 |
Różnice pomiędzy angielską, a polską Wikipedią Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-10-2013 07:20 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Różnice pomiędzy angielską, a polską Wikipedią
12 na 12 | W polskiej Wikipedii pod hasłem "teologia" ostatnio nie było napisane, że jest to nauka. Teraz widzę, że ktoś to zmienił i zaliczył ją do "dziedzin naukowych", co moim zdaniem jest naiwną próbą "nobilitacji tej pseudonauki. W anglojęzycznej wersji Wikipedii nie jest napisane, że jest to nauka, a jedynie studiowanie koncepcji boga i natury wierzeń religijnych. W polskojęzycznej Wikipedii nie ma teologii na liście pseudonauk, ale jest w wersji anglojęzycznej. en.wikipedia.org/wiki/PseudoscienceO czym to świadczy? Niepewnej wartości Wikipedii jako źródła definicji czy wiedzy? Wikipedii jako całości, czy tylko wersji polskojęzycznej? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 | cmos (1664 punktów) | >O czym to świadczy? Niepewnej wartości Wikipedii jako źródła definicji czy wiedzy? Wikipedii jako >całości, czy tylko wersji polskojęzycznej?
Nie rozumiem dlaczego pytasz. Przecież odpowiedź jest oczywista: Wikipedia w ogóle jest bardzo niepewnym źródłem informacji, a wersja polska jest jeszcze bardziej niepewna niż wersje w innych znanych mi językach.
I według mnie powinno to być napisane dużymi, czerwonymi literami na początku każdej strony generowanej przez silnik Wikipedii, tak w stylu ostrzeżeń na paczkach papierosów. A nie tylko malutki tekścik na samym dole strony, gdzie praktycznie nikt nie dociera. Przydałby się jakiś wyrok sądowy w tej sprawie, albo coś w tym rodzaju.
|
|
 | 9 na 9 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Nie rozumiem dlaczego pytasz. Przecież odpowiedź jest oczywista: Wikipedia w ogóle jest bardzo niepewnym
Znasz inne źródło wiedzy, które kompleksowo opisuje każdą dziedzinę wiedzy, jest tworzone w czasie rzeczywistym i natychmiast aktualizowane, a dodatkowo spełniający kryteria bycia naukowym? Encyklopedie papierowe są ubogie i nieaktualne.
|
|
|  | 1 na 1 | tabrek (67 punktów) | >>Nie rozumiem dlaczego pytasz. Przecież odpowiedź jest oczywista: Wikipedia w ogóle jest bardzo niepewnym >Znasz inne źródło wiedzy, które kompleksowo opisuje każdą dziedzinę wiedzy, jest tworzone w czasie rzeczywistym i natychmiast aktualizowane, a dodatkowo spełniający kryteria bycia naukowym? >Encyklopedie papierowe są ubogie i nieaktualne. >
A w jaki to sposób Wikipedia spełnia "kryterium bycia naukowym"? Nie istnieje sformalizowany proces "peer review", gdzie "peerami" są osoby znane z imienia i nazwiska o znanym dorobku naukowym. Edytorami są losowe osoby z Internetu.
Zgadzam się z Fizykiem i polecam zostanie wikipedystą, bo to najlepszy sposób, żeby się dowiedzieć, jak ona faktycznie działa.
|
|
 | 14 na 14 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >O czym to świadczy? Niepewnej wartości Wikipedii jako źródła definicji czy wiedzy? Wikipedii jako> >całości, czy tylko wersji polskojęzycznej?> Nie rozumiem dlaczego pytasz. Przecież odpowiedź jest oczywista: Wikipedia w ogóle jest bardzo niepewnym źródłem informacji, a wersja polska jest jeszcze bardziej niepewna niż wersje w innych znanych mi językach.Nie ma pewnego źródła informacji, są tylko mniej lub bardziej wiarygodne, a wiarygodność trzeba ocenić samodzielnie. Wikipedią, jak każdym źródłem, trzeba umieć się posługiwać. Dobrze jest znać jakiś drugi język i porównywać wpisy. Dobrze jest przeglądać bibliografie, linki itp - to wiele mówi o wiarygodności autorów wpisu. Bez umiejętności weryfikowania informacji lepiej się zresztą w ogóle za wyszukiwanie czegokolwiek w internecie nie zabierać. Niestety, widzę dookoła niebezpieczną wiarę w Googla, Wiki, ogólnie "w internet", wiarę w pierwszy wynik wyszukiwania. Ktoś kiedyś stwierdził, że najlepszym miejscem do przekazywania tajnych informacji jest drugi ekran wyników wyszukiwania w Googlu  Wiki jest dobrym naprowadzaczem, dostarcza całkiem solidnej wiedzy na nie kontrowersyjne tematy naukowo-techniczne, świetnie zdaje egzamin jako tłumacz różnych specjalistycznych terminów, nazw itp. Już to czyni z niej nieocenione narzędzie.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | 6 na 6 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | >I według mnie powinno to być napisane dużymi, czerwonymi literami na początku każdej strony generowanej przez silnik Wikipedii, tak w stylu ostrzeżeń na paczkach papierosów. A nie tylko malutki tekścik na samym dole strony, gdzie praktycznie nikt nie dociera. Przydałby się jakiś wyrok sądowy w tej sprawie, albo coś w tym rodzaju.
Wyrok sądowy ?!?
Mój ojciec dostał pisemne uzasadnienie wyroku sądowego jednej instancji i później drugiej instancji powołujący się nie na dokumenty źródłowe i rzeczywiście zawierające prawnie pewne fragmenty tylko dostał "wg Wikipedii".
Wyrok sądowy w sprawie mojego ojca opiera się na Wikipedii. I kolejne instancje nie widzą w tym nic złego.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
|  | 7 na 7 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Mój ojciec dostał pisemne uzasadnienie wyroku sądowego jednej instancji i później drugiej instancji powołujący się nie na dokumenty źródłowe i rzeczywiście zawierające prawnie pewne fragmenty tylko dostał "wg Wikipedii". > Wyrok sądowy w sprawie mojego ojca opiera się na Wikipedii. I kolejne instancje nie widzą w tym nic złego.
Niestety, Twój ojciec nie jest jedyny. To podobno już plaga. Wikipedia nie kosztuje, biegli owszem.
Ale należy się ostro odwoływać. Problem w tym, że potrzebny do tego łebski adwokat, który sam nie jest wyznawcą Wiki i potrafi wykazać, dlaczego na Wiki nie można polegać. A do tego oczywiście czas i pieniądze. Walka z głupotą to najkosztowniejsza w wojen.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | | cmos (1664 punktów) | >Mój ojciec dostał pisemne uzasadnienie wyroku sądowego jednej instancji i później drugiej instancji powołujący się nie na dokumenty źródłowe i rzeczywiście zawierające prawnie pewne fragmenty tylko dostał "wg Wikipedii".
Ja nie mieszkam w Polsce i chodzi mi o zupełnie inny wyrok sądowy - o żądanie wyraźnego i nieprzegapialnego wykluczenia odpowiedzialności, a nie jak teraz malutkim drukiem na samym dole.
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie rozumiem dlaczego pytasz. Przecież odpowiedź jest oczywista: Wikipedia w ogóle jest bardzo niepewnym źródłem informacji, a wersja polska jest jeszcze bardziej niepewna niż wersje w innych znanych mi językach.
Jednak przedstawianie tego w ten sposób samo w sobie jest dezinformacją. Wiele Wikipedii, na przykład angielska, już jest i bardziej "pewnym" i szerszym źródłem wiedzy niż jakakolwiek encyklopedia "ekspercka".
|
|
15 na 15 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >W polskiej Wikipedii pod hasłem "teologia" ostatnio nie było napisane, że jest to nauka. Teraz >widzę, że ktoś to zmienił i zaliczył ją do "dziedzin naukowych", co moim zdaniem jest naiwną próbą >"nobilitacji tej pseudonauki. >W anglojęzycznej wersji Wikipedii nie jest napisane, że jest to nauka, a jedynie studiowanie >koncepcji boga i natury wierzeń religijnych.
Musisz wziąć od uwagę ze angielskie "science" jest ściślejszym określeniem niż polska "nauka". Dlatego nikt rozsądny nie napisze "science" o dziedzinie, która nie stosuje metody naukowej (stąd też matematyka to nie "science", to kategoria sama w sobie).
Polska nauka to określenie mniej precyzyjne, wiec naukowcem może być i historyk, i polonista i oczywiście teolog. Język polski pozwala uznać za naukę zwykłe gromadzenie istniejących informacji.
Oczywiście to nie całkowite wyjaśnieni tego fenomenu a tylko pewien jego aspekt, ale trzeba brać poprawkę na różnice semantyczne między językami.
Język polski po prostu ułatwia takie manipulacje, a autorzy wpisów w Wikipedii tę przypadłość polszczyzny wykorzystują dla swoich celów.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 9 na 9 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Ba, język polski nie odróżnia też dwóch znaczeń wiary ("belief" vs. "faith") i dowodu ("proof" vs. "evidence"). Jak dla mnie to wygląda na celową manipulację i spisek  Trochę jakby nie to samo, science ma po prostu węższe znaczenie i wyraźniej określone granice niż nauka. I to tyle. Angielski jest często bardziej precyzyjny, pewnie dzięki brakowi tej strasznej, romanatyczno-mesjanistyczno-metafizycznej tradycji. Na tym forum niejednokrotnie moi rozmówcy się denerwują, że czepiam się terminów i określeń. A ja lubię precyzję w wyrażaniu się, w czym mi moja mowa ojczysta nie pomaga. Ale staram się jak mogę. Jeżeli to spisek, to nasz własny, polski, tymi rencami wypracowany. 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | >Angielski jest często bardziej precyzyjny, pewnie dzięki brakowi tej strasznej, romanatyczno-mesjanistyczno-metafizycznej tradycji.
Nie, dzięki temu, że posiada silniejsze zakorzenienie w łacinie i - przede wszystkim - że język ten rozwijał się wraz z nauką a nie w ślad za nią.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| |  | | Appenzeller (3118 punktów) | >Angielski jest często bardziej precyzyjny, pewnie dzięki brakowi tej strasznej, romanatyczno-mesjanistyczno-metafizycznej tradycji. Polemizowałbym. Jest bogaty, ma mnóstwo synonimów i bliskoznacznych wyrazów, ma liczne techniczne określenia, które do polskiego weszły dużo później lub wcale, ale w tekście technicznym potrafi być dwuznaczny w niedopuszczalny sposób. Choćby typowe zbitki kilku rzeczowników okraszonych przymiotnikami, które kocha np. biologia, a w których dojście do wzajemnych związków pomiędzy rzeczownikami bywa pracą herkulesową. A nawet prosta zbitka "acid composition" nie pozwala stwierdzić przy niepewnym kontekście, czy chodzi o kwas czy kwasy. Pół biedy w beletrystyce, ale w tekście np. patentu to nieraz krytyczna różnica.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
|  | 8 na 8 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Ba, język polski nie odróżnia też dwóch znaczeń wiary ("belief" vs. "faith")Vide kuriozalny artykuł na Wiki, stawiający pojęcie wiary na głowie. Nie mam siły ani ochoty kopać się z koniem, ale np. przy haśle ateizm udało mi się wygrać małą wojnę edycyjną i podmienić w cytacie z Bagginiego ( Ateizm... jest to wiara, że nie ma Boga lub bogów) tę nieszczęsną "wiarę" na "przekonanie".
|
|
1 na 5 | Velius (125 punktów) | Wychodzi na to,że teraz i "teologię islamską" okrzyknąć można nauką!W końcu posiada nawet własną metodykę o nazwie dżihad.Już widzę te "teologiczne uniwersytety",jeden z pierwszych stanie na miejscu University of Oxford.
|
|
14 na 14 | Fizyk (17637 punktów) | > W polskiej Wikipedii pod hasłem "teologia" ostatnio nie było napisane, że jest to nauka. Teraz widzę, że ktoś to zmienił i zaliczył ją do "dziedzin naukowych", co moim zdaniem jest naiwną próbą nobilitacji tej pseudonauki.Każdy może mieć swój wkład do Wikipedii. Zachęcam racjonalistów do poprawiania błędów merytorycznych, usuwania fałszywych danych i ostrzegania czytelnika przed niesprawdzonymi hipotezami. Ulepszanie istniejących artykułów jest bardzo łatwe, a napisanie całkiem nowego - niewiele trudniejsze. Zachęconym polecam jeden z poradników oraz podane tam linki.
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) |
>Każdy może mieć swój wkład do Wikipedii.
To akurat zwyczajnie nieprawda. System edycyjny wikipedii, i mówię tu o webowym edytorze, jest, z punktu widzenia user experience, zupełnie nieprzystający do współczesnych standardów oprogramowania. Wiem, że Wikimedia Foundation próbuje opracować edytor WYSIWYG, ale póki tego nie zrobi, nie ma co pisać, że "każdy może mieć swój wkład do Wikipedii".
"Każdy" znaczy tu określoną demografię, która ma kompetencje w posługiwaniu się językami znaczników używanymi na wiki.
Oczywiście, potem dochodzi kwestia obecnej polityki edycyjnej, która też jest realnym problemem, manifestującym się w widocznym spadku ilości osób redagujących Wikipedię w ciągu ostatniej dekady.
|
|
|  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | >> Każdy może mieć swój wkład do Wikipedii. > To akurat zwyczajnie nieprawda. System edycyjny wikipedii, i mówię tu o webowym edytorze, jest, z punktu widzenia user experience, zupełnie nieprzystający do współczesnych standardów oprogramowania.
Przesadzasz. Poprawianie Wikipedii nie jest trudniejsze niż pisanie na tym forum.
> Wiem, że Wikimedia Foundation próbuje opracować edytor WYSIWYG ...
Tu też nie masz WYSIWYG, też musisz wiedzieć jak załączać obrazki i też tylko funkcja Podgląd pokazuje Ci końcowy efekt edycji.
|
|
| Scorp (5381 punktów) |
>widzę, że ktoś to zmienił i zaliczył ją do "dziedzin naukowych", co moim zdaniem jest naiwną próbą >"nobilitacji tej pseudonauki.
Twoim zdaniem, ale są też opinie przeciwne, które mają swoje uzasadnienie, nie wynikające tylko z wiary. -
|
|
 | 8 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>widzę, że ktoś to zmienił i zaliczył ją do "dziedzin naukowych", co moim zdaniem jest naiwną próbą >>"nobilitacji tej pseudonauki. >Twoim zdaniem, ale są też opinie przeciwne, które mają swoje uzasadnienie, nie wynikające tylko z wiary.
Tak z ciekawości - a możesz podać jakie to uzasadnienia?
Teologia nie posługuje się metodą naukową, na dodatek "wiedza" którą gromadzi nie ma źródła i jest nieweryfikowalna. Nie da się twierdzenia teologicznego sfalsyfikować. Istnieje wiele teologii chrześcijańskich: katolicka, protestancka, prawosławna to te najgłówniejsze - każda opiera się na dogmatach, z których co najmniej jeden nie jest uznawany przez inne teologie. A do tego trzeba dodać teologie zakładające istnieje całkiem innego boga czy wielu bogów.
Dwóch teologów wyznających dwa odmienne stanowiska nie jest sobie w stanie udowodnić racji, może tylko oponenta zakrzyczeć, zignorować, lub zastraszyć, żeby swoich idei nie głosił. Co to ma wspólnego z nauką?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >Tak z ciekawości - a możesz podać jakie to uzasadnienia?
Chwalebna ciekawość, nieczęsta na tym forum, gdzie paradygmat ateistyczny niemal uniemożliwia refleksję nad argumentami teistycznych przeciwników.
Nie jestem teologiem, więc moje uzasadnienie (pierwsze jakie mi przychodzi do głowy) nie będzie miało charakteru merytorycznego, ale porównawczy. Porównaj teologię do matematyki. Nie masz chyba wątpliwości, że matematyka nauką jest, ba, za królową się nawet uważa. A czym się matematyka zajmuje?
Pomijając elementarną algebrę, której wyniki można obliczyć na palcach, matematyka jest domeną abstrakcji, i to jakich! Zaczynając od nie istniejącego pierwiastka kwadratowego z minus jeden, poprzez równania, które niczemu konkretnemu nie odpowiadają a ich rozwiązania nawet teoretycznie nie istnieją i kończąc na różnego rodzaju nieskończonościach. Byty te są nie tylko jakimiś ideogramami wymyślonymi ad hoc, ale funkcjonują, służą, są używane w licznych teoriach unoszących wysoko się w obłokach abstrakcji.
Matematycy tworzą swoje konstrukcje myślowe nie zważając na zastosowania praktyczne; dla nich ważne jest, że teoria jest poprawna sama w sobie, niesprzeczna wewnętrznie i oryginalna. Wartość teoriom matematycznym nadaje sama ich jakość, a nie aktualna użyteczność. Rzesze matematyków głowią się nad wymyślonymi przez siebie problemami, rozwiązują je lub nie i wciąż wymyślają nowe, nie bacząc czy jakaś firma rynkowa, na przykład kosmetyczna, wykorzysta je czy nie. Ba, większość matematyków-teoretyków wydaje się mieć w głębokiej pogardzie ekonomiczne myślenie o matematyce; czym konkretnie może być jakieś zet czy ygrek, jest im doskonale obojętne.
Podobnie od rzeczywistości odrywa się teologia. Jak dla matematyka, nie jest dla teologa najistotniejszym pytaniem, czy lub w jakiej rzeczywistości, jego X n istnieje. Zakłada się (lub: wierzy), że istnieje, ale poza tym żadne operacje i przekształcenia nie wymagają wstępnego określenia czym w istocie X jest. Jak dla matematyka, liczy się jakość teorii. Teologia wznosi się abstrakcjami ponad swoje pisane źródła, dbając jednak, aby związku z nimi nie zerwać, w czym jest nawet bardziej tradycyjna niż matematyka, która nawet o swoje źródła dba niewiele.
Mówi się, że matematyka jest językiem fizyki; jest to prawdą, ale tylko w tym zakresie, gdzie rozwiązuje problemy fizyczne. W gruncie rzeczy wcale tego robić nie musi, pozostając nadal równie dobrą matematyką. Tak samo teologia wcale nie musi służyć religii (choć najczęściej tak jest), ba, jej wyniki mogą okazać się religii przeciwne, podważając jej roszczenia. Teologia apofatyczna podważa nie tylko samą siebie ale i sens wszystkich zabiegów religijnych opartych na Bogu w jakikolwiek sposób określonym.
Czym więc abstrakcje teologiczne różnią się od abstrakcji matematycznych? -
|
|
| |  | 16 na 16 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Czym więc abstrakcje teologiczne różnią się od abstrakcji matematycznych?
Abstrakcje matematyczne są - używając metafory Lema - ubraniami szytymi przez szalonego krawca, który nie przejmuje się tym, czy kiedyś będą na kogoś pasowały czy nie. Jednakże na tyle często jesteśmy zaskakiwani ich przydatnością, żeby na wszelki wypadek nie wypędzać matematyki "niestosowanej" z uniwersytetów.
Niestety, nie da się tego samego powiedzieć o abstrakcjach teologicznych.
|
|
| |  | 13 na 13 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Tak z ciekawości - a możesz podać jakie to uzasadnienia? >Chwalebna ciekawość, nieczęsta na tym forum, gdzie paradygmat ateistyczny niemal uniemożliwia refleksję nad argumentami teistycznych przeciwników. >Nie jestem teologiem, więc moje uzasadnienie (pierwsze jakie mi przychodzi do głowy) nie będzie miało charakteru merytorycznego, ale porównawczy. Porównaj teologię do matematyki. Nie masz chyba wątpliwości, że matematyka nauką jest, ba, za królową się nawet uważa.
I tu możemy skończyć, ponieważ matematyka nie polega na metodzie naukowej. Nie, nie uważam matematyki za naukę w sensie "science".
A tekst o królowej nauk to anegdotka a nie argument. Swoją drogą znam to powiedzenie z liceum, tyle że zamiast matematyki była historia. Bo akurat od nauczyciela historii ją pierwszy raz usłyszałam.
Matematykę często porównuje się do muzyki - tak samo jest wyłącznie wytworem ludzkiej myśli. W naturze nie ma kontrapunktu i dominanty septymowej, tak samo jak nie ma liczb ani figur geometrycznych. To wszystko są tylko narzędzia lub metody.
>A czym się matematyka zajmuje? [ciach, wycinamy to, co zostało od początku do końca oparte na błędnym założeniu] >Czym więc abstrakcje teologiczne różnią się od abstrakcji matematycznych?
Abstrakcje matematyczne mają zwykle całkowicie realne zastosowania, to taki wyrafinowany młotek. Bo matematyka to narzędzie, metoda.
Teologia niczemu nie służy, nie zna konsensusu, nie zna siły argumentów a jedynie argument siły - tego poglądy są obowiązujące, kto może je narzucić inny. Nawet trudno zliczyć teologów katolickich, którzy stracili "namaszczenie" KK za inne poglądy na zło, grzech czy zbawienie, niż oficjalnie obowiązująca doktryna. W czasach całkiem nam współczesnych.
Znasz jakiegoś matematyka, który na uzasadnienie swojej teorii powiedziałby "a to jest wielka tajemnica wiary" albo "ta wiedza jest niedostępna dla człowieka" lub "ludzki rozum tego nieogranie". Jak potraktowała by go matematyczna społeczność? A dla teologa to są ważkie argumenty.
Naprawdę teologia i matematyka to wg Ciebie równorzędne dyscypliny?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | |  | 1 na 3 | Scorp (5381 punktów) | >Naprawdę teologia i matematyka to wg Ciebie równorzędne dyscypliny?
W pewnych aspektach tak, w innych nie. Weźmy czterech myślicieli.
Pierwszy, matematyk, studiuje zagadnienie nieskończoności, zakładając, że nieskończoność istnieje, drugi, filozof, studiuje zagadnienie wszechświatów równoległych, zakładając, że one istnieją trzeci, fizyk, studiuje okres poprzedzający Big Bang, zakładając, że coś-tam wtedy się jednak działo czwarty, teolog, studiuje działanie Boga, zakładając, że to on stworzył świat.
Nieskończoność fizycznie nie istnieje, wszechświaty równoległe to tylko taki filozoficzny wymysł, co przed Wielkim Wybuchem wiedzieć nie możemy, bo prawa fizyki powstały razem z Wybuchem, ale...
... ale tylko teologowi zablokujemy granty. Bo my jesteśmy ateiści?
Jeszcze tak tylko, żeby się posprzeczać: >Teologia niczemu nie służy, O przydatności teologii pisałem w sąsiednim poście. Teologom służy do zarabiania na chleb z masłem i do męczenia studentów, a studentom do ćwiczenia umysłu (w tym jest bardziej sensowna niż przysiady ze sztangą do ćwiczenia siły nóg) >nie zna konsensusu, Historia doktryny i soborów temu zaprzecza. >nie zna siły argumentów a jedynie argument siły Tu Ci się myli teologia z Kościołem - korporacją. -
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>trzeci, fizyk, studiuje okres poprzedzający Big Bang, zakładając, że coś-tam wtedy się jednak działo Żaden fizyk nie jest w stanie studiować "okresu poprzedzającego BB". Tego się nie da studiować. Można sobie jedynie snuć bardziej lub mniej prawdopodobne hipotezy. Nie wiadomo, co się działo przed BB. I taka jest różnica między fizykiem i teologiem. Teologowi nie przeszkadza, że coś nie istnieje, on to sobie śmiało studiuje. Fizyk - nie.
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Można sobie jedynie snuć bardziej lub mniej prawdopodobne hipotezy. Nie wiadomo, co się działo przed BB.
Rozumiem. Snuć hipotezy, ale nie studiować. Użyłem nieodpowiedniego słowa?
>Teologowi nie przeszkadza, że coś nie istnieje, on to sobie śmiało studiuje.
Dziwne. -
|
|
| | | |  | 7 na 7 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Naprawdę teologia i matematyka to wg Ciebie równorzędne dyscypliny? >W pewnych aspektach tak, w innych nie. Weźmy czterech myślicieli. >Pierwszy, matematyk, studiuje zagadnienie nieskończoności, zakładając, że nieskończoność istnieje,
Nie znasz żadnego matematyka, prawda? Matematyk nie studiuje nieskończoności, co za brednia.
>drugi, filozof, studiuje zagadnienie wszechświatów równoległych, zakładając, że one istnieją
O, a jaka to gałąź filozofii?
>trzeci, fizyk, studiuje okres poprzedzający Big Bang,
A kto to taki, ten fizyk? Jakieś nazwisko może?
> zakładając, że coś-tam wtedy się jednak działo
Kto tak zakłada?
>czwarty, teolog, studiuje działanie Boga, zakładając, że to on stworzył świat.
Który bóg? A czemu nie bogowie? Jakie działania? Ktoś widział jakieś działania?
>Nieskończoność fizycznie nie istnieje,
Nie istnieje tez zero, okrąg i układ współrzędnych, co nie zmienia faktu, ze bez tych pojęć nie byłoby komputera, którego używasz.
>wszechświaty równoległe to tylko taki filozoficzny wymysł,
Jesteś pewien, że chodzi ci o filozofię???
>co przed Wielkim Wybuchem wiedzieć nie możemy, bo prawa fizyki
Nie ma czegoś takiego.
>... ale tylko teologowi zablokujemy granty. Bo my jesteśmy ateiści?
To teologowie dostają GRANTY? A możesz podać jeden przykład, na co te granty idą i czy są z PUBLICZNYCH pieniędzy? To byłby skandal, bo ja na moje planowane badania nad endemicznymi gatunkami nimf wodnych w dorzeczu Bugu muszę szukać prywatnych sponsorów.
>Jeszcze tak tylko, żeby się posprzeczać: >>Teologia niczemu nie służy, >O przydatności teologii pisałem w sąsiednim poście. Teologom służy do zarabiania na chleb z masłem Czyli teologia jest potrzebna teologom tak samo jak kradzież jest potrzeba złodziejowi. Urocze i jakie błyskotliwe. A poza teologami, komu to potrzebne? Do czego jest Ci na co dzień potrzebna teologia? Kiedy korzystasz z jej osiągnięć?
A) >>nie zna konsensusu, >Historia doktryny i soborów temu zaprzecza.
Taaa, fajne konsensusy były z albigensami, z hugonotami, o Żydach nie wspomnę. Parę konsensusów zawarł też KK z wyznawcami politeizmów rożnego rodzaju. Parę konsensusów zawarto też na stosach. To w ogóle było świetne narzędzie mediacji swego czasu, rozpalało wprost dyskutantów.
A tak w ogóle to czytasz czasem to co piszesz?
>>nie zna siły argumentów a jedynie argument siły >Tu Ci się myli teologia z Kościołem - korporacją.
Nie ma teologii bez kościołów. Nie ma teologii bez zorganizowanej religii i dogmatów.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > ja na moje planowane badania nad endemicznymi gatunkami nimf wodnych w dorzeczu Bugu muszę szukać prywatnych sponsorów
Nimfy i Bug? Nie rozumiem skąd Twoje problemy finansowe. Może popracuj nad ortografią...?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > > ja na moje planowane badania nad endemicznymi gatunkami nimf wodnych w dorzeczu Bugu muszę szukać prywatnych sponsorów> Nimfy i Bug? Nie rozumiem skąd Twoje problemy finansowe. Może popracuj nad ortografią...?pl.wikipedia.org/wiki/Bug
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Bug
Łee, to taka rzeka...? No to się nie dziwię, że nie ma kasy. To żart miał być, że niby "Bóg i Nimfy". Nie wyszedł śmieszny, trudno.
|
|
| | | | | | | |  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > > Bug> Łee, to taka rzeka...? No to się nie dziwię, że nie ma kasy.> To żart miał być, że niby "Bóg i Nimfy". Nie wyszedł śmieszny, trudno.Ateuszku, są takie ładne buźki pod okienkiem edycji, korzystaj. Nic nie kosztują 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Ateuszku, są takie ładne buźki pod okienkiem edycji, korzystaj.
Mam ambicję przekazywania emocji bez wspierania się emotkami. Cóż zrobić, że nie zawsze wychodzi? Madziu.
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >A tak w ogóle to czytasz czasem to co piszesz?
Ja w ogóle nie umiem czytać. Rozumiesz, pisaty nie czytaty. Gratuluję zwycięstwa. Poza dyskusją. -
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>A tak w ogóle to czytasz czasem to co piszesz? >Ja w ogóle nie umiem czytać. Rozumiesz, pisaty nie czytaty. Gratuluję zwycięstwa. Poza dyskusją.
Zadałam Ci parę konkretnych pytań, ale Ty zauważyłeś tylko jedno zdanie. Jakież to wygodne.
A na pewno zabrałeś wszystkie zabawki, zanim poszedłeś do domu?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >A na pewno zabrałeś wszystkie zabawki, zanim poszedłeś do domu?
Wyłączyłem się z dyskusji, kiedy tylko zauważyłem, że zamieniasz ją w przeszczekiwanie się. Nie mam tyle energii, żeby brać w tym udział. -
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>A na pewno zabrałeś wszystkie zabawki, zanim poszedłeś do domu? >Wyłączyłem się z dyskusji, kiedy tylko zauważyłem, że zamieniasz ją w przeszczekiwanie się.
Insynuacja bez oparcia w faktach.
Naprawdę podanie jednego przykładu grantu naukowego dla teologa jest dla Ciebie obraźliwe? Albo wskazanie jednego matematyka, który "bada nieskończoność"?
Sugerowałam, że nie czytasz co piszesz, nie że nie umiesz czytać. Nie odpowiadam za to, co Ci się wydawało, że przeczytałeś. Wiele osób wykazuje tutaj specyficzną odrazę do czytania własnych tekstów. Jak widać Ty też lubisz udawać, że nie napisałeś tego, co napisałeś.
Dziecinne - to delikatnie powiedziane.
Ale niech Ci będzie, w sumie moje pytania były faktycznie złośliwe. Nie ma przecież grantów na badania teologiczne ani matematyków badających nieskończoność i filozofów badających inne wymiary. Nie powinnam była tylko wytykać ci tak przy ludziach, że bredzisz.
Przepraszam. Ale nie mogę obiecać, że więcej nie będę, nieustannie prowokujesz.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >A tak w ogóle to czytasz czasem to co piszesz? >A na pewno zabrałeś wszystkie zabawki, zanim poszedłeś do domu?
>... nieustannie prowokujesz.
Zawsze mam nadzieję, że prowokuję do myślenia. Jeżeli sprowokowałem do agresji, to oznacza, że nie dostosowałem wypowiedzi do rozmówcy. Jeżeli to się powtórzy w jednym wątku, to znaczy że trzeba przerwać rozmowę. -
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>A tak w ogóle to czytasz czasem to co piszesz? >>A na pewno zabrałeś wszystkie zabawki, zanim poszedłeś do domu? >>... nieustannie prowokujesz. >Zawsze mam nadzieję, że prowokuję do myślenia.
Owszem, moja pierwsza myśl "ojeżukolczasty, on tak na poważnie???" A za tym poszło uczucie rozbawienia połączone z zażenowaniem, jak to zawsze gdy jestem świadkiem jak ktoś plecie trzy po trzy publicznie.
>Jeżeli sprowokowałem do agresji,
Pokaż przykład owej "agresji". Serio, nie żartuję - co to jest wg. Ciebie ta agresja? Chciałabym się w końcu dowiedzieć. Groziłam Ci czymś? Używałam inwektyw? Z jakiegoś innego powodu poczułeś się zagrożony? Możesz sprecyzować swój zarzut?
Czy to może zbyt agresywne pytania?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Serio, nie żartuję - co to jest wg. Ciebie ta agresja?
Porozmawialismy o abstrakcjach w matematyce i teologii. Mi wystarczy. O agresji w dyskusji rozmawiać nie chce. +
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Serio, nie żartuję - co to jest wg. Ciebie ta agresja? >Porozmawialismy o abstrakcjach w matematyce i teologii. Mi wystarczy. O agresji w dyskusji rozmawiać nie chce.
A ja owszem. Zarzuciłeś mi agresję w dyskusji. To insynuacja, wiec się wytłumacz zamiast stroić fochy. Jak masz czas pisać banialuki o fizykach i matematykach, masz też czas uzasadnić swoje oskarżenia.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 6 na 6 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Czym więc abstrakcje teologiczne różnią się od abstrakcji matematycznych?
To bardzo proste pytanie. Matematyka to tylko sposób opisu rzeczywistości. Język matematyki użyty w nauce prowadzi do rezultatów (np. komputer). W odróżnieniu od teologii, która do niczego nie prowadzi.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | >>Czym więc abstrakcje teologiczne różnią się od abstrakcji matematycznych? >To bardzo proste pytanie. Matematyka to tylko sposób opisu rzeczywistości.
Matematyka jest opisem rzeczywistości ('fizycznej', 'ekonomicznej' itd.), kiedy mowa o tejże rzeczywistości. Ale kiedy opisuje jakiś dowolny system aksjomatyczny, to może nie mieć się nijak do rzeczywistości, nie przestając być matematyką. Zatem: matematyka bywa sposobem opisu rzeczywistości. -
|
|
| | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>Czym więc abstrakcje teologiczne różnią się od abstrakcji matematycznych? >>To bardzo proste pytanie. Matematyka to tylko sposób opisu rzeczywistości. >Matematyka jest opisem rzeczywistości ('fizycznej', 'ekonomicznej' itd.), kiedy mowa o tejże rzeczywistości. Ale kiedy opisuje jakiś dowolny system aksjomatyczny, to może nie mieć się nijak do rzeczywistości, nie przestając być matematyką. Zatem: matematyka bywa sposobem opisu rzeczywistości.
To tak samo jak język mówiony. Opisuje rzeczywistość, albo fikcję. W odróżnieniu od bełkotu (teologii), który nic nie opisuje.
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >To tak samo jak język mówiony. Opisuje rzeczywistość, albo fikcję. W odróżnieniu od bełkotu (teologii), który nic nie opisuje. Argumentacja Wańki Morozowa. -
|
|
| | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | >>Czym więc abstrakcje teologiczne różnią się od abstrakcji matematycznych? >To bardzo proste pytanie. Matematyka to tylko sposób opisu rzeczywistości. >Język matematyki użyty w nauce prowadzi do rezultatów (np. komputer). W odróżnieniu od teologii, która do niczego nie prowadzi. > He, he.... tu akurat bym się nie zgodził i to mimo tego, że jestem ateistą. Jeśli teologia "do niczego nie prowadzi" to skąd bogactwa Watykanu? Jakiś matematyk to stworzył? Już teologowie najlepiej wiedzą dlaczego się teologią zajmują.....
|
|
| | | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >He, he.... tu akurat bym się nie zgodził i to mimo tego, że jestem ateistą. Jeśli teologia "do niczego nie prowadzi" to skąd bogactwa Watykanu?
Z polityki,. A przede wszystkim z podbojów, dziesięcin, sprzedaży odpustów, załatwiania różnym królom unieważnienia małżeństwa, z odwoływania ekskomunik, z socjotechniki i manipulacji. W bliższych nam czasach - z machlojek finansowych i prania brudnych pieniędzy.
Teologia akurat nie ma z tym wiele wspólnego, poza może zajmowanie majątków tzw. heretyków i innowierców, po ich teologicznie uzasadnionym wyrżnięciu.
Jak się tak działa przez lekko licząc 1500 lat, to się tego trochę nazbiera.
Warto zauważyć, że Watykan jest biedniejszy niż kiedyś, bo niektóre metody bogacenia się już nie działają - nie da się drugi raz namówić Hiszpanii na kolejny podbój Ameryki, z dziesięciną też się musieli pożegnać a zebranie rycerstwa Europy na wyprawę do Ziemi Świętej, z rabowaniem Istambułu po drodze, spotkałoby się z ostrą reakcją NATO.
Poza tym z tym bogactwem Watykanu nie przesadzajmy, mają deficyt, musza ciąć koszty.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) |
> Z polityki,.> A przede wszystkim z podbojów, dziesięcin, sprzedaży odpustów, załatwiania różnym królom unieważnienia małżeństwa, z odwoływania ekskomunik, z socjotechniki i manipulacji. W bliższych nam czasach - z machlojek finansowych i prania brudnych pieniędzy.Wszystko to prawda. Jednakże nie byłoby to możliwe, gdyby nie podbudowa ideologiczna jaką daje właśnie teologia. > Teologia akurat nie ma z tym wiele wspólnego, poza może zajmowanie majątków tzw. heretyków i innowierców, po ich teologicznie uzasadnionym wyrżnięciu.Oczywiście, że z tym się już nie zgadzam  Teologia uzasadnia wszystkie poczynania. Rozpoczynając od spowiedzi, a kończąc na masowych mordach, których dzięki teologii do dziś nikt nie potępił. > Jak się tak działa przez lekko licząc 1500 lat, to się tego trochę nazbiera.To znów zasługa teologii. W żadnym innym wypadku jedna idea i jeden kierunek przepływu pieniędzy nie przetrwałby aż tyle... W tym czasie upadały imperia, a Watykan trwał i gromadził dobra doczesne (głosząc innym pochwałę życia w zaświatach - wyjątkowo skuteczna metoda  ) > Warto zauważyć, że Watykan jest biedniejszy niż kiedyś, bo niektóre metody bogacenia się już nie działają - nie da się drugi raz namówić Hiszpanii na kolejny podbój Ameryki, z dziesięciną też się musieli pożegnać a zebranie rycerstwa Europy na wyprawę do Ziemi Świętej, z rabowaniem Istambułu po drodze, spotkałoby się z ostrą reakcją NATO.Ludzie już nie są tacy ciemni, jak kiedyś.... (nauka wymknęła się spod troskliwych skrzydeł kapłanów...), a jednocześnie metody działania religii kopiuje się masowo i przepływy pieniężne zmieniają kierunki. Daleko nie szukając - Unia Europejska korzysta z dorobku Watykanu pełną gębą. Ciekawe, czy dotrwa 1500 lat  > Poza tym z tym bogactwem Watykanu nie przesadzajmy, mają deficyt, musza ciąć koszty.Jeśli ktoś się czuje lepiej umniejszając bogactwa innych, to OK, można tak twierdzić. Ja uważam, że nikt nie orientuje się ile bogactw zgromadzono oficjalnie i nieoficjalnie pod opieką kapłanów. A ich wypowiedzi i "przecieki" do opinii publicznej są prawie na pewno skrupulatnie dawkowane. 1500 lat doświadczeń nie idzie na marne tak nagle. Fachowcy w sukienkach doskonale wiedzą, co robią. Oczywiście zdają sobie też sprawę, że lata ich świetności są już przeszłością, ale nawet drobny ułamek tej świetności jest wart każdych pieniędzy, jakie przeciętny (nawet b. bogaty) współczesny człowiek może sobie wyobrazić. > "We live in times of smart phones and stupid people"To mi się b. podoba, choć nie wydaje się prawdziwe - ale jest fajne
|
|
| | | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >He, he.... tu akurat bym się nie zgodził i to mimo tego, że jestem ateistą. Jeśli teologia "do niczego nie prowadzi" to skąd bogactwa Watykanu? Jakiś matematyk to stworzył?
Wyjaśnię na przykładzie analogii: Wiara w elfy do niczego nie prowadzi, ale sprzedaż książek o elfach daje zarobić.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) | >>He, he.... tu akurat bym się nie zgodził i to mimo tego, że jestem ateistą. Jeśli teologia "do niczego nie prowadzi" to skąd bogactwa Watykanu? Jakiś matematyk to stworzył? >Wyjaśnię na przykładzie analogii: >Wiara w elfy do niczego nie prowadzi, ale sprzedaż książek o elfach daje zarobić. > A im więcej elfologii wprowadzimy, np. na uniwersytety, tym te zarobki będą większe.... Czyli zgadzamy się. Elfologia i teologia to bardzo podobne "dziedziny nauki". Nawet identyczne.
|
|
| |  | 4 na 4 | rysiek (4593 punktów) | Jeśli już, to bardziej niż z matematyką, teologia kojarzy mi się z numerologią. Też "logia", i "aparat" badawczy że ho, ho.
|
|
| |  | 6 na 6 | setarkos (10757 punktów) | > Czym więc abstrakcje teologiczne różnią się od abstrakcji matematycznych? Pomimo tworzenia przez matematyków dowolnych bytów pomyślanych, matematyka wypracowuje jednak sposoby obalania własnych hipotez. Tym się też różni od "myśli" religijnej, że weryfikacja twierdzeń nie opiera się na intuicji wspartej autorytetem politycznym - "Nie ma królewskiej drogi do matematyki" /za Euklidesem/.
Przykładowo nie ma w matematyce miejsca dla jedynego bytu nieskończonego (jeśli istnieje nieskończoność, to więcej niż jedna) ani dla bytu absolutnie największego (nie istnieje zbiór wszystkich zbiorów). Konstrukcje zawierające takie pomysły zostały odrzucone jako prowadzące do sprzeczności.
|
|
| sabek (1444 punktów) | Wiki bym porównał do PRL-owskiej encyklopedii: niby wszystko prawda, ale przedstawiona ze stronniczego punktu widzenia.
I gdy szukamy np. definicji "ekonomia" w tejże encyklopedii - znajdziemy w miarę poprawną definicję, następnie jednak jej rozwinięcie, zmierzające do udowodnienia, jaki socjalizm jest cacy, a kapitalizm be. Niby wszystko prawda, jeśli się odrzuci pojęcia wartościujące, ale pomija się lub umniejsza pewne dość istotne aspekty, wyolbrzymia inne, aby dojść do z góry założonej konkluzji, niewyrażonej wprost: socjalizm jest lepszy niż kapitalizm.
I nasuwa się porównanie z teologicznymi tekstami wyglądającymi jak naukowe. Stosuje się tu ten sam chwyt.
|
|
 | -1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Wiki bym porównał do PRL-owskiej encyklopedii: niby wszystko prawda, ale przedstawiona ze stronniczego punktu widzenia. >I gdy szukamy np. definicji "ekonomia" w tejże encyklopedii - znajdziemy w miarę poprawną definicję, następnie jednak jej rozwinięcie, zmierzające do udowodnienia, jaki socjalizm jest cacy, a kapitalizm be.
Masz ta encyklopedie pod ręką? Z jakiego roku to wydanie i która wersja? 4-tomowa, 13-tomowa, czy ostatnia, 4 tomy plus 2 suplementu?
Tak z ciekawości pytam, bo jestem wścibska i czepialska.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 1 na 1 | sabek (1444 punktów) | Pojechałem, zobaczyłem. 4-tomowa PWN z 1973 r. z suplementem (może był i drugi suplement?).
I bardzo się zdziwiłem, bo nie ma hasła ekonomia , tylko ekonomia polityczna. Dość długie hasło, zawierające szczegółowy opis socjalistycznej i komunistycznej ekonomii, szafująca określeniami "walka klas", bardzo mało o kapitalizmie. Keynes, Marschall byli co prawda zdawkowo wymienieni, przy czym też było kilka praktycznie nie znanych nazwisk teoretyków marksistowskich.
Na swój sposób dość ciekawy tekst, brzmi naprawdę kosmicznie, nie miałem czasu przeczytać dokładnie. Ale na pewno to zrobię.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Tak z ciekawości pytam, bo jestem wścibska i czepialska.Wtedy warto czytać tych którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Na naszym forum, w sprawach ekonomii polecam np. pana 'szuro' Sporo wie, a mało się mądrzy. Może właśnie dlatego warto go czytać. pl.wikipedia.org/wiki/Ekonomiapl.wikipedia.org/wiki/Ekonomia_polityczna PS. Moim zdaniem, ekonomia jest wiedzą wykorzystywaną ideologicznie, ale nie jest nauką.Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Wtedy warto czytać tych którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Na naszym forum, w sprawach ekonomii polecam np. pana 'szuro' Sporo wie, a mało się mądrzy. Może właśnie dlatego warto go czytać.Pan "szuro" uważa, że sztuczne podzielenie składki emerytalnej pomiędzy pracodawcę i pracownika w jakiś sposób sprawia, że praca jest tańsza dla pracodawcy (bo niby płaci tylko połowę składki), a wypłata większa dla pracownika (bo płaci tylko połowę składki). Tymczasem w pierwszym tomie podręcznika ekonomii dla techników jest taki wykres przedstawiający krzywe popytu i podaży, z których moim zdaniem wynika coś zupełnie innego: pracownika interesuje ile dostaje na rękę, a pracodawcę ile musi za pracę zapłacić wraz ze wszystkimi obciążeniami podatkowymi i emerytalnymi. Podział podatków pomiędzy pracownika i pracodawcę nie ma znaczenia. www.racjonalista.pl/forum.php/s,584894/z,0/d,3Tutaj nie rozumie dlaczego większe przywileje kobiet wynikające z prawa pracy wpływają na obniżenie postrzeganej przez niektórych pracodawców wartości ich pracy (mniejsze oczekiwania co do zdolności wypracowania zysku), skutkujące uwzględnieniem tej różnicy poprzez niższą wypłatę (w niektórych zawodach). Zapewne uważa że obowiązek trzymania miejsca pracy podczas ciąży i przeszkolenia na nie dodatkowego pracownika nie jest kosztem, który stawia mężczyzn w lepszej sytuacji (premiowanej wyższym wynagrodzeniem) na rynku pracy. www.racjonalista.pl/forum.php/s,562576/z,0/d,6Myślę, że będzie on dobrym adresatem pytań o ekonomię centralnie planowaną, socjalistyczną, ideową i inne oderwane od rzeczywistości.
|
|
| |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >. >>Tak z ciekawości pytam, bo jestem wścibska i czepialska. >Wtedy warto czytać tych którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Na naszym forum, w sprawach ekonomii polecam np.
Pytałam o encyklopedię, nie ekonomię. Oba na "e", ale nie powinny się mylić osobom na pewnym poziomie.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Cytat:>Wiki bym porównał do PRL-owskiej encyklopedii: niby wszystko prawda, ale przedstawiona ze stronniczego punktu widzenia. >I gdy szukamy np. definicji "ekonomia" w tejże encyklopedii - znajdziemy w miarę poprawną definicję, następnie jednak jej rozwinięcie, zmierzające do udowodnienia, jaki socjalizm jest cacy, a kapitalizm be.
Masz ta encyklopedie pod ręką? Z jakiego roku to wydanie i która wersja? 4-tomowa, 13-tomowa, czy ostatnia, 4 tomy plus 2 suplementu?
Tak z ciekawości pytam, bo jestem wścibska i czepialska. > >>>Wtedy warto czytać tych którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Na naszym forum, w sprawach ekonomii polecam np.> Pytałam o encyklopedię, nie ekonomię.Tu wspomniałem o encyklopedii: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,591436#w591482> Oba na "e", ale nie powinny się mylić osobom na pewnym poziomie.Przykro mi Szanowna Pani, że nie reprezentuję oczekiwanego przez Panią poziomu. Mamy otwarte forum i można się swoją erudycją popisywać, co wiele osób tu czyni, choć warto przy tym pamiętać, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Ewidentnie skompromitowałem się polecając Pani pana 'szuro'. Przepraszam, więcej nie będę Pani niczego polecał. Miłego dnia życzę. @@@ .
|
|
| | | |  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Pytałam o encyklopedię, nie ekonomię.> Tu wspomniałem o encyklopedii: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,591436#w591482Przepraszam, że nie czytam wszystkich Pana wypowiedzi. Wiem, że stanowią one dziedzictwo narodowe, bardzo mi wstyd. Tamten post wydaje się być akurat na temat mojej wypowiedzi. Zabawne. Jest jakiś szczególny powód, dla którego uznał Pan, że moje bardzo konkretne pytania o wersję i wydanie Encyklopedii dotyczyło tak naprawdę poglądów ekonomicznych jakiegoś innego uczestnika forum? Jest Pan w stanie odpowiedzieć na to, proste przecież, pytanie? Czy znowu będzie o erudycji i jakie to fajne posty o (dowolny temat bez związku) pisze (tu wstawić dowolnego ulubionego nicka)? Ewentualnie jak to Panu się nie chce z mną dyskutować i jakie to obraźliwe pytania zadaję i jaka jestem napastliwa, przecież kobiecie nie wypada i w ogóle skandal.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wiki bym porównał do PRL-owskiej encyklopedii: niby wszystko prawda, ale przedstawiona ze stronniczego punktu widzenia.Czy pracował Pan przy PRL-owskich encyklopediach? Czy pracował Pan przy tworzeniu jakichkolwiek encyklopedii? Bardzo proszę o przykład aideologicznej encyklopedii i choćby tylko aideologicznego hasła w encyklopedii z zakresu nauk społecznych? Czymże ten nowy kit miałby być lepszym od starego? Ło Boze, jacy ci nowi wciskacze kitu są obiektywni. Stronniczość cała, to w PRL-u została. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,588434#w589547Miłego dnia. @@@ .
|
|
1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | Wikipedia kojarzy mi się z pewnym teleturniejem, gdzie o trafności odpowiedzi decydowała liczba osób popierających konkretny jej wariant. Zawiera ona pewne mechanizmy weryfikujące, ale zdaje się słabiej działają w przypadku haseł kontrowersyjnych. Mimo wszystko, bardzo pożyteczne podręczne narzędzie.
|
|
1 na 3 | worek kości (2937 punktów) | Może podaj lepiej kryterium odróżniania nauki od nie-nauki, to będziemy mieć jasność.
bembergiem w berg
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
|  | -5 na 5 | worek kości (2937 punktów) | |
|
| |  | 14 na 14 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Może podaj lepiej kryterium odróżniania nauki od nie-nauki, to będziemy mieć jasność. > (...) Nie chce mi się tego czytać.
Proszę, w skrócie:
Nauka posługuje się metodą naukową; "nie-nauka" się nie posługuje; pseudonauka też nie, ale udaje że tak.
Uprzedzając następne pytanie: metoda naukowa to zestaw procedur, które skutecznie prowadzą do wiedzy. I uprzedzając kolejne: wiedza jest tym, co umożliwia predykcję statystycznie skuteczniejszą niż zgadywanie.
Teologia nie daje wiedzy, zatem jej metody nie są naukowe - a ponieważ udaje naukę, jest pseudonauką.
Cieszę się, że mogłem pomóc.
|
|
| | |  | -2 na 2 | worek kości (2937 punktów) | >I uprzedzając kolejne: wiedza jest tym, co umożliwia predykcję statystycznie skuteczniejszą niż zgadywanie.
Jaką umożliwiającą predykcję wiedzę dostarcza nam humanistyka (różne filologie) lub historia?
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Jaką umożliwiającą predykcję wiedzę dostarcza nam humanistyka (różne filologie)
Nie wiem, a to w ogóle jest nauka? Czy tylko pasożytowanie na cudzej twórczości?
> ...lub historia?
Może "gdzie kopać, żeby znaleźć ruiny Troi"? Z uwagą jak powyżej, katalogowanie cudzych osiągnięć.
|
|
| | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >pasożytowanie na cudzej twórczości
Zdaje się, że nie-nauką jest więc wszystko, co nie jest fizyką lub biologią.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Nie mam problemów z nie-nauką. Niech tam sobie historia kataloguje fakty, a filologia dzieła.
Chodzi mi tylko o to, żeby historycy nie mówili o jakimś z góry ustalonym kierunku rozwoju dziejów, a literaturoznawcy powstrzymali się od twierdzeń o realnym istnieniu ich ulubionych bohaterów literackich.
Skojarzenia z teologią oczywiście czysto przypadkowe.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | >Nie mam problemów z nie-nauką. Niech tam sobie historia kataloguje fakty, a filologia dzieła.
A skoro to nie są nauki, to co to jest?
>Chodzi mi tylko o to, żeby historycy nie mówili o jakimś z góry ustalonym kierunku rozwoju dziejów
Takie tezy to stawiają historiozofowie. I hegliści. I marksiści.
>a literaturoznawcy powstrzymali się od twierdzeń o realnym istnieniu ich ulubionych bohaterów literackich.
A o idealnym lub intencjonalnym istnieniu mogą mówić?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> Nie mam problemów z nie-nauką. Niech tam sobie historia kataloguje fakty, a filologia dzieła. > A skoro to nie są nauki, to co to jest?
A nie wiem, może wysysacze grantów?
Z całym szacunkiem dla przedstawicieli tych dyscyplin, wydaje mi się zasadne rozdzielenie (szczególnie pod kątem dystrybucji publicznych pieniędzy) dziedzin kluczowych dla naszego przetrwania i tych, na których utratę (w przypadku jakiejś katastrofy) możemy sobie pozwolić bez większego żalu. Sorry, Tutanchamon.
>> powstrzymali się od twierdzeń o realnym istnieniu ich ulubionych bohaterów literackich > A o idealnym lub intencjonalnym istnieniu mogą mówić?
Oczywiście że mówić, i to koniecznie! Przed każdą mszą powtarzać, wyraźnie i dobitnie! Prostymi słowami, żeby do ludu dotarło - że "wprawdzie nic nam nie wiadomo jakoby bogowie istnieli realnie, ale za to mamy w głowach taką ideę i bardzo byśmy chcieli, żeby to była prawda."
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Sorry, Einstein, ale ja tego tak nie postrzegam. Na diabła mi przetrwanie bez całego bagażu kulturowego? Owszem, można zaczynać wszystko od nowa, niejako od jaskini (tym razem technologicznej), ale nie wiesz, na co mi wtedy będzie komputer bez całej jego zawartości?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Sorry, Einstein, ale ja tego tak nie postrzegam.
Drogi(!) Tutanchamonie, ja nie postuluję całkowitego odcięcia egiptologów od grantów - tylko racjonalną alokację ograniczonych zasobów.
Priorytetowe są dla mnie plany awaryjne na wypadek kataklizmów, wyczerpania paliw kopalnych, zderzenia z asteroidą, itp. zagrożeń. Dziedziny, które pomogą mi przetrwać, powinny brać lwią część środków - jako inwestycja strategiczna. Egiptolodzy też dostaną, ale to już raczej z budżetu na kulturę - niech się ustawią w kolejce obok poetów i komediantów, bez urazy.
> Na diabła mi przetrwanie bez całego bagażu kulturowego?
Czyli jak statek będzie tonął, to wolisz pójść na dno z sarkofagiem faraona? Serio?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | worek kości (2937 punktów) | 1. Czyli zamiast czytać dobre książki, lepiej zamknąć się w bunkrze? 2. Nie każda dziedzina fizyki czy biologii zajmuje się "bezpieczeństwem ogólnoludzkim". Z twojej wypowiedzi wynika, że np. śledzenie asteroid jest naukowe, ponieważ promuje bezpieczeństwo, ale wysłanie łazika na Marsa już nie, bo kieruje się tylko ciekawością. Jeśli celem życia byłoby jak najdłuższe życie, czyli ilość, a nie jakość, to jest to jednak dość przygnębiające.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Czyli zamiast czytać dobre książki, lepiej zamknąć się w bunkrze?
Ustalenie priorytetów nie musi oznaczać, że wszystkie zasoby alokujemy w 100% na jedną opcję.
> śledzenie asteroid jest naukowe, ponieważ promuje bezpieczeństwo, ale wysłanie łazika na Marsa już nie, bo kieruje się tylko ciekawością
Zaspokajanie ciekawości (badania podstawowe) to eksploracja nieznanych obszarów, które mogą się okazać kluczowe dla bezpieczeństwa. Uwaga - najpierw sprawdzić, czy takie odkrycia zdarzały się w przeszłości danej dyscypliny, czy też może od 2 tys. lat mamy tylko obietnice i bicie piany.
> Jeśli celem życia byłoby jak najdłuższe życie, czyli ilość, a nie jakość, to jest to jednak dość przygnębiające
Długość życia jest bazą do zbudowania jakości, nie celem samym w sobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >kluczowe dla bezpieczeństwa.
Moim zdaniem współcześnie największym zagrożeniem dla Europy jest ekspansja Islamu, a jeśli się ze mną zgadzasz, to wskaż proszę dyscyplinę naukową (z obszaru biologii lub fizyki oczywiście), która mogłaby zaproponować zrozumienie i rozwiązanie tego problemu.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > zrozumienie
Wirusologia.
> i rozwiązanie tego problemu
Fizyka jądrowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | Na fizykę jądrową nieco za późno, skoro wróg przekroczył już bramy.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Na fizykę jądrową nieco za późno, skoro wróg przekroczył już bramy....i to tak już coś z 1302 lata temu, kurde...  Jak na Największe Zagrożenie to wybitnie słabo mu idzie  .
...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Moim zdaniem współcześnie największym zagrożeniem dla Europy jest ekspansja Islamu, a jeśli się ze mną zgadzasz, to wskaż proszę dyscyplinę naukową (z obszaru biologii lub fizyki oczywiście), która mogłaby zaproponować zrozumienie i rozwiązanie tego problemu.
Akurat nauki przyrodnicze nie wystarczają chyba do opisu zjawisk politycznych, jakimi są relacje między religiami. Zdaje się, że fizyka czy biologia stosują punkt widzenia typu "my versus bezwiedny świat". Prawdopodobnie dla problemów wielopodmiotowych nadałaby się matematyczna teoria gier z zastosowaniem wielowartościowych logik, skoro barw polityki nie sposób ułożyć od czerni do bieli (nawet posiłkując się odcieniami szarości).
[Intuicyjnie a nienaukowo należałoby chyba wzajem na siebie "napuścić" różne religie ekspansywne (niech się wykrwawią) - tylko czy uszanują neutralność ateistów, jeśli będą stosować prostacką zasadę: "Kto nie z nami, ten przeciw nam"?]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | > Prawdopodobnie dla problemów wielopodmiotowych nadałaby się matematyczna teoria gier z zastosowaniem wielowartościowych logik,
Co teoria gier lub logika wielowartościowa mogą nam powiedzieć o specyfice jakiejś kultury, o zwyczajach tam występujących, przekonaniach i mentalności ludzi? Mam w domu kilka podręczników do teorii gier i logiki, ale chyba są jakieś wybrakowane, bo nie ma tam nawet jednego słowa o Islamie.
>Intuicyjnie a nienaukowo należałoby chyba wzajem na siebie "napuścić" różne religie ekspansywne (niech się wykrwawią
To bardzo ciekawy pomysł - ale które religie masz na myśli i jak by to napuszczenie mogło wyglądać?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Co teoria gier lub logika wielowartościowa mogą nam powiedzieć o specyfice jakiejś kultury O tym mogą powiedzieć tylko inne kultury, bo wewnątrz własnej nie widać specyfiki. > nie ma tam nawet jednego słowa o Islamie. Podstaw Islam pod "gracza X". > które religie masz na myśli i jak by to napuszczenie mogło wyglądać? Dowolne ekspansywne (bo była mowa o zagrożeniu). Jeśli tylko Islam jest ekspansywny, to może poszczególne jego odłamy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Co teoria gier lub logika wielowartościowa mogą nam powiedzieć o specyfice jakiejś kultury >O tym mogą powiedzieć tylko inne kultury, bo wewnątrz własnej nie widać specyfiki.
Widać, np. przez porównanie z inną kulturą.
>> nie ma tam nawet jednego słowa o Islamie. >Podstaw Islam pod "gracza X".
Co mi po takim podstawieniu, skoro najważniejsze jest ustalenie reguł? A jak można matematycznie opisać reguły obowiązujące w jakiejś kulturze bez znajomości tej kultury? I jak można poznać kulturę naukowo, czyli przy pomocy fizyki lub biologii, czyli bez udziału humanistyki, która nie jest nauką ponoć?
>> które religie masz na myśli i jak by to napuszczenie mogło wyglądać? >Dowolne ekspansywne (bo była mowa o zagrożeniu). Jeśli tylko Islam jest ekspansywny, to może poszczególne jego odłamy?
Które poszczególne odłamy chciałbyś na siebie napuścić? I jak to zrobić?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >>O tym mogą powiedzieć tylko inne kultury, bo wewnątrz własnej nie widać specyfiki. >Widać, np. przez porównanie z inną kulturą. OK. W każdym razie kultury rozpoznają się we wzajemnych relacjach (relatywnie). > najważniejsze jest ustalenie reguł Reguły wyjdą w praniu (na razie szukamy chyba modeli opanowania ekspansji). > jak można poznać kulturę naukowo, czyli przy pomocy fizyki lub biologii, czyli bez udziału humanistyki, która nie jest nauką ponoć? To w końcu zadaniem jest obrona Europy czy poznanie kultur islamskich? Jeśli Islam chcesz traktować w kategoriach fizyki i biologii, to odpowiedź podał Ateusz. Jeśli zaś kultury islamskie uznać za ludzkie, to trzeba z nimi .. zagrać.
[ > Które poszczególne odłamy chciałbyś na siebie napuścić? I jak to zrobić? Darujmy sobie szczegóły. Metod prowokacji politycznych jest pewnie więcej, niż da się skatalogować - zbędne tu nauki.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >> jak można poznać kulturę naukowo, czyli przy pomocy fizyki lub biologii, czyli bez udziału humanistyki, która nie jest nauką ponoć? >To w końcu zadaniem jest obrona Europy czy poznanie kultur islamskich?
Jak można się bronić przed czymś, czego się wcześniej nie poznało?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Jak można się bronić przed czymś, czego się wcześniej nie poznało? Trafne spostrzeżenie. Nie stosuje się chyba jednak do religii - spróbujmy np. zapisać dziecko do dowolnej sekty i spytajmy po latach wnikliwego "poznawania" jaki ma do niej dystans.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >> Jak można się bronić przed czymś, czego się wcześniej nie poznało? >Trafne spostrzeżenie. Nie stosuje się chyba jednak do religii - spróbujmy np. zapisać dziecko do dowolnej sekty
A nie lepiej poczytać antropologów, filozofów religii i kulturoznawców? A, no tak - przecież to nie są nauki.
bembergiem w berg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > A nie lepiej poczytać antropologów, filozofów religii i kulturoznawców? Można, a jeszcze lepiej byłoby wywieść z tego czytania syntetyczne wnioski (jak z bajki z morałem). > A, no tak - przecież to nie są nauki. W porównaniu z instrukcją pieczenia chleba (a nawet z zapisem abstrakcyjnego dowodu matematycznego) nie są - jak je weryfikować?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Chodzi mi tylko o to, żeby historycy nie mówili o jakimś z góry ustalonym kierunku rozwoju dziejów A mówią? Bo nie słyszałam.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> żeby historycy nie mówili o jakimś z góry ustalonym kierunku rozwoju dziejów > A mówią? Bo nie słyszałam.
Oj tam, oj tam, szukałem przykładu nienaukowej teorii bazującej na historii. Ale istotnie, przepraszam za niefortunne przypisanie "historycyzmu" historykom.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>> ...lub historia? >Może "gdzie kopać, żeby znaleźć ruiny Troi"? Z uwagą jak powyżej, katalogowanie cudzych osiągnięć. A tu muszę zaprotestować. Historia (i niejako przy okazji archeologia, posługująca się częściowo tym samym warsztatem) to nie jest "katalogowanie cudzych osiągnięć". Bo w ten sam sposób można powiedzieć o fizyce czy biologii, że to "katalogowanie osiągnięć natury". Czyli - pasożytowanie na jej "twórczości". A żeby "zgadnąć", gdzie kopać, to trzeba naprawdę dużo wiedzieć.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > w ten sam sposób można powiedzieć o fizyce czy biologii, że to "katalogowanie osiągnięć natury". Chyba tak można powiedzieć o historii tych nauk, a nie o nich samych. Fizyka zajmuje się oprócz katalogowania także projektowaniem nowych urządzeń (a biologia wymyślaniem nowych organizmów i metod zwalczania niechcianych). Prawdopodobnie należałoby odróżniać nauki historyczne, zajmujące się warstwą poznawczo-opisową, od nauk .. konstruktywnych. Pewnie że te ostatnie korzystają z przeszłego dorobku ale, jak się zdaje, mają też ambicje wpływania na rzeczy bieżące (vide energetyka jądrowa czy inżynieria genetyczna) i mogą kształtować przyszłość (choć i rodzić nowe zagrożenia).
> żeby "zgadnąć", gdzie kopać, to trzeba naprawdę dużo wiedzieć. Zapewne warto dużo wiedzieć - wiedza stricte opisowa jawi się jako podstawowa baza kultury, a jej znaczenia nie sposób przecenić. Sama jednak ilość wiedzy nie świadczy chyba o naukowości - potrzebne jeszcze jej syntetyczne uporządkowanie (streszczenie) "wobec wodospadów informacji codziennie nas zalewających" /za Kołakowskim/.
|
|
| | | |  | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>I uprzedzając kolejne: wiedza jest tym, co umożliwia predykcję statystycznie skuteczniejszą niż zgadywanie. >Jaką umożliwiającą predykcję wiedzę dostarcza nam humanistyka (różne filologie) lub historia?
Tzw. nauki humanistyczne nie są nauką sensu stricto i nikt nie próbuje twierdzić inaczej. No może poza paroma zakompleksionymi chumanistami*, których to wyłączenie z obszaru nauki upokarza. Jakby "wiedza" była za mało poważna.
Nauki (science, a więc tzw. nauki ścisłe) posługują się metodą naukową. Historia zasadniczo nie jest nauką, ale już badania prowadzone przez historyków opierają się przynajmniej częściowo na metodzie naukowej, np. w ocenie dowodów. A na podstawie wiedzy historycznej to i owo dałoby się przewidzieć, a raczej tego i owego uniknąć.
Za to filologie z nauką wiele wspólnego nie mają i wcale nie muszą mieć. To nie umniejsza ich znaczenia - wiedza sama w sobie jest cenna.
Z jakiegoś powodu osoby prezentujące postawy antynaukowe uważają określenie "naukowy" za nobilitujące i usiłują przyczepić tą etykietkę, gdzie się da. Do teologii, astrologii, tzw. medycyny niekonwencjonalnej itp itd. Jakiś kompleks chyba?
*do moderatora - proszę nie poprawiać!
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Tzw. nauki humanistyczne nie są nauką sensu stricto i nikt nie próbuje twierdzić inaczej. No może poza paroma zakompleksionymi chumanistami*, których to wyłączenie z obszaru nauki upokarza. Jakby "wiedza" była za mało poważna.
Socjologia , Archeologia ... to nie wiedza tylko nauka albo: Fizyka, chemia, biologia to tylko wiedza o tym jaki świat JEST, a nie nauka.
Fizyk nie zmieni praw fizyki tak jak historyk nie zmieni historii. Możemy je "tylko" poznawać. Chemik może zsyntezować dowolną cząsteczkę, pod waruniem, że w przyrodzie jest potencjał do jej zsyntézowania.
>Nauki (science, a więc tzw. nauki ścisłe) posługują się metodą naukową.
Po raz kolejny czytam określenie "science, a więc tzw. nauki ścisłe" . Czy polski język jest tak ubogi, że trzeba się posiłować angielszczyzną do wyrażania swoich myśli? A może to już tylko polska gwara jak podlaska, czy góralska... Wstyd!
>Za to filologie z nauką wiele wspólnego nie mają i wcale nie muszą mieć. To nie umniejsza ich znaczenia - wiedza sama w sobie jest cenna. Tak, jeśli filologie traktowane tylko jako nauczanie obcego języka , natomiast ojczysta filologia zajmuje się badaniami języka jako zjawiska, już nauką z pewnością jest.
* Chumanista to ten, kto zapatrzony jedynie w swoje podwórko, uważa, że wszytskie inne dziedziny zainteresowań to zbędności. Chumanistą jest historyk mówiący o matematyce, że "słupki są niepotrzebne", ale głupcem na równi z tym chumanistą nazwę matematyka, który lekceważy historię.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Fizyka, chemia, biologia to tylko wiedza o tym jaki świat JEST, a nie nauka. > Fizyk nie zmieni praw fizyki tak jak historyk nie zmieni historii.
Wiedza o tym, jaki świat JEST, pozwala nam wpływać na to, jaki świat BĘDZIE.
Fizyk zbuduje sieć energetyczną/informatyczną i zmieni oblicze Ziemi. Chemik z biologiem opracują lek na jakąś paskudną chorobę. Któryś historyk ma może osiągnięcia zbliżonego kalibru?
> głupcem na równi z tym chumanistą nazwę matematyka, który lekceważy historię
Dla jasności - odróżnijmy (1) nie znaną powszechnie historię nauki/idei, z której wynika cenna wiedza o tym jak myślimy, jakie błędy popełniamy i jakie są zagrożenia na drodze do wiedzy/postępu; (2) wykładaną w szkołach historię podbojów militarnych, która nie uczy nas niczego poza tym, że człowiek zrobi każde świństwo, żeby zdobyć zasoby drugiego człowieka; i wreszcie (3) atrakcyjną estetycznie historię etnograficzną, która uczy nas, jaka cywilizacja w jakie wzorki malowała swoje wazy na zupę.
Cenię (1) i bynajmniej nie lekceważę - jednakowoż (2) mnie nudzi, a (3) zwisa i powiewa swobodnie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Wiedza o tym, jaki świat JEST, pozwala nam wpływać na to, jaki świat BĘDZIE. >Fizyk zbuduje sieć energetyczną/informatyczną i zmieni oblicze Ziemi. >Chemik z biologiem opracują lek na jakąś paskudną chorobę. >Któryś historyk ma może osiągnięcia zbliżonego kalibru?
Ustalmy: fizyków, czy chemików którzy mają aż taki wpływ na losy świata jest niewielu. podobnie jak niewielu jest historyków, którzy analizując wydarzenia z przeszłości, potrafią wskazywać zagrożenia dla przyszłości i np. poprzez kształtowanie umysłowe elit, zapobiegać społecznym katastrofom
Zgadzam się: Fizyka uczy budować sieci energetyczne/informatyczne i zmienia oblicze Ziemi Chemia z biologią opracują lek na jakąś paskudną chorobę. Dopiszę: Historia, socjologia, antropologia (...) uczą jak należy rozmawiać z lokalnymi społecznościami aby pozwoliły sieci energetyczne/informatyczne budować Historia, socjologia, antropologia (...) uczą jak należy rozmawiać z wyborcami, aby zgodzili sie w wyborach finansować badania nad szczepionkami przeciw chorobom.
Zwłasza na to ostanie zwróć uwagę. Gdyby nie wiedza historyczna na temat epidemii, czy kogoś przekonałbyś do finasowania masowych, obowiązkowych szczepień przeciwko czarnej ospie?
>> głupcem na równi z tym chumanistą nazwę matematyka, który lekceważy historię >Dla jasności - odróżnijmy (1) nie znaną powszechnie historię nauki/idei, z której wynika cenna wiedza o tym jak myślimy, jakie błędy popełniamy i jakie są zagrożenia na drodze do wiedzy/postępu; (2) wykładaną w szkołach historię podbojów militarnych, która nie uczy nas niczego poza tym, że człowiek zrobi każde świństwo, żeby zdobyć zasoby drugiego człowieka; i wreszcie (3) atrakcyjną estetycznie historię etnograficzną, która uczy nas, jaka cywilizacja w jakie wzorki malowała swoje wazy na zupę. >Cenię (1) i bynajmniej nie lekceważę - jednakowoż (2) mnie nudzi, a (3) zwisa i powiewa swobodnie.
Odróżnijmy (1) badania nad nowym paliwem od (2) nudnej lekcji chemii i (3) atrakcyjną estetycznie wazę pomalowaną dzięki zdobyczom współczesnej chemii
>Cenię (1) i bynajmniej nie lekceważę - jednakowoż (2) mnie nudzi, a (3) zwisa i powiewa swobodnie. Ja też
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > (3) zwisa i powiewa swobodnie.Nie wszystko, co akurat mi zwisa i powiewa swobodnie należy od razu wyrzucać na margines i pozbawiać rangi nauki. Ani nie jestem sama na świecie, ani nie jestem w sprawach naukowych wyrocznią.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Ani nie jestem sama na świecie, ani nie jestem w sprawach naukowych wyrocznią.
Mam nadzieję że nie brzmiałem jakbym Objawiał Jedyne Prawdy? Mogę sobie napisać w stopce "...moim skromnym zdaniem", ale to chyba i tak jest w domyśle?
Nie jestem żadnym ekspertem, nie mam żadnych nadzwyczajnych kompetencji - a jeżeli argumentuję nieudolnie, to proszę o miażdżącą krytykę, z której obiecuję wyciągnąć wnioski, z góry dziękuję za poświęcony czas.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Jeśli wolno się zatrzymać na zdaniach wyrwanych z kontekstu.. > Fizyka, chemia, biologia to tylko wiedza o tym jaki świat JEST, a nie nauka. To nauka miałaby dawać odpowiedź na pytanie "Co czynić?", czy wystarczy, by rzetelnie informowała czego zmienić nie sposób i jakie są konsekwencje konkretnych działań? >Chemik może zsyntezować dowolną cząsteczkę, pod warunkiem, że w przyrodzie jest potencjał do jej zsyntezowania. Jednakowoż bez fizyków potencjalna możliwość zaistnienia lasera pewnie nie ujrzałaby światła dziennego. Oczywiście, bez dinozaurów nie byłoby wykopalisk z ery mezozoicznej, ale różnica jest istotna - tamte rzeczy działy się bezwiednie i bezplanowo. > ojczysta filologia zajmuje się badaniami języka jako zjawiska, już nauką z pewnością jest. Zapewne badanie struktury pojęć językowych to co innego niż działanie automatycznego tłumacza. Swoją drogą ciekawe jak obraz świata zależy od języka, w którym myślimy..
|
|
| |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Może podaj lepiej kryterium odróżniania nauki od nie-nauki, to będziemy mieć jasność.> >>>Ileż razy można?> www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary> Nie chce mi się tego czytać.Rozumiem, typowe podejście trolla. Popieprzyć głupoty, to można sobie nawet bez czytania. Wystarczy umieć pisać. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | 3 na 5 | worek kości (2937 punktów) | >Rozumiem, typowe podejście trolla.
Dla mnie trollowaniem jest zasypywanie rozmówcy linkami, zamiast w syntetycznej formie przedstawić własny argument.
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Rozumiem, typowe podejście trolla.> Dla mnie trollowaniem jest zasypywanie rozmówcy linkami, zamiast w syntetycznej formie przedstawić własny argument.To chyba zrozumiałe, że ponad połowa naszych poglądów jest alternatywna, w tej drugiej połowie inaczej rozumiemy ponad połowę pojęć. Zobaczmy co do powiedzenia na temat trolli ma właśnie Wikipedia: . Charakterystyka zachowania internetowego trolla
Osoba stosująca trollowanie zwykle reaguje wrogo zarówno na próby uspokojenia dyskusji, jak i agresywne reagowanie na jego zaczepki, merytoryczna zawartość dyskusji ma zaś dla niego znaczenie tylko o tyle, o ile rozpala w dyskutantach negatywne emocje i przyczynia się do kontynuowania sporu. Sprawia to zazwyczaj takie wrażenie, jakby troll sycił się nimi. Najczęściej im więcej osób wpadnie w jego sidła i odpowie na jego post, tym bardziej wydaje się zadowolony. Znużenie dyskutantów objawiające się kończeniem dyskusji (patrz: EOT) lub też wrzuceniem go do killfile'a interpretuje jako odniesienie zwycięstwa. (...)
Symptomy trollowania
Symptomami trollowania mogą być poniższe sposoby zachowania w dyskusjach:
bezgraniczne podporządkowanie się jakiejś idei (np. Ten system operacyjny jest najlepszy!) i bronienie jej do końca (często wbrew rzeczywistości) - jest to kryterium kontrowersyjne, ponieważ samo fanatyczne przywiązanie do określonej idei nie oznacza trollowania;
prosta do zauważenia sztuczna nieznajomość podstaw tematu danego forum (np. na forum o zaletach systemów komputerowych, troll zapyta, czym jest system komputerowy.);
częste zadawanie tych samych pytań, na które odpowiedź została już udzielona - celem trolla jest w tym przypadku zapętlenie dyskusji i wprowadzenie dodatkowego zamieszania;
celowe wyrażanie zdania różnego od grupy w której owo zdanie wyraża, nawet jeśli jest takie same jak jego, co z kolei prowadzi do dyskusji z której "wyciąga" się osoby niepotrafiące uargumentować własnego zdania(daje to im satysfakcje z poczucia wyższości nad innymi)
brak konsekwencji podczas prowadzenia dyskusji i zaprzeczanie własnym tezom i opiniom;
chętne używanie argumentów ad personam - atakujących osoby lub ich cechy szczególne, jak wiek/zainteresowania/etc., bez związku z tematem dyskusji, a często przy użyciu słów wytrychów, w niektórych przypadkach troll posuwa się do wyzwisk i gróźb;
skrajny stosunek do netykiety (wybrane zasady) lub ortografii - albo atakowanie wszystkich za najdrobniejsze literówki, albo demonstracyjne łamanie zasad;
skrajna megalomania i pogardliwy stosunek do innych osób - jest to bardzo charakterystyczna cecha trolli, która prowadzi prędzej czy później do ich wyobcowania, bo nawet osoby pierwotnie sympatyzujące z trollem lub odnoszące się doń neutralnie zrażają się do niego z powodu takich zachowań przejawianych wobec nich;
częste nazywanie innych dyskutantów trollami internetowymi;
wprowadzanie zamieszania w stosunku do własnej osoby, przedstawianie siebie jako ofiary (np. moderatorów, współdyskuntantów etc.) także w sytuacjach niezwiązanych z danym forum;
konfabulacja np. na temat swego wykształcenia, pracy, pozycji społecznej bądź doświadczeń życiowych - celem trolla jest tutaj nadanie większego znaczenia swoim wypowiedziom, jako pochodzącym od specjalisty, osoby, która coś zna z autopsji, etc.;
próby utrudniania innym wypowiedzi w dyskusji poprzez środki techniczne dostępne w danym forum (np. w Usenecie może dochodzić do prób zmieniania lub usuwania wypowiedzi współdyskutantów, ponieważ protokół nie pozwala na sprawdzenie, czy post z żądaniem usunięcia innego posta pochodzi od autora usuwanego posta) - działania takie jednak są rzadkie, ponieważ zazwyczaj wiążą się z naruszeniem regulaminu danego forum i tym powodują zdecydowaną reakcję administratorów, więc troll często ich unika, żeby nie utracić dostępu do danego forum;
za każdym razem rozpoczynanie wypowiedzi od tego samego zwrotu - powitania, często obraźliwego, prowokacyjnego;
ceremonialne używanie filtrów (np. killfile'a) - troll uroczyście obwieszcza, że jego oponent ma znaleźć się w filtrze trolla, przy czym bardzo często i tak tego nie robi i dalej czyta wypowiedzi oponenta (czasem tylko próbuje udawać, że je filtruje);
regularne ogłaszanie swojego definitywnego odejścia z forum lub grupy dyskusyjnej i za każdym razem, po jakimś czasie, powracanie - troll tłumaczy się tutaj różnego rodzaju obowiązkiem, otrzymaniem kilkuset maili zachęcających do powrotu etc.;
zmienianie własnych danych, które może polegać albo na drobnych zmianach tych danych (np. Troll może zmienić się w Troola lub Trrola etc.) albo na poważnych zmianach takich danych (np. Troll staje się "Uczestnikiem") - celem trolla jest spowodowanie, aby inni uczestnicy forum nie mogli filtrować wypowiedzi trolla lub ich ignorować bez czytania;
tworzenie klonów (np. Troll może także występować w tym samym okresie także jako Uczestnik1 i Uczestnik2), których wypowiedzi składają się z wyrazów poparcia wypowiedzi trolla występującego pod własnymi danymi oraz ataków na oponentów tego trolla - troll w ten sposób próbuje wykazać, że nie jest izolowany i cieszy się poparciem na danym forum. pl.wikipedia.org/wiki/TrollowanieNiewiele osób może być tu robić za "Pannę Czystą Wieczną Dziewicę" i w większości jakieś tam grzeszki mamy, ale zupełnie w różnym stopniu powyższy wykaz symptomów spełniamy. Uważam, że jesteśmy w miarę poważnym forum dyskusyjnym i stosujemy przeróżne - choć na naszym racjonalistycznym poziomie - formy rozmowy. To Pan jest na wszelkie racjonalne argumenty zupełnie nieprzemakalny. Niezależnie czy podane zostaną one syntetycznie, czy w formie opracowań. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | Wyszło mi z tej definicji, że obaj jesteście trollami. > Niewiele osób może być tu robić za "Pannę Czystą Wieczną Dziewicę"Możliwe. Ale po co od razu obrażać osoby bardziej kulturalne od siebie? No chyba, że określenie "Panna Czysta Wieczna Dziewica" to miał być komplement.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wyszło mi z tej definicji, że obaj jesteście trollami.Przecież to oczywiste: www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,52153Niewiele osób może być tu robić za "Pannę Czystą Wieczną Dziewicę"> Możliwe. Ale po co od razu obrażać osoby bardziej kulturalne od siebie?> No chyba, że określenie "Panna Czysta Wieczna Dziewica" to miał być komplement.  Znowu to oczywiste. Komplement pod adresem wszystkich posiadających patent na prawdę. PS. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,577745#w587863Niech Pana Bóg ma w opiece. @@@ .
|
|
 | 2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | Z tym faktycznie bywają kłopoty. Ale czy w dyskutowanym tu przypadku np. takie nie byłoby odpowiednie:
Przedmiot badań nie znika, gdy przestaje się w niego wierzyć.
(Trawestacja cytatu P.K. Dicka z dawnego motta Sceptymuchy).
|
|
 | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > kryterium odróżniania nauki od nie-nauki Propozycja: Informacje twardo-naukowe obywają się bez wyrazów pisanych wielką literą.
|
|
4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Zdumiewające. Poprzez jedno sformułowanie próba wnioskowaniu o wartości tego olbrzymiego źródła materiałów i próba zdyskredytowania polskiej Wikipedii. Polska jest w ścisłej czołówce wikipedyjnej i nie ma żadnych powodów, by wstydzić się za jakość polskiej Wikipedii, choć na ogół angielskie hasła opracowane są szerzej, jednak niemało jest takich, które mają wyższą jakość w języku polskim niż angielskim. Czy polska definicja jest taka tragiczna? Nie ma informacji, że to nauka, tylko dziedzina wiedzy, która klasycznie (historycznie) uznawana była za naukę, co jest prawdą. Nie ma w niej natomiast sugestii, że teologia jest racjonalna (choć ściśle rzecz biorąc, sens tego angielskiego sformułowania jest poprawny, zapewne dla wielu będzie mylący) Cytat:Teologia (gr. θεος, theos, "Bóg", + λογος, logos, "nauka") - dyscyplina wiedzy posługująca się metodami filozoficznymi w wyjaśnianiu świata w jego relacji do Boga. Klasycznie uznawana za dziedzinę naukową[1], także w Polsce znajduje się na liście dziedzin naukowych, ustalonej przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów[2]. Stanowi metodyczne studium prawd religijnych objawionych przez Boga, w myśl maksymy (łac.) fides quaerens intellectum - wiara szukająca zrozumienia[3]. Współcześnie zasadność uznawania pytań o Boga za naukowe jest kwestionowana[potrzebne źródło]. Według części autorów teologia nie spełnia współczesnych wymagań stawianych nauce, chociażby poprzez brak weryfikowalności stawianych przez nią hipotez[4] oraz oparcie na dogmatach jako punkcie wyjściowym swoich rozważań[5] zamiast na metodzie naukowej, czy paradygmatach naukowych. Polemikę z tymi zarzutami przedstawił m.in. papież Benedykt XVI w Wykładzie ratyzbońskim[6]. Cytat:Theology (from Greek Θεός meaning "god" and λογία, -logy, meaning "study of") is the systematic and rational study of concepts of deity and of the nature of religious truths, or the learned profession acquired by completing specialized training in religious studies, usually at a university or school of divinity or seminary.
|
|
 | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Zdumiewające. Poprzez jedno sformułowanie próba wnioskowaniu o wartości tego olbrzymiego źródła materiałów i próba zdyskredytowania polskiej Wikipedii.Tak, mamy wiele dobrych haseł, szczególnie z dziedzin nauk ścisłych, astronomii, itp. Im więcej natomiast jest miejsca na interpretacje ideologiczne, tym gorzej. Polecam artykuł: www.przegl(*)/pl/artykul/cenzorzy-wikipediiW polskiej Wiki są (były?) takie kwiaty, jak: Cytat:PRL - zwana propagandowo Polską Ludową - był to kolokwialny eufemizm na okres monopartyjnych rządów PPR, a od roku 1948 PZPR.
(W PRL) 65% robotników chorowało na przewlekłe choroby.
(...) rola PZPR była porównywalna z rolą szlachty w okresie I RP. Sam często się zdumiewałem, czytując niektóre z haseł poświęcone konkretnym zagadnieniom religijnym czy filozoficznym. Z pewnością jest widoczny wpływ katolickiej większości.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 2 na 2 | slik (20011 punktów) | >Sam często się zdumiewałem, czytując niektóre z haseł poświęcone konkretnym zagadnieniom religijnym czy filozoficznym. Z pewnością jest widoczny wpływ katolickiej większości. > Nie tylko takie zagadnienia - sam wywaliłem z Wikipedii wątek o księdzu który ponoć załatwił odbudowę mostu drogowego po I wojnie w moim mieście.
Tak właśnie katolicy robią - poją ludzi małymi kłamstwa - tak aby nie protestowali "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił."
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Z pewnością jest widoczny wpływ katolickiej większości.
Jest widoczny wpływ, ale na ogół widać, że ideolo jest powściągane i polska Wikipedia jest mniej ukatoliczona niż wynikałoby z tego, co widzimy w mediach.
|
|
| |  | 1 na 1 | cmos (1664 punktów) | >Jest widoczny wpływ, ale na ogół widać, że ideolo jest powściągane i polska Wikipedia jest mniej ukatoliczona niż wynikałoby z tego, co widzimy w mediach.
Jako że w poszukiwaniach zaczynam od wersji niemieckiej, a do polskiej dochodzę dopiero po angielskiej to powiem, że hasła na temat religii w Wikipedii polskiej są generalnie najsłabsze merytorycznie i informacyjnie z tych trzech.
|
|
 | 1 na 1 | tabrek (67 punktów) | >Zdumiewające. Poprzez jedno sformułowanie próba wnioskowaniu o wartości tego olbrzymiego źródła materiałów i próba zdyskredytowania polskiej Wikipedii. Polska jest w ścisłej czołówce wikipedyjnej i nie ma żadnych powodów, by wstydzić się za jakość polskiej Wikipedii, choć na ogół angielskie hasła opracowane są szerzej, jednak niemało jest takich, które mają wyższą jakość w języku polskim niż angielskim. (...)
Uprzejmie proszę o Twój komentarz odnośnie faktów zaprezentowanych przeze mnie niżej.
|
|
4 na 4 | Seweryn (143 punktów) |
ja jednak twierdzę że niespójność leży po stronie polsko-języcznej wikipedii. Bardzo wiele rzeczy w Polsce jest podszyte ideologią katolicką. Prawo, psychologia, edukacja to wszystko dziedziny gdzie ukłony w stronę KK są ewidentne. A wiec dlaczego nie polsko-języczna wikipedia?
|
|
6 na 6 | tabrek (67 punktów) | > W polskiej Wikipedii pod hasłem "teologia" ostatnio nie było napisane, że jest to nauka. Teraz> widzę, że ktoś to zmienił i zaliczył ją do "dziedzin naukowych", co moim zdaniem jest naiwną próbą> "nobilitacji tej pseudonauki.> W anglojęzycznej wersji Wikipedii nie jest napisane, że jest to nauka, a jedynie studiowanie> koncepcji boga i natury wierzeń religijnych.> W polskojęzycznej Wikipedii nie ma teologii na liście pseudonauk, ale jest w wersji anglojęzycznej.> en.wikipedia.org/wiki/Pseudoscience> O czym to świadczy? Niepewnej wartości Wikipedii jako źródła definicji czy wiedzy? Wikipedii jako> całości, czy tylko wersji polskojęzycznej?O wszystkim po trochu. Kilka słów o mnie. Jestem od dawna edytorem Wikipedii (głównie polskojęzycznej) i byłem niejednokrotnie blokowany w pl.wiki, moim zdaniem niesłusznie, zazwyczaj w kontekście edycji dotyczących religii. W moim odczuciu katolicyzm (czy religia w ogólności) jest w pl.wiki pod specjalną ochroną. Kilka przykładowych faktów, żeby nie być gołosłownym: * wyleciało hasło Finansowanie organizacji religijnych przez Polskę czy np. hasło o wielkonakładowej tłumaczonej na wiele języków książce ŚJ; to samo spotkało hasło Kościół katolicki a Biblia; z drugiej strony hasła w rodzaju Światowy Dzień Modlitw o Powołania mają się świetnie i jest ich coraz więcej; warto też zwrócić uwagę na dyskusję w haśle o finansowaniu organizacji religijnych przez Polskę (kiedy jeszcze istniało): otóż czepiano się tam źródeł. Kiedy jeden z edytorów znalazł źródło - skan pisma z MSWiA - to jeden z administratorów zaczął twierdzić, że pismo może jest sfałszowane i dlatego nie może być źródłem (zob. dyskusję pod podanym linkiem) * wśród administratorów jest prawdopodobnie eks-prezes KIKu, a także ksiądz (kto konkretnie? nie wiem; zob. też niżej moją uwagę o zakazie dyskutowania życia edytorów "poza Wikipedią" na Wikipedii) * niejaki Albertus teolog (który, notabene, był jednym z członków Komitetu Arbitrażowego, ciała decyzyjnego, które wydaje ostateczne decyzje w przypadku zgłoszonych sporów) regularnie edytuje Portal:Katolicyzm; w skład niego wchodzi też strona o wiadomościach; można tam znaleźć teksty w rodzaju "20 tysysięcy merów i wicemerów domaga się przyznania im prawa do sprzeciwu sumienia wobec obowiązku uczestnictwa w zawieraniu tak zwanych małżeństw homoseksualnych" (śliczne jest to "tak zwanych", prawda?); źródła zazwyczaj pochodzą ze stron kościelnych (episkopat.pl, radiovaticana itp.); o najnowszym skandalu pedofilskim w Krk. z tego działu raczej się nie dowiecie * nie znam administratora, który ma na swojej stronie użytkownika deklarację o byciu ateistą czy agnostykiem; znam za to takiego, który ma deklarację o byciu katolikiem, mimo że oficjalne zasady zdecydowanie nie zalecają takich deklaracji* spotkanie z okazji obchodów 10-lecia Wikipedii w Warszawie odbyło się w Klubie Inteligencji Katolickiej * jednym z administratorów i arbitrów jest Leszek Jańczuk; polecam jego biogram (piękna laurka, swoją drogą). CDN. (całość komentarza nie mieści się w limicie znaków).
|
|
6 na 6 | tabrek (67 punktów) | CD. mojego komentarza wyżej. Wracając do hasła "teologia". Nieskromnie nadmienię, że cała sekcja w haśle "Teologia" pt. Krytyka zasadności teologii to moje tłumaczenie sekcji o krytyce teologii z en.wiki (jaka była wtedy, kiedy tworzyłem tłumaczenie). Kiedy ją dodawałem, miała jeszcze tytuł "Krytyka teologii"; hasło było wtedy jeszcze stosunkowo słabo rozbudowane w porównaniu z aktualną wersją. Przy okazji stworzyłem też hasło o Kaufmannie. Z aktualnych statystyk edycji hasła "Teologia" wynika, że jego głównym edytorem jest niejaki Quodvultdeus. Kim jest Quodvultdeus? Dominikaninem. Skąd to wiadomo? Wcześniej na swojej stronie wikipedysty miał link do swojej strony domowej. Wspominanie o tym na Wikipedii może kończyć się banem. Oficjalnie nie można dyskutować kto jest kim poza Wikipedią. Jak to może wpływać na jej jakość i obiektywność chyba nie trzeba mówić. Quodvultdeus nie ogranicza się tylko do haseł dotyczących religii. Kiedyś np. edytował hasła dotyczące seksu, jak np. bezpieczny seks, starając się oczywiście nadać prokatolicki spin w taki czy inny sposób. Jak wspomniałem wyżej, dla mnie jako jego krytyka nie kończyło się to dobrze. No, to sobie trochę ulżyłem.
|
|
4 na 4 | tabrek (67 punktów) | > (...)> całości, czy tylko wersji polskojęzycznej?Jeszcze odnośnie kwestii pl.wiki vs. en.wiki: nie będę tu teraz pisał w szczegółach, bo się późno zrobiło, ale np. polecam porównanie hasła Bradley Manning w pl.wiki z Chelsea Manning w en.wiki (tak, oba hasła są o tej samej osobie). Szczególnie proszę zwrócić uwagę na zaimki osobowe odnoszące się do podmiotu artykułu oraz faktu, że słowo "Chelsea" nie występuje w haśle w pl.wiki (mimo że w en.wiki hasło istnieje pod kanoniczną nazwą "Chelsea Manning"). Jeszcze z innej beczki - polecam interesujący tekst Wikipedia's Balkanisation. Można się np. z niego dowiedzieć, że "Education Program Consultant" dla świata arabskiego z ramienia Fundacji Wikimedia, Faris El-Gwely, miał do niedawna na swojej stronie użytkownika w arabskiej Wikipedii box z treścią "Ten użytkownik szanuje Adolfa Hitlera". Pozostawię to bez komentarza.
|
|
 | 4 na 4 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Twój głos jest i cenny i ciekawy, jako że opiera się na nieco większej liczbie konkretów niż wypowiedź Jana. Niemniej jest to wciąż spektrum marginalne. Zapamiętam te przykłady i jeśli natknę się w przyszłości na podobne, być może zmienię zdanie. Mimo wszystko twoje przykłady w większości nie pokazują nadużyć, a fakt, że katolicy i ludzie kościoła zaangażowani są w tworzenie Wikipedii, co jest przecież naturalne i oczywiste. Analogicznie gdzieś na forum katolickim ktoś mógłby zrobić "sprawę" z tego, że ludzie PSRu edytują Wikipedię i mają szczególną skłonność do haseł wolnomyślnych. Nie neguję, że przy różnych hasłach zdarzają się ideologiczne wojny edycyjne i że katolicka większość bywa, że bierze w nich górę. Gdyby jednak katolicka większość bezwzględnie kontrolowała Wikipedię to nigdy nie pozwoliliby na przepuszczenie hasła o portalu Racjonalista (którego istnienie w czasie kiedy powstawało wcale nie było oczywiste, jako że niektóre inne hasła o większych stronach internetowych nie zawsze się utrzymywały). Istnieje hasło o Światowym Dniu Modlitw o Powołania? Ale istnieje też hasło o Liście Ateistów. 10 lecie polskiej Wiki w lokalu KIK? Może zaoferowali najniższą opłatę? Kościół jest generalnie potęgą nieruchomościową (i to jest patologia) i należy się spodziewać, że w przyszłości rosnąć będzie liczba imprez świeckich w lokalach kościelnych, wraz z kurczeniem się innych źródeł przychodów organizacje kościelne z pewnością będą eskalować eksploatację swoich nieruchomości. Ateizm jednak wzrasta w polskiej Wiki. Zauważyłem teraz, że pojawiła się nowa kategoria: pl.wikiped(*)i_i_działacze_ateistyczni gdzie zresztą znalazłem się na krótkiej liście z Włodzimierzem Leninem  Na Wikinews też nie mam powodu narzekać - swego czasu puścili obszerny wywiad z redaktorami Racjonalista.pl. Jeśli mimo tego na polskiej Wikipedii grasuje klerykalna sitwa, nic pewnie nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć tam i bezbożna sitwę
|
|
-1 na 1 | Draska (285 punktów) | >W polskiej Wikipedii pod hasłem "teologia" ostatnio nie było napisane, że jest to nauka. Teraz >widzę, że ktoś to zmienił i zaliczył ją do "dziedzin naukowych", co moim zdaniem jest naiwną próbą >"nobilitacji tej pseudonauki.
Mylisz się, piszę to po przeczytaniu tego zdania. Teologia jest nauką o religii i jej historii. nie stwierdza ona że bóg jest prawdziwy czy nie. Śledzi tylko przekazy religijne na tle historii.
P.s. teraz przeczytałem całą dyskusję i wszystkie komentarze i... teologia jest taką samą nauką jak historia czy archeologia. Fakt, są to nauki humanistyczne, ale zostały uznane za nauki więc nie ma się co czepiać, zresztą historia powstawania religii jest bardzo ciekawa i każdy ateista pewnie ją zna. Teologia jest historią religii. Nie można inaczej tego rozumieć biorąc pod uwagę kiedy była ostatnia manifestacja bóstw wg chrześcijańswa.
Oczywiście są to bzdury ale człowiek badający to nie koniecznie jest człowiekiem wierzącym. Częściej właśnie nie wierzącym.
Badamy wiele prehistorycznych cosi i są to bzdury. To że w dzisiejszym dniu ktoś w to wierzy czy to w światowida czy jezusa czy thora czy jupitera to niestety kwestia edukacji.
Więc zapytajcie się kolegów czy kogoś mądrzejszego czym jest teologia a potem piszczcie komentarze.
Mod: Trzy uwagi. 1. W języku polskim imiona zwykło się rozpoczynać wielką literą. 2. Zalecam przestudiowanie różnic pomiędzy teologią a religioznawstwem. 3. Proponuję ograniczać uwagi w stylu ostatniego zdania powyższego postu.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Więc zapytajcie się kolegów czy kogoś mądrzejszego czym jest teologia a potem piszczcie komentarze.Dokładnie Szanowny Pan ma tu rację, tyle tylko, iż proponowałbym zacząć to od siebie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808Miłego dnia. @@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|