Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Sprawy portalu
NapisanoAutorTytuł
21-10-2013 16:05Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum.
Ocena 15 na 15
.
Racjonalista jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1

Racjonaliści, czyli ludzie, którzy chcą aby społeczeństwa rządziły się rozumem, to w większości ci, którzy na swoim przykładzie dostrzegają, że jest to narzędzie sprawne - choć niedoskonałe, lecz najskuteczniejsze; zaś piewcy fideizmu i irracjonalizmu, czyli ludzie, którzy eksponują głównie ułomności rozumu, to w większości ci, którzy nie mieli okazji przekonać się o skutecznym działaniu narzędzia racjonalności. Kto nie potrafi rozumować sprawnie, siłą rzeczy nie będzie głosił wymagającego racjonalizmu, gdyż z racjonalności wielu pożytków sam nie wyciągnie. (...) Skoro niesporne jest to, że powszechnie głupota i ignorancja zawsze królowały nad inteligencją i wiedzą, tedy oczywiste się staje dlaczego racjonalizm był zawsze poglądem mniejszościowym. (...) www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

W racjonalizmie nie ma ani autorytetów, ani dogmatów mówiących z góry o tym, co należy uznawać za racjonalne. O tym, co racjonalne, decyduje własna ocena racjonalisty na podstawie zebranego i całego "materiału dowodowego", czyli posiadanej wiedzy, a także merytoryczna ocena innych ludzi - racjonalną jest najbardziej "prawdopodobna" (w sensie jak najmniejszego rozmijania się z prawdą i stanem rzeczywistym) hipoteza lub teoria, a najbardziej zbliżony do prawdy jest pogląd najlepiej logicznie uzasadniony oraz sprawdzony empirycznie lub przy pomocy naukowej metodologii. pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy

Red. Kaper Leśniewicz przeprowadził wywiad z dr Małgorzatą Molędą-Zdziech, który mnie zainspirował do otworzenia nowego wątku na temat języka i form jakich tu używamy:

Naukowiec jako osoba odpowiedzialna za słowa powinien mówić o rzeczach, na których się zna. Jeśli prowadzi badania, dobrze by było, gdyby pokazał, jakimi metodami. Ważne, żeby naukowcy nie dali się wepchnąć w ten żargon telewizyjny nie mówili, że wszystko jest cool, bo to niewiele tłumaczy. (...)

Bardzo ważne jest rozgraniczenie ról, w jakich się występuje. Jeśli fizyk jest pytany o wybory polityczne, oczywiście ma prawo odpowiedzieć, ale udziela odpowiedzi jako obywatel, a nie naukowiec. Nawet gdy jest profesorem, to w innej dziedzinie. (...) U nas bardzo trudno jest powiedzieć publicznie, że się nie wie, albo przyznać się do braku kompetencji. Skłonni jesteśmy odpowiadać na wszystkie pytania.

Intelektualiści w czasach ponowoczesnych zrezygnowali z roli tłumacza, w większości wycofując się z życia publicznego. Niebezpieczne jest to, że oddali tę rolę celebrytom albo sami się nimi stali. (...) Mamy teraz przykład komisji Macierewicza, która gromadzi specjalistów, tłumacząc, że zatrudnia ekspertów od katastrof lotniczych, mimo że jeden jest specem od katastrof budowlanych.


Czy wobec tego jest jeszcze w mediach miejsce dla poważnego Intelektualisty, naukowca?
Jest go coraz mniej, a nawet jeśli się ich zaprasza; robi się wszystko, żeby uatrakcyjnić na siłę wizerunek takich osób. Dziennikarze telewizji informacyjnych np. bardzo szybko chcą się z nimi bratać, skracając dystans, spoufalając się. Jeśli zapraszają profesora czy doktora w roli eksperta, dobrze by było, gdyby zwracali się do niego po prostu: "proszę pani", "proszę pana". Bardzo często łamie się tę barierę, używając imienia. Przy czym o wiele częściej robi się tak w stosunku do kobiet niż do mężczyzn. Na dodatek dziennikarze posługują się zdrobnieniem. Nie "pani Małgorzato", tylko "pani Małgosiu". Trudno tłumaczyć jako mała pani Małgosia mechanizmy funkcjonowania zjawisk czy świata. W jednej ze stacji telewizyjnych mamy poranny program, w którym prowadzący w różny sposób buduje atmosferę i ociepla wizerunek gości: poprzez zdrobnienia, śmieszne komentarze itp. To specyfika telewizji śniadaniowej, która jest tłem, ona ma nie przeszkadzać.

Problem w tym, że śniadanie w mediach zaczyna trwać całą dobę.
Właśnie. A przecież nie można cały dzień jeść śniadania. Jako widzowie nie jesteśmy jeszcze z tym obeznani, nie wiemy, że media posługują się różnymi konwencjami. Dziś dominuje tabloidyzacja. To jest również związane z ponowoczesną kulturą, daleką od promowania jakiegoś wzoru czy standardu, np. w edukacji. Kiedyś wychowywały dom, szkoła, teraz nikt nie wychowuje. Kto ma młodym ludziom powiedzieć, jak należy się zachować, jakim językiem mówić w konkretnej sytuacji? To wszystko promieniuje. Taki dziennikarz wie, że buduje ową bliskość dla atmosfery na ekranie, ale młody człowiek jest zagubiony. Wydaje się nie rozróżniać kodów i konwencji. Coraz częściej studenci, rozpoczynając mejle, nie używają już zwrotu "Pani Doktor", "Szanowna Pani" czy nawet zwykłego "Dzień dobry", ale "Witam, Pani Małgosiu". I nie widzą w tym niczego niestosownego. "Przecież tak się mówi", tłumaczą. Co więcej, dwudziestokilkuletni studenci, przysyłają prace z adresów "koteć2ka" czy "madzia".

Z tego, co wiem, poszukując praktyk, czyli starając się o doświadczenia zawodowe, robią to samo. Nie zdają sobie zatem sprawy z różnych ról, w jakich występują, i konieczności dostosowywania języka, formy komunikacji, konwencji do sytuacji.
Pan mówi o edukacji. Doszliśmy do momentu, kiedy nauka nie może być zbyt męcząca, zaleca się nie przeciążać studentów lekturami. Pamiętam z okresu studiów, zarówno w Polsce, jak i we Francji, że wykłady poza wiedzą merytoryczną przekazywały także sztukę słowa. Uczyłam się języka uniwersyteckiego, konwencji. Teraz - np. podczas szkoleń dydaktycznych - kładzie się nacisk na formę: coś, co jest lekkie i zbytnio nie męczy i ma być atrakcyjne. A według mnie, nauka czasem musi być nudna i żmudna.
/PRZEGLĄD 14-20.10.2013/

Pozdrawiam.

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 Dalej..
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi szarley
>>Pochwalę się, że znam ten język na tyle, że od wielu lat lat oglądam filmy i wiadomości bez tłumacza. Zwracanie się per "you" (ty, wy) jest standardem. Jeśli nawet Jon Stuart w Daily Show witając się z prezydentami użyje zwrotu "mr president", to w dalszej rozmowie zwraca się "you", czyli "ty".
>Właśnie o to pytam.
>"you", czyli "ty",
>czy
>"you", czyli "wy"
>Wy, to bardzo naturalna i dość powszechnie przyjęta w europejskich językach forma
>

"You" tłumaczy się zarówno na "ty", jak i "wy". Liczba pojedyncza i mnoga.
Jednak użycie "you" w rozmowie z pojedynczą osobą należy zawsze tłumaczyć jako "ty", a nie "wy", bo nie ma żadnych podstaw do drugiej wersji tłumaczenia. Nie ma różnicy w wymowie itp.

#17
22-10-2013 18:40
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi szarley
.
>Wy, to bardzo naturalna i dość powszechnie przyjęta w europejskich językach forma
Zgadza się, ale język jest mocno powiązany z kulturą, a to już kwestia preferencji. Osobiście bardzo cenię sobie kulturę polska i europejską. Znacznie mniej mnie przekonuje radziecka (nie rosyjska) i amerykańska, którą moim zdaniem doskonale skarykaturował Steven Spielberg w komedii 1941.

Sporej części Polaków do szczęścia jest jakiś "wielki brat" potrzebnym. W PRL-u na siłę chcieli w Polsce wdrożyć radzieckie rozwiązania, a teraz zachłystują się amerykańską kulturą. Zapominając przy tym o własnej. Ale aby ją cenić to trzeba ją znać. Jeżeli zaś ją krzewi Kościół, Kaczyński i PiS, to mamy właśnie to w czym się coraz bardziej nurzamy. Nie zauważając, iż taka "polityka historyczna" to coś jednak śmierdzi. Nibyśmy naród wybrany, ale jak przychodzi do czego coś - to idziemy za celebryckimi autorytecikami jak barany.

Pozdrawiam.

@@@
.

#18
22-10-2013 18:31
 Ocena 5 na 5
DyktaFon (9281 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Jan Werbiński

>Nasz język jest po prostu bardzo formalny, a nawet zaryzykuję określenie... nadęty.

Nadęty to może być ktoś, kto nie umie używać tegoż języka... A sam język ma po prostu jakieś tam formy wypracowane przez setki lat. I te formy warto stosować mówiąc w tym języku. Stosując formy z obcego języka wypacza się własne myśli, a na pewno jest się źle rozumianym przez inne osoby (czego dowody widać z licznych wypowiedzi w tym wątku). Przecież panie i panowie z telemarketingu nie chcą nikogo obrażać zwracając się do rozmówcy "panie Janku", ale wychodzi, jak wychodzi.

sinapis (1725 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Jan Werbiński
>"You" tłumaczy się zarówno na "ty", jak i "wy". Liczba pojedyncza i mnoga.
>Jednak użycie "you" w rozmowie z pojedynczą osobą należy zawsze tłumaczyć jako "ty", a nie "wy", bo nie ma żadnych podstaw do drugiej wersji tłumaczenia. Nie ma różnicy w wymowie itp.
>

Masz może jakieś informacje na temat zaniku "thou"? Teraz używają go, zdaje się, wyłącznie poeci.

#20
22-10-2013 18:50
 Ocena 4 na 4
sinapis (1725 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f

>chętnie się uczę, ale jednak pouczenia, to chciałbym przyjmować tylko od wiele umiejących. Pan za takiego się uważa?

Ależ w żadnym razie nie uważałbym tak przy Panu! Ale nie o tym chciałem... otóż chciałem podziękować za obszerną lekcję inteligentnej i kulturalnej rozmowy.

#21
22-10-2013 18:53
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Jan Werbiński

>Jednak użycie "you" w rozmowie z pojedynczą osobą należy zawsze tłumaczyć jako "ty", a nie "wy", bo nie ma żadnych podstaw do drugiej wersji tłumaczenia. Nie ma różnicy w wymowie itp.

Równie dobrze, mógłbyś przyjąć , że zawsze należy tłumaczyć jako "wy", a nie "ty", bo nie ma żadnych podstaw....itd
Znam na tyle angielski, żeby znać znaczenie tych słów, pytam raczej o historię języka i kultury.
Widocznie nawet w tej materii lubię mieć wąpliwości

Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi szarley
>Równie dobrze, mógłbyś przyjąć , że zawsze należy tłumaczyć jako "wy", a nie "ty", bo nie ma żadnych podstaw....itd.

Spróbujmy to sprawdzić na przykładzie tłumaczenia popularnego zwrotu "you motherfucker!". Jakoś mi tu "wy" nie pasuje.

>Widocznie nawet w tej materii lubię mieć wąpliwości

Słusznie.

#23
22-10-2013 19:37
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
>>Wy, to bardzo naturalna i dość powszechnie przyjęta w europejskich językach forma
>Zgadza się, ale język jest mocno powiązany z kulturą, a to już kwestia preferencji.

Tu akurat chyba najmocniej widać różnicę między Pańskim a moim językiem i tradycją wychowania.
(Jak to dobrze, że świat jest kolorowy)
Na polskim forum, jako gość, staram się pisać po polsku i zwracać się do osób , które sobie tego życzą w sposób w polskim języku przyjęty. "to kwestia preferencji."

Na Śląsku, zwracanie się do siebie "za dwoje" jest nadal żywe. Nawet kiedy byłem nauczycielem, niektórzy rodzice na konsultacjach tak się do mnie zwracali.
Słowo "Pan" nie bardzo miało się jak przyjąć równolegle do tego procesu w Polsce (który zresztą po wsiach się jeszcze nie zakończył), bo do "panów" Praschmów, Larischów, Thurzo, Colonnów, Hochbergów, Kochcickich, Gaszyńskich zwracano się po niemiecku, a do nauczycieli czy urzędników sposób zwracania się per "wy" był zgodny z urzędowym czeskim językiem. Szlachty w polskim rozumieniu na Śląsku praktycznie nie było.

Najważniejsze, aby sposobem zwracania umieć okazać należyty szacunek rozmówcy
Kiedy mówię "bylibyście radzi" to znaczy po polski "byłby Pan łaskaw"
szacunek dla rozmówcy jest taki sam.


>Sporej części Polaków do szczęścia jest jakiś "wielki brat" potrzebnym.
Ani Panu ani mnie nie.

>W PRL-u na siłę chcieli w Polsce wdrożyć radzieckie rozwiązania, a teraz zachłystują się amerykańską kulturą. Zapominając przy tym o własnej.
Oj , bardzo nad tym ubolewam, niestety to nie tylko w Polsce tak jest. Szyld MD górujący nad małym syberyjskim miasteczkiem bardzo mnie przygnębił

>Ale aby ją cenić to trzeba ją znać.
Oczywiście. Także warto wiedzieć jak zwracali się wzajem do siebie nasi pradziadkowie.

Niestety w zakresie poznawania własnej kultury, Polacy zbyt wiele do powiedzenia zostawili "polsko"języcznym mediom i kampaniom himermarketów. Karp na Wiliję, santa Claus ze skarpetką na prezenty, helołiny i walentistagi... ma Pan rację, wielki brat zaciera ręce.

Pozdrawiam


#24
22-10-2013 19:45
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi DyktaFon
>Przecież panie i panowie z telemarketingu nie chcą nikogo obrażać zwracając się do rozmówcy "panie Janku", ale wychodzi, jak wychodzi.

Zadzwoniłem do towarzystwa ubezpieczeniowego i usłyszałem "...twoja rozmowa jest nagrywana... jeśli nie życzysz sobie... przerwij połączenie" Oczywiście nie spieram się z automatem, ale w piśmie do towarzystwa zażyczyłem sobie przeprosin pod rygorem rezygnacji z ubezpieczenia.

Czesi jednak nie mają tego problemu

#25
22-10-2013 21:47
 Ocena 5 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi szarley
.
>Wy, to bardzo naturalna i dość powszechnie przyjęta w europejskich językach forma
>>>>Zgadza się, ale język jest mocno powiązany z kulturą, a to już kwestia preferencji.
>Tu akurat chyba najmocniej widać różnicę między Pańskim a moim językiem i tradycją wychowania.
Możliwe, ale ja jakoś nie bardzo je dostrzegam.

>(Jak to dobrze, że świat jest kolorowy)
Całkowita zgoda.

>Na polskim forum, jako gość, staram się pisać po polsku i zwracać się do osób , które sobie tego życzą w sposób w polskim języku przyjęty.
Moim zdaniem - co najmniej - dobrze to Panu wychodzi.

>"to kwestia preferencji."
Kulturę w większości wynosimy z rodzinnego domu z dużym udziałem środowiska społecznego, w którym byliśmy kształtowani. Kwestia preferencji dotyczy wyborów dokonywanych przez ludzi w miarę dorosłych, którzy sami wybierają odpowiadające im wzorce. Wzorce się zmieniają, ale dobrze gdy ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. Bardzo polecam Panu lekturę "Teorii klasy próżniaczej", której autor udowadnia, iż do znajomości reguł obowiązujących w środowiskach klas wyższych potrzebny jest czas, na który klasy ciężko zarabiające "na chleb", pozwolić sobie nie mogą.

Pani dr Małgorzatą Molędą-Zdziech:
Kiedyś wychowywały dom, szkoła, teraz nikt nie wychowuje. Kto ma młodym ludziom powiedzieć, jak należy się zachować, jakim językiem mówić w konkretnej sytuacji? To wszystko promieniuje. Taki dziennikarz wie, że buduje ową bliskość dla atmosfery na ekranie, ale młody człowiek jest zagubiony. Wydaje się nie rozróżniać kodów i konwencji. (...) Pamiętam z okresu studiów, zarówno w Polsce, jak i we Francji, że wykłady poza wiedzą merytoryczną przekazywały także sztukę słowa. Uczyłam się języka uniwersyteckiego, konwencji.

>Na Śląsku, zwracanie się do siebie "za dwoje" jest nadal żywe. Nawet kiedy byłem nauczycielem, niektórzy rodzice na konsultacjach tak się do mnie zwracali.
Na Mazowszu i w Małopolsce, gdzie dużo bywałem było tak samo i jest to zgodne z Polską kulturą oraz teraz mało używanym językiem niektórych grup społecznych (przede wszystkim w środowisku wiejskim). Jak Pan bardzo dobrze zauważył, było to formą wyrażania szacunku i było równoznaczne z "panem".

>Najważniejsze, aby sposobem zwracania umieć okazać należyty szacunek rozmówcy.
Dokładnie ma Pan rację, ale sposobem wyrażania szacunku są właśnie przyjęte w kulturze zwroty.

>>>>W PRL-u na siłę chcieli w Polsce wdrożyć radzieckie rozwiązania, a teraz zachłystują się amerykańską kulturą. Zapominając przy tym o własnej.
>Oj , bardzo nad tym ubolewam, niestety to nie tylko w Polsce tak jest.
Nie, cały świat się amerykanizuje, ale co bardziej cywilizowane narody, to ostro się przed tym bronią, preferując własną kulturę.

>>>>Ale aby ją cenić to trzeba ją znać.
>Oczywiście. Także warto wiedzieć jak zwracali się wzajem do siebie nasi pradziadkowie.
100% zgoda. Trochę wiem, jak było, jak się zmieniało i dla mnie jest to ważne.

>Niestety w zakresie poznawania własnej kultury, Polacy zbyt wiele do powiedzenia zostawili "polsko"języcznym mediom i kampaniom himermarketów. Karp na Wiliję, santa Claus ze skarpetką na prezenty, helołiny i walentistagi... ma Pan rację, wielki brat zaciera ręce.
Właśnie, trafił Pan tu w sedno, ale dodać do tego należy ogromy brak szacunku dla tego co rodzime przez młodzież. Żenadą dla mnie stawianie np. Netykiety ponad dobre wychowanie wynikające z polskiej kultury. Netykieta - choć mocno podpasowana pod amerykański poziom i mentalność (stamtąd zresztą jej wzór) - jest może i dobrą, a wręcz konieczną, gdy kogoś dotychczas kultury rozmowy nie nauczono.

Pozdrawiam.

@@@
.

#26
22-10-2013 22:31
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Jan Werbiński
>... Zwracanie się per "you" (ty, wy) jest standardem. Jeśli nawet Jon Stuart w Daily Show witając się z prezydentami użyje zwrotu "mr president", to w dalszej rozmowie zwraca się "you", czyli "ty".
To po prostu kwestia intuicji - naturalnej, gdy ktoś posługuje się tym językiem od dzieciństwa. Jeżeli najpierw pada "mr president", to dalej nie trzeba tego powtarzać, bo wszelkie dalsze "you" oznacza "wy", a nie "ty".
To samo w przypadku "mr / mrs" (nazwisko) - wystarczy raz, inaczej byłoby nienaturalnie. Fakt, nie dopisałam, że chodzi mi o taką konkretnie formę - pani jakaśtam, ale ciebie z kolei zawiodła intuicja.
Natomiast nie przywoływałam formy "sir" używanej głównie w sytuacji zależności formalnej (wojsko, pracownik wobec prezesa korporacji itp.)
>Zwrot "sir" jest przyjęty np. dla kelnerów w stosunku do służących, ...
Tego nie zrozumiałam.
>Nasz język jest po prostu bardzo formalny, a nawet zaryzykuję określenie... nadęty.
Mnie się podoba. Można wyrazić wszystko bardzo precyzyjnie. Można też rozpoznać, z jakiego środowiska ktoś się wywodzi i nie chodzi tu o jakieś slangi, czy gwary.

#27
22-10-2013 23:51
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi Anna Salman
.
>Mnie się podoba. Można wyrazić wszystko bardzo precyzyjnie. Można też rozpoznać, z jakiego środowiska ktoś się wywodzi i nie chodzi tu o jakieś slangi, czy gwary.
Uzupełnił bym to prawidłowością, że prawie nigdy nie zauważamy własnych błędów językowych, tak w mowie, jak i piśmie. Natomiast, gdy już znamy prawidłową formę, to popełniane przez innych błędy nas wprost rażą. Czasem wystarczy kilka zdań abyśmy dobrze wiedzieli z kim mamy do czynienia.

Warto przy tym pamiętać, iż język polski nie należy do najprostszych ani w mowie, ani w piśmie i dlatego wszyscy popełniamy błędy językowe (szczególnie tu, gdy piszemy szybko i bez dokładnej korekty), ale warto robić wszystko, żeby było ich jak najmniej.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#28
23-10-2013 16:41
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
W odpowiedzi DyktaFon
.
A sam język ma po prostu jakieś tam formy wypracowane przez setki lat. I te formy warto stosować mówiąc w tym języku. Stosując formy z obcego języka wypacza się własne myśli, a na pewno jest się źle rozumianym przez inne osoby (czego dowody widać z licznych wypowiedzi w tym wątku).
Na naszym forum, jest mało ważnym jakie mamy formalne wykształcenie, gdyż nawet mając różne stopnie naukowe, to poza swoją specjalnością, wszyscy mamy średnie. Zresztą jest tu parę osób nawet bez średniego i trudno to zauważyć. Natomiast forum racjonalisty skierowane jest do inteligencji, a inteligencja powinna mieć intelektualne aspiracje, to znaczy, że jako minimum powinna być ogólnie oczytaną i znać dobrze język, którego się w środowisku inteligencji używa. Inaczej powstają kłopoty z poważniejszymi lekturami, które ze względu na barierę językową (niezrozumienie używanej tam terminologii) stają się nieprzystępne i wprost nudne.

Szkoły - poza wyjątkami - drastycznie obniżyły (poza językiem angielskim uczonym już powszechnie) teraz poziom uczenia. Lektur się nie czyta, gdyż powszechną jest opinia, iż są głupie i czytać ich nie warto. Media pełnią rolę zdecydowanie ogłupiającą - czy to dotyczy telewizji, czy znakomitej większości gazet. Jest sporo ciekawych książek (choć jeszcze więcej bzdurnych), ale książki są drogie.

Sporo do ogłupiania społeczeństwa przyczynił się internet (wszak skądinąd tak doskonałe narzędzie ułatwiające nasze poznanie) oraz telefony komórkowe - SMS. Anonimowość internetu daje nam złudne poczucie demokracji intelektualnej, ale często nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko nasz poziom się uwidocznia, jak szybko widać to co za nami stoi, jak szybko widać naszą głupotę. Choć prawie nikt nie skarży na brak rozumu, to Bóg bardzo niesprawiedliwie tu dzielił i inteligencji oraz wiedzy za żadne pieniądze się nie kupi. Jedną trzeba dostać w genach, a na drugą to ciężko zapracować.

Jestem zdecydowanym demokratą, a moja demokracja wynika z humanistycznej ideologii, ale nie mam zamiaru przeczyć oczywistościom. Intelektualnie jesteśmy nierówni i głupszych jest znacznie więcej od tych mądrzejszych. Przy tym uważam, że mało ważnym jest nasz aktualny poziom. Ważnym jest brak satysfakcji z jego obecnego stanu i aspiracje do jego permanentnego podnoszenia. Każdy człowiek, który jest ciekawy świata i pyta jest człowiekiem wartościowym, ale już tylko niektórzy z tych którzy wiedzą i innych pouczają.
Stąd moje pytanie: "Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum." - wątek na temat języka i form jakich tu używamy., a rozwinięcie interesujących mnie tu problemów znajduje się w zacytowanych tu fragmentach wywiadu z dr Małgorzatą Molędą-Zdziech.

Moim zdaniem jesteśmy forum dla "wiecznych heretyków", ciekawych rzeczywistości i otwartych na świat. Ludzi stale się uczących i starających się kierować racjonalnym podejściem do poznania i zrozumienia - czyli samodzielnie myślącej inteligencji, zdolnej do intelektualnej refleksji. Otwartym dla wszystkich, ale jednak preferujących określony w linii programowej sposób myślenia oraz jego intelektualny poziom. Zależy mi na tym i stąd mój wątek.

PS. To refleksje nad wątkiem, tylko trochę nawiązujące do Pańskiej słusznej konstatacji, a nie jakakolwiek polemika, gdyż tu nasze poglądy - jak sądzę - są bardzo podobne.

Pozdrawiam.

@@@
.

#29
23-10-2013 11:28
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
>amerykańska, którą moim zdaniem doskonale skarykaturował Steven Spielberg w komedii 1941.

Poza tematem wątku: film - chociaż akcja wydaje się być dość absurdalna - został zainspirowany rzeczywistym wydarzeniem, znanym jako Bitwa o Los Angeles.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#30
23-10-2013 21:12
 Ocena 8 na 8
Hodża (11172 punktów)Odp: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura f
>Szkoły - poza wyjątkami - drastycznie obniżyły (poza językiem angielskim uczonym już powszechnie) teraz poziom uczenia. Lektur się nie czyta, gdyż powszechną jest opinia, iż są głupie i czytać ich nie warto.

Pozwolę sobie na wspomnienie własnych czasów szkolnych (lata 70-te). Otóż z wdzięcznością wspominam wielu nauczycieli (ze szkoły podstawowej a w jeszcze większym stopniu z liceum, w owym czasie jednego z najlepszych w kraju), którzy byli żywymi realizacjami znanych z literatury postaci nauczycieli "z powołania", dla których uczenie oznaczało świadomość, że spełniają jedną z najważniejszych dla cywilizacji funkcji, jaką jest przekazywanie wiedzy. Ale też - z drugiej strony, już wtedy była widoczna owa przeciwwaga dla tych szlachetnych wysiłków, którą była pogarda dla wiedzy i lekceważący stosunek do wszystkiego, co było odrobinę bardziej intelektualnie absorbujące i wymagało wysiłku dla zrozumienia. Nie wiem, czy i na ile w innych kulturach ten problem występuje (sądząc po filmach w kulturze anglosaskiej również istnieje) - jakiegoś organicznego wręcz obrzydzenia do czytania i braku ciekawości świata (zastąpionej prostackim hedonizmem), ale był on na tyle widoczny, że z biegiem czasu, wzbogacony również i o pewne własne pedagogiczne doświadczenia doszedłem do wniosku, że ta mroczna siła, którą jest ciążenie w kierunku świata przed-kulturalnego sprawia, że dla wielu nauczycieli nauczanie młodzieży (w pewnych środowiskach, nie wszędzie) staje się przysłowiowym "pchaniem martwego konia pod górę" i po pewnym czasie odpuszczają sobie, widząc, że z tym żywiołem nie wygrają. Ot, "Syzyfowe prace" a rebours.

Bardzo znamiennym dla mnie zdarzeniem było zniszczenie przez pewnego niezadowolonego ucznia w pewnym Studium Nauczycielskim pod koniec lat 80-tych kilkunastu pianin w zemście za oblanie go na egzaminie. Barbarzyństwo w postaci czystej; tylko jeden przykład, zaś mniejszych mógłbym wymieniać setki. Prymitywna, chamska pogarda dla wszystkiego, co piękne i odrobinę bardziej wyrafinowane od cepa. A co więcej, ów nurt prymitywizmu i intelektualnej jałowości obecny jako składnik naszej kultury możemy łatwo odcyfrować choćby z wizerunku narodu, jaki jest malowany w tak wielkich dziełach, jak "Pan Tadeusz" Mickiewicza. Jest też wiele innych literackich przykładów.

> Media pełnią rolę zdecydowanie ogłupiającą - czy to dotyczy telewizji, czy znakomitej większości gazet.

Tak, to swoista "ubojnia intelektu" z nowymi standardami tego, co jest "cool" (nie do końca rozumiem znaczenie tego słówka, podejrzewam, że zastępuje ono słowo "fajne"). Kobietom telewizja pozostawiła sieczkę serialową, filmy fabularne to głównie miks testosteronu i krwi dla bezmózgich mięśniaków szukających gratyfikacji w obrazach przemocy, której niestety nie mogą zaznać osobiście. Programów popularyzujących naukę prawie nie ma (w tv publicznej chyba w ogóle zniknęły) natomiast na tych kanałach, w których jakieś odniesienia do nauki się pojawiają, jest ona podawana w konwencji bardziej zbliżonej do wideoklipu niż programu, z którego ktoś może wynieść jakąś wiedzę. Bronią się jeszcze programy o dzikiej przyrodzie; cóż, kiedy i tu akcenty są położone na spektakularność obrazu i ktoś, kto ucieknie od Arnolda Schwartzeneggera na kanał NatGeoWild nie uniknie widoku krwawej jatki, jakkolwiek tu realizowanej przez inne gatunki.

>Jest sporo ciekawych książek (choć jeszcze więcej bzdurnych), ale książki są drogie.

To też; ale prawdziwym dramatem jest drogi czas. Dziś już nikt, kto ma rodzinę i pracę zarobkową, nie czyta książek, gdyż na to potrzeba odrobinę czasu i wyciszenia. Codzienny kierat również ogłupia, chociaż trudno oceniać to w tych samych kategoriach, co dobrowolne oddawanie hołdu głupocie poprzez narkotyki czy inne bzdurne zachowania. Możliwość poszerzania swoich horyzontów i czytania w coraz większym stopniu staje się przywilejem tych, którzy z pracy intelektualnej żyją i dla których jest ona głównym zatrudnieniem.

>Sporo do ogłupiania społeczeństwa przyczynił się internet (wszak skądinąd tak doskonałe narzędzie ułatwiające nasze poznanie) oraz telefony komórkowe - SMS.

Są podobno badania, wskazujące na zmiany w mózgu zachodzące u młodzieży pod wpływem nadużywania elektronicznych form komunikacji. To bardzo możliwe; ludzie, którym do wyrażenia swoich odczuć i istotnych do zakomunikowania treści wystarczają 163 znaki sms-u z całą pewnością posiadają umysły sformatowane do tego okrojonego rozmiaru.

>Moim zdaniem jesteśmy forum dla "wiecznych heretyków", ciekawych rzeczywistości i otwartych na świat. Ludzi stale się uczących i starających się kierować racjonalnym podejściem do poznania i zrozumienia - czyli samodzielnie myślącej inteligencji, zdolnej do intelektualnej refleksji.

To chyba jedyne polskie forum wolnomyślicielskie i stąd jego duże znaczenie. Natomiast dbałość moderatorów o zachowywanie pewnych standardów językowych było dla mnie osobiście jednym z głównych powodów, dla których tu zacząłem zaglądać. Zgadzam się z Panem, że warto dochować dbałości o poziom języka i wymagać tego od dyskutantów.

Pozdrawiam.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

1 2 3 4 5 6 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Sprawy portalu
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365