 |
John Henry Newman Pewność wiary Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-05-2026 15:27 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52271 punktów) | John Henry Newman Pewność wiary 0 na 2 | . JOHN HENRY NEWMAN (1801-1890), teolog, filozof, kaznodzieja. W młodości duchowny protestancki, jeden z twórców ruchu oksfordzkiego zmierzającego do nadania anglikanizmowi bardziej katolickiego oblicza. Po wieloletnich studiach nad rozwojem doktryny chrześcijańskiej i nauczaniem Ojców Kościoła, w 1845 roku konwertował na katolicyzm. Następnie przyjął święcenia kapłańskie i założył oratorium, członkiem którego pozostał do końca życia. Był twórcą i pierwszym rektorem Uniwersytetu Katolickiego w Dublinie, redaktorem pisma "Rambler", znanym apologetą katolicyzmu. W 1879 roku papież Leon XIII wyniósł go do godności kardynalskiej. Jego najważniejsze prace o rozwoju doktryny chrześcijańskiej, to " Apologia pro vita sua" oraz " Logika wiary". - ====================== John Henry Newman: Pewność wiary Pewność wiary - to wznowienie po ponad stu latach Przyświadczenia Wiary, wyboru pism Johna Henry'ego Newmana autorstwa Stanisława Brzozowskiego i w jego tłumaczeniu - pod redakcją Leopolda Staffa. Kategoria przyświadczenia jest specyficznym pojęciem w teorii Newmana. Oznacza ono absolutną, bezwarunkową akceptację jakiegoś twierdzenia, a więc przede wszystkim akceptację prawd wiary. Brzozowski zdecydował się na prezentację tych fragmentów dzieł Newmana, które uznał za najbardziej reprezentatywne i mające szanse na szerszy odbiór w kręgach polskiej inteligencji. Tę decyzję podjął zapewne w chwili, kiedy, schorowany i opuszczony przez wszystkich, zamieszkał w 1907 roku we Florencji, stolicy Toskanii. Wydobył z dzieła Newmana istotne przesłanie: nieustanne podążanie za prawdą, a po jej odnalezieniu, pielęgnowanie jej z należytą gorliwością. Tą prawdą okazał się Chrystus, w obliczu którego Newman kształtował swoje serce i umysł poddany kierownictwu Kościoła. Ani kultura zbudowana na klasycznej koncepcji filozofii, ani tradycja pozytywistyczna, ani żaden model kultury świeckiej nie dają odpowiedzi na pytania dotyczące spraw ostatecznych, sensu życia, istoty człowieka i jego przeznaczenia. Tylko religia jest odporna na kryzysy wynikające z dynamizmu ziemskiej rzeczywistości. Potrzeba tylko łaski i wiary, by ostatecznie zawierzyć się Bogu. Właśnie tę mądrość znajdziemy w prezentowanym przez "Frondę" wyborze pism Johna Henry'ego Newmana. Ks. Prof. Jan Sochoń lubimyczytac.pl/ksiazka/5062498/pewnosc-wiary= Że religia sama jest nudna, widzimy to w postępowaniu nawet najlepszych ludzi, którzy - patrząc na rzeczy realnie - pozostają pod wpływem jej ducha. Religia spokojna i praktyczna jest tak nudna i tak mało ponętna, że osoby religijne zawsze są wystawione na pokusę szukania bodźców tego lub owego rodzaju w celu uczynienia jej przyjemną - pisał kard. John Henry Newman w "Pewności wiary". Nowe wydanie książki ukazało się właśnie nakładem Wydawnictwa Fronda. Publikujemy fragment zbioru pism za zgodą redakcji. teologiapo(*)epstwa-moralne-kazdego-grzechuteologiapo(*)dlug-sw-jana-henryka-newmana-2bibliotekanauki.pl/articles/706307.pdf.  | (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52271 punktów) | . Sam Harris
Koniec wiary. Religia, terror i przyszłość rozumuSam Harris proponuje w Końcu wiary zaskakującą analizę zderzenia rozumu i religii we współczesnym świecie. Zaprasza na sugestywną wycieczkę po historii naszej gotowości do rezygnacji z rozumu na rzecz religijnych wierzeń - nawet wtedy, gdy wierzenia te są inspiracją dla najstraszliwszych okrucieństw. Choć Harris ostrzega przed wdzieraniem się religii do światowej polityki, to korzystając z wnikliwych spostrzeżeń i osiągnięć neurobiologii, filozofii i mistycyzmu Wschodu, formułuje potrzebę dostrzeżenia prawdziwie nowoczesnego fundamentu etyki i duchowości, który jest zarówno świecki, jak i humanistyczny. "Przeczytajcie Sama Harrisa i obudźcie się" Richard Dawkins autor Boga urojonego Książka Koniec wiary w roku 2005 otrzymała nagrodę PEN/Martha Albrand Award for First Nonfiction. W tym samym roku dostała się na czwarte miejsce listy bestsellerów New York Timesa, pozostając na liście przez 33 tygodnie. Do chwili obecnej na rynku amerykańskim sprzedanych zostało ponad pół miliona egzemplarzy, a książka przetłumaczona została na kilkanaście języków. lubimyczyt(*)gia-terror-i-przyszlosc-rozumuGłośny ateista Sam Harris napisał książkę pod tytułem "Koniec wiary" i oto dwa z moich ulubionych cytatów: Doctrine/Policy "Prawda jest taka, że religijna wiara to po prostu nieuzasadnione przekonanie w sprawach ostatecznego znaczenia, szczególnie w propozycjach, które obiecują jakiś mechanizm, dzięki któremu ludzkie życie może być uchronione przed zniszczeniami czasu i śmierci. Wiara to to, czym staje się naiwność, gdy w końcu osiąga prędkość ucieczki od ograniczeń ziemskiej dyskusji-ograniczeń takich jak rozsądek, wewnętrzna spójność, grzeczność i szczerość. Jak daleko czujesz, że uciekłeś z parafii, najprawdopodobniej jesteś produktem kultury, która wyniosła wiarę, w przypadku braku dowodów, na najwyższe miejsce w hierarchii ludzkich cnót. Ignorancja to prawdziwa waluta tego królestwa, a każde dziecko jest pouczane, że jest to, co najmniej, opcja, jeśli nie święty obowiązek, aby zignorować fakty tego świata z szacunku dla Boga, który czai się w wyobrażeniach jego matki i ojca." ====== "To ta sama wiara, która nie schyli się do rozsądku, kiedy nie ma dobrych powodów, by wierzyć. Jeśli jednak pojawią się jakieś wspierające dowody, wierni okazują się tak samo uważni na dane, jak potępieni. To pokazuje, że wiara to nic więcej niż gotowość do oczekiwania na dowody, czy to w Dzień Sądu Ostatecznego, czy w innym deszczu potwierdzeń. To poszukiwanie wiedzy na raty: wierz teraz, żyj w niepodważalnej hipotezie aż do swojej śmierci, a odkryjesz, że miałaś/miałeś rację. Ale w każdej innej dziedzinie życia, przekonanie to czek, który wszyscy insystują na zrealizowaniu po tej stronie grobu: inżynier mówi, że most wytrzyma; lekarz mówi, że infekcja jest oporna na penicylinę - ci ludzie mają podważalne powody dla swoich twierdzeń o tym, jak wygląda świat. Mullah, kapłan i rabin tego nie robią. Nic nie mogłoby zmienić się w tym świecie, ani w świecie ich doświadczeń, co mogłoby wykazać fałszywość wielu z ich podstawowych przekonań. To dowodzi, że te przekonania nie wynikają z żadnego badania świata, ani świata ich doświadczeń. Są niewybaczalne." -Sam Harris www.reddit(*)ris_wrote_a_book_called/?tl=pl- niewierze.(*)2-koniec-wiary-sam-harris.html- www.madrek(*)igia-terror-przyszlosc-rozumu/.
|
|
1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52271 punktów) | .  . Ulrich Schnabel
Zmierzyć wiarę. Dlaczego wiara przenosi góry i skąd się bierzeGdyby pokusić się o określenie celu jak i treści książki Ulricha Schnabla jednym zdaniem, to można by stwierdzić, iż jest ona próbą (bardzo udaną) odpowiedzi na pytanie: "Dlaczego wiara czyni cuda?". Autor odpowiada na nie nie z punktu widzenia teologii czy też polityki względnie praktyki Kościoła, ale w sposób naukowy, a dokładniej - popularnonaukowy. Odkrywa przy tym przed czytelnikiem mało znane raczej działy nauki, takie jak psychologia religii czy neuroteologia. Autor owe "cuda" czynione przez wiarę omawia, bada i analizuje pod względem jej wpływów zarówno na psychikę, jak i stan fizyczny człowieka, jego zachowania, sposoby myślenia, na reakcje z innym ludźmi itp. lubimyczyt(*)rzenosi-gory-i-skad-sie-bierze- naukawpols(*)a-sie-uwierzyc-w-te-miare.html- kultura.dz(*)-schnabela-zmierzyc-wiare.html-
|
|
-1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52271 punktów) | . Jean Willis-Moroe Odczarowanie Czyli dogmaty religii w świetle ustaleń nauki Wstęp "Życiową misją człowieka jest także nieustannie i niezmordowanie, zastępować przekonania nieuzasadnione, przekonaniami uzasadnionymi." Miroslav Plzak Rozważania nad fenomenem, jakim jest wiara milionów ludzi w istnienie nadprzyrodzonych i niewytłumaczalnych sił trwa nieprzerwanie od wieków. W zależności od głoszonych przekonań oraz miejsca i czasu ich upublicznienia możliwe było nałożenie ewentualnych konsekwencji na śmiałków poddających w wątpliwość całość lub część przekonań religijnych. Nawet współcześnie weryfikacja podstaw religii i religijności jest często uważana za zbyt daleko idącą ingerencję w obszar prawnie chroniony lub przynajmniej za działania dalece nietaktowne. Prowadzi to niejako do wymuszonej akceptacji obszaru mającego ogromny wpływ na życie miliardów ludzi. Czy zatem zagadnienia religii można poddać surowemu osądowi nauki? Czy poszczególne twierdzenia i dogmaty można wpleść w tryby bezdusznego wnioskowania i analizy uzyskanych wyników? Na styku religia i nauka dominuje przekonanie, że są to zupełnie rozdzielne obszary, że religii nie da się zweryfikować naukowymi metodami. Sprzeciw wobec takiego postawienia sprawy legł u podstaw dalszych rozważań tego opracowania. Religię da się i należy badać, a argumentów za tym dostarcza nam sama religia, która niejako wkracza w obszar nauki twierdząc o stanie faktycznym rzeczywistości. To religia poprzez opisy ze swoich świętych ksiąg podaje konkretne wydarzenia jako historyczne, jako zaistniałe na tym świecie. Morze Czerwone w końcu miało rozstąpić się na tym świecie, a nie gdzieś w zaświatach. Jezus miał rzekomo chodzić po tafli konkretnie określonego zbiornika wodnego, a jego zmartwychwstanie miało być konkretnym wydarzeniem mającym swój czas i miejsce w historii, a nie jedynie metaforyczną opowieścią. Nawet Katechizm Kościoła Katolickiego odważnie nazywa najbardziej abstrakcyjne opisy z Księgi Rodzaju "faktem, który miał miejsce na początku historii człowieka" (KKK pkt. 390). Podobnie papież Pius XI w oficjalnym dokumencie nie pozostawia żadnych wątpliwości pisząc: "Jeżeli jednak przemówił Bóg - a że w samej rzeczy przemówił, to poręcza historia - rzeczą dla każdego jasną jest, że jest obowiązkiem człowieka bezwarunkowo wierzyć w objawienie Boga i słuchać Jego przykazań bez zastrzeżeń". Papież Eugeniusz IV zapewniał natomiast iż wierzy że: "(...) Syn Boży (...) prawdziwie narodził się z Dziewicy, prawdziwie cierpiał, prawdziwie umarł i został pogrzebany, prawdziwie powstał z martwych (...)". ridero.eu/pl/books/odczarowanie_1/freeText.
|
|
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52271 punktów) |
. Niewidzialny latarnik: Ostateczny dowód na istnienie Boga (dowód może być tylko rozumowy, oparty na abstrakcyjnym myśleniu, nie może być dowodem opartym np. na doświadczeniu zmysłowym), istoty stwórczej, można wyprowadzić wprost z koniecznych cech samego istnienia. Oto on: www.racjonalista.pl/forum.php/s,957671/Andrzej Bogusławski Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?Wielce Szanowni Racjonaliści ateiści, dajecie się wmanewrować w twierdzenie, iż - tak jak nie ma dowodów na istnienie Boga - tak nie ma dowodów na jego nieistnienie. i Albo jesteście wierzącymi i wtedy ta wiara jest lepsza, która jest mocniejszą, albo stoicie na gruncie nauki, gdzie dowód istnienia (czegokolwiek) spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym. ( Nauka nie zajmuje się żadnymi dowodami "na nieistnieję" ani Pana Boga, ani Baby Jagi, ani krasnoludków). Ponieważ nie znam, nie tylko żadnego dowodu, ale nawet dającej się logicznie udowodnić przesłanki, iż Bóg istnieje. (Jego istnienie można przyjąć tylko na wiarę - jako aksjomat.) To oczywistym jest, że dla racjonalisty opierającego konsekwentnie swój światopogląd na nauce (naturalizmie metodologicznym) Bóg istnieć nie może. Co więcej, mówiąc o Bogu istniejącym - oddziaływującym na rzeczywistość - należałoby przedstawić definicję tego bytu oraz wskazać sposoby Jego oddziaływania, także możliwości tego sprawdzenia. To co wyżej przedstawiłem jest pośrednim dowodem, iż taki byt nie istnieje, a nawet gdyby istniał nie miałoby to żadnego znaczenia dla człowieka. Duże znaczenie dla ludzi ma idea Boga i wszystkie mity z tą ideą związane. Organizacje religijne i ich struktury, kulty itp. sprawy, ale to już inna bajka. www.racjon(*)m.php/z,0/d,0/s,958224#w665147Andrzej.51: Na początek uwaga, bardzo ważna.
Już wstępne i dość pobieżne zapoznanie się z Twoim dowodem pokazało mi, że zawiera on nieco błędów. Tak określiłem te widoczne od razu wady i niedociągnięcia, których żaden dowód nie powinien zawierać pod rygorem nieważności. Nazywanie więc Twojego wywodu dowodem jest, póki co, nieco na wyrost. Słowo "argument" pasuje tu lepiej, choć też z zastrzeżeniami. Pobieżna analiza wykazała mi - o czym wspomniałem - że on na żadną z tych nazw nie zasługuje, gdyż od znanych skądinąd argumentów na istnienie Boga - kosmologicznych, ontologicznych i teologicznych - jest po prostu gorszy, ba, nawet porównanie z nimi jest nieuzasadnione, gdyż niezasłużenie by go to nobilitowało. Zatem od teraz będę Twój dowód określał terminem "niby-dowód". Tak będzie dobrze.www.racjonalista.pl/forum.php/s,959615.
|
|
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52271 punktów) | |
|
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52271 punktów) | . Kebab i My Najgroźniejsze kłamstwo nie zmusza nas do wiary w nie. Ono sprawia, że przestajemy szukać prawdy. Hannah Arendt ostrzegała przed tym 70 lat temu. 📚⚠️ Hannah Arendt urodziła się w 1906 roku. Widziała z bliska narodziny nazizmu, uciekła z Europy i poświęciła życie, by zrozumieć, jak kulturalne, nowoczesne i pozornie cywilizowane społeczeństwo mogło popaść w totalitaryzm. Jej wniosek wciąż jest niepokojący. W "Korzeniach totalitaryzmu", opublikowanych w 1951 roku, Arendt wyjaśniła, że reżimy totalitarne nie muszą przekonywać wszystkich za pomocą jednego kłamstwa. Ich największa siła tkwi w niszczeniu zaufania do samej rzeczywistości. Gdy fakty mieszają się z pogłoskami, gdy kłamstwo powtarza się tak często, że staje się nawykiem, a każda prawda może być traktowana jak zwykła opinia - umysł się męczy. A zmęczony umysł przestaje się opierać. Arendt napisała, że idealny podmiot dominacji totalitarnej niekoniecznie jest przekonanym fanatykiem, lecz kimś, kto nie odróżnia już faktów od fikcji, prawdy od kłamstwa. To zdanie podsumowuje jedno z najgłębszych ostrzeżeń XX wieku. Celem nie jest tylko oszukanie. Celem jest zmylenie. Nasycenie. Wyczerpanie. Sprawienie, by ludzie patrzyli na tyle sprzeczności, propagandy i fałszu, że w końcu powiedzą: "nikt już nie wie, co jest prawdą". To jest niebezpieczny punkt. Bo gdy społeczeństwo przestaje szukać prawdy, słabnie również jego zdolność rozpoznawania niesprawiedliwości. Jeśli wszystko wydaje się względne, jeśli wszystko można zaprzeczyć, jeśli wszystko sprowadza się do jednej wersji przeciwko drugiej - wtedy nadużycie znajduje przestrzeń, by się rozwijać. Arendt zrozumiała, że totalitaryzm nie zaczyna się wyłącznie od widocznej przemocy. Zaczyna się, gdy zostaje zerwana więź między ludźmi a rzeczywistością. Gdy myślenie staje się niewygodne. Gdy kwestionowanie męczy. Gdy kłamstwo przestaje szokować. Dlatego jej ostrzeżenie wciąż żyje. Myślenie nie jest intelektualnym luksusem. Jest ludzką obroną. Wymaganie dowodów, odróżnianie faktów od opinii, opieranie się łatwym wyjaśnieniom - to akty wolności. W 1961 roku Arendt pojechała do Jerozolimy na proces Adolfa Eichmanna - jednego z głównych organizatorów Holokaustu. To, co zobaczyła, zszokowało ją. Nie dlatego, że Eichmann był potworem. Wręcz przeciwnie - był zwyczajny. Przeciętny. Mówił sloganami. Tłumaczył, że "tylko wykonywał rozkazy". Nie nienawidził Żydów. Po prostu nie myślał. Arendt ukuła wtedy słynne określenie: "banalność zła". Zło nie zawsze jest demoniczne. Często jest głupie, biurokratyczne, pozbawione wyobraźni. Polega na braku myślenia. Książka, którą napisała po procesie, wywołała burzę. Zarzucano jej, że usprawiedliwia nazistę. Nie rozumiano, że Arendt nie broniła Eichmanna - ona demaskowała mechanizm, który pozwala zwykłym ludziom popełniać niewyobrażalne zbrodnie. Wskazywała na bezmyślność jako na grzech pierworodny nowoczesności. Dziś jej myśli są szczególnie aktualne. Żyjemy w czasach, gdy dezinformacja stała się narzędziem politycznym. Gdy algorytmy podsuwają nam to, co chcemy usłyszeć, nie to, co prawdziwe. Gdy fake newsy rozchodzą się szybciej niż sprostowania. Gdy zmęczenie informacją sprawia, że coraz trudniej odróżnić wiarygodne źródło od manipulacji. Arendt nie doczekała ery internetu, ale przewidziała, że nadmiar sprzecznych przekazów może prowadzić do znieczulenia. Kiedy codziennie bombardują nas setki nagłówków, teorii spiskowych, wzajemnie wykluczających się ekspertyz - pojawia się pokusa, by machnąć ręką: "i tak nic nie wiadomo". To właśnie ta rezygnacja jest celem. Nie zmuszenie nas do wiary w konkretne kłamstwo, ale odebranie nam woli dociekania prawdy. Arendt wiedziała, że totalitaryzm nie potrzebuje przekonać wszystkich. Potrzebuje tylko tylu zmęczonych, by reszta nie mogła się przeciwstawić. Hannah Arendt nie była prorokinią. Była realistką. Opisała mechanizm, który widziała na własne oczy, i miała odwagę powiedzieć, że może się powtórzyć. W każdej epoce. W każdym kraju. Jeśli tylko przestaniemy myśleć. Zmarła 4 grudnia 1975 roku. Zostawiła po sobie bibliotekę myśli. I jedno pytanie, które wciąż czeka na odpowiedź: czy jeszcze myślimy, czy tylko reagujemy? Bo jeśli tylko reagujemy - to już przegraliśmy. Zanim padł pierwszy strzał. Zanim zamknięto pierwszą gazetę. Zanim ktoś powiedział: "to tylko opinia". Jeśli nie myślimy, jesteśmy gotowi na wszystko. A jednak istnieje moment w jej życiu, który jest najmniej znany. Moment, który zmienił jej poglądy na zawsze. I który do dziś pozostaje tajemnicą. === 👇 Dalszy ciąg - co Hannah Arendt zobaczyła na procesie Eichmanna, co wywołało największą burzę i dlaczego do końca życia nie przestała o tym mówić - znajdziesz w moim pierwszym komentarzu. Kliknij, by przeczytać zakończenie. show.trave(*)ZDMGlVQ3RQc3J0YwZhcHBfaWQQMjIy.  .
|
|
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52271 punktów) | . Spójna niespójnośćZespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych. Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku. Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania. = Wiara w niewiaręCzy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę". www.racjon(*).php/s,511985/z,0/d,62#w524939-  .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|