 |
zasada względności - źródła i geneza Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-02-2023 13:45 | alsor (3283 punktów) | zasada względności - źródła i geneza | Obecnie obowiązuje tzw. Zasada Względności - jako podstawa fizyki (relatywistycznej zwłaszcza). Wystarczy przejrzeć kilka podręczników, czy publikacji, na temat tzw. podstaw relatywizmu, czyli wyprowadzeń transformacji Lorentza, bo do tego to się sprowadza. I tam zawsze Zasada względności to ten super postulat - baza STW, co potem zostało jeszcze bardziej uogólnione - w OTW! Na czy to polega - jaka logika się za tym hasłem kryje? No cóż, na ten temat autorzy podręczników niewiele mówią, bo prawdopodobnie nie zdają sobie nawet sprawy: co to w ogóle jest ta Zasada Względności? Trochę historii jest tu nieuniknione, niestety. Opiszę tylko z grubsza na czym polegało rozumowanie twórców tej zasady. A. był Galileusz, który wydedukował ten słynny wzorek: x' = x - vt co się sprawdzało w zasadzie w życiu codziennym więc uznano że to jest ok. B. w 19 wieku powstał elektromagnetyzm - Maxwell, itd. ale nadal było z tym ok, znaczy nikt się nie przejmował specjalnie tymi układami - transformacjami. C. dopiero w okolicach 1900r zauważono, że coś z tym jest jednak nie tak... i wtedy Lorentz, i inni wyjaśniali sprawę... próbując poprawiać te wzory Galileusza, bo doszli do wniosku że światło im się wymyka - nie pasuje do tych wzorów: c' = c-v, ojej, niedobrze jest! bo my mamy swoje prawa w optyce, itd. co w ogóle nie pasuje! a zwłaszcza równania falowe Maxwella są... super, i na pewno nie podlegają tej transformacji Galileusza! ... OK. Trochę za długie to się robi, więc potem wytłumaczę 'co to jest'.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| maurice_ (747 punktów) |
> OK. Trochę za długie to się robi, więc potem wytłumaczę 'co to jest'.  Nikt nie twierdzi, że teoria względności jest dla laików.
|
|
 | 1 na 1 | alsor (3283 punktów) | > >OK. Trochę za długie to się robi, więc potem wytłumaczę 'co to jest'.  > Nikt nie twierdzi, że teoria względności jest dla laików.  Ależ nauka jest dla ludzi, więc dla 'laików' głównie, bo wszyscy to używają... potem - stąd term. mainstream. Zatem jeśli ktoś spartaczył swoją robotę, znaczy fachowiec - specjalista w swojej dziedzinie, no to wtedy ktoś na tym traci: swój czas, dobytek i pieniądz. Cywilizacja opiera się na wzajemnym zaufaniu: specjaliści robią swoje, bo to lubią i potrafią. I wszyscy są specjalistami - w swojej dziedzinie: od sprzątaczki do profesora i prezydenta.
|
|
|  | | maurice_ (747 punktów) |
Zarówno OTW, jak STW są niezgodne ze zdrowym rozsądkiem i posługują się wyrafinowanym aparatem matematycznym. To twórczość geniuszy dla innych geniuszy. Dlatego jest nie do pojęcia dla laików. 😅
|
|
| |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > Zarówno OTW, jak STW są niezgodne ze zdrowym rozsądkiem i posługują się wyrafinowanym aparatem matematycznym. To twórczość geniuszy dla innych geniuszy. Dlatego jest nie do pojęcia dla laików. 😅Ludwig WITTGENSTEIN TRACTATUS LOGICO-PHILOSOPHICUS 4.116 Cokolwiek da się w ogóle pomyśleć, da się jasno pomyśleć. Co się da powiedzieć, da się jasno powiedzieć.sady.up.krakow.pl/wittgenstein.tlp.htmProszę się nie łudzić: jeśli coś jest niezgodne ze zdrowym rozsądkiem to jest fałszywe. To ściemnianie.
Teorie matematyczne to tylko język i jak każdy inny jest tłumaczony na dowolny inny język. Nie ma nic genialnego w bujnym wysypie słowotwórstwa bez desygnatów i mianowania liczb, w sprzeczności do faktów i dowodów.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | alsor (3283 punktów) | > Co się da jasno pomyśleć i powiedzieć, to zależy od zdolności umysłowych i doświadczenia (wykształcenia). Na przykład, są ludzie, dla których działanie telewizora to czarna magia, choć dla niektórych jest ono oczywiste. Podobnie jest z zasadą względności.  O telewizorach możesz sobie z marszu znaleźć jak to działa; nie będzie to zbyt łatwe - proste, bo to jest bardzo złożone urządzenie... podobnie jest z komputerami ale tu jeszcze trudniej byłoby to zrozumieć dla przeciętnego człeka, no ale jednak. Ale jakoś nie znam porządnej wykładni tej Zasady Względności - nigdzie tego nie znajdziesz! i właśnie dlatego postanowiłem to porządnie i ostatecznie wytłumaczyć - tak prosto że nawet... profesor dowie się wreszcie 'co to jest'.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Edward Robak* (2152 punktów) |
> Ale jakoś nie znam porządnej wykładni tej Zasady Względności - nigdzie tego nie znajdziesz!> i właśnie dlatego postanowiłem to porządnie i ostatecznie wytłumaczyć -> tak prosto że nawet... profesor dowie się wreszcie 'co to jest'.Czekam więc z ciekawością na rozwinięcie tematu, bo może i ja będę miał coś konkretnego i pożytecznego do dodania w temacie prostowania skrzywionego.
|
|
| Edward Robak* (2152 punktów) |
> I tam zawsze Zasada względności to ten super postulat - baza STW,> co potem zostało jeszcze bardziej uogólnione - w OTW!> Na czy to polega - jaka logika się za tym hasłem kryje?> No cóż, na ten temat autorzy podręczników niewiele mówią,> bo prawdopodobnie nie zdają sobie nawet sprawy: co to w ogóle jest ta Zasada Względności?> Trochę historii jest tu nieuniknione, niestety.Zastosowanie zasady względności do elektrodynamiki prowadzi do postulatu, że prędkość światła w próżni jest stała we wszystkich inercjalnych układach odniesienia. pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_względności3. Postulat log. «teza przyjmowana bez dowodu, stanowiąca punkt wyjścia i podstawę w dowodzeniu innych twierdzeń» sjp.pwn.pl/sjp/postulat;2572206.htmlA co może mieć wspólnego względność ruchu Galileusza z tezą przyjmowaną bez dowodu i bez uzasadnienia prawdziwości???
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | > Zastosowanie zasady względności do elektrodynamiki prowadzi do postulatu, że prędkość światła w próżni jest stała we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.> pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_względnościo tym mówiłem: prawa są jednakowe.. no i cóż z tego? znaczy chodzi o to co to znaczy że: prawa są jednakowe? niby co ma być jednakowe? Może wszystko ma być jednakowe - tak? ... no to np. komuniści już to wypróbowali... i raczej marnie wyszło. Spróbujmy podejść od drastycznie przeciwnej strony: demokracja! na ten temat też mam gotowy repertuar!: www.youtube.com/watch?v=p5BBPoAZUvE
|
|
|  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Zastosowanie zasady względności do elektrodynamiki prowadzi do postulatu, że prędkość światła w próżni jest stała we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.> >pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_względności> o tym mówiłem: prawa są jednakowe.. no i cóż z tego?> znaczy chodzi o to co to znaczy że: prawa są jednakowe?> niby co ma być jednakowe?> Może wszystko ma być jednakowe - tak?> ... no to np. komuniści już to wypróbowali... i raczej marnie wyszło.> Spróbujmy podejść od drastycznie przeciwnej strony: demokracja!> na ten temat też mam gotowy repertuar!:> www.youtube.com/watch?v=p5BBPoAZUvEW tych eksperymentach myślowych dotyczących tematu jednakowo przywołuje się puszkę, w której zamknięty jest obserwator i nie wie ten obserwator czy puszka się przemieszcza i jak się przemieszcza. A jeśli obserwator ma detektor neutrin? A jeśli jego puszka nie jest zamknięta i wiatr eteru hula na przestrzał? A jeśli ma czuły grawimetr i rejestruje zmiany ciążenia? A jeśli ma żyroskop i rejestruje zmiany kierunku?
|
|
| |  | | alsor (3283 punktów) | > >>Zastosowanie zasady względności do elektrodynamiki prowadzi do postulatu, że prędkość światła w próżni jest stała we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.> >>pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_względności> >o tym mówiłem: prawa są jednakowe.. no i cóż z tego?> >znaczy chodzi o to co to znaczy że: prawa są jednakowe?> >niby co ma być jednakowe?> >Może wszystko ma być jednakowe - tak?> >... no to np. komuniści już to wypróbowali... i raczej marnie wyszło.> >Spróbujmy podejść od drastycznie przeciwnej strony: demokracja!> > na ten temat też mam gotowy repertuar!:> >www.youtube.com/watch?v=p5BBPoAZUvE> W tych eksperymentach myślowych dotyczących tematu jednakowo przywołuje się puszkę, w której zamknięty jest obserwator i nie wie ten obserwator czy puszka się przemieszcza i jak się przemieszcza.> A jeśli obserwator ma detektor neutrin?> A jeśli jego puszka nie jest zamknięta i wiatr eteru hula na przestrzał?> A jeśli ma czuły grawimetr i rejestruje zmiany ciążenia?> A jeśli ma żyroskop i rejestruje zmiany kierunku?>  > Sprawy techniczne nie mają w tym zagadnieniu znaczenia. To jest generalny problem logiki - sposobu rozumowania, czyli uzasadniania swoich racji... naukowych pretendentów/delikwentów.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Edward Robak* (2152 punktów) |
> Sprawy techniczne nie mają w tym zagadnieniu znaczenia.> To jest generalny problem logiki - sposobu rozumowania,> czyli uzasadniania swoich racji... naukowych pretendentów/delikwentów.  Więc jak to będzie z tym wagonem, mającym tylko jedną ścianę i bystrego pasażera, który błysnął latareczką do przodu i do tyłu, a fotokomórka na peronie odpaliła światło synchronicznie z błyskiem z tego ruchomego źródła. Czy logika naukowych prominentów/celebrytów poradzi sobie z tym paradoksem?
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Sprawy techniczne nie mają w tym zagadnieniu znaczenia.> >To jest generalny problem logiki - sposobu rozumowania,> >czyli uzasadniania swoich racji... naukowych pretendentów/delikwentów.  > Więc jak to będzie z tym wagonem, mającym tylko jedną ścianę i bystrego pasażera, który błysnął latareczką do przodu i do tyłu, a fotokomórka na peronie odpaliła światło synchronicznie z błyskiem z tego ruchomego źródła.> Czy logika naukowych prominentów/celebrytów poradzi sobie z tym paradoksem?  pewnie że sobie poradzą... po prostu zmodyfikują czas, tak aby uzyskać poprawny wynik: c't = ct'. co dawno Lorentz im wyliczył, więc nie muszą w ogóle myśleć. x = ct, czyli t = x/c zwyczajnie, ale ten ruchomy ma niby taki czas rejestrować: t' = k (t-vx/c^2) a odległość mierzyć tak: x' = k (x-vt) zatem wstawiając x=ct otrzymuje: t' = k (t - vct/c^2) = kt(1 - v/c) oraz: x' = k (ct - vt) = kct (1 - v/c) i jak widać to jest identycznie: ct' = x' czyli full zgodnie z ich domniemaniem: c = const. no ale to samo otrzymamy biorąc Galileusza: c' = ... zamiast t' = ... więc to jest tylko taki skecz numeryczny - niewypał, a nie żadna nowa geometria.
|
|
| | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >>Sprawy techniczne nie mają w tym zagadnieniu znaczenia.> >>To jest generalny problem logiki - sposobu rozumowania,> >>czyli uzasadniania swoich racji... naukowych pretendentów/delikwentów.  > >Więc jak to będzie z tym wagonem, mającym tylko jedną ścianę i bystrego pasażera, który błysnął latareczką do przodu i do tyłu, a fotokomórka na peronie odpaliła światło synchronicznie z błyskiem z tego ruchomego źródła.> >Czy logika naukowych prominentów/celebrytów poradzi sobie z tym paradoksem?  > pewnie że sobie poradzą... po prostu zmodyfikują czas, tak aby uzyskać poprawny wynik:> c't = ct'.> co dawno Lorentz im wyliczył, więc nie muszą w ogóle myśleć.Genialnie. W wagonie, który ma tylko jedną ścianę światło wystrzelone przez sprytnego pasażera pokona w tym samym czasie dłuższą drogę od światła wystrzelonego przez stacjonarnego bliźniaka i będzie to dowodem, że prędkość światła w próżni jest jednakowa bowiem jedno światło wyprzedza drugie lecąc w tej samej próżni z tą samą prędkością. Jest to ścisłe i naukowe i logiczne i w ogóle ta religia jest cool oraz trendy: "większe jest dlatego równe bo jest większe" to radujące osiągnięcie Nauki teoretycznej. > x = ct, czyli t = x/c zwyczajnie,> ale ten ruchomy ma niby taki czas rejestrować:> t' = k (t-vx/c^2)> a odległość mierzyć tak:> x' = k (x-vt)> zatem wstawiając x=ct otrzymuje:> t' = k (t - vct/c^2) = kt(1 - v/c)> oraz:> x' = k (ct - vt) = kct (1 - v/c)> i jak widać to jest identycznie:> ct' = x'> czyli full zgodnie z ich domniemaniem: c = const.> no ale to samo otrzymamy biorąc Galileusza: c' = ... zamiast t' = ...> więc to jest tylko taki skecz numeryczny - niewypał, a nie żadna nowa geometria.
|
|
| | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > Genialnie. W wagonie, który ma tylko jedną ścianę światło wystrzelone przez sprytnego pasażera pokona w tym samym czasie dłuższą drogę od światła wystrzelonego przez stacjonarnego bliźniaka i będzie to dowodem, że prędkość światła w próżni jest jednakowa bowiem jedno światło wyprzedza drugie lecąc w tej samej próżni z tą samą prędkością.> Jest to ścisłe i naukowe i logiczne i w ogóle ta religia jest cool oraz trendy:> "większe jest dlatego równe bo jest większe" to radujące osiągnięcie Nauki teoretycznej.Nie. To poleci zwyczajnie. zauważ że tam odległość jest większa! x' = k*(x-vt), co dla x = ct daje: x' = k*(ct-vt) = kct (1 - v/c) = kx (1 - v/c) i teraz: k = gamma, co jest większe od 1, czyli ta odległość jest większa a nie mniejsza, co sugeruje kontrakcja. I to jest ok, bo tu nie ma kontrakcji - odległość pomiędzy stacjami jest ustalona; a ponieważ w ruchu jest ta kontrakcja, więc ruchomy widzi wydłużone odległości a nie skrócone - bo on sam siebie mierzy skróconymi linijkami... zatem to co nie było skrócone jest teraz wydłużone - w jego oczach - jasne? ............ same te wyniki z Lorentza zawierają c-v, jak byk c * (1-v/c) = c-v, po prostu... relatywizm to jest tylko taka głupkowata gra frajerów: próba ukrycia słonia w szafie.
|
|
| | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Genialnie. W wagonie, który ma tylko jedną ścianę światło wystrzelone przez sprytnego pasażera pokona w tym samym czasie dłuższą drogę od światła wystrzelonego przez stacjonarnego bliźniaka i będzie to dowodem, że prędkość światła w próżni jest jednakowa bowiem jedno światło wyprzedza drugie lecąc w tej samej próżni z tą samą prędkością.> >Jest to ścisłe i naukowe i logiczne i w ogóle ta religia jest cool oraz trendy:> >"większe jest dlatego równe bo jest większe" to radujące osiągnięcie Nauki teoretycznej.> Nie. To poleci zwyczajnie.> zauważ że tam odległość jest większa!> x' = k*(x-vt), co dla x = ct daje:> x' = k*(ct-vt) = kct (1 - v/c) = kx (1 - v/c)> i teraz: k = gamma, co jest większe od 1,> czyli ta odległość jest większa a nie mniejsza, co sugeruje kontrakcja.> I to jest ok, bo tu nie ma kontrakcji - odległość pomiędzy stacjami jest ustalona;> a ponieważ w ruchu jest ta kontrakcja, więc ruchomy widzi wydłużone odległości a nie skrócone -> bo on sam siebie mierzy skróconymi linijkami...> zatem to co nie było skrócone jest teraz wydłużone - w jego oczach - jasne?> ............> same te wyniki z Lorentza zawierają c-v, jak byk> c * (1-v/c) = c-v, po prostu...> relatywizm to jest tylko taka głupkowata gra frajerów: próba ukrycia słonia w szafie.  Wylicza Pan iksprimy dla tego co widzi ruchomy i nieruchomy, ale te rachunki nie dotyczą wzrastającej odległości pomiędzy dwoma lecącymi z jednakową prędkością pociskami e-m. Trzeba widząc, że ta odległość wzrasta znaleźć jakąś metodę wykazującą, że nie wzrasta, dzięki czemu potwierdzone zostanie założenie o unoszeniu światła przez przelatującą równolegle obok ścianę. t1 ----------• A t1 ----------• B odległość A' do B' = 0 (rzutowanie pionowe) t2 ____ ----------• A t2 ________ ----------• B odległość A'' do B'' ≻ 0 (rzutowanie pionowe) Trzeba wykazać, że obserwator co innego widzi niż liczy. OK?
|
|
| | |  | | Duch Prawdy (14788 punktów) | |
|
| |  | | qwery (2864 punktów) | > >>Zastosowanie zasady względności do elektrodynamiki prowadzi do postulatu, że prędkość światła w próżni jest stała we wszystkich inercjalnych układach odniesienia.> >>pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_względności> >o tym mówiłem: prawa są jednakowe.. no i cóż z tego?> >znaczy chodzi o to co to znaczy że: prawa są jednakowe?> >niby co ma być jednakowe?> >Może wszystko ma być jednakowe - tak?> >... no to np. komuniści już to wypróbowali... i raczej marnie wyszło.> >Spróbujmy podejść od drastycznie przeciwnej strony: demokracja!> > na ten temat też mam gotowy repertuar!:> >www.youtube.com/watch?v=p5BBPoAZUvE> W tych eksperymentach myślowych dotyczących tematu jednakowo przywołuje się puszkę, w której zamknięty jest obserwator i nie wie ten obserwator czy puszka się przemieszcza i jak się przemieszcza.> A jeśli obserwator ma detektor neutrin?> A jeśli jego puszka nie jest zamknięta i wiatr eteru hula na przestrzał?Wiatr eteru? Wydaje sie ze to raczej materia jest wiatrem, eter jest sztywniutki  > A jeśli ma czuły grawimetr i rejestruje zmiany ciążenia?> A jeśli ma żyroskop i rejestruje zmiany kierunku?>  W tym eksperymencie z puszką nie ma jej zmian kierunku.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Edward Robak* (2152 punktów) |
> >W tych eksperymentach myślowych dotyczących tematu jednakowo przywołuje się puszkę, w której zamknięty jest obserwator i nie wie ten obserwator czy puszka się przemieszcza i jak się przemieszcza.> >A jeśli obserwator ma detektor neutrin?> >A jeśli jego puszka nie jest zamknięta i wiatr eteru hula na przestrzał?> Wiatr eteru? Wydaje sie ze to raczej materia jest wiatrem, eter jest sztywniutki  > >A jeśli ma czuły grawimetr i rejestruje zmiany ciążenia?> >A jeśli ma żyroskop i rejestruje zmiany kierunku?> >  > W tym eksperymencie z puszką nie ma jej zmian kierunku.Chodzi o to, że w założeniu obserwator zamknięty w puszcze wydaje się być niejako izolowany, a ja pokazuję, że gdy wagon ma tylko jedną ścianę to izolowany nie jest stanowiąc z resztą Świata wspólną CAŁOŚĆ.
|
|
| | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Chodzi o to, że w założeniu obserwator zamknięty w puszcze wydaje się być niejako izolowany, a ja pokazuję, że gdy wagon ma tylko jedną ścianę to izolowany nie jest stanowiąc z resztą Świata wspólną CAŁOŚĆ.
W eksperymencie z wagonem zupełnie nieistotne jest czy wagon ma dwie ściany, jedną, czy nie ma ich w ogóle. Nieistotne jest również to, gdzie umieszczone jest źródło światła (w wagonie, na peronie, czy w przelatującej nad wagonem rakiecie). Jeśli światło zostanie wyemitowane w momencie gdy źródło światła znajduje się pośrodku wagonu (np. wagon przejeżdża przez stację i światło zostaje wyemitowane z latarni znajdującej się na peronie w momencie gdy latarnia znajdzie się pośrodku przejeżdżającego wagonu), to w układzie wagonu (czyli np. dla obserwatora znajdującego się w wagonie) światło dotrze do obu końców wagonu równocześnie, a w układzie peronu (dla obserwatora na peronie) - nierównoczesnie. Jeśli światło wyemitujemy równocześnie z kilku źródeł (ze źródła w wagonie, ze źródła na peronie i ze źródła w przelatującej rakiecie) w momencie gdy wszystkie źródła znajdą się (w tym samym czasie) pośrodku wagonu, to w układzie wagonu (dla obserwatora w wagonie) światło ze wszystkich tych źródeł dotrze równocześnie do obu końców wagonu, a w układzie peronu - nierównocześnie. Tzn. że dla obserwatora na peronie, światło ze wszystkich trzech źródeł, dotrze najpierw do jednego końca wagonu (jednocześnie ze wszystkich źródeł), a dopiero później do drugiego (też jednocześnie ze wszystkich trzech źródeł). W żadnym układzie nie będzie zatem sytuacji, by światło z jednego źródła wyprzedziło światło z innego źródła (chodzi o światło lecące w tym samym kierunku).
To wszystko co napisałem wyżej jest logiczną konsekwencją postulatu mówiącego, że prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów inercjalnych i nie zależy od prędkości względem źródła światła. Można się z tym postulatem nie zgadzać i preferować teorię eteru Lorentza, ale jeśli ten postulat przyjmujemy, to wynik eksperymentu z wagonem nie może być inny niż ten, który przedstawiłem.
|
|
| | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Chodzi o to, że w założeniu obserwator zamknięty w puszcze wydaje się być niejako izolowany, a ja pokazuję, że gdy wagon ma tylko jedną ścianę to izolowany nie jest stanowiąc z resztą Świata wspólną CAŁOŚĆ.> ...Tzn. że dla obserwatora na peronie, światło ze wszystkich trzech źródeł, dotrze najpierw do jednego końca wagonu (jednocześnie ze wszystkich źródeł), a dopiero później do drugiego (też jednocześnie ze wszystkich trzech źródeł). W żadnym układzie nie będzie zatem sytuacji, by światło z jednego źródła wyprzedziło światło z innego źródła (chodzi o światło lecące w tym samym kierunku).> To wszystko co napisałem wyżej jest logiczną konsekwencją postulatu mówiącego, że prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów inercjalnych i nie zależy od prędkości względem źródła światła. Można się z tym postulatem nie zgadzać i preferować teorię eteru Lorentza, ale jeśli ten postulat przyjmujemy, to wynik eksperymentu z wagonem nie może być inny niż ten, który przedstawiłem.Zaznaczyłem w Pana wypowiedzi czerwonym (ostrzegawczym) kolorem słowo logiczną, a Pan niech spróbuje znaleźć odpowiedź dlaczego wykonałem to wyróżnienie (ostrzeżenie). {Może to co Pan napisał nie jest logiczne?} A teraz spróbuję wyjaśnić Panu co miałem na myśli pisząc: gdy wagon ma tylko jedną ścianę to izolowany nie jest, stanowiąc z resztą Świata wspólną CAŁOŚĆ.Eksperyment myślowy https: //nauka.rocks/eksperyment-myslowy/ Istnieje cała masa skutecznych technik samorozwoju, a jedną z nich jest \"eksperyment myślowy\" opracowany przez Alberta Einsteina. Einstein przeprowadził wiele takich \"eksperymentów\". W ramach ogólnej teorii względności przeprowadził szereg wyimaginowanych testów (upadek osoby z dachu, przyspieszenie wind). Jego najsłynniejsze teorie, które stanowią podstawę współczesnej fizyki, były tylko częścią jego wyobraźni! Eksperyment myślowy RobakksaŚwiatło zostaje wyemitowane równocześnie z kilku źródeł (ze źródła w wagonie, ze źródła na peronie i ze źródła w przelatującej rakiecie) w momencie gdy wszystkie źródła znajdą się (w tym samym czasie) pośrodku wagonu. Proszę sobie wyobrazić, że w wagonie Einsteina doinstalowano bombę Schrödingera, która wybucha wówczas, gdy czoło impulsu e-m dociera równocześnie do początku i końca wagonu. Dla obserwatora na peronie, światło ze wszystkich trzech źródeł, dotrze najpierw do jednego końca wagonu (jednocześnie ze wszystkich źródeł), a dopiero później do drugiego - więc wagon NIE WYBUCHNIE. Dla obserwatora w wagonie, światło ze wszystkich trzech źródeł, dotrze zgodnie z postulowanym założeniem w tym samym momencie do obydwu końców wagonu (jednocześnie ze wszystkich źródeł), - więc wagon WYBUCHNIE, a flaki obserwatora wraz z literaturą wykorzystującą założenia nazywane postulatami rozlatują się na wszystkie strony Świata. Dalsza część eksperymentu dotyczy połączenia telefonicznego, które obserwator na peronie wykonuje do obserwatora w wagonie. W jego "układzie odniesienia" wagon nie wybuchł i widzi go oddalającego się w siną dal, tymczasem odbiorca już dawno wybuchł wraz z wagonem, więc zgodnie z postulatem rozmowy odebrać nie może. > wynik eksperymentu z wagonem nie może być inny niż ten, który przedstawiłem.To logiczne, że wagon równocześnie wybucha i nie wybucha. Jest to tzw. logika nielogiczna.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | >Proszę sobie wyobrazić, że w wagonie Einsteina doinstalowano bombę Schrödingera, która wybucha wówczas, gdy czoło impulsu e-m dociera równocześnie do początku i końca wagonu. >Dla obserwatora na peronie, światło ze wszystkich trzech źródeł, dotrze najpierw do jednego końca wagonu (jednocześnie ze wszystkich źródeł), a dopiero później do drugiego - więc wagon NIE WYBUCHNIE.
To jest jeden z klasycznych, pozornych paradoksów STW. Dlaczego pozornych? Wyjaśniam niżej.
Bomba, żeby wybuchnąć, musi otrzymać informację o tym, że impuls e-m dotarł do obu końców wagonu. I musi otrzymać tę informację równocześnie od obu końców wagonu. Dla bomby nieistotne jest więc czy światło dotarło do obu końców wagonu równocześnie - istotne jest, czy informacja o tych zdarzeniach dotarła do bomby równocześnie. Ta informacja (np. w postaci fal radiowych) dotrze do bomby równocześnie w obu układach (wagonu i peronu). W układzie wagonu sytuacja jest oczywista, więc nie będę jej tu rozpatrywał. Natomiast w układzie peronu przedstawia się ona następująco: Światło które leci w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu wagonu dotrze do jednego z jego końców wcześniej niż światło, które leci w kierunku zgodnym z ruchem wagonu. Natomiast z informacją zwrotną (falami e-m, które lecą od końców wagonu do bomby) będzie odwrotnie - to fala e-m z końca wagonu do którego światło dotarło wcześniej będzie miała teraz do pokonania większy dystans, bo leci w kierunku ruchu wagonu (bomba ucieka przed tą falą). Ale ta fala została wyemitowana wcześniej (bo światło dotarło do tego końca wagonu wcześniej) niż fala, która została wyemitowana z końca wagonu, do którego światło dotarło później, a która ma teraz do pokonania krótszy dystans, więc fale z obu końców wagonu dotrą do bomby równocześnie.
Powstało bardzo wiele tego typu pozornych paradoksów STW - niektóre znacznie bardziej wyrafinowane niż ten powyższy. Ale STW świetnie broni się przed każdym. Ta teoria jest wewnętrznie nie do ruszenia.
|
|
| | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Proszę sobie wyobrazić, że w wagonie Einsteina doinstalowano bombę Schrödingera, która wybucha wówczas, gdy czoło impulsu e-m dociera równocześnie do początku i końca wagonu.> >Dla obserwatora na peronie, światło ze wszystkich trzech źródeł, dotrze najpierw do jednego końca wagonu (jednocześnie ze wszystkich źródeł), a dopiero później do drugiego - więc wagon NIE WYBUCHNIE.> To jest jeden z klasycznych, pozornych paradoksów STW. Dlaczego pozornych? Wyjaśniam niżej.> Bomba, żeby wybuchnąć, musi otrzymać informację o tym, że impuls e-m dotarł do obu końców wagonu. I musi otrzymać tę informację równocześnie od obu końców wagonu. Dla bomby nieistotne jest więc czy światło dotarło do obu końców wagonu równocześnie - istotne jest, czy informacja o tych zdarzeniach dotarła do bomby równocześnie. Ta informacja (np. w postaci fal radiowych) dotrze do bomby równocześnie w obu układach (wagonu i peronu). W układzie wagonu sytuacja jest oczywista, więc nie będę jej tu rozpatrywał. Natomiast w układzie peronu przedstawia się ona następująco: Światło które leci w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu wagonu dotrze do jednego z jego końców wcześniej niż światło, które leci w kierunku zgodnym z ruchem wagonu. Natomiast z informacją zwrotną (falami e-m, które lecą od końców wagonu do bomby) będzie odwrotnie - to fala e-m z końca wagonu do którego światło dotarło wcześniej będzie miała teraz do pokonania większy dystans, bo leci w kierunku ruchu wagonu (bomba ucieka przed tą falą). Ale ta fala została wyemitowana wcześniej (bo światło dotarło do tego końca wagonu wcześniej) niż fala, która została wyemitowana z końca wagonu, do którego światło dotarło później, a która ma teraz do pokonania krótszy dystans, więc fale z obu końców wagonu dotrą do bomby równocześnie.> Powstało bardzo wiele tego typu pozornych paradoksów STW - niektóre znacznie bardziej wyrafinowane niż ten powyższy. Ale STW świetnie broni się przed każdym. Ta teoria jest wewnętrznie nie do ruszenia.bo robisz pętle zamknięte, jak obwody elektryczne. A tam faktycznie c_średnia = c, mierzone w układzie ruchomym, bo faktycznie tam jest c/k - stąd ta dylatacja czasu... czyli zwalnianie maszyn w tym zegarów. ........ Prozaiczny sposób obalenia dogmatu c = const podał dawno temu... taki jeden facet z Bułgarii. Sprawa jest prosta: Nakładasz dwa identyczne sita na końcach długiego wału. no i kręcisz tym sobie - wtedy oba sita tak samo wirują. Teraz wystarczy puścić światło przez te sita, w prawo czy w lewo... no i od razu się okaże że tam jest jednak: c - v.  Przykładowe parametry: odległość pomiędzy otworami sita wynosi np. d=0.1mm, promień sita r = 1m, długość wału L = 10m. i teraz aby światło wpuszczone przez pierwsze sito przeleciało również przez drugie, musi być spełniony warunek - pomiędzy rotacją, i prędkością lotu światła. Zatem znając w - rotację wału, z łatwością wyznaczymy c - prędkość przelotu lasera... i do tego w obie strony - co będzie zwykle różne, bo: c-v i c+v, różną się o 2v.
|
|
| | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Proszę sobie wyobrazić, że w wagonie Einsteina doinstalowano bombę Schrödingera, która wybucha wówczas, gdy czoło impulsu e-m dociera równocześnie do początku i końca wagonu.> >Dla obserwatora na peronie, światło ze wszystkich trzech źródeł, dotrze najpierw do jednego końca wagonu (jednocześnie ze wszystkich źródeł), a dopiero później do drugiego - więc wagon NIE WYBUCHNIE.> To jest jeden z klasycznych, pozornych paradoksów STW. Dlaczego pozornych? Wyjaśniam niżej.> Bomba, żeby wybuchnąć, musi otrzymać informację o tym, że impuls e-m dotarł do obu końców wagonu. I musi otrzymać tę informację równocześnie od obu końców wagonu.Właśnie. Długość drutu elektrycznego L1 i L2 jest taka sama więc impuls elektryczny przenosi się od końców wagonu do środka w tym samym czasie w którym został zarejestrowany, niezależnie od prędkości wagonu. Prędkość przepływu prądu w przewodniku nie zależy liniowo od kierunku przepływu prądu. > Dla bomby nieistotne jest więc czy światło dotarło do obu końców wagonu równocześnie - istotne jest, czy informacja o tych zdarzeniach dotarła do bomby równocześnie. Ta informacja (np. w postaci fal radiowych) dotrze do bomby równocześnie w obu układach (wagonu i peronu). W układzie wagonu sytuacja jest oczywista, więc nie będę jej tu rozpatrywał. Natomiast w układzie peronu przedstawia się ona następująco: Światło które leci w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu wagonu dotrze do jednego z jego końców wcześniej niż światło, które leci w kierunku zgodnym z ruchem wagonu. Natomiast z informacją zwrotną (falami e-m, które lecą od końców wagonu do bomby) będzie odwrotnie - to fala e-m z końca wagonu do którego światło dotarło wcześniej będzie miała teraz do pokonania większy dystans, bo leci w kierunku ruchu wagonu (bomba ucieka przed tą falą). Ale ta fala została wyemitowana wcześniej (bo światło dotarło do tego końca wagonu wcześniej) niż fala, która została wyemitowana z końca wagonu, do którego światło dotarło później, a która ma teraz do pokonania krótszy dystans, więc fale z obu końców wagonu dotrą do bomby równocześnie.> Powstało bardzo wiele tego typu pozornych paradoksów STW - niektóre znacznie bardziej wyrafinowane niż ten powyższy. Ale STW świetnie broni się przed każdym. Ta teoria jest wewnętrznie nie do ruszenia niezależnie od prędkości
|
|
| | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | Nie. Prąd nie płynie tak samo w obu kierunkach.
Ty robisz znowu błąd: c_prąd = const, co jest identycznym urojeniem jak te bajki z STW: c = const dla światła.
|
|
| | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | >>Długość drutu elektrycznego L1 i L2 jest taka sama więc impuls elektryczny przenosi się od końców wagonu do środka w tym samym czasie w którym został zarejestrowany, niezależnie od prędkości wagonu. >>Prędkość przepływu prądu w przewodniku nie zależy liniowo od kierunku przepływu prądu.
>Nie. Prąd nie płynie tak samo w obu kierunkach. >Ty robisz znowu błąd: > c_prąd = const, co jest identycznym urojeniem jak te bajki z STW: c = const dla światła.
A niby skąd przewód ma wiedzieć w jakim kierunku się przemieszcza?
|
|
| | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>>Długość drutu elektrycznego L1 i L2 jest taka sama więc impuls elektryczny przenosi się od końców wagonu do środka w tym samym czasie w którym został zarejestrowany, niezależnie od prędkości wagonu. >>>Prędkość przepływu prądu w przewodniku nie zależy liniowo od kierunku przepływu prądu. >>Nie. Prąd nie płynie tak samo w obu kierunkach. >>Ty robisz znowu błąd: >> c_prąd = const, co jest identycznym urojeniem jak te bajki z STW: c = const dla światła. >A niby skąd przewód ma wiedzieć w jakim kierunku się przemieszcza?
Kolejny błąd - lepiej wie od ciebie.
prąd zasuwa około c/2, więc to jest sytuacja typu:
c/n dla n = 2,
i wiadomo jak to pójdzie, bo Fizeau dawno wybadał
c/n (+) v =~ c/n + v(1-1/n^2)
co jest nawet zgodne z STW.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >>>Długość drutu elektrycznego L1 i L2 jest taka sama więc impuls elektryczny przenosi się od końców wagonu do środka w tym samym czasie w którym został zarejestrowany, niezależnie od prędkości wagonu.> >>>Prędkość przepływu prądu w przewodniku nie zależy liniowo od kierunku przepływu prądu.> >>Nie. Prąd nie płynie tak samo w obu kierunkach.> >>Ty robisz znowu błąd:> >> c_prąd = const, co jest identycznym urojeniem jak te bajki z STW: c = const dla światła.> >A niby skąd przewód ma wiedzieć w jakim kierunku się przemieszcza?> Kolejny błąd - lepiej wie od ciebie.> prąd zasuwa około c/2, więc to jest sytuacja typu:> c/n dla n = 2,> i wiadomo jak to pójdzie, bo Fizeau dawno wybadał> c/n (+) v =~ c/n + v(1-1/n^2)> co jest nawet zgodne z STW.To znaczy twierdzi Pan, że jeśli w próżni znajdą się dwa druty przez które płynie prąd w przeciwnych kierunkach, to na podstawie pomiaru różnicy prędkości można wyliczyć czy ten układ stoi w bezruchu, czy zasuwa przez Kosmos? Jest Pan tego pewny?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >>>>Długość drutu elektrycznego L1 i L2 jest taka sama więc impuls elektryczny przenosi się od końców wagonu do środka w tym samym czasie w którym został zarejestrowany, niezależnie od prędkości wagonu.> >>>>Prędkość przepływu prądu w przewodniku nie zależy liniowo od kierunku przepływu prądu.> >>>Nie. Prąd nie płynie tak samo w obu kierunkach.> >>>Ty robisz znowu błąd:> >>> c_prąd = const, co jest identycznym urojeniem jak te bajki z STW: c = const dla światła.> >>A niby skąd przewód ma wiedzieć w jakim kierunku się przemieszcza?> >Kolejny błąd - lepiej wie od ciebie.> >prąd zasuwa około c/2, więc to jest sytuacja typu:> >c/n dla n = 2,> >i wiadomo jak to pójdzie, bo Fizeau dawno wybadał> >c/n (+) v =~ c/n + v(1-1/n^2)> >co jest nawet zgodne z STW.> To znaczy twierdzi Pan, że jeśli w próżni znajdą się dwa druty przez które płynie prąd w przeciwnych kierunkach, to na podstawie pomiaru różnicy prędkości można wyliczyć czy ten układ stoi w bezruchu, czy zasuwa przez Kosmos?> Jest Pan tego pewny?  Oczywiście. Takich pomiarów było kilka: chyba z 20-30 lat temu DeVtto zmierzył to w kablach koncentrycznych, znaczy pracował w dużej firmie, która dysponowała zegarami atomowymi, itd. No i on postanowił pomierzyć te transmisje w kablach, i porównał to ze wskazaniami zegarów atomowych; no i wykrył to c - v, oczywiście... było o tym dość głośno w forach sci.relativity, itp. tu jest coś na ten temat: arxiv.org/abs/physics/0608205
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
> >To znaczy twierdzi Pan, że jeśli w próżni znajdą się dwa druty przez które płynie prąd w przeciwnych kierunkach, to na podstawie pomiaru różnicy prędkości można wyliczyć czy ten układ stoi w bezruchu, czy zasuwa przez Kosmos?> >Jest Pan tego pewny?  > Oczywiście.> Takich pomiarów było kilka:> chyba z 20-30 lat temu DeVtto zmierzył to w kablach koncentrycznych,> znaczy pracował w dużej firmie, która dysponowała zegarami atomowymi, itd.> No i on postanowił pomierzyć te transmisje w kablach,> i porównał to ze wskazaniami zegarów atomowych;> no i wykrył to c - v, oczywiście...> było o tym dość głośno w forach sci.relativity, itp.> tu jest coś na ten temat:> arxiv.org/abs/physics/0608205Jakoś nikt w niezależnym doświadczeniu nie potwierdził tych rewelacji. Trochę to naciągane zwłaszcza gdy obowiązuje postulat o niemożliwości sprawdzenia przez układ izolowany, czy stoi czy się przemieszcza. A wracając do wagonu z jedną ścianą. Wiadomo już, czy wybuchnie czy nie wybuchnie?  Według pasażera z wagonu powinien wybuchnąć, a według podróżnika ze stacji nie powinien. To jest jakaś alternatywna rzeczywistość równoległa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > Jakoś nikt w niezależnym doświadczeniu nie potwierdził tych rewelacji. Trochę to naciągane zwłaszcza gdy obowiązuje postulat o niemożliwości sprawdzenia przez układ izolowany, czy stoi czy się przemieszcza.Ależ odwrotnie jest! Potwierdzano to setki razy... i co może być szokujące - zaczynając od Michelsona! W pomiarach MM wyraźnie widać prędkość Ziemi - 500km/s na Magellana. Nie? Oczywiście że tak.  > A wracając do wagonu z jedną ścianą. Wiadomo już, czy wybuchnie czy nie wybuchnie?  > Według pasażera z wagonu powinien wybuchnąć, a według podróżnika ze stacji nie powinien.> To jest jakaś alternatywna rzeczywistość równoległa?  Takie coś to jest tzw. material invariance. No i oczywiście że TW na tym wysiada... na tym to polega: utoniesz albo nie - nie ma tu pola do improwizacji. śmierć i podatki nie podlegają teorii względności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Jakoś nikt w niezależnym doświadczeniu nie potwierdził tych rewelacji. Trochę to naciągane zwłaszcza gdy obowiązuje postulat o niemożliwości sprawdzenia przez układ izolowany, czy stoi czy się przemieszcza.> Ależ odwrotnie jest!> Potwierdzano to setki razy... i co może być szokujące - zaczynając od Michelsona!> W pomiarach MM wyraźnie widać prędkość Ziemi - 500km/s na Magellana.> Nie? Oczywiście że tak.  > >A wracając do wagonu z jedną ścianą. Wiadomo już, czy wybuchnie czy nie wybuchnie?  > >Według pasażera z wagonu powinien wybuchnąć, a według podróżnika ze stacji nie powinien.> >To jest jakaś alternatywna rzeczywistość równoległa?  > Takie coś to jest tzw. material invariance.> No i oczywiście że TW na tym wysiada... na tym to polega:> utoniesz albo nie - nie ma tu pola do improwizacji.> śmierć i podatki nie podlegają teorii względności.   Te czerwone strzałki docierają do końców wagonu jednocześnie, drzwi się otwierają, bomba wybucha, flaki pasażera fruwają w powietrzu i gitara. Ale jest niebieska strzałka, która nie zezwala na wybuch bomby. Facet żyje choć nie wie, że uniknął śmierci. Naiwny nie wie, że zginął... R.I.P.
|
|
| | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>>Długość drutu elektrycznego L1 i L2 jest taka sama więc impuls elektryczny przenosi się od końców wagonu do środka w tym samym czasie w którym został zarejestrowany, niezależnie od prędkości wagonu. >>>Prędkość przepływu prądu w przewodniku nie zależy liniowo od kierunku przepływu prądu. >>Nie. Prąd nie płynie tak samo w obu kierunkach. >>Ty robisz znowu błąd: >> c_prąd = const, co jest identycznym urojeniem jak te bajki z STW: c = const dla światła. >A niby skąd przewód ma wiedzieć w jakim kierunku się przemieszcza?
On "wie", wszystko odbywa sie w uuo, ruch czastek przewodu też.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | >>>>Długość drutu elektrycznego L1 i L2 jest taka sama więc impuls elektryczny przenosi się od końców wagonu do środka w tym samym czasie w którym został zarejestrowany, niezależnie od prędkości wagonu. >>>>Prędkość przepływu prądu w przewodniku nie zależy liniowo od kierunku przepływu prądu. >>>Nie. Prąd nie płynie tak samo w obu kierunkach. >>>Ty robisz znowu błąd: >>> c_prąd = const, co jest identycznym urojeniem jak te bajki z STW: c = const dla światła. >>A niby skąd przewód ma wiedzieć w jakim kierunku się przemieszcza?
>On "wie", wszystko odbywa sie w uuo, ruch czastek przewodu też.
Motylki skaczą sobie z kwiatka na kwiatek, a gdy łąka się przemieszcza to motylki dryfują (są unoszone) przez materię w której się znajdują. Czy motylek wie, że planeta go unosi przez bezkresy Drogi Mlecznej?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>>>>Długość drutu elektrycznego L1 i L2 jest taka sama więc impuls elektryczny przenosi się od końców wagonu do środka w tym samym czasie w którym został zarejestrowany, niezależnie od prędkości wagonu. >>>>>Prędkość przepływu prądu w przewodniku nie zależy liniowo od kierunku przepływu prądu. >>>>Nie. Prąd nie płynie tak samo w obu kierunkach. >>>>Ty robisz znowu błąd: >>>> c_prąd = const, co jest identycznym urojeniem jak te bajki z STW: c = const dla światła. >>>A niby skąd przewód ma wiedzieć w jakim kierunku się przemieszcza? >>On "wie", wszystko odbywa sie w uuo, ruch czastek przewodu też. >Motylki skaczą sobie z kwiatka na kwiatek, a gdy łąka się przemieszcza to motylki dryfują (są unoszone) przez materię w której się znajdują. Czy motylek wie, że planeta go unosi przez bezkresy Drogi Mlecznej?
To nie jest dobra analogia. Raczej - czy platforma wie ze przemieszcza sie w powietrzu? Wie, bo nie ulega kontrakcji, patrzac z tego punktu widzenia i kabel nie wie, ale to przeciez byl tylko taki skrót, chodzilo wszak nie o to przeciez czy on wie, bo co.moze wiedziec kabel,a o to czy prad w nim plynie w obu kierunkach tak samo. No i patrzac z punktu widzenia jakkolwiek zlokalizowanego centrum oceny kabla to tak samo ale z punktu widzenia uuo to nie tak samo.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
>To nie jest dobra analogia. Raczej - czy platforma wie ze przemieszcza sie w powietrzu? Wie, bo nie ulega kontrakcji, patrzac z tego punktu widzenia i kabel nie wie, ale to przeciez byl tylko taki skrót, chodzilo wszak nie o to przeciez czy on wie, bo co.moze wiedziec kabel,a o to czy prad w nim plynie w obu kierunkach tak samo. No i patrzac z punktu widzenia jakkolwiek zlokalizowanego centrum oceny kabla to tak samo ale z punktu widzenia uuo to nie tak samo.
No to niech wystartują robaczki. Gdy światło dociera do ścianki, to otwiera się klapka i wypuszczony zostaje 6-cio nogi robal. Przy równoczesnym otwarciu klapek dwa robale kroczą sukcesywnie do środka wagonu. Czy one też mają różną prędkość? Albo zabawka z silnikiem elektrycznym: może też z inną prędkością pomknie wprzód niż wstecz... (?) 🐜 🚓 😁
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>To nie jest dobra analogia. Raczej - czy platforma wie ze przemieszcza sie w powietrzu? Wie, bo nie ulega kontrakcji, patrzac z tego punktu widzenia i kabel nie wie, ale to przeciez byl tylko taki skrót, chodzilo wszak nie o to przeciez czy on wie, bo co.moze wiedziec kabel,a o to czy prad w nim plynie w obu kierunkach tak samo. No i patrzac z punktu widzenia jakkolwiek zlokalizowanego centrum oceny kabla to tak samo ale z punktu widzenia uuo to nie tak samo. >No to niech wystartują robaczki. >Gdy światło dociera do ścianki, to otwiera się klapka i wypuszczony zostaje 6-cio nogi robal. Przy równoczesnym otwarciu klapek dwa robale kroczą sukcesywnie do środka wagonu.
Wg uuo swiatlo otworzy najpierw klapke robalowi na rufie ale on bedzie kroczyl wolniej tak ze skoryguje ta niewielką roznice. Zupelnie jak by to nie byl robal a powracajace swiatlo.
>Czy one też mają różną prędkość?
Wg uuo? tak.
> Albo zabawka z silnikiem elektrycznym: może też z inną prędkością pomknie wprzód niż wstecz... (?) 🐜 🚓 😁
Wg uuo? tak. wg punktu w wagonie nie. Nie moze mknać wobec wagonu jako calosci bo to tak jak by mknął wg punktu poza wagonem.
Jaj sobie nie robisz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
> > Albo zabawka z silnikiem elektrycznym: może też z inną prędkością pomknie wprzód niż wstecz... (?) 🐜 🚓 😁> Wg uuo? tak. wg punktu w wagonie nie. Nie moze mknać wobec wagonu jako calosci bo to tak jak by mknął wg punktu poza wagonem.> Jaj sobie nie robisz?Przecież czy w wagonie, czy poza wagonem, to jest ten sam uniwersalny układ odniesienia, wspólny dla ludzi, robali, fauny, flory i martwej natury (w tym energii i żywiołów).
|
|
| | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | . >Powstało bardzo wiele tego typu pozornych paradoksów STW - niektóre znacznie bardziej wyrafinowane niż ten powyższy. Ale STW świetnie broni się przed każdym. Ta teoria jest wewnętrznie nie do ruszenia.
Śmiała teza jak na kogoś kto nadal nie podalał o jaki czas zobaczy na dziobie i rufie rakietor i obserwator w chwili gdy beda na wprost siebie w opisanym przezemnie w innym watku eksperymencie.
|
|
| | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Śmiała teza jak na kogoś kto nadal nie podalał o jaki czas zobaczy na dziobie i rufie rakietor i obserwator w chwili gdy beda na wprost siebie w opisanym przezemnie w innym watku eksperymencie.
To prawda że poległem na twoim eksperymencie. Ale ja jestem niemal kompletnym ignorantem i o ile w kwestii układów inercjalnych mogę trochę poudawać znawcę tematu (zwłaszcza w dyskusji z takimi ludźmi jak Robak, który nie rozumie nawet prostego eksperymentu z wagonem), to układy nieinercjalne są już dla mnie za trudne. Zanim więc zaczniesz obwieszczać światu, że znalazłeś sposób na wykrycie eteru (co równałoby się wykryciu sprzeczności zarówno w STW jak i w TE Lorentza - bo obie teorię wykluczają taką możliwość) to proponuję jednak przedstawić ten eksperyment komuś, kto się na tym zna, bo zagięcie takiego laika jak ja, to słaby argument. Podejrzewam, że zawodowy fizyk (zwłaszcza taki, który specjalizuje się w teorii wzgledności) wykazałby błędy w twoim rozumowaniu z taką samą łatwością z jaką ja wyjaśniłem pozorny paradoks bomby w wagonie. Osobną kwestią jest oczywiście, czy byłbyś w stanie zrozumieć jego argumentację.
|
|
| | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | >... Robak, który nie rozumie nawet prostego eksperymentu z wagonem),
Po co ten hejt? To że Pan nie rozumiesz co znaczą słowa: "równoczesne dotarcie do dziobu i rufy skutkuje wybuchem bomby" świadczy o pańskiej ignorancji, a nie autora tych słów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >>... Robak, który nie rozumie nawet prostego eksperymentu z wagonem), >Po co ten hejt? To że Pan nie rozumiesz co znaczą słowa: "równoczesne dotarcie do dziobu i rufy skutkuje wybuchem bomby" świadczy o pańskiej ignorancji, a nie autora tych słów.
To nie hejt, tylko stwierdzenie faktu. Myślisz, że jak zastąpisz fale radiowe (niosące informację o zdarzeniach) prądem elektrycznym w kablu lub dreptajacymi robaczkami, to wynik eksperymentu będzie inny? Myślisz, że to, czy paradoks jest rzeczywisty, czy pozorny, zależy od nośnika informacji o zdarzeniach?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
>To nie hejt, tylko stw
Niezbyt mądre to pańskie stw
>ierdzenie faktu.
pierdzenie do taktu.
>Myślisz, że jak zastąpisz fale radiowe (niosące informację o zdarzeniach) prądem elektrycznym w kablu lub dreptajacymi robaczkami, to wynik eksperymentu będzie inny? Myślisz, że to, czy paradoks jest rzeczywisty, czy pozorny, zależy od nośnika informacji o zdarzeniach?
Myślę, że wagon nie może dla jednego wybuchać, a dla drugiego nie. Jak inaczej Pan wykaże fałsz błędnych założeń?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Myślę, że wagon nie może dla jednego wybuchać, a dla drugiego nie.
Pewnie, że nie może. Dlatego STW nie pozwala na takie czary. Jeśli wagon wybucha w jednym układzie, to wybucha też w każdym innym układzie. STW nie pozwala na paradoksy.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Myślę, że wagon nie może dla jednego wybuchać, a dla drugiego nie.> Pewnie, że nie może. Dlatego STW nie pozwala na takie czary. Jeśli wagon wybucha w jednym układzie, to wybucha też w każdym innym układzie. STW nie pozwala na paradoksy.Odpowiedziałem tu:
|
|
| | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>>... Robak, który nie rozumie nawet prostego eksperymentu z wagonem), >>Po co ten hejt? To że Pan nie rozumiesz co znaczą słowa: "równoczesne dotarcie do dziobu i rufy skutkuje wybuchem bomby" świadczy o pańskiej ignorancji, a nie autora tych słów. >To nie hejt, tylko stwierdzenie faktu. Myślisz, że jak zastąpisz fale radiowe (niosące informację o zdarzeniach) prądem elektrycznym w kablu lub dreptajacymi robaczkami, to wynik eksperymentu będzie inny? Myślisz, że to, czy paradoks jest rzeczywisty, czy pozorny, zależy od nośnika informacji o zdarzeniach?
Może tak być.
Przykład z wolnej ręki:
wg stw jednoczesność jest zrypana o ten motyw: xv/c^2.
Zatem to może produkować fantastyczne anomalie, np. jednocześnie zwieramy obwód w dwóch odległych miejscach - tylko na moment.
i przy tej 'jednoczesności' ten obwód w ogóle nie będzie zamknięty, więc prąd nie popłynie... bo to trzeba zamknąć jednocześnie a nie jednocześnie + xv/c^2. hihi!
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Śmiała teza jak na kogoś kto nadal nie podalał o jaki czas zobaczy na dziobie i rufie rakietor i obserwator w chwili gdy beda na wprost siebie w opisanym przezemnie w innym watku eksperymencie.
Ten eksperyment opiera się na fałszywych założeniach i stad problem z wyciąganiem wniosków. Fałszywym założeniem jest: skoro ciało przyśpiesza, to wszystkie jego punkty przyśpieszają jednakowo, dla wszystkich obserwatorów. Zgodnie z zasadą względności, nie ma czegoś takiego jak jednoczesne przyśpieszenie obu końców pręta/rakiety. Jeśli w jedym układzie będzie jednoczesne, to w innych nie. W układzie w którym przyśpieszenie obu końców jest jednoczesne, długość się nie zmienia. W pozostałych układach tak. A w ogóle w kwestii jednoczesnego przyśpieszania wszystkich punktów pręta podczas gdy siła jest przyłożona w jednym punkcie, mamy problem ze sztywnością ciała. Ciała idealnie sztywne nie mają racji bytu w STW bo implikują nieskończenie prędkości sygnałów.
|
|
| | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Śmiała teza jak na kogoś kto nadal nie podalał o jaki czas zobaczy na dziobie i rufie rakietor i obserwator w chwili gdy beda na wprost siebie w opisanym przezemnie w innym watku eksperymencie. >Ten eksperyment opiera się na fałszywych założeniach i stad problem z wyciąganiem wniosków. >Fałszywym założeniem jest: skoro ciało przyśpiesza, to wszystkie jego punkty przyśpieszają jednakowo, dla wszystkich obserwatorów. >Zgodnie z zasadą względności, nie ma czegoś takiego jak jednoczesne przyśpieszenie obu końców pręta/rakiety.
Ja tego tam nie twierdze. Nie jest to mi do niczego potrzebne. Efekt o ktorym mowisz tez jednak rozpatrywalem, jest istotny jedynie w krancowych przypadkach. We wspomnianym watku zajmowalem sie glownie nie wynikiem roznego tempa/stylu przyspieszeń dla dziobu i rufy, a roznicy w czasie pokazywanym na zegarach po zakonczeniu przyspieszania a wyniklego z ich innej przebytej drogi w wyniku skrocenia czy wydluzenia rakiety.
> Jeśli w jedym układzie będzie jednoczesne, to w innych nie. W układzie w którym przyśpieszenie obu końców jest jednoczesne, długość się nie zmienia. W pozostałych układach tak. A w ogóle w kwestii jednoczesnego przyśpieszania wszystkich punktów pręta podczas gdy siła jest przyłożona w jednym punkcie, mamy problem ze sztywnością ciała. Ciała idealnie sztywne nie mają racji bytu w STW bo implikują nieskończenie prędkości sygnałów.
J.w. Kiedys to rozpatrywalem, zdaje sie rakieta miala 5sc, dochodziła do bliskiej c tak zeby jej sie tyl nie zdematerializowal, czyli rufa miala c, dziób zaś miał nizsza predkosc dochodzenia. No i po osiagnieciu tej v bliskiej c powstawalo dodatkowe rozsynchronizowane. Ale ten efekt szybko spadal (jakos tak jak czynnik lorentza), uznalem ze jest nie do zobaczenia przy dzis mozliwych predkosciach i dlugosciach rakiet.
Podsumkwujac: sa trzy mozliwe powody rozsynchronizowani, pierwszy to zwykłe rozsynchronizowanie wynikle z innej predkosci (mozna mierzyć o ile zmienila sie predkosc patrzac jedynie na rozsynchronizowanie sie zegarow, robi sie to juz chyba dziś), drugi to to o czym mowisz, to najmniejszy efekt, trzeci to rozsynchronizowanie wynikle ze zmiany dlugosci rakiety a co za tym idzie, z innej przebytej drogi dla dziobu i rufy w tym samym czasie, a wiec z innej ich predkosci.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Ja tego tam nie twierdze. Nie jest to mi do niczego potrzebne. Efekt o ktorym mowisz tez jednak rozpatrywalem, jest istotny jedynie w krancowych przypadkach. Ale zdajesz sobie sprawę, że zarówno rozsynchronizowanie zegarów jak i zmiana długości w przyśpieszającym obiekcie jest bezpośredniim skutkiem różnych prędkości punktów obserwowanych z układu "stacjonarnego"? Jeśli obserwujemy pewne przyśpieszenie środka rakiety, to przyśpieszenia jej końców będa inne i różne. Zarejestrujemy skracenie rakiety i desynchronizację zegarów w jej różnych punktach. Natomiast, jeśli będziemy obserwować to same przyśpieszenie wszystkich punktów rakiety, to nie będzie żadnego rozsynchronizowania zegarów i skrócenia długości w naszym układzie. Natomiast w rakiecie owszem, pasażer zarejestruje jej rozciągnięcie i rozsynchronizowanie zegarów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Ja tego tam nie twierdze. Nie jest to mi do niczego potrzebne. Efekt o ktorym mowisz tez jednak rozpatrywalem, jest istotny jedynie w krancowych przypadkach. >Ale zdajesz sobie sprawę, że zarówno rozsynchronizowanie zegarów jak i zmiana długości w przyśpieszającym obiekcie jest bezpośredniim skutkiem różnych prędkości punktów obserwowanych z układu "stacjonarnego"?
Chyba tak, zdaje sobie z tego sprawe. Niezajmuje sie jednak i nie zajmowalem opisem zjawisk w trakcie przyspieszania, interesuje mnie stan przed i po przyspieszaniu, gdy juz wszystkie punkty obiektu przemieszczaja sie z tą sama predkoscia.
>Jeśli obserwujemy pewne przyśpieszenie środka rakiety, to przyśpieszenia jej końców będa inne i różne.Zarejestrujemy skracenie rakiety i desynchronizację zegarów w jej różnych punktach.
Czyli patrzac z zewnątrz? Tak. Jednak osiagną one w koncu stan w ktorym nie bedzie nic juz przyspieszać. Cala rakieta bedzie leciec ze stala prędkoscia, jednak zauwazymy z zewnatrz rozsynchronizowanie zegarow dziob/rufa gdy bedziemy centralnie na wprost srodka rakiety. Bedzie ono wynikiem innego tempa przyspieszania dla tych skrajnych punktow co poza skrajnymi wartosciami tych przyspieszen da mniejsza roznice, i bedzie też wynikiem roznicy w przebytych drogach dla tych punktow, to zrobi o wie wiekszy efekt.
>Natomiast, jeśli będziemy obserwować to same przyśpieszenie wszystkich punktów rakiety, to nie będzie żadnego rozsynchronizowania zegarów i skrócenia długości w naszym układzie.
Pogubilem sie. Nadal pattzyme z zewnątrz?
> Natomiast w rakiecie owszem, pasażer zarejestruje jej rozciągnięcie i rozsynchronizowanie zegarów.
?????
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Czyli patrzac z zewnątrz? Tak. Jednak osiagną one w koncu stan w ktorym nie bedzie nic juz przyspieszać. Cala rakieta bedzie leciec ze stala prędkoscia, jednak zauwazymy z zewnatrz rozsynchronizowanie zegarow dziob/rufa gdy bedziemy centralnie na wprost srodka rakiety. Nie lubię słowa "zobaczymy", bo optycznie możemy zobaczyć rzeczy zależne od odległości od przedmiotu obserwacji i medium niosącego informację. Wolę określenie "zarejestrujemy" którym określam obserwację/obliczenie/pomiar niezakłócony optycznymi złudzeniami i opóźnieniami.
>>Natomiast, jeśli będziemy obserwować to same przyśpieszenie wszystkich punktów rakiety, to nie będzie żadnego rozsynchronizowania zegarów i skrócenia długości w naszym układzie. >Pogubilem sie. Nadal patrzyme z zewnątrz? Przepraszam za brak precyzji. Tak. W układzie "nieruchomym" NIE zarejestrujemy wówczas rozsynchronizowania zegarów na przodzie i tyle rakiety, oraz nie będzie skrócenia długości. >> Natomiast w rakiecie owszem, pasażer zarejestruje jej rozciągnięcie i rozsynchronizowanie zegarów. >????? Tak. jeśli w jakiś sposób zmusimy końce rakiety do jednolitego przyśpieszania względem nas, wówczas te końce będa oddalać się od nas w takim samym tempie. Tym samym, NIE MOŻE być zmiany rejestrowanej przez nas długości rakiety. Ale przecież dla poruszających się obiektów rejestrujemy ich mniejszą długość niż w spoczynku! Paradoks? Nie. Zmuszając końce do równoczesnego przyśpieszania powodujemy rozciąganie rakiety w układzie pasażera. Bo dla niego końce przyśpieszają w różnym tempie. Rakieta nie zmieniła dla nas długości, ale w układzie spoczynkowym pasażera jest teraz dłuższa niż u nas. Więc nadal mamy skrócenie poruszającej się rakiety. Podobnie jest z czasem. Zmusiliśmy dwa zsynchronizowane zegary (na dziobie i rufie) aby poruszały się z tym samym przyśpieszeniem. Więc nadal dla nas sa zsynchronizowane ze sobą. Ale dla pasażera są rozsynchronizowane, bo poruszały się w innym tempie (z jego perspektywy). Oczywiście, niezależnie od tego czy przyśpieszają równo czy nie, lub już lecą jednostajnie, obydwa dla nas są spowolnione względem naszych stacjonarnych zegarów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > Czyli patrzac z zewnątrz? Tak. Jednak osiagną one w koncu stan w ktorym nie bedzie nic juz przyspieszać. Cala rakieta bedzie leciec ze stala prędkoscia, jednak zauwazymy z zewnatrz rozsynchronizowanie zegarow dziob/rufa gdy bedziemy centralnie na wprost srodka rakiety.Nie lubię słowa "zobaczymy", bo optycznie możemy zobaczyć rzeczy zależne od odległości od przedmiotu obserwacji i medium niosącego informację. Wolę określenie "zarejestrujemy" którym określam obserwację/obliczenie/pomiar niezakłócony optycznymi złudzeniami i opóźnieniami. Ok, ale po co o tym mówić, zakładamy chyba zawsze w sposób dorozumiany by było wygodnie a nie by tworzyć sobie przeszkody. W jednorodnej prozni jestesmy na wprost rakietowca i tak blisko jak sie da. > >Natomiast, jeśli będziemy obserwować to same przyśpieszenie wszystkich punktów rakiety, to nie będzie żadnego rozsynchronizowania zegarów i skrócenia długości w naszym układzie.> Pogubilem sie. Nadal patrzyme z zewnątrz?Przepraszam za brak precyzji. Tak. W układzie "nieruchomym" NIE zarejestrujemy wówczas rozsynchronizowania zegarów na przodzie i tyle rakiety, oraz nie będzie skrócenia długości. Przeciez wiadomo ze sie skraca. Jaja se robisz  > > Natomiast w rakiecie owszem, pasażer zarejestruje jej rozciągnięcie i rozsynchronizowanie zegarów.> ?????Tak. jeśli w jakiś sposób zmusimy końce rakiety do jednolitego przyśpieszania względem nas, wówczas te końce będa oddalać się od nas w takim samym tempie. Ty tu epatujesz niestandartowymi warunkami eksperymentu, ale ja nie o tym mowilem Pawlowi. Ty urwisie  Ja z botem gadam  )) hahaha
|
|
| | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>Śmiała teza jak na kogoś kto nadal nie podalał o jaki czas zobaczy na dziobie i rufie rakietor i obserwator w chwili gdy beda na wprost siebie w opisanym przezemnie w innym watku eksperymencie. >Ten eksperyment opiera się na fałszywych założeniach i stad problem z wyciąganiem wniosków. >Fałszywym założeniem jest: skoro ciało przyśpiesza, to wszystkie jego punkty przyśpieszają jednakowo, dla wszystkich obserwatorów. >Zgodnie z zasadą względności, nie ma czegoś takiego jak jednoczesne przyśpieszenie obu końców pręta/rakiety. Jeśli w jedym układzie będzie jednoczesne, to w innych nie. W układzie w którym przyśpieszenie obu końców jest jednoczesne, długość się nie zmienia. W pozostałych układach tak. A w ogóle w kwestii jednoczesnego przyśpieszania wszystkich punktów pręta podczas gdy siła jest przyłożona w jednym punkcie, mamy problem ze sztywnością ciała. Ciała idealnie sztywne nie mają racji bytu w STW bo implikują nieskończenie prędkości sygnałów.
To jest inna bajka z tymi przyspieszeniami.
tzw. zasada równoważności - pomiędzy przyspieszeniem a grawitacją, postulowana chyba przez Einsteina ...
no ale jest jednak kit, co łatwo wykazać.
... zresztą o tym już było niedwano:
1. OTW: zegary w grawitacji zwalniają : dt = t*gh/c^2
2. sTW: jednoczesność się rypie: dt = xv/c^2
no i to jest to samo!
Znaczy ktoś próbował improwizować, aby uzasadnić ten błąd jednoczesności z STW.
zatem ten błąd jednoczesności się tu zmienia podczas przyspieszania, a nie żaden czas czy zegary - przyspieszenie nie ma wpływu na zegary.
I to łatwo zmierzyć... co zresztą dawno zrobiono.
|
|
| | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>>Śmiała teza jak na kogoś kto nadal nie podalał o jaki czas zobaczy na dziobie i rufie rakietor i obserwator w chwili gdy beda na wprost siebie w opisanym przezemnie w innym watku eksperymencie. >>Ten eksperyment opiera się na fałszywych założeniach i stad problem z wyciąganiem wniosków. >>Fałszywym założeniem jest: skoro ciało przyśpiesza, to wszystkie jego punkty przyśpieszają jednakowo, dla wszystkich obserwatorów. >>Zgodnie z zasadą względności, nie ma czegoś takiego jak jednoczesne przyśpieszenie obu końców pręta/rakiety. Jeśli w jedym układzie będzie jednoczesne, to w innych nie. W układzie w którym przyśpieszenie obu końców jest jednoczesne, długość się nie zmienia. W pozostałych układach tak. A w ogóle w kwestii jednoczesnego przyśpieszania wszystkich punktów pręta podczas gdy siła jest przyłożona w jednym punkcie, mamy problem ze sztywnością ciała. Ciała idealnie sztywne nie mają racji bytu w STW bo implikują nieskończenie prędkości sygnałów. >To jest inna bajka z tymi przyspieszeniami. >tzw. zasada równoważności - pomiędzy przyspieszeniem a grawitacją, >postulowana chyba przez Einsteina ... >no ale jest jednak kit, co łatwo wykazać. >... zresztą o tym już było niedwano: >1. OTW: zegary w grawitacji zwalniają : dt = t*gh/c^2 >2. sTW: jednoczesność się rypie: dt = xv/c^2 >no i to jest to samo! >Znaczy ktoś próbował improwizować, aby uzasadnić ten błąd jednoczesności z STW. >zatem ten błąd jednoczesności się tu zmienia podczas przyspieszania, >a nie żaden czas czy zegary - przyspieszenie nie ma wpływu na zegary. >I to łatwo zmierzyć... co zresztą dawno zrobiono.
Przyspieszenie ma wplyw, wykazalem to rysunkami w starym watku, ale ten wplyw jest widoczny jedynie w ekstremalnej sytuacji, w sytuacji z rakietą dl 100m i dostepnym powolnym rozpedzaniu do 0.1 c nie ma szans tego zauwazyc, to najslabszy wplyw z triady wplywów, najwiekszy jest ze zmiany predkosci a drugi ze zmiany dlugosci.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>To jest inna bajka z tymi przyspieszeniami. >>tzw. zasada równoważności - pomiędzy przyspieszeniem a grawitacją, >>postulowana chyba przez Einsteina ... >>no ale jest jednak kit, co łatwo wykazać. >>... zresztą o tym już było nednoczesności się tu zmienia podczas przyspieszania, >>a nie żaden czas czy zegary - przyspieszenie nie ma wpływu na zegary. >>I to łatwo ... co zresztzmierzyćą dawno zrobiono. >Przyspieszenie ma wplyw, wykazalem to rysunkami w starym watku, ale ten wplyw jest widoczny jedyniec^2__no i to jest to samo!__Znaczy ktoś próbował improwizować, aby uzasadnić ten błąd jednoczesności z STW.__zatem ten błąd j w ekstremalnej sytuacji, w sytuacji z rakietą dl 100m i dostepnym powolnym rozpedzaniu do 0.1 c nie ma szans tego zauwazyc, to najslabszy wplyw z triady wplywów, najwiekszy jest ze zmiany predkosci a drugi ze zmiany dlugosci. >
O OTW to wiele nie wiem, nie moja półka. O założeniach do niej to już tak. Kiedy poprawnie wyjaśni się cyrk z światłem w wagonie, to okazuje się, iżesz założenia OTW to kolejna bzdura. Można bez problemu wówczas rozróżnić przyśpieszenie od przyciągania grawitacyjnego. Warunkiem jednak jest zrozumienie przykazania, postulatu, iż światło nie przyjmuje prędkości źródła, które je emituje. Skoro jestem jedynym przedstawicielem rodzaju ludzkiego, który to pojmuje, to nie ma szans na jakąś logiczną naukę.
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>Znaczy ktoś próbował improwizować, aby uzasadnić ten błąd jednoczesności z STW. >>zatem ten błąd jednoczesności się tu zmienia podczas przyspieszania, >>a nie żaden czas czy zegary - przyspieszenie nie ma wpływu na zegary. >>I to łatwo zmierzyć... co zresztą dawno zrobiono. >Przyspieszenie ma wplyw, wykazalem to rysunkami w starym watku, ale ten wplyw jest widoczny jedynie w ekstremalnej sytuacji, w sytuacji z rakietą dl 100m i dostepnym powolnym rozpedzaniu do 0.1 c nie ma szans tego zauwazyc, to najslabszy wplyw z triady wplywów, najwiekszy jest ze zmiany predkosci a drugi ze zmiany dlugosci.
Chyba zapomniałeś że: to nie jest robota przyspieszeń, lecz różnych prędkości z uwagi na kontrakcję.
ten wielki szlagier gedankenów Einsteina z windami to... czysty kicz, po prostu!
grawitacja nie jest prozaicznym przyspieszeniem, lecz... czymś znacznie więcej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>>Znaczy ktoś próbował improwizować, aby uzasadnić ten błąd jednoczesności z STW. >>>zatem ten błąd jednoczesności się tu zmienia podczas przyspieszania, >>>a nie żaden czas czy zegary - przyspieszenie nie ma wpływu na zegary. >>>I to łatwo zmierzyć... co zresztą dawno zrobiono. >>Przyspieszenie ma wplyw, wykazalem to rysunkami w starym watku, ale ten wplyw jest widoczny jedynie w ekstremalnej sytuacji, w sytuacji z rakietą dl 100m i dostepnym powolnym rozpedzaniu do 0.1 c nie ma szans tego zauwazyc, to najslabszy wplyw z triady wplywów, najwiekszy jest ze zmiany predkosci a drugi ze zmiany dlugosci. >Chyba zapomniałeś że: >to nie jest robota przyspieszeń, lecz różnych prędkości z uwagi na kontrakcję.
Tak, moj blad, faktycznie zapombialem. No coż, nie mysle o tym ciągle
>ten wielki szlagier gedankenów Einsteina z windami to... czysty kicz, po prostu! >grawitacja nie jest prozaicznym przyspieszeniem, lecz... czymś znacznie więcej.
Wydaje się że rozrzedzenie eteru moze byc grawitacja, brakune mi tu jednak jakiejs polemimi w tym zakresie bym mogł sklaniać sie istotniej w jakąs strone
|
|
| | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > Powstało bardzo wiele tego typu pozornych paradoksów STW - niektóre znacznie bardziej wyrafinowane niż ten powyższy. Ale STW świetnie broni się przed każdym. Ta teoria jest wewnętrznie nie do ruszenia.Moje metody są bardzo prymitywne, i dlatego skuteczne. c't = ct' - na tym prozaicznym badziewiu jedzie relatywista... wraz z policjantem i dziwkami.  A tak czysto matematycznie: 'teoria' względności jest błędna bo jest po prostu... system nieoznaczony, czyli nieścisły - wieloznaczny! To taki błąd jak w zwyczajnym całkowaniu: int xdx = 1/2x^2 + 0; co jest błędne, bo poprawny wynik zależy tu od warunków brzegowych, których TW zaniechała, i dlatego to jest takie słabe. W praktyce można sobie to używać: GPS itp. zabawki, no ale generalnie to jest głupie - naiwne, coś jak ten świetny geocentryzm: był super ale duper.
|
|
| | | | | | | |  | | haseleczko (418 punktów) | > A tak czysto matematycznie: 'teoria' względności jest błędnaAle zdajesz sobie sprawę, że poprawki relatywistyczne dla ruchu elektronów w atomach dają w efekcie poprawne wartości poziomów energetycznych i co za tym idzie cała technologia, której używasz po prostu działa? Zajmijcie się wreszcie czymś ciekawszym, zamiast mielić ciągle ten sam prosty wzór STW
|
|
| | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >A tak czysto matematycznie: 'teoria' względności jest błędna> Ale zdajesz sobie sprawę, że poprawki relatywistyczne dla ruchu elektronów w atomach dają w efekcie poprawne wartości poziomów energetycznych i co za tym idzie cała technologia, której używasz po prostu działa?To nie jest efekt relatywistyczny, lecz znowu: klasyczny! Po prostu masa faktycznie wzrasta, zatem poprawna mechanika to nadal Newton, tylko że w wersji ze zmienną masą: m = m(v) = m0 / sqrt... potem masz inne równania, bo ta zmienna masa wszędzie bruździ. Podobny bajer funkcjonuje w aerodynamice, no a zwłaszcza w marynarce! Np. masa wody wleczona przez rozpędzony okręt produkuje podobne zjawy - trudno takim okrętem manewrować. > Zajmijcie się wreszcie czymś ciekawszym, zamiast mielić ciągle ten sam prosty wzór STW  najpierw trzeba naprawiać co zrypali profesorki... a potem będziemy się bawić.
|
|
| | | | | | | | | |  | | haseleczko (418 punktów) |
> Po prostu masa faktycznie wzrasta,> zatem poprawna mechanika to nadal Newton, tylko że w wersji ze zmienną masą:> Podobny bajer funkcjonuje w aerodynamice, no a zwłaszcza w marynarce!> Np. masa wody wleczona przez rozpędzony okręt produkuje podobne zjawy - trudno takim okrętem manewrować.Teraz to przeszedłeś sam siebie 
|
|
| | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Po prostu masa faktycznie wzrasta,> >zatem poprawna mechanika to nadal Newton, tylko że w wersji ze zmienną masą:> >Podobny bajer funkcjonuje w aerodynamice, no a zwłaszcza w marynarce!> >Np. masa wody wleczona przez rozpędzony okręt produkuje podobne zjawy - trudno takim okrętem manewrować.> Teraz to przeszedłeś sam siebie>   Nie słyszałeś o tym zjawisku? No to sobie poszukaj w goglu term.: masa dołączona, lub coś podobnego (w kontekście łodzi - okrętów). Ty myślisz że na czym polega ten wzrost masy w STW? Ah tak! na cudownym tyciu... coś jak św. Matka Boska... dziewica.
|
|
| | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >A tak czysto matematycznie: 'teoria' względności jest błędna> Ale zdajesz sobie sprawę, że poprawki relatywistyczne dla ruchu elektronów w atomach dają w efekcie poprawne wartości poziomów energetycznych i co za tym idzie cała technologia, której używasz po prostu działa?> Zajmijcie się wreszcie czymś ciekawszym, zamiast mielić ciągle ten sam prosty wzór STW  Ale tylko w tym i w epr jest tak nas.... Jednak masz racje, to juz nieco nudne by znow inicjowac taki watek, alsor jak widać czul potrzebe  Dla mnie ciekawym jest raczej problem eteru, ze jak on jest ośrodk8em dla fal, a wiec pramaterią, to jak jest zbudowany? to niekonczaca sie zlożonosć, ale nie znamy oddzialywan szybszych niz światlo więc moze na nim się konczy? ale dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | |  | | haseleczko (418 punktów) | >Dla mnie ciekawym jest raczej problem eteru, ze jak on jest ośrodk8em dla fal, a wiec pramaterią, to jak jest zbudowany? to niekonczaca sie zlożonosć, ale nie znamy oddzialywan szybszych niz światlo więc moze na nim się konczy? ale dlaczego?
Eter nie jest do czegokolwiek potrzebny. W istocie eter skomplikowałby proste zjawiska o rząd wielkości. Dobrze, że go nie ma. Oddziaływania szybsze od światła istnieją, oczywiście gdy weźmiemy uwagę ośrodek.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Dla mnie ciekawym jest raczej problem eteru, ze jak on jest ośrodk8em dla fal, a wiec pramaterią, to jak jest zbudowany? to niekonczaca sie zlożonosć, ale nie znamy oddzialywan szybszych niz światlo więc moze na nim się konczy? ale dlaczego? >Eter nie jest do czegokolwiek potrzebny.
Jest ośrodkiem dla fal e-m, co by falowalo gdyby go nie bylo?
>W istocie eter skomplikowałby proste zjawiska o rząd wielkości. Dobrze, że go nie ma.
Jak? Dlaczego?
>Oddziaływania szybsze od światła istnieją, oczywiście gdy weźmiemy uwagę ośrodek.
Piszesz by pisać? Przeciez wiadomo jaki jest kontekst.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | haseleczko (418 punktów) | >>Eter nie jest do czegokolwiek potrzebny. >Jest ośrodkiem dla fal e-m, co by falowalo gdyby go nie bylo?
Nic nie jest potrzebne. Powinieneś poczytać choć trochę o elektromagnetyzmie, a najlepiej jeszcze o podstawach mechaniki kwantowej.
>>W istocie eter skomplikowałby proste zjawiska o rząd wielkości. Dobrze, że go nie ma. >Jak? Dlaczego?
Bo trzeba by wziąć pod uwagę gęstość, ciśnienie, zaburzenia ośrodka i pewnie jeszcze wiele innych zmiennych. Nie ma takiej potrzeby.
>>Oddziaływania szybsze od światła istnieją, oczywiście gdy weźmiemy uwagę ośrodek. >Piszesz by pisać? Przeciez wiadomo jaki jest kontekst.
Nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>>Eter nie jest do czegokolwiek potrzebny. >>Jest ośrodkiem dla fal e-m, co by falowalo gdyby go nie bylo? >Nic nie jest potrzebne. Powinieneś poczytać choć trochę o elektromagnetyzmie, a najlepiej jeszcze o podstawach mechaniki kwantowej.
To nie jest odpowiedz. I jest. Falowac moze tylko coś, inaczej jest to ruch korpuskuł.
>>>W istocie eter skomplikowałby proste zjawiska o rząd wielkości. Dobrze, że go nie ma. >>Jak? Dlaczego? >Bo trzeba by wziąć pod uwagę gęstość, ciśnienie, zaburzenia ośrodka i pewnie jeszcze wiele innych zmiennych. Nie ma takiej potrzeby.
No to jak sie da dobrze liczyc bez tego to mozna nie brać. Jednak by rozumieć co sie liczy lepiej go brać pod uwage.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > Eter nie jest do czegokolwiek potrzebny. W istocie eter skomplikowałby proste zjawiska o rząd wielkości. Dobrze, że go nie ma.> Oddziaływania szybsze od światła istnieją, oczywiście gdy weźmiemy uwagę ośrodek.Nie wierzysz w generalne medium - kwintesencję, strukturę itd. - wolisz wierzyć w nic?  Eter jest siecią kubiczną, centrowaną... itd. pisałem o tym.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Eter nie jest do czegokolwiek potrzebny. W istocie eter skomplikowałby proste zjawiska o rząd wielkości. Dobrze, że go nie ma.> >Oddziaływania szybsze od światła istnieją, oczywiście gdy weźmiemy uwagę ośrodek.> Nie wierzysz w generalne medium - kwintesencję, strukturę itd. - wolisz wierzyć w nic?  NIC też moze istniec, poza eterem. Wowczas swiatlo konczylo by na nim bieg jak na czarnej dziurze. > Eter jest siecią kubiczną, centrowaną... itd. pisałem o tym.No raczej
|
|
| | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >>A tak czysto matematycznie: 'teoria' względności jest błędna> >Ale zdajesz sobie sprawę, że poprawki relatywistyczne dla ruchu elektronów w atomach dają w efekcie poprawne wartości poziomów energetycznych i co za tym idzie cała technologia, której używasz po prostu działa?> >Zajmijcie się wreszcie czymś ciekawszym, zamiast mielić ciągle ten sam prosty wzór STW  > Ale tylko w tym i w epr jest tak nas....> Jednak masz racje, to juz nieco nudne by znow inicjowac taki watek, alsor jak widać czul potrzebe  > Dla mnie ciekawym jest raczej problem eteru, ze jak on jest ośrodk8em dla fal, a wiec pramaterią, to jak jest zbudowany? to niekonczaca sie zlożonosć, ale nie znamy oddzialywan szybszych niz światlo więc moze na nim się konczy? ale dlaczego?Jeszcze nie tłumaczyłem: o co chodzi z tą zasadą wzg. a to bardzo ważne... moje kolejne genialne odkrycie... z 40-te już chyba.  ......... A tak w ogóle: rozgadaliście się znowu o pobocznych pierdółkach, więc zrezygnowałem z pisania na ten temat - szkoda rzucać Złoto... w takie błoto.
|
|
| | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | >>Chodzi o to, że w założeniu obserwator zamknięty w puszcze wydaje się być niejako izolowany, a ja pokazuję, że gdy wagon ma tylko jedną ścianę to izolowany nie jest stanowiąc z resztą Świata wspólną CAŁOŚĆ.
>Jeśli światło zostanie wyemitowane w momencie gdy źródło światła znajduje się pośrodku wagonu [...] to w układzie wagonu (czyli np. dla obserwatora znajdującego się w wagonie) światło dotrze do obu końców wagonu równocześnie,
Światło dotrze równocześnie, więc bomba wybucha
>a w układzie peronu (dla obserwatora na peronie) - nierównoczesnie.
Światło dotrze nierównocześnie, więc bomba nie wybucha. Czego Pan nie rozumie w tym, co sam napisał?
>Jeśli światło wyemitujemy równocześnie z kilku źródeł (ze źródła w wagonie, ze źródła na peronie i ze źródła w przelatującej rakiecie) w momencie gdy wszystkie źródła znajdą się (w tym samym czasie) pośrodku wagonu, to w układzie wagonu (dla obserwatora w wagonie) światło ze wszystkich tych źródeł dotrze równocześnie do obu końców wagonu,
No właśnie - wybuchnie
>a w układzie peronu - nierównocześnie.
Tak. Nie wybuchnie.
>Tzn. że dla obserwatora na peronie, światło ze wszystkich trzech źródeł, dotrze najpierw do jednego końca wagonu (jednocześnie ze wszystkich źródeł), a dopiero później do drugiego (też jednocześnie ze wszystkich trzech źródeł).
Czyli nie wybuchnie. Raz wybucha, a raz nie wybucha - zależy kto patrzy. (Siła wzroku)
>W żadnym układzie nie będzie zatem sytuacji, by światło z jednego źródła wyprzedziło światło z innego źródła (chodzi o światło lecące w tym samym kierunku). >To wszystko co napisałem wyżej jest logiczną konsekwencją postulatu mówiącego, że prędkość światła jest taka sama względem wszystkich układów inercjalnych i nie zależy od prędkości względem źródła światła. Można się z tym postulatem nie zgadzać i preferować teorię eteru Lorentza, ale jeśli ten postulat przyjmujemy, to wynik eksperymentu z wagonem nie może być inny niż ten, który przedstawiłem.
|
|
| | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | A teraz odnieś się merytorycznie do postu, w którym wyjaśniam dlaczego wagon wybucha w obu układach.
|
|
| | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | >A teraz odnieś się merytorycznie do postu, w którym wyjaśniam dlaczego wagon wybucha w obu układach.
OK. >>Myślę, że wagon nie może dla jednego wybuchać, a dla drugiego nie.
>Pewnie, że nie może. Dlatego STW nie pozwala na takie czary. Jeśli wagon wybucha w jednym układzie, to wybucha też w każdym innym układzie. STW nie pozwala na paradoksy.
Pańska teza: w układzie wagonu światło dotrze do obu końców wagonu równocześnie, - a więc w układzie wagonu bomba wybucha a w układzie peronu (dla obserwatora na peronie) światło dotrze - nierównocześnie. - a więc w układzie peronu bomba nie wybucha Pański wniosek: Jeśli wagon wybucha to nie wybucha.
Mam się odnieść do powyższego merytorycznie? To FAŁSZ: albo dociera światło dla obu obserwatorów jednakowo, albo ktoś komuś robi kuku na muniu.
|
|
| | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Mam się odnieść do powyższego merytorycznie?
Nie, bo to powyższe, to nie jest moje wyjaśnienie. Odnieść się do wpisu, w którym wyjaśniam tę kwestię.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | Edward Robak* (2152 punktów) | >>Mam się odnieść do powyższego merytorycznie?
>Nie, bo to powyższe, to nie jest moje wyjaśnienie. >Odnieść się do wpisu, w którym wyjaśniam tę kwestię.
Przecież oprócz tego pańskiego wyjaśnienia które przytoczyłem - w żadnym poście Pan nie wyjaśnia dlaczego pańska teoria dopuszcza aby jednemu obserwatorowi wagon wybuchł, a drugiemu ten sam wagon nie wybuchł. Takie teksty "Pewnie, że nie może. Dlatego STW nie pozwala na takie czary." to kłamstwo w żywe oczy, a nie żadne wyjaśnienie. To oszustwo.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | > Przecież oprócz tego pańskiego wyjaśnienia które przytoczyłemTo nie jest moje wyjaśnienie. Moje wyjaśnienie jest tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,900388#w900570> w żadnym poście Pan nie wyjaśnia dlaczego pańska teoria dopuszcza aby jednemu obserwatorowi wagon wybuchł, a drugiemu ten sam wagon nie wybuchł.Zgadza się - nie wyjaśniam dlaczego dopuszcza. Wyjaśniam dlaczego nie dopuszcza.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Przecież oprócz tego pańskiego wyjaśnienia które przytoczyłem> To nie jest moje wyjaśnienie.> Moje wyjaśnienie jest tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,900388#w900570> >w żadnym poście Pan nie wyjaśnia dlaczego pańska teoria dopuszcza aby jednemu obserwatorowi wagon wybuchł, a drugiemu ten sam wagon nie wybuchł.> Zgadza się - nie wyjaśniam dlaczego dopuszcza. Wyjaśniam dlaczego nie dopuszcza.Pisze Pan tak: Bomba, żeby wybuchnąć, musi otrzymać informację o tym, że impuls e-m dotarł do obu końców wagonu. Niekoniecznie. Pan informuje mnie, że światło dotarło do obu końców równocześnie, a ja naciskam guziczek. Bomba wybucha. Gdy Pan poinformuje mnie, że nie było równoczesności to guziczka nie naciskam. Korzystając z Zasady Względności "We wszystkich układach inercjalnych prawa fizyki są jednakowe" Strzelam z pistoletu w momencie gdy czoło fali dotarło do początku/końca wagonu. W oparciu o Zasadę Względności można powiedzieć, że prędkości pocisków względem wagonu nie zależą od przemieszczania się wagonu w stosunku do peronu. W czym ma Pan problem?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Niekoniecznie. Pan informuje mnie, że światło dotarło do obu końców równocześnie, a ja naciskam guziczek. Bomba wybucha.
Ale wybucha w obu układach - wagonu i peronu.
>Gdy Pan poinformuje mnie, że nie było równoczesności to guziczka nie naciskam.
I bomba nie wybuchnie - też w obu układach.
Gdzie w tym widzisz paradoks?
>Korzystając z Zasady Względności >"We wszystkich układach inercjalnych prawa fizyki są jednakowe" >Strzelam z pistoletu w momencie gdy czoło fali dotarło do początku/końca wagonu. >W oparciu o Zasadę Względności można powiedzieć, że prędkości pocisków względem wagonu nie zależą od przemieszczania się wagonu w stosunku do peronu.
W układzie wagonu - nie zależą. W układzie peronu - zależą. W układzie peronu, pocisk który leci w kierunku ruchu wagonu porusza się wolniej (względem wagonu) od pocisku, który leci w kierunku przeciwnym do ruchu wagonu. Oba pociski dotrą do środka wagonu równocześnie, ponieważ mniejsza prędkość pocisku wystrzelonego z "rufy" zostanie "zrekompensowana" jego wcześniejszym wystrzeleniem (światło wyemitowane ze środka wagonu najpierw dotrze do tyłu wagonu powodując wcześniejsze wystrzelenie tego pocisku).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Niekoniecznie. Pan informuje mnie, że światło dotarło do obu końców równocześnie, a ja naciskam guziczek. Bomba wybucha.> Ale wybucha w obu układach - wagonu i peronu.> >Gdy Pan poinformuje mnie, że nie było równoczesności to guziczka nie naciskam.> I bomba nie wybuchnie - też w obu układach.> Gdzie w tym widzisz paradoks?Przyczyną wybuchu bomby jest równoczesne dotarcie kwantu elektromagnetycznego do czujników równo oddalonych od środka wagonu. Takie zdarzenie NIE JEST możliwe w układzie peronu, a więc gdy wagon wybucha w obu układach, to dla obserwatora stacjonarnego mamy skutek, a nie ma przyczyny = kwanty w jego układzie nie dotarły równocześnie, a mimo to bomba wybuchła.(por: stworzenie Świata z niczego w Wielkim Wybuchu) > >Korzystając z Zasady Względności> >"We wszystkich układach inercjalnych prawa fizyki są jednakowe"> >Strzelam z pistoletu w momencie gdy czoło fali dotarło do początku/końca wagonu.> >W oparciu o Zasadę Względności można powiedzieć, że prędkości pocisków względem wagonu nie zależą od przemieszczania się wagonu w stosunku do peronu.> W układzie wagonu - nie zależą. W układzie peronu - zależą. W układzie peronu, pocisk który leci w kierunku ruchu wagonu porusza się wolniej (względem wagonu) od pocisku, który leci w kierunku przeciwnym do ruchu wagonu. Oba pociski dotrą do środka wagonu równocześnie, ponieważ mniejsza prędkość pocisku wystrzelonego z "rufy" zostanie "zrekompensowana" jego wcześniejszym wystrzeleniem (światło wyemitowane ze środka wagonu najpierw dotrze do tyłu wagonu powodując wcześniejsze wystrzelenie tego pocisku).Tu chodzi o połączene w jednym eksperymencie dwóch Zasad Względności. Łączymy: 1. zasadę teoretyczną STW dla światła rejestrowanego przez fotokomórki; 2. zasadę galileuszowską opartą na mechanice materii dla przekazywania informacji zwrotnej o zdarzeniu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | > Przyczyną wybuchu bomby jest równoczesne dotarcie kwantu elektromagnetycznego do czujników równo oddalonych od środka wagonu.Czyli już nie odpalasz bomby guziczkiem, tylko wracamy do wersji pierwotnej?  > Takie zdarzenie NIE JEST możliwe w układzie peronu, a więc gdy wagon wybucha w obu układach, to dla obserwatora stacjonarnego mamy skutek, a nie ma przyczyny = kwanty w jego układzie nie dotarły równocześnie, a mimo to bomba wybuchła.Przyczyną wybuchu bomby nie jest dotarcie impulsów elektromagnetycznych do czujników na obu końcach wagonu (nieważne czy równoczesne czy nierównoczesne - bomba ma to w nosie), bo bomba nie wie o dotarciu tych impulsów, dopóki nie zostanie o tym poinformowana impulsami zwrotnymi. Przyczyną wybuchu bomby jest równoczesne dotarcie impulsów zwrotnych do jej zapalnika. Impulsy wysłane ze środka wagonu dotrą do czujników na końcach wagonu równocześnie w układzie wagonu i nierównocześnie w układzie peronu, ale impulsy zwrotne dotrą do zapalnika bomby równocześnie w obu układach (wagonu i peronu), więc wybuch też nastąpi w obu układach. > Tu chodzi o połączene w jednym eksperymencie dwóch Zasad Względności. Łączymy:> 1. zasadę teoretyczną STW dla światła rejestrowanego przez fotokomórki;> 2. zasadę galileuszowską opartą na mechanice materii dla przekazywania informacji zwrotnej o zdarzeniu.[/color]  Ale ta galileuszowska jest tylko przybliżeniem dla bardzo małych prędkości, gdzie niewymagana jest duża dokładność i nie trzeba stosować relatywistyki. Ale jak chcesz w tym eksperymencie z wagonem "widzieć" wyraźnie nierównoczesność dotarcia światła do obu końców wagonu w układzie peronu, to wagon musi poruszać się z bardzo dużą prędkością, a wtedy będzie też wyraźnie widać, że nie tylko pociski z pistoletu, ale nawet te twoje drepczące robaczki będą podlegały fizyce relatywistycznej i że nie dreptają w obu kierunkach z taką samą prędkością.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Edward Robak* (2152 punktów) |
> >Tu chodzi o połączenie w jednym eksperymencie dwóch Zasad Względności. Łączymy:> >1. zasadę teoretyczną STW dla światła rejestrowanego przez fotokomórki;> >2. zasadę galileuszowską opartą na mechanice materii dla przekazywania informacji zwrotnej o zdarzeniu.  > Ale ta galileuszowska jest tylko przybliżeniem dla bardzo małych prędkości, gdzie niewymagana jest duża dokładność i nie trzeba stosować relatywistyki. Ale jak chcesz w tym eksperymencie z wagonem "widzieć" wyraźnie nierównoczesność dotarcia światła do obu końców wagonu w układzie peronu, to wagon musi poruszać się z bardzo dużą prędkością, a wtedy będzie też wyraźnie widać, że nie tylko pociski z pistoletu, ale nawet te twoje drepczące robaczki będą podlegały fizyce relatywistycznej i że nie dreptają w obu kierunkach z taką samą prędkością.Opowiada mi Pan zdarzenia istniejące w pańskiej wyobraźni. Twierdzi Pan, że pocisk wystrzelony z jednego końca wagonu ma inny czas przelotu od pocisku wystrzelonego z drugiego końca wagonu, ale nie wiadomo, czy to wagon się przemieszcza czy stacja ucieka. Proszę przeczytać wątek www.racjonalista.pl/forum.php/s,900736 i spróbować odpowiedzieć: jak daleko Panu do obłędu*?  ________ *obłęd - bzik, obłąkanie, pot. paranoja, szaleństwo, wariactwo, fiksacja, mania, szał, urojenie. pl.wiktionary.org/wiki/obłęd
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | >Opowiada mi Pan zdarzenia istniejące w pańskiej wyobraźni. Twierdzi Pan, że pocisk wystrzelony z jednego końca wagonu ma inny czas przelotu od pocisku wystrzelonego z drugiego końca wagonu, ale nie wiadomo, czy to wagon się przemieszcza czy stacja ucieka.
Czasy przelotu pocisków będą różne w układzie stacji. W układzie wagonu będą takie same.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | >>Opowiada mi Pan zdarzenia istniejące w pańskiej wyobraźni. Twierdzi Pan, że pocisk wystrzelony z jednego końca wagonu ma inny czas przelotu od pocisku wystrzelonego z drugiego końca wagonu, ale nie wiadomo, czy to wagon się przemieszcza czy stacja ucieka.
>Czasy przelotu pocisków będą różne w układzie stacji. W układzie wagonu będą takie same.
A czy opisuje Pan rzeczywistość fizyczną (zależną wyłącznie od praw fizyki) czy rzeczywistość psychiczną zależną od urojeń, wyobrażeń, nastawienia, przesądów, mitów, wyznania itd?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>Opowiada mi Pan zdarzenia istniejące w pańskiej wyobraźni. Twierdzi Pan, że pocisk wystrzelony z jednego końca wagonu ma inny czas przelotu od pocisku wystrzelonego z drugiego końca wagonu, ale nie wiadomo, czy to wagon się przemieszcza czy stacja ucieka. >>Czasy przelotu pocisków będą różne w układzie stacji. W układzie wagonu będą takie same. >A czy opisuje Pan rzeczywistość fizyczną (zależną wyłącznie od praw fizyki) czy rzeczywistość psychiczną zależną od urojeń, wyobrażeń, nastawienia, przesądów, mitów, wyznania itd?
Pocisk wystrzelony posiada zawsze takż samą prędkość u . Wagon porusza się z prędkością v.
w - prędkość wypadkowa z jaką porusza się pocisk w wagonie.
Równanie dla pocisku wystrzelonego w kierunku jazdy pociągu.
w= u + v - v = u
Równanie dla pocisku wystrzelonego w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy wagonu/
w = u - v + v = u
Kiedy przyjmiemy jakąś długość wagonu l , to czas przelotu w obu kierunkach będzie równy l/u .
Podobny wynik otrzymamy w przypadku fali akustycznej. Jest to jednak absurdalne w odniesieniu do fali elektromagnetycznej, ponieważ nie posiada ona masy czyli bezwładności. Kapłan nowej religii jednak zadecydował inaczej i nie ma lekarstwa na na ten zabobon intelektualny.
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Edward Robak* (2152 punktów) | > >>>Opowiada mi Pan zdarzenia istniejące w pańskiej wyobraźni. Twierdzi Pan, że pocisk wystrzelony z jednego końca wagonu ma inny czas przelotu od pocisku wystrzelonego z drugiego końca wagonu, ale nie wiadomo, czy to wagon się przemieszcza czy stacja ucieka.> >>Czasy przelotu pocisków będą różne w układzie stacji. W układzie wagonu będą takie same.> >A czy opisuje Pan rzeczywistość fizyczną (zależną wyłącznie od praw fizyki) czy rzeczywistość psychiczną zależną od urojeń, wyobrażeń, nastawienia, przesądów, mitów, wyznania itd?> Pocisk wystrzelony posiada zawsze takż samą prędkość u .> Wagon porusza się z prędkością v.> w - prędkość wypadkowa z jaką porusza się pocisk w wagonie.> Równanie dla pocisku wystrzelonego w kierunku jazdy pociągu.> w= u + v - v = u> Równanie dla pocisku wystrzelonego w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy wagonu/> w = u - v + v = u> Kiedy przyjmiemy jakąś długość wagonu l , to czas przelotu w obu kierunkach będzie równy l/u .> Podobny wynik otrzymamy w przypadku fali akustycznej.> > Jest to jednak absurdalne w odniesieniu do fali elektromagnetycznej, ponieważ nie posiada ona masy czyli bezwładności.> > Kapłan nowej religii jednak zadecydował inaczej i nie ma lekarstwa na na ten zabobon intelektualny.Zgoda.  A zaczęło się tak niewinnie od Niemca Johannea Keplera (1571 - 1630), który badając ruch planet i wyniki pomiarów innych uczonych wyprowadził zadziwiającą zależność nazwaną na jego cześć Prawami Keplera. Drugie Prawo Keplera głosi, że planety w swoim obiegu po elipsie wokół Słońca zmieniają swoją prędkość (choć nic ich nie przyśpiesza, ani nie hamuje) natomiast stałe jest pole jakie promień wodzący poprowadzony od Słońca zakreśla w równych odstępach czasu. To było coś niesamowitego: prędkość i czas połączona z przestrzenią. Prawa te wykorzystał Isaac Newton (1643 - 1727) do uwiarygodnienia teorii grawitacji. Albert Einstein (1879 - 1955) nie chciał być gorszy i próbował połączyć czas z przestrzenią tworząc czasoprzestrzeń, ale specjaliści od ściemniania tak poprzekręcali interpretacjami domysły Alberta, że z Teorii Bezwzględności wychodzi im Teoria Względności. Albert chciał dobrze, ale nie rozumiał elektromagnetyzmu Maxwella, Wheatstone'a, Heaviside'a. To go przerosło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
> Zgoda.  > A zaczęło się tak niewinnie od Niemca Johannea Keplera (1571 - 1630), który badając ruch planet i wyniki pomiarów innych uczonych wyprowadził zadziwiającą zależność nazwaną na jego cześć Prawami Keplera.> Drugie Prawo Keplera głosi, że planety w swoim obiegu po elipsie wokół Słońca zmieniają swoją prędkość (choć nic ich nie przyśpiesza, ani nie hamuje) natomiast stałe jest pole jakie promień wodzący poprowadzony od Słońca zakreśla w równych odstępach czasu.> To było coś niesamowitego: prędkość i czas połączona z przestrzenią.> Prawa te wykorzystał Isaac Newton (1643 - 1727) do uwiarygodnienia teorii grawitacji.> Albert Einstein (1879 - 1955) nie chciał być gorszy i próbował połączyć czas z przestrzenią tworząc czasoprzestrzeń, ale specjaliści od ściemniania tak poprzekręcali interpretacjami domysły Alberta, że z Teorii Bezwzględności wychodzi im Teoria Względności. Albert chciał dobrze, ale nie rozumiał elektromagnetyzmu Maxwella, Wheatstone'a, Heaviside'a.> To go przerosło.> Nauka odniosła ogromne sukcesy, lecz w większości są to zwyczajne absurdy. Ruchem planet również się zajmowałem, lecz zaczęły z tego wynikać zaskakujące zjawiska. Kiedy przejdzie się od kinematyki Keplera do dynamiki ruchu , to zaczyna się wszystko sypać. Dałem sobie z tym spokój, co to zmieni. Newton i jego równanie przyciągania się mas to wzór na odpychanie się tychże mas. Proste całkowanie to wykazuje. Co pozostanie jak do wszystkiego podejdziemy tak rygorystycznie , śmiech .
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) |
> Nauka odniosła ogromne sukcesy, lecz w większości są to zwyczajne absurdy. >Ruchem planet również się zajmowałem, lecz zaczęły z tego wynikać zaskakujące zjawiska. >Kiedy przejdzie się od kinematyki Keplera do dynamiki ruchu , to zaczyna się wszystko sypać. Dałem sobie z tym spokój, co to zmieni.
Zrozumieć zjawisko to sztuka. Umieć wyjaśnić to mądrość. Ciekawe ile osób na świecie rozumie, że planety cyklicznie przyśpieszają/zwalniają? Zapewne niewiele. A ile osób umie odpowiedzieć: dlaczego tak się dzieje? Co ma do tego pole powierzchni zakreślone promieniem wodzącym wyprowadzonym od Słońca?
>Newton i jego równanie przyciągania się mas to wzór na odpychanie się tychże mas. Proste całkowanie to wykazuje. >Co pozostanie jak do wszystkiego podejdziemy tak rygorystycznie , śmiech .
Ja wiem, że gdy trzymam w jednej ręce magnes, a w drugiej inny magnes i zbliżam te magnesy do siebie - to coś między tymi magnesami zachodzi na odległość, bo czuję, że się odpychają/przyciągają w zależności jak je obrócę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Ja wiem, że gdy trzymam w jednej ręce magnes, a w drugiej inny magnes i zbliżam te magnesy do siebie - to coś między tymi magnesami zachodzi na odległość, bo czuję, że się odpychają/przyciągają w zależności jak je obrócę.>>>
Nie kwestionuję wcale istnienia grawitacji, lecz jedynie fakt, iżesz wzór Newtona jest błędny w opisie tego zjawiska. Czy nie znajdzie się nikt spośród 8 mld ludzi, kto opracuje wzór zgodny ze zjawiskiem?
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > Nie kwestionuję wcale istnienia grawitacji, lecz jedynie fakt, iżesz wzór Newtona jest błędny w opisie tego zjawiska. >Czy nie znajdzie się nikt spośród 8 mld ludzi, kto opracuje wzór zgodny ze zjawiskiem?
A jakie konkretne zjawisko ma Pan na myśli?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Nie kwestionuję wcale istnienia grawitacji, lecz jedynie fakt, iżesz wzór Newtona jest błędny w opisie tego zjawiska. >>Czy nie znajdzie się nikt spośród 8 mld ludzi, kto opracuje wzór zgodny ze zjawiskiem? >A jakie konkretne zjawisko ma Pan na myśli?
Proszę wyliczy pracę w centralnym polu grawitacyjnym przy podnoszeniu masy m z orbity r1 na r2 metodą całkowania.
r1 < r2.
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Ja wiem, że gdy trzymam w jednej ręce magnes, a w drugiej inny magnes i zbliżam te magnesy do siebie - to coś między tymi magnesami zachodzi na odległość, bo czuję, że się odpychają/przyciągają w zależności jak je obrócę.>>> Nie kwestionuję wcale istnienia grawitacji, lecz jedynie fakt, iżesz wzór Newtona jest błędny w opisie tego zjawiska.> Czy nie znajdzie się nikt spośród 8 mld ludzi, kto opracuje wzór zgodny ze zjawiskiem?> W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.Newtona jest dostatecznie dobry, więc wystarczy... dla robaczków.  Wiadomo że to nie jest natychmiastowe, bo tu znowu wchodzi to c - prędkość światła, prędkość fal nie może tego przekroczyć, więc trochę to się psuje dla większych prędkości. No i generalnie nie ma teorii grawitacji - ludzie nadal nie wiedzą co to jest; więc tu niewiele można zdziałać tak na sucho. [pomijam słynne OTW, bo to jest tylko skecz - jak i cały ten relatywizm... żadna teoria]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Opowiada mi Pan zdarzenia istniejące w pańskiej wyobraźni. Twierdzi Pan, że pocisk wystrzelony z jednego końca wagonu ma inny czas przelotu od pocisku wystrzelonego z drugiego końca wagonu, ale nie wiadomo, czy to wagon się przemieszcza czy stacja ucieka.> Czasy przelotu pocisków będą różne w układzie stacji. W układzie wagonu będą takie same.A jak to jest w układzie programisty, który modeluje rozchodzenie się światła w wagonie i tworzy kadry gifa animowanego klatka po klatce. Robi to fachowo: przyjmuje jakąś metrykę przestrzeni (Legenda mapy, skala), przyjmuje parametry ruchu (prędkość azymut, wymiary obiektów)), przyjmuje współrzędne charakterystycznych punktów. Pytanie: czy u tego programisty modelującego to samo, także wyjdzie za każdym razem co innego? Raz to samo światło dotrze do ścianek tego samego wagonu równocześnie, a innym razem nierównocześnie, choć nic się nie zmienia... (?) Czary, mary - tak?
|
|
1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
W sprawie względności ruchu światła odniosę się tylko do przekonania, iż w jadącym wagonie dotrze ono równocześnie do ściany przedniej i tylnej. Czy fala świetlna różni się od fali akustycznej lub kuli karabinowej? Odnoszę wrażenie, iżesz w odbiorze czcicieli Alberta Einsteina niczem się nie odróżnia. I tylko dlatego ściele się przed wyznawcami STW jako bóstwo niezrównanej mądrości i sprytu.
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
 | | Edward Robak* (2152 punktów) | > W sprawie względności ruchu światła odniosę się tylko do przekonania, iż w jadącym wagonie dotrze ono równocześnie do ściany przedniej i tylnej.Tak. To przekonanie dotyczy fanatyków STW ... niestety.  > Czy fala świetlna różni się od fali akustycznej lub kuli karabinowej?Oczywiście. Fala świetlna (kwant e-m, promień światła, sfera) różni się od fali akustycznej i kuli karabinowej. > Odnoszę wrażenie, iżesz w odbiorze czcicieli Alberta Einsteina niczem się nie odróżnia.Oni wierzą że kwanty e-m mają masę, bo tak rozumieją wzór na równoważność masy i energii przy procesie anihilacji materii. Dualizm korpuskularno - falowy. > I tylko dlatego ściele się przed wyznawcami STW jako bóstwo niezrównanej mądrości i sprytu.hehe Kochają się w paradoksach nie wiedząc, że paradoksy wykluczają teorię. > hr>W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.A w ogóle to przepraszam Pana za tamtego PLONKa. Źle zrozumiałem to co Pan napisał i się uniosłem. PRZEPRASZAM. 🤝 www.racjonalista.pl/forum.php/s,899461#w899533
|
|
|  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >> W sprawie względności ruchu światła odniosę się tylko do przekonanażność masy i energii przy procesie anihilacji materii. Dualizm korpuskularno - falowy.>>>
Właśnie ten dualizm korpuskularno falowy to jest również mistrzostwo świata w hipokryzji. Przy rozpatrywaniu STW masy niet, lecz w innych zjawiskach to pokutuje.
>A w ogóle to przepraszam Pana za tamtego PLONKa. Źle zrozumiałem to co Pan napisał i się uniosłem. >PRZEPRASZAM. > A o co tam się rozchodziło? Czy to jest związane z ekskomuniką, którą zostałem obłożony przez Pana za STW Einsteina?
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | > W sprawie względności ruchu światła odniosę się tylko do przekonania, iż w jadącym wagonie dotrze ono równocześnie do ściany przedniej i tylnej. >Czy fala świetlna różni się od fali akustycznej lub kuli karabinowej? >Odnoszę wrażenie, iżesz w odbiorze czcicieli Alberta Einsteina niczem się nie odróżnia.
Zgubiłeś jeden detal:
dźwięk w samolocie lata równo bo tam to medium nośne - powietrze, jedzie wraz z samolotem.
Natomiast ten Eter - nośnik światła, nie lata z samolotami - on w ogólnie olewa wszelkie latanie... jest niewzruszony.
To jest coś ala przestrzeń - przestrzeń nie lata, jedynie my latamy w tej przestrzeni.
|
|
|  | | qwery (2864 punktów) | >> W sprawie względności ruchu światła odniosę się tylko do przekonania, iż w jadącym wagonie dotrze ono równocześnie do ściany przedniej i tylnej. >>Czy fala świetlna różni się od fali akustycznej lub kuli karabinowej? >>Odnoszę wrażenie, iżesz w odbiorze czcicieli Alberta Einsteina niczem się nie odróżnia. >Zgubiłeś jeden detal: >dźwięk w samolocie lata równo bo tam to medium nośne - powietrze, jedzie wraz z samolotem. >Natomiast ten Eter - nośnik światła, > nie lata z samolotami - on w ogólnie olewa wszelkie latanie... jest niewzruszony. >To jest coś ala przestrzeń - przestrzeń nie lata, jedynie my latamy w tej przestrzeni.
Wydaje sie ze dzwiek w samolocie tez nie bedzie chyba biegł tak samo, gdyby oczywiscie była szansa go wystartowac jednkczesnie. W skladowej predkosci dzwieku tez nest lredkosc swiatla,tak jak w precie ktorh jak zaczynanamy przesuwac to dopiero po jakims czasie i formacja o przesuwaniu dotrze do jego drugiego konca, i to bedzie zalezec od tego jak onsie porusza wzgledem eteru
|
|
|  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > > W sprawie względności ruchu światła odniosę się tylko do przekonania, iż w jadącym wagonie dotrze ono równocześnie do ściany przedniej i tylnej.> >Czy fala świetlna różni się od fali akustycznej lub kuli karabinowej?> >Odnoszę wrażenie, iżesz w odbiorze czcicieli Alberta Einsteina niczem się nie odróżnia.> Zgubiłeś jeden detal:> dźwięk w samolocie lata równo bo tam to medium nośne - powietrze, jedzie wraz z samolotem.> Natomiast ten Eter - nośnik światła,> nie lata z samolotami - on w ogólnie olewa wszelkie latanie... jest niewzruszony.> To jest coś ala przestrzeń - przestrzeń nie lata, jedynie my latamy w tej przestrzeni.Eter - nośnik energii elektromagnetycznej - lata podobnie jak pole grawitacyjne, które unoszone jest przez obiekty masywne to pole wymuszające. Gdzie Ziemia podąża, tam podąża jej pole grawitacyjne, zanurzone w polu grawitacyjnym Słońca, a to słoneczne kąpiące się w polu grawitacyjnym galaktyki. (por. prędkości kosmiczne pl.wikiped(*)C4dkość_kosmiczna ) A czy próżnia lata? Tak. Kto nie wierzy niech odpompuje powietrze z termosa i przebiegnie się wraz z nim. Przekona się, że próżnia może być obiektem, gdy się stworzy odpowiednie warunki.
|
|
| |  | | alsor (3283 punktów) | > Eter - nośnik energii elektromagnetycznej - lata podobnie jak pole grawitacyjne, które unoszone jest przez obiekty masywne to pole wymuszające. Gdzie Ziemia podąża, tam podąża jej pole grawitacyjne, zanurzone w polu grawitacyjnym Słońca, a to słoneczne kąpiące się w polu grawitacyjnym galaktyki. (por. prędkości kosmiczne pl.wikiped(*)C4dkość_kosmiczna )fantastyka. prędkość Słońca w ramach Galaktyki nie jest znana. Są tu różne numery serwowane w okolicach 200km/s, ale to tylko takie tam.. bajki dla astrologów. > A czy próżnia lata?> Tak. Kto nie wierzy niech odpompuje powietrze z termosa i przebiegnie się wraz z nim. Przekona się, że próżnia może być obiektem, gdy się stworzy odpowiednie warunki.Tak samo latają te dziury dodatnie w półprzewodnikach. Zawsze się z tego śmiałem... hehe!
|
|
| | |  | | Edward Robak* (2152 punktów) | > >Eter - nośnik energii elektromagnetycznej - lata podobnie jak pole grawitacyjne, które unoszone jest przez obiekty masywne to pole wymuszające. Gdzie Ziemia podąża, tam podąża jej pole grawitacyjne, zanurzone w polu grawitacyjnym Słońca, a to słoneczne kąpiące się w polu grawitacyjnym galaktyki. (por. prędkości kosmiczne pl.wikiped(*)C4dkość_kosmiczna )> fantastyka.> prędkość Słońca w ramach Galaktyki nie jest znana.> Są tu różne numery serwowane w okolicach 200km/s, ale to tylko takie tam.. bajki dla astrologów.Prawdę mówiąc wiedza w temacie prędkości Słońca (w locie wokół centrum galaktyki) nie jest mi potrzebna przy porównywaniu eteru z polem grawitacyjnym. > >A czy próżnia lata?> >Tak. Kto nie wierzy niech odpompuje powietrze z termosa i przebiegnie się wraz z nim. Przekona się, że próżnia może być obiektem, gdy się stworzy odpowiednie warunki.> Tak samo latają te dziury dodatnie w półprzewodnikach.> Zawsze się z tego śmiałem... hehe!Przewodnictwo dziurowe jest śmieszne, a twierdzenia, że prąd przemienny to ruch elektronów jest mało śmieszne, bo elektrony człapią w przód i wstecz, a prąd zasuwa po kablu z prędkością światła i nie cofa się jak e-.
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>prędkość Słońca w ramach Galaktyki nie jest znana. >>Są tu różne numery serwowane w okolicach 200km/s, ale to tylko takie tam.. bajki dla astrologów. >Prawdę mówiąc wiedza w temacie prędkości Słońca (w locie wokół centrum galaktyki) nie jest mi potrzebna przy porównywaniu eteru z polem grawitacyjnym.
Sam ten eter robi grawitację. Po prostu wokół mas ten eter nie jest już jednorodny, co robi fajne efekty i zwane potocznie krzywieniem przestrzeni.
>>Tak samo latają te dziury dodatnie w półprzewodnikach. >>Zawsze się z tego śmiałem... hehe! >Przewodnictwo dziurowe jest śmieszne, a twierdzenia, że prąd przemienny to ruch elektronów jest mało śmieszne, bo elektrony człapią w przód i wstecz, a prąd zasuwa po kablu z prędkością światła i nie cofa się jak e-.
Prąd lata wolniej od c. Najszybciej to biega chyba w kablach koncentrycznych: c/sqrt2, czyli 0.7c tylko.
Jak jest prędkość transmisji w prostych drutach - z mierzi czy aluminium?
Nie wiem, pewnie mniejsza, ale nikt tego nie zmierzył poprawnie - podobnie jak prędkości światła.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
> >Zgubiłeś jeden detal:> >dźwięk w samolocie lata równo bo tam to medium nośne - powietrze, jedzie wraz z samolotem.> >Natomiast ten Eter - nośnik światła,> > nie lata z samolotami - on w ogólnie olewa wszelkie latanie... jest niewzruszony.> >To jest coś ala przestrzeń - przestrzeń nie lata, jedynie my latamy w tej przestrzeni.> Eter - nośnik energii elektromagnetycznej - lata podobnie jak pole grawitacyjne, które unoszone jest przez obiekty masywne to pole wymuszające. Gdzie Ziemia podąża, tam podąża jej pole grawitacyjne, zanurzone w polu grawitacyjnym Słońca, a to słoneczne kąpiące się w polu grawitacyjnym galaktyki. (por. prędkości kosmiczne pl.wikiped(*)C4dkość_kosmiczna )> A czy próżnia lata?> Tak. Kto nie wierzy niech odpompuje powietrze z termosa i przebiegnie się wraz z nim. Przekona się, że próżnia może być obiektem, gdy się stworzy odpowiednie warunki.> O eterze to nic nie wiem, ponieważ został odrzucony przez uczonych po epokowym eksperymencie Morleya Morisona. W zasadzie to powinienem zgłębić tę ideę po odkryciu, iżesz Ziemia nie obiega Słońca. Jakoś nie chce mi się już tego robić. Mogę przebiec się z lampą elektroniczną próżniową. Kiedyś nosiłem takowe , lecz nie dostrzegłem żadnej różnicy w tym ruchu. W termosie pomiędzy ściankami również jest próżnia.
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|