Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wirtualna przyszłość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
04-06-2016 09:14olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wirtualna przyszłość
Ocena 2 na 2
Coraz większymi krokami zbliża się kres cywilizacji w obecnym kształcie. Być może zbliża się też koniec człowieka, gdyż może się okazać, że w nowej rzeczywistości ciało fizyczne nie będzie nam potrzebne. Ba, nie ma też potrzeby istnienia wyboru, a także wielu odrębnych indywidualnych istot.

Celem każdej żywej istoty jest czerpanie przyjemności, szczęście. Ludzie mają różne strategie, które do tego prowadzą. Niektórzy np godzą się na chwile nieprzyjemności, po to żeby w przyszłości zwielokrotnić szczęście i ograniczyć ryzyko cierpienia. Inni rezygnują z indywidualnego szczęścia, aby poświęcić się działaniom na rzecz szczęścia innych ludzi. Generalnie każdy człowiek na najgłębszym poziomie dąży do dwóchj rzeczy: przyjemności i unikania cierpienia.

Moralność to zbiór reguł, które mają za zadanie zmaksymalizować ogólny poziom szczęścia (lub zmniejszyć poziom cierpienia). Ludzki wybór to wyjściowe obliczenie, które wynika z wprowadzenia na wejściu jakichś danych. Wszyscy podejmujemy wybory, które w założeniu mają służyć szczęściu, ale niestety nie zawsze umiemy podejmować dobre decyzje. Po pierwsze przeszkadza nam konflikt między oceną dobra i zła dla danego wyboru, a poza tym nie mamy zdolności przewidywania w 100% co się wydarzy (symulowania różnych możliwych wydarzeń i określenia dokładnego prawdopodobieństwa dla ich kombinacji, które wynikają z wyboru przewidującej jednostki). Kiedy możemy coś przewidzieć, często w konflikt ze sobą wchodzą emocje i logika.

Ludzie oceniają wartość siebie i innych osób, poprzzez pryzmat głównie dostosowaninia się do panujących tutaj warunków. To wszystko oznacza, że jesteśmy skazani na warunki otoczenia oraz własne cechy, które tu zastajemy. Albo mamy farta i jesteśmy wartościowi, albo mamy pecha i jesteśmy nikim. Albo mamy dobre pragnienia i cele, które możemy realizować dążąc do szczęścia, albo mamy sprzeczne pragnienia i cele, które uniemożliwiają nam dobre życie.

Wszystko co ma służyć przyjemności de facto nie ma sensu. Sensem staje się w momencie gdy idzie za tym faktyczna przyjemność. W idealnym świecie szczęście redukuje się więc do samych odczuć. My jednak żyjemy w niekorzystnych warunkach i szukamy tutaj szczęścia w taki sposób w jaki potrafimy. Co jednak gdyby dało się zredukować szczęście do samego odczuwania? To ma nam zapewnić sztuczna inteligencja. W planach są komputery, które będą naturalnym przedłużeninem naszych mózgów, co sprawi, że zredukują się różnice między nami, a każdy będzie miał dostęp do maksymalnych możliwych obliczeń. Indywidualność (która swoją drogą jest losowym algorytmem) i iluzja wolności wyboru stracą znaczenie. Nasze obecne myśli staną się prymitywnym bełkotem jaskiniowca, który dopiero nauczył się mówić. Nasze systemy moralne będą wydawały się śmieszne przy nowych regułąch, które powstaną. Człowiek jest już o krok od uzyskania dostępu do wszechmocy i nieśmiertelności.

Jednak z tego punktu widzenia nasze obecne życie całkowicie traci sens, choć de facto nigdy go nie miało, ale ludzie wykonując codzienne czynności rzadko o tym myślą i ulegają iluzji bycia indywidualną istotą, która dokonuje wyborów, a następnie jest za nie oceniana (czyli iluzji utożsamienia się ze swoim "opakowaniem" otrzymanym od ślepego losu).

No dobra, a skąd pomysł, że to już niedługo? Tak twierdzą fachowcy zajmujący się sztuczną inteligencją. To właśnie komputery zajmą się szukaniem optymalnych rozwiązań, tam gdzie ludzki mózg nie jest już w stanie nic zrobić. Poziom technologii rośnie nie liniowo, a wykładniczo, więc im lepsze będziemy mieć wynalazki, tym szybciej przyczynią się one do powstania jeszcze lepszych maszyn, a te przyspieszą rozwój jeszcze lepszych itd. Nasze ludzkie prymitywne myślenie stanie się zbędne, a niewypał ewolucji jakim jest człowiek, w końcu sam "stworzy" "boga", który wyłoni się z tego procesu i rozwiąże wszystkie ludzkie problemy. Iluzja, w której żyjemy teraz stanie się tylko śmiesznym wspomnieniem z przeszłości.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#1
04-06-2016 21:07
 Ocena 1 na 3
Rafał Poniecki (7132 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość
>>No dobra, a skąd pomysł, że to już niedługo? Tak twierdzą fachowcy zajmujący się sztuczną
inteligencją. <<

Fachowcy już nie raz udowodnili, że przepowiadanie przyszłości zupełnie im nie wychodzi.
A co do tzw. sztucznej inteligencji, to dopóki nie wiemy, na czym polega nasza inteligencja, dopóty lepiej nie zabierać się za tworzenie sztucznej. To co jesteśmy w stanie wyprodukować, to systemy, albo programy eksperckie. Ale to nic innego jak produkcja bdb. absolwenta, na czym - jak nam się wydaje - znamy się.

#2
04-06-2016 21:24
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość
>...każdy człowiek na najgłębszym poziomie dąży do dwóchj rzeczy: przyjemności i unikania cierpienia.

O jakich poziomach mówimy? Czy stosowanie przestrzennej frazeologii ma odniesienie w rzeczywistości? Ośrodki przyjemności i cierpienia umiejscowione są w układzie limbicznym, ale konia z rzędem temu, kto wskaże w nim miejsca płytkie i głębokie...

www.fizyka(*)yklady/Mozg/07-3-limbiczny.htm

Umysł nie jest rzeczą, ale złożoną funkcją struktur neuronalnych powiązaną ze środowiskiem (społecznym, biologicznym, fizycznym,...). Jeśli mówimy o przyjemności (lęku) w kontekście człowieka, to nie zapominajmy, że mówimy o ludzkiej przyjemności (lęku), nie oderwanych od pozostałych funkcji umysłowych (pamięć, myślenie,...), na co wskazuje sama budowa układu limbicznego. (To dlatego wymuszanie działań pod presją (lęku czy przyjemności, np. narkotyki) zmienia ich kwalifikację w kontekście prawa.)

>...w nowej rzeczywistości ciało fizyczne nie będzie nam potrzebne

Nie ma żadnych argumentów wskazujących na to, że procesy psychiczne/ umysłowe zachodzić mogą poza układem nerwowym (taksji nie traktuję jako procesów psychicznych) lub jego symulacją. Można pocieszać się taką koncepcją, ale to już jest religia, a nie nauka. Taka nowa rzeczywistość to naładowane emocjami urojenie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#3
04-06-2016 21:55
 Ocena-1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość
>Moralność to zbiór reguł, które mają za zadanie zmaksymalizować ogólny poziom szczęścia (lub
>zmniejszyć poziom cierpienia).
Poza utylitaryzmem są jeszcze inne systemy etyczne np etyka chrześcijańska - ona chyba ma nieco odmienne spojrzenie na moralność.

>Człowiek jest już o krok od uzyskania dostępu do wszechmocy i nieśmiertelności.
Technologiczne zbawienie - jak widać ateizm ma jednak coś z religii

>No dobra, a skąd pomysł, że to już niedługo? Tak twierdzą fachowcy zajmujący się sztuczną
>inteligencją.
Nie traktujmy poważnie takich przewidywań.
Tak wyobrażano sobie czasy współczesne 100 lat temu:

A w 1928 niemiecki inżynier Fryderyk Oppel (twórca wozu rakietowego) twierdził ,że za 6 lat wycieczka na księżyc będzie czymś zupełnie normalnym.

>Poziom technologii rośnie nie liniowo, a wykładniczo, więc im
>lepsze będziemy mieć wynalazki, tym szybciej przyczynią się one do powstania jeszcze lepszych
>maszyn, a te przyspieszą rozwój jeszcze lepszych itd.
Chciałbym ,żeby tak było, ale według mnie obecnie postęp zwalnia.
Myślę, że cywilizacje przeżywają raczej skoki w rozwoju po których następuje dłuższy okres stagnacji a nawet regresu.

Mieliśmy:
1. rewolucję neolityczną
2. później jakąś bliżej nieokreśloną stagnacje
3. rozkwit cywilizacji łacińskiej w starożytności
4. regres w średniowieczu
5. rewolucję przemysłową
6. czasy współczesne (popularyzacja lewicowo-demokratycznego światopoglądu rozpoczyna kolejny regres, gdyż ta filozofia nie promuje rozwoju tylko bylejakość).

Tak więc na rewolucje technologiczną zapraszamy nie wcześniej niż za 1000 lat, kiedy już wygrzebiemy się z ruiny, którą zostawią po sobie ludzie lewicy.

Episode_2 (3284 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość
>No dobra, a skąd pomysł, że to już niedługo? Tak twierdzą fachowcy zajmujący się sztuczną inteligencją.
Można prosić źródło?

Niedługo to pojęcie względne, ale nie aż tak. Nie sądzę, żeby niedługo ludzie zrezygnowali ze swojej indywidualności. Jeśli kiedykolwiek, to będzie to długi proces z etapami przejściowymi.
>(czyli iluzji utożsamienia się ze swoim "opakowaniem" otrzymanym od ślepego losu).
O właśnie - myślę, że takim etapem przejściowym będzie wybieranie sobie postaci, którą będziemy, zamiast przyjmować tę od losu. Zresztą to już się dzieje w internecie, na FB, forach albo w grach internetowych.

>W planach są komputery, które będą naturalnym przedłużeniem naszych mózgów, co sprawi, że zredukują się różnice między nami, a każdy będzie miał dostęp do maksymalnych możliwych obliczeń.
Każdy będzie miał swój noszony przy sobie czy jak to widzisz?

>Nasze ludzkie prymitywne myślenie stanie się zbędne, a niewypał ewolucji jakim jest człowiek, w końcu sam "stworzy" "boga", który wyłoni się z tego procesu i rozwiąże wszystkie ludzkie problemy.
Zlikwiduje problemy razem z ludzkością? I zostanie sama przyjemność?

#5
04-06-2016 22:44
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi Rafał Poniecki
>Fachowcy już nie raz udowodnili, że przepowiadanie przyszłości zupełnie im nie wychodzi.

Akurat Michio Kaku udowodnił coś przeciwnego.

>A co do tzw. sztucznej inteligencji, to dopóki nie wiemy, na czym polega nasza inteligencja, dopóty lepiej nie zabierać się za tworzenie sztucznej. To co jesteśmy w stanie wyprodukować, to systemy, albo programy eksperckie. Ale to nic innego jak produkcja bdb. absolwenta, na czym - jak nam się wydaje - znamy się.
>

Chyba temat jest jeszcze w Polsce mało znany

pl.wikiped(*)ologiczna_osobliwość

Technologiczna osobliwość (lub po prostu osobliwość, z ang. singularity) - hipotetyczny punkt w przyszłym rozwoju cywilizacji, w którym postęp techniczny stanie się tak szybki, że wszelkie ludzkie przewidywania staną się nieaktualne[1]. Głównym wydarzeniem, mającym do tego doprowadzić, byłoby stworzenie sztucznych inteligencji przewyższających intelektualnie ludzi. Takie sztuczne inteligencje mogłyby opracowywać jeszcze wydajniejsze sztuczne inteligencje, wywołując lawinową zmianę w technologii[2].



Już istnieją AI oparte o sieci neuronowe i niedawno pierwszy komputer wygrał w GO:
www.komput(*)epszym-graczem-na-swiecie.aspx

Ta gra ma więcej kamyczków na planszy niż jest liczba atomów we wszechświecie. Komputer znalazł algorytm potrafiący w to wygrywać. Za jakiś czas po analizie danych będziemy mieć mnóstwo informacji i teorii na ich bazie. Dzięki poszerzaniu baz danych, będziemy zauważali różne korelacje, o których dziś nie mamy pojęcia i nie bierzemy pod uwagę.

en.wikipedia.org/wiki/Deep_learning

W pewnym momencie sztuczna inteligencja nas wyprzedzi, a jej wartość rosnąca wykładniczo da nam wiedzę na takim poziomie, że i tak nie będziemy w stanie nic z niej zrozumieć, tak jak mrówki nie rozumieją języka polskiego.

Komputery ogarną DNA i stworzą model idealnego człowieka, który podejmuje tylko najlepsze decyzje. Będziemy podlegać takim algorytmom, zamiast tych obecnych, w których tworzeniu się dużą rolę odgrywał przypadek.

Biologicznie będzie to do ogarnięcia za pomocą nanobotów. Ludzki umysł będzie zwielokrotniony, a dane z różnych mózgów mogą być podłączone do wirtualnej chmury, dzięki czemu każdy będzie miał dostęp do wszystkich danych. Ciało zyska wtedy praktycznie nieśmiertelność. Możliwe, że uda się też kształtować materię zgodnie z odpowiednim planem zagospodarowania. Ostatecznie znikną różnice między ludźmi, zniknie wiara w "ja", niskie instynkty, głupie wady. Nie będziemy pracować, bo wszystko będą robić roboty.

Przecież nasze mózgi to biologiczne komputery, które przetwarzają informacje wg ewolucyjnych i kulturowych (czyli też podlegających ewolucji) minimalistycznych filtrów.

#6
04-06-2016 23:01
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi diogenes
>>...każdy człowiek na najgłębszym poziomie dąży do dwóchj rzeczy: przyjemności i unikania cierpienia.
>O jakich poziomach mówimy? Czy stosowanie przestrzennej frazeologii ma odniesienie w rzeczywistości? Ośrodki przyjemności i cierpienia umiejscowione są w układzie limbicznym, ale konia z rzędem temu, kto wskaże w nim miejsca płytkie i głębokie...

No na najgłębszym poziomie dążeń i nie trzeba do tego znać budowy mózgu, tylko wystarczy być człowiekiem. Unikasz cierpienia i dążysz do przyjemności, a cała reszta to tylko nic nie znacząca otoczka, takie emocjonalne halucynacje, że liczy się coś w świecie zewnętrznym względem świadomości.

>Umysł nie jest rzeczą, ale złożoną funkcją struktur neuronalnych powiązaną ze środowiskiem (społecznym, biologicznym, fizycznym,...). Jeśli mówimy o przyjemności (lęku) w kontekście człowieka, to nie zapominajmy, że mówimy o ludzkiej przyjemności (lęku), nie oderwanych od pozostałych funkcji umysłowych (pamięć, myślenie,...), na co wskazuje sama budowa układu limbicznego. (To dlatego wymuszanie działań pod presją (lęku czy przyjemności, np. narkotyki) zmienia ich kwalifikację w kontekście prawa.)

To się w tym momencie nie liczy. Chodzi o odczuwanie przyjemności, a resztę mózg już sobie dopisze. Przełączasz kabelek w mózgu i czujesz się dobrze, emocje są logicznie racjonalizowane jako pozytywne pojęcia, skojarzone z pozytywnymi stanami neuroprzekaźników, powstają obrazy towarzyszące pozytywnym emocjom itd. Generalnie nie ma sensu teraz wchodzić w takie szczegóły (chyba, że dla zabawy), bo ludzka wyobraźnia jest zbyt ograniczona żeby wpaść na to, na co dopiero wpadnie przewyższająca nas o lata świetlne inteligencja.

>>...w nowej rzeczywistości ciało fizyczne nie będzie nam potrzebne
>Nie ma żadnych argumentów wskazujących na to, że procesy psychiczne/ umysłowe zachodzić mogą poza układem nerwowym (taksji nie traktuję jako procesów psychicznych) lub jego symulacją. Można pocieszać się taką koncepcją, ale to już jest religia, a nie nauka. Taka nowa rzeczywistość to naładowane emocjami urojenie.

No nieprawda, bo wystarczy wyobrazić sobie urządzenie podpinane do mózgu, które przenosi każdego z nas do wirtualnej rzeczywistości. Ciało będzie żyło długo i zdrowo (może zawsze?) dzięki technologii. Ale jeszcze lepiej jest zauważyć, że my teraz też jesteśmy w takiej rzeczywistości. Świat, który odbieramy to też interpretacja komputera na podstawie wytworzonych filtrów (częściowo losowych, a częściowo zdeterminowanych przez kształt otoczenia, do którego się dostosowują nasze kody). Nasze "ja" to efekt działania tych kodów, które generują się poza naszą świadomością. Nawet jeśli świadomość wpływa istotnie na pracę układu, to przecież jest to tylko wewnętrzny dla układu ekran, funkcja. Jeśli nawet ktoś wyróżni jakimś cudem w człowieku algorytm "wolnej woli", to musi on być skazany na brak czynnika osobowego. "Ja" to pod tym względem iluzja, wiara głupia jak każda inna. I jest ona efektem ewolucji, bo dzięki temu mechanizmowi przetrwaliśmy będąc jeszcze prymitywnymi małpoludami.

#7
04-06-2016 23:27
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi Jan Bednarski
>>Moralność to zbiór reguł, które mają za zadanie zmaksymalizować ogólny poziom szczęścia (lub
>>zmniejszyć poziom cierpienia).
>Poza utylitaryzmem są jeszcze inne systemy etyczne np etyka chrześcijańska - ona chyba ma nieco odmienne spojrzenie na moralność.

Nie miałem na myśli utylitaryzmu, tylko raczej moralność jako funkcję służącą przetrwaniu jednostek i maksymalizacji ich szczęścia. W przeciwieństwie do utylitaryzmu nie mówię jednak o przydatności jednostek. Ludzie mają być szczęśliwi i to jest cel nadrzędny, a przydatność zawsze jest niższym priorytetem.

Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.

>>Człowiek jest już o krok od uzyskania dostępu do wszechmocy i nieśmiertelności.
>Technologiczne zbawienie - jak widać ateizm ma jednak coś z religii

Nie. To czysta logika, tylko to stwierdzenie, że "o krok" może być tu dyskusyjne. Czym jest nauka? Ano zbieraniem danych i ich analizą, a następnie wyciąganiem wniosków i sprawdzaniem ich w praktyce. Sztuczna inteligencja będzie robić to samo, ale z duuuuużo większą mocą obliczeniową i z dużo większą ilością danych.

>Nie traktujmy poważnie takich przewidywań.

Właśnie, że traktujmy je poważnie.

singularit(*)ictions-for-the-next-25-years/

>Tak wyobrażano sobie czasy współczesne 100 lat temu:
>A w 1928 niemiecki inżynier Fryderyk Oppel (twórca wozu rakietowego) twierdził ,że za 6 lat wycieczka na księżyc będzie czymś zupełnie normalnym.

To nieistotne.

>>Poziom technologii rośnie nie liniowo, a wykładniczo, więc im
>>lepsze będziemy mieć wynalazki, tym szybciej przyczynią się one do powstania jeszcze lepszych
>>maszyn, a te przyspieszą rozwój jeszcze lepszych itd.
>Chciałbym ,żeby tak było, ale według mnie obecnie postęp zwalnia.

Żartujesz?

>Myślę, że cywilizacje przeżywają raczej skoki w rozwoju po których następuje dłuższy okres stagnacji a nawet regresu.
>Mieliśmy:
>1. rewolucję neolityczną2. później jakąś bliżej nieokreśloną stagnacje3. rozkwit cywilizacji łacińskiej w starożytności4. regres w średniowieczu5. rewolucję przemysłową6. czasy współczesne (popularyzacja lewicowo-demokratycznego światopoglądu rozpoczyna kolejny regres, gdyż ta filozofia nie promuje rozwoju tylko bylejakość).

Spójrz na to od czasu rewolucji przemysłowej, bo wcześniej jednak dominowała przypadkowość. Choć i tak od wynalezienia koła masz ogromny postęp do teraz w porównaniu z analogicznym okresem przedtem.

>Tak więc na rewolucje technologiczną zapraszamy nie wcześniej niż za 1000 lat, kiedy już wygrzebiemy się z ruiny, którą zostawią po sobie ludzie lewicy.

Ani lewica, ani prawica nie są problemem, bo po prostu przestaną być potrzebne. No chyba, że stanie się coś wielkiego, np wojna, albo technologia napotka jakieś nieprzewidziane przeszkody, o których teraz nie wiadomo.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi Episode_2
>Można prosić źródło?

Np Michio Kaku i Raimond Kurzweil

>Niedługo to pojęcie względne, ale nie aż tak. Nie sądzę, żeby niedługo ludzie zrezygnowali ze swojej indywidualności. Jeśli kiedykolwiek, to będzie to długi proces z etapami przejściowymi.

Ze swojej indywidualności? To nie jest żadna nasza indywidualność, tylko taki, a nie inny zbiór neuronów i połączeń między nimi. Losowy s**t, który zapewnia niesprawiedliwość i bezsens już na samym starcie.

>>(czyli iluzji utożsamienia się ze swoim "opakowaniem" otrzymanym od ślepego losu).
>O właśnie - myślę, że takim etapem przejściowym będzie wybieranie sobie postaci, którą będziemy, zamiast przyjmować tę od losu. Zresztą to już się dzieje w internecie, na FB, forach albo w grach internetowych.

I jest to prymitywizm. Po co komuś postać wytworzona na nieco lepszym (bo przemyślanym) algorytmie? Nie ma realnej potrzeby żeby ludzie nadal wierzyli w "indywidualność".

>Każdy będzie miał swój noszony przy sobie czy jak to widzisz?

No mózg to taki jakby komputer składający się z różnych modułów. Można będzie je rozszerzać produkując biologiczne komponenty. To tylko kwestia znalezienia odpowiedniej technologii Przy takich rozważaniach wyobraźnia jest nieograniczona.

>>Nasze ludzkie prymitywne myślenie stanie się zbędne, a niewypał ewolucji jakim jest człowiek, w końcu sam "stworzy" "boga", który wyłoni się z tego procesu i rozwiąże wszystkie ludzkie problemy.
>Zlikwiduje problemy razem z ludzkością? I zostanie sama przyjemność?

Nie wiadomo

Mi wystarczy, że odkrycie za co jest odpowiedzialny konkretny gen i jak się one łączą, oraz jakie konfiguracje są optymalne, spowodują koniec różnic między ludźmi.

Z drugiej strony patrząc na to od strony obecnych emocji taki świat wydaje się brzydki i nudny, ale to tylko błąd wynikający z posiadania przez nas prymitywnej perspektywy emocjonalnej.

#9
05-06-2016 02:20
 Ocena-1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi olson
>Nie miałem na myśli utylitaryzmu, tylko raczej moralność jako funkcję służącą przetrwaniu jednostek i maksymalizacji ich szczęścia. W przeciwieństwie do utylitaryzmu nie mówię jednak o przydatności jednostek. Ludzie mają być szczęśliwi i to jest cel nadrzędny, a przydatność zawsze jest niższym priorytetem.
>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.

Nie do końca rozumiem etykę chrześcijańską , ale z tego co zrozumiałem, w tym systemie wyznacznikiem moralności jest 'sumienie' i postępowanie według niego nie musi być zgodne ze szczęściem własnym.
Moim zdaniem funkcją tego 'sumienia' (które przecież wyewoluowało) nie jest zapewnienie przetrwania własnego ale przetrwania genów. Przykładem może być poświęcenie się matki dla dzieci bez oczekiwania gratyfikacji - wynika to z pełnego egoizmu genów - po prostu bardziej opłaca się inwestować w kopie genu znajdującego się w młodszym organizmie (oczywiście różne kopie tego samego genu są nierozróżnialne).

>Nie. To czysta logika, tylko to stwierdzenie, że "o krok" może być tu dyskusyjne. Czym jest nauka? Ano zbieraniem danych i ich analizą, a następnie wyciąganiem wniosków i sprawdzaniem ich w praktyce. Sztuczna inteligencja będzie robić to samo, ale z duuuuużo większą mocą obliczeniową i z dużo większą ilością danych.

Gatunek ludzki może wymrzeć na długo zanim choćby zbliży się do tego o czym piszesz. Zapewne więcej niż 99% istniejących kiedykolwiek na ziemi gatunków wymarło , a nie możemy obiektywnie ocenić na ile my jesteśmy wyjątkowi w tej kwestii.

Ale nawet gdyby udało się w jakiś sposób dokonać transferu świadomości poza ciało to przecież sam wszechświat może kiedyś się skończyć - w takim wypadku nie zapewniłoby to nieśmiertelności. Zresztą i tak po co się starać skoro rozumiemy ,że nasza awersja do śmierci ma jedynie uzasadnienie biologiczne. Jeśli rzeczywiście po śmierci nic nie ma, to śmierć nie stanowi problemu (wprawdzie problemem mogłoby być umieranie ale dzisiejsza medycyna pozwala już umrzeć stosunkowo bezboleśnie).
Nieistnienie jest równie bezsensowne jak istnienie ,ale przynajmniej nie generuje żadnych problemów.

>Właśnie, że traktujmy je poważnie.

Wiem ,że pan Kurzweil traktuje to poważnie, zdrowo się odżywia ,żeby dożyć jeszcze do tego wyimaginowanego przełomu
Niektórzy lubią mieć jakiś cel w życiu - nawet wyimaginowany.
Chociaż na miejscu Kurzweila bardziej bym się tym zainteresował. Bo naprawdę , technologiczna osobliwość za 20/ 30 lat jest już totalną fantazją.

>To nieistotne.
Dlaczego ? Historia lubi się powtarzać, bo ludzie niezależnie od czasów, w gruncie rzeczy są bardzo podobni.
W przeszłości nikt nie przewidział komputerów i internetu, zamiast tego było wiele nietrafionych prognoz, więc należy się spodziewać, że tym razem będzie tak samo.

>Żartujesz?
Nie, np prawo Moore'a w swojej pierwotnej postaci już dawno przestało działać, i już kilka razy było przystosowywane do zwalniającego postępu. Tak samo ja jako zwykły klient nie odczułem (po uwzględnieniu zmian kursów walut) istotnej zmiany stosunku ceny procesorów desktopowych do szybkości w porównaniu do tego co było 7 lat temu.

>Spójrz na to od czasu rewolucji przemysłowej, bo wcześniej jednak dominowała przypadkowość.
Jaka przypadkowość ? (prawie wszystkim się wydaje, że akurat oni żyją w wyjątkowych czasach)

>Ani lewica, ani prawica nie są problemem, bo po prostu przestaną być potrzebne.
Po rewolucji technologicznej pewnie zaszłyby tak niewyobrażalne zmiany ,że z pewnością staną się zbędne. Ale zanim to nastąpi, do osiągnięcia takiej rewolucji potrzebny jest jednak postęp techniki ,który według mnie (może się mylę?) w świecie lewicowym (a w takim świecie żyjemy i wszystko wskazuje że ta tendencja będzie się pogłębiać chyba że muzułmanie wykorzystają okazję) będzie wolniejszy niż w prawicowym.

Z kliku przyczyn:
- mniejsza motywacja pracy (zawsze jest większa przy komercyjnych projektach niż przy państwowych)
- marnowanie zasobów na wyrównanie rozwoju rożnych części świata
- niszczenie edukacji
- troszczenie się o jednostki mające niskie znaczenie dla postępu (nie mam tu na myśli jedynie ludzi - istnieją organizację walczące o prawa wszystkich małp człowiekowatych). Chodzi tu nie tylko o marnowanie zasobów, ale także o blokowanie postępu (np eksperymentów medycznych) przez deklaracje praw człowieka lub pozostałych człowiekowatych - wiele takich eksperymentów mogłoby mieć kluczowe znaczenie dla zrozumienia działania układu nerwowego - a postęp w tej dziedzinie jest niezbędny dla transhumanizmu.
Eksperymenty w 'Auschwitz' dzisiejsza poprawność polityczna nazywa pseudomedycznymi ale prawda jest taka, że wniosły one dużo w rozwój medycyny.
- generalnie bezpieczne, lewicowe środowisko ujemnie koreluje z rozwojem (np analogicznie ewolucja biologiczna szybciej zachodzi w warunkach ryzyka)

Nawet jeśli muzułmanie wykorzystają okazję i po podbiciu europejczyków nie obudzą się w nich tendencje lewicowe to i tak ich cywilizacja jest słabiej rozwinięta, więc nie obejdzie się bez regresu związanego z koniecznością nadrobienia tej różnicy.

>No chyba, że stanie się coś wielkiego, np wojna
No to akurat byłby czynnik dodatni, historia uczy ,że rozwój technologii przyśpiesza podczas wojen.

Część rzeczy, które tu wymieniłem mogą wywoływać oburzenie, ale nie o to chodzi.
To że coś dodatnio koreluje z przyśpieszeniem rozwoju nie musi być zawsze warte cierpienia ludzi lub innych zwierząt - może trzeba znaleźć jakiś złoty środek ?

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi Jan Bednarski
>Nie do końca rozumiem etykę chrześcijańską , ale z tego co zrozumiałem, w tym systemie wyznacznikiem moralności jest 'sumienie' i postępowanie według niego nie musi być zgodne ze szczęściem własnym.

Czyli wprowadza podwójne sumienie, z czego jedno jest własne, a drugie jest oparte na strachu przed piekłem. To strasznie słaby algorytm, ale kiedyś okazał się skuteczniejszy od pozostałych słabych algorytmów. Nie lepszy, tylko skuteczniejszy na tamten czas.

Poza tym ten system jest niejasny i wewnętrznie sprzeczny, a poza tym mamy lepsze systemy, z punktu widzenia których etyka chrześcijańska jest do obalenia przez dziecko.

>Moim zdaniem funkcją tego 'sumienia' (które przecież wyewoluowało) nie jest zapewnienie przetrwania własnego ale przetrwania genów. Przykładem może być poświęcenie się matki dla dzieci bez oczekiwania gratyfikacji - wynika to z pełnego egoizmu genów - po prostu bardziej opłaca się inwestować w kopie genu znajdującego się w młodszym organizmie (oczywiście różne kopie tego samego genu są nierozróżnialne).

To nadinterpretacja.

>Gatunek ludzki może wymrzeć na długo zanim choćby zbliży się do tego o czym piszesz. Zapewne więcej niż 99% istniejących kiedykolwiek na ziemi gatunków wymarło , a nie możemy obiektywnie ocenić na ile my jesteśmy wyjątkowi w tej kwestii.

Możemy wymrzeć jeśli będzie np wojna. Jeśli nie, to najprawdopodobniej mówimy o bliskiej przyszłości.

>Ale nawet gdyby udało się w jakiś sposób dokonać transferu świadomości poza ciało to przecież sam wszechświat może kiedyś się skończyć - w takim wypadku nie zapewniłoby to nieśmiertelności.

Tego nie wiemy. Ba, nie wiemy nawet czym tak naprawdę jest wszechświat, czy materia. Tego chciałbym się dowiedzieć zanim umrę

>Zresztą i tak po co się starać skoro rozumiemy ,że nasza awersja do śmierci ma jedynie uzasadnienie biologiczne. Jeśli rzeczywiście po śmierci nic nie ma, to śmierć nie stanowi problemu (wprawdzie problemem mogłoby być umieranie ale dzisiejsza medycyna pozwala już umrzeć stosunkowo bezboleśnie).
>Nieistnienie jest równie bezsensowne jak istnienie ,ale przynajmniej nie generuje żadnych problemów.

I właśnie w sztucznej inteligencji tkwi jedyna szansa przełamania tego bezsensu. Jeśli nie, to lepiej by było się nie rozmnażać i pilnować aby ten bezsensowny świat wyginął, po to żeby nie generował bezsensownego cierpienia. Może się okazać, że mamy szansę przenieść świadomość na wyższe poziomy, a alternatywą będzie śmierć. I tak bym zaryzykował, bo na tym dennym świecie i tak nic realnego nie tracę

>Wiem ,że pan Kurzweil traktuje to poważnie, zdrowo się odżywia ,żeby dożyć jeszcze do tego wyimaginowanego przełomu
>Niektórzy lubią mieć jakiś cel w życiu - nawet wyimaginowany.
>Chociaż na miejscu Kurzweila bardziej bym się tym zainteresował. Bo naprawdę , technologiczna osobliwość za 20/ 30 lat jest już totalną fantazją.

A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Jesteś w stanie merytorycznie podważyć argumenty Kurzweila?

>>To nieistotne.
>Dlaczego ? Historia lubi się powtarzać, bo ludzie niezależnie od czasów, w gruncie rzeczy są bardzo podobni.
>W przeszłości nikt nie przewidział komputerów i internetu, zamiast tego było wiele nietrafionych prognoz, więc należy się spodziewać, że tym razem będzie tak samo.

Zdecydowanie nie. Świat się zmienia, a przewidywalność ludzkich prognoz wraz z nim.

>>Żartujesz?
>Nie, np prawo Moore'a w swojej pierwotnej postaci już dawno przestało działać, i już kilka razy było przystosowywane do zwalniającego postępu. Tak samo ja jako zwykły klient nie odczułem (po uwzględnieniu zmian kursów walut) istotnej zmiany stosunku ceny procesorów desktopowych do szybkości w porównaniu do tego co było 7 lat temu.

Co świadczy tylko o tym, że zjawisko przyhamowało, być może chwilowo. Jako zwykły użytkownik nie odczułeś takiej zmiany szybkości, ale jakbyś miał kasę i pracował na profesjonalnym sprzęcie to znacznie byś odczuł.

>>Spójrz na to od czasu rewolucji przemysłowej, bo wcześniej jednak dominowała przypadkowość.
>Jaka przypadkowość ? (prawie wszystkim się wydaje, że akurat oni żyją w wyjątkowych czasach)

No przypadkowość ludzkich działań wynikająca z braku wiedzy. Im większa wiedza, tym działania są bardziej usystematyzowane. To logiczne, że odkrycie jednego wynalazku przyspiesza rozwój kolejnych. Nie trzeba tu mówić o żadnej wyjątkowości.

>Ale zanim to nastąpi, do osiągnięcia takiej rewolucji potrzebny jest jednak postęp techniki ,który według mnie [...] w świecie lewicowym [...] będzie wolniejszy niż w prawicowym.

Ale my tu rozmawiamy o technologiach, nad którymi pracują bogacze, pasjonaci i kapitaliści, którzy dzięki takim technologiom mnożą zysk. Poza tym zastąpienie ludzi komputerami spowoduje brak potrzeby aby człowiek pracował, a wtedy będzie musiała powstać idealna komuna, która stanie się możliwa właśnie dzięki technologii.

>>No chyba, że stanie się coś wielkiego, np wojna
>No to akurat byłby czynnik dodatni, historia uczy ,że rozwój technologii przyśpiesza podczas wojen.

Faktycznie, ale nie wiadomo jak by było tym razem.

>Część rzeczy, które tu wymieniłem mogą wywoływać oburzenie, ale nie o to chodzi.
>To że coś dodatnio koreluje z przyśpieszeniem rozwoju nie musi być zawsze warte cierpienia ludzi lub innych zwierząt - może trzeba znaleźć jakiś złoty środek ?

Myślę, że właśnie rozwój AI jest takim złotym środkiem, choć tu też są możliwości zagrożeń. Największy problem naukowcy mają z moralnością, na którą komputery byłyby zaprogramowane. Po pierwsze my sami nie wiemy jaka moralność jest optymalna, a po drugie komputery będą mogły ją modyfikować i nie wiadomo do czego dojdą.

#11
05-06-2016 07:23
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi olson
>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.

Znasz te założenia?

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi szarley
>>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.
>Znasz te założenia?

Tak. W czym problem?

#13
05-06-2016 07:27
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi olson
>>>Etyka chrześcijańska jest oparta na błędnych założeniach i jest nieludzka, więc spuszczam ją do kibla.
>>Znasz te założenia?
>Tak.

To gratuluję

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi szarley
Dziękuję bardzo

#15
05-06-2016 10:23
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)Odp: Wirtualna przyszłość
W odpowiedzi Jan Bednarski
>Mieliśmy:
>1. rewolucję neolityczną2. później jakąś bliżej nieokreśloną stagnacje3. rozkwit cywilizacji łacińskiej w starożytności4. regres w średniowieczu5. rewolucję przemysłową

Dlaczego regres czy stagnacja? Może to - podobnie jak w życiu artysty, naukowca czy wynalazcy - okres inkubacji przed kolejnym aktem kreacji? Z regresem mielibyśmy do czynienia wówczas, gdybyśmy faktycznie sięgali po rozwiązania współczesnych problemów przy pomocy metod z przeszłości (np. zamiast myśleć - modlić się)

> czasy współczesne (popularyzacja lewicowo-demokratycznego światopoglądu rozpoczyna kolejny regres, gdyż ta filozofia nie promuje rozwoju tylko bylejakość).

Sugerujesz, że nie-lewicowe (prawicowe?) i nie-demokratyczne (autorytarne? totalitarne?) rozwiązania tworzyły i tworzą postępową jakość? Brednia, z którą trudno polemizować.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365