 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-09-2015 10:49 | Marek Glazer (755 punktów) | Eksperymenty z duszą? 0 na 2 |  Osobiście jestem wielkim zwolennikiem eksperymentalnego podejścia do niewiadomych. Tutaj wymaga to finezyjnego podejścia: ustalenia definicji, odrzucenia swoich poglądów, odnalezienia skutecznej metody, analizy bez emocji. Jak wy zabralibyście się za to? Z góry zaznaczę, że poglądy iż czegoś nie da się (nawet hipotetycznie) zbadać, są bezproduktywne i pochopne: gdybyśmy tak do wszystkiego podchodzili, to nauka by nie istniała! Zagadka pochodzi ze strony Ciekawostki o poranku: goo.gl/TZPI0v (zapraszam tam wszelkich pasjonatów nauki) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Spring (1174 punktów) | Zajrzeć do słownika (lub wiki) i zrozumieć co oznacza hasło psychologia.
|
|
2 na 10 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | Kolejny durnowaty wątek sygnowany pseudonimem "Marek Glazer", czyli pseudonaukowo-metafizyczna papka dla mało wymagających. A może by tak utworzyć nowy dział forum, np. "Czary-mary", w którym Marek Glazer zamieszczałby swoje jakże głębokie pytania-refleksje na wszelkie możliwe tematy?
|
|
6 na 6 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Najlepiej myślowy. Wyniki z pewnością zasługiwałby na tępeltona.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | | Marek Glazer (755 punktów) | |
|
|  | -1 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Publikują też negatywne wyniki?Twoja wypowiedź jest niedorzeczna. Publikacja wyników negatywnych nie jest możliwa przy przyjęciu takiej metafory obrazu struktury rzeczywistości, która dopuszcza rozszczepienie przestrzeni znaczeniowej tej metafory na dwa dychotomiczne, a więc i rozłączne, obszary: pierwszy: do którego stosuje się nazwa "prawda", i drugi - oznaczany nazwą "fałsz", przy czym o tym, czym jest "fałsz", możemy orzekać tylko w odniesieniu do "prawdy". Patrząc na sprawy z tej perspektywy, interesuje nas tylko "prawda", a wiedza o "fałszu" bez odniesienia do "prawdy" musi być błędna, a w odniesieniu do niej - nadmiarowa i zbędna. Poznajemy tylko prawdę, nigdy fałsz. Wyniki negatywne są więc w nauce uprawianej przy przyjęciu jedynie słusznych założeń teoriopoznawczych w ogóle niemożliwe do uzyskania.  Oczywiście istnieją również inne metafory obrazu struktury rzeczywistości, ale to temat na inną bajkę.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
6 na 8 | Olek Mularski (3178 punktów) | Dla mnie, lekarza, człowieka znającego gruntownie anatomię, fizjologię i biochemię, a więc podstawowe mechanizmy rządzące życiem, jego powstaniem, funkcjonowaniem i końcem sama koncepcja duszy, czyli jakiegoś nieśmiertelnego bytu, nadającego i podtrzymującego życie ciała i opuszczającego je po śmierci jest wielce podejrzana i uważam ją jedynie za życzeniową ideę religiantów, gdyż bez jej istnienia religie straciłyby sens.
Życie to ciągła, nieprzerwana kaskada mniej lub bardziej uporządkowanych reakcji chemicznych i fizycznych, która tylko dzięki nim trwa utrzymując pewien kruchy stan równowagi. Śmierć organizmu też nie jest ustaniem wszystkich reakcji i natychmiastowym wygaśnięciem czynności życiowych wszystkich komórek, lecz tylko (i aż) znacznym zwiększeniem stopnia entropii i utratą kontroli nad procesami metabolicznymi. Dopiero po dłuższym okresie czasu, różnym dla poszczególnych tkanek (zależnie od ich wrażliwości na hipoksję) dochodzi do ustania czynności życiowych, które to ostatecznie obejmuje cały organizm. Śmierć jest więc również, wbrew pozorom zjawiskiem rozłożonym w czasie. W taką, współczesną koncepcję procesów życiowych oraz umierania nijak nie wpisuje się bierna, egzystująca wewnątrz niczym jakiś pasożyt dusza, od której zależy wszystko.
W związku z tym jakiekolwiek próby dowodzenia istnienia duszy są pozbawionymi sensu eksperymentami pseudonaukowymi, podobnie jak usilne chęci udowodnienia działania homeopatii czy radiestezji.
Próbowano jednakże takich eksperymentów, szczególnie dawniej, kiedy nauka nie była tak rozwinięta. Na początku XX wieku amerykański lekarz dr Duncan MacDougall ważył zwłoki umierających chorych celem sprawdzenia czy w chwili śmierci coś z ciała nie ubywa. Ponoć udało mu się stwierdzić ubytek 21 gram, który uznał za duszę. Oczywiście wiarygodność takich badań należy włożyć między bajki, jednakże mimo wszystko eksperyment odbił się szerokim echem w całych Stanach Zjednoczonych ze względów na wątpliwości moralne, a owe 21 gram przeniknęło do świata kultury popularnej- zainspirowały m.in. Laurę Gilpin do napisania wiersza "The Weight of a Soul", a po latach Alejandro González Iñárritu, nakręcił film pt. "21 gramów".
|
|
 | 3 na 3 | Marek Glazer (755 punktów) | > W związku z tym jakiekolwiek próby dowodzenia istnienia duszy są pozbawionymi sensu eksperymentami pseudonaukowymi, podobnie jak usilne chęci udowodnienia działania homeopatii czy radiestezji.To stwierdzenie jest wewnętrznie sprzeczne. Tym co odróżnia naukę od pseudonauki, jest właśnie chęć przeprowadzenia eksperymentu. Gdyby przykładowo homeopaci wykazali w podwójnie ślepej próbie, że dany środek w statystycznie istotny sposób działa/nie działa, to byłoby to podejście jak najbardziej naukowe...nawet jeśli nie wiemy dlaczego działa. Pseudonauka domaga się od środowiska naukowego uznania swoich teorii, całkowicie odrzucając wszelkie próby ich naukowego zweryfikowania, a gdy tego rodzaju weryfikacja przebiegnie negatywnie, zarzuca błędy metodologicznie lub stawia takie warunki eksperymentowi, że staje się on niewykonalny. Pseudonauka nie reaguje zazwyczaj na apele poddania się weryfikacji naukowej, np. przez przejście procesu recenzowania i dyskusji swoich wyników w czasopismach naukowych. Duszę (jakkolwiek by ją zdefiniować) można by np. zweryfikować "Eksperymentem Tonatonauty". Człowiek zostaje wprowadzony w śmierć farmakologiczną, z zadaniem odkrycia co znajduje się w zamkniętym pudle. Po przebudzeniu opowiada co widział. Osobiście wydaje mi się, że wynik takiego eksperymentu byłby negatywny, ale to też wynik.
Popularyzator nauki. www.facebook.com/CiekawostkiOPoranku
|
|
|  | Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Tym co odróżnia naukę od pseudonauki, jest właśnie chęć przeprowadzenia eksperymentu. Gdyby przykładowo homeopaci wykazali w podwójnie ślepej próbie, że dany środek w statystycznie istotny sposób działa/nie działa, to byłoby to podejście jak najbardziej naukowe...nawet jeśli nie wiemy dlaczego działa.< Podobno milon dolarów czy euro wciąz czeka na tego, kto udowodni, że radiestezja czy bioenergia działa. I bardzo dobrze, na tym polega nauka że zadaje się pytania i szuka odpowiedzi. Pseudonauka nie zadaje pytań bo odpowiedzi już zna. Eksperyment "tonatonauty" powiadasz? Bardziej mi to pachnie filmami S-F niż eksperymentem naukowym. Zakładając, że ktoś podjąłby takie ryzyko, to wynik pozytywny nie dowiódłby istnienia duszy a jedynie zdobycia informacji w sposób dotąd nieznany.
|
|
| |  | | Marek Glazer (755 punktów) | > Zakładając, że ktoś podjąłby takie ryzyko, to wynik pozytywny nie dowiódłby istnienia duszy a jedynie zdobycia informacji w sposób dotąd nieznany.> Ale w sposób który dopuszcza istnienie niematerialnego bytu i domagającego się innych badań weryfikacyjnych. To trochę tak jak z Teorią Wielkiego Wybuchu - każdy pojedynczy dowód na jego istnienie, można by hipotetycznie wytłumaczyć na inne sposoby. W sumie jednak rodzą one jedną spójną wizję początku Wszechświata. Hipotetyczny eksperyment z tonatonautą rozbudowałbym tak, aby w czasie swojej pseudo-śmierci śmiałek wykazał, że posiada osobowość.
Popularyzator nauki. www.facebook.com/CiekawostkiOPoranku
|
|
| wsx666 (1067 punktów) | Ja wiem jaki eksperyment można przeprowadzić, aby udowodnić, że duszy NIE ma. Należy odcinać po kolei członki ciała i patrzeć jak gniją i znikają zjadane przez robaki. Do momentu, aż zostanie sama głowa podtrzymywana przy życiu przez pompki i rurki. Wtedy trzeba się zapytać głowy, czy nadal uważa, że żyje, czy uważa, że ma duszę itp pierdoły. Potem wyjąć mózg z czaszki, popatrzeć na pozostałość czyli oczy, nos uszy i całą resztę i zobaczyć, że to tylko reszki, nic już nie warte.
Potem należy umieścić mózg w słoiku z cieczą, która w jakiś sposób podtrzyma jego funkcjonowanie.
Podłączyć kamerę, to będą oczy, mikrofon, to będą uszy, głośniki, to będzie aparat mowy. Porozumieć się z takim czymś i rozmawiać normalnie jak z osobą od której ten mózg pochodzi. Idąc tym tropem, możemy śmiało stwierdzić, że w ciele, którego się pozbyliśmy duszy tej istoty jako tako nie było, lub jeżeli była, to teraz cała znajduje się w pozostałości, czyli mózgu.
Teraz należało by odłączyć mikrofon, kamerę, i głośnik. Brak możliwości jakiegokolwiek porozumienia się z takim mózgiem powoduje zakwestionowanie już tego czy to coś żyje.
Zakładając, że wyciągamy mózg ze słoika. Przestajemy podtrzymywać zachodzące w nim reakcje chemiczne i zatrzymuje się pojawianie jakichkolwiek impulsów elektrycznych pomiędzy neuronami. Pozostaje tak jak z resztą ciała, którego się pozbywaliśmy, tylko martwa już tkanka.
Idąc tym tropem, można dojść do wniosku, że wyimaginowana dusza, świadomość, wola i inne pierdoły sprowadzają się do kompleksowego pojawiania się impulsów pomiędzy neuronami w mózgu. Jeżeli ktoś potrafi dopatrzeć się w tym duszy, to GRATULACJE właśnie ją znalazł. Ja w takie bajki nie wierzę już od lat. Takie podejście i eksperyment moim zdaniem pokazuje, że duszy nie ma w ciele człowieka.
Inna opcja, zbudować maszynę, która rozbierze ciało człowieka na atomy. Ułoży je w kupki policzy, zważy, posegreguje, skataloguje i potem je rozproszy po świecie. Po jakimś czasie taka maszyna zbiera dokładną ilość innych atomów, które składały się na człowieka w momencie w którym go rozebrała na atomy. Składa z nich identyczną kopię i gotowe mamy takiego samego człowieka jak przedtem, zakładając nieomylność takiej maszyny, klon atomowy nie będzie różnił się niczym. Czy duszę wtedy stworzy taka maszyna również? Otóż nie!!! Bo czegoś takiego nie ma pomiędzy materią z której się składamy.
|
|
 | 1 na 1 | VonM (709 punktów) | >Inna opcja, zbudować maszynę, która rozbierze ciało człowieka na atomy. Ułoży je w kupki policzy, zważy, posegreguje, skataloguje i potem je rozproszy po świecie. Po jakimś czasie taka maszyna zbiera dokładną ilość innych atomów, które składały się na człowieka w momencie w którym go rozebrała na atomy. Składa z nich identyczną kopię i gotowe mamy takiego samego człowieka jak przedtem, zakładając nieomylność takiej maszyny, klon atomowy nie będzie różnił się niczym. Czy duszę wtedy stworzy taka maszyna również? Otóż nie!!! Bo czegoś takiego nie ma pomiędzy materią z której się składamy.
Już kiedyś o tym pisałem w wątku o "reinkarnacji". Kwestia jak zwał, tak zwał - czy energię spajającą owe atomy wskutek czego powstaje jednostka świadomości możemy nazwać "duszą"?
|
|
 | 1 na 1 | Marek Glazer (755 punktów) | > Inna opcja, zbudować maszynę, która rozbierze ciało człowieka na atomy. Ułoży je w kupki policzy, zważy, posegreguje, skataloguje i potem je rozproszy po świecie. Po jakimś czasie taka maszyna zbiera dokładną ilość innych atomów, które składały się na człowieka w momencie w którym go rozebrała na atomy. Składa z nich identyczną kopię i gotowe mamy takiego samego człowieka jak przedtem, zakładając nieomylność takiej maszyny, klon atomowy nie będzie różnił się niczym. Czy duszę wtedy stworzy taka maszyna również? Otóż nie!!! Bo czegoś takiego nie ma pomiędzy materią z której się składamy.Ciekawy pomysł. Kwantowo teleportować człowieka. Ten typ teleportacji sprawia, że oryginał i kopia są nieodróżnialne, nawet na poziomie subatomowym. Jeśli człowiek to tylko zbiór atomów, po złożeniu do kupy będzie taki sam. Jeśli istnieje jakiś czynnik zewnętrzny określający człowieka (ergo: Dusza), to po przeniesieniu, powinien być on inny.
Popularyzator nauki. www.facebook.com/CiekawostkiOPoranku
|
|
 | 1 na 1 | Culter (47 punktów) | >Ja wiem jaki eksperyment można przeprowadzić, aby udowodnić, że duszy NIE ma. >Należy odcinać po kolei członki ciała i patrzeć jak gniją i znikają zjadane przez robaki. Do momentu, aż zostanie sama głowa podtrzymywana przy życiu przez pompki i rurki. Wtedy trzeba się zapytać głowy, czy nadal uważa, że żyje, czy uważa, że ma duszę itp pierdoły. Potem wyjąć mózg z czaszki, popatrzeć na pozostałość czyli oczy, nos uszy i całą resztę i zobaczyć, że to tylko reszki, nic już nie warte. >Potem należy umieścić mózg w słoiku z cieczą, która w jakiś sposób podtrzyma jego funkcjonowanie. >Podłączyć kamerę, to będą oczy, mikrofon, to będą uszy, głośniki, to będzie aparat mowy. Porozumieć się z takim czymś i rozmawiać normalnie jak z osobą od której ten mózg pochodzi. >Idąc tym tropem, możemy śmiało stwierdzić, że w ciele, którego się pozbyliśmy duszy tej istoty jako tako nie było, lub jeżeli była, to teraz cała znajduje się w pozostałości, czyli mózgu.
Skojarzyło mi się z fragmentem, z filmu "Lokator"(1976) Romana Polańskiego:
,, W którym dokładnie momencie... ...człowiek przestaje być tym,kim myśli, że jest? Utnij mi ramię.Powiem: Ja i moje ramię. Utnij mi drugie ramię.Powiem: Ja i moje ramiona. ...wyjmij mi żołądek, moje nerki, powiedzmy, że to możliwe... A ja powiem: Ja i moje wnętrzności. Rozumiesz? Ale gdybyś ucięła mi głowę... ...powiedziałbym: Ja i moja głowa,czy Ja i moje ciało? Jakie prawo ma głowa,by się nazywać mną."
|
|
4 na 4 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | O ile mi wiadomo, eksperyment naukowy przeprowadza się w celu dowiedzenia się czegoś, a nie udowodnienia z góry założonej tezy. Rzetelnie przeprowadzony eksperyment często zaskakuje swoimi wynikami gdyż eksperymentator spodziewał się wyniku zupełnie innego. Jak to jest z udowadnianiem tezy z góry założonej? Czy nie podobnie, jak z udowadnianiem istneinia boga?
Z drugiej strony, nauka zajmuje się światem materialnym zaś dusza, jeżeli by istniała, to byt niematerialny. Nie ta waluta, nie ta metoda, nie ten świat.
|
|
 | 1 na 3 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Z drugiej strony, nauka zajmuje się światem materialnym zaś dusza, jeżeli by istniała, to byt niematerialny. Nie ta waluta, nie ta metoda, nie ten świat. Nie wiadomo czy dusza to byt niematerialny, może materialny, ale nauka jeszcze nie potrafi jej odkryć.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 1 na 1 | Marek Glazer (755 punktów) | > Jak to jest z udowadnianiem tezy z góry założonej? Czy nie podobnie, jak z udowadnianiem istneinia boga?Trudno udowodnić, że coś nie istnieje. O ile mi wiadomo, można to zrobić tylko z tym co jest logicznie wewnętrznie sprzeczne, np. niewidzialny różowy jednorożec. Najprostszym sposobem udowodnienia istnienia Boga, byłoby gdyby sam się pokazał. To, że się nie pokaże niekoniecznie dowodzi tego, że nie istnieje, ale gdyby się pokazał, to sprawa byłaby oczywista.
Popularyzator nauki. www.facebook.com/CiekawostkiOPoranku
|
|
4 na 4 | samje (74 punktów) | "Jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić istnienie duszy?"
To chyba wątek absurdalny...?
A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić istnienie smutku? A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że koń jednocześnie istnieje i nie istnieje lub że nieprawdą jest, że jednocześnie istnieje i nie istnieje? A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że chce się komuś pić? A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że nieskończoność istnieje?
Aby wybrać eksperyment dowodzący, należy najpierw znać (obejmować zmysłami i/lub umysłem - czyli stosownym instrumentem poznania) przedmiot, na którym ów eksperyment będzie przeprowadzany.
Jeśli chcę udowodnić istnienie stojącego przede mną konia, przeprowadzam eksperyment, który jest naocznością. Jeśli chcę udowodnić istnienie "nowej" cząstki elementarnej (której nikt z ludzi do tej pory nie widział), przeprowadzam eksperyment, który jest naocznością wobec dowodowego obrazu danego przez jakieś urządzenie badawcze (znam jednakże pojęcie "cząstki" przez analogię do innych cząstek, które na co dzień mogę obserwować - nie szukam więc de facto nowej cząstki, tylko szukam cząstki, która ma nowe - czyli nieobserwowane do tej pory - własności).
Pytać o eksperyment dowodzący istnienia duszy, to jak pytać o eksperyment dowodzący istnienia pirlupirlu (ani nie wiesz, co to pirlupirlu, ani nie wiesz, co to dusza). Jak więc chcesz przygotować eksperyment? Pytanie jest pozbawione sensu.
|
|
 | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Pytać o eksperyment dowodzący istnienia duszy, to jak pytać o eksperyment dowodzący istnienia pirlupirlu (ani nie wiesz, co to pirlupirlu, ani nie wiesz, co to dusza). Jak więc chcesz przygotować eksperyment?W eksperymencie trzeba by wykazać, że dusza (jaźń) po opuszczeniu ciała i powrocie do ciała przestawi dowód, że była poza ciałem. pl.wikipedia.org/wiki/Jaźń
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | 3 na 3 | samje (74 punktów) | To o czym piszesz, to wykazanie, że dusza (jaźń) posiada cechę mobilności - że może się przemieszczać poza ciało itp. Jednak poczyniłeś tu milczące (teoretyczne) założenie, że dusza istnieje (skoro jest mobilna). Ale autorowi chodzi o eksperymentalne wykazanie (a nie przyjęcie teoretycznego założenia), że ona w ogóle istnieje! Innymi słowy: jak eksperymentalnie wykazać, że ona w ogóle jest, skoro nie wiadomo, czym w ogóle może być (podobnie jak pirlupirlu)?
|
|
| |  | | Marek Glazer (755 punktów) | Uciekasz do filozofii. Osobiście preferuję empiryczne podejście do świata. Prosty eksperyment jest cenniejszy niż tysiąc rozważań. Eksperymentator może przyjąć dowolne definicje do przeprowadzenia eksperymentu, a poszerzanie horyzontów wiedzy, jest zadaniem nauki. > Innymi słowy: jak eksperymentalnie wykazać, że ona w ogóle jest, skoro nie wiadomo, czym w ogóle może być (podobnie jak pirlupirlu)?Eksperymentalnie można np. wykazać, że cząstka ma spin, ale nie wytłumaczysz czym on jest, bo nie ma takiego odnośnika w naszym makroświecie. Możesz go jedynie zdefiniować matematycznie.
Popularyzator nauki. www.facebook.com/CiekawostkiOPoranku
|
|
| | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | >Uciekasz do filozofii. Osobiście preferuję empiryczne podejście do świata. Prosty eksperyment jest cenniejszy niż tysiąc rozważań. Nigdzie nie uciekam - także preferuję podejście empiryczne (abstrakcje same w sobie nie bardzo mnie pasjonują).
>Eksperymentator może przyjąć dowolne definicje do przeprowadzenia eksperymentu, a poszerzanie horyzontów wiedzy, jest zadaniem nauki. Zatem po prostu przyjmij jakąś definicję duszy (np. że jest to forma energii o bardzo wysokich wibracjach). Następnie spróbuj obmyślić eksperyment dowodzący jej istnienia. Jeśli uda Ci się dowieść, że dusza istnieje - ogłoś to. Najprawdopodobniej usłyszysz wówczas, że wszystko fajnie, tylko... to nie jest dusza. No bo dlaczego chciałbyś założyć, że wszyscy muszą przyjąć Twą definicję duszy? W praktyce raczej usłyszysz od przytłaczającej większości ludzi, że to, co odkryłeś, to... na pewno nie jest dusza. Dlaczego? Bo pod pojęciem duszy najczęściej (statystycznie: przez większość ludzi) uznaje się tzw. jaźń, która uważana jest za bezforemną (sic!), nie może zatem podlegać żadnym weryfikacjom i eksperymentom w świecie dualistycznym, w tym nie podlega żadnym ocenom logicznym (należy do metasystemu - by tak to określić - nad logiką). Jedynym znanym mi do niej odnośnikiem jest czysta intuicja (tzw. mądrość intuicyjna), która z kolei zwykle jest uznawana za twór subiektywny (więc nie spełniający warunków eksperymentu w tym - jak to określasz - makroświecie).
>Eksperymentalnie można np. wykazać, że cząstka ma spin, ale nie wytłumaczysz czym on jest, bo nie ma takiego odnośnika w naszym makroświecie. Możesz go jedynie zdefiniować matematycznie. Z całym szacunkiem, ale oba zdania właśnie są nieprawdziwe. Wytłumaczę, czym jest spin - to moment pędu cząstki, wynikający z jej natury kwantowej (i każdy fizyk natychmiast odnajdzie w sobie intuicję, która pozwoli mu ująć umysłem ten twór).
|
|
| | | |  | -1 na 3 | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - weryfikacja ? | >... pod pojęciem duszy najczęściej ... uznaje się tzw. jaźń, która uważana jest za bezforemną (sic!), nie może zatem podlegać żadnym weryfikacjom i eksperymentom w świecie dualistycznym, w tym nie podlega żadnym ocenom logicznym (należy do metasystemu - by tak to określić - nad logiką). Jedynym znanym mi do niej odnośnikiem jest czysta intuicja ... uznawana za twór subiektywny (więc nie spełniający warunków eksperymentu w tym - jak to określasz - makroświecie).
Do tego pojmowania duszy zakradło się trochę nieporozumień. Zasadniczo jest ona bezforemną lecz nie przeszkadza jej to w przybieraniu kształtów różnych znanych nam obiektów.
Nie jest prawdą, że nie może ona podlegać żadnym weryfikacjom i eksperymentom. Można ją rozpoznać po wyglądzie i zidentyfikować po czynności wykonywanej odpowiednio do zaistniałej sytuacji.
Słusznie uważasz, że jedynym do niej odnośnikiem jest intuicja lecz nie jest prawdą, że nie spełnia ona warunków eksperymentu. Można ją przyłapać na gorącym uczynku.
Pozdrawiam (24wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | samje (74 punktów) | >Zasadniczo jest ona bezforemną lecz nie przeszkadza jej to w przybieraniu kształtów różnych znanych nam obiektów. Skąd to wiesz? >Można ją rozpoznać po wyglądzie Jak wygląda? >Słusznie uważasz, że jedynym do niej odnośnikiem jest intuicja lecz nie jest prawdą, że nie spełnia ona warunków eksperymentu. Można ją przyłapać na gorącym uczynku. Ją, czyli kogo, co? Skąd wiesz, że piszesz o duszy, a nie o pirlupirlu?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | piotr653 (108 punktów) | >Do tego pojmowania duszy zakradło się trochę nieporozumień. Zasadniczo jest ona bezforemną lecz nie przeszkadza jej to w przybieraniu kształtów różnych znanych nam obiektów.
Skad taka wiedza?
|
|
| | | | |  | 4 na 8 | Sierota (349 punktów) |
> Do tego pojmowania duszy zakradło się trochę nieporozumień. Zasadniczo jest ona bezforemną lecz nie przeszkadza jej to w przybieraniu kształtów różnych znanych nam obiektów.> Nie jest prawdą, że nie może ona podlegać żadnym weryfikacjom i eksperymentom. Można ją rozpoznać po wyglądzie i zidentyfikować po czynności wykonywanej odpowiednio do zaistniałej sytuacji.> Słusznie uważasz, że jedynym do niej odnośnikiem jest intuicja lecz nie jest prawdą, że nie spełnia ona warunków eksperymentu. Można ją przyłapać na gorącym uczynku.Naturalnie można zweryfikować istnienie duszy. Można ją rozpoznać po wyglądzie i zidentyfikować po czynności wykonywanej odpowiednio do zaistniałej sytuacji. W tym celu należy jedynie zakupić stare żelazko do prasowania i poprasować. Można więc ją przyłapać na gorącym uczynku.
|
|
| | | | | |  | 4 na 6 | Drobner (19539 punktów) | Urocze!!!
Aż wysłałem Ci "krzyżyk".
Drobner, bezduszny...
|
|
| | | | | |  | 5 na 7 | Sierota (349 punktów) | > (-) >Pozdrawiam >(25wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
Dziękuję Zbyszku z Warszawy za miłego minusa.
|
|
| | | | | |  | 2 na 8 | Sierota (349 punktów) | > (-)
>( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Dziękuję Duchowi Prawdy za wyraz bezinteresownej miłości w postaci miłego minusa.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 7 | Drobner (19539 punktów) | >Dziękuję Zbyszku z Warszawy za miłego minusa. >Dziękuję Duchowi Prawdy za wyraz bezinteresownej miłości w postaci miłego minusa.
Przyzwyczajaj się: u niektórych poziom poczucia humoru nie przewyższa poziomu intelektu...
Drobner, podśmiechujek...
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 6 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >u niektórych poziom poczucia humoru nie przewyższa poziomu intelektu... >Drobner, podśmiechujek...< w ogóle na tym forum obserwuję wyjątkowo wysoki antyhumoru ---------------------------------------------------------------------
Żeglarze gadają, że jachty mają duszę, chociaż kto by takim wierzył...
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 4 | Drobner (19539 punktów) | > w ogóle na tym forum obserwuję wyjątkowo wysoki [poziom] antyhumoruNo, a jak ma być??? Przecież wszystkie te religie, dusze, paranormalności to kupa śmiechu i humoru! A my musimy być anty!  Drobner, smutas (iiihahaha)
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | A z drugiej strony:  Drobner, jednopoziomowy
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Podbieram i wychowam jak swoje.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >Podbieram i wychowam jak swoje. Drapieżne 'toto' już jest samo z siebie. Jak pomalujesz w zielone prążki, będzie jak Twoje...
Drobner, (zastępczy ojciec?)
|
|
| | | | | | | | | | |  | Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Drobner, (zastępczy ojciec?)< bardziej na czasie będzie "dawca" jak podrapię za uszkiem to będzie mruczeć
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Dziękuję Duchowi Prawdy za wyraz bezinteresownej miłości w postaci miłego minusa. Proszę bardzo, polecam się na przyszłość.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - na zdjęciach | > >... Zasadniczo dusza jest bezforemną lecz nie przeszkadza jej to w przybieraniu kształtów różnych znanych nam obiektów ... Można ją rozpoznać po wyglądzie i zidentyfikować po czynności wykonywanej odpowiednio do zaistniałej sytuacji. - mistghost01 ( www.imserb(*)you-believe-in-ghosts/page/18/) To zdjęcie idealnie ilustruje omawiane zagadnienie, dusza przedstawia tu zaistniałą sytuację. Dowiadujemy się, że osoba wykonująca fotografię przywiozła samochodem w to miejsce grupę dziewcząt. Dowiadujemy się również, że tą osobą jest mężczyzna w wieku około 35-45 lat ... na zdjęciu widoczna jest jego podobizna. Możecie wierzyć lub nie ... to zdjęcie jest autentyczne. Na twoim zdjęciu żelazka z duszą zabrakło tego elementu o jakim rozmawiamy, a mianowicie zmienności kształtu duszy. Dusza współdziała z naszymi myślami , pomaga nam w zrozumieniu sytuacji (za pomocą pisma obrazkowego) a kiedy dochodzi do kontaktu z innymi osobami, komunikuje się z nimi niezależnie od "nas". P.S. Jak dasz mi powód, dostaniesz ode mnie plusy i bilans zmieni się na dodatni... lecz nie zaśmiecaj dyskusji swoimi pretensjami, to nie jest wątek o tobie. Pozostałe osoby a może również moderatora, proszę o przeniesienie kpin i żartów z tego wątku do odpowiedniego dla humoru miejsca. Pozdrawiam (26wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | |  | 7 na 9 | piotr653 (108 punktów) | Przecież to kpina, nie tylko z powagi tego portalu, ale również ze zdrowego rozsądku.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | 4poryroku (951 punktów) |
> - mistghost01One coś palą. Zobacz jak się uśmiechają.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Zbyszku pokazujesz zdjęcie rozbawionych dziwecząt na tle dymu albo skondensowanej pary wodnej, zapewne z jakiejś imprezy, jako dowód na istnienie duszy? Czy dowodem jest to, że układ dymu przypomnia twarz? I mamy uwierzyć, że to autentyk? Przerażająca twarz i rozbawione dziewczęta? To żarty prawda? Próba sprawdzenia, kto da się wrobić w głupa?
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | 4poryroku (951 punktów) |
>To żarty prawda? Próba sprawdzenia, kto da się wrobić w głupa?
Ciagle liczę na to, że to jednak nie jest żart. Poważnie.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >>To żarty prawda? Próba sprawdzenia, kto da się wrobić w głupa? >Ciagle liczę na to, że to jednak nie jest żart. Poważnie.< Czyli? Bo nie rozumiem. Serio.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | 4poryroku (951 punktów) |
>Czyli? Bo nie rozumiem. Serio.
Tak na serio. Obie opcje wydają mi sie równie atrakcyjne.
|
|
| | | | | | | | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | >>To żarty prawda? Próba sprawdzenia, kto da się wrobić w głupa? >Ciagle liczę na to, że to jednak nie jest żart. Poważnie.
To nie jest żart. Mam własne podobne zdjęcia, tyle że z własną podobizną. Nie wiem co i kiedy one paliły ale na zdjęciu nie widać żadnych papierosów, widać tymczasem kierownicę kolorową i rękę co nie są zrobione z "dymu".
Polecam zdjęcie do obejrzenia również Jackowi Głodzik, on specjalizuje się w takich rzeczach. Ciekaw jestem czy dojrzy w tym zdjęciu pysk zwierza - w jednym oku kierownica a w drugim głowa faceta ?
Pozdrawiam (25wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >...widać tymczasem kierownicę kolorową i rękę co nie są zrobione z "dymu".
Rozumiem, że 'dusza' widzianej ręki jest częścią 'duszy' całego niewidocznego człowieka.
Rozumiem też, analogicznie, że 'dusza' kierownicy jest częścią 'duszy' całego niewidocznego samochodu.
1. Czy 'dusze' ludzkie jeżdżą 'duszami' samochodów?
2. Czym są tankowane takie samochodowe 'dusze'? 'Duszą' paliwa?
3. A na 'duszy' konia da się 'duszy' ludzkiej pojechać?
4. Czy 'dusza' duszy od żelazka jest częścią 'duszy' całego żelazka?
5. A jak jest wyjęta z żelazka, to jak to jest wtedy?
6. Czy 'dusza' ma 'duszę duszy'? Czy jak 'dusza' ludzka robi zdjęcie 'duszą' aparatu fotograficznego to na 'duszy' papieru fotograficznego byłyby widoczne dla 'duszy' ludzkiej takie 'dusze dusz'? Jak głęboko można prowadzić takie iteracje?
7. Czy 'dusza' kretyna ma analogiczną własność swojego 'nosiciela'?
8....
9...
.
.
.
Drobner, przyduszony...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | > 1...> 2. Czym są tankowane takie samochodowe 'dusze'? 'Duszą' paliwa?> 3...> 7. Czy 'dusza' kretyna ma analogiczną własność swojego 'nosiciela'?> 8....> Drobner, przyduszony...Kiedy byłem dzieckiem zastanawiałem się : - czy dusza słonia jest większa od duszy mrówki ? - czy dusza rośnie wraz ze słoniem ? - czy dusza mrówki może pokierować słoniem ? Teraz wiem, że są to niezależne od siebie byty choć ściśle ze sobą współdziałają. Może być chora dusza co wpłynie również na kondycję ciała, może też być chore ciało co będzie chciała wykurować dusza. One wzajemnie mobilizują się, dbają o siebie i energetycznie zasilają. W wątku "kształty energii" www.racjonalista.pl/forum.php/s,677376#w677379 pisałem, że energia pochodzi z różnicy postaci materii. Różną postacią materii jest dusza i ciało. Połączone w jeden organizm one wzajemnie zasilają się i nazywamy to energią życia. Aby zachować aktywność każde z nich dodatkowo powinno być zasilane odpowiednim dla siebie "paliwem" / pokarmem. Każde z nich narażone jest na niebezpieczeństwa w swoim środowisku. Pozdrawiam (25wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | #1 > ...Różną postacią materii jest dusza i ciało.Ciało, to wiem co to jest. A co to jest 'dusza'? - to nie wiem. #2 > ...Różną postacią materii jest dusza i ciało.A jakiś facet w czarnej sukni w telewizorze mówił zupełnie inaczej. A inny w żółtym prześcieradle jeszcze inaczej! Komu mam wierzyć  #3 > ...Różną postacią materii jest dusza i ciało.Autor wątku pyta: " jak udowodnić istnienie duszy?". A Ty tak się swobodnie wypowiadasz: "dusza jest taka", "dusza jest owaka". O czym więc mówisz, jeśli nie wiadomo czy to jest ani co to jest? (p. #1) #4 Czy jeśli zacznę podawać cechy brążkulca, opisywać jego budowę i funkcjonowanie, podejmiesz ze mną merytoryczną dyskusję? Dlaczego? ======= Tylko z tego się rechoczę...Drobner, nie kumam, jak żaba-niemowa....
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - co to za zwierz ? | > #1#2 Ciało, to wiem co to jest. A co to jest 'dusza'? - to nie wiem. A jakiś facet w czarnej sukni w telewizorze mówił zupełnie inaczej. A inny w żółtym prześcieradle jeszcze inaczej! Komu mam wierzyć  Proponuję wysłuchać wstępnie każdego z nich, aby wyrobić sobie własne zdanie. Być może oni mówią o tym samym, pomimo że różnie wyglądają. Ja również do końca nie rozumiem czym jest "dusza" ale żeby o tym rozmawiać powinniśmy jakoś umówić się co do nazwy i przedmiotu dyskusji, a jeszcze lepiej załóżmy wstępnie, że jest ona tym co na jej temat od dawien dawna wiedzą ludzie. Jeśli wyjdzie z dyskusji że jest inaczej, wówczas zmienimy założenia. > #3 Autor wątku pyta: " jak udowodnić istnienie duszy?". A Ty tak się swobodnie wypowiadasz: "dusza jest taka", "dusza jest owaka". O czym więc mówisz, jeśli nie wiadomo czy to jest ani co to jest?Już wcześniej padła propozycja jak można sprawdzić czy "dusza" istnieje, można przeprowadzić eksperyment znany pod nazwą eksterioryzacji. ( pl.wikipedia.org/wiki/Eksterioryzacja) "W eksperymencie trzeba by wykazać, że dusza (jaźń) po opuszczeniu ciała i powrocie do ciała przedstawi dowód, że była poza ciałem." Jeśli o mnie chodzi, miałem ułatwioną sytuację bo patrzyłem na zdjęcie zamieszczone przy wypowiedzi, a to zdjęcie to było nic innego jak wynik już odbytego eksperymentu o jakim wspominaliśmy wcześniej. Na zdjęciu "dusza została przyłapana na gorącym uczynku". Widać ją jak przebywa poza ciałem. To że w miarę swobodnie poruszam się w temacie - to wynik wieloletnich badań podobnych zjawisk, a początkowo nie było łatwo w tym wszystkim połapać się. > #4 Czy jeśli zacznę podawać cechy brążkulca, opisywać jego budowę i funkcjonowanie, podejmiesz ze mną merytoryczną dyskusję? Dlaczego? Tylko z tego się rechoczę...Drobner, nie kumam, jak żaba-niemowa....Jeśli uważasz, że temat brążkulca jest ważny i może mieścić się w sferze moich zainteresowań to z zaciekawieniem zapoznam się z tym zagadnieniem ... najlepiej aby było to nawiązaniem to omawianego tematu. Zacznij od zdjęcia, ja jestem wzrokowcem i łatwiej mi ustosunkować się do zagadnienia kiedy to widzę. Pozdrawiam (26wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | > "dusza"> ... żeby o tym rozmawiać powinniśmy jakoś umówić się co do nazwy i przedmiotu dyskusji Tylko na to czekam, bo - jak pisałem - nie wiem, co to. > a jeszcze lepiej załóżmy wstępnie, że jest ona tym co na jej temat od dawien dawna wiedzą ludzie.1. Jeszcze nie rozstrzygnięto, czy "toto" istnieje, więc nie wiadomo o czym ludzie mają cokolwiek wiedzieć. 2. Nic nie wiedzą. Mówią wyłącznie o tym, co im się zdaje. Żeby wiedzieć, trzeba zbadać, czy istnieje, sprawdzić, czy istnieje. Nie zrobiono tego do tej pory. > Jeśli wyjdzie z dyskusji że jest inaczej, wówczas zmienimy założenia. Cytat:>...Różną postacią materii jest dusza i ciało. A jakiś facet w czarnej sukni w telewizorze mówił zupełnie inaczej. A inny w żółtym prześcieradle jeszcze inaczej! Jeszcześmy nic nie założyli, a już musimy >zmieniać założenia. Ty mówisz, że materialna, klecha, że nie, a skośnooki, że to majak, złudzenie. Czy na pewno mówicie o tym samym? Jeśli tak, to o czym? Co to za obiekt: jednocześnie materialny i niematerialny, który zarazem jest, a go nie ma? > "W eksperymencie trzeba by wykazać, że dusza (jaźń) po opuszczeniu ciała i powrocie do ciała przedstawi dowód, że była poza ciałem."1. Skąd wiadomo uprzednio, że owa 'dusza' w całości mieści się wewnątrz ciała ludzkiego, a nie na przykład rozpościera się wokół niego w promieniu 10 m? (jak, powiedzmy, pole magnetyczne wokół magnesu; albo promieniowanie cieplne wokół ciała). I bez opuszczania ciała może 'widzieć', co jest na szafie, albo za ścianą. 2. Czy 'dusza' musi koniecznie "przedstawić dowód, że była poza ciałem"? Nie mogłaby na przykład przedstawić dowodu, że w ogóle jest? Gdziekolwiek? Dopiero wtedy można się zastanawiać, gdzie jest. Niech 'dusza' zrobi cokolwiek - da jakikolwiek znak o sobie. Później się pytajcie o dowody, gdzie była. 3. A jak taka 'dusza' ma "przedstawić dowód"? Jak ona ma się kontaktować z badaczami? Przecież będą rozmawiać z człowiekiem, a nie 'duszą'? Jak rozróżnić 'co/kto' mówi ze 'środka' człowieka? Hę? Eksperyment, który coś da byłby taki, że 'dusza daje znak istnienia' gdziekolwiek, kiedy ciało (mózg, psychika) nie działa. Skontaktujcie się z 'duszą', gdy klient jest farmakologicznie uśpiony, odmóżdżony, martwy, a najlepiej kiedy jego organizm już nie istnieje (zgnił, rozpadł się, spalił się, anihilował). (Ufam, że o seansach spirytystycznych ani wizjach sennych nie wspomnisz.) Wtedy porozmawiamy.> Jeśli o mnie chodzi, miałem ułatwioną sytuację bo patrzyłem na zdjęcie zamieszczone przy wypowiedzi, a to zdjęcie to było nic innego jak wynik już odbytego eksperymentu o jakim wspominaliśmy wcześniej. Na zdjęciu "dusza została przyłapana na gorącym uczynku". Widać ją jak przebywa poza ciałem.1. I Ty już kategorycznie stanowisz o 'duszy' na podstawie obserwacji kartonika z różnokolorowymi plamkami? Czy eksperymentatorzy doświadczyli jej obecności? Zaobserwowali bezpośrednio? Skąd wiadomo, że to na fotografii to nie sciroffa? Albo anioł choćby? Albo materializacja myśli zatroskanej rodziny 'królika doświadczalnego'? Fluktuacja kwantowo-atomowa? Piorun kulisty? Dlaczego 'toto' nazywasz właśnie 'duszą'? Którą duszą? (U starożytnych Egipcjan człowiek miał siedem różnych 'dusz'!) 2. Jak sam wspominałeś, to "dusza ma przedstawić dowód", ma to być intencjonalne, wolicjonalne, aktywne. Nie 'pozwolenie na przyłapanie' w obiektywie. Po powrocie do ciała 'dusza' może sobie pleść różne androny. Jak sprawdzać jej prawdomówność? Jeśli badacze 'umieją' się kontaktować z 'duszą', która 'jest w ciele', niech wymyślą sposób kontaktu, gdy 'jest ona poza ciałem' - bezpośrednio. Wtedy porozmawiamy.> To że w miarę swobodnie poruszam się w temacie - to wynik wieloletnich badań podobnych zjawisk, a początkowo nie było łatwo w tym wszystkim połapać się.Nie wątpię, że Cię to ciekawi i wiele lat się tym zajmujesz, ale - na Jowisza - nie nazywaj tego 'badaniami'. Jaki jest 'obiekt' tych 'badań'? Jaka jest 'metodologia' tych 'badań'? Czy te 'badania' są powtarzalne? Czy wyniki tych 'badań' są intersubiektywne? Proszę, nie kompromituj się! Przynajmniej nie na forum Racjonalisty. Dziel się sugestiami, hipotezami, przypuszczeniami, domysłami. Nie kategorycznymi, arbitralnymi, niewątpliwymi twierdzeniami typu: > Różną postacią materii jest dusza i ciało.> " dusza została przyłapana na gorącym uczynku".To śmieszne. Ludzie nie chcą podzielać Twoich domysłów, podawanych w formie "napuszonych bzdur" (bzdur - czyli niesprawdzalnych tez nie wiadomo o czym). Mówią Ci o tym - Ty ich obdzielasz "minusami". Jak już będzie wiadomo o czym, wtedy porozmawiamy.> Jeśli uważasz, że temat brążkulca jest ważny...> Zacznij od zdjęcia...Chyba żartujesz? Zdjęcie brążkulca? Niepoważny jesteś! Kpiny sobie ze mnie urządzasz... Drobner, z umęczoną duszą...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > 1. Jeszcze nie rozstrzygnięto, czy "toto" istnieje, więc nie wiadomo o czym ludzie mają cokolwiek wiedzieć.Nie rozstrzygnięto? A na jakiej płaszczyźnie? Przecież znakomita większość ludzi wierzy w istnienie przeróżnych "toto", a z wiarą nie ma dyskusji. Rozważać istnienie przeróżnych "toto" można też na gruncie metafizyki. Natomiast nie sposób rozważać rożnych bytów pomyślanych i nie zdefiniowanych w sposób umożliwiający ich weryfikację na gruncie naukowego naturalizmu, obowiązującego poważnych uczonych przynajmniej od czasu Darwina. Naturalizm ma silne powiązania z materializmem i dlatego poniżej podaję odwołania do mojego rozumienia czym jest materia. www.racjonalista.pl/forum.php/s,648854#w648878www.racjonalista.pl/forum.php/s,648854#w648934Warto tu dodać, iż zdecydowanie należy rozróżniać spekulacje filozoficzne od rozstrzygnięć naukowych, a moim zdaniem nie można poważnie współcześnie uprawiać filozofii bez dostatecznej wiedzy o aktualnym dorobku nauk przyrodniczych, wraz ze zrozumieniem tych rozstrzygnięć (jak i wątpliwości), gdyż inaczej to "każdy baje jak mu się zdaje", a wszystkie wypowiedzi to tylko takie "pieprzenie o Szopenie". Jak czynią z zapałem niektórzy. Z Pańskich wypowiedzi wynika, iż Pan to wie, ale myślę że warto to tu jeszcze podkreślić. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | > ...Natomiast nie sposób rozważać rożnych bytów pomyślanych...A zwłaszcza bytów 'zaledwie' pomyślanych. > ...Natomiast nie sposób rozważać rożnych bytów pomyślanych i nie zdefiniowanych w sposób umożliwiający ich weryfikację na gruncie naukowego naturalizmu...Brak definicji uniemożliwia przede wszystkim jednoznaczne 'pojmowanie' obiektu i - co za tym idzie - jakąkolwiek komunikację, analizę, dyskusję (choćby wewnętrzną). Jeszcze przed >"weryfikacją na gruncie naukowego naturalizmu" warto sprawdzać, czy definicja jest poprawna. Zwłaszcza, czy definicja nie jest 'pusta' - czy nie definiuje 'niczego'. Historie 'flogistonu' i 'cieplika' są tu bardzo kształcące. Jest to istotne zwłaszcza - jak sam zauważyłeś - w dziedzinach abstrakcyjnych jak metafizyka, logika, matematyka i... teologia  (rozpatrywana jako logiczny system tez), gdzie weryfikacja 'realna' jest niemożliwa. Także w dziedzinach nieabstrakcyjnych, 'materialnych', początkowo jednak rozpatruje się hipotetyczne obiekty wyłącznie abstrakcyjnie - jako pojęcie w myślowym modelu rzeczywistości (np. 'Neptun' Le Verriera czy bozon Higgsa). Dopiero doświadczenie, eksperyment wykracza poza abstrakcję i weryfikuje 'myśl'. Rozsądek (tzn. materializm [i naturalizm]) z 'brzytwą Ockhama' nie zezwala na spirytualizm z co najmniej trzech powodów (wszystkie jednakowo ważne): - niemożność zdefiniowania 'ducha' uniemożliwia jego konceptualizację intelektualną i jakąkolwiek analizę; - niemożność przyjęcia 'ducha' za niedefinowane pojęcie pierwotne - ze względu na niejednoznaczność 'rozumienia' tego 'pojęcia'; - niemożność jakiejkolwiek * weryfikacji (czy falsyfikacji) twierdzeń takiego systemu, wynikająca z dwu pierwszych przyczyn. ( * zwłaszcza gdyby te tezy dotyczyły 'świata materialnego') > Z Pańskich wypowiedzi wynika, iż Pan to wie, ale myślę że warto to tu jeszcze podkreślić.Zawsze warto to przypominać i wyjaśniać! I taki sam charakter (przypominający) ma ten mój wpis - podałem w miarę klarownie kilka elemencików 'filozofii nauki' dla ogólnego pożytku. Bo ktoś nieobeznany jeszcze z tym forum mógłby sobie pomyśleć, że ośmieliłem się Ciebie nauczać.... Kudy mi tam... Pozdrawiam, Drobner, nieśmiałek
Biblijny mit o potopie potwierdza H. Sienkiewicz w książce "Potop". www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | |
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - na zdjęciach | > Polecam zdjęcie do obejrzenia również Jackowi Głodzik, on specjalizuje się w takich rzeczach.Obejrzałem, niesamowite. Załączam mocniejsze www.nieznane.pl/dziwne-zjawisko,z295.html
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | Piękna! (Jeśli dziurkę pośrodku 'chmury' interpretować jako pępek - widzę fajną 'czirliderkę' z 'pomponami'. Psychoanalityka mam już w tym tygodniu! I to z NFZ! Może wreszcie zdam ten test Rorschacha. Już dwa razy oblałem  ) Drobner, not freud... (wrrróć!): not proud!
Biblijny mit o potopie potwierdza H. Sienkiewicz w książce "Potop". www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dowiadujemy się, że osoba wykonująca fotografię przywiozła samochodem > w to miejsce grupę dziewcząt. Dowiadujemy się również, że tą osobą jest > mężczyzna w wieku około 35-45 lat ... na zdjęciu widoczna jest jego podobizna. > Możecie wierzyć lub nie ... to zdjęcie jest autentyczne
Po co wierzyć, skoro można łatwo sprawdzić? Żarty na bok. Myślę, że zdjęcie dziewcząt w dymie nie jest podrobione. Też uważam, że to autentyk. Możesz zamieścić zwykłe zdjęcie kierowcy samochodu? Każdy z forumowiczów będzie się mógł wypowiedzieć, czy jest podobny. Twierdzisz Zbyszku, że jest podobny a tylko Ty widziałeś kierowcę. Niestety na razie Twojego poglądu zweryfikować nie sposób.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - eksterioryzacja ? | > W eksperymencie trzeba by wykazać, że dusza (jaźń) po opuszczeniu ciała i powrocie do ciała przestawi dowód, że była poza ciałem.To bardzo dobry przykład. Opisanych zostało wiele takich przypadków, kiedy ktoś relacjonuje zdarzenie lub sytuację jakiej nie mógł być naocznym świadkiem. Dla przykładu pacjent opowiada, że w czasie zabiegu obserwował salę operacyjną z wysokości sufitu oraz powtarza kto co robił i o czym mówił (pomimo że był w narkozie). Opowiada co znajduje się na stojącej obok szafie lub co działo się w tym czasie na następnym pietrze w sali nr.32. Takie opuszczanie ciała nazywa się eksterioryzacją (Eksterioryzacja (ang. out-of-body experience - OBE, rzadziej OOBE, doświadczenie poza ciałem) - postrzeganie świata spoza własnego ciała fizycznego). pl.wikipedia.org/wiki/EksterioryzacjaPozdrawiam (24wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | > >W eksperymencie trzeba by wykazać, że dusza (jaźń) po opuszczeniu ciała i powrocie do ciała przestawi dowód, że była poza ciałem.> To bardzo dobry przykład. Opisanych zostało wiele takich przypadków, kiedy ktoś relacjonuje zdarzenie lub sytuację jakiej nie mógł być naocznym świadkiem. Dla przykładu pacjent opowiada, że w czasie zabiegu obserwował salę operacyjną z wysokości sufitu oraz powtarza kto co robił i o czym mówił (pomimo że był w narkozie). Opowiada co znajduje się na stojącej obok szafie lub co działo się w tym czasie na następnym pietrze w sali nr.32.> Takie opuszczanie ciała nazywa się eksterioryzacją (Eksterioryzacja (ang. out-of-body experience - OBE, rzadziej OOBE, doświadczenie poza ciałem) - postrzeganie świata spoza własnego ciała fizycznego). pl.wikipedia.org/wiki/Eksterioryzacja> Pozdrawiam> (24wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)Skoro opisano, to eksperyment dowiódł istnienia duszy. Cel zrealizowany
|
|
| | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | > >... pacjent opowiada, że w czasie zabiegu obserwował ... co znajduje się na stojącej obok szafie lub co działo się w tym czasie na następnym pietrze w sali nr.32.Eksterioryzacja : pl.wikipedia.org/wiki/Eksterioryzacja> Skoro opisano, to eksperyment dowiódł istnienia duszy. Cel zrealizowany  A może ten pacjent, w lampach umieszczonych pod sufitem w sali operacyjnej widział odbicie szafy i tego co na niej znajduje się ? A o tym co dzieje się w sali 32 (piętro wyżej) mógł dowiedzieć się jeszcze przed operacją. O tym nie pomyślałeś ? Pozdrawiam (24wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | |  | | samje (74 punktów) | > A może ten pacjent, w lampach umieszczonych pod sufitem w sali operacyjnej widział odbicie szafy i tego co na niej znajduje się ? A o tym co dzieje się w sali 32 (piętro wyżej) mógł dowiedzieć się jeszcze przed operacją. O tym nie pomyślałeś ?Właśnie pomyślałem o tym i stu innych możliwościach, dlatego w poprzedniej odpowiedzi nieco ironizowałem
|
|
| | | | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - rejestracja | Jako że twoja wypowiedź była najbardziej rzeczowa i zbliżona do tego o czym mi wiadomo na temat duszy, odpowiedziałem na twój post w przekonaniu że dodatkowe, nigdzie niedostępne informacje mogą tobie przydać się.
>>Zasadniczo jest ona bezforemną lecz nie przeszkadza jej to w przybieraniu kształtów różnych znanych nam obiektów. >Skąd to wiesz?
Z dostępnej wiedzy oraz własnych udokumentowanych obserwacji.
>>Można ją rozpoznać po wyglądzie >Jak wygląda?
Może zaspokoić każde twoje życzenie, jej wygląd jest odpowiedzią na to o czym myślisz.
>>Słusznie uważasz, że jedynym do niej odnośnikiem jest intuicja lecz nie jest prawdą, że nie spełnia ona warunków eksperymentu. Można ją przyłapać na gorącym uczynku. >Ją, czyli kogo, co?
Rozmawiamy o duszy, swoim wyglądem (na podobieństwo pisma obrazkowego) jest ona w stanie wyjaśnić czym jest intuicja oraz telepatia i na czym polega mechanizm jej działania.
>Skąd wiesz, że piszesz o duszy, a nie o pirlupirlu?
Jej wygląd i działanie odpowiada na postawione przeze mnie pytania. Ona postępuje w ten sposób, że jej działanie staje się dostępne do zarejestrowania tak aby można je obejrzeć w późniejszym terminie.
Pozdrawiam (24wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | Cóż można odpowiedzieć na Twoje słowa? Albo jesteś mistykiem o niezwykłych mocach albo kpisz ze mnie...
Znam dobrze "Jogasutry i Jogabhaszję, klasyczną jogę indyjską" (Biblioteka klasyków filozofii, przekład z sanskrytu - L.Cyboran, PWN, W-wa 2014) i kilka innych podobnych pozycji; od wielu lat czynnie medytuję, zgłębiam tę wiedzę i nabywam stopniowych intuicji z nią związanych. Uznaję istnienie Puruszy (bytu absolutnego) oraz Prakriti (natury), uznaję ich kontakt (samyoga), będący przyczyną tzw. świata przejawionego; w ewolucji od Prakriti nieprzejawionej (awjakta, alinga, mulaprakriti, Pradhana), przez Prakriti przejawioną (wjakta, linga, mahat, buddhi) - czyli stan, który właśnie określa się, jako duszę czyli czystą jaźń (atman); by dalej zstępować ku tzw. świadomości czyli poczuciu "ja" (ahankara, asmita) itd.
Widzę, że współczesna fizyka bardzo zbliżyła się do tych koncepcji, oznajmiając jednocześnie, że wymyka się to wszelkim eksperymentom, przyjmując status imponderabiliów...
Widzę - jak na dłoni - jak ludzie mylą kategorie i pojęcia ontologiczne, jak związani są nawykiem językowym i abstrakcyjnymi określeniami (jestem też językoznawcą), jak mylą twory czysto językowe z tworami rzeczywistości pozajęzykowej, beznadziejnie kręcąc się wokół pojęć, myśli i koncepcji, które są "wyjaśnianiem ciemnego ciemniejszym od niego".
I na to wszystko Ty przynosisz tak dziwne słowa...
W każdym razie pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | #1 > Widzę - jak na dłoni - jak ludzie mylą kategorie i pojęcia ontologiczne, jak związani są nawykiem językowym i abstrakcyjnymi określeniami (jestem też językoznawcą), jak mylą twory czysto językowe z tworami rzeczywistości pozajęzykowej, beznadziejnie kręcąc się wokół pojęć, myśli i koncepcji, które są "wyjaśnianiem ciemnego ciemniejszym od niego".Za to, szybko dałem Ci "krzyżyk". #2 > Uznaję istnienie Puruszy (bytu absolutnego) oraz Prakriti (natury), uznaję ich kontakt ( samyoga), będący przyczyną tzw. świata przejawionego; w ewolucji od Prakriti nieprzejawionej ( awjakta, alinga, mulaprakriti, Pradhana), przez Prakriti przejawioną (w jakta, linga, mahat, buddhi) - czyli stan, który właśnie określa się, jako duszę czyli czystą jaźń ( atman); by dalej zstępować ku tzw. świadomości czyli poczuciu "ja" ( ahankara, asmita) itd.Za to, szybko dałem Ci "kreseczkę". 1. Bo to jest "wyjaśnianiem ciemnego ciemniejszym od niego". Eeech, ta magia egzotycznych słów! 2. Jak badać te poglądy?, jak weryfikować lub falsyfikować tezy czy byty, których nazwy podkreśliłem? 3. Na jakiej (doświadczalnej) podstawie powstały takie poglądy? (Wiem, że mogę doczytać, ale nie o to tu chodzi). Człowiek nie wie, co to jest jego świadomość i nie wie skąd i jak się wzięła jego świadomość. I z tego powodu konstruować aż pan-totalny obraz całego wszechświata 'świadomego', 'inteligentnego' (Byt Absolutny, Bóg, Czysta Jaźń i inne wyimaginowane, nierealne stwory i cudaki), by 'uzasadnić' swoją maleńką, osobniczą 'świadomość'? Kryształowy antropocentryzm i czysta pycha! Piramidalnie monstrualne wszech-koncepcje, żeby wyjaśnić, co się dzieje w jego maleńkiej głowie, jak działa mózg? Czy one cokolwiek wyjaśniają? Czy po tej azjatyckiej 'nauce' wiesz cokolwiek więcej w kwestii meritum? (oprócz znajomości tej koncepcji). Ja - nie. Czysta scholastyka - ćwiczenia logiczne - porządkowanie i konfigurowanie pojęć. Oderwane od bytu i doświadczeń. Nie prościej skonstatować: " nie wiemy nic o naturze świadomości". I jeśli chcemy cokolwiek wiedzieć, to wspierać np. neurobiologię - tzn. naukę, jako narzędzie badawcze, a nie zajmować się konceptami wydumanymi bezsenną nocą, nie mającymi żadnego związku z rzeczywistością - patrz #1. Od Ockhama mam brzytwę i nie waham się jej używać. > Widzę, że współczesna fizyka bardzo zbliżyła się do tych koncepcji, oznajmiając jednocześnie, że wymyka się to wszelkim eksperymentom, przyjmując status imponderabiliów...#3 Za to zaś, nic nie daję. To tylko kwestia interpretacji (podszytej myśleniem życzeniowym). Żadna publikacja fizyczna nie zajmuje się Bytem Absolutnym ani Czystą Jaźnią itp. W żadnej nie znalazłem ani jednego słowa, które pogrubiłem lub podkreśliłem w Twojej wypowiedzi (#2). > ...przynosisz tak dziwne słowa... ======== Sumując moje 'dary': "+" i "-" i "" wyszło na to, że obdarzyłem Cię śunjatą. Czerp do woli. ======== A że miło było czytać - masz: "+". Drobner, mu i nie mu...
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | samje (74 punktów) | Mam nadzieję, że ujmę tu sedno rozmowy: 1. Moje (i zapewne kilku innych osób) wypowiedzi to nieomal telegraficzne skróty (inaczej na większość uwag należałoby odpowiadać całymi esejami) - stąd problem, który ujmę przykładem: identyczna fraza: "Ech, życie jest ciężkie." nabiera całkowicie innego zakresu znaczeniowego w ustach dziewczynki, której podoba się nowa bluzeczka a mieć jej w danej chwili nie może - niż w ustach 80-letniego człowieka, który przeżył obóz koncentracyjny i na którego oczach zamordowano członków jego rodziny. Czujemy przecież intuicyjnie, że mówi ona o dwóch zupełnie innych jakościach. Podobnie tu. Rozumiem Twoją wykładnię; wynika z określonej życiowej drogi umysłowego rozwoju (jak u każdego człowieka); dlatego teraz nieco o mojej wykładni (znów w potężnym skrócie): 2. Ja także zastosowałem brzytwę Ockhama; w następujący sposób:
Nie chodzi o magię egzotycznych słów; hermetyczny język; tworzenie coraz bardziej niezrozumiałych "-izmów" (dygresja: "koncepty wydumane bezsenną nocą", "nierealne twory i cudaki", "czysta pycha" - tak chyba w rozmowie nie wypada).
Od zawsze szukam wiedzy i rozumienia. Wiele lat temu poczułem, że szukam wiedzy i rozumienia intuicyjnego. Od badania światopoglądu, filozofii i religii cywilizacji zachodniej przeszedłem do analogii pochodzących z cywilizacji wschodnich (jednym zdaniem ujmuję tu pół życia).
Nie dlatego interesuję się azjatycką "nauką" (jak łaskaw byłeś rzecz określić) - przy okazji, uważam, że jest to właśnie nauka, zamiast "nauki", jednakże wyjaśnianie różnic metodologicznych, narzędziowych, koncepcyjnych obu rodzajów nauk na tę chwilę sobie podarujmy (można otworzyć nowy wątek poświęcony tymże) - że jest, by tak rzec, modnie pociągająca, tylko dlatego, że oferuje najlepszą dla mnie metodologię poznawczą, że oferuje zespół procedur PRAKTYCZNYCH (!)
PRAKTYCZNYCH - to słowo jest dla mnie kluczem. Zupełnie nie interesują mnie myślowe konstrukty, jako takie; koncepcje dla samych koncepcji; "Czysta scholastyka - ćwiczenia logiczne - porządkowanie i konfigurowanie pojęć. Oderwane od bytu i doświadczeń." Nie interesują mnie "piramidalnie monstrualne wszech-koncepcje i inne wyimaginowane, nierealne stwory i cudaki". Nie pragnę zajmować się ani przez minutę "konceptami wydumanymi bezsenną nocą, nie mającymi żadnego związku z rzeczywistością."
Dlatego właśnie użyłem brzytwy Ockhama i nieco przyciąłem świat "zachodnich" spekulacji, zachodniej nauki, która kapitalnie radzi sobie z materialnymi technologiami i beznadziejnie jest nieporadna w zakresie tego, co określa mianem imponderabiliów. Przyciąłem to podejście SKRAJNIE cerebralne nie dlatego, że jest złe, tylko dlatego, że jest PRAKTYCZNIE NIESKUTECZNE w badaniu tego, co czuję i co wyznacza główne jakości mego PRAKTYCZNEGO życia. Mnie interesują PRAKTYCZNE rozwiązania, PRAKTYCZNA droga naprzód w zakresie własnego rozwoju (rozumienia). Szkoda mi czasu na tonięcie w odmętach myśli.
Nauczyłem się, poznałem PRAKTYCZNIE, co to uważność umysłu, co to jego skupienie (koncentracja) i czym jest medytacja. W konsekwencji zaobserwowałem PRAKTYCZNE zmiany w działaniu własnego umysłu: większą przejrzystość, lepsze postrzeganie rzeczy, których widzenie kiedyś sprawiało mi problemy, większe uporządkowanie i spokój. Umysł pracuje lepiej, czyściej, wydajniej... I mam powody przypuszczać - po latach WŁASNEGO PRAKTYCZNEGO doświadczenia, że jest to droga rozwoju właściwa dla mnie i dla każdego rozumnego stworzenia.
Po latach praktycznego doświadczenia, mogę też rzec wyraźnie: systemów wschodnich NIE interesuje spekulacja; kompletnie i całkowicie NIE interesuje. Cała istniejąca teoria służy tam wyłącznie WSTĘPNEMU przybliżeniu (opisaniu, przedłożeniu) METODY oraz POMOCY WE WPROWADZENIU człowieka na drogę praktycznego rozwoju jego umysłu. Dalej człowiek musi poruszać się całkowicie SAM. I jest to TYLKO I WYŁĄCZNIE kwestia jego osobistej decyzji - czy i dokąd chce zmierzać.
Tak wyglądają nauki oryginalne. Jestem całkowicie przeciwny wszelkim samozwańczym guru, mistrzom, nauczycielom, intelektualnym rozrabiakom i ludziom o intencjach złych i nieczystych - których jest cała masa! Historyczny Budda (Siddharta) zamieścił w swych naukach znamienny cytat: Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swoim autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym. Historyczny Budda był największym racjonalistą, o jakim słyszałem.
Muszę tu zakończyć (tekst jest już długi), mając świadomość, że może wyniknąć z tego tekstu MNÓSTWO dalszych pytań, krytyki itd. W miarę możliwości czasowych będę objaśniał moje rozumienie rzeczywistości.
Zwykle interesujące są pytania o relację intelektu do wiary, o dowody obiektywnej prawdziwości i jak zawsze o różne metodologie.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > ...(dygresja: "koncepty wydumane bezsenną nocą", "nierealne twory i cudaki", "czysta pycha" - tak chyba w rozmowie nie wypada).Powolutku, powolutku  Wybacz mi ew. niezręczność mojego sformułowania, jeśli wziąłeś te moje słowa do siebie. Mówiłem raczej o powszechnej przypadłości umysłu ludzkiego (zachodniego, lecz nie tylko), pchającej ludzi do konstruowania abstrakcyjnych "dziwadeł" i wmawiania innym swoich "prawd". Innym aspektem tej przypadłości jest "łykanie" tych "prawd" bez krytycyzmu i nieświadoma, niebywale głęboka ich internalizacja, uwewnętrznienie. Czego to człowiek nie zrobi dla pieniędzy czy sławy czy uznania? Wielu jest takich. Sam wspominasz: > Jestem całkowicie przeciwny wszelkim samozwańczym guru, mistrzom, nauczycielom, intelektualnym rozrabiakom i ludziom o intencjach złych i nieczystych  Ja też! Powiększam tę grupę o ludzi, którzy nie mając złych intencji, rozsiewają pseudointelektualny bełkot i mącą tym w głowach niewyrobionych jeszcze odbiorców, 'zatruwając' i 'kalecząc' im umysły (np. gorliwi rodzice w kwestiach własnej wiary; 'apostołowie' forumowi itp.). > Od zawsze szukam wiedzy i rozumienia.O, to, to! Wielu nie szukało, nie znalazło, a włazi na 'ambony' i 'internety' i obwieszcza 'ciemnemu ludowi' swe nieomylne, Jedyne i Absolutne Święte Prawdy. > Nie dlatego interesuję się azjatycką "nauką" (jak łaskaw byłeś rzecz określić)...1. Wierz mi, że to jeno geograficzne sprecyzowanie. Bez podtekstów. (Wyłącznie w kontekście 'egzotycznych słów'.) (Z Twojej wcześniejszej wypowiedzi trudno było sprecyzować jednoznacznie , czy to buddyzm "jeszcze hinduski", czy może "już japoński".) 2. Cudzysłowy (w oryginale apostrofy) zastosowałem, by uniknąć ekwiwokacji 'nauki' (tego, co nauczane) i nauki (w sensie ang. science). > Zupełnie nie interesują mnie myślowe konstrukty, jako takie; koncepcje dla samych koncepcji; "Czysta scholastyka - ćwiczenia logiczne - porządkowanie i konfigurowanie pojęć. Oderwane od bytu i doświadczeń." Nie interesują mnie "piramidalnie monstrualne wszech-koncepcje i inne wyimaginowane, nierealne stwory i cudaki". Nie pragnę zajmować się ani przez minutę "konceptami wydumanymi bezsenną nocą, nie mającymi żadnego związku z rzeczywistością.""Zupełnie" to się nie da. Jakąś logikę trzeba przyjąć, jakąś epistemologię trzeba przyjąć, jakąś metodologię trzeba przyjąć. Inna sprawa, że b. często dzieje się w sposób nieuświadomiony. (No ale 'moja' jest 'najmojsza' i nawet nie jest 'najlepsza' tylko 'jedyna'  ) > ...Mnie interesują PRAKTYCZNE rozwiązania, PRAKTYCZNA droga naprzód w zakresie własnego rozwoju (rozumienia)...> Po latach praktycznego doświadczenia, mogę też rzec wyraźnie: systemów wschodnich NIE interesuje spekulacja; kompletnie i całkowicie NIE interesuje. Cała istniejąca teoria służy tam wyłącznie WSTĘPNEMU przybliżeniu (opisaniu, przedłożeniu) METODY oraz POMOCY WE WPROWADZENIU człowieka na drogę praktycznego rozwoju jego umysłu.To, co sobie bardzo cenię w "azjatyckich" 'naukach' (a jednak!), to ich kierunek! Nie 'czcza spekulacja' o świecie zewnętrznym, jego naturze (choć to nieuniknione), pochodzeniu, budowie , a skupienie na własnym umyśle (i ew. głębiej). (Dygresja: "rozwój (umysłu)" to pojęcie względne. Można nieźle pokiereszować sobie umysł, 'rozwijając' go wchłanianiem 'szlachetnych' nauk religijnych. Rozejrzyj się choćby tu, na fR, albo dookoła siebie, w ostateczności na FB albo na Frondzie albo w TV - u nas i na Bliskim Wschodzie. Również w buddyzmy i zeny trzeba się 'zapatrzać'  ) odpowiednio ostrożnie.) > Historyczny Budda (Siddharta) zamieścił w swych naukach znamienny cytat:>Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swoim autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym. Skrócę (bynajmniej w celu profanacji): Cytat:>"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, (...) że ktoś inny to powiedział, że popiera to swoim autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan" Siddharta Gautama, 'Budda'
i wyekstrahuję (  )(bynajmniej w celu profanacji): > Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że powiedziałem to ja, Budda.Widzisz: nawet 'sam' Budda przestrzega Cię przed magią egzotycznych słów, pojęć, koncepcji i filozofii! Wniknięcie w nauki "azjatyckie" umożliwia (m.in. oczywiście) spojrzenie na "europejską" filozofię z całkowicie nowego punktu widzenia, niejako z zewnątrz. Widać wtedy 'nędzę' umysłu ludzkiego wtłoczonego w koleiny, z których wydostać się nie sposób ('Moje' jest 'najmojsze' i nawet nie jest 'najlepsze' tylko 'jedyne'  ). Czytam, że tego i Ty doświadczyłeś. > Historyczny Budda był największym racjonalistą, o jakim słyszałem. Mam podobne zdanie, ale się z nim nie zgadzam i vice versa. ==== Pozdrawiam. Miło mi Cię poznać! Drobner, obu dzdzony ale jeszcze ś ppiący..
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | samje (74 punktów) | Tak, to wielki problem, choć - jak sądzę - nie do uniknięcia w praktyce: rozmywanie istoty tego, co cenne. No bo z jednej strony, metodologia która działała SKUTECZNIE i INSPIRUJĄCO (czytaj: SKUTECZNIE wprowadzała na właściwą ścieżkę rozwoju) na umysłowość dawnego człowieka w określonym środowisku kulturowym, dziś może być już anachroniczna w tym sensie, że NIE DZIAŁA inspirująco na wyrafinowany intelektualnie umysł zachodni (który postrzega ją, jako zabobon itp. itd.). Więc trzeba tę konkretną metodologię odesłać do lamusa a opracować nową - adekwatną do nowego typu umysłowości, by PODTRZYMAĆ skuteczność inspiracji. Ale tu pojawiają się Ci, którzy - bez zrozumienia ISTOTY metodologii - "lepiej wiedzą" i po swojemu ją wykładają, no i się zaczyna...
Jeszcze raz tak dla Twoich słów. "Jeśli spotkasz na swej drodze Buddę, zabij go." z Zen "Jeśli mówisz o TAO, to nie mówisz o TAO." z Taoizmu "Czymże jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem." [Aureliusz Augustyn z Hippony]
Miło pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >...metodologia która działała, ...NIE DZIAŁA inspirująco na wyrafinowany intelektualnie umysł zachodni (który postrzega ją, jako zabobon itp. itd.). Bo 'umysł zachodni' percepuje słowa, ich znaczenia, pojęcia.
'Buddyzmy' nie aspirują do oddziaływania na 'intelekt' - celują gdzie indziej. Dlatego też nie są zrozumiane. Inna sprawa, że nie mogą być 'zrozumiane': "Jaka prawda może być zawarta w słowach" - cytat z jakiejś 'genialnej' dziewczynki ze Wschodu po satori. Kto zacz - nie pamiętam.)
"(Buddyzm) zen jest poniżej 'intelektu', więc jest powyżej niego"! (taki mój koan, wymyślony ad hoc).
>"Jeśli spotkasz na swej drodze Buddę, zabij go." z Zen Ostrożnie!!! "Budda to Ty" z Zen; "Każdy jest Buddą" z Zen.
Pozdrawiam!
Budd..., (tfu!), Drobner
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | samje (74 punktów) | Dzięki. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - czym ona jest ? | > ... Znam dobrze "Jogasutry i Jogabhaszję, klasyczną jogę indyjską" ... od wielu lat czynnie medytuję, zgłębiam tę wiedzę i nabywam stopniowych intuicji z nią związanych.Zorientowałem się po twoim nicku zanim o tym napisałeś. Już teraz wiesz, że nie żartowałem ... intuicję ćwiczyłem od dziecka i zamiast uczyć się na pamięć, starałem się raczej zrozumieć istotę zagadnienia i działałem na wyczucie. > Uznaję istnienie Puruszy (bytu absolutnego) oraz Prakriti (natury), uznaję ich kontakt (samyoga), będący przyczyną tzw. świata przejawionego ... czyli stan, który właśnie określa się, jako duszę czyli czystą jaźń (atman)...To widać po twoich wypowiedziach i dlatego znalazłeś się najbliżej tego co uznaję za słuszne. > Widzę, że współczesna fizyka bardzo zbliżyła się do tych koncepcji, oznajmiając jednocześnie, że wymyka się to wszelkim eksperymentom, przyjmując status imponderabiliów...Wymyka się, bo nauka jedynie opisuje to co można zaobserwować a nie docieka dlaczego pewnych rzeczy nie widać, dlaczego nie ma jak ich dotknąć. Prawdziwy problem pojawia się kiedy zagadnienie pochodzi z pogranicza nauki i wiary religijnej. Okazuje się, że aby ruszyć z miejsca wcale nie trzeba sięgać do Boga. W naszym otoczeniu występuje wiele takich zjawisk co nie są widoczne jak np. pole magnetyczne, elektromagnetyczne, grawitacja . Uczeni wspominają o ciemnej materii lecz nie wiedzą gdzie jej szukać a nie widzą jej kiedy na nią codziennie patrzą. Świat niewidzialny istnieje równolegle z naszym widzialnym, one przenikają się tak jak przenikają nasz świat fale elektromagnetyczne i grawitacja. Pisałem o tym rok temu w pierwszym założonym na forum wątku "Czwarty wymiar". www.racjonalista.pl/forum.php/s,630630Istnieje taka możliwość przy obecnym stanie wiedzy aby rozpatrzyć czy coś niewidzialnego (dusza) jest "przyczepione" do materialnego ciała człowieka. Czy to coś jest tym co go ożywia i który z bytów jest nadrzędny wobec drugiego. A potem po nitce do kłębka można szukać czy człowiek poprzez duszę jest podłączony do jakiegoś innego bytu zbiorowego (świadomość globalna) czy też nadrzędnego (Bóg). > Widzę - jak na dłoni - jak ludzie mylą kategorie i pojęcia ... jak mylą twory czysto językowe z tworami rzeczywistości ... kręcąc się wokół pojęć, myśli i koncepcji ... I na to wszystko Ty przynosisz tak dziwne słowa... W każdym razie pozdrawiam.Spróbujmy połączyć wiedzę teoretyczną z wiedzą praktyczną wynikającą z doświadczenia aby ustalić coś rzeczowego co będzie w stanie obronić się przed racjonalną krytyką. Pozdrawiam (26wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | samje (74 punktów) | >Świat niewidzialny istnieje równolegle z naszym widzialnym, one przenikają się tak jak przenikają nasz świat fale elektromagnetyczne i grawitacja. Za duży poziom ogólności dla mnie. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > >Świat niewidzialny istnieje równolegle z naszym widzialnym, one przenikają się tak jak przenikają nasz świat fale elektromagnetyczne i grawitacja.> Za duży poziom ogólności dla mnie.Dyplomatycznie i przepięknie!  Drobner, bardziej bezpośredni.
|
|
 | | Marek Glazer (755 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą? | > A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić istnienie smutku?Sprawdzić aktywność mózgu badanego w czasie ekspozycji na nieprzyjemne doznania. Jeśli będzie inna niż dla innych doznań, to smutek istnieje. > A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że koń jednocześnie istnieje i nie istnieje?Eksperyment pochodny od eksperymentu z Kotem Schrodingera. W zamkniętym pudle podłączasz maszynę do klonowania do radioaktywnego jądra uranu. Jeśli detektor wykryje rozpad atomu, maszyna do klonowania aktywuje się i powstanie koń. Do czasu odkrycia pudła koń jednocześnie istnieje i nie-istnieje. > A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że chce się komuś pić?Dać temu komuś szklankę pustą i pełną wody i zobaczyć, którą wybierze? Zapytać go? Sprawdzić poziom wody w jego krwi? Zbadać poziom neuroprzekaźników we fragmencie kory mózgowej odpowiedzialnej za pragnienie? > A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że nieskończoność istnieje?Strzelić sobie w głowę 100 razy z rewolweru. Jeśli nadal się żyje, oznacza to wedle praw statystyki, że kwantowe wieloświaty istnieją i badany istnieje akurat w tej jednej wersji wszechświata z nieskończonej ich liczby, gdzie akurat przeżył.
Popularyzator nauki. www.facebook.com/CiekawostkiOPoranku
|
|
|  | 1 na 1 | samje (74 punktów) | > >A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić istnienie smutku?> Sprawdzić aktywność mózgu badanego w czasie ekspozycji na nieprzyjemne doznania. .Żarty. Jakby to była prosta deterministyczna relacja i w dodatku wzajemnie jednoznaczna miedzy mózgiem a umysłem. > >A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że koń jednocześnie istnieje i nie istnieje?> Eksperyment pochodny od eksperymentu z Kotem Schrodingera. W zamkniętym pudle podłączasz maszynę do klonowania do radioaktywnego jądra uranu. Jeśli detektor wykryje rozpad atomu, maszyna do klonowania aktywuje się i powstanie koń. Do czasu odkrycia pudła koń jednocześnie istnieje i nie-istnieje.Piszesz o eksperymencie MYŚLOWYM (więc nie o eksperymencie empirycznym, tylko o abstrakcyjnej koncepcji). > >A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że chce się komuś pić?> Dać temu komuś szklankę pustą i pełną wody i zobaczyć, którą wybierze? Zapytać go? Sprawdzić poziom wody w jego krwi? Zbadać poziom neuroprzekaźników we fragmencie kory mózgowej odpowiedzialnej za pragnienie?Żarty. Jakby to była prosta deterministyczna relacja i w dodatku wzajemnie jednoznaczna miedzy mózgiem a umysłem. > >A jaki eksperyment można by przeprowadzić, aby udowodnić, że nieskończoność istnieje?> Strzelić sobie w głowę 100 razy z rewolweru. Jeśli nadal się żyje, oznacza to wedle praw statystyki, że kwantowe wieloświaty istnieją i badany istnieje akurat w tej jednej wersji wszechświata z nieskończonej ich liczby, gdzie akurat przeżył.Zabawne (nad)wnioskowanie... > Popularyzator nauki. www.facebook.com/CiekawostkiOPoranku
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Metodologia w przeprowadzaniu eksperymentów podlega jednej podstawowej zasadzie, wyżej własnej dupy nie podskoczysz. Wyobraź sobie gościa obliczającego orbitę ziemi, który jest przekonany, że jest ona centrum wszechświata. To samo dotyczy kogoś nie wierzącego w istnienie duszy, a jednocześnie próbującego dokonywać na niej eksperymentów. Odwrotnie też to działa, jeśli wiem, że mam duszę i majstrowanie przy niej źle się kończy, to czy będąc przy zdrowych zmysłach będę na niej przeprowadzał eksperymenty? Teraz najlepsze, tak to już jest, że najlepiej nam się wykazać w tym na czym się kompletnie nie znamy. bo niby jest fajnie eksperymentować z czymś w co się nie wierzy. Ujmę to prościej, łatwo się kopać z koniem którego nie ma, pod warunkiem oczywiście, że go nie ma na prawdę, bo jeśli się w trakcie okaże, że tylko nam się wydawało, to z pewnością nam odda z nawiązką.
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Metodologia w przeprowadzaniu eksperymentów podlega jednej podstawowej zasadzie, wyżej własnej dupy nie podskoczysz. Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawd o istniejącej obiektywnie rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.__________ Jak pisze pan Fizyk: W naukach empirycznych nie ma prawd niepodważalnych i każda teoria ma ograniczony zakres prawdziwości. W zasadzie wszystkie teorie naukowe mają status jedynie hipotezy - mniej lub bardziej potwierdzonej przez fakty.
I choć wiedza naukowa w dużej mierze nosi charakter pewności, ale są tam nie tylko tezy, twierdzenia, ale także bardzo często hipotezy, teorie, definicje, postulaty i prawdopodobieństwa. Wyniki badań naukowych bardzo często się zmieniają, są poprawiane w miarę postępu techniki.> Wyobraź sobie gościa obliczającego orbitę ziemi, który jest przekonany, że jest ona centrum wszechświata. To samo dotyczy kogoś nie wierzącego w istnienie duszy, a jednocześnie próbującego dokonywać na niej eksperymentów.Czasem wyobraźni nie staje, ale można sobie poczytać: filozofuj.(*)w-judycki-niematerialna-dusza/www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Kog1/02-mity1.htmbiblioteka(*).pl/?bcd&sID=0&hID=8640&lTyp=1> Odwrotnie też to działa, jeśli wiem, że mam duszę i majstrowanie przy niej źle się kończy, to czy będąc przy zdrowych zmysłach będę na niej przeprowadzał eksperymenty?Nie możliwe jest podejmowanie działań niezgodnych z własnymi przekonaniami, a na dodatek mogącymi - zgodnie z tymi przekonaniami - przynieść nam szkody. (Nie znane są przypadki - poza ludźmi zdrowymi - wątpiących w swoje "zdrowe zmysły"). Wierzący po prostu, mniej lub bardziej głęboko, wierzą w słuszność własnych przekonań i na wszelki wypadek nie poddają ich naukowej weryfikacji. > Teraz najlepsze, tak to już jest, że najlepiej nam się wykazać w tym na czym się kompletnie nie znamy. Chyba to oczywiste, że jedni wiedzą mniej, a drudzy więcej. Kto miałby wykazywać naszą znajomość/nieznajomość? Nasz antagonista? > Bo niby jest fajnie eksperymentować z czymś w co się nie wierzy.Wszelka wiara jest poza dyskusją, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Wiara eksperymentów potwierdzających nie potrzebuje, gdyż jeżeli są takowe, to wiara jest niepotrzebną. > Ujmę to prościej, łatwo się kopać z koniem którego nie ma, pod warunkiem oczywiście, że go nie ma na prawdę, bo jeśli się w trakcie okaże, że tylko nam się wydawało, to z pewnością nam odda z nawiązką.Ujmę to prościej, całkowicie spójne światopoglądy są wielką rzadkością. Najczęściej to taka "spójna niespójność", ale tam gdzie występuję konflikt pomiędzy nauką a wiarą, to wybory są całkowicie alternatywne i trzeba wybierać albo weryfikowalne fakty, albo "różne krasnoludki". @@@ .
|
|
|  | 1 na 1 |
| |  | | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | |
|
3 na 3 | Belfer00 (720 punktów) | > Osobiście jestem wielkim zwolennikiem eksperymentalnego podejścia do niewiadomych. Tutaj> wymaga to finezyjnego podejścia: ustalenia definicji, odrzucenia swoich poglądów, odnalezienia> skutecznej metody, analizy bez emocji. Jak wy zabralibyście się za to?1) Jak to już wyżej wskazywano, sensowność eksperymentu zależy od przyjętej definicji duszy. A pojęcie duszy jest różnie definiowane w różnych ontologiach. 2) Jeśli ma to być substancja czysto duchowa (jak u Kartezjusza), to fizycznym doświadczeniem jest niewykrywalna z definicji. Ale nie wiadomo też jakim sposobem mogłaby współdziałać z ciałem. 3) Tanatonautyzm i inne formy przeżyć "wyjścia z ciała" sugerowałyby raczej że "dusza" jest jakoś związana z ciałem ("cielesna"). Relacje przekazuje przecież jednak ciało. Oczywiście zupełnie nie przesądzałoby to sprawy nieśmiertelności duszy. 4) Istnieje pewna, niewspomniana tu chyba dotąd, koncepcja duszy. Arystoteles przedstawił duszę jako formę. Współczesnym odpowiednikiem jest "struktura". Materia (atomy, cząsteczki) wchodząca w skład danego obiektu moze się zmieniać. ale dopóki zachowana jest struktura, obiekt jest tym, a nie innym obiektem. Np. materia wchodząca w skład ciała ludzkiego zmienia się (metabolizm), ale dopóki trwa skomplikowana struktura łańcuchów reakcji biochemicznych i połączeń komórkowych, człowiek żyje. Rozpad struktury to śmierć. Szczególnie istotna jest struktura mózgu, bo w nim zapisana jest pamięć, stanowiąca o tożsamości człowieka. Taka dusza oczywiście nie jest substancjalna, ani nieśmiertelna samoistnie. Nie da się jej zważyć, ale nie jest też "duchowa", gdyż istnieje jedynie w związku z materią. Arystoteles nie postulował możliwości istnienia formy przedmiotu niezależnie od materii, był więc jakby "materialistą". Dopiero Tomasz z Akwinu stworzył koncepcję łączącą arystotelizm z wiarą w możliwość samodzielnego bytowania duszy oddzielonej od ciała. We wspomnianym wyżej doświadczeniu rozbierania człowieka na atomy, nie znajdziemy niczego prócz materii, a jednak kupka atomów, to nie człowiek. Jeśli zostanie zachowana informacja o strukturze, to można będzie złożyć człowieka, jeśli nie, to nie będzie można. W tym sensie struktura jest duszą. Jeśli struktura zostanie powielona, to powstanie "klon atomowy" z identyczną strukturą - duszą. Jednak zaraz w następnym momencie oba "klony" zaczną się róznić. Mogą wszak już doznawać "na własny rachunek". Dusza-struktura nie jest substancjalna, ani nieśmiertelna samoistnie, gdyż do istnienia wymaga zapisu na jakimś nośniku i może zostać zniszczona ("skasowana"). Możliwość powielania rodzi oczywiście problem "statku Tezeusza". Co ciekawe zbliżona koncepcja duszy jest przyjmowana w niektórych wyznaniach chrześcijańskich i uważana za "prawdziwie biblijną", w przeciwieństwie do koncepcji "duszy-substancji". Taka dusza nieśmiertelność zawdzięcza tylko temu, że Bóg ją zapisał w swej pamięci i "w dniu ostatecznym" odtworzy zapis w "ciele doskonałym". Oczywiście powielać nie będzie.  Doświadczenia z zapisem i odtwarzaniem struktury obiektu ("duszy") potwierdziłyby oczywiście jej istnienie, ale IMHO wystarczy podany wyżej argument "z metabolizmu" ("materia ciągle nowa, człowiek ten sam") i doświadczenia myślowe ze składaniem i powielaniem. Sporo pisał o tym Lem. Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > Tutaj >wymaga to finezyjnego podejścia: ustalenia definicji, odrzucenia swoich poglądów, odnalezienia >skutecznej metody, analizy bez emocji.
Tutaj? Łaska jakaś czy co? A gdzie indziej to można emocjonalnie mniej finezyjnie? Ja pierd.le. Parametry do roboty podałeś jak ksiądz.
Dobrze że ludzie zajęli się łatwiejszymi sprawami jak silniki rakietowe czy transmisja danych bo by ich emocje zjadły.
Następny kaznodzieja.
|
|
4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | > ...poglądy iż czegoś nie da się (nawet hipotetycznie) zbadać, są bezproduktywne i pochopne...Doprawdy? #1 A zbadajże 'średni wzrost krasnoludków'. Dla ułatwienia możesz ograniczyć się do populacji 'krasnoludków konopnickich' i pominąć resztę 'skrzatów', 'smerfów' i 'elfów' etc. Zaproponuj metodologię pomiarów z dokładnością do 1 mm. #2 Podobnie z 'duszami'. Wybierz sobie dowolny parametr np.: 'średnią objętość', 'średni ciężar' vs 'średnią nieważkość', co chcesz. === Rozumiem: reklama to reklama. Ale stargetowana. Na forum Racjonalisty 'duszy' nie sprzedasz. Mefistofelesa tu nie ma. Drobner, Światło Niosący.
Biblijny mit o potopie potwierdza H. Sienkiewicz w książce "Potop". www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891
|
|
 | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >>...poglądy iż czegoś nie da się (nawet hipotetycznie) zbadać, są bezproduktywne i pochopne... >Doprawdy? >#1 >A zbadajże 'średni wzrost krasnoludków'.
Można też badać jak smoki zieją ogniem. Ile złota w garncu jest na końcu tęczy i czy siedmiomilowe buty nie obcierają pięty. Polecam też testy czy pierścień z Władcy Pierścieni można było unicestwić tylko w Mordorze czy "kwas" z OBCEGO był by też skuteczny. Warto też sprawdzić czy miecze JEDI poradziłyby sobie z tarczą Kapitana Ameryki. I oczywiście ile siły trzeba do podniesienia młota THORa.
|
|
|  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | > Można też badać jak smoki zieją ogniem. Ile złota w garncu jest na końcu tęczy i czy siedmiomilowe buty nie obcierają pięty. Polecam też testy czy pierścień z Władcy Pierścieni można było unicestwić tylko w Mordorze czy "kwas" z OBCEGO był by też skuteczny. Warto też sprawdzić czy miecze JEDI poradziłyby sobie z tarczą Kapitana Ameryki. I oczywiście ile siły trzeba do podniesienia młota THORa.Kurczę, olbrzymi obszar rzeczywistości mi umknął! Napiszę skargę do wszystkich szkół za luki w wykształceniu - zażądam zwrotu kasy. Nie odpuszczę, że jestem taki.... .......Drobner niedouczony...
Biblijny mit o potopie potwierdza H. Sienkiewicz w książce "Potop". www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891
|
|
| |  | -1 na 3 | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - materialna dusza ? |
> >Różną postacią materii jest dusza i ciało.Przecież na tym forum powinno to być zrozumiałe , jest to materialistyczny pogląd na duszę. Powyższe stwierdzenie znaczy tyle, że dusza też jest z materii tyle że z ciemnej materii, dla nas niewidzialnej. > Jak już będzie wiadomo o czym, wtedy porozmawiamy. ...Powiedz o tym Belferowi oraz A.Bogusławskiemu, zapytaj ich czy oni wiedzą o czym rozmawiają. Który z nich ma rację, Robert Poczobut czy Stanisław Judycki ? Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem Roberta Poczobuta, że " ... nie skonstruowano takiego pojęcia materii, które udatnie pokryłoby całokształt zjawisk, jakie są nam poznawczo dostępne." ? www.diamet(*)serwis/?l=1&p=deb5&m=17&ii=137> Czy jeśli zacznę podawać cechy brążkulca, opisywać jego budowę i funkcjonowanie, podejmiesz ze mną merytoryczną dyskusję? Dlaczego?Jeśli uważasz, że temat brążkulca jest ważny... Zacznij od zdjęcia tak jak ja przedstawiłem zdjęcie duszy ... > Chyba żartujesz? Zdjęcie brążkulca? Niepoważny jesteś! Kpiny sobie ze mnie urządzasz... Drobner, z umęczoną duszą...Chciałem potraktować ciebie poważnie, a ty wciąż żartujesz sobie z tematu. Pozdrawiam (28wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeśli uważasz, że temat brążkulca jest ważny... Zacznij od> zdjęcia tak jak ja przedstawiłem zdjęcie duszy ...Koledzy, proponuję raczej omówić zdjęcie bździąkwy  > Chciałem potraktować ciebie poważnie, a ty wciąż żartujesz sobie z tematu.Zbyszku, sam wprowadzasz żartobliwą nutę, że np. druga z powieści tworzących Trylogię Henryka Sienkiewicza poprzez swój tytuł może być potwierdzeniem potopu biblijnego. A potem masz pretensję do sympatycznych forumowiczów z nieprzeciętnym poczuciem humoru.. nieładnie Zbyszku, grożę palcem www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w677934
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Sierota (349 punktów) |
> Koledzy, proponuję raczej omówić zdjęcie bździąkwy  Szanowny Kolego Jacku, Poprawnym określeniem załączonego na poniższym zdjęciu owada jest bździą gwa!  > Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Oops, przepraszam za omyłkę i dziękuję za korektę. Mea culpa 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 1 na 1 |
| | |  | 3 na 3 | Sierota (349 punktów) |
> Przecież na tym forum powinno to być zrozumiałe , jest to materialistyczny pogląd na duszę. Powyższe stwierdzenie znaczy tyle, że dusza też jest z materii tyle że z ciemnej materii, dla nas niewidzialnej.Czy nie chodzi tu przypadkiem o tzw. ciemną masę? > Jeśli uważasz, że temat brążkulca jest ważny... Zacznij od zdjęcia tak jak ja przedstawiłem zdjęcie duszy ...Proszę, na tym zdjęciu jest przedstawiony brążkulec:
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > Czy nie chodzi tu przypadkiem o tzw. ciemną masę?   > Proszę, na tym zdjęciu jest przedstawiony brążkulec:To jest 'brą zkulec', sieroto... Brążkulec, Sieroto, to zupełnie co innego. Nieuchwytny w żaden normalny sposób, a zwłaszcza optycznie. Drobner, paranormal...
Biblijny mit o potopie potwierdza H. Sienkiewicz w książce "Potop". www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Drobner, paranormal.....activity 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | > >Drobner, paranormal...> ..activity Moi Kochani i nieKochani! Mam dla Was dwie wiadomości: 'bardzo dobrą' i złą !!!
'bardzo dobra': Wyjeżdżam na kilka dni. Nie będzie mnie! Odetchnijcie... (ostrożnie z radością: nie poobijać sobie głowy o sufit)
zła: Ja tu jeszcze wrócę.... (przywracając u wielu dyspepsję i odruchy womitus) ---
Przywiozę Wam zdjęcia z Krakowa. Kobierzyn jest cudny jesienią... Ulica Kopernika - urocza...
Drobner, rozmarzony...=== PS. 1 Moja - > > paranormal...> ..activity  - zauważalna 'ostatnio' wynikła z faktu, że od trzech miesięcy (z krótką przerwą) nie miałem żadnego dostępu do komputera i internetu. Takie są efekty długiej (hmmm) 'separacji'. Ufam, że powrocie będę bardziej (hmmm) 'zrównoważony'. PS. 2 (uwaga: prywata i lokowanie produktu). Jacek Głodzik: będę blisko Ciebie. Co zamierzasz w związku z moją obecnością... Można byłoby się wybrać w świat Ducha, Prawda? Mam na Kraków dobry środek transportowy do 'metafizyki':  "No to co?" - że się tak sakramentalnie zapytam.... PS. 3 Jakoś tak się złożyło, że do Krakowa jadę zWarszawy . Co to się porobiło... To chyba 'znak'...
Biblijny mit o potopie potwierdza H. Sienkiewicz w książce "Potop". www.racjonalista.pl/forum.php/s,673009#w676891
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sierota (349 punktów) |
> To jest 'brązkulec', sieroto...> Brążkulec, Sieroto, to zupełnie co innego.  Ale co?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sierota (349 punktów) | > >Ale co?> Zupełnie co innego!> Drobner, inny niż inny.Nie, nie, nie... To jest właśnie brążkulec, bo tak i już. Tak napisał Sienkiewicz w "Potopie" i już!
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Brążkulca nie ma w Googlach zatem nie istnieje. Dusza jest to znaczy że istnieje.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Sierota (349 punktów) | > Brążkulca nie ma w Googlach zatem nie istnieje.Nie zgadzam się! To świadczy jedynie o tym, że brążkulec nie istnieje w "Googlach". > Dusza jest to znaczy że istnieje.> Racja! Właśnie jakaś zaplątana dusza biegnie tu przed obiektywem:
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Racja!> Właśnie jakaś zaplątana dusza biegnie tu przed obiektywem:> <Niezła laska.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | |  | 3 na 3 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>To jest 'brązkulec' Znaczy że kulec z brązu?
|
|
| | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >.. dusza też jest z materii tyle że z ciemnej materii, dla nas niewidzialnej. Akurat porównanie duszy do ciemnej materii (energii) wydaje się zastanawiające. Faktycznie astronomowie badają coś niewidocznego, co ma znaczący wpływ na widzialne obiekty, pomimo że nie wiadomo co to może być. O istnieniu ciemnej materii wnioskuje się nie przez bezpośredni, laboratoryjny eksperyment, lecz niejako wtórnie - z zachowania widzialnych obiektów, które 'nie chcą' się stosować do znanych reguł. Nawet prawo powszechnego ciążenia bywa kwestionowane, jako wymagające poprawki dla wielkiej skali (być może na podobieństwo korekt w TW dla prędkości podświetlnych).
Ciekawe jak daleko można rozciągnąć analogię między tzw. ciemną materią a tzw. duszą.. Czy dusza byłaby raczej obok obiektów (ew. na ramieniu)), a nie w ich wnętrzu (jak w żelazku)?
[Że niematerialne 'obiekty' wpływają na materię można wnioskować np. z faktu, że Ziemia z Księżycem obiegają wspólny środek masy, którego to środka masy nie da się zobaczyć. Widocznie jest to (środek masy układu) pojęcie stricte opisowe, ale fizyczne, choć nienamacalne.]
|
|
| | | |  | -2 na 4 | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Eksperymenty z duszą - ciemna materia ? | >>.. dusza też jest z materii tyle że z ciemnej materii, dla nas niewidzialnej.
>Akurat porównanie duszy do ciemnej materii (energii) wydaje się zastanawiające...
Materia jest uporządkowaną formą energii, ma swoją strukturę. Kiedy mówimy o atomach, to mają one odpowiednią dla siebie strukturę np.falową , kiedy mówimy o cząsteczkach to rozumiemy pod tym odpowiednio dobrane ze sobą atomy, kiedy patrzymy na budowę kryształu to widzimy rozkład atomów w formie przestrzennej.
Energia tym różni się od materii że ona nie ma struktury, może przyjąć każdą formę.
Przechodząc do ciemnej materii to jest ona "niedojrzałą" materią, materią w niedokończonej fazie rozwoju. Rozwoju dlatego, że ona się tworzy dzięki napływającej fali. Taka materia o odmiennej fazie jest dla nas niewidoczna, ona ma już strukturę lecz struktura nie jest trwała. Ponieważ struktura nie jest utrwalona - ona może zmieniać objętość i kształty.
Ciemna materia jest pierwotną względem materii dla nas widzialnej, podobnie jak i dusza jest bytem pierwotnym względem materialnego ciała. Ciemna materia jest obecna wszędzie tam gdzie jest materia widzialna i tam gdzie jej nie ma.
Pozdrawiam (30wrzesień2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | piotr653 (108 punktów) | >Ciemna materia jest pierwotną względem materii dla nas widzialnej, podobnie jak i dusza jest bytem pierwotnym względem materialnego ciała.
A co na to nauka?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >A co na to nauka? Nauka nie wie.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | piotr653 (108 punktów) | >>A co na to nauka? >Nauka nie wie.
Ale Zbyszek z Warszawy wie?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >>>A co na to nauka? >>Nauka nie wie. >Ale Zbyszek z Warszawy wie?
ON wie!
Wyobraź sobie...
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | piotr653 (108 punktów) | > >>>A co na to nauka?> >>Nauka nie wie.> >Ale Zbyszek z Warszawy wie?> ON wie!Po zapoznaniu się z publikacjami Pana Zbyszka z Warszawy, wszystko stało się jasne  .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|