Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
03-03-2016 22:21Piotr Płatos (42 punktów)Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze?
Ocena 1 na 3
Zostawiając kwestie: który światopogląd jest bardziej słuszny w dążeniu do prawdy, przeprowadzę refleksje nad tym co więcej warte dla ludzkości. Czyli na czym lepiej wyjdziemy jako gatunek.

A tak z ewolucyjnego punktu widzenia - po co jesteśmy religijni?

Bo ludzie "wytłukli" kiedyś niewiernych?

Prof. Jerzy Vetulani wyjaśnia: Religijność służy by zapewnić spójność grupy.

Zdaje się iż bardziej spójne społeczeństwo jest bardziej silne w walce o przetrwanie. Jakbyśmy byli bardziej podzieleni w sprawie uchodźców to prędzej by nas "zalali". A spójna grupa która jasno się im przeciwstawia jest skuteczniejszym obrońcą.

Czy mimo że ateistyczny światopogląd jest tym słuszniejszym(dla niektórych) dla jednostki nie jest on gorszy dla grupy?

A może wy znacie inne koncepcje wyjaśniające dlaczego jesteśmy religijni?

Ktoś może powiedzieć że religie można zastąpić inną ideologią. Ale czy będzie to tak chwytliwy towar dla ludzi jak religia? Na która jesteśmy przecież genetycznie predysponowani.

Ale żeby nie być jednostronnym dodam pewien cytat z pewnego filmu udostępnionego niedawno przez racjonalistę: "Jeśli grupa ma jeden światopogląd to łatwiej ją manipulować"
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Piotr Płatos (42 punktów)
Tutaj źródła:

Wykład Prof. J. Vetulaniego - www.youtube.com/watch?v=sAor46aYXdU

Wspomniany film - www.youtub(*)time_continue=39&v=ixuicqPQY9Q
Fiedia (1636 punktów)
>Prof. Jerzy Vetulani wyjaśnia: Religijność służy by zapewnić spójność grupy.

Powiedzmy. Co jednak z innymi grupami? Nie będzie rezultatem wielości religii mnogość spójnych a wrogich sobie grup?

>Zdaje się iż bardziej spójne społeczeństwo jest bardziej silne w walce o przetrwanie.

A także bardziej skuteczne w dyskryminacji i odbieraniu praw inaczej myślącym.

>Jakbyśmy byli
>bardziej podzieleni w sprawie uchodźców to prędzej by nas "zalali". A spójna grupa która jasno się
>im przeciwstawia jest skuteczniejszym obrońcą.

Czyli musi być Polska katolicka aby jej Islam nie zalał?

>Czy mimo że ateistyczny światopogląd jest tym słuszniejszym(dla niektórych) dla jednostki nie jest
>on gorszy dla grupy?

Coś świadczy o tym, że jest? I jaki na Marksa i jego proroków ateistyczny światopogląd? Ateizm to brak wiary.

>A może wy znacie inne koncepcje wyjaśniające dlaczego jesteśmy religijni?

Nawet książki na ten temat, vide Dlaczego wierzymy w boga(-ów) autorstwa J. Anderson Thomsona i Clare Aukofer.

>Ktoś może powiedzieć że religie można zastąpić inną ideologią.

Ktoś może też powiedzieć, że religia niczym nie musi być zastępowana a bez indoktrynacji dzieci zacznie usychać.

>Ale czy będzie to tak chwytliwy towar
>dla ludzi jak religia?

Religia jest chwytliwa czy wdrukowywana od dzieciństwa?

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
04-03-2016 00:00 
 Ocena-1 na 1
Piotr Płatos (42 punktów)
>Powiedzmy. Co jednak z innymi grupami? Nie będzie rezultatem wielości religii mnogość spójnych a wrogich sobie grup?

No będzie, ale wiesz jak to jest - wygrywa najsilniejszy. Widzisz jak religie zagarniają sobie całe rzesze ludzi na przestrzeni wieków. Widzisz świadków Jehowy chodzących od domu do domu, muzułmanów chcących narzucać religię, czy dawne dzieje KK który to nawracał siłą. Dąży to do otrzymania jednego spójnego społeczeństwa. I nie mówię że to jest moralne tylko być może korzystne dla ludzkości. I oczywiście nie mówię że tak będzie(Z tą jedną religią). Być może nauka pójdzie do przodu, ludzie zaczną racjonalnie myśleć i ateizm ogarnie świat. xd

>A także bardziej skuteczne w dyskryminacji i odbieraniu praw inaczej myślącym.

No we wszystkim. A że człowiek dąży do tego żeby przetrwać, to i we przetrwaniu.

>Czyli musi być Polska katolicka aby jej Islam nie zalał?

Oczywiście że nie, i nie wynika to z tego co napisałem.

>Coś świadczy o tym, że jest? I jaki na Marksa i jego proroków ateistyczny światopogląd? Ateizm to brak wiary.

sjp.pwn.pl/sjp/ateizm;2551073
encyklopedia.pwn.pl/haslo/ateizm;3872014.html

>Nawet książki na ten temat, vide Dlaczego wierzymy w boga(-ów) autorstwa J. Anderson Thomsona i Clare Aukofer.

Być może się na coś przydałeś.

>Religia jest chwytliwa czy wdrukowywana od dzieciństwa?

No wdrukowywana. Ale czy tak samo wdrukowywana ideologia będzie się "utrzymywać"?
04-03-2016 00:13 
 Ocena 7 na 9
Fiedia (1636 punktów)
>Widzisz jak religie zagarniają sobie całe rzesze ludzi na przestrzeni wieków.

Widzę też jak rzesze od religii odchodzą. Nawet w Przenajświętszej katolicyzm jest w dużej mierze deklaratywny.

>Widzisz świadków Jehowy chodzących od domu do domu, muzułmanów chcących narzucać religię, czy dawne dzieje KK który to nawracał siłą.

Widzę też Skandynawie, która bez (nie całkiem co prawda) religii się doskonale obywa. Również państwa islamskie i panujący w nich "dobrobyt" nie umykają mojej uwadze.

>Dąży to do otrzymania jednego spójnego społeczeństwa. I nie mówię że to jest moralne tylko być może korzystne dla ludzkości.

Tą korzystność wypadałoby udowodnić.

>Być może nauka pójdzie do przodu, ludzie zaczną racjonalnie myśleć i ateizm ogarnie świat. xd

Wprawdzie ateizm świata nie ogarnia, ale religia jednoznacznie nie dominuje.

>No we wszystkim. A że człowiek dąży do tego żeby przetrwać, to i we przetrwaniu.

Doprawdy?

>Oczywiście że nie, i nie wynika to z tego co napisałem.

Nie wynika? Niech ci będzie.

>>Coś świadczy o tym, że jest? I jaki na Marksa i jego proroków ateistyczny światopogląd? Ateizm to brak wiary.
> sjp.pwn.pl/sjp/ateizm;2551073
> encyklopedia.pwn.pl/haslo/ateizm;3872014.html

Różnice między słowami pogląd a światopogląd wypadałoby jednak znać.

>Być może się na coś przydałeś.

Żeby tak jeszcze twoje bzdurki na coś się przydały.

>No wdrukowywana. Ale czy tak samo wdrukowywana ideologia będzie się "utrzymywać"?

Nie jestem zainteresowany zastąpieniem syfilisu AIDS.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
04-03-2016 13:30 
 Ocena-1 na 1
Piotr Płatos (42 punktów)
>Widzę też jak rzesze od religii odchodzą. Nawet w Przenajświętszej katolicyzm jest w dużej mierze deklaratywny.

No wiem, odchodzą i przez to może być tj napisałem(ateistyczny świat). Ale pisz na temat.

>Widzę też Skandynawie, która bez (nie całkiem co prawda) religii się doskonale obywa. Również państwa islamskie i panujący w nich "dobrobyt" nie umykają mojej uwadze.

Widzisz, to żaden argument, ponieważ bywają państwa religijne bardziej rozwinięte niż Skandynawia. Już prędzej na poparcie swojego stanowiska mógłbyś użyć argumentu że ludzie ze względu na religie są oporni w przyjmowaniu nauki(Teoria ewolucji, Kopernik etc.) która to jest korzystna dla człowieka. Nota bene paradoksem jest to że może się okazać dla niego zagładą

>Tą korzystność wypadałoby udowodnić.

Że niby ja tu muszę coś udowadniać? Nie, nie muszę, nie postawiłem tezy.

>No we wszystkim. A że człowiek dąży do tego żeby przetrwać, to i we przetrwaniu.

>Doprawdy?

No ba. Przecież bardzo się cieszył gdy udało mu się uzyskać kamień filozoficzny. Nieprawdaż?

>Różnice między słowami pogląd a światopogląd wypadałoby jednak znać.

Teraz to już czepiasz się słówek.

>Żeby tak jeszcze twoje bzdurki na coś się przydały.

Co negujesz? Miło by było gdybyś swoje stanowisko uzasadnił(marzenie ściętej głowy)

>Nie jestem zainteresowany zastąpieniem syfilisu AIDS.

Nie gadamy tu o jednostce tylko o grupie.
05-03-2016 15:05 
 Ocena 2 na 4
Fiedia (1636 punktów)

>No wiem, odchodzą i przez to może być tj napisałem(ateistyczny świat). Ale pisz na temat.

Cóż to niby jest nie na temat?

Nadto masz jeszcze jakieś polecenia?

>Widzisz, to żaden argument,

Według ciebie. A tak się składa, że twoje zdanie funta kłaków nie jest dla mnie warte.

>ponieważ bywają państwa religijne bardziej rozwinięte niż Skandynawia.

Które to państwa i pod jakimi względami są bardziej rozwinięte?

>Już prędzej na poparcie swojego stanowiska mógłbyś użyć argumentu że ludzie ze względu na religie są oporni w przyjmowaniu nauki(Teoria ewolucji, Kopernik etc.) która to jest korzystna dla człowieka. Nota bene paradoksem jest to że może się okazać dla niego zagładą

A może to oporność wobec nauki zwiększa szanse zarażenia się religią?

>No ba. Przecież bardzo się cieszył gdy udało mu się uzyskać kamień filozoficzny. Nieprawdaż?

Kamień filozoficzny? A tak poza tym wszystko w porządku?

>Teraz to już czepiasz się słówek.

Różnica jest znacznie większa niż słówko. Na naukę nie jest za późno.

>Co negujesz? Miło by było gdybyś swoje stanowisko uzasadnił(marzenie ściętej głowy)

Miło by było gdybyś się nie ośmieszał bełkotaniem o kamieniach filozoficznych, ateistycznych światopoglądach, czy bzdurzeniem, że zwracanie uwagi na odmienność znaczeniową słów pogląd a światopogląd to czepianie się słówek.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
05-03-2016 16:02 
 Ocena-1 na 1
Piotr Płatos (42 punktów)
>Cóż to niby jest nie na temat?
>Nadto masz jeszcze jakieś polecenia?

Wystarczy mi jeśli będziesz pisać na temat.

>>Widzisz, to żaden argument,
>Według ciebie. A tak się składa, że twoje zdanie funta kłaków nie jest dla mnie warte.

W dyskusji normalne jest że prezentuje się swoje zdanie. Jeśli nie chcesz poznawać mojego zdania możesz nie czytać moich postów.

>>ponieważ bywają państwa religijne bardziej rozwinięte niż Skandynawia.
>Które to państwa i pod jakimi względami są bardziej rozwinięte?

Ja pomyślałem o USA. Pod względem zasobów majątkowych. A mówiąc państwo religijne miałem na myśli - Państwo ze znacznie większym procentem religii niż Skandynawia. Po prostu nie widzę związku między bogactwem państw a procentem wierzących w ich ludności. Chociaż być może jest to do zauważenia.

>>Już prędzej na poparcie swojego stanowiska mógłbyś użyć argumentu że ludzie ze względu na religie są oporni w przyjmowaniu nauki(Teoria ewolucji, Kopernik etc.) która to jest korzystna dla człowieka. Nota bene paradoksem jest to że może się okazać dla niego zagładą
>A może to oporność wobec nauki zwiększa szanse zarażenia się religią?

Pewnie tak. Jednak patrząc na historie to zwykle pojawiały się wpierw religijne wytłumaczenia a dopiero potem naukowe.

>>No ba. Przecież bardzo się cieszył gdy udało mu się uzyskać kamień filozoficzny. Nieprawdaż?
>Kamień filozoficzny? A tak poza tym wszystko w porządku?

Nie wiedziałem że historia odkrycia fosforu jest tak mało znana. Nie wiem czy wyglądało to tak jak to przedstawiono na obrazie. Jednak sam fakt że człowiek dążył do uzyskania kamienia filozoficznego potwierdza moją tezę. To był taki argument półżartem, półserio. Mogę to poprzeć innymi argumentami.(np:złoty ryż, operacje, karanie przestępców) Ale użyłem celowo takiej argumentacji bo podejrzewałem że Twoje pytanie jest ironiczne.

>>Teraz to już czepiasz się słówek.
>Różnica jest znacznie większa niż słówko. Na naukę nie jest za późno.

W dalszym ciągu jest to czepianie się słówek.

>>Co negujesz? Miło by było gdybyś swoje stanowisko uzasadnił(marzenie ściętej głowy)
>Miło by było gdybyś się nie ośmieszał bełkotaniem o kamieniach filozoficznych, ateistycznych światopoglądach, czy bzdurzeniem, że zwracanie uwagi na odmienność znaczeniową słów pogląd a światopogląd to czepianie się słówek.

Patrz wyżej.
05-03-2016 16:49 
 Ocena 2 na 4
Fiedia (1636 punktów)
>W dyskusji normalne jest że prezentuje się swoje zdanie. Jeśli nie chcesz poznawać mojego zdania możesz nie czytać moich postów.

Prezentuj sobie. Zważ jednak, że tu nie ambona i jak powiesz, że x nie jest dobrym argumentem to na piękne oczy ci nikt nie uwierzy.

>Ja pomyślałem o USA. Pod względem zasobów majątkowych.

Pod względem zasobów majątkowych powiadasz. A jak wygląda sytuacja ze służbą zdrowia lub edukacją? Wskaźnikiem nierówności społecznych? Poziomem zadowolenia? Ilością więźniów? Dalej się Stany rozwiniętymi jawią?

>Po prostu nie widzę związku między bogactwem państw a procentem wierzących w ich ludności. Chociaż być może jest to do zauważenia.

Korelacja pomiędzy bogactwem państwa a ilością wierzących istnieje choć powinno się mówić o mnogości czynników wpływających na taki obraz sytuacji. Poziom religijności może być związany nie tylko z bogactwem ale i egalitaryzmem co wyjaśniałoby przypadek USA.

>Nie wiedziałem że historia odkrycia fosforu jest tak mało znana. Nie wiem czy wyglądało to tak jak to przedstawiono na obrazie. Jednak sam fakt że człowiek dążył do uzyskania kamienia filozoficznego potwierdza moją tezę.

Fakt, że ludzie oddają/oddawali życie za ideologie zaprzecza twojej tezie.

>To był taki argument półżartem, półserio.

Argument?

>Mogę to poprzeć innymi argumentami.(np:złoty ryż, operacje, karanie przestępców) Ale użyłem celowo takiej argumentacji bo podejrzewałem że Twoje pytanie jest ironiczne.

Wypadałoby bo jak dla mnie to twoja teza nie jawi się zbyt mocną. Prawdę zaś powiedziawszy raczej na twoją wiarę wygląda.

>W dalszym ciągu jest to czepianie się słówek.

Pewnie, przecież światopogląd od poglądu to się niczym nie różni.

>Patrz wyżej.

Istotnie, patrz wyżej. Może wreszcie do ciebie dotrze, iż nie jest to żadne czepianie się słówek.


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
05-03-2016 17:36 
 Ocena-1 na 1
Piotr Płatos (42 punktów)
>Prezentuj sobie. Zważ jednak, że tu nie ambona i jak powiesz, że x nie jest dobrym argumentem to na piękne oczy ci nikt nie uwierzy.

Tak wiem o tym, przecież poparłem moją tezę argumentem.

>>Ja pomyślałem o USA. Pod względem zasobów majątkowych.
>Pod względem zasobów majątkowych powiadasz. A jak wygląda sytuacja ze służbą zdrowia lub edukacją? Wskaźnikiem nierówności społecznych? Poziomem zadowolenia? Ilością więźniów? Dalej się Stany rozwiniętymi jawią?

Niestety nie jestem kompetentny do udzielenia Ci odpowiedzi na ten temat(masz okazje do hejtu). Po tym jak napisałeś dobrobyt to mi się skojarzyło z bogactwem. Niestety prowadzę pod tym tematem kilka dyskusji i zobowiązałem się już do kilku innych rzeczy więc nie będę się teraz z tym zapoznawać. Ale może do tego wrócimy.

>Korelacja pomiędzy bogactwem państwa a ilością wierzących istnieje choć powinno się mówić o mnogości czynników wpływających na taki obraz sytuacji. Poziom religijności może być związany nie tylko z bogactwem ale i egalitaryzmem co wyjaśniałoby przypadek USA.

Ale z tym się raczej zapoznam. Bo ciekawe(i na temat ).

>>Nie wiedziałem że historia odkrycia fosforu jest tak mało znana. Nie wiem czy wyglądało to tak jak to przedstawiono na obrazie. Jednak sam fakt że człowiek dążył do uzyskania kamienia filozoficznego potwierdza moją tezę.
>Fakt, że ludzie oddają/oddawali życie za ideologie zaprzecza twojej tezie.

Tak to prawda, są wyjątki. Ale nie uważam żeby to wykluczyło moją tezę. Analogiczny przykład: Nauka przyczynia się do rozwoju społeczeństwa, umila nam życie i ratuje je, ale są wyjątki typu: bomba atomowa, broń etc.(Oczywiście pod warunkiem że są źle użyte bo np. broni można też dobrze użyć) Nie zaprzecza to jednak poprzedniej tezie.

>>To był taki argument półżartem, półserio.
>Argument?

Tak to był argument ponieważ to że człowiek dążył do uzyskania kamienia filozoficznego świadczy o tym iż dążył do przetrwania.

>>Mogę to poprzeć innymi argumentami.(np:złoty ryż, operacje, karanie przestępców) Ale użyłem celowo takiej argumentacji bo podejrzewałem że Twoje pytanie jest ironiczne.
>Wypadałoby bo jak dla mnie to twoja teza nie jawi się zbyt mocną. Prawdę zaś powiedziawszy raczej na twoją wiarę wygląda.

Nie jest to wiara, widzę jak człowiek dąży do przetrwania. Przykłady:
- Myślenie nad kolonizacją kosmosu(może ona zwiększyć nasze szanse na przetrwanie gatunku)
- Foteliki dla dzieci także
- Zwiększanie bezpieczeństwa w miejscach pracy
- medycyna
- I wiele innych przykładów...

Czy spójność(w kultywowaniu nauki i posługiwaniem się nią) daje religia? No nie wydaje się.

>W dalszym ciągu jest to czepianie się słówek.
>Pewnie, przecież światopogląd od poglądu to się niczym nie różni.
>>Patrz wyżej.
>Istotnie, patrz wyżej. Może wreszcie do ciebie dotrze, iż nie jest to żadne czepianie się słówek.

Jest różnica. Jednak kto by chciał znaleźć sens pytania postawionego w poście. Znalazłby go bez problemu. A to co Ty robisz to jest czepianie się słówek.
05-03-2016 17:54 
 Ocena 2 na 4
Fiedia (1636 punktów)
>Tak wiem o tym, przecież poparłem moją tezę argumentem.

Niezbyt silnym skoro abstrahując od bogactwa wyższości Stanów wykazać nie potrafisz.

>Niestety nie jestem kompetentny do udzielenia Ci odpowiedzi na ten temat(masz okazje do hejtu).

Hejt? Nie czujesz się aby prześladowany? To zaś, że nie jesteś kompetentny to jest dla mnie doskonale widoczne.

>Ale z tym się raczej zapoznam. Bo ciekawe(i na temat ).

Niestety ja nie mogę ci pogratulować mając w pamięci ateistyczny światopogląd i upartą odmowę uznania swojego błędu. Ciekawie też wygląda lekceważenie możliwości, iż religijnie motywowana spójność może wywoływać wrogość pomiędzy rożnymi a spójnymi grupami.

>Tak to prawda, są wyjątki. Ale nie uważam żeby to wykluczyło moją tezę.

A to niespodzianka. Przetrwanie jednak nie jest najważniejsze, ale jest.

>Tak to był argument ponieważ to że człowiek dążył do uzyskania kamienia filozoficznego świadczy o tym iż dążył do przetrwania.

A to, że nie rozgląda się przed przejściem przez ulicę świadczy o tym, że w poważaniu ma przetrwanie.

>Nie jest to wiara, widzę jak człowiek dąży do przetrwania. Przykłady:
>- Myślenie nad kolonizacją kosmosu(może ona zwiększyć nasze szanse na przetrwanie gatunku)
>- Foteliki dla dzieci także
>- Zwiększanie bezpieczeństwa w miejscach pracy
>- medycyna
>- I wiele innych przykładów...

Człowiek nie dąży do przetrwania:
- pijani kierowcy
-nie zapinanie pasów
-zabiegi medyczne nie będące darmowymi
-głodne dzieci
-ginięcie w imię ideologii

Jak widać przetrwanie nie jest najważniejsze. Czasem jest mniej ważne niż flaszka, albo sekundy poświęcone na rozejrzenie się przed wejściem na jezdnie.

>Jest różnica. Jednak kto by chciał znaleźć sens pytania postawionego w poście. Znalazłby go bez problemu. A to co Ty robisz to jest czepianie się słówek.

Pieprzysz głupoty o ateistycznych światopoglądach ale to ja czepiam się słówek. Widać niektórzy są zaimpregnowani.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
05-03-2016 18:37 
 Ocena-1 na 1
Piotr Płatos (42 punktów)
>>Tak wiem o tym, przecież poparłem moją tezę argumentem.
>Niezbyt silnym skoro abstrahując od bogactwa wyższości Stanów wykazać nie potrafisz.

Powiedziałem że dobrobyt skojarzył mi się z majątkiem i na tym polu argumentowałem

>>Niestety nie jestem kompetentny do udzielenia Ci odpowiedzi na ten temat(masz okazje do hejtu).
>Hejt? Nie czujesz się aby prześladowany? To zaś, że nie jesteś kompetentny to jest dla mnie doskonale widoczne.

Ja miałem na myśli ten jeden konkretny temat. Niepotrzebna złośliwość.

>>Ale z tym się raczej zapoznam. Bo ciekawe(i na temat ).
>Niestety ja nie mogę ci pogratulować mając w pamięci ateistyczny światopogląd i upartą odmowę uznania swojego błędu. Ciekawie też wygląda lekceważenie możliwości, iż religijnie motywowana spójność może wywoływać wrogość pomiędzy rożnymi a spójnymi grupami.

To jest znowu czepianie się słówek - czyli w dalszym ciągu to samo. Ja sam przyznałem że jest różnica między światopoglądem a poglądem. A co do konkurowania ze sobą religii to poszedłem w swoich przemyśleniach o krok dalej i logicznym wydało mi się iż jeśli ateizm by był zepchnięty na margines to doprowadziło by to do jednej globalnej religii.

>>Tak to prawda, są wyjątki. Ale nie uważam żeby to wykluczyło moją tezę.
>A to niespodzianka. Przetrwanie jednak nie jest najważniejsze, ale jest.

Wytłumaczę Ci to: Żyje sobie Janusz który większość zarobków inwestuje w firmę i nieźle mu się to zwraca. Dąży on do tego aby powiększyć swoje zasoby majątkowe. To że czasami kupi sobie jakiś mebel którego nie potrzebuje do przeżycia zamiast zainwestować w firmę nie znaczy że nie dąży do powiększenia swoich zasobów majątkowych.

>>Tak to był argument ponieważ to że człowiek dążył do uzyskania kamienia filozoficznego świadczy o tym iż dążył do przetrwania.
>A to, że nie rozgląda się przed przejściem przez ulicę świadczy o tym, że w poważaniu ma przetrwanie.

Czasami człowiek może słyszeć że nic nie jedzie - jakie pytanie taka odpowiedź.

>Człowiek nie dąży do przetrwania:
>- pijani kierowcy
>-nie zapinanie pasów
>-zabiegi medyczne nie będące darmowymi
>-głodne dzieci
>-ginięcie w imię ideologii
>Jak widać przetrwanie nie jest najważniejsze. Czasem jest mniej ważne niż flaszka, albo sekundy poświęcone na rozejrzenie się przed wejściem na jezdnie.

Podobnie jest z człowiekiem. Czasami ryzykuje. Takie niezapięcie pasów czy jechanie popijanemu zwykle łączy się raczej z nikłą wiarą w to że źle się to skończy. Znajdą się też skrajne przypadki w których człowiek bardziej ryzykuje swoje życie(wygibasy na dachu wieżowca, rosyjska ruletka) lub celowo z nim kończy(samobójstwa). Jednak są to skrajne przypadki i nie można przez nie oceniać całego społeczeństwa. A to lekkie ryzyko jak: niezapięcie pasów porównałbym do kupienia jakiegoś mebla przez Janusza.

>>Jest różnica. Jednak kto by chciał znaleźć sens pytania postawionego w poście. Znalazłby go bez problemu. A to co Ty robisz to jest czepianie się słówek.
>Pieprzysz głupoty o ateistycznych światopoglądach ale to ja czepiam się słówek. Widać niektórzy są zaimpregnowani.

Patrz wyżej.
05-03-2016 18:58 
 Ocena 2 na 4
Fiedia (1636 punktów)
>Powiedziałem że dobrobyt skojarzył mi się z majątkiem i na tym polu argumentowałem

Dziwne to skojarzenie, zważywszy na kontekst w jakim ów "dobrobyt" z cudzysłowem pisany się pojawił.

>Ja miałem na myśli ten jeden konkretny temat. Niepotrzebna złośliwość.

Czy ja wiem czy taka ona niepotrzebna.

>To jest znowu czepianie się słówek - czyli w dalszym ciągu to samo.

To już nie hejt?

>Ja sam przyznałem że jest różnica między światopoglądem a poglądem.

Czyli jednak coś do ciebie dociera. Widać "czepianie się słówek" nie jest pozbawione sensu.

>A co do konkurowania ze sobą religii to poszedłem w swoich przemyśleniach o krok dalej i logicznym wydało mi się iż jeśli ateizm by był zepchnięty na margines to doprowadziło by to do jednej globalnej religii.

Jakiej to logiki użyłeś aby do takiej właśnie konkluzji dojść?


>Wytłumaczę Ci to:

Nie potrzebuję twoich tłumaczeń. Szczególnie takich nijak się mających do podanego przeze mnie przykładu, którego jak widzę przeskoczyć nie możesz.

>Czasami człowiek może słyszeć że nic nie jedzie - jakie pytanie taka odpowiedź.

O to, to. Wysilać się specjalnie w rozmowie z tobą nie muszę.

>Podobnie jest z człowiekiem. Czasami ryzykuje. Takie niezapięcie pasów czy jechanie popijanemu zwykle łączy się raczej z nikłą wiarą w to że źle się to skończy. Znajdą się też skrajne przypadki w których człowiek bardziej ryzykuje swoje życie(wygibasy na dachu wieżowca, rosyjska ruletka) lub celowo z nim kończy(samobójstwa). Jednak są to skrajne przypadki i nie można przez nie oceniać całego społeczeństwa. A to lekkie ryzyko jak: niezapięcie pasów porównałbym do kupienia jakiegoś mebla przez Janusza.

Czasami bezsensownie ryzykuje, czego przykładem jest ów brak rozglądania przy przechodzeniu przez jezdnie. Koszta żadne, potencjalna strata wielka. Priorytetem się nie przetrwanie zdaje a zaoszczędzenie sekund, bo nawet nie minut. Ryzykowniejsze zabawy jeszcze bardziej dobitnie pokazują jak bardzo ludzie się przetrwaniem martwią.

>Patrz wyżej.

No, no udało mi się cię odimpregnować.


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
05-03-2016 22:22 
 0 na 2
Piotr Płatos (42 punktów)
>Dziwne to skojarzenie, zważywszy na kontekst w jakim ów "dobrobyt" z cudzysłowem pisany się pojawił.

Mogłeś po prostu napisać co miałeś na myśli. Dla mnie nie jest to dziwne.

>Niepotrzebna złośliwość.
>Czy ja wiem czy taka ona niepotrzebna.

Nie jestem od wychowywania, raczej zmilczę.

>>To jest znowu czepianie się słówek - czyli w dalszym ciągu to samo.
>To już nie hejt?

hahahahaha Ja napisałem że miałeś okazję do hejtu, a nie że mnie hejtujesz. To już nie pierwszy raz gdy zarzucasz mi coś czego nie napisałem.

>>Ja sam przyznałem że jest różnica między światopoglądem a poglądem.
>Czyli jednak coś do ciebie dociera. Widać "czepianie się słówek" nie jest pozbawione sensu.

A do Ciebie nie dotarła moja poprzednia wiadomość. Czepianie się słówek jest niekulturalne i nie miłe. A sens ma także zabijanie za pieniądze. Dopowiem bo możesz nie zrozumieć: Nie wszystko co ma sens jest dobre.

>>A co do konkurowania ze sobą religii to poszedłem w swoich przemyśleniach o krok dalej i logicznym wydało mi się iż jeśli ateizm by był zepchnięty na margines to doprowadziło by to do jednej globalnej religii.
>Jakiej to logiki użyłeś aby do takiej właśnie konkluzji dojść?

Jeśli zaciekle walczyć będą społeczności to ostanie się jednej wydaje mi się logiczną sprawą. Patrząc też na historię widzę jak przez taką walkę(ale nie tylko) chrześcijaństwo zalało populacje.

>Wytłumaczę Ci to:
>Nie potrzebuję twoich tłumaczeń. Szczególnie takich nijak się mających do podanego przeze mnie przykładu, którego jak widzę przeskoczyć nie możesz.

Albo tylko tak mówisz że nie potrzebujesz. Do szczęścia? Na pewno nie. Ale czy sam zrozumiesz? Tego nie wiem.

>>Podobnie jest z człowiekiem. Czasami ryzykuje. Takie niezapięcie pasów czy jechanie popijanemu zwykle łączy się raczej z nikłą wiarą w to że źle się to skończy. Znajdą się też skrajne przypadki w których człowiek bardziej ryzykuje swoje życie(wygibasy na dachu wieżowca, rosyjska ruletka) lub celowo z nim kończy(samobójstwa). Jednak są to skrajne przypadki i nie można przez nie oceniać całego społeczeństwa. A to lekkie ryzyko jak: niezapięcie pasów porównałbym do kupienia jakiegoś mebla przez Janusza.
>Czasami bezsensownie ryzykuje, czego przykładem jest ów brak rozglądania przy przechodzeniu przez jezdnie. Koszta żadne, potencjalna strata wielka. Priorytetem się nie przetrwanie zdaje a zaoszczędzenie sekund, bo nawet nie minut. Ryzykowniejsze zabawy jeszcze bardziej dobitnie pokazują jak bardzo ludzie się przetrwaniem martwią.

Jak człowiekowi coś się stanie to ludzie wzywają karetkę bo widzą zagrożenie życia. Pomagają też ludzie głodującym dzieciom. Na fb udostępniają posty zachęcające do darowizny na leczenie dla chorych. W te "ryzykowniejsze zabawy" wdaje się skrajnie mała część społeczeństwa. A teraz co do tych mniej ryzykownych rzeczy jak niezapięcie pasów: Ja mieszkam przy mało ruchliwej ulicy. Sam przechodzę przez jezdnię i zawszę się rozglądam. Widzę jak inni ludzie się rozglądają. Pewnie zdarzyło się stosunkowo mało razy że ktoś się nie obejrzał(bo nic nie słyszał lub słyszał że daleko jedzie samochód) Żeby zginął ten samochód musiałby w niego uderzyć i jeszcze jechać z odpowiednie dużą prędkością żeby zadać mu odpowiednie obrażenia. Strata wielka ale ryzyko jest teoretycznie bardzo małe. Z zapinaniem pasów tak samo - też ryzyko jest małe. Mimo to nie uważam że należy to lekceważyć i sam zawsze zapinam pasy.

To że piszesz "cie"(lub inne wyrazy tego typu) małą literą to brak szacunku dla mnie.
I napiszesz być może że się czepiam słówek. Jednak mi chodzi wyłącznie o szacunek, nie o gramatykę.
06-03-2016 00:05 
 Ocena 1 na 3
Fiedia (1636 punktów)
>Mogłeś po prostu napisać co miałeś na myśli. Dla mnie nie jest to dziwne.

Napisałem. To czy ty rozumiesz mało mnie obchodzi, podobnie jak to jakie masz skojarzenia.

>Nie jestem od wychowywania, raczej zmilczę.

Nie jesteś.

>A do Ciebie nie dotarła moja poprzednia wiadomość.

Doprawdy?

>Czepianie się słówek jest niekulturalne i nie miłe.

Myliłem się. Impregnacja jest zbyt trwała. Pogląd a światopogląd to nie to samo, co niby przyznałeś, ale wciąż pieprzysz farmazony o czepianiu się słówek.

>A sens ma także zabijanie za pieniądze. Dopowiem bo możesz nie zrozumieć: Nie wszystko co ma sens jest dobre.

Najpierw ateistyczny światopogląd, potem kamień filozoficzny mający być argumentem a teraz gadanie, że zabijanie ma sens. Ty się dobrze czujesz? Leków wziąć nie zapomniałeś?

>Jeśli zaciekle walczyć będą społeczności to ostanie się jednej wydaje mi się logiczną sprawą. Patrząc też na historię widzę jak przez taką walkę(ale nie tylko) chrześcijaństwo zalało populacje.

To co ci się wydaje niezbyt mnie przekonuje. W kwestii zaś zalewania nie tylko jedno chrześcijaństwo miało okresy dynamicznego rozwoju.

>Albo tylko tak mówisz że nie potrzebujesz. Do szczęścia? Na pewno nie. Ale czy sam zrozumiesz? Tego nie wiem.

Zanim zaczniesz innych uczyć to o swój poziom zadbaj bo inaczej tylko na śmiech się podasz. Z dupy był ten twój przykład i tyle. Tak bywa gdy się straconych pozycji chce bronić.

>Jak człowiekowi coś się stanie to ludzie wzywają karetkę bo widzą zagrożenie życia.

Albo udają, że nie zauważyli i idą dalej.

>Pomagają też ludzie głodującym dzieciom.

Część nie pomaga. Kto wie czy nie większa część.

>Na fb udostępniają posty zachęcające do darowizny na leczenie dla chorych.

Na fb ignorują posty zachęcające do darowizny na leczenie dla chorych.

>W te "ryzykowniejsze zabawy" wdaje się skrajnie mała część społeczeństwa.

Skrajnie?

>A teraz co do tych mniej ryzykownych rzeczy jak niezapięcie pasów: Ja mieszkam przy mało ruchliwej ulicy. Sam przechodzę przez jezdnię i zawszę się rozglądam. Widzę jak inni ludzie się rozglądają. Pewnie zdarzyło się stosunkowo mało razy że ktoś się nie obejrzał(bo nic nie słyszał lub słyszał że daleko jedzie samochód) Żeby zginął ten samochód musiałby w niego uderzyć i jeszcze jechać z odpowiednie dużą prędkością żeby zadać mu odpowiednie obrażenia. Strata wielka ale ryzyko jest teoretycznie bardzo małe. Z zapinaniem pasów tak samo - też ryzyko jest małe. Mimo to nie uważam że należy to lekceważyć i sam zawsze zapinam pasy.

Tyle pisaniny na nic. Gdyby przetrwanie aż tak priorytetowe było to nigdy byś nie zobaczył nikogo kto dla paru sekund zysku lekceważy rozejrzenie się przed przejściem przez ulicę. O narkotykach czy jeździe po pijaku nawet nie wspomnę, podobnie jak o ludziach pracujących w ryzykownych zawodach.

>To że piszesz "cie"(lub inne wyrazy tego typu) małą literą to brak szacunku dla mnie.

Dokładnie tak. Długo ci zajęło dojście do tego wniosku.

>I napiszesz być może że się czepiam słówek. Jednak mi chodzi wyłącznie o szacunek, nie o gramatykę.

Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Buraczanymi odzywkami w stylu tej Cytat:
Być może się na coś przydałeś.
lub tej Cytat:
Miło by było gdybyś swoje stanowisko uzasadnił(marzenie ściętej głowy)
nic nie ugrasz a chamstwa pod wielkimi literami nie ukryjesz.


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
06-03-2016 20:56 
 Ocena-1 na 1
Piotr Płatos (42 punktów)
>Czepianie się słówek jest niekulturalne i nie miłe.

>Myliłem się. Impregnacja jest zbyt trwała. Pogląd a światopogląd to nie to samo, co niby przyznałeś, ale wciąż pieprzysz farmazony o czepianiu się słówek.

To że twierdzę iż czepiasz się słówek nie znaczy iż twierdzę że nie zrobiłem błędu.

>Najpierw ateistyczny światopogląd, potem kamień filozoficzny mający być argumentem a teraz gadanie, że zabijanie ma sens. Ty się dobrze czujesz? Leków wziąć nie zapomniałeś?

Możesz nie wiedzieć ale człowiek kiedyś próbował uzyskać kamień filozoficzny. To był półżartem, półserio argument na to że człowiek próbuje przetrwać. Zabijanie za pieniądze jest niemoralne, złe. Ale nie można powiedzieć że jest całkowicie pozbawione sensu.

>To co ci się wydaje niezbyt mnie przekonuje. W kwestii zaś zalewania nie tylko jedno chrześcijaństwo miało okresy dynamicznego rozwoju.

Owszem, i nie mówię że to chrześcijaństwo byłoby zwycięzcą. Jednak widać znaczny postęp i różne pola walki. Teoretycznie walka też może się nie skończyć.

>Zanim zaczniesz innych uczyć to o swój poziom zadbaj bo inaczej tylko na śmiech się podasz. Z dupy był ten twój przykład i tyle. Tak bywa gdy się straconych pozycji chce bronić.

Cóż za merytoryczna argumentacja. Ten przykład był po to żeby Ci było łatwiej zrozumieć analogiczną do niego sytuacje z człowiekiem.

>Jak człowiekowi coś się stanie to ludzie wzywają karetkę bo widzą zagrożenie życia.
>Albo udają, że nie zauważyli i idą dalej.
>Pomagają też ludzie głodującym dzieciom.
>Część nie pomaga. Kto wie czy nie większa część.
>Na fb udostępniają posty zachęcające do darowizny na leczenie dla chorych.
>Na fb ignorują posty zachęcające do darowizny na leczenie dla chorych.

To że nie w każdej chwili to robią nie jest argumentem na to że tego w ogóle nie robią.

>Tyle pisaniny na nic. Gdyby przetrwanie aż tak priorytetowe było to nigdy byś nie zobaczył nikogo kto dla paru sekund zysku lekceważy rozejrzenie się przed przejściem przez ulicę. O narkotykach czy jeździe po pijaku nawet nie wspomnę, podobnie jak o ludziach pracujących w ryzykownych zawodach.

Przejście przez ulicę bez rozejrzenia jest raczej rzadkie i ludzie którzy to robią dokonują tego raczej rzadko. Jest to też małym ryzykiem.(Oczywiście nie mówię tu o przypadkach w których ktoś przechodzi przez bardzo ruchliwą ulicę bez rozejrzenia się. Takie coś będzie jeszcze rzadsze i wykonywane przez skrajnie małą część społeczeństwa)

Jazda po pijaku też wydaje mi się stosunkowo rzadka. Tutaj ryzyko jest już większe, ale też nie wielkie. Choć w porównaniu do jazdy na trzeźwo może i jest kilka razy większe. To procentowo szanse na wypadek śmiertelny są raczej małe(w stosunku do 100%).

Narkotyki twarde chyba też stosunkowo mało osób bierze. A umieralność na większość z nich o ile dobrze pamiętam jest mniejsza niż na nikotynę(która to zwykle daje dociągnąć późnego wieku). Te narkotyki bardzo ostre(typu krokodyl) raczej bardzo mała część ludzkości preferuje.

Innym punktem nad którym bym się tutaj zastanowił są bitwy i wojny. Chyba nie ma nic bardziej ryzykownego na co zdecydowała się aż tak duża część ludzkości.

Człowiek czasami wkracza na małe ryzyko a czasami na duże. W swojej tezie miałem na myśli nie że nigdy tego nie robi.

>Dokładnie tak. Długo ci zajęło dojście do tego wniosku.

Chwilę.

>Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Buraczanymi odzywkami w stylu tej Cytat:
>Być może się na coś przydałeś.
>lub tej Cytat:
>Miło by było gdybyś swoje stanowisko uzasadnił(marzenie ściętej głowy)
>nic nie ugrasz a chamstwa pod wielkimi literami nie ukryjesz.

"Być może się na coś przydałeś" - Zwróciłem uwagę że może wreszcie napisałeś coś co okaże się dla mnie przydatne.
"Miło by było gdybyś swoje stanowisko uzasadnił(marzenie ściętej głowy)" - A tutaj wyrażenie wątpliwości.

Mniej ostro w porównaniu do świadomego robienia błędów ortograficznych w celu poniżenia drugiej osoby.
06-03-2016 21:56 
 0 na 2
Fiedia (1636 punktów)
>To że twierdzę iż czepiasz się słówek nie znaczy iż twierdzę że nie zrobiłem błędu.

Doprawdy? Mi rojenia o czepianiu się słówek właśnie na zaprzeczenie własnemu, niezwykle wprost idiotycznemu błędowi wygląda.

>Zabijanie za pieniądze jest niemoralne, złe. Ale nie można powiedzieć że jest całkowicie pozbawione sensu.

I co w związku z tym? To kolejny argument za chęcią przetrwania?

>Owszem, i nie mówię że to chrześcijaństwo byłoby zwycięzcą. Jednak widać znaczny postęp i różne pola walki. Teoretycznie walka też może się nie skończyć.

Może, ale to nic tylko spekulacje, choć zapewne można pewne trendy zaobserwować.

>Cóż za merytoryczna argumentacja. Ten przykład był po to żeby Ci było łatwiej zrozumieć analogiczną do niego sytuacje z człowiekiem.

Tak merytoryczna jak twój przykład. Po co mam się silić na wyższy poziom?

>Przejście przez ulicę bez rozejrzenia jest raczej rzadkie i ludzie którzy to robią dokonują tego raczej rzadko.

Jakieś statystyki prowadzisz?

>Jest to też małym ryzykiem.(Oczywiście nie mówię tu o przypadkach w których ktoś przechodzi przez bardzo ruchliwą ulicę bez rozejrzenia się. Takie coś będzie jeszcze rzadsze i wykonywane przez skrajnie małą część społeczeństwa)

Jest małym ryzykiem. Tym niemniej nie powinno mieć miejsca wcale bo stosunek strat do zysków jasno wskazuje na to co jest sensowne, jeśli to przetrwanie jest priorytetem.

>Jazda po pijaku też wydaje mi się stosunkowo rzadka.

Twoje wydawanie się to żaden argument. Nadto o ile dobrze pamiętam to rok w rok są jakieś akcje przeciwko owej jeździe a banda Tuska to chyba nawet coś z alkomatami w samochodach chciała kombinować. O ile to drugie mi na zgrywanie szeryfa wygląda to raczej ciężko powiedzieć o stosunkowo rzadkiej jeździe po pijaku skoro problem jest na tyle zauważalny, że władzuchna coś ugrać chciała na nim.

>Tutaj ryzyko jest już większe, ale też nie wielkie.

Jakim sposobem określasz niewielkość ryzyka?

>Choć w porównaniu do jazdy na trzeźwo może i jest kilka razy większe. To procentowo szanse na wypadek śmiertelny są raczej małe(w stosunku do 100%).

Na jakiej podstawie twierdzisz, że szanse na wypadek śmiertelny są stosunkowo małe? Wiara w nieobalalność tezy o chęci przetrwania?

>Narkotyki twarde chyba też stosunkowo mało osób bierze.

Chyba? Mało? Cokolwiek poza wiarą masz?

>A umieralność na większość z nich o ile dobrze pamiętam jest mniejsza niż na nikotynę(która to zwykle daje dociągnąć późnego wieku). Te narkotyki bardzo ostre(typu krokodyl) raczej bardzo mała część ludzkości preferuje.

Niechże będzie niska ale wciąż jest to coś co zaprzecza chęci przetrwania. Narkotyki nie są zdrowe i do przedłużenia życia się nie przyczyniają.

>Innym punktem nad którym bym się tutaj zastanowił są bitwy i wojny. Chyba nie ma nic bardziej ryzykownego na co zdecydowała się aż tak duża część ludzkości.

Miło, że kolejną słabą stronę swojej tezy zauważyłeś. Podziurawiona ona bidula jak sito już jest.

>Człowiek czasami wkracza na małe ryzyko a czasami na duże. W swojej tezie miałem na myśli nie że nigdy tego nie robi.

Twoja teza jest gucio warta, a twoje kontrprzykłady tylko wiarą w jej słuszność poparte.

>Chwilę.

Jakoś wątpię.

>Mniej ostro w porównaniu do świadomego robienia błędów ortograficznych w celu poniżenia drugiej osoby.

Chamstwa pod wielkimi literami nie ukryjesz. Nie ukryjesz go też pod bełkotem o braku ostrości buraczanych i prymitywnych odzywek. Tak przy okazji - nie masz jakichś problemów z samooceną, że tak cię małe literki ruszają?

Lubić ani szanować mnie nie musisz, ale skoro ani nie lubisz ani nie szanujesz to się za żałosnymi wymówkami nie ukrywaj. Zamiast pieprzyć o braku ostrości napisz co ci na wątrobie leży. Chyba, że wolisz pozorną grzeczność i udawanie jaki to oh ah jesteś?


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
07-03-2016 16:32 
 0 na 2
Piotr Płatos (42 punktów)
>Doprawdy? Mi rojenia o czepianiu się słówek właśnie na zaprzeczenie własnemu, niezwykle wprost idiotycznemu błędowi wygląda.

Sam przyznałem rację Tobie. Jakże bym mógł uważać jednocześnie że tak nie jest? Jeśli Ty wolisz widzieć sprzeczność - cóż to Twoja sprawa. Wprost idiotyczny błąd to pomylenie jednego słówka? Może i tak, ale to wciąż jednak czepianie się słówek.

>I co w związku z tym? To kolejny argument za chęcią przetrwania?

Wyjaśniłem to bo kontekst w jakim użyłeś tego zwrotu mógł się komuś źle skojarzyć. Być może celowo chciałeś to przedstawić w czarnych barwach, chociaż Cię nie oskarżam.

>Jakieś statystyki prowadzisz?

Starałem się przypomnieć sobie sytuacje w których widziałem ludzi przechodzących przez ulicę. W końcu obserwowałem je przez wiele lat w różnych miejscach, jestem w pewnym stopniu kompetentny.

>Jest małym ryzykiem. Tym niemniej nie powinno mieć miejsca wcale bo stosunek strat do zysków jasno wskazuje na to co jest sensowne, jeśli to przetrwanie jest priorytetem.

Nie powinno ale rzadko niestety ma. Czy to jak często występuje dane zjawisko i jakie ryzyko za sobą niesie nie powinno zostać uwzględnione? Jeśli obaj byśmy przeszli test w którym dwa razy przechodzimy przez ulicę a potem raz mamy propozycje zagrania z kolegą w rosyjską ruletkę i Ty byś przeszedł 2 razy z obejrzeniem się przez jezdnię a potem zagrał z kolegą, a ja bym przeszedł 2x bez rozejrzenia się(na słuch) i potem odrzucił propozycję to patrząc na jedynie na ten test w mojej ocenie to ja bardziej dążyłem do przetrwania ponieważ większe prawdopodobieństwo było na to że to Ty zginiesz.

>Twoje wydawanie się to żaden argument. Nadto o ile dobrze pamiętam to rok w rok są jakieś akcje przeciwko owej jeździe a banda Tuska to chyba nawet coś z alkomatami w samochodach chciała kombinować. O ile to drugie mi na zgrywanie szeryfa wygląda to raczej ciężko powiedzieć o stosunkowo rzadkiej jeździe po pijaku skoro problem jest na tyle zauważalny, że władzuchna coś ugrać chciała na nim.

Rzadko w sensie że mały procent kierowców.

>Jakim sposobem określasz niewielkość ryzyka?

Pomyślałem sobie że bym więcej o słyszał o wypadkach(tych śmiertelnych bo o normalnych wypadkach z powodu alkoholu to słyszałem częściej) choćby w moim mieście. Jednak to może być mylące ponieważ zbyt dużo nie śledzę. Niestety znam też ze 2 osoby która praktykują taką jazdę(co zrobić?) ale to też może być mylące ponieważ teoretycznie mogli mieć duże szczęście bądź dużego pecha. Dlatego w tym punkcie się nie upieram.

>Na jakiej podstawie twierdzisz, że szanse na wypadek śmiertelny są stosunkowo małe? Wiara w nieobalalność tezy o chęci przetrwania?

Patrz wyżej. A może to wiara jest po Twojej stronie gdy wierzysz w "gorszą wersję" mnie? Ja wolę już poznać prawdę i przyznać się do błędu. Jednak muszę najpierw znaleźć argumenty lub ktoś musi mi je podać. To tak ogólnie.

>Narkotyki twarde chyba też stosunkowo mało osób bierze.

>Chyba? Mało? Cokolwiek poza wiarą masz?

www.narkom(*)olsce-rozmiary-trendy-zjawiska

Jeśli dobrze spojrzałem to badania pokazują to samo.

>Miło, że kolejną słabą stronę swojej tezy zauważyłeś. Podziurawiona ona bidula jak sito już jest.
>Twoja teza jest gucio warta, a twoje kontrprzykłady tylko wiarą w jej słuszność poparte.

Są one owocem mojego zastanowienia się nad tym czy rzeczywiście miałem rację. Jeśli Ty jednak wolisz wierzyć w co innego to droga wolna. Zastanawiałem się bo nie chcę być jak ten co nie przyjmuje do siebie żadnych argumentów. Im więcej się zastanawiałem tym sprawa wydawała mi się coraz to bardziej złożona. Człowiek jako ludzkość? Czy człowiek jako społeczeństwo? Czy dąży w zamierzeniu czy w działaniu?

Wolałbym żebyś zauważył ale jakby nie to te pytania nie są skierowane do Cb.

>Chamstwa pod wielkimi literami nie ukryjesz. Nie ukryjesz go też pod bełkotem o braku ostrości buraczanych i prymitywnych odzywek. Tak przy okazji - nie masz jakichś problemów z samooceną, że tak cię małe literki ruszają?

Wyjaśniłem Ci już co oznaczały moje zwroty. Porównałem Twój przejaw "szacunku" z rzekomo moją buraczaną odzywką. Jeśli Ty wolisz wyolbrzymiać to co ja piszę a do siebie zachowywać się wprost przeciwnie to Twoja sprawa.

>Lubić ani szanować mnie nie musisz, ale skoro ani nie lubisz ani nie szanujesz to się za żałosnymi wymówkami nie ukrywaj. Zamiast pieprzyć o braku ostrości napisz co ci na wątrobie leży. Chyba, że wolisz pozorną grzeczność i udawanie jaki to oh ah jesteś?

Czy to miała być prowokacja? Niepotrzebna. Rzeczywiście wolałbym z Tobą pisać gdybyś hmmmmm

- nie czepiał się słówek.
- nie przeczył potem że się tych słówek czepiałeś.
- nie zarzucał mi czegoś czego nie powiedziałem.
- nie zarzucał mi wiary.

Ale skąd pomysł że ja Cię nie szanuje? Cóż masz prawo w to wierzyć. Mówisz udawanie jaki to oh ah jestem? Cóż nie każdy ma takie podejście do drugiego człowieka jak Ty. Nie chcę już z Tobą pisać poza tym(czy może właśnie dlatego) nie szanujesz mnie i sam tego nie ukrywasz dlatego przechodzę do chyba najbardziej pozytywnej dla mnie części tej dyskusji czyli jej końca i nawet jak odpowiesz(a odpowiesz na pewno) To ja nie będę już na Cb tracić czasu.
07-03-2016 16:56 
 0 na 2
Fiedia (1636 punktów)
>Sam przyznałem rację Tobie. Jakże bym mógł uważać jednocześnie że tak nie jest? Jeśli Ty wolisz widzieć sprzeczność - cóż to Twoja sprawa.

Coś tam niby w końcu przyznałeś, ale wciąż o czepianiu się słówek mamroczesz co podaje w wątpliwość twoje uznanie pomyłki.

>Wprost idiotyczny błąd to pomylenie jednego słówka?

Pomylenie?

>Może i tak, ale to wciąż jednak czepianie się słówek.

Jasne .

>Starałem się przypomnieć sobie sytuacje w których widziałem ludzi przechodzących przez ulicę. W końcu obserwowałem je przez wiele lat w różnych miejscach, jestem w pewnym stopniu kompetentny.

Twoje obserwacje nie są wiele warte. Iluż w końcu ludzi widziałeś?

>Nie powinno ale rzadko niestety ma. Czy to jak często występuje dane zjawisko i jakie ryzyko za sobą niesie nie powinno zostać uwzględnione? Jeśli obaj byśmy przeszli test w którym dwa razy przechodzimy przez ulicę a potem raz mamy propozycje zagrania z kolegą w rosyjską ruletkę i Ty byś przeszedł 2 razy z obejrzeniem się przez jezdnię a potem zagrał z kolegą, a ja bym przeszedł 2x bez rozejrzenia się(na słuch) i potem odrzucił propozycję to patrząc na jedynie na ten test w mojej ocenie to ja bardziej dążyłem do przetrwania ponieważ większe prawdopodobieństwo było na to że to Ty zginiesz.

I znów gadaniną chcesz istotę rzeczy ukryć. Istota zaś jest taka - ryzyko może niewielkie ale koszt potencjalnie ogromny. Jeśli przetrwanie jest tak priorytetowe to jedynie margines marginesu winien się nie rozglądać.

>Rzadko w sensie że mały procent kierowców.

Czyli jaki?

>Pomyślałem sobie że bym więcej o słyszał o wypadkach(tych śmiertelnych bo o normalnych wypadkach z powodu alkoholu to słyszałem częściej) choćby w moim mieście. Jednak to może być mylące ponieważ zbyt dużo nie śledzę. Niestety znam też ze 2 osoby która praktykują taką jazdę(co zrobić?) ale to też może być mylące ponieważ teoretycznie mogli mieć duże szczęście bądź dużego pecha. Dlatego w tym punkcie się nie upieram.

Osobiste obserwacje nie są wiele warte, to w końcu tylko mały wycinek rzeczywistości.

>Patrz wyżej. A może to wiara jest po Twojej stronie gdy wierzysz w "gorszą wersję" mnie? Ja wolę już poznać prawdę i przyznać się do błędu. Jednak muszę najpierw znaleźć argumenty lub ktoś musi mi je podać. To tak ogólnie.

Patrzę wyżej. Poza swoją wiarą nie masz nic na poparcie swoich twierdzeń. No dobra, osobiste obserwacje.

>www.narkom(*)olsce-rozmiary-trendy-zjawiska
>Jeśli dobrze spojrzałem to badania pokazują to samo.

Brawo. Żebyś jeszcze tak inne swoje twierdzenia potrafił czymś poprzeć.

>Są one owocem mojego zastanowienia się nad tym czy rzeczywiście miałem rację. Jeśli Ty jednak wolisz wierzyć w co innego to droga wolna.

Nie znajduję powodów aby wierzyć tobie.

>Wolałbym żebyś zauważył ale jakby nie to te pytania nie są skierowane do Cb.

Skoro nie są to i reagować na nie sensu nie ma.

>Wyjaśniłem Ci już co oznaczały moje zwroty.

Wyjaśniłeś? Widzę, że chamstwo z arogancją łączysz.

>Porównałem Twój przejaw "szacunku" z rzekomo moją buraczaną odzywką.

Ja cię nie szanuje o czym jasno napisałem. Co do porównania to niech zgadnę - wyszło na twoje?

>Jeśli Ty wolisz wyolbrzymiać to co ja piszę a do siebie zachowywać się wprost przeciwnie to Twoja sprawa.

Jeśli ty wolisz twierdzić, że twoje chamskie odzywki nie są chamskie to twoja brocha.

>Czy to miała być prowokacja? Niepotrzebna. Rzeczywiście wolałbym z Tobą pisać gdybyś hmmmmm
>- nie czepiał się słówek.

Zwrócenie uwagi na całkowicie błędne użycie słowa to nie czepianie się słówek. Różnica pomiędzy poglądem a światopoglądem do małych nie należy.

>- nie przeczył potem że się tych słówek czepiałeś.

Patrz wyżej.

>- nie zarzucał mi wiary.

Kiedy to tylko wiara za twoimi twierdzeniami stoi.

>Ale skąd pomysł że ja Cię nie szanuje? Cóż masz prawo w to wierzyć. Mówisz udawanie jaki to oh ah jestem? Cóż nie każdy ma takie podejście do drugiego człowieka jak Ty. Nie chcę już z Tobą pisać poza tym(czy może właśnie dlatego) nie szanujesz mnie i sam tego nie ukrywasz dlatego przechodzę do chyba najbardziej pozytywnej dla mnie części tej dyskusji czyli jej końca i nawet jak odpowiesz(a odpowiesz na pewno) To ja nie będę już na Cb tracić czasu.

Ciekawie wyglądają próby chama wywinięcia się ze swojego chamstwa. Wolałbym jednak, żebyś choć krzyną odwagi się wykazał i zamiast pieprzyć o tym jak to twoje odzywki buraczane nie były powiedział co ci na wątrobie leży. Ty zaś jak widzę wolisz świętoszka zgrywać.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
09-03-2016 00:31 
 0 na 2
Piotr Płatos (42 punktów)
Wprawdzie zakończyłem już dyskusje z moim oponentem, lecz do Was którzy ją czytaliście mogę się wszakże zwrócić.

Dowodami tezy "człowiek dąży do przetrwania" są:

- Człowiek rozproszył się na całej kuli ziemskiej.
- Człowiek co najmniej od 1000r. zwiększa swoją populację na planecie.
(Nie wiem jak dokładnie ma się sprawa z wcześniejszymi dziejami. Podobno przed przyjściem Chrystusa żyło jedynie 2% całej ludzkości. Ile w tym prawdy? Nie wiem, a usłyszałem o tym w ) debacie Hitchensa z Craigiem
- Człowiek dąży do kolonizacji kosmosu.
VonM (709 punktów)
Wiem po sobie. Bardzo okrutnym jest, kiedy katolik przestaje wierzyć. Kiedy zaczynam sobie uświadamiać, że byłem karmiony opowieściami o istnieniu lepszego świata. Z drugiej strony, jaki okrutny musiałby być ten bóg, skoro stworzył świat taki, jakim jest.
03-03-2016 22:51 
 Ocena 9 na 9
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Wiem po sobie. Bardzo okrutnym jest, kiedy katolik przestaje wierzyć. Kiedy zaczynam sobie uświadamiać, że byłem karmiony opowieściami o istnieniu lepszego świata. Z drugiej strony, jaki okrutny musiałby być ten bóg, skoro stworzył świat taki, jakim jest.

Osoba od dziecka indoktrynowana gdy przestaje wierzyć odczuwa przede wszystkim strach. Wszak utrata wiary jest najcięższym grzechem, który nie może być przebaczony. To jest okrutne, a jednocześnie genialne by utrzymać jak najwięcej ludzi w posłuszeństwie.


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
04-03-2016 08:16 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>utrata wiary jest najcięższym grzechem [...] genialne by utrzymać jak najwięcej ludzi w posłuszeństwie
Stan zwany "wiarą" jako bezwiedny stosunek do określonych założeń należałoby uczniom wyjaśniać na zajęciach z np. podstaw psychologii czy socjologii, żeby było jasne, że nie jest ona (wiara) kwestią woli, więc nie możemy być z niej rozliczani.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-03-2016 11:08 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Stan zwany "wiarą" jako bezwiedny stosunek do określonych założeń należałoby uczniom wyjaśniać na zajęciach z np. podstaw psychologii czy socjologii, żeby było jasne, że nie jest ona (wiara) kwestią woli, więc nie możemy być z niej rozliczani.

A teraz zagadka: dlaczego w naszej, świeckiej szkole, podlegającej neutralnemu światopoglądowo państwu takich zajęć nie uświadczysz?

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
04-03-2016 11:23 
 Ocena 5 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Stan zwany "wiarą" jako bezwiedny stosunek do określonych założeń należałoby uczniom wyjaśniać na zajęciach z np. podstaw psychologii czy socjologii, żeby było jasne, że nie jest ona (wiara) kwestią woli, więc nie możemy być z niej rozliczani.
>A teraz zagadka: dlaczego w naszej, świeckiej szkole, podlegającej neutralnemu światopoglądowo państwu takich zajęć nie uświadczysz?
Mniejsza o przyczynę, ważne, by coś na to zaradzić i tak myślę, że należałoby pozakładać salki na wzór dawnych katechetycznych "oduczające" kreacjonizmu.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-03-2016 11:31 
 Ocena 7 na 7
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Mniejsza o przyczynę, ważne, by coś na to zaradzić i tak myślę, że należałoby pozakładać salki na wzór dawnych katechetycznych "oduczające" kreacjonizmu.
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.


A ja myślę, że czas najwyższy przenieść lekcje religii tam, gdzie ich miejsce, czyli do salek przykościelnych, w ich miejsce dać lekcje pierwszej pomocy, etyki, podstaw psychologii, socjologii, nauki krytycznego myślenia ect...

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
04-03-2016 11:42 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>A ja myślę, że czas najwyższy przenieść lekcje religii tam, gdzie ich miejsce, czyli do salek przykościelnych
No super pomysł, sama na to wpadłaś?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-03-2016 11:48 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>No super pomysł, sama na to wpadłaś?
Taaa, jakieś 25 lat temu...

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
04-03-2016 12:05 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>No super pomysł, sama na to wpadłaś?
> Taaa, jakieś 25 lat temu...
W takim razie: brawo Ty!

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-03-2016 13:32 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>W takim razie: brawo Ty!

Nie żadne brawo, tylko odnosząc się do tej twojej wypowiedzi:

>Mniejsza o przyczynę, ważne, by coś na to zaradzić i tak myślę, że należałoby pozakładać salki na wzór dawnych katechetycznych "oduczające" kreacjonizmu.

kompletnie nie widzę powodu, dlaczego by tworzyć jakieś dodatkowe miejsca dla nauczania zgodnego z nauką.
Szkoła jest miejscem dla nauki a kościół dla religii.


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
Piotr Płatos (42 punktów)
Wiecie, chodziło mi jednak o wpływ na grupę, nie jednostkę. Prosiłbym więc o zakończenie dyskusji. Odwołam się jednak do posta VonM

>Wiem po sobie. Bardzo okrutnym jest, kiedy katolik przestaje wierzyć. Kiedy zaczynam sobie uświadamiać, że byłem karmiony opowieściami o istnieniu lepszego świata. Z drugiej strony, jaki okrutny musiałby być ten bóg, skoro stworzył świat taki, jakim jest.

Ze mną raczej było spokojniej. Przytoczę pewien cytat:

"przestałem powoli wierzyć, a wreszcie zupełnie. Nastąpiło to we mnie tak powoli, że nie uczułem żadnej przykrości" Karol Darwin
04-03-2016 14:59 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
> "przestałem powoli wierzyć, a wreszcie zupełnie. Nastąpiło to we mnie tak powoli, że nie uczułem żadnej przykrości" Karol Darwin

Nie ma się czym ekscytować.
Darwin był po prostu konsekwentnym ewolucjonistą...



Drobner, "postać finalna"
06-03-2016 13:15 
 Ocena 3 na 3
VonM (709 punktów)
Lęk przed powrotem do wiary też niekiedy występuje. Nawet pisząc tego posta mam ukryte obawy, czy aby podświadomie się nie modlę ...
06-03-2016 15:04 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Lęk przed powrotem do wiary też niekiedy występuje. Nawet pisząc tego posta mam ukryte obawy, czy aby podświadomie się nie modlę ...
>
Zadziwiające. A gdybyś, nie daj Boże, rzeczywiście podświadomie się modlił, to co by się właściwie złego stało?

Wzruszają mnie nutrie.
06-03-2016 18:39 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)
>A gdybyś, nie daj Boże, rzeczywiście podświadomie się modlił, to co by się właściwie złego stało?

W razie zaistnienia nieznanych okoliczności stwarzających pozór realnej siły sprawczej modlitwy, zapewne zacznie przypisywać skuteczność przedsięwzięć, uprzedniemu mamrotaniu.
Jeszcze jeden (wstawić właściwy rzeczownik), nazywający niewiedzę bogiem.


No gods, no masters...I am who I am.
04-03-2016 16:14 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>W takim razie: brawo Ty!
>Nie żadne brawo, tylko odnosząc się do tej twojej wypowiedzi:
>>Mniejsza o przyczynę, ważne, by coś na to zaradzić i tak myślę, że należałoby pozakładać salki na wzór dawnych katechetycznych "oduczające" kreacjonizmu.
>kompletnie nie widzę powodu, dlaczego by tworzyć jakieś dodatkowe miejsca dla nauczania zgodnego z nauką.
Może dlatego, że nie doczytałaś (a i nie zacytowałaś) ostatniego znaku mojej wypowiedzi:
"Mniejsza o przyczynę, ważne, by coś na to zaradzić i tak myślę, że należałoby pozakładać salki na wzór dawnych katechetycznych "oduczające" kreacjonizmu. "



Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-03-2016 12:14 
 Ocena 6 na 6
Drobner (19539 punktów)
>... uczniom wyjaśniać na zajęciach z np. podstaw psychologii czy socjologii

Wiem, że będę nudny, ale niektórym wystarczyły 'podstawy' logiki [Drobner: Implikacja... ].
Lecz nawet na nie nie ma 'miejsca' w programach szkolnych. A co dopiero mówić o psychologii czy socjologii...
O 'elementach' epistemologii nie wspomnę...

>... że nie jest ona (wiara) kwestią woli...

Można "wybić dno wiadra", jak mawiał starożytny Zen...

>... że nie jest ona (wiara) kwestią woli, więc nie możemy być z niej rozliczani.

A czyż nie o to właśnie chodzi 'naziemnym' funkcjonariuszom religii i wiar oraz ich podwładnym?

Drobner, z samą rączką od wiaderka...
04-03-2016 16:26 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>... uczniom wyjaśniać na zajęciach z np. podstaw psychologii czy socjologiiWiem, że będę nudny, ale niektórym wystarczyły 'podstawy' logiki
Logika nie uczy pamiętania o m.in. logice, a taka psychologia względnie socjologia - owszem.

>>... że nie jest ona (wiara) kwestią woli, więc nie możemy być z niej rozliczani.
>A czyż nie o to właśnie chodzi 'naziemnym' funkcjonariuszom religii...
Ale ciężko im będzie się przyznać, że o to chodzi.

>Drobner, z samą rączką od wiaderka...
racjonalistka z wiadrem zakutym na łbie (na łbie zakutym? )

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-03-2016 16:53 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>>... uczniom wyjaśniać na zajęciach z np. podstaw psychologii czy socjologii
>>Wiem, że będę nudny, ale niektórym wystarczyły 'podstawy' logiki
>Logika nie uczy pamiętania o m.in. logice, a taka psychologia względnie socjologia - owszem.

Aleć p. ani s. nie nauczą pamiętania o logice, gdyż nie ma o czym pamiętać, nie nauczywszy jej uprzednio. A nie uczą (explicite).

>>Drobner, z samą rączką od wiaderka...
>racjonalistka z wiadrem zakutym na łbie (na łbie zakutym? )

Ja tam nie znam się ani na modzie ani kapelusznictwie.

Drobner, chapeau bas

(PS. Ponoć durszlak wygodniejszy, bo to i przewiewa i prześwituje nieco.
Lecz nie mam osobistych doświadczeń w tym zagadnieniu.)
04-03-2016 23:35 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Aleć p. ani s. nie nauczą pamiętania o logice, gdyż nie ma o czym pamiętać, nie nauczywszy jej uprzednio. A nie uczą (explicite)
Po co uczyć logiki, przecież skoro alogiczną religię trzeba wtłaczać na siłę - tym przecież jest katecheza - to znaczy, że logika rozumie się sama przez się.

>Ponoć durszlak wygodniejszy
Nie dla Ministra Administracji i Cyfryzacji, jemu pastafariański "durszlak na głowie" nie leży.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
05-03-2016 01:21 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>>Aleć p. ani s. nie nauczą pamiętania o logice, gdyż nie ma o czym pamiętać, nie nauczywszy jej uprzednio. A nie uczą (explicite)
>Po co uczyć logiki, przecież skoro alogiczną religię trzeba wtłaczać na siłę - tym przecież jest katecheza - to znaczy, że logika rozumie się sama przez się.

#1
>alogiczną religię trzeba wtłaczać na siłę
a) Przyswojenie każdej treści wymaga wysiłku.
b) 'Alogicznej religii' nie wtłacza się wbrew logice, lecz wobec jej nieistnienia lub jej występowania na nikłym poziomie lub jej występowania w błędnej postaci.
(W żadnym wypadku nie uważam, że jest to poważna 'wada' osobowa indoktrynowanego. W tzw. 'zwykłym życiu' rzeczywiście 'zwykła logika' ('zdrowy rozsądek') jest wystarczająca. Dopiero wobec wyrafinowanych manipulacji oszustów osoby niewytrenowane są niemal bezbronne.)

#2
>logika rozumie się sama przez się
a) Nie istnieje 'czysta' logika.
Logiki (poprawnych metod rozumowania) nauczyć się można jedynie na konkretnych treściach. Nie nauczysz się rzeźbienia operując wyłącznie w powietrzu.
(Nawet logika 'formalna' zaledwie abstrahuje od treści, a nie odcina się zupełnie od nich.)
b) Nie istnieje logika, zrozumiała sama przez się.
Tzw 'zdrowy rozsądek' jest wyuczony raczej bezrefleksyjnie (bez zrozumienia, aksjomatycznie, 'tak jest').
c) "Wtłoczenie alogicznej religii" skutkuje wykształceniem się specyficznej 'alogicznej logiki' (co ciekawe stosowanej wyłącznie w 'sferze religijnej').
-------------------------

#3
>Po co uczyć logiki
Zrozumiałem ironiczną przekorę. Dlatego odpowiedziałem.

Z tego samego powodu nie przytoczę, a tylko podam link.

=========================
>>Ponoć durszlak wygodniejszy
>Nie dla Ministra Administracji i Cyfryzacji, jemu pastafariański "durszlak na głowie" nie leży.

Aczkolwiek - jak wspomniałem - nie znam się na kapelusznictwie, także durszlakowym, tu mogę się wypowiedzieć:
Ministrowi nic "na głowie nie leży" z powodu braku tej 'kończyny', absolutnie zbędnej w karierze biurokratycznej.

Drobner, [Implikacja ]
05-03-2016 09:24 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Przyswojenie każdej treści wymaga wysiłku.
Zapominasz o drobiazgu: o oczywistości. A oczywistości siłowo przyswajać nie trzeba, bo jest jak oddychanie: silisz się by zaprzestać.

>>W tzw. 'zwykłym życiu' rzeczywiście 'zwykła logika' ('zdrowy rozsądek') jest wystarczająca.
Oczywiście.

>Tzw 'zdrowy rozsądek' jest wyuczony raczej bezrefleksyjnie (bez zrozumienia, aksjomatycznie
Bez wysiłku?

>nie uważam, że jest to poważna 'wada' osobowa indoktrynowanego
Wada polegająca na odstępstwie od zdrowego rozsądku jest bardzo poważna i tu ma zastosowanie mój postulat nauczania socjologii i psychologii: świadomość, że ulegamy autorytetom oraz presji grupy powinien pomóc kontrolować emocje wywołujące tę uległość i powrót do "zdrowego rozsądku", "zwykłej logiki" czy innej "oczywistej oczywistości".

>"Wtłoczenie alogicznej religii" skutkuje wykształceniem się specyficznej 'alogicznej logiki'
To właśnie jest "logika społeczna": musi być prawdą, co twierdzą wszyscy lub autorytet.

>nie przytoczę, a tylko podam link.
Cóż, niektórzy wierzą w istnienie głupich pytań...


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-03-2016 08:22
 Ocena 12 na 12
piotr35 (1843 punktów)
>religia? Na która jesteśmy przecież genetycznie predysponowani.
Za każdym razem, gdy chodzi o o udowodnienie bredni, albo o genetycznej predyspozycji do religijności, albo przeciwko homoseksualizmowi, albo o gender, to wypisuje się niezliczone bujdy na temat genetyki.
Religijność nie jest zaprogramowana w DNA, tylko wprowadzana brutalnie i nieprzerwanie od momentu urodzenia aż do śmierci, a nawet po niej, co jest główną przyczyną jej wpływu na społeczeństwo.

>Religijność służy by zapewnić spójność grupy
Porównaj społeczeństwo polskie, w 95% spójnie katolickie, z katastrofalnie niskim zaufaniem społecznym i podzielonym, niespójnym społeczeństwem, oraz np. Szwecję, kraj praktycznie niereligijny, ale za to w czołówce krajów z wysokim zaufaniem społecznym, krajem przyjaznym ludziom i ze społeczeństwem otwartym na drugiego człowieka. W przeciwieństwie do polskiego.

Religia nie łączy ludzi, tylko ich dzieli: na tych lepszych i gorszych, co jest zarzewiem konfliktów, a bardzo często przyczyną zbrodni i wojny.

"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
Weinberg
04-03-2016 11:05 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
Weinberg


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
Spring (1174 punktów)
>>"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
>Weinberg
>
>
Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.


Drugi cytat pasuje do pierwszego jak ulał.
04-03-2016 13:17 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
>Weinberg

#1
A i nasza mądrość ludowa nie uboższa:
"Dobrego karczma nie zepsuje, złego i Kościół nie naprawi"

#2
I cichutko szemrze w głębi nutka przekornej mądrości:
"Dobrego i Kościół nie zepsuje...".

Ale... mało takich .

Drobnerg, z karczmy...
Spring (1174 punktów)
>"Dobrego i Kościół nie zepsuje...".

Mk 10,18
05-03-2016 17:50 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>"Dobrego i Kościół nie zepsuje...".
>Mk 10,18

Cytat:
"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
Weinberg
www.racjonalista.pl/forum.php/s,699979#w700160


>> "Dobrego karczma nie zepsuje, złego i Kościół nie naprawi"

>"Dobrego i Kościół nie zepsuje...".

OK.
Ja tylko parafrazowałem Weinberga za piotrem35 i nasze przysłowie.
Starałem się jak najmniej modyfikować.

Drobner, minimalista

(PS. A swoją drogą to Kościół nieźle 'popsuł' Boga...)
04-03-2016 14:09 
 Ocena-1 na 1
Piotr Płatos (42 punktów)
>>religia? Na która jesteśmy przecież genetycznie predysponowani.
>Za każdym razem, gdy chodzi o o udowodnienie bredni, albo o genetycznej predyspozycji do religijności, albo przeciwko homoseksualizmowi, albo o gender, to wypisuje się niezliczone bujdy na temat genetyki.
>Religijność nie jest zaprogramowana w DNA, tylko wprowadzana brutalnie i nieprzerwanie od momentu urodzenia aż do śmierci, a nawet po niej, co jest główną przyczyną jej wpływu na społeczeństwo.

Mamy uduchowione mózgi. Możemy czuć "dotyk Boga". Po prostu nasze mózgi są podatne na religijne wierzenia i tak już jest. Nie mówię że z innym mózgiem człowiek nie mógłby być religijny. Ale raczej to właśnie taka budowa naszych mózgów zapewnia nam poczucie relacji z nim przez co może rodzić się przekonanie o słuszności religii. A jak wiadomo za budowę mózgu odpowiadają geny.

>Porównaj społeczeństwo polskie, w 95% spójnie katolickie, z katastrofalnie niskim zaufaniem społecznym i podzielonym, niespójnym społeczeństwem, oraz np. Szwecję, kraj praktycznie niereligijny, ale za to w czołówce krajów z wysokim zaufaniem społecznym, krajem przyjaznym ludziom i ze społeczeństwem otwartym na drugiego człowieka. W przeciwieństwie do polskiego.

O widzisz i tutaj już prezentujesz jakieś argumenty, i to na temat.
Z pewnością zapoznam się bliżej z tym co napisałeś.
04-03-2016 15:12 
 Ocena 8 na 8
piotr35 (1843 punktów)
>Mamy uduchowione mózgi. Możemy czuć "dotyk boga". Po prostu nasze mózgi są podatne na religijne wierzenia i tak już jest

Brednie.

Dlaczego wierzysz swoim zmysłom?
Wiara w boga/bogów jest wytworem naszego mózgu, a doświadczania "boga" sa efektem działania na ciało np. fal elektromagnetycznych.

Przeżycia mistyczne to tylko efekt działania miniaturowej burzy elektrycznej w naszym mózgu, którą nazywamy od nazwiska jej odkrywcy "wibracją Thomasa". Jej działanie ujawnia się w trakcie zmian w polu magnetycznym Słońca, w trakcie trzęsienia ziemi, w wyniku braku snu, na skutek urazów psychicznych, niedożywienia, albo np. podczas postu.

Najciekawsze jest, ze te zaburzenia pracy mózgu można wywołać sztucznie, zakładając na głowę tzw. kask Persingera, profesora z Laurentian University w Ontario. 80% osób poddanych działaniu tego słabego pola magnetycznego doznało mistycznych przeżyć i uniesień religijnych. Persinger naciskając guzik w swoim urządzeniu sprawiał, że inny człowiek doznawał "dotyku boga".

Ciekawy jest również fakt, ze chrześcijanie "widzieli" wyłącznie swoje bóstwa (np. Jezusa, Maryję), a muzułmanie tez tylko swoje (np. Allaha, Mahometa). "Widzieli" tylko to, co zostało im wdrukowane w procesie wychowania religijnego.
Piotr Płatos (42 punktów)
No widzisz - właśnie źle mnie zrozumiałeś.(co nie jest rzadkie na tym forum)

Ja nie napisałem że wierzę moim zmysłom. Ja "dotyk Boga" wziąłem w cudzysłów właśnie dlatego że doświadczenie to może być sprawą kontrowersyjną(Jeden będzie uważał iż to złudzenie ale drugi że to relacja z prawdziwym bóstwem). Ja sam jestem osobą niewierzącą. Ale jak sam widzisz nasze mózgi są podatne na te religijne doświadczenia. Wynika to z tego co napisałeś. Ty się tak naprawdę zgadzasz ze mną, tylko źle mnie zrozumiałeś. Ale cóż, to już nie moja wina.
04-03-2016 22:43 
 Ocena 3 na 3
piotr35 (1843 punktów)
>jak sam widzisz nasze mózgi są podatne na te religijne doświadczenia
Nic takiego nie widzę.
Natomiast wiem, ze mózg ludzki jest bardzo plastyczny i podatny na urojenia: jeśli dostatecznie długo będziesz rozmawiać z grzebieniem albo długopisem, po pewnym czasie będziesz przekonany, że ten grzebień lub długopis naprawdę do ciebie przemawia. Nie ma to absolutnie nic wspólnego z religijnością.
Piotr Płatos (42 punktów)
Już samo to że możemy przeżywać jakieś widzenia Allahów, Mojżeszów, Jezusów czy innych bóstw, czy to przez niewyspanie, zażycie narkotyków lub śmierć kliniczną, świadczy iż jesteśmy bardziej podatni na religię/poczucie transcendencji niż jakby tego nie było. Sądzę że nie znajdziesz żadnego neurobiologa który powiedziałby: "Nasze mózgi nie są podatne na religię"

PS. Śmierć kliniczna to bardzo ciekawy temat i polecam się z nim bliżej zapoznać. Niestety, nie wszystko ma jeszcze swoje naukowe wyjaśnienie.
05-03-2016 14:08 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)
>Już samo to że możemy przeżywać jakieś widzenia Allahów, Mojżeszów, Jezusów czy innych bóstw,

Nie wiem , jakie Wy przeżywacie widzenia, mnie to jakoś nie bierze. Może jestem jakiś oporny.

>czy to przez niewyspanie,

Ja się wysypiam.

>zażycie narkotyków

Nie zażywam.

>lub śmierć kliniczną,

Mam jeszcze czas!

>świadczy iż jesteśmy bardziej podatni na religię/poczucie transcendencji niż jakby tego nie było.

Wy pewnie to bardziej lubicie, niż jakby tego nie było.

>Sądzę że nie znajdziesz żadnego neurobiologa który powiedziałby: "Nasze mózgi nie są podatne na religię"

Bzdura! Znalazłem już dwóch, ale dalej nie szukałem.

>PS. Śmierć kliniczna to bardzo ciekawy temat i polecam się z nim bliżej zapoznać.

Jak wyżej, mam jeszcze czas.

>Niestety, nie wszystko ma jeszcze swoje naukowe wyjaśnienie.

O to, to!


Piotr Płatos (42 punktów)
>>Już samo to że możemy przeżywać jakieś widzenia Allahów, Mojżeszów, Jezusów czy innych bóstw,
>Nie wiem , jakie Wy przeżywacie widzenia, mnie to jakoś nie bierze. Może jestem jakiś oporny.
>>czy to przez niewyspanie,
>Ja się wysypiam.
>>zażycie narkotyków
>Nie zażywam.
>>lub śmierć kliniczną,
>Mam jeszcze czas!

Sorry nie mam ochoty na wygłupy, więc nie udawaj idioty. My - czyli ludzkość jakby ktoś nie zrozumiał. Nie jest to częste zjawisko ale sam fakt że jest świadczy iż jesteśmy bardziej podatni na religię.

>>świadczy iż jesteśmy bardziej podatni na religię/poczucie transcendencji niż jakby tego nie było.
>Wy pewnie to bardziej lubicie, niż jakby tego nie było.

My - czyli ja i kto? Lubimy? W jakim sensie? Że używam tego jako argumentu do tezy: "Istnieje życie po śmierci"? To miałeś na myśli?

>>Sądzę że nie znajdziesz żadnego neurobiologa który powiedziałby: "Nasze mózgi nie są podatne na religię"
>Bzdura! Znalazłem już dwóch, ale dalej nie szukałem.

Świetnie. Bardzo proszę, zapoznaj mnie z nimi.
05-03-2016 15:05 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)

>Sorry nie mam ochoty na wygłupy, więc nie udawaj idioty.

Uprzejmie dziękuję za miłą, pełną respektu merytoryczną odpowiedź.

>My - czyli ludzkość jakby ktoś nie zrozumiał. Nie jest to częste zjawisko ale sam fakt że jest świadczy iż jesteśmy bardziej podatni na religię.

No i wszystko jasne!

>>>świadczy iż jesteśmy bardziej podatni na religię/poczucie transcendencji niż jakby tego nie było.

>>Wy pewnie to bardziej lubicie, niż jakby tego nie było.

>My - czyli ja i kto? Lubimy? W jakim sensie? Że używam tego jako argumentu do tezy: "Istnieje życie po śmierci"? To miałeś na myśli?

Właśnie tak, jak sam napisałeś. Są to Twoje słowa.

>>>Sądzę że nie znajdziesz żadnego neurobiologa który powiedziałby: "Nasze mózgi nie są podatne na religię"

>>Bzdura! Znalazłem już dwóch, ale dalej nie szukałem.

>Świetnie. Bardzo proszę, zapoznaj mnie z nimi.
>
Proszę:

1. Dr hab. Katarzyna Łukasiuk, Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN

2. prof. dr hab. Krzysztof Nowak, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, czł. koresp. PAN


05-03-2016 16:09 
 Ocena 1 na 1
Piotr Płatos (42 punktów)

>>>Wy pewnie to bardziej lubicie, niż jakby tego nie było.
>>My - czyli ja i kto? Lubimy? W jakim sensie? Że używam tego jako argumentu do tezy: "Istnieje życie po śmierci"? To miałeś na myśli?
>Właśnie tak, jak sam napisałeś. Są to Twoje słowa.

No widzisz. Tylko że ja nie wierzę w życie po śmierci i nie postawiłem tutaj takiej tezy. Bardzo uprzejmie proszę o przeczytanie ze zrozumieniem.
Ja broniłem tezy: Mózg człowieka jest podatny na religię.

>Proszę:
>1. Dr hab. Katarzyna Łukasiuk, Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN
>2. prof. dr hab. Krzysztof Nowak, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, czł. koresp. PAN
>

Bardzo dziękuje. Poszukam, w razie problemów zwrócę się do Cb z wiadomością na prive.
05-03-2016 23:39 
 Ocena 5 na 5
piotr35 (1843 punktów)
>jesteśmy bardziej podatni na religię/poczucie transcendencji
Ciekawostka jest, ze osoby podatne na sugestię i hipnozę są zarazem bardziej podatne na rekrutację religijna.

>Sądzę że nie znajdziesz żadnego neurobiologa który powiedziałby: "Nasze mózgi nie są podatne na religię"
Zamień słowo "religię" na "urojenia" i reszta się zgadza, przy czym osoby, u których aktywna jest kora przedczołowa, czyli obszar kontrolujący stany emocjonalne i uwagę, są znacznie mniej podatne na takie urojenia. Wszystko zależy tylko od budowy anatomicznej mózgu. Jedni sobie roją, a innym nie jest to dane. Na ich szczęście.
07-03-2016 13:50 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>Już samo to że możemy przeżywać jakieś widzenia Allahów, Mojżeszów, Jezusów czy innych bóstw, czy to przez niewyspanie, zażycie narkotyków lub śmierć kliniczną, świadczy iż jesteśmy bardziej podatni na religię/poczucie transcendencji niż jakby tego nie było. Sądzę że nie znajdziesz żadnego neurobiologa który powiedziałby: "Nasze mózgi nie są podatne na religię"

... przede wszystkim, nasze mózgi są podatne na dopasowywanie odbieranych wrażeń do zapamiętanych wzorców. Wzorców które kiedyś widziały, lub które im "wtłoczono" np. w procesie katechizacji. Świadczy o tym choćby fakt (to nawet bardzo ciekawe), że Ci ludzie nie interpretują swych doznań w jakiś uniwersalny i awyznaniowy sposób, lecz zgodnie z religią w jakiej byli wychowani. Muzułmanin nie interpretuje tego jako spotkania z Jezusem, lecz jako spotkanie z Mahometem. Żyd spotyka Mojżesza, a Chrześcijanin Jezusa. Tak więc owszem, mózg jest podatny na religię. Na religię wymuszona przez społeczeństwo. Lecz nie jest podatny sam z siebie, nie genetycznie jak tego by chciały "klechy wszystkich wyznań". Nie może więc być tutaj mowy nawet o przesłanie wskazującej na istnienie czegoś więcej nad "omamy niedomagającego mózgu" w momencie "śmierci klinicznej", czy też pod wpływem jakiś środków...

... Pozdrawiam...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Piotr Płatos (42 punktów)
@piotr35, @Irracja

Sądzę iż doświadczenia, takie jak z pogranicza śmierci mogły nie tylko być "dowodem" dla zindoktrynowanych przez swoje religie, ale także stanowić inspirację dla niewierzących i prymitywnych, dawnych plemion. Śmierć kliniczna mogła być dla członka takiej grupy doświadczeniem o charakterze rzeczywistym. A inni członkowie plemienia dlatego że był on przez jakiś czas "martwy" mogli mu uwierzyć, a przecież oni sami także mogli przez takie lub podobne doświadczenia przejść.
piotr35 (1843 punktów)
>Sądzę iż doświadczenia, takie jak z pogranicza śmierci

Zamień słowo "doświadczenia" na słowo "urojenia" i wtedy cały twój wywód będzie całkowicie nieracjonalny, żeby nie powiedzieć dosadniej.
Piotr Płatos (42 punktów)
Dążąc do tego byś mnie zrozumiał zobrazuje na wymyślonym przykładzie: Członek prymitywnego nie posiadającego religii społeczeństwa podczas śmierci klinicznej "spotkał się" ze znajomym - zmarłym. Inni którzy widzieli go "martwego" uwierzyli mu.

Proszę wytłumacz mi dlaczego mój wywód byłby nieracjonalny. Czy uważasz że urojenie nie może się przerodzić w wierzenie?
15-03-2016 19:49 
 Ocena 2 na 2
piotr35 (1843 punktów)
>Czy uważasz że urojenie nie może się przerodzić w wierzenie?

U osób chorych psychicznie bardzo często mamy do czynienia z urojeniami religijnymi. Schizofrenia, depresja endogenna, nerwica natręctw, czy zaburzenia dysocjacyjne, postrzegane są jako przejaw walki "duchowej". Urojenia i halucynacje religijne mogą prowadzić do zachowań agresywnych lub samobójczych, oraz do negowania choroby, niezażywania lekarstw i unikania pomocy medycznej. Urojenia paranoidalne wypełniające świat osoby chorej sprawiają, ze nie tylko mają one wpływ na jej działanie, ale także osoba taka ma wpływ na swoje otoczenie przekazując jej swoje chore wyobrażenie rzeczywistości, mogące przerodzić się w jakiś rodzaj religii, boskiej albo diabelskiej, w zależności od rodzaju halucynacji.
16-03-2016 21:01 
 Ocena 4 na 4
Sierota (349 punktów)
>Dążąc do tego byś mnie zrozumiał zobrazuje na wymyślonym przykładzie: Członek prymitywnego nie posiadającego religii społeczeństwa podczas śmierci klinicznej "spotkał się" ze znajomym - zmarłym. Inni którzy widzieli go "martwego" uwierzyli mu.

>Proszę wytłumacz mi dlaczego mój wywód byłby nieracjonalny. Czy uważasz że urojenie nie może się przerodzić w wierzenie?

Oczywiście, że z urojenia może powstać wierzenie. Tak właśnie ludzie tworzyli wszystkie wiary.

Zgadzam się, racjonalnie wytłumaczyłeś, jak powstają różne wiary i religie.

>
17-03-2016 01:08 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? - moc wiary

>Oczywiście, że z urojenia może powstać wierzenie. Tak właśnie ludzie tworzyli wszystkie wiary. Zgadzam się, racjonalnie wytłumaczyłeś, jak powstają różne wiary i religie.

Wiara nie powstaje z urojenia lecz z przekonania, jej siła tkwi w "modlitwie" ... modlitwa (medytacja) prowadzi do znalezienia "cudownego" rozwiązania a poprzez to do zaspokojenia potrzeby ... tak działa intuicja zwana też jasnowidzeniem.

(17marzec2016-ZbyszekzWarszawy)
17-03-2016 01:38 
 Ocena 4 na 4
Sierota (349 punktów)Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? - noc wiary
>>Oczywiście, że z urojenia może powstać wierzenie. Tak właśnie ludzie tworzyli wszystkie wiary.

>>Zgadzam się, racjonalnie wytłumaczyłeś, jak powstają różne wiary i religie.

> Wiara nie powstaje z urojenia lecz z przekonania, ...

Użytkownik Piotr Płatos pisał coś wręcz przeciwnego.

>... jej siła tkwi w "modlitwie" ... modlitwa (medytacja) prowadzi do ...

Użytkownik Piotr Płatos nie pisał nic na temat modlitwy.

> ... znalezienia "cudownego" rozwiązania a poprzez to do zaspokojenia potrzeby ...

Użytkownik Piotr Płatos nie pisał nic na temat "cudownego" rozwiązania do zaspokojenia potrzeby.

> ... tak działa intuicja zwana też jasnowidzeniem.

Aha! Bo tak?

>
17-03-2016 16:06 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? - moc wiary

...>> Wiara nie powstaje z urojenia lecz z przekonania, jej siła tkwi w "modlitwie" ... modlitwa (medytacja) prowadzi do znalezienia "cudownego" rozwiązania a poprzez to do zaspokojenia potrzeby ... tak działa intuicja zwana też jasnowidzeniem.
>Użytkownik Piotr Płatos pisał coś wręcz przeciwnego.
>Użytkownik Piotr Płatos nie pisał nic na temat modlitwy.
>Użytkownik Piotr Płatos nie pisał nic na temat "cudownego" rozwiązania do zaspokojenia potrzeby.

Piotr Płatos pytał :A może wy znacie inne koncepcje wyjaśniające dlaczego ... i po co jesteśmy religijni ? , więc przedstawiłem swoje wyjaśnienie: - urojenie nie jest tym co łączy ludzi wierzących.

Po części rację ma prof. Jerzy Vetulani wyjaśniając iż : "Religijność służy by zapewnić spójność grupy" lecz z racji tego że źle pojmuje On czym jest wiara, myli przyczynę ze skutkiem : religijność nie jest wymyślona po to aby miała czemuś służyć, ponieważ nie jest ona wymysłem człowieka .

Religia zapewnia spójność grupy poprzez wspólny dla nich rodzaj wiary, identycznie odprawiana modlitwa (medytacja) przyczynia się do łączności telepatycznej pomiędzy jej członkami a to z kolei wzmacnia skuteczność modlitwy.

(17marzec2016-ZbyszekzWarszawy)
19-03-2016 22:39 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? - noc wiary

>... religijność nie jest wymyślona po to aby miała czemuś służyć,

Jeżeli religijność nie jest wymyślona po to, aby miała czemuś służyć, to znaczy, że nie ma żadnego celu i jest bezużyteczna.

>... ponieważ nie jest ona wymysłem człowieka .

Czyim więc wymysłem jest religijność, jeżeli nie jest ona wymysłem człowieka?

Kto wymyślił tę religijność? Proszę podać źródła tej rewelacji i również weryfikowalne dowody.

>... identycznie odprawiana modlitwa (medytacja) przyczynia się do łączności telepatycznej pomiędzy jej członkami a to z kolei wzmacnia skuteczność modlitwy.

Proszę poinformować, jakie są w ogóle skutki modlitwy oraz opisać, jak wzmacnia się skuteczność tejże modlitwy. I, aby nie pozostać gołosłownym, proszę podać jakieś dowody na swoje twierdzenia.


20-03-2016 01:00 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? - moc wiary

Na początek odpowiem na pytanie postawione w nazwie tematu : co jest lepsze ? ... teizm czy ateizm ? Otóż nie jest lepsze ani jedno, ani drugie.

...>>religijność nie jest wymyślona po to aby miała czemuś służyć, ponieważ nie została wymyślona
>Jeżeli religijność nie jest wymyślona po to, aby miała czemuś służyć, to znaczy, że nie ma żadnego celu i jest bezużyteczna... Kto wymyślił tę religijność? Proszę podać źródła tej rewelacji i również weryfikowalne dowody.

Podobnie można zapytać: kto wymyślił ateizm oraz czemu ma on służyć ? Tak jedno jak i drugie jest światopoglądem, przekonaniem człowieka ... stało się ruchem społecznym, zostało zorganizowane ponieważ pojawiła się taka potrzeba a organizatorzy czerpią z tego korzyści materialne.

>Proszę poinformować, jakie są w ogóle skutki modlitwy oraz opisać, jak wzmacnia się skuteczność tejże modlitwy. I, aby nie pozostać gołosłownym, proszę podać jakieś dowody na swoje twierdzenia.

Można rozróżnić dwa zasadnicze rodzaje modlitwy (medytacji) :indywidualną oraz zbiorową, religijną oraz ateistyczną. Z ateistyczną medytacją zbiorową mamy do czynienia podczas np. udziału w masowej imprezie artystycznej, marszu protestacyjnym, w czasie udziału w zawodach lekkoatletycznych lub meczu piłkarskim.

Skutki takiego udziału bywają różne, zwykle jest to mocne przeżycie. Emocje wynikające z udziału w takiej imprezie, wzmacniają się w wyniku wspólnego kibicowania artystom lub zawodnikom . Emocje te są znacznie większe kiedy bierzemy bezpośrednio udział w wydarzeniach , w porównaniu do oglądanych indywidualnie np. w telewizorze.

Udział w mszy religijnej podobnie jak udział w masowej imprezie kulturalnej powodowane są tymi samymi czynnikami emocjonalnymi, mocno zaangażowany emocjonalnie człowiek zachowuje się nieracjonalnie ... reaguje jak fanatyk ... traci kontrolę nad własnym postępowaniem.

Sceny takie zauważyłem podczas przemarszu protestacyjnego członków KOD w Warszawie, kiedy to z obłędem w oczach starsze osoby trąbiły do kamery jak dzieci w Sylwestra zamiast udzielić wywiadu . Czy taka osoba również trąbiłaby w centrum miasta idąc środkiem ulicy , kiedy byłaby sama lub w towarzystwie drugiej zachowującej się podobnie ?

(20marzec2016-ZbyszekzWarszawy)
---------------------------------------
P.S. Pojawił się nasz miejscowy bohater, te minusy to chyba w obronie fanatyków:

> Czytelnik 'W.R.' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? - moc wiary Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,699979#w701952

> Czytelnik 'W.R.' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? - moc wiary' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,699979#w701888
15-03-2016 17:43 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze?
>Sądzę iż doświadczenia, takie jak z pogranicza śmierci mogły nie tylko być "dowodem" dla zindoktrynowanych przez swoje religie, ale także stanowić inspirację dla niewierzących i prymitywnych, dawnych plemion. Śmierć kliniczna mogła być dla członka takiej grupy doświadczeniem o charakterze rzeczywistym. A inni członkowie plemienia dlatego że był on przez jakiś czas "martwy" mogli mu uwierzyć, a przecież oni sami także mogli przez takie lub podobne doświadczenia przejść.
Jest z tym pewien problem - dawniej reanimacja nie była zbyt powszechna, więc cudownych zmartwychwstań nie ma na pęczki, jak teraz.
Ale fakt - Tybetańska Księga Zmarłych była zainspirowana relacją żołnierza, który ożył po walce.
19-03-2016 21:33 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>@piotr35, @Irracja
>Sądzę iż doświadczenia, takie jak z pogranicza śmierci mogły nie tylko być "dowodem" dla zindoktrynowanych przez swoje religie, ale także stanowić inspirację dla niewierzących i prymitywnych, dawnych plemion. Śmierć kliniczna mogła być dla członka takiej grupy doświadczeniem o charakterze rzeczywistym. A inni członkowie plemienia dlatego że był on przez jakiś czas "martwy" mogli mu uwierzyć, a przecież oni sami także mogli przez takie lub podobne doświadczenia przejść.<

... do takich "przeżyć" nie trzeba aż śmierci klinicznej. Dym tytoniowy, alkohol, narkotyki, psychotropy i wiele innych służyły, u zarania swego powstania, wprawianiu w tz. "trans" podczas którego kontaktowano się z bogami i zmarłymi. Tego nie wymyślił "szatan" lecz religię potrzebujące czymś mamić ludzi. A dziś współczesne religie to potępiają...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
19-03-2016 22:33 
 Ocena 6 na 6
Drobner (19539 punktów)
> Dym tytoniowy, alkohol, narkotyki...

Nie miewam takich "kontaktów się z bogami i zmarłymi"

Co robię 'nie tak'?

Drobner, bez wizji... bez fonii...
20-03-2016 08:49 
 Ocena 4 na 6
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>> Dym tytoniowy, alkohol, narkotyki...
>Nie miewam takich "kontaktów się z bogami i zmarłymi"
>Co robię 'nie tak'?
>Drobner, bez wizji... bez fonii...
>

Za mało zażywacie trzeba zwiększyć dawkę to bogi i zmarli się pojawią. Gorzej bo przy przekroczeniu, pewnej dawki samemu takim duchem stać się można.
20-03-2016 15:36 
 Ocena 7 na 7
Lilly Amina (4723 punktów)
>Dym tytoniowy, alkohol, narkotyki, psychotropy i wiele innych
Nie wiem, jak te inne, bo nie używam, ale zapewniam, że dym tytoniowy nie działa. Widocznie za małe stężenie, ale większego wolę nie ryzykować, bo a nuż ujrzę ducha...
ZaKotem (8733 punktów)

>Prof. Jerzy Vetulani wyjaśnia: Religijność służy by zapewnić spójność grupy.Zdaje się iż bardziej spójne społeczeństwo jest bardziej silne w walce o przetrwanie. Jakbyśmy byli
>bardziej podzieleni w sprawie uchodźców to prędzej by nas "zalali". A spójna grupa która jasno się
>im przeciwstawia jest skuteczniejszym obrońcą.
>Czy mimo że ateistyczny światopogląd jest tym słuszniejszym(dla niektórych) dla jednostki nie jest
>on gorszy dla grupy?

Nie ma czegoś takiego jak "swiatopogląd ateistyczny". Jest natomiast światopogląd racjonalistyczny, który może niekoniecznie wymaga ateizmu, na pewno jednak wyklucza fanatyzm.

Spójność grupy uzyskana przez ksenofobię, wzmacnianą religijnie, jest korzystna dla plemion i prymitywnych państw, w których gospodarka jest autarkiczna. A przez większość historii ludzkości nie było innych. W państwie nowoczesnym, które nie działa dobrze bez uczestnictwa w gospodarce globalnej, ksenofobia jest szkodliwa. Dlatego wszelkie humanistyczne, tolerancyjne poglądy w czasach historycznych mogły się upowszechnić tylko w imperiach, będącymi protoplastami "globalizmu" na mniejszą skalę.

Wzruszają mnie nutrie.
04-03-2016 15:05 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Nie ma czegoś takiego jak "swiatopogląd ateistyczny".

O to to! Plusów sto: † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † † †

Dałbym więcej plusów, ale nie chcę na fR u progu wiosny wprowadzać ponurych klimatów cmentarnych...

Drobner, †
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? ..który światopogląd jest bardziej słuszny w dążeniu do prawdy
Agnostycyzm.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-03-2016 13:23 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze? ..który światopogląd jest bardziej słuszny w dążeniu do prawdy
>Agnostycyzm.

Czytanie z 'mundrości' DuP:

>> Nie wiem

... więc się wypowiem!

Drobner, egzegeta DuP wszelakich...
04-03-2016 13:43 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
"Mędrzec ma świadomość niewiedzy, głupiec nie." Duch Prawdy


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Drobner (19539 punktów)
>"Mędrzec ma świadomość niewiedzy, głupiec nie." Duch Prawdy

#1
"Poznasz głupiego po tekstach jego":
Duch Prawdy: Cytat:
Wszechświat to czasoprzestrzeń, jeżeli osobliwość była zagęszczoną kulką energii, która wybuchła i powstał wszechświat, to można powiedzieć, że istniał zawsze, ale... skąd w tej kulce energii wewnętrzna świadomość, która teraz jest świadomością wewnętrzną materii? Czy ta kulka była tylko bezmyślną energią, która nauczyła się myśleć dopiero po wybuchu, czy raczej myślała jak wybuchnąć, żeby było to co jest? Moja odpowiedź wynika z Wiary i logicznego myślenia, że kulka myślała, że nie była tylko kulką bezmyślnej energii, ale, że w tej energii była nieskończenie inteligentna świadomość, która wiedziała, co stwarza.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,648559#w648574


#2
U Ciebie nadal tylko Twoje "kulki" 'myślą'...

Drobner, kulka mać
Piotr Płatos (42 punktów)
Przepraszam Panowie ale wasze wypowiedzi są nie na temat. A Ty Duch Prawdy odpowiedziałeś na pytanie które celowo odstawiłem na bok. xd
Drobner (19539 punktów)
>Przepraszam Panowie ale wasze wypowiedzi są nie na temat. A Ty Duch Prawdy odpowiedziałeś na pytanie które celowo odstawiłem na bok. xd

Ja wypowiedziałem się na temat wątku, wykazując właśnie, że wpis Ducha jest nie na temat wątku.

Tylko pobocznie ujawniłem, że post Ducha jest nie na żaden temat. Jak zwykle zresztą.

Drobner, w temacie tematu
04-03-2016 14:46 
 Ocena 10 na 12
Drobner (19539 punktów)
>"Mędrzec ma świadomość niewiedzy, głupiec nie." Duch Prawdy

#1
Oto 'mądrości' i 'logika' DuP, jaką tu próbuje niejawnie, acz niedwuznacznie zaserwować nam maluczkim:

"Mędrzec ma świadomość niewiedzy, głupiec nie."
Duch Prawdy ma świadomość niewiedzy...
----------------------------------
wniosek: Duch Prawdy jest Mędrcem.


Już wcześniej mu się to nieraz zdarzało. Gdy wytknąłem mu oczywisty (i głupi i błahy) błąd językowy, 'odparował':

"Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy."
Duch Prawdy zrobił błąd.
-----------------------------------
wniosek: Duch Prawdy jest filozofem.


#2
Cała Europa od prawie dwudziestu pięciu wieków zna sylogizmy Arystotelesa.
Jedynie Duch Prawdy w swojej 'mądrości' uchował się przed tą zbędną, a szkodliwą wiedzą.

#3
Masz tu zatem kolejną 'mądrość' na swoją modłę:

Osioł oddycha powietrzem.
Duch Prawdy oddycha powietrzem.
-----------------------------------
wniosek: Duch Prawdy jest osłem.


Bądź konsekwentny, Duchu, i uznaj wniosek.

#4
Jakkolwiek tok rozumowania we wszystkich trzech przykładach jest błędny, oczywista prawdziwość ostatniej konkluzji jest zdecydowanie bezdyskusyjna.

Głębokich odDechów, Duchu...

Drobner, zdecydowanie inaczej logiczny
05-03-2016 14:54 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Drobner, zdecydowanie inaczej logiczny
Zdecydowanie inaczej, twoje irracjonalne wnioski, brak kultury i nie odróżnianie wiedzy materialnej od duchowej dyskwalifikują Cię całkowicie jako interlokutora:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,699858#w700046


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-03-2016 18:14 
 Ocena 7 na 9
Drobner (19539 punktów)
>... twoje irracjonalne wnioski...



>... nie odróżnianie wiedzy materialnej od duchowej...

Nie rozróżnianie wiedzy materialnej od... czego?
Od rojeń chorej głowy? Zwidów i halucynacji?
Od fantazmatów, o których sam mówisz, że nic nie wiesz.

Czasu na bzdury i głupoty mam tylko tyle, by je wskazać i wyśmiać.

==========================

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,699858#w700046
>>Po pierwsze, najpierw Kultura, potem Dialog.

Najpierw rozum, potem forum Racjonalisty.

Drobner, rozśmieszony...
05-03-2016 23:57 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Nie rozróżnianie wiedzy materialnej od... czego?
>Od rojeń chorej głowy? Zwidów i halucynacji?
>Od fantazmatów, o których sam mówisz, że nic nie wiesz.
No właśnie, dopóki nie pojmiesz co to jest wiedza duchowa będziesz myślał, że to są rojenia.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
06-03-2016 00:35 
 Ocena 8 na 10
Drobner (19539 punktów)
>No właśnie, dopóki nie pojmiesz co to jest wiedza duchowa będziesz myślał, że to są rojenia.

Jak pojąć nonsensowne brednie nie mające najmniejszego nawet związku z rzeczywistością, a powstałe wyłącznie w wyniku radosnej twórczości nieskrępowanej fantazji, nie okiełznanej elementarnym rozsądkiem?

Przykłady masz w prawie każdym swoim poście (krążki cebulowe, znaki numerologiczne, głosy z zaświatów, kulki świadomości i inne majaki). Nie chce mi się już nawet przytaczać...

Drobner, bez zwidów
06-03-2016 19:17 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>No właśnie, dopóki nie pojmiesz co to jest wiedza duchowa będziesz myślał, że to są rojenia.
>Jak pojąć nonsensowne brednie nie mające najmniejszego nawet związku z rzeczywistością, a powstałe wyłącznie w wyniku radosnej twórczości nieskrępowanej fantazji, nie okiełznanej elementarnym rozsądkiem?
Po co piszesz o bredniach nie mających związku z rzeczywistością, myślisz, że one mają coś wspólnego z wiedzą duchową?
>Przykłady masz w prawie każdym swoim poście (krążki cebulowe, znaki numerologiczne, głosy z zaświatów, kulki świadomości i inne majaki). Nie chce mi się już nawet przytaczać...
To dobrze bo przytaczasz nonsensowne brednie - 1. w prawie każdym swoim poście, 2. głosy z zaświatów, 3. kulki świadomości i inne majaki - nie mające związku z rzeczywistością to po pierwsze, a po drugie czyjeś doświadczenia duchowe ( w moim przypadku; 1. orby - "krążki cebulowe", 2. znaki numerologiczne i nie tylko numerologiczne ) to nie wiedza duchowa, a Ty wciąż myślisz, że to wiedza duchowa. Nie, po stokroć nie, wciąż jesteś w ciemnym lesie, nie masz pojęcia co to jest wiedza duchowa.
>Drobner, bez zwidów
ale z nonsensownymi fantazjami irracjonalnej logiki... ufffff... i tak od roku...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
31-03-2016 15:44 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Drobner, bez zwidów
> ale z nonsensownymi fantazjami irracjonalnej logiki...
> ufffff... i tak od roku...

Z Tobą znacznie ponad rok. Ale dajemy radę - co trzeba dodać, Ty też nie wymiękłeś.
A mogłeś to zrobic 26 go maja 2015r. Mama i Bóg dawali jasne znaki, byś swą karierę na Racjonaliście zakońćzył.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262#w666928
Ale co tam Bóg, Mama i logiczna konsekwencja.

Nie jest biedny ten, który toleruje swoje położenie. Biedny jest ten, który w akcie sprzeciwu gotów jest podpalić świat. Krystian Hamerlik-Konopka
22-04-2016 10:36 
 Ocena 2 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Duch Prawdy ma świadomość niewiedzy...
>----------------------------------
>wniosek: Duch Prawdy jest Mędrcem.
>
> "Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy."
>Duch Prawdy zrobił błąd.
>-----------------------------------
>wniosek: Duch Prawdy jest filozofem.[/color]

Duch Prawdy:
"Wiara bez rozumu jest ślepa"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,699858#w700410
"Kogo nie stać na wysiłek zrozumienia ten ocenia"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,699858#w700414

Wniosek? Duch Prawdy w odróżnieniu od głupców wierzących fałszywym religiom wierzy rozumnie, nie ocenia więc ponoć ma rozum (choć nie potrafi zrozumieć, że np. woda się nie pali, nie potrafi używać prawidłowych i powszechnie przyjętych reguł gramatycznych itd.).

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Religia spełniała swoją rolę w czasach prymitywnych. Dziś to religia tworzy podziały, a nie spójność grupy.

Jako gatunek najlepiej wyszlibyśmy gdyby nie istniała żadna religia. Nadchodząca katastrofa, której boi się większość Polaków dotyczy właśnie wrogiej religii, która chce nas opanować.

O spójności grupy w dzisiejszych czasach też nie ma mowy, choć ludzie są podatni na propagandę płynącą z mediów i od innych zmanipulowanych osób. Jednak jest wiele propagandowych idei, które między sobą konkurują i wciągają ludzi.

Lekarstwem na to jest zrozumienie podstaw myślenia i edukacja filozoficzna od najmłodszych lat.

Definicja prawdy

Kiedy mówimy o prawdzie należy wprowadzić rozgraniczenie na różne prawdy:
- prawda absolutna - gdybyśmy mieli całą wiedzę o świecie, teorię wszystkiego i byłoby to potwierdzone na 100%, to mówilibyśmy o takim rodzaju prawdy. Póki co nie możemy o niej nic powiedzieć
- prawda subiektywna - to jak jednostka doświadcza świata
- prawda intersubiektywna - czyli świat, w którym wszyscy żyjemy, dotyczy wszystkich jednostek; prawda na tym poziomie jest wycinkowa, a na jej temat powstają modele mające wyjaśnić obserwowane zjawiska.

Wiara jest szkodliwa, bo miesza prawdę subiektywną lub intersubiektywną z prawdą absolutną.

Prawda, a poglądy

Wierzący często próbują stworzyć propagandę, że rzekomo ateiści wierzą w ateizm, czyli teista i ateista jedzie na jednym wózku. Nic bardziej mylnego, ponieważ ateista ma poglądy, a teista wierzy, że jego poglądy odzwierciedlają prawdę absolutną i należy ich bronić. Ateista zmienia poglądy wraz ze zdobyciem nowej wiedzy, a teista wszystko dopasowuje do swojego światopoglądu, który utożsamia z prawdą absolutną. Ateista mówi najwyżej o prawdzie intersubiektywnej. Fakty dla ateisty są wycinkami mierzalnej rzeczywistości, a dla teisty jest to cały system, w którym jedno wynika z drugiego, ale nic z tych rzeczy nie ma oparcia w faktach. Teorie religijne i teistyczne są puste poznawczo, nie są falsyfikalne i tym samym można bez argumentu wyrzucić je do kosza, bo rozmówca na pewno nie poda żadnych argumentów na uzasadnienie swoich wierzeń.

Pomieszanie aksjomatów, a religia

Myślenie zdrowego człowieka opiera się o świat subiektywny i intersubiektywny. Zdrowy człowiek wie, że wchodzi w interakcje ze światem, którego mechanizmy są nadrzędne nad jednostką(niezależnie od tego co jednostka zrobi, pomyśli, prawa fizyki nadal będą takie same). Zdrowy człowiek wie, że nic nie można udowodnić na 100%, bo aby istniał dowód trzeba go do czegoś odwołać. Zdrowi ludzie odwołują dowody do świata intersubiektywnego i taka argumentacja im wystarcza. Chory człowiek nie żyje realnie w świecie, tylko utożsamia świat własnych myśli z prawdą absolutną. Aby ją ustalić potrzebuje jednak odnosić się do nad-aksjomatów, bo myślenie tego wymaga (twierdzenie Godla). Z tego względu myślenie teistów i osób religijnych jest błędnokołowe.

Mem Boga wziął się stąd, że ludzie nie wiedzieli skąd wziął się świat. Myślenie wstecz jest błędnokołowe i to samo dotyczy Boga. Skąd wziął się Bóg? Musiał go stworzyć nad-Bóg? A jego pewnie stworzył nad-nad-Bóg... Jak usprawiedliwić swoją moralność, żeby przedstawić ją jako prawdę absolutną? Przypisuje się ją temu Bogu. Następnie mówi się, że Bóg może mieć nad-moralność względem naszej, więc jesteśmy ułomni i nie możemy kierować się sercem i rozumem, tylko wiarą (zamach na zdrowie psychiczne i autonomię jednostki, zasianie niepewności i niskiej samooceny), może mieć nad-logikę względem naszej, więc nie możemy samodzielnie myśląc obalić Boga (klincz psychiczny), a do tego dochodzi kara wiecznego piekła (odwrócenie moralności, bo ta niemoralna kara pochodzić ma od Boga, który jest dobry), która wywołuje strach. Religię utożsamia się też z oczywistymi wartościami, które są dobre dla większości (np "nie zabijaj", "nie kradnij"), po to żeby utożsamić sumienie z Bogiem. Jest to wręcz wzorcowa psychomanipulacja i nie może się to nie odbić na zdrowiu psychicznym jednostki i społeczeństwa.

Aksjomaty oderwane od rzeczywistości, które miałyby potwierdzać inne twierdzenia, to mechanizm, na którym opierają się też paranoje, urojenia schizofreniczne i wiele innych chorób. Chorobą, która dotyka osoby religijne jest upór, przekonanie o słuszności swoich poglądów, przekonanie, że stałość poglądów i wiara to cnoty. Leczeniem jest umocowanie człowieka w świecie empirycznym i nauczenie go kierowania się własnym rozsądkiem, logiką, wartościami i emocjami. Chorego należy zapoznać z różnymi konkurencyjnymi filozofiami i sprzecznymi zdaniami, aby zrozumiał, że wiara w jakikolwiek absolutny pogląd to przejaw głupoty, ciemnoty umysłowej i choroby psychicznej. Z religią należy walczyć, tak jak z rakiem.
05-03-2016 16:53 
 0 na 2
Piotr Płatos (42 punktów)
Cieszę się że niektórzy potrafią pisać uprzejmie i na temat.
To co Ty piszesz ma sens.
Może ta spójność jaką dawała religia to spójność ksenofobiczna. Być może kiedyś to dawało dużo większe korzyści niż dzisiaj. Dajmy na to ta praktyczna ksenofobia muzułmanów. Może być powodem ich strat. Chociaż przykro mówić - jak na razie dobrze im idzie. Patrząc na ich terroryzm, agresję na ulicach europy oraz przyrost naturalny i to że Europa sama ich ściąga do siebie za przeproszeniem nóż się w kieszeni otwiera.(dla złośliwych: Nie nie uważam że Polska musi być katolicka żeby się uchronić przed islamizacją)

Chociaż z drugiej strony to podobno przyrost naturalny u ludzi uczestniczących w obrzędach religijnych jest większy niż u innych ludzi. Można by powiedzieć że lepiej być religijnym społeczeństwem jeśli ma się obok inne religijne społeczeństwo, jednak u tych mniej religijnych także przyrost jest dodatni więc nie groziłoby światu ateistycznemu wymarcie. Patrząc na to z boku przydatna wydaje się w pewnym stopniu ksenofobia jaką daje religia. Jednak teoretycznie nie jest ona konieczna. Zdrowy rozsądek by wystarczył. To takie moje przemyślenia. Dodam jeszcze dla fanów ostrych dyskusji że przywiał mnie tu dylemat a nie chęć udowadniania czegokolwiek.
06-03-2016 18:42 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wierzący często próbują stworzyć propagandę, że rzekomo ateiści wierzą w ateizm, czyli teista i ateista jedzie na jednym wózku. Nic bardziej mylnego, ponieważ ateista ma poglądy, a teista wierzy, że jego poglądy odzwierciedlają prawdę absolutną i należy ich bronić.
Oczywistym jest dla mnie i potwierdza to naukowa literatura, iż można wierzyć prawie we wszystko, także w ateizm,
a nawet w racjonalizm. Wprost żenującymi są na naszym racjonalistycznym forum przykłady ludzi głęboko wierzących
w zestawy przeróżnych mitów antyreligijnych którzy uważają się za mądrzejszych od tych którzy wierzą w mity religijne,
a każda wiara niezależnie od przedmiotu wiary ogranicza nas intelektualnie.
Z ludźmi głęboko wierzącymi we własne racje żadna dyskusja nie jest możliwą. [W dyskusji] niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo.

W moim odbiorze np. pan Olson nie jest ani trochę mniej wierzącym od np. pana Brzostowskiego i jedyna różnica pomiędzy nimi dotyczy przedmiotu wiary, a nie jej głębokości i zacietrzewienia w głoszeniu. Zdecydowanie uważam, iż wszyscy wierzący jadą na jednym wózku i liczy tu się głębokość, a nie przedmiot. Postawy a czy antyfideistyczne są rzadkie i muszą wynikać z przemyślenia i przyjęcia racjonalnego sceptycyzmu:
pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy
www.racjonalista.pl/kk.php/d,67
Tu żadne deklaracje, czy nawet "akty strzeliste" są niewystarczające. Dla racjonalnego sceptyka nie ma dobrej odpowiedzi, która religia jest lepsza, to wierzący zawsze wybierze swoją jako tę lepszą. Racjonalista zaś zawsze wybierze naukę, a nauka zawsze opiera się na niewierze! Czyli każde twierdzenie należy poddać naukowej weryfikacji i nie można w nauce pieprzyć co się komuś zdaje, bądź w co świecie wierzy. W nauce przeczenie istnienia nieistniejącego jest głupotą, natomiast dowód istnienia zawsze spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym.
_______

Poniżej jeden z przykładów dyskusji z zacietrzewionym wierzącym w swój ateizm i racjonalizm

Autor wątku Pan Olson - zgodnie z regulaminem - usunął moją poniższa wypowiedź zamykającą z nim dyskusję w wątku "Personalizm - problem z moralnością":
>Ok, czyli po tym jak został Pan wypunktowany dalej mamy trolling.
Wypunktowany to mało. Wprost możliwościami autora wątku jestem rozgromiony.
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700360
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700348
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700333
Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w697734
Autor wątku zdjął flagę offtopic z Twojej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w697734

Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Personalizm
- problem z moralnością' Adres wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700225

>W takim razie skończyliśmy rozmowę.
I to jedyna słuszna decyzja, gdy wypisuje się bzdury bez odpowiedzialności za to co się wypisuje, a następnie dokonuje się pełnej samokompromitacji nie mając żadnych argumentów na obronę napisanych niedorzeczności. Dwa poniższe Pańskie stwierdzenia z tego wątku są bzdurne "Moralność w naszej kulturze odwołuje się do personalizmu". oraz Moralność "małpia" z układu limbicznego jest sprzeczna z moralnością kory przedczołowej. i pomimo paru tysięcy słów oraz przeróżnych "punktowań" nikomu Pan tu nie udowodnił, iż są sensownymi i że stoi za nimi jakakolwiek wiedza w temacie.
___________

Czyli przy braku argumentów merytorycznych pan Olson skorzystał z "argumentu pały". Współczuję Panu Panie Olson,
ale tak jest z wszystkimi głęboko wierzącymi ludźmi. To, iż Pan ma swoją religię, nie jest żadnym dowodem, iż Pańska religia jest mądrzejszą od innych religii.

Miłego dnia.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oczywistym jest dla mnie i potwierdza to naukowa literatura, iż można wierzyć prawie we wszystko, także w ateizm,
>a nawet w racjonalizm. Wprost żenującymi są na naszym racjonalistycznym forum przykłady ludzi głęboko wierzących
>w zestawy przeróżnych mitów antyreligijnych którzy uważają się za mądrzejszych od tych którzy wierzą w mity religijne,
>a każda wiara niezależnie od przedmiotu wiary ogranicza nas intelektualnie.
Z ludźmi głęboko wierzącymi we własne racje żadna dyskusja nie jest możliwą. [W dyskusji] niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo.


Ja się z tym zgadzam, chociaż nie w pełni, bo nie każda wiara ogranicza intelektualnie. Wręcz przeciwnie - istnieje zestaw wierzeń, które są ewolucyjnie korzystne dla gatunku.

Zdefiniujmy najpierw wiarę. W wielu dyskusjach występuje zero-jedynkowa wersja wiary i wiedzy jako przeciwieństw. Ja to widzę tak:
wiara na metapoziomie - subiektywność doświadczenia bycia sobą to kwantyfikator wielki. Na metapoziomie myślenia oznacza to, że wierzymy w wersję świata, w którym żyjemy. Mózg roboczo kataloguje sobie rzeczywistość, a dla większości to ostateczna prawda. Wiara w tę wersję jest tak powszechna, że psychoterapeuci stosują metodę skupienia się na "prawdzie" po to żeby przenieść koncentrację z myśli do ciała. Większość ludzi żyje w ciągłym myślotoku, co nie dziwi skoro sami się na to nastawiamy. To naturalny skutek rozwoju.

Wiedza na metapoziomie jest pewną wersją wiary. Wiara w rozumieniu religijnym nie odnosi się do rzeczywistości subiektywnej, ani intersubiektywnej poddanej metodzie naukowej. Odnosi się do prawdy absolutnej. I ja właśnie na tym poziomie lubię się bawić w rozbiórkę, w zasadzie nie stawiam żadnych pozytywnych twierdzeń w tym temacie.

A kto definiuje prawdę? Pewną prawdą jest fakt doświadczenia. Reszta to już interpretacja i w pewnym sensie wiara. Zdania mogą być poprawne logicznie tylko kiedy zakładamy ich zgodność ze stanem rzeczywistym. Pojęcie stanu rzeczywistego potocznie odwołuje się do świata intersubiektywnego. Ciekawe czemu? To co "jest" to materia. Świetnie, tylko nawet nie wiemy czym jest materia. Nasze pojmowanie np komputera odwołuje się do mentalnego obrazu komputera, a ten obraz i informacje na jego temat są zindeksowanymi danymi z pamięci poprzednich doświadczeń. Myślenie jest defragmentacją danych, przypisywaniem nowych kontekstów starym memom, przeramowaniem starych doświadczeń przez pryzmat nowych wniosków i zmian sposobu myślenia. Umysł dąży do optymalizacji, ale są też plusy ujemne tego procesu. Im większe skomplikowanie, tym łatwiej o pomyłkę. Umysł na pomyłkach tworzy nowe pomyłki, a większość osób czerpie poglądy z jakiejś zbiorowej idei, która jest sektą. Podobnie działa reklama, czy polecenia znajomych. Ludzie wierzą, że ich "ja" jest w centrum i podejmuje decyzję i właśnie wtedy to idee podejmują decyzje za ludzi. Czasem to żałosne zjawisko, ale w przypadku własnych emocji i uczuć czasem lepiej jest wytworzyć wokół tego racjonalizacje i się ich trzymać. U nieszczęsnych fideistów dochodzi do pomieszania zmysłów. Nie odróżniają rzeczywistości od fikcji, w której żyją myśli. Nie odróżniają wersji, której się trzymają dla swojej zasady od wersji którą naprawdę utożsamiają z prawdą absolutną. Nie potrafią określić granicy między tym co jest realne, a tym co mogłoby się niby zdarzyć w najgłębszej teorii, która nie jest falsyfikowalna. Większość stwierdzeń takich ludzi to tautologia i obrona idei, często atak na inne idee. Nauka też bywa wiarą, jeśli tylko przyjmujemy same konkluzje i uczymy się na pamięć opisów mechanizmów. Ateizm też bywa wiarą, a większość ludzi wierzy, że ich ego to oni sami. Wiara w to, że nie jest się wierzącym też jest wiarą. A ile osób nawet nie próbuje negować wiary w to, że są dobrzy? Wiara w hipotezy jest też mechanizmem powstawania paranoi. Sztywna moralność, taka jak katolicka, jest oparta na mechanizmie strachu, albo mechanizmu rozszczepienia na białe dobro i czarne zło. Takie mechanizmy nie muszą zależeć od konkretnej idei, ale w tym przypadku są z nią skorelowane.
08-03-2016 18:42 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Oczywistym jest dla mnie i potwierdza to naukowa literatura, iż można wierzyć prawie we wszystko, także w ateizm, a nawet w racjonalizm. Wprost żenującymi są na naszym racjonalistycznym forum przykłady ludzi głęboko wierzących w zestawy przeróżnych mitów antyreligijnych którzy uważają się za mądrzejszych od tych którzy wierzą w mity religijne, a każda wiara niezależnie od przedmiotu wiary ogranicza nas intelektualnie. Z ludźmi głęboko wierzącymi we własne racje żadna dyskusja nie jest możliwą. [W dyskusji] niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo.
>Ja się z tym zgadzam,
To jest dalece wtórne. Ważniejszym jest czy przeczytał Pan tekst ze zrozumieniem, do którego Pan się odnosi?

> chociaż nie w pełni, bo nie każda wiara ogranicza intelektualnie.
Bardzo proszę o przykłady odpowiedzi opartych na wierze stojących na wyższym poziomie intelektualnym od odpowiedzi opartych na sceptycyzmie naukowym. Oczywiście interesują mnie odpowiedzi bez niedyskutowalnego założenia, iż tylko przez wiarę możemy dość do Prawdy.

>Wręcz przeciwnie - istnieje zestaw wierzeń, które są ewolucyjnie korzystne dla gatunku.
Nie są tu moim zainteresowaniem ani zestawy wierzeń, ani ewolucyjne korzyści dla gatunku. Przedmiotem tu jest sama postawa poznawcza rzeczywistości oparta na wierze.

>Zdefiniujmy najpierw wiarę.
I tu już jest całkowite potwierdzenie tego, iż ma Pan zwyczaj wygłaszania swoich poglądów z ambony bez poznania tekstów i argumentów interlokutora. Podjąłem próbę uporządkowania zdefiniowania wiary, jak i rozumienia tego terminu w języku polskim. Wyżej zalinkowałem wątek temu problemowi poświęcony. Pan ma to w wielkim poważaniu, gdyż głosi Pan tu własną wiarę na temat wiary. Panie Olson, z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Pan nie potrafi merytorycznie rozmawiać nawet na podstawowym poziomie.

@@@
.
09-03-2016 01:17 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Niestety jest Pan bardzo zafiksowany na definicjach (rzecz jasna tych własnych lub zaczerpniętych ze słownika). Tak jakby Pan zapomniał, że definicje służą ludziom aby się porozumieć, a nie po to żeby zamykać się w jednej interpretacji. Dlatego najlepiej wspólnie uzgodnić pewne pojęcia, pamiętając też, że każde pojęcie jest wieloznaczne i można je przypisać różnym definicjom. Prawdziwe zrozumienie odbywa się poza słowami.

>Bardzo proszę o przykłady odpowiedzi opartych na wierze stojących na wyższym poziomie intelektualnym od odpowiedzi opartych na sceptycyzmie naukowym. Oczywiście interesują mnie odpowiedzi bez niedyskutowalnego założenia, iż tylko przez wiarę możemy dość do Prawdy.

Cały świat wewnętrzny, czyli własne emocje, uczucia, światopogląd, przekonania, hierarchia wartości. Np wartości mogą być całkowicie oderwane od mechanizmów przyczynowych, które potocznie uważa się za prawdę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W moim odbiorze np. pan Olson nie jest ani trochę mniej wierzącym od np. pana Brzostowskiego i jedyna różnica pomiędzy nimi dotyczy przedmiotu wiary, a nie jej głębokości i zacietrzewienia w głoszeniu. Zdecydowanie uważam, iż wszyscy wierzący jadą na jednym wózku i liczy tu się głębokość, a nie przedmiot. Postawy a czy antyfideistyczne są rzadkie i muszą wynikać z przemyślenia i przyjęcia racjonalnego sceptycyzmu:
>pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy
>www.racjonalista.pl/kk.php/d,67
>Tu żadne deklaracje, czy nawet "akty strzeliste" są niewystarczające. Dla racjonalnego sceptyka nie ma dobrej odpowiedzi, która religia jest lepsza, to wierzący zawsze wybierze swoją jako tę lepszą. Racjonalista zaś zawsze wybierze naukę, a nauka zawsze opiera się na niewierze! Czyli każde twierdzenie należy poddać naukowej weryfikacji i nie można w nauce pieprzyć co się komuś zdaje, bądź w co świecie wierzy. W nauce przeczenie istnienia nieistniejącego jest głupotą, natomiast dowód istnienia zawsze spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym.

No to co niby jest moim przedmiotem wiary? Ja w nic nie wierzę i to też jest problemem, bo przez to człowiek nie może się spełniać, bo nie wierzy w sensowność swojego celu. Prawdziwa niewiara jest tu większości obca. Ja nie wierzę np w istnienie wolnej woli, a wielu ateistów wierzy. Nie wierzę w to, że jestem - nie w sensie istnienia, tylko w sensie bycia konkretną osobą o danych cechach. Taka "osoba" to przecież wytwór mózgu, genów, wychowania, tego co mnie spotkało, tego co przeczytałem, tego o czym pomyślałem. Na nic z tych rzeczy nie mamy realnego wpływu. Ważne jest tutaj zrozumienie tego o czym piszę. Wiele osób w tym momencie odpowiada, że ma wpływ na wszystko. Wynika to z iluzji, w którą wierzą. Kiedy Staszek spadł ze schodów, to widzimy w tym spójną osobę Staszka. Przypisujemy mu odpowiedzialność. Jednak w tym czasie Staszek nie był jednym i spójnym "sobą", tylko on odebrał to tak, że wypadek mu się przydarzył. Świadomość Staszka nie spowodowała spadku ze schodów. Spadek był skutkiem nieświadomości. Nie istnieje personalna odpowiedzialność w sensie absolutnym, bo byłby to absurd. Bóg karzący i nagradzający swoje dzieła za to jakie są, byłby kompletnym imbecylem. To tak jakby firma losowo produkowała swoje wytwory za pomocą zapętlenia polecenia "random", a potem mściłaby się ze złością na tych nieudanych egzemplarzach. Nie traktuję na poważnie gościa, dla którego wyobrażeniem idealnego Boga jest koleś, który wypluwa czipsy i wyrzuca monitor przez okno w momencie kiedy człowiek popełnia grzech. No i najciekawsze jest to, że karany jest nie sam zły algorytm, a żywa świadomość, która korzysta z tego algorytmu i się z nim utożsamia.

Podejście oparte tylko na nauce zmierza do komunizmu. Wiedza naukowa staje się wyznacznikiem jedynej słusznej prawdy, a opinia fachowca jest ważniejsza od własnej.

>_______
>Poniżej jeden z przykładów dyskusji z zacietrzewionym wierzącym w swój ateizm i racjonalizm
>Autor wątku Pan Olson - zgodnie z regulaminem - usunął moją poniższa wypowiedź zamykającą z nim dyskusję w wątku "Personalizm - problem z moralnością":

Napisałem, że to koniec dyskusji, a ten post był już kolejnym trollingiem.

>>Ok, czyli po tym jak został Pan wypunktowany dalej mamy trolling.
>Wypunktowany to mało. Wprost możliwościami autora wątku jestem rozgromiony.

Cieszę się, że przyznał Pan jak było naprawdę

> Autor wątku ustawił flagę offtopic na Twojej wypowiedzi:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w697734

>Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Personalizm
> - problem z moralnością' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700225


Bo to był offtopic.

>>W takim razie skończyliśmy rozmowę.
>I to jedyna słuszna decyzja, gdy wypisuje się bzdury bez odpowiedzialności za to co się wypisuje, a następnie dokonuje się pełnej samokompromitacji nie mając żadnych argumentów na obronę napisanych niedorzeczności. Dwa poniższe Pańskie stwierdzenia z tego wątku są bzdurne "Moralność w naszej kulturze odwołuje się do personalizmu". oraz Moralność "małpia" z układu limbicznego jest sprzeczna z moralnością kory przedczołowej. i pomimo paru tysięcy słów oraz przeróżnych "punktowań" nikomu Pan tu nie udowodnił, iż są sensownymi i że stoi za nimi jakakolwiek wiedza w temacie.

Oczywiście, że udowodniłem, a Pan się nie odniósł: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257#w700345

>___________
>Czyli przy braku argumentów merytorycznych pan Olson skorzystał z "argumentu pały". Współczuję Panu Panie Olson,
> ale tak jest z wszystkimi głęboko wierzącymi ludźmi. To, iż Pan ma swoją religię, nie jest żadnym dowodem, iż Pańska religia jest mądrzejszą od innych religii.
>Miłego dnia.
>@@@
>.

Ten tekst to projekcja zachowań, które sam Pan uskutecznia.

Miłego dnia.
08-03-2016 18:56 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
W moim odbiorze np. pan Olson nie jest ani trochę mniej wierzącym od np. pana Brzostowskiego i jedyna różnica pomiędzy nimi dotyczy przedmiotu wiary, a nie jej głębokości i zacietrzewienia w głoszeniu. Zdecydowanie uważam, iż wszyscy wierzący jadą na jednym wózku i liczy tu się głębokość, a nie przedmiot. Postawy a czy antyfideistyczne są rzadkie i muszą wynikać z przemyślenia i przyjęcia racjonalnego sceptycyzmu:
pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy
www.racjonalista.pl/kk.php/d,67
Tu żadne deklaracje, czy nawet "akty strzeliste" są niewystarczające. Dla racjonalnego sceptyka nie ma dobrej odpowiedzi, która religia jest lepsza, to wierzący zawsze wybierze swoją jako tę lepszą. Racjonalista zaś zawsze wybierze naukę, a nauka zawsze opiera się na niewierze! Czyli każde twierdzenie należy poddać naukowej weryfikacji i nie można w nauce pieprzyć co się komuś zdaje, bądź w co świecie wierzy. W nauce przeczenie istnienia nieistniejącego jest głupotą, natomiast dowód istnienia zawsze spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym.
>No to co niby jest moim przedmiotem wiary?
Przecież to oczywiste. Wierzy Pan głęboko i bezrefleksyjnie we własną rację i nawet najmniejsze próby krytycznego odniesienia się do Pańskiego zestawu mitów, w które Pan wierzy, traktuje Pan jako osobisty atak na siebie. W fideistycznym zaślepieniu, gdy brakuje Panu argumentów merytorycznych stosuje Pan argument pały - co dyskredytuje Pana jako poważnego rozmówcę.

Szanowny Panie, uważam, iż nikt nie jest sprawiedliwym sędzia we własnej sprawie, dlatego spokojnie pozostawiam osąd jakości moich wypowiedzi i używanych w nich argumentów ogółowi naszych czytelników. Pańskie oceny moich tekstów są dla mnie znacznie mniej interesujące, a merytorycznie odniesienie się do nich jakoś tam Panu nie wychodzi.

Miłego dnia.

@@@
.
09-03-2016 01:22 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No to co niby jest moim przedmiotem wiary?
>Przecież to oczywiste. Wierzy Pan głęboko i bezrefleksyjnie we własną rację i nawet najmniejsze próby krytycznego odniesienia się do Pańskiego zestawu mitów, w które Pan wierzy, traktuje Pan jako osobisty atak na siebie. W fideistycznym zaślepieniu, gdy brakuje Panu argumentów merytorycznych stosuje Pan argument pały - co dyskredytuje Pana jako poważnego rozmówcę.

Przecież to właśnie ten tekst, który Pan teraz napisał, to ad personam bez argumentu, który Pana dyskwalifikuje z poważnej rozmowy. Który zestaw mitów? Ten, do którego nie potrafił się Pan merytorycznie odnieść? Raczej nie stawiam tu pozytywnych tez, a to o czym piszę jest zazwyczaj konsekwencją sceptycyzmu i braku wiary.

To Pan w tym momencie wierzy bezrefleksyjnie we własną rację i to zacietrzewienie nie pozwala Panu spojrzeć realnie na to z czym rzekomo Pan się nie zgadza.

>Szanowny Panie, uważam, iż nikt nie jest sprawiedliwym sędzia we własnej sprawie, dlatego spokojnie pozostawiam osąd jakości moich wypowiedzi i używanych w nich argumentów ogółowi naszych czytelników.

No tak, ogół lepiej mnie zna niż ja sam To stwierdzenie jest próbą wymuszenia na rozmówcy pokory, bez podania żadnego argumentu.
Irracja (4721 punktów)
>Zostawiając kwestie: który światopogląd jest bardziej słuszny w dążeniu do prawdy, przeprowadzę
>refleksje nad tym co więcej warte dla ludzkości. Czyli na czym lepiej wyjdziemy jako gatunek.<

... na rozumie. To właśnie zdolność rozumowania do zapamiętywania, przemyślania, wyciągania wniosków i ich precyzyjnego przekazywania dała ludziom przewagę nad innymi "zwierzętami"...

>A tak z ewolucyjnego punktu widzenia - po co jesteśmy religijni?<

... ze strachu?... 😂

>Bo ludzie "wytłukli" kiedyś niewiernych?<

... a owszem, zwłaszcza tych "niewiernych jedynie słusznej religii". Stąd opisy eksterminacji całych narodów/plemion w Biblii. Stąd "prześladowania chrześcijan" za czasów Nerona, stąd inkwizycja i stosy, stąd tępienie Indian, stąd "krzyżacka chrystianizacja. Stąd wojny religijne "chrześcijańskiej" Europy, i współczesny dżichad. Stąd też obozy koncentracyjne i gułagu. Stąd też wiele innych "ekscesów" ludzkiej cywilizacji.

>Prof. Jerzy Vetulani wyjaśnia: Religijność służy by zapewnić spójność grupy.Zdaje się iż bardziej spójne społeczeństwo jest bardziej silne w walce o przetrwanie.<

... i owszem, tylko spójności nie tylko religijność służy. A religijność potrafi też dzielić, więc nie zawsze służy spójności...

>Jakbyśmy byli bardziej podzieleni w sprawie uchodźców to prędzej by nas "zalali". A spójna grupa która jasno się
>im przeciwstawia jest skuteczniejszym obrońcą.<

... owszem. Lecz czy przeciwstawianie musi oznaczać "chrystianizację islamu" i eksterminację opornych. Czy może dążenie do, i nauka wzajemnej tolerancji i współistnienia. Choć może się okazać, iż niektóre osobniki trzeba by "siłą uczyć"...

>Czy mimo że ateistyczny światopogląd jest tym słuszniejszym(dla niektórych) dla jednostki nie jest
>on gorszy dla grupy?<

... nie, nie jest gorszy. A z pewnych względów lepsze...

>A może wy znacie inne koncepcje wyjaśniające dlaczego jesteśmy religijni?<

... ze strachu i głupoty. Przestrzeganie pewnych zasad, tak konieczne dla spójności grupy można zapewnić w dwojaki sposób. Albo przez rozumowe przekonanie, iż mają swą wartość same w sobie i należy je akceptować. Albo poprzez strach przed czymś/kimś potężnym, przed kim nie jesteśmy w stanie się obronić. Tę drugą metodę stosują religie...

>Ktoś może powiedzieć że religie można zastąpić inną ideologią. Ale czy będzie to tak chwytliwy towar
>dla ludzi jak religia?<

... dla ludzi inteligentnych i realnie myślących ateizm jest tak samo "chwytliwy". Religia opiera się na niskich pobudkach (np. strach przed piekłem i pożądanie nagrody) i do tego typu ludzi jest skietowana...

>Na która jesteśmy przecież genetycznie predysponowani.<

... a zwłaszcza do katolicyzmu? I jedynie do katolicyzmu?... 😂
>Ale żeby nie być jednostronnym dodam pewien cytat z pewnego filmu udostępnionego niedawno przez
>racjonalistę: "Jeśli grupa ma jeden światopogląd to łatwiej ją manipulować"<

... zwłaszcza gdy ten światopogląd oparty na przekonaniach wypływających ze strachu i niskich pobódek. Światopogląd oparty na rozumowym podejściu, na manipulacje jest dużo bardziej odporny...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
"jeżeli, co daj boże, boga nie ma, to chwała bogu. ale jeżeli, nie daj boże, bóg jest, to niech nas ręka boska broni"
nie wiem czyje

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
06-03-2016 23:00 
 Ocena-1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>nie wiem czyje
Nawet jak wiesz czyje to manipulujesz wyrywając z kontekstu:
>
Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.



( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
07-03-2016 07:18 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>"jeżeli, co daj boże, boga nie ma, to chwała bogu. ale jeżeli, nie daj boże, bóg jest, to niech nas ręka boska broni"
>nie wiem czyje

Jan Tadeusz Stanisławski
Paolo Monstro (6146 punktów)

>A może wy znacie inne koncepcje wyjaśniające dlaczego jesteśmy religijni?
>Ktoś może powiedzieć że religie można zastąpić inną ideologią. Ale czy będzie to tak chwytliwy towar
>dla ludzi jak religia? Na która jesteśmy przecież genetycznie predysponowani.
Freud w pismach społecznych wykazuje, że głównym powodem religijności jest zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa. Człowiek nie wytrzymuje faktu, że nie kontroluje świata. Czym bardziej się cofniesz w czasie tym ta kontrola była mniejsza i tym religia miała większe znaczenie. Wszechwładni bogowie i możliwość dialogu z nimi dają złudzenie kontroli nad światem.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
22-03-2016 01:40 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Teizm, czy ateizm a modlitwa / medytacja jako dialog

> Wszechwładni bogowie i możliwość dialogu z nimi dają złudzenie kontroli nad światem.

Z tym należy zgodzić się : ... głównym powodem religijności jest możliwość dialogu z bogami w powiązaniu z oczekiwaniem, że nasza modlitwa zostanie wysłuchana i spełniona. Podkreślić tu należy, że mamy do czynienie z dialogiem jako łącznością dwukierunkową ... bez zwrotnego odzewu na modlitwę / medytację, religie nie przetrwałyby.

(22marzec2016-ZbyszekzWarszawy)
sales (11 punktów)Odp: Teizm, czy ateizm? Co jest lepsze?
Ja jestem posrodku, i tak mi jest bardzo dobrze.
Pan Leming (674 punktów)
>Ja jestem posrodku, i tak mi jest bardzo dobrze.

To znaczy, że na pytanie "Czy Bóg istnieje?" odpowiesz "Nie da się tego zweryfikować"? Jednak, gdy pytanie będzie brzmiało "Czy wierzysz w Boga?" to odpowiesz...

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365