 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-01-2016 10:59 | Recepcjonista (424 punktów) (zablokowany) | Ile cukru w cukrze
6 na 6 | W naszym kraju przyjęło się głosić, że ponad 90% Polaków, to katolicy. Tymczasem od wielu lat badania statystyczne KK potwierdzają, że katolicy stanowią niecałe 40% obywateli. Skąd ta różnica? Otóż na potrzeby propagandy bierze się odsetek ochrzczonych, a nie odsetek praktykujących czyli biorących udział w niedzielnych mszach. Jeśli weźmie się pod uwagę przystępujących do komunii w czasie mszy, to ten odsetek spada do niewiele ponad 16%. Zatem faktyczna liczba katolików w Polsce jest kilka razy mniejsza niż propagandowe ponad 90%. Moim zdaniem po tym jak rząd Leszka Millera lizał d...y kościelnym hierarchom, aby nie namawiali "wiernych" do głosowania w referendum przeciw wejściu Polski do UE, każda następna władza mogła oderwać KK od państwowego koryta i nie byłoby znaczących protestów społecznych. Niestety tak się nie stało, a w obecnej sytuacji wszech rządów PiS może wyłącznie dojść do dalszego uprzywilejowania KK. www.tokfm.(*)h-uczestniczylo-niespelna.htmlpolska.new(*)tytucje,artykuly,376881,1.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 Dalej..#46 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > Czyli reasumujac katolicyzm to jedynie deklaracja.Mam wrażenie, że udajesz, że nie rozumiesz Katolicyzm to nie jedynie deklaracja, ale jeśli chcesz się przekonać ilu jest katolików jedynie deklaracja ma znaczenie, Nie powinno mieć znaczenia takie liczenie > Niezaleznie od prawdziwego stanu rzeczy katolikiem jest ten, ktory glosno tak o sobie powie.Dla statystyki? Tak > Moze nie wierzyc, moze nie byc ochrzczony, moze rzucac hostia o ziemie, moze twierdzic, ze ewolucja to fakt, moze twierdzic, ze Jezus to postac mityczna. Moze twierdzic, ze pierwsze trzy przykazania dekalogu to idiotyzm. Ale jak powie, ze jest katolikiem to jest katolikiem  Dla statystyki? Tak Podobnie jak ktoś kto deklaruje w powszechnym spisie np narodowość węgierską, a nie wie gdzie leżą Węgry, nie zna języka, kultury i nie miał węgierskich przodków. Jeśli taką narodowość deklaruje - rachmistrz musi ją wpisać > Ten katolicyzm to jednak cos specjalnego jest. Cos wynioslego. Prawdziwe sacrum. Nie potrzeba zadnych religijnych ceregieli. Zadnych kosciolow, mszy, komunii, modlitw czy rozancow. Wystarczy deklaracja  Dla statystyki? Tak Masz lepszą metodę? Może policzyć ochrzczonych? |
#47 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: pseudaukowe dywagacje |
> Masz lepszą metodę?Niemiecki model podatkowy. W ciagu roku bedziesz wiedzial ile jest katolikow, ktorzy swoja wiare traktuja powaznie. Deklaracje mozna sobie o kant dupy potluc. Kazdy alkoholik zadeklaruje, ze nie jest alkoholikiem  Deklaracje, jesli deklarujacego nic nie koszutuja ale w zamian moga mu przyniesc korzysci nie sa miarodajnym wskaznikiem. Zgadzam sie w 100% z postem Dyktafona. Jesli deklaracje o polskich katolikach nie bylyby uzywane przez kosciol i prokoscielnych politykow do szantazu obywyteli ( a co za tym idzie do nierownego traktowania obywateli lub wrecz bezczelnej kradziezy pieniedzy z panstwowej kasy) to ludzie mogliby sobie wedlug mnie deklarowac co tylko by sobie wymyslili. Nawet to, ze sa Jezusami. |
#48 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > >Masz lepszą metodę?> Niemiecki model podatkowy. W ciagu roku bedziesz wiedzial ile jest katolikow, ktorzy swoja wiare traktuja powaznie.1 Nie. Także wtedy człowiek niewierzący, będzie mógł podatek zapłacić i czy deklaracja czy deklaracja poparta podatkiem tak samo może mieć się niejak do rzeczywistej wiary 2 Po co? Państwo nie powinno pośredniczyć w przepływie pieniędzy wewnątrz jakiejkolwiek organizacji > Deklaracje, jesli deklarujacego nic nie koszutuja ale w zamian moga mu przyniesc korzysci nie sa miarodajnym wskaznikiem.Jeśli kosztują mniej niż korzyści też nie będą miarodajne > Zgadzam sie w 100% z postem Dyktafona. Jesli deklaracje o polskich katolikach nie bylyby uzywane przez kosciolW moich wpisach nie znajdziesz żadnej obrony wpływu instytucjonalnego kościoła na organizację społeczeństwa, więc nie do mnie zarzut |
#49 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > 2 Po co? Państwo nie powinno pośredniczyć w przepływie pieniędzy wewnątrz jakiejkolwiek organizacjiPełna zgoda! a. można podać w zeznaniu - jako odpis (wyznaniowy) - wielkość dotacji wyznaniowej przesłanej np. przelewem; b. numery kont docelowych, po którym można rozpoznać wyznanie (lub sympatie) podatnika, nie powinny występować w zeznaniu. (Przelewy do wglądu wyłącznie w uzasadnionych fiskalnie przypadkach.) Drobner, zero-złotowo-religijny. |
#50 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > >2 Po co? Państwo nie powinno pośredniczyć w przepływie pieniędzy wewnątrz jakiejkolwiek organizacji> Pełna zgoda!> a. można podać w zeznaniu - jako odpis (wyznaniowy) - wielkość dotacji wyznaniowej przesłanej np. przelewem;> b. numery kont docelowych, po którym można rozpoznać wyznanie (lub sympatie) podatnika, nie powinny występować w zeznaniu. (Przelewy do wglądu wyłącznie w uzasadnionych fiskalnie przypadkach.)Nadal powstaje pytanie "po co?" Po co państwo ma ingerować w sposób utrzymywania jakiejkolwiek dobrowolnej organizacji przez jej uczestników? 1 G. urzędnikom do tego na co wydaję prywatne pieniądze 2 Taka kontrola i pobór kosztuje i któryś podatnik zapyta "dlaczego mam za to płacić?" Powtórzę: Bez względu, czy w kraju jest 1% czy 99% katolików, państwo nie powinno finansować budowy świątyń i utrzymania księży Bez względu, czy w kraju jest 1% czy 99% katolików, państwo powinno utrzymywać katedrę na Wawelu To rozwiązuje problem deklaracji wiary przed urzędnikiem, liczenia wiernych przez państwo, poboru na koszt państwa kościelnego podatku. Wystarczy rozdział państwa od kościołów, przy zachowaniu praw obywateli do swojej religijności i jednakowych praw i obowiązków wobec państwa bez względu na religijność lub jej brak |
#51 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > Nadal powstaje pytanie "po co?"Masz rację. Moja innowacja byłaby poprawką do istniejącego prawa odliczenia od podatku darowizn na cele religijne. Docelowo: państwo nie powinno się angażować w sprawy wybitnie prywatne (a tak wyznanie obywatela traktuje Konstytucja). No, ale my tu o przyziemnych statystykach, a nie o nierealistycznych marzeniach  Pozdrawiam Drobner, wciąż jeden z 95% |
#52 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > No, ale my tu o przyziemnych statystykach, a nie o nierealistycznych marzeniach  Przyziemne statystyki, jeśli są komuś potrzebne (!!!) mogą powstać w oparciu o deklaracje > PozdrawiamWzajemnie > Drobner, wciąż jeden z 95%Hanek, jeden z 10 % |
| Drobner (19539 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > Przyziemne statystyki, jeśli są komuś potrzebne (!!!) mogą powstać w oparciu o deklaracjePo owocach ich poznawać, po owocach! Drobner, nieowocny figowiec na wieczne nieowocowanie skazany... |
#54 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | GUS: 92,8% Polaków to katolicy |
> Zakładam, że jakakolwiek deklaracja jest szczera,Z deklaracji powinno cokolwiek wynikać, a gdybyśmy w Polsce mieli tylu chrześcijan ilu wynika z deklaracji i gdyby oni przestrzegali nakazy Dekalogu i Kazania na górze, to mielibyśmy tu prawie raj na ziemi. Zaś mamy tak jak w tym powiedzeniu: Mówią, iż świat jest pogrążyły a ludzie się po kątach kochają. > ale chyba przy wszystkich deklaracjach czyni się takie założenie,Nie - w poważnych badaniach socjologicznych - uczeni starają się dotrzeć do faktycznie reprezentowanych poglądów. Tu polski katolicyzm drastycznie topnieje. > Nadal dawałbym przewagę deklaracji nad subiektywną zewnętrzną oceną.Deklarować można wiele. Dobrymi deklaracjami całe piekło jest wybrukowane. > Oczywiście jest dla mnie niezrozumiałym, jak można deklarować jakiekolwiek wyznanie nie wierząc w boga będącego w centrum tego wyznania, ale dla człowieka wierzącego taka ocena nie powinna mieć znaczenia.To, iż cokolwiek dla Pana jest niezrozumiałym nie jest jakimkolwiek racjonalnym argumentem. Polecam literaturę zajmującą się tymi zagadnieniami. > Nie ja jestem od oceniania jakości wiary innych, choć czasem to robię,Z tej deklaracji też niewiele wynika. Prawie wszyscy już tak mamy, iż innych oceniamy. > dla ateisty także ocena głębokości, prawowierności czyjejś wiary chyba nie ma znaczenia,Jakiego ateisty: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102 Dla racjonalisty interesującego się tą problematyką już może mieć spore. > liczą się dopiero skutki na niego nakierowane.Tak, ma Pan rację, ale tu właśnie o takich skutkach mowa. www.racjon(*)m.php/s,692199/z,0/d,1#w692300www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,620380#w620735www.racjonalista.pl/forum.php/s,537296#w537360www.racjonalista.pl/forum.php/s,618671#w619100@@@ . |
#55 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > Przyziemne statystyki, jeśli są komuś potrzebne (!!!)> mogą powstać w oparciu o deklaracjeKilka dni temu był u nas ksiądz po kolędzie. Jako, że mieszkam w tym domu od pewnego czasu, zapytał mnie o parę rzeczy i zapisał mnie w swoim kajecie, zapewne dla statystyk. Nie oponowałem, moja partnerka jest wierzącą katoliczką (ja wierzącym w człowieka i twórczą siłę przyrodniczą sceptykiem). Z tego, co wiem, statystyki chodzenia do kościoła są b. skrzętnie przez Kościół prowadzone, podobnie zestawienia chrztów etc. Zastanawiałeś się czasem szarleyu, komu i czemu to służy? Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#56 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: GUS: 92,8% Polaków to katolicy | > >Zakładam, że jakakolwiek deklaracja jest szczera,> Z deklaracji powinno cokolwiek wynikać, a gdybyśmy w Polsce mieli tylu chrześcijan ilu wynika z deklaracji i gdyby oni przestrzegali nakazy Dekalogu i Kazania na górze, to mielibyśmy tu prawie raj na ziemi. Zaś mamy tak jak w tym powiedzeniu: Mówią, iż świat jest pogrążyły a ludzie się po kątach kochają.To dotyczy nie tylko chrześcijan. Każdy zapytany czy jest uczciwy, wskaże na sąsiada złodzieja. Owszem, gdyby wszyscy katolicy przestrzegali tego co wyczytają w Kazaniach na Górze, a wszyscy niekatolicy przestrzegali zasad swojej etyki, byłby raj na Ziemi. Nie jest. > > ale chyba przy wszystkich deklaracjach czyni się takie założenie,> Nie - w poważnych badaniach socjologicznych - uczeni starają się dotrzeć do faktycznie reprezentowanych poglądów.Tu jednak mowa o raczej pobieżnej statystyce. Jeśli (!!!) ktoś chce policzyć ilu jest katolików musi jakieś narzędzie przyjąć. Uważam, że fakt ochrzczenia nie jest wystarczający, podobnie jak nieuczestnictwo w niedzielnych mszach ale przede wszytskim podważam wyciąganie pozanaukowych wniosków z takiego liczenia) > Tu polski katolicyzm drastycznie topnieje.Owszem. Nie tylko katolicyzm. > >Nadal dawałbym przewagę deklaracji nad subiektywną zewnętrzną oceną.> Deklarować można wiele. Dobrymi deklaracjami całe piekło jest wybrukowane.Jaka metoda lepsza? > > dla ateisty także ocena głębokości, prawowierności czyjejś wiary chyba nie ma znaczenia,> Jakiego ateisty: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102 Dla racjonalisty interesującego się tą problematyką już może mieć spore.Dla naukowca tak, a dla nienaukowca? Jeśli chce wyciągnąć z tego wiedzę, chwała mu za to, jeśli próbuje nagiąć obraz świata do potrzeb ideologii, to i tak użyje metody, która mu na to pozwoli. Biskup policzy ochrzczonych i wyjdzie mu że przy ponad dziewięćdziesięcioprocentowej liczebności katolików należy oddać biskupom cały budżet. Jego przeciwnik policzy parafian na nieszporze i wyjdzie mu że katolików jest 5% i z tego wyciągnie wnioski. Naukowiec od obydwu oberwie. > >liczą się dopiero skutki na niego nakierowane.> Tak, ma Pan rację, ale tu właśnie o takich skutkach mowa.Jakie powinny być w moim odczuciu skutki "liczenia" katolików (czy wszelakich innych) to już napisałem. |
#57 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | Odp: pseudaukowe dywagacje | > Z tego, co wiem, statystyki chodzenia do kościoła są b. skrzętnie przez Kościół prowadzone, podobnie zestawienia chrztów etc.> Zastanawiałeś się czasem szarleyu, komu i czemu to służy?Owszem. Niczemu dobremu  Wiedza jest zawsze cenną. Prowadzenie naukowych badań też. Często jednak widzę spór A: W Polsce jest 90, (95, 100 110)% katolików, kościołowi należą się przywileje B: W Polsce jest 40, (30, 20, -10)% katolików, zabronić wychodzenia na procesję Czy nie lepiej po prostu przyjąć model świeckiego państwa które NIE INTERESUJE się jaką kto religię wyznaje? Czy nie lepiej przyjąć model państwa, w którym nikogo się do finansowania kościołów nie zmusza i nikomu nie zabrania? Tylko, czy to jest możliwe? Podałem przykład wawelskiej katedry. Kto powinien finansować jej utrzymanie? |
#58 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: GUS: 92,8% Polaków to katolicy | . Z deklaracji powinno cokolwiek wynikać, a gdybyśmy w Polsce mieli tylu chrześcijan ilu wynika z deklaracji i gdyby oni przestrzegali nakazy Dekalogu i Kazania na górze, to mielibyśmy tu prawie raj na ziemi. Zaś mamy tak jak w tym powiedzeniu: Mówią, iż świat jest okrągły a ludzie po kątach się kochają.> To dotyczy nie tylko chrześcijan.Tak, nie tylko chrześcijan i należy się zgodzić z tym co mówi Józefa Hennelowa: Światopogląd powinien zawsze człowieka trochę kosztować. Gdy światopogląd się opłaca, to przestaje być tym, czym być powinien. Powstają zachowania konformistyczne - fałszywe i rozbieżne z tym, do czego Kościół jest powołany.Tyle, iż tu tematem wątku są właśnie katolicy. > Każdy zapytany czy jest uczciwy, wskaże na sąsiada złodzieja.Nie każdy, ale wyżej to Pan chyba to zastosował? > Owszem, gdyby wszyscy katolicy przestrzegali tego co wyczytają w Kazaniach na Górze, a wszyscy niekatolicy przestrzegali zasad swojej etyki, byłby raj na Ziemi. Nie jest.I z powrotem to samo, wskazywanie na innych. Po co tu niekatolicy, gdy Kościół za GUS-em, czy też odwrotnie twierdzi, iż "92,8% Polaków to katolicy". Ponadto warto pamiętać, iż pozostałe 4-6% - choć oni też się liczą podwójnie - to ludzie wywodzący swoją moralność z Dekalogu. > ale chyba przy wszystkich deklaracjach czyni się takie założenie, Nie - w poważnych badaniach socjologicznych - uczeni starają się dotrzeć do faktycznie reprezentowanych poglądów.> Tu jednak mowa o raczej pobieżnej statystyce.Tak rozumiem. Jak Pan ma dwie nogi, a pies cztery, to z pobieżnej statystyki wynika, iż macie po trzy. Tylko że taka informacja jest albo psu na budę przydatną, albo służy tylko propagandzie. > Jeśli (!!!) ktoś chce policzyć ilu jest katolików musi jakieś narzędzie przyjąć.Jeśli ktoś chce rzeczywiście czegoś dowiedzieć ze statystyki, to musi sporo o niej wiedzieć, tak przygotowując kwestionariusze, jak i je odczytując. www.kws.or(*)ań społecznych.pdfwww.google(*)CNHSGT8rN6cLNEtvwKAYr1ytuvU3EAW przeciwnym razie, taka informacja jak tu, to tylko prymitywna propaganda. > Uważam, że fakt ochrzczenia nie jest wystarczający, podobnie jak nieuczestnictwo w niedzielnych mszach, ale przede wszystkim podważam wyciąganie pozanaukowych wniosków z takiego liczenia)Kurtka na wacie, a jakie naukowe wnioski można wyciągnąć z takiej bzdurnej i fałszywej informacji? Taka informacja nie pozwala na wyciągniecie żadnych racjonalnych wniosków, nie mówiąc już o naukowych. Tu polski katolicyzm drastycznie topnieje.> Owszem. Nie tylko katolicyzm.Tyle tyko, iż tu nie mówimy, że "sąsiad to też złodziej", tylko o procentowym udziale katolików w polskim społeczeństwie. > Nadal dawałbym przewagę deklaracji nad subiektywną zewnętrzną oceną.Deklarować można wiele. Dobrymi deklaracjami całe piekło jest wybrukowane.> Jaka metoda lepsza?Proszę sobie tu poszukać: pl.wikipedia.org/wiki/Socjologia_religiiwww.kul.pl(*)jologii-religii,art_51712.htmlZnajdzie Pan tam opisy w miarę rzetelnych technik statystycznych, a także przykładowe metodologiczne błędy. > dla ateisty także ocena głębokości, prawowierności czyjejś wiary chyba nie ma znaczenia,Jakiego ateisty: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102 Dla racjonalisty interesującego się tą problematyką już może mieć spore.> Dla naukowca tak, a dla nienaukowca?Możliwości odrzucenia istnienia świata nadprzyrodzonego jest sporo i żadna z nich nie warunkuje bezpośrednio naukowości. Znacznie częściej poważne uprawianie nauk przyrodniczych wiedzie do ateizmu niż ateizm do naukowości. > Jeśli chce wyciągnąć z tego wiedzę, chwała mu za to, jeśli próbuje nagiąć obraz świata do potrzeb ideologii, to i tak użyje metody, która mu na to pozwoli.No właśnie tu o tym naciąganiu cały czas piszę, a jedyną wiedzę jaką można z tej informacji wyciągnąć to wiedza o manipulacji statystyką. > Biskup policzy ochrzczonych i wyjdzie mu że przy ponad dziewięćdziesięcioprocentowej liczebności katolików należy oddać biskupom cały budżet. Jego przeciwnik policzy parafian na nieszporze i wyjdzie mu że katolików jest 5% i z tego wyciągnie wnioski.W tych czasach niezależnie od prawdy "biskupie" liczenie zawsze jest na wierzchu. > Naukowiec od obydwu oberwie.To po co brał się do nauki, czy samo nauczanie posiadających Prawdę nie mogło mu wystarczyć? Ode mnie oraz większości kolegów, to naukowiec oberwie tylko za nierzetelność badań. > liczą się dopiero skutki na niego nakierowane.Tak, ma Pan rację, ale tu właśnie o takich skutkach mowa.www.racjon(*)m.php/s,692199/z,0/d,1#w692300www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,620380#w620735www.racjonalista.pl/forum.php/s,537296#w537360www.racjonalista.pl/forum.php/s,618671#w619100> Jakie powinny być w moim odczuciu skutki "liczenia" katolików (czy wszelakich innych) to już napisałem.Mnie postawy społeczne Polaków interesują i rozróżniam tu wiele grup mocno pomiędzy sobą się różniących i żenuje mnie, gdy jakikolwiek polityczny osioł - nawet z profesorskim, czy kardynalskim tytułem - wypowiada się w imieniu narodu. Np Pan i pan Brzostowski jesteście katolikami, a znacznie większa jest Pańska odległość w poglądach do niego niż do mnie racjonalnego ateisty. Niech Pan to teraz statystycznie rozbierze. Pozdrawiam. @@@ . |
#59 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: GUS: 92,8% Polaków to katolicy | > Z deklaracji powinno cokolwiek wynikać, a gdybyśmy w Polsce mieli tylu chrześcijan ilu wynika z deklaracji i gdyby oni przestrzegali nakazy Dekalogu i Kazania na górze, to mielibyśmy tu prawie raj na ziemi. Zaś mamy tak jak w tym powiedzeniu: Mówią, iż świat jest okrągły a ludzie po kątach się kochają.> >To dotyczy nie tylko chrześcijan.> Tak, nie tylko chrześcijan i należy się zgodzić z tym co mówi Józefa Hennelowa: Światopogląd powinien zawsze człowieka trochę kosztować. Gdy światopogląd się opłaca, to przestaje być tym, czym być powinien. Powstają zachowania konformistyczne - fałszywe i rozbieżne z tym, do czego Kościół jest powołany.Tak, ma rację. Niemniej nie jestem kompetentny do oceniania czy ktokolwiek poniósł stosowne koszta. Krytykuję czasem duchowieństwo, ale od nich jednak więcej powinno się wymagać. Krytykuję też jawne łajdactwo lub niekonsekwencję, ale to nie jedynie u wierzących. > Tyle, iż tu tematem wątku są właśnie katolicy....a dokładniej sposób ich liczenia. (przy założeniu, że powinno się liczyć ludzi w zależności od wyznania) > >Każdy zapytany czy jest uczciwy, wskaże na sąsiada złodzieja.> Nie każdy, ale wyżej to Pan chyba to zastosował?Być może. > I z powrotem to samo, wskazywanie na innych. Po co tu niekatolicy, gdy Kościół za GUS-em, czy też odwrotnie twierdzi, iż "92,8% Polaków to katolicy".1 Dlatego podważam spisywanie takich danych przez GUS 2 Dlatego podważam wyciąganie z takich danych wniosków, jakie biskupi wyciągają > Tak rozumiem. Jak Pan ma dwie nogi, a pies cztery, to z pobieżnej statystyki wynika, iż macie po trzy. Tylko że taka informacja jest albo psu na budę przydatną, albo służy tylko propagandzie.Toteż celowość takiej statystyki podważam, ale skoro już jednak państwowy urzędnik (rachmistrz) o wyznanie czy jego brak pyta, uważam, że powinny wystarczyć deklaracje > >Uważam, że fakt ochrzczenia nie jest wystarczający, podobnie jak nieuczestnictwo w niedzielnych mszach, ale przede wszystkim podważam wyciąganie pozanaukowych wniosków z takiego liczenia)> Kurtka na wacie, a jakie naukowe wnioski można wyciągnąć z takiej bzdurnej i fałszywej informacji? Taka informacja nie pozwala na wyciągniecie żadnych racjonalnych wniosków, nie mówiąc już o naukowych.Dlatego, powtórzę, państwo nie powinno takich danych zbierać Czesi próbowali urzędowo zbierać takie dane i prawie połowa (!) respondentów odmówiła odpowiedzi na pytanie o wyznanie/brak wyznania > Tyle tyko, iż tu nie mówimy, że "sąsiad to też złodziej", tylko o procentowym udziale katolików w polskim społeczeństwie.A w jakich sytuacjach ten procentowy udział powinien mieć znaczenie? > >Jeśli chce wyciągnąć z tego wiedzę, chwała mu za to, jeśli próbuje nagiąć obraz świata do potrzeb ideologii, to i tak użyje metody, która mu na to pozwoli.> No właśnie tu o tym naciąganiu cały czas piszę, a jedyną wiedzę jaką można z tej informacji wyciągnąć to wiedza o manipulacji statystyką.Dlatego podważam sens pytania o religijność przez statystyczny urząd > >Naukowiec od obydwu oberwie.> To po co brał się do nauki, czy samo nauczanie posiadających Prawdę nie mogło mu wystarczyć? Ode mnie oraz większości kolegów, to naukowiec oberwie tylko za nierzetelność badań.Za rzetelność badań oberwie od ideologów Pytanie od kogo bardziej boli. Zapewne czytał Pan co na ten temat pisał ostatnio w Polityce prof Hartman archiwum.p(*)niwersytet-skulony,448866.html> Mnie postawy społeczne Polaków interesująJako naukowca! Dopóki dane zbierają naukowcy można co najwyżej obawiać się o rzetelność publikowanych badań (przeważnie pod wpływem polityków). Kiedy dane zaczynają zbierać sami politycy, jestem niemal pewien manipulacji > Np Pan i pan Brzostowski jesteście katolikami,A Piotr? (Worek kości) > Pozdrawiam.Wzajemnie |
#60 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: GUS: 92,8% Polaków to katolicy | . Mnie postawy społeczne Polaków interesują> Jako naukowca!Mnie głównie tak, choć także jako publicysty, ale polityków zajmujących się tą problematyką też powinny interesować. Dobrze jest jak najwięcej wiedzieć o poglądach obywateli, których się reprezentuje. > Dopóki dane zbierają naukowcy można co najwyżej obawiać się o rzetelność publikowanych badań (przeważnie pod wpływem polityków).Z dużym zainteresowaniem poznaję i korzystam także z wyników badań socjologów związanych z jakimiś wyznaniami. Oczywiście subiektywizm jest tam widocznym, ale większość, to jednak uczeni, a uczony im bardziej daje się podporządkować jakiejkolwiek ideologii, tym mniej jest uczonym. Większość o tym wie i niektórzy się nie dają. www.bu.kul(*)9-2001-sylwetka,art_11356.html> Kiedy dane zaczynają zbierać sami politycy, jestem niemal pewien manipulacjiOni są do tego za leniwi. Materiały przygotowują im serwilistyczni profesjonaliści. Np Pan i pan Brzostowski jesteście katolikami,> A Piotr? (Worek kości)Dlatego, gdy chce się cokolwiek z tego zrozumieć trzeba sięgać do socjologii, a nawet do psychologii. Czasem nawet do psychiatrii. Każdy z nas jest trochę innym i pobudowanie sensownych szufladek wymaga sporej wiedzy. PS. Październik 2006 r.: www.racjonalista.pl/forum.php/s,61363#w61461Pozdrawiam. @@@ . |
1 2 3 4 5 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|