 |
Ojkofobiczny pseudoracjonalizm Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-01-2016 13:04 | VonM (709 punktów) | Ojkofobiczny pseudoracjonalizm
2 na 4 | Temat ten można by poruszyć zarówno na forach katolickich, albo też radykalnie antyteistycznych, mianowicie chodzi mi o zjawisko, które można zaobserwować już od dawna. Bo o ile krytyka religii jest z wielu względów zrozumiała, o tyle zachowania niektórych środowisk lewicowych, uzurpujących sobie termin "racjonalizm" tylko z powodu zajadłej krytyki autochtonicznej religii, przy jednoczesnej dużej sympatii, wręcz wywyższaniem religii obcej i nazywaniu jej krytyki mową nienawiści, bynajmniej racjonalne nie są. Zjawisko to szczególnie nasiliło się wskutek kryzysu z uchodźcami, kiedy osoby uważające się za apologetów świeckiego państwa wręcz oczekują stawiania w Europie meczetów, a protesty przeciwko wprowadzaniu szariatu nazywają mową nienawiści. Te same środowiska zazwyczaj we wszystkich innych niż swoje poglądach dopatrują się presji światopoglądowej KK, popadając w sprzeczność wewnętrzną kiedy sprzeciwowi wobec ideologii kwestionującej empiryczny dorobek genetyki (gender) przypinają religijną łatkę.
Jakie są przyczyny takich zachowań? Czy "racjonalizm" takich osób nie jest bytem urojonym bardziej niż Latający Potwór Spaghetti?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..#76 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | |
#77 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | > >homonto> Jeśli myślimy o tym samym przedmiocie, to nazywa się on "chomąto".> sjp.pwn.pl/sjp/chomato;2448428.htmlCóż, ten nie robi błędów, kto nie pisze. Cieszę się jednak, że koleżanka czyta moje posty, a nie czyta Bogusławskiego. On to bowiem napisał jako pierwszy z błędem, zatem, jak sądzę, gdyby koleżanka czytała Bogusławskiego, to by i jemu uwagę zwróciła. No chyba, że to rodzaj solidarności antyklerykalnej...
Śmieszą mnie lemingi. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | > .> > Śmieszą mnie lemingi.> Biedny ten Pan Brzostowski, czego zrozumieć nie potrafi, a jest tego ogrom, to zaraz się chichra.> >Tak reaguję na głupotę.> Nareszcie rozumiem czemu śmiech Pana nie odstępuje.Człowiek inteligentny nie jest w stanie zrozumieć głupoty, pozostaje m.in. śmiech. Dlatego, gdy mi smutno, czytam fR, tyle tu lemingów, że nie sposób już po 5 minutach lektury mieć zły humor. Coraz częściej bawią mnie też pańskie posty.
Śmieszą mnie lemingi. |
#79 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | > >Ludzie rodzą się niewierzący. Ateizm jest naturalnym stanem umysłu, innymi słowy, każdy człowiek w pierwszych dniach swego życia jest ateistą, ale jeszcze nie racjonalistą.> Ludzie rodzą się niewierzący, słusznie.> A potem mądrzeją, zaczynają sami się podcierać, poznają świat, uczą się i większość wierzy w Boga, stając się wierzącymi. Tylko część nadal nie wierzy, to margines. Nie ma się jednak czym szczycić, że rodzimy się ateistami i niektórzy nimi pozostają, bo skoro większość potem zaczyna wierzyć, to znaczy istnieje ryzyko, że ateiści niczego się po prostu nie nauczyli o świecie i są na etapie "srania pod siebie".Czytam i się zastanawiam, skąd tu taka "ponadświatopoglądowa" zgoda wobec sądów nowonarodzonego człowieka... Może dlatego, że kwestia omawiana jest pobieżnie na boku głównego wątku, a może dlatego, że nieważne, jak brzmi teza, ale ważne jest, jak się ją potem w dyskusji wykorzysta, nie dociekam, ale milcząco czytać dalej nie uda mi się, no bo może czegoś nie rozumiem. Chyba (prawie?) każdy teista jest skłonny zgodzić się, że po świecie nie dreptał ani jeden ateista, zanim z odczytaną z gwiazd teorią wszystkiego wróżbita albo objawioną prawdą teista nie zaczął napotkanym, "srającym pod siebie" osobnikom wykładać tego, czego się właśnie dowiedział. Osobnik oniemiał z niedowierzania, ale uwierzył (no bo jak z kimś tak mądrym dyskutować) albo czym prędzej unieszkodliwił celnym przyłożeniem z maczugi, a ciało spalił, żeby unicestwić potencjalne źródło zaraźliwej choroby. Jeśli więc tylko przyjąć, że płód nie przysłuchuje się rozmowom "z zewnątrz" o Bogu, postaciach z bajek, przewidywaniach cyganki odnośnie płci i kariery (płodu) po narodzinach, to ateistą się nie urodzi. Dopiero w wyniku organizowania mu szczęśliwego dzieciństwa wszelka fantastyka i sposób jej przedstawiania zaczynają naginać nieświadome mitów tego świata dziecko ku jednej lub drugiej postawie. Pogląd, kto i czego się nauczył, może już zostawię na potrzeby kolejnej wypowiedzi... > teizm wynika z obserwacji świataLudzie idąc tą samą drogą różne rzeczy widzą i różne potrafią wysnuwać wnioski.  Dla mnie teizm to widok modlących się ludzi, nabożnych uczestników mszy, przygnębiających lub promieniujących miłością ołtarzy, krucyfiksów i portretów zagarniających przestrzeń ścienną w domach. Rodzina, dom, społeczeństwo i wspólne obrzędy, a świat trzyma się od tego z daleka. Ponad tym wszystkim zwykle znajduje się jeszcze instytucja babci, która gdy tylko u swojego wnuczęcia usłyszy powtarzane pod nosem "siała baba mak" czy "puszek okruszek", z zapałem przystępuje do realizacji swojej najistotniejszej misji wychowawczej, czyli uczy bezrozumnego recytowania "paciorków", ilustrując tym sposobem najskuteczniejszą metodę późniejszej wieloletniej "teizacji".
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.  |
#80 6 na 6 | ZaKotem (8733 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm |
> Chyba (prawie?) każdy teista jest skłonny zgodzić się, że po świecie nie dreptał ani jeden ateista, zanim z odczytaną z gwiazd teorią wszystkiego wróżbita albo objawioną prawdą teista nie zaczął napotkanym, "srającym pod siebie" osobnikom wykładać tego, czego się właśnie dowiedział.To zależy, jak zdefiniujemy ateizm. Jeśli ateizmem nazywamy ODRZUCENIE wiary w bogów, to oczywiście do ateizmu potrzebna jest po pierwsze rozwinięta świadomość, po drugie, istniejące już w kulturze pojęcie bóstwa. A jeśli ateizmem nazywamy po prostu NIEWIARĘ w bogów, to ateizm jest brakiem pewnej idei, a nie ideą. W takim sensie ateistą jest niemowlę, albo i pies (chociaż, pies go tam wie).
Wzruszają mnie nutrie. |
#81 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | > Wy, ateiści twierdzicie, że (...) ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy", a Wy - mądrzejsi.My, wy, oni... Może ograniczę się do "ja", bo łunych i onych nie ma jak o zdanie spytać, a szkoda, bo wiedzą najlepiej. Katolicy, z którymi przy stosownych okazjach poruszało się tematy egzystencjalne, nie widzą mi się jako gorsi, lepsi, mądrzejsi czy głupsi, co najwyżej z rozczarowaniem dochodziłam do wniosku, że osoby wierzące często bezrefleksyjnie się swoich przekonań chwytają i przez chwilę nawet nie zamierzają spojrzeć na siebie i swoje wierzenia z zastanowieniem. Nie wiem, czy wynikało to np. z obawy przed poczuciem ewentualnego zwątpienia, czy z trudności w odpowiedzeniu sobie na pytania dotyczące chociażby tego, jak wiara się w nich kształtowała. Szacunek natomiast budziły dwie koleżanki, które wierzące były nie tylko w deklaracjach, ale wyraźnie potwierdzały ten fakt postępowaniem, charakterem i w kontaktach z innymi osobami. Rozmowa z ateistą nie była przez nie odbierana jako front walki poglądów i prób podkopywania przekonań jednej ze stron, gdy wątek ocierał się o jakieś etyczno-religijne problemy, o swój światopogląd i jego obronę się nie martwiły. Jeśli więc już jakiś teizm czy ateizm ma być lepszy, to myślę, że po prostu każdy przemyślany światopogląd, za którym stoi osoba wraz ze swoimi przekonaniami jest w jakimś stopniu lepszy od zapożyczonego zbioru dobranych haseł do którego nie wiadomo jak się odnieść, a chronologia jednego względem drugiego przydać się może, ale do napisania leksykonu. > Tymczasem powszechnie wiadomo, że człowiek gdy się rodzi, jego umysł jest "pusty", dopiero życie uczy go, dzięki obserwacji i własnemu rozumowi poznaje światSkoro umysł jest pusty i wypełnia się w wyniku obserwacji, to chyba można przyjąć, że wrzucić tam można cokolwiek, choćby i same bzdury. > oakzuje się wtedy, że większość ludzi jdnak wierzy w Boga. A zatem może to z Wami jest coś "niehalo"? Może Wam brakuje "talentu" (choć wolę termin - zmysłu) do obserwacji swiata w tym obszarze? To jest jedyna możliwa uprawdopodobniona odpowiedź.To kto, w co i gdzie wierzy w największym stopniu jest uwarunkowane kulturowo. Amerykanie w większości popierają ustrój demokratyczny, Rosjanie w większości popierają ustrój "putinowski". Którzy są "niehalo", a którzy "halo"? Chińczycy w większości popierają ustrój komunistyczny z wolnym rynkiem, obok tego są społeczeństwem, gdzie ponad połowa obywateli to ateiści. Obecnie stanowią prawie 20% populacji światowej, a rodzinę 2+1 upgrade'owali do 2+2. Jak myślisz, co utalentowani zmysłowo zaobserwują za, powiedzmy, 100 lat i później? > Gdyby bowiem, wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i wsszyscy nie mieli by zmysłu odczuwania Boga, to pojęcia boga by w ogóle nie było. No bo niby jak miałby powstać?Szczypta psychologii, kilka kropel socjologii i jakiś odpowiednio dobrany drag dla stłumienia zmysłu odczuwania Boga (u Ciebie pewnie bardzo wyczulony, więc przy pierwszym zetknięciu się z tymi naukami może wykoślawić tworzące się nowe połączenia neuronowe i skierować wszystkie do ośrodka wiary, a to trwale może uniemożliwić poprawne korzystanie z tych dwóch dziedzin, nie mówiąc o tym jednym eksperymencie) i przy odrobinie wysiłku powinieneś otrzymać jakąś wstępną koncepcję, która skrótowo i ogólnie tłumaczy, jak to się stało że dawno temu pomysłowi preateiści wymyślili pojęcie Boga. Inne propozycje, bez opierania się o takie interdyscyplinarne gimnastyki umysłowe, są zwykle w miarę łatwo odgadywane przez przeciętnego ucznia, gdy zaczyna podejrzewać, że Biblia (autor, miejsce, czas, materiał pierwszego wydania niepoprawionego oraz kolor atramentu/grubość dłutka nieznana) opisująca wielopokoleniowe dialogi stwórcy z człowiekiem, rozpoczęte od przedstawienia się, może genezę pojęcia Boga za bardzo upraszczać. Człowiek to pomysłowa małpka, odkrył ogień, koło, siłę wyporu, atom, zbudował komputer, wymyślił krasnoludki i podróże w czasie, więc nie wiem, skąd obiekcja, że pojęcie Boga akurat mogło być zbyt trudne.  > A gdydby wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i część nie miała by zmysłu odczuwania Boga, to byli by na świecie ateisci i teiści. I tak właśnie jest.Ponieważ odrzucanie teorii naukowych przed ich wstępnym rozpoznaniem niesie ze sobą potencjalne ryzyko (aczkolwiek tu chyba bliskie zeru) utraty zdrowia lub życia przez istniejącą lub mającą dopiero w wyniku tego odkrycia się narodzić dyscyplinę naukową, zobligowana jestem do powstrzymania się od pochopnej krytyki i życzenia sukcesu nad dalszą pracą naukową. I nie podlegający dyskusji jest fakt, że ta teoria, którą masz, która jest Twoja, jest Twoja i ta teoria należy do Ciebie i posiadasz ją. 
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.  |
#82 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | . > Śmieszą mnie lemingi.Biedny ten Pan Brzostowski, czego zrozumieć nie potrafi, a jest tego ogrom, to zaraz się chichra.> Tak reaguję na głupotę.Nareszcie rozumiem czemu śmiech Pana nie odstępuje.> Człowiek inteligentny nie jest w stanie zrozumieć głupoty, pozostaje m.in. śmiech.Jakoś nie mam większych kłopotów ze zrozumieniem Pana i Pańskich ideowych przyjaciół i to według Pana jest dowodem mojego braku inteligencji? Tak jak to, iż Pan moich wypowiedzi nie potrafi zrozumieć i tylko się chichra ma być dowodem istnienia Pańskiej? To ma być ten inteligentny, sensowny i logiczny wywód PiS-owskiego chrześcijanina? > Dlatego, gdy mi smutno, czytam fR, tyle tu lemingów,Mam inne odczucie. Choć samodzielnie myślącej inteligencji jeszcze tu sporo, to jej ilość teraz drastycznie się zmniejszyła, natomiast przybyło bardzo dużo forumowiczów o Pańskim sposobie myślenia z Panu podobnym poziomie wiedzy. Po wyborach dostał Pan tu spore wsparcie. > że nie sposób już po 5 minutach lektury mieć zły humor.Każdy ma inne poczucie humoru: wiadomosci(*)py,wid,18161352,wiadomosc.html i co innego go śmieszy. > Coraz częściej bawią mnie też pańskie posty.Dziwne, ale ja dostrzegam, iż coraz mniej Pan rozumie ich zawartość, gdyż zupełnie nie potrafi Pan odnieść się do ich treści i nie atakuje merytorycznie zawartych w nich moich poglądów, tylko mnie osobiście. No, cóż jak widać to Pański poziom reakcji na głupotę oraz Pańskie poczucie humoru. @@@ . |
#83 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm |
> Cóż, ten nie robi błędów, kto nie pisze.Wszyscy robimy błędy. Językowe zdarzają się nawet językoznawcom - jak przyznał się do tego kiedyś prof. Doroszewski, ale pomiędzy zrobieniem błędu, a "sadzeniem byka na byku" jest ogromna różnica. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,691610#w697625> Cieszę się jednak, że koleżanka czyta moje posty, a nie czyta Bogusławskiego.Może i czyta, ale jej umknął, gdyż merytoryczna treść była ciekawa? > On to bowiem napisał jako pierwszy z błędem, zatem, jak sądzę, gdyby koleżanka czytała Bogusławskiego, to by i jemu uwagę zwróciła. No chyba, że to rodzaj solidarności antyklerykalnej...A tu właśnie zaprezentował Pan poziom chrześcijańskiej moralności. Wszyscy winni tylko nie Pan Brzostowski? Jak ja popełniłem błąd, to nie należało go powtarzać, tylko napisać poprawnie i mi go ewentualnie wytknąć, a nie teraz, gdy został Panu wykazany zwalać winę na Bogusławskiego. @@@ . |
#84 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm |
> Ateizm jest takim samym naturalnym stanem umysłu jak teizm, tylko że teizm wynika z obserwacji świata, a ateizm jest jak sam piszesz początkowym stanem umysłu w czasie narodzin (tabula rasa).> Śmieszą mnie lemingi.> ... hmmm, tabula rasa, a owszem lecz zaraz po urodzeniu dominują zachowania oparte na tzw. "niskich pobudkach", jakie to większość chyba wie. Ateizm i teizm owszem są naturalnym stanem umysłu, tyle że aby być ateistą trzeba osiągnąć wyższy poziom umysłowy. Trzeba wyzbyć się zachowań wynikających z "niskich pobudek", takich jak strach przed piekłem i pożądanie nagrody w niebie. Ateista, ten z przekonania, nie stara się udowodnić, że Bóg nie istnieje. To domena antyteistów, którzy podobnie jak teiści boją się, że prawda może być inna i stracą swe wpływy i podstawę swego istnienia. Wrodzony (czy też nabyty) racjonalizm ateisty podpowiada mu, iż "nie trzeba zabijać sąsiada by wyzwolić się spod wpływu jego dworzan i bredni jakie o sąsiedzkie głoszą". Jeżeli "dworzanie" nie będą mieli kim "rządzić" wtedy opuszczą "dwór sąsiada". Wtedy samoistnie się okaże, czy "sąsiad istnieje", czy nie. A wiecej świadczy za brakiem "sąsiada". Trzeba również zdać sobie sprawę, że wiele wartości powodujących bycie "dobrym człowiekiem" posiada wartość samą w sobie więc nie trzeba szukać nakazu ich przestrzegania w świecie pozaempirycznym, czy w nakazach i zakazach "strażników z biczem w ręku"...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne... |
#85 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | > Ogólną definicję przedstawiłem. Tyle tylko, że ideologiczne> antyklerykały takiej nie lubią, bo im nie pasuje do ich świata.> Bo wtedy bóg taki mógłby istnieć. Żądają hipokryci definicji szczególowejPanie Brzostowski, odpowiedziałby Pan na moje pytanie zamiast młócić 1000 razy przemłóconą złośliwostkami słomę z kimś, kogo Pan niedawno bez ogródek ku obopólnemu zadowoleniu ignorował? Moje pytanie było konkretne. Czekam na odpowiedź, w nieskończoność nie będę. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#86 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | > >Świat w ogóle nie jest prezentem z zaświatów?> Nie istnieją żadne zaświaty, wszystko co istnieje gdziekolwiek jest realne."Zaświaty" to przecież termin odnoszący się w wierzeniach religijnych do miejsc, które nie są możliwe do zaobserwowania za pomocą naszej percepcji, czyli w szerokim kontekście są to miejsca, zlokalizowane poza naszym Wszechświatem. W chrześcijaństwie konkretnie chodzi oczywiście o niebo, piekło i czyściec. I nie zaprzecza to ich realności (ale to już w odniesieniu indywidualnym chyba należy traktować). > >> ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy"> >Pierwotny nie znaczy automatycznie lepszy (chyba że nie ma żadnego postępu), ale dorosłemu nie wypada wierzyć we wszystkie bajania, choćby przedwieczne i wsparte religią, bo "wiadomo jak jest".> no właśnie nie bardzo wiadomo... bo od tysięcy lat ludzie jednak wierzą...Przytaczanie tego "koronnego" argumentu każdorazowo przy podobnych dyskusjach w celu podkreślenia, że "coś w tym jest", "jakby ludzkość się myliła, to już dawno byśmy wiedzieli" (czy inaczej rozumianego materiału dowodowego, poszlak) nadal, jak mniemam, nie wiąże się z chwilą zastanowienia, czy rozbrajająca naiwność tego stwierdzenia nie rzutuje na całość prezentowanej linii rozumowania. Trudno, idzie się przyzwyczaić, ale zrozumienia taka logika się nie doczeka... Tysiące lat cywilizacji, której postęp wyznaczany był przez sprowadzanie w mierzonych pokoleniami odstępach czasu pamiątek w postaci marchewek, ziemniaków czy kukurydzy z odkrywanych nowych kawałków świata, nowego sposobu układania kamola na kamolu w celu schowania się przed deszczem i mrozem, czy zorientowaniem się, że zamiast łazić codziennie po wodę można wykopać rów i zaprosić rzekę pod dom. Były też przejawy dalekosiężnego spoglądania w przyszłość i bicia na alarm, że świat rozwija się w zbyt szybkim tempie i niebawem transport zostanie sparaliżowany, bo zabraknie siana dla koni ciągnących tyle dorożek. Rewolucyjne odkrycia dotyczące Ziemi przez Kopernika i Magellana też były poprzedzone tysiącami lat wiary ludów całego świata w fakty, które ostatecznie okazały się nieprawdą. Oddajmy więc należny szacunek fundamentom współczesnych cywilizacji, ale przestańmy utożsamiać ich skrojony do ówczesnych możliwości dorobek naukowy i równie bogaty wachlarz przesądów z potencjałem naszych fizyków, biologów, medyków, antropologów, chemików i pozostałych przedstawicieli współczesnej nauki. > Słusznie, wierzą głównie dzieci, a te jak ustalilismy są ateistami. To dość normalna droga rozwoju: najpierw dzeicko rodzi sie ateistą, potem wierzy w Mikołaja, a potem mniej więcej w tym samym czasie przestaje wierzyć w Mikołaja (...)... i uczy się od rodziców, dziadków i uśmiechniętej zakonnicy, że w niebie mieszka Bóg, by w następstwie mijających lat w oparciu o doświadczenia, poznanych ludzi i przemyślenia własne pojęcie wiary i Boga coraz silniej akceptować i samemu rozwijać, lub pojawiające się wątpliwości coraz śmielej i częściej poddawać krytycznej i racjonalizującej wszelkie aspekty religii ocenie, by ostatecznie we właściwym dla siebie czasie stać się osobą niewierzącą. Teraz jest rzetelniej. 
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.  |
| Dyshia (307 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | > To zależy, jak zdefiniujemy ateizm.Do niczego innego jak do definicji właśnie się tu starałam odwołać i spodziewałam się, że w takim kontekście ateizm się tu pojawia. Definicja się zmienia, ale domyślnie przyjęłam, że jestem na bieżąco. Jak potwierdziłeś moje przypuszczenia przebrnęłam (tracąc poczucie czasu  ) przez trudną do oszacowania ilość stron po naszemu i nie po naszemu, szybkie przeanalizowanie kilku definicji oczywiście dało odpowiedź, że to jest teraz wersja obowiązująca, a mojej uwagi nie zwrócił przy ostatniej kontrolnej wizycie taki niepozorny i zrozumiały przymiotnik jak antropologiczny.  No, ale to oczywiście trwało chwilę, potem długie przerzucanie opracowań, średniej wartości pogaduszek w innych miejscach, wycinków z prac naukowych itp. na tematy religioznawstwa i pokrewne nie obdarowało mnie terminem odnoszącym się swym znaczeniem do pojęcia braku jakiejkolwiek religijności, zabobonów i filozofowania o życiu i świecie. W naszej PWN znalazłam lakonicznie zdefiniowaną "bezreligijność" i na tym koniec... Nie pojmuję, czy nie było potrzeby wprowadzenia nowego pojęcia przy wszystkich ateizmach, nonteizmach i kolejnych by sprecyzować np. poglądy całkowicie odizolowane od wszelkich form nadprzyrodzoności i praktykowanych obrzędów, jak u przywołanego psa? Nie było takiej potrzeby, bo człowiek zawsze jak nie w totem, to w Odyna, inne bożki, reinkarnację i zapętlony świat wierzył? Jak nie ma, to przydałoby się jakiś w końcu ładny rzeczownik ustalić, kotom nie mam jak ich perfekcyjnie świeckiej i skoncentrowanej na empirycznym postrzeganiu rzeczywistości postawy pogratulować... 
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.  |
#88 4 na 4 | Lilly Amina (4723 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm |
> On to bowiem napisał jako pierwszy z błędemPrzepraszam. Umknęło mi. Ale mam nadzieję, że się przydało moje wyjaśnienie  Obu Panom. > Cieszę się jednak, że koleżanka czyta moje postyA czytam, czytam  |
#89 1 na 1 | Marcin Ruthemann (79 punktów) | Odp: Dwie płcie |
> Płcie są dwie, a jeżeli Pan sądzi, iż z tego co jest napisane wyżej wynika iż jest wiele płciSkoro to takie proste, to jakiej płci jest osobnik z jądrami i jajnikami? |
#90 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | nie karmię troli
Śmieszą mnie lemingi. |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|