Racjonalista - Strona głównaDo treści
Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
18-12-2012 12:39maceox (6779 punktów)Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
Ocena 13 na 13
Sądzę, że problem wskazany w tytule nie dotyczy tylko mnie. Prosiłbym o Wasze sugestie i doświadczenia w kwestii wychowywania dzieci, gdy partner jest wierzący, zwłaszcza gdy jest praktykjującym katolikiem i chce tę wiarę przekazać dzieciom.

Poza innymi kwestiami chciałbym w szczególności poruszyć temat spowiedzi usznej. Jestem niewierzący z głębokiego namysłu, jednak pochodzę z domu protestanckiego i w związku z tym nigdy nie byłem w konfesjonale. Ta praktyka wydaje mi się być szczególnie zła. Gdy pomyślę, że moje dzieci będą musiały spowiadać się przed jakimś facetem w sukience z jakichś swoich "nieczystych" myśli, to nóż mi się w kieszeni otwiera.

Sądzę, że zanim doszliście do postawy wolnomyślicielskiej wielu z Was musiało sobie przez pewien czas jakoś z konfesjonałem poradzić. Liczę więc na wskazanie Waszych doświadczeń i przemyśleń w tym względzie. Czy może zbytnio demonizuję tę tylko wybraną praktykę?

Staram się być tolerancyjny i sądzę, że trochę rozumiem potrzebę religijności mojej żony i sama "praktyka duchowa", czy "poszukiwanie Boga" tak bardzo mi nie przeszkadza, tym bardziej, że wcześniej sam przez to przeszedłem. Najbardziej mnie jednak denerwuje to zinstytucjanolizowanie wiążące się z jedynie słuszną Prawdą, a konfesjonał jest tu dla mnie zwieńczeniem totalnej inwigilacji.

I ogólnie: jak przedstawiać w domu swój światopogląd i ocenę tych praktyk, żeby jednocześnie nie prowadziło do do radykalizacji postawy lepszej połowy i przede wszystkim nie wpływało negatywnie na dzieci?

Czy znacie może jakieś opracowania lub książki poruszające te kwestie?
Zapraszam do dyskusji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#46
19-12-2012 09:19
 Ocena 13 na 13
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ania.
>nie utrudniaj, bowiem Twój sprzeciw może spowodować reakcję obronną - a nie o to chodzi.
Ale też nie wolno ułatwiać choćby usuwaniem się w cień jeśli ma się na widoku niedopuszczenie do zmarnowania dziecka.

>naucz dziecko myśleć.
Ja sam mam córkę z katoliczką (chwiejną - głównie dzięki mnie) i prawie od początku jej życia zachowywałem czujność znając podstępność i zło religii. Chrzest i wczesne spacery do kościoła łykałem bez popitki, kiedy dziecko zaczęło łapać prawdziwy intelektualny kontakt ze światem już zacząłem artykułować jasno swoje poglądy, wchodząc, niestety, niejednokrotnie w konflikt z partnerką, która ze zrozumiałych względów nie przyjmowała lekko moich uwag o wielości religii, o rozbieżnościach ich opowieści, a głównie o niedorzecznościach i sprzecznościach treści katolickich (znajomość Biblii była tu nader przydatną, bo często miałem czym zamknąć jej usta)itp. Córka bardzo szybko zrozumiała że mój spokój i wiedza dają więcej, niż niepewność, strach i niespójność poglądów mamy. Już chyba jako 3-latka odmawiała wizyt w kościele (nie lubiła jego dusznej atmosfery), do Pierwszej Komunii przystąpiła jako ateistka w dodatku feministycznie cięta na podłą pozycję kobiet w Kościele. Uwielbia opłatki (przed Bożym Narodzeniem zwłaszcza kupuję jej kilka paczek od "aniołów" w hipermarketach), ale od księdza z ręki jej nie smakował - wręcz przeciwnie.

Na pewno sytuacja różnic w podejściu do religii jest wysoce niekomfortowa i konfliktogenna na co choćby na tym forum dowodów jest zatrzęsienie. I nie mówię o czystych forumowych sporach, ale o osobistych wyznaniach użytkowników.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#47
19-12-2012 09:49
 Ocena 7 na 7
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi kulka_na_mole
>>Jestem tylko partnerem do łóżka, dobrym ojcem dla dzieci, towarzyszem do rodzinnych spotkań, męskim ramieniem do wsparcia kobiety i dostawcą pieniędzy na utrzymanie rodziny.
>[color=#330000]Przecież tak ma większość mężów (oprócz tych bez punktu pierwszego), więc o co chodzi? Czego ci brakuje jako mężowi?

Chciałbym się pozbyć uczucia, że prawdziwym ukochanym mojej żony jest Jezus, a ja jestem na doczepkę (bo Jezus mimo wszystko nie zapewnia przyziemnych przyjemności ani nie przynosi pieniędzy do domu).

I jeszcze przeszkadza mi świadomość, że żona jest ze mną, bo tak przysięgała Jezusowi - nie dlatego, że przysięgała mi (tak w każdym razie Ona pamięta i interpretuje nasz ślub). I oferując mi swoje kobiece towarzystwo tak naprawdę kupuje czas, by sprzedać Jezusowi również nasze córki (jeśli będę zadowolony, to przecież nie będę przeszkadzał).

Zdaję sobie sprawę, że moje problemy dla wielu mężów są śmieszne - jestem trochę jak facet, który nie głoduje, a tylko chciałby, żeby jedzenie było bardziej wykwintne...


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

#48
19-12-2012 11:33
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ojciec Lesiotr
>Chciałbym się pozbyć uczucia, że prawdziwym ukochanym mojej żony jest Jezus, a ja jestem na doczepkę (bo Jezus mimo wszystko nie zapewnia przyziemnych przyjemności ani nie przynosi pieniędzy do domu).

Szanuje Cię chociaż za to trochę, czy dziękuje za te "dary" wyłącznie Jezusowi?

>I jeszcze przeszkadza mi świadomość, że żona jest ze mną, bo tak przysięgała Jezusowi - nie dlatego, że przysięgała mi (tak w każdym razie Ona pamięta i interpretuje nasz ślub).

Nigdy nie byłeś dla niej podmiotem. Sorry. Podmiotem jest postać fikcyjna, a tak naprawdę, jej własne ego, które ma swoje fiksacje, swoje wyobrażenia, popędy, potrzeby i głody, a więc sporo do zaspokojenia. Ty i dzieci, jesteście instrumentami do ich zaspokajania, a to wymaga silnego podporządkowania sobie najbliższego otoczenia.

>I oferując mi swoje kobiece towarzystwo tak naprawdę kupuje czas, by sprzedać Jezusowi również nasze córki (jeśli będę zadowolony, to przecież nie będę przeszkadzał).

Jej ego (wieczność dla siebie i córek) jest/będzie na ciągłym głodzie. Później weźmie się za wnuki, bo to uzależnienie.

>Zdaję sobie sprawę, że moje problemy dla wielu mężów są śmieszne - jestem trochę jak facet, który nie głoduje, a tylko chciałby, żeby jedzenie było bardziej wykwintne...

To ani trochę nie jest śmieszne. W Tobie jest bunt i chęć samostanowienia o sobie i najbliższych, a ja znam całkiem sporo zmanipulowanych durni, ze smyczą i z kagańcem, którzy robią za ojca/męża za michę, d..ę (to zwykle do czasu) i dla świętego spokoju. I nawet znajdują w tym wygodę, co głównie zależy od intuicji Pani, żeby miała opanowane jak i kiedy smycz popuścić. Wtedy wszystko jest o.k.

#49
19-12-2012 10:29
 Ocena 8 na 8
Ania. (14138 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ojciec Lesiotr
>> Czas leci i działa na niekorzyść osoby, która odsuwa się sama od wpływu na światopoglądowe wychowanie dzieci.
>>Dlaczego ma się odsuwać?
>>Czy wychowanie jest tylko "w duchu" religijnym lub antyreligijnym?
>>Ależ rodzic niewierzący nadal jest rodzicem.
>Wychować można na głęboko wierzącego katolika lub na myślącego człowieka. Jedno wyklucza drugie.
Tak.
Na racjonalnym rodzicu spoczywa odpowiedzialność za to, aby udało się to drugie.

>Jeśli nie zabiera się systematycznie głosu w sprawach religijnych, to w naturalny sposób jest się zepchniętym na margines przez aktywnych wierzących - którzy indoktrynują dziecko w wymiarze kilku godzin tygodniowo!
Czy ja wiem...
To zależy co masz na myśli przez "zabiera głos w tematach religijnych".

W pewnym sensie tematem para-religijnym jest wszystko. Rozmawiając z dzieckiem o wszystkim budujesz jego bazę informacji, podstawy jego założeń.
Nie musisz mówić mu, że bozi nie ma, jeśli podstępnie nauczysz go myśleć, opowiesz mu np. o teoriach powstania świata, o metodzie weryfikacji obserwacji, o subiektywności obserwacji itd. I wbrew pozorom da się - wspomniana córka kolegi miała 3,5 roczku, a wiedziała o rozszczepianiu światła słonecznego i tworzeniu tęczy. Kiedy poszła do gimnazjum dyskutowała z nauczycielką o systemach adaptacyjnych, po czym jej koleżanki stwierdziły, że nie rozumiały o czym mówiły. Kolega skomentował to nam jako "kłopot z córką w szkole"...
Nie komentował nigdy wiary żony, ale wyrażał własną niewiarę - podkreślał, że wiara jest subiektywna i nieweryfikowalna, a jemu to nie wystarcza, że nie przyjmuje niczego, czego nie rozumie. Córka bardzo szybko przyjęła pogląd ojca.

Może dlatego, że wbrew pozorom wiara nie ułatwia dziecku niczego, przeciwnie chyba utrudnia. Nie jest też przyjemne wysłuchiwanie że to moja wina.

>Zapewniam Cię, z własnego doświadczenia rodzinnego:
>Prawdziwie wierzący katolik/katoliczka chlubi się tym, że pytań nie zadaje i na pytania nie odpowiada, a z przypadkowo zasłyszanych odpowiedzi nie wyciąga żadnych wniosków. Jeśli odpowiada, to słowami modlitwy lub recytując dogmaty. Nie chce wiedzieć ani rozumieć nic więcej, niż absolutnie jest to konieczne - reszta należy do Miłosierdzia Bożego.
Więc pokazuj, że są inne możliwości. Sam zadawaj pytania o wszystko, rozmawiaj o wszystkim, ucz szukania odpowiedzi, świętuj jak dziecko moment, kiedy znajdziecie jakąś trudną, niech posmakuje tego dreszczyku emocji płynącego z dowiadywania się.

#50
19-12-2012 10:39
 Ocena 4 na 4
Alpha Phoenicis (4607 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ojciec Lesiotr
Wybacz, że się wtrącę, ale mam jedno pytanie: Dlaczego na samym początku zgodziłeś się na taką relację? No bo przecież nie w jeden dzień po ślubie ukochana stwierdziła "Sory bejbe, Dżizas mnie wzywa"...

"Bo jakoś to będzie?"

#51
19-12-2012 10:39
 Ocena 5 na 5
maceox (6779 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi kulka_na_mole
>Kompletnie nie rozumiem podstaw twojego związku.
Nie dziwię się, ale pozwól, że nie będę tego wyjaśniał w szczegółach. Zawsze już kobiety interesowały mnie bardziej od religii.

>Co może łączyć ludzi,
może... miłość?

>których dzielą zasadnicze kwestie?
Odkąd pamiętam nudziły mnie nauki kościelne, jednak przez długi czas byłem pod wpływem szkoły Junga i wynikającej z niej synkretycznej akceptacji różnych wierzeń i religii. Tak więc przez długi czas nic tu szczególnie nie dzieliło.

Dopiero od niedawna określam siebie wprost jako niewierzącego, a już od bardzo, bardzo niedawna dociera do mnie rozmiar chrześcijańskiej (a w szczególności katolickiej) obłudy.

>Gdy sobie pomyślę o związku niewierzącego z fanatyczną religiantką, to wychodzi mi tylko zajebist.y seks, no ale jaka z niej wtedy religiantka?
A kto mówił o "fanatycznej"? Pomijając kwestię grzecznościowe: spójrz na swoje zdanie tylko z logicznego punktu widzenia. Czytasz czasem co piszesz?

>Jak twoja żona godzi swój religijny fanatyzm katolicki z byciem żoną niewierzącego?
Ona mnie szanuje. Tyle.

>Ona musi udawać swój katolicyzm, albo cała ta historia jest zmyślona, nie ma innego wyjścia.
G.... wiesz o jej katolicyźmie i o naszym związku. Po co miałbym zmyślać tą historię? Nie otwierałem tego wątku, by czytać takie komentarze, ale też nie otwierałem go tylko dla siebie.
Pan Andrzej czasem wkleja taki cytat z Izdebskiego o światopoglądzie - "Spójna niespójność". Najwyraźniej zbyt rzadko to robi.
Poza tym nie wziąłeś pod uwagę trzeciej możliwości, którą dość wyraźnie wytłumaczyłem w tym poście.

#52
19-12-2012 10:40
 Ocena 5 na 5
Ania. (14138 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Kazimierz Barciak
>W takich sytuacjach rodzinnych dzieci trzeźwieją w wieku mniej więcej 13 lat.
Wiek pływa, ale coś pewnie koło tego.

>Ostatnio byliśmy razem z córką ( 17 lat) na marszu świeckości w Krakowie!
A na marszu ja byłam z siostrzeńcem
Pączkujemy, powoli ale wytrwale.

#53
19-12-2012 10:43
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Luxuria
>Strasznie trudno jest mi wyobrazić sobie, jak takie związki funkcjonują. Nie wyobrażam już sobie bycia z osobą faktycznie wierzącą. Mój obecny partner jest niewierzący więc ten problem mnie ominie.
Ja również, ale może wynikać to z prostego faktu - nasze poglądy ewoluują i kiedy braliśmy ślub nie pytaliśmy się siebie o poglądy religijne. Ale już wtedy żadne z nas nie było naprawdę wierzące, nigdy np. nie spowiadaliśmy się z naszych relacji intymnych.

Pochwalę się - zapytałam kiedyś mojego męża, co zrobiłby gdybym tak latała do kościółka co dziennie, odpowiedział, że spakowałby się i ratował ucieczką. Uśmiałam się trochę.

#54
19-12-2012 10:48
 Ocena 2 na 2
Alpha Phoenicis (4607 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi rysiek
Ej, ale zaraz, skoro religie wyjaśniają niejako "tajemnice o świecie", jak to wszystko działa itp, to skoro córka uważa, że drzewo ma różowe liście, a syn, że niebieskie, no to jak to jest w końcu w rzeczywistości? Kto ma rację, kto się myli, jaka jest prawda o świecie? A może liście ma fioletowe, gdyż prawda po środku leży?

Bo przecież nie mogą być zielone skoro mamusia mówiła, że jednak różowe...

Czy to nie tworzy swojego rodzaju sieki w mózgu?

Nie lepiej pozbyć się wszystkich bajek i empirycznie stwierdzić, że jednak drzewa na ogół są zielone?

#55
19-12-2012 10:51
 Ocena 4 na 6
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi kulka_na_mole
>[color=#330000]Kompletnie nie rozumiem podstaw twojego związku. Co może łączyć ludzi, których dzielą zasadnicze kwestie? Gdy sobie pomyślę o związku niewierzącego z fanatyczną religiantką, to wychodzi mi tylko zajebist.y seks, no ale jaka z niej wtedy religiantka?

Seks (małżeński) też jest Darem Bożym. To antykoncepcja jest zakazana, nie seks.

>Jak twoja żona godzi swój religijny fanatyzm katolicki z byciem żoną niewierzącego?

Życie z niewierzącym to jak niesienie Krzyża razem z Chrystusem - który oddał życie również za zbawienie pogan. Bóg doświadcza w ten sposób człowieka, by zahartować jego wiarę.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

#56
19-12-2012 11:40
 Ocena 6 na 6
martok (1115 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
> jak przedstawiać w domu swój światopogląd, żeby nie
>prowadziło to do radykalizacji postawy lepszej połowy i przede wszystkim nie wpływało negatywnie na dzieci?

>Zapraszam do dyskusji.

   Różnice postaw i światopoglądów pojawiają się w związkach zawsze, także w związkach dwojga niewierzących czy dwojga katolików. Czy doprowadzą one do konfliktu, to mniej zależy od samych tych różnic, a bardziej od kultury i dobrej woli partnerów. Nie zamierzam się pchać z radami. Opiszę po prostu własne doświadczenia na tym polu.

   Moja żona jest katoliczką; jesteśmy w bardzo harmonijnym związku od czterdziestu pięciu lat. Oczywiście znamy wzajemnie swoje poglądy, i to wyjątkowo dobrze, lecz ani ja nigdy nie próbowałem żony nawracać, ani ona mnie. Jeśli różnice światopoglądowe w ogóle się ujawniają, to raczej w lekkiej, półżartobliwej formie. Twierdzę na przykład, że jeśli by się okazało, że Bóg jednak istnieje, to ja się w sprawie raju z nim na pewno dogadam, po prostu dlatego, że w życiu nie popełniałem jakichś wielkich świństw, czego wielu katolików o sobie nie może powiedzieć. Dodam, że moja żona, choć katoliczka, jest normalnym biologiem, akceptującym wszystkie współczesne dokonania tej dyscypliny.

   Ślub brałem kościelny (twarde żądanie zarówno rodziny żony, jak i mojej matki), lecz jako niewierzący. Aby taki ślub był możliwy musiałem podpisać zobowiązanie, że nie będę utrudniał katolickiego wychowania ewentualnych dzieci i tego zobowiązania się trzymałem. Mój syn chodził na religię, otrzymał pierwszą komunię itd, jednym słowem był wierzący - do mniej więcej czternastego roku życia, kiedy to wiarę utracił, co żona przyjęła bez entuzjazmu, ale też bez większej rozpaczy.

   W naszym domu, w livingroomie na parterze, przez kilkadziesiąt lat na jednej ze ścian znajdował się niewielki krzyż. W niczym mi on nie przeszkadzał. Jednak dwa lata temu ten krzyżyk odpadł i widzę, że żona nie śpieszy się, aby go znowu przykleić. A nie przykleja go nie dlatego, że utraciła wiarę, tylko zwyczajnie - z lenistwa.

Pozdrawiam - M
*

#57
19-12-2012 11:00
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ania.
> Kiedy poszła do gimnazjum dyskutowała z nauczycielką o
> systemach adaptacyjnych, po czym jej koleżanki stwierdziły,
> że nie rozumiały o czym mówiły. Kolega skomentował to nam
> jako "kłopot z córką w szkole"...

Niestety, to może być właśnie pewien problem wyrastania ponad własne środkowisko.
Sam tak czasem mam z moimi kolegami na budowie (inżynierami) np. w temacie homoseksualizmu. Bywa naprawdę, naprawdę.. cieżko i cóż - czasem trzeba się do pewnego poziomu dysursu dopasować.
Może dobrze byłoby dziewczynie powiedzieć że "głową muru nie przebijesz" względnie, z braku partnerów żeby porozmawiała o tym z nami na Racajonaliście
Pamiętam kiedyś jak stałem z kolegą w kolejce do sklepu na Masteczku Studenckim, dyskutowałem ostro z nim o przestrzeni Czebyszewa (matematyka). Jakiś student z tyłu nagle poptrzył na nas tak b. dziwnie.. że szybko tą rozmowę urwaliśmy, kontynuując już w akademiku.

> Nie komentował nigdy wiary żony, ale wyrażał własną niewiarę
> - podkreślał, że wiara jest subiektywna i nieweryfikowalna,
> a jemu to nie wystarcza, że nie przyjmuje niczego, czego nie
> rozumie. Córka bardzo szybko przyjęła pogląd ojca.

Mądra dziewczyna.

> Może dlatego, że wbrew pozorom wiara nie ułatwia dziecku
> niczego, przeciwnie chyba utrudnia. Nie jest też przyjemne
> wysłuchiwanie że to moja wina.

Dokładnie utrudnia, bez "chyba": zazwyczaj daje zastępcze, proste, fałszywe i w praktyce nic nie wyjaśniajace odpowiedzi na trudne i skomplikowane tematy.

> Więc pokazuj, że są inne możliwości. Sam zadawaj pytania
> o wszystko, rozmawiaj o wszystkim, ucz szukania odpowiedzi,
> świętuj jak dziecko moment, kiedy znajdziecie jakąś trudną,
> niech posmakuje tego dreszczyku emocji płynącego z dowiadywania się.

a najlepiej niech sprawadza zasłyszane od ojca odpowiedzi (lub samodzielnie odnalezione) wśród rówieśników, myślę że dobrze jest konfrontować w praktyce religijne zasady moralne kontra etyka (np. taki drugi policzk kontra wyrownanie w dobrym)

> -tato, a gdzie leży Mont Everest?
> - nie wiem (..)

Świetne!!
Na marginesie nie wiem czy widziałaś kiedyś okrągłą tęczę.
Ja parę dni temu
łacząc pozdrowienia

#58
19-12-2012 11:05
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Ania.
To wszystko prawda, co Aniu piszesz, tylko tutaj trzeba wziąć pod uwagę siłę przeciwnika. A więc żona-katechetka i jej na wiecznosć kochanek plus teściowie. Ekipa, która całkowicie panuje nad przestrzenią. I zapewne jest i będzie czujna. Nie widzę tego z bliska, ale obawiam się, że jakiekolwiek oznaki "działań destrukcyjnych" zostaną szybko rozpoznane i z całą determinacją spacyfikowane.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi Kazimierz Barciak
> Ostatnio byliśmy razem z córką ( 17 lat) na marszu świeckości w Krakowie!

Kurcze, kiedy to było? Niestety przeoczyłem..
O ile obowiązki pozwolą - chętnie bym się wybrał następny raz.
A propos marszów i wizyt w ciekawych miejscach - idzie pan może do Kawiarni Naukowej w piątek 21go na uczczenie "końca swiata"?
Będziemy się tam bawić "jakby ta noc była ostatnia' zapraszam i pozdrawiam

#60
19-12-2012 11:16
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Katolicyzm lepszej połówki - co z wychowaniem?
W odpowiedzi rysiek
> Rozwiązaniem była metoda (chyba ogólnie przyjęta),

Przez kogo przyjęta?

> że mąż grekokatolik - to synowie też, żona rzymska katoliczka
> - córki tak samo. Dodatkowo dochodziły tam różnice narodowościowe.

Taki trochę specyficzny ten podział "zdobyczy"..

>Może więc, w tym wypadku, córki wierzące - synowie ateiści?

A dlaczego nie np. odwrotnie.

> Dlaczego jedna strona związku miałaby być dyskryminowana?

Kto tu mówi o dyskryminacji? Skoro dzieci wybioprą najlepsze dla siebie drogi - a zgodizmy się że każdy ma do tego prawo - np. wszyscy będa ateistami, to powinna przyjać to jako pewnego rodzaju naukę, a nie wrzeszcześ o dyskryminacji.
Na marginesie - ponoć 80% siedzących w więzieniach kryminalistów twierdzi, że są niewinni.
Zaiste, wg nich musi być to b.wielka dyskryminacja siedzieć na tym dołku.
pozdrowienia

---

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365