to, że jedne organizmy wpływają na to jak wyglądają inne. Długie aparaty gębowe motyli, czy kolibrów są skutkiem głębokich kielichów kwiatowych. Po twojemu musiały uruchomić taki garnitur genów, który umożliwił im wykształcenie takiego aparatu. Te, którym się to nie udało wymarły lub zmieniły niszę. Może chcesz wciskać kit, że zawsze istniały takie same kwiaty i owady i ptaki?Kiedyś na tych stronach czytałem, że jaszczurkom nogi się nie wydłużyły, kiedy na sawannie trawa stała się wyższa, ani żyrafom szyje nie wydłużyły się dlatego, bo akacje urosły. Uznano, że były by to mutacje intencjonalne, a tak podobno nie może być... Ten garnitur genów był by rozwiązaniem bardzo oczywistym i logicznym z inżynierskiego punktu widzenia. > -Udowodniłeś tylko, że twoja ignorancja jest równa twojej arogancji. Naprawdę myślałeś, że wpadniesz na to forum i przekonasz kogokolwiek, że cały świat biologów ewolucyjnych, genetyków, paleontologów, anatomów, to banda durni bez wyobraźni, a domorosły filozof "zeno" odkrył swoimi genialnymi zwojami coś, na co oni wszyscy wcześniej nie wpadli?Bez odrobiny arogancji, można być w życiu tylko dworzaninem, apologetą, kopistą, robolem, ciapciakiem... itp., itd... |
#64 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | > ta wizja nic nie wyjaśnia i ja się z tym zgadzam.Dla jasności - mowa o wizji ingerencji kosmitów (pozaziemskich cywilizacji) w powstanie i kształtowanie się życia. > teoria nie wyjaśnia jak powstało życie (..), wiemy jak się rozwijało, ale jeszcze nie wiemy jak powstało.Jeśli wiemy, że rozwijało się od form prostszych do bardziej złożonych, to już wiemy sporo. Chemiczna synteza związków organicznych też jest dość zaawansowana (ze sztucznym genomem włącznie). Możliwe, że koncepcyjnie problem wynika z odmienności języka fizyki/chemii (II zasada termodynamiki) od języka biologii (samoorganizacja czyli lokalny wzrost uporządkowania). Życie pokazuje jednak, że możliwe jest działanie niejako pod prąd entropii dzięki selektywnemu wykorzystaniu części przepływającej energii (jak z żeglowaniem pod wiatr). [O bóstwach się nie wypowiem, bo pytanie jak one ożywają nie wydaje się sensowne, skoro trudno ożywić najmniejszą komórkę.] > wierzymy, że nauka za niedługi czas i na to pytanie odpowie.To prawdopodobne. Należy jednak podejrzewać, że opis tak złożonych mechanizmów jak żywe organizmy nie da się zredukować do kilko zdań, lecz będzie wymagać miliardów liter. [Wiara niekoniecznie jest brzydka (choć zbyt często bywa ślepa).] |
#65 2 na 2 | Rupson (1793 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | > >-Czyli stworzyciel określił liczbę gatunków i każdy wyposażył w garnitur genów z możliwością pewnych ograniczonych zmian?> Tak uważam.-Jezusicku! > >To dlaczego mamy tyle wspólnych genów ze zwykłym szczurem, bratkiem czy kaktusem, skoro przejścia w inny gatunek nie są możliwe?> Bo ten sam Stworzyciel przy tym grzebał...-Kyrie eleison! > >Skąd się wzięły nowe gatunki, te których wcześniej nie było, skoro jeden nie mógł wydać kolejnych?> O jakich nowych gatunkach myślisz?-O tych co żyją teraz. Negujesz zapis kopalny, Całą stratygrafię, która pokazuje jakie gatunki żyły w danej epoce, jakie nigdy nie współwystępowały, gdzie jedne kończyły swoją karierę, a inne dopiero zaczynały? Wiesz ile gatunków wymarło? Większość kiedykolwiek istniejących. A może znalazłeś szkielet królika w permie? Dinozaury żyły razem z ludźmi i np. tygrysami? Wszystkie żyły na raz, a teraz tylko stopniowo ich ubywa? Zmieściłyby się na Ziemi? > >-... bo ją dostrzegam, rozumiem jak działa. Wiara mi tu niepotrzebna.> Opisz gdzie ją dostrzegasz, może ja też dostrzegę- > Kiedyś na tych stronach czytałem, że jaszczurkom nogi się nie wydłużyły, kiedy na sawannie trawa stała się wyższa, ani żyrafom szyje nie wydłużyły się dlatego, bo akacje urosły. Uznano, że były by to mutacje intencjonalne, a tak podobno nie może być...-Na pewno na tych stronach? Tak prostych spraw nie łapiesz i tak infantylne i przestarzałe tłumaczenia klepiesz. Nikt niczego nie uznał za intencjonalne. A kto tak czynił, mylił się. Rozmnażanie płciowe sprawia, że każdy z nas jest odrobinę inny. Widzisz, że mamy różny wzrost i zarost, kolor skóry i siłę, długość kończyn, nawet szyje? Gdy nie ma nacisków środowiska na zmiany wszyscy się krzyżujemy i zróżnicowanie pozostaje podobne. Ale wystarczy poddać nas różnym warunkom i w jednych więcej będzie wysokich, w innych niskich, w innym silniej owłosionych. Nie widać tego? Kto łatwiej przeżyje w Arktyce, kto na Saharze? Kto lepiej znosi promienie UV, czarny czy biały? > Ten garnitur genów był by rozwiązaniem bardzo oczywistym i logicznym z inżynierskiego punktu widzenia.-I tak wyszło, że padalec ma jakieś szczątkowe nogi nie wiadomo po co, a człowiek martwe geny na ogon i czasami ktoś się urodzi z czymś takim. Logika inżynierska, a nie zwykła pozostałość po przodkach? > Bez odrobiny arogancji, można być w życiu tylko dworzaninem, apologetą, kopistą, robolem, ciapciakiem... itp., itd...-Najważniejsze być wyjątkowym, nawet wychodząc na wyjątkowego głupca? |
| zeno (72 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji |
> Jeśli wiemy, że rozwijało się od form prostszych do bardziej złożonych, to już wiemy sporo.A mnie się wydaje, że to proces tworzenia przebiegał od prostych form do bardziej złożonych, bo nie było to "boskie pstryknięcie palcami", a żmudna inżynierska robota z eksperymentami, poprawkami, zbieraniem doświadczeń i stąd też powielanie udanych rozwiązań w części, lub prawie w całości. > Chemiczna synteza związków organicznych też jest dość zaawansowana (ze sztucznym genomem włącznie). Możliwe, że koncepcyjnie problem wynika z odmienności języka fizyki/chemii (II zasada termodynamiki) od języka biologii (samoorganizacja czyli lokalny wzrost uporządkowania). Życie pokazuje jednak, że możliwe jest działanie niejako pod prąd entropii dzięki selektywnemu wykorzystaniu części przepływającej energii (jak z żeglowaniem pod wiatr).> [O bóstwach się nie wypowiem, bo pytanie jak one ożywają nie wydaje się sensowne, skoro trudno ożywić najmniejszą komórkę.]Ewolucjoniści wprawdzie z tą komórką mają problem, ale przecież wyjaśnili jak ziemia zapełniła się roślinnością wszelaką i zwierzyną przeróżną, a nawet wyjaśnili jak z małpy jednej nasz protoplasta powstał. Dlaczego wykluczać możliwość jakiegoś innego samopowstania, wielokrotnie efektywniejszego? Czy my musimy być szczytem możliwości kreacji Kosmosu? Jeżeli gdzieś w okolicach BB powstał by byt oparty o chemię i fizykę, który nie musi walczyć o wyżywienie, nie musi zabiegać o prokreację, ma zapewnione trwanie, może nie wieczne, ale niewyobrażalnie długie, to był by to materiał na baśń wcale nie mniej zbliżoną do realu, jak ta darwinowska. > Należy jednak podejrzewać, że opis tak złożonych mechanizmów jak żywe organizmy nie da się zredukować do kilko zdań, lecz będzie wymagać miliardów liter.Ja uważam, że jeżeli człowiek zbudowany jest z około 10 bilionów komórek, to na jego opisanie w genomie potrzeba znaków z tysiąc razy więcej. To tworzy też mój problem z ewolucją, bo ona nie polega na zmianach, nieskończenie maleńkich, jakichś jego fizycznych fragmentów, a właśnie na zmianie teksty stanowiącego informację genetyczną. Tymczasem, każda nawet maleńka zmiana, musi być opisana bardzo wieloma znakami. Więc bez tej małpy z maszyną do pisania - ani rusz. > [Wiara niekoniecznie jest brzydka (choć zbyt często bywa ślepa).] Bardzo rzadki przypadek takiego łagodnego zdania o religio na tych stronach. Pozdrawiam |
| zeno (72 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | > ... Gdy nie ma nacisków środowiska na zmiany wszyscy się krzyżujemy i zróżnicowanie pozostaje podobne. Ale wystarczy poddać nas różnym warunkom i w jednych więcej będzie wysokich, w innych niskich, w innym silniej owłosionych. Nie widać tego? Kto łatwiej przeżyje w Arktyce, kto na Saharze? Kto lepiej znosi promienie UV, czarny czy biały?Ostatnio czytałem w prasie, że od czasów wojny społeczeństwa europejskie (ale nie tylko) bardzo urosły, a najbardziej bodaj Holendrzy. Czy zechciał byś skomentować to doniesienie, korzystając ze swej przebogatej wiedzy? |
#68 3 na 3 | Rupson (1793 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | > >... Gdy nie ma nacisków środowiska na zmiany wszyscy się krzyżujemy i zróżnicowanie pozostaje podobne. Ale wystarczy poddać nas różnym warunkom i w jednych więcej będzie wysokich, w innych niskich, w innym silniej owłosionych. Nie widać tego? Kto łatwiej przeżyje w Arktyce, kto na Saharze? Kto lepiej znosi promienie UV, czarny czy biały?> Ostatnio czytałem w prasie, że od czasów wojny społeczeństwa europejskie (ale nie tylko) bardzo urosły, a najbardziej bodaj Holendrzy.> Czy zechciał byś skomentować to doniesienie, korzystając ze swej przebogatej wiedzy?> -Może ty to wytłumaczysz? A może to zwykły dobór płciowy? Wysocy faceci częściej znajdują partnerkę i w puli genowej danego gatunku, rasy, tu Europejczyków jest coraz więcej genów na nieco wyższy wzrost. To jak z żyrafami, gen który dawał nieco dłuższą szyję był coraz powszechniejszy w środowisku, gdzie przetrwanie zależało od sięgania po pokarm z wysokich drzew. Długie szyje umożliwiały obgryzanie liści z wysokich partii korony, gdzie konkurencja była znikoma lub żadna, stąd ich przewaga. Można też sobie wyobrazić warunki, gdzie ta szyja będzie się skracać, bo jest sporym obciążeniem tam, gdzie wysokość nie daje znaczącej przewagi. -Większość kwestii oczywiście pominąłeś. Nie uznajesz faktu, że nie jesteśmy klonami i każdy ma trochę inny zestaw genów? Krokodyl, żaba, ryba, nie mają genów na sierść, ani pióra. Ich zarodek na żadnym etapie nie będzie owłosiony, a zdarzy się to zarówno u waleni jak i ludzi. Tu widać które gatunki są ewolucyjne nowsze. Banan nie ma genów na oczy, ani ogon, żadna ekspresja posiadanych genów nie wykształci cech, na które dany gatunek genów po prostu nie posiada. Ewolucja działa na zasadzie selekcji genów, tych które w danym warunkach umożliwiają życie i rozród. Ekspresja genów dotyczy jedynie ujawniania się bądź nie cech, chorób, zależnie od diety, środowiska, trybu życia osobników o podobnym zestawie genów, np. twojego rodzeństwa. Możecie mieć gen na jakąś chorobę (choć nie wszyscy), ale nie wszyscy zachorują, a może nikt. Wszyscy jednak przekażą dalej ten sam zestaw genów bez względu na to które się ujawniły mocnej (uległy ekspresji). Oczywiście bez konkretnych badań, z zewnątrz nie da się określić, czy dana choroba lub zaleta to wynik ekspresji danych genów, czy ich posiadania (nieposiadania, uszkodzenia). |
#69 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | . > Według mnie nie zachodzą żadne zmiany prowadzące do zmian międzygatunkowych.Pan rzekł, a przy autorytecie Pana Zeno, to kończy się wszelka dyskusja. www.racjonalista.pl/forum.php/s,519507#w519660> Uważam, że gatunki, oprócz swej formy, że tak powiem podstawowej, zostały wyposażone w możliwości dostosowywania się do zmieniającego środowiska w dosyć dużym zakresie. Jeżeli Stworzyciel myślał by choć trochę po inżyniersku, to na pewno coś takiego powinien by zastosować. Ot, jak resory ziemskich konstruktorów w samochodach...Pitu, pitu - kilo kitu u sufitu. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,379324#w382013> Nie rozumiem, o co Ci chodzi w akapicie.A w którym Pan coś (nawet tylko cokolwiek) rozumie co jest sprzeczne z Pańską wiarą? @@@ . |
#70 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | > .> > Według mnie nie zachodzą żadne zmiany prowadzące do zmian międzygatunkowych.Pan rzekł, >a przy autorytecie Pana Zeno, to kończy się wszelka dyskusja.Tymczasem nazwę Go Stworzycielem i będzie git. |
| VonM (709 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | > -A w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego czym jest gatunek i jak czasami trudno określić jego wyraźnie granice? Wszystko przez pokrewieństwo organizmów i ich wspólne pochodzenie.Z tego co wiem najprościej określa się gatunek jako grupę zdolną do wydania płodnego potomstwa. |
#72 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | . - A w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego czym jest gatunek i jak czasami trudno określić jego wyraźnie granice? Wszystko przez pokrewieństwo organizmów i ich wspólne pochodzenie.> Z tego co wiem najprościej określa się gatunek jako grupę zdolną do wydania płodnego potomstwa. Gatunek - termin stosowany w biologii w różnych znaczeniach, zależnie od kontekstu, w jakim występuje. Najczęściej pod pojęciem gatunku rozumie się:
w znaczeniu ogólnym - zbiór osobników posiadających podobne cechy, zdolnych do swobodnego krzyżowania się w warunkach naturalnych i wydających płodne potomstwo,
w systematyce organizmów - podstawową jednostkę formalną organizacji świata ożywionego i jednocześnie najniższą z podstawowych kategorii systematycznych stosowanych w hierarchicznej strukturze klasyfikacji biologicznej.
Definicje gatunku
Dotychczas nie opracowano całkowicie uniwersalnej definicji gatunku. Pierwsza z wymienionych definicji, choć powszechnie stosowana, nie jest ścisła - zawiera liczne wyjątki i rodzi trudności odzwierciedlające skalę złożoności zagadnienia. Do podstawowych problemów w zdefiniowaniu uniwersalnego pojęcia gatunku należą:
trudności w określeniu jednoznacznych kryteriów zaliczenia danego organizmu do konkretnego gatunku (lub jego wyłączenia),
ustalenie kiedy należy wyodrębnić nowy gatunek,
zmienność cech populacji w czasie i przestrzeni
trudności z wprowadzeniem przyjętych kryteriów oznaczania w praktyce, co czasami okazuje się niemożliwe do zrealizowania.
Problem definicji gatunku ma również aspekt filozoficzny dyskutowany w płaszczyznach realizmu i nominalizmu pojęciowego. Wielu biologów (m.in. Nicholson, Dobzhansky, Mayr, Hey) uznało definicję gatunku za najbardziej kontrowersyjne pojęcie biologiczne.@@@ . |
#73 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | > >-Czyli stworzyciel określił liczbę gatunków> i każdy wyposażył w garnitur genów z możliwością> pewnych ograniczonych zmian?> Tak uważam.Jeśli miałeś takie zadanie, to mnie swoimi argumentami absolutnie nie przekonałeś. > > To dlaczego mamy tyle wspólnych genów ze zwykłym> szczurem, bratkiem czy kaktusem, skoro przejścia w> inny gatunek nie są możliwe?> Bo ten sam Stworzyciel przy tym grzebał...Pytanie co chciał osiągnąć, po co grzebał i z jakiego powodu pozwolił by tysiące gatunków wyginęło w ogóle przed pojawieniem się ludzi (bez możliwości wpłynięcia na ludzi) rozumiem że pozostawisz bez odpowiedzi "bo to tajemnica". Czy jednak może się mylę? > Ten garnitur genów był by rozwiązaniem bardzo oczywistym> i logicznym z inżynierskiego punktu widzenia.Z inżynierskiego może, tyle że Bóg raczej nie jest dobrym inżynierem - popatrz choćby na pustkę przestrzeni kosmicznej (pustkę od miliardów lat) czy też wyrostek robaczkowy lub nerw krtaniowy które nie wiedzieć czemu opatrzyłeś przydomkiem "cienkawe" - chyba po to, żeby zbyt rażąco nie stały w sprzeczności z wytworami Twoich zwojów ).
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| zeno (72 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji |
> Pytanie co chciał osiągnąć, po co grzebał i z jakiego powodu pozwolił by tysiące gatunków wyginęło w ogóle przed pojawieniem się ludzi (bez możliwości wpłynięcia na ludzi) rozumiem że pozostawisz bez odpowiedzi "bo to tajemnica".> Czy jednak może się mylę?Zauważ, że On przede wszystkim z zasady(!) pozwala umierać i te tysiące gatunków, na przestrzeni milionów lat nie powinny Cię epatować. W jakimś momencie napisałem też, że w mojej ocenie tworzenie naszego ŚWIATA przez Stworzyciela nie było "boskim pstryknięciem" a żmudną inżynierską robotą z eksperymentami, doświadczeniami, obserwacją i może na przykład okres dinozaurów został zaniechany, bo jakieś bilanse energetyczne się nie sprawdziły, a jednocześnie doświadczenie pozwalało wprowadzić do ekosystemu lepiej rokujące ssaki z perspektywą wprowadzenia i człowieka? > Z inżynierskiego może, tyle że Bóg raczej nie jest dobrym inżynierem - popatrz choćby na pustkę przestrzeni kosmicznej (pustkę od miliardów lat)Stworzył dla człowieka wyjątkową enklawę, w której on może żyć, a Ty marudzisz, że powinien cały kosmos takim uczynić? Jacku - przesadzasz. My jesteśmy już dostatecznym problemem i dla tej Ziemi i dla Kosmosu i może niedługo skończymy jak dinozaury.... > czy też wyrostek robaczkowy lub nerw krtaniowy które nie wiedzieć czemu opatrzyłeś przydomkiem "cienkawe" - chyba po to, żeby zbyt rażąco nie stały w sprzeczności z wytworami Twoich zwojów ).Cienkość tych przykładów oceniłem w kontekście obrony teorii ewolucji. Gdzieś napisałem, że moim zdaniem, stwarzanie odbywało się od najprostszych organizmów do tych skomplikowanych, więc nie dziwota, że w kolejnych realizacjach coś z poprzednich zostaje wykorzystane, albo, jeżeli jest to modernizacja, nie wszystko zostało należycie wyczyszczone. Twoje przykłady, traktował bym jako pewną niedbałość wykonawców koncepcji. |
#75 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Sprzeczność chrześcijaństwa i teorii ewolucji | . > w mojej ocenie tworzenie naszego ŚWIATA przez StworzycielaTo proszę o definicję tego Pańskiego stwora. Według mojej wiedzy Bóg posiadał omnipotencję (wszechpotężność) oraz omnisciencję (wszechwiedzę). Pański posiadał, czy nie posiadał? www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,618781#w618875www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,33#w643122www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,643658#w643904> nie było "boskim pstryknięciem" a żmudną inżynierską robotą z eksperymentami, doświadczeniami, obserwacjąTo dupa, a nie inżynier. Wróćmy do naszego oka, które z inżynierskiego punktu widzenia jest knotem łatanym różnymi poprawkami i optyczne defekty oka mózg nadrabia bardzo wyrafinowanym oprogramowaniem graficznym. Ale kwestia ostrości widzenia to tylko jeden problem, wskazać bowiem można jeszcze jedną, nawet bardziej uderzającą ilustrację konstrukcyjnych (optycznych) niedoskonałości naszego narządu wzroku - otóż siatkówka jest ustawiona tyłem do przodu!
Wyobraźmy sobie współczesnego Helmholtza, któremu jakiś inżynier przedstawia projekt dużej matrycy zbudowanej z niewielkich fotokomórek, ustawionych tak, by rejestrowały obraz padający bezpośrednio na powierzchnię matrycy! (nazwijmy jeszcze tę matrycę "siatkówką"). Na razie ma to sens, oczywiście jeśli jeszcze każdą komórkę połączy się odpowiednim przewodem z urządzeniem, w którym są gromadzone zarejestrowane obrazy. Nasz Helmholtz nie miałby powodów, by tak zaprojektowane urządzenie zwrócić.
Ale co się stanie, jeśli wyjaśnię, że fotokomórki skierowane są w przeciwną stronę, tyłem do obrazu, który mają rejestrować, przewody łączące je z mózgiem przechodzą przez siatkówkę, a promień światła, zanim trafi do fotokomórki, musi przebić się przez plątaninę kabli. Już to nie ma sensu, jest zaś jeszcze gorzej. Jedną z konsekwencji "odwrotnego" ustawienia fotokomórek jest to, że przewody przekazujące dane do obróbki muszą zostać jakoś przeprowadzone z powrotem przez siatkówkę do mózgu. Przynajmniej u kręgowców zostało to rozwiązane w ten sposób, że wszystkie tworzą wiązkę i przedostają się przez otwór w siatkówce. Ta wypełniona nerwami dziura zwana jest ślepą plamką. Rzeczywiście jest ślepa, ale ze względu na wielkość należało by raczej mówić "ślepa plama", a nie "plamka". Na szczęście nasz automatyczny, mózgowy Photoshop z tym też sobie radzi, niemniej trudno byłoby obronić tezę, że to tylko marny projekt. Tak coś zaprojektować mógłby tylko kompletny idiota.
Czy naprawdę oczy są tak durnym urządzeniem? Przecież gdyby tak było, widzielibyśmy fatalnie, a na pewno tak nie jest. Widzimy świetnie. Otóż nasze oczy działają dobrze dzięki doborowi naturalnemu, który niczym nieskończenie cierpliwy mechanik, sprawdzający najdrobniejsze detale, potrafi jakoś poradzić sobie z wielkim podstawowym błędem konstrukcyjnym, jakim jest odwrotne ułożenie siatkówki, i mimo wszystko stworzyć precyzyjny, doskonale działający instrument. /Dawkins/ @@@ . |
1 2 3 4 5 6 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|